Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

4.04.2013
czwartek

Kult apolitycznego idioty

4 kwietnia 2013, czwartek,

Od jakiegoś czasu zadaję się z politykami i partiami politycznymi. Traf chciał, że równolegle zadaję się też z rządem. Jak to bywa z profesorami, „zasiadam” to tu, to tam. Z połączenia tych dwóch okoliczności u politycznych mędrków, co to słyszeli coś, że dzwoni w sprawie demokracji, tylko nie wiedzą, w którym kościele, w łepetynach narodziła się myśl, że wielka dzieje się niedemokratyczna niesprawiedliwość, bo przecież „ekspert” czy inny „doradca” musi być „apolityczny”. Nuże więc na mnie z pretensjami i wypisywać protesta. Ostatnio narzekałem, że logiki w szkole nie uczą. Ach, gdyby tak jeszcze tego WoSu uczyli jakoś skutecznie. Wiedziałby jeden z drugim może, że „polityczny” nie znaczy koniecznie „zły, interesowny, stronniczy”, lecz na ogół po prostu „zaangażowany w sprawy publiczne, zwłaszcza związane z tworzeniem prawa i działaniem instytucji państwowych”.

Ale nie. W kraju, który ledwie wyszedł z różnych zaborów i półzaborów, ludność myśli, że kto przy władzy, ten zdrajca, a honor jest wielki i obywatelskość najpełniejsza, gdy na władzę się pluje i unika jej z najwyższym obrzydzeniem, a już w szczególności wszelkich tam partii, co to tylko o stołki się biją. Jeden wyjątek jest wtedy, gdy jakiś jaśnie pan od ludu wybrany mowy wielce podniosłe wygłaszać będzie o tym, jaki ów lud i naród jest wspaniały, mężny i cierpiący. Taka polityczność godna jest czci, ale wszelka inna to hańba i zdrada.

 

Drogie polityczne nieuki. Zaprawdę powiadam wam, że nie jest lepszy obywatel nie mający poglądów politycznych ani taki, który w żadnych organizacjach politycznych nie działa, od takiego, który poglądy ma i działa. Linia podziału biegnie zupełnie inaczej, a mianowicie między słusznymi i niesłusznymi poglądami. A które są słuszne? Ano o to właśnie toczy się w demokracji nieustający spór! Ale, owszem, owszem, są sytuacje, kiedy jest rzeczą pożądaną, aby w danym gremium uczestniczyły osoby mało zaangażowane politycznie. Ma to miejsc wtedy, gdy decyzje owego gremium nie powinny być politycznie stronnicze, bo dotyczą działania instytucji, z których dobrodziejstw w pełnej ufności chcą bądź muszą korzystać wszyscy na równi, bez względu na swe preferencje polityczne, zwłaszcza zaś wtedy, gdy instytucje te pomagają kontrolować rząd. Taką instytucją jest na przykład telewizja publiczna, a także trybunał konstytucyjny. Demokracja potrzebuje takich obszarów w sferze publicznej, które byłyby ostoją sprawiedliwości i zaufania, służącą wszystkim, bez poczucia, że służy bardziej popierającym rząd niż jego przeciwnikom (albo odwrotnie). Z natury rzeczy takim obszarem nie jest jednakże działalność rządu, który z partii się wywodzi i program partyjny realizuje. Owszem, może rząd i powinien dopuszczać do głosu również opozycję i dbać o pluralizm w swoich satelickich gremiach, ale to bynajmniej nie oznacza, że ma poszukiwać wsparcia raczej u takich, którzy politycznych poglądów i zaangażowań nie mają, niż takich, którzy wręcz przeciwnie – mają. Osobną zaś kategorię stanowią gremia eksperckie, które zajmują się sprawami od sprawowania władzy i programów politycznych odległymi. Wtedy ich członkami mogą być łysi i komuniści, rudzi i nacjonaliści, bo w ogóle nie ma to żadnego przełożenia na tematykę prac takiego gremium.

 

Generalnie życie publiczne, tak jak prywatne, jest stronnicze. Stronniczość nie jest sama w sobie czym złym, tak jak nie jest niczym złym zależność. Wszyscy jesteśmy stronniczy i zależni. Chodzi tylko o to, by być po stronie dobrego, a nie złego! Bezstronność zaś rzadko kiedy bywa tym samym, co stanięcie po stronie dobra.

 

Fetyszyzacja „apolityczności” polega na samouwielbieniu prostaka, który o polityce wie tyle, że „rząd to złodzieje”, wobec czego wyobraża sobie, że jak w jakimś gremium znajdzie się taki sam, jak on „apolityczny wzgardziciel”, to tym samym ów „idiota” (tak w Grecji zwano ten typ – człowieka pochłoniętego całkowicie sprawami prywatnymi) będzie „reprezentowany”. Jeśli w Polsce wciąż jeszcze mówi się o „apolityczności” jako cnocie, to znaczy to tyle tylko, że nadal jesteśmy w ogólnej swej masie „idiotami”, a nie „obywatelami”.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 132

Dodaj komentarz »
  1. W Polsce od jakiegoś czasu obowiązuje raczej zasada „nieważne, że głupi, ale za to jaki dobry”.

    http://www.opracowanie.eu/

  2. W co za fatalne towarzystwo wmieszal sie nasz Profesur – wczoraj debile i kretyni a dzisiaj idioci.

    W jakim debilno-kretynskim kraju idiotow przyszlo Panu Hartmanowi zyc.
    Nawet go do Sejmu wybrac nie chca.
    (Wola Gowina…)

  3. Nareszcie profesor napisał coś poważnie i interesująco,bez stosowania gombrowiczowskich chwytów.
    *W kraju, który ledwie wyszedł z różnych zaborów i półzaborów, ludność myśli, że kto przy władzy, ten zdrajca, a honor jest wielki i obywatelskość najpełniejsza, gdy na władzę się pluje i unika jej z najwyższym obrzydzeniem, a już w szczególności wszelkich tam partii, co to tylko o stołki się biją. Jeden wyjątek jest wtedy, gdy jakiś jaśnie pan od ludu wybrany mowy wielce podniosłe wygłaszać będzie o tym, jaki ów lud i naród jest wspaniały, mężny i cierpiący. Taka polityczność godna jest czci, ale wszelka inna to hańba i zdrada.*
    Jędrek, przemyśl to, bo to chyba odnosi się do Ciebie, zresztą w ogóle jak cały wpis profesora. A jaśnie pan to przeciez Twój ukochany prezes Jarosław, który ku twemu ubolewaniu powoli znika, odchodzi w niebyt. Ale 10tego jeszcze podskoczy i znowu rozgrzeje Twoje serce.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ho ho ho!
    Dziś Profesor przemówił głosem samej prawdy.
    To wpis godny cytowania we wszelkiej prasie i polityce, tygodniami, na okrągło.
    Tak, aby stał się nawykiem, tworzącym prawdę polityczną.
    Jak antymgła smoleńska, swym oświeceniem obnażająca nagi bezwstyd panoszącego się w szatach pragmatycznej cnoty politycznie i duchowo zakłamanego oportunizmu.
    W społeczeństwie, w którym na skutek historyczno-kulturowego idiotyzmu zatraciliśmy, albo raczej: ukradziono nam sens języka, nigdy dość wołającej na puszczy prawdy, wynikającej z osiągnięć rozumu.
    Nie jest bowiem w cywilizacji „polityka” synonimem łajdactwa, „biznes” – złodziejstwa, „etyka” – ideologii, „moralność” – kołtuństwa obyczajowego, „śmieciowość” – dobrowolnych umów o pracę (itd, itp), jak to się już stało w naszym plemieniu nową świecką tradycją – rozumieć.
    „Rozumieć” natomiast, to nie znaczy wykluczająco plemiennie się wymądrzać (jak polo-tradycja to …rozumie) ale ponieść wysiłek przynoszący skutki intelektualne i korzyści społeczne.
    Oczywiście, głosząc takie oczywiste w cywilizacji poglądy, Profesor generuje lokalnie nowe kohorty oburzonych, a siebie stawia na czele wykluczonych – w kolejce do śmieciowych ocen ze strony motłochu pozaumysłowego.
    Podejrzewam, że odtąd, aby nadal głosić i doradzać w czymkolwiek miejscowej władzy plemiennej, będzie w tej sytuacji musiał objąć ją sam.

    Mnie by to akurat bardzo odpowiadało, gdyby to zrobił.

    O ile tym właśnie udowodni, że głoszenie rozumu z kazalnicy może drogą indukcji wzbudzić adekwatne odruchy polityczne w masach.
    Jak dotąd, rozumne doświadczenie polityczne wskazuje, że jest dokładnie odwrotnie 😉

  6. Ci apolityczni idioci niekoniecznie oczekują od ekspertów, że będą, podobnie, jak oni, „niezależni”. Z całą pewnością jednak wychodzą z założenia, że doktorzy za pieniądze podatników habilitowani nie będą – jako gadające głowy – w tiwi lub na innych forach wszelakich: łgac co do faktów, pokrętnie je interpretowac lub przemilczac to, co dla poglądów eksperta niewygodne.
    A przede wszystkim oczekują od nich nieco pokory i minimum kultury osobistej.
    Podpis: idiota.

  7. Co łączy Hartmana z Rydzykiem? Charyzma, ….!
    http://niepoprawni.pl/content/pojecie-idioty-w-starozytnej-grecji
    Zwyczajny, w miarę kulturalny, w miarę wykształcony i w miarę wrażliwy człowiek człowiek wie, że słowa „idiota” nie należy uzywać w dyskusji do diagnozowania kogokolwiek.
    Nie należy tego robić z dwóch powodów. Po pierwsze, słowem tym określano w medycynie i psychologii osoby o najgłębszym niedorozwoju umysłowym. W życiu codziennym jest to nacechowana szczególną pogardą inwektywa. I przyzwoici ludzie wystrzegają się używania tego słowa w dyskusji.
    Powód drugi, to elementarne zasady skutecznej komunikacji. Nie zaczyna się rozmowy, z kimkolwiek, od słów wywołujących silne emocje negatywne. Jest to poważny błąd, dyskwalifikujący „eksperta”.
    Nie dotyczy to jedynie charyzmatycznych przywódców sekt. Ich wyznawcy zawsze będą im bili brawo. Wystarczy, że zamachają im przed oczami, od dawna przeterminowaną, glazurą naukowości i kultury. „Ciemny lud to kupi”.

    Poruszony problem „apolityczności” niezwykle ważny. Ale jak zwykle ….
    Oczywiście nie jest tak, że jest to jakiś prekursorski tekst. Nic podobnego. Mądrze pisał o tym 27 października 2010 roku Wojciech Mazowiecki w GW, w artykule ztytułowanym „Pogarda wobec polityki”. Artykuł nawiązywał do morderstwa w biurze poselskim w Łodzi.
    Inspirował do poważnych przemyśleń. Unikał odwoływania sie do prościutkich emocji i resentymentów. Jednym słowem, zero sekciarskiej psychomanipulacji. Wysokie standardy merytoryczne i etyczne. Na szczęście są jeszcze tacy ludzie wśród nas.

  8. „Apolitycznoć” Polaków stanowi poważny problem. Warto temu zagadnieniu poświęcić sporo uwagi. Szukać przyczyn i sposobów przeciwdziałania.
    Co do przyczyn. Szukałabym ich dużo wcześniej niż w czasach zaborów. Myślę, że to się zaczęło od przegranej króla z władzą kościelną. Mam na myśli nieszczęsną wojnę Bolesława z biskupem Stanisławem. Już nigdy władza świecka nie podniosła się z tego. Następnym ciosem było zwycięztwo kontrreformacji. Kler sprzymierzył się z sarmackim czerepem. Od tego zaczął się proces utraty niepodległości. W czasie zaborów Polacy byli straszliwie polityczni. Ale wtedy klerowi rzymskiemu było to na rękę. Przejął całkowity rząd dusz. Dodatkowo bronił swoich wpływów przed „heretyckimi” kościołami zaborców.

    Dodatkowym, ważnym moim zdaniem, czynnikiem wzmacniajacym polską „apolityczność” jest kult dziewictwa – czystości. Polityka to kompromis. Ustępstwa, koncesje na rzecz inaczej myślących. Tego nie da się pogodzić z zakodowaną głęboko w podświadomości „czystością dziewictwa”. A certyfikaty „dziewiczej czystości” wydaje, w imieniu episkopatu, papa Rydzyk. Toteż polityczność w szeregach jego wyznawców kwitnie. Polityczność „niepokalanie czysta”.

  9. Pan Gospodarz pisze: „Demokracja potrzebuje takich obszarów w sferze publicznej, które byłyby ostoją sprawiedliwości i zaufania, służącą wszystkim, bez poczucia, że służy bardziej popierającym rząd niż jego przeciwnikom (albo odwrotnie).” Moim zdaniem w pierwszym rzędzie taką ostoją demokracji powinien być obszar Parlamentu, a przede wszystkim Sejmu RP. A nie jest, ponieważ w Sejmie RP nie ma demokracji. Warunkiem istnienia demokracji w dowolnej strukturze społecznej od około 2500 lat, tj. od czasów Demokracji Ateńskiej, jest prawo do tajnego głosowania. A Regulamin Sejmu RP zupełnie takiej procedury tajnego głosowania nie przewiduje. Dopuszcza wyłącznie głosowania jawne imienne. Dlatego posłowie poszczególnych klubów partyjnych znajdują się w sytuacji permanentnego szantażu swoich wodzów partyjnych i głosują tak, jak wódz sobie życzy. Inaczej zostaną pominięci w tworzeniu list wyborczych w przyszłych wyborach, a to bardzo potężna broń. Już nie chodzi mi o to by głosowania odbywały się wyłącznie w procedurze tajnej. Weźmy przykład z Parlamentu Europejskiego, gdzie zgodnie z obowiązującym Regulaminem już 1/5 liczby ogółu deputowanych do PE może wnioskować o głosowanie tajne w każdej sprawie i gdzie wniosek o głosowanie tajne zgłoszony przed głosowaniem ma pierwszeństwo przed wnioskiem o głosowanie jawne imienne. Pomyślcie proszę, ile wodzowskiej władzy wytrąciło by to z rąk wodzów partyjnych i ile przybyłoby demokracji w naszym kraju.

  10. @Matylda

    A co powiesz na to:

    „Idiotów nie trzeba szukać ze świecą, sami pchają się na świecznik.”
    Andrzej Majewski (ur. 1966) – polski aforysta, pisarz, publicysta, felietonista, artysta fotografik, scenarzysta i reżyser.

    „Ludzi inteligentnych jest w społeczeństwie jakieś 5 czy 6 procent. Moją kampanię robię więc dla idiotów.”
    Georges Frêche (ur. 1938) – francuski polityk, długoletni burmistrz Montpellier, prezydent regionu Langwedocja-Roussillon.

    „Mądrość czasami tra­ci cnotę z idiotami.”
    Kojak

    „Będzie ci łatwiej, jak uświadomisz sobie, że trzy procent populacji ma oficjalne żółte papiery. Pozostała grupa to sami idioci. A po co przejmować się idiotami?”
    Richard Paul Evans – bestsellerowy pisarz amerykański

    „Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów.”
    Stanisław Lem

    „Idiota z dyplomem to taki sam idiota, jak przedtem tylko z pretensjami.”
    Janusz Korwin-Mikke

    „Każdy człowiek jest skończonym idiotą co najmniej przez pięć minut dziennie. Mądrość polega na tym, by nie przekraczać tego limitu.”
    Elbert Hubbard (1856-1915) – amerykański pisarz, wydawca, artysta i filozof

    „Jak to jest, że byle idiota potrafi żyć mając pieniądze, a sztuką wspaniałą i niemalże bohaterską jest żywot bez pieniędzy.”
    Kornel Makuszyński

    „Człowiek, który spodziewa się otrzymać Nagrodę Nobla, jest idiotą. A jeśli myśli, że nagroda mu się należy, jest podwójnym idiotą.”
    Tomas Venclova

    „Polityk, który idzie na wojnę z mediami, ma prawo napisać na swej wizytówce jedno słowo: idiota.”
    Henry Kissinger

    „Idiota jest to po prostu rodzaj spotykany na każdym kroku.”
    Joanna Chmielewska

    „Saakaszwili jest idiotą. I przestępcą. Bo człowiek, który nie rozumie, że Rosja i jej wojenna machineria były, są i pozostaną imperialistyczne, człowiek, który nie potrafi przewidywać na dwa ruchy do przodu, który nie zdaje sobie sprawy z tego, co dzieje się w polityce międzynarodowej, jest idiotą. Kompletnym.”
    Georgij Chaindrawa – gruziński polityk i reżyser filmowy, były minister ds. rozwiązywania konfliktów, jeden z przywódców gruzińskiej opozycji

    „Idiota na urzędzie wymyśli coś takiego, że satyrykowi na to nie starcza wyobraźni.”
    Krzysztof Kowalewski

  11. @Leszek,
    prawdopodobnie mogłabym przytoczyć równie obszerną listę cytatów ze słowem „pedał”.
    Czy to znaczy, że należy tego słowa używać?

  12. @Matylda
    „… I przyzwoici ludzie wystrzegają się używania tego słowa w dyskusji.
    Powód drugi, to elementarne zasady skutecznej komunikacji. Nie zaczyna się rozmowy, z kimkolwiek, od słów wywołujących silne emocje negatywne. Jest to poważny błąd, dyskwalifikujący „eksperta”.
    Nie dotyczy to jedynie charyzmatycznych przywódców sekt. …”

    Te Twoje cytaty to w wykonaniu podobnych osób, jak u mnie?

  13. @ Matyldo,
    nie chcąc aby to zabrzmiało ad personam, Twoje promowanie dość wąskich normatywów (czyli a la „powinno się”) połączone z abstrahowaniem od kontekstu (np. w kwestii wpisu Gospodarza – to nie jest rozmowa ) mocno zniechęca do przekonania się .
    Może spróbuj jakoś … inaczej?
    (ale równie ciekawie) 😉
    Pozdrawiam.

  14. Nie ma innej Polski niz ta, ktora istnieje.
    Zamieszkala jest nie tylko przez przemadrzalych profesorow ale rowniez przez kretynow, debili, idiotow gleboko wierzacych, lewych i prawych.

    Dzialanie spoleczne i polityczne zawsze odbywa sie w okreslonych uwarunkowaniach kulturowych i cywilizacyjnych.

    Realna polityka w Polsce jest taka jaka jest a nie taka jaka bysmy chcieli.
    Apolitycznosc w tym rozumieniu jest sprzeciwem przeciwko partykularyzmowi, partyjniactwu i prywacie.
    Taka jest polska polityka z prawa i z lewa i innej nie ma dlatego marzymy o wladzy apolitycznej.

    Felieton przypomina porzedni bo „dzieje sie” w swiecie bytow teoretycznych.
    Idiotami sa ci, ktorzy widza swiat jakim jest a nie jakim powinien teoretycznie byc.

    Ciagle utyskiwanie nad „ciemnymi masami polskich debili, z ktorymi nic sie nie da zrobic” wyglada bardziej na arogancje samozwanczej elity niz realna troske o losy kraju.

    Nic z niej nie wynika poza pokazywanie uczonych poz i wlasnej nadprzecietnosci.

    Wszyscy wiedza „jak powinno byc” – problemem- parafrazujac klasyka – jest nie dyskutowac o idealach ale jak stan obecny zmienic.
    I tu bez ludzkich debilizmow, symboli i kretynizmow bedacych nierozerwalna czescia kulturowej rzeczywistosci nic sie nie da zrobic

  15. Wszystkim wątpiącym
    Szwejku, Jezus Maria, Himmelherrgott, ja was zastrzelę, bydle jedno, ośle, kretynie, gówniarzu jeden! Czy można być takim bałwanem?
    Posłusznie melduję, panie oberlejtnant, że można.

    Pan Profesor też wie że mozna i o tym pisze;-)

    od siebie dodam że przyjaciel Szwejk został uznany za idiotę przed komisją wojskową i był idiotą z urzędu a nie z wyboru(troche to zmienia postać rzeczy)
    A wszystkim czującym powiem . Nie martw sie że ktoś mówi Ci idioto martw sie jeśli nim jesteś nawet jeśli Ci tego nikt nie powie
    Bo nie o grzeczności chodzi

  16. Andrzej Falicz znowu nic nie zrozumiał. „Apolityczność” w swoim rozumieniu podał. Jak nam będziesz tutaj przedefiniowywał pojęcia, to sam wyłączasz się z rozmowy, bo posługujesz się własnym językiem, niezrozumiałym dla reszty. Podsumowanie, że „bez debilizmów nie da się nic zrobić” jest niewiele warte zważywszy, że z debilizmami także nie. Czyli nigdy i nic się zrobić nie da? Oto prawdziwy duch polskości. Nic tylko siąść i płakać, wydzieliwszy pomiędzy ślozami odrobinkę czasu na nienawiść skierowaną wobec mądrzejszych, którzy mają czelność zauważać głupotę.

  17. Andrzej Falicz
    4 kwietnia o godz. 12:21

    Mitotwórcy zrobią sporo dla mitomanów, skoro jest na mity zapotrzebowanie.
    Z tym, że mity są dla idiotów, nie dla ludzi krytycznych….
    Ze zdumieniem czytam właśnie o kolejnym micie:

    „- Piszemy historię Polski, która jest opowieścią o etnicznych Polakach. Omijamy to, co działo się w tym samym mieście, w tym samym czasie, ulica w ulicę, z udziałem osób, które się wzajemnie znały. To krzywdzi realnych ludzi, infantylizuje myślenie, wyjaławia kulturę. Dlatego należy widzieć rzeczy w całej ich złożoności. Etos Polski Walczącej i historia Polskiego Państwa Podziemnego wymagają przemyślenia nie tylko z punktu widzenia mniejszości, lecz także z perspektywy cywilnej – w tym praw jednostki, praw dziecka oraz praw kobiet. Na etos „Kamieni na szaniec” warto spojrzeć analitycznie i zastanowić się, co z niego jest sens kultywować, a co powinno być dla odbiorców przestrogą – dodaje badaczka.

    Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75248,13663805,_Kamienie_na_szaniec___czyli_mit_domaga_sie_analizy_.html#ixzz2PUZZMR2w
    ==============

    Baczyński żydem?
    Rudy pedałem?
    To się w polskiej mitologii i standardach „patriotycznych” nie zmieści……

  18. Kultura to jedna wielka interpretacja a kazda tozsamosc jest budowana na mitach (zwlaszcza wspolnotowa , narodowa).
    Mit nie jest czyms negatywnym – w ogole nie podlega tego rodzaju wartosciowaniu.
    Bzdura jest sprowadzanie rzeczywistosci spoleczno-kulturowej do prostackich koniukcji i alternatyw i innym zabaw logicznych.

    Apolityczny to ktos kto „nie bawi sie w polityke”.
    W Polsce szyldy i sztandary niewiele znacza.
    Lewica, prawica, liberlizm to tylko haselka sluzace do dorwania sie do zloba.
    Miller „lewicowiec” marzyl o podatku liniowym, Palikot finansowal konserwtywny Ozon, „prawicowy” Kaczynski jest najpopularniejszy u najbardziej poszkodowanych a „liberalny” Tusk nacjonalizuje OFE.

    Polityka to nie sa w Polsce przekonania ale gra.

    Polacy chca kogos apolitycznego czyli kogos kto zamiast gierek gabinetowych, intryg i pijaru bedzie wypelnial misje spoleczna i rozwiazywal odwaznie i madrze realne problemy.

    Niby logiczne teoretyzowanie jest tu odmiana napuszonej glupoty

  19. Polityka jest wszystkim -od jedzenia do, wypróżnienia ,którego zabrania ,,w prywatno publicznej toalecie ,Ferdynanad K.,sąsiadowi Boczkowi.A niejaki Leonardo ,malarz,twierdził ,że ta czynność prawidłowo wykonana pozwala na zdrowie i długie zycie.

  20. jestra
    4 kwietnia o godz. 12:52
    Lubię dobrego wojaka Szwejka, czytam go od czasu do czasu ponownie, mam na stałe w domowej biblioteczce. Bawi, uczy dystansu do życia, do siebie i innych, ale nie czerpię z tej lektury wzorców moralnych i wskazówek postępowania w moim życiu. Można być idiotą z urzędu, z wyboru albo z urodzenia. Można olewać cały świat i czerpać z tego korzyści i codzienną przyjemność. Ale trzeba się urodzić Kiepskim. Można być także z wyboru człowiekiem przyzwoitym.

  21. @Leszek,
    jeżeli „znakomitość” wypowiadających się jest dowodem na słuszność wypowiedzi, to antysemityzm należy natychmiast nobilitować 😉

    @Gekko,
    pozwolisz, że pozostanę sobą? 🙄

  22. Czy prof. Hartman jest kandydatem Europy Plus Minus Siwca, Palikota i Kwaśniewskiego na prezydenta? Innych kandydatów w tym ugrupowaniu nie widzę.

  23. @ Matylda 4 kwietnia o godz. 12:00

    „@Leszek,
    prawdopodobnie mogłabym przytoczyć równie obszerną listę cytatów ze słowem „pedał”. Czy to znaczy, że należy tego słowa używać?”

    Czy możesz zaproponować jakiś elegancki synonim, który pozwoli zrozumieć, że chodzi o idiotę jako określony stan intelektualny człowieka raczej, niż jako epitet z którym zwracamy się do konkretnego człowieka (co nie jest przpadkiem J. Hartmana, jak mylnie sądzisz) ?

    Twój rys historyczny na temat naszej apolityczności jest ciekawy.

  24. Cały wpis profesora przeczytałem kiwając potakująco głowizną. W jednym tylko miejscu kiwnęło mi się nieco inaczej:
    „Linia podziału biegnie (…) między słusznymi a niesłusznymi poglądami. A które są słuszne? Ano o to właśnie toczy się w demokracji nieustający spór!”
    Otóż ta linia podziału bywa i taka, że jedni szukają w tym sporze poglądów słusznych – inni zaś wolą szukać niesłusznych. Poglądy słuszne są, z małymi wyjątkami, poglądami mniejszościowej garstki. Słusznymi poglądami da się może porwać (na manowce!) niezdeflorowaną jeszcze maładiożę, ale prawdziwą karierę w polityce robią dziś cynicy szukający rzeczonych przez profesora idiotów. Chyba że słuszność nie ma tu wiele wspólnego z racjonalizmem, dążeniem do prawdy czy moralności…
    Ten nowy (u nas!) kierunek w sztuce życia trzasnął ci mnie był kilka miesięcy temu po oczach, gdy grupka świeżo upieczonych absolwentów uniwersytetu przy piwie głośno myślała na kogo głosować w najbliższych wyborach, a może nawet by tak zakandydować… Ktoś rzucił, że jeśli, to tylko PO. Nie wygłupiaj się – ofuknięto go – tu nie chodzi o rację, tylko o restaurację. PO jest już tak obstawiona, że na żadne górne miejsce na liście nie masz szans. Wymiotuj, ale postaw na PIS! Tak, tam jest większa szansa na zmianę warty, przywódca się powoli przejada, niedługo coś tam gruchnie i może się szansa na mandat wysmażyć. Co ci przyjdzie z racji, której do garnka nie włożysz? Ideolodzy to już poumierali w zapomnieniu…
    Może to i nie całkiem obrzydliwy pogląd. Demokratyczny jakby. Tylko niepokoi mnie czy przypadkiem obie te wielkie partie już teraz nie składają się z podobnych wallenrodów, którzy tylko czekają aż coś gruchnie, żeby wreszcie móc objawić swoje prawdziwe poglądy…

  25. Obywatelem/ obywatelka sie nie zostaje. Nimi sie staje. Zycze powodzenia w procesie stawania sie. Zycze rowniez cierpliwosci, szczegolnie Faliczowi.

  26. kozetka
    4 kwietnia o godz. 14:25,
    przede wszystkim nie jestem zwolenniczką opozycji: obywatel vs „gorszy stan umysłowy”.
    Nie muszę też niczego nowego proponować.
    Socjolodzy proponują: obywatel vs konsument. Z silnym akcentem na: obowiązki vs prawa.

    Dziękuje za miłe słowa 🙂

  27. cytat;
    Bezstronność zaś rzadko kiedy bywa tym samym, co stanięcie po stronie dobra.
    dziwne zdanie z ust profesora ? Profesorowie z zasady zajmuja sie
    szukaniem nie dobra i zla tylko prawdy….
    Pozdrawiam
    ps.
    Niestety apolitycznosc jest zdobycza i prawem demokracji i chodz jest problematyczna /wsrod wyborcow nie profesorow/ nie nalezaloby jej pietnowac./ich prawo ,nasz problem /.

  28. Artur
    4 kwietnia o godz. 14:05
    Albo ja muszę zmienić długość fali w nadajniku albo Ty ustawić odbiór na inną czestotliwość

  29. @ Matylda
    4 kwietnia o godz. 14:08
    „Gekko, pozwolisz, że pozostanę sobą?”
    – – –
    Dziwne, że potrzebujesz na to zezwolenia 😯 i to w kontekście dyskusji, mającej przecież zbliżać a nie zamykać w sobie rozmówców.
    Ale to by tłumaczyło Twoją argumentację polemiki ze wpisem Profesora.
    Zdaje się, że napisał od siebie coś, na co, gdy się jest Tobą, nie można innym pozwolić 😆

    Pozdrawiam.

  30. @Matylda

    Piszesz … „przede wszystkim nie jestem zwolenniczką opozycji: obywatel vs „gorszy stan umysłowy”.

    Wydaje mi się, że przeciwstawienia profesora leżą w innej płaszczyźnie: obywatel racjonalnie myślący – obywatel idiota, albo obywatel pracowity – obywatel leń. Obydwie grupy mają zagwarantowane takie same konstytucyjne prawa, ale nie oznacza to że społeczeństwo jako całość ma taki sam z nich pożytek. Profesor tylko zacheca, wręcz goni idiotów do logicznego myślenia, tak jak żona karci męża: „ty leniu!”. W obydwu przypadkach savoir-vivre, o który apelujesz w stosunkach międzyludzkich, moim zdaniem nie jest przekroczony.

    Ukłony 🙂

  31. Gekko
    4 kwietnia o godz. 17:27
    to było pytanie retoryczne 👿

  32. @kozetka,
    widze problem dużo poważniejszy od przekroczenia granic dobrego wychowania. Ale nie wszyscy muszą widzieć to w podobny sposób 😉
    Pozdrawiam 🙂

  33. @Matylda
    4 kwietnia o godz. 18:12
    „…to było pytanie retoryczne…”

    Kurde, znowu wyszłem na idiotę/kę… 😈
    I to z poprawnością zgoła niepolityczną 🙁
    – – –

    @kozetka, 4 kwietnia o godz. 18:11
    Rzadko który nick tak pasuje do misji i treści wpisów – Twoje są dla mnie absolutnie psychoterapeutyczne.
    Zwłaszcza po gabinecie pedagogicznym Matyldy :ROTFL:
    Dziękuję 🙂

  34. @ Matylda

    Całkiem możliwe, że nasze odrobinę różne patrzenie na wpis profesora wynika raczej z innego naszego usytuowania (wiedza, doświadczenie), aniżeli ze „szkiełka” (system logiczny, etyczny), przez które nań patrzymy. Myślę, że przy możliwości dłuższej dyskusji porozumielibyśmy się w tej, a może i w wielu innych kwestiach poruszanych przez prof. Hartmana. Dzięki za podrzucanie „drożdży” skłaniających do wymiany poglądów ;).

  35. @ Gekko

    Jeżeli rzadko reaguję na Twoje wpisy, to tylko dlatego że mając podobny do Twojego punt widzenia nie chcę się powtarzać, tym bardziej że nie mogę Ci dorównać refleksem i błyskotliwością komentarzy. Gratuluję 🙂

  36. @Matylda

    Nie zauważyłaś, że wcześniej Ciebie cytowałem?:

    „… I przyzwoici ludzie wystrzegają się używania tego słowa w dyskusji.”

    Rozumiem zatem, że wszystkie cytowane przeze mnie osoby uważasz za nieprzyzwoite. Możesz tak sądzić, ale to już jest Twój problem. 🙂

  37. @Leszek,
    to nie jest takie proste. Inaczej rzecz sie przedstawia, kiedy cytaty pochodzą z lat 60.tych ubiegłego wieku i jeszcze wcześniejszych. Dopiero w latach 70.tych przestano używać w medycynie określeń: debil, kretyn, idiota. Zaczęto budzić wrażliwość na tego typu nazewnictwo.
    Dzisiaj też inne wymagania można stawiać satyrykowi a inne etykowi. W niektórych przypadkach będzie to przejaw gruboskórności czy bezmyślności w innych braku przyzwoitości. Wszystko zależy od osoby, celu wypowiedzi i kontekstu.
    Czy możesz dać: „spocznij” 🙄 😉

  38. @Matylda
    A mówi Ci coś takie słowo „hiperbola”? Ja nie, to wystukaj je w wyszukiwarce.

  39. Racja, bo wybierając śniadanie (kwa czy herbata, może z mlekiem, jajko czy szynka, chleb czy chrupki ryżowe itd) już mieszamy się do polityki, choć robimy to całkiem nieświadomie, to wybór ma kolosalne znaczenie. Wszystko jest polityczne, każdy wybór i zachowanie pomnożone przez miliony, wróci do nas reakcją, którą już każdy z nas nazwie polityką.

  40. Zacytuje:
    „…Wiedziałby jeden z drugim może, że „polityczny” nie znaczy koniecznie „zły, interesowny, stronniczy”, lecz na ogół po prostu „zaangażowany w sprawy publiczne, zwłaszcza związane z tworzeniem prawa i działaniem instytucji państwowych”…”

    Przypomina mi to nominacje Tomasza Arabskiego na ambasadora w Hiszpanii.

    Otoz na pytanie dlaczego wysyla sie na ambasadora do Madrytu osobe bez znajomosci hiszpanskiego minister Sikorski z typowa dla siebie arogancja odpowiedzial.
    Jest to nominacja POLITYCZNA a nie…merytoryczna.

    I tu ma Pan Hartman odpowiedz dlaczego wielu nalezy do tych idiotow co woleliby „apolitycznosc”.

    W Polsce wybor sprowadza sie do alternatywy – kompetentny albo polityczny.
    I jakby Pan nie wygrazal iditom, kretynom i nielogicznym debilom tak po prostu w Polsce jest.

    To kraj gdzie elektyrownie atomowa za 110 tysiecy miesiecznie buduje geodeta, ktory nie ma na swoim koncie budowy nawet chodnika pod blokiem a zaslynal istniejacym inwestorem katarskim.
    Ale to on bedzie decydowal o wydaniu miliardow publicznych pieniedzy… bo jest polityczny.

    W Panska bajke, ze „polityczny” to „zaangażowany w sprawy publiczne…” rzeczywiscie moze uwierzyc jedynie idiota.

    Czy oto Panu chodzilo?

  41. Oczywiscie Grad zaslynal
    NIEistniejacym inwestorem katarskim

    mozna przyjac, ze byla to ironia

  42. Obywatel idiota jest dość powszechnym zjawiskiem. Nie tylko w Polsce.
    Obywatelowi idiocie nic się nie podoba, wszystko ma za złe.
    Zna się na ekonomii, prawie,medycynie, polityce zagranicznej itd. Jest bezkompromisowym krytykiem tych co rządzą (aktualnie), bo on by porządził – rzecz jasna – lepiej.
    Bardzo drażliwy na własnym punkcie obraża się na innego idiotę, który mu idiockość zarzuca.
    Idiota nie jest „oswojonym” terminem medycznym. Jest faktem, podobnie jak np. kołtun, którym zazwyczaj każdy idiota jest podszyty.

  43. Leszek
    4 kwietnia o godz. 22:53,

    nie zapomnij na przyszłość dołączyć instrukcji obsługi wyszukiwarki 👿

    Zgodnie z Twoją logiką możemy spokojnie używać takich zwrotów jak „żydek”, „lesba” czy „pedał”. W charakterze hiperboli rzecz jasna 😎

    Otóż nie zamierzam używać tego typu słów bo nacechowane są pogardą Podobnie jest ze słowem „idiota”. Język polski jest dostatecznie bogaty, żeby człowiek wykształcony, kulturalny i przyzwoity mógł wyrażać krytyczną opinie bez uciekania się do słownictwa necechowanego pogardą. Nie ma potrzeby okopywania się pod „budką z piwem dla inteligencji” 👿
    Przykre, że trzeba o tym przypominać 🙁

    Podtrzymuję swoje stanowisko: człowiek przyzwoity wystrzega się używania tego typu słów. Podkreślam: wystrzega się. Co nie znaczy, że nie mogą mu się zdarzyć wpadki. Wpadki są rzeczą ludzką. Można być przyzwoitym i po wpadce. Wszystko zależy od tego, jak się z niej wybrnie.

  44. @Matylda

    🙂 Rozumiem, że teraz będziesz czekać i patrzeć, w jaki sposób prof. Hartman dzięki Twoim pouczeniom będzie próbował „wybrnąć z wpadki”. Nie tylko musiałbym Ci dołączyć instrukcję obsługi wyszukiwarki, ale jeszcze wkleić wyszukane przez ową wyszukiwarkę treści:

    Hiperbola (gr. hyperbola, łac. superlatio, pol. wyolbrzymienie), przesadnia – środek stylistyczny polegający na wyolbrzymieniu, przejaskrawieniu cech przedmiotów, osób, zjawisk. Może dotyczyć ilości, rozmiaru, stosunku emocjonalnego, przyczyny, znaczenia lub skutku. Stosowany dla wywarcia mocnego wrażenia, spotęgowania ekspresji.
    Hiperbola, przesadnia (hiperbolizacja, wyolbrzymienie) – figura retoryczna, określenie z dziedziny literatury, stosowane także w innych rodzajach sztuki. Hiperbola jest środkiem stylistycznym, rodzajem przenośni, w której dana rzecz opisywana jest celowo i jawnie w sposób wyolbrzymiony. Środek charakterystyczny dla epoki baroku.
    Służy do wywołania odpowiedniego nastroju, nacechowania danego wyrazu, zwrotu lub wypowiedzi dużą ilością emocji oraz do zwiększenia jego znaczenia i nadania odpowiedniego wydźwięku (zazwyczaj negatywnego).
    Przykłady hiperboli: morze łez (zamiast dużo łez), oszalały z gniewu (zamiast zdenerwowany), szatański pomiot (zamiast zły człowiek).

    Wszystkie cytowane przeze mnie osoby używały pojęcia „idiota” w charakterze hiperboli. Dobrze wiadomo, że na „świeczniku” nie ma idiotów, 95% czy 97% społeczeństwa nie stanowią idioci, idioci nie mają dyplomów (wyższych uczelni), człowiek, który spodziewa się otrzymać Nagrodę Nobla, nie jest idiotą, polityk, który idzie na wojnę z mediami nie jest idiotą, idiota to nie jest rodzaj spotykany na każdym kroku, Saakaszwili nie jest idiotą, urzędów nie piastują idioci i z pewnością prof. Hartman nie uważa, że jesteśmy w ogólnej swej masie idiotami.

    Raczej nikt z przyswajaniem takich hiperbol nie ma problemów, ponieważ z reguły ludzie nie są przewrażliwieni na tym tle, ponieważ dobrze wiedzą, że idiotami nie są. A jeżeli ktoś użyje tego słowa w stosunku do nich czy do kogoś, o kim wiadomo, że również idiotą nie jest, to z reguły rozumieją, że był to jedynie jeden z wielu środków ekspresji tak często i bogato używanych przez ludzi w przeróżnych dyskusjach czy wypowiedziach.

  45. „Leszek
    5 kwietnia o godz. 11:26
    @Matylda

    …Rozumiem, że teraz będziesz czekać i patrzeć, w jaki sposób prof. Hartman dzięki Twoim pouczeniom będzie próbował „wybrnąć z wpadki”… ”

    Źle rozumiesz. W przypadku JH nie ma mowy o wpadce 👿
    Masz prawo do swojego zdania a ja do swojego. Wszak mamy wolność słowa, przekonań, etc..
    I to by było na tyle z mojej strony, w tym temacie.
    Z szacunkiem 🙂

  46. Matylda i inni,

    Przyznaję, że bardzo spięty ‚wchodziłem’ na ten blog. Do jakiej niszowej grupy, tym razem wepchnął Profesor takich jak ja odludków.
    Pierwszym moim odruchem (jeszcze nim przeczytałem wpisu Profesora) było żeby zasięgnąć języka u Matyldy, którą można z równowagi wyprowadzić, ale pozbawić ją logicznego myślenia jest b. bardzo trudno.
    Więc na tym blogu cała moja strawa intelektualna zaczeła się, właśnie od Matyldy, ktora, jak się później okazało, stała się bohaterką pierwszej części dyskusji.
    Przy okazji, pozwolę sobie zwrócić uwagę Matyldzie, że niektóre reakcje na jej wnikliwy wpis dobrze korespondowały z innymi wpisami Profesora w których sceptycznie wyrażał się o tzw. ‚przyrodzonych cechach’ Polaków.
    Ale wróćmy do Matyldy, ktora sięgając do korzeni polskich przywar, wskazała w lapidarnym (bo jest to osoba bardzo kulturalna i zdyscyplinowana) skrócie jak negatywnie na kształowanie naszego narodu wpływała hierarchia kościelna.
    Nawet z kilkunastowierszowego wpisu można zauważyć jak umacniały się wpływy kośćioła katolickiego w kraju kosztem władzy politycznej. Jest oczywiste, że wraz ze wzrostem wpływów na władzę państwową daje się zauważyc także ów wpływ na ustawodastwie, a przede wszystkim w codziennej praktyce.

    Jednak mnie (jako słabo znającego ten problem) bardzo interesuje dzlaczego we wszystkich większych zbiorowościach katolickich w ‚naszej’ szerokości geograficznej, w społeczeństwach kształtowanych na ‚pedagogice’ katolickiej panuje taka niefrasobliwość w stosunku (tumiwisizm) do szroko rozmianego otoczenia społeccznego i materialnego, co prowadzi te społeczeństwa/zbiorowości, po pewnym czasie do cięzkich kryzysów.
    Czy na przykładzie naszego społeczeństwa, nie można by sformułować twierdzenia, że jest coś nie tak w ‚pedagogice’ katolickiej serwowanej nam od samego przyjęcia chrzsztu?
    Czy te wpływy nie zaszły aż tak daleko, że żadna z prawicowych partii nie byłaby w stanie dojść do władzy bez wsparcia hirarchii kościelnej?

    W jednym z pisów na innym blogu przeczytałem, że nasza kondycja moralna wynika z łatwości z jaką się katolicy rozliczają w czasie spowiedzi ze zła, ktore popełnia każda ludzka dusza.

    Pozdrawiam wszystkich, a w szczególnośći mojego przyjaciela ateistę z Hameryki

    P.s.
    Jeśli idzie o poetykę, którą Profesor stosuje, to sądzę, że jest to próba dopasowania się do rewolucji językowej.
    Niedawno czytałem wypowiedz poważnej osoby na eksponowanym stanowisku, która, żeby się przypodobać czytelnikom rzuciła parę razy wyrazem ch… w tekście (czywiście, na razie), używając jedynie pierwszej litery indywidualizujące to cudeńko natury.

  47. Przepraszam za błędy pisarskie w moim teksćie, które dostrzeżone zostały już po wklepaniu go w spsób nieodwracalny.

  48. Ryba,
    dziękuję 😳

    Stosunkowo niedawno Tomasz Kasprowicz pisał na swoim blogu na temat deficytu zaufania w Polsce.
    Interpretowałam to w tedy w oparcie o tezy Jeno Sucza:

    Być może przyczyn należy szukać w diagnozie niezyjącego już węgierskiego historyka Jeno Sucza.
    Uważał on, że społeczności na wschód od Łaby nigdy nie wyszły z ekonomiczno-mentalnościowego etapu niewolnictwa. Nigdy nie weszły nawet w etap feudalizmu.
    Mentalny niewolnik całą swoją energię zużywa na poszukiwanie „dobrego pana”. „Dobry pan” to taki, który: zapewnia jedzenie, dach nad głową, nie bije i daje się oszukiwać. Pierwsze trzy cechy gwarantują przeżycie i bezpieczeństwo fizyczne. Ostatnia zaspokaja potrzeby psychiczne. Potwierdza poczucie wartości własnej niewolnika.
    Jeno Sucz w najbardziej zwiezly sposob przedstawil swoje tezy w rozprawie „Three Historical Regions of Europe”. Zostala ona zamieszczona w pracy zbiorowej na temat civil society, pod redakcją Pam Keene.

    Niemal idealnym „dobrym panem” był system realnego socjalizmu. Niestety nie na tyle idealnym, że dawał się oszukiwać zbyt mocno. W rezultacie zabrakło chleba i dachu nad głową. A potrzeby były juz rozbudzone i wzrastały. Bijał głównie tych, którzy nie chcieli akceptować niepisanego kontraktu.
    Robotnicy w sierpniu ’80, tak naprawdę szukali „jeszcze lepszego pana”.
    Skoro poczucie własnej wartości niewolnika ufundowane jest na mozliwości oszukania „pana”, to trudno oczekiwać czegoś, w ramch paradygmatu: niewolnik – pan, tak absurdalnego, jak zaufanie.

    Niezrozumiałe dla obserwatorów zachodnich przerzucanie swoich sypatii wyborczych „od ściany do ściany”, interpretuję jako miotanie się w pogoni za „dobrym panem”. Od Milera do Lepera. Wybory 2011, w których wygrała partia rządząca, mimo rozpoznanych i opisanych porażek jej rządu, można interpretować dwojako. I jako przejaw lęku przed PiS i jako przejaw wychodzenia z mentalności niewolnika. Zmniejszenie zapotrzebowania na „dobrego pana”. A tym samym większa wiara we własną podmiotowość i własne sprawstwo. Proces uczenia będzie dużo szybszy niż przewidują pesymiści.

    Przyczyn obecnego stanu mentalnosciowego w Polsce upatruję w okresie przedrozbiorowym. A konkretnie wiążę go ze zwycięstwem kontrreformacji. Reformacja ukształtowała nowy typ człowieka. Zarówno w zakresie etyki pracy, jak i brania odpowiedzialności za wsłasne życie. Kontrreformacja zakonserwowała typ posłusznego „dziecka” przerzucajacego odpowiedzialność za swoje życie na „siły wyższe” w tym „dobrego pana”.

    Obywatel jest odpowiedzialny za polis i angażuje sie w politykę. Niewolnik ma inne problemy i interesy do załatwienia. Mentalne niewolnictwo przyjęło dzisiaj postać postawy konsumenckiej, o której bardzo ciekawie pisze Bauman. Postawa konsumencka nie jest stosunkiem wobec konsumpcji, ale wobec życia. A przejawia się zastępowaniem wysiłku kształtowania własnej tożsamości konsumpcją towarów i usług z „dołączoną tożsamością”.
    To jest bardzo poważny problem społeczny.

  49. Panie Adamczewski.

    Nie widzialem odpowiedzi na moje pytania. Ile emerytur kosztuje potrawa z jagniecia ktora pan tu reklamowal ?

    Jaka jest wartosc odzywcza tej potrawy? Ile kalorii ???
    Panie Adamczewski czy pan reprezentuje cos w rodzaju nowej kultury, tej po transformacji ? I dlatego nie odpowiada na pytania ?

    A teraz tu znowu o zarciu na bazie miesa, o koninie tez bylo, teraz o perliczkach.

    Panie Adamczewski te ptaki sa pod ochrona. Dlaczego pan tu podsuwa do jedzenia ptaka ktory jest pod ochrona? To wysoce nie moralne.

    Panie Adamczewski, zla dieta jest zrodlem 80% chorob, jak np rak, nadcisnienie, cukrzyca….. W tym mieso szczegolnie szkodzi. Dlaczego pan kompletnie ignoruje ten zdrowotny aspect kuchni ktora pan tu upolitycznia w Polityce.

    Ale przedewszyskim brak jest tu praktycznych porad. W Polsce Zielonej Wyspie jest tak dobrze ze ludzie gloduja i spozywaja niskiej jakosci potrawy. Takich jest 70% polakow. Dlaczego pan ignoruje te czesc spoleczenstwa. Przeciez oni nie beda jedli jagniecia ani perliczki. Niech pan poradzi cos praktycznego Np, jak przygotowac potrawe ze znalezisk na smietnikach.

  50. Szerokiemu forum niniejszych komentatorów w moim wpisie „Artur
    4 kwietnia o godz. 11:50” zaproponowałem dyskusję ta fundamentalny temat: czy naprawdę jesteś za prawdziwą demokracją, czy za obecnie panującą dyktaturą wodzów partyjnych? Wiąże się to pośrednio z wpisem wiodącym szanownego Gospodarza. Brak reakcji forumowiczów zadziwia i skłania mnie do przemyśleń przytoczonych tu przez „jestra
    4 kwietnia o godz. 12:52” na tle przygód dobrego wojaka Szwejka Jaroslava Haška, który opisał przygody swego bohatera w otaczającym go świecie idiotów. A chodzi mi przede wszystkim o opinię komentatorów w przedmiocie sprawy: czy są za prawdziwą demokracją w Sejmie RP i za zmianą Regulaminu Sejmu RP w kwestii poszerzenia procedur głosowania posłów o procedury głosowania tajnego (jak w Parlamencie Europejskim), czy tylko krzyczą o demokracji tak sobie „na niby”, a tak naprawdę popierają istniejącą dyktaturę wodzów partyjnych. Obecnie Regulamin Sejmu RP przewiduje wyłącznie głosowania jawne imienne stanowiące podstawę permanentnego szantażu wszystkich klubów partyjnych przez wodzów. To jak to z Wami jest naprawdę? Jeśli nie podejmiecie tematu, utwierdzicie mnie w przekonaniu, że żyję w świecie Jaroslava Haška. A temat jest poważny. Demokrację wynaleziono 2500 lat temu, a polegała na tajnych głosowaniach wybranych przedstawicieli ludu (białe i czarne kule wrzucane z zaciśniętej dłoni do dzbanów). Bez tajnego głosowania demokracji nie ma. Jesteście za demokracją, czy przeciw?

  51. Artur
    5 kwietnia o godz. 14:03
    ….czy naprawdę jesteś za prawdziwą demokracją, czy za obecnie panującą dyktaturą wodzów partyjnych?….

    Zbytnio sprawę upraszczasz i wyskrajniasz. Owszem, „wodzowie partyjni” mogą wywierać nacisk na posłów – członków partii. Ale taką możliwość mają również wyborcy. Głosowanie jawne daje mi możliwość sprawdzenia w jaki sposób głosuje „mój przedstawiciel”. Mogę do niego napisać, póśjć do jego biura poselskiego i wygarnąć mu co o nim myślę. Zagłosować albo nie w przyszłych wyborach.
    A co mogę zrobić w przypadku tajnych głosowań? Jaki mam wpływ na „mojego przedstawiciela”?
    Wydostanie się spod tyranii „wodzów partyjnych” wcale nie jest takie oczywiste. Nawet ściany mają uszy a „wodzowie” mają tych usłużnych uszu i języków na pęczki. A jaką kontrolę będą mieli wyborcy? Żadnej! Ba, nawet „wodzowie partyjnii” nie musieliby się tłumaczyć przed wyborcami. „Bo to posłowie a w tajnym głosowaniu zdecydowali!”
    Robię się bardzo nieufna kiedy słyszę przymiotnik „prawdziwy/a” 😉
    Wolę pozostać przy demokracji przedstawicielskiej 😎

  52. @ Matylda
    Piszesz słusznie:
    „Przyczyn obecnego stanu mentalnosciowego w Polsce upatruję w okresie przedrozbiorowym. A konkretnie wiążę go ze zwycięstwem kontrreformacji. Reformacja ukształtowała nowy typ człowieka. Zarówno w zakresie etyki pracy, jak i brania odpowiedzialności za własne życie. Kontrreformacja zakonserwowała typ posłusznego „dziecka” przerzucajacego odpowiedzialność za swoje życie na „siły wyższe” w tym „dobrego pana”.”

    Zastanawiam się jednak, dlaczego kontrreformacja nie zrobiła tak dużego spustoszenia umysłowego wśród Czechów, którzy potrafili przetrwać w sposób mądrzejszy długi okres utraty niepodległości (od przejęcia władzy przez Habsburgów w XVI wieku, z pomocą Polski – ślub Ferdynanda z Anną Jagiellonką) aż do 1918 roku. Mimo to Czesi przechowali przez pokolenia cechy niezbyt wśród nas, Polakow, popularne – realizm i tolerancję. Nie umiem znaleźć tego przyczyn.

  53. Nie, nie myli się pan, panie Hartmanie. Gdy pan spogląda w lustro, ono naprawdę odbija podobiznę pana, czyli Rydzyka.

    Ps. To miło, że pan stosuje cenzurę. Miło, bo jasno widać, że pan niczym się nie różni od…

  54. Ha, @kozetko, nie kuś;) Religijność Czechów to jeden z moich koników 😆
    Po pierwsze Czesi byli „heretykami” sami z siebie. Między innymi Jan Hus!
    Polacy „herezję” mieli z importu. A to się odmiennie ukorzenia i rozwija 😉
    Po drugie u nas można było stworzyć stereotyp Polaka -Katolika pod skrzydłami „matki kościoła”, ponieważ najbardziej represyjni zaborcy byli innowiercami. Tymczasem Czechów okupowali austryjaccy katolicy. I rozprawili się z „rodowitym” protestantyzmem Czechów w sposób wyjątkowo okrutny:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_na_Bia%C5%82ej_G%C3%B3rze
    Toteż w żaden sposób nie dało się pożenić patriotycznie Czecha z katolicyzmem.
    Usiłuje się nam wmawiać, że obojętność religijna Czechów jest skutkiem komunistycznej ateizacji. Nic podobnego. Jej korzenie tkwią w przegranej bitwie pod Białą Górą. Patriotyzm Czechów wyrażał się, między innymi, poprzez opór wobec katolicyzmu.
    Gdyby szukać potwierdzenia dla przysłowia: „nie ma takiego złego, co by na dobre nie wyszło”, to przegrana pod Białą Górą byłaby znakomitym przykładem! 🙄

  55. @ Matylda

    Dziękuję, rozumiem Ciebie i braci Czechów, że mieli powody by katolickich Habsburgow nie lubić. Ale jak oni to załatwili, że nam przez Dubrawkę „wcisnęli” rzymską wiarę, aby sami później od niej odejść ? Pytam więc jak dziecko, które drąży temat: dlaczego, jak sądzisz, Jan Hus, który przeskoczył wtedy przez płot, znalazł wśród ludu tak duże i trwałe poparcie ? 😉

  56. kozetka
    5 kwietnia o godz. 17:58

    Husa popierał Jagiełło, wspierając dostawami broni.
    Zawisza Czarny omal nie zdobył Zamku Anioła w jego obronie…..

    Niestety, na stosie geopolityki niejeden zginął.
    Walka o kasę i władzę jest stałym elementem gry.
    A religia jednym z najczęściej wywieszanych sztandarów…..

  57. Ważne żeby mieć poglądy… taaaaak…
    „Niejeden z nas ma swe poglądy.
    niejeden słucha cudzych sądów,
    niejeden zbiera sobie w głowie
    to, co inny jemu powie,
    niejeden z nas w sumie jest nikim,
    niejeden z nas nie chce być grzesznikiem,
    a każdy jest grzesznikiem”
    Kult – Niejeden
    Panu Profesoru felietonowanie w Polityce coraz bardziej szkodzi. Nie tylko na kulturę osobistą. Staje się Pan tabloidowy.

  58. Palam olbrzymia sympatia do Czechow i Slowakow.

    Jednakowoz.

    Bylem w Czechach dosyc dlugo w czasach polskiej Solidarnosci i nigdzie nie spotkalem sie z takimi publicznymi manifestacjami niecheci do „Polakow – burdelakow…” – Jak w owym czasie w Czechach.

    Oczywiscie, ze sa na zdecydowaniw innym poziomie cywilizacyjnym niz Polacy ale maja swoje olbrzymie wlasne klopoty z demokracja, korupcja, nepotyzmem itp.
    Nie mowiac o np. traktowaniu mniejszosci – Romow.
    Z przed paru lat
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,5740201,Czeski_wicepremier_rusza_na_Romow.html
    „Wicepremier i szef ludowców Jirzi Czunek ogłosił plan, jak zlikwidować cygańskie dzielnice w czeskich miastach. W ten sposób chce przed październikowymi wyborami samorządowymi odzyskać utraconą popularność…”

    Jak widac laickosc i niechec do KK nie jest automatycznym lekarstwem na spoleczne i polityczne bolaczki.
    Ktos kto mysli, ze brak tolerancji jest spowodowany wplywami kosciola chyba zdecydowanie upraszcza sprawe.
    Palenie maryski i pustki w kosciolach to nie wystarczajacy dowod na poziom nowoczesnosci i tolerancji w danym kraju.

  59. Bardzo ciekawa dyskusja.

    Myślę, że Panahartmanowe frustracje co do złych interpretacji jego dobrych intencji, wynikają z tego samego pnia co te złe interpretacje. Kończy stwierdzeniem: „Fetyszyzacja „apolityczności” polega na samouwielbieniu prostaka….”

    Samouwielbienie zwykle nie pochodzi z dołów drabiny społecznej.

    W krajach o dużo dłuższej praktyce procesów demokratycznych, od dziennikarzy, profesorów, oficerów wojska, urzędników państwowych, itp., zupełnie naturalnie oczekuje się braku powiązań partyjnych i „apolityczności”. „Apolityczność” wcale nie oznacza tam braku wykształcenia czy własnych wyrafinowanych opinii politycznych. Absolutnie na odwrót, bo to pojęcie bardzo trudne i skomplikowane. Praktyka jeszcze bardziej. Zaangażowanie społeczne to co innego. Uczestnictwo w germiach oficjalnych też.

    Apolityczność pewnych grup jest tam uznana za podstawowy element funkcjonowania demokracji wielopartyjnej. Partie nie mają być „dobre” i „złe”, a zamiast ideologii mają rmieć rożne programy, inicjatywy i elektoraty. Przy władzy mają działać racjonalnie, otwarcie, w ramach prawa, i być dość często wymieniane.

    Kultura polityczna demokracji rodzi się powoli i jest bardzo skomplikowana. Poziom zrozumienia systemu nie musi być jednakowy u wszystkich obywateli. Jednak u nas nawet elita i media okazują bardzo słabe pojęcie i nie ma co zwalać na „idiotów”. Ale na Wschód od Łaby, narzekanie na „tępy plebs” jako wielką przeszkodę w realizacji „naszych wspaniałych pomysłów”, ma wielowiekowe tradycje.

  60. Co robia polscy profesorowie? Cytuje: „Jak to bywa z profesorami, „zasiadam” to tu, to tam.” Jest to jedna z przyczyn pozycji polskiej nauki w swiecie. Od „zasiadania tu i tam” nic sie nie zmieni…

  61. Matylda
    5 kwietnia o godz. 16:41
    A więc nie jesteś za demokratycznym państwem prawnym, ponieważ wobec braku procedur tajnego głosowania, w Sejmie RP demokracji nie ma. Cieszę się z Twojej odwagi i otwartego stwierdzenia tego faktu. Żyjemy jednak w rozdwojeniu jaźni, bowiem Konstytucja RP jako prawo nadrzędnie i będące podstawą wszelkich innych praw i ustaw stwierdza, że Polska jest demokratycznym państwem prawnym, a Regulamin Sejmu przeciwnie, wyklucza podstawowe narzędzie demokracji jakim jest od 2500 lat prawo do tajnego głosowania. Prezydent RP, który powinien stać na straży wartości konstytucyjnych jest w tym przypadku „ślepy” udając, że nic takiego się nie dzieje. Uznajesz zatem, że faktycznie żyjemy w świecie Szwejka Jaroslava Haška, w którym wszyscy są idiotami, jeden większym od drugiego, a tylko jeden Szwejk uznaje ten fakt, że jest idiotą i się do tego przyznaje. Reszta uważa, że jest „normalna” i tylko Szwejka traktuje jak idiotę wydając mu zresztą stosowne zaświadczenie. Rzeczywiście w świecie idiotów zezwolenie na to, by małpy biegały po Sejmie RP z brzytwą wolnej woli wyboru decyzji w tajnych głosowaniach wydaje się jeszcze bardziej idiotyczne. Zauważ jednak, że my swoje małpy wysyłamy też do Parlamentu Europejskiego, a tam biegają z brzytwą razem z innymi małpami i nic złego się nie dzieje. Mogą brać udział w tajnych głosowaniach. Czy Twoim zdaniem nasze małpy są gorsze od ichnich małp? Wiele naszych małp z PO pełni wysokie funkcje w PE i cieszą się powszechnym uznaniem, co świadczy tylko o tym, że dawno już zeszły z drzew i osiągnęły wysoki poziom rozwoju. W przeciwieństwie do małp pisowskich, które na podobny poziom rozwoju muszą jeszcze poczekać przez wiele tysiącleci powolnej ewolucji. Dlatego w PE nic nie znaczą, ale są i biegają z brzytwami. Może by tak okazać więcej zaufania do naszej zbiorowości poselskiej i wprowadzić takie zmiany do Regulaminu RP, by zaistniały demokratyczne procedury tajnego głosowania, by uchylić drzwi prawdziwej demokracji w Polsce. Nie wszystkie małpy są głupie. Większość przeszła ewolucję i osiągnęła średni poziom intelektualny. Więc chcesz tej demokracji, czy jesteś zwolenniczką dyktatury wodzów partyjnych? Na razie Polska nie jest demokratycznym państwem prawnym.

  62. @ Andrzej Falicz 6 kwietnia o godz. 2:49

    „Palam olbrzymia sympatia do Czechow i Slowakow.”

    Innym razem piszesz: „Jestem 100-procentowym ateistą, ale … ” i tworzysz logiczne wygibasy, aby bronić grzechów polskiego kościoła, „Nie jestem antysemitą, ale …”, „Nie jestem homofobem, jednakże …”

    Chyba nie oczekujesz, że te manipulacje nadają twoim argumentom wrażenie obiektywności ?

    Teraz kochasz Czechów i Słowaków, aby zaraz dodać: „NIGDZIE (podkreślenie moje) nie spotkalem sie z takimi publicznymi manifestacjami niecheci do „Polakow – burdelakow…” – Jak w owym czasie w Czechach”. Wyjaśnij nam łaskawie, skąd więc ta twoja nieodwzajemniona miłość do tych nacji ? 😉

  63. @ Artur 6 kwietnia o godz. 12:36

    Rozumiem twoje zaangażowanie w budowę w Polsce demokracji, ale – jak to już ci próbowala wyjaśnić Matylda, trochę przeginasz. Nie można na tą kwestię (a nawet w życiu, w ogóle) patrzeć kategoriami czarno-białymi. Jeżeli zgodzisz się, że USA jest krajem o rozwiniętej demokracji, to racz też zauważyć, że w tamtejszym kongresie głosowania są jawne. Mało tego, na drugi dzień możesz w gazetach przeczytać, kto i jak głosował („Yea – Nay”), a więc kontrolować / monitorować „swojego” kongresmena.

  64. @ tomaszM 6 kwietnia o godz. 3:50

    „Ale na Wschód od Łaby, narzekanie na „tępy plebs” jako wielką przeszkodę w realizacji „naszych wspaniałych pomysłów”, ma wielowiekowe tradycje.”

    Chwalebne jest twoje stanięcie w obronie najuboższego stanu, ale nieprawdziwa wydaje się być teza o wielowiekowej tradycji narzekania na „lenistwo chłopów” (na przykład). Polska i rosyjska literatura dają równie wiele dowodów na krytyczny osąd ciemnoty i zacofania wśród prostego ludu, jak i sobiepaństwa, głupoty i nieodpowiedzialności warstw wyższych.

  65. kozetka
    6 kwietnia o godz. 13:20
    Ja również jestem tego zdania co Ty, ale przyznasz chyba i mnie troszeczkę racji, że w głosowaniach pewnych, wybranych kwestii było by bardzo przydatne zastosowanie procedury tajnego głosowania. Nie na co dzień, nie ciurkiem, ale w pewnych sprawach. A Regulamin Sejmu RP zupełnie nie przewiduje takiej procedury. Tylko głosowania jawne imienne. Małpy muszą głosować jak naczelna każe, bo jak nie, to won z przyszłej listy wyborczej. To potężna broń. Zwykła dyktatura. Weźmy wzór z Regulaminu Parlamentu Europejskiego, gdzie już 1/5 deputowanych może wnioskować w każdej sprawie o głosowanie tajne. Więc chyba nie przeginam? Wpóśćmy chociaż odrobinę prawdziwej demokracji. Uchylmy dla niej drzwi naszego Parlamentu, bo duszno.

  66. @ wiesiek59 5 kwietnia o godz. 21:32

    kozetka
    5 kwietnia o godz. 17:58

    „Husa popierał Jagiełło, wspierając dostawami broni. Zawisza Czarny omal nie zdobył Zamku Anioła w jego obronie….. Niestety, na stosie geopolityki niejeden zginął.”

    Jan Hus wcześniej pogratulował Jagielle zwycięstwa pod Grunwaldem. Nie przeszkadzało to jednakże w ramach „geopolityki” – czyli prowadzenia przez polski Kościół własnej, wbrew królowi Jagielle, polityki wysłać na proces Husa na synodzie w Kontancji biskupa Trąbę, który poparł wyrok na Husa, a później głosował za wyborem na papieża pro-krzyżackiego Marcina V. Ten w czasie swojego pontyfikatu zorganizował kilka krucjat przeciwko husytom.

  67. kozetka
    6 kwietnia o godz. 13:20
    Jeszcze co do kontroli tego, kto jak głosował. Tobie się to podoba, mnie nie. Czuję wyjątkowe obrzydzenie do wszelkich „kontroli” w głosowaniach. Skoro wyborcy wybierają swoich przedstawicieli w tajnych wyborach powszechnych, powinni obdarzyć ich zaufaniem. Mam tą awersję od czasów, gdy wybory odbywały się w miejscach publicznych, bez zasłon przy licznym udziale snujących się UB-ków, a potem SB-ków którzy kontrolowali i donosili właśnie do swoich urzędów bezpieczeństwa kto jak głosował. Wówczas to powstawały tzw. „teczki” w których odnotowywało się poglądy obywateli wykorzystywane przez podglądaczy do różnych niecnych czynów skierowanych przeciwko tym obywatelom. Pamiętam jak wówczas tęskniłem do prawdziwej demokracji i do tajnego głosowania. Dla mnie prawdziwa demokracja to właśnie tajne głosowanie. Chociaż czasami i w wybranych sprawach, ale legalne istnienie procedur tajnego głosowania. Zostało mi to do dziś, a na stare lata poglądów już nie zmienię. Chciałbym bardzo, aby więcej osób wypowiedziało się w tej interesującej mnie kwestii. Zachęcam i tych „za” i tych „przeciw”. Chętnie zapoznam się z innymi opiniami.

  68. @ Artur 6 kwietnia o godz. 13:48

    Zgadzam się z Tobą, że dyscyplina partyjna jest w polskim sejmie nadużywana. Z drugiej strony jeszcze gorszym rozwiązaniem byłoby kompletne bezhołowie, czyli głosowanie według osobistych poglądów, czy wręcz kaprysów posłów (nie wpominając już o większej możliwości ich korumpowania przez wielki biznes).

    Wydaje mi się, że problem leży w przyjętej powszechnie wśród partii rządzących i opozycyjnych filozofii „partyjniactwa”, gdzie kryterium nadrzędnym jest interes partii, a nie społeczeństwa jako całości. Stąd tyle pieniactwa w sejmie, gdzie opozycja rzadko jest rzeczowa i konstruktywna – jak w rozwniętych demokracjach.

    Niestety media odgrywają tutaj bardzo negatywną rolę, żerując na tych jatkach sejmowych, a nawet je celowo podgrzewając. Media już dawno przestały w Polsce spełniać pozytywną rolę w budowaniu demokracji, czyli po pierwsze – w bezstronnym informowaniu, po drugie – propaństwom (a nie bulwarowo-plotkarskim), krytycznym osądzie partii i poszczególnych posłów.

  69. Artur
    6 kwietnia o godz. 14:11
    Nalezy odroznic dwa poziomy glosowania: glosowanie powszechne i glosowanie juz wybranych poslow na taki czy inny projekt. W pierwszym przypadku tajnosc jest bezwzglednie wskazana. Natomiast glosowanie w Sejmie, gdzie wiekszosc ktora jest baza dla legalnego sprawowania wladzy przez rzad, powinna miec jakas gwarancje, ze nie stanie sie nagle mniejszoscia i w ten sposob pozbawi rzad legitymizacji. Dyscyplina partyjna jest niezbedna do tego, aby istnial stabilny rzad.
    Posel zostal wybrany w ramach jednej partii, ktora ma jakis program do zrealizowania i nie powinien dla jakichs wlasnych czy to etycznych czy innych racji sabotowac ten projekt, tak jak to zrobil Gowin i jego 40 rozbojnikow, bo jest to czyste warcholstwo.
    Arturze, problem z demokracja polega na tym, ze ta prawdziwa, autentyczna oparta na proporcjonalnej ordynacji, jest idealem nie dajacym sie urzeczywistnic, czyli utopia.
    Natomiast funkcjonuja demokracje niedoskonale, sfalszowane, oparte na ordynacji wiekszosciowej. Dzieki temu w parlamencie zasiada tylko kilka partii, a owa mozaika kilkunastu, a nawet kilkudziesieciu partyjek, ktora lepiej odzwierciedla panujace w spoleczenstwie opcje polityczne, przestaje paralizowac dzialanie parlamentu. Byl to jeden z powodow Przewrotu Majowego , gdyz owa rozdrobniona sejmokracja uniemozliwiala jakiekolwiek dzialania, a chwilowe koalicje sprawialy, ze w ciagu osmiu lat zmienilo sie 13 rzadow.
    Zwroc uwage, ze we wszystkich wspolczesnych demokratycznych krajach:USA, Wlk.Bryt, Francja taki system wiekszosciowy funkcjonuje, gdzie na ogol dwie partie na przemian rzadza; raz osly raz slonie.
    Nie wiem, czy tam wszedzie obowiazuje jawnosc glosowania, moze jest niepotrzebna, bo glosujacy w ramach jakiejs partii poslowie sa odpowiedzialni i traktuja swoja partie jako wlasna druzyne. Natomiast nasi poslowie,ktorzy przechodza z partii do partii nie sa tacy pewni, wiec chyba jawnosc jakos ich dyscyplinuje

  70. JH:,,Od jakiegoś czasu zadaję się z politykami i partiami politycznymi. Traf chciał, że równolegle zadaję się też z rządem.”- ups!, ale się TRAFIŁO. Jak to możliwe, że zadając się od jakiegoś czasu z politykami i partiami politycznymi, zadał się Pan Prof. z rządem? Doprawdy niebywale:)))

  71. kozetka
    6 kwietnia o godz. 13:07

    @ Andrzej Falicz 6 kwietnia o godz. 2:49

    Teraz kochasz Czechów i Słowaków, aby zaraz dodać: „NIGDZIE (podkreślenie moje) nie spotkalem sie z takimi publicznymi manifestacjami niecheci do „Polakow – burdelakow…” – Jak w owym czasie w Czechach”. Wyjaśnij nam łaskawie, skąd więc ta twoja nieodwzajemniona miłość do tych nacji ? 😉 …”

    Alez ja ich dalej kocham!
    A to co mnie spotkalo to prawda.
    Czy to takie trudne do zrozumienia?
    Ja ich kocham pomimo tego co mnie tam spotkalo.
    Pokazuje, ze uogolnienia na temat tolerancyjnych bo laickich Czechow sa uogolnieniami.
    Moge bronic kosciola przed niesprawiedliwymi atakami pomimo, ze jestem ateista.
    Jestem ateista i w dalszym ciagu widze hipokryzje i agresje.
    Nie jestem antysemita i tym bardziej moge dostrzec przesade w generalizacji polskich grzechow.

    Zupelnie nie rozumiem Twoich argumentow.
    Chcesz mi wmowic, ze jestem katolickim antysemickim homofobem bo nie zgadzam sie z wiekszoscia prostackich prowokacji Hartmana.

  72. kozetka
    6 kwietnia o godz. 14:27
    Lewy
    6 kwietnia o godz. 14:57
    Dziękuję Wam za przedstawienie Waszych opinii i poważne potraktowanie mojej prośby. Wiele przytoczonych argumentów uznaję i przyznam, macie wiele racji. Żona śmiejąc się mówi, że nie jest ze mną tak źle, skoro daję się częściowo przekonać i uznaję rzeczowe argumenty. Jednak procedury tajnego głosowania są powszechne w świecie starych demokracji, w tym także w Parlamencie Europejskim. W Stanach Zjednoczonych na długo przed wyznaczonym terminem głosowania w Senacie opinia publiczna jest powiadomiona, który senator jak zamierza zagłosować. Trwają rozmowy, wzajemne przekonywania, przeciągania na „swoją” stronę. To jest prawdziwa demokracja. Wiem, że to trudne, żmudne i nudne, ale tak właśnie powinna wyglądać i u nas. Tam, gdyby ktoś spróbował szantażem wymusić na senatorze oddanie głosu wbrew jego opinii i przekonaniom, trafił by do więzienia. Sytuacja „dyscypliny patryjnej” jest zupełnie nie do pomyślenia. A u nas Regulamin Sejmu RP zupełnie oficjalnie i bez owijania w bawełnę szantażuje posłów i zmusza do głosowania tak, jak nakazuje wódz. Nie zagłosujesz tak, jak wódz chce, wykopiemy cię przy następnych wyborach. Czy słyszał ktoś o takiej sytuacji w USA? Chcecie mnie obedrzeć z jednego z ostatnich marzeń mojej młodości. Marzenia o prawdziwej demokracji ukształtowanego w czasach obcej dominacji i zniewolenia naszego kraju, w czym uczestniczyły także szerokie gremia moich rodaków dla materialnie wymiernych korzyści zdradzających obcemu mocarstwu polską rację stanu. Pewnie stwierdzicie, naiwniak. Ale trudno rozstać się z tymi marzeniami. Kiedyś prof. Grzegorz Markowski napisał długi artykuł, w którym szczegółowo wypunktował powody i okoliczności świadczące o tym, że Polska nie jest krajem demokratycznym. Swój artykół zakończył stwierdzając, że o prawdziwą demokrację musimy dopiero walczyć, ale jest w tym względzie bardzo sceptyczny, ponieważ nie widzi wokół siebie ludzi, którzy mieli by ochotę to czynić. Ja też nie widzę. Ale bardzo Wam dziękuję za Waszą opinię.

  73. Przepraszam, pomyliłem imię profesora. Chodzi oczywiście o artykuł prof. Radosława Markowskiego. Jeszcze raz przepraszam.

  74. @Artur,
    demokracja w Polsce to zaledwie krucha płonka. Trzeba na nią chuchać i dmuchać. Pielęgnować i wzmacniać. Uważnie obserwować i tam gdzie to możliwe nadawać jak najlepszy kształt. Wszystko uważnie i ostrożnie. Bez gwałtownych i radykalnych ruchów, które mogły by przynieść więcej szkody niż pożytku.
    A nade wszystko należy pamiętać o tym, że demokracja nie jest jakims samoistnym bytem, na który możemy się zdecydować i zaaplikować społeczeństwu. Demokracja lub jej brak jest immanentną częścią społeczeństwa. Będzie dojrzewał wraz z dojrzewaniem społeczeństwa. A to jest proces, który wymaga czasu. Dużo czasu. I cierpliwości.
    Szanuję Twój zapał, ale pozwalam sobie przypomnieć, że sam zapał bez cierpliwości niekoniecznie musi dać dobre rezultaty 😉

  75. Wypowiedź Pana prof. Radosława Markowskiego pt. „Polska ułomna”, o której wspominam wyżej nadal do przeczytania w Archiwum „Newsweeka” pod adresem: http://www.newsweek.pl/wydania/1204/polska-ulomna,59781,1,1

  76. Matylda
    7 kwietnia o godz. 10:10
    Szanowna Matyldo.
    Piszesz: Demokracja w Polsce to krucha płonka, chuchać i dmuchać, pielęgnować i wzmacniać, uważnie obserwować, nadawać jak najlepszy kształt, uważnie i ostrożnie, bez gwałtownych i radykalnych ruchów. Czy możesz mi podać chociaż jeden przykład na to by ktoś, kiedyś, gdziekolwiek, stosując wymienione przez Ciebie metoty cokolwiek wywalczył? Autokratyczne rządy naszych kacyków partyjnych pozbawione są właściwości odczuwania takich metod. W polityce liczy się bezwzględna i brutalna walka, a nie chuchanie i dmuchanie. We wspomnianym przeze mnie artykule „Newsweeka” przytoczone zostały badania „The Economist”, który opublikował swoje wyniki badań nad demokracją w 160 krajach świata. Według tygodnika w 28 krajach była pełna demokracja, w 54 krajach ułomna, a w 30 hybrydowa, czyli trochę demokracji i trochę autorytaryzmu. Reszta nie spełniała żadnych kryteriów państwa demokratycznego. Polska znalazła się w drugiej grupie demokracji ułomnych. A mnie chodzi o to, czy jesteście naprawdę za demokratyczną Polską, czy to tylko tak „na niby” chcecie, a tak naprawdę cenicie sobie rządy autorytarne partyjnych kacyków i dobrze Wam z tym. Zwróć proszę uwagę na fakt, że aż w 28 krajach świata istnieje jednak pełna demokracja. Dziękuję Ci za cenny głos w dyskusji.

  77. Wymogi demokracji z konferencji w Uniwersytecie Stanford (Larry Diamond and Leonardo Morlino) : 1) uniwersalne prawo wyborcze; 2) powtarzające się, wolne i i uczciwe wybory; 3) więcej niż jedno poważne stronnictwo polityczne; i 4) alternatywne źródła informacji. Jak polska demokracja spełnia te wymogi? Czy mamy wolne prawo wyborcze? Czy mamy wolne media? Czy możemy tworzyć nowe partie polityczne? Czy możemy krytykować rząd za nieudane zmiany? Czy możemy urządzać demonstracje? jeżeli odpowiedź brzmi TAK – to mamy całkiem niezłą demokrację :), choć kulawą o niekompetencje polityczną reprezentacji rządzącej.

  78. Ad vocem dyskusji o istocie demokracji.
    Przede wszystkim mamy dalekie od demokratycznych wartości i przekonań społeczeństwo (albo raczej: wspólnotę plemienną), niezdolne do wykorzystania cywilizowanych mechanizmów demokratycznych.
    Niezdolne, bo nie ceniące ich i poddawane bezustannej indoktrynacji antydemokratycznej i antyliberalnej.
    Demokracja formalna, zainstalowana w otoczeniu wspólnoty plemiennej, przynosi skutki będące karykaturą standardów demokratycznych społeczności.
    Przykładów na te zjawiska mamy w Polsce aż nadto.
    Taka formalna, ustrojowa instalacja demokracji (co miało miejsce w 1989) wymaga aktywnej pielęgnacji ale także politycznej walki o wdrożenie oraz ochronę przed sabotażem.

    Odpuściliśmy sobie kultywowanie demokracji; zbyt łatwo utożsamiając jej cele z formalnymi desygnatami (jak wejście do NATO i UE).
    Treść i praktyka rozwija się natomiast w kierunku najciemniejszych zabobonów plemiennych.

    „Cierpliwość” w biernym obserwowaniu zawłaszczania demokracji przez totalne i autorytarne instytucje oraz grupy społeczne prowadzi jedynie do robienia z demokracji karykaturalnej wydmuszki.
    Gdzie fasada formalna legitymizuje przeciwstawne demokracji praktyki i normy.

  79. Zagrożeniem dla każdej demokracji jest rosnące i już zbyt duże rozwarstwienie społeczne. To czyni, że w praktyce nie ma politycznego równouprawnienia, które jest praktycznie niemożliwe, jeśli bogactwo i nierówności statusu stają się zbyt ekstremalne. Złagodzić nierówności można przez oświadczanie, że dostęp do pewnych dóbr (ochrona zdrowotna, minimalny dochód i edukacja, świadczenia emerytalne) są prawami obywatelskimi społecznie szanowanymi.

  80. Aleksandra R
    7 kwietnia o godz. 13:20

    Zagrożeniem dla każdej demokracji jest rosnące i już zbyt duże rozwarstwienie społeczne. …”

    Zgadzam sie w 100%!
    Co najbardziej niepokojace to rozwarstwienie w dzisiejszej Polsce sie poglebia i jest wynikiem konretnych decyzji i priorytetow rzadzacych elit politycznych.
    Co do dobr „powszechnie dostepnych” istnieje wyrazna terndencja do wycofywania sie panstwa z tego obowiazku na rzecz tzw. rynku.

    Rozwarstwienie ma dodatkowo w kraju stosunkowo ubogim jak Polska duzo okrutniejsza twarz niz w krajach bogatych.

    Niestety lewica koncentruje sie na czesto „egzotycznych” aspektach obyczajowosci (Maryska…ktora nosza w klapie ludzie Palikota – ktorego sympatykiem jest nasz gospodarz…) nie widzac,ze najwiekszym zagrozeniem jest wykluczenie ekonomiczne dotyczace milionow obywatelii.
    Lewica, ktora sie odwraca od staruszek dlatego, ze nosza moherowe berety jest zalosna atrapa lewicy.

  81. @ Aleksandra R
    7 kwietnia o godz. 13:20
    „Zagrożeniem dla każdej demokracji jest rosnące i już zbyt duże rozwarstwienie społeczne.”
    – – –
    A coż to znaczy?
    Co to ma wspólnego z demokracją?
    Jaki ma związek status (pod jakimkolwiek względem) społeczny z równością podmiotową obywatela w demokracji?
    Czy to ma znaczyć, że warunkiem demokracji jest jakieś kontrolowane co do poziomu „rozwarstwienie”, a najlepiej jakiś „ein social-folk” – czyli komunizm?
    Pomieszanie to, Aleksandro, z poplątaniem, czy oczadziała totalitarna propaganda?
    Hm…

  82. @Gekko

    Niestety Gekko jak zwykle udaje, albo co gorzej nie wie, że oprócz wolnych i demokratycznych wyborów, wolności indywidualnych obywateli istotą demokracji jest równość życiowych szans.
    To one gwarantują, że społeczeństwo nie jest narażone na wszelkiego rodzaju idiotyczne wynaturzenia, czego przejawem jest nieuchronność powielania zastanych społecznych ról i statusów.
    To one powodują ,że każdy czuje się dobrze w swoim kraju, czuje się za niego odpowiedzialny i uczestniczy świadomie we wszelkiego rodzaju momentach demokratycznego życia.

    K

  83. @ Aaron
    Jakie szanse masz nierówne?
    Tylko nie myl szans z gwarancjami renty od współobywateli za jednostkową nieodpowiedzialność za swój los.
    Pozdr.

  84. Artur
    7 kwietnia o godz. 11:45
    ….Czy możesz mi podać chociaż jeden przykład na to by ktoś, kiedyś, gdziekolwiek, stosując wymienione przez Ciebie metoty cokolwiek wywalczył? ….

    Proszę uprzejmie: Wielkopolanie! Opisuje to Stefan Bratkowski w „Najdłuższej wojnie nowoczesnej Europy”.
    Cierpliwość nie oznacza bierności.
    Za to ma dużo wspólnego z dojrzałością, wytrwałością i mądrością.
    Wielkopolanie, jako jedyni, wygrali powstanie. A po pod odzyskaniu niepodległości zasilili rząd Władysława Grabskiego, współtworzyli reformy finansowe, które pozwoliły Polsce wyjść z zapaści.

    Aleksandra R
    7 kwietnia o godz. 13:20
    w pełni się zgadzam.

  85. @Gekko
    Dość mocno jestem zaskoczona tym, że związek statusu z demokracją, może jeszcze budzić jakiekolwiek wątpliwości. Odsyłam do literatury:1) „The Spirit of Democracy: The Struggle to Build Free Societies Throughout the World” by Larry Diamond. (Times Books, 2008), 2)”The Third Wave: Democratization in the Late Twentieth Century” by Samuel P. Huntington. (University of Oklahoma Press, 1991). Niewiarygodny staje się wobec powyższego tytuł artykułu Jana Hartmana.

  86. @ Andzej Falicz @Matylda. Dziękuję.

  87. @Gekko

    Nie wiem czy to jest aż takie skomplikowane żeby pojąć, że demokratyczne swobody polityczne indywidualne to nie pełnia prawidłowo funkcjonującego, społeczeństwa. Zresztą nawet z tą demokracją w tym ujęciu to wszystko zależy od tego kto kupił nową talię kart i kto zamierza je rozdawać.
    Owszem demokratyczne wybory tak , ale pod warunkiem, że wygrają nasi albo nasze będzie na wierzchu. Przykład. Wenezuela z Chavezem, Iran ze swoimi wyborami politycznymi ,czy nawet Palestyna
    A w 2012 kiedy Grecy chcieli referendum przeprowadzić i zdecydować o swojej przyszłości to Niemcy wyrazili głębokie rozczarowanie i pomysł upadł.

    Zdaję sobie sprawę, że są kraje gdzie kwestie społeczne wywołują określone reakcje, ale Europa jest pod tym względem (może oprócz Anglików) wrażliwa na tego typu zagadnienia.
    Powód jest jeden ale dosyć ważki, żeby nie powiedzieć tragiczny.
    Nie trzeba nikomu tłumaczyć w jakich okolicznościach zrodziły się w Europie rożnego rodzaju nacjonalistyczno – faszystowsko- nazistowskie narracje . Były on efektem działania tzw. niewidzialnej ręki w latach 30-tych ubiegłego stulecia i to pod urokiem jej działań ( kryzys gospodarczy, wykluczenia społeczne, brak perspektyw} miało miejsce to co miało miejsce.
    I Europa pomna tych doświadczeń wie, że nie może sobie pozwolić aby sytuacja się powtórzyła.
    A Polska należy do cywilizowanego świata bo leży w Europie, gdzie wartości socjalne są stawiane na równi z prawami wolności politycznych i indywidualnych.

  88. @ Aleksandra R
    7 kwietnia o godz. 16:47
    – – –
    Aleksandro,
    gdy wydobędziesz się z poznawczego (oby!) zaskoczenia, spróbuj znaleźć odpowiedź na zadane przeze mnie pytanie.
    Najlepiej także w rozumie, wspieranym a nie zastępowanym literaturą.
    Tymczasem dziękuję za index – przyda się gdy na starość zostanę bibliotekarzem 😉


    @ Aaron
    Niestety, nie widzę związku tego co piszesz z odpowiedzią na moje pytanie.
    Każde pojęcie można sprowadzić do idiotyzmu, posługując się wielosłowiem.
    Równość szans jednostki w demokracji nie zwalnia jej z odpowiedzialności osobistej za podjęcie tych szans.
    Równość szans w oczywisty sposób nie wyrównuje żadnego statusu ani dystansu, zapewnia tylko sprawiedliwy dostęp do udziału w grze.
    Żadna równość szans nie sprawi, że wszyscy będą mieli i/lub osiągną to samo, i to dzięki demokracji.
    Dopóki wszyscy mamy „nierówno pod umysłem” – i na szczęście.
    Równość szans sprowadzona do idiotyzmu (jak sugerowana w niektórych wpisach), to jak zasady totolotka, w których wygrane muszą być dzielone po równo i to także wśród tych, którzy do gry nie przystąpili.
    Bo los i wygrana „się należy” it to po równo.
    A demokracja, jedynie i aż, zapewnia wszystkim nieskrępowany wstęp do kolektury.
    Do zobaczenia tamże, mam nadzieję że dołączysz wraz z Aleksandrą, na przykład 🙂
    Pozdrowienia 😉

  89. @Gekko

    Mieszkaniec Warszawy, dziecko pracowników ministerstwa ds. wolnego rynku. Uczeń najlepszego liceum w Warszawie. To nic ,że mieszkał na drugim końcu Warszawy, ale rodzice nabyli mieszkanie 5 minut drogi od szkoły. Rodzice dbający o zdrowie swego jedynaka zatrudnili specjalistkę od zdrowej żywności ustalającej codzienne menu dla całej rodziny. Przygotowanie posiłków to domena zatrudnionej na pełny etat gosposi. Poza tym nad kondycją latorośli czuwa warszawska znakomitość medyczna.
    Rodzice myślą również o przyszłości pociechy i opłacili również dodatkowe lekcje wzbogacające wnętrze ich synka. Często chodzą na skromne przyjęcia do warszawskich knajp i przy tej okazji poznali trochę ludzi którzy jakby co, to załatwią chłopakowi robotę ,bo chłopak do wszystkiego się nadaje, ale nie do nauki.

    Ale od czego ma się rodziców

    Mieszkaniec wsi Sawin, położonej gdzieś niedaleko Woli Uhruskiej. Dziecko ma rodziców, ale nie jest z nich dumny. Ojciec swego czasu zatrudniony na PKP nie miał szczęścia. Tory rozebrali, ze stacji zrobili strzelnicę , a w Urzedzie Pracy skierowali go na kurs gry na grzebieniu. Matka trochę pracowała w hucie szkła w Woli Uhruskiej, ale hutę zlikwidowano. Później jagody zbierała w lesie ,żeby chłopakowi książki kupić. Chłopak chorowity ( co drugi dzień je placki ziemnaiczane) ale do nauki się garnie. Chciałby uczyć się w Chełmie ( położony 25 km od Sawina ) w Liceum Czarneckiego, ale nie ma na stancję, a autobusy 2 razy na dzień kursują. Nie bardzo wie co będzie dalej robił, ale Ojciec mówi , ze załatwi mu pracę w pobliskim Nadleśnictwie Sobibór ,bo ma tam znajomości.

    Od czego ma się rodziców

    To są przykłady szans życiowych w wolnej i demokratycznej Polsce

  90. @Gekko
    Odpowiedz na pytanie:dlaczego ludzie podejmują ryzyko utraty najwyższych wartości, zdrowia i życia dla demokracji? Dlaczego ryzykują? Co ich do tego motywuje? Postaraj się pomyśleć i odpowiedzieć, bez tanich wygłupów (jeżeli oczywiście na to Cię stać, bez sięgania po książkę :)))). Podałam Ci naprowadzające pytania:)

  91. @ Aaron
    Masz absolutnie rację.
    Wszyscy powinni się rodzić w Warszawie i mieć zapewnioną przez rodziców pracę w urzędzie centralnym.
    To zadanie dla demokracji, co wyrównuje szanse.
    I tak też rozumie i realizuje ją komuna, bo to demokracja socjalistyczna i sprawiedliwość społeczna.
    PS Chyba nie spodziewasz się poważnej polemiki z taką demagogią?
    – – –

    @ Aleksandro,
    Oczywiście ci ludzie walczą z „zagrożeniem, jakim dla każdej demokracji jest rosnące i już zbyt duże rozwarstwienie społeczne” 😉
    Ale wtedy nazywają się komuniści i faszyści, walczą przecież o równość na najwyższym poziomie, czyli wyższość dla wszystkich, co walczą o równość.
    Najgorzej mają wtedy ci, którzy czymś ponad tę równość wystają, na przykład własnym rozumem.

    Wybacz, że na głupoty odpowiadam żartem – poważnej odpowiedzi ja się od Ciebie nie doczekałem.
    Spróbujmy więc inaczej.
    Pytałem o Twoją opinię (cytowaną wyżej).
    A jeśli demokracja jest właśnie po to, aby każdy mógł się rozwarstwiać w dowolnym kierunku i na dowolną wysokość o ile respektuje zasady demokratyczne?
    Bo na tym polega równość szans, nie gwarantująca bynajmniej równości i powszechności wynikowego statusu, ale po prostu równość i wolność wyboru.
    Mylenie równości statusu z równością dostępu do wyboru pięknie konweniuje z przedstawianiem demokracji jako antytezy wolności.
    I tu się kłania, w tym ostatnim pojęciu, ludzka motywacja, jakiej żadna fałszywa równość nie powstrzyma.
    Nawet przeczytana i głoszona z bibliotecznego ‚ex cathedra’.
    Z figlarnymi uszanowaniami 😉

  92. @Aleksandra R

    Z twórczości Gekko

    Fragment pierwszy

    Blog Hartmana

    „Gekko
    7 kwietnia o godz. 15:40

    @ Aleksandra R

    Czy to ma znaczyć, że warunkiem demokracji jest jakieś kontrolowane co do poziomu „rozwarstwienie”, a najlepiej jakiś „ein social-folk” – czyli komunizm?
    Pomieszanie to, Aleksandro, z poplątaniem, czy oczadziała totalitarna propaganda?”

    Fragment drugi

    Z blogu Kowalczyka

    Gekko
    7 kwietnia o godz. 18:43

    „A ja ponawiam apel.
    Nie o cenzurę, ale o regulamin.
    Publikacja rasistowskich i obłąkańczych tekstów nie może mieć uzasadnienia (chyba ze w historii choroby).”

    Nie wiem, ale może niektórzy pamiętają w poprzedniej epoce* słowo ” regulamin” zastępowane też pojęciami „strategiczne sojusze” , „racja stanu”.

    *Poprzednia epoka – okres PRL 1944-1989

  93. @Gekko

    Mimo wszystko odnosiłem wrażenie, że pewne rzeczy są oczywiste, ale niestety…

    Nie chodzi o to aby każdy był mieszkańcem Warszawy, ale o to aby państwo w maksymalnym stopniu wyrównywało wszelkie różnice mogące powodować nierówność szans swoich obywateli które powstają na jego obszarze.
    Chodzi o to aby w szkołach czy to Warszawie ,czy w Sawinie edukacja niwelowała wszelkie różnice wynikające ze statusów wykształcenia, majątkowych, kulturowych. Do tego oczywiście potrzebna jest wola państwa, ale również kasa którą państwo może pozyskać w postaci odpowiedniej wysokości podatków.
    Ten sam problem dotyczy również zdrowia wszystkich obywateli. Nie kasa na prywatnego lekarza, czy stomatologa, ale ten sam poziom państwowej opieki zdrowotnej w Poznaniu czy Miłocinie.

    Poza tym równość na rynku pracy, równość wobec prawa …

    I nie jest to żaden komunizm tylko zwykła troska o godność człowieka .
    Bez wyjątku.

  94. Kolejny mit w obróbce?
    Ta cała DEMOKRACJA?

    Co trzeba zrobić, by być demokratycznie wybranym?
    Mieć pieniądze na kampanię wyborczą?
    A skąd?
    Pewnie od bogatych sponsorów, którym w zamian trzeba poczynić pewne koncesje…..
    I w tym momencie następuje koniec mitu.

    Demokracja jest dla społeczeństwa RÓWNYCH- mają podobne szanse.
    W społeczności nierównych, szanse są nierówne.
    Ojcowie Założyciele wiedzieli to najlepiej- do biedaków nie należeli.
    I idealistami byli- na początku….
    Ich następcy natomiast weszli w koleiny poprzedników
    -władzy zdobytej raz, się nie traci, chyba że z głupoty…..

    Dick w „Słonecznej loterii” opisał ustrój demokratyczny.
    Ale nawet tam lotermistrz manipulował szansami….

    Na obecnym poziomie rozwoju społeczeństw, jest to być może osiągnięcie szczytowe cywilizacji.
    Kto wie co będzie następnym etapem ewolucji?
    Stawiam na korporacjonizm, ewentualnie neofeudalizm z nim związany.
    Pasjonujące i krwawe mogą być rozgrywki o władzę i strefy wpływów i dystrybucji pomiędzy Gazpromem a Toshibą ze wsparciem Exxon- na przykład…..

  95. @ Aaron

    1/ Zamiast zastępować cudze słowa, przeczytaj co znaczą, a konkretnie jak brzmi regulamin publikacji wypowiedzi na blogu „Polityki”. Twoje skojarzenia są równie kosmiczne i nietrafne jak rakiety Kim-a.

    2/ Tak, wiem co w bardzo jasny sposób napisałeś: „…aby państwo wyrównywało…”. Wiem, bo w komunizmie żyłem i więcej nie chcę.
    A jak Ty lubisz, to wsiądźże na walec (ten, co „wyrówna”) i przejedź się w drodze do Kima przez Białoruś.
    Będziesz miał wyrównane i państwowo gwarantowane szanse – lepsze, niż te na cudzą kasę w Warszawie, którą tak komuś chciałbyś „wyrównać” w swoją stronę.
    Pozdrawiam.

  96. @ wiesiek59
    7 kwietnia o godz. 20:32
    – – –
    Racja, że ta obróbka pojęcia „wolność, równość, demokracja” nad Wisłą oznacza chrześcijańską miłość do kasy bliźniego.
    Gwarantowaną przez państwo.
    Mój Boże, można by bilety sprzedawać do tego naszego zakonserwowanego parku jurajskiego, enklawy totalitarnej ciemnoty, komunizmu, dewocji i złodziejstwa – w jednym.
    Dobrze , Wieśku, że nieustannie to wypunktowujesz.

  97. Gekko
    7 kwietnia o godz. 20:40

    W tej akurat sprawie nie zgadzamy się fundamentalnie.
    Czytam właśnie o panu ministrze z Francji, chcącemu wyprać 15 milionów euro….
    Biedaczek…..choć socjalista…..

    Lustra i dym- to demokracja w obecnym wydaniu, kupowana dzięki medialnym potentatom- niespecjalnie biednym zresztą……
    Lud to będzie kupował- do czasu.
    A potem, jak zwykle, do władzy będą wynoszeni nowi- czerpiący ze starych wzorców garściami…..

    Nawet miejsca na ekscytację ludzką głupotą i inercją myślenia nie ma….
    Tak jak nie ma REALNYCH dóbr na świecie, aby pokryć wartość wirtualnych depozytów bankowych…..

  98. @ wiesiek59
    7 kwietnia o godz. 20:53
    – – –
    No owszem, nie zgadzamy się fundamentalnie i to we wszystkich niemal opiniach.
    Na przykład w tym, że skoro (cytując może Ciebie?) „nic już nie ma” na tym świecie, to można sąsiadowi ukraść kurę. 😉
    Otóż, moim zdaniem – nie można.
    Dlatego, że nurzając się w mediach eksploatujących sensacyjne głupoty (co z tego, że prawdziwe) sami stajemy się ludem i to czarnym.
    Co prędzej tę kurę ukradnie, niż zęby sobie umyje.
    Zadbajmy o swoje podwórko, a potem martwmy się małością świata.
    Pozdrawiam.

  99. @ Gekko

    A propos Białorusi.

    Do Kima się nie wybieram, ale jeżeli chodzi o Bialoruś to naprawdę jestem cichym fanem tego co dzieje się na Białorusi . Oczywiście swoją opinię czerpie nie z „wolnych i niezależnych” spod znaku pana Poczobutta, ale cierpliwie składam na podstawie różnych źródeł te białoruskie puzzle i naprawdę sensowny i dosyć ciekawy obraz się rysuje.

  100. @ Aaron,
    ja wiedziałem, że ty masz czas na blogu, bo otrzymujesz gosudarstwiennuje wyrównanie szans! 🙂 🙂 🙂
    Nu, dawaj, pierwuju snimku etowo obraza:
    – – – – – – – – – – –
    Są jeszcze jakieś wolne etaty, zanim Bat’ko zaleje szczęściem świat?

  101. @Gekko

    Mówisz i masz

    Fragment wywiadu z Polityki z Alesiem Michalewiczem.2012 rok.

    Wracając do Mińska, z czego, pana zdaniem, wynika ta zgoda na arbitralne decyzje jednego człowieka?

    Wcześniej to był wzrost gospodarczy. Istniała umowa społeczna, jak się u nas mówi. Państwo i prezydent gwarantowali, że ludzie będą żyć coraz lepiej, a oni w zamian rezygnowali ze swych demokratycznych praw. Łukaszenka był więc akceptowany. Jaka to różnica, czy wybrało go 55 czy 85 proc. głosujących? Społeczeństwo obywatelskie nie stanowi większości w żadnym kraju. Zawsze to partyjna mniejszość decyduje, co leży w naszym interesie.

    A z drugiej strony trzeba pamiętać, że lata 2000 to okres, w którym Białorusini kupili swój pierwszy samochód, 10-letniego Golfa. Za sowieckich czasów nawet nie mogli o tym marzyć. Po raz pierwszy kupili dobry telewizor, wyremontowali mieszkanie. Ludzie to doceniali. Daleko było do poziomu Europy Zachodniej, ale oni dopiero przenieśli się ze wsi do miast, dostali za darmo mieszkanie z ubikacją i ciepłą wodą. Trudno ich winić, że popierali Łukaszenkę. Ja jestem już trzecim pokoleniem, które wyjechało do miasta, moi dziadkowie zdobyli wyższe wykształcenie…

    Fragment tekstu Białorusina Sokrata Janowicza. Polityka 2006 rok

    „Politycy polscy nie mają zielonego pojęcia o tym, że Republika Białoruś nie jest państwem narodowo-białoruskim, lecz socjalno-sowieckim. To uprzemysłowiona resztówka Związku Radzieckiego. Stąd wynikają wszelkie konsekwencje. Autentyczna popularność osławionego Aleksandra Łukaszenki jest generowana przez ciągle żywą pamięć o ubogim życiu w niedawnych dekadach, w których ekonomika była orientowana przez Kreml na gigantyczne zbrojenia, utrzymywanie największej armii świata, finansowanie rebelii prowadzących do zwycięstwa globalnego komunizmu. Rozpad ZSRR na państwa narodowe siłą rzeczy spowodował koncentrację na problemach wewnętrznych. W Białorusi zapełniły się puste przedtem półki sklepowe, w domach towarowych pojawiły się towary wręcz luksusowe (także z importu). Ulicami mkną oto tabuny aut zachodnich marek. Przeciętny Białorusin, ukształtowany przez wieki i pokolenia biedy, nie ma wygórowanych ambicji materialnych; nic w nim ze szlachty. Polak nadal jest postrzegany przez niego jako nieobliczalny pan dziedzic i babiarz kierujący się zawołaniem „Zastaw się, a postaw się”. Cóż w tym mądrego? Zaściankowa nadęta głupota, godna politowania!

  102. @Gekko

    Mam też wieści z kraju bliskiego sercu Gekko.
    Efekty wolnościowych swobód i praw człowieka ,szczególnie dzieci:

    Oficjalne dane za 2008 rok. (statystyki rządowe)
    – 31 593 Amerykanów poniosło śmierć od broni palnej
    w tym -12 tys. 179 osób zamordowano
    -18 tys. 223 osób popełniło samobójstwo
    W tej liczbie jest:
    -2037 dzieci i nastolatków zamordowanych
    -748 dzieci i nastolatków popełniło samobójstwo

  103. Znaczy, Bat’ko na Króla Polski?
    Jak tu nie zawierzyć…mądrości i osiągnięciom cytowanym, a przez Ba’kę tak w briefach prasowych lubionym od opozycji?
    Ja też chętnie bym mknął drogą bryką od Bat’ki ku urnie wyborczej.
    Widać te bryki, oj widać – i bogactwo mknące do Biedronek tabunami.
    Aaron – to ja Ciebie na prazdnik odpowiedni do obrazka Twego zapraszam na Probostwo do Wyszkowa. Ty weź brykę (tylko nie tabun od razu).
    Ja postawię się, a zastawę Bat’ko nam podaruje.
    Uraaaa…

  104. @ Aaron,
    Tobie do smoleńska, na sabat sekty (tyle, że od tyłu, na odwrót) a nie na blogi…
    Z samobójstwami przegiąłeś – każdy wie, że to ofiary imperializmu.
    Boże, lekarza! (albo odwrotnie)
    Epoka lodowcowa i to za drobne od Bat’ki, bez efektu cieplarnianego.

    Panie Profesorze Hartman, proszę załatwić w IPN, aby dyskusja na Pana blogu nie była uznana za TW.
    Oczywiście, z reakcyjnym reżymem polskich panów.
    🙂

  105. @Aaron Sprężyner – Gekkon redukuje dysonans poznawczy przybierając postać błazna. Może pomoże Czesław Miłosz. Jeżeli Gekkon nie zrozumie, demokracja nie ucierpi 🙂
    Na cześć
    księdza Baki

    Ach te muchi,
    Ach te muchi,
    Wykonują dziwne ruchi,
    Tańczą razem z nami,
    Tak jak pan i pani
    Na brzegu otchłani.

    Otchłań nie ma nogi,
    Nie ma też ogona,
    Leży obok drogi
    Na wznak odwrócona.

    Ej muszki panie,
    Muszki panowie
    Nikt się już o was
    Nigdy nie dowie,
    Użyjcie sobie.

    Na krowim łajnie
    Albo na powidle
    Odprawcie swoje figle,
    Odprawcie figle.

    Otchłań nie je, nie pije
    I nie daje mleka.
    Co robi? Czeka.

  106. Białorusini mają otwarte granice.
    I porównują…..
    Białoruska przestępczość z rosyjską.
    Ukraińska oligarchia z własną.
    Polskie ceny i bezrobocie ze swoją zasobnością.
    I wyciągają wnioski…….

    Ach, i jeszcze depopulację emigracyjną Litwy, Łotwy, Polski…..
    Na zmywaki przysłowiowe i do innych ciężkich prac, nie wymagających myślenia……

    Jakoś nie słyszałem o tabunach białoruskich prostytutek, ani o bezdomnych gastarbaiterach tej narodowości…..

    Ten ich despota, wygląda na dość ludzkie panisko.
    A przeciwnicy polityczni, zawsze mogą wyjechać.
    Na razie jedynie Mińsk i Witebsk demonstrują.
    Te kilka tysięcy to niewiele jak na 10 milionów mieszkańców……

  107. Gekko
    7 kwietnia o godz. 21:00

    Niewiele jest zasad obowiązujących na CAŁYM świecie.
    Jedną z nich jest przetrwanie- za wszelką cenę.
    Instynkt samozachowawczy niweluje wszelkie nakazy, zakazy, tabu, prawa boskie i ludzkie.

    Oglądając zza szyby krajów dobrobytu świat, masz chyba dość wąskie spojrzenie……
    Kura będzie warunkiem przetrwania, to zabiją za nią.
    W jakiejś połowie co najmniej populacji świata.
    Albo obcego- by go ograbić……
    Te wszystkie zdobycze socjalne Zachodu, okupione zostały krwią robotników, strajkami, lokautami, morderstwami robotniczych przywódców na zlecenie posiadających władzę.

    Demokracja to wytonowała.
    Ale nie zlikwidowała…
    A obecnie głosi się hasła minimalizacji kosztów osobowych.
    Efekty są przewidywalne do bólu- ktoś straci władzę, a być może i głowę…..chyba że opłaci pokój społeczny zatrudniając, dotując, sponsorując.
    Nie polityków- LUDZI…..
    Bo Rynki z ludźmi nie wygrają. To one powinny służyć im, nie odwrotnie.

  108. Aaron Sprężyner
    7 kwietnia o godz. 21:34

    Moim skromnym zdaniem, Łukaszenka kupuje Białorusi czas na dostosowanie do nowych warunków…..

    „Armia Indonezji zainteresowana jest białoruskimi systemami zarządzania, systemami wywiadowczymi oraz modernizacją posiadanego uzbrojenia i wyposażenia” – podkreślił generał Siergiej Gurulew, naczelnik Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Białorusi.
    http://www.psz.pl/tekst-43641/Bialorus-poszerza-grono-sojusznikow

    Oprócz tego, jest jeszcze chińska droga…..
    A współpraca z Chinami ma już wymierne efekty- ponad 10 miliardów w inwestycjach bezpośrednich…..
    Kto wie, może to sposób?
    Bezalternatywność w polityce kończy się klakierstwem i czapkowaniem.
    Nie suwerennością ekonomiczną.

  109. @ Gekko

    Nic na to nie poradzę, ale to Ty Gekkonie w swoich giętkich zdaniach pierwszy posłużyłeś się białoruskim przykładem. a tylko dodałem swoje skromne 3 grosze.

    A propos wyszkowskie probostwo.Wiem, wiem. Żeromski. Marchlewski i widmo komunizmu. U boku Trockiego i jego kolegów . Później „cud nad Wisłą”

    Ale to tylko sprawdzian tego jak działa polski patent.

    Pisze o tym Snyder w „Tajnej wojnie”.

    Kiedy Piłsudski z Petlurą na Kijów swoją hucpę szykował to oczywiście wcześniej w Warszawie rząd … ukraiński zaprzysiężono z polskimi doradcami. A jakże. Ukraińcy takie braki kadrowe mieli, ze Polakami ministerstwa obsadzali. Stempowski – partner życiowy Dąbrowskiej, Józewski w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych ukraińskiego rządu to prawie ten sam numer co później z Rokossowskim za komuny . Tylko że Polscy panowie dali przykład chamowatym ruskim jak się tego typu sprawy przeprowadza i dopiero Snyder co nieco na ten temat pisze.

    Na probostwie w Wyszkowie powiada Gekko.

  110. Bycie „apolitycznym idiota” ma pewien sens. Bo kiedy nie można doszukać się LOGIKI w medialnych przekomarzaniach się polityków to w końcu lepiej być tym AI . Bardzo ograniczyłem ostatnio wysłuchiwanie nonsensownych i bardzo emocjonalnych tyrad, podczas których najważniejsze to gadać, gadać, gadać, a nie to o czym i w jakim celu ( oprócz najważniejszego: zgnoić, pomniejszyć, zmieszać z błotem, ośmieszyć, spostponować oponenta ). Czyż nie jest postawą godną szacunku odwrócenie się od całej tej „sieczki” ? Widać przecież, że na całym świecie tendencja w mediach jest podobna. Zasady FoxNews (Bill O’Reilly) i Ruperta Murdocha opanowały nasze media w stopniu przekraczającym moją tolerancję, a ponieważ nie widzę jak mógłbym to zmienić w stopniu mierzalnym, odwracam się i zajmuję się astronomią lub innym apolitycznym „idotyzmem”. Mierzi mnie to, że telewizja informacyjna w Polsce ogranicza się prawie wyłącznie do naszego „polskiego” podwórka, a pomija sprawy zagraniczne, ( chyba, że dotyczą Lady GAGI, Paris Hilton lub ostatnio Justina Biebera) jakby świat nie wpływał na nasze życie, tylko to, że pani Wójcik użyła wyrazu na ch… lub o której godzinie Donald Tusk składa kwiaty na Powązkach 10 kwietnia.
    Uczestnictwo w wyborach raz na cztery lata przy obecnych zasadach demokracji ( nikogo nie wybieramy – potwierdzamy tylko listy wyborcze ustalone przez liderów partyjnych, żadna partia nie dotrzymuje obietnic, posłowie głosują tak jak każe lider /biedni posłowie z PSL – źle głosowali/ ) to za mało, żeby LOGICZNIE myślący zechciał przestać być „apolitycznym idiotą”

  111. …Lewica, ktora sie odwraca od staruszek dlatego, ze nosza moherowe berety jest zalosna atrapa lewicy….pisze F A L I C Z zapominajac sie o odwracajach sie staruszkach. Zastanawiam sie, kiedy Falicz zacznie krytykowac siebie, swoje wpisy to to.
    Saldo mortale

  112. Pan ma jakas za duza radosc w nieskrepowanym uzywaniu jezyka panie Hartman. Matylde najwyrazniej oburza taka radocha bez kary i uruchamia dyscyplinke. Z drugiej strony jakos nie moze sobie odmowic przebywania w panskiej chocby wirtualnej obecnosci.

  113. Odnoszę wrażenie, że Pan profesor by się zwyczajnie nie odnalazł w świecie bez zidiociałych polityków, zidiociałego społeczeństwa, narodowców, katolików, moherów, homofobów itp. O czym by wtedy tu pisać?
    Nie jeden kierujący się w życiu logiką osbnnik wyprze wszystkie logiczne argumenty gdy mu nadepnąć na dumę czy ego. W przypadku polaków to już szczególnie. Do tej tej pory wyzywanie od idiotów i kretynów, uzasadnione czy też nie, z tym narodem nic dobrego nie zrobiło. Nie wiem więc co mógłby zmienić (poza nabijaniem odsłon bloga :)) jeden samotny profesor dysponujący chćby nie ograniczoną liczbą epitetów.

  114. Saldo mortale
    8 kwietnia o godz. 16:48

    …Lewica, ktora sie odwraca od staruszek dlatego, ze nosza moherowe berety jest zalosna atrapa lewicy….pisze F A L I C Z zapominajac sie o odwracajach sie staruszkach. Zastanawiam sie, kiedy Falicz zacznie krytykowac siebie, swoje wpisy to to.
    Saldo mortale

    ET vel Saldo mortale,

    Zaczne juz niedlugo wlasnie kupilem sobie beret.

    Dlaczego babcie sie odwracaja od lewicy tego tez zrozumiec nie moge.
    Zupelnie nie wiedza co dla nich dobre… gdyby ktorejs przyszlo do glowy zapalic maryche na przyklad?!
    Takie przystojne tam chlopaki – moze babcie boja sie zeby im sie pozabierali dowodow osobistych i jak bedzie z rentami?.

    Tym powyzszym wyrazilem zdecydowana krytyke swoich wczesniejszych wpisow!

    Co do „Lewy-icy” ladnie sie ukladaja jej losy w nowej ojczyznie Lewego – otoz jak sie dopiero co wysypal ze swoimi sklonnosciami do gwaltow (co za prawicowy brak tolerancji dla kochajach inaczej) „socjalistyczny” bankier DSK to jak na zlosc polecial wlasnie nastepny „socjalistyczny” lewicowy dzialacz – minister budzetu, Jerome Cahuzac.
    Dzielnie walczacy z bogaczami (75% podatku!), z naduzyciami finansowymi i rajami podatkowymi bezkompromisowy lewicowiec jak Palikot.
    Nawolujacy do oszczednosci czerwony Jerome (przy okazji – chirurg plastyczny od likwidacji lysin) trzymal sobie na tajnym koncie 600 tysiecy Euro w raju podatkowym.

    Byly lewicowy… minister finansow kolega czerwonego Jerome Pierre Moscovici oswiadczyl tydzien zanim sie wydalo, ze oficjalnie sprawdzal z Szwajcarami i lewicowy kolega czysty jak lza.
    My kochamy lewice – te francuska nowoczesna.
    Ach ta lewica !
    Nasze Olki Kwasniewski, Siwce i Palikoty.
    Czemu babcie im nie wierza !?? – tak im dobrze z oczu przeciez patrzy (Olek niestety nosi ostatnio okulary sloneczne – znowu sie odbija wirus filipinski w goleniu..).

  115. @ Aaron Sprężyner
    7 kwietnia o godz. 23:24
    – – –
    Nie bądź taki skromny.
    Jawna służba w propagandzie totalitarnego reżymu to dowód odwagi, graniczącej z bezprzykładną głupotą.
    A to już wyróżnia.
    – –
    Oj, pośpieszył się Profesor Hartman w odpolitycznianiu rodzimych idiotów.
    Jak społeczność plemienna nie ma własnego rozumu, to jakaś polityka ochoczo tę pustkę zapełni.
    Atrakcyjna, bo z importu.

  116. W zwiazku z tytulem felietoniku zapomnialem zapytac, ktory kult jest lepszy:
    kult politycznego czy apolitycznego idioty?
    Tych pierwszych jest znacznie wiecej.

  117. Andrzej Falicz
    9 kwietnia o godz. 5:01 pisze, ze zabrania rencistkom oraz rencistom „marychy”. Szkoda, bo jest to dla wielu dobre lekarstwo. Szczegolnie w podeszlym wieku, wieku wielu depresji…
    Saldo mortale
    PS
    Postlewica nie jest i niebyla nigdy lewica. Lewica nie byla tez PZPR.

  118. Saldo mortale
    9 kwietnia o godz. 13:18

    Andrzej Falicz
    9 kwietnia o godz. 5:01 pisze, ze zabrania rencistkom oraz rencistom „marychy”. Szkoda, bo jest to dla wielu dobre lekarstwo. Szczegolnie w podeszlym wieku, wieku wielu depresji…
    Saldo mortale
    PS
    Postlewica nie jest i niebyla nigdy lewica. Lewica nie byla tez PZPR…”

    No to chociaz w jednym sie zgadzamy.
    ET.
    Ale Ci i tak tego antysemity nie daruje…

    Ani za PRL-u a tym bardziej w III RP nie bylo i nie ma lewicy.
    Jest lzelewica cynikow i „Europa plus kawior” utuczonych transformacja pieszczochow salonu…
    Pan Hartman tez ma apetyt na kawior i tak dlugo bedzie nas wyzywal od idiotow i kretynow az mu go damy.
    Moze byc z marycha.

  119. Andrzej Falicz
    10 kwietnia o godz. 6:35,
    Pan Hartman tez ma apetyt na kawior i tak dlugo bedzie nas wyzywal od idiotow i kretynow az mu go damy.

    Dokładnie TAK! Pan Hartman rzuca tak gęsto grubym słowem również dlatego, że jest wściekły sam na siebie. Źle skalkulował szanse i odrzucił propozycję Palikota na rzecz propozycji Napieralskiego. I się przeliczył. Nie wszedł do parlamentu. Z Palikotem by mu się udało. Tłumaczył potem dość mętnie i zawile, dlaczego z Palikotem było mu nie po drodze. A przecież jemu po drodze z każdym. Byle droga prowadziła do słoika z konfiturami.
    Ten blog jest częścią strategii. Ma zapewnić poppularność i rozpoznawalność. Powiększyć target o zwolenników luzactwa.
    Z zaiteresowaniem obserwuję mozolną wędrówkę JH w stronę spiżarni spiżarni 😉

  120. Wszechpolska Matylda
    10 kwietnia o godz. 9:55 pisze, ze jest wszechwiedzaca.
    Saldo mortale

  121. Jak mam okreslic kogos, kto uzywa mowy/jezyka antysemickiego, celowo lub bezzwiednie. Moze Falicz mi odpowie.
    Saldo mortale

  122. Saldo mortale
    10 kwietnia o godz. 11:49

    Jak mam okreslic kogos, kto uzywa mowy/jezyka antysemickiego, celowo lub bezzwiednie. Moze Falicz mi odpowie.
    Saldo mortale…”

    ET,
    „jezyk antysemicki” to dosyc pojemne pojecie mozesz sobie sam tam wrzucac co chcesz wedlug tego „co czujesz”.
    Oczywiscie jezeli to silniejsze od Ciebie.
    Latwo Ci to przychodzi – masz jakies oficjalne uprawnienia wydane przez Rabina?

    Swoja droga to ciekawe dlaczego jest tyle rasizmu i ksenofobii na swiecie jednych w stosunku do drugich ale antysemityzm jest jeden specjalny i ma swoja specjalna nazwe obiegowa.
    Bo ani antyormianizm czy nawet antypolonizm brzmia falszywie.

    Nie mozesz na przyklad pisac o nietolerancji albo ksenofobii lub rasizmie?

  123. Swoja droga to ciekawe dlaczego jest tyle rasizmu i ksenofobii na swiecie jednych w stosunku do drugich ale antysemityzm jest jeden specjalny i ma swoja specjalna nazwe obiegowa.
    Panie Falicz … panie Falicz w wyniku europejskiego i niemieckiego atysemityzmu
    wymordowano w przemyslowy i zwierzecy sposob 6 mln. LUDZI…
    Pan ma raka slyczalam? ,a mnie TEZ glowa boli…pewnie migrena? ..
    /porownanie ;nie?/
    To Niemcy popelnili ta zbrodnie do czego wiekszosc z nich sie przyznaje ,a Polacy maja problem z uznaniem jej jako NAJGORSZA zbrodnie.
    Pozdrowienia

  124. @ Matylda

    Piszesz: „Tłumaczył potem dość mętnie i zawile, dlaczego z Palikotem było mu nie po drodze. A przecież jemu po drodze z każdym. Byle droga prowadziła do słoika z konfiturami.
    Ten blog jest częścią strategii. Ma zapewnić poppularność i rozpoznawalność. Powiększyć target o zwolenników luzactwa.
    Z zainteresowaniem obserwuję mozolną wędrówkę JH w stronę spiżarni spiżarni ;)”

    Jakże to, nas Polaków wyzywa od idiotów i wg Ciebie „to część strategii” prowadzącej do konfitur? To jakaś Twoja teoria sado-macho: JH wyżywając się na idiotach zdobywa wśród nich coraz wiekszą popularność ?? Wyjaśnij to proszę, abym mógł zobaczyć i ja co Ty na wskroś widzisz i mógł razem z Tobą dalej obserwować mozolną wędrówkę Hartmana 😉

  125. Nie kokietuj @kozetko 😉
    Jesteś dostatecznie inteligentny 😎

  126. @ kozetka
    10 kwietnia o godz. 20:24
    – – –
    Trafna uwaga.

    Nb. okazuje się, że polemiczne obnażenie przesłań Matyldy, nie tylko przeze mnie, traktuje ona jako próbę adoracji i ucieka w amory.
    Beware, kozetko, albowiem mnie już swymi uczuciami uraczyła nie wzywana.
    Na szczęście z wzajemną bezwzajemnością, dzięki sile mej inteligencji emocjonalnej i godności osobistej 🙂

  127. @ Gekko

    „Chamstwu w życiu należy się przeciwstawiać siłom i godnościom osobistom”, tako rzekł Jan Kobuszewski. Mówił chyba o sile charakteru. Motto pasujące na niejednym blogu, ale akurat Ty i Magda w tym względzie „stoicie tam” (cytując innego już klasyka), gdzie pan Janek stał 😉

  128. @ Gekko i Matylda

    Sorry, o tej porze powieniem spać, aby nie popełniać lapsusów ;(

  129. Polonia-Sawa
    10 kwietnia o godz. 14:12

    Czy mam przyznac Pani racje, ze Niemcy sa wyjatkowi?

    W czasie wojny trzydziestoletniej jedni chrzescijanie tak mordowali drugich z powou innej interpretacji roli kosciola, ze w Czechach (bez czolgow i krematoriow) zostalo z 4 milionów jedynie 600 tysięcy mieszkancow.

    Gdyby mieli czym to wyniki bylyby lepsze… niz holocaust.

  130. Ten tekst Panie Profesorze powinien być cytowany we wszystkich mediach
    co tydzień – i szkoda , że niestety nie będzie. Cytaty p.Leszka super pasują do tekstu .Pozdrawiam.

  131. Odniosę się tylko do słów:”Fetyszyzacja „apolityczności” polega na samouwielbieniu prostaka, który o polityce wie tyle, że „rząd to złodzieje”,…..” Jeśli na tym to polega ,to i tak bardzo dużo wie ten prostak, bo lepiej mu się żyje z tą prawdą niż z całą resztą wiedzy niepewnej na temat polityki.Skąd ma czerpać prosty człowiek wiedzę
    prawdziwą o polityce? A tak w ogóle, to istnieje takowa?

  132. pan profesor jako żywy dowód na to iż nie wystarczy dużo wiedzieć aby być madrym

  133. I o to chodzie. Nie o profesorową polityczność. Bo w niej nie ma nic złego. Tylko chodzi o profesorowe lewackie poglądy i dupowłastwo.

    A jeśli ja nie jestem apolityczny, ale i tak uważam, że rząd to złodzieje, to czy jestem też prostakiem?

css.php