Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

26.08.2012
niedziela

Małoć w Polszcze katolików, mało

26 sierpnia 2012, niedziela,

Sądzisz, że spełniając dobre uczynki zasłużysz sobie na zbawienie? Za przypisywanie sobie zasług w oczach Boga i „kupowanie” za nie zbawienia możesz się co najwyżej poopalać na stosie, a potem w piekle.

Czy wydaje Ci się może, iż obecność Jezusa w hostii ma charakter symboliczny i oznacza najściślejszą więź ludu bożego ze swym Pasterzem? Za coś takiego można było skończyć na jakimś Campo di Fiori. Bluźnisz, człowieku, jeśli wątpiąc w rzeczywistą obecność Jezusa w hostii, uważasz się za syna Kościoła Rzymsko-Katolickiego.

A może nie wierzysz, „katoliku”, w istnienie złych mocy i w siłę egzorcyzmów? Niech cię ręka boska broni, gdybyś miał się nazywać katolikiem!

Ale to wszystko jeszcze nic! Zdarzają się wszak i tacy „katolicy”, którzy czcząc Pana Jezusa podejrzewają, że był On wielkim jakimś prorokiem, wysłannikiem bożym, natchnionym i wybranym, lecz nie Bogiem samym, równym Ojcu i Duchowi Świętemu, zjednoczonym z nimi w troistej jedności! Jakież to szyderstwo, by tacy, którzy ośmielają się obrażać Pana i bluźnić Mu, odmawiając zupełności jego boskiej natury, mienili się jeszcze katolikami!

Ilu jest w Polsce katolików? Jeśli wyłączymy spod tej kategorii uzurpatorów i bluźnierców, wyznających herezje, to zostanie garstka. Nie bądźmy jednak bardziej papiescy o papieża. Zgódźmy się zaliczyć do katolików wszystkich tych łachmytów (niech im Bóg wybaczy). Przyjmijmy więc takie kryteria, które nie będą obrażać samego kościoła i samego rozumu. Po pierwsze więc katolik to ktoś, kto został ochrzczony w kościele katolickim. Jest to chyba warunek konieczny, acz z pewnością niewystarczający. Chrzest jest przymusowy i odbywa się poza świadomością chrzczonej dzidzi, więc żadnych wniosków z faktu ochrzczenia wyciągać nie można. Jeśli ktoś twierdzi, że w Polsce jest 90% katolików, bo tyle jest ochrzczonych, to pluje na swój kościół, czyniąc niedwuznaczną aluzję, że można być katolikiem bez wiary w Boga i dogmaty katolickie. No właśnie – kryterium wiary w kilka chociaż podstawowych dogmatów wydaje się podstawowe. Obawiam się jednak, że nawet redukując wiedzę o tych dogmatach do powtarzanego w kościołach wyznania wiary, ma o nich jako takie pojęcie zaledwie niewielka część chodzących do kościoła, nie mówiąc już o tym, aby mieli je nie tylko znać i rozumieć, lecz jeszcze w nie wierzyć.

A może katolik to po prostu ktoś, kto czasem chodzi do kościoła i na pytanie o wyznanie odpowiada, że jest katolikiem? Cóż, chodzi się do kościoła nie tylko z powodu wiary w to, a nie inne wyznanie, lecz również dlatego, że taka jest tradycja, że „jest przecież Coś”, że gdzieś trzeba się modlić, a u nas akurat do tego służy kościół katolicki. No a co do samookreślenia się jako katolik czy katoliczka, to z pewnością kościół nie jest jakimś publicznym szaletem, gdzie wystarczy chętka, aby weń wejść. Czuć się katolikiem nie wystarczy, aby nim być. Od znajomości dogmatów i wiary w nie uciec się nie da, jeśli szukamy definicji katolika nie uwłaczającej kościołowi. No i chyba nie da się uciec od najskromniejszego choćby kryterium ortopraksji, czyli co najmniej zewnętrznych znamion, choćby udawania, że prowadzi się życie zgodne z nakazami wiary.

No więc przyjmijmy te oto bardzo liberalne kryteria bycia katolikiem:
1. Ochrzczony w kościele katolickim
2. Chodzący czasami do kościoła
3. Określający samego siebie (samą siebie) jako katolika (katoliczkę)
4. Znający kilka najważniejszych dogmatów i wierzący w nie
5. Zachowujący przynajmniej pozory życia chrześcijańskiego

Nie są to żadne ostre kryteria, lecz nawet przy ich bardzo łagodnej i inkluzywnej interpretacji odsetek katolików w społeczeństwie polskim wypadnie nader skromnie. No, powiedzcie, tak na oko, pięć procent? A może dziesięć? No, co, może piętnaście? Tak czy inaczej jakaś tam sobie mniejszość. Tyle że cholernie wpływowa – do tego stopnia, że zachowuje się jak większość i jak większość jest traktowana. Na szczęście w wolnym kraju wolnych ludzi, którym kiedyś będziemy tak naprawdę, nie będzie miało żadnego znaczenia, ilu ma się współwyznawców – czy jest się w większości, czy w mniejszości. Na razie jednak ma to znaczenie niebagatelne i warto pamiętać o tym, że samodzierżawny kościół katolicki, mający status niemalże eksterytorialności i obdarzony bizantyjskimi przywilejami, za które nawet nie raczy podziękować niekatolickiej większości ani rządowi, gromadzi tak naprawdę niewielki odsetek społeczeństwa. Nie jest to oczywiście argument na rzecz deklerykalizacji państwa (bo ta jest wymogiem etycznym i konstytucyjnym), ale jest to dobry powód dla polityków, prokuratorów czy sędziów, by przestali się trząść jak w febrze na widok sutanny. Nie lękajcie, się politycy! Niech zstąpi duch liberalnej rewolucji etycznej, która pozwoli kościołowi żyć na równych prawach z innymi wolnymi zrzeszeniami obywateli, a tym samym zrzucić z siebie grzech, jakim jest korzystanie z nienależnego uprzywilejowania!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 187

Dodaj komentarz »
  1. Piękny i madry ten tekst, tylko jego końcowy apel nijak się ma do konformizmu i oportunizmu polityków, bo to oni przecież prawa ustanawiają i przyzwalają klerowi na panoszenie się w państwie, które mieni się być oddzielonym od KK. Prezydent RP na mszy, żołnierze na pielgrzymce do Częstochowy, wójt jako gość honorowy na odpuście, minister na katolickich dożynkach w Częstochowie (to pewnie dziś zobaczymy), za tydzień powszechne święcenie tornistrów – to tylko pierwsze przykłady z brzegu. Więc wiele jeszcze wody upłynie Wisłą, nim Polska stanie państwem wolnym od wszechoganiającego klerykalizmu.

  2. Myślę, że dla uzupełnienia warto przeczytać Saramago „Ewangelię według Jezusa Chrystusa”. Autor, filozof komunista daje plastyczny i realistyczny obraz Jezusa, odmitologizowany i odbarwiony ze wszystkich infantylnych przebarwień. I to by wystarczało dla przemyślenia swojego stosunku do wiary i do kościoła. Książka jednak nie jest zalecana, mimo że jest to niezwykle ważna i mądra próba umiejscowienia Jezusa w życiu.

  3. Monoteizm, był „wynalazkiem ” na międzypokoleniowe ciągnięcie naszego gatunku ku dalszemu trwaniu i rozwojowi- po niewydolnym politeiźmie.
    Na blogowy użytek, pozwolę sobie w sposób baaaardzo uproszczony „cisnąć” paralelą, wskazującą na czas kolejnej redukcji zbiorowej duchowości do systemu …około ateistycznego.
    Żyjemy w czasach, kiedy „wielkie prawdy” większości religii mono- się wyczerpały, a przed spojrzeniem w oczy nowej sytuacji , chwilowo chroni naszych ludzkich pobratymców -„walka o prawdy w ich dogorywającej agonii”. To, co był raczył w dzisiejszym swoim wpisie na temat religii pozauważać Szanowny Gospodarz- to jakby… kolejna rundka wokół oczywistego, dogłęnie przegadanego, przez dzisiejszych, realnych niekatolików.
    Oczywiście kolonizacja Polski, przez watykańskich funkcjonariuszy- jest dzisiaj dla nas faktem haniebnym.
    Prywatnie, tu i ówdzie, od osób związanych z kościołem w Polsce słyszy się o narastającej apatii wśród watykańskich kolonizatorów, oraz poczuciu szyko postępującej pauperyzacji tego tworu.
    Niby wszystko idzie w dobrym kierunku: religijne „pierdułeczki” bankrutują w coraz szerszym obszarze społecznym, wpływy Wielkiego Kolonizatora gwałtownie maleją, a społeczeństwa prawieże już postchrześcijańskie są nieomalże wyzwolone z omamów Wielkiej Duchowej Ściemy.
    Dzisiaj , istotna staje się kwestia, czym nasz gatunek, na dłuższą metę, będzie podpierał swoje rozbuchane , egzystencjalne „napędy”, kiedy po opadnięciu bitewnego kurzu, stanie oko w oko ze świadomością, że jedyną wartością każdego z nas,jest trwanie w wybryku Natury, jakim jest ziemskie życie, którego my -ludzie, jesteśmy gadającą odmianą. Spróbujmy , żyjąc z taką świadomością zapanować np. nad masami wolnymi inaczej/internetowo/, które wpadając na różne momemnt do realu- uawniają głupkowate neozdziczenie…?
    Wymyślmy nowe systemy etyczne, prawne etc. dla powstrzymania tego, co namnarza się w mrocznych zakamarkach świadomości różnych Brevików, czy Wielkich Graczy Globalnych, którzy przestali tworzyć cokolwiek, co układałobyy dzisiejsze klocki -dla dzisiejszych wyzwań, tylko w swojej uproszczonej tępocie, niczym współcześni Hannibale „głaszczą” te wredne guziki od Wielkiego Poweru i głaszcą. To co miliardy mróweczek dotychczas stworzyło, zwłaszcza w dziedzinie „Bum,Bum”- oni-wybrańcy Losu, mogą wykorzystać dla spełnienia swoich „wielkości”.
    Cóż więc się stanie, kiedy Chrystus dołączy do Lamusa, w którym od dawna „biesiadują” Mars ,Jowisz, Zeus i wielu pozostałych?
    Co nas, jako-tako rozumujących zwierzaków, spowrotem przemieni w gatunek wart wielkich mitów…?

    Sebastian

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. ale gmatwasz, Sebastian

  6. Nie bojcie sie Polacy, zrzuccie z siebie jarzmo katlolickiej elity ktora wodzila was za lby niby niewolnikow. Nadchodzi nowa era kiedy ludzie zaczna postrzegac rzeczywistosc bez trucizny religii.Zacznijmy brzydzic sie religii, daje nam ona ostatnio wystarczajaco duzo powodow!!!

  7. Potraktujmy to alegorycznie….

    W Starym Testamencie Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo.
    Więc jesteśmy bosko okrutni, chciwi, zazdrośni, mściwi, skąpi itd…

    Nowy Testament, to próba stworzenia Nowego Człowieka.
    Napędzanego nie strachem i chciwością, a miłością….
    Niestety, nieudana jak na razie.
    Ale nie jest to wina Boga, tylko naszej niecierpliwości.
    Cóż to dla Boga milion lat?
    Pewnie zresztą nawet nie ma poczucia czasu, siedząc gdzieś w n-tym wymiarze…….

  8. KK to zlodziejska mafia. Pozycja KK w Polsce jest nie-konstytucyjna. Tylko z tego powodu KK nalezy rozliczyc i niezaleznie od poziomu poparcia. To jest obowiazkiem wladzy.

  9. Przesłanie „nie lękajcie się” kleru , adresowane do naszej nieszczęsnej „elity” politycznej PO-PISowej jeszcze przez jakiś czas pozostanie bez echa.
    Dopóki nie wymiecie jej (tej elity) miotła.
    Niezmiernie żałuję, że na horyzoncie takiej miotły nie widać.

  10. JH chłoszcze bezlitośnie wiernych za braki wiary .Nie o to chodzi.Wierni szukają wspólnoty.Państwo,coraz bardziej skutecznie,odziera ich z poczucia wspólnoty państwowej i narodowej.Nie dając wyboru.

    Politycy muszą się liczyc ze wspólnotą rozległą i scentralizowaną.
    KK jest silny wrednością państwa.Państwo,czyli politycy silni wsparciem KK.
    Symbioza z piekła rodem.

  11. Jeszcze raz o Puzzy Riot…
    do dzisiaj wszystkie gazety niemieckie ktore czytalam pisaly o walce
    dziewczynek z tej grupy o demokracje i przeciw zaklamaniu religijnemu..
    Dzisiaj niestety przeczylam artykul o wczesniejszych akcjach „kulturalnych” tym dzieci /bo dla mnie to dzieci/ i niestety
    musze przyznac jako osoba raczej liberalnie nastawiona do ludzi ,
    ze to jednak jakas jedna wielka wulgarna awantura
    ..przepraszam to jest za duzo…
    Pozdrawiam
    ps.
    moze gdyby wczesniej je karano /pienieznie/ z prawa cywilnego nie
    przestepczego/karnego/ za ich wystapienia ,nie byloby takiego zakonczenia?

  12. Anka
    26 sierpnia o godz. 9:39
    —————————
    ..a cerwone?…a niebieskie?… a zielone?… a rózowe?…

    -Strasnie duzo jes!/ nawet gdy jes mało.

    Pozdrawiam,Sebastian

  13. O katolickości Polski decyduje katolicyzm kulturowy, a nie moherowo-fundamentalistyczny ani nawet kościelno-klerykalny. To poszanowanie postchrześcijańskiej (a może postpogańskiej?) tradycji od tej pozytywnej strony np. choinka i bożenarodzenie, odwiedzanie grobów na święto zmarłych, spotkania rodzinne i negatywnej strony (szkodliwe stereotypy, przesądy i zabobony, magiczne myślenie wrosłe w kulturę). Deklaracja „jestem katolikiem” odnosi się właśnie do przywiązania do tradycji, symboliki – przykładowo „miastowemu” będą się podobały drewniane kościółki i ludowe kapliczki – choć będzie raczej agnostykiem w sprawach wiary, inaczej niż jego rodzice i dziadkowie.

    Paradoksalnie do tego, że za katolicyzm uważa się takie symboliczne pozostałości odpowiadają liberałowie, bo to oni reinterpretowali tak wiarę, aby z pojęć religijnych wyparowała cała religijna wiara. Można sobie dziś poczytać w GW jak to piekło nie jest już wiecznym obozem koncentracyjnym, choć w Biblii i przez kościelne milenia było. Skoro Bóg nie jest już krwawym plemiennym demonem Jahwe, który wynalazł czystki etniczne i ludobójstwo, miał potomstwo ze śmiertelnikiem, ale bezpłciowym samopomocowym pojęciem z popsychologii sukcesu, gdzie spowiedź to forma terapii, a xiądz najlepiej zakonnik ma pomagać w rozwoju duchowym, to katolikiem może nazywać się ktoś kto kiedyś skwierczałby w oczyszczającym ogniu inkwizycji. Dziś zresztą nie cierpi fundamentalistów i uważa moherowy tłum za „psycholi”.

    Do tego ważne są katonarodowe mity sprzed wojny, że to katolicyzm uratował naród przez zniknięciem pod zaborami, mimo, że niektórzy zaborcy byli katoliccy. Nikomu nie przeszkadza to, że stolica apostolska była przeciwna naszej niepodległości i nakładała ekskomuniki na powstańców. Nie mówiąc już o tym, że to kontrreformacja, a później wynikłe z niej wojny de facto religijne z prawosławnymi, protestantami i muzułmanami doprowadziły do ruiny i rozpadu IRP, czy przychylności KK wobec faszyzmu, którego staliśmy się ofiarą.

    Trudno mierzyć siłę mitologii w głowach oraz siłę kulturowego katolicyzmu, ale obiektywne pomiary ilości praktykujących oraz powołań są z roku na rok coraz bardziej optymistyczne. Procesy laicyzacji i sekularyzacji, które egzorcyzmowali xięża z papieżem na czele przez całe lata 90te nadal się toczą, wciąż powoli, ale ostatnio widocznie przyśpieszają. Co jest przyczyną czego trudno powiedzieć, ale jest to sprzężenie zwrotne, które coraz bardziej będzie się nakręcało. Z jednej strony Polacy coraz mniej praktykują, stają się coraz bardziej letni, a z drugiej coraz krytyczniej patrzą na Kościół, wiarę i religię.

  14. Amen. I tu pole do popisu dla socjologów: przecież trzeba wreszcie określić, ilu mamy w katolickiej Polsce katolików!

  15. Aldrin twierdził, że w kosmosie doświadczał obecności Boga. James Irvine (Apollo 15) na Księżycu w Boga uwierzył i popadł w mistycyzm. Od roku 1973 poszukiwał arki Noego na górze Ararat. Edgar Michell (Apollo 14) dwukrotnie się rozwodził, stał się entuzjastą telepatii, hipnozy i chiromancji.

    Andrew Chaikin w „Men on the Moon” opisał anegdotę, opowiedzianą przez Stuarta Roosa (Apollo 14), która ilustruje atmosferę, w jakiej żyli zdobywcy Księżyca: Kosmonauta przyjechał z żoną do Nepalu. Spotkał się tam z dziećmi w szkole. Mówił, że na Księżycu nie ma wiatru i jest zupełna cisza. Wtedy usłyszał od dzieci pytanie: – To pewnie musiałeś słyszeć… Jego? – Nie, nie słyszałem – odpowiedział. Gdy wrócili do hotelu, recepcjonistka zapytała jego żonę, czy mąż, skoro był na Księżycu, jest bogiem? Roześmiała się. Przestała się śmiać, gdy zobaczyła, że wszyscy w hotelu przed nimi klęczą.

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75476,12364943,Ksiezyc_znow_jest_daleko__tekst_z_1999_r__.html?as=4&startsz=x#ixzz24evKOTUw
    =================

    Czy trzeba nam nowej wiary i nowych bogów?
    Może i nie, ale nowych celów i wzorców, na pewno…..

  16. Cos przy okazji niedzieli, aby przemoc te narodowe smuty
    http://www.youtube.com/watch?v=HBKcAc8VpIw

  17. Panie Hartman.
    Panskie zdolnosci zajrzenia w glab ludzkiej chyba nawet podswiadomosci sa zadziwiajace, godne zazdrosci.
    Dzisiaj jest Pan teologiem katolickim, nie watpie obiektywnym i ksiegowym ludzkich dusz –polskich.
    A kim jutro ?
    Gdybym byl i uslyszal to na Panskim wykladzie pewnie bym zamruczal pod nosem; kup Pan sobie harleya i dolacz Pan gangu „Nowa Huta Angels”.
    Kilka innych statystyk p. Hartman z mojego podworka.
    W USA jest plus minus okolo 60 milionow katolikow, mnie wlaczajac. Jest kilkaset szkol katolickich, dziesiatki uniwersytetow i niezliczona wrecz ilosc lokalnych organizacji charytatywnych o ktorych statystyki nic nie wiedza. Zgodnie z Panska matematyka z tych 60 milionow katolikow, w tym i ja, tylko garsta wierzy, reszta z nas …
    No wlasnie, co ?
    Kosciol katolicki w USA jak zreszta wszystkie inne koscioly sa zwolnione od podatkow. Jaki jest tego powod ? Konstytucyjny. Konstytucja nic nie mowi o seperacji kosciola od panstwa. Prosze przeczytac 1 Amendment.
    Konstytucja rowniez mowi, ze panstwo to nie rzad lub parlament, ale my obywatele, w tym katolicy. I jako wolni i pelnoprawni obywatele mamy prawo by nasz glos byl brany pod uwage. A jak wyglada ta seperacja kosciola od panstwa w praktyce. Podatnik amerykanski placi za, kilka przykladow: utrzymanie Washington National Cathedral, kapelanow w Kongersie i Senacie, tysiace kapelanow roznej masci w silach zbrojnych, policji, strazy pozarnej, itp. Kazde otwarcie nowej sesji parlamentu federalnego i lokalnego zaczyna sie od inwokacji lub kto woli modlitwy. US Supreme Court ma szesciu katolikow i trzech zydow. Za duzo katolikow a moze za duzo zydow ?
    Panie Hartman, podejrzewam, ze nie ma Pan pojecia jak zyc w wolnym i demokratycznym kraju. Panski glos w wyborach jest tyle warty co koscielnego. Jeden obywatel, jeden glos. Ani Panskie IQ, ani Panska pozycja tu nic nie znaczy. A moze … tylko przypuszczenie, nalezy Pan do tej waskiej, wybranej przez los czesci kazdego spoleczenstwa ktora sadzi, ze wie lepiej o wszystkim niz inni, np. koscielny, dlatego jeden obywatel, jeden glos jest niesprawiedliwy.
    Poniewaz nie ma Pan zwyczaju dyskusji, ja marnuje swoj czas.
    O czym i jak dyskutowac z „gwintami” czy „axioNami” ?

  18. Mr Augustus – ja wiem: „to jest Ameryka, to słynne USA” – ale nie oznacza to, że jeżeli bierzemy od nich fajne wynalazki np. ajfony, to musimy kopiować też głupotę.

  19. Po pierwsze, to katolicy – przynajmniej nasi – muszą się nawrócić na chrześcijaństwo, bo tyle mają wspólnego z tzw. naukami Jezusa, co kawior z kaszanką.
    Po drugie, to autor wykazuje zbyt daleko idący optymizm z tą sekularyzacją; jak przyjdzie co do czego to lud, nie na darmo zwany bożym, stanie po właściwej stronie. Kto ma wątpliwości powinien pogrzebać w różnych sondach na tematy religijne; większość nie ma nic przeciwko obwieszaniem wszystkiego krzyżami, czy religii w szkołach. I to, że z kogoś taki katolik jak z koziej dupy trąba, nie ma tu nic do rzeczy. Czy kiedykolwiek było inaczej? A kościół w Polsce zawsze opływał w bogactwa i cieszył się poparciem i estymą wśród ludu. Tak samo zresztą wśród rządzących, kim by oni nie byli. I tak będzie przez najbliższe dziesiątki lat. (tyle ile jesteśmy z tyłu za krajami cywilizowanymi) Amen.

  20. O rany, dla mnie katecheza, poważnie.
    Ale… dlaczego bizantyjskie przywileje? Cóż one mają wspólnego z miastem Bizancjum?

  21. A mnie sie komentasz Sebastiana podoba, choc zagmatwany;)

    Niedawno studiowalem cos na ksztalt etyki ochrony srodowiska. Bardzo ciekawe rozwazania. Nasunelo mi sie podobienstwo z prareligiami skoncentrowanymi na naturze. Oczywiscie czas slepego poganizmu minal, ale biorac pod uwage postepuajaca degradacje srodowiska, warto spojrzec w tym kierunku. W kocu w Egipcie czczona boga-krokoldyla nie dlatego, ze kaplani w niego wierzyli, tylko odgrywal istotna role w rownowadze biologicznej Nilu, stad lud musial sie bac zabijac krokodyle. Drugim konceptem byl ‚social justice’, czyli, nie bijmy sie uzywac tego slowa, socjalizm, sprawiedliwosc spoleczna. Oczywiscie socjalizm nowoczesny, upodmotawiajacy spoelczenstow w czasach barbazynstwa liberalizmu, czyli dominacji ponadnarodowych korporacji nad czlowiekiem. Czyz Watykan nie jest jedna z takich korporacji nie rozniacym sie w penmy sensie od GeneralElectric, czy Lukoilu?

    Watykan rowniez lapie sie pod inny aspekt – aspekt fundamentalizmu. Mianowicie, jak ustawic pod kontrole spoleczentwa wszelkiego rodzaju fundamentalizmy, ktore probuja narzucucic reszcie swoje ‚wartosci’ wbrew woli tej wiekszosci, lub mniejszosci.. Mysle, ze Breviki, komunizm, faszyzm ale i sporo religii mozna spokojnie wrzucic do worka z nampisem ‚fundamentalizm’.

    Podsumowywujac, nowa ‚filozofia’ powinna byc nakierowana na ‚enviromental responsability’ (idywidualna i kolektywna), sprawiedliwosc spoleczna (w tym kontrola nad poteznymi ponadnarodowymi korporacjami) oraz neutralizowanie fundametalizmu. Stad..etyka do szkol.

  22. Fiu, fiu, ależ Pan Autor przyłożył katolikom rządzącym Polską: Tuskowi, Pawlakowi, Komorowskiemu, Borusewiczowi, Kopacz, Sikorskiemu, Gowinowi, Libickiemu, Niesiołowskiemu itd., itd. Tylko czemu Pan Autor ateista głosował na nich i władzę oddał tym – jak ich sam określa – łachmytom…

  23. pan Hartman może sobie prawic zdrów- ale jaka inna idea potrafi zgromadzic kilkaset tysięcy ludzi n.p.na Jasnej Gorze ? jaka kaze iść tysiacom ludzi w pielgrzymkach ? widocznie czlowiekowi jest potrzebna taka forma duchowego przeżycia. Nie twierdze że ci ludzie sa wyznawcami nauki Chrystusa – bo często jej nie znaja nawet ich duchowi przywódcy – ale potrzebuja być czyms wiecej niz mierzwą ludzką . I tej potrzeby ludzkiej duszy zmienic sie nie da.

  24. Faraday
    26 sierpnia o godz. 18:11
    Wszystko co polak potrzebuje (poza praca) to wodka i zagrycha. Religia niepotrzebnie sie przyplatala i terroryzuje umysly. Fakt ze na Jasnej Gorze kilkaset tysiecy sie pojawia dowodzi ze knajpy byly zamkniete.

  25. Katolików ci u nas wielu, gorzej się ma z chrześcijanami….

  26. axiom 1
    Myliszyś się. Knajpy są otwarte. Również na drogach pielgrzymek na Jasną Górę.
    Nie wiem czego Polak potrzebuje oprócz wódki i zagrychy do niej. Ale skoro tam idzie z własnej, nieprzymuszonej woli, to może czegoś chce. Nie wiem czego. Może chce poczuć się lepiej, jakoś się dowartościować we własnym przekonaniu? Poczuć coś, co jest „nieodgadnione”, poza racjonalnym myśleniem?
    Religia (jakakolwiek) „nie przyplątała się” ot, tak sobie. Może i terroryzuje „słabe” umysły, ale milionom ludzi (uwzględniając wszelkie religie) nadaje sens istnienia.
    Mam tymi ludźmi pogardzać, że takie z nich ciemniaki?
    Nie, nie, nie. Mają takie samo prawo do swoich przekonań, jak ja do swoich.
    Ale, jeśli mi zajdą za skórę i będą się wpieprzać do mojego życia, narzucając mi tzw. wartości chrześcijańskie (w postaci konkretnych ustaw prawnych), to ich pogonię.
    I tak mi dopomóż Bóg, który jest ponoć nierychliwy, ale sprawiedliwy.

  27. Czy istnieje jakaś korelacja pomiędzy ilością pielgrzymów, a ilością imprez masowych?
    Ilością lekarzy i ich dostępnością, a ilością psychoterapeutów, szamanów, „wiedzących”?

    Może ilość wierzących w populacji jest stała, ale wierzą w inne rzeczy?
    Potrzeba wiary, żarliwości, identyfikacji z tłumem?

  28. darcy25
    26 sierpnia o godz. 19:20

    Powtarzasz starą frazę człowieka z beczki chyba…..
    „TYLU tu ludzi, ale gdzie znajdę CZŁOWIEKA”!!!

    W jakimś kabarecie była równie dobra:
    ” i co , nie wiesz jak żyć, czy jak się w tym życiu ustawić”……?

  29. Czy to jest głos rozpasanego sabatu czarownic na stronie Etyka ?
    Chrześcijaństwo jest o setki lat świeltlnych nowocześniejsze od judaizmu , ale to właśnie chrześcijaństwo jest przedmiotem ataku Etyka ? Wyznawcy tej religii bywają aniołami dobroci i tolerancji pozwalając wyznawcom innych religii na uprawienie wrogiej wobec nich propagandy, na ich własnej ziemi i w ich własnych krajach, co zupełnie nie należy do obyczajów wyznawców innych religii .
    Dlaczego Wielki Etyk czepia się nowoczesnego i tolerancyjnego katlicyzmu ?
    Czyżby to był wielki kompleks ateistów ?
    Katolicy polscy są ostatnią nadzieją Polski w czasach neoniewolnictwa, jaki zgotowała Polsce globalna oligarchia za zgodą przebierańców z komunizmu i ateistów.
    Czy Wielki Etyk tego nie dostrzega ?

  30. @adalbert:
    „Katolicy polscy są ostatnią nadzieją Polski…”
    no, to amen.

  31. A czyż w nie tak odległych czasach nieliczna rzesza ( nieliczna rzesza?) sekretarzy partyjnych była bardziej wpływowa niżby to wynikało ze statystyk? Tak było i wszyscy, nawet ci bez legitymacji bili pokłony w celach komercyjnych, bo przecież nie wierzyli w pierdoły wypisywany i wygadywane przez biskupów z KC. Dzisiaj tym samym jest ksiądz i inny biskup, ale bezpartyjny katolik nie ma się gdzie udać ze skargą, bo druga strona pomieszał się z pierwszą i nie wiadomo kto jest kim. Jak wierzyć byłemu ministrantowi Oleksemu, albo eminencji Gowinowi ? Ten drugi ostatnio słyszy nawet skowyt plemników duszących się w wyrzuconej prezerwatywie i cierpi za te miliony w ministerialnym konfesjonale (och pardon, gabinecie).
    Kto by się tam lękał profesorze, ale udać bojaźń warto, bo a nuż się to przyda całkiem komercyjnie.

  32. Autor zgrabnie rozbiera panstwowa, oficjalna religie tej waszej Czwartej (Piatej, Szostej?) republiki i znajduje dziesiec procent katoli. Ta drobna mniejszosc oddala sredniej wielkosci kraj europejski (312 tys km kw) w pacht monarchii absolutystycznej z poludnia kontynentu o powierzchni ledwo 0.9 km kw. Oddala bez jednego wystrzalu.

    I nikt za to nie beknal. Do tego proklamowali tzw. rozdzielenie kosciola od panstwa w konstytucji tejze republiczki. Ustawa zasadnicza wiec klamie, czego nie mozna powiedziec o jej poprzedniczce, konstytucji z roku 1952. I tyle na temat przewagi kapitalizmu nad socjalizmem.

  33. Z przykrością to stwierdzam, ale za elokwencją p. Hartmana kryje się prosta niechęć do katolicyzmu, a za to znowu prosta (by nie rzec prostacka) chęć „przyłożenia”. Kolejny, jak się domyślam, ateista, przypisujący sobie aroganckie prawo do mówienia mi, kim i jaki jestem w swej wierze i wyznaniu. W sumie żałosne.

  34. Katolicyzm po polsku, czyli pan Isakiewicz- Zalewski…..
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/dojdzie-do-skandalu-wierni-moga-wyjsc-ze-swiatyni,1,5228039,wiadomosc.html

    Cóż, z miłością bliźniego ma niewiele wspólnego ten ksiądz.

  35. Zgadzam się poniekąd z sugadaddy. Mozna sie zastanowić tez ile prawdziwych katolików żyjących w zgodzie ze swoimi wierzeniami jest wśród samych duchownych, najprawdopodobniej jeszcze mniejszy odsetek, juz sama postać kościoła katolickiego w Polsce o tym swiadczy. Tak czy owak nie problemem jest tu „prawdziwość katolików” ale ich hipokryzja i zdolność narzucania innym swego obrazu świata.

  36. Proszę wymienić 3 cechy wspólne dla Jana Hartmana i Macieja Giertycha.
    Już?
    Sprawdzamy odpowiedzi.
    Odpowieź prawidłowa brzmi:
    1. mężczyzna
    2. profesor
    3. odkrywca *
    Nagroda za udzielenie prawidłowej odpowiedzi – nieograniczony dostęp do profesorskiej nieodpowiedzialności w wersji loose blues 👿

    —————————————
    * M. Giertych odkrył dinozaura w smoku wawelskicm. J. Hartman odkrył nową mniejszość religijną w Polsce. Siarczane wyziewy smoka wawelskiego zamiast „zioła i wina” autorów Biblii? 🙄

    Doradza się wstrzemięźliwość w dalszym „odkrywaniu” (się) 😉

  37. Adalbert
    26 sierpnia o godz. 20:19
    „Czy to jest głos rozpasanego sabatu czarownic na stronie Etyka ?”

    Nie, szanowny Panie,
    to tylko zalosne pojekiwanie dogorywajacych sierot po komunie.

  38. Matyldo
    Przepraszam, ale nie rozumiem Twojego sarkazmu. Mogłabyś jaśniej?
    Ja nie widzę nic zdrożnego w postawieniu tezy, że (upraszczając) Polak jest katolikiem niejako z automatu chrztu (na co nie ma wpływu) i tradycji, której przestrzega zazwyczaj od czasu do czasu, np. idzie na Paterkę lub ze święconką, jeśli nawet nie praktykuje. O życiu wg zasad chrześcijańskich nie ośmielam się pisać, bo każdy za to odpowiada zgodnie z własnym sumieniem.

  39. A jakim Pan jest żydem Panie Hartman? Czy znajdzie Pan pięć punktów na określenie pańskiej „żydoskości” 🙂 ?

  40. W działaniach trzeba wziąć pod uwage nie, ilu jest katolików, tylko ile osób się za takich uważa.

  41. Czy prawdziwych katoików mało, czy nie, nie ma to dla siły i roli Koscioła wiekszego znaczenia. Pisał kiedyś chyba Krassowski o 3 siłach na prawicy (PiS, weterani i prawicowy rozum, tak to nazywał bodajże), niektórych z PiSem się nie zgadzających, ale na wyniki wyborów to nie wpłynie, oni i tak na PiS zagłosują. Innego wyboru nie mają, co widać w sondażach poparcia innych prawicowych partii. Analogicznie nie ma znaczenia dla siły Kościoła, ilu Polaków zda i uznaje dogmaty Kościoła, ilu rzeczywiście rozumie, w co Kościół wierzy, a ilu po prostu zostało (nieprzymusowo) ochrzczonych i już zostało, jak pionki na szachownicy, gotowi nawet walczyć z wrogiem za swoją grupę. Nie ważne z kim i o co, ważne że z wrogiem, drugą (czyli nie-naszą) grupą jak przed rewolucją neolityczną. Ważne, ilu ich będzie gotowych walczyć, bez względu na to, co mają w głowach. Ważne, ilu będzie sobie życzyć, by Kościół wypowiadał się w ich imieniu, ilu podpisze się pod jego słowami (nieważne, czytając, czy nie).
    Podane warunki mogą służyć do oceny życia duchowego Poaków, ale nie mają znaczenia w ocenie roli politycznej Kościoła.

  42. Mag,
    jest rzeczą oczywistą, że mówienie o 90% katolików w Polsce jest kompletnie nieuprawnione.
    Jednakże traktowanie wyznania rzymsko-katolickiego w kategoriach wyznania mniejszosciowego jest co najmniej taką samą manipulacją.
    Rokrocznie przeprowadzane są badania statystyczne, które pokazują o jakim procencie można mówić. Z pewnością nie o „mniejszości”:

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,12030286,40_proc__wiernych_na_mszach___Nawet_gorliwi_katolicy.html

    Taki sposób naświetlania problemu świadczy albo o niepoważnym traktowaniu rozmówców przez Gospodarza albo o …

    Tymczasem jest o czym dyskutować. Ponieważ, niezależnie od procentu katolików w „Polszcze”, relacje Poństwo – KrK sa po prostu fatalne. Najwyższa pora zrobic z tym porządek.
    Powinno się na serio podjąć szeroko zakrojoną dyskusję i działania na rzecz unieważnienia konkordatu. Jest on sam w sobie czymś skandalicznym.
    Nawet gdyby faktycznie katolików było 90 %, to i tak takie relacje byłyby niedopuszczalne.

    Tymczasem stawianie tezy o katolicyźmie jako religii mniejszościowej skazuje dyskusję na porażkę. Z góry ustawia ją w kategorii rozmów niepoważnych. Niczem dywagacje Giertycha na temat smoka wawelskiego.

    Myślę, że od Blogera Polityki, doradcy dwóch partii opozycyjnych, etyka, profesora, nauczyciela akademickiego można i należy wymagać czegoś więcej.
    Felieton na blogu to nie rozprawa naukowa, ale też nie …. vide smok wawelski 👿

  43. Matyldo
    Sama przyznałaś – felieton na blogu, to nie rozprawa naukowa.
    Ma prawo być prowokacyjny/prowokujący do ewentualnych polemik.
    Uważam, że akurat prof. Hartman w roli felienonisty jest OK i nie zapominaj,że on zdejmuje profesorską togę oraz biret, przestaje być również doradcą jakiejkolwiek partii, gdy „wchodzi” na blog.
    Porównanie jego „odkrycia” na temat katolickiej mniejszości z głoszonymi na serio bredniami „wawelskimi” prof. Giertycha jest po prostu – moim zdaniem – chybione. Tylko tyle.
    Pozdrawiam jak zawsze z sympatią.

  44. Szanowny Panie Profesorze,

    okazuje się jednak, że chrzest jest warunkiem wystarczającym do bycia katolikiem, w myśl doktryny „raz katolik, zawsze katolik”. Nawet apostazja tutaj nic nie pomoże, jeśli ktoś miał nieszczęście zostać ochrzczonym jako niemowle. Pisze o tym zresztą ks. Piotr Majer: http://ekai.pl/wydarzenia/temat_dnia/x50303/o-formalnym-wystapieniu-z-kosciola Zatem można być katolikiem-ateistą albo katolikiem-protestantem, co oznacza, że samo słowo „katolik” staje się praktycznie semantycznie puste.

  45. Polak- Katolik, to brzmi dumnie….
    Tylko mam poważne wątpliwości co się pod tą nazwą kryje.
    Jak desygnat? system wartości? przekonania? światopogląd?

    Teoretycznie może zgadzać się wszystko, praktyka może być zaprzeczeniem teorii.
    I tak się dzieje najczęściej…
    Kto ma złudzenia, niech przejdzie się ulicami, przejedzie autobusem, posłucha wychodzących z kościoła.

  46. Mag,
    czy prowokacja, jako środek wyrazu, zastrzeżona jest do wyłącznego użytku Gospodarza? 🙄
    Pozdrawiam z równą serdecznością 😆

  47. Wiesiek 59,
    moim zdaniem, sposób przeżywania religijności czy też jej braku, jest sprawą prywatną. I nic nikomu do tego.
    Natomiast sprawą publiczną jest układanie relacji Państwo – Związki Wyznaniowe. I jak najbardziej sprawą publiczna jest równość wszystkich obywateli wobec prawa. Stanowionego. Bo tylko ono powinno regulować życie obywateli. Wyznawcy/wierni mogą sobie stosować prawo naturalne, kościelne, ale nie wolno się do tego typu prawa odwoływać żadnym instytucjom państwowym.
    Wpisanie konkordatu do Konstytucji RP jest skandalem. I tym powinny zająć się lewicowe partie opozycyjne.

  48. Matylda
    27 sierpnia o godz. 16:52

    O ile wiem, Konkordat do Konstytucji wpisany nie jest…..
    Natomiast jest wpisana neutralność światopoglądowa.

    Problem- ZNOWU!!- z definicją neutralności…..
    Jeżeli to co się dzieje, jest neutralnością, to strach się bać gdyby wpisane było zaangażowanie, lub wręcz religia państwowa……

  49. Wiesiek59,
    Sprzeczne z konstytucją było ratyfikowanie konkordatu. I tym należy się zająć.
    http://uniezaleznienie.salon24.pl/254362,sprzeczne-z-konstytucja-ratyfikowanie-konkordatu
    Należy się zająć stanowieniem i przestrzeganiem prawa.
    Teologiczne bicie piany jedynie rozmywa istotę problemu.
    Niestety, Palikot i Miller zajmują się …
    Jednym słowem przypomina to podwórkowe zabawy małych chłopców.
    W sumienia katolików, tak jak wyznawców innych religii, nikt nie ma prawa zaglądać. Dokładnie na takiej samej zasadzie, jak nikt nie ma prawa zaglądać pod cudzą kołdrę. Dopóki nie łamią prawa, nic nikomu do tego jak i w co wierzą , czy jak i kogo kochają.

  50. Matylda
    27 sierpnia o godz. 17:47

    No to zabiłaś klina nie tylko mnie…..
    O ile sprawa będzie nagłośniona, może stworzyć ciekawe implikacje….

    Choć nie sądzę, by beneficjenci zwrócili zagrabione kwoty.
    Przecież działali w „dobrej wierze”……
    To trzeba podrzucić Lexowi, i na inne blogi….

  51. Wiesiek59,
    uważam, że jest to daleko ważniejsze od mierzenia ile jest katolika w katoliku – słynny „poziom cukru w cukrze 😉

  52. Mieszkam za granica.
    Gdy slysze (na szczescie rzadko) ze Polska to taki religijny kraj mowie co nastepuje:
    Tak jest religijny, bo 90% uznaloby sie za chrzescijan.
    50% z nich mniej lub bardziej regularnie zaglada do kosciola.
    i moze 10% z nich rzeczywiscie zachowuje sie jak chrzescijanie.

  53. W rzeczy samej, panie Janie, większość polskich katolików to nieświadomi heretycy. Brak przestrzegania podstawowych dogmatów tej religii jest powszechny.

  54. Czytam Politykę od okazji do okazji od dosyć dawna, ale jakoś nie pamiętam tekstów pana Jana. Aż ostatnio przeczytałem tekst o artykule 196 z kodeksu karnego i obrażaniu uczuć religijnych? Ja się pytam: gdzie pan był, panie Janie, przez ostatnie 15 lat mojego życia? Od czasów liceum wytykam różne imperfekcje naszej demokracji spowodowane pozycją kk oraz agresywnych w przestrzeni publicznej katolików, szantażem moralno-politycznym instytucji kościoła i hierarchów. Powtarzam moim znajomym od lat, że nie jestem anty-religijny, tylko anty-klerykalny, że kościół wypacza naszą demokrację, nasz wspólny kraj. Że katolicy w Polsce to głównie ludzie wychowani w tej wierze a nie wierzący. Przeczytałem kilka pańskich tekstów i pod każdym podpisuję się obiema rękami.

  55. @Fryderyk N.,
    sądzę, że nie „heretycy”, ale „poganie”. Określenie „heretycy” zakłada posiadanie poglądów, z reguły błędnych z punktu widzenia ortodoksji, sprzeciw wobec ortodoksji. Generalnie zakłada pewien rodzaj/stopień świadomości. „Poganie” to ci „nieświadomi”, „nienawróceni”.
    Ale to i tak nie ma większego znaczenia. Heretycy czy poganie. Katolicy „prawdziwi” czy pozorowani. Przecież wysoki procentowo poziom świadomości i zgodnosci zachowania z doktryna katolicką, nie zwiększyłby ani na jotę, prawa do zawłaszczania państwa przez funkcjonariuszy KrK.
    Nie w poziomie katolickości katolików pies pogrzebany 👿

  56. Dobrze sie czyta panski tekst, szanowny autorze. Pulsuje w nim nerw zycia i pasji polemisty do spolki z niezgoda na rozmemlanie umyslowe i moralne Polakow, zaklamanie – i jak rozumiem – olewanie nie tylko Jezusa, Boga samego, ale i samych siebie.
    Miedzy wierszami, osoba szczerze wierzaca i do tego w glebszy sposob, zapewne powinna odczytac apel, a moze chocby nadzieje autora, zeby Polacy-katolicy zaczeli troche powazniej i uczciwiej traktowac swoja wiare katolicka i bardziej szanowac swoja godnosc. Z korzyscia dla Mistrza apostolow i dla jakosci powietrza w Polsce, ktore duszne i zatechle jest w stopniu zagrazajacym zdrowiu i zyciu.
    Musze jednak stwierdzic , szanowny autorze, ze inaczej bym skonstruowal liste kryteriow. Jasno i stanowczo nalezy utrzymac 2 z nich – 1-sze – o chrzcie i 4-te, ale jeszcze nalezy je wzmocnic. Otoz scisla, bezwarunkowa, szczera wiara i aktywne wyznawanie dogmatow jest absolutnie kluczowe. W dodatku nie tylko tych „najbardziej fundamentalnych”. Z definicji – nie ma dogmatow mniej czy bardziej fundamentalnych i czy waznych. Dogmat inaczej nie jest dogmatem, ale roboczym zalozeniem, hipoteza, propozycja dla chetnych. Tu nie ma zmiluj (sic!)
    Niespecjalnie wazne wydaje mi sie, czy delikwent sam o sobie bedzie mowil, czy myslal, ze jest katolikiem. moze go to nie zajmowac, byle spelnial scisle te dwa kryteria. Nie musi tez specjalnie zachowytwac pozorow zycia katolickiego. Moze sie szlajac, chlac, zdradzac samramentalna zone na centralnym placu dozynkowym w miescie nie tylko powiatowym, krasc obydwoma rekami przez 7 dni w tygodniu. I tak to Polak robi, bo zlodziejstwo, obmowa, dawanie falszywego swiadectwa, aborcje to specjalnosc zakladu pn. Polska-katolicka SEMPER FIDELIS TOTUUS TUUS slynna co najmniej na cala Europe. Jak polska wodka co najmniej. A poza ty, jak kto dogmatycznie poprawny, to i pewnie sie z automatu przyzna ze katolik. z chodzeniem co jakis czas do kosciola tez bym nie przsadzal, raz do koku, albo raz na komunie i raz na slub plus po razie na pogrzeb tego i owego i starczy.
    Natomiast stawiam twarde Non Possumus w kwestii dogmatow. Nie jest katolikiem ten co ma watpliwosci czy Jezus jest na pewno Bogiem samym w sobie i w calej pelni i zarazem jego synem, a Bog jest i Bogiem i ojcem Jezusa i obaj sa sobie jednoczesnie tozsami i zarazem rozdzielni wobec siebie a w zwiazku z tym sa jeszcze w trojcy nierozdzielni z Ducjem Swietym , ktory jest bytem odrebnym od obu poprzednich ale z nimi wspolistotnym oraz nierozerwalnym choc zindywidualizowanym. [chyba o to chodz z ta Trojca Swieta, ale od katechizmu dzieli mnie juz pewien dystans czasowy, wiec w razie potrzeby posiadania oficjalnej definicji dogmatu prosze sie zwrocic wprost do zrodla]. To samo dotyczy Szatana i jego osobowego istnienia. To samo dotyczy Zmartwychwstania Jezusa, to samo dotyczy wziecia zywcem do Nieba Matko Boskiej, to samo dotyczy jej nieustajacego dziewictwa, zarowno przed poznaniem Jozefa, przed Zwiastowaniem, w trakcie powijania Jezuska oraz jego licznego rodzenstwa, o ktorym to powijaniu rodzenstwa zdaje sie nie mowi sie w kontekscie dziewictwa, ale przeciez przy Wniebowstapieniu Maryja-zawsze-Dziewica byla. I jest! To samo z grzechem pierworodnym. I to samo z dogmatem, ze Biblie stworzyl tak naprawde Bog, jedynie skrybami byli ludzie, a tresc Ksiegi wiernie oddaje Boze slowo, wole,plany, dzieje i zadania wobec dziela swojego stworzenia – czlowieka. I to samo i tak samo ze wszystkimi pozostalymi dogmatami. A jest ich kilka setek. Kto nie kapuje, kto watpi, kto omija, kto nie glosuje za, NIE JEST KATOLIKIEM! Nie wystarczy tu webalne potakiewanie, ze sie dogmaty wyznaje! Albo sie je ma na dnie duszy, w kazdej komorce ciala, albo sie nie jest katolikem!
    No i sprawa Biblii. Katolik polski chytrzy sie trzymajac w domu cienki Nowy Testament. Nie ma tak! Albo wyznajesz calosc Biblii, zgadzasz sie z nia od A do Z i jeszcze dalej i robisz to, a co najmniej najuczciwiej wyrazasz przekonanie, ze jestes gotow w kazdej chwili to zrobic co Bog-Jahwe nakaze, albo nie jestes katolikiem! Bez Starego Testamentu nie ma Jezusa. On nie wyskoczy jak – excusez le mot – diabelek z pudelka. Nie na darmo sie Jezus powiluje na genealogie Starotestamentowa.

    W badaniach przerowadzanych co jakis czas przez KAI nt wiary Polakow jak byk mozna wyczytac, ze np. ok 35-40% z nich nie jest przekonanych ze Jezus jest i czlowiekiem i Bogiem jednoczesnie. A bodaj 40% ma watpliwosci co do dziewictwa Maryji. Podobnie jest z jej Wniebowzieciem. A juz w Szatana nie chce wierzyc chyba z 70% badanych. Oczywiscie czasem ci co watpia w Szatana nie maja przekonania taze do boskosci Jezusa itd, ale te wyniki to nie tylko totalna porazka katechezy. To dowod tego, o czym szanowny autor mowi – ze „prawdziwi katolicy” , czyli po prostu katolicy [bo termin „prawdziwy katolik” to taka prawicowo-katolicka nowomowa] niemal w Polsce nie istnieja.
    Wydaje mi sie, ze katolikiem nie nie jest np. ks. Boniecki. On pewnie watpi w niektore dogmaty, choc pewnie spelnia wzorowo pozostale kryteria. Oczywiscie sam o sobie powie, ze katolikiem jest i juz.
    Podsumowujac – katolik w Polsce to istota podobnie rzadko spotykana jak cietrzew. Moze nawet tak rzadka jak tur.

  57. Widzę, że zapanowała moda na red.Terlikowskiego? Ten wie dokładnie, kto i w jakim procencie jest katolikiem. Teraz okazuje się, że także prof. Hartman jest posiadaczem wzorca katolicyzmu i w inkwizytora się zabawia.
    Kim więc jestem, Profesorze? Heretyczką, schizmatyczką i czy też jaką inną -tyczką, bo nie wiem? 😉 A mimo wszystko wolę zapytać Pana niż red. Terlikowskiego.
    Na prawdziwie narodowym blogu dowiedziałam się, że nie jestem „prawdziwą Polką” – nie spełniam kryteriów prawdziwej polskości. Czyżbym również nie była „prawdziwą katoliczką”? Załamać się przyjdzie 😉
    A może przed wydaniem werdyktu o katolicyzmie innych dobrze byłoby uwzględnić uwagę prof.Bartosia, bądź co bądź bardziej biegłego w teologii od wymienionych powyżej:
    „By nie okazało się, że przesłanie, wydźwięk, wymowa [takiego ujęcia tematu] bezwiednie afirmuje polsko-katolickie ‚won’ ”
    http://tadeuszbartos.natemat.pl/24611,bartos-heretykiem
    JH w obronie liberalizmu bawi się w watykańską Kongregację Nauki Wiary i wylewa dziecko z kąpielą.

  58. Matylda
    O co my się spieramy?
    Przecież chyba nie o to, czy prowokacja jest dozwolona felietoniście, a jego adwersarzom już nie.
    Myślałam, że rozmawiamy o tzw. indemporabiliach oraz istosunku do nich.
    Może się obruszysz, ale bardzo przypadła mi do gustu puenta wpisu niejakiego (niejakiej?) Tanaki: „Katolik w Polsce to istota równie rzadko spotykana jak cietrzew. Może nawet tak rzadka jak tur”.
    Jedyna rzecz, która mnie wkurza do imentu (od rana do wieczora , jeśli „otwieram” się na odbiór mediów, bynajmniej nie „rydzykowych”), to potworna hipokryzja naszego społeczeństwa, czyli pospolite kołtuństwo rodem z ze sztuk scenicznych Zapolskiej (Gabrieli) podniesione współcześnie do rangi przechowalnika „tradycyjnych wartości chrześcijańskich” przez „elity” konserwatywno-narodowe, z PO-PIS-em na czele.
    Po stokroć ma rację Agata Robson (filozofka), gdy pisze, że PO po prostu SPISIAŁO, a o reszcie naszej „klasy” politycznej nawet nie warto gadać.
    Palikot, jak zwykle świruje, Millerowi lifting nie pomaga, Pawlak obsługuje tegoroczne dożynki.
    Matyldo, jak żyć?

  59. Jahwe kochany, co za poziom. 56 wpisów i jeszcze nikt nie pokajał się prawdziwie.

    No tak, jako goyim, jako osły – zwierzęta pociągowe dane Żydom przez dobrego Jahwe aby im posługiwały, skąd my mamy mieć wystarczajace kiepełe aby wymyśleć sobie jakieś Talmudy czy Midrasze?

    Co innego nasi panowie Żydzi! Oooo, oni to już prawie dwa tysiące lat temu zdali sobie sprawę, że zgrzebnej etyki życia swojego codziennego za chuja nie pogodzą z Torą i że coś z tym fantem wypadałoby zrobić.

    Rzymianie (faszyści jedni!) w dupę takiego kopa dali, że towarzystwo wzajemnej samo-pomoco-adoracji na wszystkie kraje świata się rozpirzyło i dawaj talmudować jeden z drugim.

    W pracy miałem takiego szefa.
    Jak norma inteligencji belwederskich profesorów filozofii mieści się w przedziale od 100 do 105 a życie nam ciągle udowadnia na blogach, że jest ona raczej z przedziału od 70 do 75 to jedynym rozwiązaniem jest rozszerzyć belwederską normę do: „od 70 do 105”. I już jakość kształcenia mieści się w normach.
    Metodą talmudyczną! Współcześnie nazywaną ISO9000-Rev.J

    Durne katoliki, oj durne… Dwa tysiące lat patrzenia na miliardy przykładów jak godzić mlaskanie jęzorem na użytek gawiedzi gojów z oczywistą koniecznością „normalnego życia” na własny użytek niczego was nie nauczyło? Osły, osły jesteście prawdziwe.

  60. A czy nie przyszło nikomu do głowy,że nie ma żadnego problemu z żadną religią? Każdy wierzy w co chce, bo wierzyć musi – inaczej by zwariował. Ale nie ma nic po życiu. Jesteśmy tylko kupą atomów. Oczywiście bardzo zorganizowaną, ale tylko przypadkiem. Oczywiście chrześcijanin (jak ja kiedyś) nawet nie da takiej myśli dojść do głosu – bo bluźniercza – ale tak jest niestety. Nie ma nic po życiu. Jesteśmy tylko przypadkowo pozbieranymi atomami – i cieszmy się tym. Nie walmy po łbach tych którzy myślą inaczej – każdy ma prawo do swojej wizji. I tak wszyscy skończymy w ziemi, zjedzeni przez robaki, rozbici na atomy, z których powstaliśmy. Z prochu powstałeś, w proch się obrócisz… dokładnie tak i nic więcej. Czym się różni religia katolicka od wierzeń starożytnych? Niczym. To mit i to mit – jakieś fakty? Żadne – bo inaczej nie byłaby to wiara. jakieś dowody? No proszę… nie ma żadnych. i tyle. Żyjmy po prostu. i bądźmy ludźmi – po to są przykazania wymyślone przez pokolenia – żybyśmy nawzajem się nie pozabijali.

  61. mas alla del charco – prawdziwy Polak katolik ?

  62. Niech Pan sobie poczyta Bertranda Russella (albo pozna Oriane Fallacci, o ile Russell jestdla Pana zbyt skomplikowany) jesli chodzi o etyczne znaczenie chrzescijanstwa dla nie-chrzescijan, moze nie jest jeszcze dla Pana za pozno na odrobine sapiencji. Co do argumentow, to kopiuja Woltera i innych wczesnych prymitywistow antychrzescijanskich. A rebours, czy bycie nie-chrzescijaninem oznacza kategoryczny imperatyw palenia kosciolow, itp.? Jesli przynaleznosc do danej wspolnoty ma byc przywilejem jedynie czystej wody ortodoksow, to n.p. dziecko narzekajace na podany przez matke obiad powinno byc oddawane do sierocinca.

  63. Panie Profesorze,

    o samym poranku, mimo bolesnej doleglowości w barku, wywołał Pan swoim wpisem na mojej twarzy radosny uśmiech i nadzieje na lepsze chwile w pozostałej części dnia.

    Serdecznie pozdrawiam

  64. Szanujmy się – ciemna i wredna Polka-katoliczka uprasza parchate Żydzisko.

  65. Mag,
    „Jak żyć?” Niech klasyk odpowie klasykowi: „Jeśli nie wiesz, jak się zachować, na wszelki wypadek zachowuj się przyzwoicie” 😉
    Nie mamy wpływu na to co robią inni. Możemy jedynie zadbać o to, żeby samemu trzymać fason. Tylko tyle i aż tyle 😉
    Nie, nie spieramy się o to, co „wolno wojewodzie”, chciałam jedynie spuścić nieco pary z …
    I wcale mnie nie zaskakujecie ani Ty ani @Tanaki. Zgadzam się z Wami.

    To o co chodzi? No właśnie o te nieszczęsne indemporabilia. W tym wypadku o rozdział kościoła od państwa. O niezgodę na zawłaszczanie państwa przez instytucje kościelne.
    Wpis Gospodarza może sugerować, że zawłaszczanie, które widać gołym okiem, jest nieuprawnione z uwagi na znikomą liczbę „prawdziwych katolików”. Taką argumentację uważam za całkowicie błędną. Jest niedopuszczalne z uwagi na konstytucję i zasady funkcjonowania państwa świeckiego. Liczba katolików, prawdziwych czy farbowanych, zamieszkujacych kraj nie ma tu nic do rzeczy.
    I odwrotnie, nie można nikomu odmówić należnych mu praw tylko dlatego, że należy do mniejszości. Etnicznej, religijnej seksualnej.

    Rozważania na temat poziomu katolicyzmu w katolikach są bardzo ciekawe. Frapuje mnie to od dawna. Sporo na ten temat czytam.
    Trzeba sobie jednak bardzo jasno powiedzieć, co jest, w tym momencie, głównym tematem naszej blogowej rozmowy?
    Diagnozowanie katolicyzmu? Troska o kondycję duchową polskich katolików?
    Czy może troska o stan naszego wspólnego państwa o sposób stanowienia prawa?
    A przecież to ostatnie nie może zależeć od kondycji polskiego katolicyzmy. A przynajmniej nie powinno!
    Jednym słowem, dyskusję na temat określania katolicyzmu jako wyznania wiekszościowego/mniejszościowego, w kontekście sposobu stanowienia prawa, uważam za jałową.
    Nie na tym polega problem.
    Niestety, Gospodarz nie po raz pierwszy zastosował metodę typu mydło i powidło.
    Moim zdaniem szkoda. 🙁

  66. @jestem
    ech, chcialoby sie… Bajki, dziecinstwo, teatrzyki kukielek, jaselka, potem westerny gdzie wiadomo, ze blondyn to dobry charakter, a brodaty, umazany, chlejacy brunet musi byc tym podlecem. i ten podlec jest slusznie zakatrupiany by dobro jak zawsze zatriumfowalo… piekne.

    Jakzeby fajnie bylo, gdyby niewazna byla religia, rasa, bogactwo, wiek, ale ludzkie braterstwo. Ale nawet w tak pieknym marzeniu juz czai sie ponury cien. Bowiem powiedziec „braterstwo” to naznaczyc dobro kwantyfikatorem meskim, jak Boga, a kwantyfikator kobiecy postawic w przedsionku.

    Religie tak, niestety, maja, ze dla nich dziecko nie jest czlowiekiem, dzieckiem, ale katolikiem, muzulmaninem, zydem. Jest od „naturalnego poczecia” istota sformatowana. Ma, musi w okreslony tylko sposob widziec swiat, rozumowac tylko od-do, kazdy dramat, kazda tragedie zycia musi wtloczyc o jeden wlasciwy tej religii schemat oceny. Niewazne ze tak czesto nieprawdziwy, krzywdzacy, cyniczny.

    Czy nie jest dowodem zaslepienia moralnego, ktore ma korzenie w cynizmie, czyz nie jest pogarda powiedziec: „cud sie stal”, nastapilo cudowne ocalenie” i leciec do kosciola na modly pochwalne dla Pana gdy nasze dziecko ocaleje w katastrofie autokaru, a 45 innych dzieci zginie, nieraz w potwornej mece? Jakiz to cud, jakiz to Bog ten cud ocalenia jednego dziecka a zamordowania pozostalych sprawil? Na tym ma polegac moralnosc, na tym czlowieczenstwo? Czyz nie jest to raczej dowod upadku czlowieczenstwa, pogardy dla rodzicow tych dzieci ktore zostaly zmiazdzone w wypadku? Takie postawy maja byc tym co tworzy autentyczna spolecznosc ludzi, [katolikow], prawdziwa „rodzine ludzka”?

    Kazdy kto chodzil na msze niedzielne i inne, kazdy kto chodzil na religie, rekolekcje, roraty, kazdy kto sluchal kazan, czytywal „swiete” ksiazeczki, rozmawial z ksiezmi i sasiadami, setki,tysiace razy slyszal dokladnie te slowa, te argumenty, takie wlasnie wyjasnienia zla i dobra w swiecie.

    Cos jednak – nieraz – przez skore czujemy, ze takie „cudy” sa jakos troche podejrzane. Wiec zaraz stosujemy inne podle falszerstwo, znane kazdemu od piaskownicy: „co zlego to nie ja” – w wersji religijnej – Bog zawsze i wszedzie czyni dobro, przyjmuje splendor i „chwale na wieki” za dokonanie „cudu ocalenia” jednego dziecka, a – wlasnie – „antycud” (?) zamordowania pozostalych 45 spada w postaci potepienczego odium przerazenia na Szatana. Wiemy juz skad ta klisza do westernu. Mamy tez druga sztuczke w zanadrzu: dobro – cud [Boski], zlo – „los tak chcial”. Tam mowimy wtedy, gdy nasza dusza, sprasowana religijna prasa hydrauliczna gdzies przez jakas szpare zaczyna sie wydostawac na swiatlo i czujemy niemily dysonans, jakas taka zgage moralna. Ale zaraz sami, jako wzorowi niewolnicy gulagu religijnego zniewolenia, dociskamy prase. A czujne oko nadzorcy ksiedza, nadzorcy-sasiada, kapo-spolecznosci „braterskiej” sprawdzi, czy prasa dobrze docisnieta. „Ordnung muss sein” – czyz nie?

    To wszystko mamy w glowach, w duszach. to nam w domu, w kosciele wpojono, wdrukowano. To samo wbijamy w dusze naszych dzieci. Tak sformatowani patrzymy na sasiadow vis-a-vis. A kiedy przyjdzie odpowiedni czas, oblewamy kwasem kobiety, bo one „zhanbily rodzine” rozmawiajac z „obcym”. a przy kolejnej dobrej okazji wyciagamy kalacha i strzelamy do naszego najserdeczniejszego przyjaciela z lat dziecinnych, ktory ocalil nam zycie, kiedy wpadlismy do rzeki. Ale teraz go zabijamy, bo okazalo sie, ze on zyd wsrod katolikow, ze on muzulmanin wsrod zydow, ze on katolik wsrod protestantow albo hugenot wsrod katolikow.

    Niestety, religia zatruwa wszystko, ze przywolam przytomny glos w sprawie.

  67. Chodzi też o narodowo-katolicko-ateistyczno-liberalno-jakiś-tam (co by nie wpisać, będzie pasować) obowiązujący klimat dyskusji.
    https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/300060_182416965167682_562075509_n.jpg

  68. A mnie dziwi nieco, że nie zahaczył Pan o dwa inne popularne przekonania „katolików”, szeroko przez nich podzielane. Pierwsze – sprzeczne z katechizmem i tym co powtarzał Jan Paweł II chociażby w „Pamięć i tożsamość” – że są różne drogi do Boga, czyli że wyznawcy innych religii też mają jakąś tam słuszność w swoim poznawaniu Stwórcy. Drugie – że jeśli się kogoś kocha (bądź nie) to można z tym kimś zacząć uprawiać seks bez zgody księdza (czyli bez „sakramentu”). Oba te przekonania wykluczają kogoś z bycia katolikiem, a są wyznawane przez szerokie masy… Tak czy siak Pana krótki tekst jest bardzo przenikliwy i słuszny. Pozdrawiam

  69. O, przepraszam – wkleiłam zły link (z patriotycznych grzybków właśnie robię sosik na obiadek i się rozproszyłam 😉
    —————————————————————
    Chodzi też o narodowo-katolicko-ateistyczno-liberalno-jakiś-tam (co by nie wpisać, będzie pasować) obowiązujący klimat dyskusji.
    https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/542467_3542263351820_100866850_n.jpg

  70. Śmiem twierdzić Pani Profesorze, że ignorancja wiernych jest w interesie kościoła katolickiego (z rozmysłem piszę z mały liter). Wierny świadomy, wiedzący, a więc i wymagający jest wiernym niewygodnym. W kontakcie z kościołem ignorancja nigdy się nie przeradzała w arogancję, raczej w skruszoną, pełną poczucia wstydu i winy uległość.

  71. Wszystkie fundamentalizmy są siebie warte. I te religijne i te antyreligijne. Nic z nich nie wynika poza zacietrzewieniem, zasklepieniem we własnej wizji. I niestety bardzo skutecznym robieniem tak zwanej złej krwi.

  72. „Rozważania na temat poziomu katolicyzmu w katolikach są bardzo ciekawe. Frapuje mnie to od dawna. Sporo na ten temat czytam.
    Trzeba sobie jednak bardzo jasno powiedzieć, co jest, w tym momencie, głównym tematem naszej blogowej rozmowy?
    Diagnozowanie katolicyzmu? Troska o kondycję duchową polskich katolików?
    Czy może troska o stan naszego wspólnego państwa o sposób stanowienia prawa?
    A przecież to ostatnie nie może zależeć od kondycji polskiego katolicyzmy. A przynajmniej nie powinno!
    Jednym słowem, dyskusję na temat określania katolicyzmu jako wyznania wiekszościowego/mniejszościowego, w kontekście sposobu stanowienia prawa, uważam za jałową.
    Nie na tym polega problem.”

    Matylda,
    mnie także ten temat bardzo interesuje. Chętnych do określania „stężenia” prawdziwego katolicyzmu w bliźnich jest wielu. Zwykle taka diagnoza ma charakter instrumentalny i niemerytoryczny. Tych, których najbardziej cenię, jako znawców tematu, nie mają skłonności do wystawiania podobnych świadectw.
    Powyższy cytat ujmuje kwintesencję tego, o co chodzi w komentarzu JH.

  73. „Ci, których najbardziej cenię jako znawców…” itd.

  74. Na oko więcej niż 5%.
    > 1. Ochrzczony w kościele katolickim
    Szacują na 88%.
    > 2. Chodzący czasami do kościoła
    Ok 40% z owych 88% (właśc. 82, bo Kościół odlicza chorych i innych ‚usprawiedliwonych’, ale usprawiedliwienie powinno i tu działać).
    > 3. Określający samego siebie (samą siebie) jako katolika (katoliczkę)
    Zapewne idzie w parze z 1 i 2. Powiedzmy, że 95% z tamtych. Czyli mamy 33,4%.
    > 4. Znający kilka najważniejszych dogmatów i wierzący w nie
    Najtrudniejszy punkt. Tu się poddaję. Myślę jednak, że można przyjąć, że nie jest najgorzej wśród spełniających punkty 1-3. Że może nawet połowa z chodzących do kościoła je zna i w nie wierzy?
    > 5. Zachowujący przynajmniej pozory życia chrześcijańskiego
    To znaczy? Chodzić do kościoła, nie grzeszyć na oczach innych i zachowywać posty? To bym znowu powiedział, że 95% z 1-3. To daje 32%. Jeśli uwzględnić połowę, ze względu na punkt 4, to da nam 16% Polaków. Nadal mniejszość, ale już nie tak zaskakująco mała.

  75. PS.
    Ale z punktu widzenia polityki, czy życia społecznego większe znaczenie ma to, jak Polacy głosują i co tolerują. A takich „katolików” jest znacznie więcej. Nawet nasi ‚schizmatycy’, czy ‚heretycy’ są często ‚katoliccy’ w sensie poparcia politycznego.

  76. @Matylda:
    Mniejszościowość katolicyzmu widać gołym okiem. Właściwie w każdej sprawie, w której występuje, jest w mniejszości. Tyle, że wśród mniejszości jest największy, co oznacza, że co prawda narzuca wolę większości, ale też, że owa większość nie potrafi wystąpić jako spójna, połączona ideowo grupa.
    Nawiasem mówiąc — mam wrażenie, że wielu katolików zdaje sobie z tego sprawę i często — może paradoksalnie — umacnia to ich w wierze. Czują się niewielką elitą, wśród obojętnego, czy niechętnego ludu.

    @Wiesiek59:
    Co ja mam, że lubię na Twoje posty odpowiadać? Bynajmniej nie chcę się czepiać, ale akurat Isakowiczowi-Zaleskiemu się przyglądam. I widzę w nim idealistę. Nie zgadzam się, co do kierunku i zasad (choćby w kwestii lustracja), ale dostrzegam trwałość owych zasad i gotowość wchodzenia dla nich w konflikty z przełożonymi. I nie są to zasady polityczne, to raczej pewne poczucie etycznej czystości, w tym (ale nie tylko) kładącej nacisk na brak politycznego uwikłania w związki ze służbami specjalnymi, religii wrogimi.
    Jeśli bym się zastanawiał, czy to dalej katolicyzm, to raczej w innej kategorii — była taka herezja w starożytności, która nie uznawała przyjmowania na powrót tych, którzy splamili się zaparciem Chrystusa w obawie przed prześladowaniami. A to właśnie była postawa bardzo w typie księdza Isakowicza-Zaleskiego.

  77. Szalon aleichum, bracie bar-Izrael!

    To was Żydów jest 5-15% w Polsce. Przyznajcie się do prawdy, nie ukrywajcie się, czemu boicie się przyznać do swojej religii?

    No, przecież znany działacz żydowski Jan Hartmann jest naprawdę autorytetem w sprawach katolickich.

    Może opowiemy o tolerancji Żydów dla katolików. W Izraelu, rabinat uchwalił iż Żyd przechodzący obok katolika powinien na niego splunąć. I chrześcijanie często składają skargi na Policję, że gromady Żydów plują na pielgrzymów i rodowitych chrześcijan Ziemi Świętej.

    Może te tysięcy lat hasydzkich modlitw „o potępienie pogan i chrześcijan” wciąż są odbite w świadomości.

    Nienawiść i fanatyzm religijnych Żydów do katolików musi przestać. Nie możecie więcej propagować swoją nienawiść religijną. Musicie nauczyć się żyć w społeczeństwie chrześcijańskim. Odczepcie się od naszej religii. Że jesteście Żydem, to nie daje wam prawo sądzić resztę świata. Wiem, że w synagodze uczą was rabini i uczeni w prawie, iż macież obowiązek pluć na chrześcijan ale musicie pogodzić z tym, iż od lat mówicie iż we świeckim państwie nie można propagować swoich poglądów religijnych. Hipokryci jesteście, nie?

    Dziwi mnie, że czasopisma wysokonakładowe zawsze znajdą żyda albo protestanta by napluł katolikom. Dość fanatyzmu żydowsko-protestanckiego, odczepcie się od nas!

  78. Katolik, nie katolik, kto to tam wie, ile z heretyka w każdym mniej lub bardziej nieświadomie siedzi. Te doktryny z każdym wiekiem coraz bardziej skomplikowane.
    I pomyśleć, że u zarania dla określenia kto jest kto wystarczyło jedno „będziesz miłował bliźniego swego, jak siebie samego.”
    No, ale wtedy jeszcze katolików nie było.

  79. PAK
    28 sierpnia o godz. 10:51

    Idealista, fakt, tak jak Marek Jurek.
    Można ich cenić za stałość poglądów.

    Z panem Zalewskim jest tylko jeden problem- ten błysk fanatyzmu w oku…
    Gorliwość w wierze w innym czasie i miejscu jest podobna do Torqemady, czy Savonaroli…..
    Też chcieli dobrze, i starali się wyplenić zło. Wszelkimi sposobami…
    Szczęściem, inny czas i miejsce.

  80. @PAK,
    w żadnym razie nie zamierzam podważać czyjejkolwiek wiary w to, że katolicy są w Polsce mniejszością. Skoro jest to komuś potrzebne do szczęścia. W tej kwestii pozostaję niewierząca. Poczekam na wiarygodne wyniki badań 😉
    Mam bardzo krytyczny stosunek do religii instytucjonalnych więc jest mi naprawdę obojętne ilu klientów dorobiła się która instytucja kościelna.
    Wysoko cenię duchowość. I szanuję każdą ścieżkę rozwoju duchowego. Dla niektórych taką drogą może, nie musi, być religia.
    Walkę z religijnością uważam i za nieskuteczną i za niemądrą. Religie istnieją ponieważ zaspakajają ważne ludzkie potrzeby psychiczne. Jeżeli ludzie znajdą inne, lepsze formy zaspakajania tych potrzeb, religie przestaną być potrzebne i znikną. Walka z nimi jedynie je wzmacnia.

  81. Wiesiek 59
    Stałość poglądów, za którą można szanować np. Marka Jurka..?
    Jeśli ta stałość to jedyna wartość, za pomocą której tego pana można określić, to ja przepraszam, ale dziękuję.
    Wolę jednak ludzi szanujących poglądy innych, nawet jeśli nie całkiem się z nimi zgadzają. A nawet takich, którzy są zdolni swoje poglądy zweryfikować.
    Są jednak mniej niebezpieczni dla bliźnich. Nie chcą ich „uszczęśliwiać” wbrew ich woli.

  82. Wpierw niech oddadzą to co nakradli z polskiej kasy (plus procent za inflację) i odprawią msze żałobne ZA KAŻDĄ umęczoną i zamordowaną w religijnym szaleństwie duszę, od początku swego podłego panoszenia się na ziemiach polskich. Wówczas będziemy mogli rozważać Pana postulat o traktowaniu tej patologii na równi z normalnymi ludźmi czy organizacjami. W przeciwnym razie przymykamy oko na zbrodniarzy i sami się poprzez to tacy stajemy AMEN.

  83. Lubie obserwowac postawy religijne u innych ludzi. Ameryka, wiadomo, ludzie roznych nacji i wyznan, stad szerszy widnokrag.
    W zasadzie, nie spostrzeglem apostazji islamskiej. Muzulmanin, ktory przybyl do Nowego Swiata muzulmaninem, pozostaje nim, chociaz na poziomie obchodzenia Ramadanu i unikania wieprzowiny. Wyjatkiem byla pewna Iranka, znajoma mojej zony, ktora porzucila swoja religie calkowicie.
    Mam przyjaciela Sikha, PhD, ktory paraduje w turbanie, modli sie codziennie i ktorego rodzina pozostaje tradycyjna kulturowo. Jest on bardzo krytyczny w sprawach wiary innych wyznan, ale stara sie nie dostrzegac belki w swoim oku.
    Moja kolezanka, Hinduska, PhD z Kalkuty, jest jak najbardziej wierzaca, prawie na krawedzi zabobonu, z noszeniem amuletow i stawianiem roznego typu kabal i egzorcyzmow.
    Pozostaja Zydzi. Nie jest wyjatkiem spotkanie wierzacego Zyda z jarmulka na glowie, ale nawet ci po stronie bardziej ateistycznej staraja sie isc z pradem tradycji religijnej. Obchodza wiec niektore swieta zydowskie ( a jest ich wiele w kalendarzu, trudno w to czasami uwierzyc) jak ja obchodze Boze Narodzenie, w sposob rodzinny, jako okazje celebracji swieta rodzinnego, bez konotacji religijnej.
    Chrzescijanie pozostaja nieco niewidzialni (jak listonosz w opowiadaniu Chestertona o ksiedzu Brownie). Poniewaz konwersacje towarzyskie w sytuacji amerykanskiej sa nieco powierzchowne, staraja sie oni opisywac swoje wrazenia z wizyty niedzielnej w kosciele, co powiedzial pastor, etc. Ale wizyta w swiatyni, jak zauwazylem, moze blednie, ma znaczenie tylko srodowiskowe, aby potwierdzic swoja obecnosc w spolecznosci lokalnej.

  84. Matylda
    Klasyk na którego się powołujesz, nie doczekał III RP, ani prób budowania IV.
    Nie mógł przewidzieć, że pojęcia takie, jak „przyzwoitość”, „prawo i sprawiedliwość”, że nie wspomnę o hasłach w rodzaju „Bóg, honor, ojczyzna” okażą się wydmuszką, sloganami, którymi żonglują politycy wszelkiej maści dla swoich interesów partyjnych i że w „wolnej Polsce”, gdzie można napisać i powiedzieć wszystko, bardzo wiele słów po prostu się zdewaluuje.
    Dzisiejsza nowomowa w niczym nie odbiega od tej z czasów „komuny” w sensie przekazu (poglądy są słuszne lub niesłuszne w zależności od punktu siedzenia). Używa sie tylko innych określeń, przystających do epoki.
    A poza tym masz rację – „trzeba samemu trzymać fason”, niezależnie od tego, w jakim stopniu i czy w ogóle jest się tzw. Polakiem – katolikiem.

  85. Przeciwko meczetowi na Dymnej nie ma za to zamiaru protestować Europa Przyszłości, która krytykuje budowę innego meczetu – Ligi Muzułmańskiej przy rondzie Zesłańców Syberyjskich. W stowarzyszeniu tłumaczą, że protestują przeciwko islamowi politycznemu, a Ahmadiyya polityczny nie jest.

    Profesor Wojdalski, radny PiS na Włochach, uważa jednak: – Muzułmanie nazywają nas niewiernymi. A ja jestem katolikiem i nie chce być nazywany niewiernym. Prześladują chrześcijan, niedawno w Pakistanie zabito chłopca. Dlaczego nie są budowane kościoły w Arabii Saudyjskiej? Powinna być równowaga – wymienia.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,12373400,Wlochy_nie_chca_meczetu___Trzeba_zatrzymac_te_budowe_.html
    =============

    Hmm…..
    To my w pigułce?
    My jesteśmy tolerancyjni, pod warunkiem że ONI będą tacy jak MY!!!…

  86. Ludzie – popadacie ze skrajności w skrajność. Przypadki atakowania chrześcijan przez islamistów oczywiście się zdarzają, ale myślę, że są za nie odpowiedzialne bardzo liberalne, powiedziałbym wręcz fanatyczne ugrupowania.
    Dla mnie jako katolika wiara jest bardzo ważną kwestią życiową. Staram się podporządkowywać moje codzienne życie Dekalogowi. Osoby, które tak jak opisywany wyżej profesor, odpowiadają atakiem na głupie i nieuzasadnione domysły, postępują niewłaściwie. To tak jakby cały nasz kraj chciał się teraz „odgryźć” na Rosjanach czy Niemcach, za to co ich przodkowie wyrządzili naszym rodakom podczas wojny.
    To jest bez sensu! Owszem – pamięć zostaje i świadomość faktów historycznych jest bardzo ważna, ale nie możemy popadać w fanatyzm!

  87. mag
    28 sierpnia o godz. 12:29

    Stałość JEST jakąś wartością, patrząc na zmieniających partie i poglądy polityków…..
    Jest takie stare powiedzenie „szanuję jego poglądy, choć ich nie podzielam”.

    Problem z religiami i ideologiami jest zawsze ten sam- usiłują wymusić na innych akceptację swoich doktryn, bezwzględnie…
    Gdyby tylko jak Zielonoświątkowcy, przekonywali, nie byłoby problemu.
    Ale zaprzęganie do własnej służby aparatu państwowego, to niestety norma.

  88. SET
    26 sierpnia o godz. 17:19
    ——————————-
    Szanowny SET-cie,
    dziękuję za przychylność.
    Jeśli chodzi o prostotę i zagmatwanie wypowiedzi to moje spostrzeżenia utwierdzają mnie w przeświadczweniu, że czas pięknj prostoty, z powodu „dotykania” przez nasz gatunek nowej , bardziej zaawansowanej naukowo epoki-niepostrzerzenie będzie odchodził w przeszłość. Zachwycające prostotą „panta rhei”, a2=b2= c2, czy E=mc2 etc., wkrótce, nasi następcy będą oglądać jak nasze pierwsze gatunkowe „Da, da, da…”.
    Warto zwrócić uwagę na iloś „gmatwaniny” w osaczaniu hipotetycznego bozonu Higgs’a. A to jest jescze metodologia ze starej bajki. Pojawiające się nowe, już częściowo potwierdzalne teorie naukowe w różnych dziedzinach, wykazują jedną wspólną cechę- nieporównywane zagmatwanie w stosunku do dotychczasowj, wyznaniowej prostoty.
    W sposób prosty , to my będziemy tradycyjnie! definiować swoje marzenia, koncepcje, pragnienia etc. szczególnie w niezwykle mało istotnym – wydaniu jednostkowym.
    Będziemy tworzyć swoje mikroimpulskiki/np. idee polityczne/, które , jeśli „dotkną” dostatecznie wielu umysłów- wygenerują społeczny, chwilowy/!/ impuls ku temu czemuś. Prawie wszystko bowiem, dzieje się poza naszymi jednostkowo generowanymi chceniami…

    Pozdrawiam,Sebastian

  89. We wtorek uliczne zamieszki w Mombasie sprowadzały się do starć między demonstrantami i policją, a także grabieży sklepów i urzędów, ale w poniedziałek wzburzeni muzułmanie spalili i zbezcześcili kilka chrześcijańskich świątyń, a wielu imamów w meczetach nawoływało, by w zemście za śmierć szejka atakować chrześcijan. Najwyższa Rada Muzułmanów Kenii potępiła we wtorek ataki na chrześcijan i obiekty ich kultu.
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/kenia-rozruchy-sparalizowaly-mombase,1,5229925,wiadomosc.html
    =============

    Śliczny przykład tego, dlaczego religie powinny być zakazane…..
    Szczęściem kiedyś wojny religijne będące zmorą Europy, otrzeźwiły i wstrząsnęły naszymi przodkami.
    Tam ten proces trwa w najlepsze……

  90. wiesiek59
    28 sierpnia o godz. 12:54
    „Hmm…..
    To my w pigułce?
    My jesteśmy tolerancyjni, pod warunkiem że ONI będą tacy jak MY!!!…”
    ——————————————–
    Szanowny Wieśku 59,
    Jeśli MY jesteśmy w posiadaniu świadomości absolutnej, to w stosunku do wszystkich podrzędności , faktycznie powinniśmy zachowywać się wzorcowo, przeciwnie do ducha tego, co przekazałeć z przekąsem w załączonym cytacie z Ciebie.
    Jeśli zechcieliyśmy wykazać odrobinę pokory i pragmatyzmu, to moglibyśmy pokusić się o uznanie innych postaw , jakie w dzisiejszym świecie funkcjonują w podobnych kwestiach. Izrael np. jawnie przyznaje się do tego, że nie wpuszcza większości chętnych do siebie , bo nie i już. Doświadczenia np.Francji, Niemiec, Holandii etc. pokazują, że asymilacja innokulturowców bywa baaaardzo … niekompatybilna z wzorcowymi na dzisiaj poprawnościami.
    Jestem jak najardziej za gloalizacją we wszystkich jej przejawach.; Nie czuję jednak upierania się przy ideach, których wdrażania tekie państwka jak nasze , w najpiękniejszych nawet porywach nie są w stanie pchnąć w kontrolowany sposób o ułamek milimetra w kierunku ideowego WIELKIEGO PLUSA.

    Pozdrawiam,Sebastian

    P.S.
    Słyszałeś może o takim narodzie jak Chińczycy?
    Czy masz świadomość, do jakiej asymilacji z innymi narodami w ich państwach ci sympatyczni wspłziemianie zmierzają?

  91. do
    Sebastian
    28 sierpnia o godz. 14:12
    Szanowny Sebastianie,
    od lat nie mowimy o asymilacji, lecz o integracji. Od niedawna nie mowimy o spoleczenstwie multikulturalnym, lecz o interkulturalnym. Problem polaga na tym, ze w wymienionych przez Ciebie krajach zaniechano wspomagania procesow integracyjnych.
    Z powazaniem.
    ET

  92. Sebastian
    28 sierpnia o godz. 14:12

    Chińczycy to podobno 4000 plemion i 1000 dialektów, spojonych siłą i lojalnością wobec władcy, jakieś drobne 3000 lat temu……
    Jedynie 10% tej populacji to Han- pierwsza grupa etniczna.
    Być może za jakieś 1000 lat, tak będzie wyglądać Europa?

    O poczuciu wyższości mieszkańców Państwa Środka i ich ksenofobii, napisano tomy wszelkiej maści publikacji.
    Biali to dla nich barbarzyńcy…..
    A z barbarią narody cywilizowane się nie integrują, tylko wchłaniają i wykorzystują.
    Idealnym przykładem są Mongołowie- wchłonięci całkowicie.
    Pozazdrościć im można jednego- zdecydowana większość wysłana na studia, wraca do kraju macierzystego, czego o naszych współobywatelach powiedzieć nie można.
    Konfucjanizm jest lepszą podstawą do budowy tożsamości narodowej?

    Pisałem już kiedyś, że emigranci i uciekinierzy głosując za Europą czy USA nogami, nie zastanawiają się, że do poziomu życia przyczyniła się wiekami wyrabiana obywatelskość i styl życia.
    Ich garbem, jest przywieziona z kraju pochodzenia religia i hierarchie wartości, które skutkują stagnacją w ich ojczyznach, bądź przemocą.
    Nie da się połączyć tych elementów, nie zaburzając któregoś z nich.
    Bez asymilacji, zdestabilizują jedynie kraje które ich przyjęły…..

  93. Szanowny Gospodarz zwrócił uwagę na w końcu fundamentalną kwestię: czy katolik musi wierzyć w … no właśnie w co?
    Otóż odpowiedź jest jasna, jedyna i jednoznaczna – katolik musi wierzyć we wszystko to co jest dogmatyczne! Tak jak to napisał TANAKA.
    Jeśli nie – to albo popada w herezję – można go nawet uznać z aWichrzyciela, Antychrysta! Ciekawe, co nie!
    Tak więc trzeba pamiętać, że nie jest katolikiem ten co nie wierzy np.: w materialny charakter ognia piekielnego – niedowiarkom radzę zapytać się w trakcie spowiedzi księdza (chociaż niestety to nie jest najlepszy dares – może nie wiedzieć)
    O innych trudniejszych, a będących absolutnie warunkiem koniecznym dla uzyskania rozgrzeszenia, lepiej nie wspominać.

    Tak więc ilu jest katolików? A to dopiero! Warto by spytać jakiegoś biskupa, czy naprawdę wierzy w trzech w jednym, ale jednego, który nie ma trzech postaci tylko jest jednym, który jest z trzech ale każdy z nich …. No tego nic nie rozumiecie? A to ambaras – bez wiary w to też nie ma rozgrzeszenia bo jest herezja!

    Z ateistycznym: buzi, pa!

  94. Mag,
    nie trać nadziei. Wszystko będzie dobrze. Są ku temu mocne, logiczne przesłanki:
    1. wszelkie zło w Polszcze pochodzi od ciemnych katoli
    2. na szczęcie stanowią oni zdecydowaną mniejszość
    3. wprawdzie chwilowo uciskają jeszcze światłą ateistyczną większość
    4. ale to tylko do czasu
    5. wódz Janusz, który sam przeszedł cudowną metamorfozę ideologiczną, da nam przykład, jak zwyciężąć mamy, i …. 🙄 🙄 🙄
    http://www.youtube.com/watch?v=M4aZeAC_moo

  95. ET
    28 sierpnia o godz. 14:26
    ——————————-
    Szanowny ET,
    gdyby przyjmować sprawy takimi , jakimi one się w czasie stają, bez analitycznego i krytycznego zaglądania im pod kołdrę przyczynowo-skutkową, to moglibyśmy sobie lekko z naszymi świadomościami szybować raz nad ty, raz nad tamtym, akceptując swobodnie to co w każdym aktualnym „posterunku” czasoprzestrzennym jest na dyżurce.
    Gdyby np. w dylematach asymilacja-integracja, pierwotną była integracja, a docelową asymilacja, wówczas , przynajmniej , na czucie – byłoby nogami ku ziemii.
    Ale kiedy vistujemy asymilację, a potem spuszczamy z tonu i ogłaszamy łagodniejszą integrację, to nas nabawia się poczuciem, że ktoś nie do końca swoimi klockami się bawi.
    Rozumiemy, że takie „dylematy” to zbawicielskie ideotwórstwo eurourzędników, którzy rejestrując narastające w ważnych europejskich krajach tendencje nacjonalistyczno-knsewatywne- próbują ratować co się da z idei Europy zjednoczonej.
    Europejskie mieszczuchy, pod wływem dobrobytu wpadły w pułapkę masowego wielkopaństwa i popełniły trochę błędów , zwłaszcza związanych z rynkiem brudnej , prostej pracy, której cieplarniano rozegranym skutkiem są próby z bezkonfliktowym ustanowieniem czegoś na kształt multi-kulti lub interkulury.
    Szefowie Izraela, którym charakteru ani wsokiej świadomości nie da się odmówić, bez ogródek mówią wprost:wielowiekowej kultury nie da się zmienić na zawołanie, a wszelkie próby integrowania dwóch takich przypadków, są dopuszczalne w zakresie, kiedy nowy „przeszczep” do danej kultury, jest pod pełną kontrolą , a jego przedstawiciele w ilości ograniczonej do niezbędnego minimum, służą danemu krajowi do wykonywania niezędnych prac. Izraelczycy, nie wyobrażają sobie, żeby oni , z powodu tego, że udostępniają miejsca pracy przedstawicielom innych kultur, musieli stawać się dla tamtych fajni i pod tamtych zmieniać swoje zasady i obyczaje. Jeśli nie ma nowych zapotrzeowań na pracowników najemnych , to nie ma otwarości na innych nowych i koniec.
    Pomimo symptomów w tworzeniu się globalizacji, jest ciągle mało przesłanek, które w sposób wiarygodny , dawały nam dość konkretne wyobrażenie o wspólnej , globalnej przyszłości gatunku-Ziemianie.
    Jakoś tak nauczono nas, że po pierwszych „grzmotach” my już wieszczymy nieomalże o skończonych dziełach.
    Póki co, to głównie „starzy” Europejczycy zrobili w ciemno kilka kroków do przodu, popchnięci strachem i rojeniami kilku swoich wielkich/?/ poprzedników. Czy przy rozwijających się , już!!!na obecnym etapie tej dziejowej eurointegracji , można mówić o „Europie w malinach”, czy jeszcze nie?

    Pozdrawiam,Sebastian

  96. wiesiek59
    28 sierpnia o godz. 15:23
    ——————————–
    Szanowny Wieśku 59,

    Plemiona Chińske „spajały się ” w swojej baardzo pierwotnej fazie swojego istnienia, co jest na tym etapie łatwe i możliwe. Europa za 1000lat-cha, cha, cha…
    Obecni Chińczycy , zgodnie zresztą z tym co napisałeś, mają jeden cel-zdominować i opanować planetę. Kultury wschodnie mają olbrzymią stałą czasową, czyli niekończącą się wytwałość w osiąganiu swoich celów. Potrafią w pełnej świeżości trwać przy osiąganiu swoich celów nawet przez wieki. Kraje, narody z cywilizacji zachodniej, to fantaści-niecierpliwcy- co dzień /metafora/ dążą do czegoś innego i żyją czymś trochę innym. Kilka lat w naszej kulturze, to już epoka…
    Pozdrawiam,Sebastian

  97. Sebastian
    28 sierpnia o godz. 18:17

    Może Despotyzm i Feudalizm bardziej sprzyja integracji?

    Aleksander załatwił to prosto, nakazując swoim hoplitom żenić się z perskimi kobietami….
    Po pierwszym pokoleniu nie byłoby problemu.

    Nasze Polki są bardzo otwarte kulturowo.
    Czytam że z 19 000 urodzonych na Wyspach dzieci, 25% jest kolorowych…..
    Szokujące nieco…

  98. Zgadzam się z opiniami „Adasia”, „Kanaka”, „Wieśka59” i „mag”.
    Szkoda, że na tym blogu nie ma możliwości odpowiedzi bezpośrednio pod opinią, do której chciało by się ustosunkować.
    Wszystkie religie i ich kościoły to cywilizacja śmierci. Powinny być zakazane i zlikwidowane.
    Dla wszystkich tutaj wierzących w jakąś religię mam propozycję. Zamiast religijnych modłów proszę posłuchać mądrego człowieka:
    http://www.youtube.com/watch?v=ar1UkRY2Qu0
    TWOJA WIARA TO ZART
    Autor: Pat Condell
    „…jeśli jesteś osobą religijną i przychodzi ci do głowy żądać więcej szacunku dla swoich wierzeń zechciej wziąć pod uwagę, że Ty i Twoja religia już teraz otrzymujecie więcej szacunku, niż na to zasługujecie.”
    / Pat Condell /
    PS.
    Proszę pamiętać stare, mądre porzekadło:
    „Kościół z Narodem – Naród z torbami”
    Od siebie dodam, gdyby ktoś miał wątpliwości – z pustymi torbami.

  99. Matylda
    Nadziei nie tracę, Jarek Nohavica cudny!
    Dzięki, dobranoc.

  100. Dobranoc, Mag 🙂
    W razie kłopotów ze snem 😉
    http://www.youtube.com/watch?v=Ukdnh7ZgzeM
    Śpij spokojnie Blogu 🙂

  101. Krzysia.
    28 sierpnia o godz. 18:53

    To sprzedawcy złudzeń…..
    Ale skoro istnieją w jakiejś formie w każdym zakątku Ziemi, to znaczy że są do jakiegoś etapu rozwoju ludziom potrzebni.
    Albo społeczeństwom…..

    Może jesteśmy jako Ludzkość w stadium poczwarki, spowici kokonem przesądów, religii, uprzedzeń, nienawiści do obcych.
    Ale kiedyś przemienimy się w galaktycznego motyla, odrzuciwszy całe to zło….
    Ale to nie za naszej kadencji……

  102. Wg Oxfordzkiego słownika:
    „Catholic – including a wide variety of things; all-embracing.”
    Co w prostym tłumaczeniu z lengłydż:
    Katolik – zawiearający (lub przyjmujący) szeroki wachlarz rzeczy (?); wszech-akcepujący.

    Nawet biorąc pod uwagę rzeczownik/przymiotnik, to jak to się ma do Polaka-Katolika?

  103. „Matyldo”
    Odwzajemniam Twoje życzenia zdrowia
    i specjalnie dla Ciebie zamieszczam ten link:
    http://www.youtube.com/watch?v=W_rx1Ex2FqYDave Allen – Religia (PL)
    /Irlandzki komik Dave Allen opowiada o swoim pierwszym dniu w katolickiej szkole./

  104. „Matyldo”
    Proponuje jeszcze dwa inne linki na wszelki wypadek, gdyby porzedni Ci sie nie spodobal:
    http://www.youtube.com/watch?v=TLgacbYRQ_I&feature=related
    George Carlin o religii napisy PL
    „…BUT HE LOVES YOU.”
    ———————
    http://www.joemonster.org/filmy/10909/George_Carlin_10_przykazan_polskie_napisy_
    George Carlin – 10 przykazań (polskie napisy)
    „Nie dość, że katolikom trzeba powiedzieć, co jest dobre, a co złe, bo sami za cholerę na to nie wpadną, to jeszcze trzeba im to napisać w formie… 10 przykazań.”

  105. @Krzysia,
    faktycznie, z perspektywy czterolatka ….
    Wyśmiać można wszystko. Mniej lub bardziej udatnie, w zależności od talentów komediowych.
    Ale czy to czegokolwiek dowodzi? Cokolwiek przesądza?
    Fizycy nadal nie potrafią znaleźć odpowiedzi na fundamentalne pytania dotyczace rzeczywistości:

    http://www.polityka.pl/nauka/czlowiek/1529319,3,historia-przelomowych-odkryc-naukowych.read#ixzz24upfTQan
    Szczególnie polecam te słowa:

    „Jedno fundamentalne pytanie nadal pozostawało i pozostaje bez odpowiedzi: jest ta rzeczywistość czy jej nie ma? Wciąż nie wiadomo. Nie ma nawet pewności, czy badamy ją, czy tylko nasze o niej mniemania”.

  106. @Krzysia,
    nadal nie odpowiedziałaś na moje pytanie. A chętnie poznałabym Twoje argumenty.
    Matylda
    25 sierpnia o godz. 10:12

    Krzysia
    25 sierpnia o godz. 3:05

    Wszystkie religie i ich kościoły to cywilizacja śmierci.

    Czy mogłabyś to uzasadnić? 🙄

  107. I jeszcze jeden naukowiec:
    E.O. Wilson uważa, że istnieją dwa podstawowe sposoby patrzenia na rzeczywistość: empiryzm, wiara tylko w to, co pokazują dowody, i transcendentalizm, wiara w istnienie boskiego czy kosmicznego porządku moralnego, niezależnego od ludzkości. [Wilson,2002]
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Edward_Osborne_Wilson
    Jeden i drugi sposób patrzenia na świat jest niczym innym jak rodzajem wiary.
    Dobrze byłoby o tym pamietać i dać sobie spokój z fundamentalizmem – wszelkiego rodzaju i zacietrzewieniem.
    Więcej umiaru i rozwagi.

  108. Piękny tekst panie profesorze, powstało nowe publicystyczne czasopismo
    „Egzorcysta” numer 1 ,zapraszam do obejrzenia do saloniku .
    A po obejrzeniu napisać dodatkowy tekst w co my wierzymy…..pozdrawiam.

  109. @halusia
    czy chodzi o ten miesięcznik?
    http://krzyz.nazwa.pl/forum/index.php?topic=6962.0

  110. No coz pozwole sobie pokpic przy sniadaniu ,
    jako „polska katoliczka z urodzenia” nie jestem od dluzszego juz czasu zaintersowana ta instytucja . Ale o dziwo ,jakiekolwiek docieraja
    mnie wiadomosci zwiazane z kosciolem dotycza zawsze sfery intymnej
    czlowieka ..affera pedofili ,aborcja ,przeciw sztucznemu zaplodnieniu ,
    przeciw zwiazkom homoseksualnym ,przeciw uzywaniu prezerwatyw ,
    przeciw wspolzyciu przed malzenstwem , przeciw,przeciw ,przeciw ..
    Czyzby kosciol przekwalifikowal sie na seksuologa ?..
    Pozdrawiam
    ps.
    A co z przykazaniami n.p. boskimi …

  111. @Matylda:
    IMHO, poszukiwanie duchowości i katolicyzm w Polsce to dwie różne rzeczy. Nie twierdzę, że nie mają części wspólnej, ale że potrzeby duchowe nie przenoszą się na bezpośrednio na przynależność do Kościoła i odwrotnie — przynależność do Kościoła może nie mieć nic wspólnego z potrzebą religijności.
    Ale to na marginesie, bo chciałem się odnieść do Twojego stwierdzenia:
    > Poczekam na wiarygodne wyniki badań.
    A czego oczekujesz? Bo z listy Gospodarza da się określić wiarygodnie pierwsze cztery punkty, pierwsze dwa są nawet często aktualizowane. Jest oczywiście kwestia wiarygodności (mówi się, że ‚katolicyzm’ w publikowanych badaniach może być zawyżony), ale sądzę, że można je z pewną dokładnością przyjąć.
    Faktycznie, w swoim wyliczeniu dla punktu pierwszego (88%) powołałem się na bloga ( http://mixed.blox.pl/2012/08/Ilu-mamy-praktykujacych-czyli-mityczne-40.html ), ale liczba chodzących na mszę (dominicantes: 41% w roku 2010 — por. Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego) i przystępujących do komunii świętej (16,4%, źródło j.w.), jest dość dobrze określona 😉 I to jest mniejszość — na stronach ISKK znajduję dane za rok 2010, ale wikipedia daje też nowsze — 40% i 16,1% (za 2011).

    PS.
    Czy komuś to potrzebne do szczęścia? Jak dla mnie to przekuwanie balonu, potrzebne dla oczyszczenia atmosfery. Gdy stanie się prawdą nie tylko niszową, ale szeroko uznawaną, przestanie mi być do szczęścia potrzebne, bo w gruncie rzeczy nie chodzi o to, ilu jest katolików w Polsce, ale o to, jak zakłamane jest mówienie o katolicyzmie Polaków. Prawda to zaś będzie powszechnie uznawana, gdy sensację z tego zrobi Fakt, albo SuperEkspres — to bardzo dobra miara banalności informacji 🙂

  112. Brawo panie Hartman. Celnie, jak zawsze. Dziękuję.

  113. „Wszystko będzie dobrze. Są ku temu mocne, logiczne przesłanki:
    1. wszelkie zło w Polszcze pochodzi od ciemnych katoli
    2. na szczęcie stanowią oni zdecydowaną mniejszość
    3. wprawdzie chwilowo uciskają jeszcze światłą ateistyczną większość
    4. ale to tylko do czasu
    5. wódz Janusz, który sam przeszedł cudowną metamorfozę ideologiczną, da nam przykład, jak zwyciężąć mamy, i …”
    Matylda,
    och, rozmarzyłam się, że dużoć 100-procentowych ateistów i liberałów wyjdzie z ukrycia i wreszcie będzie wspaniale! ;D
    Ale, ale – czy pan Jaromir jest prawdziwym ateistą?
    „Wiem Boże, że cię nie ma, ale w końcu gdybyś był tak
    Daj mnie tam gdzie dawno siedzi stary Lojzy Miltag
    Z Lojzą razem w budzie u Orłowej, potem zaś na dole
    Fedrując w mozole, toteż daj nam wspólną dolę. ”
    Wychodzi na to, ze się modli do Boga, którego nie ma. Jest więc religijnym ateistą, a więc mocno podejrzanym o nieprawdziwość 😉
    To ja sobie dziś (póki co!) pozwolę na zupełnego dewota i do tego radzieckiego:
    http://www.youtube.com/watch?v=xoRjh-pf5C0

  114. Hej,

    po lekturze tekstu prof.Hartmana i rozlicznych komentarzy mogę jedynie powiedzieć: jak zupelnie mniej nie interesuje ani mnie dotyczy , „maloc w Polszcze katolików”…???

  115. Gdzie wy k…a żyjecie!
    (Do tych co myślą, że żyją wśród ateistycznej większości)
    Przeczytajcie sobie ten list: http://wyborcza.pl/1,126764,12378352,Siedemnastolatka__Ksiadz_na_religii_powiedzial__ze.html
    a dotrze do was, że Polska to nie enklawy dużych miast, gdzie przebywacie wraz z podobnymi wam znajomymi, co to im się wydaje – wam zresztą też – że to już koniec katolicyzmu w narodzie. Naiwniacy.

  116. wiesiek59
    28 sierpnia o godz. 18:39
    ———————————
    Szanowny Wieśku59,
    zapewne doskonale wiesz, że nasze świadome dociekania na tematy związane z życiem i funkcjonowaniem gatunków stadnych, czyli takich jak my-ludzie, są tylko manierycznymi „dotykaniami” WSZYSTKIEGO i NICZEGO.
    Wszelkie takie „mądrości” są tworami naszych umysłów, które już tak mają, że lubią się zadąć…
    Całość prawdziwych wartości związanych z nami-ludźmi , jest „zaprtogramowana” rygorystycznie wokół kilku najbardziej fundamentalnych zasad na jakich oparte są zasady gatunkóew społecznych.
    Integracje w czasie panowania feudalizmu , despotyzmu, tyranii czy demokracji dzieją się na elementarnym styku testosteron-estrogen. Różne konfiguracje tej elementarnej relacji , osiągnięte ewolucyjnie /kulturowo/, czy pod przymusem/vide A.Wielki/, to tylko mikroimpulsowy, przeważnie pozaświadomościowy wkład naszego świadomego działania. Wśród gatunków, gdzie dominuje testosteronowy patriarchat- wszelkie odruchy integracyjne mogą być powodowane jakiś większym impulsem zwnętrznym/np. zagrożenie/.
    U gatunków , gdzie dominuje matriarchat i poligamia, oraz gdy nie dysponują one możliwościami zbadania ojcowstwa u potomstwa- integracja kwitnie w bok, wszerz, w górę i w tył…

    Jeśli chodzi o otwartość kulturową naszych młodych rodaczek, to znam kilka takich dziewczyn, które urodziły po kilka uroczych mulaciątek.
    Po przyjacielsku i na ucho, każda z nich zwierzała mi się, że jej otwartość kulturowa = ciekawość erotyczna , jako pochodna mitów o wspaniałości …afrokochanków.
    Dzieci z takich związków, ze względu na sporą niestabilność monogamiczną ich tatusiów, zachowują dość dużą pamięć i przywiązanie do kraju ich matek.
    Dzieci Polek , pochodzących z udanych monozwiązkw z tradycyjnymi, solidnymi rodzinnie Europejczykami- przeważnie całkowicie integrują się z terenem testosteronowym/kraj ojców/ .

    Pozdrawiam,Sebastian

  117. „Matyldo”
    Nie interesują mnie wcale „odkrycia” katolickich „naukowców”, którzy będąc na usługach kościoła jeszcze przez następne setki lub tysiące lat będą chcieli dać dowody na istnienie czegoś, czego nie było, nie ma i nie będzie.
    Autentyczni naukowcy nie zajmują się takimi „problemami”.

    Prosisz mnie także o uzasadnienie twierdzenia, że religie to cywilizacja śmierci…
    Twoja prośba kompromituje Cię, Twoją wiedzę, umiejętności jej zdobywania, stosowania i brak umiejętności logicznego, racjonalnego myślenia, co jest charakterystychną cechą wszystkich wierzących w jakąkolwiek religię.
    Podam Ci jednak jeden przykład uzasadniający twierdzenie, że „religie to cywilizacja śmierci”:
    Oto fragment książki Franka Zidlera (wybitny amerykański Ateista):
    „…Jak sądzicie? Kogo za sto lat będziemy uważali za największego nędznika XX wieku? Myślicie zapewne, że Hitlera. Nie sądzę. Przypuszczam, że jeśli za sto lat na tej nieszczęsnej planecie będzie jeszcze istnieć cywilizacja, historycy tej epoki przedstawią rozstrzygające dowody na to, że nikt nie może się pod tym względem równać z Janem Pawłem II. Żeby nie było wątpliwości – nie twierdzę, że w tym okresie w czymkolwiek zmieni się opinia na temat Hitlera. Nie. On zawsze będzie pamiętany jako morderca milionów niewinnych ludzi i dobry katolik aż do samej śmierci. Jego przestępstwa jednak wydadzą się naszym wnukom niewinną igraszką w porównaniu z uczynkami
    Jana Pawła II…”
    ———————–
    Ponieważ już parę razy pokazałaś, że nie potrafisz samodzielnie i racjonalnie myśleć, proponuję lekturę jednego z wielu uzasadnień tego, dlaczego JP2 w „konkurencji” ludobójstwa wygrywa z Hitlerem:
    „…Jan Paweł Drugi podczas całego pontyfikatu głosił i nakazywał bezwzględny zakaz stosowania prezerwatyw wszędzie, nawet tam, gdzie epidemia AIDS przybierała zatrważające rozmiary zagrażające wyniszczeniem całych narodów.
    JP2 w okresie szalejącej epidemii AIDS wysyłał tysiące misjonarzy, głównie do Afryki, którzy zamiast
    rozdawać prezerwatywy, rozdawali różance i nakłaniali tubylców do seksualnej wstrzemięźliwości.
    JP2 nawoływał do tego także osobiście podczas swoich wojaży do różnych krajów świata.
    Efektem tego nawoływania i tej działalności organizacji, którą przez 27 lat zarządzał są miliony osieroconych, głodnych dzieci z wirusem HIV od urodzenia i miliony umierających na AIDS ludzi na całym świecie.
    Kilka poważnych organizacji próbowało postawić JP2 przed Międzynarodowym Trybunałem w Hadze pod zarzutem zbrodni przeciwko ludzkości, ale pozwu nie przyjęto, bo był głową państwa watykańskiego.
    Do dziś kościół z B16 na czele głosi to samo, co JP2, a liczba ich ofiar wciąż rośnie…”
    ———————————

  118. Wyborcza dziś doniosła, że pewien ksiądz radził rodzicom geja, by kropili wodą swięconą syna.
    Ciekawe, czy usłuchali.

  119. Szanowni Panstwo,

    polecam wywiad z Gospodarzem blogu, prof. Hartmanem na stronicach internetowych
    http://www.lewica24.pl
    Z wyrazami szacunku dla p.profesora

    ozzy

  120. Krzysia
    Tzw. cywilacja śmierci, pojęcie ukute przez samego JPII jest jednym wielkim humbukiem, a potępiany jako zło najczarniejsze – liberalizm równoznaczy dla kk z nihilizmem jakoby tę cywilizację legitymizuje.
    W tej cywilizacji, w dobie wielkich sukcesów medycyny rodzą się miliony dzieci dzięki metodzie in vitro, a udane operacje dokonywane w życiu płodowym, pozwalają urodzić się dzieciom zdrowymi.
    Bardziej niż kiedykolwiek mamy do czynienia właśnie z „cywilizacją życia”. Jeśli coś jej zagraża to wszelkie fanatyzmy, które są podłożem krwawych wojen na całym świecie lub „tylko” prześladowań wynikających z nietolerancji.
    Tak, jestem za legalizacją aborcji, gdy zagraża życiu matki, gdy płód jest trwale uszkodzony (chodzi o poważne wady genetyczne) lub ciąża pochodzi z gwałtu.
    Jestem też za eutanazją, która ma skrócić ogromne cierpienia osoby chorej śmiertelnie. „Usypiamy” nasze ukochane psy, czy koty, żeby zaoszczędzić im bólu, dlaczego mielibyśmy odmówić tej „ostatniej posługi” ludziom. Bo mają „duszę” jako homo sapiens? A jeśli nie mają?

  121. mag
    29 sierpnia o godz. 18:01

    Na wsiach nie ma już co prawda pieców chlebowych, ale gdyby tak na dwie zdrowaśki, to na pewno by go to wyleczyło……z życia…..
    Jak Rozalkę….

    Są jeszcze te lektury na liście? Janko muzykant?
    Teraz synonimem biedy jest pewno brak smartfona, butów jakiejś znanej firmy, odjazdowych ciuchów….

  122. PAK
    29 sierpnia o godz. 8:50,
    nieustannie powtarzam na blogach, że duchowość i religia nie koniecznie oznaczają to samo. A religia i instytucja kościelna również nie koniecznie idą z sobą w parze.
    Dla mnie pytanie podstawowe sprowadza się do metody. Czy ma to być pomiar czy analiza fenomenu jakim jest doznanie/przeżycie religijne, postawa religijna,
    Poza tym ważny jest punkt odniesienia.
    A tutaj sprawa jest dość oczywista. Czy istnieje w Polsce większa grupa wyznaniowa w porównaniu do katolików rzymskich? Nie ma takiej. Jeżeli nawet przyjąć dane statystyczne, mówiące, że jest ich mnie niż 50%, to czy z tego wynika, że istnieje większa od nich grupa mająca wspólny światopogląd? Podejrzewam, że nie ma takiej grupy. Bo gdyby była, to czy „ateisci” chrzciliby masowo dzieci? Posyłali je do pierwszej komunii? Brali śluby kościelne? Urządzali pogrzeby religijne?
    Nie da się zaprzeczyć temu, że dominuje w Polsce narracja chrzescijańska, w wersji rzymskiej. Że do najważniejszych rytuałów przejścia należą rytuały o charakterze religijnym. Tak po prostu jest. I sądzę, że jeszcze długo tak będzie.
    Co nie oznacza, że funkcjonariusze kościelni mają prawo meblować nam państwo. Nie mają takiego prawa.
    Jeżeli chodzi „wiarygodne wyniki badań”, to są nimi zawsze wyniki badań przeprowadzone zgodnie z metodologią właściwą dla przedmiotu badań. Religijność jest sprawą zbyt złożoną, żeby do jej opisu wystarczyła sama statystyka.

  123. Krzysia.
    29 sierpnia o godz. 17:22,

    dziękuję Pani za odpowiedź.
    No comment!

  124. mag
    29 sierpnia o godz. 18:38
    mylisz sie: pojęcie cywilacja śmierci, wykoncypowal b16
    (jeszcze pod imieniem joseph ratzinger)
    p.s.
    z takimi ludzmi jak breivik czy @axiom1 dyskutowac sie nie da.

  125. byk
    Niezupełnie się mylę.
    Termin „cywlizacja śmierci” stosowany przez teologów katolickich (w tym Ratzingera) upowszechnił dopiero podczas swojego potyfikatu JPII w opozycji do „cywilizacji miłości” głoszonej przez Pawła VI.

  126. 1. Krzysia.
    29 sierpnia o godz. 17:22
    „JP2 w okresie szalejącej epidemii AIDS wysyłał tysiące misjonarzy, głównie do Afryki, którzy zamiast
    rozdawać prezerwatywy, rozdawali różance i nakłaniali tubylców do seksualnej wstrzemięźliwości.
    JP2 nawoływał do tego także osobiście podczas swoich wojaży do różnych krajów świata.
    Efektem tego nawoływania i tej działalności organizacji, którą przez 27 lat zarządzał są miliony osieroconych, głodnych dzieci z wirusem HIV od urodzenia i miliony umierających na AIDS ludzi na całym świecie.”

    Szanowna Pani,
    wiara w to, ze rozdawnictwo prezerwatyw moze zneutralizowac skutki zdziczenia
    seksualnego w pewnych regionach swiata, podobna jest do wiary, ze rozdawanie srodkow opatrunkowych pijanym kierowcom jest najskuteczniejsza metoda ograniczenia liczby ofiar wypadkow komunikacyjnych lub wiary w to, ze cudowna pigulka uchroni
    zarloka przed otyloscia.

  127. Krzysiu,
    Jeżeli ktoś zadaje pytanie, to nie zawsze dlatego, ze jest niezdolny do samodzielnego myślenia, ale często dlatego, ze pragnie wyjaśnić dokładniej sens wypowiedzi oponenta. W końcu na tym właśnie polega dyskusja.
    Nie jest wina Matyldy, ze dyskutować nie umiesz albo nie chcesz.

  128. cytat:
    wiara w to, ze rozdawnictwo prezerwatyw moze zneutralizowac skutki zdziczenia
    seksualnego w pewnych regionach swiata, podobna jest ….?
    Ktos tu mowi jak niemiecka Fürstin ; Bo to w Afryce lubia sie dudkowac ..
    Pociechy Wy nasze..
    Pozdrawiam

  129. Levar
    30 sierpnia o godz. 8:41

    Co oznacza termin zdziczenie seksualne?
    Zdziczały w opozycji do cywilizowanego?

    Dziki sex kontra „po bożemu”?

    Kamasutra, czy płaskorzeźby z Angkor Vat, to zdziczenie niecywilizowanych ludów? Perwersja i zguba narodów?

  130. O zdziczeniu nad Wisłą, była nawet piosenka…..

    „ja lubię dziki jazz dziki szalony
    ja lubię dziki jazz i cudze żony
    ja lubię dziki sex kieliszek wódki
    ja lubię dziki sex i prostytutki”

    A co Ty levarze lubisz?
    Umartwiać się? Ascezę?
    No to Twoje prywatne preferencje są Twoją prywatną sprawą…..

  131. Ewa-Joanna
    30 sierpnia o godz. 8:45,
    problem nie sprowadza się do umiejetności/chęci prowadzenia dyskusji. Problem sprowadza się do porażającej wręcz pogardy wobec ludzi wymordowanych przez Hitlera i jego siepaczy.
    Teza o ludobujstwie JPII większym od Hitlerowskiego mogła się zrodzić jedynie w chorym umyśle.
    Oto ni mniej ni więcej stawia się na jednej płaszczyźnie wybór, przepraszam za dosadność: nałożyć czy nie nałożyć kondom na fiuta?; z polem manewru jakie miały miliony zagazowane w krematoriach, rozstrzelane na ulicach, zakatowane w czasie przesłuchań.
    Ofiary Hitlera nie miały żadnego pola manewru, żadnej możliwości wyboru. Wypadałoby je zostawić w spokoju. A nie wykorzystywać dla uzasadniania szalonych tez. Tego typu porównania są głęboko nieprzyzwoite. Roztrzygajace jest tu kryterium możliwości dokonania wyboru.
    Trzeba być albo kompletnie niepoczytalnym albo chorym z nienawiści.
    Można takim ludziom współczuć, ale nie sposób ich poważnie traktować. Choć należy się ich bać. Są niebezpieczni.

  132. ludobójstwie

  133. Reductio ad Hitlerum kończy dyskusję (reguła Godwina).

  134. Matylda
    Spokojnie!
    Niektórzy tak już mają, ze dokonują drastycznych („porażających”) porównań z punktu widzenia choćby zdrowego rozsądku i nie bacząc na „ciężar” porównywanych faktów.
    Nie udało mi się np. wytłumaczyć axiomowi1, że absurdem jest zestawianie ludobójstwa, jakiego dopuścił się Breivik z „mordowaniem” narodu polskiego przez znienawidzonego przez axioma „tumana Tuska”.
    Nie pomogło nawet wsparcie ze strony jasnego gwinta, z ktorego zdaniem axiom1 sie liczy.
    Jeszcze raz prosze, take it easy!

  135. @mag:
    po zamachu na placu sw.piotra to juz byl zupelnie inny czlowiek;
    moze ten proces rozpoczal sie od momentu objecia tronu,
    ale tam wybila godzina inkwizycji, ktora zawsze miala dziwny stosunek, hm, do „milosci blizniego”, a ratzinger byl juz wtedy jej szefem.

  136. Krzysia
    dzięki za Allena i Carlina 😀

  137. polacy dostali w 1981 dwa tramatyczne kopniaki:
    zamach na jpII i wprowadzenie sw.

  138. wiesiek59
    30 sierpnia o godz. 10:50
    Szanowny Panie,
    panska sprawa, co Pan lubi,przynajmniej tak dlugo, jak dlugo inni
    nie musza ponosic kosztow panskich upodoban.
    Problem, z wszelkiej masci lewactwem polega jednak na tym,
    ze chcialoby uzywac na koszt innych

  139. Gospodarzu złoty!
    Dlaczego mój komentarz „czeka na moderację” skoro go „widać” na ekranie mojego kompa?

  140. Levar
    30 sierpnia o godz. 13:13

    Toteż właśnie o tym mówimy……
    Moje czy Pańskie upodobania, są naszą prywatną sprawą.

    Ale gdy osoba publiczna zaczyna wartościować je, wciągać w to moralność, prawo, tradycję, bogów, to robi się nieciekawie.
    Takie słowa- osób znaczących, mogą zabijać….
    Zawsze znajdą się głupcy i nadgorliwcy, którzy przekaz zrozumieją dosłownie.

  141. Levar
    Czy mógłbyś rozwinąć skrót myślowy „problem, z z wszelkiej maści lewactwem polega na tym, że chciałoby uzywać na koszt innych”?
    Jakie lewactwo, czego uzywać i kim są ci, co ponoszą koszty tego czegoś?
    Zaintrygowałeś mnie, ale nie chwytam.

  142. 21 postulatów
    Żądania strajkujących załóg reprezentowanych przez
    Międzyzakładowy Komitet Strajkowy są następujące:

    Akceptacja niezależnych od partii i pracodawców wolnych związków zawodowych, wynikająca z ratyfikacji przez PRL Konwencji nr 87 Międzynarodowej Organizacji Pracy dotyczącej wolności związkowej.
    Zagwarantowanie prawa do strajku oraz bezpieczeństwa strajkującym i osobom wspomagającym.
    Przestrzegać zagwarantowaną w konstytucji PRL wolność słowa, druku i publikacji, a tym samym nie represjonować niezależnych wydawnictw oraz udostępnić środki masowego przekazu dla przedstawicieli wszystkich wyznań.
    Przywrócić do poprzednich praw:
    -ludzi zwolnionych z pracy po strajkach 1970 i 1976 r.
    -studentów wydalonych z uczelni za przekonania.
    Uwolnić wszystkich więźniów politycznych (w tym Edmunda Zadrożyńskiego, Jana Kozłowskiego i Marka Kozłowskiego).
    Znieść represje za przekonania.

    Podać w środkach masowego przekazu informację o utworzeniu się Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego oraz opublikować jego żądania.
    Podjąć realne działania mające na celu wyprowadzenie kraju z sytuacji kryzysowej poprzez:
    podawanie do publicznej wiadomości pełnej informacji o sytuacji społeczno- gospodarczej
    umożliwienie wszystkim środowiskom i warstwom społecznym uczestniczenie w dyskusji nad programem reform.

    Wypłacić wszystkim pracownikom biorącym udział w strajku wynagrodzenie za okres strajku jak za urlop wypoczynkowy z funduszu CRZZ.
    Podnieść wynagrodzenie zasadnicze każdego pracownika o 2000 zł na miesiąc jako rekompensatę dotychczasowego wzrostu cen.
    Zagwarantować automatyczny wzrost płac równolegle do wzrostu cen i spadku wartości pieniądza.
    Realizować pełne zaopatrzenie rynku wewnętrznego w artykuły żywnościowe, a eksportować tylko i wyłącznie nadwyżki.
    Znieść ceny komercyjne oraz sprzedaż za dewizy w tzw. eksporcie wewnętrznym.
    Wprowadzić zasady doboru kadry kierowniczej na zasadach kwalifikacji, a nie przynależności partyjnej oraz znieść przywileje MO, SB i aparatu partyjnego poprzez:
    – zrównanie zasiłków rodzinnych
    – zlikwidowanie specjalnych sprzedaży itp.
    Wprowadzić na mięso i przetwory kartki-bony żywnościowe (do czasu opanowania sytuacji na rynku).
    Obniżyć wiek emerytalny dla kobiet do lat 50, a dla mężczyzn do lat 55 lub przepracowania w PRL 30 lat dla kobiet i 35 dla mężczyzn bez względu na wiek.
    Zrównać renty i emerytury starego portfela do poziomu aktualnie wypłacalnych.
    Poprawić warunki pracy Służby Zdrowia, co zapewni pełną opiekę medyczną osobom pracującym.
    Zapewnić odpowiednią ilość miejsc w żłobkach i przedszkolach dla dzieci kobiet pracujących.
    Wprowadzić urlop macierzyński płatny przez okres 3 lat na wychowanie dziecka.
    Skrócić czas oczekiwania na mieszkanie.
    Podnieść diety z 40 zł do 100 zł i dodatek za rozłąkę.
    Wprowadzić wszystkie soboty wolne od pracy. Pracownikom w ruchu ciągłym i systemie 4-brygadowym brak wolnych sobót zrekompensować zwiększonym wymiarem urlopu wypoczynkowego lub innymi płatnymi dniami wolnymi od pracy.

  143. Matylda
    30 sierpnia o godz. 11:40

    Twoje wywoduy sa nie pelni przekonywujace. Nozna to widzec rowniez w ten sposob. Przeciez ofiary Hitlera mialy wybor. Zalozyc maske gazowa czy nie zalozyc. Problem byl w tym ze masek gazowych nie bylo.

    JP postepowal podobnie jak Hitler. Ludzie mieli wybor jak piszesz zalozyc prezerwatywe na fiuta czy nie zalozyc. A prezerwatyw rowniez nie bylo bo po licznych interwencjach JP2 zaprzestano je rozprowadzac.

  144. axiom1
    30 sierpnia o godz. 15:12

    Masek gazowych dalej nie ma- poza tlenowymi i do nurkowania.
    Są jedynie PRZECIWgazowe……

    A walka do ostatniego człowieka, kłóci się z instynktem samozachowawczym i naleciałościami kulturowymi pozostałymi po chrześcijaństwie- zakaz samobójstw.
    Ani seppuku, ani Masada, ani palenie sobie w łeb, na szerszą skalę nie jest przyjęte.

  145. wiesiek59
    30 sierpnia o godz. 15:50
    Są jedynie PRZECIWgazowe……
    ………………………………………………………………………………………..Inny wątek jaki ewentualnie można by poruszyć z @axiom’em to
    kwestia produkcji benzyny syntetycznej 😉

  146. mag
    30 sierpnia o godz. 12:39,
    dla Ciebie wszystko 😆
    Może to było tak. Wojtyła rozesłał szwadrony kardynałów w podkasanych kieckach, z kapeluszami przywiązanymi na kokardkę, zmuszjące, przy użyciu giwery, do masowego kopulowania bez użycia kondomów? 😯
    A kondomy Wojtyła osobiście wcześniej ponakłuwał wykałaczką 🙄

    Dzisiaj dowiedziałam się, że papieże są prezesami spółdzielni rybackiej założonej ponad 2 tysiace lat temu przez niejakiego Jezusa z Nazaretu. A przecież wiadomo do czego są zdolni prezesi 👿

  147. Tu też Jan Hartman na podobny temat – „Marsz świeckości: Polska dla wszystkich Polaków!”
    http://kpis.pl/jan-hartman-marsz-swieckosci-polska-dla-wszystkich-polakow/

  148. zezem
    30 sierpnia o godz. 18:01

    Ten wątek był już kiedyś poruszany.
    Nie ma pieniędzy na sensowne pomysły gospodarcze.
    Jest kasa na politykę historyczną…….

  149. mag
    30 sierpnia o godz. 14:05
    Szanowna Pani,
    niedlugo wybieram sie na urlop, wiec postaram sie znalezc chwile
    czasu, aby Pani sprawe blizej wyjasnic.
    Na razie robota wali mi sie na glowe (jak to zwykle przed urlopem)
    wiec z koniecznosci ograniczam sie do skrotow myslowych.

  150. Hi Hi albowiem zbawieni jesteśmy darmo z łaski Bożej poprzez swoją wiarę. Który katolik to wie ?? to dla tego ciemnogród lata z fiolką krwi tego co ponosi ogromną osobistą odpowiedzialnośc za zbrodnię pedofilii w KK.

  151. Szanowny Panie Profesorze,

    gratuluję powstania KPiŚ i życzę powodzenia 🙂
    Dokładnie o to chodzi. O równość wszystkich podmiotów wobec prawa. Kościoły, wszystkie, powinny funkcjonować dokładnie na takich samych zasadach, jak pozostałe organizacje pozarządowe. Z obowiązkiem corocznego składania sprawozdania do KRS.

    W pełni zgadzam się ze @Sławomirskim, że Szydzenie z wierzacych nie zsluguje na uwage osoby myslacej. Krytyka religii zorganizowanej jest jak najbardziej slusznym zachowaniem.

    Prosze rozważyć, czy do nazwy KPiŚ, nie powinno się dodać jeszcze jednej litery „P”
    czyli KPiŚP. Skrót KPiŚ nie doprecyzowuje, że chodzi o świeckość państwa. O co każdy obywatel ma prawo i powinien się domagać. Łatwo można zasugerować, że jednak chodzi o „wciskanie” ideologii świeckości o walkę o jej prymat. A co za tym idzie „odwieczną” walkę, wiadomo kogo, z kościołem. Nie warto też zrażać postępowych katolików, niezamierzoną, jak sądzę, sugestią, że postęp i wiara nie mogą z sobą współgrać.
    Dodanie literki „P”, choć powoduje, że skrót jest mniej poręczny, zamyka pole dla takich spekulacji. Chodzi o świeckoć państwa a nie o próbę narzucania jakiejkolwiek ideologii.

    Niezależnie od tego czy z dodatkowym „P” czy bez niego życzę Koalicji sukcesu. Będzie to sukces nas wszystkich 🙂

  152. „Filozof” Hartman: typowy agnostyk osmieszony przez Arystotelesa w 4 wieku p.Chr (dla dziczy EU przypominam co to znaczy: przed Chrystusem; w UE uzywa sie n.e a w US C.E. lub B.C.E( before Christ Era); „dzicz” – nie zna wojej historii@nie potrafi myśleć symbolami
    Jego ksiazki to anty-Metafizyka (Arystoteles) klamstwo; tchórz-nie ma odwagi a braku argumentów, zeby odpowiadać na krytyczne uwagi, znane już Grekom.

    Jak można pisać komentarze na temat (Katolicyzm, religia)na który nie ma się zielonego pojęcia. Może się zgodzi na publiczną debatę?

  153. Mnie osobiscie najbardziej podoba sie w kyteriach bycia polskim
    katolikiem pkt.5 ,
    5. Zachowujący przynajmniej pozory życia chrześcijańskiego
    W zasadzie moge powiedziec ze Polacy sa mistrzami w zachowywaniu
    pozorow . O ile pamietam to bylo /jest ?/ tak,
    Polak chrzci dziecko ..bo wszyscy tak robia ..
    Wysyla dziecko na regilie ,bo nie daj Boze bedzie osamotnione..
    Bierze slub koscielny, bo co powiedza sasiedzi ..
    A chodzi do kosciola ,bo trzeba byc dobrym dla mamusi i babci…
    Zna na pamiec wszystkie dogmaty ,aby pochwalic w towarzystwie..
    Ha ,zawsze jest jakies wyjscie ;Polak wie jedno ,w ostatecznosci
    mozna sie z tego wszystkiego wyspowiadac ,a w przeciwnym wypadku
    wszystko mozna zrzucic na „pazerny kosciolek „?
    Taka sobie „wyzsza kalkulacja” Polaka , nawet P. Profesor nie bardzo moze sie zorientowac ?
    Pozdrowiam

  154. „…jedna czwarta polskich katolików nie wnika w istotę swojej wiary. Tak przynajmniej wskazują inne badania, ogłoszone we wrześniu 2006 roku. Pracownia Badań Społecznych (na zlecenie „Gościa Niedzielnego”) przepytała katolików z podstawowych kwestii natury dogmatycznej.
    20 proc. katolików nie wierzy w Sąd Ostateczny, ponad 15 proc. nie wierzy w stworzenie świata, 13 proc. podważa historyczność postaci Jezusa, a 26 proc. odrzuca wiarę w jego poczęcie z Ducha Świętego. Dla dopełnienia obrazu co dziesiąty „wierny” – traktuje śmierć fizyczną jako ostateczny koniec życia…”
    Ponad 20 proc. ankietowanych (w badaniach PBS) uważa sam Kościół za korporację księży i biskupów, organizację wykorzystującą ludzką naiwność bądź instytucję charytatywną…

    I’m a Roman Catholic,
    And have been since before I was born,
    And the one thing they say about Catholics is:
    They’ll take you as soon as you’re warm

  155. Brawa dla Prezydenta Komorowskiego za odpowiedz bp Meringowi
    🙂

  156. Większość Szwedów, pomimo że nie deklaruje wiary w Boga, uważa się za chrześcijan i deklaruje przynależność do Szwedzkiego Kościoła Ewangelickiego dobrowolnie płacąc na niego składki. To pokazuje, jak tradycyjne tożsamości religijno-duchowe ewoluują w sposób trudny do przewidzenia i opisania wbrew uproszczeniom i stereotypom pokutującym w głowach natrętnie etykietujących i szufladkujących:
    „Istotą szwedzkiego sekularyzmu jest to, że ludzie nie wierzą w Boga, ale wierzą w Kościół jako nadal potrzebną im instytucję. A do utraty wiary przyznają się nawet duchowni. Kościół zaś zapewnia uroczystą oprawę ważnych wydarzeń życiowych, od kolebki po grób. Daje pociechę w chwili załamania czy życiowej katastrofy, spełnia rolę łatwo dostępnej poradni psychologicznej. Bóg do tego nie zawsze jest potrzebny. Szwedzi są chrześcijanami bez Boga, sięgając po określenie, jakiego użył kiedyś Jacek Kuroń w stosunku do siebie. Kościół szwedzki był przez pięć wieków częścią aparatu państwowego, wykonując wiele funkcji administracyjnych, z opieką socjalną włącznie. I to zrobiło swoje. Kościół nadal podporządkowuje się interesom państwa, chociaż nie stroni od polityki, co uważa się tu za całkiem normalne.”
    http://www.polityka.pl/swiat/obyczaje/1521280,1,zamieszkac-w-kosciele-czemu-nie.read

  157. Jan Hartman jest absolwentem Wydziału Filozofii Chrześcijańskiej (w 1990 ukończył studia filozoficzne na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim). Podważanie jego kompetencji w sposób jak wyżej („filozof”) jest argumentem ad personam, co świadczy źle bynajmniej nie o Janie Hartmanie.

  158. markot
    31 sierpnia o godz. 10:59,
    na czy polega różnica w wyśmiewaniu się z rzymskich katolików, Żydów, gejów, Romów?
    Czy to aby nie takie samo chamstwo? Brak tolerancji i szacunku dla innych?

  159. @magistra …Filozofii Chrzescijanskiej
    albo filozofia albo chrzescijanstwo. Autor bloga daje caly czas wyraz swojej wsciekosci, ze dal sie nabrac studiujac nie wiadomo co i do tego zostal jeszcze profesorem nie wiadomo czego.
    Kiedy sie czyta prof. Hartmanna mozna spokojnie, trawestujac Fukuyame powiedziec „Koniec Filozofii”.

  160. Matyldo,
    dlaczego pytasz akurat mnie
    „na czym polega różnica w wyśmiewaniu się z rzymskich katolików, Żydów, gejów, Romów?”
    Masz jakąś alergię?
    Jewish & Gay

  161. @Witold Jeśli JH czuje się oszukany przez swoją Alma Mater, to jego problem i niech go rozwiązuje.
    Ale trzymajmy się realiów – KUL, lata 80-te – w tamtym miejscu i czasie alternatywa albo filozofia, albo chrześcijaństwo, w porównaniu z innymi tego rodzaju ideologicznymi alternatywami, właściwie nie istniała. KUL za PRL-u był ciekawą opcją edukacyjną.

  162. Do „Matyldy”.
    Słusznie zauważyłaś, że nie mam chęci z tobą dyskutować gdyż dyskusja z tępą katolką to strata czasu.
    Odpowiem ci tylko krótko cytując mojego ulubionego Juliana Tuwima:
    „…Czesto powiedzieć komuś idiota, to nie obelga, lecz diagnoza.”
    ——————-
    …i jeszcze fragment Jego wiersza:
    ——————-
    „…I ty za młodu nie dorżnięta
    Megiero, co masz taki tupet,
    Że szczujesz na mnie swe szczenięta;
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.
    (…)
    Item ględziarze i bajdury,
    Ciągnący z nieba grubą rentę,
    O, łapiduchy z Jasnej Góry,
    Z Góry Kalwarii parchy święte,
    I ty, księżuniu, co kutasa
    Zawiązanego masz na supeł,
    Żeby ci czasem nie pohasał,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    I wy, o których zapomniałem,
    Lub pominąłem was przez litość,
    Albo dlatego, że się bałem,
    Albo, że taka was obfitość,
    I ty, cenzorze, co za wiersz ten
    Zapewne skarzesz mnie na ciupę,
    Iżem się stał świntuchów hersztem,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę !…”
    ——————

  163. Od 966 roku panoszący się po Polsce kler grabi, wyłudza, wymusza, zagarnia polski majątek narodowy i polskie ziemie.
    Nawet te darowizny, które od wieków kościelni otrzymywali i nadal otrzymują są bezprawnym wymuszeniem korzyści w zamian za obłudne i nieprawdziwe obietnice „pośmiertnej szczęśliwości, raju i innych łask wiecznych”. To proceder bezlitosnego wykorzystywania ciemnoty i tępego zaślepienia motłochu religijnymi bajkami, co z prawnego punktu widzenia, jako typowe oszustwo powinno być uznane za proceder zabroniony i karany…
    Te wszystkie formy wchodzenia kleru w posiadanie wszelkich polskich dóbr i majątków są nielegalne i bezprawne, a więc logiczne i w pełni uzasadnione było, że władze PRL dla dobra Narodu polskiego
    usiłowały w latach swoich rządów odzyskać nieuczciwie zdobyte dobra, czyli odebrać klerowi jego rzekomą własność.
    To po roku 1989 rozpoczął się proces odwrotny czyli dalsze grabienie polskiego mienia przez watykański kler, co w dodatku rządzący usankcjonowali prawnie i poparli stosownymi działaniami (konkordat, komisja majątkowa, fundusz kościelny, komisja wspólna rządu i episkopatu oraz wszystkie inne formy mniej lub bardziej zakamuflowanego finansowania tej pasożytniczej instytucji).
    Rządzący nadal uszczęśliwiają kler spełniając jego żądania jak choćby niedawna
    likwidacja komisji majątkowej bez żadnych konsekwencji formalno – prawnych dla złodziei i oszustów tak z kleszej strony jak i ze strony rządowej oraz bez odebrania pasożytom bezprawnie zagarniętego Polsce i Polakom mienia i narodowego majątku…
    —————————
    Myślę, że jedynym racjonalnym i skutecznym rozwiązaniem trapiących Polskę i Polaków problemów jest zerwanie sprzecznego z polską Konstytucją konkordatu, co pozwoli wreszcie zacząć traktować kościół rzymski i jego funkcjonariuszy w Polsce jak zagraniczną firmę działającą na terenie obcego państwa według zasad i obowiązującego w Polsce prawa (podatki, kontrola, odpowiedzialność prawna i administracyjna), gdzie wylącznie ci, którzy dobrowolnie dają się otumaniać religijnymi bajkami i kościelnym kadzidłem będą mogli ten proceder finansować wyłącznie z własnej woli i z własnej, prywatnej kieszeni.

  164. http://www.youtube.com/watch?v=_4-Zwy9PCVw&feature=related
    ATEIZM KUSI CORAZ BARDZIEJ.
    Ten link to kolejny z mnóstwa dowodów na prawdziwość opinii, że TVN to tuba kościoła i watykańskiego kleru w Polsce, gdzie dziennikarze mają służbowy obowiązek dyskredytować i potępiać wszystko, co nie jest zgodne z kościelnymi i religijnymi bzdetami.
    Przykład: … oto tylko w tym fragmenciku dziennikarka Welman twierdzi, że : „…Czesi są ateistami ponieważ komunizm poczynił w tej sferze życia (wiary w zabobony i gusła) szkody ogromne..”
    Według tępej Welman „…za to kościół w Polsce był ostoją polskości..”
    Identycznie durny dziennikarzyna współprowadzący z Welman ten program stwierdził, że „… Czesi mają puste kościoły, ale także pustkę w oczach, bo w nich (w tych Ich oczach) nie ma boga…”
    Widać było, że jedyny mądry w towarzystwie trojga dziennikarskich matołów profesor Jan Hartman czuł się niezręcznie i swoje wypowiedzi ograniczył do kilku zdań, których sensu pozostała trójka i tak nie zrozumiała (sądząc po dziwnych minach na ich twarzach, które adekwatnie odzwierciedlały poziom intelektualny tych pseudodziennikarzy).
    W porównaniu z inteligentnymi Czechami i z wieloma innymi świeckimi krajami Europy 90% Polaków to nadal tępy, nawiedzony, rozpity i okrutny motłoch manipulowany z kościelnych ambon i prokleszych mediów, gdzie pozatrudniami zindoktrynowani religijnie „dziennikarze” z nawiązką wypełniają przykazane im przez kler i wasalsko wiernych mu szefów wszystkie propagandowe zadania.

  165. Krzysia.
    1 września o godz. 2:05,

    @Krzysiu, zapewniam, że nie jestem zainteresowana rozmową na zaproponowanej przez Panią płaszczyźnie.
    Jeżeli komuś brakuje argumentów merytorycznych, ucieka się do argumentów natury osobistej.
    Nie zamierzam odpowiadać ani na inwektywy zajmować się wypaczonym nienawiścią obrazem rzeczywistości.
    Będę zobowiązana jeżeli zechce to Pani uszanować i nie zwracać się już więcej bezpośrednio do mnie.

  166. markot
    31 sierpnia o godz. 18:42,
    pytam Ciebie i to zupełnie serio, bez ironii, ponieważ zamieściłeś/zamieściłaś (?) „dowcip” na temat katolików rzymskich.
    Tak mam alergię. Mam alergię na szydzenie z religii, nacji, orientacji seksualnej, pochodzenia, wykonywanej pracy.

  167. WOJTEK
    1 września o godz. 2:19

    Ten link to kolejny z mnóstwa dowodów na prawdziwość opinii, że TVN to tuba kościoła i watykańskiego kleru w Polsce, gdzie dziennikarze mają służbowy obowiązek dyskredytować i potępiać wszystko, co nie jest zgodne z kościelnymi i religijnymi bzdetami.

    Nie bardzo mnie przekonuje stwierdzenie, że dziennikarze mają „służbowy obowiązek”. Jestem skłonna uznać, że mamy do czynienia z brakiem dziennikarskiej rzetelności. Z bezmyślnym powtarzaniem tyleż wyświechtanych co nieprawdziwych poglądów.
    Fakt nagminności potwierdzał by raczej moją tezę, że katolicyzm, rozumiany jako powszechnie podzielana narracja objaśniająca rzeczywistość, ma się bardzo dobrze. A mówienie o jego upadku jest zdecydowania przedwczesne.

  168. Slawomirski
    1 września o godz. 4:39,
    religię wprowadził do szkół, tylnymi schodami, premier Mazowiecki. Zrbił to w dobrej wierze, ale było to zdecydowanie niewłaściwe.
    Kolejne rządy szły na daleko idące ustępstwa wobec kleru wzamian za spokój społeczny, pozwalajacy na włączenie Polski w struktury międzynarodowe: NATO, UE.
    Fakty były takie, że kler sprawował „rząd dusz” i stwarzał realne zagrożenie dla tych projektów cywilizacyjnych.
    Należy pamiętać o tym, że podpis pod konkordatem, w imieniu rządu RP, złożyła Hanna Suchocka, w momencie kiedy jej rząd został już odwołany. Suchocka od lat pełni funkcję ambasadora RP w Watykanie. Kwaśniewski, powodowany argumentami jak wyżej, już tylko sprawę przyklepał.
    Te ustępstwa poszły stanowczo za daleko. A pazerność i bezczelność kleru faktycznie nie mają granic.
    Ale to od społeczeństwa, w znacznej mierze, zależy czy położy się temu wreszcie tamę.

  169. @Slawomirski et consortes

    Urban, Kwasniewski, Jaruzelski, Passent…..mam wiecej do tych wymienionych Panow szacunku, anizeli do wiekszosci „wpisywaczy” na tym blogu —–to tyle!

  170. Krzysia.
    1 września o godz. 2:15
    Bardzo bobre! Ale zauwaz ze zagraniczne firmy na terenie Polski prawie nie placa podatkow. Nawet dostaja zapomogi od rzadu. Np Dell w Lodzi i Fiat w Tychach.
    Polska jest tylko bantustanem i zrodlem taniej sily roboczej dla obcych korporacji. Natomiast sprzedaz sektora finasowego w obce lapy jest aktem samobojstwa bo Polska pozbyla sie kontroli nawet nad kapitalem ktory sami polacy wypracowuja. KK to tylko jedno z ogniw zla. Wrogiem No 1 Polski jest tumanski rezim dyktatora Donka T.

  171. Matyldo,
    dla Ciebie „dowcip”, dla mnie cytat z angielskiego filmu – satyra na nadal obowiązujący katolików zakaz stosowania środków antykoncepcyjnych.
    Myślałem, że znasz ten film, a więc i dalszy ciąg cytowanej sceny:

    MR. HARRY BLACKITT: Look at them, bloody Catholics, filling the bloody world up with bloody people they can’t afford to bloody feed.

    MRS. BLACKITT: What are we dear?

    MR. BLACKITT: Protestant, and fiercely proud of it.

    MRS. BLACKITT: Hmm. Well, why do they have so many children?

    MR. BLACKITT: Because… every time they have sexual intercourse, they have to have a baby.

    MRS. BLACKITT: But it’s the same with us, Harry.

    MR. BLACKITT: What do you mean?

    MRS. BLACKITT: Well, I mean, we’ve got two children, and we’ve had sexual intercourse twice.

    MR. BLACKITT: That’s not the point. We could have it any time we wanted.

    MRS. BLACKITT: Really?

    MR. BLACKITT: Oh, yes, and, what’s more, because we don’t believe in all that Papist claptrap, we can take precautions.

    MRS. BLACKITT: What, you mean… lock the door?

    MR. BLACKITT: No, no. I mean, because we are members of the Protestant Reformed Church, which successfully challenged the autocratic power of the Papacy in the mid- sixteenth century, we can wear little rubber devices to prevent issue.

    MRS. BLACKITT: What d’you mean?

    MR. BLACKITT: I could, if I wanted, have sexual intercourse with you,…

    MRS. BLACKITT: Oh, yes, Harry.

    MR. BLACKITT: …and, by wearing a rubber sheath over my old feller, I could insure… that, when I came off, you would not be impregnated.

    MRS. BLACKITT: Ooh!

    MR. BLACKITT: That’s what being a Protestant’s all about. That’s why it’s the church for me. That’s why it’s the church for anyone who respects the individual and the individual’s right to decide for him or herself. When Martin Luther nailed his protest up to the church door in fifteen- seventeen, he may not have realised the full significance of what he was doing, but four hundred years later, thanks to him, my dear, I can wear whatever I want on my John Thomas,… [sniff] …and, Protestantism doesn’t stop at the simple condom! Oh, no! I can wear French Ticklers if I want.

    MRS. BLACKITT: You what?

    MR. BLACKITT: French Ticklers. Black Mambos. Crocodile Ribs. Sheaths that are designed not only to protect, but also to enhance the stimulation of sexual congress.

    MRS. BLACKITT: Have you got one?

    MR. BLACKITT: Have I got one? Uh, well, no, but I can go down the road any time I want and walk into Harry’s and hold my head up high and say in a loud, steady voice, „Harry, I want you to sell me a condom. In fact, today, I think I’ll have a French Tickler, for I am a Protestant.”

    MRS. BLACKITT: Well, why don’t you?

    MR. BLACKITT: But they– Well, they cannot, ’cause their church never made the great leap out of the Middle Ages and the domination of alien episcopal supremacy.

    NARRATOR: But, despite the attempts of Protestants to promote the idea of sex for pleasure, children continued to multiply everywhere.

    Matyldo,
    na takie uczulenie nie mam innej rady, jak unikanie (na przyszłość) otwierania linków zamieszczanych tutaj przeze mnie, Krzysię itp.

  172. @markot,
    ależ ja nie oczekuję od Ciebie żadnej „rady” 😉
    Pytałeś/pytałaś (?), więc odpowiedziałam. I tyle. Możemy przecież mieć różne zdania. Nie zgadzać się. A mimo to wymieniać poglądy. Zawsze jest możliwość poznania innego punktu widzenia. Zrozumienia skąd się te różnice biorą.
    Granica przebiega tam, gdzie się zaczynają inwektywy. I zamiast prezentowania własnych poglądów, nienawiść do mających inne zdanie.
    Pozdrawiam 🙂

  173. Matyldo,
    zdaje się, że ciągle masz jakieś wątpliwości co do mojej płci. Chcesz mi zajrzeć do rozporka czy może zadecydować arbitralnie (na podstawie moich poglądów?)?
    Z uczulonymi trudno się rozmawia, stąd moja „rada”.
    Nie będę się przecież tłumaczył, co mnie bawi i dlaczego – osobie węszącej wszędzie chamskie szydzenie z jej wiary.

  174. Różnica między szydzeniem, a opowiadaniem dowcipów o kimkolwiek, jest zasadnicza.
    Przypominam, że za komuny były zabronione dowcipy o ustroju PRL-u. Niektórzy, nadgorliwi wyznawcy poprawności, jaka by ona nie była, nie uznają dowcipów o : katolikach, Żydach, gejach, czy Cyganach, a ja zapytam dlaczegóż to? A o Polakach en masse można? W sferze dowcipów, czy innych kawałów nie ma świętych krów – trzeba być dubeltowym smutasem (a w tej konkurencji bijemy wszystkich na głowę) żeby dopatrywać się we wszystkim szydzenia, czy wyśmiewania. I nic tylko się obrażać, nie tylko w swoim imieniu, ale za wszystkich dookoła. Żeby chociaż, te wszystkie szargane świętości, były autentyczne, a nie kompletną fikcją. To przypadki kliniczne, które niestety, u nas są normą.
    Przesyłam wyrazy uznania dla Krzysi &co., ale nie liczcie, że za waszego życia Polska stanie się normalną świecką demokracją. Taką jak inne kraje, gdzie kościół też jest przeważnie dotowany przez państwo i ma jakieś wpływy na takie, czy inne dziedziny życia, ale nie zastępuje świeckiego rządu, samorządu i innych instytucji państwowych. Ja prorokuję, że większość jeszcze dożyje, kleru jako posłów, czy senatorów. Dlaczego nie? Przecież są obywatelami PL (na miejscu drugim po VAT, ale zawsze), a nie raz mogliśmy usłyszeć, że klechy mają takie samo prawo uczestniczyć w życiu społecznym i politycznym. To na razie takie wysyłanie pewnych sygnałów, dla oswojenia się z klechami na urzędach. Taka gra wstępna. Raczej przyszło Wam, żyć w tzw. bryndzy.

  175. @markot,
    bez wulgarności, bardzo proszę 👿
    Być może coś przeoczyłam, ale nadal nie wiem czy rozmawiając z @markot, rozmawiam z kobietą czy z mężczyzną. Wpisy nie wskazują na płeć.Tyle.
    Grzeczniej byłoby dać jednoznaczny sygnał zamiast tych niesmacznych insynuacji 👿

  176. Przychylam się do poglądu (obserwując wymianę zdań na dowolnym otwartym forum), że podstawowym polskim problemem psychologiczno-społecznym jest osobowość dogmatyczna czy, jak wolą inni, autorytarna. Zresztą jedno z drugim się nie kłóci, gdyż wg Rokeacha osobowość autorytarna to szczególne wcielenie umysłu dogmatycznego, zamkniętego. Jego zawartość treściowa bywa różna. I tak – po jednej stronie mamy dogmatycznych wierzących, a po drugiej dogmatycznych antyklerykałów. Jednych i drugich, przy zachowaniu przeciwnych znaków wartościujących, cechuje czarno-białe widzenie rzeczywistości i nietolerowanie wieloznaczności w obrazie świata. Dlatego podstawą interakcji jest jednoznaczne zadeklarowanie się, po której jest się stronie. Bo jak wiadomo strony są dwie, czarna i biała, odgraniczone prostą, grubą, ciągłą linią podziału.
    Czyżby nadzieja w „lemingach”? Skoro ideowość nie jest w stanie znieść wieloznaczności, nie jest ciekawa zniuansowania?

    Matylda –
    Jak tam Twoja „alergia”? Mam nadzieję, że nieuleczana? 🙂 Czego życzę Tobie (i sobie, gdy czytam to forum – proszę, wybacz mi ten paskudny egoizm) 😉

  177. http://wyborcza.pl/1,76842,12365838,Samsonowicz__Religia_nie_powinna_byc_uczona_w_sposob.html
    KOLEJNY ZDRAJCA OJCZYZNY I NARODU.
    prof. Henryk Samsonowicz – historyk, były rektor Uniwersytetu Warszawskiego i były minister oświaty w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, który wprowadził religię i watykański kler do państwowych szkół polskich powinien razem z wszystkimi prezydentami, premierami i ministrami, którzy sprawowali władzę po 1989 roku, być postawiony przed Trybunałem Stanu z zarzutem zdrady Ojczyzny i Narodu.
    ————————————————-
    fragmenty wypowiedzi :
    Samsonowicz: „…Ja nie przywróciłem religii do szkół, tylko umożliwiłem – zgodnie z wolą większości rodziców i nauczycieli – wprowadzenie religii jako przedmiotu dodatkowego.”
    Samsonowicz łże, jak każdy klecha.
    Samsonowicz wprowadził religię do szkół na polecenie K. Wojtyły (pseudonim JP2) oraz kardynałów i biskupów.
    ————
    Samsonowicz:
    „…uważałem i uważam nadal, że religia niesie ze sobą wartości potrzebne do ukształtowania przyszłego obywatela.”
    Dzięki takim tępakom z naukowymi tytułami przed nazwiskiem dzisiejsza Polska to religijny grajdoł w środku Europy.
    ———-
    Samsonowicz:
    „…Nauka religii rozumiana jako nauka o prawdzie, dobru, jest potrzebna.”
    Dla Samsonowicza największa bzdura i zło wszechczasów – religia, to nauka o prawdzie i dobru.
    Taka wypowiedź to kolejne potwierdzenie faktu, że wykształcenie i posiadane tytuły nie mają nic wspólnego z inteligencją i racjonalizmem.
    ——
    PS.
    Zmartwieniem Samsonowicza powinno być ile gnoju, szkody i zacofania narobił wpuszczając kler do państwowego szkolnictwa, a nie poziom pedagogiczny sutannowych oszustów i propagandziarzy.
    Religijna indoktrynacja w państwowych szkołach to pogwałcenie kostytucyjnych praw obywateli RP.
    Jedynym sposobem na indoktrynacyjne zło jest wyrzucenie raz na zawsze kleru i nauczania religii ze szkół do kościelnych krucht i katechetycznych sal, gdzie ogłupianie będzie się odbywało wyłącznie z woli i za pieniądze ogłupianych.
    Zaspokajanie indywidualnych potrzeb wiedzy na temat religijnych mitów, bajek i guseł może odbywać się indywidualnie w bibliotekach i poprzez Internet, a nie w obowiązkowym procesie religijnej indoktrynacji.
    W publicznych szkołach zamiast lekcji religii musi być nauczana etyka i wychowanie seksualne. Nauczycielami tych przedmiotów muszą być odpowiednio wykształceni specjaliści, ale nigdy ludzie kościoła. Bez spełnienia (między innymi) tych warunków polska młodzież będzie nadal masowo indoktrynowana religijnie ze szkodą dla całych pokoleń.
    ——————
    „sugadaddy” podpisuję się pod Twoją opinią.

  178. Magistra,
    moja „alergia” jest najmojsza i zamierzam jej bronić jak niepodległości 😉

  179. Z okazji rozpoczynającego się nowego roku szkolnego 2012/2013
    WSZYSTKIM SUTANNOWYM I HABITOWYM, KATECHETKOM I KATECHETOM zatrudnionym w państwowych szkołach przez odpowiedzialne za świecką edukację dzieci i młodzieży w Polsce ministerstwo i opłacanym z pieniędzy podatników ZYCZE JAK NAJSZYBSZEGO POWROTU do przykościelnych salek „nauczania” bajek i guseł zwanych religią.
    PS.
    Popieram opinie Krzysi i Jej zdecydowane słowa krytyki pod adresem każdej internetowej dulszczyzny.

  180. Dla Matyldy i innych ewentualnych „alergików” 🙂
    http://www.youtube.com/watch?v=t5gm9hoTw6Y&feature=related

  181. Otóż katolik nie musi być ochrzczony w Kościele Katolickim. Kościół Katolicki i liczne kościoły protestanckie uznają wzajemnie swoje chrzty.

    Z radością oznajmiam, że jestem katolikiem i pozdrawiam!

  182. Jacek pisze:Nie bardzo romeizum co to znaczy ekologiczna żywność. Uważam ze takiej nie ma. Od kilkunastu lat mieszkam na wsi. Uprawy ekologiczne mogą się odbywać jedynie w zamkniętej przestrzeni a to niestety jest bardzo drogie. Na otwartej przy naturalnym nawożeniu i ekologicznymi opryskami rośliny przegrywają z rożnego rodzaju chorobami. Jedynym ratunkiem jest chemia i to w podwf3jnych dawkach . Po prostu wszystko się zmienia, mutuje się. Ciągle są nowe choroby ktf3re atakują człowieka tak samo dzieje się z roślinami. Na wsiach /tam gdzie mieszkam/ ciężko spotkać jaskf3łki czy wrf3ble. Naturalnych wrogf3w tego co się rusza.Jeden z rolnikf3w ktf3ry zajmuje się uprawa ekologiczna . Zgłosił to, już nie pamiętam komu. W każdym razie dostał instrukcje co ma robić. No i ścisłe ja przestrzegał. Zebrał niewiele bo mu plony choroby zjadły. Teraz uprawia „ekologicznie” ale po swojemu.Mam tez wątpliwości co do nawozf3w naturalnych. Zwierzęta mają rożnego rodzaju bakterie ,wirusy itd., ktf3re wydzielane są z kałem a to jest używane do nawożenia. A tym karmią się rośliny /takim przykładem może być ekologiczna farma ktf3ra wyhodowała śmiertelne kiełki/. Zdaje się. Raport ONZ na ktf3ry Pan się powołuje jest tyle wart jak ten ktf3ry sporządził „uczony” o topnieniu lodf3w w Himalajach nie wychodząc z domu.Myślę ze oglądał Pan zdjęcia , reportaże z z pf3l Afrykańskich ktf3re są niszczone przez rożnego rodzaju latających, pełzających stworf3w Żadna chemia nie jest w stanie je zniszczyć. Proszę tez przeczytać raport o stanie plantacji bananf3w afrykańskich. Przykro mi ale nie pamiętam gdzie można go znaleźć/ W TV można zobaczyć film na kanale BBC . Myślę ze będą go powtarzać.Zastanawia mnie tez skąd ekolodzy wezmą odporne na choroby rośliny i te ktf3re dadzą podwf3jne plony?Pozdrawiam

  183. ok, a co z tymi, których nikt nie chce, tylko kościół i Bóg? Którzy tylko w kościele znajdują zrozumienie i empatię? W tych ludziach nie ma dogmatów, prawd wiary, oni się nie pokłócą o boskość Jezusa, potrzebują tylko zrozumienia i bycia razem – STAROŚĆ czeka każdego z nas…

css.php