Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

6.03.2014
czwartek

Sokrates do muru przyparty

6 marca 2014, czwartek,

Po opublikowaniu w Gazecie Wyborczej artykułu „Sokrates na polskiej biesiadzie” otrzymałem wiele listów z komentarzami – od wielkich pochwał aż po wielkie przekleństwa. Piszą do mnie wybitni profesorowie, piszą i studenci. Dziękuję za ten odzew. Chciałbym jakoś syntetycznie do tego wszystkiego się odnieść, a właściwie tylko do zarzutów, bo pochwał nie będę powtarzał.

Celem mojego tekstu było nakreślenie historycznego i społecznego (klasowego) procesu, który doprowadził do osobliwej i ryzykownej sytuacji, w której znalazła się dzisiaj filozofia i wszelkie „pozaużytecznościowe” nauki humanistyczne oraz społeczne. Sytuacja ta nie jest wcale jeszcze dramatyczna pod względem instytucjonalnym i ekonomicznym, co zresztą słusznie wypomniał nam prof. Duch w niedawnym swym artykule w „Polityce”. Nie chodzi więc o to, że mamy za mało pieniędzy. Raczej już o to, że straciliśmy prestiż związany z uprawianiem nauk humanistycznych i filozofii, a szeregi akademików zasilają coraz większe kontyngenty osób proweniencji, powiedzmy, typowo demokratycznej. Elitarność nauki nie pozostaje już w równowadze z jej otwartością – po prostu tej elitarności już prawie nie ma. Zadeptaliśmy ją. Natomiast akademickie poczucie godności coraz częściej zastępuje zadufanie w sobie i kompleksy. Subtelną kulturę zaś wypiera wyrobnictwo. Zły pieniądz wypiera dobry. Wiadomo.

Zarzuca się mi jeremiadę, jałowe biadolenie. Cóż, taki styl. To tylko kwestia formy. Może się podobać lub nie. Generalnie nie lubię ckliwości ani egzaltacji. Tym razem jednak użyłem tonów wysokich, bo ironia w mówieniu o filozofii, podobnie jak umiarkowanie strasznie się już zużyły. I jakoś nic z tego nie wynikło. Żaden proces degradacji nie został powstrzymany. Na przykład proces negatywnej selekcji ani proces podszywania się miernego szkolniactwa i taniego przyczynkarstwa pod „historię filozofii”. Ani wiele innych. Ironia rozleniwia, a roztropność wszystko w gruncie rzeczy usprawiedliwia. Czasem histeria jest bardziej godna filozofa.

Zarzuca mi się niekonsekwencję. Piszę o winie filozofów (poniekąd niezawinionej, bo twierdzę, że do degradacji XIX-wiecznego projektu pt. „Filozofia” dojść musiało i tak), a jednocześnie każę im dumnie odrzucić oferowaną jałmużnę i protekcjonalne poklepywanie po plecach przez różnych rektorów i ministrów (generalnie nie mających pojęcia o co chodzi, lecz za to okrutnie pewnych siebie). Otóż jeśli poklepywani tak bez opamiętania mamy jeszcze zachować resztki dumy, musimy zdobyć się na prawdomówność. Odrzucić złudzenia i hipokryzję. Dlatego właśnie musiałem napisać tekst bolesny i katarktyczny. Niech no jednak ktoś spróbuje powiedzieć, że nieprawdziwy… Jakoś tego mi żaden oponent nie zarzucił.

Zarzuca się mi frustrację i urażone ambicje. Ależ sam o tym piszę. Więc o co chodzi? Nie wolno już człowiekowi powiedzieć, że czuje się sfrustrowany? Co do ambicji to zresztą niezupełnie prawda. Trudno powiedzieć, aby los odmówił mi spełnienia formalnych ambicji zawodowych. Zawsze jednak chciałoby się więcej realnej treści i więcej realnych osiągnięć. Ale próżnym filozofom i tak nigdy dość osiągnięć oraz uznania. Więc i ja mam swoje niezaspokojone aspiracje. Zresztą może jeszcze je zaspokoję. Wszak wciąż piszę kolejne książki…

Ktoś twierdzi, że przypuściłem atak na polską filozofię. Czy jestem żmiją wyhodowaną na słodkim łonie polskiej filozofii? Niewdzięcznikiem? Nie histeryzujmy. Napisałem, jak jest, a prawdomówność tylko bardzo rzadko w dłuższej perspektywie okazuje się szkodliwa. Czy jakiś profesor prawa albo medycyny zdobył się na otwartą krytykę swego środowiska? A przydałaby się, oj, przydała. Co do wdzięczności, to jestem bardzo wdzięczny kilkunastu osobom (żyjącym bądź nie), które w mojej karierze akademickiej były mi życzliwe, natomiast kilkunastu innym, które mnie tępiły, dawno już wybaczyłem. Każdy zainteresowany wie, czy o nim tu mówię. Zresztą fakt, że ktoś był mi życzliwy nie przesądza o tym, że nie wolno mi mówić krytycznie o środowisku filozoficznym. Oceniam je en masse jako rozpadające się i wiem, co mówię. Nie znaczy to jednak, że nie mamy w Polsce wielu świetnych filozofów. Mamy. Jesteśmy jednym z silnych filozoficznie krajów i jestem z tego dumny. Nie stoi to wszakże w sprzeczności z mizerią polskiej filozofii w aspektach społecznych i instytucjonalnych. Nie inaczej jest wszakże i w innych krajach, z bardzo nielicznymi wyjątkami.

Ktoś pisze, że nie przedstawiam programu naprawczego. Otóż nie o tym był tekst, jak zreformować humanistykę i filozofią, tylko o kulturowym podłożu ich kryzysu. Jeśli zaś by kto pytał, co można zrobić tu i teraz, to mówię o tym od wielu lat. Wyrzucić miernoty, wariatów i dekowników, a w to miejsce pozatrudniać najlepszych młodych doktorów, dla których od lat nie ma etatów. Jak to zrobić? Po pierwsze odwaga, a po drugie rzetelne konkursy na stanowiska uczelniane! Praktyka zatrudniania w swoich katedrach wypromowanych przez siebie doktorów, na podstawie całkowicie fikcyjnego konkursu, jest dla uniwersytetów po prostu zabójcza.

Prof. Jan Woleński ma do mnie wielki żal, że posłużyłem się jego nazwiskiem w celu uwierzytelnienia poglądów i opinii, które on całkowicie odrzuca. Absolutnie nie było to moim zamiarem. Ani mi to do głowy przyszło. Po prostu chciałem ubarwić tekst ciekawą anegdotą. Ale skoro sprawiłem mu przykrość, to i mnie jest przykro. Przepraszam.

No, czekam na kolejne soboty, by dowiedzieć się, co też Koledzy i Koleżanki mają w naszych wspólnych sprawach do powiedzenia. Mój artykuł otwiera bowiem cały ich cykl. Nie zabraknie miejsca na prostowanie tego, com złośliwie powykrzywiał.

*

PS. Zanim ktoś napisze, że porównuję się (w tytule) z Sokratesem, niech może się zastanowi, czy na pewno ma dość poczucia humoru i dystansu.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 59

Dodaj komentarz »
  1. Co z Macierewiczem? Czy już przyparliście go? Czy tylko tak pomachaliście szabelką (z drewna), aby o was nie zapomniano? Huku było dużo, to fakt.

  2. Szanowny Gospodarzu,
    w naukach bardziej ścisłych istnieje ważne pojęcie „kryterium”, dzięki któremu można nie tylko łatwiej tworzyć ale i porównywać. Im bardziej kryterium jest globalne, tym łatwiej znaleźć rozwiązanie. W naukach mniej ścisłych kryteria są bardziej rozmyte, opierają się na prawach zwyczajowych lub aktualnie obowiązujących (np. danej opcji politycznej).
    Polepszenie społecznej pozycji nauk akademickich dotyczy (według mnie) również nauk bardziej ścisłych, a dewaluacja tytułów naukowych (szczególnie popularnych wśród „polityków”) jest deprymująca. A kiedyś mówiło się: studiowałem „u” …, a nie „na” czy „w”.
    Cały problem sprowadza sie (jak zawsze) do: Kto ma decydować o tym, kto ma decydować? Jeżeli stwierdzamy, iż zachodzi konieczność zmiany, to czy zmiany może dokonać ktoś, kto przed tą koniecznością nie uchronił?
    A poza wszystkim, wszelkie tytuły powinny być używane wyłącznie w obszarze ich obowiązywania (uczelnie, kosciół, urząd, itd.). Obnoszenie się z nimi poza tym obszarem i – co gorsza – wymaganie powszechnego ich stosowania jest chowaniem się za nie. Tego potrzebują jedynie bardzo (duchem) mali i słabi ludzie. A czy tacy nadają się do kierowania czymkolwiek? I czy fakt, iż ktoś zdobył tytuł w jakiejś szczególnej dziedzinie (technicznej, humanistycznej czy teologicznej) predysponuje go do czegokolwiek więcej?
    Mądrego poznać można np. po tym, iż odmawia wypowiedzi na tematy spoza swej dziedziny.
    Jedna z definicji eksperta mówi, iż jest to człowiek, który wie coraz więcej o coraz mniej, aż w końcu wie wszystko o niczym. Dobrym przeciwieństwem jest tu polityk, który – sądząc z wypowiedzi – nie wie nic o wszystkim.
    Generalnie uważam, iż jedną z głównych przyczyn postępującego zakłamania jest powszechne utajnianie. A przecież państwo jest własnością jego obywateli i żaden rząd (tym bardziej demokratycznie wybrany) nie ma prawa niczego ukrywać. Jeżeli to czyni, to kryje bezprawne działania (np. utajnianie przetargów publicznych).
    Czyli problem jest szerszy i wszystkiemu winien jest – jak zwykle – człowiek. Jaki piękny był świat, zanim zwyciężył (chwilowo?) rozum?!
    Pozdrawiam zza gór i rzek
    Qba

  3. Mam spore poczucie humoru i jeszcze większy dystans, ale żeby Sokrates?? C’mon! Stary, trzeba to jasno powiedzieć, bo MEN czyta i jeszcze Cię zechcą na matury wepchać twierdząc, że już Platon publikował twoje dialogi na cztery nogi: jedyne co moim zdaniem macie wspólnego z Sokratesem, to brody, choć z różnych przyczyn, jak mniemam. No błagam Cię, trochę skromności.

    A prawdzie lepiej dać spokój, szczególnie kiedy to terra incognita.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. wobec oszałamiającego sukcesu nauk przyrodniczych nauki humanistyczne rzeczywiście wypadają coraz bladziej i bladziej. Powstaje uzasadniona obawa, że kiedyś całkowicie zanikną. Swoimi zużytymi do szczętu narzędziami nie potrafią odkryć ani stworzyć niczego nowego.
    Rozumem więc pragnienie Sokratesa żeby tak jak nauki przyrodnicze uchwycić coś realnego, przyłączyć się do postępu nauk przyrodniczych. Moim zdaniem odkrycia neurologii (mózg) dadzą naukom humanistycznym nowe realne oparcie i otworzą zupełnie nowe horyzonty poznawcze.

  6. „Abstrakcyjna, nieżyciowa, zbędna – tak postrzegana jest filozofia. Okazuje się jednak, że absolwenci tego kierunku bardzo dobrze radzą sobie na rynku pracy.” – tak twierdzi w najnowszej Polityce Joanna Podgórska. Okazuje się że ludzie nauczeni samodzielnego myślenia znajdują miejsce w społeczeństwie nie gorzej od specjalistycznie wykwalifikowanych pracowników. Ale przecież nauki humanistyczne są także bardzo przydatne do opisu rzeczywistości, do znajdywania zależności między różnymi procesami społecznymi, do tworzenia prognoz. Tylko gdzie są efekty waszej pracy? Dlaczego nie toczy się debata publiczna, na przykład o wpływie religii na poziom zaufania społecznego? To tylko jedno z pytań na które warto odpowiedzieć – oczywiście w oparciu o naukowe badania, nie spekulacje profesorów, takich spekulacji, w różnych telewizjach, z których nic nie wynika mamy pod dostatkiem. Czy jacyś humaniści badają ten problem naukowymi metodami? Kolejne pytanie: jak przymus rodzenia dzieci wpływa na dzietność Polek? Czy obecność religii w szkole ogranicza dostęp uczniów do wiedzy sprzecznej z religijnymi dogmatami? Na przykład czy teoria ewolucji jest tak przedstawiana jak na to zasługuje?
    Te wszystkie pytania łączy jedno: są politycznie niepoprawne. A jeśli polskie nauki humanistyczne nie odpowiadają na te pytania z powodu konformizmu i uległości wobec pobożnej władzy to znaczy że nic nie są warte bo nie są wolne lecz zniewolone. I nawet uczenie studentów samodzielnego myślenia nie zmieni mojej opinii o niskiej przydatności waszej działalności. Szkoda pieniędzy na opłacenie wysługujących się władzy profesorów.

  7. Zadam pytanie, choć z góry wiem, że odpowiedzi nie będzie? Po co Pan o tym wszystkim pisze na blogu? Przecież można włączyć się do dyskusji w Gazecie. Ma Pan prawo odpisać ad vocem. Po co tutaj? Przecież to miejsce jest skrzyżowaniem ambony, tak, tak ambony z typowym dla kleru jednokierunkowym przekazem i aroganckim unikaniem dialogu. Oraz taniej speluny, do której ma prawo wejść każdy i powiedzieć wszystko.
    Pan, swoim zachowaniem na blogu, wystawia filozofom jak najgorsze świadectwo. Niezależnie od formalnych kompetencji szkoda naszych podatków na utrzymywanie takich „nauczycieli” i „mędrców”. To już lepiej zlikwidować tę pseudo humanistykę i wydać pieniądze na badania podstawowe.

  8. Ad nihil novi
    Włączyć się do dyskusji? Nie unikać dialogu? Ale na jaki temat? Teksty Gospodarza są jego autorską kreacją, pisaną z dość unikalnej perspektywy, no ale jednak literackiej ambicji w nich dość.
    Może już lepiej Słowackiego przekonywać, że z tą zgubą, co czeka nas w Rzymie, to przesadził niebożę, że dobrze nam się żyje, cenią nas w Watykanie, Benedykt nawet dość płynnie nas pozdrawiał w języku tegoż Słowackiego, itd, itp.
    Co czytelniku sobie pomyślisz, da ci tekst do myślenia, czy nie da, Twoja sprawa!
    Ja akurat bardzo chętnie czytam literaturę, która coś ujawnia, mogą być emocje, mogą być uwikłania, mogą być rozterki. Gospodarz ma u mnie pod tym względem tylko wysokie noty.
    Bo ja niestety gwiżdżę na wasze konstruktywne dyskusje, to tylko taka obłudna gra, zasłona dymna, że niby mu ty wspólną radą …… he he, i co dalej? Do domu na kolację. Zadowoleni, bo pięknie żeśmy reprezentowali, bronili, zmagali się. Czy szef widział? Powtórzą mu? Mogą powtórzyć, więc dobrze było reprezentować…

  9. Pan ie Profesorze,

    w każdej dziedzinie aktywności człowieczej, wszelkie dotychczasowe osiągnięcia, betonują się w archaiczne bagaże , historie dotychczasowego…
    Wiele z tego wszystkiego, to śmietniki historii tych dziedzin. Przeważnie stanowią one przetrwalniczą dla naszych „intelektualności” martwotę, taką z „braku laku”.
    Dziedziny ścisłe, są obecnie na haju oświeconego nuworysza, nakręcanego za pomocą bicia takowej piany. Kilka zmałpowanych z Natury mechanizmów dostępnych na Ziemi , to tylko cywilizacyjny Newton, który nawet pod hipnozą nie potrafiłby sobie wyobrazić Einsteina w swojej dziedzinie.
    Tak było zawsze, tak jest obecnie, i tak będzie do czasu odpalonej ostatniej głowicy jądrowej.
    Nudę i zapaści we wszelkich dziedzinach, na chwilę potrafią przerywać takie losowo dotknięte olśnieniem nowego „indywidua” jak zwany geniuszem dziadek Einstein.
    W kontekście powyższego, Pan, jako osoba z profesjonalnego Środka- posiada problem z samym sobą, os którego to „biedaczyska” powinien Pan wszystkie wątpliwościowe rozważanie rozpoczynać. Wyobraża Pan sobie kolegów profesorów z epoki przedeinsteinowskiej, którzy zajmują się czepiactwem do wszystkiego w ramach szukania przyczyn panującego marazmu.
    Tak naprawdę, to całe rzesze osobników podświadomie czeka na jakieś sensowne, na jakiś czas odkrywcze – interpretacje stale modyfikujących się sensów naszych istnień.
    Czy nie obawia się Pan, że w pewnym momencie WSZYSTKO co Pan powie o kolejnych „sokratejskich przypórkach” będzie już tylko wyłącznie polityczną gadką -szmatką. Gdyby zechciał Pan po krótkim medytacyjnym spacerku, popatrzeć odświeżonym umysłem na obecnego!!! swojego szefa partyjnego…

    Pozdrawiam,
    Eligiusz

  10. @Eligiusz: „Nudę i zapaści we wszelkich dziedzinach, na chwilę potrafią przerywać takie losowo dotknięte olśnieniem nowego „indywidua” jak zwany geniuszem dziadek Einstein.
    W kontekście powyższego, Pan, jako osoba z profesjonalnego Środka- posiada problem z samym sobą, os którego to „biedaczyska” powinien Pan wszystkie wątpliwościowe rozważanie rozpoczynać. Wyobraża Pan sobie kolegów profesorów z epoki przedeinsteinowskiej, którzy zajmują się czepiactwem do wszystkiego w ramach szukania przyczyn panującego marazmu..”

    Cytuje losowo. Wlasnei dlatego „humanistyka” I „fiolozofia” upadly. Bo to po prostu salonowe geldzenie. Czym bardziej zamotane, czym bardziej napuszone, czym dluzsze zdania, czym niej jasne, tym bardziej „uczone”. Ake pustoslowia ukryc sie nei da.

  11. Panie Profesorze, moim skromnym zdaniem największą wadą nauk humanistycznych jest ich zideologizowanie. Nie dotyczy to zresztą tylko Polski. Oczywiście można znależć, ale trzeba dość długo szukać, uczonych humanistów, którzy zachowali wolne i niezależne umysły. Niestety, są to grupy niszowe. Głównym powodem tej degrengolady jest wściekły atak neoliberalizmu na wszystko co się rusza. Ostatnio, ze strachu przed buntem społecznym, modne i zalecane jest ubogacanie balcerowiczów wrażliwością społeczną. Ale już widać, że jest to akcja kosmetyczna, bo nie wiąże się z tym próba jakiegoś naukowego, obiektywnego na ile to możliwe, rozpoznania współczesnego świata. Wielkie światowe korporacje, rzeczywista globalna władza, mogą spać spokojnie. Oczywiście każdy tzw. zwykły człowiek, o ile jego umysł nie ma skłonności do dogmatyzacji, czy to religijnej, czy to ideologicznej może wiele zrozumieć i ocenić. Ale nie jest mu łatwo. W końcu gdzieś informacje trzeba zdobywać, a media – w zdecydowanej większości – uprawiają wściekłą ideologiczną propagandę. Najlepszym aktualnym przykładem jest szaleństwo propagandystyczne, jakie serwują polskie media odnośnie nacjonalistyczno-oligarchicznej ruchawki na Ukrainie. Nigdy jeszcze nie widziałam, a widziałam już wiele, takiej skandalicznej hucpy propagandowej. Uczestniczą w niej – a jakże – również uczeni humaniści.

    PS. Bardzo mnie Pan zawiódł, Panie Profesorze, przystępując do tego, do czego Pan przystąpił. Dla profesora filozofii może być nawet pożyteczny pewien luz, który pozwala mu przekraczać jakieś tradycyjne dla nauki bariery i zachowania. Ale są pewne granice. W moim świecie świńskie ryje są poza takimi granicami.

    Pozdrawiam
    Anna Poll

  12. Prestiż? A na czym polega ten utracony prestiż? Z kasą jak Profesor i jego kolega piszą nie jest dramatycznie, to o co chodzi? Tęsknota za dawnym światem w którym garstka wykształconych cieszyła się prestiżem z racji urodzenia i intelektu? Tęsknota za dwustumetrowym mieszkaniem z osobnym wejściem dla służby? Że demokracja, jak to kąśliwie ujął Profesor? Zapewniam Pana, że wśród dzieci elit, wielu idiotów dziedziczyło po swoich zdolnych rodzicach apartamenty i posady, dzieje się tak zresztą do dziś, wystarczy pójść do doktora żeby się przekonać. Jedne co się zmieniło, to że wykształconych jest więcej więc tło mniej wyraziste.
    Resztki dumy? Duma jest w nas, jak ktoś potrzebuje, ja na ten przykład zupełnie nie potrzebuję, uważam, że duma to pycha.
    A jak ktoś potrzebuje dumy, i się zapisuje do partii w której, jak to partii, trzeba się uśmiechać, często do nie swojej gry, to niech idzie do lekarza po pigułki na wzmocnienie nerwów, frustracja go nie opuści.
    Mnie się wydaje, że Profesor się denerwuje, że tak mało od niego zależy, że taka mała jest jego moc sprawcza, kiedyś namawiał obywateli żeby wstępowali do partii, żeby byli aktywni, apel jak to apel, nie poskutkował, sam wstąpił żeby zmieniać rzeczywistość, teraz to sobie racjonalizuje, duma i prestiż nie pozwalały mu trwać na stanowisku filozofa, teraz poleci pierwszą klasą i nie dlatego że chce, wolałby w tym mieszkaniu z osobnym wejściem cieszyć się prestiżem w kawiarni, w drodze na uczelnię, niespieszno, ale co zrobić, świat gna, w Starbucksie się nie kłaniają…
    Panie Profesorze, proszę się nie przejmować, w tym świecie miernot zawsze będzie Pan błyszczał, i tu, i tam. Jak ktoś zauważył, filozofowie sobie dają radę w życiu, Pan sobie daje radę, a o to chodzi jak by Pan nie wiedział, żeby sobie jakoś radzić, przekona się Pan.

  13. A.L.
    8 marca o godz. 2:44
    ——————————–
    Chapeau bas A.L. dla Twojego błyskotliwego wpisu. Od siebie dorzuciłbym jeszcze uwagę o nadużywaniu neologizmów i koleś Eligiusz będzie trafiony-zatopiony.
    Osobiście wygonię go „na kopach” z tego blogu , i niech będzie, że to my obaj/oboje wygoniliśmy stąd tę „zapyziałą mendę”/znam z innych blogów/.
    Ale ulga!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Pozdrawiam Serdecznie,
    Eligiusz

  14. „Czy jakiś profesor prawa albo medycyny zdobył się na otwartą krytykę swego środowiska? ”
    Brzeziński w swojej „Etyce lekarskie” wysuwa pewne słowa krytyki pewnych zjawisk w środowisku lekarskim, aczkolwiek z dość konserwatywnego punktu widzenia.

  15. Nie jestem Sokratesem ale przeczytałem dwie Pana książki i wiele innych publikacji. Ta publikacja o Sokratesie nie dotyczy tylko filozofów. Dotyczy całej sfery kultury, sfery ducha. Jego regresu, upadku i dna. Miałem ostatnio okazję słuchać Jerzego Hausnera, refleksje na temat książki i jego badań w temacie ‚Kultura i Rozwój”. To mądry facet gdy pisze o totalnej degradacji wszystkiego co związane jest właśnie z kulturą i duchem narodu. Niestety ani Pan ani Hausner nie przedstawiają tła i przyczyn tej cywilizacyjnej katastrofy narodu, rozkładu jego żywotnej tkanki wiążącej ludzi. Zamiast mamy wzajemną nienawiść, kołtuństwo, kibolstwo, lenistwo i obskurantyzm. Czy wina tkwi w doktrynie ekonomicznej narzuconego neoliberalizmu, czy w tępocie elit niby wybieranych w demokratycznych wyborach. Słuchając przy innej okazji wymiany myśli ostatnich gigantów myśli polskiej zapamiętałem ponurą konkluzję, o głębokim podziale narodu miedzy swoich, tych ze styropianu, którzy zawłaszczyli wszystko, od pieniędzy, władzy, mediów, medali, zaszczytów, intratnych stanowisk, nachalnej propagandy o żołnierzach przeklętych lub szpiegu i jedynej racji. I pozostałych baranów z marginesu, których dla swoich nie ma, są niedostrzegalni, pomijani, lżeni, wyszydzani, zakłamywani, przemilczani, nieobecni w mediach i w życiu. Jak powietrze. Na wymarciu. Śmierdzące powietrze. I Pan się dziwi, że tak traktują filozofów. Teraz mają ważniejszy problem, którego z biskupów wybiorą w episkopacie. Czy to rydzykowy Dec lub franciszkowy Ryś. Tym się zamartwia rząd, prezydent i wolne media. Mają jeszcze w rezerwie Putina.

  16. tomasz63
    7 marca o godz. 22:09
    ——————————————
    Spróbuj przeczytać jeszcze raz mój komentarz, jeżeli Cię faktycznie interesuje odpowiedź. Tym razem, sorry za sarkazm, ze zrozumieniem.

  17. @Eligiusz: „Chapeau bas A.L. dla Twojego błyskotliwego wpisu. Od siebie dorzuciłbym jeszcze uwagę o nadużywaniu neologizmów i koleś Eligiusz będzie trafiony-zatopiony.
    Osobiście wygonię go „na kopach” z tego blogu , i niech będzie, że to my obaj/oboje wygoniliśmy stąd tę „zapyziałą mendę”/znam z innych blogów/.”

    Ja bym tak nie potarfil napisac, ale moj komputer – owszem.

    W percepcji ogolu, I mojej tez – „humanistyka” == belkot. A moze „chomanistyka”?

  18. Pan Jan Hartman,

    Chcialbym moc zabrac merytorycznie glos na Panskim blogu, ale akceptowanie przez Pana, ze ktos nazywa siebie ”Fuck the …” jest dla mnie nie do zaakceptowania. Dobrze, ze u Pana mozna wyrazac rozne opinie, ale niech na milosc boska ludzie naucza sie minimum zasad komunikacji. Czy chcac podjac temat z kims kto sie tytuluje Dupa, Gowno, Hitler, Pierdolic UE, musze zwracac sie do tego troglodyty tym glupim nickiem, ktory sobie wymyslil? No Panie profesorze …

    Fuck the UE
    8 marca o godz. 9:59

  19. Szanowna Kozetko, 16.55. Chciałem złożyć najlepsze życzenia z okazji Dnia Kobiet. Ponadto wypada wyjaśnić, iż sam nie wiem co znaczy to F…ck ..itd. Jest to natomiast dosłowny cytat dostojnika najwyższych władz USA, niejakiej pani Nuland. Jeżeli pretensje to do niej. Ponadto Pan Hartman wybiera się do parlamentu Unii i lepiej aby wiedział z kim rzecz.

  20. Szanowny Panie
    Stawiam taką oto tezę; na mój rozum i wyczucie, Szanownemu Panu filozofia się już znudziła. Zamiast spędzać czas w bibliotekach, ciągnie Pan na polityczne salony. Zamiast obcować z Platonem albo Kartezjuszem, woli Pan rozmawiać z Błaznem z Biłgoraja, być w jednej politycznej drużynie z Dyrektorką teatrzyku z Poznania, która w Wikipedi przeczytała, że Bergoglio to donosiciel i Urbi et Orbi, via facebook, w słowach obrzydliwych ogłosiła. Czy to naprawdę towarzystwo dla Miłujących Mądrość?

  21. Fuck , , , ,
    Jak nie wiesz co to znaczy to czemu powtarzasz jak papuga.
    Ktoś, podobno dziwił się czemu go ludzie omijają – czyżby z tego powodu tego że on też nie wiedział że zakręt po włosku to k…. .
    A jemu kojarzyło się to z czego się zaśmiewał do łez z kawałem marynarskim gdzie wszystko było na K.
    Co do myśli przewodniej p. Hartmana o spsieniu humanistyki i utracie prestiżu to – gdy otwieram swój lufcik by zobaczyć jak wygląda kraj poza moją chałupka to co widzę?
    Mnóstwo ludzi – każdy ze średnim – wykształceniem znaczy się
    Co drugi z ukończonym wyższym – też wykształceniem
    Co czwarty to docent a co dziesiąty to profesor.
    Jednym słowem całe morze ludzi wykształconych tylko czemu nie widać WŚRÓD NICH – MĄDRYCH ?
    Nawet tu na blogach Polityki – gazety bywało że nie najgłupszej uprzednio , gdzie Gospodarze potrafili się różnić w ocenie pewnych zjawisk , podawać własne przemyślenia , zapanowała nagle jednomyślność na to co się dzieje za naszą wschodnią granicą.
    Przylepia się etykietki dyskredytujące blogujących , stosuje się epitety – tak jak za dawnych czasów gdy rządziła cenzura.
    Coś taka jednomyślność oznacza – nie ma dymu bez ognia.
    Weżmy pod uwagę Smoleńsk.
    Przecież to PROFESORY BLEFOWAŁY – a co nie wolno im , pomieszać w głowach ciemnemu tłumowi ?.
    Pewnie wolno, dla rozrywki intelektualnej lub pękatej sakiewki no i wygodnego fotela.
    Licho wie , może lepiej zamknąć ten lufcik bo jeszcze się kataru nabawię albo jakiś Gender mi sie przyplącze.
    ukłony

  22. @zezowaty: „Jednym słowem całe morze ludzi wykształconych tylko czemu nie widać WŚRÓD NICH – MĄDRYCH ?”

    Proste. Wyemigrowali. Polecam poprzedni post Profesora Hartmana pod tytulem „Zalatwianie Rybczynskiego”. Pokaze sie dlaczego wyemigrowali

  23. Wiechu.
    Mozliwosci poznawcze umozliwia jedynie macica.Ty jestes w bledzie ale blisko. Ja nie z takimi madralami wygrywam pojedynki na slowa.

  24. Uważam, że „ratowanie” filozofii i nauk humanistycznych jest niepoważnym przedsięwzięciem. Nie czytałem artykułu w Gazecie wyborczej, dlatego piszę ogólnie:

    Nauki humanistyczne się przydają? Filozofia się przydaje? Dla mnie osobiści jest to elementarna podstawa i tak, przydaje się, aczkolwiek to należy pokazać, a tego polscy humaniści nie robią. Tu nie chodzi o rynek pracy bo sztuczne naginanie, pod nasze pomysły jest potwierdzeniem tezy, że humaniści się do niczego nie nadają – rynek pracy jest dla ekonomistów. Tu chodzi o zastosowanie wiedzy akademickiej w praktyce. Nietzsche śmiał się z filozofii akademickiej i miał rację. Był to eksperymentalny projekt, który jak się okazuje nie przetrwał próby czasu. Jest jednak druga strona medalu. Na zachodzie Europy wytworzyła się cała kultura popularyzacji filozofii. Alain De Botton, Ken Wilber, Slavoi Zizek aż po takie kompletnie chybione niewypały i dyletanctwo jak biolog Dawkins czy Sam Harris, S. Pinker itp ( piszę niewypały, bo oni wydają książki o sobie, nazywając siebie samych, czołowymi umysłami świata – więcej takich bzdur na stronie edge.com). To nie są osobistości ściśle związane z filozofią akademicką. Wyszli do ludzi, można powiedzieć, mają swoje misje „naprawiania” świata, tworzą popyt na wiedzę, popularyzując stare idee/problemy i przekładając je na język współczesny. W samym świecie anglojęzycznym rozwinęła się kultura blogowania, podcastów, filmów dokumentalnych aż po publikacje książkowe i to się kręci, bardzo żywo. Niedawno oglądałem na Youtube dwu godzinną dyskusję na temat Kierkegaarda w której między innymi, brał udział zawodnik MMA, sportowiec, totalnie niezwiązany ze klasą intelektualną – podcast London radio.
    W Polsce jedyna pozytywna inicjatywa w tym stylu, to cykl wywiadów z Leszkiem Kołakowskim, dawno temu i tyle, kropka, skończyło się. Niestety ale jak „akademiccy” nie wychodzą do ludzi, piszą dla samych siebie, to nie ma się co dziwić, że zainteresowanie umiera.

    Wszelkie roszady w środowiskach uniwersyteckich są stratą czasu. To jest zamknięte środowisko z którego nikt nie chce wyjść na świat więc kogo to obchodzi co tam się dzieje? Humaniści muszą pokazać praktyczne zastosowanie humanistyki, tworząc nam bardziej ambitną, nie snobistyczną (co też, w zakompleksionej Polsce jest ogromnym problemem) kulturę.
    Dodatkowo program edukacyjne w szkołach, od strony humanistycznej jest nastawiony na intelektualną arogancję (znowu snobizm). Ten program nie wychowuje myślących ludzi, wychowuje arogantów i ignorantów przechwalających się ilością a nie jakością.

  25. Filozofia sukcesu:
    – zmienić nazwę partii z RP na TR;
    – będąc w opozycji, poprzeć rząd i zmusić ludzi do pracy o dwa lata dłużej;
    – popierając feministki, panią wicemarszałek z własnej partii potraktować jak maczo;
    – będąc szefem sejmowej komisji w sprawie Przyjaznego Państwa, czynić Państwo jeszcze bardziej nieprzyjaznym;
    – zebrać w kupę wszystkich polityków nieudaczników wyrzuconych z innych partii i uczynić z nich kandydatów do UE:
    – ………………….. itd.;
    – ………………….. itp.

    Sukces goni sukces i sukcesem pogania.

  26. @
    Po jakości wpisów na blogu można wywnioskować, że humanistyka w Polsce poniosła porażki na wielu płaszczyznach.
    @atalia @zezowaty @Anna Poll @itp.
    Upolitycznienie? Zideologizowanie? Jak ten zarzut ma się do humanistyki i filozofii?
    Anna Poll – od czego zaczyna się ideologia jak nie od filozofa? Który filozof był „obiektywny” i nie tworzył własnej ideologi, nie popierał własnych prądów kulturowych czy politycznych? Zezowaty – Co ma wspólnego Smoleńsk, partie polityczny czy sytuacja gospodarcza w kraju z filozofią?
    Zarzucacie tutaj przechylanie się na jedną stronę, gdzie sami byście chcieli usłyszeć głównie swoją wersję i swoją ideologię. W zdrowej kulturze ludzie zawsze są w opozycji, mają różne poglądy i opinie i dzięki takiemu ścieraniu się przeciwności, powstają nowe syntezy i rzeczy się usprawniają. Nie można mieć jednego „słusznego” poglądu na Smoleńsk, czy partię polityczną i mówić, że to jest mądrością, a jak już ktoś myśli inaczej, to żyjemy wśród głupców. Dobre 50% książek w bibliotekach i na półkach księgarni to kompletne, zmyślane bzdury… dla kogoś takie książki, dla mnie inne, dla państwa inne. Na tym to polega. Domagając się patentu na mądrość i „obiektywność” w światopoglądzie, sami okazujecie się mało mądrymi i mało obiektywnymi. Filozofia nie polega na posiadaniu obiektywnej racji, ani na ostatecznym rozwiązaniu problemu jak to się dzieje w naukach ścisłych. To jest PROCES dążenia do takich racji. Efektem tego jest zawsze ideologia i prawda subiektywna, tzw. duch czasu, który w następnych pokoleniach zostanie znowu przerobiony i usprawniony.

  27. vps
    9 marca o godz. 10:34

    A ma się tak, że humanista i filozof jest politykiem, jako polityk popiera ludzi, którzy nie tylko gospodarkę kraju rozłożyli na łopatki.

    Ale na podstawie twojego wpisu można wnioskować, że nie jest aż tak źle, że w Polsce humanistyka odnosi zwycięstwa na wielu płaszczyznach.

  28. Panie profesorze.
    O jakiej elitarności Pan pisze? Czy o elitarności polskiej nauki przemawia fakt, że zbuntowany, niepoczytalny wyrostek, jedzie po pracownikach UJ, jak po burej suce, bo już ma dość ich arogancji i tradycjonalnej, niczym niepodpartej nieomylności? Na tym polega elitarność, że parweniusz rozprawia się z elitami za pomocą Prokuratury? Skoro tak, to chyba nadszedł czas, aby te skostniałe elity powymieniać, bo stają się bezużyteczne.

    Członek elit powinien być nośnikiem wartości. Jak to dziś wygląda? Profesor ma zawsze rację, bo jak nie to masz coś nie tak z głową. Trochę jak ze świnią, której pluje się w twarz, a ta mówi, że deszcz pada. Czy sprawa R.Legutki nic tych elit nie nauczyła?
    To już nie jest nawet kwestia wartości, ale tego czegoś między nogami, aby przyznać się do błędu i powiedzieć „Sorry Winnetou, schrzaniliśmy”. No, ale jeszcze autorytet by ucierpiał. Dlatego lepiej udawać, że wszystko jest w porządku, a niewygodne fakty przemilczeć. Tak, to się gówniarzeria zachowuje, a nie elity.

    Dziś, aby zacząć wyjaśniać nieprawidłowości na uczelni, trzeba szantażować Rektora publikacją w prasie. Aby nieprawidłowości wyjaśnić, trzeba uderzyć pięścią w stół w Ministerstwie i Rektora wezwać na dywanik. A i tak niczego nie wyjaśnią, póki nie będą mieli prokuratora na karku.

    Jakaż elitarna jest nauczycielka od patologii w sferze publicznej, która w czasie zajęć narusza prywatność studenta, a później oskarża go o naruszenie prywatności.

    Jakaż elitarna jest profesor od genderu i queeru, która na swych wykładach naśmiewa się ze studentów, którzy nie planują założenia tradycyjnej rodziny.

    Jakaż elitarna jest uczelnia, gdzie tyle mówi się o walce z wykluczeniem i dyskryminacją, a sama te zjawiska powoduje, skazując „innych” na ostracyzm i potępienie.

    Jakaż elitarna jest Pani doktor od teorii kultury, która zaczytuje się w prywatnej korespondencji studentów.

    Jakaż etyczna jest Rzecznik do Spaw Studenckich, która w obliczu kłopotów studenta ze zdrowiem, pierwsze co robi, to biegnie z donosem na Policję, takimi wartościami jak zdrowie i życie ludzie się nie przejmując. No, przecież to tylko student.

    Jakież elitarne są osoby, które obsługują adres poświęcony prawom studenta na UJ, a wiadomości o nieprawidłowościach ignorują, próbując zamieść je pod dywan.

    Jakiż bolesny jest upadek z tych cieplutkich posadek. Jakiż wstyd przed Sądem…
    Nie lepiej to było w porę zareagować, zamiast z kogoś robić głupiego? No to teraz macie.

    I wy jeszcze chcecie uczyć ludzi? Czego? K…stwa, arogancji i hipokryzji? Psa bym Państwu nie powierzył, a co dopiero kariery.

  29. @atalia
    To na podstawie państwa wpisu można wnioskować, że humanistyka może rozkładać gospodarkę na łopatki. Dla mnie bezstronność polityczna jest wyrazem głupoty, jak taki humanista ma głosować na wyborach? Obiektywnie? Czyli jak?

    Gospodarka kraju nie jest czymś istniejącym samo w sobie, jest uzależniona od ogólnoświatowych procesów. W Polsce od 89′ obojętnie jaka partia by nie rządziła, kurs jest jeden i niezmienny – liberalizacja wolno rynkowa. Jak wygląda sam proces jest już kwestią detali, ale z pewnością nie odpowiedzialnością całkowitą i wyłączną polityków. W demokracji społeczeństwo dzieli się rządzeniem i winą. To społeczeństwo kreuje nastroje, kulturę i tworzy naciski, to społeczeństwo jest opinią publiczną i to społeczeństwo odpowiada za tzw. „oczekiwania wyborcze” do których muszą, obojętnie czy chcą czy nie chcą, dostosowywać się politycy.
    Politycy nie odpowiadają za to, że mamy jedną z największych w kraju, skalę wyzysku i oszustw, korupcji i nepotyzmu – bo to robią zwykli prości ludzie, politycy tylko z tego korzystają, a i też nie wszyscy. Nie odpowiadają, że to, że przedsiębiorcy nie dają zarobić pracownikom, przez co potencjalny konsument jest biedny i pieniądz nie wraca do przedsiębiorstwa. Nie odpowiadają za mizerną jakość usług, niską innowację i kiepską siłę roboczą, bo Polacy wolą się napić, zamiast podszkolić profesję albo prze-edukować, nie odpowiadają za to, że mamy gigantyczną liczbę małych i mikro przedsiębiorstw, które się wygryzają na rynkach, dzielą zyskiem, a przez to są nieinnowacyjne, biedne i niewydolne – to wszystko jest winą społeczeństwa, bo społeczeństwo jest wolne i odpowiada za to jaki klimat zarabiania pieniędzy i gospodarowania sobie tworzy. To nie komuna w której to Partia pociągała za wszystkie sznurki, dziś jak nie myślisz, to płacisz za niemyślenie i Premier nie jest od tego, aby odpowiadać biednej babci jak ona ma żyć, to nie niańka.
    Każdy humanista tworzy humanistykę. Jeśli staje się ona wyłącznie politologią, to nie ma się co dziwić, że filozofia wymiera. To, jaka już jest sama politologia i kto kogo popiera i jak myśli to zupełnie inny problem, nie wpływa to na to, o czym teraz się tu dyskutuje.

  30. vps
    9 marca o godz. 14:24

    No, ja dziękuję, to ja – człek uczciwie płacący podatki i nigdy niekarany, rozłożyłem gospodarkę na łopatki.

    Doprawdy, jestem głupi. bo myślałem jak skończony dupek, że gospodarkę rozłożyli politycy mający wszelkie atuty, pełnię władzy. Na szczęście, winne jest społeczeństwo. Dodaj, przypadkowe.

    Ps. Jasne, polityk-humanista-filozof może wieszać psy na wszystkich (poza swoimi), ale już mnie psów wieszać nie wolno. Wiadomi, co wolno wojewodzie…

    Nadal uważam, że twój wpis świadczy, że humanistyka ma się coraz lepiej.

  31. @atalia
    Możesz sobie wieszać psy na kim chcesz ale co to ma wspólnego z tematem dyskusji?

    Politycy nie mają pełni władzy. Jeśli babcia płacze do Tuska – Panie premierze jak żyć? To Tusk może podnieść jej socjala i zdradzić równocześnie młodych i przedsiębiorczych wyborców, którzy głosowali za większym liberalizmem, dodatkowo obciążając budżet, albo może ściągnąć na wioskę od babci jakiegoś inwestora który postawi tam market i zatrudni tą babcie za tak niską stawkę, że nie będzie mu się opłacało tego marketu stawiać gdzie indziej. Co by nie zrobił znajdą się tacy, którzy na tym stracą i ktoś będzie niezadowolony, bo politycy nie kreują ekonomi, nie mają pełnego wpływu na prawa popytu i podaży.
    Płacenie podatków i uczciwość to nie wszystko, można to robić sprzedając przy drodze poziomki, co nie oznacza, że się podstępuje mądrze i za takie postępowanie czeka nagroda w postaci fortuny.

  32. Jednym ze sposobów bezkosztowego podniesienia poziomu uprawianych nauk w PL byłoby ścisłe przestrzeganie zasady – jeśli obroniłeś doktorat na uczelni X, to po doktoracie musisz szukać pracy na dowolnej innej uczelni. Na tej od obrony doktoratu możesz być zatrudniony tylko na stanowisku technicznym. Podobnie – jeśli pracujesz w instytucie PANowskim i bronisz np na UJ, to po obronie szukasz pracy poza UJ i poza swoim instytutem PAN.
    Być oże wtedy nie byłoby takie oczywiste, że najmądrzejszy doktor to syn pana profesora.
    Jeśli dołożylibyśmy do tego konkurs na stanowisko adiunkta, ale bez dzisiejszej fikcji – to może za 20 lat mielibyśmy naukę, z której inni chcą korzystać.

  33. vps
    9 marca o godz. 15:50

    To ma wspólnego, że Hartman pisze jako polityk, a nie jako humanista i filozof. Polityk, który dla celu politycznego otacza się określonymi politykami, tymi zwłaszcza, którzy wszystko sknocili, jeśli chodzi o gospodarkę kraju i w tym humanistykę i filozofię.

    Politycy mają pełnię władzy i dlatego określają reguły, a jeśli ktoś łamie te reguły, dostaje pałą po łbie albo pakują go za kratki.

    Nie oczekuję od polityka, aby powiedział babci, jak żyć, ale aby określił takie reguły, by babcia sama wiedziała, jak ma żyć.

    Moja uczciwość i płacenie podatków to wszystko, co mogę zrobić dla polityków. Więcej niech ode mnie niech oczekują, bo dostaną kopa w z…, nawet pomimo tego, że mają pały i więzienia.

  34. @atalia
    A co ma wspólnego działalność polityczna Pana Hartmana z tematem o jakim piszemy? Ja też mam swoje poglądy polityczne i to mnie dyskwalifikuje w tej dyskusji?
    Co to znaczy – wszystko sknocili? Kto konkretnie i co konkretnie?
    Dzielisz świat na tych co sterują i tych co są sterowani a to tak nie wygląda. Reguły są proste i czytelne, można je usprawniać ale nie związują nikomu rąk, bo wszędzie są podobne i skoro są ludzie którzy sobie radzą to dlaczego inni sobie z tymi regułami nie radzą? To wina polityków, że połowa społeczeństwa nie ma żadnych kwalifikacji na rynku pracy, nie potrafi dosłownie nic i nie chce się mentalnie przetransformować na nowy system? Jak byś rozwiązał problem ludzi starszych, żyjących w małych miejscowościach, którzy potrafią tylko ugotować zupę, przybić gwoździa, wykopać coś łopatą i pozamiatać? Chciałbyś specjalnie pod nich stworzyć gospodarkę i popyt na zamiatanie i kopanie rowu, gdzie na całym świecie robią już to maszyny?
    To tak nie działa. W każdym tłumie są ludzie uczciwi i nieuczciwi, wśród biedaków też. Człowiek też nie jest doskonały i nie zawsze potrafi postawić na dobry pomysł. Politycy wywodzą się ze społeczeństwa, jaki naród takie elity, jakie elity taki naród, to się wszystko wzajemnie uzupełnia.

  35. Myślę, że u podstaw tekstu w Wyborczej i tego bloga leży niezrozumienie dla rzeczywistości, autor sam przyznaje, że kiedyś był konserwatystą. I chyba ten konserwatyzm się ciągnie w jego głowie… jeśli chodzi o stosunek do nauki, „demokracja” nie odpowiada Profesorowi.
    Nie rozumie, że ludzie teraz chcą się uczyć, po co chyba się zastanawia, ot tak, często sami nie wiedzą, ale chcą, zabronić? Kiedyś, jeszcze w czasach młodości Autora, wykształcenie ogólne wyższe niż podstawowe zdobywało 10%-15% procent społeczeństwa(zawodówki do wykształcenia ogólnego nie zaliczam) Dziś maturę robi pewnie z 80% a studia kończy 50% młodych i to w okresie wyżu demograficznego, na ukończeniu zresztą.
    To jak zachować elitarność? Przecież nam IQ nie skoczyło? Kto ma wykształcić te miliony?
    To nie gorszy pieniądz wypiera lepszy, to podaż nie nadąża za popytem, nie zna się profesor na ekonomi, drugi raz to stwierdzam.
    Nauka już elitarna nie będzie, będą elity w nauce, ale jako całość, jako element edukacji o elitarności zapomnijmy, lepiej kształćmy i poddawajmy selekcji nauczycieli a nie uczniów jakby chciał profesor za elitarnością tęskniący, konserwatysta o postępowych poglądach:)))))
    Bo elitarnie znaczy w limitowany sposób.

  36. parker
    9 marca o godz. 20:40
    —————————————-
    amen!

  37. Bardzo polecam „Tryumf człowieka pospolitego” Profesora Ryszarda Legutki (wyd. 2013). Tam jest wiele odpowiedzi na problemy i pytania, które tu w dyskusji stawiacie. Dziś miałkie i pospolite jest górą i dzięki tym „właściwościom” większości społeczeństwa wielki kapitał może świetnie prosperować, promując np. super tandetną rozrywkę, płaskie filmy, i kolorowe piśmidła, głównie dla kobiet (oficjalna neoliberalna propaganda „wyrównuje” kobietom szanse, a jakże, a w rzeczywistości spycha je bardziej jeszcze niż mężczyzn w kierunku wtórnego analfabetyzmu). I tylko o to chodzi, o nic więcej. Dla możnych tego świata nieliczni ludzie samodzielnie myślący są zagrożeniem. Wielki kapitał nigdy nie będzie wspierał głębszej kultury, bo to nie jest w jego interesie. On jest zainteresowany edukacyjną produkcją ludzi-śrubek, ludzi-funkcjonariuszy, a nie jakichś tam niezależnych intelektualistów, no chyba, że nieliczni wybrani i starannie sprawdzeni im oddają swój intelekt – ano wtedy, to co innego. Dlatego dziś sztucznie obniża się edukacyjny poziom uniwersytetów, chronicznie szczędząc środków na naukę. To celowa robota.

  38. vps
    9 marca o godz. 17:48

    To ma wspólnego, że Hartman pisze jako polityk i jako taki prowadzi agitację polityczną. Podjęty przez niego temat jest elementem tej agitacji. Oskarża wszystkich, tylko nie swoich kamratów politycznych, a przecież oni mieli negatywny wpływ na to, o co innych Hartman oskarża…

    Ciebie w żaden sposób nie dyskwalifikuję, to ty uważasz, że tacy jak ja szkodzą, podczas gdy ja uważam, że tacy, jak ty dobrze służą.

    Ja nie mam żadnych chęci rozwiązywania ludzkich problemów, robię swoje: płacę podatki. Natomiast politycy chcą rozwiązywać sprawy, niech się więc wykażą.

    Politycy sknocili wszystko, a jak ci nic nie mówi bilion złotych, na jaki zadłużyli kraj i to przy miliardach wsparcia z UE – to tylko jeden przykład – to nic ci już nie powie. To politycy obiecali biedakom, że rozwiążą ich problemy, nie ja. I to kumpel Hartmana miał kapitalną okazję, aby stworzyć reguły przyjaznego państwa. Sknocił, jak wszystko,czego się podejmuje.

  39. @atalia
    No ja dopiero teraz zapoznałem się z tekstem Pana Hartmana z Wyborczej. Nie widzę tam nic politycznego, nie dostrzegam w tym przypadku żadnej agitacji jego ugrupowania. Zwykłe wyrażanie poglądów, nic więcej i ja się po części z tymi poglądami zgadzam, choć już nie zgadzam się z agitacją polityczną Pana Hartmana.

    Ciebie ogarnia żal i resentyment kiedy piszesz „o nich” i o „wszystkim”. Sprecyzuj to wszystko, konkretnie, merytorycznie, sprecyzuj „ich”, to albo ci wyjdzie połowa dorosłego społeczeństwa w Polsce ( i dlaczego nie ty w tej połowie?), albo garstka, a zamiast „wszystkiego” tylko „troszkę”.

    Nie twierdzę, że szkodzicie, twierdzę, że zmieniacie temat dyskusji i odciągacie od komentowanego tematu, łącząc problem współczesnej humanistyki z politykami i polityką.

    Nie jest winą polityka, że społeczeństwo myśli krótkowzrocznie i ceni jedynie „kulturę biesiadną”. Nie jest to niczyją winą, ludzie są wolni i jak se ścielą tak śpią. Jeżeli humanista już ma mieć żale, to głownie do samego siebie i innych humanistów, o czym częściowo Pan Hartman napisał.
    Nasza kultura jest mizerna, właściwie bardzo mizerna. Ludzie ją tworzący stali się albo cyniczni, bo pogodzili się z trendem i się do niego dopasowali za bardzo, albo zaszyli się w niszy i boją się trendu jak ognia nieustannie z nim walcząc, a wychodzą im prawdziwe dziwadła. Są jednak wolni, nikt ich do tego nie zmusza.
    W Australii wypuszczono rok temu magazyn NewPhilosopher… o filozofii, na wzór NewScientist….czyli można i próbują pogodzić kulturę wyższą z kulturą popularną, nie płaczą za elitarnością, bo takie życie i należy się z nim godzić i szukać rozwiązań, nie płakać, że ktoś coś sknocił i jak wymienimy ludzi na ten „lepszy model”, to nagle będzie wszystko łatwo i kolorowo. W zmianach i postępie trzeba się odnajdywać, bo kierować ani zatrzymać tego się nie da. Żaden polityk takiej władzy nie miał i mieć nie będzie.

  40. Wszystko sknocone, katastrofa, problemy nie rozwiązane, złodzieje i sprzedawczyki u władzy, wszędzie, filozofia się sypie, humanizm upadł, zjadają nas korporacje, neoliberalizm doprowadził nas do katastrofy a wszystko to zaplanowane, przez tajną organizację, tak tajną, że nikt jej nie widział ale nie na tyle tajną, żeby się każdy mądry nie domyślił jej istnienia, widać skutki jej działań, wiadomo, jest skutek musi być przyczyna. A przyczyną ktoś steruje, szatan podpowiem.
    Ludzie, do lekarza, proszki brać!

  41. Ad Parker)

    Ty się staraj więcej rozumieć, więcej myśleć, a przynajmniej wysilać się w tym kierunku, a nie tak od razu proszki brać. Prochy zostaw sobie na później.

  42. Z przyjemnoscia przeczytalem „Sokrates na polskiej biesiadzie”, jak i tego tutejszego – „przypartego do muru”. Ogolnie zgadzam sie z diagnoza upadania polskiej filizofii, jako dziedziny studiow. A juz najbardziej zgadzam sie ze stwierdzeniem, ze filozofia jest nudna. Ale pewnie tylko w Polsce. Bo chyba nie bylo chetnych do uczynienia ja bardziej interesujaca.
    Jesli bowiem aktualnie studia filozofii wygadaja tak jak powiedzmy 50 lat temu – czyli obowiazkowym walkowaniem historii filozofii, w miejsce zywej dyskusji nad poszczegolnymi perspektywami – to nie jestem zaskoczony upadaniem tej dziedziny. Studiujac niektore z obszarow filozofii w Stanach nie nudzilem sie na zajeciach nawet przez minute. Studia Platona, Hume, j.S.Milla, Habermasa, czy Rawlsa, byly wrecz porywajace. Podobnie jak zajecia z filozofii moralnosci, filozofii religii czy filozofii nauki. Jesli komus uda sie w Polsce zmienic system nauczania tak aby oferowal on, jak amerykanski, wybrane kursy (dla zainteresowanych!), to osobiscie gwarantuje renesans filozofii w Polsce.

    Ale przede wszystkim nalezy odpowiedziec sobie do konca na pytanie unoszace sie tuz pod powierzchnia obydwu tekstow J.Hartana. Pytanie to brzmi: „po co filozofia?”, lub „dlaczego filozofia?”. Odpowiedz na to pytanie znal juz kiedys T.Kotarbinski, ktory rownie bez powodzenia usilowal wcisnac do szkol logike. Mianowicie po to by nauczyc myslenia. Celowo nie mowie „logicznego myslenia” gdyz naprawde nie mozna myslec inaczej niz logicznie. Co innego to belkot.

    I tu pojawia sie pytanie za 5 zlotych: komu w Polsce przeszkadzala zdolnosc narodu do myslenia – wtedy, za komuny, i teraz?
    Kto postrzegal myslacych Polakow jako zagrozenie dla wlasnej egzystencji – wtedy o teraz?

  43. @krzys52
    Polska za komuny wydała Miłosza, Kołakowskiego, Tischnera, Baumana, Bartoszewskiego, Kapuścińskiego, Kieślowskiego aż po Polaka Papieża. Myślących ludzi nie da się usunąć, ani stworzyć, są zawsze i kwestia tylko tego do kogo oni mówią i jakim językiem.

    Filozofia nie uczy logicznego myślenia, bo bankierzy i maklerzy na Wall st. są w tym o wiele lepsi…zresztą proszę poczytać biografię Bernarda Russella albo Schopenhauer’a, Kanta czy Nietzsche’go…za mądrze to nie żyli. Filozofia uczy kultury, podnosi ją i kształtuje, a często wręcz odkrywa nowe potencje.
    Pan Hartman miał racje, przyzwyczailiśmy się do kultury biesiadnej i nikt nie tworzy ciekawej alternatywy. Wieje nudą, wieje snobizmem, arogancją. Polskie uniwersytety to wiktoriańska Anglia…ęł, oł, ał… gdzie we współczesnej Anglii wszyscy są już Swag. 🙂

  44. Pan profesor jest znanym wrogiem hipokryzji, kołtunerii i paru innych rzeczy. Obawiam się, że w jego publicystycznych wypowiedziach (nie tylko tej) jest sporo zakłamania, obłudy, podszytych niewyżytą ambicją pretensji do świata. Drażni mnie postawa wyższości i pychy (pod płaszczykiem rzekomej skromności). Głos Pana profesora – a czasem słucham pana w mediach – posiada pewne walory foniczne, aktorskie, które predysponują Pana do występów scenicznych. Myślę, że dobrze sprawdziwłby się Pan w roli Tartuffe’a, zakładając, że Tartuff to postać o wymiarze uniwersalnym, wykraczającym poza sprawy wiary. Powodzenia w Europarlamencie, ale niech się Pan nie określa jako filozof. Tym bardziej jako Sokrates.
    http://michalwalinski.wordpress.com/2011/02/09/profesor-jan-hartman-broni-poslanki-joanny-muchy/

  45. „przyzwyczailiśmy się do kultury biesiadnej i nikt nie tworzy ciekawej alternatywy.”

    Kto się przyzwyczaił to się przyzwyczaił, proszę mówić za siebie, alternatyw jest mnóstwo. I są twożone i dawniej powstałe, wiele jest książek do przeczytania, filmów do obejżenia, płyt do wysłuchania, koncertów, o co chodzi, komu brakuje?
    Profesorowi Hartmanowi?
    On tylko uzasadnia swoje decyzje.

  46. Łaskawy prof. Hartman zapomniał jednak dodać jedną rzecz: prawo Kopernika-Greshama mówi w potocznej formie: zły pieniądz wypiera dobry. Źli profesorowie/naukowcy (?!?! dla mnie naukowiec może być tylko dobry ale to MUSI BYĆ NAUKOWIEC a nie np. „profesor” szkoły wyższej w Mazańcowicach). Konsekwentnie: uczelnie mają autonomię, „rządzą się” same. To jedna sprawa; proszę to robić na własny rachunek i ryzyko. Żaden budżet żadnego państwa nie będzie w stanie „wytrzymać” wymagań „profesorów”, „humanistów”, „filozofów” „medioznawców”, „politologów” etc. Żeby było ciekawie: prywatne szkolnictwo też tego nie wytrzyma i przykład USA jest symptomatyczny.
    Efekty „produkcji” „humanistów”: Tusk – historyk, Komorowski-history, Szostkiewiecz- polonista, Wałęsa – tyż „naukowiec’ bo doktoratów honorowych co niemiara. Jedynym prawdziwym humanistą był niejaki Attyla, wódz Hunów (vide „Śmierć liberała” Janusza Głowackiego). Ale nie wszystkim chyba by odpowiadał humanizm Attyli.
    I to by było na tyle.

  47. vps
    10 marca o godz. 22:12

    „Polska za komuny wydała Miłosza, Kołakowskiego, Tischnera, Baumana, Bartoszewskiego, Kapuścińskiego, Kieślowskiego aż po Polaka Papieża.”

    **Na wlasciwie prowadzonych zajeciach z filozofii ludzie maja szanse nauczenia sie krytycznego myslenia i w konsekwencji wylapania wszelkich niescislosci, niekonsekwencji, i sprzecznosci, w tym co mieli do zaoferowania wymienieni powyzej, a zwlaszcza w zyczeniowym filozofowaniu Wojtyly.

    „Filozofia nie uczy logicznego myślenia, bo bankierzy i maklerzy na Wall st. są w tym o wiele lepsi”

    **Fakt poslugiwania sie przez bankierow logika niezbedna w profesji nie oznacza, ze filozofia nie uczy logicznego myslenia. W tym przypadku to Twoja opinia nie jest logiczna.
    Ponadto np. matematycy posluguja sie logika matematyczna ale to nie oznacza, ze przydaje im sie ona w analizie zaganien spolecznych. Znam dobrych matematykow, ktorzy – oprocz tego, ze sa dobrzy w dziedzinie – w realnym swiecie poruszaja sie jak dzieci we mgle.

    W studiach filozofii nie tyle powinno chodzic o przyswojenie przez studentow (wyrycie na blache) informacji o filozofach i ich opiniach, co o uczenie ich krytycznego i analitycznego myslenia, skutkiem brania pod lupe wiekopomnych osiagniec danych Wielkich.

  48. ,,Mamy błagać, by nie rugowano ze szczętem zajęć z filozofii na wyższych studiach – nie ścieśniano do dziesięciu godzin „samokształcenia” i nie zastępowano przedmiotami w rodzaju „komunikacja społeczna” albo „sztuka autoprezentacji”? Dobrze Pan zna Panie Profesorze środowisko, które Pan opisuje. J Można publikować i uczestniczyć w międzynarodowych konferencjach. Jeżeli nie będzie mądrzej, to może chociaż zabawniej.Nie można braku chęci do pracy, tłumaczyć tradycją.

  49. Ciekawe kiedy się ktoś odważy uderzyć ręką w ten skostniały twór akademicki, o którym się trąbi przecież już długo.

  50. @Krzys52
    Oj, nie wiem czy to tak właśnie wygląda. Gdyby filozofia miała cokolwiek wspólnego z „myśleniem” to by nie miała dziś takich problemów, jakie obecnie obgadujemy. Zależy co mamy na myśli mówiąc – myślenie, to chyba zwykły slogan.
    Filozofia jest Boską dziedziną, ma z tysiąca trybików w maszynie wyłapać tego jednego, który przestawi te tryby, zmieni i wzbogaci kulturę. Prędzej bym ją połączył ze sztuką niż z nauką.
    Nietzsche i Darwin maczali palce w Nazizmie, tak jak Marks w Socjalizmie…może byli tylko głosem epoki, a nawet nie – może – z pewnością byli głosem epoki bo podobnie myślało wielu…nic jednak w tym wybitnie mądrego. Od Nietzschego można się nauczyć właściwie wszystkiego o człowieku, ale co z tą wiedzą zrobić? Co zrobić z własną wolą mocy, jak człowieka przezwyciężyć? Jest tyle odpowiedzi ile ludzi na tej planecie i w większości są to głupie odpowiedzi…jak u Hitlera, bo Nietzsche powtórzył Chrystusa i Buddę od tyłu, rozwiną tą myśl objawioną, która dziś nie wytrzymuje konfrontacji z Racjonalizmem i przegrywa…kto tu ma być mądry?

    Jaka jest różnica pomiędzy oportunistą a moralistą? Ten pierwszy czyta głównie historię, ten drugi, głównie filozofię. Jaka jest różnica pomiędzy oportunistą-historykiem a moralistą-filozofem? Ten pierwszy chce się lepiej dostosować do świata/rzeczywistości, ten drugi chce zmienić świat/rzeczywistość.

    Filozofia niczego konkretnego nie uczy, filozofia to łączność z transcendencją. To coś więcej niż dziedzina naukowa, praktyczna edukacja….ludzie sobie nie zdają z tego sprawy, bo nikt im tej wiedzy odpowiednio nie sprzedaje. Bez filozofii zostaje nam cynizm, oportunizm i poddanie się temu czemuś co zwiemy naturą….inaczej, naturalna religia. Politycy-oportuniści, wcisną nam cyniczną, nihilistyczną religię…czyli hasła – takie jest już życie i nic nie zrobisz, wszyscy są tacy sami, Obama i Putin to to samo – jeśli zapomnimy o filozofii, bo dzięki niej ludzie walczą o lepszą rzeczywistość i jak uczy historia czytana przez filozofa (nie przez oportunistę) często się ludziom ten zamiar udaje.

  51. @
    Dodam jeszcze:
    W starożytnej Grecji uważano, że filozofia to sztuka życia. Myślał tak jedynie margines społeczeństwa. Jeśli zaszła potrzeba aby uciąć głowę niewolnikowi za rozlane mleko, to ucinał i stoik, i cynik, i sofista, i epikurejczyk.
    Być może – sztuka mądrości, i matka wszystkich nauk – to dobre hasło reklamowe. Rzeczy wielkie wyrastają ze skupiska rzeczy małych i to też ważne aby doceniać skromne osiągnięcia filozofii, te bardziej praktyczne, codzienne, ja to popieram.
    Prawdziwy „mędrzec” jednak, zawsze wymaga więcej i zawsze chce stać na szczycie wierzy Babel. 🙂

  52. parker
    11 marca o godz. 13:31

    ”I są twożone i dawniej powstałe, wiele jest książek do przeczytania, filmów do obejżenia …”

    Trwożnie tworzysz swoje wpisy bez obejrzenia słownika języka polskiego. Od tej książki powinieneś zacząć swój kontakt z kulturą.

  53. Fasolka
    11 marca o godz. 19:07 pisze, ze sa rowniez nizsze studia….
    Saldo mortale

  54. kozetka
    8 marca o godz. 16:55 oburzyla sie i zamienila w fotel….
    Saldo mortale

  55. Mam inny plan, słownik na końcu, w razie jakby zabrakło czasu mała strata.

  56. parker
    12 marca o godz. 15:57

    Sorry, nalezalo mi uwzglednic ze nie kazdy z Polakow ma dobry kontakt na codzien z tym jezykiem, co nie umniejsza mozliwosci kontaktu z kultura w innych jezykach. Moj wpis byl wywolany twoim zaprzeczeniem o dominacji kultury biesiadnej. Takiej rzeczywiscie duzo, co nie znaczy ze wszyscy sa jej konsumentami.

  57. Idź do magla. Nie tylko biesiadnej kultury ale rozmowy nie uprawiam.

  58. ahh znowu ten Sokrates, ktorego moim zdaniem wymyslil Platon jako parasol chroniacy Platona przed konsewencjami za publikowanie radykalnych tez. W starozytnej Grecji filozofia byla nauka zycia. W PRLu klasyczna filozofia byla ratunkiem przed perwersja gwiazdki kremlowskiej. Gwiazdka betlejemska pochlonela wszytko.

  59. ,,Natomiast akademickie poczucie godności coraz częściej zastępuje zadufanie w sobie i kompleksy. Subtelną kulturę zaś wypiera wyrobnictwo. Zły pieniądz wypiera dobry. Wiadomo.” Doskonale napisane. Nic dodać nic ująć. Zalecam publikować i jeszcze raz publikować 🙂

  60. Panie Profesorze, żałosne są te zagrywki wyborcze Pańskiego Ruchu, polegające na wystawianiu kandydatów noszących te same nazwiska, co były prezydent i była pierwsza dama. Tak jest, mowa o Aleksandrze Kwaśniewskim i Jolancie Kwaśniewskiej. Rzecznik prasowy Pańskiego Ruchu, Andrzej Rozenek, tłumaczy, że to zwykły przypadek. Mam nadzieję, że na listach wyborczych nie pojawi się przynajmniej jakiś drugi Jan Hartman albo Sokrates.

css.php