Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

21.04.2012
sobota

Kołysanka dla Jarka

21 kwietnia 2012, sobota,

Premier in spe, dr Jarosław Gowin, z zawodu znawca i piewca polskiego katolicyzmu, dawno już nie jest skromnym redaktorem bożego naówczas miesięcznika, grzecznym, dobrze ułożonym „młodym człowiekiem”, chwalonym przez krakowskie matrony, podające rączki do ucałowania z najsłodszym uśmiechem „przerażonym naszym ustom”. Na szczęście, choć młodość się skończyła, pozostała uroda i maniery, więc matrony jeszcze ochocze (do czasu). Z tą grzecznością i skromnością to jednak jakoś wychłódło. Senatorskie i poselskie fotele dobrze wszak robią na arogancję, a ministerialne to już w ogóle! Zresztą w pewnym wieku można sobie pozwolić na nazywanie rzeczy po imieniu, ku młodzieży wychowaniu. Taki to styl krakowski. Ale znają go nawet w Rosji: wysoko sidisz, grubo kriczisz. Dał nam przykład Legutko, jak pyskować mamy. Nie po to się w mieście robi karierę, żeby potem swego głośno nie mówić. Znaczy tego, jaka jest prawda, święta prawda. Kto smarkacz, a kto zboczeniec. I co mi kto zrobi? Tylko że potem się wypada z towarzystwa i zamiast zażywać uwielbienia matron, trzeba się zadowolić tuzinem zgiętych w pół sekretarzyków. Jaka to przyjemność wiedzieć, że choć wszyscy się kłaniają, to mówią o nas jak najgorzej. Żadna. Lepiej więc brnąć do góry, żeby za karę płaz jeszcze bardziej się płaszczył. Pan Profesor Minister będzie łaskaw raczyć zaszczycić… Jestem wielki i samotny. Nikt mnie nie rozumie. Każdy tylko czegoś ode mnie chce, a jak by przyszło co do czego, to w łyżce wody by utopił. Gdybyż wiedzieli, jaki jestem naprawdę… Takie to są refleksje „naszych mniej wybitnych kolegów” (licentia poetica prof. Józefa Lipca) przy goleniu, mnie również nieobce.

Jarosław Gowin, jak mniemam, apetyt ma znaczny. Pikny do cudu (to Tetmajer), urodzony beniaminek, więc czemu nie? No ale wyżej ministra już tylko premier. Czy to możliwe, aby Jarosław Gowin naprawdę nim został? Może jak „zdereguluje”, a Tusk spełni swoją obietnicę odejścia, to rzutem na taśmę, w razie wygranych wyborów? Kto wie. Oj, cicho, cicho, żeby nie zapeszyć. Otóż, dzięki Wszechmogącemu, scenariusz to raczej bajkowy. Dla Tuska Gowin to haracz zapłacony za utrzymanie skrajnie prawicowego skrzydła partii. Taki książę, którego na królewskim dworze przyjmuje się z honorami, lecz z całego serca nie cierpi. Z punktu widzenia premiera Gowin to przedstawiciel „onych”, czyli „czarnych” i „oszołomów”, tyle że trochę znośniejszy niż ci od Jarka K. Gdyby miał go namaścić, to chyba smołą. Cała nadzieja w tym, że się Gowin na tej sprawiedliwości sam wyłoży albo go palestra zagra na śmierć w swoich gierkach. Tusk też swoją partię rozgrywa jak podwórkowy meczyk. Parę kiwnięć i brama. A Gowin w szefa zapatrzony, nie wie, gdzie gała poleciała, więc go szef tym łatwiej ogra.

Tusk Gowinowi na nic. Trzeba Tuska kochać, podziwiać i przeczekać. Byle się utrzymać, postawić na silnych prawników „obojga praw”, którzy coś tam sobie ugrają, ale w zamian ostrzegą i osłonią (z bożą pomocą, ma się rozumieć). Byle w mediach nie podpaść, nie dać się wystawić. Wtedy może jakaś wojenka o schedę za trzy lata? Niestety, szabelek mało i jakieś takie cienkie. Bo partię to trzeba za pysk. Tu nie ma miejsca na sentymenty i skrupuły, a Gowin może i grzeczny już nie jest, ale żeby zaraz twardziel? No i przydałoby się jakieś poparcie. Członkowie PO tymczasem do kościoła może i chodzą, ale nic ponadto. Co do wyborców zaś, to jak już trzeba być skrajną prawicą, lepiej nią być z Jarosławem Polskęzbawem niż z Gowinem, co pod Tuskiem służy. Na Kraków może i wielbicieli gowinowych wystarczy, ale na „głęboki teren” to za krótkie nogi.

No ale czemu ja się tak pastwię nad Gowinem? Ano dlatego, że będąc ministrem sprawiedliwości już kilka miesięcy, nadal się nie dowiedział, jak skonstruowane jest państwo demokratyczne i jaka jest rola jego resortu i jego samego jako ministra. Kultura prawna w Polsce jest na poziomie magla, ale żeby minister był jak ta maglarka, tego zmilczeć się nie da. Otóż mamy w demokracji podział władzy. W ramach tego podziału władza sądownicza zajmuje się wykonywaniem i stosowaniem prawa (czasem też jego interpretacją i oceną), a władza ustawodawcza (sejm) jego tworzeniem. System wprawdzie szwankuje, bo prawo tworzy u nas głównie rząd, niemiej jednak szczytem zepsucia jest wtrącanie się do procesów legislacyjnych akurat przez tego ministra, który odpowiada za nadzór nad stosowaniem prawa przez wymiar sprawiedliwości. No, chyba że chodzi o ustawy ułatwiające pracę sędziom, a więc o własny resort ministra. Wtrącanie się do spraw innych resortów przez ministra sprawiedliwości, forsowanie swoich projektów legislacyjnych przez osobę mającą strać na straży rozdziału administracji od władzy sądowniczej i legislacji, jest przejawem tyleż arogancji, co ignorancji. Do szkoły-ć, WOSu się uczyć, a nie w ministry!

Mogę jakoś wybaczyć Gowinowi, że nie złożył mandatu poselskiego, gdy został ministrem (jakkolwiek powinien był to zrobić), ale wyjeżdżanie co i rusz z projektami politycznymi i jeszcze przechwalanie się tym, jest nie do zniesienia. Niechaj sobie zawody „dereguluje” minister pracy, w pisk mrożonych zarodków niechaj wsłuchuje się minister zdrowia, a lesbijstwo w konwencjach o ochronie kobiet przed przemocą domową demaskuje minister od równego statusu – minister sprawiedliwości ma swoją powściągliwością w politycznych aspiracjach dawać społeczeństwu najlepszy przykład, na czym polega rola strażnika praworządności z ramienia rządu. Na pewno nie polega na „byciu wyrazistym”, „wcielaniu w życie własnych poglądów, z mandatu wyborców” i reformowaniu państwa. Nie ten stołek, proszę pana.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 130

Dodaj komentarz »
  1. 1/ Gospodarz jest pewien, że wśród jego wiernych blogowiczek nie ma żadnej krakowianki? Ani posiadaczki sukni bordo? Że znajdzie się choćby jedna, mająca z racji zbyt młodego wieku trudności z rymem do „charakter”?

    2/ Są kraje, gdzie ostatnim stopniem jest właśnie ten złośliwie podkreślany „dr” i dalej tylko tenure jest ważna. Może zorganizować tam seminarium z habilitacji jako niezbędnego Rubikonu samodzielności? Profesorów mianowaniem też nikt w Białym Domu głowy sobie nie zawraca bo ma inne zajęcia…może trzeba im podpowiedzieć jak powinno się porządnie zorganizować naukę?

    3/ Ja wiem, że wynik pośredniego pojedynku Jarosława z Janem z 2011 roku do tej pory piecze żywym ogniem, ale żeby piekł aż tak boleśnie?
    Wynik był, o ile internet nie kłamie, jak 30:1 na korzyśc Jarosława.
    No, nie będę już tyle pieprzu sypał w te otwarte rany, zgoda, było tylko 28:1.

    4/ Naczelny Zrzucacz Hełmów z Kościelnych Wież w Polsce sugeruje, że minister Gowin może ciupagą cośtam próbować strącać? Albo coś przeoczyłem, albo właśnie przedefiniowano pojęcie hucpy.

  2. Bo też u nas ciągle więcej „misjonarzy” niż profesjonalnych urzędników 🙁

  3. Do tego ta odrażająca, cuchnąca klechą fizjonomia. Premierem i tak zostanie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. jasny gwint
    22 kwietnia o godz. 7:32

    Do tego ta odrażająca, cuchnąca klechą fizjonomia.

    Eee, chyba nie warto i nie wypada pisać w ten sposób. Absmak zamiest dyskusji 🙁

    Premierem i tak zostanie

    A o co się założymy, że nie? 😉

  6. Jedno jest pewne. Minister Gowin ma wybitne kwalifikacje jako misjonarz z urzędu, względnie Pierwszy Ministrant RP.
    Sprzeciwia się bowiem przyjęciu przez Polskę Konwencji Rady Europy o zapobieganiu przemocy wobec kobiet, która w jakims punkcie tego dokumentu zagrażałyby przestrzeganiu wartości chrześcijańskich.
    Rozumiem, że to w trosce o utrzymanie polskiej tradycji katolickiej, której wykładnią jest ludowe porzekadło : jak chlop baby nie bije, to jej wątroba gnije.

  7. Znęcanie się nad Gowinem nie ma sensu. Jaki Gowin jest każdy przecież widzi. Gospodarz napomknął o frakcji gowinowskiej w PO i to mi się wydaje ciekawszym problemem. A jak na razie ta frakcje nie daje sobie w kaszę dmuchać i de facto rządzi tą nieszczesną Platformą. Tak więc nie jest prawdą sugestia Gospodarza, że Gowin jest katolickim kwiatkiem na liberalnym kożuchu Platformy. To raczej nieliczne liberalne kwiatki zdobią katolicki kożuch tej partii. To nie jest tak, że postepowiec Tusk toleruje Gowina i jakoś go rozgrywa. Postępowiec Tusk jest bowiem zakładnikiem Gowinowskiej frakcji, bo wiekszość koalicja utrzymuje jednym głosem. Dlatego wszystkie projekty ustaw liberalizujące obyczajowość tego kraju trafiają do kosza albo zamrażarki wiernej Kopacz. Stąd biorą się idiotyczne tłumaczenia premiera, że najpierw reformy budżetowe a potem światopoglądowe. „Potem” należy rozumieć jako „nigdy”. Tak więc sarkanie na Gowina ma tylko znaczenie terapeutyczne dla sarkających. Bo tak naprawdę wybierając PO sarkający wybrali sobie całe ponopticum osobliwości w tuskowym pakiecie – również Gowina i jego ludzi. Nie ma co płakąc i znęcać się nad wielebnym z Krakowa. Wiedziały gały co brały
    Pozdrawiam

  8. Trafnie Profesor pisze o mechanizmach, mniej trafnie o emocjach, ale i tak zabawne (gdyby żółć przecedzić).
    Meritum nieco inne dla mnie.
    Politycy, partyjne kiwaczki na pozycjach legislacyjnych się moszczą, demokrację wypierają?
    Ano tak, lecz prawo to wasze, z mocy niestety naszej.
    Gdzież te alternatywne inicjatywy legislacyjne społeczeństwa obywatelskiego?
    Gdzie to społeczeństwo w ogóle?
    Jakie jest, każdy partyjny kiwaczek dobrze widzi i sprytnie sobie kalkuluje. Z naszym błogosławieństwem wyborczym.
    Nie Gowin tu tragigroteską, ale jego wyborcy, jak i tych, co go do współkiwania zapraszają.
    I na mszę, owszem, chodzą jak i głoszą ją w tej intencji.

    A kołysanka to nie dla Jarka rozbrzmiewa, on przeciwnie, rześko boisko do gry rychtuje, tej samej, tyle że naszymi głowami, zamiast piłki.

    Do nóżek więc padam, pod ten Wawel smoleńskiem prawdziwkiem usmolony 😉

  9. Gekko
    22 kwietnia o godz. 10:11

    Gdzież te alternatywne inicjatywy legislacyjne społeczeństwa obywatelskiego?
    Gdzie to społeczeństwo w ogóle?

    I tu jest pies pogrzebany! Poza Kongresem Kobiet nie widzę żadnych większych inicjatyw obywatelskich. Albo kościelne czyli ideologicznie jednoznacznie nacechowane. Albo branżowo – związkowe czyli partykularne.

  10. Przepraszam, ale inicjatywa referendalna wsparta dwoma milionami głosów nie tak dawno w kuble wylądowała. Zaznaczam, że nie chodzi mi o merytoryczną wartość tej inicjatywy, bo jestem zwolennikiem oddłużenia kraju i zrównoważenia budżetu, więc chcąc nie chcąc wspieram w tym przypadku rząd. Chodzi mi tylko o zasadę.
    Dwa dni temu dostałem kolejną, nie wiem już ktorą petycję o przyjęcie Karty Praw Podstawowych. Oczywiście podpisałem choć w poczuciu beznadziejnosci tego gestu.
    Pogląd o bierności społecznej jest błędny. Nieprawdą jest, że strona społeczna nie formułuje inicjatyw ustawodawczych. Wiele środowisk poświęca czas, zadaje sobie trud i przygotowuje projekty aktów prawnych. Właściwie dla wszystkich budżacych kontrowersje problemów społecznych przygotowano projekty rozwiązan. Tyle, że to jest walenie grochem o politryczną ścianę.
    Nie chce już nawet mi się pisać o lipnych konsultacjach rządowych gniotów z tzw „partnerami społecznymi”, które najczęściej mają taki wymiar jak konsultacje ACTA.
    Proponuję więc patrzeć na społeczeństwo szerzej – to nie tylko katoliccy fanatycy wrzeszczący bez sensu na swych wiecach tak ekspresyjnie popularyzowani przez media rządowe.
    Pozdrawiam

  11. Jeśli dobrze profesora zrozumiałem, to minister Gowin nie zajmuje się tym czym powinien i daje temu wyraz w swoich medialnych wystąpieniach. Skoro jednak premier zgodził się mieć kogoś takiego w swoim rządzie, to prawdopodobnie chciał sobie zapewnić spokój ze strony kożucha (zgadzam się, że Tusk i jemu podobni są jeno kwiatkami tego przyodzienia), a także kalkulował finał, w którym powie do wielebnego: no widzisz Jarek, nic nie potrafisz, spadaj. Nie znaczy to, że od tego momentu kożuch będzie mniej sfilcowany , zapchlony i śmierdzący kadzidłem. Po usunięciu z szeregów PO „premiera z Krakowa” dwojga imion, natychmiast lukę załatał następny nawiedzony „państwowiec”, utożsamiający życzenia kleru z potrzebami wszystkich obywateli.
    Myślenie o PO jako partii liberalnej (cokolwiek by to znaczyło), jest podstawowym błędem oddających głos na jej kandydatów w wyborach – identyfikuję ich jako zwolenników owych kwiatków pachnących liberalną wolnością dla każdego. Kożuch wybierają ci, którzy mają poglądy zbliżone do Gowina i jego stronnictwa, wiedzą jak wygląda rzeczywistość, ale nie potrafią jej zaakceptować. Odpowiada im sytuacja, w której różne mniejszościowe poglądy i zachowania mogą być ograniczane przez prawo tylko de iure, choć de facto godzą się na łamanie tych norm.

  12. A propos „inicjatyw obywatelskich”.
    Moim zdaniem zachodzi pewna pomyłka w rozumieniu tego pojęcia – medialnie, tak jak:
    @ Matylda
    @ Kartka z podróży.
    Albo obywatelsko, o co chodzi mnie.
    Różnica polega na tym, że inicjatywy postulatywne, w zdrowych i cywilizowanych demokracjach mają opiniotwórczy w p ł y w medialny, lobbingowy oraz, formalnie legislatywny. Co przynosi taki lub inny skutek W KONTEKŚCIE równorzędnie istniejącej aktywności POLITYCZNEJ obywateli.
    Czyli, opiniotwórczy ruch postulatywny jest uzupełnieniem, ale nie substytutem inicjatyw obywatelskich społeczeństwa, jako podmiotu p o l i t y c z n e g o.
    Innymi słowy, w naszym krzywym zwierciadle, ewentualnie chętnie postulujemy w skali wystarczającej dla zaspokojenia ambicji cywilizacyjnych elit (???), ale już nie mamy woli i rozumu, aby tę aktywność wyrazić politycznie w sferze podstawowej podmiotowości obywatelskiej.
    A bez tego reszta postulatywnych „inicjatyw” jest nabitą pianką, a nie śmietanką podmiotowej, obywatelskiej demokracji.
    Mamy więc ugruntowaną scenę polityczną, na którą zapraszamy jedynie dwa, trzy warianty archaicznych i niedorozwiniętych cywilizacyjnie „kiwaczy”, drużynki cwaniaków, przebranych w numerowane koszulki ale grających do tej samej bramki, w której stoi ogłupiałe, postulatywne społeczeństwo.
    Może ono pisać i protestować po każdym wbitym mu golu, że spalony, ale dopóki sędziowie też z drużyny, kamer na boisku nie będzie.
    W taką fifę sobie gramy, nie wystawiając własnej ekipy, żaląc i protestując, że na naszym boisku miejsca dla nas nie ma , a za gole wbite sobie walkowerem musimy płacić.

    Czyżby wmówiono nam, ze polityka to jedynie fifa do dymania społeczeństwa, mogącego najwyżej oprotestować gol?

    Zdaje się że tak, dlatego o społeczeństwie obywatelskim bez reprezentacji politycznej mówić nie sposób.
    Taka reprezentacja nie powstanie, dopóki ‚społeczeństwo’ będzie wierzyć, że bardziej opłaca się protestować na gole i jednocześnie zarabiać na pokątnym wynajmowaniu tak ustawionych bramek po kolei, każdej plemiennej szajce, niż zagrać na boisku o obywatelską stawkę, którą jest po prostu nasz kraj i przyszłość.

  13. Gekko
    Pełna zgoda. No ale co można innego zrobić w sytuacji gdy partie czyli podstawowe organizacje powołane do reprezentowania interesów politycznych społeczeństwa tego nie robią. To jest sedno rozważań Gospodarza. Przed wyborami pisałem, że nonsensem jest głosowanie na PO, bo to jakaś forma frontu narodowego skrzykniętego tylko po to by wygrać wybory. Natomiast niezdolnego reprezentowania interesów swego elektoratu, bo jego interesy w ramach tej samej partii (PO)są sprzeczne. Na PO głosowali zarówno klerykałowie jak i antyklerykałowie. No to o czym teraz można mówic?
    Na dokładkę partie nie czują się zobowiązane dotrzymywać obietnic wyborczych. To jest tu tolerowane jak ściąganie w szkole. Przecież przyjęcie Karty Praw Podstawowych Tusk obiecał, by zyskać między innymi mój głos 5 lat temu. A potem się tego wyparł.
    Tak więc skoro partie nie spełniają swojej roli, to społeczeństwo musi dbać o swoje interesy inaczej – pisząc projekty ustaw, męcząc się z petycjami, demonstrując na ulicach albo robiąc bunty w sieci.
    Zgadzam się z Tobą, że to jest niestety protezowanie. No ale jesteśmy bezsilni, bo Polacy stracili rozum.
    Pozdrawiam

  14. Bez względu na ewentualne osobiste anse cieszy mnie, że idiotyzm tej nominacji ministranta na ministra jest podnoszony. Dziekuję!

  15. Gekko
    22 kwietnia o godz. 11:54
    Różnica polega na tym, że inicjatywy postulatywne, w zdrowych i cywilizowanych demokracjach mają opiniotwórczy w p ł y w medialny, lobbingowy oraz, formalnie legislatywny. Co przynosi taki lub inny skutek W KONTEKŚCIE równorzędnie istniejącej aktywności POLITYCZNEJ obywateli.
    Czyli, opiniotwórczy ruch postulatywny jest uzupełnieniem, ale nie substytutem inicjatyw obywatelskich społeczeństwa, jako podmiotu p o l i t y c z n e g o.

    A czego brakuje zrealizowanemu postulatowi Kongresu Kobiet w kwestii układaniu list wyborczych?

  16. Polacy stracili rozum. A przynajmniej zbyt wielu.
    To tytułem wpisów tych, którzy jeszcze rozumu nie postradali. Trzymam z Wami.
    Ta, kórej chłop nie bijał.

  17. wypłynął znów problem światopoglądowy-(szykują się jeszcze jakieś reformy?może szkolnictwa?bo nic nie słyszałam,ostatnio nie oglądam TV)

  18. Autor pisze:

    „W ramach tego podziału władza sądownicza zajmuje się wykonywaniem i stosowaniem prawa (czasem też jego interpretacją i oceną), a władza ustawodawcza (sejm) jego tworzeniem. (…) niemiej jednak szczytem zepsucia jest wtrącanie się do procesów legislacyjnych akurat przez tego ministra, który odpowiada za nadzór nad stosowaniem prawa przez wymiar sprawiedliwości.”

    Bardzo przepraszam, minister sprawiedliwości jako członek rządu jest elementem władzy wykonawczej i tylko niezależne sądy i niezależni sądziowie to władza sądownicza. To alfabet wiedzy o państwie.

    Żadnej roli nie odgrywa fakt, że Gowin nie złożył mandatu, bo czy z czy bez i tak reprezentuje władzę wykonawczą.

    Inny cytat: „System wprawdzie szwankuje, bo prawo tworzy u nas głównie rząd”. Jeśli chodzi o rząd: rząd także posiada inicjatywę legislacyjną i zatwierdzone przez ów rząd projekty ustaw składane są do laski marszałkowskiej, czyli przez parlament mogą byę przyjęte lub odrzucone.

    Czyli to następne byk, że prawo stanowi rząd. Panie Janie Hartmanie!

  19. Kartka z podróży
    22 kwietnia o godz. 13:29
    – – –
    Co można zrobić ???
    Pytanie w roku 2012?
    Posłużę się trawestacją Jacka Kuronia:
    „Zamiast palić partie, zakładajcie własne”.
    (ale tym bardziej, nie: modo pali-kot)

    Nie ma innej drogi dla obywatelskiej, demokratycznej skuteczności dla dobra publicznego, niż uczestnictwo w polityce.
    Chyba, że chodzi tylko o to , aby coś dla siebie (genderu, środowiska, powiatu czy jaskini) wyskubać, przy okazji plemiennej fify.
    – – –
    @ Matyldo, to jest to, czego brakuje (jw).

    Nb, subplemienny gendering obrazu rzeczywistości parytetami, jest równie dysfunkcjonalny, jak wyznaniowy, czym w istocie jest i niczym więcej.
    Bez urazy, ale nawet naginanie brzozy nalatywanej na drzwiach stodoły, nie zmieni praw fizyki (ani biologii czy socjo-fizjologii).
    Pozdrawiam 🙂

  20. Gekko,
    można mowić o paradygmacie genderowym albo o paradygamcie proporcjonalnym: ponad połowa obywateli/obywatelek nie ma możliwości artykułowania swoich racji na forum ustawodawczym.
    Słusznych czy niesłusznych. To inna broszka. Chodzi o prawo. Równe dla wszystkich tych, którzy płacą podatki 😉

  21. Gekko
    To też to się powoli dzieje. Kuroniowi to zajęło trochę czasu, również spędzonego w więzieniach. Nic nie ma natychmiast. Zmiany w świadomości społecznej zachodzą powoli. Popatrz jak trudno jest przyjąć do wiadomości liberalnej inteligencji, że tak naprawdę w wyborach wsparła Gowina, na którym psy wieszała i wiesza. I będzie wieszać, bo nie kojarzy swego politycznego wyboru z Gowinem. Wypiera to. Proste sprawy często okazuja się najbardziej trudnymi.

  22. Kartko,
    nie wypieram się. Przy wszystkich zastrzeżeniach głosowałam na PO. I dzisiaj, biorąc pod uwagę aktualne „tu i teraz” zrobiłabym to samo. Ten wybór wydaje mi się, na ten moment, najsensowniejszy. Nie jestem naiwana. Nie zakładam, że głosuje na „samo dobro” albo na „samo zło”. Nie uważam też, że sam fakt głosowania na PO odbiera mi prawo krytykowania i przeciwstawiania się szczegółowym propozycjom czy zachowaniom konkretnych osób. Więcej, czuję sie tym bardziej zobowiązana do pilnowania tego, co robi partia, na którą głosowałam.

  23. Mój wpis z godziny 14.40 nie został jeszcze oublikowany, późniejsze – tak.

    Bardzo proszę o opublikowanie.

  24. Matyldo
    To nas różni, że nie wybieram mniejszego zła. Inaczej, nie daję się wciągać w sytuacje skutkujące koniecznością dokonania negatywnego wyboru. Nie daję się przymuszać do wyborów. A cała strategia wyborcza PO, nie licząc bredni o „Polsce w budowie” opierała na pozyskaniu elektoratu obawiającego się pis-u. To było wymuszone poparcie. I to pozwoliło PO wygrać wybory mimo niespełnienia obietnic wyborczych. Ale z mojego punktu widzenia, skoro ich nie spełniła to trudno żebym ją popierał po raz drugi. Trudno żebym wspierał oszustów.
    Mnie Palikot spadł z nieba – tylko dlatego poszedłem na wybory. W innej sytuacji po prostu spędził bym niedzielę na spacerze.
    Uważam więc, że ludzie ktorzy poparli PO – tylko dlatego by nie było pis-u – nie powinni tej partii krytykowac (np Gowina). Bo po pierwsze cel osiągnęli, przecież pis nie rządzi. A o to tylko chodziło. Czego więc jeszcze chcą?
    A po drugie ta krytyka nie sensu, bo nic się dzięki niej w PO nie zmieni. Bo niby dlaczego miałoby się cokolwiek zmieniać skoro ludzie ją i tak poprą pod starszakiem pis-u. Przecież PO o nic się nie musi starać, bo to Prezes usilnie na jej zwycięstwa pracuje.
    I tak może trwać latami. Prezes ma 65 lat przed nim przynajmniej 20 lat aktywności politycznej i tyle mogą trwac rządy Donalda Tuska. Zgodnie z zasada, że tu może być brud, smród, nędza i ubóstwo ale nie Prezes!
    Pozdrawiam

  25. Na Facebooku JG możemy przeczytać :,,W całej Polsce ponad 120 sądów chcemy uczynić filiami większych sądów. Ale chciałbym uspokoić mieszkańców, bo budynki zostaną i sędziowie też”… dopiero teraz czuję się zaniepokojona:))))?! Ostatecznie można wyburzyć budynki, albo w ramach oszczędności zrezygnować z sędziów:))

    ,, W projekcie, który rozesłaliśmy w ramach konsultacji, zaznaczyliśmy, że w przypadku Wydziałów Ksiąg Wieczystych nie przewidujemy żadnych zmian. Wszędzie tam gdzie one są, pozostaną. Choć, w wyniku informatyzacji, te wydziały będą likwidowane, i to we wszystkich sądach – być może w ciągu dwóch lat. Dostęp do Ksiąg Wieczystych już wkrótce będzie przez internet” – Rzeczywiście, nie przewidziano zmian, likwidacja w ciągu 2 lat Wydziału Ksiąg Wieczystych, to raczej zabieg kosmetyczny, jakaż tam znowu zmiana:))))

  26. @Jan Hartman: Pan startował przeciw Gowinowi i jego partii z wyborach i złoili Panu skórę. I tyle. Gdyby był Pan niezależnym publicystą to OK. Ale że jest Pan przegranym politykiem to Pana dywagacje o Gowinie można spokojnie o kant … potłuc.

    Mam też pytanie: dlaczego objęcie funkcji ministra miałoby powodować konieczność zrzeczenia się mandatu poselskiego akurat u Gowina? Większość ministrów w Polsce to posłowie. Może Pan wytłumaczyć.

  27. Rozumiem, że nie chce Pan opublikować mojego komentarza – okazałoby się, że Pański dzisiejszy artykuł nie ma sensu. Więc nich Pan przynajmniej skasuje ten cały artykuł z wszystkimi komentarzami.

    Błędna „wiedza” nie powinna się utrwalać.

  28. Aleksandro, ale z mojego punktu widzenia to są akurat pożyteczne zmiany. Ile razy normalny, zrównoważony człowiek bywa w życiu w sądzie? Raczej powinno się sądów unikać. Zamiast sądzić dogadywać się szukać kompromisu w a nie angażować państwo w swoje spory. Państwo też przesadza z sądzeniem za byłe drobiazg obywateli. Na dokładkę to pieniactwo sądowe jest kosztowne. Tak więc, gdy nie ma już innego wyjścia, mozna przecież pojechać do siedziby swego regionu się sądzić. Tak więc akurat w odstręczaniu obywateli od bywania w sądach się z Gowinem zgadzam.
    Pozdrawiam

  29. Kartko,
    ja również nie wybierałam „mniejszego zła”. W ogóle nie stosowałam kryterium: dobro – zło. Nie przykładam takich miar do polityki. Brałam pod uwagę mozliwości realizacji projektu cywilizacyjnego dla … moich wnuków. Z przeprowadzonych analiz wyszło mi na to, że takie szanse daje PO

  30. @Kartka z podróży.Proszę zauwaźyć na sam język komunikatu. Duże skróty myślowe brzmią zabawnie. W drugim komunikacie po zapewnieniu nie wprowadzania zmian,proponuje się likwidację:-D .Co do samych zmian oczywiście są konieczne.

  31. @Kartka z podróży. Pozdrawiam

  32. Matyldo
    Ale przyszłości dla naszych dzieci czy wnuków nie gwarantuje konkretna partia czy jej lider ale tempo zmian – modernizacja. Również w sferze światopoglądowej. Z mojego punktu widzenia PO jest partią zachowaczą. Taką musi być, bo jej struktura (np frakcja Gowina o której rozmawiamy) jest konserwatywna. Struktura PO sprzyja trwaniu, inercji, trzymaniu się władzy a nie dokonywaniu zmian. Trudno żeby nasze dzieci, wnuki cieszyły się normalnością skoro wspieramy konserwowanie chorego systemu. Jeśli notorycznie demoralizujemy polityków godząc się na ich oszustwa, bo tym jest niewywiązywanie się z zobowiązań wyborczych, to jak możemy mówić, że myślimy o dobrej przyszlości dla kraju.
    Dlaczego w polityce mamy stosować inne kryteria oceny niż w zyciu codziennym? Jeśli uczymy nasze dzieci, wnuki, że nie należy oszukiwać, że trzeba wywiązywać się z zobowiązań, dotrzymywać umów to czemu zwalniamy z tych zasad polityków?
    Pozdrawiam

  33. Droga Pani, przecież nie sprawdzam komentarzy co pięć minut!

  34. Aleksandro, przyznaję Ci rację. Tak mnie to likwidowanie sądów zafrapowało, że nie zwróciłem uwagi na śmieszny styl tego komunikatu. Można powiedzieć likwidacyjno uspokajający.
    Pozdrawiam

  35. Oj, jak to ludzie się wymądrzają, a nie czytają. Tłumaczę, jak nie powiem komu: tak, jak napisałem, minister sprawiedliwości z ramienia administracji czuwa nad rozdzielnością władzy sądowniczej od tejże administracji. Nie może zajmować się sporami politycznymi i ideologicznymi, budować swej pozycji politycznej ani proponować reform. Jako strażnik prawa musi być dla prawników postacią wiarygodną jako bezstronny urzędnik. Czy to taka wielka filozofia? Czasem lepiej nie wyobrażać sobie, że inni są idiotami, a samej zjadło się wszystkie rozumy. No i że nas cenzurują, bo jesteśmy takie trafne, logiczne i ważne.

  36. @Historian Nie jestem jeszcze żadnym politykiem – próbuję nim zostać, ale wiem, że to długa droga. Nie wystarczy raz wystartować. Z Gowinem nie ma to nic wspólnego. O żaden relacji konkurowania nie ma tu mowy – byłoby to śmieszne z mojej strony. A niezależny jestem jak ta lala – i za to zresztą cenią mnie politycy, którzy czasem pytają mnie o zdanie. Co do mandatu, to w ogóle dobrą praktyką byłoby, aby nie łączono funkcji ministra z funkcją posła, a to ze względu na rozdzielność władz i częściową opozycję między nimi. W szczególny sposób dotyczy to jednak ministra sprawiedliwości, który powinien dawać najlepszy przykład praworządności i dobrych praktyk politycznych.

  37. @Therese Kosowski: Myli Pani teorię z praktyką.

    W Polsce prawo stanowi Rząd. Posłowie koalicji to są podwładni Premiera i Wicepremiera. Podwładnymi Premiera są nie tylko ministrowie ale także Marszałek Sejmu i Senatu. Obowiązkiem Marszałków jest zdyscyplinowane wykonywanie poleceń premiera. W Polsce władza ustawodawcza i wykonawcza to całkowita jedność. Nie ma żadnego podziału. Rozumie Pani?

    Podręczniki i teorię o „monteskiuszowskim podziale” proszę odłożyć na półkę.

  38. @Jan Hartman:

    1. Kto startuje w wyborach nawet raz jest politykiem. Podobnie kto raz…. (no wie Pan), nie jest dziewicą.

    2. Co do rozdzielności funkcji ministra od posła to zależy od kraju. W USA Minister nie może być posłem. W Wielkiej Brytanii musi być posłem. W Polsce może być posłem ale nie musi. To nie ma znaczenia.

    3. W Polsce nie ma podziału władz na wykonawczą i ustawodawczą. Władza wykonawcza i ustawodawcza to stuprocentowa jedność. Tłumaczyłem to już frau Kosowski. Pan jest naukowcem więc obowiązuje Pana opis rzeczywistości a nie teorii. A przynajmniej rozróżnienie.

  39. Historian z godz. 18:17
    Dobre. Trafiłeś w samo sedno. Gratuluję!
    Pozdrawiam

  40. @Therese Kosowski: Post Scriptum o zaniku podziału władzy ustawodawczej i wykonawczej. W Niemczech gdzie Pani mieszka jest przecież podobnie. Czy posłowie CDU są „niezależni” od pani Kancerz? Wolne żarty.

  41. @Kartka z podróży: Dziękuję. Czasem trzeba spojrzeć rzeczywistości w twarz 🙂

  42. „Oj, jak to ludzie się wymądrzają, a nie czytają. Tłumaczę, jak nie powiem komu. Czasem lepiej nie wyobrażać sobie, że inni są idiotami, a samej zjadło się wszystkie rozumy. No i że nas cenzurują, bo jesteśmy takie trafne, logiczne i ważne.”

    Serdeczne dzięki za miłą odpowiedź!

    Widzę, że trafiłam Pana Profesora w słaby punkt. Więc jednak, to, co napisałam było trafne i logiczne. …

  43. @Historian:

    Z mojego politycznego doświadczenia wynika, że pewne uzgodnienia we wszystkich krajach istnieją, nie tylko w Polsce. Bez tego praca organów państwowych byłaby niemożliwa.

  44. @Therese Kosowski: Proszę Pani. Powiem jeszcze raz, dobitnie i z naciskiem jak jest dzisiaj w praktyce. Znam to z codziennej profesjonalnej autopsji, więc proszę raczej ze mną nie dyskutować a zapisać, przyjąć do wiadomości i cieszyć się że nie biorę czesnego:

    W Polsce nad projektem ustawy pracuje się w Rządzie. Robi to się pomiędzy Kancelarią Premiera, Ministerstwami i Rządowym Centrum Legislacyjnym (RCL). Kiedy projekt jest gotowy a decyzje polityczne podjęte przyjmuje projekt Rada Ministrów i kieruje się go kanałami partyjnymi do większości sejmowej do przeprowadzenia przez procedury (kolejne tzw. „czytania”). Z posłami niczego się nie „uzgadnia” bo to są funkcjonariusze partyjni niższego szczebla. I tyle.

    Czasem używa się procedury „przedłożenia poselskiego” wyłącznie dla celów politycznych lub propagandowych. Decyduje Rząd. Sejm nie ma nic do gadania, niczego nie może „przyjąć lub odrzucić”.

  45. @ Kartko, Matyldo, Aleksandro…
    Wiara, że czas gruntuje demokrację przy bierności jej podmiotu – obywateli, to albo naiwność, albo konsumpcjonizm 🙂 (tak mówiąc nieco zgryźliwie, ale życzliwie).
    Czas…czas nic nie zmienia, to my zmieniamy czas, albo on wymienia nas…
    Przestrzeń społeczna nie znosi próżni, a też i sąsiadów mamy aktywnie zainteresowanych naszą biernością i swarami.
    Jeśli dysputy o źle zainwestowanym głosie w wyborach i sposobach ratowania takiej, z góry straconej, szansy obywatelskiej, mają jakiś sens, to tylko ten, że i przed szkodą i po szkodzie my głupi.
    Jeśli na boisku walczą o nasz bilet dwa ‚lewe’ cywilizacyjnie plemiona, to chcąc zarobić na wynajmowaniu boiska a nie upaść za długi, społeczeństwo nie ma wyjścia innego, niż odpowiednią drużynę założyć.
    Opowieści o złych partiach i korporacjach, to narracje powabne, kołyszące do snu, przy którym np. stacje nadające zza Uralu (albo i z przed) łacno swe pieczenie pieką.
    Nie chcecie zakładać partii spełniających obywatelskie oczekiwania i chroniących interesy oraz demokrację?
    Będziecie mieli uliczne kryterium zemsty skarlałych pobratymców, wojnę religijną o zasmolony wrak narodowej pychy spod Smoleńska, jedyną prawdę i wartości, jakie niesie trzymanie przy sobie władzy za cudzą mordkę.
    Licho albowiem nie śpi i nie czeka.
    Przyjdzie walec i wyrówna. Trzeba było zobaczyć te żądne zemsty, ziejące nienawiścią tłumy, wczoraj, na ulicach Wawy…
    Oj, Wernyhora czy co? 😉
    – – –
    Szanowny Panie Gospodarzu.
    Czyżby w Pana komentarzach do gości (z którymi to akurat gośćmi ja też się nie zgadzam) emocje wyparły filozofię?
    Źle to wróży pragmatyzmowi (temu sensu stricto) polityka in spe, o ile nie zabiega o głosy jedynie „ciemnej masy”. Ta już bowiem co miała kupić – kupiła.
    Rozczarowujące.

  46. To ja może o kodeksie karnym. Apeluję do grupy rozsądnych prawników o przejrzenie kodeksu karnego.Mam taki ciche wrażenie, że po zastosowaniu wszystkich paragrafów połowa narodu siedzi a druga połowa jest puszczona z torbami.To jest zwyczajny faszyzm.Tylko jeszcze nie strzela się do ludzi. I to by było na tyle.

  47. „…Powiem jeszcze raz, dobitnie i z naciskiem…Znam to z codziennej profesjonalnej autopsji…Sejm nie ma nic do gadania, niczego nie może „przyjąć lub odrzucić”.

    No i proszę, Wernyhora wilka z lasu wywołał.
    Tylko, o jakiej „profesji” w swoim wykonaniu pisze autor cytatu – bo chyba jedynie bliskiej tej, najbardziej ze wszystkich histor(ian)ycznej?
    Piłsudski miał rację?
    😉

  48. Gekko
    Nakłaniając do aktywności politycznej straszysz – „Będziecie mieli uliczne kryterium zemsty skarlałych pobratymców, wojnę religijną o zasmolony wrak narodowej pychy spod Smoleńska, jedyną prawdę i wartości, jakie niesie trzymanie przy sobie władzy za cudzą mordkę. Licho albowiem nie śpi i nie czeka.”
    Przyznaję, że uprawiana w kraju polityka jest ryzykowna. To balans nad przepaścią. Ale ja nie mam lęku wysokości. Nie boję się kryteriów ulicznych ani żądnych zemsty rządów. To tylko jedne z wielu metod uprawiania polityki. Być może polskie społeczeństwo potrzebuje takiego głębokiego doświadczenia, kolejnej dramatycznej traumy pokoleniowej, by nabrało rozsądku politycznego. Może czas na bolesne otrzeźwienie?
    Pozdrawiam

  49. Czytam i pracuję nad książką Jana Hartmana „Polityka filozofii” Eseje. Ciężka dla mnie praca, przewracam strony, do których powracam, których nie rozumiem, a każda przeładowana jest wielością informacji, idei, myśli lub mądrości. Mózg nie nadąża i z nadmiaru przelewa się jego zawartość lub sztywnieje. Jestem w trakcie. Zobaczę co będzie dalej. Na początku autor stara się uzasadnić dlaczego przestał być konserwatystą, przy okazji opracowuje manifesty partii lewicowych i prawicowych oddzielnie, znajdując dla nich wiele cech wspólnych i zbieżności, sam określając siebie jako liberała. Szkoda, że nie liberała lewicowego, jakimi mienią się być np Walicki lub Łagowski. Ciągle wraca do problematyki polskiej jako państwa „prawicowo-lewicowego, państwa socjalno-wychowawczego, prawicowo lewicowej syntezy”. „Cieszymy się rządem, który nie odróżnia kiczowatego dyskursu metafizyczno-aksjologicznego, skrojonego według telewizyjnej propagandowej sztancy, od prawno-politycznego dyskursu instytucjonalnego. Nasze życie zapada się dziś w infantylny kicz, błogostan propagandowego przytępienia, jakiego nie oglądaliśmy od pierwszej połowy lat siedemdziesiątych.” Autor marzy o nowej Polsce, której o historii będą mówić historycy a nie urzędnicy, w której urzędy i szkoły wolne będą od symboli religijnych i innych przejawów dominacji większości nad mniejszością. W tej Polsce będzie po prostu tak jak dziś jest w Niemczech, Anglii lub w Stanach Zjednoczonych”. Tu zdziwienie, Profesor marzy o USA, kraju zabobonu, „Bible belt”, agresji, wojen, podbojów, wyzysku, oszustw bankowych, segregacji, militaryzmu i fałszowania wyborów. Czy to nie pomyłka? W innym miejscu czytam: „Wartości demokratyczne są wartościami tylko wtedy, gdy służą dobru i sprawiedliwości – przestają nimi być gdy dostarczają pretekstu do utrzymywania się niesprawiedliwości i nierówności albo do tolerowania zepsucia obyczajów i demoralizacji młodzieży.” Jakie to bliskie i znane. I czytam dalej.

  50. Rebbe, skracałbyś trochę, bo hadko czytać, czas tu publiczności marnujesz. Człowiek ofiaruje Ci hojnie kredyt zaufania i szuka w tej twojej robocie jakiegoś choćby i głęboko ukrytego sensu, łudząc się: filozof, więc pewnie kiedyś ocknie się z murarskiego amoku i coś tu rozumnie skrobnie, a Ty brachu wciąż nic, nul, same majaki, jak – nie przymierzając do profesura drugiej przecież klasy – bałaguła jakiś. Do szkoły-ć więc, a nie w felietonisty! Nie na ten stołek byłeś uprzejmy siedzenie posadzić.

    Przy okazji – ładnie to tak kumpla z KULu publicznie obsobaczać? Przecież jeszcze całkiem niedawno razem tam zapewne pacierze klepaliście, a może i nie tylko pacierze… A jakby tak Ciebie bracia z loży obsmarowali w gazecie, to jakbyś się czuł? Smutno by Ci było na pewno, prawda?

    Miał być luz blues, a Ty kołysanki do snu zapodajesz. Weźże się do roboty.

    PS Powiadasz, że się golisz, a ja Ciebie z brodą widziałem, i co? (no, no, tylko mi tu bez takich, wypraszam sobie!)

  51. @Jan Hartman
    „W szczególny sposób dotyczy to jednak ministra sprawiedliwości, który powinien dawać najlepszy przykład praworządności i dobrych praktyk politycznych.”

    To niech poda pan łaskawie przykład choć jednego ministra sprawiedliwości, który złożył mandat poselski.

  52. @Gekko. Nie wiem skąd przyjął Pan założenie,że zgadzam się z twierdzeniem leczniczej, czy zbawiennej roli czasu?:-) Tak oczywiście nie jest. Pisząc o młodej demokracji mam na myśli jakość. Czas o tyle jest istoty, o ile młodzież w wymianie pokoleń wniesie swój wkład.Cieszę się,że Pan prof.Hartman tłumaczy raz jeszcze, chociaż mam wrażenie, że są to rzeczy elementarne i oczywiste. Jasno wyrażone.Tam, gdzie jest jasność, jest i pewność, a za nimi prawda.Pozdrawiam:-)

  53. To, że jest jak jest, nie znaczy że powinno być. Zgadzam się z autorem. Nie po to ludzie wymyślili trójpodział władzy, żeby go nie stosować. Elementarna logika.

  54. @ Kartka z podróży
    22 kwietnia o godz. 19:06
    „…Nie boję się kryteriów ulicznych ani żądnych zemsty rządów. Być może polskie społeczeństwo potrzebuje takiego głębokiego doświadczenia…”

    No, Kartko, od tego należało zacząć. Jakbym słyszał głos probostwa z Wyszkowa w moim domu. Ale cóż, nieustraszona postawa wymaga od innych ofiar, nie wyobraźni od siebie.
    Cieszę się, że byłeś uprzejmy swe przesłanie sformułować otwartym tekstem i serdecznie pozdrawiam, może się kiedyś nawet spotkamy.
    Np. w zagranicznej relaksującej od strachu podróży, oby podjętej z własnej woli a nie w wyniku głęboko doświadczających aspołeczną zbiorowość /jak dajmy na to, śp. p. Blidę indywidualnie/ kryteriów ulicznych 🙂
    – – –
    @ Aleksandro, rzeczywiście trochę en bloc zaadresowałem, toteż dodam już personalnie i trochę polemicznie do Twej wypowiedzi.
    Otóż, wkład nadchodzącej młodzieży mogę oceniać (jako potencjalny pracodawca) już obecnie. Jak znajduję empirycznie, demokracja oznacza dla niej wolność od niezrozumiałych zasad i równość dostępu dożywotniej renty na etacie publicznym, za uposażenie Bila Gatesa, okraszone wywiadami w telewizji śniadaniowej.
    Nie mogąc sprostać tym młodym wizjom ze starego podręcznika historii sprawiedliwości klasowej, rewanżuję się im biletami na zieloną trawkę, gdzie niestety, nie dojrzewają, ale się społecznie ‚odurzają’ (jest taki ruch, chwilowo ad acta).
    Czasem przysyłają mi kartki z tej podróży, donoszące ich puste od faktów koperty, na adres urzędu skarbowego (i tak dobrze, że nie dojrzeli jeszcze do nkwd, poprzestając na treningu cba).
    Ale to kwestia właśnie czasu, który tracimy i przyszłości, których nie zobaczymy.
    Serdecznie pozdrawiam.

  55. Gekko
    Piszesz – „… nieustraszona postawa wymaga od innych ofiar, nie wyobraźni od siebie.” A skąd ten wniosek? Co możesz wiedzieć o moich doświadczeniach i wyobraźni? Czuję jakiś nachalny dydaktyzm. Na dokładkę zlośliwy. Taki pokrętny, sliski … .
    Nie mam wpływu na sytuację polityczną w tym kraju. Nie ma więc sensu bym się zamartwiał tym co może nastąpić. Albo żebym się bał o przyszłość. Równie dobrze mogłbym się bać burzy, suszy, powodzi … . Jeśli uważasz, że masz wpływ to zmieniaj ten kraj, krzątaj się jak mroweczka wokół swego bezpieczeństwa – to Twoja sprawa. Tylko nie wylewaj swych lęków na innych. I to na dokładkę w taki dwuznaczny sposób. Ale obawiam się, że nudny dydaktyzm nie uczyni Cię bezpieczniejszym.
    Pzdro

  56. Kartka z podróży
    22 kwietnia o godz. 22:33
    – – –
    „A skąd ten wniosek? ”
    Skoro już sam, Kartko, odnosisz moją refleksję do siebie, to stąd:
    „…Nie boję się kryteriów ulicznych ani żądnych zemsty rządów. Być może polskie społeczeństwo potrzebuje takiego głębokiego doświadczenia…”
    JA się nie boję tego, czego życzę SPOŁECZEŃSTWU.
    To nie jest ani pokrętne ani śliskie, co piszesz, tylko jasne i przejrzyste, owszem. I taki jest też mój komentarz, jak widać, po odgłosie nożyc – trafny.

    „Nie mam wpływu na sytuację polityczną w tym kraju. ”
    To właśnie o braku wyobraźni, jeśli własną z wyboru bierność utożsamiasz z brakiem strachu czy zmartwienia, ergo, co napisałeś, aktywność obywatelską w polityce uważasz za możliwą jedynie z niskich pobudek (strach, obawa).
    Pogląd, że przyszłość zbiorowa w demokracji zależy nie od ludzkich postaw i zaangażowania, a od czynników atmosferycznych, jak burza, susza czy powódź, a kto budować chce wspólne domy, ulice, kanalizacje, wały przeciwpowodziowe, ten zastraszoną mróweczką, co sjestę zadaszonym w chacie z kraja przerywa, to dokładnie to, o co chodzi aby wzbudzić w ludziach każdemu terroryście i totalitarnemu uzurpatorowi.
    Nasze rodzime, kieszonkowe tyraniki, już określają taką ciemną masę pożytecznie idiotycznymi lemingami.
    Niestety, poznać je łatwo, po niezwykle dla nich zrozumiale jednoznacznym i wyczerpującym credo, wylewanym a i wyłażącym z każdej wypowiedzi.
    Brzmi ono:
    oj tam, oj tam.
    No to i ja zadedykuję Ci motto Twego przesłania, tak abyś zrozumiał i nie musiał wstać z fotela i rozgryzać metafory, albo snuć jednoznacznie prostackie inwektywki personalne:
    …oj tam oj tam, Polacy, nic się nie stało, to tylko złoty róg, co sam nam odrośnie na fejkzbuku…

    No i kto tu wierzy w kołysanki od Donalda?
    Jarek i szajka na pewno nie, oni pracują!

  57. ekko
    Piszesz – „Skoro już sam, Kartko, odnosisz moją refleksję do siebie …” A do kogo mam odnosić Twoją refleksję skoro była do mnie adresowana?
    Dalej – „JA się nie boję tego, czego życzę SPOŁECZEŃSTWU.” To nadinterpretacja ponieważ napisałem – „Być może polskie społeczeństwo potrzebuje takiego głębokiego doświadczenia, kolejnej dramatycznej traumy pokoleniowej, by nabrało rozsądku politycznego. Może czas na bolesne otrzeźwienie?” Gdzie w tym pytaniu jest życzenie?
    Dalej – „To właśnie o braku wyobraźni, jeśli własną z wyboru bierność utożsamiasz z brakiem strachu czy zmartwienia, ergo, co napisałeś, aktywność obywatelską w polityce uważasz za możliwą jedynie z niskich pobudek (strach, obawa)” Nie wiem skąd to uogolnienie, bo o 15:22 napisalem do Ciebie o aktywności politycznej społeczeństwa – „To też to się powoli dzieje. Kuroniowi to zajęło trochę czasu, również spędzonego w więzieniach. Nic nie ma natychmiast. Zmiany w świadomości społecznej zachodzą powoli.” Natomiast fragment o strachu dotyczył Twojego stanu emocjonalnego, ktory wyraziłeś w ten sposób – „może się kiedyś nawet spotkamy. Np. w zagranicznej relaksującej od strachu podróży, oby podjętej z własnej woli a nie w wyniku głęboko doświadczających aspołeczną zbiorowość /jak dajmy na to, śp. p. Blidę indywidualnie/ kryteriów ulicznych”. Chyba pisaleś o sobie?
    Później piszesz jak Makarenko – „Pogląd, że przyszłość zbiorowa w demokracji zależy nie od ludzkich postaw i zaangażowania, a od czynników atmosferycznych, jak burza, susza czy powódź, a kto budować chce wspólne domy, ulice, kanalizacje, wały przeciwpowodziowe, ten zastraszoną mróweczką, co sjestę zadaszonym w chacie z kraja przerywa, to dokładnie to, o co chodzi aby wzbudzić w ludziach każdemu terroryście i totalitarnemu uzurpatorowi.” To jest własnie dydaktyzm. Do którego zresztą nic nie mam. Chcesz to kształtuj „przyszlość zbiorową”, buduj „wspolne domy”, syp „wały” … i ciesz się w ten sposob wolnością od zniewolenia. To Twoja sprawa.
    Dalej niestety nie rozumiem aluzyjności, zaplatałeś się nieco. Sprawia to wrażenie, że piszesz sam do siebie. Czy ja jestem lemingiem czy Ty? Jeśli to nie ma sprawy, nie mam nic przeciwko lemingom. Mam tylko uwagę – nie zdrabniaj, bo to oznaka infantylizmu.
    Nie rozumiem też cytatu – „…oj tam oj tam, Polacy, nic się nie stało, to tylko złoty róg, co sam nam odrośnie na fejkzbuku…” Wybacz nie jestem na bieżaco. Byłbym wdzięczny gdybys swą myśl prościej wyraził – bez tej aluzyjności.
    Pzdro

  58. Przepraszam, Gekko oczywiście.

  59. Przed trybunał…. Nie jest nowością, że politycy nie traktują swoich stanowisk jako zadania powierzonego przez społeczeństwo. Nie rozumieją takich pojęć jak mandat, legitymizacja, misja społeczna. Ministerstwa są traktowane jako własne poletka, a Polska jako folwark polityków. Myślę, że Jarosław Gowin dobrze rozumie ideę trójpodziału władzy, ale gra nam na nosie, bo może.

    Slowikozofia.pl – Rozważania o wolności i ateizmie
    http://www.slowikozofia.pl/

  60. Badania wśród organizacji pozarządowych, działających w obszarze wykluczenia społecznego, wykazały rosnącą ich aktywność. Umożliwiła to ustawa ,,O działalności pożytku publicznego i wolontariacie” z 2004 roku. Na mocy tej ustawy, powiaty są zobowiązane do współpracy ze środowiskiem lokalnym. Społeczność lokalna dostała narzędzie dla realizacji swoich potrzeb. Jasne, że wspólpraca zależy od potencjału zarówno członków organizacji jak i urzędników. Nie wszystkie działania są realizowane, ale fakt ustawowej próby regulacji ,,dobrej praktyki” uważam za krok w dobrym kierunku.

  61. Historian
    22 kwietnia o godz. 17:05

    @Jan Hartman: Pan startował przeciw Gowinowi i jego partii z wyborach i złoili Panu skórę. I tyle. Gdyby był Pan niezależnym publicystą to OK. Ale że jest Pan przegranym politykiem to Pana dywagacje o Gowinie można spokojnie o kant … potłuc. ..”

    Trudno sie nie zgodzic z faktami…
    Jarosław Gowin – 62 393 głosów
    Jan Hartman – 2209 głosów

    Zlosliwosci po adresem Gowina plynace z piora Jana Hartmana sa w tym kontekscie zalosne i przykre.

    Hartman chcial do Sejmu – dlatego startowal.
    Przegral sromotnie.
    Moze powinien pewne sprawy przemyslec jak na filozofa przystalo…
    Przydaloby sie troche pokory rowniez jezeli chodzi o nabzdyczone, (jak cala POLITYKA…) i wszystko wiedzace felietony.
    Wyniki wyborow daja swietny i realny kontekst oderwania tzw.”opiniotworczych” elit intelektualnych od rzeczywistosci.

  62. Minister Gowin właśnie dał głos w wywiadzie dla GW:
    „Będę bronił polskiej tradycji nawet jeśli lewicowi publicyści będą mnie nazywać ajatollachem, a niektórzy politycy- katlicką ciotą”.
    Zdaniem ministra „przyczyną przemocy domowej jest przede wszystkim alkoholizm i nie ma ona nic wspólnego z naszą kulturą, którą cechuje szczególny szacunek wobec kobiet”
    Polska tradycja w kwestii owego „szczególnego szacunku” polega głównie na zanikającym zwyczaju całowania w rękę, przepuszczaniu kobiety w drzwiach oraz wznowieniu, z okazji 8 marca, zwyczaju obdarowywania pań już nie goździkiem i rajstopami, jak drzewiej bywało, ale innym kwiatem i czyms tam jeszcze (albo i nie).
    Przeplata się ta tradycja z z tradycją przemocy, niekoniecznie zresztą pod wpływem alkoholu.
    Ponieważ przysłowia, porzekadła itp. są mądrością narodów,głęboko w tradycji tychże narodów zakorzenioną, więc raz jeszcze przypomnę: „jak chłop baby nie bije, to jej wątroba gnije” albo „bije, to kocha” (nie bije – wręcz przeciwnie).

  63. JH -,,jednak szczytem zepsucia jest wtrącanie się do procesów legislacyjnych akurat przez tego ministra, który odpowiada za nadzór nad stosowaniem prawa przez wymiar sprawiedliwości. No, chyba że chodzi o ustawy ułatwiające pracę sędziom, a więc o własny resort ministra. Wtrącanie się do spraw innych resortów przez ministra sprawiedliwości, forsowanie swoich projektów legislacyjnych przez osobę mającą strać na straży rozdziału administracji od władzy sądowniczej i legislacji, jest przejawem tyleż arogancji, co ignorancji”- całkowicie się z tym fragmentem wypowiedzi zgadzam. Tekst ten odczytuję jako nie zgodę na mechanizmy tworzenia prawa, gdzie ustawy mogą potencjalnie być naginane, gdy w grę wchodzą interesy grupy, która reprezentuje JG. Można niestety być posądzonym o forsowanie prawa zgodnie z oczekiwaniami określonej grupy społecznej. Nie sądzę, aby to że ministrem jest JG miało tutaj jakiekolwiek znaczenie.

  64. Kartka z podróży
    22 kwietnia o godz. 18:03

    Matyldo
    Ale przyszłości dla naszych dzieci czy wnuków nie gwarantuje konkretna partia czy jej lider ale tempo zmian – modernizacja. Również w sferze światopoglądowej. Z mojego punktu widzenia PO jest partią zachowaczą.

    Tempo zmian modernizacyjnych zależne jest jednak od tego, jaka partia tworzy rząd.
    Zgadzam się, PO jest w dużym stopniu zachowawcza. Martwi mnie to. Ale nie jest partia wsteczną. Partią w rozsypce czy też nieprzewidywalną partią w budowie. A tylko taki był wybór. Ktoś musi tworzyć rząd. Życie nie chce stać w miejscu. Wybierałam to, co w moim pojęciu, wydawało mi się najlepsze, w ramach przedstawionej mi oferty.

    Gekko
    22 kwietnia o godz. 18:49

    @ Kartko, Matyldo, Aleksandro…
    Wiara, że czas gruntuje demokrację przy bierności jej podmiotu – obywateli, to albo naiwność, albo konsumpcjonizm (tak mówiąc nieco zgryźliwie, ale życzliwie).

    Co wiesz na temat mojej aktywności/bierności?

  65. A co tam… IGNORANCJA-AROGANCJA,,,, i tak wielebny Dziwisz po główce pogłaszcze i rozgrzeszenia udzieli !!!

  66. Gospodarz i Gowin podróżują regularnie tym samym pociągiem na trasie Kraków – Warszawa.
    Radziłbym profesorowi wziąc to pod uwagę.
    Co się stanie jeśli obaj trafią do tego samego przedziału ?

  67. „Oferta polityczna” ,jak pisze Matylda jest kiepska lecz wybrzydzac nie należy.

    Partię prawdziwków kompromituje całkowicie,chwała Bogu, jej wódz fałszujący bez skrupułów historię rodziny i wynajdujący,olśnieniem,podczas mszy świętej,sposób na udupienie konkurenta politycznego.Tej samej maści.

    Ze zrozumieniem odnoszę się natomiast do reszty tzw spectrum oferty.W duchu słów Szwejka,że „nigdy tak nie było,żeby jakoś nie było”.Ministrant Gowin mi nie śmierdzi (pardon le mot) mocniej,niż JH z B’nai Birth a Palikota przewrotnego cenię równo z Kanclerzem (no,no) Millerem,który już nie jeden krawat przywdziewał i nie jedną walizkę nosił.

    Jestem za zbereżnikiem Clintonem z jego hasłem „Gospodarka ! Durniu !”

    Z mojego obserwatorium na tarasie (już czynny,wolno palic) ,widzę wspaniałe pustułki zmieniające się przy obowiązkach rodzicielskich ,rozkwitła czereśnię i morelkę amarantową.Mamy pchające wózki z niemowlakami i latoroślami wcześniejszymi sprawdzającymi smak wiosny.

    Jest się z czego cieszyc !

  68. Posłanka PiS (!) Krystyna Pawłowicz (ta sama, która wsławiła się ostrą krytyką poezji Szymborskiej) broniła Gowina przed feministkami:

    http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103087,11537064,Poslanka_PiS_bronila_Gowina_przed_feministkami.html
    Doprawdy, nie rozumiem, jak PO może w swych szeregach tolerować człowieka o takich poglądach i jeszcze nagradzać go najwyższymi urzędam.

  69. On jeździ jedynką a ja dwójką. Poza tym on nie czyta mojego bloga 🙂

  70. „Dlaczego Donald Tusk, który był (jest?) liberałem, centrystą i człowiekiem zdrowego rozsądku (na tym chyba polega jego przewaga nad PiS), wziął sobie za ministra sprawiedliwości osobę, która w kwestiach równości zachowuje się jak przedstawiciel Młodzieży Wszechpolskiej? ”

    http://wyborcza.pl/1,75515,11558576,Dlaczego_Gowin_.html

  71. Panie Hartman… niech Pan zbojkotuje Polskę i wyjedzie do jakiegoś normalnego kraju, otwartego i tolerancyjnego dla wszelkich mniejszości, wyznającego „wartośći europejskie”, np. do Izraela. Co się Pan będziesz tutaj męczył, lepiej oddychać atmosferą tolerancji w Tel Avivie! A i pogoda lepsza, aborcja na życzenie, nie widać wszędzie tej czarnej mafii i ich kościołów – żyć nie umierać!

  72. Panie Waldeczku, tam czarna mafia jeszcze gorsza. Aj waj!

  73. @Ewa 1958
    23 kwietnia o godz. 17:44

    Uśmiałem się po lekturze linku, który zamieściłaś. A uśmiałem się bo w Polsce zawsze, niezawodnie można liczyć na prymitywną manipulację mediów.

    Oto mamy relację w TOK FM z dyskusji o tym co na tematy prawne mówił Minister Sprawiedliwości. I kiedy TOK FM przytacza zdanie bliskiej sobie ideowo osoby to mówi o niej z szacunkiem „profesor M. Fuszara z Uniwersytetu Warszawskiego”.

    Kiedy przychodzi kolej na cytowanie konserwatywnej oponentki, tytuł profesorski zostaje zgrabnie Pani Profesor Pawłowicz odebrany i staje się ona zwykłą „posłanką PiS”.

    To wszystko jest tak żałosne, że aż śmieszne. W Polsce już nie ma debaty. Tylko plemienne pohukiwania.

  74. @Historian

    Posłanka profesor (a może odwrotnie) Pawłowicz to nie jest zwykła posłanka. Raczej niezwykła.
    Od czasu jej słynnego wystąpiła przeciwko deficytowi wierzb w poezji noblistki, zyskała zasłużoną sławę:

    „Wisława Szymborska kojarzy mi się z Noblem, ale nie kojarzy mi się z Polską, z polską wierzbą, nie kojarzy mi się ani z polską przyrodą, ani polską historią. Poeta ma swoje obowiązki wobec kraju i narodu”

    http://wyborcza.pl/1,75475,11094962,List_otwarty_w_sprawie_Wislawy_Szymborskiej.html

  75. Errata:
    jest – wystąpiła
    powinno być – wystąpienia

  76. Jan Hartma z 24 kwietnia o godz. 13:09
    A bo to warto odpowiadać na takie komentarze?
    Pozdrawiam

  77. Czytam te wynurzenia niespełnionego kandydata na parlametarzystę, a nawet redaktora i felietonisty organu p.t. mida. I powiem tak: miał już być jeden premier z Kakowa i dalej się tak kiście na krakowskim rynku we własnym sosie. Polska na tym zyskuje, im was mniej na stołkach w Warszawie.

  78. Przecie to nie tylko J. Gowin… Zdecydowana wiekszosc poslow i senatorow III RP jest trzymana (na dosyc krotkiej) smyczy przez dostojnikow kosciola
    rzymsko-katolickiego!

  79. @ewa 1958: Z Szymborską łatwiej się rozprawić niż z Pawłowicz. Cytaty są tyle smakowite so smutne.

    Szymborska to nie Pan(i) Bóg. Utalentowana arrywistka.

  80. A co tam, dam cytacik z noblistki:

    Wstępującemu do Partii
    Wisława Szymborska

    ——————————————————————————–

    Pytania brzmią ostro,
    ale tak właśnie trzeba,
    bo wybrałeś życie komunisty
    i przyszłość czeka
    twoich zwycięstw.
    Jeśli jak kamień w wodzie
    będzie twe czuwanie,
    gdy oczy zamiast widzieć
    będą tylko patrzeć,
    gdy wrząca miłość
    w chłodne zamieni się sprzyjanie,
    jeśli stopa przywyknie do drogi najgładszej.

    Partia. Należeć do niej,
    z nią działać, z nią marzyć
    z nią w planach nieulękłych,
    z nią w trosce bezsennej –
    wierz mi, to najpiękniejsze,
    co się może zdarzyć,
    w czasie naszej młodości
    – gwiazdy dwuramiennej.

  81. I drugi cytacik z noblistki:

    Jaki rozkaz przekazuje nam
    na sztandarach rewolucji profil czwarty?
    – Pod sztandarem rewolucji wzmacniać warty!
    Wzmocnić warty u wszystkich bram!
    Oto Partia – ludzkości wzrok.
    Oto Partia: siła ludów i sumienie.
    Nic nie pójdzie z jego życia w zapomnienie.
    Jego Partia rozgarnia mrok.
    Niewzruszony drukarski znak
    drżenia ręki mej piszącej nie przekaże,
    nie wykrzywi go ból, łza nie zmaże.
    A to słusznie. A to nawet lepiej tak.

  82. I – dla odmiany – trochę publicystki politycznej: Noblistka domaga się dla dobra ludzkości szybkiego pozabijania siedzących w więzieniu księży:

    W ostatnich dniach toczył się w Krakowie proces grupy szpiegów amerykańskich powiązanych z krakowską Kurią Metropolitarną.

    My zebrani w dniu 8 lutego 1953 r. członkowie krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich wyrażamy bezwzględne potępienie dla zdrajców Ojczyzny którzy wykorzystując swe duchowe stanowiska i wpływ na część młodzieży skupionej w KSM działali wrogo wobec narodu i państwa ludowego, uprawiali – za amerykańskie pieniądze – szpiegostwo i dywersję.

    Potępiamy tych dostojników z wyższej hierarchii kościelnej, którzy sprzyjali knowaniom antypolskim i okazywali zdrajcom pomoc, oraz niszczyli cenne zabytki kulturalne.

    Wobec tych faktów zobowiązujemy się w twórczości swojej jeszcze bardziej bojowo i wnikliwiej niż dotychczas podejmować aktualne problemy walki o socjalizm i ostrzej piętnować wrogów narodu – dla dobra Polski silnej i sprawiedliwej.”

  83. @ Matylda
    23 kwietnia o godz. 10:16
    „Co wiesz na temat mojej aktywności/bierności?”

    ???
    A skąd pomysł, aby o to właśnie pytać (i to mnie), chyba że na naukach przedmałżeńskich?
    Przyznam, że zagadnienie w moim wieku i stanie nie wydaje mi się interesujące jako temat publicznej dyskusji, ale może to subiektywna, jednostronna postawa? 🙂
    Pozdrawiam.
    – – –
    @ Kartka z podróży
    23 kwietnia o godz. 0:00

    A bo to warto odpowiadać na takie komentarze?
    Pozdrawiam.

  84. Gekko
    22 kwietnia o godz. 18:49

    @ Kartko, Matyldo, Aleksandro…
    Wiara, że czas gruntuje demokrację przy bierności jej podmiotu – obywateli, to albo naiwność, albo konsumpcjonizm (tak mówiąc nieco zgryźliwie, ale życzliwie).
    Gekko
    24 kwietnia o godz. 23:28

    Nie dokazuj Gekko, nie dokazuj 😉
    Również pozdrawiam 🙂

  85. @Historian

    I dla odmiany: Jarosław Marek Rymkiewicz, aktualny „idol zidiociałej katostalinowskiej Polski” (T Lis)

    „(…) stał się żarliwym stalinowcem. Do tego stopnia żarliwym, że w okresie odwilży 1956 r., kiedy powszechnie już dystansowano się wobec „błędów i wypaczeń”, 20-letni Rymkiewicz, zaangażowany polonista i młody działacz Związku Literatów Polskich, jako jeden z ostatnich bronił dokonań UB, szydząc w jednym ze swoich tekstów z „inteligenckich szakali”, które zdradziły komunizm i próbują epatować Polaków „mitem o krwawym Urzędzie Bezpieczeństwa”:

    http://niniwa2.cba.pl/rymkiewicza_zemsta_na_polakach.htm

  86. @Historian

    A oto najznamienitszy wierszyk patriotyczny naszych czasów, napisany w jakże podziwianym w pewnych kręgach homerycko – barokowo – kapuścianym stylu:

    „DO JAROSŁAWA KACZYŃSKIEGO”

    Jarosław Marek Rymkiewicz

    Ojczyzna jest w potrzebie – to znaczy: łajdacy
    Znów wzięli się do swojej odwiecznej tu pracy
    Polska – mówią – i owszem to nawet rzecz miła
    Ale wprzód niech przeprosi tych których skrzywdziła
    Polska – mówią – wspaniale lecz trzeba po trochu
    Ją ucywilizować – niech klęczy na grochu
    Niech zmądrzeje niech zmieni swoje obyczaje
    Bo z tymi moherami to się żyć nie daje
    I znowu są dwie Polski – są jej dwa oblicza
    Jakub Jasiński wstaje z książki Mickiewicza
    Polska go nie pytała czy ma chęć umierać
    A on wiedział – że tego nie wolno wybierać
    Dwie Polski – ta o której wiedzieli prorocy
    I ta którą w objęcia bierze car północy
    Dwie Polski – jedna chce się podobać na świecie
    I ta druga – ta którą wiozą na lawecie
    Ta w naszą krew jak w sztandar królewski ubrana
    Naszych najświętszych przodków tajemnicza rana
    Powiedzą że to patos – tu trzeba patosu
    Ja tu mówię o sprawie odwiecznego losu
    Co zrobicie? – pytają nas teraz przodkowie
    I nikt na to pytanie za nas nie odpowie
    To co nas podzieliło – to się już nie sklei
    Nie można oddać Polski w ręce jej złodziei
    Którzy chcą ją nam ukraść i odsprzedać światu
    Jarosławie! Pan jeszcze coś jest winien Bratu!
    Dokąd idziecie? Z Polską co się będzie działo?
    O to nas teraz pyta to spalone ciało
    I jest tak że Pan musi coś zrobić w tej sprawie
    Niech się Pan trzyma – Drogi Panie Jarosławie

    Milanówek, 19 kwietnia 2010 r.

    P.S. Chyba jednak Nobel jest autorowi pisany. Za nowatorstwo formy, uniwersalne przesłanie i polityczną odwagę.

  87. @Historian

    arywistka – przez jedno ‚r’

  88. W dniu dzisiejszym na interii:,,Kilka dni temu Gowin zagroził, że jeśli PO złoży w Sejmie liberalny projekt o in vitro pozwalający na mrożenie zarodków, to grupa posłów złoży kontrprojekt zakazujący mrożenia – cynizm, – szukanie kolejnych oszczędności kosztem młodych bezdzietnych par.
    ,,Poseł Jacek Żalek ogłosił, że pisze ustawę o klauzuli sumienia dla aptekarzy, która pozwoli odmówić sprzedaży m.in. tabletek po stosunku.” – spowoduje to zapewne wzrost nielegalnych aborcji. Czy rozrodczość w Polsce ma zależeć od aptekarzy, doprawdy nie wiem o co tutaj chodzi? Poseł może powinien postarać się o koncesję dla wierzących aptekarzy, bo inaczej plan spali na panewce:)

  89. Aleksandro
    Za Onetem – „Konserwatyści w PO stawiają warunki: żadnej dyscypliny partyjnej w sprawach światopoglądowych(…) W Platformie widać coraz większy konflikt. Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin, w obawie przed porażką w sprawie konwencji Rady Europy dotyczącej przeciwdziałania przemocy wobec kobiet, mobilizuje konserwatywne skrzydło. Konserwatyści chcą wywalczyć zapis w statucie klubu, zabraniający wprowadzania partyjnej dyscypliny w sprawach światopoglądowych. – W sprawach sumienia każdy po winien sam podejmować decyzje – mówi poseł Jacek Żalek.
    Źródła konfliktu sięgają jeszcze ubiegłej kadencji Sejmu, kiedy partyjnym konserwatystom udało się zablokować m.in. projekt zapłodnienia in vitro. Jarosław Gowin liczy, że Platforma nadal będzie odkładać sprawy światopoglądowe, a jego szansą jest potrzeba jedności w partii, która ma niewielką przewagę w Sejmie.”
    Pisałem jeszcze przed wyborami, gdy dla zlęknionego pis-em elektoratu tzw klasy średniej (głównie inteligencja)Donald Tusk montował monopartię by wygrać wybory, że to jest droga do nikąd. To jest efekt głosowania na najlepsze spośród podsuniętych możliwości. To jest efekt pewnej filozofii życiowej polegającej na tym że potulnie wybiera się z tego co wydaje się mozliwe rezygnując z buntu. To efekt politycznej pokory.
    Na skutek tego właśnie cierpimy dolegliwości finansowe (fiskalizm, drożyzna …) nie mając nawet alternatywy w życiu osobistym, bo i tam to cholerne państwo się wciska.
    Pzdro

  90. http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Jacek-Zalek-z-PO-szykuje-klauzule-sumienia-dla-aptekarzy,wid,14419217,wiadomosc.html?ticaid=1e55b&_ticrsn=3

    Jacek Żalek – słynny poseł od klauzuli sumienia dla aptekarzy:

    Reprezentuje Białostocczyznę. Mimo raczej młodego wieku (39 lat) ma bogatą przeszłość partyjną. Przynależał bowiem do:
    – AWS
    – LPR
    – Stronnictwa Konserwatywno – Ludowego
    – Młodych Konserwatystów
    – Chrześcijańskiego Ruchu Samorządowego
    – Unii Polityki Realnej (2004 r)
    – PiS
    – były członek elitarnego Klubu Zachowawczo – Monarchistycznego (wyrzucony)
    – Platforma Obywatelska (aktualnie); bliski współpracownik ministra Gowina

  91. @Ewa 1958: Gonić czerwonych należy zawsze i do śmierci. Niezależnie gdzie się skryli. O Rymkiewiczu oczywiście wiem. Z tym, że on (tak jak np. Leszek Kołakowski) wielokrotnie i brutalnie rozprawili się na piśmie ze swoją plugawą przeszłością lat pięćdziesiątych. Szymborska do śmierci zdradę relatywizowała i coś tam ćwierkała o „kochaniu ludzkości, by po latach docenić miłość do pojedynczego człowieka”.

    Zresztą przytoczyłem tę Szymborską i jej wezwania do mordu torturowanych ludzi tylko w odpowiedzi na Twoje wyśmiewanie się z p. Pawłowicz i jej krytyki Szymborskiej. Miała pełne prawo. Ja bym jeszcze ostrzej powiedział.

    W wyrazach obcych zdarzają mi się czasem takie błędy jak przeniesienie angielskiej pisowni do polskiej. Po angielsku pisze się przez dwa „r”. Dzięki za korektę.

  92. http://wiadomosci.wp.pl/gid,14436409,kat,1342,title,Jaki-jest-naprawde-Jaroslaw-Gowin,galeria.html

    „Wizytówką Gowina jest nienaganny wygląd i puryzm językowy. Złośliwi twierdzą jednak, że polityk jedynie gra rolę dystyngowanego intelektualisty, ale tak naprawdę jest mistrzem kamuflażu doświadczonym w partyjnych grach. Sam minister przyznał, że od dziecka ćwiczy panowanie nad emocjami, co w polityce jest bardzo przydatną cechą.”

  93. @Historian

    Mój Ojciec był ‚czerwony’. Do śmierci (1991 r). O rok przeżył PZPR.

    Do dziś brzmią mi w uszach słowa proboszcza na Jego pogrzebie:

    – Człowiek był dobry, dobry nauczyciel, chociaż partyjny. Tylko do kościoła było mu nie po drodze. Ale za to żona modliła się za dwoje.

    Rok 1981. Początki „Solidarności Wiejskiej”. Niedzielne popołudnie. Przychodzą do Ojca zdrowo podchmieleni byli uczniowie, by mu zakomunikować, że jak będą wieszać komunistów, to oni go obronią, bo ich w szkole nie gnębił.

    P.S. Ani posłanka Pawłowicz, ani nikt inny nie ma moralnego prawa szkalować pamięci ludzi, których docenił świat. Trzeba chyba znać swoje miejsce w szeregu. Nie ten poziom, nie ta klasa.

  94. Historian wspomina Noblistkę… Ładne kwiatki – a ja naiwny myślałem, że ona tylko o cebuli pisała… Swoją drogą, to bardzo ciekawe, za co można Nobla dziś dostać, albowiem na krechę na przykład – niczym niegdyś flaszkę w lichwiarskim szynku (potem ze dwie krowy sprawę załatwiały, a rodzina z dzieciakami zęby w ścianę, podczas gdy uradowany lichwiarz szukał autoalarmu dla swej błyszczącej darmowym złotem szczęki). Jednakowoż koteria przyznająca dziś Noble kariery u bookmacherów, albo na tych wszystkich lewych giełdach nie zrobiłaby zapewne – obstawiają dość marnie – gdyż jak się już pokazało, ten, co to tego pokojowego Nobla na krechę dostał zanim cokolwiek zrobił, dla historii pozostanie jeszcze większym masowym mordercą, podżegaczem wojennym, pionkiem oraz marionetką totalitarystów, niż jego pogięty poprzednik, mason spod znaku „czaszek i piszczeli”, uznany już zresztą oficjalnie za zbrodniarza wojennego przez Trybunał w Kuala Lumpur. Teraz to pewnie Goldman Nobla dostanie – za gigantyczny upgrade lichwy oraz wszelkiego finansowego oszustwa, z łupienia zaledwie indywidualnej jednostki, do budżetów całych państw wielu narodów na raz.

  95. @Ewa 1959: Szkalować nikt nie ma prawa. Krytykować prawo ma każdy, a już na pewno profesor uniwersytetu. Pani Profesor Pawłowicz nikogo nie „szkalowała”.

    A różnica pomiędzy szeregowym członkostwem w PZPR nauczyciela wiejskiego (choć chwały to Polakowi nie przynosi) a publikowaniem w wielkich nakładach panegiryków na cześć ludobójców i wzywanie do morderstw sądowych – to co innego zupełnie.

  96. Historian (25-04-g.9:04)
    Licytowanie się na cytaty i wstydliwe fragmenty życiorysów, gdy mowa o Wisławie Szymborskiej i J.M. Rymkiewiczu jest kompletnie pozbawione sensu.
    W rozmaity sposób można odpokutować za „młodość durną i chmurną”. Jak najbardziej pozytywnie – w przypadku Kołakowskiego, Kuronia, Woroszylskiego czy Konwickiego.
    Szymborska nie kreowała się na współczesnego wieszcza narodowego w przeciwnieństwie do Rymkiewicza, który nie tylko czyni to z przekonaniem, ale jakby nie zauważa, że jest cynicznie wykorzystywany przez tzw. prawicę.
    Los (Bóg?) bywa nierychliwy, ale sprawiedliwy.
    Niezłemu poecie i świetnemu krytykowi literackiemu odebrał na starość rozum. Świetnej poetce, a prywatnie skromnej osobie, pozwolił do końca zachować rozsądek i coś bezcennego – poczucie miary.

    P.S. Symptomatyczne – gdy Rymkiewicz został laureatem Nagrody Nike przyznawanej przez GW zbojkotował uroczystość, ale do kasy po odbiór 100 tys. PLN się zgłosił.

  97. Coś tu się zacięło, gdyż wpis Historiana już się pojawił, a mój wciąż wisi… Panie admnistratorze/cenzorze drogi, stuknij Pan uprzejmie w ten wasz serwer z góry kilka razy – jak Benny Hill tego małego – to może zaskoczy.

  98. @żenada

    Prawdziwa z Ciebie żenada.

  99. @mag: widzisz ja pochodzę z rodziny tak dotkniętej zbrodniami komunistycznymi, że nie przebaczam („bo nie w mojej mocy przebaczać w imieniu…”). Dotyczy to wszystkich.

    Co do odpokutowania. To oczywiście doceniam wysiłłki i różnicuję je. Wieloletnie więzienie Kuronia, to nie to samo co emigracja Kołakowskiego. Ale winę mogły by im całkowicie wymazać tylko ofiary. A te nie żyją.

    Teraz co do Szymborskiej i Rymkiewicza: oni oboje byli zaangażowani politycznie. Rymkiewicz w komitecie wyborczym Kaczyńskiego, Szymborska Komorowskiego.

    I na koniec o pieniądzach Rymkiewicza i nieobecności na uroczystości NIKE. Rozumiem, że wszystko było dobrowolnie po obu stronach. Spółka Agora wypłaciła mu nagrodę w skromnej wysokości circa jednomiesięcznej pensji Heleny Łuczywo nie domagając się w zamian uczestnictwa Rymkiewicza w swojej imprezie PRowej. Wolny rynek – umowa pomiędzy stronami. O co chodzi?

  100. Nic tu nie działa. Serwery na złom. Już trzeci mój komentarz, kolejne pojawiają się bez problemu, a mój pierwszy z 10.17 wciąż wisi… Ejże, chyba nie chodzi o treść wpisu nie daj Boże (ups, przepraszam) , o jakąś maciupeńcią cenzurcię? Nie wierzę, żebyście się tu słów bali – wy, takie gigantyczne internacjonalistyczne tuzy? No nie!

  101. Historian, 12.47. Nie negując zbrodni komunistycznych, aczkolwiek były także niekomunistyczne, tak samo okrutne, rzadko jednak jedne i drugie uderzały komuś na mózg. Trafiły Ciebie celnie i mocno i trzymają przez ponad pół wieku. Normalne ofiary tego incydentu lądują w Kobierzynie.
    Komuniści pozostawili po sobie widoczne znaki, kraj i społeczeństwo nowoczesne, uprzemysłowione i wykształcone. Oraz Ciebie nauczonego czytać i pisać.

  102. Moja rodzina też ucierpiała wskutek zbrodni komunistycznych a ściślej mówiąc – Rosjan; mój Ojciec był w gułagu . Ale nie rozumiem dlaczego to w imieniu mojego Ojca miałabym nienawidzieć i prześladować ludzi, którzy albo nie żyją albo są tak starzy, że swoich zbrodni nie pamiętają. A nieżyjący już Ojciec nigdy nie wyrażał się z nienawiścią o komunistach czy Rosjanach i nie dyszał chęcią zemsty, bo i co by to dało. Nienawiść zaślepia i odbiera rozsądek!

  103. Historian (25-04-g.12:47)
    Twoja dpowiedź na mój wpis jest kompletnie „od czapy”.
    Co ma do rzeczy (porównywania młodzieńczych przewin Szymborskiej czy Rymkiewicza oraz ich pozniejszych osiagnięc i postaw) martyrologia Twojej rodziny?
    Ja np. straciłam połowę swoch swoich kresowych przodków wywiezionych na „białe niedźwiedzie”, a moi dwaj wujkowie tylko datego przesiedzili „zaledwie” kilka lat w więzieniu, a nie kilkanaście, że nastał październik 1956.
    Na kim i po co miałabym się dzisiaj mścić w ich imieniu? Dlaczego miałabym np. dziś, tak ogólnie, nienawidzić Niemców za ich zbrodnie popełnione na moich rodakach.
    Poza tym strzelasz z armaty juz nawet nie do muchy, ale jakiegoś jej powidoku.
    Jakie nieżyjące konkretne ofiary Kuronia czy Kołakowskiego miałyby udzielić im wybaczenia?
    Nie broń Rymkiewicza (w kontekście nagrody Nike) w tak żalosny sposób. Redakcja musiala jakos wybrnać z niezrecznej sytuacji – laureat jest obrazony na GW, więc nikt go na sile nie mógł ściągnąć na uroczystość, ale należność została wypłacona, a nagrodzony skwapliwie ją podjął, choc nie powinien, skoro taki honorowy. Wystarczyło oświadczyć, że nie przyjmuje nagrody z „wrażej” gazety.
    Co ma do tego, ile zarabia Helena Łuczywo?
    Daj jej Boże jak najwięcej. Przecież to nie z twojej kasy.

  104. Oczywiście można się zgodzić z zarzutami, że minister sprawiedliwości nie jest taki jak być powinien i nie skupia się na tym, na czym powinien. Ale po tym właśnie poznajemy polityka, że ma jakieś poglądy, jakąś wizję, i niezależnie od zajmowanego stanowiska, próbuje wcielać to w życie. Nie popieram tych jego poglądów ani tej wizji, ale nie mogę mu odmówić swego rodzaju skuteczności, czy siły przebicia, które sprawiają, iż – w kontekście politycznym – mówi się o nim więcej, niż o innych ministrach. Palikot, będący wcześniej przeciwwagą, poszedł „na swoje”, Arłukowicz, o którym myślano że go zastąpi, zaszył się w trudnym resorcie, czyli, jako ktoś kto może Gowina zrównoważyć, zostaje właściwie sam Tusk. A on niechętnie mówi, jakie właściwie ma poglądy… Pozdrawiam.

  105. Drodzy blogowicze,
    jak się zdaje, ukazujemy prawdę o dowodzie społecznej słuszności, jakoby wszyscy Polacy znali się na medycynie.

    Czy jest sens prowadzić blogową terapię osób, wskazujących na stan naszej służby zdrowia, jedynie?

    Czy nie jest aby tak, że sensowna dyskusja nie ma szans z nonsensowną polemiką z irracjonalną osobowością?
    Nie lubię pojęcia troll, jednak fakt, że dyskusja z postami o takim źródle, o prywatnych obsesjach sensu stricto, zupełnie uniemożliwia szerszą, otwartą wymianę poglądów, inaczej bankructwo udziałowców i autora bloga – pewne.
    Z uszanowaniem.

  106. Ale obciach na tym twoim think-tanku Panie Hartman – jak zablokowałeś mój wpis tuż po 10 rano, to go do wieczora już trzymasz, wisi sobie tu cały czas nieboraczek z fałszywą adnotacją „Twój komentarz czeka na moderację”, fałszywą, gdyż właśnie skutkiem owej moderacji przecież wisi. Lepiej skasuj, nie szczyp się, nie wmawiaj sam w siebie, że możesz mieć jakiekolwiek moralne opory ze względu na stosowaną cenzurę. Niech no Ci już lepiej ulży, miejże litość nad samym sobą.

  107. @Kartka z podróży @Gekko.Dziękuję za komentarze.Zdaje się, że żyjemy w czasach, gdzie prawdziwy dialog staje się niemożliwy.Temat ,,Kołysanka dla Jarka,,.Wygląda na to, że cisza nocna nie obowiązuje:-D

  108. Ach, te wszelkiej maści matrony (nie tylko krakowskie) ….Armia Zbawienia ojca dyrektora. Pan minister bardzo mi do nich pasuje:

    LITANIA KU CZCI P.T. MATRONY KRAKOWSKIEJ (fragmenty)

    T. Boy – Żeleński

    O ty, polskiej ziemi chwało,
    Ty, postaci współmonarsza,
    Ty, czcigodna, nazbyt mało
    Opiewana „damo starsza”;

    Ty, co z głębin swej kanapy
    Wychylając kibić tłustą,
    Brzydkie swe nadstawiasz łapy
    Przerażonym naszym ustom;

    Ty, orędowniczko dzielna
    Uciśnionej polskiej nacji,
    Arcykapłanko naczelna
    Naszej starobabokracji;

    Ty, co głupoty powagą
    Najmądrzejszych wodzisz za łby;
    Ty, którą po śniegu nago
    Człowiek bez litości gnałby;

    Ty, elokwencji patoko,
    Coś jest wiecznych sporów źródłem,
    Czy cię nazwać starą kwoką,
    Czy też raczej starym pudłem.

    Próżne gniewy, próżne męstwo.
    Nie nadeszła chwila jeszcze –
    Nazbyt silne czarnoksięstwo
    Ściska nas w potworne kleszcze;

    Coraz ciaśniej, coraz duszniej,
    Coraz bardziej senni, słabi,
    W takt kręcimy się, posłuszni,
    Jak nam zagra chochoł babi…

    ……………………………………………..

    Pisane w roku 1908

  109. A u mienia w karmanie gwozdz. A u tiebia?

  110. parker
    25 kwietnia o godz. 18:12
    „…A u mienia w karmanie gwozdz. A u tiebia?…”

    … a w żopu, mat’ jewo, iz karmana ochwatiło, daże skuczat’ hadko…ad razgawora etoj staronoj

  111. Trzeba było tylko 106 wpisów na tym opiniotwórczym niewątpliwie blogu aby najpłodniejszy miejscowy umysł domyślił się wreszcie do tego, do czego piłem w moim pierwszym wpisie, 106 stopni powyżej. 😉

    zza kałuży 22 kwietnia o godz. 3:47

    1/ Gospodarz jest pewien, że wśród jego wiernych blogowiczek nie ma żadnej krakowianki? Ani posiadaczki sukni bordo? Że znajdzie się choćby jedna, mająca z racji zbyt młodego wieku trudności z rymem do „charakter”?

    I oto mamy piersze odpowiedzi! Jak to zwykle bywa,- to co cenzura wycina jest duuużo bardziej interesujące i informujące nas zwykle o cenzorze, aniżeli to co cenzura puszcza.
    ****************************************************
    Ewa 1958 25 kwietnia o godz. 18:02
    „Ach, te wszelkiej maści matrony (nie tylko krakowskie) ….”

    A więc nie tylko krakowskie. Tak też myslałem. Pozostaje nam tylko odpowiedź co do wiszenia lub nie tej sukni bordo w szafie nie-krakowianek, od urodzenia cierpiących na podlaskiej wsi z wszelkich możliwych racji. Od fatalnego miejsca urodzenia, poprzez chłopskie chamstwo, polski katolicyzm, wszechobecny antysemityzm i na dodatek kobiecy cięrpiętnicyzm (tylko broń dobro najwyższe nie mylić z matko-polskością!)

    Przeczytajmy więc zatem portret własny owej nie-krakowskiej matrony, polegając na jej własnej decyzji w roli cenzora:

    ******************************************************
    LITANIA KU CZCI P.T. MATRONY KRAKOWSKIEJ (wyciete przez Ewę 1958 fragmenty)

    T. Boy – Żeleński

    Inwokacja
    Dostojna Pani! Sporo lat już mija, jak słucham potulnie i cierpliwie potoków Twej
    wymowy; racz więc przymknąć teraz na chwilę Twe słodkie usteczka i pozwól mi przemówić,
    a postaram się – w przeciwieństwie do Ciebie, Pani – być zwięzłym i treściwym.

    Ty, co z dostojeństwem w twarzy
    Dźwigasz swe potworne kłęby,
    O których Lustmörder marzy
    Szczerząc zakrwawione zęby;

    I ty, uroczysta klępo,
    W swojej wiecznej sukni bordo,
    Ze swą beznadziejnie tępą –
    Powiedzmy otwarcie – mordą;

    Ty, co w „Piątki” lub „Soboty”
    Polskich dusz sprawujesz rządy,
    Starodawne wskrzeszasz cnoty
    A druzgoczesz „nowe prądy”;

    Co na fiksach i na rautach,
    I na dobroczynnej sesji
    Pytlujesz o pruskich gwałtach,
    O modernie i secesji;

    Ty, co wszelkich zadań bytu
    W mig rozcinasz każdy problem,
    Gdy człek myśli, jakim by tu
    Zamknąć babie gębę skoblem;

    Ty, strącona z Łysej Góry –
    W salonu fałszywy „ampir”,
    Gdzie nas bierzesz na tortury
    I krew nudą ssiesz jak wampir;

    Ty, co gorzko winisz męża
    O prozaizm i codzienność,
    Gdy twa energia zwycięża
    Nazbyt rzadko jego senność;

    I ty, której czujność tępi
    Młodych wzruszeń powab czysty,
    A co w Tomaszu a Kempi
    Dawnych gachów chowasz listy;

    Ty, co zdarłszy z siebie płótna
    Oglądasz się w lustrze całą
    I wzdychasz, ropucho smutna:
    „On tak lubił moje ciało…”

    Ty, obrazie wiedźmy starej,
    Wydarty ze sztychów Goyi –
    Powiedz mi: przez jakie czary
    Jęczymy w niewoli twojej?

    Z jakim czartowskim blekotem
    Omamienie na nas padło,
    Że czynimy czci przedmiotem
    Szpetność, głupotę i sadło?

    Przez jakie dziwne kuriozum
    Tłuszcz bierzemy za charakter,
    Pustą grzechotkę za rozum,
    A za obraz cnót – klimakter?

    Za co stwór podeszły wiekiem,
    Co kobietą być już przestał,
    A nigdy nie był człowiekiem,
    Windujemy na piedestał???!

    I tylko w tęsknocie żyjem,
    Czy nie wstanie jaki Wandal,
    Co przepędzi babę kijem
    I zakończy raz ten skandal!…

    ********************************************************
    Czyżby „Armia Zbawienia ojca profesora”?
    Na całe szczęście „opowiedziało się” nam moje drugie pytanie, te o rym do „charakter”. Ach te nożyce cenzury, ileż one pokazują!

  112. @ zza kałuży
    25 kwietnia o godz. 20:39
    – – –
    Motto erudycyjne: „…a postaram się – w przeciwieństwie do Ciebie, panie – być zwięzłym i treściwym…”

    Ach te nożyce cenzury, ileż pokazują
    i zwięzłości i treści – czym kałuże trują
    spod czapy wynurzeniem płytkim jak ten akwen,
    skąd kołtuństwo wytykać – jawi się nietaktem

  113. Zawiadamiam uprzejmNie, iż Pan Gospodarz Prodesor Doktor Habilitowany został był właśnie obrażony grubym słowem. Zarzucono P. Profesorowi „trucie”. A przecież „trucie” jeszcze o niczym nie świadczy, a już na pewno nie o stosunku do PPWPF (Przyszłego Potencjalnego Wyborcy Prawdziwego Filozofa). Który to stosunek nasycony wprost jest Wielkim Szacunkiem.

    W końcu cóż jest nagannego w niewinnym fakcie, że erudycyjne cytaty przychodzą PKNP (Przyszłemu Kandydatowi Na Polityka) z takich właśnie a nie z innych poetyckich utworów?

    Przecież wszyscy wiedzą, że w Polsce nikt niczego nie czyta a już szczególnie niczego nie czyta te głupie 62 570 krakowskich matron, które nie zagłosowało na PKNP.

    Będących, według rekomendowanego utworu:

    starymi
    tłustymi
    brzydkimi
    głupimi
    gadatliwymi
    kłótliwymi
    starymi kwokami
    starymi pudłami
    czarownicami
    chochołami
    klępami
    o tępych mordach
    staroświeckimi
    ograniczonymi
    głupimi
    wampirzycami
    hipokrytkami
    brzydkimi jak ropuchy
    wiedźmami
    szpetnymi
    pustymi grzechotkami
    klimakterycznymi
    w podeszłym wieku
    nie-kobietami
    nie-ludźmi

    Komu w Polsce do łebka przyjdzie z okazji następnych wyborów przywołać ten Profesorski wpis na blogu?

  114. „Mam taki dryg, smykałkę do jakiejś draki”
    Dla draki! A to sie wyborcy ucieszyli!

    „Gdyby przed Grzegorzem Napieralskim zadzwonił do mnie Donald Tusk i powiedział, że widzi mnie na liście PO w Krakowie, oczywiście bym się zgodził.”
    Drodzy Kochani Rodzice Małgosi! Gdyby przed zbliżającym się w tę niedzielę ślubem z Waszą Córuchną zadzwonili do mnie z propozycją małżeństwa rodzice Kasi, to oczywiście bym się zgodził!

    Profesor marzy:

    „Gdy dostanę 3 tysiące głosów to będę pewnie wyglądał jak zbity pies, ale przy 7 tysiącach będę schodził ze sceny z podniesionym czołem.”

    Rzeczywistość:

    3/ Hartman Jan Marek – 2209

    Trzy tysiące głosów???!!!!

    „My liczymy na to, że PSL zrobi dość słaby wynik, SLD dobry, PO poniżej oczekiwań, a PiS trochę powyżej. Platforma będzie zmuszona do koalicji z SLD, a ta utworzy rząd z tym samym, zresztą bardzo dobrym- tu się z Napieralskim różnię – premierem Tuskiem. Byłby to układ dużo bardziej skłonny do reform niż koalicja obecna.”

    Jechał ich sęk! Niech ustąpią Inflanty i miliony pozwolą, darujem ich zdrowiem.

  115. @zza kałuży

    Skąd w tobie tyle jadu, człowieku zza kałuży?

    http://www.youtube.com/watch?v=G6Y3F9NNKOc

  116. Ten sam statysta teraz prawi o zamierzeniach ministra Gowina.
    Łał.

  117. Ewa 1958 26 kwietnia o godz. 7:27
    „Skąd w tobie tyle jadu, człowieku zza kałuży?”

    Mam tu na tym blogu wyśmienitych nauczycieli.

  118. Ewa 1958
    26 kwietnia o godz. 7:27
    – – –
    Ewa, od jakiegoś czasu ciężko pospacerować Krakowskim Przedmieściem.
    Można tam, w okolicy odebranego przez ciemne moce demokracji, pałacu prezydenckiego, napotkać nachalnych jegomościów w kółko namiociku bełkoczących prawdy i mądrości, z których wyzwalają dwie małe tabletki, dostępne w każdej cywilizowanej społeczności.

    Niestety, dostęp do internetu, tak jak do namiocików jest nieskończenie łatwiejszy niż u nas – termin wizyty u psychiatry.
    A za kałużą to nawet może być on niedostępny majątkowo.

    Budujmy przychodnie, zamiast eksponować się na chory świat, czytając i komentując wypisy z historii choroby.
    Pozdrawiam.

  119. Zajrzałem tu jeszcze, żeby Cię pochwalić brodaczu – widzisz, jak chcesz, to potrafisz, nie tyko jeden wpis usunąłeś, ale i oba kolejne, żeby żadnych śladów nie zostawić. Stara szkoła. I po co było się wczoraj cały dzień certolić, oszukiwać, niby wahać, udawać, że jest się wyposażonym w jakąś minimalna choćby moralność, czy elementarną uczciwość, albo rzetelność? Niepotrzebny stres. Czarne jest czarne i białe nie będzie. Trzymaj się brodaczu – łatwo tą waszą propagandą ludziom wody z mózgu nie zrobicie, zbyt mizerny poziom, taki na waszą, ułomną miarę.

  120. Marek
    Jak zwykle popisałeś się kindersztubą w katopolakopisowskim stylu.
    Intelekt, wiedza, poczucie humoru brodacza (oczywiście, brodacza z małej litery, bo dla ciebie ten Pan to mały pikuś) jak raczyłeś określić prof. Hartmana, są dla takiej umysłowości jak twoja niedostępne. Po prostu do nich nie dorastasz.

  121. Możesz mieć własne zdanie, ale niekoniecznie już rację, choć w kwestii brodacza z małej litery może i nawet – bardzo proszę: Brodaczu. Teraz w porządku?

    Zbyt dużą wagę przywiązujesz do tytularnych fetyszy. Widzisz mag, całkiem legalny tytuł PhD możesz sobie zakupić online np. w tej swoistej amerykańskiej Mekce, już za kilkaset dolarów, potem możesz sobie strzelić odpowiednią wizytówkę i oczekiwać szacunku od świata. Jeśli do tego należysz do jakiejś koterii i możesz być dla niej użyteczna rżnąc publicznie po mediach autorytet, to kumple z tej cosa nostry zadbają o odpowiedni dla Ciebie PR, wypromują Cię gdzie trzeba, napiszą o Tobie ciepło i z szacunkiem i choćbyś nawet była największym na świecie głąbem, to i tak znajdziesz zawsze jakieś audytorium, które w twój nieistniejący geniusz uwierzy.

    Mag, to nie papier świadczy o człowieku, ani wizytówka, nawet nie spryt, czy inteligencja, tylko jego rzeczywisty poziom intelektualny, wiedza oraz dokonywany z niej użytek. O człowieku świadczą także intencje, a te można łatwo wywnioskować z głoszonych przez niego treści.

    Katopolakopisowski styl powiadasz; czy ja mam Ci na to odpowiedzieć, że nie wiem, który lepszy – katopolakopisowski, czy może katożydowskolewacki, albo katożydowskoneoliberalny?

    Już kończę i żegnam mag, opuszczam ten blog, a właściwe Gospodarza bez żalu.

  122. O Markach Historianach , co bloga opuszczają poziom poniżej kałuży Morza Martwego…

    „…Mając brodę, albo pejsa,
    nie zakładaj blogu, fejsa,
    gdyż nie lubi ludek prosty
    kiedy profil jest za ostry.
    Bożym darem rozum wszakże
    więc bez boga pisać – jakże?
    A i z Onym czytać hadko
    co nie współgra z koloratką.
    Tak poprawność, jak wyznanie
    umożliwia wszak czytanie,
    bo czytanie przez wartości
    to szlachectwo jegomości
    któren płaską mu planetę
    uszlachetnia wpisu bzdetem,
    buraczaną wartość sadzi…
    Mędrzec temu nie zaradzi.
    Więc dla mędrca rada prosta
    zignorować głupca posta,
    albo regulaminowo
    publikacji ściąć odmową…”

  123. @Gekko

    Jesteś wielki!

  124. „minister sprawiedliwości ma swoją powściągliwością w politycznych aspiracjach dawać społeczeństwu najlepszy przykład”

    Czyżby tutaj krył się czyżyk?

    „Kto powinien oceniać służbę zdrowia? Rada bioetyczna.”

    A w takiej radzie to będą jakieś stołeczki może? Do obsadzenia może? Już taka kreatura Krauthammer (nominalnie w porząsiu, papier na bycie lekarzem to on ma), zawodowy podjudzacz wojenny i zawodowy syjonista, kiedyś do podobnej rady w Imperium Dobra się załapał.
    Czyżby szykowała się następna rozróba? Czyżby przewidywano jakieś małe misje polskiego wojska w Iranie? Czyżby w oczy kłuł monopol sukienkowych na „etyczną doradę” dla polskiego mięska armatniego?

    „bo uposażenie posła jest bliskie dochodom, jakie osiąga ze wszystkich źródeł profesor”

    Jakże to wiele mówiące, te uszczegółowienie: „ze wszystkich źródeł”.
    Z rady bioetycznej też by się nie pogardziło jak ze źródełka napić, prawda? W końcy nas, nie-posłów ani nie-ministrów, siedzących na nie-tym stołku, żadne tam „powściągliwości w politycznych aspiracjach” niekoniecznie obowiązują…

  125. @ zza kałuży
    Rzygać mi się chce na ten słowotok pogardy i nienawiści. Spadaj z mojego bloga (proszę moderatora, żeby kasował ten syf)

  126. Czy można zaryzykwać stwierdzenie, że Jan Maria Rokit wraca na prawe skrzydło PO, za pomocą Gowina, czy to jest już początek rozłamuw PO? @ Jan Hartman,nareszcie spadło napięcie na blogu. Pozdrawiam.

  127. Brawo panie Janie, uwielbiam czytac pańskie wpisy ;p oby więcej takich 😉

  128. Tak. Dawid. Popełnił samobf3jstwo. Właściwie zrobił to na moim blogu. Fikcja przekuła się w rtwczyeiszość. Nigdy nic nie bierze się z niczego. Boję się dalej pisać.

css.php