Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

6.05.2014
wtorek

My, Europejczycy

6 maja 2014, wtorek,

Za miesiąc, my, Europejczycy, zdecydujemy, czy chcemy iść na prawo, czy chcemy iść na lewo. Wyścig wyborczy do Parlamentu Europejskiego jest wyrównany i naprawdę nie wiadomo, kto będzie miał w PE większość. Tym samym nie wiemy, kto będzie Przewodniczącym Komisji Europejskiej i jakie stronnictwa polityczne reprezentować będą nowi komisarze. A są to rozstrzygnięcia o wiele bardziej istotne, niż „ups and downs” głównych partii w wyborach do parlamentów krajowych. Albo idziemy dalej z tą Europą, albo zatrzymujemy proces integracji. Taka jest stawka. Albo obywatelstwo europejskie będzie abstrakcyjnym dodatkiem do naszych narodowych praw obywatelskich, albo ich prawdziwym, odczuwalnym na co dzień wzmocnieniem. Albo Europa wejdzie do polityki i gospodarki światowej jako jednolity podmiot, mający swoją walutę, własne źródła dochodu, bank, obligacje, dyplomację, siły zbrojne, system transportowy i energetyczny, albo pozostanie nieco bardziej rozbudowaną „strefą wolnego handlu”. Rozpoczęta po II wojnie światowej wielka budowla nie ma jeszcze dachu. Od wyborów 25 maja zależy, czy ten dach powstanie w ciągu następnych pięciu lat, czy też lejąca się nam na głowy woda sprawi, że odechce się nam mieszkania we wspólnym domu. Dlatego te wybory mają znaczenie krytyczne. Szkoda, że większość mieszkańców Polski w ogóle nie zdaje sobie z tego sprawy.

Koalicja Europa Plus Twój Ruch, z której startuję w nadchodzących wyborach, należy do najbardziej prointegracyjnych, proeuropejskich formacji w całej Unii. Nie chcemy superpaństwa, lecz chcemy silnej Europy, która każdemu obywatelowi da niezawodne wsparcie dla jego podstawowych praw, a każdemu z państw narodowych taką siłę polityczną i ekonomiczną, o jakiej nie mogłoby nawet marzyć, działając w pojedynkę. Chcemy Unii Europejskiej jako wspólnej ojczyzny i potęgi politycznej, gwarantującej każdemu z osobna, ale także każdej wspólnocie obywatelskiej i terytorialnej, że jej prawa do samostanowienia i swobodnej aktywności nie będą naruszane z powodu dominacji paternalistycznej władzy partyjnej czy nacjonalistycznej. Chcemy Europy chroniącej wolność, równość i różnorodność przed zakusami władzy autorytarnej, paternalistycznej i egoistycznej. Silna Unia to nie żaden przytłaczający nas wszystkich moloch, lecz wspólna przestrzeń wolności i zabezpieczenie praw każdego obywatela przed superpaństwem, jakim często bywa rząd narodowy. Inaczej mówiąc, obywatelstwo wspólnej Europy to obywatelska polisa ubezpieczeniowa dla każdego z nas – dziś często bezbronnego w konfrontacji z partyjniactwem, lobbystycznym partykularyzmem i biurokracją panoszącymi się w większości państw. Oczywiście, wady krajowych systemów politycznych przenoszą się poniekąd również na Unię, ale filtr polityczny i proceduralny przepuszcza do Brukseli i Strasbourga kadry znacznie lepsze niż te, przeciętnie biorąc, pracujące w urzędach i parlamentach któregokolwiek z krajów członkowskich. Za dużo prawa tworzy Bruksela? Ależ tak – wszelako czyż choroba nadprodukcji prawnej nie dotyka jej w takim stopniu, jak Warszawy? Zdarzają się buble prawne i absurdalne regulacje? Ależ tak, lecz o ileż rzadziej, niż w Budapeszcie, Bukareszcie czy Rzymie. Czy cała ta Unia nie za dużo kosztuje? Nie! Administracja Unii Europejskiej kosztuje z grubsza tyle, co administracja Londynu albo Paryża.

Unia ma za sobą trudne lata kryzysu. Jest dziś na rozdrożu. Szarpią nią populiści, faszyści i wszelkiej maści kunktatorzy, którym marzy się unia podwórkowa – coś w rodzaju spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, jakie tworzą między sobą państwa na różnych kontynentach, celem osiągania wspólnych korzyści z wymiany handlowej i osobowej. Taka unia nie będzie istniała w polityce i gospodarce światowej jako rozpoznawalny autonomiczny podmiot o sile porównywalnej z USA i Chinami. Bez wspólnego banku i budżetu opartego na własnych dochodach Unii z opodatkowania transakcji finansowych bądź CIT, bez wspólnej dyplomacji i wspólnej obrony, bez obywatelskiej wspólnoty Europejczyków, mających w Unii oparcie dla swych praw i dla swej różnorodności, nasz kontynent powoli zamieniać się będzie w skansen kulturowy. Będziemy sobie w nim mieszkać, w swoich staromodnych i coraz bardziej odklejonych od realiów globalnej kultury i polityki, na wpół amatorsko zarządzanych państwach terytorialno-narodowych, śniąc sen o starych dobrych czasach, gdy Europa nadawała ton. A ja bym chciał, żeby nadal ta nasza Europa nadawała ton, choć jej udział w ludności świata i w produkcji kilkukrotnie zmalał od czasów II wojny światowej, kiedy to rozpoczął się proces integracji. Pomyślmy co by wszak było, gdyby wielcy wizjonerzy wspólnej obywatelskiej Europy pokoju, wolności i równości, nie dopięli swego? No, z pewnością Polska nie byłaby dziś „na Zachodzie”, a „Zachód” jako kategoria polityczna i kulturowa w ogóle by już zapewne nie istniał.

Europa to projekt demokratów – ludzi myślących szerzej, niż tylko w wąskim horyzoncie „interesu narodowego”, a więc materialnych korzyści swoich krajów, ulg, przywilejów i udziałów w poszczególnych budżetach. To projekt stworzony przez ludzi, którzy w imię wielkich wartości i mając wizję przyszłości odległej nawet o sto lat, gotowi są dziś tracić, żeby zyskać – wespół z innymi – pojutrze. To projekt liberalny, nastawiony na obronę wolności, równości, a także różnorodności i odrębności kulturowych Europejczyków, nawet kosztem partyjnej władzy narodowych państw, skłonnej do kontrolowania i glajszachtowania wszystkiego o wiele bardziej, niż „eurokraci”. I właśnie tego nie może przeboleć prawica. Jej żądza władzy każe jej szukać dla siebie jakiejś prerogatywy w tym, że jest „u siebie”, swojska i narodowa, a nie „brukselska”. Otóż tak jak władza warszawska chroni nas przed swojskim autorytaryzmem krakowskich rajców, tak władza brukselska broni nas przed warszawskimi nacjonalistami, którzy wyobrażają sobie, że ich władza jest lepsza i lepiej legitymizowana, bo „jest tutejsza”. Nie. Władza brukselska jest tak samo nasza, tylko trochę bardziej profesjonalna i sprawniejsza, niż ta w Warszawie. Tylko idźmy i sami sobie ją wybierzmy. 25 maja.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 97

Dodaj komentarz »
  1. „większość mieszkańców Polski w ogóle nie zdaje sobie z tego sprawy”

    Większość mieszkańców Polski wie, że to nie od polskich europarlamentarzystów zależy kierunek w jakim pójdzie UE, bo realna władza w UE to nie Bruksela tylko Berlin. Natomiast z sondaży wynika, że nastroje Europejczyków idą raczej w kierunku dekonstrukcji niż konstrukcji unijnych struktur.

  2. Ja Europejczyk chciałbym silnej, zjednoczonej UE, właśnie takiej jak w wizji Hartmana.

  3. O, Pan Hartman nie chce być tym, kim jest (Polakiem żydowskiego pochodzenia i chwała mu za to, że wybrał Polskę za swój kraj ojczysty), ale chce być tym, kim nie jest (Niemcem, Anglikiem, Włochem itd.) i żyć tam, skąd jego rodaków w okrutny sposób wyganiali i wcześniej czy później zrobią to samo…

    Panie Hartmanie, w Polsce Polacy dali wam przywileje i powitali z otwartymi rękami, w Polsce rozwinęliście się wspaniale, mieliście swoje gminy rządzące się swoim prawem i władcy strzegli, aby wam włos z głowy nie spadł.

    To w Polsce polski król dał wam ziemię koło Krakowa, gdzie zbudowaliście prześliczne miasto, na cześć i w podzięce daliście temu miastu imię polskiego króla…, a przecież mogliście je nazwać np. Salomon (też kochany przez Polaków), a nie Kazimierz…

    Czemu się garniecie tam, gdzie wami gardzono i gdzie urządzano wam pogromy?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Tak dla Europy

    Pod takim programem chetnie sie podpisze

  6. „Koalicja Europa Plus Twój Ruch, z której startuję w nadchodzących wyborach (…)”
    Ja przepraszam, ale od kiedy tygodnik Polityka jest tuba wyborcza felietonistow? Zle sie dzieje.

  7. I co? I co?

    Nienawidząc słowo „naród”, utworzycie internacjonalistyczną armię i staniecie naprzeciw totalnego nacjonalisty Putina i wezwiecie nacjonalistów z USA, aby ratowali wam tyłek?

    Ps. A tę rurę na dnie Bałtyku, to Europejczycy z Niemiec wraz z nacjonalistami z Rosji położyli dla was, czy może przeciwko wam?

  8. Co za bzdury! Hartman zglupial na amen!

  9. atalia
    7 maja o godz. 7:51 pisze, ze jest anrtysemita/antysemitka. Pisze prosto, tak jak potrafi…..

  10. Dodaje swoj glos do glosu Hartmana….

  11. pawel markiewicz
    7 maja o godz. 10:13 pisze, ze zmadrzal na amen….Amen.

  12. My Eurpojeczycy musimy sobie zdac sprawe z tego, ze Wolfowitz-Doktrin jest zagrozeniem dla nas i dla europy. Polska i byle demoludy staja sie oksydatorami amerykanskiego imperalizmu. Europa potrzebuje emancypacji obwatelskiej a nie narodowej. Europa potrzebuje emancypacji ekonomicznej i politycznej aby proponowana przez Rosji strefe wolnoclowa od Wladywostoku po Lisabon nie podporzdkowywac amerykaskim interesom.

  13. Saldo mortale
    7 maja o godz. 10:38

    Salto mortale uczenie, kongenialnie, inaczej nie potrafi, pisze definicję antysemity/antysemitki.

    Otóż, antysemita/antysemitka to atalia, która uwielbia żydowską kulturę, chwali Hartmana za to, że jest w Polsce i ceni polskich władców za to, że dali przywileje Żydom.

    Antysemita/antysemitka atalia to także ten/ta, co powtarza o Hartmanie to, co Hartman mówi o sobie…

    Ps. W takim razie, filosemita/filosemitka to ten/ta, co potępia polskich władców za przywileje dane Żydom i potępia Hartmana za to, że służy Polsce.

  14. Saldo mortale
    7 maja o godz. 10:38

    Saldo mortale jest kongenialny!

    Skoro ja jestem antysemitą, to w takim razie antysemitą jest i Hartman, to antysemitami są i naukowcy, historycy, którzy z entuzjazmem z uznaniem pisali i piszą o mądrej polityce polskich władców, którzy to władcy dawali przywileje Żydom i chronili Żydów, czego nie robili durnie z Zachodu.

    Ja – panie/i Saldo mortale jestem za głupi, aby wiedzieć to, co wie Hartman i naukowcy, więc tylko powtarzam to, co Hartman napisał na tym blogu o sobie, i to, co napisali naukowcy zafascynowani mądrą polityką polskich władców wobec Żydów.

    Ps. Ale wolę być głupi i wolę pisać prosto, niż być kongenialny i niż pisać kongenialnie, jak ty.

  15. Widać z tego, że chodzi tu wyłącznie o te głupie 75 tysięcy na miesiąc.

  16. Sz. panie Hartman.
    Wielokrotnie, publicznie mowil pan o sobie i ciagle mowi, podkresla, ze jest pan dumnym Zydem i to stuprocentowym. Ja tez jestem stuprocentowym z tym, ze Polakiem i podobnie jak pan jestem z tego dumny, nawet bardzo. Roznica polega na jednym drobiazgu: Polacy to Europejczycy, Zydzi nie. Jestescie z Bliskiego Wschodu i podobnie jak np. Roma przybyszami, goscmi tolerancyjnej Europy. Ale Europejczykami nie jestescie. Uzywanie przez pana „my Europejczycy” przez pana jak i innego stuprocentowego Zyda jest nieprawdziwe.

  17. Czyżby agent miał rację?
    No bo jak wytłumaczyć nachalną a pokrętną samoagitkę na blogu?
    Toż było wyraźnie napisać – głosujta na mnie drogie blogowiczki i blogowicze

  18. Dodam, ze jako Eurpejczyk chcialby tez (jak Pawel) zeby tygodnik Polityka nie przerodzil sie w tube wyborcza felietonistow albo w tuba partyjnych wizji.

  19. mag,
    to po prostu „etyka inaczej”. Na takim właśnie fundamencie palikociarskie błazny chcą budować. Twórczo rozwijając myśl wodza: zdrowie wasze w gardła nasze, znaczy w kieszeń naszą.

  20. Agnieszka Holland i Adam Michnik wybierają się Kijowa na konferencję
    /16-19 maj/ gdzie będzie szukało się dróg wyjścia z kryzysu.
    Czy pan profesor też tam będzie ? Bo dziwny jest skład tych „poszukiwaczy sprzeczności”, którzy teraz „poszukują pokoju” na Ukrainie?

  21. Przykro mi, Panie Profesorze, ale choć zgadzam się z Panem światopoglądowo i wysoko Pana cenię, nie mogę oddać na Pana głosu, ponieważ uważam, że powinien Pan zostać w kraju. Tu ma Pan do zrobienia znacznie więcej, a takich jak Pan bardzo w Polsce brakuje.

  22. My Europejczycy – ładnie!

    Pełna zgoda Panie Profesorze.

    Wspieram Pańskie widzenie Europy.

    Pzdro

  23. nihil novi
    Żeby było jasne. Odpowiada mi światopogląd pana etyka, ale nie podoba mi się to, co z nim robi.
    Wspieram również jego widzenie Europy, ale rem słusznie pisze,
    że profesor powinien zostać w kraju, bo tu jest potrzebny. Jako pogromca kleru (przynajmniej werbalny) mógłby coś zdziałać na polu walki o świeckie państwo w charakterze posła (niechby do sejmu raczej kandydował) oraz publicysty. Kogo w Brukseli obchodzi to, jak Polacy radzą sobie z kk?

  24. atalia
    7 maja o godz. 7:51
    „Czemu się garniecie tam, gdzie wami gardzono i gdzie urządzano wam pogromy?”

    Szanowny Panie,
    byc moze dlatego, ze masochisci nie potrafia sie obyc bez sadystow.

  25. rem
    7 maja o godz. 18:02

    Skoro, wg. ciebie, J.Hartman powinien pozostac w kraju, i dlatego nie bedziesz na niego glosowal, to moze oddaj glos na Gowina – by wyjechal.

  26. Przed chwilą zobaczyłam zdjęcia i opis zbrodni, jakiej dopuścili się w Odessie neobanderowcy.
    Patrz: http://www.liveleak.com/view?i=749_1399286176

    Każdy polski dziennikarz i politykier, który się do tego nie odniesie jest wojennym zbrodniarzem.

    Panie Profesorze, bardzo zależy mi na tym, żeby Pan skomentował co Pan tam zobaczy i przeczyta. Wydaje mi się, że my Europejczycy, jestesmy obojętni na zbrodnię, jakiej dopuszczaja się, tuż pod naszym bokiem, euromajdańscy neobanderowcy.

  27. @ Anna Poll
    7 maja o godz. 19:27

    To nie stac cie na wlasna opinie, skoro niezbedny jest ci komentarz J.Hartmana?

  28. @mag
    7 maja o godz. 18:55

    Żeby było jasne. Odpowiada mi światopogląd pana etyka, ale nie podoba mi się to, co z nim robi.
    Wspieram również jego widzenie Europy, ale rem słusznie pisze,
    że profesor powinien zostać w kraju, bo tu jest potrzebny. Jako pogromca kleru (przynajmniej werbalny) mógłby coś zdziałać na polu walki o świeckie państwo w charakterze posła (niechby do sejmu raczej kandydował) oraz publicysty. Kogo w Brukseli obchodzi to, jak Polacy radzą sobie z kk?
    ****
    Zgadnij dlaczego czuje oblude, w tym co powiedzialas powyzej?

    Takze do Sejmu startowalby J.Hartman z ramienia TR, czyli partii ktorej jestes mocno niechetna. Znaczy i w takim przypadku wieszalabys na Hartmanie psy – juz ty bys sobie cos odpowiedniego wymyslila i na taka okazje.

  29. Zdecydowanie bardziej wole w Brukseli J.Hartmana niz np. J*M, Gowina, Adamka, Pawlowicz, czy Marzene Wrobel. I dlatego wlasnie popieram jego kandydature, a nie inne.

  30. Kartka z podróży
    7 maja o godz. 18:23

    My Europejczycy – ładnie!
    Pełna zgoda Panie Profesorze.
    Wspieram Pańskie widzenie Europy.
    ****
    Tez tak to widze. Popatrz, dzieki zwiazkowi z UE Polska odbila sie od dna wczesnych lat 90ch. Bez Unii najprawdopodobniej niewiele by sie zmienilo – pozostalby tamten smrod, brod i ubostwo.
    Tymczasem tzw. „patrioci”, z PiSu, U*R, i innych narodowych ugrupowan, jak przeciwni Unii byli tak przeciwni pozostali. Najbardziej odpowiadala by im tamta Polska siermiezna, a do tej pory narobiliby jej wokol samych wrogow. Tych rozmiarow debilizmu nie sposob spotkac gdziekolwiek poza Polska. Dzieki tej patriotycznej prawicy mialaby Polska do tej pory ze trzy zamachy stanu, piec „majdanow”, i autorytarne panstwo rzadzone przy wspoludziale wojskowych. No ale debile, jak to debile – popierac beda swojego, czyli Korwina_Mikke, ktory obiecuje, ze zrobi wszystko by sprowadzic Polske do parteru. Za czasow pierwszego U*R uznalem ze J*M zachowuje sie dokladnie tak jakby byl agentem Rosji. Aktualnie takze nie twierdze, ze jest agentem Rosji, ale nadal twierdze, ze zachowuje sie tak jakby nim byl.

    Polska prawica bardzo boi sie, ze Unia rozmiekczy im te ich zakichane wartosci, czyli haslo Goryszewskiego ciagle jest u nich aktualne. Bo nie wazne jak zapazdziana – wazne by Polska byla katolicka.

  31. @Anna Poll

    prosze przeczytac dokladnie tresc zamieszczona razem z fotografiami…i znowu „(USA/Israel)”,,,,, skad ja to znam?….oczywiscie „imperalisci amer. z Izraelem…winni
    Zycze wiecej rozsadku (zdrowego).

  32. @krzys52
    7 maja o godz. 19:26

    Skoro, wg. ciebie, J.Hartman powinien pozostac w kraju, i dlatego nie bedziesz na niego glosowal, to moze oddaj glos na Gowina – by wyjechal.
    ————————

    Z Gowinem sprawa jest skomplikowana, bo ogłosił (i tu należy mu się plus za szczerość), że kandyduje osobiście do PE tylko po to, aby zwiększyć szanse swojej partii, ale jeśli wygra, to przed wyborami do polskiego Sejmu odda europejski mandat drugiemu z listy i wróci do kraju, bo tu ma więcej do zrobienia.

    Mam problem z tymi wyborami, choć w moim okręgu dobrych kandydatów nie brakuje (a może właśnie dlatego).

    Róża Thun to europosłanka z prawdziwego zdarzenia, bardzo kompetentna, ale ponieważ PO traktuje te wybory jako sondaż wyborczy, nie mogę na nią zagłosować. Tusk uzna zwycięstwo swojej partii za zezwolenie na dalszą demolkę polskiego państwa i gospodarki, a ja nie chcę się do tego przyczyniać.

    Joanna Senyszyn, na którą głosowałem w poprzednich eurowyborach, „podpadła” mi ostatnio deklaracją poparcia dla igrzysk zimowych w Krakowie, ale niezależnie od tego uważam, że jej wyjazd do Brukseli mocno osłabił polską lewicę w walce z katotalibanem, i dobrze by było, gdyby wróciła (z tego samego powodu nie chcę głosować na Hartmana).

    Nie wiem więc jeszcze, na kogo zagłosuję, ale mając świadomość, że wygrać może tylko jedna z dwóch partii, zwycięstwa życzę… PiSowi. Wygrana PiS w wyborach do PE nie spowoduje objęcia władzy w kraju przez Kaczyńskiego, w Europie też niczego nie zmieni (PiS po prostu powiększy frakcję konserwatystów, do której należy np. partia Camerona, entuzjasty małżeństw jednopłciowych), za to może otrzeźwić Tuska, a to by się bardzo przydało.

  33. mag,
    myślę podobnie – w kwestii poglądów. Natomiast absolutnie nie ufam Hartmanowi. Potrafi tylko gadać i błaznować. A na uwadze ma jedynie własny interes.

  34. Twój Ruch to chce legalizacji narkotyków, przez co zwiększy się przestępczość i zniszczy się doszczętnie nasza młodzież. Tylko Prawo i Sprawiedliwość jest w stanie godnie reprezentować Polskę.

  35. Boże, cóż to za nachalna propaganda!

  36. rem
    7 maja o godz. 21:41

    Wygrana PiS w wyborach do PE nie spowoduje objęcia władzy w kraju przez Kaczyńskiego, w Europie też niczego nie zmieni (PiS po prostu powiększy frakcję konserwatystów, do której należy np. partia Camerona, entuzjasty małżeństw jednopłciowych), za to może otrzeźwić Tuska, a to by się bardzo przydało.
    ****
    Co rozumiesz poprzez „otrzezwienie Tuska”?

  37. @ krzys52, 7 maja o godz. 22:11

    Co rozumiesz poprzez „otrzezwienie Tuska”?
    ———–
    „Otrzeźwieje”, tzn. wreszcie do niego dotrze, że Polacy, a zwłaszcza dotychczasowi wyborcy PO, nie akceptują tego, co robi, i niekoniecznie będą mu zawsze udzielać bezwarunkowego poparcia. Bo na razie zachowuje się tak, jakby – jak sam to kiedyś określił – nie miał z kim przegrać.

    Z jednej strony ma powody, żeby czuć się pewnie. Platformiani fachowcy od prania mózgów od lat wmawiają Polakom, że (1) oprócz PO i PiS nie ma żadnych innych partii, (2) trzeba głosować na PO, bo PiS to horror, katastrofa gospodarcza i wojna atomowa. Ta strategia przyniosła efekty – coraz więcej wyborców PO wykazuje ogłupienie dotychczas typowe dla wyborców PiS: niezależnie od tego, co mówi i robi Tusk, i tak chcą na niego głosować: „PO rządzi beznadziejnie, wszystkie obietnice realizuje na odwrót i w sumie niewiele różni się od PiS, ale to jedyna opcja, nie ma alternatywy”.

    W rezultacie Tusk czuje się bezkarny. Robi rzeczy nie tylko sprzeczne z tym, co niedawno sam głosił, ale niezwykle szkodliwe dla Polski, za to korzystne dla doraźnych interesów Platformy i jej kolesiowskich kręgów. Jeśli wygra eurowybory, rozzuchwali się jeszcze bardziej. Jeśli przegra, jest szansa, że zastanowi się nad sobą, a może nawet coś zmieni w swojej polityce.

  38. @rem

    Opowiadanie że:

    Tusk rzadzi beznadziejnie
    Robi rzeczy szkodliwe dla…
    itd

    Jest tylko chęcia zaistnienia na tym forum a nie przekazywanie blogowiczom swojego punktu widzenia na rzeczywistość. Jest to nic innego jak przysłowiowe bicie piany. Czy mogłbyś czasami dać parę konkretów żeby podeprzeć swój punkt widzenia?

  39. Już prawie dałem się przekonać spotem wyborczym profesora, a tu masz, taki tekst. Wcale nie głupi, z wizją, ale proszący się wręcz o krytykę.

    1. Albo idziemy dalej z tą Europą, albo zatrzymujemy proces integracji. – Zdanie to zdaje się sugerować, że Europa zachowuje się jak bohater filmu „Idę, albo nie idę.”
    Ja, tymczasem uważam, że nie musimy wybierać „albo, albo”. Kto powiedział, że musimy? Życie nie jest czarno-białe i zamiast rysować opozycję integracja – brak integracji, powinniśmy raczej, Panie profesorze, wzorem Georga Hegela poddać tę dychotomię syntezie i wybrać to, co się nam, Europejczykom, opłaca. Opłaca nam się wspólna polityka energetyczna? – Bierzemy. Nie opłaca nam się standaryzacja znaków drogowych – Nie bierzemy. Nigdzie nie jest powiedziane, że albo integrujemy się „do oporu” albo wcale. Warto mieć to na uwadze.

    2. Chcemy Europy chroniącej wolność, równość i różnorodność przed zakusami władzy autorytarnej, paternalistycznej i egoistycznej. – Brzmi nieźle, ale jest pewien haczyk. Mianowicie równość. Kiedy za pomocą terapii szokowej wprowadzono w Polsce wolny rynek, też mieliśmy równość. Przynajmniej w teorii. Jak teoretyczna była to równość pokazały następne lata, kiedy to niedoświadczeni i relatywnie biedni polscy kapitaliści nagle musieli stanąć do konkurencji ze swoimi odpowiednikami z Zachodu, którzy mieli zarówno kapitał, jak i doświadczenie. Jak to się skończyło, wszyscy widzimy. Wiele rodzimych przedsiębiorstw nie wytrzymało konkurencji i poupadało. To tak, jak gdyby do wyścigu na 1/4 mili przyjechał Pan profesor Syrenką, aby ścigać się ze sportowymi autami. Teoretycznie dystans ten sam, ale o równości szans w takim przypadku mówić raczej nie będziemy. Przynajmniej, dopóki ktoś w Pańskiej Syrence nie podrasowałby silnika, ale to wymaga czasu. Gdyby szanse były naprawdę równe, nie eksportowalibyśmy pariasów, importując rentierów. Proporcje byłyby wyrównane. A tak, to sobie możemy oglądać plecy obywateli „Starej Unii”, którzy w przypadku całkowitej i gwałtownej integracji, zajęliby ważniejsze pozycje społeczne. Wprawdzie wszyscy dumnie nazywalibyśmy się Europejczykami, ale dziwnym trafem ci biedniejsi wyjątkowo często mówiliby po polsku. Abstrahując już od tożsamości, nie opłaca mi się to.

    3. Bez wspólnego banku i budżetu opartego na własnych dochodach Unii z opodatkowania transakcji finansowych bądź CIT, bez wspólnej dyplomacji i wspólnej obrony, bez obywatelskiej wspólnoty Europejczyków, mających w Unii oparcie dla swych praw i dla swej różnorodności, nasz kontynent powoli zamieniać się będzie w skansen kulturowy. – I jeszcze bez równych wynagrodzeń, równej pomocy społecznej, itd.

    Pan profesor chciałby zamówić apetyczne szparagi z tymiankiem, zawinięte w szynkę parmeńską i zapieczone pod beszamelem, wyborne lody włoskie, talerz swojskiego rosołu i sałatkę grecką. Tyle, że zamiast podawać je osobno, wrzuciłby wszystko do miksera i kazał raczyć się powstałą papką, argumentując, że każdy z jej składników smakuje przecież znakomicie.

  40. Odnośnie punktu 2. dodam jeszcze, że gdyby polskie społeczeństwo nie było dławione zarobkami, które ledwo pozwalają przeżyć, ludzie, zamiast emigrować, odkładaliby pieniądze (bo mieliby z czego) i zakładali swoje biznesy, zwalniając etaty młodszym i dodatkowo tworząc miejsca pracy. Powstałej luki nie musielibyśmy zapełniać klasami wyższymi z importu. A tak, to niech sobie sam Pan konkuruje z Niemcami, zarabiając 10 brutto. Choćby nie wiem jak był Pan przedsiębiorczy, odsetki od kapitału równego zero będą równe zero.

  41. krzyś52
    Wyraziłam się przecież jasno, pisząc dlaczego Hartman, jeśli chce zaistnieć pro publico bono w polityce, potrzebny jest w kraju, a nie w Brukseli (7 maja, g. 18:55). Oczekiwałabym więc jego startu w wyborach do sejmu.
    Pozostaje dla mnie tajemnicą, czemu nazywasz to wieszaniem psów na profesorze?

  42. Z jednym się z Panem nie zgodzę:
    „Nie chcemy superpaństwa, lecz chcemy silnej Europy”.
    Otóż właśnie potrzebne są nam Stany Zjednoczone Europy (akurat taka czy inna nazwa nie ma tutaj znaczenia), z jedną armią, jedną dyplomacją, jedną walutą, jedną władzą centralną. I kryzys ukraiński pokazuje wyraźnie, że tylko taki kierunek ma sens.

  43. Jako obywatel zdecydowany oddać swój głos we wszystkich nadchodzących wyborach na przedstawicieli Europy Plus i TR, niejako „z urzędu” muszę myśleć krytycznie nie tylko o populistycznych, zgranych hasłach dominujących na Wiejskiej ugrupowań, ale również o szansach i możliwościach inicjatywy Palikota, którą rzecz jasna popieram.

    Dlaczego zawracam na Wiejską, skoro podkreśla Pan wieloaspektową nadrzędność Brukseli? Struktury unijne bezdyskusyjnie należy wzmacniać, poszerzając ich prerogatywy. Wizja „superpaństwa” mnie nie przeraża. Jeżeli przywódcy najsilniejszych krajów członkowskich istotnie są zdeterminowani aby zapewnić Europie silną pozycję, będą w końcu musieli przyjąć perspektywę o wiele odleglejszą niż najbliższych 5-10 lat. Dynamika procesów globalnych, zwłaszcza szybki rozwój technologiczny i coraz gwałtowniejsze napięcia społeczne (również w obrębie samej Unii), wymuszą posunięcia, których ostatecznym celem będzie konsolidacja władzy. Rzecz jasna, póki co, wizje paneuropejskiego giganta mogą się jawić jako pocieszne wróżenie z fusów, futurologiczne igraszki. Niemniej, warto zauważyć, iż usilne próby uzyskania geopolitycznej dominacji to znak firmowy amerykańskiej polityki drugiej połowy XX w. Obecnie administracja waszyngtońska już nawet nie próbuje maskować swej zależności od zbrojeniowego lobby. Właśnie dlatego, że USA borykają się z ogromnymi kłopotami gospodarczymi, zaś Amerykanów trawi społeczna schizofrenia, decydujący głos wojskowych i przedstawicieli sektora zbrojeniowego popcha Amerykę w objęcia galopującego totalitaryzmu. Jeśli owa tendencja się utrzyma, Europa prędzej czy później będzie musiała na ten stan rzeczy odpowiedzieć. Na razie europejski konglomerat dryfuje pomiędzy względnie jeszcze słabą, stojącą przed nowymi wyzwaniami Rosją, a szalonym Wujem Samem. Nawet najśmielsze projekcje nie pozwalają mi dostrzec znaczącego miejsca Polski w sygnalizowanych wyżej procesach. Dlatego bardziej interesuje mnie nasze zapyziałe podwórko.

    Od TR nie oczekuję cudów. Nie ma takiej siły, aby ćwierćwiecze polskiego kołtuństwa politycznego i legislacyjnej fuszerki, udało się zniwelować w ciągu najbliższej dekady. Gospodarczo nikt Polski nie odczaruje. Czeka nas długi, wieloetapowy i zapewne nadal bolesny proces powolnej normalizacji. Ważne, aby kolejne ekipy przestały dławić próby „leczenia ran”. Pomimo huraoptymistycznego zaklinania rzeczywistości spod znaku „10 lat świetlnych Polski w UE”, polska gospodarka to wciąż twór rachityczny, trawiony całą masą, jak dotąd, nieusuwalnych bolączek. Horrendalne obciążenia podatkowe i korupcjogenny gąszcz absurdalnych przepisów, to jedynie wierzchołek góry lodowej. Państwo wymaga głębokich reform, a tego nie sposób przeprowadzić w ciągu jednej kadencji, nawet gdy się dysponuje parlamentarną większością i można rządzić bez oglądania się na koalicjantów. Wydaje się, iż w sprawach gospodarki jesteśmy nadal skazani na wieloletnie dreptanie w miejscu.

    TR jeszcze długo nie przejmie władzy. Mimo to, jego rola jest nie do przecenienia. Na te kwestie na łamach „NIE” zwraca przytomnie w swym cotygodniowym felietonie pan Jerzy Urban. Ważne, by TR był obecny i miał jak najsilniejszą reprezentację zarówno w strukturach samorządowych, na Wiejskiej, jak i w PE. Zwłaszcza tu, istotne aby tkwił jak cierń w tłustym cielsku katoprawicowej ameby. To, co można robić już dzisiaj, to nadal drążyć kwestie światopoglądowe i rugować polityczne wpływy Kościoła. Ma to dla Polski znaczenie donioślejsze niż najmędrsze pohukiwanie na forum PE. Europę trzeba „zaciągnąć” nad Wisłę, a to sprawa zmiany mentalności autochtonów. Tego nie uczyni żadna, nawet najlepsza reprezentacja w PE.

    Tak czy inaczej, oczywiście oddam na Pana swój głos.

  44. Mag-rud dolacza do grupy zazdrosniczek i zazdrosnikow myslac o pieniadzach brukselskich poslanek i poslow.
    Saldo mortale
    PS
    Ja zadzroszcze Hartmanowi pieknego miasta, nie pieniedzy…..

  45. 1. Gospodarz pisze „…ale filtr polityczny i proceduralny przepuszcza do Brukseli i Strasbourga kadry znacznie lepsze niż te, przeciętnie biorąc, pracujące w urzędach i parlamentach któregokolwiek z krajów członkowskich”, to jak mamy rozumiec, ze polskie partie zapraszaja do kandydowania roznych komendiantow sportowcow, oszolomow a przedewszystkim nieukow i nieudacznikow w stylu Czarneckiego czy Cymanskiego, zeby nie byc goloslownym.
    Jesli pominac drobiazgi takie jak wyksztalcenie, doswiadczenie zawodowe to kandydaci do PE powinni w minimalnym chociaz stopniu mowic po angielsku bo polski jeszcze dlugo nie bedzie jezykim dyskusji w PE.

    2. „Albo Europa wejdzie do polityki i gospodarki światowej jako jednolity podmiot …… albo pozostanie nieco bardziej rozbudowaną „strefą wolnego handlu”. A co zlego ze strefa wolnego handlu? Niby dlaczego wyzbycie sie wszystkich mozliwosci decyzyjnych ma byc panaceum na problemy pojedynczych krajow czlonkowskich (patrz Szwajcaria).

    3. „Silna Unia to nie żaden przytłaczający nas wszystkich moloch, lecz wspólna przestrzeń wolności i zabezpieczenie praw każdego obywatela przed superpaństwem, jakim często bywa rząd narodowy.” – przeciez to jest wolanie o powrot Komunizmu w klasycznej formie. Panstwa czlonkowskie i obywatele tychze powinni dbac o to by ich narodowe rzady byly madre, dobre i na nich sie koncentrowac. Wspolna Europa bedzie tym silniejsza im silniejsze beda panstwa czlonkowskie.

    Obowiazkiem kazdego polaka powinno byc aby w Sejmie nie bylo miejsca dla matolkow, hochsztaplerow czy fanatykow roznej masci. Skoncentrujmy sie na tym, by polskie panstwo dzialalo coraz lepiej zamiast jak dzisiaj to ma miejsce – srednio. Przynajmniej przez najblizsze 10-20 lat. Zebysmy mieli dobrych prokuratorow, zeby szkoly uczyly a szpitale leczyly tak jak to ma miejsce w Norwegii czy wspomnianej juz Szwajcarii. Zebysmy nauczyli sie wybiarac madrze i czasem nawet wbrew emocjom po to by taka na przyklad Pawlowicz czy taki Czarnecki Richard/Ryszard nigdy juz nie zasiadali w Sejmie.

    Jestem goracym zwolennikiem integracji panstw pod szyldem EU ale zmiany jakie mialy miejsce od lat 60-tych w sposobie dzialania EU i podleglych instytucji poszly w niedobrym kierunku. Dlatego, mieszkajac w Anglii od prawie 35 lat, popieram re-negocjacje umowy UK-EU, choc nigdy nie zaglosuje na UKIP.

  46. @ ozzy
    Jakiś marny cyborg. Gdzieś coś mu zaprogramowali, ale nie wie skąd to coś zna. A ja wiem, gdzie i przez kogo takie cyborgi są programowane. Ale z rozpadającym się cyborgiem nie ma co gadać.

    @ krzys52
    Interesuje mnie opinia prof. Hartmana, bo jest kandydatem do PE i kiedyś go bardzo sobie ceniłam.
    Natomiast nie wiem co ma tu do gadania jakiś krzys52.

  47. pawel markiewicz
    8 maja o godz. 13:59

    Ad1.) Autor mowi o filtrowaniu biurokracji parlamentarnych i administracyjnych, przy naborze do biurokracji unijnej. Politycy to zupelnie inne zagadnienie i jesli lokalnie ludzie wybiora Adamkow i Czarneckich to tak musi pozostac.

    Ad2.) Jak polska dorobi sie statusu Szwajcarii (przeroznego rodzaju precyzyjne maszyny i instrumenty, oraz renomowane banki) to takze bedzie sobie dobrze radzic na wolnym rynku swiatowym. Pozostawiona sobie moze liczyc na wymiane z Rosja, na rosyjskich warunkach. Bez wsparcia Unii Polska bardzo predko podzieli los Ukrainy. Decydujac co tylko bedzie chciala.

    Ad3.) Nie wyrywaj z kontekstu. Dalej mowa jest o obronie obywateli przed zamordystycznymi tendencjami panstw – co, sadze, wyjasnia sprawe. Kontrola poczynan rzadow narodowych przez np. Trybunal w Strasbourgu to nie jest zadem komunizm – nie bredz. Ponadto on pisze wyraznie, ze nalezy koncentrowac sie na tym, aby panstwo dzialalo jak najlepiej, a wiec dyskutujesz sam ze soba.

    To bardzo ladnie z twojej strony, ze nie chcesz miec w Sejmie Czarneckich i Pawlowicz, ale na to jest prosty sposob: nie wybieraj ich.

    Wlasnie doszedlem do twojego miejsca zamieszkania. No coz, punkt widzenia bardzo czesto zalezy od miejsca siedzenia…
    UK tradycyjnie – i ja te tendencje wyraznie ostatnio widze – rozgrywa interesy wlasne przeciwko interesom kontynentalnym. Historycznie rzecz biorac podstawa strategii UK bylo zabieganie o to by kontynent nie zrobil sie za silny wzgledem UK. Ostatnimi laty obserwuje ten sam dywersyjny trend.

  48. Anna Poll
    8 maja o godz. 18:17

    @ krzys52
    Interesuje mnie opinia prof. Hartmana, bo jest kandydatem do PE i kiedyś go bardzo sobie ceniłam.
    Natomiast nie wiem co ma tu do gadania jakiś krzys52.
    ****
    Z powyzszego wnioskuje, ze juz sobie Hartmana nie cenisz. Zatem tym bardziej nie rozumiem powodow dla ktorych mialaby cie interesowac jego opinia.

    Ponadto jesli liczylas na to, ze Hartman zabierze tu glos na temat wydarzen na Ukrainie, bo ty sobie tego zyczysz, to ty sie chyba nie mylas. I to jest co ma do gadania jakis Krzys52.

  49. mag
    8 maja o godz. 9:46

    Powtorze zatem.

    Zgadnij dlaczego czuje oblude, w tym co powiedzialas powyzej?

    Takze do Sejmu startowalby J.Hartman z ramienia TR, czyli partii ktorej jestes mocno niechetna. Znaczy i w takim przypadku wieszalabys na Hartmanie psy – juz ty bys sobie cos odpowiedniego wymyslila i na taka okazje.
    —-
    „Wyraziłam się przecież jasno, pisząc dlaczego Hartman, jeśli chce zaistnieć pro publico bono w polityce, potrzebny jest w kraju, a nie w Brukseli (7 maja, g. 18:55). Oczekiwałabym więc jego startu w wyborach do sejmu.
    Pozostaje dla mnie tajemnicą, czemu nazywasz to wieszaniem psów na profesorze?”
    —-
    Czyli nie eglosowalabys na Hartmana w dalszym ciagu, ale mimo to oczekiwalabys jego startu w wyborach do Sejmu. Interesujace…

    Wieszasz na Hartmanie psy odkad dolaczyl on do Palikotow i zadeklarowal wole startu do PE. Ale jesli to ma byc tajemnica to niech bedzie.

    Ponadto, co juz kiedys usilowalem ci wytlumaczyc, Hartman jest doroslym czlowiekiem i nalezy zaakceptowac jego decyzje dotyczace jego samorealizacji. Pewnie decydowalas za swoje dzieci do jakiej szkoly pojda, oraz sama wybieralas dla nich dodatkowe zajecia, ale Hartman nie jest twoim dzieckiem czy zabawka bys mogla miec pretensje do dyrygowania nim. Albo go akceptujesz jakim jest albo nie akceptujesz. Prawda, ze proste?

  50. Tadeusz Kwiatkowski z Krakowa
    8 maja o godz. 12:23

    Europę trzeba „zaciągnąć” nad Wisłę, a to sprawa zmiany mentalności autochtonów. Tego nie uczyni żadna, nawet najlepsza reprezentacja w PE.
    ****
    Z przyjemnoscia przeczytalem Twoj wpis. Nie ze wszystkim sie zgadzam, ale… nie musze.

    Osobiscie widze posla PE, J.Hartmana, jako tego ktory „zaciaga” Europe nad Wisle. Bo to nie Czarnecki objasnic moze zebranym, ze w Polsce nie maja do czynienia z demokratyczna kolezanka, czyli z kms kogo nalezy traktowac ja swego rownego, lecz z wyznaniowym panstwem, rzadzonym przez kler, i pracujacym na rzecz kleru. A taka wiedza wsrod parlamentarzystow PE moze, sadze, nieco przyspieszyc proces demokratycznych przemian w samej Polsce.
    Ja to tak widze i wiem ze to jest do zrobienia.

  51. krzyś 52
    Gdzie jest powiedziane, że jeśli kogoś się akceptuje to tylko bezwarunkowo i raz na zawsze?
    Wykluczałoby to wszelka krytykę, „rozbestwiało” osobę akceptowaną jako kogoś nietykalnego, nie podlegającego żadnej weryfikacji.
    Że też muszę tłumaczyć rzeczy oczywiste, jak byś nie znał reguł gry. Widocznie te reguły nie dotyczą twoich faworytów.
    Jest przecież zazwyczaj tak, że komuś daje się kredyt zaufania na jakiejś podstawie, no bo chyba nie na piękne oczy. Potem się mówi „sprawdzam”.
    W tym sensie sam Palikot ma już u mnie przechlapane, a profesor jeszcze nie. Nie wymuszaj jednak na mnie deklaracji, na kogo mam zamiar głosować, bo jeszcze sama nie wiem.
    Wiem tylko na kogo NA PEWNO NIE, a NIE są to ludzie „od Palikota”.
    P.S. Zwracam ci znowu uwagę, że chyba nie rozumiesz znaczenia kolokwializmu o wieszaniu psów, skoro odnosisz go do prof. Hartmana, że niby ja te psy na nim wieszam.
    Zgoda, wypowiadam się krytycznie o pewnych jego posunięciach, czy wypowiedziach (światopogląd akurat podzielam)
    i chyba tyle mi, do diabła, wolno! Co ma do tego wieszanie psów?!

  52. Przed chwilą oglądnąłem wywiad z Palikotem na TVN24. Jestem wstrząśnięty bezmiarem głupoty tego człowieka. Najbardziej jednak rozbawił mnie szczerze rozbrajającym komentarzem na temat swej byłej partii RUCHU PALIKOTA, a mianowicie że była to niepoważna partia… TWÓJ RUCH natomiast to w pełni poważne przedsięwzięcie…. I jak tu poważnie traktować takich kretynów?

  53. mag
    Latam z wywieszonym językiem, żeby Ci opowiedzieć, jak można się wstydzić z powodu sukcesu.
    Wracam dziś z chodzenia po wodzie i spotykam w Koszalinie na mostku gościa wyraźnie po fajrancie. Przejeżdżam ostrożnie, żeby nie trącić.
    – Przepraszam – mówi z trudem – ma pan ognia?
    – Nie palę.
    – Kurrr.a!
    No czy nie wstyd?

  54. Krzys52
    8 maja godz. 19:04

    I tak trzymać. Nie musimy się we wszystkim zgadzać. Najistotniejsze to spierać się merytorycznie i o ile to możliwe szukać najbliższego „wspólnego mianownika”.

    ####

    Mam też kilka uwag ogólnych, skierowanych do wszystkich korzystających z możliwości komentowania bloga prof. Hartmana. Spory to jedno, ale „chamówa” jaka czasem tu odchodzi, po prostu uwłacza wszelkim standardom dysputy publicznej. Niektórzy zachowują się tak, jakby przyjęli za punkt swoiście pojętego „honoru” wdeptać innych obecnych na forum w glebę. Rozumiem ironię, pieprzne żarty czy nawet więcej niż odrobinę złośliwości, jednak najczęściej kończy się na poniżających każdą ze stron, infantylnych pyskówkach i próbie zmieszania adwersarza z błotem.

    Apeluję o opamiętanie. Nawet jeśli pojawi się tu głos jawnie proklerykalny, należy go spokojnie wysłuchać, przemyśleć i potraktować jako zjawisko absolutnie normalne, ba, nawet pożądane. Jeżeli chcemy wspólnie budować kraj, w którym koegzystują rozmaite światopoglądy, musimy pokazać, że sami jesteśmy w stanie na takim poziomie funkcjonować. Wzajemne skakanie sobie do oczu zwolennikom świeckiego państwa najzwyczajniej nie przystoi.

    Odmawiając naszym oponentom prawa do posiadania odmiennego zdania, tudzież jego upubliczniania, właściwie już stoimy na przegranej pozycji. O ile fanatyzm papistów daje się nam wszystkim we znaki, o tyle w świetle niektórych wypowiedzi nietrudno sobie wyobrazić sytuację, kiedy debatę publiczną zacznie dławić fanatyzm antyklerykalny. Jeśli najdzie kogoś ochota aby solidnie przywalić, niechaj tłucze w rzymskokatolicki bęben. Ów kryty grubą skórą i brzmi tak słodko. Personalne „wycieczki” jedynie zachwaszczają wpisy, przesłaniając najczęściej sens dyskusji jako całości.

  55. Jerzy Pieczul
    No jasne, ze wstyd! – Jurku.
    Może powinno się mieć przy sobie, no te, które rzuciłam, by w razie co poczęstować spragnionego.
    Dziś siadłam sobie w ogródku kawiarnianym na Nowym Świecie (w słoneczku) i popijałam z godnością mohito (pij mohito, kobito, jak głosi slogan w mojej ulubionej knajpce kubańskiej na Żoliborzu). Bez papierosa popijałam! Co kiedyś wydawało mi się niemożliwością.
    P.S. Pewnie niepoprawnie napisałam mohito, ale niech będzie fonetycznie.
    Pozdro

  56. Jezeli pisze ktos, ze oczekiwalby startu Palikota w wyborach do Sejmu, to raczej – choc moze sie zdarzyuc inaczej – nie spodziewam sie, ze temu komus obojetne jest kto kiedy i gdzie, gdyz jest jedynie zupelnie niezaangazowanym obserwatorem i komentatorem sceny politycznej. A zwlaszcza, gdy tym ktosiem jestes ty. Rzucajac tego rodzaju stwierdzeniami sugerujesz, ze ewentualnie, byc moze, poparlabys Palikota w takiej sytuacji.

    Gdybym nie wiedzial przy tym, ze jestes negatywnie nastawiona do Palikotow, a Hartman jest jednym z Palikotow, to wzialbym twoje oswiadczenie za dobra monete. Tymczasem takze w trzecim podejsciu usilujesz wmowic mi, ze jestes za Hartmanem w Sejmie, a nawet temu przeciw (gdyz jestes przeciwniczka Palikotow). Tu nie chodzi o to bys zmienila poglad na Palikotow i Hartmana, mnie to wisi, lecz o to by w twoim rozumowaniu byl jakis sens.

  57. mag
    8 maja o godz. 21:13
    Mag, nocny Kwiatku i Marku, jasne, że się nie przejmujemy, jak się pisze akurat takie cóś, ważniejsze – jak smakuje. Ale akurat tu względem pisactwa mogę podszepnąć: mojito. A w wymowie chyba będzie właśnie bliżej „h”, i to bardziej gardłowego niż podniebiennego. Czuwaj!

  58. Tadeusz Kwiatkowski z Krakowa
    8 maja o godz. 20:56

    I tak trzymać. Nie musimy się we wszystkim zgadzać. Najistotniejsze to spierać się merytorycznie i o ile to możliwe szukać najbliższego „wspólnego mianownika”.
    ****

    O to wlasnie chodzi zwlaszcza, ze ten wspolny mianownik nie jest czyms trywialnym, lecz jest nim powodzenie jedynej antyklerykalnej i antysystemowej partii.
    Nie bedziemy wiec dysputowac tu o ulomnosciach tej partii ,oraz jej przedstawicieli, choc maja i oni swoje slabe strony. Doskonale zdajemy sobie z tego wszystkiego sprawe. Jak i z tego, ze o mankamentach, i wylacznie o nich, rozmawiaja ciagle przeciwnicy ugrupowania z ktorym my sie utozsamiamy. Jaki bylby sens w pomaganiu im w ryciu pod jedyna antyklerykalna i antysystemowa partia polityczna(?)

    My wiemy czego chcemy. Mianowicie obalenia wyznaniowego panstwa z jego klerykalnymi prawami i klerykalnymi porzadkami. I wlasnie dlatego wiemy, ze nie mozemy rozmieniac sie na drobne, czy pozwolic sobie na bycie malostkowymi, bo ktorys z liderow TR palnal cos nieprzemyslanego. To moze miec znaczenie wylacznie dla wrogow Palikotow – nie dla nas. Ma znaczenie dla zwolennikow panstwa wyznaniowego – dla milosnikow obecnego Klechistanu. Dla nas – nie.

    Dla nas znaczenie ma przede wszystkim fakt posiadania (w koncu) antyklerykalnej i antysystemowej partii, z ktora moglismy sie utozsamic. Pomimo przeroznych roznic – dzieki owemu „wspólnemu mianownikowi”.

  59. Zgrabnie Pan pominął temat Ukrainy i antyrosyjskiej nagonki rozpalającej nienawiść . A kto sieje nienawiść, zbiera burzę. Czy w tym Zakierzońskim Kraju nie ma ani jednego myślącego i odważnego polityka ?!

  60. krzys 52
    Jesteś krzysiu, wybacz, upierdliwy niemożebnie. Czepiasz się słówek, doszukujesz na siłę (sic!) braku logiki w moim rozumowaniu, a wszystko dlatego, że chyba twoje musi być na wierchu. Powziąłeś na mój temat pewne wyobrażenie i za nic w świecie nie chcesz tego zmienić.
    Ja ci nawet chętnie ustąpię, tylko nie wiem, w czym bym mogła, bo ciebie satysfakcjonowałoby jedynie pełne i bez zastrzeżeń poparcie dla jedynie słusznej twoim zdaniem partii.
    Dalece bardziej istotne jest – moim zdaniem – to, że więcej nas łączy niż dzieli. A nigdzie nie jest powiedziane, że ideały, jakie wyznaje (mam nadzieję) prof. Hartman i które ja podzielam mogą być głoszone, a nawet wcielane w życie jedynie za pośrednictwem TR. Dlatego trafiają mi do przekonania słowa Tadeusza Kwiatkowskiego z Krakowa.

  61. mag
    9 maja o godz. 0:17

    No to teraz mozesz odtrabic zwyciestwo, bo ja mam dosc. Po prostu nie mam juz sil walic w klawiature, w celu dotarcia do ciebie, ze glosisz poglady wzajemnie sie wykluczajace (przeczytaj raz jeszcze Kowalczyka o jajku Gustlika). Nie mam juz ochoty by wykazywac, ze obludnie zapewniasz, ze widzialabys Hartmana w Sejmie (ma sie rozumiec – byle tylko nie w Brukseli), kiedy wiadomo, ze ty jestes wrogo nastawiona do Palikotow, i na zadnego nie zaglosowalabys, z cala pewnoscia. A Hartman jest jednym z Palikotow – o czym doskonale wiesz.
    Czepiam sie slow bo oprocz slow bo to jest wymiana zdan, opinii, polegajaca wlasnie na prezentowaniu ich przy pomocy slow.

    Ja nie staram sie przekonywac ciebie do „jedynie slusznej partii”, lecz wskazuje jedynie na twoja niezbornosc umyslowa, dzieki ktorej piszesz wzajemnie wykluczajace sie opinie.
    Bo glosowac sobie mozesz na kogo chcesz, ale jak zaczynasz sie publicznie wymadrzac, to lepiej nie wymadrzaj sie glupio.

    Gdyz rzeczywiscie napisane nigdzie nie jest, ze tylko Hartman i TR cos tam moga, ale z tego nic nie wynika, skoro ciagle nie widac konkurencji.

  62. Tytuł w gazecie.pl:

    „Bez Pierwszej Komunii Świętej. W 15 z 41 diecezji”

    Dopóki laickie gazety będą używały wewnątrzkościelnego słownictwa i pisały „Komunia Święta”, – czyli nie dość, że „Święta”, to jeszcze wszystko służalczo dużymi literami – dopóty będzie to znaczyć, że żyjemy w państwie wyznaniowym.

  63. @Jerzy Pieczul. Napiszę więcej. Dopóki obnoszenie się polityków i zwykłych ludzi swoim wyznaniem katolickim będzie w cenie – dopóty będzie to znaczyć, że żyjemy w państwie, z którego trzeba jak najszybciej uciekać.

  64. Rafał Kochan
    9 maja o godz. 8:17

    Racja, Rafale. Zwiałbym choćby z przyczyn estetycznych. Ale który kraj przyjmie zombi na rowerze z chroboczącymi stawami, siedemdziesięcioma wiosnami i z trzystueurową emeryturą w skarpecie. Chyba że carska Rosja.

  65. Największy problem tkwi w mediach.
    W dniach kanonizacji i przed nią, radio RMF FM na okrągło nadawało ze „specjalnego studia” z Rzymu.
    Wczoraj przez cały dzień reklamowano książkę dziennikarza, poświęconą cudowi JPII, dzięki któremu kanonizacja była możliwa.
    Nieprawdopodobna wprost reklama instytucji kościoła. Czy darmowa? Jakie są, będą jej skutki? To przecież bardzo popularne radio. I można tam co i rusz cos wygrać.
    To, co robią politycy na rzecz kościoła i zacierania granic między sacrum i profanum, to mały pikuś wobec usłużnych mediów.
    Czy palikociarnio – hartmanownia zająknęła się choć słówkiem na ten temat? Czy w ogóle ten problem zauważyła? Wątpię. Oni sami chętnie dadzą d. biskupowi, jeżeli doprowadzi ich to do brukselskiego koryta.

  66. nihil novi
    9 maja o godz. 8:47
    Przykro mi to mówić sprzymierzeńcowi, ale może nie dzielmy pikusiów na małe i duże. Niech każdy swobodnie, bez wytykania palcami mówi o tym, co mu akurat w duszy gra. Jest w Polsce bardzo niemiły zwyczaj wchodzenia konfrontacyjnego: Co wy o głupstwach gadacie – to, co ja mówię jest dopiero ważne. Inna wersja: Po co o tym, jak można o tamtym. Skoro ktoś mówi o tym, nie może równocześnie o tamtym lub naabarot. Można przecież wypowiedzieć swoje bez ustawiania rozmówców jako tło, bez ich oceniania. Niestety, dla wielu Polaków, którzy są południowcami wśród północników, czyli narodem silnie emocjonalnym, to za trudne

  67. krzyś52
    Jakie tam zwycięstwo? Porażka, że dogadać się nam nie sposób.
    Mimo dobrych chęci. Przynajmniej z mojej strony.
    Weź się, kolego, trochę zdystansuj do samego siebie i nie traktuj z taką śmiertelna powagą tego, co tutaj wypisujemy.
    To tylko blogowe dyskusje, a nie front walki!
    Pozdro.

  68. Jerzy Pieczul
    9 maja o godz. 9:57

    nie dzielmy pikusiów na małe i duże. Niech każdy swobodnie, bez wytykania palcami mówi o tym, co mu akurat w duszy gra.
    ——————————————-

    No właśnie, swobodnie mówię co mi w duszy gra.

    Rozróżnienie na pikusie małe i duże uważam za ważne. Można powiedzieć, że „pikusia” traktuję jako jednostkę miary. Mały pikuś = niski poziom prania mózgu, oczadzenia umysłowego, duży pikuś …..

    Hartmann jest dostawcą baaaaaaardzo dużych pikusiów!

  69. baka
    8 maja o godz. 11:56
    Czyli znowu:” Ein Reich, ein Volk, ein Führer”?
    Raz juz bylo. Skonczylo sie tak, jak sie skonczylo.
    I dobrze.

  70. nihil novi
    9 maja o godz. 10:46

    Czyli nie zrozumiałeś mojego prostego przedstawienia bodaj najpowszechniejszego zwyczaju w internecie, który jest bardzo często powodem prostackich kłótni. Mów sobie, co chcesz, ale kiedy wchodzisz z oceną, że to, co mówią inni, to mały pikuś podług tego, co powiesz Ty, jest to zachowanie konfrontacyjne, powodujące, że czasem z blogów robi się szambo. O dużych pikusiach wiem może nie mniej od Ciebie, ale mówiłem o niedojrzałym sposobie rozmawiania, czyli na ciut inny temat.

  71. @Jerzy Pieczul. Oczywiście miałem na mysli młodsze pokolenia, co nie oznacza, ze osoby w twoim wieku mają być przyspawane ojczyzny-rodzicielki. Nawet ja, kto mógłby być twoim synem, nie zdecydowałbym się obecnie na wyjazd… może dlatego, że mam bardziej stabilną sytuację materialno-finansową i nie muszę sie obawiać o niską emeryturę.
    W każdym razie jest tu wesoło. Jakiś tutaj oszołom upeerowski chciałby powrócić do stanu sprzed 10 lat. Jak tu nie „kochać” takich jegomościów z demobilu umysłowego? I ten chwast ma czelność jeszcze tu od „lewactwa” wyzywać ludzi.

  72. Jasne, Pieczul, wiesz więcej. I co z tego? „Pieczule” to jednostki miary „dojrzałej” dyskusji, czy tak?

  73. @joopsa

    Nieroztropnie piszesz o Profie. Kazdy ma chwile slabosci i moze popelnic knota. Glupi to Hartman nie jest tyle ze rozmyl sie zdziebko czegus. To co pisze ostatnio nie jest juz tak wyraziste i klarowne jakimi byly jego wpisy na poczatku jego kariery bloggera. Kiedys Hartman byl jak brzytwa dzisisiaj cus jest nie teges. Ten pean na temat EU to klasyka propagandy. Jest w nim duzo racji ale i przesady w tym ze EU jest panaceum na wszystkie plagi nasze.

  74. nihil novi
    9 maja o godz. 11:47
    No właśnie. Sprowadzasz rzecz do typowej ambicjonalnej, smarkatej przekomarzanki. Może inaczej nie potrafisz. Ja potrafię: właśnie robię sałatę z pokrzywy, mleczu, babki lancetowatej, szczypioru, gotowanej pszenicy, gotowanej kaszy gryczanej, twarogu, jajek, chrzanu. O ileż to wartościowsze od przekomarzanek. Bywaj zdrów.

  75. @Rafal Kochan et al.

    Czy nie przyszlo Wam do glowy, ze motywem wyjazdu z Polski nie musza byc brak roboty czy pieniadze. Mam nieodparte wrazenie, ze dla wiekszosci w Polsce to wlasnie sa glowne przyczyny dlaczego mlodzi wieja z Polski. A to jest dalekie od prawdy. Rownie silnym i czestym powodem jest ciekawosc swiata albo to ze styl zycia w Polsce nie kazdemu pasi, tak ja bylo w moim przypadku.

  76. Pieczul, a czy potrafisz pisać nie tylko o sobie samym? Czy potrafisz się powstrzymać od recenzowania i pouczania? Spróbuj, to nie boli.
    Bo w przeciwieństwie do Ciebie, ja pisze o problemach, Ty czepiasz się komentatorów. Słowa „czepasz” używam celowo. Interpretuj sobie to jak chcesz.

  77. nihil novi
    9 maja o godz. 13:04
    Rozpaczliwie smarkato się rozmawia na blogach nobliwej kiedyś „Polityki” i dajesz popis takiego właśnie rozmawiania. Sposób rozmawiania jest ważniejszy od poruszanych tematów. Jak bardzo słusznie zauważyła mag: „To tylko blogowe dyskusje, a nie front walki!”. Choćbyś mówił najmerytoryczniej w świecie, nic tu się nie decyduje, ujawniają się tylko osobowości. Zatem forma jest ważniejsza od treści. Dojrzewaj w pokoju, ja tymczasem prysnę.

  78. @Jzrey Pieczul

    Jurku Moj Przyjacielu. Ponieslo Cie zdziebko z thm „Sposob rzomawiania jest wazniejszy od tematu”

  79. Bóg z Tobą przejrzały Pieczulu i Najświętsza panienka tyż. I niech Cię strzegą wszystkie Janioły żebyś sobie krzywdy nie zrobił na rowerku, w pokrzywach i gdzie nie bądź. Bo szkoda by Cię było. Amen!

  80. pawel markiewicz
    9 maja o godz. 13:51
    Pawle, jeśli przypuszczasz lub nawet jesteś pewny, że po niemal 50 latach pasjonackiego – ze stosowna fachową podbudową – przyglądania się językowej komunikacji (a są to tysiące analizowanych zachowań) nie wiem, co mówię, to cóż na to poradzę. Tylko jeden ogólnikowy przykład: Jeśli ktoś wygłasza na towarzyskim spotkaniu, jakim jest, powiedzmy, blog, długi i śmiertelnie nudny spicz, to jakież ma znaczenie, że merytorycznie on jest słuszny, skoro nikt go uważnie nie przeczyta. Dla autora najpierwsza jest treść. Dla odbiorcy – forma. Żeby treść przyciągnęła uwagę odbiorcy musi być podana możliwie prosto, nierozwlekle, atrakcyjnie, inaczej nada się tylko do tapetowania. Przykładem niech będą „Ulisses” i „Traktat o dobrej robocie”. Na blogach do nieumiejętnego mówienia dochodzi smarkata zadziorność.

    Bierzemy więc urlop, bo po względnie ciepłych deszczach są już moje grzyby, no i wydmy łebskie czekają – po mokrym piachu łatwiej dojść z rowerem do pustynnych wydm ruchomych.

  81. @joopsa. Szkoda, że swoje dzierlatki od ich najmłodszych lat faszerujesz defetyzmem i wciskasz im stek frustracyjnych pierdół. Zrób sobie porównanie jegomościu,co Polska zrobiła w latach 1990-2003, a co po 2004 roku. A teraz odpowiedz sobie na pytanie – DLACZEGO to było możliwe? Ponadto, powiedz córce, że „rodzina” pisze sie z małej litery, no i że za kilka lat będzie mogła kopnąć w tyłek ciebie oraz tę całą złą Polskę, wyjeżdzając tam, gdzie skradzione tatusiowi pieniądze przysłużą się jej do bezstresowego zapuszczenia korzeni na obczyźnie. Szkoda, że o tym nie wspomniała w swoim wypracowaniu.

  82. Rafał Kochan
    9 maja o godz. 15:06
    Zaglądnąłem przed skokiem w las, gdzie o tej porze najmniej nas. Rafale, jako rowerujący po drogach i bezdrożach Pomorza Środkowego mogę powiedzieć, że tyle nowych obwodnic, mostów, świetnie wyremontowanych dróg nawet trzeciej, czwartej kategorii oraz takiego prywatnego budownictwa, jakie szaleje od może 2002 roku (wcześniej po transformacji też było, ale skromne, pojedyńcze, a teraz przy wszystkich miastach są całe nowe osiedla – sam u prywaciarzy robiłem) w życiu nie widziałem. Wciąż zadaje sobie pytanie, skąd, za co, którędy, ale że nie mam rozległych znajomości wśród klasy średniej, nie umiem sobie odpowiedzieć. W każdym razie zmiany na moim terenie są powalające. Wiem też, rzecz jasna, o biedzie u czynnych i byłych pracowników najemnych, bo sam się z nich wywodzę. Zrobiła się Polska kontrastów, ale widoczne gołym okiem zmiany na lepsze są zdumiewające.

  83. @Jerzy Pieczul. Oto właśnie chodzi. Niedorzecznym jest zrzucanie winy biedy w Polsce na UE, tak jakby to ta UE zakazywała kolejnym rządom wprowadzać dobre reformy w Polsce, które poprawiłyby jakość życia. Nie mówiąc już o demografii. Trzeba być skończonym kretynem, by dostrzegać związek między jednym a drugim. Ale taka jest mentalność polskiego motłochu, który łyka jak młody pelikan, każdą populistyczną „rewelację”….

    @joopsa
    „wyobraź sobie, nie do końca polskojęzyczny, że mój język ojczysty dopuszcza pisanie dużą literą rzeczowników które stanowią dla piszącego wielką wartość. Choćby słowa Ojczyzna, Honor, Rodzina. ”

    To cieńko coś wychowałeś swoją dzierlatkę, skoro w tym wypracowaniu pisze ciągle „tatuś”, zamiast „Tatuś”. Widać, nie jesteś dla niej żadną wartością.
    Kiedy czytam tego typu prawicowe dyrdymały, to opada mi wszystko.
    Wolę już nie mieć dzieci, niż na nie sie zdecydować a potem obserwować z wyrzutami sumienia, jak muszą stykać się z takim tradycyjno-konserwatywnym gównem na co dzień.

  84. @joopsa. To twoje dziecko jest niedouczone, albo niezdecydowane, co ma pisac. A co do „złociszy” pozyskanych z UE. Nie chce cię dołować inwalido umysłowy, ale otrzymałem ich tyle, ze mógłbyś pomarzyć jedynie o takiej sumie. Ale mam radę dla ciebie – zamiast dawać 10 zł co niedziela w swoim kościele, to masz szansę uzbierac taka sumę na koniec swego zafajdanego prawicowym syfem życia.

  85. @Joopsa. I taką oto mamy wizytówkę prawicowego szui, który biadoli, ze mu źle, że jest okradany… Nie mówiąc, że dałeś popis tępa sztuko, co tak naprawdę sądzisz o biednych ludziach w Polsce.

  86. @Jerzy Pieczul
    Przyznaje Ci racje co do tego, ze jakosc narracji musi byc taka, zeby chcialo sie czytac czy sluchac. Dowodem w sprawie jest chocby wpis Gospodarza, ktory przeczytalem troche z obowiazku bo dlugawy i z powtorkami. Ale z dwojga zlego wole czytac teksty nudne ale sensowne niz bajeranckie bez sensu. W robocie mam zupelnie na odwrot bo co mi na biurko daja jest dlugie nudne i bajeranckie ale totalnie bez sensu. Wspolczynnik tresci okolo 1%. Zasadnicza roznica miedzy glupotami jakie czytam w robocie i niektorymi wpisami jest taka ze te w robocie probuja cos wyjasniac, klarowac czy o czyms przekonuja. Wpisy, choc daleko nie wszystkie, wydaja sie byc terpia dla ich autorow na kompleksy i niedosyt czegos tam. Stad agresja, pouczania, obelgi itd. Ale niech i tak bedzie. Wazne zeby rozmawiac.
    Ide z kobitom na piwo. Pogoda cudo. Zostalo nam jeszcze jakies 2-3 tygodnie w Italii

  87. Jak to jest, ze takie kompletne zero, taki glup, jak J*M ma wieksze poparcie niz np. J.Hartman? Czy dlatego, ze w Polsce?

    http://wyborcza.pl/1,75968,15928300,Don_Korwin_Mikke_z_Nowej_Prawicy.html

  88. @mag
    dziwne ale wszyscy bloggerzy-mysliwi maja takie same sklonnosci. Pamietam ze dyskusje z niejakim Leggionaire byly podobnie bez sensu, ale on wycofal sie z obiegu po zdobyciu tytulu Myckanta Roku :).

  89. mag
    9 maja o godz. 21:00

    U*R-owska czarna sotnia byla najbardziej agresywna banda w powojennej historii Polski. Jak tylko ktos byl na lewo od ich sciany to automatycznie zwracali sie do niego per towarzyszu. Wszelka komunikacja z tymi idiotami byla niemozliwa, bo oni zaprogramowani byli wylacznie nanadawanie tej samej mantry – za Korwinem i Michalkiewiczem. No i jeszcze ten ich Kodeks Boziewicza. Kazdy korwiszon obowiazkowo nosil go w tornistrze, niczym ten zasrany kadet Biegler swoja bulawe marszalkowska.

    Najlepiej na zniszczeniu PRRow, co za niespodzianka, wyszedl kk, ktoremu w ramach rekompensat przypadly ziemie po czesci bylych PGRow.
    W miastach takze nie zasypial kler gruszek w popiele, a wystepowal w charakterze posrednika i protegowanego Watykanu w transakcjach polsko-wloskich. W Lodzi dzieki aktywnosci kleru doszlo do sprzedazy niektorych zakladow pracy wloskim „biznesmenom”, ktorych nikt nie znal, oraz na zasadach w mysl ktorych strona polska nie tylko nie zarobila, ale stracila z tytulu kar umownych. Kler oczywiscie zainkasowal swa dzialke – od jednych i od drugich.

    Termin kooperatywa czy spoldzielnia dzialal na te czarna bolszewie niczym plachta na byka. Przy wspoludziale kleru dazyli wtedy do zniszczenia wszystkiego co moglo przypominac komune – by moc budowac na jej gruzach i zgliszczach. Metoda nie tak nowa, gdyz ta sama komuna postepowala podobnie w sowieckiej Rosji czy Chinach, starajac sie zniszczyc wszelki dorobek kulturowy swych poprzednikow. Postepowala jak chrzescijanstwo, ktore na 8 wiekow wpedzilo Europe w mroki sredniowiecza, w ktorych dopiero Renesans pozwoli odslonic nieco wiedzy o Platonie czy Senece – o kulturze starozytnej Europy.

    Takze w dzisiejszych Stanach, czy Skandynawii, kooperatywy w dalszym ciagu dzialaja, i przynosza zyski. Po prostu czesto nie jest oplacalny, dla sredniego farmera zakup bardzo wydajnego,a drogiego kombajnu (ktory pracowalby 20 godzin w roku), budowa silosa zbozowego, czy pomieszczen chlodniczych dla owocow i warzyw (pozwalajacych na decydowanie o cenach na rynku).
    Podobnie mialy sie sprawy np. z zakladami pracujacymi na rzecz przemyslu tekstylnego. Te ostatnie musialy wprawdzie upasc po otwarciu sie rynku na tanie wyroby azjatyckie, ale czesc wspomnianych zakladow uslugowych mogla stac sie akcjonariatem i – po zmianie profilu produkcji – kontynuowac wytwarzanie i zatrudnianie. Owczesni hunwejbini widzieli jednak i w akcjonariacie forme socjalistycznych stosunkow wlasnosici, ktora (jako socjalistyczna) musiala isc pod noz. Na slowo sosjalizm razem z klerem dostawali wysypki.
    Efektem byla nedza lat 90ch – galopujaca inflacja, niebotyczne bezrobocie, masowa ucieczka sily roboczej za granice. I ten debil Korwin-Mikke, ten szkodnik, ma teraz czelnosc kandydowac do PE. W celu rozwalenia i tego. Bo nic innego jak niszczyc – nie potrafi.

  90. Zbojkotujmy wybory, tak jak zbojkotowaliśmy referendum w Warszawie!

  91. Podzielam wszystkie negatywne opinie, jakie tu padły pod adresem JKM.
    Nie zmienia to w żaden sposób mojej opinii na temat Hartmana. Jest cynicznym błaznem i cwaniakiem podpinającym się pod, jak najbardziej słuszne, postulaty deklerykalizacji kraju. O postulatach tych zapomni natychmiast, kiedy tylko uda mu się osiągnąć własny cel.
    Hartman = Lepper dla „jasnego ludu”.

  92. W moim wyobrażonym świecie bohaterowie rozmawiają elegancko, na przykład tak:

    „-Ty stary oszuście, tatuś miał być jak nowy, a ja widzę, że on jest tylko przypudrowany.
    Wtedy mistrz powiedział te gorzkie słowa. Słyszeli wszyscy, którzy przyszli tego dnia pogrzać się przy cudzym szczęściu i wypić kropelkę darmowej wódki.
    – Mesje Bencjon, ja słyszałem o panu same dobre rzeczy. Pan jest mądry  człowiek, pan nie powie na czarne: białe, na białe: czarne. Pan wie, że dobry Bóg dał człowiekowi ręce, żeby robić z jabłka marmoladę. Ale jabłko z marmolady potrafi zrobić tylko Bóg. Nowy tatuś to jest rzecz poniekąd niemożliwa, on by się musiał drugi raz narodzić”.

    W tym wyobrażonym świecie znający się na języku będzie mówił o języku, z którego od pierwszego „aaa!” i potem „mama” – budowany jest przez otoczenie wewnętrzny świat człowieka. Powie też o tym, że język jest narzędziem obróbki tego świata przez wszystkie bez wyjątku ideologie.
    Znający się na pasożytach powie o wpływie kleszczy na psychikę, zwłaszcza poprzez wywołanie zapalenia blogów mózgowych.
    Znający się na pieniądzu powie o pieniądzu lub sobie powie, że czas to pieniądz i w ogóle na blog nie przyjdzie – ten jest najbardziej logiczny.
    Znający się na teorii poznania powie, że w poznaniu nie ma spraw małych i dużych: dla badacza kleszczy kosmosem poznawczym jest kleszcz, dla językowca – mała i duża litera, dla ekonomisty – funkcjonowanie prawa podaży i popytu na wolnym rynku zniewolonym przez monopolistów.

    I oni by to sobie elegancko do uszu powiedzieli, gdyby blogi były dobranym, a nie przypadkowym towarzystwem. Gdyby były jak w życiu prywatnym, w którym człowiek spotyka się po fajrancie tylko z tymi, z którymi się chce spotykać.

    W blogowym towarzystwie przypadkowym jeden wpadnie na dwa słowa, posłucha, powie: – Masz rację/nie masz racji.
    I wywodzi grzecznie, czemu jego zdaniem ma lub nie ma.
    Moje im uszanowanie – nielicznym jak grzyb rycerzyk ozdobny.

    Drugi wypada z widłami zza obory, powiada zamiast „dzień dobry”:
    – Puknijcie się w łepetynę. Bardzo ważny temat – dużą literą czy małą! A co to ma do rzeczy?
    Zaczyna od inwokacji, nie od wyłożenia racji bez personalnego wstępu, bez wdeptywania przedmówców w glebę, bez mniej lub bardziej wyszukanych inwektyw.
    Kto zaczyna, tego wina.
    Pospolite to jak przytruwająca olszówka.

    Poznawczą (dla mnie) wartość blogów widzę nie tyle w ich wiodących tematach, ile przede wszystkim w komentarzach, w pigułce podanej na tacy, z czego się składamy jako Polacy. A składamy się z „Jacy tacy”, narcyzi, nieotwarci na dialog, na poznanie, silnie emocjonalni. „Co złego, to nie ja” – inaczej mówiąc: przyczyna moich, narcyza, bluzgów, mojego chamstwa nie jest we mnie, w mojej osobowości, ale w złym i głupim świecie, w was, krótko mówiąc, chamy jedne. Tego, że jeden w tych samych okolicznościach bluzga, drugi – nie, czyli że osobowość pierwsza decyduje o zachowaniu, a nie świat, narcyz z racji swego narcyzmu już nie widzi.

    Tylko ileż można z zapałem dokonywać tych samych obserwacji. Idź ty, Stanka, kotowi w duppa. Jadymy na ta ryba.

  93. Chcecie mieć JOPSA za sąsiada ?
    ja nie
    uklony

  94. jest pan wyjątkowo nieprzyjemny ,zapatrzony w swoje poglądu , żadnej tolerancji .
    Szkoda czasu na pisanie.

  95. Jeszcze będzie Pan żałował, że poszedł do polityki…

  96. Czy przewodnik po Brukseli już kupiony? Jaki pierwszy pkt zwiedzania? Lepiej najpierw do Holandii po „fazę” pojechać.

  97. Szkoda że Pan nie wszedł… Proponuję zmienić sztandar. W Polsce brakuje partii liberalno-liberalnej… Centrum Panie Janie, centrum!

css.php