Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

14.05.2017
niedziela

Andrzej Duda Ojcem Narodu i Konstytucji

14 maja 2017, niedziela,

Francuzi wybrali sobie swojego Biedronia na prezydenta, a my musimy męczyć się z Andrzejem Dudą. Dałbym mu już spokój, gdyby nie to, że nasz heros Polski zawsze katolickiej znowu wychynął spoza zasłony miłosierdzia i oświadczył, że ma mandat społeczny (sic!) do kierowania procesem zmiany konstytucji i zapowiada bliżej nieokreślone referendum w tej sprawie w okolicach 18 listopada przyszłego roku. Trudno, trzeba to skomentować.

Zacznę od „mandatu społecznego”. Ma on niby polegać na wygranych w 2015 r. wyborach prezydenckich, w których faktycznie wygrał, choć minimalną tylko przewagą głosów, z Bronisławem Komorowskim. Wygrał po brutalnej i brudnej kampanii wyborczej (podobnie zresztą jak w 2005 r. Lech Kaczyński, który wjechał do Belwederu na parszywych insynuacjach Kurskiego względem Donalda Tuska, pomawianego o sympatie nazistowskie z racji „dziadka w Wermachcie”), kampanii pełnej oszczerstw, ordynarnego przeszkadzania w wiecach wyborczych konkurenta i wulgarnych, skrajnie niehonorowych zachowań w stosunku do urzędującego prezydenta.

Po wyborach z „mandatem” było już tylko lepiej – ostentacyjne łamanie konstytucji i innych praw, żenujący serwilizm w stosunku do partyjnego pryncypała i całkowite pogrążenie w partyjno-kościelnej propagandzie, którą nazwać nacjonalistyczno-religianckim bełkotem znaczyłoby ślizgać się na eufemizmach. Powoływanie się Dudy na fakt, że otrzymał więcej głosów, niż było na „tak” w referendum w 1997 r., jest śmieszne. Co to niby ma do rzeczy? Czyżby Polacy powiedzieli, wybierając Dudę, „zrób coś z tą paskudną liberalną konstytucją”? Nie, to Duda, ogłaszając swoje tajemnicze referendum, mówi Polakom: „PiS nie lubi wolnościowej konstytucji i właśnie dlatego jej nie przestrzega”.

Człowiek, który z racji swego urzędu miał być pierwszym strażnikiem konstytucji, nie tylko sobie z konstytucji kpi, lecz na dodatek stara się ją zdyskredytować, aby „usprawiedliwić” w oczach gawiedzi swoje antykonstytucyjne harce. Otóż, Panie Prezydencie, doktorze praw, Andrzeju Dudo – żeby stawiać się w roli recenzenta i reformatora konstytucji, trzeba najpierw przestrzegać tej, która obowiązuje. Tylko w ten sposób wykazać się można praworządnością i powagą, stanowiącymi niezbędną podstawę dla najważniejszego procesu legislacyjnego, jaki przewiduje prawo, a którym jest zmiana konstytucji.

Proces ten może się odbyć wyłącznie w warunkach szacunku dla istniejącej konstytucji, w atmosferze głębiej kultury konstytucyjnej i w sposób jak najściślej zgodny z konstytucyjnymi normami określającymi tryb zmiany ustawy zasadniczej. Referendum jest częścią tego dostojnego i monumentalnego procesu legislacyjnego, a mianowicie jego etapem finalnym – gdy już powstanie w całości nowy projekt konstytucji. Tylko taki projekt można (i trzeba) poddać pod referendum. Wszelkie inne „referenda konstytucyjne” mogą być wyłącznie propagandową manipulacją, czyniącą z procesu ustanawiania nowej konstytucji pseudodemokratyczną komedię.

Propagandziści PiS, każąc Dudzie, który ma buzię aż lśniącą od wycierania jej polską ustawą zasadniczą, kazali mu popisywać się „prezydenckim formatem” i opowiadać banialuki o „inicjatywie referendalnej”, bo przewidują, że za rok potrzebny będzie jakiś temat zastępczy, mogący podtrzymać notowania PiS, już teraz systematycznie spadające. Zapowiedź narodowo-katolickiej konstytucji może też podniecić „naturalny elektorat” PiS i zmobilizować go w sezonie wyborczym 2017-2019. W dodatku dyskusja nad koniecznością zmiany konstytucji obniża autorytet tej aktualnie obowiązującej, która zaczyna się wtenczas wydawać jakby przejściowa, „do zmiany”. Taką zdyskredytowaną konstytucję łatwiej ignorować i łamać.

Szanse na to, że Kaczyńskiemu uda się zmienić konstytucję, a dokładnie zlikwidować trójpodział władzy, zaprowadzić „system prezydencki” i znieść zasadę rozdziału państwa od Kościoła – są niewielkie. Nawet gdyby udało mu się pozyskać większość klubu Pawła Kukiza, nie uzbierałby dwóch trzecich głosów w Sejmie. Zawsze jednak można zrobić konstytucyjną awanturę, a w razie sprzyjającej koniunktury w następnej kadencji w Sejmie spróbować dokonać faktycznego przewrotu. A nawet jeśli byłoby to bez szans, to i tak temat konstytucji można „grzać” w czasie kampanii wyborczych, przekształcając temat pisowskiego bezprawia w temat „sporu o kształt ustrojowy Polski”. W ten sposób łamanie konstytucji stanie się w oczach co mniej rozgarniętych „niezdecydowanych wyborców” kwestią „dwóch wizji prawa i państwa”. Ten cynizm nie jest niczym nowym w PiS – został on wpisany w samą nazwę partii „Prawo i Sprawiedliwość”, partii, która prawo zawsze miała za nic, a sprawiedliwość pojmowała wyłącznie jako system przywilejów władzy, Kościoła i własnego żelaznego elektoratu.

Polska jest demokracją niezwykle płytką, a kultura prawna i konstytucyjna ogarnia tylko nieznaczną mniejszość społeczeństwa. Wolność, równość, praworządność, samoograniczenie rządu, podział władzy, demokracja, samorządność, neutralność światopoglądowa i religijna to idee nie tylko prawie że nieznane ogółowi (szkoła wszak nawet specjalnie nie udaje, że ich uczy), ale kompletnie pogardzane w dyskursie państwowym. I dotyczy to nie tylko rządów PiS, lecz również wszystkich poprzednich. Polak wie, że rządy mówią coś o jakichś „wartościach chrześcijańskich” (choć nikt nigdy nie odważył się ich konkretnie wymienić, aby nie wydawało się, że może chodzić o coś innego niż przywileje Kościoła i dominację kościelnego dyskursu), lecz nie słyszał za bardzo, aby mówił o jakichś tam „wartościach konstytucyjnych”.

Polski naród nie przeszedł jeszcze przez szkołę budowania wolnego demokratycznego państwa. Zostało ono nam niejako podarowane, wraz z upadkiem mocarstw w 1918 roku, a potem po raz drugi, po upadku ZSRR. Przed wojną zabawa w demokrację trwała jakieś osiem lat, a teraz aż 26. Nie widać jednakże jakiegoś specjalnego animuszu, aby ją kontynuować. Kaczyński wie to doskonale i bez pardonu z demokracji sobie kpi. Dobrze, że nie jest tak inteligentny i sprawny jak jego idol Orbán, bo bylibyśmy już zapewne tam, gdzie Turcy.

Jest bardzo mało prawdopodobne, że władza Kaczyńskiego i jego partyjnej sitwy, z okazami takimi jak Macierewicz, Ziobro czy Szyszko, wsparta na postumencie handlowego popkatolicyzmu Rydzyka, miała się utrzymać. Jeśli upadnie, to jednak nie z powodu niszczenia demokracji, lecz ogólnego bałaganu i nieudolności, których Polacy nie lubią i nie zamierzają tolerować. Zwycięstwo opozycji nie będzie zwycięstwem „sił demokratycznych”, tylko zwykłym rozpadem partyjnej mafii. PiS pęknie od swarów, a nieposkromiony nepotyzm i pazerność sparaliżują państwo. PiS wywróci się na szkole, zdrowiu i armii, a nie na łamaniu konstytucji. Ta nikogo prawie nie obchodzi.

Andrzej Duda może używać jej jako serwetki, ile mu się tylko podoba. I nie jego w tym wina. Tak wychowano Polaków. Szowinistyczna i wstecznicka mentalność ziemiańsko-oficerska, w wydaniu pop, połączona z chłopską chytrością i niewzruszonym egoizmem tzw. klas niższych – nadal określają świadomość narodową Polaków. A jeśli nam się wydaje, że duch demokracji już na dobre w naszym kraju zagościł, to nie łudźmy się – to nie demokracją, lecz egalitaryzm zaszczepiony Polakom przez PRL.

My teraz wszyscy „Panie” i „Panowie”. My ma swoim, my u siebie. Tyle mniej więcej pojęliśmy z wielkiej nowoczesnej idei wspólnoty politycznej tworzącej demokratyczne państwo prawa, wbrew wspólnocie plemiennej i faszystowskiej. Plemienna swojskość jest dla nas po stokroć ważniejsza niż otwartość, pluralizm, transparencja, rządy prawa i inne tego rodzaju bzdury. Przeto w pewnym sensie Andrzej Duda, jako emanacja i hipostaza ludowej polskości, faktycznie ma „społeczny mandat”. No więc, skoro tak, to ja bardzo przepraszam i kończę.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 42

Dodaj komentarz »
  1. Chwalę pana Profesora, pisząc bowiem o brudnej kampanii, NIE zapomniał o zaglądaniu do rozporka Dudy przez pewien tygodnik zawsze wspierający PO. Antysemityzm to ten brud w kampanii. Brawo Profesorze.

    A, no i minister PO homofob i czciciel Pinocheta w sztabie wyborczym Komorowskiego…

  2. To bardzo ważne, że lewicowiec pan Profesor NIE zapomniał! Rzeczywiście, w brutalnej i brudnej kampanii wyborczej 2005 lewicowy kandydat Cimoszewicz został wyautowany przez PO kwitami Jaruckiej, co utorowało drogę Kaczyńskiemu.

  3. Niech Pan zwięźlej formułuje swoje teksty. Tym bardziej, że jest to jednak forma blogowa. W dzisiejszych czasach niewiele osób będzie czytać elaboraty…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „Nie znam większej bandy sprzefajnych pajaców niż „eksperci-konstytucjonaliści. Nie dalej jak wczoraj pozwoliłem sobie na żart, że kwestią czasu pozostaje, kiedy „eksperci-konstytucjonaliści” stwierdzą, że organizowanie referendum w sprawie obowiązującej konstytucji jest niekonstytucyjne” – To jest dobre!

  6. „Konstytucji bronią ci, którzy ją stworzyli, a także ci, którym ona gwarantuje pewne status quo, pozycję społeczną, również przynależność do jakiejś elity, jakąś nietykalność. Chociażby o grupach prawniczych. Proszę pamiętać o tym, że Konstytucja była tworzona przez prawników, w TK orzekali prawnicy, często w sprawach dot. prawników i dzisiaj to oni najczęściej wypowiadają się na temat Konstytucji” – A to lepsze!

  7. Ponad 60 procent Polaków chce zmienić konstytucję – wynika z sondażu IBRiS. Totalna opozycja uwielbia sondaże

  8. III RP podobnie jak PRL oparta jest na kłamstwie, a żeby kłamstwo było silne i trwałe władze dbają o brak kultury i wiedzy prawno-konstytucyjnej. I bynajmniej nie dotyczy to tylko PiS-u lecz całej tzw. klasy politycznej. „Opozycja” nie ma ani za grosz więcej szacunku do konstytucji niż PiS, bo niejako istnieje dzięki gwałceniu tej konstytucji. Jej legitymizacja do bycia „opozycją” jest równie nędzna jak legitymizacja PiS-u do bycia „rządem”, bo nie ma legitymizacji nikt, który został „wybrany” w wyniku niedemokratycznych wyborów, to znaczy sprzecznych z konstytucją niepowszechnych, nierównych i niewolnych wyborów do Sejmu. Podstawowe prawo obywatelskie Polaków zapisane w 99.1 punkcie Konstytucji było i jest bezczelnie łamane od zarania III RP a praktykowana jest dyktatura mafii partyjnych będąca prostą kontynuacją „przewodniej roli partii w państwie” z czasów komunizmu.

    Dlatego też malowani „obrońcy konstytucji” z szeregów opozycji są również wiarygodni jak PiS. Oni dobijają się tylko do swojej kolejki w akcie zbiorowego gwałcenia Konstytucji a nie o jakąś ochronę i szacunek dla Konstytucji.

  9. … a trzeba było pilnować szkół, Sejmu i samorządów, jak padał PRL! Mleko się rozlało i krowy poszły w szkodę. Przy 400 latach prania mózgów, ani Kochanowski, ani Kościuszko, ani Fredro, ani Żeromski, nie mieli szansy obrócić rosnącej niewrażliwości szmalcowników i cinkciarzy… którzy stali się elitą… z dnia na dzień!
    Nie ma powodu obrażać kogokolwiek, należy od nowa rozpocząć pracę u podstaw, bo czas ucieka i bez powszechnej świadomości celów i zagrożeń podobne do tego artykuły będą wołaniem na puszczy, tyle skuteczne jak przysłowiowe gadanie do obrazu…
    Jest Pan nauczycielem – niech Pan uczy!

  10. Ojcem może i jest, ma jedną córkę, ale z narodem to gruba przesada.

  11. „a my musimy męczyć się z Andrzejem Dudą.”

    Wcale nie musicie.
    Zelaznej kurtyny juz od dawna nie ma.
    Droga wolna.

  12. Dla mnie problemem jest Wydział Prawa UJ który w prezencie wręcza dyplomy prawnika zwyczjnym ćwierćinteligentom. Przykładów dyletanctwa pod dostatkiem. W końcu okazuje się, że Polacy nauczyli innych do czego służy widelec, Anglików nauczyli angielskiego a niektórym wydaje się, że jesteśmy potęgą militarną. Fatalny okres braku matematyki na maturze długo będzie przynosił negatywne efekty. Uczelnie humanistyczne tworzą iluzję wiedzy. Informacja to nie wiedza.
    Referendum świadczy o kompletnym braku wiedzy prawniczej mimo,że jako człowiek techniki jestem w tej materii niekompetentny.
    Czekam aż ktoś z UJ się odezwie i udzieli wyczerującej odpowiedzi na pytanie jak do tego doszło.

  13. Konstytucja niewątpliwie wymaga zmian.
    Pierwsze co się nasuwa:
    Zapewnienie świeckości państwa.Zakaz łączenia uroczystości państwowych z udziałem szamanów.Zakaz ogłupiania młodzieży przez nauczanie bajek sprzed tysięcy lat jako wiedzy naukowej. Zapewnieniu kobietom pełni praw do decydowaniu o własnym życiu.
    I jeszcze wiele innych spraw.

  14. Chcieliście Polskie no to jom macie, skumbrie w tomacie. Pstrąg.

  15. Prezydent szuka argumentów, których użyje przy obronie przed Trybunałem Stanu. W referendum zada 10 lub więcej pytań, wyniki podsumuje i powie tak: „Ponad 90% uczestników referendum zgłosiło jakieś zastrzeżenia do Konstytucji. Tak więc, ponad 90% obywateli uważa, że nie mają niczego przeciwko jej łamaniu.”

  16. No dobrze, kończy Profesor i co? Wynosimy się stad? Pan może ma gdzie, bo ja średnio. Trzeba więc zakasac rękawy i przegnać bandę, gdzie pieprz rosnie. Ale przedtem, niestety, wmaslić się Suwerenowi znakomicie podsumowanemu na końcu artykułu. I to mnie przeraza najbardziej, bo to perspektywa na krótkich nóżkach

  17. Za te „podarowana demokracje” to Pan chyba dzisiaj baty zbierze. Cala patriotyczna martyrologia opiera sie przeciez na odwrotnosci. Nie podarowana a wywalczona a na dodatek bogacie udekorowana cudami na kiju do zawracania Wisly.

  18. Dokładnie tak, nic dodać, nic ująć.

    Rząd prędzej upadnie gdy złotówka spadnie i to po jakimś czasie gdyż zarabiający w euro będą tych złotówek mieli więcej a wódka jako produkt narodowy będzie w tej samej cenie.

  19. Panie profesorze proszę -zwiężlej.I gdybyśmy tylko powtarzali non stop-promotor pracy doktorskie pana Dudy ,stwierdził ,że pan Duda złamał Konstytucję ,przyszło by może opamiętanie.Dziś na wszystko jest za późno.A to ,że unych niekompetencja ,głupota ,pazerność ,będzie tym gwoździem do trumny.

  20. Główne zasady Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej to:
    zasada suwerenności narodu
    zasada legalizmu
    zasada pomocniczości
    zasada społecznej gospodarki rynkowej
    zasada republikańskiej formy państwa (nazwa: Rzeczpospolita)
    zasada reprezentacji politycznej
    zasada demokratycznego państwa prawa
    zasada podziału i równowagi władzy
    zasada pluralizmu społecznego
    zasada zrównoważonego rozwoju
    zasada sprawiedliwości społecznej
    zasada bezstronności religijnej, światopoglądowej i filozoficznej władz publicznych

    Tak, tę łajdacką, postkomunistyczną konstytucję opisuje Wikipedia. Ciekawe, że UE i NATO, zgadzając się na naszą akcesję, nie dostrzegły, jaki to dramatyczny bubel prawny. Jeszcze ciekawsze, czy gdybyśmy konstytucji nie mieli, gdziekolwiek by nas przyjęto? Chyba do ZBiR lub WNP?
    Pisowskim trollom, których nużą zamieszczane tu teksty, zapraszam na portal o b. zbliżonej nazwie: „wPolityce.pl”. Tam poczujecie się jak ryby w wodzie: świetne, obiektywne i wyważone teksty, pełne miłości i szacunku bliźniego, na dodatek pisane mocnym, soczystym, jednoznacznym językiem. Dodatkowym atutem są proste, staropolskie narzędzia argumentacji: siekiera i łopata.

  21. @Jacek NH „Ponad 60 procent Polaków chce zmienić konstytucję – wynika z sondażu IBRiS”
    Założę się, że większość z tych 60 % gdyby ich zapytać , co powinno się zmienić w konstytucji nie potrafiłoby udzielić odpowiedzi. A ci, co by potrafili mieliby zupełnie różne wyobrażenia o potrzebnych zmianach. Sondaż miałby jakiś sens, gdyby zawierał pytania o konkrety, podobnie referendum. PiS ma ju z gotowy projekt zmian w konstytucji ale na wszelki wypadek się nim nie chwali….

  22. Hunwejbinom jedynie słusznej partii przypominam, że 2-go lipca 2010, podczas telewizyjnej debaty prezydenckiej, Jarosław Kaczyński podpisał egzemplarz Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej z 2-go kwietnia 1997 roku. Poza tym wychwalał Edwarda Gierka i skierował do braci Rosjan list pełen słów braterskiej miłości. Jeśli utrzymanie władzy zależałoby od diabła, na pewno zapuściłby rogi, ogon i gustowne kopyta.

  23. Profesor napisał:
    „ogólnego bałaganu i nieudolności, których Polacy nie lubią i nie zamierzają tolerować”
    Rzeczywistość temu przeczy.

  24. „Wybrali sobie swojego Biedronia”.
    Nawet nie potrafię to skomentować.Żałość z małości.
    Kokteil mentalności ziem/ofic z chłop chytrością trafiony celnie.
    Bądżmy jednak sprawiedliwi .Proporcje ziem/ofic do ch/ch to jak martini z białej wódki przeżegnanej butelką dżinu.Właściwie nie z białej wódki a z siwuchy.
    Lepiej ani już nie było ani nie wiadomo czy będzie kiedykolwiek.
    Taka gmina.

  25. Panie Profesorze,
    Francuzi nie mieli wyboru – rządzący nimi od lat Rotszyldowie nakazali im aby, wybrali oni sobie za prezydenta człowieka, który jest bezwolną kukiełką w rękach owych Rotszyldów.

  26. Kalina,
    Widzę, że nie podoba Ci się demokracja, w tym szczególnie wynik ostatnich wyborów parlamentarnych i prezydenckich, czyli to, że u władzy w Polsce nie są dziś ludzie z twojego obozu politycznego. Stąd też krytykujesz decyzje obecnej władzy, ale pochwalałaś znacznie gorsze decyzje władzy poprzedniej, z która się identyfikowałaś.
    Pozdrawiam,
    LK

  27. jsg 15 maja o godz. 9:45
    Pełna zgoda!

  28. Levar 15 maja o godz. 8:55
    Racja!

  29. AL39 15 maja o godz. 9:30
    Wiadomo przecież, że humanistyka to nie jest nauka (science) tylko sztuka (art). Z drugiej strony, matematyka jest tak źle uczona praktycznie wszędzie, a więc obawiam się, że jej nauczanie w szkołach przez niekompetentnych na ogół nauczycieli przynosi więcej szkód niż pożytku. Pierwszym nauczycielem matematyki, który naprawdę znał matematykę był w moim przypadku dopiero adiunkt z PW, u którego brałem korepetycje przed przystąpieniem do egzaminu wstępnego z matematyki na studia wyższe. A na studiach zetknąłem się z profesorami matematyki, którzy nie mieli o niej pojęcia i jedyne w czym byli oni dobrzy, to w formalnych przekształceniach algebraicznych, ale zupełnie nie rozumieli ich sensu, stąd jeżeli popełnili oni przy tych przekształceniach błąd formalny, to brnęli oni dalej, nie widząc, ze ich formuły nie mają zupełnie sensu.

  30. Sztubak 15 maja o godz. 11:35
    Każda waluta może paść. USA zbankrutowały na przykład dawno temu, dnia 15 sierpnia 1971, kiedy to prezydent Nixon jednostronnie zlikwidował wymienność dolara na złoto po stałym kursie, jako że gospodarka USA nie była już wówczas w stanie wymienić bezwartościowych de facto dolarów, które wyemitowała ona do tego dnia, na złoto. A kraj, który emituje bezwartościowy pieniądz, jest przecież z definicji bankrutem.

  31. Kalina
    15 maja o godz. 11:28
    zakasac to moze szanowna Pani kiecke.
    Moze sie jaki M……n skusi.

  32. Ojciec Narodu i Strażnik Konstytucji. Ciekawe, co jeszcze będzie.

  33. To smutne, że ludzie dali sobie wcisnąć ograniczonego hipokrytę i bigota na prezydenta. On nawet nie jest przystojny.

  34. @Levar

    Nerwy, jak widze puszczają nie tylko na Nowogrodzkiej:)))) Proszę wyluzować, jeszcze nie to was czeka

  35. gotkowal 15 maja o godz. 12:42
    Możesz nam wyjaśnić na czym konkretnie polega owa „społeczna gospodarka rynkowa”? Czy to ma być socjalizm, czy też kapitalizm? A może coś jeszcze innego? Ale w takim razie co? Co jest w tej gospodarce ważniejsze – rynek czyli prywatny zysk czy też społeczeństwo i zaspokajanie jego potrzeb?

  36. Panie Profesorze!
    Mam wrażenie, ze prezydent Duda używa Konstytucji jak chusteczki do nosa, nie jak serwetki. Jednorazowo.
    Raz potrzebny mu jeden artykuł czy paragraf z Ustawy, przenicuje, puści jakiś przekaz w społeczeństwo; następnym razem inny i znów ta sama gra.
    W ten sposób można zabawić się całą Konstytucję, nie przestrzegając żadnego z jej zapisów.

    Niezłomny prezydent! Koń by się uśmiał!

  37. Ma Pan urzekajacy telent do glaskania psa pod wlos. Dla pocieszenia niech Panu zawsze przyswieca odwieczna prawda Those who are ahead of their times, are rarely tolerated by the ones trapped in their past. (moje, patent protected)

  38. @Leonid godz. 21.56
    Jak na taki dramat legislacyjny, to coś mało zarzutów do konstytucji. Hasło ordoliberalizm – w każdej encyklopedii. Jeśli w Polsce społeczna gospodarka rynkowa nie działa idealnie, to raczej nie z winy konstytucji.

  39. Leonid
    15 maja o godz. 14:44
    Wynik wyborów nie upoważnia do łamania prawa czyli konstytucji. Nie wiem skąd tacy ludzie jak pan się biorą. Spróbuje wytłumaczyć na czym to polega. Rozumując pański sposób myślenia albo jego brak. Przedstawię to tak. Jeśli wygra w następnych wyborach strona będąca za delegalizacją Pisu (osobiście jestem za tym) to pan to uzna za zgodne z konstytucją bo przecież tego chciał suweren i w pełni pan to zaakceptuje. lepszym rozwiązaniem było by, oczywiście rozpisanie w tej sprawie referendum i do tego nawołuje pana Dudę.Może się w końcu do czegoś przyda.

  40. Duda mówi gromkim głosem i macha rękami. Myśli że jest niezłomny, dopóki prezes nie tupnie nogą.

  41. Gotkowal 16 maja o godz. 9:12
    1. Jaki dramat legislacyjny? O czym ty piszesz, człowieku?
    2. Ordoliberalizm jest zaś klasycznym wręcz oksymoronem, jako że liberalizm NIE polega przecież na tym, że ktoś z góry narzuca obywatelom reguły postępowania. Hasło „Ordnung muss sein” nie ma w sobie przecież nic z liberalizmu, a jest jego dokładnym zaprzeczeniem. Zgodnie z zasadami ordoliberalizmu państwo powinno przecież aktywnie przyczyniać się do kształtowania i gwarantowania porządku ekonomicznego (niem. Ordnungspolitik), a to nie ma przecież nic wspólnego z liberalizmem, który opiera się na zasadzie leseferyzmu (fr. laissez faire – pozwólcie czynić; laissez passer – pozwólcie przechodzić). W gospodarce opartej na leseferyzmie jedynym regulatorem gospodarki jest przecież nie państwo, a rynek (dokładniej cena rynkowa), brak jest w niej więc jakiejkolwiek ingerencji czynników zewnętrznych w procesy rynkowe (jest ona więc przeciwieństwem interwencjonizmu). Leseferyzm oznacza działanie w warunkach formalnej wolności osobistej, formalnej równości wobec prawa, prymatu własności prywatnej, a rolę państwa sprowadza wyłącznie do pozycji gwaranta podstawowych swobód obywatelskich (w praktyce swobody robienia interesów) i dlatego też z założenia państwo rządzone przez liberałów nie może ingerować w sferę ekonomiczną.
    3. Nie ma też czegoś takiego jak owa „społeczna gospodarka rynkowa”. Jak to już ci tłumaczyłem – albo w gospodarce ważniejszy jest rynek czyli prywatny zysk, albo też społeczeństwo i zaspokajanie jego potrzeb. Tertium non datur. Ponadto, to konserwatywni ordoliberałowie głosili koncepcję sprywatyzowania szkół, szpitali, autostrad, energetyki i transportu, uważając, że prywatna inicjatywa przynosi zawsze lepsze efekty w każdej sferze działalności gospodarczej i społecznej. Co to ma wspólnego z gospodarką społeczną?

  42. Martin L 16 maja o godz. 14:15
    1. Demokracja polega w praktyce na tym, że ten, kto wygra wybory, ma władzę, a więc może też zmienić konstytucję, która jest przecież tylko jeszcze jednym prawem nadanym przez elity, będące aktualnie u władzy w danym państwie.
    2. Jeżeli następne wybory zdecydowanie wygra partia bądź tez koalicja mocno anty-PiSowska, to w teorii możliwe jest, że zdelegalizuje ona PiS na podstawie obecnej, czy też zmienionej przez siebie konstytucji. Wystarczy, aby miała ona (zwycięska partia czy też koalicja) za sobą parlament i trybunał konstytucyjny oraz wojsko i policję. Jak to mawiał mój wykładowca prawa – prawodawca może wszystko. To oczywiście nie jest teoria, ale „tylko” praktyka prawa.
    3. Sukces każdego referendum zależy w dużej mierze od tego, jak się sformułuje pytania będące przedmiotem owego referendum, jak się przygotuje wyborców przed tym referendum oraz, last but not least, od tego, kto i jak będzie liczył głosy, który padły w tymże referendum.

  43. Aborygen 16 maja o godz. 5:23
    1. Znów tylko ad personam. 🙁 Poza tym, to na jakiej podstawie nazywasz mnie ksenofobem i antysemitą? Na tej, że nie jestem zwolennikiem polityki prowadzenie przez aktualne władze państwa Izrael? To trochę za mało, aby postawić mi publicznie takie zarzuty, a więc zgłaszam twój wpis do odpowiednich władz RP jako będący zwyczajnym zniesławianiem.
    2. Mogę podpierać się cytatami z Encyclopaedia Britannica, ale nic na to nie poradzę, że Wikipedia jest dziś aktualniejsza i dokładniejsza.
    3. Jako socjaliście i antyklerykałowi, daleko mi jest do poglądów głoszonych na łamach „Gazety Polskiej” lub „Najwyższego Czasu”.
    4. Outback jest na ogół szary. Rdzawo-czerwony jest tylko tam, gdzie występują złoża rud żelaza i podobnych metali. Większość Australii jest przecież szaro-brudna, ale o tym, to w przewodnikach przecież nie przeczytasz. Nie moja to zaś wina, że wiedzę o Australii czerpiesz z owych przewodników.
    5. Niestety, ale z braku argumentów ad rem, sięgasz po pseudo-argumenty ad personam, a to znaczy, że dawno już temu przegrałeś to starcie ze mną. 🙁 Poza tym, to nie ty, a prof. Hartman decyduje, kto tu zaśmieca ten blog.

css.php