Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

9.03.2013
sobota

Gdybym był papieżem

9 marca 2013, sobota,

Nie tylko katolicy czekają na nowego papieża. Pozostali również. W końcu potężny ten władca będzie miał wpływ również na ich życie. Zwłaszcza w krajach takich jak Polska, gdzie na wielu polach, jak szkolnictwo czy prawo medyczne, niewiele dzieje się bez zgody posłańców Rzymu. Dlatego i ja mam swego wymarzonego papieża.

Mój wymarzony papież zrobiłby to, co ja sam bym zrobił, gdybym został papieżem. No więc najpierw kazałbym wszystkim wiernym czytać Biblię. I to całą, a więc Stary i Nowy Testament. Żeby wiedzieli, kim był Mojżesz, a kim Jezus. Czym była świątynia jerozolimska, a czym jest kościół i jak się ma jedno do drugiego. I mnóstwo innych tego rodzaju spraw. Duchownym kazałbym żyć w pokorze, życiem skromnym i służebnym wobec wiernych. Potępiłbym pychę i pazerność zżerające dusze licznych kapłanów. Nakazałbym sumienne rozliczanie się przed wiernymi z wydatkowania otrzymanych od nich kwot a także pełną przejrzystość finansów Kościoła dla władz publicznych krajów, które Kościół dofinansowują. Bezprawnie pozyskane dobra, na przykład w wyniku nadużyć związanych z czynnościami polskiej „Komisji Majątkowej”, kazałbym natychmiast zwrócić. Głosząc katolickie doktryny, przekonywałbym wiernych do życia zgodnego z poglądami Kościoła, wystrzegając się używania wpływów politycznych do kształtowania prawa poszczególnych państw, tak by odpowiadało ono przekonaniom Kościoła o tym, co dobre, a co złe. Żądałbym przeto od episkopatów pełnego poszanowania autonomii wzajemnej państw i Kościoła, a więc również rozdziału Kościoła od państwa, wzajemnego niemieszania się rządów i Kościoła do stanowienia prawa i rządzenia, respektu dla świeckiego charakteru państwa oraz – symetrycznie – niepaństwowego charakteru przestrzeni kościelnej. Ponadto dołożyłbym wszelkich starań, by ofiary pedofilii bądź malwersacji finansowych popełnianych przez duchownych spotkały się z pełną otwartością i szczerą wolą zadośćuczynienia im przez Kościół za doznane krzywdy. Powołałbym do życia odpowiednie instytucje kościelne, których zadaniem byłoby niedopuszczenie do tego, by pedofilia i złodziejstwo dalej się krzewiły i które w celu wykrycia do końca i naprawienia już zaistniałego zła oraz zapobieżenia przestępstwom w przyszłości współpracowałyby jak najściślej z władzami świeckimi. Praktykę ukrywania przestępstw i wypierania się ich bądź odrzucania instytucjonalnej odpowiedzialności Kościoła za niemoralne i nielegalne czyny popełniane przez duchownych z wykorzystaniem ich pozycji i autorytetu wynikającego ze stanu kapłańskiego, ogłosiłbym jako gorszącą i niszczącą dla wspólnoty kościelnej. Kościół musi bowiem żyć w prawdzie i sprawiedliwości. Z tego samego powodu zadbałbym o to, by wierni na całym świecie poznali nie tylko historie o świętych i inne kościelne dzieła miłosierdzia, lecz również dowiedzieli się o zbrodniach popełnianych przez Kościół, na przykład o rzeziach urządzanych przez krzyżowców, o terrorze inkwizycji, pogromach i masowych mordach na osobach broniących swojej wiary i odmawiających chrztu bądź wyrzeczenia się swych przekonań religijnych. Nie odstępując od świętowania każdego dnia pamięci męczenników za wiarę chrześcijańską, ustanowiłbym specjalne święto, podczas którego katolicy choć przez jeden dzień w roku rozpamiętywaliby grzechy Kościoła i błagali o wybaczenie swoje ofiary.

 

Czy moje marzenie się ziści? Wszak wszystkie jego składnik są jak najbardziej zgodne i z teologią, i z moralnością chrześcijańską. Zasadniczych przeszkód więc nie ma. A jak z szansami?

Różnie i dziwnie sobie Duch Święty z papieżami poczyna. Z sobie wiadomych powodów potrafił upodobać sobie i na tronie Piotrowym osadzać morderców i wszeteczników. Może poddawał swój Kościół próbie, dla tym większej jego chwały? Wszak wszystkie grzechy Kościoła to dzieło szatana i dowód na to, jak bardzo jest on święty, skoro tak straszne moce się przeciwko niemu sprzysięgają! Czym większe więc jest w nim zgorszenie, tym bardziej widoczna jest jego świętość. Nie znaczy to jednak, że czasem nie może i jakaś anielska siła się w to wmieszać. Na świętość Kościoła nie ma to wpływu, gdyż ta jest dana z góry raz na zawsze i nie zależy od tego, co Kościół czyni i ilu jest w nim pedofilów. Za to dla ludzi miałaby taka anielska interwencja znaczenie ogromne. Mam nadzieję, że nowy papież, choć może nie będzie papieżem z moich pobożnych marzeń etyka-idealisty, to przynajmniej będzie uczciwym człowiekiem dobrej woli.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 267

Dodaj komentarz »
  1. A co z celibatem i kapłaństwem kobiet? Bardzo minimalistyczne te marzenia 😉
    Ale lepszy rydz jak nic 😆

  2. @matylda:
    własnie! tez jestem przeciwnikiem celibatu dla kapłanek 😉

  3. Do listy pobożnych życzeń P. Profesora dodam dwa: prawo kobiet do kapłaństwa i demokratyzacja w podejmowaniu decyzji na wszystkich szczeblach kościelnej piramidy. Amen.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. …a szczerze mowac, natychmiast bym sie z taka kapłanka ozenił
    i osiadł z nia na jakiejs cichej plebanii (watykan odpada 🙂 )

  6. Dodałbym jeszcze konstytucyjny wymóg krzewienia kultury.
    Na przykład raz do roku wydanie jednej książki i nakręcenie jednego filmu z życia Watykanu
    Oczywiście filmu nie kręcą papieże ( chociaż kto wie), ale wybitni literaci jako autorzy scenariusza ,jak również ludzie filmu. Żeby nie iść od razu na całość twórcy powinni pochodzić z krajów katolickich.
    Istotnym novum mojego projektu jest to ,że zarówno film jak i dzieło literackie mają mieć formę komedii ( to w przypadku filmu ),a jeżeli chodzi o literaturę „typem idealnym” niech będzie literatura czeska. Trochę po bandzie,wszak Czesi to straaaszne bezbożniki,ale na przykład ” Przygody dobrego papieża Benedykta” mogłyby być hitem nie jednego sezonu literackiego.
    Głównym przesłaniem mojego wniosku racjonalizatorskiego jest wprowadzenie nieco uśmiechu i pogodnej refleksji na te Marsowe oblicze całego Kościoła.

    Jestem oczywiście pod wrażeniem znakomitego „Habemus papam”.

    I jeszcze jedna uwaga na koniec .Z castingu na reżysera filmu eliminujemy Andrzeja Wajdę.

  7. Panie Profesorze,

    za ten tekst naleza sie Panu brawa, z powodzeniem moglby byc opublikowany w Tygodniku Powszechnym. Doskonale sobie zdaje sprawe, ze konwencja bloga rzadzi sie innymi prawami, anizeli esej czy felieton etc etc
    Nie jestem wierzacy. Nie naleze do Kosciola. Mam wiele sympatii do wielu ludzi z Kosciola.
    Wiele spraw-zyczen przez Pana wyluszczonych w tekscie podzielam. Dodam tez, ze papiez-emeryt cieszy sie dosc wielka estyma wsrod Starszych Braci w wierze.

    Z szacunkiem,
    ozzy

  8. Tak, „najpierw kazałbym wszystkim wiernym czytać Biblię (…) żeby wiedzieli, kim był Mojżesz, a kim Jezus”. Tym bardziej, że z kart ewangelii wynika, iż Jezus był schizofrenikiem.

    http://www.opracowanie.eu/

  9. byk
    9 marca o godz. 8:34
    Ciekawe, jakbyś wyglądał jako gosposia pardon gospodaz na plebanii

  10. Chcialem powiedziec gospodarz a nie gospodaż

  11. Na wzór papieża rysuje mi się w wyobraźni postać Jezusa przestawiona przez Jose Saramago w dziele „Ewangelia według Jezusa Chrystusa”. Człowiek w pełni.

  12. habemus Papam?
    kard. Luis Antonio Gokima Tagle 🙂

    dlaczego nie?

  13. Panie profesorze Hartman,

    ze wszystkich wymienionych przez Pana powodów , nie nadałby się Pan nawet na skromnego proboszcza -w politycznej hierarchii Watykanu.
    Proszę uwzględnić wymogi, jakie muszą spełniać politycy znacznie mniejszych tworów politycznch , jaskimi np. są państwowości USA, Monaco czy wspomnianej przez Pana Polski etc.
    Względem dziedziny, jaką jest polityka, takie idealistyczne nauki, jak np.
    filozofia-etyka, mają się tak do siebie , jak idee z Pańskiego , dzisiejszego wpisu, do wartości „misyjnych” polityków wszelkich maści. Czy to będzie Kim Dzong Un, czy jakiś inny święty- reguły tego „bożego” świata- pozostaną niezmienne w swoich podstawowych aspektach aż do końca Słońca, tego Słońca.

    Pozdrawiam,Idiota

  14. Panie Profesorze,

    szczególny nacisk położyłabym na upowszechnienia życiorysu świętego Tomasza Torquemady.

  15. A także do obowiązkowych lektur zaliczyłabym powieść „Wybraniec”.

  16. A ja jestem za tym, aby po „habemus papam” nastąpiło uzupełnienie „et papa habet”!!!
    „Precz z babami, papieżami (i proboszczkami)”!
    Ten dodatek dedykuję miłym kobietom blogowym z okazji urodzin mojego profesora. Przez wiele lat składałem mu życzenia „z okazji święta kobiet”.
    Gdy zdziwiony pytał, dlaczego w „święto kobiet”, powiedziałem skromnie, iż wszyscy mówią, że z pana profesora niezła k…a!
    Takim jestem zaprzańcem!

  17. Wiem – karkołomne posunięcie, ale czy nie warto zaryzykować.

    Po prostu należy przenieść Watykan ( oczywiście z Ojcem Świętym ) w inne miejsce. Nowe realia, odmienne krajobrazy, nowatorska aranżacja wnętrz, ożywcze interakcje społeczne.

    Być może koloryt włoskiej kultury, obyczajowości, bazy ekonomicznej powoduje dzisiejszą dosyć skomplikowaną sytuację Kościoła Powszechnego.

    Oczywiście pierwsze co sunie się na język to „Czemu nie, ale gdzie?”
    Pytanie tym bardziej ma sens , ze notowania u bukmacherów Polska ma naprawdę dosyć wysokie.
    Dla mnie jednak ( a nie byłbym tutaj jakimś wyjątkiem) Polska owszem ma dużo atutów, ale niezbędna jest chyba bardziej odważna decyzja.

    Wiem, że ma sens hasło „Powrotu do źródeł”, ale ciężko jest mi sobie wyobrazić wycieczki z Torunia do Izraela.

    Rosja? Chyba jednak zbyt duży dysonans aksjologiczno – estetyczny.

    Chiny? Podobnie jak w przypadku Rosji dosyć duża egzotyka ,ale pokusa miliarda kościelnych ślubów, chrzcin ,pierwszych komunii itd. itd.

    Szczególnie nowa jakość może powstać w przypadku pierwszokomunijnych obrzędów. Przyjęło się ,że ta uroczystość to tylko przed upływem 10 roku życia, ale Chiny dają możliwość wyjścia z tego kręgu niemożności.

    Otóż są glosy płynące z Pekinu, że jest szansa na to oby do pierwszej komunii mogli przystąpić również wszyscy członkowie komunistycznej partii. A potem to już z górki .żony komunistów do komunii, teściowe, szwagrowie itd.

    I nie wiem , czy już na najbliższym konklawe w porządku dziennym obrad ta kwestia pod punktem drugim…

  18. @lewy:
    mowi sie, ze za sukcesem kazdego mezczyzny, stoi co najmniej jedna kobieta…
    dlaczego nie moze byc odwrotnie?
    a ilu sekretarzy ma anna grodzka?

  19. p.s.
    nie mowiac o obstawie 😉

  20. Marzenie Profesora o papieżu jest niestety wykluczone.
    W taki kościół, jaki Profesor opisał nie sposób bowiem wierzyć.
    To racjonalistyczna wizja wiary, stanowiąca sprzeczność sama w sobie.
    Jakkolwiek, ze względu na fiasko konceptu listy Kwaśniewskiego, cieszy, że ambicje Profesora nie słabną, a wznoszą loty.
    Ostatecznie konklawe nie musi wykluczać kandydatów racjonalnych. Powodzenia 😉

  21. Wnioski z wykładu Pana Prof. JH:
    1.nie wszyscy przeczytali Biblię, a muszą znać różnicę ,, kim był Mojżesz, a kim Jezus… ”
    2. Liczni kapłani będą potępieni – nieliczni kapłani mogą dalej żyć, jak do tej pory 🙂
    3. Błogosławieni wierni, którzy posiądą TAKĄ WIEDZĘ: – ,,pełną przejrzystość finansów Kościoła”:). Chciałabym należeć do TEGO SZACOWNEGO GRONA 🙂
    4.,,Bezprawnie pozyskane dobra, na przykład w wyniku nadużyć związanych z czynnościami polskiej „Komisji Majątkowej”, kazałbym natychmiast zwrócić” – od tego populizmu zrobiło mi się lekko niedobrze 🙁
    5.,,Żądałbym przeto od episkopatów pełnego poszanowania autonomii wzajemnej państw i Kościoła, a więc również rozdziału Kościoła od państwa, wzajemnego niemieszania się rządów i Kościoła do stanowienia prawa i rządzenia…” – JEDNYM SŁOWEM BYŁBY PAN PONAD WSZYSTKIMI, ABSOLUTEM. Gratuluję pomysłu i odwagi :))
    6. WIELE MOŻNA BY NA TYM JEDNYM ZAOSZCZĘDZIĆ – ,, Mam nadzieję, że nowy papież, choć może nie będzie papieżem z moich pobożnych marzeń etyka-idealisty, to przynajmniej będzie uczciwym człowiekiem dobrej woli ”
    Wniosek: Pozdrawiam.

  22. Gdybym był profesorem..

  23. P. Hartman – jak łatwo wnioskuję, ateista i swego rodzaju antyklerykał jednocześnie – miał znakomitą okazję, aby milczeć. Byłoby to poważne. Ale gdzie tam! On wie lepiej, co i jak my katolicy mamy myśleć, on nas musi pouczyć. W sumie żałosne.

  24. Żeby być uczciwym człowiekiem dobrej woli, trzeba być człowiekiem przyzwoitym. A takich jest bardzo, bardzo mało. Ale są. Tylko nigdy nie pchają się do władzy. Wolą życie w zaciszu by nie być wytykanymi palcami przez motłopch. „O, patrzcie, jaki naiwniak!”

  25. O MatkoBoskoCzestochosko !

    Panie Janie, co też pan wypisuje?

    No jak – kazałby pan katolikom dokładnie czytac Biblię?
    No jak – kapłanom kazałby pan uczy miłości a nie nienawiści?
    No jak – kazałby pan klechom nie życ w pysze i poczuciu posiadania jedynej prawdziwej prawdy, by skromnymi i rozliczac się z datków?
    No jak – kazałby pan swoim odda co zagrabili w ramach komisji majątkowej?
    No jak by pan kazał, skoro by pan nie kazał?
    No jak?

    Jak by pan to zrobił zostając papieżem – superiorem pomiędzy swoimi, wśród których pycha, pustota wewnętrzna, brak zrozumienia dla ludzi i brak empatii oraz zwykłej wiedzy; pazernośc, wywyższanie się, naciąganie, mętne operacje finansowe, kradzieże, oszustwo pleni się w stopniu najwyższym ?
    Pan jako ucieleśnienie tych wszystkich wad?
    Pan jako patron instytucji opartej na fałszywym fundamencie Boga – no jak by pan to zrobił?

    Gdyby wierni zaczęli naprawdę czytac Biblię, ze zrozumieniem i autentyczną refleksją na temat lektury – ten gmach fałszu rozpadłby się jeszcze szybciej i dokumentniej.

    Pan wie i wielu także wie, że Kościół od zawsze stosuje metodę wybierania z Pisma co mu w danej chwili pasuje: poniżyc kobiety – proszę bardzo! Zrehabilitowac kobiety – o tu mamy cytacik!
    Uzasadnic niewolnictwo? Oczywiście! Potępic je – już się robi !
    Usprawiedliwiac mordy, eksterminację, ludobójstwa – uzasadnien, wprost od Boga – całe księgi! Glosic pokój – i na to coś znajdziemy!
    Potępiac naukę – nic prostszego! Z nauka się pogodzic – i na to sie znajdzie uzasadnienie.
    Dręczyc, poniżac, dyskryminowac czy mordowac, wszystko w imię miłujacego Boga i w imię katolickiej miłości – tak, tak tak !

    Tak ze wszystkim. Od 2000 lat. Inaczej nie będzie.

    Zostając papieżem zrobi Pan dokładnie to samo co oni dotąd.

  26. A gdybym ja zostal papieżem, to poszedłbym w ślady redaktora Rakowskiego i wyprowadziłbym sztandar. Obawiam się jednak, że wtedy capneliby mnie Szwajcarzy i kazali odnieść sztandar na miejsce

  27. No, to by Gospodarz rozwiązał Kościół 😀 A przynajmniej doprowadził do schizmy — wierność wiernych w znacznej mierze opiera się na zaprzeczeniu zarzutów wobec Kościoła i bezkrytycznym posłuszeństwie. Papież, który by zażądał ukarania pedofilii w sposób jasny i wyraźny, przyznałby tym samym, że w Kościele ten problem był ważny. Papież, który by nakazał pełną jawność dochodów odsłoniłby mechanizmy i zdjął ciemną szatę sacrum z samego Kościoła. Zdelegalizowanie czynów opartych na autorytecie kleru ujęłoby niezbędnego autorytetu.

  28. Proste i prawdziwe postulaty są obciążone cechą/wadą niewykonalności.
    Dlatego tekst bardzo dobry, natomiast ochotników do jego głoszenia i spełniania zawartych w nim tez – brak. Nawet jakby się wyznaczyło, to pouciekają.
    Mnie akurat totalnie nie zależy na nikim konkretnym; bardziej mi zależy, żeby to miało taki wpływ na Polskę i moje życie jak wybór nowego szamana w Gwinei Równikowej.

  29. Pan Prof. JH – ,,Z tego samego powodu zadbałbym o to, by wierni na całym świecie poznali nie tylko historie o świętych i inne kościelne dzieła miłosierdzia, lecz również dowiedzieli się o zbrodniach popełnianych przez Kościół, na przykład o rzeziach urządzanych przez krzyżowców, o terrorze inkwizycji, pogromach i masowych mordach na osobach broniących swojej wiary i odmawiających chrztu bądź wyrzeczenia się swych przekonań religijnych – Tym zajmuje się również filozofia, nie musi więc Pan zostać PAPIEŻEM Panie Profesorze, ale codziennie może Pan o tym informować. Chętnie pomogę. Mogę nagrać Pana wykład (za Pana pozwoleniem oczywiście) i umieścić w sieci (zupełnie za darmo). Rozwiązanie proste i praktyczne 🙂

  30. @Aleksandra R
    9 marca o godz. 15:00

    Nie ma Pani racji. Wykład profesora o niegodziwościach kleru zostanie uznany za obrzydliwe kłamstwa (żydowskie?). Gdyby to powiedział papież – to sprawa byłaby zupełnie inna!

    Dam drobny przykład historyczny: Turcy wymordowali około 2.5 miliona Ormian w okrutny sposób. Wszyscy o tym wiedzą, piszą i mówią. Podejmują akcje propagandowe typu upamiętnienia ofiar, a rząd turecki grozi zerwaniem stosunków i sankcjami. Swoich historyków, którzy leciutko wspominali o wprawdzie mało prawdopodobnej, ale niezerowej możliwości zaistnienia takiego faktu, wsadzali do wiezień. Tak się dzieje od
    100 lat.
    Inaczej patrzyłbym na nich, gdyby to rząd turecki przyznał to ludobójstwo i zaproponował zstępnym ofiar odszkodowanie. O taką glasnost chodzi gospodarzowi, a tego Pani nie jest w stanie mu zaofiarować swoim dyktafonem.
    Była kobieta – papież (Joanna), ale się nie sprawdziła. Chyba nie była zbytnio cnotliwa, skoro porodziła w czasie procesji. Od tego czasu zmieniano nieco regulamin konklawe i publicznie oświadczano „et papa habet”, ale ktoś zlikwidował ten punkcik, zbyt gejowski.

  31. „Zniszczycie doszczętnie wszystkie miejsca, gdzie narody, których wy pozbawicie dziedzictwa, służyły swoim bogom”.

    No, to zniszczyli. W Polsce: do szczętu, Hartmanie Panie…

  32. Ale papież, to jest ktoś! Wprawdzie tiary już nie wkłada, lektyką go nie noszą, ale za to jaka czołobitność go spotyka zawsze tam, gdzie się pojawia. 😉

  33. Tanaka
    Żeby czytać Pismo św., co więcej – być do tego zachęcanym, a nawet dopuszczonym do medytacji nad słowem Bożym zapisanym głownie przez natchnionych anonimów oraz do prób inerpretacji tegoż SŁOWA, nie wystarczy być przeciętnym katolem. A nawet nie jest to wskazane.
    Nie bez kozery lud katolicki wciąż dostaje np. w ramach pokuty po spowiedzi polecenie rozmaitych modlitw- mantr (litanii do…, cząstek różanca itp), a nie studiowanie Świętej Księgi.
    W ramach własnych wątpliwości i poszukiwania wiary w jakimś momencie swego życia (oczywiście byłam ochrzczona i wychowana w tradycyjnej rodzinie katolickiej, choć z praktykami bywało różnie) dzięki poleceniu/wstawiennictwu księdza zaprzyjaźnionego na gruncie towarzyskim „załapałam” się na trwające tydzień ignacjańskie rekolekcje prowadzone przez jezuitów.
    To była całkiem inna „jazda”. Nie dla „maluczkich”. Niestety albo stety, choc byłam wtedy pod wielkim wrażeniem i nawet podobno kwalifikowałam się na jakiś wyższy poziom wtajemniczenia, jakoś to wszystko ze mnie opadło. Dość szybko. Widocznie nie dana mi była tzw. łaska wiary.
    Wyniosłam z tamtego doświadczenia przekonanie, że kk wcale nie zależy na „pogłębianiu” wiary swoich owieczek, bo do stołu są zapraszani wybrańcy.
    Od reszty wymaga się przestrzegania rytuałow, które utrzymują ich w posłuszeństwie. No i mają płacić za posługi/usługi, by majątek gromadzony od dwóch tysiącleci (róznymi metodami) nie doznał uszczerbku. Bo wiadomo, ten kto ma kasę, trzyma władzę. Pilnowanie takiego porządku doprowadziło m.in. do wprowadzenia celibatu, bo dziedziczenie majątku krk przez potomstwo jego kapłanów mogłoby puścić kościól z torbami.
    Jeśli brzmi to ciut cynicznie a zarazem w tonacji serio to przepraszam.
    Starałam się tylko potraktowac na poważnie marzenia naszego Gospoadarza, choć podejrzewam, że i on nie ma złudzeń.
    Lewy
    Na szczęście Twój wpis (super!) równoważy moją seriozność.

  34. @ mag
    Nie ma w Twoich słowach żadnej „ciutki” cynizmu. Powiedziałbym, że to „Słowo” – tak właśnie jest. Niektórym klechom zdaje się, że jest Bozia, nawet im się zdaje, że wiedzą jaka ona jest i że pozostają z nią w komunikacji dwustronnej. Tym się może zdaje, że coś cynicznego jest w Twoich słowach. No to niech im się zdaje, trudno.
    Reszta z klechów stała się zawodowymi cynikami. Żyją z tego; a jak niejeden bystry obserwator zauważył, w Watykanie jest najwięcej niewierzących.
    Jezuickie Ignacjańskie rekolekcje faktycznie nie są dla katolickiego „zwyklaka”. To bardziej zaawansowane spekulacje, bardziej wyglansowane politurą większej ogłady i elokwencji, ale w niczym nie zmieniają istoty – to spekulacje o bycie nieistniejącym i jego nieistniejących cechach. Na tematy oderwane od Przedwiecznego można sobie oczywiście porozmawiac, ale wszystko i tak pozostaje zacienione i zaciemnione przez Niego. Wszystko należy interpretowac w związku z Nim i przez Niego. Inaczej się nie da.
    Tez miałem okazję kiedyś uczestniczyc w takiej sesji.
    Ale wreszcie przychodzi pora, by wyruszyc w drogę. I otworzyc oczy. Tylko tak możemy kiedyś stac się sobą.

    Prawdę mówiac, nie podoba mi się określenie: „nie otrzymałem/łam łaski wiary”. To poddańcze. Przyznajemy, że jesteśmy gorsi od tych co ową łaskę mają. Niby dlaczego – gorsi?
    Zasadniej jest twierdzic, że nie jesteśmy skrzywieni wiarą.
    Serdecznie,
    T.

  35. @ Tanaka
    9 marca o godz. 16:19
    „…to spekulacje o bycie nieistniejącym i jego nieistniejących cechach…”

    Ależ Tanako, wiara to byt jak najbardziej istniejący!
    Możeś niegodny łaski, ale coś mi się zdaje, że raczej nią wzgardziłeś, niż nie zapoznałeś.

  36. Pobożne życzenia Panie Profesorze, choć niektórzy tu piszą, że skromne, to i tak nierealne do spełnienia.

    Te bzdury o duchu świętym, który ma natchnąć kardynałów wskazując im najlepszego kandydata na papieża są żałosne. Ciekawa też jestem ilu spośród nich jest tak naprawdę wierzących, bo to, że są niewierzący księża wiem na pewno.

    Mnie również to, kto będzie papieżem wcale nie obchodzi.

  37. Przy takich założeniach to i ja na łono Kościoła Katolickiego bym wróciła…..

  38. mag
    9 marca o godz. 15:40
    ——
    Mag,
    gdybyś spróbowała spojrzeć na te wszystkie „rozterki” , na takie jakimi są, mogłabyś odnaleźć prawdziwą, wewnętrzną WOLNOŚĆ!!!
    Przecież te wszystkie nasze ludzkie sprawy- to tylko mix- wszystkiego dotychczasowego, cośmy my-Człowieki podczas swoich zmagań z bosko-bezwzględnymi życiami , od czasu pierwszego SŁOWA/początek mowy ludzkiej/- upichcili.
    Kiedy wymyśliliśmy trochę więcej słów, zaczęliśmy „rozmemływać” nasze emocjonalno-rozumowe świadomości i… mamy to co mamy.
    A od chwili, kiedy zaczęli nas „przeżuwać ” poeci i naukowcy z dziedzin wszelkich- to weszliśmy na równię pochyłą, która zawsze!!! wiedzie pod górkę…
    Pod płaszczykiem tego wszystkiego , wszystko toczy się normalnie, czyli każdy ze wszystkimi ciągnie wyłącznie po swoje, do czego w nadbudowie dla nas-szaraczków nie może się przyznać bo straci sens.

    Pozdrawiam,Idiota

  39. Tewje Papież się znalazł. Nie jesteś głową Kościoła Rzymsko-Katolickiego Misiu-Pysiu i raczej już nie będziesz – co najwyżej, za przeproszeniem, członkiem sanhedrynu, np. razem z p. Michnikiem, którego drzewo genealogiczne zostało właśnie odtworzone przez dr Minakowskiego. Ciekawa lektura: ojciec – Ozjasz Szechter, matka – Hinda Michnik. Dziadek – Hirsz Michnik był wyrobnikiem dziennym (na dniówki pracował – nic w tym zdrożnego, przeciwnie, bo np. Goldman z Rotszyldem okradają cały świat), natomiast pradziadek – Hilel Schmeidler, z zawodu był talmudystą. ( minakowski.pl/cud-purimowy-mamy-genealogie-michnikow/#more-1246 ) Moim zdaniem dominujące geny Adam odziedziczył po pradziadku, sądząc z jego relatywistycznych wywodów, mających przekonać publiczność, że białe to białe, ale tylko pod pewnymi warunkami, bo czasem czarne, albo nawet zielone, a właściwie głównie czerwone. Z takim dziedzictwem trudno wyłgać się z nacjonalistycznej służby, więc moje zdziwienie, że nigdy nie słyszałem z ust tak światłego – jak niegdyś mniemałem – człowieka słowa krytyki wobec USraela, było powodowane niezrozumieniem istoty rzeczy; przecież nie mógł zniżać się do występowania w obronie gojów, czyli wg standardów fundamentalistycznych judaistów nie-ludzi, bydła zwykłego, jak powiada rabin Owadia Josef „zwierząt pociągowych” ( wprost.pl/ar/214629/Szokujace-slowa-rabina-Goje-jak-zwierzeta-pociagowe-maja-sluzyc-Zydom/ )

    Teraz słychać z gazety Michnika (nie wiem, czy aby nazwa się nie zmieniła, bo ostatnio miasto oblepione było naklejkami stylizowanymi na z logo tej gazety, tyle że napis głosił: „Gówno Prawda”) rocznicowy lament wyznawców nowej, syjonistycznej religii, pt. „Rok 1968r.” – pewnie o dotację z 0,5% już dawno wystąpili. Do chóru płaczek dołącza niezawodna p. Holland (groziła, że wyjedzie z córcią, i nic, obiecanki cacanki…), a wtórują im gadające nieustannie głupstwa głowy z telewizora. Wszyscy mają pamięć wybiórczą, nikt z nich nie zająknie się nawet słowem, że r. 1968 był wybawieniem dla tysięcy ubeków z aparatu represji żydokomuny, sądowych morderców, szpicli i oprawców, którzy mogli wreszcie zostać sprawiedliwie osądzeni za rządów Gomułki, a tak zwiali do Izraela, a media i agenci wpływu w Polsce zrobili z nich ofiary (wielu zostało). To stary patent, działał już w czasie wojny, kiedy wg szacunków historyków ok. 10-15% Żydów, tych wykształconych, brało czynny udział w holokauście, tworzyli Judentary, służby specjalne, czy choćby policję żydowską współpracującą z hitlerowcami na ochotnika, masowo wyłapującą swoich rodaków w gettach i odstawiającą ich do pociągów do Treblinki, bijącą, lżącą ich i poniewierającą, co opisują choćby Hannah Arendt, czy Icchak Kacenelson. Summa summarum Hitler okazał niewdzięczność, nie docenił ich wielkiego wkładu w anihilację własnych rodaków i w końcu także i oni skończyli w obozach koncentracyjnych. De facto kaci więc zostali także uznani za ofiary. Historia lubi się powtarzać… Pomija się także aspekt tzw. „wojny sześciodniowej” oraz realizacji przez Goldę Meir jej fragmentu syjonistycznego projektu, wymagającego masowej emigracji do Izraela, dla zasiedlania palestyńskich ziem okupowanych.

    Właściwie może przesadziłem, jakieś szanse na papieża pewnie masz, w końcu został nim niegdyś – jak podają źródła – maran Rodrigo Borgia, więc dla twojej opcji nie wszystko jeszcze stracone; czas w samolot LOT-u (ostatnia szansa przed kolejną grabieżą RP) i dalej do Rzymu, trzeba przebrać się za kardynała, jak tamten z gazet, wmieszać w konklawe i kto wie? Mainstream uruchomi kampanię propagandową, pokaże w telewizorach sondaże, że „ten nieznany kardynał z brodą” to czarny koń, ma największe szanse, a ludzie obdarzeni wolną wolą, jeśli dalej im robić wodę z mózgu tak skutecznie jak dotąd, mogą Cię jeszcze wynieść na papieski tron, wołając do swych ekranów na twój widok – Papa Subito! Ale najpierw musisz się nawrócić na chrześcijaństwo, jak wielu rabinów, masonów oraz innych przed Tobą, gorzej (albo lepiej), gdy się nawrócisz szczerze, bo wtedy z papiestwa nici, dupa blada…

    Żeby zrozumieć kim był Mojżesz i jaki ogród pielęgnował niekoniecznie trzeba czytać Biblię, wystarczy znacznie cieńszy, obowiązujący dla chrześcijan Nowy Testament, gdzie św. Mateusz napisał: „Poznacie ich po ich owocach”. Św. Jan jest również pomocny. Można też kontemplować Mojżesza w dziełach wielkich artystów, np. Michała Anioła.

  40. Gogo,
    Ty parszywy antysemito idź do swoich głosić „słowo boże”.

  41. @ sugadaddy

    Ale jeteś niegrzecznym chamem, nie doceniasz faktów i nie masz poczucia humoru – ponurak.

  42. Nie śmiem nawet domniemywać, kim byli przodkowie GOGO i po kim geny dziedziczył……
    Zaprawdę, „PO OWOCACH ich poznacie”……

    Wybór papieża jest prawdopodobnie podobny do wyboru szefa korporacji.
    Ma być SKUTECZNY.
    Tym bardziej, że niższy personel dokonywał defraudacji, sprzeniewierzeń, malwersacji, molestował, postępował nieetycznie.
    A to kosztowało sporo, zarówno jeżeli chodzi o odszkodowania, koszty tuszowania, jak i wizerunkowo……

    Pod nowym światłym przywództwem, sprzedaż złudzeń osiągnie na pewno kolejne szczyty obrotów i dochodów?

    Śmiem w to wątpić.
    Konkurencja wzrasta, straszenie ogniem piekielnym i mieczem doczesnym jest niemodne, msza przegrywa z hipermarketami i sitcomami…..

  43. @ sugadaddy

    Podobno poezja jak muzyka, łagodzi obyczaje – specjalnie dla Ciebie.

    Icchak Kacenelson, z poematu „O bólu mój” (dr Ewa Kurek „Poza Granicą Solidarności” str. 179

    Jam jest ten, który to widział, który przyglądał się z bliska,
    Jak dzieci, żony i mężów, i starców mych siwogłowych
    Niby kamienie i szczapy na wozy oprawca ciskał
    I bił bez cienia litości, lżył nieludzkimi słowy.

    Patrzyłem na to zza okna, widziałem morderców bandy –
    O, Boże, widziałem bijących i bitych, co na śmierć idą
    I ręce załamywałem ze wstydu… wstydu i hańby –
    Oto rękoma Żydów zadano śmierć Żydom – bezbronnym Żydom!

    Zdrajcy, co w lśniących cholewach biegli po pustej ulicy
    Jak ze swastyką na czapkach – z tarczą Dawida, szli wściekli
    Z gębą, co słowa im obce kaleczy, butni i dzicy
    Co nas zrzucali ze schodów, którzy nas z domów wywlekli.

    Co wyrywali drzwi z futryn, gwałtem wdzierali się, łotrzy
    Z pałką wzniesioną do ciosu – do domów przejętych trwogą.
    Bili nas, gnali starców, pędzili naszych najmłodszych
    Gdzieś na struchlałe ulice. I prosto w twarz pluli Bogu.

    Odnajdywali nas w szafach i wyciągali spod łóżek
    i klęli: „Ruszać, do diabla, na umschlag, tam miejsce wasze!”
    Wszystkich nas z mieszkań wywlekli, potem szperali w nich dłużej
    By wziąć ostatnie ubranie, kawałek chleba i kaszę.

    A na ulicy – oszaleć! Popatrz i ścierpnij, bo oto
    Martwa ulica, a jednym krzykiem się stała i grozą –
    Od krańca po kraniec pusta, a pełna jak nigdy dotąd –
    Wozy! I od rozpaczy, od krzyku ciężko jest wozom…

    W nich Żydzi! Włosy rwą z głowy i załamują ręce.
    Niektórzy milczą – ich cisza jeszcze głośniejszym jest krzykiem.
    Patrzą… Ich wzrok… Czy to jawa? Może zły sen i nic więcej?
    Przy nich żydowska policja – zbiry okrutne i dzikie!

    A z boku – Niemiec z uśmiechem lekkim spogląda na nich,
    Niemiec przystanął z daleka i patrzy – on się nie wtrąca,
    On moim Żydom zadaje śmierć Żydowskimi rękami!”

  44. Tanaka
    Przecież napisałam – tzw. łaskę wiary, czyli tak jakbym użyła cudzysłowu.
    Określiłam więc swój dystans to tego stanowczo przereklamowanego wytrychu -zaklęcia . Jest wiele takich „czułych” słówek magicznych, do których należy też stanąć/pozostawać w prawdzie, być ubogaconym itp.
    Wiesz co mi się najbardziej podobało w tym jezuickim eksperymencie?
    To, że jego uczestnicy zobowiązali się do MILCZENIA 24h przez tydzien. Za wyjątkiem trwających 1 godz. spotkań tet a tet ze swoimi „prowadzącymi”, czyli przewodnikami duchowymi oraz również jednogodzinnych wykładów wspólnych dla wszystkich, kiedy można było zadawać pytania.
    W trakcie wspólnych posiłków puszczano nam jakiegoś np. Bacha, zebyśmy nie czuli się głupio, milcząc do siebie nawzajem.
    Zaczęłam popadać, podobnie jak inni, w rodzaj transu i gdy już mogliśmy rozmawiac i wiedzieliśmy, że za chwilę, juz poza murami klasztoru, dopadnie nas hałaśliwa codzienność, mieliśmy poczucie jakiejś utraty, niechęci do powrotu tam, skąd każdy przyszedł. Przyznaliśmy się do tego nawzajem, gdy już wolno było mówić.
    Po latach myślę, że taki rodzaj manipulacji emocjami (intelektem też) jest jednak niebezpieczny.
    Podoba mi się określenie – nie skrzywieni wiarą.

  45. Podejrzewam że lista dobrych uczynków i zamiarów wylądowalaby w piecyku w którym palone są kartki z glosami (komentarzami także) ? Hartman jako papież Durus I stalby się sapiącą z przeżarcia zakalą Kościola Katolickiego – paramenta i inne klejnoty wylądowalyby „u Żyda” – z braku kasy dla pociotków i kolegów z redakcji „POLITYKI” którzy by Durusa I pod niebiosa wynosili -> A.Szostkiewicz. Nie miala by też szans niejaka Środa – jej „outfit” nie konweniuje z eleganckymy pakamerami Watykanu. Czerwone trampki do czarnej welonu !? Itp.itd. do następnego konklawe…..

  46. Idiota
    Zakładając swoją „idiockość”, która należy się każdemu jak kość psu, myślę że zatrzymałam ją dość dawno na stosunkowo niskim poziomie rozwoju.
    Mogłoby to oznaczać, że nie mam już żadnych rozterek na poziomie egzystencjalnym, ale z wrodzonym sobie sceptycyzmem nie ufam nawet sobie.
    „Wolność wewnętrzna”, ta uświadomiona i nawet przeżywana, nigdy chyba nie jest wolna od wątpliwości.
    No jakoś tak mi się napisało – wymyśliło ad hoc.

  47. Zastanawialem sie juz wielokrotnie, czy „sugadaddy” to nie Lizak? W amerykanskim knajackim slangu to znaczy to samo. 🙂
    Pan Profesor powinien swoje tezy przedstawic wszystkim wiarom tego swiata, bo nie tylko KK cierpi na te grzechy.
    Nb. w mojej nowej pracy spotkalem Polske- katoliczke, wyznawczynie doktryny ks. Natanka, ktora codziennie wiesci mi nadejscie Armageddonu. Jednym z elementow mialo byc obalenie obecnego (bylego) papieza. No coz, wystarczy poczekac, czy przepowiednie sie ziszcza.

  48. Chciałbym zwrócić uwagę, że wiele z tych postulatów miał już Luter.

  49. Oczywiscie, Polske, jak latwo zauwazyc. O przejezyczenie latwo.

  50. Jeszcze raz- Polke a nie Polske. 🙂

  51. dema@gogo

    zostaw w pokoju poezje Icchaka Kacenelsona i trzymaj sie Protokolow Medrcow Syjonu

  52. @ mag,
    zgoda, przed „łaską” jest zastrzeżenie „tzw.” 🙂
    Miałem na myśli szerszą konotację tejże. Termin ten krąży powszechnie i wyraża – nawet jeśli nie w sposób w pełni uświadomiony – poniżenie się samych „bezłaskowców”. Stąd moje przekonanie, że tego czyraka pojęciowego i emocjonalnego należałoby zamilczec na amen.

    Mowa, i myślenie poprzez słowa i pojęcia jest jedną z naczelnych cech człowieka. Jeśli zakaże mu się tego, szybko traci nie tyle może zdolnośc mowienia, ale bardziej jeszcze – emocjonalna potrzebę i zdolnośc rozmawiania.
    Po co rozmawiac? Przecież wszystkie odpowiedzi są dane, objawione. Wszystko mam w środku siebie, wszystko Bóg mi oznajmił. Wystarczy się wsłuchiwac w Jego głos we mnie. ewentualnie w to co mi komunikują moi „przewodnicy duchowi”.
    Swiat zewnerzny może tylko zakłócic ten odbiór. Albo nawet wyśmiac.

    Czystośc, dziewiczośc, jasnosc i pewnosc nieustannej łącznosci z Panem jest we mnie. Niczego innego mi nie trzeba.

    Prawie każda święta KK i pewnie co najmniej co drugi świety mieli takie poczucie i tak to uzewnętrzniali. Jest to m.in., w psalmach i pieśniach kościelnych i wszelakich modłach aż nadto dobitnie zawarowane.

    Gekko
    9 marca o godz. 16:38

    Zapewne mozna by wiarę uznac za byt istniejący, bowiem jest ona materializowana rytuałami, zachowaniem i podobnymi oznakami bytu.
    Jednak jej istotą jest stan psychiczny i określone przeświadczenia. Ponadto jest ona nieokreślona w swojej substancji, płynna, zmienna, w dużej mierze nieuchwytna. Nie da się porównac jednej wiary z inna. Nie ma jak. można ją opisywac słowami, jednak jej kształt, struktura i „miąższośc” jest nie do wyslowienia. Nigdy nie wiemy jaka jest wiara w drugim człowieku, chocby nam o tym miesiącami opowiadał. Nawet on sam tego nie wie. co najwyżej coś mu się na ten temat zdaje. Każdy katolik (jak i wyznawca czegokolwiek) wierzy w jakiegos swojego Boga, zawsze różniącego się od wiary dowolnego innego katolika. Łączą ich tylko ogólne zasady, nie będące przecież samą wiarą.

    Ale wiara nie jest tożsama z istnieniem Boga. Można wierzyc w jego istnienie, bez istnienia Boga. Identycznie jak wierzy się w św. Mikołaja , pechowośc liczby 13 czy świat Pottera.
    Oczywiście mógłby istniec Bóg – byt, bez ludzi w niego wierzących.

    Może najczystszą emanacją wiary jest sztuka i kontakt z nią. Tylko czym jest taka wiara?
    Niewątpliwie wszyscy wierzymy. W setki rzeczy, spraw, bytów. Nieraz sprzecznych ze sobą. Nie wytwarza to jednak Boga.

    To oczywiście takie sobie spekulacje, jak znalazł na rekolekcje filozoficzne. Bo raczej nie katolickie, nawet i jezuitów 🙂
    Takie sobie memy.

    JP II sądził o sobie ze swojej wysokości jedynej prawdy, ze skoro ktoś nie wierzy w Boga – to właśnie, mocą jego papieskiej definicji – jest wierzący, a zatem jest kandydatem do tego by zrobic zeń katolika.
    To takie katolickie poczucie pychy: wszyscy inni są gorsi, bo nie mają „pełni środków zbawienia” – jak niezawodnie-nieomylnie orzekł papież. Więc niewierzący tak naprawdę wierzy. Weź go za rękę, on zrobi kroczek – i proszę – już z niego katolik będzie!

  53. PA2155
    9 marca o godz. 18:21
    Przekonanie co do trafności własnych wieszczeń jest zawsze pełne i stałe u podobnych psychicznie skrzywionych osób. Żadne fakty nie są w stanie obalic ich wewnętrznej pewności.

    Próby skontaktowania takich osobników z rzeczywistością są z góry skazane na porażkę.

    Czasami pomaga, kiedy cegła spadnie nieoczekiwanie na głowę. Ale i takie zdarzenie tylko niewiele lepiej rokuje.

  54. Tak, Tanako, wiara jest bytem istniejącym, ale i w pełni uchwytnym wiedzą o fizjologii i psychologii.
    Istotnie, nie jest tożsama z istnieniem boga, lecz jest jego źródłem.
    A czy istnieje bóg bez wyznawców? Dla nich – tak, i po tym ich poznacie.
    Można w to wierzyć, albo – nie 🙂

    PS Czyż nie jest istotą każdej religii wyjątkowość jej właśnie wyznawców, godnych łask wiary?

  55. Dowcipniś Gogo się znalazł! Odkrywa świat na nowo! Jakby nie było na świecie Żydów skurwysynów – oj durny ty jesteś Gogo! Nie mierz innych w/g siebie! Nie wszyscy są tacy durni! Jeszcze raz ci mówię, idź pogadać z takimi jak ty. Oni ci będą z ust spijać!
    Co do Pa, to potwierdza się teza, że najgorszy jest wykształcony ciemniak.
    Taki osobnik bywa przekonany o słuszności tezy jakiegoś odosobnionego dziwadła /naukowca co mu się w głowie pomieszało/, natomiast w tzw. głównym nurcie wietrzy jakiś spisek. Mam tu na myśli takie rewelacje jak: szkodliwość szczepień, GMO, kwestionowanie zależności HIV z AIDS i inne takie idiotyzmy wygłaszane często przez osoby z tytułami naukowymi. Ciemniak w takie rzeczy wierzy „w ciemno”.
    Jest to woda na młyn ludzi, których mózgi są tak skonstruowane, że wierzą w rzeczy, które de facto nie istnieją; ot choćby: w homeopatię, żyły wodne, czy inne prądy, magnesiki uśmierzające ból, czy zmniejszające zużycie paliwa w ich samochodach.
    Pytani o dowody odpowiadają, że to czują.
    Ten PA trochę na takiego wygląda, z tym swoim kwestionowaniem, ot choćby in vitro, czy GMO.
    Argumentem przeważnie w takich razach bywa, że jakieś dziecko z in vitro urodziło się nienormalne, a ktoś tam po jedzeniu żywności zmodyfikowanej zapadł na raka.
    Dzieci poczęte naturalnie nigdy nie rodzą się nienormalne, a ludzie jedzący tylko żywność niezmodyfikowaną, nigdy na raka nie zapadają.
    Kto się prosi, może zawsze na mnie liczyć – to do ciebie PA.
    PS. Widzę, że nie możesz mi zapomnieć, że cię wyśmiałem za okazywanie swojej wyższości rasowej nad tymi ciemnymi kolorowymi? Jacy to oni ciemni w przeciwieństwie do ciebie „światłego” Polaka. Oj, gdyby oni znali obyczaje i zwyczaje polskiego ludu bożego, dopiero by się uśmiali!

  56. Gekko
    9 marca o godz. 19:36

    Przywołując śliczne i apetyczne pojecia przypomniane przez mag, nieco wyżej,
    kwestię tego czy wiara jest bytem i czy można ją w pełni uchwycic przy pomocy nauki o fizjologii i psychologii, powinniśmy PRZEMODLIC.

    Dla wierzącego jego wiara nie jest żródłem Boga. Bóg jest, więc on w niego wierzy. Nota bene, dlaczego wierzy? Skoro coś jest, nie ma w tej sytuacji przestrzeni do wiary w to że to coś jest , lecz należy przyjąc do wiadomości fakt istnienia tego bytu. Zatem należy twierdzic: „Bóg jest”, a nie „wierzę w Boga”, czy „wierzę, że Bóg istnieje”.
    Jest deska, jest sęk.
    Jednak, by twierdzic, że „Bog jest”, konieczne są dowody istnienia i powtarzalna, empiryczna weryfikacja tegoż. Albo – psychiczne urojenia.

    Przemodlenie jest dobre na wszystko. Niektórzy twierdzą, że dobrze działa także Amol.

  57. http://www.youtube.com/watch?v=jknynk5vny8

    Bóg to pojęcie, którym mierzymy nasz ból

  58. Matylda,

    wesoły papież już był. Może teraz warto śnić, jak Gospodarz, o kimś uczćiwym.

    Mój przyjaciel, Lewy, po zmianie orientacji politycznej, afiszujący się teraz kolorem czarnym, obiecał mi, że jak wybiorą uczćiwego papieża, to wstąpi do zakonu i będzie tworzył nową jakość drogi do ….

  59. @ Tanaka
    9 marca o godz. 20:03

    Do przemodlenia, jako metody poznania stanu łaski, jaką jest wiara, konieczny jest brak wiedzy – o fizjologii i psychologi, na ten przykład.
    Dla wykluczonych z łask za pomocą wiedzy, istnienie wiary wystarczająco i w pełni naukowo tłumaczy niekonieczność istnienia boga w celu pomnażania wiernych.

    PS Poszukiwania panaceum sięgają czasów o tysiące lat wcześniejszych niż wprowadzenie na rynek Amolu. I znowu, panaceum szukajcie (a znajdziecie!) w wierze i reklamie, nie w receptariuszach nauki 😉

  60. @ Matylda
    9 marca o godz. 20:08
    „Bóg to pojęcie, którym mierzymy nasz ból”
    – – –
    Na zasadzie klin – klinem? 😉
    Panaceum, jak znalazł! 🙂

  61. Lewy
    9 marca o godz. 13:36

    Mag bije Ci brawo. właśnie się zorientowałem, że ja też.

    Zupełnie bez związku, przypomniał mi się tytuł: „Jedna ręka nie klaszcze”.
    Po czesku: „Jedna ruka netleská”.
    Ładne. I jedno i drugie. I tu już widzę związek.

  62. Gekko,

    no tak, no tak, ale tak mi się to przemodlenie podoba, że gdzie się da to bym to wcisnął. I dokonywał przemodlenia.

    To takie urocze 🙂

    Właśnie śpiewa Edith Piaf. RMF Classic.

  63. @Gogo

    Mam dla Ciebie niezbyt ciekawą wiadomość. Niby wszystkich nas czeka koniec,ale boję się ,że Ciebie wyjątkowo czeka śmierć z cebulą w d…
    No chyba że się poprawisz, to będzie to cebula dymka.

  64. Panie Janie Hartmanie, dziękuję panu za rzeczowy pogląd w sprawie nowego włodarza w Watykanie. Dodałbym jeszcze celibat i prawo kobiet do posad zajmowanych w Kościele katolickim przez księży /od wikariusza, aż do papieża/.
    W kwestiach, które pan opisuje, nie tylko w sprawie nowego papieża, też w tygodniku „Polityka”, ma pan we mnie przyjaciela.

    Pozdrawiam, Rakoczy

  65. @ ozzy

    A to dlaczego? Na mnie poezja Icchaka Kancelsona robi ogromne wrażenie; teraz nie spotyka się już tyle merytorycznej treści w słowach, prostej prawdy ludzi mających tak, za tak, a nie, za nie, niczym u Norwida. Oczywiście „Protokoły mędrców Syjonu” także są bardzo interesujące, ale na inny sposób – nie jako relacja naocznego świadka, mieszkańca getta, członka nacji, a jako spójny, rasistowski program, nie tylko moim zdaniem realizowany od lat, ze szkodą dla całego świata, także dla tych, którzy ów program wspierają w imię fanatyzmu religijnego, z zaangażowaniem godnym znacznie lepszej sprawy. Protokoły te są znane na wszystkich kontynentach, nie ma chyba języka, na który nie zostałyby przełożone, nawet czarny chłopak z Bronxu nawiązuje do nich w słynnym filmie „Zniesławienie” Yoava Shamira. Chyba tylko Biblia ma większe wzięcie.

    @ sugadaddy

    Nic nie odkrywam, wszyscy to wiedzą. Widzisz, wcale nie jestem taki durny. A niewykształceni ciemniacy też są nieźle pogięci, prawda sugadaddy? Czasem mogą mieć nawet różne dyplomy (teraz każdy może mieć), a nie uwierzą nawet w rzeczy oczywiste, opisywane od lat przez naukę, jak choćby szkodliwość GMO, in vitro, czy w wielu wypadkach także szczepień.

    A swoisty humor to specyfika tego bloga, staram się sprostać – luz blues!

  66. @ Aaron Sprężyner

    Nie strasz, nie strasz…

    Chociaż jest, jak jak piszesz, każdego czeka ten sam koniec, prędzej, czy później, ale to nie zależy od nas, choć niektórym może się tak wydawać (np. płatnym mordercom z cebulami, albo ich zleceniodawcom).

  67. Moim ideałem byłby papież, który wreszcie zamknął by tą przestępczą, złodziejską i oszukańczą instytucję oraz ogłosił na cały świat, że „bóg”, „Jezus”, „Maryja” i cała „biblia” to mity autorstawa cwaniaków chcących żyć na koszt innych i mieć nad nimi władzę.
    Mam nadzieję, że w ślad za tym wszystkie inne religie także przestały by istnieć.
    Dopiero wtedy powstaną mądre i nowoczesne społeczeństwa.

  68. Tanaka
    Napisałeś – „może najczystszą emanacją wiary jest sztuka i kontakt z nią”.
    Ciepło, ciepło, coraz cieplej… Czuję i myślę podobnie.
    Być może powiedział to przed Tobą jakiś klasyk, albo intuicyjnie wpadłeś na to – co prawdopodobnie – jest odkryciem (bez żadnej ironii) wielu ludzi. Tylko nie potrafią tego sformułować.
    Właśnie – nie filozoficzne, psychologiczne, czy socjologiczne łamańce, ale to, co tkwi gdzieś w nas głęboko, i w artystach, i w odbiorcach sztuki (nawet jeśli jest obrazoburcza) – dotknięcie niedocieczonego, niedookreślonego, tajemniczego, czegoś, za czym tęsknimy i nie ogarniamy rozumem.

  69. Prof. Jan Hartman swój felieton zakończył następująco:
    ” Mam nadzieję, że nowy papież, choć może nie będzie papieżem z moich pobożnych marzeń etyka-idealisty, to przynajmniej będzie uczciwym człowiekiem dobrej woli.”
    Moim zdaniem niezależnie od tego czy mowa o B16, Sowie, Rydzyku, Bonieckim, Dziwiszu, JP2 czy którymkolwiek zwycięzcy konkursu Mister Vaticanum – klecha już przez samo to, że zostaje klechą, a więc zaprzysiężonym pracownikiem pasożytniczej, próżniaczej, oszukańczej i szkodliwej społecznie organizacji (kościół) sam się dyskwalifikuje w kategoriach wartości podstawowych takich, jak uczciwość, wrażliwość, dobroć, prawdomówność i jeszcze wiele innych, a więc nie może i nie powinien być określany żadnym pozytywnym mianem.
    Moim zdaniem nie ma uczciwych zakonnic, zakonników i księży, gdyż sam fakt, że wszyscy oni z premedytacją oszustów wpajają dzieciom, młodzieży i tępym dorosłym swoje religijne bajki, bogacąc się kosztem biednych i naiwnych jest dowodem na ich nieuczciwość.
    Taki proceder winien być kwalifikowany w świeckich społecznościach jako czyn oszukańczy i przestępczy, a więc zabroniony i karany.
    Czynem nagannym jest tworzenie przez tych oszustów atmosfery ciągłego strachu, poczucia winy i kary, co szczególnie szkodzi dziecięcej, wrażliwej i chłonnej psychice, pozostawiając w niej często dozgonne ułomności, co widać wyraźnie na przykładzie niektórych zamieszczanych tutaj wypowiedzi dorosłych ludzi.
    Większość kleru sama nie wierzy w to, czego „naucza”, ale obłudnie, jedynie dla zysku, pasożytniczego nieróbstwa, wygodnictwa, egoizmu, władzy i manii wielkości pałęta się w sutannach i habitach po kraju i świecie z premedytacją uprawiając swój oszukańczy proceder.

  70. mag,

    właśnie wiarę w odniesieniu do sztuki wyczuwam tu tak, jak to w ostatnim zdaniu ujęłaś.
    Zdaje mi się, ze człowiek ze swoim ja, ze swoją osobowością porusza się gdzieś wewnątrz czworokąta (a może sześcianu, jako że to bardziej przestrzenne zjawisko), którego wierzchołkami są: kontakt i bliskośc z wewnętrznym światem drugiego człowieka; sztuka i szerzej – kultura, a więc właśnie to co niewypowiadalne, niewyrażalne poprzez świadome działanie; nauka i przyroda. Przy czym przyroda jest także poznawalna dzięki nauce, a po części jest niewerbalizowalna, podobnie jak sztuka.

    inna rzecz, że większośc ludzi istnieje w znacznie ciaśniejszym świecie. Świat ten nazywa się PPZZW.

  71. Z tym Duchem Świętym na konklawe to jakiś kolejny przekręt dla ciemnych owieczek, czy raczej baranów. Dlaczego D.Ś. nie może raz natchnąć „książąt Kościoła” by dobrze wybrali w pierwszym głosowaniu, tylko cierpliwie czeka aż to towarzystwo utworzy jedne i zwalczy inne koterie, koalicje, pogodzi sprzeczne interesy itp. Zaiste słabiutka moc sprawcza tego Ducha. Historia uczy ponadto że dokonane wybory sporo razy były co najmniej wątpliwe, a czsami wręcz zbrodnicze, czyż nie?.

  72. Mag,

    Ale gdybyż katolickie przemodlenie było tym, o którym śpiewa Niemen…

    Nie, nie psujmy poezji i nastroju dziewczynie czczym biskupem.

    To drugie to też nie Niemen.
    Tu jest oryginał: http://www.youtube.com/watch?v=4P8bwoCyRzc

  73. Tanaka
    Jasne, że „twój” oryginał jest lepszy, bo bez kiczowatego filmiku.
    Wyjaśnij mi skrót PPZZW.

  74. mag

    P – comme… hm, po.., po.., hm, pochędożyc, torbic (jak u Gajosa w „Big bangu”), lub… jednoczyc się w komunii ciał (jak w KK),
    P – comme pospac,
    Z – comme – zjesc,
    Z – comme – zapalic,
    W – comme – wypic.

    I to wszystko.
    To jest przepis na człowieka.

  75. @Ryba,
    🙂

    @Tanaka,
    jaki jest dżwięk jednej klaszczącej dłoni?
    http://pl.wikipedia.org/wiki/K%C5%8Dan_(zen)

  76. i te nieustanne kajanie sie kosciola, wobec zydow bo ta propozycja tego dotyczy, za tym moze isc zadanie zadoscuczynienia i wyrownania i zwrotu zagrabionego majatku – prawda?
    calemu zlu swiata patronuje kosciol katolicki!, masa pismakow i cwierc „intelygentow” wyzej to potwierdza.
    zadnego slowa jak wielka role chrzescijanstwo odegralo w rozwoju cywilizacji europy i swiata, zadnego swieta z tej okazji rowniez nie proponujesz….
    ale czytanie jest najlepszym pomyslem, jestem ewangelik wiec czytam duzo.
    ciekawe co powiesz profesor o tym, ze za pedofilie nauczyciela ministerstwo edukacji nie placi anie nie prosi o wybaczenie, a znam wielu, bardzo wielu rozdziewiczaczy mlodocianych sun z przedzialu 12-15 lat.
    odpowiedzialnosc ponosci przestepca nie instytucja, nie karano instytucji niemieckich i rosyjskich za mordy nad polakami i zydami tylko jednostki, zreszta polakow pomijano, jakby nie wymordowano 3 mln.

  77. Matyldo,

    ten dźwięk jest bardzo.

    tak to odbieram.

  78. mag
    9 marca o godz. 18:01
    —————————
    Mag,
    1. „Idiockość” nie jest walorowa. Jest równie beznadziejnie głupia, oraz niezasłużenie genialna , potrafi bywać. Tej Damy, nie sposób ujarzmić. Można całe życie poświęcić na trzebienie w sobie „psio-kościanej” głupoty, a Idiotą i tak nie przestanie się być, gdyż biologiczny cerber naszych rozwojowych możliwości na to nie pozwoli. Nasze wspaniałe/?/ mózgi pracują metodą wartościowania -„w porównaniu z…” a to jest nieokiełznawalna czeluść WZGLĘDNOŚCI.
    Jeśli chodzi o „wolność wewnętrzną”- to tworzy się ona w nas samoczynnie, wręcz losowo w procesie pokonywania przez nas naszych wszelkich wątpliwości. Specjaliści od naszych umysłów powymyślali nawet skuteczne ćwiczenia, jak pokonując swoje , niszczące nasze tutejsze bytowanie wątpliwości, mieć olbrzymią frajdę z przeżywania swoich chwil w tym wymiarze na haju wyzwolenia wewnętrznego…
    Sceptycyzm- to z kolei uleczalny wirus naszych dusz/psychik/.
    Warto zaakceptować doświadczalnie potwierdzoną prawdę psychologiczną, że osoby dotknięte syndromem wątpienia- wbrew potocznym prawdom, prawie nigdy nie osiągają szczytu swoich możliwości. Ich sukcesy są przeważnie wskaźnikiem , do szacowania ich prawdziwego, znacznie wyższego potencjału…
    Uprzejmie przypominam po raz wtóry, że nasze mózgi wartościują wszystkie informacje – porównując je z czymkolwiek, co według nich do takich „mierzeń” akurat się nadaje.

    Pozdrawiam,Idiota

  79. Katolicy powinni czytać Biblię a zwłaszcza Nowy Testament /przekład ekumeniczny/. Ale i Pan Profesor etyk-idealista piszący o Kościele powinien czytać Biblię a zwłaszcza dobrze znać Nowy Testament.

  80. sugadaddy:
    „Taki osobnik bywa przekonany o słuszności tezy jakiegoś odosobnionego dziwadła /naukowca co mu się w głowie pomieszało/, natomiast w tzw. głównym nurcie wietrzy jakiś spisek. Mam tu na myśli takie rewelacje jak: szkodliwość szczepień, GMO, kwestionowanie zależności HIV z AIDS i inne takie idiotyzmy wygłaszane często przez osoby z tytułami naukowymi. Ciemniak w takie rzeczy wierzy „w ciemno”.”
    Coz, kochany sugadaddy, te sprawy, o ktorych wspomniales to nie sprawa wiary, a raczej dowodow, ktore pochodza od nauki, nie spekulacji, ale z doswiadczen. Nauka spekulacyjna moze byc literatura, filozofia lub etyka, moze nawet teologia, ale nie biologia.
    Jezeli wracasz do dawnej dyskusji, najbardziej zazartymi zwolennikami in vitro byli ludzie, ktorzy znaja biologie (lub medycyne) z National Geographic lub Wiedzy i Zycia, nie natomiast z wiedzy lub zycia profesjonalnego. W TV nauka wyglada bardziej gladko i bezproblemowo niz w zyciu realnym. „Ciemniak”, jak to ladnie okreslasz to ktos, kto niewiele liznal nauki lub doswiadczenia z pierwszej reki, zabiera natomiast stanowcze sady w kazdej sprawie. Nawet moralizuje i wydaje sady nie znoszace sprzeciwu.
    Rowniez o Hindusach.

  81. Tanaka
    I tak trzymać!

  82. A ja bym sobie życzył na piotrowym tronie kogoś takiego jak papcio Rydzyk, tylko bardziej.

  83. @ Tanaka, @mag
    Tak, tak trzymać.
    Nawet jedną ręką 😉
    To jest sztuka!
    Wierzę Ci.
    Pozdrawiam.

  84. Idiota
    Odpowiadają mi Twoje odpowiedzi na moje luźne, w końcu, uwagi. Nie starałam się przecież stworzyć jakiejś „uniwersalnej” teoryjki, a Ty trochę porządkujesz tok myślenia.
    Bezwzględnie zgadzam się w jednym, że syndrom (z)wątpienia, zwany potocznie sceptycyzmem, jest nie tyle może zgubny na dalszą metę, co jakoś tam samoograniczający, jeśli kierujesz go głównie na siebie. Wiem to po sobie.
    Ale mózg pozostaje czujny! I cała w tym moja pociecha.
    Pozdrawiam

  85. Antonius
    9 marca o godz. 15:34
    Szanowny Panie. Proszę przeprowadzić przewód wnioskowania, skąd do głowy przyszedł Panu dyktafon. Proszę nie mylić mnie z red gazety Wyborczej:). Chciałabym nagrać cyfrową kamerą Sony. Pisałam całkiem poważnie. Nagram dźwięk i wizję oczywiście (naturalnie ze statywu). Najlepiej Pan Prof.prezentuje się w marynarce w krateczkę z Zary 🙂 Proponuję od tego zacząć. Dość często bywam w Krakowie, więc może jednak?

  86. Będzie Taki Papież jakiego zechce Bóg i wszystko w tym temacie. Zaczekajmy cierpliwie i módlmy się już teraz o świętego sługę Kościoła. Amen.

  87. Nie ma co liczyc na papierza dobrej woli. Czas najwyzszy narzucic na kk prawo jak na kazdy biznes i kazdego obywatela. To politycy sa winni ze kk jest ponad prawem. To nie ma nic wspolnego jakims tam papierzem dobrej woli.

  88. Papież w Polsce to mało znaczący gość.Niech zacznie z Rydzykiem,wtedy polscy pseudo-katolicy pokażą mu kto jest papieżem.

  89. Pisać fantanstykę każdy może.Jeden lepiej drugi gorzej.To co czyni i głosi KK,nie ma nic wsppolnego ,z Bogiem ,Jego SYNEM i wiara i religją.To twór ,którego nalezy nazwać silna ,kadrową partią kawalerów majacych problemy z tozsamościa biologiczną.Cżęść partii dokonała rozłamu i mamy kościoły związane silnymi więzami z nauka Jezusa.I w tych krajach panuje dobrobyt a w katolickich nędza i zaścianek.

  90. @Aleksandra R
    9 marca o godz. 23:47

    Szanowna Pani!
    Jestem człowiekiem starej daty i moje pierwsze nagrania były na magnetofonie szpulowym z Pewexu. To jest tylko blisko prawdy, bo rok wcześniej krótko korzystałem z kasetowego, służbowego, do nauki języka francuskiego. W Paryżu kupiłem w banku PeKaO węgierską wersje tego szpulowego.
    Pamiętam pojawienie się pierwszej kamery cyfrowej SONY. Kosztowała podobno 6000 $. SONY wypożyczył ją pewnemu dziennikarzowi, który robił piękne reportaże, prezentowane w telewizji – też cyfrowej, w systemie D2MAC, który miał obowiązywać w Europie i umarł w krótkich abcugach. Ostatni satelita został sprzedany Skandynawom na programy porno i nie wiem, czy jeszcze żyje. Sprawny dekoder poszedł na śmietnik. Gdybym go miał w Niemczech, dostałbym odszkodowanie, Polakom nie dawali ani grosza, a drogi był. System był naprawdę znakomity – odbiór doskonały z anteny romboidalnej 40 cm.
    Pisząc o dyktafonie miałem na myśli przyzwyczajenia euroosła Ziobry, który już kolegów na studiach podobno nagrywał.
    Brak celowości Pani trudu uzasadniałem bardzo dobrze.

  91. @jmag
    9 marca o godz. 21:03

    Niemen ładnie śpiewa, ale z tą „jesienią i mimozą” coś mu się pop…o.
    Na południu Francji mimozy kwitną, podobnie jak rozmaryn, bardzo wczesną wiosną.

  92. Papież powinien zlikwidować kościół bo zreformowanie go wydaje się niemożliwe… właściwie wystarczyłoby by mówił prawdę bo to by zniszczyło jego kościół.

  93. Antonius
    To nie Niemenowi, tylko Tuwimowi coś się pop…
    I nie pop…, bo w Polsce mówi się mimozy na takie zielsko z drobnymi żótymi kwiatuszkami (trochę przypominają prawdziwą mimozę) które rośnie i kwitnie własnie wczesną jesienią.
    Miałam tego pełno w zaniedbanej części ogrodu. Jak się ich dużo narwie, bardzo ładnie wyglądają w wazonie.

  94. mag
    9 marca o godz. 23:33
    ——————————-

    Mag,
    mózg „oblepiony” sceptycyzmem, pomimo swojej czujności, zaczyna pracować w trybie mocno zapętlonym. Z mózgiem będącym w takim stanie istniejemy bardziej przetrwalniczo, niż w warunkach ciągle optymalizowanej oferty z samych siebie.
    Po przełamaniu barier zbudowanych z wszelkich „wirusowych” wątpliwości wobec spraw i sytuacji z jakimi się spotykamy, nasze mózgi osiągają polaryzację laserów, a nasze chybotliwe dusze wchodzą w stan twórczego i skutecznego poweru.
    Wszystko, nawet rzeczy niemożliwe stają się dla nas proste i osiągalne, a samo życie
    staje się dla nas jedną, energetyzującą nas frajdą. Głównym problemem staje się wówczas optymalizacja wzlotów naszych duchów i umysłów, w stosunku do…wszystkiego.

    Pozdrawiam,Idiota

  95. Pańskie marzenie Panie psorze nie różni sie od marzenia papieża, który właśnie odszedł i który jako ksiądz marzył sobie tak: „Z dzisiejszego kryzysu wyłoni się Kościół, który straci wiele. Stanie się nieliczny i będzie musiał rozpocząć na nowo, mniej więcej od początku. Nie będzie już więcej w stanie mieszkać w budynkach, które zbudował w czasach dostatku.Wraz ze zmniejszeniem się liczby swoich wiernych utraci także większą część przywilejów społecznych. Rozpocznie na nowo od małych grup, od ruchów i od mniejszości, która na nowo postawi Wiarę w centrum doświadczenia.Będzie Kościołem bardziej duchowym, który nie przypisze sobie mandatu politycznego, flirtując raz z lewicą, a raz z prawicą. Będzie ubogi i stanie się Kościołem ubogich.Wtedy ludzie zobaczą tę małą trzódkę wierzących jako coś kompletnie nowego – odkryją ją jako nadzieję dla nich, odpowiedź, której zawsze w tajemnicy szukali.”
    Pażywiom, uwidim…

  96. Jeszcze raz o pobożnych życzeniach Profesora. Teraz poważnie: KK jest bodaj ostatnią feudalną strukturą w świecie XXI w. Więc jako taka struktura reformowalny nie jest. Można natomiast tę strukturę zlikwidować i rozpocząć budowę nowej wg zasad demokratycznych. Każdy papież „reformator” może co najwyżej przeprowadzić powierzchowną kosmetykę. W przeciwnym wypadku spełni wobec Kościoła taką rolę jak Gorbaczow wobec ZSRR.

  97. @Antonius
    10 marca o godz. 10:08

    Zarodek literatury i filozofii, potrzebuje jeno uprawy, podniet i współzawodnictwa, aby się rozwinąć 🙂

  98. Nie miałem Internetu przez całą sobotę i niedzielny raniec. Nie dopraszam się współczucia, bo lektura całości zaległości dostarczyła mi jednakowoż coś-ci… Zwłaszcza wymiana zdań między @Mag oraz @Tanaką i @Gekko – wyborna! Dla takich ducha uniesień warto brodzić po blogowisku wśród bagien i wykrotów oraz mimoz (które to pospolite chwasty – mimozami prześmiewczo przez lud zwane – niesłusznie kojarzą się @Antoniusowi ze śródziemnomorzem!).
    Ocenę wpisu dobrodzieja Profesora wystawiam wysoką… Pomimo koincydencji z akcją „GW” delektującej się jakimś skeczem kabaretowca na temat papieskiego dyskomfortu trawiennego, manifestującego się nadprodukcja siarkowodoru…
    Gdybym to ja jednak papieżem być miał… To tu mi przybrzmiewa inna stara piosenka : „gdybyś lubił mnie choć trochę, hej; gdybyś kochał jak nie kochasz, hej!” . No więc, gdybym był papieżem, jak nie będę, albo gdybym chciał uzdrowić KK, tak jak nie chcę – to bym się zastanowił nie nad tym jak się przypodobać pięknoduchom (których – nawet na tym blogu – jest może pięciu, czy siedmiu), ani nad tym jak uwznioślić moherowy kierdel. Oba cele nie są osiągalne, doznają samozaprzeczenia tuż po urodzeniu. Wielu blogowiczów innymi słowy już to wyraziło. Jedyne co byłoby sensowne, to likwidacja Watykanu i całej tej centralistycznej struktury, która najbardziej obciąża KK i finansowo i moralnie. Ale jeszcze bardziej obciąża chrześcijaństwo… sama koncepcja boga wszechmogącego odhumanizowanego. Jeśli są jakieś religie (mało to drążyłem), które obywają się bez tego hiperdogmatu – to może byłaby to jakaś sensowna droga ucieczki do sensownej normalności?
    Jako obdarzony przez p. Boga łaską niedowierzania (najwyższy stopień łaski bożej!) – apeluję do prof.JH, żeby (w razie gdyby go wybrali, jak go nie wybiorą) niczego nie podejmował bez wcześniejszych konsultacji z Ryszardem Kaliszem, JP z Biłgoraja i innymi parafianami…

  99. Miałem sen – takiego zwrotu użył w swoim kazaniu Marcin Luter King, amerykański pastor i kaznodzieja, którego sen został brutalnie przerwany przez kulę wystrzeloną z karabinu snajpera mającego swojego zleceniodawcę. Jakiekolwiek reformy w Państwie Watykan a tym bardziej w dogmatach wiary, nauczania wiary, sposobem sprawowania władzy nad Kościołem są niemożliwe z jednego powodu, wystarczy zadać sobie jedno pytanie – Po co, a wyrazistość powodu jest większa niż słońce o poranku w letni bezchmurny dzień nad Rzymem. Po co – to kluczowe pytanie i nie za bardzo znajduję przyczynę dla której nowy papież miałby wywracać wszystko do góry nogami a właściwie stawiać na nogach, kiedy obecna sytuacja jest o wiele bardziej wygodna i umożliwiająca spokojne doczekanie emerytury lub kanonizacji. Czy Jan Paweł II dostąpił by kanonizacji gdyby zaczął reformować, zmieniać, piętnować, liczyć, tropić na pewno nie. Za swój konserwatyzm, niedostrzeganie zmieniającej się rzeczywistości, fasadowość i teatralność swojej misji opsypany został zaszczytem wyniesienia na ołtarze. Tron piotrowy to kukułcze jajo, które zostanie podrzucone jednemu z leśnych dziadków nie doczeka się nigdy reform bo i po co.

  100. @bib
    10 marca o godz. 12:23

    ***Dla takich ducha uniesień warto brodzić po blogowisku wśród bagien i wykrotów oraz mimoz (które to pospolite chwasty – mimozami prześmiewczo przez lud zwane – niesłusznie kojarzą się @Antoniusowi ze śródziemnomorzem!).***

    Ściemniasz i to mocno! Nie lubię kłamać bez potrzeby, więc nie powiem, że widziałem w okolicy Marsylii te kwitnące mimozy na zboczach i rozmaryny, ale kupiłem widokówki, bo w czerwcu widziałem !!! tylko krzaki i jednych i drugich, gdy zaliczałem Corniche.

  101. bib
    Wyjąłeś mi to z ust, czyli likwidację Watykanu wraz z jego centralistyczną strukturą.
    Już nawet miałam dzisiaj z rana z tym pomysłem wyskoczyć, ale ugryzłam się w klawiaturę.
    No bo co zrobić z tym niepojętym bogctwem Watykanu „uciułanym” przez dziesiątki stuleci ? Między ubogich rozdzielić? Według jakiego klucza?
    Oddając się marzeniom, mogę sobie wyobrazić np. utworzenie rozmaitych fundacji na konretne cele, zgodne nie tylko z duchem chrześcijańskim, ale po prostu z humanistyczną troską o człowieka jako takiego. Fundacje na rzecz wspierania projektów mogących zahamować bezrobocie, przemoc w rodzinie, wyrównywanie szans na godne życie w uboższych regionach świata, promujących uzdolnioną młodzież (system stypendiów), ochraniających w sensie zdrowotnym i socjalnym seniorów, którzy są w trudnej sytuacji życiowej itd.itp.
    Watykan to również dziedzictwo kultury i sztuki, które powinno być powszechnie dostępne i wykorzystywane (zasoby biblioteczne, galerie, wspaniałe pomieszczenia, które mogłoby służyć jako placówki kulturalne realizujące różne programy edukacyjne).
    Wiem, że to utopijne mrzonki. Nadal turyści będą zwiedzać ściśle wydzielone szlaki z kaplicą sykstyńska na czele i tylko wybrani dotrą tam, gdzie wzrok zwykłego śmiertelnika nie sięga. A watykańskie aktywa będą pomażane i prane w bankach.

  102. Antonius
    Dlaczego się obrażasz?
    Po prostu są mimozy i mimozy. Te „prawdziwe” rzeczywiście kwitna wiosną (widziałam na własne oczy w Prowansji), w Polsce chyba są hodowane (głowy nie dam), a te drugie zwane potocznie mimozami, to wczesno -jesienne chwasty.

  103. mag
    10 marca o godz. 13:49,
    przycupnę obok i pomarzę dokładnie w tej samej toncji 🙂
    Nie takie rzeczy nie śniły się filozofom, a jednak… 😉

  104. Zapomniał Pan dodać do różnych świąt obchodzonych w Pana kościele jeszcze i tych, w których wspomina się biskupów, kapłanów i świeckich katolików pomordowanych w sowieckich łagrach i niemieckich obozach koncentracyjnych. To dwa zbrodnicze systemy ateistyczne, kpiące z Boga i z ludzi, są „dorobkiem” XX wieku, ale liczbą ich ofiar można by obdzielić wszystkie poprzednie wieki. Żadni krzyżowcy nie mają z nimi szans. Mordeczy „dorobek” ateistów jest naprawdę imponujący. To tak ku pamięci Pana.

  105. Idiota (10-03-g.11:59)
    OK. Podejdę do tematu z innej strony.
    Otóż sceptycyzm wrodzony wcale nie musi pogrążać sceptyka w maraźmie i odbierać mu radość życia (mylisz chyba sceptycyzm z pesymizmem). Pozwala mu tylko zachowac dystans do siebie, a zwłaszcza to tych, którzy chcą wmanewrować go w coś, do czego nie jest przekonany. Bywa często, że życie potwierdza tę sceptyczną „wstrzemięźliwość”.
    Dla mnie takim doświadczeniem, któremu nie zaufałam już „na wejściu”, była próba realizacji IV RP i za nic w świecie nie chciałabym powtórki.

  106. waldi (g.14:02)
    Diabeł tkwi w szczególach.
    Zbrodnie dokonane przez totalitaryzmy czerwone i brunatne są spektakularnie większe (liczbowo), bo techniki zabijania udoskonaliły się wraz z postępem cywilizacyjnym.
    Gdyby w swoim czasie krzyżowcy i inni krzewiciele wiary zdołali uruchomić łagry, obozy koncentracyjne (to cała logistyka, a przede wszystkim sprawne środki transportu), gdyby dysponowali bronią maszynową, cyklonem, piecami kremacyjnymi (a nie prymitywnymi stosami) itd. to kto wie?

  107. mag
    10 marca o godz. 14:13′
    —————————-
    Mag,

    1. Sceptycyzm, można widzieć oczywiście jako swoisty zawór bezpieczeństwa, chroniący nas przed różnymi błędnymi decyzjami. Dowiedzione jednak jest, że podejmowanie decyzji przy współudziale tego daru- ogólnie osłabia skuteczność działania.
    2.Pesymizm- to już pogranicze stanu chorobowego.
    3.IV RP- to nie był temat , który zbytnio by przystawał do naszych rozważań.
    To była przecież „Oczywista-oczywistość” w kategorii politycznej choroby.
    Równie dobrze mogłoby wyglądać bronienie wartości sceptycyzmu jako instrumentu- przy ocenie przydatności do spożycia, jakiegoś mocno nadpsutego pokarmu…

    Pozdrawiam,Idiota

  108. mag
    10 marca o godz. 14:28

    Nie do końca tak…….
    Środki techniczne pozwalały na wyrżnięcie Waldensów, Katarów, Albigensów, czy innych wierzących inaczej.
    Zrobiono to z bólem, bo podstawowym czynnikiem tworzącym bogactwo byli ludzie- ktoś tą ziemię uprawiać musiał……
    Ale, przykład musiał być dany.
    Schizma godziła w kasę- handel odpustami i pozycję kleru.

    Czy Watykan mógłby pójść drogą wytyczoną przez Albrechta Hohenzollerna i się zsekularyzować?
    Kasa zostałaby w rodzinie a i niejedna by się ujawniła zapewne……

  109. Tu ciekawy link, jak to inne nacje i markowe instytucje kulturalne radzily sobie z przeszloscia nazistowska
    http://www.bbc.co.uk/news/world-europe-21731740
    To juz nie tylko chlop polski z „Sasiadow” i „Zlotych zniw” ma swoje „skeletons in the closet”. Austriacy mieli odruch do pouczania Polakow w sprawach antysemityzmu i, podobno, byli pierwsza ofiara nazizmu.

  110. Ad mag) gdyby…, gdyby…, gdyby…
    W podstawówce mówiło się: gdyby ciocia miała wąsy, to by była wujkiem.
    Rzecz nie w technikach zabijania. W starożytności można było wyciąć w pień cały naród, choć trwało dłużej niż trwałoby to obecnie. Rzecz w zabójczych ideologiach: hitleryzm i komunizm opierały swoją władzę na nieustannych zbrodniach (to było założenie systemowe), nieustannym terrorze, tropieniu wroga wszędzie i o każdej porze. W latach 30-tych od Stalina jego podwładni sekretarze (lokalni kacykowie) dostawali miesięczne (w tysiącach) przydziały ilu wrogów ludu mają aresztować, w tym: ilu zabić od razu, ilu ilou skazać wieloletnie pobyty w łagrach. Machina nienawiści nie wygasała nigdy… To nie była tylko kwestia techniczna. Podobnie hitlerowcy: oni mieli ideologiczny plan zabić wszystkich Żydów, wyniszczyć Polaków ciężką pracą, głodem, łapankami, wywózkami, rozstrzeliwaniami, terrorem, zabić wszystkich niepełnosprawnych itd. Te dwie straszne ideologie były oparte na demonicznej pogardzie wobec wszelkich praw ludzkich i Boskich. Ich nienawiść nie była … kwestią techniczną, lecz wyznawaną ideologią.

  111. Parę masakr w przeszłości już było….

    -Babilon, po zdobyciu go Mongołowie mieli obowiązek ścinać do 1000 głów dziennie. Zabicie 800 000 ludzi zajęło im trzy dni…..
    -Dolina Ferganu, zabito do dwóch milionów mieszkańców…
    -Teby, Aleksander nakazał zabić i sprzedać w niewole wszystkich .
    -wycięcie przez Rzymian osadników galijskich.

    Lud Herero, Mandingo, Indianie, Ormianie……
    Nie trzeba ani religii ani ideologii do zabijania.
    Jedynie nienawiść, lub rozkaz.
    Ewentualnie, INTERES……

  112. @waldi

    Niestety, grubo naciągasz.
    Hitler nie był żadnym ateistą, ale jak najbardziej wyznawcą Boga, co nieraz publicznie zaświadczał. Jest o tym także w Mein Kampf i w dokumentach dotyczących jego życia.
    Watykan nigdy go nie wykluczył z Kościoła, mało tego podpisał – z własnej chęci i inicjatywy – konkordat z kanclerzem III Rzeszy, w którym Hitler gwarantował liczne przywileje Kościołowi. Ok. 25 mln Niemców to byli watykańscy katolicy. Kilka milionów z nich służyło w Wehrmachcie. Ok 25% członków oddziałów Waffen SS to byli katolicy.
    Wielu członków oddziałów Sonderkommand to także byli katolicy. Na pasach wojskowych wszyscy nosili napis-zawołanie „Gott mit uns”.
    Chyba nie muszę wyjaśniać, czym się zajmowało SS i Sonderkommanda.
    W ramach obustronnych korzyści z konkordatu, Kościół udostępnił funkcjonariuszom III Rzeszy wszystkie swoje księgi parafialne. Hitlerowcy otrzymali w ten sposób idealny instrument, którego bez współpracy Watykanu by nie mieli – możność dokładnego sprawdzenia, kto ma żydowskie korzenie. I w pełnie z niego skorzystali. Watykan zaś, nie brudząc rączek, skorzystał na likwidacji żydów – morderców Jezusa.
    Mroczna rola papieża Piusa XII jest także znana. Bezpieczna wywózka z Europy stad hitlerowskich przestępców i zbrodniarzy, przy pomocy paszportów watykańskich – również.
    Mein Kampf nie znalazło się na indeksie dzieł zakazanych, w przeciwieństwie do wielu innych lektur dalece mniej morderczych, lub zgoła całkowicie niewinnych.

    Stalin nie głosił, będąc tyranem, że jest chrześcijaninem. Przypomnę jednak, że był absolwentem adekwatnego seminarium, a rządy komunistyczne mają wiele wspólnego z systemem religijnym, choć nie należy tego utożsamiać z religią i wiarą w „tego” Boga.

    Proszę więc nie wciskać kitu, zwłaszcza na temat Hitlera.

    Z co do chrześcijaństwa – poza samymi zbrodniami popełnianymi bezpośrednio przez Kościół i pośredników są niezliczone zbrodnie prześladowań, nędzy, ucisku, poniżenia, odmawiania człowieczeństwa, poniżania kobiet, w tym tych złapanych w pułapkę nędzy społecznej, ekonomicznej i edukacyjnej, złapanych w pułapkę molestowania, gwałtu, ciąży i wymuszanego przez Kościół poddaństwa mężczyźnie. To są niezliczone zbrodnie.
    To całkowicie, totalnie, absolutnie sprzeczne z zasadą miłości bliźniego, nadrzędnej nad wszystkim wartości życia każdego człowieka i szacunku dla niego.
    Kościół uprawia to od dwóch mileniów. Dopiero od kilkudziesięciu lat trochę zaczął odpuszczać, ale tylko tam, gdzie świecki świat to na nim wymusił.

    Nie ma się czemu dziwić tej fundamentalnej sprzeczności. Wszak Bóg osobiście zajmował się mordowaniem ludzi. Z wielką dla siebie satysfakcją. Wystarczy czytać Biblię, by mieć to czarno na białym.

    Proszę się poduczyć.

    mag
    10 marca o godz. 14:28

    Myślę, że powyższe jest także odpowiedzią na Twoją nieco nadmiernie skromną i nieco gdybającą odpowiedź na rojenia waldiego.

  113. Wiesiek59
    Ostatni mistrz Zakonu Krzyżackiego i dzisiejszy Watykan, to dwie całkiem różne sprawy.
    Przykład wspólczesnych Redemptorystów i Rydzyka w szczególności dowodzi, że oni się nie „sekularyzują”, a kasa, jaką trzepią, pozostaje w rodzinie. Powiedzmy – Maryjnej.
    Ciekawe, czy zakony odprowadzają jakieś świętopietrze? Wiesz coś o tym?

  114. Ad Tanaka) Wiek XX to wiek dwóch wielkich ideologii, które były ideologiami totalnego kłamstwa. Kłamstwo zaś polega na tym, że człowiek co innego mówi a co innego robi. Hitler i jego pomocnicy (NSDAP) nie byli żadnymi chrześcijanami. Tanaka wybij sobie te brednie z głowy. Tak nigdy nie było. Nauczono cię, że Pius XII współpracował z Hitlerem. Nieprawda. Pius XII mniej mówił, więcej robił. Uratował kilkakaset tysięcy Żydów, oczywiście, nie własnymi rękami, ale z pomocą oddanych Kościołowi katolickiemu ludzi, którzy działali na jego polecenie. To propagandzista Rolf Hochhut tak obsmarował papieża. Dziś to są już znane fakty, opisane w dziesiątkach artykułów, które musisz przeczytać, aby głupot nie wypisywać.
    Hitler chrześcijaninem? To dlaczego kazał mordować księży w Dachau? Dlaczego zamordowano św. Maksymiliana w Auschwitz? Dlaczego hitlerowcy rozstrzeliwali księży, zakonników i zakonnice? Dlaczego aktywistka hitlerjugend strzelała z karabinu maszynowego do Chrystusa na krzyżu w Licheniu? Z miłości chrześcijańskiej? Czytaj zapiski Hitlera, a dowiesz się, że całym sercem nienawidził on chrześcijaństwa jako żydowskiej religii, w czym miał swojego poprzednika we Fryderyku Nietzschem. Jeśli Hitler gdzieś publicznie przywitał się z biskupem, to czynił to wyłącznie ze względów politycznych, dla zmylenia opinii publicznej. Hitler i jego siepacze byli demonicznymi kłamcami. I ty Tanaka nie wiesz o tym? Niczego nie rozumiesz? Do jakiej ty szkoły chodziłeś? Nie wiesz, że w przewrotnym XX wieku (XXI zresztą też) liczą się czyny, nie kłamliwe słowa.

  115. Obawiam się że nie da się połączyć bez szkody dla działania dwóch porządków- duchowego i doczesnego.
    W momencie gdy duchowny staje się politykiem, przywódcą państwa, właścicielem ziemi, z wielu pomysłów duchowych musi zrezygnować.
    Boskie jest nie do pogodzenia z Cesarskim…..

    Od mniej więcej IV wieku, stania się religią państwową, ten pierwiastek duchowości został z praktyki wyparty.
    Jedyną teokracją, działającą jakoś względnie zgodnie z przekazem religijnym, była tybetańska.
    Nawet w Iranie dochodzi do kompromisów pomiędzy wymaganiami religijnymi, a wymaganiami produkcyjnymi- na przykład.
    Watykan to instytucja z raczej świeckiego zakresu….

  116. waldi
    10 marca o godz. 17:23

    Pomiędzy tym co mówi przywódca religijny i polityk, nie ma żadnej różnicy. Obie kategorie obiecują gruszki na wierzbie…..
    Jeżeli będziemy bardziej biegli w odczytywaniu procesów zachodzących w mózgu, może okazać się że WIARA to proces w swej istocie tożsamy w obu przypadkach. Endorfiny wydzielane przy słuchaniu Wodza i Kapłana, nie powinny się różnić…

    Watykan ściśle współpracował z organizacją ODESSA.
    I wcale nie za darmo….
    MOtywem nie był ratunek esesmanów, tylko ich rabunek….
    Zresztą, na tym zarabiała i mafia, i OSS, MI6, oraz południowoamerykańscy dyktatorzy.
    Diamenty i złoto zawsze były zdobywane krwawo.

  117. mag
    10 marca o godz. 16:59

    Religie się zmieniają, bądź umierają wraz ze śmiercią wyznawców…..
    Ewentualnie modyfikują swe przesłanie z czasem.
    Ciosem dla pozycji Watykanu byłoby odejście od celibatu.
    Zasady dziedziczenia dokonałyby reszty.
    A kto uwłaszczyłby się na zbiorach Muzeum Watykańskiego, tego nie wie nikt….
    Centrala jest symbolem, ale nawet symbole trzeba remontować, ogrzewać, oświetlać. W zsekularyzowanym świecie, Watykan podzieli los innych kosztownych w utrzymaniu rezydencji- kupią Chińczycy, czy jakiś miliarder? Kto wie……

    Pan Rydzyk generuje zyski, więc wolno mu więcej.
    Czy dzieli się kasą z szefami?
    Przypuszczam że tak.
    Pytanie, ilu ma szefów i w jakich stolicach urzędują…..
    Dobry agent wpływu może mieć wielu panów…..
    Ale, to moje prywatne spekulacje.
    O ile wiem, ciężko ze zdobyciem informacji ma nawet urząd skarbowy, w przypadku dzieł i fundacji tego obywatela.

  118. Papa Hartman, gdyby wprowadził w życie tylko wspomniane projekty, zająłby nam cały wolny czas. Nie pozostałoby nam nic na prywatność, że o zarabianiu pieniędzy nie wspomnę. Istota dzisiejszego Kościoła zawiera się właśnie w tym, że część konsekrowanych czyni to, czego my nie robimy – nie czytamy Biblii, nie studiujemy żywotów świętych, nie stosujemy się do prawd wiary. Wystarczy co jakiś czas pójść do spowiedzi i złożyć ofiarę, a prawo do życia według przeciętnego rozumienia nakazów wiary, jest znowu otwarte. Reformy papy Hartmana zakończyłyby się tak jak pontyfikat Jana Pawła I – szybkim zejściem i nowym konklawe. Trzeba być niepoprawnym filozofem-etykiem, aby pasterzom stawiać takie wymagania. W końcu nie bez powodu w kościołach Jezusa widzimy na krzyżu. Kiedy mógł chodzić, robił porządki w świątyniach, psując dobry religijny interes. W Kościele to zrozumieli i nie pokazują Jezusa zmartwychwstałego, a tego na krzyżu, który niczego nie może…

  119. Cały problem w tym, że kościelne królestwo jest jak najbardziej z tego świata, a Duch Święty ma widocznie lepsze zajęcia, niż się zajmować natchnieniem kardynałów, więc oni szukać będą takiego, który da im mniemaną gwarancję na dalsze rządy dusz i nie tylko dusz.

    @Prowincjusz
    10 marca o godz. 12:07
    „Jeszcze raz o pobożnych życzeniach Profesora. Teraz poważnie: KK jest bodaj ostatnią feudalną strukturą w świecie.”

    Prowincjuszu, to nie takie proste. Ta tzw. feudalna struktura – chyba masz na myśli hierarchię – jest kopią porządku hierarchii duchów przedstawioną przez Dionizego Areopagitę. Z Kościoła ten wzór został przeniesiony żywcem na wszelakie hierarchie władz świeckich i inne biurokratyczne. I istnieje sobie do dzisiaj.

    Tak, tak, mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że hierarchiczny układ wszelakiej władzy państwowej wywodzi się niebiańskiej hierarchii przedstawionej przez Areopagitę

  120. Ad Wiesiek 59) Jeśli ktoś traktuje Kościół katolicki jako jeszcze jedną instytucję świecką, to może myśleć, że, z grubsza rzecz biorąc, między instytucjami politycznymi a nim nie ma zasadniczej różnicy. W Kościele jest dość ludzi zarówno świeckich jak i duchownych (do niektórych kardynałów włącznie), którzy myślą wyłącznie po świecku i czynią po świecku. Także wiele złych rzeczy – o tym historia zaświadcza. Ale Kościół ma także wymiar nadprzyrodzony – został on założony przez Jezusa Chrystusa. Co więcej, zarówno w ciągu wielów, jak i teraz przemawia w nim Bóg. Kto chce ten głos usłyszeć, to go słyszy, kto nie to nie. Wiara z pewnością jest zjawiskiem egzystencjalnym i ma swoje psychiczne przejawy, ale przede wszystkim jest odpowiedzią na słowo Boga. Zgoda, ten wymiar dla niewierzących nie istnieje, ale nie dlatego, że nie istnieje, lecz dlatego, że go nie zauważają lub nie chcą zauważać. Kościół jest czymś więcej niż tym, jak oni go widzą. Sprawa pieniędzy nie jest w Kościele pierwszoplanowa. Pieniądze są potrzebne, aby Kościół w warunkach ziemskich mógł działać. O. Rydzyk (ten ulubiony chłopiec do bicia) każdy zdobyty grosz inwestuje, co zresztą widać. Nie inwestuje jednak dla siebie, ani dla rodziny, której nie ma, inwestuje dla ludzi, którzy z tego, co zbuduje, korzystają. Na przykład, studenci, którzy uczą się u niego w szkole. To jest działanie prospołeczne. Młodzi ludzie nabywają w jego szkole określoną wiedzę, później pracują na różnych stanowiskach i w różnych zawodach. To korzyść dla Polski, nie strata. Jeśli zatem jest zwalczany, to zwalczany jest z pobudek ideologicznych. Pewni ludzie w Polsce nie chcą chrześcijaństwa ani tego, co wynika z etyki chrześcijańskiej. Uważają, że lepszy byłby ateizm, agnostycyzm, nihilizm, relatywizm moralny itd. Mogą tak myśleć, ale niestety wielu z nich chciałoby, aby ich opcja zwyciężyła metodami administracyjnymi a nawet z pomocą środków przymusu, usuwając z przestrzeni publicznej adwersarza ideowego. Niestety, z demokracją niewiele to ma wspólnego. Mam nadzieję, że Pan tak nie myśli.

  121. Therese Kosowski
    10 marca o godz. 18:53

    Dawno nie widziana- przypuszczam że się mylisz……..
    Hierarchię wymyślono znacznie wcześniej.
    KAŻDE społeczeństwo powiela wzór drzewka decyzyjnego, czy piramidy władzy.
    Po prostu, jest jeden wzór organizowania zbiorowego wysiłku tysięcy, czy milionów ludzi. Bez hierarchii, nie da się zbudować niczego……
    Może wpadliśmy na to intuicyjnie, może metodą prób i błędów.
    Ale ten wzór istniał nawet w izolowanych kulturach, takich jak Majowie, czy Inkowie…..
    A oni z tym Aeropagitą nie mieli na pewno nic wspólnego.

    System w kulturach Dalekiego Wschodu powiela dokładnie ten sam wzorzec organizacji społeczeństwa.
    Z tym że tam zastąpiono pomazańca bożego inkarnacją, wcieleniem, bądź synem- Słońca, Smoka, czy innej cholery…..
    A Władza Duchowa i jej kapłani, na ogół znali swoje miejsce w hierarchii dziobania. Po eksterminacji co poniektórych sekt religijnych, czy zbyt łasych na władzę doczesną przeorów klasztorów buddyjskich rzecz jasna…….

  122. waldi
    10 marca o godz. 19:02

    Przypuszczam, że znasz trochę historię.
    Zastanów się więc, dlaczego odebrano nadzór nad szkolnictwem w pewnym momencie dziejów jezuitom, a przekazano pijarom…..

    Młody człowiek jest najbardziej podatny na formowanie, czy indoktrynację. To w wieku adolescencji wykuwają się zręby osobowości, nastawień, przekonań……
    Pan Rydzyk inwestuje w przyszłość po prostu.
    Wie, że za lat kilkanaście, będzie miał na wysokich stanowiskach w Państwie, swoje marionetki, które osobiście stworzył i ukształtował……
    Jednego Kościołowi nie można odmówić- długofalowego PLANOWANIA.

    Czy działanie KK jest dla Polski korzystne?
    BAAARDZO wątpię.
    Dotychczas, zawsze ten sojusz dla Polaków kończył się źle.
    Po prostu, interesy Watykanu i Polaków są sprzeczne ze swej natury….

    Wiara w transcedencję, byty ponadwymiarowe, czy wielowymiarowe, to domena może 5% populacji. Reszta mechanicznie odklepuje modlitwy, sury, czy mantry.
    Ale te 5% stanowi warstwę DECYDENTÓW.
    Dla nich więc robi się sporo- łącznie z medytacjami, czy jak Mag pisała chyba, rekolekcjami.
    Wpłyń na decydentów, a każą wybijać zęby nieprzestrzegającym postu.
    Uformuj ich dzieci, a będziesz miał wpływy na królestwa- nasza przygoda z Wazami…..
    Cynizm papieży i ich dyplomacja, nie mają sobie równych……
    Sporo ludzi zginęło walcząc za własne pieniądze w obronie ich INTERESÓW- jak najbardziej doczesnych.
    Nawet Garibaldi mógł skończyć w fosie zamku św. Anioła……

  123. @Therese Kosowski, godz. 18:53. Nie polemizując z Tobą, powtórzę jedynie, że hierarchiczna struktura KK jest niereformowalna. Ten, kto spróbuje ją rzeczywiście zreformować, to ją zwyczajnie rozwali. I tyle. Pozdrawiam

  124. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Litwy popiera obecnie obowiązującą w litewskich szkołach zasadę wyboru między religią a etyką. – Obowiązkowe lekcje religii powinny być w szkołach katolickich, nie zaś w szkołach państwowych – uważa arcybiskup Tamkeviczius. Na konferencji prasowej Waldemar Tomaszewski podkreślił, że opinia arcybiskupa Tamkevicziusa „jest jego osobistą opinią, a nie wszystkich biskupów”
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13537815,AWPL_chce_obowiazkowej_religii_w_szkolach_i_zakazu.html
    ===============

    Zdaje się, że Polacy chcą zainfekować Litwę głupotą…..
    Na szczęście, tamtejsi biskupi są mądrzejsi.

  125. Ad Wiesiek59) Co do historii to w odpowiedzi trzeba by pisać książkę, parę słów nie wystarczy, by się porozumieć. Co do wpływu O. Rydzyka na polską przyszłość mamy odmienne zdania. Osobiście postrzegam go dobrze, jego edukacyjne działania służą Polsce. Wierzę w ludzi, ich wolność i krytycyzm. W Polsce przybywa jednostek odpornych na wszelką manipulację, także liberalną i lewicową…
    Watykan nie jest grożny dotąd, dopóki reprezentuje „interesy” Jezusa Chrystusa. Watykan Jana Pawła II i Benedykta XVI był przyjazny ludziom na całym świecie.
    Kościół w Polsce w historii był z Narodem, a nie przeciw Narodowi. Nie sympatyzował ani nie współpracował z naszymi „szacownymi” sąsiadami, którzy nas łaskawie wielokrotnie rozbierali. Już za samo to ma duży plus. Nauczane zasady etyczne były i są społecznie pożyteczne. Ktoś, kto nie zabija, nie kradnie, nie oczernia, nie cudzołoży, nie może być piętnowany z tego powodu. Jeśli jacyś duchowni sprzeniewierzają się tym przykazaniom, to oczywiście żyją źle i podlegają krytyce. Ale nie-katolicy także nie są aniołami. Często zdarzają się im znacznie gorsze rzeczy. Jednak w swoim oku nie widzą belki, lecz z dziką radością dostrzegają źdźło w oku bliźniego. To się nazywa obłuda.
    Na koniec. Proszę popatrzyć na najlepsze jednostki, jakie na przestrzeni dziejów wydał Kościół: św. Benedykta z Nursji, św. Augustyna, św. Franciszka z Asyżu, św. Tomasza z Akwinu, Henry Newmana czy św. benedyktę od Krzyża (Edytę Stein). Może warto się zachwycić takimi ludźmi…

  126. wiesiek59
    10 marca o godz. 17:55
    Chciałem zwrócić uwagę na pewien aspekt; Otóż religie i pewni politycy obiecują gruszki na wierzbie. Ale byli tacy *szczerzy* politycy, którzy niczego nie obiecywali(Rzymianie, Hunowi, Mongołowie ,Niemcy nazistowskie, Hutu, Serbowie), którzy stawiali sprawe jasno: Nie lubimy was(taki eufemizm)w związku z czym musimy was unicestwić.
    Taka szczerość w dzisiejszych czasach po Hitlerze nie popłaca(jeszcze Turkom ich ludobójstwo uchodziło plazem jak Cezarowi), wszyscy się dzś oburzają i tylko różne wszechpolskie czubki , i inne efemeryczne faszyzujące grupki w Europie akceptują taka szczerość.
    Natomiast z komunizmem i religiami sprawa ma się inaczej. Otóż tam nie mordowało się dlatego, ze ten mordowany po prostu nie podobał sie bo byl inny, ale czyniło sie to w imie jakiejś wyższej racji; budowania najsprawiedliwszego ustroju na tym padole płaczu i każdy pensjonariusz gułagu powinien był czć się dumny z tego, że męczy się a wreszcie umiera w tak szlachetnej sprawie.
    Podobnie postepował kościół w czasach gdy stosował siłowe *argumenty*. Przeciez nie palono na stosie heretyka dlatego, bo nie podobał się. Nie, on po pierwsze nie podobał sie Bogu, a po drugie, jeśli taki przysmażany heretyk wyzekl się swoich niesłusznych pogladów, to ratowano mu w ten sposób duszę przed wiecznym potępieniem. Krucjaty tez służyły przypodobaniu się Bogu.
    I dlatego zarówno zbrodnie komunizmu jak i zbrodnie kościoła nie daje się tak jednoznacznie rozliczyć, potępic moralnie, bo były one czynione w imie wyższych celów.
    Komunizm do dziś cieszy się poważaniem, w takiej Francji jest sporo jasnych gwintów.
    W dzisiejszych czasach nie opłaca się być szczerym zbrodniarzem, bo grozi to zaproszeniem do Hagi.

  127. waldi (g.20:20)
    Przestań się kompromitować swoją niewiedzą i wypisywać dyrdymały. Niemal każde zdanie twojego wpisu należałoby opatrzyć komentarzem prostującym przekłamania i naiwne slogany. Szkoda mi na to czasu i energii.
    To chwalebne i wzruszające, że wierzysz w ludzi, ich wolnośc i krytycyzm, ale jeżeli twierdzisz, że edukacyjne działania Rydzyka służą Polsce to… po prostu brak mi słów.
    Ojciec dyrektor nie ma sobie równych (przynajmniej w Polsce) w manipulowaniu ludźmi, dzięki czemu stworzył wokół swojego dzieła specyficzny lud radiomaryjny mający wszelkie cechy sekty. Sekty, która żyje w świecie wirtualnym, gdzie wokół sami wrogowie (liberałowie, lewacy, Zydzi, zboczeńcy, cykliści itd) czyhający na prawdziwego Polaka- katolika oraz jego świętą rodzinę.
    Rydzykowa uczelnia toruńska kształci takich samych manipulatorów medialnych jak jej twórca. Można tylko mieć nadzieję, że będa się posługiwali poprawną polszczyzną, bo sam ojciec dyrektor ma problemy z wyartkułowaniem zdania podrzędnie złozonego, nie mówiąc o fatalnej składni, braku logiki itd.
    P.S. Pomyśl przez chwilę, jak można uwazać za obiektywne i będące ostoją wolności słowa media, które nigdy nie zapraszają gości o pogladach choć trochę odbiegających od linii programowej/swiatopoglądowej TV Trwam czy Radia Maryja?

  128. Lewy
    10 marca o godz. 21:36

    Cały urok polityków i kapłanów polega na tym, żeby mamić……
    Omamione barany idą na rzeź bez słowa skargi.

    Ostatnio czytałem o Tamerlanie opowiastkę.
    Słowny był…..
    Warunkiem poddania miasta było na przykład przyobiecanie „że waszej krwi nie przeleję” I dotrzymał obietnicy- wszystkich obrońców kazał utopić i udusić…….
    Takich polityków w dzisiejszych czasach już nie ma, fakt.
    Słowo przez nich dane, nie jest warte papieru na którym zostało napisane……
    Traktaty, zobowiązania, obietnice, jak dym z kadzidła.
    Wiatr czasu je rozwiewa. Szybko…..

  129. A to się rozbisurmanił nam nasz profesorski smarczek.
    Czyżby zachciało mu się zostać bismarczkiem?
    Kulturkampfik wprowadzić?
    Kadry aparatu po prlowskich szkołach przyklasną,
    to jasne…
    Metody te same co kanclerza, zresztą aktyw i tak i tak pojęcia o historii ma tyle,
    co stało w dialektyce…lektyce?…etyce?
    Jasne, że na różnych etapach raz się jeździ w lektyce i zarabia dialektyką
    a raz etyką.
    Tylko ta lektyka nęci, ach nęci!

  130. waldi
    10 marca o godz. 17:23

    Proszę się nieco staranniej wczytać w to co napisałem. Nie widzę potrzeby , żeby to znowu powtarzać.
    Fundamentalne fakty, przesądzające o losach milionów są właśnie takie jak podałem.
    Hitler był chrześcijaninem bez żadnych wątpliwości. Kościół nie uznał go za na tyle dużego grzesznika, by go ekskomunikować. Ot, zwykła miara grzechu, nie kwalifikująca się do bardziej stanowczych działań ze strony Kościoła.
    Bardzo proszę nie zgłaszać tak nijak się mających do istoty spraw jak śmierć o. Maksymilana Kolbe. To sprawa wyłącznie jednostkowa. O. Kolbe zapewne wykazał się heroizmem i dokonał rzeczy nadzwyczaj szlachetnej, oddając życie za innego człowieka. Za jego śmierć odpowiadają naziści.
    Tenże sam o. Kolbe był przed wojną czołowym polskim żydożercą i walnie się przyczynił do potworności polskiego antysemityzmu i antysemityzmu w ogóle. Jest obciążony niesłychanie wielkimi grzechami z tego tytułu. A czy jego Bóg mu wybaczył, to zupełnie inna sprawa i nic nikomu do tego.
    to samo dotyczy rozstrzeliwania księży katolickich. W Polsce część z nich działała przeciw hitlerowcom i dlatego byli zabijani. Także dlatego, że reprezentowali pewien poziom edukacji, co także potencjalnie mogło by niebezpieczne, natomiast na poziome bardziej strategicznym była daleko idąca komitywa stron i wspólne interesy – Watykanu i III Rzeszy.

    Swoi do swoich (jedni chrześcijanie do drugich), bywało w historii nadzwyczaj często, strzelali częściej niż do wrogów.

    Hitler motywował Holocaust Biblią. Tam jest wszystko napisane, proszę czytać. Kościołowi bardzo to pasowało.

    Proszę nie stawiać na jednej płaszczyźnie bomb i kapiszonów. To jest elementarna wiedza, którą należało wynieść ze szkoły właśnie.

    Potworność zarówno hitleryzmu i stalinizmu jest niedyskutowalna.
    Podobnie – faszyzm włoski, hiszpański, portugalski, francuski (Vichy), choć tu skala zbrodni nie osiągnęła aż takich szczytów jak dwa pierwsze.
    Co nie zmniejsza ich potworności.
    Zwracam uwagę, że to były faszyzmy zrodzone przez chrześcijan, głównie katolików w katolickich krajach.
    Nie było to specjalną nowością, bo pogromy żydów w czasach potęgi korony katolickich królów Hiszpanii miały miejsce już pod koniec XV w, za czasów Kolumba. Były i wcześniejsze.

    Naprawdę. proszę się uczyć.

  131. waldi
    10 marca o godz. 20:20

    Bajka o Rydzyku służącym Polsce dobrze….
    JAKIEJ Polsce?
    „Kobra” Goryszewski stwierdził jaka miała być- Katolicka.
    Poziom zamożności idzie w parze z religijnością, więc najlepiej by była…biedna….

    Bajkę o krzaku gorejącym znasz?

    Szli krzycząc: „Polska! Polska!” – wtem jednego razu
    Chcąc krzyczeć zapomnieli na ustach wyrazu;
    Pewni jednak, że Pan Bóg do synów się przyzna,
    Szli dalej krzycząc: „Boże! ojczyzna! ojczyzna”.
    Wtem Bóg z mojżeszowego wychylił się krzaka,
    Spojrzał na te krzyczące i zapytał: „Jaka?

    Inny wierszyk jest też fascynujący w swej aktualności

    14
    Moja Polska – http://www.ceo.org.pl/mojapolska
    W twojej ojczyźnie karki się zgina
    Przed każdą władzą,
    Dla zwyciężonych – wzgarda i ślina,
    Gdy ich na kaźń prowadzą.
    W ojczyźnie twojej do obcych w wierze
    Bóg się nie zniża.
    Moja ojczyzna świat cały bierze
    W ramiona krzyża. (…)
    Chociaż ci sprzyja ten wieczór mglisty
    I noc bezgwiezdna,
    Jakże mnie wygnasz z ziemi ojczystej,
    Jeśli jej nie znasz?

  132. wiesiek59
    10 marca o godz. 17:55
    @waldi
    10 marca o godz. 17:23

    „Pomiędzy tym co mówi przywódca religijny i polityk, nie ma żadnej różnicy. Obie kategorie obiecują gruszki na wierzbie…..”

    Zgadam się z wieloma tezami, ale z tą, niestety nie. I to głęboko nie.
    Pozornie tak jest – i jedni i drudzy wciskają kit. Ale te podobieństwa są dosyć powierzchowne.
    Polityk taki czy inny, to tylko ptaszysko przelotne. Jena kadencja, dwie, czasem znacznie krócej – i spada z drabiny. Nawet jak robi z góry, to plami krótko. Partie polityczne powstają i rozpadają się, trwając zmieniają się i dostosowują szybciej i bardziej do wyborców, nawet jeśli i wyborcy i partie są głupi. Jak dużą grupa wyborców stanowczo będzie się domagać in vitro – to będzie in vitro. Legalne, z przytuleniem i dofinansowaniem.
    Polityk nie zajmuje się miłością powszechną. A jeśli, to raczej z sekretarką, na koszt żony sakramentalnej. Mamy piękne tego przykłady, ot, choćby niejaki Kaziutek Marcinkiewicz.
    Polityków można olać, choćby po części, ale w dłuższej perspektywie na ogół całkowicie.

    Kościół to zupełnie inna bajka. Nieposłuszeństwo – haram ! Olewactwo – haram ! Śmichy-chichy – haram ! za słowa, czyni i życie nieprawidłowe w takim , czy innym zakresie – haram !

    Haram – nieco adaptując z warunków islamu – to znaczy, że masz bracie przechlapane, masz sprawę z samym Bogiem. Póki żyjesz, Kościół zrobi z ciebie miazgę, a potem – zemsta Boga, na wieczność w ogniu nieugaszonym.
    Kościół wlezie ci do duszy, dokopie się do samego dna, potem otworzy klapę i wskoczy jeszcze niżej. Zajrzy do każdej komórki i ją także wynicuje. Nie masz dokąd uciec. Kościół siedzi ci w duszy i ją zniszczy.
    Polityk może ci zniszczyć co najwyżej ciało. wsadzi cię do mamra, wyśle na wojnę jako mięso armatnie, ale w środku, w psyche masz jakąś część siebie. wewnętrznie możesz się czuć mniej więcej wolny.

    Komuch wsadzały Kuronia, a on był wolny, choć za kratami.
    Kościół może cię za kraty nie wsadzić, a wykończy.

    Ale należy przyznać, że zdarzali się politycy, którym zdarzało się mocno zbliżyć do ciemnej mocy kościołów. Stalin jest tu bardzo mocnym kandydatem.

    Tak więc, jest różnica.

  133. Ad Tanaka) Ekskomunikować to można było Henryka IV w XI wieku. Dla Hitlera ekskomunika nie znaczyłaby nic. W najmniejszym stopniu by się nią nie przejął. W odwecie kazałby zbombardować Watykan, a Piusa XII w najlepszym razie aresztować (podobnie jak Napoleon zrobił z Piusem VII). Jeszcze większe represje spadłyby na cały Kościół, znajdujący się pod okupacją hitlerowską. Żaden rozumny szef nie naraża swojej instytucji na zniszczenie. Hitler i jego pomocnicy z NSDAP byli ochrzczeni – w tym sensie byli chrześcijanami (podobnie jak teraz w Polsce jest 96% ochrzczonych). Ale nie byli chrześcijanami bo się nie modlili, nie przyjmowali sakramentów, do kościoła nie chodzili, zasad etyki chrześcijańskiej nie przestrzegali. Naukę chrześcijańską mieli w głębokiej pogardzie. To nie byli chrześcijanie, to były demony w ludzkim ciele. A diabeł, jak wiadomo, nie jest chrześcijaninem. Jeśli temu Pan zaprzecza, to nie mamy o czym rozmawiać. Dziś w Polsce też mamy 96% ochrzczonych. I co z tego!! Wielu z nich to zatwardziali ateiści czy agnostycy. Ich też nazwiemy chrzescijanami? Nie! Oni nic nie mają wspólnego z Kościołem, bo nie chcą mieć.
    Twierdzenie Pana, że faszyzm był w krajach katolickich jest częściowo błędne. W Niemczech przynajmniej 2/3 kraju to protestanci. A o protestantach jakoś cicho sza. Dlaczego?
    Historycznie, wszystko można w Europie z chrześcijaństwa wyprowadzać (choć np. Giscard d’Estaing redagując preambułę do Konstytucji UE lekką ręką wykreślił 1,5 tys. lat chrześcijaństwa w Europie), bo prawie wszystkie współczesne nurty myślowe powstały na gruzach myśli chrześcijańskiej. Czy można jednak tak rozumować? To, co powstało, powstało w negacji do chrześcijaństwa. Czy Nietzschego można nazwać chrześcijaninem? W żadnym wypadku, to twardy ateista, wróg chrześcijaństwa, mimo że jego ojciec był pastorem. Proszę sobie przeczytać biografię Nietzschego. Ten przykład pokazuje jak błędne jest takie myślenie.

  134. Ad Tanaka 10 marca o godz. 22:38)

    Chciałbym Pana uspokoić. Nie jest wcale tak źle, jak Pan to przedstawia. Bóg nikogo nie odrzuca. Przeciwnie, wszystkich chce przyciągnąć do siebie, nie żeby zniewolić, lecz by wyzwolić, by każdy z Nim był szczęśliwy. Owszem, ma swoje wymagania, ale ich wypełnianie ratuje człowieka od zguby, od samounicestwienia. Ktoś, kto chce dobra, ma bardzo krótką drogę do Boga. To jest naprawdę oferta dla wszystkich. Uczciwi ludzie Kościoła w tym pomagają, nieuczciwi, owszem, mniej, ale ich da się przeskoczyć.

  135. Ad mag)
    „P.S. Pomyśl przez chwilę, jak można uwazać za obiektywne i będące ostoją wolności słowa media, które nigdy nie zapraszają gości o pogladach choć trochę odbiegających od linii programowej/swiatopoglądowej TV Trwam czy Radia Maryja?”

    A „Gazeta Wyborcza” zaprasza? A „Polityka” zaprasza? A Urban do swojego „Nie” zaprasza? Nie zaprasza. Każdemu bliżej do swoich. Tak już jest i tak będzie.

    Dlatego pluralizm mediów potrzebny jest jak powietrze. Na rynku opinii wszystkie strony muszą być reprezentowane. Czemu mag tego nie rozumie?

  136. Panie Profesorze, żeby stawiać warunki trzeba należeć do organizacji, Pan – jak mi się zdaje, do niej nie należy – więc …

  137. @ waldi
    Zwracam się do ewidentnego eksperta z zapytaniem:

    Jakie jest w chrześcijaństwie miejsce dla nienawiści, pogardy i poniżania niechrześcijan?
    A w katolicyzmie?
    Czego świadectwem jest postawa wyrażana takimi zachowaniami wobec osób o innych przekonaniach?
    W jaki sposób to, co i jak tu piszesz ma związek z zasadami wiary?
    A jeśli ma, to jakiej?

    Ze znacznikiem miłości i pokoju zasyłam.

  138. waldi
    10 marca o godz. 22:42

    Proszę wybaczyć, ale znowu Pan przekłąmuje historię……
    Ani Platon, Arystoteles, Euklides, Archimedes, ani Awicenna czy paru myślicieli z Bliskiego Wschodu, nie byli chrześcijanami.
    A oni położyli fundamenty pod współczesną wiedzę.

    Klasztory były jedynie depozytariuszami wiedzy cywilizacji antycznych, same odkrywając często to, co zostało stracone wcześniej- dzięki pismom poprzedników.
    Cała technika i technologia wojenna na przykład….

    Korzenie naszej cywilizacji są zdecydowanie starsze niż te umowne
    2 000 lat.
    Ale żaba często chce podstawić nogę tam, gdzie konie kują….

    Być może świat byłby lepszy, gdyby był zaludniony głęboko wierzącymi- podobno Amisze nie mają przestępczości.
    Tyle że zatrzymalibyśmy się na poziomie społeczeństwa agrarnego……
    Wiara dziwnie nie współgra z nowoczesnością, czy wynalazczością.
    Być może dlatego, że wynalazczość zakłada KWESTIONOWANIE zastanych prawd, czego kościoły bardzo nie lubią.

    Bywały epoki, gdzie funkcjonowało na raz i trzech papieży i świat się nie zawalił…..
    Gdyby ten był ostatnim, też by to niczego nie zmieniło.
    Bogów- Marsa, Hatszepsut, Ozyrysa, czy Zeusa, już nie ma.
    Faeton nie powozi rydwanem Słońca.
    A cywilizacja jak na razie miewa się nieźle…..

  139. @ waldi

    Jest gorzej. Nie są pocieszeniem słowa puste i fałszywe, więc dziękuje, proszę je przekazać wraz ze szklanymi paciorkami odpowiednio łaknącym błyskotek.

    Otóż Bóg odrzuca. Konkretnie, stanowczo, bezapelacyjnie.
    Bóg zajmuje się mordowaniem. Zleca zbrodnie, domaga się zbrodni i osobiście ich dokonuje. Można rzec – własnoręcznie. Syci się ich skutkami.
    To jest na piśmie. Dokładnie, konkretnie, ze szczegółami podane. To są słowa Boga.
    Należałoby się spodziewać z pańskiej strony jakiejś sensownej wewnętrznej refleksji na ten temat. Bez tego reszta to sama celuloza.

    Proszę nie robić z tego żartów i pleść o nieskończonej Bożej miłości. To szyderstwo z Boga, który dokładnie się przedstawił i oznajmił o sobie w objawieniu, całkowicie, dogłębnie i ostatecznie.
    Nie będzie żadnego innego objawienia. sam Kościół to autorytatywnie stwierdził i trzyma się tego jak koła ostatniego ratunku. Nie wypuści go z rąk.
    Proszę czytać, a nie uprawiać propagandę.
    Jest jeszcze chwila przed poniedziałkiem, proszę sięgnąć po Biblię.

  140. Tanaka
    10 marca o godz. 22:38

    Masz rację o tyle, że kościół cię nie wykończy.
    Zrobią to natomiast z ochotą wierni tego kościoła, poszczuci przez kapłanów……
    W imię zbawienia twej duszy oczywiście.
    I przybliżenia spotkania ze Stwórcą- w maksymalnym stopniu….

    Politycy z w miarę demokratycznych krajów mają inne metody.
    O niedemokratycznych szkoda gadać…..

    Ktoś mały fragment wypowiedzi poświęcił diabłu…..
    Przecież to również dzieło Stwórcy.
    A więc z pretensjami o jego istnienie, do Szefa Szefów proszę.
    Byt tak samo równoprawny w istnieniu jak inne.
    A skoro przeszedł testy przydatności, to powinien mieć swój zakres działania i ……wyznawców.
    Cóż, religia jest mało logiczna…..

  141. Ad Gekko) Nie mogę krótko odpowiadać na tak szerokie kwestie. Trzeba by po drodze wiele rzeczy rozważać. To rozmowa na wiele godzin i na kilka razy. Dodam tylko, że „sprawy wiary” to dalsza kwestia. Najpierw należałoby się wzajemnie zrozumieć, aby wyeliminować nieporozumienia i pozorne problemy. Przy założeniu, że byłaby taka wola porozumienia ze wszystkich stron, a to wcale nie jest oczywiste.

  142. Ad Tanaka) Nasze obrazy Boga zasadniczo się różnią. Pan głównie sięga do Starego Testamentu i tam odnajduje, w swom rozumieniu, mroczny obraz Boga. Nie jest on prawdziwy.

  143. Waldi
    Oczywiście, że media powinny być i są pluralistyczne i mają prawo do swoich preferencji. Wiadomo, ze gdy chodzi o prasę, poszczególne tytuły niosą treści, których spodziewa się ich czytelnik. Wiadomo czego oczekuje po „Gazecie Polskiej”, a czego po „Polityce”. Wiadomo, że Rzepa różni się od GW.
    Zauważ jednak, ze w radiu TOK FM, W TVN24 i innych stacjach komercyjnych od rana do wieczora bryluja jako goście także politycy z PIS i SP. W Loży Prasowej, Kawie na ławie czy Babilonie spotykaja się i rozmawiają ludzie z różnych opcji politycznych. Czy jest to praktykowane w TV Trwam lub Radiu Maryja? Dlaczego dyrektor Rydzyk okreśła nie swoje media, mediami „mętnego nurtu”?
    Zresztą mój wpis do ciebie koncetrował się raczej na imperium Rydzyka, a nie mediach jako takich. W żadnej mierze nie uznaję tego dzieła za Boże, a tym bardziej dobrze służące Polsce. Z tym akurat nie podjąłeś polemiki.

  144. @ waldi
    11 marca o godz. 0:18
    ależ możesz, Człeku małej wiary, niewiadomego autoramentu.
    Już odpowiedziałeś, w każdym poście.
    Albowiem po czynach ich poznacie.

  145. Ad Wiesiek59) Nie kwestionuję dorobku starożytnych. Znam dobrze filozofię Platona i Arystotelesa. Doceniam ich. Doceniam także różne wynalazki, jakie poczyniono w starożytności. Z tego nie wynika jednak, że można pomniejszać lub wręcz lekceważyć działalność kulturotwórczą benedyktynów, dominikanów czy franciszkanów. Uniwersytety powstały w Średniowieczu i wszystkie były chrześcijańskie, innych nie było. To one rozwinęły wysoce abstrakcyjne myślenie, które później (XVII-XVIII wiek) umożliwiło szybki rozwój matematyki i nauk przyrodniczych, biologicznych. Niech sobie Pan poczyta Descartesa, Spinozę, Leibniza, Newtona, a zobaczy Pan ile tam scholastyki. Stamtąd późniejsi uczeni mieli odpowiedni aparat pojęciowy. Owszem, dziś o tym w szkołach nie uczą, zwłaszcza w Polsce, w której młodzież otrzymuje nędzne ochłapy wiedzy i mądrości wieków przeszłych. Z tego wynika tylko tyle, że kulturalnie się cofamy, wracamy powoli do jaskini. Pozostaje nam tylko „dobre samopoczucie”, że korzystamy z laptopa, komórki i latamy samolotami. Blichtr nowoczesności.

  146. Ad mag) No cóż, różnimy się w ocenie mediów O. Rydzyka. Tyle.

  147. Wir sind die fröhliche Hitlerjugend,
    Wir brauchen keine christliche Tugend,
    Denn unser Führer Adolf Hitler
    Ist stets unser Mittler.

    Kein Pfaffe, kein böser, kann uns je hindern,
    Uns zu fühlen als Hitlers Kinder.
    Nicht Christus folgen wir, sondern Horst Wessel,
    Fort mit Weihrauch und Weihwasserkessel!

    Wir folgen singend unseren Fahnen
    Als würdige Söhne unserer Ahnen,
    Ich bin kein Christ, kein Katholik,
    Ich geh mit SA durch dünn und dick.

    Die Kirche kann mir gestohlen werden,
    Das Hakenkreuz ist Erlösung auf Erden,
    Ihm will ich folgen auf Schritt und Tritt,
    Baldur von Schirach, nimm mich mit!

  148. Slawomirski
    11 marca o godz. 4:39
    —————————-
    Sławomirski,

    napisał Pan:
    „Biblia jest smutnym dokumentem naszej odzwierzecej przeszlosci a nie slowem nieistniejacego boga.”
    ——
    Pełna zgoda, jeśli chodzi o mnie.
    Od siebie dorzuciłbym skromnie pozostałe wszystko, w czym od dziesiątek tysięcy się babrzemy, z taką „człowieczą” dziedziną, jaką jest sztuka na czele.
    Jeśli chodzi np. o nasze „genialne”, ludzkie osiągnięcia naukowo-technologiczne, to są one tak „absolutnie oszałamiające” tylko dlatego, że możemy je wartościować w porównaniu z naszymi zwierzęcymi pobratymcami, którym ciut mniej „cyknęło” w ich łebkach , jak dotąd. Póki co, oszołamia nas totalne nuworyszostwo .
    Macham do Pana moją zwierzęcą kończyną na pożegnanie,
    Bardzo mądrze Pozdrawiam,
    Idiota

  149. @más allá del charco
    11 marca o godz. 4:29

    ***Wir sind die fröhliche Hitlerjugend…***

    Nie słyszałem tego pięknego „Glaubensbekenntnis”, pewnie bylem za młody. Nie brałem udziału w dyskusji na temat relacji Hitler – Watykan, czy stosunek nazizmu do religii, bo nie mam pojęcia o tym. Pamiętam tylko wypowiedź jednego z VIP’ów: „Zostawcie starym różaniec, ale młodzież musi być nasza”!
    U nas, lokalnie, nie zauważyłem jakiegoś prześladowania kościoła, ale może nie było u nas „Popiełuszków”, walczących z reżimem, a tylko pokorne baranki?
    Nam, dzieciom, nikt nie zabraniał praktyk religijnych, nawet nie sugerował, stąd nic nie wiem na ten temat z własnego doświadczenia. W szkole była nauka religii – prowadziła Fräulein Biskup – nomen – omen!
    Po wojnie słyszałem tylko, że w kacetach było dużo księży.

  150. Slawomirski
    11 marca o godz. 4:39

    Nie zwalałbym tego na „odzwierzęcą” przeszłośc. Kultura przemocy, chore rojenia o „narodzie wybranym” i w rezultacie mordowanie wszystkich „niewybranych” wraz z prawie całą resztą Biblii to niestety całkiem ludzka sprawa.
    W tej dziwacznej, banalnej, postarzałej, nieaktualnej, ponurej księdze jest bardzo niewiele jaśniejszych miejsc. „Może najjaśniejsza jest Pieśń nad pieśniami”, zresztą zupełnie niepasująca do reszty.

  151. do
    Lewy
    8 marca o godz. 16:22

    Problem polega na tym, ze owe „damy” same sie czesto dyskredytuja.
    Saldo mortale
    PS
    Poza tym wiem, ze obecnie z punktu prawa koscielnego (nie prawa swietego) kobieta moglaby zostac teoretycznie „papiezka”, Dnia kobiet nie obchodze, wlasciwie obchodze, co nie ma nic wspolnego z mizoginizmem. Co nas pewnie laczy ( z Lewym), to bycie frankofilem.

  152. Lewy
    No to masz nowego kumpla, frankofila zresztą.
    Jak się spotkacie w Lyonie (wszak zaprosiłeś salto ET), to wypijcie za moje zdrowie.

  153. Politycy w sutannach wybiorą takiego spośród siebie, który wygra w zakulisowych i ukrytych wojenkach. Będzie miał za zadanie wszelkimi sposobami umacniać władzę watykańskiego cesarstwa nad swoimi poddanymi, pozyskiwać nowych oraz za wszelką cenę nie dopuścić do kolejnych oskarżeń i rozliczeń tej instytucji.

  154. Oh,… jaki bezkonkurencyjny jest dyktator Donek Tusk. Najlepszy !!! Bo systematycznie przeprowadza czystki i w ten sposob swa osoba ustala dozwolony poziom intelektu w PO, rzadzie, administracji i na kazdym szczeblu zarzadzania krajem.

    Polityka buduje Kult Jednostki dyktatora Donka Tuska. Jest to dzialalnosc spolecznie szkodliwa najwyzszego rzedu. Na poziomie ludobojstwa. Bo nikt nie szkodzi ludzkosci tak jak osoba bez kwalifikacji i bez doswiadczenia na najwyzszym stanowisku publicznym. To juz szesc lat i on ciagle nie wie po co wycwaniakowal wladze. To juz 6 razy 38 milionow lat straty !!!

  155. Kościół katolicki stracił autorytet i nie jest już drogowskazem moralności dla świata, ponieważ sam jest głęboko niemoralny i nieprzyzwoity. Daje złe przykłady zachowań, łamie zasady moralne, demoralizuje i rani. Współpracuje z bandytami grup mafijnych, pierze brudne pieniądze (bank Watykanu), poświadcza nieprawdę w złej wierze, kradnie (Komisja Majątkowa). Nieokiełznany w żądzach, niepohamowany w pomnażaniu bogactwa, w obżarstwie i opilstwie (patrzcie na te biskupie i kardynalskie brzuchy). Rzecznik Episkopatu Polski zapytany przez dziennikarza TV dlaczego probostwo sześciokrotnie występowało do Komisji Majątkowej o zwrot majątku z tego samego tytułu i sześciokrotnie ten zwrot majątku przyjęło, odparł: „A co. Jak dawali to mieliśmy nie brać?” I śmiał się do kamery uznając ten postępek za dobry kawał. To są normy moralne kościoła katolickiego. Zwykłe szuje.

  156. mag
    11 marca o godz. 13:19 nie wie, ze nie pije; z nikim. Kumpli tez nie szukam. Lewego jednak kiedys po drodze odwiedze, aby porownac swiat wirtualny z realnym i jestem przekonyny, ze spotkanie bedzie przyjemne.
    Saldo mortale

  157. …..Ktoś, kto chce dobra, ma bardzo krótką drogę do Boga….gdybym nie przeczytal, nie dowiedzialbym sie…

    Saldo mortale
    PS
    Najkrotsza droiga, to ta z loza, loza smierci….

  158. Gdybym byl…to zabronilbym traktowac slowa pisanego jak bblijnego….

    PRL byl tworem, w ktorym wszystko co panstwowe podlegalo ostrej “obywatelskiej” krytyce. Krytyka owa byla oczywiscie ukryta i polegala na totalnym ignorowaniu pozornych wysilkow tworzenia pozorow panstwowosci.

    Ignoracja obywateli wynikala poniekad z leku przed urzedem i symbolami panstwowosci. W latach “odwilzy” ignoracja byla bardziej refleksyjna i wynikala po prostu z niecheci do propozycji “panstwowych”. Ignoracja urzednikow (przedstawicieli panstwowosci) wynikala natomiast z braku wyksztalcenia, proporcji (raczej ich braku) partyjnych oraz panujacego wowczas mainstream, ktory byl antyspoleczny w panstwie quasi spolecznym (pozbawionym prywatnosci oraz wlasnosci).

    Traktowalismy wiec “realnosocjalistyczny” Disneyland jako Ogrodek Jordanowski. Panstwo nie pozostawalo w tyle i odwzajemnialo sie adekwatnym traktowaniem “wlasnych” obywateli redukujac ich do przedmiotu. Oczywiscie wstep na plac zabaw byl bezplatny. Cene za dekady darmowej zabawy przyszlo nam uiscic po zmianach 89. W PRL ograniczone bylo jednak wejscie do eksluzywnego salonu gier, ktorym byla PZPR, stad poniekad nikla ilosc jej czlonkow w stosunku do calej populacji. W te interpretacje trudno uwierzyc nawet bylym czlonkom partii.

    Slady “prlowskiej” rzeczywistosci widoczne sa natomiast po dzien dzisiejszy nie tylko w architekturze, mediach, naszym zachowaniu etc.. Dlatego tez nawet najglebsze tesknoty za czasami zaprzeszlymi nie sa w stanie ich, nawet w rytmie turbo wyrugowac. Od lat cierpimy na brak wiary w wartosc obywateli jako podmiotu. Sluzby panstwowe natomiast cierpia na permanentny brak poczucia roli sluzebnej wobec wyemancypowanych obywateli.

    I tak tkwimy w permanentnym konflikcie wobec panstwa i poniekad wobec siebie samych. Podobne zjawisko widoczne jest w blogosfere. Kazdy piszacy “ponadprzecietnie” poddany zostaje krytyce. Slusznie, ze mamy taka mozliwosc, nieslusznie sie jednak dzieje, ze owa krytyka ograniczona jest czesto do injurii oraz prymarnych argumentow generowanych na bazarze. Zdaje sobie jednak sprawe z zalet spolecznej subkultury bazaru, dlatego tez w nim chetnie uczestnicze. Nasza niechec do urzedow oraz instytucji panstwa pozostaje nienaruszona, mimo wysilkow ze strony NGOs w ostatnich latach. Kierujac sie zasada subsydiarnosci probuja czlonkowie oraz pracownicy NGOs nieustannie usuwac pozostalosci mentalne i instrumentalne, ktore wykreowali pryncypalowie PRLu.

    Jako ze naszym owczesnym pryncypalom brakowalo jakichkolwiek pryncypiow, pozostaje nam wiec czekac na mozolne i wydluzone w czasie przejmowanie wzorow UE. Mozolne, bo nie wszystkie sa mozliwe do rychlego zaadaptowania w nowych realiach. Poza tym niechec do instytucji UE ma swoje zrodlo w tym samym miejscu, z ktorego wyrasta nasza zasadnicza antypanstwowosc.

    Zrodlem tym byla oczywiscie PRL, wczesniej warunki historyczno-spoleczne. W niniejszym wpisie ograniczam sie do lat powojennych, bo owe lata zachowalismy najbardziej w pamieci, wielu z nas mialo okazje je tworzyc, wielu z nas z nich korzystalo, natomiast wszyscy bylismy ofiarami czasow zaprzeszlych. Dotyczy to rowniez uprzywilejowanych w tamtych latach. Tragiczny jest fakt, ze wielu z nas nosi je w sobie lub na sobie ( przypomina mi sie tu przywieziony z USA Garb-us Passenta). Wielu probuje odegrac swoja ostatnia role.

    Wiekszosc z nas na szczescie ograniczona jest do blogosfery, bo scena polityczna ulegla gwaltownemu skurczeniu, od kiedy czytelniczki iczytelnicy decyduja o tym, co chca czytac (czytaj rynek). Pisac naszczescie moze kazdy. Na nieszczescie prawie kazdy podchodzi teologicznie do prawdy i wierzy li tylko w slowo pisane, co wywoluje kolejne sprzecznosci.
    Saldo mortale

  159. Autor perfidnie zachęcałby do czytania biblii, gdyż nawet średnio rozgarnięty katolik, zacząłby się zastanawiać nad takimi sprzecznościami: /podaję tylko sens stwierdzeń biblijnych/
    -gniew pochwalony, a w innym miejscu – gniew potępiony;
    -dobre uczynki powinny być widziane przez innych ludzi, gdzie indziej – nie powinny;
    -osądzanie innych pochwalone, gdzie indziej – potępione;
    -niewolnictwo i prześladowania nakazane, w innym miejscu – zakazane;
    -modlitwy publiczne popierane, gdzie indziej potępiane;
    I tak można by jeszcze długo; lepiej nie kusić losu i czytania biblii nie polecać.
    Dla maluczkich katecheza, na poziomie szkoły podstawowej, jest w sam raz.
    To nie przypadek, że Kk zmonopolizował cała wiedzę – wszak wiedza to potęgi klucz.

  160. Nie wiem czy nowy Papiez zdola sie oprzec kolejnym zarzutom dotyczacych biernosci przedstawicieli kosciola wobec „molestowania“ nieletnich, ktora to biernosc zauwazalna jest od konca lat dziewiedziesiatych (zadaje sobie pytanie; ktorego wieku?). Eufemistyczne opisywanie dotychczasowych przestepstw dokonywanych prze „urzednikow“ koscielnych jako tragiczny przypadek, staje sie niepowrotnie, dzieki pracy dociekliwych dziennikarek i dziennikarzy, po prostu niemozliwe. Watykan wiedzial (wie) o licznych ofiarach i powinien zostac pociagniety do odpowiedzialnosci z powodu „zaniechania“.

    W Polsce zaniechano dyskusje na temat pedofilii w ostatnich latach, bo seksualizm jest w naszym kraju tematem niechetnie poruszanym oraz czesto wstydliwym (przypominam sobie wywody mag-rud twierdzacej, ze mezczyzna nie jest w stanie zgwalcic kobiety). Zainteresowani pamietaja“wyrywkowe“ dyskusje w sprawie poznanskiej i przenoszenie jej na „zaplecze“ kosciola. Zdaje sobie sprawe, ze problem pedofilii dotyczny kazdego kosciola i czlonkow poszczegolnych gmin koscielnych, niezaleznie od ich wyznania. Z drugiej strony spychanie spolecznego (ze wzgledu na wielokrotnosc i wielosc miejsc) problemu jedynie na kosciol i szkoly jest nie tylko niedorzeczne, jest po prostu szukaniem ofiar obok. Powszechnie wiadomo bowiem, ze najczestsze przypadki pedofilii maja miejsce w rodzinie, rowniez w tzw. rodzinie normalnej (bez objawow alkoholizmu, narkomanii etc.).

    Wiadomo rowniez, ze owe dewiacje sa nieuleczalne, lecz poprzez ich zaleczenie (odpowiednia psychoterapie i kontrole spoleczna) mozna przypadki pedofilli w przyszlosci u poszczegolnych chorych wykluczyc (przypadki, nie samych chorych). Nie mowie tu bowiem o ich izolacji. Przeciwnie do obroncow kosciola twierdze, ze to nasze edukacyjne braki na plaszczyznie seksulanej sa przyczyna niewielkiej wykrywalnosci tego rodzaju przestepstw. Zwracam uwage na przestepstwa, bo same inklinacje nie sa i nie powinny byc karalne.

    Natomiast ich manifestowanie, owszem. Pozostaje pytanie rodem z kryminalistyki; na ile intensyfikacja kar, a nie scigania zwiekszy wykrywalnosc owych przestepstw. Mowienie w Polsce o panseksulaizmie jest wielka przesada. Nikomu z nas nie zaszkodzilyby dodatkowe lekcje z seksuologi (owa edukacja jest niezbedna na kazdym etapie postrzegania seksualnosci i naszej reakcji na drugich, poczawszy od dziecka). Niezaleznie od postawy krytycznej wobec przypadkow znanych z kosciola oraz prob zaniechania ze jego strony (wewnetrzne sledztwa za zamknietymi na zawsze drzwiami poza prokuratura), powinnismy zaczac, jak zwykle od postawy krytycznej wobec siebie.

    Podstawowa „kwestia bylaby proba odpowiedzi“ czy podobne przypadki nie sa nam znane z rodziny, sasiedztwa, klubu sportowego, choru , przedszkola, szkoly, kolonii letnich etc..Podobnie jak kosciol nie ma prawa rugowac problemu ze swojej przestrzenii, tak rowniez my jako suwerenni obywatele nie mozemy istniec na plaszczyznie rownoleglej i udawac, ze problem nas samych nie dotyczy.

    Podobnie jest z kazda inna anomalia spoleczna. Widoczne jest to codziennie w blogosferze, w ktorej wielu z nas ma trudnosci oddzielenia zdan prawdziwych od zdan „falszywych“. Wielu z nas posluguje sie sylogizmami dziwiac sie potem z powodu reakcji drugich. Poslugujemy sie czesto tematami zastepczymi uzywajac ich jako kola ratunkowego. Obecnie jest to kosciol, jutro bedzie to szkola, pojutrze redakcja jakiegokolwiek tygodnika. Takie postrzeganie problemu wyklucza nas z kregu odpowiedzialnych i prowowadzi bezposrednio do typowej dla konformistow postawy ONI.

  161. sugadaddy
    11 marca o godz. 15:02

    NIestety, „średnio rozgarnięty katolik” nie zacząłby się zastanawiac nas sprzecznościami Biblii. Nie, bo nie i koniec.
    Biblia służy katolikom do tego by jej nie czytac.
    Przykłady znajdziesz powyżej.

  162. Amen!
    Żartuje Pan?

  163. Przepraszam, ze zostawiam na tej stronie ale jakoś nie mogę przebić się na tej właściwej Agnieszki zagner. Kto ja czyta? Proszę zobaczyć listę komentarzy. Czyżby nie miała innej pracy do wykonania. Uprzejmie proszę redakcje o przemyślenia.

  164. Slawomirski
    11 marca o godz. 16:30

    Każdy ma zwierza w sobie i prawdopodobnie to lepiej niż gorzej – jeśli już o tym gdybac.
    Moralnośc, zwłaszcza katolicka każe nam go w sobie deptac, co zwykle źle się kończy.
    Moja uwaga doryczyła „odzwierzęcości” Biblii. Są tam oczywiście zawarte silne instynkty, więc można by to jakoś łączy z naszym pochodzeniem, jednak dominujący aspekt to kultura. Sama księga jest przecież dziełem pisanym, a fundament dzieła to relacja Bóg-człowiek.
    Fakt, wychodzi zarówno z człowieka jak i z Boga bestia, ale nie łączyłbym tego jednoznacznie ze światem zwierzęcym. Zwierzęta nie są aż tak okrutne i nie mordują wszystkich dookoła jak leci, do ostatniego. Ograniczają się do racjonalnego zakresu.
    Nie znają religii.

  165. „W Polsce są wszelkie dane na odwrócenie: kiedyś była sceptyczna, mocno pozytywistyczna inteligencja i pobożny lud zapełniający kościoły. W niedalekiej nawet przyszłości może być inaczej: chrześcijaństwo, zmagające się z powszechną niewiarą, okaże się za trudne i większość swoich wiernych zachowa jedynie wśród najwyżej wykształcenie.”
    Cytat z „Pieska z przydrożnego”

    Nie moje .Autor…? Czesław Miłosz, czyli oprócz wielu walorów, niezły bezbożnik.(dla większości Polaków- oczywiście tych którzy wiedzą kim był Miłosz, bo np. w Anglii uchodził On za reżysera „Hair”).
    Ale dla tych którzy co nieco kojarzą z czym zmagał się poeta w ostatnim okresie życia – niekoniecznie zaskoczenie.

    Już bez cytatów, ale jestem pod wrażeniem publicznej wymiany poglądów dwóch Francuzów. Houellebecq i Levy. „Wrogowie publiczni” tytuł.
    Zaskoczeniem jest paleta tematów, ale zaskakuje watek religijny. Nie jakaś błazenada, kpiny, ale naprawdę poważne potraktowanie tej sfery duchowych potrzeb człowieka. Bo tak raczej postrzegają ten problem. Dwaj Francuzi. A właściwi Francuz i Żyd. Zdają sobie sprawę, że dzisiejsza oferta jest żadna. Na przykład odważnie brzmi pytanie: „A może religia bez Boga?”, ale ich zdaniem religia bez obiecanego życia wiecznego raczej nie przejdzie. Owszem jest jego (życia wiecznego) namiastka w postaci pamięci wśród potomnych, ale ich zdaniem to raczej erzac.
    Dla Leviego sensowną ofertą jest etyka Levinasa którego punktem wyjścia jest religia rabiniczna, ale po drugiej stronie można zauważyć również flirt z ateizmem. W dużym skrócie Levinas to poczucie odpowiedzialności za
    drugiego człowieka ,Innego

    A co to wszystko ma wspólnego z wyborem papieża?

    Ano ma.

    W dzisiejszym świecie, świecie różnego rodzajów relatywizmów, multi kulti, pre i postmodernizów, transgresji, kontekstów, pretekstów itd. naprawdę człowiek szuka czegoś sensownego. Szczególnie ten którego potrzeby stoją wyżej sytuują się nieco wyżej niż kolejna zgrzewka piwa, nowa fura, czy kolejna fantastyczna wycieczka do Egiptu.
    .Owszem ateizm, agnostycyzm w pewnej fazie poszukiwań ma swój urok, ale czegoś jednak brakuje.

    I na koniec poddaje pod rozwagę mój wniosek racjonalizatorski. A może niekoniecznie jeden papież. W czasach kiedy na całym świecie kryzys, bezrobocie, tylu chętnych do pracy powinni panowie i pa…( na razie jeszcze bez pań, ale może już niedługo) wybrać na próbę przykładowo 2 następców Benedykta. Jeden dla tych który właściwie jest wszystko jedno „kto”. Oni i tak będą klaskać, śpiewać, wychwalać pod niebiosa itd.

    I tego drugiego dla trochę bezbożników, wątpiących, poszukujących…

  166. There is true, half-true and the bible.

  167. @mag
    Zrobiłem to cześciowo dla Ciebie, a cześciowo dla Eta(którego jakoś tak lubię)
    Wiesz mag, ja jestem strasznie kochliwy. Dwa lata temu zakochałem się beznadziejnie w Zosieńce, ale ta mnie olała i sobie poszła. Teraz moje serce jest rozdarte, bo jednocześnie podkochuję się w Tobie, Ance_Neli i Matyldzie. Zebyście Wy dziewczyny wiedziały jakie przeżywam katusze, którą wybrać. Jestescie piekne !

  168. Aaron Sprężyner
    11 marca o godz. 18:27

    Wiedziony ciekawą myślą Miłosza, którego przywołujesz, zastanawiam się teraz nad twoją propozycją powołania dwóch papieży. Sądzę, że nie dałoby się jej sensownie zrealizowac, wręcz jestem tego pewien.
    Był okres, kiedy papieże siedzieli i w Rzymie i w Awinionie, ale to było dawno i się skończyło. Ktoś musiał zwyciężyc. Nie może by dwóch różnych narracji o Bogu, dwóch równoległych rządów i dwóch równoległych, różnych praw. Jeden z papieży musiałby byc kukiełką, takim milutkim misiaczkiem, ale bez znaczenia. Po krótkiej i może obiecującej przygodzie, ci szczerzy i ufający temu miłemu papieżowi zorientowaliby się, że to tylko kukiełka i że są nabijani w butelkę. Sam kandydat na takiego papieża-misiaczka , będąc autentycznym człowiekiem ,nie zgodziłby się na taką lipną rolę. Chyba, że zrobiłby to z niskich pobudek. wtedy nie byłby autentyczny.
    Jedynym wyjściem by to jakoś pogodzic, jest zakłamanie się. I miliony to robią. Bóg biblijny jest okrutnikiem, tyranem, mającym krew na „rękach”, ale dla zakłamanych on jest nieskończonym dobrem i nieskończoną miłością. Bo tak ksiądz powiedział i bo tak podobno się o nim wyrażał Jezus. A przede wszystkim dlatego bo tak chcą, żeby im się milej, bardziej bezmyślnie żyło, z biletem wstępu do nieba w ręce. Więc kasują w mózgach wszystko to co co przeczy temu obrazkowi.

    Miłosz jest ciekawym autorem, ale z tą chrześcijańską perspektywą chyba nie ma racji. Z wyżej podanych powodów

  169. Aaron Sprężyner
    11 marca o godz. 18:27

    Jest jeszcze inny myślący człowiek, który bardzo ciekawie się wyrażał o religii. Profesor Tadeusz Kotarbiński.
    Chętnie się bliżej zapoznam w wymianą myśli na linii Houellebecq – Levy.

  170. Lewy
    11 marca o godz. 19:01

    o tym publiczny wyznaniu rozumiem, że szampan do wymienionych obiektów westchnień jest już w drodze. 😉

  171. Tanaka
    11 marca o godz. 19:46
    Chyba sam wypije i to cos podlejszego niz szampan, bo ktora by chciala starego trepa

  172. Tak jak wspomniałem religia i jej perspektywy to jedna z wielu kwestii (niektóre z nich wybitnie lokalne ,czyli francuskie) ,ale jedna uwaga robi wrażenie. Nie dotyczy religii, ale warta uwagi i może rozwagi.

    Otoż Levy twierdzi, że wszystkie dotychczasowe próby budowania międzyludzkiej przestrzeni ,czy to wymiarze lokalnym, czy jako projekty w założeniu wybitnie polityczne popełniały jeden podstawowy błąd. Przyjmowały aprioryczne niemalże założenie, że natura człowieka jest taka, że lepszej już być nie może. ( Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo ,człowiek jako uczestnik gry rynkowej zachowuje się racjonalnie itd.)

    Niestety próbując nadać światu jakiś sensowny kształt prawdopodobnie musimy przyjąć, że natura człowieka jest zupełnie inna.. Człowiek człowiekowi wilkiem.( homo homini lupus). Oczywiście spostrzeżenie chyba nawet i słuszne, ale z drugiej strony aż strach pomyśleć jaki byłby tego majstrowania efekt ,mając z tyłu głowy wszystkie próby budowy ziemskiego raju.

    Chociaż może paradoksalnie t właśnie założenie, brak wielkiego zadęcia i przyziemny realizm to instrumentarium dałoby jakiś sensowny efekt.

  173. @Prowincjusz
    10 marca o godz. 19:22
    „…hierarchiczna struktura KK jest niereformowalna.”

    Chyba nie ma potrzeby reformować struktury KK. Wystarczyłoby, by w KK było więcej chrześcijan…

    @wiesiek59
    10 marca o godz. 19:05
    „KAŻDE społeczeństwo powiela wzór drzewka decyzyjnego, czy piramidy władzy. … System w kulturach Dalekiego Wschodu powiela dokładnie ten sam wzorzec organizacji społeczeństwa.”

    Co innego system hierarchiczny, a co innego system kastowy; kasty są nieprzenikalne, stopnie hierarchii – tak, bo warunkiem wznoszenia się po tych stopniach jest uzyskanie wiedzy/wtajemniczenia/święceń, itp. To są różnice istotne!

  174. Therese Kosowski
    11 marca o godz. 21:03

    System kastowy?
    W hierarchii KK aż natłok nazwisk związanych z wielkimi, magnackimi rodami. Te Sapiehy, Radziwiłły, Sanguszki, Szeptyckie…..
    Buddyzm jest znacznie bardziej egalitarny…..
    Egzamin na mandaryna mógł zdać KAŻDY.
    Szogunowie pochodzili z chłopskich rodzin, samurajem mógł do pewnego momentu zostać każdy kogo było stać na miecz, i przeżył bitwę……
    Wybór dalajlamy nie zależy od kasty.

    Reasumując, katolicyzm konserwuje układ społeczny w Europie.

  175. Aaron Sprężyner
    11 marca o godz. 20:56

    Pełna zgoda.

    Wilki lubią mówić że są dobre.
    To ułatwia żerowanie na stadzie baranów…..

  176. Sławomirski

    Niestety nie wykazuje zrozumienia dla tak jednoznacznego poglądu.
    Ateizm – tak . Religia -won.
    Z kilku powodów.
    Po pierwsze co znaczyłby bez Boga jeden niewielki naród którego skromna córa jest nawet Królową w jednym z nie najmniejszych europejskich krajów.

    Po drugie katolicyzm nie jest jedyną aplikacją chrześcijaństwa i pozytywny wpływ tej jego wersji – oczywiście do czasu – da się zauważyć. „Etyka protestancka a rozwój kapitalizmu”.

    No i chyba koronny dowód przemawiający na rzecz religii.Tutaj przemawiam w imieniu naszych czworonożnych koleżanek i kolegów.Oczywiście chodzi o hinduizm i setki miliony istnień które akurat w tym momencie dramatycznych dziejów świata przybrały postać krów i łaciatych cielaków. Zresztą nie tylko łaciatych, ale to już nie ich wina.

  177. Dzisiaj nie znalazłem na blogu ostrych jak brzytwa, ale dowcipnych wpisów Polonii – Sawy, którą kiedyś na blogu Passenta nazywałem Berlińskim Złotkiem.
    Niepokoi mnie, że na przednówku ze Złotka jakby uszło nieco powietrza.
    Trzymam jednak kciuki za jej wpisy z iskrzącymi ripostami.

  178. @ Sławomirski

    „Dla ateizmu nie ma alternatywy. To mysl ateistyczna a nie religijna jest odpowiedzialna za …”

    Twój cytat Panie Sławomirski. I tutaj jestem w kropce.
    Na przykład buddyzm który właściwie jest systemem filozoficzno etycznym i owszem przez wszystkie pozycje religioznawcze jest umieszczany wśród religii,ale jest to właściwie religia… ateistyczna .Budda nie jest przecież Bogiem ,ale raczej Nauczycielem jako takim.

    Podobnie jest zresztą z konfucjonizmem , który jest uznawany przez wielu za jedną z dwóch największych religii chińskich,a w gruncie rzeczy jest systemem filozoficzno – religijnym z akcentem położonym raczej na filozofii niż religii.
    Wymogi definicyjne stawiane religii według filozofa Władimira Sołowiowa spełnia natomiast sekta rosyjskich dziuromodlców którzy wydrążali dziury w ścianach swoich chałup i modlili się do niej „Święta dziuro,łaskiś pełna” .

    W ten sposób dychotomia ateizm – religia sprowadza się do formalno – definicyjnego sporu co uważamy za religię, a co za ateizm,że przypomnę ciekawą książeczkę „Religiopodobny komunizm” w którym mauzoleum Lenina porównano do Grobu Świętego,a trzech słabo ogolonych facetów do dogmatycznej Trójcy Świętej.

  179. Wiesiek59 (11-03-g.21:24)
    Nie zauważyłeś, że Sapiehy, Sanguszki, Hlondy i inne to zamierzchła przeszlość?
    Już od dawna do watykańskiego terminu idą syny pszenno-buraczane. Czasem zdarzy się jakiś potomek belfra czy biuralisty.
    Katolicyzm w Polsce,jeśli konserwuje cokolwiek, to – dzięki pochodzeniu swoich duszpasterzy- zachowawczy, ludowy charakter.

  180. Lewy
    Miło czytać, co piszesz pod adresem koleżanek blogowiczek.
    Uważaj jednak, z kim się nie tyle zadajesz na blogach (można z każdym), co – spoufalasz.
    Nie każdy na to zasługuje, a jeśli myślisz, że można „obłaskawić” w ten sposób jakiegoś paranoika, to jesteś w błędzie.

  181. KK-Watykan, jedno z najbardziej prymitywnych panstw, struktur, ciagle w epoce fudalizmu. Pelna zgoda. Ale obecnie sposrod kilkudziesieciu kandydatow wybiora sobie nastepnego dyktatora.

    PO jest nawet bardziej zacofana. W ostatnich ‘wyborach’ na szefa-dyktatora PO kndydat byl tylko jeden i wygral w cuglach. Polityka sie zachwycala.

    Moglo na niego glosowac 850 najblizszych kolesi co jest zaledwie 1.5% czlonkow PO. Potecjalni konkurenci zostali wyrzuceni z parti przed wyborami. To nawet nie jest feudalism. Nawet nie wiem jak to nazwac.

    I to byly jedyne bezposrednie ‚wybory’ ktore dyktator Donek wygral a pozwala mu to skoncentrowac dyktatorska wladze nad PO, rzadem, Sejmem, Senatem i prezydentem ktory porusza is na jego smyczy.

  182. mag
    11 marca o godz. 23:32
    Jesteś przewrotna. Przecież to Ty uparcie prowadzisz pracę u podstaw z *trudnymi przypadkami*. Ja Cię wtedy odstrzegałem. Ale kiedy ja przyjąłem Twoją obcję obłaskawiania, to Ty mnie ostrzegasz ?!
    Jak tu zrozumieć kobiety ?

  183. Lewy,
    dziękuje, odwzajemniam i gratuluję młodzieńczego serca 😆
    http://www.youtube.com/watch?v=Ed9SFfN-4kw

  184. Jezu, ja napisałem *obcje* Jak to sie stało ? Znowu mnie staruszek zaatakuje

  185. A swoją drogą ciekawe czym kieruje się taki czcigodny elektor podczas watykańskiego konklawe. Co decyduje, że kardynał Parmezani ma według jednych więcej walorów niż kardynał Lupescu. Czy może o wyborze decyduje rzut monetą.
    Jakie kryterium jest decydujące?
    Czy decyduje Kraj, kontynent, kolor włosów (jeżeli oczywiście jeszcze są na głowie) kandydata. A może rzeczywiście wizja Kościoła?
    Tutaj też rodzą się wątpliwości.
    Czy Kościoła jako stada baranków, czy jednak raczej rozmodlonych baranów ?
    Czy Kościoła rozumianego jako globalna megakorporacja nastawiona na zysk, czy może wspólnota ludzka połączona słowami Chrystusa głoszonymi na Górze?
    Czy kościoła uwikłanego w bieżącą politykę, czy może jednak stroniący od niej?
    Czy o wyborze zdecyduje coś zupełnie innego.
    Na przykład:
    ” Osoba papieża jest mi zupełnie obojętna. Trzeba wykonać wyboru jednak jak najszybciej ,bo wino w katedralnych piwnicach dochodzi, a kwestia jakości bukietu to najważniejsza sprawa.”

  186. Czytać Biblię. Dobre. Od tego zaczął Luter i inni protestanci.

  187. „Veni creator spiritus” – proszą o natchnienie kardynałowie wkraczając do Kaplicy Sykstyńskiej… A Duch Święty jednemu szepcze to, drugiemu tamto, czasem też słuch już nie ten… 🙄
    „Eligo in Summum Pontificem” (wybieram na najwyższego Pontifexa) — na karteczce z takim nadrukiem każdy kardynał pisze wyraźnie, ale pismem możliwie zniekształconym (aby nikt potem nie rozpoznał, kto na kogo) nazwisko swojego faworyta.
    Pierwszego dnia na ogół jedno głosowanie. Od drugiego dnia – po dwa, przed południem i po obiedzie.
    Sytuacja zaczyna się krystalizować, kiedy przynajmniej jeden ze 115 nie napisze swojego nazwiska 😉

  188. do
    Lewy
    11 marca o godz. 19:01

    Zauwazylem, ze rozdzierasz ( u nas w pracy wszyscy sa na ty) serce m a g . Ona jest nie tylko na „Rozdrozu”, ona jest po prostu zazdrosna. Poza tym cierpi ona na nadmiar potrzeby komunikowania sie: z byle kim, byle gdzie, byle jak; na Rozdrozu wlasnie…; potrzeby potwierdzania, zamiast samopowierdzania.
    Pozdrawiam w imie przyszlego spotkania w Lyonie.
    Saldo mortale

  189. do
    Slawomirski
    11 marca o godz. 20:15
    prosze przeczytac „komentarz” JG u Passenta.
    Pozdrawiam.
    Saldo mortale

  190. do Lewy

    Zapomnialem dotac nastepnego frankofila, ktory kochal Zosienke; rowniez porzucony. Zstanawiam sie, dlaczego w Polsce nezbyt lubiany. Ja jednak stawiam go najwyzej w szeregu, mowie tu o Zulawskim.

  191. Lewy
    Nie przewrotność mną kieruje, tylko niemiłe doświadczenie, którego chcę ci oszczędzić po starej przyjaźni (?!).
    Nawet moja cierpliwość może się wyczerpać i cóż z tego, że „chciałabym”…
    http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=chcialabym%20you%20toube&source=web&cd=1&cad=rja&ved=0CDYQtwIwAA&url=http%3A%2F%2Fwww.youtube.com%2Fwatch%3Fv%3DBpj2mnNtiQs&ei=VQY_UfmxM4eitAaimIHoDA&usg=AFQjCNEO-n0BM8g0KVZaEi-TVTdFn6_6pQ&bvm=bv.43287494,d.Yms

  192. mag
    12 marca o godz. 11:45
    Wszystko idzie wedlug mojego przebiegłego planu. Otóż Et zaczyna się przyklejać do mnie, a przez to powoli odklejać od Ciebie. Jak przyjedzie do Lyonu to ja go ostatecznie wyreguluje.

  193. Sławomirski,
    a co by waści satysfakcjonowało?
    Ćwiartowanie, łamanie kołem, włóczenie końmi, pręgierz na środku rynku czy tylko wytarzanie w smole i pierzu? Albo łaskotanie piórkiem na śmierć?
    A może nagana z wpisaniem do akt i grzywna?

  194. markot
    12 marca o godz. 17:38
    Broń boże, tylko nie na śmierć. Nasz Sławo straciłby sens życia, gdyby ktoryś z tych komuchów wybył w zaświaty. Dopóki oni żyją dopóty Sławo ma swoją pasję, oczywiście oprócz kaktusów

  195. Lewy,
    przyznam, że się zawahałem przy tym piórku.
    Rzeczone kaktusy też znam i przypuszczam, że Sławo jeździ tam na swego rodzaju zabiegi akupunktury kaktusowej (lekkie przysiady nad tymi kulistymi), po których wzmacnia mu się nienawiść do Trzech Wiadomych i wzrasta siła perswazji…

  196. Hartman, w jakimś z wywiadów przyznał, że nigdy nie przeczytał Biblii. Nigdy. Jakoś mu to nie przeszkadza mentorować innym, że tak powinni robić…

  197. Sławomirski,
    w którą stronę?

  198. Konklawe trwa, a mnie zainteresowało, co też sam ex-papa na ten temat sobie myśli… przy okazji poleciłam książkę „Ojciec nieświęty”:

    http://www.sofijon.pl/module/article/one/201

  199. Markot, czy włóczenie końmi to to samo co rozerwanie końmi? Twój wpis przypomniał mi zamierzchłe czasy nauki historii w LO.
    Pozdrawiam mag i podziwiam za aktywnosć.
    A najważniejsza informacją którą wszyscy przeoczyli jest ta, że krzesła na których spoczną natchnione duchem swiętym siedzenia kardynałów są zrobione z drzewa wisniowego.
    I to najbardziej utkwiło mi w pamięci z codziennych i całodziennych doniesień z Watykanu.

  200. żabka konająca
    Moja „przedwojenna” mama mówiła – „niech skonam”, gdy wedle tamtej grypsery chciała wyrazić swoją aprobatę dla kogoś, kto -jej zdaniem – JEDNAK ma rację, albo potwierdzić swoją rację.
    Rozumiem, że konająca, ale dlaczego żabka?
    Pozdrawiam
    P.S. A mnie najbardziej utkwiły w pamięci szeregi powłóczystych szat purpurowych, wykończonych u góry spiczastymi tiarami w kolorze ecri, podążające do Kaplicy Sykstyńskiej.

  201. Żabko konająca,
    to jest kwestia środków.
    Do włóczenia wystarczy jeden koń, do rozrywania potrzeba kilku.
    Za Łokietka włóczono zbuntowanych mieszczan krakowskich końmi pod szubienicę, co dało efekt znakomity. Bunt ustał.
    Kolega S. nie wypowiedział się, jaki rodzaj kary (po rozliczeniu) preferuje, a także zaniechał oświadczenia, czy po wykonaniu kary winę odpuści czy podtrzyma.
    W średniowieczu stosowano obie opcje i pod tym względem chyba się nic nie zmieniło.

  202. Sławo,
    możesz się nie załapać, przy tym poczuciu winy… 🙄

  203. mag
    10 marca o godz. 13:49

    Podpisuję się pod apelem o likwidację Watykanu.
    A teraz – w trakcie akcji biały, czarny czy siwy dym- szczególnie, gdy można sobie poobserwować to przepyszne biznacjum (ta inna pycha – nie od zachwytu nad jedzeniem).

    I przy okazji – na wieść o abdykacji Benedykta Dziwisz powiedział, że „nie schodzi się z krzyża”.
    Nie wiesz przypadkiem, co miał na myśli?
    Bo nie mogę znaleźć powiązania między skatowanym biedakiem faktycznie przybitym do krzyża, a starszym facetem skąpanym w luksusach jak angielska królowa.

    pozdrowienia!

  204. Jiba (13-03-g.13:49)
    To był taki bon mot pszenno-buraczany, jak cały Dziwisz i jego wyobrażenie katolicyzmu.

  205. 1. Slawomirski
    12 marca o godz. 16:59
    Szanowny Panie Slawomirski,
    Domaganie sie kary dla ww osob nie ma wiekszego sensu, bo np. Passent byl i jest osoba prywatna. Jesli Jaruzelski i Urban cokolwiek zawinili (jestem o tym przekonany), to powinien sie tym zajac prokurator, pozniej sad. O ile wiem, toczy sie sprawa przeciw Jaruzelskiemu. Trudne sa takie procesy. Wlasciwie chodzi tu raczej o odpowiedzialnosc moralna i pamiec spoleczna. Tu Jaruzelski zostal dostatacznie oceniony (ukarany?). Jak sie proces skonczy, zobaczymy. Wazne jest jednak (za to Pan m.i. cenie) o takich postaciach pamietac.
    Kazda nagla zmiana zmusza nas niejako do stawiania kwestii zwiazanych z pamiecia. Taka cezura byl rok 1989. Nie znaczy to jednak, ze nasze czesto krytyczne uwagi dotyczace przeszlosci utozsamiane sa z jej kwestionowaniem, a jej kwestionowanie z negacja etc.. Pozostaje wiec podjecie proby tworzenia kultury pamieci, kultury przypominania, kultury pamieci.

    Jakiekolwiek relatywizowanie zjawisk oraz faktow z przeszlosci, projektowanie ich na drugich lub co gorsze, w przyszlosc jest conajmniej mitogenne, nawet dla tych, kotrzy sie przed mitami przynajmniej werbalnie bronia. Rozliczenie sie z przeszloscia jest niezbedne, bo tylko w ten sposob mozemy budowac przyszlosc oraz porozumienie spoleczne na bazie solidarnosci. Zmagania sie z wlasna historia implikuja niejako koniecznosc zmagania sie ze soba samym. Prowadzi to jednak bardzo czesto do twierdzen subiektywnych. Niektorzy z nas zaslaniaja sie podjetymi probami w ramach instytucji panstwowych, spolecznych i to im zupelnie wystarczy.

    Drudzy z kolei nawoluja do dokonania proby analizy wlasnej, jeszcze inni pragna tabula rasa i nowego poczatku. Zadaje sobie wowczas pytanie, poczatku czego? Poczatku do czego? Nie sadze bowiem, ze ow poczatek umozliwi nam rowne szanse. Tylko spoleczne rozliczenie sie z przeszloscia oraz rozliczenie sie kazdego z nas osobno umozliwi nam zaistnienie w przyszlosci, niezaleznie od obecnego miejsca zamieszkania. Waznym elementem kultury pamieci sa wystapienia politykow oraz historykow. Panstwowa kultura pamieci kostnieje dosc szybko, bo posluguje sie rytualami oraz pusta forma dwu kolorow. Przewodza jej ciagle jeszcze Lzakowi Ludzie z Jasnym Gwintem na czele.

    Jej przeciwnicy natomiast uciekaja do szarocienia, blednie sadzac, ze znajduja w nim adekwatne schronienie. Permanentne prezentowanie poczucia wstydu oraz winy za przeszlosc moze powodowac taki odruch odrzucenia. Trudne do zaakceptowania, lecz jakze niezbedne jest poczucie wspolodpowiedzialnosci (nie winy) za nasza wspolna przeszlosc (dotyczy to zarowno czasow wojny, jak rowniez nasze zmagania z narzucona rzeczywistoscia po wojnie). Odrzucamy zarowno role ofiar jak i katow. Najchetniej chielibysmy podazac ku nowemu w calkowitym zapomnieniu.

    W ten sposob spychamy jednak siebie do antymiejsc pozbawiajac sie jakichkolwiek atrybutow umozliwiajacych nam funkcjonowanie w przyszlosci. Wyszukiwanie kolorowych plam w przeszlosci niewiele pomoze, bo nie jestesmy w stanie unikac czasu przeszlego oraz rozbitej przestrzenii jednoczesnie. Osobnicy o pogladach prawicowych posluguja sie w spoleczno-politycznej debacie nieustannie argumentem grubej kreski i postrzegaja ja jako katalizator spoleczny oraz argumentem maczugi jako przeszkody w postrzeganiu i kreowaniu przyszlosci. Lewicowcy natomiast chcieliby uchronic jak najwiecej atrybutow z przeszlosci oraz umozliwic ich funkcjonowanie obecnie.

    W ten sposob, zachowujac pamiec spoleczna z przeszlosci umozliwiaja sobie wlasny transfer do przyszlosci, przynajmniej im sie tak wydaje. Burzac mosty konstruuja intelektualny pomost ku przyszlosci, ktorej po prostu nie ma. Ulegaja zludzieniu, ze unikajac antyniejsc zachowaja swoja tozsamosc tu i teraz oraz w przyszlosci. Zapominaja jednak, ze w przeszlosci nie bylo miejsca na lewice, ktora nalezaloby dopiero stworzyc od podstaw. Mieszczanskie natomiast elementy w polityce PRLu byly niemozliwe do transplantacji w jakikolwiek inny (drugi) byt polityczny. Polityczna oraz obywatelska reedukacja odbierana jest negatywnie i asocjowana jako kara, a nie obowiazek.

    Poslugujemy sie przy tym, prostym archetypem ONI. Chetnie relatywizujemy nasza role jako wspoluczestnikow, niechetnie natomiast relatywizujemy nasza role, jako ofiary. Bycie ofiara nie uraga nam i w ten sposob godzimy sie na jakikolwiek handicap upiekszajacy nam jednak zyciorys. Czesto tez do pozornej dobrowolnosci (wlasny wybor) naszej emigracji dorabiamy cala ideologie; w kraju nie bylo nam zle, nie bylismy biedni, bylismy dobrze wyksztalceni etc.. Kierowalismy sie jedynie checia przygody bez nacisku z zewnatrz. Znane jest tysiace sposobow podobnej argumentacji celem zachowania twarzy. Dorabiamy sobie jednak kolejna maske, zapominajac maski z czasow zaprzeszlych. Dlatego tez wyszukujemy bez jakiekgokolwiek oporu wewnetrzenego argumenty z niedalekiej przeszlosci koloryzujac zapamietane obrazy. Czynia to prawie wszyscy blogujacy, ktoryz krytykuja twz. Czarno-biale postrzeganie czasow zaprzeszlych.

    Jako ze sa to obrazy czesto z dziecinstwa lub mlodosci (prawie zawsze asocjowane pozytywnie), to proces ten przebiega w miare latwo. Niestety nie zdajemy sobie sprawy z faktu, ze nasza psychika nie jest w stanie permanentnie rugowac z nieswiadomosci doznania negatywne. Dlatego „trzepiamy“ sie poszczegolnych przykladow pozytywnych i ograniczamy nasze zmagania z przeszloscia do kilku postaci (general Jaruzelski, zacny profesor, ksiazki, kino etc.). Kierujemy sie przy tym lekiem przed utrata tozsamosci. Lekiem przed utrata odzyskanej z trudem suwerennosci. Gdy wiekszosc spoleczna uznaje zmiany po 89 roku jako zmiany niezbedne i pozytywne, to po dwudziestu latach nie cichna glosy relatywizujace te nasza przeszlosc (tu podejmujemy sie uogolnienia bez jakiegokolwiek ryzyka, wydawaloby sie).

    W ten sposob stapamy w miejscu zamiast wykorzystac szanse na dalsze zmiany prowadzace do emancypacji obywatelek i obywateli, w kraju i na emigracji. Owa postepujaca emancypacja drazni dzisiejsza „dierrière garde“, ktora w czasach zaprzeszlych zajmowala miejsca w pierwszym szeregu, ba uzurpowala sobie prawo do tytulu avant garde lub im sie tak przynajmniej wydawalo. W swoim rzekomym postepie znajdujemy bez skrupulow dyzurnych do bicia; dzisiaj sa nimi USA oraz Izrael, bo przeszlosc zmusza nas do skrzetnego skrywania naszych fobii, naszej ksenofobii. Dlatego lapiemy sie kazdego kola ratunkowego, co z kolei odsuwa od nas konieczna samokrytyke. Nie mamy przy tym zamiaru tworzyc memorialow kultury, chociaz pamietamy protagonistow przeszlosci czyniac z nich bohaterow (Stalin) i mordercow jednoczesnie. Podobna role odgrywa w procesie tworzenia kultury pamieci Jaruzelski. Fokusowanie krytyki czasow zaprzeszlych na pojedyncze osoby nie ma zadnego sensu, bo chodzi glownie o krytyke systemowa. Na rozliczenie pojedynczych osob jest juz niestety za pozno. Radykalne odciecie sie od przeszlosci nie pasuje kazdemu z nas, bo oznaczaloby dla niektorych niebezpieczenstwo suicydalnosci spolecznej.

    Zapominamy przy tym o wartosci nadrzednej, ktora jest wolnosc kazdego z nas. Jako, ze wolnosc wymaga niejako poczucia odpowiedzialnosci, niechetnie z niej korzystamy poddajac sie nostalgicznym nastrojom. To prowadzi nas na trop tematow drugorzednych i zastepczych, a proces oraz kulture pamieci redukujemy do kultury piknikowo-wspominkowej. Tak wiec kwitnie plotkarski tenor w blogosferze.

    Z powazaniem
    Saldo mortale

  206. Lewy
    12 marca o godz. 18:22 pisze, ze nie zauwaza problemu. Usmiechanie sie do problemow naszej przeszlosci wcale ich nie rozwiazuje. Nonszalanckie ich traktowanie rowniez nie.
    Saldo mortale

  207. mag nikogo nie wysmiewa, jak sama pisze. To sa li tylko bons mots. Beuax gens, bons mots i zycie plynie dalej. Niektorym jednak uplywa….
    Saldo mortale

  208. Szanowny Panie Slawomirski,
    Passent probuje, w stylu Listow Perskich, postrzegac problem lewicy i polityki czasow zaprzeszlych z dystansu oraz przyproszonym okiem. Wczesniej jednak probuje polityczny wymiar czasow zaprzeszlych zredukowac do umiarkowanej postawy oportunisty, wykluczajac przy tym calkowicie pozostale mozliwosci. Tak czyni rowniez piszac o generale, gdy go ustawia w szeregu idoli czasow zaprzeszlych. Redukuje przy tym te postac do jednej, jedynej kwestii, mianowicie stanu wojenego. Wazniejsze jest natomiast spojrzenie na role kulturotworcow w czasach zaprzeszlych, na role politykow, ktorzy w te kulture ingerowali, na role obywatelek i obywateli jako bezpodmiotowych konsumentow tejze. Passent zapomina o milionach zwyczajnych obywatelek i obywateli, ktorzy nie mieli ani okazji ani szansy (czesto tez zadnego zamiaru) na uklad z owczesnym porzadkiem. Znaczna wiekszosc nie miala rowniez na to ochoty i oni powinni byc przedmiotem naszej debaty. Porownanie czasoprzestrzenii Passenta z Kowalskim jest kolejna niedorzecznoscia. Passent usilowal niejednikrotnie nam wmowic, ze nie mozna bylo postepowac inaczej, ze owczesni prominenci byli poniekad zmuszeni do postawy oportunistycznej (takie glosy przewazaja w „blogosferze“). Passent redukuje debate jak zwykle do jednej kwestii. Przypomina mi sie tu podnoszona przez Passenta kwestia repatriacji po wojnie lub zycie w Polsce powojennej.

    Zapomina jak zwykle o tysiacach, ktorym pomagano w wyjezdzie zaraz po wojnie; akcje te zakonczono w 1968 roku. Zapomina nastepnie o setkach tysiecy tzw. przesiedlencow, ktorych Gierek „sprzedal“ koledze Brandtowi za 120 mln DM (dzisiaj owi ludzie przestawiani sa jako drapiezni Niemcy usilujacy odbierac domy Polakom). Pan Passent zapomina o milionach Polek i Polakow, ktorzy godnie i wiarygodnie zyli po wojnie w Polsce i pozostaja tam po dzien dzisiejszy. Im nalezy sie zlozenie holdu. Ci ludzie poprzez swoja wytrwalosc i opor (nawet jesli byl to opor bierny) kruszyli owczesny rezim. Passent niepotrzebnie przeciwstawial znanych emigrantow z prominentnymi Polakami mieszkajacymi w Polsce. Zapominal jednoczesnie, ze nikt ich nie zmuszal do robienia tzw. kariery w PRLu. Kazdemu bylo wiadomo, ze owa kariera wymagala nie tylko zdolnosci i silnej woli, wymagala ona bowiem per se, sprzedania wszystkiego, ze pozwole sobie na zacytowanie Wajdy. Natomiast jakim czowiekiem byl Wajda wystarczy przeczytac u Zulawskiego (pisalem Panu o tym kiedys).

    Passent doskonale wie, ze opor w czasach zaprzeszlych byl wowczas mozliwy, przynajmniej bierny. Za to nikt nikogo nie karal. „System byl wyraznie totalitarny do 56 roku. Passent zapomina jednak, ze po 56 roku sytem byl li tylko pozornie pozbawiony cech totalitaryzmu. Poslugiwano sie wtedy jedynie subtelniejszymi metodami. One byly tak subtelne, ze nasz gospodarz po dzien dzisiejszy w nie wierzy. Wierza w nie Lizakowi ludzie. Inni udaja, ze nie byli poinformowani. Pamietam wypowiedz Gorbaczowa z przed lat, ktory rzekomo nie wiedzial o zbrodni katynskiej. Ja wiedzialem od dziecka. Passent wychodzi z zalozeniea, ze nauczyciele, dziennikarze, poeci, filmowcy, dziennikarze musieli. Ja natomiast twierdze, ze wiekszosc z nich chiala robic kariere, zarabiac pieniadze i byly to ludzkie odruchy. Tylko dlaczego Passent opisuje je w kategoriach ostatecznych.

    Czlonkow PZPR bylo 2,5 mln, byla wiec szansa na czekanie w dlugej kolejce po legitymacje partyjna. Poza tym istnialy partie niszowe. Passent raczy zapominac, ze owczesny totalitaryzm rowniez eweoluowal i niekoniecznie trzeba bylo od niego uciekac. Niekoniecznie jednak trzeba bylo sie nan skazywac dobrowolnie i z ochota. Niepotrzebna byla tania rola przedmiotu czy listka figowego (roslina jest przedmiotem?). Passent zapomina jednak, ze owa przez niego ganiona sprzecznosc byla waznym instrumentem polityki czasow zaprzeszlych. Instrumentem tym posluguja sie rowniez Lizakowi Ludzie i mlodsza siostra naczelnego piszaca o kwitnacych skandynawskich ogrodach. „Subtelnosc“ i rzekoma ewolucja owczesnego porzadku nie wykluczala madrej postawy owczesnych obywatelek i obywateli.

    Oni rowniez sie rozwijali i tworzyli strategie oponowania owczesnemu rezimowi. Zapewniam Pana, Passenta rowniez, ze mozliwa byla kariera i wyjazdy zagraniczne bez potrzeby sprzedawania sie. Oczywiscie Passent postrzega owa subtelna gre niektorych jako koniec totalitaryzmu i myli sie ponownie. Mozliwosci te byly bowiem bardzo ograniczone i cena za nie byla czesto emigracja (wprawdzie opozniona), koniec kariery etc. Natomiast cena oportunistow jest ich dzisiejsze obnazanie Passent unika krytyki melanzu czlowieka z polityka, bo one sa oczywiscie ze soba sprzezone. Opisujac jednak czasy zaprzeszle i jakiekolwiek inne nalezaloby te kategorie od siebie oddzielic i analizowac osobno, bo inaczej idziemy dalej duktem demagogii i przedluzania szarocienia.

    Nie widze roznicy miedzy pisaniem do Zolnierza Wolnosci (szefem byl general) oraz Polityki. Oba “blaty” mialy te sama role do odegrania, szkoda ze Passent tego nie zauwaza.
    Saldo mortale
    Mocawber gMonera

  209. Mag

    Była „Oda do konającej żabki” w „Klubie Pickwicka” . Być może ten wiersz stał się natchnieniem dla @konającej żabki. 😉

  210. Jiba
    13 marca o godz. 13:49
    —————-
    „I przy okazji – na wieść o abdykacji Benedykta Dziwisz powiedział, że „nie schodzi się z krzyża”.
    Nie wiesz przypadkiem, co miał na myśli?”
    ————————-
    Joba,
    jeśli zastanawiasz się na poważnie, to jedyną poprawną odpowiedzią może być tylko to, że „Benia” z krzyża „wysadzono”/zdjęto/, a pan Dziwisz puścił klasycznie „farbę”.

    Pozdrawiam,Idiota

  211. Mag, już spieszyłam żeby odpisać (dzieli nas niestety różnica czasu, teraz to już osiem godzin ale na krótko), ale droga Hortensja rozwiała wątliwosci. Oda zaczynała się od słów: „O żabko konająca…” Na tyle piękne, żeby utkwiło w pamięci.
    Pisząc o krzesłach myslałam o absurdalnym zaangażowaniu polskich mediów w związku z obecnym konklawe, ot „swiat skurczył się i zmalał” ( to już J.Andrzejewski) i każdy szczegół z Watykanu zasłguje na dokładną relację. Według mnie nie szaty są przerażające ale ich zawartosć – setki bezpłodnych i sflaczałych od nicnierobienia mężczyzn – ile straszliwych namiętnosci kryje się w tych ciałach żyjących wbrew ludzkiej biologii.
    Przepraszam za mnogosć cytatów, ale jakos same przychodzą do głowy. A swoją drogą można skonać ( tym razem ze smiechu). Pozdrawaiam

  212. Zadymiło na biało. Habemus Papam!

  213. Hortensjo -jak ja lubię te kwiaty a własciwie krzew, szczególnie gdy kwitnie na niebiesko – bardzo dziękuję. Powinnam napisać : jak mawiał pewien dżentelmen, ale byłoby to już popadanie w poezję.

  214. Sławomirski (13-03-g.19:32)
    Ja to określam jako mentalność pszenno-buraczaną, której wykwitem są np. Dziwisz, czy Głódź po stronie kleru, a po stronie świeckiej – głównie tzw. lud smoleński.
    „Gruba kreska”, a raczej jej konsekwencje są trudne do odrobienia.
    Może kiedyś uda się wyprowadzić religię ze szkół albo wprowadzic religioznawstwo (plus etyka).
    Co do reszty, to nie mam złudzen. Lustracja została spaprana na początku lat 90 i niejako sama idea została wtedy skompromitowana. Dziś tzw. teczki są rozgrywane przez polityków na użytek bieżący za pośrednictwem bardzo niesławnego IPN, który najlepiej byłoby rozwiazać.

  215. Rzeczywiscie, w studiu TVN zgromadzeni goscie mocno związani z kosciołem byli przygotowani na kolejne dewagacje, a tu koniec igrzysk! Kwasne miny mają rozmówcy,
    oto koniec tematu który mógł przecież ciągąć się o wiele dłużej, a i dziennikarzom pora zbierac się do domu i do codziennego problemu chleba. Własnie jeden z rozmówców zauważa że zaineresowanie wyborem nowego papieża jest ogromne, wbrew temu co twierdzą laicy wiara w narodzie jest, ale tak naprawdę nic innego nam media nie serwują.
    Markot dziękuję za obszerne wyjasnienie kwestii zadawania okrutnej smierci.

  216. Mag, Sławomirski: to nie jest mentalnosc pszenno buraczana, czy robotniczo-chłopska to spuscizna po wiekach wyzysku, głodu, biedy i poniżenia. O ile sie nie mylę, pańszczyznę zniesiono na terenach Polski jako w jednym w ostatnich miejsc w Europie i uczynili to zaborcy. Wiara i Kosciół ( piszę dużą literą jako o instytucji) zapakajały potrzebę uczuć wyższych , potrzebę obcowania z pięknem i innym swiatem niż codzienny. Dawały też nadzieję a modlitwa niczym narkotyk przynosiła ukojenie – pisała o tym Mag (niejaki Marks również). I obecnie gdyby ludziom odebrać wiarę, (czy to nie Swięty Franciszek napisał że dla człowieka bez Boga i ludzi ciężar dni jest straszliwy ?) jak odnalezliby się w dzisiejszej rzeczwistosci ? I to jeszcze z bagażem poprzednich pokoleń. Trzeba wielu dziesięcioleci edukacji, a cos mi się wydaje że Polska zatrzymała się po drodze.
    Muszę kończyć, bo kot wszedł mi na klawiaturę.

  217. żabka konająca
    No i popatrz, żabko, wykumkałaś papieża Franciszka! W dodatku z Argentyny.
    Ciekawa jestem, co na to nasz pełen majestatu, namaszczony i nabzdyczony episkopat.
    Mentalność jest wynikiem spuścizny, o której piszesz, wracając do Twojego postu sprzed godziny.
    P.S. Dałam plamę z odą do żabki, to znaczy z niepamięcią o niej. A mój facet, wielbiciel „Klubu Pickwicka”, tylko uśmiechnął się zjadliwie, gdy przyznałam mu się do wpadki – a nie mówiłem- czytać do poduszki?! Ja mu zwykle odpowiadałam – no przecież kieeedyś czytałam.
    P.S. Ciekawe, ale mój kot trzyma się z daleka od klawiatury.

  218. Sławomirski
    Szczerze? Jestem bezradna.
    Przecież nie mam wpływu na żadne rozwiązania.

  219. @ mag, żabka.., Sławomirski
    dywagacje o biedzie, pańszczyźnie, poniżeniu i mentalności robotniczo-chłopsko-buraczanej są tyleż trafne co i nietrafne. Coś w tym jest, ale trudno to złapac za czuprynę jak Tatarzyna.
    Każdy naród sobie sam zapracowuje na swoją spuściznę i synczyznę. Albo i nie , ponieważ samo pojęcie narodu jest w perspektywie czasu i zmian pojęciowych niejasne.
    Ta bieda z nędzą za czasów zaborców dotyczyła Rzplitej wielu narodów, co najmniej kilkunastu. I różnymi drogami te narody sobie szły.
    Dobrze jest sobie pomyślec o pytaniu Slawomirskiego – dlaczego wiele innych narodów jest daleko z przodu, choc niegdyś były daleko z tyłu za dumną Polską. Odpowiedź nie wydaje mi się nazbyt trudna do sformułowania. Gorzej z odpowiedzią jak to zmienic by Polacy dogonili czołówkę.
    Korzystny wpływ kontaktów z – nieco umownie i w ogólniejszym sensie – „Brukselą” jest dla mnie oczywista. Strasznie to wścieka zawodowych głosicieli miłości, którzy widzą w niej „kulturę śmierci”.
    Prawdziwa kultura śmierci siedzi zwłaszcza w religii katolickiej. Przewrotnie nazywają to „przezwyciężeniem”. Od tej kultury ludzie marli na „tej ziemi” jak muchy, podczas gdy na zwykłej ziemi ludzie zajmowali się studiowaniem anatomii, wymyślaniem penicyliny, budową aparatury do prześwietlania płuc, przeszczepami serc i innymi tego typu diabelskimi wynalazkami. Które po siarczystym i odpowiednio pryncypialnym wobec Objawienia przeklęciu, purpurowe kapłony w fioletowych skarpetkach zaczęły szybko stosowac dla poratowania własnego zdrowia i życia.
    Zakłamanie religijne szkodzi nawet chyba więcej niż bieda. Biedę można łatwiej opisac i zmienic. Kłamca prędzej da się posieka niż przyzna, że klamie. Posiekany i tak trafi do nieba. Tak ma napisane na bilecie w jedną stronę.

  220. Mag, cieszę mnie że zgadzamy się w sprawach istotnych. Koty, jak wiesz potrzebują bliskosci i zainteresowania stąd są wszędzie. A czytaniem do poduszki się nie stresuj, ja od miesięcy usypiam przy tej samej lekcji angl. i to nieprawda, że człowiek uczy się przez sen.

  221. Szanowny Panie Sławomirski: „obiektywna rzeczywistosć swiatowego postępu” co to ma być?, może to postęp w dziedzinie nauki i nowych technologiii, bo jesli chodzi człowieczeństwo to w dalszym ciągu (a już z telefonem komórkowym w kieszeni) wyzieramy z jaskini . Przesłanie Seneki sprzed tysiąca lat jest nadal aktualne. Na rozpaczliwe pytanie DLACZEGO? powtórzone zresztą przez Tanakę, może rzuci nieco swiatła F. Dostojewski „Bracia Karamazow” o ile dobrze pamiętam, jest tam też bardzo klarowny wywód o potrzebie wiary u człowieka, ta częsć dzieła skutkowała podejrzeniem pisarza o ateizm .
    P.s. Bakteriami mnie Pan nie przestraszył, koty mają ich znacznie więcej plus roztocza, a jakos żyjemy w symbiozie.

  222. Żabko konająca

    I ja bardzo lubię niebieskie hortensje, zresztą rosła taka właśnie pod moim oknem, jeszcze bardzo niedawno. A co do kotów, to wprawdzie nie biegają mi po klawiaturze, ale potrafią dobitnie pokazać mi, że powinnam się od niej wreszcie oderwać.

  223. Sławomirki
    Też tak myślę.
    A poza tym podpisuję się wszystkimi kończynami pod postem Tanaki. Zwłaszcza w kwestii rzekomej „kultury/cywilizacji śmierci”.

  224. A propos wyboru nowego papieża, to aczkolwiek Państwo Kościelne nie jest wzorcem demokracji i transparentności to okazuje się ,ze wszystko odbyło się jak zwykle po Bożemu i żadnych miasteczek namiotowych (wzorem Ukrainy czy Białorusi ) ,czy innych form protestu nikt nie organizuje.

    Czyli znowu można użyć starego harcerskiego zawołania
    ” Alleluja i do przodu”

  225. Anonim wystraszył Rektora UMCS. Odwołano wykład Profesora, za szerzenie lewicowych poglądów. Za szerzenie faszyzmu faszyzmu, antysemityzmu i ciemnoty katolickiej nikt nikogo nie odwołuje.
    «. Przypuszczamy, że spotkanie nie będzie miało charakteru naukowego, wręcz przeciwnie, może stać się miejscem szerzenia lewicowych poglądów profesora, w związku z niezaproszeniem osób o odmiennych poglądach” – http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13557611,Wystarczyl_anonim__by_uczelnia_odwolala_wyklad_prof_.html?lokale=krakow#BoxWiadTxt

  226. d o Slawomirski
    13 marca o godz. 19:57
    Zgoda, przyjal (totalitaryzm) inna forme. Na tym polega nasz problem, bo wielu z nas tego nie odstrzega. Przylapal Pan mnie. Tak tez nie mysle (chodzilo mo o te date jako cezure). Problem polega na tym, ze wielu z nas wierzy ciagle jeszcze w reformowalnosc w czasach zaprzeszlych. W listki figowe typu Passent, Polityka etc.. Wierzy wielu z nas w nasza wielkosc jako narod, bohaterski narod, ofiarny narod. W ten sposob z dziesiatego (PRL) miejsca na swiecie windujemy sie na miejsce coraz wyzsze. Niektorzy mysla, ze sztuka (dla ma g sztuka wysoka) zastapi im religie. Myla sie oczywiscie.
    Z powazaniem.
    Saldo mortale

  227. Szanowny Panie Slawomirski,
    ponownie cytuje siebie….
    Passent doskonale wie, ze opor w czasach zaprzeszlych byl wowczas mozliwy, przynajmniej bierny. Za to nikt nikogo nie karal. „System byl wyraznie totalitarny do 56 roku. Passent zapomina jednak, ze po 56 roku sytem byl li tylko pozornie pozbawiony cech totalitaryzmu. Poslugiwano sie wtedy jedynie subtelniejszymi metodami. One byly tak subtelne, ze nasz gospodarz po dzien dzisiejszy w nie wierzy. Wierza w nie Lizakowi ludzie. Inni udaja, ze nie byli poinformowani. Pamietam wypowiedz Gorbaczowa z przed lat, ktory rzekomo nie wiedzial o zbrodni katynskiej. Ja wiedzialem od dziecka. Passent wychodzi z zalozeniea, ze nauczyciele, dziennikarze, poeci, filmowcy, dziennikarze musieli. Ja natomiast twierdze, ze wiekszosc z nich chiala robic kariere, zarabiac pieniadze i byly to ludzkie odruchy. Tylko dlaczego Passent opisuje je w kategoriach ostatecznych…

    Saldo mortale

  228. Z lektury bloga, najbardziej dowiaduję się tego, że dzięki permanentnym analizom tzw. komuny, będziemy doskonale przygotowani do …przeszłości.
    Wiem, że tern kto nie zna przeszłości… ale wiem też, że wiele systemów społecznych upadło tylko dlatego, że tak ugrzęźli w tym co było, zapominając o twórczym odczytywaniu „potwora” nadchodzącego.

    Pozdrawiam,Idiota

  229. Idiota
    14 marca o godz. 10:11

    a potwór juz przyszedł i ma się coraz „lepiej”, niestety 🙁

  230. Cytat;
    Mam nadzieję, że nowy papież, choć może nie będzie papieżem z moich pobożnych marzeń etyka-idealisty, to przynajmniej będzie uczciwym człowiekiem dobrej woli…
    Mysle ze Papiez Franciszek to uczciwy czlowiek dobrej woli i jesli Go
    te „pchly watykanskie” nie przerobia na Swoje ….bedzie tróche pociechy …??
    Pozdrawiam

  231. Matylda
    14 marca o godz. 11:07
    ——————
    Matyldo,
    on ma się coraz lepiej, bo on jest ciągle na etapie gramolenia się do nas.
    Mam przeświadczenie, że natchnieniem wspiera go ten sam Duch Święty, który nadał światu odświeżoną/?/ wersję Franciszka.

    Poizdrawiam,Idiota

  232. Polonia-Sawa
    14 marca o godz. 11:22
    —————————
    Polonio Sawo,
    Bóg stworzył superbogaty , ziemski ekosystem, w którym wszystko co nieprzystawalne i zbędne dawno już wyginęło.
    Pchły mają się dobrze i spełniają jakiś boski zamysł, dla dobra całości.
    Etyk-idealista, jest ostatnim, który by te „stworzenia” na bożym poletku spróbował, choćby w myślach „urazić”.
    Bóg wiedział co robi, bo walka z takimi pchełkami, grozi otwarciem wrót do ogni piekielnych .Amen

    Pozdrawiam,Idiota

  233. Idiota, Matylda, Polonia-Sawa
    W bożym ekosystemie pchły też mają swoje miejsce, jak słusznie zauważasz Idioto (ciekawe dlaczego wyginęły np. dinozaury. Może były za duże?).
    Rolą Ducha św. w tymże ekosystemie – jako siły motorycznej (tchnienia) w Trójcy Przenajświętszej – jest chyba regulowanie ruchem, jakby był policjantem z drogówki. Regulowanie adresowane do istot ludzkich, jeśli nawet niektóre z nich można określić metaforycznie jako pchły.
    Mówiąc krótko, po owocach poznamy. Czy Ojciec Sw. Franciszek, wybrany de facto (?) przez Ducha św., nadaje się do tej roboty, czy też nie.
    Amen

  234. Rewolucyjny, jak zwykle, zwrot w Watykanie, konweniuje z równie tradycyjnie kontrrewolucyjnym Przedmurzem Ściany Wschodniej…
    Habemus Hartmanam, czy blog też odwołany? 🙂

    Ja bym widział powód przeniesienia Profesora z uniwersytety na hotele, w tytule tego odcinka bloga.
    Lublin wystraszył się takiego self-kreacjonistycznego papabile.
    A tu proszę, Rzym w tango poszedł, więc może i Profesor dostąpi znów uniwersytetów?
    W każdym razie, spotkać w hotelu czy na kawie Profesora (co mi się zdarzało), to prawdziwy sukces Nauki Polskiej, co wygnana – w lud poszła.
    Pozostaje pytanie: gdzie nocować w Lublinie aby podnosić kulturę akademicką tej ziemi (oczywiście, nie przerywając snu wariata o Polsce w Europie)?
    Czekam na wpis adekwatny, z doświadczeń Profesora – z utęsknieniem 😉

  235. Papieza wybiera sie na podts. prawa koscielnego, nie prawa swietego.

    Daltego

    m a g

    ma szanse zostac papiezem, pralatem jednak nie.

    Saldo mortale

  236. mag
    14 marca o godz. 13:37
    —————–
    „Czy Ojciec Sw. Franciszek, wybrany de facto (?) przez Ducha św., nadaje się do tej roboty, czy też nie.”
    ————————
    Mag,

    oj,Mag! Ta wasza kobieca subtelność w odczytywaniu świata.
    Ojciec , zwany przez instrumentariuszy nominatywnych Ducha Świętego, bez mrugnięcia powieką -„Świętym”/ciągle nie czuję istoty świętości /- wybrany został do tej roboty tylko dlatego, że tak się na obecny moment nie nadaje, że aż jest kandydatem doskonałym!!!

    Pozdrawiam,Idiota

    P.S.
    Posądzony, nie będę się wypierał, że powyższa wersja została mi podrzucona, przez
    „dyżurnego ruchu”.

  237. Idiota
    Tak myślałam. Twoją (zauważ – nie piszę Waszą! Traktuję cię podmiotowo-jednostkowo) męską subtelność w odczytywaniu świata wsparł niechybnie „dyżurny ruchu”.
    Pozdrawiam

  238. Mag,

    poważnie????!!!!!!!!
    Ja „Pie…/?/!!!!!”, ja „Pie…!!!!”… Ja „Pieśni nad pieśniami” śpiewam z wrażenia!!!
    Zaraz wyjdę na spacer, żeby sprawdzić, czy wpływ „dyżurnego ruchu” działa na stawianie przeze mnie kroków paraliżująco, CZY WPROST PRZECIWNIE!!!!!!!!!

    Pozdrawiam,Idiota

  239. Idiota
    Poważnie.
    Wróć ze spaceru, gdy już lica chłód ci ostudzi i czytaj, ach czytaj „Pieśń nad pieśniami”.
    To chyba jedyne piękne i radosne słowa/przesłanie z mrocznej Księgi zwanej Biblią Starego i Nowego Testamentu.
    Czyż wszak nie?
    Pozdrawiam, mag

  240. Własnie FI. wygłosil homilię, improwizowaną i to tak bardzo, że przypomiała wypowiedz ucznia nieprzygotownego do lekcji. Nieumiejętnosć formłuowania własnych mysli stawia pod znakiem zapytania jakosć i mnogosć uczelni które był ukończył. Może jednak powinien zostać chemikiem. Ale jedną sprawę postawił jasno, okreslił swój i KK stosunek do innych: uważajcie agnostycy, ateisci i innej masci niedowiarki, my wiemy że to co swieckie to szatańskie. Czyli „porzućcie wszelką nadzieję, wy którzy tu wchodzice”, ten napis otwierąjący Hades niech będzie wskazówką dla wszystkich, którzy liczyli na zmiany w instytucji. Droga Mag- na pytanie o „pełen majestatu, namaszczony
    i nabzdyczony polski episkopat” jest odpowiedz- my na to jak na lato!
    Panie Sławomirski! oto kolejny dowód, że nie mylił się Pan pisząc o roli mediów
    w kształtowaniu mentalnosci ludzkiej, oto zgromadzone w studiu TVN ( taką tylko polską telewizją tu dysponuję) towarzystwo, po odsłuchaniu bogobojnych spiewów i modlitw, (na co skazani zostali również widzowie), zajęli sie roztrząsaniem na temat „co poeta chciał przez to powiedziec”i po długim roztrząsaniu tej miałkiej przemowy FI uznali że mówca JEST GENIALNY!
    Opusćmy załonę miłosierdzia i cnoty na to żałosne widowisko ( M.Twain) a sprawy poważne i tragiczne to: 70 000 ofiar 1000000 uchodzców to bilans wojny domowej w Syrii. Truizmem byłoby powtarznie kto ma biznes w roponosnym rejonie. Tymczasem polskie MSZ przekazuje na rzecz ludnosci ( czyt. rebeliantów, partyzantów jak kto woli) pieniądze w kwocie chyba trochę wyższej niż wyżebrała Wielka Orkiestra na cele bardziej humanitarne. Oburza mnie to jako obywatela, i mam prawo to powiedzieć, bowiem tam jest twoja ojczyzna gdzie płacisz podatki,co udowidnił pewien chciwy francuski aktor.

  241. Hortensjo Błękitna! a czemuż ten krzak już nie kwitnie? Z zamiłownia jestem ogrodniczką i gdy przyjdzie wiosna porzucę pewnie pisanie na blogu, tymczasem pada snieg i stąd moja aktywnosć. Przyczyny mogą być różne: zamarzł na smierć, żyje ale został zle przycięty – kwiaty zawiązują się na pędach dwuletnich, czyli na tych co wyrosły poprzedniego lata, wiosną wycinamy tylko te suche, zresztą same się łamią, może podłoże mało kwasne , może posadzone w pełnym słońcu, a one lubią cień, a może po prostu nie chcą już rosnąć i na to nie ma rady. Pozdrawiam.

  242. mag
    cała prawda o dinozaurach
    W innej wersji – postanowiły podzielić się na klasy, stworzyć państwa narodowe i walczyć o zasoby globalne…

  243. „Mój wymarzony papież zrobiłby to, co ja sam bym zrobił, gdybym został papieżem. No więc najpierw kazałbym wszystkim wiernym czytać Biblię. I to całą, a więc Stary i Nowy Testament. Żeby wiedzieli, kim był Mojżesz, a kim Jezus. Czym była świątynia jerozolimska, a czym jest kościół i jak się ma jedno do drugiego.”
    Panie Profesorze, absolwencie KUL. Pytam: Dlaczego Pan sugeruje, Pan coś na ten temat wie, czego chrześcijanie nie wiedzą? Skąd taka płaska retoryka niegodna ucznia o. Krąpca? I właściwie po co? Jest pan rzecznikiem kościoła zjudaizowanego na modłę św. Piotra, czy kościoła ducha, wg. św. Pawła? Coś w ogóle ciekawego do powiedzenia w jakiejś sprawie? Bezradne rozkładanie rąk wobec problemów bioetyki niespecjalnie licuje z profesorskim tytułem. Już był taki piosenkarz, co „wyśpiewał wszystko, co chcieli”. Pasuje Panu splendor „gwiazdy” na mieliżnie polskiej nauki i upadających uniwersytetów? Kaganek oświaty Pan szerzy? Taka misja? Kilkaset postów pod blogiem bez znaczenia? Wake up man.

  244. Panie prof. Hartmann
    Wytknął Pan kościołowi zbrodnie krzyżowców i konkwistę, a także prześladowania innowierców – i słusznie – ale czemu nie napomknął Pan nawet słowem o czymś, co jest najbliższe naszych czasów, czyli o misji biskupa Hudala ratowania hitlerowskich zbrodniarzy wojennych przed sprawiedliwością. Menegele, Eihchmann, Stangl i dziesiątki innych oprawców uniknęło kary tylko dzięki Rzymowi. Zresztą postawa watykanu w czasach II wojny światowej to jedna wielka hańba. Dlaczego nikt o tym głośno nie mówi. Ze strachu? Przed czym? Przed tym strasznym kościólkiem?

  245. markot
    Podesłany przez Ciebie obrazek wyraźnie sugeruje, że dinozaury nie tyle były za duże, co się wzięły i zdegenerowały (obyczajowo) aż w końcu zanikły za karę.
    Myślę, ze jest to wersja równie uprawniona.

  246. mag
    14 marca o godz. 18:52
    ——————-
    Mag,
    jestem po spacerku, chłód dokonał swego na licach moich, i jeszcze na tako/od chłodno/, wczułem się w ducha „Pieśni nad pieśniami”. I co? Reszta ze świata, w którym między innym dowartościowuję się jako zwyczajny, nieproroczy Idiota- skurczyła się , jakby wszelkie mrozy ją dopadły. Tak, chcę się modlić wyłącznie w duchu takiego natchnienia , jakie Bóg poprzez tę Pieśń nam przekazuje. Wszystko inne mi za nic. Mogę zostać nawet świętym . Czyżby, wręcz powołanie?
    Na Twoje:”To chyba jedyne piękne i radosne słowa/przesłanie z mrocznej Księgi zwanej Biblią Starego i Nowego Testamentu.
    Czyż wszak nie?”
    -z najszczerszym przekonaniem, odpowiem :
    1. W kwestii „Pieśni…” bez szemrania , całkowicie TAK!
    2.W odniesieniu do pozostałych mroków tej księgi -preparatu do łamania dusz narodów po wieki wieków… mam olśnienia /nie od teraz/, że : ani „wszak-tak”, ani „wszak-nie”.Traktując je z racjonalnym dystansem, możliwie wyzwolonym od wszelkich „interpretacji” potrafię czasami zajrzeć trochę nad , albo pod to, co ewidentnym wysiłkiem upichcili pradawni ideolodzy religijni. Jako Idiota- istota z natury swojej niczym nie obciążona , mogę sobie mózgowo poswawolić – znajdując w tych najmroczniejszych, ewidentnie niedorozwiniętych rozdziałach – ponadreligijne , możliwe z punktu racjonalnego- przekazy. Czasami, kiedy zupełnie uwolnię się od przymusu myślenia ku Prawdzie, o mózgowie „zahaczają” mi całkiem ekscytujące wersje.
    Oczywiście taka składanka z fragmentów dawnych zapisów,jaką jest Biblia – wykorzystanych do zmontowania „świętej księgi”- nie zastąpi tego, co potrafi rozniecić w naszych, grzesznych duszach „Pieśń nad pieśniami”, ale można też z tego, kilka niezłych inspiracji otrzymać.

    Pozdrawiam,Idiota
    P.S.
    Szkoda ,że zima się kończy. Za niedługo, każde byle wyjście z domu, będzie nam rozpalać lica z powodu tego, że machamy nóżkami , a nie np. od mierzenia swoich jaźni z mrocznymi księgami…Łoł!!!!

  247. Świetne zalecenia pana Hartmana. Tylko dlaczego on ich nie zaleca Żydom i Muzułmanom tylko akurat Kościołowi Katolickiemu? Temu Kościołowi, który przez ostatnie pół wieku przeprasza, że jest. Panie Hartman więcej odwagi. Szczególnie w sprawach judaizmu i islamu. A jest co wytykać i co wskazywać. Hartmany, przebudźcie się!!!

  248. żabko konająca
    Jeśli jest tak, jak piszesz, a nie mam powodu Ci nie wierzyć (mowa o Twoich refleksjach w związku z festiwalem medialnym wokół nowego papieża), to ja wymiękam, a w wersji hard p….
    Przepraszam z góry, jeśli obrażam czyjeś wiadomo jakie uczucia.
    Żabko, po obejrzeniu i wysłuchaniu głównych doniesień (nota bene papa/padre Franciszek wydał mi się sympatyczny i naturalny), nie jestem już w stanie śledzić tego całego wysypu komentarzy mniej czy bardziej sensownych, które bardziej zaciemniają niż rozjaśniają całą sprawę takiego, a nie innego wyboru, a komentarorom służą głownie do autopromocji. Jedni zagłaskują Go na śmierć (taki skromny, wrażliwy, na ludzi otwarty, komunikacją publiczną jeździ, sam sobie gotuje… ble, ble…), drudzy widzą w nim konserwę, dostojnika kościola argentyńskiego, który jakoś tam nie oparł się juncie wojskowej, a nawet może kogoś „zdradził”.
    Mamy igrzyska, przysłowiowy temat zastępczy. A ja idę spać.
    Oczywiście kot mnie obudzi np. o g. 2 lub 4 nad ranem , bo MUSI wyjść jako kot wolny i niepodległy mieszkający na parterze z zejściem na ogródek

  249. Idioto
    Machnąłeś po tym spacerku kawał pięknej prozy ( i poezji).
    Mam najszczerszą ochotę Ci odpisać, ale NAPRAWDĘ oczy mi się kleja, a nie miałabym sumienia zbyć Cię byle czym.
    Przepraszam, dobranoc, do jutra.

  250. Ale sie tutaj wszystkim opowiada przed spaniem ,po spaniu z kotkiem
    ogrodkiem i inymi dodatkami ,Pan Idiota i Pani Mag zapomnieli o ewolucji
    ??? a profesor Hartman zapewne zapewne, kto w Polszcze podpisal
    konkordiad z Watykanem /czyzby nie lewicowy Kwasniewski ?/…
    A o pchlach w Watykanie wiem z autopsji ,odwiedzam Ich od czasu do
    czasu …To bylo w przenosni ,co do pchel i jezyka…
    Pozdrawiam
    ps.
    jedzcie ;to jest cialo moje ,pijcie to wino to jest krew moja ;
    powiedziala Polnia-Sawa do pchel Watykanskich w momencie uniesienia..hi ..hi..

  251. Żabko konająca,

    Mieszkaliśmy przez pewien czas na wsi i tam w ogrodzie kwitła pod oknem hortensja. Niedawno wróciliśmy na stałe do miasta; wprawdzie mieszkamy na parterze, jest kawałek zieleni pod oknem, ale hortensja niestety musiała zostać na miejscu. 😉

  252. Panie profesorze, a teraz czekamy na szczere refleksje na temat zbrodni dokonywanych przez Izraelitów na przestrzeni wieków, a zwłaszcza tej wykonanej na Mesjaszu przeszło 2000 lat temu. I kto wie, może wkrótce doczekamy się oficjalnych przeprosin w imieniu narodu żydowskiego za okrutny mord dokonany na niewinnym człowieku Jezusie Chrystusie, który jest Bogiem dla wszystkich chrześcijan.

  253. RP = RPW (Republika Północno-Watykańska)

    W Rzymie potrzeba Papieża który będzie współczesnym Marcinem Lutrem lub Jean Calvin.

  254. to faryzeusze też czekali na nowego papieża???…z tego jak go odebrali po wyborze chyba im nie spasowal !! jak kiedys Jezus…świat się zmienia a wy fałszywcy nic!!!!

  255. „Powołałbym do życia odpowiednie instytucje kościelne, których zadaniem byłoby niedopuszczenie do tego, by pedofilia i złodziejstwo dalej się krzewiły i które w celu wykrycia do końca i naprawienia już zaistniałego zła oraz zapobieżenia przestępstwom w przyszłości…” na Górnym Śląsku mówi się z Ciebie taki profesor jak z kozij dupy rajzyntasza…od tego są odpowiednie służby na które Tusek i jego banda wycisnie z nas ostatnie grosze….sa to przestępstwa które podlegają pod kodex karny a nie jakies tam instytucje kościelne….faktycznie byłby z ciebie papież jak z koziej……jak „profesor”

  256. Żeby być papieżem, musiałby się pan wpierw nawrócić i ochrzcić;)

css.php