Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

8.06.2016
środa

Pielęgniarki, do boju!

8 czerwca 2016, środa,

Kolejny protest pielęgniarek może wkrótce się zakończyć, bo jakiś pan „da” dwieście złotych podwyżki. A potem będzie następny protest i znowu to samo.

Panowie lekarze kontrolują „panie pielęgniarki” za pomocą stówek. Tak nie może być w nieskończoność! Pielęgniarki dały się podporządkować logice negocjacji płacowych, chociaż istota ich protestu jest inna. Tu tak naprawdę nie chodzi o pieniądze i liczbę zatrudnionych pielęgniarek, lecz o godność i pozycję zawodu. To właśnie dlatego, że pielęgniarki, pomimo wszystkich pięknych słówek, wciąż są służącymi panów lekarzy, ich pozycja ekonomiczna jest tak marna. Droga do jej poprawy prowadzi nie przez kieszeń ministra, lecz przez głowy lekarzy. To oni muszą wreszcie zrozumieć, że grupa zawodowa, z którą muszą się dzielić pieniędzmi przeznaczonymi na pensje dla personelu ochrony zdrowia, nie pozwoli się traktować protekcjonalnie i nie zadowoli się jałmużną. Ale najpierw to pielęgniarki muszą jałmużnę odrzucić.

Konflikt ma naturę kulturową, a nie ekonomiczną. I jest konfliktem dwóch grup zawodowych: pielęgniarek i lekarzy. To od lekarzy pielęgniarki są zależne i to lekarze wypłacają im pensje. Bo lekarze są ministrami, dyrektorami szpitali, decydentami. W przeważającej mierze, dodajmy, lekarze mężczyźni, którzy niepodzielnie rządzą lekarską korporacją, mimo że tak wiele kobiet wykonuję tę profesję. Dopóki nie powiemy sobie otwarcie, że korporacja lekarska ma sprzeczne interesy z korporacją pielęgniarską i jest z nią w konflikcie, dopóty pielęgniarki będą przez lekarzy dyskryminowane. Zakaz artykułowania tego zasadniczego konfliktu i osłanianie go obłudną retoryką jest najsilniejszą bronią, jaką establishment dysponuje w stosunku do pielęgniarek. Mówi im się, jak bardzo są ważne i jak odpowiedzialna jest ich praca, zagłaskuje się je i uwodzi, a potem wyzyskuje.

Te wszystkie piękne słówka nic nie znaczą – liczą się fakty. A fakty są takie, że lekarz zarabia i nie chce się dzielić z pielęgniarkami. I zarabia ponad dwa razy tyle co one – także od tych, które dorównują mu wykształceniem. Tytuł lekarza jest odpowiednikiem tytułu magistra. Czy lekarz pójdzie pracować za 15 zł na godzinę? Magister pielęgniarstwa po pięciu latach studiów jak najbardziej. Lekarze zaharowują się na dwóch etatach, żeby kupić mieszkania, a pielęgniarki robią to samo, ale po to, żeby mieć co do garnka włożyć. Bo, owszem, jak popracuje 12 godzin na dobę, to zarobi – średnią krajową.

Proporcje zarobków lekarzy i pielęgniarek są niesprawiedliwe i odzwierciedlają patriarchat wciąż panujący w polskiej medycynie. Wciąż „panie pielęgniarki” traktowane są jak personel pomocniczy, wciąż kojarzą się bardziej z „klasą robotniczą” niż „specjalistami”, wciąż znajdują się w świadomości społecznej poza „klasą średnią”, nawet tą niższą, do której mają prawo aspirować z racji wysokiego wykształcenia i odpowiedzialnej pracy.

Wobec pielęgniarek stosuje się nieustający szantaż moralny. Tylko dlatego, że kiedyś były służkami lekarzy bądź zakonnicami, pracującymi na chwałę bożą, w pokorze i w milczeniu, można im dziś mydlić oczy jakowąś rzekomą misją, której duchowy i moralny sens pięknie komponuje się z ubóstwem i wyklucza nieestetyczną i trywialną walkę o wyższe zarobki. A już „odejście od łóżka chorego” to wprost skandal! A czy lekarz, któremu zaproponowano by stawkę 15 zł za godzinę, w ogóle do łóżka chorego by podszedł? Po prostu by nie pracował. A pielęgniarka musi. Ot i cała tajemnica. Zamiast pieniędzy piękne słówka, a zamiast godności – opłatek z księdzem.

Gdy wszystkie słodkie słówka już padną, zgodnie z ustalonym rytuałem, gdy już ksiądz weźmie swoje i sobie pójdzie, wtedy zaczyna się proza życia. Codzienna cicha wojna lekarzy z pielęgniarkami. Wojna o to, by pielęgniarka wzięła na siebie jak najwięcej obowiązków i zadowoliła się jak najniższą pensją. W końcu ma męża, który pracuje, prawda?

Pielęgniarki nigdy niczego nie dostają. Zawsze muszą walczyć. Lekarze i politycy nie dają po dobroci. Wszystko jest zawsze wymuszone. I to właśnie jest prawdziwą miarą stosunku klasy politycznej i establishmentu medycznego do tej wielkiej grupy zawodowej. Nie to, co mówią, lecz właśnie ta upokarzająca szarpanina o dwieście złotych, do której panowie lekarze ostatecznie sprowadzają istotę sporu. Każda kolejna wywalczona podwyżka o 200 zł, po której pielęgniarki wracają do pracy, jest ich porażką.

Bo w tej sprawie nie chodzi o 200 zł, lecz o to, że pielęgniarka nie godzi się już na to, żeby odgrywać w swym życiu zawodowym rolę robotnicy, kobiety-służącej ani siostry miłosierdzia. W końcu jednak się na to znowu godzi… Ale do czasu. Pielęgniarki, nie odpuszczajcie! Walczcie o swoją godność, a za godnością przyjdą też godne zarobki!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 35

Dodaj komentarz »
  1. Właśnie tu w UK poznałem polską 24-letnią pielęgniarkę z Polski,która niema zamiaru walczyć z ministrem Radziwiłłem.A to „zdrajczyni”.Panie ministrze albo podniesienie statusu zawodowego i płac pielęgniarek albo pozostanie naszym pacjentom płacz.Bo przecież to nie rząd będzie płakał.Teraz przychodzą czasy gdzie pracodawcy muszą płacić więcej za pracę i nie tylko w służbie zdrowia.I to jest zdrowe.Niech państwo da przykład(bo musi) i nie zawraca dupy, że dba o minimalne stawki płac.

  2. Pielęgniarki z komunistycznego, Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych robią polityczny dym. Rozumiem, że za rządów PO-PSL, pielęgniarki nie protestowały, bo dobrze zarabiały. Dopiero rząd PIS zmniejszyły ich wypłaty i protest. Czy tak jest?

  3. A fakty są takie, że to pupile pana Hartmana (Mazowiecki, Kwaśniewski, Tusk itd.) stworzyli i podtrzymywali ten system. Pan Hartman tych pupilków wspierał i wspiera…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Profesorze, powrót wielkiego stylu i celności argumentów.

  6. Za podobny wpis kolega Pana dr. Karczmarewicz pożegnał się ze mną. Może dla Pana będzie łaskawszy. Niech lekarze nie uważają, że nie są
    stroną w tej sprawie.

  7. To nie działa samo, to wymyślili politycy, kumple p. Hartmana. P. Hartman nie tknie jednak swoich pupilków.

  8. Brawo pielęgniarki. Tak trzymać.

    Pokażmy temu PiS-owi, że po sukcesie 500+ na każde dziecko teraz jest kolej na kontynuację w postaci 1500+ na każdego dorosłego. Jakieś prawo i sprawiedliwość muszą przecież być.

    W przeciwieństwie do KOD i całej „opozycji” program 1500+ na każdego dorosłego PiS skutecznie wykończy. I oby jak najszybciej. Dobry wujek obiecał, to niech daje.

  9. Panie Profesorze,
    Przecież pielęgniarkom chodzi w tym strajku tylko i wyłącznie o pieniądze. Otoczka polityczna tego strajku to jest już robota „doradców” z KOD-u, PO i Nowoczesnej, tak samo jak stoczniowcom chodziło w roku 1980 też tylko o pieniądze, a otoczka polityczna tamtego strajku to była też robota „doradców”, tyle że z KOR-u.
    I czy aby na pewno wie Pan, ile zarabiają pielęgniarki w CZD? Z informacji przekazanych przez Ministerstwo Zdrowia wynika przecież, że średnie zarobki miesięcznie pielęgniarek w CZD wynoszą prawie 5 tys. złotych (ok. 4 tys. 940 zł) brutto, w tym godziny nadliczbowe stanowią średnio 168 zł na osobę. Tak więc pracownicy Ministerstwa Zdrowia z zazdrością patrzą na zarobki pielęgniarek w CZD. Pielęgniarki zarabiają w Centrum Zdrowia Dziecka średnio 4940 złotych, czyli zaokrąglając 5 tys. złotych, ale niektóre z nich zarabiają nawet i powyżej 9 tysięcy złotych, a takich, które zarabiają mniej niż 3 tys. złotych, jest tylko 6% i to są te najmłodsze. W tym strajku chodzi więc po prostu o pieniądze dla najlepiej zarabiających.
    Paradoks sytuacji w CZD polega na tym, że gdyby jego dyrekcja spełniła oczekiwania pielęgniarek, tak by każda dostała extra określony procent swojego wynagrodzenia, to te najwięcej zarabiające dostałyby miesięcznie po 4 tys. złotych podwyżki, ale te najgorzej zarabiające nadal byłyby bardzo źle zarabiającymi. Średnia płaca pielęgniarki w CZD to – jak podaje dyrekcja – wraz z dodatkami 4,9 tys. zł brutto, a zależy ona m.in. od stażu pracy i specjalizacji. Pielęgniarka bez doświadczenia otrzymuje płacę zasadniczą w wysokości ok. 2,5 tys. brutto, a po okresie próbnym również dodatki. Takie są fakty, a z nimi się nie dyskutuje.
    Poza tym – nie oszukujmy się: pielęgniarkami zostają, i to bez wyjątku, te panie, które nie są w stanie ukończyć studiów medycznych, a nawet dostać się na nie. Inaczej, to były by one lekarkami, a nie pielęgniarkami. A jeśli twierdzą one, że są aż tak dobrymi pielęgniarkami, to dlaczego nie wyemigrują one na Zachód, gdzie podobno brakuje pielęgniarek a więc zarabiają one tam kilka razy więcej niż w Polsce?
    Pozdrawiam
    LK

  10. Jak zwykle Pana pozdrawiam i w pelni popieram.Ale czy ktos to zrozumnie.?

  11. >>Droga do jej poprawy prowadzi nie przez kieszeń ministra, lecz przez głowy lekarzy<<

    Droga do poprawy, to prowadzi, Panie Hartman, nie przez głowy lekarzy, tylko przez wszystkie zadymione łepetyny należące do tego Umęczonego Narodu. W łepetynach owych bowiem 'od zawsze' roją się pomysły na 'uszczelnanie systemu', 'reformy', 'racjonalizację' i tego typu ćmoje boje.

    A po prostu musicie dopłacić. I to sporo. I was już na to stać, tylko nie chcecie. No to zdrówka!

    Ach, zapomniałbym, pracuję w bardzo normalnym kraju. Zarabiam – jako lekarz specjalista – mniej więcej tyle, co trzy pielęgniarki. Źle to, czy dobrze?

  12. Trudno się z gospodarzem blogu nie zgodzić.

    Choć być może nie łatwo się z tym pogodzić, w każdym systemie wynagrodzenie zależy nie tyle od wartości wykonywanej pracy ile od zdolności negocjacji danej grupy pracobiorców.
    Innymi słowy:
    „You get what you have negotiated, and not what you deserve”
    Dlatego i wyłącznie dlatego zarobki pielęgniarek w krajach Europy zachodniej są nieporównywalnie wyższe.

    Jak długo pielęgniarki, jako grupa zawodowa, nie zdbędzie decydującego głosu w sprawie wynagrodzeń, tak długo jakośc opieki zdrowotnej w Polsce się nie poprawi.

  13. Bezwzglednie wina Prezesa.

  14. Popieram. Arogancja lekarzy jest powszechnie znana. Pan „doktór” patrzący z wysocka na wszystko i wszystkich dookoła, łącznie z pacjentem, z miną wielkiego maga już dawno powinien być sprowadzony do roli jaka została mu powierzona przez. I nic więcej.

  15. Tak bardzo się z Panem zgadzam, że aż to chcę wyrazić na piśmie.
    Oczywiście zaraz pojawią się głosy że studia na kierunku lekarskim i pielęgniarskim nie są sobie równe, ale to nie powinno mieć wpływu na godną pensję.
    Pielęgniarki walczcie, nikt tego za Was nie zrobi.

  16. Wyklęty powstań ludu ziemi…

  17. To dobrze, że pan zachęca pielęgniarki, aby walczyły o swoje.
    Nie ma to jak walczyć o kasę z kieszeni innych.
    Pan wie, co pisze – jako absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, który finansowała w trakcie pańskich studiów drżąca ręka mohera, ofiarnie rzucającego na tacę uściubłane 50 gr na KUL i jej studentów.
    Potem, z tytułem, można już pluć na durnych katoli.
    Bierzcie przykład, pielęgniarki!

  18. Protest i strajk pielęgniarek w Centrum Zdrowia Dziecka trwa już 16 dni. Wszystkie one mają świadomość, że to nie jest ich bój ostatni. Rządzący naszym państwem zrobią wszystko, aby jak najszybciej ten strajk zakończyć i zmusić pielęgniarki do podpisania porozumienia z dyrekcją CZD. To porozumienie nie skończy jednak wojny między lekarzami dyrygującymi pielęgniarkami, gdyż jest to bitwa klasowa. To tylko czubek wielkiej góry lodowej, której podłożem jest konflikt interesów korporacji lekarskiej, którą dowodzi minister zdrowia, i biednej, słabej i pogardzanej korporacji pielęgniarek i położnych. W tej bitwie chodzi nie tylko o podwyżki wynagrodzeń zwiększenie zatrudnienia personelu pielęgniarskiego. Chodzi o godność i honor pięknego lecz trudnego zawodu. Tego nie da się załatwić w kilka dni. To powinno uświadomić liderów tzw. „dobrej zmiany” o potrzebie przełomu w strukturze, organizacji i ekonomii w polskiej służby zdrowia.

  19. Wszystko pięknie, ale ja jako lekarz na specjalizacji dostaję 2275 zł za pracę na pełen etat; jeśli teza jakoby problem leżał rzeczywiście w jakichś antagonizmach zawodów, to chyba do mnie powinno coś skapnąć?

    Radziwił przez 20 lat twierdził, że lekrze w Polsce powinni godnie zarabiać, jak został ministrem, to powiedział pomimo przestawienia mu bardzo rzeczowej argumentacji Porozumienia Rezydentów (w tym groźby emigracji zarobkkowej – nawiasem mówiąc kolega z roku zarabia teraz w Niemczech 3500 Euro, a na specjalizację w Polsce dostać sie mu nie udało), że zarobki mogą się zmienić, ale wyłącznie na niższe, ręce opadają, widać ten system musi całkiem się rozpaść, żeby zostało sklecono cokolwiek w miarę sesnownego.

    Przy takich nędznych zarobkach oczywiście muszę sobie wszystko sam opłacić – koszty noclegów i dojazdów na obowiązkowe kursy i szkolenia, literaturę, czasopisma…

  20. @parabellum
    Przyznasz jednak, że możliwości zarobienia w twoim zawodzie naprawdę zachodnich pieniędzy w Polsce są bardzo realne i te kursy, wyjazdy…ci się zwrócą.

  21. Zamiast latac z transparentem w ramach walki o prawa pedałów do ślubu kościelnego i chlac z Kwaśniewskim trzeba było walczyć o pielęgniarki.
    Moze lewica
    istnialaby nie tylko teoretycznie

  22. Problem zaniknie, gdy wszystkie pielęgniarki wyjadą za granicę.

  23. Wspolczuje polskim pielegniarkom -jako przedstawicielka tzw allied health professionals po studiach w Polsce I specjalizacji za granica przekonalam sie na wlasnej skorze jak zawody ktore sa pogardzane w polskiej sluzbie zdrowia sa bardziej szanowane w UK. to co w Polsce bylo studiami hobbystycznymi okazalo sie swietna inwestycja za granica.

  24. Para Bellum
    Co więc jeszcze robisz w Polsce? Dlaczego wolisz zarabiać 2275 zł zamiast 3500 euro za dokładnie te samą pracę? Możesz nam wyjaśnić powody, dla których wciąż pracujesz w Polsce a nie na Zachodzie?

  25. Tadeusz
    Wyjaśnij nam łaskawie, dlaczego zawsze popierasz profesora Hartmana. Czyżby był on dla ciebie jakimś guru? Jeśli tak, to dlaczego?

  26. Turpin
    Dobry lekarz ze specjalizacją powinien zarabiać kilkakrotnie więcej niż pielęgniarka, tak samo jak dobry inżynier powinien zarabiać kilka razy tyle co technik. To jest wręcz oczywiste. Jeśli więc pielęgniarki wywalczą strajkami niezasłużone przecież podwyżki, to czekają nas teraz strajki lekarzy. Taka jest bowiem logika chorego systemu, w którym strajki są jedynym narzędziem negocjacji płacowych.

  27. Zaprzaniec
    Pielęgniarki są jeszcze bardziej aroganckie niż lekarze, mimo że mają znacznie od nich niższe kalifikacje.

  28. Stała Czytelniczka
    Czyżby była Pani za URAWNIŁOWKĄ?

  29. Lspi
    Przecież to wcale nie pielęgniarki należą do najbardziej wyzyskiwanych ludzi pracy w Polsce. Prawdziwy wyzysk jest przecież u nas tam, gdzie nie ma związków zawodowych, czyli w sektorze prywatnym, do niedawna stawianym nam za wzór przez tych różnych Balcerowiczów, Petrów i Lewandowskich. Pominę też fakt, że strajki w służbie zdrowia (czyli także i pielęgniarek) oraz w służbach mundurowych (n.p. celników) powinny być wyraźnie zakazane a strajkujące pielęgniarki i strajkujący celnicy natychmiast zwalniani ze swoich stanowisk w trybie dyscyplinarnym. Po prostu pielęgniarki czy celnicy są funkcjonariuszami państwowymi i jako tacy nie mogą oni strajkować, Pielęgniarki nie mogą też strajkować nawet w szpitalach prywatnych, podobnie jak nie mogą strajkować strażacy, policjanci czy wojskowi. Niestety, ale za rządów postsolidarnościowych zrobił się w Polsce straszny bałagan w wyniku którego mamy dziś strajki bardzo dobrze, jak na polskie warunki opłacanych celników i pielęgniarek, a nie mamy strajków w montowniach czy magazynach należących do zagranicznego kapitału, gdzie warunki pracy i płacy są przecież wręcz skandaliczne i gdzie związki zawodowe są de facto zakazane: wbrew prawu, ale przy pełnej aprobacie rządów – zarówno z SLD jak też z PO i PiS. I to właśnie ci najbardziej wyzyskiwani i poniewierani przez kapitał, głównie zresztą zagraniczny, pracownicy montowni i magazynów, kierowcy ciężarówek i autobusów oraz pracownicy handlu powinni dziś strajkować, a nie rozkapryszane, zepsute i zdemoralizowane pielęgniarki czy też znani ze swego skorumpowania celnicy.

  30. „Tytuł lekarza jest odpowiednikiem tytułu magistra. Czy lekarz pójdzie pracować za 15 zł na godzinę?”

    Tak, pójdzie. Każdy lekarz chcący pracować w Polsce, który dostanie się na rezydenturę (to forma zatrudnienia dla najlepszych, tych którzy zdali egzamin z najlepszymi wynikami, pozostali dostają mniej).

    Płaca dla takiego lekarza jest regulowana ustawą i jest to 2275 zł netto.
    W miesiącu przypada przeciętnie 160 godzin pracy. To daje około 14,5 złotego na rękę za godzinę.

    I jak, przyzna się Pan do napisanej bzdury? Pan? Nie sądzę, Pański wstręt do lekarzy widać na każdym kroku. Ma Pan jakieś dziwne wyobrażenia o nas i naszym podejściu do pielęgniarek. Takimi wypowiedziami tylko buduje Pan mur, którego w naszych normalnych relacjach nie ma.

    A wracając do zarobków, tych mitycznie wielkich i niezasłużonych.
    Ile Pan zapłaciłby, aby obudzić się po operacji? Na ile wycenia Pan zdolności człowieka, który włoży Panu ręce i nóż do brzucha, głowy, klatki? Za ile kupi Pan wiedzę internisty, który indywidualnie dobiera Pańskie leki? Na 14 złotych na godzinę? 20? Taniej niż położenie płytek w łazience czy odetkanie sedesu?

  31. Bardo dzwie sie niby tym polakom ktorzy popieraja hartmana czy nie wiedza ze on jest antypolski prosze przeanalizowac jego wypowiedzi i zorejtowac sie di jakich on nalezy z zerzeszen to sie oczy wam otwrza

  32. Byłem w szpitalu 3,5 roku temu, pielęgniarki na ogół w średnim wieku, umęczone lataniną, bo nie tylko ich, ale i salowych brakowało, więc musiały brać na siebie ich obowiązki. Do tego niektóre zakatarzone, bo choć powinny leżeć, musiały przyjść, żeby zapewnić minimum opieki pacjentom. Młodzi lekarze i lekarki odnosili się do pielęgniarek i salowych z szacunkiem, ale ordynator, mniej więcej mój rówieśnik, pomiatał i pielęgniarkami i salowymi, jakby były niewolnicami. W nas pacjentach znajdowały zrozumienie, więc i nie kryły się ze swymi problemami.
    Prof. Hartman ma rację. To nie tylko problem płacowy, choć on decyduje o kurczeniu się liczby pielęgniarek w szpitalach, ale też kulturowy. Kobiety w kitlach wstają z kolan

  33. Azur
    Polskie pielęgniarki w olbrzymiej większości nie znają języków obcych, a więc za granicę, to wyjedzie góra kilka ich procent.

  34. Stef
    Im bardziej będą pielęgniarki aroganckie, tym mniejsze poparcie będą mieć ich postulaty.

  35. Pan Hartman znowu przesypia
    oficjalny obowiązujący na salonach
    trynd…

    Otoz strajk pielęgniarek to rozbudzona
    „przez populizm PiS” szkodliwa dla Polski
    postawa roszczeniowa…

    Panie Hartman opuścił Pan ostatnie szkolenia u Michnika?!

  36. Brawo Panie Falicz (11 czerwca o godz. 0:55)!

css.php