Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

9.12.2012
niedziela

Twarzoksiążka Cukrogórkiego i gęsie guano

9 grudnia 2012, niedziela,

Podejmując jakiś czas temu nieudolne starania o przepustkę na okrągły salon przy ul. Wiejskiej w Warszawie, zaprzyjaźniłem się z zabawką zwaną potocznie fejsem bądź FB, rzekomo pomocną w takich razach. Na salonach krakowskie mieszczaństwo na razie mnie nie widzi (to się zmieni), ale konto na Facebooku mi zostało, razem z natręctwem dwukrotnego codziennego meldowania się w pokaźnym gronie nieznajomych znajomych.
Straszny z tego fejsa (mój komputer wie, co w trawie piszczy i uparcie zmienia mi na „pejsa”) ukretyniacz. Mój mózg powoli rozpuszcza się i chlupocze w czaszce jak jakiś silikonowy cyc. Przyjmuje wszystko i nie zatrzymuje niczego. Odmawia wykształcania nowych synaps i pożytecznych modułów. Oczopląs i daktylopatia. Uwstecznienie, rozkojarzenie, słowem – corruptio mentis. A im bardziej ogłupiające jest oglądanie całkiem fajnych skądinąd kontentów (kontentów, kurde, stary, nie „konwentów” – jak nie zamkniesz japy, to ci to zaraz wpieprzę do słownika) wrzucanych przez moich doborowych znajomych i ich niewątpliwie równie doborowych znajomych, tym bardziej mnie to wciąga. Ot, spirala pijaństwa i rozpusty. Tyle że za darmo i bez kosztów zdrowotnych. Koszty psychiczne za to niemałe, ale kto nie płaci, ten nie jedzie.


Ograniczenie umysłowe, któremu podlegam, pławiąc się w urywkach tekstów i filmików, oglądając rysuneczki i czytając inteligentne lub głupie mikrokomentarze rozmaitych ludzi na niezliczoną ilość najczęściej obcych mi, acz w miarę istotnych tematów, sprawia, że w sposób spektakularny z filozofa zmieniam się w dobrze sprofilowanego półinteligenta na nowe czasy. Jako że bycie filozofem nie przynosi żadnych korzyści, a bycie półinteligentem jest generalnie dobrze płatne i społecznie wynagradzane, z lubością daję się oplatać Sieci, ze szczególnym uwzględnieniem Twarzoksiążki Cukrogórskiego. Ryży ów młodzieniaszek, miast kiwać się na Talmudem w jakiejś bunkrowatej synagodze na jakimś beznadziejnym przedmieściu Miasta Aniołów, został nie lada spryciarzem, karmiąc miliard gojskich gęsi ich własnymi odchodami i robiąc na tym złoty interes. Każden jeden przeciętniak jest tu twórcą i ma swoją małą publiczność, pod warunkiem, że sam zgodzi się być publicznością dla popisów swoich widzów i słuchaczy. Usługi wzajemne, megaspółdzielnia pracy twórczej. Saint-simonowska komuna albo falanster. A może raczej globalny kulturalno-towarzyski kibuc? A może burdel, w którym 24/24 trwa orgia „prawie każdy z prawie każdym”? I cały ten szit jest wyłączną własnością Cukrogórskiego! Każda fota, każdy bluzg. Wow & lol!
Suma czasu, pieniędzy, uwagi i emocji inwestowanych przez miliard ludzi w Facebooka znacznie przekracza analogiczne aktywa lokowane w również miliardowym Kościele katolickim. Wpływ Cukrogórskiego na świat jest nieporównanie większy niż jakiegokolwiek papieża czy hinduskiego guru. Więc nie mówicie mi już, że Żydzi nie rządzą światem. I ja kocham to rządzenie. A bez miłości rządzonych rządzić się nie da. Jako skretyniały półinteligent wczesnej ery sieciowej, masowy produkt społecznościowej formacji mówię Twarzoksiążce wielkie TAK. Gdybym powiedział NIE, musiałbym pozostać filozofem, skazanym na nudę, izolację i frustrację. Dziękuję ci, kochany Panie Cukrogórski, za twój geszeft! Zawsze będę u pana kupował gęsie guano i zawsze będę panu płacił gęsim guanem. Takie mamy guanowe czasy i takie musimy polubić.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 109

Dodaj komentarz »
  1. Wszystko się zgadza. Dlatego nie mam konta na fejsie 😉

  2. Kiedyś belwederscy dawali ogłoszenia: z powodu uzwyczajnienia sprzedam księgozbiór.
    Dzisiaj księgozbiór, prawdopodobnie, zachowują. Status pół a nawet ćwierćinteligenta zapewnia sieć 😉

  3. Paczy Pan i paczy a widzi tylko to co Cukrogórski pod nos Panu podsunął.
    Dobrze chociaż,że wie Pan ,że to Żydzi rządzą światem…tyle,że Cukrogórski,to słup (wiadomo,że Słupa też Żydzi wynależli a nie Marcin P) a za tym słupem to też wiadomo kto stoi..Żydzi.. .
    Nie chodzi także o to by Pana zepchnąc z pozycj filozofa do pozycji członka (he he) kibucu usług wzajemnych i świetnie na tym zarobic..
    Kibuc o fantastycznej rentowności realizuje głęboko humanistyczną troskę o tzw populację a by się troszczyc to trzeba ta populację poznac dogłębnie ..poznac kazdego jej członka..he..he..
    Nie wszyscy sobie w Wiki notki piszą z genealogią włącznie..i do tych bez ciągotek ekshibicjonistycznych też trzeba jakoś dotrzec..
    Geszeft Cukrogórskiego,już świetny ,ostoja marketingu,czeka gromadząc kibucników na połączenie z też świetnym geszeftem pana Brina (jakiej nacji ?).
    Obaj widzą bowiem „Kibuc Ogromny” globalny ,w którym każdy członek he..he ..znajdzie należną mu pozycję..i odpowiedni furaż .(zasady przyznawaniu furażu nie są jeszcze jasne..).a tych ekshibicjonistów z Wiki się izoluje..chyba,że jak Pan powiedzą Wielkie TAK

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Polemizowałabym mimo wszystko z tezą o rządach Żydów nad światem. Ryży zdobył kasę i związaną z nią władzę dzieki temu, że nie kiwał się nad Talmudem.
    Można też rozważyć tezę o korzyściach wczesnomłodzieńczego kiwactwa. W stosownych dawkach i w porę zaprzestanego.
    Zawsze to jakas gimnastyka dla szarej masy 😉

  6. Szybciej wartość akcji FB spadła o 1/3 od swej wartości maksymalnej,
    niż wykształceni przywódcy naszych myśli zabrali się za analizy zjawiska powszechnego próchnienia przyjaźni.

    Czy się już zabrali do pracy? Nie wiem.
    Czy coś upowszechnili? Nie zaobserwowałem.

    Natomiast już wypracowałem sobie odruch obronny, przed wchłanianiem bełkotu ekonomicznego sączącego się z głośnika radiowego podczas audycji KGB Tadeusza Mosza. Gospodarz i zapraszani goście zapewne są kulturalnymi, wykształconymi i mądrymi ludźmi.

    Jednak widok mikrofonu odbiera im te walory i audycja staje się grzbietem kolejnej fali niosącej: „popłuczyny konkursu w mówieniu równoległym”.

    Są bardzo wąskie specjalizacje zawodowe wytworzone w praktyce obsługi podnieconych rzesz ludzkich. Takimi są na przykład sprwozdawcy sportowi. Ale masy, cała zwyczajna magma ludzka ma kłopot z odbiorem treści już dwóch jednocześnie mówiących osób.

    Na początku było słowo. Teraz pozostało tylko gęganie barbarzyńców wyrażające rozczarowaniem. Kapitol jest nie do zdobycia, gęsi odfrunęły, a JA wybraniec Redaktora umrę bez dedykowanego mi hasła w Wiki.

    Ludzie nie są uczeni rozmowy. Nisko efektywna nauka czytania i pisania pochłania tak olbrzymie fundusze zgromadzone przez organizatórow, że dotarliśmy jako ludzkość daleko: na początku było słowo; teraz jest wrzask emocjonalny. Konrad Lorenz za słabo zaakcentował zjawisko: alarmistyczny krzyk gęsi wywołuje u innych gęsi i u gąsiorów powtórzenie tej samej śpiewki jako odruchu bezwarunkowego.

    Proszę sprawdzić Gospodarzu przy pomocy jednodobowej drzemki, czy w powszechnym wrzasku przez tę przespaną dobę urodziło się coś dla Pana cennego.

  7. Czy Orwell też był Żydem? Przestrzegał czy obiecywała? 🙄

  8. obiecywał

  9. Dziwie sie doprawdy , ze piszac o gesiach wymieszal Pan dwa jezyki , ( choc moze nie powinienem , pamietajac M.R. ) w tytule i w ogole i zamiast gesiego guana nie umiescil Pan gesiego gowna ( pamietajac o MR)
    Chcac byc tez tzw sprawiedliwym (ale nie tym jednym z ….wielu) zastanawiam sie jednoczesnie czy piszac to i bedac ciagle Polakiem nie jestem Panu Zydem .
    ” Musi” Pan to jednak sam rozebrac bo to robota w sam raz dla filozofa jest a nie dla czesciowego , w najlepszym wypadku pol – inteligenta jak ja.

  10. Matylda
    9 grudnia o godz. 9:34

    Był Anglikiem ze szlachetną domieszką krwi francuskiej.Chyba przestrzegał.
    Widziałem kibuc ,eregowany przez komunistów, przedzielony drogą.Kibucnicy po lewej stronie drogi przestali rozmawiac z tymi po stronie prawej w roku 1956.Lewi uwierzyli w zbrodnie stalinowskie ujawnione przez Chruszczowa a prawi nie…
    Gdzie dwóch Żydów tam trzy partie polityczne.W tym nadzieja,że Kibuc Ogromny się nie ziści bo to jednak projekt polityczny…

  11. A ja z dobrego serca ,radzilabym raczej uwazac z tymi geszeftami …
    Po niemiecku bowiem ;Ja zrobilem geszeft . Znaczy rowniez ;o zgrozo…
    Ja zrobilem kupke czy go…o /przepraszam /
    Po co wiec niejako kupowac obce g…,chocby i guano , gdy ma sie wlasne ?
    Przypuszczam , ze p.Profesor chcial powiedziec ;
    Bo Polacy nie Gesi i wlasne g..o maja …/????/
    Pozdrawiam
    ps.
    /A pana Cukrogorskiego nie znam ,b. mi przykro ./

  12. Panie Twardomęski
    A potem dziwi się Pan, że antysemityzm rośnie. Proponuję zacząć od popatrzenia w lustro.
    P.S. Do głowy by mi nie przyszło, żeby Zuckerberga oceniać według wyznania. To Pan zaczyna i nie może odpuścić.

  13. Kilka wieków współżycia pod jednym niebem sprawiło, że również „gdzie dwóch Polaków, tam trzy partie polityczne” (co Jurganowy przypisuje Żydom).
    I w ogóle mamy nadspodziewanie dużo wspólnego. Oni to Naród Wybrany, my jesteśmy Mesjaszem Narodów jako rzecze wieszcz Mickiewicz . „Z matki obcej urodzony”, choć wciąż trwa spór, czy to ona pochodziła ona z frankistów (sekty żydowskiej), czy żona Mickiewicza.

  14. „Takie mamy guanowe czasy i takie musimy polubić.”- skonkludowł Gospodarz.
    Wszystki dotychczasowe cywilizacje, kńczyły podonie. Po okresach wzrostowych i rozkwitu, tamte wyeksploatowane stada, dopadałay „szajby wszelkiej rozpierduchy”.
    Cywilizacje, które osiągnęły wszystko, co ze względów na całość ich spraw byo możliwe do osiągnięcia, zaczynały w szykim tempie tracić spóność stadną, co skutkowało powstawaniem wyalienowanych , absurdalnie przemądrzałych – mas „wolnych ” jednostek.
    Masowo przyznawane sobie , przez siebie samych – patentów na wiekość , nieomylność etc. przez poszczególne jednostki w stadzie- zabijało w sposób „demokratyczny” wszelki rozwój kulturowy, gdyż przy takiej duchowej „rzerzączce” utylizowały się wszelkie systemy wartości- podpory stada w dziele wasnej cywilizacji.
    Każda taka społeczność , szybko ginęła pod zwałami wszelkiego guana, tworzonego przez wszystkich dzięki własnym mniemaniom/głównie o własnej wartości/ wszystkich jednostek, a nie w oparciu o kryteria wypracowanych dotychczas wartości ze wszystkich dziedzin życia stada.
    Psychologia udowadnia, że rozpad istotnych dla danej cywilizacji wartości, jest nieporównywalnie łatwiejszy i nieskoczenie szybszy od osiągania tychże.
    Spoeczeństwo, które wchodzi w „guano” w takim „guanie ” ginie.
    Seastian

    P.S.
    JUTRO , jest najprostszą pochodną DZISIAJ.
    Polubić takie, jak obecne DZISIAJ- to wyrok na nasze JUTRO.

  15. A mnie Zydzi w niczym nie przeszakdzaja. Natomiast nie ma mnie na „twrzoksiazce” i nie chce tego miec. Czy to dziwne?

  16. Pełna zgoda, Sebastianie.

  17. @el,
    nie idzie o „przeszkadzanie” Żydów. Ale o namolne, upierdliwe dzielenie ludzi. Czepianie się tematu niczem mucha guana. Ot, niesmaczne i durne 👿

  18. Zyje w rzeczywistosci, gdzie mlode pokolenie kanadyjskie biega z iPhonem i co 2 minuty sprawdza, czy ktos nie napisal czegos na Facebooku.
    Mam panienke w pracy, doktorantke, ktora to czyni, nawet w momencie, gdy jest w trakcie myszej sekcji i jej rece zbrukane krwia niewinnych dotykaja klawiszy w naglej potrzebie wypelnienia pustki i samotnosci. 🙂
    Sa to czasy, gdy wiekszosc przyjaciol sa anonimami i tak nie bardzo wiadomo, co nas laczy. Moze zwylke „Hi” i „How you doin'” Wielu ludziom to wystarcza

  19. mag
    Tylko nie wszczynaj kolejnej dyskusji o Zydach, Izraelu i rewindykacjach.
    Nie kazdemu wszystko kojarzy sie…. wiadomo z czym.

  20. PA2155
    Mylisz mnie chyba z kim innym. Nie wszczynam , ani nie wszczynałam „dyskusji o Żydach, Izraelu i rewindykacjach”.
    Wraz ze swoim ostatnim postem mieszczę się dokładnie w temacie i konwencji zaproponowanej przez samego Gospodarza. Dlatego apeluję o czytanie ze zrozumieniem.
    Zwróciłam uwagę na to i tylko na to, co można określić jako kulturowo-mentalne oddziaływania wzajemne Polaków i Żydów żyjących przez wieki pod tym samym niebem. A że nie chwytasz skojarzeń literackich oraz ich podtekstów i skrótów myślowych to już nie moja wina.

  21. mag:
    Asocjacje do rzekomego pochodzenia Mr Zuckerberga sa nie na miejscu, bo on nigdy o nich nie wspominal.
    My nie-Zydzi na tym blogu czujemy sie jak mrozkowski Edek na salonach.
    I dlatego moja ostroznosc.
    Ale przyrzekam, ze postaram sie wytezyc i czytac z wiekszym zrozumieniem. Takze miedzy wierszami. 🙂

  22. niby wiemy jak te rzeczy tlumaczyc na jezyk czlowiekow, tyle ze nie mamy odwagi, bo zaraz jak nie potepia o antysemityzm, to samoograniczamy sie w obawie o – patrz wyzej
    dodalbym ze slowo goj oznacza bydlak/bydlo/narod niezydowski a slowo sziksa to robk lub kurwa o mlodych dziewczynach, tak zeby bylo jasne co o nas mowia starozakonni

  23. Patrza na rece obcym. I widza siebie lepiej.

    Ktos tu zaczal od Orwella….? Icchak Jeziernicky mial racje…dodam, ze zona tow.Wieslawa byla tez….zona Sergeya Brina…z d. Wojcicka …tez….

    PS. Mnie nie przeszkadza „modlitewne” (dawening . idysz) kiwanie jak tez zaden inny znak ceremonii.
    Facebook zupelnie mnie nie interesuje. W pelni podziwiam Marka Zuckerberga jak tez tworcow Spotifya Szwedow(!) Daniela Eka i Martina Lorentzona. Brawo!

  24. Nie masz dla mnie nadziei: nie mam (i nie chcę mieć) konta na FB i filozofem (ką) już także nie zostanę. Co mnie czeka w takim razie?

  25. Wystepujesz pod „ch” i takim chyba zostaniesz

  26. Wszystkiego dobrego z okazji Święta Świateł @ozzy. Niech ogrzeją Twoje serce.

  27. Temat zupełnie mi obcy. Nijak nie rozumiem fascynacji FB. Gadać aby gadać nie wiedząc z kim, ani też o czym. To nie dla mnie. Rozmawiać, owszem lubię. Lecz nikt nie namówi mnie na „suche” pogaduszki. Kiedy coś mówię, potrzebuję płynu, właściwie nie płynu, a płynów. Wraz z ilością opróżnionych butelek tematów przybywa, język nabiera giętkości, rozmowa staje się coraz ciekawsza i przyjemna. Twarze kolegów, tudzież koleżanek nabierają kolorów, rumieńców.
    Siedzieć przed ekranem monitora i stukać palcami w klawisze…
    Nie, dziękuję. Dobranoc. Idę do znajomych

  28. ozzy
    9 grudnia o godz. 17:22
    A Szamir miał rację..nie nie miał racji ..to standardowa supozycja obrażająca Polaków..
    Patrzą na ręce obcym..patrzec trzeba ..serwisy typu „Classmate” były popularne dużo wczesniej..Zuckerberg prochu nie wymyślił a Brin z Pagem rzeczywiście skonstruowali nowy search engine .Od powielenia pomysłu (Zuckerberg) i rozwinięcia do postaci przemysłowej FB i silnika Brina potrzebne były potężne nakłady..nie miejsce by wchodzic w szczegóły ..
    I nie o etnicznośc obydwu w/w tu chodzi ,przynajmniej mnie (Brina podziwiam) ,chodzi mi trend zauważalny w rozwoju zastosowań sieci. Kto chce niech gęga..nawet Szamirem ..a ja wolę patrzyc na ręce..stary jestem ale wzrok i wiedza dopisują..

  29. PA2155
    Ale przecież to NIE JA (nie- Żydówka zresztą, co powinno mnie w twoich oczach nobilitować, skoro o sobie piszesz MY- nie Żydzi) wypowiadam się sie na temat rzekomego czy nie rzekomego pochodzenia Zucberberga. Tej sprawy nawet nie dotknęłam, bo kompletnie mnie to nie interesuje.
    Vera słusznie zwróciła uwagę, że do głowy by jej nie przyszło oceniać kogoś na podstawie brzmienia nazwiska, które może budzić czyjeś skojarzenia.
    To prof. Hartman przewrotnie, jak zwykle, prowokuje.
    Poczyniłam tylko pewne uwagi ogólne dotyczące wspólnoty doświadczeń Żydów i Polaków oraz wzajemnych wpływów wynikających z życia przez wieki pod wspólnym niebem/dachem.
    Tłumaczę ci to z wprost z nieludzką cierpliwością po raz trzeci i ostatni.
    Nie wiem, czy po polsku nie rozumiesz, czy jesteś zwykłym głąbem, przywiązanym do własnych myśli, który wie lepiej co kto powiedział?
    Nie oczekuję odpowiedzi, a nawet jej sobie nie życzę.

  30. mag:
    Optuje za tym glabem.

  31. Jak by nie półinteligentnie dyskutować (oksymoron?) o gęsim guanie, i tak potrzeba Narodu kształtuje urgens świadomości w kwestii najistotniejszej:
    kto z Państwa jest a kto nie jest Żydem?
    Ma dobre papiery Mazowiecka ostoja inteligencji, ma też takie, jak półgębkiem ujawnia, nasz Kmicic proSąsiedzki – młody aktor Stuhr.
    Gospodarz bloga za to ma komfort – On nie musi, klasa mówi sama za siebie (szacunek!).

    Ja z kolei nie wiem, czy taki coming na aut pasuje na gruncie półinteligentnego guana, będącego okolicznością dysputy.
    Jednak, wielu już za tą potrzebą na blogu wychodzi (bo i na taki wychodek ma zapotrzebowanie i parcie).
    Wygląda na to, że przynajmniej w Polsce, inteligencja udziałowi w blogosferze nie przeszkadza tak, jak niepewne pochodzenie.
    Więc, skoro już razem w tym guanie się nurzamy, zaaspirujmy do tej brakującej połówki, na to papieru nie trzeba.
    Niech wreszcie „półinteligent” zabrzmi dumnie swą połowiczną zdobyczą i deklaracją pochodzenia narodowego.
    Za komuny awansem był „ćwierć”, ot inflacja, ale i awans wartości bytu medialnego, dostępnych dziś wszak, jak guano – każdemu, kto chętny.

  32. Na sąsiednim blogu redaktor Szostkiewicz pisze, zdecydowanie jednoznacznie, o dziennikarzach 2Day.
    I tutaj Blogowicze pisali o tej sprawie. Toteż pozwalam sobie skopiować swój komentarz, który właśnie czeka u red. Szostkiewicza na moderację:

    Zastanawiałam się przez dłuższy czas nad etyczną stroną dowcipu dziennikarzy. Nad ich ewentualną odpowiedzialnością za samobójstwo pielęgniarki. Poczytałam i posłuchałam co mają na ten temat do powiedzenia dziennikarze, etycy, psychiatrzy.
    I wyszło mi z tych przemyśleń tyle, że podzielam zdanie panów Janasa, Biskupa, Hartmana, zaproszonych pod koniec tygodnia do „Faktów po faktach”.
    Dziennikarze nie przekroczyli granic etyki zawodowej i nie są moralnie odpowiedzialni za śmierć pielęgniarki.

    Moje myślenie poszło następującym torem:

    1. Zachowanie dziennikarzy mieściło się w granicach konwencji programów typu „Dzwonię do pana/pani”, „ukryta kamera”. Jest to konwencja, której ja osobiście nie lubię, ale która od dawna jest znana, stosowana i powszechnie akceptowana. Żadna rada etyki mediów nie uznała jej za naruszającą etykę zawodową.

    2. W każdym szpitalu personel jest szkolony pod kątem przestrzegania tajemnicy zawodowej. Procedur udzielania informacji na temat stanu zdrowia pacjentów. Szczególnie w takim szpitalu i takich pacjentów.
    Pielęgniarka złamała procedury. Bywa, że łamanie obowiązujących procedur kończy się tragicznie. Vide katastrofa smoleńska.

    3. Nie jest łatwo popełnić samobójstwo. Po pierwsze bardzo silny jest instynkt przetrwania. Doświadczenia z wojen, obozów koncentracyjnych pokazują, że człowiek walczy do ostatka. Wielka jest też siła instynktu macierzyńskiego. Żeby osierocić dwójkę dzieci trzeba być na dnie rozpaczy. Wszystkie mechanizmy regulacji psychicznej muszą ulec kompletnemu załamaniu. To nigdy nie dzieje się pod wpływem jednego czynnika. Zadbała o to matka natura w toku ewolucji.
    Wierzę psychiatrom, którzy twierdzą, że u podstaw tego samobójstwa leżały znacznie głębsze przyczyny. Złamanie procedur i reakcja przełożonych – nie wiemy jaka – to przysłowiowa kropla przelewająca dzban.

    4. Zachowanie dziennikarzy niczym nie odbiega od zachowania współczesnego konsumpcyjno – liberalnego społeczeństwa zachodniego. Wszystko na sprzedaż, wszystko do skonsumowania, nieograniczona wolność. Fun, fun i jeszcze raz fun.

    5. Monarchia Brytyjska to świetna kasodajna marka. Toteż eksploatuje się ją do granic wytrzymałości. A to wprost zaprasza satyryków i żartownisiów, o różnym poziomie profesjonalnym o etycznym, do przekłucia tego piarowskiego, kiczowatego balonu.

    6. Sytuacja przykra. Dla zmarłej i jej rodziny, tragiczna. Dla oczekiwanego dziecka i jego rodziny, smuga cienia. Ale robienie kozła ofiarnego z tej dwójki dziennikarzy, to typowy gest Piłata. I nie powinni tego robić zwłaszcza przedstawiciele mediów.
    To jest memento dla nas wszystkich.

  33. mag
    9 grudnia o godz. 19:19

    … prof. Hartman przewrotnie, jak zwykle, prowokuje…

    Mam podejrzenie, graniczące z pewnością, że jedynym czy też głównym celem tych prowokacji jest pompowanie własnego ego. Toteż uważam jego zachowanie za głeboko nieetyczne. A w świetle tego, co wyżej, potencjalnie niebezpieczne.

  34. Matylda
    Może i celem prowokacji Hartmana jest głównie „pompowanie własnego ego”, choć trudno przeprowadzić na to dowód.
    Twórczo Twoją myśl rozwinął niejaki Srul C.
    Czyje zachowanie uważasz za bardziej „głęboko nieetyczne” – pana „profesora”- jak pisze o nim Srul, czy pana Srula?

  35. Wszyscyśmy przerażeni nowym wynalazkiem na miarę druku, jak się zdaje..

  36. Oj, @mag, nieładnie. Nie wierzę własnym oczom 🙁
    @ozzy zapisał mnie do klasy @Władka. A Ty zdajesz się mnie zapisywać do klasy @Srula Cenzursteina.
    Co, po takim okresie, blogowej „znajomości” i chyba wzajemnej sytmpatii 🙄
    skłoniło Cię do zadawania mi tak sformułowanego pytania? Naprawdę zrobiło mi się przykro. Ze względu na nas obie. Mamy rozmawiać na takim poziomie? Naprawdę to mi proponujesz? Nie wierzę!
    Traktuję to jako niezamierzone potknięcie 🙁
    Resetuję.
    I, mimo wszystko, pozdrawiam 🙂

  37. Nie mam nic przeciwko temu, jeśli ktoś ma dużo czasu i lubi trwonić ten czas na Facebook’u. Jeśli natomiast Facebook wdziera się na siłę w moje życie wszelkimi dostępnymi kanałami, uważam, że czas by powiedzieć jak bardzo tego NIE LUBIĘ!
    Włączam radio – kontakt możliwy tylko przez Facebooka. Włączam inną stację: kretyńska zmałpowana z Facebooka akcja medialna pt.:”Lubię to”. 68-letnia ciocia zamiast napisać maila, zaprasza mnie na Facebooka. Znajomi pytają: „czy jesteś na Facebooku?” itd…Czy ludzie stracili rozum czy może ze mną jest coś nie tak???? Mam tylko nadzieję, że może się to skończy niedługo…

  38. Szanowna Pani @Matyldo,
    ja raczej nie widzę siebie w Pani klasie.
    Przesyłam niskie ukłony,
    Władek

  39. To bylo p.Profesorze granie na skrzypkach na wysokosci i na rowerze ..
    A pana Cukrogorkiego nie znam ..
    Pozdrawiam

  40. Hej, hej, panie Hartmanie, ocknij się pan.

    Miliard ludzi lubi tego Amerykanina do FB, a jedynie 0, 00000000000001 % nie lubi.

    Także również też i pana lubi 10 000 ludzi, a nie lubi – 0, 000000000000000000001 %.

    A pan od razu larum. To tak, jak i Stuhr: kocha go 100 000 000 ludzi, a nie lubi – 0, 00000000000000001%, a on od razu koniec świata.

    Tak i Tusk, Kaczyński, Michnik, Rydzyk, no, tak.

    Jest mit, zna go pan? Był sobie facet, za którym szalało 100000000000 nimf, a on widział tylko swój pępek. Od tego patrzenia swój pępek zamieniła w kwiatuszka, tyleż śliczniastego, co silnie trującego.

  41. Matylda
    Jezus Maria! Ja Cię nigdzie nie zapisuję!!!
    Czy to moja wina, że Srul „dostał powera”, podpierając się Twoja opinią o Gospodarzu?
    Wiesz, że na pochyłe drzewo (tu Hartmana) kozy skaczą i skoczyła jakas paskudna koza, a ty całkiem niechcący znalazłaś się w jej towarzystwie.
    Może i moje pytanie nie było najszczęśliwiej sformułowane, ale – na tyle mnie już poznałaś – że reaguję alergicznie na kategoryczne oceny (głęboko nieetyczny Hartman). No to co można powiedzieć o etyce Srula?
    Nie obrażaj się tak łatwo, tylko się zastanów, czy w swojej zasadniczości nie bywasz czasem po prostu niesprawiedliwa.
    Pozdrawiam

  42. Etyka, ach e-tyka!
    nikogo tutaj nie tyka;
    żadna mormońska loża
    nie wstrzyma powstania z łoża
    truchła endeko-faszysty
    jadem plwającego wszystkich,
    na tropach żydowina
    co kato-legitymacyj ni ma.

    Tyka e-tyka jak bomba
    a kto nie słyszy, ten trąba.

  43. @mag,
    cieszę się, że mnie „nigdzie nie zapisujesz”. Myślę, że obie zareagowałyśmy dość emocjonalnie.

    W międzyczasie, gotując obiad 😉 przemyślałam sobie sytuację i wychodzi mi tak:

    1. W kwestii kultury wypowiedzi zajmowałam tutaj niejednokrotnie bardzo jednoznaczne stanowisko. Najdobitniej podczas dyskusji na temat ekscesu Wojewódzkiego i Figurskiego. Przypominam, że to nie ja uznałam ich za strażników polskiego honoru. Nie ja uznałam, że „przyjęta konwencja satyryczna” usprawiedliwia chamstwo. A odwołanie do Gombrowicza wręcz je nobilituje. Nie ja twierdziłam, że metoda „granatem w szambo” jest najskuteczniejszą i najwłaściwszą formą edukacji obywatelskiej. I nie wydaje mi się żeby te formy wypowiedzi, które są niedozwolone wobec Gospodarza, były dozwolone wobec kogokolwiek.

    2. „Konwencja”, przyjęta przez Gospodarza, nieustannego prowokowania, zwracania się do swoich Gości per „chamy”, „debile”, nie tylko przyciąga zwolenników podobnej „konwencji”. Jest swego rodzajem przyzwoleniem i zachętą do jej używania. Gospodarz nigdy się z tego nie wycofał. Powszechne prawo gościnności mówi, że gospodarzowi wolno mniej.

    3. Jeżeli ktokolwiek, poza autorami komentarzy, odpowiada za poziom chamstwa i agresji na tym blogu, to osobą odpowiedzialną jest Gospodarz. Zarówno poprzez stosowanie „konwencji” sprzyjającej agresji. Jak i poprzez brak reakcji na ewidentne gwałcenie wszelkich form dobrego zachowania przez komentatorów.

    4. Oddzielną sprawą jest kwestia merytoryczności komentarzy. Niejednokrotnie komentarze w „konwencji”, której nie akceptuję, zawierają bardzo rzeczowe i prawdziwe spostrzeżenia, z którymi należy się zgodzić.

    5. Nieetyczne zachowania anonimowych komentatorów blogowych i nieetyczne zachowania profesora etyki, publicysty, doradcy partii politycznych nie mają równego ciężaru gatunkowego.

    Być może w Twojej, i nie tylko Twojej ocenie, bywam niekiedy zbyt zasadnicza. Pisałaś mi już o tym. Staram się to brać pod uwagę. Niemniej każdy ma jakieś nawyki, w miarę ustabilizowany charakter. I pewnie inni już nie będziemy. Mam nadzieję, że zauważyłaś, że nie obce jest mi też poczucie humoru i zdolność do posługiwania się satyrą 🙄
    Niestety moja ocena blogowych zachowań JH jest taka, jaka jest. Stwierdzam to z dużą przykrością.

    PS. Czemu do, ciężkiej cholery*, mają służyć te, ni przypiął ni przyłatał, nieustanne wtręty rodem ze słownika małego antysemity? Dla mnie jest to modlitawa, linania, nowenna błagalna: „Jahwe ześlij antysemitę”.
    Przecież FB to taki ważny, ciekawy temat, Można o nim na luzie do wypęku gadać. Na co te kawałki o Żydzie. Choć przyznaję, że ten nie był najgorszy. Bywały dużo gorsze 👿

    ————————
    * ćwiczę obniżanie poziomu „zasadniczości” 😆

  44. Matylda
    No i jak Cię nie lubić i nie cenić za umiejętność autorefleksji i autoironii?!
    Co do Twojego postscriptum zgadzam się w 100%.
    Gdy chodzi o Twoje uwagi zawarte w pięciu punktach, mam do nich chwilami stosunek ambiwalenty. Przyjmuję je do wiadomości i częściowo aprobuję. Ale przecież ani Ty, ani ja nie objawiamy prawd bezwzględych, więc nieraz nie warto kruszyć o nie kopii.
    Moi bliscy, piszę to w kontrze do Twojej „zasadniczości”, zarzucają mi dla odmiany, że bywam „zbyt tolerancyjna”.
    Pozdrawiam serdecznie

  45. „potencjalnie niebezpieczny”@gospodarz:
    co to bedzie, jesli @matylda, albo i jakis @pan lub @szczeniak, wpadnie po lekturze pana tekstu w depresje i popelni samobojstwo?
    juz dzisiaj polecam ubezpieczyc sie w pzu 😉

  46. po trzesieniu ziemi w italii postawiono przed sadem, kogo?
    sejsmologow; jenyna z pierwszych czynnosci prokuratury byla rewizja na fejsie;
    witam w elektronicznym sredniowieczu 🙂

  47. mag,
    chwilami to tak już mam dość tego błagania JH o antysemitę, że gotowa jestem udostępnić mu link do Radia Maryja całkiem za darmo. Byle przestał jojczeć 👿
    Ale natychmiast budzi się we mnie pies ogrodnika i warczy: niech zapłaci :ool:
    Toteż nie zdradzam mu tego adresu. I tak cierpimy wespół zespół

  48. Zasadnicza Matyldo,
    ja,w swojej nikczemności etycznej, uwielbiam felietony JH. Zniża się On bowiem do poziomu mojej nikczemności,czasem grubym słowem przyłoży i nie owija w bawełnę…
    Mam wrażenie,że także się doskonale bawi,na chwilę chociaż,zrzucając kubraczek solennego profesora,publicysty i doradcy politycznego..prawdziwego herosa trzeba by w tym kubraczku chadzac 365 x 24..
    Balony zasadniczości przekłuwa niby lekko i rubasznie pisząc o zjawiskach istotnych..bez cytatów z mężów wątpliwych i terminologii filozoficzno-socjologiczno-politycznej ,która powoduje,u mnie,reakcję na kształt „białego sztormu na mazurach” ,po prostu mnie wk..wia bezgranicznie.Prawie jak Ozzy..
    Bliski mi jest, bo po Ojcu matematyku znamienitym ,na pewno wie ile to jest 4! a jezeli nie policzy w rozumie to przynajmniej wie gdzie liczydło znależc.
    Gdyby tak inni „humanisci”…
    I to by było na tyle.Mam nadzieję ,ze JH to przeczyta i zapamięta..
    Jarząbek..

  49. @Matylda 10 grudnia o godz. 8:48

    Matylda
    10 grudnia o godz. 8:48

    „mag 9 grudnia o godz. 19:19

    … prof. Hartman przewrotnie, jak zwykle, prowokuje…

    Mam podejrzenie, graniczące z pewnością, że jedynym czy też głównym celem tych prowokacji jest pompowanie własnego ego. Toteż uważam jego zachowanie za głeboko nieetyczne. A w świetle tego, co wyżej, potencjalnie niebezpieczne.”

    A ja mam wątpliwości, czy umiesz czytać ludzi. Twoja „zasadniczość”, czyli nakładanie czarno-białego (z przewagą czarnego) filtra na rzeczywistość, najwyraźniej przeszkadza Ci w rozumieniu Wojewódzkiego, Hartmana, Gombrowicza, mag …, pośpiesznie oskarżając ich o takie czy inne „braki” etyczne. Wydaje mi się, że swoją ascetyczno-pompatyczną „misją moralną” oddajesz niedźwiedzią przysługę w duchowym katharsis, jakiego w nasz naród potrzebuje. Nie mam jednak wątpliwości w Twoje, godne szacunku, dobre intencje.

  50. Dziwi mnie, że osoba z tytułem profesora prezentuje tak niski poziom swojej wypowiedzi.
    Ale to wyjaśnia, dlaczego studenci (na co się żalił) nie chcą go słuchać – jest to marny autorytet!

  51. @Jurganowy,
    apropos „wie gdzie leży liczydło”. Zaszłyszane ostatnio: „jak sobie zaparzę miłorząb, to przypomni mi się gdzie leży viagra” 😉

    @kozetka,
    gdybym umiała „czytać ludzi” byłabym kozetką a może nawet herr Freudem 😉

  52. Myślałem już, że będę musiał prosić moje ulubione blogerki (@Mati i @Magi) o opamiętanie, na szczęście dały sobie dziubka, wcale mnie nie gorsząc… Należę bowiem do osobników, którzy – dostrzegając wiele zalet w blogowej anonimowości, czy pseudonimowości (nick-czemności?) – nie przepadają za nadmiernymi czułościami pomiędzy nickami. Nawet gdy da się zauważyć, że nie są nikim i muszą mieć, krom rozumu, takoż i pompkę do płynów ustrojowych.
    Jasne, że więcej mnie trwożą ci blogerzy, co to wywalają innym jęzor, a nawet ci, co nazbyt skwapliwie szukają zaczepki, bo tak cholerycznie chcą komuś – wirtualnie und intelektualnie – przywalić w kufę. Jednakowoż, prawdaż, abordaż, persyflaż – wolę chłodną elegancję i dystans (na blogu, na Boga!), niż emocjonalne wychlasty fte lub wefte. Dlatego wybaczcie dziewczyny, że wyznałem Wam ulubieństwo. Ono się bierze z uznania dla Waszej… urody intelektualnej.
    Wszystkimi swoimi kończynami popieram oczekiwanie, że dobrodziej JH wzniesie się ponad pisanie o Żydzie w konwencji szmoncesu, czy raczej pastiszu pseudoszmoncesu. To temat nadto bolesny dla Polaków, Żydów i ich potomstwa – w takim czy innym procencie – by go eksploatować równie ochoczo jak filmowcy, choćby i bez oczekiwań oskarowych.
    Lubię Gospodarza za styl i język wyzuty z akademickich gronostajów, za szalone nieraz nieumiarkowanie, którego już – niestety – mocno brakuje innym politykowym blogospodarzom, sklasyczniałym i zrównoważonym nad podziw…

  53. Matyldo,
    miłorząb jest passe. Mam puzderko z odbiornikiem ultradzwięków i brzęczykiem.Do tego gwizdek,taki jak na psa.Dziwię się często ,po cholerę mi ten gwizdek skoro Smyk opuścił był nas parę lat temu..ale jak sobie przypomnę do czego on teraz służy..to gwiżdżę..

  54. Muzyka, ktora lubie…. 🙂
    ===============
    ALABAMA SHAKES „Hold On” (ATO Records and Rough Trade), wspanialy wokal Brittany Howard, nr 1 /hit roku 2012 wedlug pisma amer.Rolling Stone…na poz 10. szwedzkie duo
    First Aid Kit z „Emmylou”…

    http://www.youtube.com/watch?v=Le-3MIBxQTw
    http://www.alabamasheks.com

  55. @atalia podała 10 grudnia o godz. 10:33 jaka część ludzkości nielubi FB.

    Przeliczając na jednostki masy to wychodzi mi jeden gram – pi razy oko.

    Gdy się tworzy liczbę będącą ułamkiem wlaściwym zapisaną w dziesiątkowym systemie pozycyjnym przy pomocy kilkunastu zer, to należy przed cyfrą 0 okreslająca część całkowitą dopisać ciąg liter „hokuspokus”.

    Wyznawcy islamu mają niechęć do „face”. Nie wiem czy używają FB.
    Raczej nie używają FB analfabeci, ktorych liczba może być zapisana około 9 zerami po 1 (co najmniej).

    @atalii zaciął się jeden klawisz …

  56. Moi drodzy! (no, może nie wszyscy)
    Właśnie obejrzałam w teatrze TVP „Tango” Mrożka w reż. Jarockiego (premiera w Teatrze Narodowym 2009)
    Pomijam świetność samego spektaklu, ale Mrożek! Wiecznie żywy! Niezbędny w naszej „nieszczęsnej ojczyźnie” – jak mawiał Kartka z Podróży, który gdzieś zaginął – tak samo jak Witkacy, Gombrowicz, a ze starszych klasyków choćby Wyspiański.
    Jak to dobrze wpuścić trochę świeżego powietrza w ponurą stęchliznę naszych grudniowych dni na chwilę przed kolejnym farsowym marszem „w obronie i przeciw”…
    Jakże niezmiennie proroczo brzmią słowa Artura o wladzy, bo ta jest w końcu najważniejsza i najpożądańsza. Ponad formę, idee, śmierć.

  57. bib
    No to już jak sobie wzajemnie kadzimy, to ci powiem bez żadnego kamuflażu, że podzielam twoje uwagi w całości, a najbardziej ostatni akapit.
    Hartman, no może jeszcze Kowalczyk mają ten błysk, l’esprit (pewnie walnęłam się w pisowni) uzdatniony (zwlaszcza Hartman) pewną swojską rubasznością i dezynwolturą.
    To, że nie zabiegają o sympatię/poparcie wszystkich swoich gości, nie udają zrównoważonych, solennych itd. akurat bardzo mi odpowiada.

  58. Moze niektorym warto polecic przerobienie na nowo lektur szkolnych.
    Chyba bylo wiecej autorow bardziej proroczych niz Mrozek.

  59. Wasz komentarze tez jakies guanowate, jedynie na pozytywne wyroznienie zasluguje Sebastian. Tekst az zbyt gleboki na tutejsze standardy.

    Wpis gospodarza swietny, wrzucam na fejsa! 😉

  60. Jurganowy 😆

    @bib, „uroda intelektualna”, tyz piknie 😉

    Wybór był trudny. „Tango” Mrożka w TVP1 lub „Czarna wenus” w TVP Kultura. Mrożek przerabiany na iks sposobów. „…Wenus” nietknięta.
    Wybrałam „…Wenus”. Dobrze zrobiłam. Wstrzasające studium ogólnoludzkiej kondycji.
    Z jednej strony niezmienne mechanizmy. Z drugiej, westchnienie ulgi. Jakiś krok do przodu jednak zrobiliśmy.

  61. PA2155
    Panie czepialski,
    Wielu jest autorów „wiecznie żywych”, np. Szekspir i dlatego ludzie wciąż „ich” oglądają.
    A swoją droga „podrzuć” dla przypomnienia trochę proroczych autorów polskich (poza czwórką, którą wymieniłam). Ale nie wymieniaj wieszczów romantycznych, bo też „byli” w szkole.

  62. mag:
    nie wiem, czy posluchasz takiego glaba jak ja.
    Lubie Olge Tokarczuk, bo pisze naprawde inteligentnie. Niektore rzeczy J. Pilcha, ale bez przesady.
    Kiedys lubilem K. Brandysa, chociaz byl politycznym oportunista, ale mial talent.
    Wracam do klasyki z sentymentu latarnika, poniewaz polskie ksiazki sa niekiedy rarytasem na obczyznie. Nawet Kraszewskiego (moim faworytem jest „Historia o Janaszu Korczaku i pieknej miecznikownie”, rowniez Bruel” i „Hrabina Cosel”). Lubie „Dziennik” Tyrmanda. Czytam Parnickiego : „Srebrne orly” i „Tylko Beatrycze”.
    W zasadzie, moimi faworytami sa pisarze niepolscy: F. Kafka, J. Joyce (wspanialy „A Portrait of the Artist as a Young Man”), nieco zapomniany G. Greene, Hans Fallada, Alejo Carpentier, H. Hesse („Pod kolami” i „Narcyz i Zlotousty”), Max Frisch (mam nawet „Homo fabera” z jego dedykacja, ktora mi dal, gdy byl w Warszawie w 1980 r. na premierze swojej sztuki w T. Wspolczesnym), I . Calvino (zwlaszcza jego wspaniale basnie wloskie). Lista jest dluga i nie bede zanudzac. Zapomnialbym o Rosjanach.
    Teraz mecze I. Klime i jego „Milosc i smieci”.

  63. Niestety, prof. Hartmanowi wszystko kojarzy sie z… znaczy sie z zydostwem.To juz zakrawa na paranoje, na ktora daje sie nabrac wiele forumowiczow, sadzac po tym jak dyskusja i tym razem zeszla na zydostwo. To mialo byc o nowych mozliwosciach w komunikacji, a wyszlo jak zwykle o zydostwie. Czy mozemy, my goje, odetchnac od dreczacego pana tematu? Wiem, wiem, nie musimy czytac…., ale mozemy podsunac wiele bardziej interesujacych tematow, krajowych i swiatowych.
    Mieszkajac w Ameryce, gdzie Zuckerberg zaistnial i gdzie o nim i FB napisano tysiece stron, przeprowadzono dziesiatki wywiadow, nakrecono film nikt nigdy nie mial skojarzen podobnych do szanownego autora.
    Kazdy Amerykanin wie, ze jest on synem prostego dentysty z Manhattanu, ktory (tzn. syn, a nie ojciec) jak pokazano w filmie Network nigdy nie dopchal sie do WASP-ow z Harvardu, nie wspominajac o jego zwyczajnej dziewczynie, a po 10 latach znajomosci obecnie juz zonie – Chince.
    Ze wzgledu na obsesje autora tekst uwazam za zenujacy – bo taki prowincjonalny – tak trzeba do Polakow dowcipkowac na temat zydostwa, bo takie maja wyobrazenie o swiecie, w tym Zydach? A moze jest juz spora grupa Polakow, zwlaszcza czytajacych Polityke, ktorym Zuckerberg nijak nie kojarzy sie z Zydem, a zupelnie z innymi sprawami.

  64. przytomna wypowiedź pani, która stwierdziła, że cała sprawa to sensacja i poruszenie takie mniej więcej, jak w czasach po wynalezieniu druku. to raz, a dwa, że przecie gdyby nie FB, to tego tekstu i wszystkich do niego komentarzy by nie było. a trzy, że konkluzja wypowiedzi p.Hartmanna poprzez swą racjonalność zabija to, czym ów tekst żyje, czym się karmi. zabija go swoją rzeczowością, oczywistością, i dosłownością, czyniąc go tym, czym jest w istocie – pozą, popisem intelektualnej sprawności…i jeszcze jedno; profesjonalnemu filozofowi, FB, naprawdę nie jest potrzebny! więc co?

  65. Pochwalam odkładanie gronostajów. Ale nie uważam, że trzeba od razu latać po agorze w przepoconych kalesonach 👿
    Szczególnie, kiedy szeroko rozspostarte gronostaje stanowią stały element scenografii 😉
    Dowcipy w stylu tłumaczenia obcojęzycznych nazwisk i nazw na polski lokuję w kategorii tych przyciężkawych. Aż się prosi o podłożenie rechociku w stosownych miejscach, w przypadku wersji audio.
    Nieustanna nowenna w intencji zesłania antysemity, to doskonała płaszczyzna do zawiązania Klubu Obsesjonatów. Nie będę wymieniać nazwiska potencjalnego wiceprezesa klubu.
    Powtórzę, temat FB aż się prosi o potraktowanie o tyle na luzie, co merytorycznie. A tu? Pełna klapa 👿
    Przykro mi, że ranię uczucia wielbicieli. Niestety, w miejsce nowych szat ceszrza widzę jedynie, wzmiankowane, przepocone kalesony. Nową wersję Edka. Dla liberalnych intelektualistów 🙁
    Ale zawsze można uznać, * że problem nie w obiekcie, ale w moich kołtuńskich, prawdziwopolskich, jedynopatriotycznych, zaściankowych oczkach 😉
    _____________________
    * można by jeszcze „podejść do płota” i powiedzieć sobie, że różne wizje i sposoby odbioru są uprawnione i pokazują rózne aspekty tego samego. Ale o czym byśmy tu, na miły Bóg rozmawiali?
    Po odcedzeniu Żydów i osoby Gospodarza** co zostaje z tematu? Jakie tezy zostały zaproponowane, poddane pod dyskusję? 🙄
    ____________________________
    ** a propos pompowania ego JH – jak to się dzieje, że jest to chyba jedyny blog, na którym tematem wiodącym, niezależnie od „zadanych” jest Gospodarz? Feler komentatorów? 🙄 🙄 🙄

  66. Zdumiewający tekst.

  67. Obraz żywej Polski w całym jej, również historycznym, przekroju. Oddany rzetelnie, do podszewki. Bez lukru i koronek. Znakomity pod względem warsztatowym, można znależć chociażby tu:
    http://www.polityka.pl/kultura/ksiazki/253567,1,recenzja-ksiazki-sylwia-chutnik-kieszonkowy-atlas-kobiet.read
    To jest Polska na „tu i teraz”. Gombowicza, przy jego wszystkich niegdysiejszych zasługach, należy oddać do gabinetu figur woskowych. Razem z innymi ulubionymi „polskimi trumnami”. Temat dla historyków literatury. Bardzo ważny. Ale to nie jest diagnosta współczesności. Chyba, że ktoś koniecznie chce żyć w zmimifikowanej rzeczywistości.
    Oczywiście szanuję prawo do zachowania sentymentu dla pierwszej miłości 😉
    Nie ma siły na zniewalającą moc impritingu 😆

  68. wychodzi na to, że zarówno nam, jak i Gospodarzowi potrzebne jest, wygadać się. i szczerze to Wam, powiadam. ale to nic, bo rozmowa, wymiana myśli, jest jedynym owych myśli przejawem i, jako taka, ma przyszłość!

  69. PA2155, 23,37. Podziwiam, dlaczego jednak nie wymieniłeś Doktora Faustusa i Gry szklanych paciorków?

  70. Byłoby wspaniale, gdyby takie nienawistne, jątrzące i obliczone na podburzanie nastrojów społecznych wypowiedzi wygłaszane przez Gospodarza bloga były ignorowane. Gdyby czytelnicy forum nie spijali każdego słowa z ust Jana Hartmana – wtedy byłoby wszystko jedno, co on mówi. Ale tak nie jest i nie będzie. Hartman świadomie i cynicznie podburza nastroje strachu, gniewu, ksenofobii, nienawiści. W związku z tym, ludzie dobrej woli, ludzie roztropni i odpowiedzialni, są zmuszeni reagować słowami potępienia. Taka gra będzie się toczyć, dopóki Jan Hartman i jemu podobni będą uczestnikami debaty publicznej. A będą prawdopodobnie jeszcze długo. Reguły gry dyktują radykałowie pokroju HArtmana – ale takie jest ich wilcze prawo

  71. PA2155
    Odpisałeś mi trochę nie na temat.
    Po pierwsze mowa była o dramatach w sensie sztuk scenicznych polskich autorów które nie tylko weszły do kanonu, ale bez względu na zmieniające się realia mówią o Polakach wiele i mądrze. Jednocześnie są na tyle uniwersalne, że mówią o kondycji ludzkiej w ogóle (zabrzmiało to nieco pompatycznie, trudno).
    Po drugie – wybacz mi tego nieszczesnego „głąba”. Na swoje usprawiedliwienie mam to, ze sprowokowałeś mnie niepotrzebnym czepialstwem dotyczącym szczególów, a nie meritum.
    Po trzecie – piszesz o swoich ulubionych lekturach w ogóle (czyli obok tematu, który wywołałam), które są także moimi ulubionymi, od Tyrmanda i Tokarczuk, po Kafkę, Hessego (Gra szklanych paciorków!),Carpentiera itd. itp. Oczywiście mogłabym dołożyć swoją dłuuuugą listę, ale to temat na „osobne opowiadanie”.
    Pozdrawiam

  72. Matylda
    Masz rację, że powstaje niezła literatura wspólczesna. Pani Chutnik to zaledwie jedno nazwisko. A Huelle, Tokarczuk, Plebanek, Stasiuk, Tulli, Dehnel, Masłowska?
    Oni wszyscy, czyli dzisiejsi młodzi lub w średnim wieku „są” poniekąd i z Gombrowicza i z Witkacego, czy Mrożka, a także wielu innych już klasyków, niekoniecznie zresztą polskich. Huelle np. napisał genialny jakby prolog do mannowskiego Castorfa. Rzecz dzieje się w Gdańsku, zanim bohater trafił do „Czarodzejskiej Góry”.
    Odważna jesteś, że tak nonszalancko ustawiasz klasyków w gabinecie figur woskowych.

  73. mag,
    a jeszcze W. Myśliwski ….,. Tak. Sporo jest diagnostów.
    Z tym gabinetem figur woskowych jest tak. Z szacunkiem dla osiagnięć i zasług. Ale nie zapominajmy, że zmieniła się i diagnozowana materia i narzędzia diagnozy też inne. Rzecz w proporcjach. Owszem, pewne mechanizmy są wieczne i nie godzi się udawać, że jest inaczej. Ale też ramki, w których dało się zgrabnie umieścić społeczność międzywojnia, niekompatybilne do społeczeństwa sieciowego.
    Co do odwagi. Próbuję się odnaleźć w luzackiej konwencji 😉
    Ale proszę, nie skreślaj mnie:
    http://www.youtube.com/watch?v=Cj4lg1

  74. Zastanawiam się czy to źle być ćwierćinteligentem? To gorzej niż być głupkiem po prostu? Czy jest jakieś założenie, że ćwierć inteligent może być pełnym inteligentem, tylko mu się nie chce? A jak po prostu nie może, bo taki się urodził? I tu wychodzi odwieczny problem, nigdy nie można być średnim. Jak ktoś jest głupi, to nawet się ludzie ulitują i pomogą. Ale jak ten głupek będzie miał aspiracje do czegoś większego, to trzeba zrównać z ziemią, chyba że będzie drugim Arystotelesem, Kantem itp. (choć dziś tez byliby uznani może za półinteligentów, bo to już było). To lepiej od razu się poddać. A potem narzekamy na społeczeństwo. Zamiast pozytywnie motywować ćwierć i pół. Może się rozwiną w pełną inteligencję.

  75. mag:
    Polski teatr istnieje dla mnie nieco szczatkowo. Istnieja rzeczy duze („Wesele”) obok malych („Niespodzianka” Rostworowskiego”, „Bal manekinow” Jasienskiego, „Snieg” Przybyszewskiego) i lubianych („Wielki Fryderyk” Nowaczynskiego). Wole dramat obcy, Ibsena, Czechowa (zwlaszcz „Mewe”), Strindberga, mlodsza klasyka jak Pinter, Weksler J. Osborne (zwlaszcza „Nie do obrony”). Mody sie zmieniaja i nie wierze w rzeczy niezmienialne. Shakespeare to taka rzecz oklepana w kulturze anglosaskiej, ze zamienila sie w stereotyp.

  76. Zuckerberg posiada obecnie tylko okolo 30% akcji Facebook
    ,a akcje po wejsciu na gielde spadly o okolo 25% .wartosci ..
    Wiec to rzadzenie swiatem napewno bylo zartem.
    Troche ten wpis jest juz nie ,satyrczny ale bizar , ale zeby z tego powodu
    krytykowac niejako neglige Profesora to troche za duzo?
    Pozdrawiam
    ps.
    Zapewne jest Pan troche za extrowagacki dla polskiej publicznosci ?
    /ja to moge pasjami ,ale tutaj nie o mnie chodzi../

  77. jasny gwint
    Lubie raczej „Buddenbrookow” i nowele mniejsze („Smierc w Wenecji”, „Tonio Kroeger” i „Mario i czarodziej”). „Doktor Faustus” i „Czarodziejska gora” to najwiekszy kaliber. Cenie rowniez powiesc syna T. Manna- Klausa „Mefisto”.

  78. jasny gwint:
    Jeszcze w sprawie „Gry szklanych paciorkow”. Dla mnie najwazniejszy Hesse to „Narcyz i Zlotousty” i „Pod kolami”(ale ta druga powiesc bardziej w drugiej linii). To czyta sie wciaz z wypiekami na twarzy, emocjonalnie. 🙂

  79. Matylda to alter ego Jana Hartmana

  80. PA2155
    Generalnie – zgoda, bo generalnie polska literatura nie jest zaliczana do najwybitniejszych w świecie.
    Najlepszych to chyba mamy poetów (nie tylko „liczonych” Noblami).
    Inna sprawa, to nasz „szeleszczący” język, tłumaczony na inne – rzecz jasna – ale nie tak popularny jak francuski, niemiecki, angielski, rosyjski czy hiszpański.

  81. zyta2003
    10 grudnia o godz. 23:43

    „Ze wzgledu na obsesje autora tekst uwazam za zenujacy – bo taki prowincjonalny..”

    Ależ ,Zyto ,na prowincji mieszkamy ! Brzmiało by pretensjonalnie gdyby JH pisał felieton z pozycji zwykłego filozofa na Manhattanie a komentatorzy,skołowani całkowicie,wyrażali swoje opinie wcielając się w zwykłych mieszkańców Weehawken…
    Chociaż,mam wrażenie ,że ci na Manhattanie i ci w Weehawken też są prowincjonalni..inna prowincja..skołowana marketingiem i poprawnością polityczną made in East Coast community..a prowincjonalnośc Midwest ..całkowicie odmienna.. prowincjonalnośc ujmy nie przynosi..wszyscy jestesmy prowincjonalni ..nawet ci z Żoliborza..
    Mam wątpliwości co do możliwości arbitralnego ustalenia wyższości prowincjonalności
    X nad prowincjonalnoscią Y ..jakie kryteria ..takie wyniki..

    To,że JH w żydostwie się nurza wynika,moim zdaniem..do końca nie wiem dlaczego..
    pewnie (nie do końca) bo się na tym zna ..lubi prowokowac znawców żydowstwa w naszej prowincji..a zresztą kto Go wie ..bo to przechera jest …

  82. Profesorze Gospodarzu, wyrazy współczującej sympatii składam z okazji pańskiego dzieciejszego uczestnictwa w audycji TOK FM nt. przyszłości lewicy wraz z Ryszardem Bugajem. Pan ma żelazne nerwy, ale co powiedział to powiedział. Żeby nie powiedzieć – wypunktował fantastę Bugaja: malkontectwo i krytyka wszystkich „niższych idei” jakie się pojawią w rozmowie, czy szerszej dyskusji; pomysł Solidarności jako nośnika lewicowej idei … o boże!

    Lewica potrzebuje szerokiej platformy programowej, zdaje mi się. Odpowiada mi pana orientacja na sprawy obyczajowo-przykościelne z mniejszą atencją dla programu socjalistycznego. Śmieszny był argument o socjaldemokracji zachodniej, która skonstruowała państwo opiekuńcze, zatem w Polsce trzeba je konstruować. Przecież opiekuńczość zaczęto oferować klasie średniej po jej ukształtowaniu oraz wydźwignięciu dobrobytu na odpowiednio wysoki poziom. Czy w Polsce jest właściwy czas na socjalistyczne opiekuństwo? Być może, ale w sposób bardzo kontrolowany.

    Partie polityczne kwitną i zwyciężają, gdy potrafią skupić szeroką bazę wybarczego wsparcia, a nie wtedy, kiedy jakiemuś profesorskiemu ideologowi to pasuje do jego koncepcji. Życzę powodzenia w polityce i szerzej – w polskiej debacie o przyszły kształt.

  83. Ja osobiście uważam dokładnie tak jak zyta2003 (23:43). Żydostwo trzeba trzymać na Manhattanie i nie dopuszczać do Harvardu. Wtedy jest szansa, że zabiorą się do ciężkiej pracy a nie odcinania kuponów i coś wymyślą. Twarzoksiążka Cukrogórskiego nie jest produktem najwyższego lotu, dlatego ma za swoje i ożenił się z Chinką. To obsesja jest z tym żydostfem, Zuckerberg nijak mi się z tym nie kojarzy. Ale czy kojarzy się tak jak zycie2003? – oto jest pytanie.

  84. telegraphic observer
    11 grudnia o godz. 16:26

    Zdaje się mają pociąg do skośnookich…..
    Niejaki Woody Allen też to zrobił.
    Chińska pracowitość i żydowska inteligencja przyszłością świata?

    Ps.
    Wpisując żydowscy poeci, finansiści, muzycy itp. czyta się spis wielkich….

  85. Jest zimowo dookola. W ogrodzie mam potezny srebrzysty swierk, sosny, tuje, rodendrony i jeszcze jakies inne blizej nieokreslone gatunkowo krzewy. Wszystko pokryte czapami snieznymi. Jest jakies -3C, kiedy pisze, w domu +22 C. Lubie zime.
    Moja obecnosc na blogu prof. Hartmana czasami odbieram jako usprawiedliwiona a czasami odczuwam, ze jestem tu na korepetycjach. Chcialbym wyjasnic, ze nigdy nie stawialem sobie za cel intrygowanie przeciw komukolwiek. Czasami sygnalizuje jakies uboczne zdarzenia, ktore pojawiaja sie tu i owdzie niczym komety. Otoz cecha komety jest to, ze ciagnie za soba ogon. Prof. Hartman jest niczym dobry ojczulek tego ozywczego nurtu na tym blogu a jednoczesnie (jak mniemam) jest bezgranicznie z siebie zadowolony, kiedy nas bije z byka i czasami podflekuje troszeczke, bysmy nie byli ospali w tej lekkiej blogowej rozrywce. Czasami czlowiek zastanawia sie czytajac rozne teksty – czy aby odciac sie czy nie odciac?
    Kiedys byl lokal w Warszawie zwany „Crystalem” (pozniej chyba przerobiono na „Budapeszt”?) o ktorej KTT pisal, ze zarobki kelnerow przewyzszaja zarobki gosciow a przy czym to wlasnie kelnerzy musza obslugiwac tychze mniej zarabiajacych. Inna sprawa bylo niesluszne oskarzanie kelnerow o bicie gosci, poniewaz nie wszyscy tym procederem sie zajmowali. Slyszalem niegdys, ze w Paryzu byl lokal, w ktorym glowna atrakcja bylo oblewanie gosci zupa. I ponoc wszyscy byli zadowoleni.
    Ale jak ma sie powyzsze do profesorskiego guana? Jednoczesnie nie mozna zapominac, ze Gospodarz zastrzegl juz na poczatku, ze jego plebis et orbi jest „nieodpowiedzialne”. Czy nasz profesor ma swiecic przykladem? Nigdys wszyscy, zwlaszcza wybitni, taki mieli obowiazek. Robienie kariery w oparciu o czytelnikow bloga jest sprawa etyki czy nie? A moze jest tak, ze wlasnie kariera polega na tym, ze goscie bloga profesorskiego nie rozumieja co on pisze a nawet rozumieja odwrotnie i przy tym pan Gospodarz uwaza te sytuacje za tak realnie kuszaca i nie rezygnuje z nas.
    Wiem jedno, ze sens pisania moze okreslic kazdy wylacznie dla siebie i na wlasne ryzyko. Czasami jest tak, ze najwybitniejszy uczony ma prawie tyle samo do powiedzenia, co najzwyklejszy analfabeta. Tego ostatniego nauczylem sie od mego mentora prof. Henryka Berezy.

    Tyle az

    PS Bez Tadeusza Rozewicza nie wyobrazam sobie polskiej poezji

  86. „Czasami jest tak, ze najwybitniejszy uczony ma prawie tyle samo do powiedzenia, co najzwyklejszy analfabeta”.

    Jakże trafne.
    Różnica polega na tym, że uczeni wiedzą, że to dla nich okazja do milczenia.
    A fejs to wyraz lęku mas przed ciszą.

    Pozdrowienia, ozzy 😉

  87. @wiesiu:
    a co, chinskiej inteligencji i zydowskiej pracowitosci to nie ma?
    ale na pewno jest miedzynarodowe duchowe lenistwo,
    ktore woli sie modlic, albo pieprzyc bez sensu, niz myslec.

  88. byk
    W zasadzie masz rację.
    Nie wiem tylko czy więcej jest tych co modla się bezmyślnie, czy pieprzą bez sensu, czy więcej takich, co modla się bez sensu, a pieprzą bezmyślnie.

  89. Tematy marynistyczne…..
    „obywatelu, nie pieprz bez sensu”……
    „zrób to sam, albo z ładną dziewczyną”……
    „gdy w swoje łoże włożę , to nie cudzołożę”,,,,,,

    Pieprzenie bez sensu jest podstawową działalnością ludzkości od eonów……

  90. Przed moim blokiem odśnieża ćwierćinteligent.
    Obradza to zdecydowną przewagą kciuków skierowanych do góry.

    Sądząc po wielu z komentarzy na blogu Jana Hartmana w przeważającej liczbie przypadków inteligencja staje się źródłem nieutulonego bólu.

    A mnie chodzi po głowie obietnica Gospodarza: „Porzućcie nadzieję, Ci którzy tu traliliście!” Ratunek w dużym X w prawym górnym rogu !!!!

  91. Matylda
    11 grudnia o godz. 21:55

    O!!
    To, to!!!
    Nosorożec z żyrafą to podstawa.

    Jeszcze śliczniejszy- i zapadający w pamięć- był obrazek Mleczki
    „wystawa objazdowa”…
    http://www.youtube.com/watch?v=xt1YiGtXufs

    Nie to, ale Mleczko w wielu odsłonach…..

  92. wiesiek,
    dobrze, że chociaż Majowie odwołali koniec świata 😉
    Dobranoc 🙂

  93. Jurganowy@ to humoreska na temat Zydow w nawiazaniu do FB jest wielce prowincjonalna i przestarzala, a nie czytelnicy Polityki. Widocznie autor nie docenia czytelnika, albo nie wie, ze ten humor traci dawno padnieta mysza.

  94. @jurganowy. To humoreska Autora jest prowincjonalna i niemodna, a nie czytelnicy Polityki. Moze autor nie umie inaczej pisac, a takze o czyms innym. ogromna wiekszosc czytwelnikow nie jest tak monotematyczna.
    Prowicjonalizm zdarza sie nie tylko na prowincji, ale jak najbardziej w duzych miastach, nie wspominajac o stolicy.

  95. Krytykom Hartmana nalezy powiedziec – celem blogu jest dac autorowi okazje gadac, a do tego blog ma tytul sugerujacy, ze sa to zapiski nieodpowiedzialne. Czemu sie wiec wsciekacie?

    Co do „fejsa” – unikac, niech mlodziez wystawia tam swoje smetne sprawki na widok publiczny, ludzie dojrzali musza sie wyglupiac.

  96. Niezłe tuskinsyny mają blogi na tym portalu. Paradowska. Kowalczyk. Hartman. Passent. Ale towarzystwo.

  97. Nie korzystam z usług „Twarzoksiążki”. Bo tak! Niestety wiem, że istnieje. Jest wścibska i wszędobylska. Widzę ją na co drugiej stronie internetowej w postaci rączki lub zdjęć jej użytkowników i informacji, że taką to a taką stronę lubi tylu a tylu jej użytkowników. Jestem też często proszony o rejestrację w jej nowym wspaniałym świecie. Można powiedzieć, że już przyzwyczaiłem się do jej wszechogarniającej obecności.

  98. Przy okazji czytając tą paplaninę z komentarzy stwierdzam, że mało kto odnosi się do tematu tej notki. Mamy tutaj zamiast tego zalew komentarzy w stylu: „lubię i bardzo cenię Pana” lub dokładnie odwrotnie, czyli „nienawidzę Pana, bo jest Pan zerem”. Są jeszcze tacy którzy komentują jakieś Pana wypowiedzi w jakichś radiach i telewizjach. Generalnie bełkot.

  99. ffi
    12 grudnia o godz. 12:58

    Facebook jest fantastycznym narzędziem do zbierania informacji.
    Począwszy od konsumenckich upodobań, szlaków podróży, skończywszy na poglądach politycznych właścicieli.
    Bardzo poręczne narzędzie do kontrolowania populacji, wyławiania z tłumu pozornie anonimowych ludzi osób groźnych dla wszelkiego typu władzy.
    Równie dobrze zresztą można kierować w jakimś zakresie opinią publiczną za pomocą kont propagujących określone treści, wywoływać trendy, kształtować poglądy…..

    Dzięki modzie na posiadanie konta, pewnej presji społecznej, służby zyskały za przyzwoleniem samych uczestników bardzo poręczne narzędzie……

    „rozmowy będą kontrolowane”…..
    A czy dyktatura, czy demokracja, to obojętne.

  100. Obawiam się trendu widocznego w zastosowaniach sieci..Rosja „broni się” przed FB i Google wytwarzając własne analogii ..kontrolowane..podobnie CHRL…nas na to nie stac ..pomimo zapędów mocarstwowych
    Z rozpowszechnieniem dostępu do internetu w naszym kraju nie jest jednak najgorzej..brak odpowiedzi ..do czego służy..

    B.ciekawy materiał o internecie światowym

    http://www.popsci.com/science/article/2012-12/widening-world-web-internet-infographic

  101. ffi
    12 grudnia o godz. 13:11
    To tylko urok „polskiej demokracji” ocenia sie ludzi ,nie to co mowia .
    Pozdrawiam

  102. wiesiek59, znam tę wersję, słyszałem też o informatyku, który przy rozmowie kwalifikacyjnej został „zrugany”, że nie można o nim znaleźć informacji na FB (podobno autentyczna historia). Więc chyba nie tylko służby specjalne szukają tam informacji o ludziach 🙂

  103. Prawda jest iz w takich krajach ,jak Niemcy ,Holandia ,Dania podano
    iz Zuckerberg jest pochodzenia zydowskiego ,w koncu nie ma sie czego
    wstydzic ,powiedzialabym wprost przeciwnie. I tylko niestety w Polsce
    wywoluje to „dziwne reakcje „…?
    Pozdrawiam

  104. Profesor ze swoimi wizjami krąży nad Polską jak czarownice Chagalla nad Witebskiem.

    Sebastian,
    przyjemnie patrzeć jak młodzieniec staje się męższczyzną.

  105. dwoja sie i troja zydzi w polsce, ale na nic to, bo w niemczech jest ich teraz 100 tysiecy i przybywa z dnia na dzien, bo kazdy kto lebski ucieka z tel-aviwu, moskwy, czy nawet ny;
    bo tutaj, w berlinie, hanuki szczodre dary leja sie z rogu eurpejskiej obfitosci,
    a marcel reich – ranicki dokonuje transmutacji ciasteczek i dekoltow kelnerek w hotelu adlon

css.php