Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

22.06.2017
czwartek

Ochrona zdrowia – niemoralny system

22 czerwca 2017, czwartek,

Już wiemy, że PiS nie zdecyduje się na dobrowolną współpłatność pacjentów za leczenie. Minister Radziwiłł wyszedł przed szereg, zapowiadając, że pacjenci mogliby przyspieszyć leczenie, dopłacając do niego, a szpitale publiczne mogłyby dorobić, świadcząc odpłatne usługi „po godzinach”, a właściwie poza zakontraktowanym z NFZ limitem świadczeń. Szkoda.

Nasz system ochrony zdrowia ma wiele wad, a jedną z nich jest brak możliwości konkurowania publicznych świadczeniodawców z niepublicznymi, a więc – w praktyce – bezczynność sprzętu i gabinetów popołudniami i wieczorami. Gdyby można było sprzedawać świadczenia w publicznych ZOZ (Zakładach Opieki Zdrowotnej), to ich ceny rynkowe nieco by spadły, a kolejki do badań i zabiegów trochę by się skróciły. Niestety, w Polsce obowiązuje tabu w kwestii kosztów ponoszonych przez pacjentów.

Odziedziczyliśmy po komunie „zdobycz socjalizmu” w postaci „nieodpłatnej służby zdrowia”, co wpisano nam nawet do konstytucji – z całą świadomością, że jest to niewykonalne. Na szczęście ponad konstytucją stoi logika i zasada „prawo nie może żądać niemożliwego”. Nie przejmujemy się więc specjalnie niemądrym przepisem konstytucji. Za to uprawiamy sadystyczną hipokryzję, polegającą na tym, że wszelkim możliwymi sposobami ściąga się pieniądze od pacjentów, byleby tylko nie było żadnych rachunków za wizyty u lekarza i pobyt w szpitalu. Można płacić za leki (co na to konstytucja?), można płacić za sprzęt i produkty medyczne wykorzystywane w trakcie leczenia w szpitalnego, można nawet płacić „opłatę hotelową” i żywienie w czasie leczenia szpitalnego – byleby tylko nikt nie dostał rachunku na marne pięć złotych za poradę lekarską albo badanie. To śmieszne i niemądre.

Leczenie kosztuje i tyle. W dodatku, w imię tej samej „równości i darmowości”, państwo nie daje ludziom szans dokupienia ubezpieczenia, z którego dobrodziejstw można by korzystać w placówkach publicznych. Obrzydliwy proceder ubezpieczeniowy całkowicie spycha się w sferę prywatnej przedsiębiorczości – tak jakby była to jakaś prostytucja albo inny nierząd.

Tymczasem połączenie ubezpieczenia powszechnego i publicznej ochrony zdrowia z systemem rynkowym byłoby z korzyścią dla najbiedniejszych – i zresztą jest, mimo całej patologii relacji między oboma sektorami. Może czas już powiedzieć, że nasz system ochrony zdrowia jest nie tylko mało wydajny i niedoinwestowany, lecz przede wszystkim niemoralny?

Z etycznego punktu widzenia nie do zaakceptowania są co najmniej następującego jego elementy:

– wspomniana hipokryzja i powszechne udawanie, że leczenie na odpowiednim poziomie ma być nieodpłatne, co skutkuje nieefektywnością i bezczynnością wielu placówek oraz wysokimi cenami świadczeń na wolnym rynku. Dogmat „nieodpłatności” opóźnia leczenie i obniża jego jakość, a w konsekwencji kosztuje życie wielu ludzi – pogarsza proporcję między LZ (liczbą zgonów) a ZDU (zgonami do uniknięcia).

– patologiczny system kontraktowania świadczeń, który polega na arbitralnym dyktacie ich liczby oraz wyceny. Pacjentom zleca się wiele niepotrzebnych im, lecz dobrze płatnych przez NFZ, badań i zabiegów, a także przetrzymuje w szpitalach ze szkodą dla ich zdrowia – byle zarobić pieniądze na pokrycie deficytu generowanego przez niedoszacowane przez NFZ procedury i „drogich pacjentów”. Zlecanie niepotrzebnych czynności jest nieetyczne, szkodliwe i niebezpieczne, nie mówiąc już o marnotrawstwie, które powoduje. Generowana przez system kategoria „niechcianych pacjentów” to osoby zagrożone medyczną marginalizacją. ZDU/LZ rośnie!

– patologiczne zasady współpracy między sektorem niepublicznym (kontraktowym) i publicznym. Jednostki niepubliczne skupiają się na dobrze wycenianych procedurach, przekazując bardziej skomplikowane przypadki, na przykład pacjentów z powikłaniami po zabiegach, placówkom publicznym. Ba, zajmują się tym nieraz ci sami lekarze, manewrujący pacjentami pomiędzy publicznymi i niepublicznymi ZOZ, w których są zatrudnieni. W rezultacie pogarsza się kondycja finansowa publicznych ZOZ, a niektórzy pacjenci otrzymują uprzywilejowany dostęp do świadczeń – oczywiście dlatego, ze płacą (tyle że płacą prywatnie). ZDU/LZ rośnie.

– Niezracjonalizowane wyceny oraz cicha dyskryminacja niektórych grup pacjentów (osoby starsze z wielochorobowością, pacjenci psychiatryczni) sprawia, że wielu pacjentów ma utrudniony dostęp do dobrych świadczeń i zatrzymuje się na poziomie przetrwałego „pierwszego kontaktu”, czyli kontaktu z lekarzem w przychodni. W dodatku najpoważniejszą barierą w dostępie do świadczeń (obok biedy) jest – o ironio! – choroba. Dostanie się do lekarza kosztuje tyle wysiłku, że mogą się na niego zdobyć tylko ludzie w niezłym stanie ogólnym. Przychodnie wypełnione są „średnio chorymi”, a system SOR (medycyna ostra) dostępny jest dla osób w stanie zagrożenia życia. Wielka kategoria chorych „chorujących poważnie, lecz bez zagrożenia życia” jest przez system odpychana. System działa jak mechanizm triage’u, czyli selekcji, ale selekcjonuje wedle „prawa silniejszego”, a nie wedle „prawa bardziej potrzebującego”. ZDU/LZ rośnie.

– Redystrybucja środków na ochronę zdrowia jest nieracjonalna i nieuczciwa. W alokacji na poziomie państwa, regionu (samorządu) oraz ZOZ panuje koteryjność i uznaniowość za zasłoną dogmatu „scjentyczno-ekonomicznego”, który mówi, że pdostawą do podejmowania decyzji alokacyjnych (czyli „komu dać, a komu zabrać”) powinna być wiedza naukowa o efektywności zdrowotnej danych procedur bądź działań w kontekście ustalonych naukowo statystycznych potrzeb (kryteriów epidemiologicznych). Ów dogmat „scjentyczno-ekonomiczny” albo „kosztowo-efektywnościowy” przesłania fakt, że różne wydatki na ochronę zdrowia są całkowicie nieporównywalne (jak zmierzyć efektywność profilaktyki próchnicy w zestawieniu z efektywnością budowy lądowisk dla lotniczego pogotowia ratunkowego oraz protezowania amputowanych kończyn?), a kryteria efektywności w dużej mierze subiektywne i arbitralne (bo związane z trudno wymierną jakością życia po otrzymaniu świadczeń).

Co więcej, ów dogmat, gdyby naprawdę się go trzymać, sprawiłby, że leczenie otrzymaliby wyłącznie ci pacjenci, których dałoby się wyleczyć z dużą dozą pewności powodzenia, oraz trwale – wszyscy „ogólnie kwękający”, cierpiący na choroby przewlekłe i nieuleczalne, gdzie efektywność leczenia przyczynowego jest „jak cię mogę”, musieliby zostać porzuceni.

Do czego to wszystko prowadzi? Do uznaniowości, ukrytej za pozorami naukowej i ekonomicznej racjonalności. Sprawiedliwa alokacja musi opierać się na jawnych i dobrze moderowanych (z udziałem solidnej wiedzy epidemiologicznej i medycznej) negocjacjach interesariuszy, którzy są ze sobą w ostrym konflikcie. W przeciwnym razie pieniądze idą głównie do „medialnych” dziedzin medycyny i medycznych VIP-ów. Czyżbyśmy nie wiedzieli, dlaczego geriatria nie ma szans z kardiologią interwencyjną, a „babcia” z DPS nie ma co iść w medyczne konkury z noworodkiem? Uznaniowa, pseudonaukowa alokacja skutkuje wzrostem ZDU/LZ.

Profesjonaliści medyczni, pamiętajcie: brak etyki zabija!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 16

Dodaj komentarz »
  1. To zabawne,
    że ta sama POLITYKA w innym felietonie (Medycyna i okolice )
    chwali to rozwiązanie jako jedyny sposób by w pełni wykorzystać możliwości szpitali z korzyścią dla wszystkich i usankcjonować rzeczywistość…
    ale napisal to ktoś kto się na sprawie zna…., i nie ma ideologicznych klap na oczach oraz imperatywu walenia PiS za to, że pada deszcz .
    Żałosne.

  2. Tak przy okazji…
    z odpłatnego leczenia i zabiegów mogą korzystać pacjenci najlepszego chyba systemu
    ( powszechnej)
    opieki zdrowotnej w Australii .
    Ale co to może obchodzić kogoś kto zna się i na koniach i na puszczach…po to by jedynie walić w politycznego przeciwnika.

  3. Aby stwierdzenie było zgodne z intencją (im liczba zgonów do uniknięcia rośnie, tym gorzej) , zapis powinien zostać odwrócony na ZDU/LZ . Myślę, że to błąd z pośpiechu. 🙂
    W przeciwnym wypadku, przy zapisie LZ/ZDU, im stosunek wyższy, tym lepiej. Poza tym, jeśli (teoretycznie to możliwe) osiągnęlibyśmy perfekcję, czyli całkowicie wyeliminowalibyśmy ZDU, dzielnik stałby się zerem, a wiadomo że…

    Pozdrawiam.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. System jest moralny, to my udajemy, ze nie ma problemu. Szpitale i inne panstwowe osrodki powinny zarabiac nie tylko wirtualnie. Lecz nie powinny nas ograbiac, bo celem wlasnie systemu jest ochrona zdrowia bez drenazu naszych kieszeni. Oczywiscie jest to mozliwe, ggdy kasy chorych konkuruja miedzy soba i gdzie wszyscy wplacaja do systemu. System subsydiarnosci sprawdzil sie u sasiadow, mimo jego wad i w sumie zacieraja sie roznice miedzy sluzbami prywatnymi panstwowymi. Oczywiscie na poczatku powinny one zostac dofinansowane z budzetu.

  6. Dygresja odnośnie konstytucji:
    Jeśli do konstytucji świadomie wpisano zasadę z definicji niewykonalną, oznacza to, że już od początku stworzono precedens do jej nieprzestrzegania i ignorowania. Podstawowy dokument państwa polskiego nie da się przestrzegać. Skąd zatem to biadolenie, że PIS robi to co robi? To nie PIS zaczął traktować konstytucję jako instrument gry politycznej tylko politycy, którzy ją w takim kształcie uchwalili. PIS po prostu odrzucił pozory i hipokryzję wcześniejszych ekip.

    Nie da się budować państwa w oparciu o przesłanki etyczne jeżeli już przy pisaniu konstytucji etyka przegrywa z grą polityczną.

  7. Miałem okazję przyjrzeć się jak to działa w malutkich Czechach, działa znakomicie, nigdy nie było tam strajków, sukcesywnie jest podnoszona pensja, na wszystko wystarcza środków, nigdy nie wyjmowalem portfela z kieszeni, może wysłać tam ludzi z naszego Ministerstwa Zdrowia?

  8. Uczynić tanią siłę roboczą: a potem to już tylko naprawiać, reformować, usprawniać i tak non stop (oczywiście, za grubą forsę zabieraną tejże taniej siły roboczej).

  9. „Brak etyki zabija!”
    Trochę z innej beczki. Aby ustalić program i zasady wg jakich ma jeździć samojezdne auto (sprawa wyborów przez autoauto gdy w ruchu ulicznym trzeba decydować o ludzkim życiu) zatrudniono etyka, filozofa i teologa, aby ustalili kodeks moralny dla takiego pojazdu. Dobrze by było, gdyby w Polsce takie apolityczne gremia wypowiadały się na temat zasad moralnych np. w przypadku uchodźców. Może tego w Polsce trzeba, żeby nie zwariować.

  10. http://bragiel.blox.pl/2017/06/Cala-wladza-w-rece-ludu-1.html
    Pewnego dnia Lech Wałęsa zamyślił się, zapalił papierosa i powiedział:

    -Ja ci powiadam, trzyj krzemień o krzemień, a pojawi się światłość!

    Od tego czasu upłynęło wiele wody w Dnieprze i Dźwinie, ludzkość wyszła z jaskiń, wynaleźliśmy koło, komputery, komórki, wibratory na baterie i sztuczne szczoteczki do zębów.

    Wynaleźliśmy jeszcze coś bardzo ważnego, coś co jest podstawą funkcjonowania każdego państwa-partie polityczne.

    Zapraszam na krótką felietonistyczną przejażdżkę do świata partiokracji!
    Brońmy partii politycznych, jutro może ich nie być. Polecamy felieton.
    http://bragiel.blox.pl/2017/06/Cala-wladza-w-rece-ludu-1.html

  11. 1.Co ma zrobić pacjent czekający na przeszczep lub dializowany albo chory na raka? Ma płacić za leczenie? Ile? Kogo na to stać? Również jestem za symboliczną opłatą za wizytę u lekarza w przychodni ale nie za płaceniem przez pacjentów za leczenie w szpitalu. Chyba każdy z nas płaci składki zdrowotne, więc jest ubezpieczony.
    Niemoralne jest traktowanie zdrowia jako towaru.
    Szpital to nie fabryka.
    2.”Nie przejmujemy się więc specjalnie niemądrym przepisem konstytucji.”
    Brawo. To jest dopiero hipokryzja. Powiem szczerze, że nie spodziewałem się takiego tekstu po Janie Hartmanie.
    W związku z tym co wyprawia PiS to jest jak strzał do własnej bramki. Czy pan profesor w dalszym ciągu uważa się za demokratę? Niech to jeszcze przeczytają młodzi ludzie. Ręce opadają.

  12. @ Bragiel uzywa ten blog do reklamy swoich tworow. Czy to dopuszczalne?

  13. Panie Profesorze,
    Uzdrowienie polskiej służby zdrowia wcale nie wymaga zwiększenia wydatków na nią, a tylko ich racjonalizacji. Co więcej, może być ono dokonane przy jednoczesnej redukcji wydatków na leczenie. Po prostu na służbę zdrowia wydajemy od lat za dużo, jako że ukierunkowana jest ona na leczenie już chorych, a nie na zapobieganie chorobom. Przecież choć lekarze w takim kraju jak USA zarabiają przeciętnie kilkaset tysięcy dolarów rocznie (czyli często ponad milion złotych), choć w USA wydaje się najwięcej na świecie na leczenie, w tym też i per capita, to Amerykanie żyją krócej niż mieszkańcy sąsiedniej Kuby, gdzie wydatki na medycynę są relatywnie niskie, ale na Kubie postawiono nie na leczenie, ale na profilaktykę. A jest tak jak jest, ponieważ lekarze, a szczególnie dobrze zarabiający lekarze, nie są zainteresowani w tym, aby ludność była zdrowa, a tylko w tym, aby utrzymać pacjentów, czyli w tym, aby ludzie wciąż chorowali, a więc ciągle potrzebowali lekarzy. Innymi słowy, lekarze sami wzbudzają tam popyt na swoje usługi, a to oznacza, że oni nie wyleczają swoich pacjentów, a tylko dbają o to, aby oni wciąż chorowali, a więc potrzebowali pomocy lekarzy i tak się zamyka to błędne koło zbędnego wydania nadmiernych ilości pieniędzy na medycynę.
    Tak więc skuteczny system służby ZDROWIU ludzi to taki, w którym interes pacjentów i lekarzy będzie taki sam – ZDROWY CZŁOWIEK. Niestety, ale nie jest to możliwe do osiągnięcia w warunkach kapitalistycznej, skomercjalizowanej medycyny nastawionej na zysk lekarzy i farmaceutów, na zysk właścicieli szpitali i wytwórni lekarstw oraz firm zajmujących się dystrybucją owych lekarstw, a nie na zapobieganie chorobom. Lekarze i farmaceuci potrzebują bowiem chorych, a nie zdrowych ludzi. I tu jest pies pogrzebany. 🙁

  14. Falicz,
    Widać, że nigdy nie mieszkałeś w Australii i nie wiesz o tym że służba zdrowia jest tam od lat systematycznie prywatyzowana, a Medicare – ograniczane. Prawda jest bowiem taka, że w Australii płaci się fortunę za wezwanie karetki pogotowia (a wszystkie one są tam prywatne i nie ma w nich lekarzy tylko tańsi od lekarzy sanitariusze, szkoleni na kilkutygodniowych kursach). Płaci się tam też fortunę za dentystę i za lekarstwa, a Medicare polega dziś głównie na tym że nieodpłatnie ratują ci tam czasem w państwowym szpitalu życie, oczywiście jeżeli stać jest ciebie na dojazd do niego albo się do niego doczołgasz i doczekasz się zainteresowania ze strony przepracowanego lekarza dyżurnego…

  15. Tymczasem w USA:
    Starsi i niepełnosprawni protestowali w amerykańskim Senacie. Policja wyciągnęła ich siłą. Około 50 osób zostało aresztowanych podczas protestów w amerykańskim Senacie. Trwała tam debata nad przyszłością programu ubezpieczeń zdrowotnych, tak zwanym „Obamacare”. Policja usunęła m.in. osoby poruszające się na wózkach. Obamacare zapewnia ponad 20 milionom mniej zamożnych Amerykanów dostęp do służby zdrowia. Republikanie krytykują go od momentu lat i, mając większość w Kongresie, próbują zastąpić własnym. Wśród protestujących było wiele osób na wózkach inwalidzkich i z aparatami tlenowymi. Byli oni siłą usuwani z Senatu przez policję. Przed wejściem w życie Obamacare ubezpieczenia zdrowotnego nie miało 50 milionów Amerykanów. Po wejściu w życie reformy liczba nieubezpieczonych spadła do 27 milionów. (Wyborcza)

  16. >>Szkoda.<<

    Nie, utrącenia akurat tego pomysłu Xięcia-Ministra nie szkoda.

    Niech no Pan Redaktor zastanowi się przez chwilę, jaki byłby jego skutek, używając dwojga narzędzi poznawczych świetnie przystających do polkkiej rzeczywistości (’chcieliśmy jak najlepiej, a wyszło, jak zwykle’ oraz ’co może pójść źle, to pójdzie’).

    Ano właśnie!… Ja też tak myślę.

    Włodarze państwowych szpitali i oddziałów zrobiliby bardzo szybko wszystko co leży w ich mocy, by kolejki na państwowym nie zmalały, a nawet by wzrosły. I by prywatny wieczór zaczynał się już tak koło południa.

    Wiedziałem, że Pan na to też wpadnie.

  17. Turpin
    Oczywiste jest, że po przyjęciu tej „reformy”, włodarze państwowych szpitali i oddziałów zrobiliby bardzo szybko wszystko co leży w ich mocy, by kolejki na państwowym nie zmalały, a nawet by wzrosły. I by prywatny wieczór zaczynał się już tak koło południa, jak nie wczesnym rankiem.

css.php