Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

13.04.2017
czwartek

Wielki Piątek ateisty

13 kwietnia 2017, czwartek,

Od tysięcy lat mieszkańcy naszej okolicy globu obchodzą u progu wiosny, gdy dzień zwycięża noc, bardzo szczególne święto. Nie poprzestają na radości z wiosny i nie tylko witają zmartwychwstałych z zimowej śmierci bogów, lecz jednocześnie oddają się jakiejś dziwnej nostalgii zmieszanej z nadzieją.

W święto Pesach Żydzi opowiadają sobie baśń o wyjściu swoich przodków z egipskiej niewoli. Opowieść nazywa się Hagada. Jezus i apostołowie zebrali się na Ostatniej Wieczerzy, czyli na paschalnej kolacji sederowej, by jak co roku wspomnieć tę samą historię. Jest ona może najważniejszym elementem żydowskiej mitologii narodowej, a w każdym razie najważniejszym do czasu Holokaustu. Jest to opowieść o wielkim cierpieniu, jakim jest niewolnictwo, o tułaczce i o tym, że nadzieja wolności uszlachetnia nas i czyni lepszymi. Świętość Paschy, pradawnego święta wiosny, którego bezpośrednim dziedzicem jest żydowskie Pesach, polega właśnie na tym spleceniu cnoty i nadziei. Świętujący od prawieków wiosenne przesilenie, składając ofiary bogom, obiecują sobie, że będą odtąd lepsi, że wyzwolą się ze swych słabości i zapracują sobie na lepszy los.

Jezus bardzo by się pewnie zdziwił, że jego historia stanie się kolejną opowieścią paschalną. Bo chrześcijanie nie myślą już wiele o wyjściu z Egiptu i nie można oczekiwać od nich świętowania na pamiątkę tego mitycznego wydarzenia. Choć chcą naśladować Jezusa – nie mogą świętować tak jak on ani wyznawać religii, którą on wyznawał. Usprawiedliwić ich może z tej „niewierności” tylko jedno – to, że sama historia nauczania i śmierci proroka stanie w centrum wyobraźni religijnej.

Chrześcijanie odeszli od wiary Jezusa najdalej, jak tylko się dało. Z Mesjasza, którego w Jezusie ujrzeli, uczynili Boga, oddając cześć ludzkiej postaci. Przestali świętować sobotę, jak nakazuje dekalog. Sprzeniewierzyli się zasadom koszeru, w tym zakazowi spożywania wieprzowiny. Gdyby Jezus wiedział, że będzie miał wyznawców, pewnie by się ucieszył. Jednak gdyby mu powiedziano, że wyznawcy ci będą pracować w sobotę i jadać bułki z szynką, a jego samego uważać za Boga, z pewnością popukałby się w czoło.

Dziwne są zaiste dzieje religii. Rządzą się swoimi prawami, prawami ludowej wyobraźni, za którą stara się nadążyć teologa ze swoimi objaśnieniami, ale nigdy nie nadąża i nigdy nie jest wiarygodna.

Chrześcijanie opłakują śmierć Jezusa na krzyżu. Opłakują jednakże nie tyle cierpienie człowieka umęczonego na krzyżu, ile upadek człowieka, którego wyrazem było bogobójstwo. Ten smutek i lęk przed śmiercią jako następstwem upadku jest wszakże dla nich wstępem do wielkiej radości paschalnej, której centralnym motywem jest zmartwychwstanie. Bogowie wiosenni zmartwychwstają od niepamiętnych czasów. Ale dopiero chrześcijanie odważyli się uwierzyć, że nie umrą naprawdę – że śmierć jest tylko pozorem, bo w istocie otwiera nowe życie, w nowym ciele.

Bogom pewnie łatwiej umierać niż ludziom. Zwłaszcza że wiedzą, iż nie umierają „na zawsze”, bo są wszak nieśmiertelni. I pewnie łatwiej umierać ze świadomością, że własna śmierć wybawia od śmierci innych ludzi. Zresztą czy bogowie umieją cierpieć naprawdę? Są wszak szczęśliwi i doskonali – jeśli zdolni do cierpienia, to tylko takiego, na które sami się zdecydują, a więc, mimo wszystko, pod kontrolą, na niby.

Ale wokół nas cierpią miliony takich, których cierpienie nikogo nie zbawia i którego ani sami na siebie nie ściągnęli, ani nie mogą go w każdym momencie usunąć, tak jak mogą to czynić bogowie (jeśli już w ogóle cierpieć umieją). Dlatego w czas Wielkanocy pomyślmy właśnie o nich – o chorych, o niesprawiedliwie więzionych, o torturowanych, o wypędzonych ze swych domów na tułaczkę. Niech radość wiosny i nadzieja, że będziemy lepsi niż dotychczas, połączy nas węzłem współczucia i zrozumienia z cierpiącymi od chorób i prześladowań bliźnimi, którzy też powinni mieć swój udział w wiosennej radości.

Poświęćmy wielkopiątkową zadumę ukrzyżowanym przez los i ludzką złość – oni nas naprawdę potrzebują, podczas gdy bogowie poradzą sobie doskonale bez nas.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 36

Dodaj komentarz »
  1. Ci pierwsi chrześcijanie (św. Piotr, św. Paweł itd.) to zapewne Eskimosi.

  2. B trafna analiza chrzescijanstwa jako nieudanego odlamu judaizmu.

  3. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  4. Trafna analiza chrzescianstwa jako nieudanego odlamu judaizmu.

  5. „Ślepy wspomniał o kolorach, lecz przeliczył coś nieborak…”.
    Autor w pożałowania godnym stylu pisze o rzeczach, o których nie ma zielonego pojecia. Nie pierwszy już raz, zresztą… Proponuję raczej zająć się filozofią, ale w uczciwy sposób, bez wchodzenia w dziedziny, które są moralizatorstwem…

  6. Mialo byc: „Ślepy wspomniał o kolorach, lecz przeoczył coś nieborak…”.

  7. W punkt. Niemniej jednak: wesołych świąt, a co tam!

  8. Teologia katolicka, to współczesna odmiana doketyzmu, która próbuje uwznioślić absurdalną i pozorną „ofiarę” Jezusa. Sam pomysł, zaczerpnięty z mitu o koźle ofiarnym, przeżutym przez kilka co najmniej religii, jest łagodnie mówiąc odstręczający. Mamy oto uzyskać odpuszczenie grzechów i zbawienie, uśmiercając niewinnego? Co najmniej kontrowersyjne. Sam Jezus, jako wszechmocny i wszechwiedzący przecież Bóg, musi wiedzieć o swoim zmartwychwstaniu, co jego ofiarę trywializuje do czegoś w rodzaju śmierci klinicznej; ot było i minęło. Pewnikiem bluźnię, ale nieco to kabotyńskie. Na szyderstwo zakrawa czcza obietnica paruzji, powrotu i ustanowienia Królestwa, bez zła i cierpienia. Złamana obietnica skutkująca prawdziwymi dramatami i nieszczęściami np. wynikającymi z zakazu rozwodów. A pomysł, że Bóg swoją miłość do człowieka okazuje doświadczając go i skazując na cierpienie, to perwersja sado-maso w czystej formie.

  9. Golgota, jako metafora męki Chrystusa, kojarzy mi się niezmiennie z Holokaustem. To prawda, że na terenach Imperium rzymskiego chrześcijanie podlegali prześladowaniom. W tych barbarzyńskich czasach krzyżowanie było powszechnie stosowaną formą wykonywania kary śmierci, a zarazem igrzyskiem dla gawiedzi. Ale wydarzenie na wzgórzu nieopodal Jerozolimy, szczegółowo opisywane i czczone do dnia dzisiejszego przez katolików, zawiera w sobie więcej z legendy niż prawdy historycznej.

    Holokaust dokonał się niedawno. Żyją jeszcze świadkowie. Na oczach świata zamordowano w Europie prawie całą nację. Jak to się mogło stać w krajach, gdzie humanizm odrodzenia i oświecenia zdobył uznanie i akceptację, gdzie miała miejsce rewolucja techniczna XIX wieku, gdzie na przełomie XIX i XX w. nastąpiła prawdziwa erupcja odkryć naukowych? Cóż, wykorzystywano postęp do niecnych celów. Kryzys ekonomiczny jest wirusem osłabiającym moralność. Wywołuje zobojętnienie wobec otoczenia, egoizm. Rodzi nastroje skrajne, fanatyczne. Takim społeczeństwem łatwo manipulować.

    Pamiętaj o tym wyznawco „mniejszego zła” i „dobrej zmiany”! Troglodytą można zostać również w XXI wieku, jeśli nie włączy się w porę mechanizmów obronnych przed czarną propagandą.
    Może warto zacząć szukać trzeciej drogi?

  10. Święto oparte o sprzeczność i brak logiki.Bez śmierci wysłannika Boga na ziemię ,nie mogło być zmartwychwstania i dania nadziei ludowi bożemu na życie wieczne .Do tego celu został wybrany naród ,potępiany i rozproszony właśnie za tą śmierć.Dramatem jest to ,że matka Boga na ziemi była żydówką ,tak samo jak i Jej Syn.Najwięksi antysemici dla celów politycznych ,czczą Matkę a w dodatku ogłaszają JEJ Syna, królem swego państwa,.Do tej zadumy dochodzi fakt ,smutny i przeraźliwy.Dążeniem człowieka jest zasłużenie na życie, po śmierci ,w raju.Niestety tylko nieliczni funkcjunariusze Boga, mogą skosztować raju już na ziemi w swoich pałacach ,obsypani złotem.A jak myślą o wypędzonych widać i czuć.

  11. To byl chyba piatek, ponad 20 lat temu. Wracalem z ogrodu zoologicznego w Healsville, niedaleko Melbourne. Byl bezchmurny, goracy, styczniowy dzien. Postanowilem wracac inna, bardziej okrezna droga. Nagle, w odleglosci 50 metrow pojawila sie na drodze kacza rodzina. Przodem, kiwajac sie na boki kroczyla mama kaczka, a zaraz za nia turlalo sie rzedem piecioro malenkich pisklat. Cala procesje zamykal wspaniale upierzony, pater familia kaczor. Zatrzymalem sie w odleglosci kilku metrow od przezabawnego widowiska i nie zauwazylem nawet jak zza wzgorza wypadla rozpedzona farmerska furgonetka uderzajac w kacza rodzine. Gdy tylko opadl tuman pior, zobaczylem, ze zginela matka, ojciec i troje kaczat. Pozostale dwa maluchy skryly sie gdzies w przydroznych krzakach po o tylko by zginac w kilka dni pozniej pozbawione rodzicielskiej opieki. Cale to zdarzenie trwalo nie wiecej jak kilka sekund, a ja stalem jak wryty nie mogac dojsc do siebie przed dlugi czas. Powoli zaczal we mnie wzbierac gniew. Podnioslem do gory piesc zlorzeczac lobuzowi w niebiosach i o dziwo zostalem wysluchany, gdyz w chwile potem opadla ze mnie smierdzaca skorupa wiary.

  12. Niech mi będzie dane powiedzieć coś pod tym wspaniałym tekstem.
    W tych marnych czasach tych kilka słów urasta do rangi manifestu.
    Jako katolik uznaję że cala nasza wiara polega na celebrowaniu formy, i zamyka się w formule ze wiemy jak się modlić nie wiedząc jak żyć z wiarą i w Bogu.
    Panie Profesorze te dzisiejsze kazanie w moich oczach pozwala mi widzieć Pana w koloradce na którą składają się i Pana słowa i czyny.
    Wesołych Świąt .

  13. Podpisuję się pod tą znalezioną w Internecie opinią:

    „Jezus nigdy nie istniał.
    Nawet główny pasożyt watykański to potwierdził mówiąc:
    „… Nie mogę wyjść ze zdumienia, gdy myślę, ile dla nas, dla kościoła – zarobiła głupiutka bajeczka o Jezusie.”
    /papież Leon X (1475 – 1521)/
    Identycznie w tym samym celu a więc dla łatwowiernego motłochu, który finansuje pasożytniczy i próżniaczy dobrobyt pedofilskiego kleru i kościoła wymyślono „Maryję” i wszystkie inne bzdety związane z nieistniejącym nigdy bogiem.

    Ps:
    Obecnie baśniowego Jezusa zastąpił przyjaciel biskupów polskich Bashobora, który również „uzdrawia” i „wskrzesza” robiąc dzięki ludzkiej głupocie i łatwowierności olbrzymie pieniądze dla siebie i dla kleru.
    Bashobora w przeciwieństwie do Jezusa istnieje i tylko patrzeć jak zacznie chodzić po wodzie i wyprawiać przeróżne inne cuda.
    Ciekawe kiedy go ukrzyżują, zmartwychwstanie, pójdzie sobie do nieba i zasiądzie pomiędzy sadystami Karolem z Wadowic i Teresą z Kalkuty.”

  14. Kto się zna na filozofi, niechże o filozfii pisze, a jeśli się na religioznawstwie nie zna i podaje, jakoby wyjście Izraelitów w Egiptu wchodziło w skład mitologii, niechże się ograniczy do znajomych sobie zagadnień.

  15. http://bragiel.blox.pl/2016/12/Moherowy-ateizm.htm
    Jestem ateistą, wręcz antyteistą, więc w dzisiejszym felietonie przejadę się walcem po własnej grupie społecznej.

    Ale właśnie-czy bycie ateistą powoduje przynależność do jakiejś zbiorowości? Nie sądzę.

    Bycie ateistą to li tylko odrzucenie wiary w Boga/Bogów.

    Nie wiąże się z niczym więcej i ludzi odrzucających wiarę w Boga/Bogów łączy ze sobą mniej więcej tyle co ludzi nie lubiących flaczków, ludzi lubiących ruskie pierogi, zwolenników upałów czy osoby które nie lubią Legii Warszawa.

    Jest to zbyt wąski zakres poglądów by próbować na siłę szukać jedności, by brać igłę, nitkę i próbować szyć jakiś wspólny kaftanik łączący nas-ateistów.

    Właśnie, kaftanik…

    Czasami mam wrażenie, że dla części polskich ateistów kaftanik to wcale nie taka zła sprawa i bynajmniej nie mam tu na myśli ciepłego, wełnianego kaftanika od cioci Elwiry, lecz myślę raczej o białych kaftanikach przynależnych do miejsc w których próżno by szukać klamek…
    Polecamy felieton o moherowym ateizmie!
    http://bragiel.blox.pl/2016/12/Moherowy-ateizm.html

  16. Panie Janie, dzięki Panu jestem coraz bliżej do uznania siebie za ateistę. I jestem z tego powodu dumny, szczęśliwy i lekki, jakbym zrzucił z siebie ciężką zbroję.
    Pozdrawiam serdecznie.

  17. Panie Profesorze.

    Kiedy rodzina żydowska zbiera się przy wspólnym posiłku paschalnym, czyli sederze, czyni to na pamiątkę wyzwolenia Izraela z niewoli egipskiej. To oczywiste, że jako Żydzi, Jezus i apostołowie podlegali Prawu Mojżeszowemu i co roku obchodzili Paschę. Jednak kiedy robili to po raz ostatni, Jezus ustanowił nową uroczystość — Wieczerzę Pańską — którą później co roku mieli obchodzić jego naśladowcy.

    Wieczerza Pańska nazywana też Ostatnią Wieczerzą lub Pamiątką, to posiłek mający upamiętniać śmierć Jezusa . Jest to jedyne święto, które Biblia nakazuje obchodzić chrześcijanom. Jezus ustanowił Wieczerzę Pańską w wieczór przed swoją śmiercią, zaraz po obchodach swej ostatniej Paschy. Przedtem jednak odprawił jeszcze zdrajcę Judasza.

    Właściwą datą obchodów Wieczerzy Pańskiej jest dzień odpowiadający 14 Nisan w kalendarzu żydowskim, nie zaś piątek, wyznaczany ze względu na to, że w tym dniu tygodnia zmarł Jezus.
    Uczniowie Jezusa nie świętują żydowskiej Paschy. Nakazano to w Prawie Mojżeszowym, a my mu nie podlegamy.

  18. @dezerter83 – zbieżność dat, jak w przypadku innych świąt chrześcijańskich, jest oczywiście przypadkowa ?
    Prawda jest taka, że chrześcijańskie święta powstały długo po śmierci Jezusa (inna sprawa czy faktycznie ktoś taki istniał). Nikt więc nie wie, kiedy miałby się on narodzić, czy też umrzeć.
    Stąd chrześcijanie przejęli istniejące święta w innych kultach i religiach odpowiednio dostosowując je do swoich potrzeb.
    Miało to jeszcze jedną zaletę. Nowi wyznawcy nie czuli się zagubieni, a ludy, w tym Polanie, którym mieczem narzucono chrześcijaństwo, mogli na pozór wierzyć w Jezusa, jednocześnie wyznając religię swoich przodków.

  19. „Brągiel” to taki ateista jak z koziej du.y patefon (przepraszam kozy za ponizające je porównanie).
    „Brągiel” nie zna nawet definicji ateizmu twierdząc, że to „odrzucenie wiary w boga”. Nie „Brągiel”. Ateizm to zaprzeczenie istnienia jakichkolwiek bogów,
    ateizm to nie religia, ateizm to wiedza i logiczne samodzielne myślenie.
    „Brągiel” to obrońca kościoła, religii i pedofilskiego kleru.
    „Brągiel” reklamuje swój blog, którym się kompromituje.
    „Brągiel” niech uważa żeby nadęte głupotą „ego” mu nie trzasnęło.

  20. „Umiarkowani wierzący” czyli „polski ateizm”
    ————–
    Oto pojawił się w religijnym grajdole Europy
    zindoktrynowany religijnie polski „ateizm”.
    Polski „ateista” bowiem charakteryzuje się tym, że:
    – uważa, bezmyślnie powtarzając za wierzącymi, że niektóre religie niosą pozytywne wartości mimo, że cały postępowy świat zgodnie uważa je za cywilizacje zła i śmierci,
    – chętnie negocjuje z religiantami prawo do istnienia w Polsce ateizmu do tego stopnia, że wkrótce w polskich kościołach pojawią się specjalne sektory z ławkami dla …”ateistów”,
    – celebruje religijne gusła i obrzędy zapominając o tym, że absurdem jest świętowanie czegoś, w co się nie wierzy,
    – twierdzi, że ateista nie powinien głośno wyrażać swoich poglądów, bo wtedy obraża uczucia religijne wierzących i innych ateistów,
    – często solidarnie popiera i łączy się z pedofilskim klerem i ludźmi wiary w antysemityzmie, homofobii, seksizmie, hipokryzji i wielu podobnych, wspólnych cechach, nie widząc w tym niczego złego,
    – nie przeszkadza mu agresywne demonstrowanie wiary i publiczna natarczywość religii i ich kościołów podczas, gdy propagowanie racjonalizmu i naukowego światopoglądu potrafi nazwać „ateistycznym moheryzmem”,
    – nie przeszkadzają mu ani ściany państwowych urzędów i instytucji upstrzone krzyżami, ani religijna indoktrynacja czyli ogłupianie dzieci i młodzieży w państwowych przedszkolach i szkołach,
    – chętnie finansuje istnienie każdej religii i pasożytniczy dobrobyt kleru,
    – nie widzi różnicy między rozdziałem „państwa od kościoła”, a „kościoła od państwa” i jest mu wszystko jedno, że jedno określenie czyli rozdział państwa od kościoła jest stosowane w praktyce, a drugie nie,
    – tasiemcowe „wykłady, tyrady i homilie” katolickich emisariuszy i religijnych propagandziarzy zaśmiecających ateistyczne fora i grupy traktuje jako cyt: „konstruktywną i niezwykle cenną dyskusję potrzebną do wypracowania koniecznych, wspólnych kompromisów”, oburzając się jednocześnie na racjonalne i dawno udowodnione oceny każdej religii, jako szkodliwego społecznie narzędzia władzy totalitarnej,
    – nie twierdzi, że żaden „bóg” nie istnieje, ale, że „nie wierzy w Boga” i się cieszy, że „nie jest sam”, a niektórzy nawet sądzą, że „ateiści są boscy”, nie zastanawiając się nawet, że to uwłaczające ateistom porównanie bowiem urojony „bóg” katolików to przecież okrutny, zły, wredny, żądny krwi i ofiar dyktator i oprawca, a Ateiści przecież tacy nie są.

    PS:
    Tacy „ateiści” odwlekają w niewiadomą i coraz dalszą przyszłość istnienie w Polsce państwa świeckiego…
    a Christopher Hitchens w grobie się przewraca słysząc z ich ust słowa o szacunku dla religii i tolerancji dla religiantów czyli ludzi nie potrafiących logicznie myśleć.
    Swoją opinię odnoszę do 90% moich Rodaków podających się za ateistów takich jak na przykład „Bragiel”.

  21. @Ben
    Tak nieudanego, że liczniejszego o kilka rzędów wielkości

  22. @mpn
    Czy znane Ci jest pojecie :”ogniem i mieczem” ?
    W wyborze miedzy smiercia a zostaniem „chrzescijaninem” ( w duzym cudzyslowie) , wielu wybralo to drugie.
    I dlatego te kilka rzedow wielkosci.

  23. Życzą sobie pokoju i wielkanocnego jajka, a w głowach mają oślepiającą światłość. https://img.rt.com/files/2017.04/original/58f10990c36188ba358b456b.jpg

  24. Jak zawsze „w punkt” – dla wojujących ateistów i nienawidzących Kościoła rzymskiego!

    Mimo wszystko, Wesołych Swiąt.

  25. lukald
    15 kwietnia o godz. 6:07
    „zbieżność dat, jest oczywiście przypadkowa ?

    Nie ma mowy o żadnym przypadku. Jezus wybrał konkretny dzień na ustanowienie tej uroczystości — dzień Paschy upamiętniający cudowne wyzwolenie z Egiptu obchodzone raz do roku — dnia 14 Nisan.
    Jezus zatem wyraźnie wskazał swoim naśladowcom, że tego samego dnia mieli odtąd wspominać o wiele donioślejsze wybawienie, które Bóg umożliwił przez śmierć swego Syna. Dlatego chrześcijanie obchodzą Wieczerzę Pańską tylko raz w roku — właśnie w dniu odpowiadającym 14 dniowi hebrajskiego miesiąca Nisan.
    Wieczerza Pańska została ustanowiona w dniu żydowskiej Paschy także dlatego, ponieważ chrześcijanie pochodzenia żydowskiego nie mieli już jej obchodzić.

    „inna sprawa czy faktycznie ktoś taki [Jezus] istniał”.

    Polecam ciekawy artykuł na ten temat:
    https://www.jw.org/pl/publikacje/czasopisma/przebudzcie-si%C4%99-nr5-2016-pazdziernik/

    „Nikt więc nie wie, kiedy miałby się on narodzić, czy też umrzeć”.

    Jezus urodził się w miesiącu Etanim (wrzesień/październik) 2 r. p.n.e., został ochrzczony mniej więcej w tym samym okresie w r. 29 n.e., a umarł ok. trzeciej po południu w piątek 14 dnia wiosennego miesiąca Nisan (marzec/kwiecień) r. 33.

  26. @mpn
    Pogratulować sukcesu! Okrucieństwem, bezwzględnością i brakiem ludzkich uczuć chrześcijaństwo bije na głowę wszystkie wcześniejsze tyranie. Jak przytomnie zauważyła święta pańska Gertruda Stein: katolicyzm to pierwszy totalitaryzm; ale ona zapewne jest niemiarodajna, w końcu żydówka. Wiadomo, co mądry chrześcijanin myśli o żydach, zabili przecież Pana Jezusa – dla niepoznaki przebierając się za rzymskich legionistów.

  27. .

    — Hudini —

    .

    Krótki przepis na „start up sect”:

    Starting conditions

    • Genotype – niekoniecznie semicki
    • Wykształcenie – niekoniecznie wyższe
    • Wzrost – niekoniecznie wysoki
    • Oczka – może być blue eyed blondasek
    • Zawód wyuczony – cieśla/rybak/call center guy
    • Zawód wykonywany – freelancer Mesajah/escape artist
    • Cecha charakterystyczna 1 – wytrzymałość na ból
    • Cecha charakterystyczna 2 – long bezdech/can play dead
    • Tricks known for – wskrzeszacz umarłych i H2O spacerowicz

    Process

    • Dać parę free demonstracji „nadprzyrodzonych”
    możliwości dla gawiedzi analfabetów i staruszków
    z Altzhimer
    • Pamiętać by dać w łapę tym którzy mają „zmartwychwstać” !
    • Przetestować szczudła do „wodnych spacerów” przed !
    • Wyjaśnić gawiedzi że jest robiona w jajo przez „układ”
    • Dyskretnie nadmienić o królestwie nie z tej ziemi – Kolob planet ?
    • Zagwarantować życie po śmierci za „reasonable fee”
    • Zorganizować club joining picnic z grillem, chrztem, kiełbaskami
    • Wytypować apostołów, say 12 of them to spread the word
    • Postraszyć niezrzeszonych sceptyków with a boogeyman

    VC money – serious A

    • Sprowokować tych u koryta i dostać „Killer sentence”
    • Na silnych prochach pokazać gawiedzi cierpienie
    • Wzbudzić sympatię and „kick off the cult”
    • Dać się złożyć do grobu
    • Spektakularnie z niego wyparować
    • Niedowiarków przekonać o własnej nieziemskiej boskości
    • From this point on odcinać kupony
    • Po 2000 lat być najbogatszą firmą na planecie

    Hudini z Nazaretu, czyli zabili go i uciekł,
    Panie Musk Pan się uczy a nie jakiś tam
    Tesle czy Space X’y, śmiesznie !

    .

    ..)

  28. Panie Janie Hartmanie, dziękuję panu za inteligentne wyrażanie pańskich poglądów.
    Ma pan rację. Wielkanoc w Polsce, to, /a żyję w mej pozornie katolickiej Ojczyźnie, Polsce ponad 55 lat/, to wielki ideologiczny i biznesowy blichtr polskiego Kościoła katolickiego, kultywujący, a właściwie narzucający ludziom scenariusz doczesnego bytu.
    Pomijam juz udawany rytuał postu ….
    Ten niby wielki tydzień, leżenie księzy w kościołach, ta iluzoryczna cisza, niby-cisza,
    obłudne udawanie pokory i te mówienie ludzi w sutannach, nie po polsku, w trzeciej osobie …
    Gdyby istniał Bóg, nie był wymyślony Jezus i ten kicz religijny, nie tylko w Polsce,
    to, ziemski padół nie byłby areną także teraźniejszych tragedii ludzi wszelkich ras i wyznań i również ateistów.
    Życzę panu, panie Hartmanie i adwersarkom i adwersarzom, świątecznej, kwietniowej refleksji w 2017 roku.
    A przy okazji, prymas Kk w Polsce, Polak, odważył sie na merytoryczna i uzasadniona krytykę partii ob. Jarka Kaczyńskiego za parlamentarny afront wobec rozdziału państwa swieckiego od Kościoła katolickiego w Polsce, bo …
    Czołem ze Słubic/O.
    Rakoczy

  29. A kiedy Jezus Chrystus ustanowił sakrament profesorstwa?
    A kapłaństwa właśnie wtedy.

    W ogóle to całe profesorstwo jest jakieś podejrzane, pewnie to niemiecko-ruski wynalazek… w Ameryce jego nie znają i żyją.

    I dlatego posługiwanie rzymsko-katolickiego kapłaństwa jest dla nas dużo ważniejsze.

  30. Zawsze miło poczytać kogoś, kto wie, co myślałby Jezus. Tylko gratulować daru prorokowania!

  31. Gore Vidal: Judaizm, Chrześcijaństwo i Islam to trzy największe plagi ludzkości.

  32. „„Jezus nigdy nie istniał.
    Nawet główny pasożyt watykański to potwierdził mówiąc:
    „… Nie mogę wyjść ze zdumienia, gdy myślę, ile dla nas, dla kościoła – zarobiła głupiutka bajeczka o Jezusie.”
    /papież Leon X (1475 – 1521)/
    Identycznie w tym samym celu a więc dla łatwowiernego motłochu, który finansuje pasożytniczy i próżniaczy dobrobyt pedofilskiego kleru i kościoła wymyślono „Maryję” i wszystkie inne bzdety związane z nieistniejącym nigdy bogiem.”
    W czasach ewangelicznych istniało wiele sekt żydowskich i wielu wędrownych kaznodziei i chrześcijaństwo prawie na pewno z jednej z nich się wywodzi. Pewnie ta sekta miała też swojego przywódcę i pewnie miał on na imię Jeszua bar Josef. Być może był nawet stolarzem z zawodu. Tyle możemy przyjąć w zasadzie za pewnik. Natomiast nie ma żadnych, poza chrześcijańskimi źródeł, które potwierdzały by zawartą w Ewangeliach historię Jezusa i jego śmierć w wyniku wyroku za obrazę Cezara, czy też kwestionowanie jego boskości. Istnieją natomiast starsze od Ewangelii opowieści o innych prorokach, których żywot i cuda podobne były do jezusowych: Apoloniusz z Tiany chodził po wodzie i zamieniał wodę w wino, Apollo zstąpił do piekła, podobnie jak Budda a ten ostatni pościł przez 40 dni i był kuszony przez diabła zanim doznał oświecenia. Matka Kriszny musiała uciekać, bo aktualnemu władcy wywróżono, że niebawem narodzi się chłopiec, który zostanie większym od niego władcą, skutkiem czego ów miłościwy władca kazał wyrżnąć nowo narodzone dzieci. Mitologie różnych narodów są pełne takich opowiećści.
    To, że nie ma u rzymskich historykach wzmianek o chrześcijanach świadczy o tym, że wcześni chrześcijanie byli uważani za żydów, nawet cesarz Klaudiusz pisał, że żydzi podburzani przez Chrestosa czynili zamieszki i jest to jedyna wzmianka współczesna. Więc o owym Chrestosie niektórzy rzymianie słyszeli i chyba można go identyfikować z Jezusem

  33. @Ben, gotkowal
    Tak się kiedyś wybierało religię. Ludzie mordowaliby się i bez chrześcijaństwa.

  34. Aborygen
    14 kwietnia o godz. 15:27
    Mieszkałem kiedyś w Healesville i nie cierpię Australijczyków (tych anglosasksiego pochodzenia, nie mylić z Aborygenami).

  35. Dezerter
    Skąd wiesz, że Jezus urodził się w miesiącu Etanim (wrzesień/październik) 2 r. p.n.e., że został ochrzczony mniej więcej w tym samym okresie w r. 29 n.e., a umarł ok. trzeciej po południu w piątek 14 dnia wiosennego miesiąca Nisan (marzec/kwiecień) r. 33? Masz jego akt urodzin i zgonu oraz świadectwo chrztu? A czy wiesz może, kiedy został on obrzezany?

css.php