Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

5.08.2014
wtorek

Wielebny Księże Lemański!

5 sierpnia 2014, wtorek,

Przepraszam, że tak po nazwisku, ale to tylko w tytule, żeby było widać, o co chodzi, i dotarło do adresata. Przepraszam również, że dalej nie będę mówił „proszę Księdza”, tylko normalnie, ale widzę w tej formie („proszę Księdza”) coś uniżonego, przejaw rewerencji dla stanu kapłańskiego, a ja, jako ateista, takiej rewerencji nie czuję.

Zwłaszcza nie czuję jej w stosunku do kościoła katolickiego (pisanego prawidłowo od małej litery, tak jak od małej pisze się „państwo”), któremu nigdy dość hołdów i przywilejów i który bez ustanku wszystkich poucza i po kątach rozstawia, a kogo tylko się da, pomawia i szkaluje. No i który, jakby na potwierdzenie swych tytułów do moralizowania, pochwalił się ostatnio ustami samego papieża, że ma wśród duchownych 2 proc. pedofilów, czyli ok. 50 razy większy ich odsetek, niż wynosi przeciętna dla męskiej populacji tego łez padołu. 50 razy więcej! Jeden na 50 księży pedofilem (nie jeden na 1000, jak sam, za przedstawicielami kościoła, głosiłem)! 10 tysięcy na świecie i statystycznie ok. 400 w Polsce! Ależ banda! To naprawdę robi wrażenie, prawda? Jeszcze większe niż te parę tysięcy zgwałconych dzieci, setki porwanych, katowanych i głodzonych oraz dziesiątki zamordowanych przez ów „święty kościół” w jednej małej Irlandii w ciągu paru ostatnich dekad. Strach wypuścić dziecko na ulicę, bo może spotkać księdza!

No ale do rzeczy. Jak Pan widzi, kościół katolicki jest instytucją upadłą. Do milionowych rzesz jego ofiar z czasów przymusowej chrystianizacji Europy, wojen krzyżowych, inkwizycji i konkwisty dochodzą potworności, jakie odsłania przed nami powoli historiografa kościoła w wieku XX. Czy naprawdę Bóg, jeśli istnieje, upodobał sobie spośród tysięcy wyznań i setek kościołów chrześcijańskich akurat ten? Czy gdyby wiara katolicka była tą prawdziwą, Bóg pozwoliłby na to, aby Jego kościół wyczyniał to, co wyczyniał i wyczynia nadal?

Czy jeszcze jakiegoś znaku od Boga Pan potrzebuje, aby jako człowiek bogobojny poszukać dla siebie kościoła bardziej uprawomocnionego w swych roszczeniach do racji i słuszności niż akurat ten – tak tragicznie upadły i nadal upadający? A zresztą: czy nie można czcić Boga (ja akurat nie wierzę, ale rozumiem, że ktoś może myśleć i czuć inaczej), bez tej całej dogmatyczno-doktrynalnej i biurokratycznej nadbudowy? Po prostu, po swojemu, z książką, którą uważa się za objawioną, w ręku i oczami zwróconymi ku niebu?

Jest tak wiele powodów, żeby rzucić tę pracę i odejść z tej organizacji! Niech Pan się na to zdobędzie, niech Pan zrzuci sutannę! Tak jak tylu mądrych i wrażliwych księży przed Panem – Obirek, Bartoś, Węcławski, żeby wymienić najbardziej znanych.

Czy będzie Pan tkwić w stanie duchownym na złość biskupom, którzy marzą tylko o tym, aby pan odszedł? Będąc dojrzałym mężczyzną, chce się Pan bawić w podchody z Hoserem, z którym zresztą i tak Pan nie wygra? To dziecinny, niepotrzebny upór. Skoro Pana tam nie chcą, skoro Pana wciąż poniżają i szykanują, to po co w tym tkwić? Żeby robić szum?

Nie wierzę, że o to Panu chodzi. Pan kościoła nie zmieni – oni już nie z takimi sobie radzili. Potrafią zamknąć usta każdemu, a jak nie, to robią z delikwenta świętego i w ten sposób „unieszkodliwiają”. Pozostając w stanie duchownym, daje Pan tylko pretekst różnym pseudochrześcijańskim napuszonym bonzom, aby chwalić się, jaki to w kościele katolickim panuje ferment i pluralizm.

Nie ma i nigdy już nie będzie żadnego fermentu. Dogmatyczny kościół, zorganizowany w średniowieczną monarchię (cóż za absurd w świetle wiary chrześcijańskiej!), jest ostatnią instytucją, w której mogłaby panować wolna debata i jakakolwiek otwartość na racje płynące spoza organizacji. Nawet w XIII wieku było pod tym względem lepiej niż dziś. Dziś wprawdzie nie palicie na stosie nieprawomyślnych, jak jeszcze w XVIII wieku, lecz nadal dostajecie z Watykanu ścisłe instrukcje i nikt was, nawet purpuratów, o zdanie nie pyta.

Dobrze Pan wie, jak to działa. Tu nie ma miejsca na dyskusję, samodzielność myślenia, nie mówiąc już o krytyce albo wywieraniu na cokolwiek wpływu. Zwykły ksiądz, a tym bardziej świecki wierny, jest u was śmieciem, który ma pokornie powtarzać, co mu każą powtarzać, robić, co mu każą robić i płacić jak najwięcej. Tak jest w kościele katolickim i dlatego trwa już 1700 lat. Nie dlatego, że podoba się Bogu, lecz dlatego, że był i jest bezwzględny i okrutny!

Gwoli sprawiedliwości trzeba powiedzieć, że podobnie jest w setkach innych organizacji religijnych. Tyle że ta wasza jest największa i najpotężniejsza, jaką widział świat, od kiedy ktoś wymyślił Boga i religię. Jak bardzo się was bały i wciąż boją miliony waszych poddanych i tych, po których ciała i dusze przychodziliście w „dziele ewangelizacji”!

Nie ma słów, by opisać lęk przed krzyżem na tarczach waszych wojowników i pieczęciach waszych władców i inkwizytorów. Ciekawe, czy Jezus też się tak bał ortodoksyjnych kapłanów?

A tak na marginesie: czy naprawdę wierzy Pan, że Jezus, uważający się może za Mesjasza, lecz nie za Boga, obrzezany, modlący się i prawiący kazania w synagodze, przestrzegający Prawa i spełniający micwy, naprawdę byłby dziś akurat katolikiem? I że jeśli nadal żyje w niebie (Pan w to wierzy, prawda?), to z aprobatą przypatruje się temu, co robił z „poganami” i Żydami powołujący się na niego kościół katolicki?

Jezus powtarzał za Pismem, że Bóg jest Miłością. Stworzył sektę żydowską opartą na tym, jak to mówicie, charyzmacie. Z niej wyrosło chrześcijaństwo, bardzo, bardzo różne od wiary Jezusa i jego Matki, ale mniejsza. W każdym razie powstało jako religia miłości. Ale tej miłości kościół katolicki nie praktykował nigdy. Zawsze była tylko przemoc, przymus i kontrola, słowem – władza. Tym się okazało rzekome apostolstwo miłości. I nawet sto tysięcy szpitali, sierocińców (nie tych irlandzkich) i innych „dzieł miłości” nie zmieniłoby tego strasznego bilansu.

Gorąco Pana proszę, niech sobie Pan da spokój. Proszę wyjść z kruchty i czynić dobro pośród wolnych i światłych ludzi, tak jak Pańscy poprzednicy, których nazwiska wyżej wspomniałem. Jak Pan wie, wszyscy byli księża witani są przez światłe elity z otwartymi ramionami i wszystkim okazywana jest wszelka pomoc. Tak będzie również w Pańskim przypadku.

Niech Pan do nas wraca! Wraca, mówię, bo tak naprawdę należy Pan do nas. Czekamy na Pana! Ukłony, JH

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 292

Dodaj komentarz »
  1. Tez jestem ateista, ale zauwazam ze Pan Hartman upadl bardzo nisko.
    Nie powinno mnie to dziwic, bo Polakom brak taktu i tzw. dobrych manier.
    Moje rozczarowanie bierze sie najprawdopodobniej z (nieuzasadnionych) oczekiwan wyzszego standardu od czlowieka wyksztalconego, jakim Pan Hartman z pewnoscia jest. A ze Pan Harman woli poslugiwac sie jezykiem i manierami ulicznika to juz jego zmartwienie. Mimo wszystko zal…

  2. Kuszenie księdza Lemańskiego 😉

  3. Adnan głupoty gadasz.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Zawsze się zastanawiałem, dlaczego ludzie pokroju Lemańskiego czy Bonieckiego tkwią w tej instytucji. Ze strachu przed biedą, pracą, czy może z jakichś dziwnych dla zwykłego człowieka niezrozumiałych powodów? Oni tak jak biskupi nie mają chyba złudzeń co do istnienia boga.

  6. Spuszczasz z tonu p. Hartman; najpierw gadasz do biskupów, bez echa, teraz do szeregowego księdza made in China, a jutro pewnie wysmażysz odę do kościelnego. Kumpla szukasz? Psa sobie może kup, albo papugę, bo ja wiem.

  7. Też nie rozumiem ks. Lemańskiego. Nie nosząc tej czarnej sukienki (jakże niepraktycznej, szczególnie w upały!), byłby przede wszystkim wolny i mógłby więcej dobrego zrobić dla bliźnich niż w tej skostniałej niedemokratycznej instytucji, jaką jest kościół katolicki. Nie rozumiem jego deklaracji onegdaj wygłoszonej: ” Ja kocham kościół”. Jak można kochać instytucję, no, niech będzie – wspólnotę, która decyzjami jej funkcjonariuszy potrafi przede wszystkim upokarzać? Czasem mi się wydaje, że ma Lemański w sobie coś z mazochisty. Bo jakże można znosić tyle upokorzeń od autokraty pokroju Hozera?

  8. Zapowiadał się ciekawy i dobry naukowiec ale spotkanie z Palikotem spowodowało że dołączył do grupy p…… z Biłgoraju. Idiotyczny wpis ale powodowany brakiem zauważenia samego autora. Czas minął!

  9. Powinszowania dla księdza Lemanskiego:)) Jego działalność wywrotowa w Kościele Katolickim doczekała sie uznania. Zauważyl ja sam profesor Hartman, filar polskiego gangu antyklerykalnego:)))))

  10. @
    gdzie skrajny klerykalizm tam tez antyklerykalizm…

  11. Knebel nałożony, to jeszcze nic strasznego
    Dawniej by spalili krnąbrnego duchownego
    Olej przykry kościół ojczulku wyzwolony
    Rusz z pożytkiem dla mas w wesołe makarony!

    Niech się ksiądz Lemański rozstanie z hierarchami
    Niech zarzuci czarną suknię i nową szatę wdzieje
    Niech nie męczy duszy kleszymi afrontami
    I w makaron przystąpi, pożytku więcej będzie…

  12. Wolnosc to stan umyslu …

    Do tego tzreba dorosnac. Do tego tzreba dojzec. NAd tym trzeba popracowac …

    I wyglada na to, ze ten caly Hoser pracuje z calych sil, zeby Lemanski dojzal, dorosnal …

    Ale jako, ze jestem ateista i najbardziej chcialbym kosciola zredukownego do zera, to zycze Lemanskiemy wytrwalosci, a Hoserowi, tez zycze wytrwalosci i sukcesow, w gnebieniu i ponizaniu Lemanskiego.

    Zlozylem te zyczenia, bo mam na uwadze dobro Polski, wiec im bardziej Hoser bedzie dopiekal Lemanskiemu, tym wiecej ludzi bedzie otwierac oczy. A jesli jeszcze ilus tam zacznie myslec, to przybedzie ateistow. Ale najwazniejsze jest to, ze im mniej bedzie chodzic do kosciola, tym mniej na tace trafi i bedzie to wywolywac jeszcze wieksza pazernosci i bezwzglednosc kleru w wyciaganiu kasy …

    A to ostatnie to juz napewno przyspieszy koniec jeszcze bardziej….

    I dlatego wlasnie zycze Hoserowi sukcesow w „sciganiu” Lemanskiego, a Lemanskiemu jak najwiecej cierpliwosci i wytrwalosci – Potomnosc kiedys moze odwdzieczy sie mu pomnikiem za wklad w uwolnienie Polski i Polakow z niewoli watykanskiej …

  13. Adnan – ateista, Polak o dobrych manierach;
    Co Cię tak ateisto razi w tekście Hartmana? Gdzie ten język i maniery ulicznika?
    Śmiało wypunktuj – w przeciwnym razie staniesz się niewiarygodnym.

  14. Jan Hartman
    Takie przeciąganie kogoś po nazwisku na swoją stronę sporu ideologicznego jest nieeleganckie, jakieś nachalne. Wiem, to tylko publicystyka, ale ja bym nie chciał, żeby ktoś mi tak publicznie rękę podawał. Nie uwierzyłbym w dobre intencje. Ksiądz Lemański nie prosi o radę, jak wystąpi z kościoła, wtedy proszę zadzwonić, pomóc jak zechce, ale nie publicznie, to wykorzystywanie człowieka do swojej walki ideologicznej.
    Walkę toczyć ma Pan prawo, ale nie przy pomocy kogoś kto wcale może sobie tego nie życzy i nie musi czuć z Panem więzi światopoglądowej, incydentalnie to ja się z Panem zgadzam, z księdzem Lemańskim a nawet Terlikowskim o Krzysztofie Ligęzie nie wspomnę. Jakby mnie ktoś z was publicznie do towarzystwa zapraszał, tobym nie był zachwycony bo nie podzielam waszego światopoglądu.

  15. sugadaddy
    5 sierpnia o godz. 18:34

    Adnan ateista – dobre. Adnan to jest koscielna menda usilujaca podlewarowc wlasna wiarygodnosc poprzez deklarowanie sie ateista. Adnan to kolejne koscielne gowno.

  16. parker
    5 sierpnia o godz. 18:54

    Wyszedl Parker z worka. 🙂

  17. Panie Profesorze.
    Chyba się Panu tytuły pomyliły. Czy to był tekst do „FiM”? Zapomniał Pan, że czytelnicy „Polityki” są jednak bardziej wymagający.

  18. Że ja nie twój?
    Tak, do żadnej sekty nie należę.
    Bo tylko sekta nawraca?

  19. Panie Profesorze – znakomity tekst. Oby wiecej takich. Koscielni dostali rozwolnienia i to jest najlepszy dowod, ze tekst utkwil zadra w ich czarnych pupkach.

  20. I tak cię cieszy Krzysiu, że kościelnym dopiekłeś, nie wstydzisz się?
    Widzi Profesor? Krzyś52 zaprasza Pana do grupy.
    Kagan należy?

  21. parker
    5 sierpnia o godz. 19:46

    A tak w ogole to o co tobie chodzi? Czy wiesz?

  22. Napiałem o co mi chodzi do profesora.
    Do ciebie nic nie pisałem, tak tylko odpowiedziałem na zaczepkę, teraz żałuję, bo muszę się tłumaczyć.

  23. @Prof Hartman

    Bez sensu. Troche to jak gadania Gomulki czy Cyrankiewicza do kulakow zeby porzucili swoje majatki i przekonania.

  24. Boże, ależ ten człowiek nienawidzi. Nie do uwierzenia.

  25. ” Jak Pan wie, wszyscy byli księża witani są przez światłe elity z otwartymi ramionami i wszystkim okazywana jest wszelka pomoc. Tak będzie również w Pańskim przypadku. ” –

    – obywatelu Hartman, czy w ramach ateistycznej milosci swiatlych elit i troski o blizniego zalozycie takim bylym ksiezom nowy, po ich i Waszej mysli „Kosciol” ?!

  26. Michał M.
    5 sierpnia o godz. 17:34

    ” Zawsze się zastanawiałem, dlaczego ludzie pokroju Lemańskiego czy Bonieckiego tkwią w tej instytucji. ” –

    – realizuja powierzone im zadania.

  27. „… Tak jest w kościele katolickim i dlatego trwa już 1700 lat. ” –

    – niezwykle solidna rekomendacja, obywatelu Hartman.
    Jest jakas podobna, o takim czasie trwania Instytucja ?

  28. @stern Panie Profesorze, czy to Pan napisał? Nie do uwierzenia… Doprawdy. Czy odmawia mi Pan prawa do smutku, gniewu i potępienia z powodu dawniejszego terroru i całkiem współczesnej zatrważającej swoją skalą pedofilii? Nie umie Pan odróżnić słusznego moralnego gniewu od podłej nienawiści? A może latorośl zakradła się Panu do skrzynki pocztowej? (już przerabiałem takie casusy). A może Pan po prostu nie wie, że pod anonimowym „stern” jako operator bloga widzę Pańską osobę jak na dłoni, w postaci znanego mi uniwersyteckiego adresu e-mail? Nawiasem mówiąc, jak dotąd nie byliśmy na „ten człowiek”, prawda? Ma Pan ochotę przejść na tę formę?

  29. Hm, to zapewne głos wołajacego na puszczy, ale sie poważę… „Czy gdyby wiara katolicka była tą prawdziwą, Bóg pozwoliłby na to, aby Jego kościół wyczyniał to, co wyczyniał i wyczynia nadal?” A który kościół i która wiara nie wyczynia? Tylko te, które nie uzurpują sobie prawa do nieomylności. A ile jest takich? „Pan kościoła nie zmieni – oni już nie z takimi sobie radzili. Potrafią zamknąć usta każdemu, a jak nie, to robią z delikwenta świętego i w ten sposób „unieszkodliwiają”. Oczywiście. Ale może to idealista na miarę św. Franciszka. I nie można mówić, że kościół sie nie zmienia, bo – historycznie patrząc – zmienił i zmienia sie bardzo, oczywiście nie w zakresie lat, tylko stuleci. I Pan o tym przecież wie, Panie Profesorze. Polityka to bardzo brudna sprawa.A Jezus zapewne byłby dziś buddystą 🙂

  30. Bogiem a prawdą, trzeba sobie zdawać sprawę, że klecha Lemański nigdy z kościoła nie odejdzie. Ten człowiek jest niewolnikiem doskonałym i nie przestanie nim być do śmierci.
    Jak ten cały Hozer, czy jak mu tam, go niszczy, to on czuje się bardziej przez bozię kochany i wierzy, ze będzie mu to kiedyś (na tamtym świecie) wynagrodzone. Ciekawe jak? Abstrahując od tego, że nikt jeszcze na tamtym świecie nie był i nikt nic o nim nie wie, to moje pytanie jest zasadne; wszak taki muzułmanin będzie chlał i się łajdaczył i to z dziewicami(?), przecież kobiety doświadczone są o wiele lepsze od dziewic – po cholerę mu dziewice? ale moje pytanie ciągle jest otwarte : co ze sponiewieranym Lemańskim? też chlanie i dziewice, czy jakieś inne – lepsze – przyjemności? (cherubinki jakieś?) Wszak to podobno ten sam bóg rządzi tymi zaświatami, czyż nie?
    Hola, hola, a co z bogobojnymi Żydami? Co dla nich stwórca przewidział?
    Jedno jest pewne – ci na których łaska boża nie spłynęła będą się smażyć w piekle. Do piekła też pójdą ci, którzy o żadnym bogu chrześcijańsko – muzułmańsko – żydowskim nigdy nie słyszeli. Ich strata – heretycka mać.
    PS.Aż strach pomyśleć w jakiej niebiańskiej rozpuście będą się nurzać takie terliki, kaliny, coloury, czy sterny. Oni wiedzą co robią.

  31. Przypadek księdza Lemańskiego i „baranek” Picassa – artykuł http://pochwalony.eu/?p=224

  32. Stern, proszę odpowiedzieć temu człowiekowi, profesorska kłótnia na blogu byłaby ciekawa dla publiczności.
    Nawet jak jeden z profesorów anonimowy, zakłady byśmy robili kto, nowy wymiar bloga, stern, nie daj się prosić.

  33. Z tekstu wynika jasny, pozytywny stosunek J.Hartmana do pana Lemanskiego, przy jednoczesnej prezentacji zdecydowanie negatywnego stosunku do tego zlodziejskiego kosciolka, ktorego Lemanski nadal jest czescia.
    Dla uczciwego czlowieka, jakim jest Hartman, obecnosc Lemanskiego w tym monstrualnym moralnym syfie musi wydawac sie szokujaca. Lemanski zdecydowanie nie pasuje do instytucji ktorej jest pracownikiem. Gdyby Lemanski nie prezentowal soba tego co prezentuje, a byl jakims innym cwaniura, zlodziejaszkiem, oslizglym pedofilem, klamca, oszustem, potwarca… to Hartman z cala pewnoscia nie zatroszcylby sie o niego. Po prostu jeszcze jedno bydle, jakich wiele w tym zlodziejskim kosciolku – zaden szok, normalka.
    Natomiast obecnosc tam takiego porzadnego czlowieka jak Lemanski musi jednak wprawiac w oslupienie. Bo tu zdecydowanie cos jest nie tak – kompletna rozbieznosc. I stad niewatpliwie ten tekst.

  34. Ktos mogl po prostu wpisac tego maila uniwersyteckiego.

  35. Jakby to napisać? „Zaprawdę, godne to i sprawiedliwe odciągać człowieka od złego i oferować mu pomoc”! Złego, bo uczestniczy w działaniach podłej organizacji swoim, pochwały godnym, zachowaniem, które tworzy jej tylko dobry wizerunek, po to, by nadal mogła być podła. Złego, bo w tzw. „niesieniu krzyża” jest czysty masochizm i krzywda wyrządzana sobie i tym, którzy chcieliby podążać jego przykładem. W dodatku, bycie takim męczennikiem jest zupełnie bez szans na wywołanie pozytywnych zmian w swoim otoczeniu. Cierpieć na marne – to chyba nawet nie po chrześcijańsku. Robi krzywdę światu i sobie, i sam już nie wiem, czy jest po prostu naiwny, czy… (?). W każdym razie, zawsze, gdy przed opuszczeniem kościoła powstrzymywałyby go jakieś moralne rozterki, to mógłby powołać się na klauzulę sumienia.

  36. Jestem wrogiem kościoła, ale nie da się ukryć, że wielu maluczkim i maluczkim mniej, kościół jest po prostu potrzebny. Zaś w formie, w której funkcjonuje teraz, jest po prostu źródłem zła. Dobrze, że Lemański jest peknięciem w tkance kościoła. Potrzeba takich pęknięć wiecej. Złą organizację można porzicić, albo próbować zmienić. Preferuję to drugie, zwłaszcza w sytuacji, gdy owa organizacja jest w zasadzie bezalternatywna.

    A upokorzenia od Hozera? Czy upokorzenie od osła może w ogóle zaboleć?:)

  37. @Michał M, Prowincjusz, P. Kolec, colour, a przede wszystkim J. Hartman
    Dziwicie się, że w Polsce, z jej realną stopą bezrobocia dobrze ponad 20% i z jej skandalicznie niskimi zarobkami, mało kto z księży odchodzi od pracy w tej kościelnej instytucji, a już odejścia biskupów, nie mówiąc o kardynałach są wręcz niespotykane. Jak to się mówi – jeśli nie wiadomo o co chodzi, to znaczy, że chodzi o pieniądze. Przecież ksiądz się do żadnej prawdziwej pracy nie nadaje. Zgoda, taki Obirek odszedł; gdyż miał on zagwarantowaną posadę na wyższej uczelni. Ale ilu księży może liczyć na otrzymanie jakiejkolwiek pracy, po zrzuceniu sutanny?
    Szalom!

  38. Ksiądz Lemański, człek zacny, daje swym losem świadectwo prawdy Kościoła (instytucji), czyli prawdy ekranu, jaki spowija Rzeczypospolitą.
    Przyjmuje ten los ksiądz Lemański, bo innego, pozaekranowego, ksiądz prosty – nie ma; byt bowiem kształtuje świadomość każdego homo ideologicum.
    Ksiądz Lemański, jak kapitan okrętu, w otchłań pierwszy nie rzuci się, tonących z braku tlenu (a nie fal cywilizacji śmierci) wiernych nie opuści.
    Inni, wiarołomni odszczepieniem od kadłuba majtkowie zginą pod zakazem medialnym, ale kapitan Lemański utonie ostatni, stając się, w co wierzy, pierwszym.
    Okręt-widmo dzięki temu wiernemu męczeństwu zawinie jednak do portu, a Rzeczypospolitą tym sposobem prezydencja biskupów, premierostwo proboszczów i marszałkostwo organistów ubogaci.
    Widzieć jasno winna to profesura, zwłaszcza ta, co niepomna rozumnych proroctw, czmycha – w niesławie nieudanych odszczepień w polityczne eurorenty – nazad.
    Ostatniej proweniencji ona autorytetem, by prawym kapitanom owczarni oferować usługi nawigacyjnych salwacji.

  39. krzys52
    5 sierpnia o godz. 18:56

    sugadaddy
    5 sierpnia o godz. 18:34

    „Adnan ateista – dobre. Adnan to jest koscielna menda usilujaca podlewarowc wlasna wiarygodnosc poprzez deklarowanie sie ateista. Adnan to kolejne koscielne gowno.”
    Można i tak, ale skoro nastąpiła demaskacja to powiedziałbym raczej, że Adnan to kościelny dron.

  40. Gwiazda (stern) w kolorze (colour) Kalin-owym – nigdy nie zawodzi, zawsze daje dowód że bycie katolem to bycie moralnym zerem. Goga i Magoga przesyłają w załączniku.

  41. Ks. Lemański nie wygra – hierarchia zniszczy go skutecznie.
    Poza kościołem może wiele zrobić dobrego, ale będzie mu trudno – bo wie ile dobrego zrobił dla wiernych i jak ludzie reagowali na jego inicjatywy.
    Z hierarchią w KK nie wygrał NIKT, ani świecki, ani duchowny.
    Bronią swych stanowisk, benefitów, przywilejów, siedzib, honorów, tytułów.
    To nie jest kościół Chrystusowy, to kościół wynaturzony w którym nie ma refleksji, troski o człowieka, pochylenia się.
    Wyciągają ręce, tace a nie słyszałm aby kościł pomagał ze swoich zasobów – owszem zainicjuje TACĘ na jakis cel – ale to taca z NASZYCH datków.
    Nie słyszałam aby księża przekazali kwoty pomocy bez zbiórek.

  42. My wiemy kto pisze nawet anonimowo .My elita my ktorzy pouczamy. Gromimy jak trzeba. jak trzeba to sie obnazy takiego sterna i zmusi do samokrytyki. wy stern mnie jeszcze nie znacie ale jak mnie poznacie to… A tak na serio to slowa o nienawisci tak wzburzaja?

  43. „Niech Pan do nas wraca! Wraca, mówię, bo tak naprawdę należy Pan do nas. Czekamy na Pana! Ukłony,”
    Do kogo ma ks. Lemański wracać ? Do Michnika, a może do Palikota ?
    A może do Millera ?
    W Kiejkutach niech zbuduje kościół za składki ateistów.

  44. Krzysiu, rozumiem, to do mnie było, albo przynajmniej do takich jak ja, lubicie uogólnienia. Masz potrzebę mi łatkę przypiąć, żebyś się orientował w przestrzeni musisz mieć ludzi poznaczonych, lubisz odkryć zakamuflowanego katola? Bo inaczej co oznaczało, wyszedł parker z worka? Dla ciebie punktem odniesienia jest kościół, jeżeli coś osobiście ci zrobiła ta instytucja to przepraszam, ale jeżeli nie, to jesteś w większym stopniu kościelna menda niż nie jeden moher. Lubisz taki język, dosadny, nie pozostawiający wątpliwości? W organizacji tacy zawsze robią karierę, widoczni, ideowi, na pierwszy front. Kto wie, jak profesor zrobi karierę na nowym polu, może cię pociągnie, e mail ma. Stachanowcy zawsze w cenie, tak sobie myślisz?
    Bo widzisz, ja nie lubię ideologii, nawracanie mnie brzydzi, a w tym konkretnym przypadku zapraszanie księdza Lemańskiego, który mi się bardziej kojarzy z „Wystarczy być” niż z Bartosiem czy innymi intelektualistami uważam za niemoralne. Człowiek jest w jakiejś instytucji, widać że przypadkowo się tam nie znalazł, próbuje coś tam zmienić i dowiaduje się o nim wielki świat. I już go ma, ten świat jest okrutny ale ofiara może sobie z tego sprawy nie zdawać, wydaje mu się, że zyskuje moc sprawczą, że jego głos słychać, idzie w to w dobrej wierze. I profesor Hartman proponuje mu pizdnąć to wszystko i pokazać, że sobie poradzi na zewnątrz, że w razie czego on Hartman pomoże. Na psychoterapię da, parę groszy pożyczy, czy posadę potrafi załatwić? Ja to uważam za namawianie do rozwodu. Nie wtrąca się w takie sprawy, wielki świat może przytuli Lemańskiego ale może mu się znudzi i passa księdza opuści, to duża odpowiedzialność się tak wtrącać w cudze życie. A tu jeszcze podejrzenie, że dla celów politycznych to przeciąganie, ogólnie niesmak, bo ja od profesora Hartmana wymagam więcej. Cóż, przyjdzie zmniejszyć oczekiwania, na razie wymagam nadal.

  45. To bardzo smutne, jak fanatyzm zaślepia – czy ma on kolor czarny, czerwony, brunatny czy też w końcu jest tęczowy. Gdy idea jest większa od człowieka należy czym prędzej uciekać… Nieważne, czy idea jest ateistyczna, czy klerykalna…

  46. parker
    6 sierpnia o godz. 6:52

    Bo inaczej co oznaczało, wyszedł parker z worka?
    **
    A nie wyszedl?
    ~~~~
    Dla ciebie punktem odniesienia jest kościół, jeżeli coś osobiście ci zrobiła ta instytucja to przepraszam,
    **
    Za siebie czy za instytucje?

  47. Czcigodny Profesorze Hartman,
    Pocałuj mnie w dupę.

  48. Profesorze Hartman,

    Rozczarował mnie Pana tekst z kilku powodów.

    Po pierwsze mam jakieś dziwne uczucie, że robi Pan to samo co hierarchowie, tyle że ze swojej strony światopoglądowej. Zakłada Pan, że Pana świat i idee są lepsze, a nie chodzi przecież o to żeby się licytować, czy więcej zła wyrządzili chrześcijanie czy ateiści. Nie jest zresztą tak, że albo jesteśmy światłymi ateistami o szerokich horyzontach, albo dogmatycznymi katolikami z mentalnego ciemnogrodu.

    Po drugie drażni mnie jeśli ktoś za wszelką cenę chce potępić w czambuł wszystko, co robi kościół. Sama jestem bardzo krytyczna wobec tej instytucji. Uważam, że ma za wiele przywilejów, a bezkarność księży niejednokrotnie przekracza wszelkie granice, ale nie powiem, że instytucja ta jest zła do szpiku kości. Tworzą ją ludzie, a wśród nich byli tacy jak ksiądz Popiełuszko, ksiądz Tischner, ksiądz Twardowski, jest ksiądz Boniecki i ksiądz Lemański. Nawet jeśli nie mają oni mocy decyzyjnej, to jednak ich działania kruszą skostniałą skałę. Jestem przekonana, że po wystąpieniu księdza Lemańskiego na Woodstocku hierarchowie, chociaż ich pewnie żółć zalała, musieli przyznać, że to Lemańskiego chcą słuchać młodzi ludzie i że lepiej być w nim zgodzie. A to dobrze wróży na przyszłość.

    Po trzecie myślę, że nie ma lepszego sposobu na zmiany w kościele, niż działanie od środka. Nie wszyscy księża mają odwagę to zrobić, ale jest wielu, którzy myślą tak samo.

    Po czwarte radykalizmy wszelkiego rodzaju mnie odrzucają. To co Pan proponuje to zero-jedynkowa indoktrynacja – kościół jest be, a my jesteśmy ok.

    Podsumowując profesorze Hartman posłużę się Bolesławem Prusem: „Pozwólmy ludziom być szczęśli­wymi według ich włas­ne­go uz­na­nia”. Proszę zaprzestać swej agitacji, bo w tym procederze niczym nie różni się Pan od kościelnych hierarchów.

    Pozdrawiam,

    Małgorzata

  49. Jak ci coś zrobiła, to przepraszam, rozumiem cię, jak nie, tak sobie piszesz z potrzeby serca, to nie przepraszam, bo jesteś świr większy niż świry z którymi walczysz.
    Przepraszam zawsze za siebie, nie można przeprosić za kogoś przecież.
    Ja nie szukam polemisty, jak sie trafi taki Krzysztof Ligęza, to z przyjemnością, ale to filozof, z filozofami rozmawiam. Z tymi co jak pisze profesor uważają mają prawo „do smutku, gniewu i potępienia” dyskusji nie ma. Prawa im nie odbieram, ale ani potępiać ani się gniewać mi nie chce a i smucić mam się czym.
    Do tych spraw zatrudniam polityków, Hartman za mnie robi w tej materii.

  50. prof. Harman, pycha nie jest obca ani katolikowi ani ateiście. Pan pisze tak, jakby wiedział co jest dla innych najlepsze i jak postępować powinni, stąd ten list. Ale człowiek bez względu na wiarę, na całe szczęście, ma wolną wolę. I tak jak ktoś słusznie zauważył, posługiwanie się czyimś nazwiskiem publicznie bez jego zgody, jest co najmniej nie na miejscu i świadczy jednak o braku kultury i jakiejkolwiek chęci pomocy, a jedynie ma na celu publiczne upokorzenie tej osoby – tego w co wierzy i w jakiej wspólnocie czuje się dobrze.
    Nie Bóg zgotował nam to piekło na ziemi. Nie Bóg jest winny, że kk nie działa wszędzie tak jak nakazuje Ewangelia. Tylko ludzie przynależni do kk. Także ludzie nie wierzący w nic popełniają niewyobrażalne zbrodnie na tym świecie. Pan jest również tego przykładem, że to człowiek drugiemu człowiekowi bez względu na wiarę potrafi robić „świństewka”, z własnej nieprzymuszonej woli. Nie uważam, żeby ten Pana apel do ks. Wojciecha był czymś w porządku wobec bliźniego.

  51. Odczuwam obrzydzenie do siebie że zmusiłem się do przeczytania prawie połowy tego tekstu. Zmienił moje życie – do tej pory uważałem że ateistą zostaje się z wyboru a nie z głupoty…

  52. Po tym przydługawym wstępie, objawie antyklerykalnego wzwodu pana Hartmana (przepraszam, że dalej nie będę mówił „panie profesorze”, tylko normalnie, ale widzę w tej formie („panie profesorze”) coś uniżonego, przejaw bizantyjskiej rewerencji dla świata akademickiego, a ja, jako wspinający się po śliskich szczeblach kariery naukowej świeżo upieczony doktor, takiej rewerencji nie czuję. Zwłaszcza nie czuję jej do polskiego światka nauki. Pisanego zdrobniale i małą literą), można przejść do analizy sedna.
    Proszę sobie wyobrazić propozycję ze strony ks. Lemańskiego (nie widzę w formie „proszę księdza” niczego mi uwłaczającego i będę ją uparcie stosował), aby pan przywdział habit benedyktyński i osiadł na pięknym tynieckim zakolu Wisły, by w spokoju ducha paść kozy u ojca Leona Knabita (w formie „ojcze” również nie widzę niczego niewłaściwego), oddając się w trakcie tego relaksującego zajęcia filozoficznym i etycznym rozważaniom. Prawda, że posłałby pan taką propozycję do diabła czarnego, w którego też pan zresztą nie wierzy?
    Po cóż więc pan sypie propozycjami dołączenia do waszego wojującego, Ateistycznego Kościoła Rozumu (walnę z dużej litery, co mnie tam)?
    A ks. Lemański wie, co robi i wierzy, że wpłynie na zmianę Kościoła Naszego Powszechnego (pisane z dużej litery, wstawiłbym pozłacaną czcionkę, gdyby edytor tekstu pozwalał), choćby miał być tylko pierwsza jaskółką zmian i długo po nim nic. Bo czy to od niedawna abp. Hoser i jego wafle kopią dołki pod ks. Lemańskim? Dla nich już od dobrych 10 lat ks. Lemański jest obrzezanym agentem Mossadu. Niech sobie go oczerniają, suspenduja i nawet ekskomunikują, to wszystko furda, Bóg, w którego pan nie wierzy, ma to w swojej boskiej (…). Dla niego ks. Lemański jest najwierniejszym synem Kościoła i wierzę, że takich jak on będzie coraz więcej.

  53. Ja się pytam gdzie jest krzysia ze swoim nieśmiertelnym „każdy, kto wierzy w…”? Nie ma jak obejrzeć grupkę wariatów („wspaniali ateiści” – krzysia), którzy maniakalnie, po raz tysięczny piszą to samo i po raz tysięczny gratulują sobie świetnego tekstu.

  54. O widzisz Krzysiu52, jest nas więcej, teraz ja się czuję w grupie, nie powiem, miły stan.
    Bliżej mi do umiarkowanego katola niż do wojującego ateisty, Tak naprawdę to nas jest większość 🙂

  55. mustafa,
    A co sądzisz o wariatach, którzy od tysięcy lat dają się rolować cwanym szamanom i w kółko klepią pacierze modląc się do czegoś, czego nawet nie potrafią sobie wyobrazić? W efekcie modlą się do księdza, czy innych kościelnych utensyliów.
    Może Ty mi powiesz jak wygląda i gdzie aktualnie przebywa Bóg chrześcijański?
    Skorzystaliby z tej wiedzy nawet tzw. wierzący.

  56. bla
    5 sierpnia o godz. 22:57
    „… Preferuję to drugie, zwłaszcza w sytuacji, gdy owa organizacja jest w zasadzie bezalternatywna. ” –

    – filozofia i etyka obywatela Hartmana nie jest alternatywa dla filozofii etyki Kosciola katolickiego ?!

    … dostrzegam faux pas wzgledem Gospodarza tego bloga !

  57. sugadaddy
    6 sierpnia o godz. 11:26

    ” A co sądzisz o wariatach, którzy od tysięcy lat … ” –

    – widocznie nie maja satysfakcjonujacej ich alternatywy … obywatel Hartman ze swoja filozofia i etyka nie dorasta widac tym szamanom do piet.

  58. Małgorzata
    6 sierpnia o godz. 9:35

    rzeczy przedstawiają się trochę inaczej:

    Po pierwsze: Profesor ma prawo zakładać, że jego idee są lepsze. Co więcej, każdy człowiek czyni takie założenia tysiące razy, bodaj każdego dnia.
    Chodzi, także, o to, czy więcej zła od innych wyrządzili chrześcijanie. Suma wyrządzonego zła bardzo wiele mówi o tym, kto to zło wyrządza. Zwłaszcza wtedy, kiedy zło wyrządza pod sztandarem dobra.

    Po drugie: Hartman nie potępia w czambuł wszystkiego co robi Kościół. Natomiast potępia, wyraziście, to co robi złego. Poza tym, jako osoba mająca ugruntowane przekonanie, że Kościół jest oparty na fałszu (nieistniejącym bogu), krytykuje Kościół za ten fałsz, który jest zasadą Kościoła. Nie wyklucza to robienia także dobra, pomimo fałszu zasady.

    Po trzecie: „zmiany od środka” nie są najlepszą zasadą, ponieważ w rzeczywistości nie działają jako „najlepsze”.
    Gdyby zmiany od środka były „najlepsze”, Kościół byłby najlepszą instytucją świata. Ponieważ jako jedyny miał na to 2000 lat. To aż nadto czasu, by się wewnętrznie udoskonalić.
    W rzeczywistości działa to zupełnie inaczej. To nacisk świata zewnętrznego wymuszał na Kościele zmiany „na lepsze”. Wszystkie główne wartości, dobra i osiągnięcia jakimi cieszy się dziś człowiek pochodzą spoza Kościoła; pomimo tego, że Kościół o niektórych (bardzo niewielu) z tych dóbr gadał. Wyłącznie gadał, a czynem zaprzeczał.

    o czwarte: Hartman nie proponuje zero-jedynkowego układu. Nie ma tej „jedynki” – świat niereligijny jest niezwykle obszerny i różnorodny. Więc jeśli „zerem” miałby być Kościół, to w opozycji jest niezwykle barwny i wartościowy zbiór, a nie jedna cyfra, wartość, czy pojęcie.

    Podsumowując, Małgorzato, posłużę się (tym samym) Bolesławem Prusem: “Pozwólmy ludziom być szczęśli­wymi według ich włas­ne­go uz­na­nia”. Co Kościół powinien był robić od pierwszego dnia swojego istnienia. A nie robił i nie robi.
    O to się upomina Jan Hartman.
    I „w tym procederze – [nie] niczym – nie różni się [Pan] od kościelnych hierarchów”, ale różni się od nich całkowicie.

  59. Mądre rady, trafne spostrzeżenia i uwagi od życzliwego i mądrego człowieka. Pan Lemański takich rad pewnie już dostał dużo od mądrych ludzi.Niestety pan Lemański tych rad nie posłucha, bo on słucha swoich ”zwolenników i doradców”, którzy go podpuszczają i zagrzewają do rozniecania konfliktów i trwaniu w tej instytucji. Ludzie ci w ten sposób sami chcą zaistnieć(choć by na facebooku). Niestety pan Lemański jest całkowicie ,,w rękach” tych ludzi, a że ma rozbudowane ego wierzy we wszystkie komplementy i zachwyty nad swoim intelektem, wiarą, mądrością. Zapewnie też czerpie z tych ludzi korzyści (różne, nie koniecznie duchowe).Ten człowiek kompletnie się pogubił, nie potrafi podjąć męskiej decyzji: albo jest w kościele i akceptuje jego zasady, albo nie akceptuje i występuje z tego kościoła. Nie da się ”dwóm panom służyć”. Wszystkie te rozegzaltowane wielbicielki powinny teraz dać mu spokój i pozwolić podjąć właściwą decyzje.

  60. 1. Panie Profesorze, ma Pan 100% racji, ale pod jednym warunkiem – że Boga nie ma? A co – jeśli jest?
    2. Ks. Lemański zrobi to, co będzie uważał za słuszne, ale ja – zamierzam trwać w KK, bo jestem w nim dla Jezusa, a nie dla Hoserów, Rydzyków, Głodziów i Michalików. To raczej niech oni wystąpią i założą Moherowy Kościół Niemiłujących Bliźniego Swego. Ja – występować nie zamierzam.
    3. Dlaczego Bóg (jeśli istnieje) dopuszcza tyle zła? W tym tyle zła wyrządzanego przez katolickich duchownych? Nie mam pojęcia. Ale jedno jest pewne: jeśli Bóg istnieje, to po prostu my ludzie jesteśmy za głupi, żeby wszystke jego czyny rozumieć. Tak jak chory pies (wiem, że to trochę naciągane porównanie) jest za głupi, żeby rozumieć, iż weterynarz aplikujący mu bolesny zastrzyk robi mu przysługę, a nie krzywdę.
    4. W kościele katolickim nigdy nie było miłości? Bez przesady! Miłości było i jest wiele! I to nieraz z ogromnym poświęceniem! Fakt, że głównie miłość tę czynili szeregowi księża i katolicy świeccy, nie hierarchowie – ale mimo wszystko to też ludzie kościoła! Szlachetna Paczka to brak miłości? Przytułki i darmowe posiłki dla biednych to brak miłości? Przykościelne darmowe poradnie (prawne i inne) to brak miłości? Ojciec Kolbe, który oddał swe życie za współwięźnia, to brak miłości? Ukrywanie podczas okupacji żydowskich dzieci w kościołach to brak miłości? Katolicka szklanka jest w połowie pusta – to prawda. Ale zdaje się Pan nie zauważać, że w drugiej połowie jest jak najbardziej pełna. Choć zarazem uważam, że dopóki nie napełni się w całości – trzeba grzmieć.
    5. Pewien ksiądz powiedział, że najlepszym dowodem na istnienie Boga jest fakt, iż duchowieństwo narobiło już tyle głupstw, że ten kościół dawno powinien się rozpaść – a jednak trwa! Dowód humorystyczny, ale… coś w tym chyba jednak jest…

    Tak jak mówiłem, ks. Lemański zrobi to, co uważa za słuszne. Ale gdyby spytał mnie, co mu radzę, radziłbym mu zostać, tak jak ja zostaję, bo wierzę, że to przyniesie większe owoce niż ucieczka.

  61. Faktycznie, Hartman coraz bardziej wierzy w Gobbelsa. Wierzy, że jak powtórzy swoje łgarstwo sto, tysiąc razy, to ono stanie się prawdą. 🙁

    Tymczasem łgarstwo nadal jes łgarstwem. Skoro w Kościele jest 2% pedofilów, to jest to dwa i pół raza MNIEJ niż w dorosłej meskiej populacji.

  62. „O to się upomina Jan Hartman.”

    No właśnie, Jan Hartman się upomina o to, a my się upominamy o co innego, żeby profesor Hartman upominając się o to co upomina, słusznie, upominał się trochę inaczej, z większym poszanowaniem drugiego człowieka. Bo nawet jak profesor stern, tak go nazwijmy, napisał coś jak mu się wydaje anonimowo, to nie jest to aż takie przestępstwo, żeby go kompromitować. Zresztą wystarczy że odpowie, że chciał być anonimowy tylko dla publiczności, co zresztą profesor Hartman uszanował, to co?
    Bo wariant latorośli profesorowi do głowy przyszedł, a ten życzliwy dla profesora sterna nie?
    Jest okazja dać w mordę, trzeba skorzystać?
    E maila nie mógł Profesor wysłać?
    Adres miał.

  63. Dla coloura satysfakcjonującym stanem, jest trwanie w ciemnocie z wyłączonym mózgiem. A wystarczyłoby włączyć trochę szarych komórek do użytku i zastanowić się nad niektórymi dogmatami kościelnymi.
    Jeśli pomimo zaprzęgnięcia mózgu delikwent nadal obstaje, że nadgniłego trupa da się przywrócić do życia, to faktycznie nie ma dla niego satysfakcjonującej alternatywy – musi pozostać w sferze majaczeń i mitów.
    PS. Colour,
    Gdzie będziesz – po śmierci – zażywał niebiańskich rozkoszy? I pomyśl: jak, jeśli będziesz tylko czymś w rodzaju ducha (duszą)?

  64. Parkerowi już nos zbrązowiał od tego włażenia w cztery litery sternowi.

  65. lukasso
    6 sierpnia o godz. 10:41

    Jeśli „wspinający się po śliskich szczeblach kariery naukowej świeżo upieczony doktor” wypowiada się bez cienia zawstydzenia swoim tupetem, bez skromnego „wydaje mi się”, o tym, co wie i w co wierzy drugi człowiek – „A ks. Lemański wie, co robi i wierzy, że wpłynie na zmianę Kościoła Naszego Powszechnego” – można sobie wyobrażać, z jakim tupetem będzie wypowiadał się o cudzych myślach, kiedy, nie daj boże Rongo, dorośnie. Właśnie zilustrowałeś, chłopcze, występowanie subiektywnego elementu w procesie obiektywnego poznania. W razie byś nie wiedział, kto tę poznawczą oczywistość sformułował, to podpowiem: Marks.

    Ale to malutki pryszcz na samiutkiej tyli. Czytasz nie tylko w mózgu pana Lemańskiego, ale i w myślach domniemanego Niewidzialnego: „Bóg, w którego pan nie wierzy, ma to w swojej boskiej (…). Dla niego ks. Lemański jest najwierniejszym synem Kościoła”. Jeśli jesteś w tak bezpośrednim kontakcie z Domniemanym, że aż się za niego wypowiadasz, to czemu nie zdradzisz ludzkości numeru komórki do niego? Automatycznie zniknęłyby wszystkie niesłuszne religie, a i na ateistycznym blogu zapanowałby, że tak powiem, święty spokój. Bo tak to o dupę tłuc te smarkate ironie, przygryzania, swary o punkt w niebiosach, z którego męskie pasożyty w sukienkach dyrygują światem.

  66. Jerzy Pieczul
    6 sierpnia o godz. 12:15

    Oj nie, nie czytam w myślach ks. Lemańskiego. Czytam jego blogi i wywiady z nim, przynajmniej czytałem do momentu, kiedy kuria założyła mu knebel. To mi daje pewne prawo do przekonania, że mój pogląd na na jego postawę jest obiektywny.
    Dyskusja z panem na temat istnienia Domniemanego ma wartość wyłącznie satyryczną.
    Merytorycznie moglibyśmy sobie pogadać o przyszłości KK i szansach na jego zreformowanie. Tyle tylko, że pana i innych antyklerykałów interesuje wyłącznie upadek tej instytucji, a nie jej przetrwanie w jakiejkolwiek formie.
    Proszę nie pisać, ze czytuje Wam w myślach.

  67. Rozumiem Pana Profesorze, bo identycznie oceniam Kościół katolicki, jako instytucję żądną władzy i pieniędzy, i teraz i w historii. Ale rozumiem także ludzi, którym do pełni życia potrzebna jest religia i wspólnota religijna (mnie akurat nie!). Zatem ci, którzy boją się żyć bez boga (bogów), którym brak odwagi, aby być innymi niż większość (np. w naszym kraju), tacy jak ksiądz Lemański – nie zrzucą sutanny, nie odejdą od kościoła. Obawiam się zatem, że to wołanie na puszczy.

  68. Od dziecka, a żyję dość długo, zwracam się do księży nie zwrotem „proszę księdza” a panie proboszczu, panie wikary, panie biskupie, panie kardynale, panie pastorze, pani diakon itp. I nigdy nie słyszałam, że zachowuję się niewłaściwie. Jeżeli jakiś ksiądz używa zwrotu pani Ewo, to ja np. panie Stanisławie. Z kościołami łączyły mnie i łączą tylko interesy i czasami uroczystości rodzinne oraz moje wierzące koleżanki, którym jak dzieciom tłumaczę to, co Pan prof. Hartman napisał. Pozdrawiam.

  69. @ Tanaka
    Na marginesie:
    „…(H.)…jako osoba mająca ugruntowane przekonanie, że Kościół jest oparty na fałszu (nieistniejącym bogu), krytykuje Kościół za ten fałsz, który jest zasadą Kościoła.”

    Bynajmniej. Rozpatrywanie konstruktu „boga” w kategoriach istnienia lub nieistnienia, jest nie mniejszym fałszem filozoficznym, niż oparta na takim paradygmacie (uprzedmiotowienia zjawisk psychologicznych) religia.
    Może dlatego ten konstrukt silnie przekłada się na władzę instytucjonalną nad plemionami, że jego krytyka błądzi po ruchomych piaskach?
    Skądinąd, rozważania Tanaki niezmiennie inspirujące. Pozdrawiam.

    PS. Ksiądz Lemański, jak wielu innych przed nim, kładzie głowę i umysł pod topór imperatywu spójności z zawierzonymi ongi emocjami. Jaka szkoda, że z braku oświaty i terapii pozostaje naszemu plemieniu los Ahaba, ciągniętego na dno przez wyimaginowane monstrum.

  70. Zdumiewa mnie, niewierzącego, duża ilość wpisów, które najpierw deklarują ateizm, lecz w kolejnych zdaniach dyskredytują ateizm, nawołują do „szacunku” dla kleru etc. Ateista ma w nosie kler, ich „mundrości”, wiejskie umiłowanie proboszczów,
    W tym liście pana profesora dostrzegłem wreszcie coś, co mnie osobiście od czterdziestu lat drażni niezwykle. Kler uzurpuje sobie, aby KAŻDY zwracał się do nich z podkreśleniem ich służbowych stanowisk i tytułów. Ja się zwracam do nich panie, pani i cieszę się jak wpadają w furie. Śmieszy mnie natomiast każdy pseudo dziennikarzyna, np. pani Monika Olejnik, która zawsze do swoich rozmówców w genderkach zwraca się z uniżoną czcią: ach księże biskupie, czy ksiądz arcybiskup może nam powiedzieć …
    Znam osobiście kilku aparatczyków, czyli zawodowych członków kleru. Najzabawniej było w młodości, gdy moi rówieśnicy z podwórka, czy ze szkoły decydowali się na seminarium. Większość z nich to były zwyczajne gamonie, najprawdziwsze łajzy, którym rodzina kazał. Ale zdarzali się i normalni chłopacy (dwóch). Najpierw przechodzili autentyczne pranie mózgów. Np. cały rok chłopak dwudziestoletni był w okresie nowicjatu, podczas którego mógł wysłać i otrzymać jeden list od rodziców. Nic od nikogo i do nikogo więcej. W drugim roku mógł przyjechać do rodziców na dwa dni.
    Po paru latach takiej pralni spotkaliśmy się, ponieważ zawsze wszyscy znali moje przekonanie, mój koleś usiłował mnie nawracać. Na moje argumenty lamentował, że czuje się opluty, prawie darł się, że do kapłana zwracam się jak do zwyczajnego człowieka człowieka. Oni mają sprane mózgi, a znaczna ich część to ludzie, którzy pozostając poza klerem, pozostali by dnem i fujarami.
    Posłuchajcie sensu ich wywodów. Pustka, ględzenie i pieprzenie komunałami, jakimiś dziwacznymi nazwami oraz niesamowitymi przenośniami.
    Ale ich niby atak na wszystko jest skutkiem odczuwalnej już według nich katastrofy. Społeczeństwo ich nie słucha, śmieje się z nich, a do tego narybku i żołnierzy na przyszłość mało. Oni już czują koniec swojej historii, i płaczą dlaczego im przypadnie …. sztandar wyprowadzić

  71. Ksiądz Lemański w sutannie jest kimś – wszyscy go słuchają i poważają a bez sutanny będzie nikim – wtopi się w szarą masę i będzie pracował w jakiejś korporacji wykonując nudne czynności powtarzalne a potem dostanie 1000 zł emerytury i nikt o nim nie usłyszy. Prof. Hartman ani nikt inny mu nie pomoże – powie potem: życie to nie jest bajka – tutaj nikt się z tobą cackać nie będzie – cza było pozostać księdzem.

  72. trzeba być Żydem, aby tak tekst napisać!!! Panie Hartman, rodzina Ulmów z Markowej – oddali żydzie za Żydów- też należała do Kościoła katolickiego – pan srasz na wszystkich, bo nienawidzisz Polaków i katolików; siostry Franciszkanki Rodziny Maryi uratowały ponad 500 żydowskich dzieci – a pan odwdzięczasz się nienawiścią; przykładów kapłanów, sióstr zakonnych i wiernych kościoła katolickiego są setki, ale pan jesteś ślepy i głuchy (może to uboczny skutek obrzezania? nie wiem, tylko pytam)

  73. Niezła prowokacja…
    Bardzom ciekaw czy i co odpowie ks. Lemański?

  74. To jak się zachowa będzie w moich oczach jego testem prawdy…

  75. Walerku, pliiz, przestań.

  76. wylewa pan żydowski jad nienawiści na Kościół katolicki, ale nauki pan pobierał na katolickiej uczelni – tam okazywano panu szacunek – ale pan tego nie potrafisz zrobić, może pan jest wykształcony (chwali się pan piątkami), ale brakuje panu mądrości – czyli jest pan głupi, co dobitnie potwierdza napisany przez pana tekst

  77. czasami mam wrazenie, ze niektorzy z blogowiczow sa ‚madrzy inaczej’ albo to sa mendy albo cierpia na jakies tragiczne zaburzenia osobowosci. Prof pisze tekst, w ktorym wyklada jasno swoje racje, bo ma do tego swiete prawo zagwarantowane konstytucja. Mozna sie z tym co Prof pisze nie zgadzac, tak jak ja si enie zgadzam, ale zeby zaraz od nie-polakow, czy ze on zieje nienawiscia i cos tam z obrzezaniem? Napiszcie Koledzy I kolezanki Blogowicze co sie Wam nie podoba i basta. A moze rozumu nie staje zeby cos z sensem nabazgrac?

  78. Cytaty z wypowiedzi ks. Isakowicz-Zaleskiego o ks. Lemańskim:
    „On [tzn. ks. Lemanski] jest jak księża-patrioci z głębokiej komuny”
    „To jest dno. Teraz jest lansowany przez sektę z Czerskiej, ale gdy się znudzi, porzucą go jak starą zabawkę”
    „… będzie on lansowany na „autorytet moralny” i „męczennika”. Do czasu, aż znudzi się to podwładnym Michnika i Blumsztajna. Wtedy porzucą go jak niepotrzebną zabawkę.”

  79. Koszerny platfus zalatwia swojemu laufburszowi Lemanskiemu alibi – a jak Murzyn zrobi swoje to pojedzie na misje (!?)

    walery
    6 sierpnia o godz. 13:10
    Brawo „Walery” – jak widac Żydy sie rozhermetyzowaly. Passent hecuje przeciwko konkordatowi, Hartman przeciwko kosciolowi ogólnie a ten żydowsko-galicyjski tandeciarz Krzeminski próbuje osmieszac manifestacje patriotyczne na grobie Romana Dmowskiego ! Goscie którym sie nie podoba miejsce postoju 😉

  80. Gdy się czyta pisaninę „Twardego Człowieka”(Hart Man), naprawdę przestaje się wątpić w Miłosierdzie Boże.
    Bóg musi być bardzo miłosierny, cierpliwy i wyrozumiały, skoro pozwala na taką „tfurczość” (nie mylić z twórczością) i nie rzuca piorunem w tfurcę tegoż tekstu. Zeus już by dawno to zrobił, panie Hartman. Masz pan szczęście, że nie żyjesz w Starożytnej Grecji. Polecam mieć to na uwadze 🙂

  81. @Pan Wojtek. A po co Ci kościół potrzebny do wiary i czczenia Pana Boga? I do spełniania miłosiernych uczynków? W Nowym Testamencie napisano: „Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec, który widzi w ukryciu, odda tobie” (Mt. 6.6). A wiesz, jak do rozmowy z Panem nadają się las, woda, góry…

  82. Niektórzy podający się za ateistów piszą:
    „szanuję ks.Lemańskiego”
    Paranoja…!!!
    Ateista szanuje oszusta w sutannie!!!
    Oszusta, który całe swoje dorosłe życie poświęcił na próżniacze pasożytnictwo i oszukiwanie religijnymi bajkami naiwnych i tępych ludzi…
    Oszusta, który cały czas aż do śmierci żyje na koszt wszystkich podatników, a powinien być opłacany przez firmę, która go zatrudnia czyli Watykan.
    Proszę także porównać wysokość kleszych emerytur (a taką właśnie pobiera Lemański..) wypłacanych im przez ZUS z emeryturami większości zwykłych Polaków, którzy ciężko tyrali na swoje zasłużone świadczenia…
    PS.
    „ateistom” przypominam, że ateizm to odrzucenie wiary w istnienie jakichkolwiek bogów
    oraz, że
    nie każdy człowiek zasługuje na szacunek – na szacunek trzeba sobie zasłużyć.
    Czy złodziej i oszust zasługuje na szacunek…?
    ———
    Tym, którzy uparcie poszukują wśród pasożytującego i pedofilującego bezkarnie w Polsce i na świecie kleru postaci pozytywnych chciałbym uświadomić, że niezależnie, czy mowa o Franciszku, B16, Sowie, Rydzyku, Bonieckim, Dziwiszu, JP2, Oko, Lemańskim, Tischnerze, Hoserze etc. – każdy klecha już przez samo to, że zostaje klechą, a więc zaprzysiężonym pracownikiem pedofilskiej, seksistowskiej, antysemickiej, homofobicznej, rasistowskiej, pasożytniczej, próżniaczej, oszukańczej i szkodliwej społecznie organizacji (krk) sam się dyskwalifikuje w kategoriach wartości takich, jak uczciwość, wrażliwość, dobroć, prawdomówność i jeszcze wiele innych, a więc nie może i nie powinien być określany żadnym pozytywnym mianem.

    Nie ma uczciwych zakonnic, zakonników i księży, a także działających w ich imieniu katechetów i katechetek, gdyż sam fakt, że wszyscy oni z premedytacją oszustów wpajają dzieciom, młodzieży i tępym dorosłym swoje religijne bajki, bogacąc się kosztem biednych i naiwnych jest dowodem na ich nieuczciwość.
    Kler obłudnie, jedynie dla zysku, pasożytniczego nieróbstwa, wygodnictwa, egoizmu i manii wielkości pałęta się w sutannach i habitach po kraju i świecie z premedytacją uprawiając swój oszukańczy proceder.
    Czynem nagannym jest bowiem tworzenie przez tych oszustów atmosfery ciągłego strachu, poczucia winy i kary, co szczególnie szkodzi dziecięcej, wrażliwej i chłonnej psychice, pozostawiając w niej dozgonne ułomności, co udowadniają piszący tutaj katolicy. Taki proceder winien być kwalifikowany w świeckich społecznościach jako czyn oszukańczy i przestępczy, a więc identycznie jak pedofilia czyli psychiczny i fizyczny gwałt – zabroniony i karany.

    Moim zdaniem każdy klecha będzie zasługiwał na miano dobrego człowieka gdy zrzuci z siebie wraz sutanną całą swoja obłudę, przyzna, że świadomie i z premedytacją uprawiał religijne oszustwo szerząc biblijne bajki i wiarę w nieistniejącego boga oraz weźmie się za porządną, uczciwą pracę.
    Wtedy dopiero osobiście i własnoręcznie wypracuje pozytywną o sobie opinię.

  83. Charakterystyka kościoła prawidłowa, ale apel do Lemańskiego? Po co? Komu potrzebny popapraniec, który nagle doznał iluminacji częściowej i mówi, że już nie jest takim popaprańcem jak wcześniej. Który nadal wierzy w gadającego węża, krzew gorejący i chodzenie po wodzie. Czy jak on zrzuci komeżkę, to stanie się racjonalistą i humanistą? Nie! On może nie rżnął w zakrystii maluczkich, on może nie będzie powtarzał doktrynalnych głupot polskiego episkopatu, ale nie stanie się drugim Dowkinsem, może nie z ogniem i mieczem, ale nadal będzie klechą ewangelizującym… po cywilnemu. Kościół to Hydra, któremu należy poodcinać wszystkie głowy i wypalić rany. A Lemański, to choć nie głowa tego kościoła, ale zatruta kropla jego krwi. Lemański jest problemem kościoła, a Pan chce zamienić go na nasz problem?

  84. Czy nie czas już ogłosić kto jest prawdziwym ateistą, a kto nie?
    Mamy prawdziwych Polaków, będzie przeciwwaga.
    Profesorze, poniesie Pan sztandar?, wyborcy wzywają.
    Tak radykalizm polityka przyciąga radykalnych zwolenników Profesorze, trzeba z tym żyć. Brał Pan to pod uwagę?

  85. Boże, dziękuje ci, że nie urodziłem się Żydem

  86. Magdalena Sroda: „Chwała Owsiakowi! Woodstock Przepiękny!”
    http://magdasroda.natemat.pl/112171,chwala-owsiakowi-woodstock-przepiekny?fb_action_ids=619839161446743&fb_action_types=og.comments&fb_source=aggregation&fb_aggregation_id=288381481237582
    ———–
    „- Nie jestem przeciwko Kościołowi. Uważam, że jest bardzo potrzebny…” – powiedziała w rozmowie z Onetem Maria Czubaszek, którą zaproszono na „przystanek woodstock”
    http://muzyka.onet.pl/koncerty/maria-czubaszek-na-przystanku-woodstock-2014-naszego-szefa-jeden-pan-trzepnal-w-twarz/ynrh6
    —————
    Srodzie, Czubaszek, Owsiakowi zachciało się na starość do nieba…
    Ci pseudoateiści, a faktycznie kryptokatole popierają akcje Owsiaka („przystanek Woodstock”) przyciągania tępej młodzieży do kościoła katolickiego swoimi wypowiedziami i obecnością klechy Lemańskiego.

    Z klechy Lemańskiego Owsiak i jego goście oraz media robią idola, a przecież Lemański ani słowem nie wspomniał, że religie to obraza roumu… nie powiedział, że oszukiwał społeczeństwo religijnymi bajkami i katolickimi gusłami wmawiając im, że to prawda. Nie powiedział też, że zrzeka się swojej wysokiej emerytury (ponad 3tys.zł.) ponieważ na nią nie zasłużył gdyż nie splamił się pracą przez całe swoje życie, a więc i nie należy mu się emerytura z pieniędzy polskich podatników. Nie powiedział też, że nie musi pobierać emerytury ponieważ ma za darmo lokum, wikt i opierunek (.. co również opłacane jest z pieniędzy podatników, choć powinno być opłacane przez Watykan). Nie powiedział Lemański najważniejszego, a mianowicie, że zrywa z pedofilską, seksistowską, antysemicką, homofobiczną, rasistowską, pasożytniczą, próżniaczą, oszukańczą, złodziejską i szkodliwą społecznie organizacją kk i przestaje być klechą…

    Dwie durne baby, tępy Owsiak i cwaniak w koloratce Lemański nieźle manipulują polskim motłochem. Te wszystkie ich wypowiedzi na tym spotkaniu z młodzieżą to szczyt hipokryzji i bezczelności całej czwórki, które mają bardzo zły wpływ na już ogłupioną i zindoktrynowaną religijnie młodzież.
    To prokościelna manipulacja.
    Owsiak, Lemański, Sroda i Czubaszek odwalili dla kościoła kawał dobrej roboty.

    Ps.
    Panie Profesorze, kolejny fantastyczny artykuł, cała prawda.
    Podpisuję się pod nim.

    Ps:
    Do pseudo-ateistów czyli kryptokatoli:
    Znów rzuciliście się na blog Profesora, żeby mącić? Nic z tego.
    Prawdziwy Ateista zawsze wyczuje odór przepoconej sutanny i kościelnego kadzidła.

  87. Chciałem zapytać pana Hartmana czemu tak wybiórczo podchodzi do sprawy ofiar i nie zauważa miolionow wymordowanych w imię ateizmu i przez ateistów.
    Ale widząc jaką ogromną falę agresji i chamstwa jego wypowiedź wyzwoliła ( nie ważne, która ze stron stołu przeważa w tym) zapytam, czy o to chodziło panu, panie Janie?

  88. Ten post jest tak napuszony, że na miejscu księdza Lemańskiego, nawet jeśli zastanawiałabym się nad odejściem z kościoła, nie zrobiłabym tego na przekór – by nie dołączyć do tych ‚światłych elit’…

  89. ŻY­DOW­SKIE ZBROD­NIE na PO­LA­KACH Z 65 MI­LIAR­DA­MI DO­LA­RÓW W TLE

    1
    2
    3
    4
    5
    (50 gło­sów, śred­nia oce­na 4.98 na 5)
    Alek­san­der Szu­mań­ski
    pią­tek, 26 kwiet­nia 2013 11:18

    Ka­ty­niem ob­cią­ża­no nie­miec­kich zbrod­nia­rzy na ab­sur­dal­nym pro­ce­sie po­ka­zo­wym w No­rym­ber­dze, pro­wa­dzo­nym m.​in. przez spe­cja­li­stów od pra­wo­rząd­no­ści z ZSRR i USA. W tym sa­mym też cza­sie bez­po­śred­ni zbrod­nia­rze by­li ska­zy­wa­ni na śmiesz­ne ka­ry lub roz­po­czy­na­li pra­cę dla NKWD i Sta­si, jak rów­nież dla „hu­ma­ni­stycz­nych” Ame­ry­ka­nów i służb za­chod­nio­nie­miec­kich. Ka­tyń nie był je­dy­nym kłam­stwem pro­pa­gan­do­wym z No­rym­ber­gi

    Po­zew 11 ame­ry­kań­skich ży­dow­skich ad­wo­ka­tów prze­ciw­ko Pol­sce w spra­wie re­sty­tu­cji mie­nia po­ży­dow­skie­go w Pol­sce w rze­ko­mej war­to­ści ok. 65 mi­liar­dów do­la­rów ame­ry­kań­skich moż­na roz­pa­try­wać na róż­nych płasz­czy­znach. – Ad­wo­ka­ci ży­dow­scy ze Sta­nów Zjed­no­czo­nych ob­cią­ży­li Pol­skę i Po­la­ków oskar­że­nia­mi o współ­udział z Hi­tle­rem w zbrod­niach na Ży­dach, o kon­ty­nu­owa­nie czy­stek et­nicz­nych i ra­so­wych po woj­nie. Dla ogrom­nej czę­ści pol­skich czy­tel­ni­ków to znie­kształ­ce­nie hi­sto­rii mo­że się wy­dać szo­ku­ją­ce. Dla tych, któ­rzy od lat zaj­mu­ją się sto­sun­ka­mi pol­sko-ży­dow­ski­mi, któ­rzy ba­da­ją pro­blem an­ty­po­lo­ni­zmu, któ­rzy wie­dzą, co na ten te­mat pi­sze się w róż­nych odła­mach pra­sy za­chod­niej, nie by­ło to za­sko­cze­niem.

    Prze­mil­cza­ne fak­ty

    „Ga­ze­ta Wy­bor­cza” do­ko­na­ła ma­ni­pu­la­cji, przed­sta­wia­jąc spra­wę po­zwu ja­ko od­osob­nio­ny wy­bryk gru­py ad­wo­ka­tów ży­dow­skich. Prze­cież tej sa­mej ar­gu­men­ta­cji od lat uży­wa się prze­ciw­ko Po­la­kom w czę­ści bar­dzo wpły­wo­wych me­diów ży­dow­skich w USA, An­glii, Niem­czech. Wciąż pró­bu­je się ob­cią­żać Po­la­ków współ­od­po­wie­dzial­no­ścią za mor­do­wa­nie Ży­dów w cza­sie II woj­ny świa­to­wej. Prze­cież to nie grup­ka 11 ży­dow­skich ad­wo­ka­tów ze Sta­nów Zjed­no­czo­nych wy­my­śli­ła za­rzut, że Oświę­cim i in­ne nie­miec­kie obo­zy za­gła­dy dla­te­go po­wsta­ły na zie­miach pol­skich, bo Po­la­cy by­li bar­dzo an­ty­se­mic­cy. Prze­mil­cza się fakt, że pierw­szy­mi ofia­ra­mi Oświę­ci­mia by­li pol­scy więź­nio­wie po­li­tycz­ni. Prze­mil­cza się fakt, że Niem­cy dla­te­go wy­bra­li Pol­skę na miej­sce ma­sa­kry Ży­dów, bo tu ży­ła naj­więk­sza część Ży­dów w Eu­ro­pie. Prze­mil­cza się też fakt wy­god­nej dla Niem­ców in­fra­struk­tu­ry ko­le­jo­wej w Pol­sce przy za­kła­da­niu obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych, dla ła­twiej­sze­go prze­wo­że­nia więź­niów z ca­łej oku­po­wa­nej przez nich Eu­ro­py. Oskar­że­nia Po­la­ków ja­ko wspól­ni­ków Niem­ców w Ho­lo­cau­ście po­ja­wia­ły się już wcze­śniej. To nie grup­ka 11 ży­dow­skich ad­wo­ka­tów kie­ru­ją­cych po­zwy o re­sty­tu­cję mie­nia po­ży­dow­skie­go w Pol­sce wy­my­śli­ła ter­min – „pol­skie obo­zy kon­cen­tra­cyj­ne”. To nie tyl­ko 11 ży­dow­skich ad­wo­ka­tów na­zy­wa zbrod­nia­rzy nie­miec­kich „na­zi­sta­mi” czy „hi­tle­row­ca­mi”, uni­ka­jąc pro­ste­go zda­nia, iż Niem­cy wy­mor­do­wa­li w Pol­sce 6 mi­lio­nów oby­wa­te­li pol­skich. Nie wia­do­mo, dla­cze­go dzie­li się tych 6 mi­lio­nów za­mor­do­wa­nych przez Niem­ców oby­wa­te­li pol­skich na ofia­ry Ho­lo­cau­stu Ży­dów – 3 mi­lio­ny i osób cy­wil­nych – 3 mi­lio­ny. Ten bez­sens po­dzia­łów ra­so­wych uchwa­lo­nych przez III Rze­szę i jej wo­dza Adol­fa Hi­tle­ra obo­wią­zu­je na­dal w pra­cach ży­dow­skich hi­sto­ry­ków w usta­la­niu, kto jest ofia­rą Ho­lo­cau­stu.

    Ho­lo­kaust nie do­ty­czy wy­łącz­nie za­mor­do­wa­nych Ży­dów

    Ame­ry­kań­ski hi­sto­ryk Ri­chard C. Lu­kas, au­tor książ­ki „Za­po­mnia­ny Ho­lo­caust” PO­LA­CY POD OKU­PA­CJĄ NIE­MIEC­KĄ 1939-1945 z przed­mo­wą Nor­ma­na Da­vie­sa, zo­stał w Sta­nach Zjed­no­czo­nych po­zba­wio­ny wszyst­kich do­tych­cza­so­wych na­gród i ho­no­rów, jest szy­ka­no­wa­ny przez ame­ry­kań­skich ży­dow­skich hi­sto­ry­ków. W swo­jej książ­ce Lu­kas wy­mie­nił 704 Po­la­ków z ro­dzi­na­mi za­mor­do­wa­nych przez Niem­ców za ukry­wa­nie Ży­dów. Ten roz­dział stał się szcze­gól­nym ata­kiem ame­ry­kań­skich Ży­dów na pra­cę Ri­char­da C. Lu­ka­sa. Ży­dow­ski boj­kot te­go hi­sto­ry­ka w Ame­ry­ce trwa (patrz wy­wiad z Ri­char­dem C. Lu­ka­sem http://​www.​historia.​uwazamrze.​pl/​artykul/​932 367.​html).

    Dla­cze­go więc ca­ło­pa­le­nie (ho­lo­caust) do­ty­czy wy­łącz­nie za­mor­do­wa­nych Ży­dów? Ja­kie na­zew­nic­two przy­jąć dla za­mor­do­wa­nych w get­cie łódz­kim 10-20 tys. dzie­ci pol­skich? Je­że­li przy­ję­to na­zwę Ho­lo­caust (Za­gła­da) ja­ko lu­do­bój­stwo do­ko­na­ne przez Niem­ców nie tyl­ko w Pol­sce, to wszyst­kie za­mor­do­wa­ne ofia­ry zbrod­ni nie­miec­kich w Pol­sce zgi­nę­ły w lu­do­bój­stwie (ge­no­ci­de). Re­zer­wo­wa­nie przez ame­ry­kań­skich hi­sto­ry­ków po­cho­dze­nia ży­dow­skie­go ter­mi­nu Ho­lo­caust wy­łącz­nie dla Ży­dów, któ­rzy zgi­nę­li w Za­gła­dzie, jest nie­uczci­we, wpro­wa­dza­ją­ce opi­nię świa­to­wą w błąd co do zbrod­ni nie­miec­kich do­ko­na­nych na Po­la­kach. To jed­nak nie wszyst­ko. Świa­to­wa opi­nia pu­blicz­na kształ­to­wa­na przez ży­dow­skich hi­sto­ry­ków nie przyj­mu­je wie­dzy o mor­dach nie­miec­kich do­ko­na­nych na Po­la­kach. Za­kła­ma­ny ko­mu­ni­kat brzmi: „Na­zi­ści, hi­tle­row­cy, przy współ­udzia­le pol­skich mor­der­ców i ra­bu­siów ży­dow­skie­go mie­nia, szmal­cow­ni­ków i ban­dy­tów, są win­ni Ho­lo­cau­stu”. Owe na­stro­je pod­sy­ca „New York Ti­mes”, roz­pi­su­jąc się przez la­ta o ży­dow­skim Ho­lo­cau­ście w Pol­sce, nie wspo­mi­na­jąc ani jed­nym zda­niem, przez ca­ły po­wo­jen­ny okres, o mar­ty­ro­lo­gii na­ro­du pol­skie­go.

    Mi­ni­ster­stwo hań­by na­ro­do­wej

    Ha­nieb­ną ro­lę w oczer­nia­niu wła­sne­go na­ro­du od­gry­wa mi­ni­ster­stwo hań­by na­ro­do­wej. Dzi­siaj owa taj­na agen­cja spraw za­gra­nicz­nych zwa­na Mi­ni­ster­stwem Spraw Za­gra­nicz­nych za­trud­nia na sta­no­wi­skach dy­plo­ma­cji pol­skiej 60 proc. osób pod­le­ga­ją­cych lu­stra­cji. We Lwo­wie i w Łuc­ku kon­su­lo­wie pol­scy upra­wia­ją su­te­ner­stwo, han­dlu­jąc wi­za­mi dla ukra­iń­skich pro­sty­tu­tek, twier­dząc, iż Po­la­cy są na­ro­dem, któ­ry współ­pra­co­wał z Niem­ca­mi w cza­sie oku­pa­cji nie­miec­kiej, win­ni są Ho­lo­cau­stu. Pol­skie pla­ców­ki kon­su­lar­ne wy­da­ją an­ty­pol­skie książ­ki. Po­la­cy to na­ród mor­der­ców ska­za­nych na za­gła­dę Ży­dów, szmal­cow­ni­ków i szan­ta­ży­stów, tak przed­sta­wia­ją kon­su­lo­wie Po­la­ków za gra­ni­cą w pro­mo­wa­nych przez MSZ książ­kach – mo­no­gra­fii – „In­fer­no of Cho­ices – Po­les and the Ho­lo­caust” pol­sko­ję­zycz­nych tek­stów ży­dow­skich an­ty­pol­skich hi­sto­ry­ków. Pa­da­ją oskar­że­nia Po­la­ków o współ­pra­cę z Niem­ca­mi w do­ko­ny­wa­niu eks­ter­mi­na­cji lud­no­ści ży­dow­skiej. We wszyst­kich tych pu­bli­ka­cjach po­miesz­cza­na jest man­tra o pol­skim an­ty­se­mi­ty­zmie, bez­względ­no­ści i chci­wo­ści przy ra­bun­kach Ży­dów prze­zna­czo­nych przez Niem­ców na śmierć. Po­la­cy przed­sta­wia­ni są ja­ko zło­dzie­je, ban­dy­ci, ko­la­bo­ran­ci, do­no­si­cie­le i na­pa­da­ją­cy na Ży­dów, któ­rym uda­ło się uciec z get­ta i ra­bu­ją­cych ich, przed­sta­wia­jąc się ja­ko dzia­ła­cze Pol­ski Pod­ziem­nej.

    Ka­tyń – od­po­wie­dzial­ność Niem­ców i Ro­sjan

    Dzi­siaj, w 73 la­ta od da­ty po­peł­nie­nia zbrod­ni ka­tyń­skiej, nie ma win­nych, nikt nie po­niósł od­po­wie­dzial­no­ści za to wy­jąt­ko­we lu­do­bój­stwo, Ro­sja­nie kła­mią w dal­szym cią­gu – prze­dłu­ża­jąc po­li­tycz­nie to­ta­li­ta­ryzm ZSRS. Dla­cze­go nikt z hi­sto­ry­ków nie za­jął się praw­dą o Ka­ty­niu w kon­tek­ście je­go ży­dow­skich pro­jek­to­daw­ców i wy­ko­naw­ców z po­le­ce­nia Sta­li­na i wy­ko­naw­stwa Ław­rien­ti­ja Be­rii? Ka­tyń przez po­nad 70 lat sta­no­wi sym­bol kłam­stwa jed­nej z naj­bar­dziej skom­pli­ko­wa­nych tra­ge­dii w na­szej hi­sto­rii, któ­ra w rze­czy­wi­sty spo­sób za­wa­ży­ła na lo­sie Po­la­ków. Zbrod­nia zo­sta­ła za­pla­no­wa­na w 1939 ro­ku przez Hi­tle­ra i Sta­li­na na wspól­nych kon­fe­ren­cjach. Pod­sta­wą współ­pra­cy Ge­sta­po i NKWD by­ła taj­na umo­wa z 28 wrze­śnia 1939 ro­ku, zo­bo­wią­zu­ją­ca III Rze­szę i ZSRR do wspól­ne­go zwal­cza­nia wszel­kich form pol­skie­go opo­ru wo­bec oku­pa­cji. Zgod­nie z tym po­ro­zu­mie­niem Ge­sta­po i NKWD prze­pro­wa­dzi­ły kil­ka kon­fe­ren­cji w Za­ko­pa­nem, Kra­ko­wie i Lwo­wie, do­ty­czą­cych me­tod za­bi­ja­nia, de­por­ta­cji i sku­tecz­ne­go dzia­ła­nia. Prof. Geo­r­ge Wat­son z Uni­wer­sy­te­tu w Cam­brid­ge uwa­ża, iż o lo­sie pol­skich jeń­ców po­sta­no­wio­no na jed­nej z ta­kich kon­fe­ren­cji w Kra­ko­wie – opi­nię tę za­cy­to­wał Lo­uis R. Co­at­ney z We­stern Il­li­no­is Uni­ver­si­ty. Po­glą­dy ta­kie pre­zen­tu­ją rów­nież in­ni au­to­rzy ba­da­ją­cy oko­licz­no­ści zbrod­ni, np. Al­len Paul. Od­kry­cie przez Niem­ców gro­bów w Ka­ty­niu po­słu­ży­ło za­rów­no ZSRR, jak i Rze­szy. So­wie­ci mo­gli spo­koj­nie ze­rwać sto­sun­ki z rzą­dem lon­dyń­skim i przy­go­to­wy­wać się do wspie­ra­nej przez Za­chód oku­pa­cji, Niem­cy zdo­by­li in­stru­ment pro­pa­gan­dy, w zu­peł­no­ści opar­tej na fak­tach. In­stru­ment ten bo­wiem opie­rał się na ewi­dent­nym fak­cie be­stial­skie­go wy­mor­do­wa­nia Po­la­ków przez ży­dow­skich en­ka­wu­dzi­stów. Niem­cy do te­go stop­nia chcie­li być wia­ry­god­ni, że ujaw­ni­li na­wet roz­strze­la­nych pol­skich ofi­ce­rów – Ży­dów, uzna­nych za za­gro­że­nie i roz­wa­lo­nych przez swo­ich ro­da­ków.

    O Ży­dach, mor­der­cach Po­la­ków się mil­czy

    Po­my­sło­daw­cą eks­ter­mi­na­cji pol­skiej eli­ty pań­stwo­wej był szef NKWD, gru­ziń­ski Żyd Ław­rien­tij Be­ria, któ­ry re­ali­zo­wał plan wraz z ze­spo­łem skła­da­ją­cym się w prze­wa­ża­ją­cej czę­ści z Ży­dów ta­kich, jak Ła­zar Ka­ga­no­wicz, Bog­dan Za­ha­re­wicz Ko­bu­łow, Beg­man, El­man, Es­trin, Kron­gauz, Lejb­kind, J. Ra­ich­man, Aba­ku­mow, Mil­ste­in (trans­port), Sie­row. Sam mord „za­twar­dzia­łych, nie ro­ku­ją­cych po­pra­wy wro­gów wła­dzy so­wiec­kiej” w le­sie ka­tyń­skim pro­wa­dzi­li na miej­scu ży­dow­scy funk­cjo­na­riu­sze miń­skie­go ko­mi­sa­ria­tu NKWD – Abram Bo­ry­so­wicz, Lew Ry­bak i Cha­im Fin­berg. Po­nad­to mor­do­wa­li: Sa­lo­mon Ra­faj­ło­wicz Mil­ste­in, Kon­stan­ty Zi­ber­man, Mark Aro­no­wicz Słup­ski, Jo­shua So­ro­kin Sa­my­un, Ti­cho­now. Żad­na z tych osób nie by­ła Ro­sja­ni­nem. O Ży­dach, bez­po­śred­nich ka­tach, strze­la­ją­cych Po­la­kom w tył gło­wy, ist­nie­ją pre­cy­zyj­ne in­for­ma­cje, dzię­ki pol­skie­mu Ży­do­wi Abra­ha­mo­wi Vi­dro. Izra­el­ski dzien­nik „Ma­ariv” opu­bli­ko­wał na­zwi­ska so­wiec­kich ofi­ce­rów NKWD, któ­rzy od­po­wia­da­ją za mord ka­tyń­ski. Żyd pol­skie­go po­cho­dze­nia Abra­ham Vi­dro (Wy­dra) miesz­ka­ją­cy w Tel Awi­wie 21 lip­ca 1971 ro­ku za­pro­po­no­wał dzien­ni­ko­wi wy­wiad, gdyż chciał przed śmier­cią wy­ja­wić zna­ne mu fak­ty na te­mat mor­du w Ka­ty­niu. Vi­dro opi­sał spo­tka­nie, któ­re od­był z trze­ma Ży­da­mi – by­ły­mi ofi­ce­ra­mi NKWD. Ci trzej ofi­ce­ro­wie mie­li mu po­wie­dzieć, że uczest­ni­czy­li w mor­dzie Po­la­ków w le­sie ka­tyń­skim. Jak twier­dzi Vi­dro w owym wy­wia­dzie, ty­mi ofi­ce­ra­mi by­li so­wiec­ki mjr Jo­shua So­ro­kin, por. Alek­san­der Su­słow oraz por. Sa­my­un Ti­cho­now. Po­rucz­nik Su­słow za­żą­dał od Vi­dro, by ten ni­ko­mu nie wy­ja­wił fak­tu od­by­cia tej roz­mo­wy przez 30 lat od je­go śmier­ci. Jed­nak Abra­ham Vi­dro, któ­ry oba­wiał się, że nie­dłu­go umrze po­sta­no­wił upu­blicz­nić te in­for­ma­cje wcze­śniej. Vi­dro mó­wił: „Ży­dow­ski ma­jor NKWD i dwóch in­nych ofi­ce­rów bez­pie­czeń­stwa przy­zna­ło mi się do okrut­ne­go mor­do­wa­nia ty­się­cy pol­skich ofi­ce­rów w le­sie ka­tyń­skim”. Mjr Su­słow mó­wił Vi­dro: „Chcę ci opo­wie­dzieć o mo­im ży­ciu. Tyl­ko to­bie, po­nie­waż je­steś Ży­dem, czy mo­że­my mó­wić o wszyst­kim? To nie ro­bi żad­nej róż­ni­cy dla nas… Mor­do­wa­łem Po­lacz­ków wła­sny­mi rę­ka­mi! I do nich sam strze­la­łem”.

    Pol­skich ofi­ce­rów nie roz­strze­la­li Ro­sja­nie

    Na­le­ży wspo­mnieć, że 4 paź­dzier­ni­ka 1994 ro­ku li­der par­tii „Ro­syj­ska jed­ność Na­ro­do­wa” Ale­xan­der Bar­ka­szow udzie­lił wy­wia­du dla „Ży­cia War­sza­wy” stwier­dza­jąc: „Wiem ja­ką tra­ge­dią jest dla was spra­wa ka­tyń­ska, ale oświad­czam – pol­skich ofi­ce­rów nie roz­strze­la­li Ro­sja­nie. Spraw­dzi­li­śmy przy­na­leż­ność ra­so­wą en­ka­wu­dzi­stów – wy­ko­naw­ców wy­ro­ku. Wszy­scy by­li Ży­da­mi i wy­peł­nia­li roz­ka­zy so­bie po­dob­nych, sto­ją­cych wy­żej w ów­cze­snej hie­rar­chii. Ro­sja­nie są z na­tu­ry przy­jaź­nie na­sta­wie­ni do Pol­ski i Po­la­ków. Rzeź ty­się­cy nie­win­nych lu­dzi jest ma­ka­brycz­nym za­da­niem na­wet dla naj­bar­dziej za­twar­dzia­łe­go opraw­cy. Sta­lin zwró­cił się do gło­wy taj­nej po­li­cji so­wiec­kiej Ży­da Ław­rien­ti­ja Be­rii. Obaj prze­dys­ku­to­wa­li ma­so­we mor­der­stwo i zde­cy­do­wa­li, że po­win­no to być wy­łącz­nie za­da­niem Ży­dów, któ­rzy zaj­mo­wa­li czo­ło­we sta­no­wi­ska w taj­nym apa­ra­cie. Ich od­wiecz­na nie­na­wiść do ka­to­lic­kich Po­la­ków by­ła po­wszech­nie zna­na”. „Ma­ariv”, izra­el­ski dzien­nik, do­no­si jak Ży­dzi mor­do­wa­li Po­la­ków. Mor­der­cy, za­pew­nia­li pol­skich ofi­ce­rów o po­wro­cie do do­mów. Ra­dość by­ła chwi­lo­wa. Mie­li już wkrót­ce od­kryć, że zmie­rza­ją pod stra­żą na wschód. Po do­tar­ciu do sta­cji Gniez­do­wo obej­mo­wa­no ich ter­ro­rem, od­bie­ra­no ba­ga­że wrzu­ca­ne do cię­ża­rów­ki. In­na cię­ża­rów­ka prze­wo­zi­ła ich do po­bli­skie­go la­su, gdzie w wiej­skim bu­dyn­ku wcho­dzi­li po trzech i od­bie­ra­no im po­sia­da­ne war­to­ścio­we przed­mio­ty. Po­tem ży­dow­scy mor­der­cy krę­po­wa­li im z ty­łu rę­ce po­wro­zem lub dru­tem kol­cza­stym i pro­wa­dzi­li nad dół. Nie­któ­rym za­wią­zy­wa­no na gło­wie płaszcz lub wpy­cha­no do ust tro­ci­ny. Pod­czas dro­gi wal­czą­cy by­li za­kłu­wa­ni ba­gne­ta­mi lub roz­trza­ski­wa­no im gło­wy kol­bą, do in­nych strze­la­no kil­ka­krot­nie. W do­le le­że­li po­ukła­da­ni przez ży­dow­skie ko­man­do war­stwa­mi, rów­niut­ko jed­na na dru­giej, pol­scy ofi­ce­ro­wie. War­stwy roz­strze­la­nych by­ły ukła­da­ne na prze­mian, twa­rza­mi do do­łu. Ży­dzi mu­sie­li tak roz­kła­dać cia­ła, by zaj­mo­wa­ły jak naj­mniej miej­sca. Do­ły przyj­mo­wa­ły pla­no­wo 12 warstw zwłok. Ko­niecz­ne by­ło sta­wa­nie na tru­pach i ich ubi­ja­nie, cze­go efek­ty moż­na po­dzi­wiać na zdję­ciach. Pra­ca szła gład­ko, jak wia­do­mo – koń­czo­no pro­stym strza­łem w kark ofiar sto­ją­cych nad do­łem lub klę­czą­cych na tru­pach swo­ich to­wa­rzy­szy. Ro­bo­ta dla lu­dzi wy­bra­nych. W Ka­ty­niu ży­dow­scy en­ka­wu­dzi­ści wy­mor­do­wa­li w ten spo­sób ok. 4500 Po­la­ków, choć przez wie­le lat po­da­wa­no licz­by więk­sze, wli­cza­ją­ce nie­zna­ne wte­dy ofia­ry z in­nych miejsc i zwło­ki Ro­sjan.

    Ka­tyń nie był je­dy­nym kłam­stwem pro­pa­gan­do­wym z No­rym­ber­gi

    Hi­sto­ria mu­sia­ła przy­znać praw­dzi­wość so­wiec­kie­go spraw­stwa, po­da­ne­go przez Niem­ców, o in­nych nie­bez­piecz­nych usta­le­niach skwa­pli­wie mil­czy, ewen­tu­al­nie na­zy­wa­jąc je znów na­zi­stow­ską pro­pa­gan­dą. Oczy­wi­ście, że jest to pro­pa­gan­da, trze­ba by­ło być nie­miec­kim idio­tą, by nie wy­ko­rzy­stać ta­kich fak­tów pro­pa­gan­do­wo. Pań­stwa współ­pra­cu­ją­ce z lu­do­bój­czym ZSRR, obroń­cy de­mo­kra­cji od­da­ją­cy mu pod nóż pół Eu­ro­py, na­wet w cią­gu zim­nej woj­ny na­dal wspie­ra­ły kłam­stwo ka­tyń­skie. Ka­ty­niem ob­cią­ża­no nie­miec­kich zbrod­nia­rzy na ab­sur­dal­nym pro­ce­sie po­ka­zo­wym w No­rym­ber­dze, pro­wa­dzo­nym m.​in. przez spe­cja­li­stów od pra­wo­rząd­no­ści z ZSRR i USA. W tym sa­mym też cza­sie bez­po­śred­ni zbrod­nia­rze by­li ska­zy­wa­ni na śmiesz­ne ka­ry lub roz­po­czy­na­li pra­cę dla NKWD i Sta­si jak rów­nież dla „hu­ma­ni­stycz­nych” Ame­ry­ka­nów i służb za­chod­nio­nie­miec­kich. Ka­tyń nie był je­dy­nym kłam­stwem pro­pa­gan­do­wym z No­rym­ber­gi, któ­re trzy­ma­ło się do nie­daw­na nie­źle. W po­zwie ży­dow­skich ad­wo­ka­tów z No­we­go Jor­ku i Chi­ca­go szo­ku­je no­wy wą­tek – za­rzu­ty pod ad­re­sem po­wo­jen­nych rzą­dów pol­skich, przy­pi­sy­wa­nie im kon­ty­nu­owa­nia hi­tle­row­skiej po­li­ty­ki Ju­den­re­in – „mor­do­wa­nie, bi­cie, gwał­ce­nie, ter­ro­ry­zo­wa­nie, tor­tu­ro­wa­nie Ży­dów”. Trud­no to na­wet na­zwać igno­ran­cją hi­sto­rii.

    Ogrom­ne wpły­wy po­li­ty­ków po­cho­dze­nia ży­dow­skie­go

    Aku­rat w pierw­szym dzie­się­cio­le­ciu rzą­dów ko­mu­ni­stycz­nych, na­rzu­co­nych Pol­sce si­łą przez woj­ska so­wiec­kie, wbrew wo­li ogrom­nej czę­ści Po­la­ków, po­li­ty­cy po­cho­dze­nia ży­dow­skie­go mie­li ogrom­ny wpływ w ta­kich stra­te­gicz­nych sek­to­rach jak bez­pie­czeń­stwo czy go­spo­dar­ka. W PKWN, czy­li w pierw­szym ma­rio­net­ko­wym pseu­do­rzą­dzie w 1944 ro­ku za go­spo­dar­kę od­po­wie­dzial­ny był Żyd Jan Ste­fan Ha­ne­mann, dzia­łacz ko­mu­ni­stycz­nej PPR. Póź­niej przez ca­łe pierw­sze dzie­się­cio­le­cie, aż do 1956 ro­ku go­spo­dar­ką w Pol­sce za­wia­dy­wał, z ka­ta­stro­fal­ny­mi skut­ka­mi, Żyd Hi­la­ry Minc, czło­nek Biu­ra Po­li­tycz­ne­go KC PZPR. Pol­ską rzą­dzi­ła wła­ści­wie trój­ka – Bie­rut oraz Ży­dzi Ber­man i Minc. Po­wszech­nie uwa­ża się, że to Ber­man był swe­go ro­dza­ju sza­rą emi­nen­cją, ja­ko od­po­wie­dzial­ny jed­no­cze­śnie za bez­pie­czeń­stwo i za kul­tu­rę, a więc tak­że za ide­olo­gię. Do te­go na­le­ży do­dać ro­lę od­gry­wa­ną przez ko­mu­ni­stycz­nych dzia­ła­czy po­cho­dze­nia ży­dow­skie­go w or­ga­nach bez­pie­czeń­stwa. By­li strasz­ny­mi, bez­względ­ny­mi ka­ta­mi dla wię­zio­nych Po­la­ków. Moż­na wy­mie­niać dzie­siąt­ki na­zwisk, od wi­ce­mi­ni­stra spraw bez­pie­czeń­stwa pu­blicz­ne­go Rom­kow­skie­go, ma­ją­ce­go bar­dzo du­żą wła­dzę przy fi­gu­ran­cie Rad­kie­wi­czu, po­przez ży­dow­skich dy­rek­to­rów de­par­ta­men­tów ta­kich jak „Krwa­wa Lu­na”, płk. NKWD Na­ta­lia Bry­sty­gie­ro­wa, zna­na z bez­względ­no­ści w sto­so­wa­niu tor­tur. Spe­cja­li­zo­wa­ła się w prze­słu­chi­wa­niu mło­dych męż­czyzn, któ­rym wkła­da­ła ge­ni­ta­lia do szu­fla­dy gwał­tow­nie ją za­trza­sku­jąc. Prze­słu­chi­wa­ni umie­ra­li więc w mę­czar­niach. „Krwa­wa Lu­na” żo­na ży­dow­skie­go dzia­ła­cza sy­jo­ni­stycz­ne­go Na­ta­na Bry­sty­gie­ra, spe­cja­li­zo­wa­ła się w wal­ce z Ko­ścio­łem, po­dob­nie jak Fej­gin, Ró­żań­ski, Świa­tło czy też in­ny dy­rek­tor de­par­ta­men­tu bez­pie­ki Le­on An­drze­jew­ski. Zna­na jest do­mi­na­cja po­li­tru­ków po­cho­dze­nia ży­dow­skie­go we wła­dzach bez­pie­ki na Ślą­sku, o czym pi­sał John Sack, uczci­wy au­tor po­cho­dze­nia ży­dow­skie­go, w książ­ce „Oko za oko”. W owej pu­bli­ka­cji Sack przy­wo­łał zbrod­nie Ży­dów z apa­ra­tu bez­pie­czeń­stwa w obo­zie w Świę­to­chło­wi­cach. Ów obóz za­rzą­dza­ny był przez jed­ne­go z ta­kich bez­piecz­nia­ków, Ży­da Sa­lo­mo­na Mo­re­la i stał się miej­scem kaź­ni i wy­mor­do­wa­nia oko­ło 1500 zger­ma­ni­zo­wa­nych Ślą­za­ków i Po­la­ków. Ka­to­wa­no nie­win­nych z ze­msty za Ży­dów za­mor­do­wa­nych przez Niem­ców w cza­sie woj­ny.

    Do­ku­men­ty, źró­dła, cy­ta­ty:

    http://​norwid.​wordpress.​com/​2012/​01/​06/​abraham-vidro-katyn/​

    http://​www.​naszawitryna.​pl/​jedwabne_​520.​html

    http://​www.​historia.​uwazamrze.​pl/​artykul/​932 367.​html

    http://​www.​bibula.​com/?​p=62 190

    http://​www.​ojczyzna.​org/​mord_​w_​katyniu_​dokumenty.​html

    http://​pl.​wikipedia.​org/​wiki/​Zbrodnia_​katy proc.C5 proc.84ska

    fi­le:///C:/Users/Alek­san­der/De­sk­top/PUL­PIT proc.20GRU­DZIE proc.C5 proc.83 proc.202 011/PUL­PIT proc.2011 proc.20GRUD­NIA proc.202 011/WORD proc.20TEK­STY/BE­RIA proc.20KA­TY proc.C5 proc.​83.​html

    http://​raportnowaka.​pl/​news.​php?​typ=news&​id=434

  90. Heh, widzę, że Pan profesor wpadł w typowo polską pułapkę katocentryzmu i pomimo, że sam Pan z tym polemizuje, odnosi się do kościoła(sic!) Katolickiego jako swoistego reprezentanta wszystkich chrześcijan. Może to zabrzmi jak tekst z „Latającego Cyrku”, ale proszę mnie nie wrzucać do worka z Katolikami. (i Szwedzi oddzieleni od Walijczyków). Jest wielu chrześcijan, którzy za katolików się nie uważają i tak, jak Pan potępiają katolickie dogmaty i niektóre działania.

    No, ale przejdźmy do rzeczy. Fakt, że kościół Katolicki ma wiele na sumieniu, a jego doktryny odstają od „oryginału” nie musi oznaczać, że chrześcijaństwo samo w sobie jest złe. Jedni je praktykują z potrzeby wytłumaczenia obecnością Boga tego, czego nie potrafią wyjaśnić racjonalnie, inni z potrzeby integracji, a jeszcze inni poszukują w wyznaniu swej tożsamości. I to właśnie funkcja integracyjna jest podstawą Kościoła. Póki nie jest to Kościół „wojujący” nie widzę w tym nic złego. Na tej samej zasadzie działają stowarzyszenia – ich członkowie mają podobne poglądy i wokół nich budują wspólnotę. Czy to będzie zamiłowanie do gry w bilard, czy powiedzmy, wartości ewangelickie jest kwestią drugorzędną. – Tak przynajmniej to widzę ja.

    Problem pojawia się, gdy jedno wyznanie chce dominować nad pozostałymi i bezwyznaniowcami, roszcząc sobie prawa do patentu na moralność. Utrwala się to w kulturze, a później wielkie zdziwienie: Jak to? Ksiądz jest pedofilem? Przecież kościół to ostoja moralności, więc jak śmiecie nadawać na duchownego?!

    Trzeba powiedzieć sobie jasno: Wszyscy jesteśmy ludźmi i żadne wyznanie, ani jego brak nie uczyni nas istotami moralnie doskonałymi. W oparciu o to założenie można budować dialog, jak również pracować nad sobą.

    Gorzej jeśli przyjdą tacy, których jest najwięcej i zaczną wykrzykiwać: Patrzcie ile nas jest. Skoro tylu ludzi wierzy w „naszego” Boga, to my, a nie wy mamy rację. A skoro mamy rację i tak się powszechnie przyjęło, to i tak nikt nie uwierzy, gdy coś przeskrobiemy. Stąd między innymi się biorą problemy z pedofilią i innymi zakonnicami-sadystkami. Inna rzecz to celibat księży katolickich wymyślony po to, aby rozwiązać problem dziedziczenia majątku w kościele, a dziś całkowicie dysfunkcjonalny.

    Jeśli zaś chodzi o ks. Lemańskiego, wątpię, aby go Pan przekonał do ateizmu. On chyba powoli staje się takim nie-katolickim chrześcijaninem z powołania. A zresztą, niech sobie będzie kim chce. W końcu mamy wolność wyznania.

  91. A może ks Lemański po prostu wierzy Bogu i jest gotów umierać za swoją wiarę i być nawet męczennikiem swoich przełożonych byle tylko nieść Chrystusa ludziom i głosić Ewangelię? Czemu ateista zakłada że ksiądz też jest ateistą i nienawidzi Kościół? Może on tak bardzo kocha Kościół i Chrystusa, że gotów jest za niego oddać życie? Nie mieści się w ciasnej ateistycznej głowie? A może jest coś ponad to, co potrafimy pojąć naszym rozumem i nie powinniśmy się ograniczać tylko do rozumu?

  92. Żydowscy kaci Polaków: Józef Różański vel Józef Goldberg

    Posted by Marucha w dniu 2012-04-28 (sobota)

    Józef Różański, właśc. Józef Goldberg, po wojnie używał zarówno imienia Jacek, jak i Józef (ur. 13 lipca 1907 w Warszawie, zm. 21 sierpnia 1981 w Warszawie) – agent i oficer NKWD i MBP, poseł na Sejm Ustawodawczy.

    Pochodził z rodziny żydowskiej, był synem działacza syjonistycznego i redaktora naczelnego syjonistycznej gazety Hajnt Abrahama Goldberga. Od 1915 uczęszczał do męskiego gimnazjum żydowskiej spółki Chinuch w Warszawie, podobnie jak brat (Jerzy Borejsza). Będąc w VI klasie zorganizował nielegalne kółko samokształceniowe o orientacji marksistowskiej. Został relegowany ze szkoły, ale pozwolono mu na powrót i zdanie matury w 1925. Po maturze rozpoczął studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, które ukończył w 1929. W następnych latach (od 1936) prowadził kancelarię adwokacką i został członkiem Warszawskiej Izby Adwokackiej.

    W czasie studiów zaangażował się w działalność Związku Niezależnej Młodzieży Socjalistycznej (ZNMS), już po wyłonieniu się z niego Organizacji Młodzieży Socjalistycznej (OMS) „Życie”. Po krótkim okresie działalności w „Życiu” został przyjęty do Związku Młodzieży Komunistycznej (ZMK), po czym wstąpił w szeregi Komunistycznej Partii Polski (KPP), gdzie pracował w Centralnym Biurze Żydowskim. W 1932 wszedł w skład Sekretariatu Krajowego KC KPP. Wyjeżdżał za granicę, m.in. do Palestyny i Paryża, gdzie w 1937 uczestniczył we Wszechświatowym Kongresie Żydowskim i nawiązywał liczne kontakty w środowiskach zajmujących się kwestiami emigracji Żydów do Palestyny, wtedy został zwerbowany przez NKWD.

    Po wybuchu II wojny światowej wraz z żoną (Bela Frenkiel-Goldberg, od 1945 – Izabela Różańska) przedostał się na tereny zajęte przez wojska ZSRR, do Kostopola, gdzie obydwoje pracowali w powiatowym, a następnie rejonowym NKWD. Sam we własnoręcznym życiorysie podał swoje stanowisko w NKWD: pracownik „gosudarstwiennoj biezopasnosti”. W 1940 został wezwany do Lwowa, gdzie rozpoczął pracę w Oddziale Politycznym NKWD dla polskich jeńców 1939 – pełnił funkcję oficera polityczno-wychowawczego oraz służył za tłumacza; słynął z donosicielstwa do NKWD na wszystkich, w tym także swoich towarzyszy, za różne odchylenia. W tym czasie zaskarbił sobie względy późniejszego założyciela bezpieki – gen. NKWD Iwana Sierowa.

    Latem 1941 w czasie ewakuacji więzień jako funkcjonariusz NKWD brał udział w rozstrzeliwaniu więźniów. Później zbiegł w głąb ZSRR, gdzie aż do 1943 pracował w NKWD. Józef Goldberg został powołany do III Dywizji im. Romualda Traugutta w 1944 i skierowany do pracy polityczno-wychowawczej. Pracował w redakcji gazety dywizyjnej „Na Zachód”, a następnie w redakcji gazety I Armii „Zwyciężymy”. Ukończył dywizyjną szkołę oficerów polityczno-wychowawczych. W kwietniu 1944 wraz z 3 Dywizją brał udział w walkach na Wołyniu, a w sierpniu na przyczółku warecko-magnuszewskim; został wówczas lekko kontuzjowany w głowę i odesłany na badanie do Lublina; tam – ze względu na swoje „kwalifikacje” został przeniesiony z wojska do Resortu Bezpieczeństwa Publicznego PKWN; zaczął posługiwać się bardziej polsko brzmiącym nazwiskiem matki – Różański i imieniemJacek. Od stycznia 1945 był członkiem PPR.

    9 września 1944 został referentem Sekcji 7 (Śledczej) resortu Bezpieczeństwa Publicznego, a 21 listopada – zastępcą kierownika tej sekcji. Od przekształcenia PKWN w Rząd Tymczasowy 1 stycznia 1945 był kapitanem i kierownikiem VIII Wydziału Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego (MBP). 16 września 1945 został kierownikiem Wydziału IV Samodzielnego MBP. 1 lipca 1947 został pułkownikiem i dyrektorem Departamentu Śledczego MBP. Szybki awans w strukturach MBP zawdzięczał temu, że bez wahania wykonywał polecenia Bolesława Bieruta i Iwana Sierowa, wobec których był w pełni dyspozycyjny. Ponurą sławę zdobyły metody śledcze Różańskiego – sprowadzały się one do dopasowywania materiału śledczego do wcześniej opracowanych tez oskarżenia. Zeznania były wydobywane za pomocą tortur, które Różański stosował powszechnie. Zyskał sobie miano człowieka bezwzględnego i niezwykle brutalnego – osoby przez niego przesłuchiwane mówiły, że był sadystą gorszym od gestapowców.

    Setki osób, przesłuchiwanych przez Różańskiego lub jego podwładnych, straciło życie lub zostało kalekami. Jego postępowanie i mentalność dobrze charakteryzuje sprawa Emilii Malessy „Marcysi”, żony Jana Piwnika „Ponurego”, łączniczki usilnie poszukiwanego przez MBP prezesa Zarządu Głównego Zrzeszenia WiN płka Jana Rzepeckiego. Została ona aresztowana jesienią 1945. Bezpieka wiedziała, że zna ona miejsce pobytu Rzepeckiego, lecz nie ujawni go nawet podczas tortur, wobec tego Różański zastosował metodę „psychologiczną” – odwołując się do jej sumienia Polki i patriotki, przekonał Malessę, że będzie ona odpowiedzialna za przelanie polskiej krwi w wypadku, gdy nie dojdzie do porozumienia między „władzą ludową” a Rzepeckim. Następnie Różański dał jej słowo honoru, że Rzepeckiego i innych członków podziemia niepodległościowego, których bezpieka zatrzyma w wyniku zeznań Malessy, nie spotka nic złego.

    Mając takie gwarancje ze strony Różańskiego, Malessa zdradziła kryjówkę Rzepeckiego oraz wydała wielu innych żołnierzy AK. Aresztowani zostali poddani brutalnemu śledztwu (Rzepeckiego skazano na 5 lat więzienia). Malessa, gdy dzięki ułaskawieniu wyszła na wolność, zaczęła wydzwaniać do Różańskiego, by ten dotrzymał danego wcześniej słowa honoru i uwolnił wszystkich zatrzymanych w wyniku jej zeznań. Próby te były nieskuteczne. 5 czerwca 1949, nie mogąc żyć ze świadomością zdrady, Malessa popełniła samobójstwo. Różański odpowiada również za aresztowanie prezesa III Zarządu Głównego WiN płk. Franciszka Niepokólczyckiego, którego następnie skazano na śmierć (wyrok nie został wykonany).

    Nadzorował śledztwo w sprawie Witolda Pileckiego i faktycznie jest sprawcą skazania tego bohaterskiego rotmistrza na karę śmierci, który jako dobrowolny więzień KL Auschwitz był twórcą konspiracji wojskowej w tym obozie.

    W latach 1949-1951 Różański był lektorem KC PZPR z ramienia MBP. Prowadził również wykłady o metodach śledztwa operacyjnego w Centrum Wyszkolenia MBP w Legionowie k. Warszawy.

    Od 1948 do marca 1950, w okresie walki z tzw. gomułkowszczyzną, był kierownikiem tzw. grupy specjalnej (przekształconej w Biuro Specjalne, a następnie tw. X Departament – Ochrony Partii), gdzie odpowiadał za rozpracowanie „prowokatorów” wewnątrz partii komunistycznej. Swoimi „metodami śledczymi” (również torturami) Różański objął członków partii, których postanowiła wyeliminować ekipa Bieruta. Jego ofiarami w tej wewnętrznej rozgrywce w PZPR stali się m.in. Marian Spychalski, Włodzimierz Lechowicz, A. Jaroszewicz. Śmierć podczas przesłuchania płka W. Dobrzyńskiego, zakwalifikowana jako brak „sukcesów” w śledztwie, stała się powodem powołania specjalnej komisji, która odesłała Różańskiego z powrotem do Departamentu Śledczego. Jego pozycję dodatkowo osłabiło odsunięcie od władzy Ławrientija Berii.Od jego nazwiska powstał termin „różańszczyzna” – stalinowskich metod śledczych, preparowania dowodów i fingowania procesów sądowych.

    Jesienią 1953 Centralna Komisja Kontroli Partyjnej (CKKP) w Warszawie otrzymała skargę przeciwko Różańskiemu wniesioną przez torturowane przez niego członkinie PZPR H. Siedlik i E. Piwińską, które w lipcu 1953 zwolniono z więzienia. Kobiety oskarżyły Różańskiego o stosowanie tortur. Skarga zawierała opis „metod” stosowanych w śledztwie. Jej autorki oskarżyły wręcz Różańskiego, że jest zboczeńcem i sadystą. Stało się to podstawą wszczęcia przez CKKP sprawy przeciwko Różańskiemu. Do oskarżenia włączyła się także, nienawidząca Różańskiego Julia Brystygierowa. 5 marca 1954 na mocy rozkazu persolnalnego nr 222, podpisanego przez ministra Stanisława Radkiewicza, zwolniono Różańskiego z zajmowanego stanowiska.

    Pracował w Zespole Programu Zagranicznego Polskiego Radia, następnie został dyrektorem Państwowego Instytutu Wydawniczego. Dalszej karierze Różańskiego w PRL stanęły na przeszkodzie audycje Józefa Światły, emitowane od września 1954 na antenie Radia Wolna Europa, w których obnażył on metody działania MBP. Aby ratować sytuację, władze PRL postanowiły „ukarać” odpowiedzialnych za stosowanie zbrodniczych praktyk w MBP – naturalnym celem ataku stał się Różański. Decyzja o wszczęciu śledztwa przeciw niemu zapadła najpierw na posiedzeniu Biura Politycznego KC PZPR i dopiero później podjęła je Generalna Prokuratura PRL. Odpowiedni wniosek przedstawił 8 listopada 1954 prokurator generalny S. Kalinowski. Tego samego dnia Różański został aresztowany. Śledztwo w jego sprawie zlecono wiceprokuratorowi Generalnej Prokuratury K. Kukawce. Różańskiego oskarżono o przestępstwo z art. 141 Kodeksu Karnego Wojska Polskiego: „jako dyrektor Departamentu Śledczego MBP przekroczył granice swych uprawnień i pełnomocnictw, wyrządzając przez to poważną szkodę interesom PRL”.

    Proces przeciwko Różańskiemu odbywał się przy drzwiach zamkniętych i nadzorowany był osobiście przez sekretarza KC Franciszka Mazura (kontrola partyjna była potrzebna, aby proces przebiegał wg ustalonego scenariusza, w którym nie było miejsca dla innych odpowiedzialnych za zbrodnie MBP). Ponadto akt oskarżenia, który sporządził Kukawka, był opracowywany pod kontrolą członków Biura Politycznego. Pierwsza rozprawa odbyła się 19 grudnia 1955 przed Sądem Wojewódzkim w Warszawie – proces trwał tylko 2 dni, świadkowie byli przesłuchiwani bardzo pośpiesznie (głównym świadkiem oskarżenia była Siedlik).

    23 grudnia Różański został skazany dwukrotnie na 5 lat więzienia (na mocy amnestii zmniejszono mu karę do 3 lat i 4 miesięcy). Udowodniono mu jedynie, że osobiście stosował zabronione przez prawo metody w toku śledztw przeciwko osobom podejrzanym o działalność antypaństwową”, brał bezpośredni udział w biciu przesłuchiwanych oraz stosowaniu innych niedozwolonych środków. Stwierdzono ponadto, że jego postępowanie „spowodowało demoralizację podległych mu oficerów śledczych, którzy widzieli w nim wzór do naśladowania”. Podczas procesu całkowicie pominięto odpowiedzialność Różańskiego za aresztowania i torturowanie członków podziemia niepodległościowego.

    Do kwietnia 1956 Różański pozostawał w areszcie wewnętrznym MBP. Dopiero na skutek interwencji prokuratora został przeniesiony do więzienia w Mokotowie. W lipcu 1956 Sąd Najwyższy w Izbie Karnej rozpatrzył rewizję nadzwyczajną złożoną przez prokuratora generalnego i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia przez Sąd Wojewódzki w Warszawie. W rewizji zarzucono Sądowi Wojewódzkiemu „niewykazywanie inicjatywy w kierunku ujawnienia danych naświetlających całość przestępczej działalności oskarżonego” (tamże). Wytknięto także umyślne zaniechanie przesłuchania świadków i niesprawdzanie dowodów. Następstwem decyzji Sądu Najwyzszego było przekazanie sprawy Różańskiego Prokuraturze Generalnej do uzupełnienia śledztwa. W sierpniu 1956 Różański ponownie został przesłuchany. 31 grudnia 1956 – na fali października 1956 – wznowiono przeciw niemu śledztwo, które jednak połączono ze śledztwem przeciwko dwóm innym pracownikom MBP oskarżonym o stosowanie „niehumanitarnych metod” w pracy śledczej – Anatolowi Fejginowi i Romanowi Romkowskiemu.

    Proces rozpoczął się 16 września 1957, a 11 listopada tego roku sąd skazał Różańskiego i Romkowskiego na kary 15 lat wiezienia, a Fejgina na 12. Podczas procesu nie wzięto pod uwagę całokształtu zbrodniczej działalności Romkowskiego, ograniczając się jedynie do oskarżenia go o stosowanie „niedozwolonych czynów” wobec kilkudziesięciu członków PZPR. Całkowicie przemilczano fakt prześladowania przez Różańskiego członków polskiego podziemia niepodległościowego oraz powiązań Różańskiego z sowieckimi organami bezpieczeństwa.

    Oskarżeni odwołali się od wyroku, składając 2 października 1958 rewizję do Sądu Najwyższego (SN). W jej wyniku SN obniżył Różańskiemu karę do 14 lat z zaliczeniem dotychczasowego okresu spędzonego w areszcie i więzieniu. Różański starał się o warunkowe zwolnienie, jednak 8 kwietnia 1964 Sąd Wojewódzki we Wrocławiu, gdzie przebywał w areszcie Różański, odrzucił wniosek obrońcy.

    Już 8 października 1964 Rada Państwa zastosowała wobec niego prawo łaski. Po wyjściu z więzienia nie miał większych trudności ze znalezieniem pracy. Został urzędnikiem w Mennicy Państwowej, aż do przejścia na emeryturę w 1969. Nigdy nie wykazał skruchy z powodu popełnionych zbrodni. Nigdy tez nie stanął przed prawdziwym sądem i nie poniósł odpowiedzialności karnej za zdradę i swoje zbrodnie.

    Zmarł w wyniku choroby nowotworowej, pochowany na cmentarzu żydowskim przy ulicy Okopowej w Warszawie.

    Metody Różańskiego:

    1) bicie pałką gumową specjalnie uczulonych miejsc ciała (np. nasady nosa, podbródka i gruczołów śluzowych, wystających części łopatek itp.);

    2) bicie batem, obciągniętym w tzw. lepką gumę, wierzchniej części nagich stóp – szczególnie bolesna operacja torturowa;

    3) bicie pałką gumową w pięty (seria po 10 uderzeń na piętę – kilka razy dziennie);

    4) wyrywanie włosów ze skroni i karku (tzw. podskubywanie gęsi), z brody, z piersi oraz z krocza i narządów płciowych;

    5) miażdżenie palców między trzema ołówkami (wskutek tego „zabiegu” dwukrotnie zeszło mi sześć paznokci);

    6) przypalanie rozżarzonym papierosem okolicy ust i oczu;

    7) przypalanie płomieniem palców obu dłoni;

    8) zmuszanie do niespania przez okres 7-9 dni, drogą „budzenia” więźnia, który stał w mroźnej celi, uderzeniami w twarz, zadawanymi przez dozorującego urzędnika byłego MBP; metoda ta, nazywana przez oficerów śledczych „plażą” lub „Zakopanem”, wywołuje półobląkańczy stan u więźnia i wywiera zaburzenia psychiczne, powodujące widzenia barwne i dźwiękowe, zbliżone do odczuwanych po spożyciu peyotlu lub meskaliny (cyt. za: K. Moczarski „Piekielne śledztwo”, „Odrodzenie”, 21 stycznia 1989 r.).

  93. Różański (Żyd) opisany przez wasyla, to był jedyny człowiek w Polsce, który znęcał się nad więźniami. Nikt inny, a szczególnie żaden Polak, nigdy nie tknął żadnego więźnia, a jeśli już to bez wątpienia musiał to być Żyd.
    Wasyl i inni prezentują ciekawą mentalność; w/g nich, żaden Żyd nie mógł być zwykłym sukinsynem – a jak był to trzeba to ogłosić, bo to rzecz niesłychana.
    To że jacyś polscy debile, posiadający rozum w dupie, bo nie w głowie, mordowali w sposób bestialski Żydów nie znaczy, że robili to wszyscy Polacy; choć większość Żydów nie kochała i nie kocha.
    Tak samo to, że jakiś Żyd sukinsyn znęcał się nad więźniami nie znaczy, że wszyscy Żydzi byli tacy sami – choć nie mieli za bardzo za co kochać Polaków.
    Na pewno więcej Polaków „zasłużyło” się Żydom, niż Żydów Polakom.

  94. ” Wielebny Księże Lemański! ” –

    – zwykle czytam „katabas” … nie jestescie ‚tryndy’, obywatelu Hartman !

  95. Strach wypuścić dziecko na ulicę, bo może spotkać księdza! – pisze Hartman, a ja uważam, ze większym nieszczęściem jest jak dziecko spotka na ulicy Żyda

  96. Panie Profesorze,
    Jest mnóstwo mniej lub bardziej medialnych tematów, które pojawiają się i znikają. Jednakże ten temat jest tematem powracającym jak bumerang (pozwolę sobie załączyć link:
    http://zyciesokolowa.pl/komu-przeszkadza-krzyz-w-urzedzie-miasta/ )
    Uważam, że mimo przejściowego zainteresowania wojną o krzyże w szkołach warto spróbować omówić ów temat szerzej ponieważ wiąże się zarówno z wystąpieniami ks.Lemańskiego jak również z pojawieniem się przeróżnych deklaracji sumienia. I w jednym i w drugim przypadku idzie o dominację nad państwem polskim i prawem instytucji, która jest niczym innym jak pasożytem na zdrowej tkance narodu. Sprzeciwiam się stawianiu symboli katolickich nad symbolami narodowymi i notorycznemu łamaniu Ustawy o Symbolach Narodowych i Konstytucji RP.
    Załączam również jeszcze jeden link, do obrazu robiącego ogromną karierę w sieci:
    http://youtu.be/RSSIz-0pnCM

    Pozdrawiam i liczę na komentarz lub apel w postaci artykułu.
    Już dość!!!

  97. sugadaddy
    6 sierpnia o godz. 20:47

    To nie bandzioch. To pozycja.

  98. lukasso
    6 sierpnia o godz. 12:36

    Wytknąłem Ci wyłącznie niepoważne jak na doktora nauk (chyba że teologii), wręcz chiromanckie wypowiadanie się o tym, co Lemański myśli i w co wierzy, oraz kuriozalnie, choć nagminne w polskim katolicyzmie niby cytowanie tego, co myśli chrześcijański Bóg. Gdybyś rozumiał, na czym polega naukowa solidność również w formie, nie wypowiadałbyś się tak niezręcznie zamiast Lemańskiego. Nie podnosiłem tematu istnienia/nieistnienia Boga, lecz wytknąłem, że uzurpowałeś sobie, jak ksiądz proboszcz lub starsza pani na odpuście, prawo wypowiadania się o jego myślach. Zamiast uczciwie przyznać: „Głupio palnąłem”, skręcasz w bok i podnosisz tematy, których nawet nie dotknąłem. Idź w pokoju i nie pier…nie grzesz więcej zgrywaniem naukowca, lecz ucz się pilnie dyscypliny komunikacji.

  99. @Wojtek A.
    Zgoda – ateista nie może szanować żadnego księdza, pastora, rabina, mułły czy też innego szamana, jako iż są to wszystko oszuści – szarlatani, szantażujący naiwnych, że jeśli owi naiwniacy nie będą utrzymywać owych szarlatanów podających się za „duchownych”, to tych naiwniaków, odmawiających utrzymywania owych szarlatanów, czekają wieczne męki. Stąd też działalność wszelakich zorganizowanych religii powinna być prawnie (policyjne) zabroniona, a wszelacy księża, pastorzy, rabini etc., zamknięci za kratkami jako iż są to tylko zwyczajni oszuści, handlujący nieistniejącym towarem, czyli tzw. zbawieniem w imię nieistniejących bogów.
    Szalom!

  100. Rozumiem, że gdy ‚Światły ateizm” zapanuje na świecie to wszystkie jego bolączki zostaną uleczone. Tyle tylko, że taki system już był i nazywał się komunizm, w którym ateizm był podstawą światopoglądową. I jakie były owoce tego systemu ? Stalinizm, łagry, czystki, śmierć tysięcy, a wśród nich księży, pastorów i rabinów właśnie. Niektórzy nie uwierzyliby w Boga nawet gdyby kopnął ich w tyłek. Szalom!

  101. Cóż dodać… Całkowicie się z Panem zgadzam.

  102. Demon w osobie Pana Hartmana już czeka a piekło wyje z radości, że demon tak solidnie pracuje. Hartmanie czas jest bliski-nawróć się, Jezus jest Miłosierny, czeka nie ciebie

  103. Igor = Wasyl = Walery = Izydor
    „Imię moje Legion, albowiem jest nas wielu…”
    Kimkolwiek jesteś, wieloimienna katolska wszo łonowa: Czy rzygasz na widok figurki Żyda przybitego do dwóch desek? Plujesz na tego parcha? Brzydzisz się nim? Nie? Zupełny brak konsekwencji i logiki.

  104. Boże, co za straszny żal… Znów się musiałem naczytać nudnych komentarzy o podłych żydach i krwiożerczych lewakach. Bo wiadomo jak się napisze nie-cacy na świętą matkę kościół to wiadomo że jest się najgorszym ze złych. Dziecinna mentalność i moralność prawdziwych polaków jest porażająca. Lemańskiego akurat mi nie szkoda, bo sam sobie swój los wybrał, a każdy „mądry” ksiądz w łonie matki kościoła przedłuża tylko agonię tej bestii, której ewidentnie już do zdechu idzie. Więc jego przypadku akurat nie ustawiałbym w świetle „mądry, światły ksiądz” przeciw „biurokratycznemu ciemnogrodowi hierarchii”. Jak ktoś jest faktycznie mądry i światły to nie idzie na księdza. Każdy ksiądz puki jest księdzem firmuje swoją twarzą i nazwiskiem poczynania tej KKloaki, czy mu się to podoba czy nie. Jedyne co dorosły facet, z odrobiną honoru i sumienia powinien na jego miejscu zrobić to rzucić w twarz Hoserowi tą czarną kieckę i splunąć pod nogi.

  105. Jest was wielu, powiadasz? No cóż, idiotów zawsze było wielu. Brak konsekwencji i logiki? W którym miejscu?
    Skoro ateiści marzą o życiu w ateistycznym kraju to są kraje które przyjmą ich z otwartymi ramionami choćby Kuba czy Korea Północna. Miłego pobytu.

  106. cycek
    6 sierpnia o godz. 16:56

    „Boże, dziękuje ci, że nie urodziłem się Żydem”
    Jasne, on w trójcy jedyny z Podhala jest.

  107. Popierając treść i ton wypowiedzi Gospodarza nie mogę nie odnieść się do pewnego przekłamania. Chodzi o odsetek pedofilów wśród kapłanów kk. Bardzo upraszczając (jak zwykle problemy na poziomie definicji – choćby włączenia bądź nie efebofilii) można przyjąć, że pedofilia dotyczy ok. 5% dorosłych mężczyzn. Nie znaczy to oczywiście, że co dwudziesty dorosły mężczyzna popełnia ten czyn. Ale znaczyłoby to, że jednak według słów pana papieża, w kk pedofilów jest ponad połowę mniej niż wśród reszty „męskiego” świata.

    Przy okazji chciałbym podziękować wszystkim wpisującym się pod tym blogiem, mieniącym się naukowcami, a plotącym androny.
    Dzięki, za utwierdzanie mnie w słuszności wyboru sprzed paru dekad, aby studiów nie kończyć. Przynajmniej nie muszę się wstydzić za sobie równych.

  108. Wszystkie religie i ich kościoły to cywilizacja zła i śmierci.
    Religie powodują międzyludzkie konflikty, społeczne niepokoje, wojny, terroryzm, tworzą zło i nienawiść do wszystkich i wszystkiego, co nie mieści się w religijnych dogmatach i głowach religiantów.
    Kler bezkarnie nawołuje z ambon kościelnych i medialnych do łamania konstytucyjnego prawa, do nienawiści mniejszości, do antysemityzmu, do homofobii, uczy nienawiści do kobiet, dzieci i zwierząt oraz mnóstwa innych złych rzeczy. Kler bezkarnie gwałci dzieci fizycznie i psychicznie. Ci handlarze religijnych bajek bezkarnie pasożytują na całych narodach i państwach, bezlitośnie wykorzystując tępotę i naiwność swoich wiernych, którzy zapewniają im stały dobrobyt, próżniacze bogactwo i przywileje.
    Religie blokują rozwój nauki, wiedzy i samodzielnego, racjonalnego myślenia.
    To jest działalność pod każdym względem przestępcza i tylko w krajach wyznaniowych takich jak na przykład Polska uważana za jedynie słuszną, pozytywną i dobrą przez tępych, religijnie zindoktrynowanych ludzi i cwaniaków na wszystkich szczeblach władzy od Prezydenta do Sołtysa.
    Wszystkie religie powinny byc zdelegalizowane i zakazane.
    Dopiero wtedy na Ziemi nastąpi pokój oraz poszanowanie praw ludzi i zwierząt.

  109. „Tom”
    6 sierpnia o godz. 10:15 napisał:
    „– do tej pory uważałem że ateistą zostaje się z wyboru a nie z głupoty…”
    Z głupoty Tomuś to się zostaje katolikiem lub innym religiantem.
    Nie piskaj !
    —————————————
    „Tadek” – cudownym zbiegiem okoliczności imiennik doktora, profesora, księdza Rydzyka
    6 sierpnia o godz. 17:09 napisał zatroskany :
    „Chciałem zapytać pana Hartmana czemu tak wybiórczo podchodzi do sprawy ofiar i nie zauważa miolionow wymordowanych w imię ateizmu i przez ateistów.”…

    Zindoktrynowany religijnie Tadzio nawet nie zdaje sobie sprawy z faktu, że wszystkie systemy totalitarnego sprawowania władzy, zamordyzm, okrucieństwo, ludobójstwo i jednoosobowe, dogmatyczne oraz nie znoszące najmniejszego sprzeciwu zarządzanie wzięły przykład ze struktur i metod watykańskiego kościoła i kleru.

    Religijny totalitaryzm to przecież „matryca” dla wszystkich późniejszych.
    Faszyzm, hitleryzm, komunizm, organizacje mafijne i religie mają swoje zasady zbudowane na tych samych fundamentach.
    Utożsamianie komunizmu z ateizmem to fatalny brak wiedzy.
    Większość tych „komunistów” to byli i nadal są kryptokatolicy…
    Stalin był nawet uczniem prawosławnego seminarium, a Putin jest praktykującym bywalcem prawosławnych cerkwi i modli się do swojego „boga” dzieląc się władzą z cerkiewnymi.
    Także tacy zbrodniarze i ludobójcy jak Hitler, Franco, Mussolini, Pinochet i JP2 to katolicy aż do śmierci.
    To sprawni kontynuatorzy stworzonych przez cwaniaków religii, których ofiary dzięki tępocie i zacofaniu wiernych, nadal mnożą się milionami na całym świecie (na przykład kościelny zakaz używania prezerwatyw głoszony przez JP2 to miliony ofiar zmarłych na AIDS).

    Te wszystkie systemy totalitarne się tylko inaczej nazywają, ale funkcjonują identycznie jak pedofilska, pasożytnicza, próżniacza, oszukańcza i szkodliwa społecznie organizacja kk…
    … i o tym wszyscy umiejący myśleć racjonalnie powinni moim zdaniem wiedzieć.
    „Tadek”, zacznij myśleć racjonalnie.

  110. „cycek”
    6 sierpnia o godz. 16:56 napisał:
    “Boże, dziękuje ci, że nie urodziłem się Żydem”

    Nie mogłeś urodzić się Zydem, bo Zydzi w większości to bardzo mądrzy ludzie. Urodziłeś się za to głupim tępym, katolickim chu.em i podziękuj za to swoim tępym rodzicom, którzy wpoili ci antysemityzm. bogu nie dziękuj bo takowego nigdy nie było i nie ma.

  111. >Stara chrześcijańska legenda opowiada, że Pan Jezus zaraz po swej śmierci na krzyżu zstąpił prosto do piekieł i uwolnił stamtąd wszystkich cierpiących grzeszników.Lucyper był wtedy bardzo smutny i wszyscy diabli płakali jak bobry, bo myśleli, że teraz piekło będzie na zawsze puste, gdyż Wszechmocny nie przyśle im od tej pory żadnych „klientów” .
    Wtedy Pan tak ich pocieszył: – Nie płaczcie! Przyślę wam wszystkich, którzy – pewni swej sprawiedliwości i zadowoleni z siebie – przeklinać będą grzeszników. Tymi ludźmi będzie zapełniać się piekło, z pokolenia na pokolenie aż do końca świata.<

  112. ale bydło jesteście, polskie roszczeniowe kutwy: a obliczcie się ile forsy w życiu w sumie daliście na utrzymanie waszego kościoła a wyjdzie wam, ze jakieś śmieszne grosze; i podliczcie ile wydaliście w życiu na morze wychlanej wódki a wyjdzie wam, ze morze pieniędzy; po prostu jesteście świnie

    a tak nawiasem mówiąc są mądrzy Żydzi i głupi Żydzi a kretynek Hartman jest właśnie głupim żydkiem

  113. PS
    właśnie za takich parchów przygłupów, których niestety wśród nas dużo, za takich śmierdzieli pół świata nas znienawidziło a i teraz szczuje na nas Arabów

  114. Ksiądz Lemański robi dobrą robotę, budzi i polaryzuje katolików. Pokazuje tępotę i brutalność biskupów. Zasługuje na szacunek. A że polegnie w tej walce to pewne, Watykan łamał karki dużo mocniejszym niż on. I wszystko w imię miłościwego i przebaczającego Chrystusa. Paranoja.

  115. @Bronek

    Z Twojego wpisu wnioskuje, ze jestes prawdziwym Katolikiem i Polakiem?

  116. Panie Moderatorze czy Pan spi od rana ? w pracy …
    …Albo Pan Bronek dostalal sie tutaj przez znajomsci z Panem ?
    fe ,fe … prosze znienic znajomosci ,bo nabawi sie Pan jeszcze nieprzyjemnosci ..
    /i nie tylko w tzw. dobrym towarzystkie /.
    Pozdrawiam

  117. Rewelacyjny artykuł, jest co poczytać na urlopie 🙂 pozdrawiam

  118. Język i ton pewnych komentarzy jest skandaliczny. Dawniej tylko ludzie bogaci i na pewnym poziomie, potrafili czytać i pisać. Dzisiaj kiedy hołota też się tego nauczyła; mamy co mamy. Chamstwo i wieśniactwo. O tempora, o mores.

  119. Temida
    7 sierpnia o godz. 1:10

    ” bo Zydzi w większości to bardzo mądrzy ludzie.” –

    – no, nie wiem czy tak jest … gdyby byli madrzy to nie byloby antysemityzmu. Kazdy szanuje madrych ludzi a nietoleruje glupkow – to jest oczywiste.

  120. Myślę, że to co prezentuje profesor Hartman, to starotestamentowy stosunek do rzeczywistości.
    Ten jego słuszny gniew i oburzenie, coś mi to przypomina.
    Wiem coś o tym, mój ojciec taki był, niewierzący ale określenie go starotestamentowym najlepiej go opisuje, świecki konserwatysta. Ja się przeciw jego okrucieństwu (dla mojego dobra, jak zawsze zaznaczał) i egoizmowi buntowałem, nie lubiliśmy się.
    Ale jeden skutek osiągnął, na strach reaguję agresją, zmagam się z tym, raz lepiej raz gorzej ale zdecydowanie robię postępy, mam na to świadectwa, może zresztą tak zachodzi proces starzenia?
    Ale nie wszystkich raczej patrząc po blogu.
    Myślę, że pora przełamać w sobie ten konserwatyzm Profesorze, to do niczego nie prowadzi, pan ma klucz do tego zaworu z konserwatywnym balonem który nam zaszczepiono w dzieciństwie, każdy go ma, i nie da się z niego do końca spuścić powietrza, ale trzeba się starać, tak mi coś podpowiada, pewnie konformizm, na zbawieniu mi zależy, jak jest, mój Bóg, jest sprawiedliwy i litościwy, tego starotestamentowego lepiej jak nie ma.

  121. Na początek fakty.Początek czwartego wieku po Chrystusie; cesarz Konstantyn dokonuje sprzęgnięcia chrześcijaństwa z tronem.Data trochę płynna,można polemizować,lecz jest to początek sekty zwanej do dzisiaj kościołem katolickim.Następuje przesunięcie znaczenia władzy duchowej ku nagiej sile władzy państwowej.Od tego momentu Dobra Nowina jest dekoracją w dziele brutalnie sprawowanej władzy nad poddanymi kleru i mniej lub bardziej wielkimi władcami Europy.Dzisiejsze,zabawne zachowania Hosera,Lemańskiego czy Hartmana to ten sam taniec zaproponowany i tańczony od 1700 lat przez kk.Prof.Hartman jest tylko dziecinny widząc swój ateizm ogromnym wolnościowym zrywem.Profesor jest nieodrodnym dzieckiem Oświecenia,którego konsekwencje są nie mniej krwawe od rezultatów kk.A może jednak panie profesorze wolność prawdziwa jest rzeczywiście w Jezusie Chrystusie tylko on jest w sercu człowieka albo go nie ma,tym bardziej w kk.

  122. Krzysia
    7 sierpnia o godz. 0:40

    http://therebel.org/en/editorial/639599-a-world-run-by-monsters-pimps-and-prostitutes

    ” Pieniądz jest główną przyczyną większości zła ” .. a tam gdzie pieniadz tam w pierwszym szeregu Zydzi !

    cbdu.

  123. Wojtek:tylko w Krolestwie Warszawskim:Polsce , mozesz twierdzic ze faszyzm niemiecki to ruch oparty na religii,nie mowiac o komunizmie:Stawianie Hitlera tak jak to robisz wywolywaloby salwy smiechu np.w Niemczech:tworzysz nowa historie.Jeszcze dowiem sie ,ze hitlerowcy w Oswiecimiu wybudoawli Koscioly,a w Korei Pln.niema glodu,bo tam zyja ateisci.
    Wojtek:nawet kretyn musi znac swoje granice:Chyba ,ze nie dotyczy to tzw.inteligentowKW!

  124. jank
    7 sierpnia o godz. 11:56

    „A może jednak panie profesorze wolność prawdziwa jest rzeczywiście w Jezusie Chrystusie (…)”.

    Wprawdzie mówisz: „A może”, ale może masz jakieś przemyślenia, w czym mogłaby być „prawdziwa” (daje w nawiasie, bo sam nie używam tego propagandowego, a treściowo pustego wyrazu) wolność w Jezusie. Chętnie posłucham co to takiego wolność i w czym konkretnie ona się u Jezusa wyraża.

  125. Wojtek i pozostali cierpientnicy:potwierdzaci najgorsze co slyszalem o Polakach:Polak jest cierpista i musi miec wroga!
    Kiedy znikna tacy polinteligenci z przestrzeni publicznej!Ile lat ma to trwac,az takie profesory od siedmiu bolesci moga pisac w tej Polityce ,ktora zna tylko 1 temat:antykoscielnosc!

  126. A wiec jednak:nie wolna w Polityce Krytykowac tzw.ateisto:Moj post cenzor nie puscil:za duzo prawdy naraz!

  127. Luap powinien wpierw zapisać się na krótki kurs pisania na kompie; musi być tępakiem, skoro nie potrafi posiąść tej umiejętności obserwując innych.

  128. Jeszcze jedno,i na tym koncze:wobec zagrozenia islamem nikt nie prowadzi w Europie Zach.tak kretynskiej,smiesznej dyskusji.
    Wiadomo ,ze gospodarka KW jst opozniona np.do Niemiec 50-80lat!Czy musicie byc takze ,inteligenci z Bozej laski,opoznieni w krytycznym mysleniu????

  129. sugadaddy:powtarzam:Jak sie nie ma nic do powiedzenia ,to sie cytuje tabliczke mnozenia!!!

  130. @ Prowincjusz (6 sierpnia o godz. 16:15)
    @Pan Wojtek. A po co Ci kościół potrzebny do wiary i czczenia Pana Boga?
    Bo w tym kościele spotykam się z Bogiem i dobrze się podczas tych spotkań czuję. Choć jeszcze lepiej bym się czuł, gdyby atmosfery nie psuły tam pasożyty wyhodowane przez telewizję Trwam. Ale nawet gdy mszę odprawia moherowy ksiądz, wyrobiłem w sobie – jak mniemam – umeijętność kontaktu z Bogiem z pominięciem tego księdza. I po każdym takim kontakcie autentycznie czuję się wzmocniony (inni powiedzą, że to autosugestia – O.K., mają prawo do swojego zdania, ja mam prawo do swojego). Dlaczego miałbym się tego wzmacniania pozbawiać? Z mojej strony to byłby akt kapitulacji wobec wszelkich Rydzków, Michalików i Głodziów, gdybym tak zrobił.
    Masz oczywiście rację, że spotkanie z Bogiem nad wodą, w lesie też jest arcyfantastyczne. Tylko wiesz… to, że uwielbiam lody truskawkowe, nie jest żadną przeszkodą po temu, żebym uwielbiał również waniliowe 🙂
    Pozdrawiam 🙂

  131. OOOO no i wreszcie doszliśmy widzę do „zagrożenia islamem”. Cudownie, odgrzewany kotlet sprzed 800 lat, kiedy to pan papież z kumplami w purpurach namówił połowę Europy do wyjazdu na krucjaty w obronie „naszego” „zdrowego” feudalizmu europejskiego bo nasz był a co „nasze” to święte. Islam szerzy się i naciera, więc powinniśmy kurczowo trzymać się własnych zabobonów, albowiem Nasze własne są! Jak nie będziemy słuchać pedofilów na ambonach, to przyjedzie zły diabeł islam i nas wszystkich do piekła widłami zagoni. Opcjonalnie, dla niewierzących: Chińczycy przyjadą i za miskę ryżu będziemy wszyscy pracować w fabrykach pod Radomiem… Dlatego jest oczywiste, że jedynie Kościół nas uratuje!

  132. No nareszcie! Panie Wojtek,
    Jak wygląda i gdzie aktualnie przebywa Twój bóg?
    PS. I jak się z nim kontaktujesz? Komórką?

  133. @sugadaddy
    Odpowiadam na wszystkie Twoje pytania:
    1) a jak ma wyglądać ktoś, kto jest niewidzialny?
    2) aktualnie przebywa wszędzie
    3) nie, nie komórką, bo do takich kontaktów komórki są zbyt awaryjne i mają za słaby zasięg; zgaduj dalej 🙂
    Pozdrawiam 🙂

  134. „” Pieniądz jest główną przyczyną większości zła ” .. a tam gdzie pieniadz tam w pierwszym szeregu Zydzi !
    Myli się colour, tam gdzie pieniądz, tam w pierwszym szeregu watykańczycy.
    Oni nawet są właścicielami pornograficznego wydawnictwa i mają w dupie co se ktoś pomyśli – ważna jest forsa.
    A tacy perfekcyjnie wytresowani jak colour i tak nic sobie nie pomyślą, bo zostali od myślenia skutecznie od uczeni.

  135. viola
    6 sierpnia o godz. 21:35

    Strach wypuścić dziecko na ulicę, bo może spotkać księdza! – pisze Hartman, a ja uważam, ze większym nieszczęściem jest jak dziecko spotka na ulicy Żyda

    niesamowity dowcip :)))))))
    Ale zalew koltunerii

  136. Pan Wojtek,
    To z Ciebie katolik jak z koziej wiadomo co; skoro nie wierzysz w kościelne dogmaty, nie jesteś chrześcijaninem z czego nie zdajesz sobie sprawy jak większość katolików.
    PS. Potrafię czytać litery – nie musisz używać pisma obrazkowego, bo to w moich oczach czyni Cię infantylnym głupcem.
    Wbrew pozorom moje pytanie było całkiem na serio i spodziewałem się poważnej odpowiedzi, a nie odgrywania „happy camper’a”.

  137. @Panie Wojtek, a jak ma pan do wyboru lody truskawkowe albo psią kupę, to też panu jest tak do śmiechu? Tak tak bóg jest wszędzie i w lesie i na łące, ale w kościele z niedouczonym księdzem najbardziej, bo tam w złotej monstrancji za szybką jest opłatek, który w czarodziejski sposób wabi boga, żeby było go lokalnie więcej. Co ciekawe las i łąka rosną same, ale na złotą monstrancję to trzeba od wiernych nazbierać. Cóż poradzić: jak się chce mieć większe stężenie boga w powietrzu, niż mają podli żydzi albo źli islamiści, to trzeba płacić…. i nie chce być inaczej panie Wojtek, interes jest interes…

  138. @Sugadaddy
    A ja na pierwsze dwa pytania całkiem serio odpowiedziałem. Co do trzeciego – naprawdę serio pytałeś, czy ja rozmawiam z Bogiem przez komórkę?
    Pozdrawiam 🙂

  139. @Niebałdzo
    Nie wypowiadałem się na temat, czy na łące jest większe stężenie Boga niż w kościele czy nie. Powiedziałem tylko, że i tam, i tam lubię się z Bogiem spotykać. Nikogo nie pouczam, gdzie ma szukać Boga (o ile w niego w ogóle wierzy), więc jak inni nie będą w tej kwestii pouczać mnie – będzie mi niezmiernie miło. Chociaż… jak ktoś już baaardzo chce mnie pouczać – też przeżyję, bo obym miał tylko takie problemy w życiu 🙂
    Pozdrawiam 🙂

  140. @panie Wojtek, bardzo słuszne i zdrowe podejście, tylko żeby jeszcze katoliccy teologowie o tym wiedzieli… To, widzisz pan, ta właśnie alogiczna koncepcja że bóg jest wszędzie ale czasem gdzieś bardziej z powodu czarodziejskich zawołań, legła u fundamentów kościelnego ludobójstwa tak skrupulatnie i systematycznie przeprowadzanego przez wieki. I można sobie latać bez majtków po łące w neokatechumenalnym zachwycie opowiadając o smakach lodów, tylko widzisz pan, możesz pan tak latać wyłącznie dzięki temu że gdzieś tam kiedyś tysiące ludzi zginęło za to że nie chcieli ucałować biskupiego pierścienia na znak umysłowego poddaństwa kato-teologom. Jakbyś tak pan 400 lat temu powiedział że bóg jest w lesie i na łące, to byś pan był jednym z nich, bez zbędnie przedłużającego się procesu.

  141. Szczerze powiedziawszy nie chce mi się, ale wytłumaczę Panu Wojtkowi, że bredzi;
    Bóg stworzył cię i tobie podobnych, na swoje podobieństwo; jeśli twierdzisz, że Bóg jest wszędzie i jest niewidzialny, Ty też powinieneś być niewidzialny i być wszędzie – to chyba logiczne? Nie pakuj się w absurdy jeszcze bardziej twierdząc np., że biblii nie należy brać dosłownie, jak to robią niektórzy „inteligentni” katolicy i że to są takie przenośnie – chyba że potrafisz wykazać, a raczej udowodnić, co w biblii jest przenośnią, a co dosłownością i kto to ustala. A w to wątpię.
    Nie traktuj tego wpisu jako zachęty do dalszej dyskusji – jeśli to można dyskusją nazwać.
    Z ateistycznym pozdrowieniem.

  142. Jerzy Pieczul
    6 sierpnia o godz. 21:56

    A kuku! Znam myśli Boga! Nie powiem w jaki sposób, aby mógł pan sobie nad tym pogłówkować zbierając borówki. Zresztą podejrzewam, że niewiele pana ten temat obchodzi, no chyba że w kategoriach psychiatrycznych.
    No i myśli ks. Lemańskiego również znam. Proszę poczytać jego blogi, wypowiedzi i wywiady, jakich udzielił rok temu. Na pewno przypadną panu do gustu. Będzie mógł pan ocenić, czy moje wypowiedzi były rzeczywiście tak chiromanckie.
    Nie zajmuję się teologią, tylko biologią medyczną.

    Pan Wojtek
    7 sierpnia o godz. 13:36

    Posiada pan cenną umiejętność oddzielania prawd wiary od tego, co nasz kochany kler w nich popsuł.

    kagan
    6 sierpnia o godz. 22:01

    Świetny pomysł, co jednak zrobić z tym miliardem- dwoma ofiar kleru cierpiących na uwarunkowaną chorobę psychiczną zwaną „wiarą w Boga”? Na Madagaskarze się nie zmieszczą. Może Australia?

    Krzysia
    7 sierpnia o godz. 0:40

    „Wszystkie religie powinny być zdelegalizowane i zakazane.
    Dopiero wtedy na Ziemi nastąpi pokój oraz poszanowanie praw ludzi i zwierząt.”
    Hehe. Jak więc wytłumaczyć niewygodny fakt historyczny, iż najbardziej zbrodniczymi reżimami były te ustawowo ATEISTYCZNE?

  143. lukasso:dla ciebie nie istnial komunizm,hitleryzm,maoisci,Korea Pln:zawsze o setki lat do tylu,bo wtedy mozna zmyslac.Jak troche chesz ze mna dyskutowaxc na temat religii,to najpierw czataj Oriane Fallaci!Krytycy kk z braku argumentow zawsze robia to samo:obrzucaja blotem inaczej myslacych,a o islamie niewiele wiedza,dlatego jak niebaldzo,ktory nie wyjechl jeszcze z Pikutkowa Dolnego,lekcewaza ta sile/religijna/.!!!
    Sam,tak jak Fallaci,nie jestem katolikiem ,ale szlag mnie trafia,jak czytam wasze tzw.krytyczne wypociny.

  144. @Niebałdzo
    Nie wątpię, że 400 lat temu głosząc takie poglądy, miałbym – delikatnie mówiąc – spore problemy. Ale zarazem liczę na to, że za 400 lat poglądy, które głoszę, będą bliższe hierarchom polskiego kościoła katolickiego niż obecnie.

    @Sugadaddy
    jeśli twierdzisz, że Bóg jest wszędzie i jest niewidzialny, Ty też powinieneś być niewidzialny i być wszędzie – to chyba logiczne? Nie pakuj się w absurdy jeszcze bardziej twierdząc np., że biblii nie należy brać dosłownie
    Sorki, ale to Ty się wpakowałeś – w infantylny argument. Wierzę w Ciebie, że stać Cię na lepsze.

    Zaraz iść muszę do pracy, więc na dowidzenia jescze raz pozdrawiam wszystkich adwersarzy 🙂

  145. @Lukasso
    Dziękuję 🙂
    A teraz już naprawdę muszę lecieć. Bye!

  146. Panie Wojtek, tylko powiedz mi pan tak uczciwie, po co przez 400 lat kilku pokoleniom ludzi zawracać d..py umysłową ewolucją polskiego kleru? Człowiek, który idzie na księdza deklaruje niniejszym, że za nic ma zdrowy rozsądek, a mniej lub bardziej fanatyczna wiara w historie z tysiąca i jednej nocy, którą to wiarę przedkłada ponad wszystko inne, jest podstawą jego bytu. Proszę bardzo, nie mam nic przeciwko, jego życie jego sprawa. Jak dla mnie może nawet rozdawać na ulicy darmowo braci Grimm, ale pod warunkiem że nie będzie rościł sobie pretensji do dyrygowania życiem moim i moich kolegów, bo my akurat nie wierzymy w gąskę Balbinkę i w związku z tym nie chcielibyśmy na każdym kroku słyszeć o jej poczynaniach, bo mamy zwyczajnie swoje sprawy, swoje życie i nie cenimy ponad wszystko Balbiny po prostu. Czy ta przypowieść jest w miarę jasna? Łapiesz o co chodzi? O Allahu też nie chcemy słyszeć na każdym kroku, tak samo jak o Balbinie i dlatego drogi @Luapie nie jest dla nas rozwiązaniem tuczenie tłustych kato-wieprzków w sutannach tylko dlatego żeby nie tuczyć allaho-wieprzków. Jest taka opcja w waszych dwubiegunowych rozumkach? Żeby zwyczajnie nikogo nie tuczyć? Czy to jakoś w miarę dociera, że są ludzie którzy po prostu nie czują potrzeby wypasania wieprzków z rozdętym ego i atrofią rozumu, bez względu na kolor i krój wieprzkowej sukienki? Ja rozumiem, że dla niektórych mentalnych świniopasów to może być szokująca koncepcja, żeby zwyczajnie nie wypasać, tylko zająć się czymś miły a kto wie, może nawet pożytecznym! Szok i niedowierzanie! Ale tak tak, moi średniowieczni przyjaciele, jest taka opcja. Daje się żyć nie klękając przed wieprzkami. Ja wiem że wieprzki wmówiły wam, że trzeba klękać, bo to bardzo ważne z punktu widzenia wyższego dobra naszej galaktyki, ale z drugiej strony, co to szkodzi spróbować nie klęknąć? Odwagi! Dacie radę!

  147. Rozprawianie lukasso o tym co było bardziej zbrodnicze jaka religia czy ateizm zakłada, że powodem mordowania jest religia bądź jej brak. A moim zdaniem tak nie jest, powodem jest okrucieństwo do jakiego jesteśmy zdolni a religia czy inna ideologia jest tylko racjonalizowaniem tegoż.
    Ludzie są skłonni do agresji, wszystko kwestia wychowania, przez setki lat wychowywaliśmy się w cieniu Starego Testamentu i Boga okrutnego ale sprawiedliwego. Taki jest tradycyjny model wychowania we wszystkich religiach i domach, to ponad religijne, ojciec, autorytet, pan i władca. Oczywiście, dzisiaj już tak nie jest, często liberalnie, ludzie rozumieją, że przemoc rodzi przemoc, że przemoc nie tylko fizyczna i takie tam pierdoły, że lepiej po dobroci generalnie, nawet jak nie skutkuje, to zero na siłę, zero agresji słownej. Przecież to tylko kwestia czasu, dla jego dobra i gówniarz robi, co mu ojciec każe bo inaczej się nie da. Tylko jak myślisz, ile procent w Polsce jest takich domów w których się to przynajmniej rozumie, na chłodno, wyłączając nawet chwile kiedy działamy pod wpływem silnych emocji. Jestem optymistą 10%, Terror jest o wiele łatwiejszy, raz że zaszczepiony, jak fala w wojsku, dwa że wobec słabszych skuteczny.
    To dlatego jesteśmy okrutni, to jest skuteczne, ja w dzieciństwie wszystkie spory rozstrzygałem bójką, a że byłem duży, wysportowany i umiarkowany cykor, to była to najskuteczniejsza metoda obrony swojej osoby przed światem, tak ja go ujarzmiałem, jak on mnie.
    Jestem pewny, że wszyscy najostrzejsi, najbardziej radykalni politycy na świecie czy blogowicze tutaj, to w dupę w dzieciństwie dostawali, jak nie dosłownie, to w innej formie, ale oberwali oni od życia.
    Bo tylko tym można tłumaczyć taką zajadłość, wszystko jedno na jakim polu.

  148. Do „niebałdzo”:
    W pelni zgadzam się z twoimi opiniami na tematy, które poruszasz na przykład ta o „zagrożeniu islamem” lub o mentalności katolików.

    Do „sugadaddy”:
    Do twoich świetnych opinni dołączam jeszcze poniższy link, który dedykuję „Panu Wojtkowi” i wszystkim jego „braciom i siostrom w wierze”:

    http://www.youtube.com/watch?v=W_rx1Ex2FqY
    /Irlandzki komik Dave Allen opowiada o swoim pierwszym dniu w katolickiej szkole./

  149. parker
    7 sierpnia o godz. 16:50

    Jestem pewny, że wszyscy najostrzejsi, najbardziej radykalni politycy na świecie czy blogowicze tutaj, to w dupę w dzieciństwie dostawali, jak nie dosłownie, to w innej formie, ale oberwali oni od życia.
    Bo tylko tym można tłumaczyć taką zajadłość, wszystko jedno na jakim polu.
    ****

    Rozumiem, ze i tobie niezle sie obrywalo…

  150. Pan Wojtek
    7 sierpnia o godz. 13:36

    Ale nawet gdy mszę odprawia moherowy ksiądz, wyrobiłem w sobie – jak mniemam – umeijętność kontaktu z Bogiem z pominięciem tego księdza.
    ****
    A czy moze wiesz dlaczego kler – sadze, ze slusznie uwaza – ze ma twoje poparcie w okradaniu podatnika na potrzeby wlasne, oraz swojej zlodziejskiej religii?

  151. niebaldzo:zostaw sobie ten jezyk z szamba dla twoich bliskich.Znowu jeden taki co wszystko wie lepiej niz mieszk.Europy Zach.Oni nie mieszkaja w szambie!!!!

  152. Przecież o tym piszę Krzysiu, grzeczność a nawet rozum by nakazywał przeczytać wcześniejsze komcie zanim się uszczypliwością ugodzi. Ja tak robię

  153. uważajcie na Hartmana:
    on ostrzega przed księżmi, bo z badań wynika, że 2% duchownych ma skłonności pedofilskie, ale sam należy do populacji dorosłych mężczyzn nie-duchownych, w której 5% ma tendencje pedofilskie, czyli należy do grupy dwa i pół raza groźniejszej: zapamiętajcie, że Hartman jest 2,5 raza potencjalnie groźniejszy jako pedofil od każdego księdza. Księży jest mało, parę tysięcy, a hartmanopodobnych miliony. UWAŻAJCIE na hartmanopodobnych!!!! Jeden taki zgwałcił właśnie własne dziecko, niemowlaka. Uważajcie: na 10.000 złapanych pedofilów 2 to duchowni a 9.998 to harmanopodobni!!!!!

  154. Zapytaj katolika, dlaczego jego bóg uleczył jakąś babę zamiast cierpiące z różnych wstrętnych chorób niewinne dzieci – skoro może z choroby uleczyć, to musi te choroby na ludzi zsyłać – to ci odpowie: niezbadane są wyroki boskie.
    Wychodzi na to, że Bóg woli choroby na ludzi zsyłać, niż z nich cudami leczyć – wszak „potwierdzonych” cudów nie za wiele, ale wracajmy do meritum; jeśli zapytasz katolika, czy wierzy w to, że ktoś żywcem został zabrany do nieba, to w 90% udzieli – jeśli w ogóle – odpowiedzi wymijającej. To samo dotyczy innych tzw. niewygodnych pytań. Z jednej strony, katolik nie kryje tego, że „kocha” Jezusa, z drugiej zaś za chiny ludowe nie przyzna się do wiary w biblijne cuda.
    Kocha w cudzysłowie, bo jak można kochać coś co de facto nie istnieje?
    Czyż nie jest to dowód na defekt mózgu?
    I tak zamiast twardo obstawać przy swojej wierze, katolik daje świadectwo swej niewiary – bo np. zamiast scharakteryzować swojego boga zgodnie z chrześcijańskimi dogmatami, opowiada jakieś pseudo uczone brednie o tego boga niewidzialności itp.
    W tej sytuacji zapytam, czy można darzyć szacunkiem kogoś kto nie potrafi nawet uczciwie określić swego światopoglądu i go bronić?
    Ja sobie takiego kogoś nie przypominam; zawsze jest rozmydlanie tematu i w zasadzie zapieranie się swej wiary – jestem katolikiem i wierzę w Boga, ale z tym chodzeniem po wodzie to takie legendy, to samo z robieniem wina z wody.
    Nie wspominając o przywracaniu życia trupom, czy wstępowaniu do nieba.
    Katolicy! zdecydujcie się! albo wierzycie w cuda niewidy, albo przestańcie wierzących udawać, bo jeśli faktycznie wierzycie, to chyba zdajecie sobie sprawę, że Bóg was obserwuje i wszystko sobie o was notuje! – w to też trzeba wierzyć. A zaprzańcy skończą w piekle.

  155. Trochę śmieszny ten Hartman, a trochę żałosny. Pręży się, napina, czasami obraża innych (chociaż chyba trzeba Hartmana traktować z pewną dozą „lekarskiego przyzwolenia”). Interesujący przypadek diagnostyczny. I do tego na łamach poczytnego tygodnika. Dlaczego drukują tam Hartmana? Dla jaj?

  156. Dziękuję za ten list otwarty do pana Lemańskiego. Każda Pana wypowiedź daje mi nadzieję i wiarę, że są jeszcze w Polsce ludzie na poziomie. Tylko dlaczego więcej takich ludzi jak Pan nie widać w życiu publicznym. Mam wrażenie, że boją się tej agresji katolików. Tej agresji, którą widać w powyższych wpisach i agresji dziennikarzy, którzy prowokują katolików. Dlaczego wszyscy w oficjalnych mediach zwracają się do duchownych stosując tę uniżoną formę (jak Pan to określił) „proszę księdza”? Rozumiem, że „wierni”-podwładni kościoła stosują tę formę, ale dlaczego wszyscy tak robią, nawet Pan w dzisiejszym programie w rozmowie z rzecznikiem kurii. Rozumiem, że starał się Pan być uprzejmy i nie dać się sprowokować, ale proszę jednak propagować zwracanie się do osób duchownych tak, jak do osób „cywilnych”. Ktoś musi zacząć to robić. To straszne, co się stało z naszym polskim światem po obaleniu „komuny”. Mam nadzieję, że nie staniemy się drugim Iranem.

  157. parker
    7 sierpnia o godz. 18:32

    Przecież o tym piszę Krzysiu, grzeczność a nawet rozum by nakazywał przeczytać wcześniejsze komcie zanim się uszczypliwością ugodzi. Ja tak robię
    ****
    Nie bardzo wiem w jakim celu, bo i tak niewiele z tego rozumiesz. A ja, z kolei, nie musze, gdyz wiem, ze nic madrego nie napisales.

  158. hartman – jarmulka na ryj i wypierdalac do ojczyzny! wiesz, ze polacy zydoli NIE LUBIA!

  159. A co ty mnie zaczepiasz Krzysiu?
    Nie komentuję tego co piszesz a ty mnie już drugi raz zaczepiasz. Mało tu chętnych do pyskówki?

  160. ” To straszne, co się stało z naszym polskim światem po obaleniu “komuny”. Mam nadzieję, że nie staniemy się drugim Iranem.”

    Nie, komuna wróci i cię wyzwoli z rąk kościelnych. Putin robi zamieszanie, to jak się ruchawka wzmocni kto wie jaki się świat wyłoni? Radykałów dużo, coraz większe poparcie, jak to wtedy kiedy się coś dzieje, kryzys, zagrożenie euro, wysokie bezrobocie. Jest klimat na odwrócenie karty, warto spróbować. Do pieca trzeba tylko więcej dowalić.

  161. Lemański i…. reszta
    – Ot jest okazja zabłysnąć więc czemu nie.
    Nikomu nie będę wytykał błędów doktrynalnych i takiego tam dzielenia zapałki na cztery.
    Lemański jest wg mnie człowiekiem dla którego Białe jest Białe a czarne białym nie jest.
    I dlatego na swój sposob dzieli się ta prawdą zaczerpniętą z Księgi która jest dla niego świętością.
    I mówi to językiem prostym , takim – rozumianym przez ludzi.
    I ludzie go słuchają.
    Ma przeciwko sobie całą organizację która za swojego boga ma mamonę , przywileje i rządzę władzy.
    Czy ma jakiekolwiek szanse w swym głoszeniu prawdy tak boskiej jak i ludzkiej ??? nie sądzę.
    Czemu ?
    Z prostej przyczyny.
    KK zarzuca się pedofilię i w odpowiedzi otrzymujemy że to tylko co 50 ma takie sklonności
    KK zarzuca się przekręty finansowe – i co ?? i nic – bo to dla Dzieła Bożego
    I tak dalej , nie będe przytaczał rzeczy doskonale wszystkim znane .
    Chciałbym jednak zapytać.
    Jeżeli przyjmiemy że co 50 ksiądz ma ”ciekawość dzieci” wiedzący mówią ze ciemna lista jest dziesięciokrotnie większa a kościół wypiera się nawet samej myśli o współdziałaniu z aparatem sprawiedliwości LUDZKIEJ to powstaje pytanie czy KK nie promuje takiej ”ciekawości”.
    Każdy ksiądz //podobno// ma obowiązek spowiedzi własnej .
    I co podczas tej spowiedzi cyklicznej nie wyjawiał swych skłonności i czynów ???
    Ciekawe co z tym bagażem robił jego spowiednik – oczywiścię Mądrzy w piśmie //choćby Terlikowski dadzą odpór//
    Ostatnio przez MEDIA przetacza się fala oburzenia na //niby ojca//
    a naprawdę wredne bydlę co zgwałciło swą dwuletnią córkę.
    I tu właśnie pojawia mi się szkopuł .
    Jakoś nie słyszałem by KIEDYKOLWIEK , KTOKOLWIEK z całej rzeszy
    księży , zakonnic , zgłosił COŚ ŻŁEGO CO DZIEJE SIĘ WŚRÓD LUDZI.
    Coś co przekracza znamiona człowieczeństwa , coś czego nawet zwierzęta nie czynią swym podobnym
    To co z tymi wiadomościami uzyskanymi podczas spowiedzi a które wołają o pomstę i sprawiedliwość robią księża.
    Po co za przeproszeniem grzeją DDD na poduszkach konfesjonałów , odgradzając się od zapachów hołoty szybką lub plastykową błoną.
    Ba nie słyszałem by w niedzielnych kazaniach ksiądz , biskup czy inny hierarcha wytknął chociażby odstępstwo od tych dziesięciorga przykazań.
    By ksiądz usłyszawszy w konfesjonale o przestępstwie i w stosunku do dziecka czy nawet innego człowieka próbował zrobić COKOLWIEK BY ZMIENIĆ – ISTNIEJĄCY STAN.
    Tak naprawdę to działanie Hosera jest typowym stosunkiem do rzeczywistości.
    Przykład
    Biskup Dziwisz podczas wizyty w zalanej powodzią Kasince widząc niemowlaka na ręku matki zapytał
    A OCHRZCZONY ?
    No bo jest tyle wody to byśmy temu zaradzili.
    ukłony

  162. sugadaddy
    7 sierpnia o godz. 19:12

    Niedawno przywoływaliśmy taką katolicką brednię:
    „Boże, choć cię nie pojmuję, jednak nad wszystko miłuję”.
    Tego uczy się na pamięć dzieci przedkomunijne. Następnie wymaga się automatycznego, odruchowego powtarzania.
    Jest to motto na całe życie katolika.
    Katolik Boga nie pojmuje, co wyznaje.
    Jednak to, czego w ogóle nie kapuje, miłuje bardziej, niż kogokolwiek żywego, człowieka, w najgłębszym tego pojęciu, zdołałby pokochać.
    Najgłębsza miłość między ludźmi niczym jest wobec miłości człowieka do Boga.
    A jednocześnie katolicy na okrągło gadają, że dobrze wiedzą jaki jest Bóg,czego chce, jakie ma nastroje, z kim trzyma, a kogo nie znosi („Bóg jest z nami”, „Gott mitt uns”, „to obraża Boga”, to się „Bogu podoba”, „Bóg się cieszy razem z nami” itd itp.).
    Ta pewność co do Boga nagle się urywa – w jednym tylko miejscu. Kiedy stanie się jakaś szokująca tragedia, dotycząca tych, co wszystko wiedzą o Bogu. Wtedy klik – i z mózgów wypływa im usprawiedliwienie: „nieznane są ścieżki Pana”.
    A sekundę wcześniej mówili: „nic nie dzieje się bez woli Boga”.
    Po czym zaraz wracają do poprzedniego bredzenia.

  163. Wieloimienny (który ostatnio ponadto zmienił płeć – podpisuje się Ewa) nie odpowiedział mi, czy brzydzi się tym palestyńskim obrzezańcem Jesusem czy nie?

  164. Katolicy podobnie jak inni racjonalni, usiłują wytłumaczyć logicznie coś co logicznie jest nie do wytłumaczenia, przypadek. Bo z jednej strony mamy siłę sprawczą, widoczny jest związek przyczynowo skutkowy który porządkuje nasz świat, ale zapanować nad nim nie sposób. Wydaje się, że sukces na wyciągnięcie ręki, ale jakiś diabeł miesza.
    A co, miesza tak bez powodu?
    Nie, on miesza tak temu Dobremu, bo widać też gołym okiem, że farta to nie raz mamy, tyle niebezpieczeństw, a my żyjemy, musi nas mieć w swojej opiece.
    Jak ktoś szuka sensu, to gdzie ma go znaleźć? W przypadku?
    W to trudno uwierzyć Tanaka.

  165. Oto kilka przykładów „racjonalnego myślenia” ludzi religijnych:

    Norwegia:
    Wierzący w swoich bogów Norwegowie poszli razem ze swoją „jaśnie oświeconą” parą królewską do katedry w Oslo … podziękować „stwórcy” za masakrę w wykonaniu …chrześcijańskiego fundamentalisty Breivika.
    ————-
    USA:
    Masakra dzieci w szkole podstawowej.
    Po raz kolejny guślarze różnych religii wykorzystali tępotę amerykańskiego motłochu gromadząc go w świątyniach i na religijnych spotkaniach, podczas których otumanieni religią dziękują swojemu mitycznemu “bogu”, który zgodnie z doktryną katolików, że “nic na świecie nie dzieje się bez wiedzy i woli wszechmocnego i miłosiernego oraz kochającego stwórcy…“ za to, że zabił ich dzieci …
    —————
    Polska:
    Katastrofa samolotu pod Smoleńskiem.
    Tradycyjnie watykańscy guślarze wykorzystują tępotę polskiego motłochu gromadząc go w kościołach i na religijnych spotkaniach. Tam otumanieni religią Polacy dziękują swojemu mitycznemu “bogu” za śmierć wszystkich ofiar…
    ————–
    Holandia:
    Po strąceniu samolotu MH17 przez ukraińców i ruskich niektórzy Holendrzy zgromadzili się w katedrze podziękować bogu za to, że zabił ich najbliższych….

    PS:
    Czy ktoś ma jeszcze jakiekolwiek wątpliwości co do braku umiejętności logicznego myślenia wyznawców urojonych bogów…?

  166. Kuszenie Chrystusa odbywało się przy pomocy złota, bogactwa, pałaców i przepychu a Pan Hartman z Partii Twój Palikot kusi „zgniłym jabłkiem”. Jak dla mnie ks. Lemański powinien się udać na długą pielgrzymkę pokutną i dwa dni leżeć krzyżem w Ostrej Bramie a potem trzy dni u stóp (powinien całować stopy) Chrystusa Króla Świebodzińskiego za swoją pychę, chełpliwość, chęć poklasku, bałwochwalstwo i czczenie złotego SB-ecko, lewackiego cielca.

  167. Dziwne, że kościół chce się pozbyć człowieka, który próbuje go ratować…

  168. Pan Hartman jest takim samym ateista jak Spinoza badz Einstein. Wierzymy w rozne historyjki byleby nie mialy nic one wspolnego z doktryna Kosciola Katolickiego. Czy znane sa statystyki dotyczace pedofilii wsrod ateistow, socjalistow, masonow i innych wiar?
    Ide o zaklad ze prawdopodobienstwo natrafienia na pedofila jest wsrod nich jeszcze wieksze. Na przyklad http://www.presstv.com/detail/2013/04/15/298395/rabbi-admits-to-pedophilia-in-australia/ Wyraznie przegrywa Pan z rozmowcami w telewizji gdyz brakuje Panu nieco polotu, refleksu i sily przekonywania. Zdecydowal sie Pan zwracac uwage na siebie poprzez happeningi. Dobre i to ale nalezy wybrac bardziej „chodzacy” temat. Na swiecie wzrasta tolerancja wobec pedofilii, na przyklad niemieccy zieloni jeszcze niedawno calkiem powaznie rozwazali zalegalizownie tego procederu. Ba, w Australii wypowiadaja sie powazni naukowcy na temat legalizacji „terminacji” urodzonych juz dzieci badz wspolzycia ze zwierzetami jesli to tym ostatnim sprawia przyjemnosc. Bedac wiec w forpoczcie „postepu” powinien Pan uwazac aby uzywac nowoczesnych narzedzi propagandy.

  169. an Hartman jest takim samym ateista jak Spinoza badz Einstein. Wierzymy w rozne historyjki byleby nie mialy nic one wspolnego z doktryna Kosciola Katolickiego. Czy znane sa statystyki dotyczace pedofilii wsrod ateistow, socjalistow, masonow i innych wiar?
    Ide o zaklad ze prawdopodobienstwo natrafienia na pedofila jest wsrod nich jeszcze wieksze. Na przyklad http://www.presstv.com/detail/2013/04/15/298395/rabbi-admits-to-pedophilia-in-australia/ Wyraznie przegrywa Pan z rozmowcami w telewizji gdyz brakuje Panu nieco polotu, refleksu i sily przekonywania. Zdecydowal sie Pan zwracac uwage na siebie poprzez happeningi. Dobre i to ale nalezy wybrac bardziej „chodzacy” temat. Na swiecie wzrasta tolerancja wobec pedofilii, na przyklad niemieccy zieloni jeszcze niedawno calkiem powaznie rozwazali zalegalizownie tego procederu. Ba, w Australii wypowiadaja sie powazni naukowcy na temat legalizacji „terminacji” urodzonych juz dzieci badz wspolzycia ze zwierzetami jesli to tym ostatnim sprawia przyjemnosc. Bedac wiec w forpoczcie „postepu” powinien Pan uwazac aby uzywac nowoczesnych narzedzi propagandy.

  170. Małgorzata, 6 sierpnia, 9.35
    popieram wszystko co napisałaś…cieszy, gdy spotyka się osobę myślącą podobnie ( coraz nas mniej, niestety)…dla uzupełnienia dodam , że prof. Węcławski nie dlatego odszedł z Kościoła, że się obraził na hierarchów ( chociaż był wobec nich krytyczny), ale dlatego, że związał się z kobietą ( przyjął jej nazwisko), a oficjalnie podawany przez niego powód odejścia – zaprzeczenie boskości Jezusa, jest moim zdaniem, wyrafinowanym mechanizmem obronnym…..
    i jeszcze taka refleksja – jeśli w sposób zaprezentowany przez Gospodarza, myślą profesorowie wyższych uczelni, to czego spodziewać się po „prostaczkach” ?…strach się bać !….

  171. Może to już czas na kościół narodowy? Zawsze to jakaś konkuręcja

  172. Niech Lemański wreszcie zrzuci sutannę.
    Niech przestanie nas kompromitować.

  173. A prokuratura niech siedzi cicho. Hoser nie łamie konstytucji, zakazując wypowiedzi w mediach. Prawo boże jest ponad każdym prawem, to logiczne, że biskup jest z natury rzeczy ponad prokuratorem i nawet konstytucją.
    Niech najświętsze serce jezusowe prowadzi biskupów.

  174. @Niebałdzo
    To jak ja postrzegam Boga i jak układam sobie swoje relacje z duchowieństwem – to jest tylko i wyłącznie moja sprawa. Natomiast zgadzam się z Tobą, że ksiądz/biskup/kardynał nie ma najmniejszego prawa – czy to na drodze legislacyjnej czy jakiejkolwiek innej – pchać się w życie ateistów czy wyznawców innych religii. Jeśli tak robi – grzeszy. Ja – na miarę swoich skromnych możliwości – staram się ten proceder zwalczać.

    @Krzys52
    Mówiąc że kler kradnie – za bardzo upraszczasz. Zresztą to co robi, nazwałbym raczej wyłudzaniem niż kradzieżą. Nie przeczę, że przywiązanie wielu naszych duchownych do dóbr materialnych woła o pomstę do nieba. Ale naprawdę nie każdy ksiądz to materialista. Znam takich księży, którzy niewiele mają, chodzą w podartych sutannach i ciężko pracują dla dobra swoich parafian. Mógłbym podać nazwiska, gdyby nie to, że prawdopodobnie żaden z nich – przez zwykłą skromność – by mi na to nie pozwolił.

    @Tanaka
    Niedawno przywoływaliśmy taką katolicką brednię:
    „Boże, choć cię nie pojmuję, jednak nad wszystko miłuję”
    Ja to widzę tak: małe dziecko też nie do końca rozumie swoich rodziców (po co chodzą do pracy? po co każą łykać paskudny tran? idt.) – ale i tak ich kocha. I czyż nie ma racji, że kocha? Ma! Zakładając, że mądrość Boga po wielekroć przewyższa moją, nie dziwię się, że nie jestem w stanie ogarnąć swym rozumem wielu jego działań. Ale ufam mu, że wie, co robi i że na końcu zaowocuje to wszystko nieskończenie wielkim dobrem.
    Ale tak w ogóle, Tanako, bardzo cenię sobie Twoje komentarze za ich błyskotliwość. A że nie zawsze się z nimi zgadzam – toć byśmy z nudów poumierali, gdybyśmy wszyscy zgadzali się we wszystkim! 🙂

    @Boromeuszka
    Czcigodna Siostro Boromeuszko! Mam pomysł! Skoro biskup jest z natury rzeczy ponad prokuratorem i nawet konstytucją, to niech może zarządzi wypuszczenie Cię z więzienia, do którego jakże niesłusznie Cię wsadzono? I niechaj zarządzi wypłacenie Ci odszkodowania, którego formę i wysokość określisz oczywiście Ty sama 😉

  175. Walka z mafią jest zawsze trudna, acz nie niemożliwa do wygrania. Jeszcze trudniejsza się staje gdy ma wielu popleczników od niej uzależnionych mamionych perspektywą życia po życiu. Najgorsze zaś gdy dochodzą do tego symptomy fundamentalizmu , wtedy staje się niebezpieczna. Katolicyzm jest potrzebny wielu ludziom dając im poczucie bezpieczeństwa na przyszłość niejasną, bo po śmierci. Dla tej perspektywy daliby się pokroić i ślepo idą w stronę światła…
    To przypomina mi hurysy, które czekają na wiernych wyznawców islamu. Dlatego boję się , że katolicy oraz ich hierarchowie nie będą łagodni gdy pierwszym zabierze się im ułudę, a drugim możliwość sprawowania władzy nad duszami i ich pieniędzmi. Najgorsze jest to , że lękliwe rządy sprzyjają kk , bojąc się jakichkolwiek decyzji mających ukrócić możliwość ingerencji księży w życie ludzi wierzących i ateistów. Bo życie ateistów zaczyna być niebezpieczne tak jak życie kochających inaczej….

  176. po to żeby odpocząć od czegoś w stylu wp, ale teraz wiem dlaczego przestałem kupować politykę, tytuł profesora powinien obowiązywać w sprawach dziedziny w jakich był wydany, to nie wiek XIX, podsumowując- publicysta jak z wp- rynsztok

  177. @lukasso, Maciej etc.
    1. Może być Australia (miejsce izolacji oraz leczenia poważniej chorych na urojenia na tle religijnym).
    2. Najbardziej zbrodniczymi reżimami były oraz są te ustawowo religijne – od czasów Św. Inkwizycji poczynając, poprzez kolonializm prowadzony przecież przez Zachód pod sztandarami Chrześcijaństwa: Holocaust Murzynów w Afryce, a szczególnie zaś w Kongo Belgijskim, Holocaust Indian w Ameryce oraz Aborygenów w Australii, klęski głodu w Bengalu, zbrodnie (jak najbardziej przecież rzymskokatolickich) Konkwistadorów w Ameryce Łacińskiej aż po dzisiejsze zbrodnicze reżymy religijne w takich państwach jak n.p. Izrael czy Arabia Saudyjska! I co ze zbrodniami wojennymi Japonii, popełnionymi także pod sztandarami religii Szinto? Co z rustyfikacją Polski w XIX wieku oraz na początku XX, połączoną bardzo mocno z prowadzoną przez carat polityka popierania Cerkwi Prawosławnej w całym ówczesnym carskim imperium oraz co z prześladowaniem Katolików-Polaków w zaborze Pruskim, gdzie państwową religią był przecież Luteranizm? Co z czarnymi krzyżami Krzyżaków, Lutwaffe, etc.?
    Szalom!

  178. Pan Wojtek
    8 sierpnia o godz. 10:29
    ” niesłusznie Cię wsadzono? I niechaj zarządzi wypłacenie Ci odszkodowania ..”

    Właśnie ale nie zarządzi, bo nie chce. Boromeuszek nie ratują, tzn. próbowali ale ateiści się uwzięli i zostałam męczennicą za wiarę i najświętsze serce jezusowe odsiaduje …ale rok nie wyrok a dwa lata jak dla brata.
    Ale nasz ukochany Wesołowski jest ponad i chyba jakieś odszkodowanie dostanie.
    I wszyscy ludzie złej woli możecie mu naskoczyć.

  179. Ksiądz jest tytułem duchownego. Tak jak na uczelniach są profesorowie i doktorzy, tak w Kościele są księża, stąd tytulatura „proszę księdza”. Ponadto tytuł księdza nie odnosi się konkretnie do „stanu” i wyrażania „uniżenia” wobec niego. W Kościołach ewangelickich księża nie stanowią odrębnego stanu, a mimo to są księżmi, ze względu na pracę, którą wykonują. Mówienie do księdza per „ksiądz” jest zwykłą grzecznością, tak jak mówienie „Panie profesorze”, stąd Pana Profesora rzekomy ateistyczny bunt w tej kwestii akurat wypada słabo.
    Z poważaniem,
    Filip Lipiński

  180. Kagan
    8 sierpnia o godz. 10:53

    Może też być Antarktyda. Ależ wy uroczy jesteście.
    Licytowanie się, czy zbrodnie motywowane religijnie były gorsze i liczniejsze od tych podpartych „nauką” nie ma sensu. Chciałem tylko wskazać krzysi i innym entuzjastom opresyjnej laickości fakt, iż odrzucenia Boga i religii nie zamieniło Ziemi w kraj mlekiem i miodem płynącym, a sprowadziło straszny wiek XX.

  181. No to się zgadzamy

  182. @lukasso
    1. Antarktyda oraz Grenlandia też jak najbardziej. 😉
    2. Każda ideologia, doprowadzona do skrajności, okazuje się być szkodliwa.
    3. Nikt Boga w XVIII wieku czy XIX wieku nie odrzucił. Jaruzelski czy Stalin byli zresztą jak najbardziej Chrześcijanami (tan pierwszy był ministrantem, a drugi uczył się na popa)!
    4. Iluzja istnienia Boga jest największa klęską, największa tragedią, największym nieszczęściem w całej historii Ludzkości, jako iż pociąga ona za sobą masy wierzących, co powoduje pozwolenie na wyzysk ludzi pracy oraz faktyczną dyktaturę kapitału, czyli plutokrację z elementami ochlokracji zamiast demokracji, do której te 90% ludności, która wierzy w duchy, gusła oraz inne zabobony, po prostu jeszcze nie dorosło. A poza tym, to myślący człowiek nie może szanować żadnego księdza, pastora, rabina, mułły czy też innego szamana, jako iż są to wszystko oszuści – szarlatani, szantażujący naiwnych, że jeśli owi naiwniacy nie będą utrzymywać owych szarlatanów podających się za „duchownych”, to tych naiwniaków, odmawiających utrzymywania owych szarlatanów, czekają wieczne męki. Stąd też działalność wszelakich zorganizowanych religii powinna być prawnie (policyjne) zabroniona, a wszelacy księża, pastorzy, rabini etc., zamknięci za kratkami jako iż są to tylko zwyczajni oszuści, handlujący nieistniejącym towarem, czyli tzw. zbawieniem w imię nieistniejących bogów.
    Szalom!

  183. Pan Wojtek
    8 sierpnia o godz. 10:29

    To jest wyjaśnienie popularne, ale zdecydowanie błędne.
    Można go użyć wyłącznie w teorii o charakterze matematycznym. religia, bóg, jego jakość, to w co się wierzy, jakie wartości łączy z bogiem, co przyjmuje, a co odrzuca, z czym się walczy i za co oddaje życie nie mają nic wspólnego z matematycznym rozważaniem.

    Różnica między dzieckiem, a dorosłym, nie jest taka, jak między człowiekiem a bogiem.Dziecko jest też człowiekiem, identycznie jak dorosły. Nie ma różnicy jakościowej,jest wyłącznie ilościowa: dziecko doroślejąc wie i rozumie więcej.
    Różnica między człowiekiem, dowolnym – idiotą lun geniuszem, a bogiem jest jakościowa. I to drastycznie jakościowa.Bóg jest nieskończenie doskonały i nieskończenie doskonalszy od człowieka. Nic tego nie zmieni. Człowiek nie może się, choćby się starał, stać pół-bogiem, albo prawie-bogiem.
    Człowiek ma władzę sądzenia.jeśli ma przekonanie, że bóg jest tyranem, potworem, to jest to jego pełne prawo, takiego boga odrzucać. Może zresztą, na tej samej zasadzie, odrzucać (lub akceptować) dowolnego boga, z powodu, lub bez powodu.
    W pierwszym przypadku, takie sądzenie jest szczególnie wartościowe. Człowiek okazuje swoje człowieczeństwo, szczyt własnej wartości nie akceptując boga czyniącego zło.
    Decyduje o tym horyzont człowieka, nie horyzont boga. To co poza człowiekiem, jest mu absolutnie nieznane, więc go nie dotyczy w żaden sposób. Bóg zaś, skoro stworzył człowieka, w dodatku na „własny obraz” powinien był zapewnić styczność horyzontu własnego z horyzontem człowieka. Albo samemu ując z własnej doskonałości, albo człowiekowi dodać boskości.Inaczej żadna komunikacja nie jest możliwa, a ryzyko, a dokładniej pewność całkowitego niezrozumienia się,a w konsekwencji błędów, „grzechów”i zbrodni – gigantyczna. Dokładniej – z powodu nieprzystawania horyzontów – wszystko, z definicji, jest niezrozumieniem i błędem oraz zbrodnią.

    Podsumowując: takie tłumaczenie się, na przykładzie dzidzi, jest infantylne.I zarazem stanowi wyrzeczenie się ludzkich władz rozumu, sądzenia , własnej podmiotowości i godności, oraz odcięciem się od boga, który nie ma z ludzkim losem niczego wspólnego.
    Cofa to człowieka do stanu wiecznego płodu, a nie rozwija do postaci człowieka pełnego. Jest to także usprawiedliwieniem dla zła.
    „Bóg tak chciał” – i każdy temat zostaje zamknięty.
    W ten sposób człowiek sam siebie zamyka.
    Jest to z każdej strony patrząc, fatalne.

  184. Bóg jest wyrozumiały i dobry. Chrześcijański zapomniał jednak o swojej nieomylności i dobroci. Dzieci chorują na straszne choroby, odbiera je matkom, matki odbiera dzieciom i to wszystko w imię grzechu pierworodnego…Niewinne zwierzęta cierpią bestialsko zabijane przez boską rękę stworzonego człowieka.
    Wojny krzyżowe, inkwizycja, krzyżacy, niszczenie kultury Majów i Inków. Zaglądanie ludziom do łóżka, zero tolerancji dla kobiet chcących samodzielnie zarządzać swoim ciałem.
    Znak krzyża to znak pokoju, wiary, jedności,dobroci, a nie śmierci i cierpienia.
    Bóg jest wyrozumiały i dobry.
    Tylko ludzie?

  185. takie tłumaczenie się, na przykładzie dzidzi, jest infantylne.
    Ja bym raczej użył słowa „uproszczone” niż „infantylne”. Nie wszystkie też nietypowe zjawiska, zdarzenia, fakty dają się według mnie wytłumaczyć wynikającym z czystej matematyki przypadkiem (fenomen narodzenia się monoteistycznej religii – i trwania w niej! – w prostym pasterskim żydowskim plemieniu pośród całej kupy ludów wyznających politeizm, Całun Turyński, co do którego ogłoszenie, iż to tylko średniowieczne fałszerstwo, okazało się zdecydowanie przedwczesne, a gdyby to było faktycznie dzieło fałszerza, to jakże genialny musiałby to być fałszerz przy ówczesnym stanie wiedzy o ludzkiej anatomii!… itd.)
    Zarazem jeśli Bóg istnieje – to nic dziwnego, że między nim a człowiekiem jest taka przepaść intelektualna, że szereg rzeczy wydaje się człowiekowi absurdalnymi, ale gdy po śmierci ogranie swym rozumem więcej, niż ogarnia teraz, to wiele z tych „absurdów” od razu mu sie wyjaśni. Znów pozwolę sobie na uproszczone (dla innych infantylne, no trudno :)) porównanie: dla dzidzi, którą pogryzł wściekły pies, lekarz aplikujący bolesny zastrzyk jest potworem zadającym niczym nie uzasadniony ból. Gdy dzidzia dorośnie – zrozumie, że ten lekarz był nie potworem, tylka wybawcą.
    „Bóg tak chciał” – to nie moja bajka. Moja brzmi raczej: „Bóg chce, żebym wobec tego zła/nieszczęścia/katastrofy coś spróbował poradzić, a nie siedział z założonymi rękami”. Bo skoro Bóg dał człowiekowi rozum – to po to, żeby człowiek tego rozumu używał, a nie żeby schował go w głębi szafy. I w podejściu do tej kwestii właśnie – moim zdaniem – jest główna różnica między Lemańskim i Bonieckim, którzy rozumu używają, a frondystami i radiomaryjowcami, którzy z tego jakże wspaniałego daru od Boga korzystają mniej, niż wielu tych, co w Boga nie wierzą.

  186. „Człowiek nie może się, choćby się starał, stać pół-bogiem, albo prawie-bogiem.”

    Ale całym to już może, ja uważam, że Bóg jest w nas, czyż nie wyręczamy go często?
    Jeżeli jest w nas, a każdy ma swojego, mój jest najwspanialszy, dążę do jedności z nim i w sprawach w których dla innych jestem siłą sprawczą, staram się robić jak mój Bóg.
    Różnie to wychodzi, bo szatana też dostałem, z genami chyba.

  187. Racja.Ale…..
    Dzidzia nigdy nie zrozumie dlaczego odebrano jej Matkę, albo dobry bóg uczynił ją na całe życie zdeformowaną i nieszczęśliwą przeto. Oczywiście musi się ona do tego przystosować i przestaje odczuwać swoje nieszczęście jako traumę życia.
    W imię krzyża można wiele dobrego i złego jednak….
    Tak wiele się złego stało , a kk niewiele zrobił aby zrzucić z siebie brzemię nazwania go zakłamanym, pazernym i pełnym osób o zachwianej psychice.
    A Bonieckich i Lemańskich jest tak niewielu. Reszta woli luksusy i przywileje płynące ze stanu duchownego! KKK kościół katolicki konformistyczny.

  188. „Bóg chce, żebym wobec tego zła/nieszczęścia/katastrofy coś spróbował poradzić, a nie siedział z założonymi rękami”. ”

    Taki dał ci przykład? Kto może wiedzieć czego Bóg chce, skoro gołym okiem widać że brak mu konsekwencji i logiki.

  189. Moim zdanie Pan Wojtek jest księdzem tylko działa zza zamkniętych drzwi , zakulisowo i wnosi ferment jak to robi wielu duchownych w tym właśnie celu kształconych.

  190. nie ma to, jak dyskusja o Kościele tych, co do niego nie należą i na nim się nie znają, to tak, jakbyście gadali o sposobach leczenia nie będąc lekarzami… a to taka polska przypadłość, że najbardziej znamy się na innych, a niźli na samych sobie… dlatego musicie sobie co nieco poutyskiwać na Kościół, bo sami sobie z sobą nie radzicie, no i trzeba zagłuszyć te wyrzuty sumienia, które mimo wszystko gdzieś tam w środku się jeszcze u niektórych tlą… biedni ludzie… ale spoko, śmierć czeka każdego z nas, wtedy zobaczymy, po czyjej stronie leżała prawda…

  191. Jedyne co mogę zrobić, to zgodzić się z Panem Profesorem Hartmanem zaprosić wszystkich na nasze strony – strony GRUPY HENOCHA, antyreligijnej i antykościelnej, strony dość okrutne dla ludzi wierzących. Co się zaś tyczy pana Lemańskiego to chciał wypłynąć i wypłynął ale na krótko. Moja rada dla p. Lemańskiego to założyć normalną rodzinę. Zapraszam w szeregi Grupy Henocha.

  192. Pan Wojtek
    8 sierpnia o godz. 13:25

    “Bóg tak chciał” – to nie moja bajka.
    Nie wnikam. Natomiast na gruncie religii (katolickiej, generalnie chrześcijaństwa także) – to istotny dogmat.

    Bóg dał człowiekowi rozum – to po to, żeby człowiek tego rozumu używał,
    Nie ma żadnej pewności po co Bóg dał człowiekowi rozum. Poza tym, że ma go słuchać. Co też nie jest pewne, jako że istnienie Boga jest skrajnie nieprawdopodobne. Tak więc – nic w tym twierdzeniu nie jest pewne.
    Co jest znacznie pewniejsze to to, że takie twierdzenie jest miłe. Dla niektórych. Poza tym jest stosunkowo nowe. Mniej więcej równoległe z pojawieniem się wynalazków demokracji, republiki, praw człowieka, godności jako wartości każdego, równości wszystkich wobec prawa itd. Oraz równoległe od rozwijania się nauki na jej dosyć zaawansowanym, zbliżonym do dzisiejszego, poziomie.

  193. @ Kagan, 8 sierpnia o godz. 10:53
    „Najbardziej zbrodniczymi reżimami były oraz są te ustawowo religijne”
    Ewidentnie myli Pan niezdolność do sprostania normom z ich odrzucaniem. Co więcej, u Pana ów błąd ma charakter epistemiczny.

    .

    @ Kagan, 8 sierpnia o godz. 12:00
    „Iluzja istnienia Boga jest największa klęską, największa tragedią, największym nieszczęściem w całej historii Ludzkości”
    Termin „iluzja istnienia Boga” lokuje Pan w obszarze wiedzy czy wiary?

    .

    @ kagan, 5 sierpnia o godz. 23:36
    “Boga nie ma, jako iż sama idea Boga jest pełna oczywistych sprzeczności”
    Natomiast funkcja falowa, efekt tunelowy czy zasada przyczynowości w wymiarze kwantowym to spójność na spójności?

    “Ja istnieję obiektywnie, czyli niezależnie od tego, czy ja wierzę w to moje istnienie, czy też nie.”
    “Ja NIE wierzę, że istnieje, ja WIEM, że istnieję.”
    “Świat istnieje niezależnie od tego, czy się w jego istnienie wierzy, czy też nie.”

    Wiedzy można dowieść. Wiedza daje się udowodnić. Tak czy nie?
    Pan przekonuje, że tego rodzaju wiedza istnieje obiektywnie, niemniej dowodu przedstawić Pan nie chce. Proszę wybaczyć, ale co to jest, jeśli nie jest to intelektualna nieuczciwość? Albo potrafi Pan powyższego dowieść, albo powyższe jest dla Pana dogmatem opartym o wiarę, a nie wiedzę.

    Więc?

    Karty na stół proszę i zaraz poznamy golasa 🙂

    .

    I jeszcze.

    .

    “Embrion dla nauki nie jest (jeszcze) człowiekiem.”
    Coś podobnego! Mówi Pan, że studentów pierwszego roku medycyny na zajęciach z embriologii człowieka celowo wprowadza się w błąd? No, no…
    Ale zaraz, zaraz.
    Skoro tak, skoro ludzki embrion “dla nauki nie jest (jeszcze) człowiekiem”, czyżby nauka uważała ludzki embrion za przedstawiciela innego gatunku niż człowiek? W takim razie czy zechciałby Pan łaskawie wyjawić, jakiego gatunku konkretnie?

    .

    “Na jakiej podstawie religia zakłada istnienie rzeczy (zjawisk, osób etc.), których istnienia nie jest ona w stanie nijak dowieść?
    Na podstawie wiary w to i owo. Czyli na takiej samej, na jakiej nauka zakłada istnienie rzeczy (zjawisk, osób etc.), których istnienia nie jest ona w stanie nijak dowieść.

    .

    “jeśli ułuda mojego istnienia walnie ułudę twego istnienia (dokładnie w ułudę twojej głowy) przy pomocy ułudy młotka, to nic się nie stanie?”
    Dlaczego “ułuda”? Ja przecież nie twierdzę, że Pan nie istnieje, że moja głowa nie istnieje, czy że nie istnieją młotki. Nic podobnego nie ma miejsca, zatem z jakiego powodu innego niż intelektualna manipulacja, usiłuje Pan wmówić mi tego rodzaju postawę? Bardzo proszę przestać.

    Twierdzę natomiast, że wzdraga się Pan przed zaprezentowaniem dowodu potwierdzającego Pańską rzekomą WIEDZĘ na temat własnego istnienia, podobnie jak wzdraga się Pan przed zaprezentowaniem dowodu potwierdzającego Pańską rzekomą WIEDZĘ na temat istnienia świata.

    Mało tego. Obaj doskonale wiemy, z czego bierze się ta Pańska niechęć wypełnienia formalnych wymogów rzeczowej argumentacji, czyli czemu się Pan wzdraga – ponieważ w oparciu o metodologię naukową tego rodzaju dowodów przeprowadzić nie sposób. W każdym razie nigdy nikomu dotąd się to nie udało. I także Pan to wie 🙂

    Innymi słowami, nauka nie jest w stanie uzasadnić podstaw, na których sama się opiera, o ile w tym celu zrezygnuje z odwołania do wiary.

    Przyzna Pan powyższe, pociągniemy Panią Konsekwencję za ogon, i zaraz będziemy mogli powędrować dalej 🙂

    .

    Stać Pana na rzeczową polemikę, czy też konkret nadto Pana oszałamia intelektualnie, bym mógł liczyć na rzeczowe ustosunkowanie się do wyżej wyłożonych zastrzeżeń?

  194. Problemem zasadniczym w przepychankach z KK, jest martwota argumentów przeciwników tej organizacji.
    Podobnie, jak w większości religii na świecie, bóg wyznawców tej religii, jest dobrotliwym „głupeczkiem”, starodawną PR-owską laleczką.
    Polemizowanie z takimi faktami 1:1 , bez odkrywczych i oczywistych superargumentów, jest niezbyt mądre, politycznie infantylne, i przeważnie kontrskuteczne.
    Podpieranie się przykładami innych państw/np.Irlandią/, przy uwzględnieniu pojedyńczych elementów sprawczych, jest intelektualną nierzetelnością.
    Słuszne skądinąd strefianie watykańskich przyczółków, powinno odbywać się na zasadzie wielkiej, kreatywnej ucieczki do przodu, która wzmocniłaby i scaliła ducha wyzwalanego spod watykańskiej okupacji narodu, a nie „partnersie” kąsanie się po kostkach z tymi ichmościami.
    Taka „partnerska” wojenka z watykańczykami, może głównie przyczynić się do rozpierduchy naszego społeczeństwa. Oczywiście możemy wdepnąć w rozważania posiłkujące się innymi zwatykanizowanymi narodami, jednak w ramach naszych doświadczeń z głupawymi „Drugimi Japoniami”,” Drugimi Irlandiami” etc.
    spróbujemy grać z tym przeciwnikiem w kontekście dobrze zanalizowanej – naszej , polskiej sytuacji.
    Najważniejsze jest to, abyśmy nie zapominali o nowej, lepszej/epokowej/ uskrzydlającej ofercie dla wyzwalanego społeczeństwa.
    Osiągnąć coś, co dla nas-twórców jest super dziełem, a na koniec kret nam mówi „Dzień Dobry” to tylko smutnawe wyrobnictwo. A życie marnowane na takie akcje umyka boczkiem i po próżnicy. XXI wiek napiera coraz bardziej, i tuż tuż a najlepsze ręczne nocnikowe ” połowy”, będą naszą antyofertą dla świata, która będzie skończenie nieaktualna.
    Pozornie wygrywając z przegranym, sami przegrywamy w takiej grze najbardziej.

    Pozdrawiam , Pikuś

  195. Panie profesorze,
    pisze Pan list otwarty, ale nie daje Pan adresatowi szansy na otwartą odpowiedź – wszak ma on zakaz wypowiedzi w mediach.
    Sądzę, że dla człowieka z misją, jak ksiądz Lemański, wyjście z kościoła byłoby poddaniem się. Zresztą – dlaczego to on miałby wyjść z kościoła? Niech wyjdą ci, którzy nie rozumieją sensu przykazania miłości.
    PS. Ciekawe czy Autor czyta wszystkie wpisy. A jeśli tak, to jaką szkołę szybkiego czytania kończył…

  196. Filip Lipiński

    List z zaświatów. Niedodumałeś.

    Mówimy „proszę księdza”, ale nie mówimy „proszę profesora”, „proszę pułkownika”, „proszę inspektora”, lecz „panie profesorze”, „panie pulkowniku”, „panie inspektorze”. Więc uniżoność jest w wyrazie „proszę” (Kościół celowo usunął rownajacego wszystkich „pana”) – niespotykanym lub bardzo rzadko spotykanym w tych zwrotach. Dodaj do „proszę księdza” Wasze Ekscelencje, Świątobliwości, Wielebności, ojca Rydzyka, matkę Teresę , inne Dupencje, będziesz miał jak na dłoni równość „braci w wierze.

    Perdona, pisze w pociągu na zmartwionie.

  197. Krzysztof Ligęza
    8 sierpnia o godz. 15:25

    „“Na jakiej podstawie religia zakłada istnienie rzeczy (zjawisk, osób etc.), których istnienia nie jest ona w stanie nijak dowieść?
    Na podstawie wiary w to i owo. Czyli na takiej samej, na jakiej nauka zakłada istnienie rzeczy (zjawisk, osób etc.), których istnienia nie jest ona w stanie nijak dowieść.”

    Bzdury pan pisze panie Ligęza. BZDURY kosmiczne.
    Podstawą nauki jest doświadczenie (empiria). Nie ma wiary w nauce, chyba że to nauki kościoła, niewiele wspólnego mające z „nauką” właśnie.
    Nauka, naukowcy stawiają hipotezy i dążą do udowodnienia jeżeli znajdą dowody, publikują, potwierdzają. Często muszą swoje hipotezy porzucić, bo doświadczenia zaprzeczają wizji (wierze).

    „skoro ludzki embrion “dla nauki nie jest (jeszcze) człowiekiem”, czyżby nauka uważała ludzki embrion za przedstawiciela innego gatunku niż człowiek? W takim razie czy zechciałby Pan łaskawie wyjawić, jakiego gatunku konkretnie?”

    Następna kosmiczna BZDURA, objaw prymitywnego myślenia. Szkoda czasu na dyskusję.
    Czy pan, panie Ligęza zjada jajecznicę czy smażony koktajl z kurczaków poczętych?
    Jeżeli embrion kury jest kurą, to zjadaj pan kury na twardo, na miękko, roztrzepuj pan omlet z kur.
    Życzę zdrowia, na rozum chyba za późno.

  198. Wróciłeś na rewanż Krzysztofie Ligęzo?
    Wybrałeś sobie łatwiejszego przeciwnika?
    Arcytroll zmierzy się z Arcyarystotelesem.
    Cóż to będzie za spotkanie?!!!
    A zwłoki to człowiek?
    A bez duszy.

  199. A w przeszłości, kiedy człekokształtny stał się człowiekiem?
    Jak w Biblii?
    Czy był to proces?
    Proces, procesy pożądkują świat, akty to dzieło przypadku z kosmosu patrząc Krzysztofie Ligęzo. Mają swoje konsekwencje i są praprzyczyną wszystkiego co nas otacza, ale akt nie może być logiczny albo nie, to zdarzenie, logiczny może być tylko proces. Nie szukaj logiki jak szukasz sensu, tak mi się wydaje, na logikę.

  200. lewacy sa dziwni…Z jednej strony promuja seksualizm dzieci (Cohn-Bendit i inni „edukatorzy”) z drugiej strony ciagle sie czepiaja ksiezy-pedofilow.Dialektyka!

  201. Przede wszystkim kościół rzymski jest największą i najlepiej zorganizowaną organizacją przestępczą. NIE tylko ze względu na pedofilię.I czas najwyższy, by one przestępstwa SPISAĆ, jak to uczynił na przykład Uli Weyland w książce „JEZUS OSKARŻA” w stosunku do niektórych biskupów Rzymu zwanych też papieżami.Amen.

  202. Od powstania „Solidarności” kościół Jana Pawła drugiego i pasożytujący w Polsce kler manipuluje polskim nawiedzonym motłochem, a po roku 1989 dzięki wszystkim rządzącym Polską pachołkom kleru i kościoła od Wałęsy i Mazowieckiego począwszy, poprzez Suchocką, Kwaśniewskiego i Millera, Kaczyńskich aż do Komorowskiego i Tuska włącznie – sutannowi guślarze są jedynym beneficjentem transformacji, która de facto była jedynie przejściem spod „czerwonej” – radzieckiej okupacji Polski pod „czarną” – watykańską.

    To po roku 1989 rozpoczęła się niespotykana w historii Polski kościelna grabież ziem i majątku narodowego, pieniędzy podatników oraz niszczenie kolejnych pokoleń religijną indoktrynacją, co uprawomocniono konstytucyjnymi zapisami, konkordatem i ustawami okołokonkordatowymi, wprowadzeniem religii do państwowych przedszkoli, szkół i uczelni oraz kapelanów do państwowych instytucji.

    To kler kk nauczył większość Polaków nienawidzieć ateistów, Zydów, gejów, kobiet i zwierząt.
    To kler kk tworzy w Polsce atmosferę konfliktów, strachu, niepewności jutra, bo to podstawowy warunek władzy i kleszego dobrobytu, który utrzymywany jest przez rządących niezależnie od systemu i politycznej opcji.
    Niech nikt nie opowiada bajek jakoby kościół w latach 80 tych lub kiedykolwiek wcześniej był „ostoją patriotyzmu i wolności”… To bzdura!

    Watykański kler zawsze wykorzystywał każdą sytuację polityczną i ekonomiczną Polski wyłącznie do swoich pasożytniczych potrzeb pozorując swoje zaangażowanie dla dobra Polski i Polaków, czego dowodem jest cała najnowsza historia i obecny status kleru, którego bogactwo i dobrobyt nieustająco umacnia biedne, sponiewierane ekonomicznie i medialnie zmanipulowane społeczeństwo.
    Polska jest ukrzyżowana i należy ją jaknajszybciej odkrzyżować, a wszystkich winnych tego stanu od prezydentów do sołtysów a także kardynałów i biskupów pedofilskiego i pasożytniczego kk należy posadzić na długiej ławie oskarżonych przed Trybunałem Stanu, osądzić i ukarać.

    PS:
    Kiedyś kolaborujących z okupantem nazywano zdrajcami i srogo karano…
    Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości wszyscy zdrajcy Ojczyzny i Narodu kolaborujący z watykańskim okupantem Polski poniosą zasłużoną karę i znajdą się na śmietniku historii.

    http://wyborcza.pl/1,75248,16439366,Droga_sutanna.html?utm_source=agora&utm_medium=email&utm_campaign=GW_poranny_070814&t=1407511669571&v=1&pId=29212891&send-a=1#opinion29212891
    „Droga sutanna. Ile kosztują etaty i emerytury księży i zakonnic”

  203. Najwyższy czas osądzić i ukarać złodziei, oszustów i pasożytów w sutannach i habitach. Osądzić i ukarać również ich pachołków czyli kolaborantów z watykańskim okupantem – pedofilskim kk czyli rządzących na wszystkich szczeblach władzy od prezydentów i premierów do sołtysów.
    Kopa w upasione dups.a i won do watykanu !
    Zabrać wszystko, z czego okradli Polskę i Polaków bowiem polska ziemia i narodowy majątek nigdy nie były i nie są prawowitą własnością watykańskiego kościoła i kleru.

    Od 966 roku wpuszczony do Polski kler morduje, panoszy się, grabi, wyłudza, wymusza, zagarnia polski majątek narodowy i polskie ziemie.
    Nawet te darowizny, które od wieków kościelni otrzymywali i nadal otrzymują są bezprawnym wymuszeniem korzyści wzamian za obłudne i nieprawdziwe obietnice „pośmiertnej szczęśliwości, raju i innych łask wiecznych”. To proceder bezlitosnego wykorzystywania ciemnoty i tępego zaślepienia religijnymi bajkami, co z prawnego punktu widzenia, jako typowe oszustwo powinno być uznane za proceder zabroniony i karany…
    Te wszystkie formy wchodzenia kleru w posiadanie wszelkich polskich dóbr i majątków są nielegalne i bezprawne, a więc logiczne i w pełni uzasadnione było, że władze PRL dla dobra Narodu polskiego
    usiłowały w latach swoich rządów odzyskać nieuczciwie zdobyte dobra, czyli odebrać klerowi jego rzekomą własność. Niestety ci tak zwani „komuniści” – w rzeczywistości kryptokatolicy chcąc się przypodobać klerowi utworzyli fundusz kościelny, komisję majątkową i komisję wspólną rządu i episkopatu.
    Po roku 1989 proces dalszego grabienia polskiego mienia przez watykański kler nasilił się i wzrósł do nieprawdopodobnych rozmiarów, co w dodatku rządzący usankcjonowali prawnie i poparli stosownymi działaniami (konkordat, komisja wspólna rządu i episkopatu i wszystkie inne formy mniej lub bardziej zakamuflowanego finansowania tej pasożytniczej instytucji). Dzieje się to za wiedzą i przyzwoleniem władz od religijnego kołtuna z obrazkiem w klapie Wałęsy począwszy, poprzez watykańskich pachołków Kwaśniewskiego, Oleksego, Suchocką, Millera, na Kaczyńskim, Komorowskim i Tusku kończąc.
    Rządzący nadal uszczęśliwiają kler spełniając jego żądania i dopuszczając do niezgodnej z zasadami suwerenności i demokracji obecności kościoła we wszystkich dziedzinach życia kraju i społeczeństwa,
    a poutykani wśród nich członkowie opus dei dbają o kleszy dobrobyt pilnując tego bezprawnego działania i kleszej bezkarności stawiając prawo kanoniczne ponad stanowione, łamiąc kostytucyjne zapisy i usiłując zastąpić je religijnymi dogmatami.
    Wszystkie obiekty sakralne, kardynalskie pałace, biskupie rezydencje i klesze plebanie w Polsce zostały wybudowane z pieniędzy społeczeństwa polskiego, a więc są jego własnością.
    Należy więc je odebrać pasożytom- pedofilom w sutannach i habitach, przekształcić w obiekty użyteczności publicznej takie jak mieszkania, przedszkola, żłobki, sale koncertowe i sportowe, teatry, biblioteki, restauracje itp.
    Już dawno miarka się przebrała.
    Dosyć złego zrobili Polsce i Polakom niszcząc mentalnie wiele pokoleń, grabiąc i okradając je z narodowego majątku.
    Polska jest ukrzyżowana i trzeba ją jaknajszybciej odkrzyżować.

    http://ryfinski.blog.pl/2014/08/08/solidarni-z-arcybiskupem/comment-page-1/#comment-16547
    „Solidarni z arcybiskupem Głodziem”

  204. Dodam jeszcze jedną winę kościoła, twój język przepełniony nienawiścią czy też jak można uznać życzliwe, pełen słusznego gniewu, oburzenia, i słusznego domagania się sprawiedliwości, dam do czytania dziecku jak będzie przerabiało historię w dziale wojny religijne, o co chodziło?
    Chodziło o rację, sprawiedliwość i ukaranie winnych, profesor Hartman może potwierdzić jak mu się będzie chciało.

  205. O czym ty, Adnan, gadasz???
    W jakim sensie upadł nisko?

  206. Watykański kler w Polsce oprócz przywilejów i prawa do ograbiania narodu rządzi tą Polską na całego, a przykładów tego rządzenia jest mnóstwo.

    Oto wśród członków rządu znajdują się ministrowie i resortowi urzędnicy, którzy są członkami Opus Dei. W senackich i sejmowych ławach zasiadają ludzie – lobbyści kk, którzy znajdują się tam wyłącznie dzięki poparciu, z rekomendacji i na polecenie sutannowych hierarchów.

    Państwem zarządza Komisja Wspólna Rządu i Episkopatu, której istnienie i działalność nikomu jakoś nie przeszkadza mimo, że Komisja ta istnieje wbrew konstytucyjnym zasadom autonomicznego zarządzania państwem i stanowi dowód podporządkowania obcemu państwu (Watykan).

    Zadna ustawa nie jest uchwalana lub choćby dyskutowana przez władzę ustawodawczą bez aprobaty kleru, do którego o opinie, zdanie i przyzwolenie zwracają się poszczególne resorty.

    Katolickie uczelnie i szkółki „opus dei” kształcą religiantów przeróżnej maści lokując ich we wszystkich dziedzinach życia i na wszystkich szczeblach zarządzania, a także w prokościelnych mediach, gdzie aż roi się od „implantów” rydzykowej „kuźni” dziennikarskiego matolstwa, co widać i słychać w TVP, TVN, PR itp.

    W służbach mundurowych pałętają się tzw. kapelani, którzy jako pozatrudniani tam na państwowych posadach agenci obcego państwa (Watykan) mają dostęp do tajemnic państwowych i wojskowych oraz biorą aktywny udział w podejmowaniu decyzji na najwyższych szczeblach dowodzenia, nawet tych związanych z oficerskimi awansami.
    Wszyscy oni z polecenia prezydenta i premiera pobierają olbrzymie pensje i emerytury finansowane z pieniędzy podatników.

    Oto Polska – państwo wyznaniowe, watykańskie kondominium, „eldorado” kleru i światopoglądowy zaścianek Europy.

  207. Krzysztof Ligęza
    5 sierpnia o godz. 9:11

    @ krzys52, 4 sierpnia o godz. 19:37
    “wiara uzasadniona naukowo”
    Wiara oznacza pewność mimo braku dowodów. Koniec kropka. Proszę to sobie zapisać, powtarzać często i starać się zapamiętać.
    ****
    To nie zauwazyles kretynku, ze co do tego nie ma miedzy nami rozbieznosci? Przeciez od poczatku powtarzam, ze “wiara naukowa” to inna kategoria wiary niz wiara w krople przenajswietszej panienki. Co oznacza, ze owszem jedno i drugie to wiara, niemniej za jedna stoi wielokrotnie testowana teoria, wyliczenia matematyczne, itd., podczas gdy za druga niewiedza i ciemnota w czystej postaci. Ty, jak i pozostali religianci, bardzo byscie chcieli by wasza kretynska wiara mozna bylo przyrownac do wiary naukowca w stnienie bozonow, czy dynamike plyt tektonicznych, gdyz inaczej wasza religiancki pucel rzeczywistosci juz za cholere nie da sie ulozyc. A ulozyc go mozna, zauwaz, wylacznie kosztem wymierzenia policzka nauce, ktora stawiacie na rowni z waszymi zabobonami. Jak mozna byc takim glupcem by nie rozumiec tak prostej relacji? Chyba tylko nazywajac sie Krzysztof Ligęza.

  208. Szanowny moderatorze bloga pan profesora Jana Hartmana,

    ponieważ mój wpis:
    ” Pikuś
    8 sierpnia o godz. 15:29”,

    oczekuje na tę nieszczęsną moderację tyle godzin, to żeby uwolnić siebie od poniżającego przeczekania do jego czasowego zdeaktualizowania się/ któż czyta wpisy opublikowane po dwunastu godzinach?/ – uprzejmie proszę o skasowanie mojego wpisu.

    Z poważaniem,Pikuś

  209. @Krzysztof Ligęza
    1. Brak ci jest więc kontrargumentu na moją tezę, iż najbardziej zbrodniczymi reżymami były oraz są te ustawowo religijne.
    2. Iluzja istnienia Boga jest faktem, oraz największa klęską, największa tragedią, największym nieszczęściem w całej historii Ludzkości. Patrz n.p. książka Dawkinsa.
    3. Faktem jest także, że żadnego boga nie ma, jako iż sama idea boga jest pełna oczywistych sprzeczności.
    4. Gdzie masz te rzekome sprzeczności w takich zjawiskach jak n.p. funkcja falowa, efekt tunelowy czy też zasada przyczynowości w wymiarze kwantowym?
    5. Tak, ja istnieję obiektywnie, czyli niezależnie od tego, czy ja wierzę w to moje istnienie, czy też nie oraz ja NIE wierzę, że istnieje, ale ja WIEM, że istnieję, a także wiem, iż nasz Świat istnieje niezależnie od tego, czy się w jego istnienie wierzy, czy też nie..
    6. Wiara jest zaś ślepa, i nie da się nijak udowodnić.
    7. Tak, wiedza istnieje obiektywnie, czyli niezależnie od tego, czy się w nią wierzy, czy też nie.
    8. Najlepszym dowodem na istnienie wiedzy, zrozumiałym nawet dla laików, jest to, że sprawdza się ona w praktyce.
    9. Raz jeszcze powtarzam, że embrion dla nauki nie jest (jeszcze) człowiekiem, a tylko embrionem człowieka.
    10. Embrion jest tylko potencjalnym człowiekiem, ale nie jest to organizm zdolny do samodzielnego życia, a więc należy go traktować jako część organizmu jego żywiciela, czyli inaczej jego matki.
    11. Nie da się udowodnić istnienia rzeczy (zjawisk, osób etc.) na samej zasadzie wiary w nie. Ja n.p. mogę święcie wierzyć w to, że jestem Napoleonem Bonaparte, ale sama wiara w to, że jestem tymże Napoleonem I, nie zrobi jednak ze mnie Cesarza Francji.
    11. Nauka nie zakłada istnienia rzeczy (zjawisk, osób etc.), których istnienia nie jest ona w stanie nijak dowieść.
    12. Czyli że jednak uznajesz, ze ja istnieję obiektywnie, niezależnie do tego, czy ja wierzę w moje istnienie czy też nie.
    13. Tak więc wiedza na temat mego istnienia jest obiektywna, a nie subiektywna, jak to chcesz mi wmówić.
    14. Nauka opiera się na wiedzy weryfikowanej empirycznie, zaś religia opiera się na (z definicji) nieweryfikowalnych dogmatach.
    15. Proszę mi więc udowodnić naukowo to, że twój Bóg istnieje.
    Szalom!

  210. Jak by nie patrzec na sprawe chcialbym poinformowac medrcow ze mowimy prosze pana i jest to cos nie echt?

  211. Jak już takiś bystry, to skojarz sobie, czemu do wszyskich samców w spodniach śmiało można mówić „proszę pana”, a do samców w sukienkach od wieków nie wypada inaczej niż „proszę księdza”. I czemu wypada mówić „panie prezydencie”, a nie wypada – „panie księże”.

    Nie wypada też zawracać gitary przypadkowym spostrzeżeniem i wymyślać ludziom od „mędrców”

  212. @ Caramba, 8 sierpnia o godz. 16:58
    „Jeżeli embrion kury jest kurą”
    Czyli nie jest? W takim razie embrion kury jest embrionem jakiego gatunku, Geniuszu?

    „Podstawą nauki jest doświadczenie (empiria). Nie ma wiary w nauce”
    Tak? W takim razie zapewne potrafi Pan wskazać kto i kiedy zaprojektował i przeprowadził doświadczenie, przenoszące przekonanie o istnieniu świata i obserwatora, z obszaru wiary w obszar wiedzy.

    Więc kto i kiedy?

    .
    .
    .

    @ kagan, 9 sierpnia o godz. 0:00
    „Proszę mi więc udowodnić naukowo to, że twój Bóg istnieje”.
    Najpierw twierdzi Pan, że wiara „nie da się nijak udowodnić” (to także moje zdanie), a teraz żąda przeprowadzenia dowodu. Nonsens. Dlatego odpowiem w Pańskiej manierze, powiedzmy: empirycznej oraz w Pańskiej stylistyce: Bóg istnieje obiektywnie, czyli niezależnie od tego, czy ja wierzę w to Jego istnienie, czy też nie oraz ja NIE wierzę, że Bóg istnieje, ale ja WIEM, że On istnieje, a także wiem, iż istnieje niezależnie od tego, czy się w Jego istnienie wierzy, czy też nie.

    Przełknie Pan taką argumentację? Panu wolno, mnie również 🙂

    .

    „Nie da się udowodnić istnienia rzeczy (zjawisk, osób etc.) na samej zasadzie wiary w nie”.
    Dlatego człowiek rozsądny nie szuka dowodów na własne istnienie, tylko z powodów praktycznych przyjmuje, że istnieje on i świat zewnętrzny. Wierzy w to – właśnie z powodu braku dowodów. No jaki sens praktyczny miałoby poszukiwanie dowodów w obszarach, co do których wiadomo z pewnością, że w ich sferze dowodów znaleźć nie można? 🙂

    .

    „Nauka nie zakłada istnienia rzeczy (zjawisk, osób etc.), których istnienia nie jest ona w stanie nijak dowieść”
    Zakłada, zakłada.
    Podstawowym założeniem tego rodzaju jest właśnie, stricte naukowe, przekonanie o istnieniu świata i obserwatora/badacza. Bez tych założeń, których sama nauka nijak nie potrafi dowieść, nie ma mowy o nauce.

    .

    „Nauka opiera się na wiedzy weryfikowanej empirycznie, zaś religia opiera się na (z definicji) nieweryfikowalnych dogmatach”.
    Ja istnieję, świat istnieje – to są przykłady przekonań stricte naukowych, chociaż mających charakter nieweryfikowalnych empirycznie dogmatów. A przecież bez wiary w nie, nie istniałaby ani nauka, ani wiedza.

    .

    „Wiara jest zaś ślepa, i nie da się nijak udowodnić”
    Nie tak.
    Wiara to po prostu narzędzie, którym ze względów praktycznych człowiek posługuje się w obszarach, do których nie sięga nauka.

    .

    „Najlepszym dowodem na istnienie wiedzy, zrozumiałym nawet dla laików, jest to, że sprawdza się ona w praktyce”.
    To samo dotyczy wiary. Gdyby nie ona, skąd wiedziałby Pan, że istnieje, czy że istnieje świat zewnętrzny, skoro dowodów empirycznych potwierdzających to przekonanie przedstawić nie można? Otóż to prostu: taka wiara znak0omicie sprawdza się w praktyce.

    .

    „Iluzja istnienia Boga jest faktem”
    A czym jest przekonanie nie poparte dowodami? Bo nie odpowiedział Pan, czy stwierdzenie „iluzja istnienia Boga” lokuje Pan w obszarze wiedzy czy wiary?

    Oczywiście nie odpowiedział Pan, bo natychmiast zapytałbym o potwierdzenie empiryczne. Pan zaś wie, że w tym wypadku o dowodliwości w rozumieniu metodologii naukowej mowy nie ma.

    .

    „Faktem jest także, że żadnego boga nie ma, jako iż sama idea boga jest pełna oczywistych sprzeczności”.
    Natomiast funkcja falowa, efekt tunelowy czy zasada przyczynowości w wymiarze kwantowym to spójność na spójności?

    „Gdzie masz te rzekome sprzeczności w takich zjawiskach jak n.p. funkcja falowa, efekt tunelowy czy też zasada przyczynowości w wymiarze kwantowym?”
    O kocie Schrödingera, żywym i martwym jednocześnie, to już proszę poczytać sobie we własnym zakresie. Podobnie o przechodzeniu cząstek przez barierę potencjału poza czasem i przestrzenią.
    Mówię przez to, że współczesna fizyka również pełna jest oczywistych sprzeczności, Panie Kagan, więc tym bardziej argument o sprzeczności idei możemy sobie w buty włożyć.

    .
    .
    .

    „embrion dla nauki nie jest (jeszcze) człowiekiem, a tylko embrionem człowieka”.
    Równie dobrze mógłby Pan napisać, że noworodek nie jest człowiekiem, a tylko noworodkiem człowieka. Nonsens. To jest intencjonalne komplikowanie spraw prostych jak propedeutyka embriologii człowieka.

    „Embrion jest tylko potencjalnym człowiekiem, ale nie jest to organizm zdolny do samodzielnego życia, a więc należy go traktować jako część organizmu jego żywiciela, czyli inaczej jego matki”.
    Jeśli wiek ludzkiego embrionu czyni Pan słusznym kryterium uzasadniającym prawo do życia, jak uzasadni Pan, że takim kryterium nie powinien być kształt nosa? Stan zdrowia? Kolor skóry? I tak dalej, i tak dalej. No jak?

    .
    .
    .

    „ja istnieję obiektywnie, czyli niezależnie od tego, czy ja wierzę w to moje istnienie, czy też nie oraz ja NIE wierzę, że istnieje, ale ja WIEM, że istnieję”
    Zgadzamy się, że wiedzy można dowieść. Że wiedza daje się udowodnić. Jak to Pan sam ujmuje: „wiedza istnieje obiektywnie, czyli niezależnie od tego, czy się w nią wierzy, czy też nie”.
    Dlaczego zatem wzdraga się Pan przed zaprezentowaniem dowodu potwierdzającego Pańską wiedzę na temat własnego istnienia, podobnie jak wzdraga się Pan przed zaprezentowaniem dowodu potwierdzającego Pańską wiedzę na temat istnienia świata?

    Albo inaczej: kto i kiedy, w oparciu o metodologię naukową, tego rodzaju dowodów nam dostarczył? Bo przecież Wiedzy można dowieść, wiedza daje się udowodnić, wreszcie „wiedza istnieje obiektywnie, czyli niezależnie od tego, czy się w nią wierzy, czy też nie”.

    Więc kto i kiedy?

    Któryś raz z rzędu proszę o wskazanie powyższego, a Pan jak katarynka swoje: „ja wiem, że istnieję”. No właśnie o podstawy Pańskiej wiedzy na ten temat pytam i odpowiedzi jakoś doczekać nie mogę.

    Jeszcze raz: proszę o wskazanie, kto i kiedy zaprojektował i przeprowadził doświadczenie, przenoszące nasze przekonanie o istnieniu świata i obserwatora z obszaru wiary w obszar wiedzy empirycznie potwierdzalnej.

    Kto i kiedy?

    .

    Otóż nikt i nigdy. Innymi słowami, nauka nie jest w stanie uzasadnić podstaw, na których sama się opiera, o ile w tym celu zrezygnuje z odwołania do wiary.

    Jeśli mylę się, kolejny raz proszę o wskazanie tego geniusza i przeprowadzonego przezeń dowodu, przenoszącego nasze przekonanie o istnieniu świata i obserwatora z obszaru wiary w obszar wiedzy empirycznie potwierdzalnej.

    Doczekam?

    I dlaczego nie? 🙂

  213. Jedną z podstawowych zasad rewolucji i nowego porządku jest narzucanie nowego języka.
    Te same rzeczy nazywamy inaczej, żeby odciąć się od starego, żeby obsikać swoje drzewo i zostawić na nim swój zapach, zdobyty teren trzeba zaznaczyć a samemu się wyróżniać, to się robi w modzie, czekista zawsze wyglądał jak czekista nawet jak był po cywilnemu. I mówił jak czekista.
    Profesor Hartman właśnie takiego zabiegu dokonuje, to nic, że od dawna się mówi do księży „proszę pana”, ja tak mówię od dawna, choć nie zawsze, jak jestem w towarzystwie wierzących to mówię proszę księdza, nie z szacunku dla księdza czy tym bardziej dla kościoła, tylko z szacunku dla tych którzy tak się do niego zwracają. Ale jak towarzystwo z księdzem na ty, to proszę pana. Wtedy na ty przechodzimy i po kłopocie. Ja tę zasadę mam zresztą szerszą, jak jestem za granicą nigdy nie mówię dzień dobry w sklepie, zawsze uczę się tych paru słów grzecznościowych i staram się nimi operować na stacji benzynowej. I to nie z kompleksów. Dla przyjemności tych do których mówię i własnej.
    A czapkę jak Profesor nosi, zawadiacko, na bakier? Czy jeszcze po staremu, konserwatywnie, po profesorsku?

  214. Krzysztof Ligęza
    9 sierpnia o godz. 9:52
    1. Embrion kury jest embrionem kury, jajem kury, które z czasem w odpowiednich warunkach może przeistoczyć się w kurę.
    Jeżeli to trudne do zrozumienia, to albo korepetycje albo psycholog.

    2. „kto i kiedy?’
    Zbacza pan z tematu. Historia filozofii mnie nie interesuje. Nie dam się wciągnąć w jałową pyskówkę o pseudofilozofii i pseudointelektualistach.
    Zmysły człowieka, rozum i doświadczenie, tym udowadnia się swoje hipotezy.

    3. “Proszę mi więc udowodnić naukowo to, że twój Bóg istnieje”.
    Tak proszę udowodnić.
    Może tak jak Kopernik udowodnił obroty ziemi i innych ciał niebieskich, miażdżąc wiarę papieży, biskupów i innych katabasów.

    4. „Ja istnieję, świat istnieje – to są przykłady przekonań stricte naukowych?”
    Tak, stwierdzam to zmysłami, wzrokiem słuchem, dotykiem, węchem, smakiem.
    Można sobie filozofować, że nasze zmysły, to też iluzja. Albo wszystko jest iluzją.
    Nauka opiera się na aksjomatach, założeniach, punktach wyjścia …..to nie jest wiara.
    Aksjomaty nie mają nic wspólnego z wiarą.

    5. „Mówię przez to, że współczesna fizyka również pełna jest oczywistych sprzeczności, Panie Kagan, więc tym bardziej argument o sprzeczności idei możemy sobie w buty włożyć.”
    Cała nauka jest pełna sprzeczności i dzięki założeniom, aksjomatom i regułom dowodów, niektóre sprzeczności są rozwiązywane inne nie, jeszcze inne przechodzą w całkiem nowe sprzeczności.
    Równania matematyczne tylko opisują istniejący świat, niedoskonale. Stąd sprzeczności.

    Ale to nie ja muszę udowadniać, że na mojej klawiaturze nie siedzi Rydzyk w krótkich spodenkach. Tylko ten co twierdzi, że siedzi.
    Tak właśnie jest z bogiem czy bogami.

    Człowiek posługuje się wiarą na co dzień nawet o tym nie wiedząc, nie tą w boga ale np. ten lekarz mnie wyleczy albo znachor mnie wyleczy, nie wierzę w ten rząd albo wierzę …. itp. itd.
    Nikt nie musi mnie przeprowadzać z obszaru wiary w istnienie świata do wiedzy.
    Mądrze założyłem, …. moje zmysły są narzędziami poznawczymi.
    Czego nie mogę dostrzec zmysłami, to nie jest wiedza.
    Reszta to semantyka.

  215. „kolejny raz proszę o wskazanie tego geniusza i przeprowadzonego przezeń dowodu, przenoszącego nasze przekonanie o istnieniu świata i obserwatora z obszaru wiary w obszar wiedzy empirycznie potwierdzalnej.”

    Prosisz, masz, Krzysztofie Ligęzo.
    Każdy z nas kto jest obdarzony duszą a ja ją nazywam samoświadomością jest wstanie ten dowód na własne potrzeby przeprowadzić, tym dowodem jest dla niego interakcja otaczającego świata, takiego jaki postrzega swoimi zmysłami. Jego zmysły odczuwają docierające bodźce i są wstanie na nie zareagować. Pojawia się myśl. To nas odróżnia od zwierząt, myślenie. Myślimy, że świat istnieje, nie wierzymy że świat istnieje. Wierzymy to, czego doświadczyć zmysłami nie możemy Krzysztofie Ligęzo.
    Zadaj pytanie na które nie ma odpowiedzi, te dla kagana to łatwizna.

  216. Jeszcze wrócę na moment do naszej dyskusji o żabie i kijance Krzysztofie Ligęzo, jakoś rozmowa nam się urwała.
    Wiesz kiedy kijanka staje się żabą i od kiedy można na nią mówić żaba? Bo przepoczwarzanie się to proces, czy akt?
    Kijanka staje się żabą jak zaczyna zachowywać się jak żaba. Nie w chwili utraty ogona, co jest aktem, bo jeszcze nie ma tego i owego jak to mówisz, jak zaczyna łapać owady, tak uważam, ale czy od momentu kiedy złapie pierwszego czy od pierwszej próby nie podejmuję się rozstrzygać, tobie pójdzie łatwiej, zostawię to twojemu uznaniu.

  217. parker,
    Zapomniałeś napisać o tych, co z: jajeczka, zarodka i płodu, zrobili:
    dziecko poczęte. Czyli taki malutki człowieczek od pierwszego dnia po (fuj!) zapłodnieniu.
    Napisz jeszcze o tych, co tak sobie wzięli do serc „niepokalane poczęcie”, że kopulację dopuszczają w ostateczności, po ciemku, w ubraniu i bez żadnej przyjemności – przynajmniej po stronie kobiety. Bo ten zwiastujący anioł to pewnie miał niezły ubaw – co nie?
    PS. Co do zwrotów grzecznościowych, do katabasa nigdy się nie zwracam; gdyby taka sytuacja zaistniała, że katabas zwróciłby się do mnie, albo bym go zignorował, albo powiedział żeby się odwalił. Wszak oni wprost uwielbiają język panny Pawłowiczówny (spierdalaj!), czy tego utytułowanego kretyna oko, czy jak mu tam. Tego od rury wydechowej.
    Parker jesteś idiotą, bo nie zauważyłeś, że to kler obszczał już wszystko co się dało – żeby zaznaczyć swój teren – a ty coś o jakichś czekistach bredzisz.
    Także kler narzucił nowy język; nie będę ci tu podawał przykładów – sam se poszukaj to lepiej zapamiętaszi się „ubogacisz”.
    Cześć chłopku roztropku.

  218. Gdy czytam apel gospodarza i wszystkie komentarze dotyczące księdza Lemańskiego i o wszystkich sługach bożych w Polsce, to mnie pusty śmiech ogarnia. Każdy ma swoje własne doświadczenia dzięki kontaktom z „klechami” i te mogą być nawet krańcowo różne u jednej osoby. Najlepiej bazować na własnym przykładzie. Gdy byłem dzieckiem, miałem bardzo dobrego proboszcza, człowieka wspaniałego, miłego i życzliwego dla wszystkich parafian. Nie miałem szans na molestowanie seksualne, bo nie byłem ministrantem. Nawet się dziwię, że moja bardzo pobożna matka mnie nie zachęcała do „służenia”, ani moich starszych braci.
    Dzielnie mu pomagali kapelani, nie mogę powiedzieć marnego słowa o nich. Wpajali oczywiście we mnie „prawdy wiary”, tak jak ich uczono i nie jestem przekonany o tym, że świadomie mnie oszukiwali. Na braki logiczne w nauce kościoła zwróciłem uwagę sam już w okresie dojrzewania, dzięki lekturze, będącej na indeksie kościelnym. Działały jednak mechanizmy wpajane, jak u psów Pawłowa, z których bardzo trudno się wyzwolić.

    Pierwszy prawdziwy szok, burzący moje wyobrażenie o cudownych sługach Boga, nastąpił w pierwszych latach po wojnie, gdy katechetą był kryminalista – Ksiądz-Polak-Patriota-Katolik, (młody i tłusty), który „nawracał” uczniów, wprawdzie nie mieczem, ale nogą od krzesła w plecy chłopca, który opuścił mszę w niedzielę, bo opiekował się młodszym rodzeństwem z powodu choroby obojga rodziców. To mocno nadszarpnęło moje mylne wyobrażenie o wspaniałych kapłanach, mających dobry kontakt z Bogiem. Jak taki skur..syn może reprezentować wszechmocnego i miłującego mnie – i bitego kolegę, Boga? Coś tu k…a nie gra!
    Moje doświadczenie ukształtowało mój pogląd na szkodliwość nauki religii w szkole. W kościele żałowałby łajdak sprzętu kościelnego, poza tym były u nas ławki, trudniejsze do połamania niż krzesło w szkole państwowej.

    W dorosłym życiu spotkałem różnych księży w realu i w TV. Od paskudnych gnid do wspaniałych ludzi, naprawdę w życiu posługujących się tym, co głosili.

    Jeden przykład jest wzruszający, bez bohaterstwa typu ojca Kolbe, ale niezgodny z ogólnym zarzutem o pazerności kleszej. Jest to przyjaciel zięcia i córki od lat, który ich błogosławi i przyjmuje w kościele, mimo faktu, że są paskudnymi grzesznikami (ślub cywilny rozwódki z kawalerem). Chyba rok temu poszedł na emeryturę i z odprawy i oszczędności całego życia kupił sobie nowe auto, bo często bywa zawołany do posług religijnych (bezpłatnych w Niemczech, tzn. w ramach etatu). Na emeryturze nie musiałby tego robić, ale nigdy nie odmawia. Kilka dni po zakupie auta, przyjeżdża starym gruchotem.
    „Gdzie twoje piękne auto, Manri”, pyta córka?
    „Zamieniłem się z pewną biedną rodziną, bo im jest bardziej potrzebne”, powiada ksiądz!
    Czy wyobrażacie sobie T. Rydzyka lub jakiegoś biskupa, który swego maybacha, albo jeden ze swych licznych mercedesów zamieni na malucha jakiegoś biedaka???

    Nasi hierarchowie to ci „normalni” księża ze zdrowym pędem do majątków doczesnych, grzeszący pychą i nie tylko, ale przed zgonem szybko poproszą kolegę o uniewinnienie z przestępstw i w glorii czystych i niewinnych wejdą do królestwa niebieskiego. Otóż ja nie życzę sobie spotkania z nimi po drugiej stronie, jeśli taka istnieje.

    Real realem, ale bardzo ciekawie prezentują nam twórcy fikcji zachowania i poglądy księży. Rola proboszcza w życiu parafii bywa bardzo rozmaita.
    Polskie seriale mają takich pozytywnych Ojców Mateuszów – sympatycznego detektywa, czy dobrodusznych proboszczów jak w Ranczo, lub u Pana Boga W Ogródku. Niby odpowiedzialni, mili, ale mocną ręka mieszają w polityce. Decydują o świeckiej władzy, jak i w sprawach państwowych czynią to ich przełożeni.
    Cudowna była rozmowa polityka, który chciał usunąć symbole religijne z miejsc publicznych – w zasadzie słuszne postępowanie, wprawdzie był niezłym szują, ale z tym miał rację. „Pouczony” o swej omyłce idzie do Canossy i ustala z proboszczem linię swojej partii „w temacie” współpraca z kościołem – od propozycji nieagresji do przewodniej roli kościoła (znane określenie?). To nawet księdzu się nie skojarzyło dobrze i trochę złagodził sformułowanie. Krzyże zostały – jak w sejmie!
    Podziwiam scenarzystę, który tak prawdziwie prezentował rolę kk w Polsce. Najbardziej przyzwoitym był proboszcz z Plebanii, ale już nie jest nim, jak Lemański. Popełnił fatalny, niewybaczalny błąd – zrezygnował z pewnego majątku na rzecz parafianina, a nie kościoła, do czego był upoważniony.

    Wczoraj z nudów „jutubowałem” i wpadłem na serię wyjątków z „Ptaków Ciernistych Krzewów”, gdzie Dr Killdare uwodzi śliczną Maggy i okrada ją ze spadku po bogatej krewnej. To był typowy klecha!!! Nie przeszkadzały mu miłość do pana Boga i nauka kościoła przy figlowaniu z Maggy, ale majątek zdobył dla kościoła, co mu ułatwiło szybką karierę w hierarchii.
    Tak widzę większość „kapłanów”.

    Idiotyczne jest to żonglowanie procentami pedofilów w komentarzach. Wyciągane wnioski są niczym nie uzasadnione, poza tym bazują na niepełnych danych. Intuicja raczej przekonywuje mnie, że sam zawód księdza i jego ograniczenia są wspaniałym źródłem wypaczeń seksualnych i raczej bez danych statystycznych można założyć, że odstępstwa od „katolickiej” normy są tam częstsze niż w reszcie społeczeństwa i to zarówno w LGBT jak i pedofilii.

  219. @ Caramba, 9 sierpnia o godz. 11:13
    „Embrion kury jest embrionem kury, jajem kury, które z czasem w odpowiednich warunkach może przeistoczyć się w kurę”
    Zapłodnione kurze jajo nie jest nowym organizmem gatunku zwanego kurą, tylko „organizmem” (jakiego gatunku jeśli nie kury?), który w kurę może się przekształcić?
    Do szkoły, do szkoły. Pędzikiem.

    „Zmysły człowieka, rozum i doświadczenie, tym udowadnia się swoje hipotezy.”
    Napisał Pan: “Podstawą nauki jest doświadczenie (empiria). Nie ma wiary w nauce”. Na co wskazałem, że owszem, sama nauka własne podstawy lokuje na przekonaniach o charakterze niedowodliwych założeń – istnienie rzeczywistości i badacza/obserwatora – czyli na wierze, a nie na wiedzy – bo w tym zakresie o wiedzy mowy nie ma.

    „”Proszę mi więc udowodnić naukowo to, że twój Bóg istnieje”. Tak proszę udowodnić.”
    Domaganie się dowodów w obszarze wiary świadczy albo o złej woli, albo o ignorancji epistemicznej postulatora. Sorry Batory.

    „Można sobie filozofować, że nasze zmysły, to też iluzja. Albo wszystko jest iluzją.”
    Przekonanie o istnieniu świata i nas samych to nie jest żadne „filozofowanie” tylko wskazanie na czym opierają się fundamenty naszego poznania. Proszę tylko spróbować badać rzeczywistość w oparciu o przekonanie o nieistnieniu świata czy własnym nieistnieniu. Nonsens.

    Nie chodzi zatem o filozofowanie tylko o umieszczenie naszych przekonań dotyczących fundamentów rzeczywistości albo w obszarze wiary, albo wiedzy.

    „Nauka opiera się na aksjomatach, założeniach, punktach wyjścia …..to nie jest wiara.”
    Albo coś jest wiarą, albo można to coś udowodnić i wówczas mamy do czynienia z wiedzą. Tertium non datur. Przekonanie o prawdziwości tego czy owego, mimo braku możliwości wykazania tego w oparciu o metodologię naukową, to wiara.

    „Aksjomaty nie mają nic wspólnego z wiarą.”
    Aksjomaty to twierdzenia dotyczące rzeczywistości, które pozostają poza możliwościami ich udowodnienie w oparciu o metodologię, która się na nich opiera. To właśnie jest wiara w postaci czystej. Aksjomatów się nie dowodzi, wierzy się w nie.

    „to nie ja muszę udowadniać, że na mojej klawiaturze nie siedzi Rydzyk w krótkich spodenkach. Tylko ten co twierdzi, że siedzi”.
    Zatem wymaga Pan od innych więcej niż od siebie. To na pewno podejście naukowe? 🙂 Od osoby wierzącej w Rydzyka na klawiaturze wymaga Pan wykazania słuszności jego przekonania, ale żądania wykazania, że świat istnieje i obserwator istnieje, są nieuzasadnione. To żadna nauka, to kalizm.

    „Nikt nie musi mnie przeprowadzać z obszaru wiary w istnienie świata do wiedzy.”
    Nigdzie nie zamierzam Pana przeprowadzać. Ja tylko pytam o podstawę tej Pańskiej wiedzy o istnieniu świata, twierdząc, że jeśli nie może Pan tej wiedzy udowodnić, znaczy to, że bierze Pan ją z wiary. Po prostu: istnienie świata to założenie podstawowe, mające charakter dogmatu, a Pan wierzy w to założenie mimo braku dowodów, z konieczności.

    „moje zmysły są narzędziami poznawczymi”
    Ale używa ich Pan w oparciu o założenie, których zmysłami Pan nie ogarnia. Inaczej: przed progiem założeń fundamentalnych, zmysły Panu na nic, a za tym progiem Pańska wiedza opiera się o te niedowodliwe założenia.

    „Czego nie mogę dostrzec zmysłami, to nie jest wiedza”.
    Zatem fakt niepoznawalności świata w pewnych jego obszarach, to jest obszarach opartych o wiarę, jest wiedzą 🙂

    „Reszta to semantyka”
    W relacjach tego rodzaju wszystko jest semantyką, Szanowny Panie.

  220. ”Proszę wyjść z kruchty i czynić dobro pośród wolnych i światłych ludzi …”

    Ludzie swiatli posiadaja kulture osobista, a tej Panu troche brak, zeby ksiadz Lemanski mogl chciec nawet doczytac do konca Panska grubo ciosana propagandowke. Do czlowieka z klasa zwraca sie Pan argumentami prostackimi, godnymi czekisty a nie profesora.

    Jako ateista uwazam, ze ze swym gminnym jezykiem (przepraszam swiatlych ludzi na wsiach) nie jest Pan partnerem do dyskusji z ksiedzem Lemanskim. Moze Pan za tylko liczyc na tani poklask ”biologicznych” ateistow na tym blogu, a nie ludzi myslacych, Panie Profesorze.

  221. kozetka – następny ateista wielbiciel kruchty; cóż takiego wspaniałego reprezentuje sobą klecha Lemański?
    Klecha jak klecha – co najwyżej bardziej naiwny od innych. A że przy okazji tzw. porządny człowiek? Wszyscy tacy być powinni. Nie dajmy się zwariować!

  222. Krzysztof Ligęza – sprawny odwracacz kota ogonem.

  223. Krzysztof Ligęza
    9 sierpnia o godz. 12:24
    Bzdury, bzdury kosmiczne.
    Do szkoły, do szkoły. Pędzikiem.
    Jakiego gatunku jest plemnik? Czy ludzki plemnik jest człowiekiem? Czy komórka jajowa jest człowiekiem? Czy wniknięcie plemnika do komórki utworzyło człowieka?

    „“to nie ja muszę udowadniać, że na mojej klawiaturze nie siedzi Rydzyk w krótkich spodenkach. Tylko ten co twierdzi, że siedzi”.
    Zatem wymaga Pan od innych więcej niż od siebie. To na pewno podejście naukowe? 🙂 Od osoby wierzącej w Rydzyka na klawiaturze wymaga Pan wykazania słuszności jego przekonania, ale żądania wykazania, że świat istnieje i obserwator istnieje, są nieuzasadnione. To żadna nauka, to kalizm.”
    Do przedszkola, pędzikiem !
    Jesteś idiotą.

    „“Czego nie mogę dostrzec zmysłami, to nie jest wiedza”.
    Zatem fakt niepoznawalności świata w pewnych jego obszarach, to jest obszarach opartych o wiarę, jest wiedzą :-)”
    Jesteś idiotą.

    Jeżeli tworzę oś liczbową? Umieszczam na niej zero, liczby ujemne dodatnie, wiem że jest nieskończona … itd.itp.
    To jest wiara, że taka oś istnieje?. Idioto?
    Nie, to jest moje założenie, żebym mógł bez sprzeczności posługiwać się tym narzędziem. I żebym nie musiał każdemu idiocie, który tego nie rozumie ciągle tłumaczyć od nowa.
    Kalizm?! A cóż to, …Kali dobrze …, Kalemu źle?
    Ale naukowe odwołanie (!) …hehehe!
    Jesteś idiotą, który liznął coś w seminarium od podobnego idioty i uwierzył w wiarę.
    Jak piszą inni komentujący, odwracasz kota ogonem. Dodam, że pomijasz to co niewygodne. Twój sposób rozumowania przypomina mi Atalię@.
    Baw się sam ze sobą. Idioto.

  224. Kopernik wykorzystując naukowe metody zmiażdżył, powtarzam zmiażdżył wierzenia papieży biskupów i innych katabasów.
    I dlatego jego publikacje były zakazane przez 400 lat.

  225. Dzisiaj nawet papieże, biskupi i inne katabasy nie wierzą w przed-Kopernikowskie bzdury.
    Ich niezmienna i nieomylna wiara się skompromitowała.

  226. @ Caramba, 9 sierpnia o godz. 14:35
    „Jakiego gatunku jest plemnik?”
    Plemnik jest haploidalną gametą. U wielu rozmaitych gatunków. Takie sformułowanie pytania negliżuje Pańską ignorancję.

    „Czy ludzki plemnik jest człowiekiem?”
    Pyta Pan, czy męska komórka rozrodcza z haploidalną liczbą chromosomów jest tym samym, co organizm ludzki. Takie sformułowanie pytania negliżuje Pańską ignorancję.

    „Czy komórka jajowa jest człowiekiem?”
    Ludzka? Znowu to samo. Tym razem pyta Pan, czy żeńska komórka rozrodcza z haploidalną liczbą chromosomów jest tym samym, co organizm ludzki. Takie sformułowanie pytania negliżuje Pańską ignorancję po raz trzeci.

    „Czy wniknięcie plemnika do komórki utworzyło człowieka?”
    Nie, utworzyło taboret.
    Ciąg dalszy po pierwszym podziale zygoty powstałej z połączenia haploidalnych gamet rozrodczych w diploidalny zarodek to już tylko kwestia wieku zarodka.

    „To jest wiara, że taka oś istnieje?.”
    Wszystko, czego nie możemy dowieść, a co uznajemy za pewnik, uznajemy za pewnik w oparciu o wiedzę, czy w oparciu wiarę? W którym momencie to pytanie staje się dla Pana zbyt trudne?

    „Jesteś idiotą.”
    Z Pana naprawdę wielce zdolny interlokutor. W dyskusji zabija Pan oponentów ich własnym śmiechem.

  227. sugadaddy
    9 sierpnia o godz. 12:51

    ”A że przy okazji tzw. porządny człowiek? Wszyscy tacy być powinni.”

    W tym wlasnie rzecz, ze zbyt czesto i pospiesznie oceniamy ludzi przez pryzmat: klecha czy ateista, a nie jakim kto jest czlowiekiem.

    Ksiadz Lemanski jest dla mnie bardziej godnym wzorem czlowieka, niz wielu bezrefleksyjnych ateistow (oceniajac ich po tym, co maja do powiedzenia), u ktorych zdaje sie szukac latwego poklasku gospodarz blogu.

    Smiem nawet przypuszczac, ze ksiadz Lemanski ma wiecej szans przekonac wiecej ludzi do wiary, niz profesor Hartman do ateizmu.

  228. Odpowiada pan na swoje własne pytania.

    Cyt. „Skoro tak, skoro ludzki embrion “dla nauki nie jest (jeszcze) człowiekiem”, czyżby nauka uważała ludzki embrion za przedstawiciela innego gatunku niż człowiek? W takim razie czy zechciałby Pan łaskawie wyjawić, jakiego gatunku konkretnie?”

    Wygląda,że cyt. ” Takie sformułowanie pytania negliżuje Pańską ignorancję.”

    Taka oś nie istnieje, niestety jest tworem mojej wyobraźni. Mogę narysować jej obraz,schemat. Ale jej nie ma.

    „Wszystko, czego nie możemy dowieść, a co uznajemy za pewnik, … ”
    Wszystko czego nie możemy dowieść … nie uznajemy za pewnik.
    Stąd wiara, uznanie za pewnik, że bóg istnieje, słońce kręci się wokół ziemi itp.

    „“Jesteś idiotą.”
    Z Pana naprawdę wielce zdolny interlokutor. W dyskusji zabija Pan oponentów ich własnym śmiechem.”
    Sam się zabijasz swoim własnym śmiechem.
    Stawiam, że jesteś seminarzystą, znanym w Internecie jako „atalia”.

  229. Caramba
    9 sierpnia o godz. 11:13

    Krzysztof Ligęza
    9 sierpnia o godz. 9:52
    1. Embrion kury jest embrionem kury, jajem kury, które z czasem w odpowiednich warunkach może przeistoczyć się w kurę.
    ****
    Niezbyt to scisle, bowiem embrionem kury jest zaplodnione(!) kurze jajo. W wielu krajach Azji taki embrion, juz piorami, jest przysmakiem milionow smakoszy, choc nie jest tym samym co kurze jajko przed zaplodnieniem, wbijane na patelnie, w Polsce.

    Gdy siegniesz po podrecznik biologii i odszukasz tam czlowieka to okaze sie, ze czlowiek zaczyna sie od zygoty, czyli zaplodnionego owum. Pozniejsze stadia, wraz ze swoimi specjalistycznymi nazwami, traktowane sa w biologii jako stadia rozwoju czlowieka. Tu ma racje i wygrywa Krzysztof Ligeza.

    Problem w czym innym wszakze, jako ze ta dyskusja nie wziela sie z nikad, i nie jest dyskusja czysto akademicka. W poprzednim temacie K.L. rzucil cos o „zabijaniu najbardziej bezbronnych”, czy cos w tym rodzaju, czyli o aborcji, tak wiec dyskusja nasza prowadzona jest pod katem dopuszczalnosci aborcji (moralnie i legalnie), a Ligeza jedynie nie mowi tego wprost.

    Ja rozumiem, ze dla Ligezy swiat jest bialo-czarny, ale zycie jest nieco bardziej skomplikowane i nie ma wiekszego znaczenia kiedy zaczyna sie czlowiek, ktorego przymus wyskrobania wlasnie sie pojawil. Gdy kobieta staje przed takim dylematem wowczas jej interes, jej dobro, znacznie wazniejsze sa od dobra i interesu „czlowieka” wielkosci glowki od szpilki, albo jeszcze mniejszego. Badz tez wiekszego – na przyklad cztero-miesiecznego. Decydowanie o aborcji jest wiec niejako Prawem Naturalnym kobiety – aktualnie ograniczonym przez tych kretynskich religiantow. I to nalezy sobie otwarcie powiedziec, bez uciekania na manowce dyskusji o kijankach czy kurzych jajkach.

  230. Nefretete potrzebna od zaraz!!!Tym razem nad Wisłą. Zrobiłaby reformę religijną malutką- jak to PIĘKNA, Która Nadeszła.Ale czy nadejdzie nad Wisłą właśnie?!Póki co, panuje tu wróblowatość/kempowatość/terlikowatość… w dyskursie, jeśli w ogóle nad Wisłą istnieje jakiś dyskurs wśród czcicieli i wyznawców biskupich dogmatów.
    Coś mi mówi,że jednak Nefretete czeka gdzieś na sposobność…Amen.

  231. @ Caramba, 9 sierpnia o godz. 17:38
    „Wszystko czego nie możemy dowieść … nie uznajemy za pewnik.”
    Zatem albo istnienie rzeczywistości i Pana to nie są dla Pana pewniki, albo potrafi Pan wskazać dowody takowego istnienia. Wskaże Pan?

  232. krzys52
    9 sierpnia o godz. 17:55
    „Niezbyt to scisle, bowiem embrionem kury jest zaplodnione(!) kurze jajo … choc nie jest tym samym co kurze jajko przed zaplodnieniem, wbijane na patelnie, w Polsce.”

    W pierwszym stadium, zapłodnione czy nie to tylko jajo.
    Naprawdę nie wiesz co wbijasz na patelnię. Jajko z wiejskiego chowu przeważnie jest zapłodnione.
    W każdym razie to jeszcze nie jest kura.
    Podobnie jest z komórką jajową człowieka, zapłodniona czy nie jeżeli nie przytwierdzi się do ścianki macicy, jest tylko komórką jajową. Wydaloną z organizmu.

  233. @Kozetka
    Osobnicy tacy jak ów ksiądz Lemański, czyli przekonywujący ludzi do wiary (a więc wszelacy a wszelacy księża, pastorzy, rabini etc.) są tylko zwyczajnymi oszustami, szarlatanami i szalbierzami a więc powinni oni być od dawna zamknięci za kratkami, jako iż sprzedają oni, za jak najbardziej realne dobra, w tym głównie pieniądze, nieistniejący towar czyli tzw. zbawienie (w nawet tylko jego obietnicę) w imię nieistniejących przecież bogów. 🙁
    Szalom!
    @Krzysztof Ligęza
    1. Nie jesteś więc w stanie udowodnić naukowo to, że twój bóg istnieje, jako iż wiara z definicji jest bezrozumna gdyż jest ona dokładnym zaprzeczeniem rozumu, a więc nie da się ona nijak udowodnić. Bogowie zaś NIE istnieją obiektywnie, jako iż istnieją oni tylko w chorych rozumach ich wyznawców. A jeśli ty twierdzisz, że WIESZ iż twój bóg (albo bogowie) istnieje (istnieją), to pokaż mi wreszcie ten twój naukowy dowód na istnienie twego boga bądź bogów.
    2. Moje istnienie jest obiektywnym FAKTEM, który można tylko zaakceptować, jako iż inaczej oznaczało by to, że jesteśmy tylko jakimiś fantomami, procesami (n.p. snem) zachodzącymi n.p. w umyśle jakiegoś Kreatora, albo też urządzeniu przez niego stworzonym, który to Kreator może nasze istnienie przerwać w każdej chwili, n.p. przestając o nas myśleć, budząc się ze snu (który przecież u bardziej zaawansowanych bytów niż my może trwać tysiące czy też miliony naszych lat a nawet i dłużej) albo tez wyłączając urządzenie, które podtrzymuje ułudę naszego istnienia. Pisał o tym, dość dawno temu, S. Lem w Dialogach i Sumie, mniej poważnie n.p. w Cyberiadzie czy też w Dziennikach Gwiazdowych.
    3. Badacz tylko stwierdza, że jakieś zjawisko obiektywnie istnieje albo też nie. Badacz nie wierzy w to co obserwuje, a tylko bada obiektywnie istniejącą rzeczywistość, No, chyba ze jest on Badaczem tzw. Pisma Św. 😉
    4. Każde przekonanie, które opiera się tylko na wierze, nie ma nic wspólnego z nauką. Poza tym, to moje istnienie może zweryfikować każdy lekarz, badając n.p. mój puls, moje odruchy bezwarunkowe, skład wydzielanych przeze mnie odchodów etc.
    5. Nie ma innej wiary, jak tylko ślepa i bezrozumna. Tylko człowiek prymitywny posługuje się więc dziś wiarą. Daj mi też przykład na jakikolwiek tzw. cud, który nie został wyjaśniony metodą naukową. Zgoda, nauka nie sięga wszędzie, ale to nie jest jeszcze powód, aby zastępować ją całkowicie bezrozumną wiarą. Wiara jest zaś, zgoda, narzędziem, ale tylko narzędziem zniewalania oraz wyzyskiwania wiernych przez kler.
    6. Wiara nie sprawdza się w praktyce. Inaczej, to conajmniej papieże nigdy by nie chorowali oraz żyli by oni wiecznie.
    7. Dowodów na istnienie świata zewnętrznego mam zaś aż za dużo, a poza tym, to znów odsyłam do Lema (p. 2).
    8. To, że iluzja istnienia Boga jest faktem jest wręcz oczywiste, naukowo dowiedzione. P. też n.p. punkt 6.
    9. Faktem jest także, że żadnego boga nie ma, jako iż sama idea boga jest pełna oczywistych sprzeczności. Kot Schrödingera jest zaś albo martwy, albo też żywy, tyle, że aby się o aktualnym stanie kota przekonać, to musimy zakończyć dany eksperyment. Ja też n.p. nie wiem w momencie pisania tych słów, czy nadal żyją moi dalecy krewni w Argentynie, a aby zweryfikować moją wiedzę na ten temat, musiałbym skontaktować się z nimi, albo też kimś, kto przebywa w ich pobliżu. Jak więc widzisz, to te sprzeczności, o których piszesz, nie są żadnymi sprzecznościami, a tylko wynikają z natury zjawisk, które bada nauka. Jeśli n.p. wyślemy kogoś na Marsa, a on tam umrze, to dowiemy się o tym najwcześniej dopiero po kilku minutach, jako że opóźnienie sygnału z Marsa spowodowane ograniczoną prędkością światła w próżni wynosi od 7 do 44 minut, co sprawia, że komunikacja z Marsem w czasie rzeczywistym jest niemożliwa. Tak więc taki kosmonauta wysłany przez nas na Marsa będzie dla nas w danej chwili ziemskiej jednocześnie martwy oraz żywy, a weryfikacja jego prawdziwego stanu zajmie nam od ‘tylko’ 7 do nawet 44 minut! Takie a nie inne są bowiem prawa natury!
    10. Oczywiste jest też to, że dla nauki, to embrion człowieka nie jest (jeszcze) człowiekiem, a tylko embrionem człowieka, czyli tylko człowiekiem potencjalnym, a nie realnym. Normalny, zdrowy noworodek jest zaś zdolny do życia poza organizmem matki, a więc jest on już w 100% człowiekiem.
    11. Tak, wszystko jest relatywne, a więc wiek ludzkiego embrionu jest najważniejszym kryterium uzasadniającym jego prawo do dalszego przebywania w organizmie matki. I przypominam, że embrion żyje tylko tak samo, jak żyje nasz każdy organ, a organy chore albo też zbędne, często usuwamy z naszego organizmu. Komórki rakowe też żyją, a więc idąc za twoją logiką, nie wolno ich usuwać z organizmu człowieka!
    12. Już ci nie raz i nie dwa tłumaczyłem, że ja istnieję obiektywnie, czyli niezależnie od tego, czy ja wierzę w to moje istnienie, czy też nie oraz ja NIE wierzę, że istnieje, ale ja WIEM, że istnieję. Zgadzamy się też co do tego, że tą wiedzę można dowieść, ze ona daje się udowodnić, jako iż wiedza istnieje obiektywnie, czyli niezależnie od tego, czy się w nią wierzy, czy też nie. A dowód na moje istnienie chciałem ci zaprezentować, ale ty się wciąż boisz tej prezentacji, jako iż może być ona dla ciebie bolesna – zarówno fizycznie jak też i psychicznie (umysłowo)… 😉
    13. Nauka, odwołująca się do wiary przestaje być nauką, a staje się tylko wiarą, czyli dokładnym przeciwieństwem nauki.
    14. Zgadzasz się więc na to nasze spotkanie w realu i, że tak powiem, ręczne albo nożne zaprezentowanie ci tego, że ja istnieję i to jak najbardziej realnie? 🙂
    Szalom!

  234. „. I to nalezy sobie otwarcie powiedziec, bez uciekania na manowce dyskusji o kijankach czy kurzych jajkach.”

    Tak jest, pisałem o języku, nie ma miejsca na jakieś zastanowienie, zawiłości czy odcienie szarości, to by tylko mogło zasiać w nas niepotrzebne wątpliwości Towarzysze, Rodacy, Kamraci, Bracia i Siostry, niepotrzebne skreślić, osłabić nas, a my musimy być silni, siłę czerpiemy z naszych racji, z fundamentów na jakich się opieramy.
    Uniwersalnie wyszło? Można rozdać karabiny?

  235. Jasne, krzys, masz racje, interes wiekszego ludzia jest wiekszy od interesu mniejszego, to takie oczywizde, jak to, ze belka Krzycha 152 jest dluzsza od belki krzysia 52, w zwiazki z czym niejako Prawem Naturalnym Duzego Krzycha jest decydowanie o nie/byciu krzysia czymiesiecznego czy letniego, jeszcze nie wiadomo, na ile Wielki Krzych sie zdecyduje… bo ile tam krzysiu Tobie tych latek juz nalecialo… ?

  236. Zawsze z przyjemnością słucham Pana Profesora, ( a jeszcze z większą przyjemnością na niego patrzę:)). Nie chcę się tu wypowiadać na temat ks. Lemańskiego, powiem tylko ,że ja bym chciała, aby mi doradzał tak mądry humanista jak Pan Profesor Hartman.
    Pozdrawiam Pana Profesora. Pisze Pan świetne teksty w FiM.
    Ciekawe czy można chodzić na Pana wykłady nie będąc już studentką. Spróbuję!

  237. Bystrzejsaym przypominam czas kiedy prosze pana w Londynie skutkowalo a nie wypadalo inaczej niz towarzyszu bystrzak walczyl z niedomogiem?albo tchorzliwie towarzyszyl?

  238. Do „sugadaddy”:
    Na temat Lemańskiego napisałeś:
    „…przy okazji tzw. porządny człowiek. Wszyscy tacy być powinni.
    Nie dajmy się zwariować!”

    Jak uzasadnisz tę porządność klechy Lemańskiego w kontekście poniższej opinii:
    ” Niezależnie, czy mowa o Franciszku, B16, Sowie, Rydzyku, Bonieckim, Dziwiszu, JP2, Oko, Lemańskim, Tischnerze, Hoserze etc. – każdy klecha już przez samo to, że zostaje klechą, a więc zaprzysiężonym pracownikiem pedofilskiej, seksistowskiej, antysemickiej, homofobicznej, rasistowskiej, pasożytniczej, próżniaczej, oszukańczej i szkodliwej społecznie organizacji (krk) sam się dyskwalifikuje w kategoriach wartości takich, jak uczciwość, wrażliwość, dobroć, prawdomówność i jeszcze wiele innych, a więc nie może i nie powinien być określany żadnym pozytywnym mianem.

    Nie ma uczciwych zakonnic, zakonników i księży, a także działających w ich imieniu katechetów i katechetek, gdyż sam fakt, że wszyscy oni z premedytacją oszustów wpajają dzieciom, młodzieży i tępym dorosłym swoje religijne bajki, bogacąc się kosztem biednych i naiwnych jest dowodem na ich nieuczciwość.

    Kler obłudnie, jedynie dla zysku, pasożytniczego nieróbstwa, wygodnictwa, egoizmu i manii wielkości pałęta się w sutannach i habitach po kraju i świecie z premedytacją uprawiając swój oszukańczy proceder.
    Czynem nagannym jest bowiem tworzenie przez tych oszustów atmosfery ciągłego strachu, poczucia winy i kary, co szczególnie szkodzi dziecięcej, wrażliwej i chłonnej psychice, pozostawiając w niej dozgonne ułomności, co udowadniają piszący tutaj katolicy.
    Taki proceder winien być kwalifikowany w świeckich społecznościach jako czyn oszukańczy i przestępczy, a więc identycznie jak pedofilia czyli psychiczny i fizyczny gwałt – zabroniony i karany.

    Moim zdaniem każdy klecha będzie zasługiwał na miano dobrego człowieka gdy zrzuci z siebie wraz sutanną całą swoja obłudę, przyzna, że świadomie i z premedytacją uprawiał religijne oszustwo szerząc biblijne bajki i wiarę w nieistniejącego boga oraz weźmie się za porządną, uczciwą pracę.
    Wtedy dopiero osobiście i własnoręcznie wypracuje pozytywną o sobie opinię.

  239. Krzysia,
    Na tle tej bandy, Lemańskiego można uznać za porządnego człowieka co nie znaczy, że należy go czcić; wielokrotnie pisałem, że jest on jednym z nich i robi to samo co inni, czyli ogłupia ludzi i zatruwa umysły dzieci.
    Przy tym ma on jakieś ludzkie odruchy co potwierdza fakt, niszczenia go przez prawdziwych klechów. Zostanie on w końcu wykopany z tego doborowego towarzystwa. Co mu się zresztą należy za bycie naiwniakiem i uporczywym trwaniu w przekonaniu, że to on ma rację. Rację ma Hozer, papa i cała ta banda.

  240. Powrót do życia, które łączy wszystko-NIE jest wcale taki prosty, bo ksiądz od życia już został odłączony w seminarium, a potem tylko przepaść powiększa się i trzeba wielkiej odwagi…Pan Lemański posiada odwagę i już zachłysnął się wolnością. Do hierarchicznego grona posłusznych i biskupów tym sposobem już NIE pasuje wcale i dlatego ma kłopot.Bo NIE pasuje nigdzie.Musi się na nowo uczyć żyć/chodzić… Oby chodził po wodzie także…Amen.

  241. kagan, 09.08. – 19.57
    Wiara nie jest narzędziem. To stan umysłu. Ligęza traktuje wiarę wyłącznie jako narzędzie i to sprowadziło jego biedny umysł na manowce. Jego traktowanie wiary jest dowodem na toczącą go chorobę. To smutne. Być może zbyt długo przebywał pod wpływem ,,inżynierów dusz”. Albo babci. Nie wiem. W każdym razie podejmowanie dyskusji z tym osobnikiem jest bezprzedmiotowe. Prowadzi donikąd, ponieważ dyskusja toczona jest na różnych płaszczyznach. Z wiarą jest jak z moralnością, albo z… dupą. Każdy ma swoją.
    Pozdrowienia niekoszerne

  242. @ Kagan, 9 sierpnia o godz. 19:57
    „embrionem człowieka, czyli tylko człowiekiem potencjalnym”
    A czterolatek jest tylko potencjalnym dwudziestolatkiem, a nie realnym. No i co z tego wynika?

    .

    „Normalny, zdrowy noworodek jest zaś zdolny do życia poza organizmem matki, a więc jest on już w 100% człowiekiem.”
    A chory noworodek? Taki nie jest 100% człowiekiem? Chorych noworodków nie leczymy? Od razu do piachu z nimi?

    .

    „wszystko jest relatywne, a więc wiek ludzkiego embrionu jest najważniejszym kryterium uzasadniającym jego prawo do dalszego przebywania w organizmie matki”
    No proszę. Dla niektórych wiek, dla niektórych rasa. Trzeba być ślepcem, by na horyzoncie tej drogi nie dostrzec rampy kolejowej i komór gazowych Auschwitz.

    .

    „Komórki rakowe też żyją, a więc idąc za twoją logiką, nie wolno ich usuwać z organizmu człowieka!”
    Argument zrównujący ludzki embrion z komórkami nowotworu nie nadaje się do polemiki w gronie ludzi rozumnych. Wszelako jestem wdzięczny, że nie przyrównał Pan ludzkiego embrionu do ludzkiej kupy, bo to byłby dokładnie ten sam poziom intelektualny.

    .
    .

    „Nie jesteś więc w stanie udowodnić naukowo to, że twój bóg istnieje”
    To nie jest zasadniczym tematem naszej pogwarki i odnoszę wrażenie, że ucieka Pan w krzaki, niemniej odpowiem Panu: wierzę w Boga nie na podstawie dowodów, a tylko z przyczyn praktycznych. Co do samej istoty wiary, to dokładnie tak samo, jak Pan wierzy w siebie i świat dookoła.

    .

    „jeśli ty twierdzisz, że WIESZ iż twój bóg (albo bogowie) istnieje (istnieją), to pokaż mi wreszcie ten twój naukowy dowód na istnienie twego boga bądź bogów.”
    Irytujące żądanie. Ja przecież nie twierdzę, że wiem. Wielokrotnie wskazywałem, że w tym zakresie dysponuję wiarą, a nie wiedzą. To Pan nieustannie przekonuje, że posiada WIEDZĘ na temat istnienia świata i siebie samego. Ale mimo moich licznych próśb, dowodów na to Pan nie przedstawia. Co to zatem za wiedza, skoro dowodów potwierdzających tę wiedzę brak?

    .

    „Moje istnienie jest obiektywnym FAKTEM, który można tylko zaakceptować”
    Zaakceptować bez dowodów? Przecież pewność mimo braku dowodów to nic innego jak wiara.
    To jak to w końcu z tą metodologią naukową jest? Wiedzę daje się udowodnić, ale kiedy się nie daje, wtedy w wiedzę wierzymy? Czy jak? 🙂

    .

    „Badacz tylko stwierdza, że jakieś zjawisko obiektywnie istnieje albo też nie.”
    I zanim weźmie się za badanie „obiektywnie istniejących zjawisk”, nie musi przyjąć, że sam istnieje? No przecież, że musi. Gdyby zakładał, że nie istnieje, niczego badać nie mógłby.
    Więc.
    W oparciu o co czyni takie założenie, skoro nie w oparciu o metodologię naukową, która mu dowodów na istnienie badacza przedstawić nie może?

    .

    „Badacz nie wierzy w to co obserwuje”
    W rzeczy samej w nic wierzyć nie musi, wyjąwszy wiarę w siebie i wiarę w istnienie rzeczywistości, którą bada. To są fundamenty ludzkiej epistemii, ludzkiego poznania, fundamenty metodologii naukowej. Fundamenty oparte nie o wiedzę (bo tej potwierdzić dowodami nie sposób), tylko o wiarę, bez której sama jak widać metodologa naukowa nie istnieje.

    .

    „Każde przekonanie, które opiera się tylko na wierze, nie ma nic wspólnego z nauką.”
    Przekonanie o naszym istnieniu, oparte na wierze, a nie dowodach, nie ma nic wspólnego z nauką? Ależ ma. Jest fundamentem naszej epistemii, fundamentem istnienia nauki w ogóle.

    .

    „dowód na moje istnienie chciałem ci zaprezentować, ale ty się wciąż boisz tej prezentacji, jako iż może być ona dla ciebie bolesna – zarówno fizycznie jak też i psychicznie (umysłowo)”
    „moje istnienie może zweryfikować każdy lekarz, badając n.p. mój puls, moje odruchy bezwarunkowe, skład wydzielanych przeze mnie odchodów etc.”
    Pan wróci na chwilę do Lema, a może przestanie Pan szczycić się ignorancją epistemiczną. To zresztą było. Napisał Pan: “możemy się spotkać w tzw. realu, a ja ci wtedy, że tak powiem „ręcznie” albo „nożnie” udowodnię swe istnienie”. Na co odparłem: „Utrzymywać, że kiedy uderzamy się młotkiem w palec, ból jest dowodem istnienia naszego palca, istnienia młotka oraz istnienia świata, mogą @parker ewentualnie @krzys52. Kaganowi to naprawdę nie przystoi. Pan doskonale wie, o co mi chodzi, mimo to wymachuje Pan kocim ogonem. Bardzo proszę przestać”
    Dalej napisał Pan: “Ja przecież nie wierzę w swoje istnienie, ja bowiem wiem, że istnieję.” Na co odparłem: „Ależ ja wierzę Panu, że Pan wierzy, że Pan wie, że Pan istnieje. Ja tylko nie mogę doprosić się dowodu. Wiara dowodów nie wymaga, ale mówimy o Pańskiej wiedzy o istnieniu. Gdzie zatem ów dowód?”

    Więc, gdzie?

    Dowodu nie ma, ale mimo braku dowodów to nie jest wiara, no skądże! 🙂 🙂

    .

    „Tylko człowiek prymitywny posługuje się więc dziś wiarą.”
    I znowu to samo.
    W takim razie na pewno zna Pan dowody, potwierdzające istnienie świata oraz badacza/obserwatora.
    Wciąż czekam.
    Albo proszę te dowody wreszcie przedstawić, albo proszę przyznać, że wiara dowodów nie wymaga i przekonania o własnym istnieniu oraz istnieniu świata oparte są o wiarę 🙂

    .

    „Daj mi też przykład na jakikolwiek tzw. cud, który nie został wyjaśniony metodą naukową.”
    I znowu ucieka Pan w krzaki, a ja ponownie odpowiem: cud to sfera wiary. Skoro daje się wyjaśnić metodą naukową, nie jest cudem.

    .

    „nauka nie sięga wszędzie, ale to nie jest jeszcze powód, aby zastępować ją całkowicie bezrozumną wiarą”.
    Dlaczego bezrozumną? To przecież dzięki ludzkiemu rozumowi, właśnie dzięki samej nauce, człowiek nauczył się rozpoznawać obszary, do których jego rozum i nauka nie sięga i nigdy nie sięgnie. Właśnie w tych obszarach nasz rozum wskazuje, a nauka uczy, gdzie powinniśmy odwołać się do wiary, mianowicie w obszarze fundamentów naszego poznania.
    Bo o co mielibyśmy, jeśli nie o wiarę, oprzeć te dwa założenia dla nauki konstytutywne?

    .

    „Wiara nie sprawdza się w praktyce.”
    A to ciekawe. Mnie wiara we własne istnienie i istnienie świata sprawdza się znakomicie. Proszę kiedyś spróbować żyć, nie wierząc, że Pan żyje. A potem proszę koniecznie powiadomić nas o wrażeniach 🙂

    .

    „iluzja istnienia Boga jest faktem jest wręcz oczywiste, naukowo dowiedzione”
    E tam. Nie potrafi Pan wskazać dowodów własnego istnienia, a mamy dyskutować o istnieniu Boga? No zachowajmy jakąś kolejność.

    .

    „sama idea boga jest pełna oczywistych sprzeczności. Kot Schrödingera jest zaś albo martwy, albo też żywy”
    Rzeczywiście, żadna sprzeczność 🙂 🙂 🙂

    „Jeśli n.p. wyślemy kogoś na Marsa, a on tam umrze, to dowiemy się o tym najwcześniej dopiero po kilku minutach”
    Nie chodzi o wiedzę, kiedy ów astronauta żyje, a kiedy nie żyje, tylko o to, że astronauta na Marsie NIE BĘDZIE jednocześnie żywy i martwy, póki tego nie sprawdzimy. Kot w doświadczeniu Schrödingera taki jest i to jest ta sprzeczność.
    Są i inne. Na pewno słyszał Pan o braku przyczynowości w świecie kwantowym. O różnych stanach energetycznych tej samej cząstki w tym samym momencie. I tak dalej, i tak dalej.
    Wspominam o współczesnej fizyce, bowiem jest w niej sprzeczności do upojenia, więc wskazywanie na sprzeczności „idei Boga” niczego nam nie wyjaśnia ani do zrozumienia świata nas nie przybliża.
    Wniosek: skoro sam świat jawi się nam jako niespójny, czy nie naiwnością byłoby wymagać spójności od idei?

    .

    „Nauka, odwołująca się do wiary przestaje być nauką”
    Nauka u swoich podstaw nie musiałaby odwoływać się do wiary, gdyby nauka swoje podstawy potrafiła udowodnić.
    Ale nie potrafi.
    I jeszcze więcej, boć dziś nauka nawet wie, choćby dzięki Goedlowi, dlaczego nigdy nie będzie potrafiła tego uczynić, niezależnie od swojego poziomu.
    I co współczesna nauka zrobiła w tej sytuacji? Współczesna nauka w tej sytuacji poszła po rozum do głowy i nie wróciła z niczym – swoje podstawy zasadnie oparła na wierze.

  243. Po czym poznasz głupka? Po emotikonie jego; jak człowiek dorosły może trwać w skrajnej infantylności posługując się pismem obrazkowym, stanowi dla mnie zagadkę.
    Tylko brakuje, żeby zaczęli posługiwać się mową kilkulatków – niektórzy już nie używają normalnych słów tylko kretyńskich zdrobnień; zidiocenie dosięga wszystkich w tempie zastraszającym. Przykre.

  244. Tak to jest, jak człowiek musi wierzyć, że żyje, a tego właśnie dowodzi Krzysztof Ligęza. Musi mieć twardy fundament żeby w ten cud uwierzyć, Boga który tego cudu dokonał. Bo nic bez przyczyny się dziać nie może. W fizyce kwantowej dostrzega sprzeczności nie uzupełnienie naszej wiedzy i wyjaśnienie sprzeczności które leżały u podstaw odkrycia zjawisk kwantowych, tylko do jednego pożądku przykłada logikę z drugiego i mu bałagan a nie pożądek wychodzi. Brak zdolności abstrakcyjnego myślenia za tym stoi, stąd to zwracanie uwagi na akt, proces trudniej ogarnąć, to dziecko oczekuje jasnej odpowiedzi w którym momencie coś się stało i od kiedy konkretnie, ale rozumie jak mu się tłumaczy, że człekokształtne nie stały się człowiekiem w jakimś momencie, że tego nie można wyznaczyć na konkretną parę Adama i Ewę, tylko że to jest płynna granica. Oczywiście łatwiej opowiedzieć bajeczkę o lepieniu z gliny przez Boga, ale istnieje ryzyko, że z tego nie wyrośnie i jak Krzysztof Ligęza będzie wszędzie szukało przyczyny ignorując przypadkowość świata. Nie wszystko trzeba rozumieć żeby żyć, lepiej nie rozumieć, niż rozumieć w oparciu o kruchy faktycznie fundament.

  245. Różnicę miedzy (bezrozumną) wiarą i nauką obrazuje odkrycie Kopernika.
    Papieże, biskupi i inne katabasy (bezrozumnie) wierzyli, że ziemia jest pępkiem wszechświata.
    Kopernik metodami naukowymi, zmiażdżył (głupie, bezrozumne) wierzenia papieży, biskupów i innych katabasów. Udowodnił, że ziemia jako jedna z planet kręci się wokół słońca.
    Darwin i jego następcy wykazali, że człowiek jest produktem ewolucji. Darwiniści zmiażdżyli wierzenia o stworzeniu człowieka na obraz ipodobieństwo.

    Historia nauki, to historia odkłamywania (głupich, bezrozumnych) wierzeń.

  246. Kopernika, tego głupiego bezrozumnego kanonika, co wierzył w takie bzdury jak Bóg i w habicie chodził?

  247. Darwin, który nie mógł uwierzyć w to co odkrył, nie potrafił tego pogodzić z głęboką wiarą w Boga ma być argumentem?

  248. @ parker, 10 sierpnia o godz. 12:14
    „człowiek musi wierzyć, że żyje”
    Nie musiałby, gdyby mógł tego dowieść.
    Gdyby mógł dowieść, dawno dowiódłby.
    Dlaczego dotąd tego nie zrobił, czemu zrobić nie może i nigdy mógł nie będzie? Nie dziwią Pana te deficyty epistemiczne? Żadnych wniosków z powyższego wyciągnąć Pan nie potrafi?
    Proszę sobie wyobrazić, nauka współczesna jakoś wyciąga 🙂

  249. A po co ma dowodzić, jak wie.
    Dowodzić trzeba rzeczy które budzą wątpliwości Krzysztofie Ligęzo.

  250. Ty bez dowodu żyć nie możesz, tam gdzie się udowodnić nie da, musisz wierzyć, żeby wiedzieć jak jest. Bo ty nie możesz mieć wątpliwości, nie lubisz tego stanu ducha.
    A są ludzie, którzy lubią myśleć, próbują rozumieć świat, mają dylematy w postępowaniu, próbują sami określić co dobre, co złe, tak bez fundamentów, niezmiennych, stałych. Dla ciebie to bałagan, każdy robi co chce, strach.
    A ja się boję twojego porządku.
    Nie przekonujmy się co jest lepsze, porządek czy bałagan, zastanówmy się, jak się umówić, żebyś ty robił co chciał, nawet został świętym a ja też, które prawa moje przeszkadzają ci żyć zgodnie ze swoim światopoglądem a które twoje wkraczają w mój i chciałbym im nie podlegać.
    Dużo widzisz takich spraw Krzysztofie Ligęzo?

  251. @ parker, 10 sierpnia o godz. 14:33
    „Dowodzić trzeba rzeczy które budzą wątpliwości”
    Nieprawda.
    Dopiero rzeczy udowodnione przestają budzić wątpliwości.

    „Nie przekonujmy się co jest lepsze, porządek czy bałagan”
    Znakomite. Pod piwo i chipsy paprykowe 🙂 Ale jako zasada, zabójcze dla każdej wspólnoty.

  252. A rozumiem, ty chcesz mnie przywrócić do porządku, niech zgadnę, twojego.
    Dla mojego dobra oczywiście, i wspólnoty.
    Ale ja nie czuję z tobą wspólnoty, łączy nas to i owo, jak mówisz, ale nie jesteśmy wspólnotą duchową. Dzielimy wspólną przestrzeń. Zresztą nawet to nie, ty z Antypodów sądząc po aktywności?

  253. Zabójcze dla wspólnoty to są spory religijne, to że ludzie żyją po swojemu z mniejszym a nie większym wyręczamiem Boga na ziemi, wspólnocie służy. Bo wspólnota nie oznacza rygoru życia zgodnie z dogmatami kościelnymi, zmiennymi jednak, na tyle, że trzeba nie mieć rozumu, żeby je uznać za fundament. Rozum trzeba uznać za fundament, każdy ma swój, i można mieć wspólnotę rozumów, katolickiego, ateistycznego i muzułmańskiego, czy rozum to pojmuje?

  254. hahahahahahahahahaha
    hahahahahahahahahaha
    Teraz parker dał się wciągnąć. Idiocie.

  255. Pamiętam taki obrazek z mojego życia.
    Rozdzielałem pracę i najprostsze czynności zostawiłem dla niedawno zatrudnionego.
    Wszyscy już pracowali, tylko chichotali gdy próbowałem wytłumaczyć jak te czynności powinny być zrobione.
    W pewnym momencie i słuchający zaczął się śmiać.
    Z czego się śmiejesz? -pytam
    A, bo szef nie umie wytłumaczyć. -odpowiada

  256. @ parker, 10 sierpnia o godz. 15:55
    „wspólnota nie oznacza rygoru życia zgodnie z dogmatami kościelnymi”
    Oczywiście że nie. Ale jakąś optykę moralną każda wspólnota przyjąć musi, i tę optykę wprowadza do prawa kodeksowego. Jedną optykę, nie kilka różnych. No proszę pokazać mi przykład trwałej wspólnoty. której członkowie na co dzień postępują zgodnie z dwoma odmiennymi moralnościami. Nonsens.

    Pan: “Dowodzić trzeba rzeczy które budzą wątpliwości”
    Ja: „Nieprawda. Dopiero rzeczy udowodnione przestają budzić wątpliwości”.
    Tutaj zgoda?

  257. @Krzysztof Ligęza
    1. Piszesz, że dopiero rzeczy udowodnione przestają budzić wątpliwości. Czekam więc na twój dowód na istnienie twego boga albo też bogów.
    2. Ja nie wierzę, że ja żyję, ja bowiem WIEM, że żyję. Załóżmy na chwilę, że wszystko, czego ja doznaję, jest tylko złudzeniem, czymś w rodzaju Rzeczywistości Wirtualnej (Virtual Reality czyli VR). Ale wtedy to znaczy, że ja sam mogę być tylko procesem w komputerze, czyli inaczej wykonywującym się (pod)programem komputerowym, a więc nie tylko ja sam, ale cała otaczająca mnie rzeczywistość jest tylko komputerową symulacją. Ale powiedz mi, Krzysztofie Ligęzo, czy genialny programista, który by napisał taki program, oczekiwałby od bytów, przezeń wykreowanych w owym komputerze, jakiejś czci, czy też innych wyrazów uznania? A tymczasem to wierzący modlą się do bytu (boga), którego uważają za swego stwórcę, jako iż nawet Judaizm, Islam a także Chrześcijaństwo wyrosło na bazie bardziej lub mniej prymitywnych religii politeistycznych, w których bogowie byli niczym więcej jak tylko ludźmi obdarzonymi szczególnymi cechami: Zeus panował nad piorunami, Neptun na burzami, Hermes umiał latać, Mars zabijał lepiej niż każdy inny wojownik etc. Proponuję ci więc, na początek, lekturę S. Lema:
    I. Dzienniki Gwiazdowe (Ze wspomnień Ijona Tichego) – opowiadanie o skrzyniach profesora Corcorana.
    II. Doskonała próżnia – Arthur Dobb: „Non serviam” – opis personetyki , czyli nauki, której istnienie zawdzięczają istoty zwane personoidami. Żyją one we wnętrzu komputerów; ich światem jest matematyka, ich fizyką – logika. Opowiadania tego brak w I wydaniu Doskonałej próżni z roku 1971, a po raz pierwszy zostało ono opublikowane później w tym samym roku w zbiorze Bezsenność.
    Przyjemnej lektury!
    3. Parker doskonale wyłożył ci, jakie popełniasz błędy w swym rozumowaniu, a mianowicie, że w fizyce kwantowej dostrzegasz tylko sprzeczności, a nie uzupełnienie naszej wiedzy i wyjaśnienie sprzeczności które leżały uprzednio u podstaw zrozumienia zjawisk kwantowych. Do jednego porządku (fizyki na poziomie subatomowym) przykładasz logikę z drugiego (fizyki klasycznej) a więc wychodzi ci tylko bałagan. A stoi za tym, tak u ciebie widoczny, brak zdolności do abstrakcyjnego myślenia.
    4. Guziec zaś dobrze ci wyjaśnił, iż wiara nie jest narzędziem, że to jest tylko stan (chorego zresztą) umysłu. Ty zaś traktujesz wiarę wyłącznie jako narzędzie i to sprowadziło twój biedny umysł na manowce. Co więcej, takie instrumentalne traktowanie wiary jest dowodem na toczącą ciebie chorobę.
    5. Embrion jest tylko człowiekiem potencjalnym, a czterolatek jest człowiekiem jak najbardziej realnym.
    6. Chory noworodek często umiera, pomimo leczenia. Dlatego też lepiej jest nie dopuszczać, aby rodziły się dzieci niezdolne do samodzielnego życia.
    7. Rasa jest czymś obiektywnie istniejącym, co oczywiście nie oznacza, że jedne rasy są lepsze bądź też gorsze od innych. Argument ad Hitlerum jest zaś tu jak najbardziej nie na miejscu. Równie dobrze można by zresztą podać tu syjonizm jako przykład rasizmu doprowadzonego do szaleńczego końca.
    8. Embrion składa się z komórek z ludzkim DNA, tak samo jak ludzkie komórki rakowe. Komórki rakowe żyją, podobnie jak embrion. Ludzkie odchody zaś są tylko martwą materią, tyle że pochodzenia organicznego, odludzkiego.
    9. Nie jesteś więc w stanie udowodnić naukowo to, że twój bóg istnieje. Nie uciekaj więc od przeprowadzenia tego dowodu! Na razie, to ty tylko podałeś, mało zresztą przekonywujące, przyczyny, dla których wierzysz w swego bożka, ale nie podałeś żadnego dowodu na jego istnienie. Patrz też punkt 2 (VR, S. Lem) a poza tym, to ja w nic nie wierzę, ja bowiem WIEM, ze istnieję tak samo ja WIEM, że istnieje świat mnie otaczający.
    10. Jeśli nie wiesz, że twój idol (bożek) istnieje, to dlaczego w niego wierzysz? Gdyż tak cię wychowano w młodości? Ale masz już chyba te 18 lat, a więc nie musisz się już słuchać rodziców oraz katechetów!.
    11. Moje istnienie jest obiektywnym FAKTEM, który można tylko zaakceptować, jako iż zostało one obiektywnie zweryfikowane metodą naukową, to jest empiryczną. Patrz też punkt 2 (VR, S. Lem).
    12. Tak, badacz tylko stwierdza, że jakieś zjawisko obiektywnie istnieje albo też nie, a co do istnienia samego badacza, to znów odsyłam do punktu 2 (VR, S. Lem).
    13. Tak, badacz nie wierzy w to co obserwuje, a to, że on istnieje oraz że istnieje rzeczywistość, którą on bada, zostało zweryfikowane metodą naukową, czyli empiryczną. I znów odsyłam do punktu 2 (VR, S. Lem). Poza tym, to nauka jest idealnym wręcz przeciwieństwem wiary, a wiec nie może się ona na tejże wierze opierać.
    14. Nie raz i nie dwa chciałem ci zaprezentować empiryczny, czyli inaczej naukowy, dowód na moje istnienie, ale ty się wciąż boisz tej prezentacji, jako iż może być ona dla ciebie bolesna – zarówno fizycznie jak też i psychicznie (umysłowo). Jeśli uważasz, że ból spowodowany uderzeniem młotka w twój palec jest tylko iluzją uderzenia w iluzoryczny palec iluzorycznym motkiem, to dlaczego nie chcesz się poddać temu eksperymentowi? Przecież jeśli wszystko jest iluzją, to ten ból jest także tylko iluzoryczny! No cóż, prawda jest tak, że ty doskonale wiesz, ze to jest (będzie) ból jak najbardziej realny, a tylko twoja ślepa, bezrozumna i nielogiczna wiara przeszkadza ci w zaakceptowaniu tego oczywistego faktu! Znów więc odsyłam do punktu 2 (VR, S. Lem).
    15. Oczywistą prawdą jest też to, że tylko człowiek prymitywny posługuje się dziś wiarą. Po raz kolejny odsyłam cię do punktu 2 (VR, S. Lem).
    16. Czekam wciąż na te przypadki z cudami, rzekomo niewyjaśnialnymi metodą naukową.
    17. Wiara to jest chorobą umysłu, polegająca na odrzuceniu logiki oraz rozumu, a wiec rodzajem schizofrenii. A tam, gdzie nauka nie sięga, gdzie rozum zasypia, tam często budzą się upiory, ale to jest temat na osobną dyskusję. Odsyłam też do Goi.
    18. Fundamenty naszego poznania nie mogą być zbudowane na ruchomych piaskach bezrozumnej, nielogicznej, wewnętrznie sprzecznej wiary.
    19. Wiara NIE sprawdza się w praktyce, jako iż nawet papieże, którzy podobno maja codzienny kontakt z samym Jehową (via Jezus, Maryja oraz Duch Św.), to kiedy zachorują, proszą o pomoc lekarzy (jak to było niedawno n.p. z Karolem Wojtyłą). Ja zaś żyję mimo to, że nie wierzę w moje własne istnienie, a tylko WIEM, że żyję.
    20. Iluzja istnienia Boga jest faktem, jest to wręcz oczywiste, naukowo dowiedzione, n.p. przez Dawkinsa. A na temat dowodów mego własnego istnienia, to odsyłam cię znów do punktu 2 (VR, S. Lem).
    21. No i gdzie są te twoje dowody na to, że twój bożek (Jehowa vel Allach, albo, jak wolisz, zbiór bożków składający się z w/w Jehowy, Jezusa i Ducha Św. Plus ew. Maryja, matka w/w Jezusa) istnieje?
    22. Nic nie zrozumiałeś z mego wywodu na temat astronauty wysłanego na Marsa, który dla nas będzie przez te kilka do kilkudziesięciu minut jednocześnie żywy i martwy, aż dojdzie do nas z Marsa sygnał potwierdzający jego życie albo też śmierć, czyli dopóki nie potwierdzimy jego realnego stanu.
    22. Przyczynowość w świecie kwantowym istnieje, ale nie należy jej rozumieć tak samo, jak to rozumiemy na poziomie makro. W fizyce nie ma po prostu sprzeczności logicznych. Są w niej tylko zjawiska, których natury dziś jeszcze nie do końca możemy zrozumieć, ale to nie ma nic wspólnego z wiarą bądź też niewiarą w nie. Tobie świat jawi się jako niespójny, ale to wynika z ograniczeń twojego rozumu, zarażonego wirusem wiary.
    23. Pisałem już w punkcie 18, iż fundamenty naszego poznania nie mogą być zbudowane na ruchomych piaskach bezrozumnej, nielogicznej, wewnętrznie sprzecznej wiary.
    24. Mylisz matematykę (język nauk ścisłych) z nauką „jako taką”.
    Szalom!

  258. @joopsa
    Ty tak na serio? Czy aby na pewno nikt cię jeszcze nie odesłał, razem z Krzysiem Ligęzą, do psychiatry?
    Szalom!

  259. Jak się okazuje, niektórzy polscy „ateiści” koniecznie potrzebują idoli w sutannach i w habitach…
    Co pewien czas ulegają oni kościelnej i medialnej propagandzie i bez żadnego problemu łykają podsuwanych im „porządnych” Wyszyńskich, Wojtyłów, Isakowiczów, Franków, Bonieckich, Lemańskich i im podobnych cwaniaków zachwycając się byle smrodem spod kleszej sutanny.

    Boniecki razem z medialną „przeoryszą” M.Olejnik dzięki paru medialnym szopkom i hapeningom poprawili dziesięciokrotnie notowania „Tygodnika Powszechnego” bo coś słabo się sprzedawał, a zalegające od lat w księgarskich magazynach książki Bonieckiego poszły jak przysłowiowe „świeże bułeczki”…

    Lemański w mediach i na „łudstokach” udaje kleszego zwiastuna zbawienia i odnowy kk, z czego o ironio najbardziej cieszą się wpuszczeni w religijno-propagandowy kanał „ateiści” i antyklerykałowie…

    Franek przecież został wybrany przez takich samych jak on oszustów, złodziei, pasożytów, seksistów, antysemitów oraz pedofilów i ich obrońców i stwarzając wrażenie dobrego i postępowego klechy ratuje kleszy dobrobyt. Identycznie to samo było z JP2, a tępy nawiedzony motłoch zachwycał się papieskimi wycieczkami sutannowego przebierańca, propagandziarza religijnych bzdetów , siewcę nienawiści i AIDS po świecie, które były finansowane przez tępy motłoch całego świata.

    To propaganda prokościelnych mediów i pozatrudnianych tam religijnych kołtunów i opusdejowców manipuluje tępymi i łatwowiernymi ludźmi wmawiając im obiegowe frazesy, klesze kłamstwa odwracając uwagę opinii publicznej od prawdziwej, wrednej i okrutnej twarzy chwiejącego się i broniącego przed upadkiem kościoła.

    PS:
    Nie wiem czy wszyscy wiedzą, że na owsiakowej imprezie oprócz klechy Lemańskiego działa tzw. „przystanek jezus” ( „Przystanek Jezus jest ogólnopolską inicjatywą ewangelizacyjną skierowaną do ludzi młodych uczestniczących w Przystanku Woodstock, celem prezentacji osoby Jezusa Zmartwychwstałego, przynoszącego dar zbawienia.”),
    gdzie kler w konfesjonałach pierze mózgi i tak już otępionej lekcjami religii w państwowch szkołach młodzieży, a „ateistki” Sroda i Czubaszek zachwycają się Owsiakiem, religią i pedofilskim kościołem.

    „sugardaddy” wciąż nie odpowiedziałeś na moje pytanie na czym twoim zdaniem polega porządność Lemańskiego, bo to, co napisałeś taką odpowiedzią nie jest.

  260. Ksiądz Lemański
    Może ?? NIE MOŻE !!! POWIEDZIEĆ
    Veni Vidi – VICI
    Nie ma prawa . Pozwolenie na MOWĘ zostało mu udzielone na czas
    WYSTARCZAJĄCY DO wyjścia z Kurii .
    Może być – w dawnej parafii ale ni mru mru
    Może brać udział w mszy ale nawet Ewangelii czytać mu nie wolno.
    Nie ma prawa nawet powiedzieć AMEN.
    Powinien podziękować że wolno mu oddychać – chociaż kto wie –
    bo nie znamy szczegółów – może powinien usta zakleić.
    Taka to już metoda kur…ewna.
    ukłony

  261. @Krzysztof Ligęza
    Nie mam czasu na wałkowanie wciąż tego samego, a więc pytam się tylko, po raz n-ty, o ten twój naukowy dowód na istnienie twego bożka (bożków). Jeśli mi go przedstawisz, to ja się „nawrócę” na twoją wiarę, a więc dalsza dyskusja miedzy nami będzie całkowicie zbędna.
    Czekam więc na ten dowód istnienia twego idola!
    Szalom!

  262. @zezowaty
    Znaczy się Jehowa (JHWH) odebrał Panu Lemańskiemu mowę? Na miejscu Pana Lemańskiego poradziłbym się więc jak najszybciej u Pana Michaela Schudricha, Naczelnego Rabina RP!
    Szalom!

  263. @joopsa
    Każdy, kto ma przywidzenia na tle religijnym, kwalifikuje się z definicji do leczenia psychiatrycznego.
    Patrz też: S. Lem, „Dzienniki gwiazdowe”, „Podróż dwudziesta druga” czyli dzieje Ojca Lacymona.
    Cytuje fragment: Ojciec Lacymon okazał się bardzo gościnny; spożyliśmy razem obiad, przyrządzony z miejscowych potraw (tęciwe piżanki w drżonie, drumble ustercone, a na deser miesiochy – dawno już takich nie kosztowałem), po czym udaliśmy się na werandę domu misyjnego. Liliowe słońce przygrzewało, pterodaktyle, od których roi się planeta, śpiewały w krzakach i w południowej ciszy a sędziwy przeor dominikanów począł zwierzać mi się ze swych strapień; uskarżał się na trudności, jakie napotyka praca misyjna w tych regionach. Tak na przykład Pięciorniakowie, mieszkańcy gorącej Antyleny, którzy marzną już przy 600 stopniach Celsjusza, słyszeć nawet nie chcą o raju, natomiast opisy piekła budzą w nich żywe zainteresowanie, a to dla korzystnych warunków (smoła wrząca, płomienie), jakie tak panują. Poza tym nie wiadomo właściwie, którzy z nich mogą wstępować do stanu kapłańskiego, albowiem rozróżnia się u nich pięć płci; jest to niełatwy problem dla teologów.
    Wyraziłem współczucie; ojciec Lacymon wzruszył ramionami: – Ach, to nic jeszcze. Bżutowie na przykład uważają powstawanie z martwych za czynność tak codzienną, jak wdziewanie odzieży, i w żaden sposób nie chcą uznać tego zjawiska za cud. Dartrudzi z Egilli, nie mają rąk ani nóg; mogliby się żegnać tylko ogonem, lecz nie mogę o tym sam decydować; czekam na odpowiedź stolicy apostolskiej – cóż, kiedy Watykan milczy już drugi rok… A czy słyszał pan o okrutnym losie, jaki spotkał biednego ojca Orybazego z naszej misji?
    Zaprzeczyłem.
    – Niechże pan więc słucha. Już pierwsi odkrywcy Urtamy nie mogli nachwalić się jej mieszkańców, potężnych Memnogów. Panuje przeświadczenie, że te rozumne istoty należą do najbardziej uczynnych, łagodnych, dobrotliwych i przenikniętych altruizmem stworzeń w całym Kosmosie. Licząc więc na to, że na takim gruncie doskonale przyjmie się ziarno wiary, wysłaliśmy do Memnogów ojca Orybazego mianując go biskupem in partibus infidelium. Przybyłego na Urtamę przyjęli Memnogowie tak, że trudno sobie życzyć czegoś lepszego; otaczali go macierzyńską opieką, szanowali, wsłuchiwali się w każde jego słowo, odczytywali mu z oczu i spełniali natychmiast każde życzenie, wprost pili wygłaszane przezeń nauki, jednym słowem, oddali mu się całkowicie. W listach, które mi pisywał, nie mógł się ich nachwalić, nieszczęśliwy…
    Tu ojciec dominikanin strzepnął rękawem habitu łzę z powieki. – W tak sprzyjającej atmosferze ojciec Orybazy nie ustawał dniem ani nocą głosić zasady wiary. Wyłożywszy Memnogom historię Starego i Nowego Testamentu, Apokalipsę i Listy apostolskie, przeszedł do żywotów świętych; szczególnie wiele żaru włożył w opiewanie męczenników pańskich. Biedak… to zawsze była jego słabość…
    Przemagając wzruszenie ojciec Lacymon ciągnął drżącym głosem: – Prawił im przeto o świętym Janie, który zdobył światłość wiekuistą, kiedy go żywcem ugotowano w oleju, o świętej Agnieszce, co dałą sobie głowę dla wiary odciąć, o świętym Sebastianie, przeszytym mnogimi strzałami, który cierpiał srogie katusze, za co w raju przywitały go pienia anielskie, o młodziankach świętych ćwiartowanych, duszonych, łamanych kołem i palonych małym ogniem. Męki te przyjmowali z zachwytem, pojmując, że zyskują tak miejsce po prawicy Pana Zastępów. Kiedy opowiedział im wiele podobnych, godnych naśladowania żywotów, zasłuchani w jego słowach Memnogowie jęli spoglądać na siebie, a największy z nich zagadnął nieśmiało:
    – Wielebny kapłanie nasz, kaznodziejo i ojcze czcigodny, powiedz nam proszę, jeśli tylko zechcesz zniżyć się do niegodnych twych sług, czy dusza każdego, kto gotów jest na męczeństwo dostaje się do nieba?
    – Niewątpliwie tak, synu mój! – odrzekł ojciec Orybazy.
    – Taak? To bardzo dobrze… – powiedział przeciągle Memnóg. – A czy ty, ojcze duchowny, pragniesz dostać się do nieba?
    – Jest to moim najgorętszym życzeniem, synu.
    – A świętym chciałbyś zostać? – pytał dalej wielki Memnóg.
    – Synu zacny, któż by nie chciał nim zostać, ale gdzie mnie tam, grzesznemu, do tak wysokiej godności; trzeba wytężać wszystkie siły i dążyć nieustannie w największej pokorze serca, aby wstąpić na tę drogę…
    – Więc chciałbyś zostać świętym? – upewnił się Memnóg raz jeszcze, spozierając zachęcająco na towarzyszy, którzy nieznacznie unieśli się z miejsc.
    – Oczywiście, synu.
    – No to my ci pomożemy!
    – W jaki sposób, miłe owieczki? – spytał z uśmiechem ojciec Orybazy, albowiem radowała go naiwna gorliwość wiernej trzódki.
    Na to Memnogowie delikatnie, lecz mocno wzięli go pod pachy i rzekli: – W taki sposób, drogi ojcze, jakiego nas właśnie nauczyłeś! Za czym najpierw zdarli mu z grzbietu skórę i namaścili to miejsce smołą,
    jak to zrobił kat Irlandii świętemu Hiacyntowi, potem odrąbali mu lewą nogę, jak to poganie uczynili świętemu Pafnucemu, następnie rozpruli mu brzuch I wsadzili weń wiecheć słomy, jak to się przydarzyło błogosławionej Elżbiecie normandzkiej, za czym wbili go na pal, jak Emalkici świętego Hugona, połamali mu żebra, jak Tyrakuzanie świętemu Henrykowi z Padwy, i spalili go powolutku na małym ogniu, jak Burgundzi Dziewicę Orleańską. Potem zaś odsapnęli, umyli się i jęli łzy ronić rzewne za swym utraconym pasterzem. Na czym właśnie zastałem ich, albowiem objeżdżając wszystkie gwiazdy diecezji wstąpiłem do ich parafii. Kiedy usłyszałem, co się stało, włosy wstały mi na głowie. Załamawszy
    ręce krzyknąłem:
    – Niegodni zbrodniarze! Mało dla was piekła! Czy wiecie, żeście wydali dusze na wieczne potępienie?!!
    – A jakże – odparli szlochając – wiemy!
    Ów największy Memnóg wstał i tak mi powiedział:
    – Czcigodny ojcze, wiemy dobrze, że będziemy potępieni i męczeni do końca świata, i musieliśmy toczyć straszne walki duchowe, zanim powzięliśmy ten zamiar, jednakowoż ojciec Orybazy nieustannie powtarzał nam, że nie ma takiej rzeczy, której dobry chrześcijanin nie uczyniłby dla swego bliźniego, że należy oddać mu wszystko i na wszystko być dlań gotowym; tak więc zrezygnowaliśmy z największą rozpaczą ze zbawienia myśląc tylko o tym, by najdroższy ojciec Orybazy zyskał koronę męczeńską i świętość. Nie umiem ci powiedzieć, jak trudno nam to przyszło, bo zanim przybył do nas ojciec Orybazy, żaden z nas muchy nawet nie ukrzywdził. Ponawialiśmy więc błagania, prosiliśmy go na kolanach, by nieco popuścił i zmniejszył surowość nakazów wiary, ale on kategorycznie twierdził, że dla umiłowanego bliźniego należy czynić wszystko bez żadnego wyjątku. Tak tedy nie byliśmy mu w stanie odmówić. Rozumieliśmy przy tym, że jesteśmy istotami mało znaczącymi i niegodnymi wobec tego męża świątobliwego i że zasługuje on na największe wyrzeczenie z naszej strony. Wierzymy też gorąco, że przedsięwzięcie dobrze się powiodło i że ojciec Orybazy króluje teraz w niebie.
    Tutaj masz, ojcze czcigodny, worek z sumą, jaką zebraliśmy na proces kanonizacyjny, bo tak trzeba, to nam ojciec Orybazy, pytany, dokładnie wyjaśnił. Muszę powiedzieć, że stosowaliśmy tylko jego ulubione tortury, o których prawił nam z największym zapamiętaniem. Sądziliśmy, że będą mu miłe, jednakowoż opierał się, a zwłaszcza niechęć budziło w nim łykanie wrzącego ołowiu. Nie dopuściliśmy jednak myśli, że ten kapłan co innego nam mówił, a co innego myślał. Krzyk zaś, jaki podnosił, był tylko dowodem nieukontentowania niskich, cielesnych cząstek jego jestestwa i lekceważyliśmy go w myśl nauki, że należy poniżać ciało, aby tym wyżej wznieść ducha. Pragnąc go podtrzymać, przypominaliśmy mu zasady, które nam głosił, na co ojciec Orybazy odpowiedział jednym tylko słowem, całkiem niepojętym i niezrozumiałym; nie wiemy, co by znaczyło, bo nie znaleźliśmy go ani w książeczkach do nabożeństwa, które nam wręczył, ani w Piśmie świętym.
    Zakończywszy opowieść ojciec Lacymon otarł kroplisty pot z czoła i przez czas dłuższy siedzieliśmy w milczeniu, które sędziwy dominikanin przerwał w końcu słowami:
    – No i niechże pan sam powie, jak tu być duszpasterzem w takich warunkach?!
    Albo znowu ta historia! – Ojciec Lacymon uderzył ręką w list rozpostarty na stole. – Ojciec Hipolit donosi mi z Arpetuzy, tej małej planety Wagi, że mieszkańcy jej zupełnie przestali zawierać małżeństwa, nie płodzą więcej dzieci i zagraża im całkowite wygaśnięcie!
    Dlaczegóż to? – spytałem zdumiony. – Dlatego, bo kiedy usłyszeli, że obcowanie cielesne jest grzechem, tak bardzo zapragnęli zbawienia, że wszyscy ślubowali i zachowują czystość! Od dwu tysięcy lat Kościół głosi wyższość troski o zbawienie duszy nad sprawami doczesnymi, lecz nikt nie brał tego dosłownie, na miły Bóg! Ci Arpetuzańczycy poczuli co do jednego powołanie i wstępują masowo do klasztorów; wzorowo przestrzegają reguły, modlą się poszczą i umartwiają, a tymczasem upada przemysł, rolnictwo, nadciąga głód i zagłada grozi planecie. Napisałem o tym do Rzymu, ale jak zwykle odpowiedzią jest milczenie…
    – Bo też to bardzo ryzykowne – zauważyłem – nieść wiarę na inne planety…
    – A co mieliśmy robić? Kościół nie spieszy się, Ecclesia non festinat, jak wiadomo, bo królestwo jego nie jest z tego świata, ale kiedy kolegium kardynałów obradowało i wahało się, tymczasem na planetach zaczęły jak grzyby po deszczu wyrastać misje kalwinów, baptystów, redemptorystów, mariawitów, adwentystów i sam nie wiem jakie jeszcze! Musieliśmy więc ratować, co się da. No, drogi panie, skoro już to powiedziałem… pójdź pan ze mną. Ojciec Lacymon wprowadził mnie do swego gabinetu. Jedną ścianę zajmowała olbrzymia błękitna mapa nieba gwiazdowego; cała jej prawa strona była zaklejona papierem.
    – Widzi pan! – wskazał tę część zakrytą. – Cóż to oznacza?
    – Zgubę, drogi panie. Zgubę ostateczną. Obszary te zamieszkują ludy o niesłychanie wysokiej inteligencji. Głoszą one materializm, ateizm i zalecają skupiać wszystkie wysiłki wokół rozwoju nauki, techniki i doskonalenia warunków życia na planetach. Posyłaliśmy do nich naszych najmędrszych misjonarzy, ojców salezjanów, benedyktynów, dominikanów, ba, nawet jezuitów, natchnionych głosicieli słowa bożego, mówców miodoustych; wszyscy powracali ateistami!! Ojciec Lacymon podszedł nerwowo do stołu.
    – Był u nas ojciec Bonifacy, pamiętam go jako jednego z najbardziej świątobliwych zakonników; dni i noce spędzał na modłach leżąc krzyżem, prochem były dlań wszystkie sprawy świata, nie znał innego zajęcia jak odmawianie różańca, ani większej radości od mszy, a po trzech tygodniach pobytu t a m – tu ojciec Lacymon wskazał zalepioną część mapy – wstąpił na politechnikę i napisał tę oto książkę! – Ojciec Lacymon podjął i natychmiast z obrzydzeniem odrzucił na stół gruby tom. Przeczytałem tytuł: „O sposobach powiększenia bezpieczeństwa lotów rakietowych”.
    – Bezpieczeństwo marnego ciała przełożył nad zabezpieczenie ducha, czy to nie potworne?! Wysyłaliśmy alarmujące raporty i tym razem stolica apostolska nie zwlekała. Przy współpracy specjalistów z ambasady amerykańskiej w Rzymie, Akademia Papieska opracowała te oto dzieła. – Ojciec Lacymon podszedł do wielkiego kufra i otworzył go; wnętrze pełne było grubych tomów in quarto. – Jest tu około dwustu tomów przedstawiających z największą szczegółowością metody gwałtu terroru, sugestii, szantażu, wymuszania, hipnozy, zatruwania, tortur i odruchów warunkowych których o n i używają do tępienia wiary. Włosy mi stawały na głowie, kiedy to przeglądałem. Tam są fotografie, zeznania, protokoły, dowody rzeczowe, opowiadania naocznych świadków i Bóg wie co jeszcze. Zachodzę w głowę, jak oni to wszystko tak prędko zrobili i co to znaczy technika amerykańska, bo drogi panie… rzeczywistość jest o wiele straszniejsza!
    Ojciec Lacymon podszedł do mnie i paląc mi ucho oddechem, szeptał: – Jestem tu na miejscu, więc orientuję się najlepiej… panie. O n i nie męczą, nie przymuszają do niczego, nie torturują ani nie wkręcają do głowy śrubek, tylko po prostu uczą, co to jest wszechświat, skąd wzięło się życie, jak się rodzi świadomość i jak stosować naukę na pożytek powszechny. Mają dowód, z którego pomocą potrafią wykazać, jak dwa a dwa jest cztery, że cały świat jest wyłącznie materialny. Ze wszystkich moich misjonarzy ocalił wiarę tylko ojciec Serwacy, i to tylko dlatego, że jest głuchy jak pień i nie słyszał co do niego mówili! Tak, to jest gorsze od tortur, drogi panie!
    Miałem tu młodą zakonnicę, karmelitankę, uduchowione dziecko, oddane tylko niebu; wciąż pościła, umartwiała się, miała stygmaty widzenia, obcowania ze świętymi, szczególnie upodobała sobie świętą Melanię i całym sercem ją naśladowała; mało tego, od czasu do czasu dostrzegała nawet archanioła Gabriela… Pewnego dnia wyruszyła t a m – ojciec Lacymon wskazał prawy brzeg mapy.
    – Spokojnie jej na to pozwoliłem, ponieważ była uboga duchem, a do takich należy Królestwo Niebieskie; jak tylko człowiek zaczyna myśleć: a co, a skąd, a jak, zaraz otwierają się otchłanie herezji. Byłem pewny, że argumenty tej i c h mądrości nie będą się jej imać; i otóż, kiedy tam przybyła, po pierwszym publicznym widzenie świętych połączonym z napadem ekstazy religijnej uznali ją za neurotyczkę, czy jak to się nazywa, i leczyli ją kąpielami, ogrodnictwem, dali jej jakieś zabawki, jakieś lalki; po czterech miesiącach wróciła, w jakim stanie!
    Ojciec Lacymon zadrżał. – Co się z nią stało? – spytałem z litością. – Przestała miewać widzenia, wstąpiła na kurs pilotów rakietowych i poleciała z ekspedycją badawczą do jądra Galaktyki, biedne dziecko! Słyszałem niedawno, że objawiła się jej święta Melania, i serce zadrżało we mnie od radosnej nadziei, ale okazało się, że jej się tylko ciotka śniła. Powiadam panu: klęska, ruina, upadek. Naiwni ci specjaliści amerykańscy; awizują mi właśnie pięć ton książek i literatury opisującej okrucieństwa wrogów wiary. O, żebyż o n i zechcieli prześladować religię, żeby zamykali kościoły, rozpędzali wiernych, ale niestety, nic podobnego, na wszystko pozwalają: i na odprawianie nabożeństw, i na szkolnictwo duchowne, tyle że rozpowszechniają swe dowody i teorie. Przez jakiś czas próbowaliśmy tej metody – ojciec Lacymon wskazał mapę – ale nie dała rezultatów.
    – Przepraszam, jakiej metody? – No, zalepiliśmy tę część Wszechświata papierem i ignorowaliśmy jej istnienie, ale to nie pomogło. Obecnie mówi się w Rzymie o krucjacie w obronie wiary.
    – Co ojciec o tym sądzi?
    – Owszem, nie byłoby to złe; gdyby się wysadziło ich planety, zburzyło miasta, spaliło księgi, a ich samych wytłukło do nogi, może udałoby się ocalić naukę miłości bliźniego, ale kto ma pociągnąć na tę krucjatę? Memnogowie? Arpetuzańczycy może? Pusty śmiech mnie chwyta, a zarazem trwoga!
    Zapadło głuche milczenie. Zdjęty głębokim współczuciem, położyłem dłoń na ramieniu steranego kapłana, by go pokrzepić uściskiem.
    Szalom!

  264. Najważniejszy zy punktu widzenia tego blogu fragment z cytowanego wyżej opowiadania Lema:
    Miałem tu młodą zakonnicę, karmelitankę, uduchowione dziecko, oddane tylko niebu; wciąż pościła, umartwiała się, miała stygmaty widzenia, obcowania ze świętymi, szczególnie upodobała sobie świętą Melanię i całym sercem ją naśladowała; mało tego, od czasu do czasu dostrzegała nawet archanioła Gabriela… Pewnego dnia wyruszyła t a m – ojciec Lacymon wskazał prawy brzeg mapy.
    – Spokojnie jej na to pozwoliłem, ponieważ była uboga duchem, a do takich należy Królestwo Niebieskie; jak tylko człowiek zaczyna myśleć: a co, a skąd, a jak, zaraz otwierają się otchłanie herezji. Byłem pewny, że argumenty tej i c h mądrości nie będą się jej imać; i otóż, kiedy tam przybyła, po pierwszym publicznym widzenie świętych połączonym z napadem ekstazy religijnej uznali ją za neurotyczkę, czy jak to się nazywa, i leczyli ją kąpielami, ogrodnictwem, dali jej jakieś zabawki, jakieś lalki; po czterech miesiącach wróciła, w jakim stanie!
    Ojciec Lacymon zadrżał. – Co się z nią stało? – spytałem z litością. – Przestała miewać widzenia, wstąpiła na kurs pilotów rakietowych i poleciała z ekspedycją badawczą do jądra Galaktyki, biedne dziecko! Słyszałem niedawno, że objawiła się jej święta Melania, i serce zadrżało we mnie od radosnej nadziei, ale okazało się, że jej się tylko ciotka śniła.
    Szalom!

  265. @ Kagan, 10 sierpnia o godz. 19:18
    „pytam się tylko, po raz n-ty, o ten twój naukowy dowód na istnienie twego bożka”
    Ja zaś po raz n-ty wskazuję, że domaganie się dowodów w obszarze wiary jest wyrazem kompromitującej ignorancji poznawczej. A to, ponieważ jedynie wiedza wymaga potwierdzenia w postaci dowodów. Wiara obywa się bez nich.

    Po tym właśnie nauka odróżnia wiarę od wiedzy. I to też warto byłoby wiedzieć Panie Kagan, człowieku z aspiracjami do rozumności. Bezpodstawnymi jak się zdaje.

    .

    Tak czy owak, podsumujmy.

    .

    1. Wiara obywa się bez dowodów, ponieważ wiara to pewność MIMO BRAKU dowodów.

    2. Dowodów wymaga natomiast wiedza.

    3. Jeśli takowych dowodów nie ma, takie czy inne przekonanie nie może wynikać z wiedzy (wiedza bez dowodów nie istnieje), ale wyłącznie z wiary. Bo z czego innego?

    .

    Kagan:
    “Ja nie wierzę, że ja żyję, ja bowiem WIEM, że żyję.”

    Ligęza:
    Ja natomiast pytam o podstawy Pańskiej wiedzy, wskazując, że o wiedzy możemy mówić jedynie w wypadku ISTNIENIA DOWODÓW POTWIERDZAJĄCYCH TĘ WIEDZĘ.

    Więc gdzie te Pańskie dowody i czemu ich Pan nie przedstawia?

    Panie Kagan, przecież taka prezentacja w jednej chwili zamknęłaby tę dyskusję, Panu przyznając rację!

    .

    I pozamiatane 🙂

    .

    Dobranoc Państwu 🙂

    .

    EOT

  266. Ligęza
    Jeżeli chce pan dowodu na istnienie w rzeczywistości, musi pan zdefiniować „istnienie w rzeczywistości”. Resztę dokończę.

  267. @Krzysztof Ligęza
    1. Tak więc nie masz żadnego dowodu na istnienie twego boga bądź bogów, a więc twoja wiara jest wiarą bezrozumną, wiarą godną najwyżej zwierzęcia, a nie człowieka.
    2. Wiara jest tylko ułudą, a nie żadną pewnością. Równie dobrze, jak w swego bożka, to możesz więc wierzyć, w to że jesteś Napoleonem Bonaparte. Dziwne jest więc to, że ciebie nikt jeszcze nie leczy psychiatrycznie!
    3. Z wiary nic nie wynika poza przesądami, gusłami oraz innymi zabobonami.
    Szalom!

  268. Do „Kagan”:
    napisałeś:
    ” twoja wiara jest wiarą bezrozumną, wiarą godną najwyżej zwierzęcia, a nie człowieka.”
    Ubliżając zwierzętom popełniasz wielki błąd ponieważ zwierzęta i ludzie rodzą się ateistami i ateistami zwierzęta pozostają do śmierci w przeciwieństwie do tępych ludzi, którzy w większości stają się ofiarami religijnej indoktrynacji i wierzą w jakichś bogów.
    Zwierzęta do szczęścia nie potrzebują żadnych bogów ani żadnych religii, a nieszczęść i okrucieństw doznają od ludzi, przeważnie religijnych.

    Ps:
    Dlaczego na zakończenie każdej twojej opinii używasz pozdrowienia „szalom” mimo, że jesteś antysemitą…?

  269. Nie nie zgoda, rzeczy których doświadczamy zmysłami nie musimy udowadniać. Dowód się przeprowadza myślami. Żeby go przeprowadzić, trzeba być, ja nie wierzę że jestem, ja to odczuwam, do czego zmierzasz Krzysztofie Ligęzo, dowód czego przeprowadzasz? Że trzeba się oprzeć na wartościach? Twoich? Moich?
    Nie da się, różnią się, w paru szczegółach, ja te szczegóły chcę zostawić prawu bożemu, Wedle wyznania, niekaralne przez państwo, kościół niech robi co chce, bić i zabić nie może, ale już wyrzucić z kościoła, skazać na wieczne potępienie tak. Czego ty chcesz, narzucić mi prawo boskie jako państwowe bo na czymś się trzeba oprzeć i ty nie chcesz na moim? To się qwa opieraj na swoim, ja ci nie narzucam, nie uznawaj mojego liberalnego, uznawaj swoje.
    Już ci pisałem, możecie mnie pocałować w dupę, nie dotyczą mnie wasze prawa, granice są otwarte. Pamiętam takie zdanie Tyma jak już każdy miał paszport w domu.
    „Ja mam w dupie paszport, ja chcę tutaj żyć normalnie, a nie w tej sprawie jechać do Danii.”
    Ja mogę jechać, na emeryturze się wybieram trochę pomieszkać, w Portugalii mi się podoba.

  270. @joopsa
    Nie rozumiesz, że ten socjal jest znacznie tańszy oraz znacznie lepiej działa w praktyce niż wydawanie pieniędzy na policyjne metody walki z biedakami. Bez tego socjalu, to nie można by dziś bezpiecznie wyjść na ulice europejskich miast, a bogaci musieli by mieszkać, tak to jest dziś n.p. w Brazylii czy RPA albo w Indii czy też w innym Pakistanie, czyli w gettach dla bogaczy, otoczonych wysokim murem oraz drutem kolczastym pod wysokim napięciem, a pod poduszką musieli by zawsze trzymać nabity oraz odbezpieczony pistolet albo rewolwer, jako iż nawet strażnikom oraz rodzinie nie mogli by oni do końca ufać w takim nieludzkim systemie…
    Szalom!
    @Krzysia
    1. Nie jestem antysemita, a tylko antysyjonistycznym filosemitą.
    2. Nie ubliżam zwierzętom, tylko pisze, że jako iż mają one jednak niższą inteligencję niż ludzie, a więc są one mniej podatne na wirusa religianctwa. Myślę jednak, że właściciel psa jest dla tegoż psa czymś w rodzaju boga, zaś kot uważa się za bóstwo względem swego opiekuna.
    3, Zgoda – zwierzęta i ludzie rodzą się ateistami oraz tylko ludzie stają się ofiarami prawdziwej religijnej indoktrynacji, a więc wierzą oni, w odróżnieniu od zwierząt, w sposób na ogół “zorganizowany”, w jakichś, z definicji nieistniejących przecież, bogów.
    Szalom!
    @parker
    Dyskusja z Krzysiem Ligęzą nie ma sensu, jako iż on nie potrafi myśleć logicznie. On tylko wierzy w to, że on wierzy w to co on wierzy.
    A w Portugalii mi się też podoba przyroda oraz miasta z wioskami, tyle, że tam jest dziś dla uczciwych ludzi pracy głównie bieda, bezrobocie oraz beznadzieja, czyli tak jak u nas, ale klimat znacznie jest tam jednak przyjemniejszy. W Danii jest zaś zamożniej, ale sztywno oraz zimno, nie tylko jeśli chodzi o klimat „przyrodniczy”, ale także stosunki między ludźmi.
    Szalom!

  271. http://uwaga.tvn.pl/81609,,spowiedz_samsona_czy_seks_z_dzieckiem_bez_przemocy_jest_szkodliwy,wideo_detal.html

  272. podalam link powyzej, ale widze, ze sie nie chce wyswietlic (?) przy kliknieciu, ciekawe dlaczego, bo wczesniej tutaj go podawalam i sie wyswietlal. No wiec sobie wpiszcie w googlach tak:
    spowiedź samsona czy sex z dzieckiem bez przemocy jest szkodliwy?

  273. Kagan
    Podobno //tak twierdzisz // wiesz że żyjesz//
    A masz na to pisemne potwierdzenie z kurii ??
    Podobno wolno Ci mówić i na to tez masz kuriewne potwierdzenie
    z podpisem właściwego sekretarza ? a na ile dni ważne ?
    Bo może wczoraj właśnie jego ważność się skończyła i wyjdziesz na takiego co lekceważy sobie zalecenia właściwej terytorialnie władzy.
    Nie pytam czy te uprawnienia zostały uzgodnione z sąsiednimi
    kuriami.
    To twój kłopot – no ale TY WIESZ!!!!!
    ukłony

  274. Jan Hartman pisze (cytuje): „Strach wypuścić dziecko na ulicę, bo może spotkać księdza!” Po zobaczeniu wypowiedzi Samsona (googluj: patrz wyzej) w 3:cim PeRdueL:u czasu swego, dzieciecego psychologa „naczelnego” , ktory podaje, w jakim to kraju jest tak, ze seks z dziecmi bez przemocy nie jest uznany za szkodliwy, i dlatego nie podlega karze. W zwiazku z czym zachodzi pytanie, dlaczego prof. Hartman nie podnosi klangoru i nie podaje, na jakiej to szerokosci geograficznej sa te ulice, gdzie jest strach wypuscic dziecko? A moze byly „naczelny” psycholog Samson naklamal? No to w takim razie moze jest ktos, kto te informacje zdementuje?

  275. @zezowaty
    Nie, nie mam pozwolenia na życie od kurii, ale ma coś znacznie więcej, a mianowicie pozwolenie na życie od Latającego Potwora Spaghetti (ang. Flying Spaghetti Monster, FSM; hiszp. Fluganta Spagetmonstro). On mi na wszystko pozwala, w tym więc także na swobodną wypowiedź na wszelakich forach dyskusyjnych oraz blogach, jako iż to jest Bóg dobry, w odróżnieniu od złych, fałszywych bożków innych religii z rzymsko-katolicką na czele!
    Szalom, a raczej ramen!
    @joopsa
    1. Te dobrowolne wpłaty na rzecz nielicznych nieszczęśników, których dopadło autentyczne losowe nieszczęście, nazywają się dobroczynnością, ale że są one całkowicie dobrowolne, to praktycznie ich nie ma, a to, co zbiorą, te, jakże znów liczne towarzystwa dobroczynne, idzie z reguły w całości na utrzymanie zarządów owych towarzystw.
    2. Tzw. socjal (czyli zasiłki) nie jest idealnym rozwiązaniem (najlepiej to jest przecież zlikwidować bezrobocie), ale że w kapitalizmie musi być bezrobocie (tzw. rezerwowa armia pracy), to trzeba jakoś dać bezrobotnym pieniądze, aby nie musieli oni kraść, aby żyć.
    3. Nie jest prawdą, że w państwach z rozbudowanym systemem zasiłków życie codzienne jest bardzo drogie, a rozwój gospodarczy słabszy niż w państwach bez tych zasiłków. Gdyby było tak, to najszybciej rozwijały by się państwa afrykańskie, a tymczasem, to one się wręcz cofają w rozwoju, a państwa skandynawskie, z ich rozbudowanym systemem zasiłków, pięknie rozwijają się oraz mają one z reguły najzdrowsze gospodarki na całym świecie.
    4. Gdyby nie te zasiłki, to nie mógł byś dziś wyjść na ulicę w żadnym większym mieście Europy, a więc nie jest prawdą, że zasiłki nie ograniczają przestępczości, jako iż jest ona największa tam, gdzie nie ma owych zasiłków, czyli n.p. w Brazylii czy też w RPA.
    5. Zdefiniuj tą normalność. Czy dla ciebie normalność to jest n.p. życie z wyzysku, a więc z kradzieży (życie z cudzej pracy) ,a szczególnie czerpanie dochodów z lichwy
    6. Nie podobają się ci podatki? Proponuję więc tobie, oraz tobie podobnym, zakupienie jakieś wyspy, na początek nie musi być ona zbyt duża, oraz założenie na niej państwa idealnie liberalnego, czyli bez podatków, a więc także bez rządu. Przypomina ci to iluzje anarchistów? Oczywiście że tak, jako iż liberalizm prowadzi logicznie do anarchii.
    7. Antysemita to rasista, ktoś kto nie lubi semitów, a więc głównie Arabów a także Żydów. Tak więc uważam, że w cywilizowanym świecie nie wolno jest być rasistą, a więc także antysemitą. Poza tym, to przypominam ci, że zgodnie z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej (Dz. U. z 1997 r. Nr 78, poz. 483), art. 13., zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa. Ponadto, to Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny (Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553, z późn. zm.): Art. 256 głosi: § 1. Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. § 2. Tej samej karze podlega, kto w celu rozpowszechniania produkuje, utrwala lub sprowadza, nabywa, przechowuje, posiada, prezentuje, przewozi lub przesyła druk, nagranie lub inny przedmiot, zawierające treść określoną w § 1.
    Art. 257. Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowościowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
    8. Nie ma czegoś takiego, jak religia socjalistyczna, tak samo, jak nie ma religii kapitalistycznej. Poducz się więc dziecko z religioznawstwa oraz politologii!
    Szalom!

  276. Bardzo ciekawy tekst. Zauważam jak wielu ludzi prawdziwe cierpienie ludzkie potrafi umniejszyć, zagłuszyć skupiając się czczych deklaracjach.
    Piękne, lecz fałszywe słowo wygrywa ze smutnymi, często haniebnymi faktami.

  277. http://polska.newsweek.pl/koniec-z-konkordatem-wywiad-wiktor-osiatynski-newsweek-pl,artykuly,344470,1.html
    KONIEC Z KONKORDATEM

    prof. Wiktor Osiatyński:
    ” W każdym kościele poranna msza powinna być odprawiana za duszę generała Jaruzelskiego, który wprowadzając stan wojenny i zakazując działalności wszystkich instytucji i organizacji, pozostawił tylko Kościół.
    Tym samym wepchnął do niego Polaków.
    Pamiętam czasy Solidarności roku 1980. Związek zawodowy był sceptyczny wobec Kościoła, robotnikom nie podobały się mądre i łagodzące wystąpienia kard. Wyszyńskiego, ale stan wojenny to zmienił.
    Od 13 grudnia wszystko mogło odbywać się tylko w kościele.
    Przez Kościół szła pomoc, w kościele odbywały się spotkania.
    Społeczeństwo obywatelskie stało się społeczeństwem kościelnym.
    Wybory 1989 roku też wygrał Kościół, wszystkie wiece dziękczynne odbywały się przed ołtarzami.
    Później przyszedł za to rachunek.”

    PS:
    Oto jeszcze jeden dowód na to, że ci tak zwani „komuniści” to byli wredni kryptokatole, którzy de facto wspomagali kk i kler, a Kwaśniewski, Miller, Oleksy i ich partyjni koledzy z SLD ten proceder nadal kontynuują.
    Wstyd i hańba !!!

  278. @Wojtek A.
    Masz, niestety, rację!

  279. @joopsa
    Niestety, ale stwierdzam, na podstawie twego wpisu z 12 sierpnia o godz. 6:15, że jesteś antysemitą, czyli rasistą, który z przyczyn religijnych nie lubi semitów, a więc głównie Arabów a także Żydów. A ja uważam, że w cywilizowanym świecie nie wolno jest być rasistą, a więc także antysemitą. Poza tym, to przypominam ci, że zgodnie z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej (Dz. U. z 1997 r. Nr 78, poz. 483), art. 13., zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa. Ponadto, to Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny (Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553, z późn. zm.): Art. 256 głosi: § 1. Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. § 2. Tej samej karze podlega, kto w celu rozpowszechniania produkuje, utrwala lub sprowadza, nabywa, przechowuje, posiada, prezentuje, przewozi lub przesyła druk, nagranie lub inny przedmiot, zawierające treść określoną w § 1.
    Art. 257. Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowościowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
    8. Nie ma czegoś takiego, jak religia socjalistyczna, tak samo, jak nie ma religii kapitalistycznej. Poducz się więc dziecko z religioznawstwa oraz politologii!
    Szalom!

  280. @joopsa
    Na początek – punkt 8 nie był potrzebny w moim poprzednim wpisie, jako iż dotyczył on innego twojego komentarza.
    1. Daruj sobie takie chamskie określenia, takie jak n.p. “parszywe złodziejskie egoistyczne lewactwo”, jako iż ty sam należysz w takim razie do “parszywego złodziejskiego egoistycznego prawactwa”! A faktem jest, że na tzw. dobroczynności to pasą się tylko prezesi oraz zarządy owych “dobroczynnych” towarzystw.
    2. Każde bezrobocie, poza tzw. frykcyjnym (osoby zmieniające pracę) jest złe, tak samo jak złym jest pracownik pracujący pod strachem, pod groźbą utraty pracy. I ciekawe, z czego mają ci bezrobotni żyć, skoro płace są przecież tak skalkulowane w kapitalizmie, aby pracownik tylko przeżył do następnej wypłaty, jako iż inaczej, to mając oszczędności, porzucił by on pracę? Na jakim ty żyjesz świecie, joopsa? Wysokie bezrobocie w Polsce to jest zaś przede wszystkim skutek likwidacji (co najmniej 5) milionów miejsc pracy w Polsce, likwidacji miejsc pracy przeprowadzonej w ramach tzw. transformacji, a więc zaczętej w roku 1989 a trwającej właściwie do dziś. Miała ona przecież na celu ponowne wprowadzenie do Polski bezrobocia, a tym samym niskich zarobków, aby tym samym zmusić Polaków do pracy za grosze – zarówno w Polsce, w montowniach zachodnich firm oraz tzw. call centres, jak też i za granicą, a to wszystko po to, aby zwiększyć zyski, jako iż w krótkim okresie czasu, to niższe płace oznaczają wyższe zyski. W dłuższym okresie czasu to oczywiście traci na tym też i kapitał, jako że spada wtedy popyt, ale przecież kapitaliści nie myślą w tak długiej perspektywie, jako iż znają oni twierdzenie Keynesa, że w dłuższym czasie to i tak wszyscy będziemy martwi…;-) Dodatkowo chodziło też o zniszczenie polskiego przemyslu, aby nie był on konkurencją dla zachodniego, na kurczącym się, podczas globalnej recesji, rynku.
    3. W rozwijających się państwach azjatyckich są rozbudowane świadczenia socjalne. W takim Singapurze to jest nawet kwaterunek, czyli przydział mieszkań przez państwo. I zgoda, w Szwecji jest drogo, ale też tam się dużo zarabia. I nie pisz bzdur, że odrzuciłeś ofertę pracy w Szwecji!
    4. Chyba nigdy nie byłeś w żadnym państwie III świata… A te etniczne ghetta w Zachodniej Europie, z ich wysokim bezrobociem, to jest wynik kolonializmu, który dawniej sprowadzał do Europy tanią siłę roboczą z kolonii, a która dziś, w epoce mechanizacji, automatyzacji, komputeryzacji oraz robotyzacji nie może już znaleźć pracy.
    5. Nie zmieniaj tematu. Jeśli ktoś zarabia milion złotych na miesiąc, to jest go stać na płacenie podatku w wysokości nawet 850 tysięcy, jako iż doskonale będzie mu się żyło za te 150 tys. zł miesięcznie. A wyzysk i grabież ludzi pracy są przecież fundamentem kapitalizmu, systemu, w którym najlepiej żyje się z cudzej pracy, a szczególnie zaś z lichwy.
    6. OK, załóżcie więc sobie państwo z niskimi podatkami, tylko czy wtedy starczy ich na utrzymanie chroniącej was policji, czy też będziecie musieli dodatkowo zatrudniać prywatnych ochraniarzy? Jak się tam będzie wam żyło za kratami, kilkumetrowymi murami oraz zasiekami z drutu kolczastego pod wysokim napięciem? Kto i z czego będzie tam utrzymywać więźniów, ich strażników oraz sędziów? Ile chcesz przeznaczać na wojsko? Pamiętaj – marnie opłacane wojsko może się zbuntować oraz będzie marnie was bronić, a wysoko opłacane, dobrze uzbrojone wojsko wymaga przecież także wysokich podatków!
    7. Faktem jest, że antysemita to rasista, czyli ktoś kto nie lubi semitów, a więc głównie Arabów a także Żydów. Tak więc uważam, że w cywilizowanym świecie nie wolno jest być rasistą, a więc także antysemitą. Zgoda, Wolter czy Staszic byli antysemitami. Ale to było dawno temu. Dziś po prostu nie wypada już być rasistą…
    8. Nie ma czegoś takiego, jak religia socjalistyczna, tak samo, jak nie ma religii kapitalistycznej. Poducz się więc dziecko z religioznawstwa oraz politologii!
    Szalom!

  281. panie hartman (no bo przecież pisze się z małej)

    Jak pan widzi, ssystem studiów jest intytucją upadłą. Do milionowych rzesz jego ofiar z czasów obietnic tuskowych, zapewniania o lepszym „jutro” dochodzi dług publiczny i ogromne bezrobocie. Czy naprawdę nauka istnieje, skoro spośród setek tysięcy profesorów upodobali sobie pana? Czy gdyby profesura była nadawana prawdziwie środowisko naukowe pozwoliłoby aby wypowiadać się ze wszechwiedzy, której się nie posiada?

  282. „A upadek Jego będzie wielki”!

    Nareszcie „świętym” starcom łydy u ołtarzy
    dygocą pod brzemieniem grzechów ukrywanych!!
    Nareszcie z przerażenia głos mają zadrgany,
    zaś psalmy – ością w gardłach im pouwięzały!!

    Nie trzeba hord Proroka, cicho siedzą Icki…
    A tu wali się z hukiem… Kościół Katolicki!
    Wystarczy trącić próchno ręką albo nogą
    By runął ten, co go „piekielne bramy nie przemogą”!

    Oto wreszcie nadchodzi, oto „Pan u bramy”
    „…za co Panie, ach, za co? Cóż takie skrywamy”?
    Że zarówno kapłani, jako i cywile
    Kościół nasz opuszczają”? – „…boście pedofile”!!!
    – rzecze im. „Wiedzieliście o mym Drugim Przyjściu”
    i o Waszym, zaprzańcy, z „moich śladów” wyjściu!

    Nimi to postępować, i kroczyć mieliście
    a wy?! W cieniu ołtarzy pe-do-fi-li-li-ście!!!
    Pójdźcie w ogień piekielny, w ogień zatracenia
    Na nic wasze złocenia, i nabożne pienia!
    Głos popedofilonych woła do mnie z Ziemi!
    Zmieszany z biciem w dzwony, z psalmy fałszywemi!

    Niezliczone miliony na wieków przestrzeni
    Waszych chuci ofiary!! – a wy? – wy-świę-ce-ni!
    W czasie gdyście się wzajem kanonizowali
    Ministranci swych księży onanizowali!
    Chłopcy oraz dzieweczki, jako te jagnięta
    szły „pod nóż” – o milionach któż, prócz Mnie, pamięta?!

    Za to, coście czynili – twarz odwracam z wstrętem
    od Kościoła, co sobie „sterem, żeglarzem, okrętem”!
    Policjantem był, sędzią – lecz przenigdy katem
    Down’ów o głowach złotym sypanych brokatem!!

    Nawet islamskich starców z dziewczętami w tyle
    zostawiacie… zboczeni rzymskopedofile!!
    Jako przepowiedziałem – tako wam się stanie!
    „Dom modlitw waszych drętwych pusty wam zostanie”!
    Wam, coście „piętnowani na swoim sumieniu”
    Nogi z d.up rwać, a „kamień… nawet na kamieniu…”!!!

  283. Panie Hartman nic Pan nie moze a jedynie atakowac katolikow.To tylko Panu pozostalo,
    nic wiecej.Nic poza tym.Bycie masonem to Pana sprawa i z tego wzgledu nikt nie
    atakuje Panska, loze za to kim jestescie.

  284. Obrzydliwe jest nawoływanie kogokolwiek do występowania z czegokolwiek (co jest legalne i jest wyborem tego człowieka). Jest w tym i arogancja i pycha i powazne ograniczenie intelektualne.
    Z kościoła chcą wypchnąć ks. Lemańskiego zarówno biskupi i, jak widać, niektórzy ludzie spoza kościoła. Obie strony siebie „warte”.
    Piszę to ja, apostatka z wyboru.

  285. A na stronie http://www.tanie-konto.pl/ czytałem, że to nie jest do końca tak jak Pan tutaj opisuje.

css.php