Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

3.04.2016
niedziela

Siedem kłamstw fundamentalistów na temat aborcji

3 kwietnia 2016, niedziela,

1. Kłamstwem jest, że liczbę aborcji da się zredukować za pomocą surowych zakazów prawnych. Służą one jedynie panowaniu ideologicznemu kościoła i prawa wyznaniowego, a skutki takich zakazów to przede wszystkim rozwój podziemia aborcyjnego i turystyki aborcyjnej oraz śmierć i okaleczenia kobiet poddających się aborcji pokątnej.

Nie da się istotnie zmniejszyć liczby aborcji zakazami. Eliminują one jedynie dostęp do aborcji kobiet najuboższych, z powodu wzrostu cen zabiegów. Zakazy prowadzą natomiast do dramatycznego wzrostu liczby zgonów z powodu źle przeprowadzonych zabiegów oraz zbyt późno (bądź) wcale niepodjętych decyzji o interwencji chirurgicznej w przypadku ciąży pozamacicznej i innych zagrażających życiu kobiety powikłań. Do tego należy doliczyć samobójstwa. W sprawie realiów odsyłam do licznych reportaży i danych z krajów Ameryki Środkowej, gdzie już od dawna rządzą różne PiS-y, do spółki z kościołem katolickim (lektura od lat 18!).

2. Kłamstwem jest, że kościół i organizacje „pro life” bronią życia. Sama ta nazwa jest oszczercza, sugerując, że cały cywilizowany świat, regulujący aborcję prawem dopuszczającym ją pod pewnymi warunkami, to „wrogowie życia”. Gdyby kościół i „obrońcy życia” naprawdę mieli na względzie zmniejszenie liczby dokonywanych aborcji, zadaliby sobie pytanie, „co należy uczynić, aby aborcji było jak najmniej?”. Jeśli takiego pytania nie zadają, to znaczy, że mają to gdzieś. Gdyby jednak rzeczywiście zaczęli się troszczyć o los zarodków, a nie tylko o panowanie prawa religijnego, szybko dowiedzieliby się, że o liczbie aborcji decyduje dostępność antykoncepcji, edukacja seksualna, pomoc państwa i organizacji społecznych dla ubogich kobiet w ciąży oraz dobry klimat wokół ciężarnych niezamężnych dziewcząt. Dowiedzieliby się również, że całkowity zakaz aborcji odcina władze od możliwości wywierania realnego wpływu na to zjawisko.

3. Kłamstwem jest, że edukacja seksualna i tania, łatwo dostępna antykoncepcja prowadzą do rozwiązłości i traktowania aborcji jako formy antykoncepcji. Jest zupełnie odwrotnie. Edukacja seksualna uczy kultury i odpowiedzialności seksualnej oraz kontrolowania własnej płodności, a dostępność antykoncepcji umożliwia tę kontrolę.

Aborcji najwięcej jest w krajach, gdzie edukacji seksualnej nie ma, antykoncepcja jest trudno dostępna, a w społeczeństwie panuje „maczyzm” i fasadowy konserwatyzm, zaś prawa kobiet są deptane. Oto dane statystyczne, pochodzące z dużego studium, publikowanego w „Lancecie”: tu. Aborcji jest najmniej na „zgniłym, liberalnym Zachodzie”, gdzie kościół katolicki i jego dogmaty nie mają żadnego znaczenia w życiu publicznym. Z litości nie wspomnę, jakie wyznania dominują w krajach, gdzie aborcji jest najwięcej.

4. Kłamstwem jest, że kościół katolicki zawsze „bronił życia”, czyli sprzeciwiał się aborcji. Do końca XIX wieku aborcja była dla kościoła pomniejszym przewinieniem, tym bardziej, że doktryna kościelna mówiła, iż Bóg tworzy duszę w 40. (chłopca) lub 90. (dziewczynki) dniu od zapłodnienia. Radykalna zmiana nastąpiła zaś dopiero pod wpływem wrażenia, jakie na kościele wywarło odkrycie DNA i mechanizmu zapłodnienia. Wtedy, dowiedziawszy się, że zygota ma niepowtarzalny genom, kościół skojarzył to z niepowtarzalnością każdej ludzkiej duszy i zrewidował swoje stanowisko.

Powód, dla którego po stuleciach utrzymywania, że największe zbrodnie to miłość homoseksualna, masturbacja i samobójstwo, kościół całkowicie zmienił front, umieszczając te potworności bardzo nisko na drabinie grzechów, a windując z samego dołu na samą górę właśnie aborcję, jest wyłącznie teologicznej natury i wiąże się z wiarą, że człowiek to dusza stworzona przez Boga w macicy ciężarnej kobiety. Chodzi więc o religijny dogmat o istnieniu Boga, duszy i poczęciu jako stworzeniu nowej duszy-obrazu Boga, nie zaś o żadne „uniwersalne prawa moralne”.

Kościół radykalnie zmienił zdanie w kwestii aborcji pod wpływem nauk biologicznych, wykazując się słuszną skądinąd fascynacją biologią i równoważąc człowieczeństwo (bycie człowiekiem, czyli w myśl dogmatu religii: osobą stworzoną przez Boga) z aktem połączenia dwóch komórek rozrodczych. Taka fascynacja naukami biologicznymi nazywa się biologizmem. Pikanterii tej sytuacji dodaje fakt, że „biologizm” to jedna z inwektyw, jakimi posługuje się kościół, starając się zohydzić swoich przeciwników. Warto też zauważyć, że tak jak sto lat temu seks z osobą tej samej płci był większą zbrodnią niż zabójstwo, dziś to samo można powiedzieć o aborcji. Nikt nie grozi ekskomuniką mordercom i złodziejom. Natomiast za samo opowiedzenie się za liberalniejszymi rozwiązaniami w kwestii aborcji można zostać odsuniętym od komunii i usłyszeć groźbę ekskomuniki. Fakt ten dobrze pokazuje „hierarchię wartości” hierarchów. Zresztą to się zmieni. W XIX wieku masturbacja była w oczach kościoła stokroć bardziej grzeszna niż aborcja. Spieszmy się kochać poglądy kościoła i jego „prawo naturalne” – tak szybko się zmieniają!

5. Kłamstwem jest, że kościół uważa aborcję za zabójstwo. Gdyby tak było, domagałby się karania kobiet (przede wszystkim kobiet!) wieloletnim więzieniem za poddanie się aborcji – jako głównym inicjatorkom i sprawczyniom „morderstwa”. Na razie tego nie czyni. Może to się jednakże zmienić – więzienia w Salwadorze i Nikaragui pełne są „morderczyń”, skazanych na dziesiątki lat więzienia na przykład za „podejrzane poronienie”, będące następstwem zbiorowego gwałtu. Krok za „zatroskanymi” i „słuchającymi prawa bożego” idą fundamentaliści, a za nimi barbarzyńcy i sadyści. Takie są realia w Ameryce Łacińskiej. Czy tak będzie i w Polsce?

6. Kłamstwem jest, że całkowity zakaz aborcji jest podyktowany uniwersalnymi prawami moralnymi i uniwersalnymi przekonaniami moralnymi, niezależnymi od religii. Czyżby cały Zachód nurzał się w amoralizmie, regulując aborcję, a tylko kościół katolicki widział „oczywistości”, domagając się absolutnego jej zakazania? Kościół zdradza swoją religię, udając przez społeczeństwem, że jego żądania nie mają podłoża religijnego. Czyni to nie ze wstydu, ale dlatego, że musiał ostatnio przyjąć do wiadomości, że w etycznych państwach nie tworzy się prawa wedle dogmatów tej czy innej religii.

Otóż przypominam: doktryna „prawa naturalnego” jest wyłącznie religijnej natury i nie ma żadnego sensu bez pojęcia Boga-prawodawcy. Polski prawodawca nie ma prawa się do niej odwoływać, gdyż konstytucja wyklucza, aby prawo wyznaniowe było źródłem prawa stanowionego. Podobnie nazywanie embriona „istotą ludzką” jest odwołaniem się do obowiązującej w kościele (po stokroć bardziej niż encykliki Jana Pawła II) religijnej doktryny Tomasza z Akwinu, który za Arystotelesem twierdził, że każda rzecz ma swoją „istotę”, która jest ta sama w każdym stadium jej istnienia.

Kościół ma prawo wierzyć w metafizykę, tak jak ma prawo wierzyć w to, że ryba połknęła Jonasza, a Jezus wskrzeszał umarłych. Walczyliśmy o wolność, aby każdy mógł sobie wierzyć, w co chce, i mówić, co chce. Nie ma jednak prawa okłamywać ludzi, że kieruje się w swych wyborach ideologicznych czymś innym niż własne dogmaty, które chce narzucać innym pod pretekstem ich „oczywistości”. To prymitywna i niemoralna manipulacja, której skuteczność możliwa jest tylko dzięki temu, że w polskich szkołach nie uczy się filozofii. Łatwo nabierać bezbronne społeczeństwo na tanie „chwyty filozoficzne” i sofisterię.

7. Kłamstwem jest, że osoby domagające się liberalnej ustawy aborcyjnej są „zwolennikami aborcji”. Nikt, żadna kobieta, nie chce mieć aborcji! Używanie zwrotu „zwolennik aborcji” jest obrzydliwym nadużyciem retorycznym, służącym zohydzeniu tych, którzy rzeczywiście troszczą się o to wszystko, co wiąże się z tragiczną często rzeczywistością prokreacji. Gdyby biskupi któregoś dnia naprawdę, a nie tylko w sferze deklaracji, przejęli się problemem aborcji, wszyscy byśmy to od razu zauważyli. Uczyniliby bowiem to, co robi każdy człowiek dobrej woli, przejęty czymś, czego nie akceptuje – zaczęliby od siebie. Dowiedzielibyśmy się więc, co czyni kościół, aby zmniejszyć ryzyko aborcji najpierw we własnym środowisku. A przecież w obecnych warunkach kobiety zachodzące w ciążę z księżmi (i proszę nie mówić, że zdarza się to wyjątkowo!) bynajmniej nie mają lekko. Nie wydaje się, aby zwyczajowe postępowanie księży i kościoła w takich wypadkach faktycznie minimalizowało ryzyko, że kobieta zdecyduje się na zabieg przerwania ciąży.

A może się mylę? Może coś powiedziałem nie tak w tej materii? No to proszę o wyjaśnienia. Mam nadzieję, że usłyszę słowa oburzenia: ależ normą jest, że ksiądz mający zostać ojcem żeni się ze swoją partnerką i otacza ją należytą opieką! Jeśli to się potwierdzi, zaraz będę się kajał. Tylko, proszę raz jeszcze, nie opowiadajcie mi, że księża łamią celibat tylko wyjątkowo i problem jest marginalny! Są granice obłudy i są granice śmieszności.uterus

PS. I jeszcze jedno: nie było i nie ma żadnego „kompromisu w sprawie aborcji”. Kościół dostał wszystko, czego żądał. O kompromisie mówimy wtedy, gdy każda ze stron z czegoś ustępuje. Poza tym w wolnym kraju prawo nie powstaje w negocjacjach z kościołami i prawem wyznaniowym, prawda?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 143

Dodaj komentarz »
  1. Mów, co chcesz, a mnie żal, że pewna inteligentna artystka ceniona i przez pana Hartmana, mając aborcje, nie rozmnożyła swego inteligentnego rodu…

  2. A tym czasem do grupy na fb „Dziewuchy dziewuchom” zapisalo sie juz ponad 67 000 osob (dwa dni istnienia), pewnie calkiem sporo czeka na weryfikacje 🙂 I to nie sa bynajmniej same kobiety 🙂

  3. Venit finis tuus.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Moim skromnym zdaniem, problem tzw. ustawy aborcyjnej to jedna wielka polityczna ściema. Coś w rodzaju wygodnego parawanu i zasłony dymnej. My tu gadu gadu, skaczemy sobie do gardeł a PiS w spokoju i ciszy uchwali wszystko co ma do uchwalenia. Tak jak piątkową uchwałę o uchodźcach gdzie pies z kulawą nogą nawet nie zaprotestował. Przyjdzie jesień i czas na zmianę ustawy, prezes wspaniałomyślnie zrezygnuje z jednego lub dwóch przecinków na co jeden z drugim zobaczy kolejne światełko w tunelu a my wszyscy ze zdziwieniem obudzimy się w państwie policyjnym. Być może się mylę ale nie sądzę. Dokładnie tak postępuje od kilku lat Orbán na Węgrzech i to trzeba przyznać, że to szyte najgrubszą nicią szalbierstwa niestety funkcjonują.

  6. Zauważyłem, że wszyscy którzy są za aborcją, zdążyli się urodzić. Będąc w ciąży, matki tych osób nie poddały się aborcji. Czy dobrze uczyniły?
    Skrobanka najpopularniejszym środkiem antykoncepcyjnym. Jak za komuny. Syf, kiła, mogiła

  7. Parafrazując „kocham Pana Panie Hartman”

  8. @Lubicz56
    Też upatrywałabym innych działań (nie)rządu.
    Na razie powoli zaczynają wyprowadzać nas z Unii.
    Pojawił się taki kłamliwy obraz (nie da się wkleić) – opowiem. Jakby kopia tablicy unijnej dotacji inwestycji.
    Pojawiają się liczby i wyliczenia, że dokładamy do Unii. Ciemny lud to kupi, bo nie wie, ze unijne finanse wymagają wkładu własnego państw.
    W dodatku w tych wyliczeniach do sumy dodali… wpływy ze sprzedaży obligacji skarbowych. I wyszło im, ze jesteśmy „w plecy” ok. 16 mld euro. Niesłychane.

    PS. Szykują kwity na Andrzeja Wajdę.

  9. 1. Kłamstwem jest, że liczbę aborcji da się zredukować za pomocą surowych zakazów prawnych.

    Tyż prawda.
    Nawet karą śmierci połączoną z nieludzkimi torturami nie zlikwiduje się złodziejstwa, gwałtów, morderstwa. Również aborcji. W tym sensie to prawda. Ale co do redukcji, to trudno powiedzieć, bo na redukcję przestępstw wpływają setki czynników, nie tylko kara. Więc trudno powiedzieć, gdzie poprzez karanie coś można zredukować, a od kiedy nie zadziała już żadna nawet skrajna kara.

  10. 2. Kłamstwem jest, że kościół i organizacje „pro life” bronią życia.

    Gó.no prawda.
    Płód jest naturalnym stadium ludzkiego życia, więc obrona płodu, to jest ochrona ludzkiego życia. W sposób ewidentny. Tak więc ten punkt całkiem odpada.

  11. 3. Kłamstwem jest, że edukacja seksualna i tania, łatwo dostępna antykoncepcja prowadzą do rozwiązłości i traktowania aborcji jako formy antykoncepcji.

    Trudno powiedzieć.
    To zależy od treści przekazywanych uczniom jak antykoncepcja, traktowanie aborcji i rozwiązłość seksualna będzie rozumiana i jakie będą tego rozumowania konsekwencje. Ten sam człowiek zupełnie czegoś innego się nauczy w szkole komandosów lub Hitler Jugend a zupełnie co innego w szkoleniach pielęgniarek i w seminarium duchownym. Także samo stawianie sprawy jak w 3. punkcie wydaje się być warsztatowo i logiczne kompletnie wadliwe, wręcz idiotycznie fałszywe.

  12. 4. Kłamstwem jest, że kościół katolicki zawsze „bronił życia”, czyli sprzeciwiał się aborcji.

    Prawda.
    Ale pierwszy raz słyszę by ktokolwiek tak twierdził. KK podobnie jak Arystoteles też kiedyś wierzył, że Ziemia jest płaska, a dzieci przynoszą bociany. KK też swoje poglądy zmienia i wyciąga wnioski ze zdobyczy nauki. To właśnie zdobycze nauki, głównie w zakresie medycyny, biologii i genetyki przekonują dobitnie, że życie człowieka zaczyna się od poczęcia.

  13. Co do niewolenia Polaków, to kościół katolicki, który ma charakter korporacyjny jest jedną z bardzo wielu instytucji, która chroni swoje interesy oraz autorytet społeczny w sposób, który przynosi jednocześnie szkody naszemu społeczeństwu przez popieranie archaicznych wierzeń i patriarchalnych postaw. Z drugiej strony kościół katolicki i PiS oraz jego członkowie są ważną częścią demokratycznego porządku państwa, gdyż dostrzegają niektóre szkodliwe dla społeczności aspekty indywidualnych i społecznych zachowań jednostek i ich różnych zbiorowości. Dla mnie aborcja nie jest problemem związanym z zabijaniem ludzi. Sprzeciwiam się więc stanowisku kościoła w tym względzie i uważam, że faktyczny kompromis rzeczywiście powinien polegać na liberalizacji obecnej ustawy aborcyjnej, gdyż jest ona szkodliwa dla kobiet i społeczeństwa. Etnicznie aborcja nie jest głównym zagrożeniem dla ludzkości, lecz manipulacje genetyczne. Nawet drobne zmiany genetyczne łącznie z interakcjami, którym towarzyszy socjalizacja społeczna moim zdaniem doprowadzi w przyszłości do zmian nie tylko rasowych, ale do powstania nowego myślącego gatunku na ziemi. Wówczas sytuacja na ludzi stanie się powoli nie do pozazdroszczenia. Znajdziemy się jako ludzie w takiej niewoli, że będziemy z sentymentem myśleć o najgorszych znanych nam reżimach politycznych. Parafrazując Nikitę Chruszczowa można powiedzieć: spodziewacie się, że katastrofa zapuka przez drzwi, gdy tymczasem ona zawsze może zawitać przez okno.

  14. 5. Kłamstwem jest, że kościół uważa aborcję za zabójstwo.

    Gó..no prawda.
    Zabójstwo jest zawsze zabójstwem. I kościół konsekwentnie tak twierdzi. Natomiast w ocenie i w karze dla zabójcy uwzględnia się okoliczności łagodzące a nawet od kary zwalniające. Jak niepoczytalność, nieświadomość popełnianych przez siebie czynów czy choćby nieumyślność czynów. W przypadku aborcji ta druga opcja to niemal w 100% relewantna opcja.

  15. A ja chciałabym wiedzieć ile z tego jest kłamstwem a ile prawdą? http://www.come-and-hear.com/editor/america_2.html

  16. 6. Kłamstwem jest, że całkowity zakaz aborcji jest podyktowany uniwersalnymi prawami moralnymi i uniwersalnymi przekonaniami moralnymi, niezależnymi od religii.

    Gó.no prawda.
    Patrz punkt 2. Prawo do życia jest pierwotne, uniwersalne i wynika z natury życia. W Japonii nie ma katolicyzmu, nie ma nawet chrześcijaństwa a jest ochrona dzieci nienarodzonych i zakaz aborcji (podobny do dotychczasowego w Polsce) Nawet w najdzikszych ludożerczych plemionach w głębi Amazonii szanują stan błogosławiony kobiety. Jakby pan Harman zaproponował takiemu dzikiemu ludożercy przerwanie ciąży u jego kobiety to ani chybi skończyłby upieczony na pieczeń na kanibalskim rożnie.
    Owocność mężczyzny i kobiety to fundament życia, ewolucji i zasady zachowania gatunku.

  17. 7. Kłamstwem jest, że osoby domagające się liberalnej ustawy aborcyjnej są „zwolennikami aborcji”

    Gó.no prawda.
    Absurd logiczny. Ktoś kto się domaga większej swobody (liberalizacji) robienia czegoś jest siła rzeczy „zwolennikiem robienia tego”. Przeciwnik prohibicji jest zwolennikiem swobody chlania alkoholu. Zwolennik liberalizacji wycinania Puszczy Białowieskiej jest zwolennikiem wycinania drzewostanu w Puszczy Białowieskiej. A więc ten punkt jest nie do przyjęcia.

  18. Panie Profesorze,
    jesteśmy dorosłymi, powinniśmy sobie zadać pytanie: o co naprawdę chodzi w tej kolejnej drace o ustawę antyaborcyjną? Przecież nikt nie jest tak naiwny, by sądzić, że prawdziwą intencją jest życie nienarodzonych Polaków. Z zasady z zespołem Downa, czy innymi ciężkimi uszkodzeniami płodu. Polska nie Szwecja, urodzenie człowieka z zespołem Downa to nie wygrany los na loterii, to skazanie rodziców, a zazwyczaj matki, na niewyobrażalne cierpienia, ostracyzm towarzyski i wykluczenie społeczne. Czy Marek Jurek, aktywista, fanatyk i dobry, jak mniemam, rzymski katolik, zgodziłby się wziąć do domu, choć na dwie, trzy doby człowieka z wspomnianym schorzeniem? Zespół Downa nie jest jednak najcięższym przypadkiem. O ile mogę zrozumieć znaną z minionej kadencji sejmu aktywistkę p. Kaję Godek, której zajadłość w antyaborcyjnej wojnie tłumaczę ukaraniem społeczeństwa za jej nieszczęście, to wściekłość spasionych purpuratów jest mi niejasna. Za mordę nas wziąć? Inwigilować, kontrolować, karać, jednym słowem mieć wielką władzę? Pal licho te przypadki, ale jak pojąć marsze, nocne czuwania, adopcję nienarodzonych i inne czary mary? Kogo w tym durnym kraju tak prawdziwie, szczerze, od serca, interesuje los narodzonych z defektem ludzi? Gdzie są, poza największymi miastami, ośrodki rehabilitacyjno-wychowawcze, gdzie daleko idąca pomoc rodzinie, gdzie pracownicy socjalni, dający rodzicom choćby jeden wolny dzień w tygodniu? Gdzie praca nad zmianą postrzegania w polskim zapyziałym światku kalekich intelektualnie dzieci, że to nie zrobione po wódce matoły? Urodzenie ciężko kalekiego człowieka, to z zasady przerwanie pracy zawodowej matki, skazanie na biedę, załamanie psychiczne, brak perspektyw. Wegetacja.

    Z ukłonami.

    PS. Pan Jacek NH znów Reaganem do nas mówi.

  19. Całkiem nie na temat, ale mam nadzieję, że można się u pana profesora zareklamować:
    http://bragiel.blox.pl/2016/04/Wiem-co-zrobiles-zabuzanski-ciemniaku.html
    Tak, prawda o Polsce powojennej jest bardziej okrutna niż jesteś w sobie w stanie wyobrazić.

    Nieomal każda żydowska macewa skończyła jako kostka brukowa w polskich miasteczkach.
    Deptasz po nich codziennie.

    Deptasz po czyichś grobach idąc do pracy.

    Nawet nie oderwiesz wzroku od smartfona by spojrzeć, że to był jakiś człowiek…Leży teraz przed urzędem Gminy w praktycznie każdym polskim miasteczku. Polecam ten tekst!

  20. Szanowny Panie Profesorze!
    Podpisuję się pod tym, co Pan napisał. Gdy czas mi na to pozwoli, dodam coś od siebie.
    Pozdrawiam
    PS. @snakeinweb!
    Twoje wpisy na temat artykułu Gospodarza to taka sama prawda jak to, co głosisz na wszystkich blogach POLITYKI, że jako bezpartyjny jesteś pozbawiony praw wyborczych, czynnego i biernego; poczytaj polską ordynację wyborczą, to może zrozumiesz, że głosisz nieprawdę.

  21. snakeinweb,
    Brawo, pognębiłeś profesora Hartmana w 7 punktach! Żeby w jednym, ale tyś go pognębił we wszystkich 7! On teraz płacze rzewnymi łzami. Albo zwija się ze śmiechu, po twoje argumenty są prymitywne zarówno w formie (gó.no), jak i treści, co najłatwiej zobaczyć w argumencie o prohibicji.

  22. Pan Redaktor pisze:
    ” Służą one jedynie panowaniu ideologicznemu kościoła i prawa wyznaniowego”

    Szanowny panie Redaktorze,
    Wasz Problem polega na tym, ze Polacy wola ideologiczne panowanie Kosciola
    niz Wasze.
    Po Waszym panowaniu ideologicznym, Polska do dzisiaj nie moze sie pozbierac.

  23. Ciekawe jest, ze „postepowcy” broniacy zycia bandziorow (przeciwnicy kary smierci)
    nie Maja nic przeciw zabijaniu dzieci, ktore z natury rzeczy nie zdazyly jeszcze nikomu wyrzadzic krzywdy.

  24. snakeinweb
    Raz jeszcze: płód a tym bardziej embrion jest tak samo człowiekiem, jak człowiekiem jest plemnik, czyli życie ludzkie, tyle że nawet jeszcze nie poczęte. A więc idąc za twym tokiem myślenia, to należy karać mężczyznę za każdy wytrysk plemników, który nie kończy się zajściem w ciążę partnerki tegoż mężczyzny.

  25. snakeinweb
    Przypominam Ci też, że zarówno plemniki jak też i jajeczka są żywymi organizmami zawierającymi to, co jest samą esencją człowieczeństwa, czyli nasze DNA, a więc bardzo dokładne „plany” i instrukcje „budowy” przyszłego potomstwa, które „spłodzą” wspólnie nośnicy owych jajeczek i plemników, czyli przyszli rodzice jeszcze nawet nie poczętego dziecka. A więc z punktu widzenia tzw. obrońców życia, to owym plemnikom i jajeczkom należy się ochrona prawna a więc też i zakaz ich marnowania zarówno przez mężczyznę, czyli nosiciela oraz producenta plemników, jak też i przez kobietę, czyli nosiciela jajeczek.
    Pozdrawiam
    LK

  26. Generalnie:
    Z obecną władzą i opozycją (także tą pozaparlamentarną, a więc SLD czy też Razem), nie mamy żadnych szans na wyrwanie się z obecnego „zaklętego” kręgu niskich płac i wysokiego bezrobocia i związanej z tym powszechnej w Polsce biedy (Warszawa, a szczególnie modne jej dzielnice i okolice to NIE jest przecież cała Polska), zacofania (technologicznego i kulturowego) oraz klęski demograficznej, która razem z masową emigracją powoduje depopulację (wyludnienie) Polski. Ani 500 zł miesięcznie na dziecko ani też absolutny zakaz aborcji, nie powstrzymają przecież tej depopulacji, jako że płace robocze i zasiłki na dzieci są znacznie wyższe zagranicą, a aborcję można przecież 100% legalnie wykonać tuż za polską granicą.

  27. Jacek, NH
    Skoro w polskich szkołach nie ma, głównie „dzięki” kościołowi, wychowania seksualnego, to czemu się dziwisz, że Polkom pozostaje głównie aborcja?

  28. @snakeinweb – reprezentuje pan zwykly mizoginizm i arogancje. I jest pan nudny i dziwnie pan interpretuje tekst, ktory czyta pan bardzo wybiorczo. Silence, please.

  29. Szanowni Państwo może tu uda mi die uzyskać odpowiedz czy poroniony 12 tygodniowy płód ksiądz pochowa na kościelnym cmentarzu, przecież wg kościoła to byl człowiek, a co dzieje sie z jego szczątkami i czemu kościół na to pozwala

  30. Snakeinweb
    Piszesz, że „płód jest naturalnym stadium ludzkiego życia, więc obrona płodu, to jest ochrona ludzkiego życia”. Ale naturalnymi stadiami ludzkiego życia są przecież także plemniki j jajeczka, które są jak najbardziej żywymi organizmami, na dodatek zawierającymi to, co jest w rzeczy samej samą esencją albo też kwintesencją człowieczeństwa, czyli nasze DNA, a więc bardzo dokładne „plany” i „instrukcje budowy” przyszłego naszego (czyli ludzkiego) potomstwa, które to potomstwo „spłodzą” wspólnie nośnicy owych jajeczek i plemników, czyli przyszli rodzice jeszcze nawet nie poczętego dziecka. A więc z punktu widzenia tzw. obrońców życia, to owym plemnikom i jajeczkom należy się pełna ochrona prawna a więc też i zakaz ich marnowania zarówno przez mężczyznę, czyli nosiciela oraz producenta plemników, jak też i przez kobietę, czyli nosiciela jajeczek. I co ty na to? Nie uważasz, że kobieta powinna być karana za każde poronienie oraz wydalenie martwych jajeczek w cyklu miesięcznym? Przypominam Ci tu, że jeśli nie dojdzie do zapłodnienia to komórka jajowa, uwolniona podczas miesiączki z jajnika, obumiera i zostaje wydalona z organizmu kobiety oraz że mężczyźni często mają erekcje podczas snu, podczas których wydzielają oni plemniki, które jednak szybko giną poza ludzkim organizmem. Czy te naturalne zachowania też chcesz karać? Pamiętaj, że jeśli nie chcesz ich karać, to nie jesteś prawdziwym obrońcą życia ludzkiego!

  31. Panie Hartman
    Właśnie taki rzeczy są potrzebne, bo to oczywiste że chodzi kościołowi katolickiemu, nie o żadne płody, tylko o mordowanie kobiet.
    Wiadomo nawet dlaczego, gdyż od pójścia w celibat, który wywołał ( psychiatria- zaburzenia psychiczne), kobiety w mgnieniu oka stały się cielesnym diabłem dla panów przerażanych seksualnością. Tym samym to co strasznie ich zaczeło boleć, przez brak seksu, trzeba spalić na stosie. Nic się nie zmieniło, nauka to co twierdzi kler nazywa dewiacją, właśnie z powodu wypaczenia tych osób przez celibat, a z tego bierze się agresja do kobiet i zboczenia.
    Gdyby chodziło o płody to rozdajemy antykoncepcje i walimy edukacje seksualną i dlatego na zachodzie mamy mało aborcji.
    Tak więc zakaz aborcji skutkuje jedynie martwymi kobietami, poniżonymi, zniszczonymi, tortuowanymi, bo nigdy nie zmniejszył procesu, tylko spowodował podziemie. Tak więc deklaracja episkopatu jest jednoznaczna, ponownie chcą mordować kobiety. I ja się zastanawiam, czy ci osobnicy nie powinni stanąć przed sądem za planowanie ludobójstwa kobiet w Polsce, bo taki jest ewidentnie cel episkopatu.

  32. Głos zwykły
    Też uważam, że prawdziwy kompromis powinien polegać na liberalizacji obecnej ustawy aborcyjnej, gdyż w jej obecnym stanie jest ona wyraźnie szkodliwa dla kobiet i tym samym dla społeczeństwa i że to nie aborcja jest dziś głównym zagrożeniem dla ludzkości, lecz manipulacje genetyczne.

  33. Snakeinweb
    Oczywistym kłamstwem jest, że osoby domagające się liberalnej ustawy aborcyjnej są zwolennikami aborcji, jako że ja jestem przeciwnikiem aborcji oraz jednocześnie zwolennikiem jej pełnej legalizacji, przy jednoczesnym ułatwieniu dostępu do antykoncepcji, w tym też tzw. pigułki dzień po. Po prostu im lepszy jest dostęp do środków antykoncepcyjnych, tym mniejszy jest popyt na przerywanie ciąży, w ramach znanej zasady, iż prewencja jest zawsze lepsza niż leczenie. Poza tym, to uważam, że tylko ciężarna kobieta ma prawo mieć władzę nad całym swoim organizmem, z płodem włącznie, który aż do momentu porodu jest przecież nieodłączna częścią organizmu kobiety.

  34. Panie profesorze Hartmanie, dzieki za przyzwoity intelektualnie i pragmatycznie wykład.
    Pozdro z wieczornych Słubic, prozachodnich Słubic nad Odrą
    PS
    W latach 90. minio9nego wieku, w katowickim Neutrum tez rozważaliśmy tezy i kwestie, które pan celnie opisał w swym wywodzie.
    Czołem !
    W wyniku poddaństwa i spłaty długów przez ob. Jarka Kaczyńskiego i jego wszelkich zauszniczek i zauszników wobec gromady POlaka, ob. Wojtka Polaka, prymasa z
    Gniezna, rzutem na taśmę = hołdem warszawsko=krakowskim, w maju/czerwcu 2016, Sejm i Senat RP, ustanowi ustawe o zakazie wszelkiejnaborcji w Polsce.
    Ustawe podpisze prawa reką mańkut, ob.Andrej Duda, chwilowy prezydent mej OJCZYZNY POLSKI !!!
    Rakoczy

  35. Snakeinweb
    Przypominam ci też, że Japonia była jednym z pierwszych państw świata, które zalegalizowały aborcję. Obecnie aborcja w Japonii jest dozwolona z następujących przyczyn:
    1. Medycznych – czyli na przykład zagrożenie życia i zdrowia fizycznego matki – do końca trwania ciąży;
    2. Eugenicznych, czyli na przykład wady genetyczne płodu lub jego uszkodzenie w trakcie ciąży albo ciąża wielopłodowa – do 22 tygodnia ciąży (prawie 6 miesięcy);
    3. Kryminalnych, czyli na przykład ciąża będąca wynikiem gwałtu, przestępstwa pedofilskiego lub występku kazirodczego – do 22 tygodnia ciąży (prawie 6 miesięcy);
    4. Społeczno-ekonomicznych, czyli na przykład zła sytuacja materialna matki, wielodzietność, ciąża będąca wynikiem zdrady małżeńskiej, rozwód lub owdowienie matki, ciąża będąca wynikiem nieskutecznej antykoncepcji oraz małoletniość matki) – do 22 tygodnia ciąży (prawie 6 miesięcy).
    W praktyce aborcja w Japonii jest więc dziś dostępna jest na życzenie, wykorzystując przy tym szeroko interpretowane względy społeczno-ekonomiczne. Więcej w Wikipedii.

  36. Snakeinweb
    Jeśli uważasz aborcję za nieumyślne zabójstwo, to jak srogo chcesz karać nieumyślne zabijanie plemników przez mężczyznę jak też i jajeczek przez kobietę? Przecież plemniki i jajeczka są jak najbardziej żywymi organizmami, na dodatek zawierającymi to, co jest w rzeczy samej samą esencją albo też kwintesencją człowieczeństwa, czyli nasze DNA, a więc bardzo dokładne „plany” i „instrukcje budowy” przyszłego naszego (czyli ludzkiego) potomstwa, które to potomstwo „spłodzą” wspólnie nośnicy owych jajeczek i plemników, czyli przyszli rodzice jeszcze nawet nie poczętego dziecka. Nie uważasz więc, że kobieta powinna być karana za każde poronienie oraz wydalenie martwych jajeczek w cyklu miesięcznym? Przypominam Ci tu, że jeśli nie dojdzie do zapłodnienia, to komórka jajowa, uwolniona podczas miesiączki z jajnika, obumiera i zostaje wydalona z organizmu kobiety oraz że mężczyźni często mają erekcje podczas snu, podczas których wydzielają oni plemniki, które jednak szybko giną poza ludzkim organizmem. Czy te naturalne zachowania też chcesz karać? Pamiętaj, że jeśli nie chcesz ich karać, to nie jesteś prawdziwym obrońcą życia ludzkiego!

  37. Snakeinweb
    Oczywiste jest, że edukacja seksualna i tania, łatwo dostępna antykoncepcja NIE prowadzą automatycznie do rozwiązłości, a tym bardziej do traktowania aborcji jako formy antykoncepcji. Wręcz przeciwnie – prowadzą one do świadomych zachowań seksualnych, a te z definicji redukują praktycznie do zera potrzebę stosowania aborcji jako metody regulacji rozrodczości.

  38. Snakeinweb
    Jeśli twierdzisz, że zdobycze nauki, głównie w zakresie medycyny, biologii i genetyki przekonują dobitnie, że życie człowieka zaczyna się od poczęcia, to znaczy, że należy prawnie chronić także plemniki i jajeczka, które są przecież jak najbardziej żywymi organizmami, na dodatek zawierającymi to, co jest w rzeczy samej samą esencją albo też kwintesencją człowieczeństwa, czyli nasze DNA, a więc bardzo dokładne „plany” i „instrukcje budowy” przyszłego naszego (czyli ludzkiego) potomstwa, które to potomstwo „spłodzą” wspólnie nośnicy owych jajeczek i plemników, czyli przyszli rodzice jeszcze nawet nie poczętego dziecka. A więc z punktu widzenia tzw. obrońców życia, to owym plemnikom i jajeczkom należy się pełna ochrona prawna a więc też i zakaz ich marnowania zarówno przez mężczyznę, czyli nosiciela oraz producenta plemników, jak też i przez kobietę, czyli nosiciela jajeczek. I co ty na to? Nie uważasz, że kobieta powinna być karana za każde poronienie oraz wydalenie martwych jajeczek w cyklu miesięcznym? Przypominam Ci tu, że jeśli nie dojdzie do zapłodnienia to komórka jajowa, uwolniona podczas miesiączki z jajnika, obumiera i zostaje wydalona z organizmu kobiety oraz że mężczyźni często mają erekcje podczas snu, podczas których wydzielają oni plemniki, które jednak szybko giną poza ludzkim organizmem. Czy te naturalne zachowania też chcesz karać? Pamiętaj, że jeśli nie chcesz ich karać, to nie jesteś prawdziwym obrońcą życia ludzkiego!

  39. Snakeinweb
    Piszesz, że „płód jest naturalnym stadium ludzkiego życia, więc obrona płodu, to jest ochrona ludzkiego życia”. Ale naturalnymi stadiami ludzkiego życia są przecież także plemniki i jajeczka, które są jak najbardziej żywymi organizmami, na dodatek zawierającymi to, co jest w rzeczy samej samą esencją albo też kwintesencją człowieczeństwa, czyli nasze DNA, a więc bardzo dokładne „plany” i „instrukcje budowy” przyszłego naszego (czyli ludzkiego) potomstwa, które to potomstwo „spłodzą” wspólnie nośnicy owych jajeczek i plemników, czyli przyszli rodzice jeszcze nawet nie poczętego dziecka. A więc z punktu widzenia tzw. obrońców życia, to owym plemnikom i jajeczkom należy się pełna ochrona prawna a więc też i zakaz ich marnowania zarówno przez mężczyznę, czyli nosiciela oraz producenta plemników, jak też i przez kobietę, czyli nosiciela jajeczek. I co ty na to? Nie uważasz, że kobieta powinna być karana za każde poronienie oraz wydalenie martwych jajeczek w cyklu miesięcznym? Przypominam Ci tu, że jeśli nie dojdzie do zapłodnienia to komórka jajowa, uwolniona podczas miesiączki z jajnika, obumiera i zostaje wydalona z organizmu kobiety oraz że mężczyźni często mają erekcje podczas snu, podczas których wydzielają oni plemniki, które jednak szybko giną poza ludzkim organizmem. Czy te naturalne zachowania też chcesz karać? Pamiętaj, że jeśli nie chcesz ich karać, to nie jesteś prawdziwym obrońcą życia ludzkiego!

  40. Interesuję się kulturą Japonii, sporo o niej wiem. Japonki usuwają ciąże w prywatnych gabinetach lub szpitalach publicznych praktycznie „na życzenie” i choć abrocja jest częściowo zakazana nikt nie robi im z tego powodu wyrzutów.

  41. Jeżeli jestem za wolnością słowa i swobodą wypowiedzi to nie znaczy że jestem za tym, żeby każdy plótł co mu ślina na język przyniesie. Domagam się jednocześnie odpowiedzialności za głoszone słowa.
    Tak samo z aborcją. Nie jestem za bezwzględnym zakazem. Ale jednocześnie taka liberalizacja nie znaczy dla mnie absolutnego przyzwolenia na dowolne skrobanie. Są sytuacje, które powinny móc stanowić podstawę do podjęcia nawet tak drastycznej decyzji jak przerwanie rozwoju płodu przed jego naturalnym przyjściem na świat. Jeżeli ktokolwiek sądzi inaczej, jego prawo, ale pod warunkiem, że ten sąd potrafi uzasadnić własnym wywodem bez uciekania się do sofistycznych czy erystycznych sztuczek.

  42. Wszystko jest przed nami: „dobra zmiana”, państwo autokratyczne, więcej władzy dla hierarchów KRK, nowa Polska ze stolicą w Toruniu, bogactwo w rękach 5-10 % obywateli i nędza 20-30% pozostałej ludności, IV – bis zamiast III RP po wyjściu Polski z Unii Europejskiej.

  43. Pretensja wyznawcow religii do uniwersalizmu swoich przekonan moralnych ( jak pisze prof.Hartman niekiedy zmiennych) tworzy zamieszanie w umyslach i jest hamulcem wszelkiej wolnej mysli. Przeciez okreslenie „wolnomysliciel” jest moralnie obciazajace w umyslach bigotow i nawet ludzi zwyczajnie naiwnych. Bywa, ze ludzie wierzacy uwazaja sie za marginalizowanych lub wrecz przesladowanych, tymczasem przesladowcami bywaja sami. Ale gdyby im to powiedziec, nie mogliby w to uwierzyc.

  44. Kościół w Polsce, ma w głębokiej d… człowieka. Jest pazerny na dobra doczesne, strasząc zaświatem pławiąc się w kłamstwie i obłudzie, szkalując nawet własnego przywódcę PAPIERZA FRANCISZKA. Jaro ze swoją zgrają barbarzyńców i nieuków. Daje KK ziemię, sprzedaje KK naszą godność za ambonalne wsparcie. O co jeszcze upomni się kościół KK. A Upomni się o więcej.. np. Dlaczego nie zakazać w Polsce bytu innym nie Kat. kościołom… wygnać innowierców z naszej (świętej ziemi). Zrobi tak bo jest nie pohamowany w swojej pysze i zakłamaniu. Tak działają fanatycy. Mając za nic dbałości o innych, bez empatii i liczenia się z odmiennością. Dzisiaj KK jak najazd barbarzyńców… biorą ziemię, biorę godność dają zohydzenie wyzwalają sprzeciw. Lud nie jest przeciwny Bogu… przeciwny jest Faryzeuszom współczesnym, mającym gęby pełne frazesów a kabzy wypełnione zlotem, bo ono czyni ich „szczęśliwymi”. Dusza jest tyle warta ile wrzuci do koszyka.

  45. snakeinweb (20:31)

    „Kłamstwem jest, że kościół i organizacje „pro life” bronią życia. Gó.no prawda.”

    Wiesz snaikuinwebu co jest PRAWDZIWYM klamstwem? Nie zgadniesz. Wiec ci musze przylozyc szufla. Jak krowie na rowie. Pomiedzy jej bezmyslne rogi

    Jedynym prawdziwym klamstwem w tej materii jest twoje, snaiku, zaprzeczanie oczywistej oczywistosci. Tej mianowicie, iz kosciolowe, oraz pro-lifowe „bronienie zycia” – he he – nie uratowaly ani jednego oczekiwanego narodzenia. No bo ten durny Kosciol nie ratuje zadnych zyc!

    Bo popatrz. Ty, tak samo jak ja, oraz wszyscy inni jeszcze troche myslacy, od czasu do czasu, wiemy co jest grane.

    A grane jest to, ze katabasy, czy inne darmozjady spod znaku „ochrony zycia poczetego” , z cala pewnoscia nie uratowaly ani jednego mizernego zycia, ktore by bylo oczekiwane przez potencjalna matke. Ta matke, ktora po uplywie 9-u m-cy NIECHCIANEJ, NIEPOZADANEJ czy wrecz NIELEGALNEJ ciazy – tej np. przez gwalt dokonanej – poddana zostaje procedorowi WYMUSZONEGO, NIECHCIANEGO porodu?

    Z jego rezultatem ladujacym np. w kontenerze smieciowym. Z nowonarodzodzonym placzem dziecka zaslyszanym, i nagranym na komorce, przez przypadkowego przechodnia. Koszmar.

    Płód jest naturalnym stadium ludzkiego życia. Więc ochrona płodu to jest ochrona ludzkiego życia. W sposób ewidentny praktykowana w teorii. Jak to sie da zastosowac w praktyce zycia jakie znamy? A nijak sie nie da tego do niczego zastosowac.

    My sobie, oni sobie. I dunno

  46. Dokładnie tak – w Niemczech, które przechodziły reformy prawa na początku lat osiemdziesiątych, wszystkie te twierdzenia sprawdzają się dokładnie tak, jak to opisuje Pan Hartmann.
    A poziom edukacji seksualnej spowodował właśnie ograniczenie zabiegów.
    Kobiety w Niemczech do tej pory mówią – „mój brzuch należy do mnie”

  47. Dodatkowo – wiara to jedno a kościół jako instytucja w tym padole to drugie. Do wiary nie potrzeba pośredników. O czym świadczą także wczorajsze protesty w kościołach.

  48. dlaczego, w świeckim państwie, największa ludobójcza organizacja na świecie ma dyktować polakom/polkom jak mają żyć?

  49. Przepraszam – proszę usunąć mój poprzedni wpis bo powinno być
    Panie Hartman – całym sercem jestem z Panem.

  50. Panie profesorze,
    Zachęcam Pana i wszystkich ludzi dobrej woli do wysłania listu do Ministra Zdrowia w obronie antykoncepcji awaryjnej. Umieszczam fragment. Całość dostępna na moim blogu

    Minister Zdrowia Konstanty Radziwiłł ul. Miodowa 15 00-952 Warszawa kancelaria@mz.gov.pl Szanowny Panie Ministrze, Zaniepokoiła mnie informacja o ponownym wprowadzeniu środka antykoncepcji awaryjnej EllaOne na receptę. Argumentuje Pan, że są to działania mające na celu przywrócenie normalności. Uważa Pan, że nie ma żadnych powodów, aby wyłączyć Ellaone z asortymentu środków antykoncepcyjnych dostępnych na receptę oraz, że antykoncepcja awaryjna jest nadużywana, bo znacznie zwiększyła się jej sprzedaż. Polki kupują zapas tego środka w obawie przed zmianą, która nastąpi pod Pana rządami, co nie oznacza, że od razu zażywają tabletki. Jako osoba mieszkająca w Polsce, która płaci podatki i składki zdrowotne nie wyrażam zgody na terror ideologii katolickiej w medycynie. Pańska decyzja jest motywowana światopoglądowo i całkowicie nieuzasadniona pod względem medycznym i społecznym. W większości krajów Europy Zachodniej antykoncepcja awaryjna jest dostępna bez recepty, na sklepowych półkach, a w niektórych państwach jest również refundowana. Już w grudniu po ogłoszeniu przez Pana zamiaru zmiany zasad dystrybucji EllaOne, środowiska popierające prawo do antykoncepcji przygotowały petycję, w której wyrażały wolę pozostawienia regulacji przez zmian. Podpisało ją tysiące osób. Zignorował Pan podpisy tysięcy polskich obywateli, tylko dlatego, że mieli odmienne zdanie. Stanął Pan po stronie środowisk skrajnie katolickich, czym złamał Pan Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej, która została przyjęta przez polski naród, suwerena, w referendum w 1997 roku. Artykuł 25&2 Konstytucji stanowi, że „Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym”. Pan nie zachował bezstronności, wykazał się uległością wobec środowisk katolickich. Utrudnienie dostępu do antykoncepcji łamie jeszcze kilka innych paragrafów polskiej Konstytucji. Artykuł 31&1i2 zapewnia ochronę prawną wolności człowieka i nakazuje władzom oraz obywatelom poszanowanie wolności i praw innych osób. Pana decyzja stoi w sprzeczności z powyższą konstytucyjną zasadą, gdyż ingeruje w wolnością osobistą i prawa kobiet. Art.32 zapewnia równość obywateli wobec prawa i zakazuje jakiejkolwiek dyskryminacji. Stając po jednej stronie sporu złamał Pan zasadę równości obywateli, pokazał Pan, że dzieli Rodaków na lepszych- respektujących nauczanie kościoła i gorszych- mających odmienne zdanie od kościoła. Jest to dyskryminacja pod względem światopoglądowym i ze względu na płeć. Artykuł 38 zapewniający prawną ochronę życia nie zawiera dopisku „od poczęcia”, więc należy go interpretować szerzej jako ochrona życia biologicznego, zawodowego, prywatnego i rodzinnego. Nieprawdą są stwierdzenia powtarzane przez przeciwników antykoncepcji awaryjnej, że zabija ona życie poczęte. Antykoncepcja awaryjna nie działa po zagnieżdżeniu się zarodka w macicy. Implantacja zarodka w macicy jest końcem procesu zapłodnienia i początkiem prenatalnego rozwoju człowieka. Artykuł 47 zapewnia obywatelom „prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym”. Pańska decyzja narusza prawo obywateli o swobodnym decydowaniu o swoim życiu osobistym. Szanowny Panie Ministrze, Polskie kobiety nie potrzebują, aby Minister Zdrowia i kościół katolicki decydowali o ich seksualności, rozrodczości, planowali za nich rodzinę, pouczali o moralności. Polki wymagają od władzy poszanowania Konstytucji, Karty Praw Pacjenta i umów międzynarodowych. Z Konstytucji wynika jasno, że nie ma Pan żadnego prawa do ograniczania praw kobiet i decydowania za nas na temat moralności i kształtu rodziny. Są to sfery pozostające w prywatnej kwestii polskich obywateli.

    http://izakrzyczkowska.blogspot.com/2016/03/list-do-ministra-zdrowia-w-obronie.html

  51. Panie Profesorze,

    chciałabym wiedzieć, czy jest jakaś siła zdolna powstrzymać kk i PiS?!

  52. @snakeinweb
    Co do punktu 7 – nie gó.no prawda, tylko święta prawda. Ja jestem żywym dowodem na to, że w punkcie 7 Gospodarz blogu ma rację. Bo ja jestem przeciwnikiem aborcji, a jednocześnie przeciwnikiem karania za aborcję. I nie mów mi, że to nielogiczne. Bo weźmy inny przykład: nienawidzę krawatów. Z całego serca. Czy jeśli dodam, że nie jestem zwolennikiem wsadzania do więzienia za chodzenie w krawacie, to zarzucisz mi brak logiki? Otóż, jeśli jestem zwolennikiem lub przeciwnikiem czegoś, ale nie zamierzam posyłać za kratki kogoś, kto ma odmienne zdanie, to nie nazywa się NIELOGICZNOŚĆ, tylko TOLERANCJA.
    A teraz jeszcze parę kwestii.
    1. Skoro Kościół głosi, że człowiekiem jest się od momentu poczęcia, to dlaczego gdy kobiety poronią i chcą utraconemu embrionowi wyprawić uroczystość pogrzebową, to gros księży im odmawia?
    2. Skoro Kościół głosi, że broni KAŻDEGO życia, to co robią kapelani w wojsku, czyli instytucji, która z założenia służy do zabijania? I to kogo? Niewinnych ludzi! Przecież jak Rosja na nas napadnie, to nasi żołnierze nie będą strzelać do Putina, tylko do zwykłych biednych Rosjan, którzy (przynajmniej w część z nich) ruszą na nas nie dlatego, że mieli na to ochotę, tylko dlatego, że ich do tego zmuszono.
    3. Stanowisko, iż człowiekiem jest się od momentu poczęcia, NIE JEST w naukach Kościoła dogmatem. A skoro nie jest – istnieje możliwość zmiany tego stanowiska (jak w wielu innych sprawach – czy wiesz, że w początkach średniowiecza Kościół głosił, iż jedzenie posiłków za pomocą widelca to grzech śmiertelny?). Sam zauważyłeś, że „KK też swoje poglądy zmienia i wyciąga wnioski ze zdobyczy nauki”. Ale przecież nauka nie stanęła w miejscu! Wraz z nowymi jej zdobyczami może się kiedyś okazać, że KK zweryfikuje swój pogląd na temat, kiedy zaczyna się człowieczeństwo embrionu. Skoro – jak wiesz – już co najmniej raz ten pogląd zweryfikował, to dlaczego nie miałby zrobić tego raz jeszcze? Alba nawet ileś razy?
    Jestem katolikiem, który uważa, że po to Bóg dał nam rozum, żebyśmy z niego korzystali. Oczywiście, że mogę czasem zbłądzić, ale zauważ – w słynnej przypowieści o synu marnotrawnym ojciec w sumie lepiej potraktował syna, który używał rozumu i błądził, niż syna, który bezmyślnie tylko podlizywał się swemu rodzicielowi. Moim zdaniem jedną z najcenniejszych chrześcijańskich sentencji powinno być zdanie ks. Tischnera: Pobożność to bardzo ważna rzecz, ale rozumu nie zastąpi.

  53. Cóż za merytoryczny artykuł (patrz: choćby punkt 7)! A i większość argumentów oparta na stwierdzeniu, że „zachodnie” = „lepsze”. Doprawdy, żałosne.

  54. Panie Profesorze – próżna Pana pisanina. ,,Oni” są zaimpregnowani na wszelkie RACJONALNE argumenty. Pamięć mięśniowa,,wtrenowywana” od przedszkola, słodkośmierdzące bajeczki o Jezusie, rodzice wlokący niewiele z tego co wokół się dzieje dzieci na katolickie rytuały UŁATWIAJĄ ŻYCIE : zwalniają z myślenia, rozstrzygają kwestie etyczno-moralne, czynią przyswojenie minimalnej wiedzy na temat swojej religii zbędnym. Nawet wrogów* nie trzeba samodzielnie rozpoznawać: wskaże ich kapłan. I Pan do takich ludzi idzie z ARGUMENTAMI? Obalę je wszystkie: PAN JESTEŚ LEWACKI BEZBOŻNIK. Ot i co. Taka z nimi rozmowa.
    Dawno już stwierdzono, że polski katolicyzm tak jak efekciarski z zewnątrz – vide ,,Disneyland” w Licheniu jak i piękne liturgie, te białe sukienki ślubne tak treści w tym nie ma za grosz. Kiedyś ,,wykształciuchy” upajały się twórczością ks. Tischnera czy poezjami ks. Twardowskiego nie zauważając, że jądrem polskiego Kościoła pozostają dobrze odżywieni chłopkowscy synowie, którym się we łbach pomieszało od zbyt bogatej w białko diety. Piszę chłopkowscy bo obleśna chciwość, zachłanność połączona z chytrością i bezwzględnością jest zwykle przypisywana tejże warstwie społecznej. Żerują na najniższych instynktach swoich owiec, szczując je we właściwym kierunku i pomagając tzw. chrześcijańskim politykom maskować bandycki neoliberalizm jaki od 25lat panuje w III RP.
    Jakby nie oceniać – populizm, korupcja ale dopiero po 25 latach to PIS wykonał pierwszy ruch realnie prorodzinnej polityki czyli osławione ,,500″ zł na dziecko**. Gdy AWS doszedł do władzy miał politykę prorodzinną wypisaną na sztandarach. Gdy pod koniec kadencji zapytano ich co w tej sprawie zrobili z dumą odpari: Zakazaliśmy aborcji. Jak wiemy, nic to nie dało.
    * wiadomo, że gdzie ,,owce” tam i ,,wilki”
    ** bez skrępowania wezmę je a jak – opłacenie przedszkola jest chyba rzeczą nie do pogardzenia

  55. Modne stało się słowo -wahadło.I używając go ,pan Gowin ma inne zdanie aniżeli prezes.Przykro ale uzasadnienia ,słuszne -przeciwko draństwu ,nie mają żadnego znaczenia praktycznego.Okopy będą nienaruszone.To sprawa czysto polityczna.Królewiec miał swego Kanta ,Żolibórz kańciarza.ma.Tfu .geniusza.Biedne biskupy ,tak jak jeszcze biedniejsze tzw opozycjonisty dały się wpuścić w maliny.Otóż za ziemię i miliony do Torunia ,obiecana ustawa ,skierowal tu i też atak na KK..A prezes robi dalej swoje.Mistrz taktyki ,ma jednak słabość myślenia strategicznego.Otóż,może mieć swoich Brutusów. z Krakowa.Bialystok stoi murem ,mimo że klacze padają.Albo już się zmęczył ,tym co zrobił i chce pospać i lekko żyć w opozycji.A 500 plus, podrzucone ,wywróci każdy następny rząd .

  56. Ha! Ktoś – bodajże na forum GW – zauważył słuszną rzecz. Dziewczyny! Jeśli macie już co najmniej jedno dziecko i jesteście w ciąży, nawet jeśli ta ciąża dopiero się zaczęła – składajcie wniosek o 500 złotych na kolejne dziecko! No bo skoro od momentu poczęcia jest się pełnoprawnym człowiekiem…

  57. Agresywna, fundamentalistyczna narracja na temat zmian prawnych w tym zakresie ma sens: skoro najpierw postulujemy całkowity zakaz, to każdy wyjątek, typu ze względu na zagrożenie życia matki, można potem przedstawić jako propozycję kompromisową. I taki jest sens tej rozróby, zaostrzyć, bo się na tym zyska poparcie KK, ale tak, żeby się obronić przed totalną gębą inkwizytora.

    Największy grzech pookrągłostołowych ekip, oprócz kupienia leseferystycznej retoryki, to było właśnie dopuszczenie KK do faktycznego udziału we władzy. Wystarczy popatrzeć na wyniki badań opinii publicznej na przestrzeni ostatniego ćwierćwiecza dotyczących prawa do aborcji. Społeczeństwo pozwoliło na regres reprodukcyjnych praw kobiet, cofnęliśmy się o pół wieku i jeszcze daliśmy sobie wcisnąć wiarę, że to dobre, prawe i słuszne.

  58. @snakeinweb
    Czy mamy się rozmnażać tak jak np. na Filipinach ( 16% przyrostu w latach 2006 -2012 ) czy tez dążyć do zagęszczenia jak w Bangladesz ( prawie 1120 osób na km kw. czyli jakby nas w Polsce żyło 350 mln mieszkańców ).
    W latach 1950 – 2012 liczba ludności świata wzrosła 2,8 raza choć w Europie tylko 1,33 raza a na Filipinach 5-krotnie.
    Dawniej jak kobieta urodziła 10 – 12 dzieci to 3 – 4 miały szanse dożyć wieku dojrzałego.
    Za bardzo się nie przejmowano losem małych dzieci – ot ” Bóg dał, Bóg wziął „.
    Postęp wiedzy i medycyny spowodował, ze szanse przeżycia wzrosły wielokrotnie.
    Gdybyśmy wzorowali się na Filipinach dzisiaj na świecie żyłoby już nie 7 mld ludzi lecz prawie dwa razy więcej.. Konsekwencją tego to głód i wojny – czy tego chcemy ?
    Zasoby Ziemi nie są nieskończone – już dzisiaj, gdyby wszyscy prezentowali poziom konsumpcji jak przodujące kraje to to, na wytworzenie czego Ziemia potrzebuje roku jedzono by w 9 m-cy.
    Tak więc nie jest to tylko problem etyczny lecz głównie ekonomiczny.

  59. Nie o aborcję tu chodzi. Przecież jakby chodziło o samą aborcję to posunięcie jest proste: należy zredukować liczbę niechcianych ciąż, po to żeby nikt nie chciał się ich pozbywać. Co się przekłada na antykoncepcję i edukację seksualną. I uruchomienie pomocy dla ciężarnych i młodych rodziców po to żeby chociaż część zaistniałych niechcianych ciąż była jednak chciana, „bo przecież są żłobki, przedszkola, domy dla samotnych matek, pomoc dla rodzin dzieci niepełnosprawnych, a ja mogę pracować z domu, i jak urodzę to jakoś dam(y) sobie radę”.
    A tu dysonans: antykoncepcja be, edukacja seksualna be, badania prenatalne be, ustawa o zapobieganiu przemocy rodzinnej jest be, no więc o co chodzi?
    Aborcja jest wynikiem ciąży a ciąża jest rezultatem seksu. No i o ten seks chodzi: żeby nie dało się bezkarnie zażywać intymnych rozkoszy. No bo w starej dobrej ideologii płciowość była spętana mnóstwem ograniczeń, a tu nagle parka bez ślubu w pierwszej pracy po fajrancie myk do wynajętego pokoju, kawałek lateksu i dalej mieć gdzieś, dokładnie tam, wszelkie obostrzenia obyczajowe i napomnienia biskupów. (Podobnie sprawa ma się w wypadku homoseksualistów – mogą sobie poużywać do woli, ale dziecka nie spłodzą, wiec są po stokroć be) I więcej, myślę że nie wszyscy kiedyś mieli odwagę to zrobić, więc teraz odreagowują stłamszenie przez silne osobowości i ideologię, a takoż i brak sukcesów w dziedzinie, hmm, międzyludzkiej. A ta cała towarzysząca kościelno-umoralniająca ideolo to zasłona dymna, bo jakby nasi spece od prolife chcieli komuś pomóc, to pomagaliby tym którzy już się urodzili i ich rodzicom. Tak żeby było jak najmniej obaw „co zrobię/zrobimy jak się urodzi”.

  60. problem lezy gdzie indziej, bo nalezy patrzec perspektywicznie..
    swiat, ten cywilizowany kieruje sie ku transhumanizacji, sztucznej inteligencji, checmy czy nie chcemy tak sie toczy los ludzki. Natomaist w Polsce beda sie rodzic inwalidzi, ulomni, debile… o taka nasza Polska. Piekna przyszlosc!

  61. Prof. Chazan- w porywach siedem morderstw dziennie- przyznał się do 500. Min.Piecha na miano „Króla Skrobanek” zasłużył sobie tysiącem zabiegów. To szacunki autorstwa samych, tak pobożnych dzisiaj ginekologów. Myślę , że oprócz sumienia dużą rolę w diametralnej zmianie zapatrywań na zabieg miał stan konta lekarzy. Skrobanki były dla nich jak zdrapki ze sporą wygraną. Sumienia pisowskich świętych mogła też wzburzyć zmiana nazewnictwa. Skrobanka brzmi swojsko i prawie niewinnie. Dopiero ABORCJA zamienia zabieg w morderstwo i brzmi do tego lewicowo -liberalnie.
    PiS mógłby więc, biorąc za wzór bliskich partii lekarzy zakazać ABORCJI spełniając tym samym wymagania kategorycznie stawiane dr. Kaczyńskiemu przez Kościół . Mógłby jednocześnie dopuszczać skrobanki na zasadach wypracowanych w kompromisie z 1993 r. Tym sposobem, nie nadwyrężając własnych; sumienia i wiarygodności (raz tak , raz siak) utrzymać szerokie poparcie. Na koniec; nagminnie pojawiające się w towarzystwie nazwiska Zbawiciela słowo hipokryzja niepotrzebne jest jak aborcja i przy parlamentarnej większości obozowiska Prezesa łatwo będzie raz i na zawsze zakazać zarówno zabiegu jak i słowa.
    PiSkrobanki.

    Pozdrawiam, Panie Profesorze

  62. @Leonid
    Zaklinasz rzeczywistość i bredzisz głupoty na poziomie, że „ziemia jest płaska”. Nie masz nawet wiedzy przedszkolnej z zakresu biologii i genetyki myląc plemniki i jajeczka z embrionem. Więc nie rozpoczynaj na te tematy dyskusji.

  63. @Orteq
    Sorry, ale nie specjalnie zrozumiałem co chciałeś przekazać a na moje domysły nie chcę się zdawać. Więc nie będę odpowiadał.

  64. @Pan Wojtek
    Myślę, że popełniasz błąd stosowania błędnych i nieadekwatnych analogii.

    Oczywiście masz rację jeśli chodzi o noszenie krawatów. Byłoby absurdem aby większość lub państwo narzucało komukolwiek modę w noszeniu krawatów. No chyba, że krawat jest ozdobiony swastykami, to państwo może czasem też się wtrącić. Jednak ta analogia jest zupełnie nieadekwatna. Jestem pewien, że gdybym odpowiedział analogią typu: „Każdy kto uważa, że trzeba tępić Cyganów, bo to nie są ludzie, lecz wszy, ma prawo zabić lub pobić napotkanego Cygana” to byś stanowczo zaprotestował i przestałbyś nagle być zwolennikiem pełnej wolności jednostki lecz stał się zamordystą żądającym interwencji państwowej i zdławienia w zarodku tak rozumianej wolności. A ta analogia jest do przypadku aborcji dużo trafniejsza i adekwatniejsza. Bowiem w aborcji istotą problemu jest zabijanie osób trzecich. Nawet jak ktoś ma wątpliwości, czy dziecko poczęte to człowiek czy osoba trzecia, to akurat w przypadku zabijania już sama zasada ostrożności nakazywałaby rozstrzygać wątpliwości na rzecz ochrony życia osoby trzeciej.

    Dlatego Twoją argumentację odrzucam, bo jest oparta na fałszywej, nieadekwatnej analogii. Są rzeczy, których nawet na najgorszym totalitaryzmie trudno zabronić, ale są też rzeczy, na które nawet w najbardziej wolnym liberalizmie nie można pozwolić. Ani większości =, ani mniejszości.

  65. @kaesjot
    Argument demograficzny jest moim zdaniem zbyt naturalistyczny i behawioralny, a przez to nawet niebezpieczny. Przypomina mi trochę sposób myślenia, który czasem się tu i ówdzie słyszy, że jest za dużo ludzi, coraz bardziej znudzonych i zagubionych, bo już kilkadziesiąt lat nie było porządnej wojny, więc przydałaby się jakoś porządna wojna, która atmosferę nieco przeczyści.

    Osobiście nie potrafię ocenić, nie mam nawet dobrego wyobrażenia ilu ludzi może pomieścić nasza Ziemia zapewniając ludziom jako taki dobrobyt. Natomiast sterowanie demografią przy pomocy wojen czy aborcji uważam, delikatnie mówiąc, za kiepski pomysł. Myślę zresztą, że jest masa innych bardziej ludzkich metod wpływania na demografię. Dlatego mnie Twój wywód ani trochę nie przekonywuje.

  66. Wczorajsze nie przeszło, może tym się uda:)
    Panie Profesorze,
    jesteśmy dorosłymi, powinniśmy sobie zadać pytanie: o co naprawdę chodzi w tej kolejnej drace o ustawę antyaborcyjną? Przecież nikt nie jest tak naiwny, by sądzić, że prawdziwą intencją jest życie nienarodzonych Polaków – z zasady z zespołem Downa, czy innymi ciężkimi uszkodzeniami płodu. Polska nie Szwecja, urodzenie człowieka z zespołem Downa to nie wygrany los na loterii, to skazanie rodziców, a zazwyczaj matki, na niewyobrażalne cierpienia, ostracyzm towarzyski i wykluczenie społeczne. Czy Marek Jurek, aktywista, fanatyk i dobry, jak mniemam, rzymski katolik, zgodziłby się wziąć do domu, choć na dwie, trzy doby człowieka z wspomnianym schorzeniem? Zespół Downa nie jest jednak najcięższym przypadkiem. O ile mogę zrozumieć znaną z minionej kadencji sejmu aktywistkę p. Kaję Godek, której zajadłość w antyaborcyjnej wojnie tłumaczę ukaraniem społeczeństwa za jej nieszczęście, to wściekłość spasionych purpuratów jest mi niejasna. Za mordę nas wziąć? Inwigilować, kontrolować, karać, jednym słowem mieć wielką władzę? Pal licho te przypadki, ale jak pojąć marsze, nocne czuwania, adopcję nienarodzonych i inne czary mary? Kogo w tym durnym kraju tak prawdziwie, szczerze, od serca, interesuje los narodzonych z defektem ludzi? Gdzie są, poza największymi miastami, ośrodki rehabilitacyjno-wychowawcze, gdzie daleko idąca pomoc rodzinie, gdzie pracownicy socjalni, dający rodzicom choćby jeden wolny dzień w tygodniu? Gdzie praca nad zmianą postrzegania w polskim zapyziałym światku kalekich intelektualnie dzieci, że to nie zrobione po wódce matoły? Urodzenie ciężko kalekiego człowieka, to z zasady przerwanie pracy zawodowej matki, skazanie na biedę, załamanie psychiczne, brak perspektyw. Wegetacja.

    Z ukłonami.

    PS. Pan Jacek NH znów Reaganem do nas mówi.

  67. Całkowity zakaz aborcji jest nie do wyegzekwowania. Natomiast arbitralność i paternalizm wszelkiego rodzaju władz jest faktem przed którym nie można w Polsce uciec, chyba że jest się cwaniakiem i pielęgnuje się w sobie najlepsze polskie tradycje omijania prawa. Podać można przykład pozycji organów administracji publicznej i samorządowej względem obywateli. Administracja publiczna generalnie działa na podstawie kodeksu postępowania administracyjnego lub szczególnych ustaw administracyjnych będących wielce zubożonym wersjami kodeksu postępowania administracyjnego w zakresie pozycji prawnej petenta. Tylko pozornie i teoretycznie kodeks postępowania administracyjnego jest przyjazny dla obywatela. Tak naprawdę jest mu wrogi. Pierwszy z brzegu przykład to terminy do dokonania czynności proceduralnej, czyli czynności takich jak wniesienie środka prawnego służącego ochronie praw i wolności. W praktyce one są one trudne do przywrócenia, ale też i mylące, bowiem kodeks np. w § 1 art. 58 stanowi, że w razie uchybienia terminu należy przywrócić termin na prośbę zainteresowanego, jeżeli uprawdopodobni, że uchybienie nastąpiło bez jego winy. Wydawałoby się, że to jest bardzo liberalny i przyjazny przepis dla obywatela, a wcale tak nie jest. Wielkim zaskoczeniem dla petenta może być sytuacja, gdy zachoruje i znajdzie się nawet w szpitalu, otrzyma zwolnienie na więcej niż 30 dni, a pomimo gdy w ważnej na niego sprawie o dużej wartości uchybi terminowi do wniesienia środka zaskarżenia i będzie całkowicie na lasce urzędnika organu administracji publicznej, bowiem orzecznictwo sądów administracyjnych mniej więcej stanowi, że przez cały czas choroby, trzeba być niemal nieprzytomnym, aby można było skutecznie żądać przywrócenia terminu. Tak więc jeśli chodzi o tradycję to widzimy, że tak jak kiedyś w stosunkach pomiędzy dworem, czyli władzą administracyjną i czworakami Pan może wszystko, a chłop może tylko dostać parę kijów na dupę. Właśnie to jest nasza wschodnioeuropejska tradycja. I wszystko to co te stosunki umacnia jest dla nas szkodliwe, bowiem za tak silną władzą w gruncie rzeczy stoi prywata i samowola, brak odpowiedzialności, gdyż w relacjach władza obywatel obywatel jest bardzo słaby, a władza jest na sposób feudalny skonstruowana. Tzn. szczebel wyższy władzy może wszystko uczynić szczeblowi niższemu, odpuścić mu każdą podłość i przykładnie ukarać za nieposłuszeństwo. Dotyczy to także wszelkich władz korporacyjnych. Wszystkie ustawy korporacyjne są tak skonstruowane, aby dawały władzę stosunkowo wąskiej elicie zawodowej, bowiem ustawy takie dzisiaj nie dają nawet możliwości zaskarżania decyzji władz korporacyjnych. W związku z tym na wzór bizantyjski wszelkie korporacje są ściśle scentralizowane o silnie zróżnicowanej pozycji materialnej faktycznej oligarchii i ledwie wiążących koniec z końcem, tych co na dorobku. Taka sytuacja jest pasem transmisyjnym przekazywanie negatywnych wzorców zachowania przyszłym pokoleniom korporantów. Wszystko natomiast tchnie stęchlizną i obłudą. W tej sytuacji odejście od demokracji stanowi zagrożenie dla państwa i społeczeństwa, ale jednocześnie najgroźniejsze zarazki np. dla niektórych PiS i KK może być katalizatorem zmian, ponieważ one w istotny sposób destabilizują ten „pierdzielnik”. Nie tak dawno, gdy przeczytałem, że Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawa urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej, to mnie ten fragment konstytucji bardzo rozbawił. I po kilku powtórzeniach wpadłem w tak dobry nastrój, jakbym usłyszał jedną z lepszych facecji, którą jest niewątpliwie relacja o Doroty Sumińskiej o szczurku Felku, który znał wiele komend. Umiał się kryć, podawać papierosa, jadał z jednego talerza ze swoim Panem, ale jego najlepszym numerem było niwelowanie tłoku w tramwaju. Kiedy bowiem w tramwaju robił się tłok jego Pan mówił tylko „ale tłok” na co Felek wychylał się z rozporka swojego opiekuna i wokół nich robiło się pusto. Nie kryje, że mam sentyment do polskiej szlachty, bowiem dobry humor w feudalizmie czynił to życie bardziej ludzkim. A jaki dzisiaj urzędnik wpadnie na pomysł przychodzenia do pracy ze szczurem w rozporku?

  68. Tomasz Wysocki (4 kwietnia o godz. 19:39)
    Doskonały wpis!

  69. Snakeinweb
    (4 kwietnia o godz. 18:44)
    Napisałem ci wyraźnie, że jeśli kościół twierdzi, że zdobycze nauki, głównie w zakresie medycyny, biologii i genetyki przekonują dobitnie iż życie człowieka zaczyna się od poczęcia, to znaczy, że należy prawnie chronić nie tylko embriony i płody, ale także plemniki i jajeczka, które są przecież jak najbardziej żywymi organizmami, na dodatek zawierającymi to, co jest w rzeczy samej samą esencją albo też kwintesencją człowieczeństwa, czyli nasze ludzkie DNA, a więc bardzo dokładne „plany” i „instrukcje budowy” przyszłego naszego (czyli ludzkiego) potomstwa, które to potomstwo „spłodzą” wspólnie nośnicy owych jajeczek i plemników, czyli przyszli rodzice jeszcze nawet nie poczętego dziecka. A więc z punktu widzenia tzw. obrońców życia (a więc i kościoła), to owym plemnikom i jajeczkom należy się pełna ochrona prawna a więc też i zakaz ich marnowania zarówno przez mężczyznę, czyli nosiciela oraz producenta plemników, jak też i przez kobietę, czyli nosiciela jajeczek. Powtarzam ci też raz jeszcze, że zarówno plemnik ludzki jak też i jajeczko ludzkie posiadają swoje własne ludzkie DNA i tym samym nie ma zasadniczej różnicy pomiędzy nimi a embrionem i płodem, które posiadają przecież DNA „pobrane” zarówno z plemnika jak też i jajeczka. Nie udawaj, że tego nie rozumiesz!
    (4 kwietnia o godz. 19:11)
    W aborcji istotą problemu NIE jest zabijanie osób trzecich, jako że embriony i płody nie są osobami, a tylko integralną częścią organizmu kobiety, co ci już zresztą wyjaśniłem.
    (4 kwietnia o godz. 19:25)
    To jaką masz receptę na ograniczenie przyrostu naturalnego a więc na zmniejszenie przeludnienia naszej planety? Antykoncepcja? Ale ona też jest przecież zwalczana przez kościół, gdyż jak to ci już wyjaśnił divak2, kościół jest z definicji przeciwny zarówno antykoncepcji jak też i edukacji seksualnej, badaniom prenatalnym oraz ustawie o zapobieganiu przemocy rodzinnej. Chodzi tu bowiem kościołowi o to, że aborcja jest wynikiem ciąży a ciąża jest rezultatem seksu, a przecież kościół seksu bardzo nie lubi, jako że jest to dla kleru oraz zakonnic „owoc zakazany” (przynajmniej oficjalnie). Tak więc kościołowi chodzi tu o to, aby nie dało się bezkarnie zażywać intymnych rozkoszy. Jak to zauważył divak2, w „starej dobrej ideologii” płciowość była spętana mnóstwem ograniczeń, a tu nagle parka bez ślubu w pierwszej pracy po fajrancie myk do wynajętego pokoju, kawałek lateksu i dalej mieć gdzieś, dokładnie tam, wszelkie obostrzenia obyczajowe i napomnienia biskupów.

  70. KrzySztof58
    Decyzja o przerwaniu ciąży powinna należeć tylko i wyłącznie do kobiety, która te ciążę nosi, jako ze ciąża jest defincji integralną częścią organizmu kobiety (jako że embrion, tak samo jak i płód, nie są zdolne do samodzielnego życia) i to aż do momentu przecięcia pępowiny. Zapewniam cię, ze decyzja o przerwaniu ciąży w ponad 99% nie przychodzi kobietom łatwo i zawsze jest złem, ale złem mniejszym niż przyjście na świat chorego albo też niechcianego dziecka.

  71. @głos zwykły
    Sam tryb polskiej transformacji prowadził prosto w tym kierunku co pisał już przy pierwszym rządzie PIS prof Tadeusz Kowalik (w 2009 wydane). Ekonomiczne przyczyny odbijają się na zupełnie nieekonomicznych aspektach życia.
    Upraszam się o jakiś komentarz dotyczący Talmudu, czy linkowana wyżej strona podaje prawdziwe tłumaczenia Gemary i Miszny? Jaka jest moralna „opoka” ortodoksyjnych Żydów? Gdzie można ewentualnie zapoznać się z odpowiedzią na to waże dla mnie pytanie?

  72. Levar (3 kwietnia o godz. 22:15)
    Raz jeszcze: nie ma tzw. „dzieci nienarodzonych” a tylko embriopny i płody, bedące z defincji integralną częścią organizmu kobiety (niezdolne do samodzielnego życia) i to aż do momentu przecięcia pępowiny, czyli nawet poza sam moment urodzenia. Tak więc spór o aborcję jest jak najbardziej sporem o prawa kobiet a generalnie o prawa człowieka i obywatela, które obecna władza chce Polakom, a szczególnie zaś Polkom odebrać, tak samo jak odebrała ona nam prawo do pracy i godnej za nią zapłaty. 🙁

  73. Snakeinweb
    Nie ma czegoś takiego jak ruchy „pro-life”, a są tylko ruchy „anti-choice”. Spór o aborcję jest zaś jak najbardziej sporem o prawa kobiet, jako że nie ma tzw. „dzieci nienarodzonych” a tylko embriony i płody, będące z definicji integralną częścią organizmu kobiety (niezdolne do samodzielnego życia) i to aż do momentu przecięcia pępowiny, czyli nawet poza sam moment urodzenia. Tak więc spór o aborcję jest jak najbardziej sporem o prawa kobiet a generalnie o prawa człowieka i obywatela, które obecna władza chce Polakom, a szczególnie zaś Polkom odebrać, tak samo jak odebrała ona nam prawo do pracy i godnej za nią zapłaty, mimo że jest ono zapisane w Międzynarodowej Konwencji pod nazwą „International Covenant on Economic, Social and Cultural Rights” (czyli w Międzynarodowej Konwencji Praw Ekonomicznych, Społecznych i Kulturalnych) przyznającej Polakom bezwarunkowe prawo do pracy i godnej za nią zapłaty, a którą Polska podpisała dnia 2 marca 1967 roku a ratyfikowała dnia 18 marca 1977 roku. Niestety, ale jak dotąd to władze RP nie przedstawiły spójnego planu wdrożenia tej konwencji czyli likwidacji bezrobocia i niskich płac w Polsce.
    No cóż: rok 1989 okazał się być tak samo tragicznym rokiem dla Polaków jak rok 1939, jako że w roku 1989 Polacy (a szczególnie zaś Polki) znów stracili wolność wyboru, prawo do dysponowania własnym ciałem a także prawo do pracy i godnej za nią zapłaty. Nic więc dziwnego, że Polska się wyludnia, a proponowane zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej tylko przyspieszy wyludnienie Polski, jako że młode, zdrowe Polki w wieku rozrodczym wyjadą z niej do krajów, gdzie będą miały swobodny dostęp do antykoncepcji i prawo do dysponowania własnym ciałem, a więc także i prawo do dokonania aborcji, tak jak na przykład w Japonii, z przyczyn:
    1. Medycznych – czyli na przykład zagrożenie życia i zdrowia fizycznego matki;
    2. Eugenicznych, czyli na przykład wady genetyczne płodu lub jego uszkodzenie w trakcie ciąży albo też ciąża wielopłodowa;
    3. Kryminalnych, czyli na przykład ciąża będąca wynikiem gwałtu, przestępstwa pedofilskiego lub występku kazirodczego oraz
    4. Społeczno-ekonomicznych, czyli na przykład złej sytuacji materialnej matki, wielodzietności, ciąży będącej wynikiem zdrady małżeńskiej, z powodu rozwodu lub owdowienia matki, z powodu ciąży będącej wynikiem nieskutecznej antykoncepcji oraz w przypadku małoletniości matki.
    LK

  74. Jacek, NH
    Skąd u ciebie to stwierdzenie, że ja jestem z aborcją? Wręcz przeciwnie – ja jestem zdecydowanym przeciwnikiem aborcji, ale uważam, że decyzja o przerwaniu ciąży powinna należeć tylko i wyłącznie do kobiety, która te ciążę nosi, jako ze ciąża jest definicji integralną częścią organizmu kobiety (jako że embrion, tak samo jak i płód, nie są zdolne do samodzielnego życia) i to aż do momentu przecięcia pępowiny. Zapewniam cię też, że decyzja o przerwaniu ciąży w ponad 99% nie przychodzi kobietom łatwo i zawsze jest złem, ale złem mniejszym niż przyjście na świat chorego albo też niechcianego dziecka. Słyszałeś kiedyś o dylematach etycznych? Pewnie nie, stąd też nie wiesz, że nie mają one satysfakcjonującego rozwiązania, czyli takiego, które zadowoliło by wszystkich zainteresowanych (n.p. dylemat: komu oddać opiekę nad dziećmi po rozwodzie: matce czy też ojcu).
    Jestem za to przeciwnikiem karania za aborcję – zarówno lekarzy przeprowadzających ten zabieg jak też i kobiet poddających się z własnej woli temu zabiegowi, jako że delegalizacja aborcji powadzi zawsze do powstania podziemia aborcyjnego a więc do nieprzestrzegania prawa, i to na olbrzymią skalę. Znamy to zresztą doskonale z przykładu prohibicji, tym razem alkoholowej, w USA, której jedynym skutkiem nie była eliminacja alkoholizmu czy też spożycia napojów alkoholowych, ale powstanie ogromnej przestępczości zorganizowanej (gangów), która wciąż kwitnie w USA i która jest tam rakiem zżerającym od lat, i to skutecznie, zdrową tkankę amerykańskiego społeczeństwa, rakiem, który niebawem uniemożliwi normalne funkcjonowanie US of A. I to jest realny problem, który powinien ciebie obchodzić, a nie sztuczny problem aborcji.

  75. @snakeinweb, punkt 6 i 7

    Dlaczego nie przyjmujesz do wiadomości ewidentnego faktu, że całkowita „ochrona życia” jest w przypadku problemu aborcji niemożliwa. Jeśli zakażesz aborcji w sytuacji, gdy życie matki jest zagrożone – to jej (matki) życia nie chronisz, a wręcz przeciwnie: stajesz się jej (matki) zabójcą. To jest sytuacja wyboru: czy prawo ma preferować życie świadomego, ukształtowanego człowieka, czy też faworyzować stadium rozwoju pozbawione świadomości, zdolności odczuwania strachu, itp.

    Problemu aborcji zwyczajnie nie da się rozwiązać za pomocą ideologii (religijnej czy dowolnej innej), posłując się „idealnymi” pojęciami i usiłując wtłaczać rzeczywistość w ramy tych pojęć (odtąd dotąd mamy „dobro”, a dalej zaczyna się „zło”). Problemu aborcji w ogóle nie można rozwiązać w satysfakcjonujący sposób – to jedna z tych rzeczy, które trzeba jakoś poukładać (w sensie prawnym), nie robiąc przy tym dodatkowej krzywdy obywatelom. Obywatelom! – a nie „życiu poczętemu”, „nieśmiertelnej duszy” czy innym tego rodzaju pojęciom. Bo jak ktoś jest już postawiony w sytuacji, w której aborcję musi brać pod uwagę, to zwyczajnie „dobrego” wyjścia nie znajdzie.

  76. Snakeinweb (4 kwietnia o godz. 18:44)
    Wyjaśnij mi więc, ale własnymi słowami, czym jest DNA oraz czym się różni plemnik i jajeczko od embriona, embrion od płodu, a płód od noworodka?

  77. Różne źródła róznie podają lecz wg nich 60 – 85 % zapłodnionych jaj ulega samoczynnemu poronieniu. W większości przypadków kobieta nawet nie jest tego świadoma – ot okres spóźnił sie o kilka dni.
    Jeśli wszystko , jak twierdzą niektórzy obrońcy życia poczętego dzieje się z woli Boga to i te samoistne poronienia także.
    Ale Bogu przecież wolno ….

  78. Podpisuję się pod poniższym projektem.
    Wszystkie organizacje działające na rzecz praw Kobiet powinny wykorzystać ten tekst i złożyć go w Sejmie RP jako formalny projekt obywatelski.
    Zachęcam wszystkich do przeczytania i do rozpowszechniania.
    ………
    „W trosce o życie …..
    EWA DESKUR·SATURDAY, APRIL 2, 2016
    W trosce o życie poczęte i w związku z planowanym wprowadzeniem całkowitego zakazu aborcji i ochrony życia ludzkiego od chwili połączenia się żeńskiej i męskiej komórki rozrodczej, czyli odpowiedzialności za to życie spoczywające w równej mierze na kobiecie jak i mężczyźnie, wnioskuję o:

    1. Ustanowienia dla każdego mężczyzny mogącego potencjalnie rozpocząć życie seksualne, obowiązku badania spermy pod kątem możliwości rozrodczych i wydawania zaświadczeń potwierdzających jego zdolność do zapłodnienia, w tym zachowania jego materiału genetycznego w specjalnie do tego celu utworzonym banku danych potencjalnych nosicieli plemników. Miałoby to na celu skrócenia procedury identyfikacji w przypadku braku możliwości stwierdzenia ojcostwa lub też w przypadku gdy ojciec dziecka temu zaprzecza.
    2. Każdy mężczyzna podejmujący życie seksualne automatycznie bierze odpowiedzialność za każdorazowe zapłodnienie kobiety. Opuszczenie jej, brak wsparcia, niepłacenie na utrzymanie kobiety w okresie ciąży (czyli w okresie szczególnie ważnym z uwagi na ochronę życia ludzkiego) zagrożone jest karą więzienia do 18 roku życia poczętego człowieka. W okresie odbywania kary, każdy mężczyzna zobowiązany jest wykonywać w zakładzie pracę na rzecz społeczeństwa, za którą otrzymane wynagrodzenie przekazywałby kobietom. W tym celu państwo polskie oraz Kościół katolicki zobowiązane są do organizowania w zakładach karnych miejsc pracy.
    3. W przypadku śmierci mężczyzny, obowiązki dotyczące utrzymania kobiety w okresie ciąży i po urodzeniu dziecka aż do 18 roku jego życia – przejmuje państwo i kościół. Kobiety wierzące mogą rościć sobie prawo do opieki od momentu poczęcia życia bezpośrednio od instytucji Kościoła katolickiego. Kobiety niewierzące lub nie wyznające wiary katolickiej, o ww. finansowanie mogą ubiegać się bezpośrednio od instytucji państwowych.
    4. Państwo polskie wraz z Kościołem katolickim zobowiązane jest do udostępnienia wszystkim kobietom w ciąży bezpłatnych badań i warunków chroniących życie poczęte a także chroniących kobiety, tak by nie przeziębiały się i nie musiały wykonywać pracy narażającej życie poczęte na uszczerbek.
    5. Z chwilą urodzenia dziecka, ojciec pod groźbą więzienia jest zobowiązany do zapewnienia mu takich warunków życia, aby mogło rozwijać się i żyć na godnym poziomie. Niezapewnienie tych warunków zagrożone jest karą więzienia zgodnie z pkt 2
    6. Gwałty i inne czyny zabronione, w wyniku których kobieta zachodzi w ciążę są ścigane z urzędu i gwałciciel skazany jest na karę 18 lat pozbawienia wolności, z obowiązkiem pracy w zakładzie karnym bez możliwości wcześniejszego zwolnienia warunkowego. Odbierane mu są automatycznie prawa ojcowskie. Otrzymuje także zakaz przebywania po odbyciu kary w tym samym powiecie, co zgwałcona przez niego kobieta. Zasady odbywania tej kary patrz pkt 2
    7. Matka, której życie w wyniku ciąży jest zagrożone, ma prawo do pochówku na koszt państwa polskiego i Kościoła katolickiego, a od dnia następnego po jej śmierci osoby na jej utrzymaniu mają prawo do renty rodzinnej na poziomie średniej krajowej- do czasu ukończenia przez niepełnoletnich 18 roku życia lub w przypadku pełnoletnich niepełnosprawnych członków rodziny do końca ich życia.
    8. W przypadku urodzenia niepełnosprawnego dziecka, obowiązek finansowania, utrzymania tego dziecka i jego rodziny ciąży na państwie polskim i Kościele katolickim.
    9. Jeżeli państwo polskie i Kościół katolicki nie umożliwią kobiecie w ciąży warunków do jej pomyślnego donoszenia i nie uchronią jej przed utratę ciąży ( poronienie/urodzenie martwego dziecka) będą współwinni zabójstwu prenatalnemu.
    10. Z uwagi na niską skuteczność ściągalności alimentów wnioskuję o zniesienie obowiązku alimentacyjnego na rzecz kary więzienia. Równocześnie obowiązuje wykonywanie prac w zakładzie karnym na rzecz matki i życia poczętego (do 18 roku życia dziecka).
    11. W przypadku ciąży pozamacicznej/urodzenia martwego dziecka lub innych komplikacji, których można by było uniknąć gdyby ww.ustawa nie weszła w życie (między innymi np konsekwencji bezpłodności) – państwo polskie i Kościół katolicki mają obowiązek wypłacać zasiłek umożliwiający godne życie i zapewnić bezpłatną pomoc psychologiczną do końca życia kobiety.
    12. Za zabójstwo prenatalne odpowiada w równym stopniu mężczyzna, nawet w sytuacji kiedy nie miał świadomości, że doszło do poczęcia. Ustalenie ojcostwa w tym momencie będzie ułatwione z uwagi na stworzenie odpowiedniego banku danych. Sam fakt niewiedzy o ciąży nie będzie okolicznością łagodzącą, bo decydując się na współżycie poddaje się odpowiedzialności za życie poczęte z urzędu.
    13. W gestii mężczyzny będzie ochrona przed ewentualną „niechcianą” ciążą. Jeżeli w wyniku zabezpieczeń ( kalendarzyk/prezerwatywa- tu nie wiem czy to będzie dostępne/ czy też stosunku przerywanego) dojdzie jednak do zapłodnienia, odpowiedzialnością za życie poczęte – jeżeli kobieta nie wyraża zgody na zajście w ciążę – będzie obciążony mężczyzna. Jeżeli taka odpowiedzialność wydaje się być zbyt duża, należałoby zakazać seksu w ogóle jeżeli nie robimy tego w celach prokreacyjnych – do rozważenia. Uchroni to nas wszystkich Polaków przed zagrożeniem zaistnienia życia poczętego i ewentualnych dylematów z tym związanych, ze śmiercią kobiety w wyniku powikłań włącznie.
    14. Wprowadzenie obowiązkowych badań płodu i dokonywania wszelkich operacji na nim w celu uratowania życia poczętego – nawet jeżeli zagraża to zdrowiu matki.
    15. Zamykanie kobiet w specjalnych ośrodkach, jeżeli swoim zachowaniem będą budzić obawy co do prawidłowego utrzymania ciąży. Można również stosować wiązanie do łóżka w celu zapobieżenia np skakaniu czy bieganiu kobiet w ciąży i tym samym narażeniem życia poczętego.
    Tak myśląc o tym, to uważam, że z chwilą stwierdzenia ciąży, kobiety powinny zostać izolowane od społeczeństwa, przynajmniej do czasu porodu w specjalnych obozach, przepraszam , chciałam napisać ośrodkach – potem mają prawo się modlić o zdrowie. To ich niezbywalne prawo.
    Dziękuję. Ewa Deskur”
    ……
    ps:
    Klechy i kołtuny religijne won od kobiet !!!

  79. Panowie biskupi, jak zwykle, olewają Ewangelię:
    Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Mt.10
    Jak uczy kościół dusza ludzka jest nieśmiertelna. W wyniku aborcji nie da się „zatracić” duszy. Poprzez niegodziwe życie, i owszem. Niechciane dzieci narażone są wszystkie psychologiczne, medyczne i społeczne konsekwencje. W tym patologie prowadzące do „zatraty” duszy. Ergo, prawdziwa troska o „nienarodzone dziecko” powinna się sprowadzać do tego, żeby uchronić je przed rodzicami, którzy go nie chcą, odepchną, nie są gotowi do roli rodzicielskiej.
    Dalej. Podobno życie jest darem, największym darem danym od Boga. Wpychanie tego daru na siłę, tym którzy nie chcą uczestniczyć w jego przekazywaniu, pod groźbą kodeksu karnego, jest kpiną z niego.
    Tyle w temacie czarnej moralności.

  80. Prof Hartman wraca do formy. Swietna analiza!

    Ja tylko moge pogderac, ze w najczarniejszych scenariuszach nie bylo, ze Polska zejdzie na poziom Ciemnogrodu. Pomroczna i skansen cywilizacyjny. Na tym mozna niezle zarobic. ino patrzec jak zaczna organizowac wycieczki do polskich Kosciolow gdzie nie krzewi sie Chrzesciajnstwa a sredniowieczne gusla!

    Swiat mowi o rewolucji ekologicznej i nowych elektrycznych samochodach ktore juz rewolucjonizuja motoryzacje z pomoga zachamowac efekt cieplarniany. Mysli i mowi sie powaznie o misjach na Marsa albo jak uchronic ludzkosc od gruzlicy. A w Polszcze dyskusja na calego o guslach. Mezczyzni w kolorowych sukienkach, wielu z tytulami profesorskimi (pozal sie Boze) gadaja takie pierdoly, ze sluchanie ich jest hanba dla ludzi mieniacych sie Inteligencja!

    Ostanie 5 miesiecy zrobilo wiecej zla Polsce niz 45 lat PRL, ktory udalo sie wykorzenic ( no prawie!) w 25 lat. Wydobycie Polski z zapasci w jaka wpedzil ten biedny kraj kosciol katolicki i PiS zajmie pare pokolen. A swiat juz dawno nam uciekl do przodu!

    Swiata nie dogonimy, wiec jedyna droga dla Polski to isc w turystyke skansenowa. Niech stereotypem posla doskonalego w czsie nastepnych wyborow bedzie posel Pieta – tytan intelektu. Armia jemu podobnych zawierzy polske komu trzeba i sprawa bedzie zalatwiona!

    Erhh, Miales Chamie Zloty Rog!

  81. Oooooops! Mialo byc „Zahamowac! nie „zachamowac”.

  82. @snakeinweb
    Odniosłem się do tego, co oceniłeś z logicznego punktu widzenia. To, czy stawką jest ludzkie życie czy jakiś bzdet, ma oczywiście ogromne znaczenie dla oceny moralnej, ale dla logiki jako takiej – nie ma żadnego. Wyobraźmy sobie czysto teoretyczną sytuację, że ktoś mówi: „Jestem przeciwnikiem mordowania ludzi, ale jednocześnie jestem przeciwnikiem wsadzania morderców do więzień, bo lepiej jest spokojnie im wytłumaczyć, że mordowanie jest rzeczą złą.” Czy możemy autorowi takiej wypowiedzi zarzucić nielogiczność? Nie! Możemy mu zarzucić, że się myli. Możemy mu zarzucić, że jest cholernie naiwny. Ale braku logiki wypowiedzi – nie możemy. Tak więc jeśli ja mówię, że jestem przeciwko aborcji i jednocześnie przeciwko karaniu za aborcję, to oczywiście masz prawo zarzucić mi, że jestem w błędzie. Natomiast braku logiki w takim stanowisku nie dostrzegam.
    Tak poza tym pominąłeś drugi wątek mojej wypowiedzi: czy dopiero co zapłodniona komórka jest już człowiekiem? Przyznaję – nie wiem. Wiem natomiast tyle:
    1) z teologicznego punktu widzenia człowiekiem staje się ktoś od momentu, kiedy zaczyna mieć duszę;
    2) choć aktualnie Kościół głosi, że duszę ma się od chwili powstania zapłodnionej komórki, to jeszcze ŻADEN papież nie ogłosił tego ex cathedra;
    3) zarazem w przeszłości Kościół zmieniał zdanie w kwestii, od którego momentu embrion zaczyna mieć ludzką duszę…
    4) …a skoro w przeszłości Kościół zmieniał zdanie na ten temat, to jaką mamy gwarancję, że nie zmieni go w przyszłości?
    Cyganie, na których się powołałeś, są ludźmi – nikt w to nie wątpi (no, może z wyjątkiem jakichś najbardziej fanatycznych rasistów). Ale czy embriony też są ludźmi? To już nie jest takie oczywiste, zwłaszcza dla tych, co nie wierzą w istnienie dusz (ale ci, co wierzą, też mają tutaj różne zdania). Być może najlepiej by było, żeby ci, co wierzą w człowieczeństwo od momentu poczęcia, zamieszkali jedną planetę, a ci, co nie wierzą, drugą. Ale póki jest to niemożliwe – musimy jakoś współżyć na planecie Ziemia, w kraju Polska. Możemy oczywiście starać się przekonać inaczej myślących. Ale starać się dopasować ich do naszych przekonań za pomocą paragrafów w Kodeksie karnym – to moim zdanie koncepcja, która na dłuższą metę przyniesie więcej złego niż dobrego.

  83. Ad 1. Nawet mocno-życzliwa interpretacja tej tezy nie jest niekontrowersyjna na tyle, żeby można było użyć epitetu „kłamstwo”.. Życzliwa wersja brzmi: 1a. „Liczba aborcji nie zmniejszy się przez TYLKO przez zastosowanie surowych sankcji prawnych”. Powoływanie się przy tym na badania z Ameryki Łacińskiej mają tę słabość, że odwołują się do społeczeństw z innego częściowo kręgu cywilizacyjnego, z innymi zaszłościami społecznymi, itd. A więc może nie zachodzi warunek ceteris paritubus: podstawowy mankament w środowisku manipulacji statystycznej. A więc zmodyfikowana teza powinna brzmieć: 1b „Liczba aborcji nie zmniejszy się tylko przez zastosowanie surowych sankcji prawnych, jeśli uznać, że statystyki są wystarczająco ceteris paribus”. Na początku wspomniałem, że teza aby być zasadna, musi być „silna”. Nie wiemy bowiem, czy gdyby zachodził stan rzeczy: „zakaz aborcji-i-prewencja”, efekt nie byłby lepszy, niż w stanie rzeczy „brak zakazu aborcji-i-prewencja”. Rozważmy następującą analogię. Czy: (m) „lepiej będzie, jak będzie penalizacja łamania przepisów ruchu drogowego-i-prewencja” czy: (n) „brak penalizacji łamania przepisów ruchu drogowego-i-prewencja”? Oczywiste wydaje mi się (m). Można użyć „grubszych” przykładów, ale będą zbyt dystrakcyjne, bo naładowane emocjonalnie. W podsumowaniu: Autor musiałby wykazać, że embrion nie jest istotą ludzką (a nie tylko tyle, że Kościół modyfikował swoją opinię). Ponieważ taki argument nie jest konkluzywny w żadną ze stron (ostrożna hermeneutyka sugerowałaby w takiej sytuacji przyjąć, że JEST), to pozostaje poddać się pod osąd demokracji. Jak długo zatem owo bożyszcze włada nam miłościwie, Autor powinien przyjąć kornie do wiadomości, że 90% narodu, MA święte prawo do takiej regulacji. Ponieważ osobiście jestem skłonny opowiedzieć się „za” aborcją, to uważam, że najuczciwiej byłoby nałożyć takie prawo na katolików, zaś Ci, którzy zadeklarują się jako innowiercy, mogliby skorzystać z prawa mniejszościowego. I każda brzemienna niewiasta, jeśli złoży w parafii akt apostazji, powinna mieć dostęp do aborcji w majestacie prawa.

  84. W linku mało pokazywana chwila wyjścia uczestników nabożeństwa w gdańskim kościele Mariackim podczas niedzielnego (03. 04. br.) czytania komunikatu w sprawie pełnej ochrony życia człowieka.
    Wierni zaczynają pokazywać wała hierarchom. Kiedyś nie do pomyślenie. To cieszy. Warto obejrzeć, najlepiej na całym ekranie.
    https://youtu.be/pYCqRlUtTw8

  85. mohikanin przedostatni
    Kościołowi nie chodzi przecież o dusze, a tylko o ciała, jako że tylko ciała są w stanie złożyć na tacę datek dla księdza dobrodzieja.
    nummatus
    1. Embrion nie jest istotą ludzką, jako że przyjmując takie założenie, musieliśmy stwierdzić, że istotami ludzkimi są też plemniki i jajeczka, jako że są to bez wątpienia żywe organizmy posiadające DNA dokładnie takie samo jakie posiada człowiek.
    2. Zgoda, że każda brzemienna niewiasta, jeśli złoży w parafii akt apostazji, albo też taka, która nigdy nie była członkiem kościoła rzymskokatolickiego, powinna mieć pełny dostęp do aborcji w majestacie prawa.

  86. Jakimś paradoksem jest, że np. Szydło „obrończyni życia od poczęcia” i jej podobni nie chcą wpuścić żadnego uchodźcy do kraju wśród których ani dzieci, ani kobiet w ciąży, które chciałyby urodzić nie brakuje.
    I odwrotnie. Ludzie, którzy dopuszczają aborcję pod pewnymi warunkami, są w większości bardziej chętni do tego, aby angażować się w ratowanie życia i godności ludzkiej w kraju i na świecie.

  87. @głos zwykły
    4 kwietnia o godz. 19:59
    Piszesz kompletne głupoty – zakaz nie do wyegzekwowania – w 2000r wprowadziliśmy drakońskie prawo antynarkotykowe i problem zniknął.

  88. @malpa -z paryza
    4 kwietnia o godz. 16:22
    Rozumiem, że w swoim wpisie opisujesz typowy pisowski elektorat? Bo mi na takowych wyglądają. Dlatego PiS chce nakazać powiększenie swojej bazy.

  89. @kaesjot
    4 kwietnia o godz. 14:26
    Ty już się nie popisuj tym maltuzjanizmem. Przypominam, że Jezus nakarmił tłumy na pustyni 2 rybami i 2 chlebami. Jak zjemy przedostatnia rybę i bochenek, że nie wspomnę o ścięciu ostatniego drzewa to ,,oni” wkroczą. Nie wiem kto konkretnie – Głódź ze swoimi danielami? Może Rydzyk otworzy garkuchnię ,,Stoliczku nakryj się”?

  90. snakeinweb (18:53)

    „Sorry, ale nie specjalnie zrozumiałem co chciałeś przekazać a na moje domysły nie chcę się zdawać. Więc nie będę odpowiadał.”

    Masz szlusznego, ze nie odpowiadasz. Ja tez bym nie odpowiadal, w twoich kaloszach brodzac po mieliznach katolsko-polskich. Tys bowiem sie byl wyzwierzyl, iz stwierdzenie profa Hartmana:

    ‚Kłamstwem jest, że kościół i organizacje „pro life” bronią życia.’

    to gówno prawda. Marudzac cos o płódzie bedacym ‚naturalnym stadium ludzkiego życia.’ I o obronie płodu, bedaca ochrona ludzkiego życia ‚w sposób ewidentny do tego stopnia, ze ten punkt [prof Hartmana] całkiem odpada.’

    Wiec ja ci na to znowu mowie: to ty masz gowno prawde, a nie slusznego, w tej sprawie. To twoj punkt odpada, nie punkt profa Hartmana. Dlaczego ja na ciebie tak mowie? Z prostej racji ja to czynie:

    plod w macicy kobiety sie znajdujacy ma tylko POTENCJAL stania sie ZYCIEM ludzkim. On zyciem ludzkim jeszcze nie jest i dlugo nim nie bedzie.

    Albowiem, zycie HOMO SAPIENSOW jest tak urzadzane, od wielu tysiecy lat, jesli nie milionow, ze ten POTENCJAL zostal przekazany w kobiece rece. No dobrze, moze byc w ich rece oraz w ich ledzwia.

    Poniewaz ledzwia naleza do kobiet, POTENCJAL zycia ludzkiego nie moze nalezec do mezczyzn-samcow. Mam nadzieje, ze to rozumiesz. Wiec wara ci, samcu, od tych spraw.

    Proste to jak drag dorodnego chlopa. Wybzdyczanego i gotowego do okazji kopulacji. Przeradzajacej sie, zbyt czesto niestety, oraz bez wiedzy samca kopularza, w zjawisko znane jako skuteczne zaplodnienie.

    Czyli, prawo do dysponowania plodem w KOBIECEJ macicy sie znajdujacycm nie moze byc scedowane, w jakis siu bzdziu sposob, na samcow.

    A tu sie okazuje, ze nasze humanoidowe samce katolskie WCIAZ stanowia NAJWAZNIEJSZE prawa. Te prawa tylko samic dotyczace.

    Mowa tu jest, snaku kusicielu, o kobietach desperatkach. Tych, ktore zadecydowaly, z powodow im w danej sytuacji NAJWAZNIEJSZYCH, przerwac niepozadana dla nich ciaze.

    A nasze chlopy, przyozdobione w POPiSowe spodnice, czy w inne czarne suknie KaKa, postanowily im tego zabronic! Udajac cos nowopolskiego: jakis maszerujacy KOD na odwyrtke. Czyli „obroncow nienarodzonego „zycia”. Jak oni, ci maszerujacy samcy-obroncy, moga bronic jakiegos niby zycia, jesli owo zycie sie znajduje w macicy kobiety?

    Nikt tego nie wie. Kazdy natomiast wie, ze biedna kobieta desperatka, odkrywszy iz znalazla sie stanie niechcianej ciazy, NAPEWNO popedzi szukac pomocy jakiejs babki akuszerki. Wyznajacej sie, niby, na metodach spedzania niepozadanego plodu.

    Kosciol, oraz obroncy czegos nienarodzonego, moga sobie maszerowac do woli. Ich marsz absolutnie niczego w tej sprawie nie zmieni. Tak jak niczego nie zmienial przez tysiace lat.

    Skrobanki byly, sa i beda. Bo one tez sa, niestety, czescia skladowa czegos co sie w realu nazywa zyciem ludzkim

    Na koniec wyjasnijmy, ze cala rzecz dotyczy najwazniejszej dla zachodniej cywilizacji XXI wieku sprawy PRAW CZLOWIEKA I OBYWATELA. Czyli, praw KOBIET, w tym przypadku.

    Czy ten na wskros polsko-katolski „ruch w obronie”, moze stanowic jakis poczatek czegos pro-europejskiego? Nie rozsmieszaj ty mnie, snaku

    Na wszelki wypadek dodam na koniec, powtarzajac sie niemilosiernie:

    tylko kobiety wciaz odpowiadaja za rodzenie dzieci. Mezczyzni odpowiadaja tylko, tak naprawde, za dostarczenie plemnika. W dzisiejszych czasach, dostarczenia juz nie wylacznie do kobiecej pochwy, ale jeszcze i do petri dish.

    Inaczej mowiac, do naczynka laboratoryjnego. Kubka, tak naprawde. W lazience to czyniac. Tej lazience przyozdobionej centerfoldami „Playboya” produkcji pana Hugh Hefnera. Chodzi o to zeby nie zajmowac w tej laboratoryjnej lazience zbyt dlugiego czasu. Potrzebnego, dla nastepnych dawcow plemnikow, do doprowadzenia siebie do szczytu. A rozpoczal sie ten proceder doprowadzania do wytrysku oraz sztucznego zapladniania, w roku 1953 bodajze. Czy jest patent na ten proceder? Moze Hugh Hefner go i ma. A on wciaz po tej stronie

    http://alafoto.com/listing/albums/Playboy-Centerfolds/thumb_1953_12_Marilyn_Monroe_Playboy_Centerfold.jpg

    PS. Leonidowi trafnie zes odpowiedzial. Co niestety nie spowodowalo jego, Leonida, jakiegokolwiek zmadrzenia. Bo z wesolkami takimi jak Leonid tak juz jest, ze gdy zaczna mataczyc to matacza na fest. Niczym wyzej podpisany, nie przyrownujac

  91. Tomasz Wysocki
    5 kwietnia o godz. 11:51

    to były happeningi (Gdańsk, Warszawa).
    Nie wiadomo, cieszyć się czy martwić? Martwić, że nie było to spontaniczne zachowanie uczestników mszy? Że zabrakło im odwagi wypowiedzenia swojego zdania? Martwić się, że doszło już do tego, że zakłócana jest sfera sacrum? Czy cieszyć, że jednak ktoś odważył się przekroczyć Rubikon. Dotychczas nikt nie wchodził do kościoła żeby demonstrować sprzeciw wobec buty kleru. Tym razem odważono się to zrobić. Pokazano: skoro macie czelność naruszać nieustannie naszą przestrzeń prywatną, nasze życie intymne, my również możemy wejść w waszą przestrzeń i powiedzieć co o was myślimy!
    Cieszyć się czy martwić?

  92. @Pan Wojtek
    Problem aborcji jest w swej istocie problemem etycznym a nie logicznym. Ja tylko starałem się wykazać użycie przez Ciebie nieadekwatnej analogii i podałem przykład adekwatniejszej. Myślę, że warto się tu koncentrować na wymiarze etycznym, a nie na rozkładach logicznych zdań.

    Co do drugiego zarzutu, to uważam, że jednak temat poruszyłem mówiąc, że „nawet jak ktoś ma wątpliwości czy nienarodzone dziecko to człowiek, to z zasady samej ostrożności należałoby wątpliwości rozstrzygnąć na rzecz ochrony życia poczętego”. Właśnie dlatego, że chodzi nie o bzdety, a prawo do życia.

    Twoje wywody na temat historii i teorii duszy oraz stanowisk religijnych nie mają dla mnie większego znaczenia, ponieważ w tych sprawach zdaję się wyłącznie na mój chłopski rozum i posiadaną przeze mnie wiedzę. Ja osobiście nie mam wątpliwości, że proces ludzkiego życia zaczyna się w momencie poczęcia i nie potrzebuję dla tego przekonania kościoła. Tak w ogóle to uważam, że traktowanie aborcji jako problemu religijnego to jest kolejny – niestety mocno rozpowszechniony – błąd i mit. Problemy takie jak aborcja to są problemy ogólnoludzkie, ponadreligijne, wynikające z prawa naturalnego i natury człowieczeństwa. Kwestie aborcji były już poruszane w etyce lekarskiej i przysiędze Hipokratesa, który jak wiadomo nie był katolikiem a o chrześcijaństwie jeszcze nikt nie słyszał. W Japonii polski KK i papieże mają raczej niewielkie wpływy, a tam też jest zakaz aborcji. Więc nawet jak religie mają w tej kwestii jasne i wyrobione zdanie, to problem przez to nie przestaje być problemem uniwersalnym, ogólnoludzkim i etycznym. Znam lekarzy zadeklarowanych ateistów, którzy traktują aborcję za zbrodnię na człowieku i barbarzyństwo.

    Zatem uważam, że wciskanie na siłę problemu aborcji w wojny ideologiczne i religijne jest potężną manipulacją i błędem, aczkolwiek w Polsce w głęboko kibolskim kraju, w którym racjonalna debata na jakikolwiek temat jest po prostu niemożliwa cały ten problem będzie właśnie na tych fałszywych linach frontu rozgrywany. Nie pierwszy i nie ostatni. Ale ja nie dam się wciągnąć w żadne „teologie aborcji” nawet gdy wyrażam poparcie dla pozycji kościoła w tej kwestii.

  93. Bragiel
    3 kwietnia o godz. 21:33

    Skoro już ci tak zależy na prawdzie i tylko prawdzie, to może byś napisał, kto te płyty nagrobne zamienił na chodniki? Może to byli rządzący Polską ateiści polityczni kumple pana Hartmana? Co?

  94. Wszystko co Pan napisał to święta prawda oprócz tego:

    „Walczyliśmy o wolność, aby każdy mógł sobie wierzyć, w co chce, i mówić, co chce.”

    Jak zapewne Pan wie, Kościół był jedną ze stron rozdającą karty w tamtej rozgrywce niby pomiędzy Soliarnością a tak zwaną komuną, z pewnością o to nie walczył.
    Jak widać karty były znaczone więc Kościół nie mógł przegrać i mamy to co mamy.

  95. Hartman cenzuruje !

  96. Orteq (5 kwietnia o godz. 13:49)
    O co ci chodzi?

  97. Slawczan (5 kwietnia o godz. 13:39)
    Chyba żartujesz…

  98. sztubak (5 kwietnia o godz. 19:28)
    Racja – kościół walczył o wolność, ale tylko o wolność dla siebie, a nie o wolność od siebie samego…

  99. snakeinweb (5 kwietnia o godz. 14:44)
    1. Problem aborcji jest w swej istocie problemem politycznym i prawnym, a nie etycznym czy też logicznym.
    2. Nie ma czegoś takiego, jak nienarodzone dziecko. Są tylko plemniki, jajeczka, embriony i płody. I czy jesteś za nieograniczonym prawem do życia dla plemników i jajeczek? Przypominam ci, że mają one dokładnie takie samo DNA jak ludzie!
    3. Chłopski rozum mówi nam, że Ziemia jest płaska a Słońce porusza się wokół niej (ciekawe jak?).
    4. Proces ludzkiego życia zaczyna się w momencie powstania plemnika i jajeczka, z których, po zapłodnieniu. powstaje kolejno embrion, płód a wreszcie, po urodzeniu, człowiek.
    5. Nie ma czegoś takiego jak prawo naturalne. Prawo się bowiem ciągle zmienia, wraz ze zmianami w otaczającej je rzeczywistości.
    6. Już ci tłumaczyłem, ze w Japonii NIE ma zakazu aborcji. Zajrzyj, na początek, na pl.wikipedia.org/wiki/Aborcja_w_Japonii.
    LK

  100. Mam nadzieję, że komentarz nie zostanie usunięty. Sporo się rozpisałem, aż zauważyłem, że sam autor uważa to, co napisał, za nieodpowiedzialne — chyba więc niepotrzebnie straciłem czas.

    Artykuł jest słaby i miejscami nieprawdziwy lub ,,erystyczny”/niemerytoryczny. Głównym narzędziem autora jest granie na emocjach. Autor jest prawdopodobnie etatystą, bo rozwiązanie problemów upatruje w ingerencji państwa, w kontroli państwa, itd (oby nie: Tutto nello Stato, niente al di fuori dello Stato, nulla contro lo Stato). Autor szafuje słowem ,,kłamstwo”, traktując się jako wyrocznia. Odniosę się ko kolejnych punktów tekstu:

    1) Prof. ma chyba jakieś kompleksy, skoro w każdym miejscu doszukuje się spisku kościoła, choć temat dotyczy wpływu zakazu na liczbę zabójstw (to samo dotyczy innych punktów, więc nie będę tego powtarzał). Ponadto, gdyby kary nie odstraszały, po cy byłby kodeks karny i kary więzienia/finansowe/śmierci? Rozumiem, że niektórzy mogą wątpić w ścisłą zależność, ale niepokojące jest nazwanie tego kłamstwem.
    2) W tym punkcie postawiona jest teza, a potem żadnego argumentu. Organizacje ,,pro life” działają na pewnym polu, inne organizacje na innym polu. To, że ktoś na przykład organizuje szlachetną paczkę i jednocześnie nie troszczy się o zgwałcone kobiety, nie oznacza, że nie troszczy się o ludzi. Gdyby tak było, to i prof. i ja musielibyśmy przyznać, że nie troszczymy się o innych. A ponadto kościół zajmuje się także pomocą ludziom w trudnej sytuacji. Zaprzeczysz? A jeśli chodzi o antykoncepcję, to kościół jest jej przeciwny, ale nie można samej tej rzeczy wyciągać z kontekstu, ponieważ kościół głosi zupełnie inną wizję, a sprzeciw wobec antykoncepcji jest elementem większego spójnego ,,pakietu”. Hartman nie zgadza się z tą wizją i mu wolno, ale oskarżanie o kłamstwo jest dziecinne.
    3) Domyślam się, że autor polemizuje tu znów z kościołem. Kościół nie wypowiadał się nigdy na temat cen środków antykoncepcyjnych, a ich wielkość związana jest z rynkiem i maczaniem państwa w rynek. Nie ma związku z kościołem. Kościół nie jest przeciwny edukacji seksualnej, ale sprzeciwia się temu, co proponowane jest przez pewną grupę ludzi, zwanych popularnie dla ściemy liberałami. Bo nie jest ważne (wg kościoła), jak zakładać gumkę, ale ważne jest wyjaśnić dziecku piękno ludzkiej seksualności, jej celowość (wg kościoła: budowanie więzi małżeńskiej i prokreacja) i zagrożenia. Dlatego bardziej adekwatną nazwą jest ,,wychowanie do życia w rodzinie”, w którym nie stroni się od spraw seksualności. Odsyłam do tekstów Szymona Grzelaka, który uważa, że dzieci powinny poznać ludzką płodność. Dlatego ja swoje dzieci uczę o tym, a jestem katolikiem.
    4) Na początku manipulacja (bronienie życia wzięte w cudzysłów): kościół bronił życia na różne sposoby i nie ograniczało się to do kwestii ratowania życia poczętego. Prawdą jest, że kiedyś nie sprzeciwiał się tak aborcji, ale dlatego, że nie było dostatecznej wiedzy na temat rozwoju prenatalnego i innych spraw, o czym słusznie zaznacza autor. Słabe jest wyłapywanie takich ciekawostek i traktowanie ich jako argumentów w rozmowie. Równie dobrze można by powiedzieć, że kłamstwem jest, że lekarze zawsze kazali dbać o higienę. W którymś tam wieku nie zwracali na to uwagi! A więc nie wierzmy zaleceniom lekarzy odnośnie higieny, bo oni sami już nie wiedzą, co uważają za słuszne. Parafrazując parafrazę (sic) Hartmana: ,,Śpieszmy się kochać poglądy lekarzy, tak szybko odchodzą”. Dalej pisze dość sensownie, ale wyciąga dziwne wnioski. Dla osoby wierzącej argumenty teologiczne są ważne. Nie przeczy to jednak uniwersalności praw moralnych, które zakazują zabijania ludzi.
    5) Tę tezę traktuję jako kłamstwo samego autora, a argumenty za tą tezą uważam za przejaw trudności z używaniem łepetynki.
    6) Argument słaby. Komuś, kto uważa coś za uniwersalne prawo moralne, wnioskując je z nie tylko z dogmatów danej religii, ale również z innych ogólnie przyjętych praw (,,nie zabijaj” to nie tylko zakaz religijny, jak mniemam), nie można automatycznie przypisać kłamstwa tylko dlatego, że wiele ludzi uważa inaczej. Toż to paranoja. Odwracając: ,,Kłamstwem jest, że grupy ,,pro choice” chcą dobra kobiet. Czyżby dziesiątki milionów chrześcijan nurzały się w amoralizmie?” Słabe, prawda? Osobiście uważam, że grupy ,,pro choice” chcą dobra kobiet, ale się mylą. Mają dobre chęci, ale walczą pod złym sztandarem.
    Dalej też słabo. Kościół ma prawo głosić to, w co wierzy i w co wierzą chrześcijanie. Tak samo jak Hartman ma prawo głosić coś przeciwnego.
    7) Słaba manipulacja. Nikt chyba nie uważa, że kobiety domagające się prawa aborcji chcą aborcji / lubują się w aborcji. One chcą właśnie PRAWA do aborcji. Skrót myślowy ,,zwolennik aborcji” sprawił tyle problemu temu wykształconemu człowiekowi? Przecież wiadomo, że choćby ze względów medycznych i obecności kogoś obcego w materii intymnej, a nie tylko z powodu rozterek moralnych, nie jest to zabieg przyjemny.
    Dalej również słabo (jak zwykle). To, że różni księża robią coś złego, świadczy źle o nich, ale nie świadczy źle o nauce, którą głoszą. Ta nauka jest trudna (nikt przecież nie dorównał wzorowi, jakim był Jezus), ale to nie oznacza, że ludzie, którzy głoszą tę naukę i upadają w jej realizacji, zaprzeczają sensowności tej nauki.
    Idąc tym tokiem, żadna grupa nie mogłaby się wypowiadać na żaden temat, bo ktoś z ich środowiska sprzeniewierzył się ideałom głoszonym przez nich. Głoszenie zła kradzieży jest szlachetne, lecz czy jest jedna osoba na Ziemi, która by niczego nikomu nie ukradła? Jeśli profesor tego nie rozumie, to nie mój, ale jego problem.

    Odniosę się jeszcze do PS. Kościół nie otrzymał wszystkiego, czego żądał, czego wyrazem jest komunikat KEP w sprawie pełnej ochrony życia człowieka z 30 III 2016. Dalej, niech się autor zdecyduje. Skoro w wolnym kraju prawo nie powstaje w negocjacjach z kościołami, to jaki jest problem? Skoro nie powstaje, to chyba dobrze, prawda? A jeśli w Polsce powstaje, to znaczy, że powstaje, prawda? A jeśli autor uważa, że Polska nie jest wolna tylko dlatego, że politycy mają na względzie to, co uważa kościół, to ja nie zamierzam z tym dyskutować. Jeśli prof. uważa się za demokratę, powinien zrozumieć, że wielu Polaków jest katolikami i ich poglądy mają naturalnie wpływ na prawo – i nie ma w tym nic dziwnego. I w demokracji jest wiele organizacji, które optują za jakąś opcją i mają do tego prawo. Czy to takie trudne do zrozumienia?

    Streszczając, ten artykuł jest według mnie mocno emocjonalny i mało merytoryczny (choć sprawia taki pozór). Widać, że autor ma dużą wiedzę w pewnych zakresach, ale albo świadomie manipuluje, albo ma jednak braki w wiedzy na pewne sprawy, albo ma problemy z używaniem szarych komórek. Innej alternatywy nie znajduję.

  101. Akcja KK to demonstracja panowania.A panowanie to dostęp do dóbr doczesnych.Szum medialny maskuje prawdziwe cele patriotów ,katolików ogolnie pierwszego sortu, czyli łapy w kasie.

  102. Jezeli dla katolibow tak wazne jest „poczecie” to moze trzeba zamienic w dokumentach date „urodzin” na date „poczecia”? A to jest roznica prawie 9 miesiecy!

  103. 0) Dzień Dobry.
    1) Nie, to prawda. Nie zredukuje do zera i możliwe, że nie zredukuje dramatycznie, ale zredukuje. Myślę, że potwierdzeniem tego jest cytat:”Eliminują one jedynie dostęp do aborcji kobiet najuboższych, z powodu wzrostu cen zabiegów.”
    2) Owszem, bronią poczętego, a nie powitego ludzkiego życia, które jest uznawane przez rzekomo CAŁY cywilizowany świat, za mniej wartościowe niż wygoda, zdrowie i wolność kobiet brzemiennych. Bardziej czy mniej wartościowe, to jednak życie. I zadają sobie pytania co zrobić, by likwidacyj żyć nienarodzonych było jak najmniej. I inne działania w tych kierunkach tez podejmują. Nie wszystko jest „albo – albo”, bo czasem jest ” i to – i to”. Przepraszam, ale użyję chwytu (” całkowity zakaz aborcji odcina władze od możliwości wywierania realnego wpływu na to zjawisko.”) – Całkowity zakaz gwałcenia kobiet odcina władze od możliwości realnego wpływu na to zjawisko. Git?
    3) Częściowo to jednak może być prawda. pozwolę sobie skorygować Pańskie zdanie, tak by mogło być prawdziwe. ” PRAWDĄ jest, że edukacja seksualna i tania, łatwo dostępna antykoncepcja MOGĄ prowadzIĆ do rozwiązłości. TANIA I ŁATWO DOSTĘPNA ABORCJA I EDUKACJA UKAZUJĄCA ABORCJĘ JAKO LEGALNY ZABIEG MOGĄ PROWADZIĆ DO traktowania aborcji jako formy antykoncepcji.” Takie to „kłamstwa” szerzą pro-liferzy, a nie takie, że „tania antykoncepcja prowadzi do aborcji”.

    Ciąg Dalszy Nastąpi… (ciekawe czy Pan to w ogóle czyta, Panie Profesorze)

  104. Problem aborcji jest w swej istocie problemem etycznym a nie logicznym.
    Tu oczywiście masz rację. Z tym nie polemizuję. Polemizuję jedynie z zarzutem, jakobym był nielogiczny, kiedy twierdzę, że jestem przeciwnikiem aborcji i jednocześnie przeciwnikiem karania za aborcję.
    Pozdrawiam 🙂

  105. Mój poprzedni komentarz był oczywiście odpowiedzią na komentarz snakeinweb. Czego zapomniało mi się nadmienić 🙂

  106. Ciąg Dalszy…
    4) Naprawdę ktoś tak autorytatywnie stwierdza, że „kościół od zawsze sprzeciwia się aborcji” czy może tylko, że po prostu „od zawsze broni życia” (co, jak sam Pan opisał, na przestrzeni wieków nie zawsze było równoważne)? Czy nie jest tak, że ustawia Pan sobie manekina do bicia i „doprawia” Pan czyjeś wypowiedzi, by można było łatwiej, mocniej, efektowniej?
    5) Czyli kto zatem uważa aborcję za zabójstwo i w takim razie po co w ogóle o „zabójstwie” i „morderczyniach” mowa, jeśli nikt tak nie uważa?
    6) Nie jest kłamstwem. Zapewniam Pana, że można być za ochroną ludzkiego życia, nie będąc członkiem wspólnoty katolickiej. Uniwersalne poczucie wartości ludzkiego życia (zwłaszcza bezbronnego i niewinnego nikomu żadnej krzywdy) niezależnie od stadium jego rozwoju, naprawdę może być podzielane również przez osoby niewierzące, a mające poczucie humanizmu (dobrze użyłem słowa?).
    7) Tak, to przeważnie skrót myślowy, ale wcale nie chodzi o zohydzenie. Naprawdę po prostu skrót. Sami pro-choicerzy czasem tak skrótowo określają siebie i swe środowisko. Chodzi o zwolenników PRAWA DO aborcji, choć zapewne znalazły by się jednostki (chociażby nieźle na tym zarabiające) które są właśnie zwolennikami aborcji.
    [Podobnie jak zwolennik PRAWA DO segregacji rasowej nie musi być zwolennikiem samej segregacji (choć zapewne jednak wielu jest zwolennikiem obu naraz). Chodzi takiemu zwolennikowi po prostu o wolność wyboru życia i nie bycia zmuszonym do bycia obciążonym cudzym życiem uznanym przez daną osobę za „mniej wartościowe” czy też może po prostu „nie w pełni człowieka”, co nie znaczy, że musi on sam chcieć od razu segregować i separować.]
    P.S. Dziękuję za możliwość wypowiedzenia się.

  107. Leonid
    5 kwietnia o godz. 13:26
    Jasne, że „Kościołowi nie chodzi przecież o dusze”. To są rasowi pasterze, którzy przedrostka dusz używają w celach czysto marketingowych. Jak wszystkim pasterzom chodzi im o jak największy zysk z wełny i mięsa nieszczęsnych owieczek i baranów. Reszta to ściema dla „ciemnego ludu”.

  108. Leonid
    4 kwietnia o godz. 21:55
    Szanowny Panie,
    radzilbym dokladniej przyjrzec sie indywiduom, ktore wciskaja Panu
    podobne bzdury. Jesli Pan sie im naprawde dokladnie przyjrzy, moze uda sie
    Panu zrozumiec, jakie sa ich rzeczywiste intencje wobec szanownego Pana.
    Ja kiedys tez dalem sie nabrac na ich syreni spiew. Na szczescie to juz odlegla
    przeszlosc.

  109. Poniższe wklejam, zdając sobie sprawę z tego, że jako świeżak tutejszy mogę nie wiedzieć, że poniższy link odsyła do czegoś oczywistego, omawianego, a nawet może nie wartego zwrócenia siebie uwagi przez swą oczywistość. [O kurde! Ale ciekawostka! Wiedzieliście, ze 2+2=4 ?!!]. Mimo to wklejam:
    http://wiedzoholik.pl/co-wiara-w-boga-robi-z-mozgiem-czlowieka/
    I pytanie: Etyka to temat analityczny czy „empatyczny?

  110. Przewrotny, ale po prostu GENIALNY felieton Katarzyny Bratkowskiej w niniejszej materii można przeczytać tutaj
    http://studioopinii.pl/katarzyna-bratkowska-nie-istnieje-nic-takiego-jak-troche-czlowiek/
    Redakcja portalu tylko słusznie ostrzega przed czytaniem tego tekstu bez zrozumienia. Jak się oburzysz, przeczytaj raz jeszcze!. Chociaż… kto uważnie doczyta felieton do końca, a jest przynajmniej przeciętnie inteligentny, ten raczej zrozumie wymowę tekstu nawet bez takich ostrzeżeń 🙂

  111. @szwejko, @Janusz Dąbrowski
    Brawo i dzięki za bardzo ciekawe i merytoryczne wypowiedzi. Szkoda, że tych argumentów nie dokumentuje i nie konsoliduje się gdzieś w jednym miejscu.

    @Pan Wojtek
    Ten nasz mały spór wynika z nieporozumienia. Wydaje się, że operujemy w różnych warstwach znaczeniowych. Ja odnosząc się do Ad 7 miałem na myśli ogólnie wymiar społeczny w sensie: „jesteś za liberalizacją aborcji, to jesteś za społecznym przyzwoleniem i zwiększeniem legitymizacji aborcji w społeczeństwie”. Ty natomiast przekładasz to w wymiar osobisty, w którym rzeczywiście można być za czymś ogólnie nie będąc zainteresowany tym osobiście. Na przykład można być zagorzałym abstynentem będąc jednocześnie z różnych względów zwolennikiem zniesienia prohibicji lub zniesieniem zakazu spożywania alkoholu w miejscach publicznych.

    Tak więc sprzeczność jest pozorna, chociaż na tej sprzeczności bazowało „7. kłamstwo Harmana”. Ja operowałem wyłącznie wymiarem ogólnospołecznym i to w kontekście konkretnego sporu o aborcję.

    Pozdrawiam wzajemnie.

  112. mohikanin przedostatni
    5 kwietnia o godz. 13:56

    Dlaczego happening? Skąd ta wiedza? Bo tak orzekły prawicowe media? A może za doniesieniem o przestępstwie, który złożył znany ze swej błyskotliwości poseł Pięta: „… niezidentyfikowana grupa osób, poprzez głośne wykrzywianie, a następnie prowokacyjne opuszczenie Kościoła, utrudniała i zakłócała prawidłowe prowadzenie obrzędu Mszy Świętej, dopuściła się czynu zabronionego”??
    Tak, czy siak, dobrze się stało, bo Kościół katolicki dawno już przestał być dla większości autorytetem moralnym – przypomina przedsiębiorstwo, i to całkiem rentowne – czemu dały wyraz sprawczynie (sprawcy też) niedzielnego precedensu.
    PS. Pan Pięta przy okazji okazał wazeliniarstwo – w polszczyźnie nazwy nabożeństw i modlitw piszemy małą literą.

  113. Leonid
    4 kwietnia o godz. 22:16
    Jacek, NH
    Skąd u ciebie….

    Leonidzie Drogi,
    pytasz sobie a muzom. Jak sięgam pamięcią, nasz dzielny a dyżurny troll Jacek, NH potrafi, jak zauważyłem, OD SIEBIE napisać tylko jedno, proste zadanie, np. Żydo-komunisto! Ani słowa o „Żołnierzach wyklętych”. Nie ty (to o p. Hartmanie w lutowym blogu). Każde następne jest ściągnięte z Internetu, są to zazwyczaj wyrwane z kontekstu słowa prawicowych publicystów i blogerów z „Matką Kurką” w szczególności, wielokroć dla niepoznaki skompilowane z różnych portali i z różnych terminów. Podobnie jest w obecnym blogu, o czym wspominałem w komentarzu z 3 i 4 kwietnia: to słowa Ronalda Reagana krążące od lat po sieci, połączone ze słowami komentarza anonimowego internauty. Piszę o tym, bo szkoda Twojego dobrego dla nas czasu – odpowiedź, jaką ew. otrzymasz, to co najwyżej jedno krótkie, agresywne zdanie.

  114. Kto ma najwiecej do powiedzenia na temat aborcji?
    Geezers! Co po polsku znaczy; stare zgredy i stare zolzy.
    Kto jest najbardziej widoczny na „demonstracjach” ?
    Stare zolzy i stare zgredy.
    Jezeli juz zgredowi zdarzylo kiedykolwiek w zyciu zaplodnic zolze zostalo to z pewnoscia juz odnotowane w Encyclopedia Britannica pod haslem; „niewyjasnione cuda medyczne”. Podobnie z zolzami, bez in vitro ani rusz.
    Doctor hahaha…hihihi… wszystkim blogowym zgredom i zolzom zaleca „porno sites” (znajomosc jez.obcych jest zbedna) by sie przypatrzyli jak to sie robi. Zolzom wybierajacym sie na „demonstracje”, Doctor hahaha…hihihi… zaleca cieple gacie na wacie, zgredom zas by pozaszywali te dziury w kieszeniach.
    Life isn’t fair, Ikowalsky dla przykladu, ile on sie nawypinal, nanadstawial a ciaze nie zaszedl. And now he is suffering on an anal seepage.
    Life sucks!
    Ain’t that a bitch!

  115. @Janusz Dąbrowski
    6 kwietnia o godz. 9:21

    „Zapewniam Pana, że można być za ochroną ludzkiego życia, nie będąc członkiem wspólnoty katolickiej. Uniwersalne poczucie wartości ludzkiego życia (zwłaszcza bezbronnego i niewinnego nikomu żadnej krzywdy) niezależnie od stadium jego rozwoju, naprawdę może być podzielane również przez osoby niewierzące, a mające poczucie humanizmu (dobrze użyłem słowa?)”.

    === Rozumiem, że prowadzi Pan rodzinny dom dziecka dla dzieci, które zostały urodzone tylko dlatego, że tacy jak Pan zakazali kobietom przerywania ciąży. W szczególności opiekuje się Pan dziećmi mi z wadami rozwojowymi i wrodzonym syndromem alkoholowym, i oczywiście zrezygnował Pan z posiadania własnego biologicznego potomstwa, żeby wszystkie swoje środki materialne i niematerialne przeznaczyć na pomoc tymże „bezbronnym i niewinnym istotom” .

    Bo jeśli walczy Pan o to, żeby takich dzieci rodziło się jak najwięcej, ale nie prowadzi Pan takiego rodzinnego domu dziecka, to należy Pan do tej samej kategorii degeneratów, co rumuński dyktator komunistyczny Ceausescu, którego śmiało można nazwać – według Pańskich kryteriów – największym obrońcą życia nienarodzonego w historii świata (Rumunki były poddawane przymusowym badaniom co trzy miesiące na okoliczność ciąży, żeby żadne „życie poczęte” się nie zmarnowało). Efekty tej chwalebnej (według Pańskich kryteriów) polityki, w postaci setek tysięcy nikomu niepotrzebnych dzieci, często chorych i niedorozwiniętych, dogorywały potem przez lata w rumuńskich sierocińcach, a jeśli ktoś je stamtąd wyciągał, to najczęściej litościwi ludzie z Holandii i Skandynawii, czyli krajów, które tacy jak Pan zaliczają do „cywilizacji śmierci”. Nie słyszałem, żeby jakiś polski „obrońca życia” przygarnął wtedy rumuńską sierotę z HIV, choć wtedy, tj. w latach 90., ci zwyrodnialcy przeforsowali w Polsce zakaz aborcji.

    Oczywiście jeśli Pan przygarnął wtedy kilka rumuńskich sierot, a całe swoje późniejsze życie poświęcił na prowadzenie rodzinnego domu dziecka, to nie ma sobie Pan nic do zarzucenia.

  116. Szwejko,
    straszny z Ciebie nudziarz i dupko.
    Szwejk by Cię z pewnością osikał.

  117. Prawo dotyczące aborcji, to nie sprawa ideologii i religii, a sprawa ludzkiego losu. Prawo to powinno regulować sprawy ludzkie: dopuszczalność sprowadzenia na świat osoby, dla której życie będzie pasmem cierpień, dopuszczalność likwidacji skutków przestępstwa jakim jest gwałt, działanie dla zapewnienie zdrowia i życia kobiecie, nosicielce ciąży, zagrażającej jej zdrowiu lub życiu, albo gdy donoszenie ciąży przy jej złym stanie zdrowia, grozi jego pogorszeniem albo utratą życia. W tych krytycznych dla kobiety, matki in spe, prawo powinni zapewnić jej świadomą decyzję poddania się aborcji albo odmowy mimo wskazań medycznych lub prawnych do jej przeprowadzenia. Aby jej taką decyzję umożliwić, prawo powinno zapewnić kobiecie ciężarnej rzetelną lekarską i prawną informację w tej sprawie. Pozwolę sobie przytoczyć z niewielkimi zmianami mój komentarz zamieszczony niegdyś na blogu POLITYKI:
    W końcówce lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia miałem nieprzyjemną okazję wysłuchania wspomnień lekarki, która swą pierwszą pracę podjęła w zakładzie, w którym opiekowano się ludzkimi potworkami, które przyszły na świat, wówczas na ogół nieoczekiwanie. Nie było wtedy USG, i lekarze ginekolodzy nie mieli pojęcia, co ich ciężarna pacjentka urodzi. Opowiadania tej lekarki o losach tych dzieci było straszne. Wówczas nie było możliwości realnej oceny zdrowia płodu, a także o prawo do aborcji dopiero wojowano. A więc zdeformowane, niezdolne do normalnego życia dzieci rodziły się zawsze. Te biologiczne anomalia nie są, jak głosi obecnie fanatyczna katolicka propaganda, wynikiem zapłodnienia in vitro, a dziwami biologii. Spartanie radzili sobie z takimi anomaliami, zrzucając naznaczone nimi dzieci ze Skały Tarpejskiej. Obecnie można nie dopuścić do narodzin takiego nieszczęsnego dziecka, które udziałem w czasem krótkim a niekiedy długim życiu może być tylko cierpienie. Niektórym przypadkom medycyna może zapobiec i już zapobiega, jeżeli w drodze badań prenatalnych zostaną odpowiednio zdiagnozowane, i możliwe do operowania. A gdy to niemożliwe, pozostaje wczesna aborcja, aby zapobiec niewyobrażalnemu nieszczęściu.
    W roku 1969 na wykładzie z prawa karnego materialnego na Uniwersytecie Wrocławskim doc. dr W. Gutekunst podał studentom następującą definicję: „człowiek to istota zrodzona przez kobietę”. Ta definicja w owym czasie, według wykładowcy, była aprobowana przez doktrynę i orzecznictwo europejskiego prawa karnego. Chociaż zawiera ona błąd tautologii pośredniej (idem per idem), ponieważ kobieta to człowiek płci żeńskiej, ale właśnie ten błąd, chyba świadomie popełniony przez twórców tej definicji, oddając istotę ciągłości pokoleniowej rodzaju ludzkiego, jednocześnie precyzyjnie określa chwilę, w której płód staje się człowiekiem – dzieckiem, i do której jest płodem organicznie i fizjologicznie związanym z organizmem kobiety – matki, stanowiąc jego część.
    Wobec różnic w interpretacji ustaleń nauk medycznych przez środowisko lekarskie, oraz przypadków ideologizacji różnych opinii społecznych, jest konieczne, aby prawo przyjęło tę definicję jako obowiązującą. Można z pozycji ideologicznych, głosić różne koncepcje początku ludzkiego życia, ale dobre prawo powinno jednoznacznie ten problem dla potrzeb oceny działania ludzi rozstrzygać.
    Ta definicja rozstrzygała sprawę pierwszeństwa ratowania życia i zdrowia kobiety przed ratowaniem płodu, w sytuacjach konfliktu fizjologicznego, który w dawnych latach zdarzał się znacznie częściej niż obecnie.
    Obecnie, gdy medycyna już dużo więcej wie o przebiegu życia płodowego, może okazać się konieczne prawne zdefiniowanie takich pojęć jak zapłonienie, zarodek, płód ludzki. Oczywiście w konsultacji z ludźmi medycyny a nie KK.
    Warto zwrócić uwagę, że czasy pojawiania się faz ciąży są przez medycynę określane z przybliżeniem, i tylko czas porodu jest do określenia z wystarczającą dokładnością.
    Dlatego prawo powinno ustalać chwilę narodzin jako początek życia człowieka. Co nie oznacza oczywiście, że płód ludzki, nie powinien być prawem chroniony, ale jako część ciała kobiety.
    Nie powinno się określać ani zarodku ani płodu ludzkiego jako człowieka, bo to prowadzi do nieuzasadnionych interpretacji, dotyczących prokreacji. Zgodne z prawem i wolą kobiety ciężarnej przeprowadzenie aborcji nie może być traktowane jako dzieciobójstwo.
    Ale czy nasza rozhisteryzowana fundamentalizmem katolickim większość parlamentarna jest w stanie takie prawo uchwalić?
    Uważam, że autorytatywne wypowiadanie się w sprawach ludzkiej prokreacji przez grona ludzi, którzy wyrzekli się obowiązków i radości rodzicielstwa jest nie tylko skrajne niemądre ale także skrajnie niemoralne.

  118. znafca in spe (6 kwietnia o godz. 8:03)
    Bingo!

  119. Levar (6 kwietnia o godz. 11:13)
    Byłbyś łaskaw wyjaśnić mi jakie (które?) „indywidua” masz na myśli i co konkretnie mi one „wciskają”?
    Pozdrawiam

  120. Mohikanin przedostatni (6 kwietnia o godz. 10:17)
    Księża doskonale wiedzą, że żadnych dusz nie ma (poza tymi w skrzypcach i żelazkach) i że kościoły są typowymi organizacjami biznesowymi, czyli nastawionymi na zysk finansowy. Najlepsze przykłady to ogromne bogactwa Watykanu oraz fakt, ze kościół anglikański jest największym właścicielem ziemskim w Anglii. Jak to się mawia: kto ma księdza w rodzie, tego bieda nie ubodzie. Gdyby nie to, że księża mają w praktyce zagwarantowaną pracę w swoim wyuczonym zawodzie i to aż do emerytury oraz stabilne wynagrodzenie i dobrą opiekę w okresie starości, to do seminariów duchownych aplikowałby by najwyżej jeden procent obecnych kleryków.
    Pozdrawiam

  121. Szwejko (6 kwietnia o godz. 4:44) – w wielkim skrócie:
    1. Pisałem już na tym blogu, że nie ma czegoś takiego jak ruchy „pro-life”, a są tylko ruchy „anti-choice”. Spór o aborcję jest zaś jak najbardziej sporem o prawa kobiet, jako że nie ma tzw. „dzieci nienarodzonych”, a tylko embriony i płody, będące z definicji integralną częścią organizmu kobiety (niezdolne do samodzielnego życia) i to aż do momentu przecięcia pępowiny, czyli nawet poza sam moment urodzenia. Tak więc spór o aborcję jest jak najbardziej sporem o prawa kobiet a generalnie o prawa człowieka i obywatela, które obecna władza chce Polakom, a szczególnie zaś Polkom odebrać, tak samo jak odebrała ona nam prawo do pracy i godnej za nią zapłaty, mimo że jest ono zapisane w Międzynarodowej Konwencji pod nazwą „International Covenant on Economic, Social and Cultural Rights” (czyli w Międzynarodowej Konwencji Praw Ekonomicznych, Społecznych i Kulturalnych) przyznającej Polakom bezwarunkowe prawo do pracy i godnej za nią zapłaty, a którą Polska podpisała dnia 2 marca 1967 roku a ratyfikowała dnia 18 marca 1977 roku. Niestety, ale jak dotąd to władze RP nie przedstawiły spójnego planu wdrożenia tej konwencji czyli likwidacji bezrobocia i niskich płac w Polsce.
    2. Kościół jest z definicji przeciwny zarówno edukacji seksualnej jak też i antykoncepcji a także badaniom prenatalnym oraz ustawie o zapobieganiu przemocy rodzinnej. Chodzi tu bowiem kościołowi o to, że aborcja jest wynikiem ciąży a ciąża jest rezultatem seksu, a przecież kościół seksu bardzo nie lubi, jako że jest to dla kleru oraz zakonnic „owoc zakazany” (przynajmniej oficjalnie). Tak więc kościołowi chodzi tu o to, aby nie dało się bezkarnie zażywać intymnych rozkoszy, które są funkcjonariuszom tegoż kościoła zabronione.
    3. Kościół nigdy nie bronił życia, a wręcz przeciwnie – skazywał on tzw. heretyków i tzw. czarownice na karę śmierci, a jakże liczni kapelani wojskowi błogosławili (i dalej błogosławią) żołnierzy udających się na front w celu zabijania ludzi oraz błogosławili (i dalej błogosławią) narzędzia, które owi żołnierze używają do zabijania i kaleczenia ludzi na masową skalę.
    4. Każe prawo jest arbitralne i względne. Na przykład 10 przykazań zostało spisane w XVIII wieku p.n.e. za panowania króla Hammurabiego, szóstego przedstawiciela I dynastii z Babilonu, a dopiero później skopiowane przez Żydów. Nie ma nich nic boskiego, a wszystko jest w nich wymyślone przez ludzi.
    5. Jezus jest postacią z bajki, który wyraźnie nawoływał do przemocy: „Nie myślcie, że przyszedłem przynieść na ziemię pokój; nie przyszedłem przynieść pokoju, tylko miecz. Przyszedłem bowiem spowodować rozdźwięk między mężczyzną a jego ojcem, i córką a jej matką, i młodą małżonką a jej teściową. Doprawdy, nieprzyjaciółmi będą człowiekowi jego domownicy” (Mat. 10:34-36). Żaden to dla mnie wzór.
    6. Mylisz demokrację z dyktaturą większości – z faktu, ze większość Polków jest katolikami nie wynika bowiem, że mają oni prawo narzucać niekatolikom swoje wartości i ograniczać wolność wyboru owym niekatolikom.
    Pozdrawiam
    LK

  122. @Kropkozjad
    Dobrze piszesz pisząc Prawo dotyczące aborcji, to nie sprawa ideologii i religii, a sprawa ludzkiego losu.

    Ale potem źle piszesz przecząc pośrednio sobie, gdy piszesz Nie powinno się określać ani zarodku ani płodu ludzkiego jako człowieka, bo to prowadzi do nieuzasadnionych interpretacji, dotyczących prokreacji.

    Całe sedno sporu o aborcję, jest właśnie w tym, że embrion i płód jest właśnie człowiekiem, a losy każdego człowieka nie powinny być żadnemu państwu i żadnej cywilizacji obojętne. Dążenie ludzi dobrej woli i KK do ochrony życia nienarodzonych jest właśnie motywowane poczuciem odpowiedzialności za losy ludzi, którzy nie mogą się jeszcze sami bronić. Również przed Twoim arbitralnym i fałszywym, niczym nie potwierdzonym stwierdzeniem, że takie maleństwo w brzuszku kobiety nie jest godnym życia i urodzenia człowiekiem.

    W sumie ten nasz spór jest racjonalnie nierozstrzygalny póki Ty będziesz twierdził, ze płód ludzki jest formą nowotworu w ciele kobiety a ja będę twierdził, że płód ludzki jest nową postacią rozwijającą się w łonie kobiety. Ten spór jest nierozstrzygalny w racjonalnych kategorii rozumu. Taki spór musi być rozstrzygnięty tylko na bazie wiary i prawa siły.

    Akurat układ sił się istotnie zmienił na korzyść obrońców istot nienarodzonych. I myślę, że ta sprawa nie rozstrzygnie się w ramach racjonalnej dyskusji, która w Polsce nawet na temat wzrostu trawy na nowych stadionach nie jest absolutnie możliwa, tylko właśnie w ramach real politik, czyli aktualnego układu sił. A ten sprzyja dzisiaj w Polsce racze cywilizacji życia niż cywilizacji śmierci.

  123. Remm
    Tak, bohaterem naszych zwolenników zakazu decydowania przez kobietę o swoim własnym ciele (a więc Snakeinweba, Szwejka, Janusza Dąbrowskiego oraz Jacka z NH) powinien rumuński dyktator komunistyczny Ceausescu, którego śmiało można nazwać – według kryteriów „obrońców życia nienarodzonego i niepoczętego”– największym obrońcą życia nienarodzonego i niepoczętego w historii świata. Dobrze że przypomniałeś nam, że Rumunki były za panowania tegoż dyktatora (nawiasem pupilka Zachodu) poddawane przymusowym badaniom co trzy miesiące na okoliczność ciąży, żeby żadne „życie poczęte” się nie zmarnowało. Efekty tej „chwalebnej” według kryteriów tzw. obrońców życia polityki, w postaci setek tysięcy nikomu niepotrzebnych dzieci, często chorych i niedorozwiniętych, dogorywały potem przez lata w rumuńskich sierocińcach, a jeśli ktoś je stamtąd wyciągał, to najczęściej litościwi ludzie z Holandii i Skandynawii, czyli krajów, które tacy jak nasi „obrońcy życia” zaliczają do „cywilizacji śmierci”. Nie słyszałem, żeby jakiś polski „obrońca życia” przygarnął wtedy rumuńską sierotę z HIV, choć wtedy, tj. w latach 1990tych, ci zwyrodnialcy, z podpuszczenia kościoła, przeforsowali w Polsce zakaz aborcji.

  124. Snakeinweb (6 kwietnia o godz. 14:49)
    Niestety, ale wypowiedzi Szwejko i Janusza Dąbrowskiego nie były ani ciekawe ani też merytoryczne, jako ze były one tylko dość nieudolnym powtórzeniem twoich pseudonaukowych, religijnych „argumentów” za odebraniem kobietom prawa decydowania o nich samych.

  125. Tomasz Wysocki (6 kwietnia o godz. 15:05 i 15:50)
    1. Kościół katolicki nigdy nie był autorytetem moralnym dla większości ludzi na świecie i zawsze był on przedsiębiorstwem nastawionym na zysk finansowy. Nie na darmo Rzymianie mawiali pecunia non olet!
    2. Wiem, że Jacek z NH (nie wiem tylko czy z Navarra Hoteles czy też z New Hampshire) to nasz dzielny a dyżurny troll. Ale jest on przecież niemalże wręcz typowym polonusem z US of A, że warto by go w ramki oprawić i powiesić w jakimś muzeum etnograficznym. 😉

  126. Kropkozjad
    6 kwietnia o godz. 17:54
    Pełna zgoda!

  127. Leonid (5 kwietnia o godz. 23:17)

    „Orteq (5 kwietnia o godz. 13:49) – O co ci chodzi?”

    Naprawde nie wiesz czy tylko glupa rzniesz?

    Chodzi mi o to, zes ty sie zaczal wymadrzac jak neptek jajposledniejszy. Udajac, ze nie rozumiesz roznicy pomiedzy katolska koniecznoscia ochrony embriona, ale juz nie, np., plemnika. No bo jesli ochraniamy pierwszego, to dlaczego nie drugiego, zapytywales niby chytrze. A prawda jest taka, iz to zapytanie bylo po prostu nie w tOmacie. Wiec nic w nim nie bylo madrego.

    Tzw. obroncy zycia POCZETEGO domagaja sie ochrony prawnej stanu CIAZY. Od pierwszego jej dnia. Ich nic nie obchodzi zadna ochrona niczego co bylo PRZED dniem zaistnienia ciazy. A ty jakas ciemnote o ochronie plemnikow i niezaplodnionych jajeczek wciskasz.

    Tak jakby istniala jakas potrzeba, spoleczna, religijna, polityczna, czy jakakolwiek inna, ochraniania towarow wystepujacych w nadmiarze og poczatkow zaistnienia zycia na Ziemi. Dinozaury, oraz niektore inne wymarle gatunki, sa tylko wyjatkami potwierdzajacymi regule. A regula zycia na ziemni jest wciaz to co zostalo nam nakazane z Najwyzszego Tronu:

    IDZCIE I ROZMNAZAJCIE SIE.

    Te skrobanki. One naprawde musza byc sola w galach napranych, w tym samym czasie nabzdyczonych galach, katabasow.

    Idzie o to: jak mozna na parafii zadupczyc, nie ponoszac zadnych konsekwenscji za zlamanie nakazu celibatu?

    Ok, Ok, Leonid . Odbieglem od tOmatu

  128. Orteq
    Nie jest prawdą, że tzw. obrońcy życia poczętego domagają się ochrony prawnej stanu ciąży. Oni domagają się ochrony prawnej embriona oraz płodu, i to dokładnie takiej samej jaką ma obecnie noworodek i każdy inny żywy człowiek. Ale czym się różni embrion i płód od plemnika i jajeczka pod względem najważniejszym, czyli genetycznym? Praktycznie niczym, gdyż plemniki i jajeczka są ludzkim życiem potencjalnym, tak samo jak embriony i płody, jako że plemniki i jajeczka zawierają typowo ludzkie DNA, i to je właśnie różni od innych żywych organizmów egzystujących na naszej planecie. Nawet DNA małp człekokształtnych (szympansów, goryli i orangutanów) jest bowiem tak różne od DNA człowieka, że człowiek nie może zapłodnić małpy człekokształtnej i na odwrót. Natomiast DNA plemników i jajeczek jest dokładnie takie samo jak DNA embrionu, płodu, noworodka i generalnie takie samo jak DNA każdego człowieka, a więc zgodnie z logiką tzw. obrońców życia, to plemnikom i jajeczkom należy się dokładnie taka sama ochrona prawna jak embrionom i płodom, i o to mi właśnie chodziło, a co ty udajesz, że nie rozumiesz.

  129. @remm
    6 kwietnia o godz. 16:01

    „== Rozumiem, że prowadzi Pan rodzinny dom dziecka dla dzieci, … (i dalszy ciąg całego Pańskiego tekstu) ”

    Nie. Wymyślił Pan to sobie, bo z mojej wypowiedzi nic takiego nie wynika.
    Nie chciałbym jednak, żeby poczuł Pan, iż zbywam Pana lakoniczną odpowiedzią i chętnie odniósłbym się do tego co zawarte i co wynika z Pańskiej wypowiedzi, jednak stanie się to zajmującą miejsce rozmową odbiegającą od wpisu P.Hartmana.
    Użyję przykładu, dla ogólnego odniesienia się do Pańskiej wypowiedzi.
    To że jestem przeciwko okradaniu mieszkań, nie oznacza, że muszę poświęcić swe życie i majątek na bycie społecznym stróżem osiedlowym. (Wiem, że człowiek to nie mieszkanie itd… itp… – chodzi o mechanizm).

  130. @remm

    „…w postaci setek tysięcy nikomu niepotrzebnych dzieci…”.
    Wierzę, że chodziło Panu o coś innego i po prostu bardzo niefortunnie Pan to ujął.

  131. Leonid
    6 kwietnia o godz. 21:36
    Banał – nasz Jacek został dawno rozgryziony przez czujnych internautów: home Poznań, fan Kolejorza – Lecha P. NH to jakiś lokalny hotelik.
    Wyjątkowo niepasująca do „politycznego” towarzystwa persona.

  132. Tomasz Wysocki
    6 kwietnia o godz. 15:05
    Panie tego nie ukrywają. I mają rację. Skoro biskupi w….ją się w ich prywatne życie, dlaczego one nie miałyby przyjść z rewizytą?

  133. mohikanin przedostatni
    7 kwietnia o godz. 12:03

    Pełna zgoda.

    Pzdr.

  134. @Janusz Dąbrowski
    7 kwietnia o godz. 9:44
    „== Rozumiem, że prowadzi Pan rodzinny dom dziecka dla dzieci…”
    Nie. Wymyślił Pan to sobie, bo z mojej wypowiedzi nic takiego nie wynika.

    Nie tyle wymyśliłem, co założyłem.

    Założyłem, że jest Pan normalnym człowiekiem, nie kimś takim jak Ceausescu. A normalny człowiek, jeśli już walczy o to, żeby na świecie było jak najwięcej dzieci niechcianych, niekochanych, niepełnosprawnych itp., powinien czuć się za nie odpowiedzialny jak za własne, czyli adoptować. Jeśli Pan tego nie zrobił, to stawia się Pan obok takich osobników jak Ceausescu.

    Rodzinny dom dziecka dla dzieci, których nikt nie chce, bo są „trudne” z powodu patologicznego pochodzenia, prowadzi na przykład pani Henryka Krzywonos. Ona miałaby moralne prawo wypowiadać się na temat zakazu aborcji, ale nie słyszałem, żeby to robiła. Za to należy do osób najbardziej znienawidzonych przez opcję polityczną domagającą się „całkowitej ochrony życia”.

    To że jestem przeciwko okradaniu mieszkań, nie oznacza, że muszę poświęcić swe życie i majątek na bycie społecznym stróżem osiedlowym.

    Takie porównanie jest błędne logicznie. Zakaz okradania mieszkań powoduje, że mniej jest ludzkiego nieszczęścia, zakaz aborcji odwrotnie ― zwiększa liczbę sierot społecznych (i fizycznych – kobiety będą umierać w wyniku nielegalnych aborcji lub nieudzielenia pomocy przez lekarzy) oraz ludzi nieuleczalnie chorych i skazanych na ciągłe cierpienie, sprzyja też patologiom społecznym, a tym samym przestępczości, w tym okradaniu mieszkań. Domaganie się zakazu aborcji należałoby więc raczej porównać do domagania się zniesienia kar dla pijanych kierowców, co miałoby podobne skutki.

  135. @Janusz Dąbrowski
    7 kwietnia o godz. 10:15

    „…w postaci setek tysięcy nikomu niepotrzebnych dzieci…”.
    Wierzę, że chodziło Panu o coś innego i po prostu bardzo niefortunnie Pan to ujął.

    =======
    Nie, napisałem dokładnie to, co chciałem napisać. Te dzieci były nikomu niepotrzebne – ani rodzicom, którzy wyrzekli się ich zaraz po urodzeniu, ani społeczeństwu czy gospodarce, gdzie też nie było dla nich miejsca. W latach 90. o rumuńskich sierocińcach było głośno w całej Europie, nawet polski reżyser Maciej Dejczer nakręcił na ten temat nagradzany film pt. „Bandyta”, proszę sobie obejrzeć, tam zostało to bardzo dobrze pokazane.

  136. Jak widać po komentarzach, 25 lat katoprawicowej indoktrynacji zrobiło swoje i wielu dyskutantów nawet nie dostrzega, że takie określenia, jak „człowiek nienarodzony” czy „ochrona życia od poczęcia” są całkowicie pozbawione sensu.

    O czym tu dyskutować? Płód można uznać za człowieka, gdy jest zdolny do przeżycia poza organizmem matki, czyli przynajmniej do samodzielnego oddychania. Proste. Ta granica się zmienia na skutek postępów medycyny, podobnie jak definicja śmierci. Dziś ratuje się coraz wcześniejsze wcześniaki (choć to też jest dylemat etyczny, bo większość takich dzieci jest później niepełnosprawna), więc na tej podstawie powinno się wyznaczać granicę.

    Niedawno przeprowadzono aborcję płodu z Downem w 24 tygodniu, co jest niedopuszczalne, bo w tej fazie już ratuje się wcześniaki. Inna sprawa, że wynikło to z celowego opóźniania procedur przez lekarzy, którzy kierują się „klauzulą sumienia”, a dzięki Trybunałowi Konstytucyjnemu pod przewodnictwem Rzeplińskiego nie mają już nawet obowiązku wskazywania kobiecie innego lekarza, który przeprowadziłby aborcję czy nawet badania prenatalne. (Ach, ten Rzepliński… Aż mi chłopa żal. Tak bardzo się starał, tak głęboko wchodził biskupom, że aż order od Watykanu dostał za przerabianie Polski na państwo wyznaniowe. W ten sposób pomógł PiSowi w zwycięstwie, a teraz PiS tak się nad nim znęca…)

  137. @Kropkozjad
    6 kwietnia o godz. 17:54

    „Prawo dotyczące aborcji, to nie sprawa ideologii i religii, a sprawa ludzkiego losu”.

    Bardzo mądry głos. Ochrona płodu jest potrzebna o tyle, o ile kobieta zamierza ciążę donosić – wtedy staje się odpowiedzialna za zdrowie drugiego człowieka, który ma się narodzić, bo od niej w dużej mierze zależy, czy ten człowiek będzie silny i zdrowy. Karanie kobiet w ciąży za palenie papierosów czy picie alkoholu miałoby więc jakiś sens, zakaz aborcji na wczesnym etapie ciąży sensu nie ma.

  138. Tomasz Wysocki (7 kwietnia o godz. 11:37)
    NH Poznan located in Poznan Sw. Marcin 67.
    http://www.nh-hotels.com/hotel/nh-poznan

  139. Janusz Dąbrowski (7 kwietnia o godz. 9:44)
    Bardzo marny wykręt… 🙁

  140. Kiedyś mówiło się – wszystko w rękach Boga – teraz wszystko w rękach „króla” Kaczyńskiego. I tak jest ze wszystkim.
    Można protestować, popadać w histerię, czy nie chcieć dalej żyć; ale i tak będzie jak „król” zarządzi. Takie mamy czasy.

  141. Mam pytanie. Według której z różnych definicyj życia, to „coś” co rozwija się między poczęciem a urodzeniem, nie ma prawa i podstaw bycia uznanym za życie ludzkie?

  142. remm (7 kwietnia o godz. 15:13)
    Pisałem już, i to wiele razy, także na forum i blogach „Polityki”, że NIE ma czegoś takiego jak ruchy „pro-life”, a są tylko ruchy „anti-choice”. Spór o aborcję jest zaś jak najbardziej sporem o prawa kobiet, jako że nie ma tzw. „dzieci nienarodzonych”, a tylko embriony i płody, będące z definicji integralną częścią organizmu kobiety (niezdolne do samodzielnego życia) i to aż do momentu przecięcia pępowiny, czyli nawet poza sam moment urodzenia. Tak więc spór o aborcję jest zdecydowanie sporem o prawa kobiet a generalnie o prawa człowieka i obywatela, które obecna władza chce Polakom, a szczególnie zaś Polkom odebrać, tak samo jak odebrała ona nam prawo do pracy i godnej za nią zapłaty, mimo że jest ono zapisane w Międzynarodowej Konwencji pod nazwą „International Covenant on Economic, Social and Cultural Rights” (czyli w Międzynarodowej Konwencji Praw Ekonomicznych, Społecznych i Kulturalnych) przyznającej Polakom bezwarunkowe prawo do pracy i godnej za nią zapłaty, a którą Polska podpisała dnia 2 marca 1967 roku a ratyfikowała dnia 18 marca 1977 roku. Niestety, ale jak dotąd to władze RP nie przedstawiły spójnego planu wdrożenia tej konwencji czyli likwidacji bezrobocia i niskich płac w Polsce.

css.php