Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

21.10.2012
niedziela

Wierszyk o Sokratesie

21 października 2012, niedziela,

Szepta mi demon do duszy
Czego mi czynić nie lza
Gdy sam już nic nie wiem
– Kim jestem na ziemi
Co dobro, co lichość
Bogowie prowadzą – czczę bogów!
Lecz rozum na to mi dany
Bym pojął sam, co szczęściu służy
I cnotę błogą w duszy mi szczepi
Więc choć durnym i niepouczony
Ni mędrca, ni wyroczni słowy
Pracy niewdzięcznej się nie tknę
Nim z wami dociec nie zdołam
W dyskursie celnym, przewrotnym
Na Rynku, w Ateny przybytku
(Wybaczcie – nie bez ironii)
Co czynić się godzi i czemu
Co bogom się od nas należy
Co gminie i ojczyźnie całej
Czym męstwo, a czym dobra rada
Kto sprawiedliwym królem
A kto tyranem?
Bo choć sam nie wiem,
Niewiedzy wiedza drahmy warta
Prędzej niż sofisty próżnego perora
Lecz ja od młodych złota nie biorę!
Chcę jeno wstrząsnąć nieco
Z otumanienia wytrącić
Chłopaczków gładkich
Całkiem za darmo…
A może to życiem przypłacę?
Nie dbam, dziej się wola boża!
Praw ojczystych zawsze usłucham
Bo nie masz cnoty, ateńscy mężowie,
Ni szczęścia, ni dobrych pożytków
Bez rozsądku, ołtarza, ojczyzny
Z cnotą w duszy i cykuta słodka!
Tego uczę młodzież, więc może
Coś i ja wiem? Zresztą nieważne
Zali obiata spełniona?
Tedy nalej mi wina!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 86

Dodaj komentarz »
  1. I tego należy się trzymać 😉

  2. „…Owszem, jest przywiedla lipa, sa zelazne sztachety i bulwar za nimi…Lod plywa w kompotierce, przy sasiednim stoliku widac czyjes przekrwione bycze oczy i jest strasznie, jest strasznie… O bogowie, o, bogowie moi, trucizny, trucizny!…

  3. Współczesny Sorrates to samo ma zadanie, co starożytny i podobnie bywa bezradny, gdy glupota, lenistwo i próżność biorą górę.
    Ciekawe co powiedziałby o swoich ziomkach- potomkach, gdyby znalazł się na dzisiejszej ateńskiej ulicy.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Sorki, oczywiście Sokrates

  6. A ja uważam, że Sokrates demoralizował głupimi pytaniami ateńskó młodzież i proszę bardzo do czego to doprowadziło Greków.
    A jak Alcybiades wlazł pod koszulę Sokratesowi pragnąc mu użyczyć swojej męskości, Sokrates zacząl go lżyć i skoćczyło siń na napisaniu przez pana Platona kolejnego dialogu.
    Witoldzie, a co tu robi jakiś Bułhakow ?

  7. Strasznie mi się plączą te polskie litery. Trudno muszę z tym życ.

  8. Co jest rozsądkiem, a co odwagą? Prawa w myśli Kanta są jakoś bliższe oczekiwaniom. Bo jest w nas tęsknota do ładu i prawa i żadnej gotowości do ich przestrzegania. Bogowie na nasz obraz i podobieństwo, tylko więksi we wszystkim – w zbrodni także. Więc jakże mają być ucieczką naszą? Ponoć obdarzono nas wolną wolą, tylko że ani rządy, ani kapłani nie chcą nam tego prawa przyznać w rzeczy porządku. Każdy więc musi budować sobie własny wszechświat dla siebie i spraw swoich. Jeżeli zaś ma dużo szczęścia, znajdzie ludzi, którzy przyjmą jego świat za swój i wzajemnie wpuszczą go do świata swojego. Więcej oczekiwać jest szaleństwem i naiwnością.

  9. Lewy! Ten cytat z „Mistrza i Malgorzaty” jest miedzy innymi odpowiedzia na Twoj wpis z 9.42 🙂

  10. No, no, sam Sokrates na blog zawitał, czyli mądrość, skromność, wolność człowieka, a także niezgoda na relatywizm. Coś mi to wygląda na zapowiedź rychłej apostazji z B’nai B’rith… Kurczą się kadry, znowu trzeba będzie zamknąć loże w Polsce na jakieś 70 lat, tylko tym razem nie z rozkazu prezydenta, a z braku oświeconych cudem wiernych. Mam nadzieję, że na odchodne cykuty pić nie każą…

  11. Zawsze w niedziele z ciekawością wchodzę na bloga Hartmana z nadzieja na podszczypujaca mój intelekt rozrywkę, a dzisiaj co, krótki wierszyk? 😉

  12. Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie,
    Że ci ze złota statuę1 lud niesie,
    Otruwszy pierwéj…

    Coś ty Italii zrobił, Alighiery,
    Że ci dwa groby2 stawi lud nieszczery,
    Wygnawszy pierwéj…

    Coś ty, Kolumbie, zrobił Europie,
    Że ci trzy groby we trzech miejscach3 kopie,
    Okuwszy pierwéj…

    Coś ty uczynił swoim, Camoensie,
    Że po raz drugi4 grób twój grabarz trzęsie,
    Zgłodziwszy pierwé j…

    Coś ty, Kościuszko, zawinił na świecie,
    Że dwa cię głazy we dwu stronach gniecie,5
    Bez miejsca pierwéj….

    Coś ty uczynił światu, Napolionie,
    Że cię w dwa groby6 zamknięto po zgonie,
    Zamknąwszy pierwéj…..

    Coś ty uczynił ludziom, Mickiewiczu?…
    . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
    . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
    2
    Więc mniejsza o to, w jakiej spoczniesz urnie,
    Gdzie? kiedy? w jakim sensie i obliczu?
    Bo grób twój jeszcze odemkną powtórnie,
    Inaczej będą głosić twe zasługi
    I łez wylanych dziś będą się wstydzić,
    A lać ci będą łzy potęgi drugiej
    Ci, co człowiekiem nie mogli cię widziéć…

    3
    Każdego z takich, jak ty, świat nie może
    Od razu przyjąć na spokojne łoże,
    I nie przyjmował nigdy, jak wiek wiekiem,
    Bo glina w glinę wtapia się bez przerwy,
    Gdy sprzeczne ciała zbija się aż ćwiekiem
    Później… lub pierwéj…

    (C.K. Norwid)

  13. Otoz to, Sanowny Gospodarzu:

    „Chcę jeno wstrząsnąć nieco
    Z otumanienia wytrącić
    Chłopaczków gładkich
    Całkiem za darmo…”

    I dodac mozna:

    Juz kobiet nie chce,
    Na co mi one,
    Jedna juz mialem,
    Ksantype za zone.

    (Werbalista)

    Pozdrawiam.

  14. Rap blogiem owładnął.

    Z tzw impulsem nieodpartym zademonstrowania tzw erudycji.
    A co z innowacyjnością ?

    Professur wprzód nie idzie a wiadomo,kto wprzód nie idzie to się cofa.

    Czy można to potraktowac jako expose’ proffesurra ?

  15. czy to zakamuflowany krzyk o ratunek, panie @gospodarzu?
    przyrzekam ofiarowac koguta asklepiosowi..

  16. Co slychac w jaskini filozofow?
    ________________________________________
    Sokrates zostawil wiecej, anizeli troche kpin. Filozof zostawil Platonowi nieco ironii. (por. Sören Kirkegaard, Om Begrebet Ironi med stadigt Hensyn til Socrates, 1841 – rozprawa doktorska). Stad ta ironia sokratyczna, ktora mozna rozumiec jako sposob dydaktyczny przekazu swiatopogladu opartego na wartosciach stalych a zarazem racjonalnych. A jesli wezmiemy pod uwage sama retoryke to cecha jej jest symbioza „sluchacza” i „ofiary”. Sluchacz staje sie „ofiara” ironii i ow ktory spowodowal te sytuacje stara sie, niejako zmusza, wyprowadzic „ofiare” z bledu. Czestokroc Sokrates jest przedstawiwany jako
    postac archetypowa niezaleznego intelaktualisty, ktory przeciwstawia sie potedze panstwa i potocznej opinii. Diogenes Laertios (ksiega 2) pisal w ” Zyciu znanych filozofow i ich myslach” : „I to jest wlasnie cnota szczesliwego czlowieka i szczesciem w zyciu, gdy
    sie wszystko czyni zgodnie z glosem wewnetrznym przemawiajacym w kazdym czlowieku
    i zgodnym z wola rzadcy wszechswiata” (przekl. W.Olszewski). „Glos wewnetrzny” Sokratesa, ktory ostatnimi laty powracal dosc czesto i podszeptywal mu: „uprawiaj sztuke” – a moze to arteterapia a moze choreoterapia. O retoryce mozna dowiedziec sie z „Dialogow Gorgiasza” (Platon) w ktorych Sokrates przedklada filozofie nad retoryke, ktora nie mozna osiagnac prawdy. Przeto usluchal wezwania wewnetrznego i zaczal sie
    zajmowac parafraza wierszem bajek Ezopa. A czyz mozna sie bylo spodziewac czego innego, iz Sokrates mial sklonnosci do tego typu opowiastek, ktorych aprioryzm byl istotna funkcja w dazeniu do ujawnienie prawdziwej postaci rzeczy.
    Niegdys Seamus Heaney pytal: jakby wygladaly wierszyki Sokratesa, gdyby przed zazyciem trucizny nie pisal jakies tam przerobki ezopowe a wlasne. Jak jest wiec z wyborem pomiedzy doskonalym zyciem a doskonala sztuka?
    Sa trzy kategorie ludzi stawiajacych pytania:
    1. ci, ktorzy pytaja, bo rzeczywiscie potrzebuje odpowiedzi
    2. ci, ktorzy pytaja, chociaz znaja odpowiedz
    3. ci, ktorzy tylko pytaja
    Te trzy kategorie to moj „wymysl”, bo nie wiem jakbysmy dzisiaj przyjeli takiego „goscia”, ktora chodzi i zadaje pytania? Ot, po prostu: wariat.

  17. Mam takie podejrzenie, zaznaczam podejrzenie, a nie pewność, że prof.Hartman jest narcyzem utożsamiającym się z Sokratesem. On też chce rozprawić się ze stereotypami, spalić klisze, zmusić do wiekszęgo wysiłku intelektualnego studentów gamoniów. Uważa się za herosa, który nie obawia się wsadzić reki do ognia, aby na nowo rozpalić plomień ciekawości, obudzić,wstrzasnać. Ale chyba szybko się zniechęca , bo szkoda mu rzucaś tych perel przed cochony.
    Myślę, że niewiara w osiągnięcie jakichś rezultatów posłannictwa profesora uratuje go przed wypiciem cykuty.

  18. Piję wino, czyli sokratejskie dialogi Gospodarza (JH) Z blogosferą.
    JH; – Wszechświat to Ja,,, znaczący Inny” ( ,,nie bez ironii”) i TEN skrawek ziemi.
    Blogowicz: – Naleję Ci Panie wina!
    JH: – Dziękuję, nie chcę.
    Blogowicz: – Czy napijesz się kiedyś, Panie, wina ze mną, ,,znaczącym Innym”?
    JH: -Zastanawiam się.
    Blogowicz: – Napij się wina, ZE MNĄ, Panie. Co Ci szkodzi?
    JH: – Piję wino.

  19. Lewy,
    od dawna mam podobne podejrzenie.

  20. Przeto rzekł uczniom Sokrates,
    kosztując wino ze smakiem:
    przestaję udawać Greka,
    cudownie być Polakiem.

  21. In vino veritas!!!
    Właśnie odebrałam przesyłkę (dostawa do domu) kilkunastu flaszek wina (od francuskich i hiszpańskich po australijskie) po przystępnycvh cenach dzięki firmie Winoteka Domowa. Szukajcie w googlach.
    Jako anonim ukryty pod nickiem chyba mogę reklamować bezkarnie.

  22. mag
    22 października o godz. 14:52

    Brawo, Mag. Ja wlaśnie zdradziłem Côte du Rhône z Merlot. Też dobre, ale chyba wrócę do Côte.

  23. 🙁
    niestety…
    na temat alkoholu nie mam nic do powiedzenia – po prostu pije w znikomych ilosciach – ot, sznapsy do sledzia pare razy w roku – zwyklem bylem mowic, ze gdyby wszyscy pili tyle co ja, toby monopol spirytusowy zbankrutowal w bardzo szybkim tempie.
    Czasami tylko lekkie piwo do jedzenia (2,8%) – wina nie lubie. Albo podczas moich wizyt w Tate Modern Gallery….Hoegaarden piwo w barze (na gorze galerii) z widokiem na Tamize (Bankside Pier)

  24. z winem, i nie tylko, to jest tak:
    musisz wiedziec kiedy, gdzie i jak.

  25. byk
    22 października o godz. 19:10

    Swięta prawda byku. A juści. A ja bym jeszcze dodał: i z kim.

  26. Przesyłam ofectrea piosenkę Janka Sokrates-ki , który padł :

    Było minęło , nie ma sprawy
    pieniądz jest silny , a ja słaby
    bank mi odebrał dom i kredyt
    wygnany z miasta jak król Edyp
    więc muszę wracać do Warszawy
    z pustą kieszenią i bez sławy

    jakby ktoś dawniej mi powiedział
    że ja zobaczę ten upadek
    choć żaden mur nigdzie nie runął
    a tylko giełda miała spadek
    że życie toczy się bezwładnie
    jakby się nic nie wydarzyło
    tylko ja znowu nie mam domu
    i trochę zdrowia mi ubyło

    a w Polsce chochoł tańczy rege
    już nic nie mają tam na własność
    co było polskie to sprzedali
    i znowu są na cudzej łasce
    paru frajerów uwłaszczyli
    a reszta robi za najmitów
    zostali boso i bez ostróg
    w tym kraju neoniewolników

    wracam do kraju co oddano
    pod finansową okupację
    będę matrixem emigranta
    i bezrobotne miał wakacje
    gdzie banki mają dziwne nazwy
    i są własnością tych bankierów
    którzy mój dom już raz zabrali
    gdy pracowałem na rentierów

  27. Lewy,
    czyli wracamy do klasyków 😉
    CZEPIEC
    Ptok ptakowi nie jednaki,
    człek człekowi nie dorówna,
    dusa dusy zajrzy w oczy,
    nie polezie orzeł w gówna
    pon jest taki, a ja taki;
    jakby przyszło co do czego,
    wisz pon, to my tu gotowi,
    my som swoi, my som zdrowi.

    (S. Wyspiański)

  28. Echa „Gaudeamus, idiotes”:
    /1,126764,12712783,Uczmy_tylko_madrych__leczmy_tylko_zdrowych__list_rektora_.html

  29. Zapchlony Burek
    22 października o godz. 8:38
    ..i pomyslec ,ze jednak Polacy bardziej sa trzezwi po wypitce ..
    /jak kogos nie stac na francusow , polecam wina portugalskie /
    Pozdrawiam
    ps.
    Nie wazne jest ,kto ,kiedy i z kim ;pije wino,wazne jest po co ?
    na zdrowie ,na humor czy po to aby jedzic samochodem`?
    /wy moje polskie niechluje !/.

  30. Matylda
    23 października o godz. 7:21
    ..na to istnieje tylko jedna odpowiedz zdechlego matematka ;
    a do diabla ,moze ” policzyc im wszystkie kostki „/jak to sie kiedys w Polszcze mowilo ?/
    Pozdrawiam

  31. Slawomirski
    21 października o godz. 22:25
    i vice versa i vice versa ….
    … dlatego apeluje do tej czesci panskiej duszy w ktorej miesci sie wstyd o zaprzestanie tego typu tworczosci.
    / i kto tu rozwija zagle ,zapominajac o wietrze , pan Szanowny chcialby
    w tej eskapadie ,stale jako balas sluzyc ?/.
    Pozdrawiam
    /nie mam innego wyjscia /

  32. POZNANIE sensów wyższych, zawsze kończy się porażką, bo one wszystkie są dziełem …naszej społecznej paplaniny. Od kiedy, tzw. szerokie masy, zaczęły się kształcić/być kształcone, z wypadkowej całego ludzkiego/dotychczasowe populacje/ „dociekania”, zaczęła się robić w szybkim tempie brndza, bo absolutnej większości z nas, wystarcza kilka newsów, kilka własnych „absolutnie odkrywczych!” skojarzeń, żeby zacząć walczyć w człowieczej, ponadczasowej „debacie” o naszym , mrówczym człowieczeństwie odziewanym w „ciuchy”-koniecznie! od Diora.
    PRAWDZIE w oczy zaglądają jednak nieliczni, odważni, niezależni wewnętrznie.
    Oni stają przed najboleśniejswzym z dylematów, co z tą uświadomioną „bryndzą” począć, jeśli nie zwariować.
    Biegnące we wszystkich kierunkach/ostatnio do tyłu/ stado, jest dodatkowym , bardzo dołującym zjawiskiem.
    Jeśli już osiągnęło się ten poszerzony horyzont, widzi się rzeczy takimi, jakimi one mniej więcej są, dosrzega się piękniejsze cele do osiągania od „spożywki” i „prestiżki’- chciałoby się… a tu ściana, a tu groch…
    Wsdzystko w naszym , ludzkim życiu jest ze sobą współzależne, i żeby cokolwiek pchnąć do przodu, trzeba być conajmniej sk…synem Tytanem.
    Wybitna jednostka, na jakie ZAWSZE wyczekuje spragnione czegokolwiek / przynajmniej/najczęściej/ , byleby „NOWEGO”-postępowego/?/- najczęście marnieje w paraliżu totalnego niezrozumienia u wyczekujących. Wybitna jednostka ma czynić bardzo mądrze, wybitnie twórczo i bezkompromisowo, ale tak, aby nikogo ze stada nie dotknąć zbytnią odmiennością od tego, co poszczególnym „mróweczkom”, jako wiedza zapewnia poczucie ezpieczeństwa ze względu na „wyjątkowo” dobrze rozpoznaną , otaczającą rzeczywistość, ze wszystkomo baaardzo „iontelektualnymi” jej sensami.
    Jednostka, która sama nie chce ześwirować, a ze względu na osdiągnięty stopień gatunkowej wrażliwości, musi pogodzić się z tym, żeby samą siebie zatłamsić, i przekodować swoje odczuwanie sensów wyższych, na dostępną, PR-owską , genialną tandetę.
    Jednostka i stado mają do wspólnego załatwiania wspólne interesy, niestety rozieżne w swojej podobnej zbieżności.
    Stado- to bezwzględna bestia, i żeby je uszczęśliwić swoimi osiągnięciami, jednostka musi czymś to zrównoważyć.
    Motywacie i siła, są potrzebne frustrującym się , wybitnym jednostkom, dla zrealizowania swoich odkrywczych zobaczeń, wizji etc. Jeśli to zagra, to JUTRO może być bardziej znośne i boskie.
    Nie jest prawdą, że każde cokolwiek zostanie napewno w końcu dopadnięte „na osi czasu”. Każdy nowy element , sensownie może pojawić się wyłącznie w swoim czasie, najczęściej jako połączenie neuronów w pojedyńczym mózgu. Jeśli nie zostanie w tym swoim czasie ujawnione i zrealizowane, JUTRO bez jego zaistnienia będzie jakieś tam, al już inne od tego, w którym taka pojedyńcza jakość otrzymałaby szansę zaistnienia…

    Sebastian

  33. @lewy:
    czasami nie ma wyboru i pozostaje jedynie lustro 😉

  34. sebastian
    Drogi Sebastianie!
    Już kiedyś tak się do Ciebie zwracałam, więc nawiązuje do dawnej poufałości. Przypominasz mi trochę Dornaya Greya. W Twoich postach zawsze porusza mnie Twoje idealistyczne widzenie świata, a jednocześnie przeciwstawianie się CAŁEMU ZŁU i Twoja wiara w jakąś immanentną (i transcendentną) sprawiedliwość, rozsądek etc.

  35. no, no @mag,sebastian – dorian grey?
    a moze doktor frankenstein?

  36. Mysli niezobowiazujace o Sokratesie ( i nie tylko)
    _________________________________________________
    Sokrates byl bez watpienia pierwszym Grekiem, ktory na powaznie rozmyslal nad natura czlowieka. Wraz Platonem chcial zajrzec w duchowa strone naszego bytu z taka sama naukowa dokladnoscia, jak medycyna przyglada sie stronie fizycznej. Natura czlowieka objawiala sie dla nich ze strony fizycznej jak i duchowej. Tak jak je obserwowano. Psychologia byla dla Grekow forma biologii. Te mysli nie sa latwe nam do zrozumienia, ktorzy pod przemoznym wplywem chrzescijanstwa widzimy owa dychotomie-roznice miedzy cialem a dusza bardzo wyraznie. Rownie trudno jest zrozumiec wiele specyficznych zjawisk kulturowych Grekow jak np olimpiade.
    Sokrates bardzo powaznie traktuje siebie jako lekarza. Jego nauka duchowa jest terapia, podobnie jak Hipokratesa sztuka medyczna. Ten, ktory uzdrawia wie dobrze czym jest zdrowie, poniewaz powrot do zdrowia jest celem terapii. Hipokrates i jego uczniowie uwazali, ze zdrowie czlowieka uzaleznione bylo od rownowagi w fizjologii czlowieka. Ta teoria byla bardzo zywa w naukach medycznych prawie dwa tysiace lat. Sokrates i Platon okreslali zdrowie ducha jako harmonie jego czesci – naszych instynktow, woli i rozsadku. Zdrowie fizyczne jawilo sie jako sila, wytrzymalosc i piekno.
    Z kolei zdrowy duch to cnoty: sprawiedliwosc, odwaga, wstrzemiezliwosc i inne. W tych
    zawarta byla prawda, czyli w zdrowym ciele i duszy. Natura takiego czlowieka byla idealem jakby matryca. Byl to grecki naturalizm, ktory zupelnie jest przeciwienstwem do
    tego terminu, ktory my zwykle rozumiemy. To nie nauka jakimi jestesmy ale nauka jakimi
    powinnismy byc albo do czego mamy dazyc, by byc czlowiekiem. To podobienstwo miedzy natura a idealem jest dla sokratejskiego humanizmu jego szlachetnym kierunkiem jak i niesmiertelna wartoscia.
    Majac powyzsze na uwadze o sokratejskim rozumieniu natury czlowieka, mozemy przyblizyc sie do rozumienia jego etyki. Czyz ow , ktory posiada wiedze o dobru jest dobry takze a inny, ktory nie posiada czyni zlo. A moze ten dobry jest zawsze szczesliwy?
    Sadze, ze takie rozumowanie jest wyrazem jakiegos optymizmu pozbawionego gruntu. Doswiadczenia wskazuja z jasna oczywistoscia, ze ludzie sklaniaja sie do zbrodni i slabostek, pomimo ich wychowania w cnocie i wysokich ambicji.To ze zlo moze byc planowane skrupulatnie i swiadomie nie trzeba udowadniac – wystarczy przyklad komor gazowych o obozow koncentracyjnych. To, ze nagroda za cnote czy tez kara za zlo czesto
    nie dochodza do skutku sa zjawiskami przykrymi i dosc powszechnymi.
    Kiedy Sokrates powiada, ze wiedza o cnocie jest bycie dobrym, to slowo „wiedza” uzywa filozof w znaczeniu glebszym, anizeli w powszechnym jego znaczeniu. By poznac cnote, nie wystarczy posiasc wiedze, nawet na pamiec, o regulach etycznych. Prawdziwa wiedze o dobru osiagniemy, kiedy bedziemy ja zdobywac zarowno cialem jak i duchem, czyli bedziemy ja praktykowac i jednoczesnie posiadac gleboka swiadomosc o jej prawdzie. Najpierw musimy byc dobrymi ludzmi, by zrozumiec czym jest dobro.
    W ten sposob widzimy sama „paideie”, czyli wychowanie w nowym swietle. By posiasc madrosc, nie wystarczy sama wiedza etyczna. Sokrates mawial, ze nikt dobrowolnie nie czyni zla ale w ten sposob konstruuje swoje pojecie „woli”. Ale to juz odrebny temat.

  37. ozzy
    23 października o godz. 19:57
    Ok, dość rzetelnie przedstawiłeś sposób i cel tego co przedsięwziął Sokrates i Platon.
    Ale ja bym poszedł na skróty. Też kiedyś myślalem i jeszcze mi się tak myśli, że jeśli człowiek uzyska wiedzę na temat dobra i zła, to rozum nie pozwoli mu czynić zło.
    Teraz jestem większym pesymistą.
    U Kowalczyka rozpisałem się o tym, ponieważ tematem wiodżcym, zaproponowanym przez Gospodarza blogu bylo *sumienie*.
    Otóż sądzę, że coś takiego jak sumienie, czyli ów niezbędny mechanizm dzięki któremu rozróżniamy zło od dobra, jest w nas *wmontowany* w dzieciństwie i może jeszcze trochę później, może tak długo, jak dlugo rośniemy. Tymi *monterami* są rodzice lub inni dorośli, którzy swym postępowaniem i swymi uwagami regulują w nas mechanizm sumienia. Później klapa zapada i niewiele da się zrobić(choć bywają jakieś wyjątki od reguły, jakieś nawrócenie w stylu Dostojewskiego)
    Nie bardzo widzę, jakby sobie Sokrates poradził z takimi amoralnymi ludźmi, jak pisowcy, albo kibole, tlumacząc im na czym polega owa cnota. Ze taki Kaczyński zrozumiawszy co to jest dobro, odciałby się od zła i zaczął niczym Szaweł zamieniony w Pawła głosić i czynić dobro.
    Pięknie by było, gdyby na drodze rozumowej, poprzez uświadomienie złych ludzi zamieniać w aniołów.
    Pamiętam taki dowcip z New Yorkera: W loży teatralnej siedzi para burzujów , ogladają Otella duszącego Desdemone, Pani zwraca się do swego męza: Mój drogi, wystarczyłoby trochę dobrej woli, to przecież by się dogadali.

  38. Szanowni Komentatorzy wracaja do Hobbes’a, ktory twierdzil, ze czlowiek jest z natury zly. Moja filozofia jest zupelnie inna – czlowiek jest „z natury” dobry i zawsze chce postapic wlasciwie, ale naczelna motywacja jest przetrwanie – swoje i swoich genow. Jesli zyje w komfortowej sytuacji (jak Sokrates), to zla nie musi czynic. Jesli sytuacja zmusza go do wyboru, to postapi tak, aby przezyc w mozliwie najlepszych warunkach. Etyka nie polega na tym, ze „zdechne, ale nie ukradne kawalka chleba”. Grecy wierzyli w zloty standard, opisany potem w lacinskim powiedzeniu „est modus in rebus”. Nie pozadaj za wiele i badz szczesliwy z tym, co masz. Nadmiar – w kazdej dziedzinie – prowadzi do upadku moralnego i etycznego. Nawet w dziedzinie „dobra”. Ci, ktorzy namietnie pozadaja dobra, probuja narzucic swoje standardy innym – „dla ich wlasnego dobra”. Stad potem Inkwizycja, stosy, Holocaust – wszystko dla „dobra” swoich bliznich. EST MODUS IN REBUS. To naczelna zasada.

    Ponadto dzialalnosc panstwa (spoleczenstwa) nie opiera sie na dzialaniu rzeczy „dobrych”, lecz na ustanowieniu i przestrzeganiu racjonalnych praw, co – wbrew pozorom – nie jest takie trudne. Patrz – dyskusja u red. Kowalczyka. Sokrates zyl w spoleczenstwie demokratycznym, gdzie obowiazywaly pewne zasady. Nie zyl zle, choc nie mial pieniedzy. Mimo to zaplacil glowa za swoje poglady (nie musial – mial wybor opuszczenia Aten), ale zdecydowal, ze mu sie nie chce. Czytalem ksiazke, zatytulowana „Proces Sokratesa” – autor I.F. Stone. Kilkaset stron, nie pamietam dokladnie, a nie chce mi sie leciec do swojej biblioteki. Zeby zrozumiec Sokratesa i okres, w ktorym dzialal, trzeba by co najmniej wykladu.

    Tym niemniej sokratyczna metoda nauczania (przynajmniej elenktyczna) przetrwala do dzisiaj i za to mu chwala.

    Pozdrawiam.

  39. ozzy
    23 października o godz. 19:57,
    sądzę, że warto zrobić rozróżnienie pomiędzy „wiedzieć” a „przyswoić”. „Przyswoić” czyli sprawić, że „wiedza” staje się „moja” poprzez włączenie jej w „prywatną teorię Ja i świata”. Jest to możliwe dzięki terapii poznawczej. Niemniej nie jest łatwe. Wymaga czasu i ogromnego wysiłku. Generalnie należy pamietać o Błędzie Kartezjańskim, czyli pozbyć się złudzenia jakoby bylibyśmy istotami racjonalnymi. Nie jesteśmy. O naszym życiowym powodzeniu bądź niepowodzeniu decydują, przede wszystkim, nasze umiejętności „zarządzania emocjami”.

  40. do mag
    22 października o godz. 14:52

    In vino veritas!!!
    Pisze mag zapominajac o pestycydach. Dlatego tez prosze o zwrocenie uwagi na wina nowozelandzkie lub inne, lecz bio.
    Z powazaniem.
    ET

  41. Rocznica Wielikowo Oktjabrja 24/25
    pazdziernika (wedlug starego stylu)
    a takze dzisiaj dzien ONZ – nie wiele pozytku z obu.

  42. Niewiele
    🙁
    czyli malo

  43. mag
    23 października o godz. 19:19
    ————————————
    Droga Mag,
    żyję z baczeniem na to, żeby zachować jak najwięcej otwartości na doświadczenie, poznawanie etc.
    Moje różnorodne doświadczenia, pozwoliły mnie osiągnąć taki stan świadomości, który wszystkie!!! wartości, z jakimi w tym życiu mamy okazję się poznawać- szufladkuje we mnie jako równożędne .
    Oprócz tego, osiągnięta dotąd moja otwartość, przekonuje mnie, że te nasze , człowiecze wartości , rozpzonajemy najczęściej po przypisanych im w dotychczasowych wyczynach poznawczych naszego gatunku…etykietkach.
    Rzadko kiedy , zaglądamy do „szufladek” gdzie je pieczołowicie przechowujemy jako nasze duchowo-intelektualne skarby.
    Po rozpieczętowaniu którejkolwiek z tych wartości, okazuje się , że wszystkie są nieskończenie zrelatywizowane, a do babrania się z czymś takim, już!!! nie posiadamy dostatecznie wydajnych umysłów/wszyscy, co do jednego, ze mną na jednej z czołowych pozycji/.
    Czy przy tak zdefektowanej świadomości mogę przyjąć piękne epitety typu -idealista, kiedy po odczytaniu takiej etykietki, mój mózg zaczyna mi wredzić, że wszyscy jesteśmy m.in. idealistami relatywnymi, bo prawdziwy idealizm mógłby istnieć w jakimś uproszczonym, modelowym świecie, w konkretnych uwarunkowaniach, w konkretnych przypadkach. Itd.itp.
    Innym aspektem , związanym z naszymi relacjami z POZNANIEM, jest taki drobiazg, że my-ludzie, od zarania dziejów tworzymy „krainę POZNANIA”, która jest wbudowana w jaźnie nas wszystkich, oraz na wszelkich możliwych nośnikach , jakie dotąd wynaleźliśmy.
    Przy możliwie ogólnym „rzucie umysłem ” na tę krainę, łatwo, bez transcendentalnych narzędzi, można się zoriętować, -gdzie już/jako gatunek doszliśmy w dziele POZNANIA.
    Zachowując jakąś poznawczą hierarchię wartości, możemy dość łatwo pogodzić się z taką oczywistością, jak ta, o nadrzędności wszelkich sensów istnienia związanych z naszym gatunkiem, zarówno indywidualnie, jaki i całym naszym gatunkiem licząc od zarania dziejów.
    W takiej konfrontacji, naszych psychik/główni „kierownicy”/ z PRAWDĄ, okazuje się, że nasze podświadomości/głównie one/ żywią siebie i nas głównie złudami i innym, podobnym badziewiem.
    Jako „gatuneczek”, dzięki zbawczej nadopiekuńczości, naszych podświadomości, zasuwamy sobie , na naszej „drodze życia” na permanentnym haju.
    Wystarczy przez chwilę popatrzeć odrobinę ponadtym, żeby dać sobie szansę na jakiej „stacji” aktualnie jesteśmy. Można od takiego doświadczenia dostać paraliżu, albo… skonfrontować to co w takim momencie do nas dotarło, z zasobami swoich świadomości, wiedzy twórczych osiągnięć, aby dstrzec szansę na choćby jeden sensowny kroczek , zamiast czysto losowego kroku, jakimi de facto brniemy przed siebie/niekoniecznie do przodu/.
    Znam dwóch „ekscentryków” którzy znajdują się w podobnych sytuacjach, mogliby w ramach tego jednego kroku wnieść spory ładunek harmonii, ale oni więdną, bo w chwili obecnej dla takich sensownych „szaleńców” ma w ofercie wyłącznie entropię hiperujemną.
    Z ciekawością czekam na finał ich losów, na to, czy któryś z nich, okaże się kompelny…
    Póki co, będziemy zachwycać się naszą rzeczywistością, tak jak filmami przyrodniczymi, gdzie piękne ujęcia z sawanny, dżungli itp. odbieramy jako całą prawdę o tym wspaniałym świecie natury.

    Serdeczności, Sebastian

  44. byk
    23 października o godz. 19:46
    ———————————-
    Byku,
    Doktor Frankenstein, to literacka, siermiężna wizja futurystycznego naukowca, silnie , tendencyjnie zabarwiona na „horrorowo”.
    W porównaniu z tym, co wyprawiają dzisiejsi naukowcy w podobnych dziedzinach, to pana Frankensteina możemy porównać do prymitywnej lampy naftowej.
    Na dziś- może on być … genialnym chłopkiem-roztropkiem, który kretyńsko namieszał, ale mu wyszło.

    Pozdrawiam,Sebastian

  45. Slawomirski
    24 października o godz. 2:20
    ——————————-
    Szanowny Panie Sławomirski,
    wychodzi na to, że w Pańskim ujęciu, mogę zarezerwować swoją skromną osobę, na kandydata na „Miljona”, który to za miliony- kochał i cierpiał katusze…
    Czyżby istniały jakieś syndromy miejsca geograficznego, które takich stwarzają?

    Pozdrawiam,Seastian

    P.S.
    „Carpe diem”- Przyjęto do stałej realizacji!

  46. ET (24-10-g.14:22)
    O matko moja!
    Szanowny ET – nie strasz mnie pestycydami.
    Nie wiem, jakie wino jest absolutnie bio.
    Od dłuższego już czasu korzystam z jednego źródła zaopatrzenia w dobre wino z winnic Europy, Ameryki, Australii, Nowej Zelandii (chyba też).
    Jak dotąd żyję i miewam się nieźle.

  47. Drogi Sebastianie
    Dzięki za odpowiedź.
    Jesteś Dorianem Greyem w XXI w. Przynajmniej dla mnie. I za to Cię lubie i cenię.
    Piszesz o „szufladkach pamięci”, gdzie deponujemy skarby ludzkiej mysli (choćby nawet ułomnej), o „stacjach”, gdzie zatrzymuje się myśl w dążeniu… no właśnie… do poznania?
    Jesteś cholernie młodopolski albo wprost przeciwnie – postmodernistyczny.
    Pozdrawiam

  48. mag
    24 października o godz. 18:07
    ———————————–
    Droga Mag,

    dziękuję za ciepłych słów ociupinę z nadmiarem.
    Przyznaję , że siebie trochę tolalnie zaniedbuję w samodefiniowaniu.
    Mam z moim umysłem taką umowę, że ja jemy podrzucam tematy, a sam „znikam”. Co jakiś czas, nawet podczas głębokiego snu/wywołuje mnie do stanu chwilowego czuwania/ i baaardzo zdawkowo „melduje mi o postępach jego intuicyjnej pracy w zadanym temacie.
    Zwykle są to zadanka z etykietką”niemożliwe do rozwiązania” albo tematy wrażliwe, tu-ksobne autooceny.
    Już odczuwam dreszczyk, jaką on wynajdzie hybrydę złożoną ze mnie i z Doriana.
    Jeśli będzie to cokolwiek interesujące, delikatnie napomknę…

    Pozdawiam,Sebastian

    P.S.
    Też Ciebie cenię i lubię .

  49. Slawomirski
    24 października o godz. 21:31
    ——————————-
    Szanowny Panie Sławomirski,
    Czyżby nasze indywidualne rozwoje nie prowadzały nas do samotni jedynych w swoim rodzaju, jakie każdy z nas pieczołowicie i mozolnie osiąga?Jeśli zdarza się nam miewać odrobiny stanów autentycznych niezależności, wolności – to już stajemy się w tym jedyni, samotni właśnie/chyba…

    Pozdrawiam,Sebastian

  50. Sebastian
    24 października o godz. 17:26
    domyslam sie, ze studiujesz, jaki kierunek?

  51. do mag
    24 października o godz. 18:01
    Nie wiem, ktore wino jest absolutnie bio, wiem natomiast, ktore jest bez pestycydow….We Francji np. zuzywa sie 1/3 wszystkich pestycydow na „uprawe” winnej latorosli….Wogole z winem jest klopot, bo firmy je wysylajace nie sa najlepszym adresem na zakup wina. Moje rozwiazanie; znajomi „winiarze” na poludniu Francji. Podobnie jest z melonami, bajonska szynka, ktora moze byc dobrta bez potrzeby wydawania na nia (nie) bajonskich sum.
    Pozdrawiam.
    ET

  52. Redaktor Passent znowu cenzuruje, trudno, w Tobie już tylko nadzieja Gospodarzu na obronę sokratejskich wolności na blogach Polityki, nędzne czasy wracają… BTW, czy to prawda, że jak pisze blogowicz „camel” u red. Szostkiewicza, przysięga studencka na KUL-u brzmi tak: „Jako student Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II będę sumiennie wypełniać swoje obowiązki, by rzetelnie przygotować się do pracy dla dobra Kościoła i Ojczyzny. Kierując się zasadami moralności chrześcijańskiej, będę strzec godności studenta i dbać o dobre imię Uczelni, a także przestrzegać wszelkich zarządzeń jej władz. Tak mi dopomóż Bóg” i jest warunkiem immatrykulacji?? Bez złośliwości, pytam jak praktyka, bo zielony jestem.

    Wracając do mojego komentarza motoryzacyjnego u red. Passenta, to razem z poprawką, był jak niżej, oczywiście odzwierciedla wyłącznie moje prywatne zdanie, z którym się zresztą zgadzam:

    Mój wpis się nie ukazał… Pewnie źle policzyłem te wszystkie muzea w USA – przepraszam, ale przy tylu linkach sprawa nie jest łatwa. 54? 55? Jeszcze więcej? Nie będę się sprzeczał i zakładam, że problem stanowi arytmetyka, gdyż nie wyobrażam sobie obrony ewentualnego kłamstwa muzealnego poprzez cenzurę.

    Jak to sprawy motoryzacji potrafią się dziwnie przeplatać, tu biskup za kółkiem, tam volkswagenowy krezus składa hołd rabinom, z pokłonem niemal po sam pas (dostępnym online). Kiedyś Faraonom robili podnóżki z wizerunkami poddanych im sług – wielu uważających się za możnych bez zaskoczenia odnalazłoby dziś swe przydepnięte obuwiem oblicza na takich sprzętach, niekoniecznie przez Faraonów.
    W Nowej Jerozolimie zaprezentowali właśnie Muzeum Historii… Żydów Polskich, które ma być otwarte wcale nie w USA, gdyż tam żydowskie muzeum jest już niemal co krok (tylko tu naliczyłem 53 http://jewishhistory.huji.ac.il/links/jewish_museums.htm , pewnie więcej niż w USA przeżyło Indian, nie mówiąc o muzeach) i bardzo dobrze, gdyż trzeba upamiętniać na miejscu dokonania krajanów z Wall Street & Co., – lecz w Warszawie, w przyszłym roku. Ciekawe dla kogo to muzeum, skoro Żydów tu nie ma, a Polacy po doświadczeniach rozbiorowych, napaści bolszewicko-hitlerowskiej na Polskę, czy dokonaniach żydokomuny po wojnie nie będą się pewnie zbytnio palili, aby wybulić na bilet i zobaczyć tam spreparowanego Polaka-antysemitę oraz załgane książki Kosińskiego, czy Grossa, tudzież produkcje zlecone p. Holland, albo wygrzebanemu z niebytu Pasikowskiemu.

    W każdym razie z migawek widać, że muzeum będzie gigantyczne, niczym Synagoga w Astanie. Mam nadzieję, że historia nie zostanie doszczętnie wykastrowana i nie zabraknie tam sal poświęconych Jakubowi Frankowi, pozornym konwertytom na katolicyzm oraz skutkom ich antypolskiej działalności, no i bliskiej nam jeszcze żydokomunie oczywiście, z symbolicznymi grobami tysięcy Polaków pomordowanych przez nich po wojnie oraz wagonami, w których wysyłano Polaków na katorgę, w głąb bolszewickiej Rosji, do Gułagu. Jak historia, to historia, a nie hagiografia. Albo nazwę muzeum trzeba zmienić. Cóż, Sokrates mógłby rzec Σκληρό αλήθεια, αλλά η αλήθεια…

  53. Sejmowa Komisja Edukacji Nauki i Młodzieży pozytywnie zaopiniowała część projektu przyszłorocznego budżetu, dotyczącą nauki i szkolnictwa wyższego. Posłowie proponują jednak odmrożenie funduszu płac urzędników Narodowego Centrum Nauki.
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/komisja-edukacji-pozytywnie-o-budzecie-nauki-i-szk,1,5287501,wiadomosc.html
    ===========

    Polska do jest dziwny kraj……..
    Na naukę i badania łącznie 16 miliardów…..
    Na zbrojenia i armię miliardów TRZYDZIEŚCI!!!…..

    Jak to pisał klasyk?
    „kraj w którym policjant zarabia więcej niż nauczyciel to państwo policyjne”…..
    Zdaje się, że w tym standardzie jesteśmy?

  54. Gogo
    25 października o godz. 14:04

    Blogowicze u Passenta niewiele stracili…….

  55. wiesiek59

    Masz prawo do własnej opinii, jak każdy, ale mów raczej za siebie, jeśli łaska. Moim zdaniem temat jest interesujący, choć nie spodziewam się standing ovation w społeczeństwie wytresowanym przez lata niczym psy Pawłowa i w przeważającej większości reagującym na sam wyraz „Żyd” odruchowym podkuleniem ogona, a na krytykę paniczną ucieczką na oślep.

  56. Gogo
    25 października o godz. 14:04 go go go go. Pisanie Gogo przypomina mi Gogo z Becketta.
    ET
    PS
    Zapomnialem oczywiscie o 100% tenorze antysemickim.

  57. Slawomirski
    26 października o godz. 2:52

    Dyskusja na ten temat niczego nie wnosi.
    Z regularnością godną lepszej sprawy odbywa się co kilka miesięcy na którymś z blogów. Pod przedostatnim tekstem gospodarza również miała miejsce.
    Nowych faktów, czy argumentów brak…..
    Żydzi jacy są, każdy widzi- parafrazując.

    Co Ty widzisz, to TWOJA prywatna sprawa…..

  58. Jakby na temat…..

    Największym zmartwieniem endeków nie byli żydowscy ortodoksi, żyjący w izolacji od polskiej kultury. Największą nienawiść budzili w nich – i budzą do dzisiaj – Tuwim, Brzechwa, Leśmian, Słonimski, Schulz, Korczak. Obsesyjnie tropią „prawdziwe nazwiska” i zaglądają pod „sumiaste wąsy”, chcąc sprawdzić, czy aby na pewno zapuścił je rodowodowy szlachcic.

    Można zadać pytanie, na czym właściwie polega „cholerny problem”, jaki Polska ma lub miała z Tuwimem czy Brzechwą? Zubożyli polską literaturę?

    A może z Alfredem Tarskim i Hugonem Steinhausem; przez nich polska logika i matematyka rozwijały się wolniej? A może ten „cholerny problem” to Korczak, ten znany niszczyciel polskiej pedagogiki?

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75968,12743950,Cholerny_endecki_problem_Ziemkiewicza.html#ixzz2AQHGod9p

  59. Szanowny panie Gogo ,
    zycze panu serdecznie dalszych cierpien spowodowanych istnieniem
    Zydow na swiecie .I mam nadzieje oczywiscie ,ze ich JA bedzie
    Pana rowniez w przyszlosci gwalcic psychicznie ,aby mogl Pan dalej byc
    tworca swoich niebanlnych anty..opowiastek …
    Pozdrawiam
    ps.
    Nie podwijajcie ogonow przed Zydami /apeluje p.Gogo / ..
    A czyz my diabli wcieleni ,abysmy ogony mieli ?

  60. wiesiek59
    26 października o godz. 16:22
    Zapomniałeś o Mickiewiczu, którego matka bya Zydówką….a poza tym byli Mortkowicze, Skrzynecki ..i tak dzięki takim różnym Gogo dowiadujemy się, że te parchy bezczelnie rozwijały nasz POLSKI język i naszą POLSKA kulturę.

  61. Lewy
    26 października o godz. 17:42

    Z tzw. „Polską Kulturą” będzie się można zapoznać 11 listopada.
    Sądząc po ostrzeżeniach wysyłanych Amerykanom przez ich ambasadę, nie będzie to kultura wysoka……
    Ale Dmowski by się chyba cieszył…..z takich uczniów….

    pS.
    Wkład obywateli polskich pochodzenia żydowskiego, to w mojej ocenie grubo ponad 50% literatury, malarstwa, sztuki.
    A populacja wynosiła 10% jedynie.
    I tak ze wszystkim, nadreprezentacja trudna do wytłumaczenia.
    Ale, ta dyskusja już była…..

  62. Polonia-Sawa

    Ja Pani w zamian życzę wszystkiego najlepszego, dużo zdrowia i radości z życia, zatem i urody, gdyż złość – jak wiadomo – piękności szkodzi. Żydzi jako Żydzi ani mnie ziębią, ani parzą, jeśli nie szkodzą innym. Zwróciłem tu jedynie uwagę, w kontekście muzeum, na kilka pomijanych w dyskursie publicznym faktów historycznych, które może i nie przynoszą specjalnie chwały, ale to niewątpliwie ich dziedzictwo i źle by się stało, gdyby zostało wyparte z historii na przykład tak, jak pomięć o Polakach, czy Cyganach pomordowanych w zmonopolizowanym dziś przez Holocaust Industry Auschwitz.

    A Juliana Tuwima bardzo lubię, nawet znam na pamięć niektóre z jego wierszy i mogę tu zacytować fragmenty, np. taki o wywózce Polaków do Gułagu, proszę bardzo:
    „…Nagle – gwizd! Nagle – świst! Para – buch! Koła – w ruch! Najpierw powoli jak żółw ociężale. Ruszyła maszyna po szynach ospale. Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem, I kręci się, kręci się koło za kołem, I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej, I dudni, i stuka, łomoce i pędzi.

    A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost! Po torze, po torze, po torze, przez most, Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas, Do taktu turkoce i puka, i stuka to: Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to, Gładko tak, lekko tak toczy się w dal, Jak gdyby to była piłeczka, nie stal, Nie ciężka maszyna zziajana, zdyszana, Lecz fraszka, igraszka, zabawka blaszana…”

    Albo inny, o Rotszyldzie, Goldmanie i s-ce, „Do Prostego Człowieka”: „…Wiedz, że to bujda, granda zwykła, Gdy ci wołają: „Broń na ramię!”, Że im gdzieś nafta z ziemi sikła I obrodziła dolarami; Że coś im w bankach nie sztymuje, Że gdzieś zwęszyli kasy pełne, Lub upatrzyły tłuste szuje Cło jakieś grubsze na bawełnę…”

    Czy jeszcze inny, „Żydzi”, o Żydach, kawałek zapodam, ee, albo nie, może za to inny pt. „Do jednej”:

    Piotr miał cię za swą dziką żądzę,
    Jan za to, że jest piękny ciałem.
    Alojzy miał cię za pieniądze,
    Ja – zawsze cię za k…ę miałem.

    I na koniec z całkiem innej beczki:

    Chrystusie…
    Jeszcze się kiedyś rozsmucę,
    Jeszcze do Ciebie powrócę,
    Chrystusie…

    Jeszcze tak strasznie zapłaczę,
    Że przez łzy Ciebie zobaczę,
    Chrystusie…

    I taką wielką żałobą
    Będę się żalił przed Tobą,
    Chrystusie,

    Że duch mój przed Tobą klęknie
    I wtedy – serce mi pęknie,
    Chrystusie…

  63. Tuwim jak Gogo też był antysemitą, bo tak napisał:

    A w żywieckiem Zydzi zeżarli biskupa
    I jeszcze się parszywce naśmiewali z trupa

  64. Mędrcom”, którzy „wiedzą”, że człowiek wierzący nie jest zdolny do racjonalnego myślenia, polecam:

    Rozmowa z ks. prof. Hellerem o godzeniu nauki z wiarą

    Ksiądz profesor Michał Heller, wybitny fizyk, kosmolog, filozof przyrody, laureat Nagrody Templetona, w rozmowie z Jerzym Baczyńskim o godzeniu nauki z wiarą i wiary z religią.»

    w ostatnim numerze Polityki …

  65. Lewy
    Zapomiałeś dodać, a Leśmian, a Brzechwa, Bruno Schultz, Tyrmand, Słonimski? Wyjątkowo bezczelnie zasłużyli się polskiej kulturze.
    Nie tak dawno jakaś szkoła gdzieś w Polsce miała dostać imię Brzechwy (na życzenie dzieci i rodziców). Sprzeciwili się lokalni notable. Stanęło, oczywiście, na Janie Pawle II.

  66. Sławomirski
    Wychodzi na to, że jest Waść pan jednak antysemitą.
    Było w Peerelu bardzo wielu dziennikarzy wielce zasłużonych dla reżimu, a pan się uczepiłeś akurat Passenta i Urbana.

  67. @ob. Slawomirski

    Moze byscie cos napisali o Kakolu, Klodzinskiej, Osiadacz, Porebie, Filipskim, Wysznackim – przeciez z waszej tradycji. ideowej.

  68. mag
    27 października o godz. 9:45

    Tych to wymienił wczesniej Wiesiek. A pewnie jeszcze jacyś by się znaleźli

  69. mag
    27 października o godz. 9:51
    A to sprytnie zażyłaś naszego czupurnego Sławo. Jak on z tego wybrnie ?

  70. Slawomirski

    Chyba jestem w stanie zrozumieć Juliana Tuwim, sam miałem problem z niemieckim – jak już zebierałem się do nauki, to zaraz otwierały się masowe groby, z megafonów dobiegała propaganda Lenina ulepszona przez Goebbelsa, Ribbentrop wykonywał „dziabę grabę” z Mołotowem (de facto Hitler ze Stalinem, a właściwie Rotszyld z całym gangiem), a w tle słychać było Ewę Demarczyk śpiewającą „jeno wyjmij mi z tych oczu szkło bolesne…”, albo samego Poetę, pytającego: „czy to była kula, synku, czy to serce pękło?” Niby trzeba znać język wrogów, jednak nie było lekko… Do dziś nie lubię niemieckiego i mówię nim pewnie tak, jak przed wojną znakomita większość Żydów w Polsce po polsku, teraz przesadziłem, jednak mimo wszystko znacznie lepiej. To dziwne, bo nigdy nie miałem podobnych problemów z rosyjskim, może dlatego, że słowiańscy Rosjanie, jako ofiary, niewiele w istocie zawinili.

    A współcześni celebryci są świadectwem upadku naszej cywilizacji. Kiedyś celebrytą był Sokrates, byli nimi także goście Biblioteki Aleksandryjskiej, ale cóż to byli wtedy za piękni celebryci?!

    @ Lewy

    Antysemita? Ej! Cwany gapa! Chcesz, żeby twoja matka miała syna bez zęba?!

  71. Skoro o Sokratesie.
    Spis ludnosci przeprowadzony 1936 w Polsce ujawnil przykladowo: 60% Zydow wogole nie mowilo po polsku, 30% w domu uzywalo Yiddish, na ulicy jak musialo, po polsku. Tylko 10% ankietowanych Zydow twierdzilo, ze jez. polski jest ich jedynym jezykiem. Statystyki polskiej policji, tej przedwojennej, ujawniaja, ze 40% przestepstw natury finansowej bylo dzielem Zydow. Zupelnie niezle jak na 10% ogolnej populacji. Nielegalny handel nie placacy podatkow, byl niemal rowny temu legalnemu, kompletnie zmonopolizowany przez Zydow.
    Nie placone podatki to sabotaz panstwa, szczegolnie tak mlodego.
    Stulecia pobytu, miliony Zydow i tylko; ilu pisarzy, poetow, malarzy; 10 ? moze 20 ? Carska Rosja miala ich wielokrotnie wiecej nie wspominajac o Niemczech.
    Wiec co ? Dlaczego ?
    Jakosciowo i procentowo wyglada to zenujaco dla Zydow, tych zamieszkujacych Polske przez tyle stuleci.

    Wiesiek59
    Wspomniane „grubo ponad 50%” to mial Pan na mysli spolonizowanych Niemcow, Wlochow nawet Tatarow, fakty sa niestety wstydliwe dla Zydow. Cala ich elita by sie zmiescila w szkolnym autobusie. Chyba, ze ma Pan na mysli „zasymilowanych Polakow” jak; Swiatlo, Rozanski, …
    Zainteresowanym tematyka polecam lekture „God’s Playground” -Norman Davies. Nawet J.T.Gross w „Revolution from Abroad” niechetnie, ale pisze o tych 50% niestety nie chodzi tu o „tuwimow” czy „slonimskich”.
    P.S. I.Singer slowa po polsku nie napisal, nie mial nic wspolnego z Polska oprocz urodzenia.

  72. mag& ozzy:
    A mowiono mi wiele razy, ze nie mozna zagladac do metryk i pochodzenia.
    Jakakolwiek dyskusja na poziomie, ze ktos nalezy (lub nie nalezy) do jakiejs grupy narodowo-wyznaniowej odstrecza mnie. Te ciagle przerzucanki, ze w jednej grupie sami geniusze i anioly, a w drugiej prostactwo i lajdactwo….
    Reszte mozna sobie dopowiedziec.
    Moze to cala os naszych dyskusji tutaj.
    Czy ktos w Szwecji, Kanadzie lub Francji prowadzi takie dyskusje? Tam wszyscy sa porzadne Francuzy, Szwedzi i Kanadole.

  73. Slawomirski
    27 października o godz. 16:37

    mag
    27 października o godz. 9:51

    Szanowna Pani mag

    ….Nie mieszkam w kraju od przeszlo trzydziestu lat…. Nie wyrazam zgody aby tacy ludzie wychowywali mlode pokolenia Polakow….

    Proszę wybaczyć brutalną szczerość: nie ma Pan nic do gadania. Nie było tu Pana w najtrudniejszych czasach. Nie pracował Pan i nie płacił podatków. Nie ma Pan żadnych praw, ani formalnych ani moralnych do pouczania tych, którzy tu żyją, pracują i płacą podatki. sam Pan z nich zrezygnował. Prosze zatem o konsekwencję i odrobinę przyzwoitości.

  74. PA2155
    27 października o godz. 16:29,
    pełna zgoda.

  75. @PA2155

    zupelnie (jak mniemam) nie zrozumiales mojego apelu do ob.Slawomirskiego

    PS. Anna Klodzinska —atakowala KOR (podpisywala jako akl—anna klamaczuszek – jak wyjasnial St.Baranczak), podobnie Maria Osiadacz (marcowa propagandzistka o pseudonimie „mo” (piekny!) albo red.Wysznacki naczelny „Stolicy” pisma-tuby Moczara

  76. PA2155
    Czy Ty na prawdę nie zauważyłeś, że ozzy czy ja kpimy wlasnie z tych, co zaglądają do metryk lub czepiają się pochodzenia?

  77. do ob.Slawomirskiego:
    _______________________

    zegnam cytatem Czeslawa Milosza z jego „Traktatu moralnego”
    WARIAT NA SWOBODZIE NAJWIEKSZA KLESKA JEST W PRZYRODZIE

  78. Sławomirski
    Potępienie miedzynarodowe Passenta i Urbana?!
    A kogo oni obchodzą?
    Matylda bardzo słusznie przywołała Cię do porządku.
    Moralizuj na temat swoich obecnych współziomków, a wychowanie młodzieży w Polsce zostaw swoim dawnym współziomkom, których opuściłeś w tzw. ciężkich czasach. Każdy oczywiście ma prawo do swoich życiowych wyborów, ale niekoniecznie ma prawo pouczać – i to w sposób arbitralny – tych, z którymi nie dzieli wspólnego losu.
    Jeśli nawet młodzi ludzie w Polsce kojarza sobie dinozaury w postaci red. Passenta czy Urbana, to zapewniam cię że mają zupełnie inne autotorytety.

  79. mag:
    Mam moze przytlumiona czujnosc. 🙂
    Czytalem diatryby o zydowskim (rzekomo) pochodzeniu Kolumba. Jezeli nawet, to w jakim kontekscie nalezy to rozpatrywac ? Kilku historykow probowalo dokonac analizy psychologicznej tej postaci i doszli do wniosku, ze byl… kanalia.
    Statystyki, ze 50% polskiej kultury to ludzie pochodzenia zydowskiego brzmia nieco w stylu J. Slezkina. Tylko, czy byli oni Zydami, czy tez Polakami z korzeniami zydowskimi? Pisali po polsku, przeszli asymilacje kulturowa, etc., czyli byli Polakami, tak jak moja corka jest Kanadyjka, chociaz urodzila sie w Polsce. Wspominanie po raz ktorys z kolei, ze matka Mickiewicza byla Zydowka, czyli on tez byl Zydem…. pachnie sylogizmem. Czy to nie jest teoria, ze kulture egipska przyniesli przybysze z innej planety, ktorzy zasymilowali tubylcow-dzikusow?

    ozzy:
    te osoby byly konkretnymi ludzmi i nikt nie probuje ich bronic, niby z artykulu, ze nasi rodacy.. Coz, kanalie w okolicach PZPR. Ta pani pisala, jak pamietam, tanie kryminaly.

  80. Slawomirski
    Bohaterami zostali? Niby w jaki sposób?
    Wybacz, ale naprawdę cierpisz na manię prześladowczą. Myślisz i piszesz o nich bezustanie. Podejrzewam, że ci „bohaterowie” śnią ci się po nocach.

  81. PA2155
    Zauważ, że przedowjenna endecja, a przede wszystkim sam Dmowski nie tolerowali właśnie zaasymilowanych Polaków żydowskiego pochodzenia. Psał zresztą o tym Wiesiek 59.
    A co dziś można wyczytać na różnych portalach pod adresem Michnika i GW? Jakie brednie wypisuje np. prawicowy publicysta S. Michalkiewicz np. w „Najwyższym czasie”?
    Dlaczego szkoła, która miala nosić imię J.Brzechwy zgdonie z wolą rodziców i dzieci nazwana została imieniem Jana Pawła II, bo taki był „klimat” ( padły argumenty o niepolskości).
    Wydawało się po 1968 pewne rzeczy juuż się nie powtórza.
    Niestety, ożyły upiory przyszlości, odkąd mamy wolność słowa.

  82. PA2155
    Przepraszam za literówki, ale się trochę zdenerwowałam.

  83. mag;
    „Zauważ, że przedowjenna endecja, a przede wszystkim sam Dmowski nie tolerowali właśnie zaasymilowanych Polaków żydowskiego pochodzenia”
    Endecja to nie byl glowny nurt zycia politycznego II RP.
    W Izraelu istnieje partia podobna do endecji, ktora chce weryfikacji Izraelczykow pochodzenia arabskiego. Czy powinnismy zerwac stosunki dyplomatyczne z Izraelem?

    Chyba porownywanie IIRP i PRLu z Marca 1968 r. jest nieporozumieniem, a moze histeria.
    Nie warto sie denerwowac, moze troche nieco zdrowego rozsadku.

  84. A może po prostu- jacy pasterze takie owieczki?
    Począwszy od Kolbego i jego „Rycerza Niepokalanej”?

    Przez dziesiątki lat wmawiano, że wszystkiemu winni INNI.
    Inna wiara, sposób życia, sukcesy finansowe, były solą w oku pochodzących z chłopstwa przeważnie kapłanów, stykających się z żydem jako bezlitośnie łupiącym pośrednikiem i zausznikiem Pana….

    Najprostszą socjotechniką populistów jest wskazanie winnego, albo jakiejś mniejszości narodowej, jako przyczyny zła.
    To konsoliduje…..
    Polacy mają kilku dyżurnych wrogów, jak nie Niemiec, to Ruski…
    Co słychać w wypowiedziach nawet naszych czołowych polityków.
    Polaryzacja i emocje, to klucz do władzy nad tłumem, na którego karkach można się dostać do konfitur władzy.
    Traktowanie ludzi instrumentalnie, to stary wynalazek.

    Samoidentyfikacja powinna być kluczem uniwersalnym przynależności narodowej, nie urodzenie. Ładnie rozwiązano to w USA.
    Choć i tam napięcia etniczne bywają przyczyną kłopotów.
    Opcja konserwatywno- patriotyczna tak ma…..

  85. wiesiek59
    Wspomnialbym w odpowiedzi „Samopomoc Chlopska” posadzana o antysemityzm, bo zabrala klientow tradycyjnym sklepikarzom polskiej wsi w XIX w

  86. Slawomirski

    Stare dzieje, do współczesnych Niemców nie mam żadnych pretensji, może poza tym, że zamiast wypłacić Polsce odszkodowania za dokonane zniszczenia oraz wymordowanie milionów Polaków, ufundowali z Rotszyldem kolejny – jak się okazało – rasistowski kraj über alles, wspierając go kwotą 100 mld marek w ramach odszkodowań, choć ten kraj nic a nic podczas wojny nie ucierpiał, nie mógł, albowiem nie istniał. Ile można ołowiu zamienić w płyn za 100mld marek (+ wieloletnia spekulacja na lewych giełdach, odsetki, itd.), ile białego fosforu rozżarzyć, ile nielegalnej broni nuklearnej skonstruować? Ostatnio Niemcy, przepraszam – naziści, a nie, to znowu przecież Niemcy wysyłali tam okręty atomowe w prezencie, widać ckni im się, bo dawno nie widzieli tak potwornych zniszczeń, jakie sami niegdyś uczynili Polsce, nostalgia… Nie wiem, czy w końcu wysłali, może Günter Grass coś napisze. Podejrzewam, że poprzez to wsparcie chcieli uchronić własne dziedzictwo III Rzeszy: obozy koncentracyjne, apartheid, dzikie bestialstwo, wieże wartownicze, punkty kontrolne, drut kolczasty, zasieki, itd.
    Do współczesności wracając, jak wspomniałem, nic do Niemców od dawna nie mam, przestałem ich określać per „szwab” już w dzieciństwie, miałem nawet fajną dziewczynę Niemkę, Manuelę, kiedy jako dwunastolatek spędzałem wakacje na polsko-niemieckiej kolonii w NRD. Dobrze się razem bawiliśmy w ładną pogodę, mniej komfortowo czułem się z nią w deszcz, gdyż nigdy nie miałem całkowitej pewności, czy pod tą swoją zwiewną kurteczką nie chowa czasem pancerfausta, puszki Cyklonu B, albo pejcza Krwawej Brygidy.

css.php