Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

23.10.2016
niedziela

Ksiądz anielski – ksiądz diabelski

23 października 2016, niedziela,

Jeden dzień – dwóch księży. Pierwszy w radiu, a właściwie Radyju, a drugi na żywo. Diabeł i anioł. Dwie twarze Kościoła katolickiego.

Piekło nienawiści i obłudy – niebo chrześcijańskiej dobroci i miłości. Retoryka nie moja – zapożyczona od księdza X z Radia Maryja, który z manichejskim zapałem oddzielił w transmitowanym kazaniu ewangeliczny posiew od diabelskiej plewy – i to w samym Kościele. Chyba nieczęsto to się słyszy – kościelną samokrytykę, łamiącą korporacyjną solidarność księży. Robi wrażenie – niczym zapowiedź schizmy.

Diabelski ów kapłan z oślizłym frasunkiem wskazał swym oskarżycielskim palcem piątą kolumnę w szeregach duchowieństwa. Oto wdarli się w nie zdrajcy i wszetecznicy, którzy zamiast okazywać posłuszeństwo słowu świętych i biskupów, w pysze swej mają czelność kwestionować nauczanie oraz autorytet papieża. A poznać ich najłatwiej po tym, że dobrze o nich mówią wrogie Kościołowi media.

Czy trzeba czegoś więcej, by skompromitować księdza i odsłonić jego wszeteczeństwo, niż pochwały, jakie zbiera od (w domyśle) „Gazety Wyborczej”? Słowo „zdrajca” odmieniał Rydzykowy kaznodzieja X przez wszystkie przypadki. A ku obronie przed tym wewnętrznym wrogiem zalecał jeszcze gorliwszą modlitwę i posłuszeństwo, nieustającą pracę nad sobą i słuchanie Jana Pawła II oraz biskupów. O szatanie nieraz już u Rydzyka słyszałem (pięknie mówi o nim zwłaszcza bp Wielgus – ten od rozpracowywania operacyjnego Radia Wolna Europa), niemniej jednak o złych księżach tak otwarcie z ust księdza słuchałem po raz pierwszy. Sądziłem, że jest to działka zarezerwowana dla „katolików świeckich”, w rodzaju Terlikowskiego.

Jak widać, sprawy poszły dalej. Co więcej, ledwie uszom swym wierząc, przyjąłem od księdza X rewelację o „upadku Kościoła na Zachodzie”. Ksiądz diabelski zapewniał, że mieszkał tam wiele lat i widział, jak ci zdrajcy skutecznie niszczą Kościół od wewnątrz. W Polsce też napiera na święty Kościół apostolski straszliwa fala ateizacji i cywilizacji śmierci, ale z Bożą pomocą ten jeszcze trwa. Więc módlmy się i dawajmy odpór.

Ksiądz diabelski, jak na diabła przystało, wskazywał na diabły wokół siebie, aby odwrócić uwagę od własnego ogona. Wspominał też coś o wilkach w owczych skórach. Doprawdy jego własna owcza skóra źle na nim leżała. Spełzała na wszystkie strony.

Nie pisałbym o rzeczy tak błahej, gdyby los nie zetknął mnie dosłownie tego samego dnia z księdzem w typie wręcz przeciwstawnym, a w dodatku również mówiącym, tak jak ksiądz X, ni mniej, ni więcej, lecz o złych księżach. Oto w naszym kochanym Instytucie Filozofii UJ odbywała się wczoraj i przedwczoraj znakomita wprost konferencja poświęcona pewnemu wszetecznemu filozofowi niemieckiemu o pseudonimie Max Stirner. Jednym z uczestników tego sabatu czarownic był ksiądz Y.

Już sama jego obecność pośród lewków i ateistów, stanowiących, jak przypuszczam, znakomitą większość uczestników tego wybornego wydarzenia, była dla mnie zaskoczeniem. Jeszcze większym zaś rozmowa z owym księdzem anielskim, którego uprzejmość i skromność zapowiadały w nim wszelakie cnoty dobrego chrześcijanina, w które też nie wątpię.

Ksiądz anielski Y towarzyszył mi przy obiedzie w słynnym przybytku „Balaton” na Grodzkiej, zajmując niesamowitą wprost opowieścią. Okazało się bowiem, że trudni się on zawodowo, od ćwierć wieku, badaniem zjawiska pedofilii księży katolickich, mając zresztą niemałe z tego tytułu kłopoty w firmie. Ma na ten temat wiedzę ogromną, z którą się ze mną dzielił. Nie wiem, czym bardziej mnie zaszokował – czy swoimi rewelacjami na temat pedofilii (a jak wiecie, nie należę do nieuświadomionych i naiwnych w tym względzie), czy samym sobą i tym, że Kościół ma takich wewnętrznych audytorów, odznaczających się uczciwością i skrupulatnością.

Okazuje się, że Kościół katolicki w USA dokonał wielkiego przeglądu dokumentacji stu tysięcy duchownych katolickich z okresu kilku dekad, dzięki czemu ustalono, że aż 4 proc. (słownie: cztery procent, czyli cztery tysiące spośród badanych) księży w USA miało problemy z powodu molestowania osób nieletnich (do lat 18), a w tej liczbie ok. tysiąca molestowało dzieci. Ilu robiło to bezkarnie, nie napotykając kłopotów, które mogłyby pozostawić ślad w jakichś dokumentach, tego nie wiemy. Wiemy natomiast, że co do zasady „zgłaszalność” i wykrywalność przestępstw tego rodzaju nie należy do wysokich.

Rzecz jasna Ameryka to tylko dziki, zgniły zachód. Polscy księża z pewnością prowadzą się znacznie lepiej. Może nawet dwa razy lepiej? Któż by śmiał to badać… A może jednak? Jak przekonywał mnie ksiądz Y, jeden z tych „zdrajców”, o których mówił ksiądz X, Kościół jest dziś podzielony jak nigdy. Katolicyzm niejedno ma dziś imię, nawet w jednym i tym samym kraju.

Ksiądz anielski przekonał mnie swoją osobowością i postawą, że jeśli Kościół w Polsce w ogóle jeszcze ma wiernych i nie stracił ich tak jak na przykład w Irlandii, to tylko dzięki takim jak on, to znaczy dzięki „zdrajcom”. To oni są opoką i to – paradoksalnie – dzięki nim tacy diabelscy harcownicy do Rydzka jak ksiądz X mogą dokazywać, ile wlezie, a Kościół mimo to nie upada.

Tak więc wroginie i wrogowie Kościoła – zaginajcie parole na księdza Y i jemu podobnych „księży anielskich”, bo to właśnie oni są Waszymi prawdziwymi przeciwnikami!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 13

Dodaj komentarz »
  1. Nie wiem, czy Pan Profesor, przepojony wciąż atmosferą wspomnianej konferencji, pozostaje pod wpływem filozofii Stirnera, który uchodzi za ojca anarchizmu, ale nie uważam postulowania wypowiadania posłuszeństwa w wewnętrznej strukturze Kościoła za działanie roztropne. Owszem, pedofilię, także wśród ludzi Kościoła, niewątpliwie należy gorliwie zwalczać, jednak nie wylewałbym dziecka z kąpielą i nie sugerował potrzeby, zasadności postawy buntu. Być może zamysł opiera się na założeniu, iż sama instytucja niechętna jest raczej zmianom i działaniom w tym konkretnym względzie i zwyczajnie potrzeba właśnie pewnej niesubordynacji, aby coś konkretnego ugrać, ale wydaje mi się, że jednocześnie wiele się w tym względzie i podejściu zmienia, a wspomniany „ksiądz anielski” jakoś przecież wciąż w ramach struktury funkcjonuje.

    Kościół z natury swej jest instytucją niedemokratyczną i, w gruncie rzeczy, bardzo dobrze. Żadna, zwłaszcza potężna, instytucja, tudzież firma, nie utrzyma się długo jeżeli będzie wewnętrznie poróżniona, poraniona buntem właśnie, permanentną niesubordynacją. Przykład historii Kościoła ponadto jasno i dobitnie pokazuje, iż również stricte światłe postaci tego ciała, tej instytucji, jak choćby św. Jan Bosko, św. Franciszek, których o bezeceństwa wszelakiego typu raczej nie posądzamy, byli do granic posłuszni i szanowali postanowienia „szefostwa firmy”. Doszli, jak widzimy z perspektywy czasu, na szczyty i do rzeczy prawdziwie wielkich. Dziś ich postaci cieszą się, śmiem twierdzić, jednakim, wielkim szacunkiem zarówno w kręgach kościelnych, jak i ateistycznych, lewicowych.

    Dla przeciwników Kościoła, antyklerykałów, rozbijanie jego wewnętrznej jedności stanowi zapewne jeden z głównych celów i metod ich działalności, oraz powód do radości. Jednak warto sobie zadać tutaj pytanie, co nam przyjdzie z rozbitego Kościoła. Czy przypadkiem nie to, co światu z ew. rozbitej Rosji na kilka, mniejszych bądź większych, „kotłów” politycznie wrzących i niepewnych? Czy po, w założeniu, „złym panie”, jeszcze gorszy nie nastanie? Jak natura zniesie taką, ew. próżnię? itd. itp.

    Reasumując: walka z pedofilią i różnorakimi wynaturzeniami – zdecydowanie tak. Postulowanie buntu w strukturze Kościoła, rozbijanie jego wewnętrznej jedności – nie.

  2. Kościół polski to forma bez treści, kwintesencja hipokryzji i jeden czy paru księży „anielskich” niczego nie zmienia.

  3. I który z nich jest w większości?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Przy całych moich pretensjach do „czarnych” za to co robią, to w odróżnieniu od większości z nich nie mogę zapomnieć, że to są ludzie, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Więc anielskie postawy wśród nich to dla mnie żadne zaskoczenie. Problem w proporcjach.

  6. Cieszy mnie, ateistę, który nie jest antyklerykałem i wrogiem kościoła rzymskokatolickiego, że w polskim Krk są też księża, zaliczani przez profesora Hartmana do „aniołów”. Może oni w czasie pontyfikatu papieża Franciszka dojdą do głosu w polskim kościele i zdobędą pozycję umożliwiającą przeciwstawienie się „diabłom” w rodzaju funkcjonariuszy w czarnych sukienkach, wygłaszającym swoje racje na antenie Radia Maryja?

  7. Szkoda ze prof. nie podal nazwisk . Mam troche inne dane na temat pedofilii w KK. Zboczenia seksualne sa domena Kosciola Rzymskiego ze wzgledu na celibat . Prawie zadnen normalny mezczyzna nie przetrwa 50 lat w celibacie . Bardzo czesto ksieza „staja ” sie pedofilami a jasniej mowiac efebofilami. Sa to ci ksieza o orientacji homoseksualnej ktorym jest brak odwagi do wyjscia do doroslego mezczyzny. Niedorosli mezczyzni 10 , 13, lat jakze potwornie glupi w tym wieku sa juz wrecz na kolanach ksiezula w szatni po grze w pilke etc. etc etc Ich liczba wedlog bardzo powaznych agencji amerykanskich zajmujacych sie pedofilia w KK to 30 procent stanu kaplanskiego nie jak szanowny audytor raczyl zauwazyc 4 procent.

  8. @ Sylabariusz
    Antyklerykal, jak widac to po kilku powyzszych komentarzach, nie musi stawiac sobie za cel rozbijanie Kosciola. Pragnie natomiast uwolnic sie od natretnego wtracania sie Kosciola do polityki. Antyklerykal moze bys swiadomy potrzeb religijnych innych ludzi i nie widziec sensu w ich zwalczaniu. Moze jak najlepiej zyczyc kosciolowi swiatlemu i dobrotliwemu, ale nie cierpi koscielnych hipokrytow, ignorantow i nienawistnikow. Kosciol moze uwazac, ze jego sila jest hierarchiczna spojnosc, dla antyklerykala natomiast ten esprit de corps moze byc cecha negatywna. Jednak mozliwa jest pokojowa koegzystencja jednego z drugim.
    Jak chodzi o ateistow, to ich spor z wiara moze miec wymiar czysto intelektualny. W dzisiejszej Polsce to nie ateisci i antyklerykalowie zagrazaja Kosciolowi. Kosciol sam zarabia na utrate autorytetu.

  9. @Ispi,

    Proszę się nie łudzić, na razie polski kk jest niereformowalny i w najbliższych latach to się nie zmieni, dopóki wszyscy obecni hierarchowie nie odejdą na emerytury. A na to raczej też się nie zanosi, gdyż papież nie kwapi się do wymiany polskiej kadry kk, co widać na przykładzie Dziwisza chociażby. Powinien już być na „zasłużonej emeryturze” , został aby prowadzić ŚDM, dni już dawno przebrzmiały i nie zostały po nich żadne wspomnienia /oprócz oczywiście długu kk względem miasta, którego kuria nie chce w żaden sposób uregulować/ a Dziwisz jak siedzi na swoim stołku, tak siedzi. Papieża działania są, jeśli chodzi o kk, w Polsce pozorne. Drugim przykładem jest oczywiście dyrektor radyjka maryja.

  10. Szanowny Autorze.
    „…aż 4 proc. (słownie: cztery procent, czyli cztery tysiące spośród badanych) księży w USA miało problemy z powodu molestowania osób nieletnich”.
    To są żarty. A właściwie tak nie można pisać, gdyż każde gwałcone dziecko to dramat niewyobrażalny.
    „Spotlight Pan obejrzał” zapewne.
    Dziennikarka Sacha Pfeiffer z Boston Globe, w wywiadzie z 19.03.2016 r. udzielonym Agacie Jucewicz powiedziała, że gdy zajęli się tym tematem podejrzany był jeden ksiądz, potem lista rosła, w momencie opublikowania pierwszego artykułu , który wstrząsnął Ameryką, tych księży było 70! Przypominam – dochodzenie dotyczyło jednego miasta.
    – Dzisiaj wiemy, że było ich kilkuset – stwierdziła dziennikarka!
    Rozumie Pan? W samym Bostonie, którego tylko połowa mieszkańców to katolicy, było kilkuset księży molestujących, gwałcących dzieci. To horror. Kilkuset zbrodniarzy w koloratkach.
    Wywiad polecam, jest w sieci.
    Biskup Law został za to „ukarany” przez świętego JP2 piękną, honorową posadą w Rzymie. Na tę wiadomość widownia na festiwalu oglądająca film wybuchnęła gromkim śmiechem. ( za wiki. eng.)
    Za systematyczne, wielokrotne gwałty na dzieciach i dorosłych inny przestępca Marcial Maciel Degollado był przez JP2 ogłaszany Jego przyjacielem i wzorem dla młodzieży.

  11. Wszystko wskazuje na to, że polski kościół traktuje Boga jak upośledzonego staruszka, który nie radzi sobie z nowymi technologiami, boi się postępu, nie ogarnia nowych zagadnień (wszelkich społecznych i naukowych) oraz boi się ludzi (czy to nie bluźnierstwo? a może herezja? tak jak wiele tez wygłaszanych dziś w kościołach?).
    A może ta mapa lęków/kompleksów „boga” daje nam jasny obraz kim są ludzie, którzy tak go sobie wyobrażają? Czy w takim razie powinni mieć taki wpływ na kształtowanie naszego społeczenstwa a w szczególności ustawodawstwa?

  12. @kruk

    Owszem, nie musi, ale często jednak taki cel mu przyświeca. Przykładowo, masoneria zrzesza antyklerykałów, którzy zupełnie nie ukrywają swoich zamierzeń jasno ukierunkowanych na rozbicie Kościoła, a w konsekwencji – na jego zniszczenie. Oczywiście nie jest to reguła, choć już sam przedrostek „anty” sugeruje postawę sprzeciwu, niezgody, odrębności, zwarcia, zgrzytu itp.

    Co do „natrętnego wtrącania się Kościoła do polityki”, to zachowałbym jednak ostrożność, by nie mylić, z ogromną szkodą, dwóch porządków. Przede wszystkim każdy duchowny członek Kościoła, na mocy niezbywalnie przysługujących mu praw człowieka, w demokratycznym państwie, na terenie którego żyje, musi mieć zapewnione prawo swobody wyrażania swojego poglądu, myśli, czy oceny. Niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z kapłanem szeregowym, czy z biskupem. Takiego prawa nie można zwyczajnie pozbawiać, gdyż to prowadzi ku standardom zdecydowanie niedemokratycznym, rodem z Chin, ZSRS, czy Korei Północnej. Jeżeli z tych wolnych jednostkowo, poszczególnych członków Kościoła zrodzi się pewna większa grupa, pewna masa, to można odnieść wrażenie i znacznie sprawę uprościć, że „Kościół się w coś wtrąca”. Jeszcze raz podkreślę, że nie sposób jest poszczególnym członkom Kościoła odmówić ich podstawowych praw, wśród których usytuowane jest również prawo swobody wypowiedzi i opinii. Podobnie zresztą jak nie można odmówić takiego prawa każdemu obywatelowi. Jeśli polskie społeczeństwo wciąż jest społeczeństwem konserwatywnym i prezentuje taki a nie inny ogląd na świat, w określonych aspektach też zbieżny z punktem widzenia Kościoła jako instytucji, to też rodzi nam się pewna istotna masa, którą mylnie można postrzegać jako przejaw „wtrącania się” w coś Kościoła. Tego prawa jednak, także i im, obywatelom, odmówić nie można. Stąd byłbym tutaj ostrożny.

    Swoją drogą, dosyć roztropnie wypowiedział się w tej kwestii kard. Wyszyński przed laty: „Tak często słyszymy: niech Kościół nie wtrąca się do spraw politycznych. My się nie wtrącamy do spraw politycznych we właściwym tego słowa znaczeniu, ale powiedzcie mi, co dzisiaj na świecie jest sprawą polityczną, a co nią nie jest? To wszystko są sprawy ludzkie, a Kościół posłany jest, aby chrzcić i nauczać narody, mówiąc im, co zwycięża świat, co może ulżyć w jego niedolach, mękach, bólach i trwogach”.

  13. Rydzyk to szatan numer jeden w polskim kościele katolickim. Był, jest i będzie takowym zawsze, szatanem.

  14. @ Sylabariusz
    Zgoda. Poglady Kosciola moga byc zbiezne z pogladami nawet wiekszosci obywateli i stad nieunikniony wplyw Kosciola na funkcjonowanie panstwa. Jednak jak oceniac dyktowanie z ambon na jaka partie wierni powinni glosowac?

css.php