Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

12.11.2013
wtorek

Izba pychy

12 listopada 2013, wtorek,

Naczelna Izba Lekarska i Okręgowa Izba Lekarska w Częstochowie poparły zbiorowe odejście z pracy ok. 150 lekarzy w częstochowskim szpitalu! I w dodatku powołują się na standardy etyczne! Ignorancja z hipokryzją pod rękę. Jestem załamany. Najwyższy czas zreformować chorą korporację medyczną, opartą na wszechmocnym i aroganckim monopolu.

Rzecz dzieje się w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Częstochowie. Zadłużonym, jak wiele innych, mającym swoje problemy, jak wiele innych placówek. A jednak to tu stała się ta rzecz bez precedensu, zdarzenie, którego nie można zignorować – ani na poziomie etycznym, ani na poziomie politycznym. Rzecz zdumiewająca i skandaliczna. Oto lekarze skrzyknęli się i z pełnym poparciem Naczelnej Izby Lekarskiej w Warszawie oraz Okręgowej Izby Lekarskiej w Częstochowie masowo złożyli wypowiedzenia, narażając swój szpital na kompletny paraliż. Z końcem roku odejdą od łóżek pacjentów. Chyba że dyrektor ugnie się przed ich żądaniami – wtedy łaskawie wycofają oświadczenia. Ma na to jeszcze parę tygodni. Dziki choć zorganizowany protest, poza wszelkimi regułami, przewidzianymi dla sporów zbiorowych. Po prostu szantaż – i to z błogosławieństwem najwyższych władz samorządu lekarskiego. Co więcej, ta druga (niecała) połowa lekarzy, która postanowiła nadal pracować, została przez samorząd lekarski postawiona w nader niekorzystnym świetle. Oto dwa cytaty z oficjalnych oświadczeń na dowód, że mówię prawdę.

 

„Prezydium Okręgowej Rady Lekarskiej w Częstochowie docenia i popiera fakt wystąpienia lekarzy w celu poprawy warunków wykonywania zawodu i bezpieczeństwa pacjentów. Taka zdeterminowana postawa lekarzy zasługuje na szacunek i wsparcie ze strony środowiska. […] Prezydium uważa, że podejmowanie pracy w miejsce zwalniających się pracowników Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego przez innych lekarzy będzie zasługiwało na dezaprobatę i zostanie uznane za nieetyczne”. (Dodam, że konsekwentnie Izby odmawiają szpitalowi publikowania ofert pracy.)

 

A tu stanowisko Naczelnej Izby Lekarskiej: „Lekarze, którzy zdecydowali się na podjęcie pracy w tym szpitalu, powinni sobie zdawać sprawę, że podejmują poważne ryzyko pracy w warunkach, przeciwko którym protestowali ich Koleżanki i Koledzy”.

 

Jeśli zatrudnianie się na miejsce lekarzy składających wypowiedzenia jest nieetyczne, to nieetyczne jest również pozostawanie w pracy przez tych lekarzy, którzy wypowiedzenia nie złożyli. Czy też może popełniam jakiś błąd w rozumowaniu? Nie widzę. Jeszcze nigdy nie słyszałem o tym, żeby samorząd lekarski stosował szantaż moralny w stosunku do legalnie zatrudnionych lekarzy publicznego ZOZ, piętnując ich za to, że przyszli na miejsce lekarzy, którzy zwolnili się z pracy! Może jeszcze pójdą za to pod sąd lekarski, co? A może pozwiecie i tych, którzy ośmielili się z pracy nie zwolnić? Już teraz rzuciliście cień na ich dobre imię!

Arogancja medycznego sułtanatu, opływającego w dostatki i kontrolującego tysiące krzyżujących się interesów i interesików, jest rzeczą znaną powszechnie i od dawna. Tym razem jednak przekroczone zostały wszelkie granice. Widocznie rozbisurmanienie działaczy po prostu nie zna granic. Chyba kompletnie tracą już samokontrolę. Wydaje im się, że etyczne i słuszne z definicji jest to i tylko to, co sami postanowią i uczynią. Wszak ustawa o izbach lekarskich wyraźnie mówi, że etyka lekarska to sprawa wewnętrzna izb. Więc niechaj się nikt nie wtrąca! A jednak się wtrąca. I zaprawdę powiadam wam: etyczna ochrona zdrowia zaczyna się tam, gdzie kończy się wszechwładza korporacji. Nigdy i nigdzie żadna korporacja medyczna nie ustrzegła środowiska przed upartym trwaniem złych praktyk. Poprawa wszędzie i zawsze następowała wtedy, gdy społeczeństwo, za pośrednictwem fachowców zrzeszonych w instytucjach bioetycznych, obejmowało kontrolę nad tym, co dzieje się w medycynie, łącznie z funkcjonowaniem korporacji. Ta rewolucja bioetyczna odbyła się już wszędzie na Zachodzie. Musi się zacząć również w Polsce!

System, w którym państwo kształci lekarzy, lecz nie ma prawa samodzielnie dopuszczać ich do zawodu, bo prawo to ceduje na samorząd lekarski, jest systemem chorym. System, w którym konstytucyjnie gwarantowana wolność zrzeszania się (a więc i niezrzeszania się) gwałcona jest poprzez przymus wstępowania do jednej jedynej, obligatoryjnej korporacji lekarskiej wywierany na absolwentach medycyny, jest z definicji patologiczny i niekonstytucyjny. System, w którym wolno działać tylko jednej jedynej, obowiązkowej korporacji zawodowej, wykluczający wszelką konkurencję w samorządności lekarskiej, jest patologią, prowadzącą do zdominowania środowiska przez grupy działaczy, spod których władzy nie ma żadnej ucieczki. Ale taki system jest wygodny dla władzy. Establishment medyczny ma wszystko pod kontrolą, a rząd ma spokój, bo monopolista korporacyjny jest słabym partnerem, nastawionym na realizowanie interesu tegoż establishmentu, a za to trzymającym krótko masy lekarzy, znacznie bardziej dla rządu niebezpieczne niż grupka prezesów. Zwykły lekarz jest tu tylko pionkiem, zastraszonym i posłusznym. Ma płacić cztery dychy miesięcznie i siedzieć cicho. Nie podskoczy, nie wychyli się. Oj, lepiej nie wpaść w łapy działaczy z izby. Lepiej z nimi dobrze żyć. Oj, lepiej, lepiej. A co, może nie?

Zanim znowu zaczniecie zbierać podpisy na rzecz wystrzelenia mnie na księżyc, wysłuchajcie darmowej lekcji etyki medycznej. Złe warunki pracy nie stanowią żadnego powodu do opuszczania chorych, a niczym innym jak opuszczaniem chorych jest zorganizowane działanie prowadzące do paraliżu szpitala, na przykład masowe zwalnianie się z pracy. Lekarz leczy tym, co ma do dyspozycji, niezależnie od warunków. Nawet w czasie wojny. Lekarze mają prawo protestować, mają prawo nawet strajkować, ale nie mają prawa rozwalać szpitala. A jeśli jednak to czynią i tłumaczą swoje działanie dobrem pacjenta, to są nie tylko nieodpowiedzialni, lecz w dodatku są hipokrytami. Zapytajcie pacjentów, dla dobra których podobno zwolniliście się z pracy, co sądzą o tym, co wyprawiacie.

Życzę dyrektorowi szpitala i marszałkowi województwa wiele determinacji. Po czymś takim, jak złożenie wypowiedzenia w ramach anarchicznej i masowej akcji, lekarz nie zasługuje na to, by prosić go, aby zmienił zdanie i łaskawie wycofał dokument. Te osoby muszą dostać nauczkę. A nauczka jest jedna. 1 stycznia 2014 roku mają dostać, to czego chcieli – mają znaleźć się poza szpitalem, z którego sami wszak odeszli. Władze zrobiłyby wielki błąd kapitulując przez szantażem i sankcjonując zorganizowane działanie na szkodę szpitala. Pokazałyby swoją ogromną słabość, a samorząd lekarski raz jeszcze uzyskałby potwierdzenie, że wszystko mu wolno i z niczym nie musi się liczyć. A na chorą ustawę o izbach jeszcze przyjdzie czas…

 

ps. Gdyby jakiś dureń nie wiedział, w czyim imieniu napisałem powyższe, to uprzejmie wyjaśniam, że we własnym, korzystając z wolności słowa, której mimo usilnych prób jak na razie nie udało się jeszcze w Polsce znieść.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 235

Dodaj komentarz »
  1. Och, podobają mi się takie lewackie wpisy.

    Panie Hartman, ma się Pan jutro stawić u mnie w pracy. Dostanie Pan 2000 zł na rękę. A jak Pan nie chcesz pracować za taką kwotę, to jesteś Pan szantażysta !

  2. To jeden z elementów anomii państwa. Wszędzie jest burdel, to dlaczego niby nie w szpitalu. I to u stóp Matki Boskiej.

  3. Skoro białe jest czarne, faszyści są patriotami to i lekarze mogą świadomie i celowo działać na szkodę pacjentów. Chory kraj.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Beta
    12 listopada o godz. 20:08
    Jak to mówią, wiesz że dzwonią. Sprawy nie są takie proste jak to przedstawia propaganda lub IPN. Zajmują się tym wybitni myśliciele. W Polsce Pan Andrzej Walicki. Radzę przeczytaj ostatnie jego dzieło, a zrozumiesz i wyjaśnisz sobie wiele ciekawych problemów.
    http://www.universitas.com.pl/ksiazka/Od_projektu_komunistycznego_do_neoliberalnej_utopii_3242.html

  6. LEPIEJ ŻARTOWAĆ JAK CHOROWAĆ

        Wpadłem pod samochód. Nie planowałem, ale według rachunku prawdopodobieństwa i tak się szykowało: naoglądałem się rozjechanych żab, psów, kotów, jeży, zajęcy, saren, dzików – nawet wyciągałem martwego kierowcę spod martwego łosia, jako że w moich spokojnych stronach zwierzaki garną się do ludzi – wreszcie padło i na mnie. Patrzę: stoi coś białego z brodą. Myślałem, że kawał, bo zawsze chciałem pożartować przed śmiercią. Słyszę:
        – O Jezu! O Boże!     Uszom nie wierzę: mój głos! Od razu wytrzeźwiałem.     – Jak trwoga, to do Boga, co? – mówi biała zjawa. – I po co to wzywać nadaremno?     Kapnąłem się, że lekarz.
        – Nikt tu nie wzywa – mówię – normalnie wyję z bólu.
    – A po co?
    Zaskoczył mnie.
       – Proszę o chwilę cierpliwości – mówię – muszę się zastanowić.
    – Nie jest tak źle.
    – Z panem – na pewno, chodzi o mnie
      Okazało się, że i z nim nie najlepiej – trafiłem w sam środek strajku służby zdrowia. Białe mądrale wpadły na dziecinnie prosty pomysł: rząd nie dał podwyżki, to pacjent załatwi.
    Dzień dobry Państwu. Zdychający bezrobotny ma zaszczyt być użyty jako humanitarne narzędzie szantażu w celu potrojenia pensji pana ordynatora, rzecz jasna – we własnym bezrobotnym interesie. Dziękuję za uwagę.
        Nie wiem, co tam gdzie tam, wolę na wszelki wypadek mieć sumienie – mówię uczciwie: nikt mnie nie używał. Lekarze unikali jak zarazy – nie chcieli gadać ani o chorobie, ani o zdrowiu, ani nawet o pogodzie. Owszem, co rusz zaglądał kapelan – ale wciąż żyłem i akurat patrzyłem w sufit. Dyndałem na wieszaku ciemny jak tabaka w rogu, myślałem o pierdołach. Wykombinowałem z nudów, że lekarz i pacjent  tym  się  od  siebie  różnią,  co dwie  strony  jednego  nieszczęścia. Czyli bez różnicy: może on – mogę i ja. Tylko więc wpadnę następnym razem pod samochód, z mety ogłaszam strajk: nigdzie nie łażę, nie jem, nie palę, nie piję – w ogóle się nie leczę. Służba zdrowia potrzebuje mieć lepiej – niech mi szybko zapłaci, wtedy przyjdę. Nie załatwicie – pies z Wami tańcował, proszę mieć żal do siebie. I tak wyjdę na swoje, bo spełni się marzenie: chociaż sobie zażartuję przed śmiercią.

  7. markot
    12 listopada o godz. 17:47
    Posiadam wydanie Broniewskiego z roku 1962. Bardzo już stare, biały kruk, którego Ty z pewnością nie masz. Przyznaję rację.

  8. Wojtek A.
    12 listopada o godz. 20:54
    Z tymi dziennikarzami, zwanymi często hienami to ponura prawda. Właściwie to oni rządzą tym ponurym krajem i w tym należy szukać nieszczęścia.

  9. Jako kompletny dureń, czuję się w obowiązku Panu Profesorowi odpowiedzieć, na wezwanie.

    1/ Pisze pan w tej sprawie kompletne głupstwa , zaślepiony nienawiścią osobistą do władz lekarskich, które zalazły Panu (podle i głupio) za skórę.

    2/ W pełni podzielam Pana opinię o bezpłodności i pysze tychże władz, ale akurat nie w tym przypadku.

    3/ Pycha i bezpłodność samorządu lekarskiego polega na tolerowaniu i umacnianiu rozlicznych patologii systemowych i zawodowych stanowiących o dzisiejszym, horrendalnym obrazie deontologicznym i profesjonalnym środowiska.

    4/ Jednak, myli się Pan w tym, że akurat taką patologią nie jest rezygnacja ze świadczenia pracy lekarskiej w warunkach obecnego systemu, ale wręcz przeciwnie: nie da się w zgodzie z kodeksem etyczno-deontologicznym i cywilizowanymi zasadami pracy zawodowej wykonywać zawodu lekarza w obecnym systemie ochrony zdrowia .
    Odpowiedzialność za ten stan ponoszą sami lekarze, ale przede wszystkim polityczni twórcy i beneficjenci systemu.

    5/ Co najważniejsze w tej sprawie: lekarska odmowa kupczenia zawodem w warunkach przynoszących zagrożenie pacjentom , to akurat jest chwalebny ewenement częstochowski, choć nie pierwszy, ale także skazany na fiasko – ponieważ na monopolistycznym rynku państwowego zdrowia, prędzej czy później lekarze muszą się w systemie zatrudnić.

    6/ Przypomnijmy wreszcie, że władze te są przymusowe dla każdego lekarza wykonującego zawód – jest to obligatoryjny samorząd. Stąd jego monopolistyczne wpływy, niestety służące złej sprawie – choć akurat nie w przypadku Częstochowskim.

    7/ Drobiazg, ale znamienny dla ignorantów – otóż, zgodnie ze źródłowym sensem zwyczajowego powiedzonka, to nie o lekarz (jak Pan pisze, Profesorze UJ) a pielęgniarka świadczy swoje usługi „przy łóżku chorego”. Przy łóżku się pielęgnuje; leczy się pacjenta w głowie i rękach lekarza.

    Wreszcie – szkoda, że ważny problem jakości i warunków lekarskiej ochrony naszego zdrowia porusza Pan w kontekście osobisto-sensacyjnym (dla mających wgląd nic nie dadzą wykręty), akurat tu, i niestety – służąc niechcący złej sprawie i wzburzaniu łatwej, ale złej krwi wśród niezorientowanej publiki.

    Z uszanowaniami; oczywiście jak na durnia przystało – durnowatymi, Panie Profesorze 😉

  10. Czytałem długo i cierpliwie, ale nie zwiodłem się, ja też pozwoliłbym niezadowolonym medykom odejść z tego szpitala, niech wyp….ją. Lekarzy jest w Polsce na pęczki, należy tylko przyjąć nowych i sprawa załatwiona. Aaa, a tych którzy odeszli w proteście niech zatrudnią niepubliczne zakłady zdrowia, o doskonałych warunkach pracy i płacy dla każdego z nich.
    Pętla wokół szyi oszustów w białych kitlach się zaciska, rozpoczyna działanie długo oczekiwany rejestr usług medycznych. Jestem ciekaw ilu z nich będzie musiał się zwolnić na skutek udania się do zakładu poprawczego (noooo, więzienia). Ostatnio nawet FBI wskazało polskim organom ścigania łapowników ze stetoskopem, więc przydałoby się tej grupie zawodowej trochę pokory. Przynajmniej niech przestaną pieprzyć o etyce zawodowej i zastanowią się jak być po prostu przyzwoitym, tak na początek.

  11. Panie Profesorze,

    przed paroma laty widziałem w telewizji scenki na których strajkujący lekarze brutalnie ładowali na wózki i wywozili ze szpitala rozpaczliwie broniących się starych pacjentów.
    Przypominało to wręcz sceny wojenne.
    Do tego policja ochraniała lekarzy przed gniewem warszawskiego tłumu.

    Na co dzień w mniejszym lub większym rozmiarze rozgrywają się dramaty pacjentów opisanych przez Pana.
    Korporacja lekarska jest najbardziej cyniczną z działających korporacji w Polsce.
    To co Pan pisze o bardzo (jak na warunki polskie), dobrych warunkach płacowych lekarzy,
    potwierdziła Ewa Kopacz, która zabierając się do „reformowania” służby zdrowia, poirytowana nowymi żądaniami jej rekinów powiedziała, że już powinni przestać eskalować swoje żądania, bo rząd z 26 miliardów złotych przeznaczonych na służbę zdrowia, ponad dwadzieścia miliardów przeznaczył na płace lekarzy.
    To była pierwsza z licznych podwyżek płac lekarzy w tzw. reformie zapoczątkowanej przez obecną marszałek sejmu.

  12. Cudnie, oto wielki Pan Hartman przymierzający się do rządzenia Polską natychmiastowo stosuje cenzurę wobec moich maleńkich komentarzy nienaruszających żadnych regulaminów i dla nikogo nieobraźliwych.

  13. Proponuje p. profesorowi przeznaczyć sporą część swoich dochodów (jakkowliek one są) na spełnienie warunków pracy lekarzy.
    Mozna by rzec że to nieetycznie, móc zapłacić za czyjeś leczenia, a tego nie zrobić.
    Skoro tak bystro zachęca się do pracy za darmo (bo lekarz musi leczyć) na pewno p. profesor się dorzuci, prawda?
    A może zmiana punktu płacenia, wpłynie na punkt widzenia sprawy? 😉

    Co do patologii monopolu samorządu lekarskiego – zgoda.
    Taką samą patologią jest monopol państwa w zakresie świadczenia usług medycznych.

  14. Panie Profesorze,

    Stowarzyszenia lekarzy sa od ochrony interesow lekarzy, wiec niby dlaczego spodziewac sie po nich innego postepowania.
    *
    „Jeśli zatrudnianie się na miejsce lekarzy składających wypowiedzenia jest nieetyczne, to nieetyczne jest również pozostawanie w pracy przez tych lekarzy, którzy wypowiedzenia nie złożyli. Czy też może popełniam jakiś błąd w rozumowaniu? Nie widzę.”
    *
    A ja widze. Jesli tylko polowa lekarzy pozostala w szpitalu w wyniku ogolnego porozumienia. Po to by nie pozostawic chorych bez opieki – co dopiero byloby skandalem, o etyce nie wspominajac. Tak wiec stowarzyszenia lekarskie jak najbardziej spojnie mysla i postepuja, bowiem bronia interesow jednej i drugiej grupy lekarzy. Zachowuja sie jak typowy zwiazek zawodowy kierujacy zorganizowana ograniczona forma nacisku na pracodawce.

    Co do pogladu na feudalny system (takze) w opiece zdrowotnej, oraz wszeechwladnej korporacji lekarskiej, wypowiadal sie nie bede. Pan juz to zrobil, lepiej.

    Niemniej o etyce zawodu jeszcze. Bo wydaje mi sie, ze zawod lekarza, jakze czesto, ciagle mylony jest z tzw. „misja lekarza”. A lekarz to taki sam zawod jak kazdy inny, i u lekarzy takze obowiazuje zasada godziwej (kiedys umawial sie lekarz z pacjentem, co do) placy za wykonana usluge. Tymczasem w Polsce ciagne nagminne jest czekanie na Judymow i Silaczki, pozostajacych na lasce nieba, z ktorego czasem kapnie.

  15. Panie Profesorze, chciałam wyprowadzić Pana z błędu: lekarze nie strajkują,nie odchodzą od łożek,nie zaniedbują obowiązków-oni po prostu zmieniają miejsce pracy ponieważ nie będą swoimi pieczątkami poświadczali nieprawdy narażając się na zarzuty prokuratorskie.

    Jeśli chce Pan się leczyć w szpitalu, w którym „oszczędza się” na etatach salowych,1 pielęgniarka przypada na 40 pacjentów, a lekarz równocześnie obstawia własny oddział, Izbę Przyjęć,robi diagnostykę w gabinecie diagnostycznym i konsultuje oddziały szpitalne-to zapraszam! błąd medyczny bierze Pan oczywiście na siebie,prawda? zapomniałam napisać, że opisana przez mnie sytuacja nie dotyczy szpitala Na Parkitce, ona dotyczy 95% szpitali w Polsce. I tym warto się zająć panie Profesorze pisząc felietony. By miały sens.

  16. niby dlaczego lekarz maja być inni niż zadymiarze z rządu, Wiejskiej, z dworu hrabiego i Episkopatu ?

  17. @ Ryba
    12 listopada o godz. 21:46
    „…przed paroma laty widziałem w telewizji scenki na których strajkujący lekarze brutalnie ładowali na wózki i wywozili ze szpitala rozpaczliwie broniących się starych pacjentów….”

    Drogi Rybo, czy aby nie poniosła Cie licencja politica?
    Nic takiego nie miało miejsca.
    Albo wskaż uprzejmie, gdzie, kto kiedy.

    Chęć wywożenia lekarzy na taczkach, za pomocą insynuacji, że oni to robią pacjentom, to trochę groteska a w pełni głupota.

    Nb. lekarzy, wbrew domorosłym blogowym doniesieniom, w Polsce jest o niebo za mało w stosunku do potrzeb i cywilizowanych standardów, stale ubywa – i to jest jeden ze skutków patologii systemu, a także przyczyn jej narastania.
    – – –
    Oj Panie Profesorze, gdy rozum filozofa śpi podczas pisania, budzą się upiory.
    Chyba zadał Pan Twojemu Ruchowi ruch odcięcia od wyborców, a ew. zwabienia w szeregi wyborcze oszołomów.
    Niczyjemu zdrowiu to nie pomoże.
    – – –

  18. Szanowny panie profesorze.

    Jak pan sie nie znasz to sie nie wypowiadaj albo chociaz doczytaj w internecie co to jest spor zbiorowy.

    Faktycznie sporem zbiorowym zadza sie okreslone przepisy, powolanie mediatora itp ale to nie jest strajk i wynikajacy z niego spor zbiorowy a po prostu 140 lekarzy zlozylo wypowiedzenia z pracy. Moze pan nie wie ale kazdy ma prawo zwolnic sie z pracy z zachowaniem okresu wypowiedzenia bo tak stanowi kodeks pracy.

    Myslenie przed mowieniem a zwlaszcza przed pisaniem to dobry zwyczaj panie profezorze.

  19. krzys52
    Niestety teoretyzujesz z zaświatów. Z Polski, która jeszcze 30 lat temu była w głowach obywateli (nie mówię o socjalistycznej gospodarce, lecz o administracyjnej konstrukcji) względnie stabilnym PAŃSTWEM, wykluły się rządza pieniądza i anarchia pod kierownictwem chłopczyka w krótkich majtkach udającego premiera – i to wsio. Widać nie bardzo wiesz, jak mógłby odebrać Twoje zdanie „u lekarzy takze obowiazuje zasada godziwej (…) placy za wykonana usluge” polski robol, dla którego pojęcie „godziwa płaca” jest z obcego, nierozumianego świata. To pojęcie stało się w ostatnich latach obrzydliwym manieryzmem, za którym wstydliwie skrywa się pazerność, która nigdy się nie ujawni jako pazerność, więc korzysta z bogactwa języka. Nikt nie powie: „Jestem pazerna, kombatancko-solidarnościowa świnia”, bo ma coś subtelniejszego: „Chcę godziwej zapłaty”, „Chcę godziwego odszkodowania”, „Chcę godziwej emerytury”. Godziwe świnie, wasza mać!
    Wybacz, nie mówię przeciw Tobie, mówię przeciw tej skurwysyńskiej, zakłamanej, zburdelowanej rzeczywistości, w której na przykład rodzinny lekarz bierze sobie na listę jak najwięcej pacjentów – bo od ich liczby ma płacone – i przyjmuje zza biurka, a zza komputera widać tylko jego oczy i nos. On, rozumisz pan, LECZY.

  20. Medice, cura te, kurrra, ipsum!

  21. @jasny gwint
    dziękuję, że Ci się chciało sprawdzić.
    Moja pamięć więc jeszcze zanadto nie szwankuje.
    Odetchnąłem 😉
    Białego kruka zazdroszczę.

    Lekarze bez granic? 😉

  22. @ Jerzy Pieczul
    12 listopada o godz. 23:52

    Tak zupełnie na marginesie Twoich trafnych w dużej części uwag.
    1/ Słuszna kpina z „godnościowych” postaw roszczeniowych plebsu, ale to nie Solidarność je zbudowała, ale przeciwnie – nie wykorzeniła; pochodzą z awansu społecznego za komuny, gdy ‚czy się stoi czy się leży…’
    2/ To chyba w normalnym świecie oczywiste, że np. lekarz chce mieć jak najwięcej pacjentów. Ale, czy wiesz że monopolistyczny system w jakim lekarz zmuszony jest pracować jednocześnie:
    a/ nie pozwala poświęcić pacjentowi czasu i starania tyle, ile wymaga go profesjonalizm? (długo pisać, jak to działa)
    b/ za każdą wizytę pacjenta odejmuje lekarzowi a nie płaci pieniądze? Z Twoich i moich podatków!
    Pacjentem w tym systemie przynoszącym zarobek jest pacjent nie przychodzący do lekarza, lecz zapisany. Każda wizyta pacjenta z definicji systemu jest potrącana z dochodów lekarza.
    A jeszcze niedawno, netto za przyjęcie pacjenta lekarz POZ zarabiał netto 0,70 PLN (siedemdziesiąt groszy!).
    Tymczasem, każdego roku NFZ oszczędza na tym systemie 5-7 miliardów złotych (tak!) ze składki zdrowotnej. Trafiają (pośrednio) do budżetu.
    Ot, priczina.

  23. jasny gwint, markot
    Ja mam jeszcze bielszego kruka:
    „Wybór poezji” W. Broniewskiego wydany przez Książkę i Wiedzę w 1950.
    A czy znacie Panowie jego „Pamiętnik 1918-1922” opublikowany przez PIW w i987 (nie wiem, czy byly późniejsze wydania)
    Rewelacja! Pczyczynek do jego późniejszych burzliwych losów, no i – oczywiście – twórczosci.

  24. Jerzy Pieczul
    Aż boję się odezwać, bo pewnie zaraz oberwę, ale nie mogę nie wspomnieć o mojej pani doktor, lekarce rodzinnej, którą nie tylko ja „błogosławię”.
    Jest fantastyczna, oddana pacjentom, których ma w swojej pieczy.
    Jasne, że posługuje się komputerem, choćby do wypisywania recept, ale przede wszystkim bada skrupulatnie pacjenta i rozmawia z nim tak długo, jak trzeba i kieruje na badania dodatkowe, jeśli stwierdza że są powody.
    Gdy zdarzyło się, że podejrzewała u mnie stan przedzawałowy (zrobiła mi na poczekaniu EKG), wiedząc że musiałabym czekać długo na wizytę u kardiologa, zadzwoniła do najbliższego szpitala z prośbą o „podwodę” dla mnie ze skierowaniem na tzw. oddział ratunkowy.
    Na szczęście, alarm okazał się przesadzony, ale zrobiono mi wszelkie możliwe badania.
    Innym razem jechałam z synem – z działki ok. 80 km od Warszawy (sama bałam się prowadzić, bo czułam się źle) po nieudanej, a przynajmniej niezadowalającej interwencji w najbliższym szpitalu powiatowym – prosto do „mojej” przychodni. Panią doktor uprzedziliśmy telefonicznie. Choć kończył się już czas jej przyjęć tego dnia, zaczekała na mnie. I, oczywiście, niezawodnie, pomogła.
    Myślę, że takich lekarzy jest jednak wielu.
    Do publicznej wiadomosci przebijają się spektakularne złe przykłady. Im większa wpadka, czy „tylko” zaniedbanie, tym większe nagłośnienie w mediach. A to odbija się na tzw. całokształcie.
    Frontalny atak na całą grupę zawodową jest tyleż „widowiskowy” co nie całkiem sprawiedliwy.
    Buduje wzajemną nieufność i napędza niedobre emocje.
    Lekarze bardzo często miotają sie między ograniczeniami rozmaitych „limitów”, które wymusza na nich Ministerstwo Zdrowia a dobrem pacjenta.
    Dokonują nierzadko cudów ekwilibrystki, by postąpić racjonalnie w konkretnym przypadku. Nadać sprawie bieg wyjątkowy lub odpuścić, gdy sprawa nie jest dramatycznie pilna.

  25. @atalia,
    nie denerwuj się, następnym razem po prostu sprawdź, czy swój adres mailowy lub nick wpisałaś bez błędu, bo to właśnie jest najczęstszym powodem wylądowania wpisu w niebycie.

  26. Popieram wolność wyboru – chcą się zwolnic, niech się zwolnią!

  27. Hartman stracil kontakt z rzeczywistoscia albo wogole takiego kontaktu nawet nie mial.
    Hartman pisze;
    „Złe warunki pracy nie stanowią żadnego powodu do opuszczania chorych, a niczym innym jak opuszczaniem chorych jest zorganizowane działanie prowadzące do paraliżu szpitala, na przykład masowe zwalnianie się z pracy.”

    Wlasnie ze zle warunki pracy sa i moga byc powodem rezygnacji. Lekarze nie odeszli natychmiast, zawiadomili o intencji odejscia. Co daje dyrekcji czas na zabezpieczenie chorych. Rozwiazanie konfliktu.

    Wine za zaistniala sytuacje ponosi dyrekcja szpitala. Bez watpienia, produkt partyjnego nepotyzmu i kumoterstwa. Dyktator Donek jest za to odpowiedzialny.

    Nie rozumiem dlaczego Hartman nie widzi ze dyrekcja szpitala jest odpowiedzialna za lekarski protests spowodowany nieudolnoscia tejze dyrekcji.

    To jest nagonka !!!
    To nie jest dzinnikarstwo. Hartman nie informuje o jakie zle warunki pracy tu chodzi, w szpitalu gdzie sa dlugi i balagan. A moze lekarze pracowali po 14 godzin dziennie i nie byli oplacani przez ostatnie 6 miesiecy ?

  28. mag, Gekko
    Szanowni, Mądrzy i Umiłowani, gdyby nie to, że parę lat temu u mojej 88-letniej wówczas matuli 6-ciu kolejnych lekarzy nie znalazło (bo specjalnie nie szukali) przyczyny bardzo dokuczliwej wysypki na całym ciele, a ja, medyczne zero, ją z pomocą internetu i telefonicznych narad z matulą znalazłem (utajone uczulenie pokarmowe, na które było rozprowadzane przez internet cudowne lekarstwo za 350 zł sztuka, a ja, dupa wołowa, odkryłem, że jest w nim senes, który jest składnikiem banalnej „Figury 1” za 7 zł w aptece) i wspólnie we dwoje ją WYLECZYLIŚMY. Dziś ma skończone 92 lata i jest zdrowa.

    Gdyby nie to, że prywatny dermatolog – kiedy szukaliśmy rozpoznania tej samej choroby -wziął za wizytę 80 zł i nie badając mamy, siedząc za biurkiem, postawił diagnozę: świerzb, i przepisał proszki, a mama po pierwszym mało się nie przekręciła, resztę wyrzuciła, puknęła się w nieuczone czoło i powiedziała:
    – Jaki świerzb?! Toż zarażona byłaby cała rodzina i pół ulicy!,

    Gdyby nie to, że żona po operacji dłoni i katastrofalnie ignorancko założonym opatrunku – dowiedzieliśmy się o tym później – dorobiła się w ciągu dwóch tygodni zespołu Sudecka (może trochę mylę nazwę) i dopiero prywatna wizyta u znanego profesora chirurga w Szczecinie oraz żmudne, codzienne ćwiczenia kontynuowane do dziś pozwoliły jej jako tako trzymać kierownicę roweru i jaśniej patrzeć na życie,

    Gdyby nie to, że wielokrotnie byłem świadkiem i sam doznałem wzruszającej życzliwości lekarki domowej, która gawędziła z pacjentami po pół godziny, a nawet 40 minut (babcie to uwielbiały) – gorzej było ze skutecznością leczenia. Mnie przepisała na nadciśnienie (200/70) proszki, choć jej powiedziałem, że kiedy po zimie uda mi się podjąć umiłowaną ciężką, cichą pracę fizyczną, o mój miły Augustynie, wszystko minie. Kiedy ją odwiedziłem po dwóch tygodniach pracy i ciśnienie było 140/70, powiedziała:
    – Widzi pan, jak lekarstwo pomogło?
    Tylko że ja go nawet nie wykupiłem.

    Kiedy w szpitalu wisiałem po wypadku na wieszaku i nie mogłem ze stresu przez tydzień się załatwić, a starsze pielęgniarki uznały, że ze złośliwości i sobie poszły, a mnie właśnie wtedy strasznie sparło i chłopaki je wzywali, a one wsuwały przez drzwi nosy i znikały, wtedy chłopaki powiedzieli:
    – Wal w łóżko.
    Tak zrobiłem. Coś strasznego, a jeszcze straszniejszy wstyd. A do tego się dorobiłem opinii nie tylko złośliwego bydlaka, ale i wyjątkowej świni. Rzeczywiście świnia, bo parę razy świeciłem oczami przed lekarzami, że dolegliwości, mimo ich świetnej, zzabiurkowej terapii nie chcą ustępować,

    Gdyby nie to, że z połamaną miednicą i żebrami już po trzech szpitalnych tygodniach (w tym dwa tygodnie intensywnych ćwiczeń izometrycznych na własną rękę, bo w biedzie od razu szukam sposobów, jak wyjść z biedy) złaziłem z wieszaka i w pozycji szympansa – całe życie prowadzę się sportowo – czyli na czterech, wędrowałem do ubikacji, a lekarz pozwolił mi ostrożnie stanąć na własnych nogach dopiero po dwóch i pół miesiącach. Co on, biedny, wiedział,

    Gdyby nie to, że żaden lekarz, kiedy bezskutecznie leczyłem się 25 lat z choroby wrzodowej (dopiero odkrycie helikopterów, jak je nazywam, i szybko wyprodukowane lekarstwo na nie mnie wyleczyło) nigdy mnie nie poinformował, że żywność dzieli się na zakwaszającą organizm i neutralizującą kwasy, i dopiero sam to w książkach odkryłem, dzięki czemu mogłem przestać kupować ranigast i inne takie i przestać słuchać lekarzy kiedy odradzali jedzenie surowych warzyw.

    No i gdyby nie to, że gały mi wychodzą na wierzch, kiedy słucham od znajomych z Niemiec bajki o żelaznym wilku, czyli o ichniej opiece medycznej, to…a, kurrrkurrr, dość, bo się rozpłaczę.

    Tylko bardzo proszę: nie wyjaśniajcie szczególików i szczególiczeczków – że inna składka, że stawki, dupawki – bo ja wiem swoje: inna cywilizacja, inne relacje państwo – obywatel, czego u nas przez 24 lata nikt nawet nie próbował dotknąć, żeby coś choć zacząć zmieniać. A nawet powiem jeszcze bardziej swoje: cywilizacja to na ciele ludzkiego gatunku nawet nie naskórek, ale cieniutka błonka, którą zdmuchnie byle zefirek albo i, machając skrzydełkami, zwykła mucha. Nie musimy ilustrować Jugosławią, Ruandą, Syrią – mamy swoje obrazki. Może na innym poziomie, ale zawsze – Bliższa koszula ciału.

  29. Jestem wstrząśnięty kolejnym tekstem naszego profesora. Niby nadzieja odchodzi ostatnia, ale co kolejny tekst, to gorszy.

  30. Winni sa rowniez chorzy pacjenci i Ministerstwo Zdrowia, a raczej Ministerstwo Nie-Zdrowia.

    Ministerstwo Nie-Zdrowia jest bierne. Nie posiada jak widac wizji na temat zdrowia polakow, nie prowadzi zadnych prmocji zdrowego i sensownego stylu zycia. Brakuje rowniez zdolnosci organizacyjnych i menadzerskich co jest bezposrednim wynikiem partyjnego nepotyzmu i tepoty dyktatora Donka Tuska. Stad glowna przyczyna nieudolnosci systemu.

    Polacy zaadoptowali blazenski styl zycia. Wiekszosc nie podejmuje jakiej kolwiek proby dbania o swoja wlasna sprawnosc i zdrowie. Nalogi dominuja, palenie, picie , gdzie tam nalogowe chlanie, dopalacze, zla zabojcza dieta i brak cwiczen i sportu. Rezultatem sa choroby; krazenia i serca, cukrzyca, otylosc, reumatyzm, nowotwory, bialaczka, …… Propaganda rowniez doklada powodujac choroby mozgu jak antysemityzm, rusofobia,…i otumanienie religia na czym klechy zerujea.

    Tak wiec chorzy i schorowani zalewaja szpitale co zmusza kadry lekarskie do nieludzkich warunkow pracy i czesto bez wynagrodzenia.

    W Polsce przecietny pracownik przebywa 21 dni w roku na zwolnieniach lekarskich. U mnie na wsi zaledwie dwa dni. Juz tylko to wskazuje na rozmiar tragedii. Pomijam dlugosci kolejek do lekarzy,,…., na badania, operacje, zabiegi.

    A gdyby Ministerstwo Nie-Zdrowia wykonywalo co do nich nalezy, tylko po przezz promocje zdrowego stylu zycia mozna by uniknac 80% wszystkich chorob. To odpowiedznik setek mld zl kazdego roku.

    Od aspirujacego polityka tego wlasnie wymagam. Zdolnosci rozpoznawania przyczyn i skutkow w skali kraju, rozliczania winnych nieudolnoscu systemu zdrowia a on postanowil napasc na lekarzy. To haniebny, niemoralny postepek panie Hartman.

  31. axiom1
    Fakt, że jedziesz ogólnikami, ale słusznie. Kiedy jest trzęsienie ziemi i sypie się w gruzy całe miasto, głupio szczegółowo się rozwodzić, że ten czy ów domeczek był z kart lub z gliny. Katastroficzne ogólniki to też jakiś miernik sytuacji i nastrojów. A bez dobrego nastroju to kówno nie robota, odechciewa się, panie, żyć.

  32. mag
    13 listopada o godz. 0:49
    Mam i te pamiętniki z 1987 roku. Jak piszą są one okrojone. To już mniej ważne. Broniewski był jednakże wielkim poetą, często wzruszającym i takim pozostanie.
    Tak pisał o Waryńskim;

    Jeżeli nie lękasz się pieśni
    stłumionej, złowrogiej i głuchej,
    gdy serce masz mężne i jeśli
    pieśń kochasz swobodną- posłuchaj.

    Szeroka, szeroka jest ziemia,
    gdy myślą ograrnąć ją lotną,
    szeroko po ziemi więzienia,
    głęboka w więzieniu samotność.

    Już dziąsła przeżarte szkorbutem,
    jużnogi spuchnięte i martwe,
    już koniec, juz płuca wyplute-
    lecz palą się oczy otwarte.

    Poranek marcowy. Jak cicho.
    Jak dziwna się jasność otwiera.
    I tylko tak ciężko oddychać,
    i tylko tak trudno umierać.

    Posępny jak mur Schlusselburga,
    głęboki jak dno owej ciszy,
    zza krat, z więziennego podwórka
    dobiega go śpiew towarzyszy.

    I słucha Waryński, lecz nie wie,
    że cienie się w celi zbierają,
    powtarza, jak niegdyś w Genewie:
    -Kochani… ja muszę do kraju…

    Do Łodzi, Zagłębia, Warszawy
    powrócę zawzięty,uparty…
    ja muszę… do kraju, do sprawy,
    do mas, do roboty, do partii…

    ja muszę… – I śpiew się urywa,
    I myśli urywa się pasmo.
    Ta twarz już woskowa, nieżywa,
    lecz oczy otwarte nie gasną.

    Gdzieś w górze, krzykliwy i czarny,
    rój ptactwa rozsypał sie w szereg,
    jak czcionki w podziemnej drukarni,
    gdy nocą składali we czterech…

    Fabryka Lilpopa… róg Złotej…
    Żurawia… adresy się mylą…
    robota… tak, wiele roboty…
    i jeszcze – dziesiąty pawilon…

    Ach, płuca wyplute nie bolą,
    śmierć w szparę judasza zaziera,
    z ogromną tęsknotą i wolą
    tak trudno lat siedem umierać.

    Wypalą się oczy do końca,
    a kiedy zabraknie płomienia,
    niech myśl, ta pochodnia płonąca,
    podpali kamienie więzienia!

    Raz jeszcze się dźwignął na boku:
    -Ja muszę… tam na mnie czekają… –
    i upadł w ostatnim krwotoku,
    i skonał. I wrócił do kraju.

    A hołota solidarnościowa skasowała nazwę jego ulicy w Krakowie.
    Jeszcze wróci mam nadzieję.

  33. Jerzy Pieczul, 23.23, Pisze;
    „Z Polski, która jeszcze 30 lat temu była w głowach obywateli (nie mówię o socjalistycznej gospodarce, lecz o administracyjnej konstrukcji) względnie stabilnym PAŃSTWEM, wykluły się żądza pieniądza i anarchia pod kierownictwem chłopczyka w krótkich majtkach udającego premiera ”
    Ciekawe i prawdziwe.

  34. @Jerzy Pieczul
    Ty z koleii opisujesz swe indywidualne doswiadczenia ktore nie mozna uogolnic na system zdrowia.

    Ty piszac o swych dolegliwosciach zawsze spodziewales sie cudu od lekrarzy a za indywidualne bledy lekarskie przyklejasz im wszystkim etykietke.

    To jest wysoce nie odpowiedzialne. Moj ojciec rowniez byl taki. Mowil, ja bede robil co chce a lekarz jest po to by mnie wyleczyc. I pewnego razu sie nie udalo.

    Po twoich wpisach widac ze szarzujesz. Na pweno najadles sie grzybow niedawno. Teraz przyjdzie czas na leczenie reumatyzmu przez nastepne kilka miesiecy. Bo grzyby to choroby stawow. Za co obwinisz oczywiscie lekarzy.

    A gdyby minister nie-zdrowia promowal zdrowy styl zycia to wiedzial bys ze z grzybami trzeba ostoznie.

  35. Jako założycielowi Ruchu Palikota i jednocześnie lekarzowi, jednemu z tych 140 wstyd mi że Pan Panie Profesorze mógł napisać taki tekst, chociaż nie ma Pan bladego pojęcia o tym konkretnym szpitalu, nawet przed napisaniem tego paszkwilu nie zadał sobie Pan trudu skontaktowania się z nami… Istotą konfliktu w Częstochowie jest niszczenie szpitala przez partyjne, polityczne machlojki, których szczytem było powołanie na stanowiska dyrektora tegoż szpitala… sanitariusza z pogotowia w Raciborzu a jednocześnie wiceszefa PO tamże.. Pamięta Pan Panie profesorze napromieniowane pacjentki podczas radioterapii nieserwisowanym sprzętem w Białymstoku??? Skazano jedynie lekarzy…. a na Parkitce sprzętu nikt nie serwisuje od ponad 2 lat…, a myśmy o naszym pomyśle zwolnienie się z pracy ostrzegaliśmy ówczesną dyrekcję w X.2012, przez jedenaście miesięcy nie zrobiono nic… Pomimo iż Pański tekst odbieram jako głęboko niesprawiedliwy i polityczny atak na Anię Grodzką, która jest zaangażowana w poparcie naszego protestu, w imieniu Komitetu Negocjacyjnego Porozumienia Lekarzy zapraszam Pana do odwiedzenia naszego szpitala i zapoznania się na miejscu ze sprawami, o których pan pisze z poziomu autorytetu nie mając pojęcia o czym Pan pisze. Numer telefonu do kontaktu na priv w fb (gdzie pozostajemy znajomumi – jeszcze)
    z pzdr i szacunkiem Krzysztof Zieliński Oddział Anestezjologii i I Intensywnej Terapii Dzieci WSSSp w Częstochowie.

  36. Tak jak to było oczywiste do przewidzenia, niemądry wpis Profesora otworzył puszkę z Pądorą.
    Mamy więc dowody na wyższość internetu nad leczeniem u lekarza, cudownych ozdrowień, pomysłów na miarę ministerstwa głupich kroków i zwykłej ludzkiej zawiści, wykorzystującej okazję by dokopać jakiemukolwiek bliźniemu.
    Do akcji zaprzęgnięto nawet ciężki sprzęt marki Waryński.

    Ja się tylko zastanawiam, na ile mieści się w etyce, czy bioetyce deontologicznej profesury polskiej, wypowiadanie się publiczne w sposób nie licujący z kompetencjami intelektualnym i zajmowanym stanowiskiem. Oraz, jaki ma to wpływ na status moralny akademickiego wychowawcy młodzieży.

    Czy na odejście od łóżka umierającego ethosu akademickiego będzie ten wpis Profesora jakąś pawaną, czy też pacjentowi, po analogicznej wizerunkowo akcji komanda Macierewicza, i tak już nic nie pomoże.

    Ruchu Twój, ruchu marny – Tyś jak publiczne zdrowie.
    Ile Cię trzeba cenić…
    🙂
    Pozdrawiam wszystkich.

  37. Środa często pisze głupstwa. Tym razem mądrze piesze o faszystach i o rządzie matołów. http://wyborcza.pl/1,75968,14940124,Bez_winy_i_odpowiedzialnosci.html
    W tym czasie Gowin, przyszły premier wydaje w Krakowie własną gazetę pt „Super Lider”. Ma jak na razie 20 tys stronników. A będą ich miliony.

  38. Nie ma żadnego znaczenia, jak źle zarządzany jest szpital. Nie ma też (dla mnie) żadnego znaczenia, jakie jest tu stanowisko Anny Grodzkiej. W palecie etycznie dopuszczalnych środków protestu lekarskiego nie występuje gremialne zwalnianie się z pracy, połączone z udawaniem, że jest to „tylko” suma indywidualnych decyzji o odejściu, do której każdy z lekarzy ma wszak prawo. Takie są zasady i albo się je zna, albo nie. Wy tej zasady nie znacie, bo nigdy Was nie uczono bioetyki. Mniejsza zresztą o Was. Mój tekst jest o izbach. Popieranie masowych wypowiedzeń a zwłaszcza potępianie tych, którzy chcieliby się zatrudnić na ich miejsce, to świadectwo kompletnej anomii. A co do Pana, to niech się Pan teraz postawi w położeniu kolegów, którzy nie złożyli wypowiedzenia. Coście im, razem ze swoimi „izbami” zrobili? A tak na marginesie, to proszę sobie zadać pytanie, co robi lekarz na tonącym okręcie…

  39. axiom1
    Dzięki za życzliwe podsumowanie mnie: „mój ojciec też taki był”. Przepraszam, jaki „taki”? Nie zauważyłeś, że dałem kilkanaście przypadków (nie mogę przecież na stronie dać kilkuset, bo bym ich zresztą nie spamiętał), a w głowie mam kilkadziesiąt i jeśli dołożyć do tego niezliczone przykłady od znajomych, z mediów (na przykład tygodnik „Angora” daje w każdym numerze wołające o pomstę do nieba ilustracje lekarskich zaniedbań, niedouczenia, niekompetencji, lekceważenia pacjenta. Wziąłeś mnie za tego, który, jak stara baba w maglu, daje własny lub znajomej przykład na stan rzeczy we wszechświecie. Czyli po łebkach, jako martwy stereotyp, odebrałeś moją wypowiedź. Mówisz, żeby się sprzeciwiać, a nie żeby dostrzec i skwitować obiektywny stan rzeczy? Na podstawie czego zwykły obywatel w spontanicznym wpisie na blogu ma oceniać – naukowych badań, skrupulatnego przejrzenia statystyk? Chłopie, czasem mówisz jak myśliciel, czasem jak fryzjer, taksówkarz lub stróż w maglu. Spadam, żona właśnie wraca z nocnej opieki nad chorą, samotną koleżanką (zauważyłeś różnice między życzliwą praktycznością kobiet i filozoficznym przelewaniem z pustego w próżne chłopów?), a ja jej muszę zrobić śniadanie.

  40. Axiom.
    Jak zdrowa dieta, to oczywiście optymalna? Kryptoreklama, ale masz rację.

  41. jasny gwint
    Znam ten wiersz na pamięć do dziś. Moje pokolenie jeszcze „tak miało”.
    Mogę też obudzona w nocy wyrecytować fragmenty z „Pana Tadeusza”, a także np. conajmniej 2 treny Kochanowskiego.
    A propos, pewnie znasz przepiękne wiersze Broniewskiego, jego „treny” po samobójczej (?) śmierci ukochanej córki Anki.

  42. Panie Hartman! Polska jest krajem w Europie, bez aktualnie prowadzonych działań wojennych. Ale według Pana pseudologicznego wywodu- mają pracować tym , co akurat w swej łasce zapewniła dyrekcja. Czyli jeśli ulegnie Pan wypadkowi w Częstochowie i będzie Pan miał złamane podudzie- to zgodnie z Pana logiką- należy Panu to podudzie obciąć- bo piłę dyrektor Madowicz zapewnia. Nie wiem, czy zapewni czystą piłę- jak zapewni używaną- mają brać , co daje?

  43. jasny gwint & mag
    Kurwa ! jacy wy jestescie kulturalni. Obeznani z poezja i sztuka,… Na Tytaniku orkiestra tez grala.

  44. axiom1
    No nie wytrzymałem. Cytuję:
    „Ty piszac o swych dolegliwosciach zawsze spodziewales sie cudu od lekrarzy a za indywidualne bledy lekarskie przyklejasz im wszystkim etykietke”.
    —————————————-
    Orzekasz kategorycznym tonem o cudzym życiu, o cudzych motywacjach, nie mając o nich bladego pojęcia. Nie słyszałeś o czymś takim jak imputowanie? Zamykasz oczy i pleciesz o tym, co się zalęgło w Twojej głowie, ale nie w mojej. Ty wiesz lepiej ode mnie, że się spodziewałem cudu, że przyklejam WSZYSTKIM etykietkę. Mówię tak, jak się mówi o doświadczanej rzeczywistości, a nie jak się pisze w naukowych rozprawach. Z takich pojedyńczych mówień powstaje obraz sytuacji w kraju. Taki potocznie budowany obraz służby medycznej w Polsce jest katastrofalny. Jako pacjent nie muszę znać głęboko przyczyn ani się nawet nimi interesować. Zwyczajny opis stanu rzeczy jest najpierwszym działaniem i podstawą szukania przyczyn i terapii, ale to już nie moja broszka. Moje i wielu moich znajomych doświadczenia mówią o bardzo zauważalnym upadku ETOSU lekarza w Polsce. Czemu nie mówią o takim upadku Niemcy? I czemu pojedyńcze opowieści u nich – identycznie jak ja to zrobiłem – składają się na zupełnie inny obraz? Bardzo chaotyczne, Szanowny Kolego, bywają Polaków rozmowy.

  45. Jerzy Pieczul
    Przykłady można przytaczać w nieskończoność, na podstawie własnych doświadczeń, na poparcie dokładnie odwrotnych tez, gdy chodzi o jakość i efektywność służby zdrowia (publicznej).
    W cudownej opiekuńczej Szwecji, gdzie od lat mieszka moja siostra, prawie rok, bo też są kolejki do specjalistów, w ramach usług gwarantowanych, snuła sie od Kajfasza do Annasza. Dopiero w Polsce została prawidłowo zdiagnozowana.
    Drogi Jerzy, zachowajmy umiar zarówno w chwaleniu, jak i wieszaniu psów na naszych lekarzach.
    Ten wpis prof. Hartmana jest dorodnym przykładem na populizm i demagogię naszego tutaj Gospodarza, które to zresztą są podstawą założycielską Twojego Ruchu.
    Nawet axiom1 przestał w nim upatrywać zbawcę narodu.

  46. axiom1
    Przeszkadza ci, że ktoś czyta i lubi poezję albo interesuje się sztuką?
    Zatonęły tysiące Tytaników, przewaliły się okrutne wojny, a sztuka i literatura przetrwały (kurwa! że zacytuję ciebie), od starożytności poczynając.
    Pomyśl choć chwilę, dlaczego? Barbarzyńco!
    Jest w Warszawie na Powiślu taka kultowa kawiarnia-klub „Czuły barbarzyńca”. Można sie napić kawy, zjeść ciasteczko, wziąć z pólki jakąś książkę czy czasopismo, przyjść na spotkanie z autorem interesującej książki, także z dziedziny filozofii, socjologii, itp. wziąć udział w dyskusji na różne bieżące tematy.
    I nagle się okazuje, że przestajesz być barbarzyńcą, zaczynasz lepiej rozumieć świat, którym wprawdzie rządzi pieniądz, ale powinien byc pod kontrola ludzi o szerokich horyzontach, a nie tylko speców od wąsko pojętej ekonomii, oderwanej od „ludzkiego” kontekstu.

  47. Skoncentrujmy się mniej na wyleczeniu, a bardziej na kuracji, na którą nas stać 🙄

    Jerzy Pieczul

    Niemcy też mają swoje skandale, zaniedbania i korupcję w służbie zdrowia, tyle że na wyższym poziomie.
    Niedawno wstrząsnęła nimi informacja, że wielu pacjentów jest kierowanych do określonych klinik, specjalistów, fizjoterapeutów, producentów obuwia ortopedycznego czy techników dentystycznych nie z powodu wskazań medycznych, lecz z powodu premii płaconych lekarzom kierującym przez zainteresowanych oferentów wyżej wymienionych usług.

  48. Panie Profesorze, nie ma kolegów którzy nie złożyli wypowiedzeń, wypowiedzenia złożyło 90% specjalistów zatrudnionych w WSSp, to że dyrekcja robi publiczną ściemę „zaledwie 50%” wynika z tego że pozostali to są rezydenci na etatach MZ oraz lekarze zatrudnieni na umowach czasowych a oni jako tacy nie mogą złożyć wypowiedzeń, natomiast pozostaje ponad 20 ordynatorów, których w kontraktach obowiązuje czas wypowiedzenia 2 tygodnie, i którzy solidarnie złożą te wypowiedzenia 15 grudnie. Potępianie Częstochowskiej Izby Lekarskiej przez Pana jest poniżej wszelkiej krytyki. Izba napisała wyraźnie: „lekarze zatrudniający się na miejsce lekarzy, którzy złożyli wypowiedzenie z WSSp muszą mieć świadomość że przyjdzie im pracować w warunkach prowizorki, braku sprzętu i leków” co w tym jest uwłaczającego? Zadziwia mnie Pańskie stanowisko, przyznające dominację partyjnej rozgrywce PO ponad dobrem pacjentów… ale jeszcze raz ponawiam zaproszenie do Naszego Szpitala. Nie musi pana obchodzić stanowisko Anny Grodzkiej, ale ona przynajmniej kilka razy w tym szpitalu była jako posłanka i zna sprawę od podszewki, Pan nie a pozwala sobie Pan na potępianie czegoś o czym nie ma Pan bladego pojęcia.; Z poważaniem Krzysztof Zieliński.

  49. @mag
    Ponownie dostrzegam zaprzeczenie logiki w twojej publikacji.

    Gdy chodzi o stan zdrowia kraju akceptujesz ze osoba bez kwalifikacji, bez doswiadczenia, ktory nawet kioskiem Ruchu nie kierowal, ma prawo spierdolic co sie tylko da. Bo innaczej nie potrafi. O dziwo nawet etyk i profesor nie ma z tym problemu. Nawet nie zauwazyl.

    Ale gdy chodzilo o twoje wlasne zdrowie pedzilas do fachowaca. Dladzego ja sie pytam. Dlaczego tam na wsi nie pojechalas do kowala lub historyka.

    @Pieczul
    Twoim obowiazkiem jest dbanie o swoje wlasne zdrowie. Plotek o bledach lekarskich nie powinnes powtrzac jednooczesnie usprawiedliwiajac sie ze nie obchodzi cie system i jednoczesnie chwalisz system niemiecki. Zagubiles sie.
    Widac jednak ze w przeszlosci dostawales zla terapie. Gdy zlamales zebra powinnes dostac kilka batow za zlamanie zeber. Wtedy bys bardziej uwazal.

  50. mam 70 lat piję i palę ijestem zdrów bo leczy mnie Pani Zosia niekonwencjonalnie ,tylko nie mam pomysłu jak by nie płacic na nfz żeby móc kupić większego browara

  51. Szkoda, że nikt tu nie pisze o (bio-)etyce w polskiej armii. Jeszcze do niedawna był problem ze znalezieniem lekarzy w mundurach, którzy zasilaliby kolejne zmiany na misji w Iraku lub Afganistanie. Problem w tym, że tymże najzwyczajniej nie opłacało się tam jechać za psie pieniądze, ryzykując swoim życiem. Polski rząd wpadł na pomysł, by podpisywać kontrakty z ukraińskimi lekarzami w mundurach, by wypełniać wakaty. W całej tej sp[rawie nie byłoby nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ukraińskim lekarzom zapłacili więcej za służbę niż polskim lekarzom. Panie profesorze Hartman, gdzie tu jest etyka polskich władz? Przecież masowe zwolnienia w szpitalu w Częstochowie są jedynie czubkiem góry lodowej tego wszystkiego, co drąży całą naszą służbę zdrowia. Jeśli chce pan szukać zasad moralnych u lekarzy, to może zacznijmy od polityków i systemu oświaty? To przecież te elity decydują o wpojeniu i respektowaniu tych wszystkich zasad w krwiobiegu moralności naszego społeczeństwa. Zarzucanie komuś postępowanie niezgodnie z zasadami etyki zawodowej jest kuriozalnym zajęciem, szczególnie, ze domaga się tego ktoś, kto ma wiele za paznokciami w tym zakresie.

  52. mag
    Robię właśnie placki kartoflane, których nie da się robić ogólnikowo i ogólnikowo jeść ani się oblizywać. Mówić człowiek może niemożliwymi do sprawdzenia i pełnego uwiarygodnienia ogólnikami, ale żyje – szczegółami. Jest pewna nieśmiertelna odzywka w rozmowach: „Ale nie wszyscy”. Mówi Basia do Kasi:
    – Ale mam fajnego lekarza.
    – Ale nie wszyscy tacy są. Ja mam niefajnego.
    – Nie wszyscy są niefajni.
    Wtrącanie: „Nie wszyscy”, „Nie zawsze”, „Nie wszędzie” jest tak słuszne, że aż bezdennie głupie. Wybacz, mag, nie mówię tego przeciw Tobie ani przeciw ludziom, którzy nie muszą do każdego szczególiku podchodzić refleksyjnie, lecz przeciw pustemu, niczego nie oznajmiającemu językowemu nawykowi. Oczywiście, że nie wszystkie koty są czarne i nie każdy ma nick „axiom1”.
    Jedno, co na bank wiadomo, że „wszyscy” , to to, że umrą. Natomiast mówienie, że bywa tak, bywa i śmak jest jałowe, bo oczywiste, że bywa. Kiedy pojedyńczy człowiek zbierze tych taków i śmaków, powiedzmy, kilkadziesiąt, może to być jakiś sygnał. Kiedyś zaś skonfrontuje je ze śmakami z innych źródeł i okażą się podobne – wtedy jest na pewno sygnał. Nie prowadźmy szkolnych dialogów na pięć nogów w sytuacji, kiedy przedszkolne dziecko wie, że z polską służbą zdrowia jest źle. Albo i bardzo źle.

  53. axiom1
    Widać, Chłopie, że bez personalnego imputowania nie umiesz, może nawet nie wiesz, co to jest. Cześć!

  54. @jerzy pieczul
    piszesz duzo, czasem ciekawie, ale czesto zawile. I przy tym agresywnie. Troche jak dziecko ktore nie dostalo zabawki i wszystko ma na ‚NIE’. Troche czarna ta Twoja rzeczywistosc i pozostaje sobie tylko w leb strzelic, bo WSZYSTKO jest nie tak, nic nie dziala, WSZYSCY to dyletanci i NIKT nic nie wie. Ty wiesz ale nie powiesz. Klasyczne ‚Polactwo’. Anglicy mowia ‚Less is More’. Swiete swola. Jak napiszesz mniej to moze i sens bedzie z tego pisania.

    A Hartman ma racje. Lekarz to nie zawod. To powolanie. Nie maja prawa porzucac lozek chorych pacjentow bo chca wiecej kasy. Maja prawo do godziwego zarobku ale walczyc o to musza inaczej.

  55. markot
    Jasne, że nic nie jest doskonałe. Ale kiedy się dowiaduję od znajomych, że niemiecki lekarz prowadzący stałego pacjenta, potrafi zadzwonić do niego, przypomnieć o wizycie, podrzucić jakąś przeoczoną informację, a kiedy ten pacjent jedzie do szpitala na umówiony poważniejszy zabieg, potrafi na niego czekać na progu przewodnik, zaprowadzić do pokoju dla osoby towarzyszącej, pokazać kuchenkę, lepiej niż w niejednym domu zaopatrzoną lodówkę, leżankę, cieszę się, że wkrótce odwalę kitę, bo tu i za 200 lat połowy tego nie będzie. A ten stały niemiecki pacjent to były robotnik, a nie tam, panie, ten…

  56. @paweł markiewicz. Oprócz tego, że lekarz jest jednym z zawodów (tak, jak policjant, nauczyciel, sędzia, żołnierz i strażak), który powinien wynikać z powołania (cokolwiek ten termin oznacza dzisiaj), to jeszcze przysługuje mu prawo wyboru do pracy. Czyż nie?

  57. Ewa-Joanna
    13 listopada o godz. 7:18

    Ależ: ja się cieszę, że wielki Pan Hartman itd. cenzuruje. Błędów nie popełniam, komentarz jest, jest i sobie znika, choć żadnego regulaminu nie łamałem.

    To wielkie wyróżnienie: być na … indeksie Wielkiego Pana Hartmana.

  58. paweł markiewicz
    imputujesz mi dokładnie jak axiom: „WSZYSTKO jest nie tak, nic nie dziala, WSZYSCY to dyletanci i NIKT nic nie wie”, ale już język mi się zwinął w trąbkę, więc Ci odpuszczam, spadam. Niech będzie pochwalony pan Hartman, który robi pobudkę umysłom jak kogut na płocie.

  59. Jerzy Pieczul
    Jasne ,że jałowe jest gadanie na zasadzie jedna baba powiedziała drugiej, albo chłop powiedział babie.
    Pojechaliśmy dokładnie na tym samym samym wózku, w niczym nie rostrzygając dylematów służby zdrowia w nasze umiłowanej ojczyźnie.
    To już lepiej pogadajmy o plackach kartoflanych, które właśnie smażysz (mniam, mniam).
    Ja ostatnio dodałam do surowych ziemniaków troszkę ugotowanych (wyciśnietych przez praskę) i lekko podsmażoną cebulkę.
    Do tego podałam nie gulaszyk z papryką i pomidorami (niby po cygańsku), ale dosmaczony… kaparmi, co by „złamać” smak. I czerwone wytrawne.
    Goście nie mogli się nachwalić. Ha!

  60. Sekretarka niemieckiego lekarza zadzwoni z przypomnieniem o wizycie, a jak pacjent mimo wszystko „zapomni” lub w porę nie odwoła, to dostanie rachunek za nieodbytą wizytę. To są po prostu procedury, ordnung, inna mentalność.
    Polski pacjent potrafi zapisywać się na kilka list, a potem nie odwołać umówionej wizyty i nikt mu nic nie zrobi.

  61. Pychę Pan krytykuje. Pysznie Panu wyszło. Prawo do ocen moralnych nie jest zastrzeżone dla profesury. Na szczęście. Pacjenci ocenią.

  62. A ja Pana Profesora dotąd traktowałem poważnie.

    Gratuluję nowej logiki (na cześć Gospodarza nazwijmy ją logiką hartmanowską)
    Pierwsze odkrycie: skoro w szpitalu w Częstochowie nie ma właściwych warunków do leczenia pacjentów to należy rozwiązać Izby Lekarskie. Zwłaszcza Naczelną.
    Odkrycie drugie: nieważne czy lekarz ma czym leczyć, ważne żeby był przy łóżku pacjenta (biedni np. radiolodzy, mikrobiolodzy, że o innych specjalnościach nie wspomnę)
    Okrycie trzecie: jeżeli nie ma sprzętu ani właściwych leków to należy zmusić lekarzy do pracy. Zatem przyjdę do łóżka chorego, uścisnę mu rękę i będę życzyć rychłego powrotu do zdrowia.

    Bismarck miał rację co do niektórych profesorów.
    Blog p. Profesora Hartmana przenoszę z zakładki „Nauka” do zakładki „Rozrywka” i proszę o więcej takich humorystycznych tekstów.

    Pozostaję z szacunkiem dla odwagi Gospodarza w wypisywaniu co ślina na język przyniesie.

  63. Jerzy Pieczul
    Nie wytrzymałam jednak, czytając Twój wpis do komentarza Markota.
    Znam , jej Bohu, przypadki , że i w Polsce lekarz dzwoni do swojego pacjenta, bo się o niego niepokoi (nie zjawił się na kontroli, nie odebrał wyników zleconych badań, a są alarmujące itp.)
    Błagam raz jescze, nie generalizujmy! Ani w te, ani we wte.

  64. mag
    Szanowna, Sympatyczna, zapomniałem podziękować za nauki. Dziękuję. Ale może nie pieprzmy już o tym, że bywa różnie, bo faktycznie bywa. Zacytuję Cię z małą przeróbką:
    – Zachowajmy umiar – powiedział polowy biskup Flaszka, wychylając litrową menażkę.
    Ja też zachowuję: jem nie więcej niż 8 kilo cukru na miesiąc, bardzo dużo jeżdżę rowerem, kąpię się przez cały rok w Bałtyku raz na dwa miesiące oraz trzydzieści lat się odzwyczajam od jedzenia, bo mnie brzydzi. Placki zrobiłem tylko żonie. Dużo czosnku. Następnym razem spróbuję Twoim sposobem. Jako Wilniuk z Rakiszek znam, oczywiście, taką mieszankę, ale z szulpików, nie z placków. Jeszcze zrobię żonie sałatkę z pokrzywy, mleczu, cebuli, czosnku, jabłek, jajka, twarogu, śmietany, oleju, gotowanych ziaren pszenicy i fajrant. A pofantazjować w kuchni – jak najbardziej, to przecież twórczość.

  65. Felieton profesora emocjonalny, pogmatwany. Nie czuję się na siłach, by rozplątywać wątki. A jeśli poświęcony jest syndykatowi, jak zwraca uwagę, autor to też nie ma co pisać, bo czym syndykaty są przecież wiadomo. A ich krytyka w tym kraju sprowadzi się do rutynowego wniosku – „Nie da się”. Więc szkoda amunicji na ich ostrzał.

    Powyższy opis polskiej służby zdrowia jak i realny jej obraz przypominają mi film anarchizującego, lewicowego reżysera Lindsaya Andersona pt „Szpital Brytania” z 1982 roku. Ta utrzymana w konwencji czarnego humoru groteska była opisem angielskiej służby zdrowia w okresie rządow Partii Pracy. Była też metaforą upadającej pod jej rządami Anglii. No i była zapowiedzią radykalnych zmian epoki Margaret Thatcher. Oby felieton profesora był zwiastunem podobnych zmian.

    Miałem kiedyś – z racji obowiązków zawodowych – okazję „od kuchni” obserwować zmagania ludzi zarządzających systemem opieki zdrowotnej na szceblu regionalnym. To coś niesamowitego jak głęboko można tkwić psychicznie w absurdzie. Jest zasada organizacyjna, że jeśli reformowanie systemu przez dziesięć lat nie przynosi spodziewanych efektów to nie ma co sobie nim zawracać głowę. Trzeba go rozpieprzyć i stworzyć nowy.

    Osobiście programowo unikam kontaktów ze służbą zdrowia. Szkodzą mi bowiem na zdrowie. W pełni zgadzam się z Axiomem 1, że trzeba dbać o swoje zdrowie zarówno fizyczne jak i psychiczne. Lwia większość naszych dolegliwości jest, jak mawiają, „na własne życzenie”. Dobre odżywianie, ruch, wysiłek fizyczny, gimnastyka mózgu, kontakt z naturą, własciwie życie naturalne są najlepszą gwarancją zdrowia. No i umiar w używkach. Umiar podkreślam a nie jakaś szkodliwa dla zdrowia purytańska abstynencja.

    Zgadzam się też, że rząd powinien zajmować się profilaktyką zdrowotną. To od szkół powinno się zaczynać. Ale sensowną – nie jakąś np obłedną promocją biegów długodystansowych, których efektem są rozpieprzone stawy kolanowe. To jest promocja zdrowia tylko naganianie klientów do chirurgów.

    Ostatni kontakt z lekarzem miałem ponad rok temu w Hiszpanii, gdy szedłem z Barcelony do Saragossy. Na granicy Katalonii i Aragonii są kilkudziesięciokilometrowe połacie pustynne. Między trawionymi erozją skałami wyschłe doliny po których gorący wiatr niesie biały pył i kule uschłych ostów. Człowiek idzie jak posypany pudrem, twarz owinieta hustą, tylko szparka na oczy. Wokół martwo, cisza, powietrze drga w upale, tworzy jakieś miraże. I węże pełznące od czasu do czasu po spopielałym piasku. Woda się skończyła i zaczęło mi odbijać w czterdziestostopniowym upale. W głowie miałem paskudne, lękowe wspomnienie odwodnienia, ktorego doznałem pięć lat wcześniej na polach Andaluzji. Półprzytomny dowlokłem się do jakiejś drogi. Po godzinie samochód. W środku sympatyczny facet z dziewczyną. Bez słowa podał mi butlę zimnej wody. A potem spytał: „Jestem lekarzem, w czym mogę pomóc?” Napoili mnie słodką kawą, dali owoce i wodę na drogę.
    I tyle właśnie oczekuję od lekarzy.

    A dla ciekawych fragment „Szpitala Brytania” Andersona
    http://www.youtube.com/watch?v=6AWQSpXWtc4

    Pozdrawiam

  66. To ja tez udziele Panu Profesorowi darmowej lekcji etyki medycznej… Lekarz ktory godzi sie leczyc niezgodnie z aktalnym stanem wiedzy i nie posadajac odpwoednich srodkow dziala wbrew etyce narazajac zdrowie a czasem zycie chorego… To nie wojna Panie Profesorze nie ma koniecznosci operowania przy lampie naftowej i z uzyciem kuchennegp noza zamiast skalpela.
    Rozumiem ze zostal Pan politykiem i szuka elektoratu ale prosze sie przy tym nie podpierac autorytetem etyki zwlaszcza kiedy traktuje ja Pan przedmiotowo

  67. @Langel. Strzał w dziesiątkę!

  68. Przychodzi facet do lekarza i odbywa się taki dialog:

    Pacjent – panie doktorze zmieniam płeć

    Lekarz – a co pan robi dziś wieczorem ?

  69. Jerzy Pieczul
    Otoż to, abep Sławoj Flaszka jest jak wzorzec z Sevre umiaru w korzystaniu z przyjemności świata doczesnego.
    Ciekawam, czy dostąpi wstępu do nieba w asyście swoich danieli.
    Wracając do kulinariów.
    Sałatka, której składniki opisałeś, jest bardzo OK.
    Podrzucę ci patent mojego „kresowego” taty. Do farszu na kołduny dodawał posiekane listki świeżej pokrzywy. Nie wiem, czy eksperymentował z suszonymi.
    Serdeczności

  70. To ci wszyscy lekarze pracują na etatach za 2000 zł a nie na kontraktach za 20000 zł? Ewenement.

  71. @lekarze wypowiadający się na forum. Zamiast obrzucać mnie impertynencjami i wypisywać androny z wielkim samozadowoleniem, przeczytajcie, co napisałem i okażcie minimum pokory wobec faktu, że nie znacie się na etyce medycznej. To, że lekarzom nie wolno gremialnie zwalniać się z placówki, która źle funkcjonuje, jest poza dyskusją. Dyskusją potrzeba jest w kwestii tego, co mogą zrobić lekarz, by poprawić warunki leczenia, by ratować podupadający szpital czy też w jaki sposób doprowadzić do zmiany dyrekcji. Co do nieetyczności prowadzenia lecznictwa w złych warunkach, to sprawa jest złożona. Generalnie prawie każdy lekarz działa w warunkach znacznie odbiegających od optymalnych, a więc od tych możliwości, jakie stwarza współczesna medycyna. Kraje, jak mu materii staje. Trzeba sobie postawić pytanie, jakie są warunki brzegowe, co jest akceptowalne, a co już nie. Przekroczenie tej granicy nie oznacza jednak, że słusznym wyborem jest zaniechanie pracy w danej placówce. Jest to raczej powód do protestów, łącznie z ograniczeniem działalności leczniczej, czyli jakąś formą strajku. I tak dalej. Mogę długo i cierpliwie tłumaczyć, ale wy wolicie w wielkim samozadowoleniu wyszydzać mnie i oskarżać o ukryte polityczne intencję, zarzucać mi ignorancję, arogancję czy cokolwiek. Nie będziecie mnie słuchać. Nie będziecie słuchać nikogo, bo przecież wszystko wiecie najlepiej, a „oni”, tj. politycy, dziennikarze i pacjenci, w ogóle was nie rozumieją. Poczucie urazy, skaleczona duma, parsknięcie albo wzruszenie ramion, stwierdzenie, że Hartman to idiota – i po sprawie. Robiący karierę polityczną profesorek znów zaatakował lekarzy. Diagnoza jednoznaczna. Terapia też: wyśmiać albo potępić. Czyż nie?

  72. mag
    Mag, Matko Boska, ostatnie placki się przypalą, ale nie mogę!
    Jaka suszona pokrzywa?! Od cholery jest zielonej. Mam różne miejsca, gdzie ścinam pokrzywę regularnie, a ona odrasta do późnej jesieni. Kurde, żeby tak z zębami!

  73. Zastanawiam się , co aż tak strasznie ubodło naszego Gospodarza, że nagle, co nie było dotąd w jego zwyczaju, zaczął reagować na krytyczne uwagi gości pod swoim adresem.
    A przecież zdarzaly się znacznie ostrzejsze na niego ataki. I nawet blogowicze uważali, że powinien jakoś ukrócić różne „swawole” np. ewidentnych trolli, czy tępić wulgaryzmy. Pofesor nie raczył odpowiadać również na pytania wprost, grzecznie fromułowane.
    A tu nagle taka aktywność!

  74. Nie miałem zajęć z bioetyki (była tylko zwykła etyka na studiach dawno temu).

    Poproszę zatem o rozstrzygnięcie następujących problemów bioetycznych:

    Mam dyżur na 3 oddziałach, 80 łóżek, pacjentów około 75. Opiekuje się nimi 5 pielęgniarek. Na oddziale mam dwoje chorych z zaburzeniami rytmu i wadami serca, wiek, stan stopień zagrożenia o obu pacjentów jest jednakowy, tzn. w każdej chwili mogą się zatrzymać. Dysponuję jednym wolnym monitorem. Którego pacjenta mam podłączyć, a którego zostawić bez nadzoru aparatury?

    I drugi przypadek 2 dziewczynki zatrute CO, mam tylko jedno łózko z dostępem do tlenu. Dziewczynki są siostrami. Której dać tlen?

    Oba przypadki z praktyki własnej autentyczne, choć sprzed lat wielu.

    Co Pan na to Panie Profesorze?
    Może trzeba rozwiązać izbę?
    Albo wyrzucić lekarza?

  75. Jerzy Pieczul
    Jureczku, miałam na myśli zimę śnieżną i mroźną , gdy nawet jarmuż w moim ogrodzie, wyjątkowo odporny na zimno był „padnięty”.
    Ja mam na to patenty. Trzymam w zamrażalniku lodówki zamrożony (posiekany jako świeży) koperek , natkę pietruszki, mietę, lubczyk i bazylię.
    To samo można zrobić z pokrzywą.

  76. K…wa! Elita baluje. http://plejada.onet.pl/gwiazdy-na-urodzinach-faktu/ql2v3 Oni się nie martwią publicznymi szpitalami, oni maja własne. Inaczej zwą ich hołotą

  77. Mag
    Też jestem zdziwiony aktywnością polemiczną profesora. Ale, jak sobie przypominam, były takie głosy w niedawnej dyskusji, by profesor skupił się na tworzeniu systemów etycznych. Może profesor postanowił to robić?
    Z tym, że w odniesieniu do konowałów skupionych w syndykatach to moim zdaniem beznadziejne zajęcie.
    Pozdrawiam
    Ps. Wracając do problematyki zdrowotnej w naszej umęczonej ojczyźnie.
    Koperek i zieloną pietruszkę mam jeszcze w szklarence. Ładnie rośnie!

  78. @Jan Hartman.
    „To, że lekarzom nie wolno gremialnie zwalniać się z placówki, która źle funkcjonuje, jest poza dyskusją.”
    ================================

    Jeśli jest taki przepis, to jest on martwy i niczego nie załatwia. Jeśli punktem odniesienia do etyki zawodowej lekarzy jest „gremialnosć” zwolnień, to ja proponuję, by ci lekarze sukcesywnie, co tydzień lub co dwa tygodnie pojedynczo wręczali swojemu przełożonemu wniosek o zwolnienie z pracy. Będzie wtedy gremialność? Oczywiście, zabawa w chowanego niczego tu nie zmieni, bo czy na tym ma polegać ciągłe balansowanie na granicy przyzwoitości zawodowej? Ja tego nie rozumiem, jak można wymagać od kogoś respektowania zasad moralnych, gdy tym lekarzom nie zapewnia się niezbędnych narzędzi do tego, by mogli ratować życie i skutecznie leczyć pacjentów? Moja propozycja jest następująca: niech Palikot i jego świta stworzy odpowiednią ustawę, dzięki której każda publiczna placówka medyczna będzie wyposażona w niezbędne minimum, jeśli chodzi o leki, sprzęt i personel do jego obsługi. A gdy już ten standard będzie zapewniony, wtedy niech pan profesor grzmi z trybuny, że lekarze są niegodziwi i amoralni.

  79. Istnieją jakieś granice demagogii.
    Czy Szanowny Pan Hartman wie, ile w skali kraju prowadzonych jest postępowań karnych o narażenie człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia przez osobę, na której ciąży szczególna za to odpowiedzialnośc (artykuł 160 kodeksu karnego)?
    Czy ma Pan świadomośc tego, że liczba tego rodzaju spraw rośnie lawinowo z każdym kolejnym rokiem? Wie Pan o tym, że rodziny leczonych lub zmarłych w szpitalach, masowo zawiadamiają organy ścigania o tzw. błędzie w sztuce lekarskiej – zaś liczba prawomocnych skazań za to mieści się na granicy błędu statystycznego?
    I to nie z powodu mafii lekarsko – sędziowskiej, lecz z powodu braku podstaw do przypisania winy.
    Przyczyny? (moje obserwacje):
    – rosnąca świadmomośc społeczeństwa w zakresie dochodzenia swoich praw,
    – uspokojenie własnego sumienia, że nawet po śmierci bliskiej osoby zrobiło się „wszystko” (cokolwiek to znaczy),
    – chęc zysku (przykre, choc prawdziwe, na szczęście rzadkie).
    Pytam zatem Pana: czy w sytuacji, w której lekarz nie dośc, że nie ma skutecznych środków do profesjonalnego wykonywania szczególnego zawodu, to naraża się w związku z tym na szykany pacjentów i ich rodzin – nie ma prawa do wypowiedzenia stosunku pracy.
    Której wykonac w tych warunkach rzetelnie nie sposób?
    I ostatnie pytanie, retoryczne:
    jeśli lekarz za pomyłkę w warunkach panujących w szpitalu w Częstochowie ryzykuje karierą a byc może odpowiedzialnością przed prawem – czym ryzykuje Pan, oferując po raz kolejny porcję populizmu?!

  80. Przepraszam za naiwne pytanie, ale czy zechciałby Pan Profesor przedstawić te warunki brzegowe, o których napisał Pan o godzinie 13.18?
    A jakie bioetycznie właściwe formy strajku lekarzy Pan zaleca? Mam badać pacjenta w połowie? A może co drugiego? A może coś jeszcze innego? Tylko łysych?
    Pytam serio, bez ironii.
    W moim przekonaniu żaden lekarz nie ma prawa strajkować i tyle. Młodszym kolegom przypomnę, że z niemal ogłoszonego strajku generalnego w marcu 1981 roku służba zdrowia była wyłączona.
    Jeśli nie ma innego wyjścia należy odejść z pracy. Złożyć dymisję.
    Zgodnie z Kodeksem pracy. Nie firmować swoim nazwiskiem bałaganu, nieuctwa i skąpstwa.
    Co więcej, doświadczenie ostatnich dwudziestu lat wykazało, że żadne formy strajku lekarzy nie są skuteczne.
    A Panu Profesorowi przypomnę koncepcję p. Dorna „brania lekarzy w kamasze” jako reakcji na złożenie wypowiedzeń przez lekarzy. Tylko, że biedaczek nie wiedział iż wcześniej trzeba wprowadzić stan wojenny a dopiero potem mobilizować kogokolwiek.

    Nie zarzucam Gospodarzowi arogancji, rozumiem emocje. W końcu jestem lekarzem prawie 40 lat i niejedno już widziałem. Ale prawdą jest, że Gospodarz pominął istotne fakty w swoich wywodach i się zakałapućkał.
    Zawsze można dyskutować.

    A szanownym Koleżankom i Kolegom proponuję, żeby zadali konkretne pytania i przedstawili wątpliwości natury etycznej i bioetycznej odnoszące się do konkretnych sytuacji , tak aby Gospodarz mógł na nie odpowiedzieć. Może wtedy zaczniemy rozumieć o co komu chodzi?

  81. Może zostawmy na boku osobiste wycieczki, wytkanie niewiedzy i nielogiczności, usprawiedliwiane się lekarzy przyczynami obiektywnymi itp., popatrzmy natomiast, jako byli, obecni i przyszli pacjenci, na to, co subiektywne. Prezentuję tylko wstęp do świeżego materiału z gazety.pl.

    ” Niedowład kończyn, postępujące uszkodzenie kręgosłupa, nieoperacyjna przepuklina, nieuleczalne problemy z trawieniem i wydalaniem, utrata funkcji seksualnych. Kalectwo. To skutek 116 dni pobytu w warszawskim szpitalu na Banacha. Grażyna Garboś-Jędral padła ofiarą serii potężnych błędów ze strony lekarzy, którzy nazywali ją „roszczeniową pacjentką”. Sąd w niespotykanie mocnym orzeczeniu: „Z winy pozwanego jest wrakiem człowieka”, „nieusuwalne kalectwo i permanentny ból – tak fizyczny, jak psychiczny – do końca życia powódki”. Renomowany szpital ma zapłacić rekordowe 5 mln zł odszkodowania. Wyrok na razie jest nieprawomocny”.

  82. Langel
    13 listopada o godz. 12:13

    ”Blog p. Profesora Hartmana przenoszę z zakładki „Nauka” do zakładki „Rozrywka” i proszę o więcej takich humorystycznych tekstów.”

    A ja mam profesora w zakładce ”polityka”. Jeżeli dalej będzie taki hot-headed wyląduje u mnie w koszu. Złe emocje to nie ”ostre pióro publicysty”, ale fałszywy doradca.

    Pan profesor zdaje się przenikać coraz bardziej Palikotem: mając często słuszne intencje walić ‚przeciwnika’ à la Don Kichot na oślep, czyniąc nie jemu a bogu ducha winnemu otoczeniu więcej szkód, na zgubę własnego autorytetu i słusznej sprawy którą reprezentuje. Niedobre to dla polskiej polityki i polskiej nauki, bezpłodne dla polskiej publicystyki.

  83. Mówiąc „subiektywne”, miałem, rzecz jasna, na myśli „subiektywne w wykonywaniu pracy lekarza”, czyli to, co w tej pracy zależy osobiście od niego, a nie od szpitala czy od Polski.

  84. Naprawdę pan Hartman potrafi zapewnić rozrywkę 😉
    No choćby pierwsze zdanie z brzegu:

    „Arogancja (…) sułtanatu, opływającego w dostatki i kontrolującego tysiące krzyżujących się interesów i interesików, jest rzeczą znaną powszechnie i od dawna.”

    Zabawne, że etyk wrzuca wszystkich do jednego wora. Dziwi mnie takie prymitywne uogólnienie, tym bardziej, że troszkę niebezpiecznie bawić się zapałkami myślenia spiskowego. Bo dokąd nas odkrywanie kolejnych sułtanatów zaprowadzi? 😉

    A znowu tu:
    „Lekarze mają prawo protestować, mają prawo nawet strajkować, ale nie mają prawa rozwalać szpitala.”

    Podstaw za „lekarz” – „wichrzyciele”, za ” szpital” – „państwo” i mamy przepiękny przykład socjalistycznej nowomowy, ktorej sam generał Wojciech J. by się nie powstydził obywatele i obywatelki! 😉

    Pośmialiśmy i wystarczy.
    Już nie mogę się doczekać aż duet Palikot/Hartman zasiądą w sejmie 😉

  85. Hartman ma wiecej wspolnego z warcholstwem niz z etyka.

    W szpitalu w Czestochowie nie byl, nie zna sytuacji, z kolezka partyjnym sie nie konsultowal, opina lekarza tam pracujacego szarga, izba lekarska szarga, …, ale to on wie lepiej, gdzie tam jeszcze lepiej.

    Hartman to warchol i tyle.

  86. Świnto prawdo ;).
    Myślę, że tą błyskotliwą myśl należałoby uogólnić i wpisać do konstytucji, najlepiej gdzieś z początku:

    „Nie wolno gremialnie zwalniać się z placówki, która źle funkcjonuje”

    To wymyśliłem ja, Jan Hartman, polityk Palikota.

  87. Dzień dobry, Panie Profesorze, metro msn cytuje Pana blog, w związku z czym zajrzałam, sprawdziłam i mam niewątpliwą przyjemność pisać do Pana znowu, ale niestety tym razem po to, żeby zwrócić Panu uwagę na 2 fakty, maleńkie 2 korekty –

    1. państwo płaci i de facto państwo dopuszcza, ponieważ LEP, który dopuszcza młodego lekarza po studiach do zawodu, to nic innego niż Lekarski Egzamin Państwowy. Ponadto każdy egzamin specjalizacyjny, który zdajemy w ciągu swego coraz dłuższego lekarskiego życia, jest również egzaminem, który organizowany jest przez instytucję państwową, jaką jest Centrum Egzaminów Medycznych mieszczące się w pięknym mieście Łódź. W komisji zasiada przedstawiciel Izb Lekarskich, ale, jak nazwa wskazuje, jest to PRZEDSTAWICIEL, a więc tylko jeden z członków Komisji. W skład komisji wchodzą specjaliści z danych dziedzin z tytułami naukowymi, zatrudnieni w instytutach lub uniwersytetach medycznych, placówkach uprawnionych do prowadzenia specjalizacji (spełniających kryteria okeślone prawodawstwem).

    2. Nie bardzo rozumiem, co ma Pan na myśli postulując, by dopuszczało mnie do zawodu Państwo. Państwo czyli kto? Czy inna jeszcze instytucja od opisanej powyżej? Przypominam, że tak się składa, że większość włodarzy tego kraju od lat jest po studiach historycznych, ewentualnie prawniczych. duża część parlamentarzystów jest nauczycielami, a był i taki parlament, w którym spora część miała wykształcenie rolnicze. Szef Twojego Ruchu jest filozofem. Urzędnicy z reguły też nie są lekarzami. Kto ma mnie dopuszczać, żeby było lepiej??

    Życzy Pan determinacji zarządowi szpitala. Ok. Ja natomiast życzę sobie, żeby raczej stworzono taki system, żeby dzieciaki po studiach nie musiały od razu wyjeżdżać za granicę z powodu kompletnego braku perspektyw – pozamykanych dróg rozwoju, wieloletniej pracy poniżej średniej krajowej, albo w 6 miejscach, albo fantastyczna kombinacja wolontariat plus 16 nocnych dyżurów w miesiącu… bo wtedy takie zwolnienia, na jakie się Pan oburza, to nie będzie już forma protestu, tylko po prostu zwolnienie się celem bezzwłocznego wyjazdu.

    mam nadzieję, że nikt nie każe mi zwracać za studia (a czy ktoś, przepraszam, za mnie studiował, żebym miała komuś zwracać?), zwracać za rezydenturę (chyba jednak odpracowałam ten 1000 miesięcznie, takie mam poczucie i każde 100 PLN za dyżur de facto 30 godzinny… tak wyglądało pierwsze 6 lat mojej pracy w zawodzie, a było nas wielu w takiej sytuacji. A i tak cieszyliśmy się, że wprowadzono system rezydencki, bo bez niego albo pogotowie, albo pakowanie się za granicę, albo odejście od zawodu, co też kilka osób wybrało) ani zamykać granic…

    w ogóle system ochrony zdrowia w tym kraju wymaga debaty, no ale wiadomo, że łatwiej debatuje się o rzeczach łatwiejszych…. gdyby wszystko dało się rozwiązać zmianami funkcjonowania Izb, chociażby poprzez możliwość złamania monopolu, problem byłby pomijalny, ale tak naprawdę Izby w całym systemie mają niewiele do powiedzenia.

    Pozdrawiam Pana serdecznie

  88. Nie zamierzając uogólniać, bo to może takie moje szczęście ( albo nieszczęście). W czasie kolejnych pięciu pobytów w szpitalu, tylko raz nie czułem się poniżany, wtedy, kiedy płaciłem!

  89. A czy szanownych komentatorów tekstu pan profesora nie zastanawia, że od iluś już lat lekarze przestali straszyć wszystkich, że wyemigrują na zachód Europy? Ci którzy mieli kwalifikacje (nie mam na myśli tych czysto zawodowych) do przystosowania się w tamtych systemach opieki zdrowotnej (pacjent nie jest traktowany jak karton po butach) już wyjechali.
    Najbardziej denerwujące są doniesienia o milionowych długach szpitali, które wyhodowali jednak lekarze, którzy z całą pewnością znają się na leczeniu, ale nie mają pojęcia o organizacji pracy (nieustający bałagan, brak synchronizacji działań nawet w podstawowym zakresie czyli punktualności) i racjonalnym gospodarowaniu zasobami finansowymi. Kto powiedział, że dyrektorem szpitala ma być lekarz, skoro nie potrafi dojść do tego, jakim cudem np. zużyto 10 000 strzykawek, a wykonano tylko 5 000 zastrzyków. A to moi kochani jest tylko taki drobny przykładzik braku wiedzy o zużytych zasobach, bo takich numerów w szpitalu są setki. Niektórzy dyrektorzy lekarze potrafią powiedzieć, że oni nie są od liczenia pieniędzy tylko od leczenia, ponieważ do głów im nie przyjdzie, że te dwie sprawy łączą się ze sobą nierozerwalnie.

  90. Obsada stanowisk dyrektorów szpitali w Małopolsce w podziale łupów partyjnych przypadła PSL. Najlepsi więc geniusze tej skorumpowanej partii chłopków roztropków i różnych bełkotków szarogęsią się w szpitalach krakowskich nabijając swoje portfele i obsadzając co lepsze stanowiska pociotkami i szwagrami. I na to nie ma mocnych w partyjnej demokracji twory nazywanego wolną Polską.

  91. Jasny Gwint
    A propos tematu syndykatów i naszych rozmów o sztuce – w moim przypadku filmowej. Kiedyś polecałem Ci film „Na nabrzeżach” Kazana o strajku portowców. Dziś przypomniał mi się inny obraz o walce związkowej – też wart polecenia. Mam na mysli film „Piekielny Brooklyn” w rezyserii Uli Edela z 1989 roku z moją ulubioną aktorką Jennifer Jason Leigh, która gra portową kurwę „Tralala”. Akcja dzieje się w Nowym Jorku, w latach czterdziestych ubiegłego wieku, w czasie strajku dokerów. Odbiega ten protest od polskich strajkowych sielanek PRL-owskich z mszami na bramach i spaniu tygodniami na styropianie. To ostra, męska walka o pieniądze, walki z policją, łamistrajkami, gangsterami najętymi do pacyfikacji buntów. Cała gorycz i ból egzystencji najemnych pracowników. Krew i pot! No i syndykat dokerów – równie bezwzględny jak ten nasz lekarski.
    Dobre kino. Polecam!
    Oto link na zwiastun
    http://www.youtube.com/watch?v=tYZxzZ-25wo

    Pozdrawiam

  92. axiom1
    13 listopada o godz. 10:25
    Wszystko byłoby dobrze, gdybyś nie był takim chamowatym kundlem.

  93. @monter. Tylko do czego mają zaprowadzić nas indywidualne doświadczenia w kontaktach z przedstawicielami służby zdrowia? Ja, całe szczęście, nie mam problemów ze zdrowiem, a te sporadyczne kontakty z lekarzami, wspominam bardzo dobrze, choć korzystam z usług NFZ. To oczywiste, że w każdym zawodzie są lepsi i gorsi specjaliści, jednak poruszany tu problem ma zupełnie inny charakter – powiedziałbym, że systemowy.

  94. @Śleper. Oczywiście, że nic nie stoi na przeszkodzie, by dyrektorami szpitali byli sprawni menedżerowie, niekoniecznie będący byłymi lekarzami. Problem w tym, że to władze miejskie decydują o takich stanowiskach. Więc to nie jest problem lekarzy, tylko władz miejskich. Nie jest również problemem poszczególnych lekarzy to, że istnieje niewłaściwa polityka doboru odpowiednich kadr lekarskich. Znam przypadki, że są zakontraktowani przez NFZ lekarze, o których wszyscy wiedzą, że są marnymi specjalistami – nikt do nich nie chce się zapisywać z pacjentów, gdyż wie, że skończy się to porażką. Czyja wiec jest to wina? Lekarzy?

  95. Indywidualne doświadczenia to doświadczenia milionów, dlatego tak bardzo boli! Kiedyś Konstanty Radziwiłł powiedział wzburzony w telewizji publicznej; – ja i moja rodzina nigdy nie zetknęliśmy się z korupcją wśród lekarzy!- No i mamy jak mamy…Przecież wystarczy powiedzieć, że jest dobrze.

  96. @monter. Ale chcesz przez to napisać, że skoro lekarze są tak niedouczeni lub amoralni, to mają być pozbawieni oczywistych praw w wykonywaniu swego zawodu?

  97. Do „Jerzy Pieczul”:
    Mam do Ciebie wielką prośbę o podanie nazwy leku, którym wyleczyłeś Mamę z uczuleń pokarmowych.
    Ktoś bardzo mi bliski ma te same kłopoty uczuleniowe i lekarze również nic nie poradzili do dziś. Może z Twoją pomocą coś pomomogę…

  98. @ Rafał Kochan
    Wiosna 2009, zapyziały szpital w C., dawnym mieście wojewódzkim. Zapowiadany strajk lekarzy, łącznie z ostrzeżeniem, że ci gotowi są rozwiązać umowy ze szpitalem, jeśli nie zostanie wypłacona kolejna transza wynegocjowanych(!) podwyżek. Ze statystyk wynikało, że tenże prowincjonalny szpital był już w krajowej dziesiątce pod względem wysokości uposażeń lekarskich. Każda korporacja zastawia się prawem, zgoda, prawo musi działać, ale dyskusje między innymi na tym forum dotyczą granic, do jakich może posunąć się ta czy inna korporacja.

  99. @monter. Zgoda. Każdy szantaż ma negatywne konotacje moralne i ja również jestem przeciwny tego typu formom rozwiązywania problemów. Należy zadać sobie pytanie, czy omawiany przez gospodarza tego blogu szpital, a raczej jego lekarze, którzy masowo zdecydowali się na zwolnienie z pracy, kierowali się li tylko podwyżkami, czy jedynie poprawieniem warunków pracy (leki, sprzęt, personel wspomagający)? Jeśli kierowali się jedynie podwyżkami płacowymi – to nie ma to mojej akceptacji. Jeśli to drugie – to jest moje pełne wsparcie.

  100. Kto co zna
    Ja znałem
    Doktora co nie przyjmował na oddział chorych dzieci ze skierowaniem mając obłożenie łóżek 30 % – bo skierowania nie były od niego.
    Lekarza co przyjął pieniążki gdy pacjent dogorywał na korytarzu.
    Lekarza który mi tłumaczył że bół jest dobrą rzeczą a żona zwijała się
    obok jęcząc.
    Ale też znam lekarkę -takie chucherko – co złapała się za rączki noszy by mnie znieść z 2 piętra a ja już i wtedy sporo ważyłem-kiedyś w pogotowiu był kierowca i lekarz.
    Pracowałem w tej branży lat parę i wiem że są DOBRZY LEKARZE CZY PIELĘGNIARKI ale więcej jest takich od drenażu kieszeni .
    Izba Lekarska to wytwór chroniący medyków przed odpowiedzialnością za błędy w sztuce.
    Zresztą -dlaczego wykonywanie zawodu lekarskiego nazwano SZTUKĄ?
    Sztuką jest namalowanie obrazu , wykonanie rzeżby a praca lekarza albo jest albo nie jest profesjonalizmem- wykonywaniem wyuczonego zawodu.
    Stąd też obcięcie lewej nogi zamiast prawej ręki nazywane jest błędem w sztuce lekarskiej a nie przestępstwem zaś lekarz zgodnie z prawem IZBY LEKARSKIEJ nie może oświadczyć że pacjent zmarł bo był żle leczony – za to może być ukarany.
    To jest dopiero sztuka – będziesz karany za mówienie prawdy.
    Więc chyba jednak Hartman wie co pisze.
    ukłony

  101. No tak … Przeciez to Pan Hartman wie najlepiej… Co my tam konowaly bedziemy z profesorem dyskutowac…powiedzial ze poza dyskusja wiec poza… Koledzy uszy po sobie i sluchac autoryteta… Dobrze ze ja patrze na to z oddali..

  102. Widzę że atmosfera spod płonącej tęczy ciągle rozgrzewa emocje. Mnie grzeją bardziej placki ziemniaczane, ale zostawmy je na koniec…
    Może byłoby bardziej rzeczowo, gdyby profesor był mniej temperamentny w swoich oskarżeniach – choć wątpię, bo temat etyki lekarskiej jest łatwopalny niesłychanie, zwłaszcza wobec niemłodych i niezdrowych. Jako ze służbą zdrowia ożeniony i zaprzyjaźniony – nieraz miałem okazję się przekonać, że potrzebny jest ścisły umiar w oskarżeniach lekarzy, jak też w zachwytach nad ich misją. Bo profesja to to nie jest…
    Profesor lubi być kozyrny, często mu to dodaje pikanterii, ale rozkładając akcenty w tej sprawie lepiej by zrobił, gdyby oskarżał bardziej legislatorów, którzy ustawiają służbę zdrowia, niż samych lekarzy. Albo jeszcze inaczej: gdyby oskarżał lekarzy o to jak konstytuują służbę zdrowia w systemie społecznym kraju. Najbardziej mnie bowiem w biadaniach lekarskich o ich płace, warunki pracy itp. zniesmacza to, że przecież u licha nie ma drugiej takiej profesji w Polsce, która by miała taki komfort uczestnictwa we władzach wszelakich szczebli.
    Są jednym z pierwszych, jeśli nie pierwszym środowiskiem zawodowym bezdyskusyjnie – niezależnie od ustroju – stawianym dzieciom za wzór i cel życiowy. Od kiedy sięgam pamięcią, ministrem zdrowia zawsze był lekarz, niekiedy trafiali jeszcze wyżej; w każdych wyborach – od rad gminnych po Sejm – za dyplom medyczny dostaje się połowę głosów więcej; nigdy też nie było tak, żeby władcy kraju leczyli przepukliny wyłącznie w obcych krajach, albo żeby usuwali z tego świata świadków ich niemocy.
    Może przesadziłbym twierdząc, że gdyby lekarze naprawdę chcieli porządku w służbie zdrowia – dawno by go mieli (na miarę czasu i środków, rzecz jasna). Ale przynajmniej mają potencjał większy niż wojsko czy policja, żeby zadbać o swoje podwórko. Często mam wrażenie, choć o dowody proszę mnie nie szarpać, że raczej na rękę jest im tolerować ten bardak jaki mamy, albo nie krzesać z siebie wystarczającego zapału, do jego zamiatania.
    Z drugiej znów strony wywalczenie usytuowania korporacji zawodowych – a odczytałem, że tu właśnie profesor wbija szpilę, nie w jakąś zapomnianą przez boga jasnogórską Rokitkę – oraz praktyka owych korporacji, powołanych przecież do straży moralności środowiska, a poprzestających na obronie swojactwa za wszelką cenę – budzi już więcej zdumienia niż zrozumienia. W interesie lekarzy byłoby opamiętanie i skierowanie zapału na ścieżki ustawodawcze. Bunt lekarzy wobec pracodawcy – proszę bardzo, każdy może, zbiorowo nawet. Ale niech nie grają pacjentami, niech ich do tego nie zachęca reprezentant sumienia zawodowego.
    Któryś doktór z nieszczęsnej Rokitki sugerował, tu że desperacja lekarzy zaczęła się od tego, że obsadzono dyrektorem szpitala jakiegoś sanitariusza z Raciborza… Czy można się solidaryzować z kimś, kto sobie na taki numer pozwala, i nie widzi innego lekarstwa niż szantaż. Nie byłem w Rokitce i nie wysłuchałem altera pars, ale tu chyba idzie o racje ogólniejsze, a nie o przepychanki nadające się dla reporterki Jaworowicz…
    Na tyle póki co…

  103. Arłukowicz swego czasu podawał, że średnia płaca lekarza w Polsce wynosiła 13 000 zł….
    Czy podawał źle?
    A było to PRZED strajkami lekarzy…..
    Ile średnia wynosi obecnie?

    Znajoma okulistka utrzymywała córke w Stanach w koledżu i na studiach za swoja pensje w kraju……
    I to z dziesięć lat temu.

    Na służbę zdrowia przeznaczamy 6% PKB. Niestety, na tle Europy jest to mało.
    Koszty leczenia pojedyńczego pacjenta moga sięgać milionów.
    Gdzie kończy sie „opłacalność”?
    Bo wielu z nich miliona nie zarobi przez całe swoje aktywne życie……

    Przy ograniczonych zasobach, nie da się ponosić nieograniczonych kosztów.
    Na coś zdecydować się trzeba.
    I jasno to powiedzieć wszystkim.
    A czy umrzemy zdrowsi, czy chorsi?
    Byle bezboleśnie, na co szans w naszym systemie hipokryzji nie ma……

  104. Jerzy Pieczul
    12 listopada o godz. 23:52

    krzys52
    Niestety teoretyzujesz z zaświatów.
    ***
    Fakt uzycia przeze mnie terminu „godziwa placa”, ktory to termin zdewaluowal sie ostatnimi czasy, nie zmienia nic co dotyczy zasadnosci tego co napisalem. A jeslibym powiedzial „satysfakcjonujaca placa” to pewnie probowalbys dochodzic, dla kogo satysfakcjonujaca.
    Dla mnie lekarz to taka sama praca jak kazda inna – no moze prawie taka sama. I wlasnie dlatego lekarze szpitala zdecydowali, ze polowa z nich pozostanie przy pacjentach. Inaczej wypieliby sie na ZOZ wszyscy razem.

    Hartman powiedzial „To, że lekarzom nie wolno gremialnie zwalniać się z placówki, która źle funkcjonuje, jest poza dyskusją.” niemniej az takim guru to Hartman dla mnie nie jest, wiec pozwole sobie na zakwestionowanie powyzszego. Bo co to znaczy nie wolno? Przepisy zabraniaja? A jesli tak to gdzie jest tu miejsce na te lekarska misje oraz etyke, o ktorej nasz gospodarz prawi. Jesli tak, jesli sa przepisy, to te opowiadania o etyce i misji moze sobie Hartman w kieszen schowac.
    Przepisy sa. Co takze niesie z soba konkretne konsekwencje, gdyz lekarze postapili niezgodnie z przepisami. Tyle, ze stojace na przeszkodzie przepisy to nic nowego w sporach pomiedzy pracownikami a pracodawcami. Ci ostatni czesto i sprytnie obstawiaja sie przepisami, by pracownikom nie bylo zbyt latwo dochodzic swoich racji. Oni jednakze i tak probuja. Bo ich boli, bo ich uwiera.

    Ja nie bronie lekarzy, Jerzy. Mowie o tej konkretnej sytuacji w ktorej Hartman oburza sie na postepowanie stowarzyszen lekarskich oraz czesci lekarzy, w Czestochowie. Dla mnie nie jest poza dyskusja kwestia wolnosci zwalniania sie lekarzy. Ona jest przynajmniej czescia dyskusji. W podobnych sporach pracodawca ustawia sie na ‚nie’ i pracownicy (lekarze, nauczyciele) moga mu skoczyc bo pracy gremialnie porzucic nie moga gdyz ich praca jest misja, gdyz chorzy i uczniowie nie moga pozostac bez opieki.

    No i prosze, okazalo sie, ze to nie ZOZ i Hartman maja racje.

  105. Krzysia
    Przepraszam, Krzysiu, trochę mi głupio, że się pochwaliłem, ale co poradzę, kiedy tak było. No i głupio, że miałbym, jako zielona małpa, doradzać. Tyle że jest to lek ziołowy dostępny w aptekach bez recepty, więc można skonsultować z aptekarką, no i samemu poczytać na opakowaniu. Jest lekiem przeczyszczającym. W moim wpisie wspomniałem jego nazwę: „Figura1”. Jest też chyba „Figura2” i „Figura3”. „Figura1” jest najmocniejszy. Głównym składnikiem jest senes, no i trochę owocowych składników pomocniczych. Mama miała kiedyś nieżyt jelit i wiadome kłopoty. Po paru dniach używania „Figury” zaczęła ustępować wysypka. Gdzieś po półtora tygodnia nie było po niej śladu. Od tego czasu mama używa „Figury1” profilaktycznie raz na parę tygodni. Przyjmuje się jedną saszetkę na dobę – wieczorem, a efekt przeczyszczający jest po 6 – 10 godzinach. Wiem, że ludzie się od „Figury” potrafią uzależnić. Zwłaszcza smarkateria stosuje ją na odchudzanie. Moi kuzyni, równi wiekiem ze mną (70) też się uzależnili i mają kłopot, bo organizm powiedział: „Taaa? To całujta wójta, nic nie robię”, więc bez „Figury” ani rusz.

  106. jasny gwint
    13 listopada o godz. 16:50
    Jasny gwincie podpadles. Wiem ze to wynik zatrucia po podaniu sobie lapek z klecha. Tak, zaraza sie roznosi. Dlatego ignoruje twa prowokacje. Zdrowia zycze, przytomnosci i czujnosci.

  107. Miałem jeszcze co do placków ziemniaczanych. Ratowały mnie od śmierci głodowej w akademiku (połowa sixtisów cudownych!), gdy kończyły się przeputane na piwo pieniądze. Piekłem je na kuchence elektrycznej ze spiralą grzejną nieraz do północy, bo zapach szedł na całe piętro i wszyscy mieli wtedy do mnie jakiś interes…
    O tym że dobrze robi gotowany ziemniak, też wiem, od wiekowej niani córki, która za młodu służyła we dworze hrabiego pod Łuckiem i przysięgała, że gotowała nieraz dla goszczącego we dworze… młodego Chruszczowa. Mówiła: konieczna jest jedna gótowana kartoflia…
    Jeszcze niedawno dosmaczałem placki grzybami leśnymi, co je sam zbierał od dziecięcia, dopokąd nie zamieszkałem na stare lata w lesie i grzyby mi rosną w ogrodzie do przepuku. Mam tu też miejsca, gdzie regularnie wyciągam po kilkadziesiąt czubajek kani. I to mnie dobija, bo jak to przerobić? I po co, gdy gastryka już nie ta… Ale placki – wspierany przez wnuka – nadal uwielbiam i lubię z nimi eksperymentować. Kiedyś dodam do nich @mag(gi) i będę je @pieczul(owicie) przyprawiał (tylko nigdy nie czosnkiem!)…

  108. wiesiek59
    13 listopada o godz. 18:56
    13 000 zl wydawlo mi sie podejrzane i sprawdzilem.
    http://www.strefabiznesu.gp24.pl/artykul/tyle-zarabiaja-nasi-lekarze

    Sa to bardzo niskie place. Lekrze robia wszystkim przysluge pracujac za takie pieniadze w Polsce. Juz za Odra dostali by 4-5 razy wiecej.

  109. krzys52
    Krzysiu (tak będzie prawidłowo?), z różnymi motywacjami obywatele zabierali tu głos. Moja główna jest taka, że sypie się państwo, a z nim m.in. służba zdrowia. Kto tego nie widzi – jest ślepy lub ma interes, żeby nie widzieć. Wspomniałem o kilkunastu, z własnego doświadczenia, konkretnych przykładach niekompetencji lekarzy i lekceważenia pacjenta, by pokazać, że moja zła opinia o służbie zdrowia nie jest z powietrza. Kontry w rodzaju, że głupio uogólniam, że nie wszędzie jest źle, są przedszkolne, jako że opinia o degeneracji służby zdrowia jest powszechna. A z tego, że całe państwo się sypie, nie może wynikać wniosek, że nie ma co mówić oddzielnie o sypaniu się służby zdrowia. To akurat temat obchodzący wszystkich. Bardzo mi nie pasuje traktowanie lekarzy (i nauczycieli) jak wszystkich innych pracowników. To od wieków byli ludzie z posłannictwem, a nie tylko z fachem, bo inaczej na cholerę jakieś Hipokratesy. Od ludzi z posłannictwem nie trzeba wymagać – sami od siebie wymagają, jak mój nieżyjący już znajomy, który nie prowadził prywatnej zarobkowej praktyki, a biednych przyjmował za frajer. Nie tylko polskie państwo się sypie, ale i dokonuje się, jak nazwał to profesor Konrad Lorenz, „regres człowieczeństwa” – tak też się nazywa jego książka. Szczególiki jakichś korporacyjnych sporów gówno mnie obchodzą.

  110. @bib
    Dzięki, za „tyle, póki co”. Nic do dodania..

  111. Krzysia
    Chodzi o to, że przyczyna choroby mamy okazała się banalna, a lek – jeszcze bardziej banalny. Tyle że żaden lekarz na to nie wpadł. Żeby wpaść, trzeba mieć czas dla pacjenta, chcieć wpaść i pilnie szukać, słuchać pacjenta, a nie mieć go za natręta. Ale kiedy się goni za forsą i ma się przypisanych 3 tys. pacjentów… Czy ja coś mówię? Ja nic nie mówię. Ja tylko mówię, że lekarz – też człowiek, ale specjalnego przeznaczenia i pod specjalnym nadzorem. On ma mieć taki państwowy pieniądz, żeby nie szukać. Bo jak on szuka pieniądz, to w jego głowie nie ma miejsca na inne rzecz. Coś pomyliłem?

  112. J. Pieczul, Krzysia
    „Figury”1, 2, 3, stosowane kolejno (aż do wyczerpania) są ziołową kuracją wspomagającą przy każdej stosowanej rozsądnie diecie odchudzającej, czyli bez jakichś podejrzanych suplementów.
    Po prostu regulują przemianę materii i przyspieszają „spalanie” kalorii.

  113. @zezowaty

    I dotknął Pan chyba nieświadomie dość podstawowej kwestii – chodzi mi o tę sztukę w medycynie, oraz rzeczą pokrewną – powołanie. W mojej opinii, a pracuję w zawodzie wstyd się przyznać, ile, jest to raczej rzemiosło – trudne, odpowiedzialne, czasochłonne i pracochłonne, wręcz żmudne, umysłowo-manualne rzemiosło, którego trzeba się wyuczać latami (prawie całe życie jesteśmy u kogoś „w terminie”), ćwiczyć, szlifować, podpatrywać innych… tylko po to, żeby co jakiś czas coś na i tak kompletnie zaskoczyło i tak do końca życia.

    Czy do rzemiosła trzeba mieć powołanie? Moim zdaniem nie. Nie jestem duchownym, księdzem być nigdy nie chciałam, choć popieram ideę kapłaństwa kobiet. Medycyna jest zawodem, czy rzemiosłem, które wykonuję, jestem robotnikiem do wynajęcia, świadczę usługi medyczne, staram się to robić najlepiej jak potrafię. O powołaniu trudno tu mówić, bo chęć do wykonywania zawodu, proszę mi wierzyć, bardzo fluktuuje, wielu z nas pewnie wybrałoby inny, gdyby wyboru mogło dokonać jeszcze raz. Krótko mówiąc, zawód ten nie ma z powołaniem nic wspólnego, idąc do lekarza, de facto szuka Pan dobrego rzemieślnika, a nie przewodnika duchowego – taką mam przynajmniej nadzieję.

    No i pytanie – czy przyszło Panu do głowy nie zapłacić za usługę rzemieślniczą? Czy wzywając dajmy na to hydraulika w nocy dziwi się Pan, że hydraulik jest zmęczony? Pewnie nie, bo hydraulik też człowiek. A lekarz? Powiem szczerze – facetowi, który 8 godzin operuje, albo operuje od 1 w nocy do 6 rano, należy się pensja wyższa niż poniżej średniej krajowej – a tak było, kiedy zaczynałam pracę. To jest taki sam facet jak Pan. On też potrzebuje pieniędzy do życia i chwili wytchnienia po pracy. Jemu też trzeba opłacić jego wiedzę, jego odpowiedzialność zawodową i jego stres.

    Jest kwestią chyba niezaprzeczalną, że korupcja kwitnie tam, gdzie chory jest system i trudno ją zwalczyć bez poprawienia systemu. Tymczasem my go wszyscy regularnie albo psujemy aktywnie, albo biernie – nie poprawiając przez lata. Dlaczego mówię wszyscy? Bo nie widzę ani jednej osoby w tym kraju, która miałaby pomysł lub wolę chociażby dyskusji o problemach.

    Stale potykamy się o detale – tu strajk w przychodni, tam padł system komputerowy, tu dyżurował stażysta zamiast specjalisty, tam sprzęt wykorzystywany do czego innego, tam brak podziału kompetencji ze skutkiem śmiertelnym, gdzieś indziej po prostu niewłaściwa osoba na niewłaściwym miejscu oraz ktoś, kto tę osobę na tym miejscu postawił… oczywiście, oburzamy się wszyscy, jak można było, etc, dyskutujemy o winie bezpośrednio zaangażowanych – to lekarza, to pielęgniarki, to dyspozytora… ale to są tylko objawy, a choroba leży gdzie indziej. Leczenie objawowe, jak wiadomo, nie leczy choroby. Jak ja wyleczymy, to możemy się wtedy skupiać na winie jednostek, która wtedy będzie bezsporna.

  114. axiom1

    Warte jest to życzliwego przypomnienia tobie (boś w sumie niegłupi facet, gdybyś panował nad swoim językiem) :

    ”Wszystko byłoby dobrze, gdybyś nie był takim chamowatym kundlem.”

  115. bib
    A babkę ziemniaczaną jad – aaa?
    Taką, co jeszcze na Podlasiu lubio i chętnie jedzo?
    Mogę podać przepis, ale nie chce się naprzykrzać poważnym blogowiczom, którzy o naprawie Rzeczypospolitej myślą 24h.

  116. Drogi Janku
    Tych 150 lekarzy, którzy wypowiedzieli pracę, nie żąda niczego dla siebie. Tu nie chodzi o gabinety, kanapy i stylowe lampy. Warunki pracy w szpitalu to w sposób oczywisty głównie bezpieczeństwo, życie i zdrowie chorych. Mają na względzie swoją etyczną odpowiedzialność wobec pacjentów. Piszesz o etyce. Jesteś profesorem, etykiem, wypowiadasz się arbitralnie. Rozstrzygasz etyczne racje stając po stronie partyjnego nominata PO nieudolnie zarządzającego publicznym szpitalem. Zapominasz, że lekarz ma etyczny obowiązek pomagać chorym, zapewnić bezpieczeństwo i leczyć, ma prawo domagać się od publicznej administracji sensownego zarządzania szpitalem. Ich decyzja, w tych realnych warunkach, to właśnie ten rodzaj odpowiedzialności – to właśnie lekarska etyka. Wydaje mi się, że mylisz ją z etyką kapitana statku. Kapitan „zarządza statkiem” i w razie katastrofy dba o załogę i pasażerów w pierwszej kolejności. Lekarz, nie kieruje statkiem, ma jednak obowiązek etyczny dbać o pacjentów, i domagać się dla ich dobra od kapitana, aby nie prowadził statku na skały.
    Piszesz, że nie obchodzi Cię, co o tej sprawie myśli Grodzka. Twoje prawo. Ale mnie obchodzi bardzo, co Ty myślisz – ponieważ to Partia, do której należę – postanowiła powierzyć Ci funkcję przewodniczącego Rady Programowej.

  117. Hipokryzja Izby Lekarskiej jest ogromna. Będą mieszkańcem Częstochowy i znając troszkę bliżej faktyczną sytuację mogę oprzeć się w mojej ocenie na sprawdzonych informacjach: większość oddziałów w szpitalu ma nieproporcjonalnie zbyt dużą obsadę lekarską w stosunku do kontraktu z NFZ’em , co pogłębia dług szpitala (jest to jeden z najbardziej zadłużonych szpitali w Polsce). Z powodu ogromnych kosztów pracowniczych szuka się oszczędności w przeglądach sprzętu, lekarstwach i tnie wszystkie możliwe koszty. Z powodu takich praktyk połowa lekarzy złożyła wypowiedzenia (tych samych lekarzy którzy często ordynarnie spławiają pacjentów i pracują faktycznie dwie godziny podczas ośmiogodzinnej zmiany). Moim zdaniem stał się CUD. A teraz prosimy Szanownego Pana Dyrektora o zatrudnienie takiego personelu któremu będzie chciało się pomagać bliźnim i rzetelnie pracować. Z całych sił trzymam stronę Dyrektora.

  118. mag
    Mam informację z lektur i dwa przypadki – wspomniałem o nich – z życia, że „Figura” potrafi organizm uzależniać w tym sensie, że przestaje on sobie radzić bez niej. Dwa żywe przypadki to za mało, by generalizować, ale ci, którzy w książkach i w internecie pisali o uzależnieniu od senesu, z całą pewnością wiedzieli więcej. Wspominam o tym z ostrożności – by się nie prezentować jako propagator czegoś pojedyńczego.

  119. „Jerzy Pieczul”
    Bardzo dziękuję za wszystkie informacje na temat choroby i leku.
    PS:
    Podzielam Twoje opinie na temat lekarzy i ich pracy.
    Uważam, że Prof. Hartman ma rację i słusznie „wsadził kij w mrowisko”.

  120. Krzysia
    Jeszcze jedna informacja, jeśli nie jesteś zorientowana. Przepraszam Pana, Profesorze, ale skoro palnąłem A, palnę jeszcze omegę i kończę. Wspomniany przeze mnie, znaleziony w internecie lek ziołowy za 350 zł, usuwa zastarzałe pozostałości pokarmowe z jelit – wyglądają jak grube sznurki z supłami (mówię po to, żeby się ewentualnie takiego sznurka nie przestraszyć) – i chyba jest skuteczny, tyle że pieruńsko drogi. Mamie po tygodniu picia na wieczór zaparzonej „Figury” też wyszedł taki sznurek, ale kosztowało to 50 razy mniej.

  121. Co Wy tak z tymi ziemniokami. A wiecie Wy co to była choroba polska. Taka polska nazwa. Burger. Cięli stópkę, potem do kolanka, potem grób. Jeszcze z 10 lat temu zmarł na nią sąsiad. Wy inteligenty, to do tych zimnioków białka macie dosyć. Tak, że Wam ta polska choroba nie grozi. Ja ziemniaki jem tylko w gościnie. A kobiety, jak najmniej tłuszczu, gada lekarz specjalista w radiu, ktoś te woreczki musi wycinać.

  122. Gekko,

    dlaczego zarzucasz mi kłamstwo z lekkością małego lekkoducha, który nie panuje nad swoim językiem.
    Skąd masz pewność, że celowo rozmijam się z prawdą?
    Ja nie jestem w stanie dokumentować transmisji telewizyjnych z wydarzeń transmitowanych w TV.
    Możesz się zwrócić z prośbą do archiwum TVP o okazanie Ci takiego materiały sprzed 7 – 8 lat.
    Widocznie nie byłeś w tym czasie w Polsce (obecnie zapewne też), bo z entuzjastycznych Twoich wypowiedzi wynika, że jesteś z realiami w zakresie polityki zdrowotnej na bakier.

  123. @ Jan Hartman

    ja przeczytałam, co Pan napisał i nie obrzucam Pana błotem.

    wyrównuję tylko pewne nieścisłości.

    Rozumiem, ze nie przepada Pan za Izbami, tylko nie wiem, dlaczego Pan -że my, którzy na ich działalność płacimy, to wiem, ale Pańskie przyczyny akurat mi umknęły, bo od miesięcy nie czytam prasy w proteście przeciwko jej jakości.

    problem polega na tym, Panie Profesorze, że środowisko lekarskie ma bardzo ograniczone możliwości protestu. Strajk jest w praktyce nieosiągalny. A jeżeli, to wiązałby się z zaprzestaniem wykonywania obowiązków, no i wracamy do punktu wyjścia, bo etyka…

    Nie mamy też zboża do wysypania na drogę (możemy chodzić po pasach, to i owszem), w środowisku panuje niechęć do podpalania stolicy, panie doktor nie radzą sobie z wyrywaniem kamieniu brukowych itd…

    pisma protestacyjne jaki mają efekt, wiem sama.

    tak więc jeżeli ma Pan pomysł na formę protestu dla nas, to ja jestem za, ale generalnie bez poparcia innych grup społecznych jesteśmy raczej bezsilni. Dopiero wtedy mielibyśmy szansę na jakiekolwiek liczące się zmiany, ale przecież wszyscy zawsze powiedzą, że na pewno protestujemy w jakimś korporacyjnym interesie 😀

  124. Pracuję w zawodzie 28 lat. Panu profesorowi etyki dedykuję artykuł Pana Profesora Tadeusza Tołłoczko pt. „Klauzula sumienia” zamieszczony w miesięczniku Puls nr 11 strona 16. „Dlaczego sumienie zawodowego zawodowego etyka, posła lub polityka musi zastępować moje własne? Ich przekonania mogą przekładać się na stanowione prawo, ale nie na zasady moralne. Wśród „zawodowych” etyków są również fundamentaliści o krańcowo sprzecznych poglądach. Nie mają więc patentu na doskonałość również w tej dziedzinie. Pytanie po co w ogóle lekarzowi sumienie, skoro mają je zawodowi etycy, prawnicy, rządzący i liderzy parti politycznych?
    Postępowanie zgodne z nakazem deontologicznym własnego sumienia nie zwalnia lekarza z odpowiedzialności karnej. O odpowiedzialności pracowników administracji za niewydolną w aspekcie medycznym organizację opieki zdrowotnej nikt nawet nie wspomina.”

  125. mag
    Podzielę się z Tobą na dobranoc kawałkiem jabłka jak językowiec-rusycysta z polonistką. Liczę, że przyjmiesz pogodnie, jako i ja pogodnie powiem. Dla wiedzy, która nie zna podziału na małe-wielkie, a nie dla kundlowatego ugryzienia. Napisałaś: „Ani w te, ani we wte”. Bardzo popularny frazeologizm, tylko że jak trzeba napisać, to kiedyś długopis, a teraz klawiatura staje dęba. Cudów się w tej pisowni naoglądałem. U Ciebie akurat jest tylko drobiażdżeczek: „we wte”. Dawno temu zapytałem siebie, skąd się ten frazeologizm wziął. Pewnie z żartobliwego mówienia z powtórzonym przyimkiem, na przykład:
    – Kiedy się spotkamy?
    – We w środę. Abo we w czwartek.
    Stąd: w tę i we w tę (stronę). Oczywiście w mowie „ę” w wygłosie odpada, więc: w te i we w te. Niech będzie pochwalony ten blog. Dobranocka.

  126. „Nowy słownik ortograficzny PWN podaje pisownię w tę i we w tę, a Inny słownik języka polskiego – wte i wewte. W tekstach spotykamy obydwa zapisy. Samo wyrażenie jest oczywiście potoczne i, jak widać, bywa zapisywane dwojako: pedantycznie albo z uproszczeniami charakterystycznymi dla mowy potocznej.”

    — Mirosław Bańko
    Popieram ” wte i wewte” 😉

  127. Rafał Kochan 13 listopada o godz. 17:03
    Masz absolutną rację jeśli chodzi o obsadzanie koterią swoich w służbie zdrowia i edukacji, bo to jest praktyka, którą w naszym kraju zaakceptowały wszystkie obozy polityczne. Nie można też się zgadzać na to, żeby załogi (tutaj akurat lekarze) wybierały sobie dyrektorów, co nieraz już oglądałem z zakończeniem w formie kompletnej plajty. Przypomnę tylko dosyć głośną sprawę jednego z dyrektorów szpitala, który ośmielił się żądać od personelu medycznego punktualności (założył monitoring na korytarzach placówki – okradano przy okazji mniej pacjentów). Brać lekarską tak to rozsierdziło, że zastrajkowała i zażądała zwolnienia dyrektora.
    A tak na poważnie, można jeszcze coś wycisnąć z tej polskiej służby zdrowia poprzez lepszą organizację pracy, ale nie miejmy złudzeń, że za tą składkę będą nas leczyć jak w Niemczech (w przeliczeniu na złote wychodzi mi, że oni przeznaczają na swoją służbę zdrowia prawie 7 razy więcej pieniędzy).
    Piszący tutaj być może lekarze zrobiliby lepiej, gdyby tą energię poświecili na zmiany w ich korporacji, bo to będzie lepiej dla nich samych i pacjentów.

  128. Droga Anno, nie jestem przewodniczącym rady programowej i mam na program TR wpływ nie większy niż ktokolwiek inny z głównych działaczy, w tym Ty. To po pierwsze. Po drugie nie ma żadnego znaczenia, co myślisz Ty albo ja. Konsens globalny przyjęty w w bioetyce, a więc pewien standard przyjęty na świecie i niezależny od naszych opinii całkowicie wyklucza gremialne zwalnianie się lekarzy z pracy w publicznym ZOZ jako formę nacisku czy protestu. Dlaczego tak jest, chętnie Ci wytłumaczę, jak się zobaczymy. Tymczasem możesz przeczytać raz jeszcze mój wpis na blogu i dwie moje wypowiedzi w komentarzach. Tak na początek. Obawiam się, że dałaś się wciągnąć w złą sprawę. Wykorzystali Cię i nawtykali farmazonów. Jako ktoś, kto pracuje na uczelni medycznej od 18 lat i zajmuje się co nieco bioetyką, muszę Cię uprzedzić, że w tym światku bardzo łatwo dać się wywieść w pole. Jak będziesz w Częstochowie, pogadaj z tą drugą połową lekarzy i z dyrekcją. Służę kontaktami. Tak, dla poznania drugiej strony. No i pamiętaj, że standardów etycznych w medycynie nie tworzysz ni Ty, ani ja. One są dziełem tysięcy ludzi, którzy je tworzyli przez ostatnie pół wieku. Zachowania ludzi, których zdecydowałaś się poprzeć oraz izb lekarskich po prostu nie da się obronić. Jeśli mi nie wierzysz zapytaj innych bioetyków. Pozdrawiam, J.

  129. markot
    Spotkałem również parę razy zapis „Fte i we fte”, ale bywają „wte i wewte”, „w te i wewte”, „w te i we wte”. No i na zdrowie.

  130. @Krzysia
    13 listopada o godz. 20:23

    Uważam, że Prof. Hartman ma rację i słusznie „wsadził kij w mrowisko”.
    ****

    Tez tak uwazam, przy czym nie jest tak znow istotne, ze pod pretekstem oceny wydarzen w Czestochowie. Wazne jest, ze znow zakwestionowal prawo srodowiska lekarskiego na wylacznosc do pozycji sedziego we wlasnych sprawach. Takze moim zdaniem te sprawy powinny byc nieco inaczej uregulowane – takze dlatego, ze chocby studia medyczne po czesci fundowane sa przez podatnika.

    Takze uwazam, ze „System, w którym państwo kształci lekarzy, lecz nie ma prawa samodzielnie dopuszczać ich do zawodu, bo prawo to ceduje na samorząd lekarski, jest systemem chorym. System, w którym konstytucyjnie gwarantowana wolność zrzeszania się (a więc i niezrzeszania się) gwałcona jest poprzez przymus wstępowania do jednej jedynej, obligatoryjnej korporacji lekarskiej wywierany na absolwentach medycyny, jest z definicji patologiczny i niekonstytucyjny. System, w którym wolno działać tylko jednej jedynej, obowiązkowej korporacji zawodowej, wykluczający wszelką konkurencję w samorządności lekarskiej, jest patologią, prowadzącą do zdominowania środowiska przez grupy działaczy, spod których władzy nie ma żadnej ucieczki.”

    Takze uwazam, ze i samorzady lekarskie winny miec nad soba instytucje (niech bedzie, ze bioetyczna) kontrolujaca i oceniajaca ich praktyki.

    Prof. Hartman wrzucil na blog temat dyskusyjny. Po czesci zajalem odmienne stanowisko – po czesci zgadzam sie z nim. W pierwszej czesci przedstawilem argumenty wspierajace me opinie, bo na tym wlasnie dyskusja powinna polegac, a nie na personalnych wycieczkach, jakie i tu odnotowalem. I pewien jestem, ze o to wlasnie naszemu gospodarzowi chodzilo: o uczciwa i dobra dysusje.

  131. O służbie zdrowia C D.
    Zacznijmy od góry. Szefem , dyrektorem nigdy nie powinien być lekarz
    no chyba ze w serialu T V.
    Czemu ?
    Po prostu , nie po to się uczy lat z początku 5 a jak słusznie zauważył
    J’ RZ faktycznie przez całe życie by marnować te lata na uczenie od nowa rzeczy takich jak organizacja , ekonomika, a i prawo by nie wspominać pozostałych również niezbędnych do kierowania zespołami ludzkimi i przedsiębiorstwem jakim niewątpliwie jest każda jednostka organizacyjna z medycyną związana.
    Spotkałem wielu” szefów” i regułą było że jeśli któremuś się mówilo TO JEST NIEZGODNE Z PRAWEM to zazwyczaj odpowiedż była taka // autentyki// JA ŻADNEGO PRZEPISU PRAWNEGO NIE CZYTAŁEM.
    Co do zarobków ponoć teraz 13 tys rzeczywiście za dużo to może i nie jest za Odrą można dostać więcej.
    Prawda , ale za Odrą trzeba też poddać się dyscyplinie, o spaniu na dyżurze zapomnij, odpowiadać za swe czyny i pacjientów – nie tylko w godż OD _ DO ale i póżniej.
    O zaszytych kieszeniach pisał nie będę.
    Tu wyżej ktoś napisał że jeśli lekarze chcieliby choć część swego czasu poświęcić na organizację pracy swojej i personelu to wszystkim by ulżyło – czysta , żywa prawda.
    Wykorzystanie sprzętu
    – Owsiak zabrał ze szpitala sprzęt ofiarowany przez ORKIESTRĘ bo zostało zmienione jego przeznaczenie – SZKODA TAKICH DOBRYCH ŁÓŻEK DLA STARUSZKÓW – oby ten co takie ma o OPIECE MNIEMANIE – spotkał się na starość ze skutkami swego myślenia.
    Spotkałem się z niszczeniem wysokiej klasy sprzętu z powodu niezaznajomienia się z instrukcją obsługi.
    Widywałem sprzęt wysokiej klasy który nie mógł być używany w oddziale np inkubator dla wcześniaków tam gdzie nie było porodówki i nigdy żaden wcześniak na oddział przyjęty nie był.
    Ale po co pisać o rzeczach oczywistych a oczywistością jest że służbą zdrowia powinni zająć się ludzie spoza medycyny bo samym lekarzom na naprawę szkoda czasu i atłasu.
    Oczywiście – nie wszystkim.
    ukłony

  132. Jan Hartman
    13 listopada o godz. 22:40

    ”Obawiam się, że dałaś się wciągnąć w złą sprawę. Wykorzystali Cię i nawtykali farmazonów.”

    Panie profesorze, proszę nie traktować protekcjonalnie, a zatem niepoważnie, inteligentnej pani Anny Grodzkiej, a także innych Pańskich czytelników ktorzy podzielają jej wątpliwości. Zupełnie niepotrzebnie insynuuje Pan, że pani poseł nie była w stanie samodzielnie ocenić sytuacji z bliska i dała się zmanipulować.

    Mało tego, odsyła Pan ją do ponownego przeczytania Pańskiego artykułu ponownie sugerując, że zawiera on całą prawdę i tylko prawdę.

    Ośmielam się Pana profesora prosić o zaprzestanie rozmawiania z czytelnikami i zwolennikami TR z pozycji ex cathedra i o pochylenie się nad adresowanymi do Pana najważniejszymi kontrargumentami.

  133. kozetka
    Polaka – bardzo smieszna plemień: fszyskie mówić eks katedru, ty też, nik nie suchać. Fszyskie mówić do drugi ne meryta: ty zle mówić, ty krzywy ok, ty gupi, ty dupa, ty se napraw.

  134. Dzień Dobry. Artykuł całkiem dobry. Co do tez i osądów – są sporne. Co do jakości komentarzy to widzę że wprowadzanie elementów właściwych dla sektora prywatnego do sektora definicji sektora publicznego i odwrotnie jest wciąż w modzie. Moim zdanie jest to nie tyle nieuprawnione co jest zwykłą wynikającą ze złej woli i złych intencji manipulacją. Co do zaś samego środowiska pozwolę sobie na nie wypisywanie niezasadnie uogólnionych definicji z szacunku dla wszystkich stron uczestniczących w naćpanym pieniądzem konflikcie. Pozdrawiam Wszystkich serdecznie i życzę udanego dnia.

  135. Są także wielkie postacie w polskiej medycynie. Genialny kardiochirurg krakowski profesor Edward Malec. Operuje serca dzieci w Munster dlatego, że tutaj etyczni zazdrośnicy nie mogli ścierpieć jego sukcesów i jego serdecznego podejścia do chorych dzieci. Wyjechał i tam operuje także polskie dzieci za 25 tys Euro. Lekarz światowej sławy. Mam ogromną satysfakcję, że jest moim kolegą klubowym i razem działamy w charytatywnej pomocy potrzebującym. Polecam artykuł o Edwardzie Malcu w GW. http://wyborcza.pl/duzyformat/1,134720,14935180,Profesor_Serce.html

  136. @Kozetka ma rację, mogłeś pan sobie dobrodzieju podarować ten passus że ktoś sobie dał wmówić farmazony. Tym bardziej pan mogłeś, że generalnie racja jest po waścinej stronie. Typowe wykroczenie przeciw zasadzie ani jednego ciosu poza bojową konieczność…

  137. Panie Profesorze. Każdy lekarz powinien natychmiast złożyć wypowiedzenie z pracy w szpitalu, gdzie naraża się życie pacjentów w imię wykonania kontraktu z NFZ czy jakichkolwiek innych prymatów ekonomii nad życiem pacjenta. Każdy kto tego nie robi jest winien pogłębiającemu się prymatowi ekonomii szpitala nad ludzkim zdrowiem i życiem i tym samym postępuje nieetycznie. Bełkocik o konsensie globalnym, który wyklucza zbiorowe zwolnienie się z pracy lekarzy, jako formę nacisku, podawany w mdławym sosiku protekcjonalnego tonu wszechwiedzącego króla etyków zupełnie tego nie zmieni.

  138. @Ania Grodzka, Jan Hartman
    To jak w koncu jest z tym przewodniczeniem Radzie Programowej TR? Mnie to zywo interesuje, bo po kompromitacji programowej PO, braku progamu w PiS, jednyna nadzieja w TR i tym, ze p Profesor dopilnuje by byl, ten program, tak klarowny i praktyczny jak jego blogi. A tu znowu ‚ruski cyrk’ czyli nikt nic nie wie. Albo wie zle. Albo ‚nie posiada wiedzy’ jak kto woli.

  139. Jerzy Pieczul
    To taka specialite a la maison – wszystkie Polaki, a zwłaszcza profesory, co zrozumiałe akurat, mówią „z katedry”.
    Dziwne plemię, a raczej plemiona dwa – polskie i wolskie.
    Oczywiście, nawzajem się nie słyszo, tylko gadajo jeden przez drugiego.
    P.S. Ja dziś smażę placki z cukinii. Tyż dobre. Same albo jako dodatek do czegóś.

  140. Wykształcenie lekarza to koszt co najmniej 250 000$.
    Między innymi dlatego Poznań kształci studentów medycyny z USA- robimy to dobrze i taniej niż u nich.

    Co roku wyjeżdża z Polski więcej lekarzy niż kształcimy na koszt własny, zresztą.
    Prosta ekstrapolacja mówi, że ich ilość się zmniejsza lawinowo.
    Jaka będzie polska medycyna za lat kilka?
    Nie będzie jej……
    Pozostanie Znachor, i niedobitki Judymów na emeryturze……
    No i ci w klinikach rządowych i MSW.

  141. Czyżby nie można się było w Polsce zwolnić z pracy? Są kraje, gdzie nie można…

    ps/

    co do statusu Izb Lekarskich ma Pan, Panie Psorze, zupełną rację, co nie umniejsza faktu że tym tekstem (w którym miesza Pan kilka luźno związanych materyi) pobił Pan absolutnie wszelkie socjalistyczne normy publicystycznej głupoty. Czegoś tak idiotycznego nie czytałem od lat, a konkurencja w tym względzie w polskich mediach jest jak wiemy, spora.

  142. @bib Parkitka a nie Rokitka… to po pierwsze…, po drugie konflikt w Szpitalu trwa ponad rok, marszałek województwa, bo to szpital wojewódzki i PO-wski marszałek jest organem założycielskim, wie o nim od X.2012… przez 11 miesięcy nie zrobił nic, na Parkitce doszło do pierwszego w historii III RP buntu lekarzy przeciwko mizerii i bylejakości w jakiej im przyszło pracować, nie mamy ani jednego postulatu finansowego, chociaż zarobki specjalisty na Parkitce nie przekraczają 3000 netto, więc są śmiesznie małe, ale nie o to chodzi, chodzi o celowe gnojenie Częstochowy w imię partyjnych rozgrywek, a przysłanie na dyrektora do Częstochowy sanitariusza z Raciborza, ale za to wiernego działacza politycznego PO było kroplą, która przelała czarę goryczy. Nasz protest jest krzykiem rozpaczy, wbrew temu co napisał p. Profesor, nie mający zresztą kompletnie żadnej wiedzy o komentowanej sytuacji.

  143. @wiesiek59
    piszesz, cytuje: „Poznań kształci studentów medycyny z USA- robimy to dobrze i taniej niż u nich”. A dlaczego niby robimy to dobrze? Po prostu ksztalcimy medykow i basta. Czasami trafiaja sie dobrzy polscy lekarze, jak wszedzie, ale to raczej dlatego ze wszedzie sa jednostki dobre a czasem wybitne wybitne. Kurs medycyny w Wielkiej Brytanii trwa 6 lat, tak jak w Polsce i mimo ze nie ma w nim 2 semestrow chemii czy roku anatomii, kurs jest bardzo nasycony. (wg mojej corki lekarki i chemia i anatomia w takim wymiarze jak to jest w uczone w Polsce to bzdura i strata czasu bo nikomu to sie nie przydaje). Na co w Anglii klada nacisk, czasami zbyt duzy, to nauczanie etyki i empatii w stosunku do pacjenta. W Anglii raczej nie spotyka sie lekarzy opryskliwych czy wrecz chamskich. A w Polsce czesto ma to miejsce. Ostatnio kolezanka poddala sie rutynowym badaniom w prywatnej klinice. Pani doktor przejrzala wyniki w biegu i rzucila wychodzac ‚ma Pani guza na piersi ale nie mam dzisiaj czasu o tym mowic’. I pobiegla, prawdopodobnie do innej kliniki. Gdzie tez zainkasowala 500 zlotych za godzine pracy. Moja kolezanka przezyla straszne kilka dni dopoki nie znalazla kogos kto dokladnie ja zbadal i rozwial watpliwosci.
    Wstyd porownac, ale wielu polskich lekarzy zachowuje sie jak proboszczowie. Czas to zmienic. Etyka i zasady dobrego wychowania w leczeniu ludzi sa prawie tak samo wazne jak wiedza!

  144. @ wiesiek59
    ….do Polski na studia medyczne przyjezdzaja mlodzi ludzie, ktorzy nie dostali sie do szkol medycznych w swoich krajach. najczesciej z powodu niedostatecznie dobrych wynikow w szkole sredniej

  145. Jerzy Pieczul
    14 listopada o godz. 8:42

    Dzienki Dobrodzieju za suszne uwagi i mnie tyczonce. Ja ino ni mom tylu czasu aby szczempić tutaj jenzyk, bom chentnie bym wytknoł Profesoru niktóre jego przesadzune wnioski, boć i racji to un tysz trochu ma. Ale niech un nie zakrywo uszu jak inni mondrze gadajo. Niech un tylko nie wcisko nam że ma cauom racje, boć tym bordziej profesura powinnościom jest mieć dystons do swoich wniosków, co zwiom na jego podwyrku sceptycyzmem naukowem.
    Pozdrowienia dla rodoka ze szczecinskej zagrody.

  146. @Jerzy Pieczul
    13 listopada o godz. 8:12

    Ubawiły mnie serdecznie zmagania Jureczka z polską „służbą zdrowia” (przepraszam za użycie nieaktualnej, choć bardzo żartobliwej nazwy – szczególnie intrygujący, satyryczny jest wyraz „służba”).
    Nie jest to z mojej strony tzw. „Schadenfreude”, tylko serdeczne współczucie i głębokie zrozumienie, bo sam mam duże doświadczenie związane ze stycznością z „służbami zdrowia” i to w kilku krajach Europy.
    Leczenie chorób poza nurtem prywatno-enefzetowatym z encyklopedii medycznych i internetu jest ciekawe, ale można polec na błędach drukarskich!!! Doktor Google to jednak nie dr House!

    A propos dr House: Ten serial obfituje w ogromną liczbę ciekawych przemyśleń dla widza. Był nawet taki przypadek rzadkiej choroby, którą genialny cham i wariat House zdiagnozował i pacjenta wyleczył. Widzka poznała objawy swojej choroby, której w Polsce przez lata nikt nie potrafił rozpoznać. Poszła z tym odkryciem prywatnie do odpowiedniego specjalisty i …eureka! Wyleczono ją na podstawie serialu.

    Ja byłem w gorszej sytuacji. Miałem wszelkie objawy, podawane w Internecie, dwóch różnych chorób.
    Jedna z nich – sarkoidoza – występowała często w hipotezach u House’a, ale nigdy nie była stwierdzona. Mnie wystarczyła informacja z sieci, że tego się nie leczy, przeważnie przechodzi samo …albo się umrze. Dałem więc spokój i – tfu, tfu.. jeszcze nie umarłem.

    Gorzej było z drugą (nigdy nie widziałem jej u House’a – no może raz coś podobnego!). Chodziło o „miastenię” (męczliwość). Miałem wszystkie objawy, podane w Internecie. Są 4 metody rozpoznania tej choroby:

    Pierwsza z nich to jakiś zastrzyk, nie leczący a diagnostyczny, po którym objawy znikają, ale tylko na kilka godzin – coś takiego stosował w diagnostyce dr House. Tej nie doznałem.

    Druga metoda to tomografia komputerowa i szukanie grasicy, której dorosły człowiek już nie powinien mieć. Zrobiłem, ale w opisie nie wspomnieli, czy ten cholerny gruczoł jest, czy go nie ma – widać nie szukano tam gdzie trzeba, a dane z komputera już wyrzucono. Obawiałem się tej wersji przyczyny, bo mam czasem podobno objawy zdziecinnienia (miałem na blogach i takie zarzuty).

    Trzecia metoda to specjalistyczne badanie krwi na obecność jakiegoś kurewstwa o pięknej nazwie. Powieźli mnie do Wrocławia do Instytutu Hematologii – wynik – nie ma tego świństwa.

    Pozostała mi czwarta – decydująca – EMG. Paskudna rzecz. Wbijają szpilę grubości kilku mm z tępym ostrzem do nerwu (na żywo – do wyboru oczodół lub ramię) i atakują nerw impulsami prądowymi. Poddałem się tej katordze i znowu nic – nerw przewodzi bez zwłoki. Musiałem z żalem odfajkować tak ładną chorobę, choć objawy nie znikły.

    Doświadczenia Jerzyka z dermatologiem są raczej typowe i niezawinione przez lekarzy. Psychiatria i dermatologia to magia a nie nauka. Albo coś pomaga, albo nie. Wszystko zależy od łutu szczęścia. Moje doświadczenia (te starcze) z dwoma dermatologami różnej płci są diametralnie różne.
    Gdy zrobiło mi się coś paskudnego na stopie (cały czas jako diabetyk drżę przed widmem „stopy cukrzycowej” i dmucham na „chłodne”), chciałem szybko dotrzeć do dermatologa. To było możliwe w mojej prywatnej przychodni. Stary lekarz wojskowy ma tam fuchę i przyjmuje od ręki. Z daleka (z za biurka) rzucił okiem na stopę, przepisał płyn i mazidło i powiedział, że z pół roku będą kłopoty. Co miesiąc żona ma przyjechać i powiedzieć, co słychać, mnie nawet nie chciał widzieć, ani mojej biednej stopy. Minął rok i jest lepiej, ale nie zupełnie.

    Poprzednia pani obejrzała moją fizjonomię, postawiła błyskawicznie diagnozę (ŁZS), przepisała maści i po kilku dniach wszystko znikło – miałem skórę jak pupa niemowlęcia. Niestety poczytałem o tej chorobie w Internecie i zapewniono mnie, że objawy powrócą i zależą od pory roku (nasłonecznienia). Dr Google miał rację, powróciły, ale ta sama maść łagodzi „obyczaje”.

    Najciekawsze spotkanie z dermatologiem miałem jako młody naukowiec. Pojechałem do Katowic na zjazd fizyków i z hotelowej pościeli przywiozłem grzyba na całym ciele. Były to czasy, gdy w tej samej przychodni leczyli się syfilitycy i tacy jak ja. Patrzyliśmy na siebie bykiem i co sobie ktoś pomyślał o moim sposobie na życie, wolałbym nie wiedzieć.

    Teraz coś na temat ogólny – morale, poczucie odpowiedzialności, empatia lub całkowity zanik współczucia dla chorego u personelu medycznego (lekarze – pielęgniarki – salowe). W tej sprawie mogę zarówno potwierdzić wszystko zło, którego doznali polscy pacjenci, ale też śpiewać hymny pochwalne na temat polskiej służby zdrowia, dokładając też moje doświadczenia z zagranicznymi.

    Szczególnie miłe wspomnienia mam z Tyrolu, gdzie leczono mnie po pierwszym udarze – superlatywy to zbyt płaskie określenie.
    Drugi poważny pobyt w Pietra Ligure (tam gdzie Kubica, tylko na innym oddziale) tez mogę skwitować wyrazem – znakomita opieka przez wszystkich. Najmilej wspominam pielęgniarza lub salowego Mauro, który moje 110 kg podrzucał jak Budzanowski, a systematyczne obracanie chorego całą noc jest niezbędne.
    Nawet ubezpieczyciel się sprawdził – załatwił przelot małym odrzutowcem do Wrocławia i karetką do domu.

    W polskich szpitalach – po tyrolskim i włoskim było różnie – od kompletnej znieczulicy i braku profesjonalizmu, stosowanie spychologii, do wspaniałej opieki prawie na europejskim poziomie po typowej chorobie, nie związanej z udarami.
    Mój znajomy w Opolu miał mniej szczęścia. Pewien czas po pierwszym zawale poczuł się źle i poszedł do szpitala o ambicjach klinicznego, bo docent był dyrektorem. Niestety była to sobota i do poniedziałku nikt się nim nie zainteresował, więc umarł z nudów, bo był to drugi zawał!

    Mnie karetka przywiozła w sobotę koło południa do szpitala w Kufstein (udar miałem w samochodzie, ale udało mi się zatrzymać samochód i przygodni Austriacy wezwali pogotowie). Sobota koło południa! Ordynator nie miał dyżuru, ale natychmiast go wezwali z domu. Byłem już po CT, Ordynator wezwał neurochirurga i ten po głębszym studiowaniu kliszy powiedział, że go nie interesuję, bo krwiak się zresorbuje sam. Faktycznie to uczynił!
    Jakoś mam szczęście do weekendów. Po krótkim leczeniu w Kufstein, przywiozła mnie prywatna firma z Krakowa w tak skandalicznych warunkach, że groził mi następny udar (ciśnienie 200 na 100, a całe życie miałem niskie, nawet 80/60).
    W szpitalu w Opolu najpierw nie chcieli mnie przyjąć z powodu braku miejsc (nie kłamali!), potem położyli łaskawie na korytarzu koło OJOM’u, więc to pikanie aparatów doprowadzało mnie do szału. Wybłagałem u pielęgniarki, że zawiozła mnie do kącika TV i tam przeleżałem od piątku do poniedziałku – nikt się mną nie interesował przez cały weekend!!! Miałem więcej szczęścia niż wspomniany prof. Borek, który umarł na chorobę weekendową.

    Byłem zaskoczony różnicami w metodach leczenia udarów (obu rodzajów) . W supernowoczesnym szpitalu w Kufstein (był to wtedy podobno najlepszy szpital w Europie, do którego przywożono z „okolic” dyplomatów) po 3 lub 4 dniach zaczęto rehabilitację u mnie (krwiotoczny), a u sąsiada natychmiast (niedokrwienny), po 14 dniach chodziłem bez laski, zataczając się lekko, a w Opolu nie pozwolono mi pójść do WC, tylko 4 tygodnie leżenia. Miałem prawo korzystania z wózka przy potrzebie fizjologicznej, niestety tylko formalne. Były na całym oddziale 3 wózki, z tego dwa kompletnie niesprawne, a trzeci szwankował. Ignorowałem więc zalecenie bardzo miłej pani ordynator i chodziłem normalnie, choć nielegalnie, za potrzebą. Przy okazji popełniłem faux pas, bo skorzystałem z najbliższej możliwości, a to było dla personelu (otwarty!).

    Tam dopiero widziałem, jaka jest różnica w warunkach pracy personelu medycznego. Oddział miał się opiekować 20 do 30 pacjentami, a było ponad 50. Wszystkie zakamarki korytarza i izolatka były zajęte przez łóżka. Moje było obok automatu telefonicznego w kącie telewizyjnym. Snowden zzieleniałby z zazdrości, gdyby wiedział co ja wszystko usłyszałem.
    Widziałem również pozytywne rzeczy, np. nieudaną próbę wciskania pani ordynator koperty, a ona ze wstrętem wyrzuciła faceta razem z kopertą, a gruba była! (oczywiście koperta, nie pani ordynator). Ona już tak miała! Ubezpieczyciel był szarmancki i przysłał mi do szpitala kwiaty i bombonierkę, życzenia powrotu do zdrowia i prośbę o opinię o ich firmie. Chciałem to dać pani ordynator – kwiaty przyjęła, bombonierki nie! Dostały ją pielęgniarki. To były naprawdę biedne istoty. 3 pielęgniarki na 50 osób, głównie lezących i niesprawnych, to straszna katorga, a biedaczki pod wieczór miały spuchnięte nogi jak ja obecnie na starość. W salach były dzwonki do pielęgniarek, ale zdziwiło mnie, że wszystkie wyrwano ze ścian. Podobno zrobiły to zrozpaczone ciągłym hałasem pielęgniarki. Po moich obserwacjach warunków pracy nie dziwiłbym się. To były bohaterki „pracy socjalistycznej” i to bez podśmiechujek. Zdarzały im się drobne wpadki, podobne jak opisuje Jerzyk.
    Obok mnie leżał gość, sparaliżowany prawie kompletnie – rezultat złego leczenia w innym szpitalu. Miał potrzebę, więc wszyscy wołali „siostro” itd. Była to pora obiadowa i nikt się nie pokazał. Był w tym kącie jeden „chodzący” (ja tylko potajemnie), poszedł do pokoju pielęgniarek. Przyszła po obiedzie, ale łóżko było do wymiany. Nie było jednak najmniejszej skargi.
    Moja żona karmiła biedaka przez słomkę. Wszyscy go spisali na straty i dlatego przeniesiono go na neurologię w odstawkę. Po kilku tygodniach postawili go na nogi w tak fatalnych warunkach, nawet podziękował żonie za te drobne samarytańskie uczynki.
    Mnie tylko raz zdenerwowała jedna z sióstr. Dawała mi wieczorem jakąś czerwoną tabletkę. Pytałem o powód, a ona zbyła mnie krótko: „Aby pan miał kolorowe sny”! Później dowiedziałem się że to ogłupiacz, aby obniżyć ewentualne skoki nastrojów i ciśnienia.

    Wniosek:

    Nie taki diabeł strasznym jak egzorcyści mówią. Lekarze i pielęgniarki są u nas takimi jak i ludzie w innych „służbach” dla narodu – cały spektr mentalności i podejścia do swoich obowiązków (krzywa Gaussa). Może tylko u lekarzy występuje za duże parcie do wzbogacenia się na siłę, aby pokazać się w swoim towarzystwie. To powoduje obojętność na losy pacjenta u ludzi bez charakteru i wykończenie fizyczne i psychiczne tych przyzwoitych, którzy na siebie wzięli za dużo obowiązków i nie mają już żadnego życia prywatnego. Tych mi żal, resztą pogardzam.

    Mam chyba jednak wyjątkowe szczęście:
    Po pierwsze, rzadko choruję „dodatkowo” i przez to mogę sobie pozwolić na prywatne wizyty i natrafiam w moim środowisku wyłącznie na porządnych lekarzy. Personel „niższy” jest według mnie w porządku. Tym to optymistycznym akcentem mogę skończyć.
    Oczywiście muszę dorzucić element satyryczny. Jerzy wyzdrowiał, choć nie kupił lekarstw. Ja natomiast zawsze wykupuję, czytam o skutkach ubocznych i drogie lekarstwa lądują w piwnicy aż do przeterminowania, a potem wyrzucam.

    PS Kilka dobrych rad dla Jerzego

    ***Mnie przepisała na nadciśnienie (200/70) proszki, choć jej powiedziałem, że kiedy po zimie uda mi się podjąć umiłowaną ciężką, cichą pracę fizyczną, o mój miły Augustynie, wszystko minie. ***

    Praca pracą, ale miej zawsze przy sobie coś do obniżenia ciśnienia, np. Tritace.
    Odnośnie „helikopterów” nie miej pretensji do lekarzy. Mam w rodzinie przypadki, którym żołądek „jodłował” całe życie, leczono im wrzody, a dopiero na starość w RFN wypędzono im te helikoptery.
    Rozwój medycyny idzie etapami.

  147. @wiesiek59. Twoje ubolewanie, że wielu absolwentów studiów medycyny emigruje zagranicę, by tam (bardzo często jednak poniżej swych kwalifikacji) jakoś pracować, potwierdza tylko moje przekonanie, iż PRAWIE KAŻDY kierunek studiów (wyjątkami powinny być tylko te kierunki politechniczne, na które występuje ciągły deficyt, jeśli chodzi o chętnych na takie studia, oraz każdy kierunek, dla wybitnie zdolnych studentów, w zależności od danego semestru i uzyskanej średniej z ocen, np. minimum 4,90) powinien być płatny. Przyznasz, że wówczas z mniejszym żalem rozstawałabyś się z takimi absolwentami, którzy emigrowaliby za chlebem?

  148. ja prosty chłop z prowincji ;pisałem i ostrzegałem na blogu Passenta ze
    kasa wydana lekka reka przez obecna Panią marszałek a wtedy minister zdrowia
    nic nie da .Nic nie da a na pewno nie poprawi morale lekarzy i ich stosunku do pacjenta i stosunku do obowiązków wynikających z zawodu i przysięgi .
    Mineło kilka lat i stanęło na moim .
    Podobnie jest z innymi zawodami tzw .zaufania publicznego .
    Co się tu rozwodzić Panie Gospodarzu ;im dalej w III RP tym gorzej ,ja osobiście
    już w nic nie wierzę a na pewno w naprawę naszej RP .
    Wszystko to bowiem jest oparte na kłamliwym micie założycielskim ,na kłamstwie historycznym ,na kłamstwie serwowanym nam przez media ,polityków i „przyjaciół”.
    Polski już nie ma ,jest zakłamany postkolonialny kraik nad Wisłą bez własnej znaczącej gospodarki ,banków ,szkolnictwa ,służby zdrowia ;taka chyląca się ku rozbiorom namiastka IRP .
    Naprawdę ;mówie to z wielką goryczą .
    Ale rozmiar antynarodowej polityki prowadzonej przez „patriotyczne’ elity
    przekroczył wszelki normy przyzwoitości .

  149. @Rafal Kochan
    Ja jestem przeciwny platnym studiom. Za czym jednak jestem to elitaryzmem wyzszego wyksztalcenia. Absolwenci emigruja bo jest ich ‚jak mrufkuf’ a to dlatego, ze mamy ponad 330 uczelni wyzszych, z ktorych tylko UW wchodzi do 4 setki najlepszych na swiecie. Prawo popytu i podazy powoduje, ze dyplom wyzszej uczelni jest tani dla pracodawcow, bo tych ludzi z dyplomami sa setki tysiecy. Zamknac wszelkie debilne filie, w ktorych ‚profestytutki’ ucza ludzi zdatnych co najwyzej do technikum zawodowego (ktore to technika wiekszosci dzisiejszych ‚absolwentow’ dalyby zawod i perspektywy czegfo nie daja politologia czy studia zarzadzania).

    Zostawic 10-15 wyzszych uczelni, wszystkie mialyby byc darmowe i z wykladami po polsku ale i po angielsku czy niemiecku. Ze stypendiami dla zdolnych dzieciakow z bardzo biednych domow. Powywalac profesorow-pasozytow-hamucowych, tzn tych ktorzy jada na dopisywaniu siebie do publikacji. Kase panstwowa wladowac w to w czym jestesmy dzisiaj dobrzy tzn informatyka czy inzynieria na przyklad. I w system jaki musi powstac wokolo wyzszej uczelni, zeby przetwarzac wyniki badan w patenty i wynalazki! I wtedy do Polski zaczna przyjezdzac studenci, ktorzy mogliby isc na Oksford czy MIT ale wybrali na przyklad polibude w Warszawie bo poziom ten sam ale taniej.

    @Jan Hartman. Moze ujac to w programie TR 🙂

  150. @paweł markiewicz. Ja mam inne zdanie. Ośrodki akademickie powinny być jak najmniej dotowane przez państwo. Obecne przepisy, w których ilość przyjętych studentów determinuje wysokość dotacji rządowych, jest moim zdaniem głupotą. Jest to temat na dłuższą rozmowę. Innymi słowy – studia, a w konsekwencji tytuły naukowe powinny stanowić o elitarności, a nie o powszechności, a tym samym o bylejakości.

  151. z prowincji
    Łomatko! „Zakłamany, postkolonialny kraik nad Wisłą”itd. ?
    Czy Waść aby nie przesadza w owej swadzie językowej?
    Nie czyta choćby ostatnich statystyk GUS odnośnie do stanu polskiej gospodarki, nie słyszał o kryzysie w krajach UE i nie czytał analiz porównawczych, jak radzą sobie z nim poszczególe kraje? Zarówno „starej” Unii, jak i postdemoludy?
    Przeciez na prowincji korzysta pan zapewne z interentu, skoro i tutaj pisuje. Może nawet zna język angielski i może siegnąć po info z The Economist oraz inne źródła raczej obiektywne.
    Chyba , że opiera pan swoją wiedzę na TV Trwam, Radiu Maryja. GP, „W sieci” i portalach „niezależnych”.

  152. Rafał Kochan
    14 listopada o godz. 15:18

    Być może jest jeszcze inny problem- brak ETATÓW……
    Znajomej syn po obowiązkowym stażu w szpitalu, pracy szukał pół roku.
    Aż poprzez starostę jego matka znalazła odpowiednie dojście…..

    Życie ludzkie jest teoretycznie bezcenne.
    Niestety, zatrudnienie lekarza i odpowiednie „oprzyrządowanie” go, wyposażenie w warsztat pracy, kosztuje.

    Pięknie piszecie o pielęgniarkach Panowie……
    Szwagierka po 25 latach pracy ma w Zabrzu 1400 na rękę…..
    Oszałamiająco szczodre jest to nasze Państwo, nieprawdaż?
    Chorych będzie raczej przybywać, personelu ubywać, sieć szpitali będzie się zmniejszać.

    Wszak pracownik ma być WYDAJNY, a nie kosztowny…..

    W „Limes inferior” był fragmencik ekspresowej obsługi medycznej dla tych z czerwonakami
    -pije pan, pali?
    tak panie doktorze……ale……
    Przestać pić, pięć punktów u sekretarki, następny proszę!!!

    Ps.
    Czy rymowanka
    „pokaż lekarzu co masz w garażu”
    dalej jest aktualna?
    Jakoś nie mam z lekarzami kontaktu osobistego, więc nie wiem.
    Kuzynka- dentystka nie narzeka……

  153. Nie zauważona przeszła mój wczorajsza informacja o tym jak hołota baluje. /13.52/ http://plejada.onet.pl/gwiazdy-na-urodzinach-faktu/ql2v3
    Chodziło o jubileusz 10 lecia tabloidu FAKT, na którym w otoczeniu elity i różnej hołoty balował Pan Prezydent. Gdyby to był jubileusz jakiejś zacnej instytucji. Ale chodzi o najbardziej wredną gazetę niemiecką, żyjącą z kłamstwa, plotek, prowokacji, oczernień, pomówień, siejącą demoralizację, zgorszenie, pornografię i plugastwo. Majestat Rzeczpospolitej ma odwagę razem z Giertychem i innymi asami uczestniczyć w takim burdelu i pić szampana. Jakby go nie stać było. I dziwimy się z chamstwa, prostactwa, nienawiści, marszów, burd i głupoty. Jaki prezydent takie państwo. Dobrze, że to nie mój prezydent.

  154. @Rafal Kochan
    Ale ja wlasnie mowie o tym, zeby ograniczyc liczbe studentow. Platne studia promuja nie najlepszych ale najbogatszych. A chodzi o to, zeby studiowali ci pierwsi. System dotacji od ilosci studentow jest kompletnie nietrafiony, z tym zgoda. Zloty srodek jest pewnie gdzies po srodku, gdzie i byc powinien. W Anglii studia sa platne, ale czesne nie jest szalone. Przy tym stworzona system pozyczek dla studentow, bardzo korzystny., Wiem cos o tym bo mam troje ‚bachorow’ i wszyscy po uniwerkach. Co wazne, to Brytyjskie universytety ciagle przyciagaja najlepszych i pieniadze nie sa najwazniejsze. Facet bez mozgu nie dostanie si ena Cambridge, Imperial College czy do LSE

  155. mag, 15.23. Powinnaś także wiedzieć, że ponad 40 procent kliknięć w internecie kieruje na strony porno. Na prowincji także. Więc dzięki internetowi porno zawędrowało pod strzechy. Amerykańskie porno. I także przyczynia się do wzrostu, w tym PKB.

  156. @paweł markiewicz. Ograniczenie liczby studentów, w obecnej formule prawnej, wpływa na ubożenie uczelni oraz zwiększenie bezrobocia wsród pracowników naukowych. O ile ta druga sprawa mnie średnio interesuje, to w przypadku tej pierwszej, należy zastanowić się, skąd te brakujące pieniadze władze uczelni miałyby pozyskać? Nabijaniem kolejnych studiów zaocznych? Przecież to niczego nie rozwiązałoby, a doprowadziłoby do jeszcze większej patologii. Płatne studia wcale nie przestałyby promować pracowitych i zdolnych studentów. Ile mamy takich co roku studentów? 1%? 2%? Przeciez są olimpiady tematyczne w szkołach średnich i nikt nie mówi, że czołowi uczniowie z takich olimpiad mieliby być zapomniani i niedoceniani w ubieganiu się o studia. Jest to jednak margines. Uczeń szkoły średniej, z przeciętną średnią po zakończeniu szkoły średniej (np. 3,50) , ktorego stać byłoby na płatne studia, moim zdaniem nie zaniżyłby jakości studiów i same też studia nie utraciłyby na wiarygodności, gdyby to właśni taki uczeń przystąpiłby do studiów zamiast jakiegoś ucznia, który miałby średnią po maturze np. 4,50, ale z uwagi na brak środków finansowych, nie przystąpiłby do studiów. Moim zdaniem elitarnośc studiów dziennych, kosztem tworzenia kolejnych głupich i napęczniałych ilościowo studiów zaocznych, jedynie wpłynęłaby na podwyższenie kształcenia (przy założeniu, że program studiów również uległby racjonalnej reformie).

  157. @rafal kochan.
    masz duzo racji. Ja swoje argumenty opieram na zalozeniu, ze system szkolnictwa wyzszego w Polsce wymaga rewolucji, nie ewolucji. Rewolucja o jakiej mysle postawilaby polskie uczelnie w bardzo trudnej sytuacji finansowej i trzebaby im pomoc. Stad propozycja dofinansowania z kasy panstwej. Ale tylko niektorych i nie na zawsze. Jak sobie nie dadza rady to ‚pod wode’. To utopia zgadzam sie chocby dlatego ze polskie uczelnie nie maja szans dojscia do statusu finansowego jaki ma powiedzmy Oksford (jesli dobrze pamiatam to zainwestowany majatek Oksfordu to okolo 45mld funtow) czy Cambridge. Dzieki majatkowi studiowanie na tych uczelni jest naprawde tanie, pod warunkime ze sie tam mlody czlowiek dostanie. Obcokrajowcy placa za te przyjemnosc fortune.

  158. jasny gwint
    Z tym porno to masz niechybnie rację.
    Gustują w nim także klechy. Nie tylko z prowincji.
    10-lecie „Faktu” – hm… Niech tam sobie świętują. I tak nie moja bajka i wielu ludzi w tym kraju.
    Ale żeby prezydent zaszczycił?! No nie!!!
    Koniec świata! – jak mawiał pan Piopiołek z kultowego „Domu”

  159. @paweł markiewicz. Ja też jestem za tym, by to była rewolucja. Obecny stan i system szkolnictwa (szczególnie wyższego) jest na samym dnie. Jest to praktycznie trup, którego tylko trzyma przy życiu jakaś aparatura. Wszyscy się oszukują. Patrzą na tego trupa, i skoro widzą, że aparatura wskazuje bicie serce, to przechodzą obojętnie, udając, że wszystko jest Ok. Z towarzyszącą myślą, że lepiej tego nie dotykać, bo jeszcze pierdyknie i będzie miał na sumieniu trupa… To jest chore… Bez tej rewolucji nigdy Polska się nie udźwignie, również w innych obszarach naszej państwowości, również w w tej sferze, o której tutaj, teraz się toczy dyskusja, a wiec służba zdrowia.

  160. @mag. Jak to mawiają, jaki kraj, taki prezydent. Jaki prezydent, taki gust. Jaki gust – taka skłonność do towarzystwa i rodzaju zabaw.

  161. @Rafał Kochan
    Przyjemnie dotrzec do puenty w cywilizowanej dyskusji!
    Musze leciec oddac narty do okucia wiazan. sezon tuz tuz. Zycze milego wieczoru.

  162. „wiesiek59”:
    „Wykształcenie lekarza to koszt co najmniej 250 000$.
    Między innymi dlatego Poznań kształci studentów medycyny z USA- robimy to dobrze i taniej niż u nich.”
    Proszę o podanie wiarygodnych źródeł tych „rewelacji”…
    Z tego, co wiem to żaden absolwent medycyny z dyplomem polskiej uczelni wyższej nie może pracować w swoim zawodzie ani w USA, ani w Kanadzie. W praktyce musi on studiować całą medycynę wraz ze specjalizacją od początku (profesjonalne nazewnictwo, nowoczesne metody leczenia, systemy i struktury opieki zdrowotnej, prawo, etyka i dyscyplina zawodowa)… Potem następuje cała seria trudnych egzaminów sprawdzających przydatność do wykonywania zawodu w danym kraju i dopiero wtedy dany absolwent polskiej uczelni może podjąć pracę lekarza w swoim zawodzie wyuczonym.
    Znam osobiście dwoje polskich lekarzy z których jeden pracuje jako pomoc pielęgniarki w domu starców, a drugi sprzedaje ubezpieczenia.

  163. Podoba mi się określenie „medyczny sułtanat”.Bardzo trafnie opisuje działaczy izb lekarskich.
    Piszę działaczy,bo NIL jest trochę jak PZPN czy związki zawodowe.Sprawy środowiska lekarskiego są dla nich pretekstem do załatwiania swoich spraw i interesów.
    Izby lekarskie uzyskały od władzy liczne koncesje : prawo wykonywania zawodu,sądy lekarskie,monopol i przymus przynależności,zbieranie różnych opłat (za zmianę adresu wykonywania praktyki w Częstochowie 150 zł w Izbie; w UM 0 zł).Ciekawe czym zapłaciły,bo nikt nie rozdaje takich koncesji za darmo.

    Jeszcze słówko do p.Krzysztofa Zielińskiego.
    Ja rozumiem,że jak drzazga w fiucie boli Pana,że dyrektorem został ktoś ,kto nie jest lekarzem.Lekarze,prawem kaduka,ustanowili prawo mówiące,że dyrektorem szpitala czy ministrem zdrowia może być tylko lekarz.
    Dlaczego tak ma być?Czy od dyrektora szpitala lub ministra zdrowia ktoś oczekuje,że będzie leczyć pacjentów?
    To boli tak mocno,że mąci umysł i zwalnia wszelkie hamulce.
    Nie znam Jarosława Madowicza,nie wiem czy jest dobrym czy złym dyrektorem.Nie wiem nic o jego przynależności partyjnej.Ale pisanie o nim per „sanitariusz z pogotowia w Raciborzu” świadczy o hipermegalomanii.Świadczy też o paru innych cechach,których przez wzgląd na odebrane staranne wychowanie,nie nazwę.
    Oto co napisał o nim portal Gazeta.pl Częstochowa : „ukończył z tytułem magistra wydział zdrowia publicznego na Śląskiej Akademii Medycznej, ma licencjat z ratownictwa medycznego i ukończone studia podyplomowe z zarządzania sytuacją kryzysową, zarządzania bezpieczeństwem i higieną pracy, prawa medycznego, bioetyki i socjologii medycyny. Od 2009 roku wykłada medycynę ratunkową w Wyższej Szkole Planowania Strategicznego w Dąbrowie Górniczej.”.
    Jeśli on jest sanitariuszem z pogotowia w Raciborzu,to kim Pan jest?Czekam na samokrytykę

  164. Krzysia
    14 listopada o godz. 17:59

    W roku akademickim 2012/2013 na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu studia na programach kształcenia w języku angielskim (programy: 4-letni medycyny, 6-letni medycyny, 5-letni stomatologii, 6-letni farmacji Pharm.D., 3-letni fizjoterapii) rozpoczęło 173 studentów, a w 2013/2014 – 185.
    http://www.rynekzdrowia.pl/Nauka/Zagraniczni-studenci-na-kierunkach-medycznych-zysk-dla-kadry-i-uczelni,135058,9.html
    ====================

    Na przykład to, choć pod pytaniem- „zagraniczni studenci medycyny polska”
    znajdziesz wiele odnośników.
    Mam pamięć do liczb, więc pewne dane się mi samoczynnie zapisują w pamięci.
    I nieczęsto się raczej mylę je przytaczając.
    Trudno mi powiedzieć na jakiej zasadzie akurat Poznań jest akceptowany w USA.
    Może jakaś umowa międzyuczelniana?

    Najwięcej cudzoziemców przyciąga Uniwersytet Medyczny im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu. Pochodzą głównie z USA, Tajwanu, Norwegii i Kanady. Ale o tych studentów walczy coraz więcej uczelni. Wiosną specjalne minitargi dla uczelni medycznych zorganizował konsulat generalny w Nowym Jorku. Największe zainteresowanie wzbudzało stanowisko informacyjne Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, na którym już obecnie studiuje ponad 300 osób z zagranicy. Wielu z nich wybiera Polskę głównie dlatego, że u nas koszt studiowania jest znacznie niższy niż w Europie Zachodniej czy USA. W Polsce medycyna z wykładowym językiem angielskim kosztuje od 8 do 10 tys. dol. rocznie. To od czterech do pięciu razy mniej niż w USA.
    :http://forsal.pl/artykuly/726717,zagraniczni-studenci-w-polsce-medycyna.html

    To było chyba to……

  165. A od kiedy to jest obowiązek pracy? Kto nie chce pracować, może się zwolnić i ma do tego prawo.
    Inna sprawa to robienie z takiego zachowania bohaterstwa

  166. „wiesiek59”
    Nie wprowadzaj ludzi w błąd.
    Polskie dyplomy ukończenia medycyny w polskich uczelniach bez dopełnienia wymaganych procedur obowiązujących w danym kraju (m.in. tzw. nostryfikacja) nie są uznawane ani w USA, ani w Kanadzie. Przepisy te dotyczą tak obywateli USA jak i wszystkich innych chcących praktykować zawód lekarza na terenie Stanów Zjednoczonych.

    http://www.medscape.com/viewarticle/587050
    „U.S. Citizens Who Obtain Their Medical Degrees Abroad”
    oraz
    http://www.oil.org.pl/xml/oil/oil56/gazeta/numery/n2004/n200412/n20041204
    „Jak nostryfikować dyplom lekarza w USA”

    PS.
    Mylisz propagandowe teksty rekrutacyjne polskich uczelni i ich chęć dochodów z opłat za studia z faktycznymi późniejszymi problemami zawodowymi ich absolwentów, co szkolnictwo wyższe już ma głęboko w d.pie.

  167. ” W palecie etycznie dopuszczalnych środków protestu lekarskiego nie występuje gremialne zwalnianie się z pracy,…” i

    ” To, że lekarzom nie wolno gremialnie zwalniać się z placówki, która źle funkcjonuje, jest poza dyskusją.”
    ***
    Lekkie przerysowanie sytuacji, panie profesorze, jako ze lekarze zdecydowali, ze nie zwolnia sie wszyscy razem, lecz polowa personelu pozostanie przy pacjentach.

    Po trzecie primo, tylko z racji misji towarzyszacej profesji, lekarz nie jest jednak ubezwlasnowolniony i nie musi byc niewolnikiem, na lasce swego pracodawcy. Zwlaszcza gdy wczesniej wyczerpal wszystkie inne srodki wplywu na pracodawce. Mysle, profesorze, ze obok etyki opiekujacej sie pacjentami istnieje tez etyka bioraca pod opieke lekarzy. A ci nie musza swiadczyc swych uslug w warunkach pracy i placy uragajacych wszelkim standardom.
    Z tych powodow, w przypadku czestochowskim, stowarzyszenia lekarskie wcale nie musza byc brane pod but, w celu wykazania, ze wszechwladza korporacji lekarskiej musi byc ukrocona – z czym sie zgadzam. Powyzsze bardzo jasno wykazal Pan, przy okazji(!) wydarzen w czestochowskim szpitalu.

  168. Babko Pyro, wy żyjecie? Brak nam Waszego ptasiego (adekwatnego do móżdżku)szczebiotu na blogu Adamczeskiego.

  169. Pan Panie Profesorze ex cathedra potępia nas i zarzuca Annie Grodzkiej, że służy złej sprawie, tyle że ona w tym szpitalu kilkakrotnie była a pan nie… Drogi Profesorze co jest etycznego w niedziałającym od 5 miesięcy tomografie? co jest etycznego w konieczności wożenia pacjentów sorowskich 300 metrów pod ziemią na badanie tomograficzne? co jest etycznego w znieczulaniu pacjentów „na oko” bo monitor gazów „nie widzi” parownika sewofluranu, bo dyrektor poszkapił 500 PLN na zaskup software? co jest etycznego w trzymaniu noworodków w nieserwisowanych od ponad 2 lat inkubatorach? Panie profesorze nie ma pan bladego pojęcia, o czym Pan pisze, złożenie wypowiedzeń to był krzyk rozpaczy, marszałek o kryzysie był informowany prawie rok wcześniej i … olał nas… jeszcze raz ponawiam zaproszenie do naszego szpitala…

  170. wiesiek59 14 listopada o godz. 18:17
    „Trudno mi powiedzieć na jakiej zasadzie akurat Poznań jest akceptowany w USA. Może jakaś umowa międzyuczelniana?”
    Sugeruję informować się u źródła a nie u Wujka Google.
    Niestety informacje podane są w jezyku jakim posługują się płacący zainteresowani. I tutaj Stryjek Google-Tłumacz może się przydać.
    **https://pums.ump.edu.pl/faq/

    pawel markiewicz 14 listopada o godz. 14:35
    „….do Polski na studia medyczne przyjezdzaja mlodzi ludzie, ktorzy nie dostali sie do szkol medycznych w swoich krajach. najczesciej z powodu niedostatecznie dobrych wynikow w szkole sredniej”
    Być może i tak bywa. Wszystko być może. Nieśmiało tylko przypominam, że kwota 250k$ podana przez @wiesiek59 jako koszt studiów medycznych w USA jest w przybliżeniu równa tym kosztom TYLKO W PRZYPADKU ZAPŁATY GOTÓWKĄ. Większość studentów medycyny w USA kończy studia z długiem i dla nich całkowity koszt studiów razem z odsetkami może w najgorszym wypadku nawet się podwoić.
    Radzę więc przed wyzywaniem ich od matołów zajrzeć do swojej portmonetki i pochwalić się ilu dzieciom @pawel markiewicz jest się w stanie zapłacić za medyczne studia w USA.

  171. Panie Profesorze, czuję się zobowiązany udzielić Panu następującej rady: powinien Pan niezwłocznie zgolić brodę i zacząć chodzić na siłownię. Taki z Pana czytelnik Nietzschego, a powierzchowność ma Pan – jak na admiratora jego filozofii – karygodną. Bierze się Pan do polityki, a politycy przecież muszą codziennie siedzieć przez wiele godzin. Czy to nie Nietzsche wołał: „siedzieć jak najmniej!”? Co z Pana za nietzscheanista? Proszę włączyć sobie pierwszy lepszy film pornograficzny – aktorzy płci męskiej swą konstytucją fizyczną winni przyświecać Panu w Jego dążeniu do stania się pełnowartościowym, silnym mężczyzną. Dziękuję.

  172. @más allá del charco
    14 listopada o godz. 22:35

    Tak to wlasnie jest, ze studia medyczne w Stanach sa bardzo kosztowne, a ich mlodzi lekarze juz na starcie zadluzeni sa po kilkaset tysiecy (dentysci do miliona). Nie mozna zatem dziwowac sie wielce, ze staja sie czlonkami korporacji pn. AMA, ktora broni ich interesow, jak moze (podobnie z korporacja prawnicza). A zawod lekarza to nie tylko kwestia ponoszenia finansowego ryzyka juz na poczatku praktyki. To ciagle ryzyko finansowych wpadek w przypadkach wytaczanych spraw sadowych o bledy w sztuce. Potega AMA nie razi mnie wiec specjalnie, gdyz jest to organizacja lekarska broniaca interesow lekarzy. Inne profesje takze staraja sie o to by ich zwiazki zawodowe byly jak najsilniejsze.

    W przypadku lekarzy Polski sprawy maja sie nieco inaczej, jako ze ich studia sa w duzej czesci finansowane przez podatnika, przez co podatnik ma pelne prawo do posiadania wplywu na poczynania stowarzyszen lekarskich – chocby w formie panstwowego nadzoru bioetycznego. Bo skoro panstwo daje to i moze wymagac.

  173. Mam do Pana pytanie, co Pan chce tego typu wypowiedziami spowodować/sprowokować. Był Pan tam, widział, zna wszystkie argumenty i kontrargumenty? Czy jako etyk może Pan sobie pozwolić na wygłaszanie w mediach swojej subiektywnej perspektywy percepcyjnej? Nie przystoi to etykowi i dla mnie Pan jest osobą, której nie warto dalej słuchać. Niech Pan zapanuje nad swoimi osobistymi animozjami a pózniej pisze i się wypowiada.

  174. Panie Profesorze! W tym kraju naraża się Pan tylko na pustą krytykę i ignorancję.

    W tym kraju nie ma miejsca na zmiany, które Pan proponuje! Lekarz zawsze będzie w poważaniu społecznym, choćby nie wiem jakim był chałturnikiem i jeden strajk lekarzy i taki artykuł tej mentalności społecznej nie zmienią!

    Podjął Pan jednak walkę – choć to walka z wiatrakami – słuszną i niezmiernie potrzebną i życzę dużo sił, żeby zbyt szybko się nie zniechęcić!

  175. Słuchałem wczoraj na Kazimierzu wykładu Andrzeja Zolla, byłego, byłego i byłego pt „Społeczeństwo obywatelskie”. Także profesora UJ. Wykład nie odbiegał od propagandowej agitki partyjnej, komunie, zwycięstwach, niebywałych sukcesach demokracji i innych banałach. Ani słowa o IPN, aborcji przez niego sprokurowanej, partyjniactwie, nierównościach, bezrobociu, biedzie, OFE, szczęśliwych ludziach w marketach, dyplomach bez wykształcenia, emigracji bez powrotu, zanikaniu narodu, upadku kultury itd. itd. Żal tego było słuchać tym bardziej, że to Profesor mojego uniwersytetu. Takie czasy.

  176. Niestety zupelnie nie zgadzam sie z autorem. Dla nas praca lekarza moze byc powolaniem czy czymkolwiek, ale dla samych lekarzy jest to rtaki sam zawod jak dla Pana redaktora uczenie. I ciekawe jakby sie Pan autor zachowal gdyby mu rektor uczelni dal taki wybor: Albo Pan pracuje za marne grosze po nocach i weekendach, albo Pan jestes szantazysta i studentow porzuca w etyczny niebyt, moze nawet w obiecia ksiedza. A taki dyrektor z wojewoda specjalnie wszystko przeciagaja, obiecuja i nie daja nic bo wiedza, ze jesli tylko lekarze sprobuja upomniec sie o swoje, to wlasnie takie glosy sie odezwa. Niech Pan pamieta, lekarz poswiecil cala swoja mlodosc i dorosle zycie na to zeby nauczyc sie jak pomagac innym i Pan Etyk (teoretyk jednak) ma slabsza podkladke na pouczanie. Niech Pan pamieta ze to nie np. Niemcy (gdzie mieszkam) gdzie wladza poszukuje kompromisu, to sa cwaniaczki o nalanych gebach ktore graja na ludzkich uczuciach zeby kasa, zamiast do lekarzy, trafila do ich portfela. A zawod dyrektora polega na pracy z ludzmi wiec jak dyrektor zrazil do siebie 150 pracownikow, to on powinien odejcs.

  177. @Jan Hartman
    Nie chcę być natrętny, ale chciałbym prosić o odpowiedź na pytania zadane wcześniej
    Pierwsze
    Jak należy postąpić w poniższych przypadkach – zgodnie z bioetyką?

    Mam dyżur na 3 oddziałach, 80 łóżek, pacjentów około 75. Opiekuje się nimi 5 pielęgniarek. Na oddziale mam dwoje chorych z zaburzeniami rytmu i wadami serca, wiek, stan stopień zagrożenia o obu pacjentów jest jednakowy, tzn. w każdej chwili mogą się zatrzymać. Dysponuję jednym wolnym monitorem. Którego pacjenta mam podłączyć, a którego zostawić bez nadzoru aparatury?

    2 dziewczynki zatrute CO, mam tylko jedno łózko z dostępem do tlenu. Dziewczynki są siostrami. Której dać tlen?

    Pytanie drugie
    Jakie bioetycznie właściwe formy strajku lekarzy Pan zaleca?

    Mam nadzieję, że jednak zechce Pan Profesor odpowiedzieć

    Chyba, że odpowiedź na te proste pytania przekracza chęci bądź kompetencje Gospodarza.
    Pozostaję z szacunkiem

  178. Langel
    Przepraszam, że się wetnę, ale blog jest publiczny, więc każdy komentator równocześnie mówi do wszystkich. Nie pomyliła Ci się etyka z matematyką, że oczekujesz matematycznej odpowiedzi na psychologiczne pytania? Czy etyka to coś w rodzaju tablic logarytmicznych z gotowymi odpowiedziami i wystarczy odszukać właściwą? To Ty decydujesz, znając szczegóły, konkretne uwarunkowania, osoby, a nie etyk. Nauka bada prawidłowości, a nie daje gotowych odpowiedzi na każdą okoliczność, zwłaszcza że każdy organizm jest we wszechświecie niepowtarzalny. Po co byliby lekarze, gdyby medycynę dało się sprowadzić do spisu chorób i gotowych sposobów terapii? Wystarczyłby krótki kurs felczerski dla nieanalfabetów – coś jak na prawo jazdy. Na pewno Twoje problemy są poważne, a nawet śmiertelnie poważne, ale pytania zadałeś, moim zdaniem, niepoważne. Może z goryczy.

  179. Dyskutantom o studiach medycznych w Ameryce Pln chce przypomniec, aby nie przenosili kryteriow polskich na grunt amerykanski.
    Studia medyczne na tym kontynencie sa studiami podyplomowymi, czyli trzeba miec ukonczony BS z innego kierunku, aby wogole myslec o karierze lekarza. Czesto, medycyne studiuja ludzie z doktoratami albo z MSc. Kryteria sa bardzo wysokie, bo zawod gwarantuje naprawde wysokie i stabilne dochody, rzedu $80 k dla GP do 1 miliona rocznie dla dobrego zabiegowca. Z reguly jest wiecej niz 10 kandydatow na 1 miejsce i w gre wchodza nie tylko stopnie, ale osiagniecia naukowe (opublikowane prace naukowe), wiek, rasa (studenci kolorowi maja wiecej szans z powodu preferencji), pochodzenie spoleczne (niektore uniwersytety lubia osoby z rodzin lekarskich), ogolny polor (jednym z etapow koncowych kwalifikacji jest interview), podroze zamorskie, praca charytatywna etc.
    Po maturze mozna co najwyzej pojechac na studia do Polski lub innych bylych demoludow lubprobowac na Karaibach. Chociaz w sprawie tej drugiej opcji mam watpliwosci.
    A co do pieniedzy. Nie trzeba konczyc Harvardu, aby byc dobrym lekarzem i zrobic kariere w zawodzie. Rok medycyny na uniwersytetach amerykanskich waha sie od 20k do 100 k. W Kanadzie jest to nieco zunifikowane na poziomie ok. 20 k, bo uniwersytety sa pod kuratela panstwowa. Po studiach trzeba zdac egzamin panstwowy i przejsc tzw. residency (5 lat), na ktorej placa grosze (ok. 40 k, nawet w NYC) a pomiata sie ludzmi jak niewolnikami.
    Dodam jeszcze, ze studia sa podzielone na etapy, po ktorych zalicza sie egzaminy kwalifikujace. Przybysze z zewnatrz moga ominac ktorys z etapow, zdajac egzamin kwalifikacyjny.

  180. Jerzy Pieczul
    15 listopada o godz. 13:29

    ”Langel … Na pewno Twoje problemy są poważne, a nawet śmiertelnie poważne, ale pytania zadałeś, moim zdaniem, niepoważne. Może z goryczy.”

    Sam sobie odpowiedziałeś, więc wszystko co wcześniej w tym wpisie napisałeś traci sens.

    Chodzi o odpowiedź Profesora na pytanie, jak ma lekarz szpitala w Częstochowie postępować zgodnie z ”logiką hartmanowską” i jednocześnie z zasadami etyki w opisanych wyżej przypadkach. Sam jestem ciekaw co Profesor poradzi. Jeżeli nic to też będzie to odpowiedź. Dla mnie ważna.

  181. Jerzy Paczul
    Ależ nie mam pretensji, dziękuję za uwagi.
    Nie kieruje mną gorycz, gdyż poradziłem sobie w obu przypadkach, wszyscy przeżyli i nie był to jedyny taki przypadek w mojej praktyce. Podać mogę (jak każdy lekarz z nieco dłuższym stażem) znacznie więcej takich przykładów.
    Co do meritum, doskonale odróżniam medycynę od felczerki, czego nie robi np. NFZ czy MZ stosując jako kryterium „procedury” zamiast pacjentów. Procedury też zresztą kiepsko zdefiniowane.
    Pouczanie mnie jest zbędne. Litości, pytania nie są ani „psychologiczne” ani „matematyczne”.
    Autorytet od etyki usiłuje narzucić swoją opinię wg mnie obrażającą innych kolegów i niczym nieuzasadnioną. Jednocześnie w przypadku konkretnych problemów ETYCZNYCH nie odpowiada. Nadal pytam jakie formy strajku p. prof. Hartman zaleca lekarzom? Sam przecież o tym napisał.
    Spojrzałem na dorobek naukowy Gospodarza w wyszukiwarkach medycznych – wyniki kiepskie. Zero pozycji np. w PubMed.
    Co do metodologii nauk – jesteś w błędzie, ale to temat na inną dyskusję. Niedawno opublikowałem w niezłym czasopiśmie pracę na temat właśnie metodologii nauk medycznych. Chętnie służę pomocą.
    Pozdrawiam

  182. @kozetka
    Dokładnie o to chodzi. Bez podtekstów, pretensji czy emocji. Naprawdę chce poznać inną niż moja opinię nt strajku lekarzy. Zwłaszcza gdy autorem opinii byłby Autorytet.
    Powtarzam swoje zdanie: lekarz nie strajkuje. Jeśli protesty nie skutkują- odchodzi się z takiej placówki.
    Pozdrowienia

  183. Langel
    Jeśli pytania do profesora były świadomie prowokacyjne, to, winowat, nie moja – na przykład rybaka morskiego czy lektora języka – działka, bym miał śmiałość dawać głos, czy choćby pisnąć. Jeśli zaś były nieudawane, bez drugiego dna, to nadal miałbym je za niepoważne, bo byłyby z gatunku sajens-fikszn: „Co byś zrobił na moim miejscu?”. Sam na takie pytania odpowiadam: „Nigdy nie będę na twoim miejscu”. A co zrobię w jakiejś sytuacji, okaże się, kiedy będzie sytuacja – niehipotetyczna. Zadawania szewcowi korespondencyjnych pytań, jak konkretnie naprawiłby buty zaprezentowane mu tak samo korespondencyjnie, czyli werbalnie, nie umiałbym inaczej potraktować, jak tylko wypytywania niepoważnego.
    Tylko to mi się rzuciło w oczy i tylko do tego się odniosłem. Ani mi w głowie dalej wchodzić. Natomiast wrzucę kamyczek do Twojej reakcji. Powiedziałeś, że NFZ czy MZ stosują „kryterium procedury zamiast pacjentów”. Jasne. No cóż, jako pacjent i jako towarzyszący chorobom moich bliskich i znajomych, mam z kolei doświadczenie, że również lekarze stosują „kryterium procedury zamiast pacjentów”. Uzbierało mi się sporo doświadczeń, z których wykluła się moja subiektywna opinia o polskiej służbie zdrowia en bloc po zmianie ustroju (z całym szacunkiem dla tych lekarzy, którzy żadnymi blokami nie są) – że lekarz bardziej leczy numer choroby niż konkretnego pacjenta – stąd setki czy tysiące pomyłek, które można mniej delikatnie nazwać „błędami”, „zawodowym niechlujstwem”, „niedbalstwem”, „lekceważeniem pacjenta”. To moje doświadczenia i widzenie STANU rzeczy. Przyczyny to inna melodia – nie na moją głowę. Na portalu gazeta.pl idzie właśnie serial o tragicznym wręcz lekceważeniu pacjentki, której sąd I instancji przyznał 5 mln odszkodowania od szpitala.

  184. Jerzy Pieczul,

    z tym szewcem, he, he..
    Niestety zawsze chińskie obuwie podwożę osobiście w worku foliowym.

  185. Langel 15 listopada o godz. 18:25
    Dorobek?
    Zaoszczędzone mi jest bycie narażonym codziennie na wyskakujący z każdej szuflady i lodówki autorytet etyka, tak więc dopiero z tego bloga zapoznałem się z jego siłą.
    I wtedy poczytałem sobie obecne w sieci wskazówki bioetyczne dla lekarzy produkcji w/w.
    @Langel, jak przyjedziesz do wypadku karetką, rozumiesz, ty jeden a ich dwóch, znaczy się posoka sika zarówno z Ważnego Polityka ORAZ z ochroniarza tegoż Ważnego Polityka to twój wybór może być tylko jeden. Masz ratować Polityka. Ochroniarz niech sobie zdycha.
    Już nie pamiętam, czy bioetyk zastanawiał się w swoim wykładzie, czy bycie ochroniarza w ciąży z powodu Polityk być Kadafi coś zmieniało czy nie. Nie będę więc pastwił się nad bioetykiem z tego powodu, że jest mizogin.

    Ale z pewnością pamiętam bioetyczne wskazówki dla załogi karetki co do kolejności ratowania dwóch samców w przypadku różnej kolejności dziobania. Całkiem zresztą logiczne, bo przecież całym sensem bycia ochroniarzem nie może być spychanie osoby ochranianej na drugie miejsce w kolejce do plastra na sikajacą ranę.

    Zastanów się zatem @Langel dlaczego nie odrobiłeś lekcji i nie przerobiłeś wykładu o karetce i ochroniarzu? W twojej codziennej pracy byłby jak znalazł i teraz nie zadawałbyć durnych pytań. Jasnym dla mnie jest jak drut i prostym jak słońce, żeś zaniedbał swoich obowiązków nie pytając sióstr która z nich jest Politykiem a która Ochroniarzem.
    W razie obie były nieprzytomne trzeba było zapytać na Facebooku. Tam ich koleżanki wiedzą.
    Twoja niekompetencja @Langel, wyłazi z każdego twego słowa. Brakuje ci z 5 wykładów z bioetyki.

    ****************************************

    Jedno z rozwiązań jakie MNIE przychodzi do łba, ale proszę się nim nie sugerować bo to jest prosty, myślący po inżyniersku łeb jest taka, że należy przeliczyć liczbę darmozjadów za pieniądze podatnika uczących bioetyki, podsumować ich pensje, dziadów wywalić na zbity pysk, (czyli do polityki, gdzie i tak i tak sami dzrzwiami i oknami się pchają) a za zaoszczędzone pieniądze kupić tobie @Langel drugi monitor i zapłacić za serwis i kalibrację tych urządzeń, które już masz.

    Proszę się zastanowić, jakie jest założenie podstawowe wykładów z bioetyki. W/g mnie tak samo parszywe jak koncepcja grzechu pierworodnego. KK ma być zły, manipulancki i prewersyjnie destrukcyjny dla charakterów i psychiki ludzkiej dlatego, że do swoich celów używa grzechu pierworodnego. Jak szantażysta i psycho-manipulator.
    A co robi profesor bioetyk?
    Wy łapiduchy gupieście co cud, mówi. Bez mojej rady kogo ratować w jakiej kolejności i w jakim ułamku – nie dacie sobie rady. Bo gupieście. Albo źliście! No właśnie – chyba źliście. Z natury waszej konowalskiej, z natury tacyście!

    Gdyby nie ja, bioetyk znaczy, źlebyście wybierali. Bo gupiście i źliście!

    Wywalić na pysk a pensję na jeden monitor więcej. Oczywiście tak długo jak długo mówimy o uczelni publicznej. Prywatne mogą sobie nawet wykład anatomii zastąpić bioetyką. Rynek szybko zweryfikuje u kogo ludzie będą woleli się leczyć.

    *****************************************

    A tak „na szybko” moja rada dla ciebie, @Langel

    Do Warszawy. Kilka opon podpal na jakimś centralnym placu. Pielęgniarki gołe niech tańczą w chórku, z tyłu planu. Z przodu koza ubrana w kitel lekarski, ze stetoskopem na szyi czy jak to się tam nazywa. Kozę do zderzaków dwóch samochodów przywiąż i tymi samochodami, jak kamery przyjadą, rozerwij na dwie części. Oczywiście, że na żywca! Niech się koza drze wniebogłosy! Krew niech z kozy sika! Wnętrzności niech wypadają!

    Symbolika ma być taka, że protestujesz, bo na dwie części jako lekarz się nie rozerwiesz.

    Forsy pewnie nie dostaniesz na swoje monitory a prasa i telewizja cię obsobaczą za nieetyczne rozrywanie kozy.

    Ale w nadchodzących wyborach do Europarlamentu miejsce bedziesz miał gwarantowane! I o to chodzi, co nie? 😉

  186. más allá del charco
    15 listopada o godz. 20:37

    Bardzo smieszne – ha ha

    A postulaty Hartmana, i nie tylko, o nadzor nad stowarzyszeniami lekarskimi, i tak, sa jak najbardziej poprawne. Chocby z tego powodu, ze wychodza naprzeciw spolecznemu zapotrzebowaniu. Bo spoleczenstwo od dawna wkurzone jest na decyzyjna wylacznosc, oraz nietykalnosc lekarskiej korporacji.
    I tu jedynym lekarstwem jest dopuszczenie do glosu trzeciej sily, ktora bedzie miala wglad w poczynania korporacji, i poszczegolnych lekarzy (gdy zajdzie taka potrzeba), oraz prawo do przedstawiania wlasnych opinii, ktore medycy musza przynajmniej przyjac do wiadomosci.
    Tak to wyglada w innych europejskich krajach, ktore zdecydowanie gorsze sa od Polski jedynie w balaganiarstwie i korupcji, panie dowcipasek.

  187. Czy można
    poważny temat wymieszać z łajnem i zrobić z tego ubaw na imieniny cioci ?
    Można
    Patrz wyżej
    ukłony

  188. Główny podejrzany, właściciel ośrodka, przyznał się, że prowadził taką, a nie inną działalność

    NFZ przepłacał, bo tak wynikało z dokumentów. Sprawa wyszła na jaw po ustaleniach operacyjnych policji. W sumie, jak wynika z ustaleń śledztwa, bezprawnie wyłudzono 12 milionów złotych. Zatrzymany jest właściciel ośrodka, który pieniądze inwestował m.in. w nieruchomości i fundusze inwestycyjne
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14956797,Personel_zakladu_zatrzymany__co_z_pacjentami__Wyludzenia.html#TRNajCzytSST
    ==================

    Panie i Panowie.
    Tam gdzie w grę wchodzą DUŻE pieniądze, tam robi sie dziwnie mało miejsca dla etyki…..

    Co do Częstochowy.
    Nie ma pieniędzy?
    Dlaczego?
    Być może są inne, ważniejsze zgodnie z koncepcją organu założyciel;skiego cele?
    WAAADZA wie lepiej……

    Nie śledzę specjalnie problemu, ale zapamiętałem starą akcję
    „Rodzić po LUDZKU”…..
    Okazało się, że da się, bezinwestycyjnie prawie.
    Tyle że znieczulicę trzeba było zastąpić uczuleniem.

    Zastąpienie procedury leczenia PRZYPADKU leczeniem CZŁOWIEKA jest procesem. I nie wróżę mu w dobie komercjalizacji wszystkiego sukcesu…….

  189. Doceniając dorobek naukowy Profesora pozwalam sobie wyrazić wątpliwość, czy Autor tłumaczył dzieło Kartezjusza „Medytacje o filozofii pierwszej” z języka francuskiego, czy jakiegoś innego. W polskim wydaniu Profesor pisze:

    ”Słowo od wydawcy do Czytelnika [zamieszczone w tym miejscu w pierwszym wydaniu francuskim z 1647 r.]

    +Każdej osobie wykształconej, która przeczyta tę książkę, chcielibyśmy obiecać, że będzie zadowolona – i to zarówno z tego, co należy do Autora, jak i z tego, co jest rzeczą Tłumacza; jesteśmy zobowiązani do najpilniejszych starań o to zadowolenie zwłaszcza
    dlatego, iż obawiamy się, aby niełaska Czytelnika, dotknąwszy nas, nie padła też i na tamtych.+

    Tekst oryginalny brzmi jednak troche inaczej:

    « La satisfaction que ie puis promettre à toutes personnes d’esprit dans la lecture de ce Livre, pour ce qui regarde l’Auteur et les Traducteurs, m’oblige à prendre garde plus soigneusement à contenter aussi le Lecteur de ma part, de peur que toute sa disgrace ne tombe sur moy seul. »

    Oryginal dostepny na stronie:
    http://fr.wikipedia.org/wiki/Fichier:Descartes_-_M%C3%A9ditations_m%C3%A9taphysiques,_%C3%A9d._1647.djvu

    proponuję przetłumaczyć jak niżej :

    +Obietnica satysfakcji jaką mogę przyrzec w lekturze tej książki każdej osobie wykształconej, w tym co dotyczy tak Autora jak i Tłumaczy, zobowiązuje mnie także do jak największej staranności aby zadowolić Czytelnika, w obawie aby nie padła na mnie jego niełaska.+

    Co o tym sądzą blogowi frankofoni?

  190. Kompromitująca przegrana ze Słowacją. Ale moralnie my zostaliśmy jak zwykle zwycięzcami. I tak jest wszędzie.

  191. Ciekawa sprawa
    Samemu sobie oznajmiać to co się wie.
    To chyba dyscyplina sportowa , taki dwubój do jednej bramki.
    Tylko nie wiem komu zaliczać na + a komu na -.
    Co prawda na razie tylko dwu zawodników ale mogą być tendencje wzrostowe – kto to wiedzieć może.
    No chyba że to nie sport a praca na akord – a to z szacunkiem za wyrabianie normy.
    uklony

  192. Oszust pisze; Całe życie poświęciłem budowaniu lepszej Polski. http://wiadomosci.onet.pl/kraj/oswiadczenie-slawomira-nowaka-po-rezygnacji-z-funkcji-ministra-transportu/hbtse
    A ja niby co? I nawet pocałujcie mnie we dupę nikt nie powie. A zegarek mam za 100 złotych.

  193. No i popatrz, popatrz. Dureń Hartman wywiódł tak wiele osób w pole! I to w jak prosty sposób! Wystarczyło wpleść w brednie bezmózgowca dotyczące częstochowskiego strajku kilka kąśliwych uwag pod adresem korporacji lekarskiej, a już niektórzy popuścili w majczęta z radości, że oto Wielki Etyk wziął ich w obronę medialnie krytykując system orgaizacyjny samorządu lekarskiego, który nie tylko decyduje o tym kto ma pełnić funkcję lekarską, ale też kiedy winien (naturalnie wedle naszego durnia Hartmana) zastrajkować.

    A więc durniu Hartmanie (pozwalam sobie na ten protekcjonalny ton, gdyż sam pan mnie tak nazwałeś, a zamierzam trochę tu na durnia Hartmana poszczekać), sprzedam durniowi ZA DARMO uwag parę:

    1. Czy wiesz druniu jaki był motyw strajku lekarzy w szpitalu częstochowskim?

    Stawiam daczę Państwa Kwaśniewskich z prowokacji Pana Agenta Tomka, przeciw maryśce Pana Palikota, że dureń nie ma zielonego pojęcia jaki był powód protestu.

    Dureń nie był łaskaw zauważyć, że lekarze NIE ZGŁOSILI JAKIEGOKOLWIEK POSTULATU PŁACOWEGO, co w dobie dzisiejszych a zwłaszcza korporacyjnych nawalanek (hutnicy, górnicy, PKP, stoczniowcy, oraz stojący za związkową Solidarnością) nie jest etyczną (ani tym bardziej nieetyczną) normą!

    Zatem przybliżę durniowi o co biega, by zanim wyda z siebie kolejne beknięcie w przyszłości, najpierw zapoznał się z istotą problemu i stąpnął po ziemi, gdyż – nawet nie wysłany w kosmos (czy też -jak sam pragnie „na Księżyc” – nie wiedziec czemu akurat tak blisko, skoro jego megalomania sięga dalece poza Mleczną Drogę) buja w obłokach (oparach?) dyletanctwa i teorii oderwanej od szarzyzny życia, że o pracy tych, których jak zwykle przemądrzale gani – nie wspomnę.

    Zatem durniu:

    Protest lekarzy w Częstochowie zrodził się z powodu działań dyrekcji (korporacja!), która nie tylko nie modernizuje aparatury medycznej, ale także NIE DOKONUJE STOSOWNYCH NAPRAW BADZIEWIA JAKIM SZPITAL DYSPONUJE! Aparatura ta nie jest serwisowana, ani nie podlega OBOWIĄZKOWYM PRZEGLĄDOM! Przypomnę durniowi, iż certyfikaty lekarskie wymagają od ich dysponenta aktualizacji w odstępach kilkuletnich polegającej na zdawaniu egzaminu oceniającego fachowość. Może zatem dureń odpowie jak to się ma do serwisowania aparatury?
    Przecież – zgodnie z logiką (choć niekoniecznie już z etyką), osoba wykonująca np. usg narządowe, z upływem lat nabiera wiedzy i podnosi swoje kwalifikacje – chyba, że kupiła certyfikat na Kleparzu (podobno można tam też nabyć dyplom etyka, ale to wiem z plotek, choć kiedy czytam pewnych „móżdżaków” zaczynam nabierać wiary, że to zaiste nie tylko krakowska plotka).
    Innymi słowy durniu i dyletancie: człek tym się różni od aparatury, że z biegiem lat nabiera fachowości. Maszyna natomiast – niestety – się zużywa i wymaga przeglądów, a w dobie medycyny XXI wieku, także i wymiany na nowocześniejszą. Tomograf komputerowy wymienionego szpitala został poddany przeglądowi dopiero po proteście i w jego wyniku.
    A może dureń odpowie, w jaki sposób zabezpieczyć wcześniaka dysponując niewydolnym inkubatorem? Może ordynator zetnie na ten przykład quasisokratejską bródkę i tymże włosiem napełni siennik z własnych gaci, by okrywszy nim potem niemowlę, uchronić je przed śmiercia z wyziębienia?
    Do dzieła durniu – spróbuj odpowiedzieć na to proste pytanko!

    Kolejnym powodem protestu jest problem z zaopatrzeniem w niezbędne leki i to nie te drogie stosowane w chorobach rzadkich, ale najbardziej pospolite, bo przeciwbólowe.

    Zakładam, że nawet etyk-dureń pojmuje, że lekarz nie kładzie asfaltu na warszawskim moście, który – gdy „zbąbluje” zaciekawi głównie kierowców i opozycję, ale leczy ludzi odpowiadając W PEŁNI (i faktycznie przed wojennym sądem polowy jakim jest opinia społeczna i surowy w takich przypadkach wymiar sprawiedliwości ) za ewentualne błędy PRAWNIE!
    Powołany w takim przypadku biegły ma w nosie durnowate tłumaczenia, że nie było jak diagnozować i czym leczyć – liczy się bowiem efekt netto – szkoda, jaką poniósł niewłaściwie leczony.
    Dureń -choćby i etyk – pojąć więc winien, że być może zaistniała w szpitalu sytuacja, która czyniła ryzykownym leczenie przy narastającym ryzyku odpowiedzialności za poziom – to lekarz decydent odpowie za to przed sądem i to nie tylko tym korporacyjnym, ale i powszechnym

    Tymczasem nasz Koziołek-Durniołek prześlizguje się po tym problemie jak sam Adam Małysz po zeskoku w Wiśle-Malince, jednak z takim efektem, że dooopa (naturalnie etyczna) stłuczona.

    Odmówiono świadczenia lekarskiej pomocy pochlipuje pod swą minisokratejską bródką niczym trybun ludowy.
    Bandytyzm niemal porównywalny z obrzuceniem Pana Ambasadora Wielkiej Rusi w Święto Niepodległośc – sugeruje niemal.
    Szkoda, że dureń nie zapostulował, by – zgodnie z sugestią Szanownego Pana Ludwika Dorna -zawlec burzycieli do woja – w kamaszach osiągnęli poziom „trepa” zatem buta na tyle prymitywnego, że powolnego decyzjom kierownictwa szpitala (korporacji!).

    Odium winy matołek zrzucił jednak na OIL (sic!), który wsparł moralnie „częstochowskie bydlęta w białych kitlach wyzbyte już nie etyki, ale człowieczeństwa!”
    Durniu Hartman – daj spokój z komentowaniem spraw, o jakich nie masz pojęcia.
    Chcesz atakować organizację samorządu lekarskiego, rób to w osobnych wypowiedziach, które nie zaciemnią wtedy meritum i nie rozmyją czujności środowiska, które – przynajmniej w części – chętnie dokopie zwierzchnikom, gdyż szansa wyrzucenia z siebie żalu chętnie poszukuje pretekstu.
    Ale na miłosć boską nie katuj nas tymi wypocinami natury wirtualnej całkowicie oderwanymi od realu..
    Najlepiej komentuj to z pozycji „kanapowego” obserwatora, a nie potencjalnego politycznego aparatczyka.
    Palikot i tak ma już wielce przesrane, więc nie odbieraj mu durniu szansy na wypłynięcie na szersze wody w przyszłych wyborach.
    Strajk lekarzy częstochowskim winien być wstępem do podobnych w innych miejscach kraju.
    Dość bowiem obciążania lekarzy coraz to większymi obowiązkami, oczekiwania usług „tip-top” bez ustawowego/organizacyjnego ułatwienia wypełnienia tego zadania zgodnie z oczekiwaniami (w tym o charakterze etycznym)
    Samorząd lekarski nie ma nic do tego. Państwo natomiast (ministerstwo zdrowia, nfz) tak!
    Etyką nie wyleczy się zawału serca, nie prześwietli narządów wewnętrznych ,nie dokona skomplikowanej operacji.
    Zajmij się matołku etyką, ale teoretyczną.

    PS: doczytałem, iż cenzuruje się tu treści nie pasujące do wymowy ogólnej=pobekującego z zachwytu stada durniów.
    liczę, że moja wypowiedź zostanie jednak przeczytana choć przez kilku trzeźwo myślących.
    Niekoniecznie etyków.

    Ale na wymioty zbiera, gdy się to dopiero przeczyta.

    Miej honor Kmicica ze słynnego pojedynku z Wołodyjowskim.

    Naturalnie wiem, że dureń nie przeczyta tej polemiki.

    Ale może ktoś z „naszych” puknie się w głowę, nim dołączy do chóru zrobionych przez durnia Hartmana w bambuko.
    Wklejam raz jeszcze bo mimo, że na ekranie wyświetla się prawidłowo, pocięło tekst.

    A- gdyby komuś przyszła do głowy uwaga „nie stać cięna nic ponad dureń, matołek?, temu odpowiem a priori.

    Hartman oponentó nazwał durniami.

    A jak porzekadło głosi – kto się przezywa(Hartman mnie) , sam się nazywa .(dureń)

    7△1▽

    lekarz POZ
    •1 dzień temu △▽

    do lekarza POZ:
    „Gdyby dureń zrozumiał, że jest durniem, automatycznie przestałby być durniem. Z tego wniosek, że durnie rekrutują się jedynie spośród ludzi pewnych, że nie są durniami”.
    Stefan Kisielewski

    Zatem, gdybyś zrozumiał, że……….

    1△▽

    Karol
    •1 dzień temu △▽

    Ty Karolu nie jesteś wyjątkiem od tej zasady.
    Dureń ma także jeden mankament – nigdy nie skleci jednego merytorycznego zdania. Pomyśl o tym nim pojmiesz.
    Chętniej wymieniłbym poglądy, których najwyraźniej nie masz.
    Kontestacja – dla Ciebie typowa, to mowa trawa. Niewnosi nic do rzeczy, poza Twoim samozadowoleniem.
    Jak przyjdzie Ci do głowy pierwsza w życiu myśl, z jaką warto podyskutować – napisz.
    Mnie inwektywy nie ruszają.

    2△▽

    lekarz POZ
    •8 godzin temu △▽

    Niewnosi?

    1△▽

    <Odpowiedz

    ⥅Udostępnij ›

    lekarz POZ
    •2 dni temu △▽

    No i popatrz, popatrz. Dureń Hartman wywiódł tak wiele osób w pole! I to w jak prosty sposób! Wystarczyło wpleść w brednie bezmózgowca dotyczące częstochowskiego strajku kilka kąśliwych uwag pod adresem korporacji lekarskiej, a już niektórzy popuścili w majczęta z radości, że oto Wielki Etyk wziął ich w obronę medialnie krytykując system orgaizacyjny samorządu lekarskiego, który nie tylko decyduje o tym kto ma pełnić funkcję lekarską, ale też kiedy winien (naturalnie wedle naszego durnia Hartmana) zastrajkować.

    A więc durniu Hartmanie (pozwalam sobie na ten protekcjonalny ton, gdyż sam pan mnie tak nazwałeś, a zamierzam trochę tu na durnia Hartmana poszczekać), zadam durniowi pytań parę:

    1. Czy wiesz druniu jaki był motyw strajku lekarzy w szpitalu częstochowskim?

    Stawiam daczę Państwa Kwaśniewskich z prowokacji Pana Agenta Tomka, przeciw maryśce Pana Palikota, że dureń nie ma zielonego pojęcia jaki był powód protestu.

    Dureń nie był łaskaw zauważyć, że lekarze NIE ZGŁOSILI JAKIEGOKOLWIEK PŁACOWEGO, co w dobie dzisiejszych a zwłaszcza korporacyjnych nawalanek <hutnicy, "na="" (ani="" -="" -jaksam="" buja w obłokach (oparach?) dyletanctwa i teorii oderwanej od szarzyzny życia, że o pracy tych, których jak zwykle przemądrzale gani – nie wspomnę.

    Zatem durniu:

    Protest lekarzy w Częstochowie zrodził się z powodu działań dyrechcji (korporacja!), która nie tylko nie modernizuje aparatury medycznej, ale także NIE DOKONUJE STOSOWNYCH NAPRAW TEGO RZĘCHA JAKIM SZPITAL DYSPONUJE! Aparatura ta nie jest serwisowana, ani nie podlega SERWISOWYM PRZEGLĄDOM! Przypomnę durniowi, iż certyfikaty lekarskie wymagają od ich dysponenta aktualizacji w odstępach kilkuletnich polegającej na zdawaniu egzaminu oceniającego fachowość. Może zatem dureń odpowie jak to się ma do serwisowania aparatury?

    Zgodnie z logiką, osoba wykonująca np. usg narządowe, z upływem lat nabiera wiedzy i podnosi swoje kwalifikacje – chyba, że kupiła certyfikat na Kleparzu (podobno można tam też nabyć dyplom etyka, ale to wiem z plotek, choć kiedy czytam pewnych m”móżdżaków” zaczynam nabierać wiary, że to nie plotka).

    Innymi słowy durniu i dyletancie: człek tym się różni od aparatury, że z biegiem lat nabiera fahowości. Maszyna natomiast – niestety – się zużywa i wymaga przeglądów, a w dobie medycyny XXI wieku, także i wymiany na nowocześniejszą.

    Kolejnym powodem protestu jest problem z zaoptarzeniem w niezbędne do leczenia leki.

    Zakładam, że nawet etyk-dureń pojmuje, że lekarz nie kładzie asfaltu na warszawskim moście, który – gdy „zbąbluje” zaciekawi głównie kierowców i opozycję, ale leczy ludzi odpowiadając za ewentualne błędy PRAWNIE!

    DUreń etyk pojąć więc winien, że być może zaistniała w szpitalu sytuacja, która czyniła ryzykownym leczenie przy narastającym ryzyku odpowiedzialności za poziom – to lekarz decydent odpowie za to przed sądem i to nie tylko tym Durniołekkorporacyjnym, ale i powszechnym

    Tymczasem nasz Koziołek-Durniołek prześlizguje się po tym problemie jak sam Adam Małysz po zeskoku w Wiśle-Malince, jednak z takim efektem, że dooopa (naturalnie etyczna) stłuczona.
    Odmówiono świadczenia lekarskiej pomocy pochlipuje pod minisokratejską bródką .
    Bandytyzm niemal porównywalny z obrzuceniem Pana Ambasadora Wielkiej Rusi w Święto Niepodległości.
    Szkoda, że dureń nie zapostulował, by – wzorem Szanownego Pana Ludwika Dorna, zawlec burzycieli do woja – w kamaszach osiagnęli poziom „trepa” zatem buta na tyle prymitywnego, że powolnego decyzjom kierownictwa szpitala (korporacji!).
    Odium winy matołek zrzucił jednak na OIL, który wsparł moralnie „częstochowskie bydlęta w białych kitlach”
    Durniu Hartman – daj spokój z komentowaniem spraw, o jakich nie masz pojęcia.
    Chcesz atakować organizację samorządu lekarskiego, rób to w osobnych wypowiedziach, które nie zaciemnią wtedy meritum i nie rozmyją czujności środowiska, które – przynajmniej w częsci – chętnie dokopie zwierzchnikom, gdyż szansa wyrzucenia z siebie żalu chętnie poszukuje pretekstu.
    Ale na miłosć boską nie katuj nas tymi wypocinami natury wirtualnej.
    Najlepiej komentuj to z pozycji „kanapowego” obserwatora, a nie potencjalnego politycznego aparatczyka.
    Palikot i tak ma już wielce przesrane, więc nie odbieraj mu durniu szansy na wypłynięcie na szersze wody w przyszłych wyborach.
    Strajk lekarzy częstochowskim winien być wstępem do podobnych w innych miejscach kraju.
    Dość bowiem obciążania lekarzy coraz to większymi obowiązkami, oczekiwania usług „tip-top” bez ustawowego/organizacyjnego ułatwienia wypełnienia tego zadania zgodnie z oczekiwaniami(w tym o charakterze etycznym)
    Samorząd lekarski nie ma nic do tego. Państwo natomiast (ministerstwo zdrowia, nfz) tak!
    Etyką nie wyleczy się zawału serca, nie prześwietli narządów wewnętrznych ,nie dokona skomplikowanej operacji.
    Zajmij się matołku etyką, ale teoretyczną.
    Obrzydzenie bierze, gdy patrzy się już na fotkę nad buńczuczną i narcystyczną mową-trawą.
    Ale na wymioty zbiera, gdy się to dopiero przeczyta.
    Miej honor Kmicica ze słynnego pojedynku z Wołodyjowskim.
    Naturalnie wiem, że dureń nie przeczyta tej polemiki.
    Ale może ktoś z „naszych” puknie się w głowę, nim dołączy do chóru zrobionych przez durnia Hartmana w bambuko.
    A- gdyby komuś przyszła do głowy uwaga „nie stać cięna nic ponad dureń, matołek?, temu odpowiem a priori.
    Hartman oponentó nazwał durniami.
    A jak porzekadło głosi – kto się przezywa(Hartman mnie) , sam się nazywa .(dureń)

    zobacz więcej
    3△▽

    lekarz POZ
    •1 dzień temu △▽

    Uderz w stół a nożyce się odezwą.

    1△▽

    <Odpowiedz

    ⥅Udostępnij ›

    Janek
    •2 dni temu △▽

    Dziękuję Profesorze za mądre słowa. Jestem lekarzem z 30 letnim stażem, któremu korporacja zawodowa nigdy w niczym nie pomogła, za to ściągnęła bez skrupułów przez komornika, należności za zaległe składki, których przez jakiś czas nie odprowadzałem. Nie odprowadzałem, bo nie miałem z czego, kiedy po konflikcie z dyrektorem szpitala straciłem pracę z dnia na dzień ( dyscyplinarka).Do czas, kiedy im Sąd Pracy przywrócił mnie do pracy ( 1.5 roku) nie miałem środków do życia. Na nic się stały prośby i tłumaczenia kierowane do Prezesa mojej korporacji. Z pierwszej i kolejnych pensji ściągnięto całą należność wraz z odsetkami. Tak wyglądała "pomoc" kolegów w najtrudniejszych chwilach mojego zawodowego życia.
    Janek

    1△▽

    <Odpowiedz

    ⥅Udostępnij ›

    Jurek
    •2 dni temu △▽

    Brawo Panie Profesorze,
    Lekarze stanowią bardzo silnie zorganizowaną grupę zawodową pilnującą swoich interesów. Mało kto ma odwagę głosić poglądy, które się sprzeciwiają tej grupie. Poległ na tym niejeden minister a wielu zostało zakrzyczanych i wygwizdanych.

    4△▽

    <Odpowiedz

    ⥅Udostępnij ›

    Dottore
    •2 dni temu △▽

    Nie lubię Hartmana. Reprezentuje wszystko to czego nie znoszę. Ale ma rację. Może nie świętą ale ma. I zdecydowana większość lekarzy zgodzi się z tezą, że przynależność do korporacji powinna być dobrowolna. Niech składki staną się dobrowolne i zobaczycie ilu jest zwolenników samorządu lekarskiego.

    4△▽

    <Odpowiedz

    ⥅Udostępnij ›

    stas
    •2 dni temu △▽

    Wszystkie korporacje należy rozwiązać jako niezgodne z Konstytucją RP

    2△▽

    <Odpowiedz

    ⥅Udostępnij ›

    Waldemar
    •2 dni temu △▽

    "Etykiem" może być każdy co nic nie robi i nie musi mieć polisy OC z wyłączeniami np. gdy posłużono się nie atestowanym sprzętem medycznym… itd. ignorantów ci u nas dostatek.

    2△▽

    <Odpowiedz

    ⥅Udostępnij ›

    etyk
    •2 dni temu △▽

    Takich ludzi jak Hartman nalezy IGNOROWAC ;-).Poczytajcie jego wpisy na blogu,to zrozumiecie dlaczego.

    4△▽

    etyk
    •1 dzień temu △▽

    Ja zrozumiałem. Bo prawdę w oczy mówi.

    2△▽

    <Odpowiedz

    ⥅Udostępnij ›

    dr Judym
    •2 dni temu △▽

    Brawo Panie Profesorze, należy poruszyć sprawę obowiązkowego zrzeszania się w Izbie. Ja chcę mieć wybór i chcę mieć wpływ, kto moje środowisko prezentuje. Jestem zapracowanym lekarzem i nie mam czasu na działanie, lecz poziom mnie reprezentujących ( z przymusu ) działaczy jest bardzo niski. Niestety ich postawa jest również źródłem opinii o naszym środowisku. Sprawdźcie, co wypisuję w biuletynie naszej izby bydgoskiej, dr Prywiński, ( polecam lekturę wstępniaka z numeru październikowego ). Popierając postawę zbiorowego odejścia od pracy kolegów lekarzy, wykorzystując pozycję, prowadząc prywatną wojenkę z dyrektorem jednego ze szpitali, z którego zresztą został zwolniony, użył znanego cytatu Ojca Świętego Jana Pawła II.Niech sobie działają jak chcą, lecz ja nie chcę być reprezentowany przez takich ludzi i dajcie mi wybór.

    4△▽

    dr Judym
    •2 dni temu △▽

    Taka samą idiotyczna instytucja jest Izba Pielęgniarek I Położnych – prymitywne towarzystwo wzajemnej adoracji na które trzeba płacic daninę .A ja się wstydze , że ktoś taki mnie reprezentuje

    4△▽

    <Odpowiedz

    ⥅Udostępnij ›

    DrKrzysztof
    •3 dni temu △▽

    Powyższy tekst zawiera elementy megalomanii: "Zanim znowu zaczniecie zbierać podpisy na rzecz wystrzelenia mnie na księżyc, wysłuchajcie darmowej lekcji etyki medycznej." Nie należy nikogo wysyłać na księżyc. Niech sobie żyje ze swoją emocjonalnością.
    Jeśli Hartmann może pouczać lekarzy to i lekarze mogą pouczyć Hartmanna w zakresie uściślenia pomieszanych pojęć i nieprofesjonalizmu:
    1. Za ciągłość opieki zdrowotnej w szpitalu odpowiada dyrekcja szpitala. Jeżeli nie jest w stanie jej zapewnić, to dyrekcja łamie zasady etyki medycznej – darmowa lekcja etyki dla Hartmana.
    2. Lekarz w obecnym systemie systemie sprzedaje usługę medyczną i w zakresie tej umowy powinien leczyć jak najlepiej. Jeśli nie ma warunków do jej wypełnienia powinien ją wypowiedzieć, z określonym okresem wypowiedzenia. Złe warunki pracy, które prowadzą do paraliżu szpitala zależą od dyrekcji, która jest, jak pisałem odpowiedzialna za ciągłość opieki medycznej szpitala. To dyrekcja zawarła umowę z pacjentami, że zapewni im warunki leczenia.
    3. Dyrekcja szpitala powinna posiadać kompetencje twarde w zakresie zarządzania procesem opieki nad pacjentami oraz kompetencje miękkie w zakresie zarządzania personelem. Jeśli tego nie wypełnia w zakresie kompetencji twardych czyli zapewnienia warunków pracy personelowi ani w zakresie kompetencji miękkich czyli zjednania sobie personelu do pracy w trudnych warunkach, to jest odpowiedzialna za brak ciągłości opieki nad pacjentami ergo nie dotrzymuje warunków umowy z pacjentami.

    4. W czasie wojny będziemy leczyć i w kurnikach.
    Wykorzystywanie haseł etyki narzędziowo do usprawiedliwiania nieudolności menedżerskiej oraz w zakresie wywierania medialnego nacisku do przyjmowania przez lekarzy nieakceptowalnych warunków pracy, zagrażających pacjentom, jest wysoce nieetyczne.

    zobacz więcej
    6△▽

    <Odpowiedz

    ⥅Udostępnij ›

    DrKrzysztof
    •3 dni temu △▽

    To co pisze Hartmann jest nieetyczne i stanowi argument dla przymusu pracy. Już dziś taki przymus istnieje – lekarz, który ma kredyt będzie przyjmował pacjentów w tempie 10 min na pacjenta, a dziennikarz który ma kredyt porzuci wolność słowa. Istnieje konieczność stworzenia nowych norm. Hartman jest w tym archaiczny, żywcem z epoki Gomułki – dowolnie rozumiana "etyka" jako narzędzie przymusu. Poza tym z tego artykułu biją emocje a w zasadzie jad, ergo jest to bardzo nieprofesjonalna, emocjonalna wypowiedź. Niestety dziś profesor nie zawsze jest profesjonalny, nie zawsze umie się wypowiadać, nie zawsze posiada odpowiedni stopień dojrzałości emocjonalnej.

    2△▽

    DrKrzysztof
    •2 dni temu △▽

    Jak się już pisze takie głupoty szanowny Panie doktorze to warto by było poznać znaczenie słowa „ergo”, którego Pan życia i śmierci stanowczo nadużywa.

    1△▽

    <Odpowiedz

    ⥅Udostępnij ›

    Elzbieta
    •3 dni temu △▽

    Mój Boże…a ten się znowu "wzmógł"…

    Szkoda każdego słowa.

    △▽

    <Odpowiedz

    ⥅Udostępnij ›

    dr01
    •3 dni temu △▽

    Odnosnie ostatniego akapitu: NIE WIERZE. Niech pan napisze, panie Hartman kto panu placi za te brednie?

    9△▽

    <Odpowiedz

    ⥅Udostępnij ›

    Achtung Minen
    •3 dni temu △▽

    Panie Hartmann, spadaj na drzewo, tam twoje miejsce. I jeszcze jedno, naprawdę pochodzi pan od małpy.

    5△▽

    <Odpowiedz

    ⥅Udostępnij ›

    dr Czerek Konopka-Odlot
    •3 dni temu △▽

    A czy jak Pan dojdzie do władzy to lekarz będzie mógł sobie zapalić indyjską konopie na dyżurku, tak dla relaksu, mrau?

    3△▽

    <Odpowiedz

    ⥅Udostępnij ›

    Duch Dzierżyńskiego z piekła
    •3 dni temu △▽

    Mianuję pana Ludowym Komisarzem Zdrowia!

    4△▽

    <Odpowiedz

    ⥅Udostępnij ›

    doriano123
    •3 dni temu △▽

    Rozumiem, że jak nie ma sterylnych narzędzi to operować brudnymi. "Pan" etyk w sądzie wybroni. Co za człowiek? Skąd się urwał? Mamy XI wiek, pewne standardy muszą być zachowane. Tym się zajmij człowieku.

    9△▽

    <Odpowiedz

    ⥅Udostępnij ›

    Karol
    •3 dni temu △▽

    Korzystając z wolności słowa dodam jedynie, że łatwo przewidzieć, jaka będzie teraz reakcja sułtanatu NIL, kalifatu OZZL i pewnego lekarza POZ.

    4△▽

    Karol
    •3 dni temu △▽

    Reakcja na głupotę i bezczelność jest zwykle taka sama.

    Więc nie dziwie się Karolku, że jesteś przewidujący (i przewidywalny aż do bólu 🙂

    7△▽

    <Odpowiedz

    ⥅Udostępnij ›

    B
    •3 dni temu △▽

    Brawo Profesorze Janie Hartmanie! Szkoda tylko, że zaczął się Pan angażować w czynną politykę, bo najciaśniejszy knebel założą Panu partyjni koledzy.

    3△▽

    B
    •3 dni temu △▽

    Co za iście pielęgniarska krótkowzroczność. NIe zauważyłaś B, że w momencie gdy ów „etyk” zostanie także Twoim miniSTREM zdrowia (nadaje się!) sprowadzi poziom „służby” do gomułkowskiego, gdzie „służba” nie zarabiała tylko służyła. Jeśli na dodatek przypomnisz sobie, że w takich warunkach pielęgniarki (jak zawsze) otrzymują nawet za tak trzeźwo świadomą służbę znacznie mniej niż lekarze, a łapówki pielęgniarskie wrócą do wysokości ciasteczek i kawy, sama sobie swoją wypowiedzią wystawiasz świadectwo słabej społeczno-politycznej poczytalności.

    2△▽

    <Odpowiedz

    ⥅Udostępnij ›

    AR
    •3 dni temu △▽

    cytat: " …Lekarz leczy tym, co ma do dyspozycji, niezależnie od warunków. Nawet w czasie wojny…"
    Czyżby wojna? Sadząc po ilości emocji – chyba tak …

    4△▽

    <Odpowiedz

    ⥅Udostępnij ›

    Robotnicy
    •3 dni temu △▽

    Jeden w jeden propoganda przewagi socjalistycznego ustroju nad kapitalistycznym i sukcesów partji w podniesieniu standardów życia klasy robotniczej z roku 1988. Tylko zamiast słowa "Solidarność" pisano lekarze….

    Zatrzymanie tramwaja w Gdańsku , z punktu widzenia "bezpieki" też było niedopuszczalnym zachowaniem, zagrażącym bezpieczeństwu publicznemu…

    Nie tędy droga Towarzyszu "Etyk" podatnych na pana propagandę już tu nie ma….

    5△▽

    <Odpowiedz

    ⥅Udostępnij ›

  194. Dzięki Hartman za skasowanie mojego postu!
    Przynajmniej przeczytał cenzor – a to już dużo!
    A dla nas dowód, że z durniami nie warto dyskutować.

  195. Przepraszam, tym razem ja się pomyliłem – postu nie wykasowano.

  196. @más allá del charco
    Jak widać nie masz pojęcia o czym piszesz, za to tupetu Ci nie brak. Typowy przypadek logiki hartmanowskiej.
    Nic nie wiesz ani o ratownictwie, ani o polityce zdrowotnej, o medycynie już nie wspomnę. Zarządzanie to też dla Ciebie czarna magia. Ostatnio podobne poglądy głosił pan wicepremi8er Andrzej Lepper, ale on przynajmniej nie udawał, że wie o czym mówi.
    Co gorsza nawet nie przeczytałeś co napisałem. Nie potrzebuję rad od osoby niekompetentnej. Ciekaw byłem tylko Twojej OPINII. I już wiem, że masz problemy na punkcie kozy, palonych opon i gołych pielęgniarek. Naprawdę jesteś inżynierem? W szkole nie było nic o zarządzaniu? Ani o informacji?
    Szkoda mi Ciebie. Na tym kończę .
    @Jerzy Pieczul
    Nie ma pytań niepoważnych czy głupich. Przypomnij sobie chociażby pytanie „dlaczego w nocy jest ciemno”
    Nie prosiłem o rady, tylko byłem ciekaw byłem OPINII osób niekompetentnych. Za to dziękuję.
    Wykorzystam je na zajęciach ze studentami m.in. ratownictwa.
    Oczywiście na pytania Autorytet nie odpowiedział.
    Miłego wieczoru.

  197. @Jerzy Pieczul
    Przepraszam, nie dopisałem jeszcze jednej kwestii. Podajesz, że napisałem „kryterium procedury zamiast pacjentów” natomiast ja sformułowałem to nieco inaczej kryterium „procedury” zamiast pacjentów. Inne rozmieszczenie cudzysłowu i całkowita zmiana znaczenia.
    Jednym powodów niesprawnej opieki zdrowotnej jest właśnie przyjęcie przez NFZ, MZ, szpitale, poradnie, pogotowie i właśnie przez lekarzy „procedury” jako podstawy działań i rozliczeń. Pojęcie procedura wg ICD-9 to tylko sposób zapisania określonego działania. Natomiast procedury medyczne znajdują się w wytycznych i zaleceniach towarzystw lekarskich.
    Podzielenie pacjenta początkowo na specjalizacje a potem na procedury (jest ich ponad 9000 (w zależności od klasyfikacji) w istotny sposób przyczyniło się do zmiany medycyny z relacji międzyludzkich na relacje usługodawca-usługobiorca. Ze wszystkimi opisywanymi m.in. przez Ciebie – konsekwencjami. Jest to błędne podejście zarówno z punktu widzenia pacjenta jak i lekarza.
    Podsumowując, poszczególne narzędzia (np. kody ICD10, procedury, kontrakty) stały się w naszym „systemie” celami. Co gorsza celami samymi w sobie.
    Ale to już inna bajeczka i w tym zakresie Autorytet mógłby zając stanowisko (o ile jest w stanie) bo to jest moim zdaniem znacznie trudniejszy i ważniejszy problem.
    Określenie „niekompetentny” oznacza jedynie brak odpowiednich kompetencji i nie jest epitetem ani inwektywą,

    Życzę dobrej nocy

  198. Langel
    Przepraszam, cytowałem fragment Twojej wypowiedzi, więc musiałem go odziać w cudzysłów, ale że już w tym fragmencie „procedury” były w cudzysłowie, więc z jednego cudzysłowu zrezygnowałem. Ja ten Twój cudzysłów rozumiałem, ale jednak bezprawnie go usunąłem, boć nie tylko ja miałem czytać. Przepraszam.

  199. @Jerzy Pieczul
    Nie ma sprawy, przeprosiny są zbędne.
    Natomiast problem procedur jako podstawy medycyny narasta.
    Pozdrowienia

  200. @más allá del charco
    Żeby nie zostawić bez odpowiedzi najważniejszych kwestii.
    W pogotowiu jeździłem przez ponad 15 lat (w tym na studiach jako sanitariusz). Problem kogo ratować najpierw jest problemem wydumanym w warunkach zwykłego wypadku np. VIP i ochroniarza – w karetce są przynajmniej 2 wykwalifikowane osoby, w karetkach S – trzy. Ponadto policjanci i strażacy są przeszkoleni i mogą wspomóc ratowników medycznych. Kiedyś reanimowałem na ulicy starszą panią i miałem do pomocy policjanta – świetny był. (Ale to było w Holandii)
    Jeśli krew „sika” to zapewne jest uszkodzona duża tętnica. Wystarczy ucisnąć w odpowiednim miejscu o czym uczy się każdego kierowcę. itd. itp. Szanse na ratunek w tym przypadku zależą od pierwszej minuty – dwóch krwotoku.
    W przypadku zdarzenia z większą liczbą poszkodowanych stosowany jest triage.
    Radzę się poduczyć pierwszej pomocy zamiast pisać dużo, głupio i nie na temat
    A problemu medycznego z siostrami nie było żadnego. Obie wyzdrowiały w ciągu kilku godzin.
    Pozdrowienia

  201. mag.16.23
    mag
    14 listopada o godz. 16:23
    z prowincji
    Łomatko! „Zakłamany, postkolonialny kraik nad Wisłą”itd. ?
    Czy Waść aby nie przesadza w owej swadzie językowej?
    Nie czyta choćby ostatnich statystyk GUS odnośnie do stanu polskiej gospodarki, nie słyszał o kryzysie w krajach UE i nie czytał analiz porównawczych, jak radzą sobie z nim poszczególe kraje? Zarówno „starej” Unii, jak i postdemoludy?
    Przeciez na prowincji korzysta pan zapewne z interentu, skoro i tutaj pisuje. Może nawet zna język angielski i może siegnąć po info z The Economist oraz inne źródła raczej obiektywne.
    Chyba , że opiera pan swoją wiedzę na TV Trwam, Radiu Maryja. GP, „W sieci” i portalach „niezależnych”.

    ŁOmatko mag ; a nie jest zakłamany ,czy widzisz ziarno prawdy w tym co jest nam serwowane od lat .? . Począwszy od 89 ;miała byc druga Japonia ,szybkie samochody
    wg Wałesy ,nicnierobienie i kiełbasa na kazdym płocie na prowincji wisząca miała być wraz z mercedesem przy chałupie standartem .
    Jednym słowem Miało być inaczej niz w siermiężnej komunie ;;i jest .
    Szczerze powiem że mi jest lepiej ,a nawet duzo lepiej ,ale taki juz jestem że nie poprzestaje na tym co jest a co mogło by byc gdyby ! .
    Gdyby nie banda cwaniaczków ,patriotów nie zawłaszczyła Polski ,nie uczyniła jej państwem postkolonialnym (podtrzymuję swoja tezę) ,a z cwaniactwa zamiast pracy uczyniła cnotę i wzorzec .
    A co jest w III RP normalne i postepowe ;moze polityka ,słuzba zdrowia ,szkolnictwo ,nauka ,badania naukowe ,własny przemysł ,bankowość -trudno znaleźć wzorzec sukcesu .
    No moze pojedyńcze przypadki sukcesów ;przewaznie zawistnie skomentowanych .
    Nie mysl Szanowna mag a i Ty JG z 16.31 że nie obchodzi mnie internet ale na pewno nie ten o którym piszesz ze wszedł pod strzechy .
    Ja nie mam czasu tak jak Wy ( jak widac po wpisach cały czas na posterunku) ,cały czas
    pracuje /mimo wieku/ aby utrzymac się na powierzchni ,a tu udzielam sie tylko sporadycznie .
    Ty Mag nie wyjeżdząj mi Gusem i jego statystykami ,bo jest wiele statystyk a niektóre porażajace .
    Bo niby doganiamy Europe ,Niemcy ; w czym ,bo nie wyobrażam sobie że jutro bedziemy produkowac Mercedesy ,BMW ,obrabiarki ,elektronike ,czy tez inne Airbasy ;a mogliśmy .
    Mogli smy gdyb=y cwaniaki nie przeprowadziły gruntowenej wyprzedazy i likwidacji ;na polecenie Nowych Przyjaciół .
    Duzo by pisac ,ale po co ;sa mądzrejsi ode mnie i nie z prowincji ;ich też nikt nie słucha ,jest wszak demokracja a w demokracji wybierani sa „najlepsi ” i zgodnie z wolą ludu .
    Tylko tak dalej polska demokracjo .
    Była tu i pisała czasem mądra kobieta ;nie mag ,,,,ale magrud ,ale przestała i szkoda -pewnie zwątpiła w swoje mozliwosci wpływania na interlekutorów czyli nas .
    A jak patrzę na Wasze wysiłki i intelektualne przepychanki i słowne pojedynki ;tu u Hartmana i u Passenta i na innych blogach to widzę że jest to zwykłe klepisko ze słomą a nie zbożem i walace w nie niestrudzenie ale bez celu c…y .,
    Z tego napewno chleba nie bedzie .l

    Pozdrawiam klepisko !
    taki sobie Z Prowincji .
    Przepraszam jeżeli kogos uraziłem !

  202. Langel 16 listopada o godz. 20:36
    „Jak widać nie masz pojęcia o czym piszesz, za to tupetu Ci nie brak.”
    Nie będę się kłócił gdyż zwykle słyszę taką diagnozę. 😉

    „Typowy przypadek logiki hartmanowskiej.”
    Jeżeli on to czyta, to z pewnością wywołałeś uśmiech na stroskanym stanem etyki lekarskiej obliczu profesora.

    „Nic nie wiesz ani o ratownictwie, ani o polityce zdrowotnej, o medycynie już nie wspomnę. Zarządzanie to też dla Ciebie czarna magia. Ostatnio podobne poglądy głosił pan wicepremier Andrzej Lepper, ale on przynajmniej nie udawał, że wie o czym mówi.
    Co gorsza nawet nie przeczytałeś co napisałem. Nie potrzebuję rad od osoby niekompetentnej.”
    +
    „W pogotowiu jeździłem przez ponad 15 lat (w tym na studiach jako sanitariusz). Problem kogo ratować najpierw jest problemem wydumanym w warunkach zwykłego wypadku np. VIP i ochroniarza.”

    @Langel, czas na poważne wyjaśnienia. Przepraszam, za użycie sarkazmu i ironii. Nie doceniłem twojego zestresowania. Moje dowcipy o kolejności ratowania skonstruowałem na podstawie przeczytanych przed rokiem (czy kiedy tam ten blog powstał) wykładów prof. Hartmana. Nie znałem tej postaci, uczył mnie jego ojciec i chciałem się poinformować kto to jest. Zmusiłeś mnie do odświeżenia pamięci wobec tego odszukałem jego pracę po raz drugi:
    **http://www.iphils.uj.edu.pl/~j.hartman/pu.php?c=bioetyka&p=etyczne_problemy%20_segregacji_etc
    Paragraf „3. Priorytety i ofiary uprzywilejowane.”
    Chyba za bardzo nie przekręciłem niczego w porównaniu ze źródłem.

    Jeżeli nie zgadzasz się z moim pomysłem przesunięcia środków z pensji bioetyków-teoretyków (którym nawet nie chce się pojawić w szpitalu) na rzecz niezbędnego w leczeniu wyposażenia szpitalnego to bardzo mi przykro.
    Wydawało mi się, że tak długo jak długo zarówno uczelnia jest publiczna jak i opieka zdrowotna fundowana z pieniędzy podatników takie przesunięcie byłoby całkiem etyczne.
    Jestem przekonany, że jeszcze długo Polska nie będzie w sytuacji dotarcia pod ścianę wydatków na opiekę zdrowotną przewyższających możliwości państwa. Z pewnością nie wtedy, gdy waaadza decyduje o miliardowych wydatkach na stadiony dla kiboli zamiast wydać te środki np. na sport masowy, czyli w/g mnie na dobrą prewencję wielu chorób.
    Tak więc jeszcze długo znajomość etyki nie będzie w Polsce krytyczna tak jak w teoretycznych konstrukacjach filozofa. Oczywiście, że „w końcu” zawsze zabraknie jakichś środków i zawsze trzeba będzie czynić jakieś wybory ale w Polsce w/g mnie sfera niegospodarności i złego zarządzania po stronie administracji jest tak wielka, że jest z czego przesuwać owe środki zanim staniemy wobec bioetycznej ściany.
    Codzienne wybory i problemy o jakich pisałeś są w/g mnie problemami taktycznymi zrzuconymi tobie na głowę przez wybór złej strategii przez waaadzę.
    Ty nie powinieneś mieć takich problemów i uważam, że Polskę już teraz stać na to, abyś nie miał. Pomyśl, ile sprzętu możnaby kupić za te kilka milardów wyrzuconych w stadionowe błoto. W wojny afgańskie czy irackie. W kumpli od budowania atmowych elektrowni za setki tysięcy złotych miesięcznie. W pensyjki dla „fachowców-finansistów” od OFE dostających wynagrodzenia niezależnie od rezultatów ich „inwestycji”.

    Ja bardziej wierzę w tzw. zdrowy rozsądek i sumienie (zdając sobie sprawę, że na tym blogu używanie wyrazu „sumienie” brzmi jak przeklinanie) lekarza i zupełnie nie boję się u tegoż lekarza braku szczególnych kwalifikacji bioetycznych.
    Tak, pavulonowcy też się zdarzają, ale wątpię aby wykład z etyki mógł zapobiec czemukolwiek.

    Całkiem realnie natomiast boję się używania przez lekarzy niewykalibrowanego i nieserwisowanego sprzętu.
    Z tych powodów postulowałem wymianę teorii wykładu z etyki na praktykę sprzętową.

    Moja scenka z protestu ulicznego była złośliwością wycelowaną w profesora. On jest znany z uczestniczenia w różnych happeningach ulicznych. Albo tylko z ich organizowania, bo na niektóre z reklamowanych przez siebie marszów czy demonstracji zapomina przyjść. Napisałem ją bo od dłuższego czasu jestem przekonany, iż profesor próbuje załapać się do polityki na takiej samej zasadzie jak napada na Kościół. A mianowicie „skoro widzę, jacy wy (politycy/biskupi – niepotrzebne skreślić) jesteście durni i o ILE BARDZIEJ PODLI I MNIEJ WYKSZTAŁCENI ODE MNIE to dlaczego nie miałbym teraz JA zakandydować? Na biskupa profesor nie może wobec tego postanowił na polityka.

    Uzasadnienie bierze odnosząc swoje zalety nie do górnej a do dolnej (dennej) części skali wartości. Uważam, że 2 razy „bliskie zeru” dalej daje „bliskie zeru.” Dlatego się wyzłośliwiam pod jego a nie pod twoim adresem.

  203. Mój plan poprawy fatalnej sytuacji polskiego szpitalnictwa i ogólnie „służby zdrowia” jest następujący:
    Katolicy i ich pasterze w sutannach i habitach nie powinni w ogóle korzystać z usług szpitali ani z jakiejkolwiek pomocy medycznej.
    Jest to bowiem ostentacyjne i świadome sprzeciwianie się „woli bożej”.
    Wszystko powinna załatwiać ich wiara we „wszechmogącego pana ichniego”, a nie jakaś tam nauka czy też medycyna i praktykujący ją lekarze.
    Skoro „święte księgi” wyraźnie mówią o „bożym planie”, według którego „stwórca” osobiście i dla każdego jego wyznawcy z osobna zaplanował wszystkie niedomagania, choroby i stosowne cierpienie (od zatwardzenia aż po nowotwory…), to czemu taki klecha jeden z drugim (a w ślad za nimi całe tabuny ich wiernych) z byle gównianym bólem kałduna czy złotego zęba domaga się i natychmiast otrzymuje „bezbożną” pomoc i opiekę lekarza lub szpitala…?
    Dlaczego najlepsze kliniki i najlepsi medycy dbają o zdrowie i ratują życie papieży, kardynałów i biskupów, a więc tych w religijnej hierarchii „najbliżej boga”…?
    Ciekawe, że jak ktoś jest ciężko chory lub umrze, to klecha zaraz trąbi, że to „bóg tak chciał”, a jak klechę kły załupią, to raz dwa medyka woła, o żadnej „woli boskiej” nawet nie wspominając…
    Kropią klechy kropidłami przychodnie lekarskie, szpitale i inne ośrodki stosowania nauki, wiedzy i techniki… bezlitośnie wykorzystując tępotę zapraszających i finansujących religijne gusła matołów.
    Cwaniactwo kleru i tępota ich wiernych powoduje stan państwa, w którym na troskę o podatnika, a więc i Jego zdrowie brakuje miliardów, które tymczasem z powagą, bezprawnie i bez szemrania przekazywane są do dyspozycji pasożytów i oszustów.
    PS.
    Idę o zakład, że częstochowski szpital jest „pokropiony”, zatrudnia kapelanów na państwowych etatach, a jego zaniedbane pomieszczenia upstrzone są religijnymi symbolami i „świętymi” obrazkami…

  204. Wojtek A. 17 listopada o godz. 6:06
    Gdzieś dzwoniło. Jakbyś poczekał aż wytrzeźwiejesz (i broń cię Panie Boże nie polegaj na swoim zdaniu – zawsze pytaj się obcych ludzi!) i odłożył tego ostatniego papieroska z trzeciej dzisiejszej paczki przed napisaniem postu, to może nawet doszedłbyś gdzie dzwoni. W sprawie opieki zdrowodnej katolików mógłbyś się wypowiadać.

    A na razie, ryzykując śmieszność przez zakładanie, że rozumiesz po angielsku, posłuchaj sobie o teoretycznych podstawach starszych braci w poruszonej przez ciebie kwestii. Wykład będzie o związkach hishtadlus oraz emunah.

    Jak obejrzysz to wróć do nas i podziel się wrażeniami. A potem – o ile masz w sobie ksztę uczciwości – pluj po równo, po katolikach i po starszych braciach.

    **http://www.youtube.com/watch?v=2w0dG5lpauI

  205. @kozetka
    15 listopada o godz. 23:08

    Chère chaise longue!

    Wywołujesz do tablicy „frankofonów”, aby ocenili Twoją krytykę znajomości francuszczyzny profesora. Mam siebie „za takiego”, bo francuski był moim drugim językiem obcym po języku polskim. Polski dorósł do roli drugiego „ojczystego” (po latach).
    Uczyłem się tego języka od V klasy szkoły podstawowej do matury, potem kilka miesięcy intensywnie w Alliance Française w Paryżu i wśród Francuzów przez łącznie 3 lata. Już trochę czułem subtelności, choć zacząłem skromnie – „comme une vache espagnole”, a zdaniem Francuzów nigdy nikt nie urodzony we Francji nie pojmie „subjonctif”, może tylko udawać.

    Zaczynasz jednak chyba przesadnym atakiem już w pierwszym zdaniu:

    ***Doceniając dorobek naukowy Profesora pozwalam sobie wyrazić wątpliwość, czy Autor tłumaczył dzieło Kartezjusza „Medytacje o filozofii pierwszej” z języka francuskiego, czy jakiegoś innego. ***

    Wątpliwość nie powstałaby, gdybyś zapytał autora, czy dokonał tłumaczenia, lub sprawdzając to w wydaniu polskim. Ja nie mam pojęcia o dorobku naukowym profesora, więcej wiem o Einsteinie (też geniusz, ale z mojej branży).
    Jeśli jednak tłumaczył dzieło swego kolegi, filozofa, wtedy w Twoim zdaniu brakuje wstawki typu „dobrze”, „wiernie” lub „poprawnie” (nie wypada pisać „sensownie”), bo tłumacz o takie cechy swego dzieła powinien zadbać. Wiem o tym, bo sam tłumaczyłem wiele tekstów w obie strony (ale raczej nie francuskie, tylko polskie, niemieckie i angielskie)..
    W cytowanym, oryginalnym tekście francuskim nie rozumiem wszystkiego. Mogą to być literówki lub subtelności „starofrancuskiego” typu „sęk.” Chodzi o następujące niejasności:
    „que ie puis” oraz „sur moy seul”! Czy miało być „que Je puis” i „sur moi seul”? To drugie można zwalać na XVII wiek, ale to „ie”?
    Próbowałem z linku znaleźć oryginalny „oryginał”, ale zaproponował mi tekst, którego moje programy czytające nie trawią (rozszerzenie „djvu”). Skojarzyło mi się to z „déjà vu”, ale podobno nie jest to wyłącznie dla wszelkich staroci, ale dla uprzednio skanowanych książek, czyli trochę mnie intuicja nie zawiodła, bo Mr Descartes wydaje się trochę archaiczny. Zniszczyła moją iluzję córka, która ma książkę naukową z lat 60-tych XX wieku w tym formacie. Nie chciało mi się dla jednego zdania uruchomić programu, być może zawirusowanego, bo niewiadomego pochodzenia.

    Przeczytałem oba polskie teksty i faktycznie profesorski jest mniej wierny, ale co do doskonałej „wierności” drugiego tekstu z kolei ja mam wątpliwości. Rola „peux” i „puis” jest trudna do uchwycenia, choć puis wiąże się albo z pytaniem – czyli wątpliwością (puis-je?), albo z elegancją stylu.
    Dopatrzyć się tej subtelnej różnicy u autora z 17-tego wieku przez obcokrajowca to bezczelność lub przesadne zadufanie. Inaczej ma się sprawa z „moi seul”! Obaj tłumacze nie podkreślili tego „podkreślenia”. To „seul” wzmacnia wydźwięk. Według mnie autor próbuje zwalić część odpowiedzialności z siebie na resztę świata, nie chce, aby spadła wyłącznie na niego..Są też inne drobiazgi – nie odnalazłem „de ma part” w tłumaczeniach.

    Nie byłbym jednak surowy wobec obu tłumaczy. Tekst nie jest łatwy i absolutnie wierne tłumaczenie mogłoby jeszcze utrudnić zrozumienie sensu tej wypowiedzi, której i tak tłumacz się tylko domyśla. Automat, tłumaczący słowo po słowie, oddałby wiernie, ale bełkotem oryginalny tekst chociażby na ogromne różnice w składni obu języków.
    „Ich kann ein Lied davon singen” – przy tłumaczeniu długich zdań niemieckich, gdzie czytelnik lub słuchacz musi się pół godziny wcześniej domyśleć orzeczenia, które jest na samym końcu zdania. Tłumacząc na polski trzeba wszystko przestawiać i taką tendencję widać w drugim tekście. To znacznie ułatwia zrozumienie.
    Główne „ale” miałbym do zakończenia zdania w tekście profesora – to jest już wyssane z palca. Zarówno ta obawa, aby ktoś nie ucierpiał, a poza tym, kto to jest „my”??? My „Descartes” czy my „wydawca” (a może my „tłumacz”)? Tu się coś nie klei.

  206. djvu to typowy rosyjski bardzo dobry program do zapisu np. ksiazek … Jest latwo dostepny do (darmowego) sciagniecia

  207. Drogi Janku.
    Piszesz: „Po drugie nie ma żadnego znaczenia, co myślisz Ty albo ja. Konsens globalny przyjęty w w bioetyce, a więc pewien standard przyjęty na świecie i niezależny od naszych opinii całkowicie wyklucza gremialne zwalnianie się lekarzy z pracy w publicznym ZOZ jako formę nacisku czy protestu. Dlaczego tak jest, chętnie Ci wytłumaczę, jak się zobaczymy. Tymczasem możesz przeczytać raz jeszcze mój wpis na blogu i dwie moje wypowiedzi w komentarzach. Tak na początek. Obawiam się, że dałaś się wciągnąć w złą sprawę. Wykorzystali Cię i nawtykali farmazonów.”
    Twój arbitralny ton i protekcjonalne traktowanie innych dyskutantów (choćby mnie, ale nie tylko) nie może niestety zastąpić siły argumentów. Ciekawa jestem gdzie i przez kogo został przyjęty ” konsens globalny” który „całkowicie wyklucza gremialne zwalnianie się lekarzy z pracy w publicznym ZOZ”. A jeśli nawet wynika to (w co wątpię!) z braków mojej wiedzy to powoływanie się na standardy, których źródła nie wskazujesz nie umacnia twojej interpretacji bo opiera ją wyłącznie na Twoim zdaniu. Niestety Twoje myślenie w tej sprawie jest sprzeczne z logiczną interpretacją interesu pacjentów. Źle zarządzany szpital to większe ryzyko dla pacjentów – temu nie da się zaprzeczyć – a dobro pacjentów jest tu bez wątpienia standardem i wymaganiem etycznym NAJWYŻSZYM – szkoda że profesor etyk nie podziela standardu jaki uznaję, jak sądzę, we współbrzmieniu z większością społeczeństwa. Tą wartość stawiają na piedestale protestujący lekarze. Przypomnę Ci, że nie mają postulatów osobistych. Lekarze protestują przeciwko ograniczaniu
    dostępu do leków, badań specjalistycznych, nowoczesnej technologii medycznej, braku
    przeglądów serwisowych użytkowanego sprzętu, likwidowania jednostek leczniczych, a także przeciw systemowi zarządzania, jawnie ich zdaniem naruszającym normy współżycia społecznego. Niemal na pewno, lekarze Ci nie łamią prawa. Ale ani Tobie ani mnie rozstrzygać o tym – to domena Sądu. A jeśli chodzi o kodeks etyki lekarskiej to polecam Ci art. 11 Kodeksu Etyki Lekarskiej który brzmi „ Lekarz winien zabiegać o wykonywanie swego zawodu w warunkach, które zapewniają odpowiednią jakość opieki nad pacjentem”. Zabiegać do skutku. Wcześniej w częstochowskim szpitalu lekarze wykorzystali wszelkie możliwości negocjacji. Bez skutku. Pycha „PO-władzy” i niekompetencja nie pozwoliła na porozumienie. I jeszcze raz Ci podpowiadam. Żaden lekarz nie odmawia udzielania pomocy pacjentom. Jeśli nie będą tego robić w złym szpitalu z narażeniem, nie ze swej winy, zdrowia i życia pacjentów, to będą to robić w innym miejscu. A za eutanazję Szpitala w Częstochowie jako instytucji i miejsca odpowiada w 100% dyrekcja szpitala – a nie lekarze.

  208. Antonius
    17 listopada o godz. 15:16

    Dzięki Antoniusie za Twe uwagi lingwistyczne. Dla mnie o tyle fachowe, że francuski jest moim drugim po angielskim językiem obcym i nie mogę się uznać w pełni za frankofona.

    Nie chciałem atakować profesora, ale przyznając że ma obszerny dorobek naukowy upewnić, czy jego tłumaczenie istotnie pochodzi z wydania francuskiego z 1647 roku, a nie późniejszego lub nawet z innego języka (np. angielskiego).

    Moje wątpliwości zostały wywołane dość odległym od oryginału, jak na dzieło naukowe, polskim tłumaczeniem już pierwszego zdania ze wstępu Wydawcy. Wolałem więc wyrazić wątpliwość co do źródła oryginału, na jakim się oparł profesor-tłumacz, aniżeli co do jego ewentualnej niepełnej znajomości języka francuskiego.

    Z uwagi na zainteresowanie historią przychodzi mi dość często sięgać do starego francuskiego. Twoje odczytanie „que ie puis” i „sur moy seul” jest prawidłowe. Słowa „de ma part” istotnie nie zostały wykorzystane ani przez profesora, ani przeze mnie, bowiem w języku polskim byłyby „masłem maślanym”, w kontekście „m’oblige” (zobowiązuje mnie), który w barokowym francuskim brzmiały zapewnie naturalnie.

    Przyznam się, że nie użyłem podkreślenia „sur moi seul” („na mnie samego”) dla zmnieszenia dysonansu z wersją profesora, który nie tylko że nie ograniczył „obawy” do Wydawcy, ale bez żadnego związku z oryginałem rozszerzył je (co sam zauważyłeś) „na tamtych”, czyli Autora (Descartes) i Tłumaczy (pierwsze wydanie francuskie tłumaczone było z oryginału łacińskiego z 1641 roku).

    Dodam, że profesor zastąpił słowo w liczbie mnogiej ”Tłumaczy” (”Traducteurs”) wyrazami ”rzeczą Tłumacza”, zmieniając więc na liczbę pojedyńczą i dodając ”rzeczą”. Podkreślił przy tym to ostatnie słowo kursywą, nadając słowu nie istniejącemu w oryginale dodatkowego, być może w intencjach ”filozoficznego” ciężaru, oddalając się od sensu oryginalnego zdania.

    Wyrażając powyższe uwagi zdaję sobie przy tym sprawę, że dobre tłumaczenie bardzo często nie może być tłumaczeniem dosłownym, ale MUSI jak najbliżej oddawać sens myśli autora.

    Tak więc moje wątpliwości pozostały.
    Ukłony

  209. W nawiązaniu do wypowiedzi pani Anny Grodzkiej z 17 listopada o godz. 16:32, w kontekście deklaracji prof. Hartmana opublikowanej w języku angielskim pt. ”Bioethics: metaphysics or pragmatics?” (Bioetyka – metafizyka czy pragmatyka?), pozwalam sobie wyrazić wątpliwości co do stanowiska, jakie zajął on wobec problemów szpitala w Częstochowie.

    Pisze on tam m.in.:
    ”When we deal with fundamental issues in bioethics, are we concerned with the metaphysical or the pragmatic? Answering this question is of great importance because the choice between two quite different understandings of bioethics depends upon it. Is bioethics a sort of casuistry, a kind of reflection whose principal purpose is to suppport and inform legislative processes and public discussions on urgent scientific and medical problems? Or is it an intellectual investigation within the speculative core of moral philosophy? I myself opt for the pragmatic interpretation and programme.”

    W tekście tym profesor wyraźnie opowiada się za praktycznym podejściem, jakie powinna przyjąć bioetyka, czyli nie tyle skupiać się nad akademickimi rozważaniami, ale uczestniczyć w publicznej dyskusji nad pilnymi problemami naukowymi i medycznymi oraz wspierać odpowiedni proces legalislacyjny.

    Niestety, w powyższym wpisie blogowym wbrew cytowanym tutaj deklaracjom naukowym przybrał on pozę trybuna ludowego piszącego pod publikę o etycznych powinnościach lekarzy.

    Nie wiem więc, który Hartman jest prawdziwy: profesor bioetyki ”pragmatycznej”, jakim się mieni, czy publicysta o ambicjach akademickich, rozważajacy teoretycznie ”problem częstochowski” ?

  210. Nie sposób mówić o etyce, pominąwszy etos zawodu lekarza. Ten ostatni w dobie transformacji po 1989 r ulegał nieustannej degradacji. Lekarz został sprowadzony do bezwolnego wykonawcy każdej – choćby najbardziej absurdalnej – zachcianki potencjalnych pacjentów (używam tego zwrotu celowo ponieważ gros zabiegających o poradę należy do grona hipochondryków).
    Media punktują najdrobniejszy błąd lekarski, tworzą społeczną psychozę „niemożności”, co niestety przekłada się na agresję z jaką spotyka się lekarz w codziennej praktyce zawodowej.
    Straszenie policją, rzecznikiem praw pacjenta, mediami – to nasza szara codzienność.
    Wymagając postaw etycznych trzeba umieć stworzyć takie warunki pracy, które poza szansą udzielania pomocy we własciwy sposób, przywróci jednocześnie satysfakcję, która już dawno spadła do poziomu szczątkowego.
    Fala protestów będzie niestety narastać, bowiem istnieje pojęcie „zmęczenia materiału” czyli swoistego buntu wynikającego z tkwienia w atmosferze beznadziei i ciągłej nagonki.
    Przytoczony tu tekst w j.angielskim, dowodzi, że autor blogowej wypowiedzi inicjującej nasze wpisy posiada dwoistą osobowość.
    Z jednej strony – jak powżej słusznie podkreślono – tworzy dostępne „ciemnemu ludowi” populistyczne teksty korespondujące znakomicie z „ludowym oburzeniem”, z drugiej zaś -zdając sobie sprawę, iż Indeks publikacji naukowych obcojęzycznych obliguje do zachowania innego poziomu, pisze tekst już nie tak jednoznaczni ofensywny.
    Cóż – polityka dawno już wyparłą etykę.
    I to nie tylko w medycznym świecie.

  211. Wszystko jedne wielkie bzdury

  212. @más allá del charco
    Sorry, zagalopowałem się i rzeczywiście nie dostrzegłem sarkazmu.
    Co do przesuwania kwot to uprzejmie informuję, że za jeden stadion w Warszawie można wybudować i zapewnić funkcjonowanie kilku dużych szpitali. Słynne Centrum Kliniczne w Łodzi kosztowało do tej pory ponad miliard i budowane jest od ponad 30 lat. A Basen Narodowy 2,5 mld i gotowy w ciągu -3 lat. Jest to miara priorytetów rządowych.
    W moich wpisach nie chodziło mi o rozwiązanie konkretnych problemów medycznych (organizacyjnych) ale o jasną opinię Autorytetu. A Autorytet zamilkł.
    BTW w rzeczywistości monitor był zepsuty a serwis za 3 dni (bo weekend) z jednej pielęgniarki zrobiłem nadzorcę(monitor) jednego dziecka a drugim zająłem się sam. Posiedzieliśmy przez nockę przy łóżkach i się udało. Tylko dobra współpraca z pozostałymi Paniami na pozostałych oddziałach i trochę szczęścia spowodowało, że wszystkim nam się udało. Dzieci się wyrównały.
    drugim przypadku rozdzielono przewód tlenowy tzw. trójnikiem na dwie maski, obie siostry były przytomne i leżały w jednym łóżku. Po okresie lęku spowodowanego przewiezieniem do szpitala dziewczynki potraktowały to jako niezłą zabawę, co zawdzięczają przede wszystkim pielęgniarce. c.b.d.o. czyli Co Było Dość Oczywiste
    Pozdrowienia
    PS A Autorytet nadal milczy

  213. @más allá del charco
    Zgrzeszyłem lenistwem i nie przeczytałem tekstu, który podałeś w linku. Teraz to nadrobiłem.
    Jeśli to nie fałszywka wrzucona przez wrogów Autorytetu to facet pisze świetne teksty humorystyczne. Pomieszał kryteria i wyszła szopka.
    Triage to segregacja rannych oparta wyłącznie na kryteriach medycznych (wyszła z medycyny wojennej – nieco na siłę dostosowana w czasach pokoju). Jeśli dochodzą inne kryteria to kończy się triage. Innymi słowy koła mogą być różne, małe i duże, ale nie może być kół trójkątnych.
    Pozdrowienia

  214. Langel
    18 listopada o godz. 10:40

    W obliczu milczenia Autorytetu należy przyjąć, że powiedział on już Wszystko.

    ”Wszystko –
    Słowo bezczelne i nadęte pychą.
    Powinno być pisane w cudzysłowie.
    Udaje, że niczego nie pomija,
    że skupia, obejmuje, zawiera i ma.
    A tymczasem jest tylko
    strzępem zawieruchy.”

    Wisława Szymborska

  215. @kozetka
    Masz rację.
    Ale był taki stary Rzymianin, który wymyślił „Ceterum censeo” i dość długo powtarzał. Koniec wiadomy.
    Zatem ceterum censeo Panie Profesorze…

  216. @Lengel

    Ale w tym zawołaniu akurat profesor miałby rację: Naczelna Izba Lekarska jest zagrożeniem dla polskiej medycyny, jak dla Rzymian Kartagina.

    Inna sprawa, że powtarza to gdzie popadnie, często – jak w Waszym przypadku, bez związku ze sprawą, tak jak Lepper ”Balcerowicz musi odejść”, czy wielu z nas dzisiaj: ”bo wina Tuska”.

    Polskie społeczeństwo ma rozhuśtane emocje i popada w skrajności, posługuje się zbyt często tylko kolorem czarnym i białym. To jest żyzny grunt dla polityków – manipulatorów i demagogów.

  217. Lekarze nie zgłaszają roszczeń płacowych , bo gdyby podano do publicznej informacji ile oni zarabiają w samym szpitalu ,to przypuszczam, że niejeden z dyskutantów by zaniemówił, co się tyczy sprzętu ,to na pewno jego żywotność byłaby dłuższa , gdyby Ci sami lekarze nie korzystali z nich oraz materiałów pomocniczych, dla swoich prywatnych pacjentów ,których kasują u siebie w gabinetach ,nie płacąc nic dla szpitala( oto hipokryzja). A jak nie wiadomo o co dokładnie chodzi, to myślę,że właśnie o kasę. Coś mi się wydaje ,że panie i panowie lekarze myśleli ,że uda im się przejąć władzę w szpitalu a potem sprywatyzować szpital dla siebie. I wtedy się jest panem i pacjentów i pozostałego personelu. Czy nie przerobiliśmy już tego z naszymi miejskimi przychodniami. Tylko w taki właśnie sposób można bez angażowania swoich dużych pieniędzy przejąć majątek społeczny, biorąc pod zastaw tego majątku szpitalnego ( jeszcze nie swojego) kredyty, coś zaczęło im się wymykać z rąk albo ktoś zaczął im patrzeć na ręce, i stąd ta zadyma.

  218. A ile zarabiają w publicznym szpitalu, Pacjentko? Może jakaś sugestia?
    Szczególnie logicznie zabrzmiało natomiast zdanie, iż bez angażowania swoich pieniędzy przejmą majątek zaciągając kredyty. Tzn. że te kredyty ktoś im darmo podaruje, czy też spłaci za nich?
    Może w przyszłości przmyśl, nim coś zamieścisz na blogu, dobrze?

  219. Oto dowód że wielki Pan Hartman, wielkie ego polskiej etyki i (podobno) naczelny ideolog TR jest tylko politycznym cynglem rządzącego PO i pana Madowicza, sanitariusza z Raciborza, który polityczną decyzją swoich kumpli chwilowo żyje z pensji dyrektorskiej WSzSp w Częstochowie..

    http://www.szpitalparkitka.com.pl/n38,Komunikat-Dyrektora

  220. Pane Hartmann, korzystając z wolności słowa napisze, ze jest także wolność zatrudniania się i zwalniania wtedy kiedy mi się to podoba.
    Pan z pewnością nigdy nie zdecydował by się oderwać wielkiego doopska od budżetowego stolca. Fachowców pana maści jest bez liku na rynku, i natychmiast na pana stolec rzuci się masa wygłodniałych sukcesów, które pan niewątpliwe osiągnął.

  221. Z żenada czytam większośc postów
    Długo zastanawialem sie czy pisac i zajmowac stanowisko , jak również długo wertowałem wszystkie publikacje na temat strajków w szpitalu na parkitce.
    Przeprowadzilem wiele rozmów z osobami zaangażowanymi po obu stronach konfliktu ( nie jestem lekarzem dla wyjasnienia i nie pracuje w szpitalu)
    Wg mojej wiedzy
    1. sprzet nie był serwisowany z powodu zarzadzenia poprzedniego dyrektora K.P, przez długie lata
    2. lekarze pracowali przez długie lata na sprzęcie majac wiedze na ten temat czyli akceptowali warunki i wtedy nikt nie pisał i nie strajkował z tego powodu.
    3. W gazecie wyborczej jest dobry artykuł na temat kontroli NIK w szpitalu z zakresu wykorzystania sprzetu
    4. Lekarz niezabiegowy na dyzurze zarabia z II stopniem 800 zł swieto 1900 zł i schodzi po dyżurze mając zabierana dniówkę
    Koszty osobowe szpitala wg mojej wiedzy wynoszą około 80 % dochodu
    5. Szpital z powodu złego zarządzania popadał w długi i wymaga kapitalnego remontu
    6. Czesto rzeczywisćie były problemy i są ze sprzetem ( radiologia, radioterapia)
    7. Szpital miał ISO i z powodu oszczednosci przez jednego z dyrektorów zabrano i ponownie należy wszczynac procedury co kosztuje.
    8. Lekarze bojąc się przekształcenia szpitala założyli stowarzyszenie dobrowlone z przymusem
    9 założenia stowarzyszenia – lekarze nie w stowarzyszeniu nie będą mogli byc zwolnieni z pracy niezależnie od umiejetnosci, dyzury nadal jak do tej pory , podwyższka o 10 % tylko dla zwalniających się
    10. Wszyscy lekarze stowrzyszenia podpisali weksle na prawdopodnie 100.000 złotych jako zabezpieczenie przed wyłamaniem sie z grupy.
    11. Przedstawiciel zarządu jest jednocześnie czołowym działacze IL.
    12. często dużezakupy i remonty były przeprowadzane z pominięciem okreslonych procedur.
    13. Lekarzy rzeczywiście jest zbyt mało i bedzie jeszcze mniej
    14. Romowy miedzy pracodawca a stowarzyszeniem idą niemrawo chyba że sie mylę – brak informacji na ten temat
    15. W szpitalu wg mojej informacji atmosfera jest bardzo ciężka ( nawet między medykami).
    16. Pozostały personel jest negatywnie nastwiony na decyzje lekarzy z powodu niepewości
    17. Sa Oddzialy które będą pracowac jeżeli szpital bedzie istniał
    18. przed sześciu laty podobna sytuacja była z wywożeniem choryzh jak będzie teraz trudno powidzieć
    19. Kierownicy Oddziałow mieli przedstwaic plan pracy oddziałów od 01. 01. 2014.
    20 Zbilza sie aneksowanie umów z NFZ co bedzie dalej dla pacjentów tego regionu?
    21. Dyrektor aktualny jest pierwszym z poza regionu – nie lekarzem – czy to będzie pomocne ?
    22. Dyrekto ds lecznictwa – kontrowersyjna postac jest ogłoszony konkurs na stanowisko.
    23. Na stronie internetowej Szpitala jest konkurs na dyzury – można sprawdzic czy lekarze przystapią ale – wątpie , przeliczyłem godzine pracy – 50 zł niezabiegowy
    25. Co do leków nie mam pełnej wiedzy ale myslę żenajlepiej jest poprosic dyrekkcję o przdstwienie na stronie internetowej szpitala kosztów na zakup leków za okres ostanich 5 lat z podziałe ma asortyment i bedzie to klarowne.
    26, Nie ma ludzi nie do zastapienia na każdym stanowisku i miejscu pracy
    27. czytałem w gazetach przy poprzednim strajku jak po zakonczeniu konfliktu wszyscy rzewnie płakali z powodu zostwienia chorych a co teraz czy tez tak bedzie
    28 jet to szpital kluczowy w tym regionie jak również nawiekszy pracodwaca dla personelu bezposrednio jak i posrednio zatrudnionych
    29. Ta sytuacja jest również probierzem mozliwości decyzyjnych z obu stron
    30. Przegrana dyrekcji – eskalacja zbrojen w regionie i byc może w Polsce
    31. Przegrana lekarzy – pacyfikacja srODOWISKA – SYTUACJA PATOWA
    32. zblizaja sie wybory czy podejmą walke ? trudno powiedziec
    33. Lekarze walczący maja swiadomośc ze mogą się znaleść na czarnej liście i nie znaleść pracy dośc długo-jest to być albo nie byc
    34. Newraligczny będzie na pewno grudzien
    35. niebezpieczenstwo iesie również zamknięcie szpitala w pobliżu cz-wy w Blachowni
    36. Jezeli chodzi o IL uważam, ze zakres działalności powinien byc kontrolowany przez inatsytucje nadrzędna – jak do dyskusji
    37 Praca w zarządzie IL – gwarnacja nietykalności – brak zwolnienia jak równie utrzyamnie stanowiska i apanazy – paranoja
    39. Co z młodymi lekarzami po stazu z regionu – pewnie posredniak albo wyjazd za granićźe z powodu nacisku IL

  222. Takich wysokich kosztów osobowych nie mają nawet instytuty filozofii.Szpital to przedsiębiorstwo,w ktorym leczy się ludzi.Szpital musi mieć pieniądze na leki,sprzęt,remonty,energię elektryczną,,wodę,odprowadzanie ścieków,utylizację odpadów,ogrzewanie,wyżywienie i pewnie jeszcze setkę innych rzeczy.Jeśli koszty osobowe pochłaniają 80 % budżetu,to spod tej krótkiej kołdry musi coś wystawać.Jak będzie na leki,to nie będzie na ogrzewanie,jak będzie na ogrzewanie,to zabraknie na serwisowanie sprzętu.Zarządzanie takim szpitalem to jazda po brzytwie.
    Do Pana Krzysztofa Zielińskiego : powtarzam raz jeszcze,że nazywanie obecnego dyrektora sanitariuszem z pogotowia w Raciborzu uważam za chamstwo czystej wody.Wyrzucenie Pana uznam za bardzo ludzki odruch.

  223. Pan z całym szacunkiem :/ ale jakiś nie poważny jest… wolność słowa wolnością słowa, ale gdy tomograf czy rezonans ja dokładnie się nie znam nie jest naprawiany, gdy lekarze nie maja najpotrzebniejszych narzędzi do pracy to jak można mówić o bezpieczeństwie nas pacjentów????????? Pan wybaczy ale pisze pan wierutne głupoty najdelikatniej rzecz ujmując ! buuuuu

  224. Panie Grzegorczyk pan Madowicz był sanitariuszem w Raciborzu… to czystej wody prawda, gdzie tu chamstwo, oczywiście mogłem napisać o specjaliście od kolejnictwa z Katowic albo o grabarzu szpitala w Tychach bo i takie zadania partia temu panu zleciła…
    Dla mnie Panie Grzegorczyk prawdziwym skandalem jest fakt iż tenże p. Madowicz, publicznie deklarował iż tomograf komputerowy, nie działający od lipca, pomimo publicznej, medialnej deklaracji p. Madowicza, że zostanie naprawiony do końca października, nie działa nadal, a pacjentów z urazami wielonarządowymi czy udarami nadal wozi się piwnicami prawie 300 m na badanie diagnostyczne, tylko w ostatnim czasie zaowocowało to 2 reanimacjami w… piwnicy. Naprawa tegoż TK ma podobno kosztować 700 tys. PLN, tyle że z racji odwołanych badań szpital już stracił 500 tys. PLN (o stratach pacjentów z racji opóźnionej diagnostyki, także pacjentów onkologiczny7ch nie wspomnę, bo cóż może obchodzić takiego wielkiego znawcę etyki jak p. Grzegorczyk strata szansy na wyleczenie jakiegoś tam Kowalskiego?), natomiast na rozmieszczanie dziesiątek nowych kamer monitoringu w najbardziej absurdalnych miejscach kasa jest… Powiem krótko taką etykę, jaką reprezentuje p. Grzegorczyk mam w d….

  225. W dniu 21.11.2013 z WSSp w Częstochowie został zwolniony przez p. dyr. Jarosława Madowicza dr n. med. Jan Żelechowski, wieloletni szef Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii i twórca tego Oddziału, wychowawca całego pokolenia częstochowskich anestezjologów, Człowiek, który uratował życie setek ludzi. Został zwolniony BEZ PODANIA JAKIEJKOLWIEK MERYTORYCZNEJ PRZYCZYNY, został zwolniony w imię politycznych i partyjnych interesów PO, przez byłego sanitariusza raciborskiego pogotowia, a obecnie działacza PO pobierającego z racji politycznego nadania swoich partyjnych kolegów pensję dyrektora WSSp w Częstochowie. Został zwolniony tylko dlatego, że w pełni popierał postulaty swoich młodszych koleżanek i kolegów i popierał ich krzyk rozpaczy przeciwko degradacji tegoż Szpitala i tegoż Oddziału, został zwolniony tylko dlatego by nie móc samodzielnie złożyć wypowiedzenia (jako Szef Oddziału miał 2-tyg okres wypowiedzenia). Tym samym p. dyrektor Madowicz wpisał się w najgorsze totalitarne tradycje władzy!!! Oczywiście rozumiem, że taki pokaz arogancji władzy całkowicie odpowiada etyce p. Profesora…

  226. W dniu 21.11.2013 z WSSp w Częstochowie został zwolniony p. inż. Andrzej Misztela, wieloletni pracownik i od 10 lat szef działu aparatury medycznej, człowiek oddany swojej pracy, jeden z nielicznych co podnosili larum w sprawie degradacji sprzętowej szpitala, wg jaśnie panującego z nadania PO-wskich kumpli p. dyr. Madowicza wskutek utraty i zaufania i odpowiedzialności za brak serwisowania sprzętu… tyle że to dyrekcja zabroniła wydawać kasę na serwisowanie sprzętu, a Inżynier był jednym z tych co najgłośniej protestowali, i to właśnie On udostępnił lekarzom tegoż szpitala wręcz porażającą listę sprzętu niesprawnego i nie mającego aktualnych badań technicznych i przeglądów serwisowych… Za to został ukarany, jak każdy maluczki, który sprzeciwia się totalitarnej dominacji p. Madowicza i jego protektorów z rządzącego PO…
    Jedno jest pewne lekarze z tegoż szpitala Pana Inżyniera będą bronili w każdy prawnie dopuszczalny sposób, nawet jeśli uwłacza to etyce wyznawanej przez Pana Profesora.

  227. Panie Zieliński,
    Mam taki zwyczaj,że jeśli czegos nie wiem,to się nie wymądrzam.Nie znam szczegółów sytuacji w szpitalu,nie znam personaliów,więc nie będę z Panem na te tematy dyskutować.
    Jeśli nie rozumie Pan,że powiedzenie o kimś „sanitariusz z pogotowia” oznacza,że są to jego jedyne kwalifikacje,albo że są to kwalifikacje najwyższe z uzyskanych przez niego,to nie będziemy dłużej dyskutować,bo to nie ma sensu.Żeby dyskusja miała sens obaj dyskutanci muszą reprezentować zbliżony poziom intelektualny.
    Jeśli zaślepiła Pana nienawiść,to dyskusja też nie ma sensu,bo nie jest Pan w stanie zaakceptować nawet słusznych i oczywistych argumentów drugiej strony.
    Od mojej etyki bardzo proszę się odpimpać.Kazdy ma taką na jaką go stać i na jaką sobie zapracował.Nie widzę u Pana kwalifikacji,które upoważniałyby Pana do oceniania mojej etyki.
    Ja Pańskiej nie oceniam i nie będę też pisać,gdzie ją mam.Nie zniżę sie do Pańskiego poziomu

  228. Czy;i panie Grzegorczyk przyznałeś w swoim ostatnim poście że jesteś nezdolnym do merytorycznej dyskusji, tylko do trollowania, dobre i to… bez odbiotu!

  229. Jak już pisałem odebrałem staranne wychowanie.Nie napiszę więc tego co ciśnie się pod palce.
    Jeśli chodzi o to,który z nas jest niezdolny do merytorycznej dyskusji,to wyłącznie Pan.
    W żadnym wpisie nie opowiadałem się ani za,ani przeciw protestującym lekarzom.W żadnym nie oceniałem obecnego dyrektora;ani dobrze,ani źle.
    Pisałem tylko,że nazywanie kogoś sanitariuszem sugeruje,iż jedynym na czym się zna jest przenoszenie chorych.Pisanie tak o człowieku,który ma magisterium ze zdrowia publicznego,licencjat z ratownictwa medycznego i pięć dyplomów studiów podyplomowych jest chamstwem.Tego zdania nie zmienię.
    Panu albo nienawiść odebrała umiejętność logicznego myślenia,albo ( jest też taka możliwość ) nigdy jej Pan nie posiadał.Niezależnie od tego jak jest,nie jest Pan dla mnie partnerem do dyskusji.Żeby dyskusja miała sens,dyskutanci muszą mieć zbliżone kwalifikacje intelektualne.I to tyle ,jeśli o meritum chodzi.
    W sytuację szpitala nie wnikam.Mogę tylko powiedzieć tyle,że organizatorom tego protestu Dyrektor jest winien dozgonną wdzięczność i medale.Nie musi nikogo zwalniać,a na miejsce Pana i Pańskich kolegów znajdą się chętni;taki ustrój.

  230. „Pisanie tak o człowieku,który ma magisterium ze zdrowia publicznego,licencjat z ratownictwa medycznego i pięć dyplomów studiów podyplomowych jest chamstwem.Tego zdania nie zmienię.” Tak że wszystkie te fakultety zrobił po wstąpieniu do rządzącej partii… jak za PRL, Gomułka też uzyskał dyplom wyższej uczelni w ciągu roku, a facet ma nadal mentalność sanitariusza i podstawowe braki w wiedzy o medycynie ratunkowej… no bo jak można traktować jego pytanie a oddziale noworodkowym: „Czemu tu nie defibrylatora?” skoro nawet adept medycyny na kursach wieczorowych wie źe noworodków się nie defibryluje, bo nie występuje u nich NZK w postaci migotania komór? Co do reszty Pańskiego postu wstrzymam się od odpowiedzi, na głupotę nie ma rady…

  231. A kim Pan jest, że się wypowiada tak dosadnie na ten temat? Jest Pan lekarzem i pracował w tym szpitalu? Jak można zauważyć, w Polsce wszyscy znają się na 1) służbie zdrowia – i krytykują lekarzy + 2) na piłce nożnej – i krytykują trenera. Problem jest o wiele bardziej złożony. Ten protest to element walki o godne warunki dla pacjenta. nasi południowi sąsiedzi uciekli się do podobnego kroku i „w miarę dobrze” na tym wyszli. Popieram całym sercem te działania. A Panu w takim razie życzę jak najszybszego zderzenia się z realiami polskiej służby zdrowia, gdzie do ustalonego terminu wizyty z powodu pewnej choroby, znakomita część pacjentów po prostu nie dożyje (więc idą na prywatną wizytę…). Tak jak pisałem – problem jest o wiele bardziej złożony i nie dotyczy jedynie szpitala w Częstochowie.

  232. I co Panie Hartman a chciał Pan zniszczyć lekarzy i pisał Pan na zmówienie słœźb swoje pseudo etyczne artykuły a teraz oniana niszczą

css.php