Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

10.04.2013
środa

Paradis Hartmanis

10 kwietnia 2013, środa,

Jak mawiał pewien średniowieczny poeta paryski, „dopóki ziemia kręci się… daj każdemu po trochę, i mnie w opiece swej miej”. No właśnie. To moje trochę, o które modlił się dla mnie Villon, to mój mały paradis Hartmanis. Mam jego wizję ustaloną od lat.

Oto w moim raju jest wielkie łóżko, a w tym łóżku ja sam. Wokół mnie poduszki, książki lub czasopisma (lubię!), laptopy, tablety, komórki i piloty. Na wprost mnie wspaniały telewizor z trzystoma kanałami. Okno lekko uchylone. Słychać ptasząt świergot (nie za głośno). U wezgłowia stolik, a na nim patera z owocami i ciastkami, tudzież napojami niewyskokowymi (niepijący jestem). Służba na dzwonek. Wstaję trzy razy dziennie. Rano wychodzę na rajskie piazza, morską bryzą owionięte, celem zjedzenia śniadania, wypicia kawy i poczytania Wyborczej. Do kawusi papierosek (typu slim, mentolowy – to chyba nie jest w UE). Koło drugiej udaję się na obiad do restauracji, gdzie spotykam się z którymś z niezliczonych przyjaciół, opowiadających mi zajmujące historie i zapewniających, że wyglądam coraz młodziej i szczuplej. Trzeci raz wychodzę wieczorem – na spacer nad morzem i bulwarami, zakończony lekką kolacją, w przygodnie poznanym towarzystwie. Od czasu do czasu także teatr. O północy idę spać i śpię snem sprawiedliwego do ósmej dnia następnego. Mam też obowiązki – muszę karmić świnki morskie czy coś w tym stylu, aby bez reszty nie utracić kontaktu z rzeczywistością. Majątku żadnego nie posiadam – zadowalam się kartą kredytową, która spłaca się automatycznie z konta, na które nie mam powodu zaglądać.

Oczywiście w raju również pracuję, bo inaczej czułbym się darmozjadem. Jednak moja praca jest zupełnie inna niż dziś. Koniec z gadaniem do ścian. Koniec z bólem gardła i zmęczeniem po całym dniu zajęć. Koniec z udręką pisania. Interesanci dzwonią, a ja (jak mi się zechce), udzielam wiekopomnych odpowiedzi, za które otrzymuję wielkie dzięki i sowite honoraria. Są to rozmaite porady i komentarze, a także filozoficzne dygresje – wszystko bardzo starannie i z uszanowaniem publikowane w sieci i komentowane. Generalnie więc udzielam posłuchań i wywiadów, dzieląc się opiniami, za które nie biorę żadnej odpowiedzialności. Oczywiście, wszystko dla dobra ojczyzny. Felietony dla Polityki z sentymentu utrzymuję – pisze sekretarz, ale sam poprawiam.

I wszystko to raczej przez telefon. Żeby jednak nie stwarzać wrażenia zamknięcia w wieży z kości słoniowej, czasami wpuszczam do swego obszernego gabinetu jakąś telewizję na parę „setek” o tym czy o tamtym. Pogwarzę z panią od make-upu albo z kamerzystą, aby było wiadomo, że jestem skromny i normalny. Zresztą o mojej normalności krążą wręcz legendy. Ktoś mnie widział w autobusie. Ktoś dał słowo, że sam kupowałem gazetę.

Co by tu jeszcze? A, może bym się czasem gdzieś przejechał? Dajmy na to raz w miesiącu jakieś przewietrzenie. Paryż, Peloponez, czasem coś w kraju, jak Sopot. Wielkie muzea, cuda natury, kolejką na jakąś górę (wszak kocham góry). Byle nie za długie loty, bo mnie męczą. Co do Warszawy, to proszę nie częściej, niż raz w miesiącu – i zawsze na coś z dobrym cateringiem (odbiór jakiejś nagrody w Agorze albo w Polityce itp.).

Cateringi i Paryże są w dobre, ale w domu najlepiej.  To znaczy w łóżku. W moim raju jest wielkie łóżko. Aha, już mówiłem.

Jak widzicie, nie oczekuję wiele od raju. Niepotrzebny mi Bóg ani anioły. Prędzej już hurysy, byle nie w nadmiarze. Żadnych wizji uszczęśliwiających ani świętych obcowania. I nawet nie musi trwać wiecznie. Ot, parę lat. A potem, jak się znudzi, chętnie bym zapadł się nicość. Bez żalu. Jakaś pigułeczka, ot, cywilizacja śmierci na własny użytek. Skromny jestem. Zawsze mi to mówiono.

No to teraz wy. Jakie są wasze raje?

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 184

Dodaj komentarz »
  1. pyszne! rozmarzyłem się – mnie się, niestety, nic podobnego nie śni, raczej wręcz przeciwnie (i na kształt nieco bardziej do rzeczywistości zbliżony)

  2. Panie Profesorze, nie rozumiem dlaczego uzywa Pan zlatynizywanej formy nazwiska w dopelniaczu przy francuskim paradis. Nie lepiej byloby albo francuskie: le paradis de Hartman, albo calkowicie lacinskie: paradisus Hartmanis (co do formy lacinskiej Pana nazwiska mam tez pewne zastrzezenia…)
    Troche nizej zas wloska piazza nagle przybrala u Pana rodzaj nijaki. Po co to wszystko, dla szpanu?
    Zycze zlotych snow i pozdrawiam
    GT

  3. Panie Profesorze, słówko o raju. Przyznam, że zawsze przerażeniem napawała mnie wizja wiecznego obcowania z bóstwem, anielskie pienia i okropna wieczna nuda. Już wolę zwykłe życie, na może bez towarzystwa idiotów, obserwowanie jak trawa rośnie, sąsiedztwo zwierząt, jakieś używki, jakaś panienka, brak cierpienia i nie chcę żeby mnie ktoś doświadczał.
    Pomarzyć.
    Pozdrawiam.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Już się zaczęłam o Pana niepokoić. Ale jednak pojawiły się hurysy i kamien spadł mi z serca 😉
    Całkiem przyjemny raj. Oby się spełniło 🙂

  6. Po usunięciu paru rekwizytów pojawia się raj, w jakim właśnie żyje Lech Wałęsa. Podświadomie zazdrości Pan tego Wielkiemu Elektrykowi. 🙂

  7. Marzenia są piękne, ale podobno gdy Bogowie chcą kogoś ukarać, to spełniają jego życzenia. 😉

  8. Najpierw kaleczysz łacinę, potem mylisz Villona z Okudżawą śpiewającym o Villonie. Taki los wykształciucha.

  9. Mój raj? Mhu, przede wszystkim, jakoś mało mnie pociąga perspektywa „życia wiecznego”. Czy to w wersji stacjonarnej – raj. Czy w wersji mobilnej – cykl powrotów 😉
    Ale, gdyby nie dało się wysiąść z tego tramwaju. Czego oczekiwałabym po ewentualnym raju? Przywrócenia mi kondycji, zdrowia i urody dwudziestolatki. Zachowania obecnej sprawności umysłowej, żadnych doktorów A. 👿
    Oczywiście zasabów finansowych takich, żeby zaspokajały moje potrzeby, ale broń boże nie tak dużych, żeby mnie nadmiernie absorbowały. Możliwości uprawiania hobby, pracy którą lubię. Podróży, najlepiej metodą bilokacji. Accommodation – pięć gwiazdek i all inclisive. Ale bez szpanerstwa i celebrytów w charakterze sąsiadów.
    Ogrody, zwierzęta, piękna architektura, dobra muzyka. Ciekawa lektura.
    Jednym słowem, nic wielkiego. Skromne zwyczajne życie po życiu 😉

  10. Szanowny panie Profesorze,

    wiele rzeczy z Panskiego edenu juz mam – moze poza tym, ze zamiast swinek morskich(?) mam na wychowaniu trojke dzieciakow w wieku szkolnym, czyli Livie, Eliego i Arona.
    A coz mi wiecej potrzeba? Zdrowie dopisuje, w pracy lekko i wesolo czesto, przyjeciele zyczliwi i sasiedzi takze. Nie narzekam.

    pozdrawiam serdecznie,

    ozzy et co.

    PS Lubie GW od samych jej poczatkow

  11. Hartman has finished.

  12. Polonia-Sawa
    10 kwietnia o godz. 14:12

    „Swoja droga to ciekawe dlaczego jest tyle rasizmu i ksenofobii na swiecie jednych w stosunku do drugich ale antysemityzm jest jeden specjalny i ma swoja specjalna nazwe obiegowa…””

    Panie Falicz … panie Falicz w wyniku europejskiego i niemieckiego atysemityzmu
    wymordowano w przemyslowy i zwierzecy sposob 6 mln. LUDZI…
    Pan ma raka slyczalam? ,a mnie TEZ glowa boli…pewnie migrena? ..
    /porownanie ;nie?/
    To Niemcy popelnili ta zbrodnie do czego wiekszosc z nich sie przyznaje ,a Polacy maja problem z uznaniem jej jako NAJGORSZA zbrodnie.
    Pozdrowienia…”

    Czy mam przyznac Pani racje, ze Niemcy sa wyjatkowi w swojej „wydajnosci i organizacji”?

    W czasie wojny trzydziestoletniej jedni chrzescijanie tak gorliwie mordowali drugich innego rodzaju, ze w Czechach (bez czolgow i krematoriow) zostalo z 4 milionów jedynie 600 tysięcy mieszkancow.

    Gdyby mieli czym to wyniki bylyby „lepsze…” niz holocaust.

  13. Niestety, żyjemy coraz dłużej dzięki postępom medycyny, higienie, zbalansowanej diecie itp. itd.
    Ale życie staruszka(ki) jest wesołe raczej tylko w piosence Przybory.
    Moja ciocia, która we względnym zdrowiu dożyła 95 lat nie mogła pogodzić się ze swoim odbiciem w lustrze, choć do końca zachowała tak zwane ślady urody i całkiem przytomny umysł.
    Jakże potwornie męczące musiałoby być „życie wieczne”, cokolwiek rozumieć pod tym pojęciem.
    Taki prywatny osobisty raj (w miarę udane życie jak na nasze oczekiwania i marzenia) oby trwał nieprzesadnie długo (stosownie do kondycji psychicznej i fizycznej) i mógł się zakończyć eutanazją, gdy przebywanie w nim stało się nieznośne.
    A potem nicość.
    Takie sa moje skromne zapatrywanie na rajskość.

  14. Też bym tak chciał. Ale z tymi 300 kanałami tv to Pan dał plamę…

  15. Do raju slodyczy po niecnych batach , w nowoczesnej demokracji..
    Pozycja profesora na zachodzie jest o wiele silniejsza jak pozycja ” jakies tam posla ”
    /wg. Matylda / na to mamy doktorow ,akademikow i inne osoby- po dluzszym stazu /.
    Profesor na zachodzie to prawie jak niezawisly sad ….
    Niestety to ze profesorowie bawia sie w polityke to polski wynalazek .
    Profesorowie na zachodzie moga zostac ewentualnie ministrami jako fachowcy,
    prezydentami-reprezantami panstwa ,doradcami , expertami …
    Obywatele placa /b. dobrze /za bezstronna wiedze i mysl ../jak placa firmy; obywatele protestujai zadaja dla profesorow wiecej pieniedzy /…
    Prosze wiec w szczesciu pic swoja kawe i czekajac na pelna demokracje .. obmyslajac
    np.zasady nowej polskiej demokraytcznej lewicy .
    /i bardzo prosze nie serwowac nam tutaj starych podgrzewanych manifestow rewolucyjnych dziadka Marksa ,on umarl my zyjemy i nawet po tamtej rewolucji ! /.
    Pozdrawiam
    ps.
    Panie Falicz odpowiem panu jutro ! sorry..

  16. @ Władysław Łoś
    11 kwietnia o godz. 7:57

    „Najpierw kaleczysz łacinę, potem mylisz Villona z Okudżawą śpiewającym o Villonie. Taki los wykształciucha.”

    Coś się panu pokręciło Jedyną prawdę zawarł pan w tym, że nie lubi pan „wykształciuchów” (zaraz, zaraz, która to opcja polityczna się nimi brzydzi? Ludem nieoświeconym wszakże łatwiej manipulować). Villon pisze o takich mędrcach jak pan, proszę przeczytac:

    Tant que la terre tourne encore, tant que la lumière est vive,
    Seigneur, donne à chacun ce qu’il n’a pas:
    Au sage une tête, au poltron un cheval,
    A l’heureux de l’argent… Et ne m’oublie pas.

    Dopóki nam ziemia kręci się, dopóki jest tak czy siak,
    Panie, ofiaruj każdemu z nas, czego mu w życiu brak:
    mędrca obdaruj głową, tchórzowi dać konia chciej,
    sypnij grosza szczęściarzom… I mnie w opiece swej miej.

  17. Moim rajem jak widac perwersyjnym jest blog POLITYKI..

    rezygneje na jego rzecz z picia Margarity pod parasolem na plazy Morza Koralowego .

  18. @ Andrzej Falicz
    11 kwietnia o godz. 13:55

    „Moim rajem jak widac perwersyjnym jest blog POLITYKI..”

    Do stu beczek bałtyckich śledzi ! Mam taką samą sado-maso przyjemność ! 😉

  19. Cudowna wizja! Dlaczego wprosił się Pan do mojego raju?!

  20. Moim rajem jest (bylby) dobryy sluch i zwrok (à propos TV) oraz zdowie, zdrowie psychiczne inkl. Autor raczyl zapomniec, ze na tzw. starosc konieczny jest ruch, Sport, nie loze, czy fotel. Zapomijac o ruchy zblizamy sie bowiem do zdrowotnego piekla.
    Saldo mortale

  21. Andrzej Falicz
    11 kwietnia o godz. 12:38 dzielnie i konsekwentnie realtywizuje Holokaust. Jegoz raj?

  22. …To Niemcy popelnili ta zbrodnie do czego wiekszosc z nich sie przyznaje ,a Polacy maja problem z uznaniem jej jako NAJGORSZA zbrodnie….pisze slusznie PS, a Falicz o wojnie trzydziestoletniej……Falicz myli teorie wzglednosci z relatywizmem?
    Saldo mortale

  23. Nie będzie żadnego raju. W zasadzie pewnie nic nie będzie. Dla niektórych to nie jest wcale zła perspektywa.

  24. Prof. Hartman podstępnie opisał swoje obecne życie jako szczyt swoich rajskich marzeń.
    Ale niech mu się nie wydaje, że on jeden wpadł na pomysł, że nic lepszego ponad to, co mamy w tym (tu i teraz) życiu na ziemi (tej ziemi) nas nie spotka. Nawet jak nam się zdaje, że marzymy, to tylko złudzenie (ja si wznaszim, ja si letam – a gdzie tam!). Pomarzyć dobrze jest, podrapać się po zadzie tyż dobrze jest!
    Nie przechwalając się, ja też chciałbym takiego paradisum jakie mam od kilku lat. Niech trwa, psia jego mać! Wczoraj żurawie przyleciały, spod śniegu wykwitł pierwszy krokus, wzeszły mi nasiona obieli (odmiana mc bride), trojeść takoż; sarny wreszcie może zaczną żreć oziminy zamiast moich iglaków i bluszczy; po trzytygodniowej grypie piwo znów zaczyna mi smakować… O córce czy wnuku rozwodzić się nie będę… profesor słusznie pominął w swojej rajskiej krotochwili kwestie rodziny, zostawmy więc ten zasadniczy element raju. Alkoholu profesor nie wymarzył, z zagrychy ew. jakieś hurysy (nie wiem, nie jadłem).
    Natomiast kategorycznie i z całym zdecydowaniem odrzucam sugestię, że raj nie musi trwać wiecznie, najwyżej kilka lat. To naruszenie reguł gry. Raj ma być wieczną, nieskończoną mordęgą! I bez dyskusji mie tu!

  25. Ateista Hartman, jak deklaruje,
    w raj wierzy pełen radości.
    By potem, biorąc pigułkę
    po śmierci, zapaść się w nicości.

    dla mnie duża schiza

  26. Jaka jest różnica między inteligentnie inteligentnym inteligentem polskim a analfabetą? Żadna.

  27. bib
    11 kwietnia o godz. 15:11,
    Raj ma być wieczną, nieskończoną mordęgą! I bez dyskusji mie tu!

    Ady, pomiłuj Gospady 🙁

  28. Niebezpiecznie napychać sobie głowę takimi marzeniami. Raju nie ma. Wierzę w czarne dziury i kosmiczną pustkę. Marzę o jutrzejszym śniadaniu, świeżej, kruchej cykorii maczanej w dobrym sosiku i kromce chleba z białym serem. To prawdziwy raj.

  29. @ Władysław Łoś

    Panie Łoś, jak widze nie lubi Pan Gospodarza blogu oraz ma awersje do wyksztalciuchów. Nie zabraniam. Jednak autorem slów modlitwy spiewanej przez Okudzawe byl i jest Francois Villon. Gdyby byl Pan „wyksztalciuchem” to zapewne by Pan wiedzial. A tak wstyd tylko i odrobina nadziei, ze kiedys Pan takowym zostanie 🙂

    Klaniam sie

  30. Raj europejski. Europa rajem.
    Niemal cztery miesiace w Europie, glownie w Vaterland. Wystarczy mi tego raju na jakis czas. Ominalem Polske, jakos mnie do was nie ciagnie choc bylem blisko „domu”. Nie wiem komu za to podziekowac: Winston’owi Ch. czy Uncle Joe. Anyway.
    Jestescie, wy „europejczycy” (coraz was mniej), juz po drugiej butelce nudni. Nie wszyscy na szczescie, „mon légionnaires frères” nie tylko potrafia wypic ale i „esprit de corps” sie trzyma. Co mnie nieustannie podbudowywalo to wasz kompleks Ameryki. Najlepiej jak bysmy znikneli z mapy swiata a z drugiej strony zdajecie sobie sprawe jacy bezsilni bez nas jestescie; militarnie i gospodarczo. Nie mowiac o kulturze.
    Nawet moja tylko juz sentymentalna ojczyzna, Niemcy, wyglada … jak by to powiedziec elegancko … jak pchli targ. Szczegolnie czesci Berlina, Koln, Hamburga. Jak z filmu Mad Max Thunderdorme. I kazdy udaje Niemca; ci czarni od stop do glow, ci spod polksiezyca nawet ci z „earlocks” lub bez.
    End of Time is coming !
    Emperor Leopold I rozgonil ich pod Wiedniem (1683), ale niestety na tym sie skonczylo. Slyszalem tez czesto jezyk polski, ale glownie kilka tych samych slow, latwo sie domyslec jakich.
    Co to jest raj w wydaniu moim;
    Big RV and open highway. But, for now … 19 holes.

  31. Panie Profesorze,

    tak Pan zarzuca młodzieży, że nic się w szkołach nie uczy, że o świecie nie ma pojęcia, że chyba tylko cudem maturę zdaje – a czy Pan sam wie, co cytuje? Czy to na pewno Villon pisał „dopóki ziemia kręci się”? Bo trochę wstyd mieszać poezję średniowieczną z poezją XX wieku…

  32. Villona cytuje również Kozetka o godz. 13,25 i przytacza tę zwrotkę w oryginale, a poniżej tłumaczenie.

  33. Panie profesorze,
    przedstawił Pan siebie jako profesora Tutkę zmo-der-ni-zo-wa-ne-go.
    Mniam, mniam!

    No właśnie – z tym telewizorem to Pan przesadził. Trudno, nawet przy natężeniu dobrej woli znaleźc więcej niz 20 kanałów wartych oglądania.

    Ja bym tak bardziej aktywnie…

    Połaziłbym, pogrzebał, pofocił bardziej dzika przyrodę (acz dziką nie krańcowo), posnuł się po wioskach bliższych i dalszych, pogadał z ludzmi, przysiadł z nimi co jakiś czas na ławeczce przed przerobionym GS-em, podudlał nieco wino z gatunku mamrota, pomógł przetrzec deski na zagrodę dla owiec. a potem wsiadl do kabrioleta i popędzil ku zachodzącemu słońcu. Po drodze zabralbym dziewczynę. W wieku niemalże dowolnym, gdzies tak od 16 do 70, ale mozna i poza tymi granicami. W celach rożnych – a to fajnej i niezobowiązującej pogawedki, a to posluchania muzyki, a to zasluchania się w opowieśc o losie, a to w celu zaplecenia wspólnie dwukwiatu.
    Pogapiłbym się z poł dnia ze skały na morze, oglądając łodzie wpływające do przystani i żony rybaków serwujących swieżą rybę z winem prosto na nabrzeżu. Posłuchałbym obcej mowy i spróbował się porozumiec. Zbudowałbym własnoręcznie nietypowy dom, koniecznie w cieniu drzewa, w pobliżu strumienia i kamienia. I dbałbym o nie. Mieszkałbym z psem, jeżem, wydrą i jaskółkami.
    Malowałbym, rysował, tanczył, urzadzał performance w roznych miejscach. Czytalbym, pisał, prowadził wykłady i spieral się z uczestnikami co do podstaw świata jak i walorów
    chodzenia boso po łące. Wpatrywalbym się w niebo i wymyślał nowe rozwiązania pozwalające zyc lepiej i sensowniej.
    Nie stronilbym od ludzi, wręcz przeciwnie – zapraszalbym, bywalbym , a wino byloby naszym częstym towarzyszem.
    I miałbym przy sobie bliskie mi osoby, o których pomyślnośc szczerze bym się troszczył.
    \
    Może też bylbym strażakiem. Wystarczyloby , gdybym nim byl po godzinach, jak w OSP. Pomagac innym w trudnych chwilach to nieglupie.

    Jakoś tak. więcej nie trzeba.

  34. W raju musi być okropna nuda, choc ostatnio rajem prawdziwych antysemitow stal sie blog red. Szostkiewicza:). Co do formy raju, zalaczam opis jednej z bajek Lema;)

    NFR – Najwyższa Faza Rozwoju STanslawa Lema. Pewnego dnia Trurla odwiedza umierający pustelnik i opowiada przygodę Klapaucjusza. Klapaucjusz podczas swoich wypraw napotyka starego robota, który opowiada mu, że logicznie dowiódł istnienia cywilizacji, która osiągnęła najwyższą fazę rozwoju (NFR), ponieważ, skoro istnieje szereg cywilizacji, któraś musi być w najwyższej fazie. Jedyny problem stanowiło odnalezienie tej właściwej, ponieważ wszystkie badane cywilizacje podawały się za NFR. Jedynym sposobem okazało się poszukiwanie „cudów”, czegoś co wymyka się racjonalnym tłumaczeniom i co miałoby być efektem działania cywilizacji NFR. W końcu Klapaucjusz odnajduje taki „cud” – sześcienną gwiazdę, wokół której orbituje planeta o takim samym kształcie z dużym napisem NFR. Konstruktor ląduje na niej i spotyka jej mieszkańców: grupę około 100 bezczynnie leżących osobników. Gdy NFRce (eNeFeRce, jak nazywa ich autor) poczuły się zmęczone wysiłkami Klapaucjusza w celu uzyskania od nich odpowiedzi, teleportowałygo i jego statek daleko w kosmos, po napełnieniu statku podarunkami. Widząc, że tą drogą niczego nie dojdzie, Klapaucjusz konstruuje wielką maszynę zdolną symulować cały Wszechświat, włącznie z cywilizacją NFR. Po zapoznaniu się z symulacją, dowiaduje się, że w przeszłości próbowano tego sposobu już 6 milionów razy, a NFRce, jako, iż osiągnęły ten stan już dość dawno, teraz nie mają nic innego do roboty i osiągnięcia. Gdy Klapaucjusz pyta, dlaczego w takim razie NFRce nie pomagały innym cywilizacjom na niższych etapach rozwoju, symulacja wyjaśnia mu, że były takie próby, ale okazały się wysoce nieproduktywne. Dla przykładu zrzucenie na planetę kilku milionów urządzeń do spełniania życzeń po kilku godzinach doprowadziło do jej eksplozji. W końcu NFR z symulacji daje Klapaucjuszowi przepis naaltruizynę – środek chemiczny pozwalający wszystkim zażywającym go dzielić uczucia i emocje. Nazwa pochodzi stąd, że ludzie czując ból innych, powinni zacząć ich traktować tak, jakby traktowali siebie w tej sytuacji.
    Klapaucjusz produkuje dużą ilość tej substancji i wysyła pustelnika (chętnego do pomocy innym) w przebraniu człowieka, by wypróbować działanie altruizyny na mieszkańcach pojedynczej planety. Po wprowadzeniu altruizyny do wody pitnej, mieszkańcy zwijają się w bólach porodowych krowy, grupowo wyrywają kolejne zęby staruszkowi, którego boli ząb, i szturmują dom młodego małżeństwa podczas nocy poślubnej. W końcu pustelnik zostaje rozpoznany jako robot (nie widać po nim skutków działania altruizyny) i zostaje dotkliwie pobity i torturowany, a w końcu wystrzelony w kosmos za pomocą armaty. W takim stanie dociera w pobliże domu Trurla. Podsumowując swoją opowieść, pustelnik zapewnia, że minęło mu pragnienie uszczęśliwiania innych.

  35. mag
    11 kwietnia o godz. 12:46

    Jasny umysł do końca – oto marzenie, ale pod warunkiem, ze nie będziemy życ 117 lat. Jak pewna Francuzka, rówiesniczka impresjonistów, która została calkowicie sama, bo Pisarro, Renoir i inni już dawno umarli, a ona nie miała już wspólnego świata z osobami młodszymi od niej o 80 lat. Dlatego, mimo jasnego umysłu i jeszcze jako-takiego zdrowia, chciała umrzec.

    Tak, to zadziwiające, ze o rajskim życiu niewiele miłego i przekonującego da się powiedziec. W przeciwienstwie do mówienia o piekle. Przypomina mi się tu fenomenalnie potworny i odrażający, ze względu na umilowaną torture sprawianą ludziom przez Kościół, opis piekła wykonany przez księdza w „Portrecie artysty z czasów młodości” J. Jayce’a.
    O tak, przerażanie, paraliżowanie wewnętrznej wolności człowieka, poprzez nieustanne grożenie i przypominanie o potwornych karach,i wiekusitym potępieniu, to spuscizna 2000 lat, której sobie nawet szerzej nie uświadamiamy, a wyzwalac będziemy sie z niej przez wiele, wiele generacji – o ile w ogóle to się uda. Choc zakladam, ze kiedyś – tak.

    Zamknąc oczy w dobrej chwili – i zniknąc na wiecznośc, mając poczucie, ze zyliśmy sensownie i dobrze – oto co moze nas spotkac najlepszego.

    Pozdrawiam

  36. kozetka
    11 kwietnia o godz. 13:25

    czy to tłumaczenie Boy’a ?

  37. Ja się na to cinema paradiso Hartmani nie nabiorę 😉

    Raj dostrzegalny jest tylko z perspektywy piekła.

    A mnie tam jeszcze do piekła daleko.
    Piekło – to nie ja.

  38. „Prof. Jan Hartman, poseł Ruchu Palikota Michał Kabaciński, były szef SLD w Łódzkiem Krzysztof Makowski – to m.in. oni mają zostać pełnomocnikami regionalnymi Europy Plus…”
    http://preview.tinyurl.com/coe8qyq
    A moje słowo znów ciałem się stało.
    Profesor poczuł się jak „knocking on heaven door” i stąd rajskie omamy.
    Podtrzymuję, że raj widoczny jest tylko z piekła.
    Gorzej, że Profesorowi zanosi się na odwrócenie perspektywy.
    Ja, jak lubię Profesora, składam MU serdeczne życzenia nawrócenia od tego odwrócenia – na akademicki i blogowy czyściec doczesny 🙂
    Prędzej bowiem hurysy tu na blogu zatańczą, niż dadzą się przy urnie nabrać na europlusa ściany wschodniej. 🙂

  39. Mój raj, a więc rzecz która przy niewielkim nakładzie sił winna być do zrealizowania. Budzę się rano i z lubością stwierdzam, że na mym wydatnym zadku nie pojawił się kolejny czuły kop od małżonki na pożegnanie a oczęta me nie są sklejone przebrzydłą żółtą mazią (buddzie tylko wiadomo skąd tam się to bierze). Odsłaniam kurtynę a za oknem kraty acz tym razem przepięknie wymalowane, kolor indygo lub inny którego nie byłbym wstanie nazwać. Człapie do łazienki a tam cud nad cudy woda leci, kto nie żył w domu pracownika naukowego, ten nigdy nie żył naprawdę. Wychodzę z domu i wybieram się do pracy! Do pracy! No dobrze wizja jest tak wspaniała, że w moich oczach pojawiają się łzy, właściwie to jest raj. Ja nie chcę niczego więcej.

  40. Tanaka
    Czasami myślę, że jesteśmy od dziecięctwa skażeni wychowaniem katolickim: piekło – niebo, trzymaj rączki na kołdrze, syp kwiatki na procesji, od pocałunku chłopaka możesz zajść w ciążę itd.
    Pamiętam swoje lęki z dzieciństwa i okresu dojrzewania, a najgorsze jest to, że wbrew pozorom niewiele się zmieniło. Tyle może, że hipokryzji jest jeszcze więcej niż 30-40 lat temu, bo katolik jeszcze lata do kościoła, posyła dzieci na religię, ale robi „swoje”.

  41. mag

    Pozwól, że zapytam, dlaczego jedynie „czasami” tak myslisz, i dlaczego ciągle jeszcze „myślisz”, zamiast miec w tej sprawie jasnośc i matematyczną pewnośc, co uwalnia umysł od niepotrzebnego już w tej sytuacji obciazenia?

    Ale może to pytanie retoryczne, bo sam niemal bezwiednie chciałem napisac, że „wydaje mi się” to całkiem oczywiste, że tak własnie jest. A powinienem, bez wahania: „jest rzeczą oczywistą”, ze tak jest.

    To daje do myślenia.

    Katolicyzm, wychowanie katolickie nie czerpie z głębi naszej psyche. Odwrotnie – przeciwstawia się jej, niszczy ją i na zgliszczach implantuje swoją konstrukcję. Z tego m.in. bierze się, zwykle nieusuwalne,poczucie grzeszności, brudności erotyki z jednej, a infantylnśc tych czerwcowych kwiatkow – z drugiej.
    Słowiańskie, pogańskie zwyczaje wiosenne były bardziej naturalne, zgadzały się z naszą psychiką I co do erotyki i co do kwiatków.
    Nawet jak się – na poziomie świadomego myślenia – uwolnimy od restrykcyjności religijnej w sprawie np. seksualności – to jedynie pozornie. Nasza podświadomośc będzie nas dalej męczyc, bo sama jest udręczona od dziecka, tymże właśnie piekielnym religijnym wychowaniem.
    Zaprzeczamy temu, nie chcemy sie skontaktowac z własną glębią, ani nie wiemy jak. Popełniamy więc skrajności – wódka, pedofilia, byle nie wejśc w kontakt z sobą.
    Nasze pokaleczenie trwa zwykle całe zycie. Nie wiemy, i zwykle nie dowiadujemy się, jak to jest na zewnątrz krat.
    Rzekomo liberalny świat w tej mierze to bardziej złudzenie niż rzeczywistośc.

    Te religijne „prawdy” , te dogmaty i żądania, to wykwit spaczonych osobowości klechów – papieży, purpuratów i zwykłych wikarych, włącznie z zakonnikami i biednymi zakonnicami, zmiażdżonymi chyba najpełniej.
    Myśląc o tym, zawsze przypomina mi się święta Kościoła katolickego – Teresa z Avilla, która modliła się do napletka Jezusa, wzywała go by mogła wziąc go na język, zamknąc w ustach i się przez niego utożsamic z Jezusem – swoją miłością. Przeżywając przy tym najwyższą ekstazę, hm, religijną. Albo św. Faustyna.

    A przecież Wojtyla wzywał: „nie lękajcie się”.
    Skąd więc lęki?
    Moja odpowiedź – z nieprawdy, z zakłamania.
    Kościół wmawia w człowieka grzech, by go z niego leczyc. W nieskończonośc, dobrze z tego żyjąc i nigdy za nic nie odpowiadając. Częscią tego jest wbijanie w psychikę lęku. On jest konieczny do życia jako katolik. Z nielicznymi wyjątkami.

    Katolik, owszem, robi swoje, ale od lęku się nie uwalnia.

    Pozdrawiam, życząc pięknych, spokojnych snów.

  42. Taki raj? – tak. Ale ponieważ nie jest on całkowicie izolowany, dla umilenia koniecznego czasem bywania poza,
    wprowadzenie do kodeksu karnego obligatoryjnej i surowej kary za głupotę (idea Metternicha). To byłby już ideał.

  43. Tanaka
    Masz rację. Napisałam „czasami” tak myślę, chociaż powinnam napisać po prostu WIEM. Wcale nie czasami.
    To jeszcze jeden dowód na asekuranckie, głęboko widać zakorzenione „katolickie” rozumowanie. Gdzieś to siedzi w tyle głowy.
    Dziś mocno mną potrząsnął wywiad (w GW) z pierwszym w Polsce dzieckiem urodzonym dzięki metodzie in vitro, 25-letniej kobiecie, która po ostatnim oświadczeniu polskiego episkopatu w sprawie bioetyki bla, bla, bla oficjalnie ogłosiła swoją decyzję o apostazji.
    Dobranoc. Mam nadzieję, że jestes wolny od demonów, więc będziesz spać spokojnie.
    Mnie w swoim czasie bardzo pomogły „Zmory” Zegadłowicza (zwłaszcza świetny film na kanwie tej powieści), a niejako dopełniły obrazu prawdy o krk filmy Saury, Felliniego, Almodovara.

  44. @ kozetka , Lubicz

    No prosze, czegos sie tu nauczylem. Myslalem ze te wersy ulozyl sam Okudzawa.

    Przy okazji – piekny to utwor, ale Piesn o Arbacie jeszcze lepsza!

  45. Tanaka
    11 kwietnia o godz. 23:39
    mag

    Katolicyzm, wychowanie katolickie nie czerpie z głębi naszej psyche. Odwrotnie – przeciwstawia się jej, niszczy ją i na zgliszczach implantuje swoją konstrukcję. Z tego m.in. bierze się, zwykle nieusuwalne,poczucie grzeszności, brudności erotyki z jednej, a infantylnśc tych czerwcowych kwiatkow – z drugiej.
    Słowiańskie, pogańskie zwyczaje wiosenne były bardziej naturalne, zgadzały się z naszą psychiką I co do erotyki i co do kwiatków…”

    Tanaka tlumacz, tlumacz mag.

    Ja pamietam mialem bardzo podobne pomysly 40 lat temu gdy swoim bardziej atrakcyjnym kolezankom tlumaczylem anachronizm katolickiego „poczucia grzeszności, brudności erotyki…”

    Itp. niestety nie zadzialalo…
    koltunki jedne.

  46. Saldo mortale
    11 kwietnia o godz. 14:32

    Andrzej Falicz
    11 kwietnia o godz. 12:38 dzielnie i konsekwentnie realtywizuje Holokaust. ..”

    ET – umiejetnosc abstrahowania i relatywizacji jest podstawa myslenia.
    Niektorzy jak widac wola „odruchy Pawlowa”.

  47. „Kwietniowy sondaż CBOS przynosi przede wszystkim fatalny wynik partii Janusza Palikota – 2 proc. To najniższe poparcie od wyborów parlamentarnych w październiku 2011 r…”

    Znowu w tym nieudanym katolickim spoleczenstwie kretynskich debili prawie posel profesor Hartman postawil na zlego konia.
    Niektore narody niedorosly jak widac do demokracji…

    Czekam na kolejny felieton kapiacy jadem rozczarowania.

  48. Jestem w raju:
    1. mąż przynosi mi kawę do łóżka
    2. Maja mówi, że jestem Jej najukochańszą ciocią
    3.Kolega podziękował mi za pomoc przy pisaniu projektu
    4. Mama pozostaje w świetnej formie
    5. mimo głębokich podziałów społeczeństwa, mogę swobodnie spacerować po Krakowie
    6. Mogę czytać, pisać i myśleć (jeszcze :)))
    Wniosek: Co mogę zrobić dla Pana Panie Profesorze? Czy tylko więcej razy kliknąć na Pana blog?

  49. Tanaka
    11 kwietnia o godz. 23:39

    To by się zgadzało… Gdy patrzę na katolików Tuska, Kopacz, Komorowskiego, Borusewicza (elita władzy z PO), to by się zgadzało… Zapewne dałeś im tę władzę, bezmyślnie, nie patrząc na ich zniszczoną psychikę? No, ale inteligentny inteligent Hartman tego nie zauważył i też głosował nas katolika Tuska? Dziwne…

    Na szczęście, są ci, co nie mają zniszczonej psychiki: Kwaśniewski, Miller, Jaruzelski…

  50. Tanaka
    11 kwietnia o godz. 23:39

    Gdyby Tanaka wiedział, jak opiewani przez niego polscy poganie traktowali cudzołożnice i cudzołożników, to zapewne modliłby się o przybycie chrześcijan…

  51. @ Tanaka

    Są to obserwacje, te o katolicyźmie, oczywiście trafne; nie raz się tu z nimi i Tobą zgadzałem, i teraz też.
    Z jednym zastrzeżeniem – co do źródeł i terapii.
    Katolicyzm, i każda religia, nie implantują w psychice „obcego”.
    Religie to konstrukt wykorzystujący, a nie modyfikujący naturę. Jak każdy mechanizm wpływu, stają się narzędziem obosiecznym, mogą wydobyć i ugruntować lepszą lub gorszą stronę ludzkiej natury. A z czasem degenerują siebie i świat otaczający, nie mam bowiem dogmatu religijnego zdolnego do ewolucji wraz z naturą i światem, to sprzeczne z samą istotą dogmatu.
    To, co piszesz o nas i katolicyźmie, to raczej wniosek z kultywowanego w naszym plemieniu „pogaństwa” w sztafażu doktryny.
    Pogaństwa, w sensie zachowań społecznych emocjonalnych, plemiennych i cywilizacyjnie amoralnych, dla których doktryna stanowi wygodny płaszcz, zapewniający władzę i wspólnotową ochronę, bez indywidualnej odpowiedzialności. Przy zaiste milczącej zgodzie i korzyściach zarówno zniewolonych jak zniewalających.
    Tak, jest gorzej niż piszesz.
    „Katolicyzm” to my.
    Nasza to odpowiedzialność, członków społeczeństwa, a nie zniewolonych „obcym” wyznawców.

    Raju nie ma.

    Pozdrawiam.

  52. „Trzy grosze”/tylko/,

    religie judeo-chrześcijańskie, to „odgrzewka” starohinduskich mitów i wierzeń, dość dokładnie zaadoptowanych .
    Wyznawcy tych religii są więc ukształtowani indywidualnie i społecznie przez takie „popłuczyn” po hinduskim antyku. A zrzynka, jak to zrzynka – przeważnie bywa trochę kulawa. Pan prof. Hartmann np. popełnił wykładkę stanu swojej świadomości, rozwiniętej w takim plagiatowym świecie duchowym.
    Hindusi w wersji kompletnej wyobrażali sobie kolejny krok w kierunku raju, używając obrazowej metafory, w której: nasz obecny eko-wymiar to błotnista sadzawka. My, jesteśmy tutaj w stadium błotno-larwalnym, jak larwa motyla. Larwy motyli, w tej metaforycznej opisówce, nie są absolutnie wyobrazić sobie kolejnego- powietrznego wymiaru rajskiego , jaki je czeka. A tam: lekkie , pachnące powietrze, piękne skrzydełka, pyszne jedzonko podane na przepięknych kwietnych „zastawach” …
    Osobiście – już cierpię za cierpiące larweczki, które otumanione poczuciem osiągniętej wszechświadomości pichcą sobie wersje własnych , błotnych rajów, w których będą marzyć głównie o całkowitym unicestwieniu, do ostatniego kwanta duszy/?/

    Pozdrawiam,Idiota

  53. @ Tanaka 11 kwietnia o godz. 20:49

    „czy to tłumaczenie Boy’a ?”

    Z rosyjskiego przetlumaczyl w 1962 roku Ignacy Szenfeld. Istotnie, jak podaje Wladyslaw Los, zachowal on oryginalny rosyjski tytul „Modlitwa Villona”. Nie znam tlumaczenia francuskiego oryginalu na polski.

    Prosze zauwaz, ze zyjacy wiek przed Kopernikiem Villon juz mowil, ze ziemia sie kreci. Kto wie, moze zainspirowal naszego astronoma, aby to naukowo dowiezc? 😉

  54. Aleksandra R
    12 kwietnia o godz. 7:55

    Pożyteczny ten raj.
    Jakos podobny do życia, ale jak spojrzec na p. 5 – to jasne jest, że to już raj. Taki prof. Binienda chciałby, ale nie może swobodnie spacerowac po Krakowie.

    Slawomirski
    12 kwietnia o godz. 5:26

    Ten biznesmen ponoc wystawił 12-metrowego papieża w podzięce za uratowanie syna, albo jakoś tak, szczegółów nie czytałem. Jezus miał pewnie jakies 1,60 m wzrostu. Nie da się z Polski zauważyc faceta w Palestynie mającego tyle wzrostu, tym bardziej, że nie ubierał się w krzykliwe stroje. Nawet przy założeniu, że Ziemia jest płaska. To by tłumaczyło, dlaczego w Polsce stawia się Jezusa 36-metrowego, albo i więcej, największego na caluśkim świecie, a papieża na 12 metrów. Musi byc konkretnie, dosłownie i blisko.
    Góra nie przyjdzie do Mahometa.
    Rozmary jezusopapieża są rozmiarem rozdętego polskokatolickozalęknionego ego.

    atalia
    12 kwietnia o godz. 8:06
    Diagnoza daje do myślenia. Do zdrowych psychicznie należy doda Hofmana Adama i Macierewicza Antoniego. Są najzdrowsi. Pozostają w kontakcie.
    atalia
    12 kwietnia o godz. 8:29
    Tanaka
    11 kwietnia o godz. 23:39
    Tanaka wiedział to i owo. Warto wiedziec chocby tyle samo o istocie sprawy.

    mag
    12 kwietnia o godz. 0:30

    Kolejny kraj, tym razem chyba Urugwaj, uznał związki partnerskie. Lista się wydłuża miesiąc w miesiąc. W sprawie zarówno związkow, jak in-vitro KK polegnie, jak ze wszystkimi bzdurami przez minione setki lat. Ale w miedzyczasie zada jeszcze wiele jadowitych ciosów prosto w ludzkie serca.
    Mnie także poruszyła wypowiedź pierwszej Polki urodzonej z in-vitro. I adekwatnie – wypowiedź księdza, zwanego profesorem, de Berier – na temat in-vitro i „bruzd dotykowych”. Ale w tym – najbardziej chyba poruszające były słowa tego klechy, że KK „wszystkie dzieci kocha”. Gęstośc katolickiego zakłamania i obłudy bliska jest gęstości czarnej dziury.
    Sztuka potrafi lepiej opowiedziec i objaśnic niż słowa naukowe, w tym jej moc i wartosc – komunikuje się z naszym ja wewnętrznym. Religia katolicka stawia na racjonalnośc (sic!), co jest sprzeczne z niesformatowaną psyche.
    Fellini, Almodovar i też Marczewski ze „Zmorami” trafiają do widzów i zostają tam na stałe.

    Gekko
    12 kwietnia o godz. 8:51

    W pełni zgadzam się z wnioskami końcowymi.
    Mniej – z tezą, że religia wykorzystuje, ale nie modyfikuje natury. Jeśli coś wykorzystuje, to i modyfikuje, jeśli oddziaływuje zwrotnie na wykorzystywaną materię.
    Jeśli za naturę uważasz wolną ludzką psychikę (ukształtowaną bez wyraźnie formatujących wpływów; o ile to w ogól możliwe), to religia nie tylko wykorzystuje (tu zgoda), ale i modyfikuje psychikę. To jest bardzo silne. Dlatego też bardzo trafny i mocny argument przeciw religii jest taki, ze rodzimy się jako „katolicy”, „żydzi”, „muzułmanie”, itd., a nie jako po prostu ludzie; czego dalsze konsekwencje natychmiast następują.
    Nie jesteśmy w stanie patrzec na swiat w sposób nieuprzedzony, niesformatowany przez religię. Na tym polega wielkie nieszczęście czlowieka. Nie jest wolny, choc religia mu wmawia, że jest. Krótko i zwięźle unaocznia to wpis [atalia 12 kwietnia o godz. 8:06]
    Zgoda, że religia jest narzędziem obosiecznym. Ale to rozumiem chyba nieco inaczej niż Ty; mianowicie obosiecznośc widzę jako formatujące i deformujące oddziaływanie na formatowanych przez formatujących, a jednocześnie formatujące samych formatujących. (w KK to się nazywa „formacją”, co oddaje istotę zjawiska, choc niemal nikt się nad tym w ten sposób nie zastanawia, widząc „formatowanie jako „ładne” zjawisko tworzące naszą anielską duszę).

    Może wyzwalac lepsze w człowieku – choc to założenie teoretyczne, realnie jest to niemal niemożliwe, ze względu na istotę i strukturę religii. Moze też wyzwalac gorsze – to jest nieuniknione. Nieuniknionośc po częsci polega na tym, że silnie sformatowani nie widzimy niczego poza formatem; także niczego lepszego. Dla katolika zabijanie jest zbrodnią wykluczającą przyjaźn z Bogiem i skazującą na piekło, o ile Bóg nam nie wybaczy. Zbrodnią zabójstwa jest więc usunięcie 2 komórkowej blastuli, a więc także komórki tworzonej metodą In-vitro, ale nie jest już „wojna sprawiedliwa” i nie jest nią kara śmierci, powszechnie popierana przez katolików, a przede wszystkim katolickich decydentów, którym argumentów dostarczają teologowie. Czytanie ich wypocin na temat kary śmierci i zabijania jeży włosy na głowie. Nie mają z tym (zabijaniem) jakichś specjalnych problemów, rozwiązują tą kwestię gładko i stanowczo.

    W tym co piszesz o „pogaństwie” i pogaństwie widzę pewne niejasności, co jest czym tłumaczone w związku z religią . Jest to oczywiście złożone oddziaływanie.

    Ostatnia fraza: „raju nie ma. Pozdrawiam” wywołuje we mnie jakąś wesołośc.

    Pozdrawiam 🙂

  55. Gekko
    12 kwietnia o godz. 8:51

    dla jasności w sprawie ślepoty wywołanej formatyzacją, dodam do ostatniego wywodu, że to właśnie ludzie reprezentujący niereligijne, humanistyczne widzenie człowieka i świata wymusili na KK wycofywanie się po cichu ze zła, które głosił. Prawa człowieka to nie pomysł KK, choc ten głosił od dnia nr 1 naczelną zasadę „miłości” – która przecież w sposób absolutny wyklucza dzielenie i poniżanie ludzi, nie mówiąc już o zabijaniu. To świecki świat doprowadził do tego, ze w szczęśliwie wielu krajach świata nie ma w kodeksach kary śmierci, którą do dziś w PL popiera ok. 75% katolików, a urządzenie referendum w tej sprawie, zwłaszcza po jakimś spektakularnym zabójstwie jak w banku zapewniłoby w kodeksie powrót kary śmierci.
    W ramach sformatowania katolickiego mówi się o „prawdzie”, która w dodatku „nas wyzwoli”, po czym w ornat „prawdy” ubiera się nieprawdy i ordynarne łgarstwa. Bardzi trafnie, choc z zupełnie inną intencją wyjawił to jakiś biskup, chyba Dydycz, czy jak mu tam, mowiąc, że Kościół zrobił dla kobiet więcej dobrego niż jakakolwiek inna instytucja na świecie. Fakt – kobiety w antycznym świecie miewały marnie albo i gorzej, choc też i lepiej. Ale KK zrobił to samo, albo i gorzej, tyle że po swojemu. I kobiety aż pieją ze szczęścia od 2000 kat w tym katolickim świecie, który Boy – zapewne doceniając to dobro czynione kobietom przez KK – nazwał „piekłem kobiet”.

  56. Andrzej Falicz
    12 kwietnia o godz. 7:32 pisze, ue uogolnil sie do zera…gratuluje takiego poziomu abstrakcji i relatywizmu.
    Saldo mortale

  57. Cytat p.Falicz ;
    Czy mam przyznac Pani racje, ze Niemcy sa wyjatkowi w swojej „wydajnosci i organizacji”?

    W czasie wojny trzydziestoletniej jedni chrzescijanie tak gorliwie mordowali ..()
    Gdyby mieli czym to wyniki bylyby „lepsze…” niz holocaust.
    …Jawohl panie Falicz Niemcy sa wyjatkowi w wydajnosci i organizacji ..z czego
    napewno nie wynika ze w czasie trzydziestoletniej religijnej wojny domowej
    mordowali by szczegolnie Czechow , poniewz Niemcy mieli wtedy przyjemnosc
    we wzajemnym mordowaniu samych siebie … /a Czesi byli przypadkowo czescia tegoz narodu / .
    Posiada Pan tzw. pisowska logike o ktorej zreszta /brzydko/ pisal Profesor i ktora popisal sie prof. Jasiewicz …
    Ja bym to nazwala bezmyslnosc.
    Pozdrawiam
    ps.
    ..prosze uzywac glowy do noszenia kapelusza ,przynajmniej sie przyda…

  58. Saldo mortale
    12 kwietnia o godz. 11:26

    Andrzej Falicz
    12 kwietnia o godz. 7:32 pisze, ue uogolnil sie do zera…gratuluje takiego poziomu abstrakcji i relatywizmu.
    Saldo mortale

    Kazdy przekaz wymaga odbiorcy,ktory go przetwarza wedlug wlasnego punktu widzenia – nic nie poradze, ze jest u Ciebie zerowe.

  59. Polonia-Sawa
    12 kwietnia o godz. 11:39

    Jak sie ma niewiele do powiedzenia to zawsze mozna przywalic PiS-em…
    Czy chociaz zrozumialas polowe z tego co napisalem?

    Chyba trzeba pisac jak dla malych dzieci.

    Nie chodzilo tu bynajmniej ani o Czechow ani o Nemcow…
    Chodzilo o mozliwosci – nienawisc jest wieczna.

  60. Hm, raj Profesora, to prawie całkowita kopia obecnego żywota pędzonego przez Sławomirskiego, z tym że mój przyjaciel, jako ateista, z obrzydzeniem spogląda na literaturę o charakterze religijnym.

  61. Idiota (12-04-g.10:05)
    Witaj Myszkinie (za pozwoleniem)!
    Fajnie, że wróciłeś z jakiegoś swojego raju, by trochę potaplać się w znoju codzienności, również blogowej. Tak przynajmniej zrozumiałam zapowiedź Twojego zniknięcia u prof. Hartmana ze 3 tygodnie temu.
    Do „odgrzewek” hinduskiego antyku dodałabym jeszcze niemały wpływ na religie judeo-chrześcijańskie starożytnych Greków. Tak zwani ojcowie kościoła, teologowie, pisarze wczesnochrześcijańscy „pełnymi garściami” czerpali z filozofów greckich, z Platonem na czele.
    Dlatego niezmiennie zadziwia mnie uparte twierdzenie wspólczesnego kk (a już nasz kler w tym celuje) o chrześcijańskich korzeniach Europy, tak jakby Rzym czy Ateny powstały zaledwie 2000 lat temu.
    Pozdrawiam

  62. Tanaka
    12 kwietnia o godz. 10:23

    To jest jasne i oczywiste: jeśli nic nie napiszę o Macierewiczu czy Kaczyńskim, to już samo przez się wynika, że mam ich za bogów nieskalanych i nieskazitelnych. Ale – dla jasności – Macierewicz to dla mnie taki sam katolik, jak i Komorowski, obaj niczym się nie różnią… Podobnie i katolik Kaczyński niczym się nie różni od katolika Tuska.

    Głębia twoich przemyśleń o zniszczonej psychice katolików dała mi popalić. Na pewno jesteś ateistą (ja bezwyznaniowiec, więc na ateistów patrzę z boku, podobnie na wierzących…). Masz więc jako ateista niezniszczoną psychikę. Na pewno też pozwalasz swojej dziewczynie (żonie), aby bez poczucia winy szalała erotycznie z kim popadnie i gdzie tylko popadnie. Na pewno też z przyjemnością wychowujesz cudze dzieci, jakie z tych szaleństw rodzi twa dziewczyna (żona).

    Istota sprawy, ho, Tanaka niczym bóg, wiec, co jest istota czego…

  63. Tanaka
    To jakiś okrutny żart z tym chyba oficjalnym stanowiskiem polskiego kk w sprawie jego „dobrości” dla kobiet i ich poszanowania.
    Toż Boy w grobie się przewraca, albo pieni ze złości w nicości (rym przypadkowy), jeśli jakoś tam docierają do niego ekscesy „naszych okupantów”.
    Równie haniebna i zakłamana jest teza krk o rzekomej „cywilizacji śmierci”, w jakiej TERAZ żyjemy.
    No, ale to temat rzeka. Zasygnalizowałeś go, pisząc o prawach człowieka, zniesieniu kary śmierci w bardzo wielu krajach itp.

  64. Tanaka,

    oświeć mnie, bo za Chiny niczego nie kumam…

    Jak to jest z tą zniszczoną psychiką chrześcijan i poczuciem winy?

    O ile się nie mylę, taki np. Mojżesz nie był chrześcijaninem, więc czemu wpadło mu do głowy szóste przykazanie?

    Albo Rzymianie. O ile się nie mylę, nie byli chrześcijanami, więc czemu jeden z ich cesarzy kazał zatłuc żonę Messalinę? Przecież nie znał szóstego przykazania? Dlaczego więc Messalina nie mogła hasać dowolnie?

    Albo znów wrócę do tych od Mojżesza… O ile się nie mylę, nie byli chrześcijanami, czemu więc spalili Gomorę i Sodomę. Przecież sodomici mogli sobie pohasać, jak tylko żywnie im się podobało… Żeby od razu palić całe miasto wraz dziećmi i tylko dlatego, że sobie troszkę poużywali?

    Kto wypaczył psychikę tych, co wybili do cna sodomitów? Chrześcijanie?

  65. W pęłni księżyca,zobaczyłem dzdżownice splecione w miłosnym uścisku.I wtedy zrozumiałem ,że nieodłącznym stanem świadomości jest nazywam to, syndrom dżdżownicy.Wiemy troche tylko wiecej ,od tych zwierząt. I o czym byśmy nie dyskutowali ,marzyli ,tęsknili ten syndrom niewiedzy bedzie nas dotykalłA to prowadzi do wiary w słuszność teorii Sartra.

  66. Andrzej Falicz
    12 kwietnia o godz. 11:44
    Panie Falicz rozpatrywanie wszystkich mozliwych mozliwosci z punktu widzenia logiki
    ludzkiej nie ma sencu …chyba ze ??
    Pana logika jest pisowska i niestety na to nic nie poradze ;metoda insynuacji ,pono-
    wien i przypuszczan .Zreszta innym sie to tez udziela ,niestety.
    przyklad cytat Falicz ;
    Nikt mnie nie przekona, ze poniewaz jeden cham z drugim cos powiedzieli Pani Belli Szwarcman lub napisal jakas ohyde na blogu, ze Polacy sa wspolodpowiedzialni za NIEMIECKI holocaust.
    TYPOWY przyklad insynuacji ,probujacej zarzucic ludziom rozmawiajacym o polskim
    antesemityzmie jakoby oskarzaja Polakow o wspoludzial w holokausie .
    Nie ze mna te numery Panie Falicz ,ja juz wiem co pan potrafi .
    Dowidzenia .

  67. Tanaka,

    naprawdę dałeś mi popalić z tą zniszczoną psychiką, poczuciem winy, piekielnym wychowaniem, więc jeszcze jedno pytanie…

    Od wielu lat obserwuję pewną rodzinę. To ptaki, takie ze skrzydłami, latają, no, fruwają w powietrzu. Otóż, w okresie godów samiec jak oka strzeże samicy i dosłownie zatłucze każdego innego samca, który by się chciał do niej zbliżyć. A przecież nie jest ten ptak chrześcijaninem, czemu więc nie pozwala swojej „małżonce” na swobodę erotyczną i czemu sam nie hasa erotycznie z innymi samicami, których wiele się pęta samotnie?

  68. Polonia-Sawa
    12 kwietnia o godz. 13:01 pisze, ze Falicz nic nie potrafi; zgadzam sie.
    Saldo mortale

  69. @ Tanaka 11 kwietnia o godz. 20:49

    „czy to tłumaczenie Boy’a ?”

    Wiersz Villona przelozyl z rosyjskiej wersji na jezyk polski Ignacy Szenfeld w 1962. Rosyjskie tlumaczenie dokonane przez Okudzawe (ktory nadal wierszowi tytul „Modlitwa Villona”) jest w pierwszym wersecie blizsze oryginalowi, niz polskie:

    Пока земля ещё вертится, Пока еще ярок свет,
    Господи, дай же ты каждому Чего у него нет:
    Умному дай голову, Трусливому дай коня,
    Дай счастливому денег И не забудь про меня.

    Ciekawe, ze François Villon mowil juz o obracajacej sie ziemi. Czyzby zainspirowal naszego astronoma do znalezienia wiek pozniej uzasadnienia naukowego tego przeczucia poety ?

  70. Atalio,

    Powiedzmy, że nie będę Cię oświecał, bowiem niespecjalnie się pcham do pouczeń. Ale podyskutowac można. Jeśli za Chiny nie kumasz, co deklarujesz, to można by to przyjąc za deklarację gotowości do kumania.
    Żeby skumac, należy się otworzyc na kumanie. I zacząc od podstawowych kroków.

    Czy już się czujesz pouczana, albo poniżana moim wywyższającym się wywodem?
    Jeśli tak – nie czytaj dalej.

    Jeśli jeszcze to znosisz, pozwól, że zwrócę Twoją uwagę na poplątanie z pomieszaniem, który zawarłaś w licznych do mnie adresach. Trzeba to trochę uporządkowac, to są te sprawy początkowe, by móc iśc dalej.
    Otóż ptaki zapewne nie są chrześcijanami, chociaż sw. franciszkańskie wyobrażenie lansowane przez Kościół niemal czyni z ptaszków chrześcijan. To o tyle ważne, że znamionuje stosunek chrześcijan do przyrody, do dzieła Stworzenia i do rozumienia samych siebie. Ale na razie zostawmy to na boku.
    Otóż w świecie przyrody rzadkim przypadkiem jest seksualna monogamicznośc. Ów ptaszek-tatuś z pewnością odgania rywali, sam jednak nie ma oporow by w międzyczasie odwiedzac inne ptasie panienki niż jego uoficjalniona przez Twoją obserwację żona. A żona też nie od tego, by w wolnej chwili nie spoufalic się ze stajennym, tzn. innym panem mającym ptaszka.
    Przyroda działa wedle interesu genów, nie miłości i wierności, która jest zwykle przeszkodą w doborze najlepszych genów.
    W świecie ptaszków, rzadkie przypadki monogamiczności wykazują np. łabądźki – może za to je lubimy, oraz albatrosy. to jednak wyjątki.
    Przy pomocy przyrody nie da się wykazac wagi VI przykazania. Wręcz odwrotnie.
    Co nie znaczy, by czlowiek nie starał się by i monogamiczny i wierny. Jak chce – proszę bardzo. Ma to swoje zalety, a nawet reprezentuje cenne wartości. Jednoczesnie ma to swoje poważne wady. Ale to na inny etap dyskusji.

    To nie Mojżeszowi wpadł pomysł na VI przykazanie, ale Bogu. Dalszy ciąg wątku będzie lepiej dyskutowalny po pokonaniu pierwszych kroków.

    Z ta Sodomką i Gomorką – podobnie. Zauważę tylko, że obywatele tychże miejscowości zachowywali się podobno dosyc nieładnie. Masz tu rację, że Bozia postanowił za brzydkie zachowanie części obywateli ukarac także dzieci, a nawet starsze panie, niemogące, z racji wieku, zdrowia i ogólnego wyglądu nieprzekonuującego dla swawolników. Otóż my szczególnie chronimy zdrowie i życie dzieci, a także staruszek. Bozia – wprost przeciwnie. Skazał ich w ramach odpowiedzialności zbiorowej na śmierc razem z harcownikami.

    Bozia jest zresztą specjalistą od czynów konkretnych, stanowczych i ostatecznych. Z nim nie ma żartów, jak nie przymierzając z byle ziemskim sędzią, który stara się wziąc pod uwagę tzw. okoliczności, oraz uważa, że nie można kara za to, czego nie można udowodnic. No, ale kudy człowiekowi do Bozi.

    Ci Rzymianie to też nietrafny przykład. Messalina został ukarana na gardle, bo skala jej figli i nieskrępowana publiczna demonstracja tychże zaczęła godzic w interes Imperium. Wedle przekazu, Klaudiusz nie był tym aż tak oburzony.
    Ale to przykład tak czy inaczej jednostkowy. Rzymianie nie byli szczególnie cnotliwi.
    Praktycznie żadne społeczeństwo nie jest. Chyba, że po wierzchu i kosztem kobiet. O, to jest faktycznie powszechne.

    Fałszywie łkasz nad moim przwołaniem Macierewicza i Hofmana. Podając za nieskalanych Kwaśniewskiego, Millera, Jaruzelskiego…, od razu należalo listę dopełnic o te właśnie nazwiska. Byłoby jasno i oczywiście. Nie miej pretensji o niewykonaną przez siebie robotę. Jeśli – to do siebie.

    Tylko czego próbujesz dowodzic przykładem Mojżesza, Sodomy, Messaliny i normalnie fruwajacych ptaszków nie dowodzi niczego wspólnego, wręcz odwrotnie. A przykłady dobrane są powierzchownie, przypadkowo i niecelnie.

    Całkiem rozumiem, że stukiem takiego działania jest poczucie popalenia moim wątkiem o spaczonej psychice katolickiej, choc nie było to działanie celowe z mojej strony. Jak widac jest to skutkiem nieprzygotowania do odbioru zbyt poważnej treści.
    Dlatego tez właśnie proponuję najpierw wykonanie podstawowych kroków, zupełnie elementarnych. Bez tego nie można dyskutowac o bardziej złożonych sprawach. Należało to zrobic już znacznie wcześniej, ale i teraz może nie jest za późno. Popalenie zazwyczaj szybko mija.

  71. Powolutku Polonia -Sawa,
    Nie wiem co Ty masz z tym PiS-em – chyba jak u tego erotomana, ktoremu wszysko kojarzylo sie z dupa.
    Ale to nie moja wina.

    To jest caly tok dyskusji,
    Zaczelo sie od recenzji ksiazki
    „Jak Polacy Niemcom Zydow mordowac pomagali”
    Panu Szostkiewiczowi wyszlo, ze na podstawie tej ksiazki nie ma watpliwosci, ze Polska jest przesiaknieta zwierzecym antysemityzmem i dlatego Niemcy wybrali Polske by przeprowadzic w Polsce Holocaust.
    Bo to im umozliwilosprawne eksterminacje Zydow.
    Kto inaczej mysli jest naiwny – tak napisal Pan Szostkiewicz, ze naiwnoscia jest myslec inaczej.

    Inaczej mowiac (bez PiS-owskiej logiki cokolwiek to w Twojej nad wyraz upolitycznionej glowie znaczy…?)
    Polacy sa wspolodpowiedzialni za holocaust.

    Pani Bella, zawtorowala Szostkiewiczowi – cytujac antysemickie wpisy by podeprzec „faktami” koncepcje zwierzecego polskiego antysemityzmu i tym samym wspolodpowiedzialnosci za holocaust

    Ja napisalem w krotkim wpisie, ktory jest kontynuacja wielu wczesniejszych w tym samym toku dyskusji, ze tego typu „dowody” na pewno nie sa dowodem na polski zwierzecy antysemityzm i tym samym na ulatwienie Niemcom holocaustu przez tworzenie odpowiednich do niego warunkow na terenie Polski.

    Niestey zeby miec trudnosci ze zrozumieniem trzeba zaiste nie mic zadnej logiki (bez partyjnego przymiotnika).

    ET to Ty nie potrafisz…siegnac dalej niz Twoja wlasna z gory przygotowana odpowiedz.

    .

  72. Jako ze Falicz uwilbia bukoliczne opisy; specjalnie dla niego bez uciekania sie dosredniowiecza….

    Oto przyklady niektorych ulotek przedwojennych w Polsce: “Smierc zydom i pacholkom zydowskim”, “Musi plynac krew zydowska”, “Nie przejmuj sie widokiem krwi-bij, bij zawsze….” Wazna sprawa i celem narodowcow bylo zmuszenie Zydow do emigracji.

    W ten sposob jezyk poprzedzal czyny. Ciekawa jest rowniez lektura Alfreda Döblina “ Podroz po Polsce” (1925). Niestety nie zacheca ona do osiedlania sie Zydow w Polsce. Joshua Trachenberg w ksiazce “Diabel i Zydzi. Sredniowieczna koncepcja Zyda a wspolczesny antysemityzm” pisze, ze masy nie potrzebuja antysemityzmu naukowego i kamuflazu. Zyd jest dla nich wcieleniem diabolicznego zla, od wiekow nekajacego ludzkosc. Zyd jest zlem, bo obcuje z magia, by zniszczyc swiat chrzescijanski.

    Demoniczno-diaboliczny obraz Zyda laknacego krwi jest obrazem bez jakiegokolwiek racjonalnego wytlumaczenia. Nikomu nie zaszkodzi lektura Joanny Tokarsiej-Bakir “Zydzi u Kolberga”. Autorka pokazuje klisze, kalki, stereotypy dotyczyce swiata i antyswiata, zla i dobra. Znana jest legenda rozpowszechniana przez kosciol, opluwania hostii przez Zydow, skazanych za to na okrutne tortury. Zwrot po zydowsku znaczy “na opak”, zgodnie z obowiazujacymi kliszami.

    Podobne sa efekty innych symboli jak wystawianie na widok publiczny beczek nabijanych gwozdziami, w ktorych miano saczyc dziecieca krew. Antysemityzm nie jest wynalazkiem nowych czasow. Antysemityzm ludowy, dawny, stanowi wizerunek postawy niechetnej wobec tego, co obce. Pisalem w blogu o corocznym (wielkanocnym) paleniu kukly – Zyda w miejscowosci Pruchnik niedaleko Jaroslawia.

    Do pogromu kieleckiego obserwujemy niejako wizualizacje idei pogromu. Ksiazka Grossa (2000) o mordzie dokonanym na sasiadach Zydach nawiazuje do obecnych rysow typowego pogromu. Ciekawa i godna polecenia jest pozycja Ireny Kaminskiej-Szmaj przedstawiajaca prawicowa propagande i jej wplyw na obraz Zyda pt. “Judzi, zohydza, ze czci odziera. Jezyk propagandy politycznej w prasie 1919-1923” (1994). Analizuje ona konotacje sematyczna nazwy etnicznej “Zyd” po 1918 roku. Nalezy przy tym zauwazyc, ze nacjonalistyczna propaganda przedwojenna gloszona byla rowniez z ambony.

    Prawica polska wykorzystala panujacy w kulturze i literaturze popularnej stereotyp Zyda w walce politycznej. Paleta wrogich postaw wobec Zydow jest rowniez dosc szeroka po wojnie (warto zwrocic tu uwage na “Dlugi cien zaglady” Tycha oraz “Wizerunek Zyda w polskiej kulturze ludowej” (1992) Aliny Calej.

    Saldo mortale

  73. Co na to Falicz?
    Ow utrwalony w wyobrazeniach ludowych obraz Zyda byl i czesto pozostaje semantycznie modyfikowany w zaleznosci od potrzeb. Jest to jednak obraz zawsze negatywny. Zyd w prasie miedzywojennej, to juz nie tylko karczmarz, sklepikarz, lichwiarz, szachraj, czlowiek przebiegly, chciwy, smieszny, zabawny, z dlugim nosem, broda, czapeczka, ubrany w chalat, lubiacy czosnek i cebule, innowierca, meczychryst, ale tez bankier, miedzynarodowy finasista, miedzynarodowy spiskowiec, mason, komunista, bolszewik, sila rozkladowa, wrog wewnetrzny, wrog podstepny.

    Zyd byl nie tylko gorszy i smieszny, lecz grozny i agresywny. Do jego natury nalezalo bycie bankierem i komunista. Pasowalo to do obrazu wszechswiatowego spisku zydowskiego.

    Protokoly medrcow syjonu docieraly do wszystkich grup spolecznych. Zydzi przy realizacji swoich celow uzywali rzekomo wszystkich atrybutow; kapitalizmu i komunizmzu, filosemityzmu i antysemityzmu. Podobne reakcje mialy miejsce w naszej blogosferze podczas debaty na temat kryzysu finansowego. Oczywiscie obecnie nie uzywa sie juz argumentow czosnkowo- zapachowych. Dzisiaj chetnie krytykujemy rasizm drugich, przyproszajac jedno oko w naszej percepcji rzeczywistosci i jednoczesnie “bezwiednie” wykluczamy z niej drugich. Czytajac prase endecka mozna bylo przewidziec, ze obok okreslen typu rasa, intryga, nienawisc, masoneria, finansjera pojawi sie atrybut “zydowska”.

    Wspolczesna prasa prawicowa posluguje sie podobnymi metodami. Endecy natomiast posuwali sie w swoich opisach dalej, przedstawiajac Zydow jako insekty; wszy, pchly, szarancze, trutnie, szczury, pajaki, pejsate pluskwy. Insekty moglyby zostac wyrugowane kropidlem (polecam wpisy Cynamona).
    Antysemityzm jest zapisany w jezyku i w mowie polskiej. Zwrocila na to uwage Bozena Uminska w ResPublice Nowej. Dotyczy to szczegolnie karykaturalnego przedstawienia Zydow przez Zeromskiego. Zyd odgrywal czesto role kozla ofiarnego. Nie ma takich zbrodni, o ktore by Zydow nie obwiniano. W “Naszym Przegladzie w 1927 roku pisano o niedorzecznosci i nieprodukcyjnosci mas zydowskich.

    Wracajac do Zeromskiego, to typowe sa obawy Cezarego wobec ludzi bez przeszlosci i przyszlosci. Typowy jest lek przed burzuazja i gettem zydowskim. Lek przed objeciem wladzy przez trzy miliony populacji zydowskiej. Stereotyp spisku jest obecny w opisie Zeromskiego. Nasuwa sie wiec pytanie czy jezyk oraz dyskurs naszej kultury zawiera w sobie mozliwosc eliminacji zydowskiego “antyswiata”.

    Zdaje sobie oczywiscie sprawe, ze obecne byly tez koncepcje narodu polskiego jako narodu obywatelskiego, republikanskiego, jako wspolnoty wieloetnicznej, w granicach panstwowych, a nie wyznaniowych, czy jezykowych. Taka byla np. koncepcja Kosciuszki. Malo sie jednak o niej pisze, za malo, moim zdaniem. Nie mialy one jednak szans przy koncepcjach Narodowych Demokratow. Dominacja narodu polskiego jako panujacego Polaka-katolika i jako jedynego reprezentanta wykluczala wieloetnicznosc i jednoczesnie “zazydzenie” Polski oraz kultury polskiej. Obcych wloczegow nalezalo gnac i rugowac ze spolecznosci, bez falszywej litosci. Postawa spoleczenstwa polskiego wobec Zydow niewiele sie zmienila podczas wojny i okupacji.
    Saldo mortale

  74. Polonia-Sawa
    12 kwietnia o godz. 13:01
    ‘Andrzej Falicz…Pana logika jest pisowska’

    Nie odnosze takiego wrazenia. Ponieważ raczej tym razem odpowiada mi logika Pana Falicza (cytatu ze Starego Testamentu byly smakowite….). Otoz byc moze Pania zdziwi, ze sekrety mgly smoleńskiej, czy wywody papy Rydzyka uwazam za taka sama forme obledu, jak twierdzenia o zwierzęcym polskim antysemityzmie, ktory spowodowal, ze biedni Niemcy nie mieli innego wyjscia, jak zaplanowac holokaust wlasnie w Polsce. Wogole mam teorie, ze największym problemem ludzkości sa wszelkiego rodzaju fundamentalizmy i skrajonosci, zaczynając od eko-faszystow, radykalnych katolikow i wyznawcow Mahometa, a konczac na radykalnych narodowcach (wliczając skrajnych wszechpolakow i radykalnych syjonistow, zeby bylo sprawiedliwie). Gdyz ich przekonania opieraja Sie na skrajnych, nieelastycznych i niegocjowalnych wartościach, do których musi sie podporządkować caly swiat.

    @Andrzej Falicz
    12 kwietnia o godz. 14:14
    Panu Szostkiewiczowi wyszlo, ze na podstawie tej ksiazki nie ma watpliwosci, ze Polska jest przesiaknieta zwierzecym antysemityzmem i dlatego Niemcy wybrali Polske by przeprowadzic w Polsce Holocaust.’

    Holokaust zostal przeprowadzony w Polsce z powodow logistycznych i optymalizacji kosztow. Piszac brutalnie, przemysl buduje fabryki tam, gdzie mozna najtaniej przeprowadzac operacje. Chyba, ze wlacza sie polityka, to wtedy dochodzi nieekonomiczna ideologia, wizerunek, itd…

    Wracając do raju, to wg Lema lepiej, zeby go nie bylo. Co do piekla, to mysle, ze w przypadku Panow ET’a i Falicza pieklo byloby wtedy, gdyby jednemy odcięto Internet, a drugiemu nie i nie byloby z kim Sie poklocic:o)

    Co do naszego ostatniego konika, czyli zwierzęcy antysemityzm, to chyba musze oprotestowac Prof. Hartmana, bo nie stawia zadnych kontrowersyjnych tez, które pozwoliliby nam, antysemitom, kultywowac te jego zwierzeca odmiane, ktora moglby utuczyc swoja talmudyczna wyższością… Panie Psorze, a moze tak cos o raju dla prawdziwych antysemitow?:)

  75. Panie profesorze.Ten brak wiosny ,czyni spustoszenia .Przypominam ,że polityka mądrych ogłupia a uczciwych deprawuje.Chyba nie chce Pan świecić ocz\ami ,po nastęepnej kontużji golenia ,pana guru ,za którym Pan stał na konferencji prasowej.

  76. „Ciekawe, ze François Villon mowil juz o obracajacej sie ziemi. Czyzby zainspirowal naszego astronoma do znalezienia wiek pozniej uzasadnienia naukowego tego przeczucia poety ?”

    kozetko,
    Villon był niegłupim gościem i wiedział, że już w czasach antycznych ustalono (Arystarch z Samos), że Ziemia jest kulą i obraca się wokół własnej osi, a Erastotenes z Cyreny zmierzył jej obwód i powiedział, że płynąc na zachód dotrze się do Indii. Kolumb mu zaufał 😉
    Kopernik napisał o obrocie ciał niebieskich wokół Słońca.

  77. Saldo mortale
    12 kwietnia o godz. 14:41

    Jako ze Falicz uwilbia bukoliczne opisy; specjalnie dla niego bez uciekania sie dosredniowiecza….

    ET ja niczego nie kwestionuje.

    Powinies jeszcze zacytowac skolekcjonowane napisy na scianach…

    Na kazdy negatywny fakt moge znalezc pozytywny.

    Antysemityzmu nie kwestionuje i mam nadzieje,ze nie oczekujesz ode mnie kontrargumentow w postaci przykladow negatywnych opinii o Polakach.

    Dla mnie liczy sie fakt, ze w Posce zylo sie Zydom lepiej niz w zdecydowanej wiekszosci krajow swiata.
    Na pewno moglo byc lepiej i im i Ukraincom i nawet samym Polakom.
    Sytuacja spoleczna, materialna i kulturowa Zydow w II RP pomimo obecnosci antysmityzmu nie wskazuje na to, ze byli mniejszoscia jakos wyjatkow gnebiona.

    Panstwo i to jest wazne w okresie miedzywojennym nie prowadzilo polityki antysemickiej.
    Konflikty byly miedzy wszystkimi narodami zamieszkujacymi Polske.
    Napiecie roslo wraz ze zwiekszajacym sie naciskiem ze strony faszystowskich Niemiec i stalinowskiego kraju rad i gulagow.

    Sytuacja w latach 30-tych sie pogarszala.
    Zwlaszcza po smierci Pilsudskiego.

    Granice byly otwarte a masowej emigracji Zydow polskich nie bylo.
    W 1921 było to 2845,4 tys. osób wyznających judaizm.
    W 1931, zgodnie z danymi ze spisu ludności, II RP zamieszkiwało 3113,9 tys. Żydów .
    1939 w Polsce mieszkało 3 474 000 Żydów
    W Polsce Zydzi oficjalnie funkcjonowali nie jako mniejszosc narodowa ale grupa wyznaniowa.
    .
    W czasie roku szkolnego 1937/1938, w Polsce było 226 szkół podstawowych i 12 średnich z językami wykładowymi jidysz lub hebrajskim.

    Żydowskie partie polityczne, takie jak Bund czy syjonistyczne ugrupowania prawicowe i lewicowe były reprezentowane w Sejmie, jak również w organach władz samorządowych.

    Rozwijało się dynamicznie życie kulturalne.
    Autorzy piszący w jidysz (najbardziej znany Isaac Bashevis Singer) zyskiwali międzynarodowe uznanie (Singer w 1978 otrzymał literacką Nagrodę Nobla).
    Inni twórcy – żydowscy lub będący takiego pochodzenia, tacy jak Bruno Schulz, Julian Tuwim, Jan Brzechwa czy Bolesław Leśmian wnieśli znaczący wkład w rozwój literatury polskiej początku XX wieku. Wybitnym wychowawcą i pisarzem był Janusz Korczak.

    Rozwijał się także teatr jidysz – w Polsce funkcjonowało 15 teatrów i grup teatralnych. W Warszawie miała swoją siedzibę najwybitniejsza żydowska trupa teatralna – Trupa Wileńska (jej pierwsze przedstawienie, Dybuk miało miejsce w 1920).

    Natomiast założony w 1912 roku w Białymstoku Teatr Habima, jest obecnie Żydowskim Teatrem Narodowym w Tel Awiwie.

    W Polsce produkowano filmy w języku jidysz, np. At chet, Der Dibuk, Freylikhe kabtsonim.

    I wtedy Niemcy napadli na Polske a sowieci dwa tygodnie pozniej wbili II RP w porozumieniu z hitlerowcami noz w plecy.
    Pozniej byl niemiecki holocaust, zdziczenie i horror wojny.

    Jeszcze jedno napisales, ze nie znam podstawowych informacji, ze Grass nie prawa wypowiadac na tematy zydowskie bo sluzyl w SS.
    Otoz Günter Grass urodził się 16 października 1927 a w 1943 powołano go wraz z całym jego rocznikiem do paramilitarnej Służby Pracy Rzeszy (RAD). W 1944 został wcielony do Waffen-SS…i zostal ranny.

    Mial 17 lat!
    Wcielono go nie zglaszal sie na ochotnika.

    Twoj argument jest w stylu Dziadka z Wermachtu.

  78. kozetka
    12 kwietnia o godz. 13:57

    Kozetko, dziękuję.
    Ciekawa ta pośrednia podróż Villona przez Okudżawę, do polskiej literatury. Czytając, właśnie skojarzyłem tytuł tej piosenki Bułata.
    Przyjemnie to przeczytac po rosyjsku.

    Sądziłem, że to tlumaczył Boy. Wszak Boy szczególnie sobie ulubił Villona. Ale może jest jednak bezpośrednie tlumaczenie.

    Wszyscy trzej są siebie – dobrze – warci.

    Markot ma dużo racji – Villon był niegłupi; chyba właśnie od Greków wziął przekonanie o kulistej Ziemi.

  79. Czy ktorys z rozmowcow, twierdzacych ze „Modlitwe Villona” napisal sam Villon, a Okudzawa tylko przetlumaczyl, mogliby podac z ktorego dziela Villona pochodzi ten fragment? Bo choc Villona z przyjemnoscia czytalem, to nigdy tej modlitwy nie znalazlem. Nie mowiac o tym ze modlitwa zupelnie nie przypomina stylu Villona, za to podejrzanie przypomina styl Okudzawy. Albo czy ktokolwiek ma jakikolwiek powod, zeby przypisac ten tekst Villonowi (pomijajac tytul piosenki?). Bo idac tym tropem, jesli o tym co kto powiedzial swiadczy sam tytul piosenki, to chyba musimy tez uznac ze Caryca Katarzyna powiedziala to wszystko, co Kaczmarski spiewa w „Snie katarzyny II”?

  80. @ markot
    12 kwietnia o godz. 15:18

    Dziekuje, rzeczywiscie nie pomyslalem z Kopernikiem (tu rumieniec, ktorego nie umiem wstawic). Ciesze sie takze, ze moglem sie od Ciebie dowiedziec o starych, madrych Grekach. Uklony 😉

  81. kozetka
    12 kwietnia o godz. 15:34
    dwukropekoopsdwukropek i wychodzi 😳

  82. Raj wedlug Falicza….

    Tabuizowany jest problem polskiej kolaboracji podczas II wojny swiatowej. Warto przytoczyc artykul Klausa-Petera Friedricha w ResPublice Nowej z listopada 1998.

    Ciekawe sa rowniez raporty Karskiego, ktory pisal o przewaznie bezwzglednym stosunku do Zydow wsrod szerszych mas spoleczenstwa polskiego. Wladze polskie na emigracji usunely ze sprawozdania Karskiego fragmenty dotyczace Zydow.
    Ringelblum pisal o biernosci Polski Podziemnej wobec brutalnej fali antysemityzmu. Kossak-Szczucka potepila zbrodnie i wezwala spoleczenstwo, by jej nie przemilczalo.

    Dlatego wazne sa aspekty pamieci w historii spolecznej naszego kraju. Czesto jednak doswiadczamy jej zaniechania. W tym samym oswiadczeniu pisala K-S, ze katolicy-Polacy nie przestaja uwazac Zydow za politycznych, gospodarczych i ideowych wrogow Polski, ktorzy nienawidza Polakow bardziej niz Niemcow.

    Zdaje sobie sprawe, ze artykul Cichego w GW byl niedopuszczalnym uogolnieniem winiacym wszystkich powstancow. Dochodzilo jednak do pojedynczych mordow popelnianych przez zolnierzy w mundurach w czasie powstania. Arytmetyczne lamiglowki Strzembosza, ze dotknely one jedynie ponad tuzin ofiar mordow przy 7.000 do 30.000 tysiacach Zydow przebywajacych w Warszawie podczas powstania tego faktu nie zmienia, a prowadza jedynie do realatywizowania naszej historii z jej pieknymi i szarymi kartami. Wspomne rowniez samokrytyke Cichego w 2006 roku.

    Ciekawa jest publikacja Andrzeja Zbikowskiego z Zydowskiego Instytutu Historycznego. W sprawozdaniu Mieczyslawa Fuksa w Yad Vashem (YV o-16/450) czytamy, ze na poczatku powstania dochodzilo do likwidacji Zydow. Wielu wyrazalo zdziwienie, ze niektorzy Zydzi przezyli. Polska arystokratka Helena Krukowiecka zostala opluta przez gospodarza domu, ktory jej “wyrzucal” przechowywanie Zydow. Honor tego polskiego robotnika siegal nawet gestu oddania sloika miodu, wczesniej podarowanego przez Krukowiecka. Oczywiscie sa tez przyklady przejscia wielu Zydow po wyjsciu z ukrycia i przyjecia ich do AL . Adekwatne dokumenty znajduja sie w AZIH. Zydzi bioracy udzial w walkach jako czlonkowie AK nie podawali swoich prawdziwych danych. Watpiacym polecam lekture wspomnien Samuela Willenberga i jego przygody w AK potem w PAL. .
    Zmarly Marek Edelman mowil, ze wstapil do AL, bo AK chcialo dokonac na nim egzekucji za rzekome zydowskie szpiegostwo. Wielu Zydow bylo posadzanych przez AK o wspolprace z Niemcami. Pozostaje pytanie czy slusznie. Nierzadkie byly slowa Polakow walczacych w Powstaniu, ze po wojnie nie bedzie miejsca dla Zydow. Smutne sa relacje wielu Zydow, ktorzy przezyli wojne i powstanie. Udokumentowany jest mord przy ulicy Prostej w dniu 2 wrzesnia 1944 roku. Zbrodnia z ulicy Dlugiej 25 opisywana jest na podstawie relacji z drugiej reki. Nie chodzi mi tez o wyliczanie zbrodni, lecz o pokazanie drugiej strony cienia wojny. Chodzi tez o naruszenie obrazu Polakow postrzeganych wylacznie jako ofiar, wylacznie po polskiej stronie. Polacy niechetnie identyfikuja sie z rola oprawcy. Postawa ta jest sluszna, bo nie dotyczy wszystkich Polakow.
    Saldo mortale
    PS
    Falicz zapomina, ze Grass stal sie niewiarygodny po latach udawania sumienia narodowego.

  83. Tanaka
    12 kwietnia o godz. 14:05

    Głęboko głęboka głębia twego wywodu mnie satysfakcjonuje. Już wszystko kumam. Kim, kum!

  84. Raj faliczowy…..

    Wart przypomnienia jest incydent Dawida Zimlera i jego losu w kwaterze powstanczej przy ul. Panskiej i nastepnie przy ul. Ceglanej oraz niechlubnego zachowania sie majora Hallera z Poznania.

    Polecam przy tym lekure meldunku majora Zagorskiego w Archiwum Akt Nowych (AAN 203/X-32, 58-59). Przy czym niewazne jest czy chodzilo o pojedyncze incydenty kryminalne czy o czyny majace cechy masowego mordu dokonanego przez Powstancza Armie. Po wojnie podczas emigracji Zydow do Niemiec pojawialy sie podobne glosy.

    Zdarzaly sie rowniez pojedyncze przypadki denuncjonowania Polakow przez Polakow jako rzekomych kolaborantow. Antysemityzm byl w wojennych czasach silniejszy od ludzkich odruchow wobec juz odczlowiedzonych Zydow. Histora sprawila, ze Holokaust mial miejsce w duzej mierze na ziemii polskiej. Tu znajduja sie rowniez najwieksze cmentarze ofiar zydowskich. Wazne jest zauwazyc, ze zydowska i polska tragedia mialy miejsce obok siebie. Sytuacja nie byla jednak symetryczna, mimo ze tak jest przez wiekszosc „postrzegana“.

    Polacy znajdowali sie w sytuacji bardziej uprzywilejowanej, jesli wogle takie porownanie mogloby miec w nazistowskiej przyszlosci sens. Po pierwszej fazie szoku astapila faza obojetnoci. Takie fazy sa typowe dla traumatycznych przezyc. Obojetnosc wobec zydowskich sasiadow i jednoczesnie obojetnosc wobec polskich sasiadow.

    Oczywiscie znane sa odruchy solidarnosci i pomocy. Nie chodzi tez o pojedynczych denuncjanow, czy tez o postawe NSZ. Ciekawa jest lektura Barbary Engelkind, „Zaglada i pamiec“ na ten ten temat. Moznaby mowic o traumatyzowanym spoleczenstwie, ktoremu nazisci pokazali droge. Spoleczenstwo, ktore jest jedynie zaobsorbwane wlasna tragedia nie jest w stanie postrzegac tragedii nie tylko drugiego, lecz czesto tez wlasnej. W naszym przypadku nie chodzi wogole o wine i przekazywanie jej na nastepne pokolenia.

    Chodzi li tylko o poczucie odpowiedzialnosci, za wczoraj i jutro. Holokaust jest z niczym nieporownywalny. Zamordowano ludzi i jednoczesnie pozbawiono ich czlowieczenstwa, tych ktorzy przezyli rowniez. Zdemoralizowana wyobraznia umozliwila pogromy, w tym rowniez pogrom krakowski (lato 1945) i kielecki. Piszac przy tym o spiskuUB, nie mozemy zapominac, ze w UB sluzyli rowniez Polacy (niezaleznie od tego, kto pogromem kieleckim kierowal). Niedorzeczny jest podzial pracownikow i wspolpracownikow UB wedlug wiary. O ile mi wiadomo nie sluzyli tam obcokrajowcy (oprocz Rosjan).
    Saldo ujemne

  85. ….Na kazdy negatywny fakt moge znalezc pozytywny….pisze F A L I C Z…….
    Na tym wlasnie polega nieszczescie moje i Falicza. Uciesze sie, gdy Falicz osobno bedzie anlizowal fakty pozytywne i negatywne. Chyba ze jedne Maja wplyw na drugie. Niestety przewaznie „przewazaja” negatywne i ruguja pozytywne z agendy spolecznej.
    Saldo ujemne….
    Piszac o awersji Falicza do Tuska odnioslem sie do Tuska jako czlowieka z pogranicza, Falicz wypalil Wermachtem.

  86. …..uwazam za taka sama forme obledu, jak twierdzenia o zwierzęcym polskim antysemityzmie, ktory spowodowal, ze biedni Niemcy nie mieli innego wyjscia, jak zaplanowac holokaust wlasnie w Polsce. Wogole mam teorie, ze największym problemem ludzkości sa wszelkiego rodzaju fundamentalizmy i skrajonosci, zaczynając od eko-faszystow….pisze slusznie sen.

    Wycieczka do eko-faszystow (do czego oni zmuszaja sen?) jest wpisem „to go” typowa postawa anty, tym razem anty eko. Stad to bratanie sie z anty Faliczem?

  87. @ Tanaka
    12 kwietnia o godz. 15:29

    Boy-Zelenski, zwany kiedys ambasadorem literatury francuskiej w Polsce, przelozyl na polski okolo 140 dziel tej literatury, w tym glowna prace Villona („Wielki testament”), ale – o ile wiem nie ta ballade, o ktorej mowimy.

    Zadziwiajace jak uniwersalne i wspolczesne jest przeslanie w wierszach Villona.

  88. @ Matylda
    12 kwietnia o godz. 15:39

    Dzieki, sprobuje. :: Zapewne przyda sie 😉

  89. @ Matylda

    Ooops, nie wyszlo 😳

  90. Kozetko,
    Okudżawę przetłumaczono na francuski całkiem zgrabnie 😉 Na inne języki również, ale autorem piosenki pod tytułem „Molitwa Fransua Vijona”, zarówno tekstu jak i melodii, jest Bułat Okudżawa.
    Mówią, że Bułat przywołał Villona, bo sam czuł się krytykowany, niezrozumiany, prześladowany, a tak pragnął pokoju, chrześcijańskiego miłosierdzia…

  91. @kozetka,
    jak nie wyszło? 🙄 jak wyszło 😆

  92. atalia
    12 kwietnia o godz. 15:46

    Z tym Kimem to bym był ostrożniejszy. Sytuacja jest zaogniona.

  93. Boulat Okoudjava(surnommé le « Brassens soviétique »), auteur et compositeur russe, lui a dédié une chanson (La prière de François Villon), où le poète demande à Dieu d’aider les autres (les pleutres, les pauvres, etc.) et de ne pas l’oublier.
    (1963)

  94. Hartman, Kwaśniewski, Hm! Nieładnie! Lewica?

  95. Saldo mortale
    12 kwietnia o godz. 15:54
    ‘Wycieczka do eko-faszystow (do czego oni zmuszaja sen?) jest wpisem „to go” typowa postawa anty, tym razem anty eko. Stad to bratanie sie z anty Faliczem?’

    A nie, nie stad:o) Akurat jestem zielony i to na tyle, ze wlasnie robie postdoka z polityki ochrony środowiska, z uzwgeldnieniem nomen omen social justice (nie wiem, jak to poprawnie przetłumaczyć..sprawidliwosc spoleczna? Ale tu bardziej chodzi o ponanarodowe koncerny i to co robia lokalnym społecznością trzeciego swiata, Np. http://www.youtube.com/watch?v=t22XFJGnC6I ), w tym troche sie uczylem o współczesnej filozofii w tym zakresie. Musiałbym pogrzebac w podręcznikach i wstawic linka. W każdym razie zapamiętałem ciekawy arykul o podziale postaw ekologicznych, zaczynających Sie od wlasnie eco-faszystow, az do koslawych i gotujących nam globalna mikrofalowke teorii neoliberałów w tym zakresie. Również moje rozwazania w zakresie odpowiedzialności etycznej i politycznej za holokaust staram sie analizowac za pomoca narzedzi z zakresu przypisywanie odpowiedzialności w zglobalizowanym swiecie. Jest to przynajmniej to jakas probawyjscia poza stereotypy (przez pryzmat ktorych patrzy tez Pan IMHO).

    No wiec, co do eko-faszystow, to uważają, ze człowiek nie jest czescia natury i nalezy go z niej usunąć wszelkimi srodkami. Czy cos Panu to przypomina? Stad eko-faszysci, ale podpowiem, to ekstrema ekologiczna. I widzi Pan, jak latwo widziec, co sie chce widziec zaleznie od tezy?

    W moim wpisie zrobiłem jeden blad, piszac ‘wyznawcy Mahometa’, oczywiście mialem na mysli radykalnych wyznawcow, a nie zwykłych.

    Aby jednak Pana ucieszyc apropo tezy o zwierzecym antysemityzmie, wlasnie przypomniala mi sie opinia mojego Sp. dziadka (tego od palenia donosow, jesli sledzi Pan dyskusje na blogu red. Szostkiewicza), dlaczego po 89r. nie chciał glosowac na partie prawdziwie i jedynie patriotyczne i niepodległościowe, a mniej sie bal postkomuny, której zwyczajnie nie lubil i nigdy nie popieral (zreszta w pazdzierniku 39r. chcial zaczac kurs oficerski, bo po sluzbie 37r.-39r. chcial zostac zawodowym zolnierzem). Otoz dziadek chodzil do szkoly średniej (gimanzjum? Liceum?) w Krakowie w latach 30-tych i mowil, ze on juz to wszystko widział i slyszal, włącznie z biciem uczniow zydowskich przez ‘zuchow’ z ONR. I, obawial sie, ze słysząc owczesna retoryke, rzeczy moga wrócić (co zreszta zaczyna sie dziac na uniwerkach, choc w fazie powijakow). A co do postkomuny, to uwazal, ze bedzie sie zachowywala bardzo poprawnie, bo sie bedzie bala, ze ‚radykalowie-patryjoci’ dojda do wladzy i mowiac jezykiem poety Rymkiewicza, ich powiesza.

  96. sen
    12 kwietnia o godz. 18:10

    Errata
    Nie postdoka, tylko studia podyplomowe, zasugerowalem sie ‚postgrado’ z hiszpanskiego.

  97. Z marzeń sennych Pana Profesora wyłania się co najwyżej ustrój monarchii absolutnej, ani śladu demokracji :)). ,,Słychać ptasząt świergot (nie za głośno)” , ,,Oczywiście, wszystko dla dobra ojczyzny.. – Czyżby podkład pod program grupy Ero Plus?

  98. Obawiam się Kolego Hartman, że z tej mąki chleba nie będzie 🙁
    Przebudzenie będzie przykre.
    Tym, do których jeszcze nie dotarła ta rajska wiadomość: JH został pełnomocnikiem Eurpy Plus na Małopolskę. Niestety, tak się tym szczęściem panowie w restauracji nasładzali, że kiedy wyszli do dziennikarzy, Aleksander Kwasniewski najwyraźniej zaliczył kolejny rzut choroby filipińskiej 😉
    Nie jest dobrze a będzie jeszcze …. 🙄

  99. JH jest człowiekiem stosunkowo młodym i nie za wiele pamięta z tego, co sie działo za czasów nieboszczki komuny.
    I może dlatego reklamował dzisiaj w TVN24 panów Palikota i Kwaśniewskiego jako ludzi dobrej woli.
    Otóż w czasach słusznie minionych, matka nasza partia zapewniała nas na każdym historycznym zakręcie, że ma dobrą wolę. Tylko jakoś tak się jej nie udaje.
    Kabareciarze zanosili modły do niebios o władzę, która będzie miała złą wolę. Bo że jej się nie uda było pewne.
    Europę Plus tworzą, zdaniem JH, ludzie dobrej woli. A Palikota na przyszłego lidera lewicy namaścił osobiście sam Wojciech Jaruzelski.
    Zapowiada sie dobry czas dla kabareciarzy 😉

  100. Panie Blogerze Hartmanie, postawił Pan na właściwą, zdrową, trzeźwą goleń. Gratuluję!

    Również właściwego kumpla sobie Pan dobrał, tego, który czci szampanem śmierć Prezydenta Kaczorowskiego i pańskiego przyjaciela Szmajdzińskiego… Ot, Europa, co ja gadam, Europa Plus!

    Ps. Życzę owocnego pisania Kodeksu Parlamentarzysty, kto jak kto, ale Pan najlepiej się do tego nadaje… Cóż za świetna obrona (w TVN) goleni Kwaśniewskiego!

  101. No, i jak się Pan czuł , Panie Profesorze, wsród tłustych kotów ,z których ten najważniejszy nadużył tlustego mleczka ?

  102. @Tanaka,Kozetka
    Co prawda wątek Boy’a od tematu dość odległy, ale temat na tyle interesujący. że zajrzałem do „Wielkiego Testamentu” w Jego tłumaczenia, aby sobie przypomnieć, że styl boyowskiego tłumaczenia – język archaizujący – raczej wyklucza go z kręgu podejrzeń tłumaczenie „Modlitwy”. Poszukiwania zaś tłumacza zawsze prowadzą do Okudżawy. Ciekawe.
    Na koniec (dosłownie – patrz ostatnie wpisy) jaki by temat nie został poruszony, zawsze znajdziemy siew końcu w polskim piekiełku, gdzie rodacy błotem obrzucić się odczuwają potrzebę przemożną…

  103. mag
    12 kwietnia o godz. 12:22
    —————————–
    Mag,
    Ciebie witam równie ciepło, a to Twoje wchłonąłem wzorcowo fajnie, tak jak miało być…
    Oczywiście, nasze rajskie, „larwalne” wyskoki naszych neuroników zawiadujących naszymi twórczymi inwencjami- pichcą wszystko swoje z dotychczasowego urobku tych mikropajączków- gnieżdżących się we wszystkich!!! dotychczasowych człowieczych czerepikach. Z tego co szczęśliwie osadziło się w naszej, ludzkiej ponadczasowej przestrzeni , jako tzw. dorobek – mamy co mamy.
    W napomkniętych przez nas na tym blogu pierwocinach „boskiego”, pomiędzy Indie a Grecję i Rzym wystarczy dopakować trochę „egipszczyzny” i hulajnoga jak ta lala…
    Jeśli chodzi o nasz kk, to jak i w pozostałych takich instytucjach , miejsca funkcjonariuszy tych biznesów!!! zajmują profesjonaliści.
    Prawdziwego zawodowca nic nie obchodzi poza wymogami danego momentu uprawianego przez niego zawodu. Dzisiaj można tak, jutro trzeba inaczej. W niektórych okresach można/często trzeba/ być sk…synem, w innych trzeba podrasować „świętość” własną i biznes się toczy przez wieki….
    A kiedy sutannowym wydaje się, że my dajemy się mentalnie wciągać w ich fluidową sieć do łapania dusz, my…z bezszmerowym wdziękiem, rezerwujemy dla naszych „zdziwień” nasze „śmieciowe tygodnie” tego rok. Oczywiście w tych tygodniach obowiązuje najwyższy stopień spożywani łasuchów/pokarm dla duszy/.

    Pozdrawiam, Idiota

    P.S.
    Za około 3 miesiące mam zamiar ukończyć furteczkę do mojego, ziemskiego raju.
    Siedzę sobie na jednej karcie, a ten pierwszy krok podrzuciłem do realizacji bezproblemowej poczciwinie- mojej intuicji .
    Jeśli obiecasz, że nie będziesz dociekać,to ja Tobie obiecuję, że w momencie „O” się zręcznie pochwalę- co tam w raju słychać..

  104. emes5756
    Francuzi nie mają żadnych wątpliwości, że „Modlitwę Francois Villona” napisał Okudżawa („sowiecki Brassens”) , a w niej poeta (Villon) prosi Boga o wsparcie dla biednych, tchórzy etc. i żeby pamiętał też o nim. Piosenka powstała w 1963 roku.

  105. emes5756
    12 kwietnia o godz. 20:56
    gospodarz wspomniał Villona, a jak Villon to Boy. ale jak widac – i Okudżawa.
    Polak jest, w zasadzie, przemożny… 😉

  106. Zaczął Łoś:
    „mylisz Villona z Okudżawą śpiewającym o Villonie”
    a tymczasem Okudżawa nie śpiewa o Villonie, tylko w balladzie Okudżawy Villon modli się o to i owo 😉

  107. @ markot
    12 kwietnia o godz. 16:19

    „kozetko,
    Okudżawę przetłumaczono na francuski całkiem zgrabnie 😉 Na inne języki również, ale autorem piosenki pod tytułem „Molitwa Fransua Vijona”, zarówno tekstu jak i melodii, jest Bułat Okudżawa.
    Mówią, że Bułat przywołał Villona, bo sam czuł się krytykowany, niezrozumiany, prześladowany, a tak pragnął pokoju, chrześcijańskiego miłosierdzia…”

    Dziękuję ponownie za oświecenie :). Przepraszam przy tym wszystkich, których wprowadziłem w błąd. Tanaka – to dlatego nie mogłem trafić na to tłumaczenie u Boya. Władysława Łosia przepraszam za niezasłużone imputacje.

    Matyldo, jakże szybko przydał się podesłany przez Ciebie mój aktualny wyraz twarzy 😳

    A teraz zapadam się pod ziemięęęęęęęęęęęęę

  108. E, tam, kozetka, nie przesadzaj 🙂

  109. No to mnie dzisiaj nasz szanowny Gospodarz zaskoczył, przykładając tzw. rękę do wspólnego dzieła zjednoczenia centro-lewicy(?) pod przywództwem Kwaśniewskiego i Palikota, a poza starym wygą Millerem, który chyba jednak „gra” na Tuska, który liczy na koalicję w przyszlości z PO, co interesująco wypunktował Piskorski w Faktach po faktach TVN
    Z zapowiedzi projektu Europa plus wynika, że to jakieś pospolite ruszenie, coś na wzór Platformy w kontrze do niej i – rzecz jasna – do całej niby prawicy z PIS-em na czele.
    Profesor „dał swoją twarz” na konferencji prasowej po spotkaniu „dodatnich europejczyków”, ale mam wątpliwość, czy dobrze zainwestował.
    Też chciałabym zmiany i wciąż na nią liczę, ale niekoniecznie przy pomocy old liderów i jakiejś nieznanej „świeżyzny” z łapanki.

  110. Mniejsza o ateistyczny raj, choć moim zdaniem to jest wpis homofobiczny – są hurysy, a żadnego sodomity… Bęgowski może wpaść w furię i zechcieć podrapać, albo nawet wczepić się pazurami we fryzurę. Może też w ramach protestu nie golić przez tydzień i tak paradować po Wiejskiej, choć to akurat pozostałoby pewnie niezauważone, cóż, twarz…sportowca. Jego problem.

    Chciałbym szczerze pogratulować fachowcowi, bo to spore osiągnięcie: oficjalne doradztwo skutkujące spadkiem poparcia dla Ruchu Palikota do 1,5-2% to naprawdę coś, bez dwóch zdań, rzadko kto ma takie efekty. Well done! Teraz proszę o powtórkę dla Jewropy Plus and let both R.I.P. Amen.

  111. Mag,
    „dodatni europejczycy”! Ekstra 😆

  112. kozetka
    12 kwietnia o godz. 22:00,
    tylko nie zapadaj się na zbyt długo, bo będzie Cię brakowało 😎
    Rano wróć 🙂

  113. Matylda
    Ja tam nie mam problemu z przyznawaniem się do pomyłek.
    Broniłam zazwyczaj profesora, bo podoba mi sie jego zadziorny styl pisania. Po prostu lubię, jak ktoś idzie pod prąd i robi to w sposób inteligentny, nawet gdy komus może nie odpowiadać taka estetyka.
    Ale rozczarował mnie ciutkę tą „dodatnią europejskością” (że sama się zacytuję) i dlatego przyznaję, że chyba miałaś sporo racji wielokroć go krytykując.
    Ufam jednak jego tzw. klasie, wyrażającej się m.in. w niewtrącaniu się w blogowe wpisy, które są dla niego nieprzychylne.
    Zupełnie inaczej niż red. Szostkiewicz, który się obraża i poucza nieustannie swoich gości.

  114. A ja pamietam A. Kwasniewskiego jeszcze jako red. naczelnego tygodnika ITD, w ktorym zastapil Z. Pietrasika. Redaktorem to byl bardziej z nazwy niz talentow. Wtedy krzyczalo sie „Partia-Gierek- Partia- Gierek” i on byl w tym chorze.
    A w stanie wojennym to zostal min. sportu.
    Pomimo oglady zewnetrznej, przypuszczam, ze ta polska lewica naprawde nie ma alternatyw i jest siermiezna, jezeli musi liczyc na Kwasniewskiego i Palikota.
    Moze jak dojdzie do wladzy to ulaskawi jakiegos kolesia, ktory po cichu skumal sie z kryminalistami i sprzedawal im bardzo tajne wiesci i ploty.
    Albo wciagnie Polske w jakas wojenke ( a my na wojenke..) lub wypozyczy osrodek w Spale na izbe tortur w slusznej sprawie demokracji (bo demokracji broni sie czasami niekonwencjonalnie, tak jak komunizmu, trzeba to zrozumiec).

  115. PA2155 (13-04-g.1:04)
    Też to wszystko pamiętam i nie bardzo mi sie podoba, że tzw. lewicę muszą dźwigać dinozaury.
    To co one robiły przez te wszystkie lata po 1989, że nie wyhodowały następców?
    Napieralski, delikatnie mówiąc, niespecjalnie mądry okazał się humbukiem, jednego przystojniaka (kurczę – uciekło mi nazwisko) zesłali do Brukseli na europosła.
    Niegłupią Piekarską zastąpili Kaliszem (chodzi mi o ostanie wybory do sejmu i miejsca „biorące” na liście), którego w końcu wyrzucili. Została jeszcze „ciotka rewolucji” o skrzeczącym głosie. Reszty raczej nie kojarzę. Palikot? Spec od happeningów i performensów?
    Masakra.

  116. mag
    13 kwietnia o godz. 1:41
    PA2155 (13-04-g.1:04)
    Też to wszystko pamiętam i nie bardzo mi sie podoba, że tzw. lewicę muszą dźwigać dinozaury.To co one robiły przez te wszystkie lata po 1989, że nie wyhodowały następców?’

    A mnie sie marzy jakas porzadna, nowoczesna lewica z jakimis przedwojennymi, PPS-owskimi akcentami, a nie happeningowcy majacy jeden sztandar rewolucji obyczajowej (bo slynny think-tank nie wyprodukowal ponoc nic i zawiesil dzialalnosc), czy starzy towarzysze z PZPR, lub ich krewni i pociotkowie, nie mogacy sie zdecydowac, co znaczy lewicowosc.

    Choc p. Miller przynajmniej jest zawodnikiem wagi ciezkiej i self-made-menem i do wszystkiego doszedl sam. Czytalem kiedys o jego zyciu. Latwo nie mial, a i tez nie mial plecow w pierwszym rzucie komunistow po wojnie.

  117. Mag,
    ten przystojniak zesłany do Brukseli to Wojciech Olejniczak. Protegowany Kwaśniewskiego. W sejmie jest jego brat Cezary. Bardzo żałuję, że Olejniczak tak szybko wycofał się z LiD. Myślę, że Demokraci mogli wnieść nową jakość do Lewicy. Zniechęcenie przyszło stąd, że w wyborach nie zsumowały się ich wyniki. Dostali niewiele więcej mandatów niż SLD dostawał sam. Olejniczak zbyt szybko uległ naciskom. Zabrakło cierpliwości i solidnej pracy programowej 🙁
    Bardzo nam brakuje wiarygodnej i merytorycznej partii lewicowej.
    Bardzo jestem ciekawa do kogo ma przemawiać namaszczania nowego przywódcy lewicy XXI wieku przez Jaruzelskiego? 😯
    Toż to czysty kabaret! Nawet ja nie byłabym aż tak pozbawiona litości żeby suflować taki pomysł 😉
    Odpuściłam Generałowi, bo to i kontekst ówczesny a teraz wiek. Ale żeby go powoływać na ojca chrzestnego nowej lewicy!? 🙄
    Panom w tym niecierpliwym przebieraniu nóżkami do konfitur, najwyraźniej wysiadło zasilanie górnych rejonów 😉
    A dodatkowo bardzo mi się niepodoba, że to sam testosteron. Czyli przeterminowana konserwa 👿
    I gdzie z tą tuszonką, w puszce z ruskiej blachy, na salony europejskie panowie? 😉

  118. Ogladalem wystepy chetnych na udzial w projekcie „Europa plus kawior”.

    Najbardziej ubawil mnie maz stanu, prezydent tysiaclecia ze swym przytakujacym kapciowym Siwcem i dziwnie oniesmielonym biznesemenem od gorzaly tzw.” nowym chorazym lewicy” (tytul nadany 2 lata temu przez Passenta)…

    Olek wystepowal przed kamerami jak zwykle nawalony…!!!
    Wlasciwie poczulem wspolczucie – bo problem goleniowy sie rozwija, ze juz prawie oczu nie widac.

    Panu profesurowi Janowi Hartmanowi radzilbym kupic nieco wiekszy garniturek (widzialem w drugim szeregu wybitnych a glodnych stanowisk dzialaczy…)… juz teraz wyraznie przyciasny a co dopiera jak w Europie kawior bedzie sie jadlo lyzkami.

    Jeden jedyny problem to czy ci kretyni, debile i idioci Polacy Pana wybiora…?

  119. sen
    „Nowoczesna lewica” w dziesiejszej Polsce, która na ojca chrzestnego wybiera Jaruzela, to doprawdy ponury żart historii.
    Masz rację, szkoda, że nie udało się odbudować, czy nawiązać do tradycji PPS.
    Po śmierci Jana Józefa Lipskiego i Jacka Kuronia, którzy czuli bluesa socjalizmu, czy raczej socjaldemokracji, sprawa się rypła. Ikonowicz okazał się ich marnym spadkobiercą.

  120. Idiota
    Czekam na dyskretne doniesienia z Twojego raju i o nic nie dopytuję.
    Ja Ci też doniosę o swoim. Zdradzę tylko, że znajduje się nad Narwią na skraju Puszczy Białej.
    Niech no tylko zakwitną jabłonie i takie różne inne.

  121. Matylda
    Ja też jakoś tam odpuściłam generałowi z tych samych powodów co Ty.
    Zakładam, że nie ma demencji, więc trochę się dziwię, że tak – było nie było – doświadczony polityk, inteligentny człowiek „nad grobem”, pakuje się w szemrany interes.
    Zawsze uważałam, że nad jego życiem i karierą miała władzę mentalność prymusa. Kogoś, kto jest the best i dlatego nikt lepiej niz on nie podejmie się „niewdzięcznych” zadań balansowania (w swoim czasie) między polską racją stanu a powinnościami, jakie wynikały z pozycji kraju satelickiego ZSRR.
    I chyba tak mu zostało, choć zmieniły się realia i dekoracje. Musi odgrywać przynajmniej jedną z głównych ról. Nawet w kabarecie.

  122. Podzielam rozczarowanie wyrażone niemrawą inicjatywą odgrzewanej lewicy, które pierwsza zasygnalizowała mag, a przed czym wcześniej przestrzegała Matylda.

    Tak jak mag widzę potrzebę silnej (ale nie zasilnej) lewicy w tym przechylonym na prawą burtę polskim okręcie, więc nie chciałbym dokładać do stosu zawiedzionych, w którym ma zostać spalona ta kiepsko rozpoczęta inicjatywa. Ja jej życzę powodzenia, niezależnie od rosnących krytycznych uwag jakie sam mam wobec amatorszczyzny politycznej Palikota i hmm, także mojego ulubionego blogowego mentora, pana profesora Hartmana, czyli dwóch ludzi których myśl filozoficzną cenię.

    Wchodząc do sejmu Janusz Palikot przyjął błędnie, że jego dotychczasowi zwolennicy nadal popierać będą jego sposób uprawiania polityki w krótkich spodenkach. Niestety, nie zrozumiał on że skuteczny polityk to taki, który w oparciu o swój elektorat potrafi wnieść ideę swojego ruchu politycznego na salony (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) polityki.

    W salonie politycznym, bardziej niż „na ulicy”, obowiązują zasady savoir-vivre’u, co Palikot kompletnie zignorował i przez co utracił możliwość komunikowania się z tymi, którzy tą politykę dzisiaj tworzą. Przybierając pozę nonkonformistycznego trybuna ludowego, posługując się emocjami a nie zimną logiką, potępiając w czambuł partie rządzące i całą opozycję, Palikot nie zyskał nowych zwolenników w narodzie, a stracił partnerów do rozmów w środowiskach politycznych.

    Happeningi przysparzały mu zwolenników, kiedy był poza polityką, kiedy mógł swobodnie (i bezkarnie) prześmiewać się z czego- i kogokolwiek. Rolę publicznego błazna, odważnie atakującego różne tabu, wypełniał znakomicie. Błąd kardynalny popełnił, kiedy wchodząc do sejmu nie porzucił szat trefnisia. Chciał być pierwszym błaznem w historii, który stanie się królem, królem Ubu.

    Profesor Hartman, jak chyba słusznie przeczuwała Matylda, rozpoczął wędrówkę od pomysłu do przemysłu, czyli jak Palikot – od publicity do polityki. Zgadzam się z profesorem, że osobnik ludzki będący przecież z natury zawierzęciem społecznym, musi mieć także, w odróżnieniu od krowy, jakieś poglądy polityczne. Niedorzecznością byłoby wymaganie od sprzątaczki czy fizyka jądrowego, aby byli „bezstronni politycznie” tylko dlatego, że pracują w instytucji państwowej. Tam jednak gdzie osobiste poglądy polityczne stoją sprzeczności z zajmowanym stanowiskiem (np. TV publiczna), należy je schować do kieszeni i nie wykorzystywać stanowiska do uprawiania polityki.

    Prof. Hartman, jeżeli nie chce powtórzyć porażki Palikota, musi się moim zdaniem teraz określić – czy wychodzi z publicystyki i staje się politykiem. Nie może grać bowiem na dwóch fortepianach na raz, nie fałszując muzyki, czyli swojego „przekazu”. W publicystyce może (i powinien) jak dotychczas dbać o nasze zdrowie moralne, prześmiewając się z ludu i jego wybrańców, także z tych którzy podzielają jego poglądy polityczne. Ale kiedy sam chce zostać wybrańcem, musi przyjąć odpowiedzialność polityczną za słowa i czyny, odcinając się od możliwości recenzowania polityki i jednoczesnego bezpośredniego w niej uczestnictwa. Nie można bowiem zarabiać na życie jako recenzent teatralny piszący o sztuce, w której przebiera sie on za aktora. Palikot okazał się kiedyś być lepszym recenzentem, niż obecnie coraz bardziej prowincjonalnym aktorem – politykiem. Te dwie profesje, jak widać, wymagają dwóch różnych talentów. Jaki jest większy u profesora ? Let’s wait and see.

  123. mag
    13 kwietnia o godz. 11:21
    motywów Generała możemy się w tej chwili jedynie domyślać. Trafnie lub błędnie. Może zostawi pamiętniki, w których się na ten temat wypowie.
    Dopuszczam i taką możliwość. Nie wnikając w to na ile sprawiedliwie, Generała przez ostatnie dwadzieścia kilka lat nie rozpieszczano. Wręcz przeciwnie. I oto zjawia się pielgrzymka, niczeym prawicowcy u Pinoczeta, i prosi go o przyjęcie roli ojca chrzestnego Nowoczesnej Europejskiej Lewicy 😯
    Po latach wyzwisk i oskarżeń pojawia się dobre słowo, oznaki szacunku. To musi rozgrzać serce starego, schorowanego, sponiewieranego człowieka. I chwyta ten okruch życzliwości. To bardzo ludzkie.

    Natomiast fakt, że na taki pomysł wpadł testosteron eurpejsko dodatni, wystawia mu jak najgorsze świadectwo. Nie puściłabym tym panom nawet ogródka jordanowskiego w ajencję.

  124. kozetka
    13 kwietnia o godz. 12:50,
    nie uważam żeby nie dało się pogodzić aktywnosci publicysty z aktywnością polityka. Z uczelni można wziąć urlop.
    Problem, w mojej ocenie, tkwi w innym miejscu. W wyborze tożsamości. W tej chwili JH ma ich kilka. Niczym gangster podrabianych paszportów. Kalkuluje, że na każdaą z nich złowi trochę elektoratu. Za bardzo przejął się gadaniem kolegów profesorów o płynnej tożsamości w czasach ponowoczesności.
    Wyborca przy urnie stawia krzyżyk przy jednoznacznej, wyrazistej tożsamości.
    Ostatni wpis może być jaskółką jednoznacznego samookreślenia.

  125. Paradis Hartmanis to pewnie ta Europa z Palikotem, ktory bedzie placil za wóde w Brukseli… toz to chyba najbogatszy „socjalista” w calym towarzystwie.

    A jak o wódzie to obejrzalem sobie po raz kolejny konferencje z udzialem bylego prezy-dęta, ktory nawet dla slepego wyraznie wskazywal na spozycie napojów alkoholowych.
    Pan Panie profesorze tez sie dziwnie kolysal i buzia jakas napuchnieta.

    Chyba Wam cos dolali do tej wody mineralnej wiec skoro cala Polska widziala czy jest bioetycznie (i marketingowo…) rznac glupa i zapewniac, ze trzezwi jak dzieciatka…?

    Chyba wam uszlo z kolejne 30% potencjalnych glosow.

  126. @ Matylda 13 kwietnia o godz. 13:32

    „nie uważam żeby nie dało się pogodzić aktywnosci publicysty z aktywnością polityka. Z uczelni można wziąć urlop.”

    Myślę, że tak samo patrzymy na tą sprawę. Chodzi mi nie o publicystykę jako branie wierszówki od gazet, ale o właśnie „samokreślanie się” jej autora. Dopóki identyfikując się z określoną opcją polityczną pisze poza udziałem w niej jako polityk, ma możliwość budowania swego nazwiska w oparciu o to, co pisze.

    Kiedy staje się politykiem i kontynuuje publicystykę musi się liczyć z utratą pełnej samodzielności w formułowaniu myśli publicznie, na rzecz kompromisu z własną partią, unikając w publicystyce elementów kontrowersyjnych wobec własnej partii (jak to czyni np. Vincent Rostowski). Staje się więc, nolens volens, publicystą partyjnym, a nie niezależnym, piszącym o sprawach „po linii”, albo nie piszącym o nich wcale. Kosztuje to więc utratą części swojej wiarygodności osobistej na rzecz wzmacniania skuteczności politycznej swojej partii.

    Nie chodzi nawet o konformizm, ale o zupełnie inne narzędzia przekazu społecznego, jakie stosuje się w polityce, a jakie w niezależnej publicystyce politycznej. Niezależność mediów jest oczywiście względna, ale jednak nie znaczy, że jej tam nie ma, jak np. w organie będącym własnością jakiejś partii.

    Tygodnik „Polityka” należy moim zdaniem do bardzo nielicznych dzisiaj w Polsce mediów opiniodawczych, a nie bulwarowych, który nie jest ani ideologicznie opozycyjny, ani instrumentalnie prorządowy. Tam prof. Hartman ma szanse być kim jest. Gdy wejdzie w politykę, musi przyjąć inne reguły gry (Palikot idealistycznie liczył, że je zmieni), które zasadniczo niezmieniają się od czasów demokracji greckiej i obowiązują nie tylko w Polsce, ale i w każdym cywilizowanym kraju. Zgoda więc, że prof. Hartman, gdziekolwiek chce działać i być skuteczny, musi się określić: polityk per se albo publicysta, literat, artysta.

  127. Andrzej Falicz
    13 kwietnia o godz. 13:40
    wie Pan co pani Merkel robi na takie odzywki? …czeka …
    Pozdrawiam
    ps.
    Moj raj to bluus i Maria Callas w osobistym kosciolku z przyjaciolka w soboty. Malujemy obrazy,pijemy francuskie wino i przyjmujemy Jej gosci …
    „pedalow” ,”idiotow” ze swiata teatru , zagubionych i „wynalazcow ” zycia.
    /miejsce Niemcy /…oczywiscie pozdrawiam…..
    /za Holocaus sa napewno odpowiedzeilni;TYLKO I WYLACZNIE NIEMCY i napewno to mialo miejsce w Polsce bo bylo tam najwiecej Zydow ,!!/
    A Z POLSKIM ANTYSEMITYMEN musicie sie uporac SAMI.

  128. Jeśli chodzi o wszelkiego rodzaju twory społeczne, np. partie polityczne, to ich cały „kod genetyczny ” istnieje w momencie ich powstawania.
    Przy powierzchownym oglądzie takich tworów, w nasze umysły wdzierają się całe rzesze
    „wielkich powodów „, dla których dawcy impulsów dla ich utworzenia , mamią jak najszersze kręgi dusz naiwnych. Im większy mętlik, tym przedsięwzięcie wznioślejsze.
    Niestety, „grzech pierworodny”, czyli prawdziwa przyczyna podjęcia sporego wysiłku dla utworzenia takiego tworu, jest prawie zawsze -zszarzałą szarością nieciekawego gatunku, który stworzony jest z pospolitego pragmatyzmu zespolonego z cienkaą prozaicznością.
    Cudów tutaj nie ma. Pod stertą „wyrzygliwych” ,jak na dzisiejszą epokę- „wzniosłych”
    wypocin speców od PR-u, gnieżdżą się , niczym karaluchy mentalne- interesy, interesy, interesy… w dodatku takie najbardziej partykularne i przyziemne.
    Ciekawostką samą w sobie, jest wspomniany , prawdziwy, pierwotny „zapis genetyczny ” takiego tworu, od którego prawie nigdy nie udaje się uciec metodami ewolucji.
    Przykładowo , dzisiejsze SLD, kontynuator „kodu ” SdRP, swój „zapis pierwotny” ma stworzony z pragmatycznego przesłania, którego jądrem było – stworzenie „politycznej czapy” dla uwłaszczenia się na majątku postpeerelowskim drapieżców z PRL-u. Prawdziwa misja tych partii dawno się skończyła , a ich działacze dożywają … do wyczerpania się pustego dzisiaj tworu politycznego.
    Czy ktoś słyszał , choć o jednej partii politycznej na świecie , w całych ludzkich dziejach, która to partia rozwinęła się ponad swoją pierwotną misję????
    W Ruchu Palikota, kodem pierwotnym jest sam Palikot, który oferuje głównie swoje dorobkiewiczowsko- menedżerskie odruchy w elastycznym odnajdywaniu rynkowej koniunktury i „zaoferowywaniu” jej wykoncypowanym „towarem”/koniunktura rządzi!!!/ i tworzeniem oprawy marketingowej dla danej sytuacji „rynkowej”.
    Kto nie ma ucha, żeby to słyszeć, niech raczej pójdzie do filharmonii , gdyż to drugie jest znacznie łatwiejsze w odbiorze, no i przyjemność nieporównywalnie wyższa…

    Pozdrawiam,Idiota

  129. mag
    13 kwietnia o godz. 11:01
    ————————————-
    Mag,
    oczywiście, nie odpuszczę Ci mojego „rewanżyzmu” za Twoje kwitnące, nadnarewskie,
    rajskie sioło …!!!!

    Pozdrawiam,Idiota

    P.S.
    Walczę o „Raj” stworzony z wartości intelektualno duchowych, co w dzisiejszych ,narowistych czasach, jest wartością głównie dla Idiotów.

  130. @ Idiota
    13 kwietnia o godz. 16:25

    „Walczę o „Raj” stworzony z wartości intelektualno duchowych, co w dzisiejszych ,narowistych czasach, jest wartością głównie dla Idiotów.”

    Nie zaprzeczając Hartmanowi solidaryzuję się z Tobą: my wszyscy jesteśmy Idiotami. 😉

  131. Idiota, kozetka
    Chętnie dołączam do grona Idiotów, bo chyba tam, mówiąc nieskromnie, moje miejsce.
    Co nie przeszkadza, że w moim realnym raju nadnarwiańskim są idealne warunki do czytania, myślenia, ba – pisania nawet, jak ktoś lubi albo musi.
    Fakt, że odcinam się tam od świata, zero internetu i TV. Najwyżej filmy, które oglądam na laptopie i muzyka.

  132. http://wyborcza.pl/1,75968,13731251,Kwasniewski_pod_lupa__cena_powrotu_do_polityki.html

    – cóż, widzę, że osób, które „dziwnie” odebrały pana prezydenta jest więcej- słuchałam,miałam wrażenie deja vu – tak mówił o psie Sabie, tak mówił na spotkaniu ze studentami 😀 – a panowie politycy, w tym pan profesor, tłumaczą, usprawiedliwiają – a za dużo ludzi miało wątpliwości, widziało, ze coś jest nie tak 😀

  133. Po Panskiej wypowiedzi sprzed chwili w „Wiadomościach ” przestałem Pana darzyć szacunkiem.

  134. 🙁
    Prosze zmienic nazwe EUROPA PLUS —plagiat!!!!

    http://www.europaplus.ru

  135. Panie Hartman et co,

    ja sadze, ze niebawem bedziecie musieli Panstwo zmienic nazwe, poniewaz nazwa rosyjska „europa plus” radia moskiewskiego jest znakiem chronionym prawnie

  136. Oj…coś Pan nam mmm tu pofiglował..O RAJU pisać…gdy świat się nam WAAAALLLLLLLLLIIIIIIII…Czy to się tak należy…czy aby już nie za wielka przesada…
    A spojrzał Pan do lustra… wytężył swe organa nie tylko słuchowe.. i posłuchał polskiego pisdrzenia >>>> katolizenia i jak byśmy na te wszystkie drzazgo-ty iii… to na miarę i potrzebę tzw. pożądań w zapisach ksiąg jeszcze ciągle za święte nam wtranżalane …

  137. Profesorze, Gospodarzu tego blogu!
    Można powiedzieć, że rozwija się pan politycznie.
    Tylko czy aby w dobrym kierunku? A w ogóle po co to panu?
    Nie śmiem podejrzewać, że chodzi o splendory brukselskie (plus kasa nieporównywalna z pensją profesorską).
    Jest mi przykro, że mam takie właśnie domniemania i byłabym wdzięczna, gdyby pan mnie i innym swoim gościom wyjaśnił pobudki swoich ostatnich działań.
    Piszę to z tzw. ciężkim sercem, bo nie ukrywałam swojej do pana sympatii, podzielając pański punkt widzenia na wiele spraw, a także formę wyrazu i broniłam przed atakami niektórych blogowiczów.
    Mam nadzieję, że potraktuje pan moją prośbę serio. W przeciwnym razie przychylę się do opinii Prowincjusza.

  138. ad… idiota… >>> co ty tu… w tym porządnym gronie jeszcze sobie a… pisdzioriujesz i z ich grona ot tak,,, skrzydełkami usiłujesz nam tu…

  139. Mag,
    wiem, że rozczarowanie ma gorzki smak.
    Jesteś dostatecznie dużą dziewczynką żeby wiedzieć, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze.
    Każdy komunikat ma warstwę jawną i ukrytą. Ta ukryta ma działać głównie na podświadomość. Ale co ja Ci tu tłumaczę,, byłaś przecież dziennikarką.
    Śledząc tę ukrytą warstwę wpisów blogowych JH, miało się wszystko jak na dłoni. Za zasłoną gombrowiczowskich fajerwerków. Jeżeli ktoś lubi ten styl, to jest rzeczą naturalną, że na nim się zatrzyma. I nie będzie w sposób upierdliwy, vide Matylda, zaglądał pod podszewkę. Za kulisy spektaklu. Zje wyborczą kiełbaskę bez ogladania do rzeźni.
    W 2011 JH się pomylił. Odmówił Palikotowi, postawił na Napieralskiego. Teraz obstawia wszystko co się rusza. I wyborców również usiłuje webować na różne sposoby.
    Dywersyfikacja potencjalnych list wyborczych i dywersyfikacja targetu.
    JH odpowiedział na Twoje pytanie 12.04 w TVN24. Na pytanie czy ma zamiar startować do Europarlamentu pdpowiedział, że tak, jeżeli Kwasniewski mu to zaproponuje. A Kwaśniewski mu zaproponuje. Jak mógłby nie zaproponować tego szefowi dodatnich europejczyków na Małopolskę? A niby po co JH tak się dwoi i troi?
    Zacytuje sama siebie: JH po drodze z każdym, byle droga prowadziła do spiżarni z konfiturami.
    Przykro mi, że Tobie jest przykro 🙁

  140. A ja mam dla profesora dwie wiadomości.
    Zacznę od tej przyjemnej. Otóż jak donoszą dobrze poinformowane źródła, w niebie trwają intensywne pracę nad nową konstrukcją raju. Są różne pomysły, ale jeden powinien wzbudzić u Profesora żywsze bicie serca.
    Korzenie tego pomysłu sięgają Grecji . Nie tej dzisiejszej Grecji, niezłego manka – tego na rachunku bieżącym , ale również deficytu sensownych humanitarnych wartości -ale Grecji Zeusa, sportowych igrzysk, wyspy Lesbos i Platońskiej akademii i innych licznych atrakcji.
    I a propos Platona właśnie ta nowa inicjatywa. Platona i jego „Państwa”.
    Aby nie pisać długo – chodzi oczywiście o rządzących, czyli filozofów.
    Jednym słowem szykuje się niezła fucha dla Hartmana.

    Druga informacja .Również ciekawa,aczkolwiek u niektórych może wywołać nie najzdrowsze reakcje.
    Przeprowadzone ostatnio u Pana B konkurs (ogłoszony przez tamtejszą niebiańską Radę Radiofonii) na koncesję rajskiego radiowęzła.
    No i nie wiem ,czy dobrze posmarowano, czy urok osobisty właściciel radia, ale wygrał ten z Torunia.
    A przecież wydawać by się mogło, że gdzie jak gdzie, ale w niebie to sama nazwa Toruń powinna dyskwalifikować ( wiadomo problemy z Kopernikiem swego czasu),ale wybrali.
    I będą mieli radiowęzeł. I będą słuchali.
    A te 300 kanałów.
    Coś gdzieś Profesor słyszał, ale to chodzi o 300 km kanałów melioracyjnych które mają być kopane w ramach rajskiego programu irygacyjnego.
    Też ogłaszają konkurs. Na wykonawstwo .

  141. obejrzałem właśnie na YouTube relację z ostatniego spotkania Europy Plus.

    Widzę, że toważysze liczą na około 40%.

    Pan Hartman się publicznie uwiarygadnia 🙂 – jestem coraz bardziej przekonany, że to 100% żyd.

  142. Ha, ha, ha ja też chcę do takiego raju panie profesorze, no może jeszcze z małym koniaczkiem. I tez obiecuje , że będę chodzić piechotą tyle, że nie napiszą o tym w gazetach jak o najważniejszej sprawie z mojego życia. Ale ten raj to perełka – i temperatura powietrza ok. 25 st C, i jeszcze lazur nieba. Życzę tego panu i pozdrawiam.

  143. mag
    13 kwietnia o godz. 18:49
    ——————————–
    Mag,
    obwieszczam moją radość, z powodu Twojej deklaracji… ku idiotom.
    Jako właścicielka raju nad Narwią, w którym rozwijasz swoją wolność wewnętrzną, i dystans do zużytej odcywilizacyjnie aktualnej nadrzędności społecznej/wszystko/, jesteś pełnowartościową kandydatką na idiotkę.
    A więc, Droga Mag- tego wszystkiego , co czasami zahacza nasze psyche- najzwyczajniej nie ma. To wszystko, to są tylko rojenia ugrupowań naszych neuronów, które aby sobie potwierdzić własną przydatność- interpretują niektóre sprawy , trochę na sensacyjnie.
    W Panu Hartmanie, te brygady – mogą tworzyć ambicje o abstrakcyjnych korzeniach i motywacjach.Ot, dał się ponieść krakowskiej frustracji.
    Prawdziwy, skończony idiota, widząc tego pana w telewizji, w związku z jego „szarpnięciami ambicji”, dopuszcza do siebie tylko ten fakt, że widzi tego pana w telewizji właśnie. Ot, jeszcze jedna brzózka nad Narwią…
    Można oczywiście otworzyć ucho , i wpuścić do siebie trochę jadu sączonego przez media w danej sprawie i pozwalać tarmosić swój skromny bycik czymś, czego tak naprawdę jeszcze nie ma. Idioci , zamiast tego, wyjeżdżają do swoich nadnarewskich rajów, i medytując wśród pięknej przyrody wyczyszczają i scalają swój duchowo intelektualny ekwipunek, jaki im dano na tę chwilę TUTAJ.
    Po jakimś czasie, kiedy otworzą media, mogą mieć szczęście i dowiedzieć się, co z tamtego, pierwotnego szumu śmieciowego się wykształciło. Poświęcając swój czas na
    zajmowanie się głównie gotowcami, możemy nabyć poczucia, że prowadzimy swój jednostkowy bycik -jakby lżej ,a może i sensowniej. W końcu, nam idiotom więcej się odpuszcza, więc tą wolną , kredytową przestrzeń na możliwie niezależne poczynania.

    Pozdrawiam,,Idiota

  144. kozetka
    13 kwietnia o godz. 17:17
    ——————————
    Kozetko,
    nie wiem czy już wiesz, ale idiotom potrafi być z powodu takich solidaryzowań z nimi, jak Twoje-zadeklarowane – ponadnormalnie miło, więc się do takich odczuć szczerz przyznaję.

    Pozdrawiam,Idiota

  145. vittoriodobrazil
    14 kwietnia o godz. 0:44
    ————————————
    „ad… idiota… >>> co ty tu… w tym porządnym gronie jeszcze sobie a… pisdzioriujesz i z ich grona ot tak,,, skrzydełkami usiłujesz nam tu…”
    ———————————————————-
    vittoriodobrazil,

    Dla mnie Twoja , zacytowana powyżej wypowiedź, jest bezdyskusyjnie genialna!!!!!!
    Znam jednak takich, którzy na 100% powiedzieliby, że to tylko obraz „przesuniętej głupoty”.
    Najzabawniejsze w takich sytuacjach jest to, ze za konstrukcje myślowe, podobne do tej mojej dzisiejszej, niezależnie od ich przesłania, cięgi zbieram zawsze!!! ja, osobiście. Dla prawdziwego idioty, nie ma większej frajdy od takich „połamańców” psychologicznych / dotyczy zjawisk, nie osób/.
    Pozdrawioam,Idiota

  146. Pan profesor wymownie milczy, ale ja już chyba rozumiem. Jest prostu człowiekiem praktycznym.
    Ta zabawna opowiastka o paradisie, w który przecież nie wierzy, to takie pendant do konkretnego no, może nie raju, ale raiku w Brukseli.
    Miasto sympatyczne, nie za duże, komunikacja świetna, dobra kuchnia, ładna architektura, mnóstwo galerii, muzeów. Praca nie taka znowu ciężka, skoro taki np. Ziobro ciągle siedzi w Polsce.
    P.S. Acha, tylko pogoda dość kapryśna, często pada i jest wietrznie.

  147. Pan Hartman – „Niepotrzebny mi Bóg ani anioły” 1 Kor 3, 19, 20 Mądrość tego świata bowiem jest głupstwem u Boga. Jest przecież napisane: On przyłapuje mądrych w ich przebiegłości i znowu: Pan zna myśli mądrych i wie, że są próżne.

  148. Słyszałem wczoraj w telewizorze zgodne zapewnienia kilku posbolszewickich komisarzy projektu Jewropa + śledźik oraz ich popleczników – jakby popadli w zbiorową malignę i doznali nagle tych samych omamów – twierdzących uparcie, że człowiek z chorą golenią był jakoby tym razem trzeźwy, jak niemowle, i tak im dopomóż Marks. Poproszeni mogliby pewnie przysiąc na czerwoną gwiazdę, o dowolnej ilości ramion. Kłamiąc publicznie w żywe oczy, bez cienia krępacji szli w zaparte ramię w ramię: filozof etyk-bio (mam proszek z tej serii, też plam nie usuwa), poseł do Parlamentu Europejskiego, słynny z ucałowania ziemi kaliskiej (to gest w pełni zrozumiały, gdyż ta ziemia pierwsza obdarzyła jego protoplastów przywilejami – statutami, już w XIII w.), poseł na Sejm RP tego samego autoramentu, i drugi poseł, brat łata w Jaguarze (ksywki nie będę przypominał), a także czerwona marionetka, kacyk Telewizji Publicznej, publicznej jedynie w taki sposób, w jaki burdel uchodzi za dom publiczny.

    Nie chcę tu moralizować i twierdzić oczywistą oczywistość, że to głównie załgana banda darmozjadów, żyjąca z grosza publicznego na nasz koszt, która z racji okupowanych funkcji powinna świecić społeczeństwu przykładem co najmniej tak jasno, jak spory pies jajami, bo szkoda zachodu. Ze względu na ich marne usiłowania posłużę się jedynie zrozumiałym dla większości cytatem z Tory, będącym jak znalazł na tę okoliczność:

    „Przeklęty, kto sprawia, że niewidomy błądzi na drodze. A cały lud powie: Amen.” Mojżeszowa 27.18

    PS Statuty Kaliskie musieli czytać Rotszyld z Goldmanem i wziąć sobie za prawo, bo ewidentnie bazują na punkcie 34

    „34. Mincarzom nie wolno chwytać żydów pod pretekstem, że fałszują pieniądze.”

  149. Pozdrowienia dla blogowych Idiotów (ale nie tych, o których mówił S.Lem!)
    Nie wiem, czy utrzymam się dłużej „na ścieżce i kursie” u prof. Hartmana, bo mam nieprzyjemne wrażenie, że nas – było nie było – swoich gości jakby olewa.
    A może jestem tylko przewrażliwiona?

  150. mag
    14 kwietnia o godz. 18:08
    ————————————
    Mag,
    jeden z tych pozdrowionych przez Ciebie , melduje się krótkim, idiockim „Dzięki!”/ takie harcerskie „Czuwaj!”/.
    Ów -meldujący się , idzie równoczesnie Tobie w sukurs Twojej autooceny, domniemywającej o czyimś, co określiłaś jako – „przewrażliwienie”.
    Spróbuj,proszę, zajrzeć ciut głębiej w charakter targających panem Hartmanem powodów, aby przybliżyć się do niego na zbawczą odległość zrozumienia.
    Jeszcze lepiej byłoby , gdybyś wśród swoich znajomych odnalazła kogoś inteligentnego, ambitnego, którego nieświadomość, idealizm i po trochu łatwizna startu -wprowadziły na drogę do bycia filozofem.
    Pierwszy dyplom- pierwsze rozczarowanie- filozofia dzisiaj jest martwa.
    Ucieczka w górę do drugiego dyplomu… kolejne rozczarowanie.
    Na koniec profesura , i… dokładnie to, co z pana prof.Hartmana tutaj wychodzi- studencka odporność na głębszą od internetowej mądrość.
    Co ma więc czynić ktoś, kogo zwodniczy idealizm wpuścił w takie życiowe maliny?
    Może : albo- od swojego wysoko i szeroko rozwiniętego intelektu żądać znajdywania ciekawszych ofert na życie od dotychczasowych,
    -albo- poddać się , i za akademicką pensyjkę pogodzić się z takim losem, i trwać godnie w marazmie , tak jakby tego chcieli postronni idealiści.
    Moja natura sprzyja bezwzględnie tym, którzy walczą o znalezienie miejsca dla optymalnej oferty z siebie z aktualnego etapu rozwoju.
    Trzymam kciuki za takich-poszukujących, bez jakiegokolwiek oczekiwania z mojej strony-co im z tych poszukiwań wyjdzie. Gra jest całkowicie ich, a ja -postronny, zależnie od moich relacji z ich wynikowym sukcesem, mogę się ewentualnie ustosunkować do takiego wyczynu, kiedy on już stanie się ostatecznie…

    Pozdrowienia,Idiota/ może być nawet ten od Lema/

  151. Idiota
    14 kwietnia o godz. 19:00

    …Gra jest całkowicie ich…

    A my jesteśmy w tej grze pionkami i sponsorami 👿

  152. Przypadek p. Jana Hartmana jest klasycznym przepoczwarzeniem się uczonego profesora w małego polityka klamczuszka. Powodzenia w politycznej karierze! Tylko nauki żal …

  153. kozetka
    12 kwietnia o godz. 22:00

    Przeczytawszy słowa przeprosin, poczułem się zaskoczony, chyba nawet zdumiony.

    Przeprowadziwszy szybką pracę myślową zauważyłem, że to chyba dlatego, ponieważ na forach słowo to jest niczym biały kruk; choc może raczej jak jednorożec.
    By może stąd też moje lekkie zakłopotanie dobrocią tego aktu, chyba sporo wyższego niż nieszkodliwe nieścislości w przekonaniu co do tłumaczenia Villona. Nie jesteśmy wszak doskonali.
    Nieco równolegle, przypomniała mi się fajna fraza, którą w filmie „Pingwin” powtarzał Zbyszek Cybulski: „trzeba wierzyc w człowieka, koleś!”
    Pozdrawiam

  154. mag,
    tym razem zapytam Cię o wątek mniej tytułowy, a widząc Twoje zaklopotanie walczące o lepsze z zasmuceniem w sprawie aktów Gospodarza oraz generała – co wydaje mi się nieco nadmiernie pesymizmem zawiewające – zapytam mianowicie o ten nadnarwiański skraj Puszczy Białej . Pachnie mi to świeżym wiatrem, a tamtejsze wody dobrze mi się kojarzą. Czy pachnie już nieodpieralną wiosną?

  155. Matylda
    14 kwietnia o godz. 19:31
    —————————————————
    Matyldo,
    to ONI narzucili nam i części idealistycznych działaczy społecznych piękne hasła humanizmu.
    My z tymi dobrymi zapętlamy się w idalizmach, a ONI realizują swoje , odgórne/Natura/ misje.
    My i ONI stanowimy jeden organizm, a ich cynizm i nasze idealistyczne „pretensje” to samonapędzający się i samoregulujący się nadrzędny mechanizm yinga i yanga.
    Taka gra będzie się toczyć do ostatecznego końca naszego SPOŁECZNEGO!!! gatunku.
    My możemy sobie ulżyć „kupując” od nich odrobinę cynizmu dzięki czemu możemy ulżyć naszemu patrzeniu na sprawy realniej. ONI też nie są bogami, i kiedy nas wkurzą inni ONI , ICH wykończą, i tak dokolutka.
    My też możemy powalczyć o to żeby być NIMI, ale czy te konfiturki są dzisiaj aż takie atrakcyjne? Wystarczy zwrócić uwagę w jakichś programach wspopminkowych , w co ONI się pozmieniali podczas pobytu u koryta…
    IM trzeba oddać, że bez wypełniania przez NICH odgórnie narzuconej misji, nasz społeczny gatunek poszedł by w rozsypkę, i raczej zagładę.
    Nasz realizm-to nasz spokój i zrozumienie reguł, a nasze , zwłaszcza zbiorowe emocje to równocześnie ICH haczyk na nas, ale także nasz haczyk na NICH.
    Najlepiej zostawić ich samych sobie, to być może z powodu ICH zwiększonego ścierania się między sobą o ściągnięcie naszej wyłączonej dla NICH uwagi- ONI zmienią się w takich, z jakich zbudowali w nas swoje wyidealizowane , niewdrażane jak dotąd wzorce. Ale coś takiego, w obecnej odsłonie naszej ludzkiej cywilizacji jest chyba niemożliwe. Co nam pozostaje?
    My- indywidualnie, możemy pouciekać do swoich małych rajów, a z tworzonego przez NICH piekiełka korzystać w zakresie wystarczającym .

    Pozdrawiam,Idiota

  156. Ciezkie jest zycie pierwszoligowego polityka, gdyz utrzymanie sie na tak wysokiej trajektorii to ciagla walka z licznymi uzurpatorami i konkurencja-ti trzeba po prostu lubic. Ciezki kawalek chleba i koniecznosc zaprzeczenia sobie i swoim wartosciom. No i niestety trzeba mowic politycznie, a nie na temat;)

  157. Tanaka
    Jeszcze tam nie dojechalam po zimie, bo nie miałam kiedy.
    Wiem tylko, ze boćki doleciały i szczęsliwie nie zamarzły (od sąsiada tubylca, do którego dzwoniłam). Ludzie podrzucali im kawałki surowego mięsa.
    Nie jest to może aż tak wielkie zagłębie bocianów, jak na Podlasiu, ale nie małe.
    Tamtejsze wody słusznie dobrze Ci się kojarzą. Niedaleko mojego raiku jest piękne zakole Narwii. Z jednej strony skarpa zalesiona, gdzie są żeremia bobrów, a po drugiej pastwiska i w ogóle krajobraz jak z Chełmońskiego.
    Pojadę w przyszły weekend, to opowiem, co i jak.
    Pozdrawiam
    P.S. Czy zapisujesz się do Idiotów?

  158. mag
    Musi tam by smakowicie. Gratuluję miejsca.
    Chełmoński.., no właśnie, toż to kawał prawdziwej Polski [P.P. 😉 ].
    Ale Ruszczyc – ten to ma moc !
    A Z wód – to może nie całkiem bliska okolica, ale znam Biebrzę.
    Ja już parę razy byłem w moim miejscu. Słyszałem krzyczące żurawie, jeszcze kiedy był gruby śnieg; obawiałem się o nie trochę. Ale teraz już prawie czysto, a żurawie jeszcze głośniejsze, więc wszystko jest chyba dobrze. Co roku latają mi nad głową.

    NIe śledziłem dokładnie tutejszych wątków, więc nie jestem całkiem pewien do których Idiotów miałbym bliżej. Obok – u red. Szostkiewicza eksplodowała antysemicka bomba termobaryczna , więc zszedlem z kursu i ścieżki, bardziej się skupiłem na drobnym, ale dla mnie ciekawym wątku Villon – Boy.
    A propos tego ostatniego – kiedyś słuchałem w radiu, niekonsekwentnie, „Gargantui..” w Boyowym tłumaczeniu, czytanej przez A. Szczepkowskiego. Znakomitośc Rabelego, istna maestria Boya i kapitalnośc Szczepkowskiego.
    To jest właśnie paradis.
    Ale – nadnarewskie okolice są z listy nieusuwalne
    Pozdrawiam

  159. za jaka kare w komentarzach na blogach polityki musze zawsze trafic na tego przymulonego i zakomleksialego falicza;dlaczego ta ofiara prania mozgu musi wszystko zasmiecac,moze dlatego ze wy z nim dyskutujecie,to tego szuszwola nobilituje-litosci,odpuscie !!

  160. la55
    14 kwietnia o godz. 23:10

    za jaka kare w komentarzach na blogach polityki musze zawsze trafic na tego przymulonego i zakomleksialego falicza;dlaczego ta ofiara prania mozgu musi wszystko zasmiecac,moze dlatego ze wy z nim dyskutujecie,to tego szuszwola nobilituje-litosci,odpuscie !!…

    Tyle jadu!
    – to musi miec podloze medyczne.

    A moze kac – z Kwasniewskim przeciez nie piles?
    – bo jak widze emigrant… emigracja moze miec fatalne skutki dla osob o slabszej konstrukcji psychicznej.

  161. Do faliczowego raju…..

    Nie wiem jednak, czy pogromem mozna kierowac wedlug ulozonego wczesniej scenariusza. Zbrodnia dokonala sie w sercu Europy, w sercu Europy mialy miejsce pogromy po wojnie i to naklania mnie do zstanowienia sie na ich przyczynami. Nie mam jednak zamiaru poszukiwania remedium dla zbrodniarzy. Podczas wojny Polacy byli uwazani przez okupanta w dalszym ciagu jako ludzie.

    Mieli do konca mozliwosc wyboru, Zydzi tej mozliwwosci nie pisadali. B.E. pisze; Polacy ktorzy walczyli z Niemcami nie potrzebowali Zydow. Zydzi natomiast nie mieli szans na przezycie bez pomocy Polakow. Zydzi byli poniekad wydani na laske sasiadow, na ich milosc blizniego, na ich gotowosc do pomocy, wspolczucie i nienawisc, na obojetnosc i zachlannosc. Wazna jest ksiazka Michala Glowinskiego „Czarne sezony“. opisujaca postawy wykluczajace. Z owych postaw haslo Polska dla Polakow przetrwalo okupacje.

    Czesto powtarzane zdanie podczas wojny oraz po wojnie; …dobrze sie stalo, ze Hiltler zrobil to za nas pokazuje cienka granice miedzy antysemityzmem deportacyjnym, a eliminacyjnym. Wystarczy zastanowic sie nad logika aktualnych napisow na budynkach warszawskich, czy krakowskich. Napisow czesto w jezyku niemieckim; Jude raus, Zydzi do gazu, Polska dla Polakow. Owe napisy nie budza zadnej debaty politycznej, debaty jednak niezbednej. W blogosferze wyrazny brak jest krytycznych glosow wobec postaw ksenofobicznych i antysemickich.

    Oczywiscie Polska nie jest tu wyjatkiem. Wyjatkowe w Polsce jest jednak milczenie i pozostawianie owych napisow na scianach budynkow. Tlumaczenie, ze Niemcy dokonali zbrodni, to maja obowiazek o niej myslec jest mysleniem jak raczyl mowic moj adwersarz na zasadzie walenia prosto z mostu.

    Polacy byli ofiarami i zadnego obowiazku winy oraz odpowiedzialnosci nie maja. Tak tez mozna postrzegac wspolczesny swiat. Wlasny swiat. Kieszonkowy swiat „noszacy“ atrybuty autystyczne. Swiat Lizakowych Ludzi. Polecam lekture Polityki na ten temat. Chodzi o wspomnienia Polaka-Zyda, zbieglego z obozu w Sobiborze i jego impresje z powojennej i dzisiejszej Polski.

    Traumatyczne sa przezycia Tomasza Blatta, bo o niego tu chodzi. Blatt pisze miedzy innymi o Polakach obawiajacych sie reakcji sasiadow na fakt ukrywania przez nich Zydow. Pisze tez o falszywych zeznaniach swiadkow w procesach powojennych (np. Krasnystaw) za zbrodnie na Zydach. Jednoczesnie zauwazylem “glosy” w blogosferze (Polityki) naduzywajace jezyka endeckiego i zadnej krytycznej reakcji.

    Ksiazka Grossa owszem, wywolala gorace dyskusje i pseudodyskusje nie tylko w blogosferze. W Polsce panuje klimat tolerancji i przyzwolenia dla antysemityzmu, bo kto toleruje pisanie na murach, ten sprzyja temu zjawisku i staje sie za nie wspolodpowiedzialny. Nie ma symetrii miedzy losami Zydow i Polakow podczas ostatniej wojny. Jest natomiast symetria wspolodpowiedzialnosci, szczegolnie za przyszlosc.

    Saldo mortale

  162. Saldo mortale
    15 kwietnia o godz. 11:11
    ..jak pan pisze i redaktor Szostkiewicz ,to tylko dodam ; BRAWO Panowie tylko tak dalej ..
    Ja po bojach niemieckich wiec troche zuzyta ,ale cala przyjemnosc po mojej stronie.
    Pozdrawiam
    ps.
    jestem przeciwnikiem poslowania profesorow nawet w Eu ,inni wysylaja tam drugi garnitur
    polityczny ,ale ..
    pewnie polski lewicowy filozof pochodzenia zydowskiego moze tamta „sielanke ” zmienic ..
    Tylko prosze Profesorze nie zapominac ze materialnie „nauki” Marksa popieral Engles ,ktory byl przeciez zwyklym angielskim kapitalista . Mysle wiec jestem ..a wiec, bez zamachow na prawo perpetum mobile …??!!!

  163. Panie profesorze! Ja już teraz wiem… ja też chcę być Papieżem! pozdrowienia już poważnie 🙂

  164. Slawomirski
    16 kwietnia o godz. 5:39

    Tu są uproszczenia.

    Wprowadzenie religii do szkół, a ściślej, wepchnięcie, nie tyle podzieliło, co zaszkodziło społeczeństwu, bo społeczeństwo niespecjalnie było przeciw; do dziś więcej ludzi popiera niż nie popiera religię w szkole.
    Dopiero długofalowe skutki tej sytuacji stopniowo pogarszają stan rzeczy.

    Winę za to ponoszę przede wszystkim ci co tą religię wpychali – min. Samsonowicz (który potem durnowato, bądź też obłudnie tłumaczył, że nie wiedział co z tego wyniknie, że chciał dobrze i takie tam trele-morele) wraz z rządem solidarnościowym; ale przede wszystkim winien jest sam Kościół – co jest absolutnie oczywiste. Najbardziej winien jest ten co odnosi najwięcej korzysci. Bez KK nic takiego by się nie zdarzyło.

    Eks-komuchy winni są kunktatorstwa, chytrzenia i naiwnej wiary, że jak się podłożą Kościołowi, to Kościół będzie miły i przyjazny. Nic takiego nigdy się nie zdarza, jeśli KK ma do czynienia z frajerem.
    KK jest miły i grzeczny, jak druga strona chowa za plecami solidną pałkę w jednej ręce, a w drugiej worek ze złotem.
    Wtedy KK szybko dochodzi do wniosku, co należy wybrac. I robi się miło.

    Antysemityzm miał i ma się ciągle nieźle na polskiej ziemi – tu zgoda.

    Natomiast rozliczenie z przeszłoscią trzeba by zrobi poczynając od czasów przedzaborowych, by coś z tego wynikało. Ale to tylko teoria – nie ma chętnych, ani konkretnych adresatów rozliczenia. Oczywiście chętni do rozliczania innych by się znaleźli, ale nie w tym rzecz.

    Nieliczni wiedzą, i rozumieją, gdzie religia w nowoczesnym i otwartym społeczeństwie znaleźc się powinna . Większośc nie wie, więc o jakieś „obywatelskie porozumienie” długo jeszcze będzie bardzo trudno. Proces się toczy, ale jak widac codziennie, powoli, z licznymi meandrami i mieliznami, boleśnie i śmiesznie na zmianę z fazami szyderczymi, w których KK ma wysokie fale np. bruzd dotykowych, albo in-vitro Frankensteinów, kundelków, homozboczeńców do zamykania w ośrodkach odosobnienia i innych przejawów nieustającej fiesty katolickiej tzw. miłości bliźniego.

    pełna zgoda, że tylko laickie państwo ma rację bytu. Ale co to takiego – mało kto w PL wie. Swego czasu, jakieś 15 lat temu, były rzecznik praw obywatelskich, Tadeusz Zieliński (następca Ewy Łętowskiej) powiedział, że Polska stoi na krawędzi bycia państwem wyznaniowym. Od tamtej pory się nie cofnęła.

  165. gdyby poszukiwanie prawdy było banalne, nic nie miało by sensu

  166. do Slawomirski
    16 kwietnia o godz. 5:39
    Pelna zgoda.

    Saldo mortale

  167. dlaczego wiara aż tak dzieli,Bóg jest chyba jeden

  168. Slawomirski
    16 kwietnia o godz. 5:39
    ———————————
    Szanowny Panie Sławomirski,,
    w społeczeństwach wszystko!!! co się dzieje, jest odbiciem aktualonego stanu kondycji i jakości danego społeczeństwa. Tutaj można zacząć się spierać za pomocą osadów mentalnych w naszych indywidualnych wnętrzach, które są zbudowane z…doświadczeń z zupełnie odmiennych momentów w dziejach danych społeczeństw od aktualnych.
    Znajomość PRZESZŁOŚCI jest cenna, ale korzystanie z jej skarbów to już SZTUKA a nie „kartkówka -kolokwium”. Samo ocenianie OBECNEGO jest działalnością wyjątkowo uproszczoną, a tworzenia intelektualnych poprawek dla społeczeństwa o danym na dzisiaj , szeroko rozumianej kondycji – jest najczęściej sięganiem po brzytwę.
    PRZESZŁOŚĆ może być skarbnicą wiedzy, ale najczęściej bywa determinatorem aktualnych zdarzeń.
    Jeśli dane społeczeństwo ,będące w tak głębokim stanie rehabilitanta jak nasze, będzie twórczo i zdecydowanie budowane w kierunku szerokiego dobrobytu, to problemy takie jak nauka religii w szkołach, czy prymitywny, odruchowy antysemityzm – same jakoś sobie ze sobą poradzą.
    Im więcej osób wiedzących cokolwiek trefnego o danym społeczeństwie, będzie taką siermiężną zbiorowość kopać po kostkach, tym radośniej będą się zacierać wszelkie świątobliwe łapki etc.
    Żyć , robić swoje , oczy do przodu i wmedytować w siebie cierpliwość wartą wielopokoleniowego czasokresu trwania danego społeczeństwa ze wszystkim co jego dotyczy i go tworzy.

    Pozdrawiam,Idiota

  169. Tanaka
    Dobrze, ze uściśliłeś okoliczności wprowadzenia religii do szkół. Społeczenstwo wtedy wcale nie było podzielone, było raczej za. Jakkolwiek sposób, w jaki tego dokonano (z pominięciem procedur sejmowych) budził zstrzeżenia.
    Wszystko, że przewracało porządek peerelowski przyjmowano na ogól z entuzjazmem. Jednak już wtedy pojawiały się głosy sceptyczne.
    Pamiętam, że bardzo naraziłam się części zespołu redakcyjnego (ludziom, którzy siedzieli, w przciwienstwie do mnie, jak mysz pod miotła przed 1989, latali na pierwsze maje, mieli partyjne legitymacje itd), gdy napisałam tekst o tym, że szkoła powinna być świecka.
    Dlatego wcale nie byłam zdziwiona, że postkomuna – niejako dla odkupienia grzechów i zyskania życzliwosci – znalazła się w pierwzszym szeregu popleczników kk, który to wspólnymi siłami kolejnych rządów rósł w pychę, dobra ziemskie i triumfalizm.
    15 lat temu Tadeusz Zieliński postawił słuszną diagnoze, że Polska stoi na krawędzi państwa wyznaniowego.
    Od tamtej pory nie tylko się nie cofneła, ale zrobiła krok naprzód.
    Myślę jednk, ze pomyślne wiatry dla kościoła przestały już wiać. Widać to i słychac, na szczęście.
    Ale co się stało, tego tak łatwo nie da się odwrócić. Pozostały (do rozliczenia?) np. przekręty kościelnej komisji majątkowej, zcyniczniała młodzież, która „zalicza” kolejne sakramenty dla świętego spokoju, a po bierzmowaniu przestaje chodzić na religię. Akurat to ostatnie mnie nie martwi, ale martwi to, że para poszła w gwizdek i szkolne katolickie wychowanie okazało się fikcją, nie oferując nic w zamian.

  170. Mysle ze tu wielu stawia sobie pytanie ,czy mozna byc Polakiem bez Kosciola
    /polskiego / …???!!!
    Tak Mozna .
    Pozdrawiam

  171. Polonia-Sawa
    16 kwietnia o godz. 16:10
    ————————-
    Polonio-Sawo,
    przepraszam Cię bardzo, ale … zlituj się…

    Pozdrawiam,Idiota

  172. Mysle panie Idioto ze z odkryciem prawdy to jak z narodzeniem dziecka .
    Boli ale jest niesamowite i nowe …ale nie bede mowic o tamtym szczesciu.
    iI prosze nam nie perswadowac bo mamy „klopoty” z prawda jak i potomctwem .
    /???/mamy …
    Pozdrawiam

  173. mag
    16 kwietnia o godz. 14:52

    Tadeusza Zielińskiego jako rzecznika praw pamiętam z dużą sympatią i szacunkiem. wcześniej był, zdaje się, doradcą prawnym Episkopatu ( za S’) i bodaj kościelnym „działaczem”.
    Będąc rzecznikiem umiał mówic jak jest i ostrzega przed działalnością swoich pryncypalów i komiltonów. Klasa.
    W ogóle – a propos – rzeczników miała Polska dobrych, wysokie standardy zdefiniowała Ewa Łętowska; z jednym ewidentnym wyjątkiem – dr Kochanowski to była strącona poprzeczka, a na ziemię spadła w Smoleńsku, niech mu Pan jego nad nim świeci.

    Źle, że w szkole nie ma wychowania, dobrze, że „katolickie wychowanie” okazało się lipą, co dla rozumnych jest oczywiste od zawsze. To wychowanie katolickie bardzo szczerze i dokładnie opisała żona Terlikowskiego, kilka tygodni temu. Fenomenalne ! Miałem dzień śmiechu i żartów. Ale tym dzieciom szczerze współczuję. Mamusia zabrania wyjścia do szkoły na zabawę halloween, bo to satanizm, w sklepie przy stoisku z gumkami mamusia odwraca dzieciom głowy. Tatuś nie pozwala czytac Pottera. Straszna afera po obejrzeniu w kinie (tylko tatuś Terlikowski) animacji z reniferkiem, bo on ma dzieci z poprzedniego małżeństwa…
    Co takiego w szkole? Horrendum !
    Horrendum wychowawcze tak czy inaczej w szkole jest.

    Niestety, odwrócenia żadnych skutków obecnej pozycji KK w państwie polskim nie będzie. Nie ma chętnych, mamy hołd lenny, a wlaściwie niewolniczy ze strony państwa. KK nie jest głupi i dawno temu już się na Polsce uwałaszczył. Tzw. „wierny” nie jesy mu już do niczego potrzebny, nawet jego datek na tacę. Potrzebny jet tylko w jednym celu – tzw. 95%. Gardłowanie codzienne tą ciemną liczbą rzekomych katolików w Polsce służy wyłącznie szantażowaniu, pacyfikowaniu i porażaniu wszelkiego oporu, by zamknąc, ale i czuwac nad zamkniętym wiekiem uwłaszczenia, niczym, niby, u grobu Jezusa.

    Można tylko zmienic to, co przed nami. Mozolnie, cierpliwie.
    Przyklad Hiszapnii jest kuszący, wyzwala marzenia, ale raczej nie do skopiowania.

  174. Polonio-Sawo,
    czasami , choć bardzo sporadycznie, udaje mnie się nabywać chwilowego poczucia,że myślę.
    Ostatnio, przyłapałem się na wygenerowaniu skojarzenia, że : wiosna w końcu zaczyna raczyć.
    Potem długo, długo nic, i…prawda-dziecko-dziecko-prawda …
    Najpierw więc pomyślałem , żeby pomyśleć , i po nieokreślonym czasie wyszło mi na to, że: odkrywanie prawdy, jest jak narodzenie dziecka. Pomimo że boli, rodzącemu w każdym z tych dwóch przypadków – obydwa poczęcia dają szczęście .
    Dla rodzącego, to co on począł- jest prawie zawsze NAJWSPANIALSZE!!!!

    Pozdrawiam,Idiota

  175. Raj p. Hartmana gdzie nie ma cenzury.

    W raju u p. Hartmana bez zmian; ci sami nudzacy emeryci, chyba kilku przybylo.
    Nikt nie jest w stanie zamknac Slawomirskiego; podejrzewam, ze „slawomirski” nie istnieje, jest to nowa generacja Hal 9000 (cheap version) zainstalowana przez Anti-Defamation League w nieczynnej masarni koszernej.
    Saldo, a po prozacu (25mgr) staje sie ET, pisze referaty jak za dawnych lat w komitecie gminnym marzac, ze ktos go przeczyta lub wezmie na serio.
    Panie znalazly sposob by stukac na komputerze i robic szaliczek dla wnuka, cos jak robienie makijazu i prowadzenie auta. Niemal kazdy (i kazda) jest atesta niedowierzajacym (odmieniaja to przez wszystkie mozliwe przypadki) majacym tyle do powiedzenia o teologii, szczegolnie katolickiej; jak naprzyklad p.Tanaka (w jakim „Kanji” jest to pisane, Panie T. ?) ktorego nie da rady czytac.
    Jeden z piszacych tak przebiegle sie nazwal (very clever), ze nikt go nie moze wyzywac od idiotow, bo wyjdzie tlusta slonina.
    Etc, etc, etc, …

    P.S.
    Jak podal komunikat NASA staraniem AIPAC w ponownej wyprawie na Ksiezyc lub Mars (niewiadomo ktora bedzie pierwsza) bedzie zabrany symboliczny fragment muru (nie, nie berlinskiego czy chinskiego, ale …) oraz pierwsze wydanie ksiazki Normana G. Finkelstein pod tytulem … hmmm … Wylecialo mi z glowy.

    Godziny leca, czas na lunch i single malt.

  176. Jak na profesora raj niewyszukany. Trochę luzu, trochę czasu, trochę pieniędzy. I swoboda tworzenia. Takie spokojne życie za życia. Nawet jak niedługo, byłoby pożądane. Ale w tym kraju bliżej nam będzie i prędzej do piekła – piekła polskiego

  177. Panie idioto TYZ PRAWDA ,
    moze nie umie Pan rozroznic „ekstazy”,”orgazmu” od prozaicznego uczucia zadowolenia …
    ??? nie wiem …
    Pozdrawiam

  178. Sławomirski
    z g. 18:45
    Nie musi mi pan przypominac. Dokładnie w tym sensie tego pojęcia użyłam, co doskonale zrozumiał Tanaka, który dopisał jakby c.d. do mojego komentarza.
    Ale pan, oczywiście, zauważa tylko jego „rozsądne zdania”.

  179. Slawomirski
    16 kwietnia o godz. 18:41
    —————————-
    Szanowny Pannie Sławomirski,

    w moim przekonaniu, każdy naród , czy społeczeństwo można łatwo skorelować z kitem. Wystarczy patrzeć na poszczególne społeczności z dystansem, unikając wzajemnych porównań ich cech, przywar etc.
    Co prawda, atawistyczne praprzyczyny wszystkiego wśród ludzi mają się dzisiaj -ciągle doskonale, ale my wytykamy sobie nawzajem wtórne pochodne tych atawizmów , rozpatrując je detalicznie. Niestety, żyjemy ciągle w fazie rozwojowej naszego gatunku, gdzie dostrzegane wady traktuje się jako pretekst do pomniejszenia kogoś, zamiast np. jak dostrzeganie problemów do naprawienia.
    Panie Sławomirski, czy potrafi Pan wskazać choć jeden naród, społeczeństwo, w którym wszystkie sprawy toczą się pięknie, sprawiedliwie i demokratycznie, a ludzie są wyłącznie prawi i szlachetni?
    Zabrzmiało trochę wiecowo , ale sens tego pytania jest chyba oczywisty.
    Ja potrafiłbym postawić tylko na północnych Koreańczyków, którzy ocenialiby… Koreę Północną

    Pozdrawiam,Idiota

  180. Polonia-Sawa
    16 kwietnia o godz. 18:57
    ——————————-
    Polonio-Sawo,
    czy nie byłoby bardziej estetycznie, gdyby po słowach „TYZ PRWDA”- raczyła Pani zauważyć , że każde urodzone dziecko, czy prawda- obiektywnie różnią się od wszystkich pozostałych, i te poszczególne poczęte „elementy” mają swoje uzasadnieni w tworzeniu nadrzędnych wartości jakimi są np. społeczeństwo czy pełna prawda, złożona ze wszystkich indywidualnych racji…
    Jeśli natomiast chodzi o rozróżnianie „ekstazy”, „orgazmu” od uczucia prozaicznego zadowolenia- to pomimo efektownego charakteru formalno-literackiego- sugerowałbym, aby między kobietą a mężczyzną takich zabiegów unikać. Wartości te, nawet, albo szczególnie w swojej odsłonie macierzystej są poznawalne w miarę dojrzewania, dodatkowo z uwzględnieniem rozważań dotyczących każdej z płci osobno.Kobieta, która przez kilkanaście lat przeżywa orgazm, i jest tego absolutnie pewna, po szczególnie udanym akcie seksualnym, potrafi pytać- co to było?!!!
    Czy metafory „pobrane ” od tak uświadamianych zdarzeń pierwotnych, naprawdę się uzasadniają?

    Pozdrawiam,Idiota

  181. Slawomirski
    16 kwietnia o godz. 21:56

    Ciepło się zrobiło.

  182. Sławomirski
    Dziękuję za odpowiedź.
    Szanuję mężczyzn, którzy robią coś w kuchni. A może ma pan jakieś „własnoręcznie” wykonywane danie a la maison Sławomirski? Faceci nierzadko mają w tym względzie talent. Miałam do takich szczęście.
    Skoro oderwaliśmy się na chwilę od imponderabiliów i różnych takich tam, to poproszę o jeszcze jednego kaktusa z pana zbiorów. Tego z nietoperzem nawet sobie zeskanowałam.

  183. Panie Idioto,
    zaispirowal mnie Pan i dlatego zmieniam moj nick na PS. postscriptum …
    Tak naprawde nie bardzo rozumie dlaczego protestuje Pan przeciw mojemu porownaniu
    odkrycia prawdy z aktem narodzenia dziecka?
    Czy rodzice mysla o swoim dziecku w kategoriach spolecznych przy porodzie ,czy w katerogiach spolecznych myslal np, Nobels ,Einstein przy swoim odkryciu ?
    Wbrew pozorow czlowiek jest logiczni ,…i jesli to szalenstwo ? to jest w tym metoda …
    I oczywiscie mozna wspolczuc Polakom jesli nie wiedza ze stosunek seksualny prowadzi
    do orgazmu ,pewnie po tym kosciolkowym wychowaniu musza byc rozczarowani ,ze
    odrazu nie maja dzieci ?…
    I dlatego moze te biedne malolaty i nietylko krzycza ;a co to ???
    Pozdrawiam
    ps.
    …mam ciezka grype /jak nie ciezka prace / wiec prosze mnie zaoszczedzic..

  184. Polonio-Sawo,

    wśród ludzi tak już jest, że im większy idiota , tym lepsze serce ma.
    Daję więc Pani spokój , do chwili, kiedy ostatni wirus z tych , które w Pani organizmie urządziły sobie ciężkie grypowisko- nie polegnie z kretesem.
    Na wzmocnienie duszy załączam link poniżej,

    Życzę Zdrówka, Spokoju, Pozdrawiam -Idiota

    http://www.youtube.com/watch?v=igkZkqWChEM&list=RD02o153BAHxx-o

  185. To chyba się Profesorowi udało!

css.php