Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

9.11.2018
piątek

Policja

Wstyd! Kompromitacja lekarzy, kompromitacja policjantów

9 listopada 2018, piątek,

Pytam: jakim cudem 20 do 30 tys. policjantów zdołało wydębić od lekarzy zwolnienia? Nie po raz pierwszy częścią akcji protestacyjnej staje się w naszym kraju dostarczanie pracodawcy zwolnień lekarskich. Uważa się to za rzecz naturalną – prawie nie słychać w przestrzeni publicznej głosów potępienia lub choćby poddawania w wątpliwość postawy moralnej lekarzy wypisujących fikcyjne zwolnienia. Po prostu w Polsce już tak jest, że jak ktoś bardzo potrzebuje – dla sądu, z powodu konfliktu z pracodawcą lub z innej ważkiej przyczyny – zwolnienia lekarskiego, to zawsze się znajdzie ktoś, kto je wystawi.
Czytaj całość »

6.11.2018
wtorek

Marsz Niepodległości

11 listopada – czy unikniemy kompromitacji?

6 listopada 2018, wtorek,

Od kilku lat 11 listopada nie jest świętem niepodległości, lecz świętem faszyzmu. Mało który Polak kojarzy tę datę z konkretnym wydarzeniem historycznym, jakim była kapitulacja wojsk niemieckich na terenie Polski i rozpoczęcie przejmowania władzy przez polskie struktury wojskowe i polską administrację. Mało który kojarzy tę datę z powrotem Piłsudskiego z niemieckiego więzienia do Warszawy. Mało który… Może nie tak mało, lecz na pewno o wiele mniej jest takich, którzy mają jakieś pojęcie o tym, w jaki sposób powstała II RP u kresu Wielkiej Wojny, niż takich, którzy wiedzą o tzw. Marszach Niepodległości, podczas których masa opętanych szowinistyczną agresją młodych ludzi wykrzykuje nienawistne hasła, pali race i rozrabia na ulicach Warszawy, otoczona wielotysięcznym kordonem policji, starającej się upilnować tę hałastrę i zabezpieczyć miasto przed niszczeniem mienia.
Czytaj całość »

2.11.2018
piątek

Jarosław Kaczyński

Test Kaczyńskiego: czy szurnie Ziobrę?

2 listopada 2018, piątek,

Jarosław Kaczyński jest dziś jak ten stary lew, który nikomu już nie zagraża, lecz jeszcze ryczy. Młode lwy czekają przyczajone – żadnemu nie chce się skakać byłemu samcowi alfa do gardła, bo po co ryzykować zranienie, skoro można poczekać? Młode podchodzą bliżej i bliżej, zaczepiają samice, znaczą terytorium. A stary tylko ogonem macha i grzywą potrząsa.
Czytaj całość »

28.10.2018
niedziela

Monika Jaruzelska

List do Moniki Jaruzelskiej

28 października 2018, niedziela,

Szanowna Pani,
pozwalam sobie napisać do Pani list otwarty, bo zwracam się do Pani jako polityczki, a sprawa, którą chciałbym poruszyć, ma naturę społeczną. Swoje uwagi, a w istocie apel, który tu pragnę sformułować, kieruję nie tylko do Pani, lecz również do Pani obecnych i przyszłych wyborców.
Czytaj całość »

18.10.2018
czwartek

Wyborco lewicy, nie oddawaj swego głosu Schetynie!

18 października 2018, czwartek,

To ostatnia chwila, aby pisać o wyborach. Sam biorę w nich udział, startując z SLD – Lewica Razem do Rady Miasta Warszawy z okręgu Wola, bo jeśli można użyczyć swojej twarzy, nawet dość w sumie niszowej i niejednoznacznej jak moja, to warto, choćby i miało to znaczenie czysto symboliczne. Tak i uczyniłem – uznawszy po namyśle, że SLD w ciągu ostatnich kilku lat poszło w dobrym kierunku, a obecny jego program odzwierciedla całą agendę socjaldemokracji europejskiej, łącznie z feminizmem, prawami osób LGBT i świeckością państwa.
Czytaj całość »

15.10.2018
poniedziałek

Grzegorz Schetyna

Schetyna, szarańcza i inne stworzenia

15 października 2018, poniedziałek,

Oberwało się szefowi Platformy Grzegorzowi Schetynie za porównanie PiS do szarańczy – PiS wydrukował je nawet na wyborczych plakatach, co nadało sprawie znaczenie. Krytyka popłynęła z liberalnych mediów i różnych zacnych środowisk. Utarło się bowiem jakoś ostatnio, że na forum publicznym nie obrażamy jedni drugich, a w szczególności nie przyrównujemy bliźnich do zwierząt, gdyż ich to dehumanizuje, a więc poniża.
Czytaj całość »

13.10.2018
sobota

Jerzy Urban

Bronię Urbana

13 października 2018, sobota,

W prasie pojawiły się jednocześnie dwie aktualne wiadomości na temat Jerzego Urbana. Pierwsza wręcz bulwersująca – otóż po kilkuletnim procesie sędzia Rafał Stępniak z Sądu Rejonowego na Mokotowie skazał Urbana na horrendalną grzywnę 120 tys. zł (trzykrotność tego, co zażądał prokurator) za opublikowanie w 2012 r. w „Nie” wizerunku Jezusa (nawiązującego do ikonografii Najświętszego Serca Jezusa) ze zdziwioną miną.
Czytaj całość »

9.10.2018
wtorek

Zybertowicz w szarej sieci recenzji

9 października 2018, wtorek,

Chyba po raz pierwszy mamy w mediach aferę związaną z recenzjami awansowymi w humanistyce i naukach społecznych. Dotąd wszystko to sobie szło po cichutku i w dyskrecji, aż przyszły czasy jawności. Czyli nasze czasy. I już głasnost zbiera krwawe żniwo. Rozmiary skandalu przybrała sprawa dr hab., prof. UMK, Andrzeja Zybertowicza, który stara się o tytuł profesora za pośrednictwem swojego macierzystego wydziału. Na stronach Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułu Naukowego ukazał się komplet pięciu recenzji w przewodzie profesorskim, w związku z czym na najbliższym posiedzeniu Rady Wydziału, 16 października, Wydział Nauk Humanistycznych zapewne podejmie stosowną uchwałę o skierowaniu do CKdsSiTN wniosku o nadanie tytułu profesora Andrzejowi Zybertowiczowi. Sprawa pójdzie jeszcze do tzw. superrecenzenta, a jeśli ten przychyli się do wniosku Rady Wydziału, to Sekcja I CKdsSiTN na którymś z zimowych posiedzeń sprawę przegłosuje i zwróci się z kolei do Prezydenta RP o nadanie Zybertowiczowi tytułu naukowego profesora. Procedura potrwa jeszcze parę miesięcy, bo potrzebna jest kontrasygnata premiera i w ogóle wniosków tego rodzaju jest sporo, ale gdzieś tak pewno w maju słynący teoriami o szarych (a może czerwonych) sieciach socjolog i doradca Kaczyńskiego, tudzież całego PiS, zostanie wreszcie profesorem. Ale może się stać inaczej – jeśli mianowicie superrecenzent uzna niektóre recenzje za niepoważne lub za tzw. recenzje negatywne z pozytywną konkluzją i opowie się przeciwko tej profesurze. Wtedy Sekcja I CKdsSiTN na swoim posiedzeniu wyznaczy jeszcze jednego superrecenzenta i dalej się zobaczy… Taki scenariusz nie jest jednak bardzo prawdopodobny. Tak na 90% Zybertowicz profesorem zostanie.

Co mogłoby się nie spodobać superrecenzentowi? Ano recenzje mają swój kod i etykietę. Bywa tak, że formalnie są pozytywne, lecz można dopatrzeć się w nich aluzji o przeciwnym wydźwięku. I tak właśnie jest w tym przypadku. Dwie spośród pięciu recenzji są nieco kpiarskie i zawierają bardzo podobne konkluzje. To właśnie cytaty z wniosków kończących te recenzje wywołały burzę, w której wiruje i niniejszy artykuł.

Przytoczmy raz jeszcze te słynne już opinie.

Pierwsza pochodzi od znanego socjologa i filozofia starszego pokolenia Marcina Króla: „Opinia moja jest wyjątkowo krótka, ponieważ przedstawione do oceny prace są nieliczne, a ich konkluzje na tyle niedopracowane, że trudno o polemikę. Jednak prace te są. Andrzej Zybertowicz kandyduje do tytułu profesora i trudno mu podstaw do tego zamiaru odmówić. Przy wszystkich zatem zastrzeżeniach opowiadam się za nadaniem Andrzejowi Zybertowiczowi naukowego tytułu profesora”. Cóż, trudno o bardziej zgryźliwą ironię w recenzji. Nie popieram pisania recenzji profesorskich na trzy i pół strony, lecz umotywowaniem tego faktu szczupłym dorobkiem kandydata jest oczywistym zakpieniem z niego. Zwrot „trudno mu podstaw do tego zamiaru odmówić” nie znaczy zaś „trudno odmówić podstaw do uzyskania tytułu profesora”, lecz, jak mniemam, „w istniejącej sytuacji personalnej i instytucjonalnej Zybertowicz i tak profesurę dostanie i słusznie się tego spodziewa”. Dlaczego Król ostatecznie stawia wniosek pozytywny? Z bardzo prostego powodu – gdyby uczynił odwrotnie, zarzucono by mu, że stara się zaszkodzić koledze reprezentującemu przeciwne niż on sam stanowisko polityczne. Na oskarżenia o stronniczość i szykanowanie kolegi z powodów politycznych Marcin Król nie może sobie pozwolić. Nie będzie też kopał się z koniem. Rozumiem go, choć nie do końca się z taką postawą zgadzam.

Podobne są zapewne motywy Szymona Wróbla, wybitnego filozofa średniego pokolenia. On z kolei napisał obszerną dość i bardzo solidną recenzję, z której wynika, że dorobek Zybertowicza uważa za słaby. Mimo to formalna konkluzja jest pozytywna, tyle że podobnie, jak w Króla, sformułowana ironicznie.  Wróbel pisze bowiem tak: „Pracę ściśle naukową Andrzeja Zybertowicza oceniam krytycznie, jego działalność organizacyjną i dydaktyczną więcej niż pozytywnie. Osobiście uważam, że raz wyzwolona wola stania się profesorem jest nie do zatrzymania. Jeśli Andrzej Zybertowicz uznał, że są powody, aby przyznać mu profesurę, to zapewne tak jest”. Szymon Wróbel jest moim bliskim kolegą i radość mnie ogarnia, gdy wyobrażę go sobie mówiącego swoim charakterystycznym dyszkantem „skoro uznał, że są powody…”. My, humaniści, mamy nieco kpiarski stosunek do procedur i nie odmawiamy sobie żartów nawet w tak poważnych sytuacjach. Niemniej jednak procedura żartów nie zna. Więc co z tym zrobi Centralna Komisja? Ano to zależy od tego, komu się trafi superrecenzja. Obstawiam, że będzie jednak pozytywna (bo trzy z pięciu recenzji są pozytywne na serio) i że po małej dyskusji na temat całej tej awantury wysoka komisja przegłosuje sprawę pozytywnie. Będą głosy na nie, ale – obstawiam – ta profesura przejdzie.

Sprawa Zybertowicza sama w sobie nie jest bardzo istotna. Z pewnością są gorsi profesorowie niż on. Istotne jest to, jak funkcjonuje – na poziomie administracyjnym i obyczajowym – system recenzyjny. A funkcjonuje źle. Bardzo wiele jest recenzji kumoterskich („grzecznościowych”), zdawkowych, nonszalanckich, niesprawiedliwych i niekompetentnych. Jedni piszą je taśmowo, mając z tego niezły zarobek, inni zaś przykładają się to tej pracy z największą powagą i starannością. Trzeba by z tym kiedyś zrobić porządek. Gdy za czasów min. Kudryckiej kierowałem w MNiSW Zespołem do spraw Dobrych Praktyk Akademickich, napisaliśmy broszurę na ten temat, wspartą autorytetem ministra. Niestety mało kto ją czytał. Cóż.

Recenzowanie to „mecyje”. Tylko nieliczni profesorowe z danej dyscypliny humanistycznej (nie wiem, jak jest w naukach ścisłych) mają to szczęście, że otrzymują regularnie zlecenia na recenzje – doktorskie, habilitacyjne, profesorskie oraz tzw. superrecenzje dla Centralnej Komisji. Recenzowanie jest bardzo dobrze płatne (2-3 tys. w przypadku habilitacji, a zwłaszcza profesur), więc ci, którzy są w obiegu, pilnują swojego podwórka i starają się tak postępować, aby niezawodnie otrzymywać kolejne zamówienia na recenzje. Pozostali cieszą się, jak raz do roku coś im skapnie. Ci „okazjonalni” najczęściej recenzują sumiennie, licząc na uznanie i kolejne zlecenia, a recenzenci „hurtowi” czy „zawodowi” – różnie. Niektórzy są bardzo solidni, inni jadą na tym, że zawsze można na nich liczyć, to znaczy zawsze napiszą recenzję pozytywną. Takich „niezawodnych” jest cała masa, a i „okazjonalni” wolą pisać recenzje pozytywne, więc jeśli już dochodzi do tego, że w jakimś przewodzie awansowym pojawia się recenzja negatywna, to w niektórych środowiskach ma to wręcz posmak sensacji.

Miejmy nadzieję, że publikowanie recenzji przyczyni się do poprawy ich jakości. Sprawa Zybertowicza także odegra w tym melioracyjnym procesie swoją rolę.

A poza tym, to sądzę, że prof. UMK Andrzej Zybertowicz bardzo by sobie pomógł wycofując swój wniosek o nadanie mu tytułu profesora i poczekał z nim do lepszych czasów, gdy nikt nie będzie już mógł mu zarzucić, że jest pupilem władzy i że otrzymał profesurę z powodu obaw kolegów, iż ktoś mógłby im zarzucić stronniczość. Życzę sobie, jemu i nam wszystkim, aby stało się to jak najszybciej. I jeśli nawet będzie to to tylko rok, to zawsze można w tym czasie solidne dwa lub trzy artykuły napisać, wzmacniając swoje profesorskie karty.

 

css.php