15.09.2013
niedziela

Solidarność tu ma rację

15 września 2013, niedziela,

Ile powinien zarabiać człowiek? Czy tyle, na ile rynek wyceni jego pracę, czy tyle, ile potrzeba, aby, jak to się mówi, godnie żyć? Otóż wycena rynku opiera się na równowadze między „zapłacę ci najniższą cenę, za jaką będę w stanie kupić twoją pracę” oraz „sprzedam swoją pracę za najwyższą cenę, jaką będziesz gotów mi zapłacić”. Szukanie tej równowagi to walka. Walka, w której działa niby to bezstronne i sprawiedliwe prawo popytu i podaży, ale tak naprawdę działa niesamodzielnie, bo wespół z kulturowo ukształtowanymi wyobrażeniami o tym, jaki powinien być styl życia różnych kategorii osób (np. robotnika w fabryce) oraz pewnymi uśrednionymi tendencjami, nie wykluczając pewnego uśrednionego poziomu chciwości.No a jak wobec tego z „godną płacą”? Cóż, nędza poniża człowieka i upadla. Ale to, co nazywa się godną płacą to nie jest kwota, poniżej której życie staje się degradujące i poniżające, lecz raczej kwota, która mniej więcej odpowiada aspiracjom i wyobrażeniom danej grupy pracowników odnośnie do tego, jakie życie jest dobre i satysfakcjonujące. W gruncie rzeczy godna płaca to taka, która po prostu zadowala.

Jak więc powinno być realnie? Realnie powinno być tak, że ludzie zarabiają mniej, niż by chcieli (bo wtedy i tak chcieliby zaraz zarabiać więcej), ale to nie znaczy, że zawsze mają zarabiać tyle, ile na rynku warta jest ich praca.

Właśnie dlatego w cywilizowanych krajach istnieje „płaca minimalna”. W Polsce to obecnie 1600 zł (jeszcze niedawno 1500), czyli (z dodatkami, które zawsze jakieś tam są) ok. 50 zł dziennie na rękę. Można za to kupić chleb, coś na chleb, obiad w stołówce i jeszcze zostanie 30 zł! Za te trzydzieści zł można opłacić media za jedną osobę, czynsz za jeden pokój, bilet na tramwaj do pracy, mydło, kilka minut rozmów telefonicznych i jeszcze koszulkę w lumpeksie. I już naprawdę nic. Jak to się nazywa? To się nazywa bieda. A jeśli ta bieda mieszka w mieście i ma jeszcze dzieci, to wpada w nędzę.

I tak właśnie żyje sobie w Polsce kilka milionów ludzi. Kilka następnych ma nieco lepiej, lecz również ledwie zipie. Nawet jeśli możesz wydać dziennie 100 zł, to ci się bynajmniej nie przelewa. A tu w oczy kują te miliony „Egipcjan”, co zarabiają średnią krajową lub więcej, mrowią się w galeriach handlowych i jeszcze latem pluskają się w Morzu Śródziemnym. I szlag jasny trafia tych, którzy czekają i czekają, a nic jakoś nie chce im urosnąć. Kraj się bogaci niesłychanie, ale parę milionów ludzi zostaje całkiem w tyle. Oni też przeszli awans cywilizacyjny, na ogół żyją lepiej niż ich rodzice i dziadkowie, ale faktem jest, że są biedni, żyją z ołówkiem w ręku, mimo że ciężko nieraz pracują. A jak nie pracują, bo nie mogą pracy znaleźć, to już naprawdę źle. Jeśli do tego wszystkiego dodamy miliony źle zadłużonych, którym wmówiono, że muszą mieć własne mieszkanie i ich na to stać, to otrzymamy obraz społeczeństwa, które z wierzchu jest średniozamożne, a w środku bieda piszczy.

Tego nie da się zmienić dekretem. Są jednak sposoby na to, by kosztem zamożniejszych zmniejszyć rosnące nierówności społeczne. Co by było, gdyby obligatoryjnie podnieść płacę minimalną – po prostu ze względów etycznych? Choćby o te 200 zł, o których mówi Solidarność? Otóż na pewno kilka tysięcy ludzi straciłoby pracę. Po prostu najgorsi pracodawcy pokazaliby, że nie stać ich na prowadzenie biznesu w skali, którą sobie zamyślili. Czy tych pracowników przejąłby ktoś inny? Jeśli popyt na towary i usługi by nie zmalał (a od podniesienia płacy minimalnej popyt chyba jednak nie zmaleje), to po pewnym czasie zapewne tak. A czy wymuszone podniesienie płac nie byłoby impulsem inflacyjnym? Owszem, byłoby. Zapłacilibyśmy za to wszyscy, co z czasem odbiłoby się dewaluacją złotego i wzrostem cen. No ale to chyba byłoby właśnie sprawiedliwe, bo nie jest ładnie żyć z cudzej nędzy. A tak jest dzisiaj. Kochamy tanie produkty, rzucamy się na nie, a przecież zbijanie kosztów produkcji oznacza po prostu wyzysk. Godzimy się na niego. A nie powinniśmy. Dlatego jestem za podniesieniem płacy minimalnej i podnoszeniem jej zawsze, gdy rośnie inflacja i średnia płaca.

 

Komentarze: 314

Dodaj komentarz »
  1. Ewa-Joanna, 23.57. Dowodem tego, że ruch ten był naturalny jest fakt przystąpienia do niego większości członków partii. W mojej firmie 100 procent., ze mną włącznie. Jednakże od intelektualisty wymaga się czegoś więcej niż od robola. Wiedzy i zdolności przewidywania. A dali się nabrać jak barany kłamliwej propagandzie Sachsa, Sorosa i agentów CIA. Sądzę, że nie za darmo. Ten przekręt i skalę głupoty opisuje szczegółowo profesor Tadeusz Kowalik w swoich dziełach. Według Modzelewskiego, z haseł „Wolność , Równość i Braterstwo” pozostała tylko wolność, i to także dla niektórych. Warto spojrzeć w tym aspekcie na to, co nazywają wolnymi mediami. To wolność dla bełkotu, wrzasku, kłamstwa i manipulacji w interesie właścicieli i bankierów. I służalcza wolność satelity USA.

  2. „Tego nie da się zmienić dekretem”

    Da sie jdnak duzo zrobic. Ale coz,.. premierem jest tylko historyk. Co on rozmumie. Na czym on sie zna ??? Przeciez on nawet kioskiem Ruchu nie kierowal !!!

    Place w Polsce mozna poprpawic natychmiast po przez postrzeganie kilku prostych regul. Np „KUPUJ POLSKIE” powinno byc przewodnia mysla wszystkich polakow. Inny przyklad WALCZYC Z OBCYM DUMPINGIEM. I najwazniejsze narzucic regulacje na sektor finansowy. Tak aby pracowal dla Polski. Sektor finansowy jest w obcych lapach. Obcy wlasciciele zeruja na kapitale wypracowanym przez polakow dla sewgo wlasnego dobra.

    Rzad ustawil Polske jako kraine taniej sily roboczej. Polska konkuruje tylko tania sila robocza. Taka sytuacja prowadzi tylko do biedy i wyzysku. To glowny problem. Polska nie posiada strategi rozwoju kraju.

    Co robic ??? Premierem jest tylko historyk. Nawet kioskiem Ruchu nie kierowal. Czego sie spodziewac ???

    Polska musi miec strategie rozwoju. To musi bys master plan ponad partyjny i ponad kadencyjny. To podstawowy obowiazek rzadu.

    Glownym problemem jest edukacja zdominowana przez kk. Polacy poddani indoktrynacji kk sa przygotowywani do dozywotniego poddanstwa i wyzysku.
    Rezultatem moze byc tylko skrajne ubostwo co widac.

    Zdolnosci tworcze polakow sa eliminowane po przez system edukacji. A tworczosc to prawa intelektualne. W biznesie stwarza to silna pozycje i mozliwosc ustalania ceny. A wiec i wiekszej placy. Czy moze byc gorzej ??? Rok 2012, ilosc patentow swiatowych na milion mieszkancow;
    Polska 2.15
    Niemcy 168
    Brytania 80
    Francja 80
    Szwajcaria 235
    Korea Poludniowa 400
    Japonia 500
    USA 343
    Kalifornia 835
    To przeciez przepasc i nawet nie ma na ten temat debaty. To glowny powod niskich plac w Polsce.

  3. @jasny gwint z dn. 2013-09-15, h; 10.31
    Do niezwykle refleksyjnego i zawierającego celne spostrzeżenia wywiadu Karola Modzelewskiego na który Ty się powołujesz (i jego stwierdzenia, iż z triady „liberte, fraternite, egalite” będącej esencją Oświecenia, ale tylko biorąc ją w całości, i tego co potem się stało w Europie i na świecie, pozostało jedynie u nas „liberte”) chcę od siebie dodać pewną modyfikację, czy raczej uściślenie, słów Profesora: tak, pozostała współczesnym Polakom jedynie „wolność”, ale ograniczona tylko do „wolności robienia zakupów” (od której ponoć wszystko zależy – poczynając od PKB, przez karierę osobistą, szczęście i na image’u kończąc). I o tyle na ile pozwala „grubość portfela”.
    Bardzo „płaskie”, prymitywne, przyziemne to pojmowanie „wolności” człowieka. Bo wg Oświecenia człowiek to „brzmi dumnie”, a każda „jedno-wymiarowość” (np. jak u Herberta Marcusego) redukuje zawsze osobę ludzką.
    Na pewno nie o „takiej wolności” pisali klasycy tego oświeceniowego kierunku intelektualnego (liberalizmu) – Mill czy Smith (wcześniej – Locke lub Hume).
    Doskonale nt. temat pisze prof. A.Walicki.
    Pozdrawiam

  4. Szanowny Panie Profesorze, właśnie wymyśliłem sobie sondaż lub referendum: Co wolisz – podwyżkę płacy minimalnej oraz rent i emerytur czy opłacanie Kościoła z budżetów państwa i samorządów (słychać o 8 -10 miliardach rocznie)?

  5. Nie do końca ma Pan rację. Są cywilizowane kraje, gdzie nie ma ustawowej płacy minimalnej. Może właśnie dlatego, że są cywilizowane, nie ma potrzeby takiej regulacji. Płaca minimalna jest potrzebna w krajach niecywilizowanych, czyli m.in w Polsce.
    Prawdą jest natomiast, że zarabianie na ludzkiej nędzy jest niemoralne. Argumentacja, że inaczej przedsięwzięcie jest niedochodowe nie przekonuje. Widocznie ktoś pomylił się co do zawodu. Jeśli robi biznes, to dobrze byłoby, żeby też zrobił pieniądze. Jeśli ktoś nie potrafi być pracodawcą, to może powinien zostać pracobiorcą ?

  6. Warto zauważyć, że 1600 zł to płaca minimalna BRUTTO. To chyba niecałe 1200 zł na rękę.

  7. @Czarnecki
    Demoralizujesz jasnego gwinta. Pochwaliles przeczytaniem kilku publikacji (po raz kolejny) i sugerujesz by jasny gwint zrobil to samo. Co zapene robi bo on rowniez czesto odsyla do mysli i wypowiedzi innych. A jego wlasnych przemslen brak na blogach juz od kilku lat.

    A czy ty masz swoje wlasne opinie ? Czy stac cie na to ? Czy potrafisz zaobserwowac, zanalizowac i zopiniowac samemu ??? Bez podpierania sie wywodami innych ? A moze sie boisz w rzekomo wolnym kraju.

    Jak bylo na Syberii ?

  8. @axiom1 z dn. 2013-09-15 h: 13.54.
    Czytać z uwagą i rozumieć co się czyta to nie jest Twoja domena (dałeś tego wielokrotnie dowody m.in. na tym Blogu). Gdybyś ze zrozumieniem przeczytał mój wpis znalazłbyś tam moje stanowisko w rzeczonej sprawie. Ale z Tobą trudno dyskutować – z arogantem, pyszałkiem, pełnym samouwielbienia i mniemania o swej absolutnej wiedzy i kosmicznym doświadczeniu. Polecam Ci tylko sentencję Sokratesa – „wiem, że nic nie wiem”.
    A zakończę wpis skierowany do Ciebie rymowanką jednego z moich Mistrzów prof. T.Kotarbińskiego:
    Rutynę opanował tak, że dostał dyplom
    Imponuje pewnością, patrz – zmierza ku cyplom
    Choć oceny wypacza, choć plecie androny ….
    Któż to zacz ? Arcy-szkodnik; głupiec wykształcony !
    Pozdrawiam

    PS 1/: O Syberii napisałem u „Szostkiewicza” – gdyż ów Gospodarz Blogu prowadził ze mną nt. temat konwersację i polemikę (ksiądz ponoć dwa razy kazania nie powtarza – ja też będę, mimo swych ateistyczno-agnostycznych ciągot i przekonań wierny tej maksymie). Popatrz sobie „axiomie pierwszy” na komentarze pod przedostatnim felietonem na Blogu Adama Szostkiewicza pt. „Są jeszcze katolicy w Polsce” – tam znajdziesz moje refleksje po-syberyjskie.
    PS 2/: Co to jest wolność ? Do czy od czego ? Na pewno nie jest dzisiejsza Polska wolna od głupoty, serwilizmu, faryzeizmu itd. zwłaszcza tych codziennych, oblepiających wszystko i wszystkich jak tak częsta wrocławska mgła w listopadowy poranek.

  9. @Czarnecki
    Z aksjomatami sie nie dyskutuje. Aksjomaty przyjmuje sie do wiadomosci.

  10. Czyli działa czynnik ludzki. W Norwegii cena pomalowania domu nie zmalała trzykrotnie przez jakąś super większą podaż pracowników czy przez mniejszą ilość zleceń, ani też przez to, że Norwegów nie stać. Zmalała głównie przez mentalność pracowników z Polski i Rumunii, którzy czy to z niewiedzy czy z braku szacunku do siebie zaniżyli stawki dramatycznie bardziej niż wynikałoby to z praw wolnego rynku. Wcześniej też tacy byli ale było ich mniej i łatwiej było przekonać Norwega, że ktoś kto bierze jedną trzecią mojej stawki i jakąś jedną szóstą stawki firmy jest podejrzany (także do pewnego czasu tacy ludzie podwójnie tracili, i na cenie i na ilości zleceń, ratowały ich tylko referencje) . Ale ogólnie nie nastąpił przez dwa lata jakiś skokowy przyrost Polaków i Rumunów w Norwegii, bardziej chodzi tu o zmianę mentalności a nie gołe liczby.

  11. @axiom1 – wszystko zależy od tego co i ile uznajemy za aksjomaty. I to jest właśnie przede wszystkim wolność.
    Pozdrawiam

    PS: po pobycie na Syberii (niemal 500 km od geograficznego środka Azji) uważam, iż step jest również wolnością !

  12. @Czarnecki
    Tez wybieram sie na Syberie, do Wladiwostoku i pociagiem do Moskwy.

    Jednym z aksjomatow jest ze, historyk bez zadnych uzyteczych kwalifikacji ani doswiadczenia, ktory nawet kioskiem Ruchu nie kierowal, nie jest w stanie poprowadzic Polski tak aby ludziom zylo sie lepiej a kraj stal na solidnych nogach.
    To jest po prostu niemozliwe.

    Cena za ten bolszewicki eksperyment wczesnych lat 1920-ych jest gigantyczna. 38 mln ludzi placi za to bieda, wegetacja, niskimi pensjami, bezrobociem, emigracja,… Tego nie da sie naprawic. Kazdy ma tyklo jedno zycie ktore zostlo powierzone w rece osoby ktora nawet kioskiem Ruchu nie kierowala.
    Podczas gdy w Polsce jest co najmniej kika tysiecy fachowcow ktorzy mogli by wykonac dobra robote.

    Osoba nie wykwalifikowana zajmujaca najwyzsze stanowisko publiczne moze byc tylko szkodnikiem najwyzszego rzedu. To najwyzsza forma szkodliwosci spolecznej. To gorsze od wojny !!!

    W Polsce takie sytuacje sa prwanie zabronione. Ale w zabetonowanym systemie politycznym politycy postawili sie ponad prawem i z determinacja daza do niszczenia zycia wszytkim. Nawet pokoleniom jeszcze nie urodzonym. Bo na ich konto zaciagneli juz niewyplacalne dlugi.

    Wine za ten stan rzczy ponosza rowniez; opozycja i media. I Czarnecki rowniez jako przedstawiciel mediow. Bo nie ma absolutnie zadnego rozliczenia wladzy.

    Tak wiec zwarcam uwage ze cytatami i nawiasami niczego sie nie dokona. Trzeba samemu obserwowac analizowac i oceniac. I domagac sie zmian w interesie ogolu i swoim wlasnym.

  13. „axiomie pierwszy” – na takiej zasadzie to i Ty jesteś w jakimś stopniu winny temu stanowi rzeczy – głosowałeś (lub nie – ale nie głosowanie też jest wyborem i od odpowiedzialności nie zwalnia). Za czym opowiadałeś się 4.06.1989 roku ? Powtarzam – 4.06.198790 roku ? Jak wtedy głosowałeś, za czym – czy może lepiej: przeciw czemu ?
    W Polsce właśnie jest jak jest bo większość umie gardłować jedynie przeciw …. I tak też głosować. Konkretnych, pozytywnych rozwiązań się nie słyszy, nie patrzy się na nie.
    Ten paradoks Drogi „axiomie pierwszy” to pokłosie kultury w której ten kraj, to społeczeństwo jest od dekad, ba – od wieków, pogrążone. To przede wszystkim spuścizna kontr-reformacji (ona moim zdaniem ciągle tu trwa – z niewielkim antraktem zwanym eufeministycznie PRL-em, ale też nie do końca), nadmiernego wpływu katolicyzmu i Rzymu na mentalność Polaków, paternalizm w myśleniu i autorytaryzm w świadomości. Wszyscy Polacy nagle dziś poczuli się spadkobiercami (mentalnymi, kulturowymi, cywilizacyjnymi) I RP która popełniła historyczne seppuku i stanu szlacheckiego który był tego seppuku akuszerem !
    Nazywam to prywatnie syndromem wodza i „białego konia”, kasztanki Piłsudskiego i wyjątkowości (wg wielu, wielu Polaków) tej nadwiślańskiej nacji. Przewagi romantyzmu nad pozytywizmem, Mickiewicza nad Żeromskim, Sienkiewicza nad Prusem i Towiańskiego nad Orzeszkową.
    I jeszcze jedno – to nie Tusk jak o nim piszesz jest winny. Nie – winne są struktury i system który kreuje (już nawet nie Tuska, bo jest on mi obojętny, są gorsi) takich ludzi. Gorszych zdecydowanie – np. Prezes i jego „komanda”. Jak człowiek bez prawa jazdy, konta bankowego, „komórki”, karty bankomatowej i jeszcze kilku podstawowych w dzisiejszym świecie akcesoriów może ….. no też był Premierem. i jest znaczącą postacią polskiej sceny publicznej od lat. Przy nim Tusk to „gigant” !!!! A to iż nie prowadził kiosku nie jest dla mnie argumentem, który go by dyskwalifikował w kategoriach dobrego spełniania funkcji publicznych (nie w tych przestrzeniach oceniać się winno skuteczność czy „dobro” pełnienia funkcji publicznej). To w ogóle jest paranoiczne, iż wyznacznikiem tych ocen jest kwestia prowadzenia (bądź nie) PRYWATNEGO BIZNESU !!! To paranoja i to jest aksjomat (błędny, zły, szkodliwy i nieprawdziwy). Prywatny biznes to jedna – powtarzam: JEDNA (i nie jedyna) – forma auto-realizacji człowieka, pozyskiwania środków na przeżycia i samorealizacji.
    A na koniec – ja nie poczuwam się do niczego: traktuję siebie na kształt Petroniusza z „Quo vadis” a swą działalność publicystyczno-dziennikarską z gruntu tylko jako formę wypowiedzi a’la „arbiter elegantiarum”.
    Pozdrawiam

    PS: Nie, nie oceniam Tuska pozytywnie. Jak i całej P0 – to partia „od lasa do sasa”. Typowa partia władzy. Natomiast „Bractwo Muzułmańskie” a’la polonaise – czyli PiS – jest dla mnie zupełnie nie do przyjęcia: bo to ciemnogród i polski „zaścianek” – droga w głąb „saskiego zadupia” (z I połowy XVIII wieku).

  14. Dziś te protesty maja jeden i tylko jeden aspekt polityczny.Niaedoświadczony Duda ,podczepi łsię pod prezesa. I w śawiadomości większości ludzi jest wstrętnym pisiakiem.Obudził się ale jest za późno.Wiekszosc nie będzie go popierać ,i tak roztrwonił do reszty idee Solidarności.

  15. A w Polsce to widze jest wielu ktorzy jako specjalisci wypowiadaja sie na
    tematy ekonomiczne ; np. Pani Solska w Polityce ,ktora o dziwo ,studiowala
    teatrologie ? Rece mi opadaja …
    Chyba ze juz wszyscy tutaj sa rasowymi politykami i zgromadzili odpowiednie wiadomosci ?? …w Niemczech mozna byc rasowcem po dwudziestu latach praktyki partyjnej i to z pomoca tzw. specjalistow
    polityczno-partyjno-branzowych …BRANZOWYCH..
    Pieniadze i ich podzial sa glownym tematem wszystkich rozwazan polityczno-
    partyjnych w Niemczech . To jest temat ciagly,nie niedzielny !!!
    Czy Niemcy nie rozmawiaja na inne tematy ? oczywiscie ,ale zawsze 30%
    czasu poswiecaja „swojej ekonomi „,rowniez prywatnie .
    Pozdrawiam
    ps. nie znam sytuacji ekonomicznej Polski ,a Polacy niestety opowiadaja
    ..co im slina ,nie rozum na jezyk przynosi …

  16. Nawet Jezus musial robic cuda przy rozmozeniu wina w Kanie Galilejskiej , wiec Polacy powinni przestac uwazac ,ze moga to samo ..
    Pozdrawiam
    ps.
    co panu Proferowi da podniesienie placy minimalnej jak zje to inflacja ?
    A Kaczynski obiecuje podniecienie placy i zmiane Konstytucji na jego
    modle dobra kalkulacja.

  17. Ile powinien zarabiac pracownik? Tyle aby wytworzony przez niego obrot firmy zwrocil jego pensje i dodatkowe koszta w postaci podatku, ZUS itede.

    Jezeli pracownik dostaje 1000 zlotych, musi wypracowac obrot okolo 2000 zlotych. Jezeli nie wypracuje, firma do niego doklada

  18. Wskaznik nierownosci Gini w Polsce to okolo 0,33, kiedy w Niemczech to 0,28, na Wegrzech 0,27, w Slowacji 0,26, a w Szwecji i Czechach 0,25. Zeby zmalal, to gorna polka finansowa musi sie dorzucic. Dla tego warto sprawdzic, jaki CIT placa sieci handlowe, telekomunikacje, i inne duze, zyskowne firmy. DOmyslam sie, ze niewiele, mimo, ze wartosc ich akcji rosnie. Wiec powinno sie utrudnic im drenowanie pieniedzy do rajow podatkowych, chocby przez podatek obrotowy. To raz. Dwa, podatek VAT od zakupy nienowych mieszkan (wyjatek dla np. pierwszych dwoch). Trzy podwyzszony podatek spadkowy od majatku o wiekszej wartosci, niz np. 2mln zlotych. Cztery, podwyzszony podatek od posesji. Piec, czemu nie podwyzszyc CIT o 1% na dwa lata?, itd itp.. inaczej to ciagle lupienie klasy sredniej.

  19. To co Pan profesor napisał przy końcu felietonu jest tym co wydaje się najważniejsze. Promocje zabijają Polski produkt i polskie firmy. Dlatego tak wiele barachła jest z Chin. Ale to handlarze a nie producenci.
    Na chiński towar powinna być akcyza (jeśli prawo UE pozwala). promocje i wyprzedaże powinny być jak w innych krajach 2x do roku i to 2 tygodnie ustawowo.
    Zaniżanie cen zbytu musi powodować wyzysk! To wynika wprost z rachunku kosztów. Podniesienie pensji w produkcji skutkowałoby podniesieniem wynagrodzeń w budżecie. I czyim to byłoby kosztem. Tych co placą podatki.
    Podniesienie pensji minimalnej o 200 – 300 PLN da skutek krótkotrwały. Zaraz by wzrosły ceny, konkurencyjność spadla. Problemem I jest wydajność pracy. To wydajność oraz wyedukowany pracownik stanowi o wszystkim. A z tym w Polsce jest nie dobrze a z edukacją zawodową źle. Powstało wiele szkół produkujących magistrów, ale oni najwyżej umieją posługiwać się komórką, wejść na strony w Internecie i tam pluć. Nic więcej nie umieją. Nie chcą się dalej uczyć rozwijać samemu, doskonalić. „Przecież jestem magistrem”. Leży lub go nie ma szkolnictwo zawodowe, brak praktyk jak za PRL.

    Problemem II jest też produkcja na czarno. Pismacki świat walczy w internecie z fiskusem, a przecież przez podatki kraj się bogaci i bogacą się obywatele. Opodatkowana produkcja, zgłoszona do wszystkich urzędów wymusza zatrudnienie na normalnych warunkach.
    A demonstracje „S” i OPPZ. Przecież, jak wynikało z napisów na szturmówkach większość to byli państwowi górnicy, którzy i tak żyją z tych biednych i na ich koszt.
    Przecież nasz węgiel już jest tak drogi, że przestali go kupować nasi sąiedzi przez Bałtyk. Pensjami powinien jednak rządzić „rynek”.
    Może rozpropagować hasło „Polak nie kupuje na promocjach”.

  20. „… nie jest ładnie żyć z cudzej nędzy…” napisał Profesor Hartman.
    To bardzo delikatne określenie pasożytnictwa, które w Polsce bardzo wyraźnie i jednoznacznie reprezentują kościoły i kler, a szczególnie ten jeden – rzymsko-katolicki.
    Na tym też przykładzie powinno się przeprowadzić modelową reformę podatków, cięć i wszystkich koniecznych ekonomiczno- społecznych zmian zmierzających wprost do poprawy poziomu życia i likwidacji biedy, która dotyka miliony Polaków.
    Szkoda, że „Solidarność” nie widzi kościoła i kleru na równi z prokościelną władzą jako głównego winowajcy biedy, zacofania i mentalnego zagubienia całych rzesz robotników i innych związkowców, którzy otumanieni kościelnym kadzidłem i opowiadanymi z kościelnych ambon farmazonami kierują swoje żądania, oczekiwania i pragnienia pomijając główną przyczynę swoich życiowych zmagań…
    Szkoda, że „Solidarność” od samego początku swojego istnienia, nadal siedzi w kościelnej kruchcie.

  21. Szanowny Gospodarzu, skąd pewność, że pracę straci kilka tysięcy osób (a nie np. kilkaset tysięcy)? Jakie badania, obliczenia, symulacje itp. to potwierdzają?
    Po drugie – nie mówi się o tym, że tak naprawdę wiele spośród tych, którzy dostają 1600 zł, tak naprawdę dostają właściwą pensje „pod stołem”. Godzą się na minimalne składki na ZUS w zamian za płacę, którą dostają rzeczywiście, a nie owe 1600 zł. To mit. Skąd to wiem? Mogę powiedzieć – wszyscy to wiedzą, tylko nikt nie chce o tym mówić.

  22. Kiedy wreszcie powstanie świeckie państwo ze świeckim rządem, który przestanie płacić pasożytom w kieckach za oszukiwanie biblijnymi bajkami społeczeństwa?
    Kiedy wreszcie członkowie związków zawodowych plus pozostała część społeczeństwa przestanie klęczeć przed oszustem, złodziejem i wyzyskiwaczem czyli kk, który jest głównym winowajcą ich biedy materialnej i mentalnej?
    Kiedy państwo polskie i Polacy odzyskają wszystkie zagrabione przez kk i inne kościoły dobra narodowe i majątki zamieniając je na obiekty użyteczności publicznej takie jak, przedszkola, mieszkania dla biednych itd.?
    Kiedy wszyscy winowajcy przewlekłej nędzy Polaków staną przed Trybunałem Stanu, zostaną osądzeni i sprawiedliwie ukarani za swoje winy wobec Polski i Polaków?
    W Panu Panie Profesorze i w takich jak Pan nadzieja, że te moje, a może nie tylko moje marzenia się spełnią…

  23. Krzysia,
    Na Św. Nigdy.

  24. Niskie zarobki wynikają z prostego faktu, że państwo nakłada na pracowników wysokie podatki w wysokości 40 % kosztu pracy. W szczególności podatek ZUS. Co wynika z nadmiaru i wysokości emerytur i innych wydatków państwa. Nie będzie wyższych wynagrodzeń bez drastycznej obniżki wydatków państwa, a to wymusi dopiero bankructwo państwa za lat kilka. Jak w Grecji czy Portugalii.

    Wynagrodzenie brutto 1600 zł oznacza wynagrodzenie netto 1181,38 zł oraz koszt pracy w wysokości 1991,68 zł. Na koszt pracy składają się:
    Wynagrodzenie netto 1181,38 zł (mniej niż 60 % kosztu pracy)
    ZUS pracownika 219,39 zł
    Składka zdrowotna 124,26 zł
    PIT 75 zł
    ZUS pracodawcy 311,68 zł (lub nieco więcej przy wyższej składce wypadkowej)
    PFRON 80 zł (nie płacą firmy do 25 osób)
    Razem wszystkie podatki wynoszą 810,30 zł, czyli 40,5 % kosztu pracy.

    Jeśli państwo chce podnieść wynagrodzenia, nie musi podnosić wynagrodzenia minimalnego, ale wystarczy podnieść kwotę wolną od PIT lub zwolnić niskie dochody z ZUS. Na dłuższą metę nie ma innej drogi. Podnoszenie wynagrodzenia minimalnego oznacza stopniowe przechodzenie gospodarki do szarej strefy oraz wzrost bezrobocia. Płaca minimalna jest podnoszona przez rząd wyłącznie w celu podniesienia składek ZUS, a nie dla pracowników. Rząd wie jednak, że jeśli przesadzi, to nie dostanie składek w ogóle.

  25. W biedniejszych województwach już obecnie minimalne wynagrodzenia wymusiły wzrost oficjalnego bezrobocia i pracę na czarno znacznej części ludności, co wskazuje różnica między bezrobociem liczonym metodologią urzędów pracy i unijną.

  26. Wojtek
    15 września o godz. 18:42
    Niektorym wszystkokojarzy sie z d…..,
    a szanownemu Panu z klerem.
    I chocby tematem dyskusji byl wyjazd na grzyby, to okaze sie, iz z winy kleru
    w lesie same muchomory.

  27. Co wy mi tu! Za mniej niż mimalna robił nie bede. Wykształcenie – po co wam to?; umiejętności – mam, jakie mam. i żaden mi tu nie bedzie podskakiwał; mnie sie należy!!!
    I jak nie umisz, ty ch…u biznesmenie mi zapewnic godziwej płacy, to wyp…j na Białorus.
    Jarosław, polske zbaw!

  28. Jak się czyta Pana Profesora o etyce, ręce składają się do oklasków, jak Pan Profesor wkracza w sferę na której się nie zna, słychać życzeniowe myślenie, szlachetne ale utopijne.
    To ja Profesorowi wyjaśnię.

    „Otóż wycena rynku opiera się na równowadze między „zapłacę ci najniższą cenę, za jaką będę w stanie kupić twoją pracę” oraz „sprzedam swoją pracę za najwyższą cenę, jaką będziesz gotów mi zapłacić”.”

    Nie, wycena rynku nie na tym się opiera.
    Już pierwsze się zgadza,” zapłacę ci najniższą cenę, za jaką będę w stanie kupić twoją pracę”.
    Praca pracy nierówna, zawsze można znaleźć tańszego pracownika, szczególnie w warunkach bezrobocia.
    Pracodawca nie płaci prawie nigdy najniższej ceny, chyba że rozmawiamy o kopaniu rowów, ale to praca w akordzie, na etat już tak nie jest nawet przy prostych czynnościach. Ale na potrzeby dyskusji, zostawmy to.
    „sprzedam swoją pracę za najwyższą cenę, jaką będziesz gotów mi zapłacić”.
    Znów uproszczenie, nie tylko płaca się liczy, ale i to zostawmy, uproszczenia potrzebne w takim tekście.
    Problem jest inny, przedsiębiorca sprzedaje kupioną pracę innym, musi ja sprzedać z zyskiem, teraz ja upraszczam.
    Pozornie wydaje się, że w momencie zatrudnienia dochodzi do transakcji między sprzedającym pracę a kupującym, kiedy tak naprawdę transakcja jest inna, Przedsiębiorca jest tylko pośrednikiem, do zatrudnienia nie dojdzie, kiedy nie ma szansy na sprzedaż pracy z zyskiem, oczekiwania sprzedającego pracę są bez znaczenia, znajdzie on zatrudnienie, jak jego praca się przedsiębiorcy opłaci. Jak płaca będzie zagwarantowana, wielu się nie opłaci i już, pracy nie będzie, a wraz z tym podatków, Zusów i innych danin.
    Źródłem wszelkiego bogactwa jest praca, nawet najniżej płatna, bezpłatna nawet, wolontariat na przykład, jak człowiek pracuje, wytwarza dobra które ktoś kupuje, czyli jego praca jest użyteczna.
    Kupuje często taki sam biedak jak on, dla który albo zapłaci fryzjerowi pięć złotych, albo się ostrzyże sam, jaka korzyść dla fryzjera, jak siedzi w pustym zakładzie zamiast strzyc za piątaka?

    „W gruncie rzeczy godna płaca to taka, która po prostu zadowala.”
    Tak, więc zgadzamy się, że inna kwota zadowala w Polsce, inna w Niemczech a inna w Somalii?
    A dlaczego?
    To oczywiste, inne aspiracje.
    A aspiracje co wywołuje, poziom życia według mnie.
    Zapewniam Pana, że poniżej swoich aspiracji żyje mniej więcej tyle samo ludzi w Somalii, Niemczech czy w Polsce, bo nie ma obiektywnych aspiracji.

    „Jeśli do tego wszystkiego dodamy miliony źle zadłużonych, którym wmówiono”

    No to już czysty populizm, wmówiono?
    To co Pan proponuje, ubezwłasnowolnić kilka milionów ludzi, zakazać wmawiania?
    Panie Liberał, proszę się wstydzić

    „Są jednak sposoby na to, by kosztem zamożniejszych zmniejszyć rosnące nierówności społeczne. Co by było, gdyby obligatoryjnie podnieść płacę minimalną – po prostu ze względów etycznych? Choćby o te 200 zł, o których mówi Solidarność? ”

    Czemu nie sto albo pięćset?
    Z jakich obliczeń to wyszło?
    Jedynym sposobem znanym w wolnym świecie zmniejszania nierówności społecznych jest progresywny podatek dochodowy, proszę nie wymyślać kwadratowych jaj.
    „ale to nie znaczy, że zawsze mają zarabiać tyle, ile na rynku warta jest ich praca.”

    A ile mają zarabiać, rozumiem, że nie mniej, tylko więcej niż na rynku jest warta ich praca?
    O ile, kto ma o tym decydować?
    No i kto ma dołożyć różnicę, żeby warto było zatrudnić pracownika który zarabia więcej niż jest warta jego praca?

    „Otóż na pewno kilka tysięcy ludzi straciłoby pracę. Po prostu najgorsi pracodawcy pokazaliby, że nie stać ich na prowadzenie biznesu w skali, którą sobie zamyślili.
    Kilka Panu wyszło z obliczeń, a może kilkanaście?
    A chciałby się Pan znaleźć w tym gronie?
    Rewolucja potrzebuje ofiar?
    I jest Pan pewny, że znaleźliby lepszą pracę w nowym wspaniałym świecie?
    A jak miałoby do tego dojść, przez bezrobocie byśmy do tego świata szli?
    Duda Panu powiedział, że tędy droga?
    I najgorsi pracodawcy nie są potrzebni?
    Czyli i ich zwolnić, niech na bezrobocie idą skoro nie potrafią dobrze płacić?

    Ma Pan Profesorze papiery na polityka, tylko ja na Pana nie zagłosuję, jak na etyka brak Panu intelektualnej dyscypliny. A, że o braki intelektualne Pana nie podejrzewam, więcej, bardzo sobie cenię Pana elokwencję, postawię śmiałą tezę, nie jest Pan uczciwy w tym felietonie, o karierze politycznej Pan myśli i od razu się Panu populizm włączył.

  29. „Levarku”
    To klerowi, a nie mnie wszystko kojarzy się z „du.ą”…
    Dopóki kler i kościół będzie pezprawnie obecny w każdej dziedzinie życia Polaków i w funkcjonowaniu polskiego państwa, dopóty uzasadnione będzie moje krytyczne spojrzenie na jego uprzywilejowaną obecność oraz szkodliwą działalność w Polsce.
    Mnie się nie kojarzy, ja to widzę i za każdym razem konkretnie uzasadniam.
    Nie kompromituj się „Levarku” swoją niewiedzą i przekorą…

  30. O sytuacji polskiej gospodarki da się powiedzieć jedno. Nigdy nie uda się zbudować państwa dobrobytu, bo do tego trzeba osiągnąć bogactwo. Nigdy nie da się osiągnąć bogactwa, bo polskie państwo będzie zawsze bardzo słabe a obywatele nie zmienią swojej mentalności, czytaj nie uwierzą żadnej nawet najświatlejszej władzy, że warto budować wspólnie to bogactwo. Słabe państwo, słaba administracja i sądy, słaba edukacja, słabi w skali Europy i świata przedsiębiorcy, mało wydajni pracownicy. Ot mamy komplet elementów, czyli błędne koło polskiego rozwoju cywilizacyjnego.

  31. Twierdzenie, że podniesienie płacy minimalnej pomoże w walce z biedą jest, delikatnie mówiąc, naiwne i świadczy o kompletnej nieznajomości realiów. Owszem, płacę minimalną należy podnosić wraz z inflacją (tj. wzrostem kosztów życia, nie cenami lokomotyw), bo stanowi ona pewien punkt odniesienia, ale jeżeli na rynku nie ma pracy, tj. na jedno miejsce jest 20 albo 50 chętnych, to pracodawca zawsze znajdzie sposób, żeby zapłacić pracownikowi mniej niż minimalna (np. zatrudniając go na fikcyjne trzy czwarte etatu lub na czarno), i ludzi, którzy się na to zgodzą.

  32. T1000
    15 września o godz. 20:10

    Masz rację. Bismarck też miał rację, mówiąc, że jeśli Polakom pozwoli się samodzielnie rządzić, sami się wykończą. 24 lat po upadku komuny jest już jasne, że kult złodziejstwa, kombinatorstwo i całkowity brak poczucia odpowiedzialności za dobro wspólne nie są skutkiem „peerelu”, jak niegdyś uważano. Nie wynikają też z zaborów, wręcz przeciwnie, były ich przyczyną.

    Po wejściu do UE sytuacja jeszcze się pogorszyła, bo ci, którzy mają inną mentalność i mogliby tu coś zmienić, emigrują. Jesteśmy spełnionym snem pani Thatcher – polskie społeczeństwo nie istnieje, jest tylko zbieranina mężczyzn, kobiet i rodzin dbających wyłącznie o swoje indywidualne interesy. Taka zbieranina może funkcjonować jako państwo tylko w jednej formie – dyktatury.

  33. Taka zbieranina może funkcjonować jako państwo tylko w jednej formie – dyktatury.
    A jaka proponujesz?
    Lewicową, prawicową, jakaś inna masz na myśli?
    Czyli jesteśmy wyjątkowi, jeden taki naród wybrany?
    Pierdolicie towarzyszu, pierdolicie.

  34. Do „Levarka”:
    Z jednym masz wygodę: nie musisz kupować słomek do picia napojów…
    ….wyciągasz sobie je z butów – czysta oszczędność.
    Muszę znowu zniżyć się do użycia słownictwa, które rozumiesz: „ch.j z tobą i z duchem twoim i z twoim kościółkiem”

  35. parker, 19.46. U nas nastąpiło zderzenie neoliberalizmu z obskurantyzmem religijnym. Mieszanka wybuchowa, z której wyjścia nie ma. Do tego szamba można tylko wrzucić granat. Proszę przeczytaj z uwagą załączony tekst, a wiele spraw stanie się bardziej zrozumiałe.
    http://www.globalresearch.ca/understanding-the-cancer-stage-of-capitalism/5349620

  36. inwestowanie i reformowanie w polska nauke i szkolnictwo, bez ktorych bedzie coraz gorzej, jest nieoplacalne z punktu widzenia wspolnoty europejskiej, bo rozprasza srodki finansowe na kulturowo biedne i zacofane landy wschodnioeuropejskie, portugalie, islandie czy nawet hiszpanie. koncentracja potencjalu intelektualnego odbywac musi sie w osrodkach i krajach o poteznej historii nauki i kultury, i przede wszystkim najlepszej organizacji badan naukowych.
    jesli spojrzec na cala europe jako przyszle jednolite panstwo podobne do usa (przyszle ‚kraje zjednoczone europy’), to sa w europie osrodki wysokiej kultury i nauki: np. niektore miasta, i jest tez wies i male miasteczka, gdzie zadnych szkol wyzszych i osrodkow badawczych nie ma i nie sa takie potrzebne. inwestowanie w takie pustkowia intelektualne jest marnotrawstwem pieniedzy. z radomia nie zrobi sie cambridge, bo i po co.
    a poniewaz otwarcie granic i glebokie przekonanie ze talent zawsze sobie poradzi i wyplynie, sprzyja migracji ludzi i talentow, zatem naplywowi wybitnie zdolnych do centrow badawczych w miastach zachodnioeuropejskich: w niemczech, francji, wielkiej brytani nawet niektorych mniejszych: szwajcaria, szwecja, dania. taka koncentracja w wiodacych osrodkach sluzy rozwojowi calosci.
    intelekt jest najpotrzebniejszy, zreszta niesforny ‚on’ lubi coraz bardziej emigrowac do usa i azji, gdzie spotyka sie z otwartymi ramionami i pieniedzmi.
    zjednoczona europa, wlasciwie pod wodza niemiec, jest najlepszym co moze sie nam przydarzyc. z punktu widzenia narodu, jego dotychczasowej ciaglosci i rozwojowi to dramat, ktorego jestesmy swiadkami. stoimy wobec tych samych pytan co szlachta porozbiorowa. czy damy sie zeuropeizowac, dawniej zrusyfikowac lub germanizowac i wniesiemy swoj osobisty, intelektualny wklad w rozwoj calosci czy zostaniemy na polskiej wsi?
    trzeba dostrzec i to ze nie giniemy, ze taki mozg baczynskiego nie ginie w sprawie przegranej, ze moze co najwyzej zapic sie w zadumie nad polska.
    gdyby spojrzec jeszcze szerzej to 300 mln amerykanow ma na glowie bezpieczenstwo 750 mln bezbronnych, skloconych europejczykow i zapewnienie pokoju z wolnym handlem na calym swiecie. gdy tymczasem rosnie albo lepiej powiedziec odradzaja sie chiny, od zawsze najpotezniejsze panstwo w dziejach ludzkosci. usa juz teraz wycofuja sie z atlantyku zostawiajac rozbita europe wobec zawsze dzielacych ja rosjan. lecz usa nie beda w stanie przeciwstawic sie samodzielnie w dluzszej perspektywie chinom, musza szukac sojusznikow w indiach raczej dosc slabych i poteznej rosji. teraz jest kwesta czasu czy europa zdazy sie zjednoczyc pod dotychczasowym parasolem ameryki czy znowu sie podzieli na narodowe panstewka gdzie jak zawsze niemcy obok rosji beda odgrywac pierwsze skrzypce. rosja przy wyjsciu usa z podzielonej europy zarzada cesji na rzecz wplywow w ‚bliskiej zagranicy’. jesli dyplomacja polska i europejska nie zdazy stworzyc jednolitego panstwa to otwarta jest droga do dominacji i kolaboracji niemiec i rosji co jak wiemy dzialo sie od zawsze. jest wiec prawdobodobne ze zjednoczona europa wspolnie ze wspolpraca rosji i usa utrzyma dotychczasowe zasady handlu i wplywow w swiecie. otwierac to bedzie droge do zmiany azymutu rozwoju rosji w strone europy i calego tego pakietu wartosci, jaki w zachodnim swiecie dominuja, z naczelna wolnoscia jednostki.
    usa zostaly wypchniete z morza chinskiego, zajete byly wojna z terrorystami, teraz za obamy goraczkowo dobijaja sie do drzwi filipin, indonezji i malezji. kanaly wokol singapuru i jakarty sa najruchliwsze na swiecie, zdawal sobie z tego sprawe mao, mowiac ze te miejsca to zyciodajna arteria. wejscie chin na wszechocean bedzie skutkowac narzuceniem innych zasad handlu i wplywow, napewno niekorzystnych dla bialasow. juz dzis nie ma sily nikt aby zmusic chiny do przewartosciowania huana, jest zanizony co powoduje nieprawdopodobnie wielkim przeplywem pieniedzy zachodu do chin i co jeszcze gorsze koncem epoki industrialnej w zachodnim swicie. jest oczywiste ze wobec potegi chin kraje najwyzej rozwiniete regionu z japonia i korea pd uznaja ich jako hegemona azji i swiata, ze strachu jak zawsze. to doprowadzi do podboju ekonomicznego ameryki pd i afryki co juz dzieje sie po cichu, chiny maja gdzies prawa czlowieka i wspolparcuja ze wszystkimi z tyranami afrykanskimi na czele.
    jest mozliwy do pomyslenia inny scenariusz, ze jak dawniej chiny zamkna sie przed zachodem. wydaje sie to byc tylko konceptem intelektualnym.
    nie da sie zmienic kultur, wyobrazni i wierzen, akulturacja jest mozliwa w samej okreslonej kulturze np europejskiej, nie tak diametralnie odmiennych jak azja i europa.

  37. Tak, wiedziałem, że p. Hartman uważa, iż zna się na wszystkim! Teraz na rynku pracy. Co dalej?

  38. Niby moczymorda i utracjusz, a niekiedy zdarzy mu się powiedzieć prawdę. „łatwo, bezrefleksyjnie zaprzepaszczono polską własność”, a „Polska ziemia stała się krainą nowej kolonizacji, gdzie mnożą się udzielne księstwa – supermarketów, innych handlowych molochów”. Głódź do Matki Boskiej.

  39. Chciałbym wytłumaczyć niezorientowanym czemu służy płaca minimalna.
    Jeżeli myślicie, że jest wyrazem troski o najuboższych, jesteście w błędzie, nie służy pracownikom, bo zwiększa bezrobocie i szarą strefę.
    Służy tylko budżetówce której płace od niej zależą, przez podnoszenie płacy minimalnej podnosi się pensje w budżetówce, która od niej zależy.
    Drugim czynnikiem jest podnoszenie podatków i parapodaków jakimi jest ZUS miedzy innymi.
    Wraz z podnoszeniem płacy minimalnej zwiększa się obciążenia fiskalne, to jest drugi cel.
    Reszta to demagogia i populizm.
    Politycy w przeważającej czyści wywodzą się ze sfery budżetowej, jakby zrobić badania, pewnie by się okazało, że zdecydowana większość nigdy w życiu grosza poza budżetem nie zarobiła, najwięcej wśród parlamentarzystów jest nauczycieli potem inne zawody budżetowe.
    Oni dbają o swoje, nawet argumentację mają dobrą, jak nam kasy budżetowej nie dacie, będziemy się korumpować, dzięki za szczerość.
    A pod Pana Profesora wpisem pewnie by się Prezes podpisał, jak to budżet jednoczy.

    „Po prostu najgorsi pracodawcy pokazaliby, że nie stać ich na prowadzenie biznesu w skali, którą sobie zamyślili.”
    Dodać trzeba coś o ich pochodzeniu i mamy jak z Prezesa.

  40. Panie Hartman, gdzie pański kumpel Palikot płacił podatki? I czemu – jeśli nie w Polsce, musieliśmy go utrzymywać? Co zrobił, gdy był szefem nadzwyczajnej komisji „Przyjazne państwo”? Dlaczego to państwo jest tak nieprzyjazne, wręcz wrogie?

    Ile Palikot płacił swoim pracownikom? Czy byli zatrudnieni na umowy śmieciowe (które sprawiają np. i to, że pracownicy nie będą mieć emerytury, na starość będą brać zasiłki z publicznych pieniędzy)?

    Pytam, bo pan bredzi, co uchodzi profesorowi, ale nie politykowi.

  41. Radosław S. Czarnecki
    15 września o godz. 17:07
    Drogi Radosławie podpisuję pod każdym słowem Twojego wpisu, na który się aktualnie powołuję. Nam ciąży historia. Nieszczęsna samowola szlachecka! Poniżanie 85% społeczeństwa, przez 15% grupę samozwańców powołujących się na pochodzenie od mitycznych sarmatów i niewolenie reszty, która wg nich od sarmatów się nie wywodziła. W mentalności narodowej to nadal tkwi. Arogancja, buta i poniżanie „pospólstwa” przez wybranych. Stad „przypadkowe” społeczeństwo i inne niedopuszczalne wręcz, zachowania się klasy panującej-politycznej, łącznie z betonowaniem sceny publicznej uniemożliwiającej jakąkolwiek odnowę, czy dopływ nowych pomysłów. Na całe nieszczęście do tych przywar narodowych dołączył się jeszcze kościół katolicki ze swoimi mafijnymi mechanizmami manipulowania i terroryzowania zarówno władzy jak i poddanych. Przecież nasze społeczeństwo w praktyce nigdy nie było, nie jest i pewnie nie będzie ani wolne, ani równe, ani braterskie. Tu nadal panują myślowo stosunki feudalne, na które wpuszczono dziki kapitalizm. PRL był tylko przerwą, w której zamaskowano jedynie owe problemy właśnie przez przymus państwowy, ale ich w żaden sposób nie zlikwidowano. Do tego jeszcze „szkolne” indoktrynacje romantyczne rodem z Mickiewicza, który mógłby być ideologiem współczesnego terroryzmu, ze swoim nadal popularnym w Polsce: „gwałt niech się gwałtem odciska (…) jako piorun twoje ramię”, któremu to zawołaniu nadal pozostają powolni wszyscy po obu stronach barykady. Z tej matni może nas wyrwać jedynie natychmiastowy rozdział kościołów od państwa na modłę Francuzką i rzetelna edukacja młodzieży z nauką podstaw ekonomii, laickiej etyki i niezafałszowanej historii ogólnej od przedszkola począwszy. Niestety w tej kwestii musi być wprowadzony ponownie przymus państwowy, bo inaczej znowuż miliony popłyną na odbudowę spalonej wieży kościoła w Białymstoku, kosztem zlikwidowania kolejnych kilku tysięcy etatów nauczycielskich. Przykra to konstatacja, ale chyba prawdziwa.
    Pozdrawiam Cię z puszczańskich ostępów, jak i podobnie pozdrawiam „jasnego gwinta”, Gospodarza blogu i wszystkich tych, którzy podejmą trud przeczytania moich przemyśleń

  42. Tak jest, receptą na wszystko jest przymus państwowy żeby zachować więcej etatów w budżetówce w tym nauczycieli w Białymstoku.
    Tylko kto was będzie utrzymywał?

  43. Do parkera !
    Jak tym niezorientowanym wytłumaczysz, że płacę minimalną ustala się np. w Holandii, Danii, Niemczech. Też budżetówką ? Jak jest wzrost płacy minimalnej to zarabiający 5000 zł/mc ma większe obciążenia fiskalne? A już myślałem wchodząc po dłuższej przerwie na stronę polityki.pl że poziom wpisów jest wyższy aniżeli w Onecie.
    Pan mnie utwierdził, że „nieprzemyślane ” wpisy to można spotkać wszędzie.

  44. Jak wynika z komentarzy – naprawdę, wszyscy Polacy to jedna rodzina: każdy ma w d… każdego.

  45. Zacny Gospodarzu idealisto –
    – JAKA Solidarność ma racię? Zapytowywuję dość cynicznie.
    Kiedyś, TA Wałęsowa, ją miała. W całkiem innych czasach, krajobrazach itp.
    Dziś WSZYSTKO jest inne, więc korzystanie z logo „S” jest w ogóle bez sensu.
    Solidarności w dosłownym, czyli semantycznym tego słowa rozumieniu, nie ma i raczej się nie zanosi na to, by powróciła.
    Kiedyś byli ONI i MY. Dziś są różni ONI i różni MY.
    A klasyk Gomułka juz dawno powiadał – tak krawiec kraje, jak mu materiału staje.
    Krawiec nam się zmienił, ale materiał wciąż ten sam.
    c.b.d.o.

  46. A propos wpisu Pana Profesora, syntetycznie.

    Bo rozumnie i etycznie i naukowo i pragmatycznie, to już tu @parker (pozdrawiam!) napisał, to co i ja chciałbym Profesorowi wyłożyć (gdybym tak umiał).

    Ad rem:

    Każdy etyk z akademika, dojrzewa, z wiekiem (i nadejściem końca OFE), do cudzej godności .
    Niestety, to droga ku osobistemu zatraceniu obu atrybutów.

    PS. Co nie przeszkadza, a nawet pomaga w elekcji do pensumów unijnej parlmeentury.
    Est modus in ei rebus, sed cum certi fines, Panie Profesorze. Eheu!

  47. @parker
    „Ma Pan Profesorze papiery na polityka, tylko ja na Pana nie zagłosuję, jak na etyka brak Panu intelektualnej dyscypliny. A, że o braki intelektualne Pana nie podejrzewam, więcej, bardzo sobie cenię Pana elokwencję, postawię śmiałą tezę, nie jest Pan uczciwy w tym felietonie, o karierze politycznej Pan myśli i od razu się Panu populizm włączył.”

    Doskonałe podsumowanie.
    Zarówno „Lekcja etyki dla…” jak i powyższy tekst mają tak duże braki merytoryczne, że nie można na nie patrzeć inaczej niż na teksty polityczne.
    Szkoda, bo pierwsze publicystyczne teksty autora były dla mnie jak powiew świeżego powietrza w miernej debacie publicznej. Obecnie jest coraz bardziej natarczywe wałkowanie kilku tematów…

    Szanowny Autorze,
    Proszę pamiętać, że takimi tekstami może zdobędzie pan potrzebny do osiągnięcia wybranego celu elektorat. Ale czy naprawdę warto stawać się zakładnikiem ludzi, którzy uwierzyli w coś, w co Pan sam chyba nie wierzy?
    Czy naprawdę do ich osiągnięcia tego celu (ktoś tu wspominał o europarlamencie) warto rozmieniać na drobne swój wizerunek rzeczowego i uczciwego (przede wszystkim intelektualnie) naukowca?

  48. @Gekko – parker nie napisał nic rozumnego, etycznego ani pragmatycznego. Popisał się tylko wyrecytowaniem dobrze wyuczonych kwestii, którymi karmi nas obecna propaganda. parker wydaje się doskonale „rozumieć” gospodarkę folwarczną, gospodarkę wyzysku, w której praca za psie grosze jest lepsza od nieuniknionego zdechnięcia pod płotem w przypadku jej braku. To XIX-wieczne rozumienie gospodarki zdominowało nasze panstwo. Wszyscy „wiedzą”, że bogactwo bierze się tylko i wyłącznie z okradania biedoty zaś uszczknięcie czegokolwiek bogatym „nigdy nic nie da”.

    Słowem: ręce i nogi opadają bezsilnie. Nie można Polakom pomóc, bo obecna sytuacja wynika wprost z ich własnej zgody na taki stan. Sami stworzyliśmy aparat przymusu, który w przypadku gdy ktoś nie zgodzi się sprzedać swojej pracy za psie grosze, zamieni mu życie w piekło: napierw odetnie się nieposłusznemu niewolnikowi prąd i ogrzewanie, potem wykopie z domu na ulicę (do noclegowni). Większość więc posłusznie haruje, przytomni uciekają. Kiedyś szlachta wkładała wiele wysiłku w ograniczenie ucieczek niewolników. Ciekawe nad czym teraz myślą? Chyba jeszcze nad niczym, ciągle rahityczna gospodareczka upadającego państewka ma zbyt wielu na swoje usługi.

  49. FAKTY I MITY
    1. Polski pracownik nie ma najnizszej wydajnosci pracy w Europie. Wedlug OECD (stats.oecd.org) i Wikipedii: Ponizej jest PKB na godzine pracy w Europie (i okolicach) w USD oraz srednia miesieczna placa netto w USD:
    Norwegia 87 (6249 brutto)
    Luxemburg 80 4230
    Irlandia 71 2939
    Belgia 62 2496
    Holandia 60 2671
    Francja 60 2845
    Dania 60 4028
    Niemcy 58 2865
    Szwajcaria 55 5600
    Szwecja 55 2726
    Austria 54 2484
    Hiszpania 50 2009
    Finlandia 49 2901
    W. Brytania 48 2303
    Wlochy 47 2368
    Slowenia 37 1310
    Grecja 34 1250
    Portugalia 34 1164
    (Izrael 33 2266)
    Czechy 31 1794
    (Turcja 29 861)
    Wegry 28 1722
    Polska 28 866
    Estonia 27 926
    Rosja 24 841
    Pozostale panstwa europejskie (i okoliczne) maja tak niska wydajnosc pracy, ze nie sa ujete w tych statystykach. Ale wynika z nich, ze Polak ma 48% wydajnosci pracy Niemca, ale zarabia zaledwie 30% tego co Niemiec. Oznacza to, ze Polak jest wyzyskiwanyw miejscu pracy o ok. 60% bardziej niz Niemiec.
    2. Nie jest tak, ze wyzsze place spowoduja w :Polsce tylko inflacje. Jesli podniesiemy u nas place robocze do poziomu, ktory odpowiada naszej wydajnosci pracy (czyli do okolo polowy tych w Niemczech), to zwiekszy sie w Polsce realny popyt, a za nim tez i produkcja, gdyz przedsiebiorcy nie tylko z Polski zaczna produkowac wiecej w Polsce na polski rynek. Oczywiscie, potrzebna jest takze ochrona polskiego rynku przed tzw. dumpigiem, czyli zalewaniem go towarami po sztucznie zanizonych cenach, w celu wyeliminowania z niego polskich producentow.
    Pozdrawiam Polskich Przedsiebiorcow!

  50. Raz jeszcze ze wzgledu na bledy w poprzednim tekscie:
    Nie jest tak, ze wyzsze place spowoduja w Polsce tylko inflacje i wzrost bezrobocia. Jesli podniesiemy u nas place robocze do poziomu, ktory odpowiada naszej wydajnosci pracy (czyli do okolo polowy tych w Niemczech), to zwiekszy sie w Polsce realny popyt, a za nim tez i produkcja oraz zatrudnienie, gdyz przedsiebiorcy nie tylko z Polski zaczna produkowac wiecej w Polsce na polski rynek, zatrudniajac przy tym wiecej pracownikow. Oczywiscie, potrzebna jest takze ochrona polskiego rynku przed tzw. dumpigiem, czyli zalewaniem go towarami po sztucznie zanizonych cenach, w celu wyeliminowania z niego polskich producentow.
    Pozdrawiam Polskich Przedsiebiorcow!

  51. mag
    Szanowna mag, podsumowałbym też wszystkie gadające małpy (z sobą włącznie): Tak krawiec kraje, jakie ma nożyce.

  52. Co za bzdury – jak mozna sie godzic z tym ze tysiace ludzi straca prace, a nastepne tysiace najnizej wykwalifikowanych nigdy pracy nie znajdzie? Jezeli rzad uwaza ze ktos zarabia za mala zeby zyc w godnosci, od tego jest polityka zasilkow albo podatkow negatywnych, nie polityka wyrzucania ludzi na bruk. Przeciez bezrobocie to nie tylko brak kasy, to takze pijanstwo, przemoc, przestepczosc… – jak mozna chciec tego wiecej?

  53. mag
    15 września o godz. 23:36

    Nie po to Tusk został wybrany i nie po to bierze twoją forsę i daje swoim kumplom (np. pewnemu kolesiowi nieznającemu się na niczym 100 tys. miesięcznie), aby go usprawiedliwiać tym, żer mu nie staje.

  54. Jak jest wzrost płacy minimalnej to zarabiający 5000 zł/mc ma większe obciążenia fiskalne?

    Nie, wzrost obciążeń dotyczy samozatrudnionych i przedsiębiorców.
    Jest wiele krajów które płacy minimalnej nie mają, to marginalny problem z punktu widzenia zatrudnionych, bardzo niewiele osób zarabia faktycznie płacę minimalną, wielu jest ubezpieczonych na minimalna kwotę a zarabia więcej, podnoszenie płacy minimalnej zwiększa tylko szara strefę. To dlatego bezrobocie oficjalnie wynosi 13% a pracowników brak, wykwalifikowanych oczywiście, tych co nic nie potrafią trochę jest, przy minimalnej pensji, nie maja szansy na oficjalne zatrudnienie, pracę znajdą, nie ma tak w Polsce, że pracy nie ma, jakby nie było, Ukraińcy i Ukrainki nie miałyby tu czego szukać, a szukają.
    Chciałbym zobaczyć demonstranta co zarabia minimalna pensję.
    Reprezentujesz typ myślenia, kapitalista jak go nie zmusić zapłaci najmniej, to skąd się do jasnej ciasnej biorą te pensje wyższe niż minimalne?
    Ktoś im kazał tym kapitalistom?
    Ma Pan Profesorze skutki swojego gadania, może Pan karierę zrobi ale ludziom Pan nie pomoże robiąc im wodę z mózgu.

  55. niestety problemem nie jest pensja. Wbrew pozorom pracodawcy również zależy, by pracownik otrzymał godziwą pensję. Problem tkwi głownie w dodatkowych obciążeniach jak podatek, ZUS, pierwsze 33 dni chorobowego opłacane przez pracodawcę (z jakiej racji k…wa!), wakacje (oczywiście zasłużone). To daje ponad 60 % narzut kosztów pracy a dodatkowo przeciętny pracownik wyjmuje z kieszeni pracodawcy 14 pensji! I tu jak mówią pies jest pogrzebany… Wypłata moi drodzy to tylko dodatek do pensji.

  56. parker
    Jesteś na pewno bardzo biegły w myśleniu ekonomicznym. A policzyłeś tych, co zarabiają 1200 zł i nie mają szans na więcej? Tych pracujących na czarno i na śmieciowych umowach? „Nie ma tak w Polsce, że pracy nie ma” – powiadasz. Śmieszą mnie Twoje i im podobne ogólniki. Powiedz to wykwalifikowanemu 60-ciolatkowi, który od pięciu lat szuka pracy w swoim mieście (złożył 50 podań o pracę) i nie może dostać. Tylko nie proponuj, żeby wyjechał na drugi koniec Polski, bo nie może zostawić starej matki. Paplanie ogólnikami wielu człowiekowatym idzie bardzo sprawnie – dlatego ich podziwiam.

  57. Lech, 22.14. Szanowny Lechu, Według źródeł historycznych ta grupa samozwańców i mitycznych sarmatów wynosiła nie więcej niż 7 procent. Czytaj Jana Sowy http://www.universitas.com.pl/ksiazka/Fantomowe_cialo_krola__Peryferyjne_zmagania_z_nowoczesna_forma_2983.html
    Pozdrawiam

  58. W Polsce już nie brakuje właścicieli niewolników – udających wielce sprawiedliwych.

  59. Jerzy Pieczul
    16 września o godz. 9:02

    Również mi szkoda tych co nie mogą znaleźć pracy i tych co za 1200 tyrają.
    Ale szkoda mi też tych co w Chinach i Afryce, tych co w Syrii.
    Ale to, że mi ich szkoda nie znaczy, że mam im niedzwiedzią przysługę oddawać.
    Czemu nie wszyscy, ba, zdecydowana większość zarabia więcej niż ustawa przewiduje?
    Co zmusza tych kapitalistów żeby im więcej płacili? Jak sobie odpowiesz na to pytanie, znajdziesz odpowiedź co zrobić żeby ludzie nie zarabiali 1200.

  60. Wojtek
    15 września o godz. 19:57
    Krzysia
    15 września o godz. 20:51
    Szanowni Panstwo,
    stanowicie doskonala ilustracje faktu, ze suma dwoch polglowkow nie jest
    rownowazna jednemu czlowiekowi z glowa.

  61. Pan Hartman wchodzi na nie swoje pole i pisze o ekonomii rzeczy zmyślone. Nie bardziej zresztą zmyślone niż wróżbitów, czyli od tzw ekonomistów profesorów lub jeszcze gorszych niezależnych ekspertów. Warto aby Profesor zawrócił do czasów swojej młodości i przyjrzał się co to było tzw „Welfare State”, socjalistyczne państwo dobrobytu, jakiego w Europie nie było i już nie będzie. Czysty kapitalizm o rozbudowanej sferze socjalnej, wysokich płac, darmowej edukacji, służbie zdrowia, ubezpieczeniach na starość, urlopach, stabilnej pracy i 8 godzinnym dniu pracy. Czyli wszystko o czym marzył Marks z Engelsem. W Polsce mamy złowrogi neoliberalizm w boliwijskim wydaniu i nikt nie widzi potrzeby ani sposobów do walki z nim. Profesor także, niestety.

  62. Radosław S. Czarnecki
    15 września o godz. 17:07

    To prawda co piszesz ale co to zalatwia ???
    Na czele rzadu stoii blazen ktory niszczy zycie wszystkim i nawet pokoleniom jeszcze nie urodzonym.

    Tego w zaden sposob nie mozna wytlumaczyc (ani zaakceptowac) polskimi tradycjami ani historia.

    Blazna trzeba zaskarzyc do sadu za sabotaz kraju i narodu. To jest rozwiazanie sytuacji a nie przypominanie polskich tradycji.

    Aby zapobiec takim sytuacja minimum kwalifikacji na kazde stanowisko publicze musi stac sie wymogiem rzeczywistym. Takie prawo juz istnieje. Ludzie na dole sa z tego powodu scigani.

    Aby tak sie stalo potrzenbna jeszt rzeczowa profesjonalna praca dziennikarska, wsparcie tzw inteligencjii, tej swiatlej czesci spoleczenstwa i partii politycznych. Szczegolnie tej nowej parti. Jezeli ta nowa partia chce sie wyrozaniac od partyjnego motlochu, ta nowa partia powinna wlasnie taka pozycje przyjac.

    Tragedia jest nawet wieksza. Przciez blazen dyktator i po przez partyjny nepotyzm ustala dozwolony poziom inteligencji na kazdym szczeblu zarzadzania krajem !

  63. Panie Profesorze, na poziomie werbalnym, filozofować jest trudniej niż regulować świat, a Panu znacznie lepiej idzie to pierwsze. Czy nie lepiej niż kolejnych sposobów opodatkowania, poszukać tych na obudzenie samoodpowiedzialności? Kreatywności? Np w systemie kształcenia? Na to warto wydać publiczną kasę. A może głos w demokracji wzmocnić o 10% osobom wykształconym, i kolejne 10% osobom płacącym regularne podatki i jeszcze 20% tym pracodawcom, którzy od ostatnich wyborów nie zmniejszyli zatrudnienia? Teraz demokracja daje po jednym głosie chronicznie bezrobotnemu złodziejowi recydywiście i Panu.
    Pozdrawiam.

  64. axiom1
    O jakiej ty „nowej partii” piszesz?
    Jakoś jej nie widać i nie słychać.
    Bardzo chętnie poprę, ale kogo? Żadnych nowych twarzy nie zauważyłam na tzw. scenie politycznej ani porywającyh programów naprawy RP.
    Jeden prof. etyk o ambicjach politycznych, które nie tak dawno ujawnił, wiosny nie czyni. Tym bardziej, że występował w otoczeniu Palikota i Kwacha, który już się wymiksował z projektu, podobnie jak Kalisz, który dla odmiany coś kombinuje na boku.
    A wszyscy ci panowie już mieli swoje „pięć minut” co najmniej.
    Axiomie1 – więcej realizmu!
    Tusk i tak odejdzie albo wcześniej (to zależy, jak się potoczą wypadki w najbliższych miesiącach), albo dostanie czerwoną kartkę w wyborach parlamentarnych 2015.

  65. jasny gwint (16-09-g.9:34)
    Muszę przyznać, choć nie zawsze się z Tobą zgadzam, że tym razem trafiłeś „w dziesiątkę”

  66. trasat
    To co piszesz, to tylko część prawdy. Popyt wewnętrzny, i owszem powinien mieć tendencję wzrostową na krótką metę, ale też na pewno popyt zewnętrzny na naszą produkcję, będzie malał, a z drugiej strony nasz rynek będzie bardziej atrakcyjny dla towarów importowanych. Dojdzie raczej do dławienia gospodarki, i spadku produkcji co przełoży się na liczbę miejsc pracy. Ciąg logiczny wywodów Parkera, jest jak najbardziej prawidłowy choć nie daje konkretnych przykładów państw, w których nie ma płacy minimalnej. Pies jest gdzie indziej pogrzebany. Płaca minimalna, istnieje wszędzie w Europie ale w większości państw (chyba nawet wszędzie) ustala się minimalną stawkę godzinową a nie na etat jak u nas. Stawką godzinową operuje u nas jedynie cała szara strefa. Niemcy czy Dania ustalają min. stawkę godzinową nie tylko dla poszczególnych branż ale nawet dla zawodów w obrębie danych branż a także całych regionów. Odbywa się to w ramach negocjacji dwustronnych, na linii przedstawiciele pracodawców-pracobiorców, + ewentualnie przedstawicielstwo samorządu czy regionu. Rząd nie jest stroną w negocjacjach i dobrze. Zapyta ktoś zapewne, dlaczego więc, stawki godzinowe rosnąc nie uruchamiają od razu mechanizmu jaki opisałem powyżej gdzie indziej a tylko u nas? Otóż nasz konstrukcja , z automatu powoduje także skokowy wzrost poza płacowych kosztów pracy, bo jest on ściśle , procentowo z nią powiązany. Pułap kwot wolnych od podatków w krajach rozwiniętych, jest na tyle wysoki, że wzrost płacy min. nie ma tak dużego przełożenia na koszty produkcji jak u nas. Nasz konstrukcja, w największym skrócie to, przy podniesieniu płacy min. :większe wpływy do ZUS i budżetu obciążający bezpośrednio pracodawców i co za tym idzie obniżających ich konkurencyjność z jednej, a mającą nie mały wpływ na wzrost ceny produktu finalnego i spadek rentowności, a na końcu tego łańcuszka jest pozorny beneficjent, pracownik i jego podwyżka w ręku. Tak więc, jeżeli chcemy podnosić płacę min ( a chcemy i powinniśmy) to konieczna jest głęboka rekonstrukcja całego mechanizmu a nie rzucanie kwotami o ile, i płaczem, że mało bo i tak nadal będziemy kręcić się w przerębli.
    Niestety, panie Janie. Coraz bardziej zaczynam wątpić w wielkość pańskiego intelektu a na koniec dodam, że płacę minimalna, pobiera w Polsce jedynie 4,8% ogółu zatrudnionych. Niech pan nie wkracza na zbyt grząskie tematy dla siebie bo może z tego wyjść panu tylko czysty populizm nawet przy całej pana zręcznej i zdawało by się logicznej argumentacji.

  67. Przyznam, ze nie bardzo rozumiem o czym tutaj toczy się dyskusja; gdzie to na świecie jest tak, że ludzie – wszyscy mają pracę i „godnie” zarabiają?”
    Byłem w różnych krajach i wszędzie większość ludzi żyje od pierwszego do pierwszego i zamiast oszczędności mają długi – kupują wszystko na kredyt.
    Oczywiście, że żyją na wyższym poziomie niż my, ale są zwyczajnie od nas bogatsi – co nie znaczy, że nie mają co robić z pieniędzmi.
    PS. Jaka jest wydajność pracy tam i u nas?

  68. Ja bym tylko chciała zwrócić uwagę na, że ta średnia krajowa też jest śmieszna. W marcu wynosiła 3800 brutto, czyli na rękę około 2,7k (swoją drogą, normalna płaca w Wawie to około 3k brutto, o średnią krajową trudno). Po odliczeniu opłat zostaje „na życie” około 2100 zł. To jest mało. Starczy na utrzymanie 2 osób przez miesiąc (sprawdzałam). To oczywiście przy założeniu, że rachunki wyniosą faktycznie 500-600 zł, co jest z kolei założeniem bardzo optymistycznym. Wynajęcie mieszkania w Warszawa, w lokalizacji, z której nie trzeba 3h dojeżdżać do pracy, kosztuje około 2 tys. Pokoik o powierzchni 9m2 kosztuje 900-1000 zł. Rata kredytu na klitkę w wieżowcu w takim układzie po prostu bardziej się opłaca. Co więcej, jako osoba zarabiająca dobrze, ja osobiście mam problem z utrzymaniem się, a rozrzutna nie jestem. Po prostu wszystko jest straszliwie drogie.

  69. Andrzej Mnich twierdzi, że jeśli pracodawca nie jest w stanie płacić więcej, to jest marnym pracodawcą i nie brać się za biznes. Mądre! Ale do chwili, gdy się pomyśli, że ten marny pracodawca jednak dał komuś pracę, a pracobiorcy mogli nie mieć wyboru, bo np. w miasteczku jest tylko paru marnych pracodawców. Oni mogą ograniczyć swoje biznesy i pozwalniać pracowników. I co, zatrudni ich świetny pracodawca Andrzej Mnich?
    Ktoś inny ma pretensje do Tuska, że jest historykiem i niczym nie kierował. Otóż 11 lat kieruje partią, która od 2007 roku jest partią rządzącą? Czy gdyby wcześniej kierował fabryką ceramiki sanitarnej, to byłby lepszym premierem? Swoją drogą należałoby spytać, czym kierowali poprzedni premierzy, Mazowiecki, Suchocka, Olszewski, Buzek, Miller czy Kaczyński? Kierowanie rządem jest zajęciem politycznym, a nie menedżerskim.
    Zaś co do istoty zagadnienia. Można podnosić płacę minimalną ad libitum i chwalić się, że mamy ją nie tylko wyższą niż wszystkie kraje Europy Środkowo-Wschodniej, ale nawet równać się z Luksemburgiem. Tylko kto będzie ją płacił? Poza tym należy pamiętać, że pracodawcami są nie tylko ci źli wyzyskiwacze w prywatnym biznesie. Państwo też nie rozpuszcza np. policjantów, nauczycieli czy bibliotekarzy. Będzie płaciło więcej, gdy wpłynie więcej podatków. Ale żeby w nieskończoność podnosić podatki trzeba zabierać przedsiębiorcom i ich pracownikom.

  70. sugadaddy
    Stara prawidłowość, o której mówił jeden z dwóch – Parkinson lub Peter, nie pamiętam – którą przełożę na nasze: wraz ze wzrostem zamożności mnożą się potrzeby, więc zawsze będzie za mało: biedny narzeka, że za mało, bogaty – identycznie. U nas się to wyraża w postawie „Kto tam, panie, ma za dużo”. Cywilizacja, czyli pęd za zyskiem, mnoży potrzeby fanaberyjne, niekonieczne. Oczekuję medialnej propagandy samoograniczania się, bo w końcu ziemia pęknie. Sam ograniczałem się zawsze, więc jestem fest ograniczony. Mam 1200 zł emerytury, czyli dla mnie w sam raz, 5 rowerów własnej przeróbki, jeżdżę dużo i daleko, pływam w morzu, zbieram grzyby, robię fotki, rozmawiam z drzewami – i starczy. Nie wiem, co za cholera mnie do internetu poniosła. Tu tacy mądrzy, że można zgłupieć z tej mądrości – jak mawiał o kimś Szwejk.

  71. Wszyscy występujemy na rynku w dwóch rolach, pracowników i konsumentów.
    Jako pracownicy lub właściciele zakładów produkcyjnych czy usługowych chcemy zarabiać jak najwięcej i pracować jak najmniej, ale ci sami ludzie jako konsumenci chcą płacić za towary i usługi też najmniej i otrzymywać produkt czy usługę najwyższej jakości. Jak pogodzić te sprzeczne interesy?
    Rynek sobie z tym radzi, ci co zarabiają marne pieniądze dostarczają swoje produkty takim samym jak oni biedakom, podniesienie płacy, spowoduje podniesienie kosztów i tyle zyskają. No ok, mógłby ktoś powiedzieć, nie stracą.
    Tak, jak będziemy gospodarkę traktować jako samowystarczalną, tak.
    Ale nie jesteśmy odizolowaną wyspą, konkurujemy z zagranicą, a w tej konkurencji podniesienie kosztów może nam przysporzyć sporo kłopotów, ograniczyć zbyt na nasze towary a co za tym idzie zmniejszyć produkcję i zatrudnienie.
    Płace są takie, jaki jest poziom rozwoju gospodarczego, dlatego są rożne w różnych krajach, na Alasce dużo się zarabia, ale chleb kosztuje dwa razy więcej niż w Teksasie. Bo piekarz też zarabia dużo.
    Recepta na wzrost wynagrodzeń jest wzrost gospodarczy, przy wysokim wzroście gospodarczym brakuje rąk do pracy, pensje rosną, jak rosną pensje, zwiększa się chęć do innowacji, do zwiększania wydajności.
    Bo wydajność zależy nie od pracowników, tylko od przedsiębiorców, albo im się opłaca inwestować we wzrost wydajności, w zakup nowoczesnych maszyn i urządzeń, tak się dzieje jak jest bum gospodarczy, albo nic się nie opłaca, nie ma zbytu na towary i usługi, nie ma motywacji do zwiększania wydajności, bo pracownicy tani.
    Czy trzeba udowadniać, że realna płaca rosła dynamicznie w okresie szybkiego wzrostu, w okresie zastoju czy recesji zatrzymała się?
    Czy podnoszenie płacy minimalnej o którym wiemy, że zwiększy bezrobocie, co nawet Profesor Hartman przyznaje zbliża nas do dynamicznego wzrostu, czy wręcz odwrotnie, mniej pracy, mniej kołaczy?
    To w jakiej sytuacji się znajdujemy, na jakim stopniu rozwoju gospodarczego, zależy od wielu czynników i uwarunkowań historycznych. To w jakim kraju będą żyły nasze dzieci, zależy od nas.
    Ze wszystkich krajów postkomunistycznych zrobiliśmy największy postęp gospodarczy w ostatnich dwudziestu paru latach, postęp jakiego w historii Polski nie było, nie spieprzmy tego.

  72. Proszę Państwa, proszę – na ile to możliwe – uwzględnić w swoich rozważaniach na temat bezrobocia, minimalnej płacy, itp. zjawisk również takie doświadczenia:

    1) Posiadam piec gazowy CO, który po roku użytkowania powinien przejść _płatny_ przegląd, umożliwiający przedłużenie gwarancji. Przez ok. 2 miesiące usiłuję umówić się z serwisantem, bezskutecznie. Szukam innego serwisanta w mojej okolicy – dzwonię do 2, obaj odmawiają ze względu na odległość (która wynosi ok. 30 km). Domyślam się, że serwisanci podzielili „terytorium” i wzajemnie nie wchodzą sobie w paradę – ok.

    Mija kilka miesięcy, piec się psuje, woda cieknie – tym razem serwisant się zjawia. Trzeba wymienić zawór wart ok. 600 zł, serwisant obiecuje, że skoro gwarancję utraciłem z jego winy, to weźmie koszt na siebie; następnie wykonuje badanie twardości wody i okazuje się, że mam tak twardą, iż gwarancja nie obejmuje naprawy, zatem płacę za zawór – ok. Serwisant obiecuje, że zainstaluje mi w domu filtr zmiękczający, aby uniknąć takich wypadków w przyszłości. Po czym wszelki słuch po nim ginie. Dzwonię, przypominam się – daremnie; nie pomaga nawet to, że facet zostawił u mnie skrzynkę z narzędziami :)

    2) Postanawiam kupić filtr na własną rękę. Udaję się w tym celu do sklepu, wybieram model wart ok 3k zł. Nauczony doświadczeniem, zastrzegam, że kupię filtr razem z usługą montażu i zapłacę za wszystko dopiero po zamontowaniu filtra. Bóg nade mną czuwał 😉 umawiam się z monterem – trzykrotnie. Za każdym razem nikt się nie zjawia, nie dzwoni, kompletnie nic.

    3) Chcę kupić ogrodzenie posesji, w tym celu udaję się do 3 punktów prosząc o wycenę. Minął tydzień. Jak dotąd, zero odzewu :)

    Proszę Państwa, ja Wam wierzę na słowo, że w Polsce jest bezrobocie, podobnie jak za każdym razem wierzę, że serwisant albo monter jednak przyjedzie…

  73. trasat
    16 września o godz. 5:09
    Panie trasat skad wzial pan te dane o 50% polskiej wydajnosci ,a ona wynosi wgd.
    danych 67% to wazne i koszty utrzymania w danym kraju …
    Ile wynosza koszty utrzymania w Polsce w stosunku do innych krajow ?
    n.p. w stosunku do Niemiec ;podstawowe produkty ;czynsz za mieszkanie ,
    prad ,telefon , woda ,smieci, chleb, maslo ,mieso , srodki higieny , itp. ..
    Jestem pewna ze 1200 zl to bieda ,tylko trzeba matematycznie znaledz te „pozostale ”
    pieniadze .
    Bo inaczej pozostaniemy przy stwierdzeniu ,gdybym miala? to bym dala ?
    Pozdrawiam

  74. Macieju,
    ale jakbyś potrzebował politologa, marketingowca, filologa, psychologa i filozofa to możesz ich mieć na pęczki 😉 Zawsze jest z kim porozmawiać o problemie 😎

  75. Czy protesty związkowców przeciwko polityce rządu stworzonego z koalicji Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego będą wydarzeniem tygodnia, miesiąca, a może wydarzeniem roku 2013 ?
    Akcję protestacyjną w Warszawie zorganizowały trzy centrale związkowe
    „Solidarność”, OPZZ i Forum Związków Zawodowych. Była to największa od 10 lat manifestacja niezadowolenia społecznego z rezultatów transformacji i braku politycznej wizji zmian na przyszłość.
    Od wielu lat prawicowa opozycja ostrzegała elity polityczne III RP przed beztroską lewicowych wasali, którzy bezmyślnie realizowali „zalecenia” globalnych instruktorów. Co wyszło z tych globalnych podpowiedzi, to widzimy w wielu krajach starej i nowej Unii Europejskiej. Polska została wręcz okaleczona. Masowa emigracja młodych ludzi w poszukiwaniu pracy stworzyła śmiertelne zagrożenie dla polskiego bytu narodowego.
    Z Polski wyjechało blisko 2 miliony energicznych młodych ludzi, a ujemny przyrost naturalny grozi dramatycznymi skutkami w krótkiej perspektywie pokoleniowej. Równie tragiczne konsekwencje wywołuje w Polsce oddanie kontroli kapitałowej obcym bankom, które kierując się własnym interesem, nazywanym rachunkiem ekonomicznym, myślą tylko o własnych zyskach.
    Polskie elity polityczne okazały się nieudolnym towarzystwem wzajemnej kombatanckiej adoracji. Obecni kombatanci z okresu opozycji wobec PRL, do złudzenia przypominają kombatantów znad Oki, tylko realizują instrukcje z innego kierunku. Dawni kombatanci znad Oki słuchali Moskwy, a obecni zapatrzeni są w Brukselę.
    A przecież można inaczej. Premier Węgier przemawiając na pierwszym po wakacjach posiedzeniu parlamentu węgierskiego oświadczył: „Węgry są niepodległym, suwerennym państwem. Era kolonizacji się zakończyła”.
    Dlaczego w Polsce nie ma żadnej partii, której przywódcy mogliby powtórzyć za premierem Orbanem: ” Banki i duże przedsiębiorstwa na Węgrzech korzystające z pozycji monopolisty muszą się przyzwyczaić do nowej sytuacji. Kiedyś miały silną pozycję i rządy socjalistyczne kłaniały się przed ich potęga, ale teraz to my jesteśmy silniejsi. To one muszą się dostosować do Węgrów, a nie na odwrót”- mówił Orban.
    W Polsce trwa zupełnie inna debata.
    „O czym można mówić w polskim Kościele”- trwa debata w Gazecie Wyborczej. Oraz równolegle, jakby symetrycznie:
    „O czym można mówić w polskich mediach”- trwa debata w polskim Kościele.
    Podobnych paradoksów jest więcej.
    W Gdynii trwa festiwal filmowy na którym przedstawia się aktualny dorobek polskiej kinematografii. Na festiwalu tym nie zobaczymy sztandarowej produkcji tej kinematografii, czyli dzieła Andrzeja Wajdy: „Wałęsa człowiek z nadziei”. Podobno film ten był oklaskiwany na stojąco przez elitę zgromadzaną na sali festiwalowej w Wenecji. Całe szczęście, że Wenecja leży daleko od Gdańska. Festiwal w Gdynii jest jednak bardzo blisko Gdańska, w którym bankrutuje Stocznia Gdańska, a właściwie jej „trup”, bo tyle zostało po tym historycznym zakładzie.
    W Wenecji wyfraczone elity biją brawo robotniczemu przywódcy historycznego strajku, a w tym samym czasie związkowcy z Gdańska jadą do Warszawy protestować przeciwko kombatantom tamtego zrywu, którzy tworzą obecną elitę polityczną i zupełnie zapomnieli skąd wyszli i dokąd idą.
    Gdyby te kombatanckie elity artystyczne miały choć odrobinę wrażliwości, zamiast pielęgnowanej arogancji, to by przestały szukać poklasku na zagranicznych pokazach, a przedstawiły to dzieło polskiej publiczności na projekcji w Stoczni Gdańskiej. Efekt byłby piorunujący.

    15 września 2013

  76. Zwiększanie płacy minimalnej to tylko mieszanie w herbacie, która od tego nie zrobi się bardziej słodka. Być może jest to jakiś pomysł na podzielenie biedy ale na pewno nie na wzrost zamożności. Solidarność zlikwidowała rękami Balcerowicza 5 mln miejsc pracy wytwórczej. Stąd 2 mln emigrantów i 3 mln bezrobotnych. Uwzględniając bezrobocie ukryte i nierejestrowane to będzie co najmniej 6 mln bezrobotnych. (Aktywność zawodowa Polaków waha się w ok. 50% zasobów siły roboczej podczas gdy inne kraje spokojnie osiągają 70% i więcej)
    Strukturalnie też nie jest najlepiej. Wyparowały z Polski posady twórcze – biura konstrukcyjne są gdzieś w świecie, w to miejsce pozostały jedynie najniższe stanowiska robotnicze oraz utrzymanie ruchu. Nie dziwota więc że pensje są niskie, siła nabywcza niewielka a potencjał wzrostu ograniczony. Jedyną drogą do rozwiązania naszych spraw, od pensji poczynając a na emeryturach kończąc, jest wzrost liczby miejsc pracy. Od tego jest rząd. Środki ma ograniczone ale jednak ma. Np. stworzenie jednego miejsca pracy przez koncern zachodni kosztuje polskiego podatnika 0,5 – 2 mln zł podczas gdy small business robi to samo za 30-100 tys zł. Jest więc ok. 20 razy bardziej efektywny. I kto dostaje pomoc publiczną – proszę zgadnąć.

  77. Wojciech K.Borkowski
    16 września o godz. 14:22
    moze mi szanowny Pan powiedziec ,co ma wspolnego filmowy festiwal w Wenecji z polska placa nimimalna ? ….
    Wajda o tym nie mowil ?….Szukacie nieomylnych prorokow ?
    Pozdrawiam

  78. Wojciech K.Borkowski
    16 września o godz. 14:22
    Szanowny Panie,
    to chyba jedna z niewielu sensownych wypowiedzi na tym blogu.
    Skoda tylko, ze rozne Wojtki, Krzysie i inne Axiomy nie sa w stanie tego pojac.Oni znaja sie jedynie na d…. i klerykach.

  79. „Levarku”
    Kontynuując Twój matematyczny wywód i na podstawie treści Twoich opinii twierdzę, że suma intelektu całej Twojej parafii z Tobą i Twoim proboszcem na czele nie stanowi nawet ćwierci intelektu jednego półgłówka.
    Ponawiam swój apel: przestań się kompromitować swoją przekorą i niewiedzą na każdy temat, który podejmujesz. Nie szpanuj i nie staraj się udawać kogoś, kim nigdy nie byłeś, nie jesteś i nie będziesz.

  80. Borkowski – przestań ględzić; streszczaj się wszystkim będzie lżej.
    Levar – dawaj więcej; bez Twoich mądrości, byłoby tu smutno. Bufony zwykle wywołują uśmiech politowania. Szanowny Bufonie.

  81. Szanowny Panie Profesorze, na Pańskie pytanie „Ile powinien zarabiać człowiek?” odpowiem z chwilowym entuzjazmem po lekturze „Przeglądu” tak: każdy w wieku produkcyjnym powinien przede wszystkim dostawać bezwarunkowy dochód podstawowy niezależnie od tego, czy pracuje, czy nie. Słychać głosy, że to powinno być ok. tysiąca złotych miesięcznie. Dr.hab. Ryszard Szarfenberg (wywiad „Ludzie chcą nie tylko przetrwać”) wyliczył, że obecnie, gdybyśmy zlikwidowali wszystkie świadczenia społeczne, rodzinne, zasiłki, stać by nas było na dochód obywatelski w wysokości ok 580 zł miesięcznie. O dochodzie obywatelskim myśli się nie tylko w Polsce. Moim zdaniem, gdyby do wprowadzenia takiego dochodu nie doszło, trzeba się szykować do produkcji karabinów maszynowych i amunicji do rozstrzelania emerytów, bezrobotnych, kryminalnych, chorych, leniwych, niepotrzebnych, (pamięta ktoś pojęcie „lisznije ludi”?). Historia zatoczy koło i wrócimy do Sparty.

  82. Jednak, Panie Profesorze, w oczy się kłuje, nie kuje, choć to wymawiać trudno.

  83. Jerzy Pieczul
    16 września o godz. 12:38
    Podzielam Twoją filozofię zyciową:lasy grzyby,pływnie, rower. Sam wpadłem na to po sześćdziesiątce.Wcześniej to chciałem mieć samochód, więc miałem, podróżować samolotami, żeby zaliczyć N.Yorki i inne Alaski.A teraz nie mam samochodu, ani mi w głowie latać na drugi koniec świata, żeby zobaczyć ten koniec, który wcale nie jest ciekawszy od początku.Jeżdżę sobie na rowerze, czasem zatrzymam sie napawam sie krajobrazem,karton taniego wina, pogawędzę z ludźmi, którzy też mają ochotę na taką pogawędkę.
    Słowem, jest mi dobrze i chyba Tobie też.
    Dlaczego mądrość przychodzi z wiekiem. Traci się czas na jakieś błyskotki.
    No ale dobre i to, te kilka lat, które jeszcze zostały, aby je mądrze przezyć
    Pozdrawiam pokrewną duszę

  84. sugadaddy
    16 września o godz. 18:42
    Levar to taki *fou de village*. On nie zna francuskiego, to sie nie dowie kim jest. Ale jest to taki blogowy medrzec, ktory potrafi w trzech zdaniach rozdeptac adwersarza, zawsze zaczynajac od:
    Szanowny panie(pani) – To taka Lewarowa ironia, ze to on niby tego szanuje.
    A potem krotko:Nie sadzi szanowny pan(i), ze powinien sie szanowny pan(i) powaznie zastanowic nad stanem panskiego umyslu – To tez taka Levarova ironia – i dopiero wtedy powiedziec cos rzeczowego.
    To taka probka levarovej argumentacji.
    Zobaczysz, ze zaraz z czyms takim wyskoczy, jezeli nie spi w tej chwili.

  85. „każdy w wieku produkcyjnym powinien przede wszystkim dostawać bezwarunkowy dochód podstawowy niezależnie od tego, czy pracuje, czy nie. ”

    Tak? A piszą od kogo ma każdy dostawać?
    I czemu w wieku produkcyjnym? Potem już nie? A wcześniej?

  86. Jeżeli każdy w wieku produkcyjnym ma dostawać, to mnie wynika, że od tych w wieku przedprodukcyjnym i poprodukcyjnym, czy Jerzy Pieczul mógłby napisać skąd dzieci i emeryci mają wziąć pieniądze żeby dać tym w wieku produkcyjnym?

  87. Parker, no co Ty!? Od bankomatu.

  88. Lewy
    16 września o godz. 19:18 pisze:„Dlaczego mądrość przychodzi z wiekiem.”

    No tak, a najczęściej to z wiekiem od trumny.

  89. Nie się po co pytać „ile powinien zarabiać człowiek”, panie profesorze.
    Na to dawno odpowiedział Ojciec Święty, którego wszyscy kochają i się z nim zgadzają: tyle, żeby pracował tylko Mąż i Ojciec, a Małżonka i Rodzicielka zajmowała się dziećmi i je do dorosłości i dojrzałości. Mąż i Ojciec zasadniczo może pomagać wychowawczo Małżonce i Rodzicielce, ale nie może zaniedbywać pracy. a z czynności wychowawczych oboje mają pilnować kształtowania potomstwa w duchu Matki Bożej i posłuszeństwa Jej Synowi.
    Jak nakazuje Kościół Święty, Komunia Ciał, sprawowana wyłącznie w sposób naturalny, ma prowadzić do posiadania potomstwa, co jest celem Sakramentu Małżeństwa. Komunia naturalna prowadzi do posiadania około 16 dzieci, co dzieje gatunku ludzkiego na całym Bożym Świecie w sposób absolutnie pewny potwierdzają.

    Z powodu rozwoju medycyny, tej zgodnej z Bożym Objawieniem wiadomo, że dziś spośród 16 potomstwa, przeżyje do dorosłości małżeńskiej statystycznie 15, 92 potomka. Czyli zasadniczo wszyscy, nie tak jak kiedyś, kiedy przeżywało, dajmy na to, co trzecie.

    Mniejsza niż naturalna ilość potomków wynika z popadnięcia Małżonków w niezgodność z Planem Bożym, w istocie jest to zaparcie się własnego przeznaczenia do Świętości przez Małżonków i stanięcia po stronie Szatana. Celem Komunii Ciał nigdy nie może być przyjemność i myślenie o ograniczeniu liczby potomków. Zawsze myślą przewodnią musi być poczęcie Dziecka Poczętego. I tylko od Stwórcy zależy, ile nam przeznaczy. A jak wiadomo, średnio przeznacza 16.

    Tak więc godna płaca oznacza taką płacę, która pozwoli utrzymać i Małżonka i Ojca, Małżonkę Matkę, oraz 16 dzieci do czasu, gdy same zawrą Sakramenty Małżeństwa i te zasady będą dotyczyć ich własnych rodzin.

    Jak słusznie pan profesor zauważył, „godne życie”, to nie tylko kromka chleba, nawet z dżemem, bilet na tramwaj i zapłacenie światła za jedną osobę w miesiącu. Godne życie to także prawidłowy i satysfalcjonujący rozwój psychofizyczny dla każdego. A więc coroczne wczasy pracownicze dla całej rodziny, raz w kraju, raz za granicą, najlepiej w ciepłej Bułgarii. Obozy i kolonie dla dzieci, , przedszkola i porządna szkoła, wyprawki, podręczniki, odpowiednie ubranka. Dla dziewczynek mogą być delikatne szminki, najlepiej w bladym kolorze, by nie prowokować u chłopców Nieskromnych Myśli. Kino – filmy o św. Faustynie z Dorotą Segdą, albo dla chłopców – „Pasja” lub „Quo Vadis”. Odpowiednia prasa, abonament satelitarny TV Trwam, szare mydło, lub delikatne lawendowe. Auto w typie busa dla 18 osób, lub co najmniej możliwość umówienia się w gronie parafialnym z innymi rodzinami, by wymiennie z nimi według grafiku odbywać wycieczki cementujące Rodzinę Chrześcijańską dzięki wspólnym przeżyciom.

    Ponieważ z dwojga rodziców, w następnym pokoleniu (w rodzinie katolickiej nie powinno to trwać dłużej niż 20-24 lata) przybywa 16 nowych osób, którym tak samo jak rodzicom należy się Godna Płaca, zarówno prezesi firm, jak i Państwo Polskie , są zobowiązani, we współpracy z proboszczami, którzy codziennie święcą komputery, auta, gabinety, wyrzutnie rakiet, karabinki snajperskie, do przydzielania godnych stanowisk pracy w odpowiedniej liczbie, oraz przydzielania każdej z nowych 16 osób Godnej Płacy.

    Tak więc, panie profesorze, wszelkie inne rozważania na ten temat są nie na miejscu. One godzą w Wartości Katolickie, dlatego nawołuję pana do ich porzucenia.

  90. parker
    Zamiast ewentualnych przekomarzanek z dupkiem Pieczulem, proponuję lekturę „Przeglądu” nr 37. Tam wiedzą, a ja tylko wierzę.

  91. Jerzy Pieczul
    Kupiłem raz tę gazetę, bzdury piszą, ty to potwierdzasz, nie dam im zarobić.
    Ale ty ją masz, pytanie nie było trudne.

  92. Tanaka
    16 września o godz. 20:06

    To nie jest postęp geometryczny.
    To postęp wykładniczy. Do chyba 16 potęgi….
    Tę koncepcję realizują Muzułmanie, jako że Allah pobłogosławił wiernych ropą. Tyle że przyrost żywności nie nadąża za populacją.
    I będzie problem, czego forpocztą są ruchy tektoniczne na Bliskim Wschodzie.

    Nasza Niepokalana poskąpiła ropy, skazała na monogamię, stąd kurczymy się ilościowo…..

    Do tego, ten shintoistyczno- protestancki wynalazek – roboty…..
    Ruchy neoluddystów by się przydały?
    Jak zapewnić pracę ludziom, skoro jest ich za dużo w stosunku do potrzeb? Wojna?
    Chiny budują lotniskowce, Japonia, Indie, Indonezja.
    Jak wybudują, niechybnie użyją….

  93. Lewy
    Kombinowałem na stare lata pojechać rowerem nad Atlantyk – chyba do Portugalii – się wykapać, a konkretnie – popływać na tych długich, znanych tylko z filmów i marzeń falach. Ale pewnie bym w jeden dzień nie obrócił z powodu kontuzjowanych dawno temu kolan, więc przyjdzie obejść się smakiem. Tak czy owak z 1200 zł emerytury (nie dorabiam na emeryturze ani kopiejki, bo nie potrzebuję, choć mam parę zawodów) – odłożyłem 3 tys. euro na tę podróż i czeka tatka latka, zastępczo pływając w Bałtyku, zwłaszcza w czasie sztormów. Czekam już 60 lat, żeby mnie porwał ubzdurany przez egzaltowanych durniów „prąd wsteczny” i, cholera, nic – żyję. Zamiast porywać, wyrzuca mnie na brzeg, podobnie jak wszystkie inne przedmioty.

  94. W rutynowej strzelaninie w Waszyngtonie zginęło jak na razie 7 osób. Normalne zjawisko w tym bandyckim kraju. Wszystkie polskie tabloidy zwane szyderczo mediami wolnymi transmitują na żywo, powtarzane w nieskończoność scenki z ulic tego miasta. Cały ten zgiełk podsycany jest przez komentarze tabunów mądrali, ekspertów od wszystkiego. W tym samym czasie giną w Iraku, Afganistanie, Syrii lub w Libii codziennie setki ofiar zabijanych z tych samych amerykańskich karabinów, rakiet lub dronów. I te podłe, katolickie, rozmodlone media milczą. Tam giną inni ludzie, może nie ludzie, zwani kiedyś bydłem.

  95. parker
    Powiedziałem, że jestem tylko wierzący, więc nawet mi nie wypada – nie mówiąc o tym że nie potrafię – udowadniać. Wiem tylko, że to mówi specjalista od polityki społecznej, a pomysł nie jest w świecie nowy. Wcześniej czy później czeka ludzkość rewolucja. Na szczęście ja będę sobie wtedy gwizdał na chmurce „Radość o poranku”.

  96. parker, 20. 34. Ta gazeta jest dla ludzi inteligentnych i wrażliwych. Więc raczej jej unikaj.

  97. Wynieslismy was do wladzy na naszych plecach. Co z nami zrobiliscie?

  98. Lewy
    „Dlaczego mądrość przychodzi z wiekiem. Traci się czas na jakieś błyskotki”.
    ——————————————-
    No właśnie, Zwłaszcza na błyskotki ambicjonalne, intelektualne, które z mądrością mają tyle wspólnego, co komputer z myśleniem.

  99. Jak zapewnić pracę ludziom, skoro jest ich za dużo w stosunku do potrzeb?

    Czyich potrzeb?

    Moze maly holocaust.

    Wybijmy tych co nie maja.
    Swiat stanie sie lepszym miejscem.

    Kiedy ludzie ktorzy maja wiecej niz moga wykorzystac beda mieli dosyc?

    Niech was wszystkich intelektualistow szlag trafi!!!!

    Banujcie mnie!

  100. Drogi Lechu (z dn. 2013-09-15 h; 22.14.
    Dzięki za „dobre słowo”. Ale to tylko mała część prawdy o tym społeczeństwie. Najmądrzejszy z „Solidaruchów” – prof. Karol Modzelewski (zawszy Go niesłychanie podziwiałem za analityczność umysłu, precyzyjność sądów i dystans – choć w czasach rozhuśtanych emocji i napięcia AD ‚ 89 i jemu udzielał się niekiedy nastrój euforyczny i irracjonalny) w niezwykle ciekawym – jak zawsze – wywiadzie dla „Gazety Wybiórczej” (z dn. 14.09.2013) stwierdza, że za kapitalizm nie siedziałby ani dnia w wiezieniu ! A to jest właśnie ikona „panny S”. To był właśnie „mózg” i główny „play-maker” tamtej „panny S”. To o nim ciepło i z estymą – nie o „Wielkim Elektryku” (Polacy lubują się w symbolach, tromtadracji, napuszeniu, „dymach” i kadzidłach) czy „umiłowanym JP II” – wyraża się David Ost w swej „Klęsce Solidarności” (o jednym z niewielu tak ciepło i pozytywnie).
    Polska i Polacy to peryferie nowoczesnego świata. Kilka długości za tak „obśmiewaną” i postponowana przez „wolne ponoć” media. Wolne od zdrowego rozsądku – i dlatego jest jak jest.
    Pozdrawiam Cię w Twej „głubince” (jak mówią na Syberii)

    „axiomie pierwszy” z dn. 2013-09-16 h: 9.34.
    Nie do Ciebie, a do esencji Twych rad (odnośnie mediów i roli …… gdzieś tam wcześniej coś w tym kontekście było też o mnie): za niezrównanym Julianem Tuwimem – „Pocałujcie mnie wszyscy
    w d ….ę”.
    Pozdrawiam równie serdecznie

  101. @jasny gwint z dn. 2013-09-16 h: 20.48.
    Ale co od wołu (intelektualnego) żądać jak nie sztuki mięsa.
    Pozdrawiam serdecznie z Wrocławia

    PS 1/: Powoli prawda o Syrii (o niej pisałem już dawniej kilka razy i nie „mainstreamowo”) wychodzi na jaw. To Rosja jawi się teraz (wraz z Chinami, Indiami, RPA i Brazylią – te kraje na G-20 w S.Petersburgu jawnie powiedziały Zachodowi: NIE – wsparły je prawie wszystkie, obecne tam, kraje Ameryki Łacińskiej i …… Indonezja, najludniejszy kraj muzułmański na świecie: widziałem i słyszałem to będąc w tym czasie na Syberii) główną ostoją stabilności i pokoju na świecie, rozwagi i klasycznego kunsztu dyplomatycznego, a Prezydent W.W.Putin – nauczycielem Laureata Pokojowej Nagrody Nobla (w kwestiach pokoju światowego) i mędrcem polityki światowej.
    U nas tego nie pokazują, ale np. w Rzymie demonstranci przeciwni wojnie nieśli transparenty „Jesteśmy Putinem” i „Dziękujemy”. To samo było w Paryżu i Madrycie – o Damaszku, Teheranie czy Londynie nie wspominając. Oj zmienia się zmienia, tylko w tym, peryferyjnym (mentalnie i intelektualnie) „kraiku” nihil novi !
    PS 2/ Sławny już na cały świat abepe Wesołowski – ten od igraszek z młodocianymi Dominikańczykami – to wielki admirator (i vice versa) JP II, to Wojtyła go „ubiskupił” i promował na wyższe stanowiska, przyjaciel Dziwisza, urodzony – w zagłębiu księżowskim (i polskiego „prawdziwego katolicyzmu”) – na bogobojnym, bigoteryjnym (jak widać) Podhalu, do szkół „chadzał” w Nowym Targu. Czyli nawet tam lęgnie się poróbstwo i zgorszenie, a to taki święto-jebliwy „naród” góralski.
    No, chyba że z tym Wesołowskim to „wszystko pomówienia” (jak z Hoserem w Rwandzie)

  102. A propos tego dochodu podstawowego,
    Poważnie podchodząc do rzeczy, to już kilkadziesiąt lat temu futuryści przewidywali, ze ludzie będą musieli pracą się dzielić. Po prostu dla wszystkich nie starczy. Pół roku w pracy i pół na urlopie. A jeśli ktoś będzie wolał być na wiecznym urlopie, to trzeba będzie jakieś środki na życie mu zapewnić – dzięki niemu ktoś będzie mógł się wyżywać w robocie okrągły rok. Myślę, że kiedyś to nastąpi, ale pewnie nie prędko.
    Choć z drugiej strony takie przewidywania nie zawsze się sprawdzają – komputery miały wyeliminować papier biurowy – wydaje się, że jego zużycie jest dużo większe teraz niż było kiedykolwiek.

  103. Dramatyczny finał miał w Rostowie nad Donem spór dwóch Rosjan o „Krytykę czystego rozumu” XVIII-wiecznego niemieckiego filozofa Immanuela Kanta. Dyskutując w kolejce po piwo młodzi ludzie pobili się, a potem jeden z nich sięgnął po broń…
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/bijatyka-i-strzaly-finalem-sporu-o-filozofie-kanta/l0pex
    ===============

    Są jeszcze ludzie którzy będą się bic o filozofię i jej aspekty.
    Tylko metody argumentacji jakieś nietypowe…..

  104. Asumpt do wystosowania zaproszenia dało zaangażowanie rosyjskich władz, dzięki któremu odsunięta została groźba interwencji amerykańskiej na terytorium Syrii. Irański prezydent stwierdził, że Putin może być teraz pomocny także w kwestii rozwiązania programu atomowego rozwijanego przez jego kraj. Prezydent Rosji podkreślił, że jest „świadom opinii światowej opinii publicznej na temat programu atomowego Iranu”, ale, jak dodał, „nasze kraje są dobrymi sąsiadami”.
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/seria-spotkan-ws-programu-atomowego-iranu-z-udzialem-usa-i-rosji/pelgj
    ======================

    Jeżeli i ten problem uda sie przy pomocy Putina rozwiązać, Nobel pewny…….
    I w końcu Rosja zasłuży na uznanie jako POKOJOWE mocarstwo- przy okazji.
    A waszyngtońskie jastrzębie będą musiały szukać innych źródeł dochodu?

  105. sugadaddy
    Na szczęście papieru toaletowego też mamy dostatek.
    Ale czasem sobie myślę, jak to się dzieje, że opływamy w papier na różne potrzeby, krórego w peerelu chronicznie brakowało. Bo podobno trzeba było chronić lasy.
    A dziś i papieru mamy w bród, a lasów nieporównanie więcej niż w tzw. Europie Zachodniej, no może poza Skandynawią, ale tam mało ludzi mieszka i przeważa przyroda. Nota bene – nudna.
    Jedziesz setki kilometrów i albo skałki i lasy oraz woda albo woda, lasy i skałki, a gdzieniegdzie domki. I tylko czasem jakieś miasto wyrasta na horyzoncie, jakieś zakłady przemysłowe. Ale, generalnie – z rzadka. Prędzej łoś albo jakiś inny zwierz wyskoczy ci na drogę (mimo barierek).

  106. Tanaka,
    bez przesady :roll:
    Przy tej jednej lampie mogą siedzieć w osiemnaścioro 😎

  107. sugadaddy
    16 września o godz. 21:41

    Problemem zajmowała się cała plejada twórców s/f.
    Z naszymi- Lemem i Zajdlem na czele.
    System oparty na chciwości przy nadmiarze mocy produkcyjnych na świecie, załamie się sam pod brakiem popytu. Limitowanie dochodów pracobiorców wyklucza ich z rynku i popycha do przetrwania za wszelką cenę.
    Tyle że przestępczość to koszt społeczny, zysk to prywatna sprawa…..

    Czy ci wszyscy spece od marketingu, twórcy reklam, sprzedaży bezpośredniej, są niezbędni do PRODUKCJI?
    Bardzo mi przykro, ale nie.
    Oni są niezbędni w sprzedaży na rynku nadmiaru.
    Stąd korupcja, erzace, ucieczka do krajów nierozwiniętych, obniżanie płac pracowników PRODUKCYJNYCH.

    Mozna obliczyc energochlonnosc wzyprodukowania czegos, kosyt calkowity.

    Ps.
    Cyz ktos wie dlacyego zmienila mi sie klawiatura w trakcie pisania na niemiecka…..
    Ktos miesza……
    y zmienia sie na z…..

  108. E tam, wiesiek,
    sam mieszasz naciskając klawisz do zmiany języka. Niechcący.
    Też mi się zdarza, ale nigdy nie wiem, który to :roll:
    Klikam potem na ikonkę z obcą flagą i w ustawieniach wracam do polskiego.

  109. Pracy nigdy nie zabraknie ponieważ potrzeby ludzi są nieograniczone.
    Kiedyś gotowali sobie sami, dziś im się nie chce, chodzą do restauracji, kto kiedyś słyszał o zawodzie programisty, psychoanalityka, pr owca, stewardesy czy pilota samolotów, przewodnika wycieczek, mam wymieniać?
    Tylko służących i lokajów mniej, czyżby komputery ich wyparły, czy raczej za drodzy są dla przeciętnego lekarza? A może lekarzy dzisiaj więcej?
    Nieograniczone są potrzeby ludzkie, wie to każdy żonaty:))))

  110. Odczarujmy głoszoną powszechnie tezę, że wzrost płacy minimalnej w ciągu 10 lat o 100 % jest sukcesem rządu.
    Przez dekadę płaca ta podskoczyła o 800 zł tj. wzrastała o 80 zł rocznie, a miesięcznie o 6 zł i 666…gr.
    Podkreślić należy, że wszystkie kwoty podano przed ich opodatkowaniem; nie uwzględniono też inflacji.

  111. Dzisiaj każdy czuje się ekonomista, nie gorszym niż Rostowski czy Balcerowicz. To ze niejaki Czarnecki, niedojda i pasożyt, klepie głupoty o polskim długu, ze niby jesteśmy w takim samym dołku co Grecja i Portugalia, to się nie dziwie, bo człowiek to nieroztropny, umysłu miałkiego a przy tym podłego charakteru, czego dal wyraz niejednokrotnie. Ale, ze się profesor Hartmann wymądrza, to mi żal bo człowiek mądry i roztropny. A chodzi tu o to co nagadał w Polityce o płacy minimalnej. To co tam gada to mrzonki i PRL-owski w najlepszym wydaniu.

    Po pierwsze, jestem przeciw rozdawnictwu pieniędzy publicznych ludziom tylko dlatego, ze nie maja. Hartmann mówi, ze za minimalna place w Polsce tzn. 1600 złotych, da się przeżyć, ale nie da się żyć godnie. To prawda. Minimalna płaca w normalnej gospodarce, takiej jak polska czy się to komu podoba czy nie, jest właśnie po to, żeby ludzie którzy to dostają, z głodu nie umarli, ale nic poza tym. Bo się więcej nie należy. Dlaczego niby maja do interesu dopłacać „Egipcjanie” czyli ta grupa, która ma na wakacje w Egipcie. Ma bo zarobiła. Jeśli nieuczciwie to sadzać ich do kozy i Hartmann powinien kłócić się o lepsze prawo a nie udawać Janosika.

    Dekretyzować gospodarkę próbowali komuniści w PRL-u , a co im z tego wyszło wielu z nas widziało na własne oczy. Hartmann mówi, ze kilka milionów czeka aż im się poprawi, i jakoś nic się nie dzieje i to jest złe według Profesora. A ja się pytam, z jakiej racji ma się poprawić tym co czekają. Prawda, ze wśród tych kilku milionów, jest duża grupa, którzy próbują, ale im nie idzie i maja cały czas w plecy. Ale bardzo wielu, to po prostu klony Solejuka z Ranczo, i tak jest w każdym kraju.

    Rzecz nie w tym, żeby rozdawać i żeby wszyscy mieli po równo, czy równiej, jak to już kiedyś bywało i 38 milionów Polaków czuło się dziadami. Idzie o to, żeby Państwo dało ludziom wolność, żeby mogli sami sobie zarobić na lepsze życie. Niech się Hartmann bije o mniejsze państwo, mniej licencji, pozwoleń, szpargałów, a co za tym idzie mniej urzędników. Urzędnikom wara od ekonomii. Żaden z nich nie ma prawa ani kwalifikacji do uczenia ludzi jak zarabiać i prowadzić przedsiębiorstwo. A ci przedsiębiorcy, którym potrzebna jest rada od urzędnika, jak robić interesy to debile. Facetowi od pomidorów, który jakiś czas temu zawył do Premiera Tuska „Panie Premierze jak żyć” , to debil i nie zasługuje na nic więcej ponad płace minimalna i poł etatu w zieleni miejskiej.

    A co do „Egipcjan”, tych którzy pracują 24/7, to nie maja się czego wstydzić. To oni dają prace tym wszystkim, którzy jej chcą i szanują. A ze, „Egipcjanie” walczą o swoje i nie płaca więcej niż trzeba, to ich święte prawo, zgodne z zasadami Ekonomii i zdrowym rozsądkiem. Ja im radze, żeby nigdy przed nikim nie usprawiedliwiali się, ze maja na wakacje w Egipcie czy na Mercedesa. I to, ze maja wcale nie znaczy, ze ukradli. To komunistyczna podła propaganda. To „Egipcjanie”, są jedyna motywacja dla tych na pensji minimalnej, żeby ruszyć dupy i zmienić swoje zżycie na lepsze. Swoja droga, ciekawe, ze Prof. Hartmann nie piętnuje Dudy i Guza, liderów związkowych, którzy centa nie zarobili a dostają wielkie apanaże.

    Na koniec, Hartmann, profesor, kompromituje się do reszty, kiedy mówi:

    […Jeśli do tego wszystkiego dodamy miliony źle zadłużonych, którym wmówiono, że muszą mieć własne mieszkanie i ich na to stać…]

    … to znaczy, ze jest ekonomicznym abnegatem, i chyba mu się klepki poprzestawiały do reszty. Co to znaczy, ze “komuś wmówiono, ze musi cos kupić”. To zakrawa na kpinę Panie Profesorze Hartmann. Panu się chyba epoki pomajtały. Mieszkania w Polsce kupowali i kupują młodzi, wykształceni ludzie. Niektórych z nich Pan uczył. Czy oni nie mieli mózgów kiedy im umowy pod nos podtykali? Boj się Boga Panie Profesorze Hartmann! Toż to brednie i propaganda PRL-u.

    Ręce precz od bogatych! Niech sobie zarabiają, byle zgodnie z prawem. Nie patrzeć nikomu w kieszeń i zając się własnymi interesami.

    Zawsze będzie bieda, ludzie bezdomni i wykluczeni. Nie ma siły, żeby było inaczej. To jest naturalny porządek. Można głosić postulaty, które są tak realne, jak lądowanie Albańczyków na jakiejś Czarnej Dziurze ZX23HAR w przyszłym roku. Trochę więcej roztropności i skromności. Dużo ludzi uważnie Pana słucha Panie Profesorze. Noblesse (intelektualna) Oblige! Niech Pan Profesorze zejdzie z drogi Hofmana, Czarneckiego, Cymańskiego czy Kłopotka, którym się zdaje ze wiedza wszystko o wszystkim!!! Kariera na polskiej scenie politycznej nie jest warta utraty reputacji!

  112. Nie jestem wyznawcą niewidzialnej ręki rynku, ale uważam, że praw ekonomii, podobnie jak praw fizyki, nie da się obejść. Walka z umowami śmieciowymi i niskimi płacami poprzez nakazy administracyjne przypomina mi walkę z tzw. spekulantami w PRL.

    Młodszym wyjaśniam: w PRL ceny towarów w sklepach były ustalane przez władze centralne na poziomie kompletnie oderwanym od równowagi między popytem a podażą, co powodowało pustki na półkach. Tzw. spekulanci „organizowali” więc towar „z tyłu sklepu” lub bezpośrednio z fabryk, i sprzedawali go po cenach rynkowych na bazarach i innymi kanałami.

    Władze PRL uparcie walczyły z tzw. spekulantami, ale bez skutku. W latach 60. nawet jednego gościa powieszono za takie przekręty, ale wszystko na nic, proceder kwitł nadal. W latach 80., gdy w sklepach były największe braki, powołano specjalne oddziały milicji, które siały postrach na bazarach. Bez skutku. Dopiero gdy nadszedł kapitalizm i ceny zostały dostosowane do popytu i podaży, problem zniknął jak ręką odjął.

    Z pracą i płacami jest podobnie. Bezrobocie ma przyczyny, o których nie będę się tu rozpisywać, bo wszyscy je znamy, a jak nie znamy, to możemy poszukać w googlu. I dopóki te przyczyny nie zostaną usunięte, walka z umowami śmieciowymi będzie miała podobne efekty, jak kiedyś z tzw. spekulantami. Nawet jeśli kogoś powieszą.

  113. przeczytałem uważnie powyżej zawarte pomysły i chciałbym podzielić się swoimi „receptami” na temat „płaca minimalna”. Kwestia ogólna, może zabrzmi to mało rewolucyjnie ale trzeba to powiedzieć i zrozumieć ten fakt, w Polsce od 1989 roku rodzi się kapitalizm. On dopiero powstaje ma wiele naleciałości poprzedniego systemu, ma także poważny bagaż zobowiązań z poprzedniego systemu. Jest wiele ocen wykorzystania aktywów, które wytworzył socjalizm, na ogół są to oceny negatywne. Rodzący się w Polsce kapitalizm ma oczywiście swoich budowniczych, animatorów z wysokiej półki i tych co darli kołdrę. W mojej ocenie popełniono wiele błędów , najważniejszym był wybór Lecha Wałęsę na Prezydenta i zatrzymanie procesu prawnego rozliczającego poprzedni system gospodarczy, polityczny. Następny, oparta na złych założeniach reprywatyzacja sektora bankowego. Kolejny doprowadzenie do zapaści rolnictwa. Nie bez znaczenia była liberalizacja polityki celnej, zabicie polskiego przemysły włókienniczego i obuwniczego. Oprócz tych błędów ważne są również zaniechania, i tak nierozpoznanie składu osobowego tajnych służb PRL i ludzi z nimi powiązanych, zachowanie socjalistycznego „spojrzenia” na prawo cywilne, handlowe, karne i kodeksy postępowania. Świadomy wybór opcji „słabego państwa”, nikt nie odpowiada za anarchię rządzenia w Polsce, sytuacja to staje się widoczna w konflikcie Prezydent, Rząd. A także przyjęcie niefrasobliwej Konstytucji, w której panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek. Na pewno można wymieniać jeszcze inne elementy takie jak, beztroskie reformy Buzka, czy choćby podstawowa sprawa o którą rozbija sie każda dyskusja o zarobkach w Polsce – ile wynosi wynagrodzenie w Polsce, i dlaczego elementy płacy pracownika figurują jako koszt pracodawcy ( istny węzeł gordyjski ). I kolejna po „socjaliźmie” nie rozwiązana spuścizna, to socjalistyczna sfera budżetowa ( w tym służby mundurowe i niby mundurowe ) ze swoimi zwyczajami płacowymi i emerytalnymi. Jeżeli na te niefrasobliwości nałożymy system parlamentarny, który demoralizuje osoby chcące zaistnieć politycznie, a promuje intrygantów i pijarowców mamy cały obraz. Wniosek natury ogólnej, źle wystartowaliśmy w przebudowę, pocieszające jest to, że od wieków robimy podobnie. Wydawać by się mogło, że ten wstęp przydługi jest niepotrzebny i nie ma nic wspólnego z płacą minimalną. A niestety ma. Przez te 20 lat przebudowy z socjalizmu do kapitalizmu nie potrafiliśmy efektywnie współpracować. Część Polaków korzystając z „polityki”, część z „dojść” stała się ELITĄ. Część Polaków, dzięki pracy po 48 godzin na dobę tworzyła kapitalizm. Ale większość chce „tylko” pracy. A w tak skonstruowanej rzeczywistości dla tej większości pracy „nie ma”. Kapitalista, ten mały czy duży, nie zatrudni zbędnego pracownika, nie zapłaci więcej niż musi. Ale są takie miejsca w systemie oferującym pracę, które można pompować zbędnymi „pracownikami”, jak za socjalizmu, tylko że ten system jest inny, nie znosi pasożytowania. I stąd powtarzam za jednym z dyskutantów płaca netto wynosi 1181 zł a dla pracodawcy -kapitalisty to nie 1181 zł a koszt przeszło 1900 zł. Dla pracodawcy- kapitalisty 3800 zł brutto średnie wynagrodzenie to nie 3800 zł ale koszt 4500 zł. Niestety zasady te nie obowiązują w socjalistycznej sferze budżetowej.
    Dyskusje o płacy minimalnej należy rozpocząć od wręczenia pracownikowi całego jego przynależnego wynagrodzenia, tak aby koszt płacowy pracodawcy był równy płacy netto pracownika z składkami które przecież w konsekwencji jemu służą. Po tym kroku kolejnym będzie dyskusja o systemie emerytalnym, a jak tu strony się dogadaja mozna wrócić do płacy minimalnej. ( bardzo dobrym pomysłem jest szersze stosowanie kwoty wolnej od podatku, ja również uważam że powinna ona być równa dochodowi minimalnemu ). Chaotyczne toto, ale można wątki przeanalizować

  114. Paweł Markiewicz
    Przedstawiłeś standardową, prościutką jak kij od szczotki ideologię młodego, zdrowego byka…przepraszam…kogucika. Jest to, jak każda ideologia, utopia, a nie wymyślony przez Ciebie „naturalny porządek”. Modne wśród kogucików rzucanie „debilami”, „abnegatami”, „komunistyczną propagandą” i decydowanie z wysokości koguciej główki o tym, czym się czuło 38 milionów, podczas gdy myślący nie może wiedzieć, czym się czuje nawet najbliższy – żona, dziecko, brat, rodzic – dyskwalifikuje Cię jako rozmówcę.

  115. Oto wizja świata niezwykle prosta i skuteczna – alboś piękny, młody, bogaty i ….. bezwzględny gracz na „wolnym rynku” (wolnym – ale od czego: od sumienia, przyzwoitości, empatii ?) alboś na „śmietnik” historii. Paweł Markiewicz jak setki i tysiące zindoktrynowanych ideologią neo….coś-tam-coś-tam (to nawet nie ideologia, to ideokracja wobec „guru” takich jak Jacek Vincent R, Leszek B i inne tego typu „bałwany” – tu: posągi bożków, bezkrytycznie czczone przez bezmyślnych admiratorów) daje tu popis ignorancji, intelektualnej pustce i niezwykle prostej wizji świata. To z takiego sposobu myślenia biorą się „tacy Egipcjanie” jak „pracodawca” spod Grójca wywożący przy pomocy najętych bandytów swego pracownika domagającego się zapłaty za wykonaną pracę do lasu, każący mu kopać grób, bijący go prawie do nieprzytomności i szpadlem obcinający zemdlonemu człowiekowi kilka palców !
    Z oświeceniowego liberte, fraternite, egalite – czyli nierozerwalnej triady, pozostało tylko „liberte” – i to w formie wolności do robienia zakupów. Jeśli oczywiście masz coś w portfelu (a to już nie jest tylko i wyłącznie od ciebie zależne ale od widzimisię „Egipcjanina”).
    Pawle Markiewiczu – nie idź ta drogą !
    Pozdrowienia

  116. „ad rem” do mego wpisu wyżej:
    O „Egipcjanach” – w jednym z programów TOK FM niezrównany w swej prostocie wizji świata Jeremi Mordasiewicz (z „Lewiatana” – czyli „Egipcjanin” wg. Pawła M „klasyczny”) na pytanie równie „niezrównanego” red. Mosza, które zabrzmiało: Czy pracownik, który domaga się wypłaty wynagrodzenia jest złodziejem ? Odpowiedział prosto i jasno: W pewnym sensie tak.
    I to jest „wolność” wg „Egipcjan” (bardzo podoba mi się ten schlagwort – jest równy wielu „szwejkowym”, bo opisuje kapitalnie nasze polskie przaśne, panujące powszechnie w mainstreamie, intelektualne opisanie i wizję świata).

  117. Wojtek
    16 września o godz. 18:15
    Szanowny Pan sam to wymyslil?
    Poniewaz odnosze wrazenie, ze nie bardzo rozumie Pan znaczenia uzywanych przez
    siebie slow, podejrzewam, ze znowu Pan skads zerznal.

  118. A mowilem. Nasz Levarek (fou de village)zaczal od;
    Szanowny panie,
    a potem przywalil Wojtkowi, ze ten nie rozumie slow, ktorych uzywa.
    Ech ten Levarek przewidywalny, merytoryczny, zawsze rozumiejacy te kilka slow, ktore w kolko stosuje. Takie odnosze wrazenie i podejrzewam.

  119. Lewy
    Na stronie mojego technikum bywał absolwent. Wpadał, wymyślał kolegom od alkoholików (sam cudem z alkoholizmu się wydobył), ubeków, esbeków, głupków, komunistów, na koniec serdecznie ich pozdrawiał i wypadał. Ten typ tak ma, tylko nie wie, że jest typ.

  120. sugadaddy
    16 września o godz. 18:42
    Szanowny Panie,
    nawet tak z pozoru prosta rzecz jak prawienie innym zlosliwosci wymaga pewnych umiejetnosci. (Jak zreszta kazda dziedzina ludzkiej aktywnosci).
    Panu tych umiejetnosci najwyrazniej brakuje. Proby podejmowania przez Pana
    szermierki slownej przypominaja chaotyczne wymachiwanie cepem.
    Czyzby wynik dlugoletnich wplywow CCCP, gdzie Cep Cepa Cepem Poganial?

  121. Levar
    17 września o godz. 10:19
    Alez ty jestes, no nie;wymachiwanie cepemi CCCP.Levarku uwielbiam twoja inteligencje.Prosze, pisz dalej. Twoja ironia, moj boze, matko boskai duchu swiety, acha jeszcze , o Jezu

  122. Opublikowano wstępny raport ONZ na temat sarinu w Syrii. Nie określono jeszcze winnego /chyba ze strachu/ ale analiza materiału wskazuje zdecydowanie, że publikowane szeroko zdjęcia dziecięcych ofiar były spreparowane i przygotowane według scenariusza odpowiednich służb mocarstwa. Ohydne kłamstwo. Raport u nas przez wolne media przemilczany lub zagmatwany.
    http://www.globalresearch.ca/STUDY_THE_VIDEOS_THAT_SPEAKS_ABOUT_CHEMICALS_BETA_VERSION.pdf

  123. Prof. Hartman: „nędza poniża człowieka i upadła”, pozwolę sobie w moich komentarzach powołać się na to sformuowanie,
    Chlebodawco @ Krzysztof Mazur! płynnosć z jaką zaprezentował Pan rozliczenie najniższego wynagrodzenia z udowodnieniem oczywistej krzywdy pracodawcy pozwala przypuszczać, że w pańskiej firmie nie wypłaca się innej pensji. Nie rozumiem tylko dlaczego obciążeniem dla Pana są składki na ubezpieczenie społ. (składki, nie podatek) potrącane z zarobków pracownika, to samo w przypadku podatku od wynagrodzenia, odprowadzanego do urzędów skarbowych, z pańskiej kieszeni ubywa jedynie kwota nazwana „ZUS pracowawcy” i ten nieszczęsny podatek powyżej okreslonej liczby pracowników. Bywa też tak, że zatrudniający owszem potrąca uczciwie z pensji pracowniczej wszystkie daniny, po czym nie odprowadza ich wierzycielom, tłumacząc to brakem płynnosci finansowej (Egipt?), ale i tak jest okay bo na chleb i wodę daje zarobić (przy okazji piętka chleba i łyk wody mu się też dostanie).
    Panu, @Gekko, @Parker, @ orginal replica i innym proponuję prostsze rozwiązanie: obozy pracy, przykładów organizacji i funkcjonowania jest wystarczajaco wiele aby się powiodło, a charakteru i determinacji szanownym blogowiczom nie brakuje.
    Niestety na rozwnięcie mysli P.Harmana brakło mi czasu, zostawiam to na jutro.

  124. Jerzy Pieczul
    17 września o godz. 10:17
    A może jednak dałbyś radę i ruszył rowerem do Portugalii, żeby sie zamoczyć w Atlantyku. Ja już sporo wypraw rowerowych zrobiłem; z Krakowa do Lyonu, jako dorabiający emeryt mam sporo czasu , więc włóczę się po Francji(np. Zwiedziłem mniej znane fragmenty Francji Masyw Centralny), zastanawiam sie nad wyprawą do Włoch, przejechać od Sycylii do Mediolanu.
    Jakbyś załapał moją sugestię, moglibyśmy do tej Portugalii jechać razem. Mam dobry, amerykanski rower, który mnie jeszcze nigdy nie zawiódł, cztery pojemne torby, w ktorych mieści się mała kuchnia, namiot, śpiwór i zapasowe dętki.
    W koncu Włochy mogą poczekać.

  125. mag, 16.09. Nie podejmuje dialogu z Tobą, gdyż jak dostrzegam dobrałaś sobie towarzystwo spod ciemnej gwiazdy, w którym czujesz się jak ryba w wodzie. Mnie to nie odpowiednia pod każdym względem. Nie lubię ordynarnego chamstwa, szyderstwa, prymitywizmu i pustki intelektualnej. Pozwalasz sobie ponadto na różne wygibasy i przekłamania. Gdzieś znalazłem Twój entuzjazm na temat dzisiejszej wsi sielskiej anielskiej, gdzie to bryki wypasione, schludnie i bogato. Zapomniałaś upowszechniany przez siebie niedawny wywiad z Karolem Modzelewskim. Pisał on, że mniej niż 3 procent chłopskich dzieci studiuje w wolnej Polsce. Nie mają matury bo chłopów nie stać na bilet autobusowy lub na wynajęcie lokum. Po co więc im te wypasione bryki? Nie spytałaś.

  126. żabka konająca
    17 września o godz. 10:51

    A na jakiej podstawie mi żaba coś takiego proponuje?
    Wpadła żaba na blog, nawymyślała ludziom i sobie poszła zapowiadając merytoryczny powrót.
    Najpierw się do tematu odnieść, potem ewentualnie wymyślać, odwrotnie świadczy o potrzebie wyładowania agresji w internecie i tyle.
    Spadaj nie wracaj.

  127. Poczytałam Profesora, poczytałam Państwa wpisy i postanowiłam dołożyć kilka swoich refleksji.
    Związki zawodowe, nasze tkwią w głębokim PRL i nie sądzę aby taki Pan Guz czy Guzikiewicz potrafił dostosować się do współczesnego świata. Poczytałam trochę o związkach zawodowych ich roli i pracy szczególnie w krajach skandynawskich.
    Z pracą może być coraz trudniej szczególnie dla osób niewykwalifikowanych bo chociażby to, że technika wypiera człowieka. Nie wszystkim też na tej pracy tak bardzo zależy. Dotyczy to również całej grupy osób, które ukończyły różnego rodzaju studia i sądzą, że natychmiast zostaną szefami w korporacjach z wielokrotnością średniej płacy i dobrym samochodem.
    Obserwując od dawna młodych, kończących studia zauważyłam, że znalezienie pracy, która dawałaby satysfakcję zawsze wymagało trochę czasu i zdobycia doświadczenia. Nie zawsze wyjazd do innego kraju oznacza brak możliwości w Polsce. bardzo często jest to poszukiwanie, nie zawsze potrzebne, czegoś…..
    Pracodawcy są tacy jacy my wszyscy, dobrzy, źli, średni czyli normalni. Ale jest coś takiego, niestety w wielu ludziach, że chcą się wzbogacić natychmiast, bez oglądania się na innych i nie zawsze uczciwie.

  128. jasny gwint
    No to po co podejmujesz dialog z osobą zadającą się z typami spod ciemnej gwiazdy?
    Ale skoro przemogłeś swoją do mnie niechęć, to Ci odpowiem.
    Co do tych dzieci chłopskich nie podejmujących studiów, powiem ci tak.
    Przede wszystkim trzeba CHCIEĆ studiować, a aspiracje rodzinne i wzorce z domu wyniesione nie zawsze temu sprzyjają.
    Argument finansowy, jaki podajesz (nie stać ich na bilet autobusowy itd) jest niepoważny. Znam bliżej kilka tubylczych rodzin w „mojej” wsi na Kurpiach Białych. Są bardzo pracowitymi i raczej zamożnymi ludźmi. Żadnemu z ich dzieci nawet do głowy nie przyszło, by iść na studia, chociaż są zdolne. Poprzestają na średnim wykształceniu. Dobrowolnie, a nie z powodu biedy, uniemożliwiającej podjęcie studiów.
    Do podstawówki, gimnazjum, liceum czy technikum są dowożone szkolnymi busami które „obsługują” całą gminę (wszędzie są lokalne asfaltowe szoski zbudowane po części z funuszy unijnych) albo własnym transportem, a nie ma gospodarstwa bez jednego chociaż samochodu.
    Jakie są to bryki? Wystarczy popatrzeć na te, które stoją w niedzielę pod kościołami. Byle „rzęcha” tam nie uświadczysz.
    Podejrzewam, ze nie wyściubiasz nosa z Krakowa, bo w przeciwnym razie nie pisałbyś takich bzdur. Chyba nie masz pojęcia, jak wygląda całkiem przeciętna polska wieś i jak w niej żyją ludzie.

  129. jasny gwint
    Jeżdżę bardzo dużo rowerem po Zachodniopomorskiem, więc widzę te wsie – każdego dnia jazdy po kilkadziesiąt. Fakt, że są coraz bardziej schludne i coraz więcej w nich prywatnych pałacyków, również z krasnoludkami od frontu. Tylko czy to chłopskie? U bogatszych są pęd i moda na uciekanie z miast. A sytuację autentycznych chłopów też znam nieźle: 5 -10-hektarowe rodzinne gospodarstwa przeżywają dramat transformacji. Tak będzie, dokąd nie zdechną razem z gospodarzami. Ci, którzy u tych chłopów widzą krusowskie luksusy, albo mają inne doświadczenia niż ja i je generalizują, albo nie wiedzą, o czym mówią. O wsiach popegeerowskich (Zachodniopomorskie to przecież byłe zagłębie PGR-ów), szkoda nawet gadać – wklejałbym fotki tych luksusów z moich wędrowań, ale ni mo jak.

  130. Lewy
    17 września o godz. 10:47
    „Ciesze sie”, ze sie Panu „podoba”.

  131. Lewy
    Na Twoją propozycję od razu oczy się zaśmiały i nogi same pod stołem zaczęły pedałować. Dzięki. Właśnie przerabiam dwa rowery (28) na jedną dalekobieżną niskopodwoziówkę i pod koniec tygodnia ruszam na próby. Niestety, Szanowny Lewy, chodzi o kolana. Jeszcze pół roku temu byłem bohater z Atlantykiem w głowie, ale czas mierzyć zamiary na siły. Jeżdżę do 120 kilometrów dziennie, ale po swojej okolicy (czasem z dojazdami pociągiem), tak że nocuję w swoim domu lub u rodziny. W razie kłopotu mogę nogi odkręcić i zanieść do zaprzyjaźnionego warsztatu, a w dalekiej trasie byłby z tym kłopot. Jestem włóczykijem od 1957 roku, kiedy wystartował PTTK-owski bodaj „autostop” z książeczkami, więc jeża w tyłku (nie tylko w imieniu) mam już sporo lat, a wszystkich mam 69. Niestety, o niektórych przyjemnościach mogę już tylko marzyć, choć nie we wszystkim się poddaję.

  132. Przepraszam pana profesora, że znów się wpierniczę ze swoim głodnym kawałkiem, ale chciałem, w związku z niemiłymi różnicami zdań pokazać, że tu i ówdzie Polacy potrafią rozmawiać bez wzajemnych jobów.

    WIARA I ROZUM

        Z knajpianego tele-morele leciała ciurkiem “prawda”: “Prawda nas wyzwoli”, “prawdziwy Polak”, “prawdziwa wiara”, “prawdziwy katolik”.
    – I prawdziwy śmieć. – mówi Profesor. – “Prawda” ma taką agitacyjną moc, że się jej używa więcej niż foliowych toreb, gum, psich gówien, mydła i powidła razem wziętych.
      – “Prawda” powtórzona tysiac razy nic nie znaczy – mówię.
        – Racja.
    – A do czegóż to używa się psich gówien?
        – Do mierzenia postępu. W pięćdziesiątych latach snuł się z panią po mojej ulicy i obsrywał chodniki jeden pies, teraz – sześćdziesiąt. Bez psów…tfu!…bez “prawdy” papugi, kłamcy i ideologie nie umieją żyć.
    – Czyli wszyscy.
        – “Tak naprawdę prawdziwa wiara jest prawdziwym darem dla wszystkich” – tele rzekło.
      – Czym się różni – mówię – “prawdziwa wiara” od “wiary”?
    – Tym, czym “prawdziwa papuga” od “papugi”: niczym. Mowa jest, że tak powiem, funkcjonalnym pustosłowiem. Sportowy sprawozdawca wypowiedział kiedyś w pierwszym secie ponad sto sześćdziesiąt razy “naprawdę”: “naprawdę dobry zawodnik”, “naprawdę świetny blok”. A że to było w Grecji, stękał co rusz: “Proszę państwa, tu jest naprawdę gorąco”; “Proszę państwa, Grecja jest naprawdę piękna”; “Proszę państwa, tu jest naprawdę nie do wytrzymania”. Nie wytrzymałem, wyłączyłem głos.
        – “Prawda” jest też antonimem “kłamstwa”.
        – Ja widzę same synonimy. Jak słyszę “prawda”, od razu szukam oszustwa. Pisze na opakowaniu: “prawdziwe mleko”. Nieprawdziwe nie jest mlekiem – więc po co “prawdziwe”? Dla mydlenia oczu – bo w środku jest pan proszek rozbełtany w kranówce. A proszek jest “prosto od krowy”. Im większy śmieć, tym subtelniejsza nazwa: kawowe zmiotki to, dajmy na to, “Złotko”. Cywilizacja pieniądza to od początku jedno wielkie mydlenie. W Starym Testamencie tylko “prawdziwy Bóg” i “prawdziwego Boga”, i “prawdziwemu Bogu”. I nawet “Jam jest prawdziwy Bóg”, co z psychologicznego punktu widzenia jest infantylne. Gdyby istniał, nie mówiłby o sobie: “prawdziwy”. Kto się przedstawia: – “Jam jest prawdziwy Pieczul”? Albo: – “Otwierać! Prawdziwa policja!”?
    – Czyli jak byś tłumaczył?
        – Nazwali Boga “prawdziwym” ci, co go wymyślili: nasz – prawdziwy, cudzy – fałszywy. Bombardowanie “prawdą” ma tworzyć przekonanie, że fikcja nie jest fikcją. Udekoruje dobrodziej nieistniejący punkt w niebiosach “prawdą” i żyje jak u Pana Boga za piecem. Co ja plotę! Nawet “dobrodziej” to mydlenie oczu. Jest antonimem “złodzieja”, ale jakie dobrodziej dobro dzieje – przeprowadza staruszki przez ulicę, myje chore tyłki?
        – Babcie myją na kolanach kościelną posadzkę, a trzydziestolatek w sukni dyryguje. Babcie mówią do dzieciaczka: “ojcze”.
    – Dla specjalistów od nieprzeliczonych “prawd“ – typowe.
        A był z nami specjalista zwany przez nas “Świętym”. Wyleciał z duchownego seminarium za pijaństwo, po trzecim kuflu rodzi się w nim Einstein
        – Nic wy, pogańskie dzieci, nie rozumiecie – powiedział. – Prawdziwa prawda jest jedna.
    I palnął w jednym kazaniu siedem: “prawdy niewątpliwie naukowe”, “prawdy pseudonaukowe”, “prawdy autentyczne”, “prawdy uznane za autentyczne”, “prawdy zawarte w Piśmie Świętym”, “prawdy głoszone w nauczaniu Kościoła”, “prawdy wiary religijnej”.
        – Sierżant uczył strzelania, używając wyłącznie pochodnych od “pierdolić” – mówi Profesor. – On – nauczył, a z twoimi “prawdami” i generał by nie poradził, chyba że generał-bełkot. Nauka nie potrzebuje “prawdy”.
    Święty aż podskoczył.
        – Nauka nie potrzebuje prawdy?! Skąd ja się znalazłem w takim ciemnogrodzie?
        – Bo ciemnogród i jasnogród są na oko jak dwie krople wody. Święci łatwo mylą, jako że ciemnogród podkradł z jasnogrodu trochę nazw: “nauka”, “rozum”, “myśleć” itepe. Powiedziałem, że nauka nie potrzebuje ozdobników w rodzaju “prawda”. “Ciało zanurzone w cieczy traci na wadze tyle, ile waży wyparta przez nie ciecz” – gdzie tu miejsce na jakąś prawdę? A w twojej teologii, owszem: “Prawdą jest, że trzy to jeden, jeden to trzy, i to jest najwyższa prawda, a wszystkich prawd jest, prawda, sześć”.
    – Język ci się, naukowcu, zaplątał.
    – Nie aż tak, żeby bełkotał o jakichś “autentycznych prawdach”.
        – A ja bym – mówię – pobełkotał. Autentyczna prawda: mój kumpel źle żył z Józkiem z parteru, świętym z charakteru. Właściwie święty źle żył: gnał co niedziela jak gradowa chmura do komunii z nosem przy ziemi – tyle można o nim powiedzieć jako o sąsiedzie. A bezbożny kumpel był życzliwy każdemu stworzeniu – nawet swojego kundla nazwał “Józek”. Wyprowadzał przed blok i darł się pod świętego oknem na całe osiedle: “Józek, znów latasz za sukami, ty alfonsie”!
        – Musiał być niekastrowany – mówi Profesor.
      – Wiem tylko, że był szczepiony przeciw wściekliźnie.
      – To nic nie daje, jak się żyje w celibacie.
        – Bardzo głupio gadacie – mówi Święty. – Mogę spróbować?
       Pokazał na moje ciemne.
      – Chlej.
    Pociągnął końską dawkę. Jak miał zwężone naukowo oczy, tak naraz wybałuszył, bo chrzciliśmy z Profesorem spirytusem. On, jako innej wiary, nie znał prawdy.
        Huuu! – mówi. – Nie wiedziałem, że takie ciemne jest!
      – Już wiesz – mówi Profesor. – Gadasz jak potłuczony, badasz jak uczony.
      – Bo wiara i rozum są ze sobą w zgodzie.
      – Nie dosłyszałem: która wiara?
       – Wszystkie – mówię – są w zgodzie. Niejedna babcia idzie do przychodni, a w drodze się o zdrowie modli.
      – Prawdziwa wiara jest jedna – mówi Święty.
        – A każda się rozumem podpiera. – Profesor wyciągnął papierek. – Jakżeś, Tomaszu, ciemne upodobał, to masz na kufelek.
      – Dzięki w imieniu anonimowych abstynentów, ale przy was bym stracił wiarę i rozum. Cześć!
    Popędził.
      – Żal – mówi Profesor. – Przyjemnie pić z abstynentami.
        – Coś sobie przypomniałem – słyszymy za plecami. – Gdybym przez głupie piwo tracił wiarę, byłbym małej wiary.
      – No i małego rozumu – Profesor pokazał spirytus.
    Nieprawdopodobnie się zrobiło przy stoliku: trzech Lachów, ani jednej partii, zero krzyku. Dzięki przytomności świątobliwości uratowaliśmy wiarę i rozum od małości.

  133. Jerzy Pieczul, mag;
    Wieś to bardzo rozległy i skomplikowany temat. Dwa przykłady: dwóch facetów, samotnych (79 i 45 lat), ojciec i syn prowadzą bardzo dobrze prosperujące gospodarstwo, produkcja mleka. Mało ha, prawie same łąki. Normalny, wygodny dom ze wszystkimi urządzeniami, czysto, w oborach, jak w domu. Drugi przykład kobieta i dwoje dzieci, dorosłych. Nie ukończyli żadnych szkół bo im się nie chciało. Żadnych ambicji, tylko towarzystwo, piwko, zabawa, itd. Gospodarstwo, gdzie tylko biega parę kurek, dotacje pięknie przejadane, żadnych inwestycji, żadnych zamierzeń. Nędza na życzenie.

  134. Przeczytałem… uff. Artykuł ciekawy, taki w ujęciu ETYCZNYM. A jednak… biada nam. Wokół sami „ekonomowie”. Niespecjalnie widać różnicę między tymi na których „plują” a nimi samymi.
    Smutne.
    Sam się nie wypowiem, „nie znam się”. Artykuł jednak ciekawy.

  135. Drugi przykład kobieta i dwoje dzieci, dorosłych. Nie ukończyli żadnych szkół bo im się nie chciało. Żadnych ambicji, tylko towarzystwo, piwko, zabawa, itd.

    A może tak, kobieta z dwójką dzieci sama na gospodarstwie została, trudno i dzieci wychować i gospodarstwo poprowadzić, mało przedsiębiorcza i słabo wykształcona.
    Szkoła ani inna instytucja się chłopakami nie zajmowała, w złe towarzystwo popadli, może mniej zdolni byli, szkoła zaniedbuje takie dzieci, na korepetycje nie mają.
    I tak bieda z ojca na syna.
    Mogło tak być?
    Bieda na życzenie?
    Trzeba takim ludziom pomagać, tylko nie przez państwowe instytucje, te nie pomagają, one chcą tymi ludźmi rządzić, pomóc nie potrafią, same przejadają pieniądze na pomoc. Organizacje pozarządowe powinny dostawać kasę na pomoc, a te nasze instytucje rozwiązać. Taniej i efektywniej.

  136. Wy tu sobie gadacie i docinacie a ja biedna mysle caly czas ile w zasadzie powinna wynosic placa minimalna w Polsce przy zachowaniu odpowiednich
    „proporcji gospodarczych ” … Fe wstreciuchy ..
    Wlasnie dowiedzialam z „koscielnych rozwazan Polityki ” iz 5 mln. Polakow zyje ponizej minimum socjalnego 520 zl. ???
    1.W Niemczech nikt nie zyje ponizej minimum socjalnego ,bo panstwo
    jest zobowiazane kazdemu obywatelowi to zapewnic ,brac przyklad !!!
    2. Placa minimalna w Polsce moze wynosic 1400 zl netto bez podatku ..
    z zaplaconymi zobowiazaniami socjalnymi ;renta ,bezrobocie itp.
    Niemiecka sprzataczka /Niemcy maja umowy branzowe,wiec rzeslnicy , fryzjerzy itp. maja inna taryfe /..zarabia na godzine 8,5 Euro z podatkiem dla panstwa bez podatkow socjalnych ,
    x 38 h/tydzien = x 67 % polskiej wydajnosci x 70%/ koszty utrzymania
    w stosunku do Niemiec??? / x 4,2 / przelicznik ZLoty w stosunku do Eur/
    daje ca. 1400 Eur.
    Niemiec bez pracy ma prawo do 380 eur …mnimum socjalne mieszkania
    chyba 49 m2 …w Polsce; minimum socjalne 520 Zloty ???…
    Pewnie jedno potraficie budowac kosciolek we wsi i reszta ratuj sie kto moze ?
    Pozdrawiam
    ps. Drogi panie Profesorze jeszcze raz p.Palikot odwazy sie nazwac papieza
    Franciszka chamem ,to ja zrobie sobie z niego wycieraczke przed moim
    domem w Berlinie . Niech sie do diabla przynajmniej nauczy wyzywac kogo trzeba!

  137. Hanna ma rację. Różne sądy na temat wsi współczesnej, zwłaszcza gdy wypowiadają je mieszczuchy raczej tam nie bywające, są jakoś tam uproszczone i sprowadzają się do interpretowania obrazków oglądanych na „żywo” lub w telewizorze.
    Dwa różne przykłady, jakie podała Hanna, dobrze to ilustrują. Widzimy tych dobrych, zaradnych, pracowitych gospodarzy i tych złych, leniwych, biednych niejako na własne życzenie.
    Jesteśmy mistrzami świata w narzekactwie, a już polskich chłopów to nikt nie przebije.
    Ktoś napisał, chyba na innym blogu, że najlepiej mieli za Gierka.
    Ja akurat pod koniec jego dekady, „będąc młodą dziennikarką”, dużo jeżdziłam po tzw. terenie, jak się mówiło u nas w redakcji, i zawsze słyszałam, że nic im się nie opłaca.
    Dzisiaj mówią nie inaczej. Dopiero, jak ich nieco przycisnąć ( a wiele takich rozmów przeprowadziłam), wykazując, że jednak przesadzają z tym malkontenctwem, bo przecież to i tamto, zaczynają „wymiękać” i częściowo przyznają mi rację, z sakramentalnym dodatkiem ” NO TAK… ALE”

  138. Jerzy Pieczul
    17 września o godz. 12:25
    Bardzo się ubawiłem. Czy Ty piszesz, a może już gdzieś publikowałeś ? Bo to jak Zoszczenko.
    A ja za Arystotelesm powymądrzam się. Definicja prawdy:
    Prawda jest to zgodność danego sądu ze stanem faktycznym.
    A tę zgodność ma weryfikować kryterium praktyki.
    I tak:Jeśli ja sądzę, ze Levar jest bystrym chłopakiem.
    Porównuję ten(praktyka) sąd ze stanem faktycznym i jeśli w wyniku takiego zastawienia z moim sądem okaże się , że stan faktyczny pokrywa się z moim sądem, no to mamy do czynienia z prawdziwą prawdą. Jeśli nie , no to mamy do czynienia z nieprawdziwą prawdą.
    Podobnie możemy zweryfikować prawdziwość prawdziwego mleka, bo jesli nasza praktyka potwierdzi, że owo prawdziwe mleko jest prawdziwe, to uznamy prawdziwość owego prawdziwego mleka, w przeciwnym przypadku owa prawdziwość okaże się nieprawdziwą prawdziwością

  139. PS:to z Niemcami interesuje mnie conajmniej 50 lat.Wystarczy przeczytac,ale krytycznie,te 135 wypowiedzi powyzej,zaby stwierdzic ze mlocicie slome.Wasze stale szukanie winnego-_kk,Zydzi,Niemcy itd_-to strata czasu i co najgorsze temat zastepczy.Lepiej odp.mi na pytanie :czy Adam i Ewa mieli pepek jako niezrodzeni z lona matki!!!!Prawda ,ze jestem zarozumialy.Wasza np.krytyka kk ,porownac z Bawaria-jest smieszna.Tak robia blazny!
    Ja mam tylko 1 pytanie,na ktore prosze odp. ,obojetnie kogo:dlaczego wy tu tak malo wiecie o RFN.??Moze mi ktos odp.???

  140. Bawaria to niestety tylko jeden z 16 Ladow Niemiec …
    Doskonalosc jest przywilegiem durni .
    Pozdrawiam

  141. Luap
    17 września o godz. 14:28
    Przepraszam za młócenie słomy.
    A na twoje pytanie: dlaczego tak mało wiem o RFNie ?
    Ponieważ zażądałeś i to srogo, żeby ktokolwiek odpowiedział, więc nieśmiało odpowiadam:
    Nie wiem, bo chyba nie czytałem.
    A teraz ty mi odpowiedz na pytanie: Dlaczego tak mało wiesz o Urugwaju albo Burkina Fasso ?
    Ja ci odpowiedziałem, więc liczę na to samo.

  142. Lewy: bo dzieli nas tys.km!!!
    PS:piszesz z Niemiec…i tak malo o nich wiesz.Usilujesz tylko nieumejetnie wkurzac!!Odp. nie potrafisz!

  143. Luap
    17 września o godz. 15:03
    Pan potrafi lepiej ?; Prosze ; Arena otwarta ,cyrk moze wystepowac .
    Pozdrawiam

  144. Parker,
    Podałam przykłady prawdziwe. Na wsi też są możliwości o czym wiemy. Tylko trzeba chociaż trochę chcieć coś zrobić dla siebie, dla swojego życia. Nie można czekać, że ktoś zrobi za ciebie.

  145. Hanna, chodzi o interpretację nie o fakty, faktów nie przeinaczyłem, trzymałem się twoich.

  146. Profesor Witold Kieżun oskarża. Jak skolonizowano Polskę. Łzy na twarzy Profesora. https://www.youtube.com/watch?v=x-2sIGD-rOw

  147. @jasny gwint
    Prof. Kierzun potwierdza co sam Sach przyznaje.
    Tak powstal polski plan ekonomiczny. Slowami Jeffrey Sach osobiscie !!!

    To jest ilustracja co bazlen potrafi gdy wymanipuluje wladze. Za 25 lat bedziemy czytali co Tusk robil.

    Ponizszy tex jest po angielsku ale jest rowniez Google Tlumacz do pomocy.

    http://www.pbs.org/wgbh/commandingheights/shared/minitext/int_jeffreysachs.html#12

    „Drafting Poland’s Reform Program

    INTERVIEWER:
    Tell me the story about how you and your colleagues were given basically an overnight deadline to work out an economic plan for Poland.

    JEFFREY SACHS:
    We had these discussions with all of the Solidarity leadership, and one night David Lipton and I went to the small apartment flat of Jacek Kuron, a marvelous man, one of the most wonderful people I’ve ever met, a real hero of mine.

    We were in his cramped apartment, he didn’t really speak English but he understood most.

    Chain-smoking like crazy. And we talked for a few hours, where I was trying to explain, at least [in] my view, how you get out of this mess that the Communist system had left behind.

    Of course no one had tried it yet, this was all hypothetical. And the idea was to sketch it, and every couple of minutes that I was speaking, he would pound on the table, „Pah, pah, pah, yes, yes, yes, I understand.”

    And we’d gone on, pah, pah, and it was really exciting. We went on for a few hours like this. I was exhausted and the room was filled with smoke and he said, „Okay, clear.” Our friend was translating, he said, „Clear, write up the plan.” And we got up, I said, „Well, this will be a great honor.

    Doctor Lipton and I are leaving tomorrow evening or the next day and we’ll send you something just as soon as we can.”

    „No. Tomorrow morning I need the plan.” And I laughed and he said, „I’m absolutely serious, I need this written down now.”

    And we looked at each other and our friend, who was the business manager of the Gazeta Wyborcza, which was the embryonic newspaper at the time, it had just been opened, and it was working out of a kindergarten school classroom with the offices on slabs of wood over sinks so you could put down a computer terminal.

    He said, „We’ll go back to the office and we’ll write something.”

    And Lipton and I went back and we wrote up a plan that night, from about 10:00 in the evening until I don’t know if it was 3:00 or 4:00 in the morning.

    [We] delivered it the next morning to Kuron, to Geremek, to Michnik. And they looked at it, distributed to the Solidarity members of the Parliament, the so-called OKP, the Solidarity club of the Parliament, and we were told, „You can get on an airplane to go to Gdansk. It is time for you to go see Mr. Walesa.” And that was the next step.”

    W cztery godziny powstal plan ekonomiczny dla Polski !!!
    Ten plan zostal podpisany przez Walese z ominieciem Sejmu. Co bylo bezprawne.
    Czy moze byc durniejsza wladza ?
    Caly wywiad z Jeffrey Sach w linku.

  148. PS:z durniami,jak napisales,nie dyskutuje!

  149. Luap
    17 września o godz. 17:49
    na zlodzieju czapka gore ? ,a ja go od durni nie wyzwalam ?,a On mi sie
    przyznaje ,ze Duren ?
    Pozdrowienia do ..zniesienia ?

  150. Hanna, mag, parker
    Znam wieś nie tylko z siodełka roweru, ale i z własnej harówki. Zdajmy sobie sprawę z tego, że najbardziej stracili na transformacji małorolni – tak nazywam właścicieli do kilkunastu hektarów. W PRL wychowały się dwa pokolenia rolników tradycyjnych, uprawiających wszystkiego po trochu, a w obejściu: konie, krowy, świnie, owce, ptactwo. Nie musieli specjalnie główkować, wystarczyło harować, a zbyt wszystkiego był zapewniony plus obowiązkowe dostawy. W oczywisty sposób nie sprzyjało to rozwijaniu w nich przedsiębiorczości. Podobnie jak w PGR-ach. Dlatego 50-cio, 60-cio, 70-ciolatkowie gospodarujący po staremu mają co jeść, choć niekoniecznie mają za co się ubrać. Słowa Wałęsy „Bierzcie swoje sprawy w swoje ręce” pod adresem takich właśnie – to był kiepski żart, bo oni zawsze swoje sprawy mieli w swoich rękach, czyli umieli tymi rękami harować, ale nic więcej. Kiedy więc mówisz, Hanno: „trzeba chociaż trochę chcieć coś zrobić dla siebie”, to mówisz słusznie, ale w jakimś stopniu pod niewłaściwym adresem. „Rożdionnyj połzat’, lietat’ nie możet”. Nie zrobisz z perszerona rumaka – on musiałby się drugi raz narodzić.

  151. Oczywiście, miałem na myśli rolników starających się utrzymać z pracy na roli, a nie kombinujących lub wystających pod sklepem – może kto postawi, czyli już praktycznie nierolników.

  152. @Parker, „na jakiej podstawie…?”, oto z wiekszosci Pańskich licznych wpisów przebija pogarda i lekceważenie pracowników, ich podstawowych życiowych potrzeb, piszę postawowych, bo te nieograniczone jest Pan w stanie zrozumieć i aprobować, szczególnie w swoim przypadku mężczyzny żonatego. Wpis z 16.09. jest wyjątkowo cyniczny.
    „Ze wszystkich krajów postkomunistycznych zrobilismy największy postęp gospodarczy w ostatnich dwudziestu latach…” i tu się różnimy w ocenie tych dwudziesu lat, bowiem miernikiem rozwoju ludzkosci nie jest ilosć zgromadzonych dóbr materialnych (nierówno zresztą podzielonych), postęp mamy wtedy gdy każde kolejne pokolenie jest lepsze, mądrzejsze, wrażliwsze od poprzedniego. Jak ocenia Pan postęp społeczny po roku 1989, przecież temu ma służyć rozwój gospodarczy, obawiam się że kolejne wzrosty PKB, dla ludzi pańskiego pokroju stały się celem a nie srodkiem.
    Umówmy się na przyszłosć: nick , podobnie jak nazwisko nie jest przedmiotem prostackich odmian, chyba że Pan gustuje w dworowaniu z nazwisk, w wulgarnym „spadaj”, to by stawiało jeszce w innym swietle Pańską osobę, i dla jasnosci, bo widzę że trafił tu Pan przez przypadek – dzieli nas czas, więc nie odpowiadam NATYCHMIAST, bo może akurat spię.

  153. @Parker , godzina wpisu z dnia 16. 09. to 9,27, bo widzę że był to dzień dla Pana wyjątkowo twórczy

  154. Hanna
    Jeszcze drobiazg, Hanno. Piszesz: „Nie ukończyli żadnych szkół bo im się nie chciało”. Być może wyraziłaś się skrótowo. Rzeczywistość wychowawcza jest bowiem taka, że dzieci są skutkiem, przyczyną – głównie rodzice, przyczyną rodziców – ich rodzice itd. Są długie pokoleniowe łańcuchy bogactwa, długie pokoleniowe łańcuchy biedy, mądrości, głupoty, wrażliwości, empatii, zimnego wychowu (sam jestem z lodowatego) itp. Zatem może chciałaś powiedzieć: „Nie ukończyli żadnych szkół, bo ich nie nauczono chcieć”?

  155. żabka konająca

    Zmiana nicka była niestosowna, proszę o wybaczenie, wzburzyłem się insynuacjami.
    Dalej je Pani powtarza bez żadnego uzasadnienia, dygresji o różnicy czasu nie rozumiem.
    Jeżeli Pani przyjmuje dowolne, własne mierniki poziomu życia proszę bardzo, znam takich co nas umieszczają za Rosją, Chinami, Kubą, ba, nawet Koreą Pn.
    Trudno mi dyskutować na takim poziomie abstrakcji, ale dyskutantów tutaj dość.

  156. Żabka konająca
    Kłaniam się, żabko, z rozmachem po długim niewidzeniu. Znów się z Tobą zgadzam. Twój miernik rozwoju jest moim. Pogoń męża za zyskiem ucieleśnionym w pieniądzu jako jedyną motywacją działań chwilę temu o mało nie rozwaliła moje znajome, średnio młode małżeństwo.

  157. To był żart z tą żoną, emotikona wkleiłem, pogięło was?
    Jakbym nie gonił za zyskiem, nie zorganizowałbym kilkunastu miejsc pracy. To źle? Że za mało płacę?
    No mnie też mało płacą, bo biedni są.
    A moja żona pracuje ze mną, a ja zmywam i gotuję, odpieprzcie się ode mnie i innych co wam pracę organizują i ryzyko podejmują bo wy nie potraficie i się cykacie.

  158. Jak próbowałem wykazać, podniesienie pensji minimalnej, co przyznaje profesor Hartman, musi zaowocować wzrostem bezrobocia,( Profesor zakłada, że chwilowym) a co za tym idzie zubożeniem społeczeństwa
    (chwilowym).
    Trudno logicznie wykazać, że droga do bogactwa wiedzie przez ubóstwo, chyba, że musimy sięgnąć dna, żeby ie dźwignąć. Jako że problem płacy minimalnej dotyczy mniej niż 5% oficjalnie, a uwzględniając szara strefę, pewnie mniej niż trzech czwartych tej liczby zatrudnionych, ofiara całego społeczeństwa w postaci sięgnięcia dna wydaje się być nonsensowna. No ale w imię ideałów nie takie głupoty ludzie robili.

    A gdyby tak obniżyć pensje?
    Produkty i usługi by potaniały, więc na jedno by wyszło, mniej pieniędzy ale koszty życia niższe, zdrożały by te z importu, ale przecież trzeba wspierać rodzima wytwórczość. Zdrożałyby mercedesy i szampany, zapłaciliby najbogatsi.
    Ale eksport, wszystko by się u nas opłacało robić, pracy by było, że nie tylko bezrobocia, ale Chińczyków do pracy byśmy zapraszali, że o braciach ze wschodu bliższego nie wspomnę. Singapur i Hongkong w jednym.

  159. CZAS NA REWOLUCJĘ?
    Profesor Kołodko pisze;

    „Gdy patrzy się na niekorzystne zmiany w relacjach dochodów w niektórych krajach, trudno się nie zdumiewać. Przyzwalanie – a nawet więcej, bo sprzyjanie narzucanym systemem gospodarczym i uprawianą polityką – na powiększanie się już i tak nadmiernych, konfliktogennych dysproporcji w podziale dochodów, to cecha szkodliwego neoliberalizmu. Opiera się on na wyrachowanym cynizmie i chciwości, a to że bywa skuteczny – do czasu i dla nielicznych – raz jeszcze dowodzą twarde dane statystyczne. Dodać wszak trzeba, że również w niektórych gospodarkach państwowego kapitalizmu nierówności dochodowe są nadmierne i też nie będą akceptowane.
    Pomimo że to właśnie neoliberalizm – ze swoimi złymi wartościami i polityką – doprowadził wpierw do amerykańskiego, a później światowego kryzysu gospodarczego, który wciąż się toczy, również w Polsce, proces wzbogacania nielicznych kosztem większości trwa. Jak się bardzo chce – i potrafi – to udaje się tę ułomną tendencję przełamać, chociażby w Brazylii, ale bynajmniej nie w centrum globalnego kapitalizmu, w USA. Kolejny rok z rzędu część dochodu przejmowana tam przez najbogatsze warstwy społeczeństwa rośnie. Nie dlatego że odpowiednio zwiększa się ich wkład do tworzonego dochodu narodowego, ale z tej przyczyny, iż tak działa system fiskalny i inne instrumenty redystrybucji, czyli wtórnego podziału dochodów. Koniec końców bogatsi są coraz bogatsi, a średniacy i biedacy latami jakby drepczą w miejscu.
    Według amerykańskich źródeł górny jeden procent uzyskujących najwyższe dochody przejął 19,3% dochodów gospodarstw domowych, bijąc rekord z roku 1927, a więc z okresu poprzedzającego bezpośrednio Wielki Kryzys 1929-33. Nierówności dochodowe w USA rosną już od trzech dekad. W roku 2012 przychody tego jednego procenta zamożnych skoczyły znowu w górę, aż o 19,6%, podczas gdy dla pozostałych 99 procent społeczeństwa wzrosły o śladowy, niezauważalny 1%. Gdy neoliberalizm począł dominować amerykańska politykę, wraz z nastaniem tzw. Reaganomiki, 10 procent najzamożniejszych Amerykanów przejmowało niespełna jedną trzecią, około 32 procent dochodów, teraz jest to prawie połowa, bo aż 48 procent.
    Czy te uprzywilejowane neoliberalizmem tzw. elity żadnych inteligentnych wniosków nie potrafią wyciągnąć z protestów w rodzaju Occupy Wall Street czy Occupy London? Na nic zdają się masowe manifestacje na ulicach Madrytu czy Warszawy? Arabska Wiosna też nic nie mówi? Arogancja możnych tego świata to już nie tylko przejaw ich zadufania i chciwości. To przejaw krótkowzroczności i głupoty, gdyż prowokując innych, podcinają przy okazji gałąź, na której sami siedzą. Ile jeszcze trwać może taka fanaberia w sferze dochodów, zanim rzeczy wymkną się spod kontroli?
    Jeszcze trochę i zaprawdę przyjdzie czas na jeszcze jedną rewolucję. Może ona być dewastująca…”
    Przyłączam się i na barykady!

  160. axiom1, 18.39. Profesor Kieżun mówił o kolonii.

  161. @jasny gwint – byłem na wykładach prof. Grzegorza Kołodki we Wrocławiu kilkakrotnie. Mówił to i nt. temat też wiele razy. Oby ta jego kasandryczna przepowiednia się nie sprawdziła, ale jak widać ci „Egipcjanie” (jak najbogatszych i majętnych nazwał tu na Blogu kolejny neoliberalny i leseferystyczny – czyli prostacki – mędrzec) nie chcą zmądrzeć i idą „jak ćma do ognia”.
    Czemuś głupi, boś biedny (intelektualnie), czemuś biedny (intelektualnie) boś głupi.
    Pozdrawiam z „zapłakanego” i deszczowego Wrocławia

  162. No to się nagadał Kołodko, neoliberalizm wymienił z piętnaście razy.
    A problem leży w progresywnym podatku dochodowym i jego egzekwowaniu.
    Wpadli ludzie na pomysł, żeby opodatkowywać firmy zamiast ludzi, nawet teraz, banki chcą opodatkowywać, czyli same siebie, zamiast ludzi, bo kto płaci podatki za firmy jak nie ich klienci?
    Zwolnic firmy z podatku, opodatkowywać ludzi, najbiedniejszych wcale, wtedy pomoc nie potrzebna, a najbogatszych wysoko, ludzi.
    I tyle mądrości Kołodki.

  163. @Jerzy Pieczul, cieszę się że znajduję Pana w dobrej formie, ostatni Pański wpis pod poprzednim tematem sugerował depresję i rezygnację, i już przemysliwałam jak tu przeciwdziałać, a tymczasem sprawy same się rozwiązały, mam nadzieję że dłużej. Prosze tworzyć jak najwięcej i publikować, ma Pan wielu sympatyków na tym blogu. Pozdrawiam.

  164. jasny gwint
    Już od paru lat myślę o nieuchronności rewolucji, ale że głupim przypadkiem życie mam jedno, w dodatku – na wylocie, wolę, jak do niej dojdzie, jechać na grzyby. Tylko że tam też, cholera, całkiem jak w mesjańskim naszym państwie – pełno kleszczy.
    Lewy
    Jedyna moja książeczka: „Pako i Chudzinka”.

  165. Radosław S Czarnecki. Znam większość dzieł Kołodki, ale nigdy nie pisał o rewolucji. To coś zupełnie nowego i logicznego. Z tej katastrofy nie ma innego wyjścia. Alternatywą rewolucji może być tylko wojna. I ona jest niestety bardziej prawdopodobną. Tutejszych niektórych mędrców po prostu się nie czyta. W Krakowie także pada od rana i dziś pochowali Mrożka w kościele. Ateistę w kościele. Chodziliśmy tutaj tymi samymi ścieżkami. On pisał reportaże z budowy Nowej Huty. Później należał do partii. Miałem ciekawych towarzyszy.

  166. żabka konająca
    Żabko kocha…przepraszam…cudnie konająca, chwile ponurości – tak, ale nie depresja! Nie znam czegoś takiego. Zna je najmłodsze pokolenie i nawet bez wstydu się z tym obnosi. Ale to już przekracza moje możliwości rozumienia. Niemal codzienne myślenie o śmierci od dzieciństwa, kiedy byłem ministrantem i odprowadzałem nieboszczyków do lepszego życia, oraz bardzo zimny wychów uodporniły mnie na depresje. Jeśli jeszcze będziesz mówiła: „Jurek”, „Jerzy”, coś w tym guście, jako że jestem z chłopów, a nie z panów, będę…ten…choroba…antydepresantem?

  167. jasny gwint
    Kiedy się zaczęła transformacja, rybaczyłem na morzu. Od czasu do czasu przyjeżdżał do nas po dorsze ksiądz. Wypiliśmy raz sobie po piwie i go pytam, co sądzi o kierunku, w jakim ten (dający się już na początku 90-tych lat zauważyć) bardak nas poniesie. Powiedział: – Nie mam wątpliwości, że ku rewolucji. Musi się polać krew, żeby się pojawiła jakaś konstruktywna motywacja. Musi być jakieś wstrząśnienie
    sumień.

    Tyleśmy się dorobili przez tysiące lat cywilizacji.

  168. @jasny gwint – Sławomir Mróżek to po Piotrze Skrzyneckim kolejny „krakowsko-dziwiszowy” patent na pazerne zawłaszczanie przestrzeni społecznej, publicznej (kulturowej, politycznej, mentalnej, naukowej – wszelkiej) przez wiadomą Instytucję, w Polsce „posierpniowej” niesłychanie jawnie pazernej i popieranej przez większość rządzącej tym krajem elity, mającej w zapowiedziach zaprowadzić ten kraj do „II-giej Japonii” (pamiętam, pamiętam te zapowiedzi), wolności, cywilizacyjnych wyżyn, dobrobytu (jak w Skandynawii). Za 200 lat nikt nie będzie wiedział kto zacz Skrzynecki czy Mrożek (tu i tak prawie nikt nic nie czyta, a o rozumieniu tego co się czyta szkoda gadać) – wiązać się ich będzie i tak z „kościółkiem” polskim, przaśnym, rydzykoidalnym, kontr-reformacyjnym, intelektualnie płytkim itd. „Kościółkiem” Hosera, Meringa, Głódzia, Pacyfika-Dydycza, Depy, Wątroby i innych takich indywiduów, mentalnych tożsamych ze średniowieczem.
    Kołodko o rewolucji wspominał podczas czerwcowego spotkania we W-wiu, ale tak oględnie i „z opłotków”. Ale wszystko na tym świecie się radykalizuje, a on jeździ po świecie i widzi ……
    Pozdrawiam serdecznie

  169. Po załatwieniu porachunków osobistych czas na wpis @Lech z dnia 15.09, a w związku z tym na rozwinięcie mysli gospodarza blogu o nędzy która poniża i upadla. Myslę podobnie szanowny @Lech, to co otrzymalismy w spadku po wiekach dominacji magnaterii, szlachty, i duchowieństwa, to skarlały nikczemny naród, ciemne, pełne nienawisci rasowej, wrogie wszyskiemu co inne 90% społeczeństwa. I nie może być inne, wczesniej poniżane i upadlane; 40 lat, które nazywa Pan przykrywką to za mało by oswiecić, wytrzebić chciwosć, zawisć, złodziejstwo i nietolerancję. Te ostatnie to cechy podłosci, pochodne nędzy i całego nędznego życia przez setki lat. Okres PRL ubogi zresztą, to za krótko aby stworzyć pokolenia elit intelektualnych, zdziesiątkowanych wojną, przy czym ci którzy przeżyli w większosci z pogardą odwrócili się od otaczającej ich rzeczywistosci, tak jak własciciele utraconych po wyzwoleniu majątków ziemskich, fabryczek, sklepików, itd. Ci wyznawali dewizę „im gorzej tym lepiej”. Doczekali lepszych czasów dla siebie, ignorując prawdę, że ogromne dysproporcje w dochodach tworzą zdegenerowane i pełne patologii społeczeństwa. O tym też mówi prof. Kołotko (dzięki @Jasny Gwint), czyli wiemy, mylą się jedynie ci którzy myslą że ich to nie dotyczy. Otoczeni murami , ochroną, alarmami w lepszych dzielnicach, nie przewidują że któregos dnia oni, lub ich bliscy staną twarzą w twarz z przedstawicielem poniżonych, a ten nie będzie miał litosci, bo niby skąd miałby czerpać wzorce ludzkiego zachowania? To nie jest wezwanie do rewolucji, to postulat o opamiętanie się .

  170. @Jerzy P., przeczytałam wpis i usmiechnęłam sie sama do siebie, a kiedys poważnie porozmawiamy o depresji.

  171. Pisanie o ludziach i ich wolności per „rynek” zaciemnia sprawę i sprawia, że można łatwo ludzi skrzywdzić.

    Zdanie „rynek ustala pensje” oznacza po prostu, ze LUDZIE TAK WYBIERAJĄ. Jest stosunkowo niewielu inżynierów, a sprzedawcą w sklepie może być niemal każdy. Dlatego jest wiele osób chcących zapłacić dużo za usługę inżyniera i równocześnie tak wielu ludzi chcących wykonywać pracę sprzedawcy w Leclercu. Ingerując w rynek, ingeruje Pan w naszą wolność jednostek.

    Wyrównywanie „nierówności społecznych” jest zawoalowanym sposobem na karanie ludzi za to, że wiele osób chciało kupić ich towar/usługę i chciało dać za to dużo pieniędzy. A równocześnie jest nagradzaniem tych, którzy nie mają nic szczególnego do zaoferowania innym.

    Jeśli NAPRAWDĘ chce Pan polepszyć los najbiedniejszych, to jedynym ratunkiem jest zdjąć im i nam wszystkim z ramion ogromny ciężar, jakim są daniny utrzymanie państwa, jego wydatków i aparatu biurokratycznego.

    Krytykując wolny rynek (którego w Polsce nie ma zbyt wiele), krytykuje Pan wolność i prawo do posiadania owoców tej wolności.

  172. jasny gwint
    17 września o godz. 21:06

    Czy ty ogladales youtube link w calosci ktory sam tu zamiesciles ?
    Tak, Kierzun mowi o koloni, w pierwszych dwoch zdaniach. I mowi rowniez jak do tego doszlo w czasie spotkania w mieszkaniu Kuronia.

  173. żabka konająca
    17 września o godz. 22:36
    A ja mysle ze ty zabko, Lech i inteligent Czarnecki zupelnie nie rozpoznajecie problemu.
    Fakty sa takie; Zagrozenie Polski jest nieslychane !!! Historyk stoi na czele rzadu !!! To wiecej niz kasyno ! To samobojstwo narodowe. Bo czego sie spodziewac od cwaniaczka ktory wymanipulowal wladze a nie ma ani kwalifikacji ani doswiadczenia. Nawet kioskiem Ruchu nie kierwal.

    A wy zamiast rozpoznac tak wielkie zagrozenie, wy staracie sie to usprawiedliwic polskimi tradycjami. Wasza postawa jest skandalicznie niepowazna !

  174. Radosław S. Czarnecki
    16 września o godz. 21:23
    Chciałem Ci Radosławie szczególnie podziękować za ten wpis. Wiesz, właśnie do kogoś napisałem w osobistej korespondencji, że spokój w Syrii może zapewnić porozumienie się USA właśnie z wymienionymi przez Ciebie krajami. Było to oczywiście w czasie, kiedy Ty przemiarzałeś syberyjską tajgę w pogoni za historią, więc nie załem Twojej opinii w tej kwestii. Czytując już od tylu lat Twoje wpisy na różnych blogach i nie tylko na nich, bo publikujesz bardzo dużo i w róznych mediach, utwierdziłem się w przekonaniu, że myślę poprawnie. Tym bardziej, że znam Twoje zorientowanie w trudnej politycznej materii, ot choćby Afryki Środkowej, co już dla nas jest zupełną abstrakcją. W następnej osobistej korespondencji napisałem, że Rosja pozostaje nadal globalnym mocarstwem i posiada doskonałe służby dyplomatyczne, czego Polacy nie chcą dostrzec. Mało, napisałem także, że inaczej potoczyłaby się historia Jugosławii, gdyby arogancki żandarm świata, chciał, jak w przypadku Syrii, rokować z Rosją.
    @ jasnego gwinta.
    Nie czytałem cytowanej publikacji J. Sowy. Kartkowałem ją jedynie. Nie wiem skąd wziąłem owe 15%, bo dawno studiowałem problemy arystokracji w krajach europejskich. Poziom 5 – 7% cytowany w czytanym przeze mnie opracowaniu odnoszono do arystokracji Francji i Anglii. W Polsce „uszlachetnionych” było najwięcej. Więcej niż w Rosji. Jednak nie ilość jest ważna, lecz jakość. O ile, na ogół, arystokracja w innych krajach odgrywała rolę na ogół panstwotwórczą, o tyle w Polsce działo się na odwrót. Niestety, nie pamiętam autorów opracowania.
    Serdecznie pozdrawiam obu Panów.
    Lech

  175. Czas na rewolucję – OK! Tylko jaką ?
    Bo wieszczy ją prof. Kołodko z zupełnie innych pozycji (i taką mogłabym poprzeć) niż J.M. Rymkiewicz, któremu marzy się jakaś krwawa rewolta i wieszanie, bo TO dopiero „oczyści” Naród (oczywiście z dużej litery).
    Proroków i wizjonerów ci u nas dostatek, (od profesorów, Zbawicieli w rodzaju Prezesa po biskupów, poetów, patriotycznych oenerowców oraz kiboli, aktorów i estradowców), a zdecydowany niedomiar rozsądnych, pracowitychi gospodarnych Obywateli (z dużej litery), którzy mało mówią, a dużo robią.

  176. Parę osób się nie załapało na rewolucję 89′ i im w życiorysie brakuje jakiegoś zrywu.
    Ci co się załapali, czuja pewien niedosyt krwi.
    Ot cała historia.
    Nie rozumieją barany, że jak się rewolucja zaczyna, biegnie swoim, przypadkowym jak nasze dzieje torem.
    Rożnica, że torem krwawym.
    Potem wszystko wraca do porządku w którym elity dziobią pozostałych.
    Jedyne co się zmienia to elity.
    Ale barany robią rewolucję, myślą, że się załapią na szczyt.
    Załapują się, strącają ich, jak zawsze w czasie fermentu.
    A ofiary?
    O nich wspomina profesor Hartman, musi być gorzej, żeby mogło być lepiej, ofiary muszą być.
    Pies was j…. z tymi waszymi rewolucjami nie macie szans, ludzie maja dość rozsądku, ja w to wierzę.
    Choć przystąpienie profesora Hartmana do rewolucji budzi mój niepokój.
    Wojna będzie, bo chłopcy się nudzą.
    Proszę się czymś zając profesorze;))))))

  177. „PS” napisała:
    ” jeszcze raz p.Palikot odwazy sie nazwac papieza
    Franciszka chamem ,to ja zrobie sobie z niego wycieraczke przed moim
    domem w Berlinie . Niech sie do diabla przynajmniej nauczy wyzywac kogo trzeba!”

    Otóż proszę „PS” Pan Palikot papieża Franciszka prawidłowo nazywa chamem, a więc nazywa tego, kogo trzeba.
    Oto uzasadnienie:
    Każdy klecha, a więc i naczelny watykański pasożyt Franciszek już przez sam fakt, że zostaje klechą, czyli zaprzysiężonym pracownikiem pasożytniczej, próżniaczej, oszukańczej i szkodliwej społecznie organizacji (kościół) sam się dyskwalifikuje w kategoriach wartości podstawowych takich, jak uczciwość, wrażliwość, dobroć, prawdomówność i jeszcze wiele innych, a więc nie może i nie powinien być określany żadnym pozytywnym mianem.
    Wszyscy oni z premedytacją oszustów wpajają dzieciom, młodzieży i tępym dorosłym swoje religijne bajki, bogacąc się kosztem biednych i naiwnych. To tylko jeden z dowodów na ich chamstwo i nieuczciwość.
    Kler obłudnie, jedynie dla zysku, pasożytniczego nieróbstwa, wygodnictwa, egoizmu i manii wielkości pałęta się w sutannach i habitach po kraju i świecie z premedytacją uprawiając swój oszukańczy zawód. Taki proceder winien być kwalifikowany w świeckich społecznościach jako czyn przestępczy, a więc zabroniony i karany.
    Niech Franciszek powie ludziom, że od wieków kler głosi kłamstwa o mitycznym „bogu” i „Jezusie”… Niech otworzy watykańskie skarbce i nakarmi umierające z głodu afrykańskie dzieci. Niech poprze IN VITRO, niech wypowie się pozytywnie o legalności aborcji, niech poprze LGBT w staraniach o należne im prawa, niech zwalcza kleszą pedofilię i niech nie ustanawia „świętym” JP2, który dzięki zakazowi używania prezerwatyw w walce z AIDS stał się jednym z największych ludobójców, niech zrzuci z siebie wraz sutanną całą swoja obłudę i weźmie się za porządną, uczciwą pracę.
    Wtedy dopiero osobiście i własnoręcznie wypracuje pozytywną o sobie opinię.

  178. parker
    Chłopcze, rewolucje nie wybuchają z powodu dumania (że ktoś je sobie wymyśla), lecz z powodu nadymania się. Balonu, który musi pęc. Nawet 5 tysięcy Modzelewskich, Kuroniów, Michników i Wałęsów nie zadekretowałoby powstania 10-milionowej „Solidarności”, gdyby balonu nie było. Nie z powodu słów wybucha rewolucja. Oto z jakiego powodu wybucha.

    MIĘDZY NAMI ZWIERZAKAMI

    Jestem australopitek i mam szczęście – złapałem mysz. Trzymam za ogon, zaczynam jeść od głowy. Doskakuje kumpel, wyrywa z ust, połyka – ogon mi tylko został. Lać w mordę nie wypada, bo między zwierzakami nie ma nic ludzkiego – zabrał to zabrał, koniec, kropka, się obudziłem. Milion lat zleciało jak z bata strzelił, i od razu radość: dziś wypłata! Nareszcie coś mądrego zjem, może nawet chlapnę. Właśnie zrobiłem kumplowi mostek nad strumykiem-fosą, za którym jest ostrokół prawie tak wysoki jak czterometrowy mur biskupa posypany z góry szkłem. On wpuścił złote rybki. Chałupa jego – cud, mostek japoński, niespotykana przyroda: wrzosy w kwietniu kwitną i cytryna dojrzewa. Całości pilnują cztery boksery i pekińczyk. Odstawiłem się jak stróż, polazłem.
    – Masz tu trochę – mówi kumpel – po resztę przyjdź jutro.
    Za komuny tyraliśmy łeb w łeb, po równo. Potem on wpadł w pieniądze, ja – w… wiadomo. Przyszedłem jutro.
    – Głupia sprawa – mówi – przyjdź jutro. Będzie na bank.
    Przyszedłem.
    – Można ocipieć z tymi bankami – mówi. – Najlepiej przyjdź poju- trze.
    W ogóle można ocipieć. Wróciłem do domu, walnąłem się na wyrko.
    – Co będę – mówię – chodził. Porządnego człowieka cudze pieniądze palą w ręce, na pewno sam przyniesie.
      Tydzień jechałem na owsianych płatkach plus pokrzywa i mlecz. Zarobiona forsa urosła w oczach nie do wytrzymania – poszedłem.
    – Czego nie byłeś? – mówi.
    – Jestem.
    – Ale jak miałeś być, to cię nie było. Czekałem cały dzień.
    – Przeziębiłem się. Liczyłem, że przyniesiesz.
    – No wiesz co! Ja nie mam nawet kiedy kichnąć. Niesłowny jesteś.
    – Jak robiłem po czternaście godzin, to byłem słowny?
    – Co innego robota, co innego pieniądze – na poczekaniu nie wytrzepię.
    – Półtora tygodnia czekam.
    – Aleś ty naiwny! Masz mnie za milionera? Nie rozumiesz, na czym polega interes.
    Fakt. Rozumiałbym – byłbym milionerem.
    – Dobra – mówię – nie pali się, poczekam.
    Nawet nie zauważyłem, jak minął rok. On jeździ moją ulicą do kościoła, ja – różnie: wracam z knajpy lub tam idę. Przeważnie na mój widok wiał. Jak nie miał wyjścia, strzelał pierwszy:
    – Właśnie o tobie myślałem! Pamiętam, nie bój się, pamiętam.
    Za każdym razem. Przez niego zapomniałem jak “dzień dobry” wygląda. Parę dni temu niosę pokrzywę na obiad i wąskolistną babkę na kolację – a tu jego bryka przy chodniku. Chciałem, zwyczajem okradzionych, zapaść się pod ziemię. Nie zdążyłem – kiwnął na mnie kiełbasą, którą właśnie jadł. Podszedłem.
    – Właśnie o tobie myślałem – mówi. – Może niedługo będę ci mógł dać.
     Przed chwilą zawadziłem o knajpę, ale odwaga jeszcze nie nadeszła.
    – O co ci chodzi – mówię – trupojadzie? Czy ja żem ci matkę zabił?
    I zacząłem wiać.

  179. Krzysia
    18 września o godz. 1:39
    W pelni popieram. Sam wybor pasozytniczego zlodziejskiego zawodu dyskwalifikuje Franciszka i kazdego kleche.

  180. Starcze, piszę o potrzebie i nadziei na rewolucję u ludzi. Próbuję wytłumaczyć, że to nierozsądne. Rewolucje same się nie robią, potrzebni są organizatorzy, to oni zajmują miejsce elit które rewolucja zmiecie, i wszystko wraca do normy, elity opłuwają w dostatek a dołom tak samo albo gorzej.
    Obalicie tych kapitalistów, zabierzecie im fabryki, zakłady i co zrobicie, kto wam będzie pracę organizował? Sami nie potraficie przecież.
    Myślicie że można kogoś zmusić żeby zatrudniał?
    Raz można obrabować, na jakiś czas starczy, co potem?
    Skąd chleb się będzie brał?
    Rozumiem, wyszkolicie przedsiębiorców wśród swoich, a że to będą wasi to płacić będą dużo a sami zarabiać mało.
    70 w ZSRR nie udało się takiego człowieka wychować, nie skonstruowali grabi którymi się grabi od siebie.
    Rozsiadło się toważystwo u Hartmana w salonie, pieprzy jak u cioci na imieninach merytorycznie się nie odnosząc do niczego pyskując sobie od czasu do czasu, tu się spotkałem z grupą Pieczula, żabki i niezawodnych heiterów znanych z innych blogów. To nie jest przyjemność z wami rozmawiać, bo nie ma o czym, nie odnosicie się do meritum.

  181. Razu pewnego patrząc na brud i bałagan na zakładzie, widząc że jest spowodowany dużą ilością pracy, sprzątać naprawdę nie było czasu postanowiłem zatrudnić sprzątaczkę.
    Przyszedł do mnie przedstawiciel załogi i pyta ile sprzątaczka ma zarabiać.
    Niewiele, jak to sprzątaczka.
    To my się zobowiązujemy, że od jutra będzie tu lśniło, a szef te pieniądze po równo między wszystkich podzieli.
    I kto tu jest pazerny, ja pracodawca, czy moi pracownicy?
    Ja chciałem miejsce pracy stwożyć, oni egoistycznie to uniemożliwili bo przystałem na propozycję, choć wiedziałem że lśnić będzie mniej niż przy sprzątaczce i nie zawsze, no ale zadowolenie pracownika było tym ci przeważyło.

  182. Dać ludziom wszystkim po 1000zl podwyżki, a następnie stworzyć lotne brygady składające się z przedstawicieli wszystkich związków pod przewodnictwem prof. Hartmanna, które będą zwalczać spekulację i nieuprawnione podwyżki…itd.
    Historia uczy, że nikogo niczego nie nauczyła oprócz bezczelnego cynizmu.

  183. Był kiedyś kwaterunek przymusowy, po trzy rodziny w mieszkaniu, bezrobotnych dokwaterować do istniejących zakładów, dać nakaz przyjęcia do pracy, stwożyć grupy zaszeregoeania, to nic że ludzie w 97% się dogadują co do pensji wyższej niż minimalna, ich też trzeba ubezwłasnowolnić, co będą sami o sobie decydować, pan Duda wie lepiej.

  184. Radosław S. Czarnecki, 22.08. W czasach kiedy na blogach Polityki pisali inteligentni i mądrzy blogerzy, a także felietony dziennikarzy były na jakim takim poziomie pisałem tutaj o moich wspomnieniach z pobytu w wojsku razem z Piotrem Skrzyneckim. Razem zdawaliśmy egzamin państwowy, razem składali przysięgę na wierność sojuszom i zostaliśmy oficerami LWP. Później często bywałem w Piwnicy jako kolega z woja. Były to piękne czasy, pełne nadziei. I na tym się skończyło.

  185. Drogi pani Krzysiu chamstwem jest, jesli sie juz tego slowa uzywa,
    pretensje polskich biskupow do samochodu za 150 tys. zl
    bo ponoc koniecznie musza jezdzic wygodnie w kraju
    ,gdzie 5 mln. ludzi zyje ponizej minimum socjalnego 520 zl.
    Jak rowniez stwierdzenie ze przyklad zycia w skromnosci papieza
    to nieporozumienie ,bo jemu chodzi tylko o nawrocenie..
    …cokolwiek pod tym pojeciem mozna rozumiec.
    /zamiast posprzatac we wlasnym domu … fe /
    Dowiedzenia
    ps. Panie Parker ..
    Nie mozna zwolnic przedsiebiorstw od podatku ,/mozna jedynie wprowadzic
    ulgi dla malych przedsiebiorstw / bo kazde przedsiebiorstwo korzysta z infrastruktury regionu i wyksztalconych ludzi ktore dane panstwo daje
    stawia mu do dyspozycji ,a to kosztuje .itp .itd.
    Robcie sobie nastepna rewolucje w Polsce zamiast uczyc sie liczyc i kalkulowac, tez propozycja ale nie zapomnijscie tym razem internowac Kaczynskiego bo znowu bedzie plakal.

  186. Nastolatki rozbierają się w sieci lub prezentują inne zachowania seksualne online. Dotyczy to co najmniej kilkudziesięciu tysięcy młodych osób – pisze „Rzeczpospolita”. Gazeta dotarła do wyników badań instytutu badawczego Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa i portalu nk.pl.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14624473,_Rz___Tysiace_polskich_nastolatkow_rozebralo_sie_w.html
    ================

    „Jak kapitalizm, to kapitalizm
    i zobaczymy co będzie dalej”……..

    Żadna praca nie hańbi, z wyjątkiem społecznej?

  187. jasny gwint
    Znowu opłakujesz piękną młodość, co zresztą zrozumiałe.
    Twój kumpel z wojska, Piotr Skrzynecki miał jednak bardziej wyrafinowane i skomplikowane podejście do rzeczywistości, w jakiej żył. Czego dowodem była właśnie legendarna „Piwnica pod Baranami”.
    Odrobinę skromności, szanowny krakowski klerku.
    Nie traktuj dziennikarzy Polityki i blogowiczów jak stada ćwierćinteligentów.
    Nie podziewam się miłej odpowiedzi, bo po pierwsze nie masz za grosz poczucia humoru i dystansu do siebie samego, a poza tym za mną nie przepadasz, więc sobie daruj.

  188. parker
    Chłopcze, jeszcze nie rozumiesz, że tak to się właśnie kręci? Każda rzecz na swój początek, okres rozwoju i nieuchronny koniec. Rewolucje nie biorą się stąd, że ktoś znany z imienia i nazwiska ich sobie życzy i słowami wyczarowuje. Owszem, słowa mogą być zapalnikiem, ale nie wybuchową materią. Patrzysz z perspektywy swojego zakładziku i takie widzisz świata koło jakie…mądrymi…zakreślasz oczy. Stara jak świat recepta: róbcie to, co ja, a będzie dobrze. Podobnie pani młynarzowa:
    – Jak ludzie będą dobre, to będzie dobrze.
    Ale, cholera, nie chcą.

  189. Pan Parker zdaje się wychodzić z założenia, że jedynym sensem i celem istnienia CZŁOWIEKA jest praca……
    Człowiek urodził się po to żeby pracować, czy odpoczywać?

    Nasza cywilizacja powstała przecież dzięki lenistwu…..
    Po co uganiać się za zwierzyną, skoro można zastawić sidła?
    Po co dźwigać, skoro można zaprząc do wozu konia, czy wołu?
    Po co wiosłować, skoro można stworzyć żagle, czy silnik?

    Kazdy wynalazek zwalniał sporą część ludzi z obowiązków pracowania mięśniami. Ale do myślenia nadawała się tylko część z nich……
    Ci myślący, organizujący pracę innym- a to specyficzny dar- powinni mieć więcej. Ale skala nierówności powinna być racjonalna…..

    A co ze zbędnymi?
    Utylizować?
    Starych „na wycug”?
    Skrajny neoliberalizm zakłada użyteczność człowieka, co z nieużytecznymi? Trąci to Trockim i jego metodami…..

    No i kwestia DLA KOGO produkować?
    Co jest CELEM produkcji?
    Teoretycznie zaspokajanie potrzeb ludzi.
    A może jedynie ZYSK?
    Redukcja człowieka do jedynie „kosztów osobowych” i ich minimalizacja, to dość niehumanitarne……

    Pełne magazyny to objaw albo zaspokojenia potrzeb, albo niedostatku siły nabywczej LUDZI. W bankach i korporacjach obecnie są biliony gotówki, trudnej do sensownego zainwestowania.
    Jaka jest tego przyczyna?
    Obniżmy jeszcze bardziej płace pracobiorców, a gotówki przybędzie….

  190. Jerzy Pieczul
    18 września o godz. 13:08

    O ile moja wiedza jest pełna, to WSZYSTKIE rewolucje miały początek w drastycznym niedoborze, lub przy ostrych podwyżkach cen żywności….
    To uniwersalny zapalnik, poza oczywiście sponsorowaniem grup rozłamowych przez mających w tym interes.

    Charakterystyczna jest przy tym głupota kupców/ pośredników.
    Dla indywidualnych zysków- podwyższając ceny zbytu, destabilizowali swoje kraje……
    Zysk może i indywidualny, ale cena uspołeczniona.
    Zresztą, Darwin na ten temat miałby coś do powiedzenia.
    W trakcie rabunków swych magazynów, niejeden z tych biznesmenów na cudzym nieszczęściu, tracił życie…..

  191. Brawo Krzysia,
    Nie tak dawno, podobnie pisałem o tych „prześladowanych” klechach w których zakochali się u nas wszyscy ateiści; a przecież bycie człowiekiem porządnym nie powinno wzbudzać takiej sensacji. Porządny człowiek, a ksiądz przede wszystkim, powinien być normą.
    Co do papieża, to jest on cwańszy, niż się wszystkim zauroczonym jego stylem bycia wydaje.
    Mówi się o katolikach, że nie potrafią zastanowić się nad tym w co bezrefleksyjnie wierzą, a okazuje się, że i niewierzący zatracili zdolność do refleksji; a wystarczy zastanowić się o co, tak na prawdę, chodzi papieżowi – o odbudowanie i wzmocnienie watykańskiego imperium. O przyciągnięcie z powrotem tych którzy się na Kościele zawiedli. Ot i cała filozofia bycia dobrym wujkiem dla wszystkich. Na pewno nie w ich interesie.
    PS.@Mag,
    Chyba jednak lepiej być z pod ciemnej gwiazdy, niż z pod czerwonej.

  192. http://www.youtube.com/watch?v=w5hsZBIMIl0

    „Do prostego człowieka” w nowym wykonaniu…….
    Pewne wiersze są wiecznie aktualne…..

  193. Jak polski chlop mowil ; miedzy Bogiem ,a Prawda …
    i czas, aby sie zastanowil co mial w zasadzie na mysli?
    Pozdrawiam

  194. wiesiek59
    Mylisz się.
    Co jest Twoim zdaniem rewolucją?
    Gdyby przywołac historię ostatnich stuleci, to dwa wydarzenia na pewno zasługują na to miano. Pierwsze z nich to Wielka Rewolucja Francuska, a drugie: Rewolucja Październikowa.
    Opierając się na genezie tej pierwszej, klasyk – Tocqueville, jeszcze w XIX wieku wywodził, że do rewolucji dochodzi NIE WTEDY, gdy kryzys społeczny osiągna dno, lecz WTEDY, gdy sytuacja się poprawia, lecz – wedle opinii społeczeństwa – proces ten przebiega za wolno. Rewolucja Francuska wybuchła po tym, jak – po 170 latach! – ponownie zwołano Stany Generalne, czyli quasi parlament.
    Tę teorię potwierdziły okoliczności wybuchu Rewolucji Październikowej. W okresie największego, carskiego zamordyzmu miały miejsce jedynie zamachy terrorystyczne. Rewolucja (także wcześniej lutowa) wybuchła po tym, jak zafunkcjonowała Duma, organ ewidentnie, choc nie w pełni, demokratyczny.
    Chyba, że za rewolucje uważasz polskie wydarzenia z lat 1956 (Poznań), 1970 (Wybrzeże) i sierpnień 1980, mające niewątpliwie podłoże w podwyżkach norm (Poznań), lub cen podstawowych artykułow?

  195. Nie mozna zwolnic przedsiebiorstw od podatku ,/mozna jedynie wprowadzic
    ulgi dla malych przedsiebiorstw / bo kazde przedsiebiorstwo korzysta z infrastruktury regionu i wyksztalconych ludzi ktore dane panstwo daje
    stawia mu do dyspozycji ,a to kosztuje .itp .itd.

    Postaram się wytłumaczyć.
    Podatek CIT jest podatkiem liniowym nałożonym na wszystkich konsumentów, skrywa się on pod pozorem podatku płaconego przez wrednych kapitalistów którzy się w ten sposób dokładają do wspólnej kasy ale to tylko tak wygląda:)
    Proszę się zastanowić,
    Mamy dwa modele, w jednym przedsiębiorstwa nie płacą podatku a w drugim płacą.
    W przypadku modelu pierwszego ceny towarów i usług kształtują się na poziomie X, oczywiście różne iksy mamy w gospodarce, ale umowny X dla wszystkich towarów i usług dało by się wyznaczyć.
    I w takiej gospodarce, o takim poziomie cen wprowadzamy podatek CIT, wszystkie firmy płacą.
    Co dzieje się z cenami?
    Twierdzę, że rosną o wysokość podatku.
    Pan twierdzi, jak Żakowski, że jak opodatkujemy banki to one zapłacą ze swoich zysków.
    Nieprawda, usługi zdrożeją, banki wyjdą na swoje. To konsumenci zapłacą.
    Biedni dużo, bo oni wszystkie zarobione pieniądze wydają na towary i usługi, bogaci tylko w części w której wydają, oszczędzone pieniądze bez podatku.
    Niesprawiedliwość.
    Jakby PS miał biznes, wolałby żeby koszt utrzymania państwa na firmę przerzucić, w koszty jak to się mówi, czy zapłacić te pieniądze w progresywny sposób ze swojej kieszeni? Zwalniając z ich zapłacenia najbiedniejszych którzy w towarach i usługach nie płaciliby na wspólne dobro czyli on by musiał sięgnąc głębiej. A biedni taniej by mieli.
    Niech się socjaliści do tego ustosunkują:)

  196. A poza tym po co zabierać pieniądze przedsiębiorstwom, niech się rozwijają, kapitalistów którzy kasę z firmy zabierają na samochody, domy czy palmy, tym zabierać, jak we Francji, tylko progi też takie:)))
    Tylko ludzie płaca podatki bo tylko ludzie z nich korzystają, firmy nie, firmy służą ludziom, bo dają im pracę i dostarczają chleba butów, najlepiej jak tanich i dobrych.

  197. Prawde powiedziawszy wszyskie podboje i miedzyludzkie wojny weszly do histori nie dlatego ze zwyciezono ,mordowano , ale dlatego ze budowaly NOWE PRAWO !
    Bez prawa nie ma prawdziwego zwyciestwa , prosze sprawdzic w historii .
    Pozdrawiam

  198. parker
    18 września o godz. 15:34

    Otwieram firmę, na dzień dobry płacę ZUS w wysokości 1000 zł, media, czynsz, to powiedzmy drugie 1000.
    Jaki obrót miesięcznie powinienem mieć, by wyjść na swoje?
    Zakładając 10 % zysku, jakieś 40 000 zł miesięcznie.
    Na czym można wykonać taki obrót?
    Nie na groszowych cenach artykułów chemicznych, czy spożywczych.

    Te koszty uniemożliwiają prowadzenie większości usług i handlu, bo są niezależne od obrotu firemki. Dopiero duża skala obrotów generuje odpowiednie zyski.
    Im większa skala, tym zarobki stanowią mniejszą część zysku firmy.

    Tymczasem, nasze Państwo traktuje te firmy jednakowo w przypadku haraczu zwanego ZUS, powodując likwidację wielu z nich, lub przejście w szarą strefę.
    Masz jakiś pomysł, co z tym zrobić?

  199. Z.B.I.G.
    18 września o godz. 14:32

    Pozwolę sobie pozostać przy włąsnym zdaniu.
    Te rewolucje za zapalnik miały głód.
    Słynne „jedzcie ciastka” gdy nie ma chleba…..

    Z takich iskier rozgorzał niejeden płomień.

    Grunt do rewolucji to temat rzeka, nierówność wobec prawa, kontrowersyjne przepisy, aresztowania opozycji, lokauty, rugi, przemoc prywatnych milicji, szwadrony śmierci, walka o władzę…..
    Ale najczęściej- głód i pogorszenie się- relatywne- warunków życia biedoty, która przez mgnienie widziała jakąś perspektywę na przyszłość.

    PS.
    18 września o godz. 15:48
    Napoleon pozostawił po sobie Kodeks, istniejący do dziś.
    I Rzym stanowił Prawo cytowane do dzisiaj.
    Ataturk siłą wprowadził własne prawa, korzystne dla wszystkich obywateli.
    Wielcy rzeźnicy, czy wielcy zdobywcy, KONSOLIDOWALI swe nabytki za pomocą stanowienia praw- na lata.
    Cena nawet narzuconego pokoju jest mniejsza, niż walki wszystkich ze wszystkimi.

    Kongres Wiedeński niesprawiedliwie podzielił świat, ale przyniósł na prawie 100 lat pokój……

  200. Jeszcze inaczej……
    Sprzątaczka chce założyc jednoosobową firmę.
    Pracując 180 godzin/miesiąc przy stawce 10 zł/h zarobi 800 zł?
    Resztę pochłonie ZUS…..
    A gdzie inne koszty?

    Może samozatrudnienie ma sens przy specjalistycznym wykształceniu, wolnych zawodach.
    Ale to chyba nie więcej niż 10 % miejsc pracy.
    Co z resztą populacji?

    Umowy śmieciowe dotyczą ponad dwóch milionów przeważnie młodych ludzi.
    Brak zdolności kredytowych, niepewność bytu, ograniczaja ich możliwości jako potencjalnych rodziców, kredytobiorców, kosnumentów.
    Budowac przyszłość na chwilówkach?
    Bedąc niepewnym losu?
    „Wolni najmici” XXI wieku…..

    Co pozostaje?
    Wątki z „Naszej klasy”?

  201. @ Drogi Lechu – my w Polsce staliśmy się strasznie „zaściankowi” – poza Unią (no i oczywiście „Wielkim Bratem” zza Oceanu) nic na świecie dla nas nie istnieje. O niczym więcej nic głębszego nie wiemy (i nie chcemy wiedzieć). To jest też jakaś forma pozostałości (czy nawrotu pod wpływem kontrreformacji) epoki saskiej – oczywiście w innym wymiarze, w innym czasie historycznym, innej sytuacji społeczno-kulturowej. A także kultury chłopskiej, kultury „Ślimaka” z prusowej „Placówki” (ponad 80 % tego społeczeństwa ma korzenie chłopskie – ze wszystkimi przywarami i zaletami z tym związanymi – tylko wszystkim po 1989 roku wydało się, że są kontynuatorami szlacheckich „posesjonatów”. Stąd bierze się mentalność: Byle polska wieś ….. (itd. itp.). Pilnowanie swego trzewiczka, swego obejścia, swego „interesu”. I brak ciekawości świata, Świata innego ….. Na ową złą tradycję polskiego „intelektu” nakłada się tu także egoizm i egocentryzm, hodowany przez współczesna neoliberalną kulturę zamknięta w słowach: „li-tylko-zysk”. No i naturalnie polski, ludowy, maryjny, bezrefleksyjny i „ciasny” katolicyzm (taki jakim go kultywował Wyszyński & comp.).
    Pozdrawiam smutno – bo to źle (w wymiarze intelektualnym empatycznym, społecznym, kulturowym) wróży temu społeczeństwu.
    Radek Czarnecki

  202. Radosław S. Czarnecki
    Trudno nie przyznać ci racji. Serio. Też jest mi smutno z powodu marności polskiego społeczeńtwa.
    Ale czy znasz jakiś cywlizowany sposób, by wymienić je na lepsze?
    No bo chyba nie chodzi ci o jakąś prawdziwą, ekstra rewolucję, bo każda „eliminuje” , przy okazjii, nie tych, co byśmy chcieli (jacyś tam MY).

  203. wiesiek59
    18 września o godz. 13:32
    „Nasza cywilizacja powstała przecież dzięki lenistwu…..”

    Szanowny Panie,
    to bardzo szkodliwy mit. Niestety, w Polsce bardzo rozpowszechniony.
    Bez obalenia tego mitu Polska ma mizerne szanse na wydobycie sie z dziadostwa.
    Obalenie tego mitu to bylawy chyba wlasnie ta rewolucja, ktorej obecnie
    Polsce najbardziej potrzeba.

  204. @mag – rewolucja nie wybucha z tytułu naszych chciejstw, oburzeń, moralności, religii, aksjologii itd. To jest proces obiektywny i nasze „oburzenie” czy „wstręt” drobnomieszczan do takich zjawisk nie maja tu nic do rzeczy. Choć w środku ci drobnomieszczanie i inne „piękno-duchy” zawsze się nią, samą rewolucją fascynują, bo ona jest fascynująca (jest jak step azjatycki): kulturowo, społecznie, historycznie – czas wtedy przyśpiesza a zmiany idą lawinowo. Tworzy się na naszych oczach nowa jakość – nie wiemy czy dobra czy zła. I to właśnie jest fascynujące, frapujące, a przez to – swobodne, wolne od ludzkich „chcic”.
    Marność – jak piszesz „mag” – polskiego „bagienka” mnie coraz mniej obchodzi. Po prostu na świecie jest tyle frapujących i interesujących zjawisk, kultur, procesów, konstrukcji (materialnych, duchowych, mentalnych etc) że to „bagienko” zostaje „poza mną” coraz bardziej. Wyzwalam się z niego. Wpierw jestem – i zawsze się czułem – człowiekiem, obywatelem świata (dziś – Europy, ciągnącej się do ….. Kamczatki; sam to widziałem i czułem niedawno na swe własne oczy, choć droga z Wrocławia do Abakanu – 6000 km – to dopiero 1/2 odległości na kraniec Azji, nad Pacyfik). Potem – jestem członkiem swego „klanu” – Czarneckich; rodziny z historią pisaną od 1552 roku; mitycznie, legendarnie, tradycyjno-narracyjnie to jeszcze ponad 350 powiedzmy lat „do tyłu”, do historii Prusów. A Polska – to wytwór naszego języka, myśli, a potem – kultury. To dopiero jakieś 150 lat historii – wcześniej o czymś takim jak „Polska” mówić nie można. To określenie jest na III miejscu dopiero w ww gradacji znaczeń.
    Co zrobić więc aby polskie „bagienko” przestało być owym „bagienkiem” ? Ludzie tu muszą zacząć myśleć samodzielnie (nie w takt dyrygowania przez różnych Prezesów, Tusków, Rydzyków, Wojtyłów czy Wyszyńskich – w przeszłości), auto-krytycznie i racjonalnie, nie romantycznie, religijnie (to – w sercu !), afektywnie, stać się mniej emocjonalnymi a bardziej – pragmatycznymi (w pozytywnym tego słowa znaczeniu – nie oportunistami, nie lizi-dupskami, nie serwilistami).
    Ale dopóki jest tu „tyle Kościoła” (Kościoła nie Franciszka, ale Hosera, Pacyfika-Dydycza, Tatki Rydzyka, Michalika, Depy, Deca, Głódzia, Dziwisza, ks. Oko i Longschampsa, Terlikowskiego, Hołownii i innych nawiedzonych hipokrytów z tzw. „ludu bożego) inaczej niż jest być po prostu nie może.
    Za dużo tu Autorytetów i czołobitności wobec nich, uniżoności, serwilizmu (wszelkiego). Człowiek nie może mieć jednego autorytetu, bo wtedy jest jego „bałwochwalcą”, wyznawcą, czcicielem. Człowiek winien próbować budować sobie konstrukcję wyjętą z wielu, z mnogości Autorytetów. Swoją konstrukcję, jako Miara Wszechrzeczy (cytuje z Parmenidesa). A jak jest u nas – wiesz „mag” doskonale. „Owczy pęd” …..
    Pozdrawiam smętnie, ale w poczuciu indywidualnej „wolności”
    Radosław Czarnecki
    PS: po powrocie ze środka Azji (niemalże) wiem jedno: step to wolność. Na pewno !

  205. To jest naprawde wkurwiajace !
    Wszedzie na swiecie tzw inteligencja ustawia sie w czolowej roli w celu promocji pozytywnych zmain, rozwiazywania problemow kraju i spoleczenstwa i poprawy zycia ogolu.

    A w Polsce inteligencia opertana mania usprawiedliwiania tepej wladzy. Jak kundle pochowali ogony powlazili do bud i tylko od czasu do czasu wynurzaja tchorzowskie tepe lby by usprawiedliwiac nieudolnosc jeszcze bardziej tepej wladzy.

    Co widac i tu we wpisach inteligenta Czarneckiego. Dos tego blazenstwa ja apeluje. Dosc usprawiedliwiania tepej wladzy.

    Wladzy nalezy narzucic cele i domagac sie ich realizacj. Zadnych usprawiedliwien. Niech wykonuja robote lub wypierdalaja. Panie Czarnecki czy pan ma potecjal by to zrozumiec ?

  206. Ryszard S. Czarnecki
    Stawiasz trafną diagnozę (zresztą zgadzałam się z Twoim poprzednim wpisem), pytałam tylko o patent (?!) na lepsze społeczeństwo, bardziej świadome, obywatelskie, czy jak to zwał.
    Ani Ty, ani ja recepty raczej nie znamy.
    Rewolucje, jesli to rozwiązują, to w dłuższym procesie ( dalekosiężnychs kutków rewolucji), a nie z poniedziałku na wtorek.
    Utoczyliśmy w XIX i XX wieku niemało krwi, walcząc o przetrwanie, wolność, równość i braterstwo itd. (wg. prof. Modzelewskiego została nam tylko wolność).
    I nikt tak znowu nie pcha się, jakby życzył sobie poeta J.M. Rymkiewicz , na jakieś barykady.
    To pomysł nie na dzisiejsze czasy dla Polaków, którzy – co by nie mówić – odbili się jednak do peerelowskiej siermiężnej „urawniłowki”, może i rozczarowali do „błyskotek” kapitalizmu, wolnego rynku i słowa (każdy może pleść, co mu slina na język oprzyniesie, bez konsekwencji) i niby dlaczego mieliby z tego zrezygnować.
    Jak się zawezmą, to – oczywiście – przewalą rząd Tuska nawet przed wyborami, potem znowu pogonią Kaczora (jeśli ten wygra), albo jeszcze kogoś innego.
    I może wreszcie nauczą się demokracji, która nie polega tylko na sile protestu ulicznego czy kartki wyborczej i zamiany siekierki na kijek, ale nakłada na obywateli również obowiązki, jakąś elementarną współodpowiedzialnośc, a nie trwanie w plemiennych wojenkach podsycanych przez polityków różnych opcji.

  207. @mag – protestuję !!! Ryszard Czarnecki TO NIE JA i żaden mój klanowy pobratymiec !!!!
    Pozdrawiam

  208. „axiomie pierwszy” – jeszcze raz polecam Ci Juliana Tuwima „Pocałujcie mnie w …. dupę”. I to moje credo na „głupią władzę”. A na koniec – czytaj ze rozumieniem moje wpisy, potem się odnoś, a jesli nie potrafisz to się nie pchaj na afisz.
    Bez pozdrowień.

  209. mag, 13.00. Niestety argumenty Twoje nie wychodzą poza poziom paniusi z Żoliborza. Skrzynecki nie był moim kumplem, gdyż takich nigdy nie posiadałem. Co najwyżej kolegów, przyjaciół lub towarzyszy. Skrzynecki był towarzyszem broni, co brzmi dumnie. Było kiedyś takie pojęcie, teraz zglajchszaltowane jak wiele innych wartości. Rzeczywiście miał wyrafinowane i skomplikowane podejście do rzeczywistości, jak prawie wszyscy w tych czasach. Wszyscy myśleli autentycznie o Polsce i jej przyszłości i nie widzieli innej drogi jak poprawić to się dało. Ja wybrałem inną karierę, z sukcesem, ale bywałem często w Piwnicy, z czego się cieszę i co z radością wspominam. Młodość także.

  210. Podzielam stanowisko Hartmana w sprawie plac w Polsce. Place sa za niskie.
    Jest to wynikiem polityki ostatnich 24 lat. Polskie tepe rezimy ostatnich 24 lat , tacy historycy ktorzy nawet kioskiem Ruchu nie kierowali, ustawiaja kraj jako kraine taniej sily roboczej. Polska konkuruje tylko tania sila robocza bo Polska nie ma nic innego do zaoferowania swiatu ani nie potrafi rozwiazywac swoich problemow. I od historyka nikt nie ma prawa spodziewac sie przywodztwa.

    Kosztow pracy w Polsce nie mozna dalej zanizac. W Dani koszty pracy sa 6 krotnie wyzsze i Dania ma 2.5 razy mniejsze bezrobocie !

    Podobnie jest u Niemcow, koszty pracy 4 krotnie wyzsze, we Francji 5 razy wyzsze w Belgii 7 razy wyzsze. We wszystkich tych krajach bezrobocie jest mniejsze niz w Polsce.

    Co jest przyczyna tak wielkich roznic ??? Brak zdolnosci przywodczych wladzy, oczywiscie. Ale rozniez zakuty tepy leb polskiego przedsiebiorcy ktory tylko w wydymaniu pracownika widzi swoj sukces. Co z koleji wskazuje na fiasko polskiej edukacji gdzie religia zabija zdolnosci organizacyjne i tworcze.

    Od podstawowki do matury jest okolo 1200 godzin religii a tylko 190 godzin fizyki. Z matematyka podobnie. Z ekonomia czyli podstawa zycia podobnie.

  211. Wyobraźmy sobie, że organizujemy się w Polsce pod hasłem: „Zanieśmy kaganek fizyki kwantowej pod strzechy”. Wyobraźmy sobie nasze dzieci bawiące się w gry komputerowe o rozpraszaniu splątanych fotonów na splątanych elektronach. Wyobraźmy sobie plakaty przy drogach wjazdowych do Polski: „Welcome to Quantum Poland”. Wyobraźmy sobie koszulki z równaniem Schroedingera. Wyobraźmy sobie polityków, którzy ukladają logistykę wprowadzenia programu nauczania fizyki kwantowej w miejsce religii. Wyobraźmy sobie rozmowy przy stole na temat komputerów kwantowych. Wyobraźmy sobie Polskę jako światowego lidera fizyki kwantowej, a co za tym idzie, wielu nowych technologii.
    http://studioopinii.pl/michal-leszczynski-kwantowa-polska/
    =================

    Jeden ze sposobów na wyjście z impasu?
    Bo można wrócić znów do starego i dalej aktualnego
    „więcej mydła, mniej kropidła”…….

  212. Przykład Singapuru pokazuje, że centralne zarządzanie może rozwiązywać problemy, z którymi nie radzi sobie wolny rynek. Potrzebna jest jednak spójna polityka państwa nastawiona na szybki rozwój gospodarczy. Bez 8 proc. corocznego wzrostu PKB obywatele Singapuru nie byliby w stanie wygenerować tyle pieniędzy, by sfinansować „narodowy plan mieszkaniowy”. Konsekwencji w realizowaniu planu i spójności wizji sprzyjał fakt, że w Singapurze od ponad 50 lat rządzi jedna partia (Partia Akcji Ludowej, ta która wygrała wybory w 1959 r.) a ponadto przez przeszło 30 lat rządził także jeden premier (wspomniany wcześniej Lee Kuan Yew), co jest sytuacją niespotykaną we współczesnych zachodnich demokracjach.
    http://www.obserwatorfinansowy.pl/forma/analizy/singapur-pokazal-jak-zapewnic-obywatelom-duzo-tanich-mieszkan/?skad=newsletter20130918
    =================

    Sposób na dobrobyt?

    Czyżby Axiom miał rację?
    KOMPETENCJE i długofalowa koncepcja?
    Nie rewolucja, a doskonalenie systemu?
    Bez ideologii, zacietrzewienia i populistów…….idealny świat dla normalnych ludzi……
    Lepszy diabeł znany, przewidywalny, niż nuworysze obiecujący gruszki na wierzbie.
    Chyba…..

  213. @axiom1 18.09.godz.20.24, 20.45, i tu się zgadzamy, w kilku innych sprawach zresztę też tylko po cholerę (sytuacja kiedy przekleństwo jest niezastąpione) ten kiosk Ruchu i jego
    kierownik, który się nie podjął trudu prowadzenia biznesu. Precyzuje Pan swoje przemyslenia celnie, wysnuwa logiczne wnioski, a potem trzeba cały ten wysiłek potraktowac z przymrużeniem oka, lub z troską czy to oby nie nerwica natręctw.

  214. jasny gwint
    Brawo!
    Twoje repliki nie wychodzą ponad poziom tych w stylu „paniusia z Żoliborza”.
    Znakomite wystawiasz SOBIE świadectwo jako klerk krakowski (przepraszam prawdziwych klerków z Krakowa). Ot, dżentelmen w każdym calu!
    Czy ja zdeprecjonowałam Wasze „braterstwo broni” (Twoje i Skrzyneckiego) uwagą, że Piotr Wielki (bo na to miano zasługuje) postrzegał rzeczwistość w sposób bardziej złożony niż Ty?
    Czy aż tak bardzo uraziłam uwagą o braku poczuciu humoru? Przecież, gdybyś je miał, to również w poczuciu skromności (której też ci brak) wmyśliłbyś coś bardziej błyskotliwego niż prostacka odzywka, którą co jakiś czas mnie częstujesz.
    Sądzę, że Skrzynecki zarumieniłby się ze wstydu, gdyby przeczytał, jak jego kumpel z młodości zwraca się do koleżanki z blogu.
    Oczywiście, naburmuszysz się, ale za nic w świecie nie przeprosisz.

  215. W końcu!, o godzinie 9.36 najprawdziwsze oblicze chlebodawcy @ Parkera wyglądnęło spoza quasi-naukowych rozprawek o ekonomii, wklejonych entymonów i grubiańskich odzywek; oto szef w całej swojej łaskawosci daje zarobić parę groszy chłopakom, dokładając im sprzątanie zakładu i obłudnie tłumaczy to dobrodziejstwo chciwoscią pracowników. Szefie! kiedy oni to robią?, w czasie pracy?, mało prawdopodobne, bo jak Pan sam napisał brud i bałagan był spowodowany dużą iloscią pracy, czyli że po godzinach. A te nadgodziny to jak liczone?, na to pytanie może Pan sobie odpowiedzieć przed Bogiem i historią, mnie akurat to nie interesuje. A tymczasem zaoszczędziło się trochę kasy i to jest powód do zadowolenia dla osobników Pańskiego pokroju i znowu udała sie sztuczka pomanipulowania trochę ludzmi. Fakt, 1 na 100 urodzonych przychodzi na swiat psychopatą, w sprzyjajacych warunkach rozkwita, tak że to nie do końca Pańska wina. Ale szefie, błędy ortograficzne wynikają jednak z nieuctwa, twórco.

  216. @mag, @ Jasny Gwint z przykroscią czytam Wasze wypowiedzi, przestańcie sobie dokuczać. Mam o Was obojgu jak najlepsze zdanie, a tu czuję się (i chyba nie tylko ja) , jak strona przy zwasnionym małżeństwie. Oto wiadomosć z wczorajszego dnia która z pewnoscią rozchmurzy Wasze oblicza, jesli usmiechniecie się jednoczesnie, znaczy że wszystko między Wami jest okay:
    W jakims tam miescie w Polsce złodzieje kradną zawartosć kubłów na smiecie przed przyjazdem własciwego samochodu z firmy, która wygrała przetarg na wywóz.
    Wypowiedz kierownika zakładu dla TV Polsat: „wybierają nam najlepszy towar…”
    @Jerzy P. zapomniałam wczoraj przesłać ten usmiech, chyba się nie zestarzał.

  217. „Ta pani ma rację” (żabka konająca
    18 września o godz. 22:43).
    Anegdotka życiowa i trafna i śmieszna. I do tego wskazująca, że jedni zażywają tylko wolności, inni wolności gospodarczej bez wolności a inni marnotrawią cenne dobra z nadmiaru dostatku w kraju niedostatku żyjąc w niedostatku we własnym mniemaniu, skoro marnotrawią cenne dobra.

  218. żabko konająca (z g.22:43)
    Tu nie chodzi o dokuczanie sobie wzajemne, ale nieznośną pryncypialność jasnego gwinta, ponurowatość i złośliwość zjadliwą, bez ktrzy luzu czy uśmiechu, nie mówiąc o jego totalnym braku empatii. Jesli masz w jakiejkolwiek sprawie choć trochę inne zdanie niż on, pozwolisz sobie na najmniejszą krytykę czegoś, co jest dla jasnego gwinta dogmatem, to masz przechlapane. I tyle.
    Gdybym nawet miała takiego gościa za męża ( a propos „zwaśnionego małżeństwa’), co wydaje mi się niemożliwością, zważywszy na jego charakter (bo poglądy można mieć różne), to uciekłabym od niego NATYCHMIAST.
    Bardzo to miłe z Twojej strony, że troszczysz się o jakieś zrównoważenie nienajgorsze samopoczucie blogowiczów i widzisz potrzebę traktowania się wzajemnego przynajmniej na poziomie elementarnego szacunku i przynajmniej ostrożnej życzliwości.
    Wydaje mi się, że moje starania idą w podobnym kierunku (zresztą nie tylko na tym blogu), ale zbyt wielu sukcesów nie zaliczyłam.
    Dobranoc (choć nie u Ciebie).

  219. Jak to dobrze przeczytac takich osob jak pan axiom, gwint albo zabka konujaca.Tyle mondrych propozycji a i nauczyc sie duzo mozna. A i pan Jan jak wygra wybory to napewno chytrusom prywaciazom poprzetronca kosci.

  220. @Ted, wiem że Pan się stara, ale ileż można…

  221. Mag, smieję się po raz kolejny tego wieczoru, co za perfekcyjna analiza charakteru, a gdyby tak potraktowac wszystko jako nie wady osobowosci a przymioty czyli jako „plusy dodatnie”?

  222. Prawdziwe oblicze człowieka wylazło z tego komentarza żabko, ja chciałem zatrudnić sprzątaczkę żeby ulżyć ciężkiej pracy, to pracownicy okazali się pazerni na kasę i zaproponowali rozwiązanie.
    To odwracanie kota ogonem.
    Ale jak się nic nie rozumie z otaczającego świata, to się znajduje takich samych i z nimi dyskutuje, o innych jak na tym blogu. Jasny gwint to powiedział a axoim to ….
    I tak dzionek zleci na wzajemnej adoracji i pyskówkach.
    Proponuje sporty walki, pozwalają się wyżyć, albo bieganie, gęba się łagodniejsza robi.

  223. Blogi przyciągają frustratów.
    Ich porażki, czy nawet tylko brak sukcesów do których każdemu się wydaje jest predestynowany, przenoszą na całe społeczeństwo.
    To dlatego w ich komentarzach świat jest okropny i zmierza ku katastrofie.
    W oczach emigranta ku katastrofie zmierza Polska, to racjonalizowanie swojego wyboru, ciężko im na emigracji, samotnie często, no ale mądry jestem że wyjechałem, bo tam ze śmietników wyjadają i zaraz się wszystko zawali przez dyktatora Donka.
    Oczywiście byłoby wspaniale jakby im pozwolić rządzić, no ale kto by ich słuchał, wiadomo, mafia.
    Oni niewiele rozumieją z tego co czytają, nawet w ulubionej prasie, frustracja im nie pozwala, bo szukają tylko potwierdzenia swoich wyobrażeń na temat konstrukcji świata, konstrukcji która ich skrzywdziła, skrzywdziła ich władza, szef w pracy, nie płacił za ich talent, ba, nie dostrzegł go.
    Oni świat biorą na wiarę.
    Dobrze że teraz oferta wiar szeroka, bajki opowiadają z lewa, z prawa i teraz Hartman jeszcze:)
    Znajdują oni sobie takich samych i razem zajmują blog.
    Czuja się na nim swobodnie, gospodarz wyszedł, chatę zostawił i pełną lodówkę.
    I jak ktoś chce wpaść, to trzeba go napaść, nawet jak się niewiele rozumie z tego co mówi, może nawet zwłaszcza wtedy. Bo to nasz teraz salon.
    Zostańcie sobie, gospodarz do lodówki nie dorzuca, pety i puste butelki się po podłodze walają a okna niewywietrzone, zajrzę kiedy indziej.

  224. @mag
    Powinnas byc wyrozumiala. Jasny gwint, zasluzony dla Polski, jeden z symboli polskiej mysli technicznej i porcesu odbudowy a teraz osaczony przez psioro-podobny element i kurie w Krakowie ma prawo do okazania swego niezadowolenia.
    Jego bledem jest ze chcialby Polske naprawiac tylko sam zamiast szukac jak najwiekszej koalicji. W dodatku podlega on procesowi pelzajacej demoralizacji i zaniku towczych przemyslen po przez kontacty z kolezka inteligentem Czarneckim z Wroclawia ktory poduswa mu bezproduktywne lektury starych, zapomnianych i oddalonych od rzeczywistosci medrcow.
    Stad widac coraz mniej i mniej przemyslen z strony jasnego gwinta i coraz wiecej odsylanek po prze linki. I od czasu do czasu sa te stany niezrownowazenia. Co trzeba zrozumiec. Pomysl, gdybys mieszkala w Krakowie,…

  225. axiom1, 9.37. Rozbawiłem się. Znalazł się psychiatra analityk. Nie jestem żadnym symbolem odbudowy. Jestem jednym z milionów, którzy wtedy żyli i próbowali tworzyć. Stworzyli co było możliwe. Mogli być z tego nawet dumni. Wszyscy zostali teraz znieważeni i wyzbyci swoich biografii. Przez ograniczonych ciemniaków kościelno reakcyjnych, za judaszowe srebrniki dolarowe. Profesor Kieżun miał łzy w oczach z tego powodu. Ja nie płaczę. Jestem człowiekiem pogodnym i zawsze pełen uśmiechu, optymizmu i ciekawości życia. Blog jest szczególnym miejscem. Są tu różni ludzie, nie zawsze mądrzy. Więc piszę jak pozwala na to towarzystwo. Trochę nie raz dla zabawy.

  226. mag, 21,34. Przepraszam jeśli uraziłem. Nigdy nie myślałem, że jesteś paniusią z Żoliborza, aczkolwiek ten Żoliborz źle się często kojarzy.

  227. jasny gwint
    Niepotrzebnie Żoliborz źle Ci się kojarzy. To bardzo piękna dzielnica, znana z pepeesowskich i spóldzielczych tradycji. To tu powstawały przed woją „szklane domy” dla robotników, czy tzw. postępowej inteligencji, nowoczesne placówki oświatowe i kulturalne dla mieszkańców. Szczęśliwie ocalała, mimo że podczas powstania warszwskiego była tu „Republika żoliborska”, ale zniszczenia stosunkowo niewielkie.
    Ta tradycja jakoś przetrwała, bo mieszka tu stosunkowo licznie – w porównaniu do innych dzielnic – drugie, trzecie czy czwarte pokolenie żoliborzan.
    Wiem, że ludzie kojarzą Żoliborz przede wszystkim z JK, ale on ma tu raczej przechlapane (a PIS na Żoliborzu wyborów nie wygrywa). No i z ks. Popiełuszką. Biedny ten ksiądz, bo wokół Kościoła św. S. Kostki, jego parafii powstał poteżny przemysł dewocyjno-patriotyczny (przyjeżdżają wycieczki z całej Polski). Wystąpienia tamtejszych ksieży „patriotów” w duchu radiomaryjnym są karykaturą tego, co On głosił.
    Ja do Krakowa i krakusów uprzedzeń nie mam, choć byłoby się do czego przyczepić. Choćby do abp Dziwisza i jego admiratorów, Akademii Papieskiej jako uczelni – kuźni wspólczesnego obskurantyzmu, czy choćby do tego, że mieszkańcy słabiutko poparli protesty w sprawie pochówku na Wawelu pary prezydenckiej.
    Na szczęście jest w Krakowie tyle wspaniałych rzeczy i mieszka tam tylu ciekawych ludzi (mam licznych przyjaciół krakowskich), że różne przytyki można sobie darować.
    Kto wie, może wybrałabym się z Tobą na spacer po Plantach…
    .

  228. Dotarła do mnie dziś informacja. Dziewczyna pracująca w Alior Bank przyniosła do pracy gazetę „Dziennik Trybuna”. Lewicową. Szef zareagował mocno oświadczając, że „on sobie taką gazetą dupę wyciera”. Po czym dziewczyna zostało zwolniona ze skutkiem natychmiastowym, jako że „nie pasuje do grupy”. 25 lat po uzyskiwaniu wolności.

  229. Chcialam juz napisac zupelnie sie sfrustrowalam jak Was droche poczytalam ,ale na szczescie ktos mi przypomnial stare i czasem
    dobre czasy ,Planty ,Zoliborz ,Kepe … ponoc ktos kiedys mowil najlepszymi
    Warszawiakami sa ci Krakowa…
    Pozdrawiam
    ps. Panie Parker prosze przy nastepnej podwyzsze odciasc z nadadku
    i zatrudnic sprzataczke ,i prosze przestac narzekac na tych
    co wyjechali /przeciez oni zmniejszyli rowniez polskie bezrobocie ? /…

  230. Jeśli to prawda z tym zwolnieniem z Alior Banku ze „skutkiem natychmiastowym” z powodu „Dziennika Trybuny” to ZGROZA!
    Rozdmuchałabym sprawę natychmiast na miejscu tej dziewczyny.
    Chyba, w co jednak wątpię, że nie ma w Polsce żadnego „przekaziora”, który by się tego podjął.

  231. mag
    19 września o godz. 14:55

    „Jeśli to prawda z tym zwolnieniem z Alior Banku ze „skutkiem natychmiastowym” z powodu „Dziennika Trybuny” to ZGROZA!”

    Szanowna Pani,
    ZGROZA to jest, ze w dwadziescia pare lat po „obaleniu komuny” faceta
    na kierowniczym stanowisku w banku na papier toaletowy nie stac.
    Biedaczysko, gazeta podcierac sie musi.
    (chyba, ze masochista jakis i tak z wlasnej woli)

  232. Panie Profesorze, a co z ludźmi, którzy mają minimalne renty i emerytury (831,15 zł brutto, netto ok. 720 zł) ? O nich przede wszystkim należy się upomnieć, to przeważnie ludzie starsi i schorowani, bezsilni, skazani na POWOLNĄ EUTANAZJĘ. Powinien być jakiś dodatek socjalny wyrównujący, proszę się o nich tez upominać!!!
    Tymczasem cisza…, nie ma tematu, nie ma tych ludzi?
    Według danych GUS za 2011 rok liczba osób otrzymujących świadczenia (emerytów i rencistów razem) do 800 zł brutto miesięcznie wynosiła 642,1 tys., a świadczenia 800 – 1000 zł miesięcznie otrzymywało 602 tys. osób. Sukces gospodarczy Polski w Unii Europejskiej jest okupiony cierpieniem tych ludzi. Można bezkarnie o nich zapominać, bo nie są w stanie się zorganizować i protestować. Zróbmy to za nich i dla nich !

  233. Levar
    19 września o godz. 15:19
    Ale Pan im suptelnie wyklarowal ,chyba dzieki Panu wyzdrowieje..
    Serdecznie pozdrawiam

  234. Przepraszam ze powaznie ,ale wczoraj zmarl w Niemczech;Marcel
    Reich-Ranicki z Warszawskiego Getta ,czlowiek ktory myl niesamowie do- rym krytkiem literackimi i zawsze mowil prawde ,Nawet jak mu niemiecy
    „niezrozumielcy” chcieli nadac nagrode telewizyjna /?/…
    Niemcy sie wtedy skompromitowali i nawet moze do tej pory nie wiedza?
    ,chodz potem mogl przemawiac w Reichtagu . Jak Mu przystalo !
    Mowil zawsze ze byl Zydem ,Niemcem i Polakiem !
    Pozdrawiam
    ps.
    Moje dzieci zdwonily do nas z zalem ;mama,papa Reich-Ranicki umarl!

  235. Czym jest praca? Czy jedynie czynnościami opłaconymi na rynku? Jeśli spojrzymy na ludzkie życie, łatwo się przekonamy, że ludzie robią różne pożyteczne rzeczy bez pieniędzy. Kto policzy, ile jest nieopłaconej pracy w internecie? A pomoc sąsiedzka, opieka nad starszymi w ramach wolontariatu, praca społeczna na rzecz środowiska lokalnego, akcje obywatelskie, projekty kulturalne, edukacyjne, badawcze, sportowe… Świat jest przepełniony pożyteczną, choć nieopłaconą działalnością. Im bardziej praca zarobkowa będzie się stawała przywilejem, tym więcej będzie tej nieopłaconej aktywności. Dochód obywatelski wydaje się i z tego punktu widzenia idealnym rozwiązaniem: umacnia wiarę w człowieka i jego naturalną kreatywność. Nie mają racji ci, którzy uważają, że naszą naturą jest unikanie pracy.
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/ludzie-chca-nie-tylko-przetrwac-rozmowa-dr-hab-ryszardem-szarfenbergiem
    =================

    Interesujące…..

  236. Od razu inaczej, ba całkiem dobrze i przyjemnoscią towarzyszłabym @mag i@JG w tym spacerze po Plantach. I ja czuję się odrobinę lepsza, nawet gotowa jestem wyjasnić @Parkerowi, że nie przyjechłam do USA dla pieniedzy, a z powodów bardzo osobistych. I nie pracuję, jestem na utrzymaniu dzieci, a tę biedną emeryturę w Polsce przeznaczam na pomoc rodzinie w kraju, bo taka jest potrzeba. Tak, że Pańskie wyobrażenia o frustracji, samotnosci itp. pozostaja tylko wyobrażeniami, ale tak jest że prezentując swoje mysli czy poglądy na blogach poddajemy je pod publiczną ocenę, czasem i krytykę i z tym ryzykiem trzeba się liczyć, że nie wszystkie nasze poglady spotkaja się z aplauzem. Uwiebiamy udzielac rad, których i tak nikt nie słucha; w odpowiedzi na Pańską troskę o moją kondycje fizyczną mam również propozycję leczącą morale: prosze zatrudnic sprzataczkę, najlepiej na umowę „o dzieło”, a pracownikom dać podwyżkę np. 10 zł netto, ta ich chciwosć to po prostu niedostatek i liczenie się z każdą złotówką. Ponadto mają chyba jakis fach wyuczony, może i wydajnosc wzrosnie, gdy w czasie pracy nie będzie potrzeby poruszać się ze scierką umocowaną u nogi. A historyjce o smieciach chodziło o cos zupełnie innego (fakt, że służą czasem jako jedyne zródło pożywienia), o surowce wtórne na których zarabiaja firmy wywożące odpadki. Sam Pan widzi, że kompletnie się nie rozumiemy i to jest pożegnanie w dziedzinie wymiany poglądów na przyszłosć.

  237. Parker ujawnil ze czas pracy jego pracownikow jest warty tyle samo co czas pracy sprzataczki. Coz to za biznes ??? To musi byc jedna z najbardziej prymitywnych struktur wyzysku najtanszej sily roboczej.
    Oczywiscie taki biznes moze konkurowac tylko niskimi cenami to jest tania sila robocza. Sukces Parkera lezy wiec w wyjebaniu pracownika. Niestety polski przedsiebiorca nie potrafi innaczej.
    Ciekawi mnie kiedy pracownicy sprzataja? Chyba po godzinach.

  238. Przyjechałaś do Ameryki z powodu dzieci, siedzisz w domu i się frustrujesz, wyjdź, pobiegaj. Pezestaniesz konać, odrzyjesz, te blogi ci nie służą żabko.

  239. Szefie, słownik, SŁOWNIK ORTOGRAFICZNY i to jest moje ostatnie słowo.

  240. Szanowny Panie Profesorze, powiada Pan: „Jak to się nazywa? To się nazywa bieda. A jeśli ta bieda mieszka w mieście i ma jeszcze dzieci, to wpada w nędzę.
    I tak właśnie żyje sobie w Polsce kilka milionów ludzi”.

    No właśnie. Przedstawiam obrazek z początku transformacji, kiedy jednym zaczęło być lepiej, innym – gorzej. Odwrotnie niż za tzw. komuny, kiedy jednym było gorzej, a innym – lepiej. Mój bohater Jasiu i równocześnie kolega od harówki – metr sześćdziesiąt w kapeluszu, ale okropnie robotny wyrywacz dębów w lesie – do dziś ma gorzej, choć już jest na emeryturze. Inaczej mówiąc, odkąd pamiętam, tacy jak on zawsze w Polsce mieli gorzej.

    CHCE SIĘ ŻYĆ

    Śpię szybciej niż marszałek Kutuzow – ze cztery minuty na godzinę – więc zanim Jasiu się dowlecze do roboty – a też ranny ptaszek – ognisko już trzaska, gumiaki się suszą aż para gwiżdże, bo nie chce mi się wozić do chałupy i są na noc pod świerkiem lub pod śniegiem, ćmię czarnucha „don Pedro” – pięknie jest. Zanim nie przyjedzie Jasiu, bo wtedy nie ma ratunku – trzeba tyrać.
        Przyjeżdża. Niby Jasiu, ale – nie Jasiu.
        – Co się znowu stało? – mówię.
        Siada na klocu, wyciąga fajkę, nic nie gada.
        – Dobrze mieć kolegów, co od samego rana potrafią się znaleźć w towarzystwie – mówię. – Dzień dobry panu. Jak się spało?
        Przypala węgielkiem.
        – Wykrakałem – mówi.
        – Co – miliard w rozumie?
        – Kobita zaskoczyła. Czterdzieści pięć lat!
        – Uchlała się na urodziny?
        – A tam – uchlała. Dziecko w drodze, mówię. Nie ma co marzyć o skrobance, jak ledwie starczy na chleb.
        Strzał jak z armaty. Pękł bąbel na gumiaku – za blisko ognia.
        – A niech cię piorun spali! – mówię. – Mam tylko na jedno wino.
        Mówię, bo dla mnie, z zamiłowania – bezdzietnego, i to mańkuta, wiadomość jest straszna, co dopiero dla Jasia, jak ma już czwórkę, z tego półtora, mówi, przez brak prądu zimą.
        – Nie mam ani na jedno – mówi – ale ciotka wie, że się od wczoraj wieszam, to chyba poratuje.
        – Zaradny jesteś.
        – Inaczej by nie dała, już trochę nagrabiłem.
        – Ty dziadu z babą – starą ciotkę na takie plewy? Miałem cię za człowieka.
        – Postaw się na moim miejscu, to też cię będę miał.
        – Nie umiem się stawiać.
        Siadamy na rowery.
        – Nie ma się co spieszyć – mówi Jasiu – w tych okolicznościach sprawa jest jak w banku.
        – Najważniejsze, że czysta – chodzi o poczęte życie.
        – O to chodzi. Poza tym ciotka przepada za srajduchami, swoich nie miała. Wiesz, w razie czego, co masz gadać?
        – A bo to pierwszy raz umierasz?
        – Za nowych czasów miałem dwie piękne niespodzianki – mówi Jasiu, jak już jedziemy równą drogą. – Pierwsza – jak umarł ojciec. Pójdę do piekła, ale – niech mu tam lekko będzie – taka jest prawda. Akurat miałem długów coś ze trzy bańki, wypłata – trzy i pół z rodzinnym. Skórkowego za ojca wziąłem cztery, „Solidarność” kapnęła pół bańki – pożyłem jak człowiek. Sobie nie myśl, że to-tamto. Po prostu spokojnie się zjadło obiad, kot nawet dostał, kupiłem dzieciakom buty, z kobitą wypiłem raptem litra za cały miesiąc.
        – A druga przyjemność?
        – Po pół roku matka poszła za ojcem. Wszystko się powtórzyło, z tym że na wypłatę wziąłem trzy bańki. A teraz – kaplica. Ile to można mieć ojców i matek.
        Suniemy bez pośpiechu z wiaterkiem w plecy. Można powiedzieć, że sama nas popycha cudowna polska jesień – czas płodów, żółci i przetworów. A z przodu – cały dzień, nie byle jaki, tylko – boży. To z takiej racji myśleć o kłopotach? Może to nawet wygarnąłem, bo:
     – Zgadzam się z przedmówcą – mówi ponuro Jasiu. – Aż człowiek psu zazdrości, tak chce się, kurwa, żyć.

  241. Słyszałem, że teraz dudki w inną stronę płyną, nie z tylko do Ameryki?
    A to stały numer, zamiast gosposię zatrudnić matkę się ściąga do sprzątania, prania i gotowania, po robocie mamusia się nudzi, to zgrywa damę na blogu.
    Żabka z Łomżyńskiego czy Podkarpacia?

  242. @parker, ty wredny kapitalizdo! 😉

    Na lud prosty plujesz, Ty cudzą krzywdą tuczony.
    A to Pan dał swojemu Ludu mądrość Przedmurza, coby o wolności, równości i sprawiedliwości tubylców zaoceanicznych, i całą cywilizację śmierci, nauczał.
    PAN to bowiem uczynił Profesory i Gospodynie Domowe – Ekspertamy.

    Jeśli, szanowny zupełnie skądinąd, Profesor Hartman w tym wpisie ma rację – to jest to naukowa, tytularna racja solidarności z ekspertami – od wypisywania Unii mandatu parlamentarnego do bycia dojoną.

    Nie dziwota, że lud solidarne z jego horyzontalnym położeniem ekspertyzy wspiera i nie ma znaczenia czy kucharka, czy zatytułowana dojarka ; każdy tytuł, takim sposobem władzę ekspercką nad Wisłą i nad umysłami rozciąga.
    Kasa, misiu, kasa – ot, filozofia i etyka ludu przedemerytalnego, donoszonego etatem.
    Biletów wstępu do obory unijnej jednak nie wszystkim ekspertom wystarczy, konkurencja w biegu do ludu przed wyborami liczna.

    Więc, dopóki publiczna kasa wszystkim na drzewach nie rośnie (nasz Miczurin-Rosstowskij spod Donka ma jeszcze sporo do zrobienia), muszą tam zawisnąć kapitaliści, kieszeniami w dół.
    Lud już ma ekspertyzy, jak tym drzewem dobrych wiadomości potrząsać, nawet z pozycji na leżąco, pod gruszą.

    @ parker, nie zawracaj więc Wisły kijem, tylko spłyń nią sobie do zaoceanu, zostawiając portfel na brzegu.
    Do zobaczenia i pozdrawiam :) :) :)

  243. „Co by było, gdyby obligatoryjnie podnieść płacę minimalną – po prostu ze względów etycznych? Po prostu najgorsi pracodawcy pokazaliby, że nie stać ich na prowadzenie biznesu w skali, którą sobie zamyślili.’
    Gratulując znajomości realiów prowadzenia biznesu w Polsce, zwłaszcza wiedzy o marży na poziomie 1-2 % (w paru sektorach gospodarki), polecam stare powiedzenie Bismarcka o filozofach w rządzie.

  244. „Poszliśmy do wróżki. I pytamy: „Kto do Pani przychodzi?”. Ona: – Np. menedżer, właściciel firmy…”
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14619304,Zawod__tarocistka___Na_niektore_pytania_nigdy_nie.html#MT

    Nie z tej Ziemi !

    Oczywiscie menadzery wlasciciele firm chodza rowniez do kosciola i daja w lape za blogoslawienstwa i swiecenia dla firmy. Inni zatrudniaja kapellanow w zarzadch firm. 1100 klechow pasozytuje w ten sposob w Polsce.

    Tepota polskiego przedsiebiorcy zwala z nog. Nic dziwnego ze w dalszym wyjebaniu pracownika widza oni recepte na swe przetrwanie.

  245. parker
    20-09-g.8:52
    Oj, nieładnie, bardzo nieładnie szydzić z żabki konającej.
    Wpisujesz sie taką niewybredną retoryką w iście polacki „dyskurs” z adwersarzem, któremu należy się pogardliwie obśmianie.
    A waćpan szanowny skąd pochodzi? Z jakiegoż to obszaru kraju?
    Sądząc po waćpana wpisie, niewątpliwie żyją tam, za własne dutki, sami zamożni mądrale.

  246. axiom1
    Nie tylko w Polsce żyją tacy idioci.
    Nie mam pod ręką stosownego linku, ale „ciemny lud” jest wszędzie. Bardzo licznie np. USA. Nie tylko chodzą do wróżbitów, stawiają sobie tarota, ale nie potrafią się obyć bez kozetki u psychoanalityka.
    Ale wątpliwości co do tego, ze mnedżerowie, biznesmeni i politycy w Polsce lubią miec wszystko pokropione kropidłem (na wszelki pożarnyj słuczaj), to – oczywiście – nie mam najmniejszych.
    Szamaństwo też bywa „dźwignią postępu” (hi, hi!)

  247. Pan Parker ma wyrazne chrzescijanskie wyrzuty sumienia z powodu niezatrudnienia sprzataczki. W zasadzie kazda kobieta jest niestety
    troche sprzataczka ,nalezaloby sie przyzwyczaic..
    /ja mam na etacie ogrodnika ,wiec zapewne moge udawac dame?/
    Pozdrawiam
    ps.
    pytanie pana Gwinta ;Utopia lub Propaganda ? ..zawsze jedno i drugie..

  248. mag
    Szanowna mag, nie hihikaj z łaski swojej z „dźwigni postępu”, bo na początku 90-tych uczony pan Glemp (ten od kundelków i karawany) powiedział, że Kościół bywa nazywany „ciemnogrodem”, a w rzeczywistości jest motorem postępu. Od tego czasu „motor postępu” automatycznie mi się kojarzy z panem Glempem. Tak wysoko postawiony przedstawiciel handlowy Pana Boga chyba wiedział, co mówi.

  249. Panie Jezyku po takich sukcesach ekonomicznych jakich dokonal Polski
    Kosciol ?… mozna go nawet porownac do „udzialowcow” z Wall -St..
    Pozdrawiam

  250. PS.
    Szanowna PS., dla odmiany przedstawię księdza – ekonomicznego jołopa jak ja. Żył i szamanił na mojej rodzinnej Wileńszczyźnie. Szamanił jak pożyteczny szaman w porządku plemiennym: nauczał, doradzał, rozsiewał uśmiechy, dobre słowo, bardzo często pieniądze z tacy rozdawał biednym. Sam chodził w jednych ciuchach, żył w jednopokojowej chatynce, nie miał gospodyni, sam robił wokół siebie wszystko. No i zawsze miał w przepastnej kieszeni cukierki dla dzieci. Moja matula najlepiej zapamiętała te cukierki. Kiedy więc pod koniec60-tych lat pojechała z moim ojcem w rodzinne strony, obowiązkowo odwiedziła tego księdza. W rozmowie przypomniała mu o tych cukierkach.
    – Tak? – powiedział ksiądz. – Pamiętasz? No to masz.
    I dał mamie z kieszeni garść cukierków.
    Długo się musiałem uczyć, że ksiądz – też człowiek. Zwłaszcza ten, co wierzy w Boga.

  251. Jakby mag prześledziła nasza „dyskusję” zobaczyłaby kto zaczepia, a że ja nie lubię być zaczepiany to dopiekam jak potrafię.
    Ja tu nie jestem po to żeby się kłócić, tylko pomądrzyć, masz coś do powiedzenia na temat, proszę, towarzystwa nie szukam.

  252. Skoro to takie proste, wziąć pracownika i wykorzystać, to skąd się bierze bezrobocie? Dlaczego brak chętnych do zatrudniania i wykorzystywania?
    Dlaczego ci co wykorzystują pięciu pracowników nie pójdą po rozum do głowy i nie zaczną wykorzystywać dziesięciu, co tam, stu pracowników?

  253. Dziewczyna którą wypieprzono z pracy w Alior Banku w Krakowie za czytanie Dziennika Trybuna nazwa się Natalia Mrowca. http://www.goldenline.pl/natalia-mrowca/. Mam jej adres e-mail i nr telefonu. Może by tak „Kartka z podróży”, wypoczęty, świeżej krwi i energii, witany z wielkim entuzjazmem na blogach zajął się tym wstrętnym tematem. Warto by także posłuchać jego opinii o nowym genialnym gniocie Wajdy o Wałęsie. Wolna prasa pisała o entuzjastycznym witaniu w Wenecji na stojąco obu bohaterów. Okazuje się, że tylko oni obaj stali przy prawie pustej sali.

  254. jasny gwint
    Widziałeś już tego gniota o Wałęsie? Bo ja nie. Dlatego się nie wypowiadam.
    Kartka z podróży też chyba nie miał okazji. W Wenecji raczej nie był, ani na jakims specjalnym przeglądzie przed polską premierą.
    Podaj meila do tej dziewczyny, chętnie do niej napiszę i spytam, czy i jak mogę pomóc, choćby w nagłaśnianiu sprawy, która bardzo mnie zbulwersowała.
    Zresztą dałam temu wyraz na tym blogu zaraz po tym, jak podałeś tę informację.

  255. mag, 17.09. Powodzenia.
    nataliamrowca@gmail.com

  256. @jasny gwint – mag – z definicji nie oglądam „produkcji” o „Autorytetach” sezonowych: jak Wałęsa, JP II (tu ilość „gniotów” jest zastraszająca a ich kiczowatość oraz mizerny dydaktyzm ociekający pretensjonalnością poraża to co zwiemy racjami ludzkiego rozumu i jego estetykę), o.Pio z Pietrelsiny czy Ronald R/Margarth Th. M.Ghandi czy N.Mandela – są Autorytetami i „bohaterami” uniwersalnymi, tak jak również np. Martin L. King. Obrazy na ich temat, ich życia, myśli warto obejrzeć zapewne obejrzeć. Bo ich myśl i działalność „pchała” nasz świat, świat „ludzkiego ducha”, do przodu. Rozwijała, napełniała go optymizmem i czyniła lepszym. Czyniła, a nie stwarzała iluzje, czyniła – a nie obiecywała „gruszki na wierzbie” czy wręcz cofała do epok dawno minionych (widocznych zwłaszcza po latach jak w przypadku tzw. autorytetów wymienionych przeze mnie na początku wpisu).
    Nie zamierzam iść na kolejnego „gniota” A.Wajdy. Hagiografia. Panegiryk. Napuszona tromtadracja – znając nabożny stosunek pana Andrzeja do „Wielkiego Elektryka”.
    Tyle w tym temacie. Pozdrawiam
    Radosław S. Czarnecki

    PS: Po powrocie z Watykanu „parafianka” Hanna S. – b.premierka i b.ambasadorka („uwolstwo” klasyczne – polityczne, mentalne, w opisie świata, estetyczne itd.) – dała głos w „sprawie konkordatu” między Polską a Stolicą Apostolską; który ona premierując podpisała (cichcem i nie do końca zgodnie z prawem, a na pewno nie kompatybilnie z etyką i dobrymi obyczajami politycznymi). Ten głos to kolejny przykład żenady, politycznego abneganctwa, klerykalizmu i pospolitej hucpy „w głowie” tej polityczki (czy – tego polityka). Wstyd !

  257. Radosław S. Czarniecki
    „Parfianka” Hanna S. jest klasycznym „produktem” zarówno peerelowskim, jak i III RP.
    Jakoś tak dziwnie zachowała ciągłość (najpierw w SD za PRL-u, potem w UW, następnie w Watykanie).
    Nie chodzi o to, by komuś przeszłośc wypominacć (żebyśmy się dobrze zrozumieli), ale ten kur…i kameleonizm, świętoszkowatość, która zawsze popłaca w naszym pięknym katolickim kraju. Ukryta, gdy trzeba, i triumfująca, gdy nie ma się czego bać.
    Jesteśmy mistrzami hipokryzji. Oczywiście, nie wszyscy.
    jasny gwint
    Wysłałam meila do pani Alicji. Jak dostanę opowiedź, nie omieszkam Cię powiadomić.

  258. jasny gwint
    oczywiście Natalii, nie Alicji.

  259. Axiom1 -10.39
    Mag 12.45
    Błogosławieni w interesach – ponoć w przedsiębiorstwach jest ich 1100.
    No dobrze , przemysłowcy mając na uwadze izby i służby różnorakie zabezpieczają się z każdej możliwej strony strony.
    No dobrze ale od czego są kapelani w:
    – wojsku
    -policji
    -straży pożarnej
    -szpitalach
    -bankach
    -sejmie i senacie
    Sami dewoci tam siedzą czy służą , jeden zdiął krzyż ze ściany i pewnie Go teraz za to ukrzyżują.
    Tylko od czego broni krzyż straż pożarną ? od pożaru czy też od ugaszenia?
    A przy okazji to dowiadujemy się ze od kiedy Kartka z Podróży wrócił z wędrówki to nawet Jasny Gwint ma dla niego zadania – takie jak z Młynarskiego „PRZYJDZIE WALEC I WYRÓWNA.
    Powoli szanowni – nie zamordujcie chłopa bo znowu gdzieś powędruje i kto Go wtedy znajdzie ?
    ukłony

  260. zezowaty
    Od pożaru to podobno chroni Swiety Florian. A kapelani w wojsku – chyba od niczego.
    A poza tym, to zgadzm się z tobą co do Kartki odzyskanej. Dać chłopu spokój.
    Jeszcze weżmie i znowu ucieknie.

  261. „Widziałeś już tego gniota o Wałęsie? Bo ja nie. Dlatego się nie wypowiadam.”

    Dobre:)))

  262. @Nemer,@ Markot, tak mi to wyszło, ale może i lepiej bo cały tekst jak na dłoni, może ktos przeczyta (wszystkich o to proszę) a może @mag przejdzie sie na spacer 25 wrzesnia br. :
    Agnieszka Graff wykłada w Ośrodku Studiów Amerykańskich UW; członkini Rady Kongresu Kobiet i zespołu ”Krytyki Politycznej”. Autorka m.in. ”Świata bez kobiet” (Fot. Jacek Piotrowski / Agencja Gazeta)
    Imponujące: ponad 400 tysięcy podpisów. Tyle osób poparło projekt ustawy, która znosi drugi z trzech wyjątków od zakazu aborcji. Każda z tych osób uważa, że należy odebrać kobiecie prawo do decyzji o przerwaniu ciąży, gdy ” badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu”.
    Jest w Polsce cała armia ludzi żywo zainteresowanych tym, by prawo zmuszało kobiety do rodzenia nieuleczalnie chorych dzieci. Ciekawe, że ci ludzie nazywają się obrońcami życia. Ja bym to nazwała jakoś inaczej. A przynajmniej upierałabym się przy cudzysłowie.

    Po stronie „życia” panuje obecnie atmosfera radosnego uniesienia. W świętej armii trwa pełna mobilizacja. Posłowie są bombardowani mailami, w których słowo „życie” (bez cudzysłowia) odmienia się przez wszystkie przypadki. Mogą się też spodziewać telefonów od ludzi, którzy odbyli szkolenie pt. „zadzwoń do posła”. Po odłożeniu słuchawki poseł będzie przekonany, że (1) ogromna większość Polaków popiera całkowity zakaz aborcji, (2) wyjątek związany z uszkodzeniem płodu dotyczy niemal wyłącznie płodów z diagnozą zespołu Downa (3) że jest to w gruncie rzeczy drobna dolegliwość oraz (4) że obecna ustawa to „eugenika” wymierzona w te dzieci wbrew woli ich rodziców. Każdą z tych tez łatwo jest obalić, jednak nie o prawdę w tej kampanii chodzi. Chodzi o Prawdę. Tę objawioną. Oraz o skuteczność we wprowadzaniu jej do kodeksów.
    Po stronie „życia” nie ma dziś miejsca na fuszerkę. Mamy do czynienia z profesjonalną kampanią, z przemyślaną strategią nacisku i propagandy. Polega ona na konsekwentnym wykorzystywaniu opowieści o rodzicielskiej miłości osób wychowujących dzieci z zespołem Downa oraz wizerunków tych dzieci, tak by powstało wrażenie, że zostały one cudem uratowane przed aborcją i że obecnie wywiera się nacisk na kobiety, by takie ciąże przerywały. W rzeczywistości dzieje się coś wręcz przeciwnego: na różne sposoby ogranicza się dostęp do badań prenatalnych, coraz trudniej jest uzyskać rzetelną informację o ich wynikach, a uzyskanie legalnej aborcji wymaga ogromnej determinacji. Wiele kobiet mimo wskazań medycznych rezygnuje z badań, a o diagnozie dowiadują się kilka miesięcy po porodzie. Tym, które badania przeprowadziły, ustawa zostawia wąską ścieżkę wyboru, z której korzysta kilkaset osób rocznie.
    Fundamentaliści chcą ją zamknąć. Chcą postawić kres jakimkolwiek autonomicznym decyzjom. Ich dziwaczna retoryka sprytnie zaciera granice miedzy prawem do decydowania a przymusem. Wykorzystują nasz szacunek dla kobiet, które podjęły świadomą decyzję, by chore dziecko urodzić, w akcji, której celem jest wymuszenie tego na ludziach, którzy nie chcą lub nie są w stanie takiej decyzji podjąć.
    Drugi filar tej kampanii to strategiczne przemilczenia. Obrońcy „życia” milczą jak zaklęci o życiu przez małe „ż”, tym zwyczajnym, codziennym, ludzkim. Zdają się nic nie wiedzieć o realiach funkcjonowania rodziców niepełnosprawnych dzieci. Nie ma w ich świecie nawet śladu codziennej udręki tych ludzi, ich zmagań z niewydolną służbą zdrowia i systemem opieki społecznej, ich samotności, biedy, obaw o przyszłość. Co z nim będzie gdy mnie zabraknie? – to pytanie stanowi przecież refren w opowieściach matek niepełnosprawnych dzieci.
    Piszmy zatem i my listy do posłów. Może nawet warto zadzwonić? Szkoleń po naszej stronie raczej nie będzie, bo organizacje walczące o sprawiedliwość i prawa człowieka mają ograniczone budżety, ale mam kilka pomysłów na podtrzymanie konwersacji. Czy poseł wie, ile wynosi zasiłek pielęgnacyjny? (153 zł). A może porozmawiamy o świadczeniu pielęgnacyjnym dla opiekunów, którzy zrezygnowali z zatrudnienia? (620 zł). Kolejny temat to renta socjalna dla osób dorosłych niepełnosprawnych od urodzenia lub dzieciństwa (600 zł). Czy poseł próbował żyć za takie pieniądze? Czy wie, jakie są realne koszty terapii i opieki? Niedawno zlikwidowano świadczenia dla opiekunów dorosłych osób niepełnosprawnych, w rodzinach gdzie dochód na członka rodziny przekroczy 623 zł – czy poseł ma dla nich jakieś rady? Jeśli rozmowa się rozkręci, możemy jeszcze spytać, czy poseł słyszał, że ogromna większość rodzin niepełnosprawnych dzieci to samotne matki, bo ojcowie, jak to się ładnie mówi „nie wytrzymują ciśnienia”? Doprawdy, jest o czym rozmawiać.
    Przyznam, że ciekawi mnie stan umysłu ludzi, którzy podpisali się pod projektem. Jeśli ich plan się powiedzie, nad Wisłą będzie obowiązywał przymus donoszenia ciąży i urodzenia dziecka, nawet wówczas, gdy nie ma ono szansy na przeżycie kilku godzin czy dni. Zakładam życzliwie, że każdy i każda z tych ponad 400 tysięcy osób wie, co podpisał(a). Przemyśleli sprawę gruntownie i uznali, że byliby do czegoś podobnego zdolni i że byłaby to słuszna decyzja. Jak wyglądał dalszy tok rozumowania? Czy spojrzeli w oczy najbliższym? Doszli do wniosku, że w razie nieszczęścia taki właśnie los chcieliby zgotować swojej córce czy siostrze? A skoro siostrze i córce, to czemu nie innym? Skoro przygoda z cierpieniem i świętością jest rzeczą słuszną i dobrą, to należy ją zafundować także obcym kobietom. Także tym, które nie mają na nią najmniejszej ochoty. I tym, które wiedzą, że takiej sytuacji nie podołają. Pewnie się będą opierać, więc do obsługi przymusowego heroizmu należy zaangażować państwo, ze szczególnym uwzględnieniem lekarzy. Ich rola będzie się sprowadzać do asysty przy cierpieniu, które z punktu widzenia medycyny nie ma żadnego sensu. Dlaczego tak właśnie ma być? Bo „życie” jest święte. Dobry Bóg, w którego ci ludzie wierzą, tego sobie życzy. Zaiste, dziwny to obraz świata. Mają jednak do niego prawo – żyjemy w pluralistycznym społeczeństwie.
    Fanatyczni zwolennicy „życia” nie odpuszczą. Będą dzwonić i pisać. Czy zrobi to też druga strona? Więcej informacji, co można zrobić, znajdziecie tu: http://www.federa.org.pl
    Mamy czas do 26 września – wtedy właśnie Sejm zajmie się tym przerażającym projektem. W środę 25 września o 15.00 pod Sejmem ma się odbyć pikieta jego przeciwników. W mediach głównego nurtu niewiele o całej sprawie słychać – pewnie nikt nie wierzy, że kuriozalne prawo przejdzie. Kilka lat temu nie powiodła się przecież próba dopisania ochrony „życia poczętego” do Konstytucji, niedawno padł antyaborcyjny projekt Solidarnej Polski. Ale tym razem może się udać. Wystarczy, że kilku posłów PO zapomni przyjść na głosowanie.

  263. żabka konająca
    20 września o godz. 21:42

    Dlaczego Cię ciekawi stan umysłów tych co podpisali się pod kolejnym chorym postulatem, coraz bardziej zbliżającym, żywą, przez małe „ż” kobietę do torby na Dziecko Nienarodzone?
    Nie bardzo rozumiem Twoją ciekawość.
    Wyznam, że swego czasu też byłem ciekawy, jak wygląda skrzywiony umysł. Poznałem ich już wiele. Każdy jest skrzywiony nieco po swojemu, ale wszystkie łączy zawziętość w odmawianiu człowiekowi bycia człowiekiem, połączoną ze skrywaną, lub jawną nienawiścią, będącą kompensacją własnych grzechów, bądź niemożnością grzeszenia, czy wreszcie przekształconym w nienawiść lękiem przed samym sobą.
    Wszystko razem opiera się na jednym fundamencie antyczłowieczeństwa.
    Już przestałem być ciekawy tych skrzywień. Znam je i nie mam ochoty zajmować się nimi w nieskończoność. Nie są tego warte.
    Więc dlaczego Ciebie to ciekawi?
    Jeśli nawet – proponuję daj sobie z tym spokój.

    Kobieta według „Obrońców Życia” ma być torbą, a w najlepszym przypadku „skafandrem” dla Dziecka Poczętego, jak pouczają kościelne podręczniki do religii w gimnazjum i liceum, o czym pisała niedawno „Polityka”.
    Wiele kobiet, są wśród nich i młode – głosuje na torbę, czyli na siebie. Chcą być torbami. Im wolno. ale nie wolno im przymuszać innych kobiet by były torbami. I to trzeba stanowczo mówić chętnym torbom, nie rozczulaąc się nad szczegółami ich skrzywionych umysłów.

  264. Powyższy artykuł ukazał sie w w G.W. Wysokie Obcasy.
    A tymczasem czas biegnie i zainteresowani gorączkowo krzątatają się wokół własnych spraw, pani posłanka i polityczka Wanda co to Palikota nie chciała, tworzy twór o nazwie „Stowarzyszenie na rzecz równosci”, by pod tymi szatandarami startowac do kolejnych wyborów. Równosć, szczególnie ta niwelująca podziały społeczne na biednych i bogatych nie daje spać posłance, jakby to nie ona celem pogłębienia nierównosci przyjęła sporą kwotę z publicznych pieniędzy w grudniu 2012r., i jakby to nie ona kurczowo trzymała się stołka wicemarszałka sejmu, bynajmniej nie z powodów ideowych. Ufam, że nikt się nie nabierze na te hasła.
    @mag, dziekuję za wsparcie, chociaż nie było takiej potrzeby, ot taki @Parker osądza innych wg. własnej skali wartosci i do głowy szefowi nie przyjdzie, że są relacje między ludzmi bezinteresowne, budowane na uczuciach, a nie na pieniądzach. I nie przyjdzie też szefowi do głowy, że rzyć to nie to samo co życie, chociaż rzyć do życia niezbędna, a życie zazwyczaj jest do rzyci.

  265. @Tanaka! to nie moja wina!, zrobiłam wszystko zgodnie ze wskazówkami @Nemer, @Markot, żeby polecić ciekawy tekst; i tak wyszło że wydrukował się cały, a ostrzegałam że jestem tępym uczniem.
    Autorką artykułu jest Pani Agnieszka Graff, życzyłabym sobie takiej perfekcji w formułowaniu własnych przemysleń. Pozdrawiam.

  266. Moja nieodkrywcza teza: od początku transformacji polscy politycy nie budowali przyjaznego obywatelom państwa, lecz, papugomałpami u koryta będąc, budowali na kolanach przed Kościołem i z miłością biźniego w pyskach państwo represji, odwetów, ścigania obywateli, państwo bezprawia, destrukcyjnej konfrontacji, słowem: bardak. Czyli nie ma państwa – jest jedna wielka finansowa represja, w wyniku której świetny rolnik-pasjonat jedzie się utopić z beznadziei.
    Ostatnie „Nie” pokazuje, co robili w tym czasie mądrzejsi od nas o lata świetlne. Daję tylko pierwszy i ostatni akapity („wyrazów” nie wykropkowuję, bo nie jestem cenzor).

    „Dała przykład nam Korea jak pracować mamy.

    Mija właśnie 5 lat od czasu gdy wraz z bankiem inwestycyjnym Lehman Brothers padła na pysk nie tylko gospodarka świata, ale przede wszystkim neoliberalna recepta na świetlaną przyszłość.
    Co mądrzejsi ekonomiści w rodzaju Sachsa przechrzcili się na zmodyfikowanych zwolenników udziału państwa w trzymaniu niewidzialnej ręki rynku za rękę. Szejnfeldy i Balcerowicze na to wszystko są zaimpregnowani. Powtarzają mantry sprzed 20 lat i zaklinają rzeczywistość. Pierdolenie typu „Najlepszą polityką przemysłową jest jej brak” poza Polską wzbudza wśród ekonomistów uśmiech politowania.
    Tymczasem prawda jest dla neoliberałów bolesna. Historia pokazuje, że na ekonomiczną niezależność wybijają się tylko ci, za którymi murem stoi państwo. Rozpieprzona w drzazgi po wojnie Japonia rzuciła się początkowo w wolny rynek. Dostała po łapach i zaczęła wspierać to, co według rządów miało państwu zapewnić przyszłość. Ulgi, dofinansowania, zwolnienia i inne działania, które w prawdziwym liberale wywołują obrzydzenie, zaczęły skutkować już po kilku latach. Jeszcze pół wieku temu „japońszczyzna” była synonimem nietrwałego, ale taniego badziewia. Na początku lat 70. japońskie samochody i motocykle gwarantowały comiesięczne wizyty w serwisie. A jednak na początku lat 80. Wałęsa nie chciał budować drugiej Irlandii, Grecji czy Włoch, ale właśnie Japonię. Po 30 latach inwestowania – kraj Kwitnącej Wiśni stał się marką.
    Z pewnym opóźnieniem tą drogą podążył Tajwan, a potem kraj, który pół wieku temu był klasyfikowany pośród potęg ekonomicznych typu Burundi czy Botswany. Kraj o nazwie Korea Południowa. Ponad ćwierć wieku zajęło jej dogonienie w połowie lat 80. Polski.
    I to mimo to, że rządzili tam źli generałowie, a jedyne, co docierało stamtąd do nas, to kolejne napierdalanki studentów z wojskiem i policją”.

    Oto tytuły kolejnych akapitów:
    „Przemysł państwowy głupcze
    Elektronika głupcze
    Wiedza głupcze
    Robotyka głupcze”

    No i ostatni akapit:
    „Sukces głupcze

    Nasze rządy trzęsą tyłkiem na myśl, że mogłyby zrobić coś, co nie spodoba się zachodnim inwestorom, coś, co spowoduje spadek konkurencyjności polskiej gospodarki. To kolejna idiotyczna mantra. Wszystkie dane pokazują, że pieniądze inwestorów lokowane są głównie w największych gospodarkach. I to w takich, gdzie zarobki są kilkakrotnie wyższe niż u nas. Nasi publicyści leją krokodyle łzy, gdy do Polski nie wchodzi kolejna montownia, bo nie uzyskała znacznego upustu podatkowego.
    Może zatem ci sami publicyści wytłumaczą, po jaką cholerę ktoś inwestuje w Korei. Przecież praca jest tam droga. Niskie bezrobocie nie pozwala na wynegocjowanie stawek minimalnych, a wpływ państwa na gospodarkę jest olbrzymi. Co to za idioci inwestują tam rok w rok co najmniej 10 mld dolarów, ostatnio niemal 14?
    Wkładają tę kaskę w realne biznesy, a nie na ruletkę giełdową. I to mimo że obok jest kolejne eldorado inwestycyjne, czyli Chiny.
    Gdy Wałęsa mówił o drugiej Japonii, o potężnej Korei nikomu się nie śniło. Od tej pory my szliśmy pieszo, a Koreańczycy uciekali hyundajem. My ślizgaliśmy się na utopiach Miltona Friedmana, oni odlatywali, planując kolejne 5-latki gospodarcze. Oni są w XXI wieku, my tu, gdzie zawsze…
    TADEUSZ JASIŃSKI”.

  267. żabka konająca
    20 września o godz. 22:32

    Łomatko! To ja z przeprosinami że się tak nietrafnie dopytuję i niezaspokojoną ciekawością, tym razem pod adresem A. Graf, pozostaję; czemuż ona jest ciekawa umysłów skrzywionych.
    Ale zdaje się, że ten tekst przemknął ,mi przed oczami. może jak się wczytam zagadka znajdzie rozwiązanie.
    Także pozdrawiam!

  268. Jerzy Pieczul
    Cytujesz jakiegoś ekonomicznego dyletanta, który nie jest wstanie dokonać ani właściwej interpretacji procesów zachodzących w gospodarkach daleko-wschodnich tygrysów, ani nie stać go na rzetelność statystyczną bo ta kłóci się z jego tezami w sposób tak daleki, że całkowicie je kładzie. To manipulant albo ekonomiczny kretyn.
    Płaca min. w Korei to 2,4 euro/ godzinę brutto i pobiera ją aż 14% ogółu zatrudnionych, ( u nas 4,8%) przy znacznie mniejszych obciążeniach poza płacowych; a na Tajwanie to 1, 47 GBP/ godzinę i płacę taką otrzymuje aż 1,5 miliona zatrudnionych przy większej wydajności i liczbie godzin pracy.
    W cytowanym fragmencie, autor, smaga po oczach 10 mld $ rocznie zagranicznych inwestycji rocznie w gospodarkę Korei, co w zestawieniu z wysoką płacą min. ,ma niby być koronnym dowodem na genialną politykę tamtejszych rządów i dobitnie wykazywać, miałkość naszych. Otóż nie jest tak tragicznie, bo zagraniczne inwestycje bezpośrednie w Polsce, w roku 2011, to ponad 13 mil.$ a średnia z ostatniej dekady to ok.10 mld.
    Na koniec dodam, że 20 lat temu, to również byliśmy wstanie wyprodukować towary o identycznej jakości jak startująca Japonia, Korea, Tajwan czy Chiny. bo taki był potencjał początkowy ich gospodarek i naszej też. Dziś, w pewnych gałęziach też stajemy się marką i coraz wyraźniej rozpychamy się po najbardziej wymagających rynkach.nawet najbardziej fatalne rządy naszych polityków nie są wstanie tej tendencji odwrócić. Jedynie, na szczęście, tylko przyhamować.
    3

  269. Jerzy Pieczul
    21 września o godz. 6:33
    Tepota polskich ekip rzadzacych, ostatnich 24 lat nie zna granic. Nic nie szkodzi tak jak osoba tepa na najwyzszym stanowisku publicznym. Polacy tego nie potrafia zrozumiec, Nawet inteligent Czarnecki.

    Pomysl o tym, w 1964 Malaysia wyrzucila ze swojego panstwa Singapore bo byli tylko obciazeniem.

    Dzis w Singapore istnieje jeden z najwyzszych standardow zycia na swiecie. A nie maja nawet wody.

    Maja za to zdolne rzady ktore potrafily konsekwentnie realizowac ponad partyjna i ponad kadencyjna strategie rozwoju gospodarki.

    W Polsce natomiast nic podobnego nie isnieje. Polska miota sie przez ostatnie 24 lata w neo-liberlno-faszystowskiej doktrynie ktora nigdzie na swiecie dobrodytu nie stowrzyla.

    To juz 24 lata bez planu, bez strategi rozwoju za to z deficytami budzetu w kazdym roku.

    Mysle zt to powinno byc zadaniem dla Hartmana. Zwolac ogolnopolska ponad partynja konferencje w celu opracowania strategi rozwoju dla Polski. Na tym Hartman moze tylko zyskac, znacznie wzmocnic swe prezydenckie aspiracje. Natomiast stojac u boku blazna i zdradzieckiej swini w nowej partii Hartman zniszczy swoj wizerunek na zawsze.

  270. Po przeczytaniu, gładkie rzyganie zapewnione przez cały tydzień. http://wyborcza.pl/magazyn/1,133680,14641338,To_nie_sa_pytania_do_Lecha_Walesy.html
    I pomarzyć o szybkim dojściu do władzy PiS. Lepsza cholera czy syf?
    Po filmie Wajdy z pewnością można się powiesić.

  271. halen
    Nie jestem znawcą ani, tym bardziej, podmiotem rządzenia, lecz przedmiotem – obywatelem, konsumentem i obserwatorem. Widzę skutki, bo do tego nie trzeba znawstwa, niekoniecznie rozumiem szczegółowe przyczyny i niekoniecznie chcę je rozumieć, bo kończące się życie spędzam w innych piaskownicach. Obojętne jak będziesz gadał, nie zagadasz tego, że startując z podobnego pułapu gospodarczego jesteśmy po 24 latach daleko za Koreą Południową, a Japonia jest dla nas za horyzontem. Ale i to mnie mniej obchodzi. Najbardziej zaś – brak służebnego wobec obywateli państwa i rozumiejących i szanujących rolę państwa obywateli, brak zauważalnych dla obywatela kroków w kierunku takiego państwa i, rzecz jasna, brak jakiejkolwiek wizji, o czym wspomina axiom1. Kompletny rozpiziaj, nonszalancja i poczucie bezkarności we wszystkich sferach bezpośredniego służenia obywatelom: w urzędach, bankach, sądach, szkolnictwie, w służbie zdrowia itd. Na początku transformacji było dużo gadania o tworzeniu zawodowej służby urzędniczej niezależnej od wiatrów i partii politycznych – i co? A pstro. Ignorant Macierewicz trzy lata w majestacie prawa bierze pieniądze za dmuchanie w smoleński balon i nie siedzi za rozpirzenie służb. Posłowie modlą się o deszcz, gawędzą bez końca o aborcji, in vitro i wymyślają nowe nazwy ulic i co by tu jeszcze uświęcić. Radna w moim mieście na pretensje innego radnego, że nie było jakiejś dotyczącej miasta informacji, odpowiedziała: – No przecież w kościele wisiała…
    A pierniczę, nie chce już się nawet gadać – z całym szacunkiem dla wszystkich lecę na grzyby.

    PS
    A tuż za miedzą mamy może jeden z najdoskonalszych wzorów relacji obywatel – państwo: Niemcy.

  272. Jarzy Pieczul
    Święte słowa! Tfu… chciałam powiedzieć – prawdziwe.
    Widzę to nawet czarniej, skoro dyktat „czarnych” stale się wzmacnia, zamiast maleć. I nie ma młota na te czarownice.
    Jak dotąd. Miał być tym młotem Paliokt. I co? Pstro.
    PO-PIS nadal rządzi, albo jako rząd, albo jako opozycja, ale wychodzi na jedno. A lewica jaka jest, każdy widzi. Nawet sam prof. Hartman, który by jej nieba przychylił.
    Nie zgodzę się tylko co do tych podobnych pułapów gospodarczych sprzed 24 lat (gdy startowaliśmy w „nowe życie” po tzw. komunie). Zwłaszcza z Japonią to chyba jednak przegiąłeś.

  273. axiom1
    Mam nadzieję, że prof. Hartman w porę się ocknie i odpuści sobie podczepianie się pod jakieś niewydarzone Europy plus, czy coś tam, u boku facetów, którzy już dawno roztrwonili, co mieli do roztrwonienia (mówiąc elegancko).
    Jeśli profesor chce wejść do poważnej, odpowiedzialnej polityki, to na pewno nie tymi drzwiami. Ale ponieważ zna polskie realia (potworne upartyjnienie i de fakto zabetonowanie sceny politycznej), być może rozpaczliwie szuka jakichś sojuszników.
    Nie zapominaj, że od woli jednego gościa i jego choćby najsłuszniejszych pomyslów nie zależy, czy znajdą się tacy, co zechcą ponad partyjnymi podziałami (każdy trzyma się kurczowo własnej michy) konferowac nad WSPÓLNĄ strategią rozwoju Polski.
    Musieliby pojmować swoje uczestnictwo w życiu politycznym kraju jako misję, służbę obywatelską, a nie karierę osobistą i radochę z poczucia włdzy.
    Wygląda na to, że Polacy do tego nie dorośli, ani ci, którzy już rządzili, rządzą lub chcą rządzić, ani ci którzy ich wybierają.
    Niebezpiecznie zbliżam się do Twoich opinii, tyle że wyrażam je mniej emocjonalnie.

  274. Jurek Pieczul
    Weryfikuj, choć trochę, swoje rozżalenie a przynajmniej opinie będące z nim tożsame. Nie startowaliśmy z tego samego pułapu co Korea a tym bardziej Japonia. Korea, to przede wszystkim gospodarka kapitalistyczna od zawsze, a od końca II WŚ pozostająca w obszarze wpływów USA i ich hojnej, liczonej w miliardy (ówczesne) $ pomocy zarówno militarnej, jak i finansowej. Nie startował od kompletnego zera, po bankructwie poprzedniego systemu. Liberalne ( a fuj) podejście do gospodarki, system zachęt i ulg podatkowych dla inwestorów, wsparty interwencjonizmem państwowym, + pojemność, bliskich i chłonnych rynków azjatyckich, pozwoliły Korei wykorzystać szansę na dynamiczny rozwój. Miał on zresztą nie jednolity przebieg. W roku 1997 doszło do głębokiej zapaści całego systemu z licznymi bankructwami firm z sektora bankowego i przemysłowego. Interwencjonizm państwa, okazał się nie taki znowu cacy. Koncentracja i podział gospodarki w kilku oligopolach (słynne koreańskie czebole) a tym samym ograniczenie mechanizmu konkurencji, o mało nie doprowadził do bankructwa państwa. Ogromna pożyczka z MFW ( 57 mld $) pozwolił nie tylko tego uniknąć ale też, jako że wzięta z funduszu stabilizacyjnego, który nie pożycza na ładne oczy, przemodelować strukturę całej gospodarki. To nie czebole są już właścicielami wszystkiego, z politykami łącznie, choć to one generują lwią część nadwyżek eksportowych. Teraz to globalne koncerny i najwięksi, światowi gracze. Aby dalej móc konkurować, muszą inwestować w technologie. Inaczej się zwiną. PKB Korei, to ponad dwa razy więcej niż nasze, ale to dopiero 15 miejsce na świecie, przy 22 naszym. Na głowę dzieli nas ponad 6 tys.$ ale pod względem siły nabywczej, już tylko ponad 4. Nie wiele wiadomo o koreańskim systemie służebności państwa w stosunku do własnych obywateli, powszechnym, bezpłatnym dostępie do wysoko specjalistycznej opieki medycznej, systemie emerytalnym i ubezpieczeniowym ale słychać co i rusz o korupcji na samych szczytach demokratycznej przecież władzy czy o najwyższej w świecie liczbie godzin, jaką koreańczyk pracuje w roku. To może już tak nie koniecznie, walić na odlew; ,, Gdzie my, gdzie oni?”
    Na koniec. Owszem, model z za pobliskiej miedzy, niewątpliwie, wart jest naśladownictwa. Tyle tylko, że nie powstał on z dnia na dzień, ani nie przez 24 lata. Kształtował się i ucierał w zasadzie przez wieki. Dochodził stopniowo do stanu obecnego. Dlaczego my, akurat mieli byśmy dojść do takiej kultury ( bo jest to tylko jej sprawka) w dwie dekady? nie wiem. Wydaje mi się jednak, że ten proces u nas trwa i postępuje w każdej dziedzinie. Nie jest jeszcze jednak ani zakończony ani utrwalony. Możliwe też, że można by szybciej ale pewnym jest, że nie skokowo. To akurat najwyraźniej widać u tych samych, naszych sąsiadów na przykładzie opornej adopcji NRD.
    3

  275. @mag
    Ponad partyjna konferencja nad strategia rozwoju dla Polski nie dotyczy tylko parti politycznych.
    W partiach raczej nie nalezy sie spodziewac ani mozgow ani zdolnosci uzywania mozgow. Na czele kazdej z partii stoii dozywotni dyktator i to on swoim zakutym lbem ustala dozwolony poziom inteligencj w partii. A jacy oni sa, ci dyktatorzy, wszyscy widza, Sa dnem.

    Na koferencji w celu opracowania strategi rozwoju Polski powinni byc wszyscy naukowcy i ineligencja ktorzy czuja ze maja cos do zaoferowania. Inteligent Czarnecki rowniez pod warunkiem ze nie pojdze tam usprawiedliwac nie-rzadow ostatnich 24 lat.

  276. Trochę jednak jednostronna, ta prawdziwość, moja koleżanko z pod ciemnej gwiazdy. Przerobimy to jednak szerzej przy spirytusie (damie, i to o takim nicku, nigdy bym nie zaproponował wódki) na Rozdrożu.
    3msię

  277. Panie Jezyku, ale czy jeden ptaszek oznacza wiosne ?..
    Panie Zabko Polacy uwielbiaja sie zajmowac moralnosci innych,
    niestety nie swoja , niestety.
    Panie Gwint to byl juz Walesa Wajdy w wydaniu pogrzebowym .
    Panie Parker ,Polacy aby uzaleznic sie od kapitalu obcego powinni dac
    ulatwienia dla zakladow do 200 zatrudnionych /te bowiem prowadza
    w wiekszosci Polacy i te male przedsiebiorstwa to n.p. podstawa sukcesu Niemiec /.
    Pozdrawiam
    ps.
    Niemcy malo zajmuja sie ludzmi ,ktorzy opowiadaja, robia tzw. durnoty ,
    ale duzo tymi Dobrymi,Madrymi / radze sprobowac !/…

  278. axiom1. Lepiej pozostaj już przy swoim dyktatorze donku i odczep się od „inteligenta Czarneckiego”. Zważ najpierw na dystans jaki Cię dzieli.

  279. axiom1
    OK. Pełna zgoda. Na takiej konferencji, o której piszesz, „powinni być wszyscy naukowcy i inteleigencja” itd.
    Ja tyleż dramatycznie, co realistycznie pytam – KTO ma ich zwołać, skrzyknąć?
    Przecież sami się nie zbiorą.
    Chyba ze prof. Hartman da radę.

  280. halen
    Osobiście preferuję wino czerwone , względnie gin z tonikiem. Jak to dama.
    Czy wiesz, co to jest drygin? Jeśli nie, to Ci wyjaśnię Na Rozdrożu.
    Też 3msię

  281. @Mag, oczywiscie, Hartman powinien zwolac taka konferencje. Jest dobrze ustawiony zeby to zorganizowac, zmobilizowac polskie mozgi. Te ktore jeszcze pracuja, wolne od religii, liberalnego otumanienia i dyktatu partyjnych dyktatorow.

    @jasny gwint. Masz racje. Do inrteligenta Czarneckiego dzieli mnie duzy dystans. Nie tylko w kilometrach. Ja debatuje w celu przyniesienia konkretnych pozytywnych zmain. Inteligent Czarnecki natomiast zamula dyskusje usprawiedliwiajac nieudolnosc rezimu polskimi tradycjami. To jest pozbawione sensu, wizji i celu. To sabotaz.

  282. Czyli masz zakład, nie rozwijaj się bo stracisz ułatwienia? Bo władza woli małe.
    A narodowość właściciela co ma do rzeczy?

  283. Przyjedzie obcy i będzie wyzyskiwał mało płacąc. Lepiej na bezrobociu niż mało zarabiać, od bezrobocia dobrobyt, od obcych inwestycji wyzysk.
    Różni was od Prezesa tylko stosunek do Kościoła, reszta myślenia taka sama.

  284. Panie Profesorze, a co z ludźmi, którzy mają minimalne renty i emerytury (831,15 zł brutto, netto ok. 720 zł) ? O nich przede wszystkim należy się upomnieć, to przeważnie ludzie starsi i schorowani, bezsilni, skazani na POWOLNĄ EUTANAZJĘ. Powinien być jakiś dodatek socjalny wyrównujący, proszę się o nich tez upominać!!!
    Tymczasem cisza…, nie ma tematu, nie ma tych ludzi?
    Według danych GUS za 2011 rok liczba osób otrzymujących świadczenia (emerytów i rencistów razem) do 800 zł brutto miesięcznie wynosiła 642,1 tys., a świadczenia 800 – 1000 zł miesięcznie otrzymywało 602 tys. osób. Sukces gospodarczy Polski w Unii Europejskiej jest okupiony cierpieniem tych ludzi. Można bezkarnie o nich zapominać, bo nie są w stanie się zorganizować i protestować. Zróbmy to za nich i dla nich !

  285. „Nie możemy się okopać i nikogo nie wpuszczać”

    Argumentów przeciwników nie rozumie również sołtys Przyłęku Bogusław Nawrot. Próbuje pogodzić zwolenników i przeciwników spornej inwestycji. – Jeżeli Dom Spokojnej Starości nie może powstać 3 kilometry od miasta, to gdzie jest jego miejsce? – pyta sołtys. – Przecież nie możemy się okopać i mówić, że nikogo tu nie wpuścimy. Z przerażeniem słucham argumentów, że jak powstanie tu placówka, to będzie hałas, karetki będą jeździć na sygnale, a goście będą rozjeżdżać drogi. Przecież tak nie można – dodaje.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,14643035,Komu_przeszkadza_Dom_Spokojnej_Starosci__Mieszkancy.html
    ==================

    Interesujące podejście, nieprawdaż?
    Czy mieszkańcom można coś wytłumaczyć, czy się nie da bariery mentalnej przebić?
    Faktem jest, że oni z tego domu korzystać nie będą.
    Nie będzie ich stać…….
    A kto zajmie się nimi na starość?
    Gmina bez dochodów?

    Myślenie perspektywiczne w naszym kraju, to problem.

  286. axiom1. 13.50. Najlepiej to przenieś się do Passenta. Tam różne oprychy okładają się mendami i gnidami. I jest wesoło.

  287. Danuta, 13.24. Wszystko to smutna prawda. Ale przynajmniej masz wolność. http://wyborcza.pl/magazyn/1,133680,14641338,To_nie_sa_pytania_do_Lecha_Walesy.html

  288. mag i halen
    Szanowni, macie oczywiście rację. Jak się rozpędzę, muszę przeholować. Ale jeszcze większą od nas wszystkich rację ma Danuta.
    Przywieźliśmy dziś z żoną grzybów od metra – roboty będzie do północy albo dalej. Znalazłem największe w życiu gniazdo klejówki kleistej i pierwszy raz w życiu zobaczyłem żywego boczniaka dębowego. Czyli na liście rozpoznawanych przeze mnie jadalnych gatunków doszła chyba 133-cia pozycja. A co myślę o polski polityce, to wum psy sobocie po robocie powim.

    TARGOWISKO SUSNOŚCI

    Psyloz do mie Kacper, patsy w bok.
    – Co – padom – tak w bok patsys? Prosto pats.
    – Ide do Rady.
    – To se idź.
    – Ale jo chce być radny.
    – To se bydź. A co tam bedzies robił?
    – Pinindze bede broł.
    – Das troche?
    – A skund ci wezne? Das na mie gos, to ci postawie litra – ale pirw tsa nakleić mojom fotografie.
    – Dzie?
    – Syńdzie.
    – Na co, jak cie syńdzie znajom?
    – Tak sie robi.
    Jak sie robi, to sie robi. Naso wiś mo pińć chałup, a fotografiów un miuł tysiunc. Zakim my wypili pirsygo litra, zakleili my całom wiś – ino kuminy wystawały. Drugie tys kleili. Nawidziołem sie mundrygo wincy jak za całe zycie: a to zaś robota la kazdygo, a to psespicyństwo na kozdy ulicy, a cysto mo być, a zdrowo, a bogato, ajajaj. Ani zodyn nie chciuł, ze mo być bidno, gupio i choro. Ksiundz padoł:
    – Róbta, co chceta, aby katolik z katolikiem.
    U nos same katoliki, ino jedyn jehowa. Jo zem go pytoł, za kim pódzie.
    – Za nikim – pado. – Kole zyci mi lata wase targowisko susności. Zaro bydzie kuniec świata – pódzieta do pieka razem z proboscem.
    – Pieka ni mo – padom.
    – La was sie najdzie. Jedno gadata, drugie robita i furt pijeta.
    Z tym to mo racje.
    – A co – padom – robić, jak ni mo co?
    – Wiela mos dzieciów?
    – Moze i dwanaście.
    – To kuńc i sie nawróć na prawdziwom wiare.
    Z tym to ni mo racji.
    To wum powim, ze wsyśkie kandydaty wygroły. Tero pół wioski je radne, pół – nieradne, bab nie lice. Ale to sie zmini – wsyśkie bedom radne, jo tyz. Inacy ni moze być, jak wsyśkie dobze chcom. Ino jedyn jehowa wypatruje kuńca świata.

  289. A może jednak dyktatura pod postacią państwa wyznaniowego. Niskie płace zostaną zrekompensowane zbawieniem wiecznym, co wydaje się być sprawiedliwą transakcją.

  290. Danuta
    21 września o godz. 14:24
    Oczywiscie, to jest hipokryzja ze strony rezimu. Emerytury i renty NIE powinny byc na poziomie ponizej minimalnej placy.
    Rezim powinien doplacac do tych emerytur tak aby emerytua i dodatek rownaly sie co najmniej minimalnej placy.

    Z twoich danych wynila ze okolo 1.25 mln dostaje emrytury ponizej 1000 zl.
    Ile jest emerytow i recistow ktorzy dostaja ponizej 1600 zl. Srednia emerytura w Polsce to podobno 1820.99 zl. A emerytow i rencistow jest okolo 8.3 mln. To znaczy ze okolo polowa z nich 4.15 mln dostaje emeryture ponizej sredniej.

    Zaluzmy ze dodatek do niskich emerytur wynosil by przecietnie 600 zl. To znaczy potrzeba by bylo okolo 2.5 mld zl z budzetu.

    To przeciez nie jest niemozliwe. Polska jest zielona wyspa. Brak kwalikacji ze strony dyktatora Donka kosztuje Polske co najmniej dzisieciokrotnie wiecej. I Polska moze sobie pozwolic na taka ekstrawagancje.

    Jak sfinansowac te 2.5 mld ?
    1) Zakazac umowy smieciowe. Kazda praca musi zawierac pelna umowe i przymus placenia wszystkich skladek. Wedlug moich obliczen tylko to przyniesie 1.75 mld do budzetu.
    2) Zlikwidowac OFE. OFE to wymysl amerykanskiego imperialisty. To product halucynacji. Priorytetem Polski powinno byc naprawienie ZUS. A jak ktos che prywatnie inwestowac w emeryture nie nalezy mu tego zabraniac, Ale po zaplaceniu najpierw ZUS. Po likwidacji OFE (pelnej nacjonalizacji) budzet wzbogacil by sie jednorazowo o dodatkowe 130 mld zl i kilkanascie mld zl kazdego roku. Te pieniadze powinny pojsc do ZUS i do obnizenia polskiego dlugu publicznego
    3) Wycofac wojsko z Afganistanu, 2 mld zl oszczednosci
    4) Zliwidowac wszelkie tzw ulgi dla przdesiebiorcow w nie placeniu ZUS
    5) Zlikwidowac IPN, 230 mln zl oszczednosci kazdego roku.
    6) Zlikwidowac Senat, 100 mln zl oszczdnosci, co rok.
    7) Zmniejszyc liczbe poslow do najwyzej 250. 200 mln zl oszczednosci.
    8) Zlikwidowac wszelkie etaty kk i doplaty do kk, 2 mld zl oszczdnosci.
    9) Zlikwidowac kancerarie prezydenta, 220 mln zl oszczednosci. Prezydenta moze oszczedzic w celach reprezentacyjnych. Ale nie zatrudniajacego wiecej niz 25 osob.
    10) Zlikwidowac powiaty. To nastepne kilkanascie mld zl oszczednosci.

    I najwazniejsze. Rozpoczac sledzwtwo w sprawie oswiadczenie majatkowego dyktatora Donka Tuska. Tusk nie zadeklarowal swych zarobkow jako dyktator PO. A PO wydala rzekomo 7 mln zl na pensje. Ile wzial Tusk i nie zadeklarowal ? I jak to mozliwe ze dyktator Donek wykonuje dwie pelno-etatowe prace w tym samym czasie. Jako premier i jako dyktator absolutny w PO. W obu przypadkach podatnik placi. Przeciez to oczywiste zlodziejstwo.

    Tak wiec widze tu co najmniej 4.1 mln glosow dla Hartmana ubiegjacego sie o stanowisko prezydenta w 2015. To glosy emerytow ktorzy dostali by dodatek wyrownawczy tak aby miec dochod na wysokosci co najmniej minimalnej placy.
    Plus glysy ich rodzin ktore uwolnily by sie chociaz czesciowo od opieki.

  291. axiom
    Zajrzałem między zdejmowaniem skórki z maślaków zwyczajnych a myciem maślaków żółtych i bardzo mi, krzyżówce muła z osłem w dziedzinie ekonomii, się spodobały wyliczone przez Ciebie obszary radosnej rozrzutności publicznego grosza przez rządzących. Nie że rozrzutność się spodobała, ale pokazanie czarno na białym, skąd na zielonej wyspie szczęśliwości tyle biedy z nędzą. Ciekaw też jestem, jaka jest cała suma cichych i głośnych dopłat państwa – w tym samorządów – do Kościoła katolickiego (niby 8 miliardów, ale na starość potrafię niechcąco oszukiwać) z równoczesnym zabieraniem zasiłków 520 zł (jedynego ich dochodu) opiekunom osób wymagających stałej opieki. To ostatnie jest jawnym łajdactwem Tuskowego rządu.

  292. axiom1, Jerzy Pieczul
    Obaj panowie macie rację. Przykłady na degrengoladę działania u nas sytemu: panstwo – obywatele ( winien – ma) można mnożyć.
    Ale mnie chodzi o to, co realnie można z tym uczynić – dziś, jutro, itd. ?
    Axiom1 wymienia w punktach co ważniejsze konieczności do wykonania (szczegóły można zresztą przedyskutować, moim zdaniem).
    Wszystko to pięknie, tylko że ja uporczywie pytam, JAK i KIM wprowadzić TO w życie?
    Mając na uwadze, czym/kim dysponujemy TERAZ. Poza, oczywiście, tymi, którzy niezmiennie rozdają karty i co najwyżej zmieniają partyjne szyldy.
    Dudą – graczem związkowym (nie Dudą- Graczem), odświeżonym Gowinem, prof. Hartmanem, który aspiruje zaledwie do polityki (doświadczenia żadnego nie ma, ani własnego zaplecza, oprócz tęgiej głowy i dobrych chęci), a axiom1 już go widzi na fotelu prezydenckim? Prof. Glińskim, który okazał się tylko wydmuszką i marionetka Prezesa?
    Może Wam ktoś jeszcze przychodzi do głowy.

  293. „jasny gwint” napisał : „…o nowym genialnym gniocie Wajdy o Wałęsie. Wolna prasa pisała o entuzjastycznym witaniu w Wenecji na stojąco obu bohaterów. Okazuje się, że tylko oni obaj stali przy prawie pustej sali.”
    Wspaniała recenzja, podpisuję się pod nią.
    PS:
    Odnośnie zaś zwolnionej dziewczyny daj Jej dobrą radę, żeby zgłosiła się do Leszka Millera (katolicki SLD) z prośbą o interwencję. Miller jest wciąż w bardzo dobrych stosunkach z biskupami – pogada z paroma i robotę dziewczynie załatwi (może nawet w jakimś biskupim pałacyku). Nie takie rzeczy Miller z klerem już załatwiał (np. pensje dla katechetów)…

  294. @mag
    Przede wszystkim to emeryci powinni byc w takich zmianach zainteresowani. Beneficjantami tych zmian bylo by okol 4 mln osob, z rodzinami to co najmniej 8 mln. To jest 8 mln glosow. 8 mln glosow wygrywa wybory do Sejmu. Kazda z parti ktora przyjmie taki program wygrywa wybory. A Hartman oczywiscie powinien to propagowac. Podbilby tym swoj wizerunek co by mu pomoglo w prezydenckich wyborach 2015.

    Najwiekszym marnotrastwem sa OFE. Bo sciagaja kapital z ekonomi kraju. „Iwestuja” na gieldach i nawet poza granicami kraju. Lub „kupuja” rzadowe obligacje. Z takich „inwestycji” ekonomia nie ma zadnego pozytku. Kapital tak „zainwestowany” traci swoja produktywnosc. Zagraniczni wlasciciele OFE oczywiscie sie na tym pasa. A oszczedzajacy w OFE nie ma zadnych gwarancji ze za 30-40 lat dotanie emeryture. Wiekszosc tych OFE firm nie bedzie nawet istniec za 30-40 lat.

    Natomiast te 2.5 mld zl potrzbne na wyrownanie emerytur do wysokosci minimalnej placy oczywiscie zostanie wydane. A wiec przyczyni sie do ozywienia gospodarki i wzrostu PKB.

  295. @ mag,
    na kanwie Twego intrygującego poszukiwania kandydatów do realizacji wzniosłej misji nakreślonej w dyskusji powyżej („racją obu panów”), pozwolę sobie zaświecić światełko w tunelu i wskazać kierunek poszukiwań 😉
    Oto kto „mi przychodzi do głowy”:

    Polski, peerelowski postinteligent charakteryzuje się całkowitym nierozumieniem, skąd się biorą pieniądze.
    Nie jest mu to do niczego potrzebne – sam ich ani nie wytwarza, ani nie zarabia – i na tym, polega jego zdaniem, awans do roli inteligenta.
    W pieniądzach interesuje go jedynie rozdawanie ich biednym i potrzebującym, pokrzywdzonym i wykluczonym – czyli wszystkim chłopo-robotnikom, którymi był jeszcze w poprzedniej 1/2 pokolenia.
    Tak więc, geneza pieniędzy, ich proces poczęcia i cykl rozwojowy a także mechanizmy zaniku w czeluściach postinteligenckiego państwa, nie są postinteligentowi dostępne zmysłami poznawczymi i aparatem intelektualnej analizy ani refleksji.
    Wszystkie bowiem, planowane przez postinteligenta do rozdawnictwa pieniądze, są cudze .
    Skromny postinteligent sam, zgodnie z ethosem, zadowala się, w zamian za świadczone reszcie społeczeństwa usługi doradcze i rozdawcze, spartańską posadą publiczną, szarą pozycją rad nadzorczych, szeregową rentą i ubogą emeryturą. W finale – wywalcza bezgotówkowo w sądzie odszkodowaniem za walkę z komuną albo neoliberalizmem.
    We wszystkim tym obywa się zupełnie bez rozumienia, a nawet dotykania się ontologii pieniędzy.
    Cudzego wszak postinteligent nie tyka (bo rozdaje).
    Zwykłą, proletariacko brudną robotę groszorobów, finansujących społeczną misję postinteligenta, pozostawia on wszelkiej maści badylarzom, którzy „skrzywdzili człowieka prostego” pierwotnym grzechem Solidarności z Liberalizmem.

    PS Dziennikarze, tak jak krzywdzącym losem pani co straciła Pracę za Trybunę , powinni pochylić się nad losem studenta, co go pytali o pracę magisterską na obronie.
    Co to za świat, pełen wykluczonych szans i nierówności pod sufitem, że nawet Trybuna nie broni przed Obroną…
    Oj, chyba wraca czas na samoobronę 😉

  296. Czytam wpisy wszystkich osób tutaj pojawiających się. Najbardziej jednak przyciągają moją uwagę głosy mag, R. Carneckiego, jasnego gwinta i żabki konającej (nieswykle wiele mówiący nick!). Także wiele uwagi poświęcam axiom’owi 1.
    Mag’usiu (czy mogę tak protekcjonalnie?) podziwiam Twoją elokwencję bystrość i zdolność do błyskotliwej riposty. Jednak w sporze z jasnym gwintem podejrzewam, że zawiodła Cię kobieca intuicja. Wg chińskiego przysłowia mówiącego, że „kobieta więcej widzi sercem, niż oczami”, powinnaś być bardziej dla jasnego gwinta wyrozumiała, jeżeli tylko to przysłowie istotnie jest trafne. Z moich osobistych i życiowych doświadczeń wynika, że Chińczycy mają rację!
    Radosławie, właśnie dzisiaj mamy potwierdzenie Twojego doskonałego zorientowania się w sprawach politycznych, o czym już nadmieniałem. W jednym z Twoich artykułow w „Racjonalista.pl” właśnie pisałeś o Afryce Środowej. Dzisiejsze wydarzenia w Nairobi potwieradzają słuszność Twoich opinii. Szkoda, że jasno nie ustosunkowałeś się do mojej wypowiedzi na temat dyplomacji Rosyjskiej, chociaż ukryłeś swoje potwierdzenie słuszności moich przypuszczeń w opiniach indonezyjczyków. Czy nadal Bizacjum jest aktualne?, o czym przekonywałeś mnie przy kawie w przepiękny wieczór na wrocławskim rynku?
    Axiomie 1, może się mylę, ale bardzo mi przypominasz VSD, GSD, busdoc, ot takie nick’i na różnych blogach. Jeżeli dobrze „główkuję”, to znaczy, że w Polsce byłeś w okresie wybuchu pierwszej „Solidarności”, a ponieważ nie chciałeś uczestniczyć w bezsensowanych strajkach, działcze Panny „S” (a jest ich obecnie 800 000 wyciągających łapę do państwa po apanaże) zamykali Cię w metalowych szafkach odzieżowych w szatni, abyś nie mógł pracować, gdy oni wzniecali „słuszne” strajki suto podlewając je C2H5OH . Jak rozumiem wówczas wyjechałeś. Żyjesz jednak nadal Polską, ale z oddali nie czujesz tych klimatów. Inteligencja w Polsce została „zanichilowana”. Nie ma ma żednej mocy sprawczej, ani żadnych wpływów. Jej miejce zajęło „polactwo”, tylko nie to Ziemkiewiczowskie, ale to, które po raz pierwszy tak określił i podał jego definicję, Stanisław Lem na rok przed śmiercią. Zatem nie miej pretensji do polskiej inteligencji. Właśnie aspiracje prof. J. Hartmana, moim skoromnym zdaniem, są usiłowaniem powrotu inteligencji do gry o państwo nowoczesne, laickie, przyjazne obywatelowi. Tak postrzegam tężejący ruch racjonalistów. Ruch poza SLD, które z namaszczenia JP2 powstało w „kruchcie”, aby grać rolę polskiej lewicy.
    Żabko konająca, Twoje wpisy są, moim zdaniem celne, a opis twojej życiowej drogi niezmiernie typowy dla wielu, którzy, niestety, Polskę musieli opuścić, aby dać możliwość egzystencji, w tym miejscu i tym czasie, swojej progeniturze.
    Tak więc przemiła mag, nie dziw się sarkazmowi jasnego gwinta (i mojemu), który pamięta Polskę siermiężną, szarą i biedną, ale z roześmianymi ludźmi pełnych planów i nadziei. Niestety, skutki działalności Panny „S” ten uśmiech zgasiły, a żabkę konającą z kraju, na „stare lata” wyrzuciły. Dobrze, że znalazła godne warunki życia, a jej „wypracowane”, pewnie w zbrodniczym PRL’u, apanaże mogą się komuś przydać. Nie wszyscy mają takie szczęście. Są i tacy, którzy wybierają bezdomność w cieplejszym klimacie, gdzie jednocześnie śmietniki są bardziej zasobne.
    Ale pojechałem! No cóż, ale tak postrzegam rzeczywistość z mojej puszczańskiej borsuczej nory, dzięki morderczej pracy i szczęściu, dość wygodnej.
    Pozdrawiam Lech.

  297. Drogi „Lechu” – odsyłam Cię do mego najnowszego materiału (dwuczęściowego) na http://www.racjonalista.pl pt. „Rwanda-katolicyzm-przemoc”. Tam dokonałem paraleli religijno-polityczno-społecznej (i niechlubnej roli katolicyzmu w historii Rwandy, tudzież Henryka Hosera – ale tak mimochodem) między Rwandą, a Polską. Radio „1000 wzgórz” w Rwandzie (przed dwudziestu-kilku laty), atmosfera przez nie wywoływana, milczenie duchowieństwa tego najbardziej katolickiego kraju Afryki wobec agresji i przemocy – na początku słownej, potem realnej (na początku „zawsze jest Słowo”) – wypisz wymaluj jest analogią do polskiej rzeczywistości: radio Maryja, język jakim operuje ten „katolicki głos w naszych domach”, milczenie (czy sprzyjanie – jawne bądź ukryte) Episkopatu wobec tego języka nienawiści, stygmatyzacji „Innego” i poniżania godności człowieka o innym światopoglądzie są paralelne, zupełnie !
    Przemoc – Oliwer W podczas Woodstocku 2013 i policzkujący publicznie Grzegorza Miecugowa, ONR-y i „wszechpolaki” maszerujące krzepko i butnie z pochodniami, graffiti w postaci gwiazd Dawida na szubienicach (wymalowane na murach wielu miast), bicie ciemnoskórych (np. we Wrocławiu czy Białymstoku), no i „kibolstwo” – typowe bojówki objęte „duszpasterską opieką” księży (duszpasterstwa kibicowskie – sic !) – chyba wystarczy Lechu tych porównań ?! Jeszce nie mordują, w Niemczech też przed „Cristall Nacht” nie mordowano …..
    Co do Bizancjum – będąc na Syberii (odsyłam Cię „Lechu” do mego wpisu u „Szostkiewicza” po powrocie z Abakanu 9.09.2013 i mojej riposty na Jego uwagi – uszczypliwe jak to zwykle bywa u Polaków w stosunku do tzw. „Ruskich”) zrozumiałem lepiej co to znaczy Rosja wg Sołżenicyna: wg tego dysydenta i darzonego (do czasu) estymą pisarza przez polskie elity „Rosja to dusza”. I z tym teraz się mogę zgodzić się jeszcze bardziej niż wtedy gdyśmy sobie gwarzyli na wrocławskim Rynku.
    Rosja to spadkobierca Bizancjum – w mentalności imperialnej, w patrzeniu dalej, światowo, globalnie (takie są jej interesy). Europa jako taka dopiero uczy się takiego spojrzenia na politykę (i interesy). Europa en bloc. Tylko czy społeczeństwa naszego kontynentu przyzwyczajone do poszadkowania Starego Kontynentu (tego „wyrostka robaczkowego” Azji – jak mawia Norman Davis) na „miedze” (jak Pawlak i Kargul) kultur, języków, przyzwyczajeń, obyczajów, smaków, kuchni, wiar religijnych, strojów ludowych etc. etc. na to się zgodzą ? Imperium – każde (i zawsze) – patrzy wyżej, szerzej, dalej; i to się udziela ludziom tam żyjącym. Przestrzeń, odległości, czas (tu inaczej płynie i się go inaczej mierzy) potęgują to mniemanie. Duży może więcej …
    Będę chciał nt. temat coś napisać – ale się muszę „zebrać”…..
    Co do Nairobi – to jest to com przewidywał w materiale „Islam w Afryce” (dwie części) i jego ofensywa na tym kontynencie. Przyczyn jest wiele, m.in demografia, bieda (a to najprostsza z religii dająca nadzieję odrzuconym i wyzutym), ofensywność doktrynalno-ideologiczna i empatyczność (organizacje charytatywne islamskie są sponsorowane petrodolarami Saudów i innych emirów znad Zatoki). Ponadto nieudolność Zachodu w rozpoznaniu zagrożeń „do przodu”: rozwalenie Libii (teraz to samo dzieje się z Syrią) otwierało drogę radykalnemu islamowi.
    Pozdrawiam Ciebie serdecznie (w Twej lubuskiej głuszy – jak mówią na Syberii- w „głubince”)
    Radek Cz

  298. Gekko
    21 września o godz. 22:07
    Twój tekst wyskoczył, już po wklejeniu mojego. Piękne podsumowanie! Niestety słuszne. Sam jestem już emerytem z wyższym wykształceniem zawdowym. Zawód mam bardzo absobujący czasowo, psychicznie i emocjonalnie. Przdstawiciele mojego zawodu wskutek tego mają średnią życia o 10 lat krótszą od przeciętnych Polaków, a w swoim zawodzie najniższą w świecie (niższą niż w krajach afrykańskich). W trakcie mojej edukacji, trwającej o rok dłużej niż inne studia, nikt mnie podstaw ekonomii nie uczył. O dziwo, nie uczono mnie także marksizmu i leninizmu. W to miejsce miałem wykłady z filozofii ogólnej, która w moim zawodzie słabo była przydatna, ale rozbudzała intelektualnie i dawała pojęcie o rozwoju myśli społecznej poprzez wieki. Żeby było jasne, nie uważam się za inteligenta. Jestem człowiekiem z wykształceniem zawodowym w zawodzie dość specyficznym, ale społecznie niezbędnym. Wbrew temu co axiom 1 tutaj wielu zarzuca, staram się robić pożytek z mojego mózgu usiłując myśleć samodzielnie. Tak mi się przynajmniej wydaje. Przyznaję, że pozory na ogół mylą.
    Pozdrawiam
    Lech

  299. Gekko
    W końcu, jako ociężały z kapustą zamiast głowy, kapnąłem się, że słusznie mówisz. Tyle że gdybyś został premierem, musiałbyś mieć tłumacza jak, nie przymierzając, czyli przymierzając, Wałęsa, skoro są tylko postinteligenci i kandydaci na postinteligentów.
    Ale rzuciło mi się w oko Twoje zdanie: „W finale – wywalcza bezgotówkowo w sądzie odszkodowaniem za walkę z komuną albo neoliberalizmem”. Te odszkodowania – a słyszałem, że już je otrzymało parę tysięcy styropianowych kombatantów – są dla mnie czymś nieusuwalnie obrzydliwym. Ponieważ to nie ci kombatanci byli największymi ofiarami byłego systemu i zależności od ZSRR, lecz w pierwszym rzędzie setki tysięcy Polaków na byłych polskich ziemiach, które przypadły Związkowi Radzieckiemu. Ci Polacy byli aresztowani i uwięzieni w ciężkich łagrach tylko za to, że
    byli Polakami. Jak się ma dwuletni pobyt w polskim więzieniu pana Romaszewskiego do na przykład 4,5-letnich wczasów mojego ojca w radzieckiej kopalni z chodnikami (raczej pełznikami) wysokości 1 metra? Jak subtelne trzeba mieć w sobie imperatywy moralne, by wobec setek tysięcy śmiertelnych polskich ofiar stalinizmu oraz tych, którzy jakoś katorgę przeżyli, domagać się odszkodowania za ukaraną cywilizowanym więzieniem opozycyjność względem legalnej władzy PRL w sytuacji, kiedy mnóstwo o wiele ciężej poszkodowanych przez stalinizm, wracając po katordze do kraju, dostało tylko cienkie paczki z UNRY (do dziś pamiętam smak i zapach czekolady, którą przywiózł ojciec)? I od kogo taki bojownik Romaszewski domagał się odszkodowania za opozycyjność – od takich ofiar jak mój ojciec? Od biedoty, która w efekcie jego wojowania stała się jeszcze większą biedotą i od siedmiusetzłotowej emerytury ma odprowadzany podatek m.in. na rzecz pana Romaszewskiego?
    „Jestem australopitek i mam szczęście: złapałem mysz. Trzymam za ogon, zaczynam jeść od głowy. Doskakuje kumpel, wyrywa z ust, połyka – ogon mi tylko został…”.

  300. @ axiom1
    Brawo! Pana lista (punkty od 1 do 10) powinna byc forwarded przez
    profesora Hartmana do Palikota, a on powinien wcielic ja w
    program nowej partii. Ja daje pierwszy glos na taka partie.
    Tylko czy Palikot bedzie mial enough balls zeby to zrobic.

  301. Radosław S. Czarnecki
    21 września o godz. 23:12
    No wreszcie jasno sprecyzowałeś pojęcie mocarstwowości w rozumieniu Rosjan.
    Chciełbym tylko tylko uzupełnić Twoją wypowiedź o proste wyjaśnienie, że dyplomacjię rosyjską tworzą niezwykle wybitni intelektualiści. Ja nie wiem, w jaki sposób oni utrzymali ciągłość tej myśli, mimo tylu historycznych zawirowań. Istotą, tak jak piszesz jest postrzeganie kraju globalnie i świata także globalnie. To się sprawdza i nadal funkcjonuje. Co do Normana Davisa i jego określenia Europy, to pozornie można tak Europę postrzegać. Jednak wyrostek roaczkowy jest „migdałkiem” przewodu pokarmowego. Wszyscy wiemy jak ważne są migdałki. Można co prawda bez nich żyć, ale życie bez nich bywa mniej bezpieczne. Davisowi można to jednak wybaczyć. Jest historykiem. Na funkcji migdałków może się nie znać.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Lech

  302. „żabko…” bardzo dobrze, że poruszyłaś temat całkowitego zakazu aborcji w Polsce.
    Te 400 tysięcy podpisów to katolicki motłoch. To całe „prolajf” to robótka guślarzy w kieckach ponieważ jest to dla nich dodatkowy, olbrzymi dochód z pieniędzy podatników. Wszyscy bowiem wiedzą, że chore, kalekie, biedne i nieszczęśliwe, przymusowo urodzone dzieci wcześniej czy później trafiają do tak zwanych placówek opieki prowadzonych przez kler i habitowych. To co dzieje się za murami tych instytucji „pożytku” publicznego z dziećmi lub dorosłymi urąga wszelkim definicjom dobroci, troski i opieki, a te chore, upośledzone i bezbronne istoty nie mogą się nawet nikomu poskarżyć…
    Bród, smród, pedofilskie gwałty i fizyczne wyżywanie się sadystów i sadystek według wzorca kalkuckiej okrutnicy zwanej „matką Teresą”….
    Za to całe okrucieństwo kk dostaje z budżetu państwa olbrzymie pieniądze.
    Ta ciągła potrzeba dopływu nowych ofiar i kasy to główny cel kleru i tylko patrzeć jak dzięki obecnie rządzącym czyli „bractwu muzułmańskiemu” (PiS, PO i PSL) wprowadzą oni prawo katolickiego „szariatu”. Religijny grajdoł – Polska znajduje się na drodze do miana Iranu Europy.

    Do „aksjom1”:
    Podpisuję się pod Twoimi opiniami, a szczególnie pod tą wskazującą miejsca, gdzie szukać miliardów marnowanych na złe cele w Polsce. Uważam jednak, że suma rocznej daniny kościołowi i klerowi jest kilkukrotnie zaniżona. Ruch Palikota obliczył, że tylko na podstawie dostępnych źródeł danina dla guślarzy wynosi 10 miliardów złotych rocznie… Nikt nie ma jednak możliwości policzyć wszystkich zakamuflowanych i utrzymywanych w tajemnicy kolejnych sum składających się na kleszy dobrobyt, a pochodzących z państwowego budżetu czyli z pieniędzy podatników i z UE.

    Do „Jerzy Pieczul”.
    Jak zwykle z przyjemnością czytam Twoje opinie.
    —————————-
    PS:
    Ktoś tu wspomniał że W.Nowicka zakłada nową partię razem z „krytyką polityczną”…
    „Pogratulować” pani marszałek wyboru wspólników…
    Szczerze mówiąc, przestaje mnie to dziwić… W.Nowicka w przeróżny sposób „odwdzięcza się” Ruchowi Palikota i jego szefowi za umożliwienie wejścia do polityki i to na jej szczyty.
    Proszę przeczytać jak „krytyka polityczna” traktuje tych, którzy walczą z homofobią i o prawa mniejszości:

    http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,102433,14626912,Jak_wylecialem_z__Krytyki_Politycznej____pisze_Tomasz.html
    Jak wyleciałem z „Krytyki Politycznej” – pisze Tomasz Piątek

  303. Panie Premierze axiom1…

  304. Lech
    Juz dawno powinnam iść spać, bo zasiedziałam się przy kompie trochę bez sensu i tak naprawdę już jest niedziela, a nie sobota, więc jednak wymiękam.
    Ale chcę cię jeszcze – za przytomności – po pierwsze, przeprosić za poufałość co do formy zwracania się do Ciebie, a po drugie, zapewnić, że odezwę się, jak tylko się odeśpię. Oraz mojego Starego i kota nakarmię. Jakkolwiek to raczej Stary przynisi mi śniadanie do łożka.
    A teraz już całkiem serio. Twoje wpisy dały mi dużo do myślenia. Również w sensie spojrzenia w lustro.
    Dawno, poza osobami, z krórymi chętnie się spotykam na blogach, bywa też że w realu ( a czasem – potykam, jak z np. z jasnym gwintem) nikt tak celnie nie potrafi wyartykuować tego, co chciałabym powiedziec, a nie zawsze mi wychodzi.
    Jeśli Gispodarz zrobi nieoczekiwanie myk- myk i wykona nowy wpis, to pod nim szukaj mojej odpowiedzi bardziej obszernej.
    Dobranoc albo Dzieńdobry

  305. Gekko
    21 września o godz. 22:07
    Bardzo dobre !

  306. Krzysiu (0:07), brawo!
    Zgłoś się po premię.

  307. Krzysia
    22 września o godz. 0:07

    Oczywisce masz racje w sprawie kk.
    Ja podalem tyko sume ktora bezposrednio z budzetu do nich trafia. Te 2 mld zl kk otrzymuje za otumanianie dzieci religia w szkolach i za kapellaniw w sluzbach mundurowych.

    To jest kowta ktora natychmist mozna by zaoszczedzic na dodatek dla emerytur ponizej 1600 zl.

    Oczywisce to nie jest jedynym dochodem kk. ‘Na tace’ wyludzaja okolo 2-6 mld zl rocznie. Za tzw uslugi od narodzin do smierci otumanionych religia nieszczesnikow kk dostaje nastepne 4-8 mld zl. Samorzady przescigaja sie przyslugach dla kk nie rzadajac oplat za elektrycznosc i wode. Ani nie rzadaja podatkow od nieruchomosci wyludzonych przez kk. Ani nie rzadaja oplact za liczne reklamy umieszczane przez kk na panstwowej-samorzadowej ziemi w postaci tzw figurek, oltarzykow, kapliczek i krzyzy.

    kk otrzymuje dochody z licznych zakmuflazowanych biznesow i ziemi ktora kk wyludzilo od rzadu i samorzadow. kk zawlada ziemia w Polsce o powierzchi na poziomie Luksemburga, to jest okolo 2900 km kwadratowych. Nie jest wiadome ile ta wyludzona Polska ziemia przynosi im dochodu.

    Wiadome jest ze kk wogole absolutnie sie nie rozlicza ze swych dochodow w Polsce, ustawili sie nielegalnie ponad prawem przy pomocy zdradzieckich rzadow i holoty partyjnej.

    Jednakze jeszcze wieksze sa szkody ktore kk wyrzadza.

    Po przez idoktrynacje dzieci w szkolach i nawet przedszkolach kk stwarza sobie rynek dozywotnio otumanionych nieszczesnikow, przygotowanych do poddanstwa i dozywotniego wyzysku. Sa to osoby stracone dla gospodarki bo pozbawione umyslow, zdolnosci organizacyjnych i tworczych. To glownie osoby otrzymujace pomoc spoleczna.

    Ja oceniam ze pasozyt kk kosztuje Polske 100-500 mld zl rocznie.

    axiom1
    21 września o godz. 18:26

    Poprawka.
    30 mld zl jest potrzebne na dodatek do emerytur ponizej 1600 zl miesiecznie. Zapomnialem pomozyc 2.5 mld przez 12 miesiecy.
    Jednakze zaporponowane zrodla oszczdnosci latwo sfinansuja te kwote.

  308. @ Lech, 21 września o godz. 23:30
    Mogę się pod tym, co piszesz, sam podpisać i to – bez znieczulenia 😉

    @ Jerzy Pieczul, 21 września o godz. 23:42
    Bez fałszywej skromności – wszyscy my postinteligenci.
    Inteligent marzył o rządzie dusz , została z tego postinteligentowi żądza rządzenia .
    Jednak rządy w wolnym, cywilizowanym kraju to nie dyspozycja duchowa, lecz profesja – w cywilizacji uczona (@Lech!) w szkołach zawodowych.
    Jak widać po PO (jak i przed), ani wykształcenie historyczne, ani doświadczenie robotnicze nie czyni z postinteligenta fachowca od rządzenia.
    Nb. kwestia odszkodowań najbardziej mnie bulwersuje, gdy za takie uznawane są posady publiczne.

    @ axiom1, 22 września o godz. 7:19
    Dziękuję – jeśli komukolwiek przynosi pomocne refleksje, to może być dobre.

  309. Łatanie dziur w tonącym okręcie to tylko przedłużanie agonii. Problem ekonomii polega na tym, że jej zasady funkcjonują w oparciu o świadomość niedostatku (zysk okupiony jest stratą). Ekonomia przyszłości będzie zbudowana na innej świadomości: wszystkiego jest dość i każdy ma dostęp do tego, co mu potrzebne; nie będzie gromadzenia dóbr i ograniczania do nich dostępu; to długi proces, ale wszystkie inteligentne i trwałe systemy tak działają. Niedostatek to nieinteligencja

  310. Panie Hartman,
    uważaj Pan z tymi kwotami, bo 50zł na dzień to dla niektórych całkiem sporo.
    Jak z Pana taki twardziel, niech Pan pożyje za 8zł dziennie (po odliczeniu kosztów za mieszkanie). Chociaż przez tydzień.
    Cóż z tego, że płaca minimalna wynosi 1600zł, skoro pracodawcy i tak ją omijają, proponując umowy śmieciowe za stawkę 7zł/h (słyszałem nawet o 5zł)?
    W warunkach bezrobocia i upodlenia wynikającego z biedy zawsze znajdą się desperaci gotowi pracować za tak żenujące stawki, przy okazji psując rynek.
    Czy pracując za tyle Polacy będą w stanie akumulować kapitał i wykazać się przedsiębiorczością? Wątpię. Obecna sytuacja determinuje strukturalne ubóstwo i wykluczenie. Osoby żyjące w biedzie niemal zawsze wybiorą produkty najtańsze, determinując wspominany wyzysk.
    Aby nie bić piany, przydałoby się trochę konstruktywnych propozycji. I w tym miejscu popadłem w zadumę.
    Chciałoby się napisać, że świadome i solidarne społeczności nie powinny się godzić na pracę za tak niskie stawki, co determinowałoby ich wzrost.
    No, ale w Polsce nie brak przypartych do ściany łamistrajków, którzy nie mają wyboru i przyjmą każdą pracę.
    W takich sytuacjach zawsze cytuję pewnego żebraka z krakowskiego Rynku: „po co ja będę szedł do pracy, skoro podejdę do Anglików i mam 20zł?”
    Szczerze powiedziawszy też wolę się poop!@#$%^ać, niż dewaluować we własnych oczach pracując za te 7zł/h, przy okazji psując rynek.

  311. Absolutnie zgadzam się, że pensja minimalna jest zbyt minimalna i oznacza życie w biedzie ,jednak.. nie jest to w polskich warunkach prawdziwe minimum, dlatego, że ludzie często pracują za podobne pieniądze na podstawie umowy zlecenie – w trybie 8 godzinnego dnia pracy pon-pt, a często i w weekendy , u dużych międzynarodowych pracodawców. Miała być druga Japonia i jest .. przyjechała z Francji i rozgościła się w pewnym miasteczku na dolnym śląsku.

  312. 50 zł to przy dochodzie brutto, gdy policzymy netto, wyjdzie mniej.

  313. Poszedłbym jeszcze dalej i podniósł płacę minimalną (na początku) do 3500zł.Dzięki takiemu zabiegowi zyskaliby wszyscy_Państwo,Pracodawcy i Pracobiorcy.
    W pierwszym okresie np:rok państwo dofinansowywałoby płacę w tych przedsiębiorstwach,których najzwyczajniej nie byłoby stać na pensje w takiej wysokosci( byłaby to normalna inwestycja Państwa) .Wyższe dochody pracowników przełożyłyby się na większą sprzedaż produktów ( i to nie luksusowych tylko bardziej przyziemnych) ,co z kolei zaowocuje większymi wpływami do państwowej kasy.Jednocześnie zwiększą się zamówienia w większości firm.
    Jasna sprawa,że taki zabieg należałoby przeprowadzić z jednoczesnym zmniejszeniem kosztów pracy,utrzymania pracowników o 50%.
    Taka „operacja” w bardzo krótkim okresie przełoży się na poprawę życia większości Obywateli, którzy dziś klepią przysłowiową biedę.

css.php