Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

29.09.2013
niedziela

Co w lesie szumi

29 września 2013, niedziela,

PRL powrócił na Aleję Szucha. By uciąć łeb mafii rytmiczek panoszącej się w przedszkolach, utrąca się łby wszystkim jak leci.

W jednym z opowiadań Stanisława Zielińskiego władze Warszawy postanowiły zastąpić mosty na Wiśle tunelami biegnącymi pod dnem rzeki.  Realizację tego planu rozpoczęły od zburzenia wszystkich mostów. Podobnie działa nasze Ministerstwo Edukacji Narodowej. Ponieważ już niedługo ma zamiar wepchnąć wszystkie sześciolatki do szkół, na początek zakazuje nauki czytania i pisania w przedszkolnych zerówkach (podobno w niektórych zerówkach potajemnie uczą). Samorząd Warszawy dzielnie w tych działaniach dopomaga i już zlikwidował 90 % przedszkolnych zerówek.W przedszkolach ma być lepiej niż było. Rytmikę mają prowadzić przedszkolne nauczycielki, które już niedługo Ministerstwo wyśle na kursy gry na fortepianie. Na razie, na dobry początek, wyrzucono z przedszkoli rytmiczki, żerujące na zdrowym ciele polskiego nauczania przedszkolnego. Podobno w ten sposób samorządy zaoszczędzą na strojeniu pianin. Zresztą zdaniem pani Super Niani profesjonalna rytmika to fanaberia, więc rozważa się opcję wysłania przedszkolanek na kursy pląsów w kręgu.

Nauczycielki przedszkolne – według planów Ministerstwa – mają stać się wielofunkcyjne. Po kursie gry na fortepianie mają ukończyć kolegia językowe, by zyskać uprawnienia do nauczania języków obcych. Jak na razie, oprócz prowadzenia zajęć dydaktycznych z dziećmi, pełnią również rolę pomocy przedszkolnych, gdyż te ostatnie zostały w ramach oszczędności zwolnione z pracy.

Z władzą nie ma żartów. Pani Krystyna Szumilas, Ministra Edukacji Narodowej, opracowuje już ponoć system kontrolowania przedszkoli. Kontrolerzy będą sprawdzać, czy aby gdzieś w Polsce jakieś dzieci przypadkiem nie tańczą na nielegalu, a jeśli już tańczą, to koniecznie muszą wszystkie, nawet te, co nie lubią.

Jedno z warszawskich przedszkoli rodzice w ubiegłym roku wyposażyli w prawdziwy piec ceramiczny. Zaprzyjaźniona instruktorka za niewielkie wynagrodzenie miała uczyć dzieci wypalania figurek z gliny. Z tego co wiem na wypalenie czekają już ulepione przez dzieci figurki Jasia i Małgosi. Instruktorka jednak nie przyjdzie do dzieci, bo w Ministerstwie obawiają się, że za dużo zarobi. Ktoś im naopowiadał, że instruktorka ceramiki potrafiła zarobić nawet dziesięć tysięcy złotych miesięcznie, prowadząc warsztaty dla dzieci. To już prawie tyle, co podsekretarz stanu w Ministerstwie, więc nic dziwnego, że Kierownictwo z tego powodu spać nie może.

Ministerstwo Edukacji daje w ostatnich latach koncerty nieudolności. Czy nie mogłoby zostawić w spokoju przedszkoli, które jeszcze w miarę dobrze w tym kraju działają? Nie mogłoby, bo najważniejszy jest front ideologiczny. A na tym froncie z miliona wyborczych piersi wyrywa się krzyk „wszystkie dzieci są równe!”. W dół więc będzie się równać, żeby tylko nie wyszło na to, że jedne pójdą na rytmikę, a inne nie. Nie mówię, że nie ma problemu nierówności. Nie mówię, że nie ma problemu z dziwnymi układami między firmami organizującymi zajęcia dodatkowe a przedszkolami. Są takie problemy, ale są też rozwiązania. Pozyskiwaniem nauczycieli i instruktorów można sterować z poziomu samorządowego, pilnując, żeby nie było przekrętów. Dla biedniejszych dzieci można utworzyć fundusz, pochodzący z odpisu z opłat za zajęcia dodatkowe, których nie mogą prowadzić sami nauczyciele przedszkolni. Są metody, tylko trzeba siąść i sprawę przemyśleć, pogadać z ludźmi, którzy pracują w branży, z rodzicami, policzyć. I zawsze coś się wymyśli. A jak nie, to bogaci się wyniosą do przedszkoli prywatnych i tyle będzie z „wyrównywania szans”. Bo do szkolnictwa trzeba trochę elastyczności i wyobraźni. Na ogół to wystarcza, bo w końcu to nie są żadne katastrofalne problemy społeczne, wymagające nie wiadomo jakich innowacyjnych reform. A poza tym są na świecie inne kraje i można by coś podpatrzeć. Niestety, nasza włądza kocha takie „akcje” i „programy”. Bo to fajnie wygląda we wtorki „na rządzie”, dobrze się sprzedaje w mediach i przedłuża życie ministra o kolejnych parę miesięcy. Polski minister myśli sobie: „ma się dziać (a wtedy pan premier będzie zadowolony)”. Cokolwiek, byle się w resorcie „działo”. Gra muzyka, jest rytmika.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 121

Dodaj komentarz »
  1. Sodoma i Gomora. Wyczyny polskich pedofilów w Dominikanie. http://wyborcza.pl/magazyn/1,126715,14685434,Tropikalny_raj_ksiezy_pedofilow.html?utm_source=HP&utm_medium=AutopromoHP&utm_content=cukierek1&utm_campaign=wyborcza#Cuk
    Tam Polacy już występowali wcześniej w ponurej roli zabijania powstańców. Teraz chwaląc Boga zdeprawują nieletnich. Gdyby powstała tam sieć Lidla, Biedronki i IPN niczym nie różniłaby się od ojczyzny nad Wisłą.
    Wczoraj wieczorem byłem w Filharmonii na koncercie jubileuszowym mojego rówieśnika Pendereckiego. Pełna gala i gęsto od dostojników. Miałem okazję obserwować z bliska uduchowioną twarz przyjaciela Degollado i Wesołowskiego, Don Stanaislawa. O odczuciach lepiej nie mówić. Wielka orkiestra z chórem i solistami odegrała „Polskie Requiem” jubilata. Półtorej godziny chaotycznych dźwięków nawijanych wokół rzewnej melodii „Święty Boże, święty mocny…. zmiłuj się nad nami”. Cały utwór złożony z elementów Kyrie, Agnus Dei, Sanctus lub Alleluja podkreśla, że Polska oparta jest tylko i wyłącznie na kościele i nie ma innych motywów godnych nut kompozytora. Nawet gdy on był kiedyś pupilem reżimu i całą swoja karierę jemu zawdzięcza. I Bóg się zmiłował i dał nam wolna ojczyznę razem ze wszystkimi jej cechami i przypadłościami, ubogacając przy okazji najbardziej brutalnym kapitalizmem. Prawdę mówiąc na czymże innym niż kościół kompozytor mógł oprzeć temat swojego dzieła? Grunwald, Cecora, Rozbiory, Powstania, Wrzesień, Lenino, Monte Cassino, Nowa Huta, Wałęsa, Solidarność, Konkordat? Wszytko zgrane i przebrzmiałe. Jedynie pozostaje Generał Jaruzelski, tragiczny symbol ponurego losu Polaków w najnowszej historii. Ale to już rola dla innego kompozytora, a to wczorajsze requiem było chyba wykonane po raz ostatni.

  2. PRAWO JAZDY W SZKOLE, RELIGIA W KOŚCIELE!
    W takich chwilach się cieszę, że moje wnuki nie podlegają władzy oświatowej pułtuska. I nie będą płaciły składki ZUS na emeryturę takich pań SZUMILAS.

  3. Panie Janie, przepraszam, że pytam tutaj, bez związku z powyższym postem. Przeczytałem pański wywiad w GW i jedna rzecz mnie zainteresowała bardziej. Powiedział Pan, że codziennie coś mądrego wymyśla, inaczej niż reszta ludzkości. Chciałbym wiedzieć, skąd Pan wie, że to jest mądre ? A może głupie ? Wie Pan dlaczego ten doktor dał Panu dwójkę za pracę magisterską ? Bo filozofia nie ma żadnych obiektywnych kryteriów, więc mógł Panu dać cokolwiek i miał w tym rację 🙂 Filozofia to nie nauka. Sam Pan dobrze powiedział, że to zajechana szkapa, ale wygląda na to, że wciąż Pan chce na niej jechać… Lubię Pana walkę z religią, ale wywiad w GW średni… Za dużo zachwytów nad sobą. Polskim Dawkinsem Pan nie zostanie, Richard ma lepsze wykształcenie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Hartman, w RP obowiązuje zasada domniemania niewinności. Takie twierdzenie „Wyczyny polskich pedofilów w Dominikanie.” jest naruszeniem tej zasady zatem konstytucji RP… Zatem do momentu prawomocnego skazania nie wolno panu twierdzić „pedofile” Ale jaka by ona nie była, zapewne pana nie obowiązuje. Ale co tam pomówienia… pewnie tak jak w sprawe Dasia Michnika sąd nie miałby problemy z ustaleniem pana pobytu

  6. Panie Profesorze, zacznę od pytania. Czy zgodziłby się Pan na to, żeby rodzice studentów, którzy mieli być na Pana wykładzie woleli opłacić wykładowcę, np. od historii kina lub nauczyciela tańca? Albo np. żeby zamiast pana o filozofii analitycznej mówił ktoś, kto jako filozof zajmuje się tylko tą jej dziedziną? Postawi się Pan w sytuacji tych studentów, których rodzice nie opłacili nauczyciela tańca i z konieczności zostali na Pana wykładzie?
    Z pewnością nie. Bo jest ustalony program edukacji, jak nie odgórnie, to przez wybór grupy studentów, a Pan jako filozof da sobie radę zarówno z wykładami z historii filozofii lub filozofii analitycznej.
    Pana być może stać na to, żeby opłacić panią (lub pana) od gry na fortepianie i dziecko pana będzie się tego w przedszkolu uczyło. A co z tymi dziećmi, który rodziców na dodatkowe płatne zajęcia nie stać?
    A jeśli ma Pan dzieci w szkole, to też zabiera je nauczycielowi, bo w czasie np. lekcji przyrody jakaś firma za Pana pieniądze nauczy je jazdy figurowej na lodzie?
    Rozumiem, że RP z jednej strony głosi potrzebę wprowadzenia równości praw obywateli, ale w tej konkretnie zajmuje stanowisko odmienne, bo musi być antyrządowe. Ale nie potrafię zrozumieć, że Pan tego nie tylko nie dostrzega, ale firmuje własnym nazwiskiem. Które przecież ma markę!

  7. Dalibóg lepiej się czyta, gdy o edukacji przedszkolnej wypowiada się np. prof. Anna Brzezińska, która się na tym zna, bo jest specjalistką od psychologii rozwojowej, niż prof. Jan Hartman, który zna się na czym innym, ale już się widzi w szatach polityka i jako taki zna się na wszystkim.

  8. Przecież równanie szans może się odbywać tylko w dół, nie da się w górę.
    Jak się chce w wyścigach wyrównać szanse koni, dziś Wielka Warszawska, setna, to się te z lżejszymi jeźdźcami dociąża.
    Jak się chce równać szanse społeczne, opodatkowuje progresywnie zamożniejszych, co jest równaniem ich w dół.
    Słaby argument.
    Do tego, jak dzieciom potrzeba żeby baletnica uczyła rytmiki, to wszystkim potrzeba, to co dzieci potrzebują do rozwoju jest albo powinno być w programie, jak nie jest, trzeba program rozszerzyć.
    Placówki publiczne powinny być egalitarne, jest to wartość która powinna być nadrzędną w zderzeniu z wartościami konserwatywnymi, pogodzić się ich w tym przypadku nie da. Można kombinować jak Profesor, ale nawet na etapie kombinowania to słabo wygląda, a wprowadzić w życie?
    Czasem trzeba wybierać Profesorze.

  9. Ciekawa jestem, jakie jeszcze zajęcia edykacyjne w przedszkolach MEN uzna za niewskazane.
    No bo chyba lekcje religii nie są zagrożone…

  10. A może jeszcze przedszkolanki teologię po drodze zaocznie dorobią i wtedy będzie full komplet.

  11. No niestety, ale prof. Hartman kompletnie nie ma racji. Nie rozumie socjaldemokratycznego modelu edukacji, co jak na lewicowca jest, wyznam, dość dziwne. Tu nie chodzi o to, KTO będzie prowadził te zajęcia, ale o to, CZY będą w standardzie- czyli dla wszystkich i za darmo.
    Państwowe przedszkola to nie prywatne formy, w których rodzice wykupują dla swoich dzieci, co im odpowiada. To edukacja POWSZECHNA i RÓWNO DOSTĘPNA. Niech o tę powszechność i równy dostęp powalczy prof. Hartman, a nie o najbogatszych, chcących się uwłaszczyć na państwowych przedszkolach. Model skandynawski polecam.

  12. Super niani należy przebaczyć.
    Ma bardzo ciężki osobisty bagaż życiowy.
    Rozwiodła się a żadne dziecko z nią nie mieszkało. Chyba z dziadkiem jedno a drugie z ojcem(?).
    W telewizji już chyba nie występuje chyba ze z premierem razem na konferencji.
    Można więc wybaczyć i zrozumieć niektóre zachowania
    Ale reszta to strzał na 100%

  13. Świetny tekst!!!!!

  14. a sedno sprawy jest i tak w bezprawnym pozbawieniu kompetencji Rady Rodziców! i zrobieniu w konia wszystkich, łącznie z posłami, którym przed głosowaniem coś niby wyjaśniono, a co? przekonajcie się sami: http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/interpelacja.xsp?typ=INT&nr=14688

  15. „Pozyskiwaniem nauczycieli i instruktorów można sterować z poziomu samorządowego, pilnując, żeby nie było przekrętów.”

    A popastwię się jeszcze nad Profesorem, tak złośliwie zachwycony swoim intelektem w gazecie, że nie odmówię sobie przyjemności, i jemu mam nadzieję jakąś sprawię, bo przecież po to prowokuje?
    A to czemu się teraz nie steruje z poziomu samorządowego, pilnując, żeby nie było przekrętów?
    Rozumiem teraz się tego nie robi, bo niewłaściwych ludzi mamy na stanowiskach, a jak Jan Hartman politykiem zostanie, a jego partia władzę zdobędzie, to takich ludzi obsadzi, że będą pilnować, i pan Jan takich ludzi zna, czy koledzy znają? Bo to całą Polskę ma objąć, wszystkie gminy.
    To może poprosimy nazwiska, gdzie się te kadry z bajki ukrywają dzisiaj, na jakich stanowiskach?

  16. Doskonaly felieton, Profesorze. Sam Pies Bobik by lepszego nie napisal! 😈

  17. Ma być po socjalistycznemu, czyli równo. Neoliberalizm jest zły, socjalizm jest dobry. Platforma Socjalistyczna rządzi z pomocą pięciu innych partii socjalistycznych w sejmie.

  18. Zwykle Pana nie trawię, ale ten tekst jest super – podpisuję się obiema rękami!!! 🙂

  19. Panie Mazur, jak Panu publiczne przedszkole nie wystarcza, zrób pan jak kapitalistyczny Giertych i płać Pan 1000 zł za przedszkole prywatne. Będzie full wypas. Jak Pana dzieciom nie wystarcza szkoła publiczna, bo np. nie uczy hippiki, to przecież szkoła nie zaangażuje nauczyciela jazdy. Jak Pana dziecku 3 lekcje angielskiego tygodniowo mało, to nie oczekuje pan, że szkoła zaangażuje anglistę, który pana dziecko będzie uczył dłużej, tylko pośle pan dziecko albo do prywatnej szkoły albo zawiezie na zajęcia po południu.
    Poza tym ani Autor felietonu, ani pan mazur nie wiedzieć czemu nie zainteresowali się poziomem przygotowania nauczycieli przedszkolnych. Otóż oni zostali tak wykształceni, żeby dzieciom zapewnić ok. 8 godzin dziennie urozmaiconymi zajęciami i zabawami. Zanim się kto zabierze do pisania o edukacji przedszkolnej nie zawadzi czegoś się na ten temat dowiedzieć. Nie tylko o tym, jak to wygląda u nas, ale także np. w Finlandii, Niemczech czy Czechach. Podobnie jak warto wiedzieć, czym naprawdę jest demokracja, żeby nie pisać banialuków o socjalizmie

  20. @Stefan
    >Otóż oni zostali tak wykształceni, żeby dzieciom zapewnić ok. 8 godzin dziennie urozmaiconymi zajęciami i zabawami.<
    Jasne! Szczególnie języków z perfekcyjnym akcentem(inna nauka w tym wieku nie ma sensu!)…;-)
    Akurat przedszkolankami rzadko zostają utalentowane wszechstronnie geniuszki!!!

  21. @Stefan
    >Otóż oni zostali tak wykształceni, żeby dzieciom zapewnić ok. 8 godzin dziennie urozmaiconymi zajęciami i zabawami.<
    Jasne! Sami geniusze w tym zawodzie, właściwie geniuszki!
    Szczególnie języki z perfekcyjną wymową znają(innej w tym wieku nie warto uczyć!)…;-)

  22. HA HA HA!! Jakkolwiek by nie spojrzeć równanie szans sens ma. Bo to co publiczne powinno być równe dla wszystkich. Zgadzam się całkowicie. Ale nie mogę uwierzyć, że Wy wszyscy Państwo głoszący, że wszystko jest w porządku daliście się przekonać, że tak własnie jest.. Rząd dąży bowiem półśrodkami do osiągnięcia innego celu.. i niestety strzela sobie w stopy..
    Spojrzenie nr 1)
    Gdy my szaraczki na samym dole piramidy finansowej wydajemy więcej pieniędzy stymulujemy naszą kulejącą gospodarkę by jednak stanęła na nogi. Jakby nie było firmy oferujące zajęcia dodatkowe też płacą podatki. A teraz jakiś ich procent zasili urzędy dla bezrobotnych i zamiast dawać brać będą!
    Spojrzenie nr 2)
    Autor tekstu ma rację, że rząd zaczyna wszystko od d.py strony. Trza najpierw było poszukać alternatywy (tudzież), wyedukować nauczycieli przedszkoli a potem brać się do zmian. Ale oni cel mają inny.. o tym zaraz..
    Spojrzenie nr 3)
    Czy naprawdę było źle?? Stefan.. porównywanie tego co się stało do edukacji na studiach to zdecydowanie duża przesada. Z sytuacji w przedszkolach wszyscy czerpali korzyści: nauczycielki miały przerwę w pracy (niech nikt mi nie mówi, że przez całe przysłowiowe 8 godzin haruje jak wół i nie myśli o jakichś wagarach to mi kaktus wyrośnie), nauczyciele zarabiali i płacili podatki, rodzice byli szczęśliwi i dzieci również.. a to, że nie które dzieci nie chciały bądź nie mogły w nich uczestniczyć to też nie było niedobre i wiąże się z tym kolejne spojrzenie..
    Spojrzenie nr 4)
    Jesteśmy różni. Każdy z nas. Żyjemy na różnych poziomach i zawsze tak będzie. Im wcześniej dzieci dowiedzą się, że życie nie jest sprawiedliwe tym lepiej. I im wcześniej dziecku wytłumaczy się, że nie można mieć wszystkiego tym lepiej. I tutaj rola rodziców by im to rozsądnie przekazać. Idąc tropem równych szans.. wychowamy dzieci, żyjące w błogiej nieświadomości, a to nie jest dobre, bo świat okrutny jest.

    A teraz otwieramy oczy..
    Rządowi nie chodzi o wyrównanie szans.. Chodzi im o to, by najlepiej działająca platforma edukacyjna w naszym systemie stała się mniej atrakcyjna niż szkoła. Chodzi o to, by rodzice zdecydowali się wcześniej posłać dzieci do szkoły. Ich gadanie o tym jaka to szansa, ze do 1. klasy pójdzie sześciolatek nie dało skutku (szansa żadna, żadne wykorzystanie potencjału – bo obniżono poziom w szkołach więc niczego więcej dzieci się nie nauczą, tylko będzie to dłużej trwać i tym samych więcej kosztować) więc teraz trzeba zrobić tak, żebyśmy sami poczuli, że dziecko w przedszkolu traci i stąd zmiany w przedszkolach. 6latki z przedszkola mają wyjść tylko po to by zwolnić miejsca dla dzieci młodszych. I jakkolwiek uważam, że dzieci powinny zaczynać „jakąś tam obowiązkową edukację” już nawet jako 4 latki to ta cała reforma w obecnym kształcie jest g..no warta. Zaczynają od burzenia mostów i z tym się Panie Profesorze zgadzam.

  23. Pan Hartman poszedł w ślady ekspertów Macierewicza i wypowiada się w kwestii, w której jest dyletantem. Jestem prawie pewny, że gdyby autor przeczytał zamieszczony na stronach 26-28 ostatniego numeru „Polityki” wywiad z fachowce od spraw przedszkoli z prof.dr hab. Anną Izabelą Brzezińską na pewno by takiego tekstu nie popełnił. Zachęcam do przeczytania także innych komentatorów, którym tekst Pana Hartmana się tak spodobał.

  24. Oj, pojechane po bandzie, Panie profesorze! Po pierwsze, przedszkole publiczne ma być dla wszystkich takie samo – osoba o lewicowych poglądach powinna to zrozumieć, a i społeczeństwo )podobno obywatelskie!!!) należy przekonywać do życzliwszego spojrzenia na ogół (zacząć można od oświeconej elity, która Pana czyta) – nie tylko interes jednostki (choćby wybitnej) powinien się liczyć. Po drugie, kompetentna nauczycielka przedszkolna jak najbardziej potrafi nauczyć rytmiki, a nawet podstaw angielskiego na poziomie 3-5-latka. Po trzecie, istotą sprawy jest kwestia celów, przed jakimi stoją przedszkola. Czy dzieci przebywają tam, aby się uczyć w sensie poznawczym, czy jednak dla rozwoju społecznego. Ja jednak będę się upierać, że przedszkole ma zapewniać dziecku możliwość miłego spędzania czasu i zabawy w gronie rówieśników, naukę samodzielności (te świetnie wyedukowane w zakresie języków obcych, rytmiki czy gry na skrzypcach oraz programowania) sześcio- lub siedmiolatki opuszczające przedszkole często nie potrafią same zawiązać butów, wytrzeć się po kąpieli i nalać soku z kartonu do szklanki), a także życia w społeczeństwie: dyskusji, negocjacji, rozwiązywania konfliktów bez użycia pięści, pracy grupowej, empatii. Jeśli przedszkole wyposaży dzieci w te umiejętności, to będzie bardzo wiele – i dla nich samych, i dla ich rodziców i dla społeczeństwa.

  25. @Esteban Peres
    A któż to jest p.Brzezińska – „przekupiony” wysokopłatnym udziałem w unijnych programach itp. ‚ekspert”. Dokładnie tak jak p.Gruszczyk-Kolczyńska(też profesor!), która(po wejściu w stosowne programy i inne lukratywne układy np. z wydawcami!) nagle zaczęła głosić tezy dokładnie odwrotne do tego, o czym dziesiątki lat pisała, co wykładała itp.itd. 😉 Jeszcze paru takich MEN wynajął, ale co z tego … 😉

  26. Zgadzam się z uwagami parkera i jabety.
    Kolejny zastanawiający wpis Gospodarza. Ewentualnie może go tłumaczyć fakt, że sam ma dzieci w wieku chyba wczesnoszkolnym i ten pęd do zajęć dodatkowych musiał mu się udzielić, w Polsce to chyba nieuniknione.
    Wychowuję dziecko w Niemczech, mam też dzieciatych przyjaciół w Szwecji, więc orientuję się trochę, jak wyglądają przedszkola publiczne w tych krajach. Tam nie ma mowy o płatnych zajęciach dodatkowych, nikomu coś takiego nawet do głowy by nie przyszło. Sami wychowawcy zapewniają dzieciom zróżnicowany program, (malowanie, piosenki, majsterkowanie, pieczenie ciasta), ale przede wszystkim kładzie się nacisk na zabawę na świeżym powietrzu i socjalizowanie dzieci. Nikt się nie skarży, że to „przechowalnia dzieci”, oczywiste jest, że balety czy inne dodatkowe zajęcia rodzice załatwiają na własną rękę i chodzą z dzieckiem po godzinach. Są przedszkola dwujęzyczne, dla dzieci z rodzin mieszanych lub obcego pochodzenia, gdzie wychowawcy też są różnojęzyczni i każdy język, obcy i lokalny, ma mniej więcej tyle samo miejsca w przedszkolnej codzienności. Chodzą tam też czasem dzieciaki czysto lokalne i w ten sposób rzeczywiście mogą opanować język. Nigdzie nie zetknęłam się z językami obcymi w przedszkolu w postaci jednej-dwóch godzin prowadzonych przez jakieś specjalnie dochodzące osoby. To jest tylko i wyłącznie strata czasu i kasy. Taka nauka naprawdę niczego nie daje, bo większość dzieci w przedszkolu jeszcze ma chwiejne podstawy języka ojczystego. Polscy rodzice chyba próbują tu na siłę leczyć własne kompleksy i gonić jakiś zachodni standard, którego nie ma. W kręgu moich znajomych nikt nie zawraca sobie głowy angielskim, wszyscy wychodzą z założenia, że dziecko się nauczy w szkole (w Niemczech od 3 klasy). Przedszkolaki mają się przede wszystkim bawić. A tych kilka słówek i dwie piosenki na krzyż, których by się nauczyły przez dwa lata w przedszkolu, są w stanie opanować w ciągu tygodnia w szkole. Czytałam gdzieś porównanie wyników nauczania angielskiego między dziećmi po nauce przedszkolnej i dziećmi „surowymi” – nie było różnicy. Sama jestem filologiem i śmieszy mnie ta rodzicielska histeria na punkcie angielskiego w Polsce. Dziwne, że człowiek tak przytomnie myślący jak pan Hartman też jej uległ.

  27. A kimżeż ty jesteś belferxxx, jakie masz kompetencje w tej sprawie, jaką mogę mieć gwarancje, że nie działasz w interesie tych pożal się Boże rzekomo wybitnych nauczycieli języków z perfekcyjną wymową. Stuknij się w głowę, o jakim nauczaniu języków obcych można mówić w przedszkolu,czy masz świadomość tego kto, z jaką znajomością metodyki nauczania dzieci przedszkolnych „uczy” te dzieci? Jaka jest efektywność tego nauczania?
    Jak łatwo ci rzucać oskarżenia pod adresem prof.dr hab. Brzezickiej, P. Gruszczyk -Kolczyńskiej o sprzedajność!!! To po prostu chamstwo. Przeczytaj wywiad i dyskutuj z argumentami tam podniesionymi, a nie baw się w Macierewicza, z jego obsesjami spisków.

  28. @Esteban Peres
    Lubisz „autorytety” – OK. Autorka tego tekstu ma doktorat z LSE i jest ekspertem Kancelarii Prezydenta RP – powinieneś być zadowolony:
    http://www.forumodnowa.pl/index.php/teksty/20-polityki-sektorowe/75-ukryty-cel-przedszkolnego-zamieszania

  29. Biedny los tych przedszkolaków, których przedszkolanka będzie miała drewniane ucho. Co wtedy? Wyrzuci się taką, nie zważając na umiejętności pedagogiczne, bo nie odróżnia stopy od werbla?
    A podobno kluczem do rozwoju społecznego jest specjalizacja…
    Jeśli tak faktycznie jest, to odnotowujemy regres.

    Podoba mi się zakończenie: Cokolwiek, byle się w resorcie „działo”. – Proponuję następnym razem zaprosić na obrady rządu trupę żonglerów i clowna. To dopiero będzie wydarzenie. Treścią i tak niewielu się przejmuje, a jeszcze mniej ją rozumie.

  30. @Esteban Peres
    To ten Twój „autorytet” nazywa się w końcu Brzezicka czy Brzezińska??? Jak można tak nie szanować „autorytetu”, że się nawet jego (prostego!) nazwiska nie pamięta … 😉

  31. @Esteban Peres
    W tym wywiadzie „Polityki” wyraźnie określono dla kogo ona pracuje :”… Jest także liderką nowego zespołu wczesnej edukacji w Instytucie Badań Edukacyjnych. … ”
    IBE to resortowy instytut MEN przerabiający masę unijnych środków (stąd takie nowe zespoły!) i, oczywiście, sławiący dokonania resortu bo inaczej pp.Szumilas/Berdzik się zdenerwują i dyrektora wyrzucą, a i kurek z unijną kasą przykręcą… 😉
    Jeszcze jakieś wątpliwości???

  32. Ładnie tak poczytać, jak Pan Profesor pochyla się nad młodzieżą. Się wzruszyłem.
    To ja, przy okazji, zapytam o starszych.
    Jak Pan, jako wybitny socjaldemokrata z Ruchu Palikota, w przyszłej kadencji Sejmu III RP zagłosuje wobec zgłoszonej ustawy o podniesieniu wieku emerytalnego do lat 70-ciu?
    Z góry przepraszam za wredne pytanie…

  33. Musze z przykroscia napisac,ze ten tekst jest dardzooo dobry!!:-)

  34. Panie Profesoerze, ja chodziałam do przedszkola za czasów tzw. realnego socjalizmu i wtedy panie przedszkolanki były na ogół po szkołach policealnych, ale każda umiała grać na jakimś instrumencie, więc nie było problemów z nauką rytmiki. Była ona codziennie. Wszyscy potrafiliśmy śpiewać po rosyjsku „niech zawsze będzie słońce”. Może wartałoby wymagać więcej od dzisiejszych pań przedszkolanek? a nie krytykować MEN?

  35. @Ella
    1.Wtedy przedszkolanki uczono praktyki w Liceach Pedagogicznych itp. i naród był bardziej muzykalny… 😉
    Od przedszkolanki można różnych rzeczy wymagać, ale jeśli 15 lat pracowała i jest niemuzykalna oraz nie zna dobrze jakiegoś języka (czyli angielskiego;-)] to żadne wymagania nie sprawią, że stanie się muzykalna czy dobrze opanuje (inaczej nie warto!!!) język obcy … 😉

  36. a ja czytam komentarze i znow stwierdzam ze nic nie jest jednoznaczne. Jak juz Allie sie chwali o syt w Niemczech to powiem ze mieszkam w Berlinie, pracuje w szkole i mam dzieciatych znajomych. Przedszkola sa przechowalniami przynajmniej te ktore widzialam. niektorzy sa zadowoleni niektorzy nie. nauka jezyka obcego jak najbardziej potrzebna od najmlodszych lat, a jak w Pl nie ma native speaker to i 3 godz tygoniowo sa dobre. dzieciaczki w mojej szkole maja ang i niem w wieku 1.5 lat
    ale nic nie jest oczywiste, jestesmy rozni, i rozne mamy potrzeby poglady itd

  37. Szkoda, że nikt nie napisze skąd się wzięła moda na zajęcia dodatkowe, dodatkowo płatne. Czy to nie było przypadkiem tak, że kilkanaście albo nawet już kilkadziesiąt lat temu w czasach, gdy przedszkola świeciły pustkami i zamykano jedno po drugim, dyrektorki dostały odgórny przykaz: trzeba bardziej wzbogacić i urozmaicić ofertę przedszkolną, aby wyciągnąć dzieci od babć, niań i przenieść je w tryby przedszkolne. Znam osobiście dyrektorki i nauczycielki, które (bojąc się, że stracą pracę) chodziły po domach i zachęcały rodziców do oddania dziecka do przedszkola, bo w nim, oprócz normalnych zajęć przewidzianych przez program będą jeszcze rytmiki, tańce, gimnastyki i inne hulańce – za niewielką opłatę. Więc pytam: kto wprowadził te wszystkie firmy do przedszkoli?
    A teraz kiedy tysiące ludzi z tego żyło, bo odnaleźli niszę dla swojego biznesu trzeba to jedną ustawą uciąć. I czy ktoś z rządu się na ten temat wypowiedział (ten temat to jakieś 18-20 tys. ludzi)? Naprawdę taką ogromną krzywdę robili dzieciom, rodzicom, nauczycielom i Bóg wie jeszcze komu. A może warto byłoby bardziej elastycznie do tematu podejść (jak napisał Prof.) i spróbować to przewartościować? Czego było więcej wad czy jednak zalet?!
    P.S. A poza tym to nie lubię słowa firma…….bo nie jestem ani przedsiębiorcą, ani żadną firmą tylko nauczycielem, który dokonał samo zatrudnienia. 1 września Pani ministra miała na karku ok. 7 tys. bezrobotnych nauczycieli to 1 października ma ich dwa razy więcej! I co Pani minister, nadal będzie Pani zachęcać zwolnionych nauczycieli do samo zatrudniania się? Oczywiście, jako ministerstwo przeznaczymy jeszcze na to jakieś środki finansowe. Samo zatrudniajcie się! A My potem kopniemy Was w……!

  38. „Musze z przykroscia napisac,ze ten tekst jest dardzooo dobry!!:-)”

    A bo do Pani adresowany, a Profesor fachóra.
    Proszę pamiętać przy najbliższych wyborach, nie wiadomo jak się partia będzie nazywała jeszcze, ale kadry już ma.
    A może chciałaby Pani w gminie się sprawą zająć z namaszczenia nowej formacji, widać że zna się Pani na edukacji.

  39. Wszyscy tylko o tej rytmice i angielskim, a co z Kung Fu?

  40. @ Zbigniew nowak, 29 września o godz. 11:59

    czy mógłby pan mi odpowiedzieć, dlaczego wielu polskich katolików, broni księży gwałcących dzieci, nawet tych skazanych ?
    Wygląda, ze oni są już katolikami a jeszcze nie ludźmi.

    Czy mógłby pan poprosić:
    1) MSW Sienkiewicza by przesłał do komisariatów dominikański list gończy za ks. Gilem, tak by policja wiedziała ze on jest poszukiwany ?
    2) Wesołego Franka by zdjął immunitet watykański z abp. Wojciechowskiego, tak by mógł stanąć przed sądem na Dominikanie ?
    3) Michalitów i księży by nie kłamali mówiąc, ze nie wiedza gdzie ks. Gil ukrywa się ?

  41. Moje uwagi po kolei:
    Gospodarz blogu, wygląda na to, że – co zauważył jeden z blogowiczów – sprawa rytmiki w przedszkolach jest Panu lub osobom z Pańskiego otoczenia, nieobojętna. Osobiscie nie mam żadnych doswiadczeń w tej sprawie, trudno bowiem mówić o spostrzeżeniach sprzed ćwierć wieku, ale zgadzam się z opinią tych którzy twierdzą, że przedszkole jest przede wszystkim miejscem do wspólnej zabawy dzieci i pierwszych kontaków społecznych pomiędzy rówiesnikami. Myslę, że wychowawcy są do tej pracy dobrze przygotowani zarówno jako pedagodzy jak i organizatorzy zabaw połączonych z nauką. A rodzice, którzy porzez dziecko chcą zrealizować własne niespełnione ambicje niestety błądzą; każdy człowiek, nawet mały to zupełnie odrębne życie.
    Niecierpliwie czekamy na kolejny, bardziej ponadczasowy temat. Wierni blogowicze.
    @ Jasny Gwint, poleconego tekstu o wyczynach duchownych na Dominikanie nie przeczytałam, to dla osób o mocniejszych nerwach, natomiast w całosci zgadzam się z zdaniem:”Półtorej godziny chaotycznych dźwięków nawijanych wokół rzewnej melodii „Święty Boże, święty mocny…. zmiłuj się nad nami”. Cały utwór złożony z elementów Kyrie, Agnus Dei, Sanctus lub Alleluja podkreśla, że Polska oparta jest tylko i wyłącznie na kościele i nie ma innych motywów godnych nut kompozytora.” Zastanawia mnie jedno, po co u licha, Pan tam poszedł, w naszym wieku czas jest cenny podwójnie. Chyba nie po to żeby się pokazać, lub splunąć ukradkiem na widok niektórych gosci?
    Mam prosbę, prosze mi wyjasnić co Gospodarz miał na mysli pisząc o PRL na Al.Szucha i opowiadaniu Stanisława Zielińskiego? W przeciwieństwie do wielu nie wstydzę się przyznać, że czegos nie rozumiem, pewnie czasu cennego brakło, lub niemowlę kwiliło kiedy trzeba było się orientować.

  42. Magdunia wszystko wyjaśniła, ja jeszcze dopowiem:
    W tych z pozoru niezrozumiałych zabiegach MEN chodzi o skrócenie młodym Polakom cyklu edukacyjnego.
    W wyniku „reformy sześciolatków”, która, notabene, czyni uczniami I klas 1/3 polskich pięciolatków (pięciolatki w szkole – czemu nikt o tym nie mówi?…), ginie bezpowrotnie 4 rok przedszkola, a żaden inny etap kształcenia się nie wydłuża. Nasze dzieci będą uczone krócej i mniej, ale za to budżet państwa zaoszczędzi na tym roku edukacji.
    Tylko co to za chore ustawienie priorytetów: oszczędzać na edukacji obywateli…

  43. Do – Zbigniew Nowak – niby racja. Tylko ” pedofilja ” to nie przestepstwo, a jedynie dewiacja seksualna. Mozna byc pedofilem skazanym za czyny zabronione prawem, a majace zwiazek z pedofilja skazanego, al mozna byc tez pedofilem nie dopuszczajacym sie takowych czynow i w zwiazku z tym nigdy nie skazanym za podobne czyny. Za zberezne mysli jeszcze nikt poza kosciolem nie karze. Za czyny, jak widac karze ” po uwazaniu „. Rozumiemy sie ? Pozdrawiam. JB.

  44. mag – to tys kobieta jest ! A ja myslalem, z magiem, od magicznosci. Tos ty penie Magda. No to pozdrawiam. Jan Bohynski, a w rzecy samej, zeby bylo na temat, to rytmika jest swietna i bardzo szkoda byloby gdyby zniknela ze szkol i przedszkoli. Pierwsze kroki sa bardzo wazne – I raz i dwa i prostujemy ramiona i glowa do gory ! To element wychowania zdrowej i odwaznej mlodzierzy. JB.

  45. Okres przedszkolny mam już za sobą ale ponieważ całkiem nie zasłużenie, wynika to tylko i wyłącznie z mojego peselu, to chętnie wypowiem się jako znawca tematu. Nie od dziś wiadomo, że każdy z nas rodzi się geniuszem a dopiero później, zaczyna się przechodzenie w przeciętność. Tylko bardzo nielicznym, udaje się zachować stan z narodzin i dlatego cala reszta na ich tle, wypada później, tak blado. Winić za taki stan rzeczy, należy oczywiście cały system edukacji już żłobkowej. Przedszkolna zaś, tylko pogłębia zjawisko regresu jednostek wybitnych. Kompetencje przedszkolnych pedagogów, są jak najbardziej nie wystarczające. Nie przystają w żaden sposób ani do potrzeb ani do potencjału, materiału wyjściowego, że tak się wyrażę. Ponieważ sami pedagodzy nie są z wiadomych powodów geniuszami (a mogli być), pomóc tu tylko może głęboka specjalizacja. Laureaci konkursów szopenowskich, czym prędzej powinni zabrać się za rytmikę w przedszkolach, a profesorowie filologi, nauczaniem języków. Pan Jan, zamiast bujać w obłokach, też powinien zająć się pracą organiczną. Etyki w przedszkolu, też nie może powierzyć byle komu. I tak ze wszystkim. Powie ktoś, że to utopia. No może, ale jak tylko taką metodą można zachować pierwotny potencjał geniuszu, to innego wyjście bardzo nie mamy. Wtedy to, naprawdę liczba jednostek wybitnych, będzie miła geometryczny przyrost, a spadać będzie skokowo ilość znawców tematu i ekspertów od wszystkiego i zarazem od niczego, znanych nam z dnia dzisiejszego. Jan Hartman nie będzie musiał zastępować P. Szumilas, bo lepszy od nich będzie wtedy nie jeden pierwszoklasista.

  46. A, jeszcze jedno! Studiowałam u prof. Brzezińskiej i… Wyrażę to w ten sposób: Superniania nie jest dla mnie wiarygodna, odkąd dała się bliżej poznać nie tylko od strony osoby wygłaszającej uczone tyrady. Kiedy poznałam ją od strony „gwiazdorzenia” w programie, gdzie pokazywano gołą dziewczynkę w wannie oraz z reklamowania dzieciom margaryn jako źródła ich przyszłego zdrowia (polegającego na zatkaniu żył?… jak w ogóle oceniać moralnie udział w reklamie kierowanej do dzieci?…) – nabrałam dystansu do wszelkich „złotych myśli” tej osoby. Zwłaszcza, gdy dowiedziałam się, że życie także negatywnie zweryfikowało jej „mądrości”.

    Tak, że, drodzy Państwo, mniej słuchajmy, bardziej obserwujmy. Ważmy raczej czyny i fakty niż słowa i deklaracje.

    W przypadku decyzji MEN-u, jeśli odjąć szumne słowa, mamy:

    – przedszkola zmierzające do standardu niższego niż za PRL-u, gdy była POWSZECHNA rytmika i korektywa, przy POWSZECHNEJ dostępności placówek. To był rozsądny standard, bo, o ile judo i balet można nazwać zbędnymi fanaberiami, o tyle polskie dzieci są i były bardziej zaniedbane fizycznie niż np. skandynawskie (narasta fala otyłości, gimnastyka pod okiem specjalisty i serwowana za młodu znakomicie kształtuje dobre nawyki – jest bardzo ważna!).
    Także rytmika przedszkolna to coś niezwykle cennego w polskim cyklu edukacyjnym: W Polsce kultura muzyczna stoi na niskim poziomie, muzyka w szkole serwowana jest w dawkach homeopatycznych. Polacy z reguły nie grają, nie śpiewają, nie tańczą, albo robią to nędznie – ostatnim bastionem dobrej edukacji muzyczno-ruchowej, otwierającej drzwi do kultury muzycznej (a sprawa to cudna i w życiu potrzebna, by czynić je sensownym!), była właśnie rytmika… Była.

    – cykle edukacyjny skrócony o rok, przy jednoczesnym stałym obniżaniu poziomu wymagań (czyli mamy krótsze uczenie i mniej serwowanej wiedzy). Do czego to prowadzi?…

    – coraz młodszych i głupszych absolwentów:
    przedszkoli (bardziej ograniczonych ruchowo i „głuchych” muzycznie),
    szkół podstawowych (obniżono poziom wymagań z okazji wprowadzenia do szkół sześciolatków)
    jedenstoletnich gimnazjalistów, którzy już w tym wieku rozwarstwiają się na tych ze szkół elitarnych i tych z ćpajaco-trawkująco-alkoholowych „rejonówek”
    czternastoletnich licealistów, którzy, zgodnie z reformą profilującą nauczanie w liceach, już w tym wieku muszą wiedzieć, co zamierzają studiować, bo muszą „na wejściu” wybrać przedmioty, które będą zgłębiać (lub odrzucać) – i odwrotu nie ma!
    połowę niepełnoletnich maturzystów, którzy ani kredytu studenckiego, ani studiów za granicą, ani innych fruktów… Absolwent Janek (Muzykant) z grudnia, choćby i matura zdana celująco, będzie kiblował w Pyzdrach Małych, a absolwent Zenek z marca, choć matura byle jaka – dostanie kredyt studencki i gładko rozpocznie karierę w Warszawie…

    I to jest właśnie w praktyce „Wyrównywanie szans” przez MEN i ministrę Krystynę Szumilas.

  47. żabka konająca, 5.05. Po co u licha tam poszedłem? Za miesiąc minie 50 rocznica mojego słuchania koncertów w krakowskiej filharmonii. Szmat czasu i wspaniałe wspomnienia wielkiej muzyki i wielkich muzyków. Chciałem swoją rocznicę obchodzić na koncercie więc zrujnowałem się i kupiłem abonament kwartalny. Chcąc nie chcąc poszedłem. Przez całe 50 lat stać mnie było, nawet na winko i kolację po koncercie u Wierzynka. Teraz nie mają pieniędzy, więc ograniczyli koncerty do jednego w tygodniu a ceny wzrosły o 300 procent. Już mnie nie stać. Stolica kultury narodowej blokuje udział w koncertach, tylko dla swoich, dla bogaczy. W sobotę otworzyli 69 sezon koncertowy. Jak oni to liczą? Jakie 69 lat, czyli zaczęło się kiedyś, w niebycie, w czarnej dziurze. Już nawet Wałęsa sikał do kropielnicy i walczył o wolność. I kto wtedy wiedział, że urodził się taki bęcwał, na którego urodziny przyjdzie prawie 1000 innych bęcwałów.

  48. A ja czekam na dzień, kiedy wreszcie politycy odczepią się od edukacji. Niestety pewnie się nie doczekam, bo ta banda nabzdyczonych gamoni zawsze i wszędzie musi wpakować swoje śmierdzące paluszki.

  49. Pan Hartman popiera system, w którym biedniejsi dopłacają do bogatszych.

    System polegał na tym, że gmina obowiązkowo płaciła za pięć lekcji. Za dodatkowe zajęcia płacili bogatsi, a biedniejsi szli do domu. Rzecz w tym, że bogatsi płacili tylko jedną trzecią realnego kosztu zajęć, resztę zaś dopłacała gmina, czyli wszyscy podatnicy, także biedni.

    Realny koszt zajęć na jedno dziecko to 5 zł ( w mojej gminie), za dodatkowe zajęcia rodzic płacił 1, 60, więc 2, 40 to dopłata gminy.

    System wprowadzany też nie jest dobry, ale proszę zauważyć, że lewicowy i socjalistyczny Hartman popiera system prawicowy: dodać bogatym, zabrać biednym.

  50. Kuka
    30 września o godz. 7:03

    Chodzi przede wszystkim o wydłużenie czasu pracy. PO wydłużyła do 67, czyli o dwa lata, ale gdy dziecko idzie do szkoły, mając nie 7 a 6 lat, to pracę zacznie o rok wcześniej, w sumie będzie pracować o 3 lata dłużej. To potężny rabunek: 3 lata pracować dłużej, to o trzy lata być krócej na emeryturze. Czysty zysk: żadnych nakładów, inwestycji.

  51. @Kuka – genialna notka

    Dodam jeszcze, że barierą wejścia w państwowy system przedszkolny nie jest cena (którą właśnie obniżono), tylko liczba miejsc. Jak czyjeś dziecko się nie dostanie do państwowego przedszkola, to wtedy płaci ta osoba dwa-trzy razy więcej. Czyli dla Wrocławia przed „reformą” miesiąc kosztował w państwowym przedszkolu ok420 zł, po około 300zł, a w prywatnym cały czas 1000 z okładem. Wyrównywanie szans jak diabli.

    Wreszcie, skoro przedszkolanki mogą uczyć angielskiego (a trzeba pamiętać że uczymy dzieci które nie umieją czytać i pisać) i rytmiki, to dlaczego nie mogą uczyć religii? Czyżby to była jakaś supertajemna gałąź wiedzy?

  52. Nic dodać nic ująć. Mafię rytmiczek znam i potwierdzam – groźna jak wszyscy diabli!!! Jako organizacja o charakterze zbrodniczym uczy dzieci muzyki, rytmu, szkoli słuch i wrażliwość na tę sztukę, bo w szkole to już tylko wypełnianie opasłych ćwiczeń i przymusowe znienawidzone granie na flecie pozostaje. Dzieci już nie śpiewają, imprezy w szkole są tak nagłaśniane żeby reszta, której jeszcze słuch jakoś w szczątkowej formie pozostał z przedszkola – straciła go po pierwszej akademii. I z praktyki pamiętam jak wchodziła likwidacja nauczania w przedszkolu jakieś 4 lata temu – zebrania przypominały spotkania rodziców w sprawie tajnego nauczania – jak za okupacji… zatem zburzenie mostów się powiodło, panie profesorze, a tuneli nawet nie rozpoczęto budować…

  53. To religia jest glownym zagrozeniem dla dzieci w przedszkolach. To z kk trzeba walczyc. Trzeba walczyc o stan umyslowy polskich dzieci. Poddajac je indoktrynacji przez obca klesza mafie pedofili, pedalow, klamcow i zlodziej jest tragedia narodowa.

    Nie dawno czytalem ze az 20 tys rowerzystow zostalo ukaranych w 2012. Niektorzy nawet kara wiezienia. Samo prowadzenie roweru bez uprawnien (karty rowerowej) jest w Polsce przestepstwem. Ale do prowadznia panstwa nie potrzeba zadnych kwalifikacji. Czy to nie paradoks ??? To najwyzszy stan zagrozenia !!!

    Ad aspirujacego polityka i kandydata na prezydenta spodziewal bym sie umiejetnosci rozpoznawania spraw waznych. Przede wszsytkim ci kierujacy panstwem powinni miec kwalifikacje. Z drugiej strony na szczeblu przedszkola nalezy wyrzucic religie. O rytmice nawet nie warto pisac.

  54. Szumi dokoła las (nie tylko Szumilas) i ten szum jest również słyszalny we wpisach.
    Jakoś tak się składa, że moje dzieci były przedszkolakami jeszcze „za komuny”. Mnie też edukowano przedszkolnie w tamtych czasach i są to raczej dobre wspomnienia.
    Nie przypominam sobie ŻADNEJ indoktrynacji w żadną stronę, a raczej dużo fajnej zabawy i zajęć edukacyjnych sprzyjających „uspołecznieniu” dzieci i przygotowaniu ich do szkoły.
    Dzieci (moje) m.in. pląsały rytmicznie, a nawet zdobywały podstawy angielskiego (w przedszkolu publicznym).
    Nie wiem, jakie przygotowanie merytoryczne miały ówczesne przedszkolanki, ale chyba nienajgorsze.
    Nie wiem, czy pamiętacie państwo taki dziwny twór z PRL, który nazywał się liceum pedagogicznym. Było to jakby kontynuacja idei przedwojennych seminariów nauczycielskich, które przygotowywały przyszłych pedagogów do pracy w tzw. postawówkach ( a może i przedszkolach) niesłychanie wszechstronnie.
    Ktoś tu napisał, że nauczyciel grał zazwyczaj na jakimś instrumencie, śpiewał i śpiewania uczył, maił pojęcie o plastyce itp. Oprócz, rzecz jasna, konkretnych przedmiotów czy zajęć, w których sie specjalizował.
    Coś o tym wiem, bo dwie moje ciotki takie seminaria ukończyły, a miałam też koleżanki na polonistyce, z ostatnich roczników, które ukończyły licea pedagogiczne.
    Ich absolwenki i absolwenci byli świetnie przygotowani do zawodu, a mogli – rzecz jasna – studiować dalej, jeśli chcieli.
    Oczywiście, ma rację axiom1, gdy dopomina się o przedszkole wolne od nauki religii (jakiejkolwiek). Dodałabym, że także na wyższym, czyli szkolnym szczeblu, bo od takich zajęć są salki katechetyczne. Nota bene powtałe z pieniędzy wiernych.
    Kościolów w Polsce mamy od groma (w tym nowopowstałych i wciąż nowopowstających), gdzie jest mnóstwo miejsca na religijną edukację.
    A propos tych nowopowstających. Gdy jeżdżę na działkę, het za Wyszkowem, mijam przy drodze szybkiego ruchu (na Białystok) monstrualne Sanktuarium JP2. Stoi niedokończone i straszy, bo lokalizacja jest całkiem „od czapy”. Droga jest przelotowa, a w pobliżu nie widać jakichś osiedli ludzkich. Nawyżej trochę domów rozrzuconych „na horyzoncie”.
    Czysta paranoja.

  55. Może ktoś chce wprowadzić świadomie lub nie, model japoński?
    Jak dziecko przyjmą do „dobrego przedszkola”, to będzie mógł trafić do „dobrej” szkoły, a w końcu skończyć dobrą szkołę wyższą?

    W tym ciągu od przedszkola, poznaje się „właściwych” ludzi, na różnych stanowiskach, co skutkuje dobrą pozycją społeczną i pracą na odpowiednim stanowisku.
    Tyle że dziecko trzeba ustawiać od maleńkości do wyścigu szczurów…..
    No i w Japonii, czy Chinach, na najlepsze uczelnie mogą dostać się jedynie najlepsi.
    U nas, nawet koń, byle wysokie czesne płacił….

    Generalnie, obniżka kosztów dla gminy to kryterium podstawowe i niebagatelne. Efekty będzie widać za lat kilkanaście, czyli nie za kadencji obecnych polityków.

  56. mag, 14.37. Marzy jej się powrót do PRL. Wielbicielka i entuzjastka PRL. Nieładnie Droga Pani. Ale podziwiam decyzję i determinację ucieczki z tego zjełczałego i nieprzyjaznego blogu Passenta. Radzę przy okazji przeczytać felieton Łagowskiego w dzisiejszym PRZEGLĄDZIE.

  57. Niebywale przyśpieszenie w Watykanie:7 lat i siup mamy świćtego. Te powolne młyny kościelne nabraly jakieś dziwnej szybkości.Czy pan bóg w niebie dostał kopa? Kazali mu w Watykanie ruszyć dupą i zabrać się do roboty natychmiast. Wiadoma już jest nawet dokładna data kiedy nasz JP2 skoczy o szczebel wyżej i z błogosławionego zostanie normalnym świetym. Oj będzie sie działo, nasze owieczki wynajmą wszystkie autokary, żeby na własne oczy w Watykanie zobaczyć, jak zastępca pana boga Franciszek nakłada aureolę naszemu świętemu ojcu.
    Maly zgrzyt, ze zastepca pana boga obdarzy tego samego dnia aureola drugiego ojca świętego. Nie o to chodzi, że tamtemu to się nie należy, ale o to że straci na wyłączności nominacja naszego pasterza. Kurcze taka seryjna kanonizacja, kto to wymyślił, po co ten pospiech, Czy pan bog nie ma cojones i nie potrafi się przeciwstawić naciskom pana wiceboga ?

  58. Lewy
    30 września o godz. 17:34

    Może neoliberalizm zawitał i do Watykanu?
    Cięcie kosztów…….
    Szczególnie, że bank ma przestać prać brudną kasę, a i mafia przestała łożyć na odpuszczenie grzechów……

    Tusk i Komorowski juz zapowiadają swoją obecność.
    Będą klęczeć w pierwszym szeregu.
    I z tej racji, Prezio będzie w drugim, jako persona mniej ważna.
    Już widzę to zgrzytanie zębów wobec PROCEDUR i protokołu dyplomatycznego…..
    BEZCENNE…..

  59. @belferxxx

    Pani Anna Brzezińska jest profesorem tytularnym belwederskim, w dodatku zwyczajnym, pracownikiem UAM w Poznaniu, uznanym autorytetem w dziedzinie psychologii rozwojowej. Wystarczy, czy musi mieć jeszcze jakieś cechy nadprzyrodzone ?;)

  60. jasny gwint
    Oj tam,oj tam , zaraz mi się marzy powrót do PRL…
    Co mi się onegdaj podobało, to i dziś chwalę. A co nie, to nie.
    Nie poraz pierwszy.
    Jeśli możesz, to mi podrzuć ten felieton Łagowskiego. Marny mają portal, nawet podyskuować się nie da. Czy ewentualne wpisy – komentarze są schowane? Czy jak?

  61. . Tych wzbogaconych na polityce bonzów od czasu do czasu rusza sumienie i występują wtedy z żądaniami wypłat dla pośledniejszych malkontentów, tak samo z racji biedy niezadowolonych w III RP, jak byli niezadowoleni w PRL. Mnożą się projekty specjalnych emerytur dla konspiratorów (wystarczy dwudniowe zatrzymanie przez SB lub wymuszona (?) emigracja, by do tej kategorii należeć), którym zawdzięczamy trzynastoprocentowe bezrobocie i masową emigrację zarobkową, niewymuszoną oczywiście. Mają ci weterani demokracji być zrównani pod względem emerytur z oficerami SB. Statystyka MSW idzie im na rękę i ustala na tę okazję emerytury tych ostatnich na 3500 zł. „Spłaćmy nasz dług za wolność”, głoszą autorzy projektu ustawy, mający silne poparcie bohaterskiego prezydenta i nie mniej heroicznych senatorów.
    Jeżeli władza ogłosi w tej sprawie referendum i lud opowie się za spłatą długów za swoją wolność, będę sądził, że wszystko jest w porządku, lud ma prawo uchwalić, co mu się podoba. Jeżeli do referendum nie dojdzie, trzeba będzie spojrzeć prawdzie w oczy: władza duopolu PO-PiS, czując, że jej legitymizm słabnie, stara się zdobyć zwolenników za pieniądze. Tacy są najpewniejsi.
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/bronislaw-lagowski-wstydu-nie-maja
    ================

    Jakie rewolucje, tacy bohaterowie……..

  62. Oj, Panie Profesorze – tu nie o ustrój czy nazwę Polski (czy jej numerowanie) chodzi, nie o konotacje polityczne tych którzy nami rządzą. Najważniejsze jest iż jesteśmy w zasadzie w rękach szaleńców, opętańców (mami się reformami – reform nie dla tego by było lepiej, ale „reform dla samych reform”, dlatego by „cyngle dziennikarskie” pisały pochwały pseudo-politykom iż oni właśnie reformują kraj. To na zasadzie „małej Zosi”: mamo, chwalą nas, my ich a oni nas. Ci rządzący nami to jak król z bajki Andersena o „przeźroczystej szacie” i królu oraz oklaskach tępego i ciemnego tłumu serwilistów i pochlebców i dopiero ta mała dziewczynka krzycząca „on jest nagi” …….

    @jasny gwincie – „wyczyny” polskich chwatów z okresu wojen napoleońskich były (i są) znane z sąsiadujacego z Donimikaną Haiti. Królestaw wiary vooodoo. Zresztą całe Karaiby to mroczny matecznik takich kultów jak voodoo, santeria, palo, obeah, payo mayombe itd. Kult rasta z Jamajki też tu można pociagnąć. Nie dziwota – tereny o najdzikszej kontrastowości życia mieszkańców, niebywała stratyfuikacja społeczna, wszechogarniająca przemoc, powszechna bieda i wykluczenie (Kuba jest w tej dzikości jedyną oazą „spokoju” i bezruchu); reszta to kocioł namiętności, nienawiści i agresji (te kulty to egzemplifikują – od zawsze). No i cień oraz oddech „Wielkiego Brata” z nieodległej północy !
    Kościół katolicki widać chcący „ścigać się” w zawodach o dusze tamtejszych mieszkańców (i ich zbawienie) też diabolizuje się na potęgę; jego reprezentanci, takie Gile i Wesołowskie jak najbardziej – broni ich jak widać z prasy wytrwale niejaki Hoser „miłosierny” i „liubimyj” (jak mówią Rosjanie); znany dobrodziej z Rwandy i praktykujacy czynnie miłosierdzie onegdaj (jak Mistrz z Nazaretu) wobec „karaluchów” Tutsich, prawych katolików w zdecydowanej większości.
    Dziwny jest ten świat !
    Ale, ale – juz tv dały popis nastrojom jakie za pół roku opanują ten kraj: 27 IV 2014 wszyscy legną na kolana i znów myślenie i racjonalny krytycyzm się wyłączy (jak często tu nad Wisła i Odrą, Bugiem i Notecią). Bo i po co ? ! JP II zostanie świętym Kk, najważniejsza informacja dnia, najistotniejszy epizod w życiu świata, clou rozwoju globu dziś, jutro i na wiek wieków ! Polak to potrafi myśleć – byle tylko polska wieś spokojna, polski zaścianek, polskie bagienko ciepłe i dostojne ….. a świat „furda”.
    Ta kanonizacja w świetle afery pedofilskiej (zataczajacej ccoraz szersze kręgi), kanonizacja osoby która moralnie za nią odpowiada (jak Hoser w Rwandzie, zreszta JP II – też, piszę o tym obszernie na „racjonaliście”), kanonizacja przyjaciela i „popieracza” diabła Degollado to wymiar Polski i elit rządzących nią, to wymiar Kk, to wymiar etyczno-moralny pzredsiezięcia zwanego „katolicyzmem”. To przykąłd hipokryzji do sześcianu ! I przy okazji – egzemplifikacja stanu umysłów „ludu” nadwiślańskiego.
    Podoba mi się Brazylia. „Wielkiemu Bratyu” z północy dała mocnego pstryczka w nos na kanwie „afery Snowdena” i zakusów „Wuja Sama” na „informacje”: gospodarcze też (np. podsłuchiwanie i inwigilacja firmy PetroBras) – a czemu tu „dyżurny cyngiel” Kublik nie pisze o niedopuszczalnej ingerencji USA w sprawy innych państwe (jak pluje jadem to w przypadku Rosji i jej poczynań wobec b.republik poradzieckich). Ale Ruoseff (mimo że jest kobietą) to „ma jaja”, a polscy: prezydent i premier (o Ministrze Spraw Zagranicznych nie wspominajac) absolutnie ich nie mają ….. To kastraci intelektualni wobec poczynań Jankesów !
    Pozdrawiam z zimnego Wrocławia
    Radek Cz

  63. Wiele rzeczy w prlu budzilo moje wielkie zastrzezenia, ba rewolucyjny bunt ..
    Jedno musze powiedziec Polscy Nauczycie od przeszkola ,przez liceum ,
    i dwie szkoly wyzszych byli Bardzo dobrzy !
    Na wyzszych uczelnial zawsze panowal troche nienaukowy stosunek do wiedzy ,ale w stosunk do uczniow ?
    Ja przez moich profesorow zostalam przemeczona ,kazdy egzamin ustny
    zdawalam dwie godziny .. to byly dysputy.
    Wtedy myslam ,ze w jakis sposob byli samotni ,strasznie samotni i chcieli
    sobie porozmawiac z niezle wygladajaca kobieta /zapewne w jakis sposob bylam pewnie kurwa naukowa – przepraszam /
    Pozdrawiam
    ps.
    Nie zapomnijcie polskie dzieci nauczyc jezdzic na rowerze i robic teatralne przestawiania – czysta frajda i i nie tylko ..

  64. @Esteban Peres vel Stefan
    Z twojego donosu wynika, że masz 35 lat doświadczeń w donoszeniu – to widać, słychać i czuć… 😉

  65. @jabeta
    Chcesz powiedzieć, że w „Polityce” napisali nieprawdę i ona nie jest liderem zespołu wczesnej edukacji przy IBE? Czy że IBE nie jest resortowym instytutem podległym MEN i całkowicie od niego zależnym, a może, że nie „przerabia” gigantycznych unijnych środków i ich ilość całkowicie zależy od ministerstwa??? Profesorów belwederskich mam w rodzinie – całkiem normalni ludzie, ze wszystkimi przywarami tego gatunku … 😉

  66. Ja hindoscy lekarze mowia ,w kazdym gownie jest wiele prawdy o stanie
    czlowieka ,nie prawdzie tych obok…
    Pozdrawiam

  67. @Esteban Peres
    Wywiad z psychologiem to jedno, a dziecko w przedszkolu to drugie. Ja wyraźnie widzę po mojej własnej córce, że jej tych tańców i warsztatów teatralnych brakuje. I ona chce na nie chodzić – po południu, co zabiera jej czas wolny, czyli ten przeznaczony dotąd na leniuchowanie, zabawę z rodzicami, spacery etc. I uważam za straszne to równanie szans w dół.

    Świetny tekst, panie Janie!

  68. Pan Profesor jakby nie dostrzega, że opisywane zjawiska mają jakże racjonalne etycznie i filozoficznie podłoże.
    A przecież to podłoże, etyki socjalistycznej, to jak się zdaje i Pan Profesor politycznie ujeżdża.
    Tak, to tu ‚Solidarność’ ma rację i ciałem się staje, aby nie powiedzieć – RUCHEM.
    A każdy kolejny rząd przysłuchuje się tej racji, racji motłochu, uwłaszczonego na publicznem.
    Otóż, nie po raz pierwszy Rząd nasz idzie w sukurs podszeptom wszelakiej maści masowych funkcjonariuszy publicznych, aby wartości tworzone obywatelskim trudem na wolnym rynku, zaanektować na użytek wyłączny uwłaszczonych na państwowym.

    Teraz padło na przedszkolanki i nauczycieli, co tracą robotę, a przecież mogliby zarabiać nie z budżetu a z kieszeni podatnika na musiku.
    Wystarczy zakazać wolnego rynku i konkurencji – na przykład płacenia za zajęcia dodatkowe w przedszkolach „podmiotom nieuspołecznionym”.

    To samo z reklamą w aptece, pieniędzmi w OFE, podatkiem VAT/CIT, fotoradarami i co tam jeszcze wolne społeczeństwo, na złość państwu ludowemu zrobi i zarobi.

    Wie o tym każdy kto swą przedsiębiorczością gospodarczą czy aktywności prokreacyjną, nie mówiąc o kondycji zdrowotnej, państwu ludowemu złośliwie budżet uszczupla.

    Pan Profesor, zda się, korepetycji z ekonomii politycznej socjalizmu nie zakupił i nie zauważył, że historia zatoczyła w Polsce koło – koło kręcone palcem na czele.
    A przecież nie były to korepetycje tak kosztowne, że aż 120 pln/h.
    Teraz, w przedpokoju polityki, pozostaje poprosić tow. Kwaśniewskiego o koleżeński update – na pewno z „racji solidarności” partyjnej nie odmówi.

    PS
    Jakże wolę gdy Profesor pisze o etyce i filozofii, wnosząc na rynek wartości poznawczo-ożywcze.
    Z serdecznymi życzeniami publicystycznego nawrócenia na kompetencje ;0

  69. Również życzę prof. Hartmanowi (że powtórzę za gekko) „nawrócenia się publicystycznego” na kompetencje mu przypisane.
    Inaczej mówiąc, wzniecania żaru intelektualnego na nieco wyższych piętrach niż przedszkole.
    Oczywiście, że to ważny, bo pierwszy etap edukacji w życiu małego człowieka i obywatela, ale – raz jeszcze powtórzę , w nawiązaniu do mojego wcześniejszego wpisu – ten etap jest przede wszystkim „w rękach” empatycznych i niekoniecznie wszechstronnie wykszałconych przedszkolanek (może panów przydałoby się więcej w tej roli) oraz woli rodziców. Zwłaszcza, gdy ci ostatni mają dopłacać za jakieś ekstra zajęcia.
    Przy okazji, ponawiam pytanie, może wcześniej sformułowane mało wyraziście, kto opłaca lekcje religii i dlaczego są one – w zasadzie – obligatoryjne (rodzice ulegają presji, bo nie chcą , by ich dziecko się”wyróżniało” na tle innych?
    Czy przypadkiem nie MEN?
    Może w przedszkolu ciut za wcześnie na etykę lub filozofię, ale czy musi być religia, na dodatek wyłącznie jedna z wielu?
    I to jest, moim zdaniem, pole do popisu dla prof. Hartmana na poziomie przedszkolnym.

  70. @Esteban Peres vel Stefan
    Rozumiem, że fakt studiowania filozofii na czterechsetnejktórejśtam uczelni w świecie czyli UJ strasznie ci podnosi samoocenę…;-) I na zdrowie – każdy ma powody do dumy na swoją miarę … 😉

  71. Po wojnie, w latach 40ch I 50ch, przedszkola pelnily role przechowalni. Po prostu cos trzeba bylo zrobic z dzieciakami gdy rodzice szli do pracy. W ramach kosztow przechowywania panie przedszkolanki urzadzaly dzieciom przerozne zajecia. Zatem uczyly sie maluchy rysowania, spiewu, malowania, lepienia z plasteliny, tanca w kolku, klepania wierszykow, budowania z klockow, wspolnych gier i zabaw, mycia sie i szorowania zebow, wiazania sznurowadel oraz wkladania koszuli w majtki… wspolzycia z innymi dziecmi, ktore robily dokladnie to samo. Angielskiego wprawdzie nie bylo, ale rodzicom to jakos nie przeszkadzalo. Pewnie z powodu nieobecnosci angielskiego i w szkole. Przedszkole tylko przy okazji przechowywania dzieciarni tak jakby przygotowywalo ja do pierwszej klasy. No ale musial znalezc sie ktos ambitny, kto podniosl poprzeczke a calosc wciagnal do systemu (edukacji).

    Czy MEN nie byl w stanie wdrozyc w zycie swego planu dot. rozpoczynania szkolnej edukacji w wieku lat 6ciu? Czy nie wystarczyloby zwykle rozporzadzenie ministra edukacji? Czy koniecznie MEN musialo uciekac sie do tak podlych sztuczek by poprzez obnizenie poziomu przedszkoli “przekonac” rodzicow do zerowek? Czy sprzeciw obywateli – bedacych i nie bedacych rodzicami – wobec planow wprowadzenia zerowki nic kompletnie nie znaczy, przy ambicjach ambitnych ministrow i minister?

    Moim zdaniem szkolna edukacja 6-latkow ma sens, a potwierdza to doswiadczenie tych wszystkich krajow, ktore postawily kiedys na zerowki. Gdy wziac pod uwage zwolnienie sie znaczacej liczby – deficytowych teraz – miejsc przedszkolnych, to sens zerowek jest nawet wiekszy. Czy reorganizacji towarzyszyc jednak musi wylewanie dziecka z kapiela, i tym podobne absurdy?

    Nad tym wlasnie zastanawia sie prof. Hartman, ktorego zdaniem, jak sie domyslam, mozna wprowadzic zerowki, bez potrzeby obnizania poziomu edukacji w przedszkolach. Ale jesli obywatele nie zycza sobie zerowek to nalezy zrezygnowac z ambicji wlasnych i podnosic poziom tego co jest.

    Mozna nie zgadzac sie z Hartmanem w szczegolach, ale robienie z obywateli idiotow, na co zwrocil on uwage, wydaje mi sie byc poza dyskusja. Pewnych numerow po prostu nie wolno robic – bez wzgledu na przyswiecajacy cel.

  72. Rzeczywista parodia to właśnie potajemne uczenie dzieci. Trzy lata temu chcieliśmy zapisać córkę do szkoły – pierwsze, co było sprawdzane to umiejętności, których przedszkole nie ma prawa uczyć. Owszem do byle jakiej szkoły „dla równych” poszłaby bez problemu, ale nie wszyscy rodzice mają i chcą równych dzieci. Dzięki temu, że przedszkole potajemnie uczyło dziś w III klasie córka mówi po angielsku lepiej niż ja wychodząc z podstawówki. A syn (3 lata) przeplata słowa polskie z angielskimi. Przedszkole jest po to, by wykształcać i wyłapywać wrodzone zdolności. Nie każdy ładnie rysuje, nie każdy lubi tańczyć. Wydawałoby się, że czas, gdy wszyscy byli równi mamy za sobą… Tylko nie w rządzie

  73. wiesiek59, 20,01. Warto sięgnąć po nowy numer Przeglądu /40/ i zacytować parę myśli Łagowskiego. Po wykpieniu geniuszu Balcerowicza zajmuje się żołnierzami solidarności, naszymi wyzwolicielami, którzy wystawiają nam teraz rachunek za ich walkę i bohaterstwo. Różnego rodzaju przodownicy strajków, protestowicze, aresztanci, emigranci i tzw konspira odznaczani są rożnego rodzaju medalami a najgorszy premier czasów wolnych niejaki Buzek dostał Orła Białego. Żołnierze kombatanci domagają się wysokich dodatków, bohaterski ciura i dekownik odrzuca proponowaną groszową jałmużnę domagając się dodatku nawet 3500 zł miesięcznie. Ten geniusz medialny mówi; „No, kurwa mać! Przepraszam ale nie mam innego słowa. Należy zażądać wysokich odszkodowań aby państwo poszło po rozum do głowy”. Dalej ten nadęty kretyn pieprzy; „my jesteśmy żywymi ludźmi, którzy dali wolność i śmiało zasługują na miano bohaterów”. No kurwa! musimy rozumieć, że jesteśmy ludźmi drugiej kategorii. Do pierwszej należą żołnierze solidarności. http://www.przeglad-tygodnik.pl/

  74. Jan Bohynski
    Mam wrażenie, ze pedofil to jest zboczenie!!!! Że sama skłonność do osób tej samej płci nie jest niczym zdrożnym, ale skłonność do małolatów,podobnież jak skłonność do Lolitek jest naganna i podlega karze; wszak nie chcemy,żeby nasze dzieci były narażone na działanie pedofilów. Takie działania zostawiają ślad na całe życie. Chrońmy zatem nasze dzieci od łap i innych członków ciała pedofilów.

  75. parker 30 września o godz. 2:43 pisze:
    Wszyscy tylko o tej rytmice i angielskim, a co z Kung Fu?

    Ano właśnie. Rytmika jest zupełnie bezużyteczna, ci komu po umiejętności tańczenia? Co innego sztuki walki, z tego są same korzyści. Rytmika precz z przedszkoli, należy ją zastąpić sztukami walki.

  76. Pickard
    1 października o godz. 13:35
    Fakt.Jakbym nauczyl sie w przedszkolu kung fu, to inaczej bym tu rozmawialna blogu. A tanczyc tez nie potrafia.

  77. Picard
    Popieram. Ja bym jeszcze dodała sztuki plucia na odległość. Z wiatrem i pod wiatr.
    Będzie jak znalazł w dalszym życiu indywidualnym i społecznym

  78. Zainaugurowano dzisiaj 650 rok akademicki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Moim uniwersytecie. http://wiadomosci.onet.pl/krakow/inauguracja-650-roku-akademickiego-na-uj/4qmgy
    Po mszy „świętej” u św Anny, grono profesorskie / wśród nich Pan Hartman/ i rektorzy udali się w pochodzie do Audytorium Maksimum. W wykładzie inauguracyjnym za całe zło współczesnego świata Rektor obarczył globalizację i taloidyzację życia. O swoje winie nie mówił nic.

  79. Mag z 30 września o godz. 14:37
    Piszesz o liceach pedagogicznych z okresu PRL wszechstronnie przygotowujących nauczycieli do pracy. Mam świadectwo dojrzałości dziadka uprawniające do pełnienia obowiązków nauczyciela w szkołach powszechnych – klasy 1 – 6. Świadectwo z 1926 roku wydało seminarium nauczycielskiego w Łodzi – tzw preparanda. Oto przedmioty, które dziadek musiał opanować by ich i za ich pomocą uczyć:
    1. Nauka religii
    2. Pedagogika
    3. Praktyka pedagogiczna
    4. Język polski
    5. Język francuski
    6. Język niemiecki
    7. Historia
    8. Nauka o Polsce współczesnej
    9. Geografia z kosmografią
    10. Matematyka
    11. Fizyka, chemia, mineralogia
    12. Biologia
    13. Higiena
    14. Rysunek
    15. Roboty ręczne
    16. Muzyka i śpiew
    17. Ćwiczenia cielesne
    Pozdrawiam

  80. mag 1 października o godz. 14:33 pisze

    Picard – Popieram. Ja bym jeszcze dodała sztuki plucia na odległość. Z wiatrem i pod wiatr. Będzie jak znalazł w dalszym życiu indywidualnym i społecznym

    Nie sądzę, żeby to było potrzebne – tacy rodzice jak Ty pewnością nauczą dzieci tej sztuki w domu.

  81. Kartka
    No i właśnie, licea pedagogiczne w PRL do tamtych praktyk przedwojennych, o czym wszak pisałam, nawiązywały.
    Niestety, nie dysponuję świadectwem żadnej mojej koleżanki, absolwentki liceum pedagogicznego. Zetknęłam się z nimi dopiero na studiach polonistycznych, bo miały taki „kaprys”, żeby studiować (może chcialy uczyć w liceum?).
    W porównaniu z rówieśnikami po zwykłych liceach ogónokształących JUŻ były lepiej przygotowane do ewentualnej pracy w szkole.
    Może poszczególne przedmioty nazywały się inaczej, np. w – f zamiast ćwiczeń cielesnych albo gegrafia bez dodatku kosmografii i czegoś w to miejsce, ale idea przygotowywania nauczyciela do zawodu była zbliżona do tej z przedwojennych seminarów nauczycielskich. Na pewno dziś trzeba byłoby dołożyć nowe „przedmioty”, choćby informatykę.
    No i religii nie było w programie”przedmiotów” bo nauczali jej księża katecheci poza szkołą.
    Czyż nie jest tak, że różne reformy edukacji wychodzą często bokiem, gdy z zasady odrzuca się sprawdzone wzory, ufając przesadnie nowym „tryndom”?
    Co np. dała likwidacj tzw. zawodówek? Kto na tym zyskał?

  82. PIcard
    Coś czuję, że się kompletnie nie zrozumieliśmy.
    Wydawało mi się, że ironizujesz, to i ja sobie zadworowałam.

  83. @Esteban Peres vel Stefan vel Kali
    1. Nigdzie nie pisać o swoich studiach i doktoratach. Ty, Kali, pisać! Pisać, że kończyć UJ i to filozofię do tego oraz się chwalić, że nie mieć w rodzinie profesorów.Myśleć, że wszyscy padać na kolana przed taki mędrzec!!! A tu … gucio! 😉
    2.Ad meritum. To nie jest blog urzędników „naukowych” MEN, a sprawa jest społeczna i polityczna oraz dotyczy milionów ludzi. Prof. Hartman nie jest teologiem ani nawet księdzem, a wypowiada się o kościele np. ..;-) Generalnie gospodarze blogów wypowiadają się na różne tematy (które ich i innych interesują!), a nie tylko te, z których mają minimum doktorat …
    3. Wiadomo, że MEN nie toleruje(!!!)w swoich jednostkach głosów nie po jego myśli!!! Ba, jak się Komitet Nauk Pedagogicznych PAN [czyli trochę więcej niż 1 profesor belwederski ;-)] wypowiedział krytycznie o różnych aspektach „reformy” 6-latków, to ministry Szumilas/Berdzik próbowały złożyć donos do kierownictwa PAN na reprezentowanych w tym gronie profesorów … Wielokrotnie przyłapano p.Szumilas i jej urzędników na manipulowaniu różnymi danymi z „badań” IBE w celach propagandowych – polecam choćby Rzepę. Jednocześnie IBE dysponuje, z nadanie MEN, ogromnymi funduszami ze środków UE!!! Czego więc w takiej instytucji szuka prof. Brzezińska z UAM???
    Wystarczy poczytać to co pisała prof.Gruszczyk-Kolczyńska przed wejściem w lukratywne interesy związane z podstawami programowymi oraz jednoczesnym firmowaniem podręczników i po tym fakcie by stwierdzić, że zmieniła poglądy o 180 stopni. Iluminacja???;-)
    4.Osób zainteresowanych nie trzeba przekonywać – dlatego gładko łykasz wszystkie sprzeczności, przemilczenia, manipulacje i niekonsekwencje zawarte w tym wywiadzie … 😉 Nie wszyscy tak mają … 😉

  84. belferxxx
    1 października o godz. 15:55

    Po wizycie w antykwariacie, zdumiałem się nad mądrością naszych ministerialnych decydentów……
    Co roku inna wersja obowiązująca, pełen kapitalizm.
    Jak to nakręciło popyt na recenzje, akceptacje ministerialne, pisanie od nowa starych treści.
    Miliardowe obroty.
    Mając do wyboru z 30 podręczników do polskiego, można nieźle zarobić.
    Jakby Falski nie wystarczył…….

    I tak z każdym przedmiotem, za co oczywiście płacą szczęśliwi- lub nie- posiadacze dzieci w wieku szkolnym, co roku kilkaset zł….

    Być może te wszystkie reformy zostały pomyślane w tym celu?

  85. Kocham Pana!

  86. Nie klei sie wymiana poglądów na blogu, pewnie za sprawą tematu zawężającego grono zainteresowanych, a i pierwsze zdania wpisu Pana Hartmana mało oryginalne; nawet dopytywałam @JG „co to ma być”, doszukując się głębi tam, gdzie jej nie było. A opowiadania „Oszustwo komunikacyjne” nie czytałam. Za to bardzo ciekawy jest polecony przez @Paweł artykuł M.Grzesiaka o problemach edukacji w Polsce, czyli o szkole i to nie tylko współczesnej, tu ogólnie zgadzam się z autorem. Z jednym wyjątkiem, bywa tak wiedza zdobyta w szkole w jakis sposób się przydaje, nawet ta nie utrwalana, nawet po latach:
    Oto na lekcji geografii, mając w tle nudne informacje o prądach powietrzych wstępujących i zstępujących, oglądałysmy z towarzyszką niedoli uczniowskiej fizyczny atlas swiata. Co znajdujemy w Afryce? a takie podwójne kreseczki biegnące tu i ówdzie, odniesienie na dole strony mówi że to ued, kolejna kartka wyjasnia że to wadi. Ued czyli wadi. Oczywiscie, że nie spytałysmy pani od przedmiotu, tym bardziej że w tym czasie prądy powietrze zstępowały dając wiatr np. halny. Dopiero w domu, dzięki dwunastotomowej encyklopedii (komputerów nie było) sprawa się wyjasniła, wiedza zapadła w pamięć na wieki jako zupełnie bezużyteczna. Jednak nie do końca; po prawie 45 latach dzwoni do mnie wnuczka siostry i pyta: -„Ciociobabciu, jak sie nazywa koryto wyschłej rzeki, bo w ćwiczeniach do geografii mamy rozwiązać krzyżówkę i jest na trzy litery… „

  87. Ciekaw jeszcze jestem, jakie to jeszcze zajęcia edukacyjne w przedszkolach MEN uzna za niewskazane.

  88. A w Rzeczpospolitej królują dzis panie:
    – Nie wolno tolerować zabijania drugiego człowieka – mówi działaczka pro-life Kaja Godek, wtóruje jej Anna Kozicka-Kołaczkowska: – „Esklacja nastrojów sprzyjających eksterminacji osób z zespołem Downa gwałci prawa boskie i ludzkie”. Mocne słowa i aż strach pomysleć, że miałam kiedys propozycję, aby o zapisach ustawy antyaborcyjnej decydowały wyłącznie kobiety i to w wieku rozrodczym. Te młode obrończynie poczętego okaleczonego życia są okrutniejsze dla przedstawicielek swojej płci niż niejeden macho.
    I przestroga: tam też piszą blogowicze, oni wspierają te chore poglady.

  89. Do axioma1…
    Jeśli to ty masz być okazem prawdziwej yntelygencji to dziękuję bardzo. Gardząc „elektrykiem przyuczonym do zawodu” zdradzasz swoja proweniencję. A ja już kiedy miałbym dychotomiczny wybór: ten elektryk i jego oponenci spod znaku profesorów bliźniaków, ani chwili bym się nie wahał.
    Do „kasy”…
    Biedaku, czytasz, czytasz i nic nie rozumiesz. I nawet nie chce mi się tłumaczyć, o co w tym sporze chodzi. Bo byłby to stracony czas.

  90. Axiom1 godz. 7.20
    W tym wpisie świetnie podsumowałeś cały ten patryjotyczny i ideologiczny bełkot
    blogowy – o III RP , jej naprawie i jej „sukcesach” .
    To samo jest na blogu Passenta .
    Coraz mniej jest na tych blogach rozsądnych i twórczych wpisów -przeważają
    mądralińscy ,anty PRL-owcy i inni nawiedzeni – młocka na ugorze !.

    Pozdrawiam !

  91. Inteligent Esteban Peres pisze;
    2 października o godz. 9:36
    „…. A ja już kiedy miałbym dychotomiczny wybór: ten elektryk i jego oponenci spod znaku profesorów bliźniaków, ani chwili bym się nie wahał….

    Inteligencie, gdybys mial choc zdzieblo inteligencji to zdyskwalifikowl byc obie strony tego wyboru. Wtedy nastepni kandydaci byc moze byc cos reprezentowali.

  92. żabka konająca
    Może takie panie brylujące dziś w Sejmie, jak niezłomna bojowczyni „pro life”, czy prof.(o zgrozo!) Pawłowicz narzucają „narrację” w wielu tematach poprzez swoją agresywną wyrazistość. Ich głos pięknie współbrzmi z maczami, którzy pchają kraj w kierunku państwa zdecydowanie wyznaniowego, a którym de facto państwo już jest, gwałcąc różne zapisy konstytucji.
    Do kogo można mieć pretensje? Co stoi na przeszkodzie, by do Sejmu wpłynęło np. milion podpisów choćby w sprawie nie zaostrzania ustawy antyaborcyjnej, a wprost przeciwnie – jej złagodzenia. Komuś widać nie chce się chcieć.
    Aktywna jest tylko strona tzw. prawicowa.
    Dlaczego np. nie powstają kluby na wzór tych „Gazety Polskiej”, które by dyskontowały różne brednie okołosmoleńskie?
    Jedyne kluby, jakie sobie kojarzę o zasięgu ogólnopolskim, to Kluby Krytyki Politycznej, które prowadzą jakby pozywistyczną „pracę u podstaw” nad propagowaniem szeroko rozumianych nowoczesnych wartości lewicowych. Ot, takie inteligenckie kółka wzajemnej adoracji.
    Moim zdaniem (a byłam na paru spotkaniach w Warszawie), to takie kółka wzajemnej adoracji, nijak mające się do praktycznych działań, które należałoby w końcu jednak podjąć. Dziwi mnie to tym bardziej, że to ludzie z młodego i średniego pokolenia.
    Równie martwe są inicjawy jakoś tam związane z SLD. Ale to już mógły w tej sprawie wypowiedzieć się jasny gwint, bywalec krakowskiej Kuźnicy.
    Niestety, po „lewej” czy choćby jakoś „centrowej” stronie, widzę defensywę.

  93. @axiom1
    1.Nie przypominam sobie swoich wypowiedzi o Lechu W. Od wielu lat żaden polski ani obcy polityk nie wywoływał we mnie entuzjazmu, co najwyżej chłodny rachunek plusów i minusów … 😉
    2. Nie życzę sobie łączenia mnie w jakikolwiek sposób z entuzjastą „minister” edukacji Tuska zarówno Hall jak i Szumilas (oraz ich przydupasek) Estebanem Peresem vel Stefan vel Kali …. 😉

  94. @Esteban Peres vel Stefan vel Kali
    >ale określenie w domyśle Pani prof. Brzezińskiej i innych profesorek <
    Twój problem polega na tym, że za dużo się domyślasz … 😉
    Akurat przydupaski "minister" to jej bliskie współpracownice – szefowe gabinetu, wiceministry – u Hall to była p.Krajewska, a u Szumilas – Berdzik! Panie Brzezińska czy Gruszczyk-Kolczyńska pełnią co najwyżej role tub propagandowych … 😉

  95. Na tle kondycji intelektualno-deontologicznej rzekomo obecnej tu w dyskusji p. Doradcy Prezydenta RP (!), czego osoba ta nie zdementowała, dywagacje o intelekcie i poziomie Lecha Wałęsy są groteskowe.
    W każdej porządnej firmie, a co dopiero państwie, brak dementi o związkach osób tak się wypowiadających z autorytetem instytucji, skutkowałby dyscyplinarną dymisją.
    Czyżby nasze Państwo i Jego Najwyższe Organy same wymagały edukacji na poziomie cywilizacyjnej higieny osobistej, i stąd jakość uskutecznianego w tym majestacie przymusu powszechnego „edukacji”?

    Jest już tylko smutne i niesmaczne, a nie zadziwiające, jak tematy edukacyjne na blogu przyciągają „ekspertyzy”, aspirujące formą i treścią co najwyżej do ćwierci połowy inteligencji (nie mówiąc o zawartości kompetencji w tym …cukrze).

    Oj, wdepnął Profesor Hartman w nasze edukacyjne Atomice; kolejny krok w dół to już tylko tupeciarskie belfer-związkowe bagienko w dyskusji. Tylko po co drugi taki blog w „Polityce”?

    PS
    @ mag, nie daj się wypchnąć z blogów jakiejkolwiek „zgrozie”. Pamiętajmy, że pod wpływem Słowa, moc truchleje 🙂 Pozdrawiam.

  96. Panie Hartmanie, co, jeszcze nie macie władzy, nawet partii nie założyliście, a już chcecie ludzi wsadzać za kratki? To nawet Kaczyński w IV RP tak nie robił…

    http://wyborcza.pl/1,75478,14707421,Palikot__Wsadzimy_Macierewicza_do_wiezienia__Za_raport.html

    Może by tak już teraz podać Macierewicza do sądu? Nie zwlekać. Sam Tusk premier ostrzegał, że kto wie o przestępstwie, a nie idzie na policję, ten tak samo winny. Panie Hartmanie, jest pan winny tak samo, jak i Macierewicz. Pójdzie pan za kratki, no, chyba że zdobędzie pan władzę, to się pan wywinie. Ale już teraz buduje pan razem z Palikotem solidną IV RP. Szczęścia panu życzę, powodzenie, skoro niczym się nie różnicie od Ziobry, to szerokiej drogi!

  97. Gekko
    Ja nie dałam się wypchnąć „zgrozie”, która uwiła sobie gniazdko u Passenta, tylko sama się „wypchłam”, bo miałam powody, by wkurzyć się jego brakiem reakcji.
    Prof. Hartman olewa równo zarówno tych, co go szarpią, jak i tych, którzy szarpią się miedzy sobą. OK – rozumiem, jak wolna trybuna, to wolna trybuna.
    Taktyka Passenta jest inna. Wszystko dobrze, dopóki JEMU nie nadepnie ktoś zbyt mocno na odcisk. Natomiast olewa regularny stalking (bo nie wymianę polemicznych „ciosów”) w stosunku do niektórych swoich gości, stosowany przez innych gości.
    Pewnie tam jeszcze kiedyś wrócę, podobnie jak staruszek, który co wychodził, to przychodził. Mi sie zdarzyło pierwszy raz.
    Trochę sobie odpocznę od różnych kadettów, Faliczów, maxów i merów, którzy – jak na razie – tutaj się nie produkują.
    Pozdro

  98. Mag z 2 października o godz. 11:55
    Podzielam Twoje spostrzeżenie, że strona antypisowska jest w stanie jakiejś dziwacznej hibernacji – utknęła w jałowym powtarzaniu tego samego. Sama się sobą nakręca. Kilka dni temu zajrzałem na strony prawicowe. Zaskoczyła mnie ich energia. Najczęściej tematy są bzdurne ale atmosfera gorąca, budująca, widać wolę walki … . Niestety prorządowość czyni ludzi wygodnymi, konformistycznymi, stępia energię, witalność, intelektualny ferment. Niewygody bycia w opozycji wpływają zaś na kreatywność, dają wolę walki … .
    Cieszę się, że piszesz. Obawiałem się czy przykrość nie odciągnie Cię od komputera.
    Pozdrawiam

  99. Polska powróciła na swoje piastowskie ziemie. W granice najlepsze jakie kiedykolwiek miała. Dzięki Stalinowi. Pisze o tym Bronisław Łagowski w dzisiejszej GW. Profesor cytuje przy okazji Miłosza; „żaden rząd zachodni nie wpadłby na taki pomysł jak Stalin, żeby wysiedlić miliony Niemców z ich odwiecznych siedzib i oddać ten obszar Polakom.. Tym samym rzec można, że Polska istnieje z woli i łaski Stalina.” Co prawda to prawda, mimo że bolesna i nieprzyjemna. Gazeta jak zwykle zachowuje się niechlujnie i umieszcza ciekawy tekst Łagowskiego tuż koło wypocin J.M. Rokity. Filozof obok żałosnego cymbała, zwanego często głupim Jasiem.

  100. jasny gwint
    Przeczytaj jeszcze raz, co napisałam do żabki konającej, jeśli w o góle mój wpis przeczytałeś, gdzie zwracam się pośrednio też do Ciebie. Przeczytaj również, co napisał a propos Kartka z podróży.
    Masz pretensje do GW, że umieszcza tekst prof. Łagowskiego obok tekstu żałosnego cymbała (z tym cymbałem w pełni się zgadzam). GW nie zakłada klubów tak jak GP – serce i tuba smoleńczyków – na rzecz popierania lemingów czy lewicy. Informuje oraz komentuje mniej czy bardziej obiektywnie Jest niby prorządowa, choć rządowi przywala.
    A ja do Ciebie skierowałam pytanie, co robi KONKTRETNIE lewica i jakieś bliżej nieokreślone centrum?
    Otóż śpi. Nie wypracowała żadnej strategii ofenswnej w stosunku do PO-PIS ( mam ich za jedno, bo to tylko orzeł i reszka poststyropianu).
    Nie ma ani nośnych pomysłow (kabaretowe zagrywki z Europą plus, czy czymś tam Kalisza, okopywanie się Millera w szańsu SLD), ani przebicia medialnego. Ich pisma są, niestety, niszowe. To czyja wina?
    Tzw. prawica stworzyła kilka tytulów z niczego, nawet szarpnęła się na TV Republika (nie wspominam o Trwam, bo to trochę inna bajka).
    Lewica śpi, a TY jedynie marudzisz i masz za złe, że ktoś nie przeczytał, czy nie docenia prof. Łagowskiego. To go wypromujcie, tak jak prawica promuje różnych profesorów, mimo że są idiotami!
    Nie oczekuję od Ciebie, ani środowiska Kuźnicy pójścia na barykady, by położyć kres opresji PO-PIS-owskiej i zabetonowaniu sceny politycznej, ale mam prawo oczekiwać tego np. od środowiska Krytyki Politycznej, gdzie są młodzi ludzie, którzy powinni działać, a nie wyłącznie dyskutować.

  101. @ mag
    2 października o godz. 17:08.
    Sama piszesz (w dalszym poście) o czymś w rodzaju paraliżu sytego chomika u władzy, w obliczu pląsów żądnej koryta, zakapturzonej kobry.
    Bez Twojego udziału i takich jak Twoje komentarzy, bardzo ludzkich tak w kulturze, ciekawości świata jak i wątpliwościach i pomyłkach, w przestrzeni publicznej władać będą jedynie hałaśliwi, bezczelni i zdepersonalizowani głupcy.
    No i nie będzie po co zaglądać na blogi, zadeptane żądzą klikalności i ‚wyróżnienia się’ głębią prostactwa.
    Tak też, powoli, skonała w Polsce zarówno polityka (będąca w gębach samych ‚polityków’ inwektywą) jak i cała, nienarodzona obywatelska przestrzeń podmiotowej komunikacji (sprowadzona do debilnego ‚lajka przeciw hejtom’).
    Pięknie się to, co powyżej, wykłada w tytułowym temacie szumu w lesie , czyli zawłaszczania instytucji i pojęć cywilizacyjnych przez uwłaszczonych na państwowym (nie tylko MEN), mentalnym potomkom Gomuły, przebranym w platformiane czy pisane, ale nadal pańszczyźniane.

    Tak apropo, to w naszym pięknym kraju, wszelkie zdobycze cywilizacyjne zakwitają swoją karykaturą.
    Pokrzykiwane tu kiedyś hasełko: Edukacja, głupcze – to okazał się chyba najgłupszy, bo skuteczny sposób na zwabienie głupców na posady edukatorów.

    No więc, nie odpuszczaj, mag i zasiej choćby na blogu coś autentycznego i mądrego, jak dotąd.
    Pozdrawiam.

  102. A mnie najbardziej doknelo ostatnio na tym blogu ,jak zabka konajaca
    napisala ze jej przodkowie musieli dzieci wsadzac w worek sianem ,aby
    przezyly zime …
    Coz lewicowcy mowia ze tylko przez postep cywilizacyjny moze byc
    lepiej dla wszystkich ! nie przez banki ,nie przez kapitalizm ,przez wiedze !…prawdziwa wiedze …
    I w tej naszej przeciez osobistej najwiekszej wiedzy ..pozostaje miejsce do zwatpienia i moze wiary …ale dopiero na koncu …na koncu..
    Pozdrawiam
    ps.
    przepraszam zabolaly mnie te polskie dzieci w worku siana …

  103. @mag
    Oczywisce ta tzw lewica sie kompromituje. Po wodza zdechlego drewna Millera, blazna Palikota i zdradzieckiej swini Kwasniewskiego, tzw lewica moze sie tylko przyczynic do nastepnego zwyciestwa PO-PiSu. Dziwie sie ze nie ma nowych twarzy z nowymi pomyslami.

    Przeciez wystarczy byc tylko normalnym, rozpoznac rzeczywistosc i potrzeby ludzkie i pokazac plan ich realizacji. I PO-PiS przejdzie do historii. A tych baranow tzw lewicowych nawet na to nie stac.
    Nie stac ich nawet na to by promowac Lagowskiego, inteligenta Czarneckiego lub Hartmana. Bo miedzy soba walcza o koryto na ktore skloceni nie maja szansy.

    PS; widze kartka wrocila z podrozy. Wkrotce bedzie podzegal do cenzury. Taki to demokrata.

  104. Axiom1
    Już mnie nie podpuszczaj.
    Pozdrawiam

  105. mag, 19.03. Czytałem prawie wszystko co napisałaś tutaj. Z tym o lewicy prawie ze wszystkim także się zgadzam. Sam piszę w ten sam sposób, chociaż staram się nie wyżywać, z powodu żalu po straconych nadziejach. W tym przypadku chodziło o opinie Łagowskiego o ważnym dla nas wyroku historii, który sam nie jest lewicowcem, aczkolwiek z nią sympatyzuje. Jest lewicowym liberałem, ideą która jest mi bardzo bliska.

  106. jasny gwint
    Ja jestem też tylko sympatykiem, a nie „całkowitym” lewicowcem (bo jak dziś w ogóle można używać na serio historycznych określeń nieadekwatnych do rzeczywistości?).
    Tylko tyle i aż tyle.
    Ale może coś się w końcu urodzi na styku i przecięciu starych doktryn i wyobrażeń, jak powinien wyglądać świat w którym żyjemy (jeszcze) i który po sobie pozostawimy.

  107. @Mag

    Pisze do Ciebie jako osoby niewatpliwie lepiej, niz ja, zorientowanej w temacie przedszkoli, oraz zerowek. O Twoja pomoc mi idzie, Magu.

    Z tego co pamietam badania opinii publicznej pozwolily wyciagnac na swiatlo dzienne znaczaca niechec do zerowek. Zastanawialem sie zatem skad to sie wzielo i doszedlem do wniosku, ze rodzice niechetni sa zerowkom glownie z powodu krotszego czasu przebywania dzieci w szkole. Bo jak mi sie wydaje przedszkola w dalszym ciagu przechowuja wielu rodzicom ich dzieci, podczas gdy rodzice zajeci sa praca zarobkowa.

    Do przedszkola odstawialo sie dziecko przed 7a rano i odbieralo po 4ej, albo i pozniej. Natomiast szkola, dla najmlodszych, rozpoczyna sie (najwczesniej) o 8ej a konczy (czesto) w poludnie badz o 1ej. Na miejscu rodzica 6-latka, takze postawilbym na przedszkole. Po prostu jest wygodniejsze. Tak jak religia w szkolach zamiast – co dodatkowym jest klopotem – na salce przykoscielnej, co znow wiaze sie z dostawa dziecka i jego odbiorem. Nie dziwie sie wiec (glownie) matkom, ktore niespecjalnie rwa sie do utrudniania sobie zycia.

    Czy w swym projekcie MEN probuje wyjsc naprzeciw odnosnym potrzebom rodzicow – glowne kobiet(?) Czy wiadomo jest Ci cos na ten temat?

  108. @mag, wpis z godz.11.55 zmusił mnie do pewnych rozważań natury ogólnej, wnioski są raczej smutne. Bo rzeczywiscie, po co na forum pulicznym dyskutujemy, zżymamy się, dzielimy wiedzą i odczuciami, skoro ci którym nasza aktywnosć ma służyć wcale o to nie zabiegają. Nasze zmartwienia o rozwój intelektualny dzieci i młodzieży jakos nie przeszkadzają ich rodzicom zapisywać je corocznie na lekcje religii w szkole, przymykać oczy na rozpasanie kleru w Polsce, nawet kosztem bezpieczeństwa tych dzieci. Jako kobiety mocno dojrzałe nie musimy zamartwiać się wadami płodu, czy konsekwencjami niechcianej ciąży, jako emerytki z mizerną (ale zawsze) emeryturą nie musimy znosić upokorzeń bezrobocia, pracy na umowie smieciowej , czy nawet zwykłego chamstwa szefa. Myslę o tym w kontekscie twoich słów o braku zaintresowania i aktywnosci srodowisk, których te problemy rzeczywiscie dotyczą, lub z racji zrzeszenia się w partie czy organizacje powinny interesować.
    Czy chcemy uszczęsliwiać innych? w domysle „na siłę”, czy też czasem zanim staniemy się wygodnie obojętni, mamy marzenia żeby swiat poszedł w lepszym kierunku, lub na nowo zaczęła się na Ziemi ludzka historia, czy najzwyczajniej w swiecie wierzymy, że w niezgodzie na absurdy codziennosci nie jestesmy sami. To wszystko przyszło mi do głowy w trakcie sadzenia cebulek tulipanów. Pozdrawiam.

  109. PS. znajduję, że jest Pani osobą o czułym sercu i wrażliwą na ludzkie niedole. Historię mojej rodziny znam dzięki ojcu emerytowi, który mając wreszcie czas przeczytał wszystkie wczesniej nie przeczytane książki, następnie po raz kolejny przeczytał te które poznał dawniej a były warte ponownego czytania, po czym zabrał się do pisania pamiętników. Losy rodziny spisał na podstawie ksiąg prafialnych rodzinnej wsi, dokumentów USC i wspomnień swoich i żyjących krewnych. Był przy tym bardzo dokładny, co jednak nie uchroniło go przed ubarwianiem niektórych opisów własnych szlachetnych uczynków, jednak tylko na tyle aby wywołac łzy wzruszenia czytających po jego smierci. Ponieważ tak naprawdę poznałysmy ojca z jego pamiętników, pamiętam żal, że nie opowiedział nam za życia o swoim dzieciństwie i młodosci. Teraz jestem w stanie to zrozumieć: wychowany w wielodzietnej rodzinie w warunkach tzw. „bidy z nędzą” gdzie celem było przetrwanie, nie zaznał zbyt wielu pozytywnych uczuć i nie umiał też ich okazywać, zwłaszcza przed dziećmi. Tak, rozpisałam się o ojcu , ale dopóki my bliscy żyjemy i wspominamy go, jest on w jakis sposób niesmiertelny.

  110. Inteligencja jeszcze o tym nie wie !!!

    Stosunki spoleczne w Polsce zeszy juz dawno do poziomu dzikiego bydla. Pamietam jak Kartka wolal o cenzure. A taka jest prawda.

    http://wyborcza.pl/1,75478,14712353,W_calej_Unii_seniorom_zyje_sie_lepiej__Ale_nie_w_Polsce.html#MT

  111. jasny gwint
    2 października o godz. 18:15

    To, co piszesz, to ohydne draństwo… Dzięki Stalinowi? Setki tysięcy okrutnie zabitych Polaków, wspólne z Hitlerem unicestwienie wielokulturowego kraju – oto „dar” Stalina.

    Ziemie piastowskie, Ziemie Odzyskane? To dlaczego na ogół Polacy nie remontowali domów, rujnowali pałace, zlikwidowali niemieckie cmentarze? Bali się, że Niemcy wrócą. Ten lęk nie przeminął… i są ku temu podstawy, aby się bać.

    Już po wejściu Polski do Unii przyjechali do mnie Niemcy i pytają wprost, czy wiem, że mieszkam w ich domu. Ich domu. Powiedziałem, że mam siekierę, jeśli chcą odbierać, co moje, to niech tylko spróbują…

    Polska mnie nie obroni, mojego domu nie obroni.

    A ty, jasny gwint, pędź na grób Stalina i i całuj trupa w d…

  112. Atalia z siekierą
    – ale się porobiło.
    – aż strach słuchać

  113. atalia
    3 października o godz. 8:20

    Skieruj swe zale do tych dupkow ktorzy rzadzili Polska przez ostatnie 24 lata.

    Wojska ZSRR w Polsce byly grawancja pokoju i straszakiem. Wtedy niemcy do ciebie nie przyjezdzali.

    Ale po 1989 rzady domagaly sie ich wyjazdu z Polski. Dalej sa w Polsce blazny i dosc popularni ktorzy domagaja sie rewizji Jalty i Ptczdamu. Czyli chca oddac 40% terrytorium Polski. Chca zredukowac Polske do co najwyzej Ksiestwa Warszawskiego. Dlatego nie win Stalina. Win obcnych polglupkow, zdrajcow za twoj strach przed utrata domu.

  114. Dawniej przedszkolaków uczono pieśni o marszałku, który usta słodsze miał od malin. Dziś agitatorzy tworzą inną wazeliniarską poezję. Cytaty dwóch amantów z GW;
    Jacek Szczerba; – Wałęsa powinien wysłać Więckowskiemu skrzynkę szampana za to, że odświeżył jego wdzięk.
    Tadeusz Sobolewski; – Więckowski za bardzo stara się być doskonałą kopią pierwowzoru. I nie pozostawia miejsca na zaprezentowanie naturalnego błysku inteligencji.
    O ten wdzięk chodzi i ten błysk inteligencji. To już maliny były słodsze. I nie było takiego skundlenia.

  115. Po 24 latach tolerancji dla blaznow przy wladzy, obecni staruchy przyczynili sie do przelajdaczenia majatku 3 powojennych pokolen polakow i wyjebania swych wlasnych dzieci i wnukow.

    Nie tylko o dlugi zacigniete na konto nieletnich tu chodzi. Po rzez tolerancje blaznow przy wladzy staruchy przyczynili sie rowniez do stwozenia bezrobocia siegajacego az do 40% wsrod mlodziezy. Staruchy przyczynili sie rozwniez do otumanienia swego potomstwa regia ktora przygowowuje do poddanstwa i dozywotniego wyzysku.

    Nic wiec dziwnego ze juz obecnie widac ze staruchy palca z swe niegodne czyny. Dzieci ktore wyjebali i zniszczyli nie sa i nie beda w stanie zapewnic starucha godna starosc.

    To jest nie do uniknecia. Wiekszosc dalej toleruje i nie zdaje sobie sprawy jakim zagrozeniem jest dupek bez kwalifikacji na najwyzszym stanowisku publicznym. Natewt tzw inteligencja jest za glupia zeby to zrozumiec. Polski inteligent im bardziej wyksztalcony, im wiecej ma tytulow tym glupszy.

  116. axiom1
    3 października o godz. 8:59

    Szkoda, że nie dodałeś: bratnie, sojusznicze, przyjazne, miłosierne, litościwe, humanitarne, ludzkie, serdeczne wojska ZSRR.

    I szkoda, że nie napisałeś, że dobrze się stało, iż razem z Hitlerem napadli na Polskę, w okrutny i bestialski sposób wybili kilka milionów Polaków i Żydów-obywateli Polski.

    Niech żyje Stalin! Wyzwoliciel i ofiarodawca, dobroczyńca, który dał Polsce 40 % terytorium (uprzednio dogadawszy się z Hitlerem i zabrawszy chyba więcej…).

  117. axiom1
    3 października o godz. 8:59

    Oto wielkie serce Polaka axioma1: miał axiom1 dom zbudowany przez swoich przodków, swą rodzinę. Nocą bandziory napadły na dom axioma1, wybili okrutnie część domowników, potem przez pół wieku rządzili się w domu axioma1. Wreszcie Polacy pomogli axiomowi1, sprawili, że bandziory poszły precz.

    Co czyni axiom1? Tych, którzy oddali mu chałupę, nazywa zdrajcami i półgłówkami, a czci bandziora…

    No, chyba że dom zbudowany przez rodzinę axioma1 to nie dom, a pokraczny bękart Europy niemający prawa do istnienia. A, to co innego.

  118. To ogary, poszły w las. Idą po nas…

  119. Drogi panie/pani Esteban Peres – prosiłabym bardzo o niepowoływanie się na mnie w swoich postach, nie mam nic wspólnego z postacią o nicku belfrexxx.
    Justyna Glusman

  120. Drogi Administratorze,
    Czy mogłabym prosić o skasowanie obrażających mnie postów – nie brałam udziału w powyższej dyskusji i nie życzę sobie, aby pan/pani o nicku Esteban Peres przywoływał moje dane osobowe użyte w kontekście sytuacji, z którymi nie mam nic wspólnego.
    Z poważaniem,
    Justyna Glusman

css.php