Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

2.06.2013
niedziela

A może by tak w niedzielę zamknąć kościoły?

2 czerwca 2013, niedziela,

Kolejna próba narzucania przez Watykan, za pośrednictwem jego ludzi w sutannach i bez, swoich niedzielnych porządków polskiemu społeczeństwu odbywa się z udziałem nie tylko zdeklarowanych i koncesjonowanych miłośników tego uroczego państewka, słynnego z demokracji i osobliwej miłości do naszego kraju (zwłaszcza w razie wojen z Niemcami), lecz również z udziałem posłów partii, która lubi czasami stroić małpie miny i przedrzeźniając sama już nie wie kogo, nazywać się liberalną.

Sposób, w jaki media i politycy komentują całą sprawę zakazu handlu w niedzielę, napawa mnie smutkiem i pesymizmem. Nic nie zapowiada, żeby do dziennikarskich (nie mówiąc już o poselskich) łbów przebiły się takie wyrafinowane idee, jak konstytucyjne gwarancje wolności wyznawania światopoglądu i prowadzenia działalności gospodarczej, a choćby i zwykłe ludzkie pojęcie wolności jako swobody wybierania. Ja już nie mówię o takich uczonościach jak zasada rządu ograniczonego, głosząca, iż władzom nie wolno stanowić ustaw godzących w swobody osobiste, celem wywarcia na obywatelach przymusu zachowania zgodnego z przekonaniami rządzących odnośnie do tego, co jest, a co nie jest dobrym i zacnym życiem.

No ale nie wymagajmy za dużo o prostego posła PiS, któremu nawet się nie śniło, że nie po to wybrali go posłem, co by teraz miał nie używać swej władzy do zaprowadzania w państwie katolickich porządków i epatowania społeczeństwa swoim wybujałym i ociekającym pychą „sumieniem”, lecz po to, by strzegł swobód obywatelskich i je gdzie tylko można poszerzał. Dla takiego konstytucja w porównaniu ze słowem Księdza Dyrektora oraz Prezesa, a nawet własnymi przekonaniami etyczno-religijnymi, zwanymi z bezbrzeżną egzaltacją właśnie „sumieniem” albo i „prawem naturalnym”, to po prostu śmieć, kawałek papieru zabrudzonego przez Kwaśniewskiego i innych zdrajców Narodu.

Ale sprawa z zakazem handlu w niedzielę to nie tylko prostacki spektakl, w którym jakimś przytępym „politykom” z Kartoflisk Kościelnych wydaje się, że mają prawo dyktować ludziom, kiedy mają chodzić na zakupy, a kiedy nie. To jest kolejny przykład obłudy i bezradności państwa i mediów, których nie stać na stwierdzenie oczywistego faktu, że po raz kolejny kościół, definiujący się wobec Polski jako obce państwo, łamie swe jedyne przyrzeczenie dane Polsce w hołdowniczym „konkordacie”, a mianowicie przyrzeczenie niewtrącania się w polskie prawo i w sprawowanie w Polsce rządów (bo to właśnie oznacza poszanowanie autonomii RP) – łamie wywierając nacisk na władze publiczne, by pomogły mu wymusić na swoich wiernych zachowanie dnia świątecznego. Gdyby jeszcze kościół czynił to z otwartą przyłbicą, głosząc, że Bóg się gniewa na niedzielne zakupy, to można by było uznać taki głos za ciekawy zabytek średniowiecznej umysłowości. Ale nie! Kościół i jego ludzie w sejmie ośmielają się udawać (a to grzech przed Bogiem!), że nie o dzień święty im chodzi, lecz o jakieś tam „wartości rodzinne”. Palą diabłu świeckiego państwa ogarek obłudy! W efekcie niby to nie żadną religię mają na uwadze (tfu, tfu!), lecz całkiem świeckie rodzinne spacerki itp. Takie sobie świeckie niewiniątka – co złego to nie my. I oczywiście żadnego zażenowania, że chce się owo „życie rodzinne” umacniać środkami prawnego przymusu i ograniczenia wolności. My już cię, kotku, dla twojego dobra, nauczymy, kiedy masz robić zakupy, a kiedy z dziećmi na spacerek iść. Jakieś poczucie wstydu i szacunku dla ludzi? Że może ludzie mają prawo sami decydować o sobie, a posłowie akurat nie mają prawa decydować za nich? Gdzieżby tam! Wstyd i szacunek to nie w tych sferach. W tych sferach jest za to „godność osoby”, „sumienie” i „prawo naturalne”. Jak się ma takie armaty, to wstydu już nie potrzeba. Czyż nie?

Swoją drogą jakież okropne są stosunki między kościołem katolickim i jego wiernymi, skoro bez żenady chce on wymuszać posłuch dla swych przekonań za pomocą prawa, i to prawa państwowego! Dlaczego wy, katolicy, dajecie się tak traktować przez waszych kapłanów? Czy nie obraża was to, że kościół chce was ubezwłasnowolnić i stosować wobec was przymus prawny w postaci świeckich zakazów, zamiast zachęcać do dobrowolnego przestrzegania nakazów wiary? Pokażcie wreszcie odrobinę tej godności, o której tyle wam mówią księża! No i czy nie wstyd wam, że w celu zdyscyplinowania was ogranicza się swobody ludzi, którzy nie mają z wami nic wspólnego ani w wam w drogę nie wchodzą?

A może wam to upokorzenie odpowiada? Wasza sprawa. Ale wara biskupom i ich posłom od mojej – niewierzącego – niedzieli! Macie czelność nawet nam, niewierzącym, dyktować, kiedy mamy robić zakupy? Czy my mówimy wam, jak macie regulować handel w prawie kanonicznym? Czy wtrącamy się wasze sprawy i meblujemy wam życie? Zmuszamy was do czegoś? Więc zostawcie nas w spokoju i odczepcie się w końcu od nas, do jasnej cholery!

 

 

PS. A jeśli kombinujecie, że ludzie nie mogąc iść w niedzielę do hipermarketu, z nudów wpadną do kościoła i rzucą coś na tacę, to pomyślcie co by było, gdyby właściciele hipermarketów lobbowali za zakazem chodzenia w niedzielę do kościoła, licząc na zwiększenie swych zysków? No właśnie, kochani – skoro wam wolno domagać się zamykania hipermarketów w niedzielę, to chyba rozumie się samo przez się, że innym wolno by domagać się zamknięcia w niedzielę kościołów. Takie są konsekwencje waszego stanowiska. A czy wiecie, dlaczego nasze stanowisko jest inne i wcale nie domagamy się zamykania kościołów, mimo że wy chcecie nam zamknąć sklepy? Ano dlatego, że jesteśmy przyzwoitymi ludźmi i szanujemy prawo innych do spędzania czasu tak, jak to im odpowiada! Więc może wy, tak na dobry początek, odbierzecie od nas tę małą lekcję przyzwoitości i łaskawie odwalicie się od naszych sklepowych świątyń, które miłe są naszym sercom?

 

PPS. Uprzedzając pytanie „ile ci żydzie zapłacili za lobbowanie na rzecz supermarketów?”, uprzejmie informuję, że od za…nia. I to od razu w szeklach!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 384

Dodaj komentarz »
  1. Świetny artykuł. Całkowita zgoda.

  2. Chyba niepotrzebnie sprowadzamy temat do zmuszania ludzi do chodzenia do kościoła. Rozmawiałem z kilkoma pracownikami zmuszonymi pracować w sklepach w niedzielę i pomysł ich zamknięcia im się podoba. A najczęściej, w mediach, przeciwko zakazowi wypowiadają się ci, którzy w niedzielę nie pracują.

  3. Wartro by zapytać czy w niedziele nadal trzeba będzie płacić za święte obrazki, pogrzeby, chrzty i inne serwisy magiczne.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. co prawda nie podoba mi się nabożny stosunek do sklepów i na wszelki wypadek nie róbmy z nich świątyń, ale poza tym argumenty uważam za uczciwe i zgodne z moimi przekonaniami. po prostu nie dajmy się zwariować, a także nie pozwólmy przejąć pełnej kontroli nad naszymi potrzebami.
    przecież to śmieszne żeby Kościół decydował o tym kiedy na zakupy. no i nie muszę chyba dodawać, że poniekąd straszne.

  6. Zamknac koscioly w niedziele !!! Bardzo dobry pomysl. Poszedlbym nawet dalej. Zamknac koscioly na stale, przepedzic kk.

  7. …”Swoją drogą jakież okropne są stosunki między kościołem katolickim i jego wiernymi, skoro bez żenady chce on wymuszać posłuch dla swych przekonań za pomocą prawa, i to prawa państwowego! Dlaczego wy, katolicy, dajecie się tak traktować przez waszych kapłanów?”…

    Słowa prawdziwe do bólu, brawo! :
    Coś chyba kiepsko jest z tymi naszymi katolikami, skoro to właśnie KK u nas robi. Przecież np. kobiety katoliczki nikt siłą do aborcji nie zmusza, tudzież katolików płci obojga do stosowania metody in vitro.

  8. A pan prezydent bujał się w religijnym tańcu no Polach Lednickich. I było piknie.

  9. Nie mam bladego pojęcia, czy jakieś sklepy w niedziele czy święta mają być otwarte lub zamknięte.
    Za to wiem na 100%, że o czasie największych zysków wiedzą najlepiej właściciele.
    Państwo nie powinno mieć najmniejszego prawa ingerować w systemy pracy handlowców, za to ma psi obowiązek troszczyć się o podnajmowanych pracowników.
    Wierny niekoniecznie musi być wierny tylko w niedzielę, ale może korzystać z usług sekty przez okrągły tydzień.

  10. W tym, co Pan pisze jest dużo racji (hołdowniczy konkordat) — każdy chciałby, żeby sklepy w niedzielę były zamknięte, ale jednocześnie, żeby można było kupować 😀
    Problem jest tylko z pracownikami dużych sklepów — którzy są zmuszani (nie dosłownie, tylko przez warunki ekonomiczne) do pracy w niedzielę. Dla nich mogłaby to być pewna ulga. Oczywiście pod warunkiem, że nie skończy się to zwolnieniami.

  11. Najbardziej poszkodowane zostaną kasjerki supermarketów, te za 1500 brutto w pampersach. Ofiary transferu nowoczesnych technologii.

  12. Niestety, przedstawiciel zapyzialej polskiej inteligencji nie ma pojecia o czym axiom1 pisal. Ref. axiom1 30 maja o godz. 13:37

    To typowy przyklad ekonomicznego i politycznego kanibala. Ale starozytnych filozofow to on zna nawet przycytowac potrafi co widac z nawiasow. To zapewne pomaga w politycznej debacie. Bo jak sie nie ma nic do powiedzenia od siebie to sie cytuje starych medrcow. Z tym ze taka ‚debata’ nic sie nie osiaga.

    axiom1
    1 czerwca o godz. 10:02
    @Radosław S. Czarnecki
    1 czerwca o godz. 9:24
    Brak reakcji do mojej korespondencji jest dowodem niewiedzy tematu. Bo nie podejrzewam braku przyzwoitych manner.
    Ref. axiom1
    30 maja o godz. 13:37

  13. Z tego co wiem, to w niedzielę jest ograniczony handel we Francji – jednm z najbardziej laickich państw świata.

    Jestem za ograniczeniem handlu w niedzielę.
    Jestem za wyborcza wygraną PiSu.

    Duże dzieci muszą się sparzyć, aby nauczyć się co to ogień.

    Janusz-Korwin Mikke się cieszy. Młodzież zamiast siedzieć w niedzielny poranek w ławach kościelnych będzie na blogu JK-M uzgadniała, jak oczyścić społeczeństwo polskie od dysgrafów, dyslektyków, autyków, ułomnych i za długo żyjących.

    Zimą gość poszedł z paczką dynamitu i psem aportujacym wyrąbać przerębel w rzece. Pies i gość już nie zadadzą googlowi pytań:
    „Co to jest pies aportujący?” oraz „Co to jest nagroda Darwina?”

    Z trucizną to jest tak: „Jak nie spróbujesz, to się nie dowiesz.”

  14. Profesor pisze; No ale nie wymagajmy za dużo o prostego posła PiS, któremu nawet się nie śniło, że nie po to wybrali go posłem, co by teraz miał nie używać swej władzy do zaprowadzania w państwie katolickich porządków i epatowania społeczeństwa swoim wybujałym i ociekającym pychą „sumieniem”, …”
    Czym się rożni prosty poseł PiS od jeszcze prostszego posła PO? Obaj są nominatami sitw partyjnych, dla których jedynym kryterium działania są własne sumienia i interes kościoła. Ujawniła to prymitywnie prosta posłanka PO w komentowaniu programu POPiS.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14019475,Poslanka_PO_myslala__ze_dziennikarz_cytuje_jej_program.html?lokale=krakow#BoxWiadTxt

  15. Dzien dobry,

    niech kazdy swietuje kiedy mu sie zywnie podoba; niech kazdy HANDLUJE kiedy ma na pieniadze (bo to jest najwazniejsze!) i KIEDY MU TYLKO PASUJE – szkoda, ze nie ma 8 dnia w tygodniu 🙂 – dzien zamknietych swiatyn i sklepow.
    Nie mieszkam w Polsce a w MOIM nowym Kraju ten problem wyluszczony przez pana Gospodarza nie istnieje.

    Pozdrawiam,
    ozzy ( w niedziele pracujaca w domu)

    PS Sklepy zamykaja ci wlasciciele, ktorym ich dzien konfesyjny nie pozwala na prace i podobnie jest z klientami.

    ______________
    Ten drugi PS” p.Profesora jest zbyteczny i glupi, chyba ze ten caly blog jest skierowany do podobnych czytelnikow co w ten sposob mysla? A ze sa, wiem, przekonalem sie na sobie na tym blogu. Wiecej szacunku dla gosci blogowych.
    Prosze odpowiadac tym co tak mysla albo ich usuwac. Tak robi red.Szostkieiwczii Passent

  16. @NoNick – a czy jeżeli w wyniku wprowadzenia tego zakazu, te osoby zostaną zwolnione z pracy, to nadal bedzie im sie podobał?

  17. Kościół powinien wzorowo sam dać przykład i pokazać, że i u nich w niedzielę pracują jedynie właściciel lub ajent jak w sieci „Żabka”. Proponuję na czas mszy dać wolne ministrantom, organiście, kościelnemu i tym paniom pilnującym porządku podczas mszy, z kregów których pewno wywodzi sie nowy gwiazdor – profesor Pawłowicz.

  18. zwykle zgadzam się z Pańskimi poglądami, tym razem jednak widzę pewną słabość Pańskiego wywodu. całkowicie pominął Pan w swoim wystąpieniu osoby zmuszane do pracy w niedzielę. Przecież kwestia wolnej niedzieli to nie tylko swoboda wyboru zakupy czy kościół, ale niestety również PRZYMUS pójścia do pracy w dniu, w którym większość może dowolnie dysponować swoim czasem/życiem. pracowałem tak przez kilka lat i wiem jak boli słoneczna niedziela spędzona zamiast z przyjaciółmi na plaży – w blaszanym centrum handlowym…

  19. Na zamknięcie sklepów w niedzielę nas po prostu nie stać. ABC ekonomii: konsumpcja napędza gospodarkę. Mniej konsumpcji -> gorzej dla gospodarki.
    Poza tym, w marketach mniejsze obroty -> mniejsze zapotrzebowanie na pracowników -> zwolnienia.

    Osoby zwolnione rzeczywiście na tym skorzystają, gdyż będą miały na prawdę dużo wolnego czasu dla siebie i rodziny.

  20. Praca w niedzielę, to nie jest tylko kwestia kościoła. To jest kwestia zniewolenia ludzi przez kupowanie. Zadziwia mnie to jednostronne podejście do problemu. Za naszą zachodnią granicą są landy, gdzie zakupów w niedziele się nie zrobi. I niewiele to ma wspólnego z kościołem, a więcej z szacunkiem do człowieka i jego potrzeb. W PL pracownicy nie mają większego wyboru – jak im się nie spodoba praca w niedzielę, to pracodawca szybko się z nimi pożegna.
    Podnoszenie argumentów ekonomicznych też jest chore – jeśli ludzie mają coś kupić, to kupią to sobie w sobotę lub poniedziałek. Naprawdę planowanie nie boli. A jeśli nie kupią, to może naprawdę tego nie potrzebują? Czy hipermarket ma być sposobem na spędzenie wolnego czasu w niedzielę dla klasy niepracującej w niedziele? Jeśli tak, to można się zastanowić i ocenić wagę problemu – czyje potrzeby powinny być przede wszystkim zaspokojone? Ludzi, którzy po prostu chcieliby spędzić czas z bliskimi nie przewalając towarów na półki, czy ludzi, którzy nie wiedzą co zrobić z wolnym czasem?

  21. Kiedyś podziwiałem dziennikarza Jerzego Urbana za sposób używania języka polskiego. Ostatnia krótka odpowiedź dziennikarce „Przepraszam, że przeze mnie premier robi z siebie idiotę” świadczy o jego dalszej wysokiej formie.
    A od kilkunastu miesięcy objawił się prof. Hartman jako godny następca (piszę jedynie w sensie warsztatowym) Urbana.
    Dla mnie to przyjemność czytania. Cóż, chciałbym raz na dziesięć razy napisać taki tekst jak Gospodarz.
    Mnie akurat przekonywać nie trzeba do tematu, bo moja rodzina od kilku pokoleń jest bezkonfesyjna. Obserwuję poczynania kościoła rzymsko-katolickiego jak ruchy rozwielitki pod okularem mikroskopu. Żałuję, że w wyniku XVI wiecznych podziałów kościoła chrześcijańskiego my odziedziczylismy najbardziej zacofany i zakłamany odłam kościoła chrześcijańskiego i na jego obraz i podobieństwo próbowano nas przez kolejne wieki wychowywać.
    Pontyfikat JP2 ułatwił polskiej hierarchii podjęcie nader udanych prób powrotu do czasów feudalnych i zamianę kościoła w zestaw obrzędów i „jedynie akceptowalnych zachowań”.
    Do tej pory widząc przemawiającego abepe Michalika, który półgębkiem (dla kogo oszczędza drugą połowę ust?) wali między oczy prawami naturalnymi i boskimi widzę pewnego dygnitarza III Rzeszy. Że też nie zdaje sobie sprawy ów abepe, iż słuchają go także ci, którzy nie wyłączają myślenia nawet w kościele. Kiedyś istniało takie słowo „zadufek”. I ono dobrze pasuje zarówno to tych abepe jak i posłów PoPiSu. Wypracowali płaszczyznę porozumienia.
    A naród?
    A pies wam mordę lizał…

  22. Bardzo dobry artykuł i uderza w samo sedno. W końcu ktoś jasno wyłożył prawdę prosto w oczy. Brawo dla Pana Hartmana za odwagę i pisanie wprost. Niestety obawiam się, że nie zrobi ten artykuł większego wrazenia i przez wielu zostanie zbagatelizowany.

  23. Prosty poseł z PIS różni się niewiele od prostego posła z PO czy PSL.
    Głownie retoryką. I to nie zawsze. Bo już np. poseł Żalek, czy Godson, nie mówiąc o pośle nie prostym, czyli nadzwyczajnym, jak np. były minster Gowin, niczym zgoła się nie różni.
    „Pojemność” PO, która miała być jej zaletą, stała się kulą u nogi, hamulcem reform w każdej dziedzinie, podobnie jak wymuszona poniekąd koalicja z PSL, który stoi przede wszystkim na straży partykularnych interesów (zabetonowamy KRUS itp).
    PO w rozkroku i kato-narodowo- soacjalistyczny PIS to żadna alternatywa.

  24. A może tak Ty zamknąłbyś się w niedzielę?

  25. Gogo
    2 czerwca o godz. 11:26
    A może tak Ty zamknąłbyś się w niedzielę?

    A Ty ? Tez moglbyś.
    A skoro sie nie zamykasz, to pozwól innym robić w niedziele to, na co mają ochotę.

  26. Kiedyś krążyły po miastach ochotnicze patrole dewocyjne, które piętnowały kioski sprzedające świerszczyki, a nawet Wyborczą, a ponadto próbowały sprowadzić na drogę cnoty, tj, obrzucały wyzwiskami, czytelników tej prasy. Może, nie czekając na opieszałe młyny państwowe, KK i jego środowiska peryferyjne powołają podobne struktury, które w święta kościelne będą dyżurować przy wejściach do galerii i wyrywkowo kontrolować klientów „Chrzczony? To co tu robi?” – a dla pewności przeprowadzać kontrolę kompletności napletka?

  27. Orginal_Replika
    Efekty uprawianej przez wieki w Polsce indoktrynacji przez najbardziej zachowaczy nurt odłamu chrześcijaństwa, a raczej wypaczony, jakim jest polski katolicyzm, to przede wszystkim lenistwo umyslowe i lęk przed światem.
    To ono sprawia, że trzeba bronić tzw. wartości tradycyjnych i szukać wrogów, najlepiej stojąc w miejscu i piętnując każdy przejaw innej myśli.

  28. @ kam-eta

    A róbta, co chceta, kam-eta. Już nawet grzecznie spytać nie można, tacy wszyscy wrażliwi.

  29. Tych jełopów, zamiast obcowania z katechizmem, bo biblii to oni raczej w rękach nie mieli, powinno się zagonić do czytania naszej konstytucji, a tam, jak wół stoi, kiedy i pod jakimi warunkami, państwo może ograniczać swobody swoim obywatelom.
    Cyt:Art. 31 pkt.3
    Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.
    Niech ktoś zapyta wybrańców o art 31 – ręczę, że nie mają o nim pojęcia; jak zresztą o niczym.

  30. Drobne uzupełnienia.
    # 1.Rzeczywiście PPS jest zbędne. Moderacja wystarczy.
    # 2. Chyba dzięki Panu JP w końcu przedstawił pięciopunktowy program. Jeśli się go będzie trzymał i powtarzał w różnych środowiskach, to w końcu przestanie byc postrzegany jako happener. Błaznów w polityce jest ci dostatek.
    # 3. Zamiast zamykania kościołów w niedziele zacząłbym od akcji -„Milczące dzwony”. I nie będą to żadne szanty, a prosty zakaz używania dzwonów kościelnych oprócz kilku okazji w roku (typu rezurekcja). Dzwony nie są elementem religii, były urzadzeniem przypominającym o konieczności modlitwy, kiedy pospólstwo nie znało zegara.Teraz nawet bezdomni maja komórki z atomowym zegarem, więc problem punktualnego rozpoczynania modlitwy odpada.
    Drugi argument, że dzwony służą do odstraszania złych duchów trudno jest brać na poważnie – skąd ich tyle w każdym kościele po kilkakroć dziennie?
    Kilkanaście lat temu szukając działki pod dom naniosłem na mapę wszystkie kościoły i wybrałem punkt, do którego dźwięk dzwonów nie powinien docierać. Okna specjalne plus żaluzje. Było dobrze.
    A tym roku szpas – sukienkowi „kupują” działkę pod kościól 400 m od mojego domu. I niedługo będę miał to, co miałem kiedyś w Coll. Maius przy ul. Fredry 12 – w czasie każdych zajęć o godz. 12.00 i 18.00 trzeba było robić 10 minut przerwy, aż się kościoły wydzwonią.
    A w domu będę ich słyszał dodatkowo o 6.00 rano czyli w środku nocy.
    Zaczynam powoli rozumieć terrorystów.

  31. Proponuję autorowi zapoznać się z wywiadem z prof. Josephem Weilerem.

    Pozdrawiam z Niemiec, gdzie z SZACUNKU dla osób pracujących w handlu, niedziele są dniem wolnym od pracy.

    Poparcie KK bardziej szkodzi tej inicjatywie.

  32. Zaiste, filozofowie powinni dostawać od Państwa beczkę o powierzchni 9m2, w której mogliby, bez szkody dla społeczeństwa, produkować swoje idee.
    A nie – dawać im rubrykę, żeby felietony pisali.

  33. @ mag
    2 czerwca o godz. 11:41
    Widzę, że mamy podobne lub identyczne zdanie. To jest miłe, ale uniemożliwia dyskusję – potakiwanie nam nie przystoi, możemy się co najwyżej uzupełniać (dzięki).
    Byłoby miło kiedyś się o coś merytorycznie posprzeczać – to w dalszym ciągu rzadka umiejętność!.
    @ prof. JH – przeczytałem Pana wpis na T o odsłonięciu miniatury 14 metrowej JP2.
    Pomysłodawcy tego przedsięwzięcia są bardziej żałośni niż sądziłem.
    Nie dość, że to papież z fabryki krasnali, to jeszcze wszystkie drogi obstawione tablicami z napisem PAPIEŻ JP II REKORD GUINESSA.
    A gdyby go wyrzeźbiono w metrowej kupie gówna, to rekord byłby jeszcze większy, bo łatwiejszy do zapamiętania.
    W tym przypadku sukienkowym coś jednak na mózg musiało nacisnąć. Byłoby to to, o czym myślę?

  34. Włąściwie każda inicjatywa zyskująca poparcie KK, bądź której KK jest pomysłodawcą jest na straconej pozycji? Dlaczego?

    Nie istnieją już wartości uniwersalne? Będąc w Polsce nie bywam w kościele, ale też omijam szerokim łukiem centra handlowe właśnie z szacunku dla osób tam pracujących, to też naganne?

  35. Panie Janku, patrzymy na ten problem od złej strony. zamknijmy w niedzielę hipermarkety, nie zmuszajmy ludzi do pracy. czyli nie zmuszajmy też do pracy ludzi w elektrowniach, w Policji, służbie zdrowia, straży pożarnej. im też należy się wolna niedziela.

    a po co Polakom godne życie? po co im zatrudnienie? po co pensja, która pozwoli chociażby nie umrzeć z głodu? to nieważne, że Polacy będą głodować, będą biedni i bezrobotni. przecież mają wolną niedzielę!

  36. Gogo
    2 czerwca o godz. 11:41

    No przewrażliwieni, to fakt.
    Swoją drogą, grzeczność Twojego pytania postawiła moją wrażliwość na baczność, bo podobnie jak Gospodarz nie rozumiem tendencji do natarczywego umoralniania mnie. Tym bardziej, że zawsze, ale to zawsze takie działanie wywoływało skutek odwrotny.
    Np, moja teściowa – wielbicielka Radia Maryja, wybitnie przysłużyła się mojej ateizacji.

  37. No, ale nie wymagajmy za dużo od nieprostego profesora renomowanej uczelni, któremu to profesorowi ani się nawet nie śni tak banalna idea, jak konstytucyjna gwarancja wolności wyznawania światopoglądu choćby i takiego, żeby nie prowadzić działalności gospodarczej w określonym dniu…

    Jak profesor renomowanej uczelni sprzeciwiać się innym poglądom, to być dobrze, ale jak inni sprzeciwiają się poglądom profesora renomowanej uczelni, to być źle.

  38. Skoro wracamy do korzeni, to sprawę postu w piątek trzeba też załatwić…..
    Któryś z naszych Bolesławów kazał zęby wybijać nieprzestrzegającym……
    No i na te 36 chyba oficjalne religie naszego kraju, przypadają i takie, które mają inne święte dni tygodnia.
    Żydzi- sobota, muzułmanie- piątek.
    Trzy dni wolnego, to jest to?

    O wpływie religii na menu obiadowe też warto wspomnieć.
    Bez wołowiny, wieprzowiny, też można podobno żyć, tylko po co?
    Próba zastąpienia tego mięsa koniną wzbudziła niechęć konsumentów…..

  39. Ktoś kiedyś powiedział: „Wiara jest tym, za co bym umarł; dogmat jest tym, za co bym zabił”.

    Granica między gotowością, by umrzeć, a gotowością, by zabić, jest tak porowata, że łatwo ją przekroczyć. W wyniku historia nurza się w krwi zainspirowanych religią jatek. Problem polega na całkowitym i niezachwianym przekonaniu, jakie religia daje swoim wyznawcom, że to, co robią w jej imieniu, zasługuje na pochwałę. Agenci inkwizycji palili heretyków na stosie, żeby uratować ich przed konsekwencjami trwania w grzechu, co miało skrócić czas spędzony przez nich w czyśćcu. Wierzyli więc, że zabijając ich wyświadczają im uprzejmość.

    Pamiętajmy, fanatyzm religijny to nawiększe zagrożenie dla współczesnego świata.

    W obronie religii jej apologeci wyciągają wyświechtane banały o Hitlerze, Stalinie i Mao jako przykładach ludzi świeckich popełniających potworności – twierdząc nawet, że popełnili je w imię ateizmu jako takiego. Niezależnie od faktu, że Hitler nie był ateistą, ciekawą rzeczą w tych ideologiach, które powołują się na Jedną Wielką Prawdę i Jedną Słuszną Drogę, jest to, że nie ma znaczenia, czy jako swoje uzasadnienie powołują się na bogów czy dialektykę historii; morderczymi czyni ich monolityczny i totalitarny charakter. Inkwizycja Torquemady i stalinizm niezbyt różnią się skutkami dla ich nieszczęsnych ofiar.
    Rzeczą oczywistą w morderstwach dokonanych w imię bóstwa jest to, że są to sprawy głębokiego przekonania. By dokonać czegoś takiego, musisz być przekonany aż do granic irracjonalności, że robisz rzecz słuszną. Proszę zauważyć kontrast: w ostrożnych ocenach naukowego punktu widzenia nic nie jest tak pewne. Brak tu znaków zapytania i zachęt do refleksji; kiedy chodzi o odwieczne prawdy wiary, ostrożność i szukanie dobrych dowodów nie są wymagane.

    Czy jest sposób na zwalczanie destrukcyjnych skutków irracjonalnych przekonań religijnych, które prowadzą do tak wielu morderstw na świecie? Tak: przestańmy uczyć dzieci myślenia, że muszą bezwarunkowo akceptować i być ślepo posłuszne takiej czy innej rzekomej Wielkiej Prawdzie. Zachęcajmy je do sceptycyzmu, do pytania o powody i o dowody, do patrzenia uważnie na konsekwencje, jakie mogą wypływać z wyznawania i wierzenia w odziedziczony obraz świata, który chce być odporny na zmiany lub korekty i jest gotowy zabijać ludzi, którzy go kwestionują.

  40. Jeśli argumentem przeciwników jest wolna niedziela potrzebna dla odpoczynku, należałoby wprowadzić również zakaz prowadzenia wszelkich działalności gastronomicznych czy kulturalnych. Stwórzmy społeczeństwo gnijących przed telewizorem buców. Bo cóż innego miałby robić obywatel, który nie idzie do kościoła ani nie ma dzieci, z którymi mógłby pójść na niedzielny spacer.

  41. Nie tylko biskupi, także Jacek Żakowski, świecki święty, który wszystko na każdy temat wie najlepiej, wszystko nam zaplanuje i powie jak żyć, kogo podziwiać, a kim gardzić ;). Myślę, że jako obywatele polscy zawdzięczamy mu tak wiele, że nieważne, wierzący czy nie powinniśmy układać już do niego litanię, proponuję zacząć od:

    „O najmądrzejszy Jacku, Redaktorze nad Redaktorami, racz oświecić umysły nasze, przydać im mądrości i nauczyć życia godnego, za wstawiennictwem kolegi Twego Bendyka i Redakcji Polityki, na pożytek nas i społeczeństwa całego, przez Rydzyka złego ogłupianego, Amen.”

  42. Rzekomo ci, którzy pracują w „biedronkach” i innych marketach, cieszą się z pomysłu pisuarowego szamba umysłowego. Jestem jednak ciekawy, czy również byliby oni zadowoleni, jeśli doszłoby do skutku wprowadzenie w życie tej ustawy, czego pokłosiem byłaby redukcja miejsc pracy oraz obniżenie pensji adekwatnie do ilości godzin przepracowanych w niedziele? Ciemny lud kupi wszystko – toż to oczywista zasada populistycznego ścierwa politycznego w Polsce. A ja wam powiem: nie lękajcie się drodzy czytelnicy, albowiem PIS miał już swoją szanse na wprowadzenie tej ustawy w czasach swojej prosperity… I co? Zmiękłą im rura 🙂

  43. Po kolei.Na naszych oczach dzieją się sprawy rodem ze średniowiecza.Wtedy 3ech papieży,rozpusta ,sodoma i gomora.Dziś jeszcze gorzej ,nawoływanie do ubóstwa.Stąd straszliwy opór .Nasi aby zachować pozycje ,odwracają uwagę od słow Frańciszka.Mało, podkreślane do tej pory problemy światopoglądowe poszły na pierwszy plan.Dochodza inne np. .handel i będą następne.To nie przypadek oddania anteny publicznej w czwartek biskupowi flaszka zwanego i oskarżonego o niecne czyny.,tylko po to aby go odkazić.A on jako jedyny biskup w tym dniu powalczył o tv.Trwam.Tylko chcący zachować swoje przywileje bogactwa i rozpasania nie zdaja sprawy ,że przy okazji budują za pomocą pisiaczy państwo teokratyczne na które pozwolenia nie będzie jak i nie przewiduja ,że lud boży posłucha Frańciszka i nie pozwoli doić owieczek i hodowac dla zbytku i zakąski danieli.

  44. Proponuje przywrócić niewolnictwo. A potem bronić go argumentem, że ludzie chcą kupować towary produkowane przez niewolników i nie mamy prawa odbierać im tego prawa.

  45. Szanowny Gospodarzu w niedzielę blogopiszący

    Napisane to świetnie, z nerwem i przekonaniem. I ogólnie jestem za.

    A szczególnie, to ciut jest kaprawe, bodaj w jednym punkcie. Nie każdy ma swobodę pełnej własnej decyzji,czy chce czy nie chce w niedziele pracować. zwykle bardziej to dotyczy człowieka-najemnika, a szczególnie tego z niską pozycją przetargową. On także chciałby, a nieraz nie może, z konstytucyjnej swobody korzysta, jakoś trochę inaczej niż właściciel biznesu, w którym pracuje, a któremu najbardziej się opłaca w niedziele biznes prowadzic.

    Inna to nieco sytuacja, niż w biznesach pracujących w służbie ciągłej. Tam sprawa jest znacznie jaśniejsza – pogotowie pracuje całą dobę i elektrownia też, a piekarz, wiadomo…itd. Wybór zawodu częściej tu decyduje niż życiowa koniecznośc.

    Zdaje się dlatego, niektóre państwa Europy, starają się zagwarantować pracującym to, czego samo nie bardzo mogą, by cieszyć się poczuciem opieki praw stanowionych i, hm, równości społecznej. I robią to kraje niemotywujące powodów religijnie, ani pseudo-społecznie a realnie religijnie, bo w nich Bozia nie rządzi.

    Patrzysz na sprawę, Gospodarzu, jako człek wolny, kształcony, dobrze odżywiony, nastrojony filozoficznie, demokratycznie i konstytucyjnie oraz kąsająco-antyklerykalny. Co Ci się chwali; to całkiem zacne, ale i furtkę dla niektórych znaleźć należy.

    Łatwiejsze by to było, gdyby demokratyczne, zdrowo republikańskie i świeckie państwo za sprawę się brało. A nie czarnociemne moce.

    Ale państwo daje publicznie ciała, więc to nie działa. Zastanówmy się więc jak to zrobić dobrze.

  46. orginal_replica
    2 czerwca o godz. 11:02

    Ta niby rozwielitka na szkiełku mikroskopowym ma jednak inne cechy biologiczne. Bardziej przypomina termita z kreskówki z psem Huckleberrym – strzela ścierką w oko.

  47. Artykuł rzeczywiście dobry ale na Kościole jako instytucji to nie robi wrażenia. Ich bezkarność oraz akceptacja ich działań przez osobników nie potrafiących myśleć samodzielnie jest tak wielka że za nic maja takie głosy. Oni śmieją nam się w twarz i przyznają nam rację, a jednocześnie pokazuja nam jak przybywa zer na ich koncie i pytaja nas „i kto tu jest mądry a kto głupi?”. Dla tych niezliczonych zer na koncie warto mieć złą opinię w naszych mniejszościowych środowiskach. A nawet jeśli kiedys to sie skończy to zdąży się zwielokrotnić przez ten czas ich majątek. Więc ich rozumiem

  48. @Tanaka. To, że w Niemczech czy Francji nie pracuje się w niedziele w takim wymiarze, co w Polsce, to o niczym nie świadczy. Świadczy to jedynie o tym, że ich STAĆ na to, by takie przywileje dawać swoim obywatelom. Tak, jak stać obywateli krajów skandynawskich na to, by oddawać państwu ponad piędziesiątprocentowe podatki i utrzymywać bezrobotnych, którzy za państwową jałmużnę są w stanie egzystować bez pracy „na czarno”. My jednak żyjemy w Polsce, kraju o słowiańsko-azjatyckim statusie kulturowym, w którym „bieda j…e nędzę”. Nie oczekujmy od jakiegokolwiek rządu, by socjalne standardy bogatych społeczeństw europejskich były wprowadzana do naszego specyficznego ekosystemu, w którym niedawno wierzono jeszcze, że Kopernika tezy były fałszywe. Na końcu dajesz zielone światło do rozmyslań nad tym, jak zrobić, by było dobrze. Odpowiedź jest prosta: dajmy ludziom prawo wyboru. Obywatele bogobojni niech nie podejmują pracy tam, gdzie ktoś będzie naruszał ich boskie prawo do świętowania. Przecież nikt im nie każe pracować w „biedronkach”!

  49. Tanaka
    Pchnęłam do Ciebie maila i NIC!
    NIe dostałeś? Pomyliłam adres?
    Pzdr

  50. Jestem całkowicie niekościelny, ale staram się nie robić zakupów w niedzielę! Jeden do obsłużenia, przy kasie, mniej!

  51. W Kodeksie Pracy był swego czasu zapis o wynagrodzeniu za pracę w niedziele i święta ze 100% zwyżką…..
    Ciekawe, czy w sieciach handlowych istnieje?
    Te 100 zł w pensji, może mieć niebagatelne znaczenie w budżecie domowym wielu polskich rodzin…..
    Tyle że tych co nie orzą i nie sieją, niekoniecznie ten aspekt obchodzi.

  52. orginal_replika ( 2 czerwca, g.12:22)
    Co ja na to poradzę, że mało się różnimy albo wcale w oglądzie tzw. realu.
    Dostrzeż plusy dodatnie.
    Pewne repliki (nieważne, kto służył jako wzorzec z Sevre) jakoś tam odwzorowywane i rozpowszechniane choćby w necie odwalają kawał dobrej roboty. Moim zdaniem.
    Materiału i chętnych do sporów i tak nie zbraknie.

  53. @original-replica i tanaka….

    bezbezbezbez-bez

    https://www.youtube.com/watch?v=5bpKecMzHsA

    🙂

    Ach, te czasy polskiego socrealizmu… 🙂

  54. mag
    dostalem, wyslalem, mialem niejednoznaczny komunikat o wysylce, wysylem 2 x

  55. Red. Zakowski w swoim zapale wymieniajac Ameryke jako kraj, gdzie w niedziele sklepy sa zamkniete gleboko sie myli. W ogolnosci przepisy co jest zamkniete, a co otwarte reguluje sie tu na szczeblu powiatu, a nie kongresu. Wszystkie malle (bo tak sie tutaj nazywa galerie,) sa zawsze otwarte, podobnie jak supermarkety, czy olbrzymy branz przemyslowych. Przeciez one maja przynosic zysk, a ogromna wiekszosc ludzi dopiero w te dwa dni wolne moze robic powazniejsze zakupy. Jesli na prowincji w jakiejs osadzie sa lokalne sklepiki zamkniete, to wiadomo, ze i tak wszyscy jada do Malla, czy Shopping Center oddalnego o kilka, czy czy kilkadziesiat mil. Caly ten polski problem jest dla mnie egzotyczny.
    Ile razy mozna pisac o strasznie ciezko pracujacych kasjerkach w pampersach za 1500zl. ktore w niedziele nie moga ugotowac obiadu. Personel w sklepach pracuje tak samo na calym swiecie. Jednak np. w Ameryce kasjerki i kasjerzy zawsze na stojaco, bez miny obrazonej krolowej i zawsze pakuja klientom wszystkie towary do toreb I zatrudniajac sie wiedza jakich dni pracy maja sie spodziewac. Ich pensje tez nie sa wysokie, ale tu sie prace naogol szanuje.
    A co z przeogromna grupa innych pracownikow, ktorzy azebys zaznal przyjemnosci spedzania czasu z rodzina w sensowny sposob pracuja w niedziele, o sluzbach medycznych, transportowych, utrzymania ruchu we wszelkich dziedzinach nie wspominajac. Czegoscie sie tak uczepili tych przepracowanych kasjerek?
    Bedac niedawnio w Polsce (oczywiscie jestem pelna zachwytu itd w niektorych sprawach) to jednak wlasnie w duzych sklepach spotkalam sie kilkakrotnie z niemila, pogardliwa obsluga. Najgorzej potraktowala mnie ksiezniczka w Tesco kiedy nie umiejac zakonczyc transakcji przy samoobslugowej kasie ( nie wiedzialam, ze mam sobie doliczyc cene maciupenkich plastikowych torebuszek) zwrocilam sie o pomoc. Nawet moj 7-letni wnuk nie przyzwyczajony do takiego wrecz chamstwa, zapytal, a czemu ta pani taka niemila?

  56. Gratuluję odwagi. Już widzę „stosy”, które dla Pana zapłoną.

  57. Rafał Kochan
    2 czerwca o godz. 13:58

    Owszem, świadczy, o czymś więcej niż czystej ekonomii.
    Ale co do swobody wyboru – przecież mówimy w sumie o tym samym. Niech każdy ma możliwość wyboru.

    W społeczeństwie katolickim każdy katolik wybierze niepracowanie, tylko święcenie niedzieli. Bo tak mu nakazują wymagania sumienia i jego Kościoła, z którymi się identyfikuje. Wszystkie sklepy będą zamknięte. Pardon, 5% będzie otwarte, bo tylu jest ponoć niekatolików w PL.
    Jeśli katolik będzie katolikiem, to znaczy aby Polska była Polską, tak będzie.
    Ale, co widać, tak nie jest.

    Chodzi te 5-10-15% ludzi, którzy niekoniecznie katolicko motywowani, chcą nie być przymuszanymi (a wiec mieć wybór – chce-nie chce. sic!) do pracy w niedziele, powiedzmy w pracy „nieciągłej” (te elektrownie i tp.).

    Dajmy wybór, wszystkim. Nie przymus, w żadną stronę. I tyle.

  58. Nie bardzo rozumiem larum profesora… Że niby religia i jej rachityczna już nieco aksjologia znowu zakłóca wolnościowe trendy w nadwiślańskiej krainie.

    Ale jakoś mało kto zauważył, że miejsce dotychczasowych bóstw po prostu wkroczyło nowe sacrum
    Oczywiście pewne modyfikacje mają miejsce ,ale istota religijnego napięcia nie uległa większej zmianie.
    Jak do tej pory wszelki praktyki religijne ograniczały się do jednego dnia w tygodniu , ale nowa religia poszła na całość. Formy kultu trwają cały tydzień, a niedziela jest tylko ukoronowaniem siedmiodniowego cyklu praktycznego oddawania hołdów.
    W dawnych religiach były momenty akcentujące powagę hołdu ( Narodziny, Śmierć i inne Trzech Króli ),ale dzisiaj również wierni są coraz wzruszani niewiarygodnymi promocjami, wyprzedażami. Jest to oczywiscie oznaką ,że nowy Bóg nie zapomina o swoich wiernych.
    Są również święte obrazki, wizerunki świętych których „obecność w kieszeni” pozwala na religijną ekstazę
    Co prawda ostatnio dewocjonalia poszły w odstawkę (w ich miejsce różnego rodzaju karty ,karteczki),ale obecność przy konfesjonale (bankomacie) pokazuje, że grzech(przerwa w oddawaniu kultu) będzie odpuszczony przez urzędników PANA B..
    Mimo pewnych podobieństw jest jedna zasadnicza różnica między nową religią , a religiami starego typu.
    Tak jak kiedyś jedna Zdrowaśka, czy rozmowa z mądrym cadykiem pozwalała wrócić do normalności tak w nowej religii CIĄGŁE POCZUCIE WINY jest niemalże istotą religijnego uniesienia.

    MOJA WINA bo nie byłem dzisiaj na fantastycznej promocji… MOJA WINA…nie wydałem wszystkich wolnych środków obrotowych… MOJA WINA… nie wziąłem kolejnego kredytu…MOJA WINA…nie byłem dzisiaj w świątyni i nie oddawałem czci kapitalistycznemu, wolnorynkowemu, konsumenckiemu( to taki odpowiednik archaicznej już Świętej Trójcy) Bogowi.

    Niby trochę smutne te ostatnie zdanie, ale możemy się przecież pocieszyć, że nie jesteśmy jeszcze członkami różnego rodzaju zgromadzeń, zakonów żebraczych które były obowiązkowym urozmaiceniem jednolitego (czyt. czarnego)kolorytu ubiegłych wieków.

  59. @orginal_replica
    2 czerwca o godz. 12:02

    Z tymi dzwonami to racja, ale chyba przesadą są te „atomowe” zegary w komórkach – może kwarcowe? Każdy właściciel psa wie, jak bolesne są dla ucha psa szczególnie ultradźwięki, pochodzące z dzwonów. Mieszkałem we Francji około 50 m od kościoła i obserwowałem psa. Żal było patrzeć, jak to zwierzę cierpi. Na mnie raczej działały niekorzystnie infradźwięki. Dzwony to problem, ale Twoje zrozumienie dla terrorystów zaprowadzi na manowce. Zastąpią dźwięk dzwonów wyciem Muezzina z megafonów – to ja już wolę dzwony.
    Mam 1.5 km do źródła dźwięku, a o szóstej i tak kręgosłup nie pozwala mi spać i tęsknie patrzę na zegar (radiowy – cyfry olbrzymie) i czekam, aż żona wstanie.

    Kilka słów o handlu w niedzielę.
    „Paskudny” kk już zakazał handlować w święta, a teraz idzie za ciosem.
    We wczorajszym Szekle Kontaktowym był SMS gospodyni księdza, która też chce mieć wolne niedziele. To jednak nie przejdzie – poseł Godson nie będzie mógł tego czynić – sumienie mu nie pozwoli!

    Ktoś wspomniał o ograniczeniu handlu we Francji. Faktycznie jest, ale Francuzi niedurni i w istotnych dla ich żołądków sprawach nie pozwolą sobie dmuchać w kaszę. Pieczywo francuskie ma taką ciekawą własność, że na drugi dzień bagietka ma konsystencję kauczuku – można sobie wyrwać nawet zdrowe żeby, walcząc z nią. Dlatego wszystkie boulangeries są otwarte w niedziele, a zamykana jest połowa w miesiącach wakacyjnych.
    Największy targ warzywno-owocowy i w ogóle żywnościowy ciągnie się setki metrów od placu Bastille i działa w niedzielę. Natura nie lubi próżni i w niedzielę są czynne wszystkie sklepy Arabów i tam można się zaopatrzyć w żywność i inne drobiazgi. U nas w święta trzeba głodować, jeśli się zapomniało kupić co trzeba .
    Dziś np. żona odgoniła mnie od komputera, podczas czytania głębokich myśli staruszka, bo zabrakło rękawa do pieczenia, a dzieci czekają na udka. Pojechaliśmy do supermarketu i o.k. Jest nawet jakieś idiotyczne święto (żona zapomniała co było w homilii Nycza), ale państwowo jest to zwykła niedziela, bo nie mielibyśmy soczystych udek z rękawa, a przypalone z brytfanki.

  60. @zyta2003
    u mnie down under dokladnie tak samo. Gorzej – bo czesto sklepy sa otwarte 24 x 7 i nie ma rewolucji. I nie spotkalam nikogo narzekajacego na prace w niedziele, przeciwnie nawet sobie chwala – placa jest duzo wyzsza. I sa zyczliwi i usmiechnieci nawet jak sa zmeczeni. Sklepy w Australii sa zamkniete urzedowo tylko 3 dni w roku – w pierwszy dzien BN, w Wielki Piatek i w Australia Day.

  61. lena
    2 czerwca o godz. 12:13

    Cos mniej wiecej podobnego, staram sie tu przemycic.

    Nie jestem specjalista od niemieckiej konstytucji, ale czynie domniemanie, ze nie jest to kraj rzadzony mysla i czynem religijnym, jak +- Polska.
    W rezultacie, wyglada na to, ze da sie, choc nieco kulawo, pogodzic
    swieckie panstwo niemieckie wraz z gwarancjami wolnosci osobistej z wolnymi niedzielami, prawami pracownikow i poczuciem wiekszosci, ze w zasadzie nie jest zle, a niedziele da sie jakos przezyc.

    Moze Niemcy nie moga sie doczekac poniedzialkow, dlatego?

  62. @Tanaka. Przecież my obaj, i nie tylko my,wiemy na czym polega ‚katolicyzm”w Polsce. Za dodatkowe 100 zł każdy bogobojny Polak będzie miał w dupie to, co usłyszał w kosciele lub wyczytał w 10. przykazaniach. Oczywiście w sondażowych pytaniach czy ktoś chce pracować w niedzielę, odpowiedź będzie negatywna w 90%. Ale, gdy pytanie będzie następujące: czy godzisz się na wolną od pracy niedzielę, czego skutkiem będzie niższa pensja o 100 zł, to wtedy wskaźnik procentowy będzie taki sam, ale z odpowiedzią „nie”. To jest czysty populizm ze strony PIS i satelitarnych ugrupowań politycznych. Co gorsze, jednym z argumentów tych jełopów jest to, że chcieliby, aby mniejsze, rodzinne sklepy były konkurencyjne do tych hipermarketów. Totalne zaprzeczanie samemu sobie. To co ma być tutaj punktem odwołania, czynnik ekonomiczny wzmagający konkurencyjność mniejszych podmiotów gospadarczych, czy sprawa „praw boskich”?

  63. @zyta2003
    2 czerwca o godz. 14:32

    Pani pisze o pracy – i o stosunku do niej – w USA. To duży kraj o bardzo różnych warunkach klimatycznych. Nawet w Kanadzie (Toronto) napotkałem na przełomie czerwca i lipca taki upał, że nie wyszedłem z klimatyzowanych pomieszczeń przed 19-tą i to ostrożnie.
    Na „poważnej” konferencji naukowej kazano zdjąć wszystkie krawaty,a referenci występowali w krótkich spodenkach (oprócz Polaków).

    Ja byłem świadkiem warunków pracy kas nerek w średnim supermarkecie na południu Hiszpanii podczas sezonu (około 40 stopni). Tylko na stojąco, a chłodzone były tylko niektóre wiktuały. Ubolewam nad pampersami naszych kasjerek, ale nie życzę im tego co widziałem w Hiszpanii.

  64. Przecież „Prawa Boskie” są niedyskutowalne…..
    A jedynym głosicielem tychże, posiadającym prawo wykładni, jest nasz rodzimy KK w osobach naszych purpuratów.
    Franciszek mówi ostatnio sporo, a treść jego wypowiedzi nijak się ma do przekazu naszych głosów Boga……

  65. Przed chwilą przeczytałem, że : Abp Muller, który przybył do Warszawy na niedzielne obchody VI Święta Dziękczynienia, podkreślał, że demokracja nie oznacza władzy większości nad mniejszością, ale respektowanie prawa człowieka do należnej mu godności.

    Ciekawe, czy to motto stanie się żelaznym argumentem dla Gowina i innych pisuarowych oszołomów, gdy będą rozprawiać o prawach dla związków homeseksualnych w Polsce, świeckości państwa, religii w szkołach etc.

  66. Rafał Kochan
    2 czerwca o godz. 14:56

    Z jednej strony – prawda. Polak ma w d… to co w kościele usłyszy.
    Z drugiej strony – tez prawda. Polak pozwala sobie kościelnym w tąże d… lać się siarczyście.
    Z trzeciej strony – PIS to czysty populizm.

    Ciężko, ciężko być Polakiem.

    Twoje wkurzenie rozumiem i podzielam. To będzie czwarta strona.

  67. … co Pan, panie żydowski profesorze na to?

  68. Tanaka, Rafał Kochan
    Mało tego, że ciężko być Polakiem. Trudno również miłować ojczyznę wraz z jej zawartością.
    Juliusz Machulski powiedział kiedyś tak: „Kocham ten kraj, tak jak się kocha syna idiotę.”
    P.S. Tanaka, dotarło. Zaraz odpiszę.

  69. Szanowny Panie Profesorze!
    Nie wiem dlaczego pan się tak oburza na „prostego posła PiS” że dla takiego Konstytucja to śmieć itd. Onże prosty poseł wiernie trzyma się Konstytucji 🙂 Może Pan zapomniał, ale art.104 pkt.1 mówi wprost:
    „Posłowie są przedstawicielami Narodu. Nie wiążą ich instrukcje wyborców.” Amen!
    Więc niech się Pan nie dziwi i nie oburza, że p.osły mają wyborców głęboko w d… I nie dotyczy to tylko p.osłów PiS-u 😀

  70. Ale bzdury, jaka idiotyczna argumentacja swoich przekonań; nie jestem klerykalny, mieszkam od jakiegoś czasu w bardzo świeckiej Hiszpanii i sklepy tu są w niedziele zamknięte i jakoś z tego powodu nikomu nic się w głowę nie stało. Pozdrawiam, panie Hartman i gratuluję(sic) poziomu rozważań…

  71. I pomyśleć ,że nikt na to za „komuny” nie wpadł.
    Okazuje się, że istotą, esencją, żeby nie powiedzieć szpikiem tak drogiej każdemu Polakowi idei wolności jest możliwość robienia zakupów w niedzielę ,czy inny „dzień święty”.
    Czyli, ze gdyby KC , czy inne Biuro Polityczne w chwili natchnienia wydało edykt ,że w niedzielę można sobie zielony groszek, szpachle gipsową,czy na przykład wielofunkcyjny robot kuchenny za ciężko zapracowane w systemie 8-godzinnym złotówki nabyć to proletariusze wszystkich krajów…

    Ale nic ich nie natknęło i sztandar wyprowadzili…
    …I nastało kolejna epoka…

    A ta już tego błędu nie popełni.

  72. @mag. Doskonale cenny cytat Machulskiego 🙂 Nie wiedziałem wcześniej o tej wypowiedzi 🙂 Ale,co już widać kilka postów wyżej, budzą się duchy jezusmaryjnej hołoty i chcą synagogi zamykać 🙂

  73. @gluś. To już teraz wiesz, dlaczego w Hiszpanii od kilku lat narasta dziadostwo i rosnie tam bezrobocie.

  74. Rafał Kochan
    Żebym nie była gołosłowna, tę wypowiedź Machulskiego (zreszta bardzo w jego stylu) przytacza Paweł Potoryczyn, dyrektor Instytutu Adama Mickiewicza, wcześniej konsul w Los Angeles i szef Instytutu Polskiego w NY. Właśnie wydał powieść „Ludzka rzecz”. Polecam bardzo ciekawy wywiad z tym facetem w ramach cyklu „Męska koncówka” w najnowszych Wysokich Obcasach.

  75. Wanda
    2 czerwca o godz. 13:00
    Znakomity wpis:znak rąwności między inkwizycją a stalinizmem i w konkluzji namawianie do sceptycyzmu, jako przeciwieństwo fanatyzmu.
    Pozdrawiam

  76. mag
    Też nie znalem tego cytatu z Juliusza Machulskiego. A trafny on ci jest. Podobnie jak ten o lądowaniu w kartoflisku.

  77. „W dzisiejszych ciężkich czasach, kryzysu ekonomicznego, kiedy Państwo zmuszone jest redukować głodowe pensje swym pracownikom, kiedy pensje robotników zeszły już dawno niżej minimum egzystencji, przykrym zgrzytem uwydatnia się fakt, że uposażenia dobrze sytuowanego kleru, oparte na postanowieniach konkordatowych, okazują się prawie nietykalne. Nic dziwnego, że w tych warunkach w latach kryzysowych na wszystkich wycieczkach zagranicznych, we wszystkich bogatszych zdrojowiskach i kąpielach kler jest najliczniej reprezentowany. Konkordat daje Kościołowi duże uprawnienia. Kościół uprawnienia te stale rozszerza, czego dowodem chociażby ustawa o podatkach kościelnych. Jak bezceremonjalnie potrafi kler egzekwować na Państwie swe pretensje, widzimy to na przykładzie tych licznych procesów o zwrot świątyń prawosławnych i ich majątków (…) Ile tak setek, tysięcy i miljonów złotych przepłynie rok rocznie z kieszeni najbiedniejszych do przepaścistych kieszeni kleru i do kas kościelnych, trudno nawet w przybliżeniu określić” (1934).
    http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,2728
    =================

    Minęło lat osiemdziesiąt, a my dalej to samo…..
    Może kto postronny to przysłowie kupi, że Polak i przed szkodą i po szkodzie głupi……

  78. No i prof Hartman wykrakalł bo właśnie odezwał się cieć od zamykania Synagog

  79. @NoNick
    Pracuję w firmie, w której nie ma wolnych niedziel i świąt, praca jest na okrągło. Zdarzało mi się przepracować wiele dni świątecznych, lub noc sylwestrową. W każdej chwili mogę wypowiedzieć umowę pracy i przestać tam pracować, mamy wolność (oby jeszcze długo)

  80. Wanda
    2 czerwca o godz. 13:00

    Otóż to !

    Dodałbym jeszcze, ze oddanie za wiarę jest znacznie szerszym pojęciem, niż oddanie życia za wiarę religijna. I – zdaje się – głębszym.

  81. Do kościoła można pójść po pracy, prawda ? Albo do pracy po kościele.

  82. Rafał Kochan
    2 czerwca o godz. 14:56

    A propos rodzinnych sklepów: kiedy rządził PIS, robił zakusy prawne (prawie się udało), by uwalać sklepy duże i średnie na korzyść rodzinnych. Wśród wad takiego rozwiązania było i to, ze to sprzyjało korupcji wśród urzędników podejmujących decyzje, bo zasada miała być taka, ze duże sklepy wymagały specjalnej zgody.
    PIS twierdził, ze walczy z hydrą korupcji, a przypomnienie sprawy „Aleksis”/B.Blida, czy „dr. G” (operacja CBA pn. „Mengele” ((sic!)) – tego pana „przez którego nikt już zabity nie będzie” wskazuje na zasadniczy fałsz tych polityczno-moralnych hucpiarzy, a w dodatku niekompetentnych.

    Spodziewanie się po PIS,czy KK konsekwencji i spójności miedzy teoria a praktyką to dziecinada.
    Oczywiście nie tylko ich ten problem dotyczy.

  83. Spać do usłyszenia przez radio Anioł Pański.

    Obejrzeć w telewizorni bosego egzotycznego katola do którego modlą się buszmeni.

    W rocznym zeznaniu podatkowym składanym przez internet na parafię przeznaczyć 50 PLN.

    Raz do roku pójść na widowisko cyrkowe zachwalające się: „My jedyni w Polsce mamy tresera z pejsami.” Przestaną dzieciaki pytać dziadka: „Co to jest żyd?”

    Obiecać Ukraince podwżkę o 20 PLN od szyby, bo inaczej nam okna brudem zarosną …

    Nie pozwolić dzieciom studiować fizyki, bo tam się neutrina obłudnego rasizmu w kościach osadzają. U doktora fizyki wietnamki zamiatające podłogi i wietnamczcy wywożąacy śmieci zażadają podwyżki, bo w przeciwnym razie o pólnocy będą puszczali pod oknem w kółko nagranie: „Insz allach”

    Ruszy z kopyta program budowy autostrad zasilony przez seminarzystów diecezjalnych z tarnowskiego oraz katechetów przeklinających „abyś dzieci strasznych mieszczan uczył”

    I po co ten krzyk? Niecierpliwy naród taki z nadmiarem wyrazów upłynnianych przez konsole znakowe …

    Straszne mieszkania. W strasznych mieszkaniach
    Strasznie mieszkają straszni mieszczanie.
    Pleśnią i kopciem pełznie po ścianach
    Zgroza zimowa, ciemne konanie.

    Od rana bełkot. Bełkocą, bredzą,
    Że deszcz, że drogo, że to, że tamto.
    Trochę pochodzą, trochę posiedzą,
    I wszystko widmo. I wszystko fantom.

    Sprawdzą godzinę, sprawdzą kieszenie,
    Krawacik musną, klapy obciągną
    I godnym krokiem z mieszkań – na ziemię,
    Taką wiadomą, taką okrągłą.

    I oto idą, zapięci szczelnie,
    Patrzą na prawo, patrzą na lewo.
    A patrząc – widzą wszystko oddzielnie
    Że dom… że Stasiek… że koń… że drzewo…

    Jak ciasto biorą gazety w palce
    I żują, żują na papkę pulchną,
    Aż papierowym wzdęte zakalcem,
    Wypchane głowy grubo im puchną.

    I znowu mówią, że Ford… że kino…
    Że Bóg… że Rosja… radio, sport, wojna…
    Warstwami rośnie brednia potworna,
    I w dżungli zdarzeń widmami płyną.

    Głowę rozdętą i coraz cięższą
    Ku wieczorowi ślepo zwieszają.
    Pod łóżka włażą, złodzieja węszą,
    Łbem o nocniki chłodne trącając.

    I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki,
    Spodnie na tyłkach zacerowane,
    Własność wielebną, święte nabytki,
    Swoje, wyłączne, zapracowane.

    Potem się modlą: “od nagłej śmierci…
    …od wojny… głodu… odpoczywanie”
    I zasypiają z mordą na piersi
    W strasznych mieszkaniach straszni mieszczanie.

    No chyba, że przyjedzie z pogadanką Zbawca w otoczniu plutonu …
    (bojownicy Allacha czychają!)

    A dwie kolejne edycje „Xfactor” wygra Pani Absolutnie z klanu.
    Skala się skończy i trzeba będzie Ilonie tyłek przetrzepać.
    Bo prawie i sprawiedliwie czyni dużą różnicę …

    Bild umieści fotkę siedziby TVP z podpisem „Pokręceni” …
    Angela poprosi Bundestag, aby nie brał Polaków głodem …

    Pradziadek zamknięty w komórce na narzędzia będzie mamrotał:
    „A Hitler złoty nauczył nas roboty.”

    W Biedronce – po dwóch tygodniach strajku okupacyjnego w obecności komisarza UE podpisane zostanie porozumienie z rządem o prawie samostanowienia handlu niedzielnego.

    Złapią cwaniaka proponującego na targu w Sztumie koninę i zachwalającego ją jako mięsa z daniela …

    Za komuny, to była kultura!

    http://www.youtube.com/watch?v=KjXjTRSRvps

    Trucie. Trucie. Suma nieboszczyków z majowych eskapad przekroczyła kwietniowy rekord sprzed 3 lat.

    Nie zrywajcie blaszkowych. Tylko prawdziwki!

    @Żabka chyba skuma.
    Dla Niej specjalnie przypis nie na czasie, ni przypiął, ni przłatał do wyłuskania:

    „http://www.youtube.com/watch?v=5K7JZTk3Xfg”

  84. Konkordat… Nowy pupilek p. Hartmana – czyli prezydent Aleksander Kwaśniewski – ratyfikował w Warszawie Konkordat w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej.

    Na pewno p. Hartman powie parę gorzkich słów swemu nowemu pupilkowi. Przecież tylko innych wyróżnia obłuda, p. Hartmana – nigdy…

  85. tak, to piekne memento dla babci „solidarnosci”:
    pracowac w niedziele, czy nie…

  86. „Wstyd i szacunek to nie w tych sferach” Pan Hartman należy do sfery ludzi wstydliwych i ludzi , którzy obdarzają szacunkiem każdego człowieka – odznacza się uczciwością, prawością i moralnością !!!

  87. Spec od zamykania…pol.narod.soc.

  88. Przez Internet przebiega oburzenie, że staniała klawiatura.
    Za początków Internetu klawiatur i ogólnie konsol pilnowali oficerowie służb specjalnych. Lem profilaktcznie nie zajmował się rozpoznaniem idiotyzmu w pierwszym budynku warszawskiej giełdy.

    Sądzę, że oswoimy się z odstąpieniem monopolu na przyprawy.
    W demokracji każdy może pieprzyć. Tylko jeszcze Profesor Krystyna nie poprowadziła seminarium na temat smaku macy.

    http://goodphotolocations.com/?p=416

  89. Kilka zdziwień (i uspokajających refleksji):
    1. to (powyżej) napisał naprawdę profesor? I to filozof? A-cha. Nie on pierwszy z filozofów (profesorów), który z logiką luźno i na bakier stoi.
    2. Jakoś niekonsekwentny jest SzAutor – jako lewicujący socjalista nagle za wolnością gospodarczą się krzykliwie opowiada. A-cha. Socjaliści, do tego lewicujący zasadniczo są niekonsekwentni. Niby ludu pracującego bronią, ale każą mu za to słono płacić…
    3. Że się KK niedzieli czepia wolnej? I chce ustawowej ochrony tejże w postaci dnia wolnego? A-cha. Prof. Hartman z zasady nie domaga się wprowadzenia praw, które mogłyby konstytucyjnie być wątpliwe, a już zwłaszcza takich, które naruszałyby uczucia osób religijnych (na zasadzie symetrii: skoro oburza go, iż religijni jego niereligijną niedzielę chcą mieć wolną od pracy).
    4. Pan Profesor stwierdza, jak na profesora przystało „oczywisty fakt” (cóż za profesorka precyzja), iż „kościół” (pisany koniecznie z błędem ortograficznym) „definiujący się wobec Polski jako obce państwo” (SzAutor w innym miejscu domagał się likwidacji szkół – teraz już wiem dlaczego: w akcie zemsty, iż nic z nich nie wyniósł; Kościół nie definiuje się jako obce państwo – wyjaśnię łaskawie, Stolica Apostolska posiada w prawie międzynarodowym ten status, lecz nie Kościół. Subtelna różnica, uchwytna dla nielicznych umysłów, nieprofesorskich…) – i dalej – „łamie swe jedyne przyrzeczenie dane Polsce w hołdowniczym „konkordacie”, a mianowicie przyrzeczenie niewtrącania się w polskie prawo i w sprawowanie w Polsce rządów”. Noooooooo! Dziwię się, że SzAutor zapomniał napisać, iż katolicy to w istocie antypolscy agenci obcego wrogiego imperialistycznego mocarstwa (ostatnie dwa epitety odrobinę nieaktualne). A-cha, już się nie dziwię. SzAutor, z profesorskimi papierami, nie toczy przecież z nikim przebiegłej wojny światopoglądowej, ani nie przemyca żadnych stronniczych politycznych aluzji. Jest obiektywny i rzeczowy, konkretny i precyzyjny – do bulu (od bula-bula).

    Dlatego tłumek zachwyconych czytelników (na modłę SzAutora w Jego progach pisanych małą literą) dokonuje niedzielnej masturbacji mózgu? (aby dopasować się do równie malowniczych porównań Profesora).

    Wyjaśniam: „Ja już nie mówię o takich uczonościach jak zasada rządu ograniczonego, głosząca, iż władzom nie wolno stanowić ustaw godzących w swobody osobiste, celem wywarcia na obywatelach przymusu zachowania zgodnego z przekonaniami rządzących odnośnie do tego, co jest, a co nie jest dobrym i zacnym życiem.” Więc nie mówię o przymusowym posyłaniu dzieci na zajęcia prowadzone przez nieuków, przymusowym opłacaniu polityków, przymusowym ponoszeniu skutków cudzej głupoty, bezmyślności i nieodpowiedzialności (tj. darmowej antykoncepcji i aborcji – co innego, gdyby chcieli za to płacić z własnej kieszeni, albo np. profesorskiej), przymusowym płaceniu niezliczonej ilości haraczy od mojej pomysłowości, umiejętności i pracy – tylko dlatego, że jakiś mędrek z profesorskimi papierami, albo i bez, uznał, że ma do mojej własności większe prawo, niż ja sam. Nie mówię też o dyktowaniu mi (całkowicie ponoć zgodnie z konstytucją), niezliczonych zobowiązań i przymusów – ingerujących w moje życie osobiste i rodzinne, wolności i prawa. Jakoś Jan Hartman nie pisze o tych wszystkich oszustwach i niegodziwościach, z powodu których Polska (w tym jej mieszkańcy, tacy jak ja) mozolnie nadrabia rozwój gospodarczy, cierpi z powodu panoszących się pociotków ubecko-pezepeerowskich itd. Bo SzAutor jest jaśnie oświecony i oświeca innych. A jak wiadomo, najjaśniej gwiazdy świecą po solidnym palnięciu pałką.

    Więc się już nie dziwię.

  90. Robie zakupy glownie w sobote i niedziele.
    Ale. Dodam, ze zakaz handlu w niedziele obowiazuje w unijnych panstwach laickich, Niemczech, Holandii i UK. Czy oni zwiazani konkordatem?
    Z moich czasow holenderskich pamietam zamykanie sklepow w przerwie obiadowej, miedzy 12 a 1, aby personel tez mial chwile oddechu. 🙂
    Sklepy pracowaly do 6 po poludniu, a w piatek dodatkowo, raz w miesiacu, byly otwarte do 9 wieczorem. W sobote- tylko do 12 w poludnie.
    W Ameryce Pn wszystko jest inne, sklepy otwarte od 6 rano do 11 wieczorem, czasami na okraglo. Czy to dobrze? Zalezy od punktu widzenia.
    Panie Profesorze, pytanie jak z dzialu „a u was bija Murzynow”: jak to jest w kolebce demokracji, w Izraelu, na ktora tak czesto sie powolujemy, gdy mamy watpliwosci? Chyba sklepy nie sa tam otwarte w sobote lub w piatek wieczorem? Chyba ze, lobby arabska lub chrzescijanska…
    ozzy, a jak jest w Szwecji? Czy w swieto Trzech Kroli handel tez dziala?

  91. @@@ moi interlokutorzy
    Nie będę dyskutował z pojedynczymi zdaniami Waszych komentów, bo to łatwizna.
    Chciałbym tylko oznajmić, że istnieje sprawdzone rozwiązanie dotyczące pracy w niedziele, a nawet w weekend.
    Otóz w takim kraiku jak USA, gdzie na kasach też pracują kobiety po przejściach, ale z liczną progeniturą, przyjęto zasadę, że proponuje się pracę w weekend emerytowanym byłym pracownikom lub ogólnie emerytom. Młode kobiety mają czas oprać i ochędożyć dom, a w sprzyjających warunkach sprawić sobie kolejną „pociechę”; natomiast emerytki (częściowo też emeryci) mają powód pójścia do fryzjera, włożenia najlepszej bluzki z wyprzedaży i pogadania przy kasie z kimś innym niż telewizor lub kot.
    Dodatkowo emeryci mają niższe oczekiwania płacowe, co niweluje ich pewną powolność. Przy okazji klienci też widzą, co się dzieje z ludźmi na emeryturze; że nie wypada warknąć na zbyt powolną obsługę.
    No i ich minister finansów nie jest pazerny na emerycki grosz, bo rozumie, że szczęśliwy emeryt to zdrowy emeryt.
    Ale do naszych matołków proste, sprawdzone działania nie docierają. Tylko haratanie w gałę.

  92. mag:
    ” „Kocham ten kraj, tak jak się kocha syna idiotę.”
    To jest tak uniwersalne, ze w miejscu Polska zostawilbym wykropkowane miejsce, aby wstawic tam dowolna nazwe innego panstwa.
    W zamian zacytowalbym Kurta Tucholsky’ ego
    „Lubie wyjsc przed dom i usiasc na laweczce, aby odpoczac przez chwile od spraw ojczyzny.” Troche w parafrazie, bo trudno znalezc mi oryginal.

  93. @Actonik. Prosta dialektyka – jestes pan za wolnymi niedzielami czy nie? A jeśli tak, to na jakich zasadach te wolne niedziele mają być? W jakim zakresie?

  94. Rozumiem prowokacyjny tekst Godpodarza. Wątpię jednak, czy skłoni opornych do myślenia.
    A może tak stopniowo: zaprzestać demonstracyjnego udziału przedstawicieli Państwa, także tych najwyższych, w uroczystościach kościelnych?

  95. No i znowu się z Panem zgadzam. Pozdrawiam.

  96. Panie Janie ! Piąteczka !

  97. Szukałem tego przez pół dnia.
    Znalazłem.
    http://www.youtube.com/watch?v=jkjGyqbQVGw
    Dzięki „staruszek”.
    A urzędnicy pana B. mogą mi ….

  98. NoNick – a ja znam pełno ludzi którym łatwiej było znaleźć (nie tylko dorywczą) pracę dzięki temu, że sklepy są otwarte 7 dni w tygodniu. Jeżeli twoim znajomym nie odpowiada praca w niedzielę to nich zmienią pracę. Każdemu należy się wg. prawa pracy tyle samo dni wolnego, żadnego wyzysku w tym nie ma.

  99. @Rafał Kochan
    Dialektyka prosta nie jest (może SzPanu SzAutor kiedy raczy wyjawić, dlaczego). Jestem za wolnym rynkiem i wolnością osobistą. Całkowitą, bez wtrącania się państwa, polityków, ani innych ważniaków. W każdej sprawie i bez wyjątków. Natura rynku, jaka jest, wie każdy myślący samodzielnie. Jest popyt, warto zapewnić podaż, bo da się na tym zarobić.

    A bełkocik profesorski niczego w tej sprawie nie wnosi. To tylko prymitywny atak na Kościół katolicki, pod żałosnym pretekstem. Wykładów robić tu nie zamierzam. Mogę odpłatnie – w tzw. dni robocze. Zapraszam. Wiedza ma swoją wartość. I cenę.

  100. My tu gadu-gadu o konstytucji, o swobodzie wyboru i innych takich duperelach, a tymczasem nasz prezydent wszystkich Polaków pokazał wszem wobec pod ogryzionym śledziem, że tańczy tak, jak biskupi zagrają. I to by było na tyle.

  101. Ale się Pan spisał Panie Hartman, szkoda tylko, że w większości wylewa Pan swoje uprzedzenia i tylko uprzedzenia.
    Nie ma żadnego zakazu handlu w niedzielę, jest zakaz zatrudniania do handlu w niedzielę co jest wyraźnym krokiem ku poprawie praw pracownika – jest coś takiego jak kodeks pracy – więc teraz to sam Pan się zachowuje jakby stał na ambonie i pouczał co to wolność. Pensja minimalna, prawa do urlopu, macierzyńskie, kodeks drogowy, cywilny i karny to też ingerencja Państwa w swobody obywatelskie?

    Co się Panu właściwie nie podoba? To, że nie może się Pan zatrudnić do pracy w hipermarkecie w niedzielę, czy to, że inni Pana w ten dzień w hipermarkecie nie obsługują? Jeśli to drugie, to może zapytajmy tych „innych” czy tak samo jak Pan wolą ten dzień spędzić w hipermarkecie? Ciekaw jest ile osób z chęcią wskoczy w robocze fartuchy i w niedzielę tak samo jak Pan będą się delektować „wolnością”? Może zróbmy sondę – Czy chciałbyś pracować w hipermarkecie w niedziele?

    Proponowałbym się wychylić poza czubek własnego nosa, fobie i uprzedzenia. Te hipermarkety po których Pan spaceruje w niedziele zatrudniają ludzi, którzy nie mogą sobie pozwolić na taki sam spacer i zakaz poprawia tylko wyłącznie los tych osób które za marne pensje „służą” konsumentom, którzy wolność (jak to w Polsce nie raz bywało) rozumują tylko z perspektywy własnego ego.

  102. @PA2155

    dziala na mniejsza skale, duze domy handlowe otwarte krocej.
    Tyle.

  103. Brawo!!!!!To jest dokładnie to co ja myśle na ten temat!!!!!

  104. atalia ( 2 maja, g.16:57)
    Niestety, masz rację.
    Prezydent Kwaśniewki ratyfikował konkordat w 1997, czyli po 4 latach od jego podpisania m.in. przez ówczesną premier Suchocką i ministra spraw zagranicznych, Skubiszewskiego, jeszcze z rozdania UW.
    I po mu i nam to było?
    Prof. Hatrman raczej się do tego nie odniesie, bo z inicjatywy, którą poparł (Europy plus) Kwaśniewski już się chyba wymiksował.
    Kopać leżącego, a raczej tego, który sam się położył?

  105. Tak chętnie zwolennicy zakazy handlu w niedzielę powolują się na Niemców. A pewnie nie wiedzą, że zakaz ten wprowadzil Hitler w ramach represji. Żydzi niemieccy dzień święty mieli w każdą sobotę a więc w niedziele mogli swobodnie handlować. I od tamtych czasów tak im pozostalo.

  106. PA2155 z g.17:32
    Parafraza słow K. Tucholsky’ego to jednak nie to samo.
    Co innego siąść na ławczce, by odpocząc od ojczyzny, a co innego gdy odpocząć się nie daje, bo zewsząd otacza cię agresywna głupota.
    Raczej jej nie uświadczasz na codzień we Francji, Belgii, Szwecji, czy Czechach.

  107. @Rafale

    zadales super pytanie!
    I nie potrzeba tu żadnych dyskusji w stylu Hartmana.

    Ps. Moj dobry znajomy, niegdys oficer IDF oberwal kamieniem, bo jechał motocyklem w szabat.Ale to juz inna historia.

  108. @ vps
    2 czerwca o godz. 18:10

    Bardzo dobre pytanie:” Czy chciałbyś pracować w hipermarkecie w niedziele?”
    Brakuje kolejnego: Czy chciało ci się uczyć?
    Następne: To czego oczekujesz?
    Ostatnie: Do kogo powinnaś mieć pretensje?
    Wystartowaliśmy razem, w tej samej podstawówce…

  109. Brawo , panie Profesorze – piękny tekst , nareszcie ktoś przywalił na gorący temat. Pracodawca wyznacza sposób pracy, a jeżeli katolik nie chce w niedzielę pracować to zawsze można zmienić pracę , lub pracować
    na swojej posadzie u siebie np. tylko 2 dni w tygodniu.Zawsze się mówi o marketach , a wszystkie restauracje to co ? Tam aniołki gotują i podają ?
    Restauracji w np. Warszawie i Krakowie zdecydowanie więcej niż marketów i więcej pracujących ludzi .A swoja drogą to kiedy wreszcie kk przestanie nam narzucać co mamy robić przez cały dzień i w nocy w łóżku ???? Rozpuszczone i zacofane towarzystwo !!!!!!!!!

  110. Tak sobie myślę, może jednak lepiej będzie, jak by Pan wyjechał tam, skąd pan pochodzi i gdzie jest coś takiego, jak Szabas i nie będzie Pan mógł pleść tych andronów, co powyżej, bo Pana wyśmieją, po prostu.

    Konstantyn Wielki, cesarz rzymski – ten od wprowadzenia religii chrześcijańskiej, jako religii państwowej ale w tym momencie nie ma to znaczenia, albo właśnie ma – wydal akt prawny w postaci ustawy, gdzieś tak bodaj ok. roku 320 naszej ery, ze siódmy dzień tygodnia jest dniem wolnym od pracy z ustawowym zakazem wszelkich prac i usług dla wszystkich za wyjątkiem uprawiającym role, bo może się zdarzyć potrzeba działania tam, a żywność to ważna rzecz jest. Do tamtej pory nie było tygodnia w rozumieniu dzisiejszym, choć zwyczajowo dzielono czas w ten sposób, mając siódmy lub osmy dzień, bodajże Grecy, przeznaczony na wypoczynek.

    To są fakty historyczne i proszę, ze pojadę klasykiem, niech się Pan odp … od Kościoła.

  111. @cbrengland

    kolejny ekspedytor…z Koziej Wolki

  112. @oryginal_replica
    Czy chciało mi się uczyć? Chciało mi się i się nauczyłem co to znaczy prawo pracy – Równe szanse, brak wyzysku, godne wynagrodzenie.
    Skoro jesteśmy na poziomie szkoły podstawowej:
    – Niedziela jest dniem pracującym, czy wolnym od pracy? Jeśli to pierwsze, to jak to się ma do równych szans?
    – Pozbawianie pracownika możliwości wyboru, co do tego, czy chce lub nie chce pracować w dzień wolny od pracy i stawianie ostatecznego ultimatum zaliczymy do wolności i liberalizmu czy do wyzysku? Chyba, że w Twojej podstawówce uczą, że pracownicy hipermarketów i galerii sami wybrali niedzielę lub „porozumieli” się z pracodawcą.
    – Czy w definicji godnej pensji mieści się wynagrodzenie za dzień wolny od pracy, zrównane z wynagrodzeniem za pracę w tzw. dzień roboczy? I czy pracownicy handlu o którym mowa otrzymują godne pensje pozwalające na godne życie?

    Dodaj więc kolejne pytania:
    Czy nauczyłeś się czegokolwiek?
    Czy jesteś pewien, że wystartowałeś?
    Czy podstawówka się na pewno skończyła?

  113. PA2155
    Właśnie niejaki „cbrengland” dostarczył mi kolejnego dowodu, że nie mogę spokojnie odpocząć na ławeczce (od ojczyzny).
    Muszę jakoś znieść takiego gościa, który innemu każe się odp… od Kościoła.
    A na dodatek wysyła gościa, który mu się nie podoba, tam gdzie obchodzą szabas.
    No i jak kochac kraj, w którym tacy idioci pojawiają się na, bądż co bądż, blogu opiniotwórzej gazety dla liberalnej, tolerancyjnej inteligencji.
    Gdybyż to był portal niezależna.pl. Frondy czy salonu24, to jeszcze bym zrozumiała.
    No to gdzie ja mam szukac tej ławeczki na której mogę odpocząć?

  114. @cbrengland
    Tak sobie myślę, może jednak lepiej będzie, jak by Pan powrócł z tego „england” do Polski, gdzie parlament modli się o deszcz bądź ustanawia Jezusa królem Polski.
    Na własnej skórze odczuje pan dobrodziejstwo chrześcian.

  115. @oryginal_replica
    Dodam więcej bo widać, że różne myśli krążą po główce:
    Jakby czasem wpadła taka, że Ci co się nie uczą powinni posiadać mniejsze prawa to mam również parę pytań:
    – jak to się ma do studentów i absolwentów studiów którzy w większości są zatrudniani, np. w galeriach handlowych – uczyli się, więc co, oni mają wolne niedziele?
    – co jeśli następne pokolenia będą miały same wyższe wykształcenie? Co jeśli wszystkim się chciało uczyć, ale nikt nie będzie chciał „Wielkiego Pana pseudo-liberała” w niedzielę obsłużyć?

  116. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14020998,Turcja__939_zatrzymanych_w_90_demonstracjach_w_calym.html#BoxSlotII3img
    ===============

    My tu sobie gadu- gadu, ale handel może być sprawą gardłową….
    W Iranie zaczęło się od zamieszek na bazarze.
    W Tunezji od samospalenia sie sprzedawcy.
    W Turcji zaczyna się coś od zamieszek spowodowanych chęcią przerobienia parku na hipermarket……

    Sklepy wielkopowierzchniowe mają niskie ceny, ale dają utrzymanie znacznie mniejszej liczbie ludzi, niz małe dziuple osiedlowe.
    Cos trzeba wybrać…….obojętnie, czy motywacja jest religijna, czy ekonomiczna.
    A zawodów wymagających pracy w niedzielę, czy inny dzień święty, multum.
    Pielęgniarki i kelnerki też maja życie osobiste.

    Jaki jest związek pomiędzy Polską a Turcją?
    Tu i tam pełza islamizacja……
    No i świątynie mogą być miejscem zbiórki dla wszczynających zamieszki za poduszczeniem kapłanów Jednego Boga…..

  117. @VPS. Pracuję w pewnym resorcie, gdzie boze narodzenie, niedziela czy inna wielkanoc jest takim samym dniem w pracy, jak kazdy inny. Tak, jak pracownica „biedronki” za pracę w niedziele otrzymuje wolny dzień w srodku tygodnia. Nikt mi takiego wyboru nie daje, ze mógłbym nie pracowac w niedziele. Czy moje prawa pracownicze są pogwałcone?

    dodaj sobie pytanie: czy szukanie równych szans to jest prawo socjalizmu czy kapitalizmu? I w jakimi ty chcesz ustroju żyć oraz pracować?

  118. Chciałbym natrafić na głos kasjerki niedzielnej, która powiedziałaby: Wara posłom od mojej pracy! W tygodniu to ja mam trójkę dzieci na głowie i po pracy chodzenie po sklepach mi nie w głowie – na zakupy chodzę w niedziele, często z dzieciakami; owszem jedną niedzielę tracę na siedzenie przy kasie, ale za to w pozostałe trzy mam dokąd pójść! Jak mi pozamykacie to stracę nie tylko zarobek, ale i rozrywkę.
    A poza tym pojawił się już ekumeniczny kompromis: na Opolszczyźnie (w Oleśnie bodaj) niebawem zacznie działać kaplica w budowanym markecie…
    Drzewiej zetknąłem się w ZSRR z przerwami obiadowymi dla personelu… restauracji (i to od 13 do 14!).
    Wpis dobrodzieja profesora jak zwykle w porzo, krwisty jak dobry befsztyk, choć może ciut za ostry jak na temat dość żałosny jednak…

  119. Najbardziej podoba mi sie, ze nasz gospodarz pobiera lapowki w szeklach. Ciekawe co z nimi robi?

  120. axiom 1 z dn. 2013-06-02 h: 9.17.
    „Zapyziały inteligent” nie będzie więc dyskutował z intelektualista blogowym schowanym za nick. Bo „co od wołu żądać jak nie sztuki mięsa” – nawet odpowiedzieć trzeba wiedzieć komu …..
    Bye „intelektualisto” !

  121. rekordy sprzedaży tunerów jedynej tv ustanawiali sprzedawcy w Częstochowie w „najświętsze” święta

  122. @Rafał Kochan
    Właśnie w tym, rzecz że każde prawo można jako socjalizm interpretować i zazwyczaj jest to tak, że robi się to z egoistycznych a nie obiektywnych pobudek.
    Są branże które wymagają pracy w dni wolne od pracy ale ludzie powinni być za to wynagradzani ekstra (w większości przypadków, na zachodzie tak właśnie jest) i każdy pracownik powinien wywalczać sobie takie prawa (dla mnie powinno to być w kodeksie pracy). Druga sprawa – praca w handlu w niedziele i to w marketach nie jest pracą konieczną tak jak np w hotelarstwie. To jest kaprys konsumentów, którzy i tak ten sam produkt kupią w inny dzień – moim zdaniem jest to hipokryzja porównywalna do tej, w której konsumuje się produkty wytworzone przez tanią siłę roboczą z krajów 3 świata, twierdząc, że dzięki temu ludzie w ogóle mają pracę.

  123. @VPS. Czy twoim zdaniem wyzsza kwota (uwazam ten pomysł za słuszny, by inna stawkę stosowac) za godzine prace w dniu ustawowo wolnym rozwiazałaby sprawę? Kwestia wyboru branż, które są wymagane, a które nie, to bardzo dyskusyjna sprawa. Tak mozna powiedziec o kinach czy teatrach – one tez nie musza pzreciez pracować w niedziele, Wystarczy, e w sobote mozna pójsc do takiego meijsca. A restauracje? Jak najbardziej niepotrzebne, bo skoro wszyscy nie pracuja, to posiłki sie je w domu, a nie w knajpach.

  124. @Rafał Kochan
    Co więcej, Pan nie otrzymuje dnia wolnego za niedzielę. Panu przysługuje określona liczba dni/godzin wolnych od pracy i nie jest to żadne zadośćuczynienie. Dał sobie Pan wmówić bzdurę i tak, Pana prawa są pogwałcone jeśli ma Pan płacone jak za dzień roboczy. Dni wolne od pracy nie ustala jednostka/pracodawca wedle swojego widzi-mi-się (czytaj osobistej korzyści) ale ustala to Państwo/demokratycznie wybrane rządy, odgórnie po wcześniejszej analizie całej syt.gospodarczej. Gdybyśmy byli malutką, kilkutysięczną wysepką turystyczną, to Państwo mogłoby ustalić inny dzień dniem wolnym od pracy ze względu na specyfikę gospodarki opartej np. na turystyce.

    Ten cały krzyk o „wolność” wynika z braku elementarnej wiedzy na temat, czym jest wolność i czym jest prawo. Pracodawca nie może sobie decydować o tym, jaki dzień jest dniem wolnym od pracy tylko dlatego, że mu tak wygodnie. To musi być poparte i uzasadnione szerszym interesem i nigdy nie może się odbywać wyłącznie kosztem pracownika. Jeśli Pan zapyta konsumenta, czy wszystkie branże powinny pracować całą dobę non-stop, to z jego perspektywy wszystkie powinny pracować nieustannie, bo kto wie, czy się nie obudzi o 2 w nocy i nie zechce sobie wymienić opon na zimowe. To tak nie działa. O prawach pracownika nie decydują ani kaprysy wygodnych konsumentów ani kaprys pracodawcy.

  125. ciebie autorze od 14 boleści powinni zamknąć, no cóż, samemu się robić nie chce więc za pieniądze wypisuje się durnoty, ale tak ciebie zamknać, nawet na stałe w psychiatryku to by było dobre, no niestety, niektórzy nie myślą samodzielnie, takim jak ty już nawet lekarz nie pomoże, egzorcysta też nie tylko sam Bóg, no i widze, że masz tu swoich klakierów też oszukanych i zakłamanych, no niestety niektórzy nigdy w prawdzie nie będą żyli

  126. Róbta co chceta – taki się z tej pisaniny wyłania morał. Nie jestem za państwem w którym kościół definiuje życie spełeczne ale za weekendami bez niepotrzebnej roboty jestem. Tak jest w wielu świeckich, bogatych państwach. Nie podoba mi się też wypowiedź o tym ze każdy może robić to na co ma ochotę i w sposób w jaki ma ochotę. Gawiedź musi mieć narzucone zasady bo inaczej zabłądzi. Zasady gloszonevprzez kościół przecież nie są złe. Nie pasują tym którzy szukają łatwego życia bez odpowiedzialności. Niestety jest wielu wykształconych ludzi którzy tego nie rozumieją. Autor tego tekstu też. Niechęć do kościoła jest spowodowana tym ze tam też są ludzie. Łamią zasady moralne i przez to przegrywają. Ale to nie jest powód zeby cały kościół potępiać. Dzisiaj jest to niestety modne.

  127. Socjalizm jak sama nazwa wskazuje, wziął się od PRAW SOCJALNYCH.
    Czyżby była etymologia tego terminu nieznana?
    Analogicznie traktując kapitalizm, mówiłby on o prawach KAPITAŁU.

    Kapitał stanowi prawa dla siebie.
    I nieludzkim czyni życie wielu ludzi……
    W skrajnej formie to niewolnictwo.
    Właściciel jest panem życia i śmierci poddanych jego władzy.
    A niewolnictwo ekonomiczne już istnieje…..

  128. @Rafał Kochan
    Jak napisałem wyżej – kto pracuje w niedzielę a kto nie ustala się odgórnie na podstawie analizy branży. Jeśli jakaś branża zarabia wyłącznie na niedzielach i jest to podstawą jej istnienia to oczywistym jest to, że nie można im tego wzbraniać. Handel w marketach nie ma nic w niedzielą wspólnego – to nie kino, Pan nie kupuje chleba bo się Panu nudzi więc obojętne jaki dzień, Pan i tak ten produkt pójdzie kupić.
    Czym innym jest też czysty handel a czym inny usługa-handel.

  129. Tanaka o Pilsudzkim piszesz bzdury-miej odwage ,jak to sprawdzisz napisac to!
    Tak jak za komuny,Polacy sa niereformowalni.Co tu ma Kosciol do tegoDo wszystkiego szukacie winnego.Jednym z powodow wprowadzenia wolnej niedzieli to obnizka kosztow handlowych ,a wiec cen.Nie kapujesz -to dobrze.W 2 Landach niemieckich wprowadzono jeszcze sobote wolna-tam sa prawie wszyscy niewierzacy.Czyzby Slazacy mieli racje,ze Polak musi byc cierpista i musi miec winnego,bo nic nie potrafi!

  130. Rafał Kochan: „Totalne zaprzeczanie samemu sobie. To co ma być tutaj punktem odwołania, czynnik ekonomiczny wzmagający konkurencyjność mniejszych podmiotów gospadarczych, czy sprawa „praw boskich”?”.
    —————————————————–
    Prościutko w czółko! Polski katolicyzm to słowa, słowa, słowa. Których w dodatku wierni za bardzo nie słuchają, ale oklaskują wszystko (oklaski zbliżyły Kościół do teatru). Można więc im bezkarnie wciskać karykaturalne słowne konstrukcje: że na przykład in vitro jest sprzeczne z „prawem naturalnym” (czyli objawionym, co jest akurat odwrotnością natury) i dodawać na końcu, że w iluś procentach jest ponadto nieskuteczne. Szanujący się katolik nawet okiem nie mrugnie na mieszanie sacrum i profanum, bo i tak nic nie rozumie, a bełkot świętego i bez rozumienia jest w całości święty.

  131. Swiekra-o tym Hitlerze klamiesz,jak ludzie z mala przysadka mozgowa!!!!

  132. Autor jest filozofem, ale jakoś nie jest w stanie objąć problemu który poruszył. KK w Polsce , a właściwie jego hierarchowie weszli w politykę państwową i w niej działają chcą dla siebie wykroić maksimum zysku. Jak obserwuje to zyski są chwilowe , a straty kumulują się i lawinowo rośnie zła ocena KK w Polsce. Politycy kościelni tego zupełnie niedostrzegającą i działają jak przysłowiowy Kali. To nakazywanie ludziom na jaką partie głosować , kogo popierać widać jak wyszło. Wszelkie działania typu aborcja , in vitro handel niedzielny itd to próby jednoczenia elektoratu kościelnego i sprawdzanie skuteczności oddziaływania na tłum wiernych. Ale ucho zaczyna się urywać i jak się urwie to polityka się rozsypie i będzie paniczne ratowanie się. Sprawa handlu w niedzielę jest obecnie jednym z wielu działań politycznych i służy walce o władzę . KK w tej walce staje po stronie określonych partii i je wspiera jak biskupi potrafią. KK jeszcze nie zrezygnował z PiS i liczy że może dzięki tej partii ugrać swe korzyści, a więc popiera ich pomysły polityczne. Politycy kościelni są tak denni, że nie wiedzą, że PiS po uzyskaniu pełni władzy dałby im kopniaka w tyłek i kazał milczeć i działać tak jak oni nakazują. PiS z kościołem liczyć się będzie tylko dotąd dopóki będzie mu potrzebny w uzyskiwaniu poparcia. Gdy przejmie pełnię władzy poparcie już będzie zbędne , a kościół stanie się kamieniem u nogi tak jak kamieniami stały się przystawki.
    Niestety myślenie o tymczasowych materialnych zyskach ogłupiło naszych hierarchów do cna i myślą kategoriami – po nas chociażby potop (ale potop moż eprzyjśc jeszcze za ich życia i co wtedy?)

  133. bib-w Niemczech prawie w kazdej pracy jest przerwa obiadowa,wrowadzona z powodow……….zdrowotnych.Przy okazji:Niemcy prawie wszystko robia inaczej niz nad Wisla!!

  134. Jan Hartman
    Bardzo wielu (jak na zwyczaje blogowe) komentatorów/ek pochwaliło meritum wpisu.
    Ze swojej strony chcę podkreślić zawarty w nim ładunek emocji, której tak brak w dyskusji blogowej po stronie Gospodarzy. Zachowują się Oni, jak za przeproszeniem politycy, albo redaktorzy ograniczeni cenzurą.

    Wydaje mi się, że Pański sukces w ePolityce w dużej mierza zawdzięcza Pan swojemu emocjonalnemu jezykowi w tekstach, przy zgoła pokerowej twarzy podczas dysput telewizyjnych.

    Pozdrawia Pana najgoręcej jeden z licznych, ochrzczonych, polskich ateistów.
    Tak trzymać Profesorze!
    PS
    Mój guru, Jacek Żakowski, chyba oszalał. Tu przecież nie chodzi o los kasjerek! Tu chodzi o zasady!
    Bełkot o pampersach przypomina wyciszony ostatnio wątek obecności gen. Błasika w kabinie.
    Ma się nijak do sedna…

  135. a potem się łaskawy Etyk dziwi ,że go w internecie obrażają a sam prowokuje…co za paranoja.posiedziałby za kasą pół niedzieli to by inaczej gadał…hehe…chciałem tylko napisać ,że nikt nikomu nic nie nakazuje tylko że ten tępy naród jak ma wybór to i tak zapi ….ala do marketów i nie oszukujmy się nabija kasiorkę na pewno nie naszym firmom ,które i tak nie płacą podatku w naszym kraju i dymają nas jak chcą ,ale co tam frajerzy dajcie się dymać dalej łącznie z szanownym Panem Profesorem Hartmannnnem pozdro.

  136. maciek.g:mozesz mi na tym Forum odpowiedziec na proste pytanie:czy te kraje wolne od handlu zamieszkuja idioci,albo Ty nim……quaryzte

  137. PA2155-Pan czegos nie kapuje.Jestem napewno starszy od Pana i np.Polityke,z braku czegos lepszego czytam od jej 1-szego numeru,ale coraz mniej,lub byc moze lepiej rozumie:Polacy sa jak za komuny niereformowalni i co gorsze,wszystko potrafia lepiej/gorzej/!!!Nie chce cytowac Bismarcka!!

  138. OGŁOSZENIE
    Ogłaszam: w każdą niedzielę brak ciepłej wody w kranach, a w sezonie grzewczym brak ogrzewania. Też należy mi się wolna niedziela.

  139. Szanowny Panie Profesorze!
    Poruszony przez Pana temat ideologicznej ingerencji KK w prawo pracy i wolność działalności gospodarczej i wolności obywatelskie, to tylko fragment tej ingerencji. Ostatnio wysocy funkcjonariusze KK obwieścili nadrzędność prawa naturalnego tj. dogmatów wymyślonych przez ich poprzedników, i bieżąco wymyślanych w tej instytucji na potrzeby chwili, w tym przypadku sprawy in vitro.
    To powrót KK do sprawy zamykania dużych domów handlowych w niedziele, podniesionej niegdyś nagle i równie nagle wyciszonej. Przypuszczano wówczas, że właściciele marketów zrzucili się na „drobny” datek dla KK i tym „szmalem” zneutralizowali sprawę. Nie dawno dostojnicy KK narzekali publicznie na kłopoty finansowe, ponieważ „taca” i zapowiedź opodatkowania się wiernych, kosztem finansów Państwa, ich zdaniem nie wystarczy na ich potrzeby. Żądają więcej i więcej jak zawsze.
    Wypowiadanie się ludzi, którzy wyrzekli się rodzicielstwa na tematy związane z prokreacją i sprawami rodzin, jest nie tylko wielce niemądre, ale też skrajnie niemoralne.
    Przesyłam pozdrowienia.

  140. @VPS. Problem w tym, że PIS chce, by mniejsze sklepy różnej maści mogły funkcjonować w niedzielę. To ja tego nie rozumiem – „biedronka” ma zakaz, a monopolowy „pani krysi” na moim osiedlu moze całą dobą w niedzielę sprzedawać alkohol i papierosy w swoim blaszaku? A co z moim prawami, jako konsumenta? Ja nie chce w niedzielę kupować chleba z osiedlowego sklepu, który jest 20% droższy od tego z „biedronki”. Gdzie są moje prawa w tym momencie, ze zmusza sie mnie, bym kupował towary drozsze niż w zamykanych dyskontach?

  141. Szanowna Mag (29 maja, godz. 23:13)!
    Powracam do tematu mojej rzekomej obrony SLD. Po wielu Twych wypowiedziach na blogach POLITYKI, również na blogu Skrót Myślowy w dyskusji z Haszu (29 maja, godz. 13:02 i 14:13), przypuszczałem, że Twoja racjonalna ocena transformacji będzie brzmiała: „chłopcy styropianowcy” nie wykorzystali swej szansy, którą stwarzała im sympatia całego tzw. wolnego świata, i spieprzyli niemal wszystko, czego się podjęli. Mieli na to 18 lat sprawowania władzy. To do nich ma zastosowanie proroctwa Wieszcza: „Miałeś chamie złoty róg, został ci się jeno wór” (cytuję z pamięci może z błędem).
    W porównaniu z tym szansa SLD, nawet ze swoim Prezydentem i nie zawsze ze swoim całkowicie rządem, była jednak bardzo mizerna. Ale SLD będąc przy władzy wspólnie z PSL raptem przez ok. cztery lata, bo później mniejszościowo administrował Państwem, przez dwa lata, dwukrotnie wyprowadzał Polskę z kłopotów gospodarczych, w które wpędzili nasz Kraj ich poprzednicy. Czy wprowadzenie Polski do UE to również szansa niewykorzystana?
    Ale wobec SLD uprawiany jest polityczny mobbing, wedle bardzo niedemokratycznego hasła „lewicy wolno mniej”, na co zwróciłaś uwagę. Wypominano działaczom SLD rodowód pezetpeerowski, zapominając o tym, że kierownictwo w SLD sprawowali byli działacze PZPR, którzy już przed transformacją mieli świadomość konieczności zasadniczych zmian ustrojowych i przyczynili się do nich, oraz do bezkrwawego ich przebiegu.
    Mobbing to wyjątkowo obrzydliwe działanie, nie tylko w pracy zawodowej, w wojsku, w szkole, w rodzinie, a nawet w towarzystwie ale w polityce, jest szczególnie szkodliwe, ponieważ utrudnia rzetelną ocenę działalności partii politycznych i polityków. A czy mobbingiem nie jest właśnie bezkrytyczne przypisywanie SLD wszystkiego złego, co wydarzyło się w okresie transformacji. Dziś w programie Kawa Na Ławę, p. Szejnfeld na zarzut zknocenia reformy emerytalnej przez rząd Buzka, odpowiedział, że tę złą reformę wprowadził ten rząd na podstawie materiałów przygotowanych przez rząd SLD. Więc to SLD za ten awuesowsko-uwolski knot odpowiada! Mobbingiem była krytyka SLD na tym blogu przez Rafała Kochana, na którego kolejne nieuzasadnione zarzuty wobec SLD odpowiadałem przedstawieniem faktów, aż wreszcie przy braku rzeczowych argumentów zareagował wyjątkowo kulturalnie stwierdzeniem, że mam klapki na oczach i uszach. Jakoś nie wpadł na pomysł, aby spojrzeć we własne lustro introspektywne, ale może go niema, lub nie wie co to jest.
    Bronię SLD przed mobbingiem, co nie znaczy, że nie dostrzegam błędów w ich działaniach. Ale o tych błędach piszą tyle inni, że ja już nie muszę. Podzielam pogląd, że SLD przyłożyło ręki do panoszenia się KK, ale to panoszenie się zainicjowali „chłopcy styropianowcy” i obecnie nie tylko je tolerują, troskliwie je wzmacniają. Wielu z nich, w tym Prezydent i wielu prawicowych ministrów, miota się wprost między wiernością wobec RP a Watykanem. Mnie, podobnie jak Tobie i Matyldzie i wielu innym, marzy się sekularyzacja Polski, zapoczątkowana wypowiedzeniem konkordatu i ustanowieniem prawa o wyznawaniu religii i o związkach religijnych, stosownie do międzynarodowych, wielostronnych ustaleń. Ale bez lewicy lub centrolewicy przy władzy jest to marzenie senne. Niestety lewica w Polsce jest zmarginalizowana, a rozpad SLD nie nastąpił tylko na ich własne życzenie, jak to stwierdziłaś nie bez słuszności. Media, ze swą modą na prawicowość i przykościelność przyczyniły się walnie do skłócenia działaczy SLD. Pokuszenie się na brygadę młodzieżową przy władzy dopełniło klęski. A teraz tym śladem poszedł Tusk, pod którego kierownictwem rządowa brygada młodzieżowa pracuje, i chyba niestety skutecznie, nad zwycięstwem wyborczym PiS.
    Przesyłam ukłony

  142. mag
    2 czerwca o godz. 18:15

    Pan Profesor Hartman to uczciwy polityk, bez skazy, kryształowy moralista. Nie ośmieszy się więc i nie rzuci gromu na tych, co nie zawinili (w sprawie konkordatu), a mocno uderzy swojego przyjaciela prezydenta Polski Kwaśniewskiego, który zawinił. Już pan Profesor Hartman pisze ostry tekst demaskujący Kwaśniewskiego. Nie kler bowiem ustanawia prawa w Polsce, a pupil Pana Profesora Hartmana.

    Ten tekst demaskujący Kwaśniewskiego Pan Profesor Hartman tak sobie już zaczął: „Wybitny przywódca komunistyczny, wybitny światowy mąż stanu, wybitny syn narodu, wybitny antyklerykał Kwaśniewski ratyfikował konkordat i utworzył klerykalną Konstytucję. Stało się tak, bo kler ideologicznie ingerował w jego wolności obywatelskie….

  143. Niedziela w pełni, a W zanajdźcie tu choćby jednego robola!

    http://www.youtube.com/watch?v=RWKsycsIMRk

    Adres:
    params=21_18_32_N_157_49_34_W

    Żeby jasność komentarza nie odbiegała od powszechnej opinii o zrozumiałości adres trochę skróciłem – jest wyrazistsz.

    Robole mogły ukryć się tu:

    „http://us.123rf.com/400wm/400/400/PapaBear/ …oahu….”

    Dla @starszkologów trafienie to pestka i betka!

  144. @Rafał Kochan
    Ale sobie Pan miesza.
    Małe sklepy mogą być otwarte o ile sprzedaje właściciel. Dlatego nikt tu nie zakazuje handlu, ale zatrudniania w handlu – tutaj jest różnica. Nikt Panu nie zabrania kupować chleba z Biedronki. Po prostu tak jak nie kupi go Pan w Biedronce o 3 nad ranem tak i nie kupi go Pan w Niedzielę (pisałem Panu, że wolność konsumenta w teorii może być nieograniczona, bo ja też mogę płakać i pytać co z moim prawem do zmieniania opon w samochodzie o 2 nad ranem, bo nie mam spania. Tak można w nieskonczoność)
    Może Pan szukać przeróżnych argumentów ale podstawą jest odniesienie się do prostego faktu: Konsument nie tworzy praw pracownika. To się tworzy na zasadach relacji pracodawca-pracownik i ten pierwszy nie może zawsze robić tego na co ma ochotę. Są pewne zasady i poszanowanie wolnego dnia od pracy jest jedną z takich zasad. Resztę już tłumaczyłem.

  145. @VIP. Czyli właściciel sieci malutkich sklepów już nie będzie mógł mieć ich otwartych, bo musi zatrudniac ludzi, bo przeciez sam nie sklonuje siebie. Moim zdaniem jest poszanowanie wolnego dnia pracy, bo znam kilka osoób, które wolą pracować w neidzuiele, by potem miec wolny dzień w srodku tygodnia. Wszystko zależy od dogadania sie z pracodawcą i wielu przypadkach nie ma w tym wzgledzie problemów. Ale szanuję pana stanowisko w tej sprawie. Ważne, ze nie angazuje pan w swoje zdanie „praw boskich”… a cała reszta to kwestia kompromisu.

  146. Kropkzjad
    Mniejsza o Twoją obronę, słuszną czy nie, obecnej lewicy – wybacz.
    Niech się ona przede wszystkm ogarnie, przestanie dzielić i mnożyć przez pączkowanie ambicjami swoich poszczególnych liderów, bo –
    drogi Kropkozjadzie – LARUM GRAJĄ!
    Ojczyzna w potrzebie! Poważnie zagrożona dyktatem nie tyle watykanskim (bo może i papież Franciszek jest prawdziwą nową miotłą), ale tubylczym klerem i niemocą, zaniechaniem naszych polityków.
    Tylko dzisiaj powaliły mnie wprost dwie rzeczy.
    Abp Muller grzmiał, że materializm Europy (i Polski unijnej- rzecz jasna- w domyśle) jest drogą ku przepaści.
    Te słowa padły w monumentalnej mega wypasionej za nasze, podatników pieniądze, przekierowane na „zbożny cel” przez kolejne ekipy rządzące, Świątyni Opatrzności Bożej.
    Jednocześnie ulicami stolicy przeszła procesja religijna z trumną ze szczątkami św. Andrzeja Boboli. Podobno patrona Polski. To ilu my mamy tych patronów? Myślałam, że może św. Wojciecha, niedoszłego króla Polski, czyli Chrystusa albo NMP, której opiece zawierzył Polskę chyba jeszcze kard. Wyszyński?
    Żeby było ciekawiej, kościelniej i dynamiczniej na wysokości Belwederu trumnę uroczyście powitał przezydent Komorowski, przeciwko czemu zaprotestowali fani dyrektora Rydzyka i TV Trwam.
    Toz to przeciez Gombrowicz, Mrożek i neo-Bareja cuzamen do kupy.
    Tyle, że to przestaje być śmieszne. JUŻ mamy państwo wyznaniowe.
    A posły kluczą, lawirują, Miller i Palikot, oczywiście każdy z osobna, bo gdzieżby razem, pomstują albo happeningują zamaist na serio brac się do roboty.

  147. @ vps
    2 czerwca o godz. 19:00 i kolejne.
    Widzę, że częściowo dotarło. Pomiń pierdoły o „godnej” pensji, bo to jest pojęcie z czasów feudalizmu („godne zasługi” dla służącego).
    Startujemy wszyscy w tej samej podstawówce – tak jest w każdym kraju.
    A potem zaczynają się pojawiać różnice między nami. Ty nie masz kłopotów z arytmetyką, bo podbierałeś jajka kurom u babci, żeby mieć parę groszy na fajki – nauczyłeś sie wtedy szybko liczyć w rozumie.
    Ja się męczę z ułamkami. Ty czytasz już po pół roku, bo w domu bawiłeś się encyklopedią, a mnie dawali do ręki tylko kalendarz ścienny. Na koniec podstawówki Ty idziesz do liceum i zdajesz tam śpiewająco, a ja do zawodówki, bo rodzice umyślili, że powinienem szybko zacząć zarabiać. Ale moi nie pomyśleli, że zawód szewca ma niedługie perspektywy funkcjonowania. Twoi w drugiej klasie liceum zaczęli już rozmawiać z Tobą o kierunku przyszłych studiów. Oboje je skończyli, więc wybrali dla Ciebie kierunek na UW. Ja znalazłem zatrudnienie w prywatnym warsztacie naprawy obuwia, ale przyszły buty z Chin i szef zamknął interes. Przyjąłem sie na bramkarza w klubie i dorobiłem zaoczną maturę. Ty skończyłeś studia na UW i skorzystałeś z oferty stażu w KE. Ja oszczędzając postanowiłem sie zapisać na wyższe studia, znaczy licencjat. Znalazłem Wyższą Szkołę …. gdzie czesne wynosiło 250 zł miesięcznie, bo na tyle było mnie stac. Skończyłem ową wyższą szkołę. Szukając roboty natrafiłem na Ciebie – młodego dyrektora departamentu w jednym z ministerstw. Pytania jakoś tak formułowałeś, że nie wiedziałem o co Ci chodzi. W końcu chciałeś mi zaproponować stanowisko kierowcy i nie mogłeś zrozumieć jak mozna nie mieć prawa jazdy. Została mi robota w Biedronce, a i tak z polecenia.
    I co teraz? mam wziąć bejsbola i zaczaić się gdzieś na Ciebie – zaczynalismy wszak razem.
    Czy przyznać się przed sobą, że widocznie nie umiałem wykorzystać wszystkich okoliczności, żeby iść równo z Tobą, a nie odpadać.
    Ba, gdybym to rozumiał 15 lat temu, a nie teraz, to może byłbym gdzie indziej.
    A tak – mnie nikt nie pyta w jakich warunkach chcę pracować, bo takich ja ja jest wielu; nie wezmę tej roboty ja, to weżmie następny.
    I co – to Twoja wina? – poczuwasz się?
    Podzielisz się pensją, żebym żył godnie wg Ciebie?

  148. Podpisuję się pod tym oburącz i jeszcze trochę 🙂
    A swoją drogą, to ciekawam, czy trzeba się spowiadać z robienia zakupów w niedzielę, i czy księża z tego grzechu rozgrzeszają? Jeśli tak, to zakaz handlu w niedziele jest czystą hipokryzją…
    Ponadto: w niedzielę pracują również:
    * w gastronomii (restauracje, kawiarnie, bary),
    * w hotelarstwie,
    * w komunikacji miejskiej, PKP, PKS i LOT,
    * na stacjach benzynowych i bramkach autostradowych,
    * strażacy, policjanci, straż miejska, parkingowi
    * lekarze, pielęgniarki, salowe, kierowcy karetek,
    * pogotowia gazowe, energetyczne, wodno-kanalizacyjne, pomoc drogowa, fachowcy od wind,
    * energetycy, hutnicy i pracownicy innych zakładów w ruchu ciągłym, marynarze i portowcy,
    * przewodnicy turystyczni, trębacze na wieży kościoła Mariackiego, dorożkarze i taksówkarze,
    * dziennikarze, radiowcy i telewizory, aktorzy w teatrach, obsługa kin,
    * ochroniarze i dozorcy w niezliczonych miejscach
    * rolnicy (krowy i trzoda muszą być zaopiekowane)
    * księża (przecież to też praca – mają ZUS i emerytury)

    To dlaczego tylko o handlowców idzie bitwa?
    Moim zdaniem po prostu KK żal tych pieniędzy, które wypływają z portfeli w sklepach, a przecież mogłyby trafić na tacę ..

  149. Moim skromnym zdaniem, J. Zakowski (kiedys, przyznaje, przez krotko, moj kolega z redakcji) troche belkoce piszac o tym, co sie dzieje na tzw. Zachodzie. W USA i w Kanadzie handel pracuje na okraglo, zwlaszcza duze hipermarkety, takie jak „Walmart”, „Kroger”, „Target”. Wyjatkowo, wolnymi od pracy sa Boze Narodzenie, Nowy Rok, July 4 i moze kilka innych dni, niektore zaleza od stanu. Podobnie w Kanadzie. Niektore korporacje handlowe maja silne zwiazki zawodowe, ktore wymusily niektore dni wolne. 15 lat temu w Kanadzie (w Ontario) toczyla sie ostra dyskusja, czy wolno pracowac w niedziele, ale zwyciezyl pragmatyzm, bo handel w dni wolne przyspozyl nowych miejsc pracy, w wiekszosci part-time, ale jednak. Chyba tylko Konserwatysci probowali dyskutowac ten problem od strony ideologicznej, sugerujac, ze niedziela powinna byc dniem rodzinnym.
    Wiele firm stosuje rozne systemy zmianowe. W mojej obecnej firmie pracuje sie swiatek piatek, zmiana ma 10 godzin a dni wolne przypadaja w rozne dni tygodnia. Nikt nie protestuje, bo byl to warunek przyjecia do pracy i jest za to odpowiednia kompensata pieniezna. jezeli ktos uwaza inaczej, moze zmienic prace. Nikt nikogo do tego nie zmusza. To chyba wymog nowej ekonomii, w ktorej naprawde trudno znalezc prace jako taka, niezaleznie od zawodu.
    Wiele osob opisuje tutaj sytuacje w Europie Zach., ale przypuszczam, ze nawet w „socjalistycznych” Niemczech lub Francji nastapia zmiany w kierunku uczynienia pracownikow bardziej elastycznymi, a firmy- konkurencyjnymi. To cale ple ple o zwiazkach zawodowych i kodeksie pracy to naprawde przeszlosc.

  150. Moim skromnym zdaniem, w niedzielę pracują też kobiety. Przecież trzeba do diabła obiad ugotować żeby rodzina nie chodziła głodna, potem pomyć te piekielne gary i coś tam jeszcze uporządkować. A przed obiadem śniadanie podać i też posprzątać, potem przychodzi wieczór więc kolację też trzeba naszykować i tak w koło Macieju, nie mówiąc już o podwieczorku i drugim śniadaniu. Więc może by tak hierarchowie pomyśleli o tym, że niedziela to dzień święty i zabronili kobietom w dniu tym pracować!

  151. @Rafał Kochan @oryginal_replica
    Nie wiem jak ten przepis będzie wyglądał w ostateczności ale nigdy nie da się wprowadzić przepisu który zadowala wszystkich. Życie w społeczeństwie to nie jest totalna wolność, to cała masa kompromisów i ten zakaz to jest dobry gest w stronę pracowników przeróżnych marketów, których praca i zarobki, nie ukrywajmy, ociera się o granicę godności ludzkiej, często ją przekracza. To, że za tym stoi PiS i KK jest już inną sprawą bo oni nie mają patentu na „zło” i „błędy” i w tym wypadku popieram pomysł.
    Istotą problemu jest to, że ekonomicznie to się najbardziej opłaca mieć niewolników – zarówno z perspektywy konsumenta jak i pracodawcy i ten sławny slogan – więcej miejsc pracy – będzie jeszcze bardziej sławny jak zacznie się zatrudniać za „miskę zupy”. Wtedy będzie jeszcze taniej i jeszcze więcej pracy. To jednak tak nie działa – wolność o którą tutaj tak wszyscy chętnie walczą to jest również wolność pracowników. Jakim prawem niby konsument może się wypowiadać o wolności pracownika? Wolność polega na tym, że to pracownicy mają decydujące zdanie w temacie a nie konsumenci i jak dobrze wiemy, żaden pracownik nie powie – ja nie chce pracować a chce pensje – bo to jest ingerencja w wolność pracodawcy znowu. Nie pojmuje więc takiego poziomu hipokryzji kiedy to konsumenci broniąc swoich praw do wygody ( bo niczego więcej tutaj nie bronią) chcą i wymagają od pracowników zrzeknięcia się części ich wolności w imię jakiejś większej „wolności”? To jest totalny bełkot.

    Jeszcze gorszą postawą i jeszcze większą hipokryzją jest przykład forumowicza oryginal_replica który twierdzi, że Ci którym się nie udało w wyścigu szczurów, powinni być pozbawieni części praw, jako że nie „zasłużyli”, są gorsi i głupsi lub cokolwiek sobie nie wymyśli. Tacy to są zawsze mądrzy z perspektywy czubka własnego nosa i sami chcą za innych się wypowiadać co to jest wolność i gdzie są granice godności. Gorzej jak się im noga podwija i inne szczurki zaczynają wyprzedzać. Wtedy jakby z automatu pojęcia wolności i godności nabierają innego znaczenia i mamy gotowego socjalistę.

    To jest właśnie specyfika socjalistów i komunistów którzy obecnie się poprzebierali za liberałów (bo modniej). To jest także specyfika populistów i kapłanów – wszyscy chcą za innych decydować co jest dla kogo lepsze i kto na co zasłużył. Tymczasem domeną liberalizmu, tego prawdziwego, jest stół do rozmów kiedy na równych prawach uwzględnia się interesy wszystkich grup, niczego nikomu się nie odmawia i osiąga się kompromis oparty o racjonalne i potwierdzone argumenty.

  152. Jeśli któryś z panów myśli, że to nie jest ciężka praca, to proponowałabym mu przez tydzień przejąć te obowiązki. Coś na ten temat wiem, bo kiedy byłam unieruchomiona /miałam złamaną nogę i byłam zagipsowana do kolana/ i mąż szanowny musiał gotować obiady, to niestety ubłagał mnie żebym jednak mimo tej niedogodności jednak spróbowała gotować. I ja ciemna masa się na to zgodziłam. Teraz to pukam się w głowę, a trzeba było tak zrobić w owym czasie!

  153. Dzien dobry,

    piekny sloneczny dzien sie zapowiada;
    wszystkiego najlepszego blogowiczom
    @Hortensjo,
    proste rozwiazanie – codzienna pomoc w Twoich domowych zajeciach od osob najblizszych

  154. ozzy
    3 czerwca o godz. 8:25

    Dziękuję za życzenia.

    Na Zielonej Wyspie – jak to na niej – jednym słońce, innym powódź.

  155. @Hortensja. Jak sobie wychowałaś meza, to tak masz 🙂 Ja w weekendy i inne dni wolne wspólnie z żoną przygotowujemy dla siebie posiłki i wspólnie po nich sprzątamy. Nie wylewajmy dziecka z kąpielą i nie szukajmy tutaj dodatkowego obciażenia kobiet, które są biedne, bo mają jakieś dodatkowe obowiązki w domu.

    @VPS. Jestem w stanie przyznać ci rację i po głębszym zastanowieniu uważam, że rzeczywiscie w cywilizowanym kraju sprawa wolnej niedzieli i praw pracowniczych z tym zwiazanych powinna być lepiej uregulowana. Mam tylko taką obawę, że trudno byłoby ustawodawcy precyzyjne określenie, kto miałby taki zakaz działalności handlowej w niedzielę wprowadzony. Nie mówiac już o konsekwencjach innych, jak utrata pracy przez wielu obywateli.

  156. hortensja
    3 czerwca o godz. 7:45,
    pozostaje przejść na ortodoksyjny judaizm, niedziele przenieśc na sobotę, robotę scedować na szabasgoja i świętować 😉
    Ciekawe co na to panowie biskupi 🙄

  157. Byłabym za tym, żeby wszystkie zakazy i nakazy proponowane przez biskupów KK wprowadzić jako bezwzględnie obowiązujące … oczywiście wyłącznie dla katolików. Niech płacą wysokie grzywny (do budżetu państwa oczywiście!) za nieobecność w kościele, kupowanie środków antykoncepcyjnych, przekroczenie progu supermarketu w niedzielę i święta kościelne, unikanie proboszcza po Kolendzie, itp. Od nas ateistów wara i od naszych, indoktrynowanych na każdym kroku, dzieci.

  158. Szabowny Panie Profesorze,
    i co z tego, że ma Pan rację? I co z tego, że tę racje wypisuje Pan ze swadą? Ono nico, wielkie nico! 👿
    Nie wystarczy obrywać perzu po wierzchu. Trzeba się dobrać głęboko do korzeni. A w tym przypadku korzenie to konkordat. Kuriozalna „umowa międzynarodowa”, która przyznaje obywatelom Polski ekstra prawa, gwałcąc tym samym konstytucyjne prawo równości obvywateli.
    Pytam Pana: co Pan i popierani przez Pana politycy zrobiliście celem usunięcia tego kuriozum? Nie widzę, nie słyszę!
    Dopóki nie zobaczę Pana na czele lub wsród tych, którzy głośno, publicznie domagają się zerwania konkdaratu, mają to wypisane na swoich politycznych sztandarach. Dopóty będę traktowała Pańskie pisanie, dokładnie tak, jak je Pan nazywa, „zapiski nieodpowiedzialne” 😎
    To, czy Pan za nie bierze szekle, ruble czy inne srebrniki, ani mnie ziębi ani grzeje. Im więcej bogatych konsumentów, tym większe obroty na rynku wewnętrzymym. Niech więc Panu dobrze płacą 😉

  159. Errata: Szanowny 😳

  160. Przeczytałem wszystkie komentarze, oczywiście wcześniej artykuł – i jestem bardzo zdziwiony. Dlaczego nikt nie zasugerował, aby kk ogłosił, że „katolicy w niedzielę nie kupują”. Przecież gdyby 95 % społeczeństwa przestałoby robić zakupy w niedziele, wszystkie galerie handlowe natychmiast by te swoje świątynie handlu w te dni zamknęły i problem by zniknął.

  161. @Matylda. Bardzo dobry komentarz! Właśnie oto chodzi! Podpisuję się pod nim wszystkimi członkami… 😉

  162. @Rafał Kochan
    Osobiście uważam, że wprowadzanie takich ogólnych zakazów jest zawsze pójściem na łatwiznę, no ale niestety to są wady demokracji nad którymi trzeba pracować.
    Po pierwsze: Pracownikom z branży handlowej o których mowa, brakuje konkretnej reprezentacji, która by mogła się wypowiadać w ich imieniu. Być może wtedy by się udało osiągnąć kompromis np. w postaci podwójnej pensji za pracę w dzień wolny od pracy lub cokolwiek innego i dzięki temu korzysta konsument a ludzie mogą sobie np. dodatkowo dorobić – wydaje się to być lepszym rozwiązaniem od strony ekonomicznej.
    Po drugie: Istnieje strona światopoglądowa w którą zaangażowane jest już całe społeczeństwo. Tutaj przydało by się zadać sobie pytanie jak chcemy aby w naszym kraju wyglądał dzień wolny od pracy? Tutaj nie chodzi o KK i świętą niedzielę, ale ogólnie, czy aby na pewno chcemy aby w dzień wolny od pracy swobodnie kwitną handel? Jeśli chcemy, to konsekwencją tego jest to, że w miastach coraz trudniej poczuć atmosferę dnia wolnego, coraz trudniej wyjść na ulicę i odpocząć psychicznie od korków, tłoku i monotonii codzienności itp. Tutaj jednak prywatne odczucia są i będą zawsze prywatne i w tej kwestii wygrywa prawo większości.
    Trudno przewidzieć czego chce większość w Polsce bo jesteśmy dość wyraźnie podzieleni i światopoglądowo i pokoleniowo ale bardzo dużo zależy od tego jak będziemy formułować pytania.
    Można pytać o to czy chcemy kupować w niedzielę i można pytać o to czy chcemy ciszy i spokoju w niedzielę.
    Pan Hartman poruszył problem od strony czysto światopoglądowej ale to jest mało obiektywne. Możemy być totalnie świeckim narodem ale i tak człowiek raz w tyg. potrzebuje się wyrwać z monotonii i ja nie jestem przekonany czy zachowanie społeczeństwa nie ma wpływu decydującego na to jak wygląda to „odrywanie się od monotonii” jednostki.

  163. Kropkozjad, 22.33. Popieram SLD, mimo wściekłości tysięcy wad i błędów. Nie ma kogo innego, a jedynie przed lewicą jest jaka taka przyszłość, o ile wcześniej wszystkiego nie trafi szlag. Rzecz w tym, że wiele ludzi pod naciskiem historii i jadowitej propagandy stroni, jak choćby mag od zbliżenia do lewicy. Jak czytam tylko Profesor Hartman będzie aktywnie uczestniczył w Kongresie Lewicy. To się bardzo chwali.

  164. Rafał Kochan
    3 czerwca o godz. 9:24
    niektóre jednak oszczędź 😉

  165. Oj,oj znowu o kosciele ,dobrze ze przynajmniej na wesolo.
    /mam uczucie przesytu nawet w krytycznej formie/.
    Coz na zachodzie eu sa sklepy w niedziele zamkniete ,ale jesli
    Polacy sie te tego malego luxusu przyzwyczaili ?
    Przyzwyczajenia to druga natura czlowieka, zazwyczaj troche kosztuje
    niestety ,ale ile zadowolenia ?
    Pozdrawiam

  166. Rafał Kochan,

    ja swojego męża tak nie wychowałam, on wyniósł z domu pewne pojęcie o tym co należy do obowiązków któregoś z nas, i nie pomoże święty Boże.
    I nie warto o tym się rozpisywać.
    A w moim komentarzu nie chodziło o to by dogryźć panom, tylko żeby zwrócić uwagę /przede wszystkim tym ważniakom w kościele katolickim/ i na to, że praca w domu to nie jest bajka. Oni w ogóle nie wiedzą co znaczy pracować . 😉

  167. @orginal_replica uskarża się 3 czerwca o godz. 0:15

    nie poczuwając się do winy.

    1.

    Pierwsze primo. Zanim weźmierz bejsbola do ręki przemyśl klasyków słowa. Szymon Hołownia – kapłan bez komży, zanim go usunięto (czy został sprowokowany, czy wypchany z komory koksowniczej jako ładunek czarnego węgla wypalony) z klascznego medium jakim jest papierowy tygodnik, napisał tak (to nie cytat, to odtworzenie z pamięci): „Gdy słyszę imponderabilia, to daje kuksańca, a kolega poprawia bejsbolem.”

    Takimi metodami Szymon Hołownia chciał skierować strumień zwiedzających galerie handlowe ku zwiedzanym kościołom.

    Z mniejszm praktycznym odchyłem i większą dawką teorii podchodził do tego Alfred Korzybski, któremu przypisuje się tezę w zwulgaryzowanej postaci brzmiąca tak: „Uleczmy nasz język oczszczając go z emocji i nastąpi radkalny zanik zła w zbiorowościach ludzkich.” Socjologiczne i psychologiczne badania poskutkowały odrzuceniem złudzeń Korzybskiego. Ludzie muszą pogadać o niczym i doznać ulgi. Potrzeba ulgi jest wysuwana na plan pierwszy motywacji poświęcania wolnego czasu na udział w wirtualnej wmianie zdań. „Fatyczna funkcja rozmowy” jest nadzwczaj silna.

    „Najpierw było słowo.” a później słowa „Idzcie i rozmnażajcie się.”
    Dla mających kłopoty z brakiem kawy na @staruszkowej ławie nawiąże mniej delikatnie do tego niż w Twym komentarzu: obie formy pieprzenia są spoiwem życia człowieka będącego stadną formą materii.

    Witold Waszczykowski poprowadzi z transparentem „Nie zabijajcie nas” legion bejspbolistów zapędzającch do żniw na proboszczowch latyfundiach. Święta Zofija kłosy zwije, a własność prywatna jest święta.

    Andrzej Sikorowski w piosence o starych sąsiadach (cósik niedbały cytacik) mruczy: „Usiądziemy razem, może się uda nie narzekać.”

    A Ty złotko oczyściłaś komentarz ze słów narzekania i pogardy. Duży błąd i pierwsza przyczyna trudności zrozumienia Twego komentarza: nie żebrzesz skargą o zrozumienie.
    I nie wrzucasz bywalców bloga w nawóz. Jakieś osłabienie Twego umysłu?

    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

    2.
    Drugie primo.

    Kompletnie pominęłaś przyznanie się do durnawotości i nieznajomości dziel Zgmunta Baumana oraz Andrzeja Walickiego. Nie zaprenumerowałaś ani Przeglądu ani Krytki Politcznej. Nie odpowiedziałaś sponsoringiem gdy Filharmonia Krakowska zepchnęła @jasnego gwinta na drugi balkon w dniach niepremierowch.
    Nie wychwalasz tego korfeusza socjalizmu i nie oferujesz mu pielęgnacji jego trzystu drzew w ogrodzie prawdy i publicznie nie spowiadasz się: „Moja durna wina. Moja durna wina. Nie daję ciała na barykadzie broniącej Ikonowicza karmionego przez siostrę celebrytkę Gessler. Należy mi sie chłosta od @jasnego gwinta.” Może biedaczek @JG mający już swe lata u żlobu za sobą bardzo męczy się w tym ogrodzie bezczelnie atakowanym przez barbarzńców?

    Oj durna Ty! Durna Ty! Nic nie zrozumiałaś z filozofii NAJ. Nieświeżymi mulami truje Cię Tusk i szparagi są zdrewniałe i nie nauczłaś się okazwania pogardy ludziom, którzy Ci odruchowo pomagają.

    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

    3.
    Pierwsze i przedostatnie secundo.

    Dodaj więcej jadu i oblej brednią, bo nie zrozumiałem o co Ci biega
    przgłupawy koteczku. Przecież możesz z proboszczówki dostać do zjedzenia i wypicia to czego nie wchłonął wczoraj Flaszka. Aby nie zepsuło się calkiem będzi Ci to cito dane DeHaeLem. Zapłata wraz z kosztami przesłania na konto które pięć raz na godzinę spokojnie i cierpliwie podaje Radio Maryja.

    Przypis.

    Postudiuj slownik wyrazów takich jak „przygłup”.
    No bo to że rokujesz prztrwanie w tym świecie troszeczku wygląda. W tlumaczeniu na polski: understatt?
    Pozdrawia Cię Twój wrogi ludziom aspołeczny bełkot!

    @orginal_replica uskarża się 3 czerwca o godz. 0:15

    nie poczuwając się do winy.

    1.

    Pierwsze primo. Zanim weźmierz bejsbola do ręki przemyśl klasyków słowa. Szymon Hołownia – kapłan bez komży, zanim go usunięto (czy został sprowokowany czy wypchany z komory koksowniczej jako ładunek czarnego węgla wypalony) z klascznego medium jakim jest papierowy tygodnik, napisał tak (to nie cytat, to odtworzenie z pamięci): „Gdy słyszę imponderabilia, to daje kuksańca, a kolega poprawia bejsbolem.”

    Takimi metodami Szymon Hołownia chciał skierować strumień zwiedzających galerie handlowe ku zwiedzanym kościołom.

    Z mniejszm praktycznym odchyłem i większą dawka teorii podchodził do tego Alfred Korzybski, któremu przypisuje się tezę w zwulgaryzowanej postaci brzmiąca tak: „Uleczmy nasz język oczszczając go z emocji i nastąpi radkalny zanik zła w zbiorowościach ludzkich.” Socjologiczne i pschologiczne badania poskutkowały odrzuceniem złudzeń Korzybskiego. Ludzie muszą pogadać o niczym i doznać ulgi. Potrzeba ulgi jest wysuwana na plan pierwszy motwacji poświęcania wolnego czasu na udział w wirtualnej wmianie zdań. „Fatyczna funkcja rozmowy” jest nadzwczaj silna.

    „Najpierw było słowo.” a później słowa „Idzcie i rozmnażajcie się.”
    Dla mających kłopoty z brakiem kawy na @staruszkowej ławie nawiąże mniej delikatnie do tego niż w Twym komentarzu: obie formy pieprzenia są spoiwem życia człowieka będącego stadną formą materii.

    Witold Waszczykowski poprowadzi z transparentem „Nie zabijajcie nas” legion bejspbolistów zapędzającch do żniw na proboszczowch latyfundiach. Święta Zofija kłosy zwije, a własność prywatna jest święta.

    Andrzej Sikorowski w piosence o starych sąsiadach (cósik niedbały ctacik) mruczy: „Usiądziemy razem, może się uda nie narzekać.”

    A Ty złotko oczyściłaś komentarz ze słów narzekania.
    Duży błąd i pierwsza przczyna trudności zrozumienia Twego komentarza: nie żebrzesz skargą o zrozumienie.

    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

    2.
    Drugie primo.

    Kompletnie pominęłaś przyznanie się do durnawotości i nieznajomości dziel Zgmunta Baumana oraz Andrzeja Walickiego. Nie zaprenumerowałaś ani Przeglądu ani Krytki Politcznej. Nie odpowiedziałaś sponsoringiem gdy Filharmonia Krakowska zepchnęła @jasnego gwinta na drugi balkon w dniach niepremierowch.
    Nie wychwalasz tego korfeusza socjalizmu i nie oferujesz mu pielęgnacji jego trzstu drzew w ogrodzie prawdy i publicznie nie spowiadasz się: „Moja durna wina. Moja durna wina. Nie daję ciała na barykadzie broniącej Ikonowicza karmionego przez siostrę celebrytkę Gessler. Należy mi sie chłosta od @jasnego gwinta.”

    Oj durna Ty! Durna Ty! Nic nie zrozumiałaś z filozofii naj. Nieświeżymi mulami truje Cię Tusk i szparagi są zdrewniałe i nie nauczłaś się okazwania pogardy ludziom, którzy Ci odruchowo pomagają.

    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

    3.
    Pierwsze i ostatnie secundo.

    Dodaj więcej jadu i oblej brednią, bo nie zrozumiałem o co Ci biega
    przgłupawy koteczku. Przecież możesz z proboszczówki dostać do zjedzenia i wypicia to czego nie wchłonął wczoraj Flaszka. Aby nie zepsuło się calkiem będzi Ci to cito dane DeHaeLem. Zapłata wraz z kosztami na konto które pięć raz na godzinę spokojnie i cierpliwie podaje Radio Maryja.

    Przypis.

    Postudiuj slownik wyrazów takich jak „przygłup”.
    No bo to że rokujesz przetrwanie w tym świecie troszeczku wygląda. W tlumaczeniu na polski: understatt?
    Pozdrawia Cię Twój wrogi ludziom aspołeczny bełkot!

    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

    4.
    Ostatnie secundo.

    Żebyś mniej cierpiała, to emigranci i beneficjeci wytłumaczą Ci:

    Jak się ma takiego głupiego ojca i głupią matkę, że po bezpłatnych studniach nie wyjeżdża do rajskiego ogrodu w którym Obama chce dać prawo lecznia 30-u milionom obiboków, to niech się nie kokietuje nadwiślańskich nieudaczników. Bstrzak wie komu się urodzić i gdzie. Cierp ciało gdy chcialo Ci się żyć.

  168. Matylda

    Dzięki, 😆

  169. Kropkozjad
    2 czerwca o godz. 22:33

    Robisz, mówiąc językiem d. sekretarzy „kawał dobrej roboty”.
    Serio.
    :Lewica, a w niej SLD, dała się zapędzić i zapędzającym sama pomagała, do narożnika.
    Cały ten proces, gdzieś tu po sąsiedzku, kilka dni temu syntetycznie opisałem.
    Masz rację, to jest mobbing. czy to nie od Michnika pochodziło hasło: „SLD mniej wolno”? Masz także racje, że jeśli nie lewica (lewicowe postrzeganie świata), to nikt nie wyciągnie Polski z czarnego, stęchłego cienia KK. Tylko ze to nie sami politycy, ale wyborcy, Polacy muszą tego chcieć, muszą drzeć mordy (excusez le mot), muszą codziennie dawać temu wyraz w każdym możliwym miejscu i na każdy w miarę cywilizowany sposób. Muszą rozliczać polityków i dawać im kopa – jednym w gore, innym – w glebę. To mobilizuje i determinuje polityków. Bez silnego poparcia uchodzi z nich powietrze i się w sobie zapadają. A ponieważ to proces nieprzyjemny, dla równowagi muszą się upaść, zapominając o najważniejszym.

    W związku z Bożym Ciałem mieliśmy kolejny wylew kościelnej piany nienawiści do niepodporządkowanych Kościołowi. Takie sypanie kwiatków i lanie jadu.
    Niepokalane dziewczątka i pokalani biskupi.
    To jest PN. Czyli Polska Norma.

    Tedy droga – przez obywateli. Samo się nie zrobi. Samo,owszem – gnuśnieje i tęchnie kruchtą.

  170. @Matylda

    ten „szabesgoj” to kiolejny wymysl, nie wiem czyj, ale IDIOTY jakiegos.
    Az sie roi do nich…

  171. Blogerzy w obszernch powtarzanych przy każdej okazji tekstach rozważają czwarty rok, w której oponie podwozia tutki zdruzgotanej kolo Siewiernego nie blo napalmu.

    To ja mogę przez nieuwagę zduplikować duże co nie co.

  172. vps
    3 czerwca o godz. 7:51

    Pana żelazna logika mogłaby się przydać w matematyce. Natomiast w życiu w żaden sposób nie rozdzieli Pan konsumenta i pracownika (bo to często to samo). To samo dotyczy często właściciela i pracownika. Ergo: prawo dla pracownika stanowią też konsumenci – i musza go stanowić, bo po pierwsze też są pracownikami, a po drugie – pracownik istnieje tam, gdzie istnieje rynek, czyli tam, gdzie istnieje konsument. Podstawą istnienia pracownika jest popyt na jego pracę. Że nie ma konieczności pracy pracownika marketu w niedziele?? No z pewnościa! Można też obejść się bez małych sklepów osiedlowych. I nie musi właściciel karkołomnie się samozatrudniać (też pomysł!), może pojśc do kościoła, lub może dzieci pobawić.
    Mozna tez obejść się jeden dzień w tygodniu bez prądu, bez wody (przynajmniej gorącej), skoro można zapasy jedzenia zrobić – to wody też.
    Cała ta dyskusja ma jedną dobrą cechę: być może w wyniku jej warunki dla kasjerek w hipermarketach się poprawią, być może bedą bardziej uwzgledniana sytuacja rodzinna pracowników marketów. Być może bardziej bedzie brane pod uwagę życzenie: ktoś chce pracowac w niedziele wlasnie by pozniej odbic to sobie w srodku tygodnia, a któś jednak akurat tę niedziele musi pozostać w domu.

    Tak czy owak, próba stworzenia ustawy regulującej potrzebę lub brak potrzeby do pracy w niedziele jest absurdalna. Że w Niemczech sklepy sa zamknięte ustawowo? Są zamknięte, są do tego Niemcy przyzwyczajeni i chyba nie oglądali się na Polske, gdy wprowadzali taką a nie inną ustawę.

  173. ozzy
    3 czerwca o godz. 10:11
    idioty nie idioty, ale użyteczny 😉
    Przynajmniej dla gospodyń domowych 😆

  174. @VPS. Też wydaję się mi, że ustawa, w której byłby zapis, iż praca w dniu wolnym od pracy (szczególnie w niedziele i święta) powinna wynosić np. 200 lub 300% tzw. dniówki, rozwiazałaby w miarę sprawiedliwie ten problem, bez ingerencji w takie czy inne ograniczanie prowadzenia działalnosci handlowej czy innej w dniach świątecznych. Samo życie oraz bilans zysków i strat byłyby tu dla pracodawcy wystarczającym weryfikatorem jego potrzeb handlowej niedzieli.

    @hortensja. Ty na tesciów nie zrzucaj odpowiedzialnosci za lenistwo i „macho style” swej brzydzszej połowy 🙂

  175. Nigdy nie kupuję nic w niedzielę, za wyjątkiem książek. Bardziej przez solidarność ze sprzedawcami i ludźmi wykonującymi tam niewolniczą pracę, wyzyskiwanych i poniżanych. Znajomy z dwoma fakultetami układa na nocnych zmianach towary na pułkach. To samo dzieje się w różnego rodzaju barach, pubach i innych spelunach. Walka z tym powinna być domeną związków zawodowych, zniszczonych przez tuskowców i Balcerowiczów. Nie koszę także trawy w niedzielę, w obawie przed presją sąsiadów lub proboszcza. Wywołany problem handlu w niedzielę jest typowym tematem na lato, pozorowanych sporów partyjnych i utrwalenia władzy kleru. Odłożono na pewien czas Smoleńsk, ekshumacje, żołnierzy przeklętych i inne bzdury zorganizowanej propagandy dla ciemnej masy konsumentów. Zawsze z myślą o roli, wpływom i forsie kościoła. Który rządzi i sprawuje realną władzę nad służalczymi mianowańcami w rządzie i w sejmie. Warto pamiętać cyniczny ruch tchórzliwego Tuska, spóźnionego o 20 lat ślubu kościelnego. A prostacka postać prezydenta w gruncie rzeczy ogranicza się do udziału z ceremoniach kościelnych /hołd Boboli/ i dukaniu banałów o wolność i demokracji. Dla swoich, dla bogaczy i dla kumpli partyjnych. Ma on świadomość kto i za czyje pieniądze zdobył i sprawuje władzę w tym kraju. Czy nikt nie pamięta nocnych spisków JPII z szefem CIA i zmowy o transferze wielkich sum dolarów dla tzw opozycji demokratycznej, widzimy w końcu jakiej. / Schweitzer, Victory/ A obrzydliwe kontakty JPII i jego papuciowego Dziwisza z oszustem i pedofilem Marcialem Degollado w sprawie transferu dolarów dla Solidarności? Synonim zakłamanej wolności stworzony za forsą pedofila.
    Rozmawiałem wczoraj z nauczycielką bogobojnego miasteczka z Podkarpacia. Mówiła o szkole i o zepsuciu młodzieży w regionie gdzie rządzi biskup Michalak. Twierdzi, że normalną rzeczą w szkole w czasie przerwy są wypady do toalety na szybkie numerki, a przed Biedronką gimnazjalistki „dają” już za 50 złotych.

  176. @original_replica, 0:15
    Znakomita forma!
    Dobre do czytania o poranku.
    Serdecznie pozdrawiam

  177. @kam-eta
    Nie do końca się zgodzę. O ile osobiście uważam, że żadnych zakazów odgórnych nie powinno być i grupy, których problem dotyczy same powinny osiągać jakiś kompromis, to w tym przypadku konsument ma mało do powiedzenia. Konsument jest związany relacją z pracodawcą/właścicielem który to tworzy biznes na podstawie analizy praw popytu i podaży. Pracownik nie ma ani za to płacone, ani też nie ma wpływu na realizacje potrzeb konsumenta, a to że sam nim po pracy jest to jest inna sprawa, bo jest nim po pracy czyli w momencie kiedy nie jest już pracownikiem. Pracodawca/właściciel sobie wymyśla że będzie zaspokajał taki i taki popyt konsumentów i szuka tylko pracowników, ktorzy zrealizują jego pomysł. Prawa pracownika to to, co pracownikowi przysługuje ze strony pracodawcy a nie ze strony konsumenta. Konsument nie może stwierdzić, że skoro tworzy na coś popyt to ktoś musi zrealizować jego potrzebę. Od tego jest pracodawca/właściciel ktory może lub nie zechcieć realizować potrzeby konsumenta.

    Równie dobrze konsument może sobie stworzyć popyt na”wydłubywanie kóz z nosa” (sorki za sprośność), problem w tym czy jakikolwiek pracodawca znajdzie pracowników do takie roboty? Jeśli pojedziemy np do Somalii gdzie jest pełno głodnych i umierających ludzi, to zapewne znajdziemy pracowników którzy z „miskę zupy” zaczną wydłubywać te kózki. Pytanie teraz jest takie – czy mamy tutaj zachowane prawa pracownika do godności i równych szans?

    Problem więc dotyczy praw pracownika a nie ekonomicznych praw popytu i podaży. Ja uważam, że pomimo tego, że rozwiązanie nie jest idealne i można to zrobić lepiej, to jest to i tak pozytywny krok ku poprawie praw pracownika. Nie można stawiać gospodarki/ekonomi przed człowiekiem bo zaczynamy tworzyć absurd, gdzie pracujemy dla samej pracy i pieniędzy a nie dla samego siebie, ewentualnie wracamy do niewolnictwa gdzie jedni pracują dla siebie a drudzy pracują po to aby Ci pierwsi mogli pracować dla siebie. To musi być oparte na harmonii jednego i drugiego.
    Jestem przekonany, że kasjerzy z marketów tej harmonii nie odczuwają w żadnym stopniu.

  178. @gwinicie. Chyba nie chcesz nam powiedzieć, że na biskupie Michalaku spoczywa odpowiedzialnosć za to, że gimnazjalistki „dają” za 50 zł przed Biedronką? A gdyby robiły to nie w czasie przerw w szkole i nie przed sklepem, to problemu nie byłoby wtedy? W latach 80., na wsi u mojej babci była wieloletnia rodzina, której małoletnie pociechy oddawały się dojrzewajacym chłopakom ze wsi za tabliczkę czekoladopodobnego wyrobu. Nikt wtedy nie mówił, że była to wina sołtysa, który był namaszczony przez powiatowych, „czerwonych pająków” …

  179. vps
    3 czerwca o godz. 10:41

    No niestety – nie mam czasu, popracowac muszę, ale!!! No dlaczego Ty próbujesz za kogoś rozstrzygać co dla niego godne a co nie?! Co uwłaczające, a co wskazane i pożądane?! No nawet! nie wszystkie kasjerki wolą gotować w domu śniadanie obiad i kolacje w niedziele, niektóre wolą być przy kasie w markecie, bo trochę zarobią a i gotować nie lubią. Poza tym, ta sama kasjerka-pracownica jest w inna niedziele konsumentką tegoż marketu! I woli, by był on otwarty. Zatem nie warto kasjerkom narzucać ustawą, co one wolą robić w niedziele, bo potencjalnie nie będzie kasjerek stać na pójście z dziećmi na spacer i lody.

    No nic, muszę sie skupić na pracy.
    Pozdrawiam

  180. jasny gwint
    Ja stronię od lewicy? Bardzo jesteś niesprawiedliwy. Proszę o dowody!
    Ja tylko konstrukywnie krytykuję tę obecną, już po 1989, bo do przeszłości nie ma sensu wracać.
    Tysiące razy pisałam, ze marzę o nowoczesnej polskiej lewicy, a nie skłóconej, uwikłanej w ambicyjki jej poszczególych liderów, którzy albo odgrzewają stare kotlety albo głoszą populistyczne hasła (jakie głoszą wszyscy od lewa do prawa), a które podlewają antyklerykalnym sosem, za co im zresztą chwała.
    Zauważył to (czyli moje intencje) choćby Kropkozjad.W podobnym duchu pisze Tanaka.
    Wczoraj dałam zresztą po raz kolejny wyraz swojemu oburzeniu na ostatnie popisy naszego episkopatu, a takze na kuriozalną procesję w Warszawie z relikwiami św. Andrzeja Boboli, której „pobłogosławił” sam prezydent Komorowski (wpis z g. 0:00).
    Chyba nie czytasz moich tekstów albo robisz to ze złą wolą.

  181. cd

    Swoją drogą, za nic nie potrafię zrozumieć, co takiego uwłaczającego jest w pracy kasjerki? Bo przecież tu o markety chodzi a nie o pracę niewolniczą w afryce.

  182. @kam-eta
    Pisałem we wcześniejszych wpisach, że lepszym rozwiązaniem by było jakby to sami pracownicy zatrudniani w handlu wypowiedzieli się w sprawie a nie politycy czy my tutaj – być może wybrali by inne rozwiązanie gdyby zaproponowano im cokolwiek i nie traktowano pracy w dzień wolny tak samo jak pracę w dzien roboczy.

    Druga sprawa jest taka, że nie trzeba robić za wielu badań aby stwierdzić, że ci ludzie wolą w niedziele nie pracować. Proszę pojechać do Majstra lub Biedronki i popytać. Ja kiedyś pracowałem w miejscu gdzie się nasłuchałem już jak oni kochają pracę w niedziele i święta. Słucham też tego często w rodzinie i u znajomych.

  183. Rafał Kochan,

    Niczego na teściów nie zrzucam, po prostu nie bardzo chcę wchodzić w szczegóły, bo jest ich za wiele, a poza tym nie ma takiej potrzeby. 🙂 :wink;

  184. @Jasny gwincie

    jak wiem a wiem dobrze: Bauman ceni sobie Balcerowicza.
    Zreszta, nie wiem po co to wszystko pisze – gadasz trzy po trzy …

  185. @kam-eta
    Praca kasjerki nie jest uwłaczająca sama w sobie. Staje się taką, kiedy ludzie nie są wynagradzani wystarczająco czyli:
    – pracują uczciwie jak każdy ale nie stać ich na godne życie bo pensja jest nieadekwatna do kosztów życia.
    – pracują w warunkach lub w dni (niedziele) które są nietypowe dla norm pracy i nie są w żaden sposób wynagradzane dodatkowo za swoje poświęcenie.

    Proszę pamiętać, że obojętnie jaka praca, zawsze jest to te 8 godzin dziennie. Jeśli po 8 godzinach dziennie obojętnie jakiej pracy, człowieka nie stać na godne przeżycie i musi biedować (bieda zawsze oznacza skrajność i patologie) to znaczy, że nie jest godnie wynagradzany. No chyba że ktoś biedę zalicza to godności ludzkiej ;/

  186. mag. 10.52.Tak uważam, że serce masz po lewej stronie. W wielu sprawach dotyczących lewicy mam zdanie podobne, ale trzeba coś czynnie, gdzieś być i coś tworzyć. Popierać także gdzie można tych stworzonych i chowanych na occie..

  187. @kam-eta
    Godność ludzka jest bardzo łatwa do zdefiniowana:
    Proszę sobie wyobrazić, że znajduje się 5 rozbitków na bezludnej wyspie gdzie do jedzenia są tylko banany z jednej palmy. Całe to „dobro” można podzielić przy zachowaniu godności ludzkiej bądź nie. Można więc:
    a) podzielić to wedle pracy jaką ludzie wykonują na rzecz zebrania tych bananów i ten najbardziej leniwy dostaje najmniej ale nigdy tak mało aby był głodny przy pełnych brzuchach pozostałych – tutaj zachowujemy godność i sprawiedliwość oraz zasadę równych szans – bo jeśli wszyscy pracują równo to dostają równe porcje, nigdy jednak nie skazujemy nikogo na śmierć/głód obojętnie jaki osąd wydamy.
    b) zastosować zasadę silniejszego, gdzie ten najsprawniejszy wykorzystuje słabość innych aby zagarnąć większość bananów dla siebie, nawet do skali w której się marnują, a reszcie postawić resztki i utrzymywać przy życiu tylko na podstawie jakiejś osobistej korzyści – np. są potrzebni do rozpalania ognia więc dostają za to głodowe racje.

    Proszę sobie teraz przełożyć rozbitków na ludzkość a banany na dobra i energię jaką oferuje nam nasza planeta. Dlaczego w Afryce ludzie umierają z głodu a na zachodzie od otyłości? Dlaczego są ludzie bezdomni i tacy co mają po kilkanaście domów? Dlaczego kasjerce nie starcza na podstawowe potrzeby a są tacy którzy z nudów tworzą sobie nowe potrzeby? Jednak wyspa, jedna palma z bananami ale nie wszyscy wybierają opcje a).

  188. jasny gwint
    Popierać, jak najbardziej.
    Robię, co mogę. Bywam np. na spotkaniach w klubie Krytyki Politycznej.
    Mam nawet przyjaciól w tych kręgach, choć jestem od nich starsza o jakieś 15 lat, raczej plus niż minus.
    Rozumiemy się znakomicie, choć mam do nich pretensje właśnie o brak „czynów”, brak ambicji politycznych (w sensie próby stworzenia partii nowoczesnej lewicy) i swoistą elitarność, opieranie się w zasadzie wyłacznie na pozytywistycznej „pracy u podstaw”.
    Ale dlaczego mam robić za „ciotkę rewolucji”? Od tego są młodsi/dsze.
    Sprawdzę w najbliższym czasie, co robi i jak się ma warszawska „Kuźnica”.

  189. Skoro luzacka bluza, to ja przywdzieję kaptur robiącego porządek z multi-kulti.

    Służby imigracjne na głównym lotnisku 50-o stanu USA powinny zawracać Maorysów. Na koszt bogatych mormonów. Nie może być tak, że poczarniali mężczyźni zaspakają bogate starsze amerkańskie wdowy niezdejmujące swych kapeluszy w chwilach rozkoszy. Kampania prezydencka zaczyna się ponownie po zaprzsiężeniu obecnego.

    Mormonów stać, aby wynająć brygadę Marokańczyków, pilnowaną przez dwa plutony Tauregów i zlecić im zburzenie tej buddyjskiej świątyni nie pasującej do Błękitnego Elvisa. Po zburzeniu odeśle się ich „Stąd do wieczności”.

    http://amodeostozippys.files.wordpress.com/2011/09/hawaii-2009-013.jpg

    Umieściwszy powyżej poważny aport do kapitału multi-kulti zajmę się odrobiną prywaty.

    Poszukuję niepruderyjnej taniej Ukrainki do zajmowania się staruszką z dobrego sanacyjnego materiału stworzoną przed zamachem majowym.

    Nie daję już rady. Wciąż mnie odciągają od naprawiania Rzeczpospolitej na blogach Gospodarzy lekeważących komentarze gości.

    Ja odkurzam a ona wrzeszczy: „Czy Tadeusz już obalił Franciszka?”
    Włączam odkurzacz, bo nie wszystkie słowa wyłapałem z hałasu.
    Staruszka pyta, czy się popsuł eletrolux (nazwa własna – produckt placement). Żona akurat słucha czterech jednocześnie mówiących gości Tadeusza Mosza.

    Ukrainka ma nie mieć misji z FSB i od patriarchy.
    Zakres usług pokaże żwioł – to sie wi i rozumi.
    A moja lubi długodzinny szoping piątek świątek.

  190. mag
    3 czerwca o godz. 10:52 nie wierzy, ze stroni od lewicy wypisujac niedorzecznosci o Multi kulti……..
    Saldo mortale

  191. Postrzeganie handlu w niedziele z pozycji kosciola jest postrzeganie polowicznym. Waznym aspektem jest tu spojrzenie z pozycji zwiazkow zawodowych…..
    Saldo mortale
    PS
    SJL napisal; patriota idiota……..

  192. WyłĄczam odkurzacz. Bolda nie.

    Zbuntowany klawisz Y nie może się doczekać miłosierdzia gminy. Gdzie przyczyna? Taka gmina!

    Czy po kongresie znajdą zatrudnienie w e-Politce lewicujący webmasterzy łagodzący skutki aktywności bezpożytecznych idiotek oraz usuwający bełkot szkodliwych idiotów?

  193. mag
    3 czerwca o godz. 12:07 pisze, ze obserwuje=robie co moge…….

  194. Tłuściutko napisze : Jak się kochani będziecie oglądać na kogoś, kto za was powinien zrobić porządek to się łacno doczekacie V RP i nie miejcie pretensji do nikogo tylko do siebie. Czytam te blogi od dawna i w kolko to samo, takie przelewanie z pustego w próżne, te same tematy te same narzekania, nawet personalne inwektywki te same.
    A gdzie są te jaja prawdziwe takie?????

  195. A gdzie są te jaja prawdziwe takie?????

    Czas najwyzszy dostosowac sie do realiow obecnego swiata.

    Dosc o prawicy-lewicy, stworach z fantazji.

    Pojecia lewica-prawica zrodzily sie w drugiej polowie 19 wieku i odnosza sie to wlasnosci zrodel produkcji. (wlasnosc miejsc pracy)
    Kapitalisci (prawica) zawladali miejscami pracy a proletariat (lewica) byli tam w miejscach pracy tylko ‘wykorzystywani’.
    Istnialy wiec partie polityczne reprezentujace jednych i drugich.
    Takie stanowisko jest obecnie absurdem a nawet debilizmem. Niestety nieustannie powielanym przez pseudo intelektualistow i wszelkiej masci zadymiaczy.
    Rozwazmy struktury kapitalowe duzych korporacji. Np General Elekctric (GE).
    GE ma setki milionow akcjonariuszy, bezposrednich i posrednich. Posrednich po przez fundusze inwestycyjne, firmy ubezpieczeniowe, emerytalne, medyczne i banki,…
    Czasy inwywidualnych kapitalistow wlascicieli duzych firm juz dawno sie skonczyly czas to rozpoznac.

    Poza wkladem akcjonariuszy korporacje maja rowniez dlugi w swej strukturze kapitalowej i tu znowu inwestuja instytucje czyli fundusze inwestycyjne, firmy ubezpieczeniowe, emerytalne, medyczne i banki,…
    A kapital funduszy inwestycyjnych, firm ubezpieczeniowych, emerytalnych, medycznych i bankow,.. pochodzi od wszystkich ludzi pracy !!! Ktorzy po przez umowy o prace regularnie wplacaja skladki do funduszy inwestycyjnych, firm ubezpieczeniowych, emerytalnych, medycznych i bankow.
    (Tu widac ze likwidacja przywilejow pracowniczych jest zamachem na funkcjonowanie ekononomi kraju)
    Czyli ludzie pracy sa posrednimi wlascicielami swoich miejsc pracy !!! Jak w socjalizmie.
    Czyli pracownik np General Electric jest jednoczesnie prawicowcem i lewicowcem. Jest rowniez kapialista i proletariatem.

    Widac to rowniez na przykadzie malutkich jednoosbowych biznesow. Np, jednoosobowa firma hydrauliczna zawladana przez Kowalskiego zatrudnia Kowalskiego.
    Czyli Kowalski jest jednoczesnie prawicowcem i lewicowcem. Jest rowniez kapialista i proletariuszem.
    Podobnie to wyglada w kazdej firmie.
    Na polskiej scenie politycznej nie ma wiec ani lewicy ani prawicy. Dziennikarstwo i komentatorzy pieprza w kolo brednie, produkty swych wlasnych halucynacji.

    A sprawa jest prosta. Parie polityczne powinny miec za cel poprawe zycia ludnosci i zdrowia gospodarki kraju. Partie polityczne powinny miec realistyczne plany aby te cele osiagnac. Partie polityczne powinny sie ubiegac o poarcie spoleczne i tylko po to aby dostaly mandat na realizacje tych reaalistycznych planow.
    Media i komentatorzzy powinni tylko i wylacznie oceniac realizacje zobowiazan parti politycznych wobec mandatu ktory dstaly od obywateli. Tego zadania media wogole nie wykonuja.
    Jest natomiast burdel, stan anarchi, kompletna niekompetencja na scenie politycznej i medialnej. I zatruwanie umyslow pojeciami jak lewica czy prawica.
    I to trzeba zmienic.

  196. Panie Hartman,

    Daleko mi do zwolenników PiSu, Kościoła też zaufaniem nie obdarzam, ale jak najbardziej jestem za zakazem handlu w niedzielę. Pracuję w galerii handlowej po jedenaście godzin dziennie, w niedzielę po dziesięć. Owszem, miewam wolne dni w tygodniu – aspekt pozytywny, bo można wiele rzeczy załatwić, np. w urzędzie. Ale drugiej strony nie mogę się zobaczyć ani z rodziną ani ze znajomymi, którzy w tygodniu pracują. Trzeba się zdrowo nagimastykować, by nie stracić kontaktu ze światem zewnętrznym. W Niemczech, które mimo wszystko trudno nazwać sklerykalizowanymi niedziela jest dniem wolnym od pracy i świat się nie wali, mimo, że podobno to tam kryzys był większy.

    Tyle ode mnie i pozdrawiam


  197. przepraszam ,eksperymentuje technicznie...

  198. .clearfix { display:inline-block; }

    Przepraszm jeszcze raz probuje ..


  199. Ostatni 3-ci exsperyment przepraszam ./wiecej nie mam czsu /

  200. „PPS. Uprzedzając pytanie „ile ci żydzie zapłacili za lobbowanie na rzecz supermarketów?”, uprzejmie informuję, że od za…nia. I to od razu w szeklach!”

    łoj, panie, jaki tam z pana Żyd …

    __________________________________________

  201. Demokracja wertykalna typu watykanskiego nie ma szans na przetrwanie (mimo zapewnien Pana Szostkiewicza). Demokracja wertykalna od dolu jest natomisat obecna w naszej politycznej rzeczywistosci i niejako uzupelnia istniejacy model demokracji w Europie (linearny). Okazuje sie, ze globalizacja dotyka rowniez polityki i wzory prostestow spolecznych sa powielane, przy czym dzieki naszej obecnosci w sieci uzyskuja znaczne tempo. Coz, nowe czasy, nowe predkosci, rowniez w polityce i kulturze. Kazdy ruch protestacyjny, dobrze zorganizowany dziala korekcyjnie na biezaca polityke. Nie jest przy tym konieczne tworzenie nowej partii ze wszystkimi jej atrybutami. Siec pozostaje nam do dyspozycji jako niezalezny byt, mimo usilowan niektorych möchtegernfelietonistow. Przynajmniej wowczas, gdy porownujemy ja do TV oraz mediow drukowanych.

    Zdaje sobie sprawe, ze kazda wladza niechetnie akceptuje jakakolwiek krytyke, kazda jednak przyjmuje ja do wiadomosci. Ruchy spoleczne, ruchy protestacyjne obok lub razem ze zwiazkami zawodowymi maja szanse na rozbicie tworzacej sie skorupy wokol kazdej wladzy. Wlasnie owe elementy korekcyjne moga w przyszlosci stanowic o kondycji naszej demokracji. Nie obwiam sie przy tym reakcji niedemokratycznych ze strony rzadu, ktory na takie antyruchy nie moze sobie pozwolic . Kazdy rzad bierze pod uwage jego miejsce w strukturach europejskich.

    Mamy jednak szeroki margines, aby w ramach oddolnego protestu dotykac wladzy, a nawet zajmowac miejsce w jej szeregu. Poczatkem kazdego protestu jest przypominanie kazdej wladzy o amnezji powyborczej. Gorzej jest, gdy wladza zapomina o obowiazkach wobec obywatelek i obywateli przed i podczas wyborow. Sledzenie sondazy przedwyborczych czy miedzy wyborami nie jest w stanie zwolnic wladze z tego obowiazku.

    Rachunek zostanie wystawiony najpozniej podzaczas kolejnych wyborow. Czesto przed wyborami, gdy saldo jest mortale. Obecnie staje sie to niezbedne, bo rzad zdaje sie zapominac o grupach socjalnie slabszych. Rachunek otrzymaja rowniez elity gospodarcze, ktore zdaja sie zapominac o ich obowiazkach wobec panstwa oraz spoleczenstwa. Nie mysle tu li tylko o tworzeniu nowych miejsc pracy. Codzi bowiem o zaangazowanie fiskalne, a nie tworzenie fundacji na pokaz celem poprawienia sobie i drugim sampoczucia.

    Wczesniej niz pozniej wykluczeni skieruja swoje niezadowolenie wkierunku elit spolecznych, gospodarczych i wobec wladzy. Pokoj spoleczny jest niezbedny dla wszystkich grup spolecznych. Stad mamy coraz wiecej miejsca dla opozycji pozaparlamentarnej. Zdaje sobie jednak sprawe, ze owe ruchy po zajeciu law w parlamencie zmienia tempo w nowym dla nich miejscu i czasie wlasnie.

    Manko stanowi jurysprudencja, gdy ma poczucie wdziecznosci poniekad zaleznosci wobec wladzy lub tych, ktorzy ja wybieraja i niejako stanowia. Mowiac o braku wyksztalcenia obywatelek i obywateli mam na mysli ich stosunek do wspolnoty, jej wartosci czy interesow. Obecnie pozostaje wiele do zyczenia, aby osiagnac pulap wspolny dla takich wartosci jak wolnosc, uczciwos czy sprawiedliwosc.

    Wierze, ze mlodzi ludzie stworza struktury alternatywne jako przeciwwage do obecnie istniejacych. Nie wierze natomiast, ze dokonaja tego “gaworzacy” emerytowani (czy zawsze od mériter) blogujacy. Wierze rowniez, ze nie jest mozliwe zatrzymac posczegolne ruchy zorganizowanych grupw sieci. Lakomym kaskiem staje sie siec. Siec w sensie doslownym dla obecnie rzadzacych. Problemem jest bowiem zdobywanie wiekszosci we wlasnej partii.

    Schody sa niestety strome, a tzw. dyscyplina partyjna duza przeszkoda. Wielu z nas raczy tego nie dostrzegac. Rozwiazaniem mogloby byc referendum na “kazda okazje”. Istnieje przy tym niebezpieczenstwo, ze wyborcy wybiora gorsze zlo ( z pewnoscia przywroca kare smierci etc.). Referenda lokalne na poziomie samorzadu maja jednak „nach wie vor“ sens. Kolejna kwestia jest druzyna politykow zawodowych zasilana przez amatorow z szerokimi kompetencjami zawodowymi lub odwrotnie. Zastanawiam sie, kto po zajeciu miejsc w lawach poselskich zdecyduje sie na wprowadzenie odpowiednich kwot, o kwotach dla kobiet nie wspominam.

    Debate nalezaloby zaczac od prob nowych definicji demokrakcji przy zachowaniu w nich miejsca na kolejne, niezbedne korekty w zmieniajacej sie rzeczywistosci. Demokracja z czasow zaprzeszlych (PRLu) nie byla nawet z nazwy ludowa (brak bylo bowiem ludu). Demokracja byla tylko z nazwy przy kompletnym braku definicji i miejsca w niej dla pobywatelek i obywateli. Problem polega jednak na tym, ze populisci potrzegajac mankamenty w obecnej demokracji powoluja sie na bukoliczne wspomnienia czasow zaprzeszlych, ktore nie byly idealne.

    Gdy wokol nas nastepuja zmiany w dosc szybkim tempie, nalezaloby zastonowic sie nad definicja emokracji. PRL byl demokratyczny , przynajmnie tak go postrzegali byli pryncypalowie. Dostep do informacji, powstawanie nowych ruchow i inicjatyw spolecznych wplywa dodatnio na budowanie (niestety od poczatku) demokracji (ramy tworzy konstytucja i jurysprudencja). Od nas zelazy, co w nie i jak wlozymy.

    Pozostaje pytanie czy jestemy w stanie oraz czy mamy wogole ochote na taki wysilek. Magrudzenie bowiem czy wymienianie recept kuchennych niewiele tu pomoze. Otuchy dodaje mi ACTA. Zycie blogosfery jest dosc uspione i zaskorupiale (lewy powiedzialby; pelne szczurow i godne deratyzacji). Ja sadze, ze jednak demokratyzacji, emancypacji blogujacych. Negatywne oceny klasy politycznej bez zaangazowania sie w polityke jest pastoralnym uprawianiem „niepolityki“.

    Wiekszy procent jest niezadowolonych od zaangazowanych. W ten sposob kazda krytyka, jakkolwiek niezbedna, poprawia krytykujacycm samopoczucie, nie zmienia jednak stanu rzeczy. Starzenie sie elit politycznych (wystarczy porownac daty urodzenia obecnych politykow) stwarza szanse na zmiany.

    Nie nastapia one przy okazji magrudzenia w blogosferze. Brakuje mlodych ludzi w polityce, mlodych i doswiadczonych. Malo slyszymy o juniorachw partiach polityzcnych, owe mlodziezowki sa jednak dobrym „zapleczem“ w pracy politycznej, jakze niezbedne w przyszlosci celem zastapienia obecnych juz zeskorupialch politykow. Problemem jest fakt, ze mlodzi zdolni, mimo powabow niejakiej Brukseli, pracuja chetnie w duzych firmach. Do polityki „garnie“ sie drugi rzad. W ten sposob mamy szanse na kolejny nierzad jaby powiedzial jasny Gwint.

    Zycie publiczne obecnie oraz w czasach zaprzeszlych cechowala nieobecnosc obywatlek i obywateli.. Wowczas pryncypalowei nie za bardzo zyczyli naszej obecnoci w polityce, szczegolnie opozycyjnej. Obecnie widoczny brak jest checi po drugiej stronie cienia. Nasza polityka nie odbiega bowiem od minionego szarocienia. Trudne jest nieustanne zdobywanie wiekszosci. Na taka „walke“ nie kazdy ma ochote i wcale sie temu nie dziwie.

    Doraznym rozwiazaniem jest aktywnosc i reagowanie na konkretne dzialanie polityczne poczawszy od gminy, konczac na Wwie. Reagowanie petycjami, listami akcjami w sieci, strajkami, demonstracjami etc.. Niewiernym (czyt.niewierzcym) radze zwrocenie uwagi na akcje
    A n o n y m o u s (O Attacu nie wpsominam). N szczescie wiele mlodych ludzi angazuje sie w robote pozaparlamentarna i pracuje w ramach NGOs. Sa to organizacje charytatywne, ekologiczne, aktywne na tzw. prowincji. W blogosferze natomiast krytykujemy z samej gory, na ktora nie raczylismy sie wspiac, nawet wirtulanie.

    Myslenie globalne jest konieczne, jednak nie wystarczy, gdy nie bedziemy dzialac lokalnie.

    Slogan czasow zaprzeszlych staje sie wreszcie akualny, w „mlodosci“ (nie jej wspominanie) lezy nasza przyszlosc. Kwestia czasu jest tworzenie nowych faktow przez nowe ruchy spoleczne. Nowych samorzadow, godnych swojej nazwy. Nie jest to jeszcze powszechne w Europie (mam tu na mysli aktywnosc bezposrednia) i w Polsce, jednak obecne (patrz Sopot, Konin, Elblag, Lodz, Wroclaw).

    Mlodzi ludzie, niezaleznie czy sa migrantami czy tez nie, chca demokracji, definiuja ja jednak inaczej. Dzisiejsza demokracja opiera sie w zasadzie na partycypacji i dostepu do niej, a nie wykluczaniu po odliczeniu glosow wyborczych. Mlodzi ludzie wychowani rowniez w sieci (nie tylko w sieci jak Antonius) wykluczaja role panstwa jako zandarma (patrz. ostanie demonstracje w Istanbule –chodzilo niby o kawalek zieleni). Chodzilo o cos wiecej. Dlatego obecne „usmiechy“ w blogosferze wobec ekologow,prostesty przeciw niepotrzebny zaporom wodnym, autstradom, „usmiechy“ wobec feministek oraz pozostalych ruchow emancypacyjnych, dotyczacych rowniez w i a ry, jest swiadectwem nie tylko naszego zacofania. Pozostaje pytanie , czy jestesmy gotowi (my starsza generacja) na podjecie proby publicznej debaty o sferze publicznej, nie zawsze przeciez demokratycznej. Walczymy o wolnosc drugich i trzecich na wszystkich kontynentach (slowa nic nie kosztuja), a nie zauwazamy manka w naszym sasiedztwie.Na globalna krytyke jestesmy zawsze gotowi (goruje w niej Falicz), na globalne otwarcie wobec drugich (tu migrantow) przewaznie nie.
    PS
    Nie warto zapominac, nawet o tej najprostszej, o naszej konsumeckiej wolnosci. Wowczas mniej bedziemy ubolewac nad mediami, reakcjami onych i zwracaniem sie oraz obwinianiem wszelkiej masci wodzow. Wodzowie bowiem sie rzadko emancypuja, to wlasnie my, poczynajc od emancypacji wlasnej, zmusimy do niej tzw. wodzow.

    Saldo mortale

  202. Skąd tylu znajomych kasjerek ?
    Bo albo są ZA albo PRZECIW a w środku te bidule w pampersach.
    Ale najpierw podzielmy role
    Nieprawdą wydaje się być fakt że Hitler był ateistą – przecież to on
    co by nie powiedzieć pragmatyk podpisał konkordat z Pacellim //jakby nie było
    to jednak papieżem //
    Co do prawa BOSKIEGO na które powołują się urzędnicy KK to może
    ktoś widział kawałek tych tablic kamiennych co je przydżwigał ze szczytu
    góry podobno Mojżesz.
    Kamień nie rdzewieje więc powinny się zachować.
    Dzień święcić – no dobrze ale który ?bo w każdej religii jest inny.
    dobrze byłoby wiedzieć kiedy był ten pierwszy PONIEDZIAŁEK od którego
    zaczniemy liczyć ten dzień siódmy.
    Wiem to drobiazg ale jeśli już ustalimy że siódmy dzień ma być wolny od pracy
    to zapytajmy KK //bo o nim tu zazwyczaj jest mowa i sam się w tej sprawie zgłasza do odpowiedzi i to nawet nie pytany// kto będzie zbierał na tacę ?
    a to tez jest praca niewdzięczna i ciężka i odpowiedzialna ba nawet niezdrowa bo
    przecież na pieniądzach jest mnóstwo zarazków.
    Nie ma nic brudniejszego niż pieniądz
    Pytania o takie drobiazgi kto np
    – nakarmi i napoi krowy , konie i osły //nie mam na myśli naszych deputowanych//
    -wydoi krowy owce i kozy
    -da maluchowi smoka z butelką a w niej kaszę
    -wyciągnie wołu ze studni do której wpadł //tak jest w biblii//
    -zadba o własna rodzinę by głodna nie była //w Biblii napisano że biskup powinien być człowiekiem odpowiedzialnym i dbać musi o własną żonę i dzieci
    Możemy skończyć na pytaniu – KTO NAJWIĘCEJ ZARABIA W NIEDZIELĘ ?
    Otóż w uproszczeniu.
    Zarobek to przychód pieniężny , natomiast powinniśmy podzielić zarobek na
    DOCHÓD I NAKŁADY PONIESIONE.
    I wtedy dochód to kasa na tacy a nakłady – no cóż ogłosi się zbiórkę na jakiś cel
    ale bez rozliczenia.
    I na tym moglibyśmy zakończyć dywagacje o pampersach kasjerek .
    A jeszcze pytanie z nagłówka SKĄD….. myślę że
    – pan Głódż wysłał swoich domowników na wolne po niedzieli
    – no i można było się pochwalić ŚWIĘTO CZY NIE -MY PRACOWAĆ MUSIMY.
    Po co ? A to już nie będziemy tłumaczyć.
    ukłony

  203. Jezuiciw „Ćwiczeniach duchownych” w ramach Reguł o trzymaniu z Kościołem – twierdzili przykładowo, że „trzeba być zawsze gotowym wierzyć, że to, co ja widzę jako białe, jest czarne, jeśli tak to określi Kościół Hierarchiczny”…

    Mamy nowego Papieża, mamy Episkopat Polski-tylko stare pojmowanie wiary jest u nas stare…
    ps.ciekawe że kiedyś Jarosław Kaczyński przejęzyczył się, mówiąc o rozróżnianiu bieli i czerni

  204. @ staruszek
    Dzięki. A po raz drugi za to, że są osoby, które rozumieją bardziej skomplikowane teksty. Prośba : zwracaj sie do mnie w formie męskoosobowej (O_R to taki wyjątek)
    @ vps – czyli przeciwieństwo „staruszka”.
    Robi błędy w nicku interlokutora, skojarzenia ma na poziomie nizinnym; od 23 lat nie dotarło, że ustrój kapitalistyczny to przede wszystkim polegaj na sobie;
    „godne” życie, pensje i cebulę od związków to miałeś, misiu, w socjaliźmie. I ciepełko tez.
    A teraz rynek pokazuje Twoją wartość, odziera ze złudzeń i stąd frustracja (w socjaliźmie były co najwyżej wymioty („pełnia panie, stąd wymioty…”)). Najłatwiej wtedy kupić trochę etykietek z wyprzedaży i okleić nimi dyskutanta, jeśli się nie rozumie argumentów lub nie ma własnych.
    Łudziłem się, ze może warto byłoby zaaranżować spotkanie z dr. J. Kulczykiem. Ale co byś Ty, biedaku, z tego zrozumiał? – „dzień dobry” i „do widzenia”.
    Szkoda Twojego czasu.
    Nie podejmuję sie zorganizować spotkania z Rysiem z KLANu, ale tam mógłbyś znaleźć posłuch.
    Powodzenia.

  205. Wielu komentujących ten artykuł zarzuca prof. Hartmanowi, że pomija kwestie praw pracowniczych i nie bierze pod uwagę pracujących w niedzielę. W Polsce nie ma obowiązku pracy, w przeciwieństwie do czasów PRL-u. Pracodawca podczas rozmowy kwalifikacyjnej ma obowiązek poinformować ewentualnego pracownika o jego przyszłych obowiązkach wobec firmy, w tym godzin pracy. Natomiast do pracownika należy decyzja czy te warunki mu odpowiadają, czy nie. Jest to dowód na to, że jego wolny wybór jest w pełni respektowany i świadomy. Żałośni są ci, którzy zgadzają się na podjęcie pracy a potem narzekają na pracę w niedzielę.

  206. Trudno się wyzwolić z naiwnej prosocjalności. Prymitywne hasła ciągle funkcjonują w sferach marginesu intelektualnego. Są nawet tacy, którzy kupują dudanie związkowego lidera.

  207. staruszek, 10.06. Zwykle nie czytam Twoich tekstów, jak wiele innych przelatuję. Trudno gdzieś na nich zaczepić uwagę, robią wrażenie jakby coś z Alzheimera lub innego chaosu powstały. Tym bardziej, że często z roztargnienia popsujesz blog. Byłby lepiej abyś komuś przed puszczeniem te żmudne wypracowania dał komuś do przeczytania lub korekty. Dziś znalazłem w tymże moje nicki wymienione w bardzo frywolnym kontekście. Daruj sobie proszę i zapomnij, że taki istnieje. Masz tylu innych do wyboru, którzy zajmują się wyłącznie psotami i obsikiwaniem. To taka lumpenelita, wszędzie dookoła jej pełno. Będą bardzo radzi.

  208. To dobry pomysł „zamknąć kościoły” , a lansować celebryckie życie , opisane we Wprost , w wydaniu celebryty Fibaka. Nowa religia zwana „palikotownią” powinna być obowiązkowa i wprowadzana pod patronatem wolność miłujących libertynów.

  209. @Danka. A możesz mi wyjaśnić związek między kościołem a „celebryckim życiem”? Dlaczego akurat „celebryckie życie” antagonizujesz z KK? Może wytworne śluby kościelne w kościołach, pompatyczne pogrzeby i kiczowate komunie święte stanowią uwerturę lub podsumowanie życia w blasku fleszów?

  210. Pan Profesor Hartman moze ma i racje sprzeciwiajac sie ingerencji Kosciola w zycie gospodarcze wspolobywateli.

    Niemniej swoj wywod czyni niezwykle brutalnym jezykiem.

    Jak na specjaliste z „etyki” taka brutalnosc sporo odstrecza czytelnikow brzmiac bardzo nieprzekonywujaco.

    Czy tez swoje wyklady z etyki prowadzi pan poslugujac sie obelgami ?

    Biedni studenci i otumaniani czytelnicy.

    Najbardziej kontrowersyjne poglady moga byc zwalczane lub promowane uzywajac o wiele bardziej cywilizowanych form.

    Najpierw „opiniotworcy” uzywaja jezyka z pogranicza obelg i wyzwisk a pozniej sie skarza na brutalnosc dyskusji spolecznych.

    Zle sie dzieje w panstwie dunskim.

  211. @jasny gwint

    Jesteśmy tu na równych prawach.

    Nie Ty będziesz decdował co ja mam czytać lub pisać.
    Pisałem już o Tobie, ze jesteś wkształconym bandytą. Z całą ofpowiedzialnością to podtrzymuję.

    Młodym ludziom tu zaglądającym obrzydzasz socjalistczną postawę jak mało kto. I zostaniesz wypluty przez lewicę jak przeżutyty kawałek betelu. W Twoich płynach ustrojowych jest pogarda dla motłochu, którego ja jestem reprezentantem. W płynie mózgowym masz tej pogardy stężenie najwyższe.

    Kilkakrotnie przypominałem słowa z preludium widowiska Jasińskiego opartego na prozie Bułhakowa: „Księgi złamały mi głowę.” To Twoje drugie ja.

    Tak, będę przemilczał i przewijał. Nie znęcam się nad inwalidami.

  212. @staruszku, muszę przyznać, że imponujesz mi swoją lekkością pisania i dopasowanymi epitetami. Czapki z głów… podpisuję się pod twoimi słowami w całej rozciągłości…”allelluja i do przodu” 🙂

  213. Danka
    3 czerwca o godz. 16:58

    Biesiady księdza Jankowskiego, czy Głodzia to na pewno wymysł wrogów Kościoła……
    A może wzór ascezy, umiaru, skromności?
    Impreza na kilkadziesiąt, czy kilkaset osób była dla nich na pewno umartwieniem ciała, ofiarą na rzecz społeczności lokalnych.

    Nasz przesympatyczny biskup już dawno napisał Monachomachię.
    I nic w szkole szanowna pani z tego dziełka nie przeczytała?
    Ludzie są niezmienni, pomimo upływu czasu.
    Jedynie „podroby” i przepustowość gardła już nie ta.
    Czasy „0,7 ” na twarz się skończyły.
    Pozostały „literackie spotkania”……
    A cóż to jest pół litra na ongiś litrowy pysk?
    =========

    Wracając do tematu handlu.
    Sieci stosują dla ominięcia płac zgodnych z Kodeksem Pracy prosty myk.
    Wynagrodzenie ze 100% zwyżką za dni świąteczne nie przysługuje pracownikom zatrudnionym na umowę o dzieło i zlecenie.
    Taka osoba może być nawet zatrudniona na etat, ale zlecenie za święto będzie miała zapłacone z innej puli……
    Koszty osobowe się redukuje, ZUS oszukuje na składce, przemęczony pracownik popełnia błędy, nie ma kiedy odpocząć.

    Ale „zasoby ludzkie” się nie buntują, przy takiej kolejce do JAKIEJKOLWIEK pracy…..

  214. Bardzo ostra wymiana uprzejmosci miedzy staruszkiem i jasnym gwintem. Nie zauwazylem o co poszlo ale chlopy,…. przeciez Polska tonie w oceanie niechlujstwa i braku kompetencji pod dyktatem Donka Tuska ktory bez kwalifikacji, bez doswiadczenia, nawet kiosku Ruchu nie prowadzil, okupuje najwyzszy urzad w kraju i niszczy podstawy zycia. A wy zamiast skoncentrowac sie na hierarchi zla tracicie bezproduktywnie swe energie. Podpiszcie rozejem i traktat pokojowy.

  215. @orginal_replica
    Nie wiem czy zauważyłeś, że Ty nie przedstawiasz żadnych argumentów i nie odnosisz się też do tego co ktoś do Ciebie pisze więc tu nie ma co rozumieć. Powtarzasz w koło swoją formułę skrajnego Darwinizmu, którą mylisz z kapitalizmem, a reszta to trollowanie ad persona.
    Idź cwaniaku powiedz to kasjerce w markecie, jak to sama jest sobie winna, że nie jest tak „wspaniała” jak Ty, zobaczymy czy cię obsłuży.

  216. Proponuje otworzyć urzędy w niedzielę i wszystkie instytucje, które weekendy mają wolne!!! Dopiero wtedy proponuję się wypowiadać!!!!

  217. Oczywiście, że zabranianie handlu w niedzielę nie ma sensu.
    Oczywiście, że można było sprzeciwić się temu w innej formie.
    Ale ponieważ tu na blogu profesor zachowuje się jak cham to i my zdejmujemy rękawiczki i walimy parcha w pysk.
    Jak będziesz tak judził, gnojku, licząc na przyszłe apanaże europosła czy innego osła, ssąc ten czy inny cycek tego czy innego kanapowego a równie złodziejskiego ugrupowania, to prędzej czy później wylądujesz w jakimś zapchlonym sztetlu.

    Niekoniecznie w Izraelu, gdyż co ty miałbyś niby tam robić? W nienawiści do Polski nikogo tam nie przebijesz a dorobek filozoficzny masz taki, że akurat na posadę w tamtejszej „Biedronce” wystarczy. I wtedy będziesz chodził jak w zegarku i szabatu przestrzegał i dziękował lokalnemu Jahwe za nie jeżdżące pociągi, autobusy czy samoloty, za zamknięty cały kraj od piątku wieczorem do niedzieli rano. I walił do arabskiego sklepiku po cokolwiek ci w lodówce zabrakło. Bo w twoim żydowskim najwyżej kamieniem w łeb w sobotę dostaniesz. A jakeś kobieta to cię w autobusie jak Murzyna w Ameryce kilkadziesiąt lat temu na ostatnie miejsce pogodnią i za pokazany łokieć dziwką nazwą.
    Kto tam będzie miał głowę na czytanie tych wszystkich zażenowanie budzących wyjaśnień który z twoich promotorów i za którym razem jaką oceną dał tobie na maturze? Czy na koniec studiów, wsio rawno?

    Gdzie ci będzie tak cieplutko jak w Polsce?
    Pogrobowców żydokomuny akurat wystarczy do milutkiego odszczekiwania sobie na blogach, pielęgniarek do etycznej pensyjki i ładnej wizytówki. Parcie na szkło i nieograniczony dostęp do szkła masz tu też.
    W jakim innym kraju wszystkie największe media będą ci tak w dupę włazić? Gdzie ty za autorytet bedziesz mógł robić?
    Tylko w katotalibańskiej Polsce. Jak to ujmuje twój ulubiony towarzysz od wycia unisono Szostkiewicz – w irańskiej Polsce.

    Ty to dobrze wiesz i tylko jak Urban cynicznie eksploatujesz.
    Przekonasz mnie do skuteczności swojej „polityki medialnej” jak dostaniesz – w jakichkolwiek wyborach – więcej niż te twoje zgniłe 2 tysiące głosów. Bo tylu tylko było ostatnim razem żydokomunistów, pogrobowców prlu i zaciekłych, zapluwających się wrogów Kościoła.
    ————————————————————————

    Kościół powinien utrzymywać się ze składek swoich członków.
    Działalność szkolno-charytatywna Kościoła w części finansowanej przez państwo powinna być w 100% sprawdzalna dla każdego podatnika.
    Prawo państwowe musi byc nadrzędne nad prawem kanonicznym a szczególnie w przypadkach przestępstw dokonywanych przez osoby duchowne. Podejrzenia muszą być natychmiast raportowane organom świeckim. Nie zagwarantuje to niczego, ale przynajmniej będzie krokiem na przód w stosunku do przesuwania takich osób z jednej parafii do innej.
    Konkordat, lekcje religii w szkole, krzyże w państwowych urzędach, uczestniczenie urzędników państwowych w uroczystościach religijnych i księży w uroczystościach państwowych, wszystko to powinn być poddane głosowaniu w referendum. Poprzedzonego czymś, do czego żadne kadry żadnych „entelektualistóf” w Polsce nie są przygotowane, a mianowicie uczciwą dyskusją na temat pytań.
    Wszystkie rozstrzygnięcia muszą uwzgledniać lokalne warunki.
    Inaczej może wyglądać szkoła w Łodzi a inaczej w Tarnowie.

    Zasada ograniczonego państwa musi brać po uwagę państwa tego spójność. Jeżeli już chcemy jakiegokolwiek państwa, to proszę mi pokazać takie na świecie, które zgodzi się na tą wyidealizowaną ograniczoność. Polska przed II wojną w stosunku do Żydów tak się ograniczyła, że jaki ich procent umiał mówić po polsku?
    Powiedz to mądralo w 2013 roku w USA.

    Amerykańscy Żydzi za absolutny priorytet nie uznają, ale wyznają religijną zasadę 120% asymilacji ze społeczeństwem amerykańskim. Lepiej mówią po angielsku od 90% Amerykanów. Żydzi mówią po hiszpańsku. Nic nie przeszkadza im uczyć się tych języków. Dzisiaj nikt nie zarzuci im braku „zewnętrznej asymilacji”. Piszą kartki z życzeniami świątecznymi do swoich chrześcijańskich znajomych, posyłają – masowo – dzieci do katolickich szkół. Bo uważają, że nie ma lepszych. Swoich, żydowskich, mają jak na lekarstwo.
    Itd., itp.
    To jest oczywiste.
    ——————————————————————–

    Tak długo, jak takim jak ty parchu będzie się uwidziało, że droga do kariery politycznej wiedzie przez obrzucanie się łajnem i eskalowanie spirali nienawiści, tak długo znajdziesz we mnie partnera do zapasów w gnojówce.
    Nigdy w życiu nie napisałem Żyd z małej litery nie wiedząc nawet, że istnieją takie opozycyjne a zapoznane tuzy oraz moralne awtorytety jak np. Szostkiewicz a jego regułami pokutnej ortografii.
    Ale ty mnie do parchowania wręcz prowokujesz. A więc masz o co się prosisz.

    Z biskupami, z których ty i twoi klakierzy tak kpicie nigdy niczego nie uzyskasz szarpiąc się po szczękach. Najwyżej ludzie wykrzyczą wam w twarz, że zazdrościcie im forsy, wygodnego życia i posłuchu i że zalewa was żółć na taką niesprawiedliwość. Oni – ci biskupi – o tyle głupsi od hartmanów, szostkiewiczów, kowalczyków, o tyle gorzej wykształceni, bardziej prymitywni, bezwstydnie manipulujacy, bardziej pazerni i zachłanni, żądni władzy, itd., itp. I pomimo tego wszystkiego – to oni na świeczniku i przy władzy a nie hartmany, szostkiewicze czy kowalczyki. Aj, waj, siuś, co za niesprawiedliwość!

    I co, nawet jeśli macie rację w dużej ilości przypadków, nawet jeśli wasza diagnoza i wasze porównywanie się z nimi krwią was z wściekłości zalewające jest uprawnione – to czy myślicie, że idąc z „tymi biskupami” na otwartą wojnę coś wygracie?

    Znacie powiedzenie o kłótni z idiotą (czy ze świnią) i o widzach, nie umiejących dostrzec różnicy?

    Twoja, durny parchu idiotycznie prowokująca forma będzie pierwszą rzeczą, jaka cię w twoim rynsztoku zatrzyma. Polityczny strateg, nie ma co!

  218. Zdaje się, że do szanownych dyskutantów nie dociera prosty fakt- spora część pracowników Tesco, Biedronki, czy innej Żabki, nie jest pracownikami tych firm, tylko zatrudnionymi przez Agencje Pracy Tymczasowej, na godziny…….
    Nie ma godzin, nie ma płacy.
    O takich bezeceństwach jak chorobowe czy urlop nie wspominając.
    To oni zostaną zredukowani w momencie likwidacji niedzieli pracującej w handlu.
    Wolni najmici……

    Znając kreatywność pana Rostkowskiego, gotów jeszcze opodatkować zbiór jagód, grzybów, szczawiu.
    Po włączeniu do PKB tak intratnych działów, PKB nam zauważalnie wzrośnie……
    Podatek od oddychania w planie- wzorem pewnego faraona?

    Pan Karkosik po przejęciu huty Baildon dokonał lokautu, zatrudniając pracowników zamiast na umowy o pracę, na umowy o dzieło.
    Zauważalnie podniosło to zyski firmy.
    A ludzie?
    „Zasoby ludzkie” się samoreprodukują…..choć ostatnio coraz słabiej…..

  219. Super asrtykuł. Akurat jestem wierzący i bywam w kosciele w niedziele. Bzdurne nadzieje biskupów ze zamknięcie sklepów napełni koscioły, ale wstyd mi bardziej za to ze kłamia – bo przecieez o to im chodzi a bajki plota , jak autor słusznie zauwazył, o trosceo zycie rodzinne i prcaownikow tychze sklepow. Zatrudniam ponad 600 osób w firmie produkcyjnej – pracującej czesto w soboty – a jenasz dzial logistyki muis prcawoac 7 dnio w tyfgodniu – tylko noc z soboty na niedziele jest wolna… Taki biznes.
    czemu wiec zwolennicy zamkniecia handlu nie powiedza uczcziwie ilu ludzi straci prace , bo straci, to jasne jak słonce dla kazdego kto umie myslec lub działa w biznesie i zatrudnia. Przeciez zatrudnia sie odpwoeidnio wiecej ludzi i kazdy ma 5 dniowy tydzien pracy – by unikac placenia drogich nadgodzin. Srednio rzecz biorąc a praca w niedziele wypada nie czesciej niz raz , dwa w m-cu za to jest w tygodniu wolne. Jedni pracownicy narzekaja ale inni chwala, bo w tygodiu majac wolbne moga wiele spraw załatwic – sprawy w urzędach, wizyty u lekarza wizyty w szkołąch dzieci etc etc… Wreszcie ejst spora grupa ktorej obojętne byle by la praca i niezłe zarobki.
    Jeden dzien mniej otwarcia sklepow to 1/7 ludzi tam pracujacych na bruku.

  220. Faktycznie jeżeli tak by sięgnąć sedna sprawy to markety powinny być zamknięte w soboty ,bo to jedyny dzień na który wskazuje stary i nowy testament, nie ma tam ani jednego słowa o niedzieli.Niedziela to jeden z typowych przejawów ideologi katolicyzmu ,sztuczny wytwór wymyślony przez człowieka, więc można za to przeproszeniem mieć to gdzieś.

  221. Czy nasz Gospodarz zniesie bez mrugnięcia okiem (bo jak dotąd zachowywał kamienny spokój i nikogo nie zbanował) inwektywy mas alla del charco, a właściwie jego wściekły char(chot)/bulgot – nie wiem.
    W każdym razie ja zgłaszam protest jako jeden z gości.

  222. W Polsce ale chyba…gdzies?
    _____________________________
    Nie mieszkam w Polsce od dawien dawna…i nie wiem, po jaka cholere ta cala dyskysja o tym zamykaniu czy otwieraniu….robcie cos, zmieniajcie, kolaczcie, jesli Wam sie cos nie podoba. Mowie do tych, ktorzy mieszkaja w Polsce, bo mnie to nie dotyczy w najmniejszy sposob.
    Ot, pisze na tym blogu i paru innych, moze by cwiczyc moja polszczyzna, ktora posluguje sie bardzo rzadko w mowie.
    Nie moja brocha. Jest mi juz dawno obojetne, czy te sklepy w niedziele beda otwarte czy tez zamknite. Ja w nich nie handluje. Czytam, czytam ….ot, takie egzotyczne rzeczy sie dzieja w Polsce i nie moge pojac : dlaczego tak sie dzieje?

  223. staruszek, 17.25. Ostry jesteś i chamowaty. A myślałem, że to tylko Altzhaimer. Na wszelki wypadek daj mi spokój.

  224. Rzeczywiscie, az wstyd w takim towarzystwie pozostac jak ow..jak mu tam….@más allá del charco—-drugi obrzuca @staruszka

    zostaje Red. Szostkiewicz

    bye, bye

  225. temu pieniaczowi @jasnemu g. przypomne, ze ALZHEIMER sie pisze i jestes raczej „lewy”
    o czym napisal @staruszek

  226. @mag
    Przed chwilą byłem u Adama Szostkiewicza i tam „zza kałuży” w tym samym stylu smrodzi powietrze.
    Patent nick w różnych językach, albo po prostu inny nick na innym blogu to metoda zawodowców, tych chrześcijan kochających bliźniego.
    Swoją drogą, takiego obrzydliwego zachowania na cudzym blogu już dawno nie odnotowałem.
    Pozdrowienia
    PS
    Co z C29? Zatonął nie daj Boże? U moich przyjaciół w Pradze autentyczna groza.

  227. ozzy
    I Twoje szczęście, że to już nie „twoja brocha”.
    Na szczęscie tzw. normalni ludzie, czyli tacy, którzy nie grafomanią na różnych blogach, forach, youtubach z nudów albo z potrzeby serca, mają gdzieś takie dyskusje. Żyją swoimi sprawami, nie mają czasu.
    Myślę zresztą, że w szwedzkim necie i jakimkolwiek innym na naszej planecie (rym przypadkowy) dzieje się podobnie.
    Ja po prostu mam więcej czasu niż kiedyś, pzostała mi zawodowa ciekawość ludzi, więc się tu udzielam.
    Zresztą nie żałuję, bo co najmniej z kilkoma osobami fajnie się „rozmawia”, konfrontuje jakies swoje przeświadczenia, czegos się człowiek dowiaduje.
    A wariatów nie brakuje nigdzie. Gorzej jak trafisz na takiego w realu.

  228. @mag
    Nie wiem jak Ty, ale ja zaczynam się niepokoić, czy przypadkiem w niektórych blogach nie wróci „moderacja”.
    Chyba przyznasz, że polemiki bez moderacji prowadzone są żywiej, zachęcają do udziału, itp.

  229. stasieku
    Jasne, że blogi bez moderacji są żywsze.
    Ale coś za coś. Trafi ci się taki mas alla jakiś tam i „tylko siadwszy i płacz”.
    Decyzja należy do Gospodarza, co zrobic z takim gosciem albo gościówą.
    Też myślę o Cynamonie. Wypluj te słowa o utonięciu.
    A propos, dla rozśmieszenia i przerwania tej dość ponurej atmosfery, jaka u prof. zapanowała, proponuję Ci wierszyk „Utonięty Zyzio” z uroczej książeczki dydaktycznej dla dzieci pt. „Wesoła gromadka”.
    Cytuję go na przesympatycznym blogu Owczarka podhalańskiego pod poprzednim wpisem Gospodarza Owczarka.

  230. Trwoga ogarnia dyrektorów szwajcarskich koncernów. W referendum obywatele zamierzają ograniczyć zarobki menedżerów. Chcą, aby szef mógł zarobić rocznie najwyżej 12 razy więcej niż najniżej opłacany pracownik w jego przedsiębiorstwie, np. sprzątaczka czy portier. Ma do tego doprowadzić obywatelska Inicjatywa na rzecz Sprawiedliwych Płac 1:12. Menedżer zarabia dziś przeciętnie 56 razy więcej niż zwykły szwajcarski pracobiorca lub pracobiorczyni. W latach 2002-2007 wynagrodzenia czołowych menedżerów wzrosły o 80%, podczas gdy wszystkich innych pracobiorców – o 2,3%.
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/zasypywanie-przepasci
    ============

    Artykuł zapowiada się interesująco…..
    Może dyrektor w trosce o WŁASNY interes zwiększy pensje podległych mu pracowników?

  231. Kilka drobiazgów.

    1. Przepraszam za utrwalenie wytłuszczenia. Wzmogę kontrolę nad pisaniem pisząc w Word’zie i przeglądając tam zestawione wyrazy, znaczniki oraz poprostu myśli. Marzy mi się lepsza obsługa strumienia komentarzy po stronie techników kojarzonych z Gospodarzem. Przy zalewie starości użytkowników sieci i jej natężeniu w osobach użytkowników i tak dość rzadko zdarza nam się niewygoda. Wzmogę samodyscyplinę!

    2.@original_replica – przepraszam za drobną niedbałość w doborze osoby gramatcznej. Chyba będę pamiętał. Dziękuję za słowa uznania.
    Zwykle nastrój piszącego, barwa uczuciowa i (uwaga: gruby szymel!) KLIMAT komentarza wspomaga mnie w rozpoznaniu płci osoby piszącej. Może sprowokowało mnie Twe wycofanie się i cofnięcie Twego „ja” i na pierwszej linii umieszczenie sprawy-kwestii-problemu?
    Zlekceważyłem chyba powagę Twego nicku. Mnie wgodnie z mą maską filuta. Pozdrawiam.

    3. Napisałem ostry i wręcz wrogi Cynamonowi 29 komentarz odpłacając się brzdkim za mało nadobne. C29 wrócił po chorobie. Może znów ma kłopoty ze zdrowiem. Kłopoty ze zdrowiem wprowadzają na blog zakłopotanie nadmiarową intymnością. Jestem za stary, aby się łudzić, ze nikomu nie przysparzam cierpienia.

    4. @Rafał Kochan. Gdybym tak lekko myślał jak piszę, to miałbym szansę na wciśnięcie mej urny na Panteon. Między mymi udanymi frazami językowymi a wyżynami poziomu literackiego są szerokie i przepastne rozstępy na dnie których kipi błoto ględzenia. Ambicja mnie zżera bardziej niż borelioza zżera niezbadanych i nieleczonych.
    No cóż. Nie każdy pamięta środek lokomocji do którego wsiadał w końcowej scenie człek niedoskonały. Ja bym dokręcił jeszcze jedną – megalomańska kwestię: tak nie ma ludzi doskonałych, ale oszałamiające jest staranie się o stworzenie kontrprzykładu.

    5. @axiom1 Znamy się od dziś. Znam Twą przesadę. Z „chLopów” to był ojcec rzemieślnik. Ja z chamów – z wyboru historii. Gdyby moc swej megalomanii @jasny gwint zaangażował w budowę państwa chroniącego mądrze słabych, to Tuska już byśmy nie pamiętali. A ja bym go wspierał mocno, skromnie i dyskretnie. Rżniesz kochasiu głupa nie rozumiejąc moich stwierdzeń kilkakrotnych, że moje porywcze ataki na bandytów groziły mi więzieniem. Ostatnio @j_g ograniczył obrażanie Gospodarzy blogów i komentatorów. Cierpliwy @ET zacytuje zapewne długą listę gorących przymiotników znalezionych w komentarzach @j_g.

    Pieprzenie, że Walicki jest najmądrzejszm z żyjących wyrządza krzywdę mśli lewicowej i czyni Walickiego WIĘKSZYM niż Erazm, Pascal i Kartezjusz – razem wzięci. @j_g wyraża swe przrażenie, że przed śmiercią nas nie uszczęśliwi. I wali taranem słownej agresji. Jego sprawa.
    Nie krwawię, nie rzucam rękawiczki i nie zamierzam zamieniać laboratorium sieciowego na kuźnicę.

    Gdybym był tak przesadny jak Ty @axiom1’ie, to napisałbym, że zrozumiałem: socjaliści są o piekło gorsi niż to jest „w pozorze”. Kiedyś byłem naiwny: na parkanie napisany był rym do zupy. Poglaskałem i drzazga mi weszła. To było przed moim pierwszym wąsem.

    Dziękuję za cierpliwość oraz jej brak, za uwagę i uwagi, za komplementy i ostrą krytkę. Idą złe mokre dni. My naprawdę gramy w łagodnego dupniaka, a wezbrane rzeki pokazują jaka jest róznica między laniem wody a naturą ożwioną i naturą z ludzkim zadufkostwem.

    Wciąz mnie brak dyscypliny odciąga od rzeczy ważnych do klepania w klawisze. Dziś wznowiłem aerobik w basenie.
    Pamiętajcie o parasolach.

    Dobranoc.

  232. Zainteresowanym; jak dziala demokracja.

    Miasteczko Rockport w stanie Massachusetts, jest jak setki podobnych w USA. Wyroznia sie, ze … podaja alkohol tylko z pelnym posilkiem.
    I ono nie jest odosobnione w tym lokalnym „dziwactwie”. (Rozczarowanym polecam Gloucester, kilka mil od Rockport gdzie warto sie upic z rybakami w portowej knajpie. See movie „Perfect Storm”)
    O tym czy i jak alkohol jest podawany i czy jest w sprzedazy wogole, decyduja lokalni mieszkancy. Czy jest dozwolona sprzedaz samochodow w niedziele w stanie X decyduja mieszkancy tego stanu. „Chick-fil-A” jest znana w calym USA z dwoch rzeczy; jakosci i ze jest zamknieta w niedziele, wszedzie. Tak zadecydowal wlasciciel. Jego przekonania religijne sa mu wazniejsze od potencjalnych milionow oraz kazdy z pracownikow, wierzacy lub „gwint” ma niedziele dla siebie, rodziny, a przypadku „gwinta” dla narzeczonego. Stan Pennsylvania ma monopol na sprzedaz alkoholu, w kraju gdzie posiadanie monopolu jest karalne. Czy John Doe moze sie ozenic z „karulem” rowniez decyduja mieszkancy danego stanu.
    Nazywa sie to referendum.
    W stanie California, kto by pomyslal, referendum odrzucilo legalizacje „malzenstw” homoseksualnych, dopiero interwencja sedziego (homoseksualisty) powstrzymala wprowadzenie w zycie. Zawiesil on (sedzia homoseksualista) rezultaty referendum majac watpliwosci czy jest zgodne z U.S.Constitution. Czym obecnie zajmuje sie U.S.Supreme Court. Opinia jest oczekiwana w lipcu (moze pozniej, nie pamietam) i panuje przekonanie, ze Justices zostawia decyzje kto z kim lub z czym sie moze zenic do indywidualnych stanow.
    Tak dziala demokracja, najlepsza na swiecie, nie tylko moim zdaniem. A jej fundamentem jest niczym nieskrepowana swoboda wypowiedzi.

    Kardynal sie wypowiedzial, pan H. sie nie zgodzil i jak narazie to minimum demokracji funkcjonuje. Niech obywatele RP w referendum lub przez swoich wybranych przedstawicieli zadecyduja, a Sad Najwyzszy niech wyda opinie, czy decyzja jest zgodna lub nie z wasza Konstytucja. I sprawa jest zamknieta.

    Panie Hartman, chce Pan zmienic Polske ?
    Sprawa jest prosta. Wystarczy zalozyc partie, przekonac Polakow do programu, wygrac wybory, tj. miec wiekszosc parlamentarna, najlepiej 3/4 i zmienic Konstytucje.
    Wszystko inne jest tylko; blah, blah, blah … i niezdrowa podnieta dla axioNa, mortale, wiesia, magi czy innych sierot pobolszewickich.
    Panie Hartman, trudno mi uwierzyc, ze Pan wierzy iz to Watykan wydaje rozkazy; nawet absolwenci KUL-u wiedza aby „dzien swiety swiecic”. Ciekaw jestem kto nakazal Niemcom „dzien swiety swiecic” ? Martin Luther ?
    Bismarck ?
    A moze Barbarossa … No chyba nie ten austryjacki kapral ?
    Jest chetny z odpowiedzia ?

    Nie macie pojecia jak demokratyczny system funkcjonuje.

    Yooo … Emmanuel !
    Emmanuel Goldenshover !
    Rockport is located in Essex County, MA.
    I got your new jersey … right here … You moron !
    Polack vacationing in US ? Yeah … sure, cleaning restrooms or Jewish joints.

    Dinner is ready. Gotta go.

  233. @ 19.38
    Jak będziesz tak judził, …, licząc na przyszłe apanaże europosła czy innego osła, ssąc ten czy inny cycek tego czy innego kanapowego a równie złodziejskiego ugrupowania, to prędzej czy później wylądujesz w jakimś zapchlonym sztetlu.

    Niekoniecznie w Izraelu, gdyż co ty miałbyś niby tam robić? W nienawiści do Polski nikogo tam nie przebijesz a dorobek filozoficzny masz taki, że akurat na posadę w tamtejszej „Biedronce” wystarczy. I wtedy będziesz chodził jak w zegarku i szabatu przestrzegał i dziękował lokalnemu Jahwe za nie jeżdżące pociągi, autobusy czy samoloty, za zamknięty cały kraj od piątku wieczorem do niedzieli rano. I walił do arabskiego sklepiku po cokolwiek ci w lodówce zabrakło. Bo w twoim żydowskim najwyżej kamieniem w łeb w sobotę dostaniesz. A jakeś kobieta to cię w autobusie jak Murzyna w Ameryce kilkadziesiąt lat temu na ostatnie miejsce pogodnią i za pokazany łokieć dziwką nazwą.
    Kto tam będzie miał głowę na czytanie tych wszystkich zażenowanie budzących wyjaśnień który z twoich promotorów i za którym razem jaką oceną dał tobie na maturze? Czy na koniec studiów, wsio rawno?

    Gdzie ci będzie tak cieplutko jak w Polsce?

    – to niezwykle dosadny komentarz , do wielu felietonów i politycznych komentarzy ukazujących się w polskich mediach .

  234. @Stasieku

    *más allá del charco* to właśnie znaczy po hiszpansku *zza kaluzy*.
    Też martwi mnie nagłe zniknięcie Cynamona .

  235. Bardzo mi sie podoba pomysl zamykania w niedziele kosciolow, przeciez ksiadz tez czlowiek, dlaczego ma w niedziele pracowac? A dzieci ksiedza tez by chetnie na spacerek wyszly z tatą, dzieci to lubią.

  236. Prof Czapinski jest klamca.

    Po ’cudownej transformacji’ do tzw wolnego rynku i rzekomych innych wolnosci, co moze robic polski professor psychologii ???

    Moze tylko zmywac gary.

    Jest oczywiste ze Czapiski siedzi na panstwowej posadce i wychwala rezim oraz rzekome cuda transformacji. Bo innaczej wyleci na bruk. Wtedy zmywanie garow na wolnym rynku bedzie jego jedyna opcja.

    Wywiad jest aktem szokujacej propagandy. Oh, jacy szczesliwi sa policy. 70% zyje w biedzie, z 2.5 mln bezrobortnych w Polsce, 2 do 5 mln na emigracji. Tylko w czasie IIWS Polska stracila wiecej ludzi. Jaki bogaty jest ten kraj z 900 mld zl dlugu publicznego,…..

    To typowe stanowisko polskiego lajdaka.

    Pomimo tak licznej armi przedstawicieli nauk spoleczno-humanistycznych stosunki spoleczne zeszly do poziomu dzikiego bydla.

    Dziennikarskie pokractwo, rezimowa cenzorka Joanna Ciesla ocenzurowala ten komentarz. Co symbolizuje realia tzw ‘wolnej’ Polski.

    **http://www.polityka.pl/psychologia/okiemeksperta/1544553,1,cwierc-wieku-wolnosci.read

  237. @stasieku
    Chlopie ociemnialy, widac ze nie dorosles do demokracji. Zamiast tu podzegac do ograniczania wolnosci wypowiedzi na pewno znajdziesz wiecej satysfakcji przerzucajac gnojowke na plebani. Tam twoje miejsce.

  238. @axiom1. Masz jakieś podstawy do kwestionowania tych wyników Prof. Czapińskiego? Jeśli masz dostęp do badań przeprowadzonych przez inny ośrodek badawczy (socjologa) na ten sam temat i się różnią, bardzo chętnie je zobaczę. Jeśli nie, podaruj sobię tę retorykę otumanionego frustrata i chama, którym przecież nie jesteś, mam przynajmniej taką nadzieję… Obrażasz ludzi człowieku, w dodatku osobę z pewnym tytułem naukowym, który pewnie nie czyta tego blogu i nie może się obronić. Ty póki co jestes „łajdakiem”, który, jak kundel, ujada w łydki, myśląc że swoimi rzygowinami otworzy ludziom oczy.

  239. @Lewy
    Właśnie dlatego skojarzyłem.
    Przez 7 lat pracowałem w Hiszpanii.
    Ściskam, do zobaczenia

  240. @Rafał Kochan
    Przypominam hasło „nie karmić trolla!”
    Serdeczności

  241. @Kochan
    Widac ze dotknelem senda sprawy.
    Zapewne jestes przedstawicielm klasy pasozytniczej na utrzymaniu budzetu czyli podatnika w rzekomo liberalnej ‚wolnej’ Polsce. A przeciez jezeli czegos ‚rynek’ nie wymaga to nie powinno istniec.
    Propagowanie klamstw rezimu jest rowniez twoim obowiazkiem.

    Ja niestety nie moge ci pomoc. Tego co napisalem @8.31 nie da sie dalej przetlumaczyc na polski.

  242. @stasieku. Pamiętam o tym haśle, ale być moze biernosć jest pokarmem dla pewnego typu umysłowych impotentów…

    @axiom1. A ty czyim jestes utrzymankiem? Czyżbyś był zafajdanym robolem ze smarkiem pod brązowym nosem, który liże tyłki obleśnych pań i panów? Moim obowiązkiem jest coś, co nawet nie śniło się w twojej zakutej pale, której śmierdzi z uszu. Nie musisz mi w niczym pomagać, wystarczy byś oskarżenia popierał konkretnymi faktami. Póki tego nie zrobisz, będziesz na wieki wieków wzbudzajacym politowanie biednym kundelkiem….ale przecieżnie chodzi oto przyjacielu mojej kozy, by sie teraz bejsbolami okłądać po głowie. Pewnie w następnym komentarzu srogo mnie sponiewierasz epitatami, dodając sobie dzikiej satysfakcji z dobrze spełnionego, katolickiego obowiązku. Podpowiem ci tylko, że to do niczego nie prowadzi. Bo okładać się gównem można zawsze i wszędzie i nonstop. Tylko po co? Napisałeś krytyczny tekst na temat badań Czapińskiego, podeprzyj się czymś, tylko nie bejsbolem…

  243. Pozdrawiam serdecznie wszystkich, dla których 4 CZERWCA jest świętem 🙂

    Mag, Lewy,
    znam już godzinę przyjazdu do stolycy. Na spotkanie mogę się stawić 13. 06 o godz 17.
    Czy zamiast rozdroży możemy wybrać okolice skrzyżowania? Co sądzicie o szczęsliwych godzinach w barze?
    http://www.poloniapalace.com/restaurant-pl.html
    Jak nie będzie pasowało to miejsce, możemy się przenieść gdzie indziej.
    @stasieku, a może i Ty zechcesz zaszczycić?

  244. Wczorajszy, wiadomy, post nie zasługuje na komentarz. Z oczywistych względów.
    Moim zdaniem Gospodarz, zachowując rozsądny balans pomiędzy kulturą a cenzurą, powinien bardziej dbać o swoje gumno 👿

  245. uzywam blogi aby dowiedziec sie troche o Polsce , dziwna metoda
    ale naprawde interesujaca , ale
    Te wiadomosci to nieprzyjemnosci .. /krotko cicho i uciekac /

    Pozdrawiam

  246. Matylda 9,53. Czy mogłabyś uściślić, dla kogo to 4 czerwca jest świętem? Czy Jaruzelski i jego ekipa, twórcy i organizatorzy tego wydarzenia także mogą świętować? Na razie włóczą ich po sądach i prokuratorach, znieważanych i opluwanych. Czy świętują także emigranci gdzieś w zmywakach, bezrobotni, wykluczeni, 800 tysięcy dzieci głodujących, 6 milionów żyjących w nędzy, eksmitowanych na bruk, nie czytających, ogłupianych przez prymitywne media, czekających latami na zabieg, ci z PGRów, absolwenci uczelni bez szansy na pracę, kto jeszcze? Z pewnością świętuje Tusk, Wałęsa, Komorowski, Grad za 110 tys.mieś. i Ty.

  247. ***Zakres usług pokaże żwioł – to sie wi i rozumi.
    A moja lubi długodzinny szoping piątek świątek.

    WyłĄczam odkurzacz. Bolda nie.

    Zbuntowany klawisz Y nie może się doczekać miłosierdzia gminy. Gdzie przyczyna? Taka gmina!

    Czy po kongresie znajdą zatrudnienie w e-Politce lewicujący webmasterzy łagodzący skutki aktywności bezpożytecznych idiotek oraz usuwający bełkot szkodliwych idiotów?***

    Powyższy tekst pochodzi z różnych komentarzy staruszka, pozornie najmądrzejszego informatyka na blogach Polityki. Przeniosłem go do ramki metodą „zaznacz, kopiuj, wklej” i zginęły oryginalne boldy i itallic’i. Ja tego nie rozumiem, ale też nie potrzebuję. W oryginale jest takie urozmaicenie, że w dwóch linijkach staruszek musiał chyba wklepać 12 braketów, mnóstwo slashów … i zabrakło chyba jednego znaczka.
    Tak jak sekretarz partii mówił kiedyś o styropianie – „nie zmam człowieka, którego by władza nie zdemoralizowała” to ja mogę to parafrazować na „nie znam blogowicza (ambitnego), który tego błędu nie popełnił”. Nie rzucam więc kamieni.
    Staruszek ma jednak konkurenta w swej mądrości informatycznej – zachwiał się jego tron!
    To PS., który zdołał bez pomocy moderatora złamać bold, zastępując go nieco dziwną czcionką (arial małe?).
    Po kilku próbach udało się jemu złamać bold, ale tylko lokalnie. „Choroba”, spowodowana przez staruszka trwa nadal, ale mnie to cieszy. Łatwiej mi to czytać, dużo łatwiej niż itallic, to jest zaraza dla mojego wzroku.
    Wydźwięk całości jest pozytywny. Prawdziwy Fachowiec, który popełnia błąd jak krwawy amator, czasem bywa potem jakiś czas bardziej pokorny. To chyba dotyczy też staruszka, bo dłuższy, merytoryczny komentarz po tej wpadce, był prawie bez dziwactw i nawet wszystko zrozumiałem!!!

    Dyskusja o właściwym sposobie spędzania niedziel jest już tak bogata, że chyba niewiele mogę dodać. Chciałem tylko lekko sprostować błędne mniemanie o handlu w RFN. Jest jak w bajce: Dawno, dawno temu, prawie do obecnych czasów, handel był zakazany i w sobotę i w niedzielę. Kto nie zadbał w piątek, głodował do poniedziałku, a obiady miał w chińskich i tureckich restauracjach (tu trochę fantazjuję, bo mogli przecież pościć, bo samą hostią się nie naje). Powód nie był absolutnie świętoszkowato-religijny, a związkowo-zawodowy. Odebrano pracodawcom szansę wywierania szantażu na pracownikach. Było to w okresie, gdy brakowało rąk do pracy i ściągało się Gastarbeiterów, więc groźba zwolnień w handlu nie istniała – w dokładnym przeciwieństwie do obecnej sytuacji w Polsce.
    W międzyczasie Niemcom (konsumentom, a więc wszystkim!) przestały się podobać te zakazy i zaczęli powrót do sensowności małymi krokami. Najpierw zrobili tzw. „długie soboty” – w piątki!!! Nazewniczy idiotyzm, ale zwiększył szanse na zaopatrzenie się w artykuły pierwszej potrzeby do późnych godzin w piątki (po pracy). Równolegle pojawiła się możliwość zakupu „szwarc, mydło i powidło” na stacjach benzynowych przez „ponad” 24 godziny na dobę (jak czas pracy lekarzy w Polsce). Z tym bywały pierepałki, bo paleta produktów oferowanych wydawała się zbyt duża jak dla turystów.
    Od kilku lat soboty są wszystkie handlowe i przebąkują nieśmiało, a może by też niedziele? Na to trzeba jednak powoli przygotować obywateli i związki zawodowe.

  248. @jasny gwint
    4 czerwca o godz. 10:17

    Przeważnie zgadzam się z Twoim optymizmem – trudnym do odróżnienia od skrajnego pesymizmu, ale mogłseś sobie podarować ten króciutki dopisek – szpileczkę.
    Poza tym trzymam się powiedzonka:
    „Ob Opti-, ob Pessi-, auf jeden Fall -Mist”!

  249. @Kochan @9.44
    Przedstawiciel zapyzialej polskiej inteligencji stawia mi wymogi.

    Gigantyczna armia przedstawicieli nuk spoleczno-humanistycznych w Polsce rozsiana w przeroznych komorkach ‚badawczych’ zaminienionych w podporki propagandowe rezimu pobiera kase kazdego dnia, kazdego miesiaca i juz przez 24 latata. A co wyprodukowali ???

    A stosunki spoleczne zeszly juz dawno do poziomu dzikiego bydla.

    Tak jest w Polsce po ‚cudownej transformacji’, juz dawno nie ma spoleczenstwa.

    Tzw profesor Czapinski, przedstawiciel pasozytniczej klasy, psycholog, w wywiadzie z Joanna Ciesla nie przedstawil zadnych defincji ‚szczesliwosci’ polakow ani ‚zamoznosci’ polakow ani ‚wolnosci’ polakow. Ani nie przedstawil zadnych z miar tych dobrodziejstw po tzw cudownej transformacji.

    Bo takich nie ma pomimo istnienia gigantycznej armi spoleczno-humanistycznych pasozytow zaparkowanych w niezliczonach osrodkach ‚badan’ ktore juz kosztowaly dziesiatki milardow zl w ostatnich 24 latach. Bo po prosta ta armia nic nie wytwarza, tj poza klamstwem na polityczne zamowienie.

    A tu Kochan chcialby zebym to ja poparl polska ponuro-szara rzeczywistosc przedstawiajac ‚dowody’ na swoj wlasny koszt. Bo Kochan oczywiscie nie ma pojecia czego wymagac od rzadu i instytucji rzadowych. Im placi podatki a chcialby zebym to ja pracowal.

    Bo Kochan po prostu za glupi by zdawac sobie sprawe co to znaczy; dlug publiczny 900 mld zl. dlug gospodarstw domowych 760 mld, dlug samorzadow 65 mld zl, dlug handlowy 63 mld zl, zobowizania ZUS 2.2 bln zl !!! plus niezliczone dlugi przeroznych agencji jak drogowej,…

    A na szczycie piramidy niechlujstwa dyktator Donek Tusk, bez wymaganego wyksztalcenia, bez doswiadczenia, nawet kiosku Ruchu nie prowadzil.
    Oczywiscie Kochan rowniez nie wie co to znaczy. Jakie to ma konsekwencje. Taka ta zapyziala inteligencja. Nie z tej Ziemi.

  250. @Matylda
    4 czerwca o godz. 10:00

    Matyldo!
    Nie pisze się „gumno” tylko „gówno”!!!

  251. jasny gwint
    4 czerwca o godz. 10:17,
    Ciebie również pozdrawiam z okazji święta 4 Czerwca 🙂

    Świętuję zbiorową mądrość Polaków, dzięki której dokonali BEZKRWAWEJ przemiany ustrojowej. Odczuwam głęboką wdzięczność i radość z tego powodu, że obyło się bez wersji bałkańskiej. Że był to początek „jesieni ludów”. Że nie spalono mi domu, nie zabito rodziny. Może dla Ciebie to nic, ale dla mnie więcej niż dużo.

    Nie znam drogi do Krainy Szczęliwości, podobno w Niebie będzie bardzo dobrze. Ale inne przekazy mówią, że „wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma”. 😉

  252. Antonius
    4 czerwca o godz. 10:33,
    ależ @Antoniusie, jak się nie pisze, jak się pisze 😉 🙄
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Gumno

  253. Przed chwilą wysłuchałem na radiowej „trójce” stary utwór Tomka Lipińskiego i jego TILTU „Runął już ostatni mur”… I pomyślałem sobie, jakże przewrotne jest to nagranie, szczególnie jego tekst. Zmiany z przełomu lat 80. i 90., jak się okazuje, wcale nie zasypały podziału społecznego w Polsce. Za tzw. komuny społęczeństwo było podzielone na tych uciemiężonych, prawdziwych patriotów, i na tych, co to byli zdradzieckimi „czerwonymi pająkami”… Od dwudziestu przeszło lat podział dalej pracuje. Teraz jest grupa „prawdziwych patriotów”, zwiazana z kościołem oraz strzeżeniem rzekomo uniwersalnych tradycyjno-konserwatywnych wartości zantagonizowana z liberałami, lewakami i inhnym postmodernistycznym pomiotem, który w dupie ma wartości patriotyczne. No i rodzi się pytanie, czy tak to pozostanie już? Staram się być realistą i wiem, że na całym świecie obecnie przebiega podobna granica podziałów społecznych opartych na zbliżonej konfrontacji swiatopogladowej i nie powinienem oczekiwać jakiegoś szczególnego pojednania w Polsce. Ale gdzieś indziej aztak bardzo ludzie skaczą sobie do gardeł? Czy u nas czasem ta tendencje się nie nasila? Czy jest jakiś sposób na powstrzymanie tego? Bo o cofnięciu nawet nie myślę…

  254. Matylda pisze; „Świętuję zbiorową mądrość Polaków, dzięki której dokonali BEZKRWAWEJ przemiany ustrojowej.” W ten sposób to TY i ja możemy świętować, gdyby rzeczywiście chodziło o wszystkich Polaków. Rzecz w tym, że od razu przynajmniej połowie Polaków tę radość świętowania odebrano, rozpętując cały aparat kłamstwa, znieważania, zohydzania, opluwania, szykan, eliminacji, ścigania i wykluczania. Mają do tego specjalną agendę rządową, kosztowny IPN. I komu tu świętować? W ten sposób jest to święto swoich, zgarniętego zwycięstwa Polaków, które przyniosło im w rezultacie klęskę, wstyd i cofnięcie cywilizacyjne.

  255. @axiom1. A ty nie jestes przedstawicielem tej „zapyziałej inteligencji”? Gdzie ty się wykształciłeś i jak? Zasady są takie jedyna „krynicą mądrosci”, że dowody badań zbija się innymi badaniami lub innymi dowodami naukowymi. Jako inteligent „pierwego sorta”, powinieneś znać takie oczywiste oczywistości. Póki co to ty uprawiasz infantylną propagandę, bredzisz o kioskach ruchu, biedzie i czort wie czym jeszcze. Powiadam tobie „yntelygencie”, nie godzi się, oj nie godzi…

  256. jasny gwint
    4 czerwca o godz. 11:01,
    nie jestem ślepa i widzę ciemne strony transformacji.
    Niemniej należę do tych, którzy potarfią się cieszyć z każdego dobra. Dlatego dzisiaj świętuję.

  257. @Antonius z uporem w kulturze NAJ.
    Skala mu się wcześnie skończyła i Michała Kleibera nie zastąpi.

    A dla niego to ja nie będę rozrzedzał Kondensat Bosego-Einsteina i prezentował wyniku rachunku zaburzeń.

    Inne afektywne skutki zbyt cichej burzy oklasków obserwujemy w wystąpieniach Grzegorza Kołodki. Jego też się nie poprawia.

    Gdybym na komentatorach blogowch chciał się wyżywać za doznane krzywdy losu w skali @Antoniusowej, to by mnie Arcycesarza zbanowano.

    Wygra Serena dając kolejny bezczelny policzek białej rasie mającej żal do Projektu Inteligentnego za niedoróbki i preferencję niearyjczyków … @Lewy i @Antonius zażyją (produkt lokowany) ranigast.

    Zdrowia więcej, bo na inne przyrosty jest chyba za późno.

  258. Polska nigdy nie będzie znaczącym krajem, dopóki nie będzie mówiła własnym głosem, w tym szczególnie dopóki religia dominująca nie będzie polska

  259. B’nai B’rith realizuje przez Pana Harmana swoje interesy ?

  260. Pan Hartman widzi w tym rękę Kościoła, a czyją ręke Pan widzi w tym, że podobne zakazy funkcjonują w Niemczech, Austrii,Holandii, itp ?

  261. @Matylda
    Co do miejsca spotkania ,to moze być, chyba , że mag miałaby jakąś inną propozycję.
    Przyłączam sie się z radością do świętowania 4 czerwca, mimo tego że ..tę radość świętowania odebrano, rozpętując cały aparat kłamstwa, znieważania, zohydzania, opluwania, szykan, eliminacji, ścigania i wykluczania.

  262. Matylda
    Ja 4 czerwca świętuję również.
    Mimo, że podobnie jak Ty, widzę ciemne strony tzw. transformacji. I nikt przytomny nie twierdzi, że nie popełniliśmy kosztownych błędów.
    To był skok na głęboką wodę. Wiadomo, że wypływają wtedy na wierzch różne męty i w ogóle mętnej wodzie daleko do krystalicznej toni.
    Dlaczego świętuję, napisałam na blogu Passenta. Jeśli kogoś to interesuje, może tam skoczyć.
    P.S. Matyldo, ja bym jednak obstawała przy Placu na Rozdrożu (też skrzyżowanie) i tamtejszej kawiarni-restauracji-barze. Ze względu na piękne okoliczności przyrody (Ogród Botaniczny, Łazienki). Też centrum, ale nie sam hałaśliwy środek, choc sam Palace Polonia to szacowne miejsce i jakoś tam kultowe (w swoim czasie samotna wyspa w morzu ruin).
    Nie wiem, co na to „nasze” chłopy.

  263. „Uprzedzając pytanie „ile ci żydzie zapłacili za lobbowanie na rzecz supermarketów?”, uprzejmie informuję, że od za…nia. I to od razu w szeklach!”

    :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Halwa !! :))

  264. Najpierw Polacy swietowali Boze Cialo widzialam w tv ,potem w niedziele
    swietowali z prezydentem /sw. Bobola nie pamietam / dzisiaj swietuja
    dzien trasformacji.. .Wszystkiego najlepszego …
    /oczywiscie w takiej sytuacji napewno trzeba pracowac w swieto./
    ..a kto tu myli alzheima z merlotem weekendowym …
    Pozdrawiam
    ps.
    .. nikt sie nie wyzna ,a to jednak ojczyzna …

  265. staruszku
    Od pewnego czasu korci mnie, by zareagowac na jakiś Twój kolejny wpis.
    Powstrzymuje mnie to, że pewnie spotkam się z wielosłownym oratorskim i bardzo emocjonalnym odporem.
    Ale niech się dzieje wola nieba…
    Otóż zadziwia mnie skala Twojego egotyzmu i przewrażliwienia, która od pewnego czasu wyraźnie wzrosła. Tak jakbyś w ogóle stracił dystans do samego siebie.
    Przeciez pamiętam Twoje różne dowcipne i sympatyczne przekomarzanki na różne tematy z Lewym, Cynamonem czy chocby ze mną.
    Teraz bierzesz wszystko na własną klatę, węsząc wokół spisek podważający Twoje kompetencje np. komputerowe, rozleglą wiedzę w różnych dziedzinach itp.
    A jednoczesnie dajesz w niezbyt miły sposób do zrozumienia, że blogowicze nie dorastają do Twojego poziomu myślenia abstrakcyjnego, nie chwytają sensu Twoich wyrafinowanych dygresji, skojarzeń itp.
    Piszę to w najlepszej wierze/ intencji, po nie poznaję dawnego trochę „szalonego”, tryskającego werwą staruszka, dziś zgorzkniałego i mającego za złe. Tak ogólnie.
    Tako rzekłam.
    Najwyżej spuścisz mnie z wodą.

  266. Oto jedna z sytuacji. Polskie realia zmuszania do akceptacji rezimowego klamstwa. Pracujesz w administracji musisz myslec jak wodz naczelny dyktator Donek Tusk i jego sludzy ministrowie ktorych starannie wybral tak aby nie zagrazali mu swymi zdolnosciami. Ci z koleii marzucaja jak masz myslec w ministerstwach. I tak dalej az do sprzataczki. Tak bylo w Chinach za czasow Mao.

    **http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,14032827,Urzedniczka_ministerstwa_powiedziala_o_brakach_w_polskim.html#MT

    Jest to sytuacja absoultnie nie do wyobrazenia w krajach ajk USA lub Brytania,…
    W demokratycznym kraju rzad i administracja to oddzielne stada.

    Polska jest tyrania czlowieka ulomnego. Skutki widac wszedzie. Np tzw profesor Czapinski w wywiadzie dla Polityki (obecnie) to oczywista podpora klamstw rezimu. Bo by wylecial z posadki gdyby mial charakter. Nawet inteligencja demonstruje skurwienie totalne.

    Niech to ktos dalej przetlumaczy Kochanowi.

  267. Fajny felieton. Hartman w wersji hard albo „po zmroku”. Zabawne i mocno złośliwe, ale celne, podsumowanie postulatów zawodowych katolików zasiadających w polskim sejmie. Zasadniczym rozwiązaniem problemu będzie wypowiedzenie konkordatu.

  268. @mag

    Wzywałem do pokory. Bezskutecznie.
    Uwielbiasz naparzankę – Twoja sprawa.

    To, że nie jesteś obiektywna to Twoja sprawa.
    Gdy zostaniesz skąpana w „naj …” to zaczniesz blokować cudzą napastliwość.
    Ja Ciebie nie zamierzam w jakikolwiek sposób naprawiać albo karcić.
    Ty się poprostu znudzisz narkomanom agresji …

    Jakiekolwiek masz cnoty i mądrości, to one nie obronią Cię przed odrzuceniem jak przedmiotu przez tych, którym się znudziłaś.
    Ci którzy Ci piją z dziubka i których miód spijasz.

    Niczego Ci nie zarzucam. Od niczego Cię nie odcinam.
    Bedę milczał, gdy będziesz pytała: „Czymże wam zawiniłam …”
    Bo taki jest los bogatek w polu pustułek.

    Najczęściej wychodzi na moje, tylko trzeba poczekać.
    Nie zamierzam dalej zabrudzać Twego horyzontu i rozczarowywać Cię …

    Zdrowia życzę.
    Przyjaciół spadających jak manna z nieba …
    O naiwna, naiwna …

  269. Staruszek
    Potwierdziły się moje najgorsze przypuszczenia. Ktoś Cię chyba, staruszku , podmienił.
    Też Ci zdrowia życzę i – naiwnie – powrotu do siebie.

  270. mag
    4 czerwca o godz. 13:33 nie jest w stanie pojac, ze Staruszek jest najwiekszy (nie przesadzam) w blogosferze, mimo ze czesto go nie rozumiem. Z pewnoscia wiekszy od M a g…..
    Saldo mortale

  271. Matylda
    4 czerwca o godz. 11:07 jasnowidzka widzi ciemne strony transformacji. Kto(co) to jest Transformacja?

    Saldo mortale
    PS
    Odp. My wszyscy………

  272. @Rafał Kochan, o 9:44.
    Twój tekst, adresowany do tego pętaka spod ciemnej gwiazdy, zaimponował mi formą i ładunkiem emocjonalnym. Nie uśmiechaj się, wiem, że w takich sytuacjach mamy ochotę dać w ryja a przynajmniej bluzgnąć.
    Grasuje ta menda na blogach Polityki do lat, kiedyś pod nickiem „mentor” coś podobnego się pętało („dyktator Donek” to znak rozpoznawczy). Gospodarze pewnie go traktują, jako osobliwość. To taki Macierewicz blogowy.

    Piszesz niepewnie, że „być może bierność jest pokarmem dla pewnego typu umysłowych impotentów…” a ja myślę, że oni przeżywają orgazmy po każdej, wywołanej odpowiedzi.

    Pozdrowienia, oglądam Agnieszkę

  273. ….Na to trzeba jednak powoli przygotować obywateli i związki zawodowe….pisze Antonius wierzac zapewne w sile wyzsza lub ONYCH. Antonius ociera sie o rydzykowy spisek martwiac sie niemieckim handlem. Mam pytanie do Antoniusa; dlaczego banay sa b. tanie w Niemczech, nei tylko w Aldim?
    Saldo mortale

  274. mag
    3 czerwca o godz. 21:05 pisze M a g, ze sie tu „udziela” cokolwiek to znaczy…Faktem jest, ze Ma g sie nudzi niemilosiernie….
    Saldo Mortale
    PS
    Pozdrawiam Ma g oraz pozostalych Lizakowych Ludzi……..

  275. Piękna idea. Kościoły pozamykane w niedzielę.

  276. @Matylda
    Miejsce Matyldo wybrałaś „centralne”, myślę, że ustalimy szczegóły podczas spotkania we wtorek na Rozdrożu, 11 czerwca.
    Ciekawość osób piszących na blogach Polityki, rozbudzona wizytami emigrantów blogowych, jest czymś doprawdy wzruszającym, ale chyba normalnym.
    Na razie

  277. Droga p.Mag nie wszystko mozna „uglaskac” …
    Chodz Pani najlepszy duch polskiej rzeczywistosci,naprawde najlepszy …
    Pozdrawiam
    PS. tak a`propo rozmowy…

  278. A szpitale? czy to po bożemu, żeby w niedzielę odrywać od rodzin pielęgniarki i lekarzy. Przecież oni tam siedzą tylko po to żeby się przeciwstawiać woli boskiej !

  279. Ciekawe, ze na prawde madrze argumentujacy, ciekawie i dowcipnie piszacy i nieagresywni tacy jak mag, antonius czy Cynamon staja sie obsesja jakichs dziwakow w rodzaju staruszka czy ETa.
    Ja to mam szczescie, ze nie wpadlem im w oko. Widocznie nie argumentuje madrze, nie pisze ciekawie i jestem agresywny.
    Troche sie pomizdrzylem, ale probuje sobie ten fenomen wyjasnic.

  280. ….W Niemczech, które mimo wszystko trudno nazwać sklerykalizowanymi niedziela jest dniem wolnym od pracy i świat się nie wali, ……pisze ktos zapominajac, ze to wlasnie kosciol i zwiazki zawodowe maja na to wplyw na Taki stan rzeczy, z wyjatkami np. dworce kolejowe i stacje benzynowe zarabiaja nie tylko na sprzedazy biletow czy benzyny…….

  281. Bohaterscy więźniowie gułagu. Same kraty i druty kolczaste. Skrzętnie pochowali butelki i inne dary. http://torun.gazeta.pl/torun/51,48723,14033505.html?i=25
    Warto wspomnieć o profitach wolności. W nowej Trybunie właśnie opisano kulisy prywatyzacji ZELMERU. Jak miliony przepłynęły do kieszeni prominentów, może wielu tych z fotografii. Wolność kosztuje.

  282. @Lewy
    Słusznie zauważyła mag, że ze staruszkiem coś się stało. Jego drażliwość osiągnęła stan uniemożliwiający rozmowę. Spaskudził staruszek już 5 razy blog „en passant”, teraz tylko Antonius się cieszy boldem w „loose blues”. Mnie wytłuszczenia są potrzebne do podkreślania jakiegoś zwrotu, frazy. Kursywę stosowałem do cytatów.
    TO zaczął przypuszczać, że to może jakaś „mania”.

    Czasami myślę, że odejście z blogów Kartki z podróży było dla staruszka czymś takim, jak odcięcie pępowiny dla noworodka. Tylko noworodki zwykle mają po odcięciu pępowiny pierś matki.

    Rozglądałem się za piersią dla staruszka na blogach, liczyłem na mag, ale i Ona w końcu nie wytrzymała.

    To wszystko napawa smutkiem, poznałem staruszka osobiście, ciekawie się nam gadało, winko wypiliśmy…
    Nara

  283. @staruszek
    Szanowny staruszku, gdybyś chciał coś agresywnego i adresowanego do mnie napisać, to przyjmij do wiadomości, że ostatnio nie rozumiem 80% Twoich tekstów.
    Powiesz, że człowiek głupieje na starość – odpowiadam: może głupieje, ale na pewno staje się coraz leniwszy.
    Bądź zdrów!

  284. Dlaczego cały czas wciska się kit, że ludzie w sklepach pracują non stop? Przecież to jest klasyczny układ z ruchomym wolnym. Pracownik w sklepie/hipermarkecie pracuje pięć dni w tygodniu. Jak w kinie. Jak w restauracji. I jak ma jedną niedzielę roboczą to drugą ma wolną. Oczywiście jest jeszcze opcja: wszystkie niedziele wolne i wszystkie dni w ogóle. Na bezrobociu.

  285. PS. (Polonio-Sawo?)
    Nie dziwi mnie, że blogowsko, jako takie, jest zbiorem ludzi o różnych, czasem skrajnych poglądach i temperamentach, którzy chcą się po prostu wypisać (albo popisać) a nawet wykrzyczeć, gdy coś ich boli.
    Nie jest to chyba tylko polska osobliwość.
    Kiedyś, gdy byłam jeszcze czynna zawodowo, zastanawiałam się nieraz, dlaczego do redakcji przychodzą tabuny listów?
    Kto „normalny”, w potocznym rozumieniu tego słowa, zawraca sobie i innym głowę jakąś grafomanią? Pomijam listy stricte interwencyjnie, które nieraz mogły odnieść skutek, bo redakcja daną sprawą się zainteresowała i w czymś nawet pomogła.
    Przeciez to wymagało pewnego wysiłku i kosztów. Kupić kopertę i znaczek, wrzucic list do skrzynki.
    Dzis funkcję takiego „ścieku” przejął internet. A że wystarczy tylko usiąść na tyłku i odpalić kompa, to zjawisko „korespondecji” stało się powszechne. Tym bardziej, że chroni cię anonimowość. Redakcje zazwyczaj wrzucały anonimy do kosza.
    Ponadto internet uzależnia bardziej niż kartka papieru.
    W życiu nie napisałabym kiedyś listu do redakcji, a teraz – inna sprawa, że mam po prostu więcej wolnego czasu – też latam po blogach.
    Pozytywy jednak są. Można poznac fajnych, ciekawych ludzi, a od różnych porąbanców trzeba się opędzac jak od uprzykrzonej muchy, albo nie reagować.
    Pozdrawiam ciepło.

  286. @stasieku

    Dziękuję za miłe wspomnienie.

    Brak pokory polega na tym, ze za żadne skarby po kwadransie nie napisze się „nie rozumiem”. Po kilkunastu miesiącach – to za późno.

    Upór z jakim pisane był pod moim adresem zlośliwości był i jest traktowany przez innych jako „fajna” zabawa. Przeze mnie jako chamstwo.
    Pisanie nieustanne o mnie „najmądrzejszy” ponoć jest zabawne.

    W jednym z ostatnich komentarzy ostro zaszydziłem z doktora fizyki, który nieustannie nazywał mnie najmądrzejszym. Nie udało mu się przez trzy lata wyjaśnić dlaczego samoloty spadają i będzie to jeszcze bardzo długo wyjaśniał.

    Zarówno piąty stan skupienia którego nie będę rozrzedzał, jak i Projekt Inteligentny były pomyślanę jako zabawa kabaratowa adresowana do osób, które nie reagują na jakiekolwiek elementy nauk ścisłych jak Masaj na tran. Jeśli masz w otoczeniu kogokolwiek kto liznął fizki, to poproś go, aby ocenił komentarz z rozrzedzaniem uzgodnionego pędu nierozrzedzanego czy jest śmieszny.

    Za późno na tlumaczenie 4/5.
    Pisałem wielokrotnie: wyrastałem wśród ludzi używających zwrotów:
    „Przeraszam jeśli urazilem.” oraz „Nie wszystko muszę rozumieć”.

    W jednym z komentarzy opisałem liczby które sie nazywają, w tym liczbę Eulera. W 1934 roku matematyk pośrednio wskazał które liczby są przestępne. Klasa tch liczb nie ma nic wspólnego z 29-m lutym oraz kodeksem karnym.

    Wielowiekowe tworzenie pojęcia liczby trwa i każdy może sobie przypisać teraz liczbę przestępną. Mnie to śmieszy. Ciebie nie musi.

    Liczba pi nie ma nic wspólnego z Pitagorasem, została nazwana pi przez Eulera i nazwana ludolfiną oraz wyryta na nagrobku
    Ludolph’a van Ceulen jako
    3,14159265358979323846264338327950288

    Wmienionych dwóch uczonych ma liczby własne.
    Po 1934-m mozna sobie byc może opatentować nazwę jakiejś liczby przestępnej i taki autor patentu szans na czlonkowstwo wśrod prawych i sprawiedliwych raczej nie ma.

    Przepraszam Cię za wszystkie trudności i nie wierzę, że będziesz żył wśrod ludzi których w 4/5 rozumiesz. Aż tak dobrgo wyniku nie osiągniesz. Jeśli już będziesz wszystko i wszstkich rozumieć, to sięgnij po coś z dorobku Antoniego Kępińskiego.

    Nie mam urazów i ran po serii nieporozumień blogowych.
    Wszystko co pisałem jest wobec mnie zrozumiałe.
    Gdybyś spotkał kogoś kto rozumie całkowicie „Sen nocy letniej”, to się oddal, chba że dzieci już odchowane i na równowadze swego ducha Ci juz nie zależy.

    Moje rozstanie z kręgem znajomych blogowych Kartki z Podróży nastapiło po pytaniu skierowanym do mnie: „Za kogo ty się masz?”
    Za ścierkę do wycierania gęby przez empatycznych i nie stwarzajacych trudności w rozumieniu napewno sie nie mam.

    Dziekuję wszystkim za cierpliwość. Zbytek łaski.
    Dłużej i więcej tej łaski nie potrzebuję.
    Mam prośbę do Ciebie @Stasieku i do @TO.
    Badźcie dyskretni i nie upuwszechniajcie wieści o mnie których nie znaliście przed naszym spotkaniem na Placu na Rozdrożu.

    Uwierzcie mi! Nie czyncie na siłę: „A z drugiej strony …” .
    Proszę …

    Wszelkiej pomyślności życzę – szczerze!
    Jestem otoczony wyrozumiałością, nie cierpię na napady depresji jak to było z KzP i nie mam poczucia krzywdy.
    Nie martwcie się mną w swojej dobroci …
    Jestem kotem chodzącym swymi drogami …

  287. @staruszek. Ostatnim zdaniem kupiłeś już mnie całego 🙂 Mam nadzieję, że jednak od czasu do czasu jakiś komentarz popełnisz? Ja tam jestem fanem tego typu retoryki, którą uprawiasz, a która przypomina mi ocieranie się o zmurszałą kozetkę, stojącą w ciemnym rogu Biblioteki Ambrozjańskiej. Pozdrawiam!

  288. Jeszcze troche i Hartman bedzie chcial adoptowac ksiezy zeby móc ich „wychowywac” w duchu „pojednania”. Pod haslem : „zatancz Majufesa a dam tobie pare szekli na bilet do kina” 😉 ! Coraz weselej na tym forum a bedzie jeszcze bardziej zwarzywszy panike w oczkach Czapinskiego i innych luminarzy lewactwa. No i tych których „meczy widok bialego katolika w metrze” (siksa od Passenta) !

  289. @murator. Załóżmy, że jestem lewakiem. Wyobraź sobie, że nie mam żadnej paniki w oczach. Wręcz przeciwnie! Nie mogę się doczekać, gdy twoi brązowo-czarni faworyci dorwą się do chlewa. Wiele oddałbym, by wtedy móc patrzeć, jak twoje dobre samopoczucie z każdym dniem blaknie, czyniąc z ciebie jeszcze większego frustrata niż jesteś. Mi jest bez różnicy, jakie zabarwienie będzie miała władza. Nie mam i mieć nie będę (z wyboru, nie konieczności) żadnego potomstwa, zatem nie groźne mi są sytuacje, gdy moja córka lub wnuczka będzie zlizywać śmietanę z kolan katechetom lub księżom podczas frywolnym zabawom o plebejskim charakterze, co będzie prawdopodobnie wkrótce powszechnie akceptowalne.

  290. Oni nas urządzą. Jest tam i Jacek Rostowski i inni oszuści, ale brak Sikorskiego. http://www.globalresearch.ca/who-will-be-attending-the-bilderberg-meeting-what-will-be-discussed-behind-closed-doors/5337453

  291. Mag,
    generalnie jestem bardzo wrażliwa na okoliczności przyrody. Ale najbliższy tydzień to dla mnie jedna wielka gonitwa. Do stolycy też w biegu. Rozłożę się biwakiem w samym centrum. Tam mam biznesy. I tam byłoby mi najwygodniej się z Wami spotkać. Mam nadzieję, że to nie ostatnie nasze spotkanie. Czy mogło by być tom razom po mojemu, plizzz? 🙄

  292. Pewne memy Uroczy Rafale Kochanie są anachronizmami.

    A teraz polecę TeJotem.

    Mój komentarz

    Ależ proszę bardzo!.

    Zarówno „Bądź Pozdrowiona”, jak i „Pozdrawiam” wyrosły w nieświadomości flory bakteryjnej i braku wirusów i ameb w pętlach prądowych neuronów centralnego układu nerwowego.

    Jak pewien wieśniak francuski na dzień dobry powiedział w 1919-m:
    „Święty Marcin pije wino, wodę pozostawiał mlynom.”

    Już – to stulecie będzie niedawno – Akademia Szwedzka znała te maleństwa bez oczu oglądane przez mikroskop, ale Colas żył jeszcze w czasach, gdy picie wina było opisane w Biblii a nie u @Stasieku, nie u Makłowicza, ani u Adamczewskiego.

    Bo Colas w swojej drewutni rzeźbił bukoliczny pastisz powieści historycznej i antybiotyki go dręczły absolutnie dyskretnie. Zaraza oraz pomór obok ognia i wojny były wrazem woli Projektu Inteligentnego, który jeszcze był zbyt młody na New Age.

    Pieniądze (zawsze cudze, oprócz własnych menniczego) i papu można było mieć nie wychodząc do biblioteki. Wystarczyło wynająć przydrożnch zbójców obiecując fifty-fifty. Im Konrad Lorenz nie wyjaśnił, że zlo jest głownie z nazwy nadanej przez nierozumiejących.
    Po przyzbójeckich traktach jeżdziły pojazdy napędzane końmi, poborcami podatkowmi i ciekawością świata. A zbójcy nie znali czekającego na odkrycie zjawiska przenoszenia „dawania maczugą” na „gęsi syk”.

    Niestety! Zbójectwo bylo bardzo prymitwne i nik nie spodziewał się, że doktor G. za łapówkę da drugie życie.

    Na tyle bynajmniej.

    Amerykanie tak bardzo oderwali się od europejskich ideii oświeceniowch, że myją zęby, aby dokuczyć dentyście z którym notorycznie wuj Sam wspólpracować przez kasę jeszcze zdrowych nie chciał.

    „Pozdrawiam” jest passe.
    Skromnie zaproponuję uzupełnienie po odrzuceniu starego frazesu (zważ skromną kolejność!):

    „Od powodzi, od rozszerzenia się awarii wodociągowej rury ursusko-pruszkowskiej i lania wody staruszkowego uchroń nas François-Marie Arouet aka Voltaire!”

    Do laryngologa jestem zapisany na marzec – szacuję, że pożyję po tej wizcie jeszcze 32 lata. Od dzieciństwa jestem radosnym idiotą, źle znszonym do piwnicy przez ponurych pesymistów twiredzących, że gęsi przeniosły agresję na syk, ale kaczki żyją duchem niewoli babilońskiej.

    http://www.youtube.com/watch?v=c5VUyXTDkao

    Poganiają do wody w wannie, więc kończę – bez korekty!
    Żyj w usmiechu mój mi miły.

  293. … zamknac kościoły”
    pewnie można nie tylko te katolickie(bo sie słusznie oburzą że jak równo to równo)ale i protestantom prawosławnym muzułmanom.
    I głośno sie stało jak to konkordat jakiś prezydent podpisał służalczo . A ja sie zastanawiam kto do konstytucji wprowadził wolność wyznania( a co za tym idzie wolność zgromadzania sie w kościołach meczetach, zborach itp. kiedy chcą jak chcą i o której).
    Jeżli o mnie chodzi wszystkie te budowle mogą być otwarte lub zamkniete 24 h na dobe.
    Ja tylko nieśmiało pytam czy zmieniamy tą konstytucje czy nie Panie Gospodarzu albo tylko tak ‚Na Lwów” czy inne Wilno. I chciałem byśmy ten watek powiązali z nostalgia za PRLem( gdzie było jak w raju).
    NIE WSTYDŹMY SIE PRL-u.

    Wtedy handlu w niedziele nie było(nawet w wolne soboty zamierał)wyjąwszy kawiarnie cukiernie restauracje i inne takie tam. I wcale w tym ręki K.K. nie było.
    Poniedziałki były bezmięsne boo……. przemysł mięsny w niedziele nie pracował.
    Dużo pracy przed nami by do świetności wrócić.
    A kościoły w te niedziele nawet jako sół w oku były otwarte.
    Nie wstydxmy sie PRL i bądxmy konsekwentni Gospodarzu

  294. @staruszek, 19:25
    W moich wspomnieniach „jesteś kotem chodzącym swoimi drogami”, a Twoje komentarze staruszku, jeszcze to potwierdzają.

    Wszystko to, co opowiedzieliśmy sobie o sobie, całe to wyjście z anonimowości blogowej, nie powinno być rozpowszechnione w żadnej formie, tego wymaga dobre wychowanie.

    Twój ostatni komentarz zrozumiałem bez wysiłku w 80%.
    Bądź z nami!

  295. Staruszku – uklony
    Każdy ma nie tylko prawo ale i obowiązek życia PO SWOJEMU jeśli drugim tych praw nie odmawia.Powodzenia.

  296. .
    a tusk dalej nie kleka

    🙂

  297. ET/Saldo Mortale, Antonius.
    Postaram się otworzyć Wam oczy w sprawie zamkniętych sklepów w Niemczech. Aby je otworzyć musi do tego znaleźć się większość parlamentarna gotowa to zaakceptować, której nie ma.
    Przegląd istniejących partii politycznych w Niemczech:
    CDU:
    1 Angela Merkel – córka pastora i przekonana chrześcijanka.
    2 Annette Schavan (do niedawna najbliższa kanclerz osoba) absolwentka teologii, dwa razy dziennie msza w kościele.
    Grüne/Zieloni
    1.Katrin Göring-Eckardt (obecna szefowa) Absolwentka teologii. Porównywalna z polska HGW, członkini kółek różańcowych.
    SPD:
    nie wymieniam, bo tam wszyscy są praktykującymi chrześcijanami
    Linke/Socjaliści (dawne SED)
    1. Oskar Lafontaine przekonany chrześcijanin.
    FDP:
    jedyna partia, która otworzyla by sklepy w niedzielę, ale jej znaczenie jest niewielkie. W okresie świetności doprowadziła do przedłużenia godzin handlu w inne dni tygodnia. Jej intencje wynikają z faktu, że wielu przemysłowców i właścicieli sklepów są jej członkami.
    Więcej funkcjonujących partii w Niemczech nie ma.

  298. Dyktator Donek Tusk nie posiada najbardziej z elementarnych kwalifikacji wymaganych przez stanowisko premiera. Nie posiada ani pozadanego wyksztalcenia ani doswiadczenia zawodowego. Nawet kiosku Ruchu nie prowadzil.

    Kraj i 38 250 000 polakow za to sromotnie placi. W tym rowniez wy biedacy; stasieku, Kochan,… Ale jestescie zbyt tepi by toi zrozumiec.

    Przeciez on nawet nie wie po co wycwaniakowal wladze ! Nawet po 6 latach !!! Zabral juz 6 lat z zycia kazdemu polakowi, dlugami zniszczyl juz zycie nawet tym jezcze nie urodzonym. A swa osoba ustala dozwolony poziom inteligencji na kazdym szczeblu zarzadzania krajem. I jeszcze smie dalej nas terroryzowac ?

    Sprzataczka z Sandomierza zostala aresztowana bo pracowala jako dentystka. Na podstawie tego sameo prawa Tusk powinien byc usuniety.

    Czas najwyzszy skonczyc z tym bolszewickim eksperymentem lat 1920-ych kiedy to ‚kazdy’ mogl zajmowac najwyzsze stanowiska. Tamtych przynajmniej rozliczano.

    Jedynym pytaniem jest po co ta debilna klika PO chce dalej rzadzic a raczej nie-rzadzic skoro nawet po 6 latach tego nie wiedza.

  299. Podszeregowy-gauck:pastor!
    Jak sie juz popisujesz ,to dokladnie:jaki Parlament=Landowy.Wytlumacz co to Land,bo Polacy zawsze dyskutuja na temat zastepczy:KK/specjalizacja Polityki od powstania/,Zydzi-popis polskiej choloty/,Niemcy,Rusy itp.Temat najwazniejszy:obledna centralizacja wladzy w Warszawie lub np.pelna prywatyzacja tego unika sie bo o tym nawet ci z Polityki nie maja pojecia lub mieszkaja w Warszawie!

  300. axiom1
    Zmień wreszcie płytę, bo ta zacięła ci się na amen.
    I nie cierp za miliony Polaków mieszkających w kraju.
    Carpe diem! Ciesz się, że ciebie nikt nie terroryzuje.
    A swoją drogą, jaką debilną klikę obstawiasz w miejsce debilnej kliki PO? Klikę PIS czy SLD?
    Czy wystarczy pstryknąć palcami i dyktator Donek zniknie, a w jego miejsce pojawi się wielki mąż stanu? Znasz jego nazwisko?

  301. jasny gwint
    4 czerwca o godz. 21:12

    „Oni nas urządzą. Jest tam i Jacek Rostowski i inni oszuści, ale brak Sikorskiego.”

    Co jest potwierdzeniem wielu teorii ze sikorski to gówniarz który moze sobie pograc na organach we dworze albo straszyc w „strefie zdekomunizowanej” szczajacych pod jego plot bambrów 😉 !

  302. mag
    5 czerwca o godz. 9:31

    Wy w kraju cierpicie pod dyktatura osoby ktora swa ulomnoscia, niechlujstwem, nepotyzmem i korupcja na ktora przyzwala was terroryzuje. I tylko ze strachu nie jestescie w stanie sobie tego uswiadomic.

    Badzmy tu szczerzy. Tylko ze strachu tolerujecie te orgie absolutnej dewastacji siebie samych, waszych dzieci i calego kraju. Bo dyktator ktory nawet kiosku Ruchu nie prowadzil innaczej nie potrafi, nawet po 6 latach.

    Faktem jest ze polacy mieszkajacy za granica rowniez za to placa. Bo innaczej musieli by ogladac powolna smierc swoich rodzin w kraju.

    Polonia wysyla do Polski 25-30 mld zl kazdego roku. To odpowiednik okolo 250 mld zl ozywienia gospodarczego co roku. Dlatego Polonia w tym ja bedzie krytykowac. Bo wy zastraszeni i otumanienie nie jestescie w stanie zajac stanowiska w swym wlasnym interesie.

    Nie narzekaj ze Dyktatora Donka nie ma kim zastapic. Juz to przerabialismy. W Polsce jest tysiace ludzi wysoce wyksztalconych w pozytecznych zawodach i ze znaczacym sie stazem pracy w duzych korporacjach. To kandydaci na premiera.

    Dyktator Donek i inni partyjni dyktatorzy niszcza takich ludzi. Co jest forma sabotazu najwyzszej kategorii.

    Obecnie tacy ludzie sa wyrzucani z parti politycznych ba zagrazaja dozywotnim partyjnym dyktatorom. Zagrazaja ich kultom jednostek. Dlatego trzeba pisac i krytykowac tepote i szkodliwosc partyjnych dyktatorow. Partie sa na waszym biedacy utrzymaniu i nie macie zadnej kontroli nad ta holota. A nalezy sie bo im placicie.

    Ile dyktator Donek placi sobie z racji swej dyktatury w PO ??? Kto wie. Nik nie wie bo nawet nie macie odwagi o tym pomyslec. A placicie.

    Gdy wymogi na stanowiska publiczne stana sie obowiazkiem, pokaza sie kandydaci ktorzy te wymogi spelniaja. To az tak proste. Obowiazkiem kazdego jest tego sie domagac.

  303. Luap – a po co ?

  304. mag, Czy Ty czytasz nowy „Dziennik Trybuna”? Zapowiada się bardzo inteligentnie. To jedyna kulturalna i spokojna gazeta bez jadu kościelno solidarnościowego, kłamstwa i nachalnej propagandy. Radzę poczytaj, także dla wsparcia wysiłku tych mądrych ludzi. Pozdrawiam

  305. Podszeregowy
    5 czerwca o godz. 5:17 raczy nie wiedziec, ze jest wiele tzw. handlowych niedziel w Niemczech, bardzo wiele w duzych miastach przy okazji rowznych imprez….targow etc…

    Saldo mortale

  306. M a g sie otworzyla piszac o swojej dziennikarskie pracy w prasie PRLu i jej roli (prasy) jako scieku….
    Saldo mortale

  307. Mag ❗ ❗ ❗
    czy przeczytałaś mój wczorajszy wpis: okoliczności przyrody vs wygody?
    Moje wygody, sorry 😳

  308. mag
    5 czerwca o godz. 9:31
    jesteś tam blisko urzedów . A nie mozesz to załatwić Premierowi jakiegoś kiosku ruchu( taki chłit maketnigowi) w miejsce tuskobusa.Może sie da usłyszeć dalsze zwrotki przeboju z winyla „Dzis prawdziwych kioskarzy juz nie ma”

  309. jasny gwint
    Nie czytam Dziennika Trybuny, tak jak nie kupuję prasy codziennej za wyjatkiem wydań weekendowych. W ciągu tygodnia ograniczam się do wersji elektronicznych.
    Czy DzT ma wydanie weekendowe?
    Tak czy owak na pewno kupię i przeczytam chociaż ze dwa numery, bo zwyczajnie jestem ciekawa, że coś nowego wreszcie na lewo powstało.
    Po wysypie prasy „prawicowej”, od której bolą mnie zęby, był na to czas najwyższy.
    Zrecenzuję uczciwie!
    Pozdrawiam

  310. jasny gwint
    5 czerwca o godz. 10:11
    dzięki za info, też się temu przyjrzę. Brakuje sensownej lewicy.

  311. Matyldo
    Zostawiłam Ci wiadomość – odzew, być może na blogu Passenta (pod jego poprzednim wpisem). Albo tu ją „wcięło”.
    Oczywiście, że dostosuję się do Ciebie, skoro tak Ci bardziej pasuje.
    Czyli czynastego, g. 17 (napisałam w tym nicku, co go wcięlo lub sobie śpi na enpassent, jak godz. W, oczywiście w Warszawie), Polonia Palace. Przypomnij tylko nazwę knajpy, bo tam jest chyba niejedna.
    A bientot

  312. jestra
    Może coś się uda zrobić w sprawie kiosku.
    Ha, miałam kiedyś w cyntrali „Ruchu”, jeszcze kilka lat temu, jakieś wejścia. Nie wiem jednak, czy ci ludzie nadal tam pracują.
    W transporcie kontaktów nie mam, więc tuskobusa nie dam rady załatwić.

  313. 86%!

    Jako zgryżliwy muszę operować kompletem uzębienia.
    Po jednym na rok szestnastkowo 0x2F, dziesiętnie 32.
    No tak, ale delikatność nakazuje nie zarzucać mi oszukiwania implantami.
    Zębina jest passable, a laryngolog na wiadomość o wirusie w gardle nie wyłapanym przez (progukt lokowany) Avast zagląda mi zęby, bo to nie darowizna tylko kontrakt z NFZ.

  314. mag,
    mersiboku, Bojangles Bar 😉

    Układy w cyntrali Ruchu to może miałaś, ale to już chyba czas zaprzeszły. Jeżeli mnie pamięć nie myli to wzieni go Kaczyńskie w odsłonie Porozumienie Centrum 👿
    Prędzej dogadasz się w temacie transport … z Frasyniukiem, ale czy musisz? 🙄

  315. A może PiS rośnie w sondażach, bo Kaczyński, przebrany za dobrotliwego staruszka, zarządza kioskiem Ruchu ;roll:

  316. Wzorem innego blogowicza przenoszę krótki komentarz z blogu, na którym nie jestem aktywny, bo uważam, że trafia w sedno nurtujących nas problemów związanych z mieszaniem praw naturalnych, „boskich” i stanowionych przez człowieka. To fałszywe (lub co najmniej bardzo wątpliwego pochodzenia prawo Boskie) jest nam przekazywane przez ludzi, co do których mamy prawo wątpić w ich uczciwość, bo brak dowodów bezpośredniego kontaktu Boga z tymi ludźmi – lub kretyńskiego oszustwa w stylu Natanka (światłowód), albo konferencje finansowe pani HGW z Duchem św. (nieznana forma konwersacji).
    Są i dowody „pośrednie” na zwykłe oszustwa, choćby modyfikacje i różne interpretacje tego samego prawa w ciągu wieków.
    Dorobione na potrzeby kapłanów prawo kanoniczne to już kpiny ze zdrowego rozsądku, tzn. przypisanie mu akceptacji „szefa”..

    Bezsporne są tylko prawa natury, a podstawowym jest to, że aby jeden organizm żywy przetrwał, musi zginąć inny. Zawsze mnie denerwuje pieprzenie o wartości każdego życia, czym tłumaczą wegetarianie wstręt do konsumpcji mięsa zabijanych zwierząt. Zajadają rośliny. A czy roślina nie żyje i nie broni się przed śmiercią? Taka mimoza nawet broni się przed dotykiem.

    Hipokryzja – lub brak logiki pojawiają się nawet w bajkach dla dzieci. Przebywa u nas chwilowo prawnuczek i na okrągło leci Minimini+.
    Przed chwilą była ogromna radość młodych aktorów, gdy udało się przechytrzyć lisa, i uratowano życie króliczka. To był wspaniały czyn.
    A kto pomyślał o głodnych lisiątkach, które czekały na śniadanie??? One też chcą żyć i mają do tego „prawo naturalne”.

    Przypomniał mi się stary dowcip z PRL’u, gdzie próbowano przechytrzyć prawo naturalne. Kazano lwu zanieść na śniadanie garść orzechów. Zdziwiony pracownik (nowy) pyta: „Dlaczego lwu dać orzechy”? Szef odpowiedział: „Nie mieliśmy w budżecie pieniędzy na lwa i przyjęliśmy go na etat wiewiórki”!

    Teraz ten nielegalny przedruk:
    @rem
    4 czerwca o godz. 21:15

    ***W historii ludzkości religie odgrywały podobną rolę, jak obecnie prawo. Wyznaczały normy postępowania, które zwiększały szanse na przetrwanie zarówno całej społeczności, jak i każdego z jej członków (zasady życia społecznego i rodzinnego, odżywiania się i przyrządzania potraw, higieny osobistej itp.). W dodatku bardzo skutecznie nakłaniały do przestrzegania tych norm, odwołując się do sił nadprzyrodzonych, co przy ówczesnym stanie wiedzy, edukacji i świadomości społecznej było ze wszech miar uzasadnione.
    Nie rozumiem jednak, dlaczego środkowoeuropejski kraj w drugiej dekadzie XXI wieku miałby uznawać za nadrzędne normy stworzone dla ludów żyjących kilka tysięcy lat temu na Bliskim Wschodzie. ***

    Prawa Boże Żydów i Muzułmanów stanowią przede wszystkim próby narzucania norm, ważnych dla przeżycia wiernych i oczywiście zapewniających luksusy „reprezentantom” Boga na Ziemi. Tego ostatniego pilnują wszystkie hierarchie religijne, od lewitów, imamów do biskupów. Ich wierna służba Bogu (w stylu Głodzia) musi być sowicie nagrodzona. Katolicy i tak mają szczęście. Wprawdzie kobiety w żadnej z tych najważniejszych religii nie mają dobrego statusu – od tolerowanej służebnicy do przedmiotu rozrywki seksualnej, a z duszą to cholera wie, czy kobieta ją posiada. Niestety współczesne kobiety chrześcijańskie walczą o prawo reprezentowania Najwyższego na równi z mężczyznami. Jest to nieporozumienie, bo Bogowie (Nasz potrójny, Jehowa i Allach) są ewidentnie mężczyznami, dlatego talmud, prawo kanoniczne i Koran wyraźnie zostały sporządzone przez i dla wygody mężczyzn. Chwała Bogu!
    Niestety wyzwolone kobiety europejskie nie chcą tego oczywistego faktu akceptować i pchają się na stanowiska kościelne. Pewna ministra RFN nawet uświadomiła swe dziecko, że Bóg wcale nie jest mężczyzną!!! Takie głupoty! Przecież Jezus mówił wielokrotnie o swoim „ojcu”, bo fakt, że nie stronił od kobiet niestety w erze gwałtownego naporu homoseksualizmu, nie dowodzi niczego. Muzułmanki wiedzą, jaką rolę przeznaczył im Allach. Gdy islamizacja Europy dojdzie do odpowiedniego poziomu, to i nasze kobiety się zmienią – wygłup zostanie wyprostowany – i przykryty tekstyliami. Szkoda tylko urody niektórych, naprawdę uroczych.
    Należałoby jednak dostosować przepisy religijne do obecnej sytuacji medycyny i techniki produkcji żywności. Groźba mięsa wieprzowego jest jakby nieco mniejsza, nawet rytualny ubój krów nie jest potrzebny, skoro mamy zamrażarki. Dzieci Jehowy i tak sobie radzą z zakazami. Izrael jest podobno największym eksporterem wieprzowiny i nie wierzę, aby producenci nie uszczknęli kilka smacznych kotletów.
    Bardzo podobał mi się zakaz podróży w szabacie. Prawodawca nie mógł być tak okrutny i żeglarzom kazać się utopić podczas długiej podróży, uczynił więc wyjątek – wolno podróżować na wodzie.
    Jak to wykorzystał mój znajomy? Pracował w Opolu i mieszkał we Wrocławiu. Zajęcia bywały w soboty – to dawne czasy! Wożono profesorów służbowym samochodem. Co zrobił docent Gleichgewicht, aby nie obrazić swojego Boga i nie stracić zarobku? Wziął do samochodu butelkę z wodą i postawił na niej nogi! Podróżował „na wodzie”!!!
    Mojżesz nie znał jeszcze samolotów i nie wiem jak sobie radzą pobożni Żydzi z tym środkiem lokomocji, aby nie było tak jak w dowcipie:
    „Panie pilot, przystanek był”? „Dlaczego pani pyta”? „Bo mąż wysiadł”!

    PS
    Skąd kler wie, że Pan Bóg nie lubi „in vitro”? A co zrobił Duch św. z Marią? To było klasyczne „in vitro” bez vitro, tylko jeszcze dowcipniej!

  317. A co to tutaj nagonka na Donka ?
    a oprocz „glosno” , strzelac sie nauczono ?
    pudlowanie przy takiej broni zaprogramowane .
    Pozdrawiam

  318. Antonius
    5 czerwca o godz. 12:26,
    …..Skąd kler wie, że Pan Bóg nie lubi „in vitro”? A co zrobił Duch św. z Marią? To było klasyczne „in vitro” bez vitro, tylko jeszcze dowcipniej!

    ————————-
    A, ja,jaj @Antoniusie, co też Ty wypisujesz 😯 🙄
    W przypadku Maryji „zawsze dziewicy” miała miejsce inseminacja czyli wprowadzenie nasienia do dróg rodnych bez udziału „aktu małżeńskiego”:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Sztuczne_unasiennianie
    Zapłodnienie miało miejsce „w ustroju”.
    In vitro jest zapłodnieniem poza ustrojem. Czyli różnica jest zasadnicza.
    Kościół jest przeciwny in vitro również z powodu sposobu pozyskiwania nasienia. Odbywa się ono metodą Onana a tego, jak wiemy, PB bardzo nie lubił.
    Niestety nie jestem dość biegła w teologii i nie wiem nic o sposobie pozyskania nasienia w przypadku niepokalanego poczęcia. Najwyraźniej jednak był on również niepokalany 😉

  319. @Matylda i @Antonius

    Oboje się mylicie; ani in vitro ani inseminacja. Zapłodnienie nastapiło przez ucho, duch święty wypowiedział słowo i słowo stało się ciałem.
    Rabelais wykorzystał ten trick i Pantagruel po przespacerowaniu sie po różnych częściach organizmu mamusi(Rabelais byl lekarzem i praktykował w istniejącym do dziś szpitalu w Lyonie) opuścił ją właśnie przez ucho.

  320. @Lewy.
    transsubstancjacja też nie wchodzi w grę. Bo czy słowo jest substancją?
    Czy leci z nami teolog?

  321. mag, 11.21. Warto czytać DT choćby dla samego wsparcia czegoś nowego i potrzebnego. Nie jest organem żądnej partii ani sitwy i ma inteligentnego szefa Walenciaka z dobrą praktyką w PRZEGLĄDZIE. Widać, że wystartowali bez pieniędzy i nie mają wsparcia jak GW od Sorosa lub POLITYKA, która przejęła majątek i dorobek pokoleń czytelników w Polsce Ludowej. I wypięła się na nich d..pą. Także cała prawicowa prasa opływa w dostatki albo kościelne albo oligarchów i OFE. Trzeba wspierać czynnie bo inaczej to nas zjedzą, ogłupią i pogrążą na wieki.

  322. Matyldo!
    To chyba Lewy z tym uchem znalazł lepsze rozwiązanie – potem już wewnętrzne przejście. Dlaczego nie wprost do narządów rodnych? Poważną przeszkodę stanowi błona dziewicza. Stanowi filtr organiczny i nie wszystkie lipidy mają szany przejścia. Słuchałem kilku wykładów naszych biofizyków, którzy namiętnie badali przejście rożnych substancji przez błony. Te lipidy do złudzenia przypominają plemniki, machają żwawo ogonkami, ale nie są w stanie przebić kazdej błony! Mój kolega nie korzystał z „dziewiczych” – zbyt rzadko występują w przyrodzie i są dlatego horrendalnie drogie, a szkoda, bo wiedziałbym, czy to Lewy ma rację, albo mocno uświadomiona kobieta, albo ta moja intuicja, nie poparta doświadczeniem.

  323. jasny gwint
    Ależ ja już jestem przekonana!
    Mam tylko nadzieje, że się nie rozczaruję. Sądząc po „Przeglądzie”, to chyba nie.

  324. Matylda g.13:25
    Na szczęście leci z nami Antonius.

  325. Plemniki w drodze:
    – Daleko jeszcze do jajeczka, daleko jeszcze? – gorączkuje się jeden.
    – Spokojnie. Dopiero minęliśmy migdałki 😎

  326. Salto mortale-nie w Niemczech,tylko w Landach-naturalnie jako niezorientowany przesadzarz,jest to kilka dni.Mieszkasz krotko w Niemczech!

  327. Luap
    5 czerwca o godz. 14:33 pisze, ze kraje zwiazkowe nie znajduja sie w Niemczech (2011 10 handlowych niedziel-pomijam dworce i stacje benzynowe). Ma on jednak racje, ze krotko mieszkam w Niemczech jako tzw. „Passdeutscher”-definicja z BVA, bo tylko ponad 35 lat. Sklamalem, pracuje w Niemczech, mieszkam obok.
    Saldo mortale

  328. Wracajmy do naszych baranow….czyli o odpustach niedzielnych i handlu w niedziele w Niemczech. Tak dlugo jak koncernom pasowaly godziny sprzedazy od pon. do pt–od 9.00h do 18.00h i w sob do 14.00h, tak dlugo trwal ten cyrk. Na szeczescie godziny handlu sa policzone. Perrorujacy zapominaja o handlu w sieci….warto o nim wspomniec….
    Saldo mortale

  329. Saldo mortale. Postaram się poruszyć kilka twoich uwag. U mnie na wsi funkcjonują trzy hipermarkety i ten najdroższy odstaje w obrotach od tych dwóch pozostałych ogólnie znanych. Wprowadził więc handel pn. – sob. od 7.00 do 22.00, kiedy ci pozostali już śpią. Tak więc twierdzenie jakoby byli zainteresowani krótszymi czasami pracy nie ma podstaw. Masz rację z tymi handlowymi niedzielami w sezonach przedświątecznych. Ten luksus do mojego za-…pia nie dotarł. Na wsi rządzi niepodzielnie CDU, jak PiS w Małopolsce. Zakupy online to świetna rzecz, gorzej ze sprzętem technicznym na gwarancji. Kiedyś online kupiłem piłę motorową z Chin, uciąłem jedno drzewo i piłę musiałem wyrzucić. „Hermes” dostarcza nam zakupy i w niedzielę.

  330. Podszeregowy
    5 czerwca o godz. 16:46

    Dobrze Ci tak. A w czym Ci to drzewo przeszkadzało ?

  331. Salto mortale-wlasnie o to chodzi-ty nie przyjmujesz do wiadomosci ze rzad niemiecki/Merkel/ nie ma nic do gadania w tych sprawach ale Landy.Prawie wszyscy piszacy po polsku/Tak!!!!!!/ wiedza o funkcjonowaniu rzadu RFN tyle samo co o Ludowej Republice Zanzibaru i Wysp Zielonego Przyladka.Ty jestes tego tylko przykladem!!!


  332. ..moze ten specjalista blogowy od kadr wyzszych da troche spokoj ?..
    Pozdrawiam

  333. Lewy. Piła była przeznaczona i tak na wyrzucenie, ale miała służyć przy wycięciu trzech drzew. I tego nie była w stanie spełnić. Na wycięcie drzew potrzebne jest urzędowe zezwolenie, które mi udzielono. Na ich miejscu rosną już nowe młodsze i zdrowsze.
    Pozdrowienia

  334. Luap
    5 czerwca o godz. 17:02

    A są w tych landach kioski ruchu? Bo to by wiele wyjaśniało

  335. kościół się wtrąca w życie zwykłych ludzi, a Żyd (patrz autor artykułu) w życie Polaków..

  336. Podszeregowy
    5 czerwca o godz. 18:45
    No to zwracam honor i pozdrawiam

  337. Droga Matyldo!

    Masz rację, że błędnie przypisałem Duchowi świętemu znajomość metody „in vitro”, czyli zapłodnienia pozaustrojowego. To było nieporozumienie, ale dopuściłem nieznaną mi metodę bez „vitro, ale i tak dow-cipnie! Poruszyłaś sprawę niegodnego szwagra-męża, który czynił niecne rzeczy przed namiotem zamiast klepania pacierza przed spaniem. Obecnie jest to dobrze płatny proceder.

    Mam luki w teologii jak Ty, więc męczy mnie również pochodzenie tego życiodajnego elementu. Twoja metoda „inseminacji” jest zbyt banalna, abym w nią uwierzył, zresztą podałem powody biofizyczne na jej małe prawdopodobieństwo.
    Słowo (drgania akustyczne) jako czynnik życiotwórczy podoba mi się bardziej, choć nosi znamiona ekscentryczności Boga. Skoro jednak zdaniem niemieckiej ministry Pan Bóg wcale nie jest „Panem” czyli formalnie mężczyzną, Duch święty z tej Trójcy wydaje mi się najbardziej niematerialny, to pozostaje mi karkołomna hipoteza: Czynnik życiotwórczy został dostarczony przez samego Jezusa, przez co stał się własnym ojcem?
    Boję się dalej rozwijać tę myśl, bo może mnie zaprowadzić na manowce, choć w życiu i literaturze science fiction nie takie rzeczy opisano.
    Był np. facet , który był swoją własną, niezamężną matką. Jako podróżnik w czasie narozrabiał.
    Biblia niejawnie pokazuje elementy science fiction – pojazd ogniowy Eliasza (rakieta kosmiczna?), Sodoma i Gomora (Hiroszima i Nagasaki?), żona Lota (bez prześcieradła) w czasie wybuchu jądrowego (?) i szereg innych, jeśli tylko dobrze poszukać.
    Dla Boga Wszechmogącego podróż w czasie – z krótkim popasem na jednej z „multilionów” planet nie jest wykluczona. Nawet podróże z szybkością większą od światła mogą być realizowane przez istotę, która ten kosmos i prawa nim rządzące stworzyła – w krótkich abcugach – kilka dni!

    PS

    Nie rozważyliśmy jednak rozwinięcia hipotezy Lewego! Przypomniałem sobie niedawny odcinek serialu Dr House, gdzie House sfałszował wynik badania DNA, ratując narzeczoną pewnego młodzieńca z opresji. Wykazał, ze DNA płodu i matki są identyczne i z narzeczonym nie mają nic wspólnego. Rozwiązanie było proste i ewidentne – partenogeneza (dzieworództwo)!!!
    Podział komórki jajowej bez udziału plemnika. Tu właśnie to Słowo Boże, szeptane do ucha mogło zainicjować podział komórki jajowej, a nie te plemniki, które „przeszły już obok migdałków”, jak pisze pewien blogowicz. Tu się wszystko układa w logiczną całość. Nie trzeba szukać producenta plemników, nie ma problemu przenikania przez błony, a jajo „skonsumowane”. Drgania Słowa Bożego o świętej częstotliwości mogły zainicjować proces podziału. Optowałbym za wprowadzeniem takiej wersji nowego dogmatu.

  338. jakże trafna wypowiedź más allá del charco. do tego mozna się usmiać. brawo.

  339. Uczestniczki tegorocznej edycji wyborów Miss Świata nie będą występować w bikini – poinformowali dziś organizatorzy. Nie wynika to jednak ze zmian podejścia do wyborów, lecz z miejsca, w którym odbędzie się finał. W zdominowanej przez muzułmanów Indonezji mogłoby to zostać potraktowane jako obraza.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,14045876,Wybory_Miss_Swiata__kandydatki_nie_wystapia_w_bikini_.html
    ===============

    Czy te nasze światy można pogodzić na jednej planecie?

  340. Super !Nikt nie zabroni handlowac w niedziele!Ale dlaczego w takim razie niedziela wolna od pracy?Tak wiec mizerny pisarczyku,spiesz sie abys przed praca jeszcze cos kupil!
    A katolicy?
    Oni znajda czas!!!
    Tak jak ja znajduje od lat,mimo ze dyzury niedzielne trwaja u mnie 12-godz.
    Tak wiec niedziela,czarna kartka w kalendarzu i to od zaraz!

  341. A moze by tak zamknac bank watykanski.

    Ciekawi mnie dlaczego 2200 historykow w IPN jeszcze nie rozpracowalo tej sprawy.

    Ref Adam2222, ref http://www.wprost.pl/ar/59383/Skok-stulecia/?pg=0

    „Czy papież Jan Paweł II odstąpił od twardych zasad, by pomóc „Solidarności”? Czy uczynił to z powodu żarliwego oddania Polsce, czy też stał się jedynie ofiarą intrygi? Intrygi, która zaczęła się tuż przed północą w kwietniu 1983 r., gdy na podjeździe Pałacu Apostolskiego w Watykanie zatrzymała się granatowa limuzyna z dyplomatycznymi tablicami rejestracyjnymi. Ta nocna wizyta zapoczątkowała serię wydarzeń, które rzucają cień na pontyfikat Jana Pawła II.
    David Yallop, angielski ekspert finansowy znający świat tajnych watykańskich finansów, twierdzi, że polski papież dał błogosławieństwo przedsięwzięciu, dzięki któremu „Solidarność” miała otrzymać tajnymi kanałami 200 mln dolarów. Problemem jest to, że te pieniądze nigdy do „Solidarności” nie dotarły. Christopher Story, wydawca „International Currency Review”, nazwał tę historię jedną z największych i najbardziej zagadkowych „czarnych dziur” współczesnego systemu finansowego. Znane osobistości w Watykanie i Waszyngtonie zachowują w tej sprawie milczenie. O tym, co się stało z pieniędzmi, może wiedzieć generał Wojciech Jaruzelski.

    Czarna kasa
    CIA i bank watykański utworzyły tajny fundusz w wysokości 200 mln dolarów, mający wesprzeć „Solidarność”. W 1983 r. CIA dysponowała „czarną kasą” przeznaczoną na finansowanie „nielegalnych, tajnych operacji – bez zadawania pytań”. Za tę działalność CIA odpowiadał Richard Brenneke. Przerzucał sekretne fundusze do szwajcarskich banków (na przykład Credit Suisse w Genewie) albo wyciągał z nich pieniądze, by – przez skomplikowany system transferów po całym świecie – uniemożliwić odkrycie, skąd pochodzą. Mając poparcie szefa CIA Williama Caseya, Brenneke zaczął wykorzystywać bank watykański do prania pieniędzy. To Casey poznał Richarda Brenneke z szefem banku, biskupem Paulem Marcinkusem. – Bywały takie dni, że prało się nawet 400 mln dolarów – wspomina Brenneke’a. Pieniądze miały służyć m.in. uniemożliwieniu komunistom zdominowania włoskiej sceny politycznej. – Centralna Agencja Wywiadowcza i Watykan podzielały obawy, że Włochy mogą wpaść w ręce komunistów – mówi David Yallop. – CIA upatrywała w mafii zapory przeciwko takiej ewentualności. Konsekwencją było przekonanie CIA, że działalność mafii we Włoszech powinna być tolerowana, jeśli dzięki temu Włochy – członek NATO – nie przejdą na stronę Moskwy.
    Brenneke opowiada, że fundusze, którymi dysponowała CIA, pochodziły na przykład ze sprzeda-ży broni Iranowi. Potem kupowano za nie narkotyki w Ameryce Południowej i sprzedawano działającej w USA mafii. Następnie za pieniądze od mafii kupowano broń dla Contras w Nikaragui. – Tego typu operacje wymknęły się spod kontroli, więc powiadomiłem o tym doradcę prezydenta Reagana ds. bezpieczeństwa narodowego Dona Gregga. Powiedziano mi, abym o tej sprawie zapomniał – wspomina Brenneke.
    Spora część pieniędzy na tajne operacje pochodziła od mafijnej rodziny Gottich z Nowego Jorku. Rodzina ta, podobnie jak mafijne rody Gambino i Columbo, była bardzo katolicka, co objawiało się m.in. szczodrym finansowaniem Kościoła. Czy 200 mln dolarów przeznaczone dla „Solidarności” również pochodziły od mafii? „

  342. Zamknac blog albo moderowac !

  343. Ciekawi mnie czy dyktator Donek Tusk wywiazuje sie placenia podatkow. Czy ktokolwiek wie ? W ‚wolnym’ kraju kazdy powinien wiedziec.

    Wedle polskiego prawa gdy pracodawca poczestuje pracownika paczkiem, pracownik powinien zaplacic za to podatek. Smieszne ??? Nie, to jest jednen z symbolow debilizmu tzw ‚demokratycznej’ Polski. Taki podatek jest sciagany.

    Wedle powyzszego, dyktator Donek Tusk powinien placi podatek za lekcje angileskiego ktore w godzinach pracy sobie zafundowal na koszt podatnika. Fakt ze robi to w godzinach pracy jest rownoznaczne ze nie pracuje w tym samym czasie. Czy potracono mu za krotszy czas pracy ???

    Podobnie dyktator Tusk powinien placic za prywatne podroze do Gdanska. Za pensje z PO, przeciez jest wodzem PO nie za darmo. Tusk oczywiscie powinien rowniez placic podatek z racji pensji z PO. (Np Kaczynski placi sobie za szefostwo w PIS okolo 38 tys zl miesziecznie, to jest dwie donkowe pensje. A wlasciwie to podatnik placi. PIS wzial z budzetu 47 mln zl w 2012)
    Brak rowniez rozliczenia z darowizny 48 mln zl PO dala sobie z budzetu w 2012. Przeciez podatek od darowizny jest sciagany.

    W mediach nie ma absolutnie zadnego rozliczenia Tuskowych podatkow ani partyjnych finansow. Nie ma rowniez formalnego rozliczenia. Oswiadczenia wymagane przez PKW sa dziecinnie naiwne.

    Wezmy przyklad z USA i Brytani. Kazdego roku rozlicznie z podatkow przywodcow tych krajow jest podawane publicznie do wiadomosci. Bo maja sluzyc dobrym przykladem.

    Co powstrzymuje polskie media od rozliczania partii i politykow ???

  344. I znowu computer nie slucha moich rozkazow …przepraszam …fe..

    I znowu computer nie slucha moich rozkazow …przepraszam …fe..
    Pozdrawiam

  345. a {color: #af6f00;}
    #content .single-entry-header h1.entry-title {color: #af6f00;}
    input#submit:hover, input.button:hover {background-color: #af6f00;}
    #content .page-entry-header h1.entry-title {color: #af6f00}
    .searchsubmit:hover {background-color: #af6f00;}
    .theme_simple_bar {border-top: solid 10px #af6f00;}
    #content .post:first-child .entry-header{ border-top: solid 10px #af6f00;}
    #site-title a, #site-title a:hover {color: #af6f00;}
    #branding #mainnav ul li a:hover {#af6f00;}
    #branding #mainnav li:hover > a, #branding #mainnav ul ul :hover > a {background: #af6f00;}
    #branding #mainnav ul ul a:hover {#af6f00;}
    #featured_slider {border-top-color: #af6f00;}
    #content .entry-header h2.entry-title a:hover { color: #af6f00; }
    Przepraszam

  346. Luap
    5 czerwca o godz. 17:02 pisze o landszaftach zapominajac o krajach zwiazkowych. Rzad nie ma rowniez nic do edukacji, z ktorej L. rzadko korzystal, bo udawal sie w bezedukacyjna podroz sie z landu do landu (Landu?). L. nie zauwazyl, ze piszac o Niemczech piszemy rowniez o krajach zwiazkowych i vv.
    Saldo mortale

  347. Podszeregowy
    5 czerwca o godz. 16:46 pisze slusznie o prawicowej prowincji. Piszac o policzonych godzinach handlu, mialem na mysli jego „wyzwolenie”. Praktycznie w duzych miastach mozna kupowac artykuly spozywcze w dzien i w nocy przez caly tydzien, a na dworcu Friedrichstraße nawet bio w niedziele, bodajze do 20.00h.
    Saldo mortale

  348. SZANOWNY PANIE PROFESORZE,

    interesuje mnie Pana opinia w, dyskutowanej tu wczesniej, kwestii karania pracowników naukowych za głoszone przez nich publicznie poglądy.

    W felitonie zamieszczonym w papierowej Polityce, „Wiwat wolna Ostrołeka”, twierdził Pan, że ukaranie profesor Pawłowicz za jej wypowiedzi w sejmie, którymi poczuło się dotknietych i znieważonych wielu ludzi, byłoby zamachem na wolność uniwersytetów, wolność nauki. Twierdził Pan ponadto, że pracodawca pani Pawłowicz nie dysponuje odpowiednimi narzędziami, pozwalajacymi na wyciągnięcie stosownych konsekwencji.
    Pozwoliłam sobie w tedy nie zgodzić się z Panem. Czemu dałam wyraz w komentarzach pod felietonem blogowym: „Faszyści bądźcie sobą” (09.02.2013)

    Ciekawa jestem zatem, jakie jest Pańskie stanowisko w kwestii ukarania prof. Jasiewicza, poprzez pozbawienie go funkcji kierowniczych w PAN?

    Mam nadzieję, że nie piszę na Berdyczów 😉

    Pozdrawiam 🙂

  349. Saldo mortale-nie pisze o landszaftach:jak kazdy niezorientowany co do meritum nie masz nic do powiedzena.Typowy polski dyskutant:temat zastepczy.A co do slownictwa to blaznisz sie totalnie-znasz napewno jezyk niemiecki tak ja suahili.Ja go znam bezblednie!!!

  350. a {color: #af6f00;}
    #content .single-entry-header h1.entry-title {color: #af6f00;}
    input#submit:hover, input.button:hover {background-color: #af6f00;}
    #content .page-entry-header h1.entry-title {color: #af6f00}
    .searchsubmit:hover {background-color: #af6f00;}
    .theme_simple_bar {border-top: solid 10px #af6f00;}
    #content .post:first-child .entry-header{ border-top: solid 10px #af6f00;}
    #site-title a, #site-title a:hover {color: #af6f00;}
    #branding #mainnav ul li a:hover {#af6f00;}
    #branding #mainnav li:hover > a, #branding #mainnav ul ul :hover > a {background: #af6f00;}
    #branding #mainnav ul ul a:hover {#af6f00;}
    #featured_slider {border-top-color: #af6f00;}
    #content .entry-header h2.entry-title a:hover { color: #af6f00; }

    Ach to copiowanie, ach to copiowanie … rozkazow generalnych przez marnych szeregowych ..osobista nostalgia…

  351. Przepraszam to ostatnie techniczne DZIADOSTWO ..
    Kapituluje ….

  352. Matylda
    Założę się, że piszesz na Berdyczów, bo prof. Hartman nie ma zwyczaju odpowiadać na pytania swoich gości.
    Są trzy opcje -albo ma nas gdzieś, albo jest tak liberalny, że nie chce ingerować w to, co się na jego blogu dzieje, albo tak leniwy, a jednocześnie zadufany, że mu się nie chce. Wybierz tę, która ci najbardziej pasuje.
    Moderacja jest na pewno rodzajem cenzury, ale przeciez nie chodzi o banowanie konkretnej osoby, czy wycinanie tekstów zawierających treści uznane powszechnie za obelżywe czy promujące rasizm, ksenofobię itp.
    Można ją ograniczyc do komentowania przez Gospodarza wypowiedzi kierowanych wprost do niego, czy naruszających zasady „społecznego wspólżycia” w blogosferze.
    Poruszyłaś sprawę bardzo istotną. Odpowiedzialności utytułowanego naukowca za to, co głosi publicznie.
    Jestem przerażona, że w imię wolności słowa w ogóle i „nieskrępowania” MYŚLI badawczej profesorowei tacy, jak Pawłowicz czy Jasiewicz znajdują całkiem licznych obrońców w gronie akademików różnej maści.
    Fatalnie to świadczy o kondycji nauki polskiej. Pocieszam się tylko, że to krąg wciąż tych samych nazwisk.

  353. @Antonius

    Przypomniał mi się stary dowcip z PRL’u, gdzie próbowano przechytrzyć prawo naturalne. Kazano lwu zanieść na śniadanie garść orzechów. Zdziwiony pracownik (nowy) pyta: „Dlaczego lwu dać orzechy”? Szef odpowiedział: „Nie mieliśmy w budżecie pieniędzy na lwa i przyjęliśmy go na etat wiewiórki”!

    Lew : to niesprawiedliwe, wiewiórka dostaje 12 orzechów a ja tylko 6.
    Szef: bo ty nie masz kwalifikacji 🙂

  354. Jan Kulczyk przeszedł na czerwonym świetle za co grozi mu postepowanie sadowe i kara pozbawienia wolnosci do 2 lat. Plus grzywna.
    **http://bydgoszcz.gazeta.pl/bydgoszcz/1,35590,14047103,Jan_Kulczyk_przeszedl_na_czerwonym_swietle__Jest_donos.html#LokKrajTxt

    Rezim dyktatora Donka Tuska sadzil juz kioskarke za 4 grosze. Byly sprawy za 6 groszy, i 7.5 grosza i za kamyk przydrozny.

    Dwojka emerytow z Birczy byla sadzona za galazke z krzakow przydroznych. Biegly wycenil te galazke na 11.78 zl i wzial za wycene 900 zl. Powyzsze sprawy kosztowaly po kilka tysiey za przygotowanie. Tak pracuje ekonomia XXI wieku w Polsce.

    A wy tepe lby tolerujecie te podwojne standardy Kulczyk oczywsicemoze sie tylko smiac ze zlozono na niego donos za przejscie na czerwonym swietle.

    Prawo jest dla was tepe lby. Nie dla wladzy ani oligarchi.

    Dyktator Donek Tusk ma co najmniej dwa etaty. Jest premierem co wymaga od niego poswiecenia nie tylko w czasie 8 godzin ale i w nieograniczonych nadgodzinach. Powinien tyrac tak dlugo dopoki ma sile stac na nogach.
    Ale dyktator Donek Tusk jest rowniez wielkim wodzem PO za co oczywiscie rowniez zbiera zaplate. Bo przewodzi 40 tysiecznej sekcie zwolennikow.
    Jest oczywiste ze dyktator Donek Tusk nie moze i nie jest w stanie wykonywac obu zawodow (szef PO i premier) jednoczesnie. Jest wiec oczywiste ze dyktator Donek Tusk kradnie, bo za ten sam czas dostaje zaplaty z co najmniej dwoch zrodel. I nie tylko o czas pracy tu chodzi.

    Media donosily ze dyktator Donek Tusk organizuje zebrania swojej PO-owskeiej kliki w kancelarii premiera. Kancelaria premiera nie jest miejscem do wynajecia. Jest to mienie panstwowe i dedykowane tylko i wylacznie dla pracy rzadu. PO jak kazda inna paria powinna sama sobie organizowac miejsca spotkan i na wlasny koszt. Tak jak kazda inna partia.

    Zebrania PO w kancelarii premiera sa oczywista forma zlodziejstwa. A sam dyktator zbiera za to z PO i skarbu panstwa jednoczsnie.

    Np w USA, prezydent i szef parti rzadzacej to dwie rozne osoby. Podbnie w Brytani, premier i szef parti rzadzacej to dwie rozne osoby. Uczciwosc to nakazuje. Podobnie kazdy szarak-polak i pracowniek jezeli w swoim miejscu pracy przylapany na wykonywaniu pracy dla innych pracowawcow po prostu wylatuje.

    A tu na samej gorze i co za niemoralny zlodziejski przyklad. Widoczny zza goor i lasow i oceanow. Ale nie w Polsce. Co musi byc jendym z cudow transformacji.

  355. Luap raczy zapominac, ze nie znajomosc „jezyka”, lecz to co ma sie do powiedzenia jest wazne….jezykow jest wiele. Coz, mowa jest wazna, mowa L. niestety nie, nic nie znaczaca…..
    Saldo mortale

  356. Mag,
    pewnie na Berdyczów. „Interesująca” taktyka komunikacji polityka in spe z potencjalnymi wyborcami swojej partii 😉

  357. axiom1
    No nie bądż śmieszny.
    Są tysiące powodów, dla których można obciążać „dyktatorka Donka” winą za efekty jego rządów, ale nie wyciągaj takich kretyńskich przykładów na potwierdzenie „reżimu” Tuska.
    Za to, że w Polsce nie brakuje idiotów, jak zresztą w każdym kraju (policjantów, urzędników itp) trzymających się bezmyślnie „litery prawa” nie można winić kogokolwiek, kto akurat jest premierem.
    Przeciez to nie Bóg Wszechmogący, który siedzi za każdym krzakiem i pilnuje, czy obywatel na służbie, stojący na straży ładu, porządku, bezpieczeństwa itp nie popełnia akurat jakiejś głupoty. Nawet gdyby miał tysiące podległych bezpośrednio sobie pilnowaczy, to nie upilnuje wszystkich idiotów.
    W konkretnych przypadkach mają obowiązek reagować na romaite absurdy zwierzchnicy osób, które są bezpośrednio odpowiedzialne za takie incydenty czyli zwierzchnicy różnych służb publicznych na sczeblu miasta, gmiiny, powiatu itd.

  358. Przesączony fizkalizmem przez @TO zdryfowałem z socjalizmu na kurs ku kapitalizmowi i muszę zapytać jako odległe echo wezwania:

    stasieku
    5 czerwca o godz. 0:04
    Bądź z nami!

    A co ja z tego będę miał?
    Ulgę? Ja tu jestem wyjątek – mnie nie jest, aż tak ciężko!
    Moderatorzy nie blokują moich komentarzy …
    Rotszyld nie robi mnie w bambuko na mojej emeryturze …
    Woda na moje 6-e piętro nie podchodzi …
    Sekretarz NATO staje w mojej obronie …

    Że co? Zajrzałeś do nowej Polityki? Że Warlikowski przedstawi wzruszający obraz romantycznej milości Jasia i Marysi i wszyscy tacy zgodni i mili? Wolne żarty, na wybiegu psiej ulgi …

    Sody od dawna w domu nie mamy …

    http://www.ktime.up.krakow.pl/symp2012/referaty_2012_10/stanikow.pdf

  359. 29 czerwca odbeda sie tak zwane ‘wybory’ w PO-PIS. Juz dzis wiadomo jak sie zakoncza.
    W PO ‘wygra’ urzedujacy juz dozywotni dyktator Donek Tusk. Wygra on w cuglach, bedzie jedynym kandydatem na ktorego ‘wszyscy’ poddani jednomyslnie zaglosuja.
    Media beda zachwycone. Beda opisywac to wspaniele zwyciestwo i zachwalac dyktatora Donka. Wspanialy, niezastapiony, bezkonkurencyjny a Pardowska pojdzie nawet dalej. Dostanie orgazmu.
    Juz obecnie trwa tzw weryfikacja czlonkow PO. Ci podejrzani o nie glosowanie na Donka sa i beda wyrzycani lub zawieszani na czas tzw ‘wyborow’.
    I nie do pomyslenia jest by ktokolwiek poza Donkiem kandydowal. Do tej pory nikt sie nawet nie zadeklarowal. Gdyby ktokolwiek to zrobil wylecial by z PO natychmiast. Newet jezeli ktokolwiek sie zadeklaruje juz obecnie jest za pozno na kampanie. Pozatym badzmy relistami. Donek dysponuje funduszami PO w tym 48 mln zl ktore PO wziela dla siebie z budzetu w 2012. Kazdy inny kandydat jezeli nawet taki zaistnieje bedzie musial reklamowac sie na wlasny koszt.
    Tak wiec to Donek i jego klika beda terroryzowac PO przez nastene 4 lata.

    W PIS ‘wygra’ urzedujacy juz dozywotni dyktator Jaro Kaczynski. Wygra on w cuglach, bedzie jedynym kandydatem na ktorego ‘wszyscy’ poddani jednomyslnie zaglosuja.
    Media beda zachwycone. Beda opisywac to wspaniele zwyciestwo i zachwalac dyktatora Jaro. Wspanialy, niezastapiony, bezkonkurencyjny a Pardowska pojdzie nawet dalej. NIE dostanie orgazmu.
    Juz obecnie trwa tzw weryfikacja czlonkow PIS. Ci podejrzani o nie glosowanie na Jaro sa i beda wyrzycani lub zawieszani na czas tzw ‘wyborow’. Niektorzy juz wylecieli z PIS.
    I nie do pomyslenia jest by ktokolwiek poza Jaro kandydowal. Do tej pory nikt sie nawet nie zadeklarowal. Gdyby ktokolwiek to zrobil wylecial by z PIS natychmiast. Newet jezeli ktokolwiek sie zadeklaruje juz obecnie jest za pozno na kampanie. Pozatym badzmy relistami. Jaro dysponuje funduszami PIS w tym 47 mln zl ktore PIS wzielo dla siebie z budzetu w 2012. Kazdy inny kandydat jezeli nawet taki zaistnieje bedzie musial reklamowac sie na wlasny koszt.
    Tak wiec to Jaro Kaczynski i jego klika beda terroryzowac PIS przez nastene 4 lata.

    To jest cyrk. Podatnik utrzymuje PO-PIS-owska holote. Placi im 95 mln zl co roku. A ta holota nawet nie nie wie co to jest praworzadnosc, demokracja ani posznowanie podatnika. Glownie media sa za to odpowidzialne bo toleruja te farsy partynjne i ulomkow na czele partii politycznych niezdolnych do kierowania czymkolwiek w XXI wieku.
    Polska stal sie zakladnikiem tepactwa, cwaniactwa i zachlannosci zaledwie dwoch prymitywnych osobnikow.

    Lekarstwem natychmiastowym jest wymog kwalifikacji na stanowiska publiczne. Media i PKW musza i maja obowiazek zajac stanowisko.

  360. Nie po raz pierwszy spotykam się z niedbałym stosowaniem programem obróbki obrazów takim jak Paintbrush itp itd i dalej Polsko Ludowa jak to opisuje emigrant spod lotniska ukradzionego Żwirce i Wigurze przez Francuza znad Utraty.

    Utrata niewielka i długo brzydko wolno pachniała rdzą (nie musisz rozumieć, nie musisz chodzić tą ulicą miły … ).

    Oto zwierciadlane odbicie względem osi pionowej pięknych ust.

    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/tr/2/25/Publius_Vergilius_Maro.jpg

    Ten niedomknięty kącik ust jaki widzicie po swej lewej ręce, to jest kącik po stronie lewego ucha. Uczył mnie retoryki, to wiem.

    Geometrię płaszczyzny można zbudować w oparciu o pojęcie prostopadłości. Jak oś symetrii nie padnie ukośnie na poziom to dalsze aksomaty tej teorii nie sprawiają klopotu.

    Radzę dla przezwyciężenia klopotów z rożróżnienie teorii i jej modeli (Janusz Onyszkiewicz ze swoją teorią modeli jest przydatny: „Wypadki się zdarzają nie tylko na Broad Peak.”) nie lękać się estońskiego i suahili i obejrzeć ten link, a jak się da to to co tam zlinkowano w bazie filmów z momentami.

    „http://www.filmweb.pl/film/Georgica-1998-106227”

    Więc niedomknięcie (według mnie lewego taga ust prawym – no niech będzie: lub na odwrót) nie przeszkadza uruchomić programu syntezy mowy, który wyrecytuje Bucolica wyręczając niemowę.

    Ten grymas ust bierze się ze zniesmaczenia przypisywania mistrzowi autorstwa takich sobie Appendix Vergiliana. Zniesmaczenie, zniesmaczeniem a lewy kącik powinien być domnknięty próbą pochylenia prawego ⁄ >

  361. ..ach matematyka ,blad popelniony nalezy Powtorzyc ,przy innych
    zalozeniach, aby nie dostac ? Bledu ..
    Pozdrawiam

  362. Bronisławowi Linkemu Władysław Broniewski

    Gospodarzowi i @stasieku czarnoczcionkowy wyżej podpisany.

    Ulica Miła wcale nie jest miła.
    Ulicą Miłą nie chodź moja miła.

    Domy, domy, domy surowe,
    trzypiętrowe, czteropiętrowe,
    idą, suną, ciągną się prosto,
    napęczniałe bólem i troską.
    W każdym domu cuchnie podwórko,
    w każdym domu jazgot i turkot,
    błoto, wilgoć, zaduch, gruźlica.
    Miła ulica.
    Miła ulica.

    Na ulicy Miłej jest zakład pogrzebowy,
    obok jatka i sklepik z balonem wody sodowej,
    naprzeciwko – klinika lalek, naprawa parasoli…
    Perspektywa rzeźnickim nożem przecina oczy. To boli.
    Jezdnią, po kocich łbach, trąbiąc pędzi pogotowie,
    To pod trzynastym powiesił się fryzjer, który miał źle w głowie:
    czytał powieści detektywne, chciał zostać aktorem,
    wiecznie coś deklamował albo śpiewał piskliwym tenorem.

    Moja miła, ty nie wiesz, jak źle
    ulicą Miłą błąkać się we mgle,
    niosąc bezdomne marzenie i nie napisany wiersz.
    No, powiedz, miła, czy wiesz?

    To nie była dusza fryzjera, to był anioł prawdziwy,
    jak z trampoliny wzbił się z ulicznej perspektywy,
    leciał na białych skrzydłach i ponad każde podwórko
    rzucał bawiącym się dzieciom jedno bialutkie piórko,
    dzieci piórka anielskie rączkami chwytały, chwytały,
    a wtedy z ciemnego nieba spadł śnieg anielsko biały.
    Ludzie, ludzie, ludzie wieczorni gorliwie dreptali piechotą,
    anioł zniknął, dzieci posmutniały, zostało błoto.

    W nocy nad ulicą Miłą – gwiaździsta ospa.
    W nocy na ulicy Miłej – rozpacz.
    Wiele troski zobaczysz, miła, przechodząc miastem,
    ale najwięcej na ulicy Miłej pod numerem trzynastym.

    W suterenie pogrzeb.
    Niedobrze.
    Na parterze
    płacze wdowa po fryzjerze.
    Na pierwszym piętrze – plajta, komornik. A na drugiem
    Służąca otruła się ługiem.
    Na trzecim piętrze rewizja – mundurowi, tajniacy.
    Na czwartym czytają „Kurier Warszawski” – „poszukiwanie pracy”.
    Na poddaszu dziewczyna dziecko dwudniowe zabiła.
    Miła ulica.
    Ulica Miła.

    Na ulicy Miłej ani jedno drzewko nie rośnie,
    na ulicy Miłej – w maju! – ludzie nie wiedzą o wiośnie,
    ale cały rok hula perspektywa łysych gazowych latarni,
    łbem waląc w mur cmentarny.

    Moja miła, ja tą ulicą nie chodzę,
    choćby mi było po drodze.
    Nawet kiedy do ciebie się śpieszę,
    nie idę ulicą Miłą,
    bo kto wie, czy się tam nie powieszę.

    (z tomu „Krzyk ostateczny”, 1938)

    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

    To wszystko bylo nim sięm urodził.

    Na lewo od tego czym zasłonili mi widok z dzieciństwa i młodości:

    http://bi.gazeta.pl/im/6f/d6/d0/z13686383Q.jpg

    Towarowa przy której elektrownię tramwajów zamieniono na grób rzuconych na szaniec.

    ~~~~~~~~~~~~~~~~~

    P.S. I @P.S.

    Pisałem to już: psor od matmy widząc na tablicy źle rozwiązane równanie żywiołowo reagował: „Nie wierzę!” Ale ,(?) że(?), tu trza kawę na ławę jak psu kiełbasa, więc:

    Nieszczęśnik pocił się z równaniem, az psor został przywrócony na łono wiary. Niekiedy kosztowało to siedzenie klasy w sali, gdy inne klasy hasały przerwę na korytarzu. Nacisk brygady klasowej sprawił, że dwójek bylo mało i samopomoc kwitła. Jeden z kolegów, na spotkaniu w rok po maturze opowiedział o drastycznych metodach rozwinięcia umiejętności algebraiczno-eukleidesowych. Za prawidlowe znalezienie niewiadomej oraz wskazanie spodka wysokości trójkąta mógł ująć przez bluzkę jedną, drugą tę, pół na pół.

    Ona i on przyznali, że on poza trójkę nie wyszedł i oboje już byli po cnocie bez udziału podciągania się z matmy z innymi nauczającymi domowo prac ważnych a przyjemnych.

    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

    W miarę jak potrzeba oprogramowania wzrastała zaczęto wspomagać kodystów (piszacych banalne, ale konieczne części tekstu programu).
    Gdy edytor przyjął frazę BEGIN, to sam z siebie dopisywał poniżej linię z END. Ta para słów nazywana jest nawiasem blokowym.

    Udostępnienie znaczników pochylenia tekstu lub jego pogrubienia jest moim zdaniem sprawą niedopracowaną w WordPress.

    Blogi są platformą wymiany uczuć i przedkładanie Gospodarzowi i gościom środków edycyjnych wymagających skupienia i uwagi jest niefortunne.

    Mamy na e-Polityce komentatora blogowego „wrzeszczącego” dużymi literami. Małych on na klawiaturze nie ma. I nie ma protestów.

    A gdy @staruszek przypadkiem lub celowo boldem zaprotestuje przeciw chamstwu to rodzi się cierpienie większe niż to, które Żorżyk Gitarzysta ma w oczach.

    Taka gmina …

  363. Ponad pół wieku maturę z polskiego pisałem z Broniewskiego.

    „Gdy przyjdą zburzyć twój dom,
     dom w którym mieszkasz …”

  364. staruszek
    Czy znasz może niedawno wydaną biografię Broniewskiego autorstwa Urbanka (zapomniałm jak ma na imię)?
    Jeśli nie, to polecam. Znakomita!
    Niesamowity życiorys, niesamowity człowiek z jego rozmaitymi rozdarciami i na prawdę świetny poeta, trochę „obrzydzony” przez dobór jego utworów w kanonie lektur.
    Przynajmniej w „moich” czasach, kiedy młody człowiek był mocno zdystansowany do poetów rewolucyjnych o wiadomym zabarwieniu.

  365. Takiej jak wyżej mojej Towarowej KIG nie widział.
    A na rogu Towarowej i Jaktorowskiej chrabąszcze majowe na klonie pełnię wiosny obtańcujące już nowym pokoleniom tańczyły.

    Dziś pianista jak twierdzi KIG pierze w chemicznej pralni i tylko varsawianiści wiedzą, że Jaktorowska to separatystyczny kawałek Krochmalnej.

    Ulica Towarowa

    Tutaj wieczorem faceci grają na mandolinach
    i ręką wiatru porusza ufarbowane wstążeczki.
    W ogóle tu jest inaczej i gwiazdy są jak poprzeczki,
    i jest naprawdę wesoło, gdy księżyc wschodzi nad kinem.

    Anioły proletariackie, dziewczyny, wychodzą z fabryk,
    blondynki smukłe i smaczne, w oczach z ukrytym szafirem;
    jedzą pestki i piją wodę sodową niezgrabnie,
    pierś pokazując słońcu, piękną jak lirę.

    A kiedy wieczór znowu wyłoni się z mandolin,
    a księżyc, co był nad kinem, za elektrownią schowa,
    mgłami i alkoholem ulica Towarowa
    rośnie i boli.

    Konstanty Ildefons Gałczyński
    „Głos Literacki”, 1929 nr 20

    Cóż Ci mogę dać mój miły, czego inni nie dali ? … ?

    http://www.youtube.com/watch?v=KCG0e0ksobk

  366. Those were the days…..

    Wielu varsavianistow bylo w redakcji „STOLICY (na Marszalkowskiej 8)”, zwlaszcza pamietnej wiosny 1968 roku. Leszek Wysznacki sam nacz.red, autor „Anatomia oszustwa”, czyli dalekie echa ksiazki pulkownika Zbigniewa Zaluskiego „Siedem grzechow glownych”. Huzia na „przesmiewcow” i „kpiarzy”! Mowimy „nie” ! dla indyferentyzmu ideowego. Bogdan Czeszko kaze smialo podazac z partia, razem z narodem.Tandem Reutt und Andruszkiewiczw „Unser Kampf” oskarza Nahuma Goldmana, ze maci mlodziezy w glowie.
    A w „Trybunie Ludu” a marcu 1968 propaganda broni dobrego imienia AK i ksiezy katolickich przed syjonistami (moze SLD zapomnialo to dolaczyc do swego „niezbednika”?) Nikczemnosc, Bezczelnosc czy Bandytyzm Polityczny – tytuly ze Slowa Powszechnego, Trybynu Ludu i Unsere Kampf (Nasza Walka). W „Sztandarze Ludu” Wasilewska broni De Gaulle´a przed syjonistami. A potem Gaworski, Gontarz, Kossecki, Ruszczyc, Klos, Stoberski, Pawlowska, Balinski. Kwiat dziennikarstwa PRLowskiego.

  367. Dobre, proste, mocne. Tak trzymać!

  368. Z pana profesora nienawiść wychodzi wszystkimi porami.
    Nienawiść do katolicyzmu rzecz jasna. Te „kartofliska…”, zawodzenie o narzucaniu czegoś tam etc…
    Jak już profesor wspomniał o Niemcach, to mógł też wspomnieć o tym, że te całe Niemce, to też w niedziele mają zakaz handlu. Być może jest on pokłosiem dawnego chrześcijańskiego stylu życia Niemców, ale za to w dzisiejszych zdechrystianizowanych Niemczech utrzymujący się nadal.
    Nie sposób nie zauważyć, że wpisuje się lewicowe schematy troski o biedne pracownice kas w supermarketach, ochroniarzy hipermarketnych co to słodkie bułki po klientach dojadają(tow. Ikonowicz kiedyś w radyju nr.3 tako mówił).
    Prof. Hartman który to hołduje lewicowym wartościom, mógłby z innego klucza skomentować to wydażenie. A pan. prof. nagle wyjeżdża tu z jakąśtam głupią swobodą działalności gosp. i in. prawicowymi pierdołami. Jeszcze trochę szanowny autor strony ponienawidzi KRK i kto wie może wyrośnie z niego jakiś Korwinista:)
    Niestety spoglądanie przez pryzmat nienawiści niesie różne dziwne konsekwencje.
    A swoją drogą to przypisywanie posłom PiSu, tego jakoby byli sługami Watykanu trąci nieco antysemityzmem, to znaczy antykatolicyzmem. No bo jak ktoś powie, że GW to sługusy Żydów czy Izraela, to w pewnych kręgach natychmiastowo jest uznawany za antysemitę.
    Ciekawe czy te same kręgi uznają takich prof. Hartmanów za antykatolików?. Najlepiej zoologicznych.

  369. Dlaczego panie hartman wypowiadasz sie na temat polskiego kosciola ? Przeciez biegasz do boznicy a. W szabas nawet sobie nosa wydmuchac nie mozesz bo twoja wielce oswiecona religia ci zabrania.Co to jest ze o sprawy dotyczace POLKOW zawsze pyta sie zydow o zdanie.Czy w Izraelu tez zydzi sie pytaja mieszkajacych tam Polakow jakie prawo uchwalic? Przestan sie hartman wcinac do kosciola bo to juz jest niesmaczne.

  370. a moze tak by zamknac synagogi i zniesc szabas w sobote ? zydzi dyktuja Polakom co maja robic we wlasnym kraju to moze my dyktujmy zydom mieszkajacym w Polsce co maja zniesc a czego nie…

  371. witam
    brawo! dawno nie popłakałem się ze śmiechu 🙂

    pps wygrało 🙂 heheh

    A może by tak w niedzielę zamknąć kościoły?

    Kolejna próba narzucania przez Watykan, za pośrednictwem jego ludzi w sutannach i bez, swoich niedzielnych porządków polskiemu społeczeństwu odbywa się z udziałem nie tylko zdeklarowanych i koncesjonowanych miłośników tego uroczego państewka, słynnego z demokracji i osobliwej miłości do naszego kraju (zwłaszcza w razie wojen z Niemcami), lecz również z udziałem posłów partii, która lubi czasami stroić małpie miny i przedrzeźniając sama już nie wie kogo, nazywać się liberalną.

    Sposób, w jaki media i politycy komentują całą sprawę zakazu handlu w niedzielę, napawa mnie smutkiem i pesymizmem. Nic nie zapowiada, żeby do dziennikarskich (nie mówiąc już o poselskich) łbów przebiły się takie wyrafinowane idee, jak konstytucyjne gwarancje wolności wyznawania światopoglądu i prowadzenia działalności gospodarczej, a choćby i zwykłe ludzkie pojęcie wolności jako swobody wybierania. Ja już nie mówię o takich uczonościach jak zasada rządu ograniczonego, głosząca, iż władzom nie wolno stanowić ustaw godzących w swobody osobiste, celem wywarcia na obywatelach przymusu zachowania zgodnego z przekonaniami rządzących odnośnie do tego, co jest, a co nie jest dobrym i zacnym życiem.

    No ale nie wymagajmy za dużo o prostego posła PiS, któremu nawet się nie śniło, że nie po to wybrali go posłem, co by teraz miał nie używać swej władzy do zaprowadzania w państwie katolickich porządków i epatowania społeczeństwa swoim wybujałym i ociekającym pychą „sumieniem”, lecz po to, by strzegł swobód obywatelskich i je gdzie tylko można poszerzał. Dla takiego konstytucja w porównaniu ze słowem Księdza Dyrektora oraz Prezesa, a nawet własnymi przekonaniami etyczno-religijnymi, zwanymi z bezbrzeżną egzaltacją właśnie „sumieniem” albo i „prawem naturalnym”, to po prostu śmieć, kawałek papieru zabrudzonego przez Kwaśniewskiego i innych zdrajców Narodu.

    Ale sprawa z zakazem handlu w niedzielę to nie tylko prostacki spektakl, w którym jakimś przytępym „politykom” z Kartoflisk Kościelnych wydaje się, że mają prawo dyktować ludziom, kiedy mają chodzić na zakupy, a kiedy nie. To jest kolejny przykład obłudy i bezradności państwa i mediów, których nie stać na stwierdzenie oczywistego faktu, że po raz kolejny kościół, definiujący się wobec Polski jako obce państwo, łamie swe jedyne przyrzeczenie dane Polsce w hołdowniczym „konkordacie”, a mianowicie przyrzeczenie niewtrącania się w polskie prawo i w sprawowanie w Polsce rządów (bo to właśnie oznacza poszanowanie autonomii RP) – łamie wywierając nacisk na władze publiczne, by pomogły mu wymusić na swoich wiernych zachowanie dnia świątecznego. Gdyby jeszcze kościół czynił to z otwartą przyłbicą, głosząc, że Bóg się gniewa na niedzielne zakupy, to można by było uznać taki głos za ciekawy zabytek średniowiecznej umysłowości. Ale nie! Kościół i jego ludzie w sejmie ośmielają się udawać (a to grzech przed Bogiem!), że nie o dzień święty im chodzi, lecz o jakieś tam „wartości rodzinne”. Palą diabłu świeckiego państwa ogarek obłudy! W efekcie niby to nie żadną religię mają na uwadze (tfu, tfu!), lecz całkiem świeckie rodzinne spacerki itp. Takie sobie świeckie niewiniątka – co złego to nie my. I oczywiście żadnego zażenowania, że chce się owo „życie rodzinne” umacniać środkami prawnego przymusu i ograniczenia wolności. My już cię, kotku, dla twojego dobra, nauczymy, kiedy masz robić zakupy, a kiedy z dziećmi na spacerek iść. Jakieś poczucie wstydu i szacunku dla ludzi? Że może ludzie mają prawo sami decydować o sobie, a posłowie akurat nie mają prawa decydować za nich? Gdzieżby tam! Wstyd i szacunek to nie w tych sferach. W tych sferach jest za to „godność osoby”, „sumienie” i „prawo naturalne”. Jak się ma takie armaty, to wstydu już nie potrzeba. Czyż nie?

    Swoją drogą jakież okropne są stosunki między kościołem katolickim i jego wiernymi, skoro bez żenady chce on wymuszać posłuch dla swych przekonań za pomocą prawa, i to prawa państwowego! Dlaczego wy, katolicy, dajecie się tak traktować przez waszych kapłanów? Czy nie obraża was to, że kościół chce was ubezwłasnowolnić i stosować wobec was przymus prawny w postaci świeckich zakazów, zamiast zachęcać do dobrowolnego przestrzegania nakazów wiary? Pokażcie wreszcie odrobinę tej godności, o której tyle wam mówią księża! No i czy nie wstyd wam, że w celu zdyscyplinowania was ogranicza się swobody ludzi, którzy nie mają z wami nic wspólnego ani w wam w drogę nie wchodzą?

    A może wam to upokorzenie odpowiada? Wasza sprawa. Ale wara biskupom i ich posłom od mojej – niewierzącego – niedzieli! Macie czelność nawet nam, niewierzącym, dyktować, kiedy mamy robić zakupy? Czy my mówimy wam, jak macie regulować handel w prawie kanonicznym? Czy wtrącamy się wasze sprawy i meblujemy wam życie? Zmuszamy was do czegoś? Więc zostawcie nas w spokoju i odczepcie się w końcu od nas, do jasnej cholery!

    PS. A jeśli kombinujecie, że ludzie nie mogąc iść w niedzielę do hipermarketu, z nudów wpadną do kościoła i rzucą coś na tacę, to pomyślcie co by było, gdyby właściciele hipermarketów lobbowali za zakazem chodzenia w niedzielę do kościoła, licząc na zwiększenie swych zysków? No właśnie, kochani – skoro wam wolno domagać się zamykania hipermarketów w niedzielę, to chyba rozumie się samo przez się, że innym wolno by domagać się zamknięcia w niedzielę kościołów. Takie są konsekwencje waszego stanowiska. A czy wiecie, dlaczego nasze stanowisko jest inne i wcale nie domagamy się zamykania kościołów, mimo że wy chcecie nam zamknąć sklepy? Ano dlatego, że jesteśmy przyzwoitymi ludźmi i szanujemy prawo innych do spędzania czasu tak, jak to im odpowiada! Więc może wy, tak na dobry początek, odbierzecie od nas tę małą lekcję przyzwoitości i łaskawie odwalicie się od naszych sklepowych świątyń, które miłe są naszym sercom?

    PPS. Uprzedzając pytanie „ile ci żydzie zapłacili za lobbowanie na rzecz supermarketów?”, uprzejmie informuję, że od za…nia. I to od razu w szeklach!

  372. witam
    brawo, dawno nie popłakałem się ze śmiechu
    pps w art. o zakazie handlu w niedziele wygrało 🙂

  373. Żadne prawo nie wprowadziło obowiązków dokonywania zakupów w niedzielę. Ale żadne prawo nie powinno uniemożliwiać ich dokonywania. A wierni katolicy mają przecież wybór. Biskupi jednak wiedzą, że ich wpływ na ten wybór jest coraz słabszy.

  374. fantastyczny, jak zwykle. to że wciąż są tacy ludzie jak Hartman czy Michalik ( Eliza oczywiście, nie ten pajac ze wschodu ) sprawia że można oddychać i mieć nadzieję

  375. Panie Profesorze!
    Cały artykuł zieje nienawiścią do Kościoła świętego, a nie ma Pan Profesor żadnego pojęcia o tym Królestwie Bożym na ziemi. Ja mam wielki szacunek dla ludzi niewierzących, ale ataki pana Profesora na moja wiarę świadczą o tym, że jest Pan jest „żywcem złapany przez diabła”. Fachowo nazywa się to opętaniem intelektualnym. To bardzo poważna sytuacja, bo taka osoba zewnętrznie nie ma oznak opętania.
    > Posłom z „Kartoflisk Kościelnych wydaje się, że mają prawo dyktować ludziom /../”
    > kościół, definiujący się wobec Polski jako obce państwo /../”
    > Gdyby jeszcze kościół czynił /../ Bóg się gniewa na niedzielne zakupy, to można by było uznać taki głos za ciekawy zabytek średniowiecznej umysłowości.
    Pani Profesorze!
    Dla Boga czas nie istnieje, a Jego Przykazania zostały dane na wieczność. Nic nie da dyskusja, bo wszystko jest prawdziwe w Kościele katolickim. Piszę to jako wiedzący i każdego dnia to udowadniam w moim dzienniku duchowym. Określanie mojej umysłowości jako średniowiecznego zabytku nic nie wnosi, bo „nowoczesność” z promowaniem spółkujących inaczej nie zmieni faktu, że jest to „ohyda w Oczach Boga”.
    >Swoją drogą jakież okropne są stosunki między kościołem katolickim i jego wiernymi, skoro bez żenady chce on wymuszać posłuch dla swych przekonań za pomocą prawa, i to prawa państwowego!
    Tutaj ujawnia Pan Profesor swoja ignorancję duchową, a pisząc w Pana stylu nawet „kołkowatość”…typową dla antyklerykałów, racjonalistów, lewaków i libertynów, a za nimi psychiatrów…naprawdę zagrażacie normalnemu społeczeństwu, które składa się z różnych ludzi.
    > Dalej potwierdza Pan Profesor swój prymitywizm duchowy pytając dlaczego daję się ubezwłasnowolnić zamiast dobrowolnie przestrzegać nakazów wiary? „A może wam to upokorzenie odpowiada”?
    Wiara katolicka opiera się na hierarchii: Bóg – Pan Jezus – Kościół święty ze św. Piotrem i jego następcami…aż do kapłana w parafii i mojej osoby. Nie można głosować zezwolenia na zabijanie, kradzież, itd. W modlitwie „Ojcze nasz” są słowa: „bądź wola Twoja”. Celem życia każdego człowieka jest odczytanie Woli Boga Ojca i jej wykonywanie. Trzeba oddać swoją wolę Bogu. Nie pojmiesz tego bez Światła Bożego…
    Zapraszam: http://www.wola-boga-ojca.pl Jak odczytać wole Boga Ojca?

  376. Moim zupełnie chrześcijańskim zdaniem nie można odgórnie pozbawić prawa do pracy, a zatem poszerzania dobrobytu wszelakiego kogoś, który zapragnie sobie to czynić 7 dni w tygodniu. Chyba nie czulibyśmy się zbyt dobrze, będąc przymuszani do celebrowania miesiąca Ramadan. Analogicznie nie można pozbawiać też człowieka prawa do odpoczynku i odnowy. Także tej duchowej.

  377. Moim zdaniem ludziom potrzeba wiary we wlasna wartosc i w to ,ze nie musza nic/oprocz tego ze musza umrzec/Nie ulegajmy manipulacjom Myslmy i mowmy to co myslimy i to juz wystarczy.Gubi nas strach przed nowym,gubi nas wolnosc.

  378. Jezeli polska WIEKSZOSC katolicka w Polsce zyczy sobie aby, aby w niedziele nie byla kuszona isc do supermarketu=sklepu, to… nie wiem jak tej wiekszosci ulzyc. (Bylem niedawno w Polsce i widzialem tam bardzo fajne supermartety). Informacja: przeciez NIE MUSICIE KUPOWAC W NIEDZIELE Kosciolowi nie wystarcza, bo Kosciol chce caly Kraj sobie podporzadkowac. Koscil dazy do tego co chce na bardzo nierozsadny dla siebie samego sposob.

    Wszedzie na swiecie zrodlem problemow sa spory pomiedzy grupami o roznych ideologiach. Zyje w Stanach, i kiedy czytam o niektorych sprawach w Polsce, polepsza to moje dobre poczucie, ze zyje w Stanach, bo tutaj nie ma Kosciola ktory sugerowalby narodowi tak prymitywne problemy.

    Afryka jest tutaj czesto uwazana za rejon, gdzie ludzie potrzebuja znacznie wiecej czasu niz mieli aby dojrzec do demokracji. Obawiam sie, ze Polska, z jej Kosciolem Rzymskokatolickim – rowniez.

  379. ja pracuję. i w weekendy i w tygodniu. 7/7 w dwóch miejscach.

    gdyby nie to że moje weekendowe miejsce jest otwarte w weekendy miałabym o połowę mniejsze dochody. a kasa jest (niestety) niezbędna do życia :/

    więc mimo zmęczenia ciesze się że mogę MOGĘ (nie musze) sama chcę, skoro chcę mieć więcej pieniędzy, mogłabym zaciskać pasa, pewnie z głody bym nie umarła, ale byłoby smutniej 😉 więc…skoro MOGĘ pracować w miejscu ktore funkcjonuje w weekend to to robię.

    i delikatnie mówiąc wkurzyłaby się gdyby nagle te $$ mi znikły ! :O

  380. Może być nawet środa byleby był jeden dzień wolny dla wszystkich (większości). Hasło proletariusze wszystkich krajów łączcie się wraca do łask.

  381. Kościoły z biletami wstępu od poniedziałku do soboty – parking strzeżony płatny, obiady domowe na wynos. Kasy fiskalne -rachunek VAT za każdą modlitwę, pochówek, ślub, komunie i inne modły. Praca uszlachetnia…

  382. Uwielbiam Pana. Trafił pan w sedno zresztą nie po raz pierwszy. Jednak najbardziej podobało mi się podsumowanie: „PPS. Uprzedzając pytanie „ile ci żydzie zapłacili za lobbowanie na rzecz supermarketów?”, uprzejmie informuję, że od za…nia. I to od razu w szeklach!” . Pozdrawiam

css.php