Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

29.07.2014
wtorek

Rekolekcje dla biskupa

29 lipca 2014, wtorek,

Jesteś biskupem Kościoła katolickiego? Świetnie! Ten tekst jest przeznaczony właśnie dla Ciebie. Witaj. Nazywam się Jan Hartman. Mieszkam w Krakowie, jestem filozofem i zajmuję się trochę teorią polityki. Nie powiem, czy wierzę w Boga i jakiego jestem wyznania, bo w sprawie, o której chcę mówić, nie ma to nic do rzeczy.

Będę mówił o zasadach ustrojowych, które gwarantują, że wszyscy będą traktowani tak samo, bez względu na to, w co wierzą lub nie wierzą. Wiem, że to nudne, ale postaram się być dzisiaj „krótki” i przystępny. Chcę Ci mianowicie opowiedzieć, o co chodzi z tą świeckością państwa.

Dowiesz się, na czym polega konstytucyjna zasada neutralności światopoglądowej państwa, rozdział kościoła (piszemy od małej litery, tak jak „państwo”!) od państwa i takie tam. Mam nadzieję, że nie masz mi za złe, że mówię do Ciebie trochę jak belfer. Przecież na co dzień robisz to samo.

Ale spokojnie. Nie posunę się do tego, żeby pouczać Cię, czego chce Bóg, jak masz żyć i co masz zrobić, aby osiągnąć niebo. Aż taki pewny siebie nie jestem. Za to jestem otwarty na dyskusję i mogę nawet zmienić zdanie pod wpływem argumentów. Bo w moim świecie nie ma dogmatów i nie wiążą nas żadne doktryny.

Kiedyś, w starożytnym Rzymie i później, w krajach „barbarzyńskich”, powstałych na gruzach Imperium Romanum, aż do końca średniowiecza panowała dwuwładza. Książęta, królowie i cesarze zajmowali się sprawami doczesnymi, a zwłaszcza takimi, które nie były godne władzy kościelnej. Obrona, drogi, organizacja handlu, sądownictwo w drobniejszych sprawach, niezwiązanych z porządkiem wiary.

Za to biskupi mieli w swej pieczy moralność i wiarę, wychowanie młodzieży oraz ogólny nadzór nad wszystkimi, nie wyłączając panów i władców. Linia demarkacyjna między władzą „świecką” a „duchowną” była przedmiotem nieustających sporów. W każdym razie kościół miał we wszystkich krajach katolickich swoje wielkie majątki, swoich chłopów, podatników i dostawców wszelakich dóbr.

Był co najmniej tak samo bogaty jak państwo i niemal całkowicie niepodległy wobec prawa państwowego. W drugą stronę to nie działało – każde państwo katolickie musiało liczyć się z prawem kościelnym i kościelną jurysdykcją, a papież był właściwie zwierzchnikiem wszystkich chrześcijan, a więc również królów. Kościół był przy tym tak jakby „państwem nałożonym na państwo”, państwem równoległym, a w dodatku miał swoje odrębne organizmy państwowe, i to nie tylko we Włoszech, bo również w północnej Europie (np. państwo zakonu krzyżackiego).

Taki to był sobie ustrój. Potem jednak przyszła reformacja i straszliwe rzezie między chrześcijanami w XVI i XVII w. Ustanowienie pokoju w Europie wymagało zaprowadzenia czegoś, co nazwano „tolerancją”, czyli gwarancją zachowania życia dla tych, którzy – uważając się wzajemnie za zdrajców i bluźnierców – zwykli zabijać się wzajemnie.

Państwo otrzymało w związku z tym nową funkcję – rozjemcy w waśniach religijnych. I właśnie z tej rozjemczej funkcji wypływa współczesna zasada świeckości państwa, okrzepła dopiero w XX wieku, i niemająca wiele wspólnego ze średniowiecznym „rozdziałem kompetencji” władzy „doczesnej” (świeckiej) i „świętej” (kościelnej). Teraz chodzi o coś zupełnie innego. O co?

Otóż w krajach demokratycznych wszyscy mają równe prawa i wszyscy muszą być wobec tego traktowani przez rząd (władze) tak samo – wierzący i niewierzący, katolicy i mahometanie, buddyści i ateiści. Żeby to równe traktowanie było możliwe, rząd nie może pozwolić na to, aby organy władzy, funkcjonariusze publiczni oraz przepisy prawa okazywały jakieś szczególne względy któremuś ze światopoglądów, na przykład ateistycznemu albo katolickiemu.

W przypadku mniejszościowych poglądów nie jest to trudne – na przykład w Polsce niezbyt wielu posłów czy ministrów chciałoby nadużywać władzy celem wymuszania na ludziach posłuszeństwa zasadom szariatu. Po prostu mało jest w Polsce muzułmanów.

Inaczej w przypadku katolicyzmu. Wielu ludzi myśli, że skoro katolicyzm jest religią większości, rządowi wolno stanowić prawa odzwierciedlające to, co katolicy uważają za prawo boże czy prawo naturalne, a więc przekonania i dogmaty kościoła. Tymczasem właśnie tego robić im nie wolno! Demokracja nie polega na tym, aby większość narzucała mniejszości swoje przekonania, obyczaje i styl życia, lecz na prawie większości do wyłaniania rządu. Ten rząd musi jednak kierować się zasadami konstytucji, a więc chronić równość i wolność obywateli przed zakusami tych, którzy chcieliby nadużyć zdobytej władzy i na przykład faworyzować poglądy judaizmu czy katolicyzmu.

Jak widać, świeckość państwa polega na tym, że doktryny religijne (ani religii mniejszościowych, ani większościowej) nie mają wpływu na rządzenie i stanowienie prawa. Państwo musi być niezależne i wolne od wpływu przekonań religijnych (lub antyreligijnych) po to, aby każdy obywatel wiedział, że jego wolność (w tym wolność sumienia!) i jego prawa polityczne oraz szanse życiowe nie będą ograniczone przez to, że nie wyznaje poglądów większości.

Obie te wielkie wartości: równość i wolność, wymagają autonomii państwa wobec wszelkich instytucji powołanych do krzewienia światopoglądów religijnych czy filozoficznych i nieulegania ich wpływom. Jeśli państwo ma być w wspólnym dobrem wszystkich wolnych i równych obywateli – „pogan”, muzułmanów, ateistów, katolików – każdy z nich musi mieć pewność, że władze publiczne nie patrzą przychylniej na wyznawców judaizmu czy ateistów niż na katolików lub odwrotnie – i to niezależnie od tego, kto jest w danym państwie w większości!

Trudno rządzącym uniknąć zaangażowań światopoglądowych, ale w wolnym, demokratycznym społeczeństwie, posiadającym swoje własne świeckie państwo, władza dąży do tego ideału. Ambicją demokratycznie myślącego posła na przykład jest to, aby w wykonywaniu przez niego mandatu w żaden sposób nie przejawiały się jego buddyjskie czy ateistyczne przekonania.

Nie na tym bowiem polega jego mandat, aby wymuszał stanowionym prawem na współobywatelach przestrzeganie zasad swojej religii lub światopoglądu, lecz by działał na rzecz wszystkich obywateli, w pełnym poszanowaniu ich równości i autonomii w prowadzeniu życia, jakie uważają za słuszne i etyczne.

Aby państwo było wobec swoich obywateli wiarygodne, musi pokazywać, że zapisana w konstytucji neutralność światopoglądowa nie jest pustym frazesem. Nie może zachowywać się biernie, gdy jego funkcjonariusze czynią coś, co może dla części obywateli znaczyć, że jakieś przekonania religijne są w tym kraju faworyzowane.

Na przykład obecność menory czy gwiazdy Dawida w sejmie albo budynku użyteczności publicznej mogłaby być odczytana przez niektórych w ten sposób, że w tym kraju judaizm ma szczególną pozycję i że państwo uznaje istnienie Boga, interpretując go w duchu tego właśnie wyznania. Na pewno katolicy nie czuliby się w pełni „u siebie”, gdyby wszędzie wisiały symbole żydowskie. Więc nie wiszą.

I nie znaczy to wcale, że państwo polskie jest wrogie Żydom albo ateistyczne. Znaczy tylko, że nie faworyzuje judaizmu. To samo z krzyżem. Jego obecność w przestrzeni instytucji państwowych może sugerować, że chrześcijaństwo jest ważniejsze (a wraz z nim jego wyznawcy!) niż islam albo ateizm.

A przecież prawo stanowi coś innego – nikt nie jest „ważniejszy”, czy należy do większości, czy do mniejszości. Żeby wyznawca, dajmy na to, hinduizmu, czuł się w Polsce naprawdę „u siebie”, a nie tylko kimś „tolerowanym”, komu pozwala się żyć, a więc aby czuł się równy katolikowi, nie może widzieć znaków żadnej religii w instytucjach publicznych. Inaczej będzie się – w najlepszym razie – czuł jak gość, a nie gospodarz w swoim kraju.

Na świeckość państwa składa się kilka zasad, które tak naprawdę są dobrze Wam znane i o których przestrzeganie bardzo się staracie – tyle że w odniesieniu do państwa kościelnego (Stolicy Apostolskiej i Watykanu) i kościoła, a nie w stosunku do państw, w których Wasza organizacja jest potęgą, jak u nas. Patrząc na to od strony swojego podwórka, na pewno lepiej zrozumiecie, o co chodzi.

Po pierwsze, państwo musi być oddzielone od kościoła, tak jak kościół od państwa. Czy kościół godzi się na to, aby rząd narzucał mu zasady prawne? Co by powiedział biskup albo papież, gdyby rząd polski wyrażał oczekiwania wobec zmian ustrojowych w kościele? Na przykład zażądał wprowadzenia równych praw dla mężczyzn i kobiet na gruncie prawa kanonicznego?

Byłoby to oczywiste pogwałcenie autonomii kościoła, czyż nie? Dokładnie tak samo rzecz się przedstawia, gdy kościół zgłasza roszczenia pod adresem prawa polskiego. Autonomia kościoła nie może być asymetryczna – państwo musi cieszyć się taką samą autonomią w stosunku do kościoła, zwłaszcza że on sam przybiera postać państwową, jako Stolica Apostolska i jako Watykan. Nie wolno państwu narzucać kościołowi swojego systemu wartości i swoich symboli – jakże by to wyglądało, gdyby obywatele zaczęli wieszać w kościołach godła państwowe wedle własnego uznania! Podobnie też kościołowi nie wolno narzucać państwu swojego systemu wartości i swoich symboli ani oczekiwać od państwa przejawów czci.

Po drugie, państwo nie może faworyzować ani afirmować żadnego światopoglądu i systemu wartości, z wyjątkiem tego, na których opiera się konstytucja, a więc gwarantującego zgodne i pokojowe współżycie wolnych i równych obywateli, pomimo dzielących ich różnic poglądów i stylów życia.

Dokładnie tak samo jest w Kościele. Nikomu nie wolno zmuszać go, aby w sposób afirmatywny albo z jakąś szczególną rewerencją odnosił się do jakiegokolwiek wyznania czy systemu przekonań innego niż dogmaty wiary katolickiej. Oczekiwanie od kościoła szczególnego szacunku dla jakiegoś innego niż jego własny systemu przekonań (na przykład do zasad liberalnej demokracji), byłoby perwersją. Oczekiwanie, że państwo demokratyczne będzie w szczególny sposób szanować judaizm, ateizm czy katolicyzm byłoby czymś jeszcze gorszym – wszak to państwo obiecuje w konstytucji, że w sporach światopoglądowych, religijnych, filozoficznych nie będzie stawać po żadnej ze stron! Ani po stronie większości, ani po stronie mniejszości. Po to, aby wszyscy mieli pewność, że są traktowani tak samo i mają naprawdę równe prawa.

Po trzecie wreszcie, państwo świeckie nie może inaczej traktować kościołów oraz pozostałych organizacji powołanych do krzewienia takich czy innych przekonań religijnych, moralnych czy metafizycznych. Musi dążyć do tego, aby wszystkie wolne zrzeszenia obywateli cieszyły się takimi samymi prawami i obowiązkami.

W przeciwnym razie trudno byłoby mówić o równym traktowaniu obywateli i nieangażowaniu się państwa w spory światopoglądowe. Czy kościół nie zgadza się z takim stawianiem sprawy? Czy podobałoby mu się, gdyby jakiś „Związek Ateistów” albo organizacja krzewiąca New Age cieszyła się zwolnieniami podatkowymi i dotacjami do prowadzenia działalności agitacyjnej w szkołach, a Kościół katolicki nie? Owszem, chcecie równości, ale z jednym wyjątkiem – nierównego (bo uprzywilejowującego) traktowania właśnie Was.

A teraz, jak wiesz już mniej więcej, o co chodzi i rozumiesz, że świeckość państwa to nie ateizm, nie „walka z kościołem”, nie „promowanie” tego czy tamtego (homoseksualizmu, gender i czego tam jeszcze), lecz warunek równości, wolności i pokoju, to może przestaniesz udawać, że nic nie rozumiesz?

Może już nie będziesz oczekiwać, że świeckie państwo będzie uznawać Wasze przekonanie, że działacie w imieniu Boga i prawa bożego? Że będzie traktować Was z czcią i szacunkiem większym niż, dajmy na to, ateistów?

Może zrezygnujecie z posiadanych przywilejów, tak aby zrównać swój status z innymi wolnymi stowarzyszeniami obywateli, powołanymi do krzewienia takich czy innych idei? A może jednak tego wszystkiego nie zrobicie? I dalej będziecie udawać, że świeckość to „oddanie Bogu co boskie, a cesarzowi, co cesarskie” czy jakiś tam „podział zadań”, jak w średniowieczu? I dalej będziecie domagać się od państwa polskiego innego traktowania niż to, z jakim spotykają się inne organizacje? I dalej będziecie zabraniać państwu ingerowania w sprawy kościoła, lecz sami będziecie wtrącać się we wszystko i namawiać ludzi do nieposłuszeństwa prawu polskiemu, gdy będzie ono niezgodne z waszymi poglądami i dogmatami.

Niech zgadnę. Tak! Nadal będziecie tacy, jak dotychczas. Ale jeśli przeszedłeś przez te rekolekcje, kropelka prawdy niczym nasienie zapłodniła Twoje serce. I kiedyś wyda owoc. Owoc opamiętania w pysze. Owoc pokory i szacunku dla innych. Owoc poszanowania dla państwa i jego wielkich wartości, które nie są ani chrześcijańskie, ani żydowskie, ani ateistyczne, tylko uniwersalne, humanitarne i łączące wszystkich ludzi.

Nich Cię, Bracie, rozum i serce prowadzą! Amen.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 331

Dodaj komentarz »
  1. Ponieważ nie jestem, niestety, biskupem to przeczytałem.
    „Tak! Nadal będą tacy, jak dotychczas”.

  2. Niechaj Kościół pozostanie jaki jest: pazerny na władzę i pieniądze, obłudny, a nade wszystko niereformowalny – wspólnota ubogich tak duchem, jak i rozumem. Tylko taki Kościół jest w stanie bez pomocy z zewnątrz podtrzymywać własne procesy gnilne. Rozkład potrafi się bardzo ślimaczyć, choć towarzyszą mu czasem zjawiska nad wyraz gwałtowne. Tak czy inaczej, jeszcze jedna erupcja gazów, wysyp kolejnego pokolenia larw, czy wyciek płynów, to już ostatnie przejawy kościelnej dynamiki zmian.

  3. Dobrze, że te upały się skończyły, bo niektórym tak widać przyjarało dekiel, że teraz w malignie z biskupami rozmawiają. A Napoleon tu czasem zagląda?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Profesorze. Swietne, świetne, świetne…
    „Rekolekcje dla biskupa” należy opublikować wszędzie, gdzie jest to możliwe tak, żeby to dotarło do kleru, rządzących w jego imieniu i całego społeczeństwa.
    Nie wierzę jednak, żeby kościół zmienił swoje postępowanie dlatego uważam, że
    Polsce i Polakom pilnie potrzebna jest rewolucja na wzór francuskiej.
    Trzeba zrobić porządek ze złodziejami, oszustami, homofobami, seksistami, pedofilami i antysemitami w koloratkach, w habitach i w krawatach.
    Rządzący Polską od 1989 roku kolaboranci z watykańskim okupantem muszą stanąć przed Trybunałem Stanu za zdradę Ojczyzny i Narodu.
    Jest jednak małe „ale”….
    Czy tępy, nawiedzony motłoch, zniszczony mentalnie przez kk będzie w stanie wziąć udział w takiej rewolucji…?
    Zdaje się, że polska inteligencja zbyt późno się obudziła…

  6. .

    do kogo ta mowa panie prof.
    do prymitywnego shamana?
    glodzia, oko, Franka Bonehead
    de Boner od bruzdy

    w medycynie jak i zyciu
    codziennym, regula obowizujaca
    jest prevention, prevention,
    prevention.

    make sure you don’t catch
    Ebola, AIDS czy tyfus,
    tysiace razy tansze
    niz leczenie powaznej
    infekcji reigijnej, no i more
    survivable

    Nauka i wiara jak zauwazyl
    jakis czas temu Jay Gould, to
    ,,non overlapping magisteria,,
    by definition no connection
    can be made.
    W takich przypadkach najbardziej
    owocne sa conwersacje
    o pogodzie…

    by the way, przy tych dziurach
    w ozonie trza panie prof.
    uwazac ze sloncem, jak sie jaka
    melanoma przypeta to kto
    nam te rekolekcje dla shamana
    zorganizuje…

    no to szczesc boze..

    ..)

  7. 1) Kościoła z wielkiej litery, bo kościół to budynek, Kościół to organizacja. Znaczenie zależy od sposobu zapisu, tak jak żyd i Żyd.

    2) Wartości uniwersalne? Niby które?

  8. „Co by powiedział biskup albo papież, gdyby rząd polski wyrażał oczekiwania wobec zmian ustrojowych w kościele? Na przykład zażądał wprowadzenia równych praw dla mężczyzn i kobiet na gruncie prawa kanonicznego?”

    A właśnie, rząd polski powinien żądać przestrzegania polskiej konstytucji i polskiego prawa na polskim terytorium.
    Jak pokazuje przypadek bp. Wesołowskiego (odmówiono ekstradycji), księża są obywatelami Watykanu. I tam w Watykanie mogą mieć swoje prawo ale na terenie innego kraju każdego cudzoziemca obowiązuje prawo tego państwa.

    Czy ktoś wierzy w nawrócenie episkopatów? Pewnie chodzą po kuriewnych komnatach, łamiąc zapałki i żałując, że czasy stosów przeminęły.

  9. Jestem za : świeckim państwem neoliberalnym.

  10. @Tadeusz Kwiatkowski z Krakowa
    Jak to już pisałem, Kościół Katolicki jest z definicji niereformowalny, jako iż oparty jest on na niepodważalnych dogmatach, a te z kolei oparte są na przesądach, zabobonach oraz innych gusłach prymitywnych koczowników, przemierzających tysiące lat temu pustynne obszary tzw. Bliskiego Wschodu.
    Tak więc reformy zabierają temu Kościołowi wyznawców, ale z drugiej strony, wyznawców odbiera mu także brak reform. Tak więc ta zbrodnicza instytucja wkrótce przestanie mieć jakiekolwiek znaczenie poza tzw. III Światem. Niestety, ale to “wkrótce” oznacza wciąż conajmniej kilkadziesiąt lat, jako iż ów Kościół jest przecież dużą instytucja, porównywalną n.p. do Starożytnego Rzymu czy też Bizancjum, a tak wielkie instytucje to nie rozpadają się, niestety, dostatecznie szybko.
    Szalom!

  11. Ach, gdyby tak i sam profesor Hartman opamiętał się w swojej pysze i wydał owoc pokory i szacunku dla innych!

    .. a jak się już chce przywoływać historię na podparcie swoich tez, to lepiej robić nieco precyzyjniej. O tym, że w starożytności i średniowieczu nieraz to państwo kontrolowało Kościół, autor widać zapomniał…

  12. Dobrze że w Polsce pustoszeją kościoły , podają to nawet statystycy kościelni z pallotyńskiego Instytutu Kościoła Katolickiego w Warszawie.
    Takie informacje powinny znajdować się na pierwszych stronach gazet i na okładkch tygodników tak jak to zrobiła „Gazeta Wyborcza” z 11 lipca 2014 r.
    Jestem pewien że to właśnie pustoszejące kościoły w Polsce są przyczyną nerwowości i nadaktywności publicznej różnych Rwany-Hoserów , ks.Ucho , Franciszków de Barriera itp typów

  13. Dobrze że w Polsce pustoszeją kościoły , podają to nawet statystycy kościelni z pallotyńskiego Instytutu Kościoła Katolickiego w Warszawie.
    Takie informacje powinny znajdować się na pierwszych stronach gazet i na okładkch tygodników tak jak to zrobiła „Gazeta Wyborcza” z 11 lipca 2014 r.
    Jestem pewien że to właśnie pustoszejące kościoły w Polsce są przyczyną nerwowości i nadaktywności publicznej różnych typów Rwany-Hoserów , ks.Ucho , Franciszka de Barriera, itp

  14. Pan Redaktor pisze,
    „Będę mówił o zasadach ustrojowych”

    Szanowny panie Redaktorze,
    sprawe regulacji ustrojowych w Polsce prosze pozostawic Polakom.

  15. mpn
    30 lipca o godz. 6:59

    Prowadził ślepy kulawego. Nie „od dużej litery”, jak napisał profesor, i nie „z wielkiej litery”, jak napisałeś Ty, lecz zwyczajnie: dużą literą. Ale nieprawda, że jest rygorystyczne rozróżnienie: Kościół jako instytucja – dużą, kościół jako świątynia – małą. Przyjęło się u nas zwyczajowe pisanie dużą literą „Kościół”, bo się pod tym rozumie Kościół rzymskokatolicki, czyli jest to swego rodzaju nazwa własna. Ale nie popełnia błędu ten, kto nazywa instytucję „kościołem”, nie „Kościołem”.

    No a skoro szyderczo pytasz o wartości uniwersalne „Niby które?”, to przejedź się rowerem dookoła świata i po drodze pytaj w miejscach, gdzie nawet nie słyszano o czymś takim jak chrześcijaństwo i judaizm – na przykład zabite deskami chińskie wioski, japońskie, amazońska dżungla, rejony Nowej Gwinei – czy wolno u nich swobodnie zabijać, kraść, nie szanować ojca i matki, starszych, być ordynarnym w miejsach publicznych, hałaśliwym, kłamać, niszczyć cudze lub publiczne dobro, gwałcić, uprawiać pedofilię – można jeszcze wymieniać. Przy okazji zapytaj może swego proboszcza, co sądzi o trollowaniu w internecie. Choć proboszcz z całą pewnością nie jest wyrocznią w sprawach moralnych i obyczajowych – już prędzej pan Hartman.

  16. Levar
    30 lipca o godz. 8:49

    Pan Hartman, ty rasistowska łajzo, jest Polakiem – pełnoprawnym obywatelem Polski. A ty poszukaj w swoim genealogicznym drzewku, czy gdzieś nie kwiczy dzika świnia. Że też jeszcze w XXI wieku takie bydło chodzi po tej ziemii powiada obłudnie: „Szanowny”.

  17. Wreszcie, wreszcie Pan Hartman pisze list do swoich kumpli politycznych z TR, którzy (jak Palikot b. poseł PO miliardy z kasy państwa przeznaczyli na kler), którzy (jak Kwaśniewski, podpisał Konkordat, tworząc tym samym klerykalny system). No, ale wątpię, że kumple Hartmana cokolwiek pojmą…

  18. Świetny wpis. Obawiam się, że poziom intelektualny większości polskiego episkopatu nie umożliwia jego członkom przeczytanie tego tekstu ze zrozumieniem.
    Natomiast ja, chociaż nie jestem na szczęście biskupem, serdecznie za ten wpis dziękuję. Tak trzymać!

  19. @Levar

    Wymyslec takie wpisy w XXI wieku wymaga nie lada wysilku. Tyle ze nie umyslowego bo tego co piszesz to zaden przyzwoity umysl nie pomysli.

  20. Jak wierzyć w neutralność światopoglądową kogoś, kto właśnie otrząsa się po porażce najbardziej prostacko antyklerykalnej i antyteistycznej partyjki politycznej, której europosłem zamierzał zostać?
    No chyba że mi coś umknęło i autor bloga opuścił szeregi tego niesmacznego efektu ubocznego polskiej postpolityki, tak jak słusznie uczyniła pani Grodzka.
    Laickość państwa to piękna rzecz. Tyle że jest ona budowana poprzez ciągły konflikt między fundamentalistyczną konserwą a różnymi dzieciakami oświecenia. Jeśli pierwsza strona zdobędzie przewagę, to będziemy mieli fajny katolicki kalifat. Jeśli przewagę zdobędzie druga, to nie liczmy na jej szacunek względem jakiejkolwiek religii. Prędzej będzie tak jak we Francji, gdzie noszenie krzyżyka na szyi jest nadmiernym manifestowaniem swojej religijności. A zakłócenie mszy św. przez dziwacznie przebrany tłumek będzie fajnym performance’m.

  21. w kazdym Kosciel wywiesic ten Manifest dla biskupow, proboszczy, ksziezy..

  22. Nie sądzę by adresaci zainteresowali się tym felietonem.Prymas Glemp ,jakże celnie,
    nazywał takie wypowiedzi „szczekaniem kundelków” .Ta opinia jest już trwałym dorobkiem mysli koscielnej obowiazujacym spadkobierców.
    Odnoszę takze wrazenie,że adresatem wypowiedzi winny byc władze państwowe.Bowiem KK stoi na strazy swoich interesów a władze na strazy konstytucji RP i one to a nie KK winny uwaznie wczytac się w tekst rekolekcyjny.Może poruszy sumienia propaństwowe i wzbudzi nieodpartą ochotę do prostowania rozdziału i ograniczenia przyjaznej kooperacji do działań pro publico a nie pro eklezje bono ?
    Też tego nie jestem pewien bowiem tekst rekolekcyjny jest za długi,ze zdaniami wielokrotnie złozonymi i co tu kryc daleko mu do klarownosci jezyka sfer rzadowych ,ujawnionego w „podsłuchach”.
    To może Wielki Pałac z setkami utytułowanych .się zainteresuje ?..Chyba także nie. Pryncypał od takich mysli stroni .Mogą byc szkodliwe naruszajac niezawodnośc jego sprawdzonego wehikułu politycznego – klęcznika.
    To może lud boży ? A gdzież tam..Już przeczytawszy na wstępie ,że to filozof pisze ,odrzuci ze wstrętem.
    Intencja rekolekcyjna całkiem słuszna .Tyle,że słuchaczy brak.
    Sam wiałem (przed 65 laty) z obowiazkowych rekolekcji szkolnych.

  23. lukasso
    30 lipca o godz. 10:16
    Mógłbyś przytoczyć choćby kilkanaście takich zakłóceń mszy, czy tylko fantazjujesz?

    W Polsce noszenie ogromnych złotych krzyży (czyżby Jezusa do złotego przybili?) na gołych cyckach przez blondynki nie jest nadmiernym manifestowaniem i za Twojego życia na pewno nie będzie. A noszenie ogromnych złotych czy tam jakich krzyży na ogromnych biskupich brzuchach jeszcze bardziej nie jest manifestowaniem, lecz cichutką, skromną pobożnością.

  24. Jerzy Pieczul
    30 lipca o godz. 10:40

    Poda bez problemu. Nawet nie zakłócenie mszy ale nawet „Atak pogaństwa”.
    https://www.youtube.com/watch?v=6d0lF6NKUlg
    To tylko kwestia (nad)wrażliwości. fanatykowi starczy, że nie robisz tego samego co on i już się czuje brutalnie atakowany.

    Gdzieś była ciekawa dyskusja na temat zdjęcia ludzi siedzących w ogródkach piwnych podczas procesji. Forum było katolickie, chyba Fronda, dyskutanci podzielili się w zasadzie na trzy grupy. „Tolerancyjna” uważała że wystarczy żeby powstali na czas procesji. „Centrum” chciało żeby się do tego przeżegnali, albo pochyli głowy. Reszta uważała że powinni paść na kolana. Wszyscy byli zgodni, że RP powinna zabronić takich bezeceństw jak możliwość konsumpcji na trasie procesji, a właściciela bluźnierczych przybytków pójdą prosto do piekła.

  25. Jerzy Pieczul
    30 lipca o godz. 10:40

    W Polsce jeszcze nie pochodzi do zakłócenia uroczystości religijnych. Czasem tylko jakiś facet przebrany za motylka dołączy do procesji Bożego Ciała. We Francji różne incydenty miały już regularnie miejsce, choćby w katedrze Notre Dame.
    Złoty krzyż wkomponowany w cycki to emblemat, a nie symbol religijny, w przeciwieństwie do tego noszonego przez biskupów.

  26. rebel
    30 lipca o godz. 11:15

    Znam ten filmik 🙂 co miał w głowie facet, który to kręcił?
    Proszę nie mieszać Frondy do katolicyzmu, bo nie mają oni z nim wiele wspólnego. To upolityczniona wersja dewocji. Jeśli cała religię katolicką oceniać przez pryzmat Frondy, to porozumienie z normalnym katolikiem będzie niemożliwe.

  27. Jerzy Pieczul
    30 lipca o godz. 9:02
    Szanowny Panie,
    Taki z niego Polak, jak i z szanownego Pana.
    Radzilbym szanownemu Panu i jemu podobrym za bardzo nie podskakiwac,
    pyska zbyt glosno nie drzec, bo Narod Polski wprawdzie niezwykle cierpliwy,
    ale, jak mowi stare przyslowie, co za duzo, tego i swinie nie przelkna.
    Moze sie wiec zdarzyc, ze ten niezwykle cierpliwy narod w koncu jednak te swoja cierpliwosc straci i ryje Wam poobija i wtedy dopiero bedzie wielkie aj waj.
    I po jaka cholere wam to wszystko?

  28. Pan Hartman sobie ZAWSZE przyznaje pewne prawa, których innym NIGDY nie przyzna.

    Pan Hartman ma prawo dążyć do tego, aby Polska była państwem świeckim. Inni zaś mają prawo do tego, aby Polska była państwem nieświeckim.

    Na tym polega równość wobec prawa.

    Państwo świeckie jest tak samo opresyjne, jak i państwo talibańskie. Francja jest państwem świeckim, ale ta sama Francja zakazała dziewczynce (dziecku!) zasłaniania twarzy. Ta bezlitosna opresja francuska niczym nie różni się od bezlitosnej opresji talibańskiej zakazującej dziewczynkom (dzieciom!) odsłaniania twarzy.

    Dlaczego, dlaczego ktoś zawsze coś innym chce narzucać? Czy to Hartman, czy kler – jaka różnica: dla mnie żadna.

  29. Za ciezki tekst jak dla biskupow…bowiem „plenus venter non studet libenter”

    Pozdrowienia dla pana Profesora

  30. „Piękne czasy – spuścizna JPII” czyli dialog i tolerancja po katolicku:

    https://www.youtube.com/watch?v=i4LF-EGiDpY

  31. Levar
    30 lipca o godz. 11:35

    Te groźby, upośledzony brzdącu, to wypisane na czole wielkimi literami twoje przetrącone dzieciństwo. Wchodzić nie żeby rozmawiać, ale żeby kasać, odreagowywać kompleksy. Typowy troll.

  32. Kościół Anglikański jest kościołem państwowym i jakoś nikomu to nie przeszkadza, jest po prostu takim samym dziedzictwem historii narodu jak rodzina królewska. Historia Polski jest również nierozerwalnie związana z Kościołem, tyle że katolickim. Czy to się komuś podoba czy nie, to Kościół Katolicki był nośnikiem postępu i cywilizacji w średniowiecznej Polsce, to Jezuici rozpropagowali w Polsce idee oświecenia. Rosjanie często mówią o sobie że są prawosławnymi ateistami, a w Czechach można często usłyszeć że ktoś mówi o sobie iż jest protestanckim ateistą. Nawet jak ktoś jest w Polsce ateistą, to jest katolickim ateistą, bo wzrastał w katolickiej kulturze. Znakomita większość katolików w Polsce, to płytcy katolicy kulturowi, przywiązani do pogańskiej tradycji święcenia pokarmów i nawiedzania grobów. Polska to tak na prawdę kraj pogański i zwalczanie Kościoła Katolickiego nic tu nie zmieni. Światopogląd Polaków nie jest wcale chrześcijański. Polacy są poganami przywiązanymi bardziej do święconki niż do Chrystusa

  33. Parę uwag odnośnie tego, co Po Pierwsze: czy kościół godzi sie na to, aby rząd narzucał mu zasady prawne? Oczywiście, że się godzi. Nie w sensie wewnętrznych regulacji, tak jak związek np. filatelistów nie byłby zachwycony, gdyby rząd układał mu status, ale rząd, czy ogólnie władza, tworzy ramy prawne, w obrębie których ludzie kościoła muszą się poruszać. W zamian za to ów kościelny człowiek, np. biskup, ma tak jak wszyscy obywatele prawo do „zgłaszania roszczeń do prawa polskiego”. To jest zresztą bardzo korzystna okoliczność, że istnieje „postać państwowa”, czyli Stolica Apostolska, lub Watykan, bo żadnego oficjalnego dokumentu tegoż państwa, domagającego się zmian prawa w innym państwie, czyli w Polsce, nie ma. Ani nie wystąpi oficjalnie Franciszek i nie powie: zróbcie to, to i to. Kościół lokalny oczywiście nie może niczego narzucać, może jednak opiniować, zalecać, rekomendować. Tak jak choćby publicysta i profesor Jan Hartman. Niewątpliwie powstrzymywanie się od zbyt daleko idących rekomendacji jest pożądane i będzie świadectwem roztropności kościoła, jednak ma on do tego prawo, tak jak na przykład polityk ma prawo postulować przywrócenie kary śmierci, choć jest to nieroztropne i niegodne pochwały. Wolność słowa w granicach prawa dotyczy zatem również biskupów i księży.
    Ciekawe, że w tekście nie ma ani słowa o Konkordacie i potrzebie jego wypowiedzenia, co odbieram pozytywnie, bo to może pierwsza jaskółka zrozumienia, iż _nie_o_to_chodzi_.

  34. rebel
    30 lipca o godz. 11:15

    W 50-tych latach parę razy byłem świadkiem, jak stojący przy kościele kazali przechodzącemu czapkę zdjąć. Religianci nigdy nie zrozumieją, że to oni najpierw są natrętni, oni domagają się szacunku dla swojej religii, jej instytucji, które wtykają we wszystko nos. Krytyczne, ośmieszające religie i religiantów zachowania są reakcją na ich zachowania, a nie z sufitu wziętym ośmieszaniem dla samego ośmieszania. Ale problem „Kto zaczyna?” jest o wiele większy, rzekłbym – uniwersalny. W polityce, i w życiu publicznym, i w niepublicznymn, między rozmówcami, małżonkami itd.

  35. Jak byłem małym chłopcem, to chciałem od razy zostać biskupem. Prawie mi się udało, bo kupiłem sobie fajne dzwoneczki które bardzo ładnie dzwoniły. Tak ładnie, że babcia się wzruszała, jakby osobiście była na sumie, a jej sąsiadka do nas przychodziła ze specjalnym życzeniem, żebym podzwonił.
    Na drodze kariery ku biskupstwie uczęszczałem też na rekolekcje.
    Biskupem jednak nie zostałem z powodu treści jakie Gospodarz w rekolekcji pomieścił.
    I z powodów biskupich i wprost przeciwnych, rekolekcja Hartmana bardzo mi się podoba.

  36. aps
    30 lipca o godz. 12:14

    Wyrzucenie na śmietnik konkordatu pewnie niczego by w praktyce nie zmieniło, tyle że przestałby istnieć najidiotyczniejszy w dziejach oficjalny dokument regulujący jakoby relacje między państwami w ten sposób, że pokornie informuje w punktach, co się należy jednej stronie, a druga tylko akceptuje. Tfu!

  37. @Caramba
    To wymaga pilnego sprostowania: księża, biskupi, kardynałowie, etc., NIE SĄ obywatelami Watykanu, tylko obywatelami kraju swego pochodzenia, i jeśli urodzi się w Polsce chłopak, który zostaje ministrantem, potem klerykiem, księdzem i może nawet biskupem, cały czas jest obywatelem polskim. Tak jak ksiądz niemiecki – niemieckim, włoski – włoskim, brazylijski – brazylijskim, etc. Przypadek b. abpa Wesołowskiego jest szczególny i nie można się nań powoływać, bo on akurat był nuncjuszem, czyli ambasadorem Stolicy Apostolskiej vel Państwa Watykańskiego, w Dominikanie a wcześniej jeszcze w innych krajach. Trudno żeby przedstawiciel dyplomatyczny jakiegoś państwa nie był traktowany jako obywatel tego państwa. Paszport dyplomatyczny to coś więcej niż paszport, ale to też paszport.

  38. Jerzy Pieczul
    30 lipca o godz. 10:40

    Złoty krzyż wiszący na opasłym brzuchu biskupa ma zastosowanie bojowe. Jego prawidłowa nazwa brzmi: Shuriken Ninja. Można nim rzucać ze skutkiem śmiertelnym z okien np. plebanii („dom latających sztyletów), tłuc trzymając koniec w ręce („bejsbol”)., lub walić wywijając nim na łańcuchu („nunczaku”). Efekt będzie największy wtedy, kiedy właściciel wielkiego brzucha zastosuje zasadę „wibrującej pięści”.
    Taka jest istota narzędzia na opasłym brzuchu.

  39. rebel
    30 lipca o godz. 11:15
    To dobry przykład. Nie tylko ataku pogaństwa na chrześcijan, ale nawet – co zostało pokazane i nazwane – strzelania.

  40. Ile czasu potrzebuje przeciętny profesor na przedstawienie swojego poglądu? Półtorej godziny. Pół godziny wstęp, pół rozwinięcie i pół zakończenie. Tyle, ile zazwyczaj trwa wykład akademicki.
    Tyle, że blog to nie uczelnia. Trzeba nie tylko pisać z sensem, merytorycznie, ale i zwięźle.
    Tekst Gospodarza, merytorycznie słuszny, jest niemiłosiernie przegadany. Przez co staje się nudny i traci sporo na sile oddziaływania.

  41. @Jerzy Pieczul
    To nie jest stylistyka, której ja chętnie używam, ale mimo wszystko odpowiem: Konkordat w swej istocie reguluje relacje nie między państwem polskim a państwem watykańskim, tylko między polskim państwem a polskimi obywatelami wyznania rzymskokatolickiego, w imieniu których i na ich życzenie zawiera go Stolica Apostolska. Chodzi o stwierdzenie faktu, że mają prawo do wyznawania swojej religii, to jest rzecz najistotniejsza, a wszystko inne to szczegóły. Istnieją ustawy państwowe, regulujące relacje RP z głównymi kościołami i związkami wyznaniowymi. W przypadku kościoła rzymskokatolickiego rolę tę pełni Konkordat, ponieważ jest taka możliwość: ten akurat kościół ma swoją „postać państwową” i stąd formuła umowy międzynarodowej. A beneficjenci Konkordatu, czyli obywatele polscy wyznania rzymskokatolickiego, życzą sobie należeć właśnie do tego kościoła – rzymskiego, watykańskiego, pod przywództwem papieża.

  42. Mnie nie interesuje co maja czynić biskupi.A to dlaczego jest jak jest?A jest tak jak pozwalają czynić rządy prawicy.I w swego czasu millerowcy ,chcący dokonać ekspiacji za grzechy komuny.Narazie peowcy ,z przyzwoitości walczą np.,z pomysłami sumienia nauczycieli ale jak prezes zdobędzie władze to będzie się działo. Przypomnijmy działania kleru za komuny .Porównajmy.Wyciągnijmy wnioski.Jedno jest pewne rozpasana władza ,ogłupia i deprawuje.Dlatego kościóły pustoszeją.

  43. Jerzy Pieczul
    30 lipca o godz. 12:06
    Szanowny Panie,
    z wami nie ma co rozmawiac,
    was trzeba tepic jako elementy spolecznie szkodliwe.

  44. krótko mówiąc jesteś idiotą Hartman

  45. Rebel – dzięki za filmik…. – popłakałem się ze śmiechu…..:-)

  46. @polak

    a moze tak konkretnie dlaczego „Hartman jest idiota”. Bo klapac potrafi kazdy, poniewaz pan bog kazdemu dal gebe do gadania tyle, ze w niektorym zapomnial do tej geby mozg podlaczyc. Wiec pokaz wszystkim blogowiczom, ze tobie lacze geba-mozg dziala dobrze I potrafisz swoje tezy udowodnic. Czekamy z zapartym tchem. Sprobuj. Moze adasz rade

  47. @lukasso
    Cieszę się, że też Cię to bawi. Niestety ten facet nie jest samotny i ma wsparcie hierarchii KK.

    Przypomnę biskupa nawołującego do zamieszek, tłumy szarpiące ludzi próbujących wejść do teatru i zagłuszające trąbkami, gwizdami i krzykami odczyty. Samotny człowiek-motyl wypada dość blado. Mimo tego ustami wiernych, księży i biskupów kościół mówi o prześladowaniach. Nie podoba się spektakl. Nie idź. Bardzo się nie podoba idź do sądu. Cywilizacja.
    Tu nie ma symetrii. Nikt nie blokuje drzwi katedry, nie gra na trąbie przed kościołem, trasy procesji nie zakłócają zorganizowane grupy krzykaczy, … Przemoc stosuje tylko jedna strona i odpowiedź Policji na tę przemoc nazywa prześladowanie. Wniosek jest prosty, jeżeli nie pozwalasz pobić, albo choć opluć i poszarpać niewiernego to prześladujesz Polaka-Katolika. Dzicz.
    Nie usłyszałem, żadnej wypowiedzi ze strony KK, że siłowe rozwiązywanie sporów jest be i nie należy szarpać ludzi na ulicy. Przyjmuję więc linię za oficjalną.

    @Jerzy Pieczul
    Fanatycy wszelkiej maści to poważni ludzie. Najbardziej boją się śmiechu.

    @Tanaka
    Czekam na męczenników tego strzelania. Nie zdziwię się jak się znajdą. Nie takie numery przechodziły.

  48. rebel
    30 lipca o godz. 13:28

    Chętnie się zgłaszam jako pierwszy męczennik: oglądanie tego i słuchanie komentarza zza kamery było męczące. 🙂

  49. Professore,
    pana instrukcja dla biskupa (jako takiego) jest prosta jak konstrukcja cepa.
    Ale on po pierwsze jej nie przeczyta (apages satanas -Polityko!), a po drugie, nie zrozumi, bo jego umysł jest tak skonstruowany, że reaguje tylko na kościelną, „ubogacającą” nowomowę, czyli totalny bełkot.
    Mam świadomość , że są w Polsce księża i zakonnicy „normalsi”, czyli ludzie w miarę oświeceni i wrażliwi, ale jeśli nie w zdecydowanej wręcz mniejszości pozostający, to unikający najmniejszej konfrontacji ze swoimi pryncypałami. Po śmierci biskupa Życińskiego nie potrafię już wymienić ani jednego pupurata, który wzbudzałby zaufanie i szacunek. Wielce mnie rozczarował np. abep Nycz, po którym spodziewałam się jednak czegoś lepszego. Przelał tzw. czarę goryczy (mojej), gdy wziął w obronę prof. Ch. o niezłomnym sumieniu.

  50. Jerzy Pieczul, Tanaka
    Witajcie Jurku, „szkodniku społeczny” według Levara (szanownego, rzecz jasna) i słusznie ceniony przez poniektóre koleżeństwo mentorze, Tanako!
    Dość dawno mnie tu nie było, a tymczasem ludność blogowa nie próżnuje i wydala z siebie rozmaite ludowe mądrości, a niekiedy wręcz zaskakuje „brzydkimi” słowami szerzącymi nawet nienawiść katolicką i rasową.
    Niemiłe to doświadczenie, gdy człowiek wraca prosto z „pięknych okoliczności przyrody” nadnarwiańskiej (właśnie zaczęły się „u nasz” żniwa, wyjątkowo latoś wcześnie), gdy słucha się klekotu bocianów na gnieździe nieopodal, gdy gadasz przyjaźnie, a niespiesznie z tubylcami przy piwku „w ogródku” przysklepowym albo kąpiesz się w rzece o zachodzie slońca, gdy wreszcie zelżał upał.
    Chrzanię to wszystko i w piątek uciekam znowu z miasta. Tym bardziej, że aż boję się tegorocznych okrągłych obchodów PW. Pokół tej tragedii wyrosła cała idiotyczna popkultura!
    Pozdro

  51. cytat Levar
    Szanowny panie Redaktorze,
    sprawe regulacji ustrojowych w Polsce prosze pozostawic Polakom.
    ….
    Szanowny Panie Levar , prosze uprzejmnie przestac byc bezczelnym .
    Jasne ?
    Pozdrawiam

  52. Trzeba skonczyc z tym biadoleniem o KK. To juz nie ma sensu. trzeba zacisnac zeby I miec nadzieje, ze KK sam sie wykonczy. Chcialbym moc powiedziec, ze co to nas w koncu obchodzi I nie se klechy pieprza co im sie podoba. Ale nie powiem, bo te klechy to jak V kolumna. jak stado mrowek. Ino patrzec jak Nyczowi I Hoserowi wstawia fotele do Sejmu. No I Inkwizycja wroci z cala pewnoscia! To juz jest pewne.

    Swoja droga nie rozumiem dlaczego biadoli sie ze Polska jest taka miernota w zakresie wynalazczosci I pomyslowosci. Jak moze byc inaczej, kiedy stadion narodowy zapelnia sie kiedy przyjezdza Szaman z jakies Ugandy I to na zaproszenie ‚dostojnika KK’ Hosera

  53. „jestem filozofem” – taa, jak z koziej doopy róg….

  54. Profesor Jan Hartman,

    wziąłem sobie do serca „jestem otwarty na dyskusję i mogę nawet zmienić zdanie pod wpływem argumentów.” spróbuje Panu pokazać, gdzie tkwi błąd w Pana rozumowaniu, na pozór logicznym, że mucha nie siada. Pan dyskutuje z religią katolicką jakiej nie ma. Ta która jest i której wykładowcą jest Biskup do którego się Pan zwraca uważa, że obowiązkiem katolika jest narzucać swoje poglądy i wiarę dla dobra ludzi którzy zbłądzili w niewierze. Oni nie uważają, że przez narzucanie innym swojej wiary czynią zło, wręcz przeciwnie, dobro nawet jak obdarowywani przez nich sobie tego nie życzą i nie zdają sprawy, że dobro ich spotyka.
    Proszę spojrzeć na świat ich oczami, zrozumie Pan, nie zaakceptuje jak ja, ale zrozumie. Pan domaga się świata idealnego, to utopia, jak domaganie się sprawiedliwości, od kogo, przypadku który rządzi światem i nam go modeluje?
    Czy od Boga którego nie ma jak ja uważam?
    Prawem biskupów i kościołów jest zawłaszczać przestrzeń publiczną, prawem innych, myślących inaczej jest się temu zawłaszczaniu przeciwstawiać i przed tym bronic co Pan i Biskupi czynią. Tylko w tym starciu mogą być zachowane wolności wszystkich. Uważam, że odbieranie prawa do życia zgodnie z nakazami wiary takiej jaką się wyznaje, ze wszelkimi elementami których nie akceptujemy, nie takiej jaką się chciałoby żeby inni wyznawali zabezpiecza nasze wolności w tym Pańską.
    Prawem złodzieja jest kraść, prawem policjanta go za to ścigać, sędziego osądzać, a klawisza pilnować, żeby swoją karę odpokutował, tak ten świat urządzony, przez kogo? To zależy od światopoglądu, ale chyba się nie będziemy spierali, że tak jest i chyba pozostanie? Chyba, że socjalizm zwycięży ale to też utopia, z tej samej półki brana co Pana rekolekcje.
    Pozdrawiam.

  55. @aps
    Tak czy inaczej, Watykan, z „dobrym” papieżem Franciszkiem na czele, chroni kryminalistę, jakim bez wątpliwości jest były nuncjusz Wesołowski, a więc KK jest organizacją przestępczą, której działalność powinna być zakazana w UE, a więc także i w Polsce.
    Szalom!
    @Valdik
    Kościół Katolicki nie był nigdy nośnikiem postępu i cywilizacji w Polsce. Niósł on do niej tylko, obce nam, Europejczykom, azjatyckie legendy, zabobony i inne gusła starożytnych Hebrajczyków. To, że niektórzy księża nieśli postęp (Kopernik, Krasicki, Kołłątaj czy też Staszic) wynikało zaś tylko z tego, że aż do XVIII wieku włącznie, nauka na wyższym poziomie dostępna była w Polsce tylko w ramach owego Kościoła.
    I zgoda, Polacy są, w olbrzymiej większości, poganami, jako iż religia rzymsko-katolicka, z jej 3 a nawet 3 i pół bożkami (tzw. Matka Boska to jest przecież conajmniej półbożek), licznymi świętymi z Karolem Wojtyłą na czele, błogosławionymi oraz aniołami, z całą ich, jakże złożoną hierarchią, o Diabłach już nie wspominając… 😉
    Szalom

  56. Dzięki Ci kaganie za uświadomienie mi mojego pogaństwa, znaczy się jego autoryzowanej, usankcjonowanej przez Watykan wersji 🙂
    Pokój i z Tobą

  57. Uprzejmie informuję Pana Profesora, że termin „konstytucyjna zasada neutralności światopoglądowej państwa” wywodzi się z określonego poglądu. Zatem zawiera w sobie sprzeczność.

    Swoją drogą: Pan to przecież wie, czemuż więc przechodzi Pan nad tym do porządku? Zła wola, zły człowiek?

  58. @lukasso
    Pokój z Tobą, ale dlaczego wolisz tego starohebrajskiego, okrutnego, złośliwego a pamiętliwego bożka Jehowę wraz z jego potomstwem od naszych staropolskich bogów, takich jak n.p. Swarożyc, Świętowit czy też n.p. Dadźbóg?
    Szalom!

  59. @Krzysztof Ligęza
    Gdzie konkretnie oraz dlaczego widzisz sprzeczność w terminie: konstytucyjna zasada neutralności światopoglądowej państwa? Czy według ciebie państwo może być tylko wyznaniowe? A jeśli tak, to dlaczego?
    Szalom!

  60. A propos biskupów i …
    “Po śmierci Marszałka Piłsudskiego, 12 maja 1935, Kanclerz Adolf Hitler ogłosił w Niemczech żałobę narodową i wysłał telegram z kondolencjami do prezydenta i rządu RP. Pisał w nim: „Głęboko poruszony wiadomością o zgonie Marszałka Piłsudskiego wyrażam Waszej Ekscelencji i rządowi polskiemu najszczersze wyrazy współczucia moje i rządu Rzeszy. Polska traci w powołanym do wieczności Marszałku twórcę swego nowego państwa i swego najwierniejszego Syna. Wraz z narodem polskim również naród niemiecki obchodzi żałobę z powodu śmierci tego wielkiego Patrioty, który przez swą pełną zrozumienia współpracę z Niemcami oddał nie tylko wielką usługę naszym krajom, ale przyczynił się ponadto w sposób jak najbardziej wartościowy do uspokojenia Europy.” Do żony Piłsudskiego, Aleksandry Piłsudskiej, Hitler napisał: „Smutna wiadomość o zgonie Pani małżonka, jego ekscelencji Marszałka Piłsudskiego, dotknęła mnie bardzo boleśnie. Wielce szanowna, czcigodna Pani oraz Jej Rodzina zechce przyjąć wyrazy mojego głębokiego współczucia. Postać Zmarłego zachowam w swojej wdzięcznej pamięci.
    Hitler uczestniczył również we mszy świętej na cześć Marszałka, jaką odprawiono 18 maja 1935 r. w Katedrze św. Jadwigi w Berlinie przy symbolicznej trumnie Józefa Piłsudskiego. W uroczystości wzięli udział przedstawiciele III Rzeszy m.in. Joseph Goebbels, Konstantin von Neurath oraz wysocy przedstawiciele NSDAP i Wehrmachtu a także nuncjusz apostolski w Niemczech Cesare Orsenigo. Po nabożeństwie dwie kompanie Wehrmachtu oddały honory wojskowe.”
    “Mimo powszechnego nastroju żałobnego w Polsce, niektóre środowiska zbojkotowały żałobę – wbrew wyraźnemu życzeniu władz, które w takich wypadkach stosowały represje.
    – Biskup kielecki Augustyn Łosiński nie wywiesił flag żałobnych, a tylko flagi państwowe bez oznak żałoby, a także odmówił żądaniu władz bicia w dzwony kościelne. Wówczas członkowie Związku Legionistów i innych organizacji prorządowych weszli samowolnie na dzwonnicę katedry i zaczęli bić w dzwony. Biskup wysłał ludzi, którzy usiłowali temu przeszkodzić, ale bezskutecznie, po czym doszło do zamieszek – podburzony tłum usiłował wedrzeć się do rezydencji biskupa, co zostało udaremnione dzięki interwencji policji”.

  61. Polonia-Sawa
    30 lipca o godz. 14:36
    Szanowna Pani,
    beszczelni sa ci, ktorzy probuja pouczac Polakow,
    jak maja zyc w wlasnym kraju.

  62. oczywiscie mialo byc: „bezczelni”

  63. Levar; jak zwykle daje popis chamstwa i wyjątkowej głupoty. Cierpi na rozdwojenie jaźni w oparach własnej zgnilizny intelektualnej….wypowiada się w imieniu Polaków. Sam sobie takie prawo przyznał …ciężko acz skutecznie pracuje na kaftanik.

  64. Jak wiadomo termin „wolnomyśliciel” oznacza kogoś takiego jak Hartman. Człowieka myślącego wolno, jeżeli w ogóle. W Średniowieczu bowiem, co wie każdy kto o takim okresie historycznym w ogóle cokolwiek słyszał, toczyła się tzw „walka o inwestyturę” pomiędzy władzą świecką i władzą duchową. Władza świecka nigdy władzy duchowej podporzadkowana nie była, ale na odwrót, to władza duchowa była podporządkowana władzy swieckiej, aż w wyniku owej walki udało jej się spod tej przewagi wyzwolić. Do XI wieku to książęta, królowie i cesarze zarządali Kościołem, mianując ksieży, biskupów i papieży według własnego widzimisię. Idea rozdziału kościoła od państwa jest właśnie wynalazkiem …kościelnym. Natomiast wszelakiego rodzaju ruchy rewolucyjne, jakobini, bolszewicy, naziści, czy palikotowcy na odwrót, zawsze starali się sobie kościoł podporządkować i nim rządzić. Co zresztą widać i na tym forum.

  65. „Po pierwsze, państwo musi być oddzielone od kościoła, tak jak kościół od państwa. Czy kościół godzi się na to, aby rząd narzucał mu zasady prawne?

    Dokładnie tak samo rzecz się przedstawia, gdy kościół zgłasza roszczenia pod adresem prawa polskiego.”

    Roszczenia kosciola pod adresem panstwa sa tak samo niszczycielskie, jak roszczenia panstwa wobec kosciola/kosciolow, co widac wyraznie na przykladach historycznych:

    Zaleznosc cerkwi moskiewskiej od caratu, panstwa sowieckiego i obecnego systemu putinowskiego doprowadzila do zminimalizowania znaczenia cerkwi, i co za tym idzie religii przez nia gloszonej, w zyciu narodu (obywateli).

    Tak samo fatalnie odbily sie na kosciolach w Niemczech rzady nazistow. Koscioly byly od nich mniej lub bardziej zalezne.

    Przemozny wplyw kosciola katolickiego na panstwo i stanowienie prawa w dzisiejszej Polsce jest podobnie pustoszace. Bo jest to tak naprawde wylacznie walka o wladze. Tu na ziemi. A jak to pieknie Chrystus Pilatowi wyjasnil: Królestwo moje nie jest z tego świata.

    Kosciola walka o wladze tu na ziemi pozbawia ludzi zainteresowanych religia prawdziwej duchowosci, ktorej szerzenie jest przeciez wlasciwym zadaniem kosciola/kosciolow.

  66. Polonia-Sawa
    30 lipca o godz. 14:36

    Powiedziałbym raczej: ….przestań być nacjonalistą!

  67. @ Jerzy Pieczul
    A rozumiesz znaczenie słowa „wartości”? Bo jakoś żadnych nie podajesz. Podajesz tylko zestaw pewnych nakazów moralnych, obecnych w większości kultur, których absolutnego charakteru zresztą nie dowodzisz.

  68. @pilaster
    Mylisz średniowiecze, czyli wieki od mniej więcej XI do XV, z tzw. ciemnymi wiekami (dark ages), czyli okresem upadku Europy Zachodniej i Środkowej, czasami mniej więcej od upadku Rzymu (ok. V wiek n.e.) do mniej więcej XI wieku, czyli do początków średniowiecza. Jednakże nawet w średniowieczu, czyli w wiekach od XI do XV, to życie intelektualne było zdominowane przez scholastykę, czyli pseudo– filozofię, uzasadniającą tzw. prawdy wiary chrześcijańskiej. Co ciekawsze, to W XIII wieku zostały zatwierdzone przez papiestwo tzw. zakony żebracze, czyli franciszkanie i dominikanie, których członkowie ślubowali ubóstwo i utrzymywali się początkowo z jałmużny. Ugrupowania religijne takie jak waldensi również odwoływały się ewangelicznych ideałów ubóstwa, lecz zostali oni przez papiestwo uznani za heretyków. Innym ruchem religijny odwołujący się do zasad ewangelicznego ubóstwa, uznanym za heretycki, tworzyli katarzy. W 1209 papież Innocenty III ogłosił krucjatę przeciwko katarom. W wyniku krucjaty oraz działań średniowiecznej inkwizycji ruch katarów został zlikwidowany (Wikipedia).
    Szalom!

  69. mag
    30 lipca o godz. 14:16
    A wstąpcie mag, w dom i Bug też. Z Narwiom.
    Żniwa latoś wcześnie, więc się nowy żniwiarz na polu pojawił. Zwie się BISKUP WĄTROBA.
    A już się zdawało, że biskupów jest jednak ograniczona ilość i wszystkich znamy: z gęby i Słowa Bożego z gęby się ulewającego. A tu proszę – nastąpiło uroczyste Przybycie WĄTROBY.

    No, klimaty takie przedstawiasz, że nic tylko jak w serii U Pana Boga za piecem/U Pana Boga w ogródku i coś tam jeszcze, wraz z serialem Ranczo. czas płynie leniwie, ludzie się nienawidzą i przyjaźnią na zmianę co drugi dzień, baby się goło kompiom w rzece, chłopy podglondajom, a wójt chodzi po polach i wiersze pisze. Modlitewnik z plebanem przechadzajom sie po głównej ulicy między kościołem a urzędem wójta. Zaś przed sklepem lub gospodom kwitnie życie towarzyskie. Bocian z góry wszystko aprobuje dając sygnał sraczkom.
    A nad wszystkim ksienżyc świeci.
    Stąd się biorom dzieci.

  70. Hartman Pan niemal zawsze wiesza psy na wolnych ludziach korzystających z praw, jakie ustanowili politycy.

    Niemal nigdy nie wiesza psów na politykach, którzy tu rządzą. Pewnie dlatego, że musiałby wieszać psy na swoich kumplach…

    Tak i tym razem: to nie biskup, rabin czy pastor ustanowili to, co jest w Polsce, ale kumpel Hartmana Kwaśniewski, ale kumpel Hartmana Palikot, ale inni, jak Tusk, Komorowski, Mazowiecki, Miller.

    Totalna obłuda Hartmana Pana.

  71. Levar
    A któż TY jesteś?!
    Polak Duży?
    Cóś ci ta Polackość nie służy,
    bo pleciesz androny
    jak potłuczony.
    I nawet wiedzieć nie chcę, jaki „znak twój”
    a orzeł biały to chyba sobie pióra ze wstydu wyrywa.
    Za takiego Polaka Dużego

  72. Tanaka
    Wątroba wielkie na mnie uczynił wrażenie. Znaczy się biskup Wątroba (fuj, co za nieestetyczne nazwisko!).
    Polecam twej uwadze księdza egzorcystę z Przemyśla, który odbiera sms-y od samego szatana! I to już od 2011!
    Tanako, czy leci z nami psychiatra? Wiesz, taki naczelny psychiatra na kraj?
    Jakoś nie widzę, by pleban w mojej nadnarwiańskiej okolicy odgrywał wybitnie istotną rolę, jak w „U pana Boga za piecem”, czy w „Ranczu”.
    Zobaczymy, jak wypadną tegoroczne gminne dożynki.
    Nie ukrywam, że łońskiego roku, co mnie lekko zmroziło, po raz pierwszy, odkąd pamiętam, msza rozpoczynająca uroczystości dożynkowe obywała się na estradzie, a nie w kościele znajdującym się o rzut beretem od placu imprezowego.
    Czyli pełzająca fundamentalizacja katolska.
    Nie omieszkam zdać sprawozdania z dożynek tegorocznych również w interesującym nas aspekcie.

  73. Panu Hartmanowi i nie tylko:

    W Polsce ustawy podpisuje Prezydent. Bez tego podpisu ustawa nic nie znaczy.

    Prezydenci w Polsce: ateista Jaruzelski, ateista Kwaśniewski, katolicy Wałęsa, Kaczyński, Komorowski.

    Najważniejsze ustawy tworzące system podpisał ateista Kwaśniewski (kumpel Hartmana): Konstytucja, Konkordat.

    Poza tym: religia do szkół za ateisty Jaruzelskiego, a Komisja Majątkowa ma swój początek za ateisty Rakowskiego…

    To, co najważniejsze w Polsce, tworzące ustrój, ustanowili ateiści. ATEIŚCI. To im zawdzięczasz, Panie Hartmanie, swoim kumplom. Ale swoich kumpli nie tkniesz, natomiast wyżywasz się na tych, co nie wprowadzili systemu.

    To nie biskupi, rabini, pastorzy itd., ale ateiści stworzyli polski system.

  74. Dla wszystkich guślarzy pedofilskiego, homofobicznego, antysemickiego, seksistowskiego, oszukańczego i pasożytniczego kk oraz ich otumanionych kościelnym kadzidłem i biblijną bajką wiernych mam dobrą radę:
    – Każdy, kto wierzy w gadającego węża, łażenie po powierzchni wody oraz w faceta, będącego nie tylko synem swojej matki (Maryi) i jednocześnie jej partnerem seksualnym, ale także swoim ojcem – bogiem występującym w trzech osobach, który sam siebie zesłał na Ziemię jako Jezusa, sam siebie skazał na ukrzyżowanie, żeby samego siebie „przebłagać”, sam siebie zabrał do „nieba” i teraz razem z ludobójcą JP2 i sadystką Teresą z Kalkuty rządzi wszechświatem…powinien niezwłocznie skorzystać z porady ateistycznego psychiatry.
    PS:
    Wszystkie religie, które wymyślili cwaniacy do manipulowania i kontroli prymitywnymi ludźmi to obraza rozumu, a „biblia” to kiepski, ociekający krwią oraz pełen okrucieństwa i przemocy horror.
    Katolikom przypominam, że jest 21 wiek i najwyższy czas zacząć zdawać sobie sprawę z faktu, że ich
    religijne niebo było i jest puste.

  75. mag
    30 lipca o godz. 18:02

    Tak, BISKUP WĄTROBA to i nazwisko i funkcja zupełnie niepijarowa.
    Onegdaj, w Holiłudzie zmieniali aktorkom i aktorom nazwiska na lepiej brzmiące. wytwarzające więcej czaru, tajemniczości, seksapilu, dostojności – zależnie od przeznaczenia kuglarza – czy bardziej do filmów z cyklu zabili go i uciekł, czy do filmów o miłości. Maczo czy wzdychaczo.
    Na nic zdałby się nawet wielki talent naszej Apolonii Chałupiec, gdyby z niej nie zrobili Poli Negri. A i nasza, wyposażona w potężny i cudny głos Czesława Gospodarek – cóż by znaczyła, gdyby się nie zwała Violetta Villas?
    Więc z tym Wątrobą to jakieś popapranie. Ten Wątroba, wedle standardowej genezy nazwisk, był onegdaj tą wątrobą. Antenat najpewniej chlał, wątroba mu puchła, aż go powaliła. I z tego wziął się Wątroba. I teraz, jako biskup regularny, powstaje wrażenie, uzasadnione tym jak mówi i jak ryczy, że nie głową się posługuje, a wątrobą.

    Ale by dać odpór Wątrobie. właśnie czytam, że pewna mieszkanka wsi podczęstochowskiej, zdesperowana tym, że tłumy zawodzących katoli pod krzyżem stojącym na jej posesji nie dawały jej spokoju i łamały ogrodzenie, wzięła i krzyż ścięła.Po czym owinęła w folię i schowała do stodoły.
    Zaprawdę, piękne i znamienne to zdarzenie! chwała panu na wysokościach krzyżą w stodole!
    tu link:
    http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,16394566,Sciela_przydrozny_krzyz__bo_przeszkadzali_jej_modlacy.html

  76. ‚atalio’ dobrze wypunktowała/eś sprawę. Rzecz tę jednak proponuję uzupełnić o fakt, iż te persony tu nazwiskami przedstawione jak w amoku utytłane działały wespół z kościołem jako instytucją. Tak zwani nowi „właściciele” Polski wyjeżdżali do Watykanu na konsultacje, do Wojtyły (np. senacka ekipa pod przewodnictwem ówczesnej parlamentarzystki Alicji Grześkowiak). Artykuł Pana Profesora o tyle jest adekwatny wobec biskupów, że istniejący obecnie totalitarny stan religijno-kościelny w Polsce oni tworzą i utrwalają. Jak niektórzy tutaj, sądzę, że ta kasta watykańska, jako organizacja przestępcza, nie wzruszy się mądrością Profesora. Dwa tysiące lat funkcjonują bez przeszkód tylko na podstawie kłamstwa, że jest Bóg, w ich katolickim rozumieniu. Do tej pory nie dowiedli tego i zobacz jak lud to kupuje, a oni żyją jak w raju. Dlatego, mimo, iż Profesor wyłożył „kawę na ławę”, to oni to mają tam gdzie pan Jasio ma pana majstra. I postulat któregoś tutaj internauty, że sprawę można załatwić jak Francuzi rewolucją, jest słuszny. Tylko w dzisiejszych czasach musi to być już rewolucja mentalna. I dlatego artykuł Profesora Hartmana jest ważny w kształtowaniu mentalności poprzez wiedzę. Dziekuję Panie Profesorze.

  77. Korzystając z kolejnego „zlotu” religiantów z okazji „rekolekcji” dla kleru,
    przypomnę istnienie dokumentu, który 21 lat temu rozpoczął kolejne pasmo nieszczęść w historii Polski:
    KONKORDAT…
    Ten dokument został przez polskie władze świeckie z naruszeniem Konstytucji i prawa podarowany „wielkiemu rodakowi” JP2 w wiernopoddańczym geście.

    W polityce międzynarodowej zawieranie międzynarodowych umów to zawsze obustronne korzyści, postęp i poprawa bytu społeczeństw w imieniu których rządy umawiających się stron je zawierają.
    Cóż takiego dobrego daje Polsce i Polakom konkordat…?
    Ano… NIC.
    Z faktu istnienia tego cyrografu pasożytniczo korzystają jedynie hierarchowie i wielotysięczna rzesza sutannowo – habitowa.
    Nie niesie on ze sobą ani postępu, ani poprawy społecznego bytu.
    Wręcz przeciwnie – cofa do coraz głębszego średniowiecza i bazuje na ekonomicznej i intelektualnej biedzie.

    Konkordat gwarantuje klerowi totalną swobodę i bezkarność we wszystkich działaniach, nawet w naruszaniu i pogwałcaniu samej umowy, co już samo w sobie jest wystarczającym powodem do jej zerwania. Prawie każdego dnia pojawiają się przykłady tej swobody i bezkarności sutannowych pedofilów, habitowych sadystek oraz agresywnych postaw biskupów, którzy przy każdej okazji opowiadając swoje niedorzeczności tworzą atmosferę konfliktów społecznych i nienawiści.

    Mimo tych oczywistych powodów klerykalna prawica – lobbyści kk nie ośmielą się nawet pomyśleć o bezkonkordatowej i świeckiej Polsce.

    Uważam, że nadszedł czas, żeby w Polsce zaczęli rządzić ludzie mądrzy.
    To pierwszy, najważnieszy warunek, żeby państwo klerykalne, pełne fobii oraz niesprawiedliwości zamienić w suwerenne i demokratyczne państwo świeckie, bo w przeciwnym razie ten religijny grajdoł wkrótce bez reszty pogrąży się w mrokach średniowiecznego zacofania.

  78. No, no … lekkie pióro …. ciężki tekst. Dobry tekst. Mądre słowa. Ostatnio dużo się pisze o powrocie dobrych czasów w Polsce, powrocie do świetności z czasów Jagiellonów. Mam nadzieję, że historyk Tusk zna biografię Zygmunta Augusta (z Jagiellonów) i wie dlaczego dziś w szkołach uczymy się o tym, że jednym ze źródeł tej Polskiej potęgi była tolerancja i rozdział państwa od kościołów – z ich poszanowaniem. A biskupi robili wtedy dokładnie to samo co dziś. Pewnie też wie dlaczego tak naprawdę Bismarck rozpoczął w Niemczech (na ziemiach polskich przy okazji) kulturkampf.

  79. lukasso
    30 lipca o godz. 11:17

    No proszę, jak prawdomówny katolik wykręcił kota ogonem. Nie pytając blondynek- właścicielek, czym jest dla nich krzyż na ich gołych cyckach, sam zadecydował: jest emblematem. A krzyż na spasionych biskupich brzuchach jest symbolem religijnym. Jesteś bardzo zdolnym uczniem diabelskiego Kościoła. Oczywiście, epitet „diabelski” to spokojniejsza wersja epitetu „sku.wysyński.

  80. Edmund Kaleciński
    30 lipca o godz. 19:31

    Podpisy były składane bez przykładania lufy do łba. Wolni prezydenci składali podpis, a nie musieli. Nikt ateisty Kwaśniewskiego nie zmuszał, aby podpisał. Pan Hartman by się kumplował z kukiełką?

    Dlaczego nigdy nie skrytykuje swoich ateistycznych kumpli, dzięki którym istnieje system, jaki jest w Polsce? Moim zdaniem, z obłudy…

  81. Obywatelu Hartman.
    Jakim swiatopogladem kieruja sie poslowie swiatopogladowo neutralnego panstwa przy stanowieniu prawa ? ( taka jest ich rola )

    … chyba nie sa wyjalowieni pod tym wzgledem, prawda ?

  82. aps
    30 lipca o godz. 12:44

    No to i ja Ci odpowiem. Do tego, żeby być posłusznym uczniem Jezusa, niepotrzebne są Kościoły, konkordaty sraty-taty ni szamani – wystarczy Pismo. Wyczytałeś gdzieś, że Jezus się jakimś Kościołem podpierał? Podpierał się „Prawem”. Fałszował je, rzecz jasna, ale na swój osobisty rachunek. Konkordaty są potrzebne instytucji kościelnych pasibrzuchów, by trwali w dobrobycie, i nikomu więcej.

  83. Levar
    30 lipca o godz. 12:52

    Ocierasz się o kryminał, smarku.

  84. Chciałbym także uświadomić tym, którzy uparcie poszukują wśród pasożytującego i pedofilującego bezkarnie w Polsce i na świecie kleru postaci pozytywnych, że niezależnie, czy mowa o Franciszku, B16, Sowie, Rydzyku, Bonieckim, Dziwiszu, JP2, Oko, Lemańskim, Tischnerze etc. – każdy klecha już przez samo to, że zostaje klechą, a więc zaprzysiężonym pracownikiem pedofilskiej, seksistowskiej, antysemickiej, homofobicznej, rasistowskiej, pasożytniczej, próżniaczej, oszukańczej i szkodliwej społecznie organizacji (krk) sam się dyskwalifikuje w kategoriach wartości takich, jak uczciwość, wrażliwość, dobroć, prawdomówność i jeszcze wiele innych, a więc nie może i nie powinien być określany żadnym pozytywnym mianem.

    Nie ma uczciwych zakonnic, zakonników i księży, a także działających w ich imieniu katechetów i katechetek, gdyż sam fakt, że wszyscy oni z premedytacją oszustów wpajają dzieciom, młodzieży i tępym dorosłym swoje religijne bajki, bogacąc się kosztem biednych i naiwnych jest dowodem na ich nieuczciwość.

    Kler obłudnie, jedynie dla zysku, pasożytniczego nieróbstwa, wygodnictwa, egoizmu i manii wielkości pałęta się w sutannach i habitach po kraju i świecie z premedytacją uprawiając swój oszukańczy proceder.
    Czynem nagannym jest bowiem tworzenie przez tych oszustów atmosfery ciągłego strachu, poczucia winy i kary, co szczególnie szkodzi dziecięcej, wrażliwej i chłonnej psychice, pozostawiając w niej dozgonne ułomności, co udowadniają piszący tutaj katolicy.
    Taki proceder winien być kwalifikowany w świeckich społecznościach jako czyn oszukańczy i przestępczy, a więc identycznie jak pedofilia czyli psychiczny i fizyczny gwałt – zabroniony i karany.

    Moim zdaniem każdy klecha będzie zasługiwał na miano dobrego człowieka gdy zrzuci z siebie wraz sutanną całą swoja obłudę, przyzna, że świadomie i z premedytacją uprawiał religijne oszustwo szerząc biblijne bajki i wiarę w nieistniejącego boga oraz weźmie się za porządną, uczciwą pracę.
    Wtedy dopiero osobiście i własnoręcznie wypracuje pozytywną o sobie opinię.

  85. mpn
    30 lipca o godz. 17:05
    Właśnie zacząłem pisać pracę naukową, żeby Ci detalicznie odpowiedzieć. Ale widzę, że jestem za głupi. Więc najpierw pozwól, że wywinę orła, narodzę się jako mędrzec (zmartwychwstanie to pryszcz – wystarczy mocno wierzyć i powiedzieć: „Trupie, ja tobie mówię: wstań!”) i dokończę. Poczekasz?

  86. Wojtek A.
    30 lipca o godz. 20:10

    Twoja wypowiedź jest klasycznie antysemicka i rasistowska. Tę religię utworzyli Żydzi i oni ją przenieśli do Europy.

  87. atalia
    30 lipca o godz. 11:41

    No właśnie jak państwo nie będzie świeckie to nie ma równości. Podajesz skrajny przykład, gdzie Francuzi bronią się przed Muzułmanami zalewającymi ich kraj, a czasem blokującymi główne ulice, bo rozkładają kocyki, kiedy nadchodzi czas modlitw.

    Poza tym, do reszty komentujących: trzeba się od razu wzajemnie obrażać, jeśli ktoś ma inny pogląd?

  88. Cały wpis to święte… chciałem powiedzieć: świetne słowa, ale łatwiej i głębiej zostałby przetrawiony i przyswojony gdyby najpierw nastąpiło wypowiedzenie konkordatu. Ów zabieg ma dla kościelnych dygnitarzy takie samo działanie jak dla normalnych pacjentów oczyszczenie kanałów słuchowych.

  89. Mag

    Mag, zawsze byłaś, ciń doberek, złota, ale przez to pieruńskie słońce już chyba jesteś bursztynowa. Też już mnie blogi męczą, choć ciut się człowiek uzależnił. Ostatnio w rzadkich wolnych chwilach chętniej pruję na Jamno, na zbieranie borówek i porzeczek jest za żarko . Dziś ćwiczyłem ciąganie za sobą kajaka ze smyczą w zębach, żeby się nie zapodział, kiedy pływam, no i wciąganie się do kajaka na głębokim, bo tak sobie z burty wleźć się nie da – fajtnie. Takie wciąganie się to niezła ekwilibrystyka jak dla dziadka, ale samo fajtnięcie kajaka to pryszcz – chodzi o komórkę, tablet, zmartwiona i cyfrowy paparacik, jakie ze sobą w każdej mam podróży. Oczywiście, blogi mają wartość ze względu na tych paru mądrych, trzeźwych, przyzwoitych, życzliwych, pogodnych i gotowych do żartów – z których tylko dla przykładu wymienię Ciebie i sławczana, dla mnie nowego sympatycznego, bo reszta sympatycznych i znanych jest znana. Ale, psia mać, diabłów tasmańskich obrzydzających bywanie też nie brakuje. Przez to się człek waha: pływać czy sie topić, bo pić juz nie piję. Może w związku z niesamowitym latem wtyknę coś mokrego dla Ciebie i Tanaki – właśnie coś z ekwilibrystyki.

  90. Idea czy dusza, klęcznika czy ateusza?freitur
    Idee przenikają ściany.
    Ja nie przenikam poobijany.
    Drogę nadkładam, chodzę zygzakiem.
    I to na trzeźwo jakby pijakiem.
    Pewnie ideą otumaniony.
    I pewnie durną. Czemu zdziwiony?
    Duchem przenikam, przenikam myślą.
    Jakoś docieram kiedy mnie wyślą.
    Wiara utwierdza me przekonanie.
    To dusza poradzi każdej ścianie.
    Mało uleci hen w galaktyki.
    Niebo daleko w skutek praktyki.
    Widzisz idea jest nic nie warta.
    Spali się w lawie jak w piekle czarta.
    Drogę mą skracam od zakrystii.
    Z kościołem w drodze w kosmicznej misji.
    Materialiści dostaną kosmodrom.
    Odejdą z ciałem , „bo mordę wciąż drom”!
    Z klauzulą sumienia, z klauzulą wiary.
    Pod księdzem księciem będziesz bez kary.

    2014-07-30 almagus

  91. Tak sobie myślę, że na początek wystarczy aby państwo polskie i kk zaczęli przestrzegać zapisy konkordatu. Bo jak widać rząd leży plackiem lub nawet powołując się na klasyka, robi laskę klerowi. Tylko,że aby to zrobić nasi rządzący mysieli by mieć chociaż jedno jajo. Wszelkie dywagacje na ten temat jednak są jałowe. Klerowi wystarczy zamknąć kurek z kasą państwową. Takie zamknięcie postawi kler do pionu i nawet ksiunc Oko będzie chwalił gender i ganił Chazana.

  92. @malpa -z paryza

    Przybić na drzwiach kościoła ! Czekaj, to już kiedyś było…

    Nie chciałabym uskuteczniać czarnowidztwa, ale wszystko wskazuje na to, że jakimś cudem (niekoniecznie boskim) cofnęliśmy się w mentalności o kilkaset lat…

    Znając życie i naturę ludzką, znów nie obejdzie się bez rzezi, tyle że tym razem „cywilizowanej”, bo bez zabijania (przecież Dobrzy, Prawi i Sprawiedliwi są „pro-life”). Stosów nie warto rozpalać, bo to przecież koszta – lepiej miłosiernie pomóc jakiejś kobiecie urodzić martwe dziecko, wykorzenić szczepionki z ludzkich embrionów (oczywiście będących ‚odpadkami’ z in vitro czy też ‚odpadkami’ z aborcji – źróło chociażby tutaj: http://www.e-tryby.pl/?p=467), wykończyć diabolicznego Owisaka czy też w pokorze ducha wyjaśnić bliźnim że homoseksualizm to przecież nic innego jak pedofilia, a biskup przecież wie lepiej, wie bardziej. Bóg tak chciał.

  93. Gośka
    30 lipca o godz. 20:34

    Nicki Atalia, Gogo, Nihil Novi, Colour, 8.8… to sa koscielne mendy, atakujace Hartmana bez wzgledu na temat i jego opinie. Wczesniej atakowali go za pochodzenie. A robia to poniewaz J.Hartman jest utytulowanym antyklerykalem, ktory ma duzo do powiedzenia, oraz mowi. To w zupelnosci wystarczy by koscielna zgraja szarpala mu nogawki. Ich poglady to antyhartmanizm.

  94. Bardzo prostym językiem napisany teks, ale niestety …. i tak nie zrozumieja!

  95. Niestety ale felieton ten to sztuka dla sztuki. Podejmuje Pan polemikę z człowiekiem, który zamknięty jest na jakikolwiek dialog. Proszę zauważyć, że wyznawcy kościoła katolickiego opierają swój wachlarz wartości (w tym tolerancję) na typowo fundamentalnych przesłankach – kto nie z nami ten przeciwko nam albo, bardziej swojsko – kto nie skacze ten Żyd i zdrajca (ojczyzny, boga?).
    Adresat Pana felietonu nawet jeżeli przeczyta to co Pan napisał, po prostu się roześmieje. Przywołam tutaj postać kapelana Katza ze Szwejka, który to kapelan moim zdaniem doskonale obrazuje rolę i postawę hierarchów kościoła katolickiego. Znaczna większość z nich, to ludzie inteligentni. Zbyt inteligentni aby wierzyć w to, co opowiadają ludziom ale co mają poradzić skoro taka ich praca? Szerzą więc „słowo boże”, bo cechą ludzkości jest potrzeba wiary. Sprzedają tę wiarę jak kartofle, mając zapewne w głębokim poważaniu historyjki o niepokalanym poczęciu, świętym który rozdał bogactwo ubogim, inny z kolei zaprzyjaźnił się z wilkiem a jeszcze inny nadstawił zawsze drugi policzek.
    Proszę pokazać mi chociaż jednego biskupa, który rozdawał majątek ubogim, nadstawił drugi policzek czy „zamieszkał z wilkiem”. Nie ma czegoś takiego, nawet pomimo rzekomych cudów:)

    Pozdrawiam Pana serdecznie, życzę otwartego umysłu i odporności na ludzką głupotę.

  96. Mag, Tanaka

    Pardą, Niedrodzy Nieparafianie, nieprecyzyjnie się w mejlach wyraziłem. Miało być: „Instrukcja wpełzania do kajaka na głębokim”. Nawiasem mówiąc, instrukcja wypełzania z kajaka na głębokim jest identyczna, tylko na odwyrtkę. Skaka z kajaka na morzu Sargassowym, dajmy na to, bym nie zalecał, bo ja skakam, ty skakasz, kajak skaka (skok w bok – lub w Brok – i wróci za rok).

  97. krzys52
    30 lipca o godz. 22:12

    Fakt, jestem kościelną mendą, a ty jesteś pludrami kleryka, bufiastymi pludrami pełnymi mend.

    Ps. zawsze atakuję Hartmana za obłudę. Nigdy za pochodzenie (polskie).

  98. Gośka
    30 lipca o godz. 20:34

    Państwo ani świeckie, ani wyznaniowe. Tylko neutralne, czyli pilnujące tego, aby i dziewczynka mogła mieć w szkole zasłoniętą twarz, i aby inne dzieci mogły mieć odsłoniętą twarz.

    A ta dziewczynka z Francji to nie jest przykład skrajny, ale klasyczny, wzorcowy. Modelowy. Pokazujący, że państwo świeckie niczym się nie różni od państwa religijnego.

  99. Jerzy Pieczul
    30 lipca o godz. 22:54

    To wyższa wiedza. Technologiczna.

  100. @Jerzy Pieczul
    Panie Jerzy Pieczul. Czy Pan jest prorokiem, a może ojcem jakiejś nowej religii ?? Jerzy Pieczul twierdzi że do wyznawania chrześcijaństwa nie potrzeba żadnego kościoła, księdza, ani biskupa, wystarczy pismo święte widocznie anioł mu to objawił…

  101. Panu Kaganowi z 17.34
    return
    z poprzedniego wpisu p Hartmana

  102. Czy może mi ktoś wskazać państwo którego prawodawstwo nie opiera się na żadnym światopoglądzie czy to religijnym czy humanistyczno-ateistycznym, czyli tzw państwo neutralne.

  103. olrob
    30 lipca o godz. 23:35

    Porozmawiamo jak dziadyg z chłopiec. Szanowny Pan Chłopiec, Pan umieć czytać i szaman umieć czytać. Najważniejszy źródeł krześjanstwo jest ksionc…nie…ksionżek. Pan się uczyłeś czytać i ksionc się uczyłeś czytać. Pan umieć sam czytać i ksionc umieć sam czytać. Wy czytać ten sam ksionżek. Potem ksionc Panu ten ksionżek opowiadać. A co on opowiadać, czego by Pan nie wiedziałeś, jak Pan żeś ten sam ksionżek czytałeś? Ot i całen krześjanstw.

  104. Ideowy kolega pana Hartmana, historyk UAM, niejaki Olszewski Wiesław, głoszący z całą powagą jeszcze na przełomie lat 80/90 tych, że w Katyniu mordowali Niemcy, posiadał jako wykładowca to co Rzymianie uznawali za boskie, czyli władzę nad ludźmi i chętnie korzystał z tego przywileju posyłając opornych studentów do wojska. Oczywiście miał świadomość indoktrynalnego charakteru swojej działalności i gdy kraina sprawiedliwości ludowej zaczęła się chwiać, natychmiast poczuł się męczennikiem. Na wykładach opowiadał jak to już niedługo za poglądy zaprowadzą go na stryczek. Z przejęciem jednak zaraz dodawał, że nikt nie odbierze mu tytułów naukowych i nawet na szafocie łańcuchowe psy imperialistów będą musieli użyć zwrotu ” Pan pozwoli, panie doktorze” 🙂
    Czas pokazał, że mylił się we wszystkich kwestiach. Od Katynia począwszy, poprzez swoją martyrologię , aż do tego, że ktokolwiek poważnie potraktuje jego tytuły naukowe podarowane przez grono znajomych, zubekizowanych kolegów. A ponieważ wspomniani koledzy, na ideotwórczych, humanistycznych wydziałach wszystkich uniwersytetów mają się nadal wyśmienicie do dzisiaj, panie Janie – proszę na miłość boską, w ramach autorefleksji, rekolekcji – niech się pan tytułuje męczennikiem, przewodnikiem, ideologiem, mesjaszem i kimkolwiek innym, tylko nie profesorem, błagam 🙂

  105. Brawo, brawo, brawo, p.Profesorze!!!

  106. @olrob

    …Pieczul ma racje. Jak jezus zaczynal to tez nic nie mial a jakos dzialal. I modlil sie w synagogach. z Zydami!!!!

  107. @olrob
    1. Jest spora różnica pomiędzy państwem opartym na racjonalnej, ateistycznej a więc z definicji tolerancyjnej ideologii, a państwem opartym na, z definicji nieracjonalnych, ideach jakiejkolwiek religii, a szczególnie religii nietolerancyjnej dla innych religii czy też ideologii, a więc państwem opartym na Judaizmie czy też jego „córkach” takich jak n.p. Chrześcijaństwo (a więc także Katolicyzm Rzymski) albo Islam.
    2. Nie mam czasu na dokładniejsze wyszukiwanie w sieci czy też po książkach, ale było, jest oraz zapewne będzie mnóstwo sekt, wyznań a nawet i kościołów, według których do wyznawania Chrześcijaństwa nie potrzeba żadnego zorganizowanego kościoła (jako instytucji oraz jako budynku), księdza, ani biskupa, wystarczy tylko Pismo Święte oraz wiara w sercu. Dość bliscy tego ideału prawdziwego Chrześcijanina są zresztą Protestanci, nawet Luteranie czy Kalwini, a jeszcze bardziej byli do tego ideału bliscy Arianie czyli Bracia Polscy, wygnani z Polski w XVII wieku przez katolicką tłuszczę podburzoną przez biskupów rzymskiego wyznania, obawiających się, że arianizm odbierze im ich dochody i majątki. Wygnanie Arian oznaczało także początek końca potęgi I RP oraz początek jej rozkładu, zakończonego rozbiorami w XVIII wieku.
    @zezowaty
    Konkretnie, return to gdzie? 😉
    @atalia
    W państwie świeckim nie ma miejsca na publiczne obnoszenie się ze swymi, prywatnymi przecież, przesądami religijnymi.
    @Krzysia
    Racja!
    1. Każdy, kto wierzy w gadającego węża, łażenie po powierzchni wody oraz w faceta, będącego nie tylko synem swojej matki (Maryi) i jednocześnie jej partnerem seksualnym, ale także swoim ojcem – bogiem występującym w trzech osobach, który sam siebie zesłał na Ziemię jako Jezusa, sam siebie skazał na ukrzyżowanie, żeby samego siebie “przebłagać”, sam siebie zabrał do “nieba” i teraz razem z ludobójcą JP2 i sadystką Teresą z Kalkuty rządzi wszechświatem, to powinien niezwłocznie skorzystać z porady ateistycznego psychiatry.
    2. Wszystkie religie, które wymyślili przecież cyniczni cwaniacy w celu manipulowania i kontroli prymitywnymi ludźmi to obraza rozumu, a Biblia (Stary i Nowy Testament) to tylko kiepski, ociekający krwią oraz pełen okrucieństwa i przemocy horror.
    3. Katolikom przypominam, że jest XXI wiek i najwyższy czas zacząć zdawać sobie sprawę z faktu, że ich religijne niebo było, jest i zawsze będzie puste.
    Szalom!

  108. atalia
    30 lipca o godz. 20:30

    Obywatel Hartman i jemu podobni musza wiec miec w tym ukryty ż-interes skoro postponuja religie, ktora wyszla z ich gniazda ( ku zniewoleniu gojow ), prawda ?

    Chyba nie idzie tego inaczej wytlumaczyc.

  109. krzys52
    30 lipca o godz. 22:12

    „… poniewaz J.Hartman jest utytulowanym antyklerykalem, ktory ma duzo do powiedzenia, oraz mowi.” –

    – eeeee, kazdego normalnego czlowieka, ktory widzi na ekranie interesowny zydo-komuszy belkot musi zaswierzbic reka … i sila rzeczy siega po klawiature.

  110. świetny tekst. szkoda, że nic nie zmieni…

  111. NIE żałuję,że NIE jestem biskupką/papieżycą, choć teraz właśnie – jako dozorczyni – nawróciłabym się przecież i cud byłby gotowy.
    Cudem byłoby, gdyby kiedykolwiek którykolwiek z dozorców czyli bispupów- uznał interes państwa/obywatela/zasad humanitaryzmu …-NAD WŁASNĄ WŁADZĄ I KASĄ.Akurat to NIE jest możliwe nawet po wspaniałych , cudownie przystępnych rekolekcjach Profesora.
    Ale jest możliwe,że ciut przestaną udawać… NIE tak, żeby nagle w ogóle NIE udawać, bo to ich praca jest, ale jak by tak nagle przestali po rekolekcjach udawać,że …Kropka.Amen.

  112. Magister Reksio.
    31 lipca o godz. 1:27

    Powiedzmy, że niepiękne jest, a nawet donosicielskie przywoływanie po nazwisku na publicznych forum ludzi i ich postaw, których uczestnicy forum nie mogą – nie zajmując się tu przecież nauką, lecz uczestniczeniem w ulotnej formie komunikacji – naprędce zweryfikować. Krótko mówiąc, ładniej być profesorem humanistyki niż świńskim kapusiem. Poza tym, Magistrze, jaki jest związek między postawą przywołanego przez ciebie obywatela, a profesorem Hartmanem, bo nie zauważyłem?

  113. colour
    31 lipca o godz. 8:35

    Może jest jakieś dobro w tym, że ty, nieżydowski, niekomuszy bełkocie, nosisz swój interes nieukryty, na wierzchu.

  114. Instrukcja obsługi kajaka na skakaka trafia mi do przekonania.
    A poza tym malowniczo wyglądasz, tak jakoś raźnie.
    Myślę, że rower sobie tymczasowie odpuściłeś, bo w taki gorąc to jednak chyba pedałowanie męczy. Nie wiem, jak jest z gejowaniem.
    Sorry za gupi żart.
    Ale to tak trochę pod coloura, bo on jako ten „normalny”, który gardzi żydo-komuszym bełkotem, musi nienawidzi zarówno „pedałów”, jak i cyklistów.

  115. mag
    31 lipca o godz. 9:37

    Dzień doberek, mag. Nie on się, ten kolor, pocałuje w swoją pawiańską kolorową nieżydowską dupę, ja jestem za mag. Niech żyją i kwitną mag i mak! Mag ogrodowa nad Narwią, a mak – polny, rzecz jasna.

  116. Kagan
    31 lipca o godz. 8:16

    W państwie świeckim: tak, nie ma obnoszenia się; podobnie jak i państwie wyznaniowym: nie ma obnoszenia się ze swoim ateizmem. Te dwa typy państwa są bezlitośnie opresyjne.

    Natomiast mnie chodzi o państwo neutralne, w którym nikogo nie obchodzi, w co kto wierzy lub nie wierzy i kto z czym się obnosi albo nie obnosi.
    W państwie świeckim nie ma miejsca na publiczne obnoszenie się ze swymi, prywatnymi przecież, przesądami religijnymi.

  117. Jerzy Pieczul
    30 lipca o godz. 19:42

    Obraźliwym językiem próbuje pan przykryć brak merytorycznych argumentów. Tym samym dyskusja z panem niczym nie różni się od burzy w szklance wody wywoływanej przez różnistych obrońców kościoła&rodziny&ojczyzny.

    kagan
    30 lipca o godz. 15:50

    Z chrześcijańskiego panteonu najbardziej lubię Jezusa. To przyjazny awatar złośliwego Jahwe i to głównie jemu składam ofiary.

  118. Szanowny Panie Profesorze!
    Święte słowa, chciałoby się rzec, ale ich adresatem powininni być panowie Komorowski i Tusk. Biskupi robią swoje i tak pozostanie, niestety. Kościelni funkcjonariusze panoszyli się od zawsze, od zawsze przynajmniej niektórzy z nich opowiadali głupoty (vide bp. Hoser w „Rzeczpospolitej”) i od zawsze nasączeni ich jadem wyznawcy działali dla dobra Mater Ecclesiae (vide wiceminister sprawiedliwości). Mają prawo głosić swoje tezy (nawet tak bzdurne jak swierdzenie papieża Franciszka, że kościół nie jest organizacją biurokratyczną ale historią miłości – sic!) i zgłaszać władzy swoje żądania.
    Problem tkwi więc nie w zachowaniu kościoła lecz w reakcji pastwa na kościelne harce. To państwo ustępuje przed roszczeniami biskupów, odstępuje od obrony praw mniejszości wyznaniowych i światopoglądowych. Kościół jest jak Putin: nie ustąpi, dopóki się go nie obezwładni sankcjami.

  119. lukasso
    Łolaboga,
    nie bądź taki „poprawny politycznie”!
    Komu jak komu, ale akurat Pieczulowi trudno zarzucić niemerytoryczne dyskutowanie. Wystarczy zajrzeć do blogowego archiwum.
    Wcale mu się nie dziwię, że czasem nie zdzierży i na stek bredni wydalanych przez takiego np. coloura, czy levara odpowie ich językiem i „argumentacją”.
    Ja też czasem nie strzymię, przyznaję, i tylko okrutnie z nich szydzę, bo o dyskusji i tak nie ma mowy.

  120. mag
    31 lipca o godz. 10:12

    Przecież wpisy levara to klasyczne trollowanie. Olewać z góry. A pisanie, że KK to sk…..syny w jeden czambuł, to zbliżanie się do stylu lewara.

  121. lukasso
    31 lipca o godz. 9:58

    O jakiej ty, dzieciaku, dyskusji pleciesz – nie dyskutuję z dziećmi, chyba że mądrymi. Dla ukrycia rozpowszechnionego obrazoburstwa (z punku widzenia biblijnych treści) polegającego na noszeniu krzyża na gołych damskich cyckach nazywasz ten krzyż „emblematem”, a już ten sam krzyż na biskupich brzuchach nagle patetycznieje i robi się u ciebie „symbolem religijnym”. Owocnych studiów nad pojęciami „emblemat” i „symbol religijny”. I pierw pytaj blondynki, czemu noszą na cyckach krzyż, a nie czerwoną gwiazdę z Kremla, nie zaś odpowiadaj za nie bez upoważnienia. Ucz się, bo krótkie jest, nawet nie zdążysz mrugnąć. Jak się nie ma nic mądrego do powiedzenia, to się języka czepia – jak wielu dupków komentujących aferę podsłuchową.

  122. Każdy powinien to przeczytać. Biskupi do których jest to skierowane, obowiązkowo, po tysiąc razy i ze zrozumieniem. Potem trzeba im zrobić z tego egzamin. Który nie zda, paszoł won, jak mawiali starożytni Rosjanie.

  123. Panie Jurku, proszę spuścić z siebie trochę tego ciepłego powietrza, które pana wypełnia, bo mi tu pan pęknie na tym forum.
    Nie „dzieciaku”, bo mam już swoje lata.
    Drążenie tematu krzyża na tle cycuszków pachnie mi jakimś fetyszem.

  124. colour
    31 lipca o godz. 8:35

    W żaden sposób nie umiem tego pojąć. Przecież religia żydowska opanowała całą Europę, przecież to Żydzi ją tu przynieśli. Przecież nie ma ani jednego miejsca w Europie, w której by nie było żydowskiej religii.

    W Polsce w szkołach wiszą mapy Izraela, a każde dziecko więcej wie o władcach żydowskich, niż polskich. W Izraelu zaś tak nie jest, w izraelskich szkołach nie wiszą mapy Polski i żadne dziecko izraelskie nie zna władców polskich…

    Nie pojmuję, dlaczego im to przeszkadza, na ich miejscu byłbym dumny, że Polacy przejęli totalnie ich religię, że wyrzekli się swojej wiary, że przejęli ich kulturę, że nie mają swojej, tylko ich…

    Fascynuje mnie żyd św. Paweł, który sprawił, że żydowskie chrześcijaństwo opanowało Europę…

  125. @mag i @Tanaka wymieniają poglądy na temat nowej gwiazdy biskupiej o przezwisku „Wątroba”. Nie mam pojęcia o jego działalności, ale nazwisko jest podejrzane. Najgorszym łajdakiem, mającym wielki wpływ na życie naszej rodziny, był proboszcz o nazwisku „Wontrobka”. Nazwisko polskie, zniemczone za czasów Bismarcka. Nawet nie pamiętam, cy pisało się przez „b’ czy „p”. Po prostu „Wątróbka”, czyli taka maleńka, smaczna „Wątroba”. Może to krewni, np. prawnuk naszego proboszcza, tylko urósł większy?

  126. lukasso
    31 lipca o godz. 11:07

    Chłopcze, kiedy mi wytykasz niemerytoryczność, a potem zajeżdżasz o fetyszach, to to jest właśnie niemerytoryczność. Spuszczanie powietrza zostawiam balonom. Uo mamuniu, lecę na borówki, bo zaraz noc!

  127. Obywatelu polski/jak mniemam/-mianujecie sie filozofem,chyba bardzo na wyrost.Odsylam do bajek JI Krasickiego,skadinad biskupa- i szczera rozmowe z biednym zapijaczonym rolnikiem z Polski rodem,bohaterem tej bajki.O zapijaczeniu chlopa JIK nie pisal,ale tylko tak zaprawiony ,bedzie w stanie wysluchac bredni Twardego Czleka.

  128. Panie Profesorze, czy KRK, w swoim sporze z państwem stoi na straży praktycznej realizacji koncepcji „Vernichtung von lebensunwertem Leben”??? Czy się tej, z koncepcji świeckości, naszego państwa zdecydowanie przeciwstawia??? Na ile wreszcie koncepcja „Vernichtung von lebensunwertem Leben” jest wspólna z zasadami demokratycznego państwa sformułowanymi i zapisanymi np. w Deklaracji Niepodległości??? Jakim to cudem osoby deklarujące swoje intelektualne i duchowe przywiązanie do wartości demokratycznych. Bez cienia żenady, czy refleksji odwołują się do tej z koncepcji wolności człowieka pozwalającej uznać życie jako niegodne życia??? Realizowanej z bezwzględną konsekwencją w nazistowskiej Rzeszy.

  129. szczęście Twoje panie Hartman żeś cywil i nie będziesz musiał opuszczać portek do kolan przed swoim arcysłuchaczem. Bo myślę, że tylko tyle chciałby wobec ciebie wykonać. Na wysłuchanie z uwagą nie liczyłbym. Tenże słuchacz mentalnie zamocowany jest Rwandzie, gdzie czuł się panem i zbawcą absolutnym. Dla niego partnerem może być co najwyżej arcyspec od filipińskiej młodzieży ubogiej lub biznesmen toruński.
    Cieszę się, że udało mi się pominąć imię Twojego słuchacza, panie Hartman. Za wykład, jako słuchacz z boku, dziękuję i pozdrawiam.

  130. @ kagan, 30 lipca o godz. 15:54
    „Gdzie konkretnie oraz dlaczego widzisz sprzeczność w terminie: konstytucyjna zasada neutralności światopoglądowej państwa?”

    W każdej kulturze praźródłem prawa jest moralność, która daną kulturę ukształtowała. Ta a nie inna, czy parę innych. Inaczej: reguły dekretowane kodeksowo, ustanawiane dla wszystkich członków wspólnoty, muszą wynikać z jednej etyki, będącej źródłem stanowionego prawa. Jeszcze inaczej: nie ma mowy o trwałej kulturze bez określonej moralności, będącej źródłem prawa stanowionego przez tę kulturę dla niej samej.
    Nie za trudne do ogarnięcia, prawda? 🙂

    Proszę łaskawie zwrócić uwagę na poniższe pytanie: (Colour, 30 lipca o godz. 19:54): „Jakim swiatopogladem kieruja sie poslowie swiatopogladowo neutralnego panstwa przy stanowieniu prawa ?”

    @ kagan, 30 lipca o godz. 15:54
    „Czy według ciebie państwo może być tylko wyznaniowe?”
    Co Pan rozumie pod pojęciem „państwo wyznaniowe”? Jeśli wiarę państwa w to czy tamto, to proszę wskazać mi państwo niewyznaniowe. Ewentualnie państwo, które w postępowaniu prawotwórczym nie kieruje się tym, w co wierzy. Nie ma we mnie pretensji do nieomylności, dlatego jedno takie wskazanie wystarczy, bym swoje przekonanie przemyślał :).
    .

  131. @Kagan
    ” 1. Jest spora różnica pomiędzy państwem opartym na racjonalnej, ateistycznej a więc z definicji tolerancyjnej ideologii,”
    Niestety nie jest zbytnio tolerancyjnie, a często biurokratycznie i opresyjnie. Ideologie ateistyczne tworzą biurokratyczne niewydolne i opresyjne państwa, wtrącające się w każdą dziedzinę życia. Nie wspominając już o totalitarnym komuniźmie. Ateizm najczęściej łączy się z utopijnym socjalizmem. Jeżeli chodzi o wolność osobistą to też nie jest zbytnio tolerancyjnie np zakaz noszenia symboli religijnych na ubraniu czy na szyji. A np Polskie Stowarzyszenie Racjoanlistów zabrania istnienia jakichkolwiek szkół religijnych i katechezy, bo dzieci nie mogą być indoktrynowane religijnie. Gdyby poważnie potraktować ten postulat, to należałoby się zastanowić czy ludzie religijni wogóle powinni mieć prawa rodzicielskie ???

  132. Krzysztof Mazur
    „Jestem za : świeckim państwem neoliberalnym”.

    Więc nie będzie to państwo neutralne światopoglądowo, tylko preferujące świecki neoliberalizm.
    Poza zwolennikami liberalizmu wszyscy inni będą w nim obywatelami drugiej kategorii.

  133. „Więc nie będzie to państwo neutralne światopoglądowo, tylko preferujące świecki neoliberalizm.
    Poza zwolennikami liberalizmu wszyscy inni będą w nim obywatelami drugiej kategorii.”

    Co to znaczy preferujące świecki liberalizm?
    Przecież świecki liberalizm zakłada nie preferowanie nikogo ze względu na światopogląd?
    To w państwie wyznaniowym się preferuje przez ustawodawstwo jedną religię.
    W państwie liberalnym władza się nie zajmuje światopoglądem, zostawia to obywatelom do własnego uznania. Czy w państwie liberalnym ktoś komuś zabrania żyć w zgodzie z własnymi przekonaniami i światopoglądem? Ja nie oczekuję od innych wyznawania moich wartości, nie zgadzam się tylko, żebym jako osoba niewierząca był zobowiązany do przestrzegania prawa które za swoje źródło bierze zapisy religijne.

  134. @ parker, 31 lipca o godz. 13:15
    „W państwie liberalnym władza się nie zajmuje światopoglądem, zostawia to obywatelom do własnego uznania”.

    Nieprawda. A to, ponieważ prawo ustanawiamy po to, by zabezpieczało wspólnotowe normy i oceny. Nie ma mowy o stanowieniu prawa bez wzorca, do którego odnoszą się zapisy kodeksowe, regulujące zasady życia członków danej społeczności. Wzorzec natomiast wynika z określonego poglądu na to czy owo.

  135. Kagan do@pilaster
    „Mylisz średniowiecze (…) XI do XV, z tzw. ciemnymi wiekami (…) od upadku Rzymu (…) do mniej więcej XI wieku, czyli do początków średniowiecza”.

    Nawet w tych „ciemnych wiekach” system społeczny nie opierał się już na zorganizowanym niewolnictwie, w perspektywie eschatologicznej wszyscy byli równi wobec Boga. Chrześcijaństwo sprzyjało równości i ją zapoczątkowało. Św. Melania, jedna z najbogatszych kobiet w IV wieku n. e. (pochodziła z rodziny Juliana Apostaty) życie spędziła na rozdawaniu swego majątku i w ten sposób darowała wolność setkom tysięcy niewolników. Warto też przypomnieć, że francuska historiografia mocno akcentuje znaczenie tzw. renesansu karolińskiego w czasach Karolingów, czyli w tych „wiekach ciemnych”.

    Jak widać stereotypy są mściwe i bezwzględne. 🙂

    „Jednakże nawet w średniowieczu, czyli w wiekach od XI do XV, to życie intelektualne było zdominowane przez scholastykę, czyli pseudo–filozofię …”.

    Na nazwę pseudofilozofii zasługują nie nurty klasyczne filozofii (inaczej: racjonalne,) ale irracjonalne – jak egzystencjalizm, postmodernizm. Filozofia średniowieczna poczynając od Tomasza z Akwinu była do bólu racjonalna (warto przywołać tu znanego powszechnie choć powierzchownie Ockhama) i logicznie wyrafinowana. Koniec średniowiecza to także ogromny rozwój logiki dwuwartościowej i metodologii nauk na uniwersytetach, dziś powiedzielibyśmy katolickich.

  136. @ Anczyc, 31 lipca o godz. 13:45
    „Koniec średniowiecza to także ogromny rozwój logiki dwuwartościowej”

    To w szczegółach. W uogólnieniu pytanie i odpowiedź: kto stworzył nowoczesną naukę? No przecież, że nie gwiazdorzy Oświecenia, tylko mnisi ukryci za klasztornymi murami Średniowiecza. Jak to mówią ludzie bogaci w niezakłamaną marksistowsko wiedzę: uniwersytety były „darem Kościoła dla świata”.

    Podobnie system etyczny cywilizacji zachodnioeuropejskiej, będący źródłem naszych kodyfikacji prawnych, nie opiera się na dwutlenku węgla wydychanym przez luminarzy kulturowego marksizmu, lecz wyrasta wprost z chrześcijaństwa.

    Owszem, dla tych i owych, by tak rzec: w hartmaniadę bezrozumnie owiniętych, są to raczej prawdy z gatunku niewygodnych, ale dla ludzi przyzwoitych wcale nietrudne do ogarnięcia.

    Brawa dla tych, którzy nie pozwalają wciskać sobie kitu :).

    .

  137. @Krzysztof Ligęza

    We wszystkich, czy prawie wszystkich, religiach I spolecznosciach odnajdujemy ten sam rdzen oparty na 5-6 tzw „Przykazaniach Boskich” takich jak nie Zabijaj, Nie kradnij itd. na tych zasadach budowane byly spoleczenstwa choc zawsze cos od siebie dokladaly dobrego badz zlego. Wszystkie religie zawlaszczaly te podstawowe normy moralne I wniskowaly o wylacznoasc na moralnisc. Nie ma wiec dowodu na to, ze spoleczenstwo muzulmanskie jest lepsze czy gorsze od chrzescijanskiego czy buddyjskiego. Do stanowienia dobrego prawa nie potrzeba afirmacji jakiejkolwiek religii a tylko dobrych uczciwych I pragmatycznych ludzi z wiedza praktyczna, gleboko zakorzeniona tolerancja, wrazliwoscia na innych ludzi (nie tylko wiernych)

  138. Krzysztof Ligęza
    „Co Pan rozumie pod pojęciem “państwo wyznaniowe”?

    Pytanie nie do mnie, ale chętnie odpowiem. Dla mnie modelowym państwem wyznaniowym jest po prostu Szwecja. Każdorazowo po wyborach członkowie nowego parlamentu biorą udział w luterańskim nabożeństwie. Światełkiem w tunelu jest to, że obecność na nabożeństwie nie jest obowiązkowa.

    Tam, gdzie jest państwo wyznaniowe tam jest i opresja. W Szwecji za pół grama marihuany można trafić za kratki.
    Stanowczo odradzam szwedzką drogę modernizacji. Jest tak nienowoczesna. 🙂

  139. @ pawel markiewicz, 31 lipca o godz. 13:55
    „Nie ma wiec dowodu na to, ze spoleczenstwo muzulmanskie jest lepsze czy gorsze od chrzescijanskiego czy buddyjskiego”.

    Co to znaczy lepsze?
    Co to znaczy gorsze?

    Jeśli mówi Pan przez to, że nie ma znaczenia, zasadami jakiej wspólnoty kierujemy się w życiu, w takim razie ci, którzy w sytuacji konfliktu interesów swoje zasady uznają za lepsze niż Pańskie, po prostu Pana zjedzą.

    I nie ma to, tamto, albowiem tak działa świat :).

  140. ” A to, ponieważ prawo ustanawiamy po to, by zabezpieczało wspólnotowe normy i oceny.”

    Tak, ale te wspólne normy i oceny mogą dotyczyć spraw światopoglądowych albo nie.
    Można coś uregulować prawnie, albo nie regulować.
    Państwo wyznaniowe reguluje zgodnie z nakazami swojej religii, wszystkim, nawet niepodzielającym wiary, państwo liberalne nie reguluje obszarów co do których są spory w zależności od wyznawanej religii, pozostawia wolny wybór.
    Pokaż mi przykład przepisu który w państwie liberalnym nakazuje osobie religijnej żyć niezgodnie ze swoimi przekonaniami, bo w drugą stronę można przykłady mnożyć.
    Gdyby nie było sporu, nie byłoby dyskusji, jak jest spór, trzeba go rozstrzygnąć, ty chcesz jak przypuszczam, żeby rozstrzygać zgodnie z nakazami twojej wiary, nie chcesz ograniczyć swoich nakazów tylko do grona wierzących tylko rozciągać je na wszystkich, ja w spornych kwestiach mówię, rób jak chcesz.
    Nie spieramy się przecież czy wolno kraść, ubliżać, bić czy mordować, tylko czy muszę oglądać krucyfiks w miejscu publicznym, ty uważasz pustą ścianę za mój symbol, to absurd.
    Ja ci nie mówię, żebyś gumkę założył jak nie chcesz mieć dzieci, możesz jak nie chcesz oglądać telewizję, ale ty chcesz, żebym jak mam ochotę na seks pooglądał z tobą.
    Jakbyś uznał, że nakazem twojej religii jest zakaz transfuzji, chciałbyś, żeby mnie nie wolno było przetoczyć krwi, nie rozumiesz? Dziś uznajesz, że in vitro nie jest zgodne z Twoimi przekonaniami, ale mimo że z moimi jest zgodne, chcesz mnie zabronić, nie sobie, sobie nie musisz.
    Nie rozumiesz tak podstawowych rzeczy?
    Cóż, wiara jest reakcją na niezrozumienie, jak człowiek nie może zaufać własnemu rozumowi ucieka się do wiary, zwalnia z myślenia. Rozumiem to, sam bym tak robił.

  141. Dziękuję Panu za takie klarowne przypomnienie oczywistości.

  142. Valdik
    30 lipca o godz. 12:07

    No teraz to dopiero dałeś przykład swojej wiedzy. Może lepiej poczytaj trochę o historii z różnych źródeł zanim zaczniesz pisać jak to KK krzewił naukę. Tak mniej więcej od roku 300 n.e. do XVII wieku krzewienie wiedzy najpierw wpędziło całą zależną od KK Europę w wieki ciemne. Dlaczego ciemne? Bo tak właśnie krzewili naukę. Porównaj sobie ilość wiedzy posiadaną przez Greków czy Rzymian o |Arabach nawet nie wspomnę do wiedzy w średniowieczu. Pewnie nie pamiętasz bo niby skąd jak do czytania jesteś ostatni, że Kopernik był bardzo blisko stosu inkwizycji? Takie to było krzewienie, że jeśli chodzi o rozwój wiedzy to jesteśmy jakieś 800 lat do tyłu.
    Doczytaj sobie ignorancie, że w marcu 1616 r. dzieło Kopernika zostało wprowadzone na indeks ksiąg zakazanych właśnie przez tych twoich krzewicieli nauki. Czy coś mówi ci nazwisko Giordano Bruno. Twoi wielcy krzewiciele nauki spalili go na stosie 17-02-1600r. bo śmiał twierdzić min że ziemianie jest centrum wszechświata. Może np mówi ci coś Galileusz czyli Galileo Galilei, który ledwo uniknął stosu?
    Napisz jeszcze więcej jak to kościół krzewił naukę.

    Co do wypowiedzi Pana Hartmana to zgadzam się w 100%. Prawda jest taka, że jako Polak widzę jak organizacja religijno-biznesowa ogranicza moje prawa stawiając swoje obce ponad moimi. Dziwi mnie, że większość nie dostrzega tego spętania społeczeństwa.

  143. Antonius
    31 lipca o godz. 11:15

    Tak, przypominam sobie Twoją opowieść. Nie zapamiętałem nazwiska klechy, ale ta zbieżność Wontrobka – Wątroba, jakoś dziwacznie pachnie.

  144. @ parker, 31 lipca o godz. 14:14
    „państwo liberalne nie reguluje obszarów co do których są spory w zależności od wyznawanej religii, pozostawia wolny wybór”.

    Zatem państwo liberalne niektóre obszary reguluje, a niektórych nie reguluje. I sądzi Pan, że tego rodzaju zróżnicowanie nie wynika z żadnego światopoglądu, w szczególności ze światopoglądu liberalnego? Czy też to Pana państwo liberalne światopoglądowo jakieś takie nie do końca liberalne jest? I czemu?

    Swoją drogą, przekonanie, że „pozostawianie wolnego wyboru” w tym i owym obszarze, oraz nie pozostawianie w innym, nie wynika z określonego poglądu na świat, to naiwność wprost dziecięca :).

    @ parker, 31 lipca o godz. 14:14
    „wspólne normy i oceny mogą dotyczyć spraw światopoglądowych albo nie”

    Z perspektywy interesów danej wspólnoty rzeczywiście nie ma znaczenia, czy przekonania jej członków dopuszczają to czy owo, weźmy ruch lewostronny czy prawostronny. Nie ma dopóty, dopóki członkowie wspólnoty nie zaczną pokonywać przestrzeni publicznej „zgodnie z własnym światopoglądem” (przekonaniem). No proszę to sobie tylko wyobrazić. Sodomia i gomoriada w jednym :).

    I tak samo jest w każdej innej dziedzinie życia każdej społeczności, albowiem tak działa świat.

  145. @ parker, 31 lipca o godz. 14:14
    „Dziś uznajesz, że in vitro nie jest zgodne z Twoimi przekonaniami, ale mimo że z moimi jest zgodne, chcesz mnie zabronić, nie sobie, sobie nie musisz. Nie rozumiesz tak podstawowych rzeczy?”

    Dziś uznajesz, że selekcja na rampie Auschwitz nie jest zgodna z Twoimi przekonaniami, ale mimo że z moimi jest zgodne, chcesz mnie zabronić, nie sobie, sobie nie musisz. Nie rozumiesz tak podstawowych rzeczy?

    …Może teraz kuweta do ogarnięcia? 🙂
    .

  146. „Zatem państwo liberalne niektóre obszary reguluje, a niektórych nie reguluje.”

    Tak, tak właśnie, w przeciwieństwie do państwa wyznaniowego które reguluje wszystkie obszary.
    Państwo liberalne pozostawia obywatelom tyle wolności ile jest to możliwe i reguluje tyle ile jest to niezbędne, na przykład reguluje zasady ruchu drogowego żeby się ludzie nie pozabijali na drogach, ale nie zagląda mi do łóżek z kim śpią.
    Nie ma wolności bezwzględnej na świecie bo żyjemy w grupach, miarą i obszarem mojej wolności jest wolność innych której moja wolność nie może naruszać podobnie jak innych wolność nie może naruszać mojej. Tam gdzie te wolności wchodzą ze sobą w kolizję jest miejsce dla uregulowań prawnych.
    Liberalizm w swoich regulacjach tylko tymi obszarami się zajmuje, zaś państwo wyznaniowe wszystkimi zapisanymi w religii.
    Gdyby wszyscy wyznawali tę sama religię, nie byłoby sporu, ponieważ tak nie jest, żeby nie było wojen religijnych ludzie się umówili, żeby w pewnych obszarach sobie w paradę nie wchodzić co nazywamy liberalizmem, zgodę na to, żeby inni żyli według zasad których nie podzielamy jeżeli to nie narusza obszarów naszej wolności co nazywamy tolerancją.
    W duchu liberalnym z tobą dyskutuję, w duchu religijnym kazałbym ci się zamknąć, bo moja racja pochodzi od Boga a z nim jak sama nazwa wskazuje dyskutować nie można bo to bluźnierstwo, to ostatni przykład którym chciałbym zakończyć dyskusję.

  147. @ Anczyc, 31 lipca o godz. 13:56
    „Tam, gdzie jest państwo wyznaniowe tam jest i opresja. W Szwecji za pół grama marihuany można trafić za kratki.”

    Przypuszczam że obawiam się, niestety, iż niniejszym stwierdzeniem tych i owych doprowadził Pan na krawędź zbyt obszernej kuwety. Że to dla nich największa kuweta na świecie. Prosto nie do ogarnięcia 🙂

  148. Antonius, Tanaka
    Na szczęście był jeszcze Walery Wątróbka, jeśli dobrze pamiętam.
    Ale to u Wiecha we Warszawie (w „Cafe pod minogą”?) i na pewno nie ksiunc.
    Ten krwisty warszawiak, czyli Stanisław Wiechecki ma w swoim mieście tylko skromny pasaż swojego imienia na tyłach Domów Centrum (Marszałkowska).
    Za to klechów zatrzęsienie (ulic) od JPII (dużą arterię) przez ks. Skorupkę, Popiełuszkę (ukradli nam na Żoliborzu przedwojenną Stołeczną „pod niego” mimo protestów mieszkańców), arterię Prymasa Wyszyńskiego itd.

  149. @ parker, 31 lipca o godz. 15:12
    „Państwo liberalne pozostawia obywatelom tyle wolności ile jest to możliwe i reguluje tyle ile jest to niezbędne”

    I właśnie tego rodzaju regulację nazywamy neutralną światopoglądowo.

    Nieprawdziwe, za to jakie urocze! 🙂 🙂

  150. „Dziś uznajesz, że selekcja na rampie Auschwitz nie jest zgodna z Twoimi przekonaniami, ale mimo że z moimi jest zgodne, chcesz mnie zabronić”

    Tak, bo mimo różnic między nami, zakładam, że są obszary co do których się zgadzamy ponad podziałami to się nazywa konsensus. Nie wszyscy, stąd więzienia i wymiar sprawiedliwości.
    W Niemczech hitlerowskich był konsensus co do selekcji na rampie, to selekcjonowali, ale potem go zmienili i tych co selekcjonowali powiesili, też na zasadzie konsensusu, no może trochę pod przymusem narzuconego.
    To co uprawiasz, to tzw chłopska filozofia, trudno z nią dyskutować jak z każdym wioskowym głupkiem który jak wiadomo swój rozum ma i nie waha się z niego robić użytku.

  151. @ Jerzy Pieczul
    A ródź się, wywijaj orły czy co tam pragniesz, tylko bzdetów ie wypisuj

  152. @ parker, 31 lipca o godz. 15:22
    „To co uprawiasz, to tzw chłopska filozofia, trudno z nią dyskutować jak z każdym wioskowym głupkiem który jak wiadomo swój rozum ma i nie waha się z niego robić użytku”.

    Cóż za zaangażowanie. Majty Panu nie spadły? Gumka nie pękła?

    A merytorycznie potrafi Pan? Na przykład w kontrze do zarzutu, że „liberalizm światopoglądowy” nie może być światopoglądowo neutralny, ponieważ sam w sobie jest określonym poglądem, w oparciu o który reguluje to i owo? Stać Pana na rzeczowe odniesienie?

  153. Do „to i owo” mnie nie stać.
    Ale spróbuję, Oj tam, oj tam.

  154. @ parker, 31 lipca o godz. 16:10
    Ależ proszę się nie zniechęcać. Kto wie, może własny umysł Pana zaskoczy? Odwagi! 🙂 🙂 🙂

  155. @Krzysztof Ligęza

    Powiem Panu szczerze, ze od lat pracujac I zyjac w dosyc dynamicznych srodowiskach, wsrod ludzi ze wszystkich zakatkow swiata, religii, sfer itd ciagle jestem caly tzn „niezjedzony”. I nawet mi na mysl nie przyjdzie ze ktos moglby mnie chciec zjesc. Pilnuje swego jak kazdy, pamietam o tych paru przykazaniach I staram sie zeby ludzi, z ktorymi czasami musze sie boksowac, ciagle mieli ochote wypic ze mna piwo. Nikt nie lubi przegrywac, ale jak juz tak sie zdarzy to ludzie chcieliby padac z godnoscia. I wtedy zawsze mozna si ez nimi dogadac. „Moje” nie zawsze musi byc na wierzchu? Czy nie mozna „agree to disagree” czyli „zgodzic sie ze sie ma odmienne zdania”. To jest sztuka! Zeby nasi Blogowicze poznali choc podstawy tejze, dyskusje bylyby duzo bardziej interesujace. Ale coz, magiel trwa.

  156. Wyrazy szacunku panie profesorze. Szkoda tylko, że te krople tak wolno drążą kamienie ignorancji.

  157. Nie wierze, ze jakikolwiek biskup to przeczyta w innym celu niz zwalczanie …

    Zaden nie wezmie sobie „do serca” niczego, z tego co prof HArtman napisal, bo niby dlaczego mialby wziac? Robia biskupi to co zawsze, to znaczy umacniaja swoja wladze. I beda dalej umacniac, az do granic na jakie sie im pozwoli…

    Dzieje sie tak dlatego, bo panstwo polskie jest slabe, a slabowici umyslowo mieszkancy, jak zawsze sa przeciw panstwu i wybieraja jak wybieraja, a „wybrancy” ulegaja kosciolowi, bo tak jest latwiej …

    Na gadanie do biskupow w/g mnie jest szkoda czasu. Sily, ktora moglaby powstrzymac ekspansje kosciola nie widac. Ale byc moze nie jest potrzebna, bo mam rosnace wrazenie, ze mlodzierz zamiast „walczyc z kosciolem”, po prostu go zignoruje, jakby nie istnial. Czy tak bedzie, czy tez czeka nas „Katolickie Panstwo Narodu Polskiego” , a potem cos na ksztalt XXI wiecznej „wielkiej rewolucji polskiej”, gdy dotrze do ludzi, ze albo sredniowiecze, albo nowoczesnosc…

  158. mag
    31 lipca o godz. 15:14

    Mag, borówek od metra. Uzbierałem 6 litrów i co widzę: moja umiłowana mag pisze: „Stanisław Wiechecki”! Mag, chyba oba mamy w tylnej części konkursy, zwycięstwa i porażki, więc nie chodzi o to, że ktoś głupek, ktoś – mądrala, lecz o prawdę, co wyzwala. Jesteś pewna, że Wiech na imę miał Stanisław, nie Stefan?

  159. lonefather
    31 lipca o godz. 16:33

    Lonefatherze, tu się rozumiemy jeszcze lepiej niż tam, gdzie byśmy się mogli mniej rozumieć. Dawno temu sformułowałem to sobie tak: Religie i Kościoły umrą naturalną śmiercią przez zaniknięcie – niepotrzebne tu żadne rewolucje, jako że w czasie powszechnego rozumienia pojęcia „demokracja”, rewolucja mogłaby oznaczać opór ciemnogrodzkich dla samego oporu, a tak samo zgaśnie. Inna rzecz, czy my akurat tego dożyjemy. Ja na pewno nie. Ale też nie bardzo mnie to martwi, bo moje wewnętrzne państwo jest od dawna niewyznaniowe. Jestem w nim jedynym obywatelem, co ma same plusy: mówię, co chcę i jak chcę i z nikim się nie kłócę. A żeby inni też tak mieli, potrzebna jest edukacja, edukacja, edukacja; religii w szkołach można by nie likwidować, niech sobie będzie jako przedmiot do porównywania przez inteligentne dzieci jako czarna dziura. A najpierwsza w edukacji: nauka myślenia. Kiedy nauczony logicznego myślenia i otwarty na poznanie szkrab otworzy Biblię i przeczyta na samym początku, że „czynna siła boża przemieszczała się tu i tam nad powierzchnią wód”, pierw zapyta: „Skąd to wiadomo – fotograf tam był? I po co się przemieszczała, skoro nic nie było? I jak mogła się przemieszczać, skoro jest wszędzie? Siła boża to to samo, co Bóg, czy coś innego?”. A jeśli będzie miał cierpliwość dalej czytać, to tylko będzie się zdumiony co rusz pukał w czółko. Ale Bóg z umysłów sie ulotni nie dzięki ukierunkowanemu intelektualnemu wysiłkowi, lecz dlatego, że trzeżwiejsi i bardziej otwarci dzięki edukacji młodzi odważniej powiedzą: „Żadnego Boga nie widzę, nie słyszę, w najmniejszy sposób nie doświadczam. Jak ma do mnie interes, niech przyjdzie – pogadamy”. A że nie przyjdzie, wniosek będzie prosty.

  160. lonefather

    „Nie wierze, ze jakikolwiek biskup to przeczyta w innym celu niz zwalczanie …
    Robia biskupi to co zawsze, to znaczy umacniaja swoja wladze”.

    Przykro mi, ale muszę cię rozczarować: nie wiesz co piszesz. Biskupi Kościoła katolickiego przestali umacniać swoją władzę jakieś 500 lat temu. To dosyć dawno.

    Zacytujmy wybitnego francuskiego historyka, Jean Delumeau, „Reformy chrześcijaństwa XVI – XVII w. t 1. IW PAX 1986 s. 28. „Inkwizycja hiszpańska była narzędziem w rękach królów, zaś konkordat z 1516 roku dawał Franciszkowi I ogromną władzę nad Kościołem we Francji” (dalej smaczne szczegóły, że np. król mógł nie tylko unieważniać kary kościelne, ale nakładać na biskupów grzywny etc. ).

    Czy Hartman z Palikotem i Osiatyńskim nie walczą przydatkiem o to samo, co Franciszek I de Valois? 🙂

  161. Krzysztof Ligęza

    “Tam, gdzie jest państwo wyznaniowe tam jest i opresja. W Szwecji za pół grama marihuany można trafić za kratki.”

    „Przypuszczam że obawiam się, niestety, iż niniejszym stwierdzeniem tych i owych doprowadził Pan na krawędź zbyt obszernej kuwety”.

    Rozumiem że to aluzja do znanego obrazka: Smutny kot siedzi w toalecie i rozważa: nie ogarniam swej kuwety. 🙂

  162. Alternatywa dla KK (bardzo realna także i w Polsce)? To już wolę współczesny polski KK.
    http://www.answeringmuslims.com/2011/02/geert-wilders-lights-are-going-out-all.html

  163. Jerzy Pieczul 31 lipca o godz. 17:57

    Mam dzieci dwudziestoletnie, gdy sie pytam co mysla o tym, czy owym, zwiazanym z kosciolem katolickim, to najczesciej nie bardzo wiedza o co chodzi. Ich to po prostu nie ineteresuje. Kosciol ich wogle nie interesuje. Maja zupelnie inne zainteresowania, a na kosciol szkoda im czasu…

    To jest tak, mam wrazenie, jak z teatrem z kiepska sztuka. Nie ma widzow, teatr bakrutuje. Pewnie nie dozyje, ale mam nadzieje, ze tak sie to potoczy. A na razie to zwyczajnie, jak kazdego obywatela, zlosci mnie slabosc panstwa i szarogeszenie sie i szkodzenie panstwu, przxez psucie systemu prawnego i systemu sprawowania prawa. Nie chcialbym „silnego panstwa”, ajk je widzi Jaroslaw K., ale jednak wolalbym zeby bylo silniejsze. To dlatego , ze zlosci moge dac ujscie i moze naiwnie z malutka nadzieja, ze sie jakos dokladam do glosu rozumu, w pisuje …

  164. Jerzy Pieczul

    „Kościoły umrą naturalną śmiercią przez zaniknięcie (…) Inna rzecz, czy my akurat tego dożyjemy. Ja na pewno nie”.

    Jeśli dusza jest nieśmiertelna (szanse, że tak jest możesz sobie racjonalnie szacować na 50 proc.) mógłbyś to obserwować nawet po śmierci.

    Aczkolwiek od 2 tys. lat takie nadziej się nie spełniają.

    Nawiasem mówiąc przypomina mi to inne marzenie byłego komunistycznego cenzora, Ferdynanda
    Chabera (był ojcem Heleny Łuczywo), który gimnastykował się codziennie, bo chciał dożyć zwycięstwa komunizmu na świecie. Ostatecznie nie doczekawszy się zmarł w 2005 r. w wieku 98 lat.

  165. Anczyc 31 lipca o godz. 19:08

    Nie masz pojecia jak bardzo chcialbym sie mylic….

    Jak bardzo chcialbym, zeby polscy biskupi nie powiekszali zakresu swojej wladzy i odczepili sie od panstwa i zajeli chocby organizowaniem happeningow z udzialem afrykanskich uzdrowicieli, lub swojskich egzocystow. Slowem, zeby sie zajeli organizacja widowisk dla katolickiego plebsu, a nie lekarzami, prawnikami, nauczycielami …

    Wiec nie pouczaj mnie, jak mam widziec i rozumiec to co widze i co kazdy widzi, ze sie w Polsce dzieje…

  166. Jerzy Pieczul
    31 lipca o godz. 17:57

    Bozia ma różne ciekawe własności. Ma kształt ameby: jest wszędzie, ale w niektórych miejscach bardziej. Miejsca te zmieniają się zależnie od nastroju Bozi.
    Stąd biblijny opis.
    Miejscem niezmiennego pobytu Bozi jest Jasnociemna Góra. Za pancerną szybą.

    Ma też Bozia inną właściwość: im bardziej jest potrzebna, tym bardziej jej nie ma. I odwrotnie – im mniej, tym więcej. Najczęściej występuje na brudnych szybach, w tłustych kałużach. Niedawno zostawiła swój materialny ślad na hostii w Sokółce.
    I tu go mamy !

  167. A na to pan biskup powiedzial co nastepuje:

    „W odpowiedzi na te groźby pragnę zauważyć, że w Konstytucji RP nie istnieje sformułowanie »neutralność światopoglądowa «. Konstytucja mówi natomiast o bezstronności religijnej i światopoglądowej władzy publicznej i państwowej. W myśl tego przepisu organy administracji państwowej mają być bezstronne wobec światopoglądu nauczycieli, rodziców i dzieci, a więc nie mogą narzucać im własnego światopoglądu” – pisze arcybiskup.

    Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75478,16409224,Arcybiskup_Gadecki_do_minister_edukacji__Neutralnosc.html#CukGW#ixzz394T9ucWt

    No i co wy na to, szanowni uczestnicy? 🙂

  168. Levar
    30 lipca o godz. 16:10
    A Pan jako polski Aschloch ,przepraszam bo inaczej tego nie mozna nazwac .
    ODMAWIA PROFESOROWI HARTMANOWI BYCIA POLAKIEM ?
    Zabije sie durniu po Polsku i po Niemiecku . Jasne!!
    Pozdrawiam
    ps.
    a swoje piti-grili prosze uprawiac z innymi Niemcami w swojej „Stammknajpie „

  169. Krzysztof Ligęza
    31 lipca o godz. 16:01

    @ parker, 31 lipca o godz. 15:22

    A merytorycznie potrafi Pan? Na przykład w kontrze do zarzutu, że “liberalizm światopoglądowy” nie może być światopoglądowo neutralny, ponieważ sam w sobie jest określonym poglądem, w oparciu o który reguluje to i owo?
    ****
    Czy to ma byc zarzut w stosunku do liberalizmu czy tez wylacznie jego opis?

    Bo jesli opis to istotnie na tym liberalizm polega, ze ma wlasna (liberalna) ideologie. W jej mysl panstwo nie moze byc zwiazane z zadna z ideologii obecnych na rynku, ani tez preferowac ktorejkolwiek z nich. Co oznacza, ze liberalne panstwo traktuje kazda z nich jak rowna sobie, a w przypadku sporu pomiedzy nimi zachowuje sie jak bezstronny arbiter, ktory na bezstronosc moze sobie pozwolic glownie z tego powodu, ze jest arbitrem oideologicznie neutralnym.
    Z jednym wyjatkiem wszakze, tj. gdy dochodzi do sporu pomiedzy ktoras z ideologii (np. katolicka, czy islamska) a liberalnym panstwem. Tu panstwo broni wlasnej ideologii, w mysl ktorej ideologia islamska nie moze byc „rowniejsza” od ideologii katolickiej, a wiec nie moze tez miec przewagi nad ideologia panstwowa – musi przegrac. W przeciwnym przypadku stalaby sie „rowniejsza”, pomiedzy istniejacymi ideologiami. I przed takim stanem rzaczy liberalizm broni ideologii katolickiej.

    Czy powyzszy opis jest jednoczesnie zarzutem pod katem liberalizmu?

  170. krzys52
    31 lipca o godz. 20:14

    „No i co wy na to, szanowni uczestnicy?” pyta ten, który mających inne zdanie ma za mendy.

    Odpowiadam:

    To, co zawsze: Konstytucję podpisał ateista Kwaśniewski polityczny kumpel Hartmana i to ateista Kwaśniewski stworzył klerykalny system. Nie katolicy, nie biskupi, nie rabini, a ateista towarzysz z PZPR. Ateiści (np. Kalisz) pomagali mu tę Konstytucję tworzyć i są z tego dumni.

    A człowiek wolny w wolnej Polsce i władzy wara od tej wolności.

  171. Anczyc
    31 lipca o godz. 19:30

    Dużo wiesz – prawie jak Bóg. „Prawie” robi różnicę, ale przecież mówię: „Jak Bóg”, a nie „Jak buk”.

    „Jeśli dusza jest nieśmiertelna (szanse, że tak jest możesz sobie racjonalnie szacować na 50 proc.) mógłbyś to obserwować nawet po śmierci.
    Aczkolwiek od 2 tys. lat takie nadziej się nie spełniają”.

    Wiesz, że jest dusza, wiesz co to jest, skoro mówisz, że obserwuje, a nawet sugerujesz, że mogłaby obserwować po śmierci, gdyby nieśmiertelna. No, kurde, gdyby była nieśmiertelna, to gówno bym mógł obserwować po śmierci, bo by śmierci nie było. „Gdyby” robi jeszcze większą różnicę niż „prawie”. Pozwalasz mi wielkodusznie szacować istnienie wąsów u babci na 50%. Zdradzisz, skąd je wytrzasnąłeś? Bo jeśli projektant i wykonawca dają 50% pewności, że most się nie zawali, jest to zaplanowana katastrofa.

    No i powiadasz, że od 2 tys. lat nadzieje na naturalną śmierć Kościołów się nie spełniają. Proszę, prawie Panie Boże Anczyc nie wmawiać mi „nadziei”, bo nie żyję żadną „nadzieją, że coś się z Kościołami stanie albo i nie stanie – stwierdzam, że się stanie, jako że wszystko staje się, rozwija się i umiera. Tak się stało z religią starożytnych Greków, z religiami Inków, Azteków, z religią Eskimosów Ammasalimiutów, z wiarą Indian algonkińskich w tajemniczą siłę manito wypełniającą całą przyrodę, no i z moją osobistą religią – była i nie ma. Można wyliczać do końca roku zmarłe religie, ale aż tyle nie potrafię. A Ty, być może mówisz o religii chrześcijańskiej, skoro powiadasz: „od 2 tys. lat”. Szanowny prawie Boże Anczyc, skoro „od 2 tys. lat”, to przed dwoma tysiącami lat jej nie było. Się zrodziła. Bo Bóg tej religii się zrodził, wcześniej go nie było. A co się zrodziło, umrze. Wliczając w to nawet religię hebrajską, która też się kiedyś zrodziła. Co zrobisz z czasem sprzed chrześcijaństwa i hebrajstwa, skoro gatunek homo sapiens – chyba jedyny, który mógł wymyślić religie, liczy sobie ze 190 tys. lat?
    Może jeszcze Panu, Szanowny prawie Boże Anczyc, podpowiem – wybacz poganinowi śmiałość – że 100 ostatnich lat to tak nieprawdopodobne cywilizacyjne przyspieszenie, że dwa tysiące wcześniejszych lat to jazda na oklep na osiołku. O wiele grubsze tysiące lat ludzie wierzyli, że słońce się kręci wokół ziemi. Przyszedł jeden (słownie: jeden) gość i odkręcił.

  172. Mag, Tanaka
    Mówiłem o moim żaglowcu za 3 złote – tyle kosztuje metr podwójnej folii – oto on. Wysłałem Wam mejlowo, ale chyba nie poszło, bo i ja nie mogę w mejlu otworzyć – pewnie za duży plik (prawie 12 MB). No to przez tubę.

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/albums/6042313753660295665/6042313757664416434

  173. Cała ta komputerowa technika ledwo raczkuje, ale dusigrosze już na niej tłuką majątki. Z krzywdą dla psyche użytkowników. Coś jak polski mikrus (samochodzik). Jak go ktoś kupił, siedział nie w samochodziku, lecz przy samochodziku. Od rana do wieczora. Syrenka to przy nim była lukstorpeda i stodoła.

  174. Jerzy Pieczul
    31 lipca o godz. 21:28

    Ten jeden gość niczego (NICZEGO) nie odkręcił, nie zmienił. NICZEGO. Nie wyjaśnił sensu tego wszystkiego. Nawet ateista komunista Jaruzelski mający całą armię ateistów znalazł sens w religii. Nikt (poza religią) nie wyjaśni sensu Istnienia tego wszystkiego.

    Ps. Ja nie szukam sensu, dla mnie to wszystko to jeden ABSURD.

  175. atalia
    31 lipca o godz. 22:02

    Spadaj, zakompleksiony smarku, razem ze swoimi absurdami, które są takim samym wymysłem jak religie. Natura nie jest absurdem, po prostu JEST, bez twoich zafajdanych ocen. Byłeś przy tym, jak Jaruzelski odnajdował sens w religii, czy tylko słyszałeś? Tak nieboszczykowi Małachowskiemu przypisali nawrócenie

  176. krzys52
    31 lipca o godz. 20:51

    Przecież ja wiem o co mu chodzi, o to że nie ma poglądu, opinii, stanowiska czy prawa które przekazuje jakąkolwiek myśl bez wyrażenia stosunku do niej.
    A każde ustosunkowanie się musi być oparte na jakiejś podstawie więc neutralne być nie może.
    Tyle że to truizm, typowy dla trollingu.
    Jak napisałem, chłopska filozofia, nastawiona na sprzeczkę nie na wymianę poglądów. Pamiętam takie dyskusje z liceum, co było pierwsze, jako czy kura.
    Dałem się wciągnąć zanim się zorientowałem i skumałem „to i owo.”

  177. Jerzy Pieczul
    31 lipca o godz. 21:53

    Poszło-przeszło-dzięki

  178. @atalia
    Tylko państwo świeckie może być ideologicznie neutralne. A ty mylisz państwo świeckie z PRLem, który przecież oficjalnie był państwem dyktatury – formalnie robotniczej, a faktycznie PZPRowskiej. Tylko państwo świeckie, czyli takie, gdzie religia jest tylko i wyłącznie prywatną sprawą obywatela może być państwem neutralnym ideologicznie, państwem, w którym nikogo nie obchodzi, w co kto wierzy lub nie wierzy, ale obnoszenie się z symbolami religijnymi narusza przecież wymóg ograniczenia religii do sfery prywatnej. Przecież krzyżyk na czyjejś szyi, noszony publicznie, czyli na wierzchu, obraża moje antyreligijne uczucia, a chyba mam do nich prawo w państwie ideologicznie neutralnym! Tak więc zgoda, w państwie świeckim nie ma miejsca na publiczne obnoszenie się ze swymi, prywatnymi przecież, przesądami religijnymi, jako iż obrażają one uczucia osób niewierzących.
    Szalom
    @lukasso
    Problem jest w tym, że Jezus jest przecież dokładnie tym samym co jego boski ojciec, czyli Jehowa (JHWH), a więc to są tylko zewnętrzne pozory, że Jezus wydaje się czasem być dobrym bożkiem, jako iż prawdziwa jego natura jest dokładnie taka sama, jak jego boskiego ojca, z którym jest on przecież w 100% identyczny!
    Szalom!
    @Krzysztof Ligęza
    Przez państwo wyznaniowe rozumiem każde panstwo, w którym dominuje religia – czy to oficjalnie, jak n.p. w Arabii Saudyjskiej, czy też “tylko” faktycznie, jak n.p. w dzisiejszej Polsce. Zgoda, trudno jest dziś o państwo w 100% niewyznaniowe, ale najbliższym takiego ideału jest chyba Kuba, a poza nią n.p. ChRL.
    Szalom!
    @olrob
    1. Ateizm jest tolerancyjny, jako iż nie obchodzi go to, w co kto wierzy. Ty zaś mylisz ateizm z bolszewizmem, czyli ideologią b. ZSRR oraz jego satelitów, takich jak n.p. PRL.
    2. Możliwy jest religijny komunizm tak samo jak bezbożny liberalizm.
    3. Gdzie masz dziś owe, biurokratyczne niewydolne i opresyjne państwa, wtrącające się w każdą dziedzinę życia?
    4. Zakaz noszenia symboli religijnych na ubraniu czy na szyi wynika z tego, że owe symbole obrażają uczucia religijne wyznawców innych religii, oraz antyreligijne uczucia niewierzących.
    5. Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów słusznie zabrania istnienia jakichkolwiek szkół religijnych i katechezy, bowiem dzieci nie powinny być indoktrynowane religijnie.
    6. Ludzie religijni powinni mieć prawa rodzicielskie, ale powinien ich obowiązywać zakaz religijnej indoktrynacji swego potomstwa, aż do momentu, w którym to potomstwo osiągnie pełnoletność.
    @Anczyc
    1. Co z tego, że w tych “ciemnych wiekach” system społeczny nie opierał się oficjalnie na zorganizowanym niewolnictwie, skoro dola chłopa pańszczyźnianego niewiele różniła się w praktyce od doli niewolnika? Co z tego, że, w perspektywie eschatologicznej wszyscy byli w teorii równi wobec Boga, skoro Boga nie ma, a w realnym życiu byli wtedy równi i równiejsi?
    2. Jakie masz konkretnie dowody na istnienie owej Św. Melanii, która, jak to twierdzisz, swoje życie spędziła na rozdawaniu swego majątku i w ten sposób darowała wolność setkom tysięcy niewolników? Co to w ogóle zmieniło? Nic. Feudalizm upadł przecież w Europie dopiero w XIX wieku!
    3. Tzw. renesans karoliński w czasach Karolingów (Karol Wielki), czyli w tych “wiekach ciemnych”, był zjawiskiem chwilowym o mocno ograniczonym, lokalnym zasięgu. Nie doszedł on n.p. do Polski, Skandynawii czy też Grecji, nie mówiąc już o krajach pozaeuropejskich.
    4. Praktycznie to cała filozofia jest tylko pseudofilozofią, a nazywając Tomasza z Akwinu racjonalistą, jesteś po prostu śmieszny, gdyż jego doktryna opierała się na czymś, czego nie ma, nie było oraz być nie może, czyli na błędnej z założenia hipotezie istnienia Boga, i to Boga Starego oraz Nowego Testamentu.
    5. Uniwersytet katolicki to jest oksymoron, absurd, sprzeczność sama w sobie, jako iż jego doktryna opiera się z definicji na czymś, czego nie ma, nie było oraz być nie może, czyli na błędnej z założenia, 100% nienaukowej hipotezie istnienia Boga, i to Boga Starego oraz Nowego Testamentu.
    Szalom!

  179. Jerzy Pieczul
    31 lipca o godz. 22:24

    Jerzy Pieczulu, zakompleksiony staruchu, nie pisałem o naturze, ale o SENSIE.

    A poza tym nie spadaj, bo mam dobrą zabawę z twoich zafajdanych mądrości.

    Ps. A ty byłeś przy tym, jak Jaruzelski NIE znajdował sensu w religii… I nie spadaj, bo każdy może zobaczyć twoją „kulturę” osobistą.

  180. Jerzy Pieczul
    31 lipca o godz. 21:28

    Uśmiałeś mnie setnie, Jerzy, tłumacząc rzeczy najprostsze najprościej temu Prawie-Panu-Bogu-kaczykupernaosiołku

  181. kagan
    31 lipca o godz. 22:57

    Państwo świeckie jest świeckie, a więc nigdy nie może być neutralne.

  182. parker
    31 lipca o godz. 22:47

    Pewnie, ze za wszystkim jest jakas mysl. Jest jednak istotna roznica pomiedzy mysla popierajaca wyznaniowe panstwo, w ktorym wyznawcy jedenej z religii narzucaja innym swoja wole, a panstwem liberalnym, ktore troszczy sie o to by podobne narzucanie nie moglo miec miejsca, by wszyscy byli wedlug prawa rowni i prywatnie mogli sobie praktykowac to co chca – bez wzgledu na czyjes religijne dogmaty.
    Tu jest jakas mysl i tam jest jakas mysl – mysl mysli nierowna.

  183. Tanaka

    Uciekł mi tekst. Powyższe linki o zapowiedzianym i durnowatym jako wymysł „prądzie wstecznym” miały być rozrywką przed snem dla Ciebie.

  184. Do „Krzysztof Ligęza”:
    Pieprzysz klecho jak potłuczony.
    Napisałeś między innymi, że gdyby powstało państwo świeckie to katolicy byliby traktowani jako ludzie drugiej kategorii…
    Jestem za, żeby byli traktowani jako ludzie drugiej kategorii gdyż zasługują na to.
    Po pierwsze: są to ludzie tępi, nie potrafiący logicznie myśleć, wierzący w biblijne i inne kościelne bujdy, a więc inteligencja zero.
    Po drugie: nie kto inny jak guślarze pedofilskiego kk i ich wierni traktują ateistów jako ludzi drugiej kategorii.
    Najwyższy czas żeby to odwrócić i wszystkich nawiedzonych religijnie zacząć odgłupiać.
    Dopiero wtedy każdy odgłupiony będzie traktowany jak obywatel pierwszej kategorii.
    Ligęza, ty i pozostali urzędnicy urojonego boga w sutannach i w habitach boicie się świeckiego państwa bo skończy się wasz dobrobyt, wasze „eldorado”. Dostaniecie potężnego kopa w upasione dupska i won do Watykanu !!! Tam jest wasz szef i on powinien wam płacić za handel bajkami.
    Moim zdaniem każdy świecki rząd powinien zakazać nauczania religii i zdelegalizować ją. Każdy mądry rząd nie powinien pozwalać na religijne ogłupianie obywateli w danym państwie.
    Mam nadzieję, że kiedyś tak się stanie.

  185. Popieram postulat profesora Hartmana i Osiatyńskiego oraz logicznie myślących komentatorów i bardzo cierpliwych/odpornych na arogancję i ignorancję napastliwych pseudodyskutantów. Jesteśmy państwem suwerennym i świeckim – przynajmniej z nazwy. A więc wszyscy obywatele mają równe prawa i państwo ma im je zabezpieczać a nie tylko jednej wybranej grupie nadawać prawa kosztem innych. Mało tego – jednej grupie nadaje się prawo łamania praw innych równych i wolnych obywateli. Zawarcie konkordatu w wyniku zabiegów kk o wpływy, władzę i pieniądze nastapiło za rządów prawicy gabinet Suchockiej, ratyfikowany w głosowaniu (tylko Sld przeciwko) i podpisany przez Kwaśniewskiego zamiast skierowania od razu do Trybunału – bo niezgodne z Konstytucją i brak wymaganej większości głosów. Wystarczy wypowiedzieć. Czemu niezawisły rząd tego nie robi wobec Vatykanu? Co to za argument o Jaruzelskim – porządnym, uczciwym skromnym człowieku, który umierając w stanie śpiączki nie zmieniał swych przekonań. Jak można wbrew woli człowieka nieprzytomnego ateistę – katolicyzować. Przecież to jest terror katolicki występujący w przestrzeni publicznej wobec wszystkich innych ludzi. A gdy ktoś się broni – nazywa się prześladowcą. Taka katolicka demagogia doprowadzona do perfekcji od ponad 1000 lat. Istnienie człowieka jest znaaaacznie dłuższe i w tym czasie świetnie sobie organizował życie i współżycie w różnych płaszczyznach, w tym moralnej

  186. Krzysia
    1 sierpnia o godz. 0:25

    Oto, co rasistka Krzysia pisze o Mickiewiczu, Norwidzie, Reymoncie, Koperniku, Kochanowskim itd:
    „Jestem za, żeby byli traktowani jako ludzie drugiej kategorii gdyż zasługują na to.
    Po pierwsze: są to ludzie tępi, nie potrafiący logicznie myśleć, wierzący w biblijne i inne kościelne bujdy, a więc inteligencja zero.”

  187. Krzysia
    1 sierpnia o godz. 0:25

    Nie bylbym zaskoczony gdyby K.L. byl korwiszonem. Im takze, tak jak temu zlodziejskiemu kosciolkowi zupelnie nie lezy liberalne panstwo. W takim panstwie musieliby przestrzegac praw chroniacych rowne jednostki, oraz ich wolnosci, podczas gdy im najbardziej odpowiadalby jakis zamordyzm, w stylu Franco, Salazara, czy Pinocheta, gdzie mogliby jako kolejni testowac na ludziach wlasne mrzonki.
    Zupelnie jakby na korwiszonizm skladala sie wylacznie liberalna ekonomia, gdy tymczasem najmocniejsze strony korwiszonizmu to antydemokratyczna reakcja, niesiona na barkach religianckiej czarnej sotni, na ktora zarazem skladaja sie rasisci, antysemici, mizogini, homofoby, ksenofoby – wszelka mozliwa koltuneria – gowno przy ktorym ich kretynski jaskiniowy liberalizm ekonomiczny to zupelnie maly pikus.

  188. @atalia
    1. Państwo świeckie jest neutralne, jako iż nie opiera ona swej ideologii na przesądach, gusłach i innych zabobonach, tak jak to robi państwo wyznaniowe.
    2. Jaruzelski był Katolikiem, w młodości ministrantem, a na starość zdewociał. Tak to bywa, jak zatruje się czyjś umysł w młodości przy pomocy religijnych przesądów, guseł i innych zabobonów.
    Szalom!
    @joopsa
    1. Nie ma czegoś takiego jak religia lewacka czy nawet lewicowa. Walczysz więc z wiatrakami, ale do Don Kichota, to ci jednak wiele brakuje!
    2. To właśnie w imię Boga zabijano się na masową skalę podczas I oraz II Wojny Światowej, jako iż na czele wojsk stali wtedy (jak zresztą i dziś) na ogół ludzie wierzący (w ZSRR to nawet absolwent prawosławnego seminarium duchownego), a w szeregach armii walczących w tych wojnach znajdowało się mnóstwo kapelanów. To właśnie w imię Boga dowództwo AK posyłało na pewną śmierć warszawskich powstańców, tak jak n.p. niejaki Żywiciel posłał był na pewną śmierć mojego wujka (dostał mój wujek rozkaz atakowania gniazda niemieckich CKMów oraz niemieckiego samochodu pancernego przy bramie AWF, ale AK uzbroiło go tylko w butelkę z benzyną). A z drugiej strony, to ten niemiecki samochód pancerny miał wymalowane, po obu stronach nadwozia, duże czarne krzyże, a jego załoga nosiła pasy z klamrami, na których widniał napis „Bóg z nami” („Gott mit uns”). Dla tego więc brzydzę się wszelakimi religiami, a szczególnie zaś żydowską, czyli Judaizmem oraz jej pochodnymi, czyli Chrześcijaństwem (a więc także Katolicyzmem Rzymskim) oraz Islamem.
    Szalom

  189. Kagan
    1 sierpnia o godz. 8:32

    Gdyby państwo świeckie było neutralne, to by się nazywało neutralne, a nie świeckie.

    Państwo świeckie robi to samo, co państwo wyznaniowe, tyle że na odwrót. Nie opiera się na przesądach, ale decyduje, co jest przesądem. Jest więc tak samo opresyjne.

    Natomiast państwo neutralne o niczym nie decyduje, dba zaś, aby ci, co zasłaniają twarze, mogli je zasłaniać, a ci, co nie zasłaniają twarzy, mogli nie zasłaniać.

  190. @atalia
    1. Państwo świeckie nie opiera się na gusłach, zabobonach oraz innych przesądach, a więc tylko państwo świeckie może być neutralne światopoglądowo.
    2. Wszystko, co nie jest weryfikowalne metodą naukową, czyli empiryczną, to jest z definicji przesądem, a więc to nie państwo, a nauka (dokładnie zaś jej metoda) decyduje o tym co jest przesądem, a co nie.
    3. Zasłanianie twarzy ułatwia zadanie przestępcom a szczególnie terrorystom, a więc jest słusznie zakazane w państwach nie zarażonych do końca wirusem religii.
    4. Każde państwo jest z definicji opresyjne, ale też są różne stopnie owej opresji.
    5. Zarówno marksiści jak też i anarchiści, w tym anarcho-liberałowie są za zanikiem państwa, przy czym tylko ci pierwsi podchodzą do tego racjonalnie (zanik państwa wymaga bowiem wysokiego rozwoju zarówno gospodarki jak też i świadomości społecznej, aby nie spowodował on chaosu gospodarczego oraz społecznego), a ci drudzy w sposób religijny, a więc irracjonalny.
    Szalom!

    Szalom!

  191. Kagan
    1 sierpnia o godz. 9:27

    Państwo neutralne niczego nie weryfikuje, bo guzik je to obchodzi, kto i w co sobie wierzy lub nie wierzy. Dba tylko o to, każdy mógł sobie wierzyć lub nie wierzyć. Tego nie zapewnia państwo świeckie.

    Zasłanianie (niezasłanianie) twarzy to przykład ilustrujący opresyjność bezlitosną państwa świeckiego. Dziewczynka we Francji nie może przyjść do szkoły z zasłoniętą twarzą. To jest przykład opresji państwa świeckiego, opresji takiej samej, jak państwa talibańskiego, tyle że w odwrotną stronę.

    W państwie neutralnym poglądy (wiara, niewiara itp.) w ogóle nie zajmują państwa. Każdy może sobie mieć dowolny pogląd, każdy może się dowolnie ubierać lub nie ubierać itd. Państwo niczego w tym zakresie nie osądza, przesądza, nie weryfikuje, niczym takim się nie zajmuje, bo z zasady nie wolno mu ingerować w nic, co dotyczy spraw, o której piszę.

    Taka postawa państwa nie jest możliwa w państwie świeckim. Już sama nazwa „świeckie” świadczy, że ingeruje, że nie jest neutralne.

  192. Do kogo ta mowa? Jak się posłucha wypowiedzi przeciętnego polskiego biskupa z prowincji, to on dobrze po polsku mówić nie potrafi i gramatyki używać, a co dopiero mówić z sensem i na temat. To ze ktoś 40 lat temu skończył podrzędne seminarium, które nie dało mu żadnej rzetelnej wiedzy o świecie, a potem – jak dobrze poszło – zdobił „doktorat” z wymyślonej teologii o niebieskich migdałach, nie oznacza że jest partnerem do dyskusji o sprawach ważnych i poważnych. I potem wychodzi taki nieuk na ambonę i powtarza to co mu radiomaryjny Goebbels w „rozmowach niedokończonych” naopowiadał. Na nich jest jedna tylko metoda: ignorowanie i ostracyzm. I rozmawianie z ludźmi, a nie z nimi, o nich, pokazywanie jacy są i jaki naprawdę jest ich „święty” kościół. Nie tylko w paplaninie o miłości i dobru, ale w czynach jakich dokonuje. Jak ludzie przestaną ich słuchać, to sobie będą mogli krzyczeć nawet i wniebogłosy czego to chcą a czego nie chcą. Nikogo to nie będzie obchodziło.

  193. Zakompleksiony bęcwał atalia zajmuje się wyłącznie zaprzeczaniem i szczurzym fałszowaniem wypowiedzi blogowiczów polegającym na maskowaniu fałszu cudzysłowem i słowem „cytuję”. Kiedy udaje, że mówi coś od siebie – bredzi. Przykład:

    „Państwo neutralne niczego nie weryfikuje, bo guzik je to obchodzi, kto i w co sobie wierzy lub nie wierzy. Dba tylko o to, każdy mógł sobie wierzyć lub nie wierzyć. Tego nie zapewnia państwo świeckie”.

    Przede wszystkim nie wie, że sformułowanie „Państwo neutralne niczego nie weryfikuje” ma za podmiot abstrakcję, coś nieistniejącego – nie ma bowiem czegoś takiego jak żywe państwo neutralne – czy też wiele takich państw – służące wszystkim jako wzorzec. To tylko konstrukcja słowna, pomyślana – i to pomyślana przez atalię bezpodstawnie, głupio. Nie można więc, będąc trzeżwym i przytomnym, wyrażać takich sądów: „Państwo neutralne niczego nie weryfikuje” – tak jakby takie państwo istniało. Istnieje, ale w rubasznym czerepie atalii. Odróżnianie takiego wyobrażonego państwa neutralnego od istniejących państw świeckich jest też nierozumieniem historii samej idei światopoglądowej neutralności państwa. Otóż państwo neutralne i państwo świeckie to to samo, ponieważ pomysły takich państw rodziły się w opozycji do roli religii w państwie, do władzy szamanów. Więc w komunikacyjnej praktyce termin „państwo neutralne” jest skrótem od „państwo światopoglądowo neutralne” lub „państwo oddzielone od religii, niezależne od religii” – stąd inny termin: „państwo świeckie”. Ty, szczurze atalio, dłub lepiej w zębach, nie w terminologii.

  194. witam,
    do braci katolików którzy słuchają słów Biblii
    Miłośc cierpliwa jest
    łaskawa jest nie zazdrości
    nie szuka poklasku
    nie unosi sie pychą
    nie dopuszcza się bezwstydu
    nie szuka swego
    nie unosi sie
    nie pamięta złego…

    Braci i siostry Katolicy jesli uważacie się za chrześcijan proszę przestrzegajcie
    słów Biblii

    Jakoś po was tego nie widzę
    Nie jestem lewakiem
    Proszę odnieście sie do tych słów
    pozdrawiam

  195. Kropla powoli drąży skałę i tak samo powoli będą następować zmiany w polskim kościele. To nie tylko pycha i chciwość hierarchów jest powodem angażowania się kościoła w sprawy polityczne dla niego korzystne, ale nasze obywateli na to przyzwolenie.

  196. Ludzie, ta joopsa pewnie się urwała z psychiatryka i jest poszukiwany-poszukiwana. Cholera, jeszcze takiego bujnego pierdolca nie spotkałem.

  197. do jooopasa
    Piszesz o kościele Katolickim nie chrześcijańskim
    powtarzam jesteś chrześcijaninem głoś poglądy chrześcijańskie
    oto jeden z nich
    Miłośc cierpliwa jest
    łaska jest nie zazdrości
    nie szuka poklasku nie unosi sie pychą
    nie dopuszcza się bezwstydu
    nie szuka swego
    nie unosi się
    nie pamięta złego…
    pozdrawiam

  198. Panie profesorze. Demokracja oznacza promowanie przekonań większości. Jak pisał Heller, jest dyktaturą większości. To chyba wszystko wyjaśnia, nie? Polska będzie się odwoływała to nauki Kościoła, bo najwięcej jest katolików. Moment w, którym mniejszość narzuca wolę większości był już ćwiczony. Była rewolucja francuska, była bolszewicka. Co ze sobą przyniosły? Takie ilości trupów, że najmroczniejszy inkwizytor zdaje się przy nich niewinną owieczką. Pięknie pisze Pan o średniowieczu… Tyle, że w tym okresie Kościół osłabiały nieustanne ingerencje polityków. Nawet Inkwizycja była sprawnym narzędziem (służącym nawracaniu, a nie mordowaniu) dopóki nie stała się wygodnym narzędziem polityków (Joanna D’arc zginęła z powodu swoich wizji? Czy też może bruździła delfinowi Francji?)

  199. @joopsa:

    No, pozwoliłeś sobie sparafrazować. I co? Co ma z tego wynikać? Wiemy zatem wszyscy że umiesz pozamieniać klocki tak żeby mniej więcej pasowały. Wszystkie małpy z rzędu naczelnych tak potrafią. I coś jeszcze?

  200. , Nie, wściekły bęcwale, nie jesteś ateistą i nigdy nim nie byłeś, a o języku wiesz tyle, co zobaczysz w lustrze, jak wysuniesz. Jeteś wściekłym rasistą, antysemitą, tchórzliwym katolem udającym dla niepoznaki ateistę. Psychol joopsa szuka tylko pretekstu, by wleźć na blog Żyda – a nie jakiś inny – i bluzgać, wylewać z siebie to, co się nagromadziło od dzieciństwa. Dla takich, żywiących się negowaniem, przeczeniem i nienawiścią blogi są lekarstwem. Rozsądna reakcja wobec nich powinna być: „Spadaj, prostaku, nie zaświniaj cudzego podwórka!”. Niby nic nie stoi na przeszkodzie, by prostak zakładał swój blog i rozsiewał dookoła smród na własny rachunek. Ale przecież nie założy, bo jakiż sens miałoby dla takiej świni i choleryka wyżywanie się na własnym blogu na osobach trzecich. On musi mówić do osób drugich – to nakręca jego upośledzoną psychikę, jak innych nakręca uprawianie seksu w tramwaju w pełnym tramwaju. Nie powie taki bydlak krótko i do rzeczy: „Hartman jesteś świński Żyd” i spadnie, tylko będzie kręcił, wymyślał tematy, że niby z ich powodów tu jest, niespełnione seksualnie bydlę. Cholera, przez taką szkaradę tyle czasu zmarnowąłem. Fuj, co za wuj!

  201. Hej @choojpsa,
    a co ty taki skromniś okazałeś się….Jakie 600 lat twoje nazwisko figuruje w naszej świętej historii?
    Pediculus Humanus znany jest ludzkości od zarania i od zawsze – jak ty obecnie – jest może nie tyle szkodliwy, co, trzeba uczciwie powiedzieć – mocno dokuczliwy.
    Ale naa takich jak ty, wystarczy szara maść, a nie dyskusje, z których niczego nie rozumiesz, wszak stoisz na najniższym szczeblu drabinki rozwoju gatunków. Poniał wsjo Pediculus Humanus ili njet? Vielleicht sollte man das ganze auf Deutsch uebersetzen, du Naziarschloch vom Pediculus Humanus?

    Pieczul, gratuluję mądrych i ciekawych wpisów, ale proszę, nie odzywaj się do tej mendy, bo ją rajcuje, gdy się zwraca uwagę na to, co pisze (mendy takie są). Pozostali aktywni blogowicze również powinni spuścić po niej wodę w kiblu.

    Mazeł Tow psi choojpso.

  202. @ Krzysia, 1 sierpnia o godz. 0:25
    „Dostaniecie potężnego kopa w upasione dupska i won do Watykanu !!!”
    E tam. Co się będzieta obcyndalać z prawakami. Kulkę w potylicę i do piachu!

    .

    @ Kagan, 1 sierpnia o godz. 8:32
    „Państwo świeckie nie opiera się na gusłach, zabobonach oraz innych przesądach, a więc tylko państwo świeckie może być neutralne światopoglądowo”.
    Państwo nie oparte na jakimś światopoglądzie nie istnieje. Państwo oparte na jakimkolwiek, nie jest wobec tegoż światopoglądu neutralne. Te kłopoty z logiką na poziomie podstawowym to z czego u Pana się biorą? Z zacietrzewienia?

    „Wszystko, co nie jest weryfikowalne metodą naukową, czyli empiryczną, to jest z definicji przesądem”
    Albo jest Pan ignorantem epistemicznym, albo potrafi Pan wskazać dowód istnienia świata.
    Nie potrafi Pan?
    To może choć poda Pan nazwisko tego geniusza, który udowodnił istnienie świata na gruncie metodologii naukowej?

  203. Jerzy Pieczul
    1 sierpnia o godz. 11:00

    Otóż, to, panie geniuszu Pieczulu (IQ 786, ale chyba więcej). Otóż, to: wiem doskonale, że państwa neutralnego nie ma, jeszcze nie ma, ale będzie.

    Ps. Ty, szczurze Pieczulu, dłub lepiej w zębach, nie w terminologii.

  204. No widzisz, a ja na szczęście nie muszę wybierać pomiędzy religiami. Mogę myśleć samodzielnie.
    Hahahahahaha! samozagłada społeczeństwa z powodu antykoncepcji?! Faktycznie wybierasz katolictwo. A skoro je wybierasz i się nim posługujesz w dyskusji to nie wiem na jaki ch..j? Ateista posługujący się doktryną kościoła, żeby udowadniać, że ‚lewacy’ nie mają racji. Tam naprawdę pod beretem mocno się musi gotować… A Hartmann najgorszy, a Balcerowicz musi odejść, a „u was” biją murzynów… Zaraz zaraz, ale przecież to wszystko wina Tuska, co ma krew Tupolewa na rękach!

  205. Panie Profesorze,

    cenzuruje Pan wpisy? Niesłychane, żeby na pańskim blogu, coś takiego.

  206. Dwie rzeczy mam do pana:
    1. Chyba wskoczę panu do łóżka panie profesorze…
    2. Niech ktoś wreszcie wykrzyczy głośno to co tu pan wyklikał bo z nerwów nie zdzierżę!

  207. Wiesz, no moim zdaniem ludzie powinni mieć dzieci wtedy kiedy chcą, a nie wtedy gdy współczynnik dzietności każe albo „łoj!czyzna” wzywa, żeby się w ZUSie i GUSie statystyki ładnie zgodziły. Na tym polega podmiotowość człowieka, jako piewca wolności osobistej powinieneś o tym wiedzieć.
    Promocja aborcji! Dwie aborcje w cenie jednej… Ateista – katolik, ciekawe.

  208. Ah. Jeszcze do joopsa przedmówcy mego:
    Mój drogi, czyż nie słyszałeś ze na planecie naszej za dużo ludzi jest? Wiec nie matrw sie o emerytury bo planete masz jedna. Na malostkowosc i skutki prania mozgu zalecam wyjazd za granicę i zwiedzanie, chłopie.

  209. Nom, rozmądrzyłeś się i to mocno za mocno, tym bardziej że bez sensu. A cóż to za statystyka „normalnych” która to mówi że najbardziej że wszystkiego pragną dziesiątki dzieci? Myślę, że jakbyś zrobił badania, czy przeciętna kobieta chce poświęcić pół życia, w tym całą młodość, na urodzenie i wychowanie 10 dzieci to mogłoby się okazać, że tych twoich „normalnych” jest jednak niewiele.

  210. Co chcesz nam powiedzieć Krzysztofie Ligęzo ale w słowa tego ubrać nie potrafisz.
    Przynudzasz, cały czas na ten sam temat i łowisz tutaj chętnego na obalanie twoich zdroworozsądkowych hiperlogicznych myśli, myśli chłopskiego filozofa.
    Więc twierdzisz, że nie ma neutralnie światopoglądowego państwa.
    Tak, nie ma, bo człowiek ze swojej natury neutralny światopoglądowo być nie może, może być wierzący lub niewierzący, wierzący w jednego boga, albo w wielu, może być gnostykiem lub ateistą, wiem wiem, ateistów nie ma. Tak, nie ma, ale są ludzie którzy się za takich uważają i wara ci od tego, ty się możesz nawet uważać za katolika choć nie trudno wykazać, że tylko chłopski filozof z ciebie, żaden katolicki czy chrześcijański, ale to zostawmy na boku.
    Więc człowiek, z natury ułomny, jak głosi twoja religia i z czym się zgadzam, nie może stworzyć świata idealnego, nawet Bogu to się nie udało jak widać. Wiem wiem, jakby chciał, to by mógł, jest wszechmogący, zresztą na początku stworzył tylko człowiek zgrzeszył i musiał zostać ukarany.
    Więc boską sprawą, ten człowiek urządzając sobie życie społeczne i tworząc państwa musi wybrać jakiś światopogląd, na rynku jest kilka dominujących, tak naprawdę są ich miliardy, ilu ludzi na świecie, to tylko uproszczenie te religie, chodzi w nich o to, żeby być w grupie, ja jestem w grupie niewierzących, ty jesteś takim samym katolikiem jak Wojtyła, kapujesz, ale nie myślicie tak samo.
    Więc skoro musi, to wybiera. No ale jak wybiera, to ci co mają inny są niezadowoleni, bywało tak niezadowoleni, że gotowi zabijać, byle ich było na wierzchu. No to się zabijali.
    tak zabijali i zabijali, jak nie zabijali to przynajmniej nienawidzili, a bliźniego trzeba szanować i kochać, jak siebie samego, nieprawdaż. To żeby się stała wola Boska ludzie wymyślili, że urządzą tak świat, żeby się nie zabijali jak Bóg chce i w tym celu postanowili powołać do życia tzw. neutralne światopoglądowo państwo. Oczywiście coś takiego nie istnieje jak ustaliliśmy razem, ale jak się człowiek napnie, mam na myśli szare komórki, to sobie wyobrazi taki ustrój, w którym obszary wspólne dla wszystkich religii i światopoglądów dominujących, które do tej pory toczyły ze sobą wojny było prawem. A te, o które toczyły się spory, umówmy się, o duperele, kraść i mordować każda religia zabraniała, nawet niewierzący się z tym zgadzają, więc tam gdzie spór, każdy robi po swojemu, jak mu religia każe. I taki ustrój nazwali ludzie neutralnym światopoglądowo. I tak nazwali coś co nie istnieje. Jak ci nazwa nie odpowiada, zaproponuj inną, mam to gdzieś, możesz to nawet nazwać świeckim totalitaryzmem, rzecz w tym, że załatwia to i owo jak to mówisz.

  211. Ale tu sie sciek prawdziwy zrobil ….

    atalie joopsy i reszta pomylencow katolicko parafialnych…

    Wrzask jaki podnosza, to najpiekniejsza melodia dla uszu moich …

    to jest jak ryk zazynanej bestii, zdychajacej i majacej swiadomosc, ze juz po niej ….

    Wiec ryczcie do woli i jak najglosniej, zeby caly swiat sie dowiedzial, ze katolicka bestia juz zdycha, ze juz jest po niej …

    pappapappapapa….. bez zalu PA

  212. lonefather
    1 sierpnia o godz. 19:11

    lonefather wyznaje, że przebywanie w ścieku to melodia dla jego uszu. Cóż, twoja sprawa. I – lonefather sam siebie nazywa pomyleńcem, cóż, twoja rzecz.

    A, jestem przeciwnikiem państwa wyznaniowego i świeckiego, a zwolennikiem państwa neutralnego, więc lonefather nazywa mnie pomyleńcem katolicko parafialnym… No, no, no, lonefather wystawia swojej inteligencji bardzo wysokie świadectwo, pisząc, że przeciwnik państwa wyznaniowego jest pomyleńcem.

    Przecież lonefather sam tępi państwo wyznaniowe, więc siebie samego nazywa pomyleńcem…

  213. … wszystko w porzo jeśli określimy przestrzenie funkcjonowania kościoła jako budynku kościoła a państwa jako przestrzeni publicznej – jeśli nie – to mamy kupe sprzeczności …

  214. parker
    1 sierpnia o godz. 18:32

    Powyzej wypowiedzialem sie juz co do neutralnosci liberalnego panstwa. Pisalem do K.L. ale ten wolal nie zauwazyc i nadaje dalej – na zasadzie „powiedzial co wiedzial”.

    Ale moze uscisljmy. Zatem liberalne panstwo jest jednak neutralne, tyle ze w odniesieniu do ideologii funkcjonujacych na rynku. Nie ma wyraznie u swoich podstaw aksjologii katolickiej, muzulmanskiej, protestanckiej, buddyjskiej, czyli jest neutralne w stosunku do tych ideologii. Cos jak w przypadku neutralnego panstwa, ktore nie jest zwiazane obronymi paktami z jakimkolwiek innym panstwem, przy czym posiada wlasna armie itd. W obydwu przypadkach neutralnosc nie implikuje braku wlasnej ideoogii, badz wlasnej armii.
    Jesli wiec spor z K.L. dotyczyl tego wlasnie to obydwaj macie racje gdyz liberalne panstwo posiada wlasna ideologie, oraz system wartosci. W mysl tej ideologii zadna inna ideologia (religia) nie moze stac sie ideologia panstwowa, gdyz wszystkie sa sobie rowne. Katolicy moga sobie uwazac, ze sa najbardziej wazni, to samo muzulmanami, i innymi wyznaniami, niemniej w oczach liberalnego panstwa, i jego praw, sa oni sobie rowni, czyli zaden z nich nie moze byc wazniejszy od drugiego.

    Powyzsze przeklada sie wprost na rownosc jednostek – bez wzgledu na wyznawana przez nich religie, przy czym egalitaryzm jest jedna z liberalnych wartosci. A tylko w panstwie liberalnym egalitaryzm moze byc praktykowany w mozliwie najwyzszym stopniu. W polskim panstwie wyznaniowym katolicy sa wedlug prawa rowniejsi.

  215. kagan
    1 sierpnia o godz. 18:57

    No, no, no! Czyżby najlepiej rozwinęła się nauka w Korei Płn, państwie, w którym jest 100 % ateistów i zero % wierzących?

    I – czyżby w państwach totalnie religijnych (100 % wierzących i zero % ateistów) nie rozwijała się nauka? Hm, ciekawe to, to w takim razie taki Iran jest w epoce jaskiniowej, a ludzie religijni, jak Platon, Arystoteles itd, siali zabobony. A taki Hipokrates totalnie religijny? A Kopernik: katolik i kanonik… itd.? No, no, no…

    Nie mylę państwa neutralnego z anarchią. Poruszyłem bowiem sprawę poglądów, nie pisałem o innych sprawach.

    Ale teraz napiszę np. o edukacji. W państwie neutralnym edukacja będzie całkowicie prywatna, żadnych podstaw programowych, żadnych państwowych szkół. Nawet brak przymusu edukacyjnego.

  216. Tę samą myśl, to samo zadanie matematyczne można wypowiedzieć albo rozwiązać na różne sposoby.
    Rzecz w tym, żeby nam się żyło lepiej.

  217. atalia 1 sierpnia o godz. 21:02

    Jesli sie pomylilem, to po co bierzesz to do siebie?

    Jak ktos pisze o mnie bzdury, to olewam …. olewam…

  218. uuu, to żeś się @joopsa rozwinął… kłopot tylko w tym ze poglądy społeczno-polityczne nie są zapisywane w DNA ani genach nieuku. Bełkot po prostu wzorcowy, radio maryja, fronda i ks. Oko powinni się od ciebie uczyć na klęczkach.

  219. @atalia
    1. Korea Północna (tzw. KRLD) jest państwem (neo)feudalnym, gdzie obowiązuje państwowa de facto religia pod nazwą Dżucze (http://pl.wikipedia.org/wiki/D%C5%Bcucze).
    2. Iran to nie jest kraj arabski ani też dyktatura mułłów czy też innych ajatollahów, a swoboda seksualna jest tam większa niż w Polsce (n.p. istnieje tam instytucja małżeństw na próbę).
    3. Liczne bzdury, które wypisywał Arystoteles, stały się podstawą doktryny Chrześcijaństwa, przez co wstrzymały one rozwój nauki europejskiej na setki lat. Platon wyznawał Bogów Olimpijskich, a nie żydowskich, zaś Kopernik był tylko dla tego księdzem kanonikiem, gdyż pochodził on z niezbyt bogatej rodziny, a więc tylko dochody z parafii we Fromborku umożliwiały mu studia zagraniczne oraz pracę naukową, a poza tym, to jego dzieło było przez setki lat na indeksie ksiąg zakazanych przez Kościół Rzymsko-Katolicki.
    4. Państwo całkowicie neutralne jest tylko ideą. A liberalizm prowadzi naturalnie do anarchii, a dokładniej do chaosu.
    5. Wyłącznie prywatna edukacja oznacza, że będzie ona dostępna dla najwyżej 10% ludności, podobnie jak wyłącznie prywatna służba zdrowia. Czyli powrót do niewolnictwa, w najlepszym razie do feudalizmu.
    Szalom!

  220. lonefather
    1 sierpnia o godz. 23:33

    Czy 1) ja to jestem ty?; 2) nie wolno mi sprostować?

  221. @ kagan, 1 sierpnia o godz. 18:57
    „Owszem, może istnieć państwo oparte na światopoglądzie naukowym, a więc de facto neutralne”
    Jeśli coś jest neutralne wobec wszystkiego, ale nie wobec tego, na czym samo się opiera, to de facto neutralne nie jest. Praw fizyki Pan nie zmienisz i nie bądź Pan głąb 😉 – a mówię przez to, że logika jest jedna.

    „Najlepszym dowodem istnienia świata jest jego istnienie”.
    Dowód poproszę. Weryfikowalny w oparciu o metodologię naukową, a nie o gusła, przesądy i inne zabobony. Jeden dowód wystarczy bym zmienił zdanie.

    „Jaki ma to zresztą związek z tematem tego blogu?”
    Taki, że nauka – ostatnia instancja tych i owych – nie istnieje bez wiary w naukę. Że nauka u swoich podstaw jest naukowo nieweryfikowalna. Oznacza to, że podstawą ludzkiego rozumienia świata jest wiara, a nie nauka. Ludzka epistemia ufundowana jest na wierze. Jakieś wnioski można z tego wyciągnąć i należy.

    „A masz jakieś dowody na NIEistnienie świata?”
    Właśnie w takich sytuacjach człowiek rozsądny odwołuje się do wiary. Przy czym mnie osobiście wiara w nieistnienie świata wydaje się raczej niepraktyczna. Ale jeśli woli Pan inaczej, droga wolna :-). Wszelako pozwolę sobie zauważyć: skoro zabiera Pan głos, Pański świat również ufundowany musi być na wierze w jego istnienie. Ergo, wierzy Pan również we własne istnienie, chociaż z perspektywy metodologii naukowej nie potrafi Pan tego wykazać. Ergo wierzy Pan bezdowodowo, a nauka nie jest dla Pana instancją rozstrzygającą o podstawach Pańskiego pojmowania świata.

    „zarodek czyli płód nie jest samodzielnym organizmem, zdolnym do życia poza organizmem swego żywiciela”
    „Zdolność do życia poza organizmem żywiciela” jako kryterium ludzkiego prawa do życia? Skoro takie przyjmuje Pan za zasadne, inni mogą przyjąć za zasadne kolor skóry, kształt nosa albo rasę. Bo czemu nie?
    I czy nowy egzemplarz organizmu dowolnego gatunku, może być zarazem integralną częścią innego organizmu tego samego gatunku? Kto Pana nieznajomością podstaw embriologii człowieka tak skrzywdził? 🙂

  222. kagan
    2 sierpnia o godz. 9:01

    1. A, więc lewicowa Korea Płn. ma swą religię, hm, to po kiego pisałeś, że nie ma religii lewackich (2 sierpnia o godz. 8:46, punkt nr 8)?

    2. A, więc Iran jest ateistyczny?

    3. A, więc mędrcy greccy, którzy stworzyli naukę, byli niewierzący?

    3. A, to Kopernik nie wierzył? Czy był zatem ateistą?

    4. Ale nie pisałem o państwie całkowicie neutralnym, natomiast pisałem wyraźnie o państwie neutralnym w sferze poglądów, edukacji.

    5. No, dobrze, z tą edukacją troszkę przesadziłem, ale bony by sprawę rozwiązały, niech każdy dostanie bon i uczy się prywatnie. Jestem zaś wrogiem państwowej edukacji. Proszę też pamiętać, że mnóstwo dzieci nienawidzi szkoły, świadomie się nie uczy. Przypuszczam, że jakieś 30 % dzieci pała do szkoły piekielną nienawiścią. I słusznie – bo nie uwzględnia się możliwości dzieci i każdego uczy na siłę wszystkiego. To absurd.

  223. Wygłosił Pan Profesor oczywistą oczywistość, którą znają ludzie światli. Zatem wnoszę, że 99% polskiego kleru i 90% polskiego społeczeństwa nie miała o tym pojęcia i mieć nie będzie, bowiem pańskiego wywodu nie przeczyta.
    Ot i cała prawda o tym dlaczego jest w Polsce jak jest.
    Ignorancja, obok Maryi, królują w Polsce od wieków.

  224. I znów hiperlogiczny Krzysztof Ligęza zabrał głos. I znów obok tematu.
    Co najzabawniejsze dowodów logicznych istnienia Boga szuka, jak to wiejski filozof. Na rozum weźmie, coś czego zrozumieć nie można, transcendencję, koń by się uśmiał. Religijność człowieka, bezsporną, uważa za dowód istnienia Boga. Ponieważ wszystkiego wytłumaczyć nie można, więc trzeba wierzyć.
    Ale my nie o tym, wierz sobie w co tam chcesz, tylko mi wytworów twojej wiary nie narzucaj przez system prawny, o tym rozmawiamy. Bo jak ty mi będziesz narzucał, to ja ci będę narzucał w obszarach które ci dziś pozostawiam własnemu uznaniu. Ale przecież moja religia, niech ci będzie, zniżę się do twojego poziomu argumentacji, moja religia którą nazywam „neutralne światopoglądowo państwo” nie ogranicza ci wyznawania swojej, ja wiem, że twoja nakazuje nawracać, czynić dobro drugiemu wbrew jego woli, nawet przemocą, ale na to moja nie pozwala. To będzie wojna. Na razie moja jest panująca i możesz mnie pocałować w dupę.
    Moja religia jest o tyle lepsza, że ja mogę ciebie mieć w dupie, a twoim zasranym obowiązkiem jest się o mnie troszczyć, modlić o moje zbawianie i żebym się nawrócił. Siłą ci się nie uda, są kraje do których można wyjechać w sprawie eutanazji, małżeństwa homoseksualnego, in vitro czy aborcji jak będzie trzeba. Granic nie zamkniecie. Szkoda oczywiście ludzi którym wasza religia każe cierpieć bo to uszlachetnia i w inne tam wrogie człowiekowi bzdury, w imię obietnicy której prawdziwości jak sam dowodzisz nie sposób udowodnić. To jest logiczne, jak najbardziej, zaraz wiejski filozof nam logicznie wytłumaczy, jak coś nielogicznego czym jest wiara która swe korzenie ma w niemożności logicznego wytłumaczenia istnienia logicznie udowodnić.
    Dobrze że cie spotkałem, nie wymyśliłbym takiej postaci, to naprawdę interesujące, jak z U.Ecco.

  225. @ parker, 2 sierpnia o godz. 12:14
    „wierz sobie w co tam chcesz, tylko mi wytworów twojej wiary nie narzucaj przez system prawny”
    I vice versace. Stąd biorą się zapisy Konstytucji. A może Pan nie uznaje zasady wzajemności lecz kalizm?

  226. parker
    2 sierpnia o godz. 12:14

    Konstytucję utworzył i podpisał ateista polityczny kumpel ateisty Hartmana, czyli Kwaśniewski. I to jest obowiązujące w Polsce prawo. Konstytucji w Polsce nie utworzyli i nie podpisali ani biskupi, ani rabini, ani pastorzy, ani popi. To tak dla przypomnienia.

    Ateista Kwaśniewski polityczny kumpel ateisty Hartmana podpisał też Konkordat. Bez tego podpisu Konkordat by znaczył zero. To też tak dla przypomnienia.

    Jeśli więc zatem ktoś coś ograniczył i skazał na cierpienia, to właśnie ateista Kwaśniewski.

  227. Nie jest tak, że wszystko można zapisać w Konstytucji Krzysztofie Ligęzo. Są jeszcze ustawy które można zmieniać większością zwykłą, możecie dojść do władzy i możecie mi swoje urojenia logicznie uzasadnić i zapisać w ustawach, ja to przeżyję, są tacy którzy na tym ucierpią, będą skazani na życie pod rygorem nieludzkiego prawa. Nieludzkiego bo boskiego. I gdyby ten wasz Bóg był dobry dla ludzi, kochał ich i chronił przed okropieństwami Świata który sam zbudował. Ale on jest okrutny, mściwy i zazdrosny jak oznajmia Pismo, nie chcę żyć pod takim tyranem.
    I wielu nie chce, wolą ludzkie prawa, poszanowanie godności, prawo do łagodzenia cierpienia i takie tam „to i owo” jak to mówisz. Dlatego ci odpisuję, żeby inni podzielający moją religię, dzisiaj ciągle panującą, nie czuli się samotni.

    PS. Chciałbym przeprosić wszystkich chłopskich filozofów, jest w waszym myśleniu wiele prawdy, mądrość ludowa jest nieoceniona.
    To nie jest chłopski filozof ten pan Ligęza, to filozof z bożej łaski, parekselans.

  228. Wszyscy jesteśmy biskupami, więc „Rekolekcje…” Profesora są dla nas wszystkich.

  229. @ parker, 2 sierpnia o godz. 13:04
    „Nie jest tak, że wszystko można zapisać w Konstytucji Krzysztofie Ligęzo.”
    Wszelako skoro to i owo już zapisano, to Pana zdaniem niekoniecznie należy trzymać się zapisanego literalnie, tylko po uważaniu? To właśnie jest kalizm.

    „To nie jest chłopski filozof ten pan Ligęza, to filozof z bożej łaski”
    Powalające argumenty. Zapomniał Pan dodać, że jak mam czkawkę to pierdzę. Że drugą nóżkę mam bardziej. Że berecik mi spada. I tak dalej, i tak dalej 🙂

  230. Literalnie to nie wolno was dopuścić do władzy, bo okrutnicy z was, jeńców nie bierzecie.
    Jakby można było literalnie to i owo jak to mówisz stosować, toby ludzie o literalności nie dyskutowali w zależności od poglądów panie filozof z bożej łaski. To że wy literalnie stosujecie Pismo Święte nie znaczy, że wszyscy literalnie do świata podchodzą. Bo literalnie, to ludzie z dinozaurami świat dzielili czego dowodzi Smok Wawelski jak wykładał jeden z waszych profesorów, dendrolog jak dobrze pamiętam.

  231. @ parker, 2 sierpnia o godz. 15:07
    „okrutnicy z was, jeńców nie bierzecie”
    Pan zasnął w Rzymie za Nerona, w Średniowieczu czy za Kontrreformacji? Może kawy?

    „To że wy literalnie stosujecie Pismo Święte”
    Lepszy Dekalog stosowany literalnie niż Marks i Engels w zależności od mądrości etapu. To pierwsze nikogo nie zabiło, to drugie wymordowało miliony.

  232. Lepszy dekalog stosowany, tylko że często nie stosowany.
    Mówimy o liberalnej demokracji nie o bolszewickim totalitaryzmie.
    Liberalna demokracja była wrogiem faszyzmu i komunizmu i zwyciężyła.
    Nie dopuści też do władzy katolickich fundamentalizmów.
    Straszycie ludzi i chcecie żeby ze strachu wam władzę dali. Zgodnie z hiperlogiką. Pękam ze śmiechu. Zamiast w skórę baranka, szczerzycie wilcze kły, jak chcecie wygrać? Barany 🙂
    A my, z miłością na ustach, z hasłami tolerancji, zrozumienia dla człowieka, dla tych co chcą mieć dzieci a nie mogą i chcą in vitro, dla tych co nie chcą, antykoncepcja, a jak się przytrafi ciąża niechciana to nie okienko życia, bo kobieta to nie inkubator, tylko pigułka wczesnoporonna, zgodna z Konstytucją.
    My mamy lepsza ofertę dla ludzi tu i teraz, wy po śmierci.
    I myślisz, że ludzie będą o po śmierci myśleć, jak o emeryturze nie myślą do pewnego wieku?
    Oj, barany barany 🙂 🙂 🙂
    Na tacę wam rzucą, ale władzy nie oddadzą, głupie nie są.

  233. „Pan zasnął w Rzymie za Nerona, w Średniowieczu czy za Kontrreformacji? Może kawy?”

    Muszę cię przeprosić Krzysztofie Ligęzo, zapomniałem że ty wszystko literalnie.
    Następnym razem wkleję emotikona, o takiego 🙂

  234. Przejdź do ofensywy Krzysztofie Ligezo, bronisz się pasywnie jak na filozofa.
    Napisz to i owo.

  235. @ parker, 2 sierpnia o godz. 16:27
    „A my, z miłością na ustach, z hasłami tolerancji, zrozumienia dla człowieka”
    Mordujecie tych najmłodszych. Proszę zauważyć, to zupełnie tak samo jak u bram Auschwitz. Tam nawet muzyka grała.

    „Lepszy dekalog stosowany, tylko że często nie stosowany.”
    Znaczy Pan jeszcze nie rozumie, że czym innym jest niezdolność do sprostania normom, a czymś innym ich odrzucenie? Nic na to nie poradzę. Widać przed Panem jeszcze długa droga do rozumności. Ale w żadnym razie proszę się nie zniechęcać 🙂

  236. Krzysztof Ligęza
    2 sierpnia o godz. 9:12

    „Że nauka u swoich podstaw jest naukowo nieweryfikowalna. Oznacza to, że podstawą ludzkiego rozumienia świata jest wiara, a nie nauka. Ludzka epistemia ufundowana jest na wierze. Jakieś wnioski można z tego wyciągnąć i należy. ”
    **
    Ano takie, ze nauke nalezy odstawic do lamusa, i zaczac opierac sie wyacznie na wierze, gdyz ta jest weryfikowalna. :))))))

    ~~~~~

    „Jeśli coś jest neutralne wobec wszystkiego, ale nie wobec tego, na czym samo się opiera, to de facto neutralne nie jest.”

    Nie badz pan Baron Münchhausen, K.L. – to jest podciaganie samego siebie za wlosy.

    Neutralnosc dotyczy relacji jednego podmiotu (przedmiotu) z innymi. Nie mozna byc neutranym wobec samego siebie, czy tez nie mozna dywagowac neutralnosci wobec samego siebie. Albo tez, scislej, mozna tyle, ze jest to jest bezsensowne. Bezsensowne. 🙁

  237. Krzysztof Ligęza
    2 sierpnia o godz. 17:12

    Mordujecie tych najmłodszych. Proszę zauważyć, to zupełnie tak samo jak u bram Auschwitz. Tam nawet muzyka grała.

    ****
    No to teraz juz wiem, ze mam w K.L. do czynienia z religianckim swirem.

  238. parker
    2 sierpnia o godz. 13:04

    O, to, co pisze parker, jest bardzo intrygujące: „możecie dojść do władzy”. Kto może dość do władzy? No, chyba nie katolicy, bo ci już są przy władzy: katolik jest premierem (Tusk), prezydent Komorowski – katolik, marszałek Sejmu Kopacz – katolik, marszałek Senatu – katolik, wicepremier Piechociński – katolik, ministrowie – katolicy; wszyscy wspierani przez biskupów, zwłaszcza Dziwisza. Do Dziwisza udał się po kolędzie Tusk.

    Co więcej, przy władzy są byli z ZChN-u, zwłaszcza Niesiołowski…

    Co więcej, ateista Hartman wybrał (jak przypuszczam na 100 %) katolika Komorowskiego…

    Co więcej, ateista Palikot zwierzchnik polityczny ateisty Hartmana jako poseł PO miliardami z publicznej kasy wspierał kler…

    Kto zatem może przejąć władzę i kto ucierpi pod rygorem wprowadzonego przez zwycięzców nieludzkiego prawa? Palikot? Bez szans. Myślę, że najwięcej szans ma Miller i LSD, a więc ci ateiści, którzy wprowadzili obowiązującą Konstytucję…

  239. Ja twoje Krzysztofie Ligęzo odrzucam, i jak powiedziałem, możesz mnie w dupę pocałować, nie dotyczą mnie twoje prawa, będę mordował nienarodzonych i wezmę ślub z facetem jak będę chciał.
    A ty masz mnie kochać jak nakazuje twoja religia, to kochaj dalej. Napisz mi coś miłego.

  240. @ krzys52, 2 sierpnia o godz. 17:38
    „nauke nalezy odstawic do lamusa, i zaczac opierac sie wyacznie na wierze, gdyz ta jest weryfikowalna”
    A kto twierdzi to ostatnie? Nie, wiara weryfikowalna nie jest. Dobrze byłoby pamiętać, że to samo dotyczy nauki. Ewentualnie wykazać, że nie dotyczy 🙂

    „Neutralnosc dotyczy relacji jednego podmiotu (przedmiotu) z innymi.”
    To niby taki żart?
    Albo mamy do czynienia z relacją, albo z neutralnością czyli brakiem relacji.

    @ krzys52, 2 sierpnia o godz. 17:40
    „No to teraz juz wiem, ze mam w K.L. do czynienia z religianckim swirem”
    E tam. Proszę rozejrzeć się dookoła. Cięższego argumentu tam nie ma? W takim razie podpowiem: drugą nóżkę mam bardziej i często chodzę bez czapki.

  241. @ parker, 2 sierpnia o godz. 17:56
    „możesz mnie w dupę pocałować”
    Biegnę lecę nogi łamię 🙂

    „będę mordował nienarodzonych”
    W drodze do Norymbergi?

    „wezmę ślub z facetem jak będę chciał”
    Nie. Nie można twierdzić, że się tańczyć, dojąc krowę.
    …To nie za trudne? 🙂

    „A ty masz mnie kochać jak nakazuje twoja religia”
    Pan sądzi, że tłumaczę Panu oczywistości z nienawiści? O matko!

  242. A miłe słówko?

  243. @ parker, 2 sierpnia o godz. 18:14
    „A miłe słówko?”
    Jak tylko wróci Pan z Canossy 🙂

  244. „Nie. Nie można twierdzić, że się tańczyć, dojąc krowę.”

    Oczywiście że można twierdzić, wszysto można twierdzić przecież panie filozof.
    Literalnie można twierdzić i nieliteralnie, mam to filozofowi hiperlogiki tłumaczyć.
    Te dowody miłości poproszę. Bo uważam że nie miłość tylko co innego tobą kieruje.
    Nie można tak twierdzić? Patrz, twierdzę filozofie z bożej łaski i co?

  245. @ parker, 2 sierpnia o godz. 18:44
    „i co?”
    I pstro. To znaczy, że wymieniłem z Panem myśli i teraz mam pustkę w głowie.

  246. Krzysztof Ligęza
    2 sierpnia o godz. 17:59

    @ krzys52, 2 sierpnia o godz. 17:38
    “nauke nalezy odstawic do lamusa, i zaczac opierac sie wyacznie na wierze, gdyz ta jest weryfikowalna”
    A kto twierdzi to ostatnie? Nie, wiara weryfikowalna nie jest. Dobrze byłoby pamiętać, że to samo dotyczy nauki. Ewentualnie wykazać, że nie dotyczy 🙂
    **

    Nikt nie wierdzi, ze wszystko juz wiemy, ale nauka na tym wlasnie polega, ze staramy sie to weryfikowac – na ile tylko jest to mozliwe. Stawianie jakichs kretynskich wierzen obok nauki oraz wytykanie jej, ze nie do konca jest weryfikowalna, nie najlepiej swiadczy o gloszacym podobne bzdury.
    ~~~~~~

    “Neutralnosc dotyczy relacji jednego podmiotu (przedmiotu) z innymi.”
    To niby taki żart?
    Albo mamy do czynienia z relacją, albo z neutralnością czyli brakiem relacji.
    **
    Zapomnialo ci sie o dalszym ciagu:

    ‚Nie mozna byc neutranym wobec samego siebie, czy tez nie mozna dywagowac neutralnosci wobec samego siebie. Albo tez, scislej, mozna tyle, ze jest to jest bezsensowne. Bezsensowne. 🙁 ‚

    Cos mi sie widzi, ze ktos tu zaczyna oszukiwac.

    Neutralnosc nie oznacza ‚bez relacji’, lecz ‚w relacji’.

    A fakt, ze jestes religianckim swirem jest jak najbardziej weryfikowalny.

    @ krzys52, 2 sierpnia o godz. 17:40
    “No to teraz juz wiem, ze mam w K.L. do czynienia z religianckim swirem”
    E tam. Proszę rozejrzeć się dookoła. Cięższego argumentu tam nie ma? W takim razie podpowiem: drugą nóżkę mam bardziej i często chodzę bez czapki.

  247. Jak na arcyArystotelesa to mało odkrywcze, dowcip z taką brodą, że Pan Bóg takiej nie widział.
    Ale opowiadając ten dowcip chciałeś mi przykrość sprawić Krzysztofie Ligęzo? Czy tak z miłości bliźniego?
    Będziesz się spowiadał? Zmówisz za mnie Zdrowaśkę za pokutę? Co tam u ciebie ksiądz daje za celowe sprawianie przykrości?
    Krzysztof Ligęza pomodli się za parkera.
    Nie wkleiłbyś linka do you tube, chciałbym zobaczyć, stwierdzę, że jesteś gość, naprawdę cię polubiłem.
    Do miłości jeszcze trochę, ale jestem blisko, za you tube bym cię pokochał i Bóg by się ucieszył.
    I mówię to ze śmiertelną powagą.

  248. @ krzys52, 2 sierpnia o godz. 19:41
    „Nikt nie wierdzi, ze wszystko juz wiemy, ale nauka na tym wlasnie polega, ze staramy sie to weryfikowac”
    Nie w tym rzecz. Rzecz w tym, że nauka sama w sobie jest naukowo nieweryfikowalna. I że ten fakt rodzi określone konsekwencje. Choćby tę, że musimy wierzyć, iż nauka właściwie oddaje rzeczywistość – ponieważ nie istnieją dowody, że tak jest w istocie. Stąd wniosek: ludzka epistemia opiera się o wiarę, nie o wiedzę.

  249. ” Choćby tę, że musimy wierzyć, iż nauka właściwie oddaje rzeczywistość”

    Ty rozumiem, nie wierzysz, że tak jest Krzysztofie Ligęzo, zawiodłeś się, pomyślałeś i doszedłeś do wniosku, że ponieważ wszystko jest względne trzeba znaleźć jakaś stałą i się na niej oprzeć i stąd się wzięła twoja wiara w Boga na logikę ci wyszło. Teologiczny porządek świata ci bardziej odpowiada, ignorujący naukę.
    Kreacjonizm prościej tłumaczy porządek niż Darwin, tam to nauka, nieweryfikowalna jak wiadomo, tu mamy coś co zrozumieć łatwo, wziął Bóg i w siedem dni wszystko odwalił, nie za krótko, wszak wszystkiego wkoło mnóstwo, cały czas ludzie odkrywają to i owo choćby w przyrodzie, nie za długo, sześć dni i Bóg odpoczął. Zmęczył się, jak rozumiem potem wziął się do roboty dalej?
    Bo widzisz, na religii zapomniałem spytać księdza, czy Bóg w poniedziałek poszedł do roboty, bo mi z Pisma wynika, że robi cały czas, to co teraz robi?
    Ma urlop do sądu ostatecznego?
    Czy tym bałaganem ktoś zarządza?

  250. @Krzysztof Ligęza
    1. . Absolutna neutralność jest tylko ideałem, w praktyce nie możliwym do realizacji.
    2. Proszę mnie nie obrażać i nie wyzywać od głąbów.
    3. Logiki są różne, n.p. dwuwartościowe, czyli binarne oraz wielowartościowe oraz istnieje także tzw. rozmyta logika (fuzzy logic).
    4. Polecam motto P.K. Dicka z blogu Jacka Kowalczyka: Rzeczywistość to jest coś, co nie znika, kiedy przestaje się w to wierzyć (z książki “Valis”).
    5. W naukę się nie wierzy, naukę się uprawia oraz stosuje, a jej twierdzenia weryfikuje się metodą naukową czyli empiryczną zaś wiara jest domeną tylko i wyłącznie umysłów ułomnych, niepełnosprawnych, umysłów podatnych na sugestie, gusła, przesądy oraz inne zabobony.
    6. Każde twierdzenie nauki jest weryfikowalne metodą naukową, czyli empiryczną. W nauce nie ma więc, jak w religii, niepodważalnych dogmatów.
    7. Do wiary odwołują się tylko umysły niepełnosprawne, podatne na sugestie, gusła, przesądy oraz inne zabobony.
    8.. Ja nie wierzę w istnienie świata – ja tylko wiem, że on istnieje (patrz wyżej na cytat z P. K. Dicka). Wiem też, że świat realny jest zbyt ułomny, aby być dziełem idealnego kreatora, czyli inaczej tzw. boga.
    9. Obiektywną prawdą jest także to, że zarodek czyli płód NIE jest samodzielnym organizmem, zdolnym do życia poza organizmem swego żywiciela, a zdolność do samodzielnego życia jest przecież podstawową cechą każdego samodzielnego żywego organizmu: od bakterii do wieloryba. Stąd też wirusy nie są uważane przez naukę za całkowicie samodzielne żywe organizmy.
    10. Proszę bez pseudo-argumentów ad personam! Poza tym, to embrion NIE jest człowiekiem, a tylko embrionem, czyli zarodkiem. Jest on więc integralną częścią organizmu swego żywiciela, który może wiec zrobić z nim, to chce, a nikt (państwo, religia etc.) nie ma tu nic do gadania!
    Szalom!
    @atalia
    2 sierpnia o godz. 9:01
    1. Korea Północna nie jest lewicowa, ona jest (neo)feudalna, a więc radykalnie prawicowa, znacznie bardziej na prawo niż wyraźnie etatystyczna Korea Południowa, ze swoim kapitalizmem państwowym.
    2. Iran jest jak najbardziej religijny, ale nie jest on teokracją, w odróżnieniu n.p. od Izraela.
    3. Mędrcy Greccy byli w olbrzymiej większości agnostykami, albo, jak n.p. Sokrates, wręcz ateistami.
    4. Kopernik był agnostykiem, podobnie jak Ignacy Krasicki, jak by nie było, prymas Polski. Agnostykami są przecież wszyscy myślący duchowni!
    5. Absolutna neutralność jest tylko ideałem, w praktyce nie możliwym do realizacji.
    6. Jestem także zwolennikiem bonów edukacyjnych, jako długoletni wykładowca szkół wyższych, zarówno państwowych jak też i prywatnych, w Polsce, a głównie na tzw. Zachodzie (Europa Zachodnia oraz Australia). I uważam, że przymusowa powinna być tylko, maximum 8-letnia, szkoła podstawowa.
    7. Generalnie – jak widzisz, zgadzamy się w wielu punktach, Po co więc ta agresja z twojej strony?
    Szalom!

  251. Krzysztof Ligęza
    2 sierpnia o godz. 20:28

    Rzecz w tym, że nauka sama w sobie jest naukowo nieweryfikowalna. I że ten fakt rodzi określone konsekwencje. Choćby tę, że musimy wierzyć, iż nauka właściwie oddaje rzeczywistość – ponieważ nie istnieją dowody, że tak jest w istocie. Stąd wniosek: ludzka epistemia opiera się o wiarę, nie o wiedzę.
    ****
    Powiedzial co wiedzial. Tyle, ze co z tego?
    Przede wszystkim Nauka daje przyblizone opisy rzeczywistosci, co oznacza, ze to nie sa jej perfekcyjne fotografie, czy tez kopie, lecz tyle na ile jest nauke stac. Nauka tylko buduje teorie (w przyblizeniu) opisujace rzeczywistosc, ale gdy nauce wychodzi czasem, ze 2 X 2 = 4 to nie ma sie co wyglupiac, ze sa rozne algebry a wystarczy wyjac z pudelka dwie zapalki a nastepnie kolejne dwie. Tu nie wypada mowic o wierze, gdyz wierzyc mozna sobie, ze 2 X 2 = 5. Podobnie z krazeniem Ziemi wokol Slonca – a nie na odwrot. Zostalo udowodnione tak jak zostal udowodniony udzial wirusow w pododowaniu grypy. Naukowo. Czyli Nauka jednak (czasem) wie – a nie tylko wierzy przy czym obszar wiedzy bezustannie sie powieksza.

    Typowym dla religiantow jest natomiast wyciaganie pytan na poziomie atomowych czasteczek, czy tez chwilowej niemozliwosci odpowiedzi na wszystkie mozliwe pytania, jako slabosci nauki, i glorie wiary, ktora luki te wypelnia. Do niedawna jedynie „wierzono” w istnienie czasteczek Higgsa, ale dzis juz wierzyc nie ma potrzeby. Dzis wiadomo, ze bozony sa faktem – mamy wiedze. Obecnie „Nauka wierzy” w Big Bang ale to wcale nie ujmuje nic z Nauki. Po prostu wierzy sie w najbardziej satysfakcjonujacy opis rzeczywistosci – pomimo jego niewatpliwych slabosci. Co nie znaczy, ze Nauka caly czas nie testuje aktualnego paradygmatu. Przyjdzie czas to go zmieni.
    Sama wiara, natomiast, to odwrotna strona niewiedzy.

  252. kagan
    2 sierpnia o godz. 21:09

    A, to wszystko tłumaczy.

    Ps. Koreańczycy północni bardzo by się zdziwili, że nie są lewicowcami i komunistami. tak samo by się zdziwili Kopernik, Krasicki, Platon itd., że nie są wierzącymi…

  253. @atalia
    Pewien mieszczanin z komedii Moliera też się bardzo zdziwił, kiedy się dowiedział, że całe swoje życie mówił on prozą…
    I skąd wiesz, że Kopernik, Krasicki, Platon et al. wierzyli w gusła, przesądy oraz inne zabobony?
    Szalom!

  254. //Owszem, chcecie równości, ale z jednym wyjątkiem – nierównego (bo uprzywilejowującego) traktowania właśnie Was.//

    Całe prawo pisane jest przez lobbystów kupujących u partii przywileje, np. konserwatorzy zabytków kupili sobie wymóg prawny posiadania dyplomu ukończenia kierunku ”Konserwacja zabytków”. To samo prawnicy- dyplom plus (racjonowana) aplikacja. Wszystkie Izby zawodowe mają przywileje. Elektorat nawet tego nie wie, bo by się nie zgodził na tak nierówne traktowanie.
    ”Przywileje” katolików to nie przywileje, tylko konsekwencje katolickiej większości głosow-tak jest w demokracji, której nie wymyślili katolicy, ale lewica. W demokracji suwerenem jest lud, a że katolicy są tu w większości, to władza ma obowiązek ich zadowolić. Kościół ma zresztą wolność wyznania wpisaną w swoją naukę-nikomu więc się wiary nie narzuca.

  255. Muszę cię przeprosić Krzysztofie Ligęzo, jest niedziela, dla mnie dzień święty tak jak dla Ciebie, tego przykazania nie łamię, zawsze święcę.
    Nie powinienem celowo sprawiać ci przykrości, ale rozumiesz, człowiek jest tylko człowiekiem, na obraz i podobieństwo Boże, co wiele daje do myślenia o Bogu, przyznasz, logicznie rzecz ujmując, literalnie że tak powiem… rozumiesz?
    Ale to tylko taka dygresja, chciałbym się wytłumaczyć. Ja żyję wg przykazań Twojego Kościoła, w znacznie wyższym stopniu niż wielu katolików a tych nawracających zwłaszcza. Oczywiście, czasem grzeszę, jak każdy, Świętych nie ma, oni też grzeszyli jak żyli, tak na marginesie, zwracam się do specjalisty, Chrystus grzeszył? Bo zapamiętałem z religii że tak, a to mi znów do myślenia daje o Bogu, boję się Go. Bo jak na sądzie Bóg będzie niesprawiedliwy? Jak tak sobie zinterpretuje moje zachowanie, źle odczyta moje intencje, że mnie wsadzi do piekła, razem z Terlikowskim, to ja wymiękam. Wolę nie wierzyć.
    Piszę to wszystko, żeby ci wytłumaczyć, czemu nie wierzę, ze strachu. Bo się tego Boga przestraszyłem.
    A teraz wy mnie straszycie, na strach człowiek reaguje agresją.
    Ale wiesz, rozumiem Cię, Twoja religia nakazuje ci wiarę szerzyć, to szerzysz i nawracasz, taka religia, lepszej nie dawali, rozumiem Cię, wybaczam i proszę o wybaczenie.
    Jak tak sobie wybaczyliśmy, bo wybaczyłeś mi, prawda?, to powiedz mi, nie mógłbyś tak pogrzeszyć czasem, albo i na stałe, i przestać nawracać, bo tak naprawdę tylko o te duperele się spieramy, możesz robic wszystko co ci Bóg każe, tylko wśród swoich, możesz nie mieć dzieci, uprawiać kalendarzyk, jak ci się cięższy grzech trafi to sie może okazać, że niekaralny, tu na ziemi, tam na Sądzie jak najbardziej, jak wierzysz, tylko to nawracanie i związane z nim narzucanie jest polem konfliktu, nie odpuścił byś?
    Nie możemy sie tak podzielić, my się zajmiemy szczęściem na ziemi, pozwolimy jak to mówisz, to i owo łamać jeśli chodzi o Twoją wiarę, Ty sobie to osądzaj i piętnuj, wśród swoich, z ambony, na ogłoszeniach parafialnych, ale policja nie wkracza.
    A wy się zajmiecie tym szczęściem po śmierci?
    To byłoby sprawiedliwe, my żadnych kompetencji co do szczęścia po śmierci nie mamy, wy marne w życiu doczesnym.
    Co Ty na to? Na taki kompromis?
    Po co mamy ze sobą walczyć, Ty się zdenerwujesz, ja wyzwolę w sobie złe emocje i potem mam wyrzuty sumienia, karę boską, nie twierdzę, że nie ma przesłanek, że Bóg jest, bo skąd wyrzuty sumienia u bezbożnika?
    Pomyśl w kościele na Mszy, może Bóg ci podpowie.

  256. kagan
    2 sierpnia o godz. 21:09

    Do tych sensownych uwag, w kwestii nauki dodałbym co nieco.
    Otóż naukowcy są ludźmi uwielbiającymi nie wiedzieć. Niewiedza fascynuje umysły i osobowości otwarte, ciekawe, twórcze i aktywne.
    Kiedy się dowiedzą są także szczęśliwi, ale szczęście polega tez na tym, że nieustannie próbują sprawdzać i podważać to co przed chwilą ustalili. Po czym, jeśli uda się podważyć ustalone, porzucają to szukając rozwiązań pewniejszych.
    I tak to się dzieje bez końca.
    Nauka więc drastycznie różni się od religii. Biskupi muszą „wiedzieć”, czyli z zawziętością wierzyć. Dla nich niepewność jest zabójcza, a kwestionowanie rzekomej wiedzy musi ich przerażać, złościć i skłaniać do stanowczego, przechodzącego w brutalność, niemiłosiernego, karania.
    Samo użycie terminu „wiem” przez religiantów wskazuje na to, jak łakną pewności naukowej. Chcą pewności, a mają tylko wiarę. Więc usiłują zakłamywać, że to tylko wiara nazywając ją często „wiedzą”.
    Odwrotnie to nie działa, bo nauka mając wiedzę, nie musi od niej uciekać do wiary. Wiedza jest pewna, klarowna, satysfakcjonująca, praktyczna i radosna.

    Tak spragnieni i zazdroszczący nauce cnót, których nie ma ich religia, usiłują się pod naukę podczepić, wymyślają „instytuty” (vide choćby „Instytut Myśli Jana Pawła II”), uczelnie, gdzie się uczy wyłącznie o tyle o ile jest to nauka o religiach, badająca religie, jej poszczególne obszary, religioznawstwo, historia religii i nauki pokrewne, a nie religia sensu stricte; kradną i dolepiają do swoich religijnych wierzeń termin nauka, nadają sobie stopnie naukowe („ksiądz magister”) usiłują twierdzić jednocześnie, że nauka i religia to rozdzielne magisteria. A wiadome jest przecież, że magisteria te się nakładają. Nauka śmiało wkracza w rejony religii i je burzy, stosując metodę naukową. Religia nie ma jak wejść w naukę, bo nie dysponuje żadną metodą podważania nauki. chyba, że naukową. Wtedy nie jest religią, a nauką.

    Nauka nie ma granic, jest w niej miejsce dla każdego, jednoczy ludzi ponad podziałami, stawiając tylko jeden wymóg: weryfikacji twierdzeń.
    Religia – znowu – odwrotnie: dzieli ludzi, ma ścisłe granice, wszystko w niej jest ustalone. Fachowe znawstwo przysługuje tylko tym odpowiednio namaszczonym.
    Objawienie biblijne jest pewne, całkowite, ostateczne. Innego nie będzie, erraty nie będzie. Tak oświadczają papieże, jeden w drugiego.

  257. @ parker, 2 sierpnia o godz. 20:55
    „Teologiczny porządek świata ci bardziej odpowiada, ignorujący naukę.”
    Nie to mówię. Mówię, że podstawy nauki są nieweryfikowalne z perspektywy metodologii naukowej, czyli że nauka nie potrafi uzasadnić samej siebie. Pan zna takie uzasadnienie? Proszę go zatem przedstawić zamiast pitolić trzy po trzy. Pana spicz z 8:24 to już jest sraczka słowna. Litości!

    .
    .

    @ krzys52, 2 sierpnia o godz. 21:21
    „Po prostu wierzy sie w najbardziej satysfakcjonujacy opis rzeczywistosci”
    O, to, to. Nauka, nie nauka – bez wiary ani rusz. Bardzo dobry początek 🙂

    .
    .

    @ kagan, 2 sierpnia o godz. 21:09
    „W naukę się nie wierzy, naukę się uprawia oraz stosuje, a jej twierdzenia weryfikuje się metodą naukową czyli empiryczną”
    Ja istnieję, świat istnieje – czy Pana zdaniem nie są to twierdzenia z obszaru nauki? Więc kiedy i kto zweryfikował je empirycznie? Potrafi Pan udowodnić prawdziwość tych w opisie świata fundamentalnych przekonań w oparciu o metodologię naukową, czy raczej przyjmuje je Pan na wiarę i dlaczego tak?

    „Każde twierdzenie nauki jest weryfikowalne metodą naukową, czyli empiryczną. W nauce nie ma więc, jak w religii, niepodważalnych dogmatów.”
    To jeszcze raz: ja jestem, świat istnieje – jeśli nie są to przekonania z kategorii dogmatów, w takim razie proszę dowody na stół. Proszę wskazać, kiedy i kto zweryfikował powyższe z perspektywy metodologii naukowej.

    „Rzeczywistość to jest coś, co nie znika, kiedy przestaje się w to wierzyć”
    „Ja nie wierzę w istnienie świata – ja tylko wiem, że on istnieje”
    Właśnie o to pytam: na czym opiera Pan to, co sam nazywa wiedzą o istnieniu świata, skoro nauka nie zna sposobu, by to przekonanie zamienić w wiedzę dającą się udowodnić?

    „embrion NIE jest człowiekiem, a tylko embrionem, czyli zarodkiem.”
    Ludzki embrion nie jest człowiekiem a tylko embrionem. Ok, idźmy dalej tą drogą: ludzki noworodek nie jest człowiekiem a tylko noworodkiem; ludzkie niemowlę nie jest człowiekiem a tylko niemowlęciem; osiemnastolatek nie jest człowiekiem a tylko osiemnastolatkiem; staruszek nie jest człowiekiem a tylko staruszkiem.

    Otóż, wszystko to nieprawda, ponieważ tożsamość gatunkowa ludzkiego organizmu nie jest warunkowana wiekiem tego organizmu lecz biologią. To nauka, proszę sobie wyobrazić 🙂 i mówi ona: nowy ludzki organizm powstaje po połączeniu haploidalnym gamet w diploidalny zarodek. Cała reszta to kwestia wieku takiego nowego organizmu, niczego innego.

    „Obiektywną prawdą jest także to, że zarodek czyli płód NIE jest samodzielnym organizmem, zdolnym do życia poza organizmem swego żywiciela, a zdolność do samodzielnego życia jest przecież podstawową cechą każdego samodzielnego żywego organizmu”
    Uzależniać Pan prawo do życia od wieku i stanu zdrowia organizmu ludzkiego? Nonsens. To już przerabialiśmy i wiemy, do czego to prowadzi.

    PS.
    „Proszę mnie nie obrażać i nie wyzywać od głąbów.”
    Nic podobnego. To znany mem.
    https://www.youtube.com/watch?v=z4dMWaI6MBY
    Widać u Pana niejakie braki kulturowe 🙂

  258. A pisałem, że jeńców nie bierzecie?
    Ja z miłością i co mnie spotyka?
    A bóg patrzy, myślisz podoba Mu się Twoje zachowanie?
    Nie masz wyrzutów sumienia, że mnie ranisz Krzysztofie Ligęzo?

  259. @ parker, 3 sierpnia o godz. 9:52
    „Nie masz wyrzutów sumienia, że mnie ranisz Krzysztofie Ligęzo?”
    Miłość rani, to fakt 🙂
    Więc.
    Zna Pan dowód, za pomocą którego nauka uzasadnia samą
    siebie? Na przykład udowadnia istnienie świata? Proszę zatem ów dowód zaprezentować, zamiast pitolić trzy po trzy 🙂 🙂

  260. kagan
    2 sierpnia o godz. 23:02

    A ty skąd wiesz, że nie wierzył? Ja wiem, bo był kanonikiem, bo nie zostawili pism, że nie wierzą ani inni nie pisali, że nie wierzyli. No, chyba że zostawili takie pisma, no, chyba że inni pisali, a, to cię przepraszam.

  261. Nie, nie znam takiego dowodu, wydaje mi się zbędny, nie wszystko trzeba w życiu rozumieć mawiała Barbara Skarga. A to, że się nie wszystko rozumie, nie oznacza, że się nic nie rozumie.
    Zgadzam się z Tobą, to niemożność udowodnienia stoi za religijnością człowieka i jest ona wpisana w naturę człowieka jak dwa razy dwa jest cztery.
    Ale przyznasz Krzysztofie Ligęzo, że obszary wiedzy się poszerzają, coraz mniej trzeba siłami nadprzyrodzonymi tłumaczyć, wiara się cofa przed nauką?
    Zaczyna się okopywać wokół praprzyczyny. Długo tam zapewne pozostanie, pewnie do dnia Sądu Ostatecznego, zresztą już niedługo każdy z nas się przekona przecież, kto miał rację w tym sporze o Boga.
    To znaczy, jak Bóg jest, to ja się przekonam z całą pewnością, szkoda że Ty się nie przekonasz jak Boga nie ma, umrzesz głupszy niż ja po prostu.
    To kompletnie nieopłacalny zakład, nie widzisz tego?
    Całe życie się mordujesz, komuś podlegasz tam na górze, na chwilę wolności możesz sobie pozwolić jak bluźnisz. Powiedz, bluźnisz czasami Krzysztofie Ligęzo?

  262. Wydaje się, że ateista parker i wierzący Ligęza znaleźli sens swej egzystencji: udowadniać jeden drugiemu, że nie ma sensu.

  263. @ parker, 3 sierpnia o godz. 10:30
    „Nie, nie znam takiego dowodu”
    Nikt nie zna, ponieważ nie ma takiego dowodu.
    Nauka nie potrafi uzasadnić samej siebie.
    Dlatego do uzasadnienia nauki potrzebujemy wiary.
    Z przyczyn praktycznych wierzymy zatem, że sami istniejemy, i że istnieje świat dookoła nas.
    Wierzymy, mimo braku dowodów.

    Teraz wystarczy jeszcze zrozumieć, że wiara w istnienie świata jest tożsama z wiarą w istnienie Boga – tożsama co do samej zasady, nie co do obiektu wiary – i świat się przed Panem otwiera 🙂

    Wolny świat ludzi wolnych.

  264. No to rozumiem, usaliliśmy że jestem wierzący, to już poza sporem.
    I chcę zgodnie z dogmatami mojej religii żyć, ty mi chcesz swoje w montować podczas kiedy ja ci swoich nie montuję tam, gdzie się różnimy, to nie logiczne, że lepiej na moim światopoglądzie zasady przyjąć?
    Moje twoich nie wykluczają, nie ma wojny, twoje moje tak, jest wojna. Wojna jest dobra twoim zdaniem, Bóg się cieszy jak jest wojna?

  265. @ parker, 3 sierpnia o godz. 11:43
    „chcę zgodnie z dogmatami mojej religii żyć”
    Wiary. Dogmatami Pana wiary.

    Teraz trudniejsze 🙂

    Otóż z perspektywy interesów danej społeczności rzeczywiście nie ma znaczenia, czy dogmaty w które wierzą jej członkowie dopuszczają to czy owo, weźmy ruch lewostronny czy prawostronny. Nie ma znaczenia dopóty, dopóki członkowie wspólnoty nie zaczną pokonywać przestrzeni publicznej „zgodnie z własnymi dogmatami”.

    I tak samo jest w każdej innej dziedzinie życia każdej społeczności, albowiem tak działa świat.

    Capisci? 🙂

  266. To jesteś z ruchem lewostronnym, prawostronnym, ty wybieraj, ja się dostosuję, kapujesz?
    W paru duperelach się nie zgadzamy, te chcę pozostawić religii do roztrzygania, twojej tobie, swojej sobie. Kapujesz? O to toczymy spór, o to i owo co nas różni.

  267. Przecież logicznie mi wmontowałeś Krzysztofie Ligęzo, że jestem religijny nawet jak o tym nie wiem, mnie nie zależy, mogę być, teraz kpisz, co jest trudniejsze?
    Że tylko jedna może zwyciężyć, że nie ma kompromisów z bogiem?
    I jesteś pewny, że twoja zwycięży i potrzebna jest konfrontacja?
    To ty oderwany od rzeczywistości naprawdę jeseś, ale dawaj dalej tę logikę metafizyczną, to naprawdę zabawne, jak ci się ten świat logicznie spina w głowie.
    Pomodliłeś się za moją duszę, bo mnie się dzisiaj nie chce?
    Pod kościołem można dać parę groszy, zawsze daję, i się człowiek modli za mnie i moją duszę. Ty też mógłbyś jak cię proszę
    Ni

  268. @ parker, 3 sierpnia o godz. 12:46
    „jestem religijny nawet jak o tym nie wiem”
    Wierzący. Jest Pan wierzący, nawet jak Pan o tym nie wie.

    „z ruchem lewostronnym, prawostronnym, ty wybieraj, ja się dostosuję”
    E tam. To przecież tylko przykład, wskazujący, co może się stać, gdy jedna grupa zechce stosować w przestrzeni publicznej zasady sprzeczne z wartościami uznawanymi przez członków drugiej grupy. Weźmy ten konkret: jedna strona uznaje nienaruszalność ludzkiego życia, a druga ludzkie życie ceni – ale w zależności od kształtu nosa. Albo koloru skóry. Czy od stanu zdrowia. Czy w zależności od wieku. Czy od jakiegokolwiek innego kryterium. A na dodatek pieprzy farmazony o „neutralności światopoglądowej państwa”.

  269. W twoim konkrecie nie ma sporu, wszyscy narodzeni są równi. A nienarodzonych nie ma, nawet Bóg musiał się narodzić.
    Bo jakoś przez skórę czuję do czego zmierzasz. A jak chcesz mi wmontowywać obchodzenie się z poczętym takie samo jak z narodzonym, to się niezgadzam, dlatego są dwa pojęcia, że mamy inny stosunek do jednego, nadajemy mu imię, trumienkę jak umrze, drugie jak ulegnie poronieniu to nawet o tym nie wiemy.
    Sparliście się akurat na to, nie da się odpuścić, wiem, ale można przegrać, uznać że się nie dało, skupić na tym, żeby ludziom pomagać, tym narodzonym, wiem, robicie to przecież. Ale jakbyś ten czas który bezproduktywnie marnujesz na rekolekcjach dla biskupa poświęcił na modlitwie za moją duszę, zamiast truć nam dupę, więcej byś wskórał w sprawie swojego i mojego zbawienia. Moje tak przy okazji, jak Bóg jest, wolę zdala od Terlikowskiego.

  270. @ parker, 3 sierpnia o godz. 13:42
    „nienarodzonych nie ma”
    Nie ma tego, co nie istnieje.
    Nienarodzeni nie istnieją?
    Embriologia to nie nauka?

  271. Już się wymeldowałem, ale jeszcze, bywa, zerkam.

    Oto wpadł przedszkolak, który dopiero co się nauczył biegle mówić „mama”, „baba”, „da”, a już ma nowy wyraz: „DOWÓD”. I tworzy podniebne konstrukcje, i gaworzy dla samej przyjemności gaworzenia. Wmawia coś w tym rodzaju, że nie mam dowodu, że właśnie zjadłem ptysia. Nie mam, bo właśnie zjadłem. Więcej: nie mam żadnego dowodu, że ja to ja, że zjadłem, że to był ptyś, a nie marchewka. Żyję niewybaczalnie bez DOWODÓW. Nawet gdybym miał ptysia w ręku, to też nie byłby DOWÓD, że to ptyś, bo ptysie też żyją bez DOWODÓW. A ty, anonimowy baranku boży, masz DOWÓD, że ty to ty i jesteś dzieckiem swojej matki, a nie jakiejś Chorwatki? Jako żyjący bez DOWODU – czyli zdany na wiarę innych w twe istnienie – interesowałeś się, co to za zwierzę „DOWÓD”? Bo na to wygląda, że nie: znaczenie wyrazu „DOWÓD” przyjmujesz na słowo, jako oczywistą oczywistość, a wszystko inne ma mieć DOWÓD. Choć sam DOWÓD nie ma dowodu, że jest DOWÓD. Ale skoro wiesz, że czegoś nie ma (czyli tego DOWODU), to przecież musisz wiedzieć – czego. Co to ten DOWÓD? Z czym się je? Skoro jednak nie możesz wiedzieć, że coś jest, bo nie masz DOWODU istnienia tego, to tym bardziej nie możesz wiedzieć, czego nie ma, bo nie masz DOWODU nieistnienia tego. Możesz, jak sam padasz, tylko wierzyć… Tak? A „wierzę” to co to za zwierzę? Jest coś takiego? Poproszę DOWÓD…
    I tak wokrug da około, aż ci śliny do paplania zabraknie. Dorośniesz – zawstydzisz się swych własnych bredzeń.
    A w sprawie tworzenia dogmatów przez wiarę to już tworzysz, przedszkolaku, własny język. Religie i religijne instytucje wymyślają dogmaty do wierzenia i przestrzegania, a nie wiara. Wiara wymyślająca dogmaty do wierzenia byłaby czymś równie mądrym jak woda wymyślająca sposoby nawodnienia. I potrzebnym jak dziura w moście czy szukanie dowodu na to, że ja to ja i że właśnie jem ptysia – bo przecież bez dowodów nie wiadomo, kto je ptysia, czy faktycznie je i czy to ptyś. A życie (przedszkolaka) bez dowodów jest do dupy. Z wiarą czy bez – bez różnicy.

    Najzabawniejsze jest, że przedszkolaki robią wszystko, by Boga WYKONCYPOWAĆ, dając tym samym dodatkowy dowód do tysiąca innych, że został wykoncypowany.

    Innym dowodem dziecięcości przedszkolaczka jest jego nierozumienie wyrazu „nienarodzonych” parkera.

  272. To teraz do nauki się odwołujesz?
    Jak ci wygodnie?
    Nauka polega na wierze jak sam dowodziłeś i jest nieweryfikowalna, albo człowiek jest, w tym celu musi się narodzić, albo go nie ma, jak się nienarodzi. To takie trudne dla Arcyarystotelesa?
    Nie, nie będę udawadniał że czegoś nie ma, nie da się. Ale da się udowodnić, że to coś jest i nie jest człowiekiem, człowiek się musi narodzić, jak Chrystus, chciał być człowiekiem, potrzebna była Maryja, i stajenka, i podejrzewam Józef, ale niech tam będzie, medycyna wyklucza ale niech będzie, było potrzebne niepokalane poczęcie. Ale z niepokalanymi poczęciami mamy często do czynienia, tak przynajmniej twierdzą kobiety, ale narodziny były tym momentem kiedy On stał się człowiekiem, kapujesz?

  273. Mam takie wrażenie
    że z niektórymi dyskutantami bałbym się siedzieć w tej samej sali w restauracji gdyż z przyjemnością by mi zepsuli apetyt.
    Nie nie z powodu tego ze danie złe czy nie dietetyczne ale po to tylko by mi udowodnić jakim jestem głupcem chcąc jeść.
    Rzeczywiście , przyznać rację im muszę – jestem głupcem siadając z nimi w jednej sali.
    ukłony

  274. @ parker, 3 sierpnia o godz. 14:17
    „albo człowiek jest, w tym celu musi się narodzić, albo go nie ma, jak się nienarodzi”
    Moment narodzin nie decyduje o tożsamości gatunkowej organizmu. Ani moment narodzin, ani grupa krwi, ani ilość palców, ani kształt nosa, ani wiek. Więc zupełnie nie tak. Embriologia człowieka mówi jak. Znajdzie Pan to w pierwszym rozdziale, nie dalej. Polecam 🙂

  275. @ parker, 2 sierpnia o godz. 16:27
    “A my, z miłością na ustach, z hasłami tolerancji, zrozumienia dla człowieka” –

    – hmmm … idzie to skomentowac, wytlumaczyc ? :

    ” … i na nasze nieszczescie dostalismy sie w lapy humanistow ” ( Osip Mandelsztam )

  276. Krzysztof Ligęza
    3 sierpnia o godz. 9:10

    @ krzys52, 2 sierpnia o godz. 21:21
    “Po prostu wierzy sie w najbardziej satysfakcjonujacy opis rzeczywistosci”
    O, to, to. Nauka, nie nauka – bez wiary ani rusz. Bardzo dobry początek 🙂
    ****
    Wiesz, patronizowac to mozesz swoje dzieci, jak je posiadasz. Wyrywac z kontekstu jedno zdanie, bo tak ci akurat pasuje, jest oszukiwaniem w dyskusji.

    Jako religiancki swir rozgrywasz w tej dyskusji wiare niereligijna na rzecz wiary religijnej. Tymczasem wiara wierze nierowna, bo jakas tam „naukowa wiara” wynikajaca z niemozliwosci ostatecznego udowodnienia jakiejs teorii to daleko nie to samo co religijna wiara w jakies kretnizmy w rodzaju Jezusa Chrystusa, czy Boga Ojca. A ty bardzo starasz sie zmanipulowac adwersarza uzywajac pierwszej na rzecz potrzeby drugiej. Wiara w to, ze 2 X 2 = 5 to daleko nie to samo co wiara w niepokalane poczecie.
    Oszust jestes, jak kazda koscielna menda.

  277. @ krzys52, 3 sierpnia o godz. 17:29
    „wiara wierze nierowna”
    Stuk, puk… a może jest tam obok Pana ktoś rozumny? 🙂

  278. krzys52
    3 sierpnia o godz. 17:29

    ” wiara w niepokalane poczecie ” –

    – kazda kobieta do czasu slubu jest dziewica … i na tym myku pojechali Zydzi ‚spzedajac’ gojom mit niepokalania Marii.

  279. Krzysztof Ligęza
    3 sierpnia o godz. 17:42

    Skoro stawiasz wiare w istnienie „boskiej czasteczki” – zanim zdolano to udowodnic, ale w oparciu o mocne naukowe hipotezy – na rowni z wiara w istnienie jakiegos Stworcy, czy podobnych debilizmow, to ty facet bezsprzecznie religiancki swir jestes.
    Zgadza sie, w obydwu przypadkach mamy do czynienia z wiara, tyle, ze to sa zupelnie inne kategorie wiary.

    Stan na rekach a moze wyleje ci sie ta woda swiecona z glowki.

  280. Moment narodzin nie decyduje o torzsamości gatunkowej, nawet moment poczęcia o tym nie decyduje, materiał genetyczny plemnika o tym decyduje i materiał genetyczny żeńskiej komórki.
    Ale my nie o tożsamości mówimy przecież, tylko kiedy się ten materiał staje człowiekiem. Ja twierdzę za Pismem, że jak się narodzi nowe życie, jak Chrystus stał się człowiekiem gdy się narodził w Betlejem. Nie z chwilą niepokalanego poczęcia, nie wiemy kiedy to było, wiemy kiedy jej anioł zwiasował. Poczęcie było wcześniej na logikę przypuszczam. Z tego wnoszę, że płód staje się człowiekiem, i dostaje duszę od Boga w chwili narodzin. Tego naukowo się nie da udowodnić, bo duszy się nie udowodni, co zatem idzie, i momentu kiedy ją dostajemy. Ale z Biblii można wyczytać, nawet literalnie

  281. @ krzys52, 3 sierpnia o godz. 20:25
    ” w obydwu przypadkach mamy do czynienia z wiara, tyle, ze to sa zupelnie inne kategorie wiary.”
    Tlen to tlen. Azot to azot. Wiara to wiara. Pozamiatane.

    .
    .

    @ parker, 3 sierpnia o godz. 20:51
    „materiał genetyczny plemnika o tym decyduje i materiał genetyczny żeńskiej komórki”
    Nie. To są tylko gamety. Haploidy.

    „my nie o tożsamości mówimy przecież, tylko kiedy się ten materiał staje człowiekiem.”
    Po połączeniu powstaje diploidalny organizm, tożsamy gatunkowo z człowiekiem. Tyle embriologia. Polecam, naprawdę

  282. Kiedy w stajni betlejemskiej Matka Najświętsza rodziła bezbronne Niemowlę została objawiona niepojęta przez ludzki rozum tajemnica nieskończonej miłości i miłosierdzia Boga, bowiem „tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne (J 3,16). Jezus – podkreśla Benedykt XVI w encyklice Deus caritas est – jest wcieloną miłością Ojca (n. 12).

    To na portalu gdzie tłumaczą to i owo katolickim.
    A to do Biblli link. http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=316#P13

    Co było przed narodzeniem, nie przed poczęciem, tam wszędzie o narodzeniu, choćby to „Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym13.” jest jeden kawałek, co wyjaśnia mi, byłem w błędzie, że zwiastowanie było zapowiedzią niepokalanego poczęcia ale to nie wpływa na meritum, Się narodzi, będzie nazywane. A nie się pocznie i nazywa się Jezus. Kapujesz.
    Narodziny są decydujące, tak mówi Pismo, nie zarodki które często ulegają odrzuceniu przez organizm matki i giną. Giną, nie umierają, bo umiera człowiek, zarodek ginie Krzysztofie Ligęzo.

  283. Krzysztof Ligęza
    3 sierpnia o godz. 21:13

    @ krzys52, 3 sierpnia o godz. 20:25
    ” w obydwu przypadkach mamy do czynienia z wiara, tyle, ze to sa zupelnie inne kategorie wiary.”
    Tlen to tlen. Azot to azot. Wiara to wiara. Pozamiatane.
    ****
    Chcialbys, religiancie. Wiara w poprawnosc teorii naukowej to daleko nie to sam co wiara w twoje religijne kretynizmy rodem wprost z jaskini.

  284. Nauka niczego nie tłumaczy, jest subiektywna, ja swoje twierdzenia opieram na Piśmie a nie na jakiejś tam embriologii. O człowieku rozmawiamy a nie o embrionach.
    A tam jest napisane, w tym Piśmie, że człowiek się rodzi.
    Inaczej byśmy dzień poczęcia obchodzili a nie urodziny.
    A jeśli embrion to człowiek i ty też jesteś człowiek, to się zamroź i rozmroź i zobacz czy przeżyjesz.

  285. parker
    3 sierpnia o godz. 21:39

    A jeśli embrion to człowiek i ty też jesteś człowiek, to się zamroź i rozmroź i zobacz czy przeżyjesz.
    **
    🙂

    ~~~~
    On uwaza takze, ze naukowo uzasadniona wiara w poprawnosc danej teorii to taka sama wiara jak w wiara w strzygi, Jezusa, i wilkolaki.

  286. Zacytowałem u pana Jacka parę godzin temu wypowiedź domniemanego bożka Jahwe:

    “(…) szacunkowa wartość mężczyzny w wieku od dwudziestu lat do sześdziesięciu lat (…) ma wynosić pięćdziesiąt sykli srebra (…). Lecz jeśli jest to kobieta, wartość szacunkowa ma wynosić trzydzieści sykli. Jeśli zaś chodzi o wiek od pięciu lat do dwudziestu lat, szacunkowa wartość osoby płci męskiej ma wynosić dwadzieścia sykli, a osoby płci żeńskiej dziesięć sykli. A jeśli chodzi o wiek od miesiąca do pięciu lat, szacunkowa wartość osoby płci męskiej ma wynosić pięć sykli srebra, a szacunkowa wartość osoby płci żeńskiej ma wynosić trzy sykle srebra”.
    Ja widać, “człowiek”, “dusza” mają u Boga konkretną wartość, a nie tam jakieś transcendencje, dupencje. Przy czym im bliżej poczęcia, tym mniejszą. O wartości życia poczętego – ani słowa.

  287. @joopsa – raz jeszcze:
    1. Już dziś mamy w Europie czy też w USA apartheid drogowy – bogatsi jeżdżą tam płatnymi autostradami, reszta zaś “bezpłatnymi” drogami. W USA (oraz np. w Hiszpanii) często jest zresztą tak, że wzdłuż starej, “bezpłatnej”, ale dziś już mocno przeciążonej autostrady istnieje druga płatna, gdzie także jest dozwolona szybsza jazda niż na tej “bezpłatnej”, a więc finansowanej z budżetu państwa, czyli inaczej z podatków, co zresztą sam zauważyłeś.
    2. Jak pisałem – brak ograniczeń ze strony państwa oraz innych ludzi będziesz mieć tylko na bezludnej wyspie, i to też tylko do czasu, aż pojawi się tam Piętaszek! 😉
    3. Niestety, ale życie wśród innych ludzi oznacza zawsze pewne ograniczenia w twojej wolności wyboru. Ale tego Korwiniści nigdy nie zrozumieją, jako iż przekracza to ich możliwości intelektualne. 😉
    4. Korwinizm nie ma nic wspólnego z wolnością, gdyż prowadzi on, jak każdy zresztą liberalizm, do anarchii, jako iż pełna wolność dla wszystkich oznacza zawsze permanentną walkę każdego z każdym (patrz także Neodarwinizm społeczny).
    5. Mylisz także wynik tzw. testów na inteligencję (czyli IQ) z inteligencją, która jest przecież zmienną jakościową, a nie ilościową, a więc jest z definicji niemierzalna. Poza tym to IQ ma sens tylko dla dzieci, a dokładnie dla osób do 18 roku życia. Znowu więc wykazałeś brak elementarnej wiedzy… 😉
    Przypominam, że IQ to jest tylko miernik poziomu rozwoju umysłowego dziecka, czyli stosunek tzw. wieku umysłowego dziecka (ustalanego przez testy) do wieku fizycznego owego dziecka pomnożony przez 100, a więc nie ma sensu stosowanie go do wyborców, a więc z definicji osób dorosłych! Poza tym, to tzw. wiek umysłowy dziecka ustala się przy pomocy testów, tak więc jeśli wyszkolimy dane dziecko w rozwiązywaniu owych testów na IQ, błędnie zwanych testami na inteligencję, to wykaże ono z reguły wysoki wiek umysłowy, ale wtedy to jego wysokie IQ oznaczać będzie tylko wysoką biegłość w rozwiązywaniu owych testów na IQ, a nie wysoki poziom, niemierzalnej przecież, inteligencji!
    @atalia
    1. Jeszcze raz powtarzam, że tylko państwo wyznaniowe jest opresyjne, jako iż zbudowane jest ono na, fałszywych przecież z definicji, nieracjonalnych przesłankach religijnych.
    2. Korea Północna jest państwem (neo)feudalnym opartym na religii państwowej o nazwie Dżucze. Już o tym pisałem na tym blogu!
    @Krzysztof Ligęza
    1. Praźródłem prawa NIE jest moralność, a tylko ekonomia, która daną kulturę ukształtowała. Stąd też mamy tę, wyraźną przecież, pochwałę niewolnictwa w Judaizmie (a więc także w Chrześcijaństwie z katolicyzmem Rzymskim w szczególności), jako iż Judaizm powstał w społeczeństwie opartym na niewolnictwie. To przecież baza (ekonomia) kształtuje nadbudowę, a więc także i moralność (etykę) oraz prawo, a nie na odwrót. Tak więc posłowie światopoglądowo neutralnego państwa przy stanowieniu prawa stosują się potrzebami klasy rządzącej danym państwem, a w kapitalizmie tą klasą rządząca są przecież kapitaliści.
    2. Przez “państwo wyznaniowe” rozumiem państwo, którego oficjalna ideologia jest oparta de facto na religii, czyli nie tylko obecną Polskę, ale także n.p. Izrael, Arabię Saudyjską czy też Afganistan. Oczywiście, są różne stopnie tej „wyznaniowości”, a więc taka n.p. Szwecja, mimo że ma ona tylko oficjalnie, czyli de jure, ale nie realnie, czyli de facto religię państwową, jest mniej wyznaniowym państwem niż n.p. Polska, która ma religię państwową realnie, czyli de facto, chociaż nie ma jej oficjalnie, czyli de jure.
    @olrob
    Już ci chyba pisałem, że może być tak samo państwo komunistyczne oparte na religii, jak też i w pełni ateistyczne państwo kapitalistyczne.
    @lonefather
    Istnienie Kościołów to jest chyba najlepszy dowód na nieistnienie Boga, albowiem po co istocie Wszechobecnej, Wszechmocnej, Wszechwiedzącej etc. jakieś tam Kościoły (jako religie) oraz kościoły (jako budynki), kapłani, wierni, modlitwy etc.?
    @legionnaire
    Masz szczęcie, że nie byłem twoim przełożonym w wojsku. A mógłbym nim być, jako oficer (rezerwy, ale zawsze oficer) mający, jak by nie było, piątkę z musztry. 😉
    @Antonius
    Islam, jako religia wyrosła z pnia Judaizmu, ma, podobnie jak Chrześcijaństwo, a więc także Rzymski Katolicyzm, wszelakie złe strony Judaizmu, a więc n.p. nietolerancję, pogardę dla innowierców oraz niewierzących, pogardę dla kobiet, pogardę dla ludzi pracy, pochwalę niewolnictwa etc. Polecam, na początek, dokładną lekturę Tory!
    @zyta2003
    1. Nie sadzę, że każda religia to jest narzędzie wymyślone przez mężczyzn w celu kontrolowania kobiet, ale na pewno są nimi wszelakie religie wywodzące się z Judaizmu, a więc także Chrześcijaństwo z Katolicyzmem Rzymskim w szczególności.
    2. Tak, napisałem coś takiego: “ty naprawdę wierzysz , że tylko człowiek z wiarą może być przyzwoity?” I co w tym widzisz złego, że uważam, iż tylko ateista może być człowiekiem przyzwoitym, jako iż tylko on wolny jest on od przesądów oraz innych religijnych guseł, które robią z ludzi potworów, zaś religia jest przecież zawsze destrukcyjna, jako iż antagonizuje ona ludzi: wierzących w jednego boga przeciwko wierzących w innego boga, wierzących w tego samego boga, ale inaczej oraz wierzących przeciwko niewierzącym.
    3. Stwierdzenie, że ze ludzie wierzący to są de facto psychopaci, którzy powinni być leczeni, izolowani oraz poddani psychoterapii, to nie jest fundamentalizm ateistyczny, a tylko jedyna droga do uratowania społeczeństwa przed zgubnymi skutkami wierzeń religijnych.
    4. Niestety, ale olbrzymia większość ludzi, a szczególnie wśród wierzących, to są ludzie głupi, nieumiejący myśleć, a więc z łatwością są oni manipulowani przez kler, czyli religijnych szarlatanów.
    5. Zgoda: ten niewątpliwy tytan intelektu, czyli S. Lem, na którego się tu często powołuję, a którego dość dobrze znalem (tak, że nie raz się z nim nieźle pokłóciłem), słusznie pogardzał wszystkimi, którzy mu nie dorównywali intelektem i był straszliwie skłócony duchowo z całym światem, tak jak zresztą praktycznie każdy inny prawdziwy geniusz. A czy warto go naśladować? Myślę, że tak, ale tylko wtedy, kiedy ma się jego (albo chociaż prawie jego) wiedzę oraz inteligencję…
    Szalom!

  288. ten niewątpliwy tytan intelektu, czyli S. Lem, na którego się tu często powołuję, a którego dość dobrze znalem (tak, że nie raz się z nim nieźle pokłóciłem), słusznie pogardzał wszystkimi, którzy mu nie dorównywali intelektem i był straszliwie skłócony duchowo z całym światem, tak jak zresztą praktycznie każdy inny prawdziwy geniusz. A czy warto go naśladować? Myślę, że tak, ale tylko wtedy, kiedy ma się jego (albo chociaż prawie jego) wiedzę oraz inteligencję…

    prawdziwy geniusz:) -a kto to taki?

    niewątpliwy tytan intelektu -mógłbyś udowodnić to stwierdzenie ,bo ja mam wątpliwości

    słusznie pogardzał wszystkimi, którzy mu nie dorównywali intelektem -dlaczego słusznie?

    ilu znasz geniuszy ,którzy pogardzali tymi o niższej od nich inteligencji?

    A czy warto go naśladować? co konkretnie jest godne naśladowania?

  289. @ parker, 3 sierpnia o godz. 21:39
    „jeśli embrion to człowiek”
    Jeśli? Ludzkie embrion to pewnie fortepian?

    .
    .
    .

    @ krzys52, 3 sierpnia o godz. 21:47
    „naukowo uzasadniona wiara”
    Weź człowieku idź Ty do kina na film, co na nim jeszcze nie byłeś. Co Pan ma w głowie? Kisiel?

    .
    .
    .

    @ Kagan, 3 sierpnia o godz. 22:36
    „Praźródłem prawa NIE jest moralność, a tylko ekonomia, która daną kulturę ukształtowała.”
    Nie. A nie, ponieważ człowieczeństwo wzięło się z obrzędowości mającej charakter religijny.

    „światopoglądowo neutralnego państwa”
    Przywoływanie pojęć sprzecznych wewnętrznie źle świadczy o dyskutancie. Neutralność to także pewien pogląd. Czy też – pozostając w Pańskiej poetyce – pewna ideologia.

    „Przez “państwo wyznaniowe” rozumiem państwo, którego oficjalna ideologia jest oparta de facto na religii”
    De facto wszystko w człowieku oparte jest na religii. Samo człowieczeństwo to religia. Wyjąwszy tych, dla których człowiek to tylko rozmowna szczeżuja. Natomiast wykładnia oficjalnej ideologii Państwa zawarta jest w Konstytucji i jej interpretacjach.
    Swoją drogą, na czym miałaby być oparta de facto cywilizacja ufundowana na chrześcijaństwie jeśli nie na religii? Na dymie z komina?

    .

    „moje istnienie jest faktem zweryfikowanym metodą naukową, czyli empiryczną”
    Nikt nigdy – NIKT NIGDY – nie zweryfikował empirycznie ani istnienia świata, ani istnienia siebie czy innych ludzi. Nikt nigdy – NIKT NIGDY – nie przedstawił na to dowodu. Są to przekonania przyjmowane przez człowieka z powodów praktycznych, w oparciu o wiarę.

    Ale nie ma we mnie pretensji do nieomylności. Jeśli zatem mylę się, proszę wskazać kto, kiedy i w jakim dziele przeprowadził tego rodzaju dowód.
    Potrafi Pan to zrobić czy nie potrafi?
    A jeśli Pan nie potrafi, czemu nie potrafi Pan tego przyznać?
    Powiem Panu – bo wtedy skonfrontowałbym Pana z pytaniem, czemu taki dowód nie istnieje i jakie to rodzi konsekwencje dla ludzkiej epistemii. Dla człowieczego pojmowania świata 🙂

    .

    „Przez połączenie się plemnika z jajeczkiem powstaje nie człowiek, a tylko jego zarodek.”
    Nie człowiek, tylko ludzki zarodek. Nie ma jak to i owo w sreberko sprytnie zawinąć 🙂
    Tak czy owak, ludzki zarodek jest najwcześniejszym stadium rozwoju człowieka czy nie jest? Bo o to sedno przecież idzie.
    Więc jest czy nie?
    Jest oczywiście. I jeszcze więcej: od noworodka, niemowlęcia, osiemnastolatka i starca, ludzki embrion różni wiek. Każda inna różnica bierze się z rej podstawowej.
    I teraz: chce Pan uczynić wiek człowieka kryterium uzasadniającym ludzkie prawo do życia? A czemu nie kształt nosa czy kolor skóry, tylko akurat wiek?

    „biologia katolicka z definicji nie jest nauką”
    Powyższe negliżuje Pańską złą wolę. Ale kto wie, może nawet ze złą wolą ma Pan rację? Zatem z podręcznika biologii katolickiej proszę przytoczyć fragment opisujący w którym momencie tworzy się nowy organizm ssaka, a następnie skonfrontować ów cytat z adekwatnym fragmentem pochodzącym z podręcznika biologii niekatolickiej. Ja mam Pana uczyć zasad rzeczowej polemiki? 🙂

    „Odróżnij życie od wegetacji”
    Już byli tacy, co odróżniali. Potem była Norymberga. I wycieczka Issera Harela do Argentyny. I tak dalej, i tak dalej. Nie idźmy tą drogą.

  290. Żeby być człowiekiem, trzeba się urodzić, tak mówi Biblia.
    Człowiek tym różni się od psa, że ma duszę, duszę dostaje od Boga jak się rodzi, dopiero wtedy staje się zarodek ludzki a potem płód ludzki człowiekiem.
    Wcześniej jest zarodkiem a potem płodem, nie człowiekiem.
    Człowieka można ochrzcić, nie można tego zrobić z zarodkiem ani z płodem, czy zamierzacie wprowadzić chrzciny prenatalne?
    Ty Krzysztofie Ligęzo jak ci pasuje, to do nauki się odwołujesz, jak nie, to do Biblii. Jakaś konsekwencja by się przydała, ja ci wykazuje, że wg Pisma człowiek się rodzi, tak jest zapisane, nienarodzeni nie są ludźmi.

  291. Czy sklonowany embrion to też człowiek zdaniem filozofa z bożej łaski? Bo nie fortepian chyba?
    To bez wątpienia zarodek ludzki, najwcześniejsza faza rozwoju człowieka.
    Jak tak , należy mu się ochrona, powinien się klon ludzki urodzić jak go naukowcy w laboratorium stworzą?
    Wiem, nie powinno się tworzyć, ale powinno, nie powinno to się tworzy, kraść się też nie powinno, więc jak ktoś stworzy, to człowieka stworzył? Należy mu się ochrona i powinno się zrobić wszystko, żeby się urodził?
    Są na świecie pewnie miliony zamrożonych zarodków, jak to są ludzie, powinno się je wszystkie rozmrozić i wszczepić kobietom zdaniem filozofa? Jak technika pozwoli te embriony rozwijać w inkubatorze aż do osiągnięcia samodzielnego życia?

  292. @ parker
    „Żeby być człowiekiem, trzeba się urodzić, tak mówi Biblia.”
    Tak mówi? A w którym momencie?

    „Czy sklonowany embrion to też człowiek”
    Sklonowany embrion jakiego gatunku?

    Proszę nie kręcić tylko odpowiedzieć wprost na dwa podstawowe pytania, mianowicie:

    1) najwcześniejszym stadium rozwoju jakiego gatunku stałocieplnego ssaka łożyskowego jest ludzki embrion?

    2) Co poza wiekiem różni ludzki embrion od czterolatka? To znaczy jaką różnicę między ludzkim embrionem a czterolatkiem potrafi Pan wskazać, taką, która nie wynikałaby z ich wieku?

  293. Sklonowany embrion ludzkiego gatunku Krzysztofie Ligęzo, przecież o rozmnażaniu fortepianów nie mówimy, udajesz głupiego?
    W którym momencie Biblia mówi o narodzeniu się cytowałem i wklejałem wcześniej.
    Z przyjemnością odpowiem na twoje pytania.
    Ludzki embrion jest najwcześniejszym stadium rozwoju gatunku gatunku który nazywamy człowiekiem.
    Ale nie jest jeszcze człowiekiem, jest stadium jego rozwoju. Żeby embrion stał się człowiekiem, musi się spełnić jeszcze jeden warunek, musi dostać od Boga duszę, bez niej, nie różniłby się od małpy przecież.
    A duszę dostają tylko ci co się urodzą, ci co się nie urodzą, duszy nie mogą otrzymać czy to takie trudne?
    I tu jest odpowiedź na twoje drugie pytanie, co poza wiekiem różni ludzki embrion od czterolatka, właśnie dusza, czterolatek ją ma, embrion nie. Poza tym jak wspomniałem, embrion można zamrażać i rozmrażać i żyje a czterolatka nie, bo by umarł, czterolatka można ochrzcić, embrionu nie można, za mało argumentów żeby uznać, że embrion to nie człowiek?

  294. @ parker, 4 sierpnia o godz. 12:43
    „Ludzki embrion jest najwcześniejszym stadium rozwoju
    gatunku który nazywamy człowiekiem. Ale nie jest jeszcze człowiekiem, jest stadium jego rozwoju.”
    Najpierw @ krzys52 na temat “naukowo uzasadnionej wiary”, teraz Pan o stadium rozwoju człowieka, ale nie człowieka. To naprawdę nie na moje siły, tak subtelne wyrafinowanie intelektualne.

    „co poza wiekiem różni ludzki embrion od czterolatka, właśnie dusza, czterolatek ją ma, embrion nie”
    To wiedza z koszmaru sennego, objawienia czy embriologii? 🙂

  295. Obywatelu Hatrtman, czy to w ramach tak usilnie lansowanej pezez Was swiatopogladowej neutralnosci panstwa obywatel Komorowski ( zainstalowany w Polsce jako prezydent ) ” Był m.in. w ostrowskiej synagodze, gdzie spotkał się z przedstawicielami lokalnych władz ” ?!

  296. @ colour, 4 sierpnia o godz. 14:01
    „czy to w ramach tak usilnie lansowanej pezez Was swiatopogladowej neutralnosci panstwa obywatel Komorowski (…)”
    Czy Wy jesteście antysemitą, Colour, że zadajecie pytanie mową nienawiści oraz klerykalnego wszeteczeństwa, faszyzmu niemalże? No dajcież Gospodarzowi spokojnie uprawiać poletko neutralnego postępu i neutralnej nowoczesności!

  297. To słabe siły intelektualne u filozofa, literalnie proszę na to spojrzeć jak rozumu nie starcza.
    Embrion ludzki jest najwcześniejszym stadium rozwoju człowieka jak twierdzisz, i z tym się zgadzam. Czyli człowiekiem się embrion staje, przez rozwój. Rozwija się embrion, rozwija i staje się człowiekiem, mówimy o procesie. Staje się człowiekiem w chwili kiedy zyskuje samoświadomość, ty to nazywasz duszą. Nawet tutaj nie ma między nami sporu. Ja twierdzę, że samoświadomość się uzyskuje po narodzinach, bo samoświadomość musi mieć punkt odniesienia, otaczający świat, możliwość interakcji z nim. To nas wyróżnia ze świata zwierząt, dusza albo samoświadomość w innych światopoglądach.
    Twierdzisz, człowiek się staje człowiekiem, to żart? Pokręciło cię Krzysztofie Ligęzo? Jak coś co jest człowiekiem może się jednocześnie nim stawać? Arcyarystoteles doprawdy.

  298. Czy kijanka to żaba Krzysztofie Ligęzo?

  299. Dobre, ale daremne.

  300. @ parker, 4 sierpnia o godz. 16:33
    „Staje się człowiekiem w chwili kiedy zyskuje samoświadomość”
    Mało, że to kryterium niemierzalne, to na dodatek zależne od wieku. Dlaczego zatem samoświadomość, a nie kształt nosa czy kolor
    skóry? Mówię przez to, że każde kryterium inne niż podstawowe (wiek) będzie uzasadnialne z jakiejś perspektywy. Że tego rodzaju dowolność prowadzi do ludobójstwa, już wiemy.

    „Ja twierdzę, że samoświadomość się uzyskuje po narodzinach”
    Jakieś dowody? Bo medycyna twierdzi coś innego 🙂 Co pokazuje na przykład EEG mózgów ludzkich płodów – one od trzeciego miesiąca ciąży są aktywne osobniczo. Co znaczy, że mają cechy specyficznie indywidualne.

    „Jak coś co jest człowiekiem może się jednocześnie nim stawać?”
    Dokładnie tak samo, jak czterolatek może stawać się trzydziestolatkiem. To kwestia wieku, a nie przynależności gatunkowej.

    „Czy kijanka to żaba Krzysztofie Ligęzo?”
    Nie, taboret 🙂
    Kijanka to postać larwalna płazów. Kijanka żaby to oczywiście gatunkowo żaba. Ten sam płaz, choć niedorosły. No proszę się przez moment zastanowić: czy kijanka żaby, jak już osiągnie odpowiedni wiek, może przekształcić się w coś innego niż żaba? Nonsens.

  301. „Mało, że to kryterium niemierzalne, to na dodatek zależne od wieku.”

    Nie mierzalne tylko w jednym aspekcie, nie można sprawdzić, czy istota ma samoświadomość jeżeli nam tego nie powie, nie odpowie na nasze pytania, werbalnie lub pozawerbalnie i samoświadomość się rodzi wraz z człowiekiem i rozwija. Ale przyjmuje się, że od chwili narodzin, to oczywisty absurd, to wy wierzycie, że duszę się dostaje, i że jest nieśmiertelna, my wierzymy, że człowiek się staje, od chwili poczęcia. Rodzimy się jako ludzie takie nasza credo. I od tego momentu uznajemy, że mamy samoświadomość, jak wy duszę, ale jak chcesz, to uznajemy, że dostajemy ją stopniowo, wg nas, to nie wszyscy ją już dostali do końca, Terlikowski jest w jakieś pół drogi moim zdaniem żeby stać się człowiekiem. Tak więc zależne od wieku. Wiele jest rzeczy zależnych od wieku, w pewnym wieku proch po nas pozostanie, ten proch też nazwiesz człowiekiem?

  302. Krzysztof Ligęza
    4 sierpnia o godz. 12:55

    Wyrywasz kawalki zdan z kontekstu – jestes oszustem. O minimum dobrej woli nie wspominam, bo ty jej nie masz. W sumie nie jestes materialem na dyskutanta.

    Dla tych ktorych moglbys wprowadzic w blad.

    Zatem „naukowo uzasadniona wiara” to wiara w cos co posiada naukowa podbudowane. Na przyklad na poczatku lat 60ch, ub. stulecia, gdy jeszcze dopracowywano teorie plyt tektonicznych tektonicznych, wielu naukowcow wierzylo, ze skorupa zimska zachowuje sie wlasnie tak jak sugerowala teoria. Nikt nie widzial zapadajacych pod inne plyt tektonicznych, nie bylo dowodu na to, ale bylo wystarczajaco duzo naukowych przeslanek by wierzyc, ze skorupa nie jest jednolita, a jej czesci sa w nieustanym ruchu. To byla naukowo uzasadniona wiara.
    Nawiasem mowiac do tej pory nikt nie widzial plyt Pacyfiku wchodzacych pod pln. amerykanska plyte kontynentalna, czyli w pewnym sensie takze przyjmujemy to na wiare, choc teoria plyt tektonicznych posrednio zostala udowodniona.

    Innym przykladem moze byc „naukowo uzasadniona” wiara w istnienie „boskich czasteczek”, ktore dopiero niedawno zostalo udowodnione. Wczesniej istnialy przeslanki wskazujace na istnienie bozonow i mozna bylo wierzyc w nie albo i nie.

    „Naukowo uzasadniona wiara” to sformulowanie majace na celu odroznienie jej od wiary w tzw. „prawdy objawione”. Gdy zestawic wiare w istnienie bozonow, z calkowicie wyssana z palucha wiara w istnienie boga, czy w „niepokalane poczecie”, wowczas bardzo wyraznie widac, ze to sa jednak rozne kategorie wiary, choc religianci usiluja nam wmawiac, ze nie ma pomiedzy nimi najmniejszej roznicy.

  303. @ krzys52, 4 sierpnia o godz. 18:10
    „To byla naukowo uzasadniona wiara”
    Nie. To była naukowo uzasadniona hipoteza badawcza. Jeśli nie będzie Pan używał pojęć zgodnie z ich znaczeniami, co rusz będzie się Pan kompromitował.
    Przekonanie o pewności mimo braku dowodów – to jest wiara. I po drugie: obiekt wiary nie ma znaczenia dla jej zasady.

    .
    .

    @ parker, 4 sierpnia o godz. 17:50
    „Rodzimy się jako ludzie takie nasza credo”
    Nie. To nie jest kwestia żadnego credo tylko biologii.

  304. A czyli w sprawach wiary, biologia?
    To teologia wyzwolenia? Od rozumu?
    Ale nauka niewiarygodna bo sama swojego istnienia nie udowodni.
    To tylko szatan pod postacią węża by sobie kręgosłupa nie złamał podążając za twoimi myślami.

  305. Krzysztof Ligęza
    4 sierpnia o godz. 19:13

    Juz bardziej od ciebie skompromitowac sie nie moge. Bo hipoteza hipotezą ale wiara w jej poprawnosc – gdy nie ma pewnosci – jest wiara, tyle ze wiara uzasadniona naukowo. Wiara w boga takiego uzasadnienia nie posiada. Nie stoja za nia zadne obserwacje, eksperymenty, wyliczenia, czyli – w odroznieniu od wiary towarzyszacej naukowym hipotezom – wiara w boga jest wiara wzieta z fusow po kawie, z sufitu, z funkcjonujacego zabobonu. Tak jak wiara w strzygi, krasnoludki i wilkolaki. Albo wiara w plaska Ziemie i krazenie Slonca wokol niej. Nawiasem mowiac ponad polowa ludzkosci wierzy, iz Slonce kreci sie wokol Ziemi oraz, ze jest ona plaska. Ich wiara nie ma podbudowy naukowej – wynika z ciemnoty, tak jak wiara w przerozne religijne kretynizmy.
    Wiara w poprawnosc naukowej teorii to daleko nie to samo co wiara w krasnoludki, panie tepa pala. Pierwsza jest wynikiem i towarzyszka naukowych dociekan, testowania hipotez, eksperymentow, matematycznych wyliczen… podczas gdy druga to przesad funkcjonujacy w twojej tepej pale.

  306. „czy kijanka żaby, jak już osiągnie odpowiedni wiek, może przekształcić się w coś innego niż żaba?”

    Tak, może się przekształcić w coś innego, w truchło kijanki.
    Czy jak zobaczysz martwą kijankę stwierdzisz, że to zdechła żaba? Czy że kijanka nie żyje?
    Czy kijanka która nie żyje to żaba? Nie, to tylko kijanka, czy może się przekształcić w żabę, nie może, bo nie żyje, kijanka nie żyje Krzysztofie Ligęzo.

  307. @Krzysztof Ligęza
    1. Naukowo uzasadniona wiara przestaje być wiarą, a staje się nauką. Wiary się bowiem nie uzasadnia, jako że wiara jest bowiem całkowitym zaprzeczeniem wiedzy (credo quia absurdum est – Tertulian).
    2. Jak to już pisałem, praźródłem prawa NIE jest moralność, a tylko ekonomia, która daną kulturę ukształtowała.. Człowieczeństwo NIE wzięło się przecież z obrzędowości mającej charakter religijny, a tylko z celowej pracy, która z małpoluda uczyniła stopniowo człowieka.
    3. Neutralność ideologiczna oznacza nie przyznawanie racji żadnej ideologii. Zgoda, neutralność to jest także pewien pogląd czy też ideologia, ale specyficzna, czyli nieprzyznająca racji żadnej ideologii, która wyklucza tolerancję dla innych ideologii. Państwo neutralne nie przestaje przecież być państwem, ale nie bierze ono udziału w wojnie oraz nie przyznaje ono racji żadnej z wojujących stron. Państwo neutralne ideologicznie jest więc absolutnie neutralnym arbitrem. Ma ono więc za swą ideologię pełną neutralność ideologiczną. Jeśli już musisz, to taką neutralność ideologiczną możesz nazwać ideologią, ale jest to przecież ideologia tylko z nazwy, a nie ze swej natury.
    4. U mnie nic nie jest oparte na religii, a więc nie jest prawdą twoje twierdzenie, że wszystko w człowieku oparte jest na religii. I dlaczego zakładasz, że cywilizacja może być oparta tylko na Chrześcijaństwie? Co ma tu do rzeczy ów dym z komina? Popełniasz tu dość elementarny błąd logiczny typu: wszyscy moi znajomi są wierzący, ergo każdy człowiek jest wierzący (tzw. fallacy of composition, czyli błędne wnioskowanie o całości na podstawie znajomości tylko jej nie reprezentacyjnej części).
    5. Dowodem na moje istnienie jest to, że ja istnieję. Jeśli w to wątpisz, to możemy się spotkać w tzw. realu, a ja ci wtedy, że tak powiem „ręcznie” albo „nożnie” udowodnię swe istnienie. Ja przecież nie wierzę w swoje istnienie, ja bowiem wiem, że istnieję. Co więcej, wiem doskonale, że nie jestem istotą idealną, a więc nie mogłem być stworzony przez Idealnego Kreatora, czyli inaczej tzw. Boga. Bluźnierstwem jest bowiem przypisywanie Bogu tego, że stworzył on Bladawca czy też innego Ochydka Szaleja (Lem się tu kłania). Jak więc widzisz, proponuje ci to spotkanie w realu, aby zademonstrować ci praktycznie dowód na moje obiektywne istnienie, istnienie w 100% niezależne od mojej wiary czy też niewiary w owe istnienie.
    6. Gdzie ja odmawiam ludziom prawa do życia? Zaś o różnicy miedzy człowiekiem a embrionem piszę poniżej.
    7. Nauka katolicka to jest sprzeczność sam w sobie, albowiem Katolicyzm nie opiera się na nauce, a tylko na wierze, będącej przecież całkowitym przeciwieństwem nauki.
    8. Co ma Norymberga, z jej n.p. śpiewakami oraz dziełem Wita Stwosza do eutanazji osób, które są tak chore, że życie dla nich jest tylko jedna, niekończącą się torturą?
    Szalom!
    @Parker
    Przemiana embriona w człowieka jest typową wręcz zmianą jakościową, jak to zawsze bywa spowodowaną zmianami ilościowymi – ilość przechodzi bowiem w przypadku płodowego rozwoju człowieka w jakość, ale w tym sensie, że mała ilość komórek embriona oznacza, że to jest na 100% wciąż tylko zarodek, a dopiero tuż przed porodem ów embrion osiąga odpowiednie rozmiary oraz odpowiednio złożoną budowę wewnętrzną, aby stać się prawie człowiekiem. Embrion staje się człowiekiem bardzo krótko przed porodem, czyli dopiero wtedy, kiedy jest on gotów do naturalnego porodu, czyli kiedy może on już funkcjonować poza ciałem matki, i to bez pomocy urządzeń typu inkubatora. Tak więc za człowieka uważam w pełni rozwinięty płód, to jest na kilka dni przed porodem, ale niektóre bardzo wczesne wcześniaki, wymagające nie tylko inkubatora, ale także urządzeń wspomagających pracę ich płuc czy serca, są tylko wciąż embrionami, tyle, że na skutek różnych anomalii, embrionami przedwcześnie usuniętymi z ciała kobiety. Jak widać, różnica między embrionem a człowiekiem, tu konkretnie noworodkiem, jest często bardzo płynna. Tak więc uważam sztuczne usunięcie zdrowego płodu ponad, powiedzmy, 8-miesięcznego za zbrodnię, ale w przypadku wczesnego okresu rozwoju embriona, szczególnie zaś embriona wadliwego albo też n.p. będącego wynikiem gwałtu czy też kazirodztwa, to jego usunięcie niczym nie różni się dla mnie od usunięcia z organizmu człowieka tasiemca czy też innego pasożyta.
    Szalom!

  308. „Dowodem na moje istnienie jest to, że ja istnieję.”

    Akurat w twoim przypadku, to ja wierzę, że cie nie ma, łatwiej mi się żyje, taki konformista religijny ze mnie. 😉

  309. Jako że nie znalazłem do Pana żadnego kontaktu prywatnego (maila, wiadomości przez portal) to w jednym zdaniu przekażę:
    Doceniam Pańską pracę, działalność, głównie w tematach filozofii. Od ponad roku śledzę Pańskie wystąpienia. Mimo iż jestem z „przeciwnej strony”, to nie zgadzam się z oceną Pana przez bliskie mi środowiska.

  310. @ parker, 4 sierpnia o godz. 19:30
    „czyli w sprawach wiary, biologia?”
    To, że rodzimy się jako ludzie, to nie jest kwestia wiary, jak Pan napisał („nasze credo”), tylko biologii.

    „Czy jak zobaczysz martwą kijankę stwierdzisz, że to zdechła żaba?”
    Musi Pan postarać się bardziej.

    .
    .

    @ krzys52, 4 sierpnia o godz. 19:37
    „wiara uzasadniona naukowo”
    Wiara oznacza pewność mimo braku dowodów. Koniec kropka. Proszę to sobie zapisać, powtarzać często i starać się zapamiętać.

    „druga to przesad funkcjonujacy w twojej tepej pale”
    Urocze 🙂 Proszę się nie zniechęcać, na pewno zaraz ktoś Pana przytuli. Świat pełen jest kretynów.

    .
    .

    @ Kagan, 4 sierpnia o godz. 20:31
    „Wiary się bowiem nie uzasadnia, jako że wiara jest bowiem całkowitym zaprzeczeniem wiedzy”
    Fałszywa antynomia. Wiara jest przedłużeniem ludzkiego umysłu w obszary, w jakie ludzki rozum nigdy nie sięgnie (przykład
    takich obszarów: istnienie świata, istnienie obserwatora, nieistnienie Boga).

    „Człowieczeństwo NIE wzięło się przecież z obrzędowości mającej charakter religijny, a tylko z celowej pracy, która z małpoluda uczyniła stopniowo człowieka”.
    Pracę wykonuje byle silnik. Małpoluda zmieniła w człowieka właśnie obrzędowość. Z niej wzięła się moralność, a z tej prawo.

    „neutralność to jest także pewien pogląd czy też ideologia, ale specyficzna”
    Marksistowskim mądrościom etapu mówimy nie 🙂 Odrzucam zastrzeżenie.

    „Państwo neutralne ideologicznie jest więc absolutnie neutralnym arbitrem.”
    Maska na twarzy oszusta.
    a) Nie możemy zająć stanowiska bez zważenia;
    b) ważymy (oceniamy) w odniesieniu do czegoś;
    c) dokonanie oceny oznacza brak neutralności.
    Pozamiatane. Logika jest jedna.

    „Ma ono więc za swą ideologię pełną neutralność ideologiczną.”
    Sprzeczność wewnętrzna.

    „U mnie nic nie jest oparte na religii, a więc nie jest prawdą twoje twierdzenie, że wszystko w człowieku oparte jest na religii”.
    Nikt nie bierze się z dymu. Wszyscy stoimy na ramionach tych, którzy nas poprzedzali. Przynajmniej w naszym kręgu kulturowym 🙂 Okoliczność, iż niektórzy własne dziedzictwo odrzucają, zapętlając w oikofobię, faktów tych nie zmienia.

    „Dlaczego zakładasz, że cywilizacja może być oparta tylko na Chrześcijaństwie?”
    Niczego takiego nie zakładam. Wskazuję, że nasz krąg kulturowy oparty jest na chrześcijaństwie, na rzymskim w tradycji prawie oraz na greckim stosunku do terminu „prawda”.

    „Dowodem na moje istnienie jest to, że ja istnieję.”
    Wyżej zarzucił mi Pan „fallacy of composition”. Jakiego rodzaju błąd zawarł Pan w zdaniu „Dowodem na moje istnienie jest to, że ja istnieję”? 🙂

    „możemy się spotkać w tzw. realu, a ja ci wtedy, że tak powiem „ręcznie” albo „nożnie” udowodnię swe istnienie”
    Utrzymywać, że kiedy uderzamy się młotkiem w palec, ból jest dowodem istnienia naszego palca, istnienia młotka oraz istnienia świata, mogą @parker ewentualnie @krzys52. Kaganowi to naprawdę nie przystoi. Pan doskonale wie, o co mi chodzi, mimo to wymachuje Pan kocim ogonem. Bardzo proszę przestać 🙂

    „Ja przecież nie wierzę w swoje istnienie, ja bowiem wiem, że istnieję.”
    Ależ ja wierzę Panu, że Pan wierzy, że Pan wie, że Pan istnieje. Ja tylko nie mogę doprosić się dowodu. Wiara dowodów nie wymaga, ale mówimy o Pańskiej wiedzy o istnieniu. Gdzie zatem ów dowód?

    „Gdzie ja odmawiam ludziom prawa do życia?”
    W miejscu, w którym definiuje Pan pojęcie „człowiek” inaczej niż nauka, weźmy embriologia ssaków.

    „Nauka katolicka to jest sprzeczność sam w sobie, albowiem Katolicyzm nie opiera się na nauce, a tylko na wierze, będącej przecież całkowitym przeciwieństwem nauki.”
    Fałszywa antynomia. Wiara jest przedłużeniem ludzkiego umysłu w obszary, w jakie ludzki rozum nigdy nie sięgnie (przykład takich obszarów: istnienie świata, istnienie obserwatora, nieistnienie Boga).

    „Katolicyzm nie opiera się na nauce, a tylko na wierze”
    Zgoda. Wszak u swoich podstaw każda religia oparta jest o wiarę w rzeczy, których człowiek udowodnić nie potrafi, zatem nie może umieścić ich w obszarze wiedzy. Ale to przecież dokładnie tak samo jak nauka, która w oparciu o wiarę, a nie wiedzę, zakłada istnienie świata i obserwatora/badacza.

    „Co ma Norymberga, z jej n.p. śpiewakami oraz dziełem Wita Stwosza do eutanazji osób, które są tak chore, że życie dla nich jest tylko jedna, niekończącą się torturą?”
    Ładny wykręt 🙂
    Mimo to wyjaśnię: historia pokazuje dobitnie, że prawo kodeksowe oparte na ocenach ludzkich nie jest wyznacznikiem dobra, te bowiem są zwykle koniunkturalne i nader często bywają źródłem zła. Stąd biorą się rozmaite ludzkie Norymbergi, a kiedy wymaga tego sprawiedliwość, również podróże szefa Mossadu do Argentyny 🙂

  311. No właśnie, wiedziałem że się w końcu ze mną zgodzisz, tak jak piszesz, rodzimy się jako ludzie.
    Doszedłeś w końcu do tego, wiłeś się, mieszałeś porządki, teologiczny ze świeckim, ale w końcu powiedziałeś, to że rodzimy się jako ludzie mówi nam i wiara i biologia, nie we wszystkich aspektach religia się z nauką nie zgadza, w tym wypadku akurat są zgodne Krzysztofie Ligęzo.
    Od początku w ciebie wierzyłem, naprawdę cie lubię.

  312. @ parker, 5 sierpnia o godz. 9:47
    „rodzimy się jako ludzie”
    …Ale wcześniej jesteśmy kaktusami. Zwłaszcza niektórzy 🙂

  313. Od razu kaktusami, nie, kaktusami byliśmy wcześniej zgodnie z Darwinem.
    Wcześniej jesteśmy spermą i jajeczkiem, zarodkiem, embrionem, płodem, człowiekiem, prochem w który się obrócimy.
    Jak widzisz, człowiekiem jesteśmy tylko przez pewien czas naszej obecności na tym łez padole.
    Od narodzin aż do śmierci.

  314. @ parker, 5 sierpnia o godz. 10:11
    „kaktusami byliśmy wcześniej”
    Proszę mówić za siebie 🙂

    „Wcześniej jesteśmy spermą i jajeczkiem, zarodkiem”
    Wciąż nie przyjmuje Pan do wiadomości, w którym momencie dochodzi do zmiany jakościowej i powstania nowego organizmu. Mnie taka uparta ignorancja irytuje, Pana kompromituje. Pan przestanie, dobrze?

  315. „Wciąż nie przyjmuje Pan do wiadomości, w którym momencie dochodzi do zmiany jakościowej i powstania nowego organizmu. ”

    Oczywiście że przyjmuję, do zmiany jakościowej dochodzi w momencie narodzin, mówiłem o credo?
    Arcyarystoteles nie ogarnia?
    Dlaczego mam przestać? Tak wierzę.

  316. Chrystus przyszedł na świat w Betlejem, W Boże narodzenie jak wiemy, czy był Chrystus na świecie wcześniej, przed narodzeniem Chrystusa, opowiedz nam o tym Krzysztofie Ligęzo, gdzieś mi jedna Ewangelia umknęła.

  317. @Kagan
    3 sierpnia o godz. 23:16

    Chcąc sobie (i innym blogowiczom – ludziom?) udowodnić własne istnienie, próbuję pokazać, że czytam ze zrozumieniem komentarze na blogu, chyba istniejącym faktycznie, mam więc czasem wątpliwości, tzn. nie zawsze wierzę w sensowność tego, co piszą inni.
    Przykład:
    Piszesz m. in. –

    ***3. Tak wiec nauka katolicka, uniwersytety katolickie itp. są tylko oxymoronami, albo, jak kto woli, logicznymi sprzecznościami, jako iż nauki nie da się nijak pogodzić z wiedzą.***

    Ostatni fragment zdania po przecinku to chyba jakiś „antyoksymoron”. Sądzę, że pomyliłeś wyraz „wiedzę” z innym wyrazem na „w”!
    Wiem, że w fizyce często nauka szła w parze z wiedzą, w to wierzę!

    3. Tak wiec nauka katolicka, uniwersytety katolickie itp. są tylko oxymoronami, albo, jak kto woli, logicznymi sprzecznościami, jako iż nauki nie da się nijak pogodzić z wiedzą.

  318. @ parker, 5 sierpnia o godz. 10:28
    „do zmiany jakościowej dochodzi w momencie narodzin”
    Nie. W momencie narodzin organizm ssaka jedynie zmienia miejsce pobytu. To nie jest zmiana jakościowa. Zmiana jakościowa to moment, w którym dwie haploidalne gamety dwóch różnych organizmów łączą się, tworząc nowy organizm.
    I tyle korepetycji z mojej strony. Pozostałe braki musi Pan uzupełnić już we własnym zakresie.

  319. Sorry! Drobny błąd w edycji – powtórka!

  320. Kapitulujesz Krzysztofie Ligęzo?
    Obiecujesz dalej się wymądrzać w Salonie hiperlogiku?
    Cóż, dobrze, na moim pozostanie, ale będzie mi ciebie brakować, jak wspomniałem, nie wymyśliłbym takiej postaci.
    Tak, zmienia miejsce pobytu, przychodzi na Świat i zyskuje samoświadomość, albo duszę według twojej wiary, staje się człowiekiem. Potem umiera i człowiekiem być przestaje, wtedy możemy od niego pobrać organy do przeszczepu. Jak już zwłoki opuści dusza i uda się na Sąd. Sąd na bieżąco orzeka, czy jak mówi Pismo będzie raz? Literalnie do tego podchodzisz?
    Bo mi chodzi o to, co robi dusza, jest jakaś poczekalnia?

  321. Ale to najlepsze, organizm ssaka, człowiek, mów człowiek Krzysztofie Ligęzo, nie o ssaku rozmawiamy, człowiek jest szczególny, ma duszę jakbyś zapomniał, znów mieszasz porządki filozofie.
    My się spieramy, kiedy ją dostaje, a to kwestia wiary, nie możemy się porozumieć, ja wierzę w tym drobnym szczególe trochę inaczej, dziewięć miesięcy nas różni. Dla ciebie liczy się akt, dla mnie proces.
    A proces porządkuje świat bardziej niż akt, trudniej to ogarnąć, prymitywne postrzeganie świata polega na upraszczaniu, akt jest takim uproszczeniem, nie mniej, panta rei.

  322. Krzysztof Ligęza
    5 sierpnia o godz. 9:11

    @ krzys52, 4 sierpnia o godz. 19:37
    “wiara uzasadniona naukowo”
    Wiara oznacza pewność mimo braku dowodów. Koniec kropka. Proszę to sobie zapisać, powtarzać często i starać się zapamiętać.
    ****
    To nie zauwazyles kretynku, ze co do tego nie ma miedzy nami rozbieznosci? Przeciez od poczatku powtarzam, ze „wiara naukowa” to inna kategoria wiary niz wiara w krople przenajswietszej panienki. Co oznacza, ze owszem jedno i drugie to wiara, niemniej za jedna stoi wielokrotnie testowana teoria, wyliczenia matematyczne, itd., podczas gdy za druga niewiedza i ciemnota w czystej postaci. Ty, jak i pozostali religianci, bardzo byscie chcieli by wasza kretynska wiara mozna bylo przyrownac do wiary naukowca w stnienie bozonow, czy dynamike plyt tektonicznych, gdyz inaczej wasza religiancki pucel rzeczywistosci juz za cholere nie da sie ulozyc. A ulozyc go mozna, zauwaz, wylacznie kosztem wymierzenia policzka nauce, ktora stawiacie na rowni z waszymi zabobonami. Jak mozna byc takim glupcem by nie rozumiec tak prostej relacji? Chyba tylko nazywajac sie Krzysztof Ligęza.

  323. Szanowny Panie Profesorze, osobiście nie dostrzegam konfliktu między chrześcijaństwem a zasadami liberalnej demokracji. Może ma z tym pewien problem Kościół katolicki czy prawosławny, może konserwatywne nurty w protestantyzmie, ale z pewnością zasady liberalnej demokracji nie stanowią problemu dla całego chrześcijaństwa.

  324. @Krzysztof Ligęza
    1. Wiara jest całkowitym zaprzeczeniem nauki, rozumu, logiki etc.
    2. Świat istnieje niezależnie od tego, czy się w jego istnienie wierzy, czy też nie.
    3. Boga nie ma, jako iż sama idea Boga jest pełna oczywistych sprzeczności, o czym już pisałem i to nie raz, na tym blogu.
    4. Mowa była o pracy wykonywanej przez człowieka, pracy nie tylko w sensie fizycznym.
    5. Prawo nie ma nic wspólnego z moralnością, jako iż non omne quod licet, honestum est.
    6. Nie moja to wina, że Karl Marx miał rację oraz ma On do dziś swoją szeroka, reprezentacyjną aleję w centrum Berlina.
    7. Nauczyciel ocenia uczniów, a przecież dobry nauczyciel (a mam nadzieję, że takowym byłem) ocenia ich obiektywnie.
    8. Jest wiele logik, n.p.: klasyczna, czyli dwuwartościowa, wielowartościowa oraz rozmyta (fuzzy logic).
    9. Ja nie stoję na niczyich ramionach, a tylko uczę się na błędach moich poprzedników.
    10. Mój krąg kulturowy jest europejski, a nie azjatycki, a więc nie opiera się on, tak jak twój, na Judaizmie czy też religii będącej pochodną Judaizmu (n.p. na Chrześcijaństwie), a na nauce i filozofii starożytnej Grecji i Rzymu oraz na kulturze naszych słowiańskich przodków.
    11. Ja istnieję obiektywnie, czyli niezależnie od tego, czy ja wierzę w to moje istnienie, czy też nie.
    12. Znaczy się, jeśli ułuda mojego istnienia walnie ułudę twego istnienia (dokładnie w ułudę twojej głowy) przy pomocy ułudy młotka, to nic się nie stanie? Dlaczego wiec obawiasz się wykonania takiego eksperymentu na sobie?
    13. Ja NIE wierzę, że istnieje, ja WIEM, że istnieję.
    14. Embrion dla nauki nie jest (jeszcze) człowiekiem.
    15. Wiara jest zaprzeczeniem rozumu, a nie jego “przedłużeniem”.
    16. Na jakiej podstawie religia zakłada istnienie rzeczy (zjawisk, osób etc.), których istnienia nie jest ona w stanie nijak dowieść?
    17. Nauka nie ma nic wspólnego z wiarą religijna, jako iż tam, gdzie zaczyna się wiara, tam kończy się nauka – kiedy rozum zasypia, wtedy budzą się upiory (Goja).
    18. Prawo jest w ustrojach klasowych zawsze sługą klasy rządzącej oraz narzędziem ucisku klas podporządkowanych klasie rządzącej. Jak to już ci wyjaśniałem, nie ma ono nic wspólnego z moralnością ani sprawiedliwością, jako iż non omne quod licet, honestum est!
    19. Nie uznaję azjatyckiej zasady “ząb za ząb, oko za oko”.
    Szalom!
    @Antonius
    Of course, powinno być „nauki nie da się w żaden sposób pogodzić z wiarą”. Ale byłem zmęczony pisząc te słowa, a poza tym, to choć Boga nie ma, to nie byłbym taki pewny, że nie ma Diabła… 😉
    Salom!
    @HH czyli 88
    Znów tylko ad personam?
    Potrójne Szalom, jako iż „Boh trojcu ljubit!” 😉

  325. @ kagan, 5 sierpnia o godz. 23:36
    „Boga nie ma, jako iż sama idea Boga jest pełna oczywistych sprzeczności”
    Natomiast funkcja falowa, efekt tunelowy czy zasada przyczynowości w wymiarze kwantowym to spójność na spójności? 🙂

    „Ja istnieję obiektywnie, czyli niezależnie od tego, czy ja wierzę w to moje istnienie, czy też nie.”
    „Ja NIE wierzę, że istnieje, ja WIEM, że istnieję.”
    „Świat istnieje niezależnie od tego, czy się w jego istnienie wierzy, czy też nie.”

    Wiedzy można dowieść. Wiedza daje się udowodnić.
    Tak czy nie?

    Pan przekonuje, że tego rodzaju wiedza istnieje obiektywnie, niemniej dowodu przedstawić Pan nie chce.

    Proszę wybaczyć, ale co to jest, jeśli nie jest to intelektualna nieuczciwość?

    Albo potrafi Pan powyższego dowieść, albo powyższe jest dla Pana dogmatem opartym o wiarę, a nie wiedzę.

    Więc?

    Karty na stół proszę i zaraz poznamy golasa 🙂

  326. I jeszcze.

    @ kagan, 5 sierpnia o godz. 23:36
    „Embrion dla nauki nie jest (jeszcze) człowiekiem.”
    Coś podobnego! Mówi Pan, że studentów pierwszego roku medycyny na zajęciach z embriologii człowieka celowo wprowadza się w błąd? No, no…
    Ale zaraz, zaraz.
    Skoro tak, skoro ludzki embrion „dla nauki nie jest (jeszcze) człowiekiem”, czyżby nauka uważała ludzki embrion za przedstawiciela innego gatunku niż człowiek? W takim razie czy zechciałby Pan łaskawie wyjawić, jakiego gatunku konkretnie?

    .

    „Na jakiej podstawie religia zakłada istnienie rzeczy (zjawisk, osób etc.), których istnienia nie jest ona w stanie nijak dowieść?
    Na podstawie wiary w to i owo. Czyli na takiej samej, na jakiej nauka zakłada istnienie rzeczy (zjawisk, osób etc.), których istnienia nie jest ona w stanie nijak dowieść.

    .

    „jeśli ułuda mojego istnienia walnie ułudę twego istnienia (dokładnie w ułudę twojej głowy) przy pomocy ułudy młotka, to nic się nie stanie?”
    Dlaczego „ułuda”? Ja przecież nie twierdzę, że Pan nie istnieje, że moja głowa nie istnieje, czy że nie istnieją młotki. Nic podobnego nie ma miejsca, zatem z jakiego powodu innego niż intelektualna manipulacja, usiłuje Pan wmówić mi tego rodzaju postawę? Bardzo proszę przestać.

    Twierdzę natomiast, że wzdraga się Pan przed zaprezentowaniem dowodu potwierdzającego Pańską rzekomą WIEDZĘ na temat własnego istnienia, podobnie jak wzdraga się Pan przed zaprezentowaniem dowodu potwierdzającego Pańską rzekomą WIEDZĘ na temat istnienia świata.

    Mało tego. Obaj doskonale wiemy, z czego bierze się ta Pańska niechęć wypełnienia formalnych wymogów rzeczowej argumentacji, czyli czemu się Pan wzdraga – ponieważ w oparciu o metodologię naukową tego rodzaju dowodów przeprowadzić nie sposób. W każdym razie nigdy nikomu dotąd się to nie udało. I także Pan to wie 🙂

    Innymi słowami, nauka nie jest w stanie uzasadnić podstaw, na których sama się opiera, o ile w tym celu zrezygnuje z odwołania do wiary.

    Przyzna Pan powyższe, pociągniemy Panią Konsekwencję za ogon, i zaraz będziemy mogli powędrować dalej 🙂

  327. ŻY­DOW­SKIE ZBROD­NIE na PO­LA­KACH

    Ka­ty­niem ob­cią­ża­no nie­miec­kich zbrod­nia­rzy na ab­sur­dal­nym pro­ce­sie po­ka­zo­wym w No­rym­ber­dze, pro­wa­dzo­nym m.​in. przez spe­cja­li­stów od pra­wo­rząd­no­ści z ZSRR i USA. W tym sa­mym też cza­sie bez­po­śred­ni zbrod­nia­rze by­li ska­zy­wa­ni na śmiesz­ne ka­ry lub roz­po­czy­na­li pra­cę dla NKWD i Sta­si, jak rów­nież dla „hu­ma­ni­stycz­nych” Ame­ry­ka­nów i służb za­chod­nio­nie­miec­kich. Ka­tyń nie był je­dy­nym kłam­stwem pro­pa­gan­do­wym z No­rym­ber­gi

    Po­zew 11 ame­ry­kań­skich ży­dow­skich ad­wo­ka­tów prze­ciw­ko Pol­sce w spra­wie re­sty­tu­cji mie­nia po­ży­dow­skie­go w Pol­sce w rze­ko­mej war­to­ści ok. 65 mi­liar­dów do­la­rów ame­ry­kań­skich moż­na roz­pa­try­wać na róż­nych płasz­czy­znach. – Ad­wo­ka­ci ży­dow­scy ze Sta­nów Zjed­no­czo­nych ob­cią­ży­li Pol­skę i Po­la­ków oskar­że­nia­mi o współ­udział z Hi­tle­rem w zbrod­niach na Ży­dach, o kon­ty­nu­owa­nie czy­stek et­nicz­nych i ra­so­wych po woj­nie. Dla ogrom­nej czę­ści pol­skich czy­tel­ni­ków to znie­kształ­ce­nie hi­sto­rii mo­że się wy­dać szo­ku­ją­ce. Dla tych, któ­rzy od lat zaj­mu­ją się sto­sun­ka­mi pol­sko-ży­dow­ski­mi, któ­rzy ba­da­ją pro­blem an­ty­po­lo­ni­zmu, któ­rzy wie­dzą, co na ten te­mat pi­sze się w róż­nych odła­mach pra­sy za­chod­niej, nie by­ło to za­sko­cze­niem.

    Prze­mil­cza­ne fak­ty

    „Ga­ze­ta Wy­bor­cza” do­ko­na­ła ma­ni­pu­la­cji, przed­sta­wia­jąc spra­wę po­zwu ja­ko od­osob­nio­ny wy­bryk gru­py ad­wo­ka­tów ży­dow­skich. Prze­cież tej sa­mej ar­gu­men­ta­cji od lat uży­wa się prze­ciw­ko Po­la­kom w czę­ści bar­dzo wpły­wo­wych me­diów ży­dow­skich w USA, An­glii, Niem­czech. Wciąż pró­bu­je się ob­cią­żać Po­la­ków współ­od­po­wie­dzial­no­ścią za mor­do­wa­nie Ży­dów w cza­sie II woj­ny świa­to­wej. Prze­cież to nie grup­ka 11 ży­dow­skich ad­wo­ka­tów ze Sta­nów Zjed­no­czo­nych wy­my­śli­ła za­rzut, że Oświę­cim i in­ne nie­miec­kie obo­zy za­gła­dy dla­te­go po­wsta­ły na zie­miach pol­skich, bo Po­la­cy by­li bar­dzo an­ty­se­mic­cy. Prze­mil­cza się fakt, że pierw­szy­mi ofia­ra­mi Oświę­ci­mia by­li pol­scy więź­nio­wie po­li­tycz­ni. Prze­mil­cza się fakt, że Niem­cy dla­te­go wy­bra­li Pol­skę na miej­sce ma­sa­kry Ży­dów, bo tu ży­ła naj­więk­sza część Ży­dów w Eu­ro­pie. Prze­mil­cza się też fakt wy­god­nej dla Niem­ców in­fra­struk­tu­ry ko­le­jo­wej w Pol­sce przy za­kła­da­niu obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych, dla ła­twiej­sze­go prze­wo­że­nia więź­niów z ca­łej oku­po­wa­nej przez nich Eu­ro­py. Oskar­że­nia Po­la­ków ja­ko wspól­ni­ków Niem­ców w Ho­lo­cau­ście po­ja­wia­ły się już wcze­śniej. To nie grup­ka 11 ży­dow­skich ad­wo­ka­tów kie­ru­ją­cych po­zwy o re­sty­tu­cję mie­nia po­ży­dow­skie­go w Pol­sce wy­my­śli­ła ter­min – „pol­skie obo­zy kon­cen­tra­cyj­ne”. To nie tyl­ko 11 ży­dow­skich ad­wo­ka­tów na­zy­wa zbrod­nia­rzy nie­miec­kich „na­zi­sta­mi” czy „hi­tle­row­ca­mi”, uni­ka­jąc pro­ste­go zda­nia, iż Niem­cy wy­mor­do­wa­li w Pol­sce 6 mi­lio­nów oby­wa­te­li pol­skich. Nie wia­do­mo, dla­cze­go dzie­li się tych 6 mi­lio­nów za­mor­do­wa­nych przez Niem­ców oby­wa­te­li pol­skich na ofia­ry Ho­lo­cau­stu Ży­dów – 3 mi­lio­ny i osób cy­wil­nych – 3 mi­lio­ny. Ten bez­sens po­dzia­łów ra­so­wych uchwa­lo­nych przez III Rze­szę i jej wo­dza Adol­fa Hi­tle­ra obo­wią­zu­je na­dal w pra­cach ży­dow­skich hi­sto­ry­ków w usta­la­niu, kto jest ofia­rą Ho­lo­cau­stu.

    Ho­lo­kaust nie do­ty­czy wy­łącz­nie za­mor­do­wa­nych Ży­dów

    Ame­ry­kań­ski hi­sto­ryk Ri­chard C. Lu­kas, au­tor książ­ki „Za­po­mnia­ny Ho­lo­caust” PO­LA­CY POD OKU­PA­CJĄ NIE­MIEC­KĄ 1939-1945 z przed­mo­wą Nor­ma­na Da­vie­sa, zo­stał w Sta­nach Zjed­no­czo­nych po­zba­wio­ny wszyst­kich do­tych­cza­so­wych na­gród i ho­no­rów, jest szy­ka­no­wa­ny przez ame­ry­kań­skich ży­dow­skich hi­sto­ry­ków. W swo­jej książ­ce Lu­kas wy­mie­nił 704 Po­la­ków z ro­dzi­na­mi za­mor­do­wa­nych przez Niem­ców za ukry­wa­nie Ży­dów. Ten roz­dział stał się szcze­gól­nym ata­kiem ame­ry­kań­skich Ży­dów na pra­cę Ri­char­da C. Lu­ka­sa. Ży­dow­ski boj­kot te­go hi­sto­ry­ka w Ame­ry­ce trwa (patrz wy­wiad z Ri­char­dem C. Lu­ka­sem http://​www.​historia.​uwazamrze.​pl/​artykul/​932 367.​html).

    Dla­cze­go więc ca­ło­pa­le­nie (ho­lo­caust) do­ty­czy wy­łącz­nie za­mor­do­wa­nych Ży­dów? Ja­kie na­zew­nic­two przy­jąć dla za­mor­do­wa­nych w get­cie łódz­kim 10-20 tys. dzie­ci pol­skich? Je­że­li przy­ję­to na­zwę Ho­lo­caust (Za­gła­da) ja­ko lu­do­bój­stwo do­ko­na­ne przez Niem­ców nie tyl­ko w Pol­sce, to wszyst­kie za­mor­do­wa­ne ofia­ry zbrod­ni nie­miec­kich w Pol­sce zgi­nę­ły w lu­do­bój­stwie (ge­no­ci­de). Re­zer­wo­wa­nie przez ame­ry­kań­skich hi­sto­ry­ków po­cho­dze­nia ży­dow­skie­go ter­mi­nu Ho­lo­caust wy­łącz­nie dla Ży­dów, któ­rzy zgi­nę­li w Za­gła­dzie, jest nie­uczci­we, wpro­wa­dza­ją­ce opi­nię świa­to­wą w błąd co do zbrod­ni nie­miec­kich do­ko­na­nych na Po­la­kach. To jed­nak nie wszyst­ko. Świa­to­wa opi­nia pu­blicz­na kształ­to­wa­na przez ży­dow­skich hi­sto­ry­ków nie przyj­mu­je wie­dzy o mor­dach nie­miec­kich do­ko­na­nych na Po­la­kach. Za­kła­ma­ny ko­mu­ni­kat brzmi: „Na­zi­ści, hi­tle­row­cy, przy współ­udzia­le pol­skich mor­der­ców i ra­bu­siów ży­dow­skie­go mie­nia, szmal­cow­ni­ków i ban­dy­tów, są win­ni Ho­lo­cau­stu”. Owe na­stro­je pod­sy­ca „New York Ti­mes”, roz­pi­su­jąc się przez la­ta o ży­dow­skim Ho­lo­cau­ście w Pol­sce, nie wspo­mi­na­jąc ani jed­nym zda­niem, przez ca­ły po­wo­jen­ny okres, o mar­ty­ro­lo­gii na­ro­du pol­skie­go.

    Mi­ni­ster­stwo hań­by na­ro­do­wej

    Ha­nieb­ną ro­lę w oczer­nia­niu wła­sne­go na­ro­du od­gry­wa mi­ni­ster­stwo hań­by na­ro­do­wej. Dzi­siaj owa taj­na agen­cja spraw za­gra­nicz­nych zwa­na Mi­ni­ster­stwem Spraw Za­gra­nicz­nych za­trud­nia na sta­no­wi­skach dy­plo­ma­cji pol­skiej 60 proc. osób pod­le­ga­ją­cych lu­stra­cji. We Lwo­wie i w Łuc­ku kon­su­lo­wie pol­scy upra­wia­ją su­te­ner­stwo, han­dlu­jąc wi­za­mi dla ukra­iń­skich pro­sty­tu­tek, twier­dząc, iż Po­la­cy są na­ro­dem, któ­ry współ­pra­co­wał z Niem­ca­mi w cza­sie oku­pa­cji nie­miec­kiej, win­ni są Ho­lo­cau­stu. Pol­skie pla­ców­ki kon­su­lar­ne wy­da­ją an­ty­pol­skie książ­ki. Po­la­cy to na­ród mor­der­ców ska­za­nych na za­gła­dę Ży­dów, szmal­cow­ni­ków i szan­ta­ży­stów, tak przed­sta­wia­ją kon­su­lo­wie Po­la­ków za gra­ni­cą w pro­mo­wa­nych przez MSZ książ­kach – mo­no­gra­fii – „In­fer­no of Cho­ices – Po­les and the Ho­lo­caust” pol­sko­ję­zycz­nych tek­stów ży­dow­skich an­ty­pol­skich hi­sto­ry­ków. Pa­da­ją oskar­że­nia Po­la­ków o współ­pra­cę z Niem­ca­mi w do­ko­ny­wa­niu eks­ter­mi­na­cji lud­no­ści ży­dow­skiej. We wszyst­kich tych pu­bli­ka­cjach po­miesz­cza­na jest man­tra o pol­skim an­ty­se­mi­ty­zmie, bez­względ­no­ści i chci­wo­ści przy ra­bun­kach Ży­dów prze­zna­czo­nych przez Niem­ców na śmierć. Po­la­cy przed­sta­wia­ni są ja­ko zło­dzie­je, ban­dy­ci, ko­la­bo­ran­ci, do­no­si­cie­le i na­pa­da­ją­cy na Ży­dów, któ­rym uda­ło się uciec z get­ta i ra­bu­ją­cych ich, przed­sta­wia­jąc się ja­ko dzia­ła­cze Pol­ski Pod­ziem­nej.

    Ka­tyń – od­po­wie­dzial­ność Niem­ców i Ro­sjan

    Dzi­siaj, w 73 la­ta od da­ty po­peł­nie­nia zbrod­ni ka­tyń­skiej, nie ma win­nych, nikt nie po­niósł od­po­wie­dzial­no­ści za to wy­jąt­ko­we lu­do­bój­stwo, Ro­sja­nie kła­mią w dal­szym cią­gu – prze­dłu­ża­jąc po­li­tycz­nie to­ta­li­ta­ryzm ZSRS. Dla­cze­go nikt z hi­sto­ry­ków nie za­jął się praw­dą o Ka­ty­niu w kon­tek­ście je­go ży­dow­skich pro­jek­to­daw­ców i wy­ko­naw­ców z po­le­ce­nia Sta­li­na i wy­ko­naw­stwa Ław­rien­ti­ja Be­rii? Ka­tyń przez po­nad 70 lat sta­no­wi sym­bol kłam­stwa jed­nej z naj­bar­dziej skom­pli­ko­wa­nych tra­ge­dii w na­szej hi­sto­rii, któ­ra w rze­czy­wi­sty spo­sób za­wa­ży­ła na lo­sie Po­la­ków. Zbrod­nia zo­sta­ła za­pla­no­wa­na w 1939 ro­ku przez Hi­tle­ra i Sta­li­na na wspól­nych kon­fe­ren­cjach. Pod­sta­wą współ­pra­cy Ge­sta­po i NKWD by­ła taj­na umo­wa z 28 wrze­śnia 1939 ro­ku, zo­bo­wią­zu­ją­ca III Rze­szę i ZSRR do wspól­ne­go zwal­cza­nia wszel­kich form pol­skie­go opo­ru wo­bec oku­pa­cji. Zgod­nie z tym po­ro­zu­mie­niem Ge­sta­po i NKWD prze­pro­wa­dzi­ły kil­ka kon­fe­ren­cji w Za­ko­pa­nem, Kra­ko­wie i Lwo­wie, do­ty­czą­cych me­tod za­bi­ja­nia, de­por­ta­cji i sku­tecz­ne­go dzia­ła­nia. Prof. Geo­r­ge Wat­son z Uni­wer­sy­te­tu w Cam­brid­ge uwa­ża, iż o lo­sie pol­skich jeń­ców po­sta­no­wio­no na jed­nej z ta­kich kon­fe­ren­cji w Kra­ko­wie – opi­nię tę za­cy­to­wał Lo­uis R. Co­at­ney z We­stern Il­li­no­is Uni­ver­si­ty. Po­glą­dy ta­kie pre­zen­tu­ją rów­nież in­ni au­to­rzy ba­da­ją­cy oko­licz­no­ści zbrod­ni, np. Al­len Paul. Od­kry­cie przez Niem­ców gro­bów w Ka­ty­niu po­słu­ży­ło za­rów­no ZSRR, jak i Rze­szy. So­wie­ci mo­gli spo­koj­nie ze­rwać sto­sun­ki z rzą­dem lon­dyń­skim i przy­go­to­wy­wać się do wspie­ra­nej przez Za­chód oku­pa­cji, Niem­cy zdo­by­li in­stru­ment pro­pa­gan­dy, w zu­peł­no­ści opar­tej na fak­tach. In­stru­ment ten bo­wiem opie­rał się na ewi­dent­nym fak­cie be­stial­skie­go wy­mor­do­wa­nia Po­la­ków przez ży­dow­skich en­ka­wu­dzi­stów. Niem­cy do te­go stop­nia chcie­li być wia­ry­god­ni, że ujaw­ni­li na­wet roz­strze­la­nych pol­skich ofi­ce­rów – Ży­dów, uzna­nych za za­gro­że­nie i roz­wa­lo­nych przez swo­ich ro­da­ków.

    O Ży­dach, mor­der­cach Po­la­ków się mil­czy

    Po­my­sło­daw­cą eks­ter­mi­na­cji pol­skiej eli­ty pań­stwo­wej był szef NKWD, gru­ziń­ski Żyd Ław­rien­tij Be­ria, któ­ry re­ali­zo­wał plan wraz z ze­spo­łem skła­da­ją­cym się w prze­wa­ża­ją­cej czę­ści z Ży­dów ta­kich, jak Ła­zar Ka­ga­no­wicz, Bog­dan Za­ha­re­wicz Ko­bu­łow, Beg­man, El­man, Es­trin, Kron­gauz, Lejb­kind, J. Ra­ich­man, Aba­ku­mow, Mil­ste­in (trans­port), Sie­row. Sam mord „za­twar­dzia­łych, nie ro­ku­ją­cych po­pra­wy wro­gów wła­dzy so­wiec­kiej” w le­sie ka­tyń­skim pro­wa­dzi­li na miej­scu ży­dow­scy funk­cjo­na­riu­sze miń­skie­go ko­mi­sa­ria­tu NKWD – Abram Bo­ry­so­wicz, Lew Ry­bak i Cha­im Fin­berg. Po­nad­to mor­do­wa­li: Sa­lo­mon Ra­faj­ło­wicz Mil­ste­in, Kon­stan­ty Zi­ber­man, Mark Aro­no­wicz Słup­ski, Jo­shua So­ro­kin Sa­my­un, Ti­cho­now. Żad­na z tych osób nie by­ła Ro­sja­ni­nem. O Ży­dach, bez­po­śred­nich ka­tach, strze­la­ją­cych Po­la­kom w tył gło­wy, ist­nie­ją pre­cy­zyj­ne in­for­ma­cje, dzię­ki pol­skie­mu Ży­do­wi Abra­ha­mo­wi Vi­dro. Izra­el­ski dzien­nik „Ma­ariv” opu­bli­ko­wał na­zwi­ska so­wiec­kich ofi­ce­rów NKWD, któ­rzy od­po­wia­da­ją za mord ka­tyń­ski. Żyd pol­skie­go po­cho­dze­nia Abra­ham Vi­dro (Wy­dra) miesz­ka­ją­cy w Tel Awi­wie 21 lip­ca 1971 ro­ku za­pro­po­no­wał dzien­ni­ko­wi wy­wiad, gdyż chciał przed śmier­cią wy­ja­wić zna­ne mu fak­ty na te­mat mor­du w Ka­ty­niu. Vi­dro opi­sał spo­tka­nie, któ­re od­był z trze­ma Ży­da­mi – by­ły­mi ofi­ce­ra­mi NKWD. Ci trzej ofi­ce­ro­wie mie­li mu po­wie­dzieć, że uczest­ni­czy­li w mor­dzie Po­la­ków w le­sie ka­tyń­skim. Jak twier­dzi Vi­dro w owym wy­wia­dzie, ty­mi ofi­ce­ra­mi by­li so­wiec­ki mjr Jo­shua So­ro­kin, por. Alek­san­der Su­słow oraz por. Sa­my­un Ti­cho­now. Po­rucz­nik Su­słow za­żą­dał od Vi­dro, by ten ni­ko­mu nie wy­ja­wił fak­tu od­by­cia tej roz­mo­wy przez 30 lat od je­go śmier­ci. Jed­nak Abra­ham Vi­dro, któ­ry oba­wiał się, że nie­dłu­go umrze po­sta­no­wił upu­blicz­nić te in­for­ma­cje wcze­śniej. Vi­dro mó­wił: „Ży­dow­ski ma­jor NKWD i dwóch in­nych ofi­ce­rów bez­pie­czeń­stwa przy­zna­ło mi się do okrut­ne­go mor­do­wa­nia ty­się­cy pol­skich ofi­ce­rów w le­sie ka­tyń­skim”. Mjr Su­słow mó­wił Vi­dro: „Chcę ci opo­wie­dzieć o mo­im ży­ciu. Tyl­ko to­bie, po­nie­waż je­steś Ży­dem, czy mo­że­my mó­wić o wszyst­kim? To nie ro­bi żad­nej róż­ni­cy dla nas… Mor­do­wa­łem Po­lacz­ków wła­sny­mi rę­ka­mi! I do nich sam strze­la­łem”.

    Pol­skich ofi­ce­rów nie roz­strze­la­li Ro­sja­nie

    Na­le­ży wspo­mnieć, że 4 paź­dzier­ni­ka 1994 ro­ku li­der par­tii „Ro­syj­ska jed­ność Na­ro­do­wa” Ale­xan­der Bar­ka­szow udzie­lił wy­wia­du dla „Ży­cia War­sza­wy” stwier­dza­jąc: „Wiem ja­ką tra­ge­dią jest dla was spra­wa ka­tyń­ska, ale oświad­czam – pol­skich ofi­ce­rów nie roz­strze­la­li Ro­sja­nie. Spraw­dzi­li­śmy przy­na­leż­ność ra­so­wą en­ka­wu­dzi­stów – wy­ko­naw­ców wy­ro­ku. Wszy­scy by­li Ży­da­mi i wy­peł­nia­li roz­ka­zy so­bie po­dob­nych, sto­ją­cych wy­żej w ów­cze­snej hie­rar­chii. Ro­sja­nie są z na­tu­ry przy­jaź­nie na­sta­wie­ni do Pol­ski i Po­la­ków. Rzeź ty­się­cy nie­win­nych lu­dzi jest ma­ka­brycz­nym za­da­niem na­wet dla naj­bar­dziej za­twar­dzia­łe­go opraw­cy. Sta­lin zwró­cił się do gło­wy taj­nej po­li­cji so­wiec­kiej Ży­da Ław­rien­ti­ja Be­rii. Obaj prze­dys­ku­to­wa­li ma­so­we mor­der­stwo i zde­cy­do­wa­li, że po­win­no to być wy­łącz­nie za­da­niem Ży­dów, któ­rzy zaj­mo­wa­li czo­ło­we sta­no­wi­ska w taj­nym apa­ra­cie. Ich od­wiecz­na nie­na­wiść do ka­to­lic­kich Po­la­ków by­ła po­wszech­nie zna­na”. „Ma­ariv”, izra­el­ski dzien­nik, do­no­si jak Ży­dzi mor­do­wa­li Po­la­ków. Mor­der­cy, za­pew­nia­li pol­skich ofi­ce­rów o po­wro­cie do do­mów. Ra­dość by­ła chwi­lo­wa. Mie­li już wkrót­ce od­kryć, że zmie­rza­ją pod stra­żą na wschód. Po do­tar­ciu do sta­cji Gniez­do­wo obej­mo­wa­no ich ter­ro­rem, od­bie­ra­no ba­ga­że wrzu­ca­ne do cię­ża­rów­ki. In­na cię­ża­rów­ka prze­wo­zi­ła ich do po­bli­skie­go la­su, gdzie w wiej­skim bu­dyn­ku wcho­dzi­li po trzech i od­bie­ra­no im po­sia­da­ne war­to­ścio­we przed­mio­ty. Po­tem ży­dow­scy mor­der­cy krę­po­wa­li im z ty­łu rę­ce po­wro­zem lub dru­tem kol­cza­stym i pro­wa­dzi­li nad dół. Nie­któ­rym za­wią­zy­wa­no na gło­wie płaszcz lub wpy­cha­no do ust tro­ci­ny. Pod­czas dro­gi wal­czą­cy by­li za­kłu­wa­ni ba­gne­ta­mi lub roz­trza­ski­wa­no im gło­wy kol­bą, do in­nych strze­la­no kil­ka­krot­nie. W do­le le­że­li po­ukła­da­ni przez ży­dow­skie ko­man­do war­stwa­mi, rów­niut­ko jed­na na dru­giej, pol­scy ofi­ce­ro­wie. War­stwy roz­strze­la­nych by­ły ukła­da­ne na prze­mian, twa­rza­mi do do­łu. Ży­dzi mu­sie­li tak roz­kła­dać cia­ła, by zaj­mo­wa­ły jak naj­mniej miej­sca. Do­ły przyj­mo­wa­ły pla­no­wo 12 warstw zwłok. Ko­niecz­ne by­ło sta­wa­nie na tru­pach i ich ubi­ja­nie, cze­go efek­ty moż­na po­dzi­wiać na zdję­ciach. Pra­ca szła gład­ko, jak wia­do­mo – koń­czo­no pro­stym strza­łem w kark ofiar sto­ją­cych nad do­łem lub klę­czą­cych na tru­pach swo­ich to­wa­rzy­szy. Ro­bo­ta dla lu­dzi wy­bra­nych. W Ka­ty­niu ży­dow­scy en­ka­wu­dzi­ści wy­mor­do­wa­li w ten spo­sób ok. 4500 Po­la­ków, choć przez wie­le lat po­da­wa­no licz­by więk­sze, wli­cza­ją­ce nie­zna­ne wte­dy ofia­ry z in­nych miejsc i zwło­ki Ro­sjan.

    Ka­tyń nie był je­dy­nym kłam­stwem pro­pa­gan­do­wym z No­rym­ber­gi

    Hi­sto­ria mu­sia­ła przy­znać praw­dzi­wość so­wiec­kie­go spraw­stwa, po­da­ne­go przez Niem­ców, o in­nych nie­bez­piecz­nych usta­le­niach skwa­pli­wie mil­czy, ewen­tu­al­nie na­zy­wa­jąc je znów na­zi­stow­ską pro­pa­gan­dą. Oczy­wi­ście, że jest to pro­pa­gan­da, trze­ba by­ło być nie­miec­kim idio­tą, by nie wy­ko­rzy­stać ta­kich fak­tów pro­pa­gan­do­wo. Pań­stwa współ­pra­cu­ją­ce z lu­do­bój­czym ZSRR, obroń­cy de­mo­kra­cji od­da­ją­cy mu pod nóż pół Eu­ro­py, na­wet w cią­gu zim­nej woj­ny na­dal wspie­ra­ły kłam­stwo ka­tyń­skie. Ka­ty­niem ob­cią­ża­no nie­miec­kich zbrod­nia­rzy na ab­sur­dal­nym pro­ce­sie po­ka­zo­wym w No­rym­ber­dze, pro­wa­dzo­nym m.​in. przez spe­cja­li­stów od pra­wo­rząd­no­ści z ZSRR i USA. W tym sa­mym też cza­sie bez­po­śred­ni zbrod­nia­rze by­li ska­zy­wa­ni na śmiesz­ne ka­ry lub roz­po­czy­na­li pra­cę dla NKWD i Sta­si jak rów­nież dla „hu­ma­ni­stycz­nych” Ame­ry­ka­nów i służb za­chod­nio­nie­miec­kich. Ka­tyń nie był je­dy­nym kłam­stwem pro­pa­gan­do­wym z No­rym­ber­gi, któ­re trzy­ma­ło się do nie­daw­na nie­źle. W po­zwie ży­dow­skich ad­wo­ka­tów z No­we­go Jor­ku i Chi­ca­go szo­ku­je no­wy wą­tek – za­rzu­ty pod ad­re­sem po­wo­jen­nych rzą­dów pol­skich, przy­pi­sy­wa­nie im kon­ty­nu­owa­nia hi­tle­row­skiej po­li­ty­ki Ju­den­re­in – „mor­do­wa­nie, bi­cie, gwał­ce­nie, ter­ro­ry­zo­wa­nie, tor­tu­ro­wa­nie Ży­dów”. Trud­no to na­wet na­zwać igno­ran­cją hi­sto­rii.

    Ogrom­ne wpły­wy po­li­ty­ków po­cho­dze­nia ży­dow­skie­go

    Aku­rat w pierw­szym dzie­się­cio­le­ciu rzą­dów ko­mu­ni­stycz­nych, na­rzu­co­nych Pol­sce si­łą przez woj­ska so­wiec­kie, wbrew wo­li ogrom­nej czę­ści Po­la­ków, po­li­ty­cy po­cho­dze­nia ży­dow­skie­go mie­li ogrom­ny wpływ w ta­kich stra­te­gicz­nych sek­to­rach jak bez­pie­czeń­stwo czy go­spo­dar­ka. W PKWN, czy­li w pierw­szym ma­rio­net­ko­wym pseu­do­rzą­dzie w 1944 ro­ku za go­spo­dar­kę od­po­wie­dzial­ny był Żyd Jan Ste­fan Ha­ne­mann, dzia­łacz ko­mu­ni­stycz­nej PPR. Póź­niej przez ca­łe pierw­sze dzie­się­cio­le­cie, aż do 1956 ro­ku go­spo­dar­ką w Pol­sce za­wia­dy­wał, z ka­ta­stro­fal­ny­mi skut­ka­mi, Żyd Hi­la­ry Minc, czło­nek Biu­ra Po­li­tycz­ne­go KC PZPR. Pol­ską rzą­dzi­ła wła­ści­wie trój­ka – Bie­rut oraz Ży­dzi Ber­man i Minc. Po­wszech­nie uwa­ża się, że to Ber­man był swe­go ro­dza­ju sza­rą emi­nen­cją, ja­ko od­po­wie­dzial­ny jed­no­cze­śnie za bez­pie­czeń­stwo i za kul­tu­rę, a więc tak­że za ide­olo­gię. Do te­go na­le­ży do­dać ro­lę od­gry­wa­ną przez ko­mu­ni­stycz­nych dzia­ła­czy po­cho­dze­nia ży­dow­skie­go w or­ga­nach bez­pie­czeń­stwa. By­li strasz­ny­mi, bez­względ­ny­mi ka­ta­mi dla wię­zio­nych Po­la­ków. Moż­na wy­mie­niać dzie­siąt­ki na­zwisk, od wi­ce­mi­ni­stra spraw bez­pie­czeń­stwa pu­blicz­ne­go Rom­kow­skie­go, ma­ją­ce­go bar­dzo du­żą wła­dzę przy fi­gu­ran­cie Rad­kie­wi­czu, po­przez ży­dow­skich dy­rek­to­rów de­par­ta­men­tów ta­kich jak „Krwa­wa Lu­na”, płk. NKWD Na­ta­lia Bry­sty­gie­ro­wa, zna­na z bez­względ­no­ści w sto­so­wa­niu tor­tur. Spe­cja­li­zo­wa­ła się w prze­słu­chi­wa­niu mło­dych męż­czyzn, któ­rym wkła­da­ła ge­ni­ta­lia do szu­fla­dy gwał­tow­nie ją za­trza­sku­jąc. Prze­słu­chi­wa­ni umie­ra­li więc w mę­czar­niach. „Krwa­wa Lu­na” żo­na ży­dow­skie­go dzia­ła­cza sy­jo­ni­stycz­ne­go Na­ta­na Bry­sty­gie­ra, spe­cja­li­zo­wa­ła się w wal­ce z Ko­ścio­łem, po­dob­nie jak Fej­gin, Ró­żań­ski, Świa­tło czy też in­ny dy­rek­tor de­par­ta­men­tu bez­pie­ki Le­on An­drze­jew­ski. Zna­na jest do­mi­na­cja po­li­tru­ków po­cho­dze­nia ży­dow­skie­go we wła­dzach bez­pie­ki na Ślą­sku, o czym pi­sał John Sack, uczci­wy au­tor po­cho­dze­nia ży­dow­skie­go, w książ­ce „Oko za oko”. W owej pu­bli­ka­cji Sack przy­wo­łał zbrod­nie Ży­dów z apa­ra­tu bez­pie­czeń­stwa w obo­zie w Świę­to­chło­wi­cach. Ów obóz za­rzą­dza­ny był przez jed­ne­go z ta­kich bez­piecz­nia­ków, Ży­da Sa­lo­mo­na Mo­re­la i stał się miej­scem kaź­ni i wy­mor­do­wa­nia oko­ło 1500 zger­ma­ni­zo­wa­nych Ślą­za­ków i Po­la­ków. Ka­to­wa­no nie­win­nych z ze­msty za Ży­dów za­mor­do­wa­nych przez Niem­ców w cza­sie woj­ny.

  328. jeszcze jeden wpis o tobie napotkany w internecie:
    „żydku, my jesteśmy u siebie i posługujemy się takim państwem, jakie jest dla nas wygodne a że mamy większość, to nie musimy się zbytnio liczyć z idiotycznymi pomysłami okołoswoieckiego lewactwa z żydokomuna na czele
    i mamy taką konstytucję, jaką sobie zrobiliśmy i wara ci od niej (jak ci nie pasuje to droga w świat wolna)
    ale dla lewaków, żydokomuny, faszystów, sowieckiej żydokomuny, feministek i gejów (=homoseksualistów z politycznymi aspiracjami) jesteśmy tolerancyjni póki nie będą nam psuli powietrza
    tak więc, śmierdzielu, uważaj, bo spotka cię ostracyzm i żadne celebryckie programy ci nie pomogą
    po prostu stul pysk czy raczej mordę wykształciuchu (prymitywie z dyplomem)
    zdaję się, że trzeba ci powiedzieć per „chooju”, żebyś zrozumiał, że to do ciebie”

  329. Panie Profesorze,takie słowa do biskupa to mówiąc ”po ludowemu” walenie grochem o ścianę, a językiem biblijnym (miejmy nadzieję znanym przynajmniej niektórym biskupom) to ”rzucanie pereł przed wieprze”.

  330. Witam.Jeśli wygra PIS(większością konstytucyjną)to całe to gadanio-pisanie ,będzie nic nie warte.Zostaniemy drugą Maltą. Dlaczego nikt nie zgłosi do prokuratury, że obywatel Gądecki nawołuje do łamania prawa.
    Ob. Gądecki stwierdza również, że zalecenia religijne stoją ponad prawem cywilnym. Powołując się na Katechizm Kościoła Katolickiego, stwierdza, że „obywatel nie jest zobowiązany w sumieniu do przestrzegania zarządzeń władz cywilnych, jeżeli są one sprzeczne z wymogami porządku moralnego, z podstawowymi prawami osób lub wskazaniami Ewangelii”.
    art. 18
    § 2. Odpowiada za podżeganie, kto chcąc, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego, nakłania ją do tego.

css.php