Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

1.08.2017
wtorek

O szacunek dla Powstańców Warszawy

1 sierpnia 2017, wtorek,

Pozwólcie, że zacznę od cytatu. Poniekąd pro domo sua, bo cytuję słowa swojej krewnej, Marii Mostowskiej, z wywiadu, którego przed dwoma laty udzieliła „Wysokim Obcasom Ekstra”: „Proszę sobie wyobrazić scenerię – wszystkie domy się palą, ogień huczy, gorąco od płomieni. Człowiek w takiej sytuacji już nic nie czuje. Czekałyśmy pod tą ścianą na śmierć. Nagle ktoś kazał nam biec przed siebie. W życiu już w to piekło nie wejdę – to były moje pierwsze myśli, gdy weszłyśmy do budynku szpitala przy Płockiej, gdzie nas skierowano. Wtedy zjawił się pediatra profesor Jan Bogdanowicz i spytał: Tam zostali ranni, kto idzie? Powiem szczerze, więcej się bałam tego, co pomyśli o mnie profesor, gdy nie pójdę, niż tego, że mnie ustrzelą. Pobiegłyśmy od razu we cztery, wzięłyśmy na nosze chłopaka, który miał urwaną nogę, na pierś położyłyśmy mu niemowlę – Niemcy powyrzucali dzieci na trawnik. Potem pobiegła następna czwórka, w sumie przyniosłyśmy może z ośmiu kolejnych rannych. Musiałyśmy przestać, bo po chwili Niemcy zabronili nam wychodzić. Na parterze urządzili swój szpital, na piętrze trzymali Polaków: chorych, lekarzy i pielęgniarki. Wiedzieliśmy, co dzieje się dookoła, ale trzeba było się ogarnąć, pokonać rozpacz i walczyć o życie ludzi, którzy byli pod naszą opieką. Nie było wody, jedzenia, lekarstw. Dokonywaliśmy tam rzeczy niemożliwych, ale i tak wszystkie niemowlęta, które uratowaliśmy, umarły z głodu”.

To tylko próbka koszmarnych relacji z powstania warszawskiego, które przekazuje nam Maria Mostowska i inni bohaterowie tej walki. W straszliwej hekatombie zginęło dwieście tysięcy Polaków – Niemców stokroć mniej. Niewiele jest w dziejach świata klęsk równie potwornych.

A jednak zabrania się nam mówić o powstaniu jako o tragedii, którą przecież było przede wszystkim. Ton, jaki od kilkunastu lat obowiązuje w narracji o powstaniu, łączy nacjonalistyczne uniesienie z bezwarunkowym poczuciem chwały i czcią dla bohaterów. Nie ma już miejsca na dyskusję o sensie powstania ani o jego przebiegu, znaczeniu i konsekwencjach. Kto chce dyskutować, ten wróg i zaprzaniec. Wszystko zostało wszak raz na zawsze rozstrzygnięte: powstanie wybuchnąć musiało, jest dowodem bezprzykładnego męstwa narodu i jego wielkim moralnym zwycięstwem, bez powstania polskość nie mogłaby się utrzymać pod jarzmem sowieckim. Tymczasem prawda jest o wiele bardziej złożona.

Swoistą imperatywność, nieuchronność powstania podkreśla wielu jego świadków i uczestników, nawet pośród tych, którzy uważali, że jest ono nieracjonalne. Nie tylko bowiem wśród cywilów były takie głosy – wielu powstańców myślało podobnie. Nie brakowało powstańców, którzy szli do boju, uważając, że jest i konieczny, i pozbawiony szans. Opinie były wówczas dramatycznie podzielone. Nikt jednak z dowódców i uczestników powstania zapewne nie przewidywał, że może się ono zakończyć zamordowaniem miasta i jego mieszkańców. Odwet Niemców okazał się straszliwy i nieludzki. A tym samym powstanie warszawskie stało się wielką narodową tragedią. Bo śmierć dwustu tysięcy ludzi, niezależnie od okoliczności, jest przede wszystkim tragedią. Tymczasem oficjalna propaganda wzbrania nam żalu i żałoby, nakazując w jej miejsce dumę i jednomyślność.

Nacjonalistyczno-populistyczny rząd próbuje zawłaszczyć powstanie warszawskie, przedstawiając się jako jego ideowy i moralny spadkobierca. To żenująca uzurpacja. Nieliczni żyjący jeszcze powstańcy mają tańczyć, jak im PiS zagra, będąc posłusznymi aktorami w teatrze propagandowym, reżyserowanym przez ludzi Macierewicza. Takie traktowanie powstańców Warszawy zakrawa na wykorzystywanie ich dla własnych celów politycznych, często bez z ich zgody.

Wielu powstańców głosowałoby lub głosowało na PiS i zgadza się z jego narracją historyczną. Wielu innych – wręcz przeciwnie. Moja ciocia, bohaterka powstania, PiS i jego celebry nie cierpi i z pewnością nie życzy sobie, żeby pisowscy aparatczycy wycierali sobie gęby i tuczyli sobie sondaże na tej hekatombie. Politycy, ciszej nad dwustoma tysiącami trumien!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 49

Dodaj komentarz »
  1. Temat Powstania Warszawskiego wraca co roku i będzie wracał , aż do następnego powstania, które rozmiarami i ofiarami przerośnie Powstanie Warszawskie. Politycy są niereformowalni i kolejne pokolenie tych nierobów z rozdętym ego, pasożytuje na żywym ciele ludzkości jak Kornik drukarz na Puszczy Białowieskiej.
    Tragedia Ukrainy, rozpoczęta Majdanem, która dotyka sąsiedzki naród, zapowiada się na potencjalnego konkurenta tej tragedii, jaka dotknęła Warszawę w 1944. Tak samo, jak to było w latach czterdziestych ubiegłego wieku, reformatorzy globalnego porządku i nowego ładu, przygotowują Ukrainę do umierania w imię interesów globalnego „porządku”. Tak samo jak dawniej, zastępy medialnych oszustów, urabiają opinię publiczną, przygotowując zastępy kibiców nowej tragedii w Europie wschodniej. Nikt się nie pyta o opinię samych bohaterów tragedii rzucanych na stos, ani ich najbliższych sasiadów. Wyroki zapadają w luksusowych gabinetach strategów, znawców prawa międzynarodowego i konstytucji. Tak wyglądały scenariusze wszystkich wojen i powstań, które wspominamy i o których zapomnieliśmy. Oddajmy cześć bohaterom, którzy nie przeżyli Powstania.
    Gdyby przeżyli, to by Powstanie chwali jako żywi świadkowie wielkiej tragedii ludzkiej. Chęć dzielenia się wspomnieniami i uczestnictwem w tragedii narodowej jest silniejsza od moralnych hamulców.

  2. woytek
    1 sierpnia o godz. 6:44
    Ci bohaterowie rzucani na stos zawsze pomnażają zasoby dolarowe banków. Powstańcy warszawscy pozostali pod gruzami swoich domów lub wywiezieni do obozów i do Niemiec. Tzw walka Armii Krajowej przyniosła tylko same nieszczęścia, zbrodnie , mordowanie Żydów i ani o jeden dzień nie przyspieszyła końca wojny

  3. A PiS niech sobie zawłaszcza tę ruchawkę warszawską do woli. Akurat hienom cmentarnym żywienie się trupami przystoi. Dla nich im więcej trumien tym lepiej.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Pisze Pan Panie Profesorze o traumie historycznej powstania – smutne czytanie.
    Na naszych oczach powstaje trauma wojny ktora PiS wypowiedzial naradowi Polskiemu. To jest naprawde dramatyczne.

  6. @woytek
    1 sierpnia o godz. 6:44

    Piękny i mądry komentarz do pięknego i mądrego tekstu profesora Hartmana.

    Szczególnie ważne – moim zdaniem – jest zdanie: „Tak samo jak dawniej, zastępy medialnych oszustów, urabiają opinię publiczną, przygotowując zastępy kibiców nowej tragedii w Europie wschodniej”.

    Niestety, obok nędznego poziomu szkolnictwa – szczególnie na szczeblu wyższym – dorobiliśmy się też w Polsce „sukcesu transformacji” absolutnie dennego poziomu mediów (również tych tzw. opiniotwórczych), opanowanych w ogromnym stopniu przez „zastępy medialnych oszustów”.
    Obie te instytucje – dodajmy z niemałym powodzeniem – cierpliwie i wytrwale robią ludziom wodę z mózgu.

  7. Woytek – racja!
    Niestety, ale historia tego tragicznie nieudanego Powstania została ostatnio doszczętnie sfałszowana a w Warszawie powstało Muzeum, po wyjściu z którego można odnieść wrażenie, że to powstanie było głównie jedną wielką przygodą dla młodych Warszawiaków i że Polacy to Powstanie wygrali. Niedługo dowiemy się też pewnie, że Powstańcy Warszawscy walczyli w tym Powstaniu z Rosjanami, bo przecież Niemcy są dziś, przynajmniej oficjalnie, naszymi przyjaciółmi numer 1, choć do dziś nie zapłacili oni nam odszkodowania za zniszczenie Warszawy i za śmierć setek tysięcy jej mieszkańców. 🙁

  8. Pełna zgoda profesorze Hartman.
    Nadto wystąpienie prezydenta Dudy gloryfikujące narodowe szaleństwa ab ovo – żałosne.

  9. Na szczęście, są wolne media „GW”, „Polityka”, TVN i dziesiątki innych, na szczęście jest heroiczny Pan Profesor. Nie uda się pisiakom zawłaszczyć Powstania. Odbijecie Powstanie z łap prawicowych dyktatorów nacjonalistów faszystowskich.

    Cisza mi tam nad trumnami, cisza jak za komuny. Podpisano: moher gorszego sortu.

  10. snakeinweb
    1 sierpnia o godz. 9:19

    Tak samo, jak i pisiacy wykorzystujesz Powstanie, tyle że przeciw pisowcom. Siebie jednak – to naturalne, zrozumiałe – nie nazwiesz hieną cmentarną.

  11. Gospodarzu:

    Pisze Pan: „Nikt jednak z dowódców i uczestników powstania zapewne nie przewidywał, że może się ono zakończyć zamordowaniem miasta i jego mieszkańców.”
    Ależ przewidywał. Jeden, drugi trzeci i następni. Kto coś rozumie z uwarunkowań wojny, jest w stanie przewidzieć.
    Cytat z tego, który należał do ścisłej kadry dowódczej, był generałem (po który spodziewamy się najściślejszej i najgłębszej wiedzy o wojnie i kompetencji dowódczyc – kto jak nie on i jak nie taki: kapral albo łączniczka?) i został (po śmierci gen. Sikorskiego) Naczelnym Wodzem – gen. Soskowskiego:
    „Gdyby Niemcy zdobyli Warszawę po raz drugi – wszyscy Polacy nawet kobiety i dzieci, który walczyli przeciw ciemiężycielom, padliby ofiarą rzezi, dokonanej z zimną krwią”
    Powiedział to 11 sierpnia 1944 w wywiadzie dla „Daily Telegraph”.
    A to fragment z jego słynnego rozkazu do AK z 1 września 1944:
    „Jeśliby ludność stolicy dla braku pomocy zginąć musiała pod gruzami swych domów, jeśliby przez bierność, obojętność czy zimne wyrachowanie wydana została na rzeź masową, wówczas sumienie świata obciążone będzie grzechem krzywdy straszliwej i w dziejach niebywałej. Są wyrzuty sumienia, które zabijają.”
    Ten rozkaz, właściwie nie jest rozkazem, ale aktem religijnym. W swojej wymowie wojskowej jest czystym szaleństwem, natomiast zawiera nieustanne wezwania, zaklecia, żądania o chrakterze moralnym, religijnym i magicznym.
    Na poziomie fachowości wojskowej i wiedzy o wojnie oraz racjonalnego rozumowania, Sosnkowski, jak i wielu innych starszych a także młodszych oficerów oraz przytomnych ludzi wiedziało, że wywołnie w tkich warunkach powstania to szaleństwo. Sosnkowski rozumiał to i przed wybuchem powstania.
    Pzypomnę też, że opierał się temu gen.Bór Komorowski. Jednak wśród starszych oficerów było takie parcie na wywołanie powstania, że uległ temu parciu, po czym przez cały czas walk był cieniem siebie – wpadł w stan szoku. Nie sprawował realnego dowództwa ani nad całością AK ani nad Powstaniem.
    W istocie,niezależnie od tego co się kom roiło czy roi w głowie, faktem, strasznie brutalnym, jest to, że dowództwo AK wzięło ludność cywilną Powstania na zakładników. nawet gdy Niemcy proponowali polskiej stronie ewakuację ludności na podstawie oficjalnej gwarancji na bardzo wysokim szczeblu, propozycja została odrzucona. Powód? Jak żołnierz nie będzie miał wokół siebie cywili, straci przekonanie co do sensu walki – takich argumentów dla odrzucenia niemieckiej propozycji użyto.
    Obwiązujący obecnie – kłamliwy – obraz Powstania jest taki, że była to największa, najwybitniejsza i najważniejsza bitwa całego świata,oraz wielki tryumf moralny. Jak mówili sami dowódcy AK i dowódcy w gabinecie rządowym w Londynie – inne bitwy to nieledwie niewiele znaczące drobiazgi przy Powstaniu Warszawskim.
    Należy tu przypomnieć, że w – realnie – absolutnie kluczowej, odwracającej losy wojny bitwie stalingradzkiej – ludność miasta została ewakuowana. Żołnierze Armii Czerwonej bili się w opróżnionym z mieszkańców mieście. Nie tylko im nie brakowalo cywili wokół siebie, nie tylko im nie brakowało przekonania do walki, ale walczyli tak, że zniszczyli Niemców, odwracając losy wojny.

    Tragedia i szaleństwo Powstania stawały się – stopniowo – nieuchronne nie wskutek jakichś obiektywnych konieczności, ale w skutek rosnącej nieustająco sumy błędów, głupot, chciejstw, fantazmatów, szaleństw – totalnej – to należy podkreślić z całą mocą – niekompetencji oficerów, zwłaszcza wyższych, dowodzących AK i siedzących w Londynie. Oni w ogóle nie mieli pojęcia o poważnych dzialaniach wojskowych, w ogóle nie rozumieli wojny! Ich niekompetencja (oraz polityków) spowodowała, że Hitler zajął Polskę w 1939 roku błyskawicznie i bardzo tanio.
    Te szaleństwa żołnierzy współgrały ściśle z szaleństwami polityków rządu polskiego w Londynie, poza niektórymi.
    Dla uwypuklenia tych szaleństw poprzez ilustrację faktograficzną, przywołam jedno z tych szaleństw: AK, przez caly czas wojny zakładała, że dokonany zostanie, przez aliantów, wielki desant z morza, od strony Zatoki Gdańskiej, wyląduje wiele kompletnych dywizji z pełnym zaopatrzeniem i uzbrojeniem, i włamie się od rejonu Gdyni, przez Niemcy, Generalną Gubernię, do Warszawy. Oraz, że alianci dokonają w wyznaconych rejonach w centralnej Polsce,wielkiego zrzutu lotniczego, także całych dywizji wojsk, włącznie z dywizjami pancernymi! Z czołgami! Tego, zarówno z Warszawy, ze sztabu dowódczego jak i z Londynu żądano od aliantów: wyślijcie w samolotach dywizje pancerne!
    Wszelkie tłumaczenia Anglików i Amerykanów, że w ogóle nie istnieją taie samolot, zdolne do przenoszenia czołgów i ich bezpiecznego zrzucania, były odrzucane. Mają być zrzuty czołgów! ma być gigantyczny desant morski ( na skalę taką jak w Normandii!).
    Takich, chorych i niekompetentnyh do bólu, wyobrażeń i żądań, do ostatnich dni Powstania, trzymali się Polacy I do końca takie szaleńcze fantazmaty przyjmowali jako coś rzeczywistego! Uwględniali to w planowaniu prebiegu Powstania! Już jutro-pojutrze będzie wielki zrzut dywizji pancernych z nieba !

    To, że dzisiaj, po ponad 70 latach dalej się nurzamy w fałszywościach Powstania, dalej lansujemy i rozdymamy te szaleństwa i mamy je oficjalnie, politcznie i godnościowo za absolutny wzór moralny i absolutną prawdę – jest nie mniejszym szaleństwem niż ówczesne szaleństwa. To strasznie obciąża Polskę i Polaków. To mąci, kazi, zniewala umysły, poraża zdolność widzenia i rozumienia realnego świata. Na tych horrorch i na tej podłości kłamsw żerują politycy. To nas nieustająco cofa wobec świata.
    I to jest, niekończąca się, tragedia Powstania.

  12. W pierwszym szeregu pisiaczy, na uroczystościach ,córka generała ,który chciał dla wodzów powstania kary śmierci .Ja syn żołnierza Andersa ,mam śmiać się ,czy płakać?

  13. Dla mniej zorientowanych:
    RPA za czasów rządów białej mniejszości, czyli tzw. apartheidu, była typowym wręcz państwem socjalnym, de facto socjalistycznym (NIE mylić z komunistycznym), tyle że państwem z gospodarką rynkową, ale w dużej mierze kontrolowaną przez państwo (np. energetyka, koleje a także i spora część przemysłu). Oczywiście, poziom świadczeń socjalnych dla Murzynów i tzw. Kolorowych oraz Azjatów był tam niższy niż dla osób pochodzenia europejskiego (dalej „białych”), ale było to wówczas jedyne państwo afrykańskie (może poza Libią Kadafiego) z rozbudowanym systemem zasiłków i generalnie pomocy socjalnej ze strony państwa. Było to więc typowe wręcz państwo dobrobytu (welfare state), czyli inaczej socjalne a de facto socjalistyczne, tyle że istniały tam osobne systemy opieki społecznej dla różnych grup ludności, ale najmniej korzystali z pomocy socjalnej państwa tzw. biali czy osoby pochodzenia europejskiego, jako że ta grupa miała najwyższe kwalifikacje, a więc w wysoko wówczas rozwiniętej gospodarce RPA nie brakowało dla nich dobrej pracy. Przypominam, że RPA miała wówczas bardzo zaawansowaną gospodarkę, technologię i naukę, że samodzielnie wyprodukowała ona broń jądrową i środki jej przenoszenia. Niestety, ale na RPA z tych czasów spoglądamy na ogół przez pryzmat apartheidu, który przecież nie polegał tylko na częściwej, politycznej jedynie dyskryminacji, a jedynie na osobnych drogach rozwoju dla różnych ras zamieszkujących RPA. W RPA z czasów apartheidu nie było np. dyskryminacji ekonomicznej – Murzyn mógł tam zastać milionerem, i wielu z nich nimi zostało. Ta rządzona przez białą mniejszość RPA wykształciła też takiego np. Nelsona Mandelę na prawnika, ale o tym to się jakoś wiąż nie pisze. Nie pisze się też nawet o tym, że biali oddali tam władzę dobrowolnie, bez przelewu krwi. Jak widać, bardzo mało wiemy o RPA i stąd mamy takie „kwiatki” jak np. „blackley”, który oskarża mnie jednocześnie o to, że byłem komunistą i że będąc owym komunistą, wyemigrowałem do mocno wówczas antykomunistycznego RPA, na dodatek na 100% legalnie, czyli po dokładnym sprawdzeniu mnie przez władze RPA w ścisłej współpracy z CIA i wywiadem zachodnioniemieckim. Niech się więc „blackley” wreszcie zdecyduje, kim ja jestem – komuchem, PRL-owskim aparatczykiem, czy też zwolennikiem państwa dobrobytu (welfare state) i kapitalizmu w ówczesnym południowoafrykańskim wydaniu, czyli z czasów apartheidu i „gorącej” walki władz RPA z komunistami z ANC?

  14. Woytek & Salomon – RACJA!

  15. Fakt, że lewica i liberałowie odpuścili sobie tradycję AK i Powstania i ogólnie mówiąc patriotyzmu był dla mnie zawsze dowodem jakiejś bezbrzeżnej krótkowzroczności.
    Przypominam, że w roku 1994 pies z kulawą nogą powstaniem się nie interesował (sam Paweł Piskorski, ówczesny prezydent Wwy przyznał, że był to fundamentalny błąd).
    Ogromna część tradycji lewicowych w Polsce czy to przedwojennej, czy to w XIX była powiązana z żarliwym patriotyzmem.
    Ale to się za bezdurno oddało prawicy, a teraz płacz, że PiS zawłaszcza sobie to, czy tamto.

  16. Pan Profesor Doktor Habilitowany Jan Hartman

    Naruszanie prawa na blogach red. Wosia i prof. Hartmana
    Dlaczego toleruje pan Profesor te naruszające nie tylko netykietę i regulamin blogu, ale także i polskie prawo karne, wpisy nicka „Blackley”, które pojawiają się ostatnio nie tylko, jak dawniej, na blogu red. Wosia, ale także i na pańskim blogu?

    Proszę więc jasno wyjaśnić osobnikowi ukrywającemu się pod nickiem „Blackley”, że pański blog NIE jest miejscem, w którym atakuje się przeciwników ad personam, że nie jest on miejscem, w którym nagminnie narusza się nie tylko netykietę i regulamin blogu, ale także i prawo karne i cywilne Rzeczypospolitej Polskiej, atakując mnie na nim ad personam i publicznie mnie tamże zniesławiając.

    Przypominam więc Panu Profesorowi „Nowe zasady publikacji komentarzy” („Polityka” 20 października 2009):
    1. Zapoznaj się dokładnie z Regulaminem serwisu i przestrzegaj jego zasad.
    2. Pamiętaj, że nie jesteś anonimowy w sieci. Ponosisz odpowiedzialność prawną za swoje wypowiedzi, które naruszają dobra osobiste innych osób. Twoje wpisy naruszające zasady komentowania i Regulaminu będą usuwane. A w szczególności te, które:
    a. Zawierają groźby, treści wulgarne, obsceniczne, nienawistne, agresywne, dyskryminujące i inne tego rodzaju;
    b. Obrażają i deprecjonują inne osoby ze względu na ich pochodzenie, wykonywany zawód, przekonania, wyznanie, światopogląd, wiek, płeć czy orientację seksualną;
    c. Dotykają prywatności innych osób, naruszają ich godność, dobra osobiste, prawa autorskie i inne dobra prawem chronione;
    d. Zawierają oskarżenia, które nie są podparte dowodami w postaci ustaleń prokuratury czy wyroków sądów;
    e. Są niezgodne z obowiązującym prawem, zasadami współżycia społecznego i dobrymi obyczajami;
    f. Zawierają wiadomości z prywatnymi adresami poczty elektronicznej, danymi osobowymi i teleadresowymi innych osób;
    g. W odniesieniu do innych uczestników dyskusji posługują się nazwiskiem, zamiast nickiem lub imieniem;
    h. Są „nie na temat”, tzn. nie odnoszą się do tematu artykułu/wpisu blogowego lub poruszanych w nim wątków
    i. Zawierają materiały i linki reklamowe lub są „łańcuszkami szczęścia”;
    j. Są napisane wielkimi literami, są powtórzeniem komentarza napisanego wcześniej (zakaz floodowania), są obszernym cytatem.

    Niestety, ale jeżeli Pan Profesor nie podejmie w tej sprawie odpowiednich kroków, to będę musiał zwrócić się w te sprawie do władz UJ, MNiSW, RPO oraz, last but not least, do Prokuratury, jako że zniesławienie jest w RP zagrożone karą grzywny albo karą ograniczenia wolności na podstawie art. 212 § 1 Kodeksu karnego, a jego sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo karze pozbawienia wolności do roku, jeżeli pomawia inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania (art. 212 § 2 k.k.) a także zmuszony będę wytoczyć Panu Profesorowi sprawę cywilną o naruszenie moich dóbr osobistych, do których zaliczana jest cześć jednostki, a czego zabrania wyraźnie Kodeks cywilny w art. 23 i 24.

    Wracając do pańskiego blogu:
    1. „Blackley” zarzuca mi na nim, że wyemigrowałem z PRL-u do państwa kapitalistycznego, ale przecież Polacy emigrowali z PRL-u do państw socjalnych, de facto socjalistycznych, tyle że z gospodarką rynkową, np. do RFN czy też Szwecji, a dalej np. do Kanady czy Australii, z ich wówczas wysokimi zasiłkami i zapomogami, a Żydzi także do socjalnego dla nich Izraela. Polacy emigrowali też do USA, gdzie, wbrew temu co się w Polsce o USA pisze, też jest wysoko rozwinięta pomoc państwa dla rezydentów, tyle jest ona nastawiona głównie na LEGALNYCH rezydentów, ale niemalże do końca lat 1970, to w USA była prosperity, a więc dało się tam wyżyć nawet pracując na czarno. Ale to jest już tylko zamierzchła przeszłość. Natomiast praktycznie nikt nie emigrował z PRL-u na kapitalistyczne przecież Filipiny, do kapitalistycznego Bangla Deszu albo Egiptu, czy nawet do kapitalistycznej Argentyny czy Brazylii.

    2. „Blackley” zarzuca mi, także, że moje dzieci mieszkają w Australii, gdzie zasiłki i generalnie pomoc państwa dla obywateli i legalnych rezydentów jest przecież o wiele bardziej rozwinięta niż w Polsce. Australia jest, jak np. RFN czy Szwecja, de facto państwem socjalistycznym, tyle że z gospodarką rynkową, ale to jest temat na osobną dyskusję. W Australii zasiłek dla bezrobotnych dostaje się np. dożywotnio, a każdy legalny stały rezydent ma tam zapewnioną w 100% darmową opiekę medyczną (z praktycznie darmowymi lekarstwami włącznie). Samotna matka czy ojciec dostaje tam darmowe mieszkanie czy nawet dom z ogródkiem od rządu. Itp. Itd. To więc NIE jest kapitalizm, a państwo socjalne, tyle że z gospodarką rynkową.

    3. „Blackley” pisze też, że musiałem wyemigrować z PRL-u, gdyż bałem się „Solidarności”, gdyż bałem się, że owa „Solidarność”, która obaliła PRL, jak to pisze „Blackley” ‘wraz z Wojtyłą i CIA’, miała mnie rzekomo zamordować, że ja rzekomo przyznałem się do tego, że „Solidarność” miała mnie zabić. Tymczasem prawda jest diametralne różna, otóż ja musiałem wyemigrować z PRL-u, gdyż byłem zbyt aktywny w owej „Solidarności”, czego dziś żałuję, ale skąd mogłem wiedzieć, że przywódcy tego ruchu zdradzą po dojściu do władzy głoszone wówczas (rok 1980 i 1981) socjalistyczne przecież ideały zawarte w tzw. postulatach sierpniowych?. Wolałem więc emigrację niż internowanie, a przecież tylko taki miałem wówczas wybór. Poza tym, to gdzie ja napisałem, że „Solidarność” miała mnie zabić? „Blackley: nie potrafi tego jednak wskazać. Nikt mnie przecież w PRL-u zabić nie chciał, a tylko wsadzić do tzw. internatu, ale to jest przecież temat na osobną dyskusję. Wjechałem zaś do RPA – pierwszego państwa, które dało mi wizę pobytową z prawem do pracy zarobkowej, którego to prawa RFN mi w roku 1981 i 1982 odmawiało. Co więc można widzieć złego w tej mojej emigracji zarobkowej z przyczyn politycznych, to ja tego nie rozumiem. Poza tym, to czy RPA przyjęłaby komunistę, PRL-owskiego aparatczyka? Niech się więc „Blackley” zdecyduje, kim ja jestem, jako że nie przecież można być jednocześnie komunistą i być legalnie przyjętym do mocno antykomunistycznej wówczas RPA, a w RFN byłem przecież sprawdzany przez ponad rok zarówno przez wywiad amerykański, jak i niemiecki i oczywiście południowo-afrykański. I dlaczego mam się wstydzić tego, że uczciwie pracowałem na tzw. Zachodzie (RPA, Australii etc.)?

    4. Jak to już pisałem, moje dzieci mieszkają w Australii, gdzie zasiłki i generalnie pomoc państwa dla obywateli i legalnych rezydentów jest o wiele bardziej rozwinięta niż w Polsce. Australia jest bowiem, tak samo jak RFN czy Szwecja, de facto państwem socjalistycznym, tyle że z gospodarką rynkową, ale to jest przecież także temat na osobną dyskusję. W Australii zasiłek dla bezrobotnych dostaje się np. dożywotnio, a każdy legalny stały rezydent ma tam zapewnioną w 100% darmową opiekę medyczną (z praktycznie darmowymi lekarstwami włącznie). Samotna matka czy ojciec dostaje tam także darmowe mieszkanie czy nawet dom z ogródkiem od rządu. Itp. Itd. To więc NIE jest na 100% kapitalizm, a tylko państwo socjalne, tyle że z gospodarką rynkową.

    5. RPA za czasów rządów białej mniejszości, czyli tzw. apartheidu, była zaś typowym wręcz państwem socjalnym, de facto socjalistycznym (NIE mylić z komunistycznym), tyle że państwem z gospodarką rynkową, ale w dużej mierze kontrolowaną przez państwo (np. energetyka, koleje a także i spora część przemysłu). Oczywiście, poziom świadczeń socjalnych dla Murzynów i tzw. Kolorowych oraz Azjatów był tam niższy niż dla osób pochodzenia europejskiego (dalej „białych”), ale było to wówczas jedyne państwo afrykańskie (może poza Libią Kadafiego) z rozbudowanym systemem zasiłków i generalnie pomocy socjalnej ze strony państwa. Było to więc typowe wręcz państwo dobrobytu (welfare state), czyli inaczej socjalne a de facto socjalistyczne, tyle że istniały tam osobne systemy opieki społecznej dla różnych grup ludności, ale najmniej korzystali z pomocy socjalnej państwa tzw. biali czy osoby pochodzenia europejskiego, jako że ta grupa miała najwyższe kwalifikacje, a więc w wysoko wówczas rozwiniętej gospodarce RPA nie brakowało dla nich dobrej pracy. Przypominam, że RPA miała wówczas bardzo zaawansowaną gospodarkę, technologię i naukę, że samodzielnie wyprodukowała ona broń jądrową i środki jej przenoszenia. Niestety, ale na RPA z tych czasów spoglądamy na ogół przez pryzmat apartheidu, który przecież nie polegał tylko na częściowej, politycznej jedynie dyskryminacji, a jedynie na osobnych drogach rozwoju dla różnych ras zamieszkujących RPA. W RPA z czasów apartheidu nie było np. dyskryminacji ekonomicznej – Murzyn mógł tam zastać milionerem, i wielu z nich nimi zostało. Ta rządzona przez białą mniejszość RPA wykształciła też takiego np. Nelsona Mandelę na prawnika, ale o tym to się jakoś wiąż nie pisze. Nie pisze się też nawet o tym, że biali oddali tam władzę dobrowolnie, bez przelewu krwi. Jak widać, bardzo mało wiemy o RPA i stąd mamy takie „kwiatki” jak np. „Blackley”, który oskarża mnie jednocześnie o to, że byłem komunistą i że będąc owym komunistą, wyemigrowałem do mocno wówczas antykomunistycznego RPA, na dodatek na 100% legalnie, czyli po dokładnym sprawdzeniu mnie przez władze RPA w ścisłej współpracy z CIA i wywiadem zachodnioniemieckim. Niech się więc „blackley” wreszcie zdecyduje, kim ja jestem – komuchem, PRL-owskim aparatczykiem, czy też zwolennikiem państwa dobrobytu (welfare state) i kapitalizmu w ówczesnym południowoafrykańskim wydaniu, czyli z czasów apartheidu i „gorącej” walki władz RPA z komunistami z ANC?

    6. Ponieważ „Blackley” nazywa mnie też wciąż na blogach red. Wosia i prof. Hartmana „komunistycznym aparatczykiem”, mimo że nie ma na to nawet najmniejszych dowodów, to występuje więc do redakcji „Polityki”, red. Wosia i prof. Hartmana o podanie mi danych personalnych osoby ukrywającej się pod nickiem „Blackley”, abym mógł wytoczyć mu proces o zniesławienie.

  17. O tym śmiertelnym zanudzaniu jakimś powstaniem komunalnym w Warszawie to żeście wycięli.

    Wiem, utarty i obowiązkowy temat zastępczy na lato. Ale nie mogą Warszawiacy swoich burd miejskich świętować sami?

  18. Dzis w rocznice powstania, w swoim przemowieniu PAD powiedzial znamienne slowa: dobrze sie stalo, ze powstanie wybuchlo.. Padly one w kontekscie dalszych wywodow o bohaterstwie , wolnosci, woli walki, niezlomnosci ducha itp itd. Uwazam, ze prezydent nie powinien tak mowic, ze dobrze, iz powstanie wybuchlo. Co powiedzieliby na to dzis ci wszyscy, ktorzy wtedy zgineli, cierpieli i stracili najblizszych? Czy gdyby dzis doszlo do podobnej sytuacji PAD wyslal by swoja corke do walki, czy sam wzialby udzial w powstaniu z bronia w reku? Latwo jest mowic, ze dobrze, ze poleglo 200 tys. ludzi w powstaniu, kiedy nic nie zagraza, Polska jest bezpieczna na razie, ojczyzne otrzymalo sie wyzwolona od pierwszych dzialaczy Solidarnosci, ktorym teraz odmawia sie prawa do chwaly i naleznego uczczenia ich czynu. PAD i jego ekipa rzadzaca nie musieli nawet zmagac sie z komunistami, Polske dostali wolna, demokratyczna, niech wiec to uszanuja, jak i tych, ktorych dzis nazywaja zdrajcami, konfidentami, zaprzancami.

  19. Powstanie było tragiczną pomyłką, wbrew zdrowemu rozsądkowi i realnej ocenie możliwości. Los Polski był już wówczas przesądzony.

  20. .

    — The Polish Itch —

    .

    Czyli ’44 rising, my female friend’s
    tata był jednym z aktorów tej
    kryminalnej hekatomby, po każdej
    konwersacji na ’44 temat jestem
    cały pokąsany, broni go jak lwica

    Na skali wschodniego frontu takiego
    np. Stalingradu to powiedzmy sobie
    mini hekatomba, na skali Polskiej
    to wręcz Permian extinction

    Odpowiedzialni za ten historyczny błąd
    i military miscalculation powinni być
    sądzeni i skazani, a obchody tej tragedii
    i narodowej klęski mocno stonowane

    Świętowanie klęsk, porażek, upadków,
    to polska aberacja, nie przypominam
    sobie by Anglicy świętowali hucznie
    Gallipoli, charge of the light brigade,
    Market Garden czy Battle of Hastings
    gdzie dostali w doopę od Normanów

    Zachodni sąsiedzi nie palą się do
    świętowania klęski pod Tannenberg
    gdzie im Jagiełło dołożył, przykryli
    ją zgrabnie zwycięstwem Hindenburga
    nad Rosjanami w tym miejscu

    ’44 jak wiele kawałków historii swędzi,
    Polacy rozdrapują to do krwi,
    easy People, easy

    .

    ~

  21. Ha, właśnie widzę, że tuż przy pisowskim Prezydencie stoją czołowi politycy PO. Kto więc zawłaszcza Powstanie dla niecnych celów politycznych? PiS ramię w ramię z PO?

  22. SWIETO KLESKI
    Czemu niektórzy tak zachłystuja się narodową kleską, jaką jest Powstanie Warszawskie ?
    Polacy to chyba jedyny Naród, który z wielką pompą potrafi świętować każdą narodową porażkę i tragedię.

    Od ponad 70 lat wiadomo, że Powstanie Warszawskie już w samym zamyśle było skazane na niepowodzenie, a mimo wszystko garstka ograniczonych karierowiczów zdecydowała o śmierci tylu ludzi
    i zniszczeniu miasta.
    Swego czasu, jako marszałek sejmu, a do niedawna prezydent RP Komorowski stwierdził :
    „…Powstanie nie miało szans, ale musialo być …”
    Dlaczego „musiało” skoro wielu znawców historii i powstańczych strategii już dawno doszło do wniosku, że żaden scenariusz nie mógł zakładać potencjalnego nawet zwycięstwa …?
    Także „obrona” Polski we wrześniu 1939 roku też nie miała żadnego sensu poza kolejną okazją do pomachania szabelkami.
    Był to przecież kolejny zryw w stylu „… z motyką na słońce…”
    Przywódcy i polityczne zaplecze Powstania Warszawskiego, to nie są bohaterowie, to są tchórze, mordercy, którzy musieli mieć pełną świadomość tego, że posyłają na rzeź młodzież i dzieci.
    Na rzeź bezsensowną, która nie mogła przynieść żadnego pozytywnego efektu.
    Ci mordercy wiedzieli od początku i do samego końca, że sen o wolności jest fałszem, wielkim łgarstwem i bezsensowną „ofiarą złożoną na ołtarzu” politycznej głupoty i politycznego awanturnictwa.
    Dowódcy Powstania mają krew na rękach, dopuścili się zbrodni ludobójstwa na polskiej młodzieży i ludności Warszawy.
    Cześć pamięci i wieczna chwała dla młodych bohaterów Powstania. Oni na zawsze będą otoczeni podziwem i szacunkiem.
    Wieczne potępienie dla tych, którzy posłali młodych na rzeź, dla ich tchórzostwa, dla ich awanturnictwa, a ktorzy swoje barbarzyństwo nazywali patriotyzmem.
    Tych ludzi trzeba nawet dziś, po latach osądzić (nawet pośmiertnie), potępić i wyrzucić na śmietnik historii.
    Ci ludzie nie zasługują na nic więcej.

  23. panie grzeryszu ,

    stracił pan kontakt z rzeczywistością jak widzę. Być może przydało by się panu coś więcej w tej materii po za darmowym czytaniem prasy w tzw ” barkach stacyjnych ” . Tak się składa, że spotykam sporo młodych ludzi ostatnio . Zupełnie inny gatunek niż większość mojego pokolenia – skażonego prl-em . Swietni ludzie. Z całą pewnością nie skończyli rzekomo, jakoby świetnych prl-owskich uczelni . Ale z całą pewnością większości z nich dałbym portfel do pilnowania. A wśród ludzi z prl-u , portfel nalezało mocno i geboko trzymac w kieszeni. Ciągle coś ginęło , panie grzeryszu. Na pańskim przykładzie widać , że amatorów cudzej własności – intelektualnej ale to taka sama włsnośc jak każda inna – nie brakuje wsród srednio – starszego pokolenia prl-u .

  24. Sześćdziesiąt trzy dni chwały-bogoojczyżniane dyrdymały…To były 63 dni umierania.
    Jak to było piszą Ciechanowski,Zychowicz…A ci biedni staruszkowie bronią swojej legendy,swego mitu…Opisują tragedię tamtych dni,ale w imię tego mitu nie mówią,że to wszystko było daremne.
    „Szabel nie zabraknie,szlachta na koń wsiędzie,
    Ja z synowcem na przedzie i jakoś to będzie”
    Nie było.Nie było szabel, a zamiast koni osły w KG AK.

  25. Pan filozof konsekwentnie realizuje zalecenie: szukania dziury w całym i atakowania każdego posunięcia rządzących.

    PiS w naturalny sposób przejmuje schedę po powstaniach. Bo trudno wymagać, aby opcja liberalno-lewicowa, która teraz konstatuje czy powstanie w ogóle miało sens (o czym świadczą głosy i na tym forum) czciła coś do czego ma poważne zastrzeżenia. Trochę logiki zwykłej, nie filozoficznej 🙂

  26. http://bragiel.blox.pl/2017/01/Zli-Polacy-wywolali-II-Wojne-a-dobrzy-Niemcy.html
    Zauważyliście Państwo, że zawsze gdy wraca temat niemieckich obozów zagłady, prawie od razu uaktywniają się Ponowocześni.

    Można nawet zapytać? Co Ponowoczesnego najbardziej boli?

    Wcale nie życie, jak to śpiewał nieśmiertelny pan Krzysztof z Antraktu Kuplera.
    Ponowoczesnego najbardziej boli chwalenie Polaków, a ganienie Niemców

    Generalnie nie tylko Niemców, bo wiadomo, że dobrzy i wspaniali byli też Rosjanie, a obecnie dobre i wspaniałe są wszystkie Narody europejskie, z wyjątkiem złej Polski, którą z całą ekstatyczną radością sadza w oślej ławce i nic nie raduje oczek i uszek Ponowoczesnego bardziej, niż to, gdy ktoś zaczyna krytykować, ganić, czy wręcz łomotać polską państwowość batem, pejczem czy też nawet zwykłą sztachetą.
    Siada sobie taki Ponowoczesny na foteliku, pisze na Twiterze czy Fejsbuku-Ależ wstyd! Wstyd na cały świat! O ja….Ależ mi wstyd za Polskę! Jesteśmy pośmiewiskiem Unii Jewropejskiej! Wstyd!
    Polecamy felieton o złych Polakach i cudownych Niemcach.
    http://bragiel.blox.pl/2017/01/Zli-Polacy-wywolali-II-Wojne-a-dobrzy-Niemcy.html

  27. Witam, chce zaapelowac o pomoc.Utworzylam na portalu facebook strone: Dzieci uratowane w czasie Powstania Warszawskiego.Sama zostalam uratowana i nie wiem kto i w jakich okolicznosciach mnie uratowal.Mysle, ze juz i tak sie nie dowiem,ale chce nawiazac kontakt z innymi uratowanymi,moze powoli poznam jakies szczegoly,o ktorych nie mam pojecia.Moze ktos wie,albo widzial cos co zapadlo w pamieci albo przekazano jakies wiadomosci.Prosze odwiedzic moja strone i podzielic sie chociaz jakims szczegolem z tych tragicznych dni.
    Pozdrawiam serdecznie i licze na to,ze ktos sie odezwie.

  28. Oto kilka opinii o Powstaniu warszawskim:

    Gen. Władysław Anders:
    – „Stolica pomimo bezprzykładnego w historii bohaterstwa z góry skazana jest na zagładę. Wywołanie powstania uważamy za ciężką zbrodnię i pytamy się, kto ponosi za to odpowiedzialność”.

    Prof. Wiesław Chrzanowski:
    – „Wywołanie Powstania jest karygodną zbrodnią, za którą ponoszą odpowiedzialność pewne polskie ośrodki. Tak te wypadki ocenia polskie społeczeństwo, tak wyglądają one w rzeczywistości. Winni muszą ponieść odpowiedzialność”.

    Władysław Pobóg-Malinowski:
    – „Za decyzję porwania się do walki, która w warunkach chwili była bezsensem politycznym, a militarnie – szaleństwem wręcz zbrodniczym, zapłacono niewiarygodnie wysoką cenę”.

    Mjr Stanisław Żochowski, członek Sztabu Naczelnego Wodza:
    – „Płk Demel polecił mi przygotować uzasadnienie dla odznaczenia gen. Bora krzyżem Virtuti Militari II klasy. Odszukałem statut Orderu. II klasa może być przyznana generałowi za samodzielne działanie, które było zwycięską bitwą lub walnie przyczyniło się do zwycięstwa.
    Złożyłem wniosek na oddanie gen. Bora pod sąd za zniszczenie stolicy, spowodowanie ogromnych strat i nie osiągniecie żadnego celu”.

    Jan Engelgard:
    – „Za fatalny błąd Komendy Głównej AK, za polityczne kalkulacje nie mające szans na powodzenie – zapłacili niewinni ludzie. Gdyby powstańcom powiedziano przed walką – nie mamy porozumienia z nikim, Zachód nam nie pomoże, a Sowieci się nie ruszą, Niemcy zaś wykorzystają sytuację, by nas wyrżnąć, a miasto legnie w gruzach – wtedy też ochoczo zgodziliby się na ofiarę, by „przeciwstawić się zbrodniczym totalitaryzmom”?

    Prof. Jan Ciechanowski:
    – „Powstanie zakończyło się straszliwą klęską, katastrofą i ruiną, która nie dotknęła żadnej innej stolicy w Europie od czasu najazdu Hunów na Rzym. 200 tysięcy ludzi zginęło, 500 tys. wygnano i skazano na poniewierkę. Miasto zrównano z ziemią. To największy błąd popełniony przez dowództwo AK.”

  29. Tanaka 1 sierpnia o godz. 11:38
    Pełna zgoda.

  30. Wojtyek
    Też się dziwię, że niektórzy Polacy wciąż się zachłystują się ta ogromną narodową klęską, jaką było Powstanie Warszawskie. Przywódcy i polityczne zaplecze Powstania Warszawskiego, to nie są bohaterowie, to są tchórze, mordercy, którzy musieli mieć pełną świadomość tego, że posyłają na rzeź młodzież i dzieci i to na rzeź bezsensowną, która nie mogła przynieść żadnego pozytywnego efektu. Ci mordercy wiedzieli od początku i do samego końca, że ich sen o wolności jest tylko fałszem, wielkim łgarstwem i bezsensowną „ofiarą złożoną na ołtarzu” politycznej głupoty i politycznego awanturnictwa. Dowódcy Powstania mają więc krew na rękach, dopuścili się zbrodni ludobójstwa na polskiej młodzieży i ludności Warszawy. Natomiast cześć pamięci i wieczna chwała dla młodych bohaterów Powstania – Oni na zawsze będą otoczeni podziwem i szacunkiem. Ale wieczne potępienie dla tych politykierów i generałów, którzy posłali młodych Polaków na rzeź, dla ich tchórzostwa, dla ich awanturnictwa, a którzy swoje barbarzyństwo nazywali patriotyzmem. Tych ludzi trzeba nawet dziś, po latach osądzić (nawet pośmiertnie), potępić i wyrzucić na śmietnik historii. Ci ludzie nie zasługują na nic więcej.

  31. Brokoz – racja, jako że te 63dni chwały to są tylko bogoojczyźniane dyrdymały, jako że to były tylko 63 dni umierania. Niestety, ale ci biedni staruszkowie ex-powstańcy bronią swojej legendy, swego mitu, ale oni nas przy tym oszukują, jako że choć opisują oni tragedię tamtych dni, ale w imię tego mitu nie mówią nam, że to wszystko było daremne, tak jak daremna był śmierć mojego wujka w pierwszym dniu Powstania, kiedy to niejaki Żywiciel wysłał go z butelką z benzyną na pozycje niemieckich CKM-ów i samochodów pancernych w okolicach dzisiejszego AWF-u. Niestety, ale tylko osły były wtedy w KG AK i tzw. rządzie londyńskim… 🙁

  32. grzerysz 1 sierpnia o godz. 9:33
    RACJA!

  33. Na Woli jest cmentarz, na którym, w bezimiennych grobach leży 100 tysięcy cywilnych mieszkańców Warszawy. To tam powinny odbywać się rocznicowe obchody. W ciszy i zadumie.
    Na listy narodowej hańby powinno się wpisać dowódców rzucających do walki, w biały dzień – słabo przeszkolonych amatorów-entuzjastów. Praktycznie bez broni, amunicji, środków łączności. Bez najmniejszej szansy na sukces. Przeciwko wrogowi bezlitosnemu, za to świetnie uzbrojonemu, wyszkolonemu i wyposażonemu. Ukrytemu w znakomicie przygotowanych i umocnionych punktach ogniowych. To geniusz tych wybitnych taktyków i strategów, spowodował w pierwszych dwóch godzinach powstania, straty w wysokości 10 procent. Dowódca powstania, płk Chruściel, żądał by żołnierze, dla których broni nie starczyło, zdobywali ją na wrogu. Gołymi rękami lub przy pomocy kamieni czy siekier.
    Szczególna była rola specjalnego, osobistego wysłannika Naczelnego Wodza, który przyleciał do Polski z misją specjalną: nie dopuścić do wybuchu antyniemieckiego powstania. Szczególnie w Warszawie. Od pierwszej chwili po wylądowaniu, zrobił wszystko, by powstanie wybuchło. Nazywał się Okulicki.
    Nie wolno zapomnieć o komendancie Głównym AK. Pomimo braku widoków na jakikolwiek, najmniejszy nawet sukces, trwał w prawdziwie oślim uporze, wysyłając żołnierzy na bezsensowną śmierć, godząc się na zagładę miasta. Gentleman-arystokrata, sportsmen, który wcześniej dowodził tylko swym koniem i ordynansem. Nazwisko świetnie znane.
    Jest też bohater prawdziwy. Dowódca powstania na Pradze, płk Antoni Żurowski, ps. Bober – który walki po prawej stronie Wisły zakończył w pierszym tygodniu sierpnia. Uratował cywilów, miasto i swoich żołnierzy. Pozostaje praktycznie anonimowy. Cześć jego pamięci.

  34. Obudziła mnie nocna burza, pioruny i deszcz. Czytam nocą te wasze teksty przesączone jadem nienawiści Polaka do Polaka.

    Panie, panowie: 1 września roku pamiętnego Hitler przesądził sprawę, wydał wyrok na miasto. Czy byłoby Powstanie, czy też nie – kamień na kamieniu by nie ocalał i ani jeden warszawiak by nie przeżył.

    Warszawa została zburzona już na początku września 1939. Zamek Królewski, potem Palmiry itd. – nic wam nie mówią?

    Być może, zastrzegam się, być może rajcowałoby was to, że szkop przytyka wam lufę do łba, stawia pod murem, katuje na Szucha, gwałci wasze dziewczyny, z łapanek wysyła waszych chłopaków do Auschwitz, ale nie ich.

    Jasne, pozostaniecie na zawsze w swojej nienawiści Polaka do Polaka, wasza sprawa, ale prawda jest jedna: Hitler i bez Powstania unicestwiłby Warszawę i zabił jej mieszkańców. Proroczo wyraził to poeta w wierszu „Deszcze”. Nie polecam lektury, natomiast zachęcam do pielęgnowania nienawiści Polaka do Polaka. Hitler w piekielnym kotle ma ubaw.

  35. Sz.P. Hartman,
    Nie tylko panska ciocia byla w Powstaniu i ale i niemal cala moja rodzina. Ostatni rodzinny Powstaniec zmarl trzy lata temu. To z nim chodzilem na Powazki do Kwater Powstanczych, na msze do Katedry i Garnizonowego, to od niego na ulicach Starowki, Srodmiescia i Powisla dostawalem lekcje z walk, to dzieki niemu zajalem sie lektura powstancza, nie tylko polskojezyczna.
    Warszawa byla przeznaczona do kompletnego zniszczenia, czy byloby powstanie czy nie. Rozkazem Hitlera Warszawa zostala zamieniona na Festung Warschau i spotkalby ja los podobny do Festung Breslau, Kolberg, Konigsberg, etc.
    – „W straszliwej hekatombie zginęło dwieście tysięcy Polaków – Niemców stokroć mniej.”
    Zupelnie nie rozumie jaki jest cel falszowania danych dot. strat niemieckich skoro sa one dostepne w archiwach. Sa meldunki o stratach gen. Stahel i samego von dem Bach – zacytuje na zyczenie. „Grossowanie” tyle, ze na wstecznym. Niedlugo ukaze sie nowa ksiazka w ktorej autor autorytatywnie stwierdzi, ze AK rozstrzelalo w Powstaniu wiecej Zydow niz zabilo Niemcow. Kwestia czasu.

  36. – „Czemu niektórzy tak zachłystuja się narodową kleską…” –
    Zachlystujesz sie swoja bardzo skromna wiedza i jeszcze skromniejszym zasobem tak bogatego jez. polskiego.
    – „Wieczne potępienie dla tych, którzy posłali młodych na rzeź, dla ich tchórzostwa… ”
    Okazuje sie, ze mam w rodzinie potepionych i tchorzliwych, malo tego, jestem z nich bardzo dumny.
    A czy ty jestes z czegos, kogos dumny ?

    „AK, przez caly czas wojny zakładała, że dokonany zostanie, przez aliantów, wielki desant z morza, od strony Zatoki Gdańskiej, wyląduje wiele kompletnych dywizji z pełnym zaopatrzeniem…”
    Fragmenty instrukcji wydanej nakladem wyd. „Takoj Balszoj” dla sekretarzy gminnych peope.
    – Cyt.: W rozkazie z 25 lipca 1944 roku, zawierającym instrukcję dla KG AK, gen. Sosnkowski stwierdzał: Ten sposób postępowania obowiązuje również w wypadku, gdyby udało się opanować Warszawę przed wkroczeniem wojsk sowieckich.
    Any comments tovarisch ?

    „…nie palą się do świętowania klęski pod Tannenberg”
    Alez Beanie, co nie jest zadnym zaskoczeniem, niewiele cie peerelowska szkolka nauczyla. Otoz pierwsza rzecza jaka Hitler zrobil po wkroczeniu do Krakowa to zabral krzyzackie sztandary i przeniosl do Malborka. Wczesniej zas w rocznice Tannenbergu (tego z 1410) odbywaly sie tam zloty, przysiegi Hitler Jugend, SS i innego parszystwa.
    Beanie, Beanie taki stary a …

  37. Ten powstańczy zryw NIE był autentyczny, a z góry sterowany znanymi do setek lat metodami marketingu politycznego i socjotechniki, a Polacy biorący udział w tym Powstaniu pokazali głównie głupotę i brak racjonalnego myślenia. Zgoda – mieli oni dość okupanta, ale to znaczy, że musieli posłać na pewną śmierć setki tysięcy swoich rodaków i zniszczyć Warszawę. Tak więc ten zryw powinien być dla nas przestrogą przed podjęciem podobnych, nieodpowiedzialnych kroków. Cytuję z (z małymi zmianami) z Tanaki (blog prof. Hartmana):
    Pisze Pan Profesor Hartman: „Nikt jednak z dowódców i uczestników powstania zapewne nie przewidywał, że może się ono zakończyć zamordowaniem miasta i jego mieszkańców.” Ależ przewidywał. Jeden, drugi trzeci i następni. Kto coś rozumie z uwarunkowań wojny, jest przecież to w stanie przewidzieć. Oto cytat z tego, który należał do ścisłej kadry dowódczej, był generałem (po który spodziewamy się najściślejszej i najgłębszej wiedzy o wojnie i kompetencji dowódczych, gdyż kto jak nie on i jak nie taki: kapral albo łączniczka?) i został on (po śmierci gen. Sikorskiego) Naczelnym Wodzem – gen. Sosnkowskiego: „Gdyby Niemcy zdobyli Warszawę po raz drugi – wszyscy Polacy nawet kobiety i dzieci, który walczyli przeciw ciemiężycielom, padliby ofiarą rzezi, dokonanej z zimną krwią” – Powiedział to 11 sierpnia 1944 w wywiadzie dla „Daily Telegraph”.
    A to fragment z jego słynnego rozkazu do AK z 1 września 1944: „Jeśliby ludność stolicy dla braku pomocy zginąć musiała pod gruzami swych domów, jeśliby przez bierność, obojętność czy zimne wyrachowanie wydana została na rzeź masową, wówczas sumienie świata obciążone będzie grzechem krzywdy straszliwej i w dziejach niebywałej. Są wyrzuty sumienia, które zabijają.” Ten rozkaz, właściwie nie jest rozkazem, ale aktem religijnym. W swojej wymowie wojskowej jest czystym szaleństwem, natomiast zawiera nieustanne wezwania, zaklęcia, żądania o charakterze moralnym, religijnym i magicznym, jak to przystało na kogoś zabobonnego, wierzącego w duchy etc.
    Na poziomie fachowości wojskowej i wiedzy o wojnie oraz racjonalnego rozumowania, Sosnkowski, jak i wielu innych starszych a także młodszych oficerów oraz przytomnych ludzi wiedziało, że wywołanie Powstania w takich warunkach powstania to czyste szaleństwo. Sosnkowski rozumiał to i przed wybuchem powstania. Przypomnę też, że opierał się wybuchowi Powstania także gen .Bór-Komorowski. Jednak wśród starszych oficerów było takie parcie na wywołanie Powstania, że Bór uległ temu parciu, po czym przez cały czas walk był cieniem siebie – wpadł on w stan szoku, nie sprawował realnego dowództwa ani nad całością AK ani nad Powstaniem.
    W istocie, niezależnie od tego co się komu roiło czy tez roi w głowie, faktem, strasznie brutalnym, jest to, że dowództwo AK wzięło ludność cywilną Warszawy za zakładników – nawet gdy Niemcy proponowali polskiej stronie ewakuację ludności na podstawie oficjalnej gwarancji na bardzo wysokim szczeblu, propozycja została odrzucona. Powód? Jak żołnierz nie będzie miał wokół siebie cywili, straci przekonanie co do sensu walki – takich to użyto „argumentów: dla odrzucenia tej niemieckiej propozycji .
    Obwiązujący obecnie – jakże kłamliwy – obraz Powstania jest taki, że była to największa, najwybitniejsza i najważniejsza bitwa całego świata oraz wielki tryumf moralny. Jak mówili sami dowódcy AK i dowódcy w gabinecie rządowym w Londynie – inne bitwy to nieledwie niewiele znaczące drobiazgi przy Powstaniu Warszawskim. Należy tu przypomnieć, że w – realnie – absolutnie kluczowej, odwracającej losy wojny bitwie stalingradzkiej – ludność miasta została ewakuowana. Żołnierze Armii Czerwonej bili się w opróżnionym z mieszkańców mieście. Nie tylko im nie brakowało cywili wokół siebie, nie tylko im nie brakowało przekonania do walki, ale walczyli tak, że zniszczyli Niemców, odwracając losy wojny.
    Tragedia i szaleństwo Powstania stawały się – stopniowo – nieuchronne nie wskutek jakichś obiektywnych konieczności, ale w skutek rosnącej nieustająco sumy błędów, głupot, chciejstw, fantazmatów, szaleństw – totalnej – to należy podkreślić z całą mocą – niekompetencji oficerów, zwłaszcza wyższych, dowodzących AK i siedzących w Londynie. Oni w ogóle nie mieli pojęcia o poważnych działaniach wojskowych, w ogóle nie rozumieli wojny! Ich niekompetencja (oraz polityków) spowodowała, że Hitler zajął Polskę w 1939 roku błyskawicznie i bardzo tanio. Te szaleństwa żołnierzy współgrały ściśle z szaleństwami polityków tzw. rządu polskiego w Londynie, poza niektórymi bardzo nielicznymi.
    Dla uwypuklenia tych szaleństw poprzez ilustrację faktograficzną, przywołam jedno z tych szaleństw: AK, przez cały czas wojny zakładała, że dokonany zostanie, przez aliantów, wielki desant z morza, od strony Zatoki Gdańskiej, wyląduje wiele kompletnych dywizji z pełnym zaopatrzeniem i uzbrojeniem, i włamie się od rejonu Gdyni, przez Niemcy, Generalną Gubernię, do Warszawy. Oraz, że alianci dokonają w wyznaczonych rejonach w centralnej Polsce wielkiego zrzutu lotniczego, także całych dywizji wojsk, włącznie z dywizjami pancernymi! Z czołgami! Tego, zarówno z Warszawy, ze sztabu dowódczego jak i z Londynu żądano od aliantów: wyślijcie w samolotach dywizje pancerne! Wszelkie tłumaczenia Anglików i Amerykanów, że (wówczas) w ogóle nie istnieją takie samoloty zdolne do przenoszenia czołgów i ich bezpiecznego zrzucania, były odrzucane. Mają być zrzuty czołgów! Ma być gigantyczny desant morski (na skalę taką jak w Normandii!).
    Takich, chorych i niekompetentnych do bólu, wyobrażeń i żądań, do ostatnich dni Powstania, trzymali się Polacy I do końca takie szaleńcze fantazmaty przyjmowali jako coś rzeczywistego! Uwzględniali to w planowaniu przebiegu Powstania! Już jutro-pojutrze będzie wielki zrzut dywizji pancernych z nieba! To, że dzisiaj, po ponad 70 latach dalej się nurzamy w fałszywościach Powstania, dalej lansujemy i rozdymamy te szaleństwa i mamy je oficjalnie, politycznie i godnościowo za absolutny wzór moralny i absolutną prawdę – jest nie mniejszym szaleństwem niż ówczesne szaleństwa. To strasznie obciąża Polskę i Polaków. To mąci, kazi, zniewala umysły, poraża zdolność widzenia i rozumienia realnego świata. Na tych horrorach i na tej podłości kłamstw żerują politycy, głownie prawicy i centrum. To nas nieustająco cofa wobec świata. I to jest, niekończąca się, tragedia tego Powstania. 🙁

  38. maciekplacek 2 sierpnia o godz. 4:08
    Wysyłam ten twój wpis do prokuratury.

  39. Zanim zdecydujecie się państwo poswięcić swój cenny czas i przeczytać coś napisanego przez zalewajace ten blog wpisy sygnowane Takei-Butei i Leonid cytuje wczesniejsze perełki
    ( opublikowane w blogu Prof.Hartmana 27.07.2017):
    Leonid:
    “Nie moja to wina, że Frasyniuk i Strzembosz są de facto zdrajcami narodu Polskiego i że marksistowsko-leninowska teoria walki klas się sprawdza w praktyce.”
    Takei-Butei:
    “Mnie akurat epitety: moher, wataha do wyrznięcia bardzo się podobają, są obrazowe, poetyckie, idealnie wyrażają ciemnogród i oszołomstwo mego umysłu oraz zoologiczną nienawiść. “

  40. @Leonid / @Tanaka
    Czy moze Pan/Pani podać źródła (AK oczekująca na desant od strony Bałtyku, zrzutów czołgów)?

  41. Blackley
    1. Podaj mi namiary na ten mój rzekomy wpis, w którym miałem się przyznać do tego, że Solidarność chciała mnie zamordować.
    2. Wyjechałem z Polski nie z własnej woli, ale pod groźbą internowania. Jako działacz owej pierwszej „Solidarności” musiałem zaś wyjechać na tzw. Zachód, gdyż byłem z oczywistych powodów „spalony” na tzw. Wschodzie.
    3. Napisałem tez wyraźnie, że „Solidarność” która ja pamiętam z lat 1980-1981 była typowym wręcz ruchem robotniczym, wysuwającym typowo socjalistyczne (socjalne) postulaty takie jak np.:
    – Wypłacić wszystkim pracownikom biorącym udział w strajku wynagrodzenie za okres strajku jak za urlop wypoczynkowy z funduszu CRZZ.
    – Podnieść wynagrodzenie zasadnicze każdego pracownika o 2000 zł na miesiąc jako rekompensatę dotychczasowego wzrostu cen.
    – Zagwarantować automatyczny wzrost płac równolegle do wzrostu cen i spadku wartości pieniądza.
    – Realizować pełne zaopatrzenie rynku wewnętrznego w artykuły żywnościowe, a eksportować tylko i wyłącznie nadwyżki.
    – Wprowadzić na mięso i przetwory kartki – bony żywnościowe (do czasu opanowania sytuacji na rynku).
    – Znieść ceny komercyjne i sprzedaż za dewizy w tzw. eksporcie wewnętrznym.
    – Obniżyć wiek emerytalny dla kobiet do 50 lat, a dla mężczyzn do lat 55 lub [zaliczyć] przepracowanie w PRL 30 lat dla kobiet i 35 lat dla mężczyzn bez względu na wiek.
    – Zrównać renty i emerytury starego portfela do poziomu aktualnie wypłacanych.
    – Poprawić warunki pracy służby zdrowia, co zapewni pełną opiekę medyczną osobom pracującym.
    – Zapewnić odpowiednią liczbę miejsc w żłobkach i przedszkolach dla dzieci kobiet pracujących.
    – Wprowadzić urlop macierzyński płatny przez okres trzech lat na wychowanie dziecka.
    – Skrócić czas oczekiwania na mieszkanie.
    – Podnieść diety z 40 zł do 100 zł i dodatek za rozłąkę.
    – Wprowadzić wszystkie soboty wolne od pracy. Pracownikom w ruchu ciągłym i systemie 4-brygadowym brak wolnych sobót zrekompensować zwiększonym wymiarem urlopu wypoczynkowego lub innymi płatnymi dniami wolnymi od pracy.
    Wyraźnie więc widać jest, że stoczniowcy gdańscy i pozostali polscy pracownicy w swej masie chcieli więcej, a nie mniej socjalizmu i że na 100% nie chcieli oni powrotu kapitalizmu.
    5. Skąd też niby miałem wtedy wiedzieć, będąc aktywistą tej pierwszej, robotniczej (jak kto woli pracowniczej) „Solidarności”, że jej kierownictwo kilka lat późnej zdradzi ideały reprezentowane przez nie w latach 1980-1981 i opowie się za restauracją kapitalizmu w Polsce? Pisał o tym prof. D. Ost w swej „Klęsce Solidarności” – polecam.
    6. Oczywiście, ze Szwecja, Niemcy, USA, oraz Australia czy Kanada to są od dawna kraje częściowo socjalistyczne, w tym sensie, że mają one mocno rozbudowane typowo socjalistyczne instytucje socjalne, a tylko gospodarka jest tam kapitalistyczna (rynkowa). Jak można bowiem nazwać darmowe szkolnictwo, darmowe leczenie, budowanie przez państwo mieszkań i rozdawanie ich potrzebującym obywatelom czy też rozbudowany system zasiłków, w tym rodzinnych, dla bezrobotnych, chorych, inwalidów, starców, samotnych rodziców etc., jak nie elementami socjalizmu? Podobnie było też w RPA, gdzie państwo oferowało murzyńskiej i „kolorowej” większości darmowe mieszkania, darmowe leczenie, darmową edukację etc. Zgoda, ówczesna biała mniejszość podzieliła RPA na część „białą”, gdzie ona rządziła i na część „czarną”, czyli tzw. bantustany gdzie rządzili Murzyni. Problemem było głównie to, że te bantustany zbyt często otrzymywały gorsze tereny, ale podobnie jest przecież dziś w USA czy Australii, gdzie odpowiednio Indianie czy Aborygeni też otrzymali jako swoje rezerwaty tylko gorsze tereny, z gorszą glebą i na ogół bez bogactw mineralnych. Stąd też wyjechałem na stałe z RPA do Australii, ale to jest temat na osobną dyskusję.

  42. Bragiel
    1 sierpnia o godz. 21:13 niedorzecznie utozsamia krytyke rzadu z krytyka narodu…

  43. „Czarownica z Salem”
    1 sierpnia o godz. 22:25

    Niestety, temż Andrersowi, który miał decyzję o wywołaniu Powstania za ciężką zbrodnię, coś się później w głowie poprzestawiało. Nie tylko jemu: reszta wyższych oficerów, odpowiedzialnych za tą cieżką zbrodnię, po upadku Powstania, a nawet w czasie jego trwania, wzięla się za produkcję mitów i różnch fałszywek, by się wybielić i z zrobić z siebie bohaterów. Za nic, a właściwie za nawóz (własnej) historii majac 180 tysięcy zabitych cywilów Warszawy, często także członków rodzin przyjaciół, sąsiadów tychże oficerów.Nic to, dla produkcji dupokrytek, dla łajdactwa skłamania rzeczywistości, rodzina też ma zapłacić cenę. Życia. To w sumie dosyć tanie.
    Anders, w 1947 roku został przewodniczącym Kapituły Orderu Virtuti Militari. Odrer ten przyznaje się za czyny absolutnie wybitne i za zwycięskie wielkie bitwy. Do odznaczenia został przedstawiony – nie po raz pierwszy od czasu Powstania – gen. Bór-Komorowski. Wcześniej, dwa czy trzy razy, wniosek upadał Sprzeciwiał mu się zwłaszcza jeden pilot-pułkownik uznając, że wniosek jest spreczny z zasadą przyznawania Virtuti Militari. Bor-Komorowski ani nie wykazał wielkiej wybitności, ani nie wygrał Powstania. A dokladnie odwrotnie. Za kolejnym razem jednak,gdy Aders został przewodniczącym Kapituły Oderu wniosek przeszedł i Bór-Komorowski otrzymał Order Virtuti Militari.
    Anders,, wraz z tymi co głosowali za przyjęciem wniosku, popelnił czyn haniebny: zbrukał najwyższy polski order honorowy i wojenny, sprzeciwił się mu, przyznał Order czlowiekowi złamanemu i niegodnemu i zaparł się własnych słów o ciężkiej zbrodni tych co wywołali Powstanie
    On i pozostali głosujący „za” dokonali sami kolejnej ciężkiej zbrodni: przyznając Order czlowiekowi niegodnemu, własną nędzę, własne niegodziwości i wlasny udział w tej zbrodni ukryli się za Orderem Virtuti Militari przyznanym jednemu z nich – z tych co zbrodnię popełnili.

  44. Najwyższy czas, by należycie uczcić bohaterską walkę braci Kaczyńskich na Barykadach Powstania!

  45. PiS i moralność to dwie różne rzeczy.

  46. Generał Anders w grobie się przewraca ze wstydu, że spłodził takiego pisowsko-religijnego przygłupa – swoją córcię Annę.
    Andersówna jest pisowską senatorką i sekretarą stanu w kancelarii przemierzycy Szydło.
    Forsa za pełnione funkcje płynie na jej konto podczas gdy ona sama rzadko bywa w Polsce bo stale mieszka na Florydzie (USA).
    Religijna sekta PiS rozdaje pieniądze podatników nie tylko pedofilom w koloratkach, ale także nierobom we własnym rządzie. Andersówna to jeden z takich pasożytów.

  47. W uzupełnieniu mojej opinii o córce Gen.Andersa i jej „działalności” na rzecz swoich wyborców podaję link do jednego z komentarzy:
    http://natemat.pl/199679,senator-widmo-anna-maria-anders-ma-znane-nazwisko-i-duzo-jezdzi-po-swiecie-ale-o-wyborcach-z-podlasia-zapomniala

  48. Do „Tanaka”
    Po przeczytaniu Twojej opinii o Andersie dochodzę do wniosku, że jednak „niedaleko pada jabłko od jabłoni”.
    Córcia warta Tatusia, kupa szubrawców, którym powinno się odebrać niesłusznie przyznane odznaczenia i których należy wyrzucić na „śmietnik” historii.
    Dziękuję za napisanie prawdy o Andersie i innych.

  49. To było przecież wręcz oczywiste 73 lata temu, przynajmniej dla zawodowych polityków i wyższych oficerów, że to Powstanie było z góry skazane na klęskę. Głupotą i naiwnością było przecież oczekiwanie, ze Stalin pomoże tzw. rządowi londyńskiemu RP, skoro ten rząd de facto stanął wtedy po stronie III Rzeszy np. w sprawie Katynia. Niezależnie kto zawinił wówczas w Katyniu, zbrodnią była wówczas jakakolwiek współpraca AK i tzw. rządu londyńskiego RP z III Rzeszą w sprawie Katynia. Poza tym, to po zerwaniu przez ZSRR stosunków dyplomatycznych z owym „rządem” londyńskim RP, nikt tego rządu nie brał na serio – ani Zachodzie ani też tym bardziej na Wschodzie. Liczenie na zachodnich aliantów po raz kolejny zawiodło w tej wojnie i pokazuje mam dokładnie, co warte są dziś gwarancje NATO – nie są one warte nawet papieru, na którym je spisano. Z kolei jeśli do Warszawy wkroczyłaby w sierpniu roku 1944 Armia Czerwona, to na 100% nie pozwoliłaby ona na utworzenie w Warszawie jakiegokolwiek rządu nie zostającego pod kontrolą Moskwy. To też było wówczas oczywiste, choćby po aneksji republik bałtyckich przez ZSRR. Każde z państw uwikłanych w to Powstanie miało wtedy na uwadze przede wszystkim własny interes, a interes ZSRR był wtedy diametralnie różny od interesu AK i tzw. rządu londyńskiego, a że to ZSRR dyktował wówczas warunki wśród Aliantów, to wiadomo było, że musi zwyciężyć interes ZSRR a nie AK czy też tzw. rządu londyńskiego RP. Na koniec – na naszych ówczesnych, a więc też i dzisiejszych sojusznikach zachodnich nie spoczywa żadna odpowiedzialność, gdyż to obowiązkiem polskich polityków z tzw. rządu londyńskiego i polskich wysokich oficerów z KG AK było zorientować się, że nie ma w Polsce nawet najmniejszej szansy jakikolwiek powstanie zwrócone politycznie przeciwko ZSRR, a takim było przecież Powstanie Warszawskie. Do ZSRR też nie możemy mieć pretensji, jako że ZSRR nie był wówczas sojusznikiem ani AK, ani też tzw. rządu londyńskiego RP i to na 100% z winy polityków z owego „rządu”, prowadzących od początku jego utworzenia chorobliwie wręcz antyradziecką politykę i opanowanym przez chorobliwy wręcz antysowietyzm i irracjonalną, niemalże religijną, antyrosyjskość.

  50. do woytek k , kto ci ta potworna banderowska popeline wcisnal o ukrainie , ukraina wolna od roku 90 tego robiaca co jej sie zywnie podoba fakt powiazana z rosja umowami gospodarczymi i falszywa „przyjaznia ” Odkryla swoje przerazajace przerazajace oblicze ktore ciagnie sie za nia od 41 roku ,mordy na profesorach uniwersytetu lwowskiego mordy na 4 milionach Zydow na ukrainskich polach i w obozach smierci , wolyn , bieszczady wreszcie odesse 2014 i codzienne mordy na cywilach od tego czasu(15.000) podkladanie min , mordowanie dzieci , zrzucanie bomb zabawek , ukraina nieustajacy nieukarany potwor . Kto ci nawciskal tej banderowskiej popeliny „ukraina ofiara swiata ” nieukaranym ludobojca i potworem wiecznym TAK !

css.php