Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

22.09.2017
piątek

Jacy my głupi… czyli 10 największych przesądów naszych czasów

22 września 2017, piątek,

1. Ktoś mądry i potężny wymyślił ten świat i swój plan zrealizował.

Oprócz przyjemności płynącej z wyobrażenia sobie, że jakiś dobry Ojciec sprawuje nad nami pieczę, nie ma żadnego powodu, aby wierzyć w coś podobnego. Istnienie mądrego i dobrego ducha-stworzyciela świata jest tak samo zagadkowe jak mądrość porządku świata. Bóg niczego nie wyjaśnia, lecz w miejsce pytania „skąd świat?” stawia pytanie „Skąd Bóg?”.

Nie ma też żadnego powodu wyobrażać sobie, że logos świata (jego sens i porządek) ma strukturę „porządku w czyjejś głowie”, stanów mentalnych, jakie znamy z naszego doświadczenia wewnętrznego myślących zwierząt. Hipoteza „Boga osobowego” jest tak zwyczajnie niemądra, naiwna i egoistyczna. Przypomina wiarę, że ziemia jest centrum wszechświata, albo kult cargo na wyspie Fidżi.

2. Po śmierci „coś będzie”.

Ludzie tak bardzo boją się śmierci, że nie chcą w nią uwierzyć. Może kiedyś będzie się w nieskończoność wymieniać nasze organy, a zawartość naszych mózgów, łącznie z emocjami i marzeniami, będzie przechowywana w komputerach, na wypadek utraty ciała. Na razie jednak nasze ciała bezpowrotnie ulegają rozkładowi, razem z mózgiem – jedynym nośnikiem naszej tożsamości, inteligencji, osobowości, wspomnień i w ogóle tego wszystkiego, co nazywamy słowem „ja”, gdy mówimy o sobie.

Wiara w życie pozagrobowe czy wędrówkę dusz przypomina wiarę w posiadanie zjedzonego ciastka. Ciastko strawione, ciało rozłożone. Zgniło, to nie ma – czy tak trudno to zrozumieć i się z tym pogodzić? Pewnie trudno…

3. Ludzie są dobrzy, tylko popełniają błędy albo doznali krzywd, które potem sami czynią innym.

Takiego sentymentalizmu jak nasz żadna epoka nie widziała. Wielu z nas wyobraża sobie, że jak popatrzymy na świat przez różowe okulary, to sam świat stanie się różowy. Epatując dobrocią, chcielibyśmy zalać nią zło, a przynajmniej jego widok. Poza tym skoro mamy wszystkich szanować, to nie wolno nikomu odmawiać tego, że w gruncie rzeczy jest niewinny i dobry (a co najwyżej pokrzywdzony).

Guzik prawda – ludzie to niezłe dranie, przynajmniej wielu z nich. I niewiele trzeba, żeby to draństwo z nich wyszło. Czyży ktoś miał kłopot z podaniem przykładów?

4. Rynek jest sprawiedliwy i sam rozwiązuje problemy społeczne i ekonomiczne.

Niby dlaczego prawo popytu i podaży oraz wolność produkowania i handlu mają mieć jakąś cudowną moc i być lekarstwem na wszelkie bolączki? W niektórych sprawach rynek działa dobrze, w innych gorzej, jak wszystko. Mamy już tyle doświadczeń z kapitalizmem, że z grubsza wiadomo, co można puścić na żywioł, a gdzie lepiej coś podregulować.

Kapitalistyczna dżungla sprawia, że jedni umierają, a inni pławią się w luksusie. To dość przerażające, że wciąż chodzą po ziemi fanatycy, którzy myślą sobie, że skoro umierają, to widocznie sami są sobie winni – winni swej słabości. Fascynacja dziką naturą i jej rzekomą etycznością ma się dobrze. Zupełnie jak głupota…

5. Natura zawsze wie, co jest najlepsze.

Dawniej wszystko było „Bożą wolą”, a teraz jest „zgodne z naturą” i dlatego niby dobre. Wróciliśmy do Arystotelesa. To nonsens. Gdyby wszystko było w przyrodzie pięknie poukładane, to stałoby w miejscu. A tymczasem wszystko się zmienia, bo ciągle dają znać o sobie słabości, deficyty i nierównowaga sił. A w ogóle co to jest ta „Natura”? Jakaś pani? Bogini? Nie ma żadnej natury…

6. Dobro w życiu społecznym polega na wzajemności, a współczucie narusza godność tego, komu je okazujemy.

Dziś ja pomagam tobie, jutro ty mi pomożesz. Wszędzie interes, parytet, układ… Gdyby dobro polegało na wyrównywaniu rachunków, handlowej uczciwości i wymianie, to nikt nie cackałaby się z tymi, którzy nie rokują zwrotu z inwestycji. Uspołeczniony egoizm działa dopóty, dopóki nie mamy do czynienia z prawdziwym nieszczęściem i prawdziwą słabością.

I niby dlaczego współczucie poniża? Że niby każdy taki chojrak i „się obejdzie”? No, nie życzę nikomu… Śmieszne to i dziecinne.

7. Człowiek jest zwierzęciem wszystkożernym i musi jeść mięso.

No, jak widać nie musi, skoro miliardy ludzi nie jedzą go i mają się dobrze. Ale co tam empiryczne dowody, gdy befsztyczek zapachnie…

8. GMO jest niebezpieczne dla ludzi i ekosystemów.

Prawie nie jemy żywności pochodzącej z natury. Wszystkie niemal odmiany są sztucznie wyhodowane przez człowieka, na przykład w drodze napromieniowywania nasion promieniami Roentgena. Niby dlaczego laboratoryjne przeszczepianie genów ma być gorsze od dokonywania zmian w genomie roślin i zwierząt za pomocą krzyżówek czy mutagenezy jądrowej?

I niby dlaczego uprawy GMO miałyby bardziej zakłócać naturalne ekosystemy niż uprawy innych zmutowanych odmian? Ale niektórzy bez mitów i tabu ani rusz.

9. Szczepionki są niebezpieczne dla dzieci.

Szczepionki są tak niebezpieczne jak jazda samochodem, chodzenie po ulicy i jedzenie jabłek. Czasem od tego się umiera… Odmowa szczepienia dziecka sprawia, że będzie ono chronione dzięki temu, że zaszczepione są wszystkie dzieci wokół. No, do czasu… Egoizm ludzki i brak zrozumienia, czym jest statystyka i prawdopodobieństwo, są czymś doprawdy deprymującym, a nawet załamującym. Szkoła!

10. Będzie więcej i więcej…

W społeczeństwie konsumpcyjnym, pławiącym się dobrobycie, narasta wiara, że dobrobyt materialny może tylko rosnąć. Wszak kolejne modele smartfonów i samochodów są coraz lepsze, a sprzęty i bilety lotnicze coraz tańsze… Do kiedy? Do końca świata? Dobre sobie!

Pocieszajmy się tym, że przynajmniej kilka innych przesądów odparowało z naszych łepetyn. Jakie będą następne?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 38

Dodaj komentarz »
  1. Od dawna nie czytałem tak jasnego wyłożenia podstawowych zasad naszego żywota. Gratuluję , Panie profesorze.

  2. 11. Dzieci podrzucają w 9 miesiącu ciąży bociany. A przed podrzuceniem można bocianie jajo abortować. To przecież przypadkowa kupka komórek.

  3. Faktycznie. „Postęp” i „nowoczesność” leje się strumieniami z wypowiedzi pana J.Hartman. Nic to nie zmieni. „Głupi” i „ciemny” lud tego i tak nie zrozumie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Tu się Profesor niebezpiecznie wychylił.
    Różnimy się od zwierząt wiarą w mity. Największy z nich dzisiaj to wiara w pieniądz. Rzadna małpa nie odda banana za 100 dolarów a człowiek wierzy że w sklepie dadzą mu banany za papierek. Nikt nikogo nie okłamuje, system działa bo ludzie mają taką zdolność którą nam dała ewolucyja w konkurencji o pokarm.
    Polecam książkę (światowy bestseller) Yuval Noah Harari (w angielskiej wersji tytuł „Sapiens”)

  6. Kto Panu wmówił, ze GMO to jest samo dobro?

  7. Jan Hartman
    „Istnienie mądrego (…) stworzyciela świata jest tak samo zagadkowe jak mądrość porządku świata”.

    Dla osób, które głębiej zastanawiały się nad tym, czy Bóg istnieje, nie ma w tym nic zagadkowego.

    Wiele takich osób podziela pogląd, iż funkcjonujący w uporządkowany sposób wszechświat – w którym może istnieć życie – przemawia za istnieniem Stwórcy. Biblia mówi: „Oczywiście każdy dom jest przez kogoś zbudowany”. Chociaż argument ten jest prosty, to trafia do przekonania wielu gruntownie wykształconym ludziom.
    Najprostsze organizmy żywe czyli komórki, są bardziej złożone niż jakikolwiek budynek, bo potrafią coś, czego nie potrafi żaden z nich — mogą się rozmnażać. Mają możliwość gromadzić i powielać informacje potrzebne do podziału. Kto je zaprojektował?

    Nieżyjący już astronom Allan Rex Sandage tak wypowiedział się na temat wszechświata: „Uważam za mało prawdopodobne, by taki porządek powstał z chaosu. Musiała istnieć jakaś porządkująca zasada. Bóg jest dla mnie tajemnicą, ale jego koncepcja wyjaśnia cud istnienia — dlaczego jest coś zamiast niczego”.

    Natomiast znany Członek Francuskiej Akademii Nauk, oświadczył: „Porządek w naturze nie jest wynalazkiem ludzkiego umysłu ani wytworem zdolności postrzegania. Istnienie porządku wymaga istnienia inteligencji, która organizuje. Może nią być tylko inteligencja Boga” (Pierre-Paul Grassé, zacytowany przez Christiana Chabanisa w książce Dieu existe? Oui, Paryż, s. 94).

  8. .

    — Jeremy Ryfkin —

    .

    Miałem sporą nieprzyjemność słuchania
    antynaukowych andronów Ryfkina w paru
    całkowicie zbędnych programach kilku dużych
    stacji telewizyjnych o sporej oglądalności

    Mr.R. w czasach szczytowej nagonki na GMO
    był supernovą pierwszej wielkości, tak jak
    Jezusik z Nazaretu wskrzeszał umarłe demony
    i chadzał po wodzie, zarobił na strachu ignorantów
    spory pieniądz

    Pojemność ludzkich móżdżków na „Dobrą Nowinę”,
    „Dobrą Zmianę”, autyzm po szczepionkowy, stonkę
    zrzucaną na spadochronach, contrail conspiracy,
    krwawiące święte figury, Obama US citizenship
    conspiracy theory, Indian guru levitation, podkomisje
    smoleńskie itp.has no limits

    Homo rarely-sapiens, often sapens-less,
    frankly just dumb f…

    Ehhh, tak mnie czasem nachodzi rankiem przy goleniu,
    widzę Pana Prof. też, choć z fotki wznoszę goli się
    rzadziej

    .

    ~

  9. Panie profesorze

    Jestem zawiedziona tym wpisem.
    Wygląda na to, że nie jest Pan zainteresowany poznawaniem więcej i więcej.
    Czy można się zgodzić z tym, co Pan napisał?
    Trochę tak.
    To są prawdy z cyklu prawd ks. Twardowskiego.
    Podejmuje Pan temat podchodząc do niego, jak do prawdy objawionej (i w tym kontekście:święta prawda), a tu objawia się drugie, trzecie….kolejne dno.
    Sprawia to, że przestaje być oczywistym, to co wcześniej takim było.
    Nie, żeby w racjonalnym Arystotelesowsko – Newtonowskim świecie, nie miał Pan racji.
    Ma ją Pan.
    Dziś jednak nowoczesna fizyka i matematyka starają się inaczej opisywać istniejącą wokół nas rzeczywistość(rewolucyjnie).

  10. Ad 10:
    Przeciwieństwem konsumpcjonizmu jest minimalizm.
    Ograniczanie konsumpcji pochodzi:
    1) ze świadomej „biedy”, czyli zostało wytworzone wśród populacji ludzi wykształconych, którzy rozumieją, że nie jest możliwe w przyszłości wytwarzanie dóbr w rosnącym tempie. Objawy: a) nie należy mieć ciągle pełnej lodówki, jeśli chcemy zjeść coś, czego nie mamy, można pójść do sklepu i kupić, b) nie musimy do sklepu odległego o 150 m jechać samochodem i wracać z napakowanym bagażnikiem – nie będzie wojny, a nawet jeśli będzie to cała zawartość lodówki i tak się zmarnuje, c) nie potrzeba nam „jednego samochodu na jednego człowieka” – jest nas 7,5 miliarda. Do tego w miastach, nawet średnich, samochód nie przyspiesza poruszania się a do tego nie da się porozmawiać z innym użytkownikiem samochodu, itd
    2) z rachunku ekonomicznego: nie opłaca się wytwarzać dóbr powyżej poziomu „spożycia”. a) Stąd ograniczenie nadprodukcji żywności w obszarze UE. W zamian za to implantuje się technologie wytwarzania żywności w Afryce i Azji, gdzie było jej za mało, b) Nadmierne wytwarzanie dóbr przekracza możliwości przetworzenia odpadów przez środowisko „naturalne”. Objawami zrozumienia tego są: ograniczenie użycia opakowań z tworzyw sztucznych (płaćmy chociaż symbolicznie na torby plastikowe) oraz program Prezydenta Indii budowy łazienek, ubikacji i systemów kanalizacyjnych łącznie z oczyszczalniami ścieków; Indie to największy truciciel w tej dziedzinie.

    Minimalizm znajduje wielu zwolenników, którzy nie wymuszają na innych samoograniczania się, zwolennicy ci po prostu się ograniczają.
    Jest to także wymuszone przez rosnącą populację ludzi starych (niektórzy nawet twierdzą, że niezdolnych do pracy), którzy mają za mało pieniądza (mini-emeryturka), żeby kupić wypaśny samochód w celu jeżdżenia nim do sklepu i znajomych, żreć wołowinę i popijać winem z 300-letniej butelki.
    A propos wpisu Cassandry 2 tygodnie wcześniej: grupy bezzębnych staruszków i staruszek będą się gromadzić w gangi wesołych staruszków, pracować dla dobra innych, i nie będą żebrać przez Centrami Handlowymi, chyba, że zechcą popatrzeć na ładnych chłopców i dziewczyny, którzy tam się przecież spotykać będą na rykowisku. Bezpośrednio po tsunami i katastrofie elektrowni jądrowej w Fukushimie 40 km wybrzeża na głębokość paru kilometrów było skażone promieniowaniem jądrowym, martwymi ludźmi i zwierzętami oraz całym tym złomem cywilizacyjnym (a Japonia to kraj o rozbudowanej infrastrukturze wzdłuż wybrzeży). 4 lata zajęło porządkowanie terenu elektrowni nowo wytworzonymi robotami (dyżurne roboty w elektrowni „zdechły’), natomiast teren poza elektrownią był porządkowany przez 70+ emerytów. Ci wspaniali woluntariusze jako argument swojej pracy podali fakt, że i tak nie będą już długo żyli, a pracując w ten sposób dla całej Japonii dali swój dowód patriotyzmu (to słowo głęboki sens w tamtym kraju). Trudne warunki życia (trzęsienia ziemi) tak ukształtowały w tej populacji poczucie odpowiedzialności za wspólny los. To przykład odwrotnej postawy w naszym społeczeństwie, w którym poczucie wspólnoty zostało prawie całkowicie zniszczone przez system państwa socjalistycznego w latach powojennych, dokładnie wbrew głoszonej ideologii o wspólnym dobru.
    Mam też i dobre zdanie o naszej populacji.
    Uczestniczyłem w stawianiu wałów z workami z piaskiem wokół Ostrowa Tumskiego w czasie powodzi we Wrocławiu w 1997 roku. Zapamiętałem taką scenkę:
    pańcia z papilotami we włosach (ok 50) podawała wory z samochodu grupie ludzi, którzy je podawali łańcuszkiem i i układali na brzegu; odbierał od niej te wory napakowany młody człowiek, utatuowany jak król madagaskarski, z koluchem w uchu, od niego brała je zakonnica, a dalej byli jeszcze bardziej odmienni ludzie, młodzież szkolna, uczeni (kilku znam). Trwała ta akcja 2 doby, ludzie się zmieniali, woda nie zalała Ostrowa Tumskiego, czyli happy end. Do dzisiaj jest ta scena źródłem mojej wiary w ludzi. Napakowani ! kochajcie pańcie 60+, bo to wasze dzielne matki, a nie biegajcie z jakimiś sztandarami strasząc utatuowanym muskułem i ogoloną głową.

    3) To ludzie w wieku emerytalnym obniżą konsumpcjonizm do racjonalnego poziomu, nie tylko z powodu braku środków, ale także ze względu na mądrość przyniesioną przez ich wiek. Ludzie ci są ciekawi życia (Uniwersytet III wieku), chętni do pracy dla innych (głównie dla swoich bliskich w rodzinach, ale także dla nieznanych sobie ludzi).
    Emeryci i renciści, łączcie się, bo wesołe może być życie staruszka, Cassandro

  11. Bezpieczeństwo GMO to także mit. I nie chodzi tu bynajmniej o podmianę genów. Podmianę robi się po to, by roślina była bardziej odporna na określone środki ochrony roślin. Dzięki temu można stosować je w większych niż dotychczas stężeniach. I to one są szkodliwe. Koncerny oczywiście temu przeczą, ale czemu w takim razie lobbują przeciwko kompleksowym badaniom? Był kiedyś taki środek, nazywał się DDT…

  12. @dezerter:
    „Dla osób, które głębiej zastanawiały się nad tym, czy Bóg istnieje, nie ma w tym nic zagadkowego.”
    Jeżeli będziemy się nad istnieniem Boga naprawde głęboko zastanawiać, to musimy dojść w końcu do pytania : „Skąd się wziął Bóg ?” Tego dylematu nie rozwiązał żaden teolog i nigdy nie rozwiąże, dlatego teologowie tego pytania w ogóle nie stawiają.

  13. Słuchałem pewnego fizyka.Wirerzy ,bo nie ma odpowiedzi ,jak to jest do końca z rozszerzaniem się naszego wszechświata. I takie tam zagadki kosmologiczne.Tak aodmiana zasady Pascala.A co wierzą nasze bogi polityczne.?Modlące się żarliwie w Toruniu?W Jezusa.Wszak to on był pierwszym w naszej erze uchodżcą.Dla nie wiedzących informuje ,że został wywieziony do Egiptu przed siepaczmi Heroda.Czy uchodźcy, wtedy wwozili do innych krajów pasożyty ,zapytajmy wodza?Jeżeli tak ,to nasz wodze mają rację nie wpuszczając do katolandu zadżumionych.

  14. Mad Marx
    23 września o godz. 14:39
    „Jeżeli będziemy się nad istnieniem Boga naprawde głęboko zastanawiać, to musimy dojść w końcu do pytania : „Skąd się wziął Bóg ?”

    „Pewny siebie, sceptyczny Francuz stojący przed drzwiami swego domu spojrzał prosto w oczy Świadkowi Jehowy i oświadczył: „Jeśli potrafi mi pan wytłumaczyć, skąd się wziął Bóg, to pana wysłucham”.
    Świadek spokojnie odrzekł: „Niektórzy rozsądnie myślący ludzie doszli do tego samego wniosku, co osiemnastowieczny francuski filozof Voltaire, który powiedział: ‛Gdyby nie było Boga, to trzeba by Go wymyślić’. Czy zastanawiał się pan nad tym, dlaczego tak inteligentny człowiek, jak Voltaire, to powiedział?”

    Mężczyzna przyznał, że o tym nie pomyślał, ale zaprosił Świadka, który w mieszkaniu ciągnął dalej swą argumentację.

    „Wiele ludzi — podobnie jak kiedyś Voltaire — uważa, że zarówno życie, jak i Wszechświat musiały mieć jakąś przyczynę. Aby móc stworzyć to, co widzimy, musiałaby ona dysponować pewną siłą, czyli odpowiednią energią, i takimi cechami, jak talent organizacyjny, poczucie piękna, miłość i mądrość. Dlaczego? Ponieważ te cechy są widoczne w widzialnym Wszechświecie, zwłaszcza na Ziemi. Nie są to jednak właściwości rzeczy, tylko osób. Wobec tego musi istnieć jakaś Istota Najwyższa — Bóg”.

    „Zgoda”, odparł ciągle nie dowierzający Francuz, „ale skąd się wziął Bóg?”

    „Wiadomo, że istnieje widzialny, materialny Wszechświat i niezliczona różnorodność form życia na Ziemi. Jak to wszystko powstało? „Przez przypadek” — mówią niektórzy, choć nie wszyscy naukowcy. Jednakże w teoriach sformułowanych przez różnych uczonych zawsze zakłada się, że coś istniało już przedtem — mniejsza o to, jak byśmy to nazwali. Uczeni mówią, i słusznie, że materia jest formą energii. Na tej podstawie, ich zdaniem, Wszechświat mógł powstać przez przypadek. Nie wyjaśniają jednak, jak doszło do wytworzenia się warunków inicjujących. Ponieważ
    coś nie może powstać z niczego, zawsze biorą oni za punkt wyjścia coś już istniejącego, czego pochodzenia nie potrafią wytłumaczyć.
    Ateiści przyjmują więc za punkt wyjścia istnienie jakiejś rzeczy, wierzący w Boga natomiast — istnienie osoby. Biorąc pod uwagę uwidaczniające się zarówno na Ziemi, jak i w całym Wszechświecie prawa natury, matematyczną dokładność, organizację i mądrość, ŚJ uważają, iż wynika stąd logiczniejszy wniosek, że tą Praprzyczyną wszelkiego bytu jest Osoba, a nie rzecz, inteligentny Stwórca, a nie ślepa siła. Przedkładają wstępne słowa Biblii: „Na początku Bóg stworzył (…)” nad hipotezę ateistów: „Na początku było coś” .

    „Wiedziałem, że w końcu zacytuje pan Biblię” — powiedział dociekliwy Francuz.

    „Rzeczywiście, ŚJ uważają biblijny punkt widzenia co do prawd podstawowych za logiczny i zgodny z dostrzegalnymi realiami. Zbadajmy niektóre z nich …” (fragment artykułu ,Czy Bóg miał początek’ zamieszczonego w „Przebudźcie się”.

    Dalszy ciąg tej rozmowy pokazuje że staranne rozważenie argumentów na to, że życie zostało stworzone, może okazać się interesujące. Niejedna osoba zapewne przyzna, że nie byłoby rozsądne zamykać się na takie fakty.

    Żeby odpowiedź na pytanie: „Skąd się wziął Bóg ?”, trafiła nam do przekonania, najpierw powinniśmy się upewnić , że On naprawdę ISTNIEJE.

  15. Ad 8
    Aby poddać tytuł tego rozdziału pod ocenę, powinniśmy może posłuchać także tych ludzi, którzy są biologami, zajmują się zawodowo genetyką, i do tego są naukowcami. Polecam wykład profesora Pawła Golika, link: https://www.youtube.com/watch?v=tJvnqe3EHWM&feature=youtu.be
    Jest poszerzeniem rozdziału 8 tego artykułu prof Hartmana o zrozumiały półgodzinny wykład popularno-naukowy.

  16. @I niby dlaczego współczucie poniża:
    Nie twierdzę, że musi być zasada wzajemności, ale z okazywanie współczucia jest problem. Polecam Richarda Senneta „Szacunek w świecie nierówności”, który pisze m.in. o problemach (i pewnej biurokratycznej mądrości) pracowników socjalnych.

    Nie wiem, czy to najwłaściwsza lista.
    Np. 3 i 4 wydają mi się bardziej „użytecznymi kłamstwami”, czy roboczymi uproszczeniami, które są przydatne w polityce, a w których prawdziwość mało kto wierzy.
    Z 1 i 2 też jest problem. Oba tworzą religię, ale z religią współczesny człowiek ma związki dwuznaczne. Bo z jednej strony większość wierzy, ale z drugiej strony, mało kto rzeczywiście zastanawia się: „nie ukradnę tej książki, bo po śmierci spotka mnie wieczne potępienie”. Wyznaje się raczej pogląd, niż wierzy weń i wprowadza we własne życie.
    Za to dodałbym coś takiego na bardzo poważnym miejscu: „Człowiek jest mały wobec natury i nie może jej zaszkodzić”. To się często odzywa w pogardzie dla ekologii, w przyzwoleniu na smog i zatruwanie powietrza, w ignorowaniu globalnego ocieplenia.

    @Ciapcionog:
    Nie był, bo jak rozumiem jest. Stosowany z umiarem i sensem DDT jest wciąż uważany za przydatny i pożyteczny.

    @adam100:
    Dopiero co czytałem u Harariego („Sapiens”), jak to mity pozwalają przezwyciężyć problem ograniczenia znajomości grupy/stada przez ludzi. Harari wybiera jako przykład kwestie religijne (credo katolickie), narodowe (np. „serbskość”), prawne (np. „spółka z ograniczoną odpowiedzialnością”, co dalej rozwija w przypadku mitu o istnieniu Peugotea).
    Wspólne mity, w tym znaczeniu, są konieczne.

  17. dezerter83
    23 września o godz. 1:16

    Jan Hartman:
    „Istnienie mądrego (…) stworzyciela świata jest tak samo zagadkowe jak mądrość porządku świata”.

    dezerter:
    „Dla osób, które głębiej zastanawiały się nad tym, czy Bóg istnieje, nie ma w tym nic zagadkowego”.

    Czyli profesor Jan Hartman nie zastanawiał się głębiej. Na to stać wyłącznie Świadków Jehowy. Skromny i grzeczny jesteś, dezerterze.

  18. 8. GMO jest niebezpieczne dla ludzi i ekosystemów.

    Dla ludzi w zasadzie nie, dla ekosystemów tak.

    „Niby dlaczego laboratoryjne przeszczepianie genów ma być gorsze od dokonywania zmian w genomie roślin i zwierząt za pomocą krzyżówek czy mutagenezy jądrowej?”

    Od krzyżówek? Bo wprowadzane jest szybciej i na większą skalę. Poza tym nikt nie twierdzi, że krzyżówki są bezpieczne dla ekosystemów. Najpierw wypadałoby dowieść, że są bezpieczne. Z tym będzie problem, bo każdy nowy gatunek wprowadzany licznie do ekosystemu, jakoś go zakłóca – przykładów z gatunkami inwazyjnymi mamy multum. Krzyżówka o specyficznych cechach również może być traktowana jak gatunek inwazyjny.

    „I niby dlaczego uprawy GMO miałyby bardziej zakłócać naturalne ekosystemy niż uprawy innych zmutowanych odmian? Ale niektórzy bez mitów i tabu ani rusz.”

    Uprawy innych zmutowanych odmian TEŻ zakłócają naturalne ekosystemy.
    Niektórzy nie odpowiadają na stawiane pytania, tylko dostawiają własne, trochę przekręcone („dlaczego bardziej”) i z nimi się rozprawiają.

  19. Profesur doktur HABERMASowany w szczytowej formie intelektualnej ;]. Z resztą, serce ma po lewej stronie, więc dowcip polega na tym, że biedak autentycznie wierzy w tysiące innych, nieporównywalnie bardziej szkodliwych mitów. Ale na pomoc jest już za późno ;]

  20. „Człowiek to nie jest piękne zwierzę” – prof. Barbara Skarga.

  21. Jest takie powiedzenie i zreszta potwierdzone w praktyce,ze z wiarą dyskutować się nie da.Każda religia,ideologia czy doktryna zanim zaczęła obowiązywać była poparta siłą ,orężem i związane z tym mordowaniem i przymuszaniem oraz przekupstwem przeciwników do przyjęcia takowych.Rozważania co było pierwsze czy jajko czy kura jest bez sensu tak jak rozważanie czy życie jest to przypadkowe zaistnienie jakiegoś organizmu.Na razie wiemy tylko tyle,że jest tak jest tak jak znany nam „wszechświat”.A poza tym tak naprawdę to nic nie wiemy.Można wierzyć w cokolwiek co organizuje społeczność ludzką.I tak jest bo co jakiś czas pojawia się jakiś ideologizm,który jest przedstawiany joko jedyny i niepodważalny.Mozna tez wierzyć w bociany.

  22. 1. Ktoś mądry i potężny wymyślił ten świat i swój plan zrealizował.

    Zawsze pewni ludzie będą się zastanawiać skąd, po co ten świat. Jaki sens ma życie ludzkie. Inni zadowolą się samym faktem istnienia. Będą tylko konsumować i starać się jak najlepiej w życiu ustawić.

    2. Po śmierci „coś będzie”.

    Czy coś będzie, tego z całą pewnością nie wiemy. Rozum mówi, że coś może być. W ogóle nasz umysł jako cząstka natury ma ograniczenia, także poznawczo-percepcyjne. Ludzie religijni wierzą, iż życie to zadanie do wypełnienia, a nie tylko konsumpcja przyjemności (co zresztą w dłuższym okresie jest po prostu niemożliwe)

    3. Ludzie są dobrzy, tylko popełniają błędy albo doznali krzywd, które potem sami czynią innym.

    To element doktryny liberalno-lewicowej. Stąd postulowanie wolności niczym nieograniczonej (choć dobrze wiadomo, iż wolność twoja często bywa w sprzeczności z moją wolnością)

    4. Rynek jest sprawiedliwy i sam rozwiązuje problemy społeczne i ekonomiczne.

    Element doktryny liberalnej. „Niewidzialna ręka rynku” (podobnie jak u marksistów: społeczna forma własności środków produkcji) niejako automatycznie zlikwiduje wszystkie różnice i niesprawiedliwości. Ten kardynalny element doktryny liberalnej jest już poważnie w świecie kontestowany (świadczy o tym także wynik wyborów w Polsce i USA).

    5. Natura zawsze wie, co jest najlepsze.

    A czy człowiek wie, co jest najlepsze? Praw natury bezkarnie nie uda się obejść. Co najwyżej trzymając się poprawności politycznej można udawać, iż prawa takie nie istnieją.

    6. Dobro w życiu społecznym polega na wzajemności, a współczucie narusza godność tego, komu je okazujemy.

    To znowu z doktryny liberalnej (odchodzącej powoli do lamusa)

    7. Człowiek jest zwierzęciem wszystkożernym i musi jeść mięso.

    To chyba sprawa indywidualna. Jedni mogą się obyć bez mięsa, inni nie. Ufałbym w tym względzie bardziej wielowiekowej tradycji (chociażby czerpiąc z kultury Wschodu) niż dzisiejszym „odkrywcom”).

    8. GMO jest niebezpieczne dla ludzi i ekosystemów.

    Ale czy jest bezpieczne? Tego nie wiemy. Wiemy, że ułatwia handel…

    9. Szczepionki są niebezpieczne dla dzieci.

    Tak, w niektórych przypadkach mogą być niebezpieczne. Rodzicom powinno się przedstawiać pełną wiedzę w tej materii i informować o możliwościach specyfików zastępczych.

    10. Będzie więcej i więcej…

    Znowu ze słownika liberalnego. Oczywiście ta zasada to mit. Wystarczy, że ktoś dziś wyłączyłby internet i sieć telefonii komórkowej a wszyscy (także, a może przede wszystkim, racjonaliści) zobaczą Armagedon :).

  23. Ad. 4. ‚Rynek’ to metafora spontanicznych działań społeczeństwa, więc ‚sam rynek’ to tyle co ‚same społeczeństwo’. Nie wiadomo, co Hartman chciałby ‚doregulować’, ale doregulowanie podaży pieniądza przez urzędników państwowych banków centralnych doprowadziło do serii kryzysów finansowych, które Hartman zapewne przypisałby ‚rynkowi’, i które się bynajmniej nie skończyły, a wraz z narastającą regulacją będą się nasilać.
    Ad. 5 i 6. Współczucie i empatia to idealne narzędzia manipulacji, ksenofobii, dyskryminacji i nacjonalizmu, bo najłatwiej współczuć ‚swoim’ atakowanym przez ‚obcych’. Taka jest niestety, przepraszam za wyrażenie, ‚natura ludzka’ będąca efektem milionów lat ewolucji. Myślenie o własnym interesie pozwala wykroczyć poza instynktowną, empatyczną dyskryminację i nacjonalizm, gdy zauważymy, że ‚obcy’ są potrzebni, a konflikt jest szkodliwy dla wszystkich, włącznie z nami.

  24. Ad. 10. Można wiedzieć, gdzie Hartman widział społeczeństwo niekonsumpcyjne i czy chciałby sztucznie wywołać biedę, żeby zablokować konsumpcjonizm?

  25. Sprzeciw wobec GMO i generalnie inżynierii genetycznej bardzo często jest efektem znajomości praw rządzących przyrodą i ewolucją oraz tragicznymi skutkami ich ignorowania.

  26. Mad Marx i Dezerter
    Jeżeli będziemy się nad istnieniem boga tak naprawdę głęboko zastanawiać, to musimy dojść w końcu do pytania „skąd się wziął bóg?”, a dokładniej do pytania „kto, kiedy, dlaczego i jak stworzył boga?” A na te pytania, przynajmniej jak dotąd, żaden filozof i żaden teolog nie odpowiedział i zapewne nigdy poprawnie nie odpowie i dlatego też teologowie unikają tego pytania jak diabeł unika wody święconej. Najbliższy odpowiedzi był tu Leibniz, który doszedł do wniosku, że bóg stworzył świat być może nie idealny, jako że panuje w nim zło, ale jednak świat najlepszy z możliwych, jako że idea, iż świat stworzony przez boga mógłby być lepszy, jest z definicji straszliwym kacerstwem, okropnym wiarołomstwem, ogromną herezją, bluźnierstwem największym z możliwych, jako że podważa ona ideę boga nieskończenie mądrego (wszechwiedzącego) i nieskończenie potężnego (wszechmocnego). Ale nawet ten naprawdę wielki Leibniz unikał odpowiedzi na pytanie „kto, kiedy, dlaczego i jak stworzył Boga?”.

  27. Dezerter
    Tak, Biblia mówi: „Oczywiście każdy dom jest przez kogoś zbudowany”. Chociaż argument ten jest prosty, to trafia do przekonania wielu gruntownie wykształconym ludziom, którzy jednak nie są zbyt lotni, jako że wynika z tego twierdzenia także to, że „każdy bóg jest przez kogoś zbudowany”. Pytam się więc Ciebie: kto zbudował boga?

  28. Świat to walka przeciwieństw. Na razie jeszcze istnieje.

  29. Pelasia
    23 września o godz. 19:45
    „Czyli profesor Jan Hartman nie zastanawiał się głębiej”.

    Tego nie wiem. Wiem natomiast, jakie są najczęstsze przyczyny braku wiary, deklarowanego także przez Gospodarza. Oto kilka z nich:
    Brak dokładnej wiedzy biblijnej.
    Rozczarowanie do religii.
    Brak zrozumienia, dlaczego Bóg dopuszcza zło.
    Zdominowanie życia przez cielesne pragnienia i świeckie poglądy

    Każdy z tych czynników, potrafi skutecznie zniechęcić człowieka do podjęcia wysiłków, koniecznych do tego, aby posiadł on wiarę.

    Jeżeli jednak, pomimo tych zniechęcających okoliczności, zdobywamy się na to, żeby starannie przeanalizować argumenty, przemawiające za tym, że życie zostało stworzone, to nasz Stwórca – jak uczy Biblia – pobłogosławi takie działania.

    Jego Słowo zapewnia: „‚I szukać mnie będziecie, i znajdziecie, bo będziecie mnie szukać całym swym sercem. I dam się wam znaleźć”.

  30. K. Mazur
    1. Wolny rynek istnieje tylko w teorii, tak jak idealny gaz, doskonała próżnia czy też bezwymiarowy punkt. Wolny rynek jest ideałem tylko w takim sensie, w jakim ideałem jest ta doskonała próżnia czy też ten idealny gaz.
    2. Nie jest też prawdą, że na wolnym rynku kupisz tanio i to co chcesz, jako że na wolnym (tu w sensie pozbawionym regulacji) rynku zaraz pojawiają się monopoliści i spekulanci, którzy sztucznie podbijają ceny w pogoni za maksymalizacją zysku, a wiadomo, że jeszcze żaden rząd, poza ostrą dyktaturą, nie wygrał z monopolami i spekulantami. Najlepszym przykładem jest tu rynek mieszkaniowy, gdzie zmowa właścicieli, producentów i pośredników skutkuje w kapitalizmie wysokimi, zaporowymi cenami mieszkań a więc i bezdomnością, nawet w najbogatszych państwach kapitalistycznych takich jak np. USA.
    3. Czarny rynek tworzy się zaś zawsze tam, gdzie państwo zabrania handlu określonym towarem, np. narkotykami, usługami seksualnymi, bronią czy amunicją. Tworzy się on też tam, gdzie państwo nieumiejętnie walczy z drożyzną poprzez jedynie kontrolę cen, np. ustalając maksymalne czynsze zamiast budować tanie mieszkania i zastosować kwaterunek, czyli rozdzielnictwo mieszkań pomiędzy osoby je potrzebujące. Ale to jest temat na osobną dyskusję.
    4. Nie jest więc tak, że im mniej państwo wtrąca się do gospodarki, tym lepiej dla ogółu, a jest wręcz odwrotnie. Tam gdzie, państwo nie wtrąca się do gospodarki, czyli np. w Afryce, Ameryce Łacińskiej i w większości państw Azji oraz Oceanii, mamy też z reguły najniższą stopę życiową. To jest fakt, a z nim nie sposób jest dyskutować. Liberalna idea leseferyzmu, czyli niewtrącania się państwa do gospodarki powoduje bowiem zawsze w praktyce to, że gospodarka jest słaba, nastwiona jedynie na zaspokajanie potrzeb najbogatszych, a więc tworzą się w niej i pogłębiają ogromne różnice w dochodach i majątkach, uniemożliwiające rozwój gospodarczy, jako że w państwach będących pod wpływem ideologii wolnorynkowej brakuje z reguły funduszy na edukację i badania naukowe, a wiec takie państwa są z góry skazane na pełnienie drugorzędnej roli w gospodarce światowej – importera dóbr luksusowych i wysokiej technologii (high tech) oraz eksportera taniej siły roboczej i surowców.
    6. Natomiast zbytnia ochrona własności prywatnej prowadzi zawsze do paraliżu państwa, jako że stawia ona interes prywatny ponad społeczny i utwierdza władzę elity pieniądza, a więc uniemożliwia ona demokrację, natomiast prowadzi zawsze do plutokracji
    7. Oczywiste jest także, iż elity rządzące, rozumiane jako symbiotyczna grupa polityków, wyższych urzędników państwowych, finansjery oraz innych wielkich posiadaczy kapitału, wcale nie pragną wolnego rynku, ale nie dlatego, że wolny rynek oznaczałby uszczuplenie ich władzy, ale dlatego, że wolny rynek jest niemożliwym do osiągniecia ideałem, a na dodatek każda próba jego implementacji, czyli zniesie kontroli państwa nad gospodarką, powoduje powstanie monopoli a tym samym przejęcie kontroli nad owym, w teorii wolnym rynkiem, przez monopolistów i spekulantów. Po prostu monopole powstają naturalnie w warunkach braku regulacji rynku, podobnie jak naturalnie pojawiają się na każdym rynku spekulanci a w klimacie gorącym i umiarkowanym, poza zbiornikami wody i pustyniami, każdy nieuprawiany teren staje się z czasem lasem.
    8. Wolny rynek „upodmiotawia” więc („czyni wolnymi”) tylko tych ludzi, którzy posiadają pieniądze, dając im pewną autonomię, czyniąc ich częściowo niezależnymi od reszty społeczeństwa. Ponieważ w kapitalizmie każdy gracz na rynku dąży do maksymalizacji swojego zysku, to w tym celu tworzą ci gracze różnego rodzaju zmowy, na ogół nieformalne, a więc w praktyce niemożliwe do zwalczania metodami legalnymi (prawnymi) oraz zawsze pojawiają się na takim, w przybliżeniu wolnym rynku, spekulanci, wykupując towary, aby je później sprzedać po wygórowanej cenie, jako że spekulacja polega przecież na sztucznym obniżeniu podaży, aby w ten sposób podnieść ceny. Ponieważ na rynku zbliżonym do wolnego nie można nikomu zabronić kupowania tyle, na ile go jest stać, to taki rynek jest zawsze bezbronny wobec spekulantów. Tak więc wolny rynek oznacza w praktyce monopole i spekulację, czyli drożyznę.
    9. Na koniec – żaden człowiek nie jest wyspą, nikt w nie jest więc zupełnie niezależny od reszty ludzi a w kapitalizmie także od pieniędzy, a więc w kapitalizmie każdym można manipulować, jeżeli ma się do tego celu dość pieniędzy, jako że w kapitalizmie wszystko jest przecież na sprzedaż. Każdego można więc przekupić, każdemu można narzucić jakieś „jedynie słuszne” rozwiązania, te różne, wolnorynkowe „idee wspaniałe”, co w skrywanym efekcie przynoszą zawsze wzrost znaczenia i bogactwa elit. Tak po prostu, a nie inaczej, działa kapitalizm rynkowy.

  31. ——-nec facta contra plures

    Ludzie interpretuja fakty tak, jak pasuja im w przynaleznej im grupie. Szkodliwe jest, kiedy odrzucaja fakty, ktore moga decydowac o ich wlasnej przyszlosci.
    Ale dla jednostki jest bardziej istotne co inni czlonkowie grupy sadza o niej i jak ja traktuja, anizeli sama prawda.
    Wyzsze wyksztalcenie, dobra wiedza albo inteligencja nie wystarcza jako
    ochrona, by wyjasniac swiat tak by odpowiadal naszym politycznom pogladom albo wartosciom. Poglad jednostki w grupie jest niczym znak przynaleznosci albo
    lojalnosci. Ludzie czerpia wiedze z raportow medialnych i zrodel informacji jedynie to, co zgodne jest z ich dotychczasowa wiedza czy przekonaniem i nie probuje dotrzec do faktow, ktore by potwierdzaly, ze grupa do ktorej przynaleza myli sie.
    Wazna jest ciekawosc naukowa – to, czego nie widzialem poprzednio, nie wiedzialem o tym i chce wiedziec wiecej i w rezultacie chce miec wywazona diete informacyjna.
    Ciekawosc naukowa jest niezalezna od poziomu wyksztalcenia, przynaleznosci klasowej czy tez politycznych pogladow.
    Czy rzeczywiscie przekonania ideologiczne maja wiekszy na nas wplyw niz nasze czyny?

    —————–polecam blog prof. Dana Kahana
    http://www.culturalcognition.net/blog/author/kahan

  32. Pelasia
    Jak widać, to nie profesor filozofii Hartman, absolwent jak by było Katolickiego Uniwersytetu, a tylko Dezerter, jako członek słynnej sekty Jehowitów, posiadł tajną wiedzę, dzięki której on wie, że nie ma nic zagadkowego w tym, że bóg istnieje. Niestety, ale Dezerter zachowuje dla siebie posiadane przez niego naukowe, w 100% dowiedzione, dowody na istnienie boga. Dezerter jest więc być może skromny, ale czy aby na pewno grzecznie jest zachowywać tak cenną wiedzę tylko dla siebie?

  33. Prospector
    Zgoda – jest takie powiedzenie i zresztą potwierdzone w praktyce, że z wiarą dyskutować się nie da, jako że przecież praktycznie każda religia, ideologia czy doktryna zanim zaczęła obowiązywać była poparta siłą, orężem i związanym z tym mordowaniem i przymuszaniem oraz przekupstwem przeciwników do przyjęcia takowych. Rozważania co było pierwsze czy jajko czy kura jest także bez sensu tak jak rozważanie czy życie jest to przypadkowe zaistnienie jakiegoś organizmu. Na razie wiemy tylko tyle, że jest tak jest tak jak w znanym nam wszechświecie, a poza tym tak naprawdę to nic nie wiemy niektórzy z nas nawet wiedzą, że nic nie wiedzą). Można zaś wierzyć w cokolwiek co organizuje społeczność ludzką i tak jest, gdyż co jakiś czas pojawia się jakiś nowy ideologizm, który jest przedstawiany jako jedyny i niepodważalny. A można tez wierzyć w bociany albo w krasnoludki. Czemu nie?

  34. Dezerter
    1. To jak więc doszło do wytworzenia się owych „warunków inicjujących powstanie boga”? A może powstał on przez przypadek? Ale wtedy, to przypadek byłby potężniejszy od boga, jako że to przypadek miałby moc kreacji bogów (teokreacji).
    2. Nauka zna wiele procesów, w których coś powstaje z niczego, a nawet i z mniej niż niczego, czyli na kredyt. Nie wnikając tu w mało zrozumiałe dla laików paradoksy fizycznego mikroświata, z jego wirtualnymi cząstkami tworzonymi na kredyt, ale istniejącymi tak krótko, że niemalże one nie istnieją, przytoczę tu proces kreowania pieniądza przez banki nie tyle nawet z niczego, a z mniej niż z niczego, czyli z kredytu. Bank ma przecież nadaną mu przez państwo (bądź ich grupę, np. UE) moc tworzenia pieniądza poprzez udzielenie kredytu, a kredyt to jest przecież mniej niż nic z punktu widzenia banku, jako że pieniądz, który jest zapisywany po stronie „dodatniej” rachunku kredytobiorcy, jest zapisywany po stronie „ujemnej” rachunku w księgowości banku, jako że dając kredyt, bank pozbywa się pieniądza, którego przedtem w banku nigdy nie było. Tak więc pieniądz, czyli to, co rządzi naszym światem materialnym (i nie tylko nim), powstaje od dawna z niczego. Nie jest więc prawdą, że coś nie może powstać z niczego.
    3. Ateiści nie przyjmują więc za punkt wyjścia istnienie jakiejś rzeczy, jako że przed powstaniem naszego świata nic nie było, jeżeli przyjąć za prawdziwą hipotezę Wielkiego Wybuchu (Big Bangu). A jeżeli nasz świat istnieje „od zawsze” („wiecznie”), to pytanie „co było przed powstaniem naszego świata” nie ma sensu.
    3. Wierzący w Boga natomiast przyjmują nie tyle istnienie osoby, jako że bóg z definicji nie może być sprowadzony do osoby czy osób, a tylko istnienie boga bądź bogów, ale wtedy powstaje pytanie „kto, kiedy, jak i dlaczego stworzył boga?”.
    4. Praw natury do końca wciąż nie znamy (i chyba nigdy ich do końca nie poznamy), a matematyczną dokładność, a tym bardziej organizację i mądrość w naszym świecie trudno jest znaleźć, jako że na poziomie mikro rządzi naszym światem przypadek, a na poziomie makro mamy więcej dezorganizacji i głupoty niż organizacji i mądrości. Poza tym, to z praw termodynamiki wynika, że nasz świat jest ludziom nieprzychylny, jako że łatwiej jest w nim coś zniszczyć niż coś zbudować, z medycyny wiemy, że łatwiej jest zachorować niż wyzdrowieć, a ze statystyki i teorii gier wiemy, że łatwiej jest przegrać pieniądze niż je wygrać.
    5. Biblia nie jest źródłem wiedzy – to jest przecież tylko zbiór legend, bajek, przesądów i innych guseł prymitywnych hebrajskich koczowników sprzed tysięcy lat. Równie dobrze można się powoływać na zbiór bajek Braci Grim czy tez na bajki o Sierotce Marysi i krasnoludkach pióra naszej Marii Konopnickiej.
    5. Oczywiste jest, że życie zostało stworzone, ale nie przez jakiegoś boga, gdyż po co niematerialnemu przecież bogu materialne stwory, a na skutek działania praw przyrody.
    6. Natomiast nie ma żadnego naukowego, czyli empirycznego dowodu na istnienie jakiegokolwiek boga czy też bogów. co oczywiście nie przeszkadza miliardom ludzi w niego (nich) wierzyć. Ale sam fakt, ze różni ludzie wierzą w różnych bogów i że ta wiara jest od tysięcy lat powodem niezliczonych wojen i innych klęsk, jest wystarczającym dowodem na to, że żaden bóg nie istnieje.

  35. PAK4
    23 września o godz. 19:18
    „Dopiero co czytałem u Harariego („Sapiens”)

    Polskie tłumaczenie Y. Harari nosi tytuł ” Od zwierząt do bogów.”
    Ludzie mogą łączyć się w olbrzymie grupy dzieląc się wspólnym mitem. Gdyby nie ta ewolucyjnie nabyta cecha bylibyśmy skazani na życie w grupach do 150 osobników (Dunbar’s number). Przewaga dużej grupy jest oczywista gdy pomyślimy o walce jednostki z na przykłd gorylem. Człowiek nie miałby szans. Rasa ludzka działa jak inteligentna szarańcza a jej ilość exploduje. W ciągu jednego ( naszego ) pokolenia przybędzie 10 miljardów nowych istniń ludzkich. To jest tyle ile ludzi żyło w sumie na planacie do tej pory.
    Brakuje mi fantazji w jakie kretystwa ludzie wierzą i jakie mity moga stworzyc. Jedno z bardziej dramatycznych to sekta Heaven’s Gate której członkowie popełnili samobójstwo wierząc że w ten sposób kometa Hale-Bopp zawiezie ich do boga. Nie do wiary ale jednak prawda.

  36. Polacy mają swoje mity które dzielą w swojej grupie i pewnie wydaje się absurdale Chińczykom jak na przykład moża wierzyc w mit Maryji zawsze dziewicy. Polacy nie rozumieją z drugiej strony jak można wierzyć że sproszkowany róg nosorożca pomaga na potencję. Niemniej każdy z tych mitów ma miljony wyznawców. To jeszcze samo w sobie nie jest niebezbieczne (dla nosorozcow tak) tak jak w Afryce są tacy co wierzą że zjedzenie alibinosa ma lecznicze właściwości. Katastrofalne dla dziecka które miało pecha urodzić się z tą mutacją genetyczną.

  37. BTW
    41% dorosłych (18+) Amerykanów wierzy, że dinozaury i ludzie żyli kiedyś na tej planecie w tym samym czasie/współistnieli.
    16% twierdzi, że trudno powiedzieć/nie jest tego pewna (badanie opinii 2015).

    Ludzie potrzebują bajek i mitów.
    A ignorancja i irracjonalność – również ta dyplomowana – to ciągle potęga.
    ——————————————————————
    Gady wyginęły ponad 66 milionów lat temu – twierdzą badacze.
    A przodkowie homo sapiens… jednym z najstarszych kandydatów na status hominida – jak wskazują dotychczasowe badania – jest Sahelanthropus tchadensis, który żył pomiędzy 7 a 6 millionem lat temu.

  38. Dezerter,
    Według ciebie, to najczęstsze przyczyny braku wiary, to są:
    1. Brak dokładnej wiedzy biblijnej. Ale przecież posiadanie tej dokładnej wiedzy biblijnej zniechęca wręcz do Biblii a więc i do wiary w głoszonego przez nią boga JHWH. To spotkało np. mojego kuzyna, znawcę Starego Testamentu, profesora biblistyki na KUL-u a później w PAN. Niestety, ale ty nie znasz prawdziwego, czyli hebrajskiego i greckiego tekstu Biblii, tylko jej zakłamane, jehowickie tłumaczenie na polski, i to nie z języków oryginału, a z amerykańskiej wersji języka angielskiego.
    2. Rozczarowanie do religii. To jest przecież normalne, jako że ona przecież niczego nie tłumaczy, a tylko ogłupia.
    3. Brak zrozumienia, dlaczego Bóg dopuszcza zło. Ale przecież bóg, gdyby istniał, nie dopuściłby zła. Jak to już pisałem, najbliższy odpowiedzi był tu Leibniz, który doszedł do wniosku, że bóg stworzył świat być może nie idealny, jako że panuje w nim zło, ale jednak świat najlepszy z możliwych, jako że idea, iż świat stworzony przez boga mógłby być lepszy, jest z definicji straszliwym kacerstwem, okropnym wiarołomstwem, ogromną herezją, bluźnierstwem największym z możliwych, jako że podważa ona ideę boga nieskończenie mądrego (wszechwiedzącego) i nieskończenie potężnego (wszechmocnego). Ale nawet ten naprawdę wielki Leibniz unikał odpowiedzi na pytanie „kto, kiedy, dlaczego i jak stworzył Boga?”.
    4. Zdominowanie życia przez cielesne pragnienia i świeckie poglądy. Ale tak było zawsze, jako że nawet w średniowieczu klasztory męskie i żeńskie pełne były wszelakiej rozpusty, w tym „sodomii i gomorii”.
    Oczywiste jest więc, że każdy z tych powyższych czynników, potrafi skutecznie zniechęcić człowieka do wiary, szczególnie, że oparta jest ona ogromnym oszustwie, czyli wmawianiu ludziom, że czeka ich lepsze życie po śmierci, jeżeli będą oni dawać pieniądze osobom głoszącym tzw. słowo boże. Poza tym to już ci tłumaczyłem, że powoływanie się na Biblię, szczególnie zaś jehowicką, nie ma sensu, jako że nie jest ona źródłem wiedzy – to jest przecież tylko zbiór legend, bajek, przesądów i innych guseł prymitywnych hebrajskich koczowników sprzed tysięcy lat. Równie dobrze można się przecież powoływać na zbiór bajek Braci Grim czy też na bajki 1001 nocy czy też na bajki o Sierotce Marysi i krasnoludkach pióra naszej Marii Konopnickiej.

  39. No i co, P.T. Dezerterze?

css.php