Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

1.03.2017
środa

Gej Kaczyński? Homofobia w rozkwicie!

1 marca 2017, środa,

„Robert Biedroń insynuuje homoseksualizm Jarosława Kaczyńskiego” – pisze Kamil Sikora w „Wirtualnej Polsce”. Pomijając dziwną konstrukcję językową, ten zwrot doskonale pokazuje, jak głęboko w umysłach Polaków zakarbowana jest homofobia.

Czy heteroseksualizm też może być przedmiotem „insynuacji”? Czy mam się obrażać, gdy ktoś napisze, że wszyscy znajomi Hartmana uważają go za heteroseksualnego? Niektórzy geje ukrywają swoją tożsamość – czynią tak z obawy przed panem Sikorą i innymi, którzy myślą, że homoseksualizm jest czymś złym, a przez to wstydliwym, czymś, co można komuś „insynuować”. Bo „insynuować” można wyłącznie rzeczy złe. Swoim artykułem Sikora daje do zrozumienia, że Kaczyński jest heteroseksualny. Czy i to uważa za „insynuację”?

To jest felieton dla pana Sikory i dla wszystkich, którzy uważają, że jest czymś niegodnym mówić publicznie o tym, że Jarosław Kaczyński jest gejem. Albo że ktokolwiek inny nim jest. Albo że jest heteroseksualny.

Otóż bowiem przed kilkoma dniami napisałem wesoły felieton na kanwie rewelacji Roberta Biedronia, który nader czytelną aluzją przypisał Jarosławowi Kaczyńskiemu orientację homoseksualną, powołując się w tej materii na swoje dobre w tej materii wyczucie. Tak naprawdę nie o żadne wyczucie tu chodzi.

Tożsamość seksualna prawie każdego człowieka znana jest jego otoczeniu. Jarosław Kaczyński i ja nie jesteśmy tu wyjątkami. Za żadne publiczne obwieszczenie, że „Hartman jest heteroseksualny”, nie będę się obrażał, choć „coming outu” nie czyniłem i nie zamierzam. Byłoby to zbędne. Trochę gorzej, gdy ktoś udaje, na przykład geja, a wcale nim nie jest. Ale niech mu tam – są większe grzechy niż fałszowanie i ukrywanie przed innymi swej tożsamości. Na przykład niszczenie demokracji, nadużywanie władzy, używanie swych wpływów do wyciągania rodziny z więzienia albo regularne rzucanie najgorszych oszczerstw i kalumnii. Ostatnią rzeczą, którą chciałbym zarzucać Kaczyńskiemu, byłoby to, że nie jest szczery w sprawie swojej orientacji. Jakkolwiek trochę gorzej to wygląda na tle radykalnie dyskryminacyjnego stosunku jego partii i jego Kościoła do osób LGBT.

Z pewnością osoby LGBT udające osoby heteronormatywne, a jednocześnie przyczyniające się do dyskryminacji gejów i lesbijek, zasługują na potępienie i wypomnienie im ich hipokryzji. Każdy, kto odkryje, że jakiś ksiądz jest gejem (a jest ich tam, jak sami księża mówią, wielokrotnie więcej niż w męskiej populacji ogółem), ma pełne prawo o tym mówić. Zarówno bowiem hipokryzja, jak i sama homofobia powinny bowiem być karane moralnie. Ujawnienie czyjegoś zakłamania jest właśnie taką karą. Obłuda nie jest sprawa prywatną! Powtórzmy jednak: siejący zniszczenie w polskiej polityce i siejący mowę nienawiści Jarosław Kaczyński ma na sumieniu tyle zła, że wypominanie mu akurat nieszczerości albo hipokryzji graniczyłoby ze śmiesznością. Stąd ciepły, żartobliwy ton mojego felietonu.

Felieton ów przeczytało ok. sto tysięcy osób. To dużo. Oprócz tekstu p. Sikory pojawiło się też mnóstwo innych komentarzy, których wynikiem jest mój niniejszy wpis. Zgodnie z oczekiwaniami wiele osób zareagowało bezmyślnie, niczym pies Pawłowa: Hartman zagląda komuś pod kołdrę; Hartman powtarza plotki; Hartman stara się niegodnymi metodami zdeprecjonować Kaczyńskiego itd. Lektura tych komentarzy ukazuje zjawisko z socjologicznego punktu widzenia znamienne – mianowicie stan połowicznej, na wpół zaleczonej, ale jeszcze nie całkowicie, homofobii. Pisały to osoby, które z jednej strony przekonane są, że orientacja seksualna to sprawa całkowicie prywatna, o której nie powinno się mówić, a po drugie sprawa niejako wstydliwa. Zwłaszcza jeśli ktoś jest gejem, to jest to rzecz wstydliwa – żeby takiej osoby nie ranić, nie narażać jej na dyskryminację, nie należy o tym nigdy wspominać.

Oto klasyczny przykład świadomości rozszczepionej, rozdartej między wdrukowaną oczywistością jakiegoś przesądu (mianowicie: że homoseksualizm jest jakąś skazą i trzeba go ukrywać) a niezgodą na ten przesąd. Pozwólcie więc, że odpowiem na zarzuty.

Zarzut 1: orientacja seksualna to sprawa prywatna. To prawda, ale prywatność ma różne stopnie i różne osoby w różnej mierze mają do niej prawo. Stopnień prywatności informacji dotyczącej orientacji danej osoby jest nikły. Zapewne ledwie ułamek procenta ludzi żyje w taki sposób, że otoczenie nie wie, czy są heteroseksualne czy homoseksualne. Dotyczy to również osób maskujących swoją homoseksualność. Niemniej jednak każdy ma prawo robić wiele, aby inni nie wiedzieli, jaka jest jego/jej orientacja. Osoby postronne powinny zachowywać w tej materii daleko idącą powściągliwość i nie plotkować o tym. Inaczej ma się jednak sprawa w przypadku ludzi zajmujących eksponowane stanowiska w państwie. Ludzie ci mają wielki wpływ na życie ogółu, wobec czego obywatele mają prawo wiedzieć o nich stosunkowo dużo.

Dzięki tej wiedzy są nieco wzmocnieni w swej niesymetrycznej relacji do dygnitarzy. Tożsamość genderowa jest niezwykle istotna dla charakteru człowieka i dla jego społecznego funkcjonowania, zwłaszcza w społeczeństwie przepojonym uprzedzeniami w stosunku do osób LGBT. Jeśli ktoś ukrywa swoją nieheteronormatywność, to rzutuje to w znacznym stopniu na jego (jej) sposób zachowania – często na przykład konserwatyzm takich osób jest sposobem maskowania ukrytego kompleksu i środkiem tzw. wyparcia. Jeśli pozostaje to tajemnicą, opinia publiczna tak naprawdę nie zna swego przywódcy.

Właśnie dlatego życie prywatne (łącznie z orientacją seksualną) najwyższych rangą dygnitarzy nie jest chronione, a w każdym razie jest chronione w znacznie mniejszym stopniu niż prywatność zwykłych obywateli. W przypadku osób piastujących funkcje pochodzące z wyboru ograniczenia są tym bardziej konieczne, że obywatele mają prawo do w miarę wszechstronnej wiedzy o osobowości i działalności kandydata na urząd. Natomiast w przypadku dyktatorów ochrony prywatności nie ma wcale i być nie może. Wiedza społeczeństwa o prywatnym życiu autokraty jest bronią w ich ręku – często niemal jedyną. Żaden dyktator nie ma prawa do sprawowanej przez siebie władzy i póki ją sprawuje – nie ma prawa do żadnej prywatności. Ma prawo wyłącznie do ustąpienia z urzędu.

Zarzut II: plotkarstwo i niegodne dyskredytowanie; mowa nienawiści. Homoseksualność Jarosława Kaczyńskiego nie jest żadną plotką. O plotce mówimy wtedy, gdy otoczenie powtarza o kimś jakąś sensacyjną, nową, acz niepotwierdzoną informację, zwłaszcza stawiającą tę osobę w niekorzystnym świetle. Tymczasem Jarosław Kaczyński nigdy nie uchodził pośród swoich znajomych za osobę heteroseksualną i nie ma tu żadnej sensacji.

Nie mamy żadnego powodu uważać Kaczyńskiego za heteroseksualnego – plotką byłoby powtarzanie niesprawdzonych i mało prawdopodobnych wieści, jakoby Kaczyński wolał kobiety. Na razie nikt takich plotek nie rozsiewa. Nikt też nie rozsiewa plotek, że Kaczyński jest gejem. Sensacją jest co najwyżej to, że Robert Biedroń powiedział głośno coś, co otoczeniu Kaczyńskiego jest znane. Homoseksualność nikogo nie piętnuje, nie jest żadną skazą ani złem. Nie ma więc mowy o żadnym dyskredytowaniu. W moich ustach powiedzenie o kimś, że jest gejem, nie stanowi w najmniejszym nawet stopniu zarzutu ani nie jest piętnujące (wręcz przeciwnie – osobiście uwielbiam gejów). To ci, którzy podejrzewają mnie o zamiar piętnowania Kaczyńskiego, dają wyraz swojemu instynktownemu przekonaniu, że bycie gejem jest jakąś skazą. Inaczej mówiąc, dają wyraz swojej homofobii.

Czytam o sobie tysiące nienawistnych i kłamliwych rzeczy. Czytam, że jestem parchem, pedofilem, zdrajcą ojczyzny. Czytam codziennie. Gdyby ktoś napisał, że jestem gejem, to ani trochę by mnie to nie zmartwiło ani nie obraziło. Gdyby ktoś mnie publicznie o to spytał, bez żadnego skrępowania i bez obrazy powiedziałbym, że to nieprawda. Jeśli ktoś postawi Jarosława Kaczyńskiego w takim położeniu, czyli zapyta go o orientację seksualną, ten nie będzie miał powodu odczuwać żadnego dyskomfortu – a już zwłaszcza jeśli należy do heteroseksualnej większości, co zdają się „insynuować” (he he) p. Sikora i inni polemiści. No, chyba że jest gejem homofobem, który uważa własny homoseksualizm za skazę. Ale z całą pewnością homofobia nie jest czymś, co zasługuje na uszanowanie i dyskrecję.

Tak naprawdę mam w nosie homoseksualizm pana Kaczyńskiego. Za to bulwersuje mnie to, co jego ludzie wygadują o gejach i lesbijkach, i innych osobach LGBT. To jest wstrętne. I jeśli Biedroń czy ja piszemy o homoseksualności Kaczyńskiego, to przecież nie dlatego, że chcemy go tym napiętnować (bo nas akurat nikt o homofobię podejrzewać nie może), lecz dlatego, że przewodzi sile politycznej wykazującej amoralny, odrażający stosunek do osób nieheteronormatywnych.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 23

Dodaj komentarz »
  1. Panie Profesorze !
    Wielu gejów powinno si na Pana obrazić a to dlatego, że Pan ich obraża.
    Nie znam Pana Kaczyńskiego, nigdy go nie widziałem na oczy, przeciwnie do Pana Biedronia. Ale jeżeli pan Biedroń zna swoje środowisko, to niestety, trochę przeszarżował. Piszę to, dlatego bo znam kilku gejów, z którymi pracowałem i byłem ich przełożonym. Pan Kaczyński do ich wizerunku nie pasuje. Po pierwsze: znajomi mi geje byli ludźmi bardzo schludnymi, dbające o swoje image używający najlepszych kosmetyków, nienaganni ubrani i uczesani, nie mówiąc o butach. Po drugie: byli zawsze ludźmi bardzo uprzejmymi, nie słyszałem z ich ust żadnych wulgaryzmów, nie słyszałem by kogoś obrazili, byli bardzo dobrymi organizatorami. Po trzecie: byli ludźmi bardzo sumiennymi, odpowiedzialnymi, jeżeli mieli wypełnić swoje obowiązki do określonej godziny to można było być pewnym, że o tej godzinie otrzyma się daną rzecz na biurko. Po czwarte: bardzo dobrze zarządzali swoimi podwładnymi, zawsze ich szanując i nie nadużywając swojego stanowiska.
    Czy Pan Kaczyński taki jest, niech Pan Profesor odpowie sobie sam.
    Wpis zakończę takim powiedzeniem, którym pewna wytworna Angielka obdarzyła swojego wnuka.
    „NIE JEST TAK, ŻE WSZYSCY SCHLUDNI LUDZIE SĄ MORALNI, JEST PEWNA LICZBA MORALNYCH LUDZI, A ONI SĄ SCHLUDNI”.

  2. Homofobie homoseksualisty jest tak samo naturalna, jak czczenie Żyda jako swojego boga i króla przez antysemitę.

  3. Jednak za dużo uwagi poświęca pan Profesor homofobii swoich pupilków politycznych, zwłaszcza pana prezydenta Lecha Wałęsy i innych polityków PO. Ważne jest to, że pan Profesor wstaje z kolan i wreszcie pisze o homofobii Wałęsy.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Też mam w nosie homoseksualizm Kaczyńskiego, chociaż szkoda nosa.

  6. To jest ta sama metoda, którą się brzydzę:
    PLOTKA – dziadek z Wermachtu, nieślubne dziecko Leppera, żądanie ujawniania nazwisk przez rydzykowców, zaglądanie do rozporka.

    To miłe, że pan Profesor u innych tak ostro potępiający ohydne metody wzniecające nienawiść do ludzi – sam je z upodobaniem stosuje. Norma.

    Wiatr już został posiany, widać jak wzbiera burza, na szczęście, jeszcze nie wiecie, co ona przyniesie waszym późnym wnukom.

    Na wszelki wypadek ujawniam swoje prawdziwe dane:
    – nazwisko rodowe – Dżingis Cham (w 1575 Tatarzy spalili moją rodzinną wieś i zgwałcili wszystkie kobiety);
    – wyznanie – czciciel Płanetnika (demona i Pana Chmur);
    – preferencja seksualna – jeszcze nienazwana, ale ohydna: dziury po sękach, dziuple wierzb.

  7. ..osobe czlowieka zwanego prezesem trodno jest okreslic ,to wytwor KOMUNISTYCZNO -DEMOKRATYCZNY z przechylem do nazizmu ! Katolik prawicowy ,ktory Bogiem podpiera sie jak mieczem gotowy do krucjat siedzac w domowym ciepelku wskazujac palcem kogo unicestwic !

  8. Zdumiewajaca tolerancja p. redaktora. Brawo!
    Serdecznie gratuluje umiejetnosci tworzenia dziwnych konstrukcji językowych typu ”stan połowicznej, na wpół zaleczonej, ale jeszcze nie całkowicie homofobii”. Czyli polowiczna (ciekawe jaka taka polowiczna homofobia wyglada – taka troche i na niby?). I zaleczona w polowie i co jest niasamowite, jednoczesnie nie calkowicie zaleczona (to tak jak polowa inteligenta nie tworzy calkowitego, chyba ze dwoch polinteligentow daje jednego calkowitego). Gomulka nie dalby rady!

  9. Prywatnie uważam, że Kaczyński jest aseksualny, co również jest zjawiskiem występującym w przyrodzie. Nie mam na to żadnych dowodów z wyjątkiem jego własnych wypowiedzi.

  10. A czy nikt nie wziął pod uwagę przypadku aseksualności JK? Przecież tacy ludzie żyją wśród nas i jest ich w ogólnej populacji około 1%. Ich brzydzi każdy kontakt seksualny i unikają zarówno kobiet jak i mężczyzn. Są podobno nawet takie małżeństwa i mają potomstwo. Tacy ludzie też się kochają, ale nie tak jak większość sobie to wyobraża.
    Teraz wam zrelacjonuję pewien podsłuchany przeze mnie dialog pomiędzy młodą parą (?). Ona mu relacjonuje wizytę u swojej siostry, która ma trzyletniego synka. Mówi mu, że ten synek złapał za jej torebkę i popierda..ł z nią po całym mieszkaniu. Słuchający chłopak komentuje to, że dzieciak jest chyba pedałem. Ona, że kur.a jej to nie przeszkadza. A tobie kur.a przeszkadza, pyta dziewczyna. Nie kur.a, mnie też nie przeszkadza. Koniec
    Widzicie, młodzież już nasiąka tą zdemoralizowaną Europą i tylko języka żal.

  11. Pisze Profesor:

    „Pisały to osoby, które z jednej strony przekonane są, że orientacja seksualna to sprawa całkowicie prywatna, o której nie powinno się mówić, a po drugie sprawa niejako wstydliwa. Zwłaszcza jeśli ktoś jest gejem, to jest to rzecz wstydliwa – żeby takiej osoby nie ranić, nie narażać jej na dyskryminację, nie należy o tym nigdy wspominać.”

    Należę do osób, które uważają orientacje seksualna podobnie jak stan zdrowia (ma raka) i stan stosunków z partnerem (zdradza, nie zdradza, płaci alimenty, nie placi…) etc. za sprawę prywatną. I jeśli rzecz ma się z osoba publiczną – uważam za posunięcie niegodne poważnego publicysty wykorzystywanie wiedzy o tych sprawach w polemice politycznej. Czy ktoś otwarcie przyznaje się do swojej orientacji (pełny szacun dla pana Biedronia), czy ukrywa ten fakt wstydliwie (być może Jarosław Kaczyński), jest to jego wybor. Najwyraźniej ci ukrywający się maja swoje powody: uważają to za anomalię i wstydzą się, lub boją się społecznego ostracyzmu lub jedno i drugie. I należy to uszanować.

  12. Ze pewnym niesmakiem czytam ten felieton. Oczywiście, że homoseksualizm sam w sobie nie jest niczym złym, ale prez. Biedoń dwuznacznie przypisując go Kaczyńskiemu nie mógł nie wiedzieć, jaką wywoła reakcję w środowisku, które homoseksualizm uważa za grzech i/lub chorobę psychiczną.
    Rzekomy homoseksualizm prezesa jest w środowisku PiS tajemnicą poliszynela? Naprawdę? Gdyby JK rzeczywiście przepadał za mężczyznami, jego polityczni przeciwnicy; opozycyjni i wewnątrzpartyjni już dawno wyjawiliby tą „wstrząsająca wiadomość” wszelkim mediom w tym kraju; od Naszego Dziennika po Pudelka. Znalazłyby się zdjęcia, przyjaciele, kochankowie, szczegóły mniej, lub bardziej pikantne… Tymczasem mam wrażenie, że JK został ogłoszony gejem głównie dlatego, że pasuje do stereotypu; jest stary, samotny, mieszkał z matką i lubi głaskać kota.

  13. Prawdziwa demokracja jest tam -Jankesi -gdzie publicznie psychiatrzy oceniają swoich wodzów.A kiedy u nas ,nastąpi prawdziwa demokracja?

  14. Moim zdaniem najważniejsze jest nie to czy Kaczyński jest gejem czy nie, czy jest aseksualny, ale to że popiera i wykonuje polecenia homofobów w koloratkach, którzy przecież okropnie go ranią swoimi homofobicznymi wypowiedziami.
    Toleruje też homofobów w szeregach swojej partii.
    Gdyby Kaczyński był rzeczywiście dobrym i mądrym człowiekiem obojętnie jakiej orientacji to zerwałby konkordat, dał potężnego kopa w upasione dupska kleru i nie dał by ani grosza dla pasożytów – handlarzy religijnymi bajkami, mianował by mądrych ludzi na ministerialne stanowiska ze szczególnym naciskiem na edukację, która zaczęła by odgłupiać dzieci, młodzież i dorosłych z religijnej indoktrynacji, homofobii, seksizmu, antysemityzmu czyli tego wszystkiego złego czego Polaków nauczył kościół katolicki.
    Powinien zabrać kościołowi cały majątek zagrabiony Polakom i przeznaczyć go do użytku publicznego.
    Miał by wtedy olbrzymie poparcie społeczeństwa a nie tylko 19% sterowanych przez kler religijnych moherów.
    Wtedy Kaczyński jako polityk i przywódca zapisał by się bardzo pozytywnie w najnowszej historii Polski.

    PS1:
    Panie profesorze popełnia pan ciągle ten sam błąd pisząc o niszczeniu demokracji w Polsce, bo przecież nie można niszczyć czegoś czego nigdy nie było i nie ma. W Polsce jest panie profesorze bolszewicka teokracja i taka zawsze była.
    PS2:
    Ktoś tu napisał, że Kaczyński nie może być Gejem bo jest niechlujem… to jest nieprawda bo w tym środowisku jak w każdym innym są też niechlujni oraz źli i głupi ludzie.

  15. Jest jeszcze jeden aspekt całej sprawy – wyjaśnia skąd bierze się przewaga radykałów nad liberałami. Liberałowie twierdzą, słusznie zresztą, że orientacja seksualna nie jest żadnym kryterium oceny człowieka. Radykałowie potrafiliby wykorzystać tego rodzaju informację do granic możliwości. Wyobrażam sobie akcję propagandową, której celem było by zniszczenie polityka o nietypowej orientacji.

    Najgorsze jest to, że nie ma sposobu na tę słabość zwolenników demokracji liberalnej.

  16. Osobnicy korzystający z przyjemności jakie dają „wynaturzenia”, są zupełni pozbawienie tolerancji dla heteroseksualistów.
    To jest reguła , która ma promilowe odstępstwa potwierdzające regułę.
    Osobnicy korzystający z „wynaturzeń” są chorobliwie ambitni i zazdrośni, co zmusza ich do nieustającej walki udowadniającej ich przewagę nad heteroseksualistami.
    Ta cecha charakteru jest niezwykle niebezpieczna dla całego narodu podporządkowanego osobnikom z wynaturzonym libido.
    Każdy premier , każdy prezydent powinien mieć rodzinę i to powinno to być conditio sine qua non do startu w wyborach o władzę nad państwem.
    Czy najważniejsi ludzie w Polsce spełniają ten warunek ?

  17. „jak sami księża mówią”
    Nie ‚sami’ tylko ‚sam’.
    ‚Ksiadz’ Charasma.

  18. @anur

    Jeśli mamy pozostać liberalnymi demokratami, nie możemy przekraczać pewnych granic. Osobiscie nie mam nic przeciwko tzw. mowie nienawiści, czyli ostrym nazywaniu rzeczy po imieniu przez przedstawicieli obozu liberalnego, ale nie możemy sprzeniewierzać się pryncypiom. A przecież atakowanie ad rem a nie ad personam takim pryncypium jest

  19. „…jak głęboko w umysłach Polaków zakarbowana jest homofobia.”. Myli się Pan bo „Homofobia – strach przed homoseksualizmem i homoseksualistami”, a w umysłach i w prostych, naturalnych odruchach ludzkich, Polaków jest raczej po prostu obrzydzenie a nie strach.

  20. „Czarownica z Salem”1 marca o godz. 17:26
    @Czarownico, gdyby babcia miała wąsy, toby dziadkiem była. Tak można by podsumować twoje życzenia wobec JK.
    Zgadzam się, że Polska była i mam nadzieję, że nadal jest na etapie budowania demokracji w pojęciu zachodnioeuropejskim. Idzie to strasznie opornie i może się całkiem nie udać.
    I dajmy już spokój Gejczyńskiemu, bo to mu nie zaszkodzi. On pogrąży się sam, bez niczyjej pomocy. Należy mu dać tylko wolną rękę i czekać. Potem w kaftan i do Tworek, gdzie siostrą Ratched będzie profesorka z wachlarzem.

  21. Ciekawe, czy na następnym posiedzeniu Sejmu ktoś z „opozycji” nie zapyta, czy pan poseł na K. nie zechciałby się za radą Lecha Wałęsy przesiąść do ostatnich tylnych rzędów?
    😉

  22. Profesor Hartman użył bardzo wielu słów ,stworzył nowe pojęcia vide ”stan połowicznej, na wpół zaleczonej, ale jeszcze nie całkowicie homofobii” co zawsze mnie osobiście nastraja dość podejrzliwie ,karząc doszukiwać się przyczyn prostszych i że się tak wyrażę bardziej uniwersalnych. Dlatego też w wyjaśnieniu znaczenia poprzedniego felietonu bardziej przemawia do mnie powiedzenie „Kto chce psa uderzyć, kij zawsze znajdzie.” nawet jeśli nam z tym „kijem” całkiem światopoglądowo nie po drodze . No a to już tylko krok od starej, wszystkim dobrze znanej odmiany powiedzenia ” cel uświęca środki”. Trochę to prostsze od ”stan połowicznej, na wpół zaleczonej, ale jeszcze nie całkowicie homofobii” prawda? 😉

    Całą sprawę faktycznie ratuje nieco fakt iż wspomniany felieton miał „charakter wesoły „a i sam profesor wygląda na zdjęciu do swojego blogu na człowieka ciepłego (upss bez skojarzeń proszę 😉 ) i skorego do żartów.

  23. Moim zdaniem Kaczyński nie jest w ogóle seksualny, co piszę wiedząc, że z punktu widzenia psychologii jest w zasadzie niemożliwe. Obserwując przez lata tę szczególną postać uważam, że nigdy nie był on w stanie wejść w jakąkolwiek intymną zażyłość obojętnie czy z kobietą, czy z mężczyzną. Sam czuje się nieokreślony. Może też to być skutkiem jakieś traumatycznego przeżycia związanego ze sferą intymną. Jest to osoba cierpiąca na głęboką nerwicę, może nawet psychozę, z powodu której brak satysfakcji z osobistej więzi z innymi ludźmi został przekształcony w potrzebę dominacji nad ludźmi i wrogiego ich traktowania. Innymi słowy nastąpiło wyparcie potrzeb seksualnych na pożądanie władzy.
    Polecam jedną z książek Karen Horney, np. „Nerwica a rozwój człowieka”.

  24. @Kalina

    Zgadzam się z Twoim stanowiskiem. Osobiście walczę na różnych frontach z najmniejszymi przejawami jakiejkolwiek dyskryminacji. Największą bolączką naszego kraju pod panowaniem PiS-u jest dyskryminacja partyjna (wręcz separacja, czyli tzw. apartheid).

css.php