Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

7.12.2013
sobota

Redemptorysta pisze do Hartmana

7 grudnia 2013, sobota,

„Szanowny Panie Profesorze! Właśnie obejrzałem późną nocą program w TVN z udziałem Pana Profesora. Proszę pozwolić, że od razu się przedstawię. I bardzo proszę, by nie zniechęciło to do dalszej lektury listu. Jestem księdzem, redemptorystą, [tu nazwisko i informacje biograficzne]. Jak piszę jestem księdzem, wszystko jest do sprawdzenia. Chodzi mi o sprawę molestowania nieletnich. Zdziwi się Pan Profesor pewnie. Byłem sam molestowany. Proszę nie pytać o to, dlaczego jestem księdzem dzisiaj. To sprawa jednak wiary, która czasem rozgrywa się w człowieku „mimo wszystko”… Molestowany przez księdza, który jest znany, bardzo znany… 

Piszę tych kilka słów, by jakoś podziękować za „twardość” stanowiska. Niezwykle cenię ks. Sowę, ale to tak się jakoś dzieje, że jak się patrzy z pozycji poszkodowanego, to perspektywa się zmienia. Jednak. Dlatego właśnie dziękuję. Owszem, to nie jest tak (nie mam odwagi, argumentów), by twierdzić o pedofilii w Kościele. To nie jest powszechne zjawisko. Ale jest. Wiem o tym. Oby tylko tego nie wykorzystywać. Piszę, by podziękować, jako poszkodowany… Życzę Panu Profesorowi wszystkiego dobrego. Kiedyś byłem na wykładzie Pana Profesora w Krakowie…”.

 

Szanowny Księże! Bardzo dziękuję za ten list. Listów od księży, dziękujących mi za „dawanie świadectwa prawdzie” (to taki Wasz kościelny język), dostałem już w ostatnich latach co najmniej kilka. Choćby i stąd wiem, że nie jest Ksiądz sam – takich księży jest wielu. Za jakiś czas wyjdziecie z cienia – jestem tego pewien. Wyczuwam z tonu listu Księdza, z tej obawy przez „wykorzystywaniem” pedofilii, że również Ksiądz skłonny jest myśleć, iż przesadzam z oskarżeniami. Otóż nie – jestem w nich jak najostrożniejszy. Nie mogę wszelako milczeć, gdy słyszę ze strony hierarchów oprócz haniebnych nonsensów, jakoby za pedofilią księży stała jakowaś „ideologia gender” (psująca i dzieci, i księży, popychając ich wzajem do zbliżeń?), również oszczerstwa, iż rzekomo w sprawie pedofilii toczy się jakaś nagonka na Kościół i jakoby jej promotorzy (Magdalena Środa? Ja?) twierdzili, że każdy ksiądz jest pedofilem. Kłamstwo – nikt tak nie twierdzi ani żadna nagonka nie ma miejsca. Ma za to miejsce potępienie pedofilii księży i ma miejsce krytyka Kościoła za pedofilii tej systematyczne ukrywanie, polegające na karaniu księży-pedofilów wyłącznie przenoszeniem do innych parafii oraz na nieinformowaniu władz świeckich o znanych władzom kościelnym przypadkach pedofilii. Tak jest nadal i dopóki tak będzie, ludzie honoru i prawdy nie będą milczeć.

Mnie jednakże w szczególny sposób boli inne kłamstwo Kościoła, który uparcie twierdzi, że pedofilia występuje wśród księży nie częściej niż w innych środowiskach. Otóż na tym właśnie rzecz polega, że występuje wielokrotnie częściej! Z pół miliona księży na świecie, sprawy o pedofilię ma kilkuset. Dzięki badaniom Ekke Overbeeka, autora książki „Lękajcie się. Ofiary pedofilii w polskim Kościele mówią”, wiemy, że w Polsce mamy 27 skazanych za pedofilię księży tylko w ostatnich 10 latach! Oznacza to, że nawet w Polsce więcej niż jeden na tysiąc księży to pedofil! Przyrównując to do populacji Polski, to jest tak, jakby w całym naszym kraju w ciągu ostatnich 10 lat skazano za pedofilię 30 tysięcy Polaków! Rozmiar tej przestępczości w Kościele jest – jak widać choćby z tego polskiego – naprawę porażający. A do tego dochodzi przecież efebofilia i inne przestępstwa seksualne. I wszystko dzieje się pośród ludzi, którzy czują się powołani do tego, by pouczać innych w sprawach moralnych! W języku kościelnym nazywa się to zgorszeniem. Tak, zgorszenie, jakie czyni Kościół, skalą pedofilii, wypieraniem się jej, ukrywaniem sprawców i szkalowaniem swoich krytyków jest zaiste wielkie. Zgorszeniem jest również odmawianie przez Kościół polski przyjęcia na siebie odpowiedzialności instytucjonalnej i wypłacania odszkodowań za czyny pedofilskie popełnione przez księży (wykorzystujących do tego celu swoją pozycję), pod cynicznym pretekstem, że polskie prawo cywilne tego nie przewiduje. Nie przewiduje – ale nie zabrania. Trzeba nie mieć sumienia, by zrzucać z siebie odpowiedzialność i rzucać ofiarom w twarz taki argument.

Ale niedługo wszystko się zmieni. Kościół w Polsce, podobnie jak miało to miejsce w innych krajach, przejdzie drogę pokuty, z korzyścią dla siebie i dla całego społeczeństwa. Łączy nas, Drogi Księże, mimo że ja jestem niewierzący, a Ksiądz wręcz przeciwnie, wiara w zwycięstwo prawdy i przyzwoitości.

 

Wszystkiego dobrego, JH

 

P.S. Proszę przeczytać w obecnej „Polityce” artykuł Edyty Gietki m.in. na te tematy. Jest naprawdę wstrząsający, nawet dla mnie. Jest tam taki zadziwiający fragment: „w lutym 2012 Watykan zaprosił na czterodniowe sympozjum `Ku uleczeniu i odnowie’ 110 przedstawicieli episkopatów z całego świata. Drugiego dnia podczas mszy, na znak pedofilskich grzechów, na 15 minut zgasło światło. Siedmiu leżących krzyżem hierarchów prosiło o wybaczenie. To tyle.”.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 487

Dodaj komentarz »
  1. Madra wymiana mysli dwoch ludzi, ktorzy wiedza co to jest moralnosc, ktorzy maja sumienie. I nie przeszkadza, ze jeden jest ateista, a drugi ksiedzem.
    Ale podpadl Pan, panie profesorze, fundamentalistom blogowym, narzeczenskiej parze ;Krzysi i jasnemu gwintowi.
    Oj oberwie sie panu ! Od klechow, fideistow, kryptokatolikow.

  2. Kazdy klecha jest lajdakiem. Sama przynaleznosc do pedofilskiej zlodziejskiej maffi kk dyskwalifikuje kazdego kleche.

  3. Panie Profesorze
    Badania Ekke Overbeeka są tylko drobnym fragmentem sprawy. Badania, dużo rozleglejsze, amerykańskiego księdza, nt pedofilii księży w USA, także są fragmentem sprawy, ilustracją statystyczną, zewnętrznym, „namacalnym” dowodem zjawisk psychologicznych, które są wręcz prawidłami w życiu kleru. I to są zjawiska powodujące, że pedofilia kleru w sposób dalece częstsza niż przeciętna wśród ludzkiej populacji, jest nieunikniona. Była nieunikniona i będzie nieunikniona.
    Rządzi tym bowiem spotkanie dwóch zjawisk: mrocznej głębi psyche człowieka i reguły kleru (katolickiego, bo w tym wypadku jest to najwyrazistsze). Reguła kleru polega na wyparciu się siebie, swoich naturalnych, zdrowych i swoistych potrzeb psychicznych po to, by przyjąć w siebie „świętego” – Boga, by się nim wypełnić i nim w każdym oddechu i uderzeniu pulsu żyć.
    Wypełniając się świętym nie można, nie wolno być zwykłym, fizjologicznycm człowiekiem, nie można być autonomicznym, podmiotowym posiadaczem siebie samego, nie można być integralnie związanym ze sobą, mieć psyche zjednoczoną z własnym ciałem. Bo ciało klechy wypełnia Duch, Święty, Duch Święty, Bóg we własnej osobie i wyłącznie jemu jest klecha podporządkowany, wyłącznie jego poleceń ma słuchać i wyłącznie nim i dla niego żyć.
    I jeśli psyche zachowa się inaczej, jest to zawsze porażką, klęską, upadkiem, grzechem.
    Taki jest fundament, taki jest ideał i do niego ma klecha najświętszy obowiązek dążyć. To jest esencja jego bytu jako klechy, to przysięga, to go czyni księdzem, to nadaje mu boski autorytet.
    Im jest w tym bardziej niezdarny, im więcej w tym grzeszy, tym mniej godny się okazuje, tym mniejszy jego autorytet i mniejsze uprawnienia do bycia kapłanem, członkiem kleru, osobą szczególną, namaszczoną i przewodnikiem ludzi ku Bogu.
    Będąc godnym Boga w sobie, nie ma prawa do niskich, fizjologicznych, brudnych myśli i reakcji. Nie ma prawa być normalnym mężczyzną. Musi w sobie stłumić męskość, naturalność, by przyjąć Boga.
    Nie można naczynia, świątyni Boga jaką jest jego psyche i jego ciało kalać! Psyche ksiedza, ciało księdza nie może być siedliskiem sprzeciwu i zaparcia się Boga – nie może być grzechem! To dezawuuje go,pozbawia praw, autorytetu w oczach Boga. Staje się oszustem, niegodnym Boga, staje się wspólnikiem Szatana. To najgorszy upadek człowieka.

    Dusza księdza i jego ciało mają być anielskie. Dosłownie.

    I nie chodzi o zewnętrzne dowody na słabość klechy, widoczne dla każdego.Z tym sobie dosyć łatwo może poradzić. Chodzi o jego wewnętrzne poczucie, o jego wewnętrzne zmagania, sprzeczności, upadki, klęski i ogromnego ciężaru grzechy, jakie odczuwa. Wewnętrznego potwora nie uciszy tak jak ludzi, a to przekupstwem, a to potępieniem, a to zlekceważeniem.

    Czy Kościół w jakikolwiek sposób odnosi się do ludzkiej natury Jezusa? Czy uznaje ją za oczywistą, naturalną, godną pamiętania i naturalnego o niej rozmawiania? A przecież Kościół twierdzi, i jest to absolutny aksjomat, prawda wiary i nieusuwalny dogmat – że Jezus był i jest zarówno pełnym Bogiem jak i pełnym człowiekiem.

    I cóż?

    Kościół z przerażeniem, pomieszanym z wściekłością i agresją reaguje na choćby taką myśl, że Jezus mógłby być psychicznie blisko z Marią Magdaleną, że mógłby być w niej normalnie,jak młodziak, jak mężczyzna, zakochany, że mógłby ją kochać dojrzale, że mógłby z nią być fizycznie, że mógłby z nią uprawiać SEKS – pardon – tworzyć z nią „komunię ciał”.
    Szalonym i bluźnierczym w oczach standardowego katolika , a tym bardziej klechy musi być pojęcie, że Jezus, będąc w pełni człowiekiem, nie mógł być kaleką. Musiał być zdrowy psychicznie, w tym mieć pełną, rozwinięta psychikę mężczyzny i ciało mężczyzny. Nie mógł być impotentem. Musiał być po męsku sprawny, ze wszystkim tego konsekwencjami.
    Myślenie o tym, akceptowanie tego, dyskutowanie o tym jest w oczach Kościoła bluźniercze i potworne.
    Dlatego też księża tą potworność muszą nosić w sobie. Sami jej doświadczają, sami się zmagają z własną fizjologią, sami mają poczucie, że aby byli godni Jezusa, muszą zaprzeczyć własnemu człowieczeństwu, własnej męskości. Muszą to wszystko w sobie stłumić, wyprzeć się tego, zadeptać, zabetonować. By stać się godnymi. By stać się aniołami. A więc niemężczyznami, niekobietami (zakonnice, bo to samo, prawie, ich także dotyczy ).

    Ci, którzy sobie z tym nie radzą, a jest ich sporo, żyją w wewnętrznym poczucie dramatu, sprzeczności ze wzorem, z ideałem, w sprzeczności z prawem i nadzieją na Boga w sobie. Żyją w poczuciu własnego, niegodnego, podłego, szatańskiego skalania.

    Ale tak nie da się żyć. Psychika żąda jakiegoś stanu równowagi. Muszą się więc znieczulać. Zobojętnieniem, zamienieniem siebie w urzędnika Boga. Albo alkoholizowaniem się, albo cynizmem, albo obżeraniem się, stosowaniem innych używek i ersatzów życiowych.
    Lgną też do dzieci – tak jest! Nie tylko dzieci do nich lgną (to po części prawda!), ale oni lgną do dzieci! Emocjonalnie, psychicznie, fizycznie, seksualnie. Szukają w dzieciach świętości, niewinności, szukają siebie samych jako dzieci, jako niewinne dzieci, nieobciążone obowiązkiem i gigantycznym brzemieniem bycia godnym Boga w sobie.
    Chcą być autentycznymi
    Dziećmi Bożymi. I chcą być normalnymi dziećmi, nieskalanymi dziećmi, chcą przeżyć własne, szczęśliwe dzieciństwo, którego często nie mieli, które zostało naznaczone czymś okropnym, strasznym, obrzydliwym. Dokładnie tak jak ksiądz, który do pana, profesorze, napisał. Takich jest bardzo wielu, większość.

    Molestowanie, pedofilia są często rozpaczliwymi objawami poszukiwania siebie przez klechę, szukania zagubionego dziecka w sobie. Skutki są straszne dla innych, bo własną rozpaczą, albo cynizmem, kalają inne dzieci. Powinniśmy to rozumieć: klecha pedofilący dziecko jest nieraz osobą w rozpaczy. Jego czyn pedofilny jest często krzykiem rozpaczy tego, kto się zagubił w sobie, kto chce powrócić do siebie,m do siebie niewinnego, czystego, a nie może, nie wie jak, bądź wie, że nie ma dla niego już żadnej szansy, że za późno. Że został mu tylko cynizm, obojętność, bierne urzędniczenie w parafii, okłamywanie ludzi i kierowanie wzroku ku pustemu niebu.

    Pedofilący ksiądz nie jest przez to niewinny w sensie prawnym i moralnym. Jest. Jest także dlatego, że sam wybrał. Sam wybrał taką karierę, taki swój los. Ale nie mniej, a może znacznie bardzie, winien jest Kościół. To on tworzy te chore dogmaty, reguły, żądania, on z nich rozlicza i on potępia. On tym żyje i z tego żyje. On oszukuje i on kłamie. On nazywa to Prawdą. Jedyną Prawdą, Bożą Prawdą.

    W skutkach dla omawianej sprawy oznacza to tyle, że wśród kleru jest, bo z zasady musi, być więcej pedofilów niż w przeciętnej populacji ludzi, więcej homoseksualistów (podaje się liczby na poziomie co najmniej 30%, niektórzy uważają, że 30% to czynni homo, a następne 30% to wytłumieni, bierni homoseksualiści), więcej alkoholików, więcej intensywnych konsumentów pornografii, więcej obżartuchów (90% biskupów to regularni obżeracze-pożeracze), więcej miłośników luksusów, więcej wszelkiej maści dewiantów i dziwactw wszelkiego rodzaju.

    Objawy zewnętrzne, wyłapywane dopiero od niedawna (wcześniej tego nie upubliczniano, bo to było „oczywiste” i akceptowalne, nie było się czym przejmować. Zmiana następuje wyłącznie dzięki poszerzaniu się praw człowieka i poszerzaniu świadomości zła), są tylko, skromnym, potwierdzeniem tego co buzuje pod powierzchnią. I wobec tego co buzuje należy się odnośić i o tym wszystkim przede wszystkim dyskutować i to przede wszystkim należy pojmować. Jeśli tak będzie, pozostałe sprawy staną się prostsze. Nie będziemy się nabierać na kościelne oszustwa, że pedofilii klechów winny jest „dżender”, mason, komuch i „lgnące dzieci”.
    Rozumiejąc to, będziemy działać dla uzdrowienia samych klechów, przez zmianę Kościoła.Sami go mnie uzdrowią. jedni mają za mało siły, a drudzy zbyt wygodnie z tego żyją. Wymuszenie na Kościele zmiany musi przyjść z zewnątrz, co pomoże nielicznym siłom wewnątrz coś zmienić, korzystając z zewnętrznej pomocy i nacisku.
    A wszystko w celu ochrony dzieci i uzdrowienia relacji między ludźmi. Oparcia ich w większym stopniu na zdrowiu psychicznym, większej dojrzałości i w większym stopniu na prawdzie i nas samych i na prawie, na prawach człowieka, i na niekościelnych wynalazkach demokracji, równości, podmiotowości, autonomiczności człowieka, dzieciństwa i dziecka i innych szokujących dla Kościoła okropności.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. A to wszystko przez to, że Jezus był schizofrenikiem.

    http://www.opracowanie.eu/

  6. Tanaka
    7 grudnia o godz. 9:40
    Kim był Jezus w wyobraźni współczesnego człowieka najlepiej przedstawił Jose Saramago / skądinąd komunista/ w dziele „Ewangelia według Jezusa Chrystusa”. Z Marią Magdaleną spędzali razem przyjemne chwile. I oboje byli bardzo biedni.

  7. Przypomnę tylko (również panu profesorowi i nie tylko), że sama pedofilia nie jest żadnym przestępstwem w świetle prawa. Owszem molestowanie seksualne jak najbardziej i ono jest wynikiem w większości przypadków pedofilii.
    I dziwne , że profesor filozofii takie bzdety gawiedzi podrzuca.
    Kto wie być może w jakimś stopniu pedofilem był również Janusz Korczak, ale nikt go po trybunałach ( chyba ,że boskich) nie prowadza.
    Na razie. Bo kto wie jeżeli dyskurs pójdzie w wiadomym kierunku to za jakiś czas i Korczak…

  8. jasny gwint
    7 grudnia o godz. 10:01

    Czytałem Saramago. Lektura nie pozostawia obojętnym.

  9. Szanowny Aaronie! Czy masz rozum? Poniźej cytat z Kodeksu Karnego.
    Art. 199.
    § 1. Kto, przez nadużycie stosunku zależności lub wykorzystanie krytycznego po-
    łożenia, doprowadza inną osobę do obcowania płciowego lub do poddania się
    innej czynności seksualnej albo do wykonania takiej czynności,
    podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
    § 2. Jeżeli czyn określony w § 1 został popełniony na szkodę małoletniego, spraw-
    ca podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
    § 3. Karze określonej w § 2 podlega, kto doprowadza małoletniego do obcowania
    płciowego lub poddania się innej czynności seksualnej albo do wykonania ta-
    kiej czynności, nadużywając zaufania lub udzielając mu korzyści majątkowej
    lub osobistej, albo jej obietnicy.

    Art. 200.
    § 1. Kto obcuje płciowo z małoletnim poniżej lat 15 lub dopuszcza się wobec takiej
    osoby innej czynności seksualnej lub doprowadza ją do poddania się takim
    czynnościom albo do ich wykonania,
    podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.
    § 2. Tej samej karze podlega, kto w celu zaspokojenia seksualnego prezentuje ma-
    łoletniemu poniżej lat 15 wykonanie czynności seksualnej.

    Art. 200a.
    § 1. Kto w celu popełnienia przestępstwa określonego w art. 197 § 3 pkt 2 lub art.
    200, jak również produkowania lub utrwalania treści pornograficznych, za po-
    średnictwem systemu teleinformatycznego lub sieci telekomunikacyjnej nawią-
    zuje kontakt z małoletnim poniżej lat 15, zmierzając, za pomocą wprowadzenia
    go w błąd, wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania sytu-
    acji albo przy użyciu groźby bezprawnej, do spotkania z nim,
    podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
    § 2. Kto za pośrednictwem systemu teleinformatycznego lub sieci telekomunika-
    cyjnej małoletniemu poniżej lat 15 składa propozycję obcowania płciowego,
    poddania się lub wykonania innej czynności seksualnej lub udziału w produ-
    kowaniu lub utrwalaniu treści pornograficznych, i zmierza do jej realizacji,
    podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do
    lat 2.

  10. Wielki Hartman Koronny,

    Właśnie Pan Premier Ojczyzny naszej Tusk nazwał pana pupila politycznego trutniem, także i pana tak określił. A pan co? Nic? Nie odgryzie się? Jasne, zawsze to lepiej przed władzą na klęczkach.

    Ps. Ile forsy buchnął wczoraj panu Pan Premier, najpierw pracowicie głosując za OFE, a potem równie pracowicie przeciw OFE?

  11. @adaś

    Drogi Adasiu czy w tej wyczerpującej kwerendzie KK ( nie mylić z katolickim kościołem bo teraz się wszystkim wszystko z nim kojarzy) mógłbyś mi wskazać w którym miejscu pada słowo pedofilia?

    Z góry dziękuję.

  12. Sluszna uwaga. Pedofilia jako taka jest tylko jednym z przypadkow zjawiska anomalnych czy nietypowych zachowan seksualnych, ktore naleza do szerokiej grupy okreslanej mianem paraphilia zawierajacej kilkaset znanych form. Karalne jest molestowanie seksualne; rowniez np. przez nastolatkow w odniesieniu do osob dojrzalych (czesto starszych kobiet).
    W kraju, w ktorym mieszkam, dziala obecnie komisja do badania molestowania seksualnego. Jak sie okazalo, zostala ona zalana zgloszeniami poszkodowanych z najrozniejszych kierunkow (kilka miesiecy temu bylo ich ponad 4000 i ciagle naplywaja nowe). Na tym tle, ilosc czlonkow roznych kosciolow z zarzutami molestowania wyglada dosc mizernie. Dopoki nie stworzy sie jakiejs mozliwosci aby poszkodowani mogli sie bez obaw ujawnic, trudno jest ocenic skale tego zjawiska w spoleczenstwie i wyciagac jakies wnioski co do proporcji. Wedlug szacunkow pracownikow opieki spolecznej i policji, najczestsze jest molestowanie przez czlonkow rodziny, ktore nigdy nie zostaje ujawnione.

  13. Nabór do seminariów to jedno- motywacje bywaja dość skomplikowane, a profil psychologiczny alumna odstaje byc może od średniej populacyjnej.

    Ale chyba drugim, istotnym czynnikiem jest fakt, że reguły życia młodych ludzi zostających kapłanami są ustanawiane przez starców……
    W wieku 60-70 lat, seksualność nie jest na najwyższych obrotach.
    A panowie biskupi nieczęsto szczyt kapłaństwa osiągają wcześniej.

    Czy pedofilia znacząco wśród księży katolickich odbiega od normy?
    Zapewne tak, choć mułłowie, rabini, czy popi też swój wkład mają.
    Pomimo posiadania żon…….
    Okazja czyni złodzieja, a moralność niekoniecznie występuje w sercach.
    Czasem jedynie na ustach…..

  14. Jescze do Aarona
    Można jak rozumiem być pedofilem byle nie uprawiać seksu z dziećmi?
    Jasna sprawa – można przecież być mordercą, ale nie mordować.
    Oczywiście, istnieje różnica pomiędzy pedofilią jako jednostką chorobową (choć nie ma co do tego zgody w środowisku naukowym) a czynami seksualnymi wobec nieletnich.
    Czym w Twoim mniemaniu wyraża się „pedofilia” nie będąca przestępstwem? Jak głaszczesz cudze dzieci to jest jeszcze OK? Jak „tylko” wkładasz im własną ręką do buzi cukierki – to też jeszcze nie?
    Nie przeczę, że ktoś kto czuje w sobie pociąg seksualny do dzieci, ale nigdy nie podejmuje takich czynności, nie popełnia przestępstaw, ale chyba nie o tkich przypadkach tu się mówiło?
    Gdyby było tak pięknie, że ksiądz miotany emocjami trawa w modlitwie i celibacie, kuszony jak Św.Antoni … Jednak proza życia – ksiądz wysyłąjący maile w trakcie gdy jego konkubina rodzi w sąsiedznim pokoju dziecko niestety był prawdziwy.

  15. Pedofile powinni siedzieć za kratkami i o suchym chlebie, bez dwóch zdań i bezapelacyjnie.

    Wyjątek dotyczy Wielkich Artystów, np., ściganych przez USA, a w Polsce przyjmowanych na kolanach. Tu popieram Blumsztajna piszącego, że są równi i równiejsi, i tak samo uważam, jak Wielcy Artyści z „Kropki nad i”, gdzie oskarżali dziecko, a bronili Wielkiego Artystę.

    Kali wiedzieć, co mówić.

  16. @do zbulwersowanych zjawiskiem pedofilii

    Fragment ciekawego artykułu z Krytyki Politycznej a więc źródła o którym można powiedzieć wszystko ,ale nie to, że pod rękę z Kościołem w różnych procesjach chadza:

    ” Panika moralna, nawet jeśli oparta jest na realnym problemie społecznym (krzywdzeniu dzieci, uzależnieniu od narkotyków, przestępstwach imigrantów), przekracza granice racjonalnej reakcji. Rozpoczyna się polowanie na czarownice, często przynoszące efekty odwrotne od zakładanych. Przykładem może być seria aresztowań i procesów w Ameryce na przełomie lat 70. i 80. XX wieku, gdy wielu niewinnych – jak się okazało po latach – rodziców, opiekunek do dzieci, nauczycieli trafiło do więzienia. Ludzie podejrzewali wręcz istnienie spisku pedofilów, co doprowadziło do federalnego śledztwa – mówi Lech Nijakowski, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego.”

  17. @adaś

    Rozumiem, że tętno się umiarowiło.

  18. Znaczy komu się umiarowiło? Tobie?
    To o czym piszesz, jest oczywiste – przestępstwem są czyny – przynajmniej w rozumieniu prawa cywilnego. Tu mamy małe ale: w rozumieniu Kościoła grzech popełniony może być myślą, mową i uczynkiem. Czyż nie?
    Wydaje się więc całkiem logiczne, że KK (znaczy Kościół) powinien piętnować nawet tych co tylko „źle” myślą, szczególnie w swoich szeregach.
    Ale na logice kościelnej to przyznam, że się nie znam.
    Opisane przypadki histerii są oczywiście smutne, dochodziło również do ataków na pediatrów…
    Zaaoawocowało to wypracowaniem regół i przepisów.
    Ale czy w związku z tym nie ma się raagować na zło? Mamy być bierni bo oburza to któregoś biskupa lub redaktora? Może lepiej, że jest w tym trochę przesady, niż obojętność?

  19. adaś
    7 grudnia o godz. 11:07

    Ekonomiczne wykorzystywanie nieletnich to rowniez pedofilia. I niemalze wszyscy wlacznie z Hartmanem jebia dzieci bezlitosnie. Bo przyzwalaja, aprobuja i korzystaja z zadluzania nieletnich. Bez ich zgody, bez ich wiedzy. Na koncie nieletnich jest juz ponad 900 mld dlugu publicznego.
    To skurwysynstwo na najwyzszym poziomie panie Hartman etyku i moralisto.
    To degeneracja ludzkosci !!!

    Kosztem ‚cudu trasformacyjnego’ zastaly obciazone dzieci, niemowlecia i nawet te jeszcze nie urodzone. Nawet te jeszcz nie zaplanowane. Po to aby partyjne lajdactwo i ich waskie grono dupolizow mialo sie dobrze ale tylko dzis i moze jutro.

    Adas
    Co na to prawo ? Czy mozna pozyczac no konto kogos innego, bez jego wiedzy ani przyzwolenia ? Co to za cywilizacja ?

  20. @adaś (ale i nie tylko)

    Pedofilia – rodzaj parafilii: stan, w którym jedynym lub preferowanym sposobem osiągania satysfakcji seksualnej jest kontakt z dziećmi w okresie przedpokwitaniowym lub wczesnej fazie pokwitania.

    Czyli pedofilia to nie AKT wiadomej perwersji, ale STAN osiągany…

    I tak osiągany zarówno przez molestowanie seksualne nieletniego…
    ale również wywoływany przez:
    obecność dziecka…
    pogłaskanie po główce dzieciny…
    uśmiech dziecka…
    niewinny dotyk maleństwa…itd

  21. Ale czy Pan Profesor dobrze sprawdził autentyczność listu? Bo może to nie był żaden tam redemptorysta (cokolwiek to znaczy) a zwykły prowokator… jakiś księżożerca, czy cóś?
    Drugą pożywką dla mojej bojaźliwej chorej wyobraźni jest zasygnalizowana przez p. prof. …efebofilia. Matko, to oni i do tego się posuwają? Nie wiem wprawdzie co to praktycznie znaczy, ale jeśli to nie jest pedo-, zoo-, czy rusofilia… to czy może być coś jeszcze gorszego?
    Nadziewa się p. profesor, że polski kościół niedługo „przejdzie drogę pokuty”. Też nie wątpię! Zmówi trzy zdrowaśki z ojczenaszami i będzie gotów do konsumpcji ciała przenajświętszego w trójcy jedynego… nawet w wielki post.
    Wstrząsło p. profesorem jak czytał o hierarchach leżących krzyżem gdy zgasło światło (nie wiekuiste zapewne). Mnie by też wstrząsło w tej pozycji, nawet przy świetle. I o wybaczenie też bym prosił – na wszelki wypadek wszystkiego.
    Ilekroć słyszę o brudnym seksie, pokalanych poczęciach i innych nieczystościach – tym łacniej podziwiam prymityw niektórych kopalnych plemion czczących fallusa i inne tam jakieś wedżajny. Bo świętość na pewno bliżej ma do prokreacji niż do kreacjonizmów. Czego i państwu życzę…

  22. Aaron Sprężyner – blogowy filozof chłopski.

  23. @sugadaddy

    Komplement czy stwierdzenie suchego faktu?

  24. Po leżeniu krzyżem w kosciele w ramach pokuty trudno wiele się spodziewać.
    Leżący wstanie (swoją drogą niełatwo to przyjdzie spasionym grzesznikom, a takich najwięcej wśród grzesznych klechów) i wróci do swego świata, w którym rządzi twardą ręką hierarchia.
    Papa Franciszek zaczyna porządki o samej góry. Na samiutkim dole pewnie się znajdą księża „szeregowcy”, może dołączą tacy proboszczowie (zdegradowani) jak ks. Lemański do uzdrowicielskiej krucjaty kk w jego własnym zresztą interesie.
    Gorzej już ze środkiem silnie zabetonowanym, drżącym o własne kariery w naszym kościelnym grajdole, więc i nieczułym na syreni ojca kościoła rzymsko-katolickiego.
    Coś mi sie widzi, że profesor zbytnim optymistą jest w duchu Chrystusowym, którzy cieszy się z nawrócenia każdego zabłąkanego grzesznika i pasterza w jednej osobie.
    Kler klerem, ale co z owcami, a raczej baranami polskimi?
    Tu nie Czechy, czy Niemcy, a tym bardziej Francja. Naród u nas nawykły do stylu bycia i życia dobrodziejów.
    Czasem sie oburzy, ale i w obronę weźmie w imię respektu wbijanego we łby od pokoleń.
    Nie spodziewam sie więc tsunami w polskim kk, czeka nas jeszcze sporo kilometrów pod górkę, zwłaszcza ze wciąż przewagę mają formacje prawicowe, mocno od kk uzależnione, a to one rządzą.

  25. http://www.zakroczym.info/

    Zakroczym k. Warszawy – tak wygląda pedofilia księży w mniejszych miejscowościach…

  26. http://www.nowodworska.pl/art,2109,zakonnik_molestowal_dziecko.html

    Zakonnik z klasztoru Braci Mniejszych Kapucynów w Zakroczymiu podejrzany jest o seksualne wykorzystywanie chłopca. Nie jest to jedyny taki przypadek, który może mieć na sumieniu. Do zakroczymskiego klasztoru trafił bowiem za karę za podobne czyny.

    Śledztwo dotyczące molestowania seksualnego nieletnich, o które podejrzewany jest 50- letni zakonnik, Maciej Sz., nowodworska prokuratura i policja prowadziły od kilku tygodni.

    22 listopada kapucyn został aresztowany. Mężczyzna nie przyznaje się do popełnienia przestępstwa.

    Jak się dowiedzieliśmy, od co najmniej roku zakonnik miał molestować nastolatka. Spotykał się z nim w zakroczymskim klasztorze, a także zabierał na wyjazdy do innych domów zakonnych m.in. w województwie małopolskim.

  27. Aronowi Sprezynie pomylil sie chyba pedofil z pedagogiem. Bo prawdziwy pedagog lubi dzieci, ale nie przechodzi do czynow, a pedofil lubi je jeszcze bardziej.
    Ech Aronie, cos ci sie pokrecilo, dziwne to Twoje tlumaczenie i powolywanie sie na pedagoga Korczaka.
    Cos w tym co powiadasz, jest niezdrowego.
    Adas wyklada Ci kawa na lawe.Moze ten Adas jest naiwnym prostaczkiem, a Ty wyrafinowanym koneserem niedojrzalych jabluszek.
    Chyba, ze to tylko prowokacja, tak dla smiechu? Ale mnie to nie smieszy.

  28. Pedagog-pedofil. Pedofil-Pedagog. Skąd my to znamy?

  29. jasny gwint
    7 grudnia o godz. 14:22

    Gwintus, o co ci chodzi ? Udajesz tajemniczego madrale czy co ?

  30. @Lewy

    Gdzież bym śmiał w tak poważnym i czcigodnym miejscu żartować.

    Po prostu cytując tego który miał ochotę nie raz Kantować ” mam odwagę myśleć własnym rozumem” i nie lubię kiedy traktuje się mnie jak mało rozgarniętego chłopczyka.
    A w przypadku pedofilii to widać jak na dłoni ,że „przemysł opinii” czyli różnego rodzaju broszury,gazetki ścienne,periodyki zwiększyły swoje moce przerobowe i puszczają gawiedzi różne odpowiednio opakowane, kolorowe niusy.

    I tak przy okazji.
    To że a społeczeństwo się laicyzuje to nie ulega żadnej wątpliwości, ale zamiast sensownej dyskusji o sprawach naprawdę ważnych dla ludzi – żyjących tu i teraz – i związanych z tym co zostało już tylko z dawnej omnipotentnej religii , czyli kwestii etyki (co dobre?,a co złe?) to raczy się Polaków poetyką poniżej absolutnego minimum.
    Po prostu z szacunku dla siebie nie pozwolę, żeby mi taki kit wciskano.

    A Korczak nie ma tu nic do rzeczy, bo był wspaniałym człowiekiem.

  31. A czy ten ów tenże redemptorysta zgłosił na policję gagatka-pedofila?

    Pan, Panie Hartmanie,sobie hamletyzuje, poetyzuje, moralizuje, filozofuje, a gagatek-pedofil może nie buja w obłokach, a grasuje…

    No,chyba że panu i redemptoryście idzie tylko o picie piany propagandowej, to co innego, niech sobie pedofil grasuje.

    Ps. Niech pan Hartman prosi pana redemptorystę o modlitwę, skoro policja zbędna.

  32. @Aaron Sprężyner. A nie przyszło ci na myśl, że występuje tu oczywista zależność wprostproporcjonalna, a mianowicie: im bardziej KK wpieprza się w życie codzienne (polityczne, medialne) Polaków, tym bardziej głośno jest o wszelkich niegodziwościach KK? gdyby KK znał swoje miejsce w szyku i pilnował tej roli, to nie byłoby tak głośno o nim?

  33. O tle socjologicznym, kulturowym, czy psychologicznym pedofilii można napisać sporo.
    Mnie się jednak wydaje, że kluczowym uwarunkowaniem jest EKONOMICZNE……

    Kamerki małolatów nie pozostawiają złudzeń.
    W sieci sprzedają swe wdzięki dzieciaki…..
    Pecunia non olet- ponadczasowe…..

  34. Następne kłamstwo wrogów Kościoła.Hartman jest dobrym żydem i pluje na Kościół

  35. @Rafał Kochan

    Zasadniczo to być może uchwyciłeś istotę problemu.
    Gdyby KK siedział cicho z podłączonym respiratorem to mógłby sobie używać uroków życia „skolko ugodno”, ale że leciwa korporacja rzeczywiście czasami sobie za dużo pozwala w publicznej przestrzeni to my jej pokażemy.

    Znam instytucję użytku publicznego która w poprzedniej epoce uciekała się do tego typu metodologii z dziedziny metaloplastyki( nie ma to jak dobry hak operacyjny), ale jak widać pewne techniki interpersonalne są uniwersalne.

  36. @Aaron Sprężyner. Wiec problemem jest dla ciebie jedynie medialna wrzawa dotycząca KK? A gdy podobna wrzawa dotyczy „lewaków”, rządu Tusku oraz partii powiązanych z nim, to jest OK, czy również „przemysł opinii” rujnuje to, co jest istotą problemu w dzisiejszej Polsce?

  37. Panie Profesorze chciałem Panu pogratulować wytrwałości i kultury osobistej jaką się Pan wykazał w niedawnym Programie ”TAK CZY NIE” z udziałem Pana Profesora i Pani poseł Marzeny Wróbel. Pani poseł wykazała się w nim zupełnym brakiem merytoryczności, brakiem kultury, ewidentnym niezrozumieniem tego na czym polega dyskusja i w ogóle komunikacja międzyludzka. Jej poziom chamstwa, braku jakiegokolwiek intelektualizmu wywołał u mnie zarówno zdumienie jak i przerażenie. Sytuacje o których pan mówił np. mówiąc o Portugalii Salazara czy Hiszpanii gen Franco i pozytywnym stosunku do tychże dyktatur ”Jaśnie oświeconego kościoła katolickiego” jest po prostu faktem i kwestią bezsporną. DZIĘKUJE I ŻYCZĘ WYTRWAŁOŚCI !

  38. Wy Hartman myślicie ,że czytają Was tylko debile.
    Ten Holender Ekke nie prowadził żadnych badań. Chyba wiecie Hartman co to są
    badania .Ten chłopaczyna przytoczył w swojej książce kilka przykładów pedofili i to wszystko.
    Te badania odbyły sie tylko w jego głowie.Zamarzylo mu sie położenie koscioła na łopatki poprzez wyduszenie miliardowych odszkodowań przez jakąś nadzwyczają komisję, której pewnie chciał byc doradcą.Naprawdę skąd ta głupota i pycha się u niego wzięła trudno powiedzieć.Ale widać juz usiadł.

    Wy Hartman myslicie że czytają Was tylko debile .
    Jeśli wyjmujesz zbiór księży z całej populacji i przyporządkowujesz mu liczbę przestępstw ,to aby porównanć ,musisz każdy taki sam zbiór (a więc nauczycieli,dziennikarzy,trenerów itp) też wyjąć z całej populacji i przed porównaniem przypisać każdemu z nich ten sam rodzaj przestępstw, a nie zbiór wyjety z całości przyrównywać do całości.

    Jestem pewna Hartman że wiesz o tym bo kończyłes dobra szkołę—Katolicki Uniwersytet
    Lubelski- tylko myślisz,że czytają Was sami debile.
    Słyszałam,w jednej audycji telewizyjnej że własciciela tej szkoły– KK nazwałeś faszystami i hitlerowcami.
    Też jestem za to odpowiedzialna bo przez lata dawałam składki na utrzymanie tej uczelni.

    Nawet starania o jedynkę na listach palikociarni do PE nie moga usprawiedliwić takiego
    zbydlęcenia.Może zresztą perspektywa zdobycia europejskiego uposażenia wywołuje to zbydlęcenie.

    I zmień płytę ta jest zdarta.

  39. Marlin i izka561 reprezentanci tępych, biskupich pał.

  40. A ja powiem tak. Polska gawiedź, ktora oddaje swoje dzieciaki pod opiekę księżulków, niech się boksuje z tymi pedofilami. Niech ci pedofile molestują, gwałcą i uprzyjemniają swoje życie z katolickimi dzieciakami. Co ludzi – ateistów obchodzi ta trzoda seksualna w rodzinie katolickiej. Przecież to jest jedynie problem tępych rodziców katolickich, wypaczonych seksualnie księży oraz polityków, którzy są na usługach KK. Ludzie, po co te nerwy? Każdy normalny ateista-rodzic nie wyśle swego dzieciaka do sukienkowego. Więc po co ta błazenada?

  41. Do „Aaron Sprężyner”:
    Możesz spokojnie zaufać „Lewemu” i jego wypowiedziom na temat pedofilii.
    On to wszystko zna z autopsji.
    Uwielbia małe dzieci…

  42. izka561
    Skoro w sprawach pedofilii nie podoba Ci się wyjmowanie księży z całej populacji, to czy jesteś za tym, by księży z niczego nie wyjmować i traktować jak wszystkich obywateli bez najmniejszych wyjątków?

    Nie będę wyliczał przykładów innego traktowania księży niż pozostałych obywateli, bo mi język kołkiem stanie. Natomiast przypomnę Ci, że dawno temu zawodowa korporacja czarnoksiężników zwanych „księżmi”, powołując się na Jezusa, sama sobie przyznała inny status niż mają pozostali obywatele, jako że mianowała się uczniami tego, którego królestwo nie jest z tego świata.

    Więc język Twój, Szanowna izko, i Tobie podobnych jest rozwidlony: jeśli pasuje Wam tak mówić – to księża są dla Was ludźmi. Ale oni przecież z racji powołania do tworzenia bożego państwa nie są ludźmi! Nie są tym samym, co prosty belfer, głupi sędzia czy pan Hartman – są nadludźmi, są najwyższymi nauczycielami, Jezusami, mającymi świecić najdoskonalszym wzorem. Są kapłanami, którzy każdego dnia trzymają w dłoniach ciało i krew Boga! Są nie z tej ziemi! Jezus Maria, izko! Czy Cię całkiem rozum opuścił, że Ty ich do ludzi porównujesz?

  43. Panie Jurku, moja babcia opowiadała mi onegdaj, iż zaraz po wojnie u niej na wsi chodził ksiądz po kolędzie. Wstąpił zatem do domu pewnej kobiety, sędziwej już. Pierdu-pierdu, jak to na kolędzie, aż nagle księdzu zachciało się za potrzebą i nieśmiało pyta tej kobiety: „A w którą stronę do wychodka?” Kobieta na niego patrzy z niedowierzaniem i z śmiertelną powagą wydusiła: „A to ksiądz sika?”

  44. Wy izko któraś tam!
    Jak dawałyście izko na KUL, było pomyśleć, na kogo wy dajecie.
    Czy wszystkie darczyńce taką kindersztubą sie odznaczają, że przez Wy do ludzi się odzywają i ich obrażają w każdym zdaniu.
    Przyszłyście tu w gości, towarzyszko katoliczko, i minimum kultury chrześcijańskiej oraz ogólnoludzkiej wypadałoby wykazać.
    Z Panem Bogiem, towarzyszko miłująca po polsku katolicku Braci i Siostry oraz nieprzyjaciół naszych.
    P.S. KUL kiedyś BYŁ dobrą uczelnią, ale dawno temu. W rankingach uniwersytetów wisi niziutko.

  45. Jest okazja wiec – nawiazujac do dyskusji z udzialem ks. Sowy – pozwole sobie na podrzucenie linku do przekladu fragmentow „Sipe Report”, jako ze w Stanach badania nad seksualnymi problemami kleru katolickiego prowadzone byly od lat 50ch.

    http://forum.gazeta.pl/forum/w,13,494988,494988,_Sipe_Report_Seksualne_Preferencje_Kleru_kk.html

    Po to by zostaly kompletnie zignorowane przez hierarchie, i zamiecione pod dywan razem z przypadkami pedofilowania ministrantow. Pedofilia w lonie kk nie jest wiec naglym objawieniem lat 90ch (Stany, Irlandia, Kanada), bo jest to problem tak stary jak stary jest kk. Po prostu pedofilia i katolicki kler sa dwiema stronami tego samego medalu – sa nierozlaczni. Dlaczego tak jest – po czesci wyjasnia Raport R.Sipe, przy czym jego wnioski nie stracily na aktualnosci.

    Na wlasny uzytek, jeszcze zanim napotkalem Raport, doszedlem kiedys do wniosku, ze zasadnicze skrzywienie tkwi w systemie rekrutacji. Po prostu proboszcz „wylawia” chlopcow odrozniajacych sie od swych rowiesnikow (np. brak zainteresowania dziewczynkami), ukierunkowuje ich pod katem kariery duchownego, a pozniej seminaria napchane sa chlopcami ktorzy nie interesowali sie dziewczynkami. A ze w pupach wielu z nich proboszczowie grzali sobie wczesniej kciuka, wiec i te typowo koscielne zachowania powielane sa przez kolejne generacje ksiezy.

  46. Moim zdaniem jedynym racjonalnym i skutecznym rozwiązaniem trapiących Polskę i Polaków problemów,
    a więc także problemu kleszej pedofilii jest zerwanie sprzecznego z polską Konstytucją, nielegalnie uchwalonego konkordatu, co pozwoli wreszcie zacząć traktować kościół rzymski i jego funkcjonariuszy w Polsce jak zagraniczną firmę działającą na terenie obcego państwa według zasad i obowiązującego w Polsce prawa (podatki, kontrola, odpowiedzialność prawna i administracyjna), gdzie wylącznie ci, którzy dobrowolnie dają się otumaniać religijnymi bajkami i kościelnym kadzidłem będą mogli ten proceder uprawiać wyłącznie z własnej woli i finansować z własnej, prywatnej kieszeni oraz gdzie tępi rodzice będą mogli na własny koszt i odpowiedzialność oddawać pedofilom w sutannach swoje dzieci.

    Równolegle z zerwaniem konkordatu należy anulować wszystkie ustawy okołokonkordatowe i zlikwidować „nauczanie” religii w szkołach oraz wywalić kler z państwowych przedszkoli i ze szkół do kościelnych krucht, co drastycznie ograniczy sukienkowym pedofilom dostęp do dzieci, które potem bezkarnie gwałcą i molestują.

    Bez spełnienia powyższych warunków nie ma mowy o skuteczności jakichkolwiek działań.

    PS:
    Cieszę się, że i „Rafał Kochan” pisząc:
    „…Przecież to jest jedynie problem tępych rodziców katolickich, wypaczonych seksualnie księży oraz polityków, którzy są na usługach KK. Ludzie, po co te nerwy? Każdy normalny ateista-rodzic nie wyśle swego dzieciaka do sukienkowego.”
    – potwierdza istnienie w Polsce „nienormalnych ateistów – rodziców”, którzy przecież masowo, z bezgranicznym i tępym zaufaniem posyłają swoje dzieci na lekcje religii czyli w łapy pedofilskiego kleru w państwowych przedszkolach i szkołach…

  47. SŁOWA
    autorstwa antysemity i hipokryty tysiąclecia Stefana Wyszyńskiego – kardynała do kleryków – młodych adeptów pasożytniczej mafii czyli kk:

    „…Otrzymaliście w tej chwili straszliwą władzę.
    To jest władza nie tylko nad szatanami, nie tylko nad znakami sakramentalnymi, ale przede wszystkim – nad samym Bogiem!
    Jesteście przecież „spirituales imperatores”, a jako tacy, macie władzę rozkazywać nawet samemu Bogu. On tego zapragnął, on tego od was chciał! Będziecie Mu rozkazywać, gdy na wasze słowa zstępować będzie na ołtarze – Bóg żywy, choć zakryty, lecz prawdziwy …
    Kto ku Wam patrzy, widzi w Was Boga.
    Kto do Was się zbliża, nie szuka ludzkiego, ale Bożego oblicza. Prawdziwie: Sacerdos, alter Christus! Kapłan jest drugim Chrystusem…”
    (S. Wyszyński, Ateneum Kapłańskie, Zeszyt 2, IX-X 1960 r.)

    PS.
    Oto jak mają we łbach poprzewracane sutannowi i ich wierni tacy jak „izka1500/100/900”, „marlin” i im podobni.

  48. Rafał Kochan,
    Na likcji religii wredna siksa pyta prowadząca katechezę zakonnice
    Czy prawda jest ze księża sikają?
    po długim namysle mocno speszona bidulka odpowiada
    Tak , ale nie tak często jak inni.
    Albo naiwna tkwi w przekonaniu ze ksiezulo nie bierze fiuta do reki bez pilnej potrzeby, albo ślepa nie widzi ze trzyma mu kto inny lub może robi to własnoręcznie.

  49. izka561
    Jeszcze raz do Ciebie. Zauroczyłaś starego dziada, czy co? Wyobrażam sobie, gdzie indziej może być inaczej, ładniej lub nieładniej, niż tu. I chciałem właśnie o tym „gdzie indziej”.
    Otóż mniej mnie obchodzi, w co kto wierzy, z kim się stowarzysza i co publicznie deklaruje. Zapytam Cię natomiast, czy chodzisz prawą stroną chodnika, czy, jak ogromna większość polskich krów, środkiem, tak że jest kłopot, którą stroną wyprzedzić, ominąć. Czy paplasz w sklepie przy kasie przez komórkę? Czy masz w ręku przygotowane pieniądze, kiedy przychodzi Twoja kolej, czy dopiero szukasz po zakamarkach, kiedy usłyszysz, ile. Czy chodzisz ścieżką rowerową? Czy trzepiesz szmaty przez okno i wymiatasz śmieci za balkon, czy do szufelki (jeśli mieszkasz w bloku)? Czy Twoje grające i gadające pudła obcy słyszą, czy tylko Ty? Wtykasz nos we wszystkie sprawy bliskiego, czy wiesz, że nikt, nawet własne dziecko, nie jest Twoją własnością? Palisz przy dzieciach, przy niepalących? Rzucasz niedopałki byle gdzie? Nie palisz? To może gapisz się na karetkę, jak jedzie na sygnale, bo może coś wyskoczy? Odwracasz się jak automat, kiedy ktoś, dajmy na to, smarknie na ulicy?
    Szanowna izko, oczywiście, że nie jest to wtrącalski test i nie oczekuję odpowiedzi. Zasygnalizowałem tylko symbolicznie, że powszednie życie nie bardzo składa się z idei. Więc czemu się zachowujemy tak, jakby się, kurrra mać, składało?

  50. Krzysiu
    Wiem, obrazilas sie na mnie i dlatego donosisz wszystkim, ze jestem pedofilem. Wiec ja Ci powiem, ze wcale nie, ze napalam sie na Ciebie, ze chetnie bym Cie przelecial, chociaz mlodka to Ty nie jestes.
    Byloby to wspaniale, gdybys w trakcie , Ty taka ateistka, krzyczala : Jezus, moj Boze, itp. Sprawiloby mi to przyjemnosc jakbys mnie brala za Jezusa albo Boga. Jakbys sie ocknela to by Ci , jako zawzietej ateistce bylo glupio, ze takiego marnego faceta w chwili uniesienia wzielas za boga. Ale byloby fajnie .

  51. A ilu profesorow skazano za molestowanie studentek? Juz nie mowie o tym ze te „elytarne ucelnie” to tak naprawde gangi okradajace dzieci z czasu, pieniedzy i perspektyw.

  52. Faktycznie mądra wymiana poglądów pomiedzy dwoma kulturalnymi
    osobami– profesorem i księdzem.
    Sadzę,że profesor Hartman powinien siebie szanować i nie wystepowac w TV z chorą osobą bądz osobą,która ma defekt umysłowy oczywiscie mam na mysliu panią nauczycielkę Wróbel z Solidarnej Polski.
    A swoja drogą jak mozna wybrać taka osobę do parlamentu.
    Jak w swoim obwodzie widzę na pierwszych miejscach danej listy wyborczej osobę chora na umysle to poprostu z tej listy nikogo nie wybieram – tak tez powinni zrobić wyborcy pani Wróbel.

  53. ” Otóż na tym właśnie rzecz polega, że występuje wielokrotnie częściej!”,
    tutaj myli sie pan; ksiezy dotknietych choroba pedofilii jest procentualnie tyle samo, co w innych grupach zawodowych, czy spolecznych… to WYKRYWALNOSC takich przestepstw
    w obrebie tej grupy jest stosunkowo wysoka, co wlasciwie dobrze swiadczyloby o tym zawodzie 😉

  54. Wy Hartman ,myślicie że czytają was sami debile.

    To Wy Hartman ,nie macie sumienia traktując czytelników jak stado baranów.

    Ten Wasz ,Hartman,Holender pochodzący z kraju gdzie sąd odmówił delegalizacji partii pedofilii powołując się na wolność słowa,nie prowadził żadnych badań.
    Ostatnio kiedy go widziałam miał kwaśną minę z poczucia klęski,że nie zlikwidował Kościoła w Polsce.Chyba nawet dużo nie zarobił na tej swojej książce.Wasi wielbiciele nie wydają kasy na książki.

    Podpieranie się ,Hartman, Środą Magdaleną też nic nie da ,bo publiczność ze względu na jej trudną urodę najpierw musi napić się wina.

    Wy Hartman ,myślicie, że czytają Was sami debile.

    Czekamy na te miliony ofiar księży ,które według Waszych prognoz miały zgłaszać się do fundacji ”Nie lękajcie się”” Tu też klops.Nawet trzej panowie, którzy przez parę miesięcy
    badali z której strony chleb jest posmarowany,dla bezpieczeństwa finansowego wpisali w rubrykę ”cele statutowe” ochronę przyrody i środowiska naturalnego.

    Wy ,Hartman,myślicie ,że czytają Was tylko debilie.

    Z tej mąki chleba nie będzie.Na 27 pedofilach w ciągu 10 lat nie da się zbudować życiorysu.Nawet gdyby udało sie przekonać gawiedź do istnienia innych zboczeń seksualnych niż pedofilia to wszystko za mało.
    Nie da się ograbić kościoła pod takim pretekstem.

    Dla podkreślenia ostatniego zdania pokazuję ,Wam Hartman ,Kozakiewicza gest!!!

  55. @Wojtek A. Owszem, potwierdzam, że są tacy ludzie, którzy mienią się ateistami (zwykle bardziej z konieczności niż wyboru, bo na przykład mają na swoim koncie rozwód z małżonkiem, z którym w kościele doszło do zawiązania formalnego związku), jednak mając na uwadze dobro swoich dzieci, wysyłają je na religie czy do kościoła. I nie widzę w tym nic złego do chwili, gdy ci sami zaczynają krytykować całą instytucję kościelną za jej całą parszywą działalność. Taka dychotomia poznawcza jest ponad moje zdolności rozumowego odbierania ludzkich zachowań i jestem wobec takich ateistów jeszcze bardziej wrogo nastawiony niż do zawziętych w swym opętaniu „moherów”.

  56. Zmień płytę ,Hartman,ta jest zdarta

  57. Wojtek A.,
    Kiedyś ten cytat Wyszyńskiego można było bez trudu znaleźć w necie – ostatnio szukałem i jakby się pod ziemię zapadł; dobrze, że to przypomniałeś i słusznie zauważasz, że jak się komuś takich bredni nawkłada do głowy, to nie ma co się dziwić, że czuje się on jak właściciel wiernych, poddanych mu baranów.
    Toż przecie sam Bóg ma go słuchać.
    PS. Jaki „piękny” trzeba mieć umysł, żeby tak pieprzyć?

  58. Pisownia „Ksiądz” z dużej litery jest poruszająca. Chustka u głowy przed Panem Hartmanem. Uznanie i szacunek.

  59. Coś napisało: „Nie da się ograbić kościoła pod takim pretekstem”.
    A jest co ograbiać – i to jest w Kościele, który miał nie zdobywać „złota ani srebra, ani miedzi do swych trzosów” najważniejsze.

  60. Jerzy Pieczul
    To coś jest chore. Daj sobie spokój.

  61. Przed dwoma laty w Niemczech także wypłynął problem pedofilii. Dużo się wtedy pisało na ten temat, można też było poznać statystyki. Okazuje się, że 85 procent przypadków ma miejsce w rodzinie i w najbliższym otoczeniu dziecka.

    Nie sądzę, by w Polsce liczby były inne.

    Proszę tylko nie myśleć, że bronię klechów. Daleka jestem od tego.

  62. izka561
    7 grudnia o godz. 22:07

    „Zmień płytę ,Hartman,ta jest zdarta”

    On nie może – jemu tak kazali i na tym odcinku musi swoje odrobić 😉

  63. Mag i Jerzy P.Musicie najpierw uzyc zaklecia „skus baba dziada, czarny krzyz”, bo to ta Izka ,ktora niedawno straszyla red.Kowalczyka,ze rzuci na niego urok,tak ze uwazajcie na siebie,pozdrowienia.

  64. Panie Profesorze,
    Banda psycholi zawladnela Panskim blogiem. I nie chodzi im o rozsadna, choc czasami wykraczajaca poza ramy naszej judeo-chrzescijanskiej etyki i kultury, dyskusje tylko o „czcionkowe dokopanie” oponentowi. Temat dyskusji jest bez znaczenia, liczy sie tylko rozdete ego i nieodparty „dyskretny urok grafomanii”.

  65. Advocatus diaboli – zgoda calkowita. Przy czym wykorzystanie w tej paranoi pamieci Janusza Korczaka – to juz zaden „urok grafomanii” a po prostu podlosc jaka normalnemu czlowiekowi nie miesci sie w glowie…

  66. Nowoczesne państwo powinno ustawowo zabronić przynależności do sekt poniżej osiemnastego roku życia.
    Później każdy by miał wolną drogę i mógłby zapisać się do dowolnej organizacji, ale jednak nie łamiącej zasad praworządności.
    Nawet jeden przypadek skrzywdzenia dziecka powinien skutkować likwidacją sekty.

  67. Ale ściema.Gdyby list napisał dominikanin np.sprawa byłaby poważna i do dyskusji.A ten ,jest tylko do odwrócenia uwagi od tego co robi biznesmen redemprorysta z Torunia.Oni trzepią kasę i coś jeszcze a idea daleko w tyle.

  68. Przykro mi to dorosłym ludziom uzmysławiać. Żaden 18-latek nie ma wolnej drogi, ponieważ już jest ukształtowany. Nikt nie wychowuje się w społecznej próżni. To złudzenie i niewiedza, kiedy człowiek mówi: wychowam dziecko w wierze katolickiej, a potem niech samo wybiera. Dziecko od najmłodszych już jest w rodzinie skażone religią. Dlatego Kościół, choć opanowany przez prostackich biskupów, świetnie wie, co robi, kiedy pcha się z religią do przedszkola, choć sprzeciwia się szkolnemu nauczaniu po szóstego roku życia. W Związku Radzieckim sekty chyba były zakazane. Nikt u nas głośno o tym nie mówił, bo nie wiedział, że tam był z sektami duży społeczny kłopot. Nic nie zmienią zakazy, bo żadnej drogi na skróty w procesie laicyzacji spoleczeństw nie ma.

  69. Zapchlony Burek
    Przepraszam, zagapiłem się – powyższe było do Ciebie.

  70. Jeszcze raz w pigułce: za późno na tzw. wolny wybór, kiedy człek już jest skażony, kiedy najbliższe otoczenie w najwcześniejszym dzieciństwie kształtuje w nim – świadomie lub nie – określone preferencje. Można więc pytać: A co to wolny wybór? Jest w ogóle coś takiego? Dlatego kiedy bojowi ateiści opisują stan istniejący, na ogół mają rację, kiedy zaś przepisują terapię, są jak pijane dzieci we mgle.

  71. Jerzy Pieczul
    Niestety, nie odróżniam katolika od luteranina czy mormona. Dla mnie wszyscy to zwalczające się między sobą sekty.

  72. Jerzy Pieczul
    Napisałem o nowoczesnym państwie, a nie o rozmodlonej Polsce. Nie wmawiaj mi, że jestem bojowym ateistą, bo akurat to jest mi całkowicie obojętne.

  73. Zapchlony Burek
    Nie zrozumiałeś o czym mowa i chyba dalej, z braku doświadczenia, nie będziesz rozumiał, bo wyskoczyłeś jak filip z konopii z tym nierozróżnianiem sekt, jakby to był temat lekcji. Tematem było to, że dziecko jest – świadomie lub nie – urabiane religijnie, areligijnie, ateistycznie, jakkolwiek – już od urodzenia. Więc nawet wybór zawodu, kierunku studiów jest w nim jakoś przygotowany, bo ma już ono jakieś preferencje. Cóż więc mówić o preferencjach światopoglądowych, których wbijanie w główki – w skrajnych wypadkach w dupki – jest w rodzinnym domu codziennością (oczywiście, z wykluczeniem domów ateistycznych, bo tam światopoglądu się nie wbija). W takiej sytuacji mówienie o wolnym wyborze człowieka zindoktrynowanego już w dzieciństwie jest nierozumieniem procesu stawania się człowiekiem. „Jednostka jest całokształtem stosunków społecznych”.

  74. Zapchlony Burek
    No coż, dzieciakiem jesteś i z tej skóry nie wyskoczysz, dokąd nie dorośniesz. Wpadasz po to, by ambicjonalnie szczeknąć, a nie po to, by zgłębiać temat. W którym miejscu przypisałem Tobie konkretnie bojowy ateizm, dzieciaku? Nie Ty mnie zajmujesz, lecz problem.

  75. Zmarł pokojowy Noblista Nelson Mandela. Do roku 2008 szef terrorystycznej /w USA/ partii „Afrykański Kongres Narodowy”. Inny, także pokojowy Noblista Obama kazał opuścić do połowy flagi mocarstwa w 1500 bazach militarnych rozsianych po całym świecie. W Iraku, Afganistanie i w Polsce.
    Tu pokojowy i tam pokojowy.

  76. Szanowny Panie profesorze oglądałem w tvn Pańskie spotkanie z księdzem Sową. Jestem przekonany ,że gwałtowna reakcja księdza tak naprawdę nie była skierowana do Pana ale miała tylko poprawić jego wizerunek w oczach kościelnych zwierzchników. Przyznaję ,że zawsze ceniłem księdza Sowę ale trochę się na nim zawiodłem.

  77. jasny gwint
    Świetny tekst, właśnie miałam go polecić.
    Brrr…
    Ale kto te wilki zatrzyma? Czy można liczyć na lewicę?
    Chciałabym, podobnie jak autor, ale…
    Jedno jest pewne, wilki olewają równo i Kaczora, i Tuska i wielebnego Gowina z Godsonem &cons.

  78. jasny gwint
    Niedokładnie to chciałam powiedzieć.
    Raczej o to chodzi, kto taką rewolucję miałby poprowadzić, by nie zamieniła się w chaotyczną i niebezpieczną nawalankę.
    Lidera rozpaczliwie brak!

  79. @ Jasny Gwint, Mag: Frustracja jest zrozumiała i usprawiedliwia wiele, ale nie debilizm na poziomie umysłowym żuli denaturatowych, jaki prezentują „wilki”. Panu doktoru gratuluję kolejnej, jakże potrzebnej (za nasze podatki), rozprawy naukowej. „Tony papierów, tony analiz, genialne myśli, tłumy na sali…”.

  80. mag
    8 grudnia o godz. 10:47
    Diagnoza w tym teksie jest bardzo powierzchowna. Jest to rezultat straconego pokolenia, wykluczenia, braku perspektyw itd, itd. O tym powinno się mówić i pisać. Nie ma kto i nie ma gdzie. Tak samo było w Niemczech przed Hitlerem. Ci oszukani i wykiwani Polacy potrzebują tylko odważnego fuhrera. Lewica by mogła ale trzeba być lewicą. Jedyny i ostatni dla niej czas. Ale trzeba wrócić do korzeni. Na razie rządzi, jak napisał Łagowski DUOPOL, dwie obskuranckie partie, wyrosłe z jednego zgniłego korzenia i niczym nie różniące się. Różnią się rodzajem wzajemnych obelg i klęczeniem na jedno lub na dwa kolana przed kościołem.

  81. !
    8 grudnia o godz. 10:50
    Te żule to Twoje dzieci lub wychowankowie

  82. Jerzy Pieczul
    Czuć, że się wychowałeś w lesie.
    Dla mnie problemem jest skrzywdzenie nawet jednego dziecka, a nie rzucane na parszywego kundla Twoje przypudrowane inwektywy.

  83. @Zapchlony Burek. Ale powiedz mi, co ciebie interesuje krzywda jakiegoś katolickiego dziecka, które zostało wysłane przez katolickich rodziców do katolickiego kościoła? Skoro jestes ateistą, co ciebie obchodzi ta trzoda?

  84. Jerzy Pieczul
    Ja tak zrobiłam, wychowałam dzieci po katolicku. Tzn. osobiście nie, nie byłabym do tego zdolna, ale pozwoliłam je ochrzcić i nie przeszkadzałam babciom w kształtowaniu religijnym oraz pozwoliłam chodzić na religię. Wszystko po to, by nie wyróżniały się spośród rówieśników.

    Babcie się zbytnio nie wysilały, dziewczęta chodziły sobie na religię i przystąpiły do I komunii. Jedna przeżyła fazę manii religijnej w wieku lat 7. Porzuciły religię w wieku dojrzewania. Nie przystąpiły do bierzmowania, przestały chodzić na religię. Nikt ich do niczego nie zmuszał, miały tylko przykłady – babć chodzących do kościoła i rodziców niechodzących. Wybrały same.

    Teraz sobie myślę, czemu zrobiłam taki eksperyment na własnych dzieciach? Dzisiaj bym się na to nie zdecydowała, nie rozumiem samej siebie sprzed lat. Ale wynik eksperymentu jest ciekawy: dwie antyklerykałki, kompletnie niezależne w swoich sądach od religii.

    Wydaje mi się, że ateizm jest w genach. Kiedyś może uczeni to zbadają.

  85. jasny gwint
    8 grudnia o godz. 11:03
    Przyznaję – złote słowa.

  86. jasny gwint
    Co do dupolu zgoda.
    Nie wiem, czy analiza wilków jest BARDZO powierzchowana, ale jest.
    To widać, słychać i czuć. Nie tylko na ulicy.
    Nie wiem, dlaczego obrażasz „wykrzyknika”. Przeciez ogromna część tych wilków to faktycznie żule (dlaczego się nimi stali, to m.in przedmiot analizy autora tekstu).
    ! nie ma racji twierdząc, że badanie socjologiczne to wyrzucanie pieniędzy, ale po co piszesz, że żule to jego wychowankowie.

  87. Aaron Sprężyner
    7 grudnia o godz. 10:13
    Podzielam Twój pogląd lecz miałem mniej szczęścia.
    Gdy parę tygodni temu wpisałem prawie to samo co Ty na temat J. Korczaka
    mój wpis szybko usunięto.
    Czyż nie można lubić, kochać dzieci bez erotycznego podtekstu ?
    Mówiło się ” wszystkie dzieci są nasze ” albo ” być przyjacielem dzieci ” przecież swoje dzieci a także przyjaciół nalezy kochać !
    Jestem przeciwnikiem tezy, że pedofil ( miłośnik dzieci ) = zboczeniec seksualny.
    Oczywiscie jest problem seksualnego wykorzystywanie nieletnich ale czy nie przesadzamy, czy trzeba wycinać cały las, gdy tylko nieliczne drzewa są porażone ?

  88. Marit
    Ciekawa sprawa z Twoimi dziećmi, ale tylko potwierdza oczywistość: człowieczeństwo – rzecz nabyta. Mimo, jak rozumiem, niespecjalnie gorliwego indoktrynowania przez babcie, dziewczynki miały obok i inne wzorce – choćby zdrową na głowę mamę – które, jak widać, w spółce z własnym rozumem, kształtowanym od maleńkości przez porównania, szybko doprowadziły do kompletnego otrząśnięcia się z oszołomstwa. Szanowna Marit, one miały dookoła pozytywne wzorce! Nie można mówić o ateizmie w genach, bowiem ateizm to dorobek kulturowy człowieka, natomiast bezbożność oczywiście, że jest stanem naturalnym, pierwotnym. Nasz brat szympans nie ma w genach bezbożności rozumianej jako wyparcia się bogów – on najzwyczajniej w świecie żyje BEZ BOGÓW. Tak się urodził, tak żyje i tak fajtnie. Bez bożej łaski.

    RZECZ NABYTA

    Po raz, żeby nie skłamać, któryś usłyszałem w świętym radiu: „Sprawiłeś, że na całej ziemi usta dzieci i niemowląt głoszą Twoją chwałę”. Jako niemowlę robiłem kupę rzeczy, a chwały nie pamiętam. Poszedłem do psychiatry.
    – Za dosłownie bierzesz poezję – on na to. – Osesek głosi chwałę tym, że jest – całym sobą.
    – To czemu poezja uwzięła się na usta, a nie na przykład na wątrobę?
    – Bo w nich jest ta część człowieczeństwa, która nie jest zwierzęciem. Z ust padły pierwsze słowa i pierwsza niedosłowność. Wiesz, kiedy pojawili się bogowie?
    – Jak miałem ze trzy latka.
    –  Wpierw człowiek mówił konkretnie: „aaa”, „uuu”, „yyy” – w takim języku nie było miejsca dla idei. Niewidzialni przyszli na świat, jak powstały techniczne możliwości: kiedy się słowo oderwało od rzeczy.
    – Najpierw powstały warunki, dopiero po nich – stwórca, co je stworzył?!
    – Nie inaczej.
    -To mówimy od rzeczy.
    – Ano mówi się. Nieomylny pierwszego dnia zapalił światło, dopiero czwartego – stworzył źródła światła.
    – Dziś zjadłem kiełbasę ze świni, którą zabiję jutro?
    – Tak jest. Wczoraj kołchoźniki śpiewały: „Stalin wszystkich bojów naszych chwałą, Stalin to młodości naszej blask”. Dziś coś podobnego jest przez satelitę: „Usta dzieci i niemowląt oddają Ci chwałę”. Słyszałeś o homo alala?
    – Nie.
    – Niemówiący osobnik z rodziny człowiekowatych, na przykład wychowany przez zwierzęta. Z paru podarowanych przez los przypadków wiadomo, że życie zrodzone przez człowieka nie musi być człowiekiem.
    – Mówi się, że nawet poczęte – jest.
    – Lud Toradżów nie uważał za ludzi dzieci, którym jeszcze nie wyrosły zęby. Dziecko mężczyzny i kobiety to tylko kandydat na człowieka – reszta zależy od otoczenia. Ludzkie szczenię, najbardziej nieporadne w świecie zwierząt, samo nie wykształci w sobie niczego, co ludzkie: wychowają je wilki – będzie zębami drzeć mięso, nogę podnosić przy sikaniu, wyć, ziemię drapać, ale nie złapie zająca, nie stanie na dwóch łapach i nigdy nie powie: mama. Będzie karykaturą wilka i człowieka.
    – Ni pies, ni wydra ?
    – Tak jest. Człowieczeństwo – rzecz nabyta. Niby oczywistość, a weź powiedz matce-Polce – nie daj Boże, babci – że jej dopiero co ochrzczony cherubinek jest stuprocentowym bezbożnikiem…
    – Czyli nie trzeba szukać skrajnych przypadków – wystarczy trzeźwo patrzeć.
    – To przypadek najbardziej skrajny. Dlatego są neurastenie: wieczne pierwszeństwo stereotypów i emocji przed rozumem. Z emocji mały by dużemu w dupę wlazł – tak powstała liryczna neurastenia, czyli religia. Niewidzialni, jako esencja ludzkiego lęku i nierozumienia, siedzą tam, gdzie byli poczęci: w kadzidlanym słowie – w niczym więcej.
    – W szkole ze strachu pięć razy na dzień robiłem rachunek sumienia i nawet „am” czytałem nabożnie z książeczki, jak pisało „psułem(am)”, „szkodziłem(am)”, „dręczyłem(am)”.
    – Ja też.
    – Nie gadaj!
    – A skąd bym znał lęk?
    Raźniej mi się zrobiło. Psychiatra wyjął flaszkę.
    – Może nie jest tak źle z tym nabytym – mówię. – Trochę się jako człowieczeństwo rozumiemy.
    – Dokąd się słowo nie oderwie od rzeczy.
    Oderwało się: pozalewaliśmy pały jak ta ferajna, co położyła kij na koniec świata w filmie „Ostatni brzeg”.

  89. Marit
    Jeszcze raz dla pełnej jasności. Rozum – czyli umiejętność myślenia – nie jest człowiekowi dany w gotowej postaci jako dar z nieba (Śmieszna mantra: „Bóg dał rozum i wolną wolę”). Jest umiejętnością kształtowaną jak każda inna umiejętność: chodzenie, pływanie, gotowanie, obsługiwanie mikroskopu. Twoje dziewczynki miały lepsze warunki dla rozwinięcia się umiejętności myślenia niż dzieci w domach światopoglądowo jednorodnych. Bo żeby się myślenie w dziecku rozwijało muszą być wzorce, a one miały wzorce RÓŻNE, czyli miały silne bodźce do porównywania. Tylko zazdrościć komuś takich rozgarniętych żon. Podobnie z mówieniem, chodzeniem. Dziecko bez mówiącego otoczenia, czyli bez wzorców, nie wykształci samo w sobie umiejętności mówienia – będzie homo alala. Nie nauczy się też chodzić na dwóch, kiedy otoczenie będzie chodzić – zwłaszcza tatuś – na czterech.

  90. Zapchlony Burek
    8 grudnia o godz. 11:37
    Chłopcze, jeśli nazywanie dziecka „dzieckiem” jest dla Ciebie inwektywą, to czym jest Twoje przypisywanie mi wychowania się w lesie? Ale mnie takie rzeczy nie ruszają. Wracaj do rozmów z równymi sobie, czyli do piaskownicy.

  91. Teoria „tabula rasa” sie nie sprawdziła.
    Od najwcześniejszego dzieciństwa otoczenie zapisuje w kandydacie na człowieka wzorce:
    -religijne
    -prawne
    -moralne
    =postępowania
    -językowe
    i czort wie jakie jeszcze……

    Bez nich, tej wczesnej- świadomej lub nie- SOCJALIZACJI, człowiek nie byłby człowiekiem.
    To nie jest wrodzone, tylko wyuczone.
    Z czym jak dotad naukowcy o religijnych powiązaniach zgodzić się nie chcą……

    Wziąwszy małe dziecko w obroty, Turcy stworzyli formację janczarów.
    Nie był w niej ważny składnik rasy, czy narodowości, lecz poczucie wspólnoty i elitarności.
    Współcześnie nazywany esprit the corps.
    Wziąwszy w obroty nasze dzieciaki, Kościół usiłuje zrobić z nich to samo- bezmózgowych fanatyków……

  92. @wiesiek59. Problem w tym, że nikt z kościoła nie zabiera dzieci rodzicom do tego kościoła czy na lekcje religii. To ciemni, nieodpowiedzialni i wygodniccy rodzice podejmują takie decyzje. Sukienkowi w tej całym łańcuchu powiązań są na ostatnim końcu przyczyno-skutkowej degrengolady społecznej i moralnej.

  93. wiesiek59
    No właśnie. Twórcy i wykonawcy ideologii świetnie wiedzą, gdzie się zaczyna dziób pingwina, i w tym miejscu chwytają: nauka religii od maleńkości, hitlerjugend, harcerstwo (nie mówię o apolitycznym skautingu), pionierzy, nachimowcy…można mnożyć. Ale i niedorobionych nieideistów nie brakuje – nawet wśród światlejszych ateistów: owszem, palę przy dziecku, ale jemu kategorycznie zabraniam, a jak dorośnie, niech sobie robi, co chce. Uczę dziecko robić prawą ręką, a potem niech robi, którą chce. To już nawet tatuś-złodziej, którzy świadomie uczy swoje dziecko kraść, jest mądrzejszy.

  94. Rafał Kochan
    Przepraszam, ale w tym, co powiedziałeś do wieśka, założyłeś coś tak fantastycznego jak wolna wola, choć to tylko propagandowe pojęcie. Bardzo to powierzchowne rozumienie: „nikt z kościoła nie zabiera dzieci rodzicom do tego kościoła”. Jest coś o wiele silniejszego niż fizyczne zabieranie (któż to zresztą fizycznie zabiera): tradycja , presja otoczenia.

  95. Poświęciłem ponad godzinę, żeby starannie przeczytać Wasze posty i „naszła” mnie taka refleksja. Bardzo dobrze, że się różnimy, dzięki temu mam okzaje poznać inne poglądy niz własne. Nie wszystko „kupuję”, ale nawet te, z którymi się zasadniczo nie zgadzam, dają mi możliwość lepszego sformułowania własnych. Tak, żeby lepiej wyrażały, co uważam i były bardziej odporne na obalenie…

    Z autentyczną satysfakcją przeczytałem, jeden z ostatnich akapitów, w którym prof Hartman zwraca uwagę na fakt, że „… Zgorszeniem jest również odmawianie przez Kościół polski przyjęcia na siebie odpowiedzialności instytucjonalnej i wypłacania odszkodowań za czyny pedofilskie popełnione przez księży …”

    Bo dla mnie, nie przyczyny i nie okoliczności, równiez nie ilość przypadków pedofilii, czy molestowania seksualnego, których dopuszczają się księża katoliccy, są najważniejsze, ale fakt, że instytucjonalny kościół katolicki wypiera się ponoszenia odpowiedzialności i płacenia ofiarom odszkodowań …

    Zachęcam Was do ponownego przeczytania tego co sami napisaliście
    i „popatrzenia” na własne wpisy pod kątem tego, jak to się ma w odniesieniu do problemu poniesienia odpowiedzialności przez kk i zadośćuczynienia ofiarom.

    Jest mi dokładnie obojętne jakie były powody i okoliczności, że ks Xsiński molestował, ale jeśli molestował, to ofiara (ofiary) jego molestowania, czy pedofilii, powinna/y być przeproszona/e, a szkody i straty jakie poniosła/y powinny być zrekompensowane odpowiednim odszkodowaniem. Koniec, kropka.

    Można, pewnie nawet trzeba dociekać, co jest nie tak i dlaczego. Spory są jak najbardziej na miejscu, ale w najbardziej nawet zajadłych sporach nie powinniśmy stracić z oczu tego co jest tu najważniejsze – OFIAR KOŚCIELNEJ PEDOFILII …

    Jestem dogłębnie przekonany, że w tej kwestii, porządni ludzie powinni umieć zdobyć się na oddzielenie wszelkich różnic, które ich dzielą i wspólne prezentowanie tej prostej zasady, że głównym odkupieniem winy jest wypłacenie kompensującego straty odszkodowania.

  96. Wiesiu 59

    to sie nazywa z francuska: „esprit de corps”

  97. Gratulacje laureatom nagrody KISIELA 2013:

    MICHNIKOWI, ROSTOWSKIEMU , MILKOWI 🙂

    PS juz „kibole” komentuja powyzsze, skad tyle chamstwa w Kraju?

  98. lonefather
    8 grudnia o godz. 14:49

    Kwestia odszkodowań za czyny KRYMINALNE, jest raczej BEZDYSKUSYJNA.
    Dyskusyjne są jedynie motywy, przyczyny, pedofilii.

    Oddanie szkolnictwa w ręce kleru- jakiegokolwiek wyznania- jest kolosalnym błędem.
    Użyteczność we współczesnym świecie żadna, zagrożenie fanatyzmem natomiast bardzo znaczne.
    Talibowie rekrutują wszak w medresach, nie na politechnikach……
    Wszystkie znaczące szkoły wyższe są chyba świeckie……

    Niestety, w zamian za iluzoryczne poparcie, nasi politycy poszli na znaczne ustępstwa wobec KK. Zemści się to.
    Z fanatykami nie da się dyskutować, można ich jedynie eliminować……
    A im dłużej katecheza trwa, tym trudniej będzie wykorzenić wpływy tej czarnej ośmiornicy.

  99. lonefather
    8 grudnia o godz. 14:49
    lonefather
    Sam krytykuję skręcanie w bok od głównego tematu, a sam skręcam. Więc co do tego konkretnego, przestępczego czynu księży – za który najbiedniejszy w świecie pracodawca nie zapłaci, bo on nie tylko ZA NICH nie płaci, ale i IM nie płaci – płacą usługobiorcy – pracodawca się, że tak powiem, nie poczuwa. On prawie od początku swego funkcjonowania w roli dziejowego oszusta jest tak smukwijnie swidrygajłowaty, że do niczego się nie poczuwania. Prócz brania. Ale go rozgrzeszam na zasadzie „Kto z was jest bez grzechu…”. Kościół jest z ludu. A lud jest z cudu. Pokaż mi, Szanowny, zanurzony w myśleniu lonefatherze, ludzi błędnych. Którzy chętnie, bez oporów przyznają się do błędów, niewiedzy, niekompetencji, wstydliwych grzechów (bo niewstydliwe – na przykład siedem zabitych much za jednym zamachem lub półtora litra na łeb – to nawet powód do dumy). Pokaż tu, zaraz, teraz, na blogu. Bo ja widzę, że takich nie widać. A skoro o wiele nie widać, to widać, że lud jest cud, miód, doskonałość. A z doskonałości nie mógł wyjść niedoskonały Kościół. Dobre drzewo daje tylko dobre owoce.

    Więc rozmowa polegająca na pokazywaniu palcem na innych jest rozmową zawsze mniej lub bardziej obłudną, skoro wszyscy mamy niemal biologiczny odruch wypierania się. Żeby nie powiedzieć – wypinania się. Kościół jest z tej samej charczącej odbytnicą w stronę bliźniego cywilizacji.

  100. wiesiek59
    8 grudnia o godz. 15:40
    {Kwestia odszkodowań za czyny KRYMINALNE, jest raczej BEZDYSKUSYJNA.
    Dyskusyjne są jedynie motywy, przyczyny, pedofilii.}

    Raczej? Otóż w przypadku kościóła katolickiego mamy „raczej” robinie wszystkiego co w jego mocy, żeby nie płacic odszkodowań…

    „Dyskusja” kościelna o przyczynach, nie jest żadną dyskusją, to jest wbijanie do głów jedynego poglądu, że jak gender jest winny, to kościół nie winny i jako niewinny nie będzie płacił odszkodwań. W poprzednim wpisie prof Hartmana pokazałem co i jak robi kościół, żeby siebie samego wykluczyć z płacenia odszkodowań. Możesz zajżeć, odszukać i się zapoznać. Nie chcę tu, dopuki nie poczuję się zmuszony powielać tego wywodu.

    Idąc w kierunku nadanym przez kościół i zacietrzewiając się w dyskusjach traci się z oczu podstawową kwestię : OFIAROM NALEŻĄ SIĘ ODSZKODOWANIA…

    Stąd mój post i apel o skupienie się na kwestii odpowiedzialności kościoła instytucjonalnego za wypłacanie odszkodowań ofiarom.

    Przyjęcie postawy jaką proponujesz może zbyt łatwo skończyć się tym, że rozdrobnienie opinii o przyczynach i podzielenie na czworo włosa odpowiedzialności skończy się tak wielką wątpliwością, że księża pedofile będą dostawać wyroki „w zawiasach”, a odszkodowania nie będą wypłacane …

  101. @Jerzy Pieczul. Ale ta tradycja i presja otoczenia mają być usprawiedliwieniem dla katolików wysyłających swoje dzieci do koscioła? Czy może dla ateistów?

  102. lonefather
    8 grudnia o godz. 16:26

    Kodeks Karny dość jednoznacznie określa granice odpowiedzialności OSOBISTEJ sprawcy.
    Niejednoznacznie natomiast określa odpowiedzialność pracownika FIRMY za czyny popełnione w związku z pracą w niej.
    Dobór kadr, ich szkolenie, to przecież nie nasza sprawa.
    Za efekty pracy pijanego dróżnika odpowiada wszak nie tylko on, ale i kolej…..
    Tu powinno być podobnie.
    Niech sie UBEZPIECZĄ…….

    O ile dobrze pamiętam, to odpuszczenie grzechów wymaga pokuty i ZADOŚĆUCZYNIENIA.
    Pokuta w innej parafii?
    Zadośćuczynienie w modlitwie jedynie?
    To w XXI wieku nie przejdzie…….
    Rząd dusz i omerta dobre były w XIX.
    Równość wobec prawa i świeckich i duchownych, traktowanie ich jednym kodeksem jako OBYWATELI, powoli sie przebije do świadomości.

    Znamienny jest przykład Gocłowskiego.
    Po zajęciu mebli przez komornika, błyskawicznie Kuria wysupłała kasę na grzywny za długi Stella Maris- podobno prywatne przedsięwzięcie księdza…….
    Prawa Boskie niech sobie funkcjonują.
    Po TAMTEJ stronie, tu mamy ziemskie, choć niedoskonałe.

  103. Przed zerwanie Konkordatu należy zerwać Traktat Lizboński i od nowa Polska Ludowa.
    Pan profesor sam z sobą dyskutuje, jak tak dalej pójdzie to będzie sam do siebie pisał listy i na te listy odpowiadał. Polska ma na głowie wiele poważnych problemów i jeden gwarant przetrwania. Tym gwarantem przetrwania jest Kościół Katolicki.
    Dlatego polski kościół katolicki jest tak atakowany przez korporacyjny globalizm.

  104. Jerzy Pieczul
    8 grudnia o godz. 16:04

    Szanowny Jerzy Pieczul, sam staram się bronić „przed skręcaniem”, a ponieciony myślami skręcam. Czasem skręcam z premedytacją jak to miało miejsce na blogu Adama Szoskiewicza, gdy kiedyś z Tanaką, wdaliśmy się w wymianę myśli i wspomnień o francuskich gotyckich katedrach i kościołach. Nikt nam tego „skręcenia” na szczęście nie wypomniał, ale faktem jest, że było … Więc sam nie jestem w tym bez winy … (lol)

    Nie wskażę, choć, gdybym mógł, to chętnie spełniłbym Twoją prośbę, żeby {Pokaż mi, Szanowny, zanurzony w myśleniu lonefatherze, ludzi błędnych. Którzy chętnie, bez oporów przyznają się do błędów, niewiedzy, niekompetencji, wstydliwych grzechów…}…

    Tu na forum dyskusyjnym bloga, prof Hartmana, jak daleko sięgam pamięcią nie spotkałem takiego człowieka. Czy to, że się taki nie ujawnił oznacza, że nie było kogoś takiego? Sądzę, że był. Prosta znajomość statystyki mówi, że pomiędzy tymi, którzy czytają, muszą byc i tacy. Tacy, którzy czytają, myślą i zmieniają swoje poglądy. Jak napisałem, nie znam takiego przypadku, ale z łatwością rozumiem mechanizm, który powoduje, że choć zmienili swoje myślenie, to w zarzenowaniu, lub obawie przed „ośmieszeniem się”, nie ujawniają tego. Ale to, że nie czytaliśmy do tej poru postu, w którym ktoś publicznie wyznaje, że się mylił, nie jest dowodem na to, że takich ludzi nie ma…

    Ty sam, dwa tygodnie temu przyznałeś, że źle oceniłeś moje poglądy w sprawach polowań. Widziałem, że nie było to łatwe, ale jednak zdobyłes się. Więc nie jest tak źle, ajkby się wydawało czytając, co ludzie piszą i jak zawzięcie bronią swoich racji. Sam tak mam, że bronię. Normalna rzecz.

    Dlatego właśnie, nieco inaczej niż zwykle, zaprezentowałem swoje myśli w poście {8 grudnia o godz. 14:49}.

    Czy bedzie szerszy odzew, to zobaczymy. Jak na razie tylko jeden @wiesiek59 odezwał się i przedstawił to co sam uważa za możliwe do dyskutowania. A ja jestem bardzo ciekaw, czy udało mi się kogoś przekonać do myśli, że choć jest ważne poznanie, to jeszcze ważniejsze, a najważniejsze z punktu widzenia ofiar, jest doprowadzenie do tego, że nie pozwoli się kościołowi katolickiemu uciec od odpowidzialności instytucjonalnej…

  105. Wojciech K.Borkowski
    8 grudnia o godz. 17:08

    Kościół katolicki nie jest gwarantem niczego. Nawet nie zagwarantuje Tobie „pójścia do nieba”. Jedyne czego można byc pewnym, to wyłącznie tego, że nie należy tracić nadzieji … I płacić, płacić, ajk najwięcej płacić kościołowi, za jego jakże cenne usługi…

    No i na dodatek można być pewnym jeszcze tego, że kościół zrobi wszystko, żeby jemu samemu było jak najlepiej, nawet jeśli będzie to kosztem dobra Państwa Polskiego…

  106. Fragment z „Pornografii” autorstwa socjologa UW Lecha Nijakowskiego. Pierwszej poważnej książki tyczącej tej tematyki na gruncie polskim.

    Zaczerpnięty z rozdziału „Pedofilizacja przestrzeni publicznej”:

    „Według współczesnych badań, co najmniej jedna czwarta kobiet i co dziesiąty mężczyzn byli wykorzystywani seksualnie przed 16 rokiem życia, z tego 30- 35% w związkach kazirodczych, a zatem przez osoby najbliższe. Generalnie dzieci są wykorzystywane przez osoby znajome( nie tylko przez członków rodziny, ale i jej przyjaciół), a nie przez obcych.
    Dzieci są wykorzystywane najczęściej przez uwiedzenie lub szantaż, a nie gwałt. Zatem wbrew potocznym wyobrażeniom, dominują pedofile – uwodziciele, a nie pedofile agresywni, choć czyny tych drugich są częściej nagłaśniane medialnie.”

    Sama książka naprawdę warta przeczytania. Gdyby niektórzy zadali sobie trud lektury jej zawartości prawdopodobnie nie pisaliby tutaj swoich tekstów w poczuciu idiotycznej misji zbawienia ludzkości. Szczególnie tej bez dowodów osobistych.
    Tym bardziej , że poetyka wielu wypowiedzi żywcem przejęta z wiadomych biuletynów dla plebsu.

    I czytając wynurzenia niektórych osób (zdawałoby się , że stąpających po utwardzonym gruncie) łapie się na tym, że muszę stanąć w obronie różnych fanclubów, a to AS Roma, a to Wawelu Kraków, czy o zgrozo Torpedo Smoleńsk. Że nie wspomnę o Ministrancie Częstochowa.

    Niestety tak jak Oni kiedyś rzucali różnymi „agentami”, Żydami” tak druga strona znalazła sobie bulwersującą „pedofilię” w wiadomym środowisku.
    Można jeszcze parę zdań dorzucić, ale czy warto?

    I tak wszyscy znają tę jedyną prawdę.

  107. Gdyby traktować wszelkie instytucje religijne na zasadach ogólnych, rozliczać jak każdą inną firmę z dochodów, realizacji celów statutowych, zdolności kredytowej itp.
    byłoby znacznie mniej kłopotów z oceną tychże.
    Nadmierne przywileje, bezkarność, nieczytelność finansowania, nie sprzyjają transparentności działań.

    Pan Borkowski zakłada jakąś szczególną wartość KK.
    Ja wprost przeciwnie, twierdzę że w naszej historii pełnił rolę WYBITNIE destrukcyjną, mając jako zadanie główne realizowanie celów Papiestwa, nie polskiej racji stanu.
    Krótkookresowe taktyczne sojusze nie unicestwiły długookresowej współpracy z zaborcami- na przykład.

    Podchodząc jeszcze raz do tematu.
    Firma turystyczna „Podróż do Nieba” odpowiada za stan zwłok nieboszczyka, jego bezpieczne i zgodne z opłaconym ceremoniałem złożenie w grobie.
    Szpital odpowiada za błędy lekarskie popełnione na swoim terenie- przynajmniej od czasu do czasu……
    Organizator wycieczki turystycznej- również.

    Machanie kropidłem, nie powinno od tej odpowiedzialności zwalniać.
    A w użyciu wszak są nieco inne instrumenty……
    Najpierw powinien być personel moralny, potem można umoralniać innych.
    Inaczej będzie jak w hotelu gdzie wiadomo że kradnie obsługa.
    Nikt nie zaryzykuje noclegu.

  108. Przecież to co w tej chwili się odbywa przy okazji „pedofilii” jest to nic więcej jak prymitywny szantaż.
    Prymitywny szantaż moralny odwołujący się do naprawdę głębokiej sfery emocji każdego z nas. Bo przecież czy ktoś byłby obojętny wobec zła spotykające bezbronne dziecko,
    Z jednej strony dziecko, z drugiej On… I w tym momencie się zaczyna znany ciąg arytmetyczny.
    I tylko po to żeby przypier… Kościołowi. Ja też bym przypier…,ale nie posługując się takimi argumentami i nie odwołując się tak cynicznie do zdarzających sie…Tak, zdarzających się przypadków moletowania seksualnego nieletnich.
    Ale tylko po to żeby pogrążyć …największą partię opozycyjną, używa się najpodlejszych uogólnień w stosunku do i tak dołującego Kościoła.

    Bo każdy w końcu musi sobie zadać podstawowe pytanie.
    „Czy będziesz akceptował poczynania partii której największym przyjacielem jest Kościół, czyli siedlisko…”

  109. Jednak musze skomentowac obecnosc mojego wpisu.
    U Hartmana szaleje Krzysia, wojujaca ateistka. Tez jestem ateista, tez nie wierze w gusla , ktore proponuje kk. Ale jednak szanuje ludzi wierzacych, jezeli wierza, a nie udaja(jak Kaczynski), ze wierza. Rozumiem potrzeby duchowe czlowieka, niemoznosc pogodzenia sie z tym, ze istnieje tylko swiat materialny i jego nieublagane prawa. Wybitne umysly takie jak np. Pascal szukali rozpaczliwie jakiegos wyjasnienia.
    Krzysia tego typu watpliwosci, pragnienia uwaza za zrodlo wszelkich zbrodni i dlatego wg niej nalezy zlikwidowac koscioly, przestac wykonywac msze h-mol Bacha, a ludzi po prostu sila zmusic do porzucenia zabobonow i przejscia na ateizm.
    Wszelkie proby dyskutowania z ta kobieta konczyly sie z jej strony obelgami. Kazdy wpis konczyla parodia *Pan z wami in z duchem swietym* przekrecala elegancko *ch*j z wami i d*pa swieta*.
    W koncu napisalem to, co powyzej.
    Kiedys przegladalem Zeszyty filozoficzno-ekonomiczne Lenina. Byly to uwagi, ktore ten jaskiniowiec zostawil na marginesie *Fenomenologii ducha* Hegla. Towarzysze radzieccy z pietyzmem wydali te bezcenne uwagi wodza rewolucji. Ow wodz wogole nie rozumial tego, co pisze Hegel, ale to mu nie przeszkadzalo, zeby na marginesie wrzucac takie uwagi: a to fideistyczna szuja, klechostwo, czysta kanalia itp.
    Ten sam temperament troglodyty wystepuje u Krzysi, wiec ja poniesiony moim temperamentem niczym domorosly Freud sprobowalem sie doszukac przyczyn takiej bezwzglednosci, takiego jezyka u pani Krzysi i wyszlo mi, ze nigdy nie zostala dorznieta.Dopoki taka Krzysia bloguje, to pol biedy, ale nie daj Bog, zeby kiedys tego typu czlowiek doszedl do wladzy. Bo nieprada jest, ze tylko reliogie sa zrodlem nienawisci i zbrodni. To fanatycy zarowno religijni jak i ateistyczni odpowiadaja za wszystkie nieszczescia, jakich czlowiek doznal.
    Krzysia mi sie odgryzla opowiadajac, ze ja jestem pedofilem.
    Jedynym wiernym kompanem Krzysi, niemal narzyczonym u Hartmana jest @jasny gwint. Ten drugi Dulski z Krakowa, co to nigdy nie widzial w PRLu esbeka, za to bez problemu zaopatrywal sie w papier toaletowy, podziela poglady Krzysi i zachwyca sie jej temperamentem. Dlatego mam pewnosc, ze transferu mojego wpisu dokonal ten tepy mysliciel, stajac w obronie swojej Dulcynei. Czail sie on ze skopiowanym tekstem, zeby utrafic na moment, kiedy Gospodarz zmienia temat blogu , no i prosze udalo sie. Kompromitacja wyszla.
    Ja ten wpis tez wrzuce do Hartmana, zeby Krzysia sobie troche poczytala

  110. Rafał Kochan
    Jasne, że nie są usprawiedliwieniem. Nasze nieprzyznawania się – też. „Kto z was jest bez grzechu…”. To była tylko taka melancholijna refleksja, że palec chętniej celuje w stronę cudzych błędów niż własnych. Potocznie słuszność jest bardziej w widocznym palcu niż w niewidocznej refleksji.

  111. Aaron Sprężyner
    8 grudnia o godz. 18:10

    Jest mnóstwo organizacji które w zaraniu swych dziejów miały szlachetne cele- samopomoc, obrona, sprawiedliwość.
    Tak zaczynały Triady, Mafia Włoska, Yakuza, Buddyści, Chrześcijanie…….
    I wcześniej czy później kończyło się na wymuszaniu haraczy, handlu żywym towarem, niewolnictwie, szmuglu, zaprzeczeniu ideałom.

    Współpraca włoskiego kościoła z mafią nie jest tajemnicą, hiszpańskiego z poszczególnymi dyktaturami w ameryce łacińskiej również.
    Nasz KK współpracował długo i owocnie z zaborcami, wymagając od wiernych współpracy.

    Choć kapłani to TYLKO ludzie, to można od nich wymagać więcej.
    Powrotu do pierwotnych założeń choćby.
    Gwałcenie dzieci do nich nie należało raczej.

    23 Stąd i tych, co w głupocie swej żyli bezbożnie,
    skarałeś przez ich własne bezeceństwa.
    24 Bo też zabłąkali się zbyt daleko na drogach błędu,
    biorąc za bogów najlichsze z najpodlejszych zwierząt,
    zwiedzeni na wzór nierozsądnych dzieci.
    25 Więc też jak dzieciom nierozumnym
    zesłałeś im karę na ośmieszenie.
    26 Ale ci, których ośmieszające kary nie nawróciły,
    doświadczą sądu godnego Boga.
    27 Bo na co się sami w udręce oburzali,
    tym właśnie pokarani, co mieli za bogów,
    dostrzegli Tego, którego przedtem znać nie chcieli, i uznali za Boga prawdziwego.
    I dlatego6 przyszła na nich ostateczna kara.

  112. A.S.
    Trzeba było od razu mówić.

  113. Lewy
    8 grudnia o godz. 18:26

    Niepotrzbne wywody. Kazdy katolik to zdrajca.

  114. @sugadaddy

    Że co, że Torpedo Smoleńsk?

    No bez przesady…

  115. lonefather
    Od dawna zastanawiam się na ogromnie niechętnym przyznawaniem się człowieka do błędów, win. Z tej niechęci są ambicjonalne wybuchy na blogach, choć rzadko przecież rozmówcy jednakowo mają rację: jeden ma jej mniej drugi – więcej. Lub jeden ma całkowitą, a drugi wcale nie ma. Ciekawi mnie mechanizm blokowania obiektywnego widzenia samego siebie czy też niechęć, niezdolność do samokrytycyzmu. Czy jest to tylko niedorozwój umysłu, niedouczenie, słaba umiejętność myślenia, czy też przemożna miłość własna górująca nad racjonalnym myśleniem. A wybór wydawałby się prosty: błędy, winy, potknięcia, złośliwości, żale to przecież takie same składniki życia jak myśli, słowa i czyny uznawane społecznie za słuszne. Więc czemu się ich wypierać? Zrobiłem błąd, to trudno. Jeśli go uznam, pokażę, że rozumiem, ewentualnie kogoś przeproszę (nie przywiązuję specjalnie wagi do takich gestów, ważniejsze jest, uważam, zrozumienie błędu – ale grzeczne słówko to też coś, znak pokoju), to więcej zyskam niż stracę. Weź mi wytłumacz, czemu ludzie wolą stratę niż zysk i gotowi są zapierać się rękami, nogami do sądnego dnia, nie mając racji. Jak choćby niektórzy blogowi komentatorzy lub prawdolubny Kościół. Tylko dlatego, że nie wiedzą, że jej nie mają?

  116. Głównym problemem są ludzie, społeczeństwo, a nie kosciół. Pamiętacie sprawę „poznańskich słowików”? Przecież tam rodzice molestowanych dzieciaków woleli wierzyć pedofilowi! Według nich ich dzieciaki nie wiedziały, co czynią i źle interpretowały troskę pedagoga, natomiast największą wina obciążyli media, które zrobiły tanią sensację i złamały karierę tak wspaniałemu człowiekowi… Przecież teraz jest podobnie. Cała masa ludzi uważa, ze ci sukienkowi pedofile padli ofiarą szatana, mafii oraz krwiożerczym mediom, które chcą w ten sposób zatuszować istotne problemy, takie jak morderstwo polityczne Kaczyńskiego. Krytykujcie społeczeństwo polskie, piętnujcie moherowych tępaków i tych wszystkich, którzy są bezrefleksyjną hołotą.

  117. Każdy człowiek na Ziemi rodzi się niewierzący i bez potrzeby religijnej wiary. Dopiero religijna indoktrynacja uprawiana najpierw przez tępych rodziców, babcie i rodzinne „autorytety” a potem przez kler
    powoduje wszelkiego rodzaju zahamowania, fałszywości charakteru i
    brak umiejętności logicznego myślenia.
    U większości tak wyprany mózg pozostaje aż do śmierci.
    Wrodzona inteligencja lub jej brak to jeden z podstawowych warunków uwolnienia się od skutków indoktrynacyjnego procesu, któremu jako dziecko i dorastający człowiek został poddany.
    PS.
    Zgadzam się z opiniami „zapchlonego Burka”. Od siebie tylko dodam, że wszystkie sekty łącznie z tymi największymi (islam i katolicyzm…) powinny być zakazane i zlikwidowane.
    Burku, masz bardzo smutny „nick”, bo ani pieski, ani kotki, ani żadne inne zwierzęta nie powinny być zapchlone, a niestety są dzięki złym ludziom, brudasom szczególnie w Polsce i w innych krajach trzeciego świata.
    „są dwa powody, że Polska mi zbrzydła :
    za dużo w niej „święconej” wody, a za mało mydła…”

  118. @wiesław59
    Oczywiście fakty które zapodałeś wzbudzają określone odruchy i można przy tej okazji spróbować parę wniosków wyciągnąć.

    Ja na przykład miewam chwile kiedy sądzę, że jedynym rozsądnym pociągnięciem byłaby publikacja prospektu emisyjnego i jakaś giełda. Na przykład w Szanghaju. Chińscy akcjonariusze znajdą sensowne rozwiązanie problemu.
    Ale są momenty ( coraz częstsze),że jednak widzę sens istnienia – nawet tak momentami wkur… swoim bezgranicznym cynizmem instytucji.

  119. Lewy
    Są umysły szerokie i są wąskie. Umysł szeroki jest otwarty na poznanie nowego i nie zamyka na zawsze spraw już niby poznanych, zakłada, że może się mylić, czegoś nie uwzględniać, nie dostrzegać, nie rozumieć. Umysł wąski to właściwość trochę dziecinna. Jest okres w młodym wieku (14 – 17 lat), kiedy się dzieciakowi wydaje, że wie o życiu o wszystko. W tym czasie jego zachowania bywają wyzywające: „Co wy, stare grzyby, wiecie o życiu!”. Z czasem przechodzi, zwłaszcza kiedy dzieciak kontynuuje naukę i dowiaduje się, jak wiele nie wie. Ale być może u ludzi, którzy mają jakieś traumy, wyjście ze stanu dziecięcej ułudy w sprawie własnej wszechwiedzy w ogóle nie następuje z racji, że domniemana wszechwiedza jest dla niego cudownym lekarstwem.

  120. Nie chcę przy każdym swoim wpisie natrętnie powtarzać, ale konkordat uważam za niespotykany w dziejach dziwoląg: dwa państwa ze śmiertelną powagą spisują umowę na korzyść wyłącznie jednego z nich. Konkordato wypieprzanto subito!

  121. I zrobiło się mroczno po wpisie Lewego, mającego lepsze zdanie o szaleństwie krzyża wraz z krzyżowcami, niż o racjonalizmie z broniącymi się przed ukrzyżowaniem ateistami.
    Jest o ,,duszy”, ,,szacunku dla ludzi wierzących”, zaklinaniu rzeczywistości ,,nie daj Bożę” ( z groźnej litery-a jakże). Jest też wystawiony rachunek ,,odpowiedzialności za wszelkie krzywdy, jakich człowiek doznał”. Nie podano tylko proporcji odpowiedzialności, ale już ruszyła licytacja win. Zaczęto od Lenina.

    Lewy, ozdobo wiernych.
    Da się żyć w takim szpagacie jaki zaprezentowałeś we wpisie z 8 grudnia o godz. 18;26? Czy można wbrew prawom fizyki wygiąć kręgosłup (moralny głównie), by gromnicą bronić się przed diabłem a piorunochronem przed bogiem?
    Nie chciałbym nadużywać łaskawości gospodarza bloga, ale dla prezentowanego przez Ciebie stereotypu ateizmu, nadwerężę prawa gościnności.
    Krótko.
    Ateizm nie był nigdy doktryną polityczną w imię której mordowano. Ta podstawa wolności światopoglądowej nie była też inspiracją w organizowaniu aparatu uciski. Ateizm nie ma zapędów totalitarystycznych. Nie jest religią ani wyznaniem. Nie ma rysu ewangelizacyjnego.
    Teraz pozostaw małostkowość rewanżyzmu kołtunom i poświęć trochę czasu na refleksję oraz semantykę ateizmu. Jeśli cokolwiek z tego dotrze do Twojej świadomości, oznaczać będzie, że jesteś odporny na skołtunienie. Jeśli nic-odporny na wiedzę.
    A jeśli będziesz żałował wyboru którejkolwiek opcji, będziesz cierpiał na rozdwojenie jaźni.

  122. Jerzy Pieczul
    8 grudnia o godz. 19:55

    Wiadomo, ze kler to Kaduk. To ta Bieda, ktora po wyskoczeniu z kosci przyrzekla swemu dobrodziejowi, ze go juz wiecej nie opusci. W dodatku jest to Bieda z seksualnymi zboczeniami, ktore mozna sobie tlumaczyc na przerozne sposoby (trudne dziecinstwo, celibat, wrodzone tendencje itd. itp.) niemniej ze zboczeniami ktorych przyczyny najzupelniej nie musza mnie interesowac. I nie interesuja, gdy dochodzi do molestowania dzieci – do gwalcenia i rujnowania ich zycia.

  123. PROTEST:
    Niniejszym wyrażam stanowczy i kategoryczny protest przeciwko pominięciu mnie w tekście „Lewego”, który do wielbicieli i adoratorów Krzysi zaliczył jedynie „jasnego gwinta”…
    Kategorycznie i stanowczo żądam dopisania mnie do listy popierających Krzysię ateistów !!!
    Gawędziarz seksualny i tak zwany „jebak teoretyk” – „Lewy” zachowuje się jak typowy klecha, który na niczym tak dobrze się nie zna jak na seksie…
    PS:
    Chcę także sprostować zniekształcony cytat słów Krzysi, która świetnie sparafrazowała kawałek religijnej „liturgii słowa” : „pan z wami – i z duchem twoim”…
    Prawidłowy cytat brzmi:
    „ch.j z tobą i z duchem twoim”, „Lewy”.

  124. Do Rafał Kochan z 8 grudnia o godz. 19;25.
    ,,Bądź dobrej myśli, synu. Już mam plan ustanowienia dogmatu czyniącego z pedofilii księżowskiej posługę kapłańską. W ramach walki z Szatanem opętującym najmniejszych z braci moich, zezwolę na egzorcyzmy seksualne.
    Ja, Bóg twój, to czynię”.

    Ponoć kreator zachodzi w głowę, kiedy udało mu się ciebie stworzyć.

  125. krzys52
    Zamykać się przed poznaniem zawsze można. Nie wytykam – stwierdzam. Pedofilię kategorycznie potępiam w dowolnym wykonaniu, ale też pytam bardziej kompetentnych ode mnie, skąd się bierze. Wandalizm potępiam, ale też pytam, skąd się bierze. Podobnie ze wszystkim. No, kurde, nie ze wszystkim – nie potępiam człowieka, któremu wystarczy szlaban i nie interesuje go, co za szlabanem, jego wybór. Sam też mam szlabany: niespecjalnie interesuje mnie na przykład głębokie poznanie przyczyn palenia, picia, ćpania – wystarczą mi te, które znam stąd, że sam piłem, paliłem. Sama pedofilia w naszym obszarze kulturowym jest zbrodnią, ale nie mogę nie widzieć, że gdzieś dwunastoletnie dziewczynki, lub nawet młodsze, stają się żonami. Więc pytam, skąd to. Czy jeśli gdzie indziej, to w nas też to jest? Co to takiego psychologicznie? Nie mogę nie pytać fachowców o definicję zboczenia, skoro wiem, że wiele spraw jest tylko konwencją, zjawiskiem kulturowym, niekoniecznie uwarunkowanym biologicznie. Nie mogę też nie pytać, skąd u więźniów taka wrażliwość na pedofilię, skoro może w nich spokojnie współegzystować z niewrażliwością na bicie, maltretowanie dzieci, niszczenie im życia rodzicielskim pijaństwem, no i na przykład ogłupianie religijnym fałszem. Ale czy jest sens wchodzenia na blogi, by sobie nawzajem ujawnić, co kto lubi, czego nie lubi i spaść?

  126. Jerzy Pieczul
    8 grudnia o godz. 19:14

    {Od dawna zastanawiam się na ogromnie niechętnym przyznawaniem się człowieka do błędów, win}
    {Ciekawi mnie mechanizm blokowania obiektywnego widzenia samego siebie czy też niechęć, niezdolność do samokrytycyzmu. Czy jest to tylko niedorozwój umysłu, niedouczenie, słaba umiejętność myślenia, czy też przemożna miłość własna górująca nad racjonalnym myśleniem.}

    Bez gwarancji, że mam rację …
    KIedyś podobnie jak Ty szukałem przyczyn w ułomnościach ludzkiej natury, ale ilość wyjątków była równie duża jak nie większa od listy przyczyn. Jeśli pominąć fanatyków, dla których poczucie misji do wypełnienia odbiera wszelkie wątpliwości, to sądzę, że przyczyna leży w poczuciu własnej wartości…

    Jeśli wiesz, że jesteś wartościowym czlowiekiem i masz poczucie własnej autentycznej wartości, to przyznanie, że popełniło się błąd staje się prostsze … Nie mówię łatwiejsze, tylko prostsze.

    Błędy najcześciej popełniamy na polach, na których nie jesteśmy specjalistami. Trochę wiemy, ale jak przyjdzie do detali to wychodzi na jaw nasza faktyczna ignorancja. I w tym momencie zaczyna sie „obrona” nawet najbardziej durnych wypowiedzi. Zwłaszcza, gdy atakujący nas nie są od nas lepszymi fachowcami …

    Natomiast jeśli się jest fachowcem, autentycznym, a nie dętym, to przyznanie sie do pomyłki, błędu, nie mienia racji, nie zmienia naszego poczucia wartości. Wiem ile jestem wart, a przyznanie sie do błędu, mi w moich własnych oczach niczego nie odbiera, nic się nie zmienia, a pewnie moja wartość się zwiększa, bo i w tym jestem (staję się) lepszy, że stać mnie na przyznanie się do błędu.

    Tak mniej więcej widzę ten problem z zdolnością do przyznania się, że się myliłem …

    Więc jak widzę z jaką zawziętością poniektórzy bronią swoich pozycji, jak czytam z jaką lekkością, bez wachania obrzucają inaczej myślących najgorszymi obelgami i to nie z tytułu ich poglądów, tylko z powodu ich cech osobistych, które zreszta sami im przypisują, to po prostu wiem, że mam do czynienia z kimś, ktogo poczucie własnej wartości jest bliskie zera. Nie to poczucie własnej wartośc, któe sami głoszą o sobie, tylko to, które znają w głębi swoich dusz …

    TAk właśnie o tym myślę, ale jak juz wyżej napisałem, nie daje gwarancji, że mam rację, ja tylko tak myślę…

  127. Wy ,Hartman,kłamstwem i oszczerstwem stoicie.

    Audycja z księdzem Sową była w czwartek wieczorem. Bladym świtem w sobotę wyrzuciłeś swój jad na bloga.
    Rzekomy redemptorysta miał 8 godzin na dostarczenie ci listu. Gołębiem pocztowym ,Hartman,dużym mocnym gołębiem pocztowym ,który oparł by się Xaweremu przysłano ci ten list .
    Ale zawsze jest nadzieja, że jak w przestrzeń trafi zbitka: redemptorysta,bardzo znany,
    pedofilia, molestowanie – błoto się przylepi i zacznie żyć swoim życiem

    Uważaj ,Hartman, żeby ten kamień którym chcesz zadać cios znanemu redemptoryście ,
    akurat w tym przypadku nie zabił cię rykoszetem.

    Kiedyś stręczyłeś siebie do nauki etyki za 120 zł za godzinę–za etyka, który jest jak z koziej dupy trąba nikt nie zapłaci nie tylko 120 zł ale nawet funta kłaków.

    Wiem ,Hartman,że dla was Żydów, złoty krzyż (taki jak na kopule koscioła zbudowanego przez znanego redemptorystę) lśniący w promieniach słońca i widoczny z wielu kilometrów jest nie do przeżycia i walka z nim warta jest każdego łajdactwa.
    Ale Go nie dosięgniesz nigdy .Nawet postawimy jeszcze jeden,jeszcze większy i jeszcze bardziej złoty.

  128. lonefather
    Pewnie się zgadzamy, że niechęć lub niezdolność do bezstronnego widzenia siebie i trzymanie twarzy nieomylnego może być RÓWNIEŻ z powodu obniżonego poczucia własnej wartości. Bardzo mnie również interesuje, jak jest z tym poczuciem i autorefleksją już w czterech ścianach – kiedy nikt nie widzi i nie trzeba grać.
    Dobranocka, spadam, bo przed czwartą muszę wstać.

  129. Izka – jestem za: nic lepszego jako dowód swojego katopogaństwa nie możecie uczynić. Takich co „nie opamiętali się w czynach rąk swoich i kłaniali się figurom i bałwanom złotym i srebrnym, spiżowym i kamiennym” opisano w Apokalipsie. Wiesz co ich czeka? Twardychłop i inni ateusze mogą leżeć brzuchami do góry – wy, katole, sami się zniszczycie.

  130. http://www.wykop.pl/ramka/1767608/prokurator-uznal-ze-ksiadz-dotyka-dziewczynki-w-miejscach-intymnych-bo/

    fragment tekstu:
    ” W 2001 roku to właśnie Piotrowicz, wówczas szef Prokuratury Rejonowej w Krośnie, oczyścił z zarzutów księdza pedofila z Tylawy. Stwierdził, że ksiądz dotykał dotykał dziewczynki, bo miał „zdolności bioenergoterapeutyczne”… Trzeba było przeniesienia sprawy do innej prokuratury, by do sądu trafił w końcu akt oskarżenia.”

    W normalnym państwie prawa Piotrowicz – obrońca pedofilów w kieckach tuż po umorzeniu sprawy byłby pozbawiony prawa wykonywania zawodu…
    W katolickiej Polsce Piotrowicz za obronę pedofila w nagrodę otrzymał senacki i poselski mandat od PiSu – prokościelnej partii.
    Po wznowieniu sprawy w innym mieście,
    w normalnym kraju pedofil w kiecce dostałby kilka lat bezwarunkowego więzienia, a jego ofiary milionowe odszkodowania od kk.
    W katolickiej Polsce sutannowy pedofil dostał wyrok w zawieszeniu i w nagrodę został przeniesiony do innej parafii, gdzie spokojnie może dalej bezkarnie uprawiać pedofilę, a ofiarom kk pokazał „palca”…
    Oto Polska właśnie, „ukochany” kraj, „umiłowany” kraj z „ukochaną” władzą wybraną przez tępy, religijny motłoch.

  131. Ludzie opamiętajcie się, przecież tego w tej formie nie da się czytać, toż to bełkot. Zarżnęliście blok Pana Hartmana. O to wam chodzi. Żadnej dyscypliny umysłowej, nikt nie stara się zrozumieć tego co pisze inny. Dajcie spokój.

  132. @ Jasny Gwint – nie dość, że dwukrotnie chybiłeś, to jeszcze po chamsku. Lecisz z formy, hombre.

  133. Listy od jakiegoś czasu wysyła się drogą elektroniczną, idiotko. Załgaj się do cna, lecz i tak wiesz, że nie jest fałszywką ani mistyfikacją. Jest prawdziwy i autentyczny do bólu. Aha, i nie myśl sobie, że jesteś chrześcijanką. Jesteś tylko chorą z nienawiści rasowej starą heretyczką i grzesznicą. I nawet czytać nie umiesz. Spadaj z tego bloga.

  134. List jest falszywką (nawet nie znałam tego słowa —dziękuję za fachową edukację)

    Każdy zdrowo myślący wie ,że drogą elektroniczną może spowiadać się Tobie ,tylko ksiądz
    Roman Kotliński.

    Powinieneś ,Hartman nie tylko nie kazać mi spadać (ale pójdę sobie —jak mnie nie chcą)

    ale podziękować, że tu piszę, bo gdyby nie moje wpisy ,to wazelina pomieszna z bełkotem wylałaby się z monitora Twojego komputera prosto na klawiaturę.

  135. Tak sobie myślę, że wazelina pomieszana z bełkotem, jest jednak o niebo lepsza, od gówna zmieszanego z pomyjami …

    Miałem przez moment tak zwane „pomieszane uczucia” i wydawało mie się, że może za ostro, może trzeba delikatniej, ale jak jeszcze raz przeczytałem ochydę postów (izka coś tam) to stało sie jasne, że jak najbardziej TAK… Dokładnie tak trzeba. I Słowa jak ulał pasują do tej wściekłej, obłudnej, katolickiej suki … kimkolwiek jest, bo chrześcijanką nie jest z całą pewnością, choć sięnią mieni.

  136. lonefather 0.56

    ohyda—-nie ”ch” tylko ”h”

  137. Pisze wizjonerka izka: „Wiem ,Hartman,że dla was Żydów, złoty krzyż (taki jak na kopule koscioła zbudowanego przez znanego redemptorystę) lśniący w promieniach słońca i widoczny z wielu kilometrów jest nie do przeżycia i walka z nim warta jest każdego łajdactwa.
    Ale Go nie dosięgniesz nigdy .Nawet postawimy jeszcze jeden,jeszcze większy i jeszcze bardziej złoty”.
    Nie mam zwyczaju reagować na wizjonerów i oszołomów, czyli psychicznych – również ateistycznych, bo i ci ludzie mają wszystkie klepki lub nie – kiedy już wiem, że – oszołomy, bo z takimi są wyłącznie monologi, więc darma praca. Zespół chorobowy nazywający się „izką” demonstruje znane od zawsze skrzywienie religijne polegające na obdarowywaniu domniemanego Boga RZECZAMI „stworzonymi” przez tegoż Boga, a wartościowymi wedle ludzkiej miary. Więc najczęściej człowiek daje mu złoto. Jakby gość darował ogrodnikowi jabłko w jego sadzie. Gdyby domniemany Wszystkomogący tak kochał złoto, wszystko stworzyłby ze złota. Człowiek słabej głowy złoto jako prezent rozumie, ale największego prezentu, o jakim mówi Jezus – Będziesz miłował Boga i bliźniego – już nie. Dlatego logika człowieka, który stawia Bogu złote krzyże, a w kierunku bliźniego charczy odbytnicą jest z tego świata.

  138. Obdarowywanie Stworzyciela złotem to jeden z niezliczonych dowodów na to, że człowiek Stworzyciela wymyślił – wedle swoich wartości – a nie odwrotnie.

  139. Jerzy Pieczul

    Nie wiem jak to jest w tych „czterech ścianach”, gdy nie trzeba już grać. KAżdy jakos po swojemu musi to zagospodarować i pewnie u każdego ciut inaczej to przebiega…

    Ale tak sobie myślę o jeszcze innej kategorii możliwych przypadków, takich jak @izka (btw dziękuję za ch/h). Przypadków, gdzie poczucie wartości nie wynika z własnych przymiotów, czy osiągnięć, ale jest umiejscowione „na zewnątrz”. Gdzie człowiek identyfikuje swoją wartość z czymś zewnętrznym, np. z byciem katolikiem. Jestem lepszy, jestem więcej wart, bo jestem katolikiem … I w tej kategorii, choć jest to poczucie wartości własnej, to ponieważ jest to coś „zewnętrznego, czlowiek nie dokonał niczego, tylko sie „poddał i przypisał” do bycia katolikiem, to choć jest to poczucie, to przyznanie się do błędu jest niemożliwe, bo trzeba by zakwestionować „źródło”, z którego ta wartość się bierze …

  140. No probuj czlowieku dyskutowac z fanatykiem, ktory nie przeczyta dokladnie , a potem jedzie jak po lysej kobyle.
    Wiec szanowny(a)Abulafia, imputujesz mi taka mysl; **I zrobiło się mroczno po wpisie Lewego, mającego lepsze zdanie o szaleństwie krzyża wraz z krzyżowcami, niż o racjonalizmie z broniącymi się przed ukrzyżowaniem ateistami.
    Otoz nie uwazam, ze mordowanie przez fanatycznych krzyzowcow jest lepsze od mordowania przez fanatycznych ateistow ludzi w gulagach.
    Zrobiles Abulafio taki demagogiczny skrot myslowy ,ustawiles mnie w narozniku i mozesz teraz atakowac tak ustawiona figure.
    Ciezko zyc miedzy fanatyczka Izka i fanatyczka Krzysia.
    Z pewnoscia fanatyzm religijny ma wieksze osigniecia w zakresie przesladowania i mordowania ludzi, bo religie istnieja od paru tysiecy lat, a ateizm to nowy wynalazek, wiec jego fanatycy nie mogli nadrobic zaleglosci w ciagu niespelna 100 lat .
    Zgadzam sie z wami fanatycy, ze kosciol to zaklamana instytucja, ze owi pasterze to na ogol cynicy, ktorzy nie wierza w boga , bo jakby wierzyli to nie byloby symonii Borgiow; pedofili i innych grzechow, ktorych by nie popelniali bojac sie kary boskiej.
    Ale jest prosty lud, ktoremu wpojono w dziecinstwie *prawdy* i ktore to prawdy nie da sie z tych glow usunac. Walka z kosciolem nie powinna byc brutalna, bo kosciol sprytnie potrafi wykorzystywac przesladowania, do kreowania nowych swietych meczennikow. Kosciol sam powoli gnije, broni sie jednak dzielnie; katecheza w szkole do jego bron;dziecko da sie uformowac, mozna mu wtloczyc do glowki rozne nonsensy o niepokalanym poczeciu, czy trojcy w jednym i potem trudno jest wyrwac ten chwast z zakazonej glowy.
    Bolszewicy zaciekle zwalczali kosciol, no i co, bolszewikow nie ma, a kgbowiec Putin stal sie wierzacym kgbowcem.
    Pamietajcie fanatycy, zeby zwalczyc kosciol, nalezy postepowac ostroznie; przede wszystkim odbierac mu dzieci, nigdzie sie nie spieszyc, szanowac tych wierzacych na prawde. Dyskutowac, ale nie obrazac. Tam sa dobrzy ludzie.
    Mam nadzieje, ze kosciolwkoncu zniknie, a przynajmniej zostanie zredukowany do malo istotnej sekty. A duchowosc , o ktorej wy nie chcecie slyszec zawsze bedzie istniala, dopoki czlowiek bedzie niedoskonalym czlowiekiem, a nie precyzyjnym, racjonalnym komputerem.

  141. Jerzy Pieczul
    8 grudnia o godz. 19:43
    Do takich konkluzji trzeba dojrzec. Ale prawda, ze niektorzy fizycznie dojrzewaja, przejrzewaja i odchodza z prawda absolutna w glowie.
    Si la jeunesse savait, si la vieilesse pouvait – smuca sie Francuzi (Ddyby mlodosc wiedziala, gdyby starosc mogla)
    Pozdrawiam kumpla od roweru. Zaimponowal mi Twoj wyczyn, atakowac Ksawerego na rowerze , to typowa polska ulanska fantazja. Kozietulski sie klania.

  142. Hartman nie dostrzega wiekszego obrazka.

    Jaki ma cel opisywanie tu rzekomego listu od rzekomego klechy ze ponoc on sam byl ofiara pedofili innego klechy. Pytaniem jest dlaczego ta rzekoma ofiara nie zameldowala tego przestepstwa na policji ? To byl przeciez jego obowiazek. Na sprawiedliwosc nigdy nie jest za pozno. Zbrodniarze hitlerowscy do dzis sa scigani. Fakt ze ta rzekoma ofiara pedofili nie zameldowala o przestepstwie na policji i nie domaga sie sprawiedliwosci wskazuje ze popiera on klesza pedofilie.

    Panie Hartman zajmuje sie pan blachostkami podczas gdy problemy dzisiejszej Polski sa znacznie wieksze. Ta nie umiejetnosc w rozponawaniu hierarhi waznosci wydarzen jest celcha wspolna otumanionych polakow. W tej dziedzini nic nie rozni chlopka spod budki z piwem i profesora.

    Panie Hartman
    Zjawisko pedofili ekonomicznej jest znacznie powazniejsze. Dzis przecietne dziecko ktore sie rodzi w Polsce odziedzicza 80 tyz zl dlugu. To dlug zaciagniety w ciagu ostatnich 24 lat. To dlug glownie zaciagniety przez dyktatora Donka Tuska. Bo on historyk, bez doswiadczenie, nawet kioskiem Ruchu nie kierowal innaczej nie potrafi. Tj jest poza zerowaniem na polskich dzieciach, niemowleciach i pokoleniach jeszcze nie urodzonych. Te dzieci zoataly juz wyjebane na cale zycie. Takich dzieci rodzi sie setki tysiecy kazdego roku.

    Fakt ze koszty „cudow trasformacji” zostaly przerzucone na dzieci, niemowlecia i pokolenia jeszcze nie urodzone jest skurwysynstwem najwyzszej kategorii. Nie ma nic bardziej podlego by tak urzadzic dzieci i niemowlecia. To jest pedofila ekonomiczna.

    Bez tego barbarzynstwa zycie w Polsce bylo by inne. Ludzie by spiewali ‚komuno ukochana wroc’. Modlili by sie do dziadka Lenina.
    Ale dzieki mozliwosci przerzucenia kosztow zycia na przyszle pokolenia lajdactwo, obluda i barbarzystwo sie zadomowily. I brak jakiejkolwiek odpowiedzialnosci.

    Panie Hartman
    To jest problem moralny. To jest problem etyczny i to wlasnie wymaga panskiej natychmiastowej interwencji. A nie jakis tam skurwialy klecha ktory za sama przynaleznosc do kk jest lajdakiem.

    Przeciez tak wcale nie musi byc. Polskie dzieci wcale nie musialy by palcic za ostatnie 24 lata nierzadow. Po to istnieje nauka i edukacja. By ksztalcic fachowcow, ekonmistow i specjalistow od zarzadzania. Ludzi kotrzy wiedza czym jest pozytywna wartosc ekonomiczna i jak sie ja tworzy.

  143. Aaron Sprężyner
    8 grudnia o godz. 18:10
    Jakos tak krecisz z ta pedofilia, ze po to mowi sie o niej zeby dowalic kosciolowi. No a przeciez ona tam istnieje w nadmiarze i co z tego , ze gdzie indziej tez bywa, ze jakis wujo, czy dziadzius zainteresuje sie wnusiem czy wnusia.
    Ty chyba wogole usprawiesliwiasz, wrecz uznajesz pedofilie, jako czyn naturalny. Mozesz sie powolac na Grekow, ktorzy ja namietnie uprawiali. Ale to, ze czas ruszyl naprzod, ze nie ma niewolnictwa, ze odkryto, ze dziecko jest podmiotem, a nie przedmiotem, dodatkiem do rodzicow ?
    Zwroce Ci, Aaronie ,uwage na rzecz banalna, ze w seksie obie strony musza byc aktywne, obydwie tego chciec; czy to hetero czy dwaj faceci, czy dwie lesbijki. Tu nikt nikomu nie robi krzywdy, wrecz odwrotnie, jeden drugiemu daje odrobine szczescia.
    Dlatego utozsamianie homoseksualizmu z pedofila jest nieprawda.
    Dzieci nie sa zadnymi partnerami, sa po prostu uzywane. Jezeli ktos mocno zboczony napali sie na dziure po seku, to niech sobie uzywa, bo deski nie skrzywdzi, z owieczka juz bym sie zastanowil.
    Na prawde, Aaronie, jest w tej twojej zakamuflowanej akceptacji pedofillitym cos niezdrowego.

  144. @Lewy

    Trochę się podeprę,ale podpórka raczej solidna,czyli…

    Z. Lew Starowicz.
    Z jego wstępu do …niezły tytuł…
    Gerard Bonnet „Perwersje seksualne. Historia pojęcia, opis objawów, przyczyny”

    (…u niewielu sprawców spośród odbywających w Polsce karę pozbawienia wolności za zachowania seksualne wobec małoletnich rozpoznano pedofilię..)

    Teraz już ja.

    Kiedyś czytałem wypowiedź któregoś znanego psychologa (na pewno nie Samsona,ale przy okazji chyba jego sprawy) który stwierdził,że:
    łapie się (ów psycholog) na tym,że podobają się coraz młodsze kobiety i gdyby co do czego to nie wie jakby się zachował.
    I w tym momencie się uspokoiłem, bo podobny objaw dostrzegać począłem ja sam u siebie.
    Kiedy na przykład rzucałem okiem na dziewczę( które raczej zdjęcia do dowodu jeszcze nie robiło) i jego urok robił niezłe wrażenie. A jeżeli jeszcze nie daj Boże dostrzegałem przynajmniej kawałek powłóczystego i zmysłowego spojrzenia dziewczęcia (a one naprawdę potrafią to robić) muskającego moje doświadczone i sterane życiem lico,to jak mi Bóg …

  145. mag, Anonsowaliśmy wczoraj zagrożenie inwazją wilków. http://wyborcza.pl/magazyn/1,134732,15090211,Nadchodza_wilki.html Dziś podają, że te wilki zamierzają do Europy. I trzeba uznać, że im się to uda. Będzie tu faszyzm lub inny narodowy socjalizm katolicki. Jak było do przewidzenia nikt tutaj ani gdzie indziej tematu nie podjął. Coraz więcej jest natomiast ordynarnego chamstwa, napaści, obelg i grubiaństwa. Nagle pojawia się nie wiadomo skąd i dlaczego Jan Hartman /23.01/ lub brednie jakiegoś wykrzyknika. Nie mówiąc już o takich epitetach o jednym z chuliganów blogowych jak pedofil lub jebak teoretyk. Przekracza to dopuszczalne granice i trzeba dać sobie na wstrzymanie.

  146. lonefather
    Masz rację. Zaćmienie podsuniętymi przez innych ideami może być nie tylko mocne, ale groźne dla otoczenia, bo w końcu staje się wojowaniem o sprawę, o naprawę ludzkości, czyli utopią, czyli pierdolcem całą (niewyparzoną) gębą.

  147. Lewy
    „Walka z kosciolem nie powinna byc brutalna (…) Kosciol sam powoli gnije (..) Bolszewicy zaciekle zwalczali kosciol, no i co, bolszewikow nie ma, a kgbowiec Putin stal sie wierzacym kgbowcem.
    Pamietajcie fanatycy, zeby zwalczyc kosciol, nalezy postepowac ostroznie; przede wszystkim odbierac mu dzieci, nigdzie sie nie spieszyc, szanowac tych wierzacych na prawde. Dyskutowac, ale nie obrazac. Tam sa dobrzy ludzie.
    Mam nadzieje, ze kosciolwkoncu zniknie, a przynajmniej zostanie zredukowany do malo istotnej sekty. A duchowosc , o ktorej wy nie chcecie slyszec zawsze bedzie istniala, dopoki czlowiek bedzie niedoskonalym czlowiekiem, a nie precyzyjnym, racjonalnym komputerem.”
    Nawet nie trzeba niczego do Twoich precyzyjnych słów dodawać, ale dodam. Tych parę sztuk wojujących po bolszewicku z Kościołem tu na blogu zachowuje się, jakby mniemali, że właśnie tu, w tej chwili zmieniają świat. Rozgorączkowanie przystojne dzieciom. A świat się zmienia bez ich gorączki. Kościół zaniknie, jak zanikło mnóstwo religii, ale najpierw wróci na swoje skromne miejsce. Tylko nie dzięki ateistycznym bolszewikom w spiczastych czapkach, którzy, jak zauważyłeś, swoją napastliwością mogą osiągnąć skutek odwrotny do zamierzonego, ale dzięki swoim wiernym, dzięki parafianom, którzy dzięki tele, internetowi jakoś się przecież edukują – to nie jest proces trwający jedną szkolną lekcję, ale być może potrwa przez parę pokoleń. Ateistyczni bolszewicy swoją napastliwością mogą go najwyżej opóźnić, nie widząc w parafianach ludzi sobie podobnych. I zając skoczy na wilka z zębami, jak mu się cierpliwość skończy. Oczekiwałbym od ateistów, że – jako bardziej świadomi mechanizmów świata, bardziej krytyczni i refleksyjni będą ludzi do siebie przyciągać, będą wzorem kultury, a nie jej odwrotnością

  148. Kilka dygresji w wiadomej sprawie.

    Nie chcąc żyć w nieświadomości zaglądam jakiś czas temu do 6 tomowej PWN z 1996 roku (nie bardzo ufam Wikipedii) co też tam piszą na temat kolejnego „wroga ludu”, czyli pedofil i ku swojemu zaskoczeniu znajduję…
    Niestety trzy kropki najlepiej odzwierciedlają treść hasła.
    Mówiąc po ludzku.Takiego hasła w 6 tomowej Encyklopedii PWN wydanej w 1996 roku nie ma.
    Czyli głosy mówiące ,ze pedofilia jest obecna w wiadomej grupie odniesienia od czasów Mieszka są zupełnie bezpodstawne

    Ale się nie poddałem.
    Przypomniałem sobie,że jakiś czas temu nabyłem pozycję o miłym dla ucha tytule „Pornografia” (nie,nie Gombrowicza)Nijakowskiego.Autor socjolog z UW i jest tam również dosyć rozsądnych rozmiarów rozdział o różnego rodzaju odchyleniach od pionu i tak już bulwersującego tematu. Przeglądając treść mogłem uznać ,że dotarłem prawie do celu. Jest rozsądne wyłuszczenie co zacz ta kolejna czarownica palona tym razem na XXI wiecznym stosie.
    Kilka rzeczy które być może pomogą…
    I tak są dwa rodzaje pedofilów:
    1)pedofile uwodziciele (trenerzy,nauczyciele,przedszkolanki,opeikunowie i…
    (dopisek mój) księża i siostry zakonne itd.
    2)pedofile agresywni (bez szczegółowej specyfikacji

    Francja do poł. XIX w. – 10 lat zdolność według prawa zwyczajowego dziewczynek do małżeństwa.
    Anglii do 1929 roku 12 lat
    Japonia do XIXw. praktykowana powszechnie prostytucja dziecięca.

    Raj pedofilii to oczywiście poł.- wsch. Azja.
    Czas eksplozji zjawiska – pobyt amerykańskich żołnierzy w wojnie wietnamskiej.
    Wielkość zjawiska – ok 1mln dzieci.
    Tak przy okazji.daje się zauważyć sukces biur turystycznych na tym właśnie kierunku wśród obywateli polskich.
    Pytanie.Ciekawe ile spośród tych którzy w czasach wielkiego oburzenia rozpalają różnego rodzaju grille nie podziwiało pięknych turystycznych atrakcji w uroczej Tajlandii na przykład.

    Spośród 2700 osób przebywających w więzieniach według specjalistów tylko około 200 wymaga specjalistycznego leczenia.

    Nie może oczywiście zabraknąć Jego głosu, głosu sumienia polskiego narodu, czyli premiera Tuska głoszącego postulat kastracji pedofili .
    cytat Wielkiego Polaka Tuska Donalda:
    „wiem,że to się spotkać z krytyką organizacji broniących opraw obywatelskich. Ale nie sadzę, by wobec takich indywiduów można było stosować nazwę – powiedział pan premier.”

  149. Tą nazwą z końca ostatniego zdania która uleciała z wypowiedzi Wielkiego Demiurga jest słowo „człowiek”.

  150. @Wojciech K.Borkowski, 8 grudnia o godz. 17:08

    „Polska ma na głowie wiele poważnych problemów i jeden gwarant przetrwania. Tym gwarantem przetrwania jest Kościół Katolicki.” jest w tym troche prawdy. Ja, agnostyk i antyklerykal, przyznac musze, ze KK jest niestey jedyna instutucja w Polsce, ktora sprawdzila sie na polu scalania narodu. Krolowie, jkaich kiedys mielismy, z reguly byli obcokrajowcami, wiec wszyscy mieli ich gdzies i robili im kolo nogi, ze skutkiem wiadomym. Nasze, instytucje demokratyczne, jak Sejm czy Senat, nie dorosly do roli obroncow jednosci narodowej, glownie z powodu marnosci tak intelektualnej jak moralnej naszych, pozal sie Boze, poslow i senatorow. Wiec pozostawalby KK, gdzyby nie to, ze w KK zapanowala epoka Hoserow, Michalikow, Rydzykow i Glodziow. Kaszana pelna

  151. AS,
    Podlecz się trochę, a potem wróć.
    Bredzisz, że hadko czytać.

  152. @Jerzy Pieczul
    9 grudnia o godz. 6:26

    Prawilno!!!

  153. @sugadaddy

    Ale, że co?
    Że o Matko Bosko co on wypisuje !!!
    Czy jednak:
    O Różo Luksemburg i Ty możesz na to patrzeć!!!

  154. Dante (9.40),

    dobry, a nawet bardzo dobry tekst jak na warunki blogowe. Gdybyś nie powołał się na zachodnie źródla, to sądziłbym, że pomieszkiwałeś kiedyś w samym środku tego środowiska o którym tak wnikliwie piszesz.

    Nie znam tego środowiska, więc nie zabieram głosu na temat doktryn którymi się kierują przewodnicy kościelni w zakresie wiary.
    Kościół katolicki interesuje mnie jedynie jako potężna organizacja wpływu, co samo w sobie nie jest godne potępienia.

    Zło zaczyna się, gdy tak potężna organizacja wpływu przenika , a nawet wymusza na politykach przyjmowanie rozwiązań, które funkcjonowały w okresie kiedy kościół panował niepodzielnie, czyli w średniowieczu.
    Jeśli idzie o rozwiązania w zakresie prawa karnego, to postulaty religijne zmierzają do rozwiązń szariatu (kraje muzułmńskie), a u nas środowiska kościelne zmierzają do zachowania struktur i obyczjów społecznych pamiętających okres feudalny.

    Ponieważ przez okres wielowiekowych praktyk religijnych obyczaje i nawyki głoszone przez kościół weszły w krwioobieg społeczny, to nawet bardzo wsteczne propozycje hierarchów kościelnych, mających utrwalony autorytet wśród wiernych są traktowane z powagą przez czynniki trządowe, bo masowym elektoratem rządzą probostwa mające decydujący wpływ na proces wyborczy.

    Traf historyczny jednak stawia społeczeństwo polskie przed wyzwaniem do głębokich przemian obyczajowych i duchowych.
    Gdy widzi się społeczeństwa zachodnie, to trudno nie patrzeć z politowaniem jakich prawdziwków ukształtował kościół na przestrzeni wieków swojej aktywności na ziemiach polskich z naszych rodaków.

    Z Twojego wpisu jednak wynika, że kościól przeżywa głęboki kryzys (widać to także z po próbach zmian podejmowanych w Watykanie), co jest spowodowanie głęboką rewolucją technologiczną, która wywołała takież same wstrząsy społeczne i wymusza zmianę w postępowaniu kościołów.

    Z prostej analizy wynika więc, że zmiany będą korzystne i chwała za to ludzkim społecznościom za wymuszanie tych zmian.
    Jednak jak się głębiej zastanowić, to stare struktury niechętnie oddają swoje utrwalone wpływy, co w rezultacie może wywołać przemoc fizyczną.

    I jeszcze uwaga o sytuacji w Polsce i stosunku rodaków do religii.
    Jakoś nie mogę pojąć, że rodacy nie dostrzegają, ze hierachowie są funkcjonariuszami kościoła powszego i mają obowiązek lojalności (którą przestrzegają) wobec państwa watykańskiego realizującego własne racje stanu, często będące w kolizji z racją stanu państwa polskiego.
    Nie potrzeba wielkiej wnikliwości żeby zauważyć, że na przestrzeni wieków hierarchowie nieustanie osłabiali pozycję władz jeżeli w jakiś sposób była ona niezgodna z ich wizją państwa. Takie postępowanie kościoła na przestrzeni wieków spowodowało osłabienie lojalności do władzy, zanarchizowanie społeczeństwa i jego nieposłuszeństwo wobec władzy państwowej.
    Osłabienie państwa hamowało wprowadzenie jakichkolwiek reform modrnizujących kraj.
    W istocie rzeczy była to główna przyczyna słabości państwa, a w krytycznym momencie, przyczyna jego upadku.

    Nie piszę tego tekstu po to żeby wywoływać krucjatę antykościelną. Idzie mi tylko o przywrócenie konstytucyjnych proporcji w stsunkach między państwem, a kościołem katolickim.

  155. Jerzy Pieczul
    9 grudnia o godz. 11:17

    Ateiści powinni być wzorem kultury…
    Oczywiście.
    Przy czym ten wzór jest wewnętrznym wzorem, głównie na własny, etyczny, przyzwoity użytek.
    Wzorem są przecież wierzący.
    Przy czym wierzący idą i głoszą. Swój wzór emitują, bardzo przy tym hałasując.
    Co czyni różnicę w możliwości rozpoznania co jest czym, u niewyrobionego odbiorcy emisji.
    A niestety, ani pani Edyta ani pani Bogumiła ani pani Krystyna nie uprzystępniają – takie czasy krzyża w Sejmie, u komendanta policji i w szkole publicznej.
    Natomiast ci ateiści w szpiczastych czapkach nie tylko, a może często nie tyle bezsensownie czy obraźliwie gardłują. Oni, nieraz nieświadomie, dają głos w sprawie rachunku krzywd. Krzywd wyrządzonych i wyrządzanych przez Kościół, przez religie i ich wyznawców. Nigdy nie policzone,a niezmierzone. Nigdy nie wypowiedziane, nie uśmierzone , nie zaspokojone.
    O tym także należy pamiętać. Nie zawsze wrzask niekatolika jest pusty i bezmyślny. Bywa krzykiem wezwania, bywa nazwaniem, bywa żądaniem sprawiedliwości i zapłaty.

  156. Tanaka
    9 grudnia o godz. 14:36
    Tylko do kogo jest adresowane ich bojowe „urrraaa!” – do przekonanych? Do tych, co wiedzą to samo lub lepiej, głębiej, bo stoją wszystkimi czterema na realnej ziemi, a nie wydumanej? Już Lewy zapytał, gdzie jest kraj antyludzkiego, bolszewickiego ateizmu – ZSRR. Niech bolszewicy gardłują tam, gdzie to ma sens: w Naszym Dzienniku, Gościu Niedzielnym, Gazecie Polskiej, na portalu niezleżna.pl. Że ich nie wpuszczą? No to jaki ma sens ich wojowanie tu? Chyba taki jak u mnie, kiedy się poprztykam z żoną: jadę wściekły do lasu, nawtykam jej ile wlezie i wracam w skowronkach.

  157. Panie profesorze,

    ma Pan oczywistą rację, twierdząc, że wśród szacownych funkcjonariuszy kk, pedofilia w ujęciu statystycznym rozkwita. To taka oczywistość, że aż żal „bleblać”.
    Podobny fenomen możemy odkrywać u feministek. W tym przypadku , idealistyczne uniesienia, deklaracje etc. znikają natychmiast- w konfrontacji z obrzydliwą, staroświecką , samczością. Pierwotne, zatłamszane z najróżniejszych powodów instynkty, potrafią eksplodować ponad przykrywające je samoobronne/najczęściej/ komunały.

    Eligiusz

  158. Aaron Sprężyner
    9 grudnia o godz. 13:20
    Ciebie wyraźnie ten temat rajcuje. Mnie się też młode dziewczęta podobają i jakbym się rozhulał to może bym się i podniecił. Ale mam w sobie tę blokadę, że nie wchodzę tam gdzie mnie nie chcą. Bo mój Aaronie takie dziewczątko jest jeszcze zupełnie niewinne i jezeli obrzuca Cie takim powłóczystym spojrzeniem, to ono takim samym powłóczystym spojrzeniem obrzuca swoją matkę czy siostrę. A ty z tego wyciągasz jakieś dalekie wnioski.
    Mam w szkole śliczne uczennice, które do mnie uśmiechają się, bo wiedzą, że je lubię i one też mnie lubią, i na tym poprzestajemy.
    Przed laty przyjechali do mnie do Francji młodzi Polacy. Byli bardzo zdziwieni i wręcz oburzeni, że kasjerki i sprzedawczynie uśmiechają się do nich powłóczyście.Oburzenie ich wynikało stąd, że uznali te uśmiechy za fałszywe, bo przecież taka dziewczyna uśmiecha się, a wcale nie myśli pójść z tym uśmiechem do łóżka. To byly czasy, kiedy w Polsce sprzedawczynie i kasjerki byly ponure, dziś to się i w Polsce zmieniło.
    Uważaj Aaronie, bo jak cię namierzą odpowiednie służby, to możesz mieć kłopoty

  159. Brawo izka561, strzała! Trzeba wytkać te brednie Gospodarzowi, gdyż poziom środowiska masońskiej „braci” pozbawił go widać kompletnie krytycyzmu (jeśli kiedykolwiek posiadał) i żadnego już szacunku nie ma ani dla własnej, ani dla ludzkiej inteligencji, skutkiem czego wypisuje tu te swoje nonsensy z pełną powagą, bez cienia żenady. Jeśli nawet sam tego nie wykoncypował (miejmy chrześcijańskie miłosierdzie, przyjmijmy roboczo, że nie nałgał tu ad hoc, wprost z głowy, czyli z niczego), to może być też tak, że pragnienie dokopania Kościołowi oraz oczekiwania szowinistów w tej materii są tak ogromne, iż nawet ewidentną fałszywkę, kompletnie kretyńską, podesłaną mu przez jakiegoś durnia z gangu, będzie analizował niczym rzecz poważną, bo to woda na ich spróchniały i oślizgły młyn, który runie niebawem z wielkim hukiem, jak Amen w pacierzu.

  160. Lewy
    Upraszam Cię o uwzględnienie drobiazgu przed skazaniem: czy Aron, podobnie jak ja, chce tylko wiedzieć, z czego się składa człowiek, czy chce wyciągać praktyczne wnioski.
    Kiedy sto lat temu zaczynałem belfrowanie, siuśmajtki najzwyczajniej mnie prowokowały, zwłaszcza jak się stałem znany z tego, że się zimą w morzu kapię. Cóż to była wtedy za różnica wieku: ja – 25, one – 16 – 18, czyli w sam raz. Nawet do głowy mi nie przyszło. Na starość bardziej przychodzi, ale przecież tylko w wyobraźni i dosłownie na sekundę. Jak trzy lata temu, kiedy jechałem chodnikiem na moście, a przede mną szła może trzydziestka. Widziałem ja tylko z tyłu. Jezu, ten tył! Nie wytrzymałem i, wyprzedzając ją, powiedziałem zupełnie jak nie ja:
    – Co za piękna dupeczka! Mówił to pani ktoś?
    – Tak pięknie – nikt.

  161. Gogo
    Sądzisz, że od paplania na blogu coś runie lub się wzniesie i że to zależy od mocy użytych słów? Zauważ, że masz niczym nieskrępowaną możliwość wchodzenia tu i wygłaszania katolickiego credo, a nawet pohukiwania. Byłbyś uprzejmy przypomnieć jakiś okołokościelny portal, gdzie ateiści też mogą wygłaszać coś w ateistycznym duchu?

  162. RYBA
    9 grudnia o godz. 14:13

    {Nie piszę tego tekstu po to żeby wywoływać krucjatę antykościelną. Idzie mi tylko o przywrócenie konstytucyjnych proporcji w stsunkach między państwem, a kościołem katolickim.}

    a szkoda…., szkoda … (lol)

    Ja jestem przeciwnikiem jakichkolwiek krucjat, zwłaszcz przeciw kościołowi. Jak na razie jest tak, że im silniej w kościół tym on sie robi mocniejszy…

    Wydaje mi się, że wystarczy sam rozstęp, który zresztą się nieustannie powiększa pomiedzy kościelnym skostneniem, a tym co młodym ludziom oferuje współczesna cywilizacja … wolność.

    Jeśli nie wszyscy, to dostatecznie dużo wybierze wolność. Jest jeszcze „akcelerator” tego procesu i jest nim przenoszenie się do dużych miast, takich powyżej stu tysięcy mieszkańców. Okolice tych 100 000 to jest chyba populacja, w której pojawia się „anonimowość w tłumie” i zanika presja otoczenia na bycie „innym”, czyli nie chodzenie do kościoła…

    Ośmielę się zaryzykować bycie optymistą i sądzę, że jeszcze trzeba jakieś 2/3 pokolenia (60/80 lat), żeby ilość wierzących zmiejszyła sie znacząco.

    Czy zniknie kompletnie kościół katolicki? Obawiam się , że nie. Sam tego nie odczuwam, ale wiem, że są ludzi, którzy potrzebuja wiary. Jeśli nie dostaną czegoś w zastępstwie, to będą trwać przy katolicyzmie … Są tez tacy, którzy z uporem będą trwać choćby nie wiem co… Z tysiąc lat jeszcze …

    Opowiem autentyczny fakt. Bodajże w 1905 r niemiecki antropolog odnotował fakt, że pewna starsza kobieta zaniosła obiate pogańskim „Bałwanom” na górze Ślęży. Zapytana dlaczego to robi, nie umiała powiedzieć ani nazw tych pogańskich Bóstw, ani o co chodzi, jedyne wyjaśnienie jakie przedstawiła było takie, że jej babka to robiła, jej matka, więc i ona też co roku na letnie przesilenie nosi kaszę na obiatę …

    Ponad 1000 lat od chrztu, nacisk, opinia publiczna, pewnie i jakieś możliwe kary … Aż trudno sobie to wyobrazić, a jednak to oddawanie szacunku „starym bogom” w sytuacji presji „nowej wiary” … sami wiecie jacy bezwzględni potrafią być księża katoliccy i najpewniej te 1000, czy 700, czy 500 , czy nawet 250 lat temu nie byli lepsi niż są teraz… Nie udałe się w/w etnografowi „dotrzeć” do zaufania i bezpowrotnie zostałe stracona szansa, żeby się dowiedzieć choćby niewiele, ale od kogoś kto najpewniej był ostatnim człowiekiem dającym ofiary starym bogom, zanim na naszych ziemiach Chrystus nastał.

    Nuka jaką wyciągam jest prosta, nie da się całkiem wyplenić, zwłaszcza w sytuacji, gdy nie ma „kontroferty”…

    Dlatego sądzę, że najzdrowsza jest sytuacja, gdy spokojnie, ci co dojrzeli do ateizmu odchodzą, reszta tkwi w coraz łagodniejszym kościele, im mniej kasy, im mniej władzy, tym kk będzie coraz łagodniejszy … Bo, lepiej pozwolić zdychać kk powoli, niż żeby na opuszczone gwałtownie miejsce miał przyjść islam. Też niby monoteistyczny, korzenie ma tez identyczne co chrześcijaństwo, ale fanatycy islamscy wyglądają na dużo bardziej zawziętych … Szczerze mówiąc jak wyobraziłem sobie Tomasza Terlikowskiego w roli taliba, to aż mnie zimny pot oblał …

    Z dwoja złego już Krzysia, czy axiom lepsi … (lol)

  163. @Gogo
    Tyś poeta, wymyśleć coś takiego, jak: ..spróchniały i oślizgły młyn, który runie niebawem z wielkim hukiem.
    Ale ja nigdy nie widziałem oślizgłego młyna.
    Cipciuś, jesteś boski, jak każdy Gogo z krainy Gogo
    Ciekawe, kiedys jakis absztyfikant dobieral sie do panienki, chcial ja chyba pocalowac, a potem jeszcze cos dalej, ale ta sie wkurzyla i tak mu odpalila: Est-ce que tu crois que je suis gogo ? Co znaczy:Czy ty myślisz, że ja jestem pierdolnięta ?

  164. Nie Pieczulu, z tej przyczyny nic nie runie, dlatego i Ty i Hartman możecie sobie tu paplać, co tylko ślina na język przyniesie, do woli. Ale wiesz, jak mawiają wopiści – są granice. Gdy się człek zabiera do pisania bloga na portalu Polityki, to powinien pamiętać, że z braku laku ta gazeta była czytywana przez lata także przez ludzi inteligentnych, siłą inercji ciągle jest, więc trzeba zachować jakiś minimalny choć poziom, albo teatrzyk zamknąć, jeśli nie potrafi się sprostać. To żaden wstyd – c’est la vie.

    @ Lewy
    Niejedno Cię jeszcze w życiu zadziwi. Co do twego pytania, to nie, nie sądzę abyś był pierdolnięty. Ale mogę się mylić.

  165. Gogo
    9 grudnia o godz. 17:02
    Nie umiesz mówić na temat? Poprosiłem Cię o podsunięcie okołokościelnego portalu, na który mógłbym mile witany wejść i sobie poateizować, jako i Ty tu możesz nawrzucać ludziom po katolicku.

  166. @Lewy

    Istotnie, być może dokonałem prymitywnej nadinterpretacji, ale fakt, że młodzież dzisiejsza nieco wcześniej dostrzega uroki życia jest chyba bezdyskusyjny.
    Ale w przypadku pedofilii (zjawiska istniejącego od niepamiętnych czasów) irytuje mnie narracja. A właściwie jej brak.
    Zamiast sensownej dyskusji ekspertów naświetlających problem , informujących o jego złożoności ( na przykład bardzo mało wspomina się o problemie wśród mniejszości romskiej, brak rzeczowej literatury ostrzegającej przed ” dobrodziejstwami” Internetu , modą na niedojrzałość) podrzuca się spragnionej gawiedzi do rozszarpania kolejną ofiarę.
    W miejsce racjonalnej analizy zjawiska bazuje się wyłącznie na emocjach i prymitywnej moralności tłumu któremu po rozszarpaniu ofiary, decydenci publicznego dyskursu podrzucą następną bezbronną w tej sytuacji osobę czy mniej lub bardziej winne zjawisko .
    Bo w tej formie funkcjonowania problemu nie ma miejsca na ważenie racji, stosowania sensownych kryteriów winy. Tłum już w momencie zaistnienia zdarzenia zna winnego i wie na jaką karę zasłużył.
    I tym samym zamiast rzeczywiście postawić diagnozę zjawiska i określić zestaw leków eliminujących objawy choroby to z chwilą kiedy na horyzoncie pojawi się następny kat lub ofiara, chwytająca za serca czułych na ludzką krzywdę Polaków ( na przykład rozsianie grzybni muchomora sromotnikowego w Puszczy solskiej przez służby wiadomego państwa) kto będzie pamiętał o jakichś ofiarach pedofilii.

  167. Aaron Sprężyner
    9 grudnia o godz. 17:15
    Dodajmy do tego bardzo tanie dowartościowywanie się sposobem gwałtownego potępiania pedofilów, którzy krzywdzą DZIECKO. Taka jest, przypuszczam przyczyna stosunku więźniów do pedofilów. Im głośniej będę potępiał pedofilię, tym bardziej będę po właściwej stronie. Ośmielam się przypuścić, że gówno prawda. Kultura to kaganiec na popędy, ale o popędach lepiej wiedzieć niż nie wiedzieć.

  168. Gogo
    Ja cie ? To ludzie inteligentni , tacy jak ty , czytali Politykę ?
    A co Goguś znaczy :C’est la vie ? Bo po francusku wiem co znaczy gogo

  169. Lewy
    Chyba inteligentni nie czytali „Polityki”, bo ja ją czytuję niemal od początku (parę pierwszych lat może nawet bez okularów) i nie pamiętam żadnych Gogusiów z Oświeceniowym kagankiem.

  170. Lewy
    Może „Gogo” to dla zmyłki, a w rzeczywistości: „Hofo fogo Homolka”.

  171. Panowie i Damy, co to wszystko znaczy podług tego, że sytuacja pogodowa jest wprost modelowa: po ciężkim północno-zachodnim sztormie jutro mamy czyściutki południowy wiatr. Marzenie zbieracza. Kiedyś starzy rybacy już od północy snuli się po plażach z latarkami po takim dmuchaniu. Ja aż taki pazerny nie jestem, ale jak posunę o jakiej szóstej, może kawałek wielkości gogusiowej główki trafię. Lub choć pół główki. Chodzi, rzecz jasna, o bursztyn, który jest świetnym prezentem dla przyjaciół zwłaszcza ze Śląska, którzy, jak rybaczyłem, nie mogli się ze mną nacieszyć naszym powietrzem pod lotniczy spirytus od ruskich lotników z Bagicza za skrzynkę flądry, a jeszcze lepiej – leszcza (z tym że leszcz w czasie wakacji to już była rzadkość).

  172. Jerzy Pieczul
    9 grudnia o godz. 17:46
    Jerzy najwazniejsze, ze nie dalismy sie Gogowi wstrzasnac, a on myslal, ze my nagle padniemy na kolana i zaczniemy chwalic pana.Ale niech probuje, ten rycerski Gogo, co to rzucil sie bronic dziewice Izke.
    Nie sadzisz, ze Izka to tez jak Krzysia, tego..no..wiesz…nie chce gorszyc cnotliwego jasnego gwinta.

  173. Jerzy Pieczul
    9 grudnia o godz. 15:34

    Adresaci mogą być różni i może ich wcale nie być. Nie samą racjonalnością i nie samym rozumem świadomym człowiek żyje. Krzyk miewa wartość autonomiczną.
    Jasna sprawa, bywa w tym też coś z krzyczenia w lesie na żonę. Sam wiesz – nieraz pomaga. Bywa, że na co innego niż się wydaje, kiedy żona przed oczami.
    Moja babcia mawiała: chcesz się wykrzyczeć? Idź do lasu.
    Dziś może to nieekologiczne, źwierzątka też chcą mieć spokój. ale idea ciągle dobra.

  174. lonefather
    9 grudnia o godz. 16:44

    Katolicy to w ponad 80% poganie. zwyczaje miewają nie mniej ciekawe, niż kobieta niosąca jadło na Ślężę. Tyle, że bardziej pomieszane, zakłócone i trudniej czysty obyczaj pogański odfiltrować. Ale da się.

  175. Gogo
    9 grudnia o godz. 16:23

    W kwestii „młyna” to się mylisz kompletnie. Jeśli by iść tym porównaniem o krok dalej, to już bardziej katolicyzm tu pasuje, ale żeby być bardziej zgodnym z techniką, to choć zgrzybiałość (2000 lat) i ewidentne pruchno, które się wysypuje ilekroć potrząsnąć mocniej, są już dostrzegalne gołym okiem, to nadal większość oczu jest omamiono ilością pozłoty, która to pruchno, zgrzybiałość i zgnilizną pokrywa …

    Ateizm nie jest porównywalny z zorganizowaną religią. W błąd moż ewprowadzać obecność fanatyków, ale to, że są fanatycy ateizmu, to za cienka podstawa by porównywać.

    By „młynarską” metaforę do końca wyczerpać, to juz od dawien dawna żaden młyn , jak z twojego porównania, nie miele inaczej niż na „własne potrzeby”. Świat się zmienia i tempo zmian jest coraz szybsze i coraz wyraźniej widać, że kościółek katolicki coraz bardziej odstaje, w tyle zostaje, nie nadąża … Wyżej napisałem, że 2 może 3 pokolenia i będzie pozamiatane. Zmiany, które próbuje papież Franciszek inicjować pokazują, że są w kościele ludzie, którzy rozumieją powagę sytuacji, ale widać też tępy opór hierarchii. I nie trzeba będzie ani jednego ateisty, żeby zgniła i spruchniała budowla kościelnego młyna sama się zawaliła pod własnym ciężarem…

    Bo Franciszek jeden, a biskupów, kardynałów i całej reszty kościelnego dobrodziejstwa, żyjącego luksusowo co niemiara. Utrzymanie infrastruktury też pochłania majątek. Prosty bilans przychodów/rozchodów położy kościół na lopatki. To względem finansów. Ale jest jeszcze coś. Język jakim mówią do ludzi. Wczoraj przeczytałem wywiad udzielony przez Hosera. Zmogłem go w w trzech podejściach dopiero. Trzy razy musiałem się mobilizować do tego, żeby przeczytać i zrozumieć. Po pierwsze to co ględzi, to jest bełkot, coś na kształt tego, że, żeby maślane masełko, było naprawdę maślanym masełkiem, to musi być specjalnie masełkowane masełkiem, żeby się odpowiednio zmaśliło … Rzecz dotyczyła wiary, wiary w modlitwę i pogłębiania wiary modlitewnej specjalnymi modlitwami o wiarę … [przysięgam jestem ateistą, a nie masochistą]. Ja przeczytałem ten wywiad, żeby naocznie się przekonać, co mój ulubiony, Warszawsko-Praski idol, wyprodukował o gender …

    Więc wracając do języka, to nie potrafię sobie wyobrazić kogoś kto ma choćby elementarną zdolność do logicznego myśłenia, żeby był w stanie przebrnąć, a jeśli przebrnie to skończy z identyczną jak moja konkluzją, że wielebny albo zgłupiał i bredzi, albo że się naćpał i po prochach bełkocze … Normalny człowiek nie jest w stanie tego słuchać i się odwraca. Więc młodzi po prostu wzrusza ramionami i odejdą, zwłaszcza, że coraz wyraźniej widać, że kościół już niczego nie daje (jeśli pominąć poparcie w wyborach), za to bierze coraz więcej … Odejda młodzi i tyle … bo hierarchia nie pozwoli Franciszkowi zreformowac kościoła .

  176. Tanaka
    Jako na gałęzi urodzony, szepczę w lesie, nie krzyczę. Sam sobie bym dał kopa, gdybym wrzasnął. W lesie też obserwuję inną rzecz: tam, panie, gadają, pieprzą, kręcą, smęcą, a tu ani jeden listek z tego powodu nie spadnie, ba – nawet nie drgnie.

  177. http://jacektabisz.natemat.pl/84767,sad-apelacyjny-pozostawil-krzyz-w-sejmie-umiescmy-tam-atene

    fragment tekstu:
    „Niestety, apelacja posłów Twojego Ruchu od niekorzystnego styczniowego wyroku została 9 grudnia odrzucona przez Sąd Apelacyjny w Warszawie.
    Sędzina Edyta Jefimko, dzięki której wyrok sprzyjający obecności krzyża w sejmie stał się prawomocny, stwierdziła, iż: „wolność religijna ma wymiar nie tylko prywatny, ale też publiczny”.
    ————-
    Sędzina Edyta Jefimko wydanym wyrokiem i jego uzasadnieniem skompromitowała się jako kobieta i jako przedstawicielka polskiego wymiaru sprawiedliwości:
    – jako kobieta – ponieważ doskonale wie jak kościół, którego broni poniża, obraża, lekceważy i wręcz nienawidzi wszystkie kobiety,
    – jako prawniczka – ponieważ udowadnia jak polski wymiar sprawiedliwości kolaboruje z okupantem watykańskim.
    Sędzina Edyta Jefimko w uznaniu zasług w obronie krzyża i kk powinna mieć wytatuowany lub wypalony ten symbol jej tożsamości, który z dumą będzie demonstrować w przestrzeni publicznej.

    PS1.
    Wszyscy wyznawcy dominującej w Polsce religii powinni sobie wytatuować lub nawet wypalić znak swojej religii na czole. Nawet dziwię się, że katolicy, którzy kochają nad życie krzyż – to narzędzie tortur, cierpienia i śmierci – sami jeszcze nie wpadli na ten pomysł. Taki z daleka widoczny krzyżyk na czółku katolika to i dla wszystkich innych „bezbożników” dobra rzecz ponieważ za wczasu wiedzieli by kogo z daleka omijać (żeby nie obrażać swoją obecnością ich religijnych uczuć…)
    Myślę, że sutannowi pierwsi powinni dać przykład miłości do krzyża poprzez umieszczenie go na swoich czołach na „wieczną rzeczy pamiątkę”, a naczelny szaman Franciszek odpowiednim zarządzeniem natychmiast nakazać ten obowiązek wszystkim wiernym.

    PS2.
    Ja również popieram pomysł umieszczenia w Sejmie RP posągu mitycznej „bogini” Ateny.
    Popieram również zamiar skierowania sprawy krzyża w polskim sejmie do Trybunału w Strasburgu.

  178. lonefather
    Dodałbym do Twoich ciekawych, jak zawsze, refleksji, że to sami panowie biskupi pięknie wykańczają Kościół swoim parciem na szkło, bo okazuje się, że i oni są jak te gęsi w konkursach na miss gęś: im więcej gęgają, tym bardziej widać, że nic nie mają do powiedzenia. Mielą jak te oślizgłe młyny jednego gogusia. Więc niech mielą na zdrowie – z tej mąki będzie chleb.

  179. http://jacektabisz.natemat.pl/84767,sad-apelacyjny-pozostawil-krzyz-w-sejmie-umiescmy-tam-atene
    fragment tekstu:
    „Niestety, apelacja posłów Twojego Ruchu od niekorzystnego styczniowego wyroku została 9 grudnia odrzucona przez Sąd Apelacyjny w Warszawie.
    Sędzina Edyta Jefimko, dzięki której wyrok sprzyjający obecności krzyża w sejmie stał się prawomocny, stwierdziła, iż: „wolność religijna ma wymiar nie tylko prywatny, ale też publiczny”.
    ————-
    Bezprawnie i nielegalnie zawieszony z polecenia kleru na ścianie sali obrad Sejmu krzyż rządzi polską tępotą i jest tam absolutnie nie potrzebny.
    Krzyż w sali obrad Sejmu negatywnie i szkodliwie wpływa na atmosferę i pracę tego organu władzy ustawodawczej, w którym 90% procent parlamentarzystów to lobbyści kościoła – religijnie zindoktrynowane matoły, których podstawą egzystencji jest religia.
    Ten nawiedzony motłoch (motłoch wybiera przecież swoich przedstawicieli spośród siebie) dyskutuje, uchwala ustawy, wpływa bezpośrednio na życie całego polskiego społeczeństwa stosując się do religijnych, zacofanych dogmatów swojej wiary, prawa kanonicznego i wszystkiego, co usłyszy w formie nakazów od swoich guślarzy z kościelnych i medialnych ambon…
    Każde spojrzenie katomatoła na zawieszony na ścianie sali obrad Sejmu symbol jego wiary to psychiczne zahamowanie myślenia i paniczny strach przed „grzechem i karą”.
    To psychologiczna presja dla zindoktrynowanego religijnie człowieka, który nie spełnia swojej powinności Posła dla dobra społecznego, ale dla dobra swojej religii i tych, którzy ją głoszą.
    Powieszony na ścianie sali obrad polskiego sejmu krzyż to oficjalne uznanie podległości Polski watykańskiemu totalitaryzmowi i jego władzy. To potwierdzenie faktu, że Polska jest watykańskim kondominium.

  180. Nawiązuję do wypowiedzi ateistycznych bolszewików dwojga imion:

    „Lewa część miejskiej rady oskarżyła prawą większość o to, że bez pytania zawiesiła w publicznej sali krzyż. Polak-katolik musi coś mieć na widoku – niewidoczne się nie liczy, zwłaszcza kiedy przedstawia niewidzialne; kroku nie zrobisz, żebyś nie pieprznął o widomy znak.
    – Umieszczanie religijnych symboli w publicznych miejscach może stwarzać subiektywne poczucie zagrożenia u ludzi innych przekonań, ale trudno się w tym dopatrzyć zagrożenia obiektywnego – powiedział sąd i się oddalił.
    Nie przeszło mu przez gardło, że potrzeba wieszania i poczucie zagrożenia są z jednego subiektywnego podwórka. Prosto z sądowej sali poszło w świat i dotąd nie wróciło nierówne prawo do subiektywności”.

    Mnie natomiast nietrudno się dopatrzyć w sądzie niezawisłości. Właściwie w ogóle jej nie widzę. Na czym miałoby polegać obiektywne zagrożenie przez wiszący krzyż, do dziś nie mogę dojść – że spadnie i guza komuś nabije? Krzyż to przecież najczystszy subiektywizm, dopiero obnoszenie się z nim w duchu „Komu się, kurrra, nie podoba?!” przynosi obiektywne skutki. Mnogie: na przykład w postaci klękania Tuska przed fioletowymi, choć miało tego nie być, w postaci życia katabasów poza prawem, w postaci umowy między dwoma państwami, w której Polska zobowiązuje się czynić wszystko, żeby funkcjonariusze drugiego państwa miały się w Polsce jak pączki w maśle, a Polska – nic. Długo by wyliczać.

  181. Ale pieprznąłem! Miało być: „Mnie natomiast trudno dopatrzyć się w sądzie niezawisłości”

  182. Tanaka

    Coś wiem o tym, ja na Parandowskim, Kosidowskim chowany …

    A o taj babulce ze Ślęży, co miała, wtedy gdy niosła, jakieś 90, lub więcej lat, to ja sobie pomyślałem, że najpewniej musiała wiedzieć choć nazwy, może nawet i to, który był od czego też mogła wiedzieć, a tamto co mówiła, to była taka ściema w samoobronie … Bo jak inaczej reagować po 1000 lat tępienia?

    Wiesz sam Tanaka, za dwa tygodnie „boże narodzenie”… popatrzmy bliżej na znane i dostępne fakty i okoliczności …

    Czyje urodziny?
    Boga?
    Którego?
    Ojca? – skąd on przecież „wieczny” był zanim Ziemię stworzył
    Ducha? – a „duchy” się rodzą?
    Syna? – przecież Jezus (syn) urodzł się nie 24 Grudnia! więc jak to jest, że jego urodziny, jego prawdziwe urodziny nie są obchodzone i świętowane? A może się mylę i gdzies tam w tajnych zakamarkach Watykanu, czy gdzie indziej jakieś uroczystości urodzinowe się odbywają …

    A co tak naprawdę się dzieje ważnego 24 Grudnia? – w astonomii nazywa się to „przesilenie zimowe” i począwszy od 25go nocy ubywa, a dnia przybywa … W staropolskim to zimowe święto nzywało się GODY i było jednym z najhuczniej obchodzonych …

    A w chrześcijaństwie? No to proszę: W dziele The Christmas Encyclopedia czytamy: ˌˌDzień 25 grudnia wybrano nie na podstawie informacji biblijnych, lecz ze względu na rzymskie święta, które obchodzono pod koniec rokuˈˈ, kiedy to na półkuli północnej następuje przesilenie zimowe. Urządzano wtedy Saturnalia (ku czci Saturna – boga rolnictwa) oraz ˌˌpołączone święta dwóch bóstw słońca: rzymskiego Sola i perskiego Mitryˈˈ. Narodziny obu bogów świętowano właśnie 25 grudnia, na który to dzień według kalendarza juliańskiego przypadało przesilenie zimowe. Te pogańskie święta zaczęto ˌˌchrystianizowaćˈˈ w roku 350, gdy papież Juliusz I ogłosił 25 grudnia dniem narodzin Chrystusa. ˌˌObchody Bożego Narodzenia stopniowo wzbogacały się o inne obrzędy związane z przesileniem lub je zastępowałyˈˈ – napisano w dziele Encyclopedia of Religion. ˌˌWizerunek słońca coraz częściej był wykorzystywany jako symbol wskrzeszonego Chrystusa, a tarczę słoneczną w postaci nimbu (…) zaczęto umieszczać nad głowami chrześcijańskich świętychˈˈ

    Nie trzeba być uczonym, żeby wiedzieć, że data urodzin Chryrtusa do jego nauczania nie jest, do niczego potrzebna. Data ta nie ma żadnego znaczenia religijnego, jest faktem religijnie obojętnym.

    Alo coś trzeba było zrobić z tymi wstrętnymi poganami, którzy Saturna, Sola, Mitrę, czy Świętowita czcili i 25 Grudnia radośnie świętowali. Mieliby nielichy problem, gdyby spróbowali ludowi odebrać te zimowe święta… (lol) Ale jak to mówią, jak nie możesz kogoś okonać, to się do niego przyłącz … Więc się Juliusz I z kościółkiem podłączyli … I jak niedawno PiS „przejął” komisję Palikotowi, tak wtedy się katolicy podłączyli pod datę i z biegiem czasu przejęli 25 Grudnia … TAk bardzo przejęli, że jak się spytasz pierwszego z brzegu katolika jakiego znajdziesz pod ręką, co mu się kojarzy z datą 25 Grudnia to usłyszysz o Bożym NArodzeniu, z tym, że część powie, „że to chyba raczej 24 Grudnia”…. I ich pomyłka będzie w pewnym sensie uzasadniona, bo ta największa wyżerka to jest 24go …

    I tak dalej i dalej i dalej przez chrześcijańskie święta i obrzędy, w których znajdziemy nawet ostatni ślad krwawych ofiar składanych pogańskim bogom… Bo ten ksiądz u ołtarza, który wypija kielich wina, to nic innego jak kapłan, któy po zarżnięciu ofiarnego byka wypijał kielich jego krwi … JAk to do chrześcijaństwa trafiło? BArdzo prosto. W drugim i trzecim stuleciu kiedy kształotawała się eucharystia, a chrześcijaństwo dopiero raczkowało, przejmowało wszystko to co nowym wiernym, możliwie dobrze kojarzyło się z poprzednim wyznaniem. A ponieważ naturalnym zapleczem był Judaizm, a w nim okrawe ofiary, to i choć tylko w nazwie „Uczta Baranka”, zamiast krwawego ochłapu na ołtarzu, to ten zwyczaj skłdania ofiar przetrwał …

    Można dużo więcej, ale nie będę zanudzał, jak interesuje to poszperać po necie, a znajdziecie

  183. Krzyż obraża moje uczucia estetyczne, etyczne i ateistyczne.
    To widok okrutnie umęczonego człowieka przybitego do krzyża – symbolu wiary i religii, który jest eksponowany dosłownie wszędzie, od prezydenckiego pałacu do kanciap klozetowych „pisuardess”…
    Krzyż to narzędzie zbrodni, narzędzie służące do karania ludzi śmiercią.
    Dla katolickiego kleru i jego wiernych krzyż jest symbolem „piękna i miłości”…
    Cóż za zwyrodnienie uczuć, fałszerstwo prostej symboliki dobra i zła, potwierdzenie barbarzyństwa i szkodliwości religii, która w swoich dogmatach i głównych kanonach sprzyja każdemu złu, usprawiedliwia to zło i go „rozgrzesza” nazywając to zło „pięknem i najwyższą wartością”.
    Ludzie w strasznych cierpieniach umierali z rąk szerzących (w imię swojego mitycznego boga) religijne bajki i gusła.
    Krzyż jest symbolem śmierci i okrucieństwa i dla ludzi wrażliwych i sprawiedliwych jest obrazą ich uczuć estetycznych.
    Niech sobie jego wyznawcy czczą go w swoich miejscach kultu lub prywatnie,
    ale nie w miejscach publicznych, bo to obraza racjonalnego myślenia i hamulec cywilizacyjnego postępu.
    Najwyższy czas odkrzyżować Polskę…

  184. Wojtek A.
    9 grudnia o godz. 19:07

    W cytacie z sędziny pominąłeś, moim zdaniem najważniejszy element, że krzyż jest znakiem naszej państwowej tożsamości …
    ==========================================

    No proszę! Sędzina Jefimko najwyraźniej żeyje w innym państwie niż moja Polska. Czytam konstytucję, a w niej nie ma słowa, ani jednego, o krzyżu … Jest o Orle Białym w koronie Złotej, jako znaku, symbolu, Godle Rzeczypospolitej Polskiej …

    A o krzyżu cicho i głucho! Skąd się tej pani krzyż do łba przyplątał to nie muszę zgadywać, bo ona to najpewniej z tych, dla których „tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem …”

    Ale nie ma się co denerwować. Im ich więcej. Im bardziej i wyraźniej będą się panoszyć, tym szybciej się skończą…

  185. lonefather
    9 grudnia o godz. 19:53
    To wszystko prawda. Kosciol wlazl tam, gdzie juz cos bylo czczone. Akt nadania dla papiezy Watykanu przez cesarza Konstantego jest falszerstwem. Wlazl do centrum imperium rzymskiego.
    Wszelkie dogmaty ustalili sobie panowie na soborze niceiskim: podwojna nature Chrystusa, wiec zaczeto mordowac monofizytow i arian.
    W XV wieku papiez, ktory konkurowal z patriarcha Konstantynopola o pierwszenstwo w chrzescijanstwie, postanowil zazyc patriarche i wydal polecenie, aby w rzymskich katakumbach odszukac grob sw.Piotra.Szukali, szukali i posrod setek czy tysiecy roznych grobow, po XV wiekach znalezli: Papiez wskazal palcem :Oto grob sw.Piotra i w ten sposob zrobil w konia patriarche.
    W XIX wieku kosciol wymyslil niepokalane poczecie Marii no i wreszcie jakby tego by bylo malo, oglosil dogmat o nieomylnosci papieza.
    Dzisiaj padaja propozycje, zeby zrobic Chrystusa krolem Polski, a Marie, zwana czcigodnie Maryja, krolowa .
    No i moglibysmy tak mnozyc wszelkie kretactwa tej instytucji, wystarczy poczytac Deschnera.I nic nie jest w stanie tego zmienic. Wyglaszane dostojnie nonsensy, albo jeszcze lepiej spiewane sa nieprzemakalne na wszelkie racjonalne argumenty(oto tajemnica wiary, bogu niech beda dzieki) kpine (chociaz tu ci panowie sa troche drazliwi – czlowiek motyl)
    Jak napisal Jerzy Pieczul, co z tego, ze my tutaj , oprocz jakiegos Gogo czy Izki, widzimy to , rozumiemy. Trzeba czasu, zmiany mentalnosci calego pokolenia. Bo my tu gadu, gadu. A tu przede wszystkim nalezy omijac z daleka te instytucje, zadnych chrztow, zadnej katechezy, slubow koscielnych, pogrzebow z katabasem. Ja tego przestrzegalem i przestrzegam. Ale co z tego, jak widze, jak katabas kropi wode w swiezo oddanym basenie, kropi komisariat, kropi czolgi, samoloty i co sie da.
    Nalezy zdjac w Sejmie krzyz i dopoki on bedzie tam wisial bedzie symbolem podleglosci.Ale moze nie, a moze niech sobie wisi, a tymczasem zmieni sie generacja i moze za jakies 20 lat jakis mlody czlowiek zobaczy cos wiszace zakurzone i pokryte pajeczyna i zapyta sie:Co to takiego ?

  186. SĘDZINA, to przynajmniej w staropolskim terminie- żona sędziego….
    Wojewodzina, młynarzowa, wójtowa, tudzież.

    „Wolność krzyżami się mierzy” jest raczej grafomańskim tekstem.
    Po tysiącu lat istnienia tego symbolu i związanych z nim wierzeń, postaw, jakoś trudno mi przechylić szalę oceny na plus.
    Zawsze był raczej symbolem uciemiężenia niż wolności/ dzielił, nie łączył.
    Prawosławny jest inny niż łaciński, półksiężyc go organicznie nie znosi, krucyfiks denerwuje protestantów……

    Opowiadanko „Dziewięć miliardów imion Boga” może być prawdziwe.
    Po wymówieniu ostatniego imienia bezgłośnie zgasną gwiazdy……

  187. Jasny Gwincie – cóżem ci uczynił?

  188. lonefather
    9 grudnia o godz. 19:53

    „Chrześcijaństwo… przejmowało wszystko to co nowym wiernym, możliwie dobrze kojarzyło się z poprzednim wyznaniem”.
    To jest właśnie clou.
    Wypalanie ogniem i wycinanie mieczem wiar pogańskich to jedno, a zawłaszczanie to drugie. Oba sposoby dobre, w zależności od sytuacji. Jak się za bardzo stawiają – wyrżnąć i spalić. Jak słuchają, znaczy podatni na picowanie – zagadać, omamić, święta przejąć i przeflancować na chrześcijańskie.
    Religia pokoju religią mordu i krwawej ofiary: krew żydowskich gołębi i baranów spływająca z kamienia – winem ofiarnym spływającym do gardła nienasyconego klechy. Krew z rany – spływa w usta. Krzyż truposza – drzewem życia. Martwe ciało – ciałem żywym, miażdżonym zębami w procesie transsubstancjacji. Jak najkonkretniej – całkiem symbolicznie.
    Rachunek grzechów własny – rachunkiem winy przodków. Niewinność dziecka – zbrodnią grzechu pierworodnego.
    Religia świadoma – przeżyciem nieuświadomionym. Wola wolna – zniewolona przez podświadomość. Głoszenie pokoju – czynieniem wojny. Nadstawianie policzka – wymierzaniem razów. Oddanie wdowie ostatniego grosza – zagarnianiem wszystkiego pod siebie. Pokora – pychą, Cichość – wrzaskiem. Modlitwa w ciszy – marszem z trąbami. Miłość bliźniego – miłością własną. Czystość i cnota – rozpustą i pedofileniem. Nieczynienie wizerunku – handel dewocjonaliami. Jeden święty – w Niebie – tłumy świętych na ziemi. Przekupnie wygonieni z świątyni – handel relikwiami.
    Psychologia przetworzenia. Psychologia głębi. Od sprzeczności się kłębi.
    Krew, ofiara, śmierć – dobrą nowiną.
    Nuda niebiańska – wesołą kompanią w piekle.
    Nie było nigdy Adama i Ewy – byli 5 tysięcy la temu.
    Najpierw powstały się gwiazdy, a potem zajaśniały światłem – najpierw powstało światło, a potem gwiazdy.
    Ziemia powstała po gwiazdach – ziemia powstała przed gwiazdami.
    Wstał, rozprostował plecy, popatrzył – i stwierdził, że wszystko było bardzo dobre.
    A ponieważ było bardzo dobre, musiał wysłać swojego syna, który był nim samym, którego nie było, ale był. Żeby umarł na krzyżu za to, co było bardzo dobre, dzięki grzechowi pierworodnemu, o czym Adam z Ewą nie mieli pojęcia. A ponieważ nigdy nie istnieli i są tylko alegorią – syn, czyli Bóg, czyli Jezus umarł rzeczywiście na prawdziwym krzyżu za nieistniejącą alegorię człowieka, a jego matka w konsekwencji tego, co nigdy się nie zdarzyło, została żywa, z ciałem i duszą, wzięta do nieba.

    Chodząc na głowie – zostaniesz zbawiony.
    Same wesołe wiadomości. zostań katolikiem – będziesz chodził na głowie. Będziesz w związku z tym wesołym człowiekiem.

  189. Szanowny Panie Profesorze,

    W imię wiarygodności Pańskiej odpowiedzi skierowanej do Ojca Redemptorysty nie powinien Pan dłużej tolerować tak niemądrych i niecywilizowanych uwag axioma1 jak poniższa:
    @ axiom 1 7 grudnia o godz. 9:27
    ”Kazdy klecha jest lajdakiem. Sama przynaleznosc do pedofilskiej zlodziejskiej maffi kk dyskwalifikuje kazdego kleche.”

    Nie chodzi tutaj o odmienne zdanie, do którego każdy z Pana czytelników ma prawo, ale o barbarzyński język który niszczy tkankę wzajemnego poszanowania w stosunkach międzyludzkich.

  190. Lewy
    9 grudnia o godz. 20:28
    Twoje „Co to takiego?” przypomniało mi inne „Co to takiego?”.
    Kiedy coś kupuję w sklepie, zdarza mi się pytać, czy się jeszcze płaci. Panie reagują pogodnie, choć nie tak jak oczekuję (no i się nie dziwię: weź dowcipkuj przy kasie w „Biedronce”): „Niestety, płaci”, „Wypadałoby”, „Jeszcze tak”. Więc jak jest luz, to im wyjaśniam, że na początku 50 lat tłumaczyła nam nauczycielka i w książkach z otwartą japą czytałem, że kiedyś będzie bez pieniędzy (Każdemu wedle potrzeb). Tak to sobie mocno zapamiętałem, że teraz czasem pytam, czy się jeszcze płaci, żeby pięknego momentu nie przegapić, jako że pieniądze to samo zło. No i wciąż mam nadzieję, że mi kiedyś makowa…ten… sklepowa panienka powie, jak będę chciał płacić: „A co to takiego „płacić”?

  191. kozetka
    9 grudnia o godz. 22:04
    Szanowna kozetko, od jakiegoś czasu o takich właśnie spsiałych zachowaniach niektórych ateistów i niektórych katolików tu mówimy. Ale jak rzekł był jeden uzdrowiciel do Beni Krzyka (nie u Babla – u mnie): „Nowy tatuś to jest rzecz poniekąd niemożliwa – on by się musiał drugi raz narodzić”.

  192. @kozetko

    w pelni popieram Twoje stanowisko w sprawie, ktora powyzej zostala przedstawiona.
    Ten blog staje sie coraz bardziej plugawy. Goscinnosc daleko posunieta konczy sie z reguly zchamieniem poniektorych gosci, ktorzy nie odczuwaja braku rozumu.

  193. kozetka
    9 grudnia o godz. 22:04

    Szanowny Panie Profesorze,

    W imię wiarygodności Pańskiej odpowiedzi skierowanej do Ojca Redemptorysty nie powinien Pan dłużej tolerować tak niemądrych i niecywilizowanych uwag axioma1 jak poniższa:
    @ axiom 1 7 grudnia o godz. 9:27
    ”Kazdy klecha jest lajdakiem. Sama przynaleznosc do pedofilskiej zlodziejskiej maffi kk dyskwalifikuje kazdego kleche.”

    Nie chodzi tutaj o odmienne zdanie, do którego każdy z Pana czytelników ma prawo, ale o barbarzyński język który niszczy tkankę wzajemnego poszanowania w stosunkach międzyludzkich.

    ======================================

    Droga kozetko,

    Świadomie łamię zasady nie cytowania wypowiedzi w całości, ale tak mnie poruszył Twój post, że podejmuję ryzyko narażenia się na potępienie blogowe i cytuję …

    Cytuję z jednego powodu. Miało miejsce, najbardziej barbarzyńskie z barbarzyńskich wydarzeń, wydarzenie, które naruszyło samą istotę cywilizowanych stosunków międzyludzkich… Wydarznie, które dezinterguje tkankę stosunków międzyludzkich …

    Barbarzyństwo wydarzenia polega na tym, że na sali sądowej, sędzia z łańcuchem sędziowskim, z godłem Rzeczpospolitej, za jednym zamachem zgwałciła Konstytucję na dodatek z tolerancją i poczuciem przyzwoitości …

    Pzry tym barbarzyńskim gwałcie sądowym, blednie i staje się nieważnym barbarzyństwo @axiom1 … Jego język nie jest moim językiem, jego poglądy, nie są moimi poglądami, ale będę bronił do upadłego tego co i jak pisze @axiom1, bo jego reakcje, są zwyczajnie prowokowane tym co wyprawia polski kościół katolicki, z ludzką przyzwoitością, tolerancją i obowiązującą w naszym kraju Konstytucją.

    Dlatego apeluję:

    Panie prof Hartman, apeluję o nie banowanie axiom1.

    A apeluję dlatego, że jak przeczytałem o wspomnianym wyroku, to w myślach miałem słowa identyczne jak te co @axiom1 wypisuje. JAk wiecie piszę inaczej, ale to nie znaczy, że słów nie znam i nie myślę. Byłbym hipokrytą takim jak pierwszy z brzegu, byle jaki biskup, gdybym zaprezeczał. Myślę tak właśnie, nie piszę, bo wiem, że nie trafie do szerszego grona…., nie mówiąc o tym, że wychowano mnie w świadomości, że takich słów się publicznie nie mówi, tak jak się ie biega z gołą dupą po ulicach.

  194. Tanaka
    9 grudnia o godz. 22:01
    Niestety, chyba nie będzie zabawy wśród miliarda katolików. Jak dotąd spotkałem tylko jednego mocnego katolika – mojego przyjaciela (czyta zakazanego przez Watykan jezuitę de Mello i ma czterech synów) – który ośmielił się przede mną na coś niebywałego wśród katolików:
    – Nie mogę zrozumieć, jak wszystko mogący przecież zmienić Bóg mógł posłać na śmierć własnego syna. Sama ta myśl jest niepojęta, straszna.

    Wyobrażasz sobie? Jeden taki katolik przez całe moje życie! Chyba że jestem ślepy, głuchy i alzheimer – co jest bardzo prawdopodobne.

  195. lonefather
    9 grudnia o godz. 22:41
    Powiadasz: „bo jego reakcje, są zwyczajnie prowokowane tym co wyprawia polski kościół katolicki”.
    Nie kłócimy się, rzecz jasna, ale to, co mówisz, jest przyczyną swarów ZAWSZE: zwalanie ostrych zachowań na obiektywne przyczyny. A przecież wszystkie przyczyny są obiektywne w tym sensie, że istnieją poza subiektywnym podmiotem. Emocjonalność jest właściwością człowieka, a nie przyczyn. I umiejętność dobierania słów jest jego właściwością. I nieprzebieranie w słowach. Nie z powodu okoliczności mówimy na człowieka „pan” lub „cham”, lecz z powodu m.in. umiejętności używania słów odpowiednich do okoliczności. Tu jest blog, a nie sala sądowa, gdzie człowiek na słowa sędzi mógłby nie wytrzymać i wrzasnąć: „Ach ty k… betlejemska!”.
    Sam jestem bywały w świecie, rzucam mięsem jak trzech rzeźników plus szewc, ale… nazywajmy chamstwo „chamstwem” – nie usprawiedliwiajmy okolicznościami. Po to ma człowiek głowę, żeby nad nim panowała. Chyba że ma pół. Jestem za dobitnym gadaniem, ale bogatym treściowo, a nie prostackim, chamskim.

  196. lonefather
    9 grudnia o godz. 22:41

    Konstatacja sędziny Jefimko, że krzyż jest znakiem naszej państwowej tożsamości jest nie tylko niezgodna ze stanem prawnym w Polsce ale i równie głupio generalizująca i niezgodna ze stanem faktycznym, jak opinia axioma1 że każdy ksiądz jest złym człowiekiem.

    Zgadzam się, że szkodliwość decyzji Sądu Apelacyjnego jest dużo wyższa niż wybryki blogowe axioma1, ale o ile nie można w ”trybie doraźnym” zmienić skandalicznego składu sędziowskiego, o tyle można przywołać do porządku axioma1.

    Można i trzeba dyskutować o patologiach w polskich systemie politycznym i prawnym, ale należy unikać szkalujących opinii, które oddalają nas od wzajemnego zrozumienia sie, a więc i porozumienia. Nic nie usprawiedliwia niekompetencji prawnej sędziny SA, ani nieprzyzwoitego zachowania się axioma1.

  197. Jerzy Pieczul
    9 grudnia o godz. 23:09

    NIe ma szans … musiałeś się zorientować, że axiom1 ma u mnie „ignora”, Za brak umijętności dyskutowania, za słownictwo, za prymitywizm …. IGNOR i wystarczy… Nie widzę powodów dostatecznych żeby banować.

    A poza tym uważam, że zawsze lepiej jest dac się wygadać, niz żeby coś się w „zakneblowaniu” wykluwało … A na sali sądowej to i axiom będzie wolał ugryźć się w język, niż coś wypuścić z siebie … (lol)

  198. lonefather
    E tam, o banowaniu nawet nie myślę, prędzej – o niezauważaniu. Raczej ze względu na powszechne zjawisko dałem głos, niż na axa.

  199. Magistrze Hartman (jedynie ten „tytuł” zdobyłeś w jakiej takiej szkole, i choć nie bez nadludzkiego wysiłku, to samodzielnie) ten wasz blog staje się coraz bardziej plugawy. Takie wielkie „czcionkowe dokopywanie” oponentowi. Temat dyskusji jest bez znaczenia, liczy się tylko rozdęte ego i nieodparty „dyskretny urok grafomanii”. W waszym, Hartman, bluzgu intelektualoida podpieranie się Środą Magdaleną też nic nie da, bo publiczność ze względu na jej trudną urodę najpierw musi napić się wina. Hartman, jaki „piękny” trzeba mieć umysł, żeby tak pieprzyć jak ty?! Dla podkreślenia ostatniego zdania pokazuję, wam Hartman, Koozakiewicza gest!!! A na dodatek „palca”…

  200. kozetka
    9 grudnia o godz. 23:15

    Ech kozetka, jak bardzo bym chciał, żeby tak mogło być …

    Bardzo! Wszystkiego, pewnie nie, ale dużo, boardzo duzo bym oddał, żeby tak się mogło pięknie dziać, jak piszesz. A jest jak jest. Sędzina miała „widełki”, jak wybrała, to wiemy, A do zgwałcenia konstytucji przyznała się sama w komentarzu, który dodała do wyroku. Prawa to ona nie złamała, wyrok jest na pewno zgodny z kodeksem. Za to zgwałciła, w moim rozumieniu i przekonaniu konstytucję i podobnie postąpiła z rozumem i przyzwoitością…

    Bo widzisz kozetka, ta sędzina Jefimko wykazała sie jak najbardziej świetną znajomością prawa i tym samym kompetencją. Natomiast ujawniła przy okazji to co mi jerzy włosy na głowie. Mianowicie, że więcej dla niej znaczy katolicka ikonografia, od ikonografii państwowej. Wyżej ceni symbol wiary, od symboliki państwowej, z jednoczesnym zignorowaniem zapisów konstytucji o rozdziale państwa od kościoła. Ten wyrok jest jak dla mnie potwierdzeniem smutnej rzeczywistości o dominacji kultu nad świecką państwowością.

    Nie jest kościół katolicki jedynym kościołem, są ludzie innych wyznań i sa jak ja ateiści. Wszyscy jesteśmy obywatelami jednego kraju. Narzucanie innym, ważnej dla „mojej” wiary symboliki, jest wkroczniem w ich sferę wrażliwości i drastyczne jej naruszenie. Tolerancja dla takich naruszeń, jest nietolerancją dla ludzi innych wyznań. Teraz po wyroku Sądu Apelacyjnego, pewnie trzeba będzie odwołać się do Trybunału Konstytucyjnego, zanim można będzie skierować wniosek do Strasburga. JAk się to dalej będzie rozgrywać zobaczymy. JA sosobiście stawiam an to, że następny wpis na blogu prof Hartmana będzie właśnie o tym wyroku.

    A wspmniane wyżej włosy jeżą mi się na glowie, na myśl, co się bezie działo, gdy przyjdzie takiej sędzinie Jefimko sądzić w sprawie odszkodowania za pedofilię popełnioną przez księdza katolickiego, to jaki będzie wyrok, droga kozetko? Jak sądzisz, czy oddali, uniewinni, czy skaże kościół katolicki na zapłacenie ofierze odszkodowania?

    A wracając do axiom1, to jest on w rękach Jana Hartmana. Sam jestem ciekaw co zrobi. Bo wiesz, że jak trzeba, gdy ktoś wkłada tu na bloga bezczelne kłamstwa, to profesor potrafi wywalić na „zbity pysk”, w dodatku nie cackając się ze słowami. A axiom1 ciagle jest i równo bluźni. Pewnie jest i bluźni, al enie kłamie więc nadal jest. TAk obie myślę, że wcale nie jego ateizm jest powodem, bo są i tacy co bluźnią z pozycji katolickiej ortodoksji i też są. Myślę, że prof HArtman trochę się nami bawi. Że ten blog i forum to jest taki stawik, w którym, gdyby zastosować twardą selekcję, na poglądy i poprawność, to zaraz by sie zrobiło nudno jak flaki z olejem, z identycznie myślącymi, ospałymi umysłowo „karpiami”. Więc axiom1 i inni podobni sa tolerowani, bo „podgrzewają” atmosferę i dyskusja lepsza, żywsza i ostrzejsza się robi… TAk sobie o tym myślę.

    Ja raz się nieopatrznie wdałem w polemikę z axiom1 i natychmiast pojawił się mur. Próba przekroczenia skończyła się stekiem wyzwisk, obelg i wszystko podane w sosie najniższej wulgarności. Wyrok sam wydałem i egzekwuję z całą stanowczością, ma u mnie IGNORA. TAk ma zresztą i u innych … Nie, to nie jest namawianie do naśladownictwa, to tylko informacja. A jego słowa o księżach katolickich, jako opinia o całości, to się po prostu kupy nie trzyma, choćby z powodu jednego księdza Lemańskiego. A przecież nie on jeden, nie zasługuje na taką opinię…

    Olej durnia i jego durne opinie. (a to jest już rada, którą sformułowałem w trakcie pisania)

  201. Ewa
    10 grudnia o godz. 2:16

    styl cie zdradza …

    Izka! daj se spokój! bana dostałaś więc idź spać z bogiem …

    Jana Hartmana nie ma po nocy, ale pozwalam sobie Go zastąpić, żebyś się za długo nie cieszyła wolnością… papapa WON!

  202. @lonefather
    to wasz styl goownojady: takie same śmierdziele i przygłupy jesteście jak ​”etyk” ​magister Hartman i „etyk” ​c​oś tam Środa

  203. Ewa
    10 grudnia o godz. 3:24

    @lonefather
    to wasz styl goownojady: takie same śmierdziele i przygłupy jesteście jak ​”etyk” ​magister Hartman i „etyk” ​c​oś tam Środa

    też cie kocham.

  204. Babcia Ewa Izabella w ślicznym moherowym bereciku, co za wigor , co za wykwintny jezyk ..goownojady: takie same śmierdziele i przygłupy jesteście jak ​”etyk.
    Chciałem się wziąć za podrywanie babci, bo ja też dziadek, ale lepiej nie, bo jeszcze bym dostał po łbie różańcem.

  205. To jest jeden z aksjomatow. Jako aksjomat nie podlega to dyskusji tylko bezwarunkowej akceptacji.

    ”Kazdy klecha jest lajdakiem. Sama przynaleznosc do pedofilskiej zlodziejskiej maffi kk dyskwalifikuje kazdego kleche.”

  206. Żyd Izaak Szmujłowicz, arendarz browaru we wsi Łopiennik znajdującej się aktualnie w posesji Jana Poniatowskiego, podwojewodziego i komornika granicznego lubelskiego, protestuje przeciwko wikaremu kościoła łopienniekiego Wysockiemu, że ten bez żadnego powodu, gdy Żyd wracał z młyna łopiennickiego do domu, najpierw obrzucił go na drodze obelżywymi słowami, a następnie pobił kijami. Po południu naszedł dom protestującego, gdzie dopuścił się różnych wiolencji, z browaru pozabierał różne sprzęty, w tym banię gorzałczaną, przez co Szmujłowicz poniósł znaczne straty. Załączony akt obdukcji urazów na ciele protestującego Szmujłowicza.

  207. Ewunia
    raczyła napisać, że ten blog staje się coraz bardziej plugawy…
    Zgadza się. Gospodarz nie banuje takich interlokutorów jak Ewa, axiom, izka itp, to jaki ma być blog?
    Skoro jest jak jest, to ja optuję za ignorowaniem.

  208. Nie do Ewy o Ewie;
    „wasz blog staje się coraz bardziej plugawy”.

    „jaki „piękny” trzeba mieć umysł, żeby tak pieprzyć”
    „Takie wielkie „czcionkowe dokopywanie” oponentowi”
    „W waszym, Hartman, bluzgu”
    „to wasz styl goownojady: takie same śmierdziele i przygłupy jesteście jak ​”etyk” ​magister Hartman”
    „pokazuję, wam Hartman, Koozakiewicza gest!!! A na dodatek „palca”…”
    ———————————————————-
    Jak już tak ładnie szło, to czemu tylko palca”?

  209. Marit
    Absolutnie Cię popieram – kompletne ignorowanie to najlepszy sposób. Tym razem jednak samego mnie wzięło. Tyle że na śmiesznie. Ewa to nie pojedyńcze zjawisko, ale typ. Wymieniłaś zresztą parę. Jak się to mówi: „Ten typ tak ma”. Faceci to dodatek do kobiety, więc nie ma o czym gadać, ale taka niewątpliwa kobieta Ewa, i to najpierwsza z kobiet, częściej stoi przed lustrem i patrzcie państwo – nic nie widzi!

  210. Jerzy Pieczul
    9 grudnia o godz. 22:42

    Ależ katolicy są weseli ! wszyscy, co do sztuki !
    Raduj się, jeszcze dziś będziesz ze mną w niebie!
    Przecież najgłębszą istotą, nieodłączną, katolicyzmu jest Dobra Nowina!
    Owa DN jest rozciągnięta od Adama i Ewy po wieczność. A jej początkowy fragment obejmuje życie każdego prawowiernego i ma postać wszechogarniającej Miłości.
    Jest świetnie tu i będzie nawet świetniej TAM.

    Dlatego każdy katolik jest przepełniony szczęściem. I to widać!
    Ja normalnie, jak chodzę ulicami, to widzę uśmiechniętych ze szczęścia ludzi. Jest ich 95%, więc nieuśmiechniętych prawie się nie widzi. Chodzą umyci, schludnie ubrani i ciągle się uśmiechają. Uśmiechy rozdają, chętnie się witają, ręce podają, we wszystkim każdemu pomagają. Przez co szczęście wzajemne wzmagają.

    Ale masz coś z racji: nie każdy katolik jest radosny w sposób w pełni świadomy. Ale jak nie pląsa z radości świadomie, to pląsa nieświadomie. Ma przecież Bozię w głębi duszy !
    Chyba tylko tą niepełną świadomością można tłumaczyć to, że czasem któremuś uśmiech na chwilę zniknie z oblicza. Na przykład wtedy, kiedy umrze mu małe dziecko. Zamiast – jak zawsze – wołać radośnie: cud się stał, łoł-łoł-łoł !!! Nieco markotnieje i jakoś tak bez większego entuzjazmu wyzna: Bóg tak chciał…
    No ale przecież właśnie – Bóg tak chciał ! dzieje się Wola Boska ! A więc wszystko dobrze działa w katolickim świecie. Nic się nie dzieje bez woli Boga, jak co rano w paciorku na dzień dobry przypomina sobie szczęśliwy katolik.
    Wyobrażasz sobie tą wielką sumę szczęścia? Katolik – szczęśliwie – zażywa komunii ciała, z katolickim swym współmałżonkiem, po Bożemu, Au naturek – i mają dzieci dwanaścioro! Samo szczęście katolickie. Z tej dwunastki – dzięki Woli Bożej – dziewiątka umiera zanim podrośnie. A ponieważ wszystkie ochrzczone zostały – od razu fruną do Nieba ! Wola Boska się realizuje, trąby anielskie grają!
    Jest dobrze !
    Katolik się raduje: O dzięki Ci Panie na Wysokościach, za to, że przyjąłeś swoje dzieci do Siebie !
    Ponieważ katolik jest także osobą naukową i twierdzi, że nauka tylko pomaga pogłębić wiarę, ma doskonale rozumne, a przy tym wesołe wyjaśnienie tego pięknego zjawiska dzieci frunących do Nieba: Bóg wzywa je do Siebie (wiara), bo jakby tak wszystkie dorastały i dalej się po Bożemu rozpładzały, przyrost ludności na świecie byłby geometryczny ! A matematyka (nauka) – jako twór Boski mówi jasno: gdyby od Adama i Ewy wszyscy się tak mnożyli, dziś ludzie musieliby stać obok siebie, ściśnięci, nie tylko na całym obszarze lądowym, ale na wszystkich oceanach, w dodatku w kilkudziesięciu warstwach !
    Ci stojący pod spodem mieliby trochę ciężko, mieć na głowie kilkudziesięciu współkatolików. Owszem, byliby szczęśliwi, ale ani słońce do nich dojdzie, ani się ruszyć, ani kulturalnie, na odludziu defekować… A ci z góry – jak mieliby defekować kulturalnie na tych z dołu nie mogąc się ruszyć? No i wad kręgosłupa się katolik by nabawił od takiego ciężaru. A kręgosłup na to nie przygotowany (nauka).

    I tak zgrabnie łączą naukę z wiarą.

    Jak więc widać, katolik jest zawsze uśmiechnięty, bo szczęśliwy. Niektórzy miewają przelotne trudności z tym szczęściem na poziomie świadomym. Ale podświadomie szczęśliwi są wszyscy. Cały miliard!

    Tak więc chyba nieco nie doceniasz katolickiej radości. Ja także miewam nieco wątpliwości. Ale dlatego też należy sobie co jakiś czas zrobić małą rekapitulację na poziomie rozumu i przypomnieć sobie ten mechanizm katolickiego szczęścia.
    W końcu ateista jest istotą rozumną.

    Natomiast Twój przyjaciel – mocny katolik, skoro czyta de Mello i nie może pojąć istoty śmierci Syna, może jest odwrotnością katolika? Ta myśl byłaby straszna. Ale w końcu ktoś musi robić te 5% niekatolików w Polsce. Możliwe zresztą, że odbyło się to drogą losowania, i na niego padło (nauka – kombinatoryka matematyczna). Byłby więc bez winy. I co więcej – nie naruszałby kryteriów koniecznych do zbawienia.
    Ale możliwe też, że jest jednym z tych szczęśliwych w duszy, ale jeszcze nie całkiem na poziomie racjonalnej świadomości.
    Oba przypadki są więc także radosne.

    Tak działa katolicyzm. To jest bardzo wesołe. Oczywiście – godne też, sprawiedliwe i znamienne.

  211. Tanaka
    Jasne, że widzę, że wszyscy katolicy są radośni. Z wyjątkiem tych, którzy nie są radośni w obliczu niepowodzeń, chorób, nieszczęść, śmierci – czyli z wyjątkiem wszystkich. A o wyjątkach nie warto gadać.

  212. Tanaka
    Wśród wyjątków mogą być,oczywiście, wyjątki.

  213. Po przeczytaniu mile widziane kilka słów komentarza.

  214. Smutek i lęk chrześcijanina przy/na łożu śmierci, czyli przed bramą chrześcijańskiego raju, jest, wobec jego zaciekłych bojów o religię, której mu nikt nie odbierał, nagą prawdą o chrześcijaństwie i najbardziej absurdalnym widokiem, jaki znaju.

  215. @Aaron S.:
    co tu komentowac – wystarczy odrobina inteligencji, aby zauważyc, że autentyczny problem (bo nikt go nie lekceważy) stał się przyczynkiem do załatwiania spektakularnych geszeftów:
    – przez Donka T. (grożenie kastracją w celu poprawy sondaży),
    – dla nagonki na kościół organizowanej przez palikociarnię i pożytecznych idiotów z kręgów admiratorów Gazety Wyborczej
    oraz, co bodaj jest najbardziej obrzydliwe –
    – coraz częstszych prób uzyskiwania rozwodu z orzeczeniem o winie małżonka poprzez zarzucenie mu zachowań pedofilskich wobec wspólnych dzieci (wie o tym każdy praktykujący prawnik).

  216. @Jerzy Pieczul

    Kilka zdań a propos Boga, łoża śmierci, raju.

    Swego czasu Miłosz popełnił tekst będący później słowem wstępnym do książki rosyjskiego filozofa nazwiskiem Szestow a zatytułowany „Kierkegaard”.
    Ci którzy ” kojarzą” Milosza wiedzą , że poeta w czasach wileńskiej młodości na panu B. sobie nieźle używał, niczym niektórzy dyskutanci .No,może nieco delikatniej. W każdym bądź razie obaj – Miłosz i Pan B. chadzali różnym ścieżkami.
    Ale przebywając w Paryżu zetknął się z niejaką Soraną Gurian, rumuńską emigrantką .W chwili poznania była ciężko, nieuleczalnie chora. Miłosz często ją odwiedzał. Gurian usilnie namawiiła poetę, aby zapoznał się z dziiłem Szestowa.
    W książce jest zawarte „wszystko”: Spinoza,Hegel, Kierkegaard, Dostojewski, Bracia Karamazow i przede wszystkim…Bóg.
    Sorana ostatecznie umarła a swój tekst Miłosz zakończył dokładnie tak:

    Dla Sorany Bóg świętych tekstów, w obronie których występował surowy kapłan Szestow, nie oznaczał zapewne obietnicy życia za grobem i palmy w niebie. Musiał jej się przedstawić jako czysta antykonieczność. W grę nie wchodziło istnienie nieba i piekła, ani nawet istnienie samego Boga. On bowiem ponad wszelkimi pojęciami, ale objawiający się głosem w swojej Księdze, zdolny jest stworzyć cokolwiek zechce, nawet osobne niebo i ziemię, tylko dla Sorany Gurian – czy też dla każdego z nas”.

    Mniej więcej w tym czasie Milosz urozmaicił pole poetyckiej eksploracji.
    Napisał Ziemię Ulro. Zaczął przekładać księgi Starego i Nowego Testamentu, napisał m.in ( moja ulubiona rasa) „Pieska Przydrożnego” i parę innych rzeczy.

  217. Aaron Sprężyner
    Seksualne wykorzystywanie dzieci jest bezdyskusyjnym złem, natomiast to, co się wokół tego nabudowało – to duży problem lub nawet wiele problemów społecznych. Mnie zawsze odpychała postawa „Huzia na Józia”, która osłabia lub całkowicie wyłącza spokojne poznanie. A delektowanie się własnym moralnym oburzeniem wręcz mierzi. Więc mówię jasno: Ty, który jesteś gotów zabić człowieka, który skrzywdził dziecko, zapytaj najpierw, ile krzywdziciela jest w tobie. I co robisz, żeby go nie było. Czy w ogóle coś robisz. Jeśli pociąg do dzieci nie jest biologicznym dziwolągiem, lecz tylko brakiem u niektórych osobników kulturowych hamulców, to najpierw zrewidujmy znaczenie wyrazu „zboczenie” nim zaczniemy innych obrzucać. Jeśli jest dziwolągiem i patologią, to trzeba leczyć. Wcale się nie dziwię mojemu koledze i go nie potępiam za to, że kiedy jego znajomi złapali człowieka dobierającego się do jego 13-letniej córki i go prowadzili, kolega szedł obok i go bez przerwy lał. Ale kolega nie był tym, który chce wiedzieć więcej niż widzą oczy i serce.

  218. Aaron Sprężyner
    Nie ma dla mnie znaczenia, jakie patetyczne konstrukcje słowne tworzą ludzie na temat Boga. Te konstrukcje mówią wyłącznie o ich autorach. Nie mogą przecież mówić o nieistniejącym Bogu.

  219. @Jerzy Pieczul

    Nie Twoja to tylko przypadłość, ale całe zachodnie chrześcijaństwo ma ten problem.
    Prawosławie, judaizm, ba nawet mało rozgarnięci wyznawcy islamu dali sobie już parę wieków temu z antropomorficznym Bogiem, stwórcą nieba i ziemi …oraz telefonu komórkowego.
    To jeszcze Zachód próbuje z a pomocą różnych całek, ułamków dziesiętnych, czy innej probabilistyki bawić się w udowadnianie, lub zaprzeczanie Bogu Po prostu każdy czas ma swoją narrację i ciężko było Żydom na pustyni z Kantem, czy Kartezjuszem wychylać no to wyjeżdżali z mitami i podaniami.
    A że w Rzymie niezbyt wierzą w lotność swego luda to dalej plotą swoje androny, a wraz z nimi ich podekscytowani adwersarze.

    A Nicość, czy nieistniejący Bóg to wymysł mistyków którzy aby podkreślić doskonałość Boga w stosunku do skończonego i rzeczywistego świata wymyślili jego zupełne zaprzeczenie , czyli Nicość. Bóg jest więc Nicością.

  220. I przy okazji Miłosza, Piekła i Nieba mala wstawka poetycka autorstwa samego Mistrza

    Religia Helenki

    W niedzielę chodzę do kościoła i modlę się ze wszystkimi.

    Kimże ja jestem, żeby odróżniać się od innych ludzi?

    Tyle, że nie słucham tego, co księża wygadują w swoich kazaniach

    Bo musiałabym udawać, że wyrzekam się zdrowego sensu.

    Starałam się być wierną córką mego rzymsko katolickiego Kościoła.

    Odmawiam Ojcze Nasz, Wierzę i Zdrowaś Mario

    Na przekór paskudnemu niedowiarstwu mojemu.

    Nie mnie rozsądzać jak to jest z tym Piekłem i Niebem.

    Ale w tym świecie za dużo ohydy i brzydoty,

    Więc musi gdzieś być prawda i dobro, to znaczy musi być Bóg.

  221. Aaron Sprężyner
    „Nie Twoja to tylko przypadłość” powiadasz. To jeszcze wytłumacz, w czym jest nie tylko moja przypadłość, kiedy jeżdżę, zbieram jabłka spod polnych jabłoni, grzyby, kąpię się w morzu latem i zimą, pływam gumowym okrętem, pstrykam fotki, biegam po lesie, w którym nie ma ani jednego słowa – ani patetycznego, ani niepatetycznego, również słowa „Bóg”. Ja to słowo, rzecz jasna, znam, nawet wypowiadam. Ale kiedy przestaję wypowiadać, słowo przestaje istnieć – nie ma ani tego, co ono nazywa, ani samego słowa. A drzewa dalej rosną. Może te drzewa to przypadłość?

  222. @ Jerzy Pieczul

    A liczbę „2”, pojęcia „dobro” , „prawda” ,” piękno” w jaką torbę weźmiesz na swoją kolejną wycieczkę?

  223. Aaron Sprężyner
    10 grudnia o godz. 16:38
    Nazwałeś coś moją „przypadłością”. Zapytałem, w czym ona jest. Zamiast odpowiedzieć, zadajesz pytanie. Podałeś link i zachęciłeś do komentarza. Zrobiłem to, a Ty nic. Wchodzisz wyłącznie, żeby pobełkotać?

    Ślepy widzi, co jest. Jest typowy wierzący Polak, który musi się uczepić ateistów, żeby wiara nie wyparowała. Dokąd gadam o wierze, dotąd wierzę, że wierzę.

  224. W niedzielę nie chodzę do kościoła modlić się ze innymi.

    Nie przeszkadza mi odróżnianie się od innych ludzi.

    Nigdy nie słucham tego, co księża wygadują w swoich kazaniach

    By nie musieć udawać, że wyrzekam się zdrowego sensu.

    Nie chcę być wierną córką obcego rzymskokatolickiego Kościoła.

    Nie odmawiam ichnich bezsensownych modlitw

    Ufam niepodległemu niedowiarstwu mojemu.

    Nie interesuje mnie, jak to jest z tym Piekłem i Niebem.

    W tym świecie jest tyle ohydy i brzydoty,

    Że nie mógł tego stworzyć dobry i wszechmocny Bóg.

    Przepraszam, że poprawiam mistrza… Jasne, wiele osób może sobie wierzyć w tak niezobowiązujący sposób jak Helenka. Niemniej się nie oparłam, żeby zrobić z tego moje credo (non credo)

  225. A wniosek wyciągam następujący z naszego dialogu:

    Jerzy Pieczul prawdopodobnie do fizyczno-matematycznej kasy uczęszczał.

  226. Marit
    Idę za Tobą jak cień – taki dzień.

    „W tym świecie jest tyle ohydy i brzydoty,
    Że mógł to stworzyć tylko człowiek-Bóg”.

  227. Zaczynasz wątki, które idą w kątki, więc gadka jest szmatka-smarkatka. Hauk!

  228. Miłosz również wróżył religii w jej ludowym wcieleniu rychłe zejście.
    Po prostu religia która się ostanie to nie będzie religia jajków swięconych, choinków, palem wielokolorowych, czy innych cudów, cudeniek.
    Będzie to raczej religia etyki, religia pojęć, religia pozbawiona dętych urzędników i przede wszystkim religia dla ludzi wykształconych, bo Bóg będzie swoje dzieci traktował naprawdę poważnie, a nie jak uczniów szkoły specjalnej.

    @Marit

    A czy swoje pojęcie „dobra” poznasz na Facebooku, czy może na corocznym Święcie Pieczonego Kartofla?
    A może na kolejnym fascynującym meczu piłkarskim Polska- Wyspy Owcze? Tam również jest tłoczno jak na corocznej pielgrzymce na Jasną Gorę.

  229. Widac ze gdy chodzi o pedofile ekonomiczna jest ona powszechnie zaakceptowana.

    A jest to zbrodnia bardziej powazna niz seksualna pedofilia. Ofiary pedofili ekonomicznej sa wyjebane na cale zycie. Nigdy ne beda w stanie stanac na wlasnych nogach. Beda sciagani za dlugi tego najbardziej z kurewskich pokolenia solidarnych.

    Niestety na blogu sa rowniez same lazjy. Podli wyzyskiwacze nieletnich, wstyd dla cywilizacji. Zwykla, cwaniacka lobuzeria i tyle.

  230. Kończę na dzisiaj dyskusję i szykuję się na ucztę duchową w postaci…

    2 odcinka „Prawa żydowskiego” na Religia TV. Początek emisji o godz.21, ale jeszcze muszę się oddać rytualnym ablucjom w prywatnej mykwie.

  231. Marit
    10 grudnia o godz. 17:19
    Ciesze sie, ze tu jestes, calkowicie popieram Twoj stosunek do religii, a zwlaszcza do kosciola. I ze piszesz to bez fanatyzmu.
    Ale chyba wierzysz w cos jak duchowosc czlowieka, bez ktorej nie byloby sztuki, poezji. I ze niestety ten delikatny obszar czlowieczego zycia zawlaszczaja sobie i psuja wszystkie religie, udzielajac prymitywnych , bzdurnych odpowiedzi. Co powoduje, ze fanatycy wraz z religia wyrzucaja do kosza wszelka duchowosc. A przeciez kazdy ja powinien miec wlasna dla siebie, tak jak Jerzy Piczul ma ja jadac na rowerzeczy idac prze las. Ja cos takiego odczuwam w gorach. A jak mam na skroty osiagnac *duchowosc* to zamiast sluchac kretynow w kosciele, wole wypic butelke whyski.
    Pozdrawiam

  232. Jasny Gwint

    Serdecznie dziekuje za zachete do przeczytania ksiazki Ha-Joon Changa ” 23 rzeczy, ktorych nie mowia ci o kapitalizmie”. Przeczytalem i mimo moich niklych wiadomosci z dziedziny ekonomi czytalem ja z wielkim zainteresowaniem. Masa ciekawych i przystepnie przedstawionych informacji. Kupilem dodatkowo 3 sztuki , beda wspanialym prezentem swiatecznym dla znajomych.

    Jasny Gwincie — raz jeszcze dziekuje.

  233. Aaronie
    gdzie ja bywam i skąd czerpię moje pojęcie „dobra” to moja słodka (naprawdę przesłodka) tajemnica. Tak słodka i tajemna, ze nie chcę szargać jej na blogu (choć zdarzało mi się dać temu wyraz, ale o tym sza!)

    Jerzy Pieczul
    Nie wiesz, dokąd trafisz idąc za mną 🙂

    Lewy
    Myślę, że moje życie wewnętrzne jest bardzo bogate i bardzo dalekie od mainstreamu… Nie wiem, może i można to nazwać duchowością. Kiedyś już napisałam takie zapytannie do blogowiczów: co to jest duchowość bez religii? Szczerze mówiąc, dalej nie wiem… Piszesz, że to sztuka, poezja itp. Nie wiem, dla mnie to sztuka i poezja po prostu, i tyle. Ale niesłychanie ważna.
    Pozdrawiam serdecznie.

  234. @marit. Na czym polega twoje „bogactwo wewnętrzne” i antymainstreamowość?

  235. Marit
    Kurde, a na czym polega uroda wędrowania, jak nie na tym, że nie wiem, gdzie trafię?! („gdzie” i „dokąd” śmiało można używać zamiennie – nie jesteśmy Ruskie ani Miemce). Nawet jak stawiałem śledziowe siatki na dryf na mojej malutkiej łódeczce i zostawałem na noc na morzu, zawsze rano budziłem się podekscytowany, ile to przewędrowałem. Czasem był to kilometr, czasem pięć, a czasem budziłem się prawie w tym samym miejscu, gdzie skończyłem flaszkę.

  236. Rafał
    Nie, no zejdźcie ze mnie. Kimś innym się zajmijcie. Napisałam przecież, że nie będę moich bogactw szargać na blogu 🙂
    Cieszę się jednak, że nie potrzebuję protezy w postaci religii dla mojego wewnętrznego życia.
    Pzdr

  237. @Marit

    Warstwa śniegu utrzymuje ciepło ziemi; nieco ironii na powierzchni pozwala zachować nietkniętą głębie naszej wiary. Gniew to nic innego jak wiatr, który sprawia, że wszystko się ulatnia.

  238. Aaron
    Właśnie 🙂

  239. Marit
    Jak Boga kochan (przepraszam, Rafał) ostatni raz wchodzę na Ciebie, choć przecież nie wchodziłem, ale liczba mnoga…olaboga, spadam z bloga, strach. Dobranocka.

  240. Jestem po 2 odcinku „prawa żydowskiego” i chcialbym zadać proste pytanie.
    Kto lub co spowodował/o, że Żydzi pałętający się po różnych bezdrożach, nie mający właściwie nic , w przeciągu 3 tysięcy lat ze śmiesznego narodu raczącego cały świat swoimi podaniami i klechdami stali narodem który rządzi całym światem?

  241. Oczywiście te żydowskie rządy to wynik prac niezależnego grona polskich ekspertów.

  242. ZBIG – czemuż to, ach czemuż, pomijasz Fakty i Mity? Bo GazWyb to przy nich mały pikuś… A jasne… eksklecha jako rednacz zbyt wiele wie, lepiej wilka z lasu nie wywoływać…

  243. @Marit. Najzwyczajniej, tak po ludzku, zaintrygowałaś mnie tym „bogactwem wewnętrznym” i antymainstreamowością. Mimo to już swoje bogactwa zszargałaś na blogu, bo odważyłaś się do nich odnieść, zupełnie niepotrzebnie, wiedząc przecież, że wywoła to ciekawość u czytelników. Teraz, gdy wycofujesz się z podaniem przykładu, po prostu jesteś nieprzekonująca w swoich słowach i wyrażanych opiniach.

  244. @Jerzy Pieczu
    @Marit
    Idę za Wami jak cień – taki dzień.

    „W tym świecie jest tyle ohydy i brzydoty,
    Że mógł to wziąć na siebie tylko Człowiek-Bóg”.

  245. lonefather
    10 grudnia o godz. 2:2

    Mam podobne co Ty spostrzeżenia, z wyjątkiem oceny kompetencji sędziny Jefimko. Jej brak kompetencji nie polega na nieznajomości konstytucji, ale na manipulowaniu prawem w oparciu o niezgodne z kompetencjami Sądu prywatne opinie sędziny na temat miejsca krzyża w umysłach współczesnych Polaków.

    O stanie tożsamości narodowej nie decyduje żaden sędzia w tym kraju, ale może ją określić instytut badań socjologicznych, w oparciu o przeprowadzone metodami naukowymi miarodajne sondaże społeczne.

    Sędzina Jefimko nie miała prawa dywagować na temat miejsca krzyża w świadomości obywateli, ale miała obowiązek zająć się sprawą miejsca krzyża na sali sejmowej.

    Wydaje mi się, że z uwagi na wadliwie przeprowadzony proces jest szansa na wniesienie skutecznej kasacji do Sądu Najwyższego. Inną sprawą jest jednak upolitycznienie niektórych sędziów, nielojalnych wobec prawa i obywateli, ale usłużnych wobec władzy, która ich nominowała. Pojęcie służby cywilnej (civil servant) to w polskich warunkach nadal egzotyka.

  246. @! pisze: „…czemuż to, ach czemuż, pomijasz Fakty i Mity? Bo GazWyb to przy nich mały pikuś… A jasne… eksklecha jako rednacz zbyt wiele wie, lepiej wilka z lasu nie wywoływać…”

    Jest jednak różnica pomiędzy pełnym talerzem mocno przesolonej zupy a pełnym nocnikiem.
    Dla precyzji: ten talerz to GW i Adaś nie finansuje swojej pożal się Boże propagandy z moskiewskiej pożyczki, gdyż należy do grona tych, którzy jej udzielają. A ten parobek od FiM to tylko ich wyrobnik.

  247. @ kozetka
    @lonefather

    Sędzinka Jefimko c. Samuela Jefimki niezależnie od bogactwa swoich dywagacji powiedziała jedno zasadnicze zdanie: że krzyż wiszący w jakiejkolwiek publicznej sali czy przestrzeni będąc tzw. znakiem pasywnym, nie może ze swej natury ograniczać wolności kogokolwiek. Jeśli kogoś trafia szag to jego problem i niech go trafi…

    Zakaz wywieszania swastyki, też znaku pasywnego, jest zakazem propagandy czegoś nielegalnego (złego) i stąd znak ten może być eksponowany jedynie w opracowaniach historycznych jako ilustracja.
    My zaś nie wywieszamy Gwiazdy Dawida a muzułmanie Półksiężyca, bo w ogóle nic nie wywieszamy.

  248. W ineditach Miłosza jest taka parafraza jego wiersza istniejąca jako „Miłoszowi do sztambucha” (jakaś Mira podpisana):

    Religia Helenki

    W niedzielę chodzę do kościoła i modlę się ze wszystkimi.

    Kimże ja jestem, żeby odróżniać się od innych ludzi?

    Tyle, że słucham z ciepłym uśmiechem tego, co księża wygadują w swoich kazaniach

    Wszak wszystko jest prostsze i nie muszę udawać, że wyrzekam się zdrowego sensu.

    Staram się być wierną córką mego rzymsko katolickiego Kościoła.

    Wypowiadam słowa Ojcze Nasz, Wierzę i Zdrowaś MarioNa przekór paskudnemu zdumieniu mojemu.

    Nie mnie rozsądzać jak to jest z tym Piekłem i Niebem.

    Ale w tym świecie za dużo ohydy i brzydoty,

    Więc mógł to wziąć na siebie tylko Człowiek-Bóg.

  249. Ewa
    Ohydę i brzydotę stworzył dobry Bóg.
    Czytaj uważnie Słowo Pana: „Potem widział Bóg wszystko, co uczynił, i oto było to bardzo dobre”. A potem: „I żałował Bóg, że uczynił ludzi na ziemi, i bolał w swym sercu”. Pierw „bardzo dobre”, a potem „żałował”. U człowieka to normalka – na przykład małżeństwo. Ale u Wszechwiedzącego i Wszechmocnego? Potrafisz wyprowadzić logiczny wniosek za słowa „żałował”? Oj, Dziewczyno, oj Numer Jeden na świecie, gdybyś potrafiła, nie wierzyłabyś w żadnego Boga. „Żałował” znaczy, że nie przewidział, zawiódł się, wyszło nie to, co planował. Nieomylny SIĘ POMYLIŁ. Nie jest więc nieomylny, nie jest doskonałością, nie ma atrybutów, którymi go człowiek hojnie i bez ładu, składu obdarował. Nie jest Bogiem – jest tęsknym wymysłem małpy, która zeszła z drzewa.
    A świat jest, owszem, ohydny i brzydki, ale również nieohydny i niebrzydki – inaczej by nie było po co żyć.
    Religie to świat słów, lęków i fantazji – niczego więcej. Ale człek jest synem ziemi i potrzebuje konkretu – dlatego już niemal boską wartość ma skarpetka JPII.
    Pardon, ciągle sobie wmawiam, że mam z religijnymi o Bogu nie rozmawiać, i ciągle zapominam.

  250. Najpierwsza Ewa
     „- Umieszczanie religijnych symboli w publicznych miejscach może stwarzać subiektywne poczucie zagrożenia u ludzi innych przekonań, ale trudno się w tym dopatrzyć zagrożenia obiektywnego – powiedział sąd i się oddalił.
        Nie przeszło mu przez gardło, że potrzeba wieszania i poczucie zagrożenia są z jednego subiektywnego podwórka. Prosto z sądowej sali poszło w świat i dotąd nie wróciło nierówne prawo do subiektywności”.

  251. Nastepny pedofilski atak na polskie dzieci jest planowany na nastepny rok. To planowany nastepny, juz 25 z rzedu deficyt budzetu. Tym razem w strefie planow jest to najwyzszy deficyt w historii, 47 mld zl. Polskie dzieci po raz kolejny zostana wyjebane.

    W tym roku polskie dzieci zostaly wyjebane na 52 mld zl.

    Dyktator Donek, historyk, bez zadnych pozytecznych kwalifikacji, bez doswiadcznia, nawet kioskiem Ruchu nie kierowal, innaczej nie potrafi. Dorosli pedofile, cale pokolnie doroslych lajdakow solidarnego miotu milczaco przyzwala na tak skandaliczny wyzysk nieletnich. Pedofila ekonomiczna osiagnela poziom gangreny.

    A gdyby fachowcy rzadzili Polska przez ostanie 24 lata sytuacja mogla by byc zupelnie inna. Pelne zatrudnienie, zbalansowane budzety i dzieci mialy by przyszlosc.
    Fakt ze tepy polski kato-motloch ani tzw inteligencja nie rozumia ze na wysokich stanowiskach poblicznych potrzebne sa kwalifikacje wiecej niz zdumiewa.
    Tak jest w swiecie zwierzat.

  252. Jerzy Pieczul

    A wyobraźmy sobie sytuację.
    Masz worek z cementem (jak nie oszukiwany, to około 50 kg) i musisz go przenieść na odległość 100m przy pomocy swojego intelektu…To niestety bez pomocy rosyjskiej myśli technicznej i ich taczki ani rusz. No chyba , że oczy na wierzchu, klatka piersiowa zalana potem, mięśnie w zakwasach itd.

    A ja stoję przed Górami Stołowymi, tudzież pasmem Łysogór i spokojnie, na luzie swoją wiarą z miejscowości Korytków do miejscowości Żdżanne przenoszę nawet całe Góry świętokrzyskie.
    Chwilowo do Himalajów bym nie pochodził, bo tam na szlakach kolejne 3 polskie wyprawy się znajdują, w tym jedna w plażowych klapkach bo wszystkim to już spowszedniały te wejścia i nie bardzo w gazetach chcą pisać jak nie ma nic ekstra.
    Ale to jeszcze nic.
    Ponoć Martyna Wojciechowska na wiosnę szykuje ekipę która w samych stringach zmierzy się z potęgą K2. Nie mogę się doczekać, chociaż młoda to ona już nie jest.

    A wiara góry przenosi.

  253. 1705
    10 grudnia o godz. 18:45
    Bardzo mnie to cieszy. To książka dość popularna, ale stawia trudne pytania, których nikt w tzw wolnych mediach nie zadaje. Także w neoliberalnej i lichej POLITYCE. Mam jeszcze wiele ciekawych propozycji, których tutaj nie ujawniam w obawie przed wyszydzeniem i wykpieniem. Blogi opanowała w większości, jak to Rosjanie nazywają swołocz, których intelekt i zainteresowania nie wychodzą poza gwiazdy TVN lub Polsatu. Jak typowi wolni Polacy nie biorą książki do ręki, a w dyskusji posługują się kłamstwem, inwektywą lub szyderstwem wyrażonym w knajackim języku. Elita. Czynią to za przyzwoleniem, o ile nie z poparciem felietonistów tworząc sytuację typową dla pospolitego szmatławca, fachowo zwanego tabloidem. Pozdrawiam.

  254. Pani Jefimko
    Nie trzeba wybrzydzać.
    Należy zapytać czy to skleroza czy nieuctwo.
    Parę wieków temu Król //który to proszę samemu poszukać//
    ogłosił publicznie ” NIE JESTEM PANEM WASZYCH SUMIEŃ”
    A królewskie słowo ma nawet dziś swoją wagę jak chociażby
    Słowo się rzekło – kobyłka u płotu , że co? że nie Król ?
    Ale w jego obecności .
    Więc z Panią Jefimko trzeba się zastanowić
    – czy ją do lekarza -oby ze sklerozą
    -czy na przyuczenie -oby nie do szewca
    ukłony

  255. Jerzy Pieczul
    11 grudnia o godz. 2:19

    Skoro juz zeszlo na odnosna decyzje Sadu Apelacyjnego, to wypada powiedziec, ze raczej nie nalezalo sie spodziewac innego wyroku. Przy czym sedzia musiala jakos uzasadnic swa decyzje, wiec uzasadnila. Samo uzasadnienie natomiast – jakie by ono nie bylo – to smiech na sali, tak jak sam wyrok.

    Juz o tym mowilem, ale przypomne. Zatem takze w panstwie wyznaniowym sady sa od tego by bronic interesow panstwa. Sady nazistowskie bronily interesow panstwa hitlerowskiego, sady komunistyczne skazywaly miliony zgodnie z zapotrzebowaniem Stalina, a sady PRLowskie co i rusz wykazywaly sie takimi decyzjami (oraz uzasadnieniami) jak ta sedzia z SA. No ale tak to jest gdy panstwo jest zidoelogizowane. Wtedy sadownictwo jawi sie jako kupa gowna, na ktora nawet nie warto splunac.

    W niedalekiej przeszlosci, przy roznych okazjach, mialem moznosc podziwiania krzyzy na salach sadowych – wiszacych sobie skromnie, za plecami sedziego, obok godla, badz wrecz w charakterze krucyfiksu stojace na sedziowskich stolach. Najwidoczniej tych sedziow najzupeniej to nie razilo. Pewnie dlatego, ze krucyfiks w sadzie (oprocz symbolizowania panstwa wyznaniowego) upamietnia takze slynna wizyte Jezusa u Poncjusza Pilata.
    Ten w Sejmie, natomiast, wisi na pamiatke stawienia sie Jezusa przed Sehedrynem. A dla religiantow sa to przeciez bardzo wazne wydarzenia.

  256. Jerzy Pieczul
    11 grudnia o godz. 2:08

    Celnie ująłeś potrzebę konkretu u wierzącego: skarpetki Jana Pawła II.
    Ale chciałbym zaproponować lekką korektę, bo skarpetki są nieco problematyczne, choć dla fetyszystów akuratne. Proponuję narty Lolka. Zdaje się, narty już wcześniej zaproponował Jerzy Pilch. Narty elegantsze są. Skarpetki jakby mniej. Choć mają jedną ważna przewagę, nie przeczę: można w kieszeni nosić i tak się napawać.
    Ale jeśli zależy komukolwiek z wiernych i niewiernych – bo to sprawa publiczna – na ładniejszych kościołach, wybierzmy narty. Tym bardziej, że wiele kościołów już zostało zbudowanych wedle strychulca skoczni narciarskiej. Będzie jakaś spójność i praktyczne dla nart zastosowanie.

  257. Jakis czas byłam nieobecna i ominęły mnie emocje poprzednich blogów, a to
    -możliwosć skomentowania kłamliwych wypowiedzi morderców zwierząt, którzy swoje swoje nikczemne przyjemnosci zabijania, obdzierania ze skóry, wypruwania wnętrznosci, pożerania (nie z głodu przecież), mlaskania w tle, nazywają sztuką i działaniem na rzecz przyrody. Mordercy mysliwi, przyroda doskonale radzi sobie sama, do czasu aż człowiek nie zanurzy w tę doskonałosc swoich brudnych, chciwych łap; a przy okazji, zdobywcy kosmosu: jak tam wasz pogląd na prawo do eutanazji u ludzi?, negatywny przypuszczam, to nie po katolicku przcież dobijać sztuki stare i chore.
    – udział w dyskusji poswieconej stopniowaniu ateizmu, czyli który to ateista najbardziej zbliżony jest do ideału Ateisty Wzorcowego i próby szanownych blogowiczów ustanowienia takiego wzoru. Nie komentuję, poza jedna uwagą do Jerzego P., czy nie przyszło ci do głowy, że te bezinteresowne dobre uczynki są jednak interesowne i idzie o dużą stawkę? Abstrahując od poswięcenia Twojej Mamy, która jak każda mama godna jest miłosci i szacunku, tym bardziej że może być z Ciebie dumna.
    -Teraz już sprawy bieżące; tak naprawdę wszystko zostało powiedziane, rozłożone na czynniki pierwsze i ostatnie i dalej jestesmy w tym samym miejscu – krzyże spokojnie zdobią przestrzeń publiczną, a księża i siostry zakonne hasają po korytarzach szkolnych. Zaniepokoił mnie jeden wpis:@Marit 8 grudnia o godz. 11:52
    …”Ja tak zrobiłam, wychowałam dzieci po katolicku….. Wszystko po to, by nie wyróżniały się spośród rówieśników.”…
    Droga Marit, jako matka rozumiem że chciałas jak najlepiej, ale tak powstaja postawy komformistyczne dorosłych, którzy nie będa bronić swoich racji i poglądów w sprawach zasadniczych. Ateizmu nie ma w genach, w Twoim przypadku jako matka byłas wzorem dla dzieci.
    A teraz już ogólnie, te postawy przyzwolenia są najbardziej niebezpieczne, niby człowiek nic nie robi złego, a jednak godzi się i nie przeszkadza i wszystkie reżimy, ustroje totalitarne są zbudowane na społecznym nie wychylaniu się z tłumu.
    Ps. jakos szczególnie ucieszył mnie dzisiejszy uscisk dłoni, to daje nadzieje.
    Inna sprawa, że są bałwochwalcy którzy wyciągaja nogę na powitanie, jestem przekonana że w brudnej skarpecie.

  258. @ Aaron Sprężyner
    10 grudnia o godz. 14:22

    Z ulubionego pieska przydrożnego:

    Wierzyć, nie wierzyć

    Byłem człowiekiem głęboko wierzącym. Byłem człowiekiem najzupełniej nie wierzącym. Sprzeczność tak duża, że nie wiadomo, jak z nią żyć. Nasunęła mi podejrzenie, że w słowie „wierzyć” kryje się jakaś treść, dotychczas nie zbadana, może dlatego, że jest to raczej zjawisko należące do życia ludzkiej wspólnoty niż do psychologii jednostki. Ani język używany przez wspólnoty religijne, ani język ateistów nie sprzyjały zastanawianiu się nad jego sensem. Często wydaje mi się, że wyjaśnienie jest tuż-tuż, że niejako unosi się w powietrzu, i że ledwo znajdzie ujęcie w słowach, mnóstwo ludzi wykrzyknie: „Ależ tak! To właśnie mój wypadek!”. Bo są tutaj, obok mnie, w kościele, robią znak krzyża, wstają, klękają, a ja domyślam się, że w ich głowach dzieje się to samo co w mojej, to znaczy bardziej chcą wierzyć, niż wierzą, albo wierzą chwilami. Pewnie nie u wszystkich odbywa się to tak samo, ale jak? I pewnie kilkaset lat temu ta treść w głowach była inna, chociaż już w siedemnastym wieku Pascal noto- wał: „Przeczyć, wierzyć i całkowicie wątpić jest tym dla człowieka, czym bieg dla konia”, a w dziewiętnastym wieku Emily Dickinson powie: „Wierzę i nie wierzę sto razy na godzinę, Przez co wierzenie zachowuje zwinność”. ( believe and disbelieue a hundred times an hour, which keeps believing nimbie). Być z nimi, w kościele, jest ważniejsze niż mędrkować na własną miarę.

    (Czesław Miłosz, Piesek przydrożny)

  259. Ewa
    11 grudnia o godz. 1:16

    ”Sędzinka Jefimko c. Samuela Jefimki niezależnie od bogactwa swoich dywagacji powiedziała jedno zasadnicze zdanie: że krzyż wiszący w jakiejkolwiek publicznej sali czy przestrzeni będąc tzw. znakiem pasywnym, nie może ze swej natury ograniczać wolności kogokolwiek.”

    Pamiętam z młodości sale szkolne i urzędy z portretami Bieruta, później Gomułki oraz ulice i budynki upstrzone za Gierka hasłami o kierowniczej roli partii – wszystkie te znaki pasywne zdaniem sędziny Jefimko nie ograniczały mojej wolności.

    Teraz sankcjonując obecność krzyża w polskim parlamencie, tak jak Gierek utrwalając w polskiej konstytucji ”po wieczne czasy” kierowniczą rolę PZPR, sędzina Jefimko opowiedziała się również za kierowniczą rolą kościoła katolickiego.

    Mnie to nawet tak bardzo nie smuci, bowiem marna to siła kierownicza, której autorytet muszą ”gwarantować” usłużne sądy i system prawny.

  260. żabka konająca
    Żabko, czyżby się zbliżała wiosna?! Żabki śpią jak zabite, a Ty wschodzisz jak sasanka i od razu jasno w tej niekończącej się ponurości na moim Środkowym Wybrzeżu.
    Ale jak możesz pytać, czy mi coś nie przychodzi do głowy, skoro od urodzenia nic innego nie robi, tylko przychodzi. Choć przyznaję: coraz więcej odchodzi. Więc jak mam nie wiedzieć, że wszystkie religie – może nawet w jakimś sensie buddyzm – to kij i marchewka. Ale motywacje to jedna rzecz, realne czyny – druga. Czyż będę się zastanawiał nad motywacjami lekarza, którzy jest w obejściu szorstki, ale dobrze leczy? Albo nad motywacjami chrześcijanina życzliwego wszystkiemu, co żyje? Otóż nad motywacjami tego drugiego – będę i to robię. Oto efekt.
    Żabko konająca, kochana i w konaniu niepokonana, nie da się przeskoczyć siebie samego i wyliczyć, że opłaca się miłować bliźniego, i przeciw sobie – miłować. Religijne motywacje to tylko dodatek, drobna śledziowa przystawka do osobowości, która jest genetycznym i kulturowym owocem wielu pokoleń, a w ogromnym stopniu – pokolenia ostatniego, czyli rodziców. Ślepy widzi, że codzienne zachowania chrześcijan bywają nie tylko niechrześcijańskie, ale i antychrześcijańskie, np. miłowanie bliźniego jak pijawka miłuje końską nogę. Sam, jako niechrześcijanin, jestem jeszcze bardziej niechrześcijański, całkiem cham: np. warczę na lokatorów, którzy mi z cholernej grzeczności przytrzymują drzwi, kiedy wyprowadzam rower. Otworzy drzwi taka dama nieproszona, stanie w nich i zaprasza, żeby przejść, a katolicki jej brzuch zostawia tylko szparkę dla chudej czapli. Niektórym mówię wprost, że 30 lat dawałem sobie radę bez nich, więc i teraz dam. Ale to, żabko, odrębny temat: chętne wykonywanie przez braci chrześcijan i niechrześcijan domniemanych dobrych uczynków, które nic a nic nie kosztują. Dzięki i za to, kurrr, tylko
    nie za często!
    Krótko mówiąc: i wierzący, i niewierzący o wiele bardziej się kierują obyczajami, zwyczajami, nawykami zmałpowanymi od otoczenia niż religijnym nauczaniem. Urodziliśmy się i jesteśmy w codziennym życiu ateistami, niektórzy – ciut inaczej.
    Moim zdaniem trochę się zapędziłaś na obszar ogólników, komentując postawę Marit wobec jej dzieci. W ogólnikach zmieści się wszystko, a dzieci Marit, mając z jednej strony Scyllę, z drugiej – Charybdę, ruszyły głową i wybrały trzeźwość.

  261. kozetka
    Jasne, że gadamy, żeby se pogadać. A laicyzacja najbardziej cywilizowanego świata postępuje i tak. Może trochę w efekcie powszechnego, zwłaszcza internetowego gadania, ale chyba przede wszystkich w efekcie niebywałego zwielokrotniania się doświadczeń pojedyńczego człowieka w porównaniu z doświadczeniami rolnika, który znał swoje obejście i drogę do kościółka z zawadzeniem o knajpę. Mnogość i bogactwo doświadczeń, choćby tylko wirtualnych, wzbogaca przestrzeń pod sufitem i czyni małpę krytyczną.

  262. Droga żabko
    Spytałam się ostatnio córki, co ona o tym myśli. Na szczęście Dziecko wypowiedziało się rozsądnie, że mnie rozumie i nie zgłasza żadnych pretensji. Że było fajnie, bo chodziła ze wszystkimi, a potem powoli odkrywała swoją prawdę. Doszła do tego tak samo jak ja kiedyś, tylko ja byłam pod presją wierzących rodziców i jeszcze jako ateistyczna nastolatka chodziłam do kościoła.

    Córka stwierdziła też, że obecnie, gdy zmieniła się nieco atmosfera społeczna, pewnie bym tak nie zrobiła. Pewnie nie. Jednak przyznaję ci rację, to było konformistyczne jak diabli. Przypuszczam, że po prostu
    na własnych dzieciach ćwiczyć nonkonformizm jest trochę ciężko…

    A co do genów. Gdyby je miała „bardziej religijne”, to by poszła inną drogą, bo obie miała otwarte. Ja też kiedyś nie zaprzeczyłabym temu, co mi wciskano przez całe dzieciństwo. Dlatego uważam, że to nie tylko wychowanie.

    Do Rafała: Wiem, przepstraszam i więcej nie będę 🙂 Są rzeczy, które lepiej zachować dla siebie, a nie trąbić o nich na cały świat. Nie jestem pokoleniem fejsbóka.

  263. Jerzy Pieczul
    11 grudnia o godz. 13:40

    ”Jasne, że gadamy, żeby se pogadać. … Mnogość i bogactwo doświadczeń, choćby tylko wirtualnych, wzbogaca przestrzeń pod sufitem i czyni małpę krytyczną.”

    Powiedziałbym więcej: przewaga gatunku ludzkiego nad innymi stworzeniami powstała od kiedy nauczyliśmy się artykułować nasze myśli najpierw w słowie i w formach syntaktycznych (około 40 tysięcy lat temu), później (zaledwie 5.400 lat temu) w piśmie. Istotnie, mamy ludzką potrzebę wygadania się. Ale już dużo mniejszą wysłuchania kogoś innego 😉

  264. Marit
    Ja bym nawet nie nazwała konformizmem tego, że dałaś córce możliwość „wypróbowania” na sobie indoktrynacji kk (religia w szkole itd), jak domyślam się bez nacisków z Twojej strony w te, czy wewte, tym bardziej , że chyba wiedziała, że Ty jesteś osobą co najmniej areligijną.
    W okresie dziecięctwa i dorastania mojego syna zachowałam sie podobnie, choć realia były nieco inne.
    „Paciorka” uczyła go babcia i ona „infekowała” niejako religią, chodząc z nim, gdy chciała i mogła (ale nie na siłę) na msze dla dzieci, które wtedy u Wizytek odprawiał ks. Twardowski. Synkowi bardzo sie podobały, dlatego nieraz mnie tam ciągnął i trudno się dziwić, bo mnie podobały się też, choć byłam już wtedy kompletnie niereligijna.
    Na religię chodził wraz z kumplami dobrowolnie do salki katechetycznej. Sam z siebie, a nawet (ja się dowiedziałam „po czasie”) został ministrantem i już w liceum, lektorem.
    Aż… zaczął się wycofywać, nawet nie jakoś gwałtownie, burzliwie. Raczej drogą przemyśleń, pod wpływem lektur. Nie ukrywam, ze mu je podsuwałam. Nie odbyliśmy nigdy jakiejś zasadniczej rozmowy, ale dziś jest człowiek wolnym od religii i sam do tego doszedł.
    Myślę, że to lepsza droga niż „ustawianie” dziecka na NIE od samego początku.
    Znam dokładnie odwrotny przypadek. Moja przyjaciółka – wychowana w ateistycznym domu – po latach, już jako osoba dojrzała przyjęła wszystkie sakramenty św., jest dziś osobą głęboko wierzącą (ale nie bigotką!) i nawet znaczącą w środowisku warszawskiego KIK-u.
    Oczywiście, mam świadomość, że wszystko to wygląda dzisiaj inaczej.
    Religia w szkole była chyba sztańskim pomysłem, a histeria kleru walczącego z cywilizacją śmierci i genderem wymaga ze strony rodziców ostrego przeciwdziałania. Dziś na pewno nie posłałabym dziecka na religię.

  265. @Jerzy Pieczul pisze: „Ohydę i brzydotę stworzył dobry Bóg.
    Czytaj uważnie Słowo Pana: „Potem widział Bóg wszystko, co uczynił, i oto było to bardzo dobre”. A potem: „I żałował Bóg, że uczynił ludzi na ziemi, i bolał w swym sercu”. Pierw „bardzo dobre”, a potem „żałował”. U człowieka to normalka – na przykład małżeństwo. Ale u Wszechwiedzącego i Wszechmocnego? Potrafisz wyprowadzić logiczny wniosek za słowa „żałował”?”

    No nie wykrecaj wyrywaniem z kontekstu: „Kiedy zaś Pan widział, że wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi i że usposobienie ich jest wciąż złe, żałował, że stworzył ludzi na ziemi, i zasmucił się. Wreszcie Pan rzekł: «Zgładzę ludzi, których stworzyłem, z powierzchni ziemi: ludzi, bydło, zwierzęta pełzające i ptaki powietrzne, bo żal mi, że ich stworzyłem». [Tylko] Noego Pan darzył życzliwością. ”

    Wolny człowiek to skarb ale wolność każdy może sprzeniewierzyć i oddać na służbę nie miłości a zła. Ale to ty jesteś odpowiedzialny za swoje draństwo a nie Pan Bóg. Ty osobiście.

  266. @Ewa. Po pierwsze – „wolna wola” to mit i kłamstwo. Człowiek nie jest wolny – jego stystem moralny zdeterminowany jest kultura, obyczajowością, genetyką, nawykami i szlag wie czym jeszcze.
    Po drugie – jesli ktoś wierzy w boga, musi przecież wiedzieć, ze bóg ten jest wszechmocny i wszechwiedzący. On zna nasze decyzje życiowe i wie kiedy będzie koniec świata. Jeśli bóg wie o tym całym draństwie, to po co ta cała szopka ze zbawieniem i nakazami religijnymi? Wiec albo bóg nie jest wszechmocny, albo wszechwiedzący, albo jest cynicznym kawalarzem, który ma ubaw z grzeszących ludzi. Ponadto, między miłością a nienawiścią jest cieńka granica, jak pomiędzy przyjemnością z bólem, wiec daruj sobie te teksty rodem z „Gościa Niedzielnego”.

  267. kozetka
    Byłem przy tym, jak człowiek mówił konkretnie: „aaa”, „uuu”, „yyy”. Bardzo mi się podobało, bo w takim języku nie było miejsca dla idei. Dopiero jak powstały techniczne możliwości – kiedy się słowo oderwało od rzeczy – człowiek zaczął gaworzyć od świtu do nocy i właśnie w nocy przyszli na świat Niewidzialni. Czyli pierw powstały warunki, dopiero po nich – stwórca, co je stworzył. Gadam od rzeczy? Toż po się słowo oderwało od rzeczy, żeby gadać. Dopiero wtedy powstały warunki, w których mógł zza winkla się wyłonić Nieomylny. Od razu pierwszego dnia zapalił światło, a jak już było widno, czwartego dnia – wymyślił źródła światła, bo niektórzy przy świetle lepiej myślą. Więc i ja, nie różniąc się od Boga, który jest przecież na moje podobieństwo, już wpierniczam dwulitrowego loda za 6 zł, który w „Biedronce” będzie do kupienia wiosną. Stwórca to baron Muenchhausen, który sam się za kołnierz z bagna wyciągał.
    A jak będzie z nami szarakami? Pojęcia nie mam. Może zależy w co kto wpadł. I pokąd.

  268. Ewa
    Wybacz, Ewo, ale pokazałaś na tacy klasyczną już niemoc wierzących: Doskonały szewc uszył gówniane buty i zwala winę na buty. Dlatego staram się z wierzącymi o wierze nie gadać, bo jałowe są gadki. Rafałowi też przecież nie powiesz: „Masz rację”, choć ma.

  269. Brak slow i tyle. Zaden z blogowych blaznow nie czuje sie na sile by stanac w obronie dzieci. To wiecej niz hanba. To niespotykane nawet wsrod zwierzad.
    axiom1, 11 grudnia o godz. 7:06

    Kazde zwierze stanie w obronie swego potomstwa. Ale nie polak.

    Polak zrobi wrecz przeciwnie. Pomoze wyjebac swe dzieci ekomomicznie i seksualnie. Polak dalej nie wymaga nic, zadnej pozytecznej pracy od Donka ktory jest odpowiedzialny za okolo 40-45% polskiego dlugu publicznego na konto polskich dzieci. Polak dalej nie rozpoznaje obrzydliwosci pedofili ekonomicznej. I ten sam polak wysle dzieci do kosciola by je ksiadz rowniez wydymal.

    Na blogu nawet nie dzicz. Nawet nie wiem jak to nazwac.

    Zabko, tys po przerwie i wypoczeta, co o tym myslisz ?
    mag, jasny gwint, inteligent Czarnecki, wy tacy kulturalni, tacy inteligentni, ksiazki czytacie i sie chwalice. Co was powstrzymuje by stanac w obronie polskich dzieci ? Porfesorze gdzie jest etyka i moralnosc, do kurwy nedzy co sie z tym stalo ?

  270. @aksjomatyk. Czekają oni wszyscy na dobry przykład pochodzący od ciebie! Pokaż, jak to się robi! Zademonstruj, jak dbasz o swoje dzieci. No dalej!

  271. Dzięki, mag 🙂
    Prawdę mówiąc, nie wiem, co zrobiłabym teraz. Cała moja klasa (podstawówka) chodzi na religię. Mam wrażenie, że nic się nie zmieniło. Ale chyba podskórna erozja religijności Polaków jest już dość daleko posunięta.
    Tak, dziś już atmosfera jest inna.

    Te podstawczaki, które uczę, jak mówiliśmy o reliktach pogańskich wierzeń, trochę się z nich podśmiewali. Nie zauważają, że ich wierzenia są równie absurdalne (a ja nawet nie mogę im tego powiedzieć!)
    Weź największy absurd i wmawiaj go dzieciom od najmłodszych lat, a będą w niego święcie wierzyć.
    Dziwne, że zdarzają się osoby, które to jarzmo zrzucają. Ateizm jest cudem 😉

  272. Ewa
    Zapomniałem. Widać nie rozumiesz, że tu bez znaczenia są konteksty. A mówiąc nawiasem, wyrywanie z kontekstu po to jest, żeby nie chodzić z workiem plecach z kontekstami – „Bóg żałował” wystarczy. Ale że nie dociera do Ciebie, co znaczy „doskonały”, co znaczy „żałował”, i co znaczy „doskonały żałował”, więc kończymy gadkę. Jak jutro znajdę w lesie boczniaki, zimówkę, ucho bzowe, może żagiew, pomyślę o Tobie i Ci prześlę na spróbowanie.

  273. Marit
    11 grudnia o godz. 17:24 pisze’
    „Weź największy absurd i wmawiaj go dzieciom od najmłodszych lat, a będą w niego święcie wierzyć.”

    I wlasnie dlatego religia jest w szkolach. Nawet w przedszkolach. Dlatego pedofilska mafia kk pcha sie do edukacji. By otumaniac jak najmlodzsze, by wykorzystywac ich naiwnosc. I pozniej wykorzystywac przez cale zycie.

    Ale ja rowniez nie rozmumiem lamentow oczadzonych religia. Ja mialem zaledwie 8 lat i do ksiedza powiedzialem,.. ‚kurwa !!! dosc tych bzdur’ za co skurwysyn mnie pobil. I to byl moj ostani dzien religii. Inni mogli przeciez rowniez sie postawic przeciw indoktrynacji kk, zawalczyc o wolnosc swego umyslu, nawet juz w doroslym zyciu. Dlaczego niewielu to robi ? Bo polak to nawet nie zwierze. Nic nie zrobi w obronie swego potomstwa ani w swoim wlasnym interesie.

  274. Ciekawy trick. Jezeli biskupowi dostaną się samochody, lasy, pola, domy, łąki, jeziora, morza, a nawet prezerwatywy w formie darowizny, to fiskus nic z tego nie uszczknie, jeśli biskup powie, że ta darowizna jest przeznaczona na cele kultowe czy sakralne.Zaczynam warczeć jak Krzysia.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15118156,NSA__Archidiecezja_Poznanska_nie_zaplaci_podatku_od.html#BoxSlotII3img

  275. Jerzy Pieczul
    11 grudnia o godz. 17:01

    ”Na początku było Słowo,
    a Słowo było u Boga,
    i Bogiem było Słowo.
    Ono było na początku u Boga.
    Wszystko przez Nie się stało,
    a bez Niego nic się nie stało,
    co się stało.”
    I dalej ”… a słowo ciałem się stało”
    [prolog do ewangelii św. Jana 1,1-18]

    Mądrzy w słowie i piśmie powiadają więc, że to nie światło ani tym bardziej rzecz, ale słowo wypowiedziane po ciemku było pierwsze. Kto je ”wówczas” usłyszał, skoro – jak powiedział nasz niedoszły prezydent Kononowicz: nie było niczego ?

    Jeszcze do 1970 roku na słowa księdza w trakcie mszy « Et Verbum caro factum est » należało uklęknąć. Papież Paweł VI wycofał tą część z liturgii, nie wiem czy nie z powodu wątpliwości czy istotnie słowo było pierwsze.

    Być może krzyż sejmowy przypomina posłom przytoczone słowa ewangelii, inspirując ich do niepohamowanego słowotoku i dając tym, którzy powołują się na krzyż, poczucie że mają pełnomocnictwa prosto od Boga, o marni nieszczęśnicy, i że tworzą w jego imieniu coś na miarę boską.

    To w ich obronie stanęła dzielna sędzina Jefimko, dając im możliwość dalszego fałszywego powoływania się na Pana Boga i łamania drugiego boskiego przykazania. Niech Bóg wybaczy niemądrość sędziny, która umożliwiła posłom dalsze aktywne grzeszenie pod pasywnym znakiem krzyża.

  276. Jerzy Pieczul
    11 grudnia o godz. 17:08
    Fajne sa te Twoje porownania:Bog jako kiepski szewc.
    Mam pytanie:czy ta Ewa to jest ta sama, ktora wczesniej wkradla sie jako alter ego Izki. Czy to jest inna taka lagodna Ewa, czy tez ta sama, ale ubrala sie w futerko kulturalnej owieczki owieczki, co to juz nie mowi *wy Hartman* ?

  277. Do „żabki …”:
    Bardzo się cieszę, że wróciłaś na forum. Podpisuję się pod Twoją fantastyczną opinią z godz. 11:28
    Masz całkowitą rację. Ja również uważam, że dzięki takim jak „Marit”, „J.Pieczul” i im podobnym dzieci mają prane mózgi, a tym samym okaleczane są mentalnie i intelektualnie.

    Do „Marit”, „J.Pieczul” i im podobnych:
    Próbujecie przemycić tutaj katolickie „wartości” dodatkowo twierdząc, że „religijność przekazywana jest z pokolenia na pokolenie w genach”.
    W takie bzdety mogą uwierzyć tylko tępaki religijne ponieważ logicznie myślący czyli ateista wie, że każdy człowiek na Ziemi, podobnie jak pozostałe zwierzęta, rodzi się niewierzący i bez potrzeby religijnej wiary.
    Dopiero religijna indoktrynacja uprawiana najpierw przez tępych rodziców, babcie i rodzinne autorytety a potem przez kler powoduje wszelkiego rodzaju zahamowania, fałszywości charakteru i
    brak umiejętności logicznego myślenia.
    U większości tak wyprany mózg pozostaje aż do śmierci.
    Wrodzona inteligencja to jeden z podstawowych warunków uwolnienia się od skutków indoktrynacyjnego procesu, któremu jako dziecko i dorastający, człowiek został poddany.
    Moim zdaniem należy ubolewać nad faktem, że tak wiele ludzi na świecie jej nie posiada.

  278. Krzysia
    11 grudnia o godz. 19:13
    Krzysiu, nigdy sie nie przestraszylas, jak ci czarny kot przebiegl droge ? Jak powiesz , ze nigdy, to Ci nie uwierze. Ale fakt, ze Marit i Pieczul do sa takie kryptoklechy

  279. I jeszcze jedno. Jak to jest z ta wrodzona inteligencja, ktora wiekszosc ludzi nie posiada ? Przyznaj, ze uwazasz te wiekszosc za nie ludzi tylko czlekoksztaltne malpy, ktorym odmowilas rozumu, no bo nie bog , ktorego, nie ma tylko, ty ostateczna wyrocznia

  280. Marit
    No, nie przesadzaj z tym cudem, że z dzieciaków indoktrynowanych katolicko JEDNAK wyrastają ateiści. Wyrastają.
    Nawet jeśli nie ateiści, to ludzie, którzy odchodzą od kościoła na dobre i np. twierdzą, że może i wierzą, a raczej watpią w „coś”, czyli jakąś Najwyższą Inteligencję Sprawczą, ale kosciół i jego czary-mary do niczego nie jest im potrzebny.
    To się zaczyna mniej wiecej w wieku 12-13 lat (oczywiscie, są wyjątki), to odchodzenie, na początku przez wątpienie właśnie, któremu sprzyja idiotyczne, bezrefleksyjne nauczanie religii w szkole.
    Może kiedyś, w salkach katechetycznych, księża bardziej sie starali, by przyciągnąć młodziaków, skoro nie było żadnych form nacisku, czyli obowiązku szkolnego, którego niby nie ma, a przynajmniej miało nie być.
    Zauważ, że już w gimnazjum, a co dopiero w liceum młodzież coraz liczniej wypisuje się z lekcji religii.
    Mój wnuk z powagą 13-latka oświadczył, ze jest „człowiekiem myślącym i wątpiącym”, dlatego nie będzie chodził na religię wg. durnego polskiego programu nauczania w szkole europejskiej w Brukseli, przepisał się na etykę i jest bardzo zadowolony.
    Niestety, w Polsce byłoby to niemożliwe, bo zajęć z etyki, zwłaszcza w klasach niższych, prawie nie ma. Ale na religię na pewno by tu nie chodził, jak go znam, bo już do tego dojrzał.
    Nie wiem, w jakich klasach uczysz i czego, ale nie widzę powodu, byś przy okazji omawiania reliktów wierzeń pogańskich, miała nie skłonić dzieciaki, by się zastanowiły nad własną religią w kontekście również mitów greckich etc.
    Dlaczego miałabyś zatajać przed nimi swoje poglądy? Przecież nie jesteś katechetką.
    Dzieci powinny wiedzieć, im wcześniej, tym lepiej, że ludzie się różnią światopoglądami i że mają wybór.
    Myślisz, że straciłabyś pracę? Chyba aż tak źle nie jest.

  281. I jeszcze jedno: Dobra z Ciebie kobieta, bo ubolewasz, ze te malpy nie posiadaja rozumu.Widze w Tobie jakas szczeline czlowieczenstwa.

  282. Krzysia
    Spokojnie, kobieto, jesteśmy po tej samej stronie. Nie wiem, co się tak wściekasz. Supakojsia, darahaja.
    Widzisz gdzieś w moim pisaniu choć jedną „wartość chrześcijańską”?

    Lewy
    Et tu, Brute??? 🙂

  283. Marit
    11 grudnia o godz. 19:31
    Ja chce poprostu uczlowieczyc Krzysie, bo szkoda, ze taki ateista jak ona marnuje sie w bezsensownym szalenstwie.
    A to, ze ty jestes kryptoklecha, to ja nie wierze i usiluja w tym temacie, jak mowil sw.pamieci Gosiewski, ja zutylityzowac.
    Chyba mnie rozumiesz, Ty stara blogowa kumpela

  284. Lewy
    11 grudnia o godz. 18:24

    Wiadomość z lata tego roku mówiła, że włoski fiskus wziął się za te właśnie dochody.
    Monti sporo zrobił, by wpływy budżetowe swego kraju zwiększyć.
    Cele KULTOWE wyłączały z opodatkowania- na przykład kościół, cmentarz, czy przytułek.
    Ale hotele, pensjonaty, fabryki, jak najbardziej nadawały się na fiskalne łupienie.
    Wszak obywatele są równi wobec prawa.
    Firmy posiadające osobowość prawną- również.

    Do tego dojdziemy.
    W którymś pokoleniu……

  285. „Marit” napisała:
    „Weź największy absurd i wmawiaj go dzieciom od najmłodszych lat, a będą w niego święcie wierzyć.”
    To przestępstwo prania mózgów „Marit” popełniła właśnie wobec swoich dzieci posyłając je na lekcje religii.
    Tym samym pochwaliła się „mag”, która, jak sama przynaje, nawet nie bardzo wiedziała co rodzinka i klechy robiły z jej dzieckiem… Z tego wynika, że jest „wspaniałą” Mamusią, jeszcze „wspanialszą” niż „Marit”.
    Ma rację „axiom1” pisząc:
    „Kazde zwierze stanie w obronie swego potomstwa. Ale nie polak.
    Polak zrobi wrecz przeciwnie. Pomoze wyjebac swe dzieci ekonomicznie i seksualnie.”

  286. @ Krzysia, Marit, mag

    Całą Waszą dyskusję można rozbić o kant… stołu. A przydałoby się Szanownym Dyskutantom trochę z psychologią rozwoju małego dziecka, znaczy się – małego człowieka, zapoznać, aby drzwi szeroko otwartych nie rozwalać.

    Jean Piaget, zmarły w 1980 roku, w wieku 84 lat, szwajcarski psycholog, biolog i epistemolog, po wnikliwych badaniach wszystkich współczesnych mu populacji, ze wszystkich kontynentów i we wszystkich niemal systemach kulturowych i religijnych, wyróżnił cztery stadia dziecięcego animizmu. W pierwszym – wszystkie rzeczy (stoły, krzesła, butelki z mlekiem, pampersy) ) posiadają świadomość w imaginacji małego człowieka. W drugim – świadomością obdarzone są rzeczy poruszające się (samochody, rowery, wodoloty). W trzecim – te, które poruszają się z własnej mocy (psy, koty, roboty człekokształtne na japońskich wystawach). W czwartym wreszcie – świadomość ograniczona jest wyłącznie do zwierząt.

    Dzieci pozostają w pierwszym stadium do szóstego, siódmego roku życia, a czwarte osiągają w jedenastym, dwunastym. Piaget uważał, że moment przechodzenia z jednego stadium w drugie jest indywidualny. Na podstawie tych badań można (ba, trzeba) wysnuć wniosek, że magia i animizm, następujące po początkowej, nie zróżnicowanej fazie myślenia, dopełniają wzajemnie się w okresie, kiedy jaźń nie jest jeszcze zdolna odgrodzić się całkowicie od świata zewnętrznego.

    Proces ten unaocznia prosty w swej istocie fakt. Świat nierzeczywisty, istniejący jednak r e a l n i e w psychice dziecięcej, stanowi pożywkę do sadzenia weń wszelkich fabuł: mitycznych, religijnych i literackich oraz – co nieporównywalnie ważniejsze: każdy człowiek w początkowej fazie swojego rozwoju postrzega świat w kategoriach magicznych, a te dopiero przekształcają się w MYŚLENIE RELIGIJNE.

    Aby nie było, że „zreligiociłem” Piagetowe fazy rozwoju człowieka, podaję je w „naukowej” otoczce, co nie zmienia mojej, wyrażonej wyżej, konkluzji.

    1 faza – [0 do 2 roku życia] sensoryczno-motoryczna – dzieci uczą się przez zmysły, ich świat jest doświadczeniem fizycznym,
    2 faza – [2 do 7 roku życia] przedoperacyjna – dzieci starają się uaktywnić swoją wyobraźnię; mają bardzo egocentryczne spojrzenie na świat (egocentryzm ten oznacza niemożność zrozumienia punktu widzenia innych ludzi),
    3 faza – [7-11 lat] faza operacji konkretnej – stosowanie logiki i alternatywnych perspektyw, pomaga dziecku pojąć związki przyczynowo skutkowe; dzieci mają problem z pojęciami abstrakcyjnymi,
    4 faza – [ od 12 roku życia] faza operacji formalnych – dzieci zaczynają myśleć abstrakcyjnie pozwala ona przekroczyć granicę czasu i przestrzeni.

    Myślę tak sobie, że gdy Szanowni Dyskutanci uświadomią sobie, że KAŻDY człowiek (Krzysia też) przechodzi przez te same fazy rozwoju, to może przestaną pisać, „że każdy człowiek na Ziemi, podobnie jak pozostałe zwierzęta, rodzi się niewierzący i bez potrzeby religijnej wiary”. Otóż, proszę Krzysi, każdy rodzi się jako wierzący w to, co postrzega. A postrzega na sposób animistyczny. Religijny, znaczy się, choć to nie ma nic wspólnego z Biblią, Koranem, Hymnami Rygwedy, czy Tipitaką, zwaną Trójkoszem.

  287. Rabbi Abu rzekł:
    „Dzień dżdżysty większy jest niż zmartwychwstanie umarłych, bowiem zmartwychwstanie dotyczy jedynie sprawiedliwych, zaś deszcz dotyczy i sprawiedliwych i nieprawych”

    Rabbi Jehuda rzekł:
    „Dzień dżdżysty jest równie wielki jak dzień, w którym została dana Tora.”

    Rabbi Hama bar Hanina
    „Dzień dżdżysty jest równie wielki jak dzień, w którym zostały stworzone ziemia i niebo”

  288. @ anumlik
    „Religijny, znaczy się, choć to nie ma nic wspólnego z Biblią, Koranem, Hymnami Rygwedy, czy Tipitaką, zwaną Trójkoszem.”

    Religijny i może mieć coś wspólnego z Biblią, Koranem, Hymnami Rygwedy, czy Tiptaką zwaną Trójkoszem.

  289. anumlik
    Przykro mówić, ale ten długi wywód był chyba dla popisu, czyli w społecznym sensie – po nic. Zamykasz oczy, widzisz jak na dłoni jołopów i mówisz. Całkiem jak Krzysia. Kiedy ktokolwiek w takim miejscu jak blog – a nie na wykładzie psychologii rozwojowej – mówi, że człowiek rodzi się jako ateista, niewierzący, bezbożny, to trzeba przyjąć, że praktycznie te trzy pojęcia używane w takich gadkach znaczą to samo: bez wiary religijnej. Bo dziecko w ogóle, pomijając oczywisty spadek genetyczny, rodzi się bez niczego (może wiesz, że Arabowie sądzą inaczej: że rodzi się z Allahem w sercu). Kiedy więc powiadasz: „każdy rodzi się jako wierzący w to, co postrzega”, to przepraszam, ale wykonujesz bardzo dziecinną woltę językową. Mówiło się tu o wierze religijnej, a nie o wierze w to, co się postrzega. Z ŻADNĄ wiarą człowiek się nie rodzi – i tylko o tym była mowa, w każdym razie moja – więc bądź uprzejmy i nie fanzol. Nie chce mi się sięgać do portalu „racjonalista.pl”, bo bym Ci pokazał, jak dzieci w taki właśnie sposób jak Ty odkrywają siódmy kontynent – że nie ma ludzi niewierzących, bo każdy w coś wierzy.

  290. Uważam , że Krzysia i axiom sa sobie przeznaczeni.
    Ich potomstwo byłoby wzorowo wychowane od kołyski, a jakby już calkiem dorosło, to by dopiero „dojebało polakom” i wszystkim klechom!

  291. Krzysia
    „Do „Marit”, „J.Pieczul” i im podobnych:
    Próbujecie przemycić tutaj katolickie „wartości” dodatkowo twierdząc, że „religijność przekazywana jest z pokolenia na pokolenie w genach”.”.
    ———————————————————————————
    Będziesz uprzejma wskazać, zaślepiona bolszewiczko, gdzie ten kosmiczny jołop Pieczul coś takiego powiedział? Masz oczy wściekłą krwią zalane. W innych okolicznościach za prostackie imputowanie ateiście przemycania katolickich wartości beknęłabyś wyrokiem sądu na jakieś dwa piwa. Ale jestem niepijący, no i nie będę ujadającej pinczerki traktować jak rotwajlerki. Tak mi dopomóż Pieczu…tfu!…Perun.

  292. anumlik
    Za cholerę nie rozumiem, dlaczego swój wykład (dla mnie to oczywistości) kierujesz jednocześnie do mnie i Marit, skoro dotyczy tak naprawdę Krzysi, ale ona i tak nic z tego nie zrozumie.
    Zresztą ani Marit, ani ja z nią nie „dyskutujemy”. Robisz to Ty. Nadaremno.
    Walnij lepiej jakiś wierszyk zjadliwy a propos, bo chyba już tylko to warto w „tym temacie”.

  293. Nie mogę natomiast pojąć wierzących, który furt coś gubią i szukają na blogach dla ateistów lub zdominowanych przez ateistów. Co Was przyciąga – posłannictwo? Liczycie na nagrodę po śmierci za przerobienie ateisty na kotlet? Czy wasza wiara jest tak słaba, że musicie ją bez przerwy konfrontować z niewiarą i słowami wzmacniać? Czy wobec tego jest to wiara, czy tylko coś jak wyuczony wierszyk: „Pejsku nasz, co to masz, żes tak wesel stale? Reklbym wam, ne wim sam. Hop, a skakal dale”? Co byś powiedział, Aron? Bo jakbyś nic nie powiedział, to ja bym Ciebie zapytał względem, a bogowie – czort z nimi i z ich duchem. Więc było tak:

    – Chaim, czy ja mogę ciebie o coś prosić?
    – A o co, Aba?
    – Najpierw powiedz, czy mogę.
    – Nie mogę, bo nie wiem, o co chodzi.
    – A jak ja mam powiedzieć, o co chodzi, jak nie wiem, czy mogę powiedzieć.
    – Aba, ty jesteś chłop, czy gumka z majtek?
    – Dobra. Ja bym ciebie, Chaim, prosił, żebyś ty się odkrochmalił od mojej żony
    – A jaki powód?
    – Bo żeś się przykrochmalił.
    – To wiem. Ale z jakiego powodu mam się odkrochmalić?
    – Bo to moja żona.
    – No to co?

    Więc mnie więcej chodzi, Aron, o to, co myślisz względem życia, a nawet żon, a nie tam, panie, bogi. Dziadek Chaim to mój najcudowniejszy w życiu przyjaciel. Skurkowany, zmarł – spełniło się, cholera, to, co kiedyś powiedział:

    „Siądziesz, dajmy na to, innym razem w Odessie, powiesz do krzesła: Gdzie to się podział dziadek Chaim?, a ja co – schowam się za przechodniego aniołka i będę udawał ze wstydu, że nie słyszę?”.

  294. @ Jerzy Pieczul

    Nie wiem na jakich zasadach funkcjonuje w Twoim podręcznym kuferku przekonań „racjonalista.Pl ( mam nadzieję,że to nie kolejna jakaś nieomylna Kongregacja Niewiary) , ale raczej mało zrozumiale jest Twoja
    teza , że człowiek rodzi się uczuleniem na religię.
    Chciałbym abyś na chwilę tylko uzmysłowił sobie , że żyjesz w XXi wieku i trochę czasu od momentu kiedy człowiek zaczął grzyby zbierać minęło. I zbierał Twój wyprostowany prapraprapadziad te grzyby nie tylko w Lasach Janowskich,ale również na ..( każdy może wpisać sobie miejsce w którym zebrał największego prawdziwka w życiu na naszej i tej drugiej półkuli). I może nie czytał Dziejów Apostolskich podczas drugiego śniadania na leśnej polanie, ale pragnę Cię powiadomić, że do jakiegoś Manitu się zwracał o pomoc w grzybobraniu.

    I dopiero kiedy przemieścisz się nieco w czasie i przestrzeni głoś swoje średnio przemyślane tezy.

  295. @ Aaron Sprężyner
    11 grudnia o godz. 20:35
    Oczywiście, że (z Twojego punktu widzenia) mogłoby być „Religijny i może mieć coś wspólnego z Biblią, Koranem, Hymnami Rygwedy, czy Tiptaką zwaną Trójkoszem”, gdyby nie drobiazg. Zdanie przed, któregoś nie dostrzegł (alboś nie chciał). Mianowicie „A postrzega na sposób animistyczny” i króciutkie „Znaczy się” religijny. To zmienia zasadniczo sens mojej wypowiedzi.

    @ Jerzy Pieczul
    11 grudnia o godz. 21:00
    Popełniasz tę samą „niedoskonałość” (no chyba nie „manipulację”), co Aron Sprężyner. I to w tym samym miejscu. Nie bierzesz kontekstu sformułowania „każdy rodzi się jako wierzący w to, co postrzega” do zdania następnego. Do mianowicie, powtórzę drugi raz, bo może Ci umknęło, jak Aronowi – „A postrzega na sposób animistyczny. Religijny, znaczy się”. Bez tego zdanka rzeczywiście mógłbyś mnie oskarżyć o „bardzo dziecinną woltę językową”. Ono, to zdanko, znaczy się, Szanowny Racjonalisto, ustawia cały mój wywód w innym kontekście, który zasygnalizowałem ciut wyżej. Mianowicie stwierdzeniem, że „świat nierzeczywisty, istniejący jednak r e a l n i e w psychice dziecięcej, stanowi pożywkę do sadzenia weń wszelkich fabuł: mitycznych, religijnych i literackich oraz – co nieporównywalnie ważniejsze: każdy człowiek w początkowej fazie swojego rozwoju postrzega świat w kategoriach magicznych, a te dopiero przekształcają się w MYŚLENIE RELIGIJNE”. Dodam złośliwie. Jeśli chcesz w argumentach (nie w języku, bo ten masz tak elegancki jak dwustronna wersja spinek do fraka), różnić od @Krzysi, to czytaj całość, a nie fragmenty.

    @mag
    11 grudnia o godz. 21:16
    Fakt. Za cholerę nie rozumiem dlaczego Ciebie włączyłem do audytorium. Przepraszam najmocniej. Nie powinienem Cię równać z Krzysią, w jakimkolwiek audytorium. Sorry. Aaa, chciałaś wierszyka a propos. Psze bardzo:

    Pannę Krzysię pyłknął Zdzisiek
    Pyłkiem z Fiutka Bałamutka.
    Wszystko aż się lśni u Krzysi
    Wewnątrz jej ogródka.

    Zapylony pyłek Krzysi
    Drzemnął se w azocie.
    Mysi on czy Maorysi
    Lśni się w zimnym błocie.

    Biedny pyłek, wyszczerbiony
    W katolickim łagrze,
    Liczy wraże chromosomy
    Pływające w wiadrze.

    Wsiał się w Krzysi sen hurysi
    Ateizmu pyłek;
    Spadła Krysia z fiutka Zdzisia
    Stłukła sobie tyłek.

  296. mag
    Ja bym jeszcze do Krzysi i axa dokooptował izkę, Wojtka i Arona. Axiomowi zaś i Krzysi proponuję, by zamiast wchodzić do cudzych mieszkań i się pienić, założyli własne blogowisko i na nim wprowadzali w czyn swe jakobińskie dzieło odreligijniania narodu z pomocą gilotyny. Polacy czwórkami za Wami będą szli.

  297. anumlik
    Nie mam siły dalej czytać. Bo i nie ma po co, skoro z uporem koziorożca nie widzisz różnicy między psychiką, w której jest pożywka dla wiary religijnej a rodzeniem się jako niewierzący. Cały człowiek jako organizm jest pożywką dla tego, co w nim zaistnieje. Ale dopóki nie zaistnieje, to gówno w nim istnieje. Hauk! Wypuść powietrze i złóż w trąbkę te akademickie popisy.

  298. anumlik
    Śliczne i gustowne (te pyłki i ogródki).
    Bardzo dzięki, że cóś lekkiego rozpyliłeś w tej ciężkiej atmosterze.

  299. Fajnie, hi, hi. Nigdy bym nie podejrzewała, że na jakimś blogu może mi się dostać za katolstwo.
    Mogę się tylko śmiać, bo nijak nie potrafię takich Ksen Wojowniczych Księżniczek jak krzysia przyjmować na poważnie.

  300. Aaron Sprężyner
    11 grudnia o godz. 21:55
    Chłopie, czyś Ty potrójną dawkę blekotu wpieprzył?! Gdzie Ty u mnie znalazłeś taki idiotyzm: „raczej mało zrozumiale jest Twoja
    teza , że człowiek rodzi się uczuleniem na religię”?! Ludzie, przecież połowa tu bredzących to analfabeci, głusi, ślepi, narcyzi i wariaci!

  301. @Rafał Kochan & @Jerzy Pieczul: „Po pierwsze – „wolna wola” to mit i kłamstwo. Człowiek nie jest wolny – jego stystem moralny zdeterminowany jest kultura, obyczajowością, genetyką, nawykami i szlag wie czym jeszcze. Po drugie – jesli ktoś wierzy w boga, musi przecież wiedzieć, ze bóg ten jest wszechmocny i wszechwiedzący. On zna nasze decyzje życiowe i wie kiedy będzie koniec świata. Jeśli bóg wie o tym całym draństwie, to po co ta cała szopka ze zbawieniem i nakazami religijnymi? Wiec albo bóg nie jest wszechmocny, albo wszechwiedzący, albo jest cynicznym kawalarzem, który ma ubaw z grzeszących ludzi. Ponadto, między miłością a nienawiścią jest cieńka granica, jak pomiędzy przyjemnością z bólem, wiec daruj sobie te teksty rodem z „Gościa Niedzielnego”.”

    Wy gópki oba, coś uroda waszych umysłów trudna jak Środy somatyczna: Nie dziwię się wam, że odgrzewacie, co już Sartre wycyzelował do ostateczności póki nie przekonał się, że jest dokładnie inaczej, skoro siebie uważacie za buty zrobione przez szewca partacza. Buty lewe to jesteście, niechybnie. Jednakże Pan Bóg stworzył was ograniczając swoja boskość, żebyście byli na jego obraz i podobieństwo, zdolni żyć Jego, Trójcy, życiem. No ale to WY musicie zdecydować, czy być butami czy Bogiem. I nie zwalajcie nic na Boga, bo On każdego was, gópki, stworzył jedynego i cudownego i wolnego, a to wy za buty się przebieracie i za buty robicie. I draństwa kombinujecie. Wy na własną odpowiedzialność wierzycie w zniewolenie (brak wolności a więc i wolnej woli). Ale się nie łudźcie, Pan Bóg was nie przeprogramuje: sami to musicie zrobić. Do roboty, gópki.

    PS Musiałam wam przypomnieć dobitnie psalm: „nie ma Boga – powiedział gópek w sercu swoim”.

  302. Jerzy Pieczul się unosi!
    I pisze:
    „Mówiło się tu o wierze religijnej, a nie o wierze w to, co się postrzega. Z ŻADNĄ wiarą człowiek się nie rodzi – i tylko o tym była mowa, w każdym razie moja – więc bądź uprzejmy i nie fanzol.”
    Na szczęście nie do mnie.

    Ale za nim opadnie to niech zapozna się na przyklad z tezami Malinowskiego Bronisława, antropologa oczywiście, i rolą jaka przypisuje magii,religii w życiu człowieka.

  303. Jerzy Pieczul
    Na szczęście, jako dociekliwy naukowiec, możesz jak Piaget kontynuować jego badania psychiki człowieka, jeno w okresie prenatalnym. I może ustalisz granicę, w której człowiek staje się człowiekiem. I może podzielisz się odkryciem, w którym momencie kształtuje się Beethoven,a w którym zwykłe gówno. Oczywiście, że człowiek rodzi się jako… „niebożę / istny człowiek”, jak to to określiła noblistka. Ani wierzący ani niewierzący. Wydawało mi się jednak, że nie do embrionu zaglądasz, a do człowieka.

    Ponieważ od Krzysi różni Cię jeno elegancja, równie eleganckim wierszykiem Szanownego Pana potraktuję, wedle starej bolszewickiej zasady „pa wsiech, tawariszcz, polewaj, pa wsiech”:

    Pieczul niech ptakiem ulata.
    Człek w łożu znużony
    czknie czosnkiem, kata
    wezwie, by ścinał androny
    w zarodku. Nie zna korekta
    właściwszej antyfony
    niźli jeden z miliona.
    Racjonalnie uprzedzony.

  304. @ewa. Poza emanacją bezsilności i prymitywnymi epitetami to nic kobieto nie napisałaś, co mogłoby stanowić o polemicznym dyskursie twojej wypowiedzi.

    „Pan Bóg stworzył was ograniczając swoja boskość, żebyście byli na jego obraz i podobieństwo, zdolni żyć Jego, Trójcy, życiem. ”

    Wskaż mi kobieto zapis w biblii, w którym jest mowa o „ograniczeniu boskości boga w procesie tworzenia człowieka”.

    Ty jestes kobieto bogiem, bo tak se postanowiłaś? Czym takim dysponujesz, że uwazasz sie za boga? Ślepą wiarą, która wyżarła ci ostatnie podrygi wolnej woli?

    A skąd to przekonanie Ewo (a może jednak Lilith?), że ja mam ochotę na „przeprogramowanie”? Ja sram na twojego boga, jesusa chytrusa i ducha swietego. Wiec niczego nie muszę… Nawet twój bóg mnie do tego nie zmusi… A jeśli zmusi? To co z jego umilowaniem „wolnej woli” u człowieka?

  305. Ewa
    Pleć, pleciógo, byle dłógo. Słóchałem w życió chyba z pięció wizjonerek (wizjonerstwo kobiece tym się różni od męskiego, że jest kobiece). Ale od tego, co zobaczyłem w krótkim czasie w internecie, szczęka mi z szóstego piętra do parteru opadła. Normalnie cały legion. Nie wiem więc, jak to pójdzie z tą laicyzacją. U pana Hartmana trzy są najsławniejsze wizjonerki: Ewa, izka, Krzysia, axiom, Aron, Wojtek. Coś pomyliłem? Chyba nie.

  306. Aron
    Chłopie, znów brałeś! Przecież Ty po blekocie kompletnie tracisz rozumienie, czym jest precyzja słowa (jeśli w ogóle je masz). Przypisałeś mi jakieś durne rodzenie się z uczuleniem na religię. Czytaj sam siebie uważnie, a wytykanie czegokolwiek innym odłóż na czas, jak dorośniesz. Jeśli dorośniesz. Na razie pleciesz, byle pleść – jak dziecko, które się nauczy mówić „mama”, „baba”, „da” i gaworzy dla samej przyjemności gaworzenia. Przeprosisz za bęcwalskie imputowanie, czy ja Cię mam przeprosić za Twoje bęcwalstwo?

  307. Aron
    Powiedziałeś o mnie: „(…)Twoja
    teza , że człowiek rodzi się uczuleniem na religię”.
    Oczekuję wskazania, gdzie ta durnowata teza.
    A jeśli moja oczywista wypowiedź, że „z ŻADNĄ wiarą człowiek się nie rodzi” jest dla Ciebie równoznaczna z „człowiek rodzi się z uczuleniem na religię”, wracaj do…a co mnie zresztą obchodzi…gitary, dzieciaku, nie zawracaj. Pjuuuuuuuuuuuuu! Bziuuuuuuuuuuuuuu!

  308. @Aaron Sprężyner. KAŻDY (z pominięciem jednostek chorobowych, które eliminują postrzeganie świata w trójwymiarowym otoczeniu przyczyn i skutków swojego postępowania) człowiek rodzi się czynnikiem wiary. I tu jest pełna zgoda. Problemem jest to, co kultura i otoczenie społeczne robi z tą wiarą/magią dziecka w biegiem jego rozwoju. KAŻDA sformalizowana religia zaburza sacrum w czlowieku, a szczególnie judaizm i chrześcijaństwo, które imputuje ludziom poczucie wstydu, grzechu, niedoskonałości, próżności i marności. Oto okazuje się, że człowiek urodził się, by jedynie cierpieć na tym łez padole i infantylną obietnicą, że jak będzie posłuszny, to bóg go zaprosi do swego królestwa niebieskiego. I co ten biedny człek będzie tam robił? Ano pewnie będzie plótł wianki ze stokrotek i żył wiecznie. Ja pierdykam, toż to największe cierpienie!!! Siedzieć, nic nie robić, nudzić się i tak całą wieczność. Nie dziwię się Szatanowi, że sikiem prostym olał to całe próżne królestwo niebieskie i jego szefa. Problem w tym, że (żadna) religia nie rozwija w człowieku mistycyzmu i transcendencji. Wręcz przeciwnie – redukuje ten potencjał w człowieku, co przekłada się między innymi na to, że tenże człowiek nie potrafi żyć w harmonii z naturą. Dlatego też karygodne jest wysyłanie dzieci do religijnej maszynki do mięsa i ich urabianie na jedno kopyto. Między innymo z tego powodu mamy takie nijakie społeczeństwo, zakompleksione, wiecznie pokrzywdzone przez życie i otaczający świat, nieporadne i wyprane z jakichkolwiek sił witalnych, do podjęcia działań, aby zmieniać swój los.

  309. Kończąc ten wątek. Nawet jeśli ateista zada sobie pytania: skad się wziął człowiek i świat? I na przykład przyjmie „naukowe” wyjaśnienie, że życie na Ziemi wzięło się z kosmosu, albowiem w wyniku bombardowania asteroidów, meteorytów i innych ciał niebieskich, na których przenoszone były różne pierwiastki naturalne., to i tak nosi to znamiona religii. Ateista taki raz, że wierzy w taą werrsję wydarzeń, a dwa, przyjmuje to jako dogmat, że żródłem życia na Ziemi był kosmos. To, czy atiesta będzie wierzył w zycie po śmierci, czy nie, to już jest inna sprawa – mniej istotna.

  310. Rafał Kochan
    Gdybyś „człowiek rodzi się czynnikiem wiary” przerobił na „każde stworzenie rodzi się z ciekawością świata”, która jest koniecznym impulsem do poznania, trochę by się gadka od religii odtentegowała.

  311. @Jerzy Pieczul. Dlatego napisałem o „czynniku wiary”. Bo ciekawość świata i wyobraźnia właśnie determinują wiarę, a następnie religię. Wiadomo, że kilkuletnie dziecko nie ma nic ukształtowanego, ale już chociażby jego pamięć (zdolność zapamiętywania), która kształtuje się od wieku 3-4 lat dziecka, a następnie jego sny wpływają na kwestię wiary i to już w tym wieku transcendencja nabiera coraz bardziej wyrazistych kształtów. Wiara jest ściśle powiązana z wiedzą oraz dojrzałością emocjonalną. Można powiedzieć, że wiara jest ich pochodną i funkcją.

  312. Rafał Kochan
    „Wiadomo, że kilkuletnie dziecko nie ma nic ukształtowanego”. Przykro mi – nieprawda. Ma już mnóstwo ukształtowanego. Do trzeciego roku roku życia konstytuują się lub materializują, że tak powiem, cechy charakteru. Mnie jednak chodziło w tej całej awanturce tylko o to, co jest na początku. A na początku jest dziedzictwo genetyczne i nic więcej. W tym dziedzictwie nie ma niczego, co jest zdobyczą kulturową, kropka. Towarzysze po dysze nie umieją rozmawiać, trzymając się tematu, więc się zaczyna gdakanie. To akurat nie do Ciebie.

  313. Czterolatek swoją „wiarą” będzie emanował już pod adresem świętego mikołaja, a także prostych warunków moralnych, którymi rodzice bombardują dziecko od jego najwcześniejszych lat. N a przykład takimi tekstami, jak: „Jak będziesz grzeczny, to oglądniesz bajkę”, albo „nie dotykaj, bo tatuś będzie zły”. Ten kilkulatek juz wtedy jest kształtowany pod względem wiary. Gdyby nie miał, jako właśnie to dziecko, pewnych wrodzonych „punktów zaczepienia” w tym zakresie, to proces wychowania takich dzieci nie byłby możliwy na tym etapie rozwoju dziecka.

  314. @Jerzy Pieczul. Mylisz się z tym dziedzictwem genetycznym, bo jest akurat odwrotnie. W łańcuchu DNA jest zapisane wszystko, czego człowiek doświadczył i nie dotyczy to jedynie cech fizyczno-biologicznych, ale i psychicznych, emocjonalnych. Inna sprawa, i to jest wciąż zagadką genetyki, jak poszczególne geny są „wytłumiane”, a jak wybijają się na pierwszy plan w danej jednostce ludzkiej. Reasumując, niewatpliwie każdy z nas ma w łańcuchu DNA zapisane informacje na temat duchowości naszych przodków, problem w tym, że nie znamy mechanizmów genetycznych, które skrywają lub w jakiś sposób dawkują „przecieki” naszych przodków w naszym suwerennym, tym świadomym i nieświadomym życiu.

  315. Rafał Kochan
    Ciężko się gada, kiedy brak bezpośredniego częstszego kontaktu oko w oko, kiedy pewnych szczegółów nie trzeba definiować, bo się je u drugiego zna. Mówiąc o tym, że w dziedzictwie genetycznym nie ma niczego, co jest zdobyczą kulturową, miałem na myśli tylko to, że poza paroma wrodzonymi odruchami – np. ssania i chwytania (chyba) – nic z tych genów samo z siebie się nie ukształtuje, nie rozkwitnie jak z pąka – wszystkiego kandydat na człowieka musi się nauczyć od innych, i tyle. Nie szukam głębszej, szczegółowej wiedzy, bo nie jest mi potrzebna.

  316. @Jerzy Pieczul. Panie Jurku, wiadomo, że nie o niemowlaka tu chodziło. Równie dobrze moglibyśmy dla poparcia tezy o tym, ze człowiek nie rodzi się z wiarą, wskazać na jego embrionalny etap rozwoju. Mityczna TABULA RASA jest tutaj powiązana jedynie z prostymi czynnościami fizycznymi i na ich podstawie uważamy, że człowiek uczy się wszystkiego od zera. Nie jest 100% racja, choć pozornie może tak się wydawać. Prawda jest bardziej złożona i nie taka prosta. Już wiele religii i wierzeń przekonywało, że rodzący się nowy człowiek jest summą albo jego poprzednich wcieleń, albo wiecznej walki złych i dobrych duchów, bądź jego przodków etc. Tak czy inaczej człowiek rodzi się już z pewnym potencjałem… Niektórzy twierdzą, że człowiek ma już wytyczoną ścieżkę rozwoju i jakby się nie starał, to przeznaczenia nie oszuka. Do tych religijno-pogańskich bujd doszlusowała nauka w postaci genetyki. Człowiek nie jest TABULĄ RASĄ – niestety. To pewnie dlatego zawsze mnie śmieszyli ci wszyscy europejscy buddyści, którzy nagle czuli się spełnieni religijnie, choć nigdy nawet jednego dnia nie spędzili w Himalajach, nie poczuli tamtejszego wiatru, wody oraz ciągłej tej potęgi natury, specyficznej natury… klimatu… i ludzi….i zwierząt…

  317. Wiersz mojego ukochanego Juliana Tuwima
    dedykuję:
    chamowi, seksiście „J.Pieczulowi”, który ostatnio jak jego urojony „bóg” występuje w trzech osobach, a więc są to „J.Pieczul”, „Lewy” i „anumlik”, oraz tępej „dulskiej” – „mag”.
    Oprócz tego przesyłam wam i wam podobnym pozdrowienie cytując „klasyka”:
    „ch.j z tobą i z duchem twoim, z twoim „bogiem”, z twoją religią i z twoim kościołem”
    ————————–
    Julian Tuwim
    “Całujcie mnie w dupę”

    „Absztyfikanci Grubej Berty
    I katowickie węglokopy,
    I borysławskie naftowierty,
    I lodzermensche, bycze chłopy.
    Warszawskie bubki, żygolaki
    Z szajką wytwornych pind na kupę,
    Rębajły, franty, zabijaki,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Izraelitcy doktorkowie,
    Widnia, żydowskiej Mekki, flance,
    Co w Bochni, Stryju i Krakowie
    Szerzycie kulturalną francę !
    Którzy chlipiecie z „Naje Fraje”
    Swą intelektualną zupę,
    Mądrale, oczytane faje,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Item aryjskie rzeczoznawce,
    Wypierdy germańskiego ducha
    (Gdy swoją krew i waszą sprawdzę,
    Werzcie mi, jedna będzie jucha),
    Karne pętaki i szturmowcy,
    Zuchy z Makabi czy z Owupe,
    I rekordziści, i sportowcy,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Socjały nudne i ponure,
    Pedeki, neokatoliki,
    Podskakiwacze pod kulturę,
    Czciciele radia i fizyki,
    Uczone małpy, ścisłowiedzy,
    Co oglądacie świat przez lupę
    I wszystko wiecie: co, jak, kiedy,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Item ów belfer szkoły żeńskiej,
    Co dużo chciałby, a nie może,
    Item profesor Cy… wileński
    (Pan wie już za co, profesorze !)
    I ty za młodu nie dorżnięta
    Megiero, co masz taki tupet,
    Że szczujesz na mnie swe szczenięta;
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Item Syjontki palestyńskie,
    Haluce, co lejecie tkliwie
    Starozakonne łzy kretyńskie,
    Że „szumią jodły w Tel-Avivie”,
    I wszechsłowiańscy marzyciele,
    Zebrani w malowniczą trupę
    Z byle mistycznym kpem na czele,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    I ty fortuny skurwysynu,
    Gówniarzu uperfumowany,
    Co splendor oraz spleen Londynu
    Nosisz na gębie zakazanej,
    I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
    A srać chodziłeś pod chałupę,
    Ty, wypasiony na Ikacu,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Item ględziarze i bajdury,
    Ciągnący z nieba grubą rentę,
    O, łapiduchy z Jasnej Góry,
    Z Góry Kalwarii parchy święte,
    I ty, księżuniu, co kutasa
    Zawiązanego masz na supeł,
    Żeby ci czasem nie pohasał,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    I wy, o których zapomniałem,
    Lub pominąłem was przez litość,
    Albo dlatego, że się bałem,
    Albo, że taka was obfitość,
    I ty, cenzorze, co za wiersz ten
    Zapewne skarzesz mnie na ciupę,
    Iżem się stał świntuchów hersztem,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę !…”
    ——————

  318. @ Jerzy Pieczul
    12 grudnia o godz. 0:30
    A do czego w tej dyskusji potrzebne Ci jest dziedzictwo genetyczne? A? Bo chyba nie do pokazania, że niebieskooki blondyn (ojciec), w przekazie genetycznym zdeprecjonuje genetyczny przekaz smagłej czarnookiej Azjatki (matki), albo czarnej zielonookiej Nubijki? No, kur…na, zdeprecjonuje. I co z tego? Ten tok myślenia, Panie Pieczul, wprost prowadzi do „Gesetz zur Verhütung erbkranken Nachwuchses”, z lipca 1933 roku. Mnie, jako „towarzysza za dychę”, nie interesuje „dziedzictwo genetyczne”, a – o czym już pisałem – rozwój człowieka po jego wypłynięciu z bezpiecznego płynu owodniowego na nasz dość paskudny świat.

    @ Rafał Kochan
    11 grudnia o godz. 23:42
    Piszesz „Problem w tym, że (żadna) religia nie rozwija w człowieku mistycyzmu i transcendencji”. Otóż rozwija. Zarówno judaizm, jak i chrześcijaństwo. Problem w tym, że każda inaczej. Mistycyzm żydowski, zawarty w „kabale lurianskiej”, nastawiony był (i jest) na poznawanie Boga jako stwórcy wszechświata. Izaak Luria dążył do poznania prapoczątku istnienia, a nie do zjednoczenia się z Bogiem. Piszę to w ogromnym uproszczeniu, oczywiście. Mistycyzm chrześcijański, najpełniej wyrażony przez Mistrza Eckharta, to dążenie do zjednoczenia z Bogiem w głębi swego istnienia. Oczywiście i jedni i drudzy szlachetni mistyczni mężowie nie zawracali sobie głowy jakimiś tam adiaforami.

  319. @anumlik. Chyba coś ci sie pokitrało, bo akurat dla pana Jurka dziedzictwo genetyczne było nieistotne. To właśnie ja zwróciłem uwagą na to, że jest odwrotnie, bo to dziedzictwo jest balastem (a może tak naprawdę wyzwoleniem od trudów tego życia?). Twoje odruchy Pawłowa z tym zwiazane, doszukując sie w genetyce jedynie kwestii mieszania się ras i swiatopoglądu rasizmu, w smutny sposób ilustrują twoje wąskie spojrzenie na te sprawy.

    Dla ciebie moze rozwijać judaizm i katolicyzm transcendencję, a dla mnie nie rozwija. I nie odwołuj się tu do mistyków śląskich czy innych filozofów chrzescijańskich, bo ich „prawdy objawione” oraz czesto gnostycko-podobne fantasmagorie nie wypełniają stron katechizmu, który stanowi osrany w swej płyciźnie mistycznej marny ekwiwalent tego, co powinno dotyczyć mistycyzmu.

  320. @Rafał Kochan. Chyba rzeczywiście pokitrało mi się. Nie wpadło mi nawet do łba durnego, że mam do czynienia z mistykiem, który podczas mejozy chce wejść w kontakt z którymś z losowo wymieniających się chromatyd chromosomów homologicznych. Kontempluj, Kochan, kontempluj. A tak na marginesie. Izaak Luria nie ze Śląska, a z Jerozolimy pochodzi. Urodził się w 1534 roku i uważny jest za twórcę nowoczesnej kabały.

  321. @anumlik. W dupie mam Izaaka Luria – kabaliste i innych mistyków ślaskich. Jakie ma to znaczenie, kogo ty mi tu wymieniasz? Twoje pociechy w pierwszych klasach szkoły rozwijają swoją oszczaną transcendencje katolicką lub żydowską w oparciu o piśmiennictwo tych biednych mistyków? Zapewniam cię, że w genetyce jest więcej mistycyzmu niż w tej całej okultystycznej kabale lub chrzescijańskiej martyrologii oraz przemieniania szczochów w złoto.

  322. @Rafał Kochan
    Alieksandr Makiedońskij gierojom był. No paczemu stulia łamat’?

  323. anumlik. Jestes Polakiem czy bolszewicką papugą z ambicjami znajomości cyrylicy? Bo jeśli jestes Polakiem, to pisz, jak ci twoja bozia przykazała w przedszkolu.

  324. Rafał Kochan
    Już spałem, ale pospałem minutę i jestem gotów do nowych zadań: robię sobie trzecie pompowane siodełko. Rafale, kiedy mówisz o tabula rasa rozmawiasz sam ze sobą, bo ja tego ani nie powiedziałem, ani nie sugeruję. Geny stanowią o tym, że człowiek nie jest białą kartą, ale bez uczenia się praktycznie prawie by nią był i został do us…j śmierci – tylko nikt takiego potworka eksperymentalnie nie wyhoduje. Uczenie się zaś jest z obserwowania otoczenia, czyli od innych, nie od siebie. Sam z siebie kandydat na człowieka nawet chodzić na dwóch się nie nauczy, nie mówiąc o mówieniu. Świetnie mechanizm kształtowania się człowieka z tego, co dane i z tego, co nabywane widać na przykładzie aparatu mowy. Ten aparat jest w pewnym momencie gotowiutki do użycia jak nowy komputer – ale to tylko potencjał. Komputer bez programu jest niczym, aparat mowy bez słuchania i małpowania głosu innych, czyli bez uczenia się, jest drugim niczym. Kandydat na człowieka, nie mając wzorców w otoczeniu, nigdy sam z siebie nie powie nawet „mama”. Ludzkie dziecko ma więc genetyczny potencjał, ale człowiekiem się staje dopiero w rezultacie uruchamiania tego potencjału sposobem naśladowania wzorców, małpowania, czyli uczenia się – o tę jedną prostą myśl w tej całej ambicjonalnej przysrywance mi chodziło.

    Kiedy mówimy o dziedziczeniu tego, co kulturowe, wyraz „dziedziczenie”, w porównaniu z dziedziczeniem genetycznym, jest tylko metaforą.

  325. Zanim ponownie wrócą Państwo do błogiej atmosfery tutejszego towarzystwa wzajemnej adoracji imienia „pani Dulskiej”, gdzie królują fałszywe komplementy , sztuczne zachwyty i salonowe ukłony oraz pełne „ą”, „ę” i smętnych opowiastek „adwentowe homilie”; pozwolę sobie dodać parę zdań swojego komentarza…
    Rozbrajające są bowiem zachowania miejscowych „dżentelmenów”, którzy bez jakichkolwiek oporów potrafią potraktować ateistkę Krzysię przeróżnymi wyzwiskami (np. „czekistka”, „komunistka”, „zaślepiona bolszewiczka”, „niedorżnięta”…), tylko dlatego, że jest kobietą, ma swoje zdanie i w dodatku ośmiela się wyrazić je ostro i zdecydowanie, korzystając z jednakowego dla wszystkich prawa do posiadania własnych opinii i swobodnego ich wyrażania.
    Prawie jednocześnie komplementujący się nawzajem panowie z wymienionego na wstępie towarzystwa wzajemnej adoracji im. „pani Dulskiej” wymieniali niedwuznaczne opinie o swoich doznaniach na widok „dupeczek”, „osiemnastek” i innych tak właśnie określanych przez nich kobiecych atrybutów.
    Nie widzę nic złego we wrażliwości na jakiekolwiek piękno, ale moim zdaniem w tym wypadku jest to raczej niziutko podbudowany seksizm połączony ze zwykłą chęcią pokazania wyższości „chłopa” nad „babą”.
    Na wyzwiska pod adresem Krzysi nikt z towarzystwa nie zareagował, ale gdy panów gawędziarzy seksualnych nazwałem „jebakami teoretykami” – zabulgotano w proteście mimo, że określenie to przytoczyłem w cudzsłowiu jako niezwykle adekwatny cytat czyjegoś autorstwa.

    Całość wieńczy kuriozalna groźba uważającego się za lokalny autorytet i forumowego ekonoma skierowana wprost do Krzysi:
    „…W innych okolicznościach za prostackie imputowanie ateiście przemycania katolickich wartości beknęłabyś wyrokiem sądu…”

    …. uuuu… Strach się bać…

  326. Wiersz Tuwima o calowaniu w du*e juz kilka razy wrzucil na blog jej narzeczony jasny gwint, no ale odgryzla sie anumlikowi

    Ale wy tu dyskutujecie troche jak ci scholastycy od sw. Tomasza, troche jak od Piageta: Czy religijnosc to rzecz wrodzona czy nabyta?
    Wiec ja wam opowiem, jak to sie u mnie pojawily pierwsze oznaki wierzenia.
    Mialem jakies 5 lat, moj brat 3 lata. Bylismy sami w domu, bo matka ze starsza siostra poszly na dluzsze zakupy. Miedzy mna i bratem doszlo chyba do jakiegos konfliktu i postanowilem go przestraszyc. Powiedzialem mu, ze matka i siostra nigdy nie wroca, bo zjadly je wilki. Moj braciszek sie rozbeczal, a mnie zrobilo sie nieswojo, a potem ze zgroza stwierdzilem, ze stala sie straszna rzecz, ze juz nigdy nie zobacze matki i siostry. Kiedy godzine pozniej zjawily sie obie , zastaly nas obu zaryczanych.
    Moze wiec, ten, ktory pierwszy wymyslil jakis dogmat, np o niepokalanym poczeciu, uczynil to cynicznie, moze nie zeby przestraszyc, ale aby zadziwic, wzbudzic uwielbienie, a potem sam w ten wymysl uwierzyl i zaczal te wieczna dziewice czcic i uwielbiac ?
    W *Kubusiu Puchatku* maly Krzys postanawia udac sie ze swymi zwierzatkami na przyprawe, aby odkryc biegun polnocny. Tlumaczy Kubusiowi i Prosiaczkowi, ze wybral jako cel ten biegun, bo jest blizszy niz biegun wschodni, o ktorym ludzie nie lubia rozmawiac.
    Kiedy tak maszerowali, natrafili na stara szope, w ktorej poniewieraly sie stare zabawki Krzysia, miedy innymi zniszczony kon na biegunach. Kubus podniosl jeden biegun i wtedy Krzys zawolal: Kubusiu jestes odkrywca bieguna polnocnego. Nasza wyprawa jest skonczona.

  327. @ Rafał Kochan
    12 grudnia o godz. 2:14
    Wydawało mi się, że słynne powiedzenie Horodniczego z Gogolowskiego „Rewizora” jest znane także w wersji oryginalnej, ale musi co się pomyliłem. Trudno, sparafrazuję to po polsku, a jak widzę odnosi się to także do Twojego ostatniego postu. Rację to Ty czasem i masz, ale na chuj krzesła łamiesz?

  328. @ Lewy
    12 grudnia o godz. 8:00

    Małe dziecko nie będzie zaskoczone, gdy przemówi doń noga stołowa, czy kot. Nic więc dziwnego, że gadający z Alicją kot z Cheshire, czy odkrywany przez Kubusia Puchatka „północny biegun na biegunach” traktowani są przez malucha z powagą. Ateistą maluch zostaje później, kiedy to nie potrafi sobie logicznie i racjonalnie odpowiedzieć na pytanie: jak powstał Bóg? Choć, co bardziej prawdopodobne, ateistą to on zostaje w naszej, judeochrześcijańskiej, tradycji. W innej tradycji raczej stworzy sobie jakiś kult. Mieszkańcy Fidżi, gdzie powstał i rozwinął się kult Cargo, przybyli z południowo-wschodniej Azji na długo przed odkryciem wysp przez Europejczyków w XVII wieku, a ich „poziom poznawczy” równy był poznawczemu poziomowi dziecka we wczesnym okresie rozwoju.

  329. Wojtek A.
    12 grudnia o godz. 7:
    Wojtuś ładnie to z Twojej strony, że bronisz kobietę. Cóż ,kobieta ta trochę wcześniej nabluzgała, bluzga dalej , zachowuje się jakby ją ukąsał wściekły pies.Ty nagle wyciągasz płeć jako argument, że kobietę to nawet kwiatkiem. A ja uważam, że kobieta jest takim samym człowiekiem jak mężczyzna i jesli zachowuje sie jak cham, to nie ma to dla mnie znaczenia czy ten cham jest rodzaju męskiego żeńskiego.
    A to, ze kobiety mi i Jerzemu Pieczulowi sie podobają podniecaja, nie przeszkadza nam traktować je jako równorzędne partnerki w życiu, w dyskusji.
    Coś ten Twój gender jest jakis podejrzany; żądasz ,żtraktować kobiety jakoś specjalnie, cmok w dłoń, jak taka plecie głupstwa, to trzeba z wyrozumiałością, bo to przecież kobieta. To taka sarmacka szarmanskość.
    Ps
    A ciebie dupeczki nigdy nie podniecaly? Wstydzisz sie czy co ?

  330. Lewy

    I to podejście do problemu bardzo mi się podoba. A te dupeczki…

    Ale teraz to już na poważnie, bo sprawy Boga i jego Królestwa to tylko na poważnie.
    Swego czasu puściłem wieść do ludu, że wizyta Putina u Franciszka jest być może związana z vacatem w rajskim domu kultury. Uznałem, że sztuka naszych wschodnich słowiańskich braci unosi się czasami w te estetyczne rejony, że do nieba już stamtąd niedaleko i …Putin zaoferował się ,że jakby jakiś konkurs ogłoszono na kierownika to znajdzie kogoś stosownego.

    Ale nie sama sztuką człowiek żyje, tym bardziej tą przez duże S.
    Czasami w facecie wzniecają się bardziej przyziemne żądze.
    Z tego co wiem islam sobie z tym jakoś poradził, ale chrześcijaństwo trochę milczy w tej sprawie.Muzułmański raj wprost ocieka…
    I w tym momencie jeszcze raz powróce do historycznej wizyty Ojca rosyjskiego narodu u Ojca Świętego, tym razem przy okazji lektury Kałużyńskiego i jego „Zapachu orchidei, gdzie jeden z rozdziałów poświęcił najstarszej profesji świata i wrażeniom, sugestiom z niej wynikającym

    Profesja (zdaniem Kałużynskiego) zupełnie schodzi na psy. W naszej pszenno-buraczanej krainie jest to szczególnie widoczne.
    Kałużyński nie wysuwa swoich oskarżeń jako teoretyk. Jego teza poparta jest sporą dozą empirii. Szczególnie tej pochodzącej z okresu jego młodości. Ale i nie tylko.

    Z czym spotykamy się dzisiaj dostrzegając w swoim pobliżu kobiety pracujące w najstarszej profesji rodzaju ludzkiego?

    Mało wyszukane zdanie pytające w rodzaju: „Czy można panu ulżyć?” niestety nie świadczy zbyt dobrze o intelektualnych możliwościach pani spod hotelu „Polonia”.
    A już zdaniem słynnego krytyka filmowego pytanie o zapałki, czy zapalniczkę woła o pomstę do nieba. Przecież może zdarzyć się,że mężczyzna jest niepalący.

    Kiedyś bywało pod tym względem zupełnie inaczej. Oczywiście w tym przypadku inaczej, znaczy dużo, dużo lepiej.

    Nie jakieś tam zapałki, czy zapalniczki, ale na przykład: „Ty, zabawimy się w dzikich?”
    Czy dosyć kontrowersyjne, ale jakże emocjonalne: „Będziemy dziś katować to dupsko?”
    W przypadku prostytutek narodowości żydowskiej były nieraz problemy gramatyczno-leksykalne i stąd na pytanie „Pójdziemy na dupie?” dama mogła usłyszeć „Nie mam zdolności akrobaty”, ale ogólnie interes raczej się kręcił.

    Ze szczególnym uznaniem wypowiada się autor o prostytutkach rosyjskich. Miejsce spotkania to nie jakaś przypadkowa speluna , czy pozbawiony klimatu hotelowy pokój, ale przytulne mieszkanko, pelargonie w oknie, kanarek w klatce , haftowane poduszki , a i samo spotkanie miało charakter towarzyski, gościnny, gospodarski. Coś w rodzaju „wizyty u cioci”.
    Kałużyński wspomina (powołując się na Izaaka Babla),że kiedy gospodyni zaproponowała klientowi przerwę odpoczynkową to robiła to w sposób naprawdę taktowny:” Może kawaler teraz trochę się pobawi moim cycem ,a ja tymczasem napiję się herbaty”.

    I sądzę, że Putin zaopatrzony w nowiutki egzemplarz książki Kałużyńskiego
    znowu Polakom ( i nie tylko),że trzyma rękę na pulsie jeżeli chodzi o globalne sprawy

  331. anumlik
    „Ono, konieszna, Alieksandr Makiedonskij – gieroj, no zacziem że stulia łomat'” – to, dzieciaku, powiedział bohater Gogola, a nie to, czym Ty się ni przypiął, ni wypiął popisałeś.
    45 lat obserwuję, jako ruscysta, jedyny w świecie język polsko-rosyjski, którym się właśnie ośmieszyłeś. Nie chciałem się już z dzieckiem zadawać, ale jak jeszcze się rano wymądrzałeś przed Rafałem, to masz.
    Dzieciarnia robi z blogu piaskownicę, spadamy. Zdrowia-szczęścia wszystkim.

  332. „Człowiek staje się ateistą, gdy poczuje się lepszy od swego Boga”.

    Nie moje, ale „puścić” można. Pierre Proudhon tak uznał.

  333. @Jerzy Pieczulu, a nie wpadło do rusycystycznego łebka, że cytat sens oddawał, a z pamięci go wygrzebałem. Ten rodzaj puryzmu, to se możesz… Ech, dobrze wychowany starszy pan jestem, więc resztę sobie dopowiedz. No… i… zanim spadniesz na piaskownicę… nie łam krzeseł, bez względu na bohaterstwo Aleksandra Macedońskiego.

  334. @Aaron Sprężyner. Ludzie wygadują/piszą różne dyrdymały. Nie są zwolnieni od tego zacni filozofowie, ekonomiści, politycy czy socjologowie. Tak jest też teraz z powołanym przez ciebie autorem tego cytatu. Źródła ateizmu nie są ulokowane w potrzebie rywalizacji z kulturowo ustanowionym bogiem, ale w ROZUMIE. Przyszłością i zrębem dogmatów dla religii, która prędzej czy później wyprze te monoteistyczne, wypłowiałe ze starości i dysfunkcjonalności społecznej systemy religijne, będzie właśnie ROZUM I WIEDZA, bo jedynie dzięki NAUCE człowiek jest w stanie poznać i zbliżyć się do boga (jakkolwiek będziemy go pojmować).

  335. Wojtek A.
    Skoro dżentelmeńsko bronisz kobiety, to czemu również nie mnie.
    Smaczku dodaje, że atakuje mnie kobieta, ta niezwykle pryncypialna ateistka, obdarzona niewyparzonym językiem (czy dlatego odważna?), która ośmiesza swoją niezłomną postawę głoszonymi przez siebie PRAWDAMI absolutnymi w sposób groteskowy.
    Ja też potrafie bluzgać, ale wydaje mi się to niestosowne pewnie dlatego, że jak twierdzi Twoja Muza jestem Dulską, zamiennie z kołtunką.
    Otóz myśle, że kołtunką jest właśnie ona, ateistyczną kołtunką, a ja tylko osobą niewierzącą, która nie wymachuje tym jak sztandarem i nikogo nie wyklucza za to, że myśli inaczej.
    Kołtuństwo to także synonim głupoty, zacietrzewienia i nietoleracji. W równym stopniu może dotyczyć katolskiego Ciemnogrodu, jak ludzi w ogóle ograniczonych, choćby fanatycznych, nawiedzonych lewaków i ateistów.

  336. Juz to kiedys pisalem na blogu, ale musze powtorzyc w zwiazku z dyskusja o wrodzonych czy nabytych cechach psychicznych.
    Zaczne od banalnej mysli: mozg dziecka jest bardzo plastyczny i ta plastycznosc stopniowo zanika i dlatego np. trudno jest staremu nauczyc sie obcego jezyka, albo gry na jakims instrumencie.
    Ale do rzeczy.
    Przeprowadzono kiedys eksperyment na malych kotkach. Odebrano na kilka dni dwa kocieta matce i umieszczono je w ciemnym pomieszczeniu.Codziennie te kotki wkladano na pol godziny do oswietlonego obracajacego sie powoli tunelu. W jednym byly czarne paski poziome, w drugim pionowe.Po kilku dniach kotki wrocily do swoich braciszkow i siostrzyczek i zachowywaly sie , figlowaly jak inne. Tylko zauwazono u nich, ze przestaly one dostrzegac piony i poziomy. Kotek , ktory w okresie formowania sie mozgu widzial przez pewien czas tylko poziome paski , nie potrafil wspiac sie na pionowe drzewo. Kiedy kotkom tym pokazywano olowek, to jeden widzial olowek w pozycji pionowej, kiedy eksperymentator zmienial pozycje olowka na poziomo, kotek przestawal go widziec. To samo bylo z tym drugim, tyle, ze odwrotnie.
    I o tym doskonale wie kosciol, dlatego robi wszystko, aby juz noworodkowi wszczepic do mozgu najbardziej absurdalne wiarzenia, potem kotynuuje proceder *tunelowania*; komunia, biezmowaniem, slubem, pasterka, pogrzebem.tak aby w zadnym momencie pozniej nie b mogl sie pozbyc tej indokrynacji. Tyle,ze mozg czlowieka jest bardziej skomplikowany i nieprzewidywalny niz mozg kota i mimo tej akcji *tunelowania* jaka kosciol przeprowadza na malym czlowieczku, sa tacy co potrafia sie wydostac sie z tej zaleznosci.
    Poza tym w dobie internetu, podrozowania po swiecie, skutecznosc tego tunelowania jest coraz slabsza. Zmniejsza sie ilosc *okaleczonych kotkow*

  337. „… jedynie dzięki NAUCE człowiek jest w stanie poznać i zbliżyć się do boga (jakkolwiek będziemy go pojmować)”. A nie zastanawiałeś się, @Rafale Kochanie, nad tym, że wówczas taki „kult Cargo”, na ten przykład, zamieni się na „kult planety Nibiru”, albo na „kult czterowektora kowariantnego pochodnych cząstkowych pola”, czy inny kult, równie tajemniczo brzmiący dla niefachowca?

  338. @anumlik. Proponuję jeszcze raz przeczytać ze zrozumieniem całą moją wypowiedź, a potem strzelać sobie w stopę głupimi pytaniami. A jeśli już przeczytałeś i dalej nic nie rozumiesz, to przypomnę ci, że religia nie polega na kulcie, tylko na szukaniu odpowiedzi na fundamentalne pytania dotyczące powstania swiata oraz pochodzeniu człowieka. Czaisz?

  339. No, proszę.
    ,,Religijność mamy w genach” a więc ,,każdy rodzi się wierzący”.
    Ateista to;
    ,,odreligijniający z pomocą gilotyny”, ,,bolszewicy zwalczali Kościół, no i co, bolszewików nie ma”.
    A wiara;
    ,,ateista wierzy”, bo ,,wiara jest wbudowana w geny”.
    I wyrwane z Piageta (zmarłego 33 lata temu w wieku starczym) badania nad percepcja dzieci wykazującą się animizmem. A skoro animizm to świat nierzeczywisty, który jest wiarą, ta zaś religią.
    Jest też powtarzana uwaga czytelnika o nicku axiom 1;
    ,,Każdy klecha jest łajdakiem. Sama przynależność do pedofilskiej złodziejskiej maffi kk (oryginalne) dyskwalifikuje każdego klechę”.

    Może ktoś z tekściarzy przemycających w postach powyższe mądrości wyjaśni; czemu to tezę axioma 1 skazujecie na rugi a jego samego na ignora?
    Rozumiem narcyzm aczkolwiek nie chorowałem na tę przypadłość. Przyjmuję do wiadomości Wasze pi-ar-dy, jednakże nie podzielam tych herezji logiki i opartej na niej nauki. Nie podzielam też oportunizmu, poprawności, smrodku dydaktycznego…służących egocentrycznemu onanizowaniu.
    Czy nie działają w mózgach filtry kontroli tych ustnych dyzenterii, tak treściwych a odkrywczych? Inteligencja, której nie można Wam odmówić, nie cenzuruje puszczanych w obieg ,,złotych myśli”?

    Próbowałem przejść do porządku dziennego ignorując ignora i ignorancję prezentowaną we wpisach zawierających odkrywcze myśli. Zapewne udałoby mi się, gdyby nie obawa, że zachęceni milczeniem zaczniecie narzucać nam materię z ducha albo udowadniać głębię kolędową ,,ma granicę nieskończony”.
    Obawiam się także przerobienia mnie ateisty na ,,boże dziecię”, które bóg kocha na sposób swoich pedofilnych urzędników.
    Po za tym jeszcze Was czytam.

  340. @Abulafia. Jaki widzisz problem w tym, że ,,Religijność mamy w genach” a więc ,,każdy rodzi się wierzący”? czy to przekreśla twoje wybory życiowe bycia ateistą?

  341. @Rafał Kochan. Czaję. Od początku polemiki z Tobą. Jeno Ty zdajesz się nie czić tego, co elegancko staram się przekazać. Mianowicie odpowiedzi na ostateczną „odpowiedź na fundamentalne pytania dotyczące powstania swiata oraz pochodzeniu człowieka”. Religia (każda), gdy znajdzie wreszcie ową fundamentalną odpowiedź, kończy się kultem, jeno nie zawsze tak prymitywnym, jak „kult Cargo”. Apostołowie i kapłani religii KULTYWUJĄ tedy: całopalną ofiarę, krew skrapiającą ołtarz, odkupienie poprzez zmartwychwstanie, szeol, eden, hurysy dla opasanych semteksem szhitów i całą masę metafizycznych i racjonalistycznych izmów. Z marksizmem i faszyzmem włącznie. Jeśli nazywasz to „strzelaniem sobie stopę”, to, zaiste, musisz nosić wzmocnione stalą martensy;-)

  342. Abulafia
    12 grudnia o godz. 11:16
    No dobrze jesteś ateistą i chwali ci się to. Ale to wszystko co można o tobie powiedziec. Są tu tacy tekściarze , co głoszą *złote myśli*, *odkrywcze myśli*a ty nawet nie jesteś w stanie ustosunkowac sie do tych złotych myśli.
    Jak dumnie piszesz:Próbowałem przejść do porządku dziennego ignorując ignora i ignorancję prezentowaną we wpisach zawierających odkrywcze myśli
    A nie móglbyś próbować dalej ignorować. Bo do takiego zakutego łba nie dociera wogóle problem religii.
    Jestem ateista, nie wierzę w te wszytkie bzdury, ale wokół tych bzdur powstały tak genialne rzeczy, jak *Ostatnia Wieczerza* Leonarda, Msza h-moll, czy Pasje Bacha.
    Według takich tłuków jak ty czy Axiom; Bach byl łajdakiem.
    Nawet Marks , autentyczny ateista, takich jak ty ateistów nazywał ateistami topornymi.
    Strzeżmy się tępych przyjaciół ateistów, bo z wrogami sami sobie poradzimy.
    Ps
    Pozdrowienia dla Krzysi

  343. @Anumlik. Ty pieprzysz sofizmaty o religii rodem z ery pogaństwa i późnochrześcijańskich rozwazan teoretycznych, a ja mówie o nowej projekcji religii, która z oczywistych względów porzuca pogański watek kultowości, którym osrana jest każda religia monoteistyczna. Mówimy tu o ludziach w zupełnie nowym otoczeniu cywilizacyjnym i kulturze informatycznej, zaawansowanej eksploracji kosmosu, genetyce, socjologii i psychologii – czyli tym wszystkim, o czym chytrusowai, zydowskim kabalistom i innym „oświeconym” mnichom buddyjskim nawet się śniło, i na tym oto ledwie poznanym świecie budowali swoją religię. Odrzuć ten skansen myślowy i pomyśl, że religia współczesnego człowieka nie musi niczego kultywować, poza sferą nauki, jako narzędzia niezbędnego do ostatecznego poznania i dotarcia do boga/odpowiedzi na fundamentalne pytania. WIARA jest tu fundamentem – każdy naukowiec musi dysponować czymś takim, w przeciwnym razie nie podejmowałby trudu poznania świata.

  344. @Abulafia
    12 grudnia o godz. 11:16

    Usiadł se narcyz na blogu
    I wygrażać zaczął Bogu.
    A Bóg na to: Hiob w pokorze
    Też był narcyz. O mój Boże!

  345. Ciekawa dysputa, ale już daleka od tematu. Rozumny i nie wyprany z empatii człowiek w debacie o przestępstwach na tle seksualnym wśród kleru KRK po prostu MUSI stanąć po stronie ofiar, przede wszystkim małoletnich dzieci, i COŚ robić, aby sprawcy przestępstw zostali przykładnie ukarani, a każdy skłonny do „kochania” dzieci za bardzo nie czuł się już bezkarny i zaniechał realizacji swoich chęci. Tu moje brawa dla prof. Hartmana, bo rozumność i wyrazistość Jego wypowiedzi bardzo dobrze służy sprawie.
    Jednakże problem sam w sobie wydaje mi się być nie do zlikwidowania, ponieważ jest wpisany w istotę KRK. Moim zdaniem jest to religia niesamowicie okrutna wobec swoich wyznawców, a najbardziej – wobec kapłanów czy zakonników, którym nakazuje celibat i „czystość” cielesną. A jak wiadomo popęd płciowy człowieka jest NAJSILNIEJSZYM ze wszystkich biologicznych popędów, jest silniejszy nawet od instynktu samozachowawczego – więc walka z nim, oparta tylko o silną wolę, raz po raz kończy się porażką.
    Pół biedy, jeśli ten czy ów ksiądz wchodzi w relację seksualną z pełnoletnią kobietą. Ona ma świadomość co i z kim robi, a on nie przekierowuje swojej seksualności na pozornie „bezpieczniejsze” dla niego zaspokajanie popędu w relacjach z dziećmi czy z młodymi klerykami. W religiach, które nie okaleczają swoich kapłanów, nie nakładają na nich ciężarów nie do udźwignięcia w perspektywie całego dorosłego życia (np. protestantyzm, judaizm) jakoś pedofilii się nie odnotowuje. Tymczasem w katolicyzmie dostrzegamy, gołym okiem, wręcz obsesyjne skupienie na sprawach związanych z seksem. Dziewictwo, antykoncepcja, aborcja, in vitro, homoseksualizm, transseksualizm, wolne związki – to o tym najchętniej księża i zakonnicy debatują. Tylko o pedofilii milczeli jak zaklęci, dopóki świat zewnętrzny nie wkroczył z ujawnianiem przestępstw pedofilskich i dochodzeniem odszkodowań.
    I prawdę mówiąc, nie bardzo wierzę, by coś się poprawiło, dopóki KRK nie zniesie celibatu. Ten kociołek stale będzie wrzał, bo napędza go WRODZONA, biologiczna machina. Populacja kleru KRK jest z tego powodu szczególnie predystynowana (biologicznie przymuszana) do popełniania czynów pedofilskich, a w dodatku cieszy się ogromnym zaufaniem i szacunkiem, silnie popartym przekazem od wierzących rodziców, oraz ma nieograniczony dostęp do ufnych małoletnich. Więc czyny pedofilskie statystycznie MUSZĄ być w tej populacji liczniejsze, niż wśród nauczycieli czy trenerów. Przywoływanie liczby księży skazanych za ujawnione czyny pedofilskie to czysty cynizm, bo wiadomo, że tzw. „ciemna liczba” przypadków nieujawnionych jest w tym przypadku ogromna. I dopóki istnieje celibat, sytuacja się zbytnio nie zmieni, niestety.
    Pewne nadzieje wiążę z Papieżem Franciszkiem, ale niezbyt wielkie. Co nam więc zostaje? GŁOŚNO KRZYCZEĆ W OBRONIE DZIECI. Bić na alarm cały czas. Zaprawdę lepiej posądzić dorosłego księdza o czyny, których nie popełnił, niż pozwolić, by kolejne dziecko doznało traumy molestowania, w tym gwałtu, bo to okaleczenie na całe życie, i nie da się tego „odkręcić”.
    Urzędnicy KRK w sutannach, w obronie własnej, bardzo sprawnie operują demagogią, hipokryzją, cynizmem – zaiste potrzebna jest ostra intelektualnie broń i cywilna odwaga bycia w odwecie opluwanym, aby te zakłamania rozbijać w puch. Profesorze – jeśli chrześcijański BÓG jest, to stoi po Pana stronie 😉

  346. @Rafał Kochan. Rozmawiamy jak gęś z prosięciem, choć nie wiem kto gęś, a kto prosię? Wymyśliłem od hoc, na użytek tej rozmowy „kult czterowektora kowariantnego pochodnych cząstkowych pola”, choć w mógłbym wstawić tu każdy inny, choćby „kult SI”, po to, aby Ci (być może, choć widzę, że to trudne) uświadomić, że „kulty” powstają na każdym (no – niemal każdym) etapie świadomości i samoświadomości. O tym, że wiara jest fundamentem każdego poznania, pisałem już w tej blogosferze dawno. Nawet nie pamiętam do kogo. Powtórzę.

    Wiem, że świat powstał sam z siebie; istniał zawsze; został stworzony. Nie rozumiem (ani Ty, ani ktokolwiek z nas) wedle jakiego mechanizmu to się stało. Mogę tedy wierzyć, że świat stworzył Bóg, albo, że z osobliwości zwanej punktem, w majestacie Wielkiego Bum, rozwinęła się materia w czasie, tworząc nasz wszechświat. Albo, że to wszystko jest jeno moją (Twoją też) imaginacją. Albo, że stworzyli nas kosmici z planety Nibiru. Albo… co tam tylko chcesz. Każde z tych (takich) wierzeń zrodzi prędzej czy później kult. A szamani tego kultu bębenki modlitewne zamienią być może w takie grupy bitów, którymi kapłani informatycy wgrają w naszą podświadomość radosnego marsza, a ten czwórkami, ósemkami, albo szesnastkami zaprowadzi nas do krainy wiecznej szczęśliwości. Stawiam orzechy przeciw kasztanom, że „wieczna szczęśliwość” pojawi się. Ona zawsze się pojawia i jest ukoronowaniem kultu. Każdego.

  347. vandalia
    12 grudnia o godz. 12:17
    Swietny komentarz. Podpisuj sie obiema rekami

  348. @Anumlik. Stawiaj co chcesz. Mnie „wieczna szcześliwość” w ogóle nie interesuje i nie rozumiem, jak może to być obiektem czy ukoronowaniem kultu? Jak dla mnie, to możesz sobie czcić cokolwiek, chciałbym jedynie, byś nie obarczał mknie swoimi fantazjomatami religijnymi.

  349. Zupelnie nie moge sie polapac w tym konflikcie miedzy Rafalem Kochanem a Anumlikiem. Jakas klotnia o didaskalia.
    Wyraznie strona agresywna jest Rafal, ktorego denerwuja ,jak on to nazywa *fantazjomaty religijne* anumlika.
    Kulty byly sa i beda, zarowno po stronie religi jak i ateistow: Robespierre wymyslil kult Najwyzszej Istoty Rozumnej i zmieniajac kalendarz chcial w ten sposob zniszczyc kult Chrustusa, czyli kult kultem. Byl kult i jeszcze tlii sie w Rosji kult Lenina, Stalina. W Posce kult wiecznej dziewicy wyparl kult Chrystusa, z kolei kult Matki Boskiej zaczyna byc zastepowany przez kult Wojtylly. W Korei zywy jest kult grubego Kima.
    Slowem sa kulty i kulciki.
    Dobrze, ze @vandalia wniosl(a moze wniosla) troche zdrowego rozsadku na ten blog

  350. @Rafał Kochan

    Pewien uczeń zapytał Baalszema:
    „Jak się to dzieje, że ktoś, kto kocha Boga całym sercem i wie, że jest przy nim blisko, doświadcza niekiedy uczucia rozłąki i oddalenia od Boga?”

    Baalszem tak mu to wyjaśnił:
    „Kiedy ojciec uczy małego swojego syna chodzenia, stawia go najpierw przed sobą, a chcąc go chronić przed upadkiem, rozpościera blisko niego obie ręce i w ten sposób chłopczyk idzie ku ojcu między jego rękami. Ale kiedy jest już blisko, ojciec odsuwa go troszkę od siebie i szerzej rozpościera ręce, a robi to tak długo, póki dziecko nie nauczy się chodzić”

    Tak więc @Rafale Kochanie nigdy nie mów nigdy.

  351. @Lewy
    Nie zapominaj o kulce Smoleńskiego Lecha który kto wie, może po jakimś czasie przybrać formę politeistyczną . Chociaż z tego co wiem jego brat chwilowo unika lotniczych wojaży.

  352. @Lewy

    Zasadniczą trudnością podczas rozmowy o Tych sprawach,jest to że podchodzimy do problemu z wiadomej perspektywy. Niestety katolicyzm, a już jego polska wersja w szczególności, zaburza rozsądny stosunek do Transcendentu. Mając przed oczami te wszystkie sprawy( mniej lub bardziej obiektywnie przedstawione) które miały miejsce w przeszłości, te z którymi stykamy obecnie, oraz fakt, że w świecie celebrytów i innych tego typu kulturowych dziwów trzeba sobie zdać sprawę,m że tradycyjna religijność nie rzuci na kolana tak jak niegdyś rzucała.
    Szczególnie młodych .Tych rajcuje co innego.
    Świat musi łatwy, przyjemny, w wiadomej estetyce podany. A sfera religii chyba nigdy taką nie będzie.
    Rawls swego czasu wymyślł tzw. zasłonę niewiedzy ( przy swoich projektach politycznych „uszytą”) i chyba ten sposób podejścia do problemu, wejście na trochę inny poziom ,gdzie zostawiamy swoje sympatie, uprzedzenia, stereotypy i podchodzimy do problemu bez tego kulturowego mundurka może dać jakieś sensowne rezultaty w dyskusji zatytułowanej:
    „wierzyć,czy nie wierzyć”
    „religia ma sens ,czy nie”

    I na koniec nie moje:
    „Zrozumieć zło to zadanie dla filozofów. Przezwyciężyć zło to podstawowe zadanie religii”.

    Bo chyba o „dobro” nam wszystkim chodzi.
    Bo chyba o dobro nam wszystkich chodzi

  353. Abulafia
    12 grudnia o godz. 11:16

    {axioma 1 skazujecie na rugi a jego samego na ignora?}

    Dobre i mądre uwagi przedstawiłeś w swoim poście. Sam tak uważam i staram się pisać … Nie zawsze się udaje, nie zawsze sie daje, a zwłaszcza z axiom1, jest to wystawione na ciężką próbę. (lol) „ignor” jaki mu dałem, nie dotyczy jego poglądów, tylko sposobu ich prezentacji i niezdolności do dyskusji. Niezauważenie tego jest drobiazgiem, w porównaniu do wagi Twojej opinii. Dzięki i gratulacje, za napisanie mądrego, spójnego tekstu. Fajnie byłoby, żeby możliwie wielu piszących wzięło sobie do serca i stosowało.

  354. vandalia
    12 grudnia o godz. 12:17

    wiele trafnych myśli.
    Ostanie zdanie adresujesz co prawda wprost do profesora, ale bardzo mi się podoba.

  355. @Aaronie Sprężynerze. Posługujesz się wyświechtanymi i wymemłanymi setki razy komunałami o pseudomoralnej proweniencji, jakoby religia miała moc przezwyciężania zła. czy my musimy zniżać się do takiej infantylnej retoryki rodem z „Gościa Niedzielnego”? Jeśli ty masz w sobie wiarę, że twoje chrześcijaństwo walczy ze złem tego świata, to ci odpowiem, że ja z kolei wierzę, że chrześcijaństwo i pozostałe religie monoteistyczne szlag trafi jeszcze za mojego życia. jak ty człeku chcesz przezwyciężyć zło swoją religią, skoro cała ta religia jest oparta na fundamentach zła? Chcesz zło złem przezwyciężać? Ta cała twoja religia od dwóch tysięcy lat nie potrafi tak naprawdę ustalić kanonu moralnego, bo co chwilę muszą kieckowi z Watykanu coś zmieniać. Jak się ma do tej walki Dekalog, który w pewnej cześć nie stanowi już żadnej wyroczni etycznej? Czy takie przykazania jak: „Pamiętaj aby w dzień święty święcić” lub „Nie pożądaj żony bliźniego swego. Ani żadnej rzeczy, która jego jest.” – stanowią jakiekolwiek narzedzia do „walki ze złem”? Nie bądź śmieszny, proszę cie. Kościół katolicki, i nie tylko on, całkowicie pogubił się w obecnym świecie. Jedyne, co mogą tępe sztuki koscielne powiedziec, to to, że ludzie odwracają się od kościoła, bo to jest wina Szatana, masonów, cyklistów oraz Żydokomuny. Trzeba być skończonym kretynem, by dawać sobie nawijać makaron na uszy tego typu bzdetom. Trzeba być skretyniałym idiotą, jeszcze bardziej tępym niż niejeden nasz przodek pogański sprzed kilkunastu tysięcy lat, którego usprawiedliwiał brak wiedzy o świecie, by bawić się w żarcie jakiejś białej tektury i być przekonanym o dostąpieniu tym samym mistycznego obrządku. Rajcuje cie taki tekturowy kult i samozadowolenie z walki ze złem? Ta biała tekturka w idealny sposób opisuje i symbolizuje fałsz i ułudę tego całego chrzescijaństwa. Jesteś zagubiony w tym swiecie i potrzebujesz jakiegos wsparcia w nadziei, że będziesz po śmierci szcześliwy? Prosze bardzo, konsumuj białą tekturę i udawaj, że się modlisz, oddajac resztki swojej wolnej woli trzodzie religijnej z Watykanu, któremu zalezy na twojej biedzie, głupocie i strachu – bo tylko takimi ludźmi kosciół jest w stanie manipulowac i wpływać na życie tych biednych, głupich owieczek.

  356. Jerzy Pieczul
    11 grudnia o godz. 21:54

    {Nie mogę natomiast pojąć wierzących, który furt coś gubią i szukają na blogach dla ateistów lub zdominowanych przez ateistów. Co Was przyciąga – posłannictwo? }

    To się nazywa misja i jest obowiązkiem każdego katolika, obowiązkiem, który jego wiara nakłada na niego … Misja szerzenia wiary …

  357. Temat – wiara
    Może i wyczerpany nie zostal ale przegadany na pewno.
    A co powiecie Szanowni na taką propozycję.
    Z WIARĄ JEST JAK Z CIENIEM
    Idziesz za nim to on ucieka
    Kiedy ty się odwrócisz to za tobą idzie
    i nijak odczepić się nie chce.
    Kłopot jest tylko wtedy gdy jak w piosence
    CO TO BĘDZIE ? GDY SŁONECZKO ZAJDZIE ZA DALEKO.
    co to będzie gdy rano nie wstanie.
    Ot zagwozdka.
    ukłony

  358. @ vandalia
    12 grudnia o godz. 12:17
    Podpisuję się pod Twoim postem, z jednym wszakże nie mogę się zgodzić. Mianowicie ze zdaniem „W religiach, które nie okaleczają swoich kapłanów, nie nakładają na nich ciężarów nie do udźwignięcia w perspektywie całego dorosłego życia (np. protestantyzm, judaizm) jakoś pedofilii się nie odnotowuje”. Nie wiem jak to jest w protestantyzmie (w jego rozlicznych odmianach), ale w judaizmie pedofilię odnotowuje się i to od dawna. Obecnie, od pięciu lat w judaizmie (szczególnie amerykańskim) rozlicza się pedofilię kapłanów.

    Jewish Telegraphic Agency (JTA) 10 stycznia 2007 roku podjęła na nowo, wstrzymane na 10 lat przez wpływowe lobby rabiniczne, badania nad seksualnymi zachowaniami rabinów. „Od czasu publikacji pierwotnego dochodzenia (sprzed 10 lat – przyp. anumlik), skandal masowej pedofilii wstrząsnął Kościołem Katolickim, podczas gdy społeczność żydowską uderzyły głośne przypadki nieprzyzwoitości seksualnej rabinów i in. osób duchowej władz” – czytamy w agencyjnym materiale. JTA rozpatrzyła i opublikowała szeroki zakres uczynków – od aktów kryminalnych (gwałt i pedofilia), po zachowanie eksploatacyjne, ale niekoniecznie kryminalne, jak: nękanie seksualne, zdrada i in. formy „uwodzicielskiego” czy przymuszającego zachowania. Trzeba podkreślić w tym momencie, że opór przed ujawnianiem przestępczych zachowań rabinów oraz całego rabinicznego otoczenia był (i pozostał do dziś) ogromny. „Społeczna szkodliwość” to najczęściej pojawiający się argument. Vivian Skolnick, psycholog i psychoanalityk z Chicago, nazywa to zjawisko „plagą milczenia”. Ofiary boją się świadczyć przeciwko autorytetom. Zwolennicy tajności twierdzą, że nie można kalać nieskalanego jeszcze imienia oskarżonego. Rabinka Rosalind Gold, przewodnicząca komitetu etyki Centralnej Konferencji Rabinów Amerykańskich ruchu reformowanego, tak to zjawisko określiła: „Niełatwo jest złożyć skargę etyczną. Jest to przerażające. Grożą konsekwencje w zborze i ludzie nie są głupi”.
    Mimo lęków i obaw, lista amerykańskich rabinów pedofili jest coraz dłuższa. Od czasu, gdy JTA zajęła się tą sprawą, udowodniono 80 rabinom, kantorom, kontrolerom rytualnych tkanin, dyrektorom szkół i nauczycielom w tychże , gwałty na dzieciach oraz dokonywanie „innych czynności seksualnych”.

    Dlaczego przez tyle lat pedofilia w judaizmie była tematem tabu? Sięgnę do tradycji biblijnej, a raczej talmudycznej. Bo od Talmudu należy rozpocząć napiętnowanie przyzwolenia na pedofilię w naszym kręgu kulturowym (celowo nie używam słów w naszej judeochrześcijańskiej tradycji).
    Talmud zawiera wiele porad dotyczących postępowania z dziećmi. Powołując się na historię faworyzowania Józefa przez Jakuba mówi: „Nie wolno wyróżniać żadnego z dzieci” (Szab.10b). Zaleca szukanie złotego środka pomiędzy pobłażliwością a surowością: „Nie powinno się trzymać dzieci zbyt krótko”, obok: „jeśli zaniechasz wymierzenia dziecku kary, w końcu stanie się skrajnie zdeprawowane” (Git. 6b). Wyraźnych nakazów czy zakazów nie ma, pozostawiając rodzicom swobodę w ich stosowaniu. Jednocześnie jednak możemy znaleźć w Talmudzie wiele odniesień do pedofilii. Zajmują one znaczną część traktatów Kethuboth i Yebamoth i są entuzjastycznie popierane przez definitywne opracowania prawne Talmudu zawarte w Traktacie Sanhedryn. Oto kilka przykładów:
    Rabin Joseph powiedział: „Chodźcie i słuchajcie! Dziewczynę w wieku 3 lat i 1 dzień można zdobyć do małżeństwa przez spółkowanie, i jeśli brat jej zmarłego męża żyje z nią, staje się jego”.(Sanh. 55b)
    „Dziewczyna w wieku 3 lat i 1 dzień może być poślubiona przez wspólne pożycie”. (Yeb. 57b)
    „Dziewczyna w wieku 3 lat i 1 dzień może zostać nabyta do małżeństwa przez współżycie, i jeśli brat jej zmarłego męża żyje z nią, staje się jego”. (Sanh. 69a, 69b, Yeb. 60b)
    Rabin Symeon ben Yohai stwierdził: „neofitce, która jest w wieku poniżej 3 lat i 1 dzień wolno poślubić kapłana, gdyż jest powiedziane, że wszystkie kobiety dzieci, które nie poznały mężczyzny przez leżenie z nim, utrzymują się przy życiu, i Fineasz (który był kapłanem, jak mówi przypis) na pewno był z nimi”. (Yeb. 60b).
    Możemy się z Talmudu także dowiedzieć, że ponieważ chłopcy nie są dojrzali pod względem seksualnym, molestowanie ich nie stwarza implikacji moralnych. Ponieważ chłopiec nie jest „człowiekiem” w sensie dorosłości, zarówno on jak i jego „uwodziciel” stoją poza mojżeszowym zakazem homoseksualności. Tora mówi bowiem: „Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość!” (Kapł. 18:22) Z chłopcem zaś „nie jest obrzydliwość”.

    Zainteresowanym podaję dwa linki do artykułów obszernie ten problem traktujących. Pierwszy do artykułu amerykańskiego pastora Teda Pike’a, drugi do portalu internetowego „Come and Hear”, poświęconego Talmudowi.
    http://www.truthtellers.org/alerts/pedophiliasecret.html
    http://www.come-and-hear.com/editor/america_2.html

  359. Do dydaktycznych smrodziarzy.
    Zostałem okopcony waszymi bździnami więc się wycukrzam;
    @Lewy-Pewnieś repliki się spodziewał…
    A tak merytorycznie-to ponad stan twoich zwojów mózgowych?
    @Rafał Kochan-Jaki mam wybór, skoro jestem zaprogramowany wiarą?
    W zaufaniu zdradzę, iż nie potrafi e wytrwać w konformistycznym szpagacie. O światopoglądowym mowy nie ma.
    @anumik-Madrej głowie dość dwie słowie. po wymianie myśli czuję pustkę w głowie.
    Niemniej dzięki za echa; widocznie trafiłem w puste dzwony.

  360. lonefather
    12 grudnia o godz. 14:10
    Gratuluje ci kumpla Abulafi, wprawdzie buc, ale za to jak wyszczekany, ach te jego zwoje mozgowe.

  361. @ Rafał Kochan

    „Syn Boży został ukrzyżowany; nie zawstydza to, ponieważ zawstydzać powinno. I umarł Syn Boga; jest to godne wiary ponieważ jest absurdalne. I pogrzebany zmartwychwstał; jest to pewne ponieważ jest niemożliwe”.

    A teraz możesz się udać do Swego mądrego świata gdzie jesteś tylko i wyłącznie jedną z danych statystycznych.
    Albo jednym z szczęśliwców grupy docelowej dla której Oni wybierają idiotyczny amulet bez którego Ty sobie nie wyobrażasz życia.
    Jesteś tylko przypadkowym zlepkiem atomów który na pewien czas przybrał akurat twoją @ Rafała Kochana postać.
    Nic poza tym, chociaż Ty widzisz w Tym powód do dumy.

  362. @abulafia. Nie profanuj wiary. Ty jestes zaprogramowany religią, a nie wiarą. Wiara jest cnotą – religia przekleństwem. Zrozum to w końcu, bo widzę, że ciągle dla ciebie to jedno i to samo.

  363. @Aaron Sprężyner. Tak, jestem przypadkowym zlepkiem atomów i jestem z tego dumny! Ciebie samotność człowieka we wszechświecie i jego bezsilność wobec śmierci przeraża i dlatego zaufałeś jakimś zmurszałym ideom biblijnym, a mnie ta świadomość napawa dumą oraz honorem, iż człowiek potrafił w chaosie i niszczycielskiej naturze odnaleźć swoje miejsce. Największą niedoskonałością każdej religii jest to, że powstają jej zręby w pewnym momencie rozwoju człowieka. Ta niedoskonałość człowieka automatycznie rzutuje na błąd religijny, którym się otacza. Dlatego, szczególnie w ostatnich okresie, gdy nauka tak wyraźnie decyduje o losie człowieka, wiara, religia i nauka powinny stanowić jedną całość i stale podlegać ewolucji. Tylko w tak urządzonym świecie jest szansa, by człowiek w kreatywny i bezkonfliktowy sposób wykorzystał swój potencjał metafizyki transcendencji.

  364. lonefather
    12 grudnia o godz. 14:31

    Tą misją rządzi przede wszystkim niepokój.
    Niepokój ten karmelizuje często do postaci agresji, z czym mamy właśnie do czynienia.

  365. @Rafał Kochan

    A tak przy okazji to dlaczego ja jako człowiek który widzę sens religijnej mam być gorszy, mam się tłumaczyć, a Ty jako członek fanclubu Rozumu masz mieć taki dobry humor?
    Przepraszam, że zapytam a co powiesz o jatkach we Francji gdzie w imię rozumu wprowadzano oświeceniowe wartości.
    A czy Hitler wyższość swojej nordyckiej rasy imieniem Boga podpierał, czy może jednak wnikliwą empirią i tezami swoich uczonych giermków.
    A może Stalin swoim ofiarom kazał przed egzekucją Zdrowaśki odmawiać?
    A Mao czytając Apokalipsę Sw Jana, czy może mądrych Europejczyków dzieła przyczynił się do paru…milionów ofiar wśród swoich rodaków?
    A czy siedziba „papieży” wolności…? To co robili bezbronnym w Hiroszimie, Wietnamie, czy Iraku to też wina Pana B, czy może tych którzy chcieli przetestować nowe zdobycze intelektu?

    To chwilowo tyle, ale można tak jeszcze…

    Ale czy jest sens?

    Chyba nie? Jedynie po to piszę aby uśmiech zniknął i zadowolenie wśród członków fanclubu jedynie słusznej w dzisiejszych czasach narracji.

  366. @Aaron Sprężyner. A kto tu żąda, byś miał się z czegoś tłumaczyć? Dynda mi to, co robisz w przysiadzie podpartym przed krucyfiksem i co jadasz na kolanach przed sukienkowym w każdą niedzielę. Chcesz być bezmyślnym baranem prowadzonym większych głupków niż sam jesteś, to twój wybór i nic mi do tego. Pozwolisz, że na twoje głupawe pytania nie odpowiem. Nie myl człowieku wiary z religią i nauki z polityką. To tak dla refleksji twojej, bo widzę ze zaczynasz wspinać się w niebezpieczne dla twego zdrowia psychicznego rewiry religii, jako parasola ochronnego przed wstrętnymi politykami. Mnie w taką narrację nie wciągniesz. Moherowe oszołomy i sukienkowi z Rydzykiem na czele zapewne mieliby tutaj wspólny język z tobą.

  367. @Rafał Kochan

    Rafał Kochan
    12 grudnia o godz. 17:34
    ” Dlatego, szczególnie w ostatnich okresie, gdy nauka tak wyraźnie decyduje o losie człowieka, wiara, religia i nauka powinny stanowić jedną całość i stale podlegać ewolucji.”

    Ja wiele mogę zrozumieć(chociaż przyznaje ,że Rozum nie jest moim epistemologicznym guru), ale stawianie religii zarzutów,że nie idzie z duchem czasu to już przechodzi moje skromne możliwości poznawcze.

    Dobrze ,że już parę lat minęło,bo przeczytałbym, że religia powinna uwzględniać prawa dialektyki i wielowiekową walkę klas.

  368. Oto co napisal Abulafia
    Zostałem okopcony waszymi bździnami więc się wycukrzam;
    Oto poetycki tekst Tanaki
    Niepokój ten karmelizuje często do postaci agresji, z czym mamy właśnie do czynienia.
    Wycukrza, karmelizuje. Jakie to sliczne , zmyslowe, smakowe i jakie durne.
    Chlopaki, ja rozumiem wasz gniew, nienawisc do kosciola, ktora to nienawisc podzielam, ale ten wasz prymitywny styl, te zwoje mozgowe, to wcale nie odbiega od przasnego jezyka Axioma, niby to bardziej kulturalne, ale to sa obelgi, nie ma w tym nic merytorycznego.
    Przykre to, bo Tanake czytalem z zainteresowaniem, a tu prosze karmelizacja, taka wersja ucukrzenia w bzdzinach.

  369. @Aaron Sprężyner. No cóż, dlatego masz odpowiedź, dlaczego tak wielu ludzi odwraca się od twej bozi, robi pozory, że w nią wierzy lub tworzy sekty, jako protezy tego, czego nie ogarniają już rozumem lub ich wiara znieść nie jest w stanie. A to, że twoje skromne możliwości poznawcze są niewydolne, widać gołym okiem. Zwróć uwagę jedynie, że ta twoja religia nie jest konsekwentna w tym, i to jest jej ból kolejny. Badałeś kiedyś sprawę, jak religia twoja wiele zweryfikowała w swoim katechizmie na przestrzeni ostatnich 200 lat? Jak rozwój cywilizacyjny wymusił na Watykanie porzucenie absurdalnych, głupich i skrajnie nieżyciowych postulatów? To jak z tym kościołem jest, idzie z duchem czasu, czy nie? Czy idzie tylko wtedy, gdy już watykańscy pierdzi-stołki nie są w stanie zaprzeczyć pewnym faktom naukowym?

  370. zezowaty
    Jeśli z wiarą jest jak z cieniem, od którego trudno sie uwolić, to może „stanąć w prawdzie”, cokolwiek dla kogokolwiek to znaczy…
    Stanąć w samo południe albo w nocy pod gwiaździstym niebem, twarzą do księżyca i zawołać w kosmos – halo, halo, jest tak KTOŚ?! jest tam COŚ?!
    Masz rację. Temat został zagadany na śmierć, choć nierozstrzygnięty. Tak jak nie ma dowodu ani na istnienie Boga jako podmiotu religii jakiejkolwiek, ani na jego nieistnienie.
    I toczy się zwykła bijatyka na słowa, kto sie błyskotliwiej odetnie albo kto komu dotkliwiej przywali.

  371. Wszystkim paraskewitekatriofobom przypominam o jutrzejszym dniu!!!

  372. @ vandalia
    12 grudnia o godz. 12:17
    Podpisuję się pod Twoim postem, z jednym wszakże nie mogę się zgodzić. Mianowicie ze zdaniem „W religiach, które nie okaleczają swoich kapłanów, nie nakładają na nich ciężarów nie do udźwignięcia w perspektywie całego dorosłego życia (np. protestantyzm, judaizm) jakoś pedofilii się nie odnotowuje”. Nie wiem jak to jest w protestantyzmie (w jego rozlicznych odmianach), ale w judaizmie pedofilię odnotowuje się i to od dawna. Obecnie, od pięciu lat w judaizmie (szczególnie amerykańskim) rozlicza się pedofilię kapłanów.

    Jewish Telegraphic Agency (JTA) 10 stycznia 2007 roku podjęła na nowo, wstrzymane na 10 lat przez wpływowe lobby rabiniczne, badania nad seksualnymi zachowaniami rabinów. „Od czasu publikacji pierwotnego dochodzenia (sprzed 10 lat – przyp. anumlik), skandal masowej pedofilii wstrząsnął Kościołem Katolickim, podczas gdy społeczność żydowską uderzyły głośne przypadki nieprzyzwoitości seksualnej rabinów i in. osób duchowej władz” – czytamy w agencyjnym materiale. JTA rozpatrzyła i opublikowała szeroki zakres uczynków – od aktów kryminalnych (gwałt i pedofilia), po zachowanie eksploatacyjne, ale niekoniecznie kryminalne, jak: nękanie seksualne, zdrada i in. formy „uwodzicielskiego” czy przymuszającego zachowania. Trzeba podkreślić w tym momencie, że opór przed ujawnianiem przestępczych zachowań rabinów oraz całego rabinicznego otoczenia był (i pozostał do dziś) ogromny. „Społeczna szkodliwość” to najczęściej pojawiający się argument. Vivian Skolnick, psycholog i psychoanalityk z Chicago, nazywa to zjawisko „plagą milczenia”. Ofiary boją się świadczyć przeciwko autorytetom. Zwolennicy tajności twierdzą, że nie można kalać nieskalanego jeszcze imienia oskarżonego. Rabinka Rosalind Gold, przewodnicząca komitetu etyki Centralnej Konferencji Rabinów Amerykańskich ruchu reformowanego, tak to zjawisko określiła: „Niełatwo jest złożyć skargę etyczną. Jest to przerażające. Grożą konsekwencje w zborze i ludzie nie są głupi”.
    Mimo lęków i obaw, lista amerykańskich rabinów pedofili jest coraz dłuższa. Od czasu, gdy JTA zajęła się tą sprawą, udowodniono 80 rabinom, kantorom, kontrolerom rytualnych tkanin, dyrektorom szkół i nauczycielom w tychże , gwałty na dzieciach oraz dokonywanie „innych czynności seksualnych”.

    Dlaczego przez tyle lat pedofilia w judaizmie była tematem tabu? Sięgnę do tradycji biblijnej, a raczej talmudycznej. Bo od Talmudu należy rozpocząć napiętnowanie przyzwolenia na pedofilię w naszym kręgu kulturowym (celowo nie używam słów w naszej judeochrześcijańskiej tradycji).
    Talmud zawiera wiele porad dotyczących postępowania z dziećmi. Powołując się na historię faworyzowania Józefa przez Jakuba mówi: „Nie wolno wyróżniać żadnego z dzieci” (Szab.10b). Zaleca szukanie złotego środka pomiędzy pobłażliwością a surowością: „Nie powinno się trzymać dzieci zbyt krótko”, obok: „jeśli zaniechasz wymierzenia dziecku kary, w końcu stanie się skrajnie zdeprawowane” (Git. 6b). Wyraźnych nakazów czy zakazów nie ma, pozostawiając rodzicom swobodę w ich stosowaniu. Jednocześnie jednak możemy znaleźć w Talmudzie wiele odniesień do pedofilii. Zajmują one znaczną część traktatów Kethuboth i Yebamoth i są entuzjastycznie popierane przez definitywne opracowania prawne Talmudu zawarte w Traktacie Sanhedryn. Oto kilka przykładów:
    Rabin Joseph powiedział: „Chodźcie i słuchajcie! Dziewczynę w wieku 3 lat i 1 dzień można zdobyć do małżeństwa przez spółkowanie, i jeśli brat jej zmarłego męża żyje z nią, staje się jego”.(Sanh. 55b)
    „Dziewczyna w wieku 3 lat i 1 dzień może być poślubiona przez wspólne pożycie”. (Yeb. 57b)
    „Dziewczyna w wieku 3 lat i 1 dzień może zostać nabyta do małżeństwa przez współżycie, i jeśli brat jej zmarłego męża żyje z nią, staje się jego”. (Sanh. 69a, 69b, Yeb. 60b)
    Rabin Symeon ben Yohai stwierdził: „neofitce, która jest w wieku poniżej 3 lat i 1 dzień wolno poślubić kapłana, gdyż jest powiedziane, że wszystkie kobiety dzieci, które nie poznały mężczyzny przez leżenie z nim, utrzymują się przy życiu, i Fineasz (który był kapłanem, jak mówi przypis) na pewno był z nimi”. (Yeb. 60b).
    Możemy się z Talmudu także dowiedzieć, że ponieważ chłopcy nie są dojrzali pod względem seksualnym, molestowanie ich nie stwarza implikacji moralnych. Ponieważ chłopiec nie jest „człowiekiem” w sensie dorosłości, zarówno on jak i jego „uwodziciel” stoją poza mojżeszowym zakazem homoseksualności. Tora mówi bowiem: „Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość!” (Kapł. 18:22) Z chłopcem zaś „nie jest obrzydliwość”.

  373. PS
    Zainteresowanym podaję dwa linki do artykułów obszernie ten problem traktujących. Pierwszy do artykułu amerykańskiego pastora Teda Pike’a, drugi do portalu internetowego „Come and Hear”, poświęconego Talmudowi.
    http://www.truthtellers.org/alerts/pedophiliasecret.html
    http://www.come-and-hear.com/editor/america_2.html

  374. Prokurator lubelskiego konwentu franciszkanów Bonawentura Nehrebecki w imieniu przeora konwentu Józefa Łobodzińskiego i zamierzającemu przejść na katolicyzm Żyda Majorka, protestuje przeciwko Żydom lubelskim, rzeźnikom Lejzorowi i Jankielowi, a także przeciwko Ickowi Kopelowi i całej synagodze lubelskiej w związku z ich próbami przeszkodzenia konwersji oraz publiczną napaścią słowną na przeora konwentu franciszkanów.

    Osoby czułe na punkcie, jakże delikatnych stosunków polsko – żydowskich uspokajam.
    Rzecz maiła miejsce w 1722 roku, ale zbieżność nazwisk nie musi być wcale przypadkowa.

  375. Traktat Sanhedryn mówi także, że narodziny pierwszych dzieci, Kaina i Abla, nastąpiły jeszcze w Raju, w tym samym dniu co stworzenie Adama; był to także dzień stworzenia Ewy i dzień ich pierwszego kochania przed pierwszym nieposłuszeństwem. W łoże małżeńskie weszli we dwoje, a zeszli we czworo.

    Według innej przypowieści „Zeszli w sześcioro, gdyż małżonki ich dzieci narodziły się wraz z dziećmi”.

  376. Aaronie
    A jak to się tłumaczy? Ciąża w raju trwała tak krótko?
    Co to jest „małżonki dzieci narodziły się wraz z dziećmi”? Były bliźniaczkami? Dwujajowe bliźnięta – chłopiec i dziewczynka?
    Pomijam fakt traktowania kobiety – nie jest ona „dzieckiem”, ale „małżonką dla dziecka”, czyli syna. Jakiś konieczny dodatek, w sumie nic takiego.
    Anumlik
    ostatnio często spotykam te fragmenty o „dziewczynie w wieku 3 lat i 1 dzień”. W sumie to jest ohyda, dowód, że te stare teksty są diabła warte i należy już dawno je odrzucić. Przedmiotowe traktowanie kobiety, dziewczynki, chłopca, liczy się tylko Pan Stworzenia.

    Czas na nowe przykazania. Prawo żydowskie dawaj do swidanija.

  377. „mag”, która upomina się o „obronę przed Krzysią” wyjaśniam:
    Krzysia na każdy temat, który Ją interesuje, wyraża swoje własne zdanie. Także na temat wychowania dzieci przez rodziców, a Ty pochwaliłaś się swoimi doświadczeniami w tej dziedzinie, których, wybacz, ale sukcesami nazwać się nie da.
    To Ty „mag” odebrałaś Jej opinię jako wymagający obrony atak. Identycznie zresztą jak kler, który każdą krytykę lub nawet samo istnienie ateistów uznaje za „brutalny atak na boga i religię”.
    Ze strony Krzysi nie widzę żadnego dla Ciebie zagrożenia, natomiast ja bronię kobiety przed mężczyznami, ze strony których grozi im największe niebezpieczeństwo.
    Z pewnością zdajesz sobie doskonale sprawę z faktu, że wszystkie religie wymyślili i dla własnego pasożytniczego dobrobytu uprawiają mężczyźni… Mężczyźni, którzy na każdym kroku w religijnych dogmatach, naukach i „świętych” pismach poniewierają kobiety, lekceważą je i ignorują w każdy możliwy sposób, a umieścili je w swoich religiach jako tzw. zło konieczne – narzędzie do rodzenia potomstwa i usługiwania „najjaśniejszemu panu tak w niebie jak i na Ziemi”.
    To religie i ich kościoły oraz szerzący je kler wyzwalają w zindoktrynowanych religijnie tępakach wszystkie złe zachowania tak wobec kobiet, jak i wobec dzieci i zwierząt.
    Szkoda, że tutejsze forumowe towarzstwo wzajemnej adoracji imienia „pani Dulskiej” ten fakt szanuje i toleruje…

  378. Popierając słowa „axiom1” : ,,Każdy klecha jest łajdakiem. Sama przynależność do pedofilskiej złodziejskiej maffi kk dyskwalifikuje każdego klechę”
    przypominam po raz kolejny swoją opinię w tej sprawie popartą stosownym uzasadnieniem i z dedykacją dla wszystkich zachwycających się naczelnym pasożytem sekty kk Frankiem i jego personelem w Polsce:

    Niezależnie czy mowa o Franciszku, B16, Sowie, Rydzyku, Bonieckim, Dziwiszu, JP2, Oko, Lemańskim, Isakowiczu, Twardowskim, Tischnerze etc. – każdy klecha już przez samo to, że zostaje klechą, a więc zaprzysiężonym pracownikiem pasożytniczej, próżniaczej, oszukańczej i szkodliwej społecznie organizacji (kościół) sam się dyskwalifikuje w takich kategoriach , jak uczciwość, wrażliwość, dobroć, prawdomówność i jeszcze wiele innych, a więc nie może i nie powinien być określany żadnym pozytywnym mianem.

    Księża, zakonnice i zakonnicy to oszuści i złodzieje, handlarze mitycznych religijnych bajek, którzy bogacą się kosztem biednych i naiwnych ludzi.
    Taki proceder winien być kwalifikowany w świeckich społecznościach jako czyn oszukańczy i przestępczy, a więc zabroniony i karany.
    Czynem nagannym jest bowiem tworzenie przez tych oszustów atmosfery ciągłego strachu, poczucia winy i kary, co szczególnie szkodzi dziecięcej, wrażliwej i chłonnej psychice, pozostawiając w niej dozgonne ułomności, co wyraźnie widać w opiniach promujących religie i ich „wartości”…

    Większość kleru sama nie wierzy w to, czego „naucza”, ale obłudnie, jedynie dla zysku, pasożytniczego nieróbstwa, wygodnictwa, egoizmu i manii wielkości pałęta się w sutannach i habitach po kraju i świecie z premedytacją uprawiając swój oszukańczy proceder.

    Moim zdaniem każdy klecha będzie zasługiwał na miano dobrego człowieka gdy zrzuci z siebie wraz sutanną całą swoja obłudę, przyzna, że świadomie i z premedytacją uprawiał religijne oszustwo szerząc biblijne bajki i wiarę w nieistniejącego boga oraz weźmie się za porządną, uczciwą pracę.
    Wtedy dopiero osobiście i własnoręcznie wypracuje pozytywną o sobie opinię.

  379. Ech, Wojtuś! Pewnie raczej o moje źle wychowane dzieci ci chodziło, a nie o mag.
    Choć i za jej dzieci/dziecko nie ręczę głową. Może potajemnie chodzi do kościoła, dając wyraz swym religijnym dzikim instynktom utrwalonym w procesie niekonsekwentnego wychowania?…

    Co do moich córeczek… Też za dobrze wychowane nie są. Starsza używa tzw brzydkich słów, publicznie, na blogu. Ale jest inteligentna i niezależna.
    Oto próbka:
    http://www.lamperia.blogspot.com/2013/09/rok-4438-lsd-party-na-pokuli-rosyjskiej.html

    Przepraszam za prywatę 🙂

  380. 13 grudnia ROCZNICA WPROWADZENIA STANU WOJENNEGO 1981
    _______________

    Angelic Upstarts, Solidarity http://www.youtube.com/watch?v=7UL6pALZtMU

  381. Obowiązek udowodnienia istnienia „boga” spoczywa na tych, którzy wierzą w jego istnienie.
    Absurdem jest wymagać od ateisty dowodu na nieistnienie czegoś, co nie istnieje.

  382. „mag” napisała:
    „Tak jak nie ma dowodu ani na istnienie Boga jako podmiotu religii jakiejkolwiek, ani na jego nieistnienie.”
    Ależ nic podobnego… Jesteś w błędzie… Dowodów na „istnienie” tego Waszego urojonego „boga” jest mnóstwo, a więc podam Ci tylko kilka z nich:
    Wyprawy krzyżowe, inkwizycja, holokaust i inne zbrodnie, kataklizmy, katastrofy (smoleńska też..), plagi, nieuleczalne okropne choroby, pedofilia, istnienie oszustów i złodziei w sutannach, dzieci umierające z głodu …
    Wszyscy wyznawcy religii katolickiej mają wpojone przez kler, że
    „… nic, nigdy i nigdzie nie dzieje się bez wiedzy i woli wszechmogącego, miłosiernego i przedobrego stwórcy, który wszechwładnie nad życiem i śmiercią panuje…” oraz swój „boży plan” konsekwentnie realizuje.

    Gdybyś miała jednak jeszcze jakieś wątpliwości, to wybierz się z wizytą na oddział dziecieęcy najbliższego szpitala onkologicznego, popatrz i ponownie zadaj sobie pytanie o istnienie „boga”.

  383. … i jeszcze na poprawę samopoczucia:
    dla wszystkich, a nie TYLKO DLA ATEISTOW.

    http://www.youtube.com/watch?v=ITsL91vlIcM
    George Carlin – 10 przykazań (polskie napisy)

    „Nie dość, że katolikom trzeba powiedzieć, co jest dobre, a co złe, bo sami za cholerę na to nie wpadną, to jeszcze trzeba im to napisać w formie… 10 przykazań.”

  384. Lewy
    12 grudnia o godz. 16:54

    Pojęcia nie mam, skąd się Tobie wzięło, że „Gratuluje ci kumpla Abulafi”, ani kumpel, ani ziomal, a to co napisał ma sens. I pisałem do tego sensu wypowiedzi, a nie do „kumpla”…

    Po co przenosić, chwilowe wrażenie z pobieżnej lektury, na opinię o poglądach? Nieprzemyślany pośpiech jest najczęstszą przyczyną niezrozumienia. Przeczytsz „trzeci raz”, zmienisz zdanie i zostaniesz z pośpiesznie wyrażoną opinią, którejbędziesz do upadłego bronił, wiedząc, że jest błedna. Będziesz bronił, bo broni się „swoich dzieci”…

    p.s. nawet jak nie „mam czasu”, to w ciągu dnia zaglądam, czytam, ale pisanie zostawiam na czas, gdy mam czas napisać. Daje mi to komfort refleksji… cenna sprawa, bo pomaga dogłębniej zrozumieć i uniknąć „ślizgania się” po powierzchni…

  385. Wojtek
    Jako ironiczna konkluzja co do formalnie propagowanego źródła chrześcijańskiej moralności, jest to oczywiście słuszne: zadekretowana moralność. Czyli koncepcja wewnętrznie sprzeczna. Ale gdyby ktoś na poważnie traktował chrześcijan jako odrębny podgatunek homo rzeczywiscie kierujący się w codziennych zachowaniach kościelnymi przepisami, a nie uniwersalnymi zasadami moralnymi, będącymi dorobkiem kulturowym całej ludzkości, byłby na właściwej drodze do tworzenia innego podgatunku, tyle że z przeciwnym znakiem. Odróżniajmy realny świat od doktryn. Pieprznięci w sam czubek ateiści, zaślepieni doktryną donkiszotowego odreligijniania i nie widzący żywego człowieka to właśnie typ tworzący nowy dekalog. Coś jak smarkacz Kim Dzong Un.

  386. @Wojtek A. : „Absurdem jest wymagać od ateisty dowodu na nieistnienie czegoś, co nie istnieje.”

    Ale jeśli nie istnieje, to skąd wiesz, co nie istnieje????

  387. Ewa
    13 grudnia o godz. 2:29
    Przegapiłaś, że Twoje „co” istnieje w świadomości ludzi parę tysięcy lat? Jest przecież, że tak powiem, niewidzialną rzeczą codziennego użytku – jak powietrze. Nie ma kłopotu ze wskazaniem, o kogo chodzi. Natomiast jest ten sam kłopot, co z krasnoludkami: nikt nie widział, nikt nie słyszał. Wołaniom do bogów ZAWSZE odpowiada cisza.
    Ale po co, jako wierząca, zadajesz takie pytania – chcesz się czegoś dowiedzieć, czy kogoś przekonać, na czymś przyłapać? Ewentualne przyłapanie wzmocniłoby Twoją wiarę?

    Gdybym miał obecną wiedzę, a przy tym z jakichś absurdalnych powodów był jakoś wierzący w osobowego Boga, nie szukałbym konfrontacji z „ratio”, wiedząc, że bym zawsze przegrał. Zatkałbym uszy, nawet nos, zamknął oczy i na nic się nie oglądając, zamknąłbym się – za poradą Jezusa – w swej izdebce i wierzył. Gadajta se, co chceta i całujta wójta – ja wierzę. Nie ma mądrzejszej alternatywy dla wiary religijnej. Mój Kościół jest we mnie i nigdzie więcej. Tu jest najbezpieczniejszy, nikt go nie będzie prześladował ani belek pod nogi rzucał – to Kościół bez wrogów.

    Z religijnymi i antyreligijnymi oraz antyklerykalnymi (merytorycznie słusznymi) jazgotami zetknąłem się dopiero w internecie – w codziennym życiu takich bojów nie zauważyłem i nie doświadczyłem, jeśli pominąć parę moich niepotrzebnych, ostrzejszych spiczów ateisty przy piwie wobec dobrych znajomych. Gdyby Kościół zamknął się w swej izdebce i żył skromnie, cicho jak wielu jego wiernych, mało kto by się nim interesował i wiedział, że on w ogóle jest. Miliony przecież żyją cichymi swymi rojeniami, marzeniami.
    No tak: gdyby babcia miała wąsy, wariaci nie machaliby krzyżami, a Głódź nie miałby danieli i brzucha od ucha do ucha…bęc.

  388. @Jerzy Pieczul
    Ustailiśmy już, że ty jesteś spieprzonym przez szewca butem, a więc ani ateistą ani agnostykiem, bo wiesz, że szewc cię spieprzył.
    I walczysz z szewcem, bo „człowiek staje się ateistą, gdy poczuje się lepszy od swego Boga”. A więc ściślej nie jesteś właśnie ani agnostykiem, ani ateistą jeno zwykłym anty-teistą, szatankiem na miarę twojego szewca. Jakimś borutą czy podobnym lichem.
    Ustaliliśmy też już, że jak skonstatowałam, masz umysł o trudnej urodzie – jak środa somę czy jak tam się nazywa ta jej wymięta powłoka – i by cię czytać trzeba mieć otwartą butelkę wina, bo paść można z nudów.

  389. A dlaczego wolny człowiek Głódź nie może sobie mieć danieli, skoro jako wolny może coś dobrego a miłego robić?? ty zamiast danieli hodujesz głupie myśli i uczucia i jesteś ich niewolnikiem a Głódź się radośnie bawi tym skrawkiem Przyrody: WOLNO MU a mnie się szalenie podoba jego fantazja; ja mam tylko papirusa i kota

  390. Ewa
    Co sobie uroisz – to Twoje, nikt Ci tego nie zabierze. Również tego, że w tle obszernego Głódzia nie widzisz skromnego Nauczyciela i na przykład paru tysięcy wolontariuszy gotujących obiady, sprzątających, kapiących i podcierających tyłek swoim wiekowym podopiecznym. Właściwie to nawet Nauczyciel jest na tle Głódzia, podobnie jak w swoim czasie Bóg, jak spadający Ikar, był na tle gwiazdora JPII.

  391. Ewa
    O Mądra, nie maltretuj się czytaniem, walnij z gwinta i – po nudzie.

  392. Ewa
    O Mądra, byłabyś w stanie, jak Twój Nauczyciel, wybaczyć łotrowi i durniowi Pieczulowi, przygarnąć do serca, obiecać raj? Jezuniuuuuuuuuu, rozmarzył się stary dziad!

  393. Ewa
    13 grudnia o godz. 3:56
    @Jerzy Pieczul
    Ustailiśmy już, że ty jesteś spieprzonym przez szewca butem, a więc ani ateistą ani agnostykiem, bo wiesz, że szewc cię spieprzył.

    Spryciula jestes. Jerzy porownal tego rzekomego stworce do szewca, ktoremu but krzywo wyszedl, no to wkurzyl sie na tego buta i zeslal na niego potop , bo postanowil go zgladzic. Ale posrod butow bubli wypatrzyl jeden taki zwany Noe,ktory mu sie zdal porzadny, wiec kazal mu zbudowa arke. Taki szewc, co nie dosc ze partacz, to jeszcze choleryk. A przeciez wczesnie, za kazdym razem, gdy produkowal rozne rzeczy, to nie mogl sie nadziwic, jakie to dobre, co stworzyl. Przeciez w Genesis stworca po stworzeniu czy to gwiazd, ziemi, oddzieleniu swiatla od ciemnosci dumnie stwierdz, *ze to jest dobre !*
    Komu on to mowi. Gdyby mial zone, to moglby sie przed stara pochwalic. Ale on chwali sie przed samym soba, bo jest kawalerem.
    Takie to buty i taki szewc.
    Wiec Ewuniu, te buty to taki zart Jerzego, on nie jest spieprzonym butem, ty tez nie jestes butem, choc pewnie uwazasz sie za dobrego, wyfasowwanego, eleganckiego buta, za co otczuwasz wdziecznosc do pana szewca.

  394. konefather
    Zapytałem, w jakim celu na ateizujący blog wchodzą wierzący i dodałem żartem, że to może z posłannictwa. Powiedziałeś na to: „To się nazywa misja i jest obowiązkiem każdego katolika”.
    Masz rację, ale wcale nie masz. Owszem, było skierowane do uczniów „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody”, ale przecież nie do Ewy, izki, niech Bóg ma w opiece te rude myszy, czy mafiosa pięknie tłukącego własną pierś, że niby „moja wina”. Nie mam upoważnienia, by się wypowiadać w imieniu ludu wierzącego miast i wsi, ale przecież niewidomy od urodzenia widzi, że ten lud nie nosi żadnych misji, uczestniczy tępo i nie bardzo chętnie w rytuałach, dekoruje kolorowymi wstążkami krzyż na krzyżówce i ma w dupie misje – chyba że jest przyu tym flaszka Więc kiedy pytam, po co taka pcha się między wrony, to nie dlatego, że nie wiem. Pytam, żeby takie pytanie zabrzmiało, a nie żeby ktoś odpowiadał. Religijne i ateistyczne wścieklizny wpadają na blogi poujadać z powodu swych temperamentów, a nie światopoglądów. Ateiści mają ciut lepiej ułożone klepki z prostego powodu, że krytyczna postawa wobec czegokolwiek uruchamia procedurę argumentowania, ale szmergla mają podobnego jak ci boscy, których myślenie jest na poziomie „Ala ma kota. Bóg was kocha”. Ewentualne obsesje wymagające odreagowania jedni i drudzy też mają podobne. Agresja jest właściwością wszystkich żywych stworzeń, więc i tu nie ma różnic. A najwięcej różnic nie ma w tym, że blogowa mowa jest tak chaotyczna, tak łamiąca wszystkie co do sztuki elementarne zasady racjonalnej komunikacji (choćby wszechobecne fantazjowanie o rozmówcy, imputowanie, przekręcanie, nieprostowanie), że może już warto mówić o rodzącym się nowym podgatunku homo blagier. Bo w tym morzu blogowej paplaniny i stereotypów ludzie stają się coraz trudniej rozróżnialni – jak śledzie w ławicy. Wierzący, niewierzący? Eeeeee! To było sto lat temu.

  395. Cholera, homo blogier miało być.

  396. @Marit

    Talmud , przynajmniej dla chrześcijan, nie jest żadnym usankcjonowanym przez wiadome gremia dokumentem i jako taki może być traktowany jedynie w kategoriach radosnej twórczości naszych starszych braci w wierze.

    Co innego Żydzi, dla nich Talmud (bo mój fragment pochodzi z Talmudu) funkcjonuje zupełnie serio i przez ortodoksów traktowany niemalże literalnie . Nie znaczy to, że(według mnie przynajmniej) istnieje ryzyko zaistnienia tego co ogłasza @anumlik.

    Mój przytoczony cytat:
    Traktat Sanhedryn mówi także, że narodziny pierwszych dzieci, Kaina i Abla, nastąpiły jeszcze w Raju, w tym samym dniu co stworzenie Adama; był to także dzień stworzenia Ewy i dzień ich pierwszego kochania przed pierwszym nieposłuszeństwem. W łoże małżeńskie weszli we dwoje, a zeszli we czworo.
    Według innej przypowieści „Zeszli w sześcioro, gdyż małżonki ich dzieci narodziły się wraz z dziećmi”

    świadczy ,że wypisywano tam różne rzeczy dla których uruchamianie szarych komórek aby udowodnić ich sensowność, źle może świadczyć o właścicielu tychże uzwojeń.

    Po prostu tak pisali.

    Z dzisiejszej perspektywy można zarzucić Panu B.(jako mogącemu wszystko) że zamiast wyposażyć Adama i Ewę w jakąś komórkę marki Samsung; i ten kiedy podpuszczany jest węża wystukuje numer infolinii do Pana B, i jest po problemie; i wąż może sobie spie…ać na żaby, a nie podpuszczać na jakąś Szarą Renetę.

    Po prostu trza sobie wyobrazić,że Tamten świat i Nasz świat to zupełnie dwie różne narracje. W obu przypadkach uruchomiamy inne instrumentarium poznawcze, mentalne,emocjonalne itd .
    Wiara i Rozum w dużym skrócie je nazywając nigdy nie wezmą się pod rękę.
    I jeżeli obie nie będą sobie wchodzić w paradę to moim zdaniem można sensownie opisać świat ,czego każdemu czytających serdecznie życzę.

  397. Jeszcze w temacie.
    Pedofilia w Kościele katolickim ma znamiona radioaktywności. Promieniuje na każdego w jej zasięgu. Gdziekolwiek katolicyzm zaznaczył krzyżem swoją obecność, tam występuje skażenie parafilią-i jej czynne zaspokajanie.
    ,,Nie każdy ksiądz jest pedofilem”-rzucają na obronę minimalizatorzy zjawiska zwyrodnienia w Kk. I słusznie, bo biały kolor szat kościelnych symbolizujących niewinność, tylko u niewielu zastępuje czerń.
    Ale każdy epigon szamanizmu przynależy do instytucji prokurującej stan zagrożenia zarazą (celibat, brak weryfikacji stanu psychicznego alumnów itp.), wie o złu (poprzez np. spowiedź), milczy nie ujawniając przestępczego procederu (Crimen Sollicitationis, przysięga lojalności Kościołowi) i korzysta z systemu ochrony działającej zgodnie z tzw. prawem bożym. Pomimo, że narusza wiele paragrafów prawa stanowionego dla wszystkich.
    Jest zatem unik ponoszenia konsekwencji czynów w odmawianiu jakiegokolwiek zadośćuczynienia-za to nachalne domaganie się przywilejów w ,,służbie bogu”.
    Jest dalsza degrengolada konfesji przypisywaniem winy ofiarom pedofilii księży (Michalik, Oko…)-za to forsuje się tzw. moralność chrześcijańską, jako nadrzędną w życiu zbiorowym.
    Jest też rabiniczna mentalność ,,niesądzenia bliźniego, by nie być sądzonym” i inne ,,odpuszczanie win” namiestnikom Chrystusa na ziemi-za to sądzi się bezwzględnie Ewy i gender.
    Tak wygląda korporacja konfesyjna z siedzibą na Lateranie, realizująca wszystkimi swoimi członkami cel ,,górowania kopuły bazyliki św. Piotra nad światem”.
    Nie każdy ksiądz jest pedofilem. Ale każdy za pedofilię członków korporacji odpowiedzialny w świetle prawa stanowionego. I zwykłej ludzkiej przyzwoitości przeciwdziałania złu.

    Axiom1 nie użył gilotyny. Przy postulacie premiera ( kastracja pedofilów) jego asertywna opinia brzmi, jak obrona klejnotów rodzinnych księży.

  398. @ Aaron Sprężyner @Marit
    Nie istnieje ryzyka zaistnienia tego, o czym możemy przeczytać w niektórych pouczeniach rabinów sprzed dwóch tysięcy lat w Talmudzie. Nawet najwięksi ortodoksi w Izraelu, życie trawiący na studiowaniu Tory i Talmudu, na tak drastyczne przypadki pedofilii obecnie by nie zezwolili. Przywołałem zapiski „faryzeuszy i uczonych w Piśmie”, bo tak ich w czasach nauczania Jezusa Nazaretu nazywano, by ukazać jak stara jest tradycja wykorzystywania seksualnego dzieci. Watykan do bardzo niedawna dopuszczał do seksualnej inicjacji dziewczynki, które ukończyły dwanaście lat (i jeden dzień). Sam Talmud, zarówno w Izraelu, jak i w Ameryce staje się raczej domeną badań naukowców, niż rabinów, choć ortodoksów jest dalej około 20 procent.

    Proszę jednak zwrócić uwagę na drugą (pierwszą w kolejności napisania) część mojego postu. Tę, która opisuje działania żydowskiej prasy (przede wszystkim w USA, choć i w Izraelu się o tym pisze), potępiającej pedofilię, poprzez działania której doprowadzono w USA do skazania na więzienie kilkudziesięciu rabinów (i ich pomocników w halasze) za czyny pedofilskie.

  399. Marit
    12 grudnia o godz. 23:14

    Trochę w tym prywaty, fakt, ale wprowadzasz ożywczy wątek, co cenne, bo towarzystwo popada w wyjaławiające przepychanki.
    Ciekawe zainteresowania ma Twoja lamperia. Myślę o lekturze i o niszowych zapachach. Co to takiego? Zapach ścian piwnicznych domu stojącego w zamakającym gruncie? Zapach kurzu z pajęczyną? Z takimi zainteresowaniami w każdym razie już się spotkałem.

  400. Co do dowodów na istnienie Boga, bo widzę tu taki sporny wątek, to są one wszędzie, w każdym momencie. Wszechświat jest nimi wypełniony po dziurki czegoś tam.
    Ponieważ – jak cenie zauważa W.A. – nic nie dzieje się bez woli Boga, we wszystkim jest ślad działania B. To tylko kwestia staranności metody detektywistycznej.
    Badaczom, dajmy na to Newtonowi, udało się udowodnić zasadę sprawczą ruchu bądź spoczynku.
    Podobnie prosto można udowodnić Boga.

    Jaś idąc do szkoły,zgodnie z radą ks. katechety, zaszedł do kościoła i pomodlił się do Boga na okoliczność dostania co najmniej piątki z polskiego. I dostał, nawet szóstkę!

    Ale przecież Bóg nie musi zawsze spełniać życzeń. Sam fakt, że Jaś istnieje, jest dowodem na Boga. Z mocy definicji. Nawet jak dostanie dwóję.

  401. @Tanaka

    „Człowiek staje się ateistą, gdy poczuje się lepszy od swego Boga”.
    Pierre Proudhon

    A poza tym – każdy ma takiego Boga na jakiego zasługuje… Nie tylko mały Jasio.

    To już moje, ale w Urzędzie Patentowym wyłączności użycia nie zastrzegałem.

  402. Jakże łatwo jest ironizować z tych wszystkich nieistniejących bytów. Ale człowiek jest zwierzęciem wyposażonym w wyobraźnię i wciąż wymyśla i będzie wymyślać ;faunów, rusałki, południce, krokodyle(pardon te istnieja) driady,anioły, archanioły, brzemienne dziewice, dobrego mściwego boga.
    Ironizować łatwo, ale niemożliwe jest racjonalne rozprawienie się z tymi bytami, bo są one tak nieokreślone, nieuchwytne, metafizyczne bo istniejące poza rzeczywistym kontekstem, bo gdyby pośród tych wszystkich cech , ktore się przypisuje bogu dodano taką , która by go jakoś wiązała z rzeczywistym światem, np taka,ze bóg oddycha tlenem, no to nie mógłby być on w niebie, gdzie tlenu nie ma. Ale własnie rzecz polega na tym ze tego typu cech jakby zaczepiających te byty w konkretnej rzeczywistości, nie podaje się.Sa to byty metafizyczne. Dotyczy to również krasnoludków, diabłów itp stworów.
    Poza tym nawet jakby się udało jakoś przekonać wierzącego w istnienie krasnoludków, ze one nie istnieją, to on za chwilę wymyśli jakiś nastepny byt, bo taką ma potrzebę. Przecież namnożyło się różnych podswiętych czyli błogosławionych, swiętych i będą dalej się mnożyć. Jest to taki smok, któremu obcina się głowę, a na jej miejsce wyrastają trzy nowe, jak nowe teorie zespolu Macierewicza, gdzie nieprawdopodobne obalane teorie są zastępowane przez następne równie absurdalne, wymyślane przez tak zwanych profesorów.
    Wolter, Nietzsch,Feuerbach,Marks i dzisiaj wielu rozsądnych ludzi głosi nieistnienie boga, a bóg miewa się doskonale.
    Nudne staje się to ironizowanie i wyważanie otwartych drzwi.
    Jak reagować ? Spokojnie zaprzeczać i nie wdawać się w żadne dyskusje, nie dawać się wciągać na pole, na którym wierzący czują się jak w domu. Np kiedy żąda on dowodów na nieistnienie boga, bo on na jego istnienie wymyślił już conajmniej kilkadziesiąt. Sam Tomasz z Akwinu podał ich conajmniej dziesięć. Można ewentualnie dla intelektualnej zabawy obalać te papierowe domki, jak ktoś to lubi. Jak byłem młodszy to mnie bawiło.
    Natomiast niedobrze jest jak miesza się duchowość z wiarą i religią. Człowiek posiadając świadomość, sumienie, odróżnia się od zwierząt, przeżywa lęki egzystencjalne, zastanawia się nad sensem życia, istnienia. I tu toporni ateiści w ogole nie biorą pod uwagę tej ważnej sfery ludzkiego życia, którą jest duchowość. W ten sposób sami pchają tę sferę w łapy oszustów, sprzedajnych szamanów.
    Materialista wulgarny Moleschott, z ktorego naśmiewal sie Marks pislał:
    ..Mózg wydziela myśl na tej samej zasadzie, jak wątroba żólć, zaś nerki urynę.
    Drodzy ateiści, nie jesteśmy biologicznumi robotami, komputerami. Jesteśmy niedoskonałymi istotami zdolnymi do miłości, nienawiści, cierpienia moralnego, wstydu, współczucia, tęsknoty…i wielu innych innych tego typu rzeczy, które powinnismy zagospodarowywacć a nie zostawiac je na pastwę szalbierzy.

  403. @Lewy

    Niezłe, ale cokolwiek miejscami naciągane.
    Na przykład.
    „Np kiedy żąda on dowodów na nieistnienie boga, bo on na jego istnienie wymyślił już co najmniej kilkadziesiąt.”
    On, czyli teista.

    Pierwszy raz słyszę, aby ktoś z ludzi wierzących żądał dowodów na nieistnienia Boga.
    Owszem były próby Tomasza (nie tylko)dowodzące Bogu ( chyba 6 argumentów), a tak to była kwestia tylko wiary, i jeżeli ktoś wdawał się w dowodzenie braku Boga (samorzutnie oczywiście) to raczej „bezbożnicy”.

    I drugie zdanie:
    „Natomiast niedobrze jest jak miesza się duchowość z wiarą i religią.”

    No wybacz Lewy, ale jeżeli Ty nie dostrzegasz związku duchowości z wiarą i religią, a widzisz ją (oczywiście domyślnie) w „2+2=4” ( a to jest domena rozumu , intelektu, wiedzy, czyli głównego oponenta wiary) to ciężko jest prowadzić niejałową (specjalnie na życzenie Tanaki) rozmowę.

    Po prostu nie da się, aczkolwiek pewne symptomy zmierzania we właściwym kierunku dostrzegam.

    PS. Muszę w końcu wyjaśnić,że mój Bóg ma poczucie humoru (przyznam – czasami specyficzne), czasami bywa złośliwy, i od czasu do czasu daje do zrozumienia , że jest jednak facetem. Ale wie, jak to jest być kobietą.

  404. lonefather
    Jeszcze na moment wrócę.
    Lud pracujący miast i wsi nie niesie żadnej misji. Może powstawać wrażenie misji stąd, że wpadną na blog Ewa z izką i dadzą ognia. Upuszczą swej pobożnej, cholerycznej krwi i wszystko. Przecież nikt tu, poza paroma autentycznie refleksyjnymi, niczego nie osiąga: ani na wiarą nie nawraca, ani na niewiarę. Choćby tu wpadło tysiąc Krzyś z Wojtkami na barana, też nic nie osiągną, bo, nawiasem mówiąc, nie po to wpadają, żeby osiągać. Wpadają z już gotowym gniewem – potrzebny tylko wróg. Dlatego walą na ślepo: do niczego nie wracają, nie rewidują, nie przepraszają, bo nie wpadają polemizować, ale się boksować. Przykład najświeższy: Ewa. Naplotła:

    „A dlaczego wolny człowiek Głódź nie może sobie mieć danieli, skoro jako wolny może coś dobrego a miłego robić??”.

    Wspomniałem kiedyś o ośmioletnim dziecku gaworzącym modnie o wolności.

    Jest możliwość uzmysłowienia takim, że swoją wyrozumiałością wobec oczywistych złoczyńców nie tylko są przeciw swojemu głoszącemu skromność Jezusowi, ale przede wszystkim tworzą i utrzymują poczucie bezkarności dla kościelnych – w tym pedofilnych – książąt, królów, carów, feudałów?
    A Krzysia komuś tu coś uzmysłowiła lub choć ćwierć buta prawego nawróciła?

    Dlatego mówię, że niepotrzebne wojowanie. Współczesność umożliwia artykułowanie swego wnętrza każdemu, kto chce. I świetnie. To, co trwało 2 tys. lat , teraz wykończy się przez sto. Lub szybciej.

  405. Lewy
    Gdyby był choćby jeden ściśle racjonalnie ukształtowany człowiek, w którego mózgu nie byłoby bab-jag, bogów, aniołów i brzemiennych dziewic, znaczyłoby, że tam, gdzie się urodził i wychował, były warunki, by ktoś taki powstał. A takich jest przecież legion. To znaczy, że i w ich życiu zostały spełnione warunki, by w takich racjonalnych wcieleniach zaistnieli. Ale świat się składa – i to w ogromnej większości – również z ludzi im kompletnie nie podobnych. Kto chce, niech sobie to nazywa różnorodnością, bogactwem i tworzy na ten temat wiersze. Ja mówię to, co jest najoczywistsze: ci ludzie nie mieli i długo mieć nie będą warunków, by stać się stuprocentowymi racjonalistami i by ludzkość, na podobieństwo delfinów na przykład, kiedyś była jednorodnie racjonalna, trzeźwa, mądra, bez bogów.

  406. @Abulafia
    kretynko, to ty jesteś w grupie ryzyka pedofilii, bo 86% pedofilii jest w rodzinach, potem długo nic i szkoła, sport a potem długo długo nic i instytucje kościelne; w USA w ostatnich latach wsadzono do pierdla 50 duchownych (różnych wyznań) i w tym samym czasie 4.000 nauczycieli wf…

  407. Aaron Sprężyner
    13 grudnia o godz. 13:48

    Rozni sa ci wiezacy.Jedni wierza tak mocno, ze oni po prostu wiedza, ze bog jest i koniec, kropka.Ci w ogole nie uruchomiaja rozumu. Innym rozum podpowiada, ze cos z tym bogiem nie gra, ze za duzo antynomi, sprzecznosci, ale oni tak kurczowo lapia sie tej wiary, ze zaprzeczaja swojim watpliwoscia, swojemu rozumowi. To byl sw.Augustyn i jego Credo quia absurdum – wierze choc to absurdalne i Pascal i jego slynny zaklad, ze gdyby boga nie bylo, to byloby strasznie, dlatego nalezy zalozyc , ze on istnieje.
    Wreszcie sa tacy dziwni wierzacy jak Tomasz z Akwinu i cala szkola scholasykow, ktorzy wierza, ale chca jeszcze zmusic do tej wiary rozum, chca ten rozum zgwalcic. I wymyslaja te *racjonalne* dowody, wsrod ktorych prym wiedzie slynny dowod ontologiczny sw.Anzelma(mozna poszukac na wikipedii). Ci sa najzabawniejsi, bo usiluja pogodzic racjonalnosc z irracjonalnoscia.
    I wlasnie ci ostatni, Aaronie, staraja sie wciagnac na swoj teren ateistow, zadajac jakichs dowodow na nieistnienie boga.

  408. Jan Kapusta: „Ciężko jest z ateistą dyskutować na temat tego, czego nie ma”.
    @Lewusie, ten cały @Jerzy Pieczul wcale za Boga nie ma Boga Noego, lecz szewca, bo siebie ma za buta (stąd jego szeroki horyzonty nadchodnikowe). Pisze otwartym tekstem: „Doskonały szewc uszył gówniane buty i zwala winę na buty” czyli: ja Pieczul jestem gównianym butem a buty robi szewc i jaki on – ironizuje – doskonały szewc, bo i gówniane buty zrobił i winę za gównianość zwala na same buty. No tak właśnie Pieczul ma spieprzone w głowie. Gdzieżby on zrozumiał choć krzynę z Boga Noego Abrahama i Mojżesza. On się nurza w swojej osobistej gównianości. On swojej wolności nie tylko nigdy nie doceni ale nawet nigdy nie odkryje. On lubi taplać się w goownie i wolno mu.

    W każdym razie, kto spotkał Boga, to wie Kim On jest a kto go nie spotkał niech siedzi cicho zamiast kombinować jak koń pod górę i projektować swoja gównianą butowatość na jakiegoś szewca.
    A to, że jakiś Głodź hoduje se daniele (co nie jest złe przecież) a jakiś Borgia akty kazirodcze (co jest złe) a inny lubi złoto a jeszcze inny przewiewne sandały – to tylko są dowody na istnienie wolności w człowieku i dowody sensowności, by do ziemi obiecanej iść 40 lat przez pustynię, bo może wolność w każdym z nas się doceni i rozkwitnie albo powiesi na pustynnym kaktusie. Ale grafomanka wyszła z poetki w tym ostatnim zdaniu. Wróćmy wiec do obelg i poezji.

  409. Jerzy Pieczul
    Rozpisalem sie, nagadalem i nie weszlo.Kiedy sprobowalem jeszcze raz zostalem zawiadomiony, ze komentarz zostal wprowadzony i ze sie powtarzam. Mam kopie, ale jak narazie pamietliwa maszyna nie chce go drugi raz wpuscic.A nie chce mi sie pisac na nowo, poczekam i moze ta malpa zapomni o mnie

  410. Jerzy Pieczul
    Udalo mi sie ominac zasieki. Wpis ukazal sie u Passenta

  411. Tak, Aaronie
    Talmud u chrześcijan nie obowiązuje, wiem. Ale to, co obowiązuje, też jest przestarzałe i jakieś takie z kosmosu. Głównie zresztą dotyczy seksu.

    Biblijne prawo za długo u nas panuje. Jest obce. Dla mnie ludzie, którzy ślepo przestrzegają starych praw danych rzekomo od Boga są śmieszni. Chciałabym np. zobaczyć muzułmanina w czasie ramadanu przebywającego za kołem polarnym 😉

    Czas na nowe przykazania. Niech zajmą się stosunkiem do dzieci, zwierząt, ekologii, konsumpcji. Niech uwzględnią, że zwracają się też do kobiet (wygląda na to, że pożądać męża bliźniej swojej można, jak najbardziej, czemuż nie?)

  412. Ewa
    13 grudnia o godz. 15:46
    Ciekawe Ewuniu, bo u Szostkiewicza w dalszym ciagu wystepujesz jako Izka. Czy to jakas schizofremia.
    Pieczul zastosowal prosta metafore; bog stworca – szewc stworca.Takie porownanie.Potemokazalo sie , ze ten tworca wkurzyl sie na swoj produkt i postanowil go brutalnie zlikwidowac.
    Ewuniu Izko – to metafora. Ani Pieczul nie jest butem, ani ty slicznym bucikiem, wierz mi. TO TYLKO METAFORA
    Zwracam Ci uwage , ze az 6 razy napisalas w roznych przypadkach slowo gowno.

  413. @Marit

    Puszczałem kiedyś (w kwietniu) taki tekścik za który mnie przy okazji pogłaskałaś po łebku i chciałbym go przypomnieć .Nie tylko sobie.

    Nie jestem w religijnych spawach zbyt obyty, ale kilka zdań dyletanta nie zaszkodzi.

    Po pierwsze jeżeli Bogiem nazywamy tego któremu z racji tego , że jest… (tutaj proszę o pomoc dyżurnych teologów) i z tego powodu darzymy go czcią ( oczywiście ten podziw nie taki znów jest bezinteresowny) to nic nie stoi na przeszkodzie aby Miejsce Tego Boga zajęło Coś lub Ktoś inny. Ten KTOŚ którego również darzyć będziemy czcią albo może innym uczuciem) nie będzie już odpowiadał za gwiazdy, grzmoty, czy jabłoniowe sady. Nie będzie też władny decydować o tym co jest po tamtej stronie rzeki Styks.

    Zostawiłbym tylko aksjologię, normy etyczne. Niby jest katalog zawarty w 10 paragrafach – owszem rzetelny – ale nie uwzględnia wielu wyzwań które stawia współczesność człowiekowi. Nie chodzi nawet o problemy wynikające z cywilizacyjno-kulturowych wyzwań, ale zupełnie Pan B. zapomniał o kobietach. Świat fauny i flory zupełnie jest niezauważony. Ekologiczne wyzwania to zupełny temat tabu. Człowiekowi któremu stawia pan B. zadania ograniczony jest tylko do „tu i teraz”, a myślenie widziane perspektywą przyszłych pokoleń i odpowiedzialności moralnej na przykład za Ziemię którą zostawimy im w stanie jednej wielkiej kloaki nie jest dla pana B żadnym problemem.

    A co w miejsce monoteistycznego Władcy?

    Na pewno nie strażnik, ekonom, rachmistrz złych i dobrych uczynków ale KTOŚ lub COŚ stanowiące świadome i dobrowolne wyzwanie dla człowieka. Z niewolnika nie ma robotnika, ale poza tym nie widzę sensu tych wszystkich ziemskich instytucji, rytuałów ,strażników moralności, czystości, prawowierności itd. Jestem z NIM bo tak chcę, bo tak mówi mi moje JA. Uważałbym na rozum ,bo z nim to zawsze są problemy, ale coś by się wymyśliło.

    I teraz trochę konkretów. Konkretów dyletanta i laika.

    Wspominał o tym delikatnie Rafał Kochan, ale być może jakaś wersja panteizmu gdzie natura, cały wszechświat jest przeniknięty Bogiem, absolutem. Bóg ekologów, wegan, wegetarian . Drzewa, gwiazdy, morza ,święte krowy i niezbyt święci ludzie Ich wszystkich darzymy czcią, szacunkiem., czujemy się za nich odpowiedzialni.

    Absolutem mogą być też wartości: Dobro, Piękno, Miłość, Godność każdej istoty… lista do uzupełnienia Oczywiście nie rysujemy ikon, nie budujemy im ołtarzy ale codziennie mniej lub bardziej udanie staramy się pokazać, że poważnie traktujemy swojego Boga. A jak się nie uda to nie ma żadnych czyśćców tylko staramy się aby następnym razem JEGO( ICH ) nie zawieść.

    Kolejny z ewentualnego panteonu jest bohaterem tzw. etyki dialogicznej.
    Wynalazek współczesności. Etyka Innego. Inny będący Bogiem.
    Podstawowe wyzwanie dla mojego Ja stanowi Inny.
    Właściwie jego Twarz.
    Nie dlatego wchodzimy w relację z Innym, że go lubimy,
    że zasłużył na to,
    że może będziemy mieli z tego jakąś korzyść.
    Wyzwanie stanowi sama jego Twarz i to Ona wzywa nas. To jej sama obecność wzywa nas, wywołuje, a właściwie powinna wywoływać w nas poczucie moralnej odpowiedzialności, troski.
    JA i Inny przypomina trochę relację Ojciec – Syn i wynikającą z tego wzajemną relację.

    I to z grubsza i w dużym skrócie moja propozycja ewentualnej teologii.
    A może nawet Boga.

  414. Dlaczego Głódź hoduje daniele, to ciekawy temat……

    Bo go stać?
    A może sprzeniewierzył się Pismu?
    Heretyk jeden…….

    Bogata instytucja jaką jest Kościół, powołana została teoretycznie do służby ubogim, a nie do hodowli kałdunów, czy „bernardyńskich karków”.

    Wspaniałym by było, by te wszystkie złote precjoza, kapiące od kamieni szlachetnych szaty, obrazy, ołtarze, spieniężyć.
    A za kasę karmić ubogich….
    Franciszek daje przykład, więc może kiedyś?

    Zawsze twierdzę że wiara nie podlega dyskusji.
    Istnieje, lub nie.
    Niestety, najczęściej wierzyć- to nienawidzić INNYCH.
    I z tym mają duszpasterze spory problem.
    Od wieków wskazują wiernym CEL NIENAWIŚCI.
    Kanalizują ją i udzielają moralnej aprobaty.
    A nawet odpustów, dla ulżenia sumieniu nielicznych którzy mają skrupuły moralne.

    Zielonoświątkowcy zostali wybici w Niemczech, bo mieli sumienie…..
    Mormonów przekonano do służby wojskowej w ograniczonych rolach.
    Protestanci i katolicy zaś, nie mieli żadnych skrupułów w zabijaniu.
    Jeden pień, a ile odgałęzień….

  415. @Lewy i jego drużyna

    @Lewy pisze

    „Jakże łatwo jest ironizować z tych wszystkich nieistniejących bytów. Ale człowiek jest zwierzęciem wyposażonym w wyobraźnię i wciąż wymyśla i będzie wymyślać ;faunów, rusałki, południce, krokodyle(pardon te istnieja) driady,anioły, archanioły, brzemienne dziewice, dobrego mściwego boga.”

    Rzeczywiście można się uśmiać.

    Ale chcialbym aby wszyscy wielbiciele racjonalnej narracji zadali sobie pewien trud i wyobrazili na przykład prof.Hartmana, czy logika prof.Woleńskiego czytających Wasze teksty na blogach.
    Czytających i analizujących od strony zawartości merytorycznej, poznawczej , czy prawideł logiki.

    Teksty w których dumnie wysławiacie rozum i jego zdobycze, a w wiadomy sposób traktujecie tych od krokodyli i wszelkich rusałek.
    Nie chcę się bawić w Wernyhorę, ale odnoszę wrażenie , że ubaw mieliby po same pachy…

    PS Uwaga dotyczy również mnie, ale ja Waszego idola staram się raczej dużym łukiem obchodzić.

  416. Trzy ofiary śmiertelne polio w Pakistanie. Zabiła jednak nie sama choroba, ale ekstremiści, którzy sprzeciwiają się akcji szczepień. Według islamistów, program jest jedynie przykrywką dla zachodnich szpiegów.
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Pakistan-trzech-zabitych-w-ataku-na-pracownikow-akcji-szczepien-przeciw-polio,wid,16257615,wiadomosc.html
    ================

    Może nie szczepić?
    Wówczas problem przeludnienia krajów islamskich rozwiąże się sam….

    Siła wiary katolików 900 lat temu była wielka.
    Ginęli za nią i za łupy- oczywiście.
    Siła Islamu jest równie wielka obecnie.
    Giną za wiarę, kasę i władzę……
    A religia dostarcza usprawiedliwienia i motywacji.

    Może to bystre zwierzę- człowiek- potrzebuje jakiejś ułudy?
    A przynajmniej większość z tych homo sapiących……

  417. Aaron Sprężyner
    13 grudnia o godz. 16:45

    No coz juz ktos napisal, ze tak sobie gawedzimy.Niektorzy chca cos przekazac, licza na to, ze jednak cos z tej gawedy sie wykluje. A Ty zajales pozycje metablogera, co to wszystko widzi z lotu ptaka, usiadles sobie na galezi obok profesorow logikow i nie bawiac sie w Wernyhore masz ubaw po pachy.
    Fajnie ci. Ale to kompletnie nic nie wnosi do toczonej gawedy poza tym, ze pokazales swoje ego

  418. Mloda dziewczyna, kolezanka chlopaka zabitego przez pirata Mariusza Nowaka powiedziala:Jego smierc nie jest bezsensowna. Widocznie bardziej jest on potrzebny tam I tu wzniosla oczy do nieba.

    Co o tym sadzicie przyjaciele ateisci, bo ja jestem bezradny wobec takiego szalenstwa.

  419. Lewy
    Przeszukałem. Nie widzę twojego tekstu u Passenta. Owszem, jest tam Twój anons i nic więcej. Nie będzie pochwalony Głódź w swoich danielach i w swojej Ewie.

  420. Ten swiat jest juz tak urzadzony, ze przewazaja w nim niedorozwoje, ktorym istnienie Boga jest niezbedne do zycia. I z ta prawda wypada sie pogodzic.
    Tracenie energii na udowadnianie wymienionym, ze powinni popukac sie po lepetynach nie ma wiekszego sensu, zwlaszcza, ze sa wazniejsze problemy – jak na przyklad obecnosc krzyzy w budynkach publicznych. Gdyz…

    Krzyże są w domach, kościołach, przy drogach, na szyjach… To co wisi w Sejmie, oraz innych obiektach publicznych, to ideologiczne gówno wyznaniowego państwa (taki katolicki sierp i młot). Tego to państwa, którego pieszczochem jest kler, i dlatego właśnie zaciekle go broni. Krzyż jest dla niego instrumentalny.

    ……………………………Zdjąć to gówno ze ściany.

  421. Dziewczyna, no cóż – błogosławieni, którzy przynoszą pokój. Wedle Prawa. Ale porównaj: Ewa, Pawłowicz, Terlikowski, Michalik, Rydzyk, Głódź, Hoser, Naser, Mater, Pater, Krater, bojówka z Krakowskiego, daniele w Kościele, długo by wyliczać – to jednak oni zarządzają religią katolicką, a nie jakiś Jezus, Lemański czy cóś. Dziewczyna za pokorę pójdzie do piekła. Chyba że trafi na Ewę – ta ją wyszkoli jak po katolicku suszyć kły.

  422. Jerzy Pieczul
    13 grudnia o godz. 18:19
    Tak, ten tekst nie wiem dlaczego wisi u Passenta, jako czekajacy na moderacje. Jeszcze troche poczekam. A potemalbo zniknie a jak nie togo zmodyfikuja i jeszcze raz puszcze u Hartmana. Bo zalezy mi na dialogu z Toba.

  423. „wiesiek59” napisał:
    „Wspaniałym by było, by te wszystkie złote precjoza, kapiące od kamieni szlachetnych szaty, obrazy, ołtarze, spieniężyć.
    A za kasę karmić ubogich….
    Franciszek daje przykład, więc może kiedyś?”

    Proszę o podanie choć jednego faktu, jednej wiadomości agencyjnej na temat „przykładu jaki daje Franciszek”… Czy Franek sprzedał i rozdał biednym cokolwiek…?!
    Zastanów się, czy biskupem, kardynałem i wreszcie papieżem został Franio żeby zubożyć kk, czy nadal go bogacić zmieniając jedynie retorykę adresowaną do łatwowiernych i tępych…? Oni dobrze wiedzieli kogo i po co wybierają…
    Jak widzę jesteś kolejną ofiarą medialnej propagandy zachwycających się byle smrodem spod papieskiej sutanny stronników zatroskanego o swój pasożytniczy dobrobyt kleru.
    PS:
    Wręcz ironicznie i bezczelnie wyglądają bogato i przepysznie odziani kardynałowie i biskupi apelujący z kościelnych ambon do swoich wiernych o …ubóstwo, skromność, cierpienie i szczodrość w ofiarach… oferując tej tępocie „modlitwę”, „odpuszczenie grzechów” i „zbawienie” w zamian.
    ———————————–
    Oto moja refleksja na ten temat:
    Od byle mrozu pękają stare rury i szyny, walą się stare, zaniedbane mury domów…
    Ludzie umierają w wyniku technicznego zacofania i technologicznych zaniedbań…
    Patrzcie dookoła: niedożywione, w biedzie żyjące i marznące dzieci,
    dorośli cierpiący fizycznie i psychicznie z powodu przeróżnych niedostatków codziennego życia…

    Jakże odmiennie na tym tle wygląda bogactwo kościołów i dobrobyt kleru…
    Biskupie pałace i plebanie to przyklad nowoczesnego luksusu.
    Sutannowym przebierańcom nie jest zimno, nie brakuje pieniędzy na nic.
    Wszystko oczywiście za darmochę, za codzienne próżniactwo i obłudne “dusz pasterstwo”.
    Prezydent, Rząd i Parlament – ogarnięci rządzą władzy dbając wyłącznie o swoje stanowiska dogadzają klerowi w trosce i w obawie o ich utratę…
    Stąd ten wartki i nieustający strumień kasy płynącej do kościelnych skarbon z pieniędzy podatników.
    Kościół w Polsce jest największym ziemskim obszarnikiem, posiadaczem najlepszych terenów i ziem, najpiękniejszych budowli, odrestaurowanych i utrzymywanych za państwowe pieniądze…
    Emerytury kleru (i to nie na poziomie tych najniższych…), składki emerytalne, kościelne ulgi podatkowe i dofinansowania – wszystko jest opłacane z pieniędzy podatników i dosłownie nikt nie protestuje, nikomu to nie przeszkadza …!
    Oto polskie państwo klerykalne.
    Watykańskie Eldorado…
    …a za oknem…Zima 2013/2014.
    „Gloria in excelsis…”

  424. KRZYS 52
    Nie powinieneś łatwo godzić się z ‚tą” prawdą ,tym bardziej, że jest mocno niekompletna,
    powiem nawet ,że jest kaleka.
    Zamiast liczyć krzyże na szyjach ”niedorozwojów” ,których jak piszesz świat musi posiadać większość,raczej dowiedz się gdzie oni w tym świecie zajęli miejsce,jaka jest ich moc,jakie pieniądze, jakie wpływy,jaki ster w ręku.
    Wtedy dowiesz się, że większość nie jest taka niezbędna,a definicja ”niedorozwoja” jest do remontu.
    Zejdź do realnego świata bo z perspektywy bloga, w którym wszyscy dmią w jedną trąbę,
    real jest jak w krzywym zwierciadle.

    Sądy w sprawie krzyża orzekły ,iż powodowie nie udowodnili,że ponieśli uszczerbek.
    Halo tu real !!!

  425. Lewy
    Arona, że się tak wyrażę, przelatuję, bo nie mówi, tylko śpiewa albo deklamuje. Wydeklamował 13 grudnia o godz. 16:45: „Teksty w których dumnie wysławiacie rozum i jego zdobycze, a w wiadomy sposób traktujecie tych od krokodyli i wszelkich rusałek”.

    Są ludzie, którzy mówią jasno i są ludzie, którzy mówią ciemno – nawet robią z tego szyk. Więc jak ktoś pieprzy ciemno, to niech pisze do siebie skargi, że go od tyłu odczytuję. Pisz tak, żeby czytali od przodu.

    No więc nie wiem, co to jest „wiadomy sposób”, ale domyślam się , że jak ktoś wysławia rozum, powinien mieć wszystkich za rozumnych, również durniów. Logiczne jak pawie piórka u wróbelka. Rozum to lepiej lub gorzej wyćwiczona umiejętność myślenia. Wysławianie kogoś za gorzej wyćwiczoną umiejętność zostawiam Aronowi siedzącemu wysoko na gałęzi. Sam niczego nie wysławiam, a gdybym wysławiał abstrakcję – np. niezidentyfikowany rozum – to sam bym był abstrakcja. Natomiast umiejętność myślenia u konkretnych ludzi to, w spółce ze zmysłami i stosownymi narzędziami, jedyny pewny sposób rozpoznania otaczającego świata. Rozpoznawania, a nie „wysławiania”.

  426. Nie wytrzymałem. Palnęła tu jedna „izka”: „Sądy w sprawie krzyża orzekły ,iż powodowie nie udowodnili,że ponieśli uszczerbek.
    Halo tu real !!!”.
    Sądy, czyli zawisłe pindy w miniówach pod togami ORZEKŁY. Pan tam, panie Pogorzelski, dziouchy w sianie suszysz, a ja gore.
    Bydymy tero wiesać w sejmie sierpy, młoty, motyki, swastyki, gwiazdy, dupazdy. Uobacymy, cy bydzie łuuu….łuuu…tyn…łuscerbek. A jo kce powiesić rower.

  427. izka561
    13 grudnia o godz. 19:21

    Sądy w sprawie krzyża orzekły ,iż powodowie nie udowodnili,że ponieśli uszczerbek.
    Halo tu real !!!
    ****

    Przed tym sadem nie bylbym w stanie udowodnic, ze nie lubie zupy mlecznej, choc „nie lubie” jest bardzo lagodnym stwierdzeniem.

    W przypadku krzyza w budynkach publicznych, natomiast, podbobne debaty mialy miejsce w Stanach jakies 100 – 50 lat temu. No i nie ma juz tego gówna na scianie, oraz religijnej indoktrynacji w publicznych szkolach. Czyli ten sie smieje kto sie smieje ostatni. A wam, religiantom, wcale nie bedzie do smiechu gdy za 20 lat sami bedziecie zdejmowac to gówno ze sciany, z obawy jeszcze wiekszych strat na wartosciach, i liczebnosci wiernych. Wszystko zmierza w tym wlasnie kierunku, czyli to nie ja mam powod do zmartwienia.
    Choc wy takze nie macie, tylko – jak zwykle – pewnego pieknego dnia obudzicie sie reka w nocniku.

    Nie marginesie, czy nie zauwazylas, ze niniejszy blog nie jest forum dla religiantow?

  428. Lewy
    13 grudnia o godz. 18:14

    Kiedyś w radio słyszałem bardzo pokrzepiającą pogadankę religijną dla dzieci. Ksiądz opowiadał, jak to rodzicom pewnego chłopca przytrafił się wypadek samochodowy.Oboje zginęli, a chłopiec był w tym czasie w domu.
    ksiądz opowiedział wszystkie szczegóły, po czym zakończył pogadankę puentą: „i wtedy chłopiec zamieszkał z babcią i był bardzo z tego szczęśliwy, oraz radował się, że jego rodzice są w niebie”.
    Wszyscy zarażeni formowaniem religijnym są chorzy na psychice. szaleństwo jest w programie wychowawczym państwa, szaleństwo jest oficjalnie wykładane w państwowej szkole przez 12 lat. Pod przymusem. Oraz usilnie propagowane w każdym zakątku przestrzeni publicznej.
    Nieszaleństwo jest tępione, a w najlepszym przypadku traktowane lodowato obojętnie.
    Polak nie ma pojęcia, co to znaczy być zdrowym na umyśle i sumieniu. Ten świat jest mu obcy.

  429. krzys52

    Nie sprzeczam się ,że nie dałbyś rady udowodnić nawet tego że nie lubisz mleka—widać tuż przed tym kończą się Twoje umiejętności.

    Nie wiem ,szczerze mówiąc,jak było w USA w sprawie krzyża 100 lat temu.Natomiast
    dobrze wiem w jakim miejscu są tam publiczne szkoły teraz.
    Słowo, publiczne ,jest jak najbardziej na miejscu.
    Nie wszyscy jednak muszą kształcić sie w katolickich ,prywatnych szkołach a nawet nie powinni.
    Nie powinniśmy się za bardzo mieszać.
    Przez to rodzice ,dzieci z publicznych szkół,kształconych w umiejętności zakładania kondomów nie byliby w stanie docenić starań i wielkości seksualnych edukatorów.

    Tylko ta różnica miedzy nami ,o innych szkoda pisać ,nie daje pewności kto będzie smiał się ostatni.

  430. krzys52
    Smarkate pindy zwane „sędziami” są za smarkate, by rozumieć prawo. Dorosły i niezwisły sędzia powinien czyn bezprawny, jakim było potajemne powieszenie przez posłów krzyża w najwyższej instytucji w państwie, zamiast wystąpienia z odpowiednim projektem ustawy, potępić automatycznie, bez głupiego szukania krzywd. Poza tym smarkule przyznając prawo do subiektywności wieszającym krzyż, odmówiły prawa do subiektywności tym, którzy to odebrali jako zagrożenie swobód. Została naruszona konstytucyjna zasada równości obywateli wobec prawa. Tę zasadę złamały dyspozycyjne pindy-sędzie. W praworządnym państwie powinny wylecieć z zawodu na zbity pysk.

  431. Jerzy Pieczul 20,10

    Chętnie odpowiem ale nie rozumiem tego slangu.

  432. „Swiat nie dzieli się na zagranicznych i krajowych, a prosto: na mądrych i głupich.”
    / Kazimierz Pawlak /

    Nie od dziś wiadomo, że religie podporządkowują sobie i bogatych, i biednych, ale przede wszystkim głupich.
    Ten mechanizm obowiązuje wszędzie, gdzie są głupi i naiwni ludzie, niezależnie od tego czy mieszkają oni w Polsce, w USA, w krajach arabskich, w Afryce czy gdziekolwiek indziej i tylko od proporcji między ilością mądrych i głupich zależy opinia o danym kraju, społeczeństwie i narodzie.

    Dla przykładu:
    Nie mam zamiaru bronić amerykańskich idiotów (tak nazywa się tam wierzących w przeróżnych „bogów”), ale gwoli ścisłości pozwolę sobie dokonać prostego porównania:
    – W USA katolików jest 68 milionów, co przy populacji 310 milionów stanowi 22% ogółu.
    – W Polsce katolików jest ponad 36 milionów, co przy populacji 38 milionów stanowi 95% ogółu…
    Porównując sprawy procentowo uważam, że w Polsce sprawa jest o wiele bardziej groźna.
    W Polsce „rzymskich katolików” jest 95% populacji, a w USA 22%….
    – W USA pedofile w sutannach zamykani są na długie lata w więzieniach, a kk płaci za ich przestępstwa wielomilionowe odszkodowania ich ofiarom,
    – W Polsce sutannowi pedofile ukrywani są przez swoich „kolegów po fachu”, a ofiarom kleszej pedofilii rząd, kler i wymiar „sprawiedliwości” pokazuje środkowy palec.
    – W Polsce obowiązuje konkordat, a w USA nic takiego nie ma…
    – W USA obowiązuje i jest przestrzegany rozdział kościoła i państwa, a w Polsce nie.
    Oto jeden z wielu przykładów: http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/komunikat.xsp?documentId=74364524715F6A14C1257C3F004EE0C1
    „Spotkanie opłatkowe w Sejmie”

  433. izka561
    Żartujesz? Masz się za Pytię, od której prosty chłop oczekuje odpowiedzi? Niczego nie oczekuję, zwłaszcza od madamy, dla której „potajemne powieszenie przez posłów krzyża w najwyższej instytucji w państwie” jest slangiem.

  434. @Jerzy Pieczul

    „Arona, że się tak wyrażę, przelatuję, bo nie mówi, tylko śpiewa albo deklamuje.”

    Każda wypowiedź pisana ( werbalizowana na żywo to jednak coś więcej) składa się z treści i ogólnie przyjętych zwyczajowo – jak również określonych „legislaturą” – reguł językowych.
    Rozumiem kontrowersję dotyczącą merytorycznej zawartości, ale przytyki do strony formalnej mieszane budzą odczucia. Nie wiem, być może brak argumentów dotyczących warstwy semantycznej powoduje taką , a nie inną reakcję.
    Cóż ja na to poradzę, ale jak mawiał znany i lubiany kiedyś poeta:

    „niech język powie giętki wszystko , co pomyśli głowa”

    Czy też, tu już autorstwo nie jest rodzime:

    „Granice mojego języka określają granice mojego świata”

    A że żyjemy w Europie bez granic ( kto wie, może to też zasługa Pana B.) to i fraza w tym duchu.

  435. Aron
    Chłopie, ten Twój głodny kawałek komentowałem:„Teksty w których dumnie wysławiacie rozum i jego zdobycze, a w wiadomy sposób traktujecie tych od krokodyli i wszelkich rusałek”. Bladego pojęcia nie masz o dyscyplinie wypowiedzi, więc, zwyczajem paplaczy, bredzisz. Sto słów i ani słowa o meri. A idźże Ty w choleri!

  436. izka561
    13 grudnia o godz. 20:53

    Bardzo malo wiesz o szkolach publicznych, w Stanach. Ba, powiedzialbym, ze nic nie wiesz. A jednak wypowiadasz sie. Typowa katolka.

    Ponadto tu nie chodzi o to kto jest bardziej wyszczekany, a o to, ze to gowno ze sciany bedziesz zdejmowala sama. I klela w zywy kamien, ze nie zrobilas tego wczesniej. Chyba doczekam sie tego.

  437. Jerzy Pieczul z g.20:55
    Rzecz nie w tym, że te pindy sędziny są smarkate, tylko że są głupie pindy, bo głupich starych też nie brakuje. Wśród facetów również.
    Coraz częściej zresztą poziom merytortczny naszych sędziów i sędzin zdumiewa i zatrważa. Zwłaszcza, gdy wyrokują w sprawie mającej jakiś związek z kk czy religią niemiłościwie nam panującą (np. obrazą uczuć religijnych).
    Pisałam chyba na blogu Szostkiewicza, że Sąd Najwyższy przyklepał wyrok na korzyść kurii poznańskiej, która nie musi płacić podatku od darowizny wartej 116 mlnPLN bodaj, bo kuria oświadczyła (i to wystarczyło!), że pieniądze te zostaną wykorzystane na cele sakralne.
    Klechy pod szyldem sakralności różne dziwne rzeczy robią ku „ubogaceniu” chyba głownie życia doczesnego. Własnego.
    Taki np. abp Głódź jako miłośnik zwierząt hoduje sobie daniele na terenie, który dostał za darmochę, ale – oczywiście – usakralnił zwierzaki, budując im kapliczkę NMP. No i podatek ma z głowy.
    O szczególnej „wrażliwości” sądów na wrażliwy temat księżej pedofilii świadczyły najlepiej niskie wyroki, a i tak najczęściej w zawiasach. Dopiero niedawno coś drgnęło.

  438. krzys52

    „”wyszczekanie”” liczy się

    Słusznie mówisz ”chyba”

    Ja mówię na pewno,nigdy się nie doczekasz.

  439. Jerzy Pieczul
    13 grudnia o godz. 20:55

    Tak wlasnie wyglada sadownictwo w zideologizowanych systemach. Takie samo gowno, a nie sady, wydawalo wyroki na zamowienie panstwa w III Rzeszy, w ZSRR, ChRL, Korei Pln., czy PRL.

    A nasza nowa kolezanka powoluje sie na omawiany sadowy wyrok, gdyz nie jest w stanie zrozumiec, ze my na ten sad i to polskie sadownictwo patrzymy jak na sady rezymow wspomnianych powyzej. Nie dociera do niej, ze dla nas to zaden (godzien szacunku) sad lecz nowy aparat przymusu – nowa kamaryla. Tym razem troszczaca sie o interesy panstwa wyznaniowego czyli, po prostu, o interesy kleru i jego przydupasow.

  440. izka561
    13 grudnia o godz. 22:31

    Znow wykazujesz, ze malo rozumna jestes. Uzylem stwierdzenia „chyba” z uwagi na moj podeszly wiek, a wspomniane wczesniej 20 lat, to moze dla mnie zbyt dlugo, chyba. Niemniej jest to tylko 20 lat, i bedziesz zdejmowala to gówno ze sciany. Ja w tych sprawach nie zwyklem sie mylic.

    Popatrz, i tym razem mialo byc po „wsze czasy”, a tu dopiero 20 lat i juz nawet kler rozwaza mozliwosc wycofania religii ze szkol. Uplynelo tylko 20 lat a ureligijnienie leci na leb – zamiast wzrastac.
    Przed 20 laty ksieza dumnie obnosili sie ze swoimi koloratkami – teraz przemykaja chylkiem. Na pohybel wam idzie, jednym slowem, wiec mozesz doskonalic sie w wyszczekaniu, jak tylko chcesz – nic nie zmienisz.

  441. mag
    13 grudnia o godz. 22:26

    Przeciez od dawna wiadomo, ze ta pedofilska banda nastawiona jest na jeszcze wiecej szmalu, przede wszystkim.

    A pamietasz jak w latach 90ch sprowadzali z zachodu samochody, materialy budowlane, sprzet przerozny, a nawet benzyne w cysternach (bodaj z Finlandii) by to wszystko opychac z wielkim zyskiem, gdyz na cele sakralne zwolnieni byli z podatkow. Ten kk to organizacja przestepcza.

  442. Jerzy Pieczul 20,55

    Nie rozumiesz. Powodowie nie wnosili o rozstrzygnięcie sprawy legalnosci powieszenia krzyża,nie występowali też o ustalenie ”subiektywności” w tej sprawie.
    Sąd żadnej instancji nie ma uprawnień do zgłaszania projektów ustaw.
    Sąd ,który zająłby stanowisko w powyższych kwestiach złamałby prawo.

    Powodowie wystąpili z wnioskiem o przynanie im racji w kwestii naruszenia dóbr osobistych .Nie udowodnili jednak, że takiego uszczerbku doznali

    Mają szansę w Strasburgu—ale muszą przedstawić jako dowód np.Janusz Palikota tuż przed egzorcyzmami w stanie drgawek i piany na ustach ,która pojawia się u Niego na widok tego konkretnego krzyża.A i to nie daje pewności.

  443. A mam takie pytanie. Dlaczego żaden z posłów Twojego Ruchu Palikota nie zdejmie, nie zrzuci lub w inny sposób usunie ze ściany tego krzyża? Przecież to chyba nie jest jakieś trudne?

  444. Mag 19.00
    Alez tu sie teologów i moralistów nazbierało aż strach wejść pomiędzy
    oręż takich potężnych szermierzy
    Prawdę mówiąc to mnie wystarczy
    Niebo gwiażdziste nade mną. . . . .
    Słoneczko tez bywa litościwe i albo stoi w zenicie // trzeba wiedzieć kiedy// albo znajdzie jakąś chmurkę i szukaj cienia sam.
    Natomiast co do danieli i ich SPONSORA to wiem ze kawałek zieleni
    przezeń danielom ofiarowany
    // pewnie w ramach podziwiania przyrody no i jej ochrony//
    należał się dzieciakom i społecznie rzecz biorąc BYŁ ICH WŁASNOŚCIĄ do czasu gdy WIELEBNY W SWYM UMIŁOWANIU PRZYRODY zabrał go .
    Zabrał swym młodocianym ludzikom którym w zabetonowanym
    świecie naszych miast przyroda już tylko na ekranach telewizorów
    świeci zielenią.
    Bo oni nawet już nie znają zapachu skoszonej trawy.
    Ten zapach ukradł dzieciakom ON , Biskup i Przydupasy co mu ten spłacheć ziemi przyznali.
    I taki opój i spaślok ma czelność mówić o Bogu.
    Szopkę sobie odstawia
    ukłony

  445. krzys52

    Przystąp do nas ,to nabierzesz innych horyzotów—-będziesz widział w kontekscie i z perspektywy i w perspektywie 2000 lat.
    żegnam IK

  446. Rafał Kochan 23,11

    Rozmawiałam z jednym i zadałam to pytanie.A On na to:wicie,rozumicie Boga nie ma ,krzyż to barachło,Jezus nie istaniał ….. ale boję się, że ręka mi uschnie.

  447. Jerzy Pieczul
    Hosanna, hossana
    Passent mnie przepuscil i o 15h53 pojawilem sie u Niego. Nie mam zadnych pretensji do Hartmana, to *inteligentna* maszyna, ktora ma program , musiala jak w Rosji carskiej tak zadzialac, bo inaczej imperium informatyczne by sie zawalilo.

  448. krzys52
    13 grudnia o godz. 18:32

    1) Ile razy patrzyłem na ten „sierp i młot”, to mi sie nieodmiennie kojarzył z krzyżem … trochę pokręconym, ale jednak z krzyżem. Bo oba narzędzia są ze sobą SKRZYŻOWANE, a pracujący nimi ludzie, sa metaforycznie „ukrzyżowani” …

    2) Już zwracałęm uwage na fakt, że nawet jeśli na mnie krzyż zasadniczo nie działa inaczaj jak wkurzająco, zwłaszcza, gdy go za dużo, to na uformowanych katolików działa … Odbiera im zdolność myślenia, bo ta w procesie formowania, została zastąpiona wiarą… A czym się kończy niezdolność do myślenia nie trzeba przypominać …

  449. krzys52
    13 grudnia o godz. 18:32

    3) Więc nadobecność krzyża to jedno i konieczność dawania odporu nie ulega wątpliwości, ale w/g mnie jeszcze ważniejszym jest mobilizowanie się, żeby ofiary kościelnej pedofilii nie zostały wyrolowane, tak jak szykuje się to zrobić polski kościół …

  450. Przykrość, ale po dwukrotnym przeczytaniu Twoich dwóch tekstów jestem równie mądry jak przed. Kupa nieporozumień komunikacyjnych bierze się stąd, że ludzie prowadzą monologi, nie uwzględniając, że te same znaki, wyrazy, zdania inne mają znaczenia, inny nastrój, inną moc dla nadającego, inne – dla odbierającego. Do odbierającego dociera tylko słownikowe znaczenie wyrazów, a nadający wysłał w nich przecież cały swój duchowy świat. Ale odbiorca tego świata nie doświadcza. Dlatego jest potrzebna dyscyplina wypowiedzi, by przynajmniej ograniczyć nieporozumienia: jasne, precyzyjne formułowanie tez i możliwie jasne ich rozwijanie. Przepraszam, ale to 45-letnie zbieranie obserwacji, jak nieporadnie ludzie rozmawiają (siebie z tej nieporadności nie wykluczam). Od konfliktów aż szumi na blogu, cóż dopiero w realnym życiu. Sam mówisz:
    „Jakos sie rozmijamy, mowimy obok siebie a nie do siebie. Gdyby wszyscy ludzie byli racjonalni ! Fajna idea. Komunisci chcieli stworzyc taki ustroj, zeby wszyscy byli rowni. Ja bym chcial, zeby ludzie latali jak ptaki”.
    Ale ja nie przedstawiłem tego jako mojego marzenia, żeby tak było, lecz od utopijnej tezy zaczynając, szedłem prostą drogą do konkluzji, że tak nie jest i w wyobrażalnym czasie być nie może. Jeśli niejasno to wyraziłem, to oczywiście moja wina.
    Główna dla mnie niejasność natomiast w tym, co powiedziałeś jest tu:

    „Natomiast niedobrze jest jak miesza się duchowość z wiarą i religią. Człowiek posiadając świadomość, sumienie, odróżnia się od zwierząt, przeżywa lęki egzystencjalne, zastanawia się nad sensem życia, istnienia. I tu toporni ateiści w ogole nie biorą pod uwagę tej ważnej sfery ludzkiego życia, którą jest duchowość. W ten sposób sami pchają tę sferę w łapy oszustów, sprzedajnych szamanów”.

    Nie wiem, na czym polega ‚mieszanie duchowości z wiarą i religią’ – po prostu nie przedstawiam sobie takiego obrazu.
    Identycznie nie widzę ‚nie brania pod uwagę przez ateistów tej sfery’. „Brać pod uwagę” to okropnie nadużywana i niejasna znaczeniowo konstrukcja, która nawet w ścisłym języku technicznym się pęta. Tym bardziej, rzecz jasna, nie widzę, jak by miało wyglądać ‚branie przez ateistów pod uwagę’.
    Gniewaj się lub nie, ale nie dotarło do mnie, co „autor chciał przez to powiedzieć”. Mógłbym się utożsamiać z pojedyńczymi Twoimi wypowiedziami w tym wywodzie, ale nie kumam całości, nie wiem dokąd zmierzasz.
    Napomknę o nieistotnym tu drobiazgu, że użyty przez Ciebie wyraz „sumienie” słyszę od dziecka i, jako racjonalista, rozumiem, skąd się wziął, ale, jako humorysta, zapytam: czy to jakieś licho, anioł, stróż, diabełek, czy co?

  451. Jerzy Pieczul
    14 grudnia o godz. 3:46

    Trudno. Nie rozumiemy sie, ale i tak Cie lubie.
    Ale przytocze Ci na zakonczenie przypowiesc o Nietzche.
    Uchodzi on za ideologa nazistow, bo wymyslil pojecie nadczlowieka.
    Otoz byl to wyjatkowy nadwrazliwiec, ktory wlasnie nie mogl zrozumiec , dlaczego czlowiek ma sumienie. To Nietzche oglosil swiatu, ze bog umarl. Ale jak umarl, to po co mam dalej sumienie, dlaczego my ludzkie zwierzeta cierpimy z powodu jakichs przewin(grzechow jak powiadaja wierzacy). Po co jest jakas moralnosc ? Roznie to sobie filozofowie tlumczyli, ze dobro moralne jest piekne(Platon), ze taki mamy nakaz(prawo moralne we mnie a niebo gwiazdziste nade mna Kant), pragmatycznie, ze postepujac moralnie dzialam na korzysc innych i siebie itp.
    Nietzche tak to sobie wytlumaczyl. Swiat jest pelen okrucienstwa, wlasnie ludzkiego okrucienstwa.Wiec jedynym wg niego wytlumaczeniem tego horroru jest istnienie takich nadludzi jak Szekspir, Michal Aniol, Bach czy Wagner. A reszta ludzkosci, ktora cierpi, morduje sie stanowi jakby podglebie, humus na ktorym wyrastaja i rozkwitaja ci geniusze, nadludzie.
    Nazisci przejeli od Nietzchego samo slowo nadczlowiek i obdarzyli nim krzepkiego, nordycjiego osilka. I tak juz zostalo.
    Jest to niebywale nieporozumienie, ze tego przerazonego swiatem nadwrazliwca uznano za ideologa politycznych gangsterow.
    Koniec Nietzchego jest zalosny. W Mediolanie byl swiadkiem, jak woznica sadystycznie bije batem konia. Nietzche najpierw rzucil sie na wozaka, a potem objal szyje konia i rozplakal sie. Oszala i ostatnie 10 lat zycia spedzil na fotelu nie komunikujac ze swiatem. Jego ptrzedsiebiorcza siostra pokazywala za oplata zjezdzajacym sie z calych Niemiec fanom Mistrza.
    No , taka Ci opowiedzialem nieistotna historyjke, gdzie nie ma religi, wiary, ale pozostaje duchowosc. No tak, ale Ty, jak piszesz, nie rozumiesz o co chodzi.

  452. @Lewy. Uprościłeś to do granic licealnego bryku dla opornych na wiedzę. Po pierwsze, już Dostojewski wcześniej posługiwał się terminem „nadczłowiek” i było to inspirowane Heglowskimi koncepcjami na temat wyjatkowych dla rozwoju ludzkości jednostek.
    Po drugie – Nietzsche bardziej widział w „nadczłowieku” zniszczenie dotychczasowego człowieka, albowiem „bóg umarł”. Skoro bóg zmarł, wiec była potrzeba zabicia w człowieku tego wszystkiego, co wyrosło właśnie z idei nieżywego już boga. Od tej chwili dla Nietzschego Człowiek był bogiem, i wcale nie odnosiło się do tego, co napisałeś: „A reszta ludzkosci, ktora cierpi, morduje sie stanowi jakby podglebie, humus na ktorym wyrastaja i rozkwitaja ci geniusze, nadludzie.”.

    Przecież za nadczłowieka Nietzsche uważał Bonapartego, a przecież wiemy, kim był ten żabojad. Zatem NADCZŁOWIEK to ktoś, kto nie podporządkowuje się społeczeństwu oraz jego prawom. I co najważniejsze, kieruje się imperatywem WOLI.

  453. Rafał Kochan
    14 grudnia o godz. 9:28
    I masz racje i nie masz. Nietzche byl niekonsekwentny, sam sobie zaprzeczal, mial faze zauroczenia Napoleonem, ale ostatecznie byl wlasnie takim nieszczesnikiem, ktory szukal wytlumaczenia dla nieszczescia. Twoja interpretacja Nietzchego tez moze byc sluszna i wcale nie uwazam ja za licealny bryk dla opornych na wiedze. Trudno, skoro Ty uwazasz moja za taka, to ja juz nic na to nie poradze

  454. @Lewy. Napoleon tutaj nie ma nic do rzeczy. Wszystko jest zapisane w ksiązkach Nietzschego i trudno tu o mylną interpretację, jeśli czyta sie ze zrozumieniem.
    Skoro mowa o chrzescijaństwie, kilka jego ciekawych cytatów:

    Chrześcijanin jest tylko żydem „wolniejszego” wyznania.
    Chrześcijaństwo, dotychczas było największym nieszczęściem ludzkości.
    Chrześcijaństwo, alkohol – dwa wielkie środki zepsucia…
    Chrześcijaństwo jest buntem wszystkiego, co pełza po ziemi, przeciw temu, co ma wyżynę.
    Chrześcijaństwo pozbawiło nas żniwa kultury starożytnej, później znów pozbawiło nas żniwa kultury islamu.
    Co dawniej było tylko chore, stało się dziś nieprzyzwoite – nieprzyzwoitością jest być dziś chrześcijaninem.
    Los chrześcijaństwa tkwi w konieczności, że wiara jego musiała sama stać się tak chora, niska i wulgarna, jak chore, niskie i wulgarne były potrzeby, które zadawalać miała.
    Odtąd wszystkie sprawy życia są tak urządzone, że kapłan jest wszędzie niezbędny; we wszystkich naturalnych zdarzeniach życiowych, przy urodzeniu, małżeństwie, chorobie, śmierci, nie mówiąc już o ofierze („wieczerzy”), zjawia się święty pasożyt, by je wynaturzyć: w jego języku „uświęcić”.

    Coś dla „ciemnego gwinta” i „aksjomatyka”:

    Kogóż najbardziej nienawidzę wśród dzisiejszej hołoty? Socjalistycznej hołoty, apostołów-czandalów, którzy podkopują instynkt, ochotę, uczucie zadowolenia robotnika ze swego małego istnienia – którzy zawistnym go czynią, którzy zemsty go uczą… Krzywda nie leży nigdy w nierówności praw, leży w roszczeniu sobie „równych” praw.

  455. Nastepne 47 mld nowego dlugu (budzet 2014) zatwierdzone na konto dzieci , niemowlat i pokolen jeszcze nie urodzonych. Pedofila ekonomiczna kwitnie. Kazdy jest zadowolony ze dzieci i niemowleta zostaly ponownie juz po raz 25 z rzedu wyjebane. Bo Donek, historyk, bez zdnych pozytecznych kwalifikacji ani doswiadczenia, nawet kioskiem Ruchu nie kierowal, innaczej nie potrafi.

    Autorytet moralny i specjalista od etyki milczy. Blogowa lobuzeria milczy. Lajdactwo na konto dzieci stalo sie tradycja. To charakterystyka polskiej degenaracji, zwyrodnienia i ohydnego zepsucia.

    Wstyd mi za was pedofile, intelektualne bezmozgowia. Nawet zwierzeta chronia swe potomstwo. Wy kato-matolska ochydo nawet tego nie potraficie.

  456. @axciom1. A ty co potrafisz? Pochwal się? Co zrobiłeś ze swoimi dziećmi?

  457. Rafal Kochan
    Najpierw sam przywolujesz Napoleona jakop argument przeciwko Nietzchemu, a potem lekcewazaco twierdzisz , ze Napoleon nie ma tu nic do rzeczy. Moj wpis traktujesz jako bryk dla licealisty.
    Raczej nie bede wiecej dyskutowal z takim kaprysnym autorytetem.

  458. @ Rafał Kochan
    14 grudnia o godz. 9:28

    Drobiazg, doprawdy, ale wart uściślenia. Dostojewskiego pojęcie nadczłowieka wywodzi się z myśli Mikołaja Fiodorowa, prekursora transhumanizmu, zwolennika przedłużania życia ludzkiego metodami naukowymi, aż do osiągnięcia nieśmiertelności, a także wskrzeszania zmarłych. Rozwijającego „w sposób twórczy” tę myśl Nietzschego, że „człowiek jest liną rozpiętą między zwierzęciem a nadczłowiekiem. Liną nad przepaścią”. (F. Nietzsche, „Tako rzecze Zaratustra”). [Zaratustra] – przyp. anumlik – „nie kryje tego, że j e g o typ człowieka, typ względnie nadludzki, jest właśnie w stosunku do dobrego nadludzkim, że dobrzy i sprawiedliwi nazwaliby jego nadczłowieka diabłem” (F. Nietzsche, „Zapiski o nihilizmie”)

    Te myśli rozwinął w polemikach z Nietzschem Fiodorow w „Filozofii wspólnego czynu”, a Dostojewski z kolei nadał im genialną literacką formę w „Zbrodni i karze”, a – nade wszystko – w „Biesach”.

  459. @Lewy. Przykład Bonapartego podałem jedynie w kontrze do twojej listy czcigodnych artystów. I nic lekceważaco nie stwierdziłem, tylko zaznaczyłem, że podany przeze mnie przykład Żabojada niczego nie dowodzi tak naprawde, bo sens i znaczenie „nadczłowieka” są wystarczajaco wyjaśnione w słowach Nietzschego. A do dyskutowania ciebie nie będę zapraszał, a tym bardziej prosił.

  460. @anumlik. Wszystko się zgadza. Chodziło mi jedynie, że Dostojewski już wczesniej niż Nietzsche podejmował ten temat. Może nie w formie traktatu filozoficznego, ale pewnego dyskursu światopogladowego, który umieszczał w swojej beletrystyce. Oprócz dwoch wymienionych przez ciebie książkach Dostojewskiego, to w „Braciach Karamazow” chyba najbardziej został ten wątek przez niego poruszony.

  461. @Rafał Kochan
    Fakt. Wcześniej podejmował, bo z Nietzschem zapoznawał się bardziej poprzez polemiki Fiodorowa z autorem „Tako rzecze Zaratustra”, którego to Fiodorowa eseje były znane w „salonach Moskwy i Petersburga” z rękopisów. Za życia Fiodorow ani jednego eseju nie opublikował drukiem. Fiodorow był prawie rówieśnikiem Dostojewskiego, a Nietzsche urodził się 23 lata później od niego. Od Fiodorowa dzieliło Nietzschego 15 lat różnicy.
    Fakt drugi. Najpełniej pojęcie nadczłowieka w wydaniu Fiodorowym, Dostojewski wyraził w „Braciach Karamazow”.

  462. Jak widać gorset metafizycznej patologii nie poddaje się poluzowaniu. Ciągle jeszcze zmusza nas do poruszania się na gruncie udeptanym przez chrześcijaństwo. Posługiwania się terminologią i pojęciami wypełnionymi konfesyjnymi treściami. Jesteśmy zdominowani przez tzw. kulturę chrześcijańską.
    To kultura utopijnych koncepcji z rodzicielstwem i dziewictwem a także bogiem i człowiekiem w jednej osobie. Kultura sakralizacji śmierci-rzekomo odkupieńczej oraz szaleństwa krzyża. To schizofreniczna dychotomia na ciało i duszę (zło i dobro) i walka w obrębie jednej istoty; rozdartego człowieka.
    My wciąż poruszamy się na klęczkach.
    Cieszy wyzwalanie się spod dominacji ideologii formułującej świat przez blisko dwa tysiące lat. Cieszy przebudzanie się świadomości niesioną sporą dawką edukacji. Ktoś kiedyś doczeka uwolnienia z religijnego gorsetu.

  463. Domagam się natychmiastowego rozdzielenia kościoła rabinackiego od państwa!

    Wystarczy by byle rabin pierdnął… a czerwoni oszuści z sercami na brudnych dłoniach od razu uszy po sobie i natychmiast mają w dupie jakieś tam uboje rytualne… choć normalnie są tak wrażliwi, że łkają nad każdym złamanym źdźbłem trawy, jak niejaka @Prof_M_Platek

    Nie może być tak by byle rabin decydował o ustanawianiu prawa w Polsce… Nie może być tak by przedstawiciele Sejmu, rządu, prezydent, itd. brali udział w religijnych uroczystościach kościoła rabinackiego!!

    Co robią symbole religijne kościoła rabinackiego w pałacu prezydenckim? To ewidentna ingerencja w świeckość państwa!! Natychmiast zerwać nigdy nie zawarty konkordat z żydowskim kościołem rabinackim!! Precz z tymi wiecznie głodnymi, nienażartymi pasibrzuchami!!

    To manifestacja, której dokonuje żydowski związek wyznaniowy. I nie jest to wcale sympatyczne. Sejm funkcjonuje za pieniądze podatników, nie tylko Żydów, ale ludzi, którzy reprezentują różne wyznania czy religie. Niektórzy nawet wyznają religię chrześcijańską w Judeopolonii.

    To skrajna podłość i ewidentna zdrada interesów Polski by z jednej strony bezwzględnie zwalczać jak Stalin i Hitler odwieczną religię naszych ojców, zwalczać Kościół katolicki wyrzucając ze wszelkich sfer życia publicznego, odmawiać Kościołowi i klerowi wszelkich praw a jednocześnie bezczelnie świętować obce Polakom żydowskie Chanuki!!

    Tu jest POLSKA!! Polska! a nie kurwa Izrael! czy Judea!! POLSKA!!! Wiesz jeden z drugim sprzedajny żydokomuszy czerwony draniu co znaczy to słowo?

  464. Proszę posłuchać rozmowy ateisty A.Ryfińskiego z tępym prymitywem J.Jachowiczem.
    Oprócz tego zwracam uwagę na wypowiedź pachołka kk Tuska w sprawie krzyża: „mi krzyż nie przeszkadza”…
    Ta wypowiedź świadczy o tym, że Polska to wyznaniowe państwo bezprawia.
    Proklesza telewizja Polsat w przygotowanej do programu „ulicznej sondzie” tendencyjnie pokazuje wyłącznie wypowiedzi katolików popierających obecność krzyża w polskim sejmie.

    http://www.youtube.com/watch?v=_UVmlZXioyw
    TAK czy NIE – Jerzy Jachowicz vs Armand Ryfiński 1/2 (09.12.2013)

  465. Koachan, pedofilu, lobuzie. Daj przyklad blogowej pedofilskiej kato-cholocie.

    Blagaj Donka aby sciagnal od ciebie dodatkowy podatek na przyszly rok 3481 zl.

    To twoja czesc tych 47 mld zl ktorymi Donek obarczy w 2014 polskie dzieci, niemowleta i pokolenia jeszcze nie urodzone.

    Zaplac rowniez swja czesc tych 52 mld zl ktorymi polskie dzieci zostaly obarczone w tym roku. To jest nastepne 3852 zl.

    Ale oczywisce z tych powinnosci sie nie wywiazesz bo jestes pedofilska swinia tak jak olbrzymia wiekszosc polskiej kato-choloty . Wrzeszczysz na komune ale za transformacje nie chcesz placic.

    Gdybys placil jak uczciwy czlowiek w kazdym roku przez ostanie 24 lata, tak aby budzet byl zbalansowany wtedy blagal bys o powrot PRL. Albo pokazal bys zmysl oczekiwany od osoby doroslej i rozgarnietej. Glosowal bys na i walczylbyc o rzad fachowcow.

    Tolerowanie blaznow na najwyzszych stanowiskach publicznych i obraczanie kosztami za ich nieudolnosc polskie dzieci, niemowleta i pokolenia jeszcze nie urodzone jest zbrodniczym aktem pedofili ekonomicznej. Najwyzszym stopniem zwyrodnienia i lajdactwa.

  466. @Wojtek A. Niech Ryfiński ściągnie krzyż z z tej sali sejmowej. Skoro go nie ściąga, to też mu nie przeszkadza, czyli jest pachołkiem KK jak Tusk, prawda? Wyjaśnij mi, dlaczego nikt z tej głupiej partii TR nie czyni swojej powinności?

    @axiom1. Najpierw odpowiedz na moje pytanie.

  467. Rafał Kochan
    Axiom nie odpowie Ci na żadne pytanie, bo jesteś zwyrodnialcem, degeneratem i łajdakiem. Podobnie jak cała reszta hołoty na tym blogu, a innych blogach też.
    Masz słuchać na baczność, co ON ma Ci dopowiedzenia!
    Nie wiem, po jaką cholerę jeszcze reagujesz na jego patologiczne posty.
    Ja już dawno straciłam złudzenia, że z nim da się po ludzku rozmawiać.

  468. @mag. Ja też straciłem. I masz rację. Od dzisiaj on jestem tylko powietrzem dla mnie… kloacznie śmierdzącym powietrzem…

  469. Dyskusja w TV
    Jachowicz – ponoć dziennikarz :
    KOŚĆIÓŁ TO JEST MORALNOŚĆ
    Oczywiście
    zaczynając od Borgiów a dochodząc do Rycerzy Chrystusa , przez Instytut Dzieł Religijnych , Komisje Majątkową ,czy wysłanników Papieskich jak Hoser czy ten ostatnio odwołany Wesołowski czy jak mu tam.
    Tak tak cała moralność.
    ukłony

  470. Archidiecezja kolońska przyznaje, że „istnieje duża rozbieżność między naukami Kościoła i życiem katolików”. Największa niemiecka archidiecezja w okresie minionych 4 tygodni z inicjatywy papieża Franciszka przeprowadziła wśród wiernych ankietę, badając, jakie jest ich nastawienie do takich kwestii jak rozwody, współżycie przedmałżeńskie, antykoncepcja i homo-związki.
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/niemieccy-katolicy-rozliczaja-sie-z-kosciolem-daleki-od-realiow-swiata-i-ludzi/58xg1
    ===========================

    Nasz grajdołek jest na uboczu świata.
    Trendy i MYŚLI przychodzą z zachodu i południa.
    I wyznaczają nasze……..

    Bardzo interesujący trend, skoro integrujemy się z Europą, a z Niemcami w szczególności…..

  471. Wiesiek 59
    Inni wyznaczają naszemu grajdołowi kierunki i ścieżki? Ejże!
    Polski kościół tym się właśnie wyróżnia, że WBREW trendom i myślom z Zachodu i Południa(?) tkwi dzielnie, acz rozpaczliwie w Okopach Świętej Trójcy.
    W żaden sposób nie integruje się z Europą, chyba że w kwestii grantów unijnych, a z Niemcami w szczególności.
    Nasi hierarchowie czują jednak na plecach wiatr wiejący od Watykanu i nic tylko zwierają szeregi i walczą z owczarnią. Na inne rozwiązanie brak im odwagi i zwykłej przyzwoitości. Już od zwycięstwa na ziemiach polskich konrreforamcji zaczęła się postępująca degrengolada kk.
    Wyobrażasz sobie abepa Michalika czy Hosera zarządzających taką ankietę wśród wiernych jak w Niemczech?

  472. mag
    Zaplac swoja czesc dlugu publicznego. To tylko 70 370 000 zl. Piszesz ze jest dobrobyt. Wszedzie widzisz dobrobyt, zamoznych i usmiechnietych ludzi.
    Nie powinno wiec to byc problemem.

    Nie obarczaj swym dlugiem swojego dziecka ani wnukow. Nie niszcz zycia swojemu dziecku i wnukom. Oni nie podejmowali decyzji. To ty je pdejmowalasc popierajac i wybierajac ludzi nawet bez podstawowki na najwyzsze stanowiska panstwowe. Postepowalas chaniebnie nieodpowiedzialnie a wiec to ty plac za nieudolnosc rzadow ostatnich 24 lat.

    Twa odmowa splaty swej czesci dlugu publicznego robi robi z ciebie pedofila ekonomicznego.

  473. axiom1
    15 grudnia o godz. 7:01
    A moze Ty podeslalbys troche pieniazkow z tej Afryki Poludniowej, zeby ulzyc naszej niedoli, zmniejszyc ten haniebnie(raczej nie chaniebny) nieodpowiedzialny dlug. Please

  474. @Lewy
    Polacy mieszkajacy za granica wysylaja do Polski 20-25 mld zl co roku. I ja i na pewno ty mamy w tym udzial.

    To kwota dodaje do polskiego PKB okolo 15%.

    Polska trasformacja istnieje tylko z powodu obarczenia dlugiem publicznym polskie dzieci, niemowleta i pokolenia jeszcze nie urodzone. Dzieki pedofili ekonomicznej !!! Dzieki darowinom z Uni, w latach 2007-2013 Polska otrzymala okolo 300 mld zl i dzieki naszym, polakow mieszkajacych za granica, darowiznom. Te 20-25 mld zl rocznie przez 24 lata,…. to gigantyczne 600 mld zl !!!

    Bez powyzszego Polska po ‚cudownej trasformacji’ nie przetrwala by nawet jednego roku.

  475. @Kochan
    Ty tez zaplac swoja czesc dlugu publicznego 70 370 zl i zaplac natepne 162 963 zl. To twoja czesc zobowiazan ZUS. Zobowiazania ZUS to rowniez dlug publiczny. Dopoki tego nie zrobisz bedziesz zwykla kurwa pedofilem ekonomicznym. Przy tobie kazdy komuch ktorych prymitywnie nienawidzisz jest wybitna osobistoscia.

    Tu brakuje slow ! Dyskusja jest o niedoli klechy wyjebanego przez innego kleche. Jakie to malostkowe ??? Ile bylo takich przypadkow ??? Dlaczego ofiara pedofilli seksualnej nie zameldowala o zbrodni na policji. To samo w sobie jest zbrodnia, to jest ukrywaniem pedofilskiej zbrodni.
    Na pewno nie bylo takich przypadkow wiecej niz 5. Czym wiec to jest w porownaniu ze zjawiskiem pedofili ekonomicznej ??? W Polsce jest 13 milionow dzieci i wszyscy sa ofiarami. Ich zycie zostalo przjebane przez hordy lajdakow jak Kochan.

  476. @axiom. Musieli cie rodzice dotkliwie skrzywdzić. Kąpałeś się z ojcem? Masz teraz traumy? Dopóki inwalido umysłowy nie nauczysz się dobrych manier i nie podejmiesz merytorycznej dyskusji, to twoje bździny histeryczne oraz publiczne opróżnianie się ze swoich schiz w kontaktach z rodzicami, pozostaną ignorowane. Zatem nakręcaj się dalej psycholu.

  477. Kropla drąży skałę Panie Profesorze! Nie lękają się prawdy już nawet niektórzy katoliccy duchowni. Musimy ich jeszcze przekonać, że edukacja seksualna nie jest zła, i że gender to nie diabeł (jakieś 20-30lat) i jesteśmy w Europie!

  478. @Levy
    @Tanaka
    @anumlik
    Dziękuję za dobre słowo o moim wpisie – ego jak kot mruczy, połechtane 🙂 Przepraszam, że dziękuję po czasie, ale cóż, życie czasem absorbuje w stopniu nie pozwalającym na internetowe przyjemności.
    A teraz ad rem:
    @anumlik – biję się w piersi – faktycznie pojechałam trochę za daleko z tezą, że w innych niż rzymskokatolicka religiach pedofilia się nie szerzy. Powinnam raczej napisać, że mi nic o tym nie wiadomo.
    Ale za to, co cenne, dowiedziałam się czegoś o stosunku judaizmu do dziewczynek. Mówię o zasadzie „3lata +1 dzień” – no to jest straszne. Gdybyż po pierwszej miesiączce, gdy natura manifestuje, że to już kobieta, zdolna do prokreacji… Toż można tak małej dziewczynce organy wewnętrzne uszkodzić przy stosunku, może umrzeć po takim doświadczeniu! Wiem, inne czasy, inne wartości, ale dziś włos się jeży…
    Wniosek wyciągam taki, że nie zawsze inteligencja idzie w parze z empatią, a szkoda.
    Natomiast co do „chłopców”, z którymi seks nie jest „obrzydlistwem” w odróżnieniu od seksu z „mężczyzną”: wreszcie znalazłam odpowiedź na pytanie, dlaczego przypadki pedofilii w KRK znacznie częściej (jak mi się wydaje) dotyczą chłopców, a nie dziewczynek. Dotychczas myślałam, że to może lęk przed kobietami w każdym wieku, taki realny, albo dlatego, że celibat dotyczy kobiet, więc „bezpieczniej” od dziewczynek trzymać się z daleka. Podejrzewałam też, że to może pokłosie okresu pobytu w męsko-monopłciowych seminariach w wieku, gdy hormony buzują, a z braku laku kierują popęd na płeć męską.
    A tu proszę – istnieją mocne korzenie takiej homo-pedofilii w judaizmie, choć sami współcześni sprawcy być może nawet o tym nie wiedzą …

  479. @ Lewy
    Bardzo przepraszam za pomyłkę w poprzedniej wypowiedzi – napisałam „v” zamiast „w”. Jest mi strasznie głupio…

  480. Moim zdaniem, gdyby księża mogli mieć żony, jak u Ewangelików, nieuregulowane hormony nie odbijały by im do głowy i nie szukaliby desperacko zaspokojenia swych popędów kosztem tych, których mają pod ręką. Księża i tak mają konkubiny, dzieci, wnuczki, więc po co utrzymywać tę hipokryzję?

    Może nie rozwiąże to całkowicie problemu pedofilii, ale z pewnością pomoże części duchownych w skierowaniu swych niespełnionych popędów „na właściwe tory”.

  481. Czy ja wiem, czy to się tak szybko zmieni? Mi się właśnie wydaje, że kościół w Polsce jest w takim stanie, że nic mu prędko nie pomoże i niestety nie widać żadnego światełka w tunelu..

css.php