Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne
Parada Równości

10.06.2019
poniedziałek

Czym jest ideologia gender oraz LGBT?

10 czerwca 2019, poniedziałek,

Zwrot „ideologia gender”, względnie „ideologia LGBT”, używany jest przez Kościół z jawną intencją piętnowania tego, co w ten sposób się określa. Słowo „ideologia” ma bowiem we współczesnym języku wydźwięk pejoratywny. Oznacza zestaw silnych, apodyktycznych przekonań o jednie słusznym i sprawiedliwym ustroju społecznym i stylu życia, które należy propagować i wszelkimi środkami – niekoniecznie demokratycznymi – realizować.

W języku Kościoła nazywa się tak każdy tego rodzaju zestaw przekonań – z wyjątkiem katolickich, przez co nazwa „ideologia” stosuje się tu wyłącznie do przekonań fałszywych i niemoralnych. System katolicki nie jest nazywany ideologią, gdyż z natury rzeczy jest jedynie słuszny; tym samym zasługuje wyłącznie na nazwanie go prawdą.

W takich warunkach językowych być może nie powinniśmy brać na siebie wmuszanego nam z nieprzyjazną intencją określenia i nazywać się zwolennikami ideologii gender bądź ideologii LGBT. A jednak można by, moim zdaniem, mimo wszystko pokusić się o to.

To również jest bowiem przejawem wolności w budowaniu własnej tożsamości. Jeśli już „oni” tak bardzo chcą nas etykietować, to może sami sobie tę etykietę wypełnimy treścią? Proponuję tak uczynić mimo, a raczej właśnie dlatego, że jak dotąd żadna „ideologia gender” ani „ideologia LGBT” nie istniała; a to choćby dlatego, że osoby broniące praw osób homoseksualnych itp. mają różne poglądy polityczne i różne obyczaje.

Czemu by jednak nie spróbować znaleźć wspólnego mianownika dla wszystkich, którzy przejawiają wrażliwość w kwestii tożsamości płciowej i orientacji seksualnej? Przemawiałoby za tym również to, że słowo „ideologia”, tak nieprzyjaźnie brzmiące w ustach księży i biskupów, ma całkiem neutralne znaczenie i bywa używane (zwłaszcza w XIX w.) po prostu na oznaczenie pewnego systemu wartości i przekonań.

Dlatego proponuję kilka punktów, w których wyraża się przekonania łączące osoby stygmatyzowane przez Kościół określeniem „ideologia gender” lub „ideologia LGBT”. Użyję w tym celu pierwszej osoby liczby mnogiej – dla pokreślenia wspólnoty, którą częściowo z własnej woli, a częściowo z racji napiętnowania tworzymy.

Proponuję, abyśmy do tego zestawu się odwoływali i tego samego oczekiwali od naszych katolickich adwersarzy. Jeśli biskup mówi o „ideologii gender”, to niechaj tu będzie adres, pod którym można sprawdzić, o czym właściwie mówi. W takim wypadku będzie już znacznie trudniej okazywać pogardę i wrogość owej mitycznej dotychczas „ideologii”, bo zaiste niczego godnego pogardy tu nie ma.

1. My, zwolennicy „ideologii gender i LGBT” (jeśli już koniecznie chcecie tak to nazywać), jesteśmy osobami wykazującymi się dużą wrażliwością na wszelkie przejawy dyskryminowania kogokolwiek z powodu jego/jej orientacji seksualnej bądź sposobu, w jaki odczuwa i manifestuje swoją płeć i swoją seksualność.

Wrażliwość na tego rodzaju dyskryminację łączymy z niezgodą na różne formy niesprawiedliwych nierówności oraz uprzedzeń w życiu społecznym i publicznym, a zwłaszcza na dyskryminację kobiet. Tym samym bliskie są nam postulaty ruchów feministycznych, domagających się równych praw dla mężczyzn i kobiet w różnych obszarach życia.

2. Jesteśmy wrażliwi na potrzeby mniejszości społecznych i kulturowych. Niektóre spośród nich wymagają specjalnej uwagi i pomocy, ze względu na doświadczaną przez nie dyskryminację bądź ze względu na ich specjalne potrzeby lub ograniczenia. Sprzeciwiamy się twierdzeniom, jakoby obecność w społeczeństwie mniejszości obyczajowych i kulturowych, w tym mniejszości seksualnych, stanowiła krzywdę i opresję dla większości, z uwagi na „zły wpływ”, jaki mniejszości mogą mieć na niektórych członków większości (np. na dzieci).

Ten sam argument i tak samo nieuczciwie zastosować można w drugą stronę, czyli w odniesieniu do większości wywierającej wpływ na mniejszości. Nazywamy opisaną tu postawę niektórych przedstawicieli dominujących kulturowo grup nietolerancją; w nietolerancji widzimy zaś zapowiedź represji, izolacji społecznej, wykluczenia i przemocy. Dlatego stanowczo opowiadamy się przeciwko niej, co nie oznacza, że nie zdajemy sobie sprawy i nie akceptujemy tego, że w klimacie społecznym i organizacji życia potrzeby i formy zachowania większości w naturalny sposób utrzymują przewagę nad zjawiskami mniejszościowymi.

3. Odróżniamy tożsamość płciową od orientacji seksualnej, a jednocześnie jesteśmy świadomi, że istnieją skomplikowane związki między jednym i drugim. Mężczyźni i kobiety w różnych epokach i różnych kulturach rozmaicie kształtują swoje stosunki i rozmaicie manifestują swoją tożsamość płciową. Nie istnieje jeden uniwersalny model bycia mężczyzną ani bycia kobietą. Występują tu różnice historyczne i kulturowe, a także różnice w obrębie tego samego społeczeństwa.

Inaczej przeżywa i manifestuje swoją męskość współczesny kapłan katolicki, a inaczej bokser wagi ciężkiej. Inną rolę jako kobiety widzi dla siebie zakonnica, a inną aktorka filmowa. W różny też sposób można odgrywać role matki czy siostry albo ojca czy brata. Nie należy domagać się od nikogo, aby podporządkował się jednemu modelowi życia i obyczaju – życie jest różnorodne i bogate, a w społeczeństwie wolnych ludzi jest miejsce dla wielu światopoglądów i stylów życia, łącznie z tymi konserwatywnymi.

Mamy szacunek dla tej różnorodności i dla osobistego prawa każdego człowieka do przeżywania w odpowiadający mu/jej sposób własnej płciowości, a także seksualności. Niemniej dostrzegamy, iż niektóre role płciowe i seksualne związane są z opresją i podporządkowaniem kobiet władzy mężczyzn – w takim wypadku opowiadamy się za zmianą panujących obyczajów społecznych, zwłaszcza zaś wtedy, gdy sankcjonują one przemoc.

Absolutnie nie godzimy się na używanie przemocy fizycznej wobec kobiet pod pretekstem wolności obyczajowo-religijnej. Granicą tolerancji nie jest wyobrażenie większości lub takich czy innych autorytetów publicznych odnośnie do tego, co jest obyczajne, a co nie (np. w sferze stroju lub modelu pożycia), lecz wyłączne bezpieczeństwo i prawa innych osób. Inaczej mówiąc, każdemu wolno żyć tak, jak chce, jeśli tylko nikogo nie krzywdzi, np. poprzez ograniczanie czyichś praw lub stosowanie innych form opresji, takich jak obrażanie i wyszydzanie (mowa nienawiści), okazywanie pogardy, wykluczanie, dyskryminowanie w rozmaitych sytuacjach społecznych i zawodowych. Dlatego też w naszym przekonaniu takie postawy jak rasizm albo homofobia (wrogość wobec osób homoseksualnych) są nie do zaakceptowania, znajdują się poza granicą tego, co może być publicznie tolerowane.

4. Pamiętamy, że oprócz osób o jednoznacznie lub prawie jednoznacznie określonej heteroseksualnej orientacji istnieją osoby odczuwające pociąg do osób tej samej płci bądź do obu płci. Domagamy się tego, aby osoby homoseksualne bądź w dowolny inny, wykluczający przemoc sposób doświadczające własnej seksualności miały te same prawa i możliwości życiowe co heteroseksualna (heteronormatywna) większość.

Nie widzimy żadnych poważnych argumentów przemawiających przeciwko temu, aby osoby homoseksualne mogły korzystać z tych samych bądź analogicznych praw co osoby heteroseksualne, także w zakresie życia rodzinnego. Potrzeba życia w prawnie usankcjonowanym związku oraz pragnienie posiadania i wychowywania dzieci nie zależy od orientacji seksualnej, która nie powinna stanowić tu przeszkody.

Większość heteroseksualna nie doznaje żadnego uszczerbku ani straty, gdy prawa do zawierania małżeństw przyznawane są także osobom żyjącym w parach jednopłciowych. Za oparte na uprzedzeniach uważamy też twierdzenie, że dzieci wychowywane przez pary jednopłciowe są przez ten fakt pokrzywdzone. Za niedopuszczalne uważamy zwłaszcza wskazywanie w tym kontekście na „niebezpieczeństwo”, iż zostaną one „nauczone” czy w inny sposób wdrożone w homoseksualność.

Nawet gdyby tak miało być (a praktyka tego nie potwierdza), to nie można tego uważać za krzywdę dla dziecka – homoseksualność nie jest bowiem wadą ani chorobą, lecz jedną z form przeżywania seksualności, której dyskryminowanie jest niedopuszczalne etycznie ani prawnie.

Jednocześnie stanowczo odrzucamy jako nieetyczne dywagacje na temat statystycznej zależności między orientacją seksualną a przestępczością seksualną. Nawet gdyby było prawdą, że wśród osób homoseksualnych jest więcej pedofilów niż wśród osób heteroseksualnych, to nie może to być podstawą żadnych represji ani nierównego traktowania, podobnie jak ewentualne stwierdzenie, że osoby jedzące mięso częściej dopuszczają się zabójstw niż wegetarianie, nie upoważniałoby do dyskryminowania tych pierwszych.

5. Pamiętamy, że oprócz osób, które identyfikują się jednoznacznie jako kobiety bądź mężczyźni, są i takie osoby, których poczucie przynależności płciowej nie jest tak jednoznaczne bądź jest zmienne. Jesteśmy przekonani, że również te osoby mają pełne prawo przeżywać, kształtować i manifestować swoją tożsamość, która powinna spotykać się z publiczną, a nawet prawną akceptacją.

Uważamy bowiem, że każdy, kto korzysta ze swej wolności samookreślenia w sposób nieczyniący krzywdy innym ludziom, ma do tego pełne prawo i nie powinien być w żaden sposób z tego powodu represjonowany. Co więcej, uważamy, że jeśli osoby należące do pewnej mniejszości w zakresie doświadczenia i kulturowego manifestowania płci i seksualności mają specjalne potrzeby, których spełnienie wymaga zmian w prawie lub jakichś rozporządzeń władzy, to tego rodzaju ułatwienia powinny być z uwagi na te osoby wprowadzane w życie, jeśli tylko nie dzieje się to z krzywdą dla innych.

Szczególną wrażliwość okazujemy osobom cierpiącym z powodu niezgodności ich płci biologicznej i psychicznej. Osobom odczuwającym pragnienie, aby dokonać zmiany płci nie tylko w sferze symbolicznej, takiej jak imię, ubiór czy uczesanie, lecz ponadto w większym lub mniejszym stopniu odmienić swoje ciało, by bardziej odpowiadało wyglądem płci, z którą się identyfikują, powinno się zapewnić warunki prawne i organizacyjne ułatwiające dokonywanie pożądanych przez nie zmian.

6. Wyrażamy przekonanie, że każdy człowiek, nie tylko należący do kulturowej i obyczajowej większości, ma pełne prawo realizować swoją potrzebą samoidentyfikacji w różnych zakresach aktywności i doświadczenia, której to potrzeby integralnym składnikiem jest pragnienie wyrażania siebie, tj. wyrażania swojej tożsamości i przekonań.

Dlatego domaganie się od osób należących do pewnej mniejszości z uwagi na swoją płciowość (gender) lub seksualność (LGBTQ), aby swoje preferencje ukrywały i nie manifestowały ich publicznie, uważamy za formę opresji i dyskryminacji. Tak jak ogromną i ważną potrzebą człowieka jest prywatność i intymność, której nie wolno naruszać opresyjnym i opartym na hegemonizmie kulturowo-obyczajowym prawem, również potrzeba ekspresji i manifestowania tego, kim i jakim/jaką się jest, musi być uszanowana.

Ta potrzeba jest szczególnie silna w dziedzinie miłości i związków kochających się ludzi. Nie wolno odmawiać osobom homoseksualnym bądź w inny sposób odmiennym pod względem orientacji seksualnej i identyfikacji płciowej niż większość prawa do publicznego manifestowania swojej miłości i swojego szczęścia. Zdecydowanie odrzucamy koncept „zgorszenia” jako argument na rzecz spychania nieheteronormatywnej miłości w sferę wyłącznie prywatną.

7. Najważniejszym środkiem zwalczania nietolerancji oraz budowania otwartego, wolnego od uprzedzeń i dyskryminacji społeczeństwa jest edukacja. Domagamy się, aby szkolnictwo publiczne wzięło na siebie zadanie kształtowania postaw tolerancji i szacunku dla różnorodności i odmienności w różnych obszarach kultury i obyczajów.

Konieczne jest w tym kontekście również upowszechnianie wiedzy o różnorodności postaw i preferencji w zakresie życia płciowego i tożsamości płciowej, gdyż tylko wiedza pozwala skutecznie zabezpieczyć młodzież przed podatnością na kłamliwą, w tym homofobiczną propagandę. Wiedza o ludzkiej seksualności powinna być upowszechniana w szkołach również ze względu na potrzebę uwrażliwienia dzieci i młodzieży na niebezpieczne zachowania seksualne, na czele ze „złym dotykiem” i wszelkiego rodzaju przemocą seksualną.

Kultura życia seksualnego, poważny i odpowiedzialny stosunek do seksu, a także świadomość prokreacyjna mogą być skutecznie upowszechniane jedynie poprzez edukację seksualną w szkołach. Dostęp do takiej edukacji uważamy za prawo przysługujące starszym dzieciom i młodzieży.

8. Uważamy za istotne, aby prowadzone były i wspierane ze środków publicznych badania naukowe (socjologiczne, psychologiczne, historyczne) na temat różnych – historycznie kulturowo zmiennych – form przejawiania się ludzkiej płciowości i seksualności, nie wyłączając badań nad zjawiskami antagonizmu płci oraz dyskryminacji ze względu na płeć.

Za bardzo istotne uważamy również badania nad niedocenianym wcześniej udziałem kobiet w różnych obszarach twórczości kulturowej oraz genderową specyfiką tej twórczości. Zarówno szeroko rozumiane gender studies, jak i studia feministyczne stanowią niezwykle cenny składnik współczesnej humanistyki i nauk społecznych.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 27

Dodaj komentarz »
  1. Popieram środowiska LGBT. Nie jest to jednak prosty temat. Orientacja seksualna jest w moim mniemaniu uwikłana we wzajemne chęci i niechęci wobec inaczej zorientowanych. W związku powyższym w samych środowiskach LGBT mamy do czynienia z problemem nietolerancji. Uważam, że tolerancji musi jednak towarzyszyć jeszcze inna nauka – niewkraczania w sfery niechęci, naturalnych niechęci inaczej seksualnie zorientowanych. Natomiast religia to specyficzny język opisu rzeczywistości, meta język. W jego obrębie nie da się wyjść poza dogmaty na jakich jest on oparty. Wydaje mi się, że tutaj nie ma możliwości dialogu na wiele różnych tematów. To tak całkiem jakby chcieć się porozumieć poza ideologią Marksizmu, czy Stalinizmu, tego typu metajęzykiem ze zwolennikami kapitalizmu. Żyjemy w obrębie języków narodowych i pomiędzy nimi w swoistej wierzy Babel, gdzie posługujemy się wieloma językami, tak naprawdę. Pana język Panie Janie jest właśnie takim jednym z wielu języków, bo Pan także buduje swój język na dogmatach i tematach tabu.

  2. Panie czcigodny profesorze, bez przesady z tym pańskim potępianiem słów uczestnika LGTB: „Stare kur… wymrą … głosujące na PIS i w końcu …”.

  3. To jest jasne dla człowieka tolerancyjnego ale nie dla człowieka, który ma jasny ,prosty wzór typu „ksiądz lub biskup powiedział”.Tolerancja wymaga silnej osobowości i odporności na 500+.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ksiądz powiedział na kazaniu że to jest „be” i tego trzeba się trzymać!

  6. Nie głos Jana Hartmana zabrzmi z siłą wszystkich dzwonów i wodospadów! Niechaj dotrze do najgnuśniejszych zadupii naszego zacofanego państewka. Ba- niech zostanie podchwycony i złotemi zgłoskami zapisany na sztandarach wszelkiej opozycyi!!! Niech adopcja dzieci przez pary homoseksualne stanie się lejtmotywem opozycyjnej kampanii wyborczej przed zbliżającymi się wyborami do Sejmu RP!!!

  7. Ja uważam, że trzeba podjąć dyskurs i mówić o ideologii katolickiej albo katolicyzmie.

  8. W sytuacji zamkniętej Spiżowej Bramy ,dyskusja jest bezprzedmiotowa.Natomiast zadawanie pytań ,jak najbardziej.NP.dlaczego Stwórca powołując człowieka do ,życia ,nie pozwolił wszystkim ,na jednakowe odczuwanie seksualności ?Dlaczego w średniowieczu palono na stosach innowierców , uczonych.i czarownice?Dlaczego dopiero od 100 lat ,kobiety maja prawo głosowania.?Czy to ,że kobieta została stworzona z żebra mężczyzny ,jest przyczyną jej poniżania ,bicia i tp?I najważniejsze ,czy dogmatycy ,nie rozumieją ,że mimo ich zabiegów ,postępu ludzkości ,nie da się zatrzymać?I ich wojny ,czy nie sa powtórką wojen na początku 1 tysiąclecia .?

  9. @ głos zwykły
    Pozwolę sobie odnieść się do kilku punktów wypowiedzi, a jakżeby inaczej, zwykłego głosu.
    Odnoszę wrażenie iż próbuje Pani/Pan być, podobno ostatnio popularnym w Polsce, symetrystą. Za a nawet przeciw.
    Wspomniana “niechęć” najlepiej chyba jest wytłumaczona w pracach Konrada Lorenz’a, niemieckiego behaviorysty zwierząt. W przystępnym słownictwie ów naukowiec zajmował się badaniem zachowania zwierząt. Między innymi dzikich gęsi na przykładzie których opisywał pewne mechanizmy zachowań wcale ludziom nieobce. A jednak dajemy sobie prawo do uważania siebie za przedstawicieli gatunku będącego wyżej na drabinie rozwojowej.
    Istnieje wszakże szansa że @głos zwykły nie uważa siebie za spadkobiercę eonów ewolucji w którym to przypadku należy zastosować paragraf 22.
    Religia nie może być opisem rzeczywistości, jak szanowny @głos zwykły sugeruje, gdyż w takim przypadku nazywana byłaby nauką a nie religią. Naukowcy zajmujący się opisem rzeczywistości, czy to fizycy, czy chemicy, biolodzy itd, cały czas czekają na mannę spadającą z nieba lub rozstępujące się morze. Choćby Czerwone.
    Zestawianie ze sobą Marksizmu I kapitalizmu jest o wiele mniej trafne niż zestawianie psychiatrii z psychologią. Niby obie te dziedziny są od głowy a jednak dzieli je przepaść semantyczna.
    Jakkolwiek wiemy o co @zwykłemu głosowi chodziło. Pozwalam sobie jednak zwrócić uwagę na nieprawdziwość stwierdzenia o braku możliwości dialogu między dwoma systemami czy to filozoficznymi czy ekonomicznymi. Najlepszym tego dowodem (tej nieprawdziwości) jest istnienie państw opiekuńczych choć kapitalistycznych.
    Osobiście żyję w 3 (trzech) językach, w których myślę, pracuję, porozumiewam się z ludźmi pochodzącymi z diametralnie różnych kultur. Stąd też wierzę że wieża Babel jest tylko w naszych głowach. Budowana lenistwem i tą wyżej wspomnianą “niechęcią”. Konrad Lorenz kłania się jeszcze raz.
    Czy szanowny @głos zwykły uważa iż język używany przez profesora Hartmana jest niezrozumiały?
    Na jakichże to dogmatach jest on oparty? Czy wspominając tabu szanowny @głos zwykły daje do zrozumienia że profesor Hartman nie porusza jakiegoś ważnego dla omawianych kwestii tematu? Osobiście nie widzę uzasadnienia dla użycia ktoregokolwiek z tych określeń w odniesieniu do powyższego artykułu. Jestem jednak niezmiernie ciekaw jakimże to pokrętnym rozumowaniem szanowny @głos zwykły się kierował stawiając tę diagnozę odnośnie języka profesora Hartmana.

  10. bergbaumsztajn
    11 czerwca o godz. 12:27

    „Niechaj dotrze do najgnuśniejszych zadupii naszego zacofanego państewka. ”

    Najpierw by sie musial do tego Waszego panstewka przeniesc. Byloby go tam lepiej slychac a Polacy mieliby wreszcie spokoj.

  11. „Pamiętamy, że oprócz osób o jednoznacznie lub prawie jednoznacznie określonej heteroseksualnej orientacji istnieją osoby odczuwające pociąg do osób tej samej płci bądź do obu płci. ”

    Istnieja tez osoby majace pociag do cudzych portfeli. Czy kleptomani powinni dolaczyc do LGBT.
    A co z sadystami? Oni gorsi?

  12. A co z sado-macho?

  13. „Najpierw by sie musial do tego Waszego panstewka przeniesc. Byloby go tam lepiej slychac a Polacy mieliby wreszcie spokoj.”
    Levar, gościu, nie osłabiaj mnie !!!

  14. Jednak zaliczanie przedstawiciela ścisłej elity homofoba Wałęsy do grupy słabo wyposażonej kulturowo to gruba przesada.

  15. Ale zaliczanie homofoba Wałęsy do grupy wspierającej elitę PO to już nie przesada.

  16. @Levar
    Mizernej próby to sofistyka. Tym gorszej że nawet nie skłania do zastanowienia i wskazuje dość jednoznacznie na to iż @Levar nie przeczytał artykułu.
    Profesor Hartman wyraźnie napisał że naczelną zasadą jest NIE KRZYWDZENIE.
    Tak więc daruj sobie levarku kleptomanów i sadystów. Tego typu obracanie w żart jest dobre dla uczniów szkoły średniej. I to też nie wszystkich.

  17. @Levar
    Jeżeli sięganie do cudzego portfela i sadyzm odbywa się za obopólną, nieprzymuszoną zgodą obojga dorosłych ludzi, to czemu małoby mi to przeszkadzać? Państwo na ten przykład zabiera nam połowę naszego portfela nie pytając o zgodę, katolicy zaś zapisują bezbronne dzieci do organizacji religijnej nie pytając ich o zgodę i to jest OK?
    Problem z prawicą i katolikami jest ten że będąca samymi ofiarami indoktrynacji, chcieliby wszystkim innym zabronić możliwości wyboru. I z tego właśnie powodu nie będą nigdy szanowani.

  18. Jezeli chodzi KUL to jest on wlascicielem wielu setek hektarow ziemi w pow. bydgoskim porzez fundacje potulickich.Reaktywowana w latach 90.Uczelnia ta kojarzy sie z czysta postacia sredniowiecznego feudalizmu.Ciekawe jaki panuja tam relacje podatkowe ,pamietam ze mieli problemy z placeniem danin na rzecz lokalnych wladz.Przeprasza ,ze nie na temat powyzszego artykulu.pozdrawiam marks 1959

  19. Szanowny Panie Profesorze!
    Dzieli nas w czasie około półtora pokolenia. Gdy byłem małym chłopcem, osobami nieaprobowanymi za inność byli mańkuci, a zwrot „ty mańkucie” był jednym z obraźliwych o randze takiej, jak „ty kretynie” albo „ty żłobie”. Gdy podrosłem w środowisku rówieśniczym również nie było aprobaty dla pederastów, w skrócie „pedałów”. Wrodzone fizyczne ułomności nie były powszechnie przyczyną dezaprobaty.
    Jestem zdecydowanym przeciwnikiem używania w dyskusjach ze środowiskami, w których wyrażana jest dezaprobata a nawet potępienie dla ludzi o odmiennościach seksualnych, ich nazewnictwa. Nie można akceptować ich nieracjonalnej i, jak uważam, obraźliwej terminologii.
    Skrót LGTB jest moim zdaniem niefortunny. Jest takim „OKR”, który dla określenia tych ludzi został wprowadzony bez upowszechnienia informacji, że ludzie LGTB nie są zboczeńcami.
    W okresie międzywojennym dowcip o OKR należał do popularnych dowcipów o wojsku i jego wyposażeniu, jak na przykład opis technologii wytwarzania luf broni strzeleckiej (bierze się podłużną dziurę i oblewa równo roztopionym żelazem). Anegdota OKR głosiła, że do dużej jednostki wprost ze sztabu dotarł telegram, że zostanie w niej przeprowadzony przegląd OKR-ów przez sztabowych specjalistów w oznaczonym terminie. Nikt w jednostce nie wiedział, co to są OKR-y, a wstyd wywołany barkiem wiedzy na ten temat wykluczył zapytanie do władz. Na wszelki przypadek przygotowano okazale wyglądających rezolutnych wojskowo żołnierzy do tego przeglądu. Gdy do jednostki dotarli sztabowi specjaliści wystawiono im pluton reprezentacyjny w równym szeregu na komendę dowódcy jednostki „OKR-wystąp!”, wybrańcy wystąpili przed szereg, i okazało się, że OKR to skrót nazwy „okręgowe klacze rozpłodowe”.
    Otóż dla ludzi o religijnym ideologicznym pojmowania spraw ludzkich to LGTB i gender to właśnie takie OKR-y.
    Może więc warto Panie Profesorze wraz ze znawcami polszczyzny te seksualne OKR-y zastąpić określeniami, które będą bardziej zrozumiałe a tym samym łatwiej przyswajalne, niż obecnie stosowane. Pamiętam, że niegdyś po upowszechnienie terminu „leworęczni” nazwa „mańkut” była rzadko używana i straciła dawne pejoratywne znaczenie.
    Ludziom o odmiennościach seksualnych nie należy się tolerancja a akceptacja ich istnienia. Toleruje się co przykrego (sąsiad wierci hałaśliwie dziurę w ścianie), natomiast fakt istnienia ludzi o odmiennościach seksualnych nie powoduje dla nikogo przykrości, powinien być akceptowany jak inne ludzkie różności (np. kolor włosów).
    Sądzę też, że wiedzę gender należy uważać za wycinek socjologicznej wiedzy o roli kobiet i mężczyzn w społeczeństwie w miarę zmieniającej się sytuacji społecznej. Niegdyś panie, mamy i babcie toczyły wózki z pociechami na ogół same, a czasem towarzyszył im ojciec albo dziadek pasażera w wózku. Obecnie widuje się często panów prowadzących wózek z dzieckiem bez damskiej asysty. A często przechodząc przez dziedziniec sąsiedniego bloku, widuje samotnego pana z niemowlęciem w wózku, raz widziałem go zmieniającego pieluchę.

  20. Ideologia gender oraz LGBT jest chorobą naszych czasów, czasów schyłku tzw. zachodniej (wł. ‎zachodnioeuropejskiej) cywilizacji. Podobnie było przecież podczas upadku Starożytnej Grecji i ‎Starożytnego Rzymu – nie bez kozery sodomia wzięła swoją nazwę od Sodomy, czyli od ‎obecnych ruin Pompei i Herculanum, gdzie owa ideologia gender oraz LGBT była dominująca, ‎podobnie jak w Stolicy Starożytnego Rzymu, splądrowanego przez heteroseksualnych ‎germańskich najeźdźców. Dziś najazd przybędzie nie z północy, jak w starożytności, a z ‎południa, ale z poza tym, to nihil novi sub sole, tyle, że według Klasyka – „Hegel powiada ‎gdzieś, że wszystkie wielkie historyczne fakty i postacie powtarzają się, rzec można, ‎dwukrotnie. Zapomniał dodać: za pierwszym razem jako tragedia, za drugim jako farsa – Hegel ‎bemerkt irgendwo, daß alle großen weltgeschichtlichen Tatsachen und Personen sich sozusagen ‎zweimal ereignen. Er hat vergessen hinzuzufügen: das eine Mal als Tragödie, das andere Mal als ‎Farce” (Karol Marks „18 brumaire’a Ludwika Bonaparte”).‎

  21. Kropkozjad.Ponoc moj pradziadek gdy widzial ,ze jako dziecko probujace jesc lewa reka mowil do mnie ” mania”.Mysle ,ze tym bardzo sie nie przejmowalem bo moze mialem 2 lata.Faktem jest ,ze lyzke trzymam w prawej dloni ale juz mlotek w lewej dloni.Jest to smieszne ale jak widac dyskryminacji mozemy doswiadczac nawet wtedy gdy nie rozumiemy wielu rzeczy i to przez osoby nam bliskie.Tylko edukacja moze nas od tego uwolnic.

  22. Pan profesor o LGBT, a Polska gore !
    Wnuki pana profesora będą spłacać kredyty wzięte przez żoliborskiego oligarchę politycznego, który żyje w matrixie budując na kredyt imperialistyczną monarchię od morza do morza. Ponieważ żoliborski oligarcha sam nie zostawi spadkobierców z legalnego łoża , to wynajduje kolejnych delfinów i robi z nich kapciowych.
    Tak wygląda Polska 30 lat po „zmartwychwstaniu”.

  23. Mrfunny
    Nie lubię pisać z smartfona, więc krótko odpowiem, że czytam wypowiedzi, tak jak książki, a czytam dużo. I odnoszę wrażenie, że wielu autorów w gruncie rzeczy pisze to samo o tym samym. Napisać można tak 1000 książek. A więc autorzy pisząc tak posługują się pewną matrycą, która ogranicza ich do przekazania takiej, a nie innej treści. Być może to zaskakuje, bo żyjąc wiele lat w demoludach myśleliśmy o tzw. WOLNYM ŚWIECIE w kategoriach indywidualizmu, podczas gdy jest to świat myślenia w grupach, tyle że tych gróp różnie myślących jest sporo. Pan Jan właśnie funkcjonuje w takiej grupie. Zaś Ojciec dyrektor w innej wieży Babel żyje.

  24. Osobiście nie widzę związku pomiędzy różnymi orientacja i seksualnymi, pozycją kobiet, a tolerancją. To jest pewien schemat łączenia różnych rzeczy w jedną całość. Orientacja seksualny jest popędem, zaś pozycja kobiet wynikiem słabej propozycji tego typu organizacji społeczeństwa, wobec agresji zewnętrznej i wewnętrznej, ale i wynika z cech kobiety i jej społecznej specjalizacji. Tolerancją nie ma nic do rzeczy tutaj. To jest bardzo szerokie pojęcie, które w praktyce nie istnieje. Człowiek w społeczeństwie jest tolerancyjny w obrębie swojej grupowej przynależności. Poza nią – nie. Tak jak gęsi i wiki mamy wdrukowane zachowania.

  25. Pan Jan jest w tej grupie osób, które uważają, że zlamie się polskiego społeczeństwa w nową jakość społeczną – społeczeństwo europejskie, oraz skuteczna walka z Kościołem katolickim, doprowadzi do podniesienia cywilizacyjnego Polski w ramach nowego super państwa. Nie jest to oczywiste, bowiem w przeszłości siłą realizowane tego rodzaju cele i efektem tych przystąpień do ówczesnych imperiów dla Polaków było akurat, co innego. Tymczasem interes narodów ma tutaj decydujące znaczenie, bowiem trudno wymagać, aby poprzez, takie procesy akceptowały one zmiany na gorsze.

  26. Jeśli chodzi o osoby LGBT należy postulować akceptację tych osób i nie dyskryminowanie ich, a to coś więcej niż tolerancja. Jeśli chodzi o kobiety należy postulować kwestię równości i braku dyskryminacji. Natomiast w odniesieniu do mniejszości etnicznych i narodowych można mówić o tolerowaniu, ale i tutaj jedynie do nie państwowców, gdyż obywatelom nie można odmówić praw gwarantowanych konstytucją. Nie można jednak wymagać tolerancji wobec grup, które w ogóle występują przeciwko państwu i jego suwerenowi w interesie innego państwa lub narodu, czy mniejszości narodowej, chyba że są przesłanki do autonomii.

  27. @ Kropkozjad
    Moj syn, ktory towarzyszyl swojej partnerce przy porodzie, od poczatku przewija, karmi i kapie swojego synka. I nawet nie traktuje tego jako jakies „zrownanie” obowiazkow, tylko jako oczywistosc, nad ktora sie nawet nie zastanawia, bo i o czym tu dywagowac? Nie wiem jak w Polsce, ale tu w Hiszpanii panowie z wozkami i malymi szkrabami siedza na placykach zabaw niemal rownie czesto co panie. Do tego „obsluguja” te swoje maluchy z nie mniejsza wprawa niz kobiety.Widze tez samotnych dziadkow z wozkami. Widac biora przyklad z synow . Mlodzi mezczyzni wcale nie chca byc odsuwani od opieki i obslugi dziecka. Koniec z przekonaniem, ze to kobieca sprawa. Z jakims podzialem rol. I bardzo dobrze, glownie dla dzieci, ktore maja o wiele glebszy kontakt z ojcem sprawujacym taka opieke niz tym, ktory jest od swieta i nie bardzo wie jak sie z wlasnym dzieckiem porozumiec.

  28. Wiadomo, że choć „męskość” rożni się od „kobiecości” (bo inaczej podziału na płcie by nie było), to mało jest w przyrodzie zarówno 100% mężczyzn jak i kobiet. Zawsze tak było. Sam jestem najlepszym przykładem. W mojej pracy, otoczony kobietami, niektóre o typie „chłopczycy”, jestem najbardziej dziewczęcym mężczyzną. Teraz rozumiecie, dlaczego ukrywam się pod pseudonimem 🙂
    Po co tworzyć całą ideologię i czemu ma ona służyć?

css.php