Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

17.02.2017
piątek

Misiewicz stanie przed sądem!!!

17 lutego 2017, piątek,

Już tam czytacie, w tym MON? Już szykujecie się do skoku na potwarcę i dezinformatora? Nie, nie stanie. Pewnie nie będzie miał odwagi pozwać red. Stanisława Skarżyńskiego z oko.press, którego oskarża o oszczerstwo i posługiwanie się sfałszowanym print screenem, rzekomo autorstwa Misiewicza, szkalującym i zastraszającym gen. Skrzypczaka. Skarżyński upiera się, że tweet był i print screen jest prawdziwy, Misiewicz – że to prowokacja. Słowo przeciwko słowu. Zobaczymy.

Z pewnością jednak w powodzi skandalicznych, a niepozostawiających żadnych wątpliwości zdarzeń z udziałem Bartłomieja Misiewicza, jakiś tam tweet o gen. Skrzypczaku nie ma żadnego znaczenia. Nie ten kaliber. Trochę większe znaczenie ma powtarzane przez Misiewicza (np. na jego stronie dezinformacja.net) kłamstwo, jakoby słynny parasol rozpięty nad jego szacowną posturą przez oficera to pojedynczy przykład nadgorliwości. Z wyjątkiem p. Misiewicza (ha, ha, to taki żart, wiecie) wszyscy widzieli w sieci zdjęcia ukazujące salutujących mu oficerów oraz filmy, na których w obecności żołnierzy nazywa się go ministrem.

Celem szerzenia prymitywnej dezinformacji, kłamstw, pomówień i ordynarnej propagandy B. Misiewicz stworzył wspomnianą stronę o przewrotnej nazwie dezinfomacja.net, będącą jakimś żałosnym, rachitycznym szczątkiem albo zarodkiem czegoś, co może kiedyś będzie nawet interesującym składowiskiem kuriozów naśladujących dziennikarstwo. Na razie to tylko dwa linki do absurdalnych propagandowych gniotów („Nocna zmiana” i „Pucz”), które nie służą tam jednak bynajmniej za przykłady dezinformacji, lecz całkiem serio są polecane.

Poza tym mamy linki do trzech „serwisów” – radiomaryja.pl, niezalezna.pl oraz wPolityce.pl – o których można powiedzieć wszystko, tylko nie to, że próbują kogoś wprowadzić w błąd, stwarzając pozory obiektywizmu czy solidności dziennikarskiej. Są daleko, daleko od świata pozorów – walą chamską propagandą prosto między oczy suwerena vel ciemnego luda (oba określenia znane z żargonu PiS). Na złowrogie miano „dezinformacji” nie zasługują.

Na okrasę mamy też dwa teksty. Skala zawartych w nich „dezinformacji”, manipulacji i kłamstw tak zdumiewa, że pytam samego siebie, czy to cynizm zupełny, szaleństwo czy może parodia taniej propagandy, a więc jednak żart. Oba teksty – jeden poświęcony rzekomym kłamstwom „Gazety Wyborczej” na temat wypadku limuzyny Beaty Szydło w Oświęcimiu, a drugi owemu nieszczęsnemu tweetowi na temat gen. Skrzypczaka – w istocie są jedną wielką insynuacją, iż „Gazeta Wyborcza” i oko.press uczestniczą w zakrojonej na szeroką skalę akcji rosyjskich służb przeciwko rządowi PiS, akcji, której częścią jest dywersja informacyjna, zwana dezinformacją. Częścią tego spisku był „operetkowy pucz” w Sejmie. Wszystko jest tu ze wszystkim powiązane, a dowodem spisku jest „prorosyjskość” „Gazety Wyborczej”. Sądzę, że p. Misiewicz nie czytuje tej gazety, bo gdyby miał z nią styczność, znałby niebywale krytyczne wobec Rosji, a przy tym bardzo wnikliwe artykuły Wacława Radziwinowicza i innych dziennikarzy, a zwłaszcza głębokie a gorzkie analizy i diagnozy, jakie stawia putinowskiej Rosji Adam Michnik.

Manipulacja Misiewicza jest tak obrzydliwa, a jego „portal” tak absurdalnie amatorski i dziecinny, że właściwie nie zasługuje na komentarz. Jeśli komentuję, to w nadziei, że ci tam, którym każą przeczesywać wraży internet, coś może z tego, co tu jest napisane, zrozumieją. Przede wszystkim jednak niech po prostu spróbują poczytać prawdziwą prasę, na przykład owo tak znienawidzone oko.press. Jest to właśnie portal, jakiego pragnąłby Misiewicz, a więc zajmujący się tropieniem kłamstw w wypowiedziach polityków i w mediach. Zamieszczone tam materiały dziennikarskie są najwyższej jakości i mają najwyższą osiągalną w prasie wiarygodność. Gdy zaś dojdzie do jakiegoś przeinaczenia czy błędu, poprawia się go i przeprasza.

Po czym poznać, że gazeta jest rzetelna? Przede wszystkim po tym, że dziennikarz odsłania swój warsztat i podaje źródła informacji. Wiemy, skąd się wzięło to, co czytamy, i mamy pewność, że zebrano pełny dostępny materiał, który następnie został wykorzystany wszechstronnie i uczciwie, nie zaś wybiórczo. Ponadto w dobrej prasie fakty wyraźnie oddziela się od ocen, a przypuszczenia wyraźnie formułuje jako przypuszczenia, wskazując na ich podstawę i stopień prawdopodobieństwa. Dla rzetelnej prasy charakterystyczne jest również to, że nawet jeśli sprzyja jednej ze stron jakiegoś konfliktu czy sporu, uczciwie informuje o racjach i argumentach drugiej strony.

Inteligentny człowiek od razu rozpoznaje rzetelną prasę i odróżnia ją od propagandowych gadzinówek, takich jak Misiewiczowa dezinformacja.net. Gadzinowy dziennikarz ani myśli o prawdzie i obiektywizmie. Ma wskazanego wroga i zapłacone za to, żeby go zmieszać z błotem. Czepi się czegokolwiek, aby zbudować zohydzającą narrację, pełną oszczerstw i kłamstw. Niczego nie sprawdza u źródeł, nie kontaktuje się ze swą ofiarą i nie daje jej głosu, nie przedstawia bezstronnie żadnych nieswoich racji. Materiał wykorzystuje skrajnie tendencyjnie, a wszystko, co obciąża „swoich”, przemilcza lub zakłamuje. Jest żołnierzem na brudnej wojnie i myśli, że wszyscy są tacy jak on. Misiewicz z Sakiewiczem (współautorem owej nieszczęsnej stronki) naprawdę wyobrażają sobie, że ci z „Wyborczej” albo z POLITYKI są ulepieni z tej samej co oni gliny, tylko się maskują. W ich pojęciu uczciwość polega na tym, żeby iść na pasku swoich mocodawców jawnie i z podniesioną głową, a wroga walić na odlew. Jak być świnią, to uczciwą świnią! Tymczasem te inteligenckie mięczaki udają świętoszków. W rezultacie takie chwaty jak Sakiewicz z Misiewiczem czują się od nich lepsi – bo chrumkają głośniej i mają bardziej zadzierżyste ryjki.

Wiemy już, jak powstają paszkwile wypełniające rekomendowane przed Misiewicza media. Ponad kulturą paszkwilu sytuuje się jednak działalność wyższego stopnia diaboliczności, którą można nazywać dezinformacją, choć bardziej trafnie byłoby powiedzieć o zorganizowanym i zinstytucjonalizowanym łgarstwie. Pan Misiewicz dobrze wie, o czym mówię, bo brał w tym udział. Jego pryncypał, Antoni Macierewicz, zapewniający o posiadaniu mocnych dowodów, iż katastrofę smoleńską przeżyły trzy osoby, a na pokładzie doszło do trzech wybuchów, nie dezinformuje. To nie jest rzetelne określenie.

On nawet nie kłamie. Nie histeryzuje. On świadomie i z premedytacją niszczy państwo i rujnuje jego pozycję międzynarodową, sprawiając tym szczególną radość rezydentom Kremla. Pan Misiewicz tak samo dokładnie wie, że nie było żadnego zamachu, jak wiem to ja i pan Macierewicz. Na poniewieranie pamięcią ofiar wypadku, aby móc pomawiać własny rząd o zbrodnię oraz zdobyć poparcie wyborcze tych, którzy w te oszczerstwa uwierzą, nie wynaleziono jeszcze słowa. Macierewicz i spółka (z Misiewiczem) zapisali całkiem nową kartę w dziejach ludzkiej podłości. Nie wiemy jeszcze, jak mamy ją zatytułować. Słowo „dezinformacja” byłoby w tym przypadku godnym pożałowania, tchórzliwym eufemizmem.

A wracając jeszcze do żałosnych dezinformacji Misiewicza na jego sławetnym portalu. Powstrzymam się od szerszych analiz, których nikt by już chyba nie czytał, i ograniczę się do jednego przykładu. Otóż jeden z dwóch zamieszczonych „demaskujących dezinformację” artykułów zatytułowany jest „Atak informacyjny na rząd”, a jego pierwsze zdanie brzmi:

„W Oświęcimiu boją się kiedy jedzie rządowa kolumna” – informuje „Gazeta Wyborcza” zaraz po wypadku premier Beata Szydło.

Dalej następują szyderstwa:

W jaki sposób ustalono pogląd większości? Czy po wypadku prowadzono badania opinii publicznej? Z całą pewnością nie. A może zrobiono je przed wypadkiem? Gdyby były wcześniej z takim wynikiem jak teraz opublikowano, to Wyborcza by je schowała?.

A oto co naprawdę napisała „Wyborcza”. Autor notatki (WB) informuje (za TVN24), że red. Paweł Wodniak z „Faktów Oświęcim” powiedział, co następuje:

Zadzwoniły do mnie dwie osoby mieszkające w okolicy, na trasie przejazdu. Jeden z mieszkańców Brzeszcz powiedział, że to co wyprawiają kierowcy kolumny rządowej, to jest coś strasznego. Tym bardziej, że Oświęcim i okolice to jest miasto starych ludzi. Oni jeżdżą w różny sposób, natomiast ci w średnim i młodym wieku mówią, że po prostu boją się jeździć, kiedy widzą kolumnę.

Nie ma tu żadnego uogólnienia, żadnej sugestii, iż „Gazeta Wyborcza” może być w posiadaniu wiarygodnych i sprawdzonych informacji o tym, że większość oświęcimian boi się rządowych kolumn. Po prostu przytoczono informację mówiącą o odczuciach i opinii pewnego mieszkańca Brzeszcz. Czy jest prawdopodobne, że podobne odczucia ma wielu innych mieszkańców? Cóż, chyba każdy kierowca odczuwa stres, widząc nadciągającą kolumnę BOR, i stara się zmykać, gdzie pieprz rośnie. A że w Oświęcimiu akurat zdarza się to często, więc trudno wyobrazić sobie, aby generalnie oświęcimscy kierowy się „nie bali”.

Trudno też wyobrazić sobie, aby Bartłomiej Misiewicz miał jakiekolwiek wewnętrzne wątpliwości co do tego, że kierowcy widząc za sobą i słysząc szybko poruszającą się kolumnę rządową, odczuwają dyskomfort. Nie ma też pan Misiewicz żadnych wątpliwości, że samochody te czasami jeżdżą za szybko, na przykład wtedy, gdy trzeba zdążyć z hołdami dla Rydzyka i Kaczyńskiego w ciągu jednego dnia.

Gdy widzę tę mieszaninę podłości i żałosnej amatorszczyzny w działaniach kogoś bądź co bądź wpływowego w kręgach rządowych, to myślę sobie, że oni naprawdę są ciency. Jeśli cały ten reżim opiera się na takim hucpiarstwie i dziecinadzie, jaką prezentuje Misiewicz swoim „portalem”, to możemy być pewni, że niedługo sam podstawi sobie nogę i upadnie na tę część ciała, którą i tak już utracił.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 27

Dodaj komentarz »
  1. Bingo!

  2. Ależ się profesor uwziął na Misiu. Misio to przecież jeden ze znanych nam z codziennego życia „Januszów”. Tłuścioszek w gajerku od młodszego brata (to akurat skopiował od Głównego Notariusza) lubi takie klimaty w jakich go spotykamy i idę o zakład, że „Janusze” nie widzą w tym nic niewłaściwego.
    Ja postawiłem kiedyś tezę, że on jest potrzebny ministrowi wojny do odwracania od siebie uwagi, jako swoisty odgromnik. Pojawiła się też druga teza, że Antoni M pokazuje przez to swoją siłę: „patrzcie, nawet konia mogę zrobić senatorem” i nikt się tego nie ośmieli skrytykować. Nieśmiałe próby krytyki podjął Jarosław K, ale on przecież zrobił jeszcze większy numer z namaszczaniem na stanowiska prezydenta i premiera Najjaśniejszej.
    Co się zaś tyczy dziennikarstwa, to wszyscy wiemy, że wiarygodne media są bardzo kosztowaną zabawą i w zasadzie prawie nikogo na nią nie stać. Z 99% mediów wylewa się dezinformacyjna sieczka. Przykład podam aktualny, bez wymieniania tytułów. Po oświęcimskiej stłuczce rządowej limuzyny z drzewem słyszę z radia, że kierowca do tej pory pilnował raczej budynków, jeździł rzadko. Wzięto go w zastępstwo. Na drugi dzień z TV słyszę, że był kierowcą Komorowskiego, więc doświadczenie miał. Obydwa źródła dalekie od reżimowych i „niepokornych” mediów podają sprzeczne z sobą informacje. Mnie dopiero oświeciło, gdy przypomniano, że Komorowski też miał stłuczkę, ale trafili na upartą kobietę i w sądzie przegrali. A co mnie oświeciło? Otóż, jeśli był to ten sam kierowca, to wszystko jest jasne.
    Misiowi życzę dużo zdrowia, bo niewątpliwie będzie mu w przyszłości bardzo potrzebne.

  3. Misiew-icz, Macierew-icz, Sakiew-icz, czy to przypadkowa identyczność końcówek nazwisk?
    Jak twierdzi redaktor Michalkiew-icz z telewizji Trwam, nie przypadków, są tylko znaki.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Profesorze,

    podobno ta strona Misiewicza już jest zamknięta.

  6. A kto stanie przed sądem za -60% teokracji i po 10% -faszyzmu ,nazizmu ,bolszewizmu i komunizmu?Raz na 100 lat ,powstaje coś nowego ,np. tzw,partia nowego typu ,a teraz państwo typu podobnego.

  7. Mysle, ze lepszym wyjsciem jest spuszczenie zaslony milczenia nad tym wybrykiem natury w postaci Misiewicza. On doskonale wie, ze jest zerem. Nie robmy mu prosze dodatkowej reklamy w postaci analizy tych wyartykulowanych wypocin. Polemizowac mozna z kims na poziomie. Z pijaczkiem pod plotem sie nie da, gdyz roznica poziomow nie pozwoli na wzajemne zrozumienie. W zasadzie aby doszlo do jakiegos punktu zwrotnego w rozumieniu przez pospolstwo sytuacji w jakiej znalazl sie kraj, potrzebni sa Misiewicze. Im wiecej tym szybciej osiagnie kraj punkt krytyczny. Im dluzej sekta okopie sie na pozycjach, bedzie trudniej legalnie ich oderwac od koryta. Nastepne wybory beda sfalszowane.

  8. Misiewicz – super star. Pewnie będzie o nim serial.

  9. Az chcialoby sie stwierdzic : nieodrodny syn tatusia… majac na mysli mlodszego pana M. i starszego pana M. Mlodszy, jako nieodstepujacy na krok swego mistrza, sila rzeczy mial wiele okazji by uslyszec i zobaczyc wiele ciekawostek autorstwa starszego pana M.
    Moze tu tkwi wyjasnienie niezatapialnosci mlodego pana M.?

  10. Narobił mi autor apetytu… wchodzę ci ja na stronę dezinformacja.net i oczom moim ukazuje się taki komunikat:

    Szanowni Państwo!

    Bardzo dziękujemy za zainteresowanie tematyką dezinformacji w Polsce. Pierwsza odsłona portalu dotarła do ponad 140 tysięcy internautów w tydzień. Próba powołania tego serwisu okazała się sukcesem. O następnych krokach będziemy informować.

    Redakcja dezinformacja.net

    …to wygląda na dezinformację 😀

  11. Ocenzurować KOD? No, no, no.

  12. 37% poparcia dla Szydło , 40% dla Dudy.
    Szkoda czasu . Niestety.

  13. zaufanie/nieufność – marzec 2015; CBOS

    Bronisław Komorowski 75/12
    Ewa Kopacz 51/27
    Andrzej Duda 40/20

    Łaska „suwerena” na pstrym koniu jeździ.

  14. takei-butei
    17 lutego o godz. 19:21
    Wiesz co, takei-butei, czy jak ci tam w cywilu: w wojsku, każdym wojsku każdej armii jest pojęcie tzw. ofermy – najgorszą, najbardziej poniżaną jest zawsze oferma plutonowa. Czytając twoje jadowite komentarze (co ty frajerze robisz na blogach nienawistnej ci „Polityki”?!) sądzę, że jesteś taką właśnie sakramencką, ofermą plutonową. Widzą cię co rano niedomytego, nieogolonego, w gaciach, wlepionego w ekran monitora i z wypiekami na twarzy, czytającego, jak tam dowalili tym komuchom i lewakom spostponowanym w ostatnim „moim” komentarzu. Bodaj nie jestem jedynym, który wskutek twoich toksyn poczytuje cię za takiego sakramenckiego, pisowskiego plutonowego dziada.

  15. takei-butei
    17 lutego o godz. 19:21

    Chcesz cenzurowac KOD? No, no, no. O la la 😉

  16. W sumie dobrze, że ktoś tak nieudolny przeszedł z odcinka farmacji na odcinek polityki. Może dzięki temu jakieś życie ludzkie zostanie ocalone? 😉

  17. Strona http://dezinformacja.net/ jest już zamknięta, działała krotko, bo tydzień góra dwa. Aktualnie Pan Misiewicz opublikował na stronie informację o wielkim sukces 140 tys. odsłon, reszta jest zablokowana.
    Ale można sobie przejrzeć w archiwum na http://web.archive.org/web/20170216072132/http://dezinformacja.net/ co tam konkretnie było. Opublikowano tam zaledwie dwa artykuły, jeden Pana Misiewicza, drugi Pana Sakiewicza, oraz dwa linki do filmów na youtube. DOrobek zaiste imponujący.
    Po portalu pozostało wrażenie chaotycznych, pośpiesznych i nieprzemyślanych działań Pana Bartłomieja. Już sam wybór nazwy domeny „dezinformacja” to był strzał w kolano, skojarzenie nasuwa się samo „strona która dezinformuje”. Czekamy z niecierpliwością na kolejne odsłony działań Pana Bartłomieja.

  18. Przekonany jestem, że Misiewicz, Macierewicz i inni trwale zapiszą się w historii podłości.
    Pan Sakiewicz i Karnowski są ilustracją co to jest gadzinówka.

  19. Spektakl Misiewicza trwa. Czekam na dalszy ciąg.

  20. II RP miała nie tylko Dyzmów, ale i setki tysiące legionistów. Skąd się brali? Jak opowiadał mi ojciec (przedwojenne PPS), na kolejnych zjazdach Związku Legionistów, zamiast ubywać (przecież wymierali), wciąż przybywało uczestników – legioniści rozmnażali się przez pączkowanie, bo wiadomo, opłacało się być piłsudczykiem.
    Dzisiaj rozmnażają się prawdziwi patrioci i tym podobni koniunkturaliści. Ale tak się dzieje w każdym czasie. Problem tylko w tym, czy władza bardziej, czy mniej sprzyja podobnym dewiacjom. Bo w konsekwencji płaci państwo. Jak się zakończyły rządy pułkowników w II RP, sprzyjające Dyzmom, to wiemy. Dzisiaj mamy festiwal Misiewiczów.

  21. ..proponuje zmiane nazwy PIS na Polska Partia Misiewiczow

  22. Tomasz Wysocki
    18 lutego o godz. 0:10

    Dziękuję za komplementy!!! Miodzio na moje serduszko. Proszę o więcej.

  23. mały fizyk
    18 lutego o godz. 0:28

    Chcę, a niby dlaczego miałbym robić co innego niż pan Profesor Hartman? No, chyba że wojewodzie-Profesorowi wolno, a mnie, smrodowi, nie. A, to przepraszam.

  24. trzeba rozwiazac hamletowski dylemat :pisac o bucu , czy nie…

  25. Tomasz Wysocki
    18 lutego o godz. 0:10

    Wolę być ostatnim i największym dziadem, podłym, plugawym dziadem nad dziadami, byle tylko nie być panem takim, jak ty…

  26. http://bragiel.blox.pl/2017/02/Nie-o-zemste-lecz-o-pamiec-wolaja-ofiary.html
    Są takie zbrodnie wobec których ludzki język jest bezradny.

    Łatwo popaść w emfazę, krzykliwą tromtadrację, łatwo o wzniosłe słowa i wyniosłe pojęcia.

    Z drugiej strony jest bardzo niebezpieczna ścieżka, która prowadzi nad przepaść, której nazwą jest zemsta.

    Obie te drogi, i ta nadmiernie emfatyczna i ta szukająca zemsty, prowadzą donikąd, prowadzą na zatracenie, nic nie dają, a wszystko zabierają!

    Między owymi drogami jest wąska ścieżka.

    To ścieżka płaczu.

    Jedyną reakcją na rzeź polskich Kresów jest płacz.
    Zapraszam Państwa na bardzo krótką i cholernie smutną opowieść o ludziach, których już nie ma, o świecie który spłonął i o nieopłakanych kościach, walających się w ziemi-zapraszam na opowieść o Zagładzie Kresów.
    Nie o zemstę wołają ofiary, lecz o pamięć! Polecam felieton
    http://bragiel.blox.pl/2017/02/Nie-o-zemste-lecz-o-pamiec-wolaja-ofiary.html

  27. Dziękuję. I na tym poprzestanę, jako że oboje mamy, zdaje się, alergię na (zbędny) patos 😉

  28. Misiewicz stanie przed sądem. Może trochę powagi panie profesorze. A kto go przed tym sądem postawi. przez 8 lat platforma nawet nie próbowała ruszyć sprawy Blidy, a postawić Ziobrę przed trybunał Stanu to spróbowali na ostatnim posiedzeniu. Śmiechu warte. No i poza tym to za co? Że ktoś trzymał mu parasolkę albo salutował szczeniakowi? Na pana miejscu zajął bym się raczej ustaleniem, kto to jest ten w mundurze który parasolkę trzyma. Bo facet jest kompletnie bez jaj a może obśmianie jednego skłoni innych do refleksji nad swoim zachowaniem. Misiewicz to żenada nie warta wspomnienia. Ciekawszym jest, co jego szef ma na prezesa państwa, że Misia nie da się posunąć ze stołka.

css.php