Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

15.06.2013
sobota

Nie dam się zastraszyć!

15 czerwca 2013, sobota,

List otwarty do Prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej Dr Macieja Hamankiewicza

W reakcji na niedawny list min. Bartosza Arłukowicza, zatytułowany „Do przyjaciół lekarzy”, opublikowany w „Gazecie Wyborczej”, powiedział Pan w Radiu Maryja m.in.:  List ministra przyjęliśmy z wielkim oburzeniem […] Nasze oburzenie nie ma granic. […] Nie znajduję słów. […] Minister Arłukowicz wykorzystał do swoich celów śmierć dziecka. […] To był list do przyjaciół Moskali, a nie przyjaciół lekarzy.Czym zasłużył sobie minister na te obelżywe słowa? Ano tym, że przypomina lekarzom o doniosłości empatii i zasad etycznych wykonywania zawodu w medium niemedycznym, przez co rzekomo podkopuje zaufanie do lekarzy. Pańska zdumiewająca i pozbawiona samokontroli reakcja najlepiej świadczy o tym, jak bardzo potrzebny był list ministra. Oto okazuje się, że nawet szef samorządu zawodowego lekarzy nie wie, iż o wszystkim, co złego dzieje się w medycynie, trzeba mówić otwarcie, na oczach społeczeństwa i z jego udziałem. Zaufania do lekarzy nie buduje się zamykając dyskusję w gronie lekarzy, lecz wręcz przeciwnie – prowadząc ją przy otwartej kurtynie. Społeczeństwo ma pełne prawo wiedzieć o wszystkim, co dzieje się w ochronie zdrowia, gdyż dotyczy to jego najżywotniejszych interesów. Społeczna kontrola nad tym, co robią lekarze i urzędnicy, jest prawem pacjentów, niezbędnym warunkiem etyczności w ochronie zdrowia, a ponadto standardem w demokratycznych państwach prawa. Jest Pan być może jedynym szefem korporacji lekarskiej w naszym kręgu kulturowym, który tego nie rozumie i oburza się, że minister zwraca się do lekarzy w ważnych i bolesnych sprawach na otwartym forum. Ba, jak wynika z licznych wypowiedzi, samorząd lekarski uważa krytykę ze strony ministra za naruszenie autonomii samorządu lekarskiego. To absurd. W demokratycznym społeczeństwie samorząd lekarski może krytykować ministra do upojenia, lecz również minister ma prawo krytykować samorząd. Autonomia i prawo do krytyki nie wykluczają się wzajemnie.

Państwa wypowiedź w Radiu Maryja była tylko początkiem zmasowanej akcji dyskredytowania ministra zdrowia, zaś jej punktem kulminacyjnym był list Naczelnej Rady Lekarskiej do premiera, który dał się odczytać jako sugestia jego odwołania ze sprawowanej funkcji. Czy mając zarzuty do pana A. pisze się list do pana T.? Czyż nie wypadało swoich słów krytyki skierować właśnie do osoby, którą się krytykuje? A może nie jest już godna tego, by się z nią komunikować? Proszę sobie to przemyśleć. Jak również własne rachuby odnośnie do spodziewanej reakcji premiera. Czy naprawdę wydaje się Panu, że premier oczekuje od ministra zdrowia, że nie będzie w sporze w korporacją lekarską?

Dziś w podobny sposób zostałem przez Pana zaatakowany i ja. Nie spodobał się Panu wywiad, którego udzieliłem portalowi Medexpress (http://www.medexpress.pl/start/kodeks-do-zmiany/14518/) na temat Kodeksu Etyki Lekarskiej, w którym powtarzam wielokrotnie głoszone już przez siebie w ciągu minionych czterech lat (bez żadnego, jak dotąd merytorycznego odzewu) krytyczne tezy na temat tego dokumentu. A więc nie spodobały się Panu moje uwagi. Czy zareagował Pan na nie listem skierowanym do ich autora? Nie! Napisał Pan w tej sprawie list do rektora UJ (http://www.nil.org.pl/aktualnosci/list-prezesa-nrl-do-rektora-uj-w-sprawie-wypowiedzi-prof.-jana-hartmana)! Ciekawe dlaczego właśnie do niego? Niech zgadnę. Pewnie z nadzieją, że zostanę poddany jakimś szykanom? Czyż nie? A może dlatego, że wydaje się Panu, że żyjemy jeszcze w PRL, gdzie władze uczelni cenzurowały poglądy swoich pracowników?

Pisze pan oto do mojego rektora: „Zwracam się do Pana jako wielkiego autorytetu w dziedzinie nauki i kultury…”. Ociekająca wazeliną, niesmaczna apostrofa na cztery wiersze jest wstępem do tyrady przeciwko mnie skierowanej („Z niebywałym zażenowaniem…” itd.) i domagania się reakcji adresata listu. Nie pada ani jeden argument, ani jedno merytoryczne odniesienie do któregokolwiek z moich bardzo konkretnych zarzutów. Są wyłącznie epitety i wyrazy oburzenia ironiczną formą mojej wypowiedzi, która jakoby „uwłaczała godności wszystkich lekarzy” (choć mówi wyłącznie o konkretnym tekście, a o żadnych lekarzach nawet aluzyjnie nie wspomina). Zamiast argumentów podkreśla się, że Kodeks był chwalony przez Jana Pawła II i cytuje ks. Muszalę, który pyta „Jak długo p. Hartman (nie lekarz) będzie niszczył Kodeks Etyki Lekarskiej?”.

Odsądza mnie Pan od czci i wiary, zamiast podziękować, że tak wiele robię, aby doszło wreszcie do zmiany fatalnie sformułowanego kodeksu. To nie ja przynoszę ujmę środowisku lekarskiemu, lecz właśnie ten wysoce wadliwy, amatorski dokument. Czy uchwalając go przeczytaliście kodeksy obowiązujące w Wielkiej Brytanii, w Niemczech czy w innych krajach Zachodu? Czy daliście go do zrecenzowania jakiemuś kompetentnemu bioetykowi (nie mnie – akurat moje kompetencje w bioetyce są dość elementarne)? Pewnie nawet nie przyszło Wam to do głowy.

Otóż raz jeszcze powtarzam: KEL jest do niczego! Jak najbardziej zasługuje on na krytykę, i to w języku ironicznym, sarkastycznym, a nawet satyrycznym. A do krytyki tej – w takiej czy innej formie, publikowanej w prasie ogólnej bądź fachowej – prawo ma każdy! I fakt, że nie jest lekarzem, nie ma tu nic do rzeczy. Bo Kodeks Etyki Lekarskiej to nie jest wewnętrzna sprawa autonomicznej korporacji lekarskiej, lecz wspólna sprawa całego społeczeństwa. Wszyscy bowiem jesteśmy aktualnymi bądź potencjalnymi pacjentami i treść kodeksu ma wpływ na żywotne interesy każdego z nas. Moim obowiązkiem jest wywierać nacisk na jak najbardziej autonomiczną korporację lekarską, by kodeks zmieniła. I raz jeszcze powtórzę, to co powiedziałem Panu kilka dni temu: w ciągu kilku lat kodeks zostanie zmieniony! Mogę się o to z Panem założyć.

Nie należę do ludzi strachliwych. Dlatego oświadczam Panu – jako profesor zwyczajny Uniwersytetu Jagiellońskiego i jako obywatel – że będę w pełni korzystał z wolności akademickiej oraz gwarantowanej mi przez konstytucję RP swobody wypowiedzi – zarówno w spawie Kodeksu Etyki Lekarskiej, jak i wszelkich innych sprawach publicznych. Nie dam się zastraszyć ani zakneblować sobie ust. Próżne rachuby. A za to doprowadzę do tego, że prace nad nowelizacją KEL po latach bezskutecznej krytyki wreszcie ruszą z miejsca. I to, jak mi mój nos polityczny podpowiada, z Pańskim osobistym błogosławieństwem!

 

Powodzenia w pracy nad nowelizacją KEL życząc, kreślę się z szacunkiem,

Jan Hartman

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 155

Dodaj komentarz »
  1. Panie Profesorze,

    jako pierwszy blogowicz meldujący się do pańskiego wpisu powiem krótko:
    Niech tą korporację trafi szlag.
    Z pewnością znajdują się w niej także nieliczni uczciwi ludzie, a może jest jeszcze ktoś, kto kieruje się etosem pracy.
    Jednak jako całość jest to banda cyników, których dodatkowo zdemoralizowaly reformy Kopacz wlewające im do kieszeni stosunkowo dużo dutków, jak na możliwości tego kraju na ktory tak pomstują.
    Opinię na ten temat mam ugruntowaną od paru lat, ale to co dzieje się w przychodniach przyszpitalnych najnowocześniejszego szpitala w Polsce (Klinika Uniwersytecka w Gdańsku), jak traktowni są pacjęci (w tym z chorobami nowotworowymi, te płacze kobiet), skłania jedynie do modlitwy, bo sąd i prokuratura to my wiemy jaka jest.

    Uogólniając, myślę, że ten proces gnica wpływowych warstw społecznych wziął się
    od całkowitego odblokowania hamulców wśród najwyższej warstwy polityków.

    Dużo się narzekało na demoralizację polityków ancien regime, jednak nie mieli oni takich możliwości sytemowych jakie mają obecne elity rządzace.
    Jednak czynnkiem, który skutecznie hamował ekstremalne wybryki upadłej klasy była hierarchia kościelna, która była autentyczną opozycją taktującą władzę z należytą jej nienawiścią.
    Teraz b. autentyczna opozycja stała się wladzą, a usunięta władza nie chciała być chłopcem do bicia więc szybko wtopila się w czynienie dobra razem z politykami wyniesionymi do włdzy przez hierarchię kościelną (oczywiście zawsze na gorszych warunkach, ale jednak..), o czym było wyżej.

  2. Włożył Pan płonącą żagiew w d… tego d..ka.
    Kilka tygodni temu słuchałem u T. Lisa jak ten człowiek atakował rodziców dziecka, które zmarło z powodu obojetności lekarzy w dwóch szpitalach warszawskich. Gdyby go Lis nie ppowstrzymał, to chyba usłyszelibyśmy, że to rodzice są winni.
    Rzeczona osoba ma nazwisko „mówiące” i adekwatne, ale nie do tego się sprowadza problem. Jest ów pan H. przedstawicielem dosyć dużej części środowiska lekarskiego, które czuje się jak z-cy pana B na ziemi. Chory to nie człowiek, lecz przypadek. W perwszej fazie szybka ocena czy cisnąć powoli jak cytryne, czy od razu odrzucić do innych. Na NFZ „nie ma wykonań” w tym kwartale, ale jak wezmę Pana „na gabinet”, to sprawę załatwimy od razu. I w tym samym pokoju szpitala czy przychodni dokonuje się cud – niemożliwe staje się możliwe. Na państwowym sprzęcie, w państwowych murach i na państwowym prądzie. Pieczątka tylko inna. I kasa.
    A KEL przydaje sie wtedy jak te niedouczone 15% lekarzy spieprzy robotę. Wtedy „nie wolno krytykować innego lekarza itepe itede”.
    A za błąd w sztuce – nagana – co najwyżej. Czy ktoś słyszał o zakazie wykonywania zawodu za spowodowanie śmierci pacjenta? Podobną korporację z podobnymi zasadami stworzyli notariusze. I wystarczyło zrobić deregulację, żeby się to wszystko przestało liczyć – i stawki mozna negocjować i pan notariusz przyjedzie o wskazanej godzinie …
    Chciałbym doczekac czasów, kiedy to lekarz będzie stanowił jenoosobowy zakład pracy wynajmowany do wykonania zadania medycznego. Jak płytkarz do położenia kafelków. Tak już jest w USA, więc i do nas kiedyś dojdzie. I wtedy panowie H. straca rację bytu – trzeba będzie coś umieć, żeby dostać pieniądze.
    I na koniec pytanie (za blogiem Biznes Bez Stresu) – jak się należy zwracać do najgorszego absolwenta studiów medycznych?
    – „Panie DOKTORZE”.
    I to by było na tyle Panie Profesorze.

  3. Brawo panie profesorze..
    czytalam panski artykul, jak wypowiedzi nominecji lekarskiej..
    ktos, kto powoluje sie na papieza, Bibilie… chodzi z rozancem do szpitala, do chorych, dla mnie nie jest ni lekarzem, doktorem a co mniej autorytetem w medycynie!
    amen.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Janie! Brawo, brawo, brawo!!!! W to „mrowisko” należy wsadzić nie tylko kij ale granat, żeby to zadufane i zapatrzone w siebie środowisko poszło w kosmos. Choć trzeba przyznać, że nie wszędzie jest źle. W niepublicznych, dobrze zarządzanych placówkach spotkałem się wielokrotnie z kompetencją, fachowością a pobyt tam był czystą przyjemnością (z pewną przesadą, oczywiście – bo co to za przyjemność leżeć w szpitalu). Tylko w tych przypadkach spotkałem się z praktyką dzwonienia do pacjenta, że może być przyjęty przed ustalonym terminem, bo jest wolne miejsce (w ramach NFZ!!). Ergo, wszędzie tam, gdzie zarząd sprawują fachowcy od zarządzania (a nie ludzie typu p. Hamankiewicz) tam jest ład i porządek i pacjent traktowany jak człowiek. Panie Janie – TAK TRZYMAĆ!

  6. Popieram w całej rozciągłości ważny głos Profesora. Dla przypomnienia podam, że niedawno we Wrocławiu rozpoczęto rejestrację do specjalisty na rok 2019.

  7. A bo widzisz, głowę sobie Tobą niepotrzebnie zawracają, zamiast ignorować, a z funkcji kierownika po prostu wywalić, mimo że osobiście to ja Ci wierzę, jak mówisz, iż wiele robisz, tylko wątpię, żeby kiedykolwiek coś dla ogółu pożytecznego. Popatrz, prof. Jasiewicza wywalili bez zdania racji, więc można, tym bardziej, że taki z Ciebie moim zdaniem etyk, jak z faceta mchem optykającego chałupy – optyk.

    Mniejsza o ministra i o twoją skromną osobę, bo oto pederaści, lesbijki oraz prawdopodobnie Bęgowski nacierają, wylegają dziś na ulice Warszawy w paradzie queerów, pod sztandarem tęczy – czyli sprofanowanego znaku przymierza Boga z praojcem ludzkości, Noem. Już tylko za to p. Bufetowa powinna zostać odwołana razem z Tobą, gdyż jako urzędnik mający działać dla naszego dobra, walnie przyczynia się do demoralizacji społeczeństwa oraz do publicznego propagowania dewiacji w Polsce. Moim zdaniem, skoro już tę zgodę wydała, to mogłaby ją potraktować z humorem, jak to ona, i wysłać tam zaraz armatki wodne, rozpędzić całe to towarzystwo, o ile prawo na to pozwala. Czy jeśli zwrócą się do niej o pozwolenie na paradę pedofile, zoofile, gerontofile, z nekrofilami na dokładkę, czyli wolni ludzie, posiadający określone, niestandardowe preferencje, jak tamci, to p. Bufetowa także im udzieli zezwolenia na paradę w centrum stolicy?

    W radiowej Trójce bodajże wczoraj występował pan Biedroń (chyba pan, nie znam homoetykiety, nie chciałbym urazić) i mówił, że w Polsce powinno być tak jak we Francji, choć nie wcale miał na myśli tamtejszych protestów milionów normalnych ludzi przeciwko arbitralnemu uznawaniu związków homosiów za rodzinę – notabene pomijanych przez mainstream w Polsce działający z rozdzielnika Reutersa – tylko obligatoryjną formę zwracania się do poszczególnych homo-związkowców per „rodzic”. Panie Biedroń, powiedz no tu Państwu Blogowiczom, albo od razu telewidzom w czasie największej oglądalności, co takiego w życiu urodziłeś i kiedy, że rościsz sobie pretensje do tytułu rodzica? Z tego co oficjalnie wszystkim wiadomo, jedynym efektem, którym się publicznie dotąd pochwaliłeś , była „boląca Cię następnego dnia pupa”. Osobiście nie daję Ci żadnych szans, na jakikolwiek inny rezultat, mimo największych nawet wysiłków.

  8. Gogo, przeczytalem ale nie bardzo zrozumialem o co ci chodzi. Jak sie ma twoj wpis do tego co napisal gospodarz? Z nim akurat sie zgadzam ale z toba…

  9. Lekarz ma leczyc chorego pacjenta za oplata.Apteka ma sprzedawac lekarstwa chorym ludziom.Zabieranie pieniedzy zdrowym ludziom,aby chorzy mogli sie leczyc za darmo jest nierealne.Ci,ktorzy te pieniadze trzymaja sa zdrowi i nie maja pojecia ani o leczeniu,ani o lekach.A maja okreslac ceny uslug, lekarstw.Wszystkie ubezpieczenia to piramidy pieniezne,gdzie gora ma miliony,a dol,placic skladki,aby im nie braklo.Czemu fachowcy nie narzekaja na panstwo! Bo wkladaja pieniadze do kieszeni i lecza nastepnego pacjenta.Do nich sa kolejki.TUMANY,MATOLY,a nie lekarze placza bo nie maja pacjentow.

  10. Cóż, jednym z żądań styropianowców było zlikwidowanie klinik MSW.
    Przeszło im, gdy sami do nich zaczęli być uprawnieni…..
    Postulaty wobec lekarzy- o humanitaryzm, przyzwoitość, ludzkość postępowania, są tak samo skuteczne jak podobne skierowane do księży.

    ONI mają monopol na zdrowie, czy zbawienie……
    A czy jakiś monopolista liczy się z innymi niż własny zysk wartościami?
    Kapłani Zdrowia są skazani na pewne typy zachowań ze względu na wykonywaną profesję…..
    Posiadanie monopolu na rację, to jedna z tych przypadłości.
    Patent na nieomylność i decydowanie o życiu i śmierci.
    Moc prawie boska.

  11. Szanowny Janie, piszesz: „W niepublicznych, dobrze zarządzanych placówkach spotkałem się wielokrotnie z kompetencją, fachowością a pobyt tam był czystą przyjemnością (z pewną przesadą, oczywiście – bo co to za przyjemność leżeć w szpitalu). Tylko w tych przypadkach spotkałem się z praktyką dzwonienia do pacjenta, że może być przyjęty przed ustalonym terminem, bo jest wolne miejsce”.
    Otóż ja o bajecznej obsłudze szpitalnej, o pokojach gościnnych z pełną lodówką, kuchenką, dziesiątkami herbat dla osób towarzyszących pacjentom, o telefonicznym konsultowaniu się lekarzy różnych specjalności w sprawie pacjenta, o telefonach obsługi szpitalnej, lekarzy, a nawet lekarzy profesorów do domu pacjenta czytałem nie w bajce o żelaznym wilku, ale słyszę co któryś dzień na skajpie od znajomych z Niemiec. Różnica między tym, co mówisz, Szanowny Janie, a tym, co słyszę od znajomych jest ta, że te cuda są u nich nie w prywatnych, ale w państwowych szpitalach. Ktoś powie: mają większe podatki na służbę zdrowia. No cóż, sądzę, że u nas nawet dwa razy większe podatki niż niemieckie poszłyby na zmarnowanie, czyli na podwyżki pensji. Rzecz nie w podatkach, lecz w etosie. A etos się bierze z głębokiej tradycji wzajemnych stosunków między państwem a obywatelem. Polscy politycy po transformacji, zamiast zgodnie zakasać rękawy i wziąć się do tworzenia mądrego państwa i kształtowania nowych, rozumiejących rolę państwa i je szanujących obywateli, zaczęli budować bardak z ogromnym korytem przed ołtarzem. To, co plótł ten profesor z jakiejś rady lekarskiej jest aż niewiarygodnie głupie. Niemal od dziecka obserwuję takie kretyńskie obrony „dobrego imienia”. A tego zapatrzenia można odnieść wrażenie, że nie ma postępu w obyczajach, w myśleniu, że słońce zgasło i się czas zatrzymał.

  12. Brać lekarska wybierając kogoś takiego jak pan Hamankiewicz na prezesa NRL wystawia sobie fatalne świadectwo. Oglądałem jego „popis” w rozmowie z min Arłukowiczem. Żadnego merytorycznego argumentu, za to przemożna chęć obrażenia oponenta.

  13. Skóra mi cierpnie na myśl o tym, że byłbym kiedyś zmuszony do dochodzenia racji z NRL.
    Pamiętam taki reportaż, w którym pacjentka (znana polska artystka) chirurga plastycznego, poniosła na skutek jego rzeźnickich działań (nie mających nic wspólnego z tą dziedziną medycyny) poważny uszczerbek na zdrowi, że nie wspomnę o wyglądzie, którą ten konował miał jej poprawić. Okazało się, że Polsce nie znalazł się ani jeden lekarz, który oceniłby działania „chirurga plastycznego” w sądzie. Pacjentka uzyskała taką ocenę zaraz z Odrą i wynikało z niej, że ów „lekarz” powinien zajmować się zupełnie czym innym. Niestety tak się nie stało, ponieważ KEL skutecznie go obronił i dalej „upiększał” naiwne pacjentki.

  14. Pełny szacun za ten wpis i życzenia wytrwałości w walce z lekarskim betonem wylanym na papiesko-kościelnym fundamencie.

    Znaczy się na fundamentalizmie…

  15. panie Hartaman,
    przecież pan doskonale wie ze cala III RP jest taka jak ta korporacji.

    Dlatego bandyci w policyjnych mundurach, prokuratorzy, sędziowie łamiący prawo i gnojący niewinnych ludzi, urzędnicy niszczący firmy po to by dostać premie, bracia i zony Jezusa, politycy, ministrowie, premierzy i prezydenci są bezkarni w III RP

    Podrzucę panu fajny temat, bo premier, media, politycy i spec służby udają ze nic na ten temat nie wiedzą.
    18 marca, 2013, Związek Przedsiębiorców i Pracodawców złożył do CBA doniesienie, szczegółowe opracowanie zawierające ogromna liczbę przykładów, o mafijnych przestępstwach popełnionych przez urzędników Ministerstwa Finansów od zarania III RP tj. od 1989 r.

  16. Szanowny Panie Profesorze. Sam fakt, że na swoje usprawiedliwienie ten śmieszny prezes bierze pod uwagę papieża odpowiedzialnego za ukrywanie zbrodni pedofilii; ponadto jakiegoś księdza; w ramach peregrynacji medycznej udaje się z narzekaniami do Radia Maryja; o czym to świadczy ? Nie ma dla niego lekarstwa na jego głupotę. Jeśliby rektor UJ chciałby go potraktować normalnie powinien zawołać: „spieprzaj dziadu” ! Ament !

  17. Tym razem w pełni się z Panem zgadzam. To jest pole, na którym niech Pan działa wytrwale i tak jasno, jak w liście do pana Hamankiewicza. Szacunek i uznanie!

  18. Jężeli w polityce mamy szefów ,którzy rządza na prochach -ciekawy jestem czy Robert w USA, po zastrzeleniu brata ,sprawując państwowe funkcje też łykał a po jego zabójstwu brat Edward też-to nie wymagajmy od innych normalności.Oglądając tego facia u Lisa ,wniosek jeden ,albo zepsuty cynik ,albo niedorozwój umysłowy ,albo pieniacz,albo ma dostęp do leków psycho .,a może wszystko razem.

  19. Monopol
    – tak należy nazwać zarówno cel powołania stowarzyszenia samorządowego lekarzy jak też i jego działalność.
    Celem monopolu jest stwarzanie warunków wyłączności i uprzywilejowania JEGO BENEFICJENTÓW – czytaj członków z krzywdą dla całej reszty społeczeństwa.
    Tak jest z lekarzami , tak jest z KK , tak jest z każdą organizacją która swe uprawnienia traktuje jako należne jej prawa i nie chce się zgodzić na to by jej członkowie i efekty ich pracy byli oceniani przez osoby spoza jej kręgów.
    Napoleon powiedział że WOJNA JEST ZBYT POWAŻNĄ SPRAWĄ BY POZOSTAWIĆ JĄ WOJSKOWYM. – a przecież on tak na wojnie jak i na wojskowych znał się najlepiej.
    Na dobrą sprawę teraz w Polsce nawet radzący //ranę posmaruj spirytusem by odkazić //
    może być oskarżony o zabiegi paramedyczne , człowiek pomagający nieprzytomnemu jak wyżej, natomiast lekarz nie udzielający pomocy i odsyłający do innego szpitala , lekarz itp nie zostanie pociągnięty do odpowiedzialności mimo ze zwłoka spowodowana odsyłaniem spowodowała śmierć.
    Będzie broniony przez całe towarzystwo wzajemnej adoracji albo nie znajdzie się nikt kto chciałby ocenić sytuację i wskazać winnego.
    Przecież taką samą sytuację mamy w kościele , sądownictwie , policji , prokuraturze.
    Wydaje się że jakimś miernikiem wykonywania prawa do samorządności mógłby być wskażnik pozbawiania prawa wykonywania zawodu przez sądy na podstawie wniosku stowarzyszenia .
    Jeśli takich wniosków nie ma – należy korporacje postawić w stan upadłości i odmówić jej prawa do prezentowania się jako przedstawicielstwa zawodowego.
    Jeżeli zaś człowiek np aptekarz lub lekarz powołując się na swe uprzedzenia religijne odmawia sprzedaży leków lub stosowania zabiegów zgodnych z zasadami medycyny odmawia ich stosowania powinien być
    – oskarżony o nieudzielenie pomocy osobie potrzebującej
    -pozbawiony prawa wykonywania zawodu dożywotnie jeśli spowodowane zostało trwałe upośledzenie.

  20. imaman
    15 czerwca o godz. 19:53
    Otóż Szanowny Panie jestem zgodny tylko z tym, że lekarz winien otrzymywać godne wynagrodzenia ale nie za leczenie ludzi, lecz za to, iż ludzie którymi się opiekuje są zdrowi. W Twoim projekcie lekarz zarabia na leczeniu chorych a nie zarabia na zdrowych czyli na takim, jakim chciałby być każdy człowiek ( oprócz tego, że dodatkowo, młodym, pięknym i bogatym ) . Taki system działa wbrew interesowi usługobiorcy, wręcz motywuje usługodawcę do tego typu zachowań.
    Lekarz powinien pokrywać koszty leczenia swych podopiecznych ze swego budżetu. Im jego podopieczni mniej chorują tym więcej zostaje dla niego. podobnie ze strażakami, policjantami i żołnierzami – oby mieli jak najmniej pracy.
    Co do ubezpieczeń – po częsci masz rację ale tu obowiazuje zasada rozproszenia ryzyka. Lepiej dać 100 zł do wspólnej kasy niż ryzykować leczenie kosztujące dziesiątki tysięcy.

  21. Punkt pierwszy:

    Gospodarz walnął tekst celny, mocny w głowie, w d… i w nogach, oraz absolutnie KONIECZNY.
    Autentyczność sprawy znakomicie wspiera przekaz.

    Punkt drugi:
    Sam fakt, że niejaki szef korporacji lekarskiej powołuje się na papieża, pardon – „Ojca Świętego Jana Pawła II jutro-lub-pojutrze-kanonizowanego” i ogłaszanie się ze sprawami zdrowia publicznego w radiu religijnym jest dyskwalifikujące dla lekarza i pracownika publicznego systemu opieki zdrowotnej i stanowczo pilnie – porazniewiemjużktóry – pokazuje podporządkowanie państwa polskiego Watykanowi i i wewnętrznemu okupantowi religijnemu, a zatem konieczność najpilniejszego zrewidowania poddańczych stosunków.

    Punkt trzeci:
    Etyka zawodowa i osobista ! |Uderzająco celnie nazwał to i syntetycznie opisał Jerzy Pieczul
    15 czerwca o godz. 21:19
    W kraju wybitnie moralnym, wybitnie głęboko zanurzonym w tzw. „wartościach katolickich”, doszło do śmierci odpowiedzialności osobistej za własną postawę moralno-etyczną większości wyznawców owych tzw. wartości, w lekarzami włącznie i ich etosem.
    Śmierć nastąpiła wskutek utonięcia w w.w. „wartościach”.
    Lekarze nie reagowali.
    Poza czterema.
    Ale ta czwórka to, wedle pozostałych lekarzy, „banda czworga”.

  22. Czytałem, że cenzura na blogach Polityki jest powszechna, ale nie chciało mi się wierzyć – to przecież gazeta wycelowana w inteligencję, więc należałoby się spodziewać, iż na takie ordynarne, totalniackie praktyki pozwalać sobie w demokracji nie może. Jednak mój wpis red. Szostkiewicz ocenzurował bez żadnego skrępowania, usunął niczym Angelina cycki i zadowolony, dla niego nie ma problemu, nie będzie mu się jakiś gen wolności słowa panoszył po blogu, a przy okazji pewnie spełnił pokładaną w nim nadzieję.

    Rozumiem, że TVN24 to ordynarne narzędzie propagandy, podobnie jak wycelowana w intelektualny motłoch Gazeta Wyborcza, ale Polityka? Bardzo rozczarowuje, i to teraz, kiedy chwilowo można mówić wszystko. Chyba, że gra się skończyła, time is over i wracamy w tri miga do zamordyzmu… List otwarty bym napisał, ale kto go opublikuje?

    W każdym razie napisałem co poniżej na ważny jak mi się wydawało temat: „Co zrobić z nacjonalistami?” , ale red. Szostkiewicz niby pyta, a wiedzieć nie chce, gdyż nie chodzi o problem, tylko o przedstawienie idiotycznej, propagandowej tezy, jakby był jakimś żenującym pracownikiem najemnym. Chwaląc p. Redaktora expressis verbis oraz pochwalając całe zdania, napisałem jakoś tak:

    To jest ogromny problem w Polsce, ale nie spodziewałem się, że p. Redaktor tak otwarcie zaatakuje Izrael oraz zorganizowane żydostwo w naszym kraju – brawo za odwagę! Rzeczywiście, oni są dla demokracji wyzwaniem i zagrożeniem, ma Pan również rację twierdząc, że demokracja powinna ich demaskować. Popieram. Ja też chcę żyć w państwie, które uchroni większość obywateli przed takimi agresywnymi mniejszościami.

    Właśnie p. Netanjahu był w Polsce – kto go tu wpuścił i dlaczego? Nie wiadomo. To przecież szef państwa apartheidu, murów i zasieków, człowiek personalnie odpowiedzialny za zbrodnie nie tylko przeciwko Palestyńczykom. Takim ludziom nie powinno się podawać ręki, a co dopiero wpuszczać ich w granice cywilizowanych państw. W jego rządzie ministrem sprawiedliwości jest uznawana za zbrodniarkę wojenną, ścigana w UK (wiec chyba w całej UE), powstała tam także oficjalnie już frakcja, żądająca utworzenia Izraela „w granicach Biblijnych” Erec Israel, więc sprawdza się to, co pisano na tych blogach, że celem Izraela jest utworzenie nowego, zbrodniczego imperium, co potwierdzają działania militarne syjonistycznej cosa nostry od Tunezji, po Syrię i Pakistan, z opcja na Iran, wszystko rękoma USA oraz za przeproszeniem członków NATO.

    Dla ciekawych kilka informacji o p. minister, z Internetu: http://cyklista.wordpress.com/2013/05/21/kim-jest-cipi-livni/

  23. Janek, 13.58. Doskonale! Powinieneś się natomiast wyzbyć złudzeń odnośnie POLITYKI. To dawne czasy. Teraz trzeba zarobić i mieć na uwadze kto płaci.

  24. Panie Profesorze, popieram całkowicie Pana walkę z tym fatalnym kodeksem!

    Obejrzałam sobie właśnie pana Hamankiewicza u Lisa. Jego bezczelność przekracza wszelkie granice. A lekarze wystawiają sobie sami świadectwo wybierając takiego człowieka jak on na swojego prezesa. Widać taki rodzaj stawiania spraw im odpowiada. Jego list do rektora UJ świadczy nie tylko o miałkości charakteru (wazeliniarstwo) ale o miałkości umysłu, bo nie jest on w stanie nie tylko ocenić tego, co sam wyprawia i wygaduje, ale też że nie jest w stanie zastanowić się nad tym, czy aby jednak krytyka KEL nie jest aby uzasadniona.

    No i te wieczne oczekiwania, że rząd i reforma jest w stanie zmienić mentalność polskich lekarzy!

    Kiedy mieszkałam jeszcze w Polsce miałam znajomych młodych lekarzy. I pamiętam jak dziś, kiedy jeden z tych młodych ludzi, już wtedy mający problemy z alkoholem, pijany pojechał jak lekarz pogotowia do dziecka. Przybywszy na miejsce, wyprosił rodziców z pokoju dziecka i… pijaniusieńki położył się do łóżka obok dziecka i najzwyczajniej w świecie uciął sobie drzemkę. Ale draka – taki był komentarz koleżanek i kolegów.

    No i jak tu oczekiwać, że lekarze są w stanie ocenić, czy ich Kodeks Etyki Lekarskiej zasługuje na nazwę?

    Największym problemem jest jednak to, że Polska – polityka, media i cały naród – jest tak podzielona, że Hamankiewicz, a co za tym idzie postawy reprezentowane przez niego, mogą liczyć na poparcie opozycji politycznej (dokopać ministrowi) i Kościoła Katolickiego, tu w osobie Rydzyka. I co za tym idzie nacisk na Radę Lekarską i na lekarzy sprzeniewierzających się wszelkiej etyce jest rozproszony i przez to nieskuteczny.

    P. S. Jeden cytat z pana Hamankiewicza: „To był list do przyjaciół Moskali, a nie przyjaciół lekarzy.”

    Toż ten człowiek nie ma podstawowego wykształcenia ogólnego i nie wie nawet, co to był wiersz „Do przyjaciół Moskali”! Usłyszał słowo „Moskal” i wpadł w amok…

    No, ale nie ma się co dziwić, że taki nieuk nie wie, jak powinien wyglądać kodeks etyki lekarza.

  25. Janek
    16 czerwca o godz. 13:58

    Bardzo to jest interesujące, z tym że dla dopełnienia obrazu prawdy poproszę o wypowiedź w podobnym duchu co do USA, Chin, Pakistanu, Meksyku, Rosji oraz 95% pozostałych państw.
    Wypowiedź będzie zdecydowanie pożyteczna, kiedy znajdzie się w niej przemyślana propozycja z kim ma się spotykać polski premier po likwidacji MSZ i stosunków zagranicznych Republic of Poland.

  26. @Janek
    Nie dziwię się, że red. Szostkiewicz usunął Twój wpis. Nielitościwy Jan Hartman natomiast zostawia Twój wpis w całej krasie i okazałości: Niech wszyscy widzą jakie głupki chodzą po tym świecie.

  27. Panie Profesorze,
    w pełni popieram Pańskie stanowisko i doceniam konsekwencję w działaniu na rzecz obnażania prawdziwej twarzy tej kasty niedouczonych acz zdemoralizowanych arogantów, mającej takiego przedstawiciela, na jakiego zasługuje . Pełny szacun!

  28. @Therese Kosowski, dosyc pokretny ten zart dlaczego red. Szostkiewicz usunal wpis Janka.
    O wolnosc slowa walczyl redaktor, a teraz jest pierwszym cenzorem Rzeczpospolitej. Doswiadczylam tego na sobie wielokrotnie. Nie dyskutuje w temacie antysemityzm, czasem usiluje przemycic cos o poczynania panstwa Izrael, ktore wielce mi sie nie podobaja. Moge o tym pisac? Widocznie nie moge. Cenzura redaktora objela takze moje dwa wpisy, w ktorych mialam troche inna opinie o Dalaj Lamie niz te pisane o nim na kleczkach.

  29. Pan Hartman również powinien skasować wpis owego nieszczęsnego Janka. Ma chłop jakiś problem ze sobą, ale udaje, że to świat ma problem z nim

  30. @Zyta2003

    Po co gadać po próżnicy o cenzurze!

    Jeśli założysz sobie Twój własny blog, możesz sobie wypisywać, co Ci się żywnie podoba, ale pozwól, by gospodarz jakiegoś innego blogu sam decydował o tym, co akceptuje, a czego nie ma zamiaru publikować.

    Ale nie jesteś osamotniona w swoich żalach. Na moim własnym blogu miałam ten sam problem: dostawałam rasistowskie i antysemickie wpisy od jakiegoś maniaka. I co zabawniejsze, on także mi zarzucał cenzurę. Tyle tylko, że po argumencie nie do odrzucenia, by na własnym blogu pisał sobie, co chce, przestał mnie uszczęśliwiać swoimi enuncjacjami.

  31. Powinieneś się natomiast wyzbyć złudzeń odnośnie POLITYKI. To dawne czasy.

    To wzruszające kiedy zatwardziały stalinowiec sekunduje komuś, kto skarży się na brak wolności słowa i na cenzurę obecnej Polityki.

    Tamta Polityka, z czerwoną szmaticzką na paticzku i z hołodupkami, co się mieli łączyć: to były czasy !

  32. To dlaczego Pan, Panie Profesorze nie skieruje swojego pisma bezpośrednio do Pana Hamankiewicza? Ma Pan pretensje, że Hamankiewicz wysyła listy nt ministra Arłukowicza do Premiera (w końcu to jego przełożony) albo na Pana temat do rektora UJ (również Pana przełożony), zamiast osobiście polemizować z w/w osobami. Jak w takim razie nazwać Pana list otwarty za pośrednictwem mediów? Dlaczego nie załatwia Pan sprawy osobiście z panem Hamankiewiczem, tylko informuje Pan o tym cały Naród? Gdzie konsekwencja w Pana słowach? I jeszcze jedno: czy na łamach tej samej gazety, gdzie czytam wylewaną przez Pana żółć i agresję, mogę przeczytać owy list Pana Hamankiewicza, który Pana tak oburzył? Jakoś nie mogę go znaleźć na łamach Polityki, a chciałbym sobie na jego temat wyrobić własne zdanie, nie nacechowane Pańskimi osobistymi emocjami. Link do portalu, który opublikował owy list nie jest rozwiązaniem – czytelnik kupujący papierowe wydanie Polityki nie ma możliwości zapoznania się z tym listem.
    Co do samej sprawy krótko – Hamankiewicz w żadnym momencie nie powiedział, że środowisko lekarskie jest nieomylne, nie powinno przyznawać się do błędów itd. Krytyka Arlukowicza dotyczyła konkretnych głośnych ostatnio przypadków odmówienia pomocy chorym pacjentom, którzy zmarli – Minister Arłukowicz próbuje całą winę zrzucić na brak etyki i złą wolę lekarzy, nie widząc błędów systemu. Tego, że jako jedyny kraj, nie mamy opracowanych standardów (algorytmów) postępowania dyspozytora . Tego, że obsada na SORach jest skandalicznie mała w stosunku do potrzeb – w tamtym smutnym przypadku był jeden lekarz i dwóch stażystów na kilkudziesięciu pacjentów. Dla każdego lekarza śmierć pacjenta, a tym bardziej dziecka, jest osobistą tragedią, z którą często trudno się uporać – w przeciwieństwie do słów pana Arłukowicza i Hartmana – lekarz nie jest bezduszną osobą, odmawiającą pomocy zagrożonemu dziecku. List Pana Hamankiewicza miał uświadomić ministrowi, że trzeba zwrócić uwagę na rozwiązania systemowe, które dopuszczają do sytuacji, że na oddziale ratunkowym dużego szpitala dyżuruje jeden lekarz i dwie pielęgniarki, a nie zrzucać wszystko na brak etyki. Proszę dowiedzieć się, ile razy samorządy lekarskie próbowały usiąść do stołu z ministrem i porozmawiać na temat propozycji rozwiązań, które zmniejszyłyby ryzyko powtórki takich sytuacji. Za każdym razem bezskutecznie – trudno się dziwić, że w końcu próbuje się wciągnąć do rozmów premiera, gdyż sprawa jest poważna. To nie etyka lekarzy powoduje miesięczne, a nawet roczne kolejki do specjalistów. To nie przez etykę lekarzy renciści wydają 50% swojej emerytury na leki. To nie przez złą wolę lekarza ciężko chorzy pacjenci nie doczekują nieraz ratunku. Jest to czyste wygodnictwo zasłaniać się wyłącznie przysięgami Hipokratesa itp – to właśnie MINISTER jest odpowiedzialny za fatalną dostępność do usług zdrowotnych w Polsce.

  33. Jacobsky, 21.04. Nie czytam Twoich bredni ale muszę powiedzieć, że lepszy zatwardziały stalinowiec od zatwardziałego kretyna.

  34. jasny gwint,

    kretyn zawsze może zmądrzeć. Stalinowcy są odlani z betonu 😉

  35. Trzeba przy okazji przypomnieć sobie czasy, gdy Goering polował w Białowieży na grubego zwierza. Czy Netaniahu także polował, a co o kompanii honorowej?

  36. Janek to zwykły psychol, a kim jest w takim razie ktoś kto pisze o bredniach wymienionego: „doskonale!”?
    Ja nadal twierdzę, że fanatykiem tracącym kontakt z rzeczywistością.

  37. Za PRL-u zapalonym myśliwym był pierwszy powojenny sekretarz Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej Bolesław Bierut, który podczas polowań uwielbiał fotografować się z oswojoną sarenką. Polowali także Władysław Gomułka i Edward Gierek.

    Pierwsi sekretarze Komitetu Centralnego PZPR, mieli do dyspozycji tak zwane pałacyki myśliwskie, czyli posiadłości na terenach należących do Rady Ministrów. Pałacyki te były chronione drutem kolczastym, budkami strażniczymi, aby przypadkiem jakiś intruz się tam nie przyplątał.

    Oprócz PRL-owskich notabli, na polowania przybywali mężowie stanu z wielu krajów jak Josip Broz Tito(komunistyczny prezydent Jugosławii po 1945 roku), Reza Pahlawi(Szach Iranu), Valery Giscard D’Estaing (prezydent Francji), a także Nikolae Caucescu (komunistyczny dyktator Rumunii), który, jak fama głosiła, miał znamienite trofea, wśród nich najdłuższe w całym obozie socjalistycznym szable (kły dzika). Ponoć budziło to wielką zazdrość i podziw.

    Skoro Pahlavi czy Caucescu w peerelu, to czemu nie Goering w przedwojennej Polsce ?

    Przy okazji: Goering polował w Białowierzy, Wehrmacht szkolił się razem z Armią Czerwoną na poligonach przedwojennej ZSRR 😉

  38. @Michał

    Czy problemem systemowym jest przyjmowanie przez lekarzy prywatnych pacjentów poza kolejką? Oczywiście ci prywatni pacjenci muszą zapłacić z prywatnej kasy, a leczeni są w publicznym szpitalu, do badań i leczenia używana jest cała infrastruktura szpitala. Pieniądze idą do prywatnej kieszeni lekarza. Takie zachowania to jak najbardziej element ogólnej postawy wielu lekarzy. Gdzie tu jest etyka zawodowa, etyka lekarza?

    Lekarze powinni zrobić porządek na swoim podwórku, a nie wysyłać Hamankiewicza do Rydzyka.

    Inne pytanie: dlaczego nie wystarcza Ci zalinkowany list Hamankiewicza? Dlaczego oczekujesz, że ukaże się w papierowym wydaniu? Blogi, jak ten, istnieją przecież tylko w internecie.

  39. @ Janek

    Nie przejmuj się, prawda w oczy kole, więc trudno dziwić się nerwowej reakcji niektórych zaangażowanych emocjonalnie (albo służbowo) wpisowiczów.

    Prawdopodobnie odnalazłem właśnie zgubę p. Śpiewaka, który sądząc po jego publikacji, nie mógł się doszukać żydokomuny w Polsce – o, tu jest, w nomen omen dwunastu częściach:

    youtube.com/watch?v=MGyqO63SIPg&list=PL3D40AE3096426C13

  40. @Theresa Kosowski . Wydaje mi sie, ze blog korzystajacy z goscinnosci Polityki nie jest prywatnym folwarkiem redaktora. Szkoda, ze nie zauwazylas, ze pisalam, ze posty, ktore mi zlikwidowal redaktor nie byly antysemickie, jesli juz tylko to Cie interesuje. Twoja rada, zebym sobie zalozyla wlasny blog i tam pisala co chce brzmi dokladnie tak: nie podoba sie to won. Oj, balabym sie, gdybys to Ty decydowala o wolnosci slowa.
    W dalszym ciagu nie zmieniam zdania, ze prawo do wolnosci wypowiedzi jest fundamentalne. Red. Passent np. czekal bardzo dlugo, nim zabanowal forumowicza obrazajacego go setki razy.

  41. Chyba czas wrocic do tematu.
    @michal, to jakies nieporozumienie zawezanie tematu do potrzeby zmian systemowych w pogotowiu ratunkowym. Przeciez prof. H. pisze o etyce polskich lekarzy i ich kodeksie etycznym, ktore to pozostawiaja bardzo wiele do zyczenia. Nawet wiecej, niz obywatel Polski oczekuje. Wiem cos o tym, bo stykam sie z opieka zdrowotna poza krajem. To nie tylko ubostwo polskiej sluzby zdrowia,, ale wlasnie brak zasad etycznych, traktowanie siebie jak cos lepszego od reszty spoleczenstwa i pilnowaniem interesow grupowych powoduje, ze jest tak jak jest.
    Te trzydziesci kilka lat temu, w Porozumieniach Gdanskich byl specjalny aneks, „czego sobie zycza lekarze.” Jako jedyni (najbardziej poszkodowani?) zdazyli sie wepchac z prywata. Zapamietalam, bo mimo chwili euforii bylo to dla mnie niesmaczne.
    Paniowie lekarze ( w tym p. Michale), tak sobie mysle, ze dobrze byloby oprocz etyki, troche uposcic powietrza z nadymanego ego. Wtedy i etyka by sie Wam automatycznie poprawila. Medycyna to nie poslannictwo, to praca z ludzmi, dla ludzi.

  42. Michał: „Dla każdego lekarza śmierć pacjenta, a tym bardziej dziecka, jest osobistą tragedią, z którą często trudno się uporać – w przeciwieństwie do słów pana Arłukowicza i Hartmana – lekarz nie jest bezduszną osobą, odmawiającą pomocy zagrożonemu dziecku”.
    Otóż „lekarz” JEST bezduszną osobą, Szanowny Michale. Ba, on nawet nie jest osobą. To pusty ogólnik. Osobą jest lekarz Jan Kowalski. Lub Ty. Kiedy masz śmiałość mówić: „Dla każdego lekarza (…)” to znak, że stajesz w obronie „dobrego imienia” każdego, nie mając od każdego upoważnienia – to pusty gest solidarności. Kiedy zaś mówisz, że dla każdego lekarza śmierć pacjenta, jest osobostą tragedią, z którą „często trudno się uporać”, to tylko potwierdzasz swoją agitacyjną motywację napisania tekstu w interesie korporacji. Używasz wszechobecnej podpórki „często”. Czyżbyś był spowiednikiem lekarzy i wysluchał ich parę tysięcy? Bo moja znajoma mawia: „często” dlatego, że jej dwie znajome mawiają: „często”. To słowo, jak cały Twój tekst, też jest agitacyjne. Otwarcie mówiąc: fałszujesz. Pacjent natomiast, który nie ma do czynienia z koropracją en block, lecz z kilkoma, kilkunastoma, powiedzmy, konkretnymi lekarzami i od jednego bez wnikliwego badania otrzymuje receptę na lekarstwo, od którego o mało się nie przekręca, od innego lekarza-gówniarza, słyszy, kiedy zaczyna mówić o objawach: „Niech pan nie opowiada rokendrolowych historii”, kiedy siedmiu kolejnych lekarzy nie umie znaleźć przyczyny alergicznych objawów, bo ich niespecjalnie szuka, i dopiero pacjent sam znajduje w internecie i sam się SKUTECZNIE leczy, kiedy orzeczniczka ZUS-u, lekarka od wątroby, orzeka o przydatności do pracy pacjenta-schizofrenika i zmienia opinię dopiero po pytaniu pacjenta, który akurat jest w okresie lepszej kondycji psychicznej, czy chciałaby, żeby wariat uczył jej dzieci, to, Szanowny Michale, taki pacjent ma prawo mieć subiektywny stosunek do lekarzy jako całej korporacji, bo jego zdrowie to jego najważniejszy w życiu interes, ma prawo się załamać i wieszać na lekarzach psy. Choć pewnie spotkał również jednego, dwóch, trzech lekarzy życzliwych, niechamów, wysłuchujących pacjenta i starających się poznać chorobę u tego konkretnego pacjenta, a nie z lotu ptaka, słuchając jednym uchem chorego, odczytać jej numer. Pacjent ma prawo narzekać, bo jego urazy są z konkretów. Ty natomiast, przeciwstawiając doświadczeniom niezliczonych pacjentów, których to doświadczeń znać nie możesz (a z nich właśnie w nowej rzeczywistości, w której emeryci mieli się wylegiwać na wyspach Hula-Gula, utworzyła się paskudna opinia o lekarzach), ogólniki, tą standardową postawą ujawniasz raczej chęć doraźnej, jałowej obrony (przed kim: przed wyjącym z bólu pacjentem, któremu lekarz – szpital mu się z zakonem redemptorystów pomylił – mówi: „I po co to wzywać Pana Boga nadaremno”?) niż troski o zabagnioną służbę zdrowia. Takimi jak Twoje słowami jej, rzecz jasna, nie wyleczysz – tu muszą padać słowa ciężkie, jak profesora Jana.

  43. A mnie dla odmiany przypominają się czasy rządów „Jasnych Gwintów” i spółki. W tych pięknych czasach rosyjska łódź podwoda z bombami atomowymi na pokładzie wpadła na mieliznę pod Sztokholmem na wodach terytorialnych Szwecji. I kiedy świat mało się nie skręcił, kapitan łodzi oświadczył dumnie, że nie pozwoli na agresywne wtrącanie się w wewnętrzne sprawy łodzi. Oto jak gwintowana szkoła myślenia (i paru innych z tego blogu) wkroczyła pod strzechy medyczne.

  44. Vera, 9.52. A czy może pamiętasz jak amerykańskie bombowce zgubiły bomby wodorowe na plażach hiszpańskich? A tak po prawdzie to teraz rządzą ciemne gwinty.

  45. @jg
    Prawda. Ale nie opowiadali przy tym całemu światu, że to wewnętrzna sprawa samolotu.
    Z wojny na przykładziki rezygnuję. Poniżające.

  46. zyta2003

    dosy to niezrozumiałe, o co Ci chodzi z tym banowaniem przez red. Szostkiewicza i wolnością słowa.
    Blog nie ma żadnej ścisłej definicji ani wymagań prawnych regulujących jego funkcjonowanie, chyba, że jest to w regulaminie właściciela strony na której blog się ukazuje i zgadza się z prawem wyższego rzędu, np kodeksem cywilnym i innymi ustawami.
    Jak gospodarz bloga da się zanadto we znaki czytelnikom, to się porzuca takiego cenzora i daje spokój z dyskutowaniem. niech sczeźnie w samotności.
    To się bardzo dobrze zgadza z zasadą wolność słowa – gadam co chcę, a inni mają pełną wolność niegadania ze mną, czy niesłuchania mnie. Wolność spotyka się z wolnością, nie ma tu żadnego przymusu wobec stron.
    Zauważ, że domaganie się publikowania każdej wypowiedzi jest przymuszaniem jednej strony przez drugą.
    Gospodarz bloga jest gospodarzem. Ma prawo przyjmować w progi jednych a innych niekoniecznie. Ma prawo do własnych zasad. Red. Szostkiewicz te zasady co jakiś czas przypomina, więc nie jest się niepoinformowanym.
    Gospodarz bloga, w trosce o jego poziom i zgodność z prawem, powinien wręcz poczuwać się do pewnych obowiązków. Jak je dokładnie zakreśli – to sprawa indywidualna. A. Szostkiewicz robi akurat tak, a red. Passent, czy prof. Hartman inaczej.

    Daniel Passent banujący obraźliwe, czy antysemickie wypowiedzi dopiero za 50-tym czy którymś tam razem, może by celnie skrytykowany, że dopuszcza do pozwalania by z jego bloga robił się ściek.

    Jeśli chcesz mieć własną wolność mówienia czegokolwiek w dowolnej ilości – załóż własnego bloga. Ograniczać Cię będzie tylko prawo.
    Lub- co zwykle znacznie częstsze i gorsze – znudzenie jego oglądaczy. co skończy się szybką śmiercią takiego bloga.
    Therese Kosowski dobrze Ci radzi.

  47. Michał
    Szanowny Michale, lekarz od wątroby, który się godzi orzekać w ZUS-ie o obecności lub braku piątej klepki, czyli pracujący wyłącznie dla kasy, a nie z racji jakiegoś posłannictwa, to bardziej owoc systemu, etosu, czy wychowania w rodzinie? Może wszystkiego razem, ale lekarz broniący w ciemno „dobrego imienia” całej armii nieznanych mu z bliska ni z daleka kolegów, to z całą pewnością owoc kołtuńskiego stereotypu.

  48. Profesor Jan myśli o sobie:)droga gawiedzi a to co wy tu wypisujecie nie ma dla niego znaczenia

  49. Kwiatki z medycznej półki
    W G B aptekarz stoi obsługując klienta – z szacunku dla niego.
    W G B lekarz potrafi wyjść po swego pacjenta by wprowadzić go do gabinetu.
    W G B rejestratorka // tak byśmy ją w Polsce nazwali// potrafi zadzwonić na domowy telefon i powiadomić że właśnie czeka na odebranie recepta , lub przyszło powiadomienie o terminie badania.
    W Polsce na dyżurze zamiast 3 osób jest jedna ale płacone ma 3 lekarzy – są pod telefonem, dyżurują 50 km od miejsca pracy
    W Polsce facet wypłakuje się tu wyżej na blogu jaka to trauma -śmierć pacjenta a ja bylem świadkiem jak nieprzytomnego z bólu nie chciał PAN DOKTOR przyjąć bo rozwiązywał krzyżówkę.Twierdził że nie ma oddziału takiego w szpitalu dla tego chorego .
    Rzeczywiście trauma.
    Chciałem podać faceta do sądu – ale chory odpowiedział mi tak – ja w ogóle nie pamiętam że tam bylem bo zemdlałem , ocknołem się w domu jak mnie pogotowie ze szpitala przywiozło. A jak ja się poskarżę to mnie całkiem wykończą.
    I taki prezes Izby Lekarskiej ma czelność zarzucać ministrowi LIST DO PRZYJACIÓŁ.
    A ile razy lekarze w ogóle chcieli rozmawiać ze społeczeństwem na tematy pozapłacowe ????
    Ja jakoś nie pamiętam.

  50. @ GOGO
    Czy kolega wie o czym pisze,wypociny zupełnie oderwane od tematu. Kogo to obchodzi,
    co pan sądzisz o innych orientacjach i co w ten sposób chcesz pan osiągnąć – pewnie nic.
    Świat urządził się sam bez pomocy kogokolwiek i nikt go w pojedynkę nie zmieni…….

  51. Cheche, dobrze napisane.

  52. Mam prośbę do pana Hamankiewicza aby poczytał sobie komentarze czytelników w związku ze sprawą odmowy pracy przez lekarzy na odziale ratunkowym w Gorzowie Wielkopolskim za 1800zł za dyżur.

  53. Panie Profesorze, zgadzając się w pełni z Pańskimi stanowiskiem w sprawie KEL apeluje o więcej konsekwencji i „pokory” w etycznych dysputach z lekarską korporacją. Na poparcie swojej prośby chce nieśmiało zacytować fragment z Pana wcześniejszego wpisu na tymże blogu – chodzi konkretnie o wpis z 6 stycznia tego roku odnośnie wyroku dla Dr Garlickiego: „Zapamiętajcie sobie: z lekarzami, jak z samą śmiercią, nikt jeszcze nie wygrał. Przypomnicie sobie, kozaczki, moje słowa, gdy legniecie kiedyś na szpitalnym łóżku.” 😉

  54. Dlaczego tak się stało że w zawodach zaufania publicznego pracuje w naszym kraju bandzior złodziej i prostytutka moralna. Kto ma być jakimś punktem odniesienia jak zawody takie jak: sędzia, adwokat, ksiądz, lekarz, wojskowy kojarzą się albo z gwałceniem dzieci, przyjmowaniem łapówek, dojeniem społeczeństwa dziwnymi przywilejami itp.. Może faszysta Kaczyński ma rację że kibol ma być przykładem moralności i patriotyzmu.

  55. A ja mam prośbę do Janet ,żeby wytłumaczyła co niby odmowa pracy na SOR w Gorzowie ma , u licha, jakikolwiek związek z tematem.

  56. „Zaufania do lekarzy nie buduje się zamykając dyskusję w gronie lekarzy, lecz wręcz przeciwnie – prowadząc ją przy otwartej kurtynie.”

    Z całą pewnością. O ile 29 publikacji w prasie i TV- w ciągu 14 dni przed rozpoczęciem przewodu sądowego na temat tego samego dziecka -w jednej , emocjonalnej wersji , bez dania drugiej stronie szansy na obronę nie zostanie uznane za standard dyskusji.
    Postawa Arłukowicza zasługuje na głęboką krytykę choćby z tego powodu ,że taki właśnie standard zaakceptował i z tegoż pułapu wychodząc , zaczął nauczać — wygodne gdy odpowiada się za dysfunkcyjny system.

  57. Brawo!

    Dzięki takim postawom nadzieja, że uda się ten kraj zmienić na lepsze wciąż się we mnie tli. Za co dziękuję.

  58. Szanowny Panie Profesorze,

    życzyłbym sobie aby Pańska etyka etyka nakazywała Panu ważyć słowa, tak aby nie krzywdziły i nie obrażały nikogo, nie budziły negatywnych emocji.

    Sława, czy może jej wrażenie, jest ulotna – to czym Pan się teraz cieszy to popularność (jako etyk wie Pan, że warta niewiele). Pozostać by mogły po Panu wspomnienia człowieka mądrego, wyważonego, którego zdanie wiele znaczy. Pańska wiedza, autorytet, pozwoliłaby Panu uczestniczyć w opracowaniu nowego kodeksu etyki. Teraz, gdy uczestniczy Pan w wojnie, częściowo ją prowokując, trudno sobie wyobrazić Pańską nad tak ważnym dokumentem.

    Może cicha i skupiona praca, choć dająca mniej przyjemności medialnej, pozwoliłaby wypracować mądry dokument?

    Broniąc się przed popularnością 😉
    pozostanę anonimowy

    X

  59. Wiele mówiące połączenie Radia Maryja z prymitywnymi i bezczelnymi wypowiedziami p.Hamankiewicza, który dodatkowo wciąga JPII w swoje niesmaczne rozgrywki z ludźmi myślącymi a nie lojalnymi wobec tej
    korporacji, która od lat się kompromituje bezmyślną obroną swoich.

  60. @ Krystian Kowalski

    Widzisz p. Kowalski, tak na zadany temat, pod sznurek, jak chciałby neoliberalno-bolszewicki think-tank Polityki, to wodzony za nos, sam możesz sobie pisać, a ja będę pisał, jak zechcę, rzecz bowiem w tym, że ten tu Pankracy, szerząc de facto ciemność, wrażenie na co głupszych sprawiać chciałby, iż oto z kagankiem oświaty dogina przez Polskę; owoż, mnie się p. Kowalski zdaje, że on światła w ogóle nie zna, a oferta, której komiwojażerowaniem się trudni, jest jakości owej Dziewicy z Nie-Boskiej Komedii autorstwa hrabiego Zygmunta Krasińskiego, dlatego bardzo na miejscu widzę teraz cytat z tego wieszcza naszego narodowego:

    „Skądżeś powstał, marny cieniu, który znać o świetle dajesz, a światła nie znasz, nie widziałeś, nie obaczysz! Kto cię stworzył w gniewie lub w ironii? – Kto ci dał życie nikczemne, tak zwodnicze, że potrafisz udać Anioła, chwilą nim zagrząźniesz w błoto, nim jak płaz pójdziesz czołgać i zadusić się mułem? – Tobie i niewieście jeden jest początek.”

  61. Panie Profesorze,
    Pozwolę sobie trochę powydziwiać na wpisy, chociaż jest to, moim zdaniem, głównie prawo właściciela blogu. Mam nadzieję, że wie Pan sporo o poziomie tych „artystów słowa” co tu się wpisują, bo to w większości stała armia dziwnych ludzików piszących mniej więcej to samo i nie na temat u wszystkich autorów blogów z „Polityki”. Czytając ich, ręce i nogi opadają i ma się wrażenie, że są albo na dopalaczach albo sprawni umysłowo inaczej. Czysta żenada. A Pański tekst to antypody. więc tym bardziej żal

  62. Addendum

    tytuł mojego komentarza brzmi

    „Etyka etyka”
    chciałbym aby mógł zabrzmieć

    „etyka Etyka”

    ale Etyk musi ważyć słowa i być człowiekiem skromnym

    pozostając anonimowy 😉

    X

  63. czy wy nie widzicie tego że NFZ i dyrektorzy szpitali zakazują lekarzom leczyć ludzi i przyjmowac do szpitala, Arłukowicz was rozgrywa.
    Jaś zginał ze wzgledu na durne procedury.NFZ nie chce płacić za leczenie ubezpieczonych pacjentów-ta instytucja jest zadłuzona na wiele milirdów złotych- brak zapłaty dla szpitali za leczenia – NFZ wraz z MZ głosi propagande że szpitale maja długi i lekrze sa żli .Czy tego nie widać???
    Towarzystwo Pediatrów Polskich juz kilka lat temu mówiło że dojddzie do tragedii ze względu na procedury NFZ – i doszło
    Hamankiewicz ma rację !

  64. Szanowny Obywatelu Gogo, wprawdzie nie cholery nie zrozumiałem, co Obywatel powiedział, tym bardziej – co chciał powiedzieć, więc liczę, że Obywatel też mnie nie zrozumie i będziemy kwita.

    GŁOS Z ZAŚWIATÓW

    Leżę na łożu, co jakiś czas zawyję – ostatnie podrygi. W polu widzenia mam twardziela z plaskatym nosem i odjętą nogą. Śmiech powiedzieć: z tych paru miliardów dwunożnych reguł każda jest wyjątek – również on.
    – Ja – mówi czort wie który raz – tak nie jęczałem.
    – Bo nie jesteś ja. Przepraszam, panowie – nic nie mogę poradzić.
    – Niewytrzymały, kolego, jesteś – mówią – delikatny.
    – Oż wasza mać, chyba najlepiej wiem, co jest! Ujjjuj! O Boooże!
    Przeszło.
    – Nie wiem, co jest – mówię. – Zastrzyki nic nie dają.
    – Poproś, żeby dali smoczek.
    Sukinkoty mają człowieka za księżniczkę na grochu, a sami od rana do północy: „ ja” i „ja”, „Moja bieda taka”, „E, moja gorsza”. Ja tylko wyję.
    – Zatkałbym sobie gębę – mówię – ale nie mogę ręką ruszyć.
    – Rusz głową, gryź poduszkę.
    – Nie przekręcę. Najwyżej niech który siądzie i zatyka, jak będę wyć.
    Żaden nie chciał, woleli kpić, najpierwszy – plaskaty. Nie było się kogo radzić – personel był gdzieś – zacząłem na własną rękę kombinować, skąd się biorą ataki. I wykombinowałem. Opowiedziałem żonie, jak przyszła z obiadem – od razu chciała rozwalić pół oddziału. Chudzinka jest, ale nie daj Boże na nią wpaść. Serdeczne jej „Bóg zapłać”.
    Dyżurnemu lekarzowi, który pomylił szpital z klasztorem i pouczał, żeby nie wzywać Boga nadaremno, odpaliła:
    – Powinien wrzeszczeć: „Gdzie ty, wuju dyżurny, jesteś?!”?
    Ordynatorowi prosto w oczy – że taka chirurgiczna sława, a pacjent mu, zamiast na stole, w łóżku fajtnie. On na to, że dostałem wszystko, co trzeba.
    – Wszystko, co trzeba, żeby zdechł? To właśnie zdycha.
    – Proszę się uspokoić – dostał środki znieczulające, krew.
    – A gdzie mu się ta krew zmieściła, jak nie stracił w wypadku ani kropelki? Pan nawet nie wie, o kim pan gada.
    Speszył się, przyszedł do mnie pod jej eskortą. Odczekał, aż przestanę wyć. Przestałem i też czekam. Myśli, myśli.
    – To co panu – mówi – w końcu jest?
    Trzy dni czekałem, by ktoś zapytał, a wyłem cały czas.
    – Jedno z połamanych żeber – mówię – przy głębszym oddechu albo poruszeniu drażni latissimum dorsi i wywołuje kurcz. Ten mięsień przed wypadkiem podnosił w martwym ciągu trzech takich jak kolega sąsiad.
    Wzruszyłem się kłamstwem i zawyłem. Kurcz tym się różni od ciągłego bólu, że idzie świecą jak rakieta, wydaje się – nie ma pułapu. Silniejszy mięsień – większy ból. Człowiek traci rozum, o ile ma. Kto sobie dla wiedzy wywoływał kurcz, dajmy na to, mięśnia brzuchatego podudzia i nie pisnął – moje gratulacje. Latissimus dorsi, jako najszerszy mięsień grzbietu, jest najsilniejszy.
    – Rozsądnie pan mówi.
    – Nareszcie ktoś zauważył.
    A mój rudy kozak w spódnicy udaje, że nie słyszy.
    – Zrobimy blokadę.
    Wbił mi w plecy to, co od razu należało wbić, resztę załatwił czas.
    Nie mówię po to, by się chwalić ani nie sugeruję, że najlepiej iść do zpitala z „Małym majsterkowiczem” i „Zrób to sam” pod pachą. Mówię, bo bez przerwy słyszę głos z zaświatów, a zaczęło się właśnie od szpitala:
    Niech nam kto
    Mówi, co chce
    A my wiemy, że…
    To się nazywa dialog.

    .

  65. „Zaufania … nie buduje się zamykając dyskusję w gronie lekarzy, lecz wręcz przeciwnie – prowadząc ją przy otwartej kurtynie.” – tę tezę powinny sobie wziąć do serca także inne środowiska.

  66. A bo to jest wlasnie prawda, ze z „lekarzami w Polsce jeszcze nikt nie wygral.” Wygranych sadowych jest zapewne nie wiecej niz palcow u jednej reki. Zreszta nie chodzi tylko o sprawy sadowe, ale o ludzkie traktowanie….
    Moj kilkunastoletni siostrzeniec kilka lat temu znalazl sie na pogotowiu z bolem w jamie brzusznej, przed kolejnymi wielodniowymi swietami rodzinnymi. Wszystkim sie spieszylo na wigilie, wiec, kiedy w koncu o drugiej stanal przed obliczem lekarza, ten w krotkich slowach orzekl, ze to nerki. Na sugestie ojca, ( ten cholerny internet), ze moze zrobiono by mu USG zostal zrugany, ze nie ma potrzeby, zreszta pani od urzadzenia juz pobiezala do domu lepic uszka. W promieniu kilkunastu km jest kilka szpitali, czy wszedzie personel od USG i lekarz od odczytania wyniku pobiegl juz wypatrywac gwiazdki? Po czterech swiatecznych dniach krazenia do i ze szpitala wreszcie wykonano USG. Skret kiszek od wyrostka, zapalenie otrzewnej, natychmiast trzeba przewiezc do lepszego szpitala. Pan przewiezie wlasnym autem, a teren gorski, opady, drogi nieodsniezone. Pojechali w dwa auta, bo jak by sie cos stalo w aucie z chlopakiem. Chlopak spedzil w szpitalu dwa miesiace, mial 3 operacje, rozliczne saczki, wode w oplucnej przez pol roku itd. stracil rok szkolny. Zaden lekarz w Polsce nie chcial zaopiniowac, ze w ciagu tych 4 dni omal nieustajacego bolu nalezalo wykonac USG. Godna podziwu solidarnosc zgodna z KEL.
    Bliska mi osoba rodzila kilka lat temu w Instytucie Matki i Dziecka w W-wie. Nie wiem, czemu az dwom lekarzom z tytulami musiala zaniesc po porodzie lapowke, chociaz zaden z nich chociaz z przyzwoitosci nie zjawil sie w czasie porodu. Sniadali sniadanie wielkanocne. Nie wzbraniali sie jednak od przyjecia koperty. nawet nie bylo „nie trzeba, nie trzeba,” tylko wrzutka do dolnej szuflady biurka.
    Nie wiem do czego sluza obchody lekarskie. W kraju gdzie mieszkam lekarz przychodzi do pacjenta, zeby porozmawiac z nim osobiscie zapewniajac mu prywatnosc, jesli potrzeba to przychodzi po kolei 5 lekarzy. A stazysci maja swojego supervisora, ktory ich wyuczy nie gorzej niz w czasie tego orszaku obchodowego.
    Najbardziej mierzi mnie pycha polskich lekarzy, ktorzy w ogromnej ilosci przypadkow nie zniza sie, zeby pacjenta traktowac nie jak przypadek, tylko jako czlowieka. Nie wiem, co mowi o tym KEL, a jesli mowi to jakos nie tak jak potrzeba.

  67. @ zyta2003
    17 czerwca o godz. 21:26

    Zyto, sądzę, że to mało ważne, co mówi KEL. może mówić, o wartościach chrześcijańskich, może mówić o zasadności zamieniania pacjentów w „skóry”. Obojętnie. ważne, kim powinien być lekarz i co sobą reprezentować. Jako fachowiec i jako tzw. „osoba ludzka”. Czyli i „skóra” i kości i dusza. I czego wymaga prawo.
    Pod tymi wszystkim względami Polska stała się krajem barbarzyńskim, a etyka lekarska jest warta mniej niż papier toaletowy. I jest to znak firmowy kraju wybitnie katolickiego, ojczyzny JP II itd itp.
    Każdy inny kraj Europy, może poza Maltą, jest mniej katolicki, za to stosunni w tzw służbie zdrowia – zdrowsze i bardziej ludzkie. W niektórych krajach niewiele zdrowsze, a w innych znacznie zdrowsze. Zdaje się, że w żadnym etyka lekarska nie jest tak zlepiona z katolicką, a jest po prostu standardem w miarę przyzwoitego zachowania i fachowego postępowania.

  68. A po co jest korporacja lekarska?

    Do wykonywania zawodu uprawnia dyplom.
    Do rozstrzygania sporów mamy sąd z biegłymi.
    Zakaz krytyki zdelegalizować ponieważ jest sprzeczny z zasadą odpowiedzialności za czyny.
    Rozpirzyć towarzystwo na cztery wiatry.

    Kodeks po co? Mają realizować PRAWO. Ich sumienia mnie nie interesują. Jak chcą realizować katolicki model medycyny, to niech im kościół płaci za wykształcenie. Dopóki studia medyczne są opłacane przez podatnika, mają obsługiwać wszystkich, bez względu na sumienie. Albo rezygnacja z zawodu.

    To proste zasady i załatwiają sprawę.

  69. Problem bardzo ważny, tekst celny, jegomość powinien się schować do mysiej dziury ze wstydu. Ale po raz dziesiąty przypominam profesorowi, że takie wojownicze teksty to mogę sobie co najwyżej pisać ja.

    „Nie dam sie zastraszyć” też nie za bardzo ma sens, bo tu nie o profesora chodzi tylko o większe od niego rzeczy. Przeczuwam, że profesor zużywa amunicję strzelając obok celu i że jego nawała ogniowa zostanie zinterpretowana jako setna wojna osobistych animozji. Być może nawet skutkujące jakimiś głosami, ale wątpię. Proof is going to be in the pudding.

    Moja nieproszona rada – zmienić styl. Mówić swoje, to samo co tu profesor pisał w sprawie Kościoła jako instytucji z nienależnymi przywilejami, w sprawie złych księży, w sprawie głupich polityków, nieetycznych lekarzy, ale mówić to inaczej, innym stylem. Spokojnie i z godnością.

    Być może straci się w ten sposób głosy głupków ale uważam, że zyska się zaufanie, że poruszane problemy są poruszane „dla sprawy” a nie w jakimś innym i „wiadomo jakim celu”. Za dużo jest w Polsce tych, o których „wszyscy już to wiemy”.

    Wojowanie z osobami jest stratą czasu, IMHO. Niech sobie inni tracą swój czas wypisując bezsensowne listy do rektora.

  70. @ Jerzy Pieczul

    Ee, jak tam wolę klasykę hrabiego Zygmunta Krasińskiego – on wiedział, co pisze i pisał z sensem, no sam oceń choćby taki fragmencik:

    PRZECHRZTA
    Bracia moi podli, bracia moi mściwi, bracia kochani, ssajmy karty Talmudu jako pierś mleczną, pierś żywotną, z której siła i miód płynie dla nas, dla nich gorycz i trucizna.

    CHÓR PRZECHRZTÓW
    Jehowa pan nasz, a nikt inny. – On nas porozrzucał wszędzie, On nami, gdyby splotami niezmiernej gadziny, oplótł świat czcicielów Krzyża, panów naszych, dumnych, głupich, niepiśmiennych. – Po trzykroć pluńmy na zgubę im – po trzykroć przeklęstwo im.

    PRZECHRZTA
    Cieszmy się, bracia moi. – Krzyż, wróg nasz, podcięty, Zbutwiały, stoi dziś nad kałużą krwi, a jak raz się powali, nie powstanie więcej. – Dotąd pany go bronią.

    CHÓR
    Dopełnia się praca wieków, praca nasza markotna, bolesna; zawzięta. – Śmierć panom – po trzykroć pluńmy na zgubę im – po trzykroć przeklęstwo im!

    PRZECHRZTA
    Na wolności bez ładu, na rzezi bez końca, na zatargach i złościach, na ich głupstwie i dumie osadzim potęgę Izraela – tylko tych panów kilku – tych kilku jeszcze zepchnąć w dół – trupy ich przysypać rozwalinami Krzyża.

    CHÓR
    Krzyż znamię święte nasze – woda chrztu połączyła nas z ludźmi – uwierzyli pogardzający miłości pogardzonych Wolność ludzi prawo nasze – dobro ludu cel nasz – uwierzyli synowie chrześcijan w synów Kaifasza. – Przed wiekami wroga umęczyli ojcowie nasi – my go na nowo dziś umęczym i nie zmartwychwstanie więcej.

    PRZECHRZTA
    Chwil kilka jeszcze, jadu żmii kropel kilka jeszcze – a świat nasz, nasz, o bracia moi!

    CHÓR
    Jehowa Pan Izraela, a nikt inny. – Po trzykroć pluńmy na zgubę ludom – po trzykroć przeklęstwo im!
    Słychać stukanie.

    PRZECHRZTA
    Do roboty waszej – a ty, święta księgo, precz stąd, by wzrok przeklętego nie zbrudził kart twoich.
    Talmud chowa.
    Kto tam?

    GŁOS ZZA DRZWI
    Swój ! – W imieniu Wolności, otwieraj !

    C.d.n.

  71. Gogo
    Nie jestem pewien, ale może niegrzecznie byłoby przyjść do czyjegoś mieszkania i wygłaszać patetyczne trąbkazania przez okno, nie zauważając gospodarza, który, zda się, mówił o lekarzach.

  72. ciekawy
    17 czerwca o godz. 22:35

    „To proste zasady i załatwiają sprawę.”

    TAK JEST

    „Rozpirzyć towarzystwo na cztery wiatry.”

    TAK JEST.
    ALE KTO MIAŁBY TO ZROBIĆ?

  73. @más allá del charco jesteś kolesiem od wizerunku?:)
    wizerunek-okropność!

  74. Wiesiek59,
    pewnie to kwestia organizacji i finansowania. Niskie ceny być może są spowodowane niewiedzą i oszczędzaniem na ubezpieczeniu. Do czasu – pierwszego procesu o odszkodowanie. A te nie są takie śmieszne jak w Polsce, ale idą w miliony.

  75. Pobieżnie przeczytałam wasze wpisy i widzę, ze zjechaliście na niechceimsie lekarzy i braki funduszy w NFZ. I na podstawie tego co słyszę, to sobie myślę, ze cala opieka zdrowotna siedzi w najlepsze w niedobrych czasach socjalizmu, a tu rynek skrzeczy i dostosować by się warto. Swego czasu miałam operacje usunięcia guzków z tarczycy – w szpitalu byłam niecałe 3 dni. Za specjalistę płacę rożnie, ale tak w granicach 350 dolarów i jest to z prywatnego ubezpieczenia, wiec oczywiste, ze nie ganiam tam co miesiąc. Na państwowego czeka sie miesiącami i nie jest to spowodowane fochami lekarza, ale funduszami jakie są na takie wizyty przeznaczone..
    Czy w Polsce nie jest już tak, ze fundusze nie nadążają za potrzebami a potrzeby są za duże?

  76. @ Jerzy Pieczul

    To nie jest niczyje mieszkanie p. Pieczul, tylko element think-tanku, pod niepełnym tytułem: „Luz blues”, natomiast okienko do komentowania świadczy dobitnie o tym, iż Gospodarz życzy sobie interakcji z czytelnikami, więc wychodzę naprzeciw, nie chcąc sprawiać afrontu.

    Tylko Pan pomyśl, jakby się Gospodarz czuł, kiedy okno zostawia umyślnie otwarte, a pies z kulawą nogą nawet tam nie zajrzy, nikt słowa nie napisze? Trzeba mieć w sobie trochę empatii panie Pieczul. Jeśliby komentarzy nie chciał, pewnie okienko byłby zatrzasnął, wzorem swych think-tankowych sąsiadów, pp. Passenta z Szostkiewiczem, którzy te tylko komentarze dopuszczają, które służą ich sprawie, resztę wycinając. Nawet nie będę pytał, jak to się ma do haseł głoszonych przez ich motorów proweniencji jakobińsko-bolszewickiej; notabene o tej właśnie kwestii pisze hrabia Zygmunt Krasiński.

    Taka refleksja mnie naszła p. Pieczul, którą się tu z Toba w zaufaniu podzielę: już lat 200 minęło od słów Wieszcza, a nic nie straciły na aktualności.

  77. Z okazji nadchodzacych swiat;
    4th of July (USA) i Bastille Day (Francja) uprzejmie prosze Pana Profesora, Redaktora, Obywatela Jana Hartmana o napisanie krotkiego wypracowania pt.:
    Co by bylo gdyby USA nie bylo ?
    oraz/lub:
    Co by bylo gdyby Rewolucji Francuskiej 1789-1799 nie bylo ?
    Thank you very much. Merci beaucoup.

  78. Gogo
    Moja słowa, Szanowny Gogo też nie tracą na aktualności – nawet jeśli je wysłać konną pocztą w czas, kiedy praprababka praprababki Krasińskiego nie raczyła jeszcze robić w prapieluszki. A idą tak: „Jeden – o słupie, drugi – o dupie. Dlatego już tysiąc lat nie idzie się dogadać”. Jest to gaworzenie dla samej przyjemności gaworzenia i popisywania się, nie zaś odpowiedź na oczekiwanie gospodarza. Spadam. Bez odbioru.

  79. Niestety nie jest Pan na czasie, Amerykę odkryto już dość dawno temu. Jeśli uważa Pan, że środowisko „onych lekarzy” nie potrafi analizować swoich postanowień, proszę zapoznać się z poniższym artykułem z lutego 2013.
    http://www.mp.pl/etyka/?aid=80554
    Czy uważa Pan, że rozważania na temat szczegółowych zapisów w formie wywiadu są sposobem na ich zmianę? Ile Pan, jako etyk, napisał pism i listów do Komisji Bioetyki NRL? To chyba jest normalna droga działania, jeśli naprawdę Panu zależało na poprawieniu KEL. , bo lekarze sami dostrzegają jego ułomność w niektórych zapisach. Proszę o szczegóły tej „współpracy”.
    No, ale teraz żadnej współpracy nie będzie, bo przede wszystkim „nie da się Pan zastraszyć”. No cóż, dość infantylne i buńczuczne podejście do wyszukiwania „wroga zewnętrznego” w postaci jakieś wrogo nastawionej grupy – w tym wypadku tych ” cechuje wielu ludzi, nadaje sens ich działaniu (kibole vs policja, zwolennicy zamachu smoleńskiego / przeciwnicy, obrońcy krzyża vs ateiści, homofoby vs geje….). Swoim stanowiskiem wpisuje się Pan niestety w ogólnomedialny obraz lekarzy jako „niedouczonych chciwych morderców w białych kitlach”. Nawiasem mówiąc, miałem okazję wizytować kilkanaście szpitali w całej Europie oraz pracować za granicą przez dłuższy czas. Takiego seansu nienawiści wobec lekarzy nie ma nigdzie w Europie, ale lekarze w większości sytuacji leczą, postępują i zachowują się tak samo w Luksemburgu, jak i Gorzowie. Oprócz tego znam kilka sytuacji, w których informacja wysyłana przez konkretne media do „społeczeństwa” została spreparowana i sfabrykowana przez „dziennikarza” tak, żeby konkretnego lekarza przedstawić jako najgorszego złoczyńcę.

  80. @ed
    W pełni podzielam Twoje zdanie. Warto rozliczyć Pana Profesora z jego dorobku w tym zakresie i powtórzyć pytanie: „Ile Pan, jako etyk, napisał pism i listów do Komisji Bioetyki NRL?”
    Na Pańskiej stronie domowej znalazłem JEDNĄ PUBLIKACJĘ (słownie sześć) stron poświęconą kodeksowi. Proszę zatem śmiało odpowiedzieć i proszę się nie bać odpowiedzieć na blogu, przecież jest Pan Profesorem zwyczajnym i etykiem – to do odpowiedzi zobowiązuje.

    X

  81. @ed, x. Wasze posty to wlasnie najlepszy przyklad poziomu etycznego, wyrobienia spolecznego polskich lekarzy. Brak odniesienia do meritum sprawy, jedynie osobiste donosy na Autora listu, ktorego powinno sie rozliczyc, pogardliwy ton wyzszosci, brak umiejetnoscim dyskusji. Czy trzeba tlumaczyc, ze nie o ilosc publikacji chodzi, tylko co z etyka polskich lekarzy.
    Nie wierze, ze srednio inteligentny czlowiek, ktory podobno byl wielokrotnie na stazach zagranicznych nie zauwazyll jak wygladaja prawidlowe, z poszanowaniem godnosci czlowieka relacje pacjent – lekarz, obowiazkowosc lekarzy, a takze nie zauwazyl roznicy w leczeniu w Gorzowie i Luksemburgu. My tez bywamy w szpitalach zagranicznych i mamy porownanie na kazda okolicznosc, a z miast przygranicznych, w tym zapewne z dalszego Gorzowa pacjentki robia wszystko, zeby w Polsce nie rodzic. Na ten przyklad.
    Trzeba miec niemala hucpe, a forumowiczow miec za durni, zeby tak napisac. A nie jest tak samo tu i tam, nie tylko z ubostwa polskiej medycyny, ale i dlugiej listy innych czynnikow.

  82. Najmimorda
    Taak kiedys nazywano faceta lub ..tkę co za parę grosiaków opluwała bogu ducha wwinne osoby.
    Najlepszy przykład mamy TU POWYŻEJ.
    Z jaką łatwością zarzuca się p Hartmanowi worek na głowę że PRZECIEŻ ZROBIŁ TAK MAŁO.
    Powinien więcej.
    W prasie trwa dyskusja o pieniądzach które partie wydrenowały nam z kieszeni.
    I już odzywają się głosy – by nie sprawdzać NA CO ZOSTAŁY ZUŻYTE te pieniądze a przecież to są nasze pieniądze.
    Jak partie chcą mieć pieniądze to niech je biorą od swych członków.
    Jak KK jest taki biedny mimo UWŁASZCZENIA SIĘ NA NASZYM to niech z wpływów pieniężnych // ponoć 1% to żebranina// to niech się rozlicza tak jak robi to nawet babcia klozetowa czy straganiarz .
    Jeśliśmy tacy etosowi etycy to przynajmniej niech słowa będą zgodne z czynami
    uklony

  83. p Zyta pozwala sobie tu wartościować cudze posty – nie ma czasami lepszego lekarstwa niż kubeł zimnej wody :

    1″Wygranych sadowych jest zapewne nie wiecej niz palcow u jednej reki”-
    kompletna bzdura , nie ma Pani pojęcia o tej kwestii , proszę sobie liczby sprawdzić

    2.”czy wszedzie personel od USG i lekarz od odczytania wyniku pobiegl juz” – kompletnie nie na temat jeśli już rozmowa tyczy etyki

    3.” Nie wzbraniali sie jednak od przyjecia koperty. nawet nie bylo „nie trzeba, nie trzeba,” tylko wrzutka do dolnej szuflady biurka.” – rozumiem , że ta „bliska osoba”, odpowiedzialną będąc obywatelką, już zawiadomiła prokuraturę – jeśli nie to proszę zasłyszanych dyrdymałów nie podawać jako argumenty w dyskusji.

    itp itd
    Emocjonalna reakcja Hamankiewicza ( jak większość jego reakcji nieudolna i ogólnie beznadziejna) ma jednak swoje racjonalne podłoże.List ministra ( tak broniony przez prof Hartmana) ocenić należy jako skandaliczną próbę zwekslowania realnych patologii produkowanych przez sfuszerowany system publicznej opieki zdrowotnej , patologii które muszą od czasu do czasu skutkować błędami postępowania. System firmuje pospołu MZ i NFZ więc truizm teraz będzie – qui bono ? Ogól środowiska lekarskiego traktuje izbę jako zło konieczne a do uprawiania zawodu (także i w myśl postulatów Kotarbińskiego) wystarczy bycie porządnym człowiekiem a reszta to didaskalia. Ten czy inny dokument nie sprawi ,że znikną patologie.Smaczku dodaje fakt, że minister wygenerował swój „lis to kolegów” zaraz po programie dotyczącym sprawy dziwnie intensywnie nagłaśnianej —tuż przed rozprawą sądową.

  84. Szanowny P.Prof. nurtuje mnie taka sprawa czy mamy do czynienia z DEMOKRACJĄ czy MANIPULACJĄ i ile jest jednego w drugim? Czy logo STOP OBŁUDZIE JANUSZA nie zamieszało NA TEJ ZIEMI pod TYM ZNAKIEM nadmiernie, oto jest moja rozterka.Może znajdzie Pan chwilkę i napisze coś.

  85. Betonowy Jasny Gwint ustawiam podczas ataku pomrocznosci G i N w jednym szeregu…..

    Saldo mortale

  86. @ Jerzy Pieczul

    Spadaj zatem p. Pieczul, skoro taka twoja wola, jednak pamiętaj proszę po drodze, że w głowie Gospodarza nie siedzisz i jego oczekiwań nie znasz. Byłbyś się pewnie zdziwił odkrywając, jakie to ludzie miewają czasem pragnienia, zarówno te jawne, ukryte, jak i podświadome – inny Zygmunt miałby tu sporo do powiedzenia, choć nie zawsze z sensem, jak to on. Nie szukając daleko i abstrahując nawet od zbiorowych rojeń obłąkańców, niedawno sam Gospodarz pisał, że we śnie był… księdzem. Wszystko być może na tym najpiękniejszym ze światów; jak mu się ziści, to przyjdę na mszę i dam na tacę.

    Wenę widzę w Tobie wzbudziłem, bo rymu próbujesz dość brawurowo, to się chwali, ale pozostań może przy prozie – tu całkiem znośną jakość można uzyskać nie mając ani talentu, ani poetyckiej duszy, czy też duszy w ogóle.

    A propos ludzi bezdusznych, p. Bombama został uznany w Berlinie za szefa „Stasi 2.0”, dziś ma tam ponoć ogłosić śwatu: „Yes, we scan!” potwierdzając relacje bohaterskiego człowieka z duszą – Edwarda Snowdena.

    youtube.com/watch?v=da53HhJxRVI

    „Polityce” dla informacji przy okazji – w USA ogłoszono właśnie wyniki badań Gallupa i okazało się, że 77% Amerykanów w ogóle nie ufa mainstreamowi, ani prasie, ani telewizji. Brak zaufania jest większy tam jedynie do Kongresu, któremu nie ufa dziś 90% Amerykanów (to ten sam Kongres, który podczas jednego posiedzenia zaserwował 29 standing ovations p. Natenjahu, więc trudno się dziwić).

    Tyle roboty, tyle szekli w błoto, jaki marny geszeft!

  87. Errata

    „skandaliczną próbę zwekslowania realnych patologii …… na kwestie etyczne i rzekomą zbiorową odpowiedzialność korporacji zawodowej ”

    miało być rzecz jasna

  88. Zauwazylem, ze Mag nie odroznia Gogo od gaga…….
    Saldo mortale

  89. Saldo mortadelo
    Odzywam się do ciebie wyjąkowo, bo chyba zwariowales już do końca
    Wiec przywołuję cię do przytomności!
    Co i po co bredzisz na mój temat, skoro pod tym wpisem Gospodarza nie pojawił się ŻADEN mój komentarz, a tym bardziej do jakiegoś Gogo.

  90. Jak się upał rzuci na mózg, to i synapsom odbija 🙄
    Nie przejmuj się, Mag. Od jutra w Bazylei burze, ochłodzenie, a może i gradobicie 😉

  91. markot
    W Warszawie też upały trzymają, a jutro będzie jeszcze większy gorąc, bez nadziei na burze.
    Może Polaki tubylcze są bardziej odporne niż te „wyjechane”?
    Ale dzięki za słowa otuchy.

  92. Nie wszyscy są tacy odważni jak Gospodarz, p. Bombama na przykład, występował dziś w Berlinie zza pancernej szyby, w kamizelce kuloodpornej stylizowanej na podkoszulek (po co mu podkoszulek w taki upał?). Smażył się na tym słońcu, jak w piekle (trening chyba), więc zezuł w końcu z grzbietu marynarę. „Możemy być o wiele mniej formalni, gdy jesteśmy wśród przyjaciół!” – Zagaił tuż koło Reichstagu. Okultysta.

    Wyjaśnia się kwestia ciepłego spojrzenia redaktorów Polityki na p. Kaczyńskiego, tak zaskakującego, jak onegdaj przypadek samego p. Kaczyńskiego, który wystrojony w okulary, zasiadając koło fortepianu, a w tle samowar, przemawiał życzliwie do przyjaciół Moskali. Prawdopodobnie rzecz idzie o… Radio Maryja oraz telewizję Trwam. Tak mi się zdaje po przeczytaniu interesującego jak zawsze felietonu red. Michalkiewicza pt. „Majstersztyk do kwadratu: michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2851
    Radio Maryja ma teraz być kojarzone nie z PiS, a z tworzonymi specjalnie w tym celu „narodowcami”, a wkrótce, jako „faszystowska rozgłośnia” zostanie odsądzone od czci i wiary oraz oficjalnie już pozbawione prawa do multipleksu dla telewizji Trwam, choć decyzja w tej sprawie zapadła już dawno, co jest jasne dla każdego, kto oglądał relację ze skandalicznego spotkania o. Rydzyka z ropiejącym wrzodem na dupie demokracji pt. KRRIT, pod marionetkowym kierownictwem niejakiego Dworaka ( b. dobre nazwisko – sjp.pl/dworak ). Trzeba jednak pretekstu, gdyż telewizja Trwam ma w Polsce miliony sympatyków, którzy gotowi jeszcze pokazać p. Sługusowi oraz jego mocodawcom, co znaczy wola Narodu.

    Premier rządu w Polsce proponuje pozbawienie partii politycznych publicznego finansowania, czyli chce przekazać całą politykę w ręce złodziejskiej finansjery tzw. globalnej, typu Goldman, który okradł świat derywatami, lewarami etc., i cała reszta gangu, jak w USA. Ładne kwiatki. Likwidacja finansowania polityki miałaby sens, pod warunkiem, że likwidujemy wszystkie partie polityczne w Polsce, zakazujemy im działania i ustanawiamy bezpośrednie wybory do Sejmu w poszczególnych okręgach w Polsce, z możliwością odwołania ewentualnego posła-zaprzańca danej społeczności w trakcie kadencji i zastąpienia go innym, rzetelnym oraz uczciwym.

  93. Kilka dni temu napisałem komentarz krytyczny. Niestety, nie został od opublikowany. Podobna sytuacja spotkała mnie, kiedy chciałem opublikować komentarz w innej sprawie na stronie brytyjskiego Guardiana.Wówczas otrzymałem odpowiedź od moderatora, jaki był powód nieumieszczenia komentarza (naruszenie praw autorskich). Na tym portalu moderator nawet nie raczy odnieść się do tekstu. Ot, polskie standardy.

  94. Mag zapomniala protagonistow SB uciekajac w kierunku „gaga”………
    Saldo mortale
    PS
    Mam nadzieje, ze Mag nie cierpi juz z powodu braku admiratorek i admiratorow.

  95. Panie Hartman, Kramsztyk i inne Goldbaumy,
    nie jest pan żaden lekarz, autorytet w dziedzinie medycyny zerowy, wiec jak nie masz pan pojęcia to się proszę nie wypowiadać.

  96. Jak tu się promować w mediach przy takiej posusze tematów? Najprościej nabruździć lekarzom, kolejarzom, górnikom, nauczielom, rolnikom etc.
    Jakie to POLSKIE….:-)

  97. Dopóty dzban wodę nosi, dopóki itd.
    No to się nasz Gospodarz doigrał, nie reagując na coraz obfitszy wysyp różnych gogów, mas alla coś tam, Legionnaristów i Laitów.
    Blog został przejęty przez wyjatkowo obrzydliwych trolli.
    Może się to prof. Hartmanowi podoba, ale ja w sadomasochiźmie nie gustuję.
    Myślałam, że jest tu miejsce na cywilizowaną – w potocznym tego słowa znaczeniu – wymianę poglądów.

  98. Jutro w Sejmie ma się odbyć próba „przegłosowania” Konstytucji RP (sic!) dla interesu bandy chciwych psychopatów, którzy uczynili sobie z Polski światowe centrum żydowskich mordów rytualnych, cynicznie żerując na horrorze okrutnej śmierci milionów zwierząt, wzorem swych pobratymców z Holocaust Industry, żerujących na okrutnej śmierci milionów ludzi, kosztem żyjących obecnie. Ponad 80 rzeźni jest zaangażowanych w ten haniebny, barbarzyński proceder w Polsce.

    Wiele już powiedziano na temat tego bestialstwa, nawet jak słyszałem p. Biedroń całkiem z sensem – jakby nie on – wypowiedział się w tej sprawie, więc takim totalnym trutniem jednak nie jest, jakiś pożytek z niego płynie, oczywiście bez szaleństwa, albowiem i w Yin jest przecież zawsze kropla Yang, tak jak w Yang – Yin. Dobre wrażenie po swej wypowiedzi natychmiast zresztą anihilował, kiedy okazało się, że poszedł demoralizować 7-letnie dzieci własnymi preferencjami seksualnymi, w towarzystwie transwestyty oraz pracownicy sex shopu. Nie wiem, kto dopuścił do tego zdarzenia, ale powinien już być na kuroniówce.

    Warto jednak wiedzieć, że wg autorytetów, żydowska szehita, pomijając jej podstawowy aspekt dzikiego okrucieństwa, niczym tradycyjnie żydowskie kamienowanie ludzi, nie ma żadnych podstaw religijnych; to wyłącznie psychopatyczna żądza krwi oraz sadystycznego umęczenia stworzeń, bowiem Biblia w Księgach Mojżeszowych (zatem i Tora) mówi tak:

    „Potem rzekł Bóg: Oto daję wam wszelką roślinę wydającą nasienie na całej ziemi i wszelkie drzewa, których owoc ma w sobie nasienie: niech będzie dla was pokarmem!” (Genesis 1.29)

    Ks. Profesor Stanisław Trzeciak, w swojej książce „Ubój Rytualny w Świetle Biblij i Talmudu” z r 1935 wykazał czarno na białym, że szehita jako taka nie ma żadnego uzasadnienia w religii Mojżeszowej, jest jedynie freestylowym wytworem rabinicznym, niczym błogosławienie czołgom, czy nienawiść do innych ludzi, nie-żydów, a zabijanie i konsumpcja zwierząt (nie szehitą) dopuszczalne są jedynie w celach ofiarnych, fragmencik na zachętę poniżej:

    „Stąd to przy zbytniej tolerancji Narodu Polskiego, a przy zupełnej ignorancji Talmudu i jego stosunku do Biblji, mogli żydzi rożne kwestje przemycać jako religijne, które z religją Mojżeszową nic wspólnego nie mają. Z tego to względu wyświetlenie zagadnienia uboju rytualnego budzi olbrzymie zainteresowanie, tem więcej jeszcze, że kiedy się zważy, że samo tylko wypowiedzenie moje na wykładzie publicznym, że ubój rytualny nie ma uzasadnienia w Prawie Mojżeszowem, a nawet wobec niektórych wypowiedzeń Talmudu, można go pominąć, to zamiast otworzyć Biblję i Talmud i wykazać mi z miejsca, że mam mylne poglądy, potrzeba tyle zebrań wszystkich organizacji religijnych, społecznych i politycznych, a wreszcie uchwały, by ratunku u zagranicznych uczonych szukać. A przecież ten ubój rytualny tak archaicznie stary, że go żydzi od góry Synaj wywodzą. Gdzie zatem mają dokumenty? Widocznie zagubili, kiedy tyle kłopotu mają z ich odnalezieniem, a może one były napisane na tych tablicach, które Mojżesz rozbił? Przeglądniemy te wszystkie, które im pozostały w Polsce, zanim przywiozą nowe z zagranicy.”

    @ mag

    Uprzejmie proszę po raz kolejny, panuj nad swym ozorem w stosunku do mojej osoby.

  99. Szanowny Jasny Gwincie,
    ta Carla del Ponte to jakaś „Troublemaker’ka”, a to domaga się śledztwa w sprawie mordowania Serbek i Serbów w celu pozyskiwania organów do handlu przez gang premiera Kosowa, a to teraz twierdzi uparta baba, że to „rebelianci syryjscy” uzywają sarinu. Jakby na etacie u Putina była.
    Pozdrawiam, Nemer

  100. Go go
    Ty powinieneś zacząć prowadzić wykłady dla ŻYDOW czy może żydów jak maja i kiedy obchodzić swoje święta.
    Wyjaśnić im kto jest a kto nie Żydem czy żydem
    Jakie powinny być ich księgi modlitewne i gdzie szukać pierwowzorów Tablic Mojżesza.
    go go GOGO go go.

  101. Ofiara doktryny neoliberalnej. Balcerowicza, Tuska i Wałęsy. Następna dogorywa w Krakowie
    http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/warszawa/zmarl-mezczyzna-ktory-podpalil-sie-przed-kancelari,1,5546186,region-wiadomosc.html

  102. Nemer, 11.39. To wstrętne babsko posiada cechy kapo z Auschwitzu, Ukończyłem właśnie czytać ważne i wielkie dzieło Pani Profesor Ireny Paczyńskiej z UJ o grypsach oświęcimskich Cyrankiewicza i dr Kłodzińskiego. http://odk.pl/grypsy-z-konzentrationslager-auschwitz-jozefa-cyrankiewicza-i-stanislawa-klodzinskiego,21256.html
    Niesamowite!

  103. Czy to naprawdę takie niewiarygodne, że w Syrii ktoś inny, a nie panujący „reżim” może być „be”?

  104. A dlaczego niewiarygodne? Kto tak twierdzi?

  105. Dlaczego jasny gwint mówi tak brzydko o del Ponte?

  106. markot
    Ja też nie wiem, dlaczego jasny gwint tak bardzo nie lubi Carli del Ponte.
    Może uważa, że w Serbii czy Chorwacji wszystko było OK i właściwie nic się stało.
    A ta durna baba się czepia.

  107. jasny gwint
    Polecasz książkę prof. Paczyńskiej o więziennych grypsach pisanych w Oświęcimiu przez Cyrankiewicza i dr. Kłodzińskiego, które szczęśliwie się zachowały.
    I bardzo dobrze, że polecasz, bo to interesująca i cenna pozycja z gatunku źródłowych.
    Ale nazywanie tej publikacji „ważnym i wielkim dziełem”?
    Znaj proporcium, mocium panie!
    Toż sama profesor byłaby zaskoczona takim zakwalifikowaniem tej pracy.
    Ona po prostu zebrała grypsy do kupy, opracowała je, opatrzyła wstępem i opublikowała.
    Nie chcę być złośliwa, ale Twoje przekonanie, że czytasz wyłącznie wielkie i ważne dzieła niekoniecznie musi byc prawdziwe.
    Twoje lektury na pewno są ciekawe i różnorodne, ale wielkość i wybitność rezerwuj dla książek wyznaczających jakieś nowe horyzonty myśli albo wymagające benedyktyńskiej pracy monografie tematyczne, czy biografie świetnie zrobione od strony znajomości tematu i warsztatu.
    A tak Twoje rekomendacje na kolanach pisane, całkiem bez potrzeby, przypominają strzelanie do wróbla z armaty.

  108. Hej, hej Szanowne Panie, po co insynuujecie i próbujecie Jasnemu Gwintowi wmawiać dziecko w brzuch? A nie lepiej zapytać może? Jak bedziecie takie agresywne z podejścia, to Was zignoruje i nie dowiecie się nigdy.
    Pozdrawiam, Nemer

  109. Nemer
    Jakie dziecko? Jaki brzuch?
    Co jest agresywnego w tym, że nie mogę uznać na „wielkie i ważne dzieło” historycznego opracowania obozowych grypsów dwóch osób? I że pewnie sama autorka nie traktuje tak akurat tej książeczki, bo napisała wiele innych, wymagających sporej pracy badawczej (wystarczy wejść na google)
    Chodzi mi o zachowanie proporcji, Nemerze, bo jak w takim razie określić „Gułag”, za który żona Sikorskiego dostała jak najbardziej zasłużenie nagrodę Pulitzera.
    Jasny gwint jest dużym chłopcem i krzywdy mu nie uczynię. Spieraliśmy się zreszta niejeden raz, z pożytkiem – jak sądzę – dla obojga.
    Pozdrawiam obu panów.

  110. mag, 17.24. Wpierw książkę przeczytaj lub choćby zobacz. Nie tacy jak ja ją oceniali. Pisałem niedawno o jej promocji na UJ na chuligańskim blogu Passenta. Była tam obecna elita krakowskich prominentów z profesorem Krawczukiem na czele. Powtarzam, jest to wielkie dzieło, a jego wartość nie podlega polemice, tym bardziej z Tobą gdy go nawet nie widziałaś a recenzji także nie uświadczysz z wiadomych powodów. A o Jugosławii poczytaj gdzie indziej, o prawdziwych przyczynach tej wojny, zbrodniach na niewinnych ludziach, bombardowaniach, zniszczeniach, nędzy i w końcu mają to chcieli i o co od początku chodziło. Wolne Kosowo i największą w Europie bazę militarną do szachowania Rosji i Bliskiego Wschodu. Do tego tysiące supermarketów w pozbawionych przemysłu i nadziei krajach byłej już Jugosławii. Masz wielu godnych przyjaciół więc z nimi wymieniaj poglądy a mnie daj spokój.

  111. mag 21 czerwca o godz. 18:13 pisze: „Chodzi mi o zachowanie proporcji, Nemerze, bo jak w takim razie określić „Gułag”, za który żona Sikorskiego dostała jak najbardziej zasłużenie nagrodę Pulitzera.”

    Szanowna Mag,
    ano własnie, chodzi o te proporcje. Niektórzy np. twierdzą, że Anne Applebaum po tego Pulitzera wspięła sie na plecach Sołżenicyna -mają rację czy nie? Nie jestem fachowcem, to się nie wypowiadam, czy dostała Pulitzera słusznie.
    Pozdrawiam, Nemer

  112. mag, nemer
    Nie rozumiem dlaczego pani Applebaum jeszcze nie napisala historii USA. Tej odklamanej. Tam przeciez mieli swoj ‚Gulag’ wycieli nie tylko miliony ludzi, zwierzeta rowniez. Po czym oglosili demokracje 1792. Kobiety przez nastepne 130 lat nie mialy prawa glosu, niewolnictwo istnialo przez nastepne 100 lat i rasizm przez nastepne 175 lat.

    Pamietam ze w latach 1970-tych w Polsce nabylem Archipelag Gulag Solzynicyna. I myslalem, jakie te ruskie byli okrutni, jacy zli,.. a Stalin co za bandyta nieslychany.

    Nie wiem dlaczego w PRL robiono przysluge zachodowi i nie uczono historii kolonializmu. Po zapoznaniu sie z wyczynami anglikow, francuzow, hiszpanow, holendrow, belgow, portugalczykow i amerykanow smiem twierdzic ze Stalin powinien czuc sie zawstydzony. Niestety Stalin niczym nie imponuje. Moze nieudolnoscia i opieszaloscia w zabijaniu.

    Polska, teraz u boku znacznie wydajniejszych bandziorow po prostu sie osmiesza nieustannie sczekajac na Rosje.

    @nemer
    Nie wiem dlaczego nie podoba ci sie Carla du Ponte. To byla prokurator miedzynarodowego sadu w Hadze do spraw Balkanow. Gdy byla prokuratorem byla slugusem zachodnich klamstw i zachodniej propagandy. Ale wykonujac ta robote przejarzala na oczy, zaczela prowadzic sledztwa przeciwko pupilom i chwastom zachodu za ich bandyckie wybryki na Balkanch. Dlatego zostala zwolniona ze stanowiska i wyslana do Argentyny na sluzbe dyplomatyczna. Po powrocie znalazla sie w komisji ONZ badajacje uzycie gazu w Syrii. Du Ponte oswiadczyla ze gazu uzywali terrorysci czyli bojownicy o wolnosc wedlug zachodu. Po czym znowu ja odwolano ze stanowiska.

    Du Ponte byla poczatkowo zatruta zachodnia propaganda i sluzyla zachodniemu klamstwu i rozbojom. Ale otrzezwiala.

  113. axiom1 21 czerwca o godz. 20:34 pisze: –„@nemer -Nie wiem dlaczego nie podoba ci sie Carla du Ponte.”

    Szanowny Axiom’e,
    a z której to mojej wypowiedzi wywnioskowałeś? Wręcz przeciwnie, podziela Twą opinię, że w pierwszej fazie została traktowana instrumentalnie i jako narzędzie wypełniała swoje zadanie aż przejrzała na oczy. Nie różnimy się tutaj. O jej bieżącej aktywności nie pisałem z przekąsem i jestem nieco zdziwiony, że Jasny Gwint jest do niej aż tak bardzo źle nastawiony. Ma widać jakieś powody. Ja Carli del Ponte ani nie poznalem osobiście ani tez nie czytałem pozycji wskazanej przez Jasnego Gwinta więc nie strzępię ozora „po próznicy” w tej kwestii.
    PS. Jednym Baronessa Ashton się podoba a innym nie i mają zupełnie różne motywacje swych ocen a ponieważ de gustibus itd.itd. to …
    Pozdrawiam, Nemer

  114. @ zezowaty

    To jest jakiś pomysł, tyle że wtórny, gdyż wiele osób, w tym samych Żydów wykładało już historię tej grupy oraz wykazywało kto jest, a kto nie jest Żydem – choćby prof. Shlomo Sand w swej słynnej książce pt. „The Invention of The Jewish People”. Lepiej podłączę się pod nurt dyskusji o książkach i opowiem o moich ostatnich lekturach, zresztą a propos oryginalnego „Archipelagu GUŁag” Aleksandra Sołżenicyna.

    Zacząłem czytać trylogię p. Albina Siwaka pt. „Bez Strachu” od frapującego tomu drugiego, wróciłem właśnie do pierwszego, a tam słowa, z których plagiat mamy w tytule: „Nie dam się zastraszyć!”- jak w mordę dał, a że nic na tym świecie nie dzieje się przypadkiem, to pomyślałem, że trzeba zajawkę publiczności podać, gdyż opus magnum p. Siwaka ze wszech miar zasługuje na popularyzację, której w mainstreamie z pewnością się nie doczeka, jak dwutomowa „Wojna o Pieniądz” Songa Hongbinga choćby, więc jedyna okazja.

    „Nie dam się zastraszyć!” wypowiedziane przez tego Autora, niegdysiejszego członka KC PZPR, przyjaciela polskich i rosyjskich generałów, świadka historii, w kontekście treści jego książek ujawniających kulisy żydowskiej okupacji Polski, to poważna, merytorycznie uzasadniona deklaracja, a nie jakieś tam zwykłe jaja, jak w przypadku Gospodarza, który ma pełne poparcie istniejącej przecież wciąż post-żydokomuny oraz szowinistycznej globalnej ośmiornicy B’nai B’rith.

    Moim zdaniem trylogia p. Siwaka powinna wejść do kanonu lektur szkolnych, być przedmiotem prac maturalnych, co niniejszym zgłaszam MEN-owi jako postulat obywatelski. Powinna także być przedmiotem akcji „cała Polska czyta dzieciom”. Wszystkim te książki, które musiał p. Siwak wydać na własny koszt, gdyż nie znalazło się w Polsce na tyle odważne wydawnictwo (mimo że to w dużej części wiedza powszechna), gorąco polecam. Są tam między innymi opisy zbrodni żydowskich dokonywanych na Polakach po wkroczeniu Armii Czerwonej do Polski, kiedy już następnego dnia Żydzi masowo wstępowali do NKWD oraz Milicji i natychmiast rozpoczynali systematyczną, masową grabież oraz eksterminację Polaków, którzy nie mieli nawet do kogo zwrócić się o pomoc, gdyż wszystkie ośrodki władzy były we władaniu Żydów. Porusza też wątek Katynia, informując czytelników, że żaden Żyd w Katyniu nie zginął, gdyż rozkazem Berii wszyscy zostali z obozów wyciągnięci, a ich dokumenty włożono pomordowanym Polakom do kieszeni, po zabraniu dokumentów polskich. Dziwiłem się kiedyś, jak to jest możliwe, żeby jeden z notabli PRL nosił moje, czysto polskie nazwisko, a był Żydem, którego prawdziwe nazwisko jest powszechnie znane, żeby bezkarnie hańbił swoją nikczemną osobą moją rodzinę, której polskość sięga średniowiecza. Teraz już wiem.

    Czytałem wiele książek o tamtej rzeczywistości, ale relacja p. Siwaka, którego dotąd niesłusznie miałem z bolszewickiego idiotę i bezmyślnego politruka (przepraszam p. Siwak), jest nie do przecenienia, gdyż on był wewnątrz tej struktury, wszystko widział i słyszał osobiście, znał ludzi z najwyższego szczebla władzy ZSRR i PRL, sam do nich należał i jawi się jak Noe z piosenki Lao Che: „Był Noe, Noe, gość co się czasem spinał, ale uwierzył i gdy szedł po gnoju smród już się go nie imał.”

    We wstępie do tomu pierwszego p. Siwak pisze tak:

    „Moje życie było bardzo bogate w wydarzenia i decyzje, gdy znajdowałem się na wysokich szczeblach władzy. Znałem wielu ludzi, do których zwykły człowiek nie miał dostępu. Sposób życia i prostolinijność oraz szczerość potrafiły mi ich zjednać. A był to czas, gdy również najwyżsi rangą działacze bali się mówić prawdę. Dziś mógłbym nie pisać o wielu z nich, gdyż moi przeciwnicy zaraz dorobią do tego historię, że była to zdrada i że przyznawanie się do tych znajomości to hańba, bo to byli nasi najeźdźcy i ciemiężyciele. Ale i oni właśnie, gdy zaufali mi i gdy szczerze rozmawialiśmy mówili: Nam Rosjanom jest przykro, że oceniacie nas tak źle. To nie my nadaliśmy rewolucji te hasła i nie my ustanowiliśmy prawa i represje. Jesteśmy jak wy Słowianami i powinniśmy żyć w zgodzie. Ale to nie Słowianie zrobili rewolucję i nie Słowianie milionami mordują Rosjan. W gułagach na zsyłkach Żydzi nie siedzą. Oni nas wsadzają i wydają wyroki.”

  115. jasny gwincie
    Nie ma się co na mnie obrażać i wypominać mi jakichś przyjaciól.
    Wymiana poglądów z ludźmi, którzy myślą podobnie, bywa nudna i mało inspirująca.
    Znacznie bardziej wolę pospierać się, od czasu do czasu, z Tobą, jeśli pozwolisz.
    A przyjaźń nie polega chyba tylko, ani nie przede wszystkim, na wzajemnej adoracji. Nie uważasz?
    Nie zaprzeczam, że książka pani profesor jest wartościowa choćby dlatego, że wydobywa na światło dzienne i opisuje nieznane dotąd szerzej materiały źródłowe ( w tym przypadku grypsy obozowe), ale istnieje pewna gradacja, gdy chodzi o prace naukowe czy popularno-naukowe. Tak mnie przynajmniej uczono na UW i w Instytucie Badań Literackich.
    Jest po prostu przesadą nazwać opracowanie i komentarz do zaprezentowanego przez nią materiału AŻ wielkim dziełem. Nie umniejsza to przecież wartości tej publikacji.

  116. jasny gwint
    Co do kombinatu sakralnego w Łagiewnikach zgadzam się z Tobą w 100 procentach.
    Widziałam na własne oczy mniej monstrualne (rozmiarowo), ale równie porażające kiczowisko w Gałkowie, bodaj niedaleko Wąchocka w Świętokrzyskiem.

  117. nemer
    Jeszcze raz próbowałam wyjaśnić jasnemu gwintowi, o co mi szło.
    A co do spornych proporcji, to uważam, że ci, tórzy zarzucają Applebaum, że wspięła się po plecach Sołżenicyna po Pulitzera to zawistni złośliwcy.
    OK, Sołżenicyn był pierwszym, który odkrył dla światowej opinii publicznej Archipelag Gułag. Został zresztą noblistą za całokształt, o ile dobrze pamiętam.
    Znam i mam w swojej bibliotece obydwie książki. Trudno je porównywać.
    Sołżenicyn przetarł szlak dla tego tematu, który znał z autopsji. Applebaum temat pociągnęła, korzystając z mnóstwa źrodeł, również tych, które były wcześniej niedotępne.
    Pulitzery nie są przyznawane „na piękne oczy”, a nagrody Nobla bywają „polityczne”, zarówno te pokojowe, jak i literackie.
    axiom
    Nie wiem, czy akurat Applebaum porwie się na napisanie prawdziwej, niezakłamanej historii Stanów Zjednoczonych, ale na pewno ten temat czeka na swojego „odkrywcę”. Odpowiednio odważnego.

  118. Co tu mówić o Kodeksie… przyprowadziła mnie kiedyś Policja do szpitala Żeromskiego w Krakowie na badania doraźne. Poprosiłem tam o szklankę wody podpierając tą prośbę brakiem pieniędzy i cukrzycą 2 na którą choruję. Pani doktor wyśmiała mnie, że z tą cukrzycą to mogę kłamać (chociaż podałem leki, które zażywam). Strzeliła w moją stronę jeszcze kilkoma kąśliwymi uwagami – poczułem się głupio, że wogóle przyznałem się do chorowania na cukrzycę, nadciśnienie i bpd. W radiowozie Policjant odstąpił mi swoją wodę – nie musiał być do tego lekarzem, był po prostu człowiekiem. Bardzo mu dziękuję

  119. Gogo, 22,34. Siwaka słuchałem z bliska jeden raz w Warszawie. Byl on produktem tamtej epoki. Przyjął dosłownie hasła sprawiedliwości społecznej, co czasami zamienia się w parodie. Zjawisko typowe. Teraz mamy tysiące Siwaków. On przynajmniej nikomu nie szkodził, nie kradł. A ze napisał książkę? Teraz to nawet analfabeci piszą książki. Popatrz ile Walesa napisał dziel. A Siwak przewyższał go o głowę.

  120. Nemer, 21.41. Pamiętam tę Carlę jak sądziła ofiary NATOwskiej wojny o rozbicie Jugosławii. Przypominała niemieckiego prokuratora trybunałów ludowych niejakiego Freislera, który sądził spiskowców lipcowych. Później wieszano ich na strunie fortepianowej. Nie śledziłem jej dalszych losów. Pozostał w pamięci złowrogi obraz mściwej baby.

  121. Historia lubi się powtarzać. Niestety nie zawsze w formie parodii. Ale zawsze z poparciem kościoła. Za niedługo zaczną ścinać brody.
    http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/artur-zawisza-jaruzelski-to-komuch-nie-chcemy-dopu,1,5544035,wiadomosc.html

  122. @ jasny gwint

    Autentycznej wiary w sprawiedliwość społeczną nie nazwałbym parodią, raczej idealistyczną naiwnością, szczególnie w przypadku, kiedy władzę w kraju sprawowali wyzuci z humanizmu, szowinistyczni psychopaci, otwarcie wrodzy Polsce i Polakom.

    Wielu osobom bardzo trudno sięgnąć dziś po książki Albina Siwaka. Dopóki nie przeczytałem fragmentu „Bez Strachu”, byłem jedną z nich. Teraz zachęcam do tej lektury, gdyż to książki ważne, a prawda historyczna w nich zawarta jest istotna szczególnie obecnie, kiedy z napadniętych w 1939r. przez hitlerowsko–bolszewicki syndykat zbrodni Polaków, eksterminowanych wówczas przez obu aliantów, zarówno sowieckich, czyli de facto żydowskich, jak i niemieckich, w sporej części również żydowskich, wspieranych żydowskim kapitałem globalnym, międzynarodowe żydostwo stara się teraz zrobić sprawców holokaustu, bezkarnie oczernia polskie autorytety, łże prosto w oczy z mainstreamowych mediów, z filmu, z paraliteratury oraz pluje nam w twarz emisją serialu „Nasze matki, nasi ojcowie” w publicznej (!) Telewizji Polskiej.

    Polegałem kilkakrotnie na Twoich rekomendacjach literackich, nigdy się nie zawiodłem. Przeczytaj proszę „Bez Strachu” p. Siwaka, a jeśli potem uznasz, że to książki niewarte pieniędzy, które na nie wydasz, to gotów jestem zwrócić Ci całą sumę.

    To nie są książki antysemickie, tylko przedstawiające ówczesną rzeczywistość, Żydzi powinni być p. Siwakowi wdzięczni, muszą zmierzyć się z kłamliwą hagiografią swoich pobratymców oraz mitem wiecznej ofiary, utrwalonym przez rzeczywistą tragedię także tego narodu podczas ostatnich lat II wojny światowej. Jak mówi Pismo – prawda was wyzwoli.

  123. Gogo
    22 czerwca o godz. 12:09
    Pan panie Gogo nie potrafi jednej rzeczy BYS CZLOWIEKIEM….
    Pozdrawiam

  124. go go GOGO go go
    Aleś sobie mentora dobrał.
    Pana Siwaka.
    No tak przecież nalewać kawę swoim członkom brygady nalewał.
    Jak tu wcześniej napisano a nawet książkę napisał.
    Boję się że nawet Jasny Gwint nie będzie popierał takiego patrona bo co by o nim nie mówić to ON – J. G. ma jednak wiele zdrowego rozsądku.
    Zobaczymy
    A na razie to go go – mam nadzieję że wiesz do czego wzywano tym okrzykiem
    go go
    uklony

  125. Gogo, Wymieniłeś wcześniej, jakby mimochodem książką Hongbinga „Wojna o pieniądz”. Szczególnie tom pierwszy powinien być lekturą obowiązkową dla ludzi inteligentnych. Wyjaśnia on genezę wszystkich nieszczęść jakie ludzkość przeżyła w ciągu ostatnich 200 lat. O innych książkach już nie wspominam. Czyniłem to u Passenta, ale stały się one przedmiotem szyderstw i chamskich ataków popieranych w dużym stopniu przez Redaktora. Więc zaprzestałem. Za Siwakiem chętnie rozglądnę się, wierząc na słowo. Z tej beczki polecam książkę Marka Barańskiego pt.”Pana Boga za nogi”. http://szmajdzinski.blog.onet.pl/2010/04/05/nogi-pana-boga/

  126. Polscy faszyści, pomiot Solidarności atakują Baumana we Wrocławiu. W Krakowie są lepsi, bo tu mają maczety.
    http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,14149856,Antyterrorysci_na_wykladzie_prof__Baumana_we_Wroclawiu.html#MT
    Zygmunt Bauman, polski filozof, myśliciel, humanista o światowym formacie.

  127. jasny gwint z g.17:21
    Jeszcze jeden dowód na kompletną bezradność naszej „demokracji” wobec coraz śmielszych poczynań „prawicowej” hołoty, która opluwa równo wszystko, co jeszcze w tym kraju zasługuje na szacunek (od Bartoszewskiego po Baumana)

  128. Zbójeckie mocarstwo szkoli syryjskich bandytów. http://www.globalresearch.ca/cia-secretly-providing-training-for-syrian-rebels/5340018
    Wszędzie wszystkich szkolą w zabijaniu i dywersji. Naszych także szkolili, dzięki temu mamy złotą wolność.

  129. Pięćdziesiąt lat temu Walentyna Tierieszkowa poleciała w kosmos. Ważna rocznica. U nas wtedy śpiewano „Walentyna twist”.

  130. jasny gwint
    22 czerwca o godz. 17:21
    „Zygmunt Bauman, polski filozof, myśliciel, humanista o światowym formacie.”
    Szanowny Panie,
    z biografii wynika jednoznacznie, ze sowiecki politruk i UB-ek.

  131. Levar (22-06-g.21:22)
    Z twojego komentarza do wpisu jasnego gwinta „wynika jednoznacznie”, że posługujesz się klasycznym prawackim bełkotem, skoro masz AŻ tyle do powiedzenia na temat prof. Baumana.
    Ale na zdobywanie rzetelnej wiedzy, a nie bezmyślne klepanie formułek „opisujących”
    coś/kogoś, o czym/kimś nie masz bladego pojęcia, nigdy nie jest za późno.

  132. Levar ma niestety rację, to dość marny materiał na autorytet – żydokomunistyczny politruk w PRL, sowiecki NKWD-zista i kapuś Zygmunt Bauman wg Wikipedii:

    „Po rozpoczęciu wojny, we wrześniu 1939 wraz z rodzicami uszedł do Związku Radzieckiego. Tam w 1943 rozpoczął studia na uniwersytecie w Niżnym Nowogrodzie (wówczas noszącym nazwę Gorki). Wkrótce potem został zmobilizowany i wcielony do radzieckiej milicji. Przez kilka miesięcy służył w Moskwie, regulując ruch na jej ulicach (ten z Auschwitz był kucharzem)[5]. Służył w wojskach NKWD.[6] Po wstąpieniu do LWP w 1944 pełnił funkcje oficera polityczno-wychowawczego […] W latach 1945–1953 był oficerem Wojska Polskiego[8] w Korpusie Bezpieczeństwa Wewnętrznego[9] […] Pełnił też m.in. funkcję instruktora w zarządzie polityczno-wychowawczym KBW. W wieku dziewiętnastu lat podpisał zobowiązanie do współpracy jako agent-informator Informacji Wojskowej o pseudonimie „Semjon”.”

  133. Chociaż, tak gwoli sprawiedliwości – kilka ciekawych zdań p. Bauman w wywiadzie dla Polityki wypowiedział: http://www.polityka.pl/swiat/rozmowy/1518590,1,rozmowa-artura-domoslawskiego-z-prof-zygmuntem-baumanem.read?backTo=http://www.polityka.pl/swiat/analizy/1518790,1,izrael-bunt-klasy-sredniej.read Może się nawrócił, kto wie.

  134. panie @ jasny gwincie,

    chociaz ogolnie mam bardzo uczulenie na wiekszosc panskich homagiow pod adresem PRL, to w sprawie prof. Baumana zupelnie z panem zgadzam.

    @mag
    czy @mag to nigdysiejsza: magda. bor-a z zielonego ? Tak sobie wymyslilem 😉
    pozdrawiam

  135. ozzy, 9.37. Dobre i to. Na te uczulenia nieco wapnia nie zaszkodzi, i na te homagia także. Miłego weekendu.

  136. Levar, 21.22. Jesteś znanym reakcjonistą. Ale wiedz, że tamtędy jak się okazało była najkrótsza droga do Polski. Takiej Polski jaka trwa do dziś, w tym kształcie i w tych granicach. Tu ginęły wtedy miliony w obozach i na ulicach. Twoi idole natomiast pierzchli przez Zaleszczyki i jak żmije gryźli się w Londynie. Dziś znowu zachłysnęli się wolnością kupioną za skrwawione dolary, przemycane przez Watykan, CIA, mafie, masonów, Degollado, różnych fałszywych Rycerzy lub Opus Dei. A Bauman miał i ma rację. http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/wojtyla-ukryty-rozmowa-giacomem-galeazzim

  137. ozzy
    Fakt, jestem Magda i żadna to tajemnica (mag w skrócie).
    Ja z kolei nie wiem, co to, kto to niegdysiejsza „magda.bora-a z zielonego” .
    W Warszawie przeleciały z rana burze i nareszcie nie ma upału!
    Jak tam u Ciebie w Geteborgu?
    Pozdrawiam.
    P.S. A prof. Bauman to jeden z najwybitniejszych i najciekawszych wspólczesnych socjologów/filozofów w skali światowej.
    Ale niektórzy „zaczadzeni” tzw. antykomunizmem lustracyjnym nie są w stanie tego pojąć.

  138. @mag

    pogoda w miare – pochmurnie i czsami deszczowo —- jakies 15 C
    pamietam, ze pracowalas w redakcji „Ziel. Szt.” ,nieprawdaz?
    Juz o wiecej nie pytam.

  139. ozzy
    Prawdaż! Teraz wszystko rozumiem.
    I wyobraź sobie, że wtedy moim najlepszym kumplem, mentorem i niejako guru był niejaki Staś Michalkiewicz, zwany potocznie Stanleyem.
    Matko moja, co się z tym chłopem porobiło! Dawnym przyjaciełom opadły szczęki i wszystkie możliwe członki.

  140. Zafundowałem sobie jako dodatek do Opery aplikację meteorologiczną ze szwedzkiego obserwatorium. Można sobie wstawić dowolne miasto…..
    Na przykład
    http://www.yr.no/place/Polen/Schlesien/Gliwice/hour_by_hour.html

  141. Co do win Baumana……
    Długa jest lista tych którzy w młodości dokonywali nietrafnych wyborów, lub na nie nie mieli wpływu. Dobrze że IPN i jego prokuratorzy nie działali w 20 leciu międzywojennym.
    Nikt nie przeszedł by lustracji…….

    Co robić z takimi postaciami jak Grass, Waldheim, von Braun?
    Szkody które ewentualnie wyrządzili, w niczym nie umniejszają późniejszych zasług.
    Nie mówiąc już o niegdysiejszych terrorystach, czy buntownikach, którzy w innej konfiguracji zostają mężami stanu, prezydentami, ministrami…..

    Proste podziały na czarne i białe, są dla prostaków umysłowych……
    I niestety, prostactwo w naszym kraju się szerzy.
    Walka polityczna na argumenty zdaje się zmierzać do walki na maczety, kastety i bejsbole.
    Zamiast siły argumentów, argument siły?

  142. Panie Wiesiu,

    czy Günter Grass pasuje do tych pozostalych a jak czesto zapomina sie o tych, ktorzy byli winni wobec np Baumana?

    PS Aplikacja meteo jest norweska

  143. Jako pointę warto przeczytać

    http://www.mp.pl/kurier/?aid=86898

    co polecam i autorowi bloga.

    X

  144. Szanowny Panie Profesorze,
    Zgadzam się z Panem w całej rozciągłości w kwestii KEL i opinii nt. NRL. Zdolność środowiska lekarskiego do samooczyszczania jest bliska zeru. Lekarze też popełniają błędy – prawda, niemniej uważam, że nie samo zaistnienie błędu nie stanowi o jakości leczenia, ale czas i sposób reakcji na jego stwierdzenie, a NRL reaguje na krytyczne komentarze równie adekwatnie, jak Episkopat Polski. Proszę nie ustawać w swojej krytyce, choć nie wróżę Panu sukcesów na tym akurat polu, czego żywym dowodem jest list podpisany przez tuzy polskiej medycyny w odpowiedzi na Pańskie opinie. Mój głos ma być sygnałem, że są też lekarze myślący, tak jak Pan.
    PS. Nie zgadzam się z dużą częścią wpisów nade mną (odnoszę się jedynie do części traktującej o zawodzie lekarza i ludziach go wykonujących), ale zakładam, że niestety istotna część opinii ma swoje uzasadnienie w życiowych doświadczeniach. Tym komentatorom, którzy zaglądają mi w kieszeń proszę o podanie JEDNEGO przykładu Państwa, gdzie opieka medyczna jest jednocześnie: darmowa, powszechnie dostępna dla wszystkich obywateli, z wysokim poziomem profesjonalizmu i niskimi zarobkami personelu. Parafrazując widziane gdzieś ogłoszenie, można powiedzieć tak: może Pan/i wybrać 2 z 3: szybko, tanio, kompetentnie. ap

  145. Jeden z przykładów „etyki” lekarskiej: potrzebowałem pilnego zabiegu, kolejka na parę miesięcy (wiadomo), za namową znajomych poszedłem na prywatną wizytę do zastępcy ordynatora oddziału szpitala. Skasował (do kieszeni, bez żadnego pokwitowania) 150 zł i bez zerknięcia nawet w wyniki badań powiedział: proszę przyjść jutro na oddział zajmiemy się panem. Poszedłem na drugi dzień. Doktor nawet mnie nie pamiętał! Po chwili coś jednak zajarzył i skierował mnie do jakiegoś innego lekarza… Tamten obejrzał wyniki i kazał przyjść na zabieg na drugi dzień. Kolejka zniknęła, cud! Oczywiście to był dopiero początek ale wiem jedno mafia lekarska żeruje na pacjentach, państwie i żadne miliony władowane w NFZ tego nie zmienią!! A gadanie o etyce przez tych ludzie to śmieszność! Jest tylko jedna etyka: nie wolno szkodzić mafii!

  146. Szanowny Panie Profesorze,

    Dziękuje Panu za dotknięcie niezwykle istotnego problemu postępującego rozziewu między uzyskiwanymi w trakcie szeroko pojętego procesu edukacji kwalifikacjami a tworzoną i dziedziczoną przez pokolenia etyką zawodową. Niestety, ancien régime forsownie odbudowując po IIWS klasę kulturowo i cywilizacyjnie średnią a ideologicznie poprawną stosował „technologie” i kryteria nie mające nic wspólnego z charakterem etosu poszczególnych zawodów.
    Teraz budzimy się z ręką w nocniku. Problem jest poważny, głęboki i jawnie dotyczy nie tylko zawodów medycznych, ale praktycznie wszystkich elementów życia społecznego – edukacji (o czym Pan wspominał), zawodów prawniczych i siłowych (o czym Pan jeszcze nie wspominał) i praktycznie wszystkich składowych codziennego życia (vide ubój rytualny). Setki tysięcy jeśli nie miliony Polaków pracują na stanowiskach, zajmują się rzeczami, do których nie maja ani naturalnych predyspozycji, ani odpowiednich kwalifikacji i do których wykonywania, pełnienia w normalnych warunkach społecznych nie powinni byli nigdy zostać dopuszczeni.

  147. Jestem lekarzem po 40 latach pracy. W 2007 roku stanąłem w obronie krzyża powalonego przez kolegę psychiatrę z Gdańska (na Kaszubach). W TV Trwam były 3 audycje, mówiono o sprawie w radiu Maryja, nie pomogła interpelacja posłanki Szczypińskiej.
    Ja taki sam krzyż postawiłem, leżał powalony przez czas ze złamaną figurą Pana Jezusa. Napisałem do AM w Gdańsku (miejsce pracy tego lekarza) oraz lojalnie zawiadomiłem Naczelną Izbę Lekarską.
    Nie zareagowano na opętanie kolegi, a u mnie obecny zastępca Macieja Hamankiewcza ówczesny prezes Konstanty Radziwiłł – z jednego zdania pisma – zaocznie rozpoznał chorobę psychiczną. Jego zastępca Andrzej Włodarczyk, który równocześnie był prezesem OIL w W-wie, a równocześnie dyrektorem departamentu w ministerstwie zdrowia szybko zorganizował komisję lekarską złożoną z psychiatrów należących do nomenklatury samorządowej. Błyskawicznie zawieszono mi pwzl i 5.5 lat trwa karalny stalking…liczono, że umrę lub popełnię samobójstwo. Wejdź: „Jak koledzy lekarze zrobili ze mnie głupiego”. Gazeta.pl „Donek bez klamek”.
    Nie wiem jaki był udział Macieja Hamankiewicza w tej dintojrze, ale w 2007 roku był członkiem Naczelnej Rady Lekarskiej, a jako prezes bronił „państwa w państwie”. Powinien trafić do więzienia.
    Proszę zobaczyć, kto „siedzi” w Naczelnej Radzie Lekarskiej;
    Wiceprezes NRL
    Konstanty Radziwiłł – jest jednocześnie członkiem Okręgowej Rady Lekarskiej w W-wie oraz prezydentem Stałego Komitetu Lekarzy Europejskich (CPME)!
    Skarbnik NRL
    Andrzej Sawoni – jest równocześnie skarbnikiem w ORL W-wa (w jednostce podrzędnej)
    Członkowie Prezydium Naczelnej izby Lekarskiej
    Marta Klimkowska-Misiak – jest równocześnie zastępcą prezesa ORL W-wa!
    Członkowie Naczelnej Rady Lekarskiej
    32. Krzysztof Makuch – zastępca prezesa ORL W-wa!
    38. Ewa Miękus-Pączek – zastępca prezesa ORL W-wa!
    39. Ładysław Nekanda-Trepka – sekretarz ORL W-wa!
    53. Mieczysław Szatanek – prezes ORL W-wa!
    Poniżej wymienieni lekarze, członkowie ORL w W-wie przy Puławskiej 18 trwają tam dwie kadencje (2006-2013 r)…uczestniczyli w zaocznym procesie (nie widzieli się ze mną, a zawiesili mi pwzl) i już szykują się do następnych wyborów:
    1. Ancyparowicz Stanisław
    2. Borkowski Wojciech
    3. Burczyn Lidia – nie kandyduje
    4. Dmowska Renata
    5. Dziubiński Krzysztof
    6. Garlicki Janusz – nie kandyduje
    7. Karpińska Katarzyna
    8. Klimkowska-Misiak Marta
    9. Klukowski Mirosław – nie kandyduje
    10. Kotlicki Aleksander – nie kandyduje
    11. Łyczywek – Zwierz Maria
    12. Majkowski Ryszard
    13. Makuch Krzysztof
    14. Miekus -Pączek Ewa
    15. Nekanda – Trepka Ładysław
    16. Olszewski Roman – nie kandyduje
    17. Osiadacz Małgorzata
    18. Paluszkiewicz Rafał
    19. Pawełczak Stanisław – nie kandyduje
    20. Pieczyński Aleksander – nie kandyduje
    21. Piwowarczyk Julianna
    22. Radziwiłł Konstanty
    23. Sawoni Andrzej
    24. Schrever Krzysztof
    25. Stańczyk Ryszard – nie kandyduje
    26. Szatanek Mieczysław
    27. Włodarczyk Andrzej
    28. Wojtowicz Andrzej – nie kandyduje
    Szczytem wszechwładzy jest przykład kol. Andrzeja Włodarczyka, który w kadencji 2006-2009 był prezesem Okręgowej Rady Lekarskiej, wiceprezesem Naczelnej Rady Lekarskiej i równocześnie dyr. departamentu w ministerstwie zdrowia! Jako wiceprezes Polskiego Towarzystwa Lekarskiego przydzielił sobie odznaczenie Bene meritius (dobrze zasłużony)…
    Kolega już kandyduje do nowych wyborów z Domu Lekarza Seniora przy ul. Wołoskiej. To miłość polityczna do lekarzy wymagających opieki ze względu na niepełnosprawność głównie z powodu zespołów otępienia…
    Napisałem skargę do ministra zdrowia na tych funkcjonariuszy publicznych przebranych w białe fartuchy, ponieważ złamano ROZPORZĄDZENIA MINISTRA ZDROWIA I OPIEKI SPOŁECZNEJ z dnia 11 maja 1999 r. (Dz. U. z dnia 27 maja 1999 r)
    a) Na podstawie zaocznego rozpoznania choroby psychicznej przez prezesa NIL Konstantego Radziwiłła Okręgowa Rada Lekarska w W-wie przy Puławskiej 18 zaocznie podjęła uchwałę nr 1143/R-V/07/poufne z dnia 19 października 2007 r. o powołaniu komisji lekarskiej mającej określić mój stan zdrowia. Złamano podstawową zasadę rozpoznawania choroby:
    badanie podmiotowe (osobiste spotkanie się – wywiad lekarski)
    badanie przedmiotowe
    i badania dodatkowe.
    Oprócz zaocznego rozpoznania choroby zastosowano wobec mnie art. 108 & 1 kpa
    Art. 108 § 1. Decyzji, od której służy odwołanie, może być nadany rygor natychmiastowej wykonalności, gdy jest to niezbędne ze względu na ochronę zdrowia lub życia ludzkiego albo dla zabezpieczenia gospodarstwa narodowego przed ciężkimi stratami bądź też ze względu na inny interes społeczny lub wyjątkowo ważny interes strony. W tym ostatnim przypadku organ administracji publicznej może w drodze postanowienia zażądać od strony stosownego zabezpieczenia.
    Zaskoczenie moje było całkowite, ale dzisiaj wiem, że to była zorganizowana akcja zabójstwa duchowego (psychuszki). W tym czasie pracowałem bardzo ciężko, nie miałem żadnych uwag w pracy i otrzymywałem co miesiąc premię!
    b) Nasłano na mnie lekarzy, którzy należeli do nomenklatury samorządowej, co wykluczało bezstronność badania (osoby te wskażę jako członków komisji lekarskich). ROZPORZĄDZENIE MINISTRA ZDROWIA I OPIEKI SPOŁECZNEJ z dnia 11 maja 1999 r. (Dz. U. z dnia 27 maja 1999 r.).
    Nie poinformowano mnie o należnych prawach:
    §3.1. Lekarz, którego dotyczy postępowanie, może wskazać lekarza nie będącego członkiem komisji jako swojego męża zaufania.
    2. Mąż zaufania ma prawo uczestniczyć we wszystkich czynnościach komisji, z wyjątkiem wydania orzeczenia.
    9. Lekarz, którego dotyczy postępowanie, może złożyć wniosek o wyłączenie członka komisji z przyczyn wymienionych w ust. 6.
    Nie miałem wówczas świadomości i wiedzy, że nasłano na mnie funkcjonariuszy publicznych z samorządu lekarskiego z którym miałem konflikt!
    c) W dniu 25 stycznia 2008 roku spotkałem się ze specjalistkami w dziedzinie psychiatrii;
    Celiną Brykczyńską
    i Wiesławą Sokołowską – Rucińską
    oraz przewodniczącym komisji lekarskiej lek. Medardem Lechem.
    Koleżanka Wiesława Sokołowska – Rucińska to była funkcjonariuszką OIL w W-wie (kandyduje w obecnych wyborach). Wyjaśnia to jej agresywność w czasie przesłuchiwania mojej osoby oraz złamanie moich praw. Na pierwszej komisji w styczniu 2008 roku nie skierowała mnie do odpowiedniego lekarza, a na drugiej w czerwcu 2008 r. „badała” mnie w komisji 2-osobowej…bez przewodniczącego! Mój konflikt z Izbą Lekarską powinien wykluczyć jej uczestniczyć w komisji lekarskiej, ale ja nie miałem dzisiejszej wiedzy o mafijności Izby Lekarskiej.
    ROZPORZĄDZENIE MINISTRA ZDROWIA I OPIEKI SPOŁECZNEJ z dnia 11 maja 1999 r. (Dz. U. z dnia 27 maja 1999 r.) ..
    § 4. 1. Komisja w celu wydania orzeczenia przeprowadza badanie lekarskie, a także może skierować lekarza na niezbędne badania w zakładzie opieki zdrowotnej. /../ Przewodniczący komisji uzgadnia termin /../ oraz powiadamia lekarza o terminie i miejscu ich wykonania.
    Mnie wysłano w „Polskę”…z zaleceniem „leczenia się” nie wiadomo z jakiego powodu…z kontrolą za 3 miesiące.
    ROZPORZĄDZENIE MINISTRA ZDROWIA I OPIEKI SPOŁECZNEJ z dnia 11 maja 1999 r. (Dz. U. z dnia 27 maja 1999 r.) ..
    § 5. 1.
    5. Orzeczenie podpisują wszyscy członkowie /../ komisja sporządza protokół /../ przekazuje okręgowej radzie lekarskiej.
    Oto dokument tego przestępstwa. W dniu 16 czerwca 2008 r. ponownie odbyło się posiedzenie Komisji, która ze względu na niedopełnienie przez lekarza Andrzeja Lipca warunku leczenia psychiatrycznego, podtrzymała wydaną w dniu 25 stycznia 2008 r. diagnozę o stanie zdrowia w/w lekarza. Z powodu nieobecności na tym posiedzeniu kol. – Medarda Lecha – Przewodniczącego Komisja, Komisja zebrała się w dniu 24 lipca 2008 r – już bez udziału zainteresowanego i na podstawie w/w diagnozy wydała orzeczenie o niezdolności lekarza Andrzeja Lipca do wykonywania zawodu lekarza oraz wystąpiła z wnioskiem do Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie o zawieszenie lekarza Andrzeja Lipca w prawie wykonywania zawodu na czas trwania przyczyny zawieszenia.
    Mając powyższe na względzie, Okręgowa Rada Lekarska w Warszawie uchwala jak na wstępie.
    Sekretarz Przewodniczący ORL
    Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie lek. Andrzej Włodarczyk
    Lek. Ładysław Nekanda-Trepka
    W krótkim czasie prezes OIL Andrzej Włodarczyk i równocześnie wiceprezes NIL, a nawet dyrektor w ministerstwie zdrowia Andrzej Włodarczyk („w rządzie i w samorządzie”) na podstawie tych bezeceństw we wrześniu 2008 roku zawiesił mi pwzl 2069345…4 miesiące przed przejściem na emeryturę!
    W ten sposób straciłem prawo wykonywania zawodu lekarza 2069345, a funkcjonariusze publiczni przebrani dokonali jawnego przestępstwa.
    Dezinformacja telefoniczna z OIL sprawiała (przekazano, że mogę się odwołać), że moje prawo wykonywania zawodu przetrzymałem dwa dni. Prezes, który bezczelnie łamał wszelkie przepisy zadziałał „zgodnie z prawem”! Jako chory psychicznie znalazłem się na liście przestępców (w Centralnym Rejestrze Lekarzy Ukaranych)!
    Nic nie dały protesty. Ja nie wiem jakie niesie to następstwa (pozazawodowe) i czy tam figurowałem. Odpowiadano mętnie.
    d) Poprosiłem o powołanie komisji lekarskiej „niezależnej”. Prezes Konstanty Radziwiłł przychylił się do mojego życzenia i 23 stycznia 2009 roku zostałem „przesłuchany” przez poniższych funkcjonariuszy państwowych, którzy już kandydują do następnych wyborów. Oto skład komisji lekarskiej „niezależnej”…
    1. dr n. med. Bożena Pietrzykowska – przewodnicząca, specjalistka z psychiatrii, nomenklatura samorządowa, a w zachowaniu prokuratorka. To delegatka na wszystkie okręgowe i naczelne zjazdy, członek NRL I – V kadencji, była wiceprzewodniczącą rady i sekretarzem NRL! Dlaczego zgodziła się na uczestnictwo w komisji? Wiedziała, że jest konflikt na tle religijnym. Czy ona podsunęła prezesowi zaoczne rozpoznanie choroby psychicznej? Czy występowała we własnej sprawie? Dlaczego kandyduje w obecnych wyborach?
    2. dr Mariusz Janikowski – sekretarz NRL w obu kadencjach (2006-2010) biernie uczestniczył w rozprawianiu się ze mną
    3. dr Maciej Czerwiński, specjalista z psychiatrii o bujnej przeszłości, nomenklatura samorządowa.
    W chwili badania był prezesem Kujawsko-Pomorskiej Izby Lekarskiej całkowicie podległy moim prześladowcom prezesowi Konstantemu Radziwiłłowi oraz jego zastępcy Andrzejowi Włodarczykowi. Mój konflikt z Izbą Lekarską powinien wykluczyć jego osobę, ale ja nie miałem dzisiejszej wiedzy o mafijności Izby Lekarskiej. Nadal jest członkiem Kujawsko – Pomorskiej Okręgowej Rady Lekarskiej w Toruniu i już kandyduje w następnych wyborach.
    Taka komisja lekarska nigdy nie powinna być powołana. TA KOMISJA LEKARSKA TAKŻE NIE SKIEROWAŁA MNIE DO ODPOWIEDNIEJ PLACÓWKI SŁUŻBY ZDROWIA ZE WSKAZANYM LEKARZEM.
    e) Po powołaniu ustawowej Izby Lekarskiej w 2010 roku wystąpiłem o anulowanie tego przestępczego procederu, ale udawano, że proszę o ponowne badanie psychiatryczne. Powołano komisje lekarską złożona z tych samych specjalistek z psychiatrii!! Odwołałem się od tej decyzji do NIL, a w trakcie odwołania czekano na moje zgłoszenie się. Do dnia dzisiejszego podkreśla się, ze nie zgłosiłem się na badanie.
    f) Poprosiłem ORL o zabranie mi pzwl 2069345 z uzasadnieniem, ale tego nie można było uczynić, ponieważ komisja z czerwca 2008 roku była 2-osobowa (bez przewodniczącego). 15 czerwca 2012 roku pierwszy raz spotkałem się z kolegami (Konstantym Radziwiłłem i Andrzejem Włodarczykiem), którzy zaocznie rozpoznali u mnie chorobę psychiczną. Wymuszono na mnie następne badanie psychiatryczne, ale nie powołano komisji lekarskiej 5-osobowej (chodziło o zniwelowanie przewagi psychiatrów, którzy bronili kolegi antykrzyżowca).
    08 stycznia 2013 roku spotkałem się z komisją lekarską, którą zdominował nasłany na mnie konsultant krajowy prof. Marek Jarema. Pan profesor odpowiadał za wszystkie bezeceństwa psychiatrów i nie powinien być członkiem tej komisji. Jako ateista wykazał całkowitą ignorancję duchową i wystąpił w roli prowokatora. W komisji lekarskiej nie powinien także uczestniczyć kol. Rafał Paluszkiewicz, który brał udział w zabójstwie duchowym mojej osoby (członek ORL w obu kadencjach), a został jej przewodniczącym (zwróciłem na to uwagę w piśmie z dnia 24.12.2012).
    Nie odwoływałem się, ponieważ nękanie mojej osoby trwa już 5 lat i 5 miesiące!
    Ja nie wyrażałem zgody na żadne dodatkowe badania i traktowałem spotkanie jako ostateczne. Nawet powiedziałem podczas wychodzenia, że „nie będę miał pwzl i niech moja krzywda spłynie na wasze sumienia”. Mimo tego przychodziły wezwania do prof. Jacka Wciórki (podległość fachowa i służbowa prof. Markowi Jaremie), który nagle zapałał pragnieniem badania mnie, a jego docent Marta Anczewska w 2008 roku wykluczyła potrzebę obserwacji klinicznej!
    Samorząd Lekarski powinien być zlikwidowany i to jest najlepszy czas. Zawiadomiłem szefa Krajowej Komisji Wyborczej o fałszu, bo na 150 rejonów wyborczych…w 70 rejonów jest jeden kandydat na 1 mandat, a w 30 jeszcze lepiej. Jakie to wybory i po co ta farsa.
    http://www.wola-boga-ojca.pl

  148. Panie Profesorze,
    śledzę z uwagą Pańskie wypowiedzi, artykuły. Lubię je. Prowokują do myślenia. Łamią bezpieczne schematy. Jestem lekarzem, pracuj w służbie zdrowia 20 lat. Lubię swoją pracę, mimo uciążliwości, trudów. Zajmuję stanowisko kierownicze a jednocześnie pracuję na „pierwszej linii frontu” z pacjentami. Mam prawo zabrać głos w sprawie Pańskiej krytyki KEL. Zrobiło się głośno w temacie. Pozwoliłam sobie na przeprowadzenie sondy wśród znajomych lekarzy- czy znamy KEL? Czy znamy odpowiedniki z innych krajów? I cóż… Nie znamy. Reakcję mojego środowiska zawodowego na Pański wywiad dot. KEL rozpatruję zatem raczej w kategoriach obrony własnego i bezpiecznego porządku, swoistego „ciepełka” z obawy przed zmianami. Boimy się, że okaże się, że król jest nagi? Mierzi mnie ta solidarność w złym. Nie chcę takiej solidarności, która usypia sumienia, tępi wrażliwość, myślenie a jest w znacznej mierze zachowawczym układem, mającym chronić przed odpowiedzialnością i konsekwencjami. Chciałabym swobody dyskusji, przejrzystości zasad, regulujących postępowanie lekarskie. Chcę inspiracji dla rozwoju i dążenia w stronę zdrowych zmian a nie kostnienia i okopywania się. Panie Profesorze, nie poprę listu prof. Duławy. Proszę nas krytykować. Czasem ze swadą, pikanterią. Niech ta krytyka będzie barwna i inspirująca. Pod jej wierzchnią warstwą dostrzegam dobre intencje. Dziękuję.

  149. Szanowny Pannie Profesorze.
    Życzę wytrwałości i odwagi w Pańskiej ocenie środowiska lekarskiego. Niestety ono samo nie jest w stanie wypracować nowego kodeksu etycznego. Oportunizm i próżność wielu lekarzy czynią to niemożliwym. Lekarze nie chcą dostrzec jaka jest ogromna rozbieżność między ich samozadowoleniem a opiniami społecznymi. Bez poddania, o czym Pan pisze, ochrony zdrowia opinii społecznej nie doczekamy się zmian.
    Niestety podobna „choroba” toczy inne środowisko – wymiar sprawiedliwości. I tu również bez kontroli społecznej nie nastąpią zamiany.

  150. Korporacja lekarska zachowuje sie jak komunistyczna organizacja i czas najwyzszy dobrac sie jej do skory. Ile w kraju mamy takich korporacji? Lekarze, adwokaci, sedziowie, prokuratorzy, przemyslowcy. Czas dobrac sie im wszystkim do skory i rozgonic to towarzystwo wzajemnej adoracji.

  151. A co z korporacją panów w czarnych sukienkach?

  152. Brawo!!!!!BICZU BOŻY

  153. Panie profesorze, chociaż osobiście Pana nie lubię, to w sprawie KEL, Przyrzeczenia Lekarskiego i korporacji lekarskiej, proszę przyjąć mój głos poparcia.

css.php