Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

23.07.2017
niedziela

Vivant pisowskie profesory!

23 lipca 2017, niedziela,

Akademickie Kluby Obywatelskie, do których należy kilkuset wykładowców akademickich popierających PiS, znowu dały głos. W swym apelu o rychłe podpisanie ustaw podporządkowujących sądy władzom partyjnym najbezczelniej w świecie twierdzą, że nie naruszają one trójpodziału władzy.

Powtarzają też propagandowy greps o dekomunizacyjnej naturze owych ustaw, jako żywo czerpiących z najlepszych wzorców komunistycznej partiokracji.

Co się dzieje w głowach profesorów i doktorów składających wiernopoddańcze hołdy władzy, która w sposób ostentacyjny niszczy elementarne normy ustrojowe demokratycznego państwa prawnego? Jak to się dzieje, że wśród popierających reżim znajdują się nie tylko prości ludzie, niemający żadnej wiedzy o państwie i prawie, nierozumiejący zasad demokracji i nieposiadający żadnej kultury politycznej i obywatelskiej? W końcu trudno się gniewać na kogoś, kto o władzy myśli wyłącznie w kategoriach „kradną – dają” bądź „robią bałagan – robią porządek”, że podobają mu się rządy autorytarne, acz trzymające sztamę z ludem i z ludu czerpiącym swoje kadry.

Rewolucja populistyczna jest rewolucją prostych ludzi. Ich proste wyobrażenia o świecie, ich proste ambicje i frustracje co pewien czas biorą górę nad wyrafinowanymi ideami politycznymi i prawnymi, które patronują systemom politycznym Zachodu. Wyobcowani z ducha polityki demokratycznej, korzystają ze swoich utwierdzonych przez demokrację liberalną praw, by uczynić państwo bardziej swojskim, bardziej podobnym do tego, co znają ze swojego doświadczenia społecznego. Ale jak to możliwe, że kultury prawnej i obywatelskiej pozbawieni są również niektórzy ludzie wykształceni?

Niestety, kilkanaście procent wykładowców popiera reżim. Są wśród nich zwykli koniunkturaliści, którzy lękając się o swoją pozycję, zagrożoną przez mierne osiągnięcia zawodowe, starają się podreperować swój status uniżonością wobec władzy. Za PRL też tak było. Oportunizm jest demokratyczny, a kolaboranci i sprzedawczycy byli i są we wszystkich grupach społecznych. A jednak znamy i takich, którzy popierają PiS do pewnego stopnia szczerze. Nie znam ich wielu, lecz to, co wiem, pozwala mi na sformułowanie pewnych hipotez.

Otóż wydaje mi się, że pisowscy inteligenci reprezentują kilka typów, indywidualnie przynależąc do jednego lub kilku z nich.

Pierwszy typ to inteligent z odzysku – człowiek, który awansem znalazł się w świecie akademickim, lecz w głębi duszy jest wciąż polskim chłopem, mającym umysł sformatowany przez narodowo-katolicką propagandę, którą wpajano jego przodkom, nie wyłączając okresu PRL, gdy dyskurs władzy różnił się od normy endeckiej jedynie poprzez wzmocnienie elementu socjalnego i obecność motywów antyklerykalnych, również zresztą mających pośród ludu swoją długą tradycję. Bycie pisowcem pozwala takiemu człowiekowi odzyskać więź ze środowiskiem społecznym, z którego czuje się wykorzeniony i z którym się solidaryzuje.

Drugi typ to frustrat. Frustrat ma poczucie krzywdy – czuje się niedoceniony, ma pretensje do władzy i systemu z powodu jakichś doznanych bądź wyimaginowanych krzywd. A to mu „komuniści” blokowali jakiś awans, a to „za Tuska” odmówili mu habilitacji. Wina „czerwonego” albo „wina Tuska” domaga się pomszczenia, a pomościć ją mogą tylko Jarosław Kaczyński i Zbigniew Ziobro. Pogonią kota krzywdzicielom i nareszcie docenią prawdziwego Polaka i jego osiągnięcia. Tylko oni mogą „rozbić układ”.

Koniec „układu” to wielka idea mitomanów i frustratów. Ale „układ” może być rozumiany rozmaicie”. Frustraci widzą w nim albo sitwę komunistyczną, przechodzącą gładko w sitwę „platformerską”, albo coś bardziej historiozoficznie substancjalnego – jakichś masonów, żydów, liberałów i innych kosmopolitów. Stary endecki lęk przed „żydem”, czyli wszelkiej maści wrogiem kulturowym, intruzem czyhającym niczym diabłem na niepokalane polskie dusze, to wciąż żywa emocja. Dlaczego ma być obca profesorowi, dajmy na to, nauk technicznych albo biologowi? Kariera naukowa nie wymaga ogólnej kultury, a tym bardziej kultury politycznej. Można sobie żyć w krainie fobii, uprzedzeń i kompleksów, pławiąc się w swoim zacofaniu, karmić się bogoojczyźnianymi mrzonkami i robić sobie te doktoraty i habilitacje. Zawsze tak było i dobrze, że nadal tak jest. Inteligencja jest warstwą otwartą – każdy może zostać inteligentem, nie tylko człowiek myślący, wrażliwy, otwarty, czytający ważne książki i poważne gazety. Wszystko jest dla ludzi…

Trzeci typ akademickiego pisowca to pisowiec katolik. Mentalność katolicka, ugruntowana w epoce średniowiecza, nie zna demokracji ani wolności. Nie lubi indywidualizmu, a za to ceni sobie silną władzę i subordynację. Katolicy chcą żyć w świecie, który też jest katolicki, bez elementu obcego – albo co najwyżej w postaci nielicznych „gości”, mogących prowadzić egzotyczne restauracje. Katolik jest głęboko przekonany, że to właśnie on i jemu podobni to ludzie porządni i etyczni, podczas gdy reszta co najwyżej może jakoś ułomnie do kultury i moralności pretendować, do czasu, gdy się wreszcie porządnie nawróci na jedyną prawdziwą wiarę. Dla profesora katolika ci wszyscy „indywidualiści”, wyobrażający sobie, że mogą sobie bimbać i nie słuchać biskupów, to w gruncie rzeczy libertyni i ateusze. A PiS daje im wszystkim odpór. Robi to może nieelegancko, ale polityka to nie wersal. PiS gwarantuje, że Polska pozostanie Polską i pogoni kota wszystkim zboczeńcom.

Czwarty typ to „historiozof cynik”. Zatyka nos, patrząc na pisowską gawiedź i przewodzącą mu zdemoralizowaną oligarchię, i tak się przez nos wymądrza: „lud ma to, na co zasługuje. Widocznie tak musi być – naród jest dziś na takim właśnie etapie rozwoju, że potrzebuje dla ugruntowania swej podmiotowości nacjonalizmu i socjalizmu, a narzędziami tej smrodliwej fermentacji są partia i Kościół. Takie rzeczy nie dzieją się bez przywódców, a przywódcy wszak to nie święci”. I nuże popierać prezesa i jeszcze się tym chełpić, jaki jest mądry, mądrością samych dziejów.

Do któregokolwiek z tych czterech typów należysz, profesorze kolaborancie, wiedz, że jest mi za Ciebie wstyd. I wiedz, że gdy wróci do nas demokracja (którą, w co nie wątpię, odzyskamy i uwolnimy z pisowskiego aresztu), nie odpowiesz za swój czyn. W demokracji mamy wolność słowa i działalności – nawet tej haniebnej. Ba, nawet podamy Ci rękę (bo my, inteligenci, jesteśmy ludźmi życzliwymi i łagodnymi). Ale nigdy już nie odzyskasz twarzy ani dobrego imienia. W wolnym kraju karą za polityczną podłość jest hańba i wstyd, a nie wyrzucanie z pracy i prześladowania. I my, mordy zdradzieckie i gorszy sort – jak nazywa nas ten, przed którym merdacie ogonkami – o taki właśnie walczymy kraj, w którym będziecie bezwstydnie okryci swą hańbą, w pełni samozadowolenia nadal bez przeszkód sobie żyć i pracować. Straszne z nas, demokratów, wariaty, co nie?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 46

Dodaj komentarz »
  1. Sorry, errata, powinno być: Vivant POwskie profesory!

  2. blazenska mina posla gowina!Miala byc stanczykowska zaduma, a wyszlo zwyklew blazenstwo!!!

  3. Erwin Schrodinger też nie opuścił nazistowskich Niemiec, a przecież nie był ślepy. On mi w pierwszym momencie przyszedł do głowy, a jestem pewny, że był ich legion. Jako 60+ latek pamiętam PRL czasów Gomółki i Gierka, czasów istnienia wyższych uczelni z kadrą, która jakoś musiała sobie radzić z porannym goleniem, a kobiety z makijażem. Kluczowe jest tu słowo „musiała”. Dzisiaj świat jest otwarty i każdy zdolny naukowiec znajdzie zajęcie w miejscu, gdzie musi się wykazać tylko wynikami naukowymi. Satrapa kieszonkowy z Żoliborza doskonale o tym wie i podkręci wora leniom z uczelni. Na razie jeszcze nic nie zrobił, a oni już listy piszą o swojej dyspozycji do kopulacji. Och, pardon kolaboracji. Tu szanowny profesorze nie ma nic do rzeczy pochodzenie chłopskie, którego wstydzi się każdy Polak. Urzędowym idiotą staje się bez względu na pochodzenie i wykształcenie, co dobrze tłumaczy nam wojak Szwejk. W PRL pewien docent przekonywał mnie, że w Korei Południowej jest bieda aż piszczy. Robił to tuż przed olimpiadą w tym kraju. Myślałem, że pomyliły mu się bieguny ziemskie, ale gdzie tam, wiedział gdzie jest północ. Jego argumentacja była identyczna z tą, którą posługują się obecni obrońcy operetkowego reżimu. Był po prostu urzędowym idiotą PRL-u.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Genialny tekst w samo sedno. Czapka z głowy!

  6. Dodałbym jeszcze jeden typ: na gwiazdę. Dotyczy to tych postaci ze środowiska akademickiego, które kiedyś coś tam napisały, ale od lat nikt do tego nie zajrzał, aż tu trafiła się okazja, by odkurzyć dorobek i nazwisko w dziedzinach nie zawsze ich, ale jakoś tam pokrewnych więc wskakują do komisji smoleńskiej, ministerstwa ochrony środowiska, czy nawet trybunału. To dla nich ostatnia i jedyna szansa nie tylko na zaistnienie, ale wręcz stanie się gwiazdą.

    Jednak najpopularniejszy jest chyba typ frustrata. Takiemu od dziecka układ stał na drodze. Byłeś ostatnim na podwórku wybieranym do drużyny? Układ. Nie szło z dziewczynami w szkole? Układ. Zagraniczne stypendium kolegi? Układ.

  7. Wszystkich wymienionych łączy jedno: SZMACIANY ŁEB.

  8. Nic nowego.Jesienią 1968 roku pamiętnego nie poznałem mojej Katedry.Wybitni profesorowie wylądowali w pomieszczeniach bez dostępu do nauczania i pojawiły się nowe kadry.Katedra zamieniła się w Wydział i wszystko zdechło.A w/w zostali rektorami,dziekanami itd.Można by w nieskończoność mówić o czystkach 68 roku,prawdopodobnie kluby akademickie to ślubne dziecko tamtych czasów.

  9. Aleś milusio na serduchu: i Pan Profesor znalazł ludzi, których można wliczyć do gorszego sortu.

  10. @takei-butei
    A tak niedawno, załamywałeś ręce, nad powszechnością szczucia. Żeby wytrzeć swoje krokodyle łzy, używasz prześcieradła?

  11. No i mamy akademicką volkslistę a nawet akademicki goralenvolk.Tak sobie myślę,że hunwejbinów na uczelniach mnogo.Antykomunizm katolickiego wehrmachtu z Got mit uns ! da prawo do członkostwa wyklętego tej sekty.

  12. A czy jest coś zaskakującego w tym, że pośród polskiej kadry akademickiej jest wielu profesorów o poglądach socjalistycznych? W polskiej rzeczywistości, na bazie konkretnych doświadczeń historycznych, nie powinno to jakkolwiek szokować. Profesor Jedynak swego czasu celnie zauważył, że po ’89 r. w Polsce nagle „poznikali” marksiści. Cudzysłów jest tutaj jak najbardziej uzasadniony… PiS to de facto partia o postulatach socjalistycznych (skład osobowy też dość wymowny – wielu byłych PZPR-owców) i nie powinno dziwić, że akurat w tym środowisku zyskują określone poparcie.

  13. Panie Profesorze,
    Dobrze Pan Profesor wie, że tzw. trójpodział władzy jest fikcją, gdyż sądy i sędziowie są z definicji zależni od prawa ustanawianego przez władzę ustawodawczą oraz są oni finansowanie przez władzę wykonawczą, która z kolei zależy od prawa ustanawianego przez władzę najwyższą, czyli ustawodawczą. Żaden sąd czy sędzia nie jest więc niezależny od władzy ustawodawczej i wykonawczej, jako że ta pierwsza ustanawia prawo, w ramach którego sąd i sędzia muszą działać, a ta druga finansuje sędziów i sądy. A zależność finansowa oznacza przecież zawsze zależność polityczną.

  14. Panie Profesorze ktoś, kiedyś orzekł, że tzw. komuna spodliła tytuł profesorski ale prawdziwie został on upodlony przez kapitaluzm III RP. Profesory na trzech etatach, lody na delegacjach, ,,słowackie habilitacje” czy cytowania. Efekt? Profesór Pawłowicz, profesór Szyszko.
    Proszę się nie kłopotać o AKO. Skądś sie znaleźli docenci marcowi, będą i profesory dobrozmienne.Nauka przetrwała tamtych
    Proszę po prostu nie podawć im ręki. Traktować ich jak takiego Rolanda Frieslera by Pan potraktował.

  15. Po lekturze Pańskiego felietonu przypomniało mi się bardzo stare porzekadło, że nie habit czyni mnicha, ani dyplom inteligenta. Myślę, że wielu tzw. uczonych należących do Obywatelskich Klubów Akademickich należy do cynicznych i niedouczonych „uczonych”.

  16. Pewnie można tutaj dodać jeszcze jeden rodzaj: typowego inteligenta III RP. Taki osobnik przyswoił sobie całą tę liberalno-demokratyczną narrację, ale tylko pozornie, tj. raczej z przyczyny koniunkturalnych i potrzeby przynależności do środowiska cieszącego się prestiżem. Teraz, gdy hegemonia kulturalna prawicy staje się czymś coraz bardziej oczywistym, UE powoli się rozpada a Orban dał przykład, jak można robić nowoczesną dyktaturę w Europie, taki inteligent po prostu nie ma powodów, żeby być przeciwko Kaczyńskiemu. Może na razie tych wprost popierających PiS jest kilkanaście procent, ale kiedy po sądach rząd „weźmie się” za uniwerki, to z kilunastu procent pewnie szybko zrobi się kilkadziesiąt(te akademickie dziadki to niestety straszne bezkręgowce).

  17. Dzisiaj Ci profesorowie mają wybór i niestety go dokonują. Nie potrafię tego zrozumieć ale wiem, że niestety są tacy ludzie. Oglądałam niedawno piękny serial pt. Einstein , w którym pokazano ilu profesorów straciło rozum. Mimo wszystko mam nadzieję, że (cytując klasyka) Ludzi dobrej woli jest więcej…

  18. …Czas na zakonczenie sporow bo powiemy jak zawsze ,,madry Polak po szkodzie ,,!!!!

  19. Trochę mi szkoda obrażanych chłopów i katolików. Mentalność chłopa nie musi oznaczać kombinacji endecko-katolickiej, zresztą to na wsiach zrodził się PSL. Podobnie nie obrażałbym katolików. Owszem, tak jak widzę wśród zwolenników PiSu enedeków, tak widzę katolików, nawet jestem gotów przyznać istnienie związku. Ale nie jest on w tym drugim przypadku taki prosty. To nie znaczy, że kto nie z nami ten wróg biskupów (Pieronka też?) i ateusz. Raczej o to, że dominujące media katolickie unikały konfliktu z PiS z jednej strony, a z drugiej strony, rzeczywiście wolność i nowoczesna filozofia państwa są im obce.

  20. To jest kopia bitwy roku 1968, czyli walka o władzę nieformalnej kasty nadludzi. Prezydent stoczył w sobie wewnętrzną walkę Dudy z Kornhauserem i wygrał w nim Kornhauser.
    Tłum na ulica zmanipulowany przez media odegrał w tej wlalce rolę statysty, taką samą jak młodzi ludzie wykonali w 1968 roku.
    Niby głosowali nogami za wolnością, a wykonali to, co od nich żądali organizatorzy tych inscenizowanych wydarzeń.

  21. Niestety, nie bedzie, jak Pan pisze.
    Prosze sobie przypomniec, co publikowal w stanie wojennym Daniel Passent.
    Kto o tym dzis pamieta? Pan Profesor jest kolega DP na tych samych lamach.

  22. z PRzerażeniem widziałem wywody wybitnego fizyka ,który wierzy w Boga dlatego ,że nie może dociec prawdy o wszechświecie.Te bidule popierające prezesa są wyznawcami Pana Rydzyka.I daleko im do biskupa Pieronka i JP2.

  23. „I ty Brutusie przeciwko mnie?”
    Kto tak mógł krzyczeć w dniu 24 lipca 2017 roku?
    Zaczęła się rewolucja warszawskich lemingów , która skończy się kolejnym rozbiorem Polski.

  24. Znakomita analiza:))) Zwłaszcza pierwsza kategoria skupia mnóstwo „inteligentów” w pierwszym, drugim pokoleniu. Nie trzeba daleko szukać – przykładem panowie Dudowie, senior i junior. A do której kategorii zaliczyłby Profesor pana Gowina?

  25. Mini „Zniewolony Umysł”
    Moja uwaga: Pierwsze trzy typy żyją swoim życiem i swoimi wartościami i wara nam do tego. To ich odpowiednio: kultura, zmory i wiara. To czy właściwe – nie nam oceniać.
    Kolaborantem może być tylko ten czwarty – i z taką refleksją pozdrawiam.

  26. W koncu, w porewolucyjnej Rosji, wielu profesorow poparlo Lenina, a pozniej Stalina. Coz, niektorym i tak to nie pomoglo, bo pozniej wyladowali na Syberii, a byli i tacy co stracili zycie!

  27. Mnie nurtuje następujące pytanie – jakim cudem tylu ciemniaków, obskurantów, prostaków, łachmytów i zwyczajnych mentalnych inwalidów dostaje jakiekolwiek stopnie naukowe ? Nie tylko profesorskie jak np panna Pawłowicz. A ten doktorek-faszysta z UMCS jakim cudem zdał chociażby maturę ? A tu nie tylko matura , magisterium ale także doktorat SIC! i E T A T NA uczelni!!!!!!!!! czy pan rektor UMCS ma jakiekolwiek pojęcie kogo zatrudnia ??

    A wpis Pana Profesora Hartmana – jak zawsze – 100/100 albo idealnie w punkt.

  28. Ad Waldek B
    Erwin Schrodinger opuscil nazistowskie Niemcy. Z polskiej Wikipedii:
    Był profesorem: politechniki w Stuttgarcie (1920), uniwersytetu we Wrocławiu (1921), uniwersytetu w Zurychu (1921– 1927), Uniwersytetu Fryderyka Wilhelma w Berlinie (1927–1933), Uniwersytetu w Oksfordzie (–1935), uniwersytetu w Grazu (1936–1938) oraz w Institute for Advanced Studies w Dublinie (1940–1955).
    Tak, ze to akurat zly przyklad, ale wiele profesorskich slaw z tamtych czasow nazistow popieralo i z nimi wspoldzialalo.

  29. Typologia profesorów całkiem poprawna. Ale to co ich łączy, to najczęściej brak dorobku naukowego, zero współpracy naukowej z zagranicą, tytuł otrzymany w drodze awansu administracyjnego („przez zasiedzenie”) i zerowa rozpoznawalność w międzynarodowym świecie nauki. Mówiąc krótko: produkt profesorsko-podobny stworzony na polską, zaściankową miarę.

  30. Panie Profesorze,
    1. Skąd u Pana ta wyraźna pogarda dla klasy chłopskiej, dla tych, którzy nas „żywią i bronią”? Czy woli Pan profesorów pochodzących z klasy próżniaczej (Thorstein Veblen się tu kłania)?
    2. Jeśli ktoś popiera opozycję, to nie może jednocześnie zajmować eksponowanego, profesorskiego stanowiska na państwowej wyższej uczelni. Może tylko emigrować, zatrudnić się na uczelni prywatnej lub zmienić prace, iść na emeryturę czy też na zasiłek. Nie ma bowiem w praktyce czegoś takiego jak pełna i niczym nieograniczona wolność badań naukowych, chyba że owe badania nie wymagają żadnych nakładów finansowych, albo też są finansowane z prywatnej kieszeni naukowca. Jak to mową Anglicy, a szczególnie Szkoci – who pays the piper, calls the tune.
    3. Układy na wyższych uczelniach, szczególnie państwowych, są faktem, a by je rozbić potrzebna jest stała i ciągła wymiana kadr pomiędzy uczelniami polskimi i zagranicznym, państwowymi i prywatnymi, nauką i praktyką. Ale profesura robi przecież wszystko, aby taką wymianę uniemożliwić, jako że choć podnosi ona i to bardzo wyraźnie poziom badań i dydaktyki, to zagraża ona profesorskim synekurkom. Wąski, egoistyczny i w 100% materialny interes profesury niszczy tym samym wyższe uczelnie i naukę, nie tylko zresztą w Polsce.
    4. Na koniec- co Pan Profesor rozumie jako demokrację? Może to, co mieliśmy w Polsce od roku mniej więcej 1989 do chwili wygrania ostatnich wyborów przez PiS? Tyle, że to była przecież typowa wręcz plutokracja, czyli rządy elity pieniądza. Widzę, że ma Pan Profesor spore braki zarówno dziedziny politologii, jak też i ekonomii, zawsze przecież politycznej (w obu rozumieniach słowa „polityczna”). Służę więc pomocą – całkowicie darmową, w szeroko rozumianym interesie Polski i Polaków.
    Pozdrawiam,
    LK (lech.keller@gmail.com)

  31. Panie Profesorze,
    1. Skąd u Pana ta wyraźna pogarda dla klasy chłopskiej, dla tych, którzy nas „żywią i bronią”? Czy woli Pan profesorów pochodzących z klasy próżniaczej (Thorstein Veblen się tu kłania)?
    2. Jeśli ktoś popiera opozycję, to nie może jednocześnie zajmować eksponowanego, profesorskiego stanowiska na państwowej wyższej uczelni. Może tylko emigrować, zatrudnić się na uczelni prywatnej lub zmienić prace, iść na emeryturę czy też na zasiłek. Nie ma bowiem w praktyce czegoś takiego jak pełna i niczym nieograniczona wolność badań naukowych, chyba że owe badania nie wymagają żadnych nakładów finansowych, albo też są finansowane z prywatnej kieszeni naukowca. Jak to mową Anglicy, a szczególnie Szkoci – who pays the piper, calls the tune.
    3. Układy na wyższych uczelniach, szczególnie państwowych, są faktem, a by je rozbić potrzebna jest stała i ciągła wymiana kadr pomiędzy uczelniami polskimi i zagranicznym, państwowymi i prywatnymi, nauką i praktyką. Ale profesura robi przecież wszystko, aby taką wymianę uniemożliwić, jako że choć podnosi ona i to bardzo wyraźnie poziom badań i dydaktyki, to zagraża ona profesorskim synekurkom. Wąski, egoistyczny i w 100% materialny interes profesury niszczy tym samym wyższe uczelnie i naukę, nie tylko zresztą w Polsce.
    4. Na koniec- co Pan Profesor rozumie jako demokrację? Może to, co mieliśmy w Polsce od roku mniej więcej 1989 do chwili wygrania ostatnich wyborów przez PiS? Tyle, że to była przecież typowa wręcz plutokracja, czyli rządy elity pieniądza. Widzę, że ma Pan Profesor spore braki zarówno dziedziny politologii, jak też i ekonomii, zawsze przecież politycznej (w obu rozumieniach słowa „polityczna”). Służę więc pomocą – całkowicie darmową, w szeroko rozumianym interesie Polski i Polaków.
    Pozdrawiam

  32. Hartmann utozsamia niepotrzebnie lek z rasizmem. Moim zdanie chodzi tu li tylko o rasizm. Obecnie kozlem ofiarnym sa ofiary wojny w obszarze arabskim.

  33. O tych profesorach pisac nie warto. Zal mi jedynie studentow.

  34. gotkowal
    23 lipca o godz. 20:31

    Dziękuję za komplement, ale ja – moher i gorszy sort – do wycierania łez używam onucek wyciągniętych z gumiaków.

  35. blackley
    25 lipca o godz. 1:05
    Nie zasmradzaj tego blogu. Wystarczy, że zniszczyłeś blog red. Wosia. 🙁

  36. Swietny artykuł, podpisuję się pod nim z kilkoma jednak “ale”.
    1. Napisał pan „pisowscy inteligenci”.
    To typowy oksymoron podobnie jak określenie „inteligencja katolicka”.
    2. Napisał pan „gdy wróci do nas demokracja”
    To kolejny błąd logiczny – demokracji w Polsce nigdy nie było, a jeśli jest pan innego zdania to proszę napisać kiedy pana zdaniem demokracja była w Polsce?
    Z pańskich słów wynika, że albo nie wie pan co to jest demokracja, albo pan żartuje.

    ps:
    Odnośnie pańskiego artykułu o wizycie brytyjskiej pary książecej w Polsce – także popieram ocenę i od siebie dodam, że przecież rodzina królewska i arystokracja to społeczne pasożyty podobnie jak kler wszystkich religii pasożytujący od wieków na różnych społeczeństwach.
    Trzeba uświadomić zachwyconej monarchami tłuszczy, że ta wizyta to było spotkanie próżniaków i pasożytów z Anglii z takimi samymi próżniakami z Polski,
    … że spotkanie z kołtunem religijnym Wałęsą to kompromitacja tej pary i jednocześnie poparcie dla tego homofoba i seksisty,
    … że spotkanie z kołtunem religijnym Dudą to poparcie dla religijnego fundamentalizmu, dyktatury i władzy kościoła w Polsce,
    … że William to wnuczek byrytyjskiej „papieżycy”, która podobnie jak watykańscy papieże uprawia pasożytniczy tryb życia.

  37. Marcos
    W Polsce do nielicznych wyjątków należą pracownicy naukowi posiadający prawdziwy dorobek naukowy, znający języki obce, współpracujący naukowo z zagranicą, rozpoznawalni w międzynarodowym świecie nauki. Ponadto tytuł profesorski (tzw. profesurę belwederską) otrzymuje się w Polsce tylko i wyłącznie w drodze awansu administracyjnego, czyli przez znajomości, a nie za zasługi na polu nauki.

  38. Często tytuły dopisane przed nazwiskiem nie mają nic wspólnego z inteligencją i erudycją ich posiadacza, który swoimi wypowiedziami udowadnia brak stosownych kwalifikacji.
    Panowie Dudowie, Giertychowie, Kaczyńscy są tego bezspornym przykładem.
    Także te klesze „doktoraty” i „profesury” Wojtyłów, Tischnerów, Oków, deBerierów, Hoserów i innych Rydzyków to kpina i obraza nauki.
    Taki oszust z Torunia nie potrafi nawet stylistycznie i gramatycznie sklecić zdania, ale „doktorat” ma.
    Najgorsze jest to, że nie tylko wśród kleru są kołtuny religijne z takimi tytułami.
    „uczą” oni czyli piorą religijnie mózgi studentom na wyższych uczelniach oraz uznaje się ich jako „niedoścignione wzorce i autorytety”.
    Są ludzie, którzy z tytułami profesorów, doktorów habilitowanych przeróżnych dziedzin nauki są rektorami i profesorami wyższych uczelni, a którzy okazują się zatwardziałymi kołtunami religijnymi i na takie same kołtuny wychowują swoje i nie swoje dzieci.
    Tacy ludzie szkodzą Polsce i Polakom i powinni być pozbawieni prawa nauczania młodzieży.

  39. Nikt nie przypomina powiedzena : ,,marcowy docent ”.

  40. Damian Labuda 25 lipca o godz. 3:34 Jasny gwint! Dziękuję za sprostowanie. W miejsce Wernera Heisenberga włożyłem biednego Erwina. Niewybaczalny błąd. Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam.

  41. Wiekszosc pissiej profesury, to ludzie bez zauwazalnego dorobku naukowego, (w nauce swiatowej nie istnieja) Grzbanie w aktach IPN ,wychwalanie „wykletych” itd. Ci od nauk scislych, juz sie zorientowali, ze ich wiedza to prawie sredniowiecze I moze zastapic ich zwykly smartphone. Poparcie kaczyzmu daje im szanse bezpiecznego istnienia i celebry. Mowia, podpierajac sie naukowymi tytulami z dziedzin odleglych od tresci dyskusji. Miales takich profesorow na studiach, do dzis pozostal niesmak.

  42. Profesor, jak kazdy obywatel, ma prawo wypowiadac sie w sprawach politycznych czy ustrojowych. Naduzyciem jest jednak wykorzystywanie tytulu z dziedzin odleglych od polityki, by nadac wyzsza range swoim pogladom.

  43. Ja przed prawie 50 – laty skończyłem studia na uczelni ekonomicznej i miałem propozycję pracy naukowej w Instytucie Ekonomii Politycznej. Nie zgodziłem na asystenturę tylko dlatego, że oferowano mi nędzną pensję wysokości 1.650 zł. Wybrałem etat urzędniczy za 2.400 zł. Od tego czasu utrzymuję kontakty towarzyskie z kilkoma profesorami (tzw. belwederskimi), którzy w czasie spotkań opowiadają o nędznym poziomie swych państwowych uczelni. Moi rozmówcy jeżdżą po świecie na różne konferencje. Od nich wiem, że najlepsze polskie uniwersytety lokują się na tzw. liście filadelfijskiej poniżej pierwszej 500. Szkoda, że większość naszych uczonych nie podejmuje starań o podniesienie poziomu „nędzy naukowej”.

  44. leonidzie,

    czemu ukrywa się pan kolejnym nickiem panie jakowalski/leonidzie ? Niezorientowanych w sprawie informuję że pan leonid vel leonid to osobnik grasujący na blogu red.Wosia . Wielu osobom , w momencie gdy brakowało mu argumentów albo gdy jego ”argumenty ” zostały totalnie ośmieszone groził procesami cywilnymi a także prokuratorem .

    Jak widać na blogu Szanownego Prof.Hartmana pan jakowalski stworzył sobie nowy nick i sądzi że ma nowe życie. Otóz nie ma pan nowego życia panie znawco Lema. To wciąz to samo zycie prl-owskiego aparatczyka na emeryturze.

  45. blackley
    Nigdzie się nie ukrywam, a blog red. Wosia rozwaliłeś ty, i teraz red. Woś ma problemy z prokuraturą, bowiem będzie musiał mi ujawnić twoje dane osobowe. A za nazwanie mnie „PRL-owskim aparatczykiem” to będziesz miał wkrótce kłopoty, jako że będziesz musiał to udowodnić przed sądem.

  46. panie leonidzie ,

    witam pana . Jakowalski znów nadaje. Niczym nieśmiertelny J-23. Obaj panowie z głebokiego prl-u 😉 . Znów będzie serial pt ” Jak świetny był prl a głupia Solidarnośc razem z Wojtyłą i CIA ukradli nam ten wspaniały kraj” …..nie mogę się doczekać.

    ps. nam znaczy nie ” nam ” w sensie nam tylko ”nam ” w sensie sierotom po prl-u

  47. Blackley
    „Solidarność” wcale nie była głupia, w tym sensie, że jej kierownictwo z Wałęsa na czele nieźle wyszło na tzw. transformacji, a kto by się troszczył o jej zwyczajnych członków, czyli o tzw. mięso armatnie?

css.php