Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

31.10.2013
czwartek

Radości Dziadów!

31 października 2013, czwartek,

Radujmy się! Idą Dziady! Nasze najprawdziwsze święto, którego nie udało się jeszcze do końca zawłaszczyć tym, co o najgłębszych tradycjach społeczeństw Europy mówią z pogardą i poczuciem wyższości „pogaństwo”. Dawni Europejczycy już tysiące lat temu palili ogień dla swych zmarłych przodków w jesienną noc każdego roku i będą palić przez kolejne tysiące lat, gdy o tych, co chcieli wgnieść ich w niepamięć i niesławę jako „pogan”, dawno już słuch zaginie.

Gdy w średniowieczu narratorzy wschodnich legend ustanowili sobie święto w czas Dziadów, by przejąć ich sens i nadać odwiecznej tradycji nowe znaczenie opowieści o „świętych”, lud wymusił na swych nowych kapłanach, by choć w części zostawili w spokoju pradawne obrzędy, nie wdzierając się ze swymi interpretacjami do każdego ich szczegółu. I udało się! 1 i 2 listopada to jedyne w roku święto, które nie zostało bez reszty zorientalizowane. Zawarto tu stosowne kompromisy. W świecie poceltyckim ogniowe obrzędy na cześć przodków podaje się za „wigilię Wszystkich Świętych”, czyli „Halloween”. Za cenę przyjęcia nowo-religijnej nazwy, zachowano coś z tradycji i duchowości przodków. Podobnie i u nas. 1 listopada ludzie palą „Panu Bogu świeczkę”, bo to dzień „wszystkich świętych”, dzień pod władzą kapłanów nowej wiary i nowej władzy. Ale za to 2 listopada jest „dla nas”, dla naszych drogich przodków. A tak naprawdę to nie robimy sobie subiekcji. To nasze święto – całe dwa dni! Sami, na własną rękę, nie oglądając się na pozwolenia i kapłańskie wykładnie, palimy znicze, w milczącej więzi z setkami pokoleń naszych przodków, którzy robili to samo. Czujemy, że to coś więcej niż rytuał wpisany w taką czy inną spośród zmiennych legend, jakie narzuca nam doczesna władza.

Dziady są nasze! To nasz dzień, kiedy wreszcie jesteśmy sobą. Gwiżdżemy na doktryny, dogmaty i ornaty. Tego dnia wierzymy w duchy, wierzymy, że nasze miejsce jest na cmentarzu – w ten dzień Dziadów i na zawsze – po śmierci. To nasze zbiorowe memento mori. Tego dnia jednamy się ze swoją śmiercią, a nie odpychamy jej w infantylnych iluzjach „nowego życia po śmierci”. W czas Dziadów jesteśmy śmiertelnikami, którzy wyzwalają się z dławiącego lęku przed śmiercią i odzyskują godność istot godzących się z własną śmiertelniczą kondycją. Przez naszą pamięć i bycie na cmentarzach ożywiamy naszych przodków i godzimy się z tym, że również nasze „nowe życie po śmierci” na tym właśnie polegać będzie, iż wnuki nasze przyjdą zapalić światło na naszych grobach. Światło powrotu i pojednania. Światło wolności ludzkiego plemienia, które swym tysiącletnim cichym uporem przetrwa ucisk obcych kultur i legend. Światło dobroci, które odpędza zmory nienawiści i lęku, tak jak pochodnie naszych przodków odpędzały wilki.

Chodźmy więc i radujmy się w dzień Dziadów. Ugośćmy znanych i nieznanych przodków kwiatami i światłami, a współplemieńców naszych i obcych ugośćmy w naszym wspólnym cmentarnym domu dobrym słowem i uśmiechem. Niech cisza dobroci zapadnie na ten świąteczny czas nad jazgotem złych mocy, a światła cmentarzy w ten cichy dziadowski wieczór niech roztoczą krąg prawdziwej i pradawnej świętości, której nie zmogą żadne kalumnie, przekleństwa ni egzorcyzmy. Niech się święcą nasze Dziady!

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 90

Dodaj komentarz »
  1. Interesujace spojrzenie na jutrzejsze swieto. Przyznam, ze i dla mnie owo „zycie wieczne” jawilo sie i jawi wylacznie w kategoriach pamieci pokolen. Mam tu na mysli konkretna, imienna, pamiec bo sama pamiec o „tych wszystkich ktorzy zmarli”, tak po prawdzie, kompletnie nic nie znaczy. Poganie palili ognie swoim zmarlym a nie wszystkim ludziom, ktorzy umarli gdzies indziej i tysiace lat wczesniej. Dziady byly poswiecone ich bliskim.
    Gdyby mialo byc inaczej to niesmiertelnymi w pamieci pokolen stali sie glownie Tamerlan, Kaligula, Hitler, Stalin. bo juz o Pol Pocie malo kto pamieta.

  2. Akurat kończą teraz bieganinę od domu do domu uśmiechnięte, angielskie dzieci. Trochę słodyczy, makijażu, a ile nieukrywanej radości. Polskie, wesołe maluchy również się przewijały. Serce rośnie!
    Anglia Środkowa

  3. Ryba, 19.3 pisze; „Sam wracając z Zakopanego do Sopotu zatrzymuję się na Wawelu, a później idę oglądać Kazimierz.”
    Czyli Ryba idzie na Wawel odwiedzić sarkofag wielkiego Lecha. Kazimierz jest brudny, chaotyczny i hałaśliwy. Czy nie lepiej w tym poczytać dzieło Hartmana pt. „Głupie pytania”. Wiele mądrych rzeczy byś tam znalazł, także o dzisiejszym święcie i felietonie. Aczkolwiek trzeba być przygotowanym na trud pokonywania stron, gdyż Autor jaśniej mówi niż pisze, tym bardziej że niby nie jest to dzieło filozoficzne.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Super sprawa – o usunięciu z podpuszczenia Kościoła i „akcji” miejscowego proboszcza (Sulistrowice koło Sobótki, woj. dolnośląskie) repliki statui Światowida, jaka stała w holu Domu Turysty PTTK na szczycie góry Ślęży (święta góra pogańskich Słowian zamieszkujących te zimie setki lat przed przybyciem do Polski „watykańskiej mafii”). Dla zainteresowanych – http://www.racjonalista.pl, tekst pt. „Fundamentalizm katolicki w natarciu (czyli Iran w sercu Europy)”
    Pozdrawiam
    Wodnik 53

  6. Miło Celta poczytać:) (bez urazu, ale tak w Polsce jakoś jest:)

  7. Tak mi sie skojarzyło a propos „dziadów” i tradycji przedziwnych z pogaństwa się jeszcze wywodzących.
    Była taka np. „rękawka” zwyczaj – zabawa toczenia jaj wielkanocnych w starej części Krakowa(już nie opamiętam dokładnie gdzie), ale jasny gwint będzie pewnie wiedział.
    Nie mogę pojąć naszych klechów, którzy walczą z „obcymi” wpływami na naszą „rdzenną” kulturę i tępią wszystko to, co może ludzi rozbawić czy ucieszyć.
    Jakby nie wiedzieli, że chrześcijaństwo pełnymi garściami czerpało z antyku (poczynając od filozofów greckich), dostosowując tzw. nauki kościoła do lokalnych „pogańskich” wierzeń i obyczajów, albo wyrzynając w pień niewiernych, jeśli stawiali opór.

  8. „Kuria warszawsko-praska apeluje, by katolicy nie uczestniczyli w zabawach haloweenowych.
    – Buntuję się przeciwko zawłaszczaniu sfery publicznej przez kościół – komentuje dziennikarz muzyczny Mikołaj Lizut.
    – Apel kurii warszawsko-praskiej jest skierowany do ludzi wierzących, a nie do ogółu – kontrargumentuje ks. Wojciech Pełka i tłumaczy, że kościół musi przypominać wiernym, że praktyki okultystyczne są zabronione przez katechizm.”
    http://www.tvn24.pl/tak-jest,39,m/kosciol-przeciwko-haloween,367883.html

    PS.
    Przy każdej okazji należy tak jak red.M.Lizut ośmieszać i krytykować kler oraz uświadamiać klechom, że ich miejsce ze swoimi „prawdami” i „wartościami” jest w kruchcie.
    Brawo red.M.Lizut!
    Zachęcam do posłuchania całej rozmowy.

  9. Krzysiu
    Wysyp bzdur na okoliczność Halloween (i nie tylko) jest tak obfity, a wygłszają je – niestety – nie tylko klechy, ale rozmaici katopublicyści, a także wzmożeni blogowicze na różnych portalach, że ja już sobie odpuściłam reagowanie.
    Take it easy!

  10. KK zawłaszczył wszystko.Pamięć o zmarłych też.Bo w imię swojej wielkości doprowadził do tego ,że lud idzie na groby bliskich w święto kościelne ustanowione na życzenie KK a nie 2 listopada w dzień zmarłych ,który jest dniem pracy.

  11. mag – jak to nie możesz pojąć naszych klechów? Od tysiąca lat starają się zniszczyć pogaństwo i robią to specjalnie, bo to konkurencja. Po tysiącu lat z naszych wierzeń nie zostało już prawie nic, ale jeszcze to „prawie” ich uwiera, bo prawie czyni wielką różnicę.
    „Rękawki” były natomiast na kopcu Kraka albo Wandy. Nie pamiętam.

    Panie profesorze, dziękuję za ten wpis, to miód na moje pogańskie serce 🙂

  12. W kontekście linku podanego przez Wodnika 53,
    A są tacy, którzy twierdzą, ze Polska się sekularyzuje. Ot, myślenie życzeniowe, które dotyka nie tylko wierzących, ale też mieniących się realistami.

  13. No, dobrze, już dobrze. Ale skąd ta niepogańska religia do nas przyszła? I kto ją wymyślił? Czyżby przypadkiem nie byli to Eskimosi: św. Piotr, św. Paweł itd.?

  14. A, i jeszcze to: czy Pan Hartman ma jakieś dowody, że przodkowie wyznawcy swojej religii niewymyślonej przez Eskimosów św. Pawła itd. sikali w majtasy z radości, gdy na cmentarzach, na grobach obchodzili swe dziady?

    Czy forumowicze Pana Hartmana też sikają z radości w majtki, gdy idą na cmentarz do swoich ukochanych zmarłych…

  15. A te Dziady cz. III Mickiewiczusa to jakieś katolickie były?

  16. Pan Redaktor pisze:
    „Radujmy się! Idą Dziady! Nasze najprawdziwsze święto….”
    Wasze?
    Cos mi sie wydaje, ze ktos tutaj probuje stroic sie w cudze piorka.

  17. Puentą może być:
    „spieprzaj dziadu”……

  18. @@ mag, Marit

    Ksześcijaństwo z definicji zajmowało się po pierwsze niszczeniem innych religii i kultów, po drugie przejmowaniem tych obcych, ale ugruntowanych obyczajów i tradycji i przy pomocy fałszerstw adaptowania na grunt chrześcijaństwa.
    Wyrzynanie ludzi święcących inne świętości to też był standard. Taki program obowiązkowy.
    Na terenach ładnych jeziorek na Warmii i Mazurach, Jaćwingowie i Prusowie, z sąsiednimi Żmudzinami i Litwinami byli trzebieni widowiskowo. Plemion na tych terenach było bardzo wiele, nie ostało się bodaj żadne, poza Litwinami i resztkami Żmudzinów; ale wszystkie już „ucywilizowane”, znaczy – ochrzczone.
    Tam gdzie było święte drzewo pogan – wycinano i ryp – kościółek !
    Tam gdzie był święty gaj – ryp i katedra !
    Tam gdzie święte wzgórze – ryp i poświęcona warownia !
    Tam gdzie święty ruczaj, albo kamień – ryp i klasztor !
    Wszystko po chrześcijańsku sprofanowane, zbeszczeszczone, spalone, wyrąbane, zatrute i zburzone.
    I widowiskowo wymordowane.
    Święta wiosny, plonów, zmarłych, słońca, księżyca, przesilenia astronomicznego, pracy, plonów – ryp,ryp, ryp – i mamy wielkanoce, boże narodzenia, zielone świątki, boże ciała….
    O boże !

    Zniszczenie

  19. Wara ci od naszych Dziadów ! Idz pomagaj tym którzy kości ofiar Żydokomuny wygrzebują a potem pchaj się do nas ! Szukaj grobu zamordowanego przez Żydokomunę komandora Przybyszewskiego i innych którzy po 6 latach wojny powróciwszy do kraju zostali pomordowani przez takich parchów jak Michnik,Graff,Brus-Wolińska czy inna swolocz.

    http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/58295,jama-pelna-kosci.html

  20. Tanaka
    1 listopada o godz. 13:18

    Wynika więc, że Rzymianie do cna burzący Świątynię Jerozolimską byli chrześcijanami. Jednak największymi i najżarliwszymi chrześcijanami byli stalinowcy: zburzyli niemal wszystkie świątynie, w tym najwspanialsze i o genialnej wprost architekturze…

  21. Pomimo braku jakichkolwiek dowodów, które miałyby świadczyć o przestępstwach Rozwadowskiego, cały czas odraczano terminy rozprawy. W prasie piłsudczycy rozpętali nagonkę. W broszurze „Zbrodniarze” dezawuowano wieloletnią pracę generała nad organizacją, wyszkoleniem i modernizacją polskiej kawalerii. Przez wiele miesięcy władze zwlekały z przedstawieniem Rozwadowskiemu, jak również Zagórskiemu aktu oskarżenia. W październiku 1926 roku Wojskowy Sąd Okręgowy nr 1 wydał orzeczenie, że wobec braku dowodów nie ma powodu utrzymywania aresztu śledczego nad Rozwadowskim. Jednak generał nie wrócił na wolność. Z polecenia prokuratora wojskowego, za którym stał Piłsudski[11], był nadal przetrzymywany z powodów „interesów wojska pierwszorzędnej wagi”.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Tadeusz_Rozwadowski
    ===============

    Kości ofiar przedwojennych, wojennych, powojennych……
    Można by z nich usypać kopiec PYCHY ludzkiej i AMBICJI…..

  22. @ Murator jak zwykle przyszedł i gnoju naniósł. Tak to wpuszczać chama na pokoje.
    PS. Czy ta wasza obsesyjnie urojona żydokomuna odpowiada też za gradobicia, trzęsienia ziemi i syfilis?
    Inna sprawa, że felieton prof. Twardegochłopa słabiutki i tak jest od dłuższego czasu.

  23. Murator dostaje drgawek z wściekłości! Pieprzony „patriota”.

  24. „Światło dobroci, które odpędza zmory nienawiści i lęku” – Panu Janowi i wszystkim komentatorom – życzę dużo światła dobroci !

  25. !
    1 listopada o godz. 14:50
    „wasza obsesyjnie urojona żydokomuna….”

    Obsesyjnie urojona ? Trupy nie są urojeniem – nasi Dziadowie świadkami. Jak się nie podoba to won !

    http://www.jerzyrobertnowak.com/artykuly/Nasza_Polska/Przemilczane_Zbrodnie_1.htm

    PS.
    sugadaddy – idz się pieprzyć, może jakaś „sista” ci zrobi „dobrze” 😉

  26. Według wierzeń przebywający w zaświatach zmarli mają takie same potrzeby, jak żywi ludzie, a ich rodziny powinny troszczyć się o ich zaspokajanie, by nie rozgniewać przodków. Na wielu cmentarzach obowiązuje zakaz palenia rytualnych pieniędzy i innych papierowych rekwizytów, które tradycyjnie „przesyła” się w ten sposób zmarłym. Takie obrzędy odbywają się więc poza nekropoliami. Oprócz specjalnych pieniędzy, tzw. waluty piekielnej, palone są kartonowe modele pięknych domów, luksusowych samochodów i markowych smartfonów, a nawet figurki służby i dziewcząt do towarzystwa.
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/swieta-zmarlych-po-chinsku/rkh7s

    ====================

    Folklor?
    Ale to tradycje odmienne od naszych, jakiegoś 1,5 miliarda ludzi…….
    Jakże zbliżone do naszych….wbrew pozorom.

    Gdzieś czytałem, o tradycjach naszych wschodnich ziem.
    Libacja na grobach bliskich ku ich czci, uronienie kieliszka, czy okruchów, wystawianie miseczek z pokarmem.
    Jakże niedawno- jeszcze z 50 lat temu to było, a teraz się zaciera, okrywa mgłą niepamięci, innych zwyczajów…….

    Nasz katolicyzm, tak jak i każda inna religia, unifikuje i zaciera lokalne zwyczaje, tradycje. Ale przyniesione z innych kultur mogą się zakorzenić jednocześnie…….

  27. Przy ołtarzu spożywa się często El Pan de Muertos, czyli Chleb Zmarłych, specjalnie pieczony na tę okazję w kształcie czaszek, kości lub zwierząt. Zmarłym ofiarowuje się także tzw. Calaveras de Azucar – czaszki zrobione z cukru. Można je także jeść, co ma przypominać, że śmierć nie jest końcem wszystkiego, tylko początkiem następnego cyklu życia.
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/swieto-zmarlych-po-meksykansku-uroczyscie-ale-mniej-ponuro/mr05l
    =================

    Interesujące……

  28. atalia
    1 listopada o godz. 14:19
    postaraj się nie bredzić chociaż w święto katolickie.

  29. wiesiek59
    1 listopada o godz. 16:46
    „Libacja na grobach bliskich ku ich czci, uronienie kieliszka,”

    Ten zwyczaj nadal jest praktykowany – przez Cyganów. Widzialem kiedyś rodzinę która przy terenie starego cygańskiego cmentarza urządzila piknik, jedzenie i picie oraz „Na zdrowie !” w kierunku grobów. Jedzenie serwowano z bagażnika mercedesa. Wszyscy ubrani odświętnie, bez awantur i pijaństwa oraz okrzyków.

  30. murator, levar
    wam też nikt przecież DNA nie zbadał i nie wiadomo, czy macie wy słowiańskie R1a, czy może jakieś żydowskie J, czy też fińskie N, czy może celtogermańskie R1b. Tak więc póki przodkowie nasi pozostają zagadką, przyjmujemy, że Polakami są ci, co się czują Polakami.

  31. H A L L O W E E N (zamiast Dziadow)
    _________________
    DEAD MAN´S Bone, Pa Pa Power ( feat-Ryan Gosling)
    http://www.youtube.com/watch?v=FA0zncJOx0E

  32. @ Murator – pan mi możesz skoczyć tam, gdzie pan może pana majstra itd.
    Zaś jeżeli mówimy o moralności i sprawiedliwości, w odniesieniu do tak ohydnych czynów, tożsamość etniczna sprawców akurat ma najmniejsze znaczenie. No ale jak psa chce się uderzyć… Pomijam już fakt, że tzw. Żydów w UB nie było więcej niż 10% stanu osobowego. Pozostali to pewnie Marsjanie…
    Kłaniam nisko.

  33. @atali – Eskimosi czy Inuici ?: przyszła na pewno nie od Saula ha-Tarsi i Szymona z Betsaidy (w Galilei) ale w zasadzie przeniesiono ją i zmuszono do niej siłą – muratorze tak samo jak Ty i podobni Tobie uważają wprowadzenie w Polsce komunizmu czy realnego socjalizmu w 1945 roku – ówczesnych mieszkańców tych Ziem. Chrześcijaństwo niesione wcześniej, nie w wersji rzymskiej, a greckiej (przez współpracowników Cyryla i Metodego) było zaszczepiane metodami pokojowymi. Chrześcijaństwo z nadania rzymskiego – ogniem i mieczem. I miało wszystkie cechy ludobójstwa – wg współczesnych mniemań.

    @ muratorze (i Tobie podobnym) – proces ten sam !!! I ofiar tyle samo !!!! Kości więc jednakie – po tamtych, poganach nawet śladu nie zostało, nawet w kulturze katolicyzm ich starł na miazgę; teraz Kościół w Polsce nawet niedźwiedzie, symbole pogańskich, przedchrześcijańskich wierzeń, zawłaszcza w swoje władanie (podpierają repliki tych „bałwanów” ołtarz w kaplicy sulistrowickiej). Wiesiek 59 „z tymi kośćmi w dole” ma rację.
    A o żydo-komunie nie pisz, bo się ośmieszasz. Można więc Cię nazywać „katolicką czarną mafią” ? Epitety są zawsze chamskie i prostackie. Na tym blogu pasują jak „bąki w salonie” (Dobry Wojak Szwejk mówi o „wiatrach” po komiśniaku – i one, te Twoje epitety i wywody takimi właśnie są).

  34. !
    1 listopada o godz. 19:28
    Grunt to zdrowie – idz sam sobie skakać apologecie tandeciarzy !

    PS.
    Szczyt hucpy – chazarski tandeciarz Passent oburza się na Ministra (polskiej) Kultury i Dziedzictwa Narodowego za krytykę importu tzw. „Halloween” ! Ha ! Jeszcze trochę i ten tandeciarz każe zakladać welniane skarpety na serca dzwonów bijących na Aniol Pański ! Jego siksa męczy się „gdy w metrze są sami biali katolicy” a ten może chcialby Anitę Werner w dyni na glowie oglądać ?! Czy to jeszcze Polska czy Żydoland ?

  35. Szanowna Marit,
    Zagadkowość przodków nie ogranicza nas w wyborach, uczuciach, tożsamości, determinacji, wierze i wytrwałości.
    Bez badań DNA można czuć się Ślązakiem, Polakiem, Niemcem i Żydem.

  36. Wodnik 53
    1 listopada o godz. 19:39

    Do katalogu trywialnych powodów do zabijania- łupy, sukcesja, podbój, dodano wojny za wiarę dopiero w 1095 roku……
    Wynalazek zgoła fantastyczny i produkujący fanatyków za DARMO!!!
    Przedtem, trzeba było armiom płacić.
    Zaiste, Urban II geniuszem swoich czasów był…….

    Kolejny wynalazek- wojny za Ojczyznę, nację, ideę, musiał poczekać na swe wynalezienie prawie 700 lat.
    Plon równie imponujący, stosy trupów wzrosły IMPONUJĄCO……..

    Bez względu na „wynalazki” motywów zabijania, czy nowe technologie, istota sprawowania władzy jest niezmienna od czasów Sun Tzu.
    Czego współcześni patrioci zdają się nie dostrzegać.
    Skrytobójcze morderstwa, czy tendencyjne procesy, wymuszanie zeznań, eksterminacja przeciwników, to nie jest wynalazek naszych czasów.
    To się za nami ciągnie od zarania ludzkości.
    Znacznie wcześniej niż istnieli komuniści, czy faszyści.
    Czy Piłsudski……

  37. @ Murator – skończ z tą kwakmową, bo nie kumam o co się tobie rozchodzi…

  38. !
    1 listopada o godz. 22:47
    Spieprzaj dziadu – do kasy po srebrniki za wpisy 😉 !

  39. Tanaka
    1 listopada o godz. 16:56

    Świetny apel do samego siebie wystosowałeś.

  40. A @ Murator również do siebie samego… Co za koincydencja 🙂

  41. @!
    Drogi wykrzykniku, szkoda Twoich nerw.
    Murator pochodzi z wyjątkowo strasznej i obscenicznej bajki.
    Zabłąkał się tu z premedytacją, co by sączyć jad i porażać tragiczną głupotą.
    Gospodarz nie w zwyczaju kogokolwiek banować, dlatego pozostaje muratora przewijać, przewijać, przewijać.
    Pozdro

  42. mag
    2 listopada o godz. 11:01
    szkoda Twoich „nerw”.
    „Pozdro”

    Już widać z jakiej bajki wy pochodzicie….
    „Narabuśka”

  43. A czy ja się nerwuję.? Koń jaki jest każdy widzi. Dzięki tego typu muratorom, ataliom etc. za circa jedno pokolenie katolicy będą w Polsce mniejszością, a kler straci wszelkie wpływy – co daj chrześcijański Boże.
    Pozdrawiam Pania @ Mag.

  44. !
    2 listopada o godz. 14:10

    Dzięki takim, jak ty !, kler się ma coraz lepiej i coraz więcej będzie dostawać od PO, nie tylko atrakcyjnej ziemi nad morzem (jak np. Głódź od radnych PO). I nie tylko Kwaśniewski podpisujący Konkordat Będzie im sprzyjać, ale nawet Hartman.

  45. Pięknie Waszeć nawracasz na pogaństwo, ale jakoś tak jakbyś bardziej chciał sponiewierać KK, niż sławić tę naszą pogańską wodę źródlaną. Po mnie i tak spływa, ale doceniam każdą próbę uświadamiania nam, że szacunek dla przodków – i w ogóle wartości duchowe – są starsze od wszelkich religii roznoszonych przez duszpasterzy i inne (in)sekty. Chyba się rozejrzę za jakąś lekturą na temat: kiedy człowiek stworzył pojęcie bogów oraz czy kult zmarłych przodków nie jest pierwszym krokiem do ich ubóstwienia.
    A do radowania lepiej od Dziadów nadaje się Noc Kupały. Sam jeszcze pamiętam, po pół wieku, ile radości mieliśmy w naszej przyjaciół paczce, gdyśmy się przez kilka lat z rzędu spotykali w tę noc nad jeziorem. Był to raczej kult bab i to rówieśnych, ale było też jakoweś something in the air that night…

  46. A ja się pytam: panie Hartman czemu przed 2009 pan nie istniał, nie było pana w mediach? Kto pana promuje i gdzież jest sponsor tych jadów?

  47. bib
    Nie wiem, gdzie teraz mieszkasz (czy w Polsce), ale zapewniam Cię na podstawie autopsji, że noc Kupały, łącznie z puszczaniem wianków na wodzie, skakaniem przez ognisko itp. nadal ma się dobrze i widowiskowo.
    Nawet w stolycy i innych wielkich miastach są imprezy na tę okoliczność (w Warszawie – nad Wisłą) łącznie z puszczaniem fajerwerków, ale to już całkiem „nowożytna” tradycja.
    A to żeśmy zapożyczyli z „globalnej wioski” Walentynki czy Halloween da sie przeżyć.
    Lepiej, żeby ludzie się bawili niż np. chodzili z pochodniami w miesieczniece smoleńskie po Krakowskim Przedmieściu.
    Pamiętam, że w latach 90., gdy przyjmowały się w Polsce Walentynki, bardzo mnie to wkurzało, bo jaki sens w zimie świętować miłość, podczas gdy w naszej tradycji to maj był miesiącem zakochanych, ale – niestety – bez konkretnej daty.
    Wzięło sie, przyjęło i bęc.
    Im więcej okazji do odruchów serdecznosci, do okazywania sobie uczuć nawet w postaci kretyńskich prezentów – gadżecików, chyba tym lepiej.
    Podobnie jest z Halloween. Komu przeszkadza zabawa dzieciaków, czy nawet udział w tym dorosłych, w przebieranki za „duchy”. Przecież to rodzaj karnawału.
    Zresztą odbywa się ona w wigilię naszych pełnych powagi wędrówek uroczystych na groby najbiższych.
    Czy my naprawdę (nie wszyscy na szczęście), musimy być tacy wzmożeni i nadęci?

  48. @mag – ja się bardzo cieszę, że dziewczyny wciąż się pozbywają wianków, tylko czemu zaśmiecają rzeki, nie mogą poprzestać na symbolicznym odwieńczeniu? Przecież te nasze rzeki przeczyste ojczyste nie są niczemu nic winne! A jeszcze dzieciarnia przedszkolna się na nie uparła z Marzannami…
    Zażartowałem, bo nie musimy być tacy wzmożeni i nadęci, jak słusznie i retorycznie zapytowywujesz. Jako królowa tego bloga (tak cię ktoś niedawno koronował…) dobrze pewnie wiesz, że arystokracji przypisany jest nie tylko przywilej chodzenia piechotą kajsik, ale przede wszystkim przywilej prostoty (nie mylić z tępotą) oraz bezpretensjonalności. To tyleż przywilej, co obowiązek, zaszczytny jak najbardziej. To już masz, więc inne insygnia przyjdą pewnie niebawem… Cały czas życzliwie żartuję.
    A względem tego gdzie ja teraz mieszkam, to napomknę ( boć to mało przecież ważne), że w leśnej gawrze; w ciszy takiej, że czasem własne tętno słyszę bez stetoskopu; najbliższa (700 m) zdobycz cywilizacji to wiejski cmentarzyk poniemiecki. I tu jest żech very hepi… Czego i tobie życzę oraz innym blogouczęszczaczom.

  49. Pani Atalia wystąpiła z ciekawą tezą. Czekam na argumenty udowadniające onąż 😀 Bo nie przypominam sobie abym głosował na Kwasa czy Peło.

  50. bib
    O matko! To ja Ci zazdroszczę tej gawry w leśnym ostępie, ale szczerze, nie zawistnie.
    Czy Ty aby nie niedźwiedź jaki?
    Ale to chyba jeszcze nie czas do gawry się chować, nawet jeśli gazdowie czy kaszeby ciężką zimę wróżą.
    A jeszcze tak a propos wianków oraz innym ozdób na głowach, to naszym ziomalom najłatwiej spadają korony z głów (przynajmniej tak uważają). Z byle powodu.
    I stąd m.in. bierze się nabzdyczenie, nzadęcie i takie tam różne dość paskudne przywary. Od braku korony. Rzetelnie zasłużonej, bo ta z papier- mache czy byle blaszana łatwo spada.
    Pozdro

  51. Za 10-15 lat, wszelkie nasze dotychczasowe Sensy, utracą swoje sensy, swoje odwieczne świętości. Zaczniemy budzić się jako istoty zupełnie różne od nas dotychczasowych: sentymentalnych , zabobonnych ludzików, rozpaczliwie klajstrujących przetrwalniczo swoje mizerniutkie duchowości/?/.
    Póki jeszcze tkwimy w naszym przedpotopowym wymiarze, cieszmy się -czym tylko zdołamy. Utwierdzajmy się w naszych solowych polemikach , które dadzą nam poczucie słuszności składników naszych świadomości. Dla wielu z nas, ucieczka do tyłu, będzie jedynym ratunkiem.

    Eligiusz

  52. Sentymentalnie i historycznie o Wszystkich Świętych

    Na Wszystkich Świętych
    był zjazd rodzinny
    rodzina cała
    w tym liczni młodzi
    wszyscy zjeżdżali w tym dniu do Łodzi
    to było Święto
    przegląd dorobku
    dwa dni gadania
    i oglądania
    dagerotypów rozlicznych przodków
    … a po śniadaniu
    z samego rana
    szła na cmentarze kolumna znana
    ciotki co w futrach wprost z naftaliny
    szły w pierwszym rzędzie
    jak te hrabiny
    kiedy pogoda robiła figla
    to im ta droga okrutnie brzydła
    bo nieraz cieplej było niż latem
    a one w futrach i kapeluszach
    były pod pudrem wprost popielate
    a świeża henna tworzyła plamy
    zmieniając twarze w obraz nieznany
    …dzieci biegały wokół pochodu
    dźwigając znicze i chryzantemy
    a był to spacer kilometrowy
    i się powtarzał każdej jesieni

    a przed cmentarzem jak na odpuście
    stały stragany z gadżetami
    i obwarzanki na sznureczku
    oraz przekupki ze zniczami

    …groby już były wcześniej umyte
    i zastawione rzędami kwiatów
    były świadectwem całej rodziny
    że ta pamięta o tych z zaświatów

    Rodzina miała swych bohaterów
    i zwykłych członków i hochsztaplerów
    obchód zaczynał się od dziadków
    a kończył na najświeższych grobach
    tych co niedawno witaliśmy
    i żegnaliśmy w naszych progach
    tych którzy wszyscy wspominali
    z najlepszej strony i z dowcipu
    lecz ich zbyt wcześnie pożegnali
    i nie przywołasz ich z niebytu

    palono świece na ich grobach
    i ustawiano chryzantemy
    niektórzy się żegnali krzyżem
    sięgając wzrokiem do podziemi
    wszyscy się sobie przyglądali
    i tej jesieni na cmetarzu
    drzewa już stały poczerniałe
    tak jak zastygłe w smutku twarze
    to była chwila pełna lęku
    próba rozmowy z tamtym światem
    tylko te kwiaty się nie bały
    i rokwitały tak jak latem

    w czasie wizyty na cmentarzu
    witano licznych tam znajomych
    dalszą rodzinę i kolegów
    i zapraszano ich do domu
    / na jednego /

    w drodze powrotnej przez cukiernię
    gdzie kupowano pyszne torty
    zrobione z cukru, żółtek , masła
    co nam zapycha dziś aorty
    lecz miały smak tak uroczysty
    że tamten tort się dzisiaj przyśni

    wieczorem znowu na cmentarze
    żeby zapatrzeć się w te łuny
    tańczących ogni z widziadłami
    / kto nie żył w Polsce nie zrozumie /
    bo kto raz widział te cmentarze
    to już z pamięci nie wymaże

    bardzo brakuje tego święta
    Polakom z nowej emigracji
    świat się wyzbywa swych tradycji
    unika myśli o ekspiacji
    świat też udaje nieśmiertelność
    żałoba źle się dziś sprzedaje
    Halloween kiepską jest namiastką
    czy po Halloween coś zostaje ?

    w przyszłości bliskiej nie dalekiej
    tak jak już gminna wieść nam niesie
    pogrzeb nie będzie już rodzinny
    nasz pogrzeb będzie w internecie

    Chicago 1 listopada
    Wojciech K. Borkowski

  53. Jaki tam niedźwiedź, droga @mag, misiaczek najwyżej, taki co nie zapada w sen zimowy. Jeszcze przynajmniej 3 dni w tygodniu muszę wracać do cywilizacji, żeby firmy doglądać. Zresztą strach spać by było…
    Wyobrażałem sobie zimę leśnych dziadków jako puszystą pierzynkę i spowolnienie metabolizmu. Tymczasem już pierwsza tutejsza zima przywitała mnie – lat temu kilka – takimi opadami, że sosny opodalsze pod ciężarem śniegu wzięły i się obaliły, zahaczając mojego orzecha, któren cóśkolwiek był spróchniały w pniu i się wykopyrtł był na dach mojej gawry. Potem była raz taka zima, że pod ciężarem śniegu i oblodzenia co rusz trzaskały sosny i świerki o obwodzie większym niż moja talia, jeśli to jeszcze jest talia… Idziesz sobie ze psem na spacer, kontemplujesz tę natury niezmierność – a nagle słyszysz, nad głową niemal, potworny huk. Tuż pod koroną pęka pień i wali się w dół z fontanną śniegu. A zawsze las był dla mnie synonimem bezpiecznego schronienia, ostoi… W lecie bywa nie gorzej. Jest tu u mnie sporo starych buków. Razu pewnego jeden taki umarlak (drzewa wszak umierają stojąc) zrzucił z pnia kilkutonowy konar. Nie więcej niż 20 metrów od mojej ścieżki… Do dziś mi w uszach dzwoni!
    Tak więc sen zimowy mi nie grozi. Całe życie marzyłem o tym, co mam. A jak już mam, to nie prześpię, czego i tobie nad Narwią życzę…

  54. Rodziny ojca i matki Milibandów wywodzą się z Polski. Dziadek ze strony ojca, Samuel, urodził się w 1895 r. w Warszawie, był jednym z dwanaściorga rodzeństwa. W młodości należał do Bundu, lewicowej partii żydowskiej. Kiedy w 1920 r. Sowieci napadli na Polskę, Samuel miał wstąpić do Armii Czerwonej. Czy, gdzie i jak walczył przeciw wojskom Piłsudskiego – tego dokładnie nie wiadomo. Wiadomo tylko, że w 1922 r. wyemigrował do Brukseli. Tam rok później poznał przyszłą żonę Renię Steinlauf – również Żydówkę z Polski. Żyli z produkcji i sprzedaży obwoźnej kapeluszy. Samuel mówił w jidysz, francuskiego nauczył się z gazet. W 1924 r. urodził im się syn Adolphe. Szybko poszedł w ślady ojca – jako nastolatek wstąpił do lewicowej żydowskiej organizacji skautowskiej Hashomer Hatzair.
    http://swiat.newsweek.pl/ed-milibrand-daily-mail-wielka-brytania-newsweek-pl,artykuly,272369,1,2.html
    =================

    Cały świat jest zarzucony polskimi śladami i uciekinierami?

  55. Jutro znowu będzie bębnił Dzwon Zygmunta. Spokoju nie dają. Chowają mumię, pierwszego niekomunistycznego. Mają władzę i pieniądze więc tworzą sobie mity i legendy. Przy okazji fałszują historie i podle traktują partnerów tej ważnej przemiany, która prowadzi donikąd.

  56. Tanaka
    1 listopada o godz. 13:18

    Jezszcze tak pięknego i prawdziwewgo opiesu w życiu nie czyatałem, ani za Polski komustycznej, ani za Polski „demokratycznej rzekomo i pseudo” o oczywiście wolej! (od czego nie wiadobo, bo nie wolnej od głupoty!) dowolny numer po II RP.
    Zadna z tch „Polsk” mie jest prwadziwie „Polaską”.
    Właśnie wróciłem zę świeta „dziadów” z Polski centralnej do mojej puszczańskiej „głubiny”. Po drodze miałem fatalną do jazdy pogodę, Jestem zmęczony podróżą i zdruzgotany tym co widziałem w „gubernii piotrkowskiej”.
    Muszę pozbierać myśłi. Odpoczcąć. Jutro, jak odeśpię napiszę swój tekst.
    Ale Tanako, jesteś wielka!. To żadne święto katolicie. To słowiańskie Dziady!
    Pozdrawiam.
    Lech

  57. Bardzo piękny wpis, Profesorze!

    Halloween to jednak problem. 1 listopada to początek roku w kulturze celtyckiej. Kościół rzymski przejął to święto jako Wszystkich Świętych i Zaduszki. Halloween istniał w celtyckiej tradycji; w Irlandii pozostał on w świadomości ludu przez następne wieki. Do Ameryki przedostał się z falą emigracji irlandzkiej, która miała miejsce po klęskach głodu w XIX i na początku XX wieku. Dopiero jednak wiele lat później wszechobecna komercja zawładnęła tym dziwacznym przedstawieniem. I niestety przedostało się to zjawisko do Europy kontynentalnej. Naprawdę byłoby lepiej, przy naszych swojskich Dziadach pozostać. Albo niech już będzie wszystkich Świętych i Zaduszki.

    Bo co mają do tego symbole związane z halloweenem? To z istoty sprawy NIE MOGĄ być pozytywne symbole: wydłubane oczy, odrąbane ręce, lejąca się krew i tym podobne.

  58. bib
    Aleś to wszystko, za pozwoleniem, Misiaczku, pięknie opisał.
    Aż mi sie zatęskniło za moją nadnarwiańsską namiastką matecznika.
    Niestety, tamuj gawra posiada tylko kominek, ściany drzewnianne, jeszcze kurpiowskie, ale nie zabeśpieczone po nowemu, co by zimą ciepło trzymały.
    Zresztą nie mam pojazdu z napędem na „cztery koła”, jakiejsiś terenówki, tylko zwykłego opelka.
    Nie dojadę bez las (choć szoska blisko) przez błota przyszlościowe albo śniegi.
    Siedzę wiec sobie w stolycy, gdzie moja gawra główna i wypisuję na blogach różne dyrdymaly. Między innymi, bo robię również inne bardziej pożyteczne rzeczy.
    Serdeczności zasyłam

  59. !
    2 listopada o godz. 18:30

    Na forum „Polityki” są dziesiątki moich wpisów w czambuł potępiających polityków za to, że wspierają kler; że dają proboszczom publiczną forsę w zamian za polityczne wsparcie, że dają biskupowi ziemię, że chodzą do biskupa po kolędzie, że podpisują Konkordat, że wprowadzili katechezę do szkół itd. Ty zaś tępisz mnie. Sprawa jest oczywista. Dla mnie jesteś KLERYKAŁEM.

    A to, na kogo sobie głosujesz, to mnie tyle obchodzi, co …

  60. @ Atalia – jeżeli czujesz się „tępiony(a)” ze względu na to, iż czasem traktowałem cię z kpiną – to znaczy że masz potworny kompleks niższości. Dlatego ostawiam cię w pokoju. Bo co to dla mnie za przyjemność zdołować słabeusza(kę)..

  61. No tak , Pan Hartman złośliwie pobredził z naszej tradycji , i już szybko znalazl wielu klakierów którzy mu przyklaskują i wierzą . Mnie Pan Hartman nigdy nie przekona do siebie , bo za dużo w nim agresji i za mało kultury osobistej . Teraz skoro się wepchnąl do polityki a marzy mu się być ministrem edukacji , mam obawy o nasze dzieci , aby ministerstwo edukacji nie kształtowało dzieci i mlodzieży na obraz i podobieństwo Pana Hartmana , bo to byłaby dla mnie ZGROZA.A więc NIE DAJ BOG. . .

  62. !
    2 listopada o godz. 22:58

    Mocarzu, najpierw się naucz pisać z kpiną, to wtedy może odczuję, co to znaczy być zdołowanym.

    A poza tym: z czego kpisz, z tego, że krytykuję polityków wspierających kler? Słusznie, skoroś KLERYKAŁ, to oczywiste, że inaczej nie możesz.

  63. Mag,ze wzgledu na zawartosc tego pampersa ja bym odradzala przewijac,raczej zatkac nos i omijac,szerokim lukiem ,omijac.

  64. Coś dla Jasnego gwinta

    Jan Vincent Rothfeld (pseudo: Jacek Rostowski) . Nikt o nim za bardzo wcześniej nie słyszał, a jego wykształcenie odpowiada ukończonemu licencjatowi, przyznaje rzeczniczka Ministerstwa Finansów Magdalena Kobos ale mało kto wie, że nie ma kwalifikacji ekonomisty. Minister Rostowski jest cwanym ale i kreatywnym kontystą – samoukiem. Jan Antony Vincent-Rostowski (Jacek Rostowski) (ur. 30 kwietnia 1951 w Londynie) wnuk Jakuba Rothfelda-Rostowskiego (syna Mojżesza Rotfelda i Lei z domu Broder) w momencie otrzymania teki ministra finansów nie miał obywatelstwa polskiego i był obywatelem brytyjskim! Wyszło to przypadkiem na jaw, gdy się okazało, że nie posiada on ani numeru pesel, ani NIP’u. Nasuwa się pytanie – jeżeli polskim ministrem może być osoba posiadająca inne obywatelstwo (tak jak obecnie w przypadku Rostowskiego), to czyje interesy on reprezentuje? Posiada mnóstwo lokali na wynajem, ale próżno szukać tam jakiegoś polskiego adresu, jakby szykował się z góry do ewakuacji. Taki pojawiam się i znikam. Rostowski, będąc po „uszy zadłużonym” w niepolskich instytucjach finansowych, znalazł u nas ochronę przed brytyjskim fiskusem. Finansistą został jedynie dzięki G. Sorosowi (tu warto przypomnieć, że Soros współuczestniczył u schyłku komuny w planowaniu przejęcia i likwidacji polskiego przemysłu i sektora finansowego), który raczył go zatrudnić na Węgrzech w szkole założonej przez swoją fundację. Trzeba przyznać, że odkąd został ministrem finansów w Polsce nie mamy problemów z pozyskaniem kolejnych kredytów z MFW. Orban ujawnia na jakich warunkach MFW udziela Europie pożyczek i dlaczego pogonił Sorosa, Rothfelda i MFW z Węgier. Ponieważ w Polsce te warunki są skrupulatnie spełniane, to możemy się domyślać, że ministra Rostowskiego dostaliśmy niejako w pakiecie od międzynarodowej finansjery. To nie polski rząd zdecydował, że Polacy mają pracować dłużej, a najlepiej do śmierci (biorąc pod uwagę, że najkrócej żyjemy w Europie), o tym zdecydowali bogaci bankierzy, aby mogli być jeszcze bogatsi. Za czasów ministra V. Rostowskiego: dwukrotnie wyprowadzono z Polski nawet setki miliardów złotych poprzez spekulacyjna grę na polskim złotym prowadzona m.in. przez Goldman Sachs oraz dodatkowo „wyssano” polskie finanse za pomocą tzw. asymetrycznych opcji walutowych, a dług publiczny Polski wzrósł do prawie biliona zł (różne szacunki mówią nawet 3 bilionów?), deficyt do 100 mld zł, zadłużenie zagraniczne do 250 mld USD – obecny stan finansów Polski jest stanem „przedzawałowym”, „przed-upadłościowym”, a minister finansów finalizuje prawdopodobnie być ostateczną fazę destabilizacji, grabieży i niszczenia państwa.

  65. Logika wg Atalii – uczyć się, pokolenia!

    Teza 1 – Bociany mają długie szyje
    Teza 2 – Żyrafy mają długie szyje
    Wniosek – Bociany są żyrafami

    Skoroś KRETYN(KA) to pewnie się nie obrazisz…

  66. !
    3 listopada o godz. 10:31

    Uff, aleś mnie zdołował! Wpakowałeś w taki dół, że dopiero strażacy musieli wyciągać. No, długo nie dojdę do siebie. Cóż, wiadomo, mocarz ! mnie swą miażdżącą kpiną powalił…

    Logika wedle !:
    – założenie: atalia pisze o żyrafach;
    – teza: atalia jest żyrafą.

    Skoroś mędrzec (tak na oko daję ci IQ 545, ale może być więcej), to i tak nie pojmiesz.

    Obrazić się, na ciebie? Ja? Za duże masz mniemanie o sobie. Natomiast obrazić się może na ciebie lustro, gdy pokazujesz mu swą facjatę…

  67. Jak widzę, wołania pana profesora o nowe święta, to jednak „wołania na puszczy”. Bardzo się z tego cieszę, pomimo tego, że mieszkam już zupełnie gdzie indziej.

    A też na tej mojej nowej ziemi mam sygnały, że ci z tej polskiej ojczystej ziemi nie mają zupełnie zamiaru zrezygnować z chrześcijańskiej celebracji świąt w duchu polskim, czyli chrześcijańskim, bo to prawie to samo.

    I zawsze tak było, odkąd naród polski wyodrębnił się z narodów Europy i stworzył swoje własne państwo. Taka jest historia tego narodu i tego państwa.

    Jak się panu nie podoba, zmień pan miejsce pobytu, tak jak ja. Ale też jasnym jest, że z zupełnie innych powodów tak się stało – w skrócie, z politycznych po prostu. A jakich? Ja nie wiem, czy pan profesor by zrozumiał. Uważam, że nie – http://cbrengland.salon24.pl/545355,odpowiedz-obu-krzysztofom-nie-tylko

  68. Jasiu koniec świata.

    Jak to jest , że pogrzeb zasłużonego człowieka,
    przyjmuje najokazalszy i „najświętszy charakter”,
    gdy odbywa się w „Domu Bożym” .
    Na dodatek w otoczeniu tylu „przedstawicieli pedofilów”
    Czy to nie jest z orientalizowanie ?

    Musicie coś z tym zrobić.
    Może jakiś felietonik o wyższości uroczystości świeckiej ?
    może w oprawie Halloween ?

    Patrzę na pogrzeb premiera Mazowieckiego.
    Myślę, ile w tym kraju jest zła.
    Zła które podważa nasze tysiącletnie chrześcijańskie tradycje.
    Tradycje narodowe.

    Wszech otaczająca obłuda.

  69. cbrengland
    3 listopada o godz. 11:48

    Ach, trochę mocno przesadzasz. Pan Hartman – wiadomo, intelektualista wysokiej kultury osobistej, reprezentant renomowanej uczelni – pisze na podstawie własnych zachowań.

    Toteż gdy zobaczysz wesołka z dynią na głowie podrygującego na grobach swoich ukochanych, to będzie ani chybi właśnie Pan Hartman.

  70. Minelo juz kilka dni po ujawnieniu skandalu z wyborow w dolnoslaskiej platformie.

    A Ruch Nie-Moj nawet nie skomentowal. Ruch Nie-Moj nie zajal zadnego stanowiska. Jako partia ktora jeszcze nie rzadzila Ruch Nie-Moj ma czyste konto. Nie mozna ich jeszcze oskarzyc za pratykowanie nieslychanie szkodliwego zjawiska czym jest partyjny nepotyzm. To to jest systematyczne okradanie kraju i wszystkich polakow.

    A Ruch Nie-Moj o tym nie wie albo nie widzi problemu i toleruje zlodziejstwo PO. Moze Ruch Nie-Moj jest w zmowie z dyktatorem Donkiem. Na koszt kraju, przyzwalajac na zlodziejstwo chce wejsc do koalicji z Donkiem zlodziejem !!!

    Moze dyktator Ruchu Nie-Mojego zaniemogl ? Nie to nie jest wytlumaczeniem. Twarze Ruchu Nie-Mojego Ania Grodzki i Biedronek powinny w takiej sytuacji wystapic publicznie, przy okazji zalatwiajac sprawy transeksualistow i pedziow.

    Co na to etyk ? Gdzie on jest ? Gdzie jest moralny guru ?

    Takie naduzycia i na tak gigantyczna skale zawsze i wszedzie bylyby idelanym powodem do pokazania sie przez partie opozycyjne. Jak dotac tylko Jaroslaw Gowin potepil nepotyzm PO.

  71. Wstrętna parodia. Mazowiecki na armacie. Z pewnością na amerykańskiej.
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/pogrzeb-tadeusza-mazowieckiego/1s6jf

  72. ! pisze :
    „Żydów w UB nie było więcej niż 10% stanu osobowego”.

    Niestety ! nie podaje jaki odsetek stanowili oni wśród „stanu kierowniczego”. Historycy IPN uważają że był on o wiele wyższy. Dzisiaj sytuacja pod tym względem wygląda całkowicie inaczej. Najczęściej podawany jest jednostkowy przykład ministra finansów. Obiegowa opnia w e-mediach na temat jego osoby przedstawia sie tak :

    Jan Vincent Rothfeld (Jacek Rostowski) . Nikt o nim za bardzo wcześniej nie słyszał, jego wykształcenie odpowiada ukończonemu licencjatowi, przyznaje rzeczniczka Ministerstwa Finansów Magdalena Kobos. Mało kto wie, że nie ma kwalifikacji ekonomisty. Minister Rostowski jest kreatywnym kontystą księgowym – samoukiem. Jan Antony Vincent-Rostowski (Jacek Rostowski) (ur. 30 kwietnia 1951 w Londynie) wnuk Jakuba Rothfelda-Rostowskiego (syna Mojżesza Rotfelda i Lei z domu Broder) w momencie otrzymania teki ministra finansów nie miał obywatelstwa polskiego i był obywatelem brytyjskim! Wyszło to przypadkiem na jaw, gdy się okazało, że nie posiada on ani numeru pesel, ani NIP’u. Nasuwa się pytanie – jeżeli polskim ministrem może być osoba posiadająca inne obywatelstwo (tak jak obecnie w przypadku Rostowskiego), to czyje interesy on reprezentuje? Posiada mnóstwo lokali na wynajem, ale próżno szukać tam jakiegoś polskiego adresu, jakby szykował się z góry do ewakuacji. Taki pojawiam się i znikam. Rostowski, będąc po „uszy zadłużonym” w niepolskich instytucjach finansowych, znalazł u nas ochronę przed brytyjskim fiskusem. Finansistą został jedynie dzięki G. Sorosowi (tu warto przypomnieć, że Soros współuczestniczył u schyłku komuny w planowaniu przejęcia i likwidacji polskiego przemysłu i sektora finansowego), który raczył go zatrudnić na Węgrzech w szkole założonej przez swoją fundację. Trzeba przyznać, że odkąd został ministrem finansów w Polsce nie mamy problemów z pozyskaniem kolejnych kredytów z MFW. Orban ujawnia na jakich warunkach MFW udziela Europie pożyczek i dlaczego pogonił Sorosa, Rothfelda i MFW z Węgier. Ponieważ w Polsce te warunki są skrupulatnie spełniane, to możemy się domyślać, że ministra Rostowskiego dostaliśmy niejako w pakiecie od międzynarodowej finansjery. To nie polski rząd zdecydował, że Polacy mają pracować dłużej, a najlepiej do śmierci (biorąc pod uwagę, że najkrócej żyjemy w Europie), o tym zdecydowali bogaci bankierzy, aby mogli być jeszcze bogatsi. Za czasów ministra V. Rostowskiego: dwukrotnie wyprowadzono z Polski nawet setki miliardów złotych poprzez spekulacyjna grę na polskim złotym prowadzona m.in. przez Goldman Sachs oraz dodatkowo „wyssano” polskie finanse za pomocą tzw. asymetrycznych opcji walutowych, a dług publiczny Polski wzrósł do prawie biliona zł (różne szacunki mówią nawet 3 bilionów?), deficyt do 100 mld zł, zadłużenie zagraniczne do 250 mld USD – obecny stan finansów Polski jest stanem „przedzawałowym”, „przed-upadłościowym”, a minister finansów finalizuje prawdopodobnie być ostateczną fazę destabilizacji, grabieży i niszczenia państwa.

    Nie trzeba dodawać że dla ludzi rozsądnych taka opinia o J.V.R. jest z gruntu fałszywa i krzywdząca. Niestety uległa utrwaleniu i często możemy się z nią spotykać.

  73. atalia
    3 listopada o godz. 12:57

    Powiedz to szerszej publiczności, im nie jest do śmiechu. Na pewno.

    A co to w ogóle za argumenty, zwłaszcza o tej renomowanej uczelni? Ktore ona zajmuje miejsce w rankingu światowym, czy nawet europejskim? Ja nie chcę się wdawać w dyskusje, bo wszystko jest jasne. Tak tylko mi to pierwsze z brzegu przyszło do głowy.

    Ten pan nie jest dzieckiem, tym bardziej wesołkiem.

  74. jasny gwint
    3 listopada o godz. 14:11

    Zapewne to jeszcze zabytek rosyjski- 76,2 mm ZiS3……
    Patrioci powinni wznieść szum- na ruskiej lawecie i nie daj boże, w ruskiej trumnie……
    Amerykańskich dział nie mamy, poza tymi ze złomowanych obecnie korwet, które nam podarowano onegdaj.

  75. jasny gwint
    Widzę, ze zacząłeś się ścigać z blogowiczami z portali „prawicowych”.
    Ci to dopiero wylewają kubły pomyj na Mazowieckiego i drwią z pogrzebu!
    Zawsze uważałam, że fundamentaliści z lewa i prawa to rewers i awers tej samej monety.
    Nie ma w ich myśleniu miejsca na wyważone sądy o ludziach, nie mówiac o elementarym szacunku dla nich.
    Na te wyważone sądy i okazanie szacunku adwersarzom, zwłaszcza w dniu ich pochówku, potrafią sie zdobyć ludzie z klasą. Do takich zaliczam np. Kwaśniewskiego, Oleksego, Cimoszewicza czy Millera, gdy o lewicę chodzi.
    W katedrze zjawił się nawet Kaczyński, choć pewnie zgrzytał resztkami zębów i trzymał sie z daleka od reszty vip-ów, by nie być niejako zmuszonym do podawania ręki swoim „wrogom” na znak „przekazania sobie pokoju” pod koniec mszy. Ale generalnie nie dał plamy absencją, bo pewnie kalkulował, że mu się to politycznie nie opłaci.
    Natomiast np. Michnik oddawał uściski dłoni, choć wiadomo, ze nie jest człowiekiem wierzącym. Po prostu z szacunku dla zmarłego i ludzi zgromadzonych w świątyni. Widziałam nawet jak wymieniał serdeczności z niektórymi kapłanami (z ich zresztą inicjatywy), którzy przechodzili obok już na sam koniec mszy.
    Widziałam to wszystko na „własne oczy”, bo załapałam się na „wejsciówkę” dzięki przyjaźni od lat z kuzynem pana Tadeusza, a dzięki temu znajomości z nim , a także z jego synami.
    Wiadomo, ze Mazowiecki był człowiekiem głębokiej wiary, ale stawiał przez cały życie na kościół otwarty (choćby jako współzałożyciel KIK, czy naczelny „Więzi”), a ostatnio mocno, jak na niego, krytykował polski kosciół, którego narastający „triumfalizm” w III RP mocno go roczarował. Tym wieksza była jego gorycz, że sam przyłożył do tego rękę, gdy był premierem. I za to się zresztą pokajał.
    Ceremonia była bardzo piękna, nie przegięta patosem i chwilami naparawdę wzruszająca, gdy np. ktoś odśpiewał slynną „Modlitwę” Bułata Okudżawy, gdy różni ludzie odczytywali intecje za co i za kogo chemy się pomodlić w duchu ekumenicznym, a także wskazujące na potrzebę wspólnoty wierzących i niewierzących, bo nie ma lepszych i gorszych, jeśli wyznają wartości humanistyczne, a nie wszyscy czerpią je z Ewangelii.
    To na pewno było „po mysli” pana Tadeusza, ale może i on nie byłby zachwycony, a mi to bardzo przeszkadzało, „wysypem” purpuratów na jego pogrzebie, kórzy objawili się w swoich groteskowych strojach, tych samych bepów, którzy wygłaszają dziś różne kuriozalne „lapsusy”.
    A że Dziwisz z własnej inicjatywy uruchomił na tę okoliczność dzwon Zygmunta?
    To drobny pryszcz w porównaniu z pochowaniem pary prezydenckiej na Wawelu.
    Mazowiecki ma skromny krzyż brzozowy ma cmentarzu w Laskach zgodnie z własna wolą oraz jego rodziny.
    To wrażenie normalności podkreśliło również bardzo osobiste, niepretensjonalne wspomnienie o dziadku odczytane w imieniu jego wnuków i wnuczek przez jedną z nich.

  76. jasny gwint
    Jak sie domyślasz, w kosciele nie bywam, ale nieraz robię wyjątek.
    Acha, jeszcze mi coś przypomniało. Taka ciekawostka.
    Michnik akurat był „na linii” moich oczu i przyuważyłam, że choć nie brał udzialu w powtarzaniu poszczególnych formułek i niczego pod nosem nie mamrotał, śpiewał razem z innymi na koniec nabożeństwa (sic!) „ojczyznę wolną pobłogosław Panie.”

  77. Jak zawsze,chce się Pana czytać,panie profesorze,dziękuję…

  78. Mag ;
    Dziekuje za opis ceremoni pożegnania w Katedrze .
    Purpuraci zostali zdominowani ,Nycz nawet skulił sie na wysoko usatawionym Fotelu . Rodzina -najwyższe słowa uznania ,tak odbierałem .Miejsce spoczynku tez swiadczy o jego drodze życia .
    ps.
    Widziałem (TVN24 ) ks.Lemańskiego w kościele i w Laskach – czy pomyliłem się?

  79. Bardzo dziekuje za artykul. Od lat rozpowszechniam te informacje, ze irlandzki Halloween to sa nasze, praindoeuropejskie Dziady. Walcze jak Pan z niewiedza moich ziomkow o wlasnych, prastarych i pieknych zwyczajach. Ta wiedza jest im niezwykle potrzebna aby przypomniec im ich wlasna przeszlosc. Nie nasladujemy Amerykanow, dawno, stulecia przed nimi co roku obchodzilismy nasze Swieto Zmarlych.

  80. Gdyby Mazowiecki mial chocby jedna setna inteligencji o ktora jest posadzany to nigdy by nie zaakceptowal stanowiska premiera. Bo po prostu nie mial do tego kwalifikacji. Liceum „skonczone” w 1946 co znaczy ze uczyl sie w czasie wojny. Czyli znal pacierz, umial liczyc do stu i umial sie podpisac. Takie byly wytyczne w GG.
    Prawdopodobnie Mazowiecki nie mial skonczonej nawet podstawowki. Gdy wojna wybuchla mial 12 lat.

  81. mag
    3 listopada o godz. 17:33

    „Na wyważone sądy i okazanie szacunku adwersarzom, zwłaszcza w dniu ich pochówku, potrafią sie zdobyć ludzie z klasą. Do takich zaliczam np. Kwaśniewskiego, Oleksego, Cimoszewicza czy Millera, gdy o lewicę chodzi.”

    Jestem zwolennikiem Prawicy.
    100 % racji Trudno mi zdobyć się na okazanie takim adwersarzom, szacunek.
    Jeden zasłynął jako prezydent „chorobą filipińską ” na cmentarzu pomordowanych Polaków
    (w pale się nie mieści )całkowita dyskwalifikacja !
    obecnie siedzi w kieszeni dyktatora!
    Inny „działał” w wyniku błędu, nie wiedział, że musi ujawnić swoje związki z Agenturalnym Wywiadem Operacyjnym …
    Inny znów, jeździ na „briefing” do willi Putina !
    Ludzie z klasą. Gratuluje idoli !

    Natomiast twoja ocena
    ( W katedrze zjawił się nawet Kaczyński, choć pewnie zgrzytał resztkami zębów i trzymał się z daleka od reszty vip-ów, by nie być niejako zmuszonym do podawania ręki swoim „wrogom” na znak „przekazania sobie pokoju” , pod koniec mszy. )
    To oczywiście nie jest „wylewaniem kubłów wody”
    „wyważony osąd ”
    kpina !

    Jak ty byś się czuła, wśród ludzi z taaaaką „klasą” na jego miejscu ?
    (Czyż nie „Persona non grata” )
    Dyskusja z ludźmi (awersami i rewersami ) o porzeciwnych poglądach może być działaniem twórczym .
    Dysputa z ludźmi o identycznym światopoglądzie ,
    nie jest dyskusją, lecz wzajemną adoracją.
    Dyskutować lub podawać rękę „na znak pokoju” z ludźmi o takiej „klasie” ?
    Ludzi którzy w świetle jupiterów kreują się na owieczki (Michnik)
    Następnie smarują Cię bez pardonu.
    Zakłamując (delikatnie) przy tym rzeczywistość.

    Pytasz zaskoczona:
    „A że Dziwisz z własnej inicjatywy uruchomił na tę okoliczność dzwon Zygmunta?”

    stwierdzasz:
    (a mi to bardzo przeszkadzało, „wysypem” purpuratów na jego pogrzebie, którzy objawili się w swoich groteskowych strojach)

    a ja Ci odpowiadam !!!
    Ukłony dla Biskupów za wspaniałą pożegnalną uroczystość !

    Zapamiętaj. pójście do kościoła
    to nie powód do wstydu ( chyba że na tym blogu)
    Byli tacy „twardziele polityczni” którzy na „końcu biegu” wołali o księdza !
    Wybierz się spontanicznie do kościoła , tak bez biletu.
    Pozwoli Ci to na rzetelniejszą ocenę

    „całej politycznej monety”

  82. Wademar
    Ks. Lemański był i tu, i tu, ale w cieniu.
    Nie pchał się przed kamery.
    Zresztą wielu świeckich celebrytów trzymało się z boczku, np. Olechowski, który skromnie sobie przysiadł w bocznej nawie, czy ten prof. z SLD (ten co lubi przywoływać cytaty z klasyków na każdą okoliczność, kurcze ,nie pomnę nazwiska).
    Abp Nycz mówił przynajmniej krótko i do rzeczy, ale te towarzyszące mu koleżki, które nawet jak milczą , to sam ich wygląd mnie osłabia i świadomość, co potrafią powiedziedzieć, jak się odezwą.
    Na dodatek trudno było wytrzymać w pobliżu, choć z boku głównego ołtarza, gdzie się się znalazłam, w kluczowych momentach ceremonii już stricte religijnej, z powodu niesłychanie obfitych oparów i dymów kadzidła wytwarzanych przez pomocników koncelebrantów.
    Wprost można sie było najarać, a nie ja jedna miałam napady kaszlu.
    A co do abp Nycza (czy kardynała? trochę sie pogubiłam w nomenklaturze), to bardzo mnie rozczarował.
    Jak nastał „u nasz”, to warszawskim nie moherom, czy w ogóle warszawiakom wydawał się być „światełkiem w tunelu”.
    Ale szydlo z wora wychodzi, nawet jak udaje że szydłem nie jest, czyli zwyciężają interesy korporacyjne, a nie posługa wobec wiernych i pokora, o co dopomina się papa Franciszek.
    Ale co się dziwić w kraju, gdzie red. Terlikowski, w końcu cywilna, świecka osoba poucza papieża, ktory mąci ludziom w głowach, zamiast trzymać sie twardo „nauki kościoła”

  83. prof.I wiński ?

  84. Na pogrzebie Mazowieckiego zjawili się lewicowi Premierzy – Miller, Oleksy, Cimoszewicz, Prezydent Kwaśniewski, Marszałek Wenderlich i inni. Do tego najwyższy ceremoniał, transmisja we wszystkich mediach, żałoba narodowa, przemówienia itd. Jednym słowem wprost królewski pochówek.
    Kiedy zmarł wielki Rakowski w 2008r. na skromnym, nietransmitowanym pogrzebie nie było żadnego z prawicowych premierów w tym urzędującego Tuska i nikogo poza Lewicą. A przecież był to wybitniejszy Polityk i Premier i miał dużo większe zasługi dla tego kraju.
    I taka dyskryminacja ma miejsce od 1989r. i mało kogo razi. Smutne, że nawet wychwalanego pod niebiosa premiera Mazowieckiego nie raziła.

  85. Jasny gwincie czy przeczytałeś dedykowany Tobie tekst od (M)ag. Czy on ci kogoś nie przypomina? Tan miękki styl. Żelazne argumenty, potoczystość pięknej polszczyzny, ta lekkość narracji… no i do Ciebie.
    Pozdrawiam

  86. Szanowny Lechu,
    wydaje mi się, że jesteś w błędzie, to – moim zdaniem – zupełnie różne postaci i różnic jest więcej niż podobieństw.
    Pozdrawiam, Nemer

  87. Pan Hartman w swej obsesji nie może znieść, że Wszystkich Świętych oraz Dzień Zaduszny są w swej najgłębszej społecznej istocie dniami chrześcijańskimi – że przygniatające miliony ludzi chrześcijańską modlitwą obchodzą pamięć po tych, którzy odeszli.
    Trudno, musi się Pan pogodzić z prostym faktem, że te swoje anty… emocje przeżywa Pan w osamotnieniu.

  88. sztaplarka
    Kiedyś chodziłam do kościoła spontanicznie, a zdarzało sie, że regularnie.
    Aż przestałam, a w głównej mierze przyczynili się do tego „pasterze”, którzy mnie „paśli”.
    Dlatego dziś bywam tam tylko okazjonalnie (np. na pogrzebach).
    Z tych samych powodów stałam się absolutnie „antyprawicowa”, po krótkim zainteresowaniu „prawicą” w ramach naturalnego odreagowania PRL po 1989.
    To jest jednak temat na osobne „opowiadanie”, którego nie chcę teraz rrozwijać.
    Nie widzę powodu, by dziękować akurat biskupom za ich „wspaniałą uroczystość” w archikadedrze. Stanowili w swoich teatralnych szatach, spowici kadzidlanym dymem, widowiskowa dekorację.
    Przeciez oni uwielbiają celebrę, a poza tym to ich „praca”.
    Ludzki, a jednocześnie duchowy wymiar miało dla mnie uczestnictwo świeckich, pczynając np. od „Modlitwy” Okudżawy, w niezapomnianym wykonaniu Gustawa Lutkiewicza, czytaniu przez Maję Komorowską fragmentów „Pieśni na d Pieśniami, a na wzruszającym wspomnieniu wnuków Mazowieckiego kończąc.
    No i te tłumy przed katedrą i na Placu Zamkowym.
    W tym czasie na portalach prawicowych sączył się jad. Sprawdziłam.
    Nie rozumiem, jak można popierać naszą, pożal sie boże, „prawicę” kato-endecką o narodowo-socjalistycznym zabarwieniu.
    Mam prawo sobie z nich drwić, skoro oni kreując się na prawdziwych Polaków i patriotów, moralnie nieskazitelnych, mają nie mniej za uszami niż SLD czy PO.
    Nie chce mi sie przypominac osiągów ichniej „republiki kolesiów”, jaką ustanowili w latach 2005-2007, co sprawiło, ze naród ich pogonił.
    Na temat SKOK-ów i środków finansowania umacniającego się segmentu „niezależnych” i „niepokornych” mediów tez nie chce mi się pisac.
    Jeśli można zarzucać ściemę, hipokryzję i kłamstwa PO, to PIS przebija Platformę o kilka długości.
    Obie te formacje powinny zejść ze sceny, bo najwyraźniej się zużyły.
    Wciąż czekam, spragniona jak kania deszczu, na trzecią siłę.

  89. emka
    Byłabym jednak ostrożna z porówynywaniem zaslug i ich ocenami.
    Też uważam, że Rakowski był wybitną postacią i na pewno niedocenioną. Jak na razie.
    Ale może niepotrzebnie został ostatnim premierem w PRL, gdy ten już się sypał, wraz z PZPR, której sztandar osobiście wyprowadził.
    Przewaliła się pewna epoka, z którą po prostu utonął, on uporczywy reformator polskiej wersji socjalizmu made in ZSRR, twórca i genialny naczelny „Polityki”, na której wychowaly się dwa pokolenia polskiej inteligencji.
    Myślę, że na tym polega caly dramat.

  90. A co nas najwiecej boli ,? to niebezpieczenstwo ;NIE BYCIA KOCHANYM ,
    na tym swiecie , dla probujacych zrozumiec :
    http://www.youtube.com/watch?v=Zi8vJ_lMxQI
    Pozdrawiam

css.php