Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne
Jerzy Pilch

29.05.2020
piątek

Pilch nas zostawił

29 maja 2020, piątek,

Wisła, piłka i luteranizm straciły swego patrona i orędownika. Umarł Jerzy Pilch – legenda św. Jana i Hożej, a także wielu innych ulic, wesoły Megi, gigant parkinsonizmu, a nawet kielczanin. Człowiek mięsisty, autentyczny i pewny swej wartości. Erudyta i żartowniś. Jeden z tych nielicznych, którzy odchodząc, pozostawiają nas z poczuciem, że takich ludzi, do głębi prawdziwych, już prawie nie uświadczysz. I tak właśnie jest – więc się Pilch dobrotliwie wkurzył i machnął już na to wszystko ręką. Znudziliśmy go swoją miernością i nijakością. Zabrał się i poszedł sobie. Dawno już nas przed tym krokiem ostrzegał.

Pił, palił, adorował. Jerzy Pilch nie odmawiał sobie niczego, co należy się od życia tak wspaniałemu mężczyźnie. To był facet z gestem, który mógł sobie pozwolić… Prawie na wszystko, nawet na szczodre marnowanie własnych sił i czasu. Talent i charme uczyniły z niego arystokratę, który nawet śpiąc pod stołem, ma na sobie niewidzialny płaszcz z herbem. Tacy ludzie są nietykalni i wolno im więcej. Bezkarność staje się ich losem, a zepsucie – gestem i stylem.

No i literaturą. Bo to skandaliczne „wolno więcej”, przysługujące wybitnym artystom, musi zostać zapłacone co do grosza. I Pilch zapłacił – wybitną twórczością i ogromnym cierpieniem. Jego książki i felietony nie mogłyby powstać bez grzechu i bez cierpienia, a gdyby nie powstały, Polska byłaby smutną prowincją. Bo to pisarze prowincji, tacy jak Stasiuk i właśnie Pilch, przywracają swoimi prowincjałkami godność kresom-marginesom. Nic nie jest tak małe, żeby wielki i wielkoduszny pisarz nie mógł uczynić tego pięknym. Pilch chłonął świat i opisywał go jak swoją własność, podobny smakoszowi rozpamiętującemu swe obiady – z niekłamaną miłością własną.

Czytając go, można się było poczuć kimś lepszym, a przynajmniej współbiesiadnikiem przy pańskim stole. Czy był to „Hustler”, czy „Tygodnik Powszechny”. Przeto nikt tak jak on nie nadawał się na pastwę dla snoba. Ale on tylko się z tego śmiał. Bo Pilch, jak wiemy, nic nie musiał.

Jerzy Pilch swej grzeszności nie ukrywał. Żył dla kobiet i wobec kobiet, a to oznacza w ostatecznym rozrachunku klęskę. Nie można mieć wszystkich, trzeba ulec, trzeba zapłacić cenę. Lecz tylko nieliczni mogą to uczynić z fasonem. A w jego wypadku – z jakim fasonem! Ludzie z klasą robią to, co uważają za słuszne – i nawet jeśli bardzo się mylą, to wciąż mylą się „na poziomie”. Być ofiarą Pilchowej złośliwości, z której słynął, Pilchowej niestałości, Pilchowej niełaski – to niemalże zaszczyt. Dla mnie był łaskawy – nie wiem, dlaczego. Zaszczyt tym większy.

Wdzięk prawdziwego mężczyzny unosi się ponad prawami codziennej przyzwoitości. Byłoby czymś małostkowym pamiętać Pilchowi cokolwiek. Kto choć raz z nim rozmawiał, ten wie, że obronić się przed jego przytłaczającą osobowością i inteligencją można było jedynie przez wysiłek wspaniałomyślności i wolność sądu, na jakie normalnie nas nie stać.

Miałem przed nim tremę, bo przecież jego przenikliwości nie mogła umknąć żadna tajemnica ani słabość, lecz jakże niepotrzebnie! Pilch był wielkoduszny i życzliwy wobec ludzi mniej od siebie lotnych, mniej obszernych duchem. Uwodził nie tylko kobiety. A właściwie nie uwodził – po prostu był i sami szli do niego. A teraz przestali, bo go nie ma. To jest okropnie smutne. Tak po prostu i zwyczajnie smutne.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 19

Dodaj komentarz »
  1. Who will be next?
    Outgoing generation…

  2. Wyjątkowo piękny tekst pożegnalny… o wyjątkowym człowieku…
    Uronić łzę w takich chwilach, to nie tylko słabość, to wynik dojmującego smutku wobec poczucia bezsensu śmierci.

  3. Moje pierwsze spotkanie z Jerzym Pilchem (1952-2020), czyli pierwszy tekst jaki moglem przeczytac tego Autora, to byl rok 1985, pozna jesienia. W londynskim nieregularnym kwartalniku literackim „Puls” recenzowal poezje Jozefa Ozgi-Michalskiego (nr 27/1985, ss.189-195)
    Juz sam tytul recenzji „Szal tworczy czlonka Rady Panstwa” byl zapowiedzia jego
    niesamowitego poczucia humoru. Recenzowal Jerzy Pilch Jozefa Ozgi-Michalskiego
    zbior poetycki „Przygoda z Bibichanum” KAW, Warszawa 1983.
    Ot taki fragmencik p o e t y c k i ludowca Ozgi:
    Uciekalem dziewictwem ale mnie dopadli
    przycisneli do muru, cnote wzieli diabli

    albo

    To dlatego zolnierz na glowe
    nie helm wglwbia lecz ksiezyc
    a kwitnace drzewo akacjowe
    zaszlo w ciaze i miodzi jezyk.

    A teraz genialny Jerzy Pilch:
    Wszystkie owe Dorsze, Plamiaki i Karmazyny „krecace zlotymi zadami konsumpcji” Jozef Ozga-Michalski ostrzega przez stojacym nad
    przerebla „rybakiem w walonkach”, co uznac jednak nalezyza dosc niezreczny obraz
    wyposazenia floty radzieckiej.
    Przypominal mi Bohumila Hrabala. Pozniej oficyna Pulsu wydaje „Wyznania tworcy pokatnej literatury erotycznej” rok 1988 a juz w nastepnym prestizowa nagroda emigracyjna Fundacji im Koscielskich.
    Taki byl poczatek mojej znajomosci z pismiennictwem zmarlego Jerzego Pilcha
    ktory wsiadl do pociagu relacji Kielce – „zycie wieczne”

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Wspaniałe pożegnanie !

  6. Bardzo ładnie i prawdziwie pan Hartman Jerzego opisał. Dziękuję za ten tekst.

  7. Piekne epitafium, dziekuje.

  8. Nie wiem czy felietoniści są w stanie istnieć poza chwilą, gdy czyta się gazetę lub tygodnik. Sam Pilch to rozumiał z jednej strony wyrażając niezrozumienie dlaczego Gustaw Holoubek wyraził opinię, iż nie wierzy w to, że ludzie naprawdę umierają, a z drugiej przyznając, że dużo czyta i widzi w tym taką korzyść, iż wie na pewno, że niewiele z tego co poprzednio przeczytał zapamiętuje, gdyż ponownie czytając te same teksty nie ma wrażenia, iż je kiedykolwiek wcześniej przeczytał. Współgra to z jego poglądami o przemijalności osób, które widział, gdy na nie patrzył. Gdy odwracał głowę już nie istnieli, a gdy umiera, przestawali istnieć definitywnie, nawet gdy zdarzyło im się być pochowanym w górniczym mundurze. W twórczości więc Jerzego Pilcha jest przesłanie dla felietonistów, że najlepszym momentem w ich życiu jest ten, gdy dostają wynagrodzenie za felietony, bowiem wówczas mogą w ogóle dalej żyć, a poza tym drugim ważnym momentem w życiu człowieka jest śmierć, i w związku z tym warto na tą okazję wyciągnąć z szafy mundur, a gdy ma się czako z piórami, no to i warto na taką okazję zamówić i większą trumnę, bo to jest w zasadzie ostatnia okazja, niestety już po życiu, żeby się pokazać. (W tym sensie jest to także jakieś przesłanie i dla celebrytów, który mogą sobie zawsze zażyczyć, aby takie pośmiertne zdjęcie w pięknym pióropuszu, jako ostatnie zamieścić na ich Instagramie.)

  9. To jest okropnie smutne, Stomma, Plich .Kto jeszcze? Pozdrawiam.

  10. To jest okropnie smutne, Stomma,Plich kto jeszcze? Pozdrawiam

  11. Wyjątkowo piękny tekst pożegnalny… o wyjątkowym człowieku…
    ale to chyba Cracovia była jego miłością , a nie Wisła ?

  12. Wojtek: tu chodzi o miasto, z którego chyba Jerzy Pilch pochodzil

  13. woytek: tu chodzi o miasto, z którego Jerzy Pilch chyba pochodził

  14. Owszem, wielokrotnie czytałem Jerzego Pilcha. Ale – w przeciwieństwie do wielu osób, na różnych forach internetowych – nie jestem profesjonalnym krytykiem literackim. Znam swoje ograniczenia i dlatego nie silę się na fachową ocenę jego dorobku literackiego. Skądże znowu. Ponadto nie ukrywam, że klimaty, które Jerzy Pilch zawarł w swoich książkach i felietonach, niekoniecznie zawsze były również moimi klimatami. Otóż, najczęściej one nie były. Ponadto, takie elementy jego biografii jak: sposób bycia, ocena innych ludzi, nawet poczucie humoru, jakże „bardzo krakowskie”, o których wspomina np. Jan Hartman – także często – zupełnie do mnie nie trafiały. Ktoś pewnie zapyta: dlaczego? Urodziłem się, wychowałem i zostałem przygotowany do życia dorosłego na Pomorzu, które – moim zdaniem – jednak różni się od Polski Centralnej i Południowej, m.in. sposobem postrzegania świata przez jego mieszkańców. Pamiętam chwile, kiedy pierwszy raz przyjechałem z rodzicami do Warszawy, w lipcu 1968 roku. Wówczas miałem wrażenie, że jestem w innym kraju. Do dzisiaj pamiętam tamto, nieco dziwne uczucie. Moja nieżyjąca już teściowa, która urodziła się w okresie międzywojennym i pierwsze 18 lat swego życia spędziła na Kresach, w Tarnopolu, w 1945 roku otrzymała wraz z matką i bratem – nakaz administracyjny osiedlenia się w Toruniu. Często wspominała mi, że wiele lat musiało upłynąć, zanim „jako tako” zaakceptowała nowe miejsce zamieszkania. A także mieszkańców Pomorza, których postrzeganie rzeczywistości – jej zdaniem – bardzo różniło się od mentalności ludzi z tzw. Kresów. W zasadzie, ale to już jest wyłącznie moje zdanie, teściowa pozostała Kresowianką do swych ostatnich dni.
    Chciałbym jedynie być właściwie zrozumiany. Dlatego jestem szczery i podkreślam: twórczość literacka Jerzego Pilcha, najczęściej do mnie nie trafiała. Za bardzo się różniliśmy i nie chcę udawać, że było inaczej. Wobec powyższego, nie mogę przyłączyć się do gorących entuzjastów i wielbicieli jego twórczości. Niestety. Pomimo tego, mam pełną świadomość straty, jaką z chwilą śmierci Jerzego Pilcha, poniosła kultura i literatura polska!

    Korzystając z okazji, pragnę złożyć kondolencje rodzinie Jerzego Pilcha.

  15. @ Magda121
    To była wina mojego skojarzenia. „Wisła, piłka i luteranizm straciły swego patrona”, narzuciła to skojarzenie. Chwilę po wysłaniu własnego wpisu wiedziałem , że był on pomyłką , ale internetu jak gilotyny nie można już zatrzymać po naciśnięciu klawisza.

  16. Ludzie z kresów na Dolnym Śląsku, to jest społeczna paranoja, tym ludziom migracja wyrządziła wielką krzywdę, także wtedy, gdy zachowały się owe społeczności w zwartych grupach. Należy jednak mówić o poszczególnych społecznościach, które przed wojną miały bardzo zamknięty charakter i PRL nie był w stanie tego zmienić. Mój ojciec, który był z kresów w Warszawie zawsze czuł się jak ktoś z kosmosu. Tym niemniej on nie był jakimś człowiekiem generalnie z Kresów, lecz człowiekiem z konkretnej miejscowości na kresach, gdzie żył wśród określonej społeczności. Myślę, że w niewielkim stopniu byłby w stanie porozumieć się z kimś z innej kresowej grupy społecznej, no może poza zrozumieniem przyrody kresowej i pozycji człowieka wobec tej przyrody i zwierząt, a także w mniejszym stopniu zwyczajów. Wydaje się jednak, że ja w drugim pokoleniu dzięki temu stosunkowi do przyrody i zwierząt, od razu byłem w lepszej pozycji, aby zrozumieć Adama Mickiewicza, który właśnie opisywał człowieka, jako myśliwego. Właśnie nie jakiegoś wojownika, a myśliwego, a jednocześnie myśliwego posiadającego ziemię, gospodarstwo, inwentarz. Dalej mamy u Mickiewicza Polaka Katolika, a jednocześnie osobę zanurzoną w świecie ruskich wierzeń. W zasadzie jak ktoś ma takie trzy doświadczenia życiowe, to nigdy nie będzie miał problemów z zrozumieniem Adama Mickiewicza – nie potrzeba żadnych komentarzy. Zresztą wątpię czy w wypadku konieczności poznawania poezji kresowej tylko z komentarzy czytelnik faktycznie właściwie ją odczyta. Tak więc tam mamy coś z życia, a po stronie dzisiejszych do niedawna piszących felietony nieboszczyków mamy jednak coś z papieru. Niby to dowcipne, niby to i dość składane, ale jednak wysilone, zamknięte i elitarne i niewiele mówiące o samym społeczeństwie, ba słabo rozumiejące samo społeczeństwo i jego problemy, a nawet słabo ugruntowane w refleksji i wiedzy historycznej. A Adam Mickiewicz, proszę on po kilku wiekach jest taki jakby dopiero wczoraj złożono go do grobu. I jak to on robi, to ja nie wiem. Podobno noga jego nie postała nawet w centralnej Polsce.

  17. @Jerzy Pilch był moim „Miszczem”.
    Piękny tekst na mowę pogrzebową Pan napisał.
    Dziękuję i łzę ronię.

  18. Odeszła duża część mojego literackiego życia, wielki wielki smutek. Dziękuję za ten tekst! Natomiast, jeśli można, o ile to prawda, pochowanie Pana Jerzego w Kielcach jest nieporozumienie… na Stoczku w Wiśle nie byłby sam.

  19. Prosili krzyczeli pomóż Ziemowicie
    Wyrymuję wam ten przekaz całkiem nieskrycie
    Idea to słuszna, sprawa szlachetna
    W czasach, gdy Polska jest totalnie szpetna
    Państwo z dykty? Chyba z totalnego gówna
    Obywatele rząd – sprawa nierówna
    Wirus za oknem, w domu na ulicy
    A politycy coraz bardziej dzicy
    Ustawami zabijają nasze życie
    Przecież nie chodzi o zwykłe przeżycie!
    Wykurzycie?
    Tych pajaców na górze
    Czas już nadszedł na społeczną burzę
    Rządzi nami Zjednoczona Prawica
    Mnie już od tego strzela kurwica
    Jak tak dalej pójdzie
    Totalna kaplica
    Wypierdolę stąd szybciej niż Kubica
    Szybciej niż Kubica
    Nie możesz nawet na kawie wychillować
    Bo zaraz będą psy cię pałować
    Lepiej się już schować
    Nie wychylać głowy
    Wysłuchać kolejnej Andrzejka przemowy
    COVID-19 całkiem niebezpiecznie
    Nie wmówisz mi jednak, że tak będzie wiecznie
    Ogarnij się zatem, nie słuchaj ich bajerów
    Pogońmy razem pisowskich frajerów
    TVPiS? Jak w Korei propaganda
    Pogrywa sobie z nami Kaczyńskiego banda
    Stroszą pióra udając piękne pawie
    A w Polsce od dawna mamy bezprawie
    Opozycja słaba wszyscy o tym wiemy
    Nie oznacza to wcale, że się ugniemy
    Połączmy się tedy, zbudujmy wielką siłę
    Postawmy PiSowcom polityczną mogiłę
    Polityczną mogi

  20. Pilch nas zostawił w niewyobrażalnym kryzysie ekonomicznym i moralnym. Pisanie dla intelektualistów nie zmienia świata. Pisanie „ku pokrzepieniu serc” było oczekiwane przez Polaków i bardzo potrzebne w czasach dla Polski trudnych. Dramat jaki się obecnie rozgrywa w Ameryce jest dowodem schizofrenii intelektualistów, którzy utracili kontakt z realnym życiem, zajmując się libertyńskimi problemami własnego środowiska. Poczucie winy białego człowieka, którym obarczono obecne białe elity amerykańskie za pośrednictwem mediów zarządzanych przez białych intelektualistów, pozbawiły istniejący system polityczny motywacji do obrony przed poniżającymi Amerykę napadami na sklepy i urzędy.
    Tego objawu bezbronności służb porządkowych nie da się tak szybko usunąć za świadomości obywateli drugiej kategorii.
    Czy inteletualiści powinni się zajmować własnymi kompleksami i urojeniami? Czy tego rodzaju twórczość zabłądzi pod strzechy tych biednych , samotnych obywateli, żyjących z zapomogi w gettach wielkich miast?

css.php