4.11.2012
niedziela

Śmierć pięknych gazet

4 listopada 2012, niedziela,

Gazety upadają. Zabija je Internet, za który nikt nie chce płacić. Zabijają reklamodawcy, którzy nie dowierzają, że ktoś jeszcze chce je czytać. Zabijają czytelnicy, którzy stracili cierpliwość do dłuższych tekstów, przeglądając prasę papierową jak ekran komputera.

Ja gazety jeszcze kupuję. Ale robię to głównie dlatego, że potrzebuję papieru do wyścielania klatek ze świnkami morskimi. Gruba warstwa gazet, na to trociny, na to sianko i świnka jest szczęśliwa. Gdyby nie to, poprzestałbym na Internecie oraz lekturze egzemplarza wiadomej gazety w kawiarni.

Wiadoma gazeta nie ma lekko. Jej nakład spada, zawartość ubożeje, poważanych artykułów coraz mniej, a za to kompromisów z publicznością masową i umiejących się z nią komunikować dziennikarzy drobniejszego płazu – coraz więcej. Dobrzy autorzy trochę sami się wykruszają, od kiedy ich honoraria spadły, a dłuższe teksty czekają na publikację miesiącami. Trochę też wypierają ich dziennikarze, bo zamieszczanie ich produkcji jest dla gazety tańsze, niż płacenie za teksty z zewnątrz. Metodą na oszczędzanie jest również zagospodarowywanie dobrych autorów w formie wywiadów, za które nie trzeba im wcale płacić. A o jakich my mówimy kwotach! Za artykuł na całą kolumnę zbiedniałe dzienniki płacą po 600-1000 zł. Za 20 tys. miesięcznie można by więc wydatnie podnieść jakość gazety. Ale 20 tys. to koszt dwóch-trzech etatów. Dla gazety to dużo. No i to jest właśnie porażające. Gazety są na krawędzi!

Niedawno jeszcze zamożne ciotki, „liderki opinii”, dziś gazety stały się chorymi staruszkami, okradanymi przez odwiedzających je wnuków. Co tylko gazeta napisze, internet może streścić i zrelacjonować, mając ten sam praktycznie kontent za darmo. Próby ukrywania tekstów w sieci za barierą płatności na razie nie przynoszą rezultatu. Zdecydowanej większości czytelników wystarczy przeczytane streszczenie lub krótka „zajawka”. Daleka droga jeszcze do raju mikropłatności lub abonamentu sieciowego, gdzie miliony płacić będą za wyświetlenia lub pobrania plików z materiałami dziennikarskimi, jak dziś płacą w kiosku za papier. Do tego czasu media skazane są na kanibalizację. Każda gazeta musi mieć portal, na którym prowadzi z użytkownikami grę w ciuciubabkę: portal okrada swoją gazetę (lepiej zrobić to samemu, niż dać się okraść obcym), a gazeta portal. Raz znajdziesz całość materiału tu, a raz tam. Najlepiej mieć jedno i drugie. Niestety, wizja czytelników trzymających w lewej ręce gazetę, a prawą posuwających myszkę jest z powodów psychomotorycznych zupełnie fantastyczna. Zdesperowane gazety brną jednak w tę ślepą uliczkę, czując, że i tak muszą rozwijać się w Internecie, bo papier tak czy inaczej zniknie. Zresztą już teraz jest tak drogi, że w produkcji gazet stał się najważniejszą pozycją budżetową. Cena papieru to memento: gazeto, zabieraj się czym prędzej do wirtualu!

Upadające gazety szaleją i robią głupstwa. Idą w tabloidyzację, populizm i radykalizm. Właściciele niefrasobliwie sobie z nimi poczynają, zatrudniając rozmaitych radykałów, po których spodziewają się również radykalnych reform, a więc i radykalnego odwrócenia spadku sprzedaży. To się jednak nie może udać, bo banda oszołomów albo arogantów nigdy nie zrobi przyzwoitej gazety.

Kiedyś były sobie opiniotwórcze gazety, bo było sobie wykształcone mieszczaństwo, z którego wywodziła się elita władzy. Gazety służyło do komunikowania się pięciu tysięcy liderów społeczeństwa z dwustoma tysiącami członków ich macierzystych środowisk społecznych. Dziś mamy demokrację i władza rekrutuje się ze środowisk, których liczebność to wiele milionów. W tak wielkiej masie nie ma mowy o żadnej jednolitej ani choćby przeważającej „opinii”, nie mówiąc już o wnikliwej lekturze kompetentnie napisanych, obszernych tekstów, pozwalającej na kompetentne zajęcie stanowiska. Czytają i myślą nie ci, których rodzice mieli pieniądze na szkołę dla swych dzieci oraz stosowne aspiracje kulturalne, lecz po prostu najzdolniejsi, bez względu na pochodzenie. To, co kiedyś było zdefiniowaną klasowo elitą społeczną, dziś zmieniło się w całkowicie rozproszoną społecznie grupę ludzi inteligentnych i wykształconych, nie stanowiących żadnej wspólnoty, której „opinia” miałaby jakieś znaczenie. Sądzę, że to właśnie utrata politycznej funkcji przez gazety jest prawdziwym źródłem ich upadku w dobie Internetu. Mityczni „nasi czytelnicy” przestali być realnym ciałem politycznym. Na Czerskiej od dawna nie ma już salonu. Na Czerskiej jest zakład pracy.

Komentarze: 76

Dodaj komentarz »
  1. Proszę natychmiast zaprzestać podkładania świnkom gazet :evil:
    Chce Pan żeby świnki nabawiły się ołowicy?

  2. Szkoda, że upadają gazety papierowe. Internet to nie to samo. Ten szelest, zapach i kawka. Można i na leżąco i gdziekolwiek. Może dobrze im tak, że upadają. Niech upadną i niech pozostanie tylko jedna, ale żadna z tych które istnieją obecnie. Te dzisiejsze rozsiewają gaz trujący, wywołują obrzydzenie i wściekłość.

  3. Jaki wpływ na społeczeństwo i stopień jego poinformowania będzie miał PŁATNY dostęp do informacji?
    Szczególnie w tym momencie historii, gdy upowszechniła się bezpłatność obiegu treści?

    Koszty utrzymania serwerów, łączy, baz danych, są wysokie.
    Zużywa się na nie podobno już kilka procent światowej produkcji energii elektrycznej. Ktoś to sfinansować musi.
    Państwo z podatków?
    Czy użytkownicy których na to stać?

    Przy dostępie płatnym, spora część populacji zrezygnuje z uczestnictwa w sieci. Reszta podzieli się na tych, których stać na dostęp do RÓŻNYCH poziomów informacji. I kolejna nierówność gotowa.
    Asymetria informacyjna będzie kolejnym sposobem dzielenia ludzi…..

  4. dziwie sie ze ktos jeszcze pakuje kase w te gazety??a gazety beda dopóki doputy ktos bedzie pakowal kase w te szmatlawce??wkólko macieju

  5. A Swiety Kleofas mowi Wam: zrobcie sobie codzienne konferencje prasowe Rzecznika. Ale – gdzie tam ! Zaden nawet nie otworzy dzioba. Podobnie Wasze Gospodarze, wszystkie Passenty, Kowalczyki, Szostkiewicze, Paradowskie i Hartmany – boja sie czy co ?!

    Jak oni milcza, to i masa zalegla jak w grobie.

    Czlowiek jest leniwy, z natury rzeczy. Z tego lenistwa poszlo wiele wynalazkow. Robienie gazety to praca – kogo bawi ? Jak wreszcie ktos wymysli internetowa rolke papieru toaletowego, bedzie rewelacja. Wspolczuje pionierom.

  6. Wiesiek59 16.52

    Zdziwilbym sie gdyby uczony Pan Wiesio i tu nie mial wlasnego myslenia. Ale – jak przyjdzie co do czego, lepiej bedzie wydac na bulke niz na gazete. Nieprawdaz ?

  7. Kleofas
    4 listopada o godz. 17:38

    Ależ oczywiście…..
    To BYT określa świadomość…..
    Selekcja dostępu do informacji, to realna WŁADZA i sposób na kreację rzeczywistości. Nie wiedziałeś o tym?
    Wszystkie zwierzęta są równe, ale są równiejsze….

    Plebs nie musi mieć pełnej informacji, ta jest dla wybranych.

  8. @Matylda

    Eee.. myślę ze przez te warstwy trocin i sianka świnki się do gazet nie dobiorą, więc ryzyka ołowicy nie ma…

  9. Pan profesor pisząc o interakcji mieszczaństwo – prasa nie ma chyba na myśli Polski. Gdzież u licha w tym kraju zdążyła się ukształtować klasa mieszczańska? Za PRL-u ludzie mieszkali wprawdzie w miastach, ale nie mieli nic wspólnego ze wspomnianą klasą, a 22 lata jest chyba zbyt krótkim okresem potrzebnym do trwałego podziału społeczeństwa. Owszem, on się zdążył już zarysować, ale miasto przestało pełnić funkcje przypisywane mieszczaństwu. Jak już, to mówmy o klasie średniej, która przypomina mieszczaństwo tylko z grubości portfela, ale na tym podobieństwa się kończą. Szkopuł w tym, że tej klasy średniej w Polsce jest jak na lekarstwo, miasto służy jej tylko do robienia interesów, a poglądy ma od sasa do lasa. To jednak nie jest zapewne przyczyną spadku czytelnictwa prasy, bo w książce sytuacje jest nie mniej tragiczna, a nawet jest gorzej.
    Moi rodzice byli prostymi robotnikami, ale w domu była półka z książkami (całkiem sporo ich było), które można było nabyć za tzw. grosze. Wtedy za pół litra wódki można było kupić kilka książek, a dzisiaj jest na odwrót i choć piją teraz mniej, to nie czytają prawie wcale. Ludzie, zacznijcie pić wódkę!!!

  10. Śleper
    4 listopada o godz. 21:43

    Wpływy z akcyzy na wódkę gdzieś się rozpływają.
    Na pewno nie idą na wydawnictwo “Czytelnik” czy “Ossolineum”…..
    Przyszła Amba i wcięło kasę.
    Kierunek jest jeden- fundusze emerytalne polityków, typu “Srebrna”.
    Ale, głupimi łatwiej rządzić…..

  11. A ja uparcie swoje: zrobcie codzienne konferencje prasowe Rzadu ! Dajcie na Internet !

    Na pieciu blogach o tym pisze i zaden z PT Gospodarzy nie raczyl byl nawet odpowiedziec.

    Uwielbiacie prac brudy publicznie, ale nie chcecie sie uporzadkowac.

  12. popieram zdanie oty pavela:
    “prosiecia nie bedzie”

  13. Panie Profesorze! Czytam Pana myśli w internecie na blogu. A zatem jest Pan dostępny, bez zbędnego papieru. W sprawie Gazety mam podobne zdanie. Gazeta określana “żydowską” kierowała się swymi poglądami, co miało przejaw w gwałtownym negowaniu opozycji. Jednocześnie przedstawiała doniesienia ze swiata, a także drukowała w jej wnętrzu eseje. Z czasem przeszła metamorfozę. W swej części upodobniając się do tabloidów i podejmując chodliwe tematy typu “zabójstwo dzieci”. Odzwierciedla to pierwsza i druga strona skrótowo podająca “wiadomości”. Tak więc Gazeta zmienia stopniowo swój Target. Jednocześnie trzeba powiedzieć, że w TV przytaczane są opinie przedstawiane przez tabloidy, które gonią za sensacją. Prasa goni za sensacjami (nie wyłączając tygodników) jak swora nie potrafiąc się odseparować i dając pożywkę czytelnikom. Traci przez to mniejszość czytelników zyskując większość.

    Są to spostrzeżenia nieuporządkowane

  14. No i te stabloizowane umysły czytelników, o których parę tygodni temu napisał w “Polityce” Mariusz Janicki. Więc tedy “Fakt” i “Super Express” jakoś tam się jeszcze mają. I pewnie dlatego “Rzeczpospolita” klawiszami Cezarego Gmyza napisała to , co napisała.

  15. Co roku setki kandydatów na studia dziennikarskie szturmuje uczelnie.
    Kilkunastu kandydatów na jedno miejsce.
    Tyle samo kończy studia, wszyscy liczą na etat w redakcji. Pracują za darmo na stażach.
    Z drugiej strony widzimy zwolnienia grupowe albo likwidację etatów.
    Co z tą armią bezrobotnych dziennikarzy ?

    Tekst prof. Hartmana jest bardzo pesymistyczny bo pokazuje co tych ludzi czeka.
    Zresztą w jakimś stopniu dotyczy to także filozofów (usunięcie filozofii z programu nauczania na studiach medycznych).

  16. Szanaowny p.Profesorze i fani Loose Blues,

    zaczne od ul.Czerskiej, na ktorej skonczyl wypowiedz p.profesor – otoz, powtorze tylko za sp prof Stanislawem Stomma (1908-2005): niektorzy powiadaja, ze zycie w Polsce byloby lepsze bez “Gazety Wyborczej” a ja twierdze, ze z takimi ludzmi nie chce miec nic do czynienia.
    Pod czym sie tylko podpisuje,
    ozzy

  17. Gronkowiec
    4 listopada o godz. 20:37,
    denerwuje mnie czytanie Gazety Wyborczej z powodu brudu z rozmazujacego się druku, jaki zostaje na rękach :evil:
    Żal mi się zrobiło tych biednych świnek, ale może trociny je uratują ;)

  18. Kleofas pisze:
    “Jak wreszcie ktos wymysli internetowa rolke papieru toaletowego, bedzie rewelacja”
    Obejdzie się bez wirtualnej rolki

    Czarna farba drukarska nie zawiera ołowiu i składa się głównie z sadzy (amorficzny węgiel). Barwniki kolorowe zawierają metale ciężkie, a więc świnkom – żadnych ilustrowanych :cool:

  19. Na Czerskiej jest zakład pracy i na Filtrowej jest zakład pracy.
    Zakłady pracy propagandowej.
    Obsługują wojnę plemion.
    To ciągle jest niezły geszeft.

  20. @Slawomirski
    “Gazety zawieraly mysli ludzi. Teraz tym medium niemozliwym do zapanowania nad jest internet.”

    Witajcie sąsiedzie. Wyczaiłem Was po składni.

  21. Od lat przestalem kupowac lokalna gazete. Jest to, nie waham sie powiedziec, konserwatywna szmata, nalezaca kiedys do koncernu C. Blacka, a teraz w gestii pewnej rodziny z Winnipegu, ktora posiada wiekszosc gazet kanadyjskich. Prawda jest, ze nawet w duzych miastach, tych z milionem mieszkancow, ostala sie 1 (jedna, slownie) gazeta, z reguly cos konserwatywnego. Mozna wyobrazic sobie tecze pogladow. Cos w rodzaju wolnosci a la Prasa-Ksiazka-Ruch. :)
    Gazety rowniez zdrozaly. Ale nie jest tajemnica, ze gazety nigdy nie zyly ze sprzedazy fizycznych gazet a ze sprzedazy reklam.
    Szukam w internecie tego, czego szukaja inni: pluralizmu pogladow, oryginalnosci spojrzenia. Za szerzenie propagandy juz dawno przestalem placic. Swinek morskich lub krolikow nie posiadam.
    Co do kosztow za serwis: NYT jest wciaz dostepny za darmo w internecie i daleko mu do bankructwa. Podobnie WSJ i pare innych markowych tytulow.

  22. Kiedys byluymagnetofony szpulowe i aparaty na klisze, teraz ich nie ma, bo zastapily je nowoczesniejsze formy. Gazety nie zauwazyly postepu technologicznego i troche wpadly w panike. Internet nie jest wrogiem i niczego nie zabija. Gazety nie zarabiaja na sprzedazy egzemplarzowej,bo ta pewnie z trudem pokrywa zakup papieru. Zarabiaja na reklamie i jej formach. Z pewnoscia internetu zamknac sie nie da, PIANO z pewnoscia ograniczy dostep do wydan internetowych ale nie zmusi do popedzenia do kiosku po gazete, tylko do znalezienia czegos innego do poczytania. Czasem trzeba sie pogodzic ze smiercia magnetofonu szpulowego, a czasem wymyslec cos nowego. Madrzy ludzie zawsze beda chcieli przeczytac cos madrego, wiec w koncu znajdzie sie rewolucjonista, ktory wymysli na to sposob. Rynek to skutecznie wyreguluje.

  23. Oj, Panie profesorze Hartman, Oj!
    Ostatnie Pańskie wpisy, są tak wyczerpujące ich temat główny, że biedny blogowicz może tylko “pogdakać” wokół tych wyczerpanych przez Pana do bólu, istotnych skojarzeń w tym temacie…
    A pozatym?
    Wszystko w normie. Jesień się wyczerpuje, w polityce “zimne” ogórki, naród przygotowuje się do tego , na co obecnie go stać, czyli na uczczenie Święta Ńiepodległości, które w tym roku ma zamiar być dziejowe,trochę “ble, ble, ble…” o tym i owym, i na moment , pozytywny impuls od sympatycznego “Jerzyka” z Łodzi.
    Mój wiekowy sąsiad, były AK-owiec, jesienią często przypominał o tym, że papierowe gazety , ratowały partyzantów przed śmiercią z wychłodzenia, gdyż ich papier, poupychany pod odzież, rewelacyjnie spisywał się jako termiczny izolator.

    Pozdrawiam,Sebastian

  24. Problem nędzy w gazetach jest tylko problemem polskim. W cywilizowanej Europie gazety ukazują się codziennie, włącznie z niedzielami i objętościowo dochodzą do 200 stron. A tam też mają internet. Chodzi zatem wyłącznie o nędzę odbiorców w naszym kraju, z której wynika nędza w krajowych gazetach.

  25. @Matyldo, nie martw się o świnki zamorskie. Od wielu, wielu lat w farbach drukarskich nie ma ołowiu.
    Ja tam zawsze czytałem papierowe gazety i zawsze będę je czytać. Howgh.
    Telewizja nie zabiła kina, internet nie zabije gazet.

  26. Markot 12.59

    Pierdeczysz, Markot ! Kiedys, dawali kazdemu zecerowi litr mleka dziennie, zeby zapobiec olowicy. A gazetki byli czarne jak inwencja blogowa..

  27. Są jeszcze takie zawody jak zecer, linotypista?
    Bo kopiści to już hobby jedynie.
    Czy też wszystkim zawładnął skład komputerowy?

    Książka papierowa ma szansę przetrwać setki lat.
    Dziesiątki lat może przetrwać filmowa taśma celuloidowa.
    Dane zrzucone na taśmę magnetofonową, czy VHS po 20 latach są nieczytelne- no i problem z urządzeniami do odczytu!!!

    Materiały archiwalne w sieci, czy na płytkach CD mają termin trwałości kilkuletni jedynie- nośnik ulega zniszczeniu samoistnie…..

  28. Kleofasie,
    zecerowi groziła ołowica, bo odlewał z ołowiu czcionki i całe wiersze linotypowe, miał więc stale do czynienia z tym metalem, ale to czasy dawno minione, a zawód zecera należy do tzw. ginących. Nie ma też już szkół uczących zecerstwa.

  29. Kleofas:
    A jak mleko leczylo (lub zapobiegalo) olowice?

  30. Jezeli rzeczywiscie sytuacja jest tak dramatyczna i nikt nie chce kupowac druku to nalezaloby sie zastanowic nad obecna funkcja druku, czy jest bardziej ekskluzywna czy bardziej propagandowa? itd…Moze rozwiazanie lezy w [u] upanstwowieniu [/u] (mam watpliwosci co do wyboru terminu ale chwilowo umknal mi antonim prywatyzacji) tej bardziej wartosciowej prasy? I tak juz jest, ze popularne periodyki, tygodniki i gazety dzienne wspieraja wladze/ustroj wiec co za roznica. Gdyby dziennikarz jak i polityk byl oplacany z budzetu i podatkow moze zmieniloby to charakter mediow, a reszta niech szuka miejsc w odmetach sieci. Podobno poczytne blogi same na siebie zarabiaja.

  31. Ps. Podoba mi sie przeslanie tego Panskiego wpisu:)

  32. PA2155
    5 listopada o godz. 17:27

    Dokładnie tak samo, jak pokropek, gromnica, czy modlitwa….
    Z tym że za mleko płacił pracodawca a za powyższe atrybuty płaci wierny.
    Efekt działania podobny…..

  33. jako zwolennik natychmiastowej apokalipsy klade sie od wielu lat do lozka z uczuciem goryczy i zawodu…czy to mozliwe, o wszechmogacy! ze nie zmiatasz jak domek kart te kainowe plemie z oblicza tej planety?nic; rano dzwoni budzik i tylko dlatego nie laduje na scianie, bo umieszczam go, nauczony tez gorzkim doswiadczeniem, poza zasiagiem reki…kiedy po raz setny otwieram drzwi tabunowi swiadkow jehowy z ojczyzny,niezdarnych w niemieckim, ale silnych w wiarze, ze koniec swiata tuz,tuz…
    to chcialbym zakrzyknac jak hiob, albo i nazarenczyk: o panie, czemu nas opusciles?
    dlaczego ryszard wojna nie straszy nas juz wojna?
    a huragany, czemu takie slabe? trzesienia ziemi to dzisiaj pestka i nawet epidemie juz nie takie jak kiedys, no, usiasc i plakac
    (tutaj powinno sie pojawic boney m i zaspiewac rivers of babylon)
    o wojnie atomowej to juz nikt nie wspomina; wyszla z mody i koniec
    jedyna pociecha , ze obama wygra i byc moze nastapi przynajmniej koniec “cywilizacji bialego czlowieka”
    (louis armstrong spiewa wonderfull world ;) )

  34. Ech, te skojarzenia…
    A wszszystko przez tytuł “Śmierć pięknych gazet”.
    No i wyskoczyła mi jak diabełek z pudełka piękna książka Oty Pavla “Śmierć pięknych saren”.
    Niby bardzo odelgłe skojarzenie, a jednak.
    Ota Pavel, ocalałe “dziecko Holocaustu”, potem komentator sportowy, u którego stwierdzono schizofrenię, napisał tę książkę w ramach terapii, w formie opowiadań – wspomnień z dzieciństwa i wczesnej młodości.
    Mariusz Sczygieł, polski czechofil pisał o niej, że to najbardziej antydepresyjna książka świata, choć Pavel popełnił w koncu samobójstwo.
    Jest w niej wszystko – człowiek silnie powiązany z natura, walka o byt, wygrana i przegrana, miłość i pogarda, rozpacz i nadzieja.
    Tak jak “Śmierć pięknych saren” jest pożegnaniek ze światem poznawalnym organoleptycznie, pełnym urody, choć skażonym przemoca, tak i “Śmierć pięknych gazet” jest pożegnaniem ze światem będącym już w zaniku, z realnymi książkami, gazetami, światem, który przenosi się na dobre do wirtualu.
    Na dobre i na złe.

  35. @byk
    setki tysięcy budzików,poza zasięgiem,rozdzwonią się równocześnie, z paralelnym akompaniamentem setek tysięcy produkcji Boney M oraz z towarzyszącą im setką tysięcy produkcji Satchmo.Na full i także poza zasięgiem wyłącznika.
    I wszystko doskonale słyszalne.Rozsadzające czerep.
    Tak będzie wyglądac apokalipsa całkiem nienatychmiastowa.Od wszystkich tych produkcji zostanie naliczony podatek do uiszczenia w terminie.
    Dalej moja wyobrażnia sięga ..

  36. A ja uparcie swoje: zrobcie codzienne konferencje prasowe Rzadu ! Dajcie na Internet !

    Na pieciu blogach o tym pisze i zaden z PT Gospodarzy nie odwazyl sie byl nawet odpowiedziec.

    Uwielbiacie prac brudy publicznie, ale nie chcecie sie uporzadkowac.

  37. @jurga:
    swiadomie, czy nie plagiatujesz pinka floyda ;)

  38. Pan Hartman
    Jak zwykle jedni płaczą, a drudzy szukają rozwiązań. Oto 4 najprostsze:
    1. Płatny internet. Tylko bardzo się redakcja Polityki myli jeśli myśli, że skłoni do płacenia wprowadzając abonament a nie podnosząc poziom. Bo ja płacić mogę za głębsze analizy a nie za nie do końca przemyślane i przypadkowe dywagacje Passenta czy Paradowskiej (najlepsi, ale…).

    2. Niemieckie podejście, statyczne, ale funkcjonuje od czasów Bismarcka: Od 1 stycznia Niemcy rezygnują z abonamentu (jak w PL) i wprowadzają opłatę medialną ok 20 Euro miesięcznie od rodziny, niezależnie od liczby odbiorników. Dużo, ale jedna niemiecka audycja Galileo wystarczy w Polsce do zapełnienia całego programu Czwórki. A francusko-niemiecki program Phoenix ma tę wadę, że przypadkowo włączony pożera cały wieczór. To jest jakość, za którą warto płacić.

    3. Tu na blogach większość to renciści, którzy czerpią satysfakcję z pisania. Zamiast duperelnych komentarzy mogliby pisać pogłębione analizy za lub bez drobnej gratyfikacji. Każdemu udostępnić blog i najlepsze artykuły wystawiać na forum bez nazwiska autorki. Byłoby ciekawiej, jak w teleturnieju z wolnym wstępem. Ale grozi portal z 1278 blogami do opisu własnych wizyt u lekarza.

    4. Przecież Polityka to forum dla skwaśniałych emigrantów. Poprosić ministerstwo o dopłaty w ramach programu łączności z Polonią.

  39. Organizacja pozarządowe ostrzegają, że grozi nam upolitycznienie internetu. Jak informuje “Gazeta Wyborcza”, światowa sieć informatyczna może zostać poddana zarządzaniu przez agendę ONZ do spraw telekomunikacji.
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/gazeta-wyborcza-kto-ma-rzadzic-internetem,1,5296680,wiadomosc.html
    ===============

    Jak szacowny Gospodarz widzi, wielcy tego świata pochylają się z troską nad przyszłością internetu.
    Nie może być tak w obecnej demokracji, by coś było poza kontrolą Wielkich- szczególnie przepływ informacji.
    To byłaby gorzej niż zbrodnia- to byłby BŁĄD!!!

  40. A skąd wiadomo, czy świnka jest szczęśliwa? Poziomy endorfin Pan im badał?

  41. Nie ma co płakać nad wylaną z kąpielą musztardą po obiedzie, bo prasy papierowej nic już chyba nie uratuje, choć żal. Od „Świata Młodych” – kupowanego przeze mnie w latach 50-tych – minęło niewiele ponad pół wieku, ale eony w polskiej cywilizacji. To co było pięknego w moich kontaktach z prasą (także z „Polityką”!) już se ne wrati. Myślę jednak, że i w obecnej rzeczywistości można sobie wyobrazić jakieś rozwiązanie. Gospodarz trochę napomknął był o jakichś mikropłatnościach – że droga do nich daleka. No może, ale skoro np. w telefonii komórkowej dało się osiągnąć stan, w którym każda moja rozmowa (czy esemes) jest skrupulatnie wymierzona, łącznie nawet z lokalizacją dzwoniącego (gdyby policja zażądała) – to pewnie i tu dożyjemy rychło zmian.
    Moim marzeniem jest na przykład takie wysterowanie telewizji, żebym nie tylko nie musiał płacić abonamentu na dziadownię z Woronicza, ale żebym odciął się wreszcie od pakietów programowych na satelicie. Jak by się bowiem nie przymierzać – nie ma pakietów doskonałych, bo nawet jak kogoś stać na najdroższy, to ma świadomość, że płaci także za kanały zbędne, które go żywcem nie interesują; że jego pieniądze idą na jakieś bździny doczepione do Discovery czy Planete, przykładowo. Jeżeli np. Cyfra+ ma już dekodery zdolne wysyłać mi indywidualne komunikaty tyczące płatności – to jakoś nie wierzę, że nie jest w stanie rejestrować co oglądam, ewentualnie choćby robić przesunięcia między pakietami, tak żeby konsument dostawał od kelnera to, co zamówił, a nie jak w stołówce fabrycznej ongiś.
    Wracając na grunt prasowy – tu problem jest podobny. Trzymając się „Polityki” – fajnie, że mogę mieć do niej dostęp za 15 zł. Miesięcznie. To nie jest dużo! Ale o ileż lepiej i zdrowiej moralnie by było, gdybym płacił tylko za tych autorów, lub te publikacje, które mnie interesują. Gdyby to się udało w miarę szybko zrealizować – prasę papierową (no, jej 90 proc.) czeka i tak pochówek, ale dobrzy autorzy, ciekawa twórczość – powinna się mieć dużo lepiej niż w dzisiejszej biedzie. Jaką to frajdę miałby autor artykułu, gdyby po publikacji jego konto zbogaciło się o dwadzieściaczterytysiącetrzystadziewięćdziesiątsiedem mikrowpłat od czytelników.
    A świnki morskie są ponoć wielkim przysmakiem gdzieś w Ameryce Łacińskiej… Wierzę jednak, że Gospodarz po upadku prasy i relegowaniu filozofów z uczelni nie będzie musiał…

  42. mpn
    6 listopada o godz. 13:13
    “A skąd wiadomo, czy świnka jest szczęśliwa? Poziomy endorfin Pan im badał?”
    ————————————–
    mnp,
    odpowiedź na Twoje pytanie, jest w swojej prostocie, aż trywialna:
    szczęśliwą świnkę morską , poznajemy m.in. po tym, że przynosi nam rano- śniadanko do łóżka…

    Sebastian

  43. nie podzielam obaw @very dotyczace gerontokracji:
    rada archontow funkcjonowala w starozytnej grecji wcale nie najgorzej;
    z ludzmi jest jak z winem:
    albo zamienia sie w ocet, albo robi sie z roku na rok lepsze ;)

  44. @Sebastian
    Byle nie śniadanie we własnej osobie

  45. Też mi szkoda wypasionych dyliżansów, ale co ferrari to ferrari.

  46. mpn
    6 listopada o godz. 22:07
    ———————————-
    mnp,
    mam na tyle pokory, że dopuszczam do siebie wariant, w którym owa szanowna rzeczona realizuje to, czego Ty się obawiasz, a ja nawet bym się nie połapał w tym- co tak naprawdę się zdarzyło.
    Dodatkowo, jestem tak mało rozgarnięty, że takie wskaźniki szczęśliwości, biorę niemęcząco-bezrefleksyjnie.
    Widzę piękny kwiat-to się prostolinijnie się nim zachwycam, dają pysznego homara- to go “wtranżalam” etc.
    Kiedy więc jakieś sympatyczne stworzenie, w szczęśliwym uniesieniu przynosi mi do łóżka pyszne śniadanko, to …jakże mógłbym tę istotkę skrzywdzić jakąś niesytuacyjną naddociekliwością?
    No cóź, taki się urodziłem, bo nikt przed tym faktem nie zadał mnie prenatalnie.

    Pozdrawiam,Seastian

  47. Prasy żal
    Ale czy akurat 42 % poswięconych stron na oglądanie górnej albo dolnej gumki majtek Dody i komentarzy z tym związanych ?
    Ja bym nie żałował.
    Kiedyś najleepszymi ilustracjami w Polityce były rysuneczki Pana Kobylińskiego
    Tekstu – szukało się na planszach zakrywającej pół stołu w m-3.
    No tak ale prowadzili ją ludzie formatu Rakowskiego co to w Stoczni Gdańskiej potrafił zdiąć marynarkę zawinąć rękawy koszuli i UCISZYĆ , SAM JEDEN BUCZYCIELI z czym nikt nawet nie próbuje się zmierzyć nawet na cmentarzu podczas nabożeństwa a biskupi od swych owieczek uciekają w poplochu.
    To jednak // nie wszyscy// ale byli ludzie co prawdę potrafili mówić.
    A dziś CZĄSTKI WYSOKOENERGETYCZNE , Wróblewscy , Gmyzy
    i ja mam tego żałować?
    Chyba z uwagi na podkład dla świnek
    A jeszcze jedno
    Ponoć w Polityce uformował się zespół do obrony Gmyza.
    No cóż jesień, czas wzrostu zachorowań i rozprzestrzeniania się epidemii.
    ukłony

  48. Nie bede narzekac z powodu “pieknej prasy papierowej ” / czy slowo
    piekna znaczy w tym wypadku “kolorowa ” ,fe Panie Profesorze kupuje Pan brukowce ?/
    Ale chcialabym gospodarza pocieszyc , w zasadzie ma Pan szczescie
    w koncu do opieki ma Pan tylko swinki morskie ,nie prawdziwe swinie ,
    /i ile gazet potrzeba wtedy ?- oczywiscie na polska rzeczywistosc nie bede wskazywac /
    Pozdrawiam
    ps.
    smiem twierdzic Panie Profesorze ,ze gdyby mial Pan prawdziwe
    swinie pod opieka zmienilaby Pan zdanie o prasie papierowej .

  49. Panie Srulu!
    Właśnie pan mi obrzydza (nie “obżydza”!) Święto Niepodległości Polski, które ja wolę obchodzić razem z obecnym układem rządowo-medialnym (nie “żądowo- medialnym”).
    Czy mi też “należy się w mordę”?

  50. [b]
    Ten fragment:
    [/b]

    “Ja gazety jeszcze kupuję. Ale robię to głównie dlatego, że potrzebuję papieru do wyścielania klatek ze świnkami morskimi. Gruba warstwa gazet, na to trociny, na to sianko i świnka jest szczęśliwa. Gdyby nie to, poprzestałbym na Internecie oraz lekturze egzemplarza wiadomej gazety w kawiarni.

    Wiadoma gazeta nie ma lekko. Jej nakład spada, zawartość ubożeje, poważanych artykułów coraz mniej, a za to kompromisów z publicznością masową i umiejących się z nią komunikować dziennikarzy drobniejszego płazu – coraz więcej. Dobrzy autorzy trochę sami się wykruszają, od kiedy ich honoraria spadły”

    [b]
    - czy dotyczy Gazety Wyborczej?
    [/b]

    Pytam, bo wydaje mi się, że tak, ale pewien nie jestem …
    Niedawno w rozmowie z Żakowskim deklarował Pan, że stoi po stronie GW … co to znaczy?
    W każdym razie rozwija się dziedzina, którą nazwać można chyba już zasłużenie filozofią gazecianą …

    http://glosmichnika.blox.pl/2012/11/Filozofia-truchtu.html

  51. zakład pracy to jest teraz wszędzie nie tylko na Czerskiej
    dawno temu chętnie kupowałem Politykę
    ale w końcu nie zdzierżyłem nachalnej propagandy Paradowskiej
    i już nie kupuję…
    Od dawna nie ma już prasy której można by ufać
    ani krajowej ani lokalnej
    to tylko fabryki
    niestety

  52. @mag:
    @srul ma racje – okladka jak piesc do nosa;
    tylko krok do nitrogliceryny…

  53. Firma Microsoft złożyła wniosek patentowy na rozwiązanie, pozwalające określić, za pomocą kamery bądź innego urządzenia rejestrującego lub czujnika, ile osób ogląda w danym momencie jakiś film lub inne materiały audiowizualne, czy też bawi się komputerową grą.
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/microsoft-chce-patentu-internauci-oburzeni,1,5298384,wiadomosc.html
    =============
    Internet z kolei zabije chciwość i patenty……
    Zamiast forum wymiany myśli- KASA!!!

  54. Srul Cenzurstein
    7 listopada o godz. 10:59 pisze, ze nie wie, o czym pisze….

    ET

  55. “Sądzę, że to właśnie utrata politycznej funkcji przez gazety jest prawdziwym źródłem ich upadku w dobie Internetu. Mityczni „nasi czytelnicy” przestali być realnym ciałem politycznym. Na Czerskiej od dawna nie ma już salonu. Na Czerskiej jest zakład pracy.”

    zestawiłem to ze słowami Adama Michnika:
    “I dziś moja partia nazywa się “Gazeta Wyborcza”, nie mam innej partii …”

    http://glosmichnika.blox.pl/2011/05/Wybieram-denaturat.html

  56. byk
    Mam nadzieję, że ironizujesz.

  57. Tu jest linka do ciekawej dyskusji na temat, byc moze jeszcze jeszcze przedwczesnie zadeklarowanej, smierci papierowych gazet.
    http://www.cbc.ca/thenational/mansbridge/
    Trzeba kliknac na Douglas Knight.
    Poruszana tez jest sprawa smierci plyt – wobec mozliwosci sciagniecia wszystkiego z internetu.

  58. @trajkotek

    ten blog “glosmichnika” jest ponizej jakiejkolwiek czytelnosci

  59. Biorę Wyborczą do ręki i zastanawiam się ile drzew ścięto aby przygotować ogromny nieporęczny, rozpadający się zwał papieru z zaledwie kilkoma artykułami i mnóstwem reklamowego śmiecia. Przesiadłem się na czytanie w necie i od razu czuję się lepiej.
    Mając do dyspozycji laptopa, smartfona mam dostęp zarówno do bieżących informacji jak też archiwalnych. Zmiana formuły gazety z papierowej na cyfrową może wyjść tylko na dobre, pod warunkiem że czytelnicy będą chcieli za to zapłacić. Ja chcę i życzę gazetom aby ich atrakcyjność zachęcała czytelników do wnoszenia opłat.

    Pozdrawiam

  60. Moi brytyjscy znajomi regularnie kupują furę gazet – przeglądają je rano przy kawie, w czasie podróży metrem, leżąc na kanapie… ale Panie Janku – ich STAĆ. Polacy rezygnują z kupowania gazet z OSZCZĘDNOŚCI, płatna wersja tego co można mieć za darmo to najłatwiejszy z możliwych sposobów na oszczędzanie.

    Pozdrowienia dla świnek, mój kot z przyjemnością by je zeżarł.

  61. @ozzy:
    jetem lepszy od ciebie – wiedzialem bez klikania ;)

  62. W zasadzie Michnik mógłby zacytować klasyków….

    “cóż to jest pół litra na litrowy pysk”
    “trzeźwość to stan przejściowy”

    Albo klasyczne już
    “biez poł litra nie razbieriosz”
    “po pierwom nie zakuszaju”….

    Z braku innych, zdecydowanie ważki temat.
    Tym bardziej, że śliwowica Łącka dalej jest podziemna…..

  63. Ogłaszano już śmierć kina jak pojawiły się filmy na video. Teraz prawie każdy można kupić w wersji DVD. A ludzie i tak do kina chodzą.
    Ludzie, choć niekoniecznie w Polsce, czytają również tradycyjne ksiązki i będą czytać, mimo że upowszechnia się ich czytanie w inernecie.
    Dlatego tak do końca nie wierzę w śmierć papierowych gazet, a zwłaszcza tygodników.
    Nie jest wykluczone, że pojawi się snobizm na ich czytanie. Nakłady na pewno spadną, lecz tradycyjna prasa znajdzie swoich odbiorców.
    Inna sprawa, że skurczą się dochody jej wydawców. Ale pewnie i na to znajdzie się sposób. Dostęp do informacji w różnych tytułach “wrzuconych” w internet przestanie być bezpłatny. Już przestaje być.

  64. Poza tym mamy około dwudziestu stałych autorów takich jak Zygmunt Bauman, Cezary Michalski, Kinga Dunin, Tomek Piątek, Agnieszka Graff, Maciek Nowak, Maciek Gdula, Michał Zadara, Kasia Szymielewicz, Romek Pawłowski, Jasiu Kapela. Będziemy też stale publikować teksty wielu autorów zagranicznych Roberta Reicha, Immanuela Wallersteina, Ivana Krasteva, Slavoja Żiżka. Teksty będziemy też zamawiać, a także wybierać najlepsze z tych, które przysyłane są do redakcji.

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75248,12820128,Gazeta_z_misja__To_musi_byc_projekt_charytatywny_.html#ixzz2Beis4r3w
    =============

    Coś upada, coś się rodzi….
    Poczytamy, bo sporo ciekawych nazwisk w zestawie…..

  65. @byk

    brawo
    ps.jesli idzie o Michnika, to wiem o nim wiecej, anizeli fani blogu en gros (nie mylic z Grossem)

  66. Po razkolejny dochodze do wniosku, ze czytanie gazet w Polsce ma wydzwiek polityczny. W niektore gazety trzeba po prostu wierzyc; polecam wstrzymanie sie od jakiejkolwiek polemiki z nimi, bo okresli ktos nas jako wroga ludu lub przestanie z nami dyskutowac. To chyba jednak takie polskie, wiara w autorytety….

  67. @ozzy:
    adama michnika nie znam; pare razy widzialem(z odleglosci), pare razy polemizowalem
    (z odleglosci)… to samo z cezarym gmyzem – pare razy i.t.d. i.t.p.
    maja cos wspolnego – wieeelkie plecy.

  68. @byk

    Gmyz?????? nie znam…… za dlugo jestem poza Krajem – moj jedyny kontakt to pare blogow. Bardzo rzadko uzywam mowy ojczystej – najczesciej szwedzki, angielski i rosyjski.

  69. ozzy
    I ciesz sie z tego, że nie musisz na codzień tkwić w tm gównie.
    Kocham ten porąbany kraj, mimo bardzo wielu paskudnych “ziomali”, pod warunkiem, że nie ogladam TV (obojętnie jakiej stacji polskiej), nie słucham radia (wytrzymuję jakoś “Trójkę”,Radio PIN i TOK FM, a jak włączy mi się niechcący w samochodzie Radio Maryja to jestem bliska spowodowania wypadku) i nie latam w necie po oszołomskich portalach typu salon24, niezależni. pl, czy wpolityce.pl.
    Ale jak już się odetniesz od tzw. przekaziorów, to całkiem fajnie się żyje.
    Ludzie robią swoje. Rozmnażają się, budują nowe domy, wznoszą zabudowania gospodarcze, powstają wciąz rózne firmy, a i starsze jakoś się trzymają (widać to wszystko zwłaszcza z perspektywy Polski powiatowej i gminnej, gdzie sypnęły sie fundusze z UE). Moja rodzima Warszawa staje się prawdziwą metropolią europejską. Miasta i miasteczka w całym kraju pieknieją.
    Oczywiście, jest problem bezrobocia lecz nie na taką skalę, jak w Grecji, Hiszpanii czy Portugalii.
    Idziemy do przodu, ale media epatuja nas trotylem smoleńskim, kretynskimi wypowiedziami pOsłów, polsko-polską wojenką.
    Degrengolada mediów postępuje pewnie nie tylko w Polsce, choć marna to pociecha.

  70. Same sobie winne – gazety niepiekne (internet jest tu li tylko nieznaczacym przyczynkiem).
    ET

  71. do
    mag
    9 listopada o godz. 0:11

    “Zwalanie” winy na media jest nieporozumieniem,. Media bez czytelnikow nie maja szans na przetrwanie.

    ET

  72. ET
    9 listopada o godz. 10:21

    „Zwalanie” winy na media jest nieporozumieniem,. Media bez czytelnikow nie maja szans na przetrwanie.”
    ———————————–
    Szanowny ET,
    „Zwalanie” winy na koścół jest nieporozumieniem,.Kościół bez “owieczxek” nie ma szans na przetrwanie.”

    Pozdrawiam,Sebastian

    ET

  73. Związki religijne, wydawnictwa, kawiarnie, pralnie……
    Wszystko to służy praniu pieniędzy.
    Czasami nawet te przykrywki zaczynają przynosić dochody!!!

    Wydawnictwo “Stella Maris” na przykład……
    Albo “Instytut Dzieł Religijnych”……
    Pralnie mafii przy tych, to pikuś…..

  74. Piękne gazety umierają, a nawet ich blogi dla sfrustrowanych ludzisk, co to nie godząc się na pełzają totalitaryzację państwa nie mają gdzie wypowiedzieć własnej, obywatelskiej opinii w wolnym ponoć kraju: telewizja publiczna publiczna tak, jak publiczny jest burdel, gazety nie informują, tylko są “organami opiniotwórczymi” , czyli służą inżynierii socjotechnicznej oraz propagandzie, a blogi się cenzuruje, w czym celuje ostatnio red. Passent. Tylko Ty mi jeszcze pozostajesz bracie mój w wolnomyślicielstwie, więc znów zmuszony jestem skorzystać z Twej uprzejmej gościny, ale spokojnie, 800 lat tu nie zabawię, zaraz spadam, wiem z historii, że nie zawsze “gość w dom, Bóg w dom”, choć chciałoby się inaczej. Napisałem na blogu red. Passenta tak (wiem, wiem, że niewiele czytelnicy tracą, ale nie nawykłem do marnowania czasu i energii):

    Znowu cenzura, a ja nie mam kopii, nie bawię się tak! Trudno, powtórzę wpis mniej więcej z pamięci. To pewnie dlatego, że nie podałem linku do wypowiedzi prof. Brzezińskiego – bardzo proszę, oto artykuł w NBC http://abcnews.go.com/blogs/politics/2009/09/zbig-brzezinski-obama-administration-should-tell-israel-us-will-attack-israeli-jets-if-they-try-to-a/, a video można sobie wyszukać w Internecie.

    Pana Profesora zawsze warto słuchać. Kiedy w 2009r. Izrael przymierzał się do bombardowania Iranu (stan constans), p. Profesor w zagranicznej telewizji mówił, że USA powinny zestrzelić przelatujące nad Irakiem samoloty izraelskie. Doradzanie prezydentowi Carterowi także wyszło chyba na dobre; to był porządny prezydent jakich mało, bardzo zaangażował się sprawę Palestyny, książkę nawet napisał “Palestyna – Pokój a nie Apartheid” http://www.amazon.co.uk/Palestine-Peace-Apartheid-Jimmy-Carter/dp/1847391540/ – jedyne £6.74! To naprawdę okazja.

    Zgadzam się także, iż opcja Tusk – Putin to absurd. Rosja chrześcijańska nie miała w tym ewentualnym zamachu żadnego interesu.

    Co do komisji międzynarodowej, trudno sobie wyobrazić taką komisję w jakimkolwiek innym , suwerennym kraju. Pomysł jest z piekła rodem, moim skromnym zdaniem zdaniem obliczony z premedytacją na wykorzystanie siły internacjonalistycznej cosa nostry przeciwko Polsce.

    Jednak nie zawsze komisje międzynarodowe były pozbawione sensu. Nie chodzi mi wcale o Norymbergę, gdyż tam morderców sądzili mordercy, i to tylko niektórych, reszta się przydała, czy o Trybunał w Kuala Lumpur, gdzie niedawno Bush został uznany zbrodniarzem wojennym, ale taki Hitler na przykład – Amerykanie w odtajnionych ostatnio dokumentach donoszą, że w 1943r. kazał powołać komisję, składającą się z utytułowanych naukowców z 12 krajów wtedy, kiedy nawet on, sam Adolf Hitler, ewidentny psychopata i masowy morderca, doznał najwidoczniej szoku po odkryciu grobów katyńskich, wypełnionych po brzegi Polakami, ofiarami sowieckiego (czyli…) ludobójstwa, pomordowanymi strzałami w tył głowy przez swych dotychczasowych przyjaciół, sprzymierzeńców i partnerów w zbrodni – bolszewików. Zszokowany Hitler powiadomił świat i zażądał międzynarodowej komisji. Chciał jej także wtedy gen. Sikorski, z ramienia Czerwonego Krzyża, ale chyba nie zyskał aprobaty aliantów, skoro wylądował z połamanymi kośćmi w morzu, w samej bieliźnie i tak też został zakopany w ziemi. Komisja powołana przez Hitlera powstała, wykonała adekwatne prace, sporządziła dokumentację, spisała raport. Jest do dziś dostępny, nawet na Amazon.com można sobie tanio kupić. Sprawa była jasna, udokumentowana, sprawcy znani. Niestety, przez całe lata Zachód z USA na czele krył zbrodnie tych dziwnych, nieludzkich ludzi.

    @ PAK

    Uff, no to kamień z serca, ładnie byśmy wyglądali z Prezydentem idącym za bolszewickim czołgiem w Święto 11 Listopada…

    Mam nadzieję, że te napisy były wyraźne i na pewno nie cyrylicą, w stylu: “Nu zajac, pagadi! Bronstein.”

    Ja tam na wszelki wypadek zostawiłbym ten czołg w muzeum, na TVN24 nikt o polskich napisach nie wspominał http://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,zabytkowy-czolg-z-afganistanu-przed-palacem-prezydenckim,66192.html , a Gazeta Wybiórcza wiadomo… Mogą chcieć zrobić śmiesznego psikusa…

  75. Zaprawdę, powiadam Ci Gospodarzu, masz – za przeproszeniem – jaja, nie to co sąsiedzi obok. Chapeau bas.

    Z drugiej strony, od kiedy Wal-Mart zaczął sprzedawać w swej sieci hipermarketów film dokumentalny Michaela Moor’e “Capitalism a Love Story” (dostępny w polskiej wersji), w którym jest także pokazane, jak Wal-Mart czerpie zyski ze śmierci własnych pracowników, nic nie jest już w stanie mnie zadziwić. Widać sprawy zaszły tak daleko, że wszystko straciło jakiekolwiek znaczenie. Fiodor Dostojewski ustami Iwana w Braciach Karamazow nieźle moim zdaniem tłumaczy, dlaczego: “Jeśli Boga nie ma, to wszystko wolno”. Iwan – ateista, jak wszyscy pamiętamy – wypowiada również ze zdziwieniem interesującą konstatację, iż: “taka myśl, myśl o konieczności Boga, mogła się zrodzić w głowie tak okrutnego i złego bydlęcia, jakim jest człowiek, jest ona tak bardzo święta, wzruszająca i mądra, że czyni człowiekowi zaszczyt”.

    Gospodarzu, jak znajdziesz chwilkę wolnego czasu, to popatrz proszę na świat dobrze pojętego Nietzscheańskiego nadczłowieka, świat, który całkiem mi się podoba, bo ten nasz, jest dziś kompletnie do bani, z naszej winy zresztą: Paradise or Oblivion http://www.thevenusproject.com/ Ponoć jest możliwy w ciągu 10 lat…

  76. I <3 Jan Hartman!

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php