Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

9.10.2014
czwartek

Dekada bez mędrca

9 października 2014, czwartek,

Dziś upływa 10 lat od śmieci największego filozofa ostatnich dekad XX wieku – Jacques’a Derridy. Umarł na raka trzustki, tak jak niedługo później amerykański filozof Richard Rorty, polski matematyk Andrzej Hulanicki, Steve Jobs, a ostatnio wiemy kto. Straszna i podstępna choroba.

Derrida był filozofem absolutnym i bezkompromisowym. Takim jak Hegel albo Husserl i chyba nikt więcej. Jego monstrualny mózg mieścił w sobie zdumiewającą i z niczym znanym mi z autopsji nieporównywalną erudycję literacką. Całe jego życie poświęcone było najwnikliwszej lekturze poezji, prozy literackiej i tekstów filozoficznych. Czytał wszystko, co napisane między wierszami i między literami, obsesyjnie oczarowany niewyrażalnym, nieobecnym i niewysłowionym.

Jak sęp krążył po kręgach dialektycznej refleksji, polując na zjawiające się w oślepiającym potoku wszechobecnego logosu przebłyski archaicznego bezsensu, w których niczym w semantycznych katastrofach niegdyś wyzwalała się owa jasna energia sensu, rozchodząca się następnie w milczącym niebycie jak fala Wielkiego Wybuchu, oplatając praniebyt siatką tekstualności.

Derrida był przy narodzinach każdego sensu i każdego bytu, zaświadczając o pozorze każdego istnienia i grozie każdej substancjaności. Był kustoszem prabytu i praniebytu, kapłanem świętej pustki, egzorcystą szatańskiej mocy tego, co substancjalne, samotożsame, metafizyczne. Był mistrzem hiperrefleksyjnego i samodestrucyjnego dyskursu, który wszystko otwiera i niczego nie zamyka. Był naprawdę wyjątkowy.

W imię czego to wszystko? Otóż Derrida wierzył, że każdy sens, każde słowo petryfikuje cząstkę zła i przemocy, a jeśli w dodatku to słowo znajdzie dla siebie parę i utworzy z nią opozycję (np. wewnętrzne – zewnętrzne, prawe – lewe, pierwotne – pochodne itd.), to stają się wespół maszyną do produkcji semantycznej przemocy. Rozbrajaniem tych przewrotnych mechanizmów zajmował się niestrudzenie przez cztery dekady, nazywając to dekonstrukcją.

Neutralizacja semantycznej przemocy jest zajęciem perpetualnym, nigdy się niekończącym. Hydrom spetryfikowanych znaczeń i związanych z nimi form władzy wyrastają wciąż nowe łby, które na nowo trzeba odcinać. Derrida był jak św. Jerzy, walcząc ze stugłowym smokiem, strzegącym dostępu do Źródła życia. Był wielkim romantykiem, tępiącym ciała stałe i upłynniającym wszystko wokół, aby w lekkości powszechnego zniweczenia form trwałych mogła kwitnąć wolna miłość i braterstwo wszystkich śmiertelnych. Walczył o ciszę, w której spoza huku bytu i zła bezgłośnie przemówić mogłoby dobro i pokój.

Nigdy nie widziałem filozofa tak szczerego i autentycznego. Gdy przed laty prowadziłem niezbyt udane spotkanie z nim w Krakowie, pytał atakujących go przemądrzale tutejszych miłośników mądrości, bezradnie i ze smutkiem: ale o czym pan mówi? Czy czytał pan którąś z moich książek? Był w Krakowie, by pojechać do Auschwitz. Wygłosił tu słynny tekst o gościnności. Nie na nasze głowy to były wtedy sprawy. I chyba nadal nie są.

Lewica nie miała nigdy większego mędrca i bardziej bezkompromisowego obrońcy wszystkiego, co słabe i pozbawione głosu. Śmierć Derridy przez dziesięcioma laty była katastrofą dla Francji i dla całego wolnego świata. Ale ten świat nawet o tym nie wie.

PS Mam kilka listów od Jacques’a Derridy. Napisane hieroglificznie i tajemniczo. Zrozumiałe w połowie najwyżej. Niech już tak zostanie. Merci, Monsieur le Professeur. Pardonnez-moi, que je ne suis pas capable d`être en garde. Notre substance a sublimé aussi. Enchanté de faire votre connaissance.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 188

Dodaj komentarz »
  1. Pięknie i mądrze napisane! Co głowa to głowa.

  2. Czy ktoś, może sam Pan prof. Hartman, mógłby przetłumaczyć ostatnie dwa zdania napisane po francusku?

  3. Hartman nie ma moralnego prawa do oceniania czegokolwiek, kogokolwiek. Jako przewodniczący krajowej rady politycznej TR milczał publicznie, gdy z klubu TR wyrzucano Annę Grodzką. W ten sposób skrzywdził Annę Grodzką, która chciała być w klubie, wobec której – jak sama mówi – zastosowano kruczki prawne, aby ją wyrzucić. Polubiłem Annę Grodzką, bo wykpiwana przez prawicę, szykanowana przez lewicę zachowuje spokój, podczas gdy Hartman robi zawzięcie za męczennika.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Na Wikipedii (angielskiej) pisze, że Derrida był związany z tzw. postmodernistyczną filozofią. Z tego, co zrozumiałem, nie ma ona nic wspólnego z postmodernizmem (a nawet przeciwnie) – ale muszę się przyznać, że hasła przejrzałem pobieżnie – tak na szybkiego po przeczytaniu artykułu. Czy dobrze myślę?

    (Pytam, ponieważ mam wielkie uczulenie na postmodernizm, a pana uważam za człowieka mądrego – stąd dziwne by mi się wydawało, gdyby wychwalał pan kogoś zajmującego się postmodernizmem.)

  6. pewnie nie wszyscy wszystko zrozumieja, ale jaka fraza!
    pelen podziwu nie tylko do merytorycznosci i umiejetnosci popularyzowania pokretnych na pierwszy rzut oka idei, ale tez sprawnosci wladania piorem!
    to czysta przyjemnosc obcowac z tak wyrazonymi myslami

  7. J.Derrida NIE był biskupem ani NIE wypowiadał się w sprawie katastrofy smoleńskie to jak ma być znany nad Wisłą,skoro nadto ma serce po lewej stronie …

  8. Panie Hartman!
    Dlaczego ucieka Pan od tematu legalizacji kazirodztwa oraz innych, popieranych przez Pana (pomimo pańskich, mało zresztą przekonywujących uników) zboczeń seksualnych, takich jak n.p. pedofilia, która przecież, przynajmniej zdaniem jej zwolenników, może być równie piękna jak ta popierana przez Pana miłość pomiędzy rodzeństwem.
    A najwybitniejszym filozofem drugiej połowy ubiegłego wieku był niewątpliwie Bertrand Russell, 3rd Earl Russell, OM, FRS, zmarły w roku 1970, który, podobnie jak Leibniz, był nie tylko filozofem, ale także i genialnym matematykiem.
    Szalom!

  9. dobrochnaa9
    9 października o godz. 9:54

    Skoro zmarł przed katastrofą smoleńską, to jak miałby się wypowiadać o tej katastrofie, byłby to cud. Znany jednak jest (choćby „Odra” dużo pisała), co nie znaczy, że wart poznania.

  10. Takei de Butei
    Zgoda, Hartman nie ma moralnego prawa do oceniania czegokolwiek a tym bardziej, kogokolwiek, ale nie dla tego, że poróżnił się on o nieistotne duperele z niejaką Grodzką a właściwie Bęgowskim, ale dla tego, że popiera on kazirodztwo, a więc w domyśle także inne zboczenia seksualne z pedofilią na czele.
    Szalom!

  11. Panie Hartman!
    Odkąd to Francja jest częścią wolnego świata? Chyba, że ma Pan na myśli inną Francję niż ta, która ja znam, czyli Francję, której jej obecne bogactwo pochodzi z rabunku jej rozlicznych byłych kolonii oraz Francję, która wciąż utrzymuje tę bandę płatnych najemników zwanych Legią Cudzoziemską oraz która wciąż prowadzi brudne wojny na obszarze swych dawnych kolonii.
    Merci, Monsieur le Professeur al-nous pardonner ces leur „sagesse”, comme on n’a pas le plaisir de ne rien avoir à faire avec le Monsieur.
    Szalom!

  12. kagan, jesteś powalony, upierdliwy zgred. Przyczepiłeś się do Hartmana jak gówno do zelówki.

  13. Kagan
    9 października o godz. 10:08

    Dyskutować o kazirodztwie można, natomiast nie można kazirodztwa legalizować. Nie mam zamiaru z tobą rozmawiać, bo Grodzka dla mnie to Anna Grodzka.

  14. Szanowny Panie Janie
    Świetny wpis. Moje uznanie!
    Poza codzienną polską nędzą.

  15. Jacek Te
    To nie ja zacząłem tę dyskusję na temat legalizacji kolejnego zboczenia seksualnego, a Hartman. A ty, z braku argumentów ad rem, atakujesz mnie znów personalnie, przez co udowadniasz tylko swą głupotę oraz zwyczajne chamstwo… 🙁
    Takei z Butei
    1. Dyskutować o zboczeniach seksualnych to mogą tylko psychiatrzy, ewentualnie psychologowie kliniczni, w swym fachowym gronie, a nie laicy na publicznych forach, jako iż aby o czymś dyskutować, to trzeba najpierw wiedzieć o czym się dyskutuje. A tu taki Hartman, niemający przecież pojęcia o psychiatrii, a wiec o zboczeniach seksualnych, aby wywołać wokół siebie medialny hałas, zaczyna pisać, zresztą straszne brednie, na temat kazirodztwa.
    2. Dla mnie nie ma żadnej pani „Grodzkiej”, a jest tylko pan Bęgowski, udający kobietę, zresztą nie tylko że nieatrakcyjną, to wręcz odrażającą – zarówno fizycznie jak też i moralnie. Zgoda, różni ludzie chorują na różne choroby, ale żeby się tak publicznie obchodzić ze swym zboczeniem, tak jak to robi Bęgowski, to trzeba być nie lada chamem. 🙁
    Szalom!
    Tanaka
    Blogi takie jak Hartmana są tolerowane w dzisiejszej Polsce, aby odwrócić uwagę Polaków od tej polskiej biedy, masowego bezrobocia, skandalicznie niskich zarobków oraz głównie od tego, że Polacy mają dziś przyszłość tylko poza Polską, chyba, że są oni takimi pasożytami jak Hartman czy Bęgowski, a więc żyją oni na koszt podatników: Hartman udając filozofa na UJ, a Bęgowski udając kobietę w Sejmie. 🙁
    Szalom!

  16. A jednak madrosc jest piekna , chodz nie znosze tego porownanie ,ist mir wieder ,nienawidze, ,a moje spostrzeganie swiata to jednak tylko obrazy … obrazy …obrazy…
    /zdechly matematyk co maluje obrazy / dlaczego ?…
    Madrosci nie mozna podrobic , nie da sie ..
    Pozdrawiam

  17. nareszcie dawny Hartman! Vintage!

  18. kagan.
    Profesor Hartman to nie twoja klasa intelektu, nawet nie potrafisz zrozumieć tego co on napisał. Przyczepiłes sie do Niego jak rzep do psiego ogona. Zmuszasz ludzi do czytania twoich durnych bzdetów. Odpuść, daj sobie siana.
    PS. Szalom mówi się na powitanie, nie na pożegnanie. Mamusia nie nauczyła?

  19. Jacuś Te
    Hartman to jest przy mnie zwyczajny oraz mocno chamowaty nieuk z prowincjalnego pseudouniwersytetu, gdzie każdy ćwok może dziś za kilkaset euro kupic sobie doktorat.
    A to, co on tu napisał, nie ma przecież żadnego sensu. Poza tym, nikt cię nie zmusza do czytania moch wpisów na tym blogu.
    Szalom – to nie jest tu powitanie, a tylko pragnienie, aby pokój zapanował wreszcie na świecie.

  20. Kagan.
    Nie ma sensu – dla ciebie. Teraz rozumiem twoje rozgoryczenie. Za wysoko ustawiłeś sobie poprzeczkę.

  21. kagan
    to co piszesz zastanawia i zmusza do glebokiej zadumy nad losem czlowieka. Przykro ze ciagle moczysz sie w nocy i ze mamusia zabrala kaczuszke gumowa z wanny i teraz musisz kapac sie sam. No ale zeby zaraz obrzucac JH takimi invektywami. Zacznij wachac klej. Podobono uspokaja

  22. kagan… nie każdy może być taką wschodzącą gwiazdą na niebie polskim jak ty:
    „Mnie pisanie oraz obrona doktoratu zajęła 5 lat full time, ale to było dawno temu i w Australii. UW mnie zaś nie chciał – oni tam wolą takich Goliszewskich, a poza tym, to przecież dziekan nie przyjmie w Polsce do pracy kogoś, kto ma lepsze kwalifikacje niż on sam… 🙁 „

  23. jasny gwint
    9 października o godz. 9:09
    Szanowny wybral juz ..
    „Jeżeli można to wybieram te cycki i Putina.”
    Mozna by rzec rodzaj ruskiego duchowego (sic !) kazirodztwa . Cycki Putina ?
    Czy to nie jest wystarczajaco zboczone aby filozofow zostawic w spokoju?. To chyba jakies pedalstwo i kazirodztwo (duch.) w jednym ?
    Piszac uczciwie zainteresowany(?) wyjatkowo ulatwia decyzje niezdecydowanym prezentujac swoje sutki ala agent T. Majac slaby charakter moze mozna sie skusic .That’s sick !

  24. olborski.
    Rzeczywiście, to co napisałes is sick.

  25. W zasadzie mozna powiedziec ze intelekt wiekszosci ,cos nie wszystkich
    Polakow dzieki , ogranicza obecnie sie do kopania innych Bezmyslnie w zadek …
    Pozdrawiam
    ps.
    zastanowcie sie co powiedzial filozof francuski , nie kagan i jasny gwint …

  26. olborski, 12.36. W zamian coś dla Ciebie. Rezultat Twoich partnerów strategicznych, o ile nie przyjaciół.
    http://el-murid.livejournal.com/2027769.html

  27. Mizerna ale jednak safysfacja byc moze nawet nieuzasadniona .
    Prof byl uprzejmy powiedziec pare zdan na temat kanibalizmu politycznego (ma sie rozumiec ) w TOKFM

  28. Przepraszam że wdałem sie w tą szarpaninę, ale cenię Profesora Hartmana i boli mnie jak Burki obsikuja mu nogawki aby w ten sposób zaistnieć.

  29. Prof. Hartman
    Uznanie dla Pana.
    Także za ten atak śmiechu kiedy Pan usłyszał od adwersarza w TV o „dyskusji jak profesor z profesorem”. Warte filozofa.

  30. Myślę że Profesor Hartman przecenia zdolności intelektualne wiekszości Polaków. Kazirodztwo kojarzone jest w Polsce z pedofilstwem a nie ze związkami ludzi dorosłych, pokrewnych. Jeszcze za wcześnie Prof. Hartman. Jeszcze za wcześnie.
    Polacy nie radzą sobie z dużo łatwiejszymi tematami.
    Przesyłam ukłony.

  31. Skoro wrócił temat kazirodztwa, to chciałbym dodać parę groszy.

    Nie rozumiem, dlaczego katolicy tak bardzo się tym tematem oburzają – przecież dla ich starotestamentowych bohaterów była to normalka.

    Dla przykładu – Abraham wziął za żonę swoją siostrę (jego bratanek, Lot, uprawiał po pijaku seks z własnymi córkami) a taki sobie Mojżesz był synem swojego ojca i jego ciotki.

    (dla mało kumatych – to jest sarkazm)

  32. Polacy nie znają Nowego Testamentu, poza kilkoma cytatami starannie dobranymi przez biskupów, zatwierdzonymi do czytania, moralizatorskimi. Do Starego Testamentu nikt nie zagląda. To nie wiara, to ciemnogród.

  33. Panie Profesorze Hartman,

    DZIĘKUJĘ za wspaniały wpis.

    Pozdrawiam, Pikuś

  34. *Derrida był przy narodzinach każdego sensu i każdego bytu, zaświadczając o pozorze każdego istnienia i grozie każdej substancjaności. Był kustoszem prabytu i praniebytu, kapłanem świętej pustki, egzorcystą szatańskiej mocy tego, co substancjalne, samotożsame, metafizyczne. Był mistrzem hiperrefleksyjnego i samodestrucyjnego dyskursu, który wszystko otwiera i niczego nie zamyka. Był naprawdę wyjątkowy.*

    Pozwole sobie na mala uwage prostaczka – acha nadmieniam, ze tez skonczylem filozofie – ale czy nie uwazacie ze ten tekst o pozorze kazdego istnienia i grozie kazdej sustancjalnosci i o kustoszu prabytu i niebyto – to czysty belkot, ktory ma nas prostaczkow oszolomic i jak zauwazylem nawet oszolomil jasnego gwinta ?
    Chyba;, ze profesor postanowil zatrzec slady po niezrercznym podrzuceniu prawakom i kosciolowi padliny z kazirodztwem i pokazac, ze on operuje takim jezykiem, ze az strach, ze takie wyrazy jak transcendencja, immanentnosc, solipsyzm, Dinge an sich, Sein zum Tode jest ponad glupawych studentow, ktorych musi w meczarni uczyc ?
    Ale ja zaznaczam, jestem tylko lewym prostaczkiem takim dziecieciem jak ten maly co wrzasnal, ze krol jest nagi.
    Dodam jeszcze jeden cytat z wpisu pana profesora, ze Derrida .* Czytał wszystko, co napisane między wierszami i między literami, obsesyjnie oczarowany niewyrażalnym, nieobecnym i niewysłowiony*
    Czyz to nie smakowite: Czytal miedzy literami ? Juz widze jak jasny gwint i jeszcze paru z was zlapia jakas ksiazke i zaczna czytac miedzy literami i beda sie oczarowywac nieobecnym. To dopiero bedzie heca.

  35. Nie mogę się oprzeć wrażeniu po przeczytaniu większości komentarzy pod wpisem Gospodarza, że tym razem prof. Hartman „zadał” zbyt trudny temat pod rozwagę, pisząc o wybitnym filozofie współczesnym i podzielił się pięknie głęboką refleksją na kanwie myśli filozoficznej Jacque’a Derridy.
    Ale czy ktoś z zabierających głos „coś” Derridy w ogóle przeczytał? Lub przynajmniej starał się „ogarnąć” temat, choćby na podstawie tego, co pisze Hartman.
    O ileż łatwiej bić pianę wokół kazirodztwa (bo jeszcze było mało!) i obsikiwać nogawki Gospodarzowi.

  36. mag
    9 października o godz. 15:35

    Cóż począć, skoro to Hartman obsikuje język polski: kręgi dialektycznej refleksji, oślepiający potok wszechobecnego logosu, przebłyski archaicznego bezsensu, jasna energia sensu, rozchodząca się w milczącym niebycie, oplatając praniebyt, siatka tekstualności…

    Już lepiej poczytać Leśmiana czy Micińskiego, przynajmniej wiadomo, że to poezja (wielka), a u Hartmana tylko bełkot, żadna poezja, bełkot, nawet nie grafomania.

  37. Zeby znowu nie bylo …po niemiecku …

    http://de.wikipedia.org/wiki/Jacques_Derrida

    Prosze przetlumaczyc sobie przez np. google … dlugi tekst ale Warto;

    Pozdrawiam
    ps.
    o lewicowosci prof. Derridy Niemcy nie pisze .. …
    a`pro…..
    Czy juz w Polsce do tego doszlo ze jak czlowiek przeprowadzi slaba babcie na druga strone ulicy to jest uwazany za lewicowca ?
    naprawde ,ciezkie czasy ..przepraszam ..oczywiscie zart…

  38. Arek Wittbrodt
    9 października o godz. 14:23

    Czy Palikot to katolik? Czy Twój Ruch jest katolicki? Czy „Polityka” jest katolicka? Pytam, bo najbardziej oburzeni byli politycy Twojego Ruchu i Palikot. Wczoraj u Paradowskiej Palikot jednoznacznie powiedział, że politycy TR chcieli usunięcia Hartmana z TR za tekst inicjujący dyskusję o legalizacji kazirodztwa. Żaden towarzysz się nie ujął za Hartmanem. Pytam też, bo to „Polityka” ocenzurowała Hartmana. Jeśli więc Palikot, TR i „Polityka” są katolikami, to OK, masz rację. Jeśli jednak nie są katolikami, to nie rozumiem, czemu wypisujesz farmazony.

  39. Pojęcie „semantycznej przemocy” jest idiotyzmem, niezależnie od tego jak podniośle by o nim mówić. Bo cóż to znaczy „petryfikowanie” opozycyjnych sensów: skończony, nieskończony, czasowy-wieczny itd. Każdy przedmiot niezależnie od tego jaki byłby jego sposób istnienia, aby był poznawalny (w szczególności posiadał sens) musi być zdefiniowany a przynajmniej luźno określony. Bez określenia nie ma przedmiotu. Hegel za Spinozą powtarzał: omnis determinatio negatio est (każde określanie jest negowaniem). Co by zostało z logiko-ontologii Hegla, gdyby zabronić mu tworzenia pojęciowych opozycji. Nic, dokładnie nic. Hegel mógłby się wtedy zająć naprawianiem butów. Oczywiście, można rzecz pojąć inaczej. Derridzie chodziło o rozbijanie dotychczasowych historycznie powstałych sensów, by na ich gruzach powoływać nowe, następnie je rozwalać i znowu budować. Jest to doskonały sposób na zniszczenie całego zasobu sensów wytworzonych przez poprzednie pokolenia, aby ostatecznie po sobie pozostawić rumowisko. Tacy jak Derrida z pewnością w dużej mierze cel osiągnęli – dziś współczesna kultura europejska jest rumowiskiem, porosłym wszelkim chwastami, które każe się nam podziwiać jako piękne kwiaty. Osobliwy masochizm.

  40. Nie ma co się dziwić; wszak Polak żyje by dowalić innemu Polakowi, nie wspominając o Żydzie.
    To się nazywa katolickie miłosierdzie.
    PS. Kiedyś myślałem, że ateiści to ludzie raczej światli – tak pewnie jest gdzie indziej – u nas niestety nie. Ciemnota jest rozdzielana równo.

  41. @takei-bukei

    Farmazony, hę?
    Napisałem, że katolicy są oburzeni – jeśli to nieprawda, to przepraszam. Jeśli to jednak prawda, to czemu nazywa pan moją wypowiedź farmazonami?
    Możliwe jednak, że reakcja Palikota i spółki były bardziej gwałtowne – osobiście tego nie wiem, polityka mnie nie interesuje zbytnio. Nie za bardzo jednak wiem, o czym miałoby to świadczyć? Bo chyba nie o tym, że wszystkie oszczerstwa, które ostatnio widziałem w internecie pod adresem prof. Hartmana były dziełem Palikota i jego popleczników?

  42. JackT
    9 października o godz. 13:22

    Sugestia idzie w kierunku, ze tylko burki wykazuja zainteresowanie obywatelem Hartmanem ?

  43. JackT
    9 października o godz. 13:46

    ” … Polacy nie radzą sobie z dużo łatwiejszymi tematami.” –

    – pytanie ( ponownie ) : dlaczego obywatel Hartman za swoj cel wzial Polakow ? … powinien uswiadamiac swoich pobratymcow !

  44. Lesiu, le traître.

    Tu es completement débile.
    Tête de noeud !

  45. Wyżył się? ,czy się zemścił ? ,czy zabił czy nie zabił ? ale ,w każdem razie go osłabił.
    W Zakopanem mieście równem.
    JH zaszalał i sięgnął do niezgłębionej skarbnicy swego intelektu by wykazac blogożercom ich maluczkośc.A za cóż to blogożerców to spotyka ? A za to ,że JH zgubił ,na czas jakiś,tzw identity i zgłupiał ,przejsciowo,kim jest .Derrida się nadał przypadkowo.

  46. Lewy – no to jest nas już dwóch.
    Ja dodatkowo nie skończyłem filozofii (bo też jej nie zacząłem) i tekst prof. Twardegochłopa określam jako bełkot, podobny scholastycznemu.

  47. Proszę nie karmić trolli. Kagan nie ma nic wspólnego z kagankiem, którym można ładnie (p)oświecić.
    Panu Profesorowi dziękuję za felieton o muzyce. Życzę odwagi, jakiej wymaga wsadzanie kija w mrowisko. A robić to z wdziękiem i klasą jest jeszcze trudniej. Obyśmy w naszych czasach zaznali tylko fermentu umysłowego, a spory nie przenosiły się z wyżyn intelektu na poziom manifestacji siły fizycznej.

  48. Arek Wittbrodt
    9 października o godz. 18:55

    Kto wyrzucił z TR Hartmana i kto ocenzurował jego tekst? Katolicy czy nie? Czy oszczerstwa są czymś większym od wyrzucenia z partii i ocenzurowania?

  49. !
    Ja też nie skończyłem filozofii (choć formalnie mam stopień naukowy doktora filozofii czyli PhD) a tekst prof. ‘Twardegochłopa’ określam także jako bełkot, jeszcze gorszy niż scholastyczny, jako iż napisany długo po tym, jak scholastykę określono jako typowe wręcz „przelewanie z pustego w próżne”.
    Szalom!
    Abchaz
    Pełna racja!
    Szalom!
    Maciek gâteau
    Je ne comprends pas votre français, mais je suis sûr que vous n’aviez rien à dire …
    Shalom!
    Waldi
    Zgoda – tacy pseudo-mędrcy jak Derrida czy Hartman z pewnością w dużej mierze cel osiągnęli – dziś współczesna kultura (zachodnio)europejska jest rumowiskiem (p. n.p. Znaniecki), porosłym wszelkim chwastami, które każe się nam podziwiać jako piękne kwiaty. Osobliwy masochizm.
    Szalom!
    Takei de Butei
    Hartman został ocenzurowany za złamanie prawa, czyli za jawne nawoływanie do praktykowania seksu kazirodczego, a to nie ma nic wspólnego z tym, czy Palikot jest katolikiem czy też nie.
    Szalom!
    Mag
    Ja napisałem przecież wyraźnie, że Derrida przy Russellu jest dokładnie nikim. Gdybyś znała choć trochę termodynamikę, to byś wiedziała, ze natura naszego świata jest taka, że łatwiej jest w nim coś burzyć („dekonstruować”) niż tworzyć („konstruować”), a przecież Derrida zajmował się głównie niszczeniem, czyli inaczej dekonstrukcją europejskiej kultury. Niestety, ale odniósł on w tej dekonstrukcji europejskiej kultury spory sukces… 🙁
    Szalom!
    Lewy
    Hartman napisał: „Derrida był przy narodzinach każdego sensu i każdego bytu, zaświadczając o pozorze każdego istnienia i grozie każdej substancjalności. Był kustoszem prabytu i praniebytu, kapłanem świętej pustki, egzorcystą szatańskiej mocy tego, co substancjalne, samotożsame, metafizyczne. Był mistrzem hiperrefleksyjnego i samodestrucyjnego dyskursu, który wszystko otwiera i niczego nie zamyka. Był naprawdę wyjątkowy.”
    Ale gdyby Hratman był prawdziwym filozofem, to napisał by on tak, a nawet i mniej zrozumiale: „Derrida egzystował przy inseminacjach każdego meritum i każdej entity, falcując testymonię o fikcji wszelkiej egzystencji i makabrze każdej substancjalności. Był on kustoszem prabytu i praniebytu, egzorcystą kanonizowanej pustoty, magiem mefistofelicznej potencji tego, co substancjalne, samotożsame, metafizyczne. Był on maestrem hiperrefleksyjnego i samodestrucyjnego dyskursu, który wszystko otwiera i niczego nie zamyka. Był on de facto ekstraordynaryjny”.
    Jacuś T
    1. Czytałeś mą dyskusję na tym blogu z Jehowitą? I dalej twierdzisz, że ja nie znam Tory?
    2. Przecież logiczne jest, że po legalizacji homoseksualizmu oraz kazirodztwa przyjdzie kolej na legalizację pedofilii!
    3. Brednie wypisywane przez Hartmana nie mają sensu dla każdego, kto potrafi myśleć.
    Szalom!
    Motyl
    Na polskim niebie nie widać jest już gwiazd – przysłania je bowiem ciemnota polskiej profesury, z Janem Hartmanem na czele!
    Szalom!
    Pawel Markiewicz
    Niestety, ale jesteś kolejnym „postępowcem-stachanowcem” na tym blogu, który ma tylko chamskie „argumenty” typu ad personam, a nie potrafi napisać niczego na temat. 🙁
    Szalom!

  50. Kagan
    9 października o godz. 21:55

    Bzzz…, tu piszą, że katolicy prześladują Hartmana. Ja zaś pytam, czy Palikot. TR, „Polityka” to katolicy.

  51. Takei de Butei
    Hartman pisząc te słowa o legalizacji kazirodztwa chciał pewnie zostać męczennikiem, a tu wyszedł tylko na głupka…
    Szalom!

  52. PS:
    Niejaki ‘bever’ na forum POLITYKI popiera kazirodztwo, twierdząc, że postępy medycyny usuną choroby, na które cierpi potomstwo zrodzone w związkach kazirodczych. Tyle, że te choroby są spowodowane wadami genetycznymi, a ich medycyna na potrafi wyleczyć i chyba nigdy nie będzie tego zrobić w stanie, gdyż wymagało by to radykalnego przekonstruowania naszego DNA, a więc wtedy przestalibyśmy być ludźmi…
    Szalom!

  53. Iza L.
    9 października o godz. 20:13

    Wsadzić kij w mrowisko to żadna sztuka. Nie trzeba wdzięku czy klasy, wystarczy głupota. Np. zainicjowanie dyskusji o legalizacji nazizmu, o legalizacji niewolnictwa, o legalizacji kanibalizmu, o legalizacji pedofilii, o legalizacji składania ofiar z ludzi… Ferment byłby niewątpliwy.

  54. Piękny i ważny tekst dla każdego myślącego człowieka lewicy. Ja sam będący od dziecka,tj. od 60 lat, poszukiwaczem prawdy o społeczeństwie, nauce, gospodarce, państwie i jego funkcjonowaniu nigdy nie słyszałem o wspomnianym przez Pana Profesora filozofie. Proszę napisać, czy w Polsce zostały opublikowane jego prace. Jeśli tak, to jakie są ich tytuły i w jakim wydawnictwie można je kupić?

  55. Cieszę się że dyskusja stała sie bardziej merytoryczna a mniej personalna. Nareszcie można to czytać bez obrzydzenia.

    waldi.
    Bez budowania na gruzach nie ma postepu. Takie rewolucje doświadczyły wszystkie kierunki nauki i sztuki, dlaczego filozofia miałaby być wyjątkiem i skamieniałoscią?

    kagan.
    Przepraszam że zchodzę z tematu, gdzie to wyczytałeś w tekstach Profesora: ” jawne nawoływanie do praktykowania seksu kazirodczego”? Nie wkładaj w cudze usta swoich fobii.
    PS. podpiąć Derridę do termodynamiki – przezabawne.

  56. I nastepny czlowiek twierdzi ze to mysli dla lewicy ?
    Boze czy w Polsce znaja ludzie tylko rozaniec i biblie .
    Definicja dekonstrukcji wedlug Derrida.. bardzo rzeczowa
    bo opracowana przez Niemcow ;
    http://de.wikipedia.org/wiki/Dekonstruktion
    Pozdrawiam

  57. U was to mozna sie dowiedziec ; Derrid byl jak swiety Jerzy ,
    a ja jesten zapewne jak Matka Boska …
    Pozdrawiam

  58. @takei-butei

    Od wsadzania kija w mrowisko do praktykowania czy legalizacji np. kanibalizmu bardzo daleka droga. Poza tym nic co ludzkie nie jest nam obce. Wszystko, o czym wspominasz – już było. Od samej rozmowy nikt nie rzuci się na sąsiada, siostrę, ani na zwłoki w prosektorium. Chyba, że zanikła zupełnie umiejętność prowadzenia spokojnej dyskusji na kontrowersyjne tematy, ale to przydaje się również w życiu codziennym, kiedy na prywatnym poletku coś pójdzie nie tak.

  59. Iza L.
    10 października o godz. 8:45

    Nie tak daleka.

  60. Generalnie:
    Moim zdaniem prof. Hartman bardzo spłycił posłanie Derridy, jako iż Derridiański dekonstrukcjonizm był, o czym zresztą powinien wiedzieć każdy student pierwszego roku, nie tylko dekonstrukcjonizmem realnym, co błędnie sugeruje Hartman, ale przede wszystkim dekonstrukcjonizmem omnitranscendentnym, i to bynajmniej nie w sensie wirtualnym, jak by się to mogło wydawać na podstawie superficjalnej lektury jego pism, a zdecydowanie konceptualnym, jako iż Derrida tylko pozornie dekonstruował nasza rzeczywistość – on przecież dokonał także jej immanentnej rezurekcji, i to bynajmniej nie w znaczeniu religijnym, a jak najbardziej agnostycznym, jaki iż omnikontekstualna percepcja jego ontologiczno-epistemiologicznego paradygmatu dekonstrukcjonizmu w sensie derridiańskim obarczona jest z reguły zbytecznym aprioryzmem jako iż Derridę można zrozumieć tylko wirtualnie, tylko a posteriori, ale oczywiście nie dosłownie, a tylko w implikowanym przez niego stochastycznie kontekście parakontekstualnym, zgodnie z immanentnym paradygmatem tegoż derridiańskiego dekonstrukcjonizmu, który przecież wcale dekonstrukcjonizmem nie jest, a tylko wirtualne, czyli parametafizyczne, akontekstualne czyli irrelewantnie semistochastyczne pojmowanie jego ponadczasowego przecież metafizycznego paradygmatu implikuje ten powszechny błąd, polegający na implikowaniu Derridzie kontestacji dekonstrukcjonistycznej, gdy przecież oczywiste jest z lektury jego opera omnia, ze Derrida był nie tylko filozofem – on był przecież, ponad wszystko, metafilozofem, filozofem filozofów, jako iż jego sekularny, ponadtranscendenty paradygmat, a raczej omnidygmat, nie implikował wcale dekonstrukcji, a tylko ontologiczną rekonstrukcję zgodnie z lematem Hegla, czyli paradialektyczną semiantytezą wirtulanej metasyntezy akonstekstualnego odczytania Derridy przez pomniejszych parafilozofów, takich jak n.p. Hartman. Więcej w mojej, będącej aktualnie w druku, rozprawie pod tytułem „Przyczynek do krytyki krytyków dekonstrukcjonistycznego paradygmatu Derridiańskiego z punktu widzenia XXI-wiecznej metastochastycznej koreańskiej filozofii głębi Kom-Ir-Syna i jego szkoły perypatetycznych telepatyków”.
    Szalom!

  61. Iza L.
    10 października o godz. 8:45

    ” …umiejętność prowadzenia spokojnej dyskusji na kontrowersyjne tematy,” –

    – na czym mialaby polegac umiejetnosc prowadzenia spokojnej dyskusji w temacie „kazirodztwo” kiedy mamy do dyspozycji tylko dwie, wynikajace z poziomu swiadomosci opcje : zakaz lub przyzwolenie ? O czym tu dyskutowac ?!

  62. Kagan
    10 października o godz. 10:13

    ” … omnikontekstualna percepcja jego ontologiczno-epistemiologicznego paradygmatu dekonstrukcjonizmu ” –

    – 🙂 … nic innego mi nie pozostaje.

    Autorom Dekalogu, ktorzy w dwoch slowach potrafili wylozyc esencje egzystencjalnych spraw nowoczesni i postepowi, zonglujacy belkotem filozofowie mogliby czyscic buty !

  63. Iza L., Jack T etc.
    To się zawsze tak niewinnie zaczyna – od artykułu jakiegoś pięknoducha, który z góry informuje nas, że on nie jest za legalizacja n.p. homoseksualizmu, a tylko chce spokojnej, pozbawionej zbytecznych przecież w tym kontekście emocji, dyskusji na temat tegoż homoseksualizmu. Chodzi tu przecież głównie o to, aby oswoić zwyczajnych ludzi z tym, ze o homoseksualizmie można już dyskutować, a wiec staje się on (homoseksualizm) powoli czymś coraz bardziej zwyczajnym, a więc coraz łatwiej jest przygotować społeczeństwo do jego akceptacji. I o to właśnie chodziło Hartmanowi odnośnie kazirodztwa – jak bowiem inaczej, jeśli nie wyraźnym poparciem dla kazirodztwa, są jego słowa z dnia 29 września b.r. o tym, że (cytuję tu bez poprawek, a więc z zachowaniem oryginalnej pisowni): „milosc erotyczna miedzy rodzenstwem moze byc bardzo piekna a szkody psychiczne nie musza byc wieksze niz w wielu legalnych zwiazkach.”
    Szalom!
    Takei de Butei
    Racja: wsadzić kij w mrowisko to żadna sztuka. Nie trzeba wdzięku czy klasy, wystarczy głupota. Np. zainicjowanie dyskusji o legalizacji nazizmu, o legalizacji niewolnictwa, o legalizacji kanibalizmu, o legalizacji pedofilii, o legalizacji składania ofiar z ludzi… Ferment byłby niewątpliwy.
    Szalom
    Ad „bever”
    Dodał bym jeszcze, że ewolucja tak nas stworzyła, że chów wsobny, a więc stosunki kazirodcze, prowadzą zawsze do jakościowego regresu naszego DNA (genotypu, a zanim przecież także fenotypu), stąd tez zakaz kazirodztwa, wynikający z przesłanek jak najbardziej naukowych, chyba, że ktoś, tak jak Hartman, odrzuca teorię ewolucji oraz całą współczesną genetykę na rzecz nienaukowego przecież neołysenkizmu, przez tegoż Hartmana de facto uprawianego na UJ.
    Szalom!

  64. colour
    Przepraszam, że moją notkę na temat dekonstrukcji pisałem „na kolanie”, stąd wydaje mi się ona za bardzo zrozumiała.
    Szalom!

  65. Jacques Derrida…
    jeden z moich szwedzkich kolegow, znakomity zreszta znawca dziel Filozofa, wspominal mi o polskim ekspercie od Derridy i nie tylko (M. Foucault) Tadeuszu Komendancie ( nb znakomity znawca lit i jezyka francuskiego).

  66. Kagan
    10 października o godz. 10:35

    „… Chodzi tu przecież głównie o to, aby oswoić zwyczajnych ludzi z tym, ze o homoseksualizmie można już dyskutować,…” –

    – Plinio Correa de Oliveira pisal, ze jedna z najskuteczniejszych narzedzi rewolucji jest rewolucja w tendencjach … kiedys ż-skurwiele jako argumentu w ‚dyskusji’ uzywali nagana teraz podkopuja fundamenty ( tu slow- tam slowo, tu artykulik „filozofa” – tam artykulik innego „socjologa”, tu „dyskusja” – tam „dyskusja”, tu fotka – tam fotka, … itd. w te melodie )

  67. Colour
    To się dawniej nazywało strategią salami, czyli dawkowaniem zmian po trochę, po malutkim plasterku, łatwiejszym do strawienia na raty niż od razu kilo tegoż salami…
    Szalom!

  68. „Ale czy ktoś z zabierających głos “coś” Derridy w ogóle przeczytał? ”

    Co by to dalo ? Dokonalem przemocy semantycznej na autorze
    -„Co głowa to głowa.”
    a on dalej pozostal bezkompromisowo g…i jak byl .Glowa boli

    „Mam kilka listów od Jacques’a Derridy. Napisane hieroglificznie i tajemniczo. Zrozumiałe w połowie najwyżej. Niech już tak zostanie” -„Zrozumiałe w połowie najwyżej” to chyba jakas przemoc semantyczna

    „Walczył o ciszę, w której spoza huku bytu i zła bezgłośnie przemówić mogłoby dobro i pokój.”
    ” bezgłośnie przemówić ” – znow to samo. Glowa boli i niech juz tak zostanie .Przemoc semantyczna zawsze(? chyba ) „lepsza” od psychicznej wiec czytac Derride ? Nigdy w zyciu

  69. I jeszcze jedno – ponieważ uprawianie filozofii jest zajęciem z definicji jałowym, w 100% bezproduktywnym, a często też, co widać doskonale na przykładzie Hartmana, wręcz szkodliwym dla zdrowia mieszkańców Rzeczypospolitej, to być może można by tolerować jej uprawianie przez niektóre, zdrowe moralnie osoby, w zaciszu ich prywatnych gabinetów, ale skandalem jest to, że polscy podatnicy zmuszeni są utrzymywać te tysiące pseudofilozofów a także pseudoteologów, zatrudnionych dziś na państwowych wyższych uczelniach w Polsce, szczególnie, że są wśród nich tacy wyraźni szkodnicy jak n.p. Hartman, otwarcie nawołujący do legalizacji kazirodztwa, a co za tym idzie, do obniżenia jakości naszego genotypu, a co za tym idzie także i fenotypu. Stąd tez dziwię się, że MNiSW, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Prokuratura Generalna zachowują w tej sprawie milczenie.
    Szalom!

  70. Olborski
    Czytanie „dzieł” Derridy jest dowodem na zaawansowany masochizm. Dawniej masochiści intelektualni wstępowali do zakonów z obostrzoną regułą, dziś zaś czytają oni Derridę i jemu podobnych „filozofów”.
    Szalom!

  71. Obywatelu Hartman, czy zboczenia, zezwierzecenie to tematy godne filozofa ?
    Normalni ludzie juz dawno powiedzieli takim praktykom : STOP !!!

    Wy, obywatelu Hartman chcecie odczlowieczyc czlowieka ?

  72. Polonia-Sawa
    „Termin dekonstrukcji nie ma precyzyjnej definicji, także dlatego, że unikał jej sam autor”

    Dekonstrukcja – termin filozoficzny stworzony przez Jacques’a Derridę w 1960 roku.

    Odnosi się do wielości możliwych interpretacji i odczytań tekstu i języka, w kontekście tego, co sam tekst i język podkreśla jako istotne, ale także tego, co pomija. Jacques Derrida twierdził, że dekonstrukcja nie jest kierunkiem filozoficznym ani nową szkołą myślenia, a jedynie sposobem odbioru tekstu. Komentatorzy i kontynuatorzy Derridy stworzyli jednak charakterystyczny, odrębny nurt w filozofii.

    Jak twierdził sam Derrida, „nie ma nic poza tekstem” i każdy komentarz na temat dzieła, także pochodzący od autora, jest jedynie przyczynkiem, kolejnym odrębnym tekstem podlegającym interpretacjom, lecz bynajmniej nie uprzywilejowanym.

    Termin dekonstrukcji nie ma precyzyjnej definicji, także dlatego, że unikał jej sam autor, czerpiąc zarówno z twórczości Heideggera (i jego pojęcia destruktion), jak i z idei Innego u Lévinasa.

    Choć sam autor terminu nie uważał się za postmodernistę, dekonstrukcja uważana jest za jedno z kluczowych podejść w ramach tego kierunku badań społecznych i filozofii.

    Ponieważ dekonstrukcja jest także sposobem interpretacji tekstu i kultury, jest obecna zarówno w filozofii, jak i w antropologii, socjologii, a także w literaturoznawstwie.

  73. @ JackT

    Piszesz: Bez budowania na gruzach nie ma postepu. Takie rewolucje doświadczyły wszystkie kierunki nauki i sztuki, dlaczego filozofia miałaby być wyjątkiem i skamieniałością?”

    Nie, czytanie i komentowanie dzieł wielkich filozofów przeszłości nigdy nie jest utrwalaniem jednej jedynej, skamieniałej interpretacji. W filozofii z natury rzeczy nie jest to możliwe. Kolejni komentatorzy piszący na kanwie myśli Platona, Arystotelesa czy Kanta wprowadzają nowe sensy, odsłaniają nowe aspekty ich myśli, wskazują na ukryte w ich dziełach konsekwencje. Zresztą w XX wieku zostało to mocno zaakcentowane np. w hermeneutyce Gadamera (i nie tylko zresztą). W ciągu wieków zachodzi ewolucja sensów, znaczeń, pojęć, kategorii. Taką ewolucję można prześledzić na przykładzie pojęcia substancji. Jakimiż znaczeniami obrosło to słowo od starożytności! Natomiast rozwalanie wszystkiego i budowanie na gruzach nie jest działalnością pożyteczną, lecz przeciwnie, wysoce szkodliwą. Milcząco zakłada się bowiem, że dorobek poprzedników można spokojnie wrzucić do kosza, i zacząć zupełnie od zera.

  74. Kagan
    10 października o godz. 11:32

    … ponieważ uprawianie filozofii jest zajęciem z definicji jałowym …

    Hmmm, to po cholere sie wcinac i zabierac glos w kwestiach jak najbardziej etycznych i tracic czas na jalowe (z definicji) pyskówki. Nie lepiej zostawic to specjalistom po fachu, panie PhD? No chyba, ze Szanowny (Wielebny?) to doktor od tej jedynej, slusznej filozofii. W takim wypadku rozumiem 🙂

    Uklony

  75. olborski, jak przystało na zakompleksionego ptaszka „leci wikipedią” by pokazać, że nie jest jednak taki mały. Daremny trud.

  76. „Jestem w stanie wojny z samym sobą, […] nie możecie wiedzieć
    do jakiego stopnia, dalej niż to, co sam widzę i co wy odgadujecie,
    i mówię rzeczy sprzeczne, które, można powiedzieć, są
    w prawdziwym napięciu, budują mnie, sprawiają, że żyję,
    i sprawią, że umrę” – Derrida.

  77. A ci co sie boja obnizenia swojego genotypu przez prof .Hartmana chcialabym
    zapewnic ,ze to niemozliwe ,Wy przeciez i tak nie macie DNA tylko DNO ..
    Pozdrawiam

  78. waldi.
    Trochę źle się wyraziłem o tych gruzach. Niemniej filozofia – jak drzewo – wypuszcza nowe gałęzie. Niektóre umierają przy pniu, inne są bazą dla dalszych gałęzi. Platon i Arystoteles są takimi konarami, inni uschli. Dziękuję za merytoryczną uwagę.

  79. Polonia-Sawa
    10 października o godz. 13:36 brawo….DNA nie widac, takie glebokie…..
    Saldo mortale

  80. Polonia-Sawa… znowu ci się coś popier.oliło z tym dnem.
    Co ty robisz na dnie oceanu? Czekasz na walenie?

  81. Jakis napalony ornitolog blogowy lub (-na) (-ożka) nie rozumie nawet tego , ze wiecej mogłby(-aby) skorzystac w zoo niż u Hartmana .
    A gdyby tak trafił sie jeszcze jakis odpowiednio- poznanski osiołek !? . Y.n.n.

  82. olborski
    10 października o godz. 14:26
    … Nie mozna Derrida oskarzac z powodu bledu Hartmana …
    Pozdrawiam
    ps.
    chyba jednak wole z tymi polskimi poznanskimi osiolkami jak z Wami ..
    nie wylaczajac Profesora …. A w Niemczech zapraszam do Bremy
    tam mamy cztery zwierzaki naraz…

  83. – А как же ты можешь разговаривать, если у тебя нет мозгов? – спросила Дороти.
    – Не знаю, – ответил olborski, – но те, у кого нет мозгов, очень любят разговаривать.

  84. Дорогой Jańcia,
    A я очень удивлен, что кто-то настолько лишен интеллекта и знания, как господин Хартман, может быть Польский профессор университета, и на верхней части Ягеллонского!
    С уважением,
    ваш Каган.

  85. Polonia de sawa
    Nie sądź innych po sobie!
    Szalom!

  86. Lubicz
    Ja nie uprawiam filozofii, a tylko jej metakrytykę, a ponadto, to z hermeneutycznego punktu widzenia ontologii, to rezystancja impedancji Hartmana na implikacje kontestacji dekostrukcjonizmu Derridy przewyższa istotnie jego wirtualna intelektualną kapacytancję, ergo jego stochastyczne (nie mylić tu z probabilistycznym) zafascynowanie Derridą bynajmniej nie implikuje jego epistomologiczego błędu polegającego na nieuwzględnieniu szerszych, to jest metafizycznych implikacji wynikających z komplikacji spowodowanych negatywnym następstwem zwiększonej homozygotyczności, czyli depresją inbredową, która może objawiać się zmniejszeniem płodności i plenności, zmniejszoną witalnością, zredukowaną odpornością na choroby, wydelikaceniem fenotypu (zmniejszeniem rozmiarów i masy ciała, słabszym kośćcem itp.), zwiększeniem wrażliwości na niekorzystne warunki enwironmentalne oraz ogólnym osłabieniem odporności psychicznej.
    Paniał?
    Szalom!

  87. Waldi,
    Teozoficzne implikacje hermeneutyki Gadamera (i nie tylko zresztą jego) są znacznie bardziej skomplikowane niż ty to tutaj sugestywnie, ale superficjalnie implikujesz, jako iż zgoda, że trend sekularny jest taki, że w ciągu wieków zachodzi w sensie stochastycznym pewna ewolucja sensów, znaczeń, pojęć, kategorii i paradygmatów, ale jak można taką ewolucję prześledzić na przykładzie tylko jednego pojęcia substancji, jako iż metafizycznymi znaczeniami obrosło to słowo od już starożytności, a natomiast dekonstrukcja wszystkiego i budowanie na gruzach fundamentów metafizycznej ontologii nie jest, bo tez i nie może, być działalnością pożyteczną per se, lecz przeciwnie, wysoce szkodliwą, jako iż milcząco zakłada się bowiem, że cały dorobek poprzedników można spokojnie wrzucić do kosza, i zacząć zupełnie od zera, a tymczasem zero istnieje przecież tylko konceptualnie, niejako wirtualnie, abstrakcyjnie, ale już nie realnie czyli fizycznie, jako iż immanentnym atrybutem zera jest jego idealna przecież zerowość, którą pomniejsi parafilozofowie, tacy jak n.p. Hartman mylą z nicością, ale przecież nicość jest nie tylko wirtualna, a więc wcale nie jest ona nierealna, a wręcz przeciwnie, przynajmniej w termodynamicznym sekularnym trendzie analizowanym z pozycji deterministycznego stochastyzmu stoików.
    Szalom!

  88. Olborski
    Nie ma czegoś takiego jak tekst, istnieje bowiem najwyżej tylko jego wirtualna warstwa paraznaczeniowa, której jednak także nie ma z punktu widzenia stochastycznego determinizmu, a więc logiczną konkluzją jest tu to, że termin dekonstrukcji nie ma precyzyjnej a więc także i immanentnej kategorycznie definicji, także dlatego, że unikał jej sam jego autor, czerpiąc zarówno z twórczości Heideggera (i jego pojęcia ‘destruktion’ rozumianego jednak nie jako dekonstrukcję, ale z francuskiego, jako ‘de construction’, a więc au contraire), jak tez i z idei Innego u Lévinasa, a choć sam autor tego terminu nie uważał się przecież za postmodernistę, a najwyżej za wirtualnego parapostmodernistę, to jednak dekonstrukcja uważana jest wciąż, jakkolwiek totalnie mylnie, za jedno z kluczowych podejść w ramach tego kierunku badań społecznych i filozofii, ponieważ owa dekonstrukcja jest także sposobem interpretacji tekstu i kultury, a więc także i cywilizacji w znaczeniu ogólnym, to jest ona obecna zarówno w filozofii, jak tez i w antropologii, socjologii i teologii, a także w literaturoznawstwie i kulturoznawstwie, przynajmniej jeśli te terminy rozumiemy ontologicznie, a nie epsistomologicznie, czyli inaczej niż Hartman.
    Szalom!

  89. Vielleicht kennen Sie die Anekdote aus dem Film „Cabaret”? Auf dem Laufsteg in einer deutschen Kleinkunst, zu einer Zeit, kurz bevor Hitler an die Macht kam, zeigt der Ansager vier Schweine: Diese beiden kleinen Ferkel sind die Kinder von Herrn und Frau Mann, das etwas größer ist eine Frau Mann und die fettesten ist Herr Mann (Göring, wenn Sie nicht bereits wissen). Allerdings ist Hart Mann noch mehr Schwein als die Schweine aus dem Film.

  90. Kagan,
    1 – польских профессоров об уровне троглодита или кретина на пучки и не только на Ягеллонском Университете.
    2 – блог Hartmana имеет подзаголовок „безответственные записки” и только кретин того не замечает.
    3 – я не имею ничего против, чтобы серьезный профессор писал мало серьезное artykułna серьезные темы – я имею ведь свой ум.

  91. errata – winno być:
    Kagan,
    1 – польских профессоров об уровне троглодита или кретина на пучки и не только на Ягеллонском Университете.
    2 – блог Hartmana имеет подзаголовок „безответственные записки” и только кретин того не замечает.
    3 – я не имею ничего против, чтобы серьезный профессор писал мало серьезное статьи на серьезные темы – я имею ведь свой ум.

  92. Jańcia,
    Pozwól, że odpowiem Ci po polsku (Позвольте мне ответить вам на польском языке):
    1. Zgoda, od wielu lat poziom polskiej profesury wyrównuje się na poziomie troglodycko-kretyńskim, I to nie tylko na UJ.
    2. To, że blog Hartmana ma „nieodpowiedzialność’ w swoim tytule to bynajmniej nie oznacza, że Hartman jest zwolniony z odpowiedzialności za to, co pisze on na tymże blogu.
    3. Masz oczywiście prawo do swojego zdania, a ja mam prawo się z nim nie zgadzać. Tyle, że z Hartmana to żaden profesor, a więc nazwanie go „poważnym profesorem” jest tu zupełnie nie na miejscu.
    Szalom!

  93. Polonia-Sawa
    10 października o godz. 15:33
    O 14.26 to ja nikogo o nic nie oskarzam tylko sie dziwie .
    O 11.54 usiluje niesmialo wyjasnic , ze podpieranie sie Wikipedia w niczym w zasadzie nie pomaga. Pozdrawiam

  94. – А как же ты можешь разговаривать, если у тебя нет мозгов? – спросила Дороти.
    – Не знаю, – ответил olborski, – но те, у кого нет мозгов, очень любят разговаривать.

  95. Panie takei-butei, niech se pan da na wstrzymanie i przeczyta jeszcze raz wątek naszej rozmowy, jeśli rzecz jasna chce się panu dalej o tym dyskutować. Bo mnie się nie chce.

    Nie wiem, o co pan się w ogóle wykłóca. Nie zaprzeczam przecież niczemu, co pan mówi. Pan ma do mnie wąty, ponieważ odważyłem się na pewną złośliwość w kierunku katolików (złośliwość, o której ostrzegałem, żeby jej nie brać na poważnie, a którą pan wziął na poważnie). Próbuje mi pan udowodnić coś, o czym (powiedzmy, że) wiem, że jest prawdziwe i co najważniejsze – coś, co nie ma _żadnego_ znaczenia dla tej mojej złośliwej uwagi, którą tu zamieściłem.

    Rozumiem, że może być pan rozdrażniony „dyskusją” z innymi komentatorami, ale po co zaraz te nerwy i drażliwe uwagi?

  96. Jeśli dobrze rozumiem, Kagan, masz swoją listę rankingową 687. profesorów UJ (a zwłaszcza tych 269. zwyczajnych) uszeregowaną wg kryterium „powagi” i prof. Hartman jest w ogonie – okupuje ostatnie pozycje albo jest tylko docentem. Dobrze byłoby ją opublikować pro publico bono, choćby tylko jako ostrzeżenie dla potencjalnych kandydatów na studia.
    ###Polska bez uniwersytetów z kadrą nauczającą na wysokim poziomie zmierza nieuchronnie do kolejnej utraty swej państwowości. Ten collapse poprzedza faza degradacji społeczeństwa (ze swoim powszechnym kryzysem zaufania) i ledwie kamuflowanego „niewolnictwa”.

  97. Jańcia – (…) те, у кого нет мозгов, очень любят разговаривать. For example – Hartman… 😉
    Arek Wittbrodt – nie nerwujsja! 😉
    SZALOM!

  98. Lesiu, die alte Tunte.

    Ist das ein Witz ?
    „Es ist zum Schreien” !
    Sehr komisch, dass ich nicht lache.

    Du hast den Arsch offen.

  99. Jańcia
    Na UJ może być dziś formalnie dziś zatrudnionych nawet więcej niż te 687 profesorów (w tym 269 tzw. zwyczajnych), ale to bynajmniej nie znaczy, że UJ cokolwiek dziś sobą reprezentuje. Zgoda – Polska bez prawdziwych uniwersytetów z kadrą nauczającą na wysokim poziomie zmierza nieuchronnie do kolejnej utraty swej państwowości, a ten kolaps (pamiętam ten wyraz z występów A.P. prof. Włodzimierza Zonna w programie telewizyjnym Eureka) poprzedza obserwowana przez nas obecnie „tu i teraz’ faza degradacji społeczeństwa (ze swoim powszechnym kryzysem zaufania) i ledwie kamuflowanego niewolnictwa (umowy śmieciowe, tzw. jednoosobowa działalność gospodarcza etc.) oraz z chowem wsobnym naukowców, którego produktem jest m.in. „profesor” UJ Jan Hartman, syn innego profesora, Stanisława Hartmana, ponadto prawnuk rabina Izaaka Kramsztyka – absolwenta a później także wykładowcy Warszawskiej Szkoły Rabinów, osoby bardzo zasłużonej dla Polski, a w związku z tym zapewne przewracającej się dziś w grobie z powodu tych niecności, które wyczynia dziś jego prawnuk.
    Szalom!

  100. Maciek von Placek
    Zajmij się lepiej wykrywaniem agentów UB na tym blogu. Niepowodzenia, du ficken Loch in den Arsch (jebati rupu u dupe)! 😉

  101. Kagan
    10 października o godz. 19:24
    Jańcia – (…) те, у кого нет мозгов, очень любят разговаривать. For example – Hartman…
    ————————————————————————————–
    Powiedział to niemowa Kagan, który pod jednym wpisem pana Hartmana na 99 komentarzy nabajdurzył aż 25.

  102. Kagan
    Za często używasz słowa „stochastyczny”. Dobra parodia powinna być bardziej urozmaicona językowo 🙂

  103. Pieczul – zabronisz mi przekraczania planu w czynie społecznym, ku czci itd.?
    Anka – nie moja to wina, że nasza rzeczywistość ma chcrakter stochastyczny, a poza tym, to chyba żaden z polskich współczesnych filozofów nie ma nawet najmniejszego pojęcia, co te słowo właściwie znaczy.
    Szalom!

  104. Arek Wittbrodt
    10 października o godz. 19:00

    Ateiści gnębią Hartmana. To prawda. Mówię bez złośliwości. Dasz sobie na wstrzymanie? Nerwy mogą ci jednak puścić, nie ruszy mnie to.

  105. Kagan
    10 października o godz. 20:22

    Patentowana szczekaczko, nie mając nic do powiedzenia, odszczekujesz się jakimś idiotycznym imputowaniem zabraniania. Ludzie, spiertalajta, Kagan dziób otwiera!

  106. Dżizus, takei. Coś z tobą nie tak. Ubzdurałeś sobie coś o mnie i moich poglądach i się teraz czepiasz. No nic – ja na to nic nie poradzę. Żegnam.

  107. Panie Profesorze,
    Dziękuję za wspomnienie i przybliżenie tej interesującej postaci.

  108. Pieczul
    Znów tylko kolejny chamski atak ad personam? Nic poza tym nie masz do powiedzenia?
    Takei
    Tak, ateiści, tacy jak n.p, ja sam, gnębią teraz „profesora” Hartmana i to go najbardziej boli, jako iż nie może on zdymisjonować ich krytyki, kwalifikując ich jako ciemną, religijną, zacofana konserwę.
    Szalom!

  109. (E)Vangelia – ile wazeliny masz w domu w zapasie?

  110. „Informanten aller Länder vereinigt Euch!”

    Lesio – Die alte fette Tunte.
    Ich habe festgestellt, Du sind ein polnisches Stasi.

  111. Kilka pytań do Pana Jana H.
    1. Czy pańska propozycja legalizacji kazirodztwa nie ma przypadkiem czegoś wspólnego z pańskimi upodobaniami w zakresie uprawianych przez pana praktyk seksualnych?
    2. Dlaczego chce pan złamać tylko tabu kazirodztwa, a nie tabu pedofilii, nekrofilii oraz zoofilii?
    3. I co z ludożerstwem, poligamią oraz, last but not least, z sadyzmem? Czyżby według pana to poglądy pewnego znanego francuskiego markiza wciąż nie są au courant i nie jest on jeszcze salonfähig?
    Szalom!

  112. maciek-placek
    Czy ty czasem czytasz wpisy na tym blogu? Ile razy mam ci więc powtarzać, że mylisz mnie z innym Lechem Krawczykiem, emerytowanym pułkownikiem milicji, osobnikiem o ponad 20 lat ode mnie starszym, ale dla 99% prymitywnych antykomunistów takich jak ty, to wystarczy taka przypadkowa przecież zbieżność niektórych danych osobowych, aby kogoś zniszczyć tylko dla tego, że ma on takie samo nazwisko i imię jak ktoś, kto kiedyś był funkcjonariuszem PRLowskiego aparatu bezpieczeństwa.
    Ja jestem bowiem Lech Janusz Krawczyk urodzony dnia 1 grudnia 1949 roku w Łodzi, syn Mirona i Janiny a nie Lech Antoni Krawczyk urodzony dnia 12 czerwca 1925 roku w Kaliszu, syn Lucjana i Wiktorii, pułkownik policji emerytowany w roku 1985, a którego dotyczy owa ‘teczka’ IPN o sygnaturze IPN BU 0604/854 (18660/V).
    Ile razy ma też wbijać do twej tępej łepetyny, że nie zajmowałem się też nigdy tym, co robiło tzw. biuro „B” MSW, a którego to pracownikiem a na koniec nawet dyrektorem był ów Lech Antoni Krawczyk, czyli całokształtem obserwacji, dokonywaniem wywiadów-ustaleń, wstępnym rozpoznaniem i zabezpieczeniem dyplomatów i cudzoziemców, tajnymi przeszukaniami, ustaleniami rejestracji samochodów, zabezpieczeniem hoteli, punktami obserwacyjnymi (RPO, ZPO, SPO), lokalami kontaktowymi (LK) obserwacją etc.
    Patrz też:
    http://katalog.bip.ipn.gov.pl/showDetails.do?idx=K&katalogId=2&subpageKatalogId=2&pageNo=1&nameId=1552&osobaId=12844&
    http://jozefdarski.pl/1121-czerwona-pajeczyna-6-centrala-6-biura-b-c-w-i-inne
    Kus je vieze kont. 🙁

  113. maciek-placek
    Znając twe zamiłowanie do ścigania agentów PRLowskiej bezpieki – realnych oraz wirtualnych, to proponuję ci zajęcie się tymi oto osobami:
    IPN BU 00273/592 HARTMAN ANTONI
    IPN BU 0901/1398 HARTMAN BARBARA KRYSTYNA (BYLICA)
    IPN BU 00945/1039 HARTMAN ERICH
    IPN BU 002082/610 HARTMAN KRYSTYNA (także IPN BU 002086/1871)
    IPN BU 0194/543 HARTMAN NORBERT
    IPN BU 0290/218 HARTMAN WIESŁAWA
    IPN BU 0902/253 HARTMAN WŁADYSLAW
    http://www.ny.pl/Lista_Wildsteina/h/ha.html
    Miłych studiów! 🙂
    Szalom! 😉

  114. Kagan
    10 października o godz. 21:25
    Czy pańska propozycja legalizacji kazirodztwa…
    —————————————————————————
    Zawodzisz mnie Kagan… gdzie znalazłeś u Hartmana „propozycję legalizacji kazirodztwa”?
    Czyżbyś chciał jednak być uznany za wszawą szuję , której nieobce są ubeckie metody manipulacji?
    Czyż nie mają zatem racji twoi oponenci traktując cię jak gnidę?

  115. Ze też szpitalom dla wariatów, tyle czasu zajmuje złapanie zbiegłego pacjenta!
    To jest skandal i dowód na nieudolność służby zdrowia!

  116. Jańcia
    Pytasz się mnie, gdzie ja znalazłem u Hartmana “propozycję legalizacji kazirodztwa”? Cytuję więc jego słowa z dnia 29 września b.r. – bez poprawek, a więc z zachowaniem oryginalnej pisowni: „milosc erotyczna miedzy rodzenstwem moze byc bardzo piekna a szkody psychiczne nie musza byc wieksze niz w wielu legalnych zwiazkach.” Jeśli to nie jest jawna pochwała kazirodztwa, a co za tym idzie, w kontekście całej jego wypowiedzi (szczególnie tej oryginalnej, skasowanej przez cenzurę), to ja jestem chiński cesarz. A twoich oraz ‘sugadady’ chamskich insynuacji nie komentuję, a tylko odsyłam je do prokuratury. Przypominam sygnaturę akt: PG II 1 Ko/1973/13.
    Bez pozdrowień, zwolennicy legalizacji kolejnych, po homoseksualizmie, zboczeń seksualnych oraz sabotażyści, którzy, jak Hartman, poprzez pogorszenie genotypu Polaków chcą doprowadzić do pogorszenia fenotypu tychże Polaków, aby łatwiej było nimi rządzić a tym samym łatwiej opanować Polskę. Gdyby w Polsce rządzili dziś Polacy, a nie agenci Niemiec, USA i Watykanu, to Hartman ze swoimi zwolennikami siedzieli by przecież od dawna za kratkami. To się bowiem zawsze tak niewinnie zaczyna – od artykułu jakiegoś pięknoducha, który z góry informuje nas, że on nie jest za legalizacja n.p. homoseksualizmu, a tylko chce spokojnej, pozbawionej zbytecznych przecież w tym kontekście emocji, dyskusji na temat tegoż homoseksualizmu. Chodzi tu przecież głównie o to, aby oswoić zwyczajnych ludzi z tym, ze o homoseksualizmie można już dyskutować, a wiec staje się on (homoseksualizm) powoli czymś coraz bardziej zwyczajnym, a więc coraz łatwiej jest przygotować społeczeństwo do jego akceptacji. I o to właśnie chodziło Hartmanowi odnośnie kazirodztwa – jak bowiem inaczej, jeśli nie wyraźnym poparciem dla kazirodztwa, są jego słowa przeze mnie ty zacytowane, a za które wciąż jeszcze nie poniósł on należnej mu przecież odpowiedzialności karnej, co świadczy o poważnym zaawansowaniu upadku Rzeczypospolitej. Tylko odebranie władzy mafii składającej się z elit obecnie nami rządzącymi poprzez PO, PiS, PSL, SLD czy też TR może uratować Polskę przed kolejnymi rozbiorami!

  117. sugadaddy
    11 października o godz. 9:54

    Niewykluczone, że personel szpitala wariatów nie tylko go nie szuka, ale właśnie po cichu wykopał, bo i tam go mieli dość.

  118. Pieczul
    Ty chyba piszesz z takowego szpitala, jako iż wyraźnie masz obsesję na jego temat. I tak dyskusja z tematu legalizacji kazirodztwa, zaproponowanego na tym blogu przez Hartmana zeszła, jak to zresztą zwykle bywa, na temat Kagana. 🙁
    Szalom!

  119. Kagan,

    1/ Hartman napisał expressis verbis:
    „Nie mówię, że jestem za legalizacją związków kazirodczych. Twierdzę tylko, że warto rozpocząć dyskusję na ten temat”.
    Clara non sunt interpretanda.
    2/ Nie strasz prokuraturą bo przypominasz bezradnego karzełka, któremu urwało jaja.

  120. Kagan
    11 października o godz. 10:54

    Ktoś tu, BĘCWALE AD PERSONAM, plótł o jakimś Kaganie? A co to takiego?

  121. olborski
    10 października o godz. 17:56

    Drogi Panie ,ja przyjelam felieton Profesora jako sygnal , krotkie opowiadanie
    o znanym filozofie i nie jako proba dokladnego tlumaczenia podstaw
    jego filizofii . Taka mala zachete, analiza ujeta w dziesieciu zdaniach, mozna napisac o Eisteinie,Koperniku , czy innych wielkich , czy mozna jednak w takim zakresie wyjasnic teorie Eisteina ?
    To semester pracy studenta na uniwersytecie .Podobnie jest
    z Derridy . Przeciez wiedzy czlowiekowi nie mozna wlewac do glowy
    w formie oleju ? albo sie to robi dla egzaminu ? ,albo z powodu checi
    zrozumienia ?
    Ja przed czytanie wpisu Hartmana poszlam to Winn… i stwierdzilam
    chodz nie wszystko pojelam ,a pojelam tylko tyle …ze nigdy bym
    nie przypuszczala ze mozna tak patrzec na pewne problemy .
    Osobiscie nie lubie tego polskiego humanistycznego baroku ,uprawianego
    n.p przez Hartmana on jest mi przeladowany , lubie rzeczowosc ,
    ale to wynika tez z mojego zawodu ..
    Co chcial do nas powiedziec Profesor ? Ze filozof ma wolnosc
    interpretacji pojec , a zatem On posiadal ta wolnosc pisac o kazirodztwie
    ze swojego indywidualnego punktu widzenia / przeciez tak zrobil z Derride?/
    Niestety Profesor Hartman popelnil blad , bo filozofia Derride, teoria
    Millera interesuja sie i moze zrozumiec tylko ograniczona ilosc ludzi ???
    kazirodztwo dotyczy nas wszystkich i szczegolnie tych najmniej wyksztalconych i socjalnie slabych ludzi…to trzeba wziac pod uwage .
    Dlatego odmawiam Panu Profesorowi jakichkolwiek kompetencji socjalnych
    i jakiegokolwiek zrozumienia problemu ..
    Pewnie Profesor jest „zdegustowany” maloscia czlowieka …szkoda…
    Pozdrawiam

  122. Jańcia
    1. Hartman napisał w skrócie tak: „ja nie jestem za legalizacją kazirodztwa, ale nie rozumiem, dlaczego jest ona w Polsce wciąż nielegalna, skoro przecież miłość erotyczna między rodzeństwem może być bardzo piękna a szkody psychiczne nie muszą być większe niż w wielu legalnych związkach”. A więc raz jeszcze: jeśli to nie jest jawna pochwała kazirodztwa, a co za tym idzie, w kontekście całej jego wypowiedzi (szczególnie tej oryginalnej, skasowanej przez cenzurę), nawoływanie do legalizacji tego kolejnego, po homoseksualizmie, zboczenia to ja jestem chiński cesarz. Przecież po legalizacji homoseksualizmu i po oczekiwanej niebawem przez tzw. postępowców, z Hartmanem na czele, legalizacji kazirodztwa, to przyjdzie pewnie czas na legalizację pedofilii, jako iż, jak to można ująć za Hartmanem ”miłość erotyczna między osobą dorosłą a nieletnim może być bardzo piękna a szkody psychiczne nie muszą być większe niż w wielu legalnych związkach”. Poza tym, to nawet jeśli kazirodztwo zostałoby formalnie zalegalizowane, to przypominam ci znacznie ważniejszą łacińską maksymę, a mianowicie „non omne quod licet honestum est”.
    2. Ja ciebie nie straszę, ja ciebie tylko informuje, a co do „karzełka” to przypominam ci epizod z Dawidem i Goliatem.
    Szalom!

  123. Polonia-Sawa
    11 października o godz. 16:01
    Twoje porównanie Derridy z Einsteinem czy Kopernikiem jest niepoważne. O Derridzie i jego dekonstrukcjoniźmie już mało kto pamięta bo i nie ma o czym.
    Pisząc w dziesięciu zdaniach o Einsteinie można by jednak cos bąknąć na temat względności czasu. Gdyby jednak jakiś fizyk Hartman napisał o Einsteinie , że był kustoszem względności czasu i krążył po dialektycznych kręgach refleksji, to oczywiście w niczym nie przybliżyłby nam myśl Einsteina ani Zweisteina.
    Są tacy filozofowie, którzy o trudnych rzeczach pisali jasno(np. Kołakowski) i tacy co to o banałach piszą tak skomplikowanie, aby ukryć banalność swoich przemyśleń i tak odbieram tekst Hartmana. Jest dla mnie oczywiste, że po wygłupie na temat kazirodztwa i zdaniu sobie sprawy, że dużo stracił na powadze, tym tekstem pytyjsko-hermetycznym chce przykryc swój kazirodczy wyskok

  124. Polonia-Sawa
    Derrida, to mógłby Kopernikowi czy też Einsteinowi najwyżej buty czyścić, jako iż Derrida był tylko błyskotliwym półgłówkiem, potrafiącym tylko ładnie bredzić o niczym, zaś Kopernik i Einstein byli prawdziwymi uczonymi, a nawet więcej – mędrcami.
    Zgoda, filozof ma pewną wolność interpretacji pojęć, ale Hartman nie jest przecież filozofem, a tylko (marnym zresztą) profesorem filozofii na podrzędnym, prowincjonalnym uniwersytecie gdzieś na krańcach Europy Centralnej. Gdyby dyskusje na temat kazirodztwa rozpoczął prawdziwy mędrzec, filozof klasy n.p. Kanta, Hegla, Marxa czy też Russella, a nawet Kotarbińskiego, Tatartkiewicza czy też Ingardena, to zupełnie inaczej była by ona przyjęta, niż kiedy zaczyna ją, i to nie wśród uczonych, a na blogu popularnego tygodnika, niespełniony polityk cum marnawy nauczyciel akademicki!
    Zgoda, filozofów zrozumieć mogą w zasadzie tylko inni filozofowie, ale co to ma tego, że kazirodztwo dotyczy w pewnym sensie nas wszystkich, a szczególnie zaś tych najmniej wykształconych i, jak to ujęłaś, ”socjalnie słabych ludzi”?
    Tak więc zgadzamy się, że Hartman popełnił błąd zaczynając tę dyskusje od wyraźnej afirmacji kazirodztwa oraz zaczynając ją na niewłaściwych łamach, co świadczy o tym, że zupełnie nie ma on pojęcia o społeczeństwie i rządzącymi nim prawach. Nic więc dziwnego, że nie sprawdził się on ani jako nauczyciel akademicki, ani jako publicysta ani też jako polityk.
    Szalom!

  125. Pieczul – znów zasmradzasz to forum odchodami swego tzw. intelektu?

  126. Lewy
    Masz racją, że porównanie Derridy z Einsteinem czy Kopernikiem dokonane przez „Polonię z Sawy” jest niepoważne, jako iż o Derridzie i jego dekonstrukcjoniźmie już mało kto pamięta bo i nie ma też o czym czy też o kim pamiętać.
    I zgoda, że bełkot typu „Einstein był kustoszem względności czasu i krążył po dialektycznych kręgach refleksji” oczywiście w niczym nie przybliżyłby nam myśl Einsteina ani Zweisteina ani nawet Dreisteina!
    Przenosząc dyskusje z poziomu paranauki na wyższy poziom, czyli nauki, pozwolę sobie zacytować tu powiedzenie znanego polskiego fizyka, Leopolda Infelda (bliskiego współpracownika Einsteina), który zwykł był mawiać, że istnieją dwa rodzaje wykładowców: kiepscy, którzy na wykładach czy w swoich pismach zdają się mówić: „patrzcie, jaki ja jestem mądry” (n.p. Hartman czy Derrida) i są też inni, którzy mówią: „patrzcie, jakie to proste”. Feynman (noblista z fizyki, autor znanych ‘Wykładów z fizyki”), mający dar łatwego tłumaczenia, należał do tych drugich, podobnie jak Mendelejew, twórca okresowego układu pierwiastków, którego akademicki podręcznik do chemii był używany przez dziesiątki lat po jego śmierci. W Polsce takim odpowiednikiem Feynmana czy Mendelejewa był n.p. prof. Włodzimierz Zonn (astrofizyk).
    Jest więc dla mnie oczywiste, że po wygłupie na temat kazirodztwa i zdaniu sobie sprawy, że dużo stracił on w ten sposób na swej reputacji, chciał Hartman, tym tekstem ‘pytyjsko-hermetycznym’ przykryć swój kazirodczy wyskok. Moim zdaniem, to tym, jakże bełkotliwym, pseudofilozoficznym tekstem, skompromitował się on praktycznie niemalże absolutnie. Ma on obecnie wiarygodność G. Busha juniora czy też Baraka Hussajna Obamy.
    Szalom!

  127. Wszystkich, którzy tak się zachwycali na tym blogu tekstem Hartmana o Derridzie proszę o opisanie, w kilku zdaniach, po polsku, unikając pseudonaukowego żargonu, swoimi własnymi słowami, „co Hartman miał na myśli pisząc te słowa o Derridzie?”.
    Szalom!

  128. Polonia-Sawa
    11 października o godz. 16:01
    ——————————-
    Lewy
    11 października o godz. 17:52
    —————————————

    Nasze świadomości, nasze rozumienia dostępnych nam skarbów wiedzy etc, są w nas wkodowywane od zarania naszej cywilizacji. Obecnie, z tego co pcha się do nas od przyszłości – nasze /ludzkie/ wspaniałe wzloty naszych świadomych /na ile procent ?/umysłów , będą musiały zmierzyć się z nieporównywalnymi jakościowo wyzwaniami.
    Nie wiem, czy całościowy rozwój intelektualny naszego gatunku jest wspierany jakimś wyższym planem, ale fascynujące jest dla mnie to, że w sytuacji, kiedy stoimy przed zmierzeniem się naszych jaźni ze znacznie zagęszczonymi obszarami wiedzy itd. kończymy przygotowania do naszego awansu do transhumanizmu.
    Szczerze polecam zapisanie sobie felietonu pan prof.Hartmana o Derridzie, o ponowne przeczytanie jego po kilku latach. Piszę to z życzliwością dla Was, i z uczciwym przekonaniem, że Derrida okaże się niebawem dziejowym fenomenem.
    Wspomniany przez Was Einstein, według najnowszych przekazów też był bardziej fenomenem /genialnym intuicjonistą/ niż tylko bardzo bystrym mózgowcem/ z „rachunków” był wręcz cienki/.

    Pozdrawiam, Pikuś

    P.S.
    Powyższe dyrdymały, proszę traktować niezobowiązująco.

  129. Pikuś
    Chyba najwięcej waryatów zlatuje się na blogu Hartmana.
    Cóś jest na rzeczy. Ale co?

  130. Pikuś
    1. O co ci chodzi? Uczony nie musi być biegły w rachunkach – Michael Faraday, jeden z twórcow wpółczesnej fizyki, powiedział kiedyś, że w swym zyciu rozwiązał on tylko jedno równanie. I co z tego? Nie jest on według ciebie wybitnym uczonym?
    2. A co do Einsteina – jak zaawansowana jest twoja znajomość geometrii różniczkowej – aparatu OTW? Ja, co prawda, nie studiowałem matematyki jako głównego przedmiotu (major), ale miałem na studiach matematykę wyższą przez ponad trzy lata (7 semestrów), a mimo to nie ośmielił bym się powidzieć, że geometria różniczkowa nie sprawia mi żadnych trudności.
    3. Napisz raz jeszcze, ale po polsku, o co ci chodziło w twym wpisie o Derridzie i Hartmanie.
    Szalom

  131. Mag
    Ty też zaczynasz zanieczyszczać ten blog swymi chamskimi wręcz atakami na tych, którzy ośmielają się mieć inne zdanie niż JWP ex-redaktorka „Zwierciadła” i innych kobiecych pisemek zawierających głównie plotki na temat seksualnego życia tzw. celebrytów?
    Szalom!

  132. Mag,

    sądzę, że każde z nas, w perspektywie ponad horyzontalnej, ma w sobie obowiązkową spory zasób „waryactwa”. Jeśli tę cechę ujawniamy na blogu, to trudno o bardziej rozwojowo użyźnione środowisko.
    Poznawczo- nasze takie odsłony, które są najszczerszymi, naszymi osłonami siebie samych- są kapitalnymi żródełkami dla pogłębiania naszych około humanistycznych świadomości.
    Cóż może być piękniejsze w tym względzie, niż widok tacek, na których obnosimy po danym blogu siebie , jakimi Panu Bogu do tego momentu, udało się nas zmajstrować…

    Pozdrawiam, Pikuś

    P.S.
    „Waryat” to brzmi dumnie!!!
    -przynajmniej na blogu u filozofa.

  133. Kagan
    11 października o godz. 19:16
    —————————————-

    Kaganie,

    masz we wszystkim absolutną rację, podobnie jak pozostałę istoty naszego gatunku, które cokolwiek wypowiadają na dany temat.
    Z matematyką mam taki idiotyczny dylemat, że w dwóch działach tej nauki, uciekłem trochę do przodu , licząc od tego co oficjalne w tej dziedzinie.
    Ponieważ od zawsze byłem pop..onym indywidualistą/straszna przypadłość!!!!!/ cały czas kombinuję, jak do tej swojej wewnętrznej prózni zagonić kilka Nobli/jeden z fizyki/.

    Pozdrawiam,Pikuś

    P.S. Na Nobla z „polaka” nie mam ssania, więc chyba umrę jako nieudaczny grafoman…

  134. Pikuś
    Stanisław Lem, sam zresztą niewątpliwy geniusz i jedyny, jakiego poznałem osobiście w całym moim dotychczasowym życiu, napisał był w „Doskonałej Próżni”, że prawdziwych geniuszy należy szukać przede wszystkim w szpitalach psychiatrycznych, jako iż ich geniusz jest bardzo często mylnie diagnozowany przez zwyczajnych ludzi, czyli niebędących geniuszami, jako „obłęd”.
    Stąd też określenie „wariat” może oznaczać nie tylko osobę mającą problemy ze zdrowiem psychicznym (a z cudzej choroby, jak wiadomo, nie wypada się śmiać), ale także i geniusza. Ale tego przecież nijak nie wytłumaczysz ograniczonej umysłowo kobiecinie, której horyzont intelektualny wyznacza poziom brukowej prasy dla małorozgarniętych samic gatunku homo (podobno) sapiens.
    Szalom!

  135. Pikuś!
    Powodzenia! 🙂
    Szalom!

  136. Pikuś
    Życzę ci wielu Nobli, zwłaszcza w matematyce, bo chyba na tym ewentualnie najbardziej by ci zależało.
    Mój silny indywidualizm lokuje się dziś tylko w strefach zastrzeżonych dla prywatności. A skoro skłaniasz mnie poniekąd do jakiejś jeszcze „odsłony”, to odpowiem krótko.
    Jak to dobrze niczego już nie musieć, nie pożądać ani Nike, ani Nobla, ani nawet nagrody im. Teresy Torańskiej, czy wygrania konkursu Perfekcyjnej Pani Domu albo na Najpiękniejszego Kota Czempiona (mam bezczelne skłonności do spolszczania) własnego chowu, nikomu niczego nie zazdrościć, z niczego się nie tłumaczyć i w spokojności smakować ulubione używki.
    Jakie, to już nie wyjawię, ale niekoniecznie te, co potocznie z używkami się kojarzą.
    Generalnie lubię waryatów, ale nie wszystkich.

  137. Mag
    W kwestii formalnej – nie ma oraz nigdy nie było takiego czegoś jak nagroda Nobla z matematyki. Tyle, że obawiam się, że marnuję czas tłumacząc ci rzeczy oczywiste… 🙁

  138. Pikuś
    Zapomniałam dodać, że najważniejsze to znać „swoje miejsce w szeregu”, czyli pamiętać, że im wyżej ktoś sra, tym niżej jego dupa, że sparafrazuję pewne ludowe powiedzonko.
    Im bardziej chcesz komuś dowalić, samemu się wynosząc, tym śmieszniej.
    Tę uwagę kieruję do Kagana, nie do ciebie. Sorry, że biorę cię bez pozwolenia za „przekaziora”, ale wyjątkowo mnie ten facet brzydzi, niemal kumpel Lema. Hi, hi!

  139. Matko!
    Co za głąb, który nie chwyta bluesa, tylko rzeczowo poucza, że nie ma Nobla z matematyki.
    Poczucie humoru poniżej poziomu poziomów.

  140. Mag
    Nie musisz się mną zachwycać, ale wiedz, że ja nie dam się tobie poniżać. A tobie radzę, abyś przestała zanieczyszczać ten blog odchodami swej „inteligencji”.

  141. Mag
    Ty i poczucie humoru – to jest dowcip roku jak nie stulecia!

  142. Kagan
    11 października o godz. 19:57
    ————————————
    Z pierwszym- Lemowym zgadzam się w zakresie oszacowania takich przypadłości.
    Kiedy mnie naszło z matematyką, i prze kilka tygodni , w dzień i w nocy „latałem” pod sufitem- doznałem takiego przegrzania mózgu, że wylądowałem w tzw. wariatkowie.
    Dwa najwazniejsze moje wspomnienia z tej przygody to:
    1. poznałem tam kilku wspaniałych , superinteligentnych osób, których wpływ na mnie sprawił, że świat zewnętrzny po wyjściu z tego szpitala -długo był dla mnie wyjatkowo smętny i nijaki…
    2. w kryteriach czysto akademickich, kwalifikowałem się na doskonały materiał dla ambitnego dr. nauk psychiatrycznych- na nowy przypadek, który mógłby zaistnieć jako przypadek owego doktora.
    Jemu, oprócz kariery, ” groziła” okrągła sumka , jako nagroda pieniężna.
    W rozstrzygającej rozmowie o mojej dalszej „karierze” on wypowiedział ok. pięć zdań, a ja niecałe jedno. Po mojej „ripoście” on zamilkł i po kilku minutach milczenia podziękował mi za rozmowę.
    Ten wspaniały człowiek w takich okolicznościach zrezygnował ze wszystkich profitów związanych z pracą nad moją skromną osobą.

    W kwestii drugiej-personalnej – nikt, nigdy!!! nie przełamie mojego szacunku do wszystkich osób i mojej otwartości na każdego Człowieka…

    Pozdrawiam, Pikuś

    P.S. Dzięki za „Powodzenia”

  143. mag
    11 października o godz. 20:08
    ————————————–

    Mag,
    osoby z taką otwartością jak Twoja, od zawsze uważałem za niezwykle cenne w konfrontowaniu siebie z tym światem.
    Moja ostatnia refleksja dotycząca odczuć związanych z lokowaniem naszych silnych indywidualizmów , osiągnięta drogą medytacji/ ta wyższa prawda/, jest następująca:
    im więcej zmagań mamy za sobą , tym nasze skarbnice są napełnione cenniejszymi skarbami.
    Pełna otwartość, na ciągłe tworzenie z siebie aktualnej oferty dla tego, tutaj życia, świata… w oczywisty sposób potrafi zaowocować najbardziej satysfakcjonującymi celami życiowymi ze wszystkich dotychczasowych. Pełną otwartość na ciągłe odnajdywanie siebie , możemy uzyskiwać dbając o równoległe, rozumne resetowanie dotychczasowego, co skutkuje ciągłym budowaniem oferty z siebie, bez zbędnego kumulowania bezużytków z niedawnej i wcześniejszej przeszłości.

    Pozdrawiam,
    Pikuś

  144. Trzeba mieć dużo zdrowia, żeby czytać wypociny grafomana Kagana. On chyba popadł w obsesję pisania, której praźródłem są obsesje seksualne dotyczące kazirodztwa, pedofilii, zoofilii i innych przypadłości. Szkoda, że moderator sieci nie może go zablokować i usunąć.

  145. Jako „odchód” niniejszym odchodzę.
    Dobranoc żartownisie.

  146. Pikuś
    Mam do ciebie tylko jedną, w zasadzie, uwagę krytyczną.
    Wyzbądź się ciut kwiecistości języka, bo to zaciemnia, rozmydla niepotrzebnie przekaz komunikacyjny.
    Chyba, że podejmujemy pewną grę, bawiąc się językiem głównie dla samej zabawy. Też można. I nie mam nic „naprzeciwko”.
    Zniechęca mnie jednak twoja dziwaczna komitywa z Kaganem.
    Czyżbyś był takim samym snobem czytającym Russela oraz Lema i zarazem prostakiem, bo trudno nazwać wyrafinowanym intelektualistą kogoś, kto odgryza się jak jakiś nieporadny smarkacz ( odchody „inteligencji”, mojej oczywiscie)?
    Trudno mi w to uwierzyć.

  147. Ispi
    1. Nikt ci nie nakazuje czytać moich „grafomańskich wypocin”, a więc rozumiem, że jesteś masochistą. Obawiam się, że z tej przyległości nie będzie ci łatwo się wyleczyć, a więc szczerze ci współczuję.
    2. To nie ja zacząłem na tym blogu dyskusje na temat legalizacji kolejnego zboczenia seksualnego, a jego gospodarz, czyli Jan Hartman. A ty, jak to ja widzę, masz wciąż te swoje stare nawyki z czasów, kiedy pracowałeś na stanowisku cenzora w pewnym centralnym urzędzie na ul. Mysiej w Warszawie, i stąd, z braku siły swych argumentów, chętnie posłużył byś się znów argumentem siły. No cóż – takie przypadki tęsknoty do swoich dawnych atrybutów władzy (takich jak czerwony ołówek, gumka i tzw. zapisy cenzury) jak twoje są po prostu nieuleczalne, ale na szczęście, to nie jesteś dziś tak szkodliwy jak ponad ćwierć wieku temu… 🙁
    Szalom!
    Mag
    Odchody takie jak ty, to nie odchodzą – one są spuszczane do kanalizacji. 🙁
    Não saludos

  148. kagan
    Jeszcze raz „dobranoc książę” .
    Z czego to, koteczku?

  149. Mag
    Z Lema to może byś jeszcze trochę zrozumiała, ale obawiam się, że nie dla ciebie są takie dzieła Russella jak An Essay on the Foundations of Geometry, The Principles of Mathematics a szczególnie zaś Principia Mathematica, gdzie Russell z Whiteheadem dowodzą na kilkuset stronach (360 do 379, w zależności od wydania), że 1+1=2, co oczywistym wydawać się może tylko pomniejszym, niematematycznym rozumom.
    Szalom!

  150. Mag
    Znasz li ten cytat z Moliera: „Sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało”? Nie trzeba było mnie drażnić, i tyle…
    Adieux toutou

  151. mag
    11 października o godz. 21:58
    ————————————-
    Mag,

    dziękuję za uwagi dotyczące kwiecistości mojego języka. Pomimo, że w stosunku do innych piszących, w podobnych przypadkach, miewam to samo co Ty ze mną, u siebie nic nie potrafię zmienić, ponieważ dominuje we mnie psychoza – pozostania sobą.
    Najlepiej się odnajduję we wszelkich sytuacjach, kiedy siebie daję w stanie nienaruszonym.
    W kwestii Kagana… mógłbym się zacząć tłumaczyć, że w sobotnim pośpiechu czegoś nie zauważyłem, itp. małostkowości.
    Z usposobienia i z somoukształtowania, ja jestem całkowicie odporny na najgorsze obelgi. Robię swoje, a obelgi traktuję jako „zwierzenia” obelgodawcy. Z góry wszystkim, wszystko odpuszczam, żadnemu „dobrodziejowi” nie zwierzam się z moich myśli o nich, ale zabawy z takimi w piaskownicy odwlekam metodą „na naiwniaczka” w nieskończoność. Poza wspólną piaskownicą wszyscy są dla mnie istotami ze społecznego bogactwa różnorodności. W sumie , każdemu poznanemu osobnikowi jetem wdzięczny za to, że pozwala mi poznawać istotę ludzką/ogólnie/ i zdobywać wiedzę o tym naszym istnieniowym fenomenie -u źródełek.

    Pozdrawiam, Pikuś kwiecisty

  152. Wielce Szanowny Panie Profesorze, Pomijam rozważania na temat sławnych zmarłych już filozofów. Jest się czym zachwycać, Nie przeczę. Jednak już trzecią dobę jestem pod wrażeniem wywiadu jaki z Panem przeprowadziła i w NIE opublikowała Agnieszka Wołk-Łaniewska. Niesamowita kobieta, nawet Pana „zakasowała” i wzbudziła w Panu „szczere” win żałowanie. Ja pragnę pana pocieszyć. W moim przekonaniu niepotrzebnie się Pan oskarża. Dziwią mnie używane przez Pana określania Siwca i Kwiatkowskiego, ba nawet Palikota, przyjaciółmi Przecież to na pierwszy rzut oka widać, że akurat te osoby nie są zdolne do ŻADNYCH przyjaźni, z na czele byłym prezydentem Kwaśniewskim, który jest wyrachowanym graczem i wchodzi tylko tam gdzie jest interes choćby polityczny. Jak wyjdzie, to zawsze go można zmaterializować.
    Ponieważ jak klasyk mawiał: (a tu miał rację) „w polityce nie ma miejsca na sentymenty”. Nie mogło zatem się ziścić Pana marzenie o stworzenie nowoczesnej, chociażby lewicowej i wolnej światopoglądowo partii. Głównie to drugie!!! Wiele lat temu, gdy pan wchodził do polityki ostrzegałem Pana, że to zajęcie nie dla pańskiej osobowości, chociaż ono zafascynowało Pana. Nie bardzo też się godzę z zakończeniem wywiadu, że Pana bilans jest raczej na plus. Niestety jest gorzej niż Pan myśli. Jestem emerytowanym lekarzem (od niedawna). Porzuciłem zawód i praktykę. W sprawach etyki korporacyjnej popieram Pana, ale uważam, że „odstrzelenie” Pana z komisji etyki przy ministrze Arłukowiczu, było jasnym sygnałem tego, że nowy kodeks będzie napisany zgodnie z wytycznymi NIL’u. Nie potrzebny był Pan im jako wyrzut sumienia. In vitro usankcjonowane przez ministra, jako dopuszczalna i refundowana procedura, to nie Pana wpływ. To wymusił postęp medycyny. A nie wykluczanie przez Pana wejścia do PO, aby realizować swoje zamierzenia pachnie mi Wallenrodem, a trywializując problem, porównuję to do wstępowanie w szeregi PZPR’u naprawdę wartościowych umysłów z zamiarem zmanienia (od wewnątrz) niezmiennego. Że tylko Kapuścińskiego przywołam, bo ex tempore tylko on przychodzi mi do głowy. Pan nas znacznie przeróść raczył. Znajdzie Pan w całej Polsce może kilkadziesiąt osób, z którymi Pan nawiąże kontakt i będzie się rozumiał. Politycy to zbyt niski sort dla Pana. Na dodatek jest Pan dla nich niczym, bo nie są nawet w stanie docenić Pana klasy. Posługują się Panem jak pionkiem na szachownicy i to do gry w warcaby, nie w szachy. Z tych wyłuskanych kilkudziesięciu zapaleńców partii nie da się zbudować, ale klub dyskusyjny na pewno. Do Latających (styropianowych) Uniwersytetów tego nie porównam, bo one to przereklamowany humbuk. Sami „wykładowcy” gardzili słuchaczami i nazywali ich ciemnym ludem.
    Życzę jednak powodzenia i realizowania się w polityce,
    Lech,

  153. @ Pikus
    „każdemu poznanemu osobnikowi jetem wdzięczny za to, że pozwala mi poznawać istotę ludzką/ogólnie/ i zdobywać wiedzę o tym naszym istnieniowym fenomenie -u źródełek.”
    Ja rozumiem ze nie kazdy zrozumial na tym blogu, zwlaszcza co niektorzy dyskutanci Twoja ceche zupelnie nieznana innym dyskutantom: mianowicie uprejmosc i brak obrazania, tudziez odplacania pieknym za nadobne.
    Ja to odbieram jako sile. Slaboscia natomiast jest obrazliwosci, a zuipelnym brakiem mocy jest obrazanie innycjh.
    To tak na wstepie. na przywitanie. Z gory uprzedzam ze w wariatkowie bylem, chociaz niejako pacjent dlatego z pelnym szacunkiem odnosze sie do bylych i obecnych gosci tego przedziwnego przytulku. Z gory tez uprzedzam ze nie czytam zadnych Hartmanow, ani tym bardziej francusko jezycznych filozofow, bo filozofiowac sam potrafie, chociaz tego nie publikuje, bo jednmi mogliby nadac mi za to filozofowanie nagrode jakiegos kisielu, czy Kisiela, czy jak on sie zwal podczas gdy inni powiedzieliby na to: pocaluj nas w doope.
    A jak zaczzynam filozofowac w rodzinei, moja polowica mi mowi: „wez sie do zycia
    bo z tego twojego filozofowania coraz glupszy jestes.” Zastanawiam sie czy Tobie i Harmanowi malzonki mowia podobnie? Ja reaguje na towszystko spokojnie, chociaz musze przyznac ze czasem musze uciszac fale powstale z powodu tego filozofowania. Ale moze to tylko moja przypadlosc, bo nie mam zadnych naukowych recenzji swiadczacych o tym ze filozofowac da sie za pieniadze?
    Chetnie bym sie zapisal na takie filozofowanie. Czy ktos zna stawke godzinowa?
    A moze da sie spisac umowe o dzielo? Pozdrawiam.

  154. Se daruj,
    popisywanie się znajomością takich czy innych lektur, oczywiście „ciężkiego” kalibru ( i to pogardliwe „z Lema to może byś jeszcze trochę zrozumiała”) ma w sobie coś z chwalenia się nuworysza swoją wypasioną bryką lub maczo, który – jak nie przymierzając pan Hofman – przechwala się… przyrodzeniem.
    Uważam to za wyjątkowo żenujący argument dla pognębienia „przeciwnika” w rozmowie, która zresztą nie jest rozmową z twojej strony. ale chamskimi ciosami cepa.
    I ty się uważasz za inteligenta? Ba, intelektualistę?
    Gdy ktoś patrzy z boku, to musi mieć niezłą zabawę

  155. Pikuś
    Brzmi to przekonywująco.

  156. Mag,

    odrobina wiary w siebie i szczypta zaufania do tej samej osoby, miewa moc oglądania
    naszych ludzko- ziemskich problemów z pozycji „dronującego” ducha.
    Coś takiego, to już spory okruszek indywidualnej wolności , a ta jak wiadomo- bywa wartością estetyczną, piękną…

    Pozdrawiam, Pikuś

  157. Mag
    Po jakiemu jest to „se daruj”? Łolaboga! Patsaj sumsiadka – juzeta nie tylko tamujta ale tyż i tutejta po nasaemu juz wsyndzie gadajum! A tak na serio – przez Principia Mathematica raczej bym pewnie nie przebrnął, a więc przeczytałem tylko recenzje tego dzieła dokonane przez innych wybitnych matematyków, a więc zakładam, że 1+1=2, szczególnie iż zgadza się to z wynikami moich rozlicznych eksperymentów (oczywiście te moje eksperymenty nie dowodzą bynajmniej, że jeden plus jeden ZAWSZE równa się dwa; nie mniej nigdy nie udało mi się osiągnąć innego wyniku dodawania jeden do jednego niż dwa). A Molier to chyba nie jest dla ciebie, mon cher, zbyt ciężka lektura? A swoją drogą, to takie określenia jak „wypasiona bryka” to chyba raczej nie pasują do blogu tak wyrafinowanego intelektualisty, jak podziwiany przez Mme Mag „profesor” Jan Hartman. 😉 I zgoda – Gdy ktoś patrzy z boku, to musi mieć niezłą zabawę, patrząc jak osóbka, mająca się za arcykulturalną, wyrafinowaną intelektualnie damę, z tzw. dobrego towarzystwa, nagle zaczyna udowadniać, ze nie jest ona salonfähig!
    Adieux toutou!

  158. Pikuś
    Moim zdaniem, to ty powinieneś zająć miejsce Hartmana na UJcie po tym jego wybryku z legalizacją kazirodztwa, a w domyśle przecież także i pedofilii, co zresztą doskonale ujęła okładka tygodnika „Wprost” (jeden obraz mówi więcej niż tysiąc słów), jako że masz już ten odpowiednio kwiecisty, idealnie niemal wręcz niezrozumiały styl wypowiedzi, jak przystało na szanującego siebie profesora filozofii, a poza tym, to wydajesz mi się osobą znacznie bardziej sympatyczną niż ten nadęty a głupkowaty w istocie bufon, jakim jest przecież „profesor” Hartman.
    Szalom!

  159. Kagan,

    ze szczerego serca podzielę się z Tobą infantylną refleksją:
    mędrcy, którzy będą aktualni za maksimum 10 lat, dla tamtych aspirantów do porozumiewania się z nimi, będą skończonymi świrami, durniami , a ich argumentacje będą wyłącznie niezrozumiałym bełkotem.
    Przytaczany Einstein, ostatnie trzydzieści lat życia spędził na nieudanych próbach stworzenia ze swoich genialnych odkryć teorii spajającej prawa rządzące Wszechświatem i… nie przemógł.
    W momentach, kiedy „przyklepujemy ” swój aparat poznawczy jako dostateczny i w jego skończonych zasobach usiłujemy coś zgłębić ostatecznie, strzelamy sobie samym tzw. samobója. Poznanie , bez jednej choćby , brakującej cegiełki z dziedziny wiedzy- bywa przeważnie łączeniem pustego z próżnym za pomocą , często bogatych nawet zasobów wiedzy. Z doświadczenia wiem, że oczy rozumu maksymalnie szeroko potrafi otworzyć najmniejsza tak cegiełka, która dla kogoś bez piramidy intensywnych dosiekań przez daną osobę- niczym nie różni się od słowa wypowiadanego np. w warzywniaku…

    Pozdrawiam, Pikuś

    P.S.
    Czy potrafisz jakoś skomponować Twoje uwagi o realnych osobach ze wspomnianym przez Ciebie ludźmi od Lema?

  160. Pikuś
    1. Einstein porwał się na „Ogólną teorię Wszystkiego” (OTW), czyli, mówiąc językiem zrozumiałym dla nie-fizyków, na scalenie mechaniki kwantowej, która (w wielkim uproszczeniu) wyjaśnia takie zjawiska jak n.p. elektromagnetyzm oraz siły działające w skali subatomowej (odpowiedzialne m. in. za działanie reaktorów jadrowych, broni jądrowej etc.) z jego Ogólną Teorią Względności (OTW) która jest w zasadzie teorią grawitacji. To, że mu się to nie udało, to bynajmniej o nim źle nie świadczy, jako iż nie udało się to jeszcze nikomu, jako iż mechanika kwantowa ma charakter stochastyczny (w przybliżeniu oznacza to, że ‘rządzi’ w niej teoria prawdopodobieństwa), zaś OTW Einsteina ma charakter deterministyczny, przez co Einstein mawiał był, że „Bóg nie gra w kości” (przy czym należy pamiętać, że Bóg Einsteina nie był Bogiem osobowym, czyli takim jak JHWH, Allach czy też tzw. Trójca Św.). A taki Hartman, niemający przecież zielonego pojęcia o teorii prawdopodobieństwa czy też o geometrii różniczkowej, nie jest przecież godzien usługiwać do stołu takim prawdziwym mędrcom, jak n.p. Einstein – prawdziwym uczonym, zgłębiającym tajniki budowy oraz istoty naszej rzeczywistości nie przez mętne, pseudofilozoficzne spekulacje pseudointelektualne a la Hartman et al., a metodą naukową, czyli empiryczną. Stąd tez w prawdziwej nauce mamy realny postęp, a w filozofii obserwujemy od wielu, wielu lat kompletny regres. Zauważ też, ze praktycznie wszystkie szkoły w filozofii wzajemnie sobie zaprzeczają, gdy tymczasem w nauce, to nowe teorie nie obalają wcześniejszych, a tylko je rozszerzają, jak to było na przykład z teorią grawitacji, czyli OTW Einsteina, która przecież nie zanegowała, a tylko rozszerzyła i uogólniła wcześniejszą teorię grawitacji Newtona. I na tym właśnie polega ta fundamentalna przewaga nauki nad filozofią: nauka jest jedna, a filozofii wiele, jako iż każde twierdzenie nauki musi być weryfikowalne obiektywnie, czyli metodą naukową (empiryczną), zaś żadnego z twierdzeń filozofów nie da się obiektywnie, czyli naukowo zweryfikować, stąd też filozofia musi być, z definicji, domeną różnego rodzaju szarlatanów, czyli inaczej mówiąc oszustów intelektualnych, z których Hartman jest dość typowym, że tak powiem, pospolitym, przypadkiem.
    2. Realne osoby są realne, a osoby z dzieł Lema wirtualne, stąd też używam innego języka w stosunku do osób realnych, szczególnie tych, po chamsku mnie atakujących na tym blogu, a innego w odniesieniu do bytów wirtualnych, n.p. tych ze stron dzieł Lema.
    Szalom!

  161. Pikuś
    11 października o godz. 18:52
    a Szanowny Pan czemu do mnie mowi w Liczbie Mnogiej ?…
    …co jest dobre dla Lewego ,niech tez weib poslucha ?
    Proklamowalam zapoznac sie z Dirredem , na moj maly rozum .
    Pozdrawiam
    ps. Eisteina zreszta rozumie ,a was ni cholere ..

  162. @mag
    Ostrzegalem Cie, ze Kagan to wariat, a Ty z wariatem dyskutowalas.

  163. Lewy
    Znów tylko chamski atak ad personam i zero argumentów merytorycznych. Zaiste, reprezentujesz poziom Hartmana… 🙁

  164. http://www.youtube.com/watch?v=BIYoSAw2Uvk
    „Stanisław Obirek: – Sojusz władzy i religii korumpuje absolutnie”
    Published on Oct 10, 2014

    Prof. Stanisław Obirek mówi o tym, dlaczego wystąpił z Kościoła.
    Jego przypadek nie jest odosobniony, ale jaki jest zwykle los byłych księży w Polsce na tle innych krajów?
    Upolitycznienie religii jest największym nieszczęściem XXI wieku.
    Kościół potrafi niszczyć tych, którzy mu sie sprzeciwiają.
    Bardzo proszę posłuchać mądrego człowieka.

  165. @ Pikus
    „@ Pikus
    „kazdemu poznanemu osobnikowi jetem wdzieczny za to, ze pozwala mi poznawac istote ludzka/ogólnie/ i zdobywac wiedze o tym naszym istnieniowym fenomenie -u zródelek.”
    Ja rozumiem ze nie kazdy zrozumial na tym blogu, zwlaszcza co niektorzy dyskutanci Twoja ceche zupelnie nieznana innym dyskutantom: mianowicie uprejmosc i brak obrazania, tudziez odplacania pieknym za nadobne.
    Ja to odbieram jako sile. Slaboscia natomiast jest obrazliwosci, a zuipelnym brakiem mocy jest obrazanie innycjh.
    To tak na wstepie. na przywitanie. Z gory uprzedzam ze w wariatkowie bylem, chociaz niejako pacjent dlatego z pelnym szacunkiem odnosze sie do bylych i obecnych gosci tego przedziwnego przytulku. Z gory tez uprzedzam ze nie czytam zadnych Hartmanow, ani tym bardziej francusko jezycznych filozofow, bo filozofiowac sam potrafie, chociaz tego nie publikuje, bo jednmi mogliby nadac mi za to filozofowanie nagrode jakiegos kisielu, czy Kisiela, czy jak on sie zwal podczas gdy inni powiedzieliby na to: pocaluj nas w doope.
    A jak zaczzynam filozofowac w rodzinei, moja polowica mi mowi: „wez sie do zycia
    bo z tego twojego filozofowania coraz glupszy jestes.” Zastanawiam sie czy Tobie i Harmanowi malzonki mowia podobnie? Ja reaguje na towszystko spokojnie, chociaz musze przyznac ze czasem musze uciszac fale powstale z powodu tego filozofowania. Ale moze to tylko moja przypadlosc, bo nie mam zadnych naukowych recenzji swiadczacych o tym ze filozofowac da sie za pieniadze?
    Chetnie bym sie zapisal na takie filozofowanie. Czy ktos zna stawke godzinowa?
    A moze da sie spisac umowe o dzielo? Pozdrawiam.

  166. @ Pikus
    „kazdemu poznanemu osobnikowi jetem wdzieczny za to, ze pozwala mi poznawac istote ludzka/ogólnie/ i zdobywac wiedze o tym naszym istnieniowym fenomenie -u zródelek.”
    Ja rozumiem ze nie kazdy zrozumial na tym blogu, zwlaszcza co niektorzy dyskutanci Twoja ceche zupelnie nieznana innym dyskutantom: mianowicie uprejmosc i brak obrazania, tudziez odplacania pieknym za nadobne.
    Ja to odbieram jako sile. Slaboscia natomiast jest obrazliwosci, a zuipelnym brakiem mocy jest obrazanie innycjh.
    To tak na wstepie. na przywitanie. Z gory uprzedzam ze w wariatkowie bylem, chociaz niejako pacjent dlatego z pelnym szacunkiem odnosze sie do bylych i obecnych gosci tego przedziwnego przytulku. Z gory tez uprzedzam ze nie czytam zadnych Hartmanow, ani tym bardziej francusko jezycznych filozofow, bo filozofiowac sam potrafie, chociaz tego nie publikuje, bo jednmi mogliby nadac mi za to filozofowanie nagrode jakiegos kisielu, czy Kisiela, czy jak on sie zwal podczas gdy inni powiedzieliby na to: pocaluj nas w doope.
    A jak zaczzynam filozofowac w rodzinei, moja polowica mi mowi: „wez sie do zycia
    bo z tego twojego filozofowania coraz glupszy jestes.” Zastanawiam sie czy Tobie i Harmanowi malzonki mowia podobnie? Ja reaguje na towszystko spokojnie, chociaz musze przyznac ze czasem musze uciszac fale powstale z powodu tego filozofowania. Ale moze to tylko moja przypadlosc, bo nie mam zadnych naukowych recenzji swiadczacych o tym ze filozofowac da sie za pieniadze?
    Chetnie bym sie zapisal na takie filozofowanie. Czy ktos zna stawke godzinowa? A moze da sie spisac umowe o dzielo? Pozdrawiam.

  167. A ja zdecydowalam sie napisac prase magisterska z filozofi na
    Ujocie … „Watki i motywy religijno-koscielne w publikacjach
    Profesora filozofi Hartmana „–
    Polityka grzechotnika ? … gdziezbym smiala ,od odrobiny prawdy UJ sie nie zawali …
    Oskarzamy ,oskarzonego za „zabojstwo z premedytacja” ,czy jako samo –
    obrone ?
    Pozdrawiam

  168. Kagan to pikus, pikus to jest dopiero kagan……

  169. Kagan,
    czy Ty , jakimś cudem, nie nazywasz się Jan Hartman”?
    Przyczepiło się do mnie takie odczucie…

    Pozdrawiam, Pikuś
    ———————————————-

    Polonia -Sawa,
    Einsteina, po stu latach istnienia jego teorii zrozumiałaś. Na zrozumienie nas- daj sobie trochę czasu. W końcu wszystko jest trudne, dopóki nie stanie się proste…

    Pozdrawiam, Pikuś
    ————————————————-
    ET,

    jesteś naprawdę hiper-super!!!!!!!!!!!!! Serdecznie gratuluję Twoim rodzicom tak udanego potomka.

    Pozdrawiam,Pikuś

  170. Temida
    12 października o godz. 22:43

    ” Prof. Stanisław Obirek mówi o tym, dlaczego wystąpił z Kościoła.” –

    – czy w uzupelnieniu zadeklarowal zalozenie ( wespol z „GieW”, TVN ” i ew. obywatelem Hartmanem ) nowego Kosciola – takiego na miare tego madrego czlowieka ?

  171. Czy dekonstrukcjonizm nie zostal przypadkiem zdewaluowany do poziomu co najwyzej intelektualnej masturbacji przez np Sokala i innych? Zawsze dziwilo mnie jak tego typu prady myslowe moga utrzymywac sie w naukach „liberalnych” pomimo kompletnego braku zwiazku z rzeczywistoscia….

  172. ps.
    ” Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu ” (Mt 5, 15).

  173. Pikuś
    13 października o godz. 14:08
    Mozna by rzec szczegolnie wykwitna logika … taka winna ?
    zapewne wedlug Pana Cytat;
    „Stanisław Obirek: – Sojusz władzy i religii korumpuje absolutnie”
    Published on Oct 10, 2014
    powinnam byla czytac przed dziesiecioma laty ?
    Bo wtedy zapewne czas dojrzal ?
    Pozdrawiam
    ps.
    Prosze sie jednak zwracac ze swoimi zlotymi myslami do kogos innego ,
    naprawde prosze….

  174. Natura jest boska
    0F3CA4A7C4D558D99A5F6346E1D7A&FORM=IQFRBA#view=detail&id=4BB46140CC9546BCFD8542698009C15391426791&selectedIndex=193
    tam i tu
    rękoczyn
    12 października o godz. 20:57

    Naturo ! Uchroń mnie przed zestarzeniem się w taki sposób, w jaki starzeje się krakowski enelygent od aromatycznego amoniaku…

  175. Polonia-Sawa
    13 października o godz. 14:56
    ———————————-
    Polonio-Sawo,
    pożyjemy, zobaczymy…

    Pozdrawiam, Pikuś

  176. Marcin
    13 października o godz. 2:00
    ————————————
    Marcine,

    witam i serdecznie pozdrawiam.
    Odbieramy na tak podobnych falach, ze bez słów możemy się rozumieć doskonale.
    W domu mam kompletny loose-blues i mogę w 200% wędrować własną drogą rozwoju wewnętrznego. W odwrotną stronę /żona/ jest dokładnie tak samo.
    Pewnie sam zauważyłeś, że prowadzenie swojego indywidualizmu w 100% jego własną drogę, skutkuje nieobliczalnymi skutkami rozwojowymi. Ja to nazywam – uwolnieniem się od „świętych klap” oklepanych/ wyswiechtanych/często/ wartości.
    Uwolnienie swojej intuicji to dostęp do naszej, żywej skarbnicy- właściwie wszystkiego…
    Żona moja jest genialnym artystą, a osiąga to dzięki nieskrępowanym wzlotom własnej intuicji.
    Ja, za dwa lata intensywnej , indywidualnej/niestety/ pracy, mam szanse na pokazanie odkryć , które będą wbrew prawdom „świętych klap”.

    Pozdrawiam,Pikuś

    P.S.
    A’propos, chciałem na badania odkrytego przeze mnie fenomenu , za własne pieniądze wynająć laboratorium w jednym z Parków Naukowo-Technologicznych.
    Pani magister-kierownik od wynajmu laboratoriów , w reakcji na moje autorskie zastrzeżenia w umowie dotyczącej wynajmu- oburzona stwierdziła, ze takie prawa, jakie ja chcę odkryć w swoich badaniach- nie istnieją i koniec.
    Moje przekomarzające ” Istnieją, tylko są jeszcze nie odkryte.”- wzburzyło ją do stanu bezkontaktowości.

  177. Pikuś
    1. Ile masz tych własnych pieniędzy, skoro chciałeś za owe własne pieniądze wynająć sobie laboratorium w jednym z tzw. Parków Naukowo-Technologicznych? Przecież jeśli masz ich wystarczająco dużo, to lepiej kup sobie takowe laboratorium, a nikt nie będzie ci zadawać głupich pytań!
    2. Mam wiele alter egos, ale żadne z nich nie jest „Jan Hartman”. 😉
    SZALOM!
    Lakkot
    Dekonstrukcjonizm nie mógł zostać zdewaluowany do poziomu co najwyżej intelektualnej masturbacji, jako iż on od samego początku był czymś jeszcze mniej naukowym niż owa intelektualna masturbacja. 😉
    SZALOM!
    Pologne de Sava
    A może taki temat twej pracy magisterskiej: „Éloge de l’in-ces-te dans les travaux du professeur Jean Hartman” (po francusku wszystko brzmi bowiem, że tak powiem, szlachetniej i bardziej światowo).
    SZALOM!
    Marcin
    Aby komuś płacili za filozofowanie, to taki ktoś musi być najpierw odpowiednio dobrze urodzony.
    SZALOM!
    Temida
    Gdyby ex-zakonnik Stanisław Obirek był naprawdę mądrym człowiekiem, to nigdy by nie został on etatowym funkcjonariuszem KR-K.
    SZALOM!

  178. M. le professeur – Pourquoi WordPress n’aime pas le mot i n c e s t e ?

  179. @ Pikus
    Ja tez mam pewne odkrycia z ktorymi musialbym zrobic jakis krok do przodu, jako ze teorii wole nie ujawniac, a dla udowodnienia trzeba robic research i tu jestesmy w kropce, bo znowu wczesniej trzeba ujawnic, niezaleznie czy w parku czy prywatnie. Pytanie dlaczego prywatnie tez trzeba ujawnic? Bo moze wygladac na spioskowanie. Pewien moj nauczyciel mawial ze w zyciu sa tylko dwie mozliwosci: moze byc tylko tak albo inaczej. Analizujac swoje zycie zastanawiam sie ile razy w tym zyciu wybralem tak a ile razy inaczej? Wydaje sie ze kazdy nas wchodzi w jakis moment w zyciu ktory uruchamia wielki efekt domino. Wiadomo ze raz uruchomione domino leci bez naszej kontroli az do stacji koncowej.
    Podobnie jak Ty wyszedlem z tego domino i dzieki temu mam wolnosc popelnienia nastepnej decyzji ktora moze na powrot wrzucic mnie w nastepne domino. Majac swiadomosc ze wokol wszedzie wala sie klocki domino trzeba miec swiadomosc iz mozna ktoryms z nich oberwac. Trzeba wiec odkryc sposob na to aby nie wpasc w zadne domino, ani tez nie byc przez inne przebiegajace w poblizu znalezc sie pod nim. Probowalem kiedys pytac uczonych dlaczego zawsze spada grom z jasnego nieba a nie w druga strone czyli z ziemii do jasnego nieba?
    Mowili ze to oczywiste, prawo Newtona. Na toja im, jak moja zona wypusci grom w czasie pelnej mocy, to idzie ten grom az do jasnego nieba.
    I datad sie borykam z tym problemem bo nikt mi tego nie potrafi wytlumczyc, a jedny ktory moze by wiedzial, slynny Albert juz nie zyje? Ale coz, kiedy to oglosze
    bo na tosam wpadlem.
    Pozdrawiam.

  180. Marcin
    Marnych się pytałeś „uczonych”. Piorun wali w Ziemię bowiem Ziemia ma odwrotny ładunek elektryczny niż ów piorun. Pamiętaj, że oddziaływania elektromagnetyczne (elektrostatyczne w przypadku pioruna) są znacznie silniejsze niż grawitacja! Ja ci to więc tłumaczę, chociaż równania opisujące OTW Einsteina są dla mnie wciąż ciężkim orzechem do zgryzienia!
    Szalom!

  181. Kagan
    14 października o godz. 9:42/
    ————————————-
    Piorun wali w ziemię, bo ładunek elektrostatyczny jest w chmurach. Podobne prawa/?/ rządzą strzelaniem np. z pistoletu. Bez Einsteina można wydedukować w którą stronę, od, czy do pistoletu -poleci pocisk…
    A’ prpos , Twoich poprzednich wypowiedzi, do których z braku czasu nie mogłem się ustosunkować:
    1. oficjalny rachunek prawdopodobieństwa ,jest już etapem przedszkolnym, zaściankowy. Trwają intensywne prace, nad jego aktualizacją, której atrakcją będzie to , że będzie można wyliczać matematycznie -wszelkie przyszłe wydarzenia.
    2. Wyliczenia kolegów -matematyków, którzy zamieniali wizje Mistrza w język matematyki, są też atrapowe i mają nadmiar bezsensownych założeń, które pozwoliły domknąć całość wizji Mistrza sprzed stu lat.
    Dzisiaj pojawiają się teorie, które usiłują ogarnąć wszelkie zjawiska , jakimi zajmuje się fizyka – możliwie nadrzędnie. Takie podejście , czyni Einsteinowe /i innych sprzed lat/ poszerzanie horyzontów poznania „od dołu” archaicznym i nieskutecznym.

    Pozdrawiam , Pikuś

  182. Marcin
    14 października o godz. 2:40
    ————————————
    Marcinie,
    w dzisiejszych czasach, w skutecznym realizowaniu swoich celów, trzeba przestrzegać reguł profesjonalizmu do kwadratu, umieć znajdywać drogi do skutecznego realizowania naszych! osiągnięć, i nie mieć żadnych zahamowań ani lęków w działaniu.
    Z mojego doświadczenia wiem, że w Polsce , jeśli chodzi o innowacyjność, panuje prawdziwy Ciemnogród. Na każdym kroku twórcy czegokolwiek, czyhają na niego przekręty/ często nieświadome ze strony sprawców/ , małostkowość, i brak prawdziwego wsparcia ze strony czynników państwowych.
    Np.Ambasador apeluje pisemnie do swojego podwładnego w danym kraju o pomoc dla polskiego twórcy czegoś istotnego, a ten podwładny, ani me…, ani bee., ani kukurykuuuu…
    TRZEBA MIEĆ SUPER PRECYZYJNĄ, JEDYNĄ MOŻLIWĄ WIZJĘ WDROŻENIA SWOICH OSIĄGNIĘĆ. ZERO ZAUFANIA DO KOGOKOLWIEK. WSZYSTKO BEZWZGLĘDNIE UZBROJONE W PRZEPISY PRAWA!!!

    Pozdrawiam, Pikuś

  183. Pikuś
    1. Piorun wali w Ziemię, gdyż Ziemia ma przeciwny ładunek elektrostatyczny niż piorun, a nie w próżnię, która z definicji takowego ładunku nie ma, jako iż nie ma ona elektronów. Zgoda, to jest fizyka XVIII, góra XIX wieku, ale to nie znaczy, że jest ona lekka, łatwa i przyjemna dla laika. Zachowanie pioruna opisują n.p. równania Maxwella według Wikipedii.
    Równania Maxwella w postaci całkowej wiążą pole elektryczne i magnetyczne na rozciągłych krzywych i powierzchniach. Przechodząc do granicy małych wymiarów można otrzymać je w postaci różniczkowej, wiążącej pole elektryczne i magnetyczne w każdym punkcie przestrzeni. Formalnie najprościej przechodzić pomiędzy postaciami różniczkowymi i całkowymi wykorzystując twierdzenia Stokesa oraz Gaussa-Ostrogradskiego.
    – Prawo indukcji elektromagnetycznej Faradaya: w obszarze, w którym istnieje zmienne pole magnetyczne powstaje pole elektryczne (zmienne w czasie pole magnetyczne wytwarza pole elektryczne):
    \nabla \times \vec{E} = -\frac{\partial \vec{B}} {\partial {t}},
    gdzie: \nabla \times – operator rotacji.
    – Uogólnione prawo Ampere’a: źródłem pola magnetycznego może być płynący prąd elektryczny oraz zmieniające się w czasie pole elektryczne (przepływający prąd oraz zmienne pole elektryczne wytwarzają pole magnetyczne.):
    \nabla \times \vec{B} = \mu \vec{j} +\mu \varepsilon \frac{\partial \vec{E}} {\partial {t}},
    gdzie: \vec j – gęstość prądu elektrycznego.
    – Prawo Gaussa dla elektryczności – wiąże ono pole elektryczne z gęstością ładunku wytwarzającego to pole (ładunki są źródłem pola elektrycznego):
    \varepsilon \nabla \cdot \vec{E} = \rho ,
    gdzie: \nabla \cdot – operator dywergencji, ρ – gęstość ładunku elektrycznego.
    – Prawo Gaussa dla magnetyzmu: nie ma „ładunków (monopoli) magnetycznych”, które mogłyby być źródłem pola magnetycznego (pole magnetyczne jest bezźródłowe.0:
    \nabla \cdot \vec{B} = 0
    Zaś nabla w powyższym rachunku wektorowym jest to po poistu konwencja notacyjna z wykorzystaniem symbolu nabli ułatwiająca opis gradientu (dla pola skalarnego), czy też różnorodnych operatorów różniczkowych, w tym pochodnej (odpowiadającej gradientowi), dywergencji, rotacji (dla pola wektorowego), czy laplasjanu (dla pola wektorowego lub skalarnego). Siła notacji tkwi w tym, iż nabla traktowana jest w niej podobnie do wektora, czyli że można ją mnożyć skalarnie, wektorowo, a nawet tensorowo przez pola skalarne bądź wektorowe uzyskując inne pola skalarne lub wektorowe (mnożenie lewostronne) albo kolejne operatory różniczkowe (mnożenie prawostronne – wynika to z nieprzemienności „operatora”).
    2. Z definicji nie da się wyliczyć ‘matematycznie’ prawdopodobieństw wszelkich przyszłych wydarzeń, jako iż zmiany ilościowe powodują zawsze zmiany jakościowe, a więc konieczność modyfikacji formuł na których podstawie obliczamy prawdopodobieństwo. Sęk w tym, że postać tych formuł możemy poznać dopiero w przyszłości…
    3. Tak, dzisiaj pojawiają się teorie, które usiłują ogarnąć wszelkie zjawiska , jakimi zajmuje się fizyka – możliwie nadrzędnie, ale prowadzą one do nikąd, co najlepiej jest widać na przykładzie tzw. superstrun, o których napisano setki rozpraw naukowych, ale których wykryć się przecież nijak nie da. Tak więc wyjaśnianie czegokolwiek przy pomocy owych superstrun nie różni się w zasadzie niczym od wyjaśniania zjawisk fizycznych przy pomocy duchów albo cudów.
    Szalom!

  184. Kaganie,
    1.Twoje rozważania o powstawaniu ładunków, są oczywiście słuszne. Ja „przyczepiłem” się do Marcinowego dylematu, dlaczego pioruny walą w Ziemię a nie odwrotnie, jeśli już odpowiedni ładunek się skumulował. Odstawiając na moment podstawy fizyczne z prawami tworzącymi te zjawiska, pozostaje nam oczywista oczywistość, że piorun atakuje od strony swojego zaistnienia, czyli stamtąd, gdzie się skumulował w postaci ładunków…
    2.Na dylematy związane z usiłowaniami zrozumienia czegoś, na co mamy aktualną/dotychczasową/ wiedzę, czasami posługuję się bardzo przyziemnym przykładem: a gdyby tak, dzisiejsze animacje filmowe pokazać najwybitniejszym fachowcom od takich animacji sprzed np 60 lat…?
    Wiem, że już też masz ubaw , wyobrażając sobie ich dociekania w oparciu o ich wiedzą i superprofesjonalizm.
    Tak np. firma Google, już się odgraża, że nie będzie wyliczać PRAWDOPODOBIEŃSTWA zaistnienia przyszłych zdarzeń, tylko sam ich fakt zaistnienia.Kwestią w osiągnięciu tego etapu jest /podobno/ już tylko dopracowanie odpowiedniego cyber-sprzętu, współpracującego z komputerami olbrzymiej mocy.
    Oni są pewni swego.

    3.Superstruny, to oczywiście „trup z tamtej/starej/ szafy.
    Stanowią one element nadrzędności urojonej, wyobrażonej przez specjalistów od efektów fizyki sprzed kilkudziesięciu lat.
    Tamci Mistrzowie byli na etapie Czasu, jako fenomenu jednowymiarowego. Obecnie zaczyna wyłaniać się Czas dwuwymiarowy, który w obliczeniach dotyczących najwyższego/jak dotąd/ kręgu poznawczego, eliminuje wiele /protez/sztucznych założeń, ale jednocześnie skokowo wzbogaca wymogi dla obliczeniowców. A to/ nowe odkrycia/ , zaistnieje tylko po to, aby następne Teorie przybliżające ludzkość do głębszego poznania- miały co obalać, jak mawiają profesorowie z Polskiego Towarzystwa Relatywistycznego.

    Pozdrawiam, Pikuś

  185. Pikuś
    1. Nie sadzę, aby te współczesne, jak to nazywasz, animacje filmowe, były istotnie lepsze od tych, które znany z filmu Kubricka SPACE ODYSSEY.
    2. NaukAwcy z Gugla muszą być kupą kretynów, skoro chcą oni przepowiadać przyszłość na podstawie ekstrapolacji trendów znanych im z przeszłości.
    3. Czas nie jest wymiarem w takim samym sensie jak są nimi długość, szerokość oraz wysokość. Oczywiście, w komputerze można wymodelować sobie czas n-wymiarowy, gdzie ‘n’ jest dowolnie dużą liczbą. Pytanie tylko – a po co?
    Szalom

  186. Kagan,
    1.W mojej powiastce o efektach filmowych , nie tyle chodzi o samą ich jakość, lecz o
    zgadywanki tamtych orłów np. z lat 50-tych- jak to dzisiejsze jest zrobione.
    Już słyszę jak popisują się WIEDZĄ o tym, jak zrealizowane dzisiejsze istoty animowane, które mają oczy jak prawdziwe, z mrugającymi powiekami, łzawiące etc.
    W kontekście naszych rozważań najistotniejsze byłoby, jak oni – Mistrzowie z epoki przedkomputerowej odkrywaliby PRAWDĘ. Ten przykład podałem tylko w tym celu, aby zobrazować zabawność dociekań o PRAWDZIE w epokach przeszłych…
    2.Naukowcy z Gugla to tylko „mróweczki” na etacie. W ramach otrzymywanych wynagrodzeń mogą bawić się we wszystko , za co mają zapłacone.
    Sednem takich „zabaw” w Guglach jest dr. nauk matematycznych Siergiej Brinn- właściciel tego folwarku.Jego skłonność do płacenia bardzo wysokich pensji za wygłupy swoich”kretynów”- to dopiero prawdziwy odlot…
    Najlepsze jest to, że ci „kretyni” nie chcą przepowiadać , tylko wyliczać. Chwalą się, że zrozumieli istotę czwartego wymiaru, a w tym ujęciu nasze przyczynowo-skutkowe myślenie jest … złudzeniem!!!!!
    3. Oczywiście masz rację, że czas to zupełnie inna bajka , niż wymiary spod linijki.
    Wymodelowanie w komputerze wielowymiarowości czasu- to też oczywistość. Liczy się w takich zabawach weryfikujący, twórczy efekt takich zabaw. Jeśli przy dwuwymiarowym czasie, grawitacja zmienia całkowicie dotychczasowe fundamenty i… w zasięgu ręki , w sposób szkolny pozwoli się za niedługo dowolnie manipulować, to w moim przekonaniu, znacznie wyczyszcza sens tych odkrywczych zapędów.

    Pozdrawiam,Pikuś

  187. Pikuś – zgoda!

  188. Kagan,

    też Zgoda , i dzięki za uczciwą, sensowną wymianę myśli.

    Pozdrawiam,Pikuś

  189. olborski
    13 października o godz. 18:49

    olborski, poniuchaj, nie czujesz jak śmierdzisz…

css.php