Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

19.01.2013
sobota

Love fotoradar

19 stycznia 2013, sobota,

Wielki Fotobrat Radar nadchodzi! Panoptyczne państwo prawa nie pozwoli nam już więc grzeszyć na drogach i mostach. Grzesz i płać! Wszak za grzechy się płaci!

Pewnie nie wiecie, ale fotoradary są fundamentalną kwestią filozoficzną. Kwestią tak dialektycznie zawikłaną, że żaden myślący człowiek nie może stanąć sobie na jakimś stanowisku i trwać na nim, jak krowa u palika. Przykładem Nasz Pan Premier, który z godnej libertarianina nienawiści do wszystkiego, co pisowsko-fotoradarowe przerzucił się na miłość do fotoradarów platformianych. Biedna premierowska głowa, umęczona dialektyką.

Sprawa przedstawia się od strony pojęciowej następująco. Przyjmując założenie, że drogi są prawidłowo oznakowane a ograniczenia prędkości wszędzie usprawiedliwione (co nie jest prawdą, lecz może się nią stać za rok czy dwa), fotoradar jest urządzeniem pomagającym w egzekwowaniu prawa. Kto by przeciwko niemu oponował, ten chcąc nie chcąc podważałby prawo, żądając utrzymania warunków możliwości jego nieprzestrzegania (takim warunkiem możliwości są drogi wolne od fotoradarów). Tym samym w gruncie rzeczy żądałby dla siebie ni mniej ni więcej, tylko prawa do nieprzestrzegania prawa (jeżdżenia szybciej niż dozwolona prędkość) – przynajmniej czasami. Do tego zaś nie można by się nawet otwarcie przyznać. Przeciwnik skutecznego powszechnego radarowego nadzoru ruchu nie tylko więc rzuca wyzwanie praworządności, lecz w dodatku jest zakłamany.

Na tym jednak nie koniec. Nieszczęsny antyradarowiec ma czelność oponować przeciwko czemuś, co wedle najlepszej naszej wiedzy zmniejsza liczbę wypadków, czyli ratuje życie. Sprzeciwianie się radarom może prowadzić do opóźnień w ich instalacji, a to oznacza zaistnienie wypadków, których można było uniknąć. Bardzo to poważne obciążenie sumienia.

Wygląda na to, że oponowanie przeciwko radarowym planom naszego skądinąd smętnego i nudnawego rządu jest robotą warcholą i szkodniczą. Na szczęście jest jedna zbawienna komplikacja. Otóż prawo drogowe, o które tutaj chodzi, nie jest takim sobie zwykłym prawem. Jego status i sens jest inny niż w przypadku ogromnej większości ustaw. W odróżnieniu od zwykłych regulacji nakazowo-zakazowych, które ustanawia się w przekonaniu, że z punktu widzenia dobra społecznego będzie zawsze lepiej, gdy obywatele będą ich przestrzegać ściśle i sumiennie, niż nieściśle i niesumiennie, kodeks drogowy pisany jest ze świadomością, że zawarte w nim regulacje będą notorycznie łamane i tylko w statystycznie nielicznych przypadkach karane. Jest to bardzo szczególny sposób regulowania, który można nazwać statystycznym. Ustawodawca uchwalając daną ustawę zgadza się z góry na to, że będzie ona wykonywana i przestrzegana niesumiennie, a sankcje dla statystycznie nielicznych łamiących przepisy takiej ustawy będą działać dyscyplinująco i odstraszająco na ogół. Tym samym ustawodawca wdaje się ze społeczeństwem w grę, której regułą jest karanie przypadkowe, czyli tych, którzy dadzą się przyłapać, a więc mają pecha. Dlatego też prawo drogowe jest tak zbudowane, że praktycznie nie da się go w pełni przestrzegać. Jest grą w ciuciubabkę, w którą my możemy wygrać szybką jazdę, a policja mandat.

Trzeba powiedzieć, że nie jest to gra w pełni praworządna, zgodna z duchem prawa, doktryną i konstytucją. A przede wszystkim jest to gra nieformalna! Ba, w zasadzie nielegalna. To, o czym tutaj tak nieudolnie, nie będąc prawnikiem, opowiadam, nie może zostać publicznie ogłoszone, a więc opiera się na zmowie milczenia lub hipokryzji. To milczenie (a może nieświadomość) jest tak głębokie, że nie możemy powiedzieć otwarcie, iż umieszczenie radarów na wszystkich drogach oznacza złamanie reguł gry, bo mieliśmy być karani wyrywkowo, a będziemy karani sumiennie.

No i jakie stąd wnioski? Panie Ministrze Nowak, którego służby prasowe zechcą niniejsze położyć na biurko swemu niewątpliwemu Pryncypałowi (dzięx, koleżanko), gra, w którą gra prawo drogowe z obywatelami nie jest czysta. Z nieczystości tej biorą się zakłamanie i niedomówienia w dyskusji o fotoradarach. Jednakże wymienione na początku względy są nieodparte: nikomu nie wolno uzurpować sobie „prawa do nieprzestrzegania prawa” a skuteczność radarów w zapobieganiu wypadkom (choćby jednemu!) czyni kwestię „tak czy nie dla fotoradarów” bezprzedmiotową. Zrywając z drogową ciuciubabką trzeba jednakże zmienić kodeks drogowy, który napisany został na użytek tejże ciuciubabki, czyli z założeniem, że prawo będzie stosowane wyrywkowo, na zasadzie „mamy cię brstku!”, a jego skuteczność będzie statystyczna. Skoro prawo o ruchu drogowym będzie za jakiś czas egzekwowane rygorystycznie, należy solidnie zreformować kodeks tak, aby nieuchronna kara stała się proporcjonalna do winy. Niechaj kara będzie niemalże nieuchronna, lecz lekka, tak jak lekkim przewinieniem jest jazda w dobrych warunkach z prędkością 20 km przewyższającą limit, ustanowiony przecież dla warunków raczej niekorzystnych. Niechaj kierowy, któremu obecnie prawie nic na drodze nie wolno, wobec czego popełnia wyrocznie za wykroczeniem, wolno będzie nieco więcej – aby nie był wiecznym winowajcą. Żeby zaś nie miał podejrzeń, iż fotoradary służą nabijaniu gminnej kasy, niechaj z mandatów finansowane będą… kolejne fotoradary. Wtedy czym lepiej, jako ogół, będziemy jeździć, tym mniej będzie nas maszyn kontrolować. Jeśli kodeks drogowy i taryfikator opłat będą odpowiadać „społecznemu poczuciu sprawiedliwości”, jak to nazywa polskie prawo, jeśli znaki drogowe będą racjonalne, a drogowe pułapki na kierowców usunięte, zaakceptujemy również sieć radarów i będziemy jeździć wolniej, dzięki czemu tysiące ludzi oszczędzi życie. Najpierw zaufanie do państwa i prawa – potem surowa egzekucja prawa. Tylko z zachowaniem takiej kolejności osiąga się sukcesy w dziedzinie praworządności, a przy okazji w polityce. Love rzetelne prawo! Love radary!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 241

Dodaj komentarz »
  1. Do dziś nie wiedziałem, dlaczego stoję „uwiązany niczym krowa do palika”. Mój sprzeciw kontraradarowy wynikał z nieuświadomionej różnicy prawa drogowego i prawa np. karnego.
    Teraz wiem i się chyba sam odwiążę od rzeczonego palika. Będę miał tylko dwa dodatkowe postulaty :
    1. wszystkie zwierzęta są równe, nie ma równiejszych (keine Immuniteten!)
    2. Prawo jazdy w szkole, religia w kościele.
    Pozdrawiam

  2. AMEN! AMEN! AMEN!

  3. Przyjmując założenie, że nieprawda, że drogi są prawidłowo oznakowane a ograniczenia prędkości wszędzie usprawiedliwione (co jest prawdą i pewnie za rok czy dwa też nią będzie), fotoradar jest urządzeniem pomagającym w egzekwowaniu prawa. Bo egzekwuje prawo, niezależnie od jakości tego prawa. Czyli egzekwuje kiepskie, nierozsądne, nieprzemyślane prawo, ale prawo (insapientis lex, sed lex?). Inna kwestia, czy tak być powinno.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. W grze o której tu mowa uczestniczą nie dwie strony ale trzy. Trzecią stroną jest rynek motoryzacyjny czyli producenci samochodów plus ich mechanizmy reklamowe. Ani samochody od strony technicznej ani reklama rynku motoryzacyjnego nie uwzględniają realności ograniczeń prędkości maszyny. Nikt mi nie powie, że dwulitrowy silnik o mocy 160 koni reklamowany jako tygrys i osiągający setkę na trzecim biegu został stworzony z myślą o jeżdżeniu po mieście 50 na godzinę. Wszyscy to doskonale wiedzą. Motocykle budowane są do jazdy powyżej setki. Gdyby było inaczej, większość z nich w ogole nie miałaby konstrukcyjnego sensu. Wymaganie od kierowcow, żeby jeździli pięćdziesiąt kiedy daje się im do ręki taką maszynę jest po prostu perwersją a poza tym jest kompletnie nierealne. Gdyby komukolwiek realnie zależało na wolnej jeździe nie bawiłby się w łapanie kierowców tylko ograniczył producentów. Gra siedzi więc głębiej niż na poziomie polskiego prawa.

  6. Wiele halasu o….?

    W Szwecji fotoradary sa juz od lat i nigdy nie bylo zadnej debaty na ten temat. Czasami jakis spor sadowy, czy rzeczywiscie aparat odczytal prawidlowo numer rejestracyjny pojazdu. Sprawa jest prosta i niczym nie owiana jakakolwiek mysla polityczna – a ta w Polsce jak smuga smrodu rozciaga sie na wszystko. Stad tez fotoradary nabraly rangi politycznej.
    Idziesz za szybko, przekraczasz prawo drogowe a wiec ponosisz konsekwencje i placisz kare bdz jestes pozbawiony prawa na prowdzenia pojazdu mechanicznego na jakis tam czas. Amen.
    Zaden anty-fotoradarowy aparat nie istnieje jak dotychczas. Ponad 500 przekroczen kazdego dnia. Ponad 1100 kamer w kraju,wedlug roznych raportow – zmniejszyla sieo 60% ilosc wypadkow smiertelnych, a 30% powaznych uszkodzen. Max. mandat w zaleznosci od max. szybkosci i rodzaju terenu az po odebranie prawa jazdy – przy ograniczeniu do 50 km/h —max przekr. 36-40 —-4000skr (ok 1800zl) a po 50km/h
    przy przekr. o 41-50 km/h takaz suma . W terenach zabudowanych, gdzie ogranicza sie predkosc do 30 km/h ta roznica jeszcze sie zmniejsza i przekroczenie jej automatycznie powoduje przekazanie sprawy do sadu.
    Technicznie nie sposob jest zaklocic pracy fotoradaru, ale istnieja inne sposoby, bardziej „domowe”. Otoz, po przekroczeniu predkosci foto laduje na policji, ktora „manualnie” sprawdza kierowce, czy jego „snimka” zgodna jest z fotografia na prawie jazdy. Wspolpasazerowie nie sa uwiodecznieni na fotce (sa zamaskowani automatyczniie) – jedynie ten ktory byl/a za kierownica. Zidentyfikowany kierowca otrzymuje przesylke z policji ze swiedecztwem jego „przestepstwa”. w przyapdku watpliwym policja zwraca sie z zapytaniem do kierowcy, by nie udzieli informacji. Oczywiscie na taki casus kierwca nie musi reagowac i z reguly nie odpowiada policji – czyli idzie w zapartego.
    Centrala policyjna, ktora kieruje fotoradarami znajduje sie w Kirunie – oj, jak daleko na polnocenej Szwecji (prawie kolo podbiegunowe). Mozna jechac szybko niz na to pozwalaja przepisy w masce Zorro i zadsnej odpowiedzialnosci, samochodem sasiada, reflexspray – juz prawie nie dziala, bez numeru rejestracyjmego…
    Ale chyba najlepiej nalezy przestrzegac przepisy ruchu drogowego.

  7. RADAR LOVE – Golden Earring (1973) 🙂

    a za ilustracje do tej NUDNEJ wypowiedzi chce dolaczyc hit grupy holenderskiej GOLDEN EARRING ( facet jedzie autem do swojej ukochanej i nie ma zadnych srodkow technicznych, by z nia sie skomunikowac….a to bylo w epoce przed telefonami komorkowymi)

    http://www.youtube.com/watch?v=JeRa3RtBiIU

  8. W Gazecie Wyborczej jest opublikowany list chirurga, który pracuje na wydziale ratunkowym jednego ze szpitali. Warto przeczytać! Wyborcza.pl/morderca jest kim innym niż to opisują media.

  9. Kłania się Żelazny Kanclerz z jego Hundert Professoren (choć wedle innych, w oryginale było ich tylko Acht und achtzig). Ten z setki – Autor bloga – do niemożliwości skomplikował rzecz prostą jak konstrukcja cepa. W rzeczywistości protesty przeciw radarom mają dwa źródła:
    1. potrzeba dowalenia rządowi, ze szczególnym uwzględnieniem min. Nowaka,
    2. obrona złotej szlacheckiej wolności.
    Co do jakości prawa drogowego, a raczej jego poszczególnych przepisów, można dyskutować długo. Ale nawet dwustu profesorów nie wypracuje postaci, która by zadowoliła wszystkich.

  10. jeśli ten facio, kupił sobie prawko do KIEROWY w tej samej budzie, co profesorskie epolety, to ja jestem za tym, żeby jeździł na sygnale albo na nartach

    sądząc po długości tego elaboratu, przydałaby się niewątpliwie lewatywa

  11. Z przyczyn osobistych doswiadczen nie chce , nie moge byc (patrz s .Tuleya , stan sadownictwa itp ) i nie bede „obiektywny” w tej sprawie dopoki piesi w Polsce beda rozjezdzani na pasach miedzy innymi albo przede wszystkim z powodu nadmiernej predkosci i traktowania pieszych jako przeszkody na drodze . Upowaznia mnie do tej oceny kilkugodzinna obserwacja „tego jednego” konkretnego poprzedzonego znakiem ogr. predkosci , miejsca w malym kilkunastotys. miescie sr. P. Wszyscy przekraczali ja na oko a wiekszosc na ucho , wystarczylo posluchac wycia silnikow jadacych pojazdow . Jak powinni byc traktowani piesi przede wszytkim przez prawo wiem z kilku.. go kontaktu z inna cywilizacja drogowa .

  12. Trihlav
    18.01.2013, godz. 14.19Trihlav
    18.01.2013, godz. 14.19
    Oczywiście, że ma Pan rację, ale kto się nad tym zastanawia? Ja dodałabym jeszcze inne kwestie, które są zapominane z przyczyn, właśnie braku świadomości, a mianowicie to, że kultura w niższych stanach społecznych, to kultura mówiona a nie kultura pisana. O tej ostatniej dopiero możemy mówić od niedawna, po zlikwidowaniu analfabetyzmu. Ludzie podskórnie wyczuwają, że z tą religią jest coś nie tak, nie rozumieją i nie doświadczają tej kultury, która przyszła z innego kręgu kulturowego, i nie utożsamiają się z tym przekazem, bo obce są im imiona, nazwy miast czy państw, z których wyszły trzy wielkie religie, judaizm, chrześcijaństwo i islam. Nie potrafią zapamiętać podstawowych kanonów wierzeń, ale też nie potrafią się im przeciwstawić. Trzeba wspomnieć, że Żydzi byli wolnymi ludźmi a oni chłopami pańszczyźnianymi, których życie zależało od jego pana, w każdym zakresie. I to niektórym pozostało do dzisiaj. Stąd ślepy gniew przeciwko Żydom, bo w ich mniemaniu, nie dość, że to oni wymyślili Boga, to zmusili go do jego przyjęcia, a nie umiejąc czytać i pisać, oddali, bo nie mieli innego wyboru, interpretację kanonów wiary, w ręce kleru, który zawsze był mocny, wszechwładny i trzymał z panującymi, i właśnie z Żydami, bo to był Bóg żydowski. To kler i władcy, nadał tym opowieściom i kanonom rangę świętości, i nikt z prostego ludu nie sprzeciwiał się temu, bo jak się sprzeciwił, to płonął na stosie. To wymuszono ogniem i krwią. Dlatego jesteśmy antysemitami, bo nie uświadamiamy sobie, że my mieliśmy kiedyś innego boga, o którym musieliśmy zapomnieć, bo kultura, która przyszła wraz z chrześcijaństwem była silniejsza, okrutna i naznaczona ofiarami. A sama myśl, że ja mogę stworzyć swojego boga, lub powrócić do boga zapomnianego, jest tak przerażająca i obezwładniająca, ze natychmiast ją wypieram z własnej świadomości. Dlatego jesteśmy schizofreniczni w swojej masie i mamy problem z własną tożsamością, bo nie wiemy, kim jesteśmy. Zazdrościliśmy Żydom, że byli wolnymi, ale nie zdajemy sobie sprawy z tego, że przyjęcie tej innej kultury, opartej na chrześcijaństwie spowodowało, że zatraciliśmy instynkt wolności i godności, który trwa do dzisiaj. Obcy jest nam darwinizm, bo teoria ta ukazuje, że jesteśmy częścią przyrody i celem naszym jest przetrwanie w przyrodzie, tak jak obcy jest marksizm, też zresztą stworzony przez Żyda, bo wskazywał na możliwość wspólnych działań jako obrony przed wyzyskiem, w dobie rodzącego się kapitalizmu. Dlatego popieramy kapitalizm i będziemy pracować na pana, tak długo, aż ten się zlituje i z nami się podzieli swoim dostatkiem, nie przyjmując do wiadomości, że tego on nigdy nie uczyni. Nawet pozbyliśmy się marzeń o lepszym życiu, bo nie jesteśmy samodzielni w myśleniu. Egoizm, tak bliski nam od niedawna nie powoduje, że samodzielnie myślimy, bo to wymaga wielkiego wysiłku intelektualnego, i zmiany paradygmatu w postrzeganiu siebie. Dlatego spersonifikowaliśmy Pana Boga, i jak dzieci domagamy się od niego uznania i rozwiązania naszych problemów. Czynimy to poprzez kler, który uważamy za namiestnika Pana B. i nie oburzamy się, i nie przeciwstawiamy się temu, jak ci namiestnicy, w sposób bezwzględny nas oszukują, wykorzystują czy okradają. Przyjmujemy z pokorą nasz los, jesteśmy im wdzięczni, i wnosimy do tego personifikowanego Boga modły, w podzięce za to, że pozwoliliśmy się okraść, oszukać czy wykorzystać. Ludzie nie widzą, że każda wiara ma wymusić na nich określone zachowania, pożądane dla klasy panującej. Pozdrawiam, Ewa Gąsowska

  13. We Francji i w Niemczech jest zainstalowanych 3000 i 4000 fotoradarów. I ludzie nauczyli się jeździć zgodnie z przepisami ruchu drogowego. Co ciekawe, polscy kierowcy jeżdżą tam również kulturalnie i zgodnie z tamtejszym obyczajem szanując przepisy ruchu drogowego. Gdy tylko wjadą do Polski, budzi się w nich jakieś dziwne szaleństwo. Trzeba to koniecznie ukrócić. Jestem za fotoradarami. Ale weźmy przykład np. z Francji, gdzie przekroczenie szybkości o 15 km/godz. karane jest upomnieniem i mandatem w wysokości 15 euro, ale gdy przekroczymy prędkość o 50 km/godz. zapłacimy już mandat w wysokości 5000 euro. I to mi się podoba.

  14. Bardzo denerwuje mnie i złości rozprzestrzeniająca się od jakiegoś czasu maniera ścinania łuków i zakrętów dróg z przekroczeniem podwójnej linii ciągłej. Robi tak już niemal co drugi kierowca. Inni kierowcy nie potrafią utrzymać stałego pasa jazdy i zajętego miejsca na jezdni jeżdżąc „wężykiem”. Kiedy ja chodziłem na kurs prawa jazdy wykładowcy bardzo dobitnie zaznaczali kursantom: Pamiętajcie, przekroczenie podwójnej ciągłej to śmierć! I pamiętam o tym całe życie. Widać już tak na kursach nie uczą i kierowców na drogach spotyka często śmierć.

  15. Przyznaję, że nie rozumiem problemu z fotoradarami.
    Kraj nasz europejski, elity rządzące- nie dość, że tworzą wspaniał przepisy prawa, czyniąc to w sposób nieomal doskonały- same w sobie są idaałami wzoców obywatelskich, a naród…?
    Naród wpatrzony w swoich przedstawicieli marzy tylko o tym, żeby choć odroinę być takim, jak jego elity.
    W takiej sytuacji, wystarczy brać wszystko/!/ co oferują nam nasi, najwspanialsi wybrańcy z niezachwianą wiarą, że Oni wiedzą co roią, a wszytko co czynią jest asolutnie dla naszego dobra, nawet pozaprawna deklaracja z załapaniem się na francuską wycieczkę do Mali.
    Idzie kryzys, i fotoradary będą najsprawiedliwszą formą popierania budźetu państwa, gdyż skubani będą nienajbiedniejsi Polacy, w dodatku sami będą w takim skubaniu uczestniczyć na zasadach partnerskich.
    Uzysk z fotoradarów dorzuci się do „Owsiaczyzny” i ani się obejrzymy, a będziemy najzdrowszym, najlepiej leczonym narodem w całej UE.
    Do wiosny jeszcze dwa miesiące, a optymizm taki, jakby miała przyjść już jutro.
    W imieniu własnym, dziękuję wszystkim naszym politykom, za tworzenie mądrego, słusznego prawa, ostoi naszego społecznego spokoju i dobrobytu…

    Idiota

  16. Ja się nie mogę zgodzić. Praktycznie z wszystkim, ale że Gospodarz kładzie nacisk na niepraworządność ‚losowości’ karania, więc i ja na to położę nacisk. Bo sytuacja w prawie drogowym nie jest wyjątkowa. Jest tylko bardzo wyraźnym przykładem żelaznej reguły.
    Każdy przepis bywa łamany i niemal każdy jest uchwalany z założeniem, że złamany zostanie*. W każdym też przypadku naturalnym stanem rzeczy jest fakt, że nie wszyscy łamiący zostają na złamaniu przepisu przyłapani. Bo jaką mamy wykrywalność sprawców morderstw? Gwałtów? Napadów z bronią w ręku? Kradzieży? Sytuacja jest więc podobna do przypadku kodeksu drogowego, a może nawet gorsza — przecież drobnych kradzieży się praktycznie (ze względu na różnice między wartością skradzionego przedmiotu, a więc ‚szkodliwością społeczną’, a wymaganym wysiłkiem policji) nie ściga.
    Przypadkowość kary też nie jest absolutna, bo można wskazać, że prawdopodobieństwo ukarania zależy silnie od stylu jazdy. Najwięksi piraci drogowi odliczają z góry kilkaset złotych na mandaty, jeżdżący prawidłowo przez lata nie zostają ukarani.


    *) Wyjątek pamiętam dość zabawny z czasów prezydentury Lecha Wałęsy, gdy to prezydent był zobowiązany do wykonania pewnej akcji, bodaj przedłożenia, czy podpisania dokumentu, a ustawodawca nie przewidział sankcji za niedopełnienie obowiązku nie przewidując, że prezydent może się (z premedytacją) do prawa nie zastosować. Przykładów zapewne, gdy chodzi o obowiązki urzędników, znalazłoby się więcej.

    @Trihlav:
    Też się nie zgodzę. Po pierwsze, nie ma obowiązku jeżdżenia po mieście. Rozumiem, że u nas niewiele jest tego sposobu myślenia, który karze najpierw się zastanowić skąd, dokąd i z czym/kim się jeździ, a potem kupować samochód dostosowany do swoich wymogów. (To nie tylko mocy silnika, bo na inną eksploatację kupuje się diesla, a na inną silnik benzynowy, czy też przerabia się samochód na gaz…)
    Przemysł samochodowy bynajmniej nie zmusza też do kupowania samochodów z mocniejszymi silnikami — więcej, zwykle są one droższe i mniej ekonomiczne w eksploatacji, za każdym razem można więc powiedzieć, że jest to osobisty wybór kupujące. Zresztą można zauważyć, że sama w sobie moc silnika zła nie jest, ułatwiając wykonywanie np. manewru wyprzedzania (rozumiem, że nie w mieście na progu zwalniającym 😛 ).

  17. „kodeks drogowy pisany jest ze świadomością, że zawarte w nim regulacje będą notorycznie łamane”
    Doprawdy?
    A kodeks karny to nie?
    „ustawodawca wdaje się ze społeczeństwem w grę, której regułą jest karanie przypadkowe, czyli tych, którzy dadzą się przyłapać, a więc mają pecha.”
    Czy to nie dotyczy również złodziei, malwersantów, gwałcicieli, zabójców, oszustów, włamywaczy, gapowiczów etc.?
    Fotoradary przynajmniej „łapią” na gorącym uczynku i odpada śledztwo, zawodne zeznania świadków i problem zostania podejrzanym bez alibi 🙄
    Zastanawiam się, jaki tekst wysmażyłby Hartman – filozof i etyk, pieszy bez prawa jazdy albo rowerzysta 😉

  18. O, PAK napisał podobnie przed chwilą.
    Co do mocy silników, to trzeba pamiętać, że samochodem można też jeździć po górach i przełęczach, ciągnąć przyczepę itp.
    Fakt, że auto „wyciąga” 200 kmh nie jest argumentem zwalniającym od logicznego myślenia i odpowiedzialnej jazdy po drogach nie będących torem wyścigowym.

  19. To fragment listu, o którym pisze hortensja
    „Głównymi przyczynami wypadków w Polsce nie są szybkość, brawura, alkohol, dziurawe drogi, kiepskie samochody. Głównymi przyczynami są: bezmyślność, skrajna głupota, kretynizm, debilstwo, idiotyzm i durnota kierujących samochodami osobowymi”

    Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,95892,6828746,Morderca_jest_kim_innym_niz_to_opisuja_media.html#ixzz2IRq1OAXT

  20. Brawo Ewa Gąsowska!
    Artur,
    kiedyś uczono, że jak nie widzisz,to nie jedziesz; dzisiaj idioci wyprzedzają na zakrętach nie widząc kompletnie nic. Niestety Polacy to ciągle dzicz.

  21. co tam radary,
    jeszcze godzinie temu w GW na głównej stronie i w dziale Polska był jeden mądry od Tuska z PO, chcący wprowadzić opłaty za używanie dróg krajowych.
    Teraz znikł po niezbyt przychylnych komentarzach

    Zastanawia mnie dlaczego demokraci z KOR, S i Krk stworzyli III RP jako państwo wrogie Polakom ?
    Dlaczego oni nas nie lubią ?

  22. 12 groszy do rozważań…

    1. ..czyli, że jak rozumiem – sieć autostrad i dróg ekspresowych etc utensylia cywilizacyjne mamy już w zasobności upoważniającej miłościwie nam panujacych do odfajkowania tematu? Szybko sie tym budowaniem zmęczyli… Powyżej wspomniano o 3000 – 4000 szt radarów – to może by tak jakiś elegancki współczynnik typu ilość radarów na całkowitą długość PRAWDZIWYCH DRÓG w cywilizowanym świecie przypadających? Potem możemy sie ew. ustosunkować. Bo, że łatwiej postawić słupek z radarem niż budować drogi wie każdy wiejski… bez urazy.
    2. ogólnie radary mi zwisają – szybka jazda na tzw. polskich drogach przeszła mi jakieś kilkaset tys. przejechanych km temu i kilkadziesiat widzianych konsekwencji tzw. przekroczeń – jeżeli nie zawsze zbyt szybkiej jazdy to na pewno braku wyobraźni lub zaćmienia rozwagi. Do rozważań teoretycznych n/t kwantyfikacji kar można by włączyć zadanie logiczne: co jest więcej „warte” – przekroczenie o np. 20 km/h przez kierowcę skutera czy o tyle samo przez ważący brutto więcej niż 40 ton tzw. zestaw drogowy (przeskalowanie jest celowe)? Zadanie z rodzaju co jest cięższe : 1 kg ołowiu , czy 1 kg pierza? Czy rzeczywiście potencjał zagrożenia spowodowanego przez kierujących jest w obu powyższych przypadkach jednakowy? Ale kto by sie takimi duperelami przejmował KONSTRUUJĄC przepisy w państwie – ponoć – prawa…
    3. generalnie piana z radarów ma moim zdaniem dwa znaczenia: jest próbą odwrócenia uwagi od czysto kasowego aspektu nagłego niby wzmożenia troski cysorzy o nasze, maluczkich dobro codzienne a bezpieczeństwo, co go sobie sami , durnowaci, zabezpieczyć nie umiemy – a oni? a jakże! – już zaraz potem żadna jedna staruszka ani inny niewidomy potrąceni nie będą przez żaden pojazd! Tak się zadekretuje!
    Nie jestem też przekonany, czy dzisiaj sz.p. minister poruszając się jakkolwiek raczy zważać na kodeksowe zapisy. Raczej mocno w to wątpię. Zatem w ramach gry, którą Pan profesor trafnie zdiagnozował – najpewniej używa kwestii wzmożenia rządu na polu zabezpieczenia ludności od skutków nadmiernego prostowania prawej nogi w swoim osobistym interesie pt. jak najdłużej nie wylecieć z posady. Pan premier tylko zabębnił palcami w stół – odezwały sie nożyce. To drugie znaczenie jest świadectwem pogłębiającego odklejania się od realiów codzienności wszelkiej maści Panów. Widać , słychać i … jechać!

  23. Niekiedy zdarza mi się jazda za autem z rejestracją niemiecką lub angielską. Myślę, że facet przede mną zwariował. Nie więcej niż 50, bez wyprzedzeń, bez przekraczania linii ciągłej i używających kierunkowskazów. Od razu kilku trąbi i wyprzedza na trzeciego. W Polsce za kierownicą siada taki sam cham i brutal jakich widzimy w telewizji i na co dzień. Taki cham jeździ stylem na wykiwanie partnera nie stosując się do żadnych przepisów. Nie pomoże tysiące radarów i radarowców. Potrzeba zlikwidować chama. Kiedyś lansowano pojęcie „dżentelmen drogowy”. Dawno temu.

  24. kaesjot
    19 stycznia o godz. 18:41
    ———————–
    „Głównymi przyczynami wypadków w Polsce nie są szybkość, brawura, alkohol, dziurawe drogi, kiepskie samochody. Głównymi przyczynami są: bezmyślność, skrajna głupota, kretynizm, debilstwo, idiotyzm i durnota kierujących samochodami osobowymi”
    —————————————
    Kaesjocie/otko/,
    jeśli w naszym społeczeństwie te drugie cechy aż tak dominują nad tymi pierwszymi, to co może yć podstawą wiarygodności czegokolwiek, nawet tej, przytoczonej przez Ciebie opinii????????????

    Pozdrawiam,Idiota

  25. Ewa Gąsowska i Sławomirski – zdaje się że posty poszły pod innym wątkiem niż miały iść 🙂
    PAK – oczywiście, że nikt nie zmusza do jeżdżenia po mieście. Ale samochód jest przedłużeniem kierowcy. Czuje się to jak własne ciało. Jak jadę Syrenką albo Maluchem to jadę z inną szybkością niż wtedy kiedy jadę Volvo.
    Obecnie produkowane maszyny są zaprojektowane do jazdy ze średnią szybkością 90-100 i autostradową 140-160. Pod tym katem dobiera się ich wyciszenie, z tym założeniem projektuje się ich zawieszenia, hamulce, odporność blachy na wstrząsy itd. Jest to maksymalna prędkość przy której jeszcze da się zachować kontrolę nad maszyną którą mozna zbudować przy tym rzędzie wielkości ceny. Czyli mamy instynkt kierowców zapieprzania jak najszybciej na który wolny rynek po prostu odpowiada dostarczeniem maksymalnie zdolnej do tego maszyny. To się do przepisów nijak nie ma. Do tego stopnia, że przecież nawet GPS obliczając prędkość dojechania na miejsce nie zakłąda, że się będzie jechało z prędkością dozwoloną chociaż doskonale ją zna bo ją wyświetla. Informuje też o każdym radarze 🙂 Podobnie mapa google – ona nie liczy według dozwolonych prędkości tylko według tego co GPS – czyli naturalnej prędkości wspólczesnie produkowanych samochodów. Gdyby komukolwiek naprawdę zależało na rozwiązaniu problemu nie ganiałby kierowców bez sensu tylko ograniczył producentów. Na przykład wprowadzając obowiązek dwu trybów pracy. Wjeżdżasz do miasta – przełączasz na tryb miejski. Inne przełożenie skrzyni albo dławik gazu i światło z tyłu i z przodu że od razu widać jakim trybem jedziesz. Wyjeżdżasz na autostradę włączasz tryb autostrady a światło z przodu i z tyłu informuje o tym. To są zupełnie inne sposoby funkcjonowania maszyny. Czymś zdolnym jeździć 160 bez problemu głośności nie da się jeździć 50 po równej drodze miejskiej. A powinno się, bo średnio w kraju wielkości Polski ginie rocznie 4,5 tysiąca ludzi. Więcej ludzi zabiły samochody niż obie wojny światowe. Takie są fakty. Ale producenci maszyn rządzą. Gdyby mieli produkować samochody jeżdżące 50 nie byłoby potrzeby tak ich robić jak teraz. Mogłyby one jeździć przez 20-30 lat bez przerwy, byłyby tanie i ich produkcja nie byłaby takim biznesem jakim jest teraz.

    http://trihlav.wordpress.com

  26. Ależ profesorze, prawo o ruchu drogowym nie jest wyjątkowe i nie tylko kierowcy są karani, bo mają pecha trafić na drogówkę. Większość młodych mężczyzn (nie wiem jak tam jest z kobietami) czyni straszne głupstwa, które przy odrobinie pecha mogłyby się kończyć na sali sądowej, a z niej już tylko krok za kratki. Tu też prawo działa wybiórczo, na zasadzie pecha lub szczęścia, jest tylko ewentualnością dla potencjalnego pechowego złoczyńcy. Część takich przypadków, nawet jak zostaje ujawniona przez policję, nie kończy się od razu sankcją, bo jak mawia mój znajomy policjant: nie mamy takich mocy przerobowych, a sądy przestałyby działać zupełnie. Np. czy każdy pijak miotający się (o ile ma jeszcze siły) po chodnikach i ulicach od razu trafia do izby wytrzeźwień? No, przecież nie, tylko ten co przekroczył granicę tolerowaną przez współobywateli,albo nabluzgał przechodzącemu akurat patrolowi policji, czyli miał pecha.
    A kierowcy? Część (szczególnie młodzi) nie wsiadają do samochodu w celu przemieszczenia się z punktu A do B, tylko po to żeby jechać i to tak, żeby wszyscy widzieli i podziwiali. Czy naprawdę kogoś uratuje (prócz pacjentów karetek pogotowia) 10 minut jakie straci, jadąc o 10 km/godz wolniej? Sam to obserwuję od dziesięcioleci zza kierownicy: wyprzedza mnie dla wyprzedzenia, a później już nie jedzie szybciej, mam go cały czas przed maską.
    Radary być może poprawią bezpieczeństwo, ale bardziej przemawiałaby wysokość sankcji finansowej połączonej z karnymi punktami, ponieważ to zabolałoby przeciętnego pirata drogowego najbardziej. Pomyślałby: w większości przypadków mi się i tak udaje, ale jak mnie złapią, będę musiał sprzedać samochód, bo na mandat mi nie starczy.

  27. Śleper
    Nie wiesz jak jest z kobietami, to ci powiem.
    Z moich doświadczeń jako kierowcy (podobno niezłego w ocenie facetów, którzy -jak wiadomo – wiedzą lepiej, nawet jak sami marnie prowadzą) i obserwacji wynika, że kobiety mają po prostu więcej wyobraźni, a mniej „ambicji” typu macho. Również te młode. Pewnie dlatego rzadziej niż mężczyźni jeżdżą po wariacku, nawet jak im adrenalina skacze i lubią szybką jazdę.
    Poza tym chłop babie raczej nie przepuści. Wyprzedzisz go – co nie daj bóg – natychmiast się spina, bo on MUSI być pierwszy. Zdarzy ci się jakiś drobny błąd, albo nic się nie zdarzy, ale on uznał, że np. przy zmianie pasa „zajechałaś” mu drogę, więc wściekle trąbi, a co bardziej zapiekły dogoni cię na światłach, żeby dodatkowo powygrażać albo bluzgnąć. Nie reaguję, a jak ktoś zachowuje się wyjatkowo po chamsku, pokazuję gest uważany powszechnie za obraźliwy.
    Mnie by takie „numery” do głowy by nie przyszły. A ileż to razy taki dupek wciska się w „ostatniej chwili” przede mnie, nie wrzucając nawet migacza.
    Jasne, że nie wszyscy są tacy, ale wciąż zbyt powszechne wśród facetów jest protekcjonalne, mówiąc eufemistycznie, traktowanie kobiet za kierownicą.
    A przecież – bez względu na płeć – po prostu jedni mają większy dryg do jazdy, a inni nawet po wielu latach są kiepskimi kierowcami.
    To są banalne oczywistości, tak jak oczywistą oczywistością jest męskie przeświadczenie o „lepszości” w pewnych dziedzinach.
    Tak się sklada, że „robię za kierowcę” mojego partnera i on z pozycji pasażera po mojej prawej stronie ma dokładnie takie same przemyślenia.

  28. Fotoradary tak ale w stosownych miejscach. Najpierw skasować wynaturzenia typu straże gminne i miejskie, które absolutnie nie mają na celu bezpieczeństwa ruchu tylko maksymalne dochody własne zastawiając pułapki na kierowców. Głównie z tego bierze się oburzenie społeczne a nie z pracy Policji.Więc wszystkie przychody z tytułu mandatów za wykroczenia drogowe do budżetu tak jak mandaty wystawiane przez policję i sytuacja się uzdrowi.
    Zdecydowana większość kierowców wie, że najważniejsza jest płynna jazda . To obniża kolizyjność na drogach.Właściwie dla płynnego ruchu wystarczy kilka prostych zasad:
    1. Ruch prawostronny w naszym kraju
    2. Pierwszeństwo z prawej
    3. Pierwszeństwo dla pojazdów uprzywilejowanych
    4. Zasada ograniczonego zaufania
    Twórcy przepisów i ich kontrolujący powinni pamiętać, że wszelkie ograniczenia i nakazy w ruchu drogowym są hipotetyczną tezą o możliwym zagrożeniu, więc czym innym jest np przekraczanie prędkości w szczycie a czym innym jeśli w promieniu kilometra nie ma żywego ducha. Ewentualnie patrol policji lub fotoradar.
    Fotoradary nie zmniejszą ilości wypadków. Statystycznie największą ilość wypadków ze skutkiem śmiertelnym popełniają młodzi stażem i wiekiem kierowcy z powodu brawury i braku wyobraźni co to jest ruch drogowy. Dlatego powinny być przepisy, że kierowca który pierwszy raz dostaje prawo jazdy, może poruszać się ze zmniejszoną prędkością np. autostrada 100 km, poza miastem 70 km a w mieście 40 i pojazdy którymi się porusza mają mieć czytelne nalepki o tych prędkościach aby inni użytkownicy dróg wiedzieli dlaczego ten pojazd jedzie wolniej. I tak powinno być przez 2 lata. Oczywiście nierespektowanie tego podlegało by karom jak inne wykroczenia w ruchu drogowym.Policja i inspekcja ruchu drogowego niech zajmą się tym co dzieje się na skrzyżowaniach a nie tym, że ktoś najechał z przyczyn różnych na linię ciągłą jeśli nie powoduje zagrożenia. Dzisiaj mądrale z programu „Uwaga pirat” jadą za kierowcą i nagrywają jego wykroczenia licząc ile ich będzie a nie przerywają groźnej dla innych jazdy po pierwszym dużym zagrożeniu.
    Reasumując twierdzę, że większość społeczeństwa porusza się po drogach poprawnie a tylko zdecydowana niedouczona mniejszość stanowi zagrożenie, których fotoradary nie wyeliminują tak jak nie wyeliminują pijących czy naćpanych. Mogą tylko bardzo lekko wesprzeć.
    Wracając do tezy o płynności ruchu drogowego zauważyłem np w Niemczech na remontowanych autostradach, że wydzielone pasy ruchu czasem na długim dystansie mają ograniczenia 60-70 km/godz a wszyscy jadą płynnie około 90-100 .
    Alkohol-trzeba skończyć z fikcją, że 0.2 promila to jest już problem. Tego pojęcia nie powinno być. Ale za przekroczenie 0.5 promila szczególnie ze spowodowaniem kolizji czy wypadku powinny być dotkliwe kary.Ubezpieczyciel powinien dokonać należnych wypłat z tytułu ubezpieczenia ale całą kwotę powinien w trybie nakazowym ściągnąć z tego kierowcy łącznie z kosztami leczenia poszkodowanych, który spowodował stratę mając przekroczone 0.5 promila.
    Wreszcie koniec z immunitetami za wykroczenia drogowe i to w pierwszej kolejności. Marszałek sejmu ma inne ważne sprawy, niż procedować czy zwolnić czy nie zwolnić z immunitetu.
    Inne rozwiązania proponowane przez min.Nowaka są niestety próbą wprowadzenia odpowiedzialności zbiorowej.

  29. Śleper
    Zapomniałam dodać, a co ważne, że moje mało sympatyczne uwagi o kierowcach mężczyznach odnoszą się do Polaków w Polsce. Za granicą chyba zachowują się inaczej, bo…. nie przypominam sobie jakichś niemiłych incydentów.

  30. Idiota
    19 stycznia o godz. 20:23
    Zadałem sobie nieco trudu i odszukałem na stronie GW tekst, o którym pisała hortensja 19 stycznia 13.11. Jest to opinia lekarza-chirurga z oddziału ratunkowego na podstawie własnego, 20-letniego doświadczenia w udzielaniu pomocy ofiarom i sprawcom wypadków drogowych. My znamy przyczyny z raportów policyjnych, które ograniczają się do określenia jaki przepis naruszono. Lekarz to jednak nie policjant – można mu powiedzieć więcej i często prawdę – dla mnie ta opinia jest wiarygodna.
    A z resztą 0 jest link – przeczytaj sam i oceń.

  31. Mniejsza o faszystowskie państwo z radarami co krok, służbami inwigilacyjnymi rozmnożonymi bardziej, niż za Hitlera, podsłuchami w każdym telefonie, domu i zagrodzie oraz pewnie armią szpiclów. Śpieszę donieść, że przybył! Jest już! Nie ma co dalej czekać – trzeba się zbierać i ruszać na Syberię, bo chyba trochę zboczył z kursu, może to GPS… Był milicjantem, ale już się ujawnił: tvn24.pl/mesjasz-z-syberii,301140.html

  32. Szanowny Panie Filozofie i Bracia Sarmaci,

    Nazywanie tej dyskusji filozoficzna jest zadeciem w chololowy rog. Tak, to jest zwykle warchlstwo.
    Dura lex sed lex. Panstwo jako [aparat ucisku] ustala prawo, ktorego celem jest ochrona spoleczenstwa. Fakt, ze samochodem mozna jechac 180 km na godzine NICZEGO nie tlumaczy. Spojrzcie Panstwo tylko ile to klopotow czynia amerykanom wspaniale szybkie karabiny maszynowe (mozna by powiedziec wielo-osobowe).
    A poslowie uzywajacy imunitetu jako wytlumaczenia swojej szybkiej czy pijackiej jazdy pokazuja tylko, ze nie nadaja sie na pelnienie swojej funkcji i wystawiaja na smiech siebie i ‚demokracje’ w polskim rozumieniu.
    Prawo jazdy nie jest boskim prawem przynaleznym kazdemu. Jest to KONTRAKT udzielany przez organ administracji, w imieniu spoleczenstwa, i zobowiazuje jego posiadacza do znajomosci i przestrzegania przepisow. Zlamanie kontraktu moze spowodowac jego zawieszenie lub anulowanie. Proste prawda?
    Demokracja to nie jest to samo co sarmackie warcholstwo. Ta dyskusja pokazuje jak daleko mamy do innych bardziej cywilizowanych spoleczenstw.

  33. Cala.Polska powtarza oponie jednego chirurga z urazowki. Ktorego diagnoza jest taka ze sa wypadkj bo ludzie go debile. Ale ludzie nie przestana byc debilami. Innych ludzi nie mamy. Ci sami debile mieliby mniej wypadkow poruszajac sie wolniej. Ale wolniej nie chca. Dlatego wola cytowac jednego chirurga niz tysiace analiz wskazujacych na to samo czyli na predkosc.

  34. Trihlav
    19 stycznia o godz. 13:33

    Andrzej Falicz: od PiSu różni mnie sporo. PiS krytykuje kapitalizm nieświadomie. Nie może krytykować kapitalizmu świadomie ponieważ gdyby otwarcie to robił, problematyzowałby same podstawy własnej opozycyjnej legendy. Jednocześnie jednak jako partia ludzi raczej mniej wykształconych nie może pozostawać głuchy na ich poczucie frustracji i oszukania. …”

    szanowny Trihlavie,

    Oczywiscie, ze bardzo wiele Cie rozni od PiS-u.

    Piszesz jednoczesnie,ze jest to partia ludzi gorzej wyksztalconych gdy w sasiednim wpisie kwestionujesz wyksztalcenie w III RP jako funta klakow warte dyplomy dajace pseudowyksztalcenie. (Tu tez sie zgadzamy).

    Jednoczesnie PO ma w zakladach karnych wielokrotnie wieksza popularnosc (sluze statystykami) niz PiS i stosujac Twoja metode oceniania partii mozna dojsc do calkiem ciekawych wnioskow.

    Co do zasadniczej oceny III RP – Twoja ocena bardzo pokrywa sie z ocena PiS-u, Ty jednak piszesz o kapitalizmie, ktore niesie pewne imanentne dla siebie cechy a PiS (i ja rowniez) odnosze sie do polskiej obecnej jego odmiany.
    PiS nie atakuje nieswiadomie kapitalizmu atakuje zupelnie swiadomie jego obecna polska odmiane.

    Wedlug mnie kapitalizm moze byc rozny zarowno w wymiarze spolecznym jaki i wymiarze etycznym czego dla mnie przykladem modelowym jest kapitalizm skandynawski.
    Lub dla kontrastu kapitalizm amerykanski.

    Nasz kapitalizm nie jest wedlug mnie rezultatem jakis obiektywnych procesow historyczno-kulturowych wobec, ktorych mozna jedynie usiasc i plakac zalamujac rece.
    Jest wynikiem konkretnych decyzji , priorytetow i tzw. klimatu intelektualnego.
    Jaki mamy kapitalizm to kwestia politycznych i ekonomicznych decyzji dokonywanych przez elity.
    Nie przez obiektywne procesy ale przez konkretnych ludzi – „polska transformacja” dala owoce w duzej mierze wynikajace z zalozen poczecia III RP przy okraglym stole.

    Jak wiemy jest to nasze polskie „osiagniecie” i w innych krajach ustroj socjalistyczny upadl – bo musial (!) – z przyczyn geopolitycznych bez okraglostolowych kompromisow.
    Fundamenty tej Polski byly budowane przez konkretnych ludzi wiec dlaczego dziwic sie mamy PiS-owi, ze skoro taka Polska nam sie nie podoba to atakuje jej tworcow.

    Mozna sie z przyczyn zasadniczych i osobistych wyborow swiatopogladowych nie zgadzac z PiS-owskim zalozeniem, ze jedynym spoiwem wspolnoty w naszym kraju moze byc historia, narod i religia.
    W wielu krajach uwazanych przez nas za nowoczesne (jak USA czy Francja) duma narodowa, patriotyzm i historia sa wszechobecnym spoiwem.
    Nawet wampiry w amerykanskich serialach sa gleboko patriotyczne…
    U nas elity intelektualne ostentacyjnie zapukalyby to sie w glowe i obsmialy – pseudowyksztalceni III RP gorliwie by przyklasneli bo majac swiadomosc swego niedouczenia maja zdwojona wole pokazania przynaleznosci „do wyzszej sfery” – i strach zeby ktos sie nie dopatrzyl nagiej prawdy jest wszechobecny.

    Warto bez z gory zalozone anty PiS-owskiej pogardy przeanalizowac ocene Glinskiego, ktory psu z pod ogona nie wypadl.

    Mysle, ze zgadzamy sie w jednym, ze III RP jest trudnym do zaakceptowania potworkiem – IV RP byla proba zmiany – proba, ktora narodzila sie w szeregach PO-Pisu.

    2 razy nie wraca sie do tej samej rzeki ale jezeli nie zgadzamy sie na obecna rzeczywistosc ( a na to wyglada) to jakie sa realne drogi zmiany i wokol jakiego rdzenia swiatopogladowego (bez tego sie nie da) i wartosci taka radykalna zmiana w III RP jest mozliwa?

    To jest realne i konkretne pytanie na jakie Polacy powinni sobie odpowiedziec.

    Jedno pewne dalej jak do tej pory byc nie moze!

  35. Lat temu 20
    a może i więcej Niemcy zrobili eksperyment.
    Dwu kierowców rajdowych w dwu identycznych samochodach wypuszczono na trasę bodaj z północnego zakątka Niemiec i mieli dojechać do Neapolu.
    Jeden miał grzać ile bozia dała pod maską a drugi zgodnie z regułami ruchu drogowego.
    Jakiż był skutek czystego czasu jazdy ?
    Dwie zmiany dodatkowe opon
    20% spalonego paliwa więcej
    trzy cudem uniknięte wypadki // kierowca rajdowy//
    i DWIE I PÓŁ GODZINY SZYBCIEJ POKONANY DYSTANS .
    Ukłony – bez komentarza.

  36. Proszę, niech minister transportu pojedzie najpierw na delegację do UK i tam na własne oczy zobaczy jak się dba o bezpieczeństwo pieszych i kierowców.

  37. @ Trihlav 19 stycznia o godz. 12:04

    Pozwolę sobie nie zgodzić się z tobą. Niemiecki przemysł motoryzacyjny jest liderem światowym, z całą gamą mocnych i szybkich aut, ale kierowcy niemieccy przez swoje miasta i wsie jeżdżą 50-tką. Nieprzestrzegają tego limitu zwykle auta na cudzoziemskich blachach, często polskich.

    Przemysł gra reklamą szybkości w krajach „niedojrzałych”, w których pełno jest typów, którzy chcą szpanować. Podobnie przemysł tytoniowy najskuteczniejszy jest w krajach słabiej (nie tylko gospodarczo) rozwiniętych.

  38. Kozetka w Niemczech w zeszłym roku nie pamiętam dokładnie ile osób zginęło na drogach ale jakiś czas temu to sprawdzałem z ciekawości i wyszło mi, że średnia ilość trupów dla Niemiec i Polski jest zbliżona. Czy w niemieckich miastach rzeczywiście jeździ się zawsze 50 nie jestem pewien. Ja będąc tam nie zauważyłem jakoś szczególnie wolno poruszających się samochodów ale fakt, że zwykle jak jeżdżę to przez Austrię. Z tym, że tam też prędkość była w sumie podobna jak wszędzie. Być może kierowcy niemieccy stosują się do ograniczeń bardziej ściśle ze względu na drakońskie kary ale to nie zmienia zasady. Ilość trupów jest ta sama.

  39. Słuchajcie jak tu sie w ogóle bawimy? Bo widzę, że dyskusja leci w komentarzach w odniesieniu do wątków z komentarzy poprzednich zupełnie na luzie. Tak robimy?

  40. @Trihlav:
    Raz — przypadek samoograniczenia się producentów miał miejsce w Japonii kilkadziesiąt lat temu. Przez długi czas japońskie koncerny produkowały na lokalny rynek tylko samochody ze słabymi silnikami. (Oczywiście, czasami zaniżano też oficjalne dane o mocy…)
    Część samochodów ma też elektronicznie ograniczoną prędkość, choć zwykle to ponad 200 km/h (ale też często to samochody niemieckie, gdzie nie ma górnego ograniczenia na autostradzie).
    Dwa — nie powiedziałbym, że jest tak źle. Praktyczna maksymalna prędkość jest (ze względu na obciążenie, choćby czteroosobową rodzinę z bagażem) kilkanaście-kilkadziesiąt kilometrów na godzinę niższa od oficjalnej maksymalnej. A nawet jadąc blisko maksymalnej dozwolonej prędkości warto mieć pewien zapas dynamiki samochodu…
    Podsumowując 😉 popularna maksymalna prędkość rzędu 180-190 km/h jest dobrze dostosowana do realnej jazdy na polskich drogach, bo oznacza możliwość bezpiecznej, spokojnej jazdy z maksymalną prędkością dozwoloną na autostradach 😉
    Piszesz o dwóch trybach — ja bym upraszał producentów o właściwy dobór przełożeń w skrzyni biegów. Bo faktycznie warunki na drogach wymagają możliwości płynnego dobierania prędkości w całym dozwolonym zakresie — oprócz przeciwstawienia miasto-autostrada mamy przecież drogi w terenie niezabudowanym o różnej jakości, mamy chwilowe ograniczenia na autostradach — samochód nie może być „dwustanowy”.

    @Scrambler:
    @1: sieć autostrad i dróg ekspresowych etc utensylia cywilizacyjne mamy już w zasobności
    Mogę na to odpowiedzieć na dwóch poziomach.
    Raz — rzeczywiście nastąpił postęp w zakresie ‚utensyliów cywilizacyjnych’, za którym nie poszedł dostateczny postęp w zakresie cywilizowania Polaków, w tym polskich kierowców. Fotoradary i prędkość to tylko część problemu, ale reakcja jaką wzbudzają daje dużo myślenia.
    Dwa — nie widzę żadnego związku między budową dróg a zaniechaniem używania fotoradarów. Powiedziałbym, że wprost przeciwnie — nowym drogom powinny towarzyszyć nowe fotoradary 🙂
    Dodałbym jeszcze, że gorsza jakość dróg też nie jest argumentem przeciw fotoradarom, a wprost przeciwnie — kiepskie drogi wymuszają większą liczbę ograniczeń, które trzeba egzekwować.

    @3. generalnie piana z radarów ma moim zdaniem dwa znaczenia:
    Moim zdaniem jest ona wynikiem wpadki piarowskiej rządu połączonej z niskim poziomem kultury używania dróg w Polsce. Z samym instalowaniem fotoradarów można by polemizować (choć statystyki za nimi przemawiające są nieubłagane, jednak zawsze pozostaje temat poziomu kontroli obywateli przez państwo, wizji budowania zaufania itp.), ale przeraża mnie (i nie tylko mnie) poziom krytyki — odzywa się staropolskie warcholstwo i podniesione do rangi cnoty.

  41. Tihlav – ale gdy popatrzyć na liczbę zabitych i przyrównać do liczby mieszkańców, czy liczby wypadków ogółem, to Niemcy wypadają znacznie lepiej.

    Podoba mi się opis przyczyn tej całej fotoradarowej dialektyki. Skoro nie wypada mówić, że nie jest się za poprawą bezpieczeństwa (choć spora część dyskutantów akceptuje obecny poziom trupów w imię owej „wolności na drodze”), to podważa się skuteczność fotoradaru. Niestety, ale są one bardzo efektywnym środkiem poprawy bezpieczeństwa.

    A i sam gospodarz przyjmuje bezdyskusyjnie założenia – że prawo o ruchu drogowym jest przyjmowane z założeniem permanentnego łamania go (a na jakiej podstawie?) i że znaki mogą być złe (nie rozsądzam, ale znów, na jakiej podstawie, czy autor bloga jest specjalistą od psychologii transportu, percepcji, i fizyki ruchu pojazdu i ma dostęp do danych?).

    Argument o wybiórczym stosowaniu prawa i samodzielnym dostosowaniu się do przepisów na odpowiednim poziomie jest okropny. Nie znoszę go. Owszem, przy stawianiu znaku sprawdza się wymagania z zapasem bezpieczeństwa (np. zakłada się, że przyczepność kół pojazdu jest taka, a czas reakcji taki a taki – siłą rzeczy nie może być to średnia), przez co ciągle wydaje się że znaki stawiane są niesprawiedliwie. Jest ich taka masa, bo takie genialne drogi mamy. Powiedzmy „to są warunki skrajne, mam dobry samochód, młodym, mnie ten rygor dotyczy”. Mogę jechać 70 tam gdzie jest 50 km/h, przecież wciąż jeżdżę i nic mi nie jest. Tylko że 80% kierowców uważa się za lepszych od „przeciętnego” kierowcy, zawyża swoje umiejętności i odczuwa ryzyko mniejsze niż to rzeczywiście występujące. A prawa fizyki czy ogólne prawa psychologii są przecież te same. Kierowca nie dostrzega zagrożeń, które mogą się pojawić, ale zwykle nie występują (przecież kilka tys. trupów w przyrównaniu do liczby km jakie pokonują na polskich drogach pojazdy to jest nic) – np. że przy tej prędkości nie zdąży się zatrzymać, bo na wymaganą odległość coś zasłania jezdnię. I co, gdy nic nie ma tam dalej na jezdni, jest bezpiecznie, po co ten znak? A gdyby np. zepsuł się komuś samochód, powstała „dziura” w jezdni, to od razu mamy karambol, hip-hip-hura!

    Jeszcze jest jeden cudowny argument – wybudujmy lepsze drogi, to sobie potem można stawiać fotoradary, jak już będziemy mieli gdzie szaleć. Przepraszam, a dlaczego? Mamy takie a nie inne drogi, to takie a nie inne trzeba już chronić.

  42. Cala ta dyskusja opiera sie na zasadzie panujacej w Polsce: „Prawo jest po to, zeby go nie przestrzegac”. Kazdy kierowca wie, ze po miescie wolno 50 kh/h, poza miastem 90 km/h. Tego nalezy przestrzegac i koniec. Namawianie do niesubordynacji stanowi rowniez lamanie prawa. Tak jest w kazdej dziedzinie zycia codziennego.

  43. @Trihlav 20 stycznia o godz. 9:36

    „Kozetka w Niemczech w zeszłym roku nie pamiętam dokładnie ile osób zginęło na drogach ale jakiś czas temu to sprawdzałem z ciekawości i wyszło mi, że średnia ilość trupów dla Niemiec i Polski jest zbliżona.”

    Zupełnie się mylisz. Bezwzlędna (a nie jakaś „średnia” – jaka, od czego mierzona?) liczba ofiar śmiertelnych w Polsce i w Niemczech jest podobna: kilkanaście ofiar dziennie. Porównaj to sobie z liczbą ludności i liczbą aut, a zobaczysz jak katastrofalnie jeżdżą Polacy (a także jak katastrofalna jest jakość naszych dróg).

    Nie posądzałbym cię o taką powierzchowność i lekość wypowiadania sądów. Muszę uważać co mówisz 😉

  44. Zgadzam się z Gospodarzem, że radary to problem raczej filozoficzny, może etyczny. Jest lepiej rozwiązywany w krajach cywilizowanych, nawet gdy nie wynajdują cudownych rozwiązań prawnych. Na lepszej drodze, lepszym samochodem przyjemniej jest jechać ekologicznie (czyli oszczędniej dla spalin i ofiar w ludziach) i liczyć na korzyści w postaci satysfakcji własnej, że jesteśmy wporzo.
    Radary też mnie wściekają, ograniczenia szybkości do 40 km/h w każdej wiosce także; czajenie się w krzakach z suszarkami (jak ongiś zbójcy przydrożni!) – takoż. Ale nie stać nas na radary pokrywające całą sieć dróg; nie stać nas na policję drogową ruchomą, bo ich przydziały paliw starczają tylko na stanie w krzakach i to w miejscach mało istotnych dla bezpieczeństwa ruchu, bo najczęściej w tych niebezpiecznych – albo nie ma krzaków, albo nie można zatrzymywać ruchu (np. podwójne pasy ciągłe), albo suszarka nie jest wystarczającym lekarstwem na wszystko.
    Prawdopodobnie musimy stawiać na przyrost kultury oraz rozsądku… Nie śmiejta się! Od paru lat mam naprawdę pilącą potrzebę wyrażenie hołdu współbraciom kierowcom (polskim i w Polsce) za niesamowitą poprawę w obyczajach nadrożnych. Spójrzcie na zakorkowane skrzyżowania: aż trudno jechać na głównej, bo prawie każdy szuka tylko okazji, żeby elegancko wpuścić jakiegoś podporządkowańca… Taki przepuszczony już na najbliższym skrzyżowaniu szuka okazji do oddania pierwszeństwa innemu i cały jest dumny z tego, że tacyśmy piękni wokół. Dociera dodom później, ale jakiś taki jakby ubogacony wewnętrznie…
    Może to jest tak, że ludzie, nawet te durne, przy narastającym zatłoczeniu dostrzegają sens regulacji, nawet niedoskonałych?

  45. Racja, że ten skrót myślowy był za bardzo na skróty. Już się poprawiam podając link do źródła gdzie można sobie porównać ilość trupów z ilością samochodów, mieszkańców itd. dla całego świata. Generalnie na świecie rocznie ginie około 1,26 miliona ludzi rocznie od samochodów (dane za 2000 rok). Jeśli dla kogoś to nie jest argument za zmianą zasad konstrukcji samych maszyn to pewnie nic nim nie będzie. Dla mnie kilkanaście trupów dziennie to dużo więcej niż ginie na skutek czegokolwiek innego. Gdyby wypuszczono na rynek piłę mechaniczną na skutek używania której ginie w jakimś kraju dziennie kilkanaście osób, to producentowi nic by nie pomogło tlumaczenie, że w innym kraju ludzie są ostrożniejsi bo ginie tylko sześć a pił sprzedali więcej. Musieli by już przy pierwszych pięciu trupach totalnie zmienić konstrukcję. Niestety samochód jest fetyszem a do fetyszu stosuje się inne zasady i śmierć lub kalectwo nie są argumentami. Ludzie się po prostu przystosowują. A link jest tu:
    http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_traffic-related_death_rate

  46. Proponuję wycofać wszystkie przepisy ruchu drogowego wówczas przetrwają najlepsi, najsprawniejsi i mający szczęście kierowcy, a wówczas zakazy
    nie będą już potrzebne.

  47. A może by tak zamiast pisać o fotoradarach zbyt długi tekst, napisać coś o zdrowym rozsądku na drogach?
    zezowaty,6,10
    Między jazdą zgodną z polskimi „przepisami ruchu”, a piractwem drogowym lub brawurą istnieje jeszcze coś takiego jak to co napisałem powyżej i rozwaga.
    Jestem zdecydowanym przeciwnikiem fotoradarów, natomiast jestem zdecydowanym zwolennikiem zdecydowanie lepszych szkół nauki jazdy.
    Tak jak nie każdy nadaje się na lekarza, kucharza, żołnierza, etc, tak i nie każdy musi mieć prawo jazdy i być kierowcą.
    Stawianie fotoradarów ma dwa cele:
    1. Jakiś kolega posłów robi na tym interes, podobnie jak z jazdą na światłach przez cały rok w sytuacji kiedy Niemcy i Francuzi (ta sama szerokość geograficzna) nie muszą na nich jeżdzić
    2. W sytuacji kiedy nie ma już co opchnąć z tzw majątku narodowego wytworzonego przez obywateli Polski Ludowej, radary są jedną z form ściągania pieniędzy z obywateli, nie podwyższając podatków.

  48. kozetka
    Mniejsza liczba trupów w Niemczech nie bierze się z nadmiernej prędkości, lecz z tego, że mają oni lepsze, mocniejsze i solidniejsze auta. Niemiec nie pojedzie w trasę cinquecento, seicento, czy matizem, bo wie, ze może nie wrócić do domu żywy. To jedno.
    Przy niemieckich drogach stoją tylko te znaki drogowe, które muszą stać i ich treść dokładnie pokazuje co kierowca ma zrobić, lub czego ma się spodziewać. To po drugie.

  49. Ludzkie prawo nigdy dobre nie będzie ale lepsze niż jest – tak. Kierowca – człowiek, który szanuje życie – szanuje życie drugiego człowieka i jedzie ostrożniej. Ale ile mamy osób za kierownicą chorych na różne choroby – tego nie wie nikt. Więc stawiajmy fotoradary – może choć jedno życie uratują, ale ile powstanie nowych pomysłów – na ich sposób działania – też tego nie wie nikt.

  50. Nieszczescie ,nie mam czasu czytac co piszecie ,a o zastanowieniu nie ma juz mowy … ale co do Profesora to mam podejrzenie ,ze troche pisze jak kiedys o swoim Volvo ,czyli Aj ,waj …auto mi umiera !
    karamba ..
    Dla jezdzacych w Niemczech chcialbym dodac do 15 km przekroczenia
    szybkosci mala kara ,potem pozbawianie prawa jazdy na miesiac ,dwa
    trzy albo dla upartych … odebranie i tzw. Idioten test …/nazwa oficjalna /.
    Nie robilam ,ale kazdy sie skarzy , dostaje sie w kosc do niemozliwosci ..
    I prosze nie dyskutowac z policjantami za granica ,oni tak wytresowani i zabezpieczeni ,ze tylko czapke do kieszeni i liczyc zaoszczedzone pieniadze .
    Pozdrawiam
    ps.
    Panie profesorze Pana motoryzacyjne dywagacje uwazam za niebezpieczne .Prosze nie skonczyc jak Isadora Duncan !
    /przynajmniej zadne kabrio z tym szaliczkiem !/

  51. Trihlav
    20 stycznia o godz. 9:36
    Kozetka w Niemczech w zeszłym roku nie pamiętam dokładnie ile osób zginęło na drogach ale jakiś czas temu to sprawdzałem z ciekawości i wyszło mi, że średnia ilość trupów dla Niemiec i Polski jest zbliżona.
    ………………………………………………………………………………………
    Proszę „poguglować” i spojrzeć na dane statystyczne z „Statistisches Bundesamt” (Verkehrsunfälle). Dopiero w roku 2011 ilość wypadków śmiertelnych w Niemczech była wyższa od tej z roku poprzedniego. Poprzednio przez 20 lat – tendencja zniżkowa. Za rok 2012 znowu (pierwsze szacunki) było ofiar śmiertelnych mniej.

  52. Polonia-Sawa
    20 stycznia o godz. 11:56
    Idioten test …/nazwa oficjalna /.
    …………………………………………………………………………………….
    Idioten-Test to pojęcie obiegowe. Oficjalnie MPU (bardzo złożony termin).

  53. Drogi Panie zezem ,nie znam czlowiek w Niemczech ani urzednika
    ani prawnikow ! ktory nazwalby to MPU …
    Ale ma Pan zapewne Racje ..
    Pozdrawiam

  54. Andrzej Falicz
    20 stycznia o godz. 1:30
    …”polska transformacja” dala owoce w duzej mierze wynikajace z zalozen poczecia III RP przy okraglym stole.

    Jak wiemy jest to nasze polskie „osiagniecie” i w innych krajach ustroj socjalistyczny upadl – bo musial (!) – z przyczyn geopolitycznych bez okraglostolowych kompromisow…

    Wprawdzie temat dyskusji zupełnie inny, ale grzechem byłoby pominięcie takiej perełki milczeniem. Grzeszyć w niedzielę, to grzeszyć podwójnie 😉
    A to prawdziwa perełka psychomanipulacji, „no brylant, no istny cud”.
    Za sprawność w psychomanipulacji kolejny raz mianuję @Andrzeja Falicza do najwyższego odznaczenia.
    W jaki sposób AF zmanipulował prawdę? Metodą przemilczania. Przemilczenia kolejności zdarzeń.
    Gdyby w innych krajach ustroj socjalistyczny upadl – bo musial (!) – z przyczyn geopolitycznych
    PRZED okrągłym stołem , wtedy kwestionowanie osiągnięć okrągłego stołu byłoby, w jakimś stopniu, uzasadnione. Ale rzecz się miała dokładnie odwrotnie. To właśnie okrągłostołowe kompromisy przetarły szlak owym przyczynom geopolitycznym.
    Niestety, dla AF, nastąpiło to PO okragłym stole ❗
    Taki drobiazg. Przemilczenie. A taki „znakomity” efekt w fałszowaniu prawdy. Brawo 👿
    A co z etyką?
    Wyobraźmy sobie taką sytuację. Grupa ludzi wędruje po nieznanym terenie. Teren jest trudny. Nikt jeszcze tamtędy nigdy nie szedł. Jedno wiadomo z całą pewnością. Są tam miny. Ktoś podejmuje się sprawdzenia gdzie. I na wpół po omacku rozbraja. Reszta przechodzi bezpiecznie.
    I tu pojawia się Recenzent Higienista. Gani ostro sapera za ubłocony garnitur, potargane włosy, połamane paznokcie. Słowem za ostre wykroczenia przeciw higienie. Wskazując jako przykład tych, którzy nie mają na koncie podobnych wykroczeń przeciw higienie a mimo to też przeszli.*
    Historia Bareją pisana? Bareja by to wprawdzie zgrabnie pokazał. Ale obawiam się, że u źródeł takiego widzenia i opisywania świata „inni szatani byli czynni” 👿

    —————————–
    * Recenzent Higienista zapomniał zajrzeć w portki tym, którzy przyglądali się pracy sapera 😉

  55. @ Trihlav 20 stycznia o godz. 11:29

    A więc umiesz posługiwać się googlem. Gdybyś jeszcze zechciał budować w oparciu o te dane spójne logicznie wnioski, a nie jak piszesz: „Być może kierowcy niemieccy stosują się do ograniczeń bardziej ściśle ze względu na drakońskie kary ale to nie zmienia zasady. Ilość trupów jest ta sama.”

    Ani ilość trupów nie jest taka sama, ani nie ma w Niemczech drakońskich kar. Tam zasady kierowania autem są po prostu inne, niż w Polsce: mniej wariactwa i zero szpanu za kierownicą (auto jako fetysz, jak piszesz), a przy tym szacunek do przepisów. Z czego my Polacy, nawiasem mówiąc, lubimy się nabijać.

  56. ˇMatylda 20 stycznia o godz. 13:16

    Brawo Matylda 🙂 Ale Andrzej Falicz wywinie ci się wekslując temat, jak zawsze, na boczne tory. Co, wbrew jego nadziejom, nie dodaje mu wiarygodności.

  57. Polonia-Sawa
    20 stycznia o godz. 12:42
    Ale ma Pan zapewne Racje ..
    ……………………………………………………………………………………..
    Zapewne, a nazywa się to tak:
    Medizinisch-Psychologische Untersuchung
    😉

  58. kozetka
    20 stycznia o godz. 13:36,
    wiem, że sie wywinie 👿
    ale przynajmniej nie oddajemy pola walkowerem, na bezrybiu … 😉

  59. Było pogłówne, podymne, od okien, kopytne, raciczne, osiowe, dlaczego nie ma być od koła?
    Prawo zostało jak zwykle ustanowione dla maluczkich.
    Wybrańcy Narodu jakoś sobie poradzą.
    Najwyżej zwolni sie jakiegoś upierdliwego policjanta- jak w przypadku pewnego biskupa…..
    A Stróziki, Kurskie &co. i tak oleją……

    Może jednak odniesie to jakiś pozytywny skutek?
    Jedyną metodą dyscyplinowania Polaków, jest bicie po kieszeni.
    Metodę tę zastosował już stary Fryderyk II z pozytywnym efektem.
    Zrobił z warcholskiej szlachty bitnych, zdyscyplinowanych junkrów pruskich. A i skarbiec wzbogacił…..

  60. Są różne statystyki zabitych w wypadkach drogowych np. na 100 000 mieszkańców albo na miliard przejechanych (osobo-)kilometrów.
    W Unii te dane za rok 2010 wyglądają tak, że przodujemy prawie pod każdym względem.
    Zabici w bezwzględnych liczbach, (na miliard km), (na 100 tys. mieszkańców)
    Unia – 27 803 … (6,0) … (5,9)
    Szwecja – 266 … (2,7) …(2,8)
    Niemcy – 3 648 … (4,1) … (4,5)
    Grecja – 1 258 … (12,4) … (11,1)
    Polska – 3 907 … (13,7) … (10,2)
    Węgry – 740 … (18,0) … (7,4)

    W Polsce (22 mln pojazdów silnikowych na ponad 38 mln mieszkańców) ginie w wypadkach podobna liczba osób, co w Niemczech z ich ponad 50 milionami pojazdów i 80-milionową ludnością.
    3 razy więcej na miliard kilometrów i 2,3 raza więcej na 100 tys. mieszkańców.

    To chciałeś nam przekazać, Trihlav?

  61. W Polsce jezdzilem malo po 1988 r., ale zauwazylem, ze ludzie jezdza agresywnie, bez wyobrazni. Kazdy chce komus cos pokazac.
    W krajach zamorskich i drogi sa lepsze, i samochody tez, a ludzie ucza sie jezdzic od 16 roku zycia. Wiecej tu codziennej kultury (nikt nie zgania pieszego z pasow, chociaz w pewnych miejscach ludzie zachowuja sie jak jelenie i sarny i przechodza, gdy nadjezdza samochod). Radary sa, ostrzezenia o mandatach, tez, ale nikt nie jedzie 180 km/h, nawet jezeli posiada Jaguara lub Ferrari. Mozna jechac 130 140 na autostradzie z ograniczeniem do 100.
    Reedukacje polskich kierowcow zaczalbym od zabierania jazdy po zlapaniu po pijaku, bo to jest problem.
    Nie rozrozniam cech plciowych w tej kategorii. Kobiety tez moga byc macho. Ogloszenia przy sprzedazy samochodu `prowadzony damska reka` jest zawsze mylace.

  62. Wpadłem na tym, że podając liczbę martwych osób rocznie (pogrzebów, trumien, sierot czy jak to zwał) nie wziąłem pod uwagę ilości samochodów. No i oczywiście jasną sprawą jest, że takie rzeczy jak styl jazdy, jakość dróg, stan techniczny samych samochodów itd. muszą mieć jakiś wpływ na obniżenie ilości ludzi którzy muszą umrzeć. Czyli na przykład w Niemczech gdzie poniesiono olbrzymie inwestycje, gdzie samochody są bardzo nowe, dużo też niemieckich 🙂 , gdzie wreszcie ludzie są bardzo zdyscyplinowani umrzeć może rocznie jedynie 3600 osób, podczas gdy w kraju mniej uprzemysłowionym, z nieco starszymi i gorszymi samochodami i bardziej nerwowymi kierowcami umiera także około 3500 osób w każdym roku mimo, że samochodów tam dwa albo i trzy razy mniej.
    Ale naprawdę nie widzicie nonsensowności takich rachunków? 3600 osób jest ok? W warunkach absolutnego optimum jakie osiągnięto w Niemczech, które są kompletnie nie do osiągnięcia w krajach takich jak np. Rumunia masz rocznie 3600 pogrzebów. Spróbujcie sobie zwizualizować 3600 martwych ludzi. Z czym to można porównać? Gdyby wypuszczono jakikolwiek lek który powoduje taką śmiertelność, jak długo utrzymałby się na rynku? Sport w którym rocznie by ginęło tyle ludzi? Telewizor wybuchający tak często, piła mechaniczna, kiełbasa.. cokolwiek. Albo inaczej. Atak terrorystyczny. W którym ginie 3600 osób na raz. Czy jakikolwiek rząd mógłby to olać? Gdyby na przykład wysłano do Afganistanu polskich żołnierzy i mielibyśmy rocznie 3500 trupów po swojej stronie, jakie skutki by to wywołało? Tu jednak godzimy się na to bez problemu i w dodatku spokojnie mówimy, że to wina ludzi bo kiepsko jeżdżą, że trzeba więcej autostrad budować itd. Oznacza to, że samochód jest traktowany w inny sposób niż każdy inny przedmiot użytkowy. Wybacza mu się więcej i to to chciałem przekazać. Straty w ludziach (a tu są same trupy, oddzielna statystyka jest dla rannych, oddzielna jeszcze dla trwałych inwalidów) zupełnie nie wywołują takiej refleksji, że może w samej idei maszyny mogącej poruszać się z takimi prędkościami i nie będącej na torach a kierowanej przez każdego jest coś nie tak. No bo jest to po prostu takie przyjemne, że godzimy się na te 3500 śmierci. To jest to o czym chciałem pogadać. Zróbmy eksperyment myślowy i spróbujmy sobie wyobrazić, że zamiast tych wszystkich samochodów mamy meleksy a między miastami są one przewożone w towarowych pociągach na platformach. Ile wtedy będzie trupów? Jeśli zero (a tak podejrzewam) to mamy 3500 osób rocznie uratowanych. To co mnie interesuje i fascynuje to jest to, że to kompletnie nikogo nie obchodzi. Nikt nie liczy i nie kombinuje w tę stronę. Myśli się o kierowcach, o drogach, o przepisach ale dogmat o tym, że prędkość samej maszyny nie ma prawa być ograniczona konstrukcyjnie jest nie do ruszenia. Spójrzcie na to zdjęcie. Naprawdę sądzicie, że TO zostało zaprojektowane z myślą o jeździe 50 na godzinę? Że z taką ideą było reklamowane i tak sprzedane?
    http://t2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcTMQOBPpm_ktXPuBGXXUN4_yMBMsGFWSoOEQJY2-I0GA14SL9lhQzHCTMFB

    http://3.bp.blogspot.com/-8hUSw_GPDPE/Tg4Z-5pXiVI/AAAAAAAAFoc/sEMnZ8BbcOw/s1600/Bmw%2BE46-1.jpg

    To co mnie interesuje, to właśnie potraktowanie samochodu lub motocykla i ich siły jako fetyszu na tyle ważnego, że można dyskutować o tym, iż 3600 trupów rocznie to sukces i kompletnie nie widzieć absurdu.

  63. Matylda
    20 stycznia o godz. 13:16
    Matyldo jesteś wielka. Twoje rozsupływanie paralogizmów Falicza jest mistrzowskie. Ale rzeczywiście nic to chyba nie da, bo zakłamanie saudyjskiego krętacza nie ma sobie równych, no nie, jest jeszcze drugi taki fenomen, który nazywa się kadett

  64. fragment felietonu weekendowego z Dziennika Związkowego z Chicago:
    Polskie swary
    Polskie swary dotykają również tematów pozornie lekkich i apolitycznych. W Polsce planuje się zainstalowanie setek fotoradarów zapisujących naruszanie przepisów ruchu drogowego. Polskie drogi zbierają krwawe żniwo ofiar katastrof samochodowych. Gdy po kilku latach pobytu za granicą wracamy na polskie drogi, jako kierowcy wypożyczonych na lotnisku samochodów, to doznajemy wstrząsu nerwowego. Przepełnione samochodami drogi są terenem walki o życie i szczęśliwy powrót do domu. Nie pomaga obrazek św.Krzysztofa i wielu Polaków umiera codziennie na drogach z powodu narodowej nerwicy objawiającej się drogowym szaleństwem. Te oczywiste fakty nie docierają do niektórych dziennikarzy i polityków. Temat fotoradarów stał się kolejnym tematem zastępczym medialnych celebrytów.
    Jedni są za, drudzy przeciw, a premier Tusk w 2007 roku tak komentował plany rządu PiS : ” Tylko facet bez prawa jazdy, może myśleć, że fotoradary są głównym sposobem poprawy bezpieczeństwa
    na drogach”.
    To co premierowi Tuskowi w 2007 roku wydawało się dowcipne, to w roku 2013 stało się nową metodą uzupełnienia budżetu III RP w czasach nadciągającego kryzysu. Wpływy z mandatów są ważną pozycją budżetową rządu, który pozostaje bezradny.
    Inny pomysł na reperowanie własnego budżetu ma sen. Romaszewski, ikona opozycji z okresu PRL-u, który dostanie 240 tys. zł odszkodowania za represje jakim poddała go Polska Ludowa.

    o tempora ! o mores ! Jakie czasy, takie obyczaje.

    http://www.wojciechborkowski.com

  65. @ Wojciech K.Borkowski 20 stycznia o godz. 15:38

    Mając okazję spędzić kilka lat wśród Amerykańskich polonusów nigdy nie udało mi się z nimi zgodzić w zupełności, tak jak z cytowanym artykułem.

    Trzeba byłoby wielu Polaków wysłać do Chicago, aby złapali dostateczną perspektywę do ogarnięcia polskiej głupoty jaką szczycą się nasi drogowi ułani, głupoty której w kraju się nie dostrzega lub ją trywializuje.

  66. Lewy 20 stycznia o godz. 15:25

    Nie chciałbym niezasłużenie skrzywdzić kadetta, ale wydaje mi się że w umiejętnościach mataczenia może on jeszcze uczyć się od Falicza. Temu ostatniemu przyznałbym palmę pierwszeństwa w ocenie wiarygodności, która wynosi ZZZ, podczas gdy kadetta tylko ZZZ-
    Sorry kadett, ale w krętactwie brak ci jeszcze tej ogłady i wyrafinowania, jaką posiada twój mistrz.

  67. kozetka
    20 stycznia o godz. 16:09
    Oczywiście, że oni się różnia. Masz racje. Kulturalny Falicz to mistrz krętactwa, a kadett mistrz bezczelności i chamstwa. No i kadett zna się jeszcze na tenisie i na Isi Radwanski, a wiedza Falicza w tym zakresie jest nieznana.

  68. mag19 stycznia o godz. 22:51
    Ależ @mag, ja nie pytałem o umiejętności i zachowania kobiet kierowców, tylko o tzw. wiek durny, w którym młodzi chłopcy (no a co z dziewczynami?) są nie raz i dwa na bakier z prawem i tylko szczęście o którym pisze gospodarz, pozwala im cieszyć się bezkarnością.
    Profesor nie pisze o radarach, on przygląda się działaniu prawa o ruchu drogowym i wyciąga zbyt pochopne wniosku, co z lekka zakwestionowałem w swoim wpisie.
    Pozdrawiam

  69. Śleper
    Wiem o czym pisałeś i jaki jest „zadany” temat, ale niejako przy okazji ( a dawno jej nie było) chciałam dac upust swojej złości na licznych kierowców-chamów, którzy traktują kobiety za kierownicą jako rodzaj wyzwania (ja jej pokażę, kto tu jest lepszy!). Zaczęłam zresztą od dziewczyn, o co pytałeś, które w odróżnieniu od chłopaków jeżdżą na ogół bardziej przytomnie, mniej szarżują.
    Nie jesteś, chyba na szczęście, kobietą, ani facetem typu macho, więc może nie czujesz bluesa.

  70. Śleper
    Zapomniałam dodać, że podzielam Twoje uwagi co do ruchu na polskich drogach. Rozsądny głos dał, moim zdaniem, typer (19-01-g.22:51

  71. Slawo, kochany dziubdziusiu, prosze przestan, bo mnie rozsmieszasz

  72. Jak za rządów PiS-u stawiano radary, to było to be. Podbnie było z abonamentem, telrwizyjnym, gdzie sam Tusk namawiał do niepłacenia go. Dziś, kiedy rządzą ci, którzy powinni rządzić, wszystko jest cacy. Hipokryzja elit nie zna granic.

  73. Podziwiam Pana, Panie Hartmanie.

    Napisał Pan kolejny z rzędu tekst gromko potępiający stalinowskie metody, tym razem stosowane w państwie Tuska (Sanok, niepozwolenie rodzicom porozmawiać z dzieckiem). Jest Pan dla mnie Autorytetem. Uczy Pan publicznie, co dobre, co złe. To daje miarę Pana intelektu i wrażliwości.

    Ja bym tak nie mógł, ja mam zasadę: jeśli w państwie Kaczyńskiego stosować stalinowskie metody, to być źle; a jeśli takie samem metody stosować w państwie Tuska, to być dobrze. Ale ja nie to co Pan, ja z buszu, a Pan elita narodu.

  74. Andrzej Falicz plis przestan z ta 4 erpe proba zmiany 🙂 Wspolczesny turbokapitalizm zjada patriotyzm a religia przeczyszcza sobie kly po posilku. Sluzy tpto juz tylko jako paliwo do rytualnych sporow o symbole. Rzeczywista polityke ustawia mfw, agencje ratingowe, gielda i lobbysci. Na jakich podstawach oprzec budowanie panstwa? To tak jak bys mnie spytal ile ludzie powinni zarabiac. Co zmieni moja odpowiedz? Sa procesy globalne na ktore nie ma sie wplywu. PiS moze ludzi kitowac ile to by zmienil ale jak ktorykolwiek rzad na swiecie podskoczy spekulacyjnemu kapitalowi to za miesiac gorzko placze i na kolankach leci przepraszac. I nie ma znaczenia czy sie w wyborach posluguje symbolami „narodowymi” czy „religijnymi” czy „sprawiedliwosci spolecznej” czy czymkolwiek innym. Rzady od lat juz niczym realnym nie rzadza. Rzadzi kapital. Kazdy rzad zrobi co mu ten kapital ppdyktuje. Slowem demokracja – to tez do Slawomirskiego – bym nie szermowal. To pojecie pochodzi z Grecji. Okreslalo system gdzie rzadzila sama zoba stosunkowo nieliczna uprzywilejowana grupa w ktorej ludzie byli latwo rozpoznawalni i znani. Rytual „wybierania poslow” reklamowanych nam za pomoca socjotechnik jaki mamy dzis ma z tym niewiele wspolnego. Zeby byla demokracja musi byc wzvledna rownosc uczestnikow. Inaczej to dosc problematyczne. Kurcze w dyskusji o samochodach naposalem duza odpowoedz ale bez sensu dalem dwa linki do fotek. No i teraz „czeka na moderacje”. Pewnie sobie poczeka.

  75. A jeszcze jedno. Rzeczywiście kiedy piszę o partii ludzi gorzej wykształconych a w innym miejscu piszę o pozornym wykształceniu Polaków może to wyglądać na niekonsekwencję. W rzeczywistości jest to jedynie grzeczność która obraca się przeciw piszącemu. W tym kontekście kiedy mówiłem o gorzej wykształconych mówiłem nie tyle o wykształceniu formalnym (istotnie w Polsce ono już niewiele znaczy) ile o kapitale kulturowym i inteligencji. PiS jest partią ludzi mniej wiedzących, mniej czytających i po prostu głupszych. Choć PO też nie jest partią elitarną na jaką się próbuje kreować. Jego wyborcy przewyższają jednak kapitałem kulturowym wyborców PiSu. Osoby z górnej części skali rozumu i wiedzy z reguły stronią od obu tych partyjek i albo kierują się w stronę skrajnej lewicy, albo w stronę frakcji typu Krytyki Politycznej albo skrajnej egzotyki. Albo w ogóle wymiękają z polityki. Patrząc na ludzi dość łatwo odgaduję czy głosowali na PiS. I skończmy z grzecznością. Jeśli mam wrażenie, że ktoś jest bucem, to na 80% był za PiSem. Rzadko się mylę.

  76. Dla mnie awantura fotoradarowa jest przejawem „wtargnięcia” ,zupełnie przypadkowo,tzw nowoczesności ,do obszaru kultury uznaniowej i bakczyszowej.
    Nie całkiem ..bowiem prominentni nie podlegają..Wielu subprominentnych wpienia obiektywnośc „nieludzka” rejestracji i automatyzm wnioskowania o ukaranie..z pominięciem negocjacji …dowodzeniem okoliczności..przekazania korzyści…
    eWUś przy tym to małe piwo,swojskie,niezdarne i bez przyszłości ..do zaakceptowania..

    Szum szybko opadnie bowiem „nieludzkośc” procedury fotoradarowej jest dziurawa całkowicie..mandat trzeba wysłac..procedura upominawcza…sprawdzic windykację..
    …i jesteśmy w domu..

    Nowoczesnośc wtargnęła na chwileczkę i w kawałeczku…

  77. A i jeszcze kwestia tego poparcia dla PO w więzieniach. Rzecz jest dziecinnie prosta do wyjaśnienia. Jeśli towarzystwo jest proste, to oczekuje prostych rozwiązań. Jak dzieciak podskoczy to zlać pasem, wszyscy powinni zmawiać ten sam paciorek, a dla morderców kara śmierci. Bo tak jest jasno i prosto i proste umysły to szybko załapują. Dlatego taki elektorat szybko się załapuje na retorykę podwyższania kar. Przyjemnie jest kogoś karać, przyjemnie jest poczuć, że jak się ma więcej kredytu niż zarobku to przynajmniej można się poczuć dobrze mówiąc „powinien za zbrodnie zapłacić” i dlatego PiS za każdym razem kiedy coś by nie wychodziło uderzałby w ten sam bębenek. Mordercy i karać morderców, narkomanów zamykać, pedałów leczyć pod przymusem, dzieci niegrzeczne od grzecznych izolować, mundurki szkolne zakładać coby Porządek był, innowierców chrzcić bo tu panie Polak pod krzyżem tylko pod tym znakiem a baba do garów. Prosto i jasno. W efekcie każda kolejna obniżka standardu życia oznaczałaby jeszcze gorsze warunki w więzieniach i jeszcze więcej jeszcze dłuższych opresyjnych wyroków. Więźniowie to rozumieją dlatego nie chcą na PiS głosować. Jedno co zawsze dobrze wychodziło faszystom to wykańczanie drobnych złodziejaszków i małych chuliganów. Pewnie co co by chcieli wprowadzić w Polsce szariat mieliby jeszcze mniej głosów w więzieniu niż PiS. Punkt dla szariatu?

  78. typer
    19 stycznia o godz. 22:51
    Podpisuję się oburącz pod pańskim tekstem.

  79. Trihlav
    20 stycznia o godz. 19:55

    Szariat? W kraju gdzie spożycie jest normą? Niewykonalne….

    Jak to leciało?
    „piłeś nie jedź, nie piłeś, wypij
    za drzwiami Wars wita was”…..
    http://www.youtube.com/watch?v=agyQ6fr4JSo

    Ale problem przyrostu naturalnego szariat by rozwiązał.
    Tylko obowiązek szkolny dla dziewcząt trzeba by znieść…..

  80. w Niemczech jak z raportem Zukowa ktory szykowal sie na Berlin: ‚morale znikome, dsyscypilna wciaz duza’ teraz ta pierwsza czesc juz jest nieaktualna a druga? otoz czesto jestem w Niemczech bo mieszkam w Szwajcarii i w jednym i drugim kraju gdy jest remontowana ulica, bo jak wiadomo, tam remontuja nawet dobre ulice(nawierzchnie), gdy jest ograniczenie do 20km/h to zawsze z taka predkoscia jezdze i nigdy, przenigdy nie slyszalem dezaprobaty(trabienia, wyzwisk, grozb…), ale zawsze to slysze w Polsce

  81. Napisz pan lepiej o korupcji w Polsce, byle rzetelnie. Będzie ciekawsze niż fotoradary, które w założeniu mają dostarczyć niezbędnych środków do budżetu. Nie warto do takich prostych (wręcz prostackich) zamierzeń dorabiać ideologii.

  82. Trihlav,
    Niestety nie przekonasz mnie, ze rzadza obiektywne procesy historyczne, ekonomiczne i globalizacyjne.
    Wciaz rzadza ludzie chociaz jest coraz trudniej
    Wciaz istenieje odpowiedzialnosc za podejmowane decyzje i wciaz decyzje moga byc rozne.

    Kapitalizm turbo jest turbo nie wszedzie w tym samym stopniu – jaki jest decyduje decyzje POLITYCZNE a o podejmuja te decyzje konkretni ludzie.

    Mozna zadecydowac o likwidacji barow mlecznych lub ustalic taka a nie inna progresje podatkowa.
    Mozna mniej wydac na imprezy dygnitarzy (Polska 3 razy wiecej niz Dania…) w czasie europejskiej prezydencji a wiecej na pompy insulinowe.

    To sa konkretne decyzje konkretnych ludzi i truizmy o obiektywnych czynnikach… to dzielenia wlosu na czworo.

    Stereotypy na temat skromnego „kapitalu kulturowo-intelektualnego” wyborcow PiS-u sa tak obciazone subiektywizmem i tendencyjnoscia jak jakakolwiek generalizacja stojaca u podstaw np. rasizmu.
    Ze carni sa leniwi a wyborcy PiS-u glupi.
    Jest glupia, arogancka i krzywdzaca.
    Teze o wyksztalceniu jako weryfikowalna bym jeszcze przelknal.

    Moge Ci podac cala liste wybitnych ludzi popierajacych PiS.
    I wybacz nie Tobie oceniac „kapital kulturowo-ntlektualny”… religijnej babci w berecie jako nizszy od lewicujacego medrka z dyplomem.

  83. Sławomirski jasna rzecz że ludzie ulegali reklamie emerytalnych funduszy. Ja już w tamtych czasach na tyle interesowałem się ekonomią, że nie zainwestowałem w nic dodatkowego bo wiedziałem, że to ściema. Serio. Byłem z tymi którzy mówili że bańka pęknie jeszcze w roku 98. Widzisz, to jest ten problem, że my w Polsce mieliśmy opozycję która walczyła z „ruskim okupantem” ale nie zauważyła, że świat poszedł bardzo do przodu i się wiele zmieniło. I to nam zostało do tej pory. Rytualne spory z poprzedniej epoki w rodzaju „lustrować czy nie lustrować” albo „kto był komuchem a kto nie był” to jest to co zarówno PO jak i PiS ogarniają. Czy wywalić z Pragi pomnik śpiących ruskich to tak. Czy ma wisieć krzyż w sejmie to o tym też umieją podyskutować. Jak uczcić powstańców warszawskich. Czyli na tematy z kompletnie zaprzeszłej epoki.

    Ale na przykład w takich tematach jak:
    – jak można opodatkować skutecznie kapitał spekulacyjny kiedy on działa na rynku globalnym
    – jak można skutecznie przeciwdziałać narzucaniu reguł pracownikom przez kapitał który jest bardziej mobilny niż oni w sytuacji ograniczenia prawa ruchu dla ludzi a nieograniczonego ruchu kapitału
    – jakie są logiczne konsekwencje mechanizmów „kreacji pieniądza” i łatwiej zbywalności akcji na rynku globalnym
    – w jaki sposób państwo może odpowiedzieć na problem emerytalny w sytuacji wzrastającej mobilności zapotrzebowania na pracowników o wciąż nowych kwalifikacjach (nie potrzeba pracowników doświadczonych bo kwalifikacje które są potrzebne bardzo się dezaktualizują i starsze osoby nie nadążają)
    – w jaki sposób państwo może odpowiedzieć na problem „końca pracy” związany z nowymi technologiami
    – w jaki sposób można odpowiedzieć na problemy związane z globalnym rynkiem patentów
    – jak się ma polityka medyczna państwa do polityki koncernów medycznych (stwarzanie chorób, generowanie wciąż nowych leków zawierających to samo, patenty patenty patenty..)
    – jak można odpowiedzieć na problem demograficzny całej kultury łacińskiej na poziomie państwa
    – jak się ma waluta wspólna do nierównowagi potencjałów ekonomicznych poszczególnych państw
    – ekologia i jej wyzwania globalne w konfrontacji z uwarunkowaniami poszczególnych państw (np. problem efektu cieplarnianego vs nasze uzależnienie od węgla)
    – edukacja, drenaż mózgów przez gospodarki bardziej sprzyjające wykształconym pracownikom, wydatki na naukę vs kształcenie „praktyków – specjalistow potrzebnych na rynku pracy”
    – jaka energetyka? Atomowa, ekologiczna, węglowa, ropna..? Jakie konkretne argumenty za a jakie przeciw?
    – czy państwo powinno inwestować w infrastrukturę?
    – dopuszczać GMO czy nie dopuszczać? Jakie monopol nasienny producentów ma konsekwencje dla rolnictwa?
    – co konkretnie z problemem praw autorskich w obliczu nowych technologii
    – czy państwo powinno dofinansowywać kulturę? Jeśli, to jak? Jakie są doświadczenia innych krajów i czego dowodzą?

    i w wielu innych kwestiach to na takie tematy ani PO ani PiS nie ma nic do powiedzenia. Na stypendiach gdzie wykładali taczeryzm o tym nie było bo to była inna epoka. W bibule przeżuwającej mękę powstania i legendę Piłsudskiego też o tym nie wspominali. Ani w encyklikach papieskich o tym nie ma. No to skąd oni mają wiedzieć? No więc podpisują takie ACTA sami nie wiedzą co podpisują, opozycja ich krytykuje sama nie wie za co krytykuje i tak się toczy całkowicie wirtualny symboliczny spór o rzeczy bez najmniejszego praktycznego znaczenia, o jakiś wrak samolotu, o jakieś radary, o jakieś ktory pan „ja panu nie przerywałem” któremu przerwał, o to czy Blida się zastrzeliła sama czy była szarpanina z agentką, czy agent Tomek uwodził czy nie uwodził, czy powiedzieć „jest pan zerem panie Ziobro” to przed czasem czy nie przed czasem, publika się grzeje bo ma poczucie, że coś wreszcie rozumie a rzeczy mające znaczenie rozstrzygają się w zasadzie losowo. To znaczy w sumie rozstrzygają je lobbiści a losowość polega na tym, że losowe jest to którzy akurat lobbiści okażą się bardziej skuteczni. Wiesz po co jest to gadanie o ściganiu Urbana i Passenta? Żeby jak najdłużej ukryć fakt, że to są ostatnie rzeczy na których ci ludzie się w miarę znają. Każdy może tu mieć jakieś zdanie. Prawdziwa tragedia się zacznie jak Passent i Urban i inni tacy faceci dotrą do końca dni swoich i zemrą. bo wtedy to już naprawdę goście w typie PO i PiS nie będą mieli NIC ale to kompletnie NIC – żadnego tematu o którym by mogli rozmawiać i mieć jakieś zdanie. To znaczy zdanie jakieś tam sobie będą wyrabiali losowo. Na przykład „papież powiedział, że życie jest święte a nasiona to życie więc GMO jest be bo się ingeruje w życie” albo „węgiel to staroć a Polska to nowoczesność więc jesteśmy za atomem” albo „atom to śmierć więc jesteśmy za weglem bo górnik polski jest polski i bronił Śląska przed Niemcem niczym Wanda a każdy wie, że ona Niemca nie chciała” i tak to będzie szło. Ale realnej, współczesnej dyskusji z tymi facetami się nie doczekasz bo oni na tym wszystkim się po prostu zupełnie nie znają. Ani PO ani PiS. I oni to wiedzą. Dlatego jest wciąż nawracanie do byle czego. Do Urbana, do powstania warszawskiego, do stoczniowców i górników z Wujka.. Bo to jest coś o czym może pogadać każda kucharka (z całym szacunkiem dla kucharek) a na współczesnych problemach trzeba się znać.

  84. Andrzej a czemu nie mnie oceniać? Mam ocenę więc ją wygłaszam. Każdy ma ocenę i każdy ma prawo wygłaszać. O różnicach między wyborcami PO i PiS jest wiele badań, wiele analiz i to są rzeczy znane. Fakt, ze wielu intelektualistów PiS popiera niczego nie zmienia. W swojej masie PiS jest partią tych którzy mniej czytają, mniej byli na świecie, mniej ogarniają i są bardziej nieufni bo więcej w życiu doświadczyli złego. Obecność pani Staniszkis i Ziemkiewicza nic tu nie zmienia. To zresztą się nawet na mapie pokazuje – Polska wschodnia vs. zachodnia, duże miasta vs małe miasteczka itd. I tak jest nie tylko w Polsce. To jest ta sama różnica co w USA między tymi co im bliżej do Occupy Wall Street a tymi co im bliżej do Tea Party, tymi co im bliżej do Demokratów a tymi co im bliżej do Republikanów itd. Między Południem a Północą. Oczywiście, że te podziały są bardziej złozone miejscami, granica nie jest prostoliniowa tylko szarpana itd. ale ta granica istnieje.

  85. Trihlav,
    nikt się nie cieszy z liczby rannych czy zabitych w wypadkach drogowych, jaka by ona nie była. Aczkolwiek nawet wypadki zapewniają dochodowe zajęcie odpowiednim firmom i żyje z nich sporo ludzi…
    Koszty społeczne widać nie przewyższają korzyści i satysfakcji czerpanych z indywidualnej motoryzacji. Szczególnie w Polsce, gdzie (zwłaszcza na prowincji) komunikacja publiczna jest w opłakanym stanie, a naród przeżywa zachłyśnięcie możliwością nabycia własnych czterech kółek, choć mentalnie nie dorósł jeszcze do wymogów nowoczesnej cywilizacji.
    Jeździ za to poświęconym samochodem, często z różańcem na lusterku i medalikiem ze św. Krzysztofem, z fantazją ułana, a nawet husarza, bo czuje się w swoim blaszanym pudełku bezpiecznie jak w zbroi.
    Tyle, że z rycerza ma głównie zakuty łeb.
    Twoje nawoływanie do ograniczania mocy silników, bo ludzie są zbyt durni i słabi, aby panować nad sobą w szybkim samochodzie, przypomina mi dawniejsze prawo obowiązujące w niektórych amerykańskich stanach:
    Any motorized vehicle had to have someone with a warning flag walking in front 😎

  86. Trihlav
    Zrobiłeś piękny wykład Sławomirskiemu. Ale ty go jeszcze chyba nie znasz.
    Coś tam ci odpowie nawet z sensem i na koniec przywali to co zwykle „o wielkim zamazywaniu”, czyli nierozliczeniu Jaruzelskiego, Passenta i Urbana lub coś w tym stylu, ale obowiązkowo z użyciem tych trzech nazwisk.
    A mnie za chwilę ukąsi jakimś mniej lub bardziej obraźliwym zdankiem, zwracając się per „szanowna pani”.
    Jeśli tak się nie stanie to znaczy, że dokonałeś cudu, co się dotąd nikomu nie udało na tutejszych blogach.
    Falicza też do niczego nie przekonasz. Wielu już próbowało. Chyba że… Byłby to drugi cud.

  87. Kapital „kulturowo-intelektualny” (???) jest z zasady pojeciem subiektywnym a tym bardziej jego wartosciowanie.

    Sama metoda jest swiadectwem arogancji .

    To jak podnoszenie siebie samego za wlosy.

    Byc moze w jezyku potocznym jest inaczej ale dla osoby aspirujacej do wyksztalconych kultura nie ma charakteru wartosciujacego – nie widze zadnych obiektywnych (nie ma takich) aspektow wskazujacych na wyzszosc kulturowa zatomizowanych wielkomiejskich ogladaczy telewizyjnej papki nad tradycyjnym modelem wspolnotowym spoleczenstwa malomiasteczkowego lub wiejskiego.

    „…Który skrzywdziłeś człowieka prostego
    Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając,
    Gromadę błaznów koło siebie mając
    Na pomieszanie dobrego i złego,

    Choćby przed tobą wszyscy się skłonili
    Cnotę i mądrość tobie przypisując,
    Złote medale na twoją cześć kując,
    Radzi że jeszcze jeden dzień przeżyli,

    Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta
    Możesz go zabić – narodzi się nowy.
    Spisane będą czyny i rozmowy.

    Lepszy dla ciebie byłby świt zimowy
    I sznur i gałąź pod ciężarem zgięta…”

  88. Polityka, numer 3 (2891) – papierowe wydanie z zeszłego tygodnia:
    Zdaniem specjalistów od bezpieczeństwa ruchu drogowego wiązanie spadku liczby ofiar z fotoradarami to co najmniej uproszczenie i przesada. „W związku z Euro w zeszłym roku udało się oddać dużo nowych dróg o wysokim standardzie. Tak się składa, że czarna statystyka śmierci zaczęła spadać właśnie od lipca” – mówi biegły sądowy z zakresu wypadków sądowych.

    Dalej podawane są konkretne przykłady dróg, na których spadła liczba ofiar, dzięki oddaniu nowych dróg do użytku.
    Dodajmy też informację o tym, że ten nowy system nie wystawi mandatów wszystkim, których dane w CEPiK są niejawne, czyli policji, służbom, politykom, sędziom, prokuratorom. Oni są bezkarni.
    Polskie drogi nadal w większości mają niskie standardy, i chodzi tu nie tylko o stan nawierzchni, ale też brak poboczy (bezpieczeństwo pieszych i rowerzystów), złe oznakowanie, większość o statusie dróg krajowych to wciąż jednojezdniowe dwukierunkowe. I to na nich giną ludzie (za Polityką, 89,3% wszystkich zabitych, 3740 osób, podczasn gdy na autostradach zaledwie 37 osób). Znów za Polityką: „Złe drogi kumulują w kierowcach napięcie. Doprowadzają do nieprzemyślanych i ryzykownych manewrów, które bardzo często kończą się tragicznie. Jeśli chcemy poprawiać bezpieczeństwo, poprawiajmy jakość dróg” – mówi Andrzej Markowski ze Stowarzyszenia Psychologów Ruchu Drogowego.
    Ja sam zgadzam się też z opinią, że jakość szkolenia nowych kierowców pozostawia wiele do życzenia.
    Koncentrowanie się wyłącznie na stawianiu radarów, jako sposobowi na poprawę bezpieczeństwa na drogach, to moim zdaniem wynaturzenie podobne do koncepcji zwalczenia korupcji w Polsce wyłącznie dzięki stworzeniu CBA.

  89. Lewy
    20 stycznia o godz. 15:25,
    jak widzisz, AF mnie nie zaszczycił, żeby nie powiedzieć dosadniej 😉

  90. Matylda
    21 stycznia o godz. 7:53

    Ech Maa
    m
    Matyldo,Matyldo
    …Ktoras skrzywdzila czlowieka prostego…

    No za co ? Pyta posepny Falicz cytujac poete, fakt, ze troche ni w piec ni w dziewiec, ale dostojnie i posepnie

  91. Matylda
    21 stycznia o godz. 7:53

    Lewy
    20 stycznia o godz. 15:25,
    jak widzisz, AF mnie nie zaszczycił, żeby nie powiedzieć dosadniej 😉

    Lewy jakto?

    Napisalem do Ciebie dlugi wpis pod poprzednim felietonem.

    Jak chcesz to Ci moge wyjasnic co „poeta mial na mysli”.
    Bedziesz mial i w piec i w dziwiec.

    Chodzi o arogancje tzw. elit w stosunku do prostego ludu i do czego w rezultacie moze prowadzic wiara we wlasna wyzszosc kapitalu „intelektualno-kulturowego”…

    Wladza ma sluzyc ludziom – wszystkim – a nie ich dzielic i pogardzac.

  92. do mag
    18 stycznia o godz. 15:16
    Osiedlanie sie Zydow w Niemczech po wojnie; proces trwa do dzisiaj; Niemcy integruja Zydow z Rosji przyjmujac ich na zasadzie tzw. „kontygentu”, nie jest paradoskem. Wynika z bardzo konkretnych powodow. Miedzy innymi „ograniczony” antysemityzm jest jednym z tychze. Ograniczony panstwowo, lecz jednak. Wynika poniekad z historii Niemcow, ktorzy potrafili sie rozliczyc z przeszlóscia. Zdaje sobie sprawe, ze alianci im w tym w duzej mierze pomogli. Nasz sojusznik (obecnie byly sojusznik) ciagle ma problemy z Zydami, stad ich „kierowana” emigracja do Niemiec.
    Z powazaneim.
    ET

  93. Szanowny Panie Slawomirski,
    dobrze, ze mamy rozne zdania i poglady. W sytuacji przeciwnej musielibysmy zalozyc kolejne Towarzystwo Wzajemnej Adoracji.
    Z powazaniem.
    ET

  94. @ET

    tak sie ma sprawa z emigracja Zydow do Niemiec, jak piszesz powyzej. Mam wielu dobrych znajomych, ktorzy osiedlili sie wlasnie w Niemczech (wowczas BRD) gdzies tam w okilicach lat 90 i calkiem niezle sobie radza tam. Oczywiscie, byla to z reguly ludzie wyksztalceni stad tez adaptacja ich byla bardzo szybka.
    Tak, Niemcy potrafia rozxliczac sie z przeszla historia i to robia z elegancka konsekwencja .
    pozdrawiam, ozzy

  95. Markot
    > Twoje nawoływanie do ograniczania mocy silników, bo ludzie są zbyt durni i słabi, aby panować nad sobą w szybkim samochodzie, przypomina mi dawniejsze prawo obowiązujące w niektórych amerykańskich stanach:
    Any motorized vehicle had to have someone with a warning flag walking in front

    nie widzę absolutnie niczego zabawnego w tym dawnym prawie. Jeśli ktoś kto wie o 3600 zabitych rocznie nawet w takim kraju jak Niemcy śmieje się z tego pomysłu to znaczy, że pranie mózgu wykonane przez przemysł motoryzacyjny i nasz własny instynkt śmierci działają bez pudła. Nie ma ani jednego produktu człowieka, któremu wybaczono by taką śmiertelność. I zresztą tu mowa tylko o śmierci. A do tego są jeszcze ranni, trwale okaleczeni, osieroceni.. I nie są to śmierci które cokolwiek uzasadnia. Rano wstajesz jako ojciec dwójki dzieci i mąż, a wieczorem zasypiasz (a raczej nie zasypiasz) jako bezdzietny wdowiec. I mimo tego kiedy się mówi o tej fladze to zawsze jest śmiech. Czemu tak jest? Gdyby ludzie kierowali się rozsądkiem, a nie rynkową propagandą i właśnie instynktem drapieżcy co ich do zguby nieuchronnie prowadzi, to samojezdne maszyny silnikowe poruszające się poza torami miałyby albo napęd elektryczny i prędkość ograniczoną do 50 (to i tak dużo bo jak walniesz czołowo bez hamowania przy 50 też możesz się zabić) albo byłyby ciągnikami w typie traktorów, może koparkami, kombajnami rolniczymi czymś w tym rodzaju. Transport byłby kolejowy, tramwajowy, metrem, jedynie sporadycznie takimi małymi powolnymi pojazdami. Nie łudzę się że ktokolwiek tego chce. Nikt tego nie chce ponieważ mamy w sobie agresywną część która wyżywa się w szybkiej jeździe, która jara się eksplozją w silniku (dlatego nie rozwinięto elektrycznych silników tylko spalinowe choć w początkach motoryzacji elektryczne były sprawniejsze tylko nie cieszyły się wzięciem bo brak hałasu był mało męski) i która się jara właśnie tą śmiercią i tym ryzykiem. To, że komunikacja publiczna wygląda jak wygląda to nie jest stan rzeczy zastany jak pogoda tylko to są decyzje nas wszystkich. W Polsce (i nie tylko) nawet ludzie bez najmniejszych szans na posiadanie szybkiego samochodu, tacy co w życiu nie wyjeżdżają poza własne miasto bo ich nie stać a na wakacje jadą na działkę jak ich spytasz jaka jest najważniejsza polska inwestycja to ci powiedzą „autostrady”. A czemu nie koleje? Czemu nie metro w każdym mieście? Czemu nie transport rzeczny? Bo autostrady to fetysz. I samochody wbrew całej tej gadaninie właśnie dlatego są tak budowane jak są budowane, że kupujący podświadomie albo i całkiem świadomie zakłada, że będzie zapieprzał. Tak mu się to reklamuje. W reklamie samochodu zawsze masz siłę, moc, tygrysa, geparda, atakującego orła. No i panienkę. Czy ona tam mówi w tej reklamie, że poszukuje bezpiecznej poduszki? Nigdy. Ona tam sugeruje, że poszukuje większego fiuta a samochód mający moc może ci to dać. Nigdy nie masz w tych reklamach osiołka na przykład, albo cierpliwego tragarza. Firmy samochodowe inwestują miliony w udział w wyścigach samochodów i wyścigach motocykli. W jakim celu pokazują swoje zwycięstwa w wyścigach skoro samochód jest przeznaczony do jeżdżenia 50 na godzinę a zdyscyplinowani Niemcy jeżdżą podobno 20? Płacą 40 000 Euro za samochód o pojemności dwóch litrów i opancerzony przeciw uderzeniu o sile pięciu ton żeby jeździć nim 20 na godzinę? I ktoś w to wierzy? Serio. A w motocykle też? Ktoś serio twierdzi, że jak się kupuje motocykl ścigacz o pojemności 1300 i mocy 130 koni z prędkościomierzem wyskalowanym do 220 to on służy do podwożenia dzieci do szkoły i jechania w osiedlu z szybkością deskorolki? No weźcie mnie nie rozśmieszajcie. I te wszystkie kolory na tym motocyklu, cała stylistyka motocyklowych strojów, te nazwy „katana”, „samuraj”, „firebird”, „fury”, „fireblade”, „dominator”, „firestorm super hawk” mają symbolizować i odwoływać się właśnie do praktycznej, bezpiecznej jazdy z dozwoloną prędkością 50 na godzinę? No normalnie beka 🙂
    A czy jak w fabrycznym GPSie w którymkolwiek samochodzie ustawisz sobie trasę to on ci wyliczy czas dojechania na miejsce zgodnie z ograniczeniami prędkości? Gdzie jest ta funkcja bo ja nie znalazłem. Google też wiem jak liczy bo liczy identycznie jak GPS. To by pokazywało, jakie założenie czyni producent co do używania biegów powyżej trójki. Czy są przewidziane konstrukcyjnie do jazdy ciągłej czy tylko do kilkusekundowego wyprzedzania? Zakłamanie „łapania za szybkość” polega na tym, że nie uwzględniamy jednego elementu. Ludzie jarają się samochodami właśnie dlatego, że jarają się śmiercią. Gdyby rzeczywiście wyegzekwowano ograniczenie, cały rynek motoryzacyjny musiałby totalnie się zmienić. Pomysł z elektrycznymi samochodzikami i publiczną komunikacją mógłby przejść tylko wtedy, kiedy nas do tego zmusi ekonomia. Dopóki będzie ropa, będziemy się na drogach zabijać. Jak się ropa skończy i trzeba będzie się przesiąść na meleksy, metro, tramwaje i pociągi to znajdziemy inny sposób żeby ten instynkt mógł się spełniać. Dlatego cała gadanina o radarach i bezpieczeństwie jest psu na budę.

  96. Andrzej Falicz:
    >nie widze zadnych obiektywnych (nie ma takich) aspektow wskazujacych na wyzszosc kulturowa zatomizowanych wielkomiejskich ogladaczy telewizyjnej papki nad tradycyjnym modelem wspolnotowym spoleczenstwa malomiasteczkowego lub wiejskiego.

    i słusznie. Bo w ogóle nie ma czegoś takiego jak „wyższość” poza umysłem mierzącego i jego subiektywnością. I teraz spróbuj przekazać taką myśl wyborcom PiSu. Życzę zdrowia.

  97. Falicz,
    Ja zapytam z innej beczki; po co Ty Falicz żyjesz? Ty przecież już wszystko wiesz, odpowiedź masz na każde pytanie – i to chyba jeszcze przed jego usłyszeniem – trumnę kupuj chłopie i chociaż się poprzymierzaj; dla mnie życie nie miałoby sensu, gdybym wszystko wiedział lepiej niż inni. Człowiek wszak żyje, żeby się uczyć – czyż nie?
    A tak na marginesie ktoś mądry scharakteryzował takich jak Ty:
    „Tylko głupiec ma swój trwały schemat pojęciowy i wie na pewno, co dobre a co złe, co słuszne, co niesłuszne, co sprawiedliwe, a co niesprawiedliwe, co jest prawdą lub fałszem.”
    Coś mi się zdaje, że pasuje do Ciebie.

  98. Trihlav,
    ludzie jarają się śmiercią, a więc jarają się samochodami, motocyklami, wspinaczką wysokogórską, skokami na bungee lub na główkę do wody o nieznanej głębokości, narkotykami i seksem bez prezerwatywy…
    Fakt, że jarając się pojazdami silnikowymi narażają również innych na śmierć lub kalectwo, i to jest problem.
    Jednakowoż to „jaranie się śmiercią” przy pomocy samochodu, jeśli ma być immanentną cechą homo sapiens, to jest przypadłością nie rozłożoną równo i sprawiedliwie, chyba że rządy niektórych krajów robią temu „jaraniu” wbrew i utrudniają jak mogą drogowym psychopatom zabijanie siebie i innych.
    Zjeździłem praktycznie całą Europę od Sycylii po Nordkap i od Lizbony po Moskwę, ale włos na głowie jeżył mi się z rzadka i w niewielu krajach zachodnich, za to często na Bałkanach, a już permanentnie – w Polsce.
    Znajomy cudzoziemiec jeżdżący przepisowo tzn. nie przekraczający limitu tolerancji fotoradarów opowiadał, że jadąc w Polsce drogą krajową z szybkością 95 kmh bywa permanentnie wyprzedzany, także na podwójnej linii i na trzeciego, przez prawie wszystkich, od nowego audi przez litewskie ciężarówki do maluchów włącznie. Jadą potem w tej samej długiej kolumnie samochodów, ale PRZED nim.
    Mija czasem niektórych w rowach albo stoi w korku, aż policja i pogotowie zrobią swoje 🙄

  99. @markot

    w pelni sie zgadzam z Toba i powyzszym tekstem – w Skandynawii (zwlaszcza w Szwecji) fotoradary ogrywaja wazna role porzadkujaca ruch drogowy i ograniczajaca ilosc wypadkow smiertelnych a takze okalaczen na drogach.
    Nie trzeba zadnych dywagacji antroposocjologicznych, by prowadzic dyskusje jakies tam dyskusje techniczne. Nie pij, nie zazywaj srodkow odurzajacych/lekarstw, uwazaj na przepisy ruchu drogowego a dojedziesz do celu caly — to minimum jakze wazne.

  100. No tak, można sobie podawać fakty, ale dyskusja i tak zejdzie na tory ideologii („ludzie to drapieżne bestie”… markot, mów za siebie) oraz Żydów. Zawsze i nieodmiennie. Brawo.

  101. Pickard,
    może poczytaj trochę do tyłu i dokładniej, zanim ustawisz mnie w pozycji chłopca do bicia.
    Podałem fakty ze statystyki europejskiej, ale nikogo one nie interesują.
    Trihlav za to chce zmieniać konstrukcję samochodów na mniej niebezpieczną w rękach ludzi „jarających się śmiercią”.
    Moim poglądom natomiast odpowiada komentarz Broccoli którego pewnie mało kto zauważył, bo oczekiwał długo na akceptację.

  102. A czy jak w fabrycznym GPSie w którymkolwiek samochodzie ustawisz sobie trasę to on ci wyliczy czas dojechania na miejsce zgodnie z ograniczeniami prędkości?
    ……………………………………………………………………………………….
    GPS? Może chodzi o tzw. systemy nawigacyjne. Znam taki i podaję:
    „Becker Traffic Assist Z 103”. Już nieprodukowany, zastąpiony innymi modelami. W trakcie jazdy oblicza i weryfikuje czas osiągnięcia celu ( w oparciu właśnie o GPS). Technicznie jest to w sumie proste.

  103. ozzy
    21 stycznia o godz. 9:46
    cytat;
    Tak, Niemcy potrafia rozliczac sie z przeszla historia i to robia z elegancka konsekwencja ..
    /od kiedy ,kiedy wszyscy winni umarli ? /
    Drogi Panie prosze jednak nie czarowac ,naprawde ,bo wysle
    Pana na idioten-test czyli jak pisze Pan zezem ;Medizinisch-Psychologische Untersuchung…/oczywiscie tylko witz!/
    /wie Pan przestepca ma w sobie zawsze cos z ofiary ,ale my nie powinnysmy tego mylic,ale rozumiec… /
    Pozdrawiam
    ps.
    Przepraszam Panie zezem moj niemiecki adwokat jest jednak albo
    volksverbundem ,albo sie w stosunku do mnie spolchwalil ?…

  104. do ozzy
    21 stycznia o godz. 9:46
    Czesto spotykalem sie w blogosferze z argumentami dotyczacymi przyjaznej Zydom atmosferze w Miedzywojniu i przed w Polsce; inaczej nie osiedlaliby sie w Polsce; glowny argument. Ucieszylbym sie, gdyby stalo sie to faktem dzisiaj. Niemcy potrafia sie rozliczac z historia wlasna i jest to faktem, niezaleznie od tego, kto im w tym pomagal. Dziwnym trafem owo rozliczanie nie mialo wogole miejsca w bylej NRD.
    Z powazaniem.
    ET

  105. do
    mag
    20 stycznia o godz. 22:53

    „Nierozliczenie” Jaruzelskiego jest faktem. Rozliczenie szeregowych TW czesto tez. Gdyby Jaruzelski byl TW, rozliczonoby go z przeszlosci. Ironia losu? Sprzecznosc sama w sobie i na tym polega kwestia naszej przeszlosci.
    Z powazaniem.

    ET

  106. Gdyby tak rozliczano za głupotę i podłość, oj miałby się ten ET z pyszna.

  107. Palikot z Ruchu własnego imienia demonstruje przeciwko fotoradarom
    przekraczając dozowoloną prędkość w masce premiera ?
    Red. Paradowska nie rozumie „manifestacji” tego polityka.
    Jedynem politykiem który rozumie Palikota pozostaje były prezydent Kwaniewski ?

  108. ET
    „Rozliczanie” w ogóle przestało mnie interesować, odkąd okazało się, że nie potrafiliśmy tego dokonać w sposób uczciwy i sensowny. Macierewicz, a potem Wildstein zrobili wszystko, by temu aktowi odebrać powagę.
    Ubywa zresztą ludzi, którym sprawiłoby to jeszcze satysfakcję.
    Dziś z powodów politycznych lustrowani są przez prawaków i dziennikarzy niepokornych już nawet ludzie z pokolenia Tuleya (mieli niesłuszną mamę, tatę albo dziadka. I to jest cool!

  109. Zezem czekaj zbysmy sie dobrze zrozumieli. Kazdy gps oblicza na ktora dojedziesz i ile bedziesz jechal. Rzecz w tym ze nie robia tego na bazie ograniczen szybkosci obowiazujacych na trasie tylko na podstawie tego czy podajesz w opcjach ze jedziesz osobowym czy np. Tirem. I licza predkosc naturalna pojazdu silnikowego z uwzglednieniem natezenia ruchu. Ktora jest znacznie wyzsza niz dozwolona. Nikt wiec nie zaklada jazdy z dozwolona bo wszyscy wiedza ze konstrukcja samochodu prowokuje inna jazde.
    Do zachwyconych sposobem jazdy zachodnich sasiadow. Ok jasna sprawa. Sa spokojniejsi. Dlatego umiera 3600 osob w Niemczech co rok. Gdyby ograniczyc samochody konstrukcyjnje nie zginalby nikt. Ale sie nie da bo chcemy zasuwac. Niemcy tez chca inaczej by nie unowoczesniali maszyn. Maja jednak dosc szybkie. Za takie placa i w takich te 3600 osob rocznie zycie traci.

  110. Z nieufnoscią odnoszę się do nienieckiego, eleganckiego i konsekwentnego rozliczania z przeszłością.
    Niemcy to naród posłuszny. Kazali mordować, to mordowali: „wykonywali rozkazy”.
    Każą kochać cały świat, to kochają. A jak przyjdzie inny rozkaz …

  111. Urządzenie nawigacyjne w samochodzie jest programowane w ten sposób, że oblicza odległość i czas jazdy po drogach ze znanymi (stałymi) dopuszczalnymi prędkościami i ani kilometra prędzej. Jeśli na drodze są przeszkody typu korek, objazd czy czasowe ograniczenie prędkości, to urządzenie oblicza i szacuje czas trwania reszty podróży odpowiednio szacując porę dotarcia na miejsce. Kto rzeczywiście używa takiego urządzenia, widzi na ekranie swoją aktualną prędkość obok prędkości dopuszczalnej na drodze tego typu. Jeśli prędkość zostaje przekroczona o określoną tolerancję (w określonym czasie, nie podczas krótkiego manewru wyprzedzania) to urządzenie ostrzega akustycznie. Ostrzega ono także np. we Włoszech przed stałymi radarami na autostradzie system Tutor, przed którymi ostrzegają również tablice świetlne. To jest dopiero perfidna metoda, ale jakże skuteczna 😉
    Bzdurą jest twierdzenie, że urządzenia nawigacyjne
    ” nie robia tego na bazie ograniczen szybkosci obowiazujacych na trasie tylko na podstawie tego czy podajesz w opcjach ze jedziesz osobowym czy np. Tirem.”
    Właśnie po to są te opcje, że dopuszczalne prędkości mogą być różne dla różnych typów pojazdów.
    Bo jak podasz, że jedziesz osobowym, to urządzenie pyta się, czy to jest ferrari, porsche czy tico albo smart?

  112. „Gdyby ograniczyc samochody konstrukcyjnie nie zginalby nikt”
    Śmiała teza.
    Niech jeżdżą 20 kmh (policja, straż pożarna i karetki też) i mają karoserie z gumy, a pieszym nakazać noszenie dmuchanych kombinezonów i kasków na wypadek nagłego wtargnięcia na jezdnię.
    Gdyby w porę zadbano o bezpieczeństwo na drogach, to nieszczęsny
    Piotr Curie nie zostałby przejechany swego czasu przez konny wóz ciężarowy 🙁

  113. kaesjot
    19 stycznia o godz. 23:15
    ————————-
    Kaesjocie,
    przepraszam, że dopiero teraz, ale zima taka piękna…
    Chciałbym tylko doprecyzować, że moja uwaga yła natury trochę bardziej ogólnej, niż kwestia przyczyn wypadków drogowych w Polsce.
    Z natury, bez podziału naszego społeczeństwa na różne frakcje – mam tak, że wszystko co dzieje się w naszym kraju, dzieje się u nas. Na poważnie, nie widzę tego co dobre u siebie, a tego co złe -u ONYCH.
    Jesteśmy narodem na kulturowym dorobku, budującym swoją świadomość/całe spektrum/ w fazie schyłkowego niewonictwa.
    Większość z nas, przy odrobinie ziegów sytuacyjnych, jest w stanie postępować, jak ci, którym aktualnie nie wyszło/wypadki z powodu „brawury”/.
    Ponieważ my, to my-Polacy, a ja jako jeden z nas, nie poczuwam się do rozsądzania o przyczynach wypadków.
    Szczerze nie potrafie zająć stanowiska w kwestii, czy konkretne wypadki samochodowe były spowodowane czyimś debilstwem, czy np. nadmierną prędkością?
    Przyjmuję wersję, że obecnie tak mamy/jeszcze/ , a więc tacy jesteśmy. W Rosji rocznie ginie na drogach ponad 30 tysięcy osób, bo oni tacy aktualnie są/…/

    Pozdrawiam,Idiota

  114. Trihlav
    21 stycznia o godz. 9:56

    Andrzej Falicz:

    i słusznie. Bo w ogóle nie ma czegoś takiego jak „wyższość” poza umysłem mierzącego i jego subiektywnością. I teraz spróbuj przekazać taką myśl wyborcom PiSu. Życzę zdrowia….”

    Boje sie, ze nie uda sie tego rowniez przekazac wyborcom PO ani SLD.
    I tu mamy prawdopodobnie problem.

    Ty jak widze juz wyborcow PiS-u sobie zgeneralizowales i „wiesz o nich” wystarczajaco duzo.

    Ciekawe jest to, ze ten sam elektorat w ciagu kilkunastu lat wybral ze zdecydujaca przewaga lewicujacych (z kapitalem kulturowym…) postkomunistow jak i wojujaca prawice (bez kapitalu).

    Wybrali ci sami Polacy….
    Wiec moze wstrzymamy sie z generalizacjami i na sile tworzonymi podzialami na swiatlych i ciemnych Polakow.

    Sugadaddy,
    Po co te osobiste wycieczki?
    Argumentow i tematow brakuje?
    Ja pisze o sprawach i podpisuje sie swoim nazwiskiem.
    Ty incognito plujesz mi na glowe i uwazasz, ze jestes „cool”.

  115. mag i Trihlav,

    ostatnio duży niepokój we mnie wzbudził fakt, że mój przyjaciel Sławomirski wielokrotnie rzucał na matę ET.

    Pozdrawiam

  116. Matylda
    Wiem, że Ty i ja „podpadniemy”, skoro Cię poprę w sprawie tej modelowej poprawności niemieckiej, która tak pięknie rozliczyła się z wyjatkowo paskudną przeszłością, ale jej nie ufasz. Ja też.
    Absolutnie nie oznacza to -zastrzegam – że podzielam antyniemieckość w wydaniu prawactwa odmóżdżonego przez Kaczora end cons.
    Zawsze warto trzymać rękę na pulsie, gdy czasy tego wymagają, ale nie można kreowac czasów zgodnie z jakimiś fobiami.

  117. Ryba
    Chyba żartujesz. Sławomirski rzuca się sam na matę. Tradycyjnie. ET usiłuje go tylko amortyzować.

  118. Markot gdyby faktycznie tak bylo z tymi gpsami jak piszesz byloby to dla mnie bardzo inspirujace w tym sensie ze oznaczaloby ze w ogole zadne ograniczenia nie sa potrzebne bo ruch sam reguluje sie dokladnie do takich szybkosci srednich jak te dozwolone. Ja jezdze z gpsem bardzo duzo. Na ograniczenia predkosci w ogole nie zwracam uwagi. Jade tak jak pozwala natezenie ruchu bo to ono glownie ogranicza. Z pewnoscia jezdze szybciej niz dozwolona predkosc kiedy to tylko mozliwe z uwagi na zatloczenie drogi co wiem chocby stad ze zawsze jak slysze w gps komunikat „uwaga radar” to zwalniam ostro a po minjeciu radaru zawzze przyspieszam. Czyli robie dokladnie to co cala reszta. Mimo to jesli nie zatrzymuje sie na jedzenie to praktycznie zawsze proroctwo gps jest bardzo bliskie rzeczywistosci. No ale pewnie wchodzi wiele innych czynnikow. Gdzies zarabiam minuty bo lece 120-130 a gdzies indziej kibluje w korku i je trace. To sie wyrownuje. Ale to by z kolei oznaczalo, ze gps nie uwzglednia sredniego natezenia ruchu. Co do przekroczenia powyzen tolerancji nigdy nie widzialem w gps takiej funkcji. Musze poszukac. Co do Piotra Curie jasna sprawa. Nawet woz moze zabic. Dlatego predkosc.pojazdu ktory nie rusza sie po szynach powinna byc bardzo ograniczona konstrukcyjnie. Nie musi buc z gumy ale na.pewno dyszel z przodu to slaby pomysl. Duzo lepsza jest obla lamliwa konstrukcja z elementami wystajacymi ktore sie skladaja. Ale to juz sie robi. Dlatego wozem konnym jadacym 40 na godzine mozesz zabic na miejscu a dobrze pomyslanym miejskim elektrycznym pojazdem jadacym nawet 50 niekoniecznie. Nie tylko wazne z jaka sila sie uderza ale i jakim narzedziem. Recznikiem zawinietym na supel nie zabijesz ale kamieniem w skarpecie mozesz.

  119. Sławomirski ludzie domagają się eutanazji bo nie chcą popełnić samobójstwa.

  120. WYBORY W IZRAELU DO KNESSETU (19.)

    Po trzymiesiecznej kampanii przedwyborczje obywatele Izraele wybieraja dzisiaj swoich przedstawicieli do 19. Knessetu. Okolo 1000n lokali wyborczych w calym kraju, ponad 5.65 mln uprawnionych do glosowania, darmowy transport do lokali znajdujacych sie powyzej 20 km od wyborcow. Liczenie glosow bedzie online i natychmiast podawane wyniki. Glosy oddali juz prem.Benjamin Netanayahu – pewny zwyciezca wyborow, bez watpienia, nowa gwiazda polityki izraelskiej Naftali Bennet lider partii Habayit Hayehudi, prezydent Shimon Peres oraz b. min spr. zagr Avigdor Libereman rzecznik osadnikow, ktory glosowal w Westa Bank (Nokidim, tutaj mieszka), duchowy przywodca partii religijnej Shas rabin Ovadia Yosef – partia ta odgrywa wazna role dla ugrupowan ortodoksyjnych w Izraelu.
    I te wymienione ugrupowania i politycy beda, wedlug powszechnej opinii, odrywac glowna role na arenie politycznej przez najblizsze lata w Izraelu. Zadnych wiekszych zmian, pare nowych gwiazd. Status quo.

  121. mag
    21 stycznia o godz. 23:49,
    oczywiście, że odżegnuję się od wszelkich alertów typu: „nie będzie Niemiec pluł nam w twarz”. Często w Niemczech bywam, goszczę ich u siebie, mam tam sporo przyjaciół. Kiedyś była też niemiecka rodzina. Ale nie wierzę generalnie w żadne programowe przerabianie zjadaczy chleba w aniołów.
    Eksperymenty Millgrama pokazują jedno: w każdym siedzi oportunista, gotowy na polecenie „autorytetu” robić rzeczy straszne.
    Wiemy też, że różne nacje mają różną skłonność do podporządkowywania się autorytetom. I gdyby przewrotny los powiedział: sprawdzam. To nie wiadomo kto byłby groźniejszy. Polski warchoł czy niemiecki superobedient perfekcjonista?
    Co do „podpadnięcia” to sądzę, że najciekawsze na blogach zaczyna się właśnie od „podpadnięć”. Bo o czym dyskutować, kiedy wszyscy się ze wszystkimi zgadzają?
    Byleby sporów nie rozstrzygać przy pomocy kłonicy i pacynek…. 😉

  122. Trihlav,
    w prawym dolnym rogu ekranu masz te informacje. Zaznaczone na czerwono, bo jedziesz za szybko!
    To jest ekran nawigacji tomtom.
    Jeśli traktujesz „proroctwa gps” jako wyzwanie do wyścigu, to nie dziwota, że jeździsz za szybko, hamujesz ostro przy radarach i znowu przyspieszasz 🙄 Na takich kierowców znakomicie działa włoski system Tutor, który mierzy prędkość na kilku odcinkach 200-kilometrowej trasy, wylicza średnią i przy przekroczeniu limitów serwuje seryjne mandaty, których może być nawet 7 (bardzo kosztownych) plus punkty karne.

  123. cd WYBORY w IZRAELU

    Lider partii centrowej (Kadima) Shaul Mofaz oddal swoj glos – jak stwierdzil ze” prawica w Izraelu jest zbyt ekstremalna a lewica nie ma zadnego politycznegon doswaidczenia, czyli czas na rzady centrowe”. Duzo glosow ze strony nacjonalistow religijnych uzyska bez watpienia Bennet z partii Habayit Hayehudi bardzo zblizony do polityki osadnikow.

  124. Polska należy do UE, ale polski kierowca jest mentalnie Rosjaninem lub Ukraińcem. Bijemy rekordy śmiertelnych wypadków. Prawie KAŻDY łamie ograniczenia prędkości. W Austrii, Czechach czy Niemczech jest znak 50 i wszyscy jadą 50. Przekroczysz granicę Polanda i ograniczenie 50 sprawia, że wszyscy jadą 90. W Polsce auto jest traktowane jak bóg. Wypolerowane, wypachnione, super alu. W domu bajzel, ale w aucie pałac. Jednak wszyscy boleją jak to niebezpiecznie na drogach, jak to jeżdżą jak wariaci. Kiedy jednak pojawiają się fotoradary, wówczas panuje ogólnonarodowa histeria. Gdzie tu logika? Chcesz większego bezpieczeństwa na drogach, to jeździj przepisowo. Jeżeli będziesz jeździł przepisowo, to nawet 1000 fotoradarów nie sprawi, że dostaniesz mandat. Może właśnie karanie mandatami nauczy Polaka trochę kultury. Strukturalnie w Europie, ale mentalnie Dziki Zachód.

  125. Falicz,
    Skąd Twoje przekonanie, że pomimo bycia smutnym demagogiem i propagandystą, nikt złego słowa Ci nie powie? Nie pociągnie z Ciebie łacha?
    Twoje argumenty, często bez sensu; jeśli pisałbym pod nazwiskiem to mógłbym Ci pluć na głowę? Jakie to ma znaczenie?
    A do tego jesteś polskim smutasem, bo zamiast dołożyć mi z polotem, żalisz się jak dziecko.

  126. Matylda to nawiazanie do Milgrama bardzo sensowne jest w kontekscie tej dyskusji. Sa spore roznice w wynikach w roznych krajach i na przyklad Polacy mieli wyjatkowa tendencje do podejmowania tajnej wspolpracy z „uczniem” natomiast Niemcy i o ile pamietam takze Austriacy dochodzili do tego co im nakazano. Z innych kawalkow panie byly o wiele posluszniejsze w wymierzaniu kar niz panowie. Jedno i drugie pokrywa sie z przestrzevaniem przepisow ruchu wiec cos jest na rzeczy z tym pytaniem czy nie lepszy polski warchol niz stateczny i perfekcyjny niemiecki mieszczanin. Tak czy siak nie ma co liczyc ze sie ludzie zmienia. Dlatego obstaje przy meleksach choc tylko hobbystycznie bo i tak doskonale wiem ze nikt by na to nie poszedl.
    Markot nie scigam sie z gpsem. Jade tak jak pozwala samochod i droga. Syrenka wolniej, lepszym samochodem szybciej. I to sie nie zmieni ani u mnie ani u innych czego dowodem jest powtarzane 3600 trupow rocznie nawet u najwiekszych perfek jonisfow zdyscyplinowanych i wyekwipowanych do bolu. Uwazam ze oczekiwanie od ludzi zeby ograniczali predoosc kiedy sie im daje takie maszyny jest sprzedawaniem kitu.

  127. Matylda
    22 stycznia o godz. 8:31 pisze, ze nie wie, czym jest bladzenie i opowiadanie niedorzecznosci o nacjach (uogolnienia maja posmak postawy anty; tu antyniemieckiej).
    ET

  128. do Slawomirski
    22 stycznia o godz. 0:09
    Tu nie widze roznicy miedzy nami…
    Z powazaniem.
    ET

  129. …..Niemcy to naród posłuszny. Kazali mordować, to mordowali: „wykonywali rozkazy”.
    Każą kochać cały świat, to kochają. A jak przyjdzie inny rozkaz … powyzej same niedorzecznosci i resentymenty….slow brak. Pioro wiednie. Matylda sie obnazyla; dobrze. Cekawe jakie ma zdanie (uogolnione) na temat innych nacji.
    ET
    Analizy Niemiec; Niemcow bardzo uboga oraz ahistoryczna; narod wielu narodow, wielu kultur i jezykow. Matylda wie jednak wszytsko i mowi szybko.

  130. do
    mag
    21 stycznia o godz. 16:45

    Dlatego tez kazdy powienienien zaczac rozliczanie od siebie….ku przyszlosci.
    ET

  131. cytat ;
    czy nie lepszy polski warchol niz stateczny i perfekcyjny niemiecki mieszczanin. ????
    /wieder ,noch /
    Przy takiej propozycji wybieram jednak Francuza lub Anglika …
    Holendra lub Szweda …
    cytat ;
    Uwazam ze oczekiwanie od ludzi zeby ograniczali predoosc kiedy sie im daje takie maszyny jest sprzedawaniem kitu.
    Bzdura w Niemczech jest 20-30 odcinkow na austostradach ,gdzie mozna jezdzic bez ograniczenia szybkosci /bo inaczej byloby to sprzedawanie broni bez mozliwosci jej uzycia /.
    Poza tym nie chodzi tu tylko o predkosc ,ale przyspieszenie i komfort !
    /tlumaczac na polskie ;to chodzi jak po masle /..
    Pozdrawiam

  132. Sawa, dyskusja robi się nudna. Ja rozumiem te wszystkie argumenty o tym, że w Niemczech jest idealnie i ludzie jeżdżą swoimi super odrzutowcami szybko tylko tam gdzie wolno a w pozostałych miejscach są zdyscyplinowani czyli można. Ponadto mają idealne hamulce, idealne opony, idealną trakcję, każdy ma ABS, drogi są dobrze oświetlone i oznakowane, wszędzie są autostrady, samochody są średnio o wiele nowsze od naszych, na oryginalnych częściach i zawieszenie jest serwisowane na książkę a nie u Henia w garażu. Ponadto pełna dyscyplina, cywilizacja i Europa nie to co u nas. Czyli osiągnięto ewenement i ideał w skali światowej absolutnie niemożliwy do osiągnięcia na bliskim wschodzie, w krajach dawnego ZSRR, w krajach słowiańskich, w Ameryce Południowej, w Afryce i w większej części Azji. Ale tam – w Niemczech, może w Szwajcarii, ewentualnie jeszcze w Szwecji – to osiągnięto. Maksimum motoryzacyjnego wypasu. I mimo to w tych warunkach absolutnego socjologicznego i technologicznego optimum 3600 osób rocznie traci życie. Czyli mój wniosek jest taki, że nawet jak zrobisz tyle, to to nie wystarcza. Dlaczego? Ano dlatego, że mówimy o maszynie która nie porusza się po torze tylko bez żadnego zabezpieczenia a licznik ma wyskalowany do 220. I życie jest życiem. Uczucie że coś „chodzi jak po maśle” możesz uzyskiwać przy dowolnej prędkości. Znają je tacy co jeżdżą rowerem. Rzecz w tym, z czym się porównujesz. Ja te 27 lat temu jak sobie robiłem prawo jazdy i wsiadałem w Syrenkę to też miałem uczucie, że to idzie jak po maśle. Ależ było niesamowite uczucie jak się przesiadłem w Fiata 132 🙂 Jak po maśle, mówię ci. Jak za piętnaście lat wsiądziesz w ten sam samochód który dziś uważasz za super furę to będziesz mieć wrażenie, że to badziewie bo postęp pójdzie do przodu i wówczas „po maśle” będzie chodzić już coś innego. To jest względne w zależności od tego z czym się porówna. Co do sprzedawania broni bez możliwości jej użycia – dokładnie to cały czas próbuję powiedzieć. Sprzedaje się ludziom broń i dyskutuje się jedynie o pozorach tego, że nie ma możliwości jej użycia. Bo ta możliwość jest, jest ona pozaprawna, wszyscy to wiedzą, akceptują ten fakt i dlatego kupują to co kupują. I dlatego na skutek wypadków samochodowych umiera więcej ludzi _w_Niemczech_ niż na skutek wielu innych rzeczy uważanych powszechnie za niebezpieczne _w_Niemczech_. Na AIDS umarło tam w 2009 1000 osób. Na skutek morderstw rocznie średnio 600 osób tam ginie. W USA na skutek wypadków drogowych ginie rocznie 30 000 ludzi. Czyli od 2000 roku stracili 360 000. To się zbliża do ilości ludzi których stracili w drugiej wojnie światowej bo to było 400 000. Idzie jak po maśle.

  133. Izrael – Wybory 2013 –
    _____________

    juz ponad 40 % uprawnionych do glosowania odwiedzilo urny wyborcze (2:23 PM)
    – frekwencja wyborcza ok 40%…gdzies w okolicach 22.00 wiadomo bedzie o podzialach mandatow do 19. Knessetu

  134. do
    Slawomirski
    22 stycznia o godz. 0:09

    ET
    21 stycznia o godz. 9:32

    Szanowny Panie ET

    Nasze zdania sa rozne z powodu obiecywania przez Pana wygodnej smierci.

    Pan mnie czytal bez zrozumienia, bo mowilismy o tym samym.
    Z powazaniem.
    ET

  135. Zresztą tak sobie myślę o tej dyskusji radarowej i z mojej strony także meleksowej i myślę sobie, że to w sumie nie jest możliwe do rozstrzygnięcia, bo to jest dyskusja o tym po czyjej stronie powinna kiedy być umieszczona odpowiedzialność. Z takimi rzeczami brak obiektywnej miary. Jak byłem małolatem to byłem w harcerstwie w drużynie wodniackiej i na obozie był tam taki jeden druh Bany. Starszy od nas, uczył pływania na tych łódeczkach i taki więcej był z niego cwaniak. Przyjechał oddzielnie, rozłożył sobie namiot dwójeczkę i postawił go w taki sposób, że linka od śledzia była w poprzek wąskiej drogi. Ponieważ tamtędy łazili także ludzie z innych obozów każdego dnia potykało się o tę linkę dwie, trzy osoby. Któregoś dnia przechodził komendant i potknął się jak wszyscy, któryś już raz z rzędu. Wkurzył się i tubalnym głosem do Banego:
    – druhu Bany, byście może wzięli się wreszcie i ustawili inaczej tę linkę bo się ktoś wreszcie zabije!
    druh Bany wyszedł z namiotu, popatrzył filozoficznie i wypowiedział słynne zdanie
    – bo się trzeba patrzyć
    Weszło do obozowej gwary na zawsze. Bo się trzeba patrzyć. Ktoś kupuje kawę w maku i się nią parzy. Czy ludzie nie wiedzą, że kawa jest gorąca? Trzeba umieścić nadruk na kubku „kawa jest gorąca a kontakt z gorącym płynem powoduje oparzenia”? Jeśli jedna osoba się tak natnie, to pewnie nie. Można założyć, że „się trzeba patrzyć”. Jeśli dwie, to też bez przesady. Ale jeśli natnie się 40 osób? 400 osób? 4000? Kiedy „się trzeba patrzyć” staje się absurdalne? Dla mnie tłumaczenie, że samochody jeżdżące 200 są ok tylko ludzie nie są ok bo za szybko nimi jeżdżą jest właśnie takim „się trzeba patrzyć” pociągniętym do granic absurdu. Bo ewidentnie widać, że to nie jest pojedyncza osoba która nie miała dość ostrożności czy oleju w głowie albo sama szukała guza tylko to jest pewna reguła która się powtarza w tysiącach. I w pewnym momencie powinna przyjść taka refleksja, że się nie będą „patrzyć” skoro tylu _nie_ patrzy i potrzebna jest jakaś zmiana. Nadruk na kubku, wolniejsza maszyna – taka którą po prostu nie da się tak pojechać żeby w sekundę zabić dziesięć osób, piła mechaniczna z ochraniaczem, napis na leku w widocznym miejscu informujący że dzieciom nie podajemy itd. Oczywiście zawsze będzie taki co znajdzie sposób. Wsiądzie w meleksa zakładając hełm tył naprzód, na maskę założy baranie rogi, stwierdzi, że kupił lek bez opakowania i zjadł na miejscu, stwierdzi, że przecież jak kubek trzyma to nadruku na nim nie widać więc skąd ma wiedzieć że kawa gorąca skoro był w rękawiczce i przez nią nie czuł, zdejmie osłonę piły mechanicznej bo lepiej widać itd. Kryterium jest częstość przypadku. Myślę, że mierzona zarówno procentowo w porównaniu do tych co jednak „patrzą” i przeżyli mimo posiadania takiej maszyny jak i w liczbach bezwzględnych. Bo jeżeli stawką jest życie tysięcy ludzi i trwałe kalectwo kolejnych tysięcy to nawet argument, że to stosunkowo niewielki procent kierowców nie ma sensu. Bo motoryzacja jest masowa i jeśli maszyny będą takie jak teraz, to te kilka tysięcy osób rocznie (nawet w Niemczech) to jest za dużo. Ale zdaję sobie sprawę, że to hobbystyczne rozważania. Kiedy ktoś zaczyna uprawiać ekstremalny sport i zrobi sobie krzywdę, zawsze można dyskutować na temat dobrowolności i słusznie. Przecież widzi co bedzie za chwilę uprawiać. Trudno, żeby ktoś obcy był całe życie naszym tatusiem i mamusią. Z motoryzacją jest inaczej bo przed nią nie ma ucieczki. Nie możesz powiedzieć, że nie będziesz korzystał. A podstawowym uwarunkowaniem decydującym o tym jak wygląda motoryzacja jest sprzęt. Dlatego powinien być tak robiony, żeby zabicie się na nim lub zabicie nim było praktycznie niemożliwe. Nawet jak wsiądzie nie-Niemiec.

  136. Sławomirski,
    ET (14.46),
    do Sławomirskiego w taki oto poniżający sposób:
    ,Pan mnie czytal bez zrozumienia, bo mówiliśmy o tym samym.
    Z powazaniem’.

    O, żeż w mordę, Sławomirski, boń się ;).

  137. Trihlav
    22 stycznia o godz. 15:09

    Jeszcze kilka lat i problem- przynajmniej w naszej części świata- może samoistnie zniknąć. Wystarczy że dobiegną końca prace wdrożeniowe nad automatycznym kierowcą…..
    Kolejne kilkaset tysięcy bezrobotnych.

  138. No i proszę, Fotoradary (kolejna pazerna ręka odwiecznego wroga) – pospolite ruszenie gotowe. Ponad 140 komentarzy, PO traci w sondażach, ludzie „czują się oszukani” bo to niby ktoś „zarabia” na tym, że „Polacy są sobą”. Kolejna polska wojenka. Podsuwa się myśl, że dla „Polaka”, „Państwo polskie” to jakiś oddzielny byt nie mający nic wspólnego z „Polakami” i do tego byt z którym się walczy (w praktyce tylko buntuje, ewentualnie organizuje „Powstania”). „Państwo” zarabia na „Polakach”, oszukuje ich, terroryzuje itp. Przepisy drogowe są stworzone przez „Państwo polskie” przeciwko „Polakom”. No tak, zawsze będą skoro są stworzone przez oddzielny wrogi byt „państwo polskie” i atakują Nas „Polaków”.
    Trudna ta wojna powiem szczerze, gdyż przeciwnik wkrada się w Nasze szeregi i już nie wiadomo czy szable wyciągając zamachujemy się na Państwo polskie czy na Polaka?

  139. Wybory w Izraelu 2013 – ostatnie wiadomosci

    Partia Likud wedlug jej rzecznika moze zdobyc 31 miejsc w parlamencie (Knesset, 120 miejsc)
    Bezprecedensowym byl apel patriarchy lacinskiego Jerozolimy,
    by Arabowie -Izraelczycy uczestniczyli gremialnie w wyborach – frekwencja wyborcza wsrod obywateli Izraela pochodzenia arabskiego jest bardzo niska ( mozliwe, ze 20%? ).
    Wedlug zrodel z partii Yesh Atid ( Istnieje przyszlosc) ugrupowanie to zalozone w ub. roku przez Yaira Lapida ma szanse byc druga najwieksza sila polityczna w Izraelu ( informacja z Channel 10)
    O godz 18.00 (w Polsce 17.00) frekwencja wyborcza wynosila
    powyzej 55%. W Nazarecie frekwencja wyborcza 60% wysoka jak na arabskich Izraelczykow. Wsrod IDF (armia izraelska) 60%.
    Shelly Jacimovic przywodczyni partii Pracy najpopulraniesza kandydatka posrod kibucnikow.

  140. ET 22 stycznia o godz. 11:33

    Spodziewam się że Matylda wyjdzie z tego zarzutu obronną ręką, to znaczy – jeżeli dobrze rozumiem jej cenną i dość rzadką (nawet na blogach, kiedy w końcu można pokusić się o szczerość) cechę samokrytycyzmu, przy różnych możliwych zastrzeżeniach – zgodzi się z tobą w przedmiocie „niemieckim”. Ale też ciekaw jestem jej obserwacji dotyczących innych nacji 😉

    Matyldo, to tylko moje lekko prowokacyjne dywagacje (lubisz przecież polemikę), a nie broń boże wmawianie dziecka w brzuchu 😉

  141. Mam już dość histerii fotoradarowej. Strach otworzyć lodówkę.
    Do speców od katastrof lotniczych masowo dołączyli eksperci od bezpiecznej jazdy wbrew przepisom, co poniektórzy uzbrojeni w maski.
    Najlepiej byłoby zażądać likwidacji mandatów w ogóle, można by zostawić ewentualnie punkty karne, byle nic a nic nie wpłynęło do państwowej czy samorządowej kasy (bo wiadomo, państwo jest opresyjne, samorządy też i trzeba je zwalczac, chocby na odcinku drogowym). To prostsze rozwiązanie niż zdjąć nogę z gazu.
    Krótko mówiąc, my Polacy, wolni ptacy jak zwykle i jak we wszystkim chcemy mieć ciasteczko i zjeść ciasteczko, no i zamachiwać się sami na siebie i nawzajem.
    A już całkiem serio, czy to taka wielka sztuka – zamiast od dwóch tygodni bić pianę, rozsądnie porozmieszczać fotoradary i znaki drogowe ( co by sobie np. nie przeczyły), tak jak uczyniono w cywilizowanych krajach. Sami przyznajemy, ze tam jeździ się nam dobrze i raczej nie łamiemy przepisów, bo to słono kosztuje. Więc w czym problem?

  142. @ET,
    na drugie mam Anty – gona 😉

    @kozetka,
    na temat mitów, skryptów, rytuałów różnych nacji, ich przekazu, uczenia się kultury, a co za tym idzie różnic w zachowaniu, więcej powie Ci z pewnością @Trihlav.
    Tobie z pewnością udało się zauważyć różnice w sposobie bycia południowców i Skandynawów 😉

  143. mag
    22 stycznia o godz. 18:33
    Ja wogóle nie zabieraem głosu na ten doniosły temat, ale teraz zabiorę doniośle. Uważam, że radary to nie jest kwestia polityczna tylko techniczna. Są jacyś fachowcy,którzy je zakładają, są jakieś gminy,które liczó na to, że polskie warchoły dadzą im na tych radarach zarobić, więc też dobrze.
    Ponoć nasz Wysoki Sejm ma ustalić jakąś liczbę tych radarów, tę liczbę nasi światli posłowie wezmą sobie z tototka, a ci wierzący skądś inąd(od świętego ducha), tak jak nasi światli posłowie mogą sobie ustalić ile skalpeloów doktor G. albo H. ma prawo użyc przy przeszczepianiu serca.
    Straciłem resztkę szacunku do Palikota. Ten aby zaistnieć, czyli dokopać Tuskowi wziął się za radary, zmałpował niepokornych z Acta, zakładając sobie na twarza maskę i prawie stał się drugim Korwinem-Mikke.
    To tyle moich doniosłych spostrzeżen na tema radarów.
    Pozdrawiam Cię przemiła mag

  144. Matylda 22 stycznia o godz. 18:50

    Zgadzając się z mag możemy więc zakrzyknąć: wszyscy jesteśmy południowcami, żądamy wolności od radarów, zwłaszcza w naszych domowych lodówkach !

  145. Wybory w Izraelu ( godz.21.30)
    ____________________________-

    Prem.Netanayahu wezwal swoich zwolennikow: „Rzady Likudu sa w niebezpieczenstwie, idzcie i glosujcie na nas – na rzecz przyszlosci kraju”. Z kolei b. min. spr. zagr. pani Tzipi Livi (corka Eitana Livi, emigr. z Grodna, bojownik Irguna) nigedys w partii Kadima a obecnie Hatnuah (Ruch) – partii centrum, ktora ma nadzieje na polaczenie z partia Pracy i Yesh Atid.
    Frekwencja wyborcza ok. 63.7% (59.7 w 2009).
    Wielkim zaskoczeniem w wyborach jest z pewnoscia przywodca partii narodoworeligijnej Habayit Hayehudi (The Jewish Home) Naftali Bennet, niegdys lider
    Rady Osadnikow Judei i Samarii. Bennet nie ufa nikomu i uwaza, ze Netnyahu nie powinien sklaniac ku lewicy. Jak dobrze pojdzie 15 mandatow (?) Ten mlody (40) polityk to rowniez swietny IT-specjalista i b. wlasciciel firmy, ktora niedawno sprzedal w USA za sume 145 mln dol, by zajac sie zwodowo polityka, oficer formacji elitarnej.

  146. @kozetka,
    szczególnie w lodówkach 🙄

  147. Slawomirski
    22 stycznia o godz. 18:22
    …a ja pisalem z glowy
    ………………………………………………………………………………………..
    „Z głowy” to napisał Janusz Głowacki.

  148. Wybory w Izraelu (22.00 – lokale wyborcze zamkniete)
    __________________________________________________
    Wstepne wyniki:
    Likud/Beteinu 31 (Netanyahu/Lieberman
    Yesh Atid 19 (lib-centr. przew.Yair lapid, znany prezenter Tv Channel 2, dziennikarz)
    Partia Pracy 17
    Habayit Hayehud 12
    Shas /relig. nat./ 12
    Hatnuah 7 (centr. odlam Kadimy, Tzipi Livni)
    Meretz 7 (social-dem., lewica syjonist.)
    United Tora Judaism (ortdox.)6
    Hadash 4 (socialist, ekstrem lewica, izr. arab.)
    United Arab list – Ta ´al 3
    Balad 2 (arab.nacj.,lib.)
    _____________________________

  149. Sławomirski (18.18),

    jesteś w komfortowej sytuacji, że poszukując samotności uwolniłeś się od Jaruzelskiego, Urbana i Passenta.
    Ja takiego luksusowego wyboru nie mam.
    Jak ci wiadomo, z Passentem wsółżyliśmy przez parę lat, a ja nadal ciągnę tą gehennę.
    Co gorsze, ostatno zdołałem się nieco zbliżyć nawet do samego Hartmana.

    Jeśli idzie o zasadnicze pytanie, to gdybym miał na nie odpowiedzieć bez uwzględniania kontekstu społecznego, to moją odpowiedź w sprawie zastosowania eutanazji pozostawił bym woli chorego. Tak wskazuję zdrowy rozsądek.
    Jednak (piszę na ten temat pierwszy raz i dlatego ręce mi się trzęsą na klawiaturze jak cholera), biskupi katoliccy, którzy są przeciwni eutanazji, używają szalenie ważnego dla mnie argumentu.
    Mianowicie, twierdzą oni, że jak się rozluźni zakazy, to mroczna częśc natury ludzkiej, przy pierwszej lepszej okazji uruchomi przemysł związany z uśmiercaniem już wtedy niezależnie od woli ludzkiej, co ludzkość już zresztą zdołała skutecznie wypraktykować w nieco innej postaci.
    Tak więc argument za, z pierwszej części mojego wywodu, jest mocno kontrolowany przez świetną argumentację hierarchów kościelnych.

    Minister Finansów profaszystowskiego nowego rządu japońskiego oświadczył, że eutanazję rząd powinien się stosować na masową skalę, bo sytuacja demograficzna Japonii bardzo obciąża budżet państwa.
    Argument rozumię i dodałbym jeszcze argument przeludnienia ziemi, ale mimo argumentów natury gospodarczej czuję pewne zesztywnienie na grzbiecie.
    W takiej sytuacji już wolę koncpcję rządu Donalda Tuska, która polega na systematycznym podrażaniu leków i wydłużaniem kolejek do lekarzy.
    Wkrótce, bez znieczulenia, w tej częsci Europy, możemy problem eutanazji rozwiązać tanio i bez bólu, bo kto by w kolejkach o nim myślał.

  150. Tak sobie jeszcze pomyślałem o tej fikcji prędkości. Bo jest teraz na przykład broń na radary i nazywa się Yanosik. Rejestrujesz się w Yanosiku smartfonem, a system lokalizuje położenie twojej komórki. Jak mijasz fotoradar to naciskasz przycisk na telefonie, system się uczy, że ten radar tam jest i informuje pozostałych uczestników zabawy. Jak mijasz fotoradar który ktoś zarejestrował to słyszysz ostrzeżenie w komórce. Proste i skuteczne. No i teraz tak się zastanawiam. Skoro jest system który lokalizuje komórkę i nikt z uczestników nie ma problemu z tym, że ten system go lokalizuje, to przecież nic prostszego niż nałożyć na to mapę z umieszczonymi ograniczeniami prędkości i niech system lokalizuje komórkę nie raz, a dwa razy. To prosty sposób by zmierzyć szybkość z jaką ta komórka się porusza. Jedziesz, masz komórkę, przekroczyłeś szybkość to po prostu dostajesz sms z numerem konta do zapłacenia mandatu. Proste i skuteczne. Pierwszy system nazywał się Yanosik to drugi mógłby na przykład nazywać się Hayduk. No przecież skoro ograniczenia są legalne, skoro są akceptowane to logiczne jest, że nikt nie mógłby mieć nic przeciw prawda? Albo jeszcze inny pomysł. Ktoś tu pisał o GPSach, że one informują o ograniczeniach i uwzględniają je w obliczeniach. No to w czym problem żeby nałożyć na producenta obowiązek instalowania softwarowej nakładki? W GPS dopinanym do samochodu na przedniej desce po prostu jak przekroczysz prędkość powyżej kilku sekund, to ekran gaśnie i zamiast widoku pojawia się obrazek ze znakiem ograniczenia prędkości. Zwolnisz, to się zapala widok mapy jak wcześniej. A w samochodach gdzie GPS jest zamontowany fabrycznie sprawa jest jeszcze prostsza. W ogóle nie trzeba by żadnych dodatkowych „miejskich” przełożeń skrzyni montować, żadnych dławików gazu itp. Najprostsze możliwe rozwiązanie. GPS jest zintegrowany z komputerem pokładowym i jak przekraczasz szybkość to komputer ogranicza gaz. I nie możesz jechać szybciej niż na to pozwala lokalizowane przez GPS ograniczenie. I jedną ustawą drogową można zarządzić, że na rynek krajowy dopuszczane są tylko samochody które mają to podłączenie, bo to jest warunek uzyskania przeglądu, warunek zarejestrowania pojazdu itd. Proste i ostatecznie skuteczne. I oczywiste, skoro naprawdę jest tak, że mamy zamiar ograniczeń przestrzegać.
    Rzecz jednak w tym, że nie ma na swiecie takiego rządu, który byłby w stanie wobec swoich obywateli takie ustawy przeprowadzić. Dlaczego? Ano dlatego, że mamy do czynienia z fikcją. Rzecz w tym, że nikt nie zamierza jeździć tyle ile mówią przepisy, bo inaczej nie kupowałby takiego samochodu. To jest przecież pierwsza rzecz którą z placzem wykrzyczy każdy producent. No kto kupi nasz samochód z dwulitrowym silnikiem o mocy 160 koni i sześciu powietrznych poduszkach jeśli ten samochód będzie ograniczony szybkościowo przez ten GPS? Odpowiedź – nikt nie kupi. Ten potężny silnik nie będzie wtedy miał sensu. Nikt nie zapłaci za taką maszynę jeśli będzie wiedział, że GPS ją będzie blokował. Pójdą na rynku wyłącznie samochodziki z silnikiem dużo mniejszym. Kupowanie tego co schodzi na rynku teraz stałoby się absurdalne. Nikt też się nie zgodzi na lokalizowanie swojej komórki i mierzenie szybkości. Ani nikt nie kupi dopinanego na deskę rozdzielczą GPSa który tak działa. Dlatego, że to wszystko fikcja. Nie kupię takiego GPSa jeśli mam samochód zdolny jeździć znacznie szybciej. To bardzo proste.
    A przecież można sobie wyobrazić inną sytuację. Że w Niemczech ten system działa już od lat. Tyle, że Niemcy nic o tym nie wiedzą. W ogóle się nie zorientowali. Bo i jakim cudem, skoro jeżdżą po mieście 50 a zasuwają w swoich brykach tylko tam gdzie to dozwolone? Nie mają szans się dowiedzieć. No chyba, że znają jakichś Polaków i oni im powiedzą. Sami by się nie połapali.

  151. Sławomirski, z tą eutanazją to żadna „semantyka”. Ludzie domagają się eutanazji bo nie chcą popełnić samobójstwa. Dlaczego nie chcą popełnić samobójstwa skoro domagają się eutanazji?

  152. Matylda o co ci chodzi z tymi natręctwami?

  153. Mon Dieu, c’est pas vrai. Nie wierzę, że normalni, inteligentni ludzie nie rozumieją, że nie jest rozwiązaniem ślepa wiara w mądrość urzędników stawiających jakże często ograniczenia prędkości od czapy, i wiara niektórych ludzi, że zawsze jest to sensowne. Przecież nie można być takim „użytecznym idiotą”. Go home, „smart people”, you are drunk 😉

  154. Matylda 22 stycznia o godz. 20:18

    Skojarzenie mag bardzo mi się spodobało. Lodówka która w domu jest ostatnim miejscem (może nawet nie sypialnia) do którego obcy mają dostęp, nie tyle z wmontowanym fotoradarem (to mogłoby wymyśleć tylko CBA), co zainfekowana dyskusją o radarach.

  155. Anty-analityczki go-nia rzeczywistosc niemiecka nie zdajac sobie sprawy, ze powielac klisze o Niemcach, powiela klisze o Prusach. Mowia o Prusach, mysla, ze mowia o Niemcach. Niemcy, ktore powstaly stosunkowo niedawno, z wielu panstewek i wielu jezykow slyszanych po dzien dzisiejszy sa latwe do opisania na zasadzie antyanalitycznej kliszy. Dlatego tez stereotypy o Niemacch o. Niemczech sa niedorzeczne w rzeczy samej.

    ET

  156. Izrael wbrew pseudoprognozom pseudoobserwatorow zmierza w kierunku centrum….

    ET

  157. Pickard 23 stycznia o godz. 11:49

    Przemawia przez ciebie francuska skłonność do anarchizowania. U nich też był swego czasu dyskusyjny kociokwik na temat radarów. Francuzi uchodzą za kiepskich kierowców w Europie zachodniej (chociaż sami mówią w swoich dowcipach o Belgach jako najgorszych kierowcach).

  158. kozetka
    23 stycznia o godz. 13:31
    Przecież wiesz, że Francuzi totalnie wyśmiewają Belgów, a nie tylko kierowców belgijskich. Oni tak bawią się kosztem Belgów, jak my kosztem Wąchocka.
    A propos, ciekawe ile radarów postawił sołtys Wąchocka i ile karetek pogotowia udało mu się na te radary złapać.

  159. ET
    22 stycznia o godz. 11:33
    ———————————
    gdybyś raczył raczyć , przypomnieć sobie uwagi Alana Bulloka w „Studium tyranii”, to mogłoby się Tobie niemieckie społeczeństwo sporo ujednolicić.
    Tą całą , wielowątkową dziubdzianinę tego narodu, ze sporym glancem, ponad ich multigenetycznymi głowami scala…duga tradycja mieszczańska.
    Zrozumiał to inteligentny psychol AH, i grał głównie na tej jednej nucie. Nabyta, odmieszczańsko karność m.in. potomków bitwy pod Grunwaldem i pozostałej, historycznie uzasadnionej siekaniny, wystarczyła temu potworowi uczynić z całej dostępnej masy społecznej – co tylko chciał.
    To są konkrety. Czy można to osłabić intelektualnymi , o charakterze „cool” wariacjami o społeczeństwie niemieckim?
    W internetowych „ploteczkach” -absolutnie TAK! A w konfrontacji z takimi konkretami, które wykorzystał AH?
    Tak! Nie! Tak! Nie!,Tak! Nie!…
    Wynik zależny będzie od tego, czy do rozstrzgnięcia takiej losowej kwestii – użyjemy rachunku statystycznego, czy uczciwego pragmatyzmu.

    Pozdrawiam,Idiota

  160. Po drogach Polski każdego dnia jeździ 17 milionów samochodów na zarejestrowanych 23 miliony. Przy takiej ilości nawet 17 tysięcy zabitych byłoby raptem 000001% użytkowników dróg a nawet mniej bo niektórzy denaci to rowerzyści bądź piesi.
    Co to za ilość ? , to praktycznie nic . Nie może tak być żeby człowiek jechał 9 godzin z Tarnowskich Gór do Nałęczowa . Te durne fotoradary są jedynie środkiem do wspomożenia kasą tego idiotycznego Rządu Tuska . Ja ich nie wybierałem i moim zdaniem oni nie muszą się tak dla nas poświęcać . Nich po prostu wyper.dala.ją . Ludzie pamiętajcie ,że aparat wewnątrz fotoradaru to cyfrówka wysokiej klasy warta 1500 euro , która normalnie możecie robić zdjęcia i przekazywać na kompa jeśli ją tym złodziejom zap.

  161. Lewy 23 stycznia o godz. 15:37

    Istotnie, Francuzi (ci z megalomańskim poczuciem wyższości) lubią sobie drwić z Belgów, a ściślej Walonów, jako prowincjonalnych, mniej rozgarniętych frankofonów.

    Chciałem jednak bardziej zwrócić uwagę, że najwięcej szumu wokół fotoradarów rodzi się w społeczeństwach o niskiej kulturze jazdy i o wyższej „wypadkowości”. Takich jak Francja i Polska.

  162. Panie profesorze! Oglądałem pańskie wykłady w telewizji. Byłem pod wrażeniem. Skoro zatem (w to nie wątpię) nie jest pan głupi, to musi być pan cyniczny! Może jest pan w stanie wyjaśnić, jak bogata, wszechstronna wiedza o świecie może (w pańskim przypadku) przekładać się na tak denne poglądy. Czytam blog z zażenowaniem, że taka „góra” może urodzić taką mysz. W teorii autorytet, a w praktyce … (autocenzura). Jest Pan dla mnie najlepszym przykładem, że nawet bardzo inteligentny i wykształcony człowiek, może okazać się… (nie znajduję słów). To jakiś rodzaj „nieodpowiedzialnego” przeintelektualizowania. Jestem Panem bardzo, bardzo rozczarowany! Żegnam.

  163. Slawomirski ja nie mam oporow. Ale sadze, ze moga je miec ci ktorzy nawoluja innych by zrobili to co oni mogliby zrobic sami.

  164. W „megalomańskiej” Francji było 3 992 zabitych (6,1/100 000), w Belgii – 827 (7,6/100 000). W obu krajach statystycznie dwukrotnie więcej niż w krainie powściągliwych dżentelmenów – Wielkiej Brytanii (1 905 ; 3,1/100 000)

  165. Sławomirski,

    twój przyjaciel blogowy, w przeciwieństwie do ciebie lubi się poruszać w szarocieniu.
    Dlatego chcę dorzucic z tej przestrzeni problem związany z eutanazją.
    Otóż mój ojciec o końskim zdrowiu był namiętnym palaczem.
    Zatem bardzo łatwo można się domyślić jakie były jego największe dolegliwości zdrowotne pod koniec życia w końcu lat siedemdziesiątych.
    W końcowym stadium choroby nowotworowej ważył około czterdziestu kilogramów.
    Stany krytyczne w tego rodzaju chorobach straszliwie upokarzają człowieka.
    Kiedy popadł w stany agonalne przyjechaliśmy do szpitala, a matka wezwała kapłana dla ostatniego namaszczenia.
    Rozmawiałem z nim, gdy lekarze przewidywali zgon w najbliższych dwóch, trzech godzinach.
    Nagle ojciec uzyskał pełnię świadomości i spokojnie ze łzami w oczach
    zapytał mnie dlaczego musi umierać.
    Po tym pytaniu nastąpiła pauza, bo oczekiwał mojej odpowiedzi.
    Czułem się jak prześwietlany przedmiot promieniami rentgena, bo odległość między nami była nie większa niż 2 metry, a w pokoju byliśmy sami.
    Chwilę tę zapamietałem jako jedną z najdłuższych i najbardziej przygnębiających w życiu.

    Po tym dramatycznym widzeniu, ojciec żył jeszcze półtora roku, w warunkach okrutnego cierpienia.

    W tym miejscu kieruję do ciebie pytania:

    co ja miałem odpowiedzieć ojcu na jego żal za odchodzącym życiem, i
    czy powinienem się przełamać i wbrew jego pragnieniu życia zlecić wykonania eutanazji (gdyby wówczas była taka możliwość)?

  166. Dzisiaj jestem zdecydowanie antybrytyjska 👿
    Gdyby się kto pytał 😉
    Mam nadzieję, że cynik i szantażysta Cameron dostanie odprawę, na jaką zasługuje 😎

  167. Zwracam się z prośbą o wysłanie protestu do redakcji Mojej Ostrołęki w sprawie zamieszczonych antysemickich komentarzy dotyczących dyskusji po wyświetleniu filmu Pokłosie http://www.moja-ostroleka.pl/ostroleka-artykul,1358852563,2.html
    redakcja@moja-ostroleka.pl

  168. kozetka
    Lewy Polak, choć z Lyonu, pewnie lepiej niż my zna maniery francuskich kierowców, oj, nie zawsze wytworne. Przynajmniej ja tak je oceniam.
    Sporo drzewiej jeździłam po Il de France, ale po Paryżu się nie odważyłam. Niekoniecznie z powodu – wielka metropolia. Najmilsze wspomnienia mam ze Szwecji, ze Sztokcholmem włącznie.
    lewy
    Do grepsów na temat Wąchocka dołączyła „baba z Radomia” co to zwinęla ze stołu podczas miejskiej wigilii na deptaku jakieś produkty.
    Pozdrawiam serdecznie obu panów.

  169. Matylda
    23 stycznia o godz. 20:49
    Dzisiaj jestem zdecydowanie antybrytyjska
    ………………………………………………………………………………………..
    Nie ma złego co by na dobre nie wyszło.

  170. kozetka
    23 stycznia o godz. 13:31
    (chociaż sami mówią w swoich dowcipach o Belgach jako najgorszych kierowcach)
    …………………………………………………………………………………………..bo stosunkowo do niedawna w Belgii jeżdżono bez prawa jazdy. Kupowano samochód i…już…

  171. @ mag 23 stycznia o godz. 21:47

    Francja elegancja – z moich skromnych doświadczeń z kontaktów z Francuzami potwierdziłbym tą „kliszę”, poza właśnie Francuzami na drogach (poza Paryżem, nadal są jednak „gorsi” od naszych współziomków). Do Paryża raz wjechałem, ale tuż za obwodnicę i, aby umknąć przed tą wolnoamerykanką, natychmiast zaparkowałem na pierwszym lepszym parkingu. Przez cały pobyt korzystałem tylko z metra i autobusów. I tak sugeruję turystom zmotoryzowanym.

    Przez Lyon kilka razy przejechałem bez postoju (ach, zawsze ten pośpiech) w drodze na południe. Teraz będę sobie to miasto kojarzył także z Lewym 😉

    Paryż to piękno dla ducha (hulaj dusza, piekła nie ma), Sztokholm dla ciała (komfortowy spokój, krystalicznie czyste powietrze). Nie wiem, co bym wolał, gdybym miał wybór …

    Eech, zostańmy wśród wierzb płaczących 😉

    Ukłony 🙂

  172. zezem 23 stycznia o godz. 22:35

    „…bo stosunkowo do niedawna w Belgii jeżdżono bez prawa jazdy. Kupowano samochód i…już…”

    „Stosunkowo” to pojęcie względne, w Belgii prawo jazdy wydawane jest od 1965 roku. Musisz by! bardzo stary 😉

  173. Sławomirski,

    podzielam wyrażone przez ciebie stanowisko.
    W jednym z felietonów profesor (niestety nie medyk) Łagowski napisał, że współczesna medycyna dysponuje takimi możliwościami, że ostatni okres życia może być nie tylko bezbolesny, ale nawet przyjemny.

  174. @ Matylda 23 stycznia o godz. 20:49

    Zgadzam się z tym, co powiedział kiedyś Janusz Lewandowski: niech Anglicy zdecyduję sie wte albo wewte, a nie stoją w przeciągu, niezdrowym także na innych lokatorów. Ale oni zdaje się stoją w drzwiach, aby coś utargować, a później dać się uprosić i zostać, ale jeszcze z większymi korzyściami dla siebie. Czy to jest to sławne angielskie fair play?

  175. kozetka
    Z tym komfortowym spokojem w Sztokcholmie to lekka przesada. Miasto jest multikulturowe, dynamiczne, są – jak wszędzie – lepsze i gorsze dzielnice, ale przyroda na dotknięcie ręki, poza ścisłym starym centrum.
    Inna sprawa, że jadąc przez Szwecję, masz po jakimś czasie już dość tych pięknych, lecz nużących w swej monotonii widoków – skałki, lasy, woda, lasy, skałki, woda, lasy. Z rzadka (w porównaiu ze środkową, czy zachodnią Europą) jakieś osiedla czy miasta.
    Żartowaliśmy z przyjaciólmi, że to wspaniałe tereny do dokonywania zbrodni doskonałych w plenerze (zero ludzi dookoła, mnóstwo uskoków, szczelin skalnych gęstwin leśnych, jezior przepastnych), by pozbyć się trupa.
    Jedziesz przez takie Niemcy, Polskę, czy Francję i masz przegląd różnych krajobrazów. Choć powietrze nie tak rzeźkie. No, na naszym Podlasiu czy Suwalszczyźnie też niezłe.

  176. kozetka
    23 stycznia o godz. 22:44
    Musisz by! bardzo stary 😉
    ……………………………………………………………………………………….
    Nie muszę,ale mogę ;-). Do szczegółów musiałbym odesłać do źródła – jak zdaje się prawo jazdy w B.. Relacje znam…od Belga. I Wikipedia nie zawsze jest pewna 😉

  177. mag,
    „to wspaniałe tereny do dokonywania zbrodni doskonałych w plenerze”. Do jednej mam już motyw – uporczywe pisanie SztokCHolm przez pewną wielbicielkę Skandynawii 😉

  178. markot
    23 stycznia o godz. 23:25
    ……………………………………………………………………………………
    Też zwróciłem na to uwagę.

  179. mag
    23 stycznia o godz. 21:47
    ————————-
    mag,
    masz całkowitą rację, francuscy kierowcy są straszni.
    Ja, mam na koncie najwięcej wypadków, właśnie we Francji. Tamte bufony kierownicy potrafią dosłownie gwałcić innych współużytkowniców , zwłaszcza wielkomiejskich ulic. Na wypady samochodem do Francji, najlepiej wybierać się wzmocnionym jeppem, utwardzonym grubą warstwą technicznego chromu, na którym podczas kolizji nie powiawiają się nawe najmniejsze zarysowania.
    Masz też rację w „wąchocką babą” z Radomia.
    Żzzebyś Ty widziała, jak takie „baby” w okrsie pomiędzy wigiliami potrafią rzucać się łapczywie na śmietniki , zwłaszcza te w dzielnicach willowych. Naprawdę boki można zrywać i pękać z empatii…

    Idiota

  180. Markot
    Nie bądź takim purystą ortograficznym. Jestem niezła w te klocki, czego daję niezliczone dowody na blogach w przeciwienstwie do wielu osób, którym zresztą nigdy nie robię zarzutów z tytułu błędów w pisowni. Zwłaszcza, że piszą z sensem.
    Tak w ogóle to powinnam pisać Stockholm, ale spolszczyłam z błędem.
    Zbrodnia to niesłychana. Jakbym zabiła w Szwecji pana i wrzuciła go w krzaki.

  181. mag,
    zamiast tak nerwowo reagować, mogłabyś podziękować, że tak długo było to „ch” tolerowane, nie tylko przeze mnie, jak się domyślam.
    Nikt Ci nie wypomniał różnych innych lapsusów, ale jak będziesz podkreślać, że jesteś „niezła w te klocki”, to jeszcze pomyślę, żeś polonistka, a na takowe mam trochę uczulenie i zacznę tropić 😉
    Poza tym liczyłem, że zrozumiesz okazję do żartu, ale widać się przeliczyłem.
    Ursäkta mig! 🙂

  182. A Stockholm jest po polsku Sztokholm i nie ma potrzeby pisania go po szwedzku 😉

  183. Markot
    Wybacz, ale jesteś ciut upierdliwy. Chodziło o jedną literkę, a ty mi jeszcze coś o różnych innych lapsusach. Zdarzają się wszystkim i małostkowością jest ich wypominanie.
    Twój żarcik był trochę „na duś” – odpowiedziałam więc też „na duś” o pani co zabiła pana.
    Przypominam, że już mamy jednego językoznawcę blogowego, Kleofasa. Chcesz z nim konkurować?
    Hej da! (niestety, bez kółeczka nad a)

  184. Markot
    O kurcze, chyba się dałam podpuścić.
    Umówmy się, że zresetowałam poprzedni wpis.
    hej da

  185. a ja lubie @mag i zycze wielu komentatorom: kultury jezyka i nie tylko, jaka prezentuje na tym forum szanowna @ mag

  186. Idiota
    23 stycznia o godz. 23:36
    ……………………………………………………………………………….
    Z pewnym zainteresowaniem czytam uwagi na temat jazdy samochodem we Francji. Nie podzielam aż tak skrajnej opinii. Co do jazdy czy parkowania np. w Paryżu , faktem jest ,że ruch jest tam b.intensywny i z uwagi na niemal ustające „korki” lepiej poruszać się metrem (doskonale rozwiązane). Po doświadczeniu jazdy drogą „krajową” Neapol-Sorrento myślę ,że paryżanie jeżdżą nieźle.
    Po prostu każdy kraj ma pewną specyfikę
    Ciekawe co miałby do powiedzenia na ten temat @Lewy.

  187. kozetka
    23 stycznia o godz. 23:04

    …Czy to jest to sławne angielskie fair play?

    JA WOL!!! 👿 👿 👿

  188. @ mag 23 stycznia o godz. 23:15

    Sztokholm jako spokojne miasto zapamiętałem z pobytu przed dwudziestu paru lat. Albo się zdynamizowało ostatnio, albo pamięć moja już nie taka. Podobały mi się spokojnie przechadzające się obok ludzi kaczki w parku, bez obaw o jakąkolwiek krzywdę. Wiszący w pokoju pająk nie był zaniedbaniem obsługi hotelowej, ale jak się dowiedziałem później, skandynawską tradycją według której pająk w domu przynosi zdrowie. Do dziś mi żal pająków które żona obmiata w garażu 😉

  189. zezem
    24 stycznia o godz. 9:47
    Ok. Coś powiem. Ale nie jestem kompetentny, bo kilka lat temu pozbyłem się samochodu i przemieszczam się rowerem.
    Twierdzę, że kierowcy prowadzący samochody są w porządku, może nie aż tak jak w Niemczech czy Szwajcarii, gdzie zbliżający się do pasów dla pieszych kierowca uważnie przygląda się wahającemu się pieszemu i na wszelki wypadek zatrzyma się, co raczej rzadko się trafia Francuzowi.
    Natomiast piesi i rowerzysci to kompletny chaos. Włażą (wjeżdżają) na czerwonym świetle, Rowerzysci jadą ulicą jednokierunkową pod prąd. Sam dostosowałem się do tego *rytmu* i jeżdżę jak chcę po chodnikach, pod prąd, słowem tak jak to robi ogół Galów.
    Kiedy jestem w Polsce, muszę się bardzo strzec tych francuskich przyzwyczajeń i zrezygnować z przejścia na czerwonym świetle jak w zasięgu wzroku nie ma żadnego pojazdu, bo wiem, że gdzieś za latarnią, albo za drzewem kryje się jakiś stróż porządku który tylko czycha na takiego warchoła żeby mu wlepic mandat.(Niestety raz mnie taki dopadł, bo zapomniało mi się że nie jestem we Francji)
    2 lata temu wynająłem samochód i pognałem na poludnie do Avignon autostradą. Normalnie maksymalna predkość na autostradzie wynosi 130 km, ale są odcinki(z jakichś dla mnie niejasnych powodów) ograniczające predkość do 110 km i właśnie radar złapał mnie na takim odcinku i nie bylo przeproś.
    Dlatego cieszę się, że nie mam samochodu.

  190. Lewy
    24 stycznia o godz. 10:45
    ograniczające predkość do 110 km
    …………………………………………………………………………………….
    Znam ten „ból”. We Francji jest sporo dróg szybkiego ruchu przypominające autostrady,ale są bezpłatne. Zwłaszcza na południe od Paryża w kierunku Poiters – Bordeaux. Podobnie jest w sąsiedniej Hiszpanii (Autopista i Autovia). Trzeba uważać co niekiedy nie jest proste… 😉
    PS. Rower kupiłem i czeka ..na lepszą pogodę…

  191. @Markot
    Nie sądzę, żeby @mag czuła się dotknięta, gdybyś zwrócił jej delikatnie uwagę z tym *ch*, ale trochę sobie niepotrzebnie poironizowałeś i Twoja uwaga stała się nieprzyjemna.
    Mag jest mądrą, cierpliwą osobą, nieraz wyraziłem swój dla niej podziw, ale zauważyłem,że jest rozstrzepana; często w swoim wpisie coś przekręci i musi w następnym dorzucić sprostowanie. W tym też jej urok. Ponieważ byla ona wielokrotnie w Szwecji i nieraz widziała na drogowskazach nazwę Sztokholmu, więc może tu chodzi o jakas małą dysleksję. Sam na to cierpię, odwracam numery telefonów, czesto popełniam błędy ortograficzne. Aby się ustrzec przed takimi jak Ty krytykami staram się sprawdzać w słowniku ortograficznym zanim puszczę tekst a i tak nieuchronnie coś mi się przytrafi.
    Na blogach wielokrotnie natknąłem się na *allaCHa*, ale nigdy nie zwracałem uwagi, bo interesuje mnie treść przekazu.
    Francuzi wogóle są bardzo noszalanccy co do wymowy nazw własnych, najbardziej spektakularne jest Miami, który nie wymawiają *Majami* tylko*Mjami*

  192. Lewy,
    „Allach” jest alternatywną, także prawidłową pisownią w języku polskim, nie widzę powodu do irytacji.
    A co do tego „ch”, to właśnie wydało mi się, że żartobliwa forma jest wystarczająco delikatna i chyba mag już się na mnie nie gniewa.
    Ja też byłem parę razy w Szwecji, a Sztokholm zaliczam do kilku najpiękniejszych stolic świata, poza tym lubię szwedzkie kryminały 😉
    Czy z mojego komentarza wynika, że ja nie lubię mag?
    Ozzy sugeruje to słowami „a ja lubię @mag…”, Ty śpieszysz ze wsparciem… Ładnie z waszej strony, ale poczułem się jak jakiś łobuz szargający świętość blogową 🙁
    Udam się na stronę i za karę będę bez szemrania katować się drugim zdaniem tego komentarza

  193. Kolejne stereotypy o kierowcach oraz kraj-obrazach, az do bolu glowy, czyli same koleiny…..

    ET

  194. markot
    24 stycznia o godz. 12:40
    za karę będę bez szemrania katować się….
    …………………………………………………………………………………
    Nieco poczucia humoru nie zaszkodzi. Z wyrazami poparcia 😉

  195. zezem
    24 stycznia o godz. 9:47
    —————————–
    Jak zapewne wiesz, ruch drogowy bywa bardzo zależny od pory dnia, pory roku, charakteru danego terenu/turystyka/ itp.
    Ja, we Francji, bywałem głównie jako turysta, a najczęściej wypadałoy mi jazdy w godzinach szczytu.
    Ale Francja to pikuś przy Rosji. W uiegłym roku byłem w Moskwie, a woził mnie po tym meście miejscowy kierowca. Ja podczas jednego przejazdu przeżyłem kilkanaście stanów przedzawałowych, czego on z ogromną życzliwością dla mnie- nijak nie potrafił zrozumieć. Możemy więc dorzucić do atrakcji motoryzacyjnych- nabytą mentalność w kraju pochodzenia uczestnika ruchu drogowego.

    Pozdrawiam,Idiota

  196. by nie bylo @markotnie — przesylam 🙂

  197. markot
    24 stycznia o godz. 12:40
    Nie chodź do kąta. Jesteś jednym z bardziej interesujących i kulturalnych uczestników blogu. Takie małe tarcia nawet między kulturalnymi się zdarzają.
    Pozdrawiam

  198. ET
    24 stycznia o godz. 13:02
    ——————————-
    ET,
    przepraszam, czyTy jesteś osoboą duchowną?
    Twój absolutyzm mentalny, ponadpolemiczny…

    Pozdrawiam,Idiota

  199. Piszac idiotycznie (przepraszam, lecz tak sie lepiej sklada) o jednolitym spoleczenstwie niemieckim (jednolitym po zjednoczeniu w XX w, jednolitym po XIX w?) i odwolujac sie przy tym do asocjacji z AH popelniamy kolejna niedorzecznosc; dzisiaj same koleiny, nie tylko z powodu klisz i stereotypow tzw. kierowcow i pseudoturystow. Niedorzecznosc jednolitego myslenia , czy postepowania i tzw. porzadku jest tym wieksza, gdy jednoczesnie zapominamy o jednolitym dzialaniu milionow przy wykanczaniu milionow przez „Stalina” zrobil to sam? Zapominamy „wietrznie” bladzac w blogosferze, gdy mowimy o eksterminacji Indian w USA, o eksterminacji narodow na wschod od Uralu, zapominamy o epigonachTito w bylej Jugoslawii, zapominamy o Rwandzie itd. Szkoda po prostu czasu na przekomarzanie sie w pseudodebatach na pseudotematy z „wietrznie” wczorajszymi ahistorykami i aturystami.
    ET.

  200. do Slawomirski
    23 stycznia o godz. 19:02
    Szanowny Panie Slawomirski,
    polecam felietony Glowy z kultury, ostatnio ponownie wydane, pisze rowniez o Chalupach. Chalupy wbrew pozorom ida z czasem. Wynajalem tam podczas ostatnich wakacji lodz z silnikiem elektrycznym.
    Z powazaniem.
    ET

  201. Przy braku mozliwosci blogowego ucielesniania sie pozwole sobie na wyartykulowanie zdania o wielu polskich kierowcach i kierowczyniach; jezdza zle, zbyt szybko po byle jakich drogach, nagminnie przekraczajac przepisy.
    ET

  202. @ ET 24 stycznia o godz. 14:53

    Nie tyle piszesz idiotycznie co nieziemsko (extra terrestial), jakbyś patrzał na ten padół ziemski z daleka. Oczywiście masz w pełni rację, iż nie należy powielać schematów i uprzedzeń między ludźmi i narodami.

    Ale nie oznacza to wcale, że nie możemy dyskutować o cechach kulturowych takiej czy innej nacji, ciągle pamiętając że my Polacy mamy także swoje przywary i zalety. Zapewne znasz wspaniałą serię wydawniczą „Poradnik ksenofoba”. Czy te książki także utrwalaja twoim zdaniem nieprawdziwe klisze, czy też odwrotnie – pomagają lepiej zrozumieć inne narody?

    Pamietajmy, że nie dyskutujemy o pojedyńczych osobach, które mogą i często zupełnie zaprzeczają kliszom, ale mądry człowiek wie, jakie są ograniczenia ale także jakie zalety takich klisz, jeżeli te nie są budowane w intencjach nacjonalistycznych, rasistowskich i aspołecznych.

    Czy jest coś złego w tym, gdy np. żartujemy że gdyby Włochowi związać ręce, to przestałby mówić, bo bez gestykulacji nie jest on w stanie normalnie rozmawiać?

  203. ET
    24 stycznia o godz. 14:53
    —————————-
    zaszczycony „aluzjami”, pozwolę soie zwrócić Twoją uwagę na taki drobiażdżek, jak to, że wymionione przez Ciebie sytuacyjne argumenty na potwierdzenie szególnych okoliczności wspólnotowego współdziałanie ponad podziałami- są zupełnie odrębnymi bajkami o tym samym złym Ludzie/społeczności/.
    Należałoby odróżnić moment , zwłaszcza przyczyny zaistnienia- impulsu pierwotnego w każdym z tych przypadków, a nie szukać ich wspólnotowości w podoieństwach finalnych „fajerwerków”. Te ostatnie, to już tylko rozogniony , szał ziorowych instynktów.
    AH, w fazie początkowej , zaistniał na wspólnotowym dla niemieckich grup etnicznych – duchu mieszczańskim.
    Jest to wartość scalająca jakieś plemiona w jedność/naród?/, w odpowiednich okolicznościach/epoka/ nie gorszy od innych czynników narodotwórczych/religia, kultura, historia etc./
    Jeśli sprawi Tobie to jakąkolwiek frajdę, możesz bez przeszkód, na absolutnym luzie – opluć moją skretyniałą marność.
    Serdeczności,Idiota

  204. Markot
    Witaj w klubie miłośników szwedzkich kryminałów!
    Klubu jeszcze nie ma, ale od dziś możesz być drugi.
    Czy znasz ksiązki Asy Larsson? Jeśli nie, to bardzo polecam. Nie jest może tak głośna jak Mankell czy Camilla Lackberg, ale pisze po prostu świetną prozę. Misternie prowadzone wątki kryminalne w jakimś sensie nie przesłaniają jej świata oglądanego oczyma wrażliwej mądrej osoby, pełnej empatii dla ludzi, zwierzat, rozkochanej w surowej przyrodzie północnej Szwecji.
    Hej da

  205. Klub jeszcze nie istnieje a już zostałam z niego wypchnięta kolanem? 🙁
    W tej chwili czytam „Czerwoną wilczycę” Lizy Marklund.

  206. Matylda
    A kto cię wypycha?!
    Po prostu gdzieś w połowie dnia Markot – przy okazji naszych przekomarzań o pisownię nazw – wspomniał, ze lubi szwedzkie kryminały, więc wyskoczyłam z tym klubem jak Filip z konopi.

  207. Idiota! g.17:23
    Spróbowałam przeczytać na głos (ku lepszemu zrozumieniu) zwłaszcza dwa pierwsze rozbudowane niepomiernie zdania, jakie kierujesz do ET.
    Całość mnie powaliła i odebrałam ją jako pastisz „akademickiego”, napuszonego stylu ET.
    Ale może jestem w mylnym błędzie i może w ogóle niepotrzebnie się wcinam?

  208. Mag, to pastisz, @idiota nie jest wcale idiotą

  209. ozzy
    22 stycznia o godz. 7:41
    22 stycznia o godz. 8:37
    22 stycznia o godz. 14:01
    22 stycznia o godz. 18:16
    22 stycznia o godz. 19:46
    22 stycznia o godz. 20:50

    Dane:

    powierzchnia najgęściej zamieszkana……..6000 km^2
    średni ciężar właściwy skał,gleby,pasku….3000 kg/m^3
    planowana głębokość………………………1 m
    ciepło właściwe skał……………………..1 kJ/kgK
    temperatura topnienia………………….1700 stopni C
    różnica temperatur…………………….1680 stopni K
    ciepło potrzebne do zeszklenia………….3.02E+16 kJ
    odpowiednik energii jednej tony TNT……..4.18E+06 kJ

    Rozwiazanie:

    Zamiana 6 tys. km kwadratowych Izreala w szkło do głębokości 1m wymaga zrzucenia ponad 7 tysiecy jednomegatonowych bomb.

    Gdyby ograniczyć się do 172 km^2 Tel Avivu to i tak konieczne jest około 200 takich bomb.

    Wniosek:

    Stawianie sobie za cel zeszklenia jakiegokolwiek znaczącego obszaru Izraela nawet tylko do głębokości 1 metra jest trudno wykonalne i bardzo kosztowne. Tylko kilka państw na świecie może sobie na to pozwolić.

    Rozważania te są także dalekie od prawdy dlatego, iż tylko część energii wybuchu jądrowego zamienia się w ciepło. Tym niemniej przyjemnie sobie wyobrazić czystą, błyszczącą, płaską jak stół, po raz pierwszy w dziejach spokojną i niewojowniczą szklaną taflę na miejscu tych wszystich ikudów, einów, yahów i ermanów.

    Pozdrawiam.

  210. 15 tysięcy krokodyli uciekło w RPA, a Passent,Urban i Jaruzelski wciąż są nierozliczeni, uważa słusznie nasz kochany, nieprzejednany Sławomirski

  211. Cytat ;
    Rozważania te są także dalekie od prawdy dlatego, iż tylko część energii wybuchu jądrowego zamienia się w ciepło. Tym niemniej przyjemnie sobie wyobrazić czystą, błyszczącą, płaską jak stół, po raz pierwszy w dziejach spokojną i niewojowniczą szklaną taflę na miejscu tych wszystich ikudów, einów, yahów i ermanów.

    Czyzby komus sie marzyl taki zupelnie zmodernizowane nowoczesne wydanie Auschwitz ?
    Popisuje /jak zwykle u Polakow / sie i liczy na ? poparcie ? ……
    Pozdrawiam
    ps.
    Droga Mag pisz ta nazwe bez „C” bo tam tyle malostkowych ,dulskich chyba na pohybel „C”ymbalow? ,ze glowa boli …

  212. do

    kozetka
    24 stycznia o godz. 15:55

    Problemem jest jednak brak Madrych w blogosferze. Wiekszosc wpisow to „les duperelles”.
    Z powazaniem.

  213. Lewy
    25 stycznia o godz. 8:45
    Pamietam Panie Lewy jak kiedys na blogu Passenta wyzwal pan Slawomirskiego od ostatniego chama , teraz pisze pan o kochanym nieprzejednanym Slawomirskim …
    Prosze mi powiedzeic ,kiedy pan sie niezastanawial ?;
    wtedy czy teraz ?
    Pozdrawiam

  214. W styczniowa rocznice…
    • Nie bylo symetrii miedzy losami Zydow i Polakow podczas ostatniej wojny, jest natomiast symetria wspolodpowiedzialnosci, szczegolnie za przyszlosc. W ostatnich latach zmienil sie styl polityki zagranicznej i spolecznej w Polsce, nie zmienil sie natomiast jezyk resentymentu i antysemityzmu. Jezyk dyskryminacji. Swiadcza o tym wypowiedzi kardynala Glempa, Dziwisza, arcybiskupa Nycza, Jana Kurtyki, Pawla Lisiciego, Tomasza Terlikowskiego i Piotra Semki. Z jednym sie zgadzam, niepotrzebny jest nam rachunek sumienia oparty o jakakolwiek wiare.

    • Nie zgadzam sie jednak, ze Polacy powinni sie obawiac postaw antypolskich. Zmiana pradygmatu postrzegania Polakow jako ofiary jest niewygodna prawda i trudna do uniesienia przez spoleczenstwo, opisywane dotychczas z heroicznych pozycji.

    • Tragedia Zydow jest tragedia absolutna, bo byla ludobojstwem. Dlatego tez zydowska pamiec zaglady jest pamiecia powszechna, dotyczaca nas wszystkich. Postrzeganie zaglady i rola ofiary oraz koniecznosc zachowania symetrii miedzy Zydami, a Polakami (jakby Zydzi polscy nie byli Polakami) wygenerowalo termin “antypolonizm”.

    ET

  215. Złotko z Berlina,

    kiedy potrzeba, to lej na odlew te blogowe ciamciaramcie (zapożyczone od Giertycha).

  216. @Polonio
    Ja sie zawsze zastanawiam, ale nie zawsze mi to wychodzi. Ja już nie pamietam, co ja 2 czy 3 lata mówiłem o Slawomirskim, ale chyba tak mówiłem, bo go nie znałem. Nie podobały mi się chyba jego *błyskotliwe* napaści na Passenta, ale teraz zrozumiałem lepiej naszego poczciwego Sławo, który jest takim niewinnym,kochanym, nieprzejenanym barankiem bożym.
    Mam nadzieję, że się jakoś wytłumaczyłem
    Pozdrawiam
    Ps. Uważam, e obecność na blogu Sławo jest bezcenna, jego obsesyjne powtarzanie tej samej mantry jest jak basso continuo Vivaldiego

  217. @rachmistrz

    wcale sie nie dziwie, ze nie brakowalo w tym kraju szmalcownikow i czy wiele sie zmienilo….?

  218. Panie Et to polski „les duperelles”?
    nie to polski schtammtisch ……./po niemiecku /
    albo/ po angielsku/pub..
    Pozdrawiam

  219. do Polonia-Sawa
    25 stycznia o godz. 12:33
    Pol-francuski….
    ET

  220. Przswietlanie antyradarowe….czyli dywagacje na temat IPNu
    Poza tym wielu z nich jest w wieku emerytalnym. Jedynie czego moga sie obawiac, to ewentualna redukcja wysokosci ich emerytur. Rozumiem tez z powodu mankamentow wynikajacych z upolitycznienia IPNu, nie rozmiem natomiast zdziwienia. Wiadmo bowiem, ze latwosc pozyskania wspolpracownikow w czasach zaprzeszlych byla raczej pochodna dobrowolnej „checi“ wspolpracy za cene „drobnych“ udogodnien (np. paszport, stanowisko, talon na samochod, stypendium studenckie lub praktyki zawodowe), niz zachety lub przymusu owczesnego aparatu bezpieczenstwa. Spotykalem w czasach zaprzeszlych owych „wybranych“ we francuskich Domach studenckich oraz w tzw. RU i usmiechalem sie do ich planow dotyczacych zakupu samochodu lub budowy domu (niestety nie studenckiego). W wielu przypadkach byli to pracownicy naukowi przebrani za studentow. Warto wiec umozliwic wszystkim dostep do akt, rowniez zrodlowych, co umozliwi wreszcie solidne opisanie lat z czasow zaprzeszlych, oczywiscie gwoli pamieci, ktora nalezy pielegnowac dla przyszlych pokolen. Problem opisu naszej przeszlosci polega na tym, ze w wielu przypadkach nie byla ona tak okrutna, aby sie nia przejmowac, lecz rowniez w wielu przypadkach nie tak bagatelna, aby sie nia wogole nie zajmowac. Owa wymienialnosc oraz redukowanie wlasnej roli do listka figowego prowadzi bezposrednio do bagatelizowania PRLu i wlasnej przeszlosci. W ten sposob ustawiamy sie wszyscy w jednym szeregu, szeregu poszkodowanych, co poniekad mialo miejsce. Pozostaje jednak kwestia odpowiedzialnosci moralnej oraz politycznej. Owe kwestie powinny zostac rozwiazane podczas publicznej debaty. Okrutnosc i perwersja PRLu polegaly na tym, ze stwarzano swiadownie lub czesto nieswiadomie (wynikalo to z powszechnego balaganu) pozory normalnosci. Przy propagandzie sukcesu, traktowania wybranych jak elity (ograniczony wprawdzie, lecz mozliwy dostep do kultury i sztuki, otwarcie dla niektorych „wielu“ granic oraz inne tzw. przywileje) ulatwialy droge SB oraz oportunistom, ktorzy po dzien dzisiejszy bagatelizuja skutki owych czasow. Skutki te widoczne sa w polityce, mediach oraz w blogosferze przy tematach Gierka, Jaruzelskiego, Ziem Odzyskanych, PGRow, uprzemyslowienia, dostepu do kultury, miejsca Polski na swiecie, kolein na drogach, rozmowach o turystyce etc..Wychodze jednak z zalozenia, ze wiekszosc jest za „otwarciem“ i udostepnieniem wszystkich akt IPNu wszytskim obywatelkom i obywatelom w krotkim czasie. Interesuje mnie po owym otwarciu nastepujaca debata polityczna i spoleczna.
    ET

  221. mag
    24 stycznia o godz. 19:48,
    dziewczyno, to zwykłe szutki 😉
    Przewrotne wołanie smarkatego: ja też, ja też psze pani!

  222. Oj, nie wiedziałam, że nerwica natrętctw przechodzi … w ciężki atak agresji 😯

  223. Dedykuje mag z odstepami…..

    Zmaganie sie z przeszloscia po 89 roku oraz kultura pamieci spolecznej

    Kazda nagla zmiana zmusza nas niejako do stawiania kwestii zwiazanych z pamiecia. Nie znaczy to jednak, ze nasze czesto krytyczne uwagi dotyczace przeszlosci utozsamiane sa z jej kwestionowaniem, a jej kwestionowanie z negacja etc.. Pozostaje wiec podjecie proby tworzenia kultury pamieci, kultury przypominania. Jakiekolwiek relatywizowanie zjawisk oraz faktow z przeszlosci, projektowanie ich na drugich lub co gorsze, w przyszlosc jest conajmniej mitogenne, nawet dla tych, ktorzy sie przed mitami przynajmniej werbalnie bronia.

    Rozliczenie sie z przeszloscia jest niezbedne, bo tylko w ten sposob mozemy budowac przyszlosc oraz porozumienie spoleczne na bazie solidarnosci. Zmagania sie z wlasna hostoria implikuja niejako koniecznosc zmagania sie ze soba samym. Prowadza jednak bardzo czesto do twierdzen subiektywnych. Niektorzy z nas zaslaniaja sie podjetymi probami w ramach instytucji panstwowych, spolecznych i to im zupelnie wystarczy. Drudzy z kolei nawoluja do dokonania proby analizy wlasnej, jeszcze inni pragna tabula rasa i nowego poczatku. Zadaje sobie wowczas pytanie, poczatku czego? Poczatku do czego? Nie sadze bowiem, ze ow poczatek umozliwi nam rowne szanse.

    Tylko spoleczne rozliczenie sie z przeszloscia oraz rozliczenie sie kazdego z nas osobno umozliwi nam zaistnienie w przyszlosci niezaleznie od obecnego miejsca zamieszkania. Waznym elementem kultury pamieci sa wystapienia politykow oraz historykow. Panstwowa kultura pamieci kostnieje dosc szybko, bo posluguje sie rytualami oraz pusta forma dwu kolorow. Jej przeciwnicy natomiast uciekaja do szarocienia, blednie sadzac, ze znajduja w nim adekwatne schronienie. Permanentne prezentowanie poczucia wstydu oraz winy za przeszlosc moze powodowac taki odruch odrzucenia. Trudne do zaakceptowania, lecz jakze niezbedne jest poczucie wspolodpowiedzialnosci (nie winy) za nasza wspolna przeszlosc (dotyczy to zarowno czasow wojny, jak rowniez nasze zmagania z narzucona rzeczywistoscia po wojnie).

    Odrzucamy zarowno role ofiar jak i katow. Najchetniej chielibysmy podazac ku Nowemu w calkowitym zapomnieniu. W ten sposob spychamy jednak siebie do antymiejsc pozbawiajac sie jakichkolwiek atrybutow umozliwiajacych nam funkcjonowanie w przyszlosci. Wyszukiwanie kolorowych plam w przeszlosci niewiele pomoze, bo nie jestesmy w stanie unikac czasu przeszlego oraz rozbitej przestrzenii j e d n o c z e s n i e. Osobnicy o pogladach prawicowych posluguja sie w spoleczno-politycznej debacie nieustannie argumentem grubej kreski i postrzegaja ja jako katalizator spoleczny oraz argumentem maczugi jako przeszkody w postrzeganiu i kreowaniu przyszlosci.

    Lewicowcy natomiast chcieliby uchronic jak najwiecej atrybutow z przeszlosci oraz umozliwic ich funkcjonowanie obecnie. W ten sposob, zachowujac pamiec spoleczna z przeszlosci umozliwiaja sobie wlasny transfer do przyszlosci, przynajmniej im sie tak wydaje. Burzac mosty konstruuja intelektualny pomost ku przyszlosci, ktorej po prostu nie ma. Ulegaja zludzieniu, ze unikajac antyniejsc zachowaja swoja tozsamosc tu i teraz oraz w przyszlosci.

    Zapominaja jednak, ze w przeszlosci nie bylo miejsca na lewice, ktora nalezaloby dopiero stworzyc od podstaw. Mieszczanskie natomiast elementy w polityce PRLu byly niemozliwe do transplantacji w jakikolwiek inny (drugi) byt polityczny. Polityczna oraz obywatelska reedukacja odbierana jest negatywnie i asocjowana jako kara, a nie obowiazek. Poslugujemy sie przy tym, prostym archetypem ONI.

    Chetnie relatywizujemy nasza role jako wspoluczestnikow, niechetnie natomiast relatywizujemy nasza role, jako ofiary. Bycie ofiara nie uraga nam i w ten sposob godzimy sie na jakikolwiek handicap upiekszajacy nam zyciorys. Czesto tez do pozornej dobrowolnosci (wlasny wybor) naszej emigracji dorabiamy cala ideologie; w kraju nie bylo nam zle, nie bylismy biedni, bylismy dobrze wyksztalceni etc.. Kierowalismy sie jedynie checia przygody bez nacisku z zewnatrz.

    Znane jest tysiace sposobow podobnej argumentacji celem zachowania twarzy. Dorabiamy sobie jednak kolejna maske, zapominajac maski z czasow zaprzeszlych. Dlatego tez wyszukujemy bez jakiekgokolwiek oporu wewnetrzenego argumenty z niedalekiej przeszlosci koloryzujac zapamietane obrazy. Jako ze sa to obrazy czesto z dziecinstwa lub mlodosci (prawie zawsze asocjowane pozytywnie), to proces ten przebiega w miare latwo. Niestety nie zdajemy sobie sprawy z faktu, ze nasza psychika nie jest w stanie permanentnie rugowac z nieswiadomosci doznania negatywne.

    Dlatego „trzepiamy“ sie poszczegolnych przykladow pozytywnych i ograniczamy nasze zmagania z przeszloscia do kilku postaci (general, zacny profesor). Kierujemy sie przy tym lekiem przed utrata tozsamosci. Lekiem przed utrata odzyskanej z trudem suwerennosci. Gdy wiekszosc spoleczna uznaje zmiany po 89 roku jako zmiany niezbedne i pozytywne, to po dwudziestu latach nie cichna glosy relatywizujace te nasza przeszlosc (tu podejmujemy sie uogolnienia bez jakiegokolwiek ryzyka, wydawaloby sie).

    W ten sposob stapamy w miejscu zamiast wykorzystac szanse na dalsze zmiany prowadzace do emancypacji obywatelek i obywateli, w kraju i na emigracji. Owa postepujaca emancypacja drazni dzisiejsza „dierrière garde“, ktora w czasach zaprzeszlych zajmowala miejsca w pierwszym szeregu, ba uzurpowala sobie prawo do tytulu avant garde lub im sie tak przynajmniej wydawalo.

    W swoim rzekomym postepie znajdujemy bez skrupulow dyzurnych do bicia; dzisiaj sa nimi USA, Niemcy oraz Izrael, bo przeszlosc zmusza nas do skrzetnego skrywania naszych fobii, naszej ksenofobii. Dlatego lapiemy sie kazdego kola ratunkowego, co z kolei odsuwa od nas konieczna samokrytyke. Fokusowanie krytyki czasow zaprzeszlych na pojedyncze osoby nie ma zadnego sensu, bo chodzi glownie o krytyke systemowa. Na rozliczenie pojedynczych osob jest juz niestety za pozno. Radykalne odciecie sie od przeszlosci nie pasuje kazdemu z nas, bo oznaczaloby dla niektorych niebezpieczenstwo suicydalnosci spolecznej. Zapominamy przy tym o wartosci nadrzednej, ktora jest wolnosc kazdego z nas. Jako, ze wolnosc wymaga niejako poczucia odpowiedzialnosci, niechetnie z niej korzystamy poddajac sie nostalgicznym nastrojom. To prowadzi nas na trop tematow drugorzednych i zastepczych, a proces oraz kulture pamieci redukujemy do kultury piknikowo-wspominkowej.

    ET

  224. Szanowny Panie Slawomirski,
    zauwazylem, ze niektorzy blogujacy ciagle wierza w duchy, ba nawet o atrybutach mieszczanskich. Jeszcze troche, a doswiadczymy w blogosferze cudow, a nie tylko, jak dotychczas, cudow pisarskich Lizakowych Ludzi (pan i panow z przewaga pan). Styczen jako miesiac panieci Holokaustu jest miesiacem szczegolnym. Tym bardziej irytuja irracjonalne (duchowe) igraszki pseudohistorycznepan i panow, Lizakowych Ludzi.

    Z powazaniem.
    ET

  225. Matylda
    Czasem ciężko się połapać, kto kiedy „szuci”. Zwłaszcza gdy ten „ktoś” też nie zawsze chwyta szutki.

  226. mag,
    na ekranie komputera mamy tylko słowa, a szutki to cała otoczka, mowa ciała i takie tam 😆
    To też zdarza się nie złapać w czem rzecz. Każdemu 😉

  227. mag
    24 stycznia o godz. 20:01
    ——————————-
    Mag,
    tu i ówdzie dowiedziałem się solennie i szczerze, w atmosferze jakby życzliwości, że nie wszystko da się wyliczyć za pomocą prostych działań dodawania , odejmowania ,dzielenia i mnożenia. Czasami matematyka się ociupinę zagęszcza, bo materia którą usiłuje akurat strawić tego się dopomina.
    W procesie przekładania myśli na nasze, czyli gadkę-szmatkę, czasami też trzeba zabrnąć trochę ponad pierwotną elegancję stylu. Pastisz- to już swego rodzaju twórczość, a jak to w takich przypadkach bywa- sprawa kwalifikuje się do indywidualnych odczuć i interpretacji.
    Mnie, jak dotąd, udawało się w czytaniu na głos , wycisnąć piękne sedna z najgorszego g…a/sorry/!
    Wszystko jest kwestią odnalezienia formy dla interpretacji.
    Z przykrością przyznaję, że głośnym czytaniu dzieł narodowych typu „Pan Tadeusz”, zawsze cały wpadałem w rezonans kiczu…

    Pozdrawiam,Idiota

  228. Lewy
    24 stycznia o godz. 21:10
    —————————–
    Lewy,
    Twoja ocena,jest jedną z przyjemniejszych dla mnie możliwości, za co Tobie dziękuję.
    Tymniemniej, podczas ostatnich badań psychologicznych/testy/, pomimo bielejącej w porywach białej gorączki u pani psycholog- stanu debilizmu nie uzyskałem. Pal licho sam debilizm, ale na ucho- drętwo się to słyszy. Ufffff…

    Pozdrawiam,Idiota

  229. ET
    25 stycznia o godz. 15:23
    ——————————–
    ET,
    z całym szacunkiem dla Ciebie i wartości, które uważasz za ważne, pozwalam sobie zapytać – co lub kto -są „Lizakowi ludzie” z Twojego wpisu? Czy chodzi o jakąś ich „słodycz”?, alegorię lizania? etc. Pierwszy raz u Cebie spotykam taki greps, i jak ten idiota, nic z tego nie kumam.
    Pozdrawiam,Idiota

  230. Idioto,
    ET, weteran tutejszych blogów ma spory zapas grepsów, które powtarza z wielkim upodobaniem i zawzięcie jak jakiś Sławomirski.
    Nie będę mu odbierać prawa do udzielenia Ci objaśnień, ale za wiele bym sobie po nich nie obiecywał. Ale może ja za mało rozgarnięty jestem.
    Lubię jak ET sprawozdaje z kurortów. Niestety, nigdy nie informuje, czy w Baden-Baden bywa tylko u wód, czy też również w kasynie 🙁

  231. ET
    Nie wiem czemu dedykujesz swój wykład o „zmaganiu się z przeszłością po 1989 roku oraz o kulturze pamięci społecznej” właśnie mi.
    Czyżbyś uważał mnie za wdzięcznego, czyli cierpliwego nie tyle słuchacza, co czytacza?
    Szkoda, że nie masz „lżejszego pióra” a raczej klawiatury i nasycasz tekst ponad miarę naukawą terminologią, tak jakbyś nadawał swoim wywodom jakąś szczególną rangę, a odkrywasz rzeczy dawno odkryte.
    Zmagania rodaków w kraju i na emigracji z przeszłością, jej relatywizowanie, szukanie „chłopców do bicia”, problemy z własną tożsamością nieuchronne w czasie tzw. transformacji, która wcale się jeszcze nie skończyła, są nieubłaganą oczywistością z punktu widzenia socjologii, psychologii itd.
    Wiele czasu jeszcze upłynie, zanim poradzimy sobie z demokracją, czyli zaczniemy ją na serio praktykować, by np. tolerancja nie była pustym słowem, by nie odżywały różne demony z przeszłości, by zapisy konstytucji np. o świeckim charakterze państwa w przestrzeni publicznej, czy o równości wszystkich wobec prawa były respektowane na codzień. Na to trzeba co najmniej dwóch, trzech pokoleń.
    Lustracja pełna nigdy i nigdzie się nie dokonała (nawet przy okazji denazyfikacji w Niemczech czy Francji, ani po upadku muru berlińskiego) częściowa, przy ubieganiu sie o stanowiska publiczne, w Polsce miała miejsce. (W innych kulturach i cywilizacjach lustrację zastępuje fizyczna likwidacja przedstawicieli dawnego ancieme regime, ale nie o tym przecież mowa).
    Nie ma dowodów na to, że nawet cywilizowane rozliczenia przyspieszają rozwój demokracji czy stymulują jakieś procesy społeczne. Najwolniej zmienia się ludzka mentalność, stąd te dwa, trzy pokolenia, które muszą przeminąć, by różne zaszłości się zwyczajnie wypaliły. Pamięć i tak pozostanie, ale już oczyszczona, przefiltrowana przez coraz to nowe doświadczenia kolejnych pokoleń.
    IPN uważam (nie ja jedna) za bardzo szkodliwą, bo umoczoną politycznie placówkę nie tyle badawczą, co konfliktogenną, do doraźnego użytku przez polityków. Zasoby tam zgromadzone powinny trafić do archiwów państwowych i być udostępniane zarówno historykom z różnych uczelni, jak i osobom zainteresowanym własnymi „teczkami”, bo czy cudzymi, to już mam wątpliwości.

  232. Idiota
    W „rachunkach” zawsze byłam kiepska, więc matematyka wyższa jest w ogóle poza moim zasięgiem. Chociaż… przypominam sobie, że gdy jeden z moich mężów, który zajmował się algebrą topologiczną, zrobił mi mały wykład, przez jakieś 15 minut nadążałam, bo to było myślenie fantastycznie abstrakcyjne.
    Lepsza byłam z „polskiego” i tu mogę się z Tobą zgodzic, że lektura (obojętnie – głośna, czy w „rozumie”) niektórych dzieł narodowych wprawiała mnie w „rezonas kiczu”. Akurat nie mam na myśli poetów-wieszczów, ale krzepiciela serc – Sienkiewicza i sumienie narodu – Zeromskiego.

    Myślę, że jednym z ciekawszych eksperymentów w komunikacji międzuludzkiej jest traktowanie trudnego adwersarza (to nie o Tobie!) serio. Zwłaszcza gdy on się wcale nie spodziwa, ze okażesz mu empatię.
    Najczęściej to nie pomaga, bo nawet jak mu „kopara” opadnie, to i tak się nie przyzna i dalej będzie ci wiercił dziurę w brzuchu.
    Pozdrawiam

  233. Ozzy
    Parę ciekawych artykułów, skoro byłeś tak zainteresowany wyborami w Izraelu…..

  234. ozzy 25 stycznia o godz. 12:32
    „wcale sie nie dziwie, ze nie brakowalo w tym kraju szmalcownikow i czy wiele sie zmienilo….?”

    W tym kraju?
    To znaczy w którym?
    W Szwecji?
    W Izraelu?
    Napisałeś to jako kto?
    Żyd?
    Izraelczyk?
    Syjonista?
    Szwed?
    Polak?
    Wybraniec?
    Ach te wasze problemy z lojalnością! Komu tu być lojalnym? Portfelowi czy paszportowi? Wybory, wybory. Passent dobrze je czuje, jak widać jego też gnębią. Jak zwykle nie ma on na tyle odwagi osobistej aby na swoim przykładzie je dyskutować, Francuza sobie podstawia.

    Z pewnością nie napisałeś tego jako Szwed – Szwedzi dobrze wiedzą, jak ich Żydzi kochają. Syjoniści w mundurach armii izraelskiej bardzo lubią strzelać do Szwedów. Współcześnie i przed pół wiekiem. Każdy niefarbowany i lojalny Szwed powinien znać lekcję z Jerozolimy, kiedy to izraelscy bandyci w mundurach zamordowali księcia Bernadotte, mediatora ONZ. Został zastrzelony w terrorystyczny sposób w nagrodę za uratowanie przez niego 30 tysięcy Żydów z hitlerowskich łap.
    Tak zwane „społeczeństwo Izraela” nagrodziło herszta terrorystów czyli niejakiego Szamira wyborem na premiera.

    Taka to żydowska wdzięczność.

    Taaak, o wiele mądrzej było pomagać hitlerowcom eksterminować innych pod sztandarami dywizji SS; „Wiking”, „Nordland” i „Nederland” Jakoś do byłych szwedzkich esesmanów z tych jednostek izraelska armia po wojnie nie strzelała. Wolała zamordować Bernadotte, który tysiące Żydów ratował a nie mordował, jak szwedzcy esesmani.

    Współczesnemu Szwedowi z pewnością łatwo jest pojąć takie przykłady talmudycznej sprawiedliwości historycznej. W Szwecji przed sądem stawiają za seks bez prezerwatywy a w Izraelu w nagrodę za zgwałcenie urzędniczek jakichś Kacapów na prezydentów sobie wybierają. Co kraj, to obyczaj.

    Nie napisałeś tego jako Żyd, a już z pewnością nie jako syjonista. Oni wszyscy już dawno (oczywiście!) siedzą w ukochanym Izraelu. Niiiee? Dziiiwne, dlaczego nie siedzą…

    Jako Polak? Raczej polskojęzyczny. Puławianin chyba, a już z pewnością nie partyzant. Tamci do Niemców strzelali a nie na Żydów kablowali. To zaplute karły reakcji z AK kablowały, nie pamiętasz? „Partyzanci” to byli z AL i z GL i oni nie donosili. Czy już twoje (wasze) aktualne talmudyczne interpretacje polskiej historii zdążyły się zmienić a tylko ja nie nadążam?

    No nic, zalecam wycieczkę do Malmo. W celu poczucia swobody i odetchnięcia od tych polskich szmalcowników. Ja drugoj takoj strany nie znaju gdie tak wolno dyszyt Jewrej.

  235. mag
    25 stycznia o godz. 17:52
    —————————–
    Mag,
    „rachunki”- to oczywiście tylko „użyźniacz” dla wykładni tematu za pomocą metafor. Są to tylko narzędzia pomocowe do ewentualnych otarć się o złudną/zawsze/ prawdę, a nie jej zastępniki. Sądzę,że w takich fazach dysput/?/, jakie wiedzione są na logach, to środek całkiem uzasadniony/…/
    Jeśli chodzi o trudnych rozmówców, opór ich natury autentycznie upada, kiedy drugie strony dotrwają do momentu, w którym ędą mogły ich przekonać do swojego , prawdziwego szacunku dla nich.
    Chodzi tylko o taki droiazg, żeby ci trudni, zechcieli chcieć zasiać w nas taką wytrwałość, żebyśmy oprócz własnych empatyczności, byli choć ociupinę zmotywowani- że warto.

    Pozdrawiam, Idiota

  236. Slawomirski
    25 stycznia o godz. 19:26
    ——————————————
    Szanowny Panie Sławomirski,

    bardzo dziękuję za wyjaśnienie.
    Dopowiadam sobie, że zasada bycia „Lizakowymi ludźmi” oparta była na bezkrytycznym wtórowaniu owemu blogerowi. Samo podobieństwo poglądów, nie czyni chyba jednych- ludźmi innych? Może się nie mylę?

    Pozdrawiam,Idiota

  237. markot
    25 stycznia o godz. 17:13
    ——————————
    Markot,
    jako prawdziwy idiota, jedyne czego w życiu się nauczyłe, to widzieć wyłącznie te „pełne części szklanek”.
    Poobserwuję przez jakiś czas blogowicza ET skrupulatniej, i podzielę się tutaj moimi refleksjami o nim z takiej wyłącznie pozytywnej perspektywy. Wschodnia mądrość wszak mówi, że każdy człowiek po prawdziwym?!? jego odkryciu- staje się niezastępowalną skaricą. Klucze do takiego pznania, są całkowicie po naszej stronie.

    Pozdrawiam,Idiota

  238. Panie Slawomirski. Pan jesteś zwyczajny dureń.

  239. Prawie z Z.Freuda……
    …Z moich doświadczeń jako kierowcy (podobno niezłego w ocenie facetów, którzy -jak wiadomo – wiedzą lepiej, nawet jak sami marnie prowadzą) i obserwacji wynika, że kobiety mają po prostu więcej wyobraźni, a mniej „ambicji” typu macho. Również te młode. Pewnie dlatego rzadziej niż mężczyźni jeżdżą po wariacku, nawet jak im adrenalina skacze i lubią szybką jazdę.
    Poza tym chłop babie raczej nie przepuści. Wyprzedzisz go – co nie daj bóg – natychmiast się spina, bo on MUSI być pierwszy. Zdarzy ci się jakiś drobny błąd, albo nic się nie zdarzy, ale on uznał, że np. przy zmianie pasa „zajechałaś” mu drogę, więc wściekle trąbi, a co bardziej zapiekły dogoni cię na światłach, żeby dodatkowo powygrażać albo bluzgnąć. Nie reaguję, a jak ktoś zachowuje się wyjatkowo po chamsku, pokazuję gest uważany powszechnie za obraźliwy….

    ET

  240. Szanowny Panie Slawomirski,
    dzisiaj sad asocjuje z sadzenien, nie z siedzeniem (przynajmniej rzadziej).
    Z powazaniem.
    ET

css.php