Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

28.11.2014
piątek

Zabić Urbana, czyli pojedynek trupów

28 listopada 2014, piątek,

Czytam gazety i oglądam telewizję od lat czterdziestu, ale jeszcze nie widziałem, żeby z uśmiechem na ustach jeden polityk rozprawiał o rychłej śmierci drugiego polityka i radował się jej bliską perspektywą. Oto wczorajszy dialog Leszka Millera z naczelnym Super Ekspresu.

Sławomir Jastrzębowski: Największa kanalia w Polsce, Jerzy Urban, powiedział o panu, że jest pan trupem, ale trupem chodzącym. I co pan na to?
Leszek Miller: To jest takie marzenie Jerzego Urbana, które liczy już co najmniej dziesięć lat, i mogę się założyć, że to ja pochylę się nad trumną Jerzego Urbana, a nie odwrotnie. Już widzę ten kondukt, skromniutki oczywiście, widzę ten kondukt, który odprowadza pana Urbana na miejsce zasłużonego odpoczynku.
SJ: Czyli weźmie pan udział w ewentualnych uroczystościach pogrzebowych?
LM: Chyba tak, dlatego że ta chwila satysfakcji warta jest takiego wyrzeczenia.

Całość: tutaj.

Jestem wstrząśnięty łatwością, z jaką fala pogardy, wezbrana w duszy bądź co bądź byłego premiera RP, przelała się przez wszystkie tamy, jakie naszym wypowiedziom stawia kultura i obyczaj. Jeśli mówić o naruszeniu tabu, to chyba właśnie w tym przypadku. Swoją drogą, jaka niebywała moc tkwi w żarcikach, które potrafią niepostrzeżenie stać się skutecznym wehikułem nienawiści.

Tę bezprecedensową wypowiedź jednego starszego pana o drugim, jeszcze starszym panu przeżywam również jako pewną konfuzję osobistą.

Wprawdzie nie znam bliżej żadnego z nich, ale z oboma wypiłem kilka kaw, rozmawiając o polityce. Obydwu szanuję jako ludzi inteligentnych i nietuzinkowych, choć z pewnością mają życiorysy niejednoznaczne. Obaj przecież byli funkcjonariuszami PRL, jakkolwiek obaj mają też wybitne zasługi – Miller jako polityk, który sprawnie i skutecznie prowadził Polskę do Unii Europejskiej, a Urban jako wybitny reportażysta i autor wielkiej liczby nonkonformistycznych tekstów prasowych pisanych w czasach, kiedy wiązało się to z poważnym ryzykiem osobistym.

Nie wiem, co Miller sądzi prywatnie o Urbanie, ale tak się akurat składa, że wiem, co Urban sądzi o Millerze.

W dniu, w którym Leszek Miller mówił te zdumiewające rzeczy, Jerzy Urban podzielił się ze mną swoją o opinią o byłym premierze. Powiedział, że Miller kocha władzę i że pewnie nie odmówi sobie startu w wyborach prezydenckich. Ale żadnej wrogości ani pogardy w jego słowach nie było.

Urban jest zresztą, co nie wszyscy wiedzą, a warto, żeby wiedzieli, człowiekiem niezwykle delikatnym i wręcz nieśmiałym. Owszem, jego medialny image jest całkiem inny – znany jest z brutalnej i nieraz wręcz wulgarnej retoryki. Owszem, jest w jego stylu powiedzieć, że „Miller jest chodzącym trupem” (zamiast: Miller poniósł dotkliwą porażkę i chyba będzie musiał pomyśleć o emeryturze), lecz chyba nigdy nie posunąłby się do dywagacji na temat liczby uczestników jego pogrzebu.

Miller na głowę pobił starszego kolegę w medialnym pałkarstwie. Takich rzeczy się nie mówi, a nawet nie myśli. Zapowiedź, że będzie się intruzem na pogrzebie, w którym to weźmie się udział dla napawania się satysfakcją ze śmierci chowanej osoby, jest czymś skandalicznym i odrażającym. To obraża nie tylko Urbana, pal go sześć, ale obraża też jego rodzinę, a to już nie przelewki. Trzeba by przeprosić, Panie Premierze. Niestety. Prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, czy umie przeprosić, jak nabroi.

Mamy tylko chwilę, żeby przygotować się do dwutaktu wyborczego 2015 roku. Od tego, czy uda się pójść jednym frontem wszystkich środowisk postępowych, liberalnych, lewicowych, zależy ich dalsza obecność na scenie politycznej. Jeśli jednoczenie sił lewicy przed wyborami ma polegać na licytowaniu się, który były komuch bardziej nienawidzi drugiego komucha, to nic z tego nie będzie.

A za to będzie druga Turcja, czyli całkowite zawłaszczenie sceny politycznej przez oportunistycznych filistrów z „umiarkowanej prawicy” i szowinistycznych populistów z „prawdziwej prawicy”. Zamiast się publicznie opluwać, ludzie lewicy powinni dziś intensywnie się spotykać i rozmawiać o roku wyborczym. A Leszkowi Millerowi radzę zrobić wspaniałomyślny krok w tył i pozwolić wejść na scenę nowym ludziom, bez PZPR-owskich obciążeń i akceptowalnych dla milionów postępowo myślących Polaków, którzy chcą nowoczesnej, demokratycznej i społecznie sprawiedliwej Polski, ale bez Urbanów i Millerów na trybunach. To ostatnia szansa Leszka Millera na prawdziwie męską końcówkę.

I jeszcze jedno. Jeśli przeżyję Urbana, to zasilę szeregi żałobników na pogrzebie. Mogę się założyć, że będzie tam spory tłum, niezależnie od pogody. A to dlatego, że wszyscy, którzy znają Jerzego Urbana, po prostu go lubią. Frekwencja na pogrzebie od tego zaś przede wszystkim zależy. A więc do zobaczenia, Panie Premierze, na tym nietuzinkowym pogrzebie. A co do stypy, to się jeszcze okaże.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 112

Dodaj komentarz »
  1. Felieton mało błyskotliwy, przyciężkawy powiedziałbym, ale zgadzam się z jego wymową. Czegóż można wymagać od chłopaka z tzw awansu społecznego. On nawet nie wie jakie zrobił faut pas w stosunku nie tylko do Urbana ale i innych. Żonę też ma z awansu – vide spotkanie z parą cesarską z Japonii. Z tym wprowadzaniem do Unii – pamiętam jak przyspawał się do stołka na blisko pół roku, tylko po to żeby złożyc swój podpis pod traktatem akcesyjnym do UE. Jedyne pozytywne co mu pamiętam – nazwanie pewnego „delfinka” zerem. Pogubił się i mam nadzieję, że zostanie mu ograniczony dostep do mediów, bo strach było właczyć tv, radio

  2. Panu także wiele nie brakuje. A inny filozof powiedział kiedyś,że w Polsce zbudowano cywilizację podłości. Więc z czym do gościa?

  3. @maxymus:
    Przeciwieństwem awansu społecznego jest dziedziczna arystokracja i pogarda dla większości ludzi. To już wolę awans.
    Sam Miller wyraźnie nie daje sobie rady z goryczą klęski wyborczej. Przykro jest obserwować ten jego upadek.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Hartman nie ma moralnego prawa, aby oceniać kogokolwiek. Nie ma, bo jako przewodniczący rady politycznej krajowej Twojego Ruchu publicznie milczał, gdy TR wyrzucał Annę Grodzką z klubu, milczał, gdy Palikot z pogardą bluzgał na Nowicką, milczał, gdy dziennikarzy aresztowano w budynku PKW. Hartman nie ma cywilnej odwagi.

    Co do Urbana i Millera: skoro Urban nazwał Millera trupem, to Miler chyba mógł się odezwać, aby udowodnić, że jednak jeszcze żyje. Być może jednak na lewicy zdarzył się cud i trup zmartwychwstał. Byłby to chyba pierwszy na lewicy i u ateuszy przypadek wiary w zmartwychpowstanie. Sam więc fakt godzien uwagi.

  6. Filozof komentujący pyskówki. Na więcej liczyłem.

  7. Obaj panowie mają zaslugi dla Rzplitej w przeciwieństwie do krytyków.A że się nie lubią to wynika z sytuacji politycznej w jakiej się znalezli. Szanuję obydwu odrzucając wzajemne anse.

  8. Zdziwionym czy zniesmaczonym wymianą zdań miedzy starszymi panami, jeszcze nie trupami stricte i w przenośni, pragnę uprzytomnić, że „w jednym stoją domu”, jak u Fredry.
    Prezes JK jest też z tej samej bajki, a że wektor niby w inna stronę skierowany? Tu niby lewica, ówdzie niby prawica?
    Prof. Hartman też nie z innej rzeczywistości pochodzi, choć młodszy znacznie, dlatego chyba w nie mniejszym stopniu wydaje się być pogubiony.

  9. Wyjątkowa inteligencja i błyskotliwośc p. Urbana tym bardziej uwypukla fakt bycia przez niego wyjątkową mendą.

  10. @maxymusie, co to jest „faut pas” ?
    Czy nie powinno być „faux pas” ?
    Polecam chociażby Tłumacz Google.

    A Miller rzeczywiście jest w politycznej agonii i przypomina radiomaryjnych żałobników na pogrzebie Geremka z plakatem „dzięki panie że go zabrałeś”.
    Poniosło go i chlapnął głupotę.

  11. quentin t.
    Zgadzam się z twoją oceną Urbana w całości.
    Ale cenię go za jedno głównie – nie jest hipokrytą!
    A obłudnych niby katolików, patriotów w gębie albo niby lewicowców trzymających się kleszej klamki, naprawiaczy III RP lub jej utrwalaczy jest ci u nas dostatek. Z meniskiem. Właśnie rozmaitych MEND NOWEGO chowu z różnych zresztą partii i partyjek. Wystarczy, że poskrobiesz, a cała „pazlotka” się łuszczy.
    Urban to już tylko, nie bez racji, czarna legenda, człowiek „schodzący”. Nie jest dla mnie i chyba nie powinien być dla kogokolwiek żadnym problemem, czy zagrożeniem. Gorzej z „młodymi (mniej lub bardziej) „wilkami”
    Pozdro

    .

  12. Nie ma co się nadymać, wstrząsać, ani mieszać, tylko trzeba stanąć przed lustrem i dobrze się sobie przyjrzeć, a potem rwać włosy z głowy, póki jeszcze są i krzyczeć – mea culpa! Albowiem to osobliwe poczucie humoru jest waszym produktem, żydowskiej haskali, opisanym precyzyjnie w słynnej książce prof. Teodora Jeske-Choińskiego pt.: „Poznaj Żyda” (cała Polska czyta dzieciom). To wasze zdegenerowane kabarety, wasza prasa „komiczna”, wasi gazeciarze, wasi jadowici polemiści, wasi edukatorzy, ukształtowali zarówno Urbana, Millera, jak i całe powojenne pokolenia „gojów”. Niestety.

    Urban jest jak Heine – to sfrustrowany intelektualnie satyr, szyderca i bluźnierca osierocony przez Jehowę, jednak nie zdziwiłbym się, gdyby na łożu śmierci napisał dokładnie taki sam testament jak tamten, kiedy przyszła trwoga. Dla judaity nie istnieje inna forma duchowości poza judaizmem. Zatem, jeśli Jehowa miałby nie istnieć – w co bystremu skądinąd Urbanowi nietrudno było pewnie uwierzyć, kiedy przyjrzał się uważnie spaczonemu, talmudycznemu judaizmowi rabinicznemu, młodszemu, kainowemu bratu Chrześcijaństwa – to nie istnieje też nic duchowego, pozostaje ateizm, innej drogi nie ma.

    Ateizm nie wyzwala jednak z żydowskiej megalomanii, z trwającego tysiąclecia plemiennego szowinizmu; powszechny jest przecież sąd, że niemal każdy Żyd, nawet mimo ateizmu czuje się wybranym, lepszym od innych ludzi, gojów, nieprawdaż? Nie zastanawia się przy tym, przez kogo miałby być wybranym, a bezpodstawnie wybujałe ego satysfakcjonuje już samo poczucie wybraństwa. Ateizm, w przeciwieństwie do normalnej religii (bo jest religią nienormalną), nie posiada także trwałych fundamentów moralnych, pozwala na „racjonalny” relatywizm, na forsowane TVN-em dwóch prawd, a stąd już tylko krok do wyboru tej drugiej, albo trzeciej, czwartej, które stoją w sprzeczności z prawdą obiektywną, jedną jedyną, wobec której wszystkie inne siłą rzeczy są nieprawdami, zwykłymi kłamstwami wspieranymi lepszej, lub gorszej jakości sofistyką, albo li tylko mniemaniem. Niemożność rozpoznania prawdy automatycznie powoduje niemożność rozpoznania jej ukochanych sióstr: mądrości i sprawiedliwości. Zatem skutkuje głupotą, bezprawiem oraz chamstwem.

    Człowiek inteligentny, postrzegany jako obskurancki intelektualnie ateista uformowany przez bolszewizm – jak Urban – musi wewnętrznie cierpieć istne katusze oraz toczyć stałą, podświadomą walkę rozumu z ateistycznym fundamentalizmem, wciąż odcinać się od niego wewnętrznie. To nieuchronnie wpływa na psychikę, rodzi frustracje, a w połączeniu ze strukturalną megalomanią plemienną przejawia się zewnętrznie w postaci werbalnej agresji, ataku na wszystko i wszystkich. Choć człowiek może być w gruncie rzeczy „niezwykle delikatnym i wręcz nieśmiałym”.

    Niektóre tymczasowe sieroty po Jehowie popadają nawet w schizofrenię, poważnie, sam widziałem jednego takiego w telewizji, który twierdził bez zająknięcia, że jest jednocześnie stuprocentowym Polakiem i stuprocentowym Żydem. Nic mu nie przeszkadzała całość składająca się z 200 procent. A liczyć przecież potrafi, ma to we krwi.

    Polecam lekturę „Poznaj Żyda” w PDF, nie trzeba zważać na dość grube słowa we wstępie, które różnie można oceniać, ale warto książkę doczytać do końca, a wtedy uczony wykład polskiego intelektualisty otworzy oczy i wykaże, iż dzisiejsze, jadowite poczucie trupiego humoru jest produktem żydowskim i że z czasem będzie coraz gorzej, jeśli nie nastąpi odnowa moralna młodego pokolenia w oparciu o prawdziwe wartości. Taka jest moja opinia, ale każdy decyduje sam.

    PS: „Urban jako wybitny reportażysta i autor wielkiej liczby nonkonformistycznych tekstów prasowych pisanych w czasach, kiedy wiązało się to z poważnym ryzykiem osobistym” ??

    Urban kombatant? Co to ma być, dowcip, czy szyderstwo z młodego pokolenia, nie znającego niedawnej historii? Ów „starszy kolega” p. Urban nigdy nie ponosił żadnego ryzyka, gdyż należał to rządzącego PRL-em betonu, a myślał i mówił publicznie rzeczy o wiele gorsze, niż jego ideologiczny brat, Leszek Miller.

  13. Przecież obaj rozmawiają w konwencji, którą narzucił sam Urban używając śmierci jako metafory politycznej porażki. Nic dziwnego, że Miller ripostując trzyma się konwencji narzuconej przez Urbana. Także bardziej niż treść tej rozmowy szokuje płytkość jej interpetacji przez prof. filozofii z UJ-tu. Skoro tak, to faktycznie – czas umierać.

  14. Janusz Z
    28 listopada o godz. 16:20

    „(…) kiedy wiązało się to z poważnym ryzykiem osobistym”, ale to fakt, przecież mógł być spalony na stosie przez Popiełuszkę-Savanorolę antykomunizmu, o którym Urban pisał bardzo pochlebne teksty w „Tu i Tam”.

  15. Miller powinien siedzieć cicho, jako że miał on władzę i sam z niej zrezygnował, widząc beznadziejność sytuacji, a teraz nagle mu się znów do tej władzy tęsknie zrobiło. Ale to se ne vrtai, Herr ex-Kanzler!

  16. Takei
    Znów wyjeżdżasz z tym Bęgowskim, znanym lepiej jako Grodzka? Nudne to, oj nudne. Lewicowość nie polega bowiem na zmianie zewnętrznych cech płciowych – wręcz przeciwnie, a na takie fanaberie stać jest tylko zboczonych burżujów takich jak właśnie Bęgowski.:-(

  17. Kłentyn Ti
    Urban jest rzeczywiście wyjątkowo inteligentny i błyskotliwy w odróżnieniu od Millera, który dobrze wypada tylko na tle takich miernot jak Kaczyński czy Kopaczowa.

  18. Janusz Zet
    Zgoda, ateizm nie wyzwala z żydowskiej megalomanii, z trwającego tysiąclecia plemiennego szowinizmu, ale jest on dla Żyda ogromnym krokiem naprzód. Wiadomo, że niemal każdy Żyd, nawet mimo ateizmu, czuje się wybranym, lepszym od innych ludzi czyli gojów, jako że Żyd ateista jest ateistą talmudycznym, podobnie jak europejski ateista jest ateistą chrześcijańskim, co stwierdził niedawno temu sam Dawkins.
    Niemniej ateizm NIE jest religią, a jej zaprzeczeniem, a jego moralność jest jedyną moralnością godną człowieka, jako iż nie opiera się ona na strachu przez jakimś okrutnym bożkiem, najczęściej żydowskim JHWH, także w przebraniu Allacha czy Jezusa, a na racjonalnym zrozumieniu tego, co dawno temu stwierdził Kant w swym imperatywie kategorycznym, czyli że „Handle nur nach derjenigen Maxime, durch die du zugleich wollen kannst, dass sie ein allgemeines Gesetz werde” („Postępuj tylko wedle takiej maksymy, co do której mógłbyś jednocześnie chcieć, aby stała się ona prawem powszechnym“).
    Religia jest bowiem tylko iluzorycznym schronieniem dla „ubogich duchem”, czyli inaczej osób nie w pełni dojrzałych, osób, które potrzebują nad sobą silnej ręki, aby nie mordować czy też okradać innych – innymi słowy religia jest tylko dla podludzi.
    Tak więc Januszu spadaj z tego blogu, gdyż to nie jest miejsce, aby wygłaszać poglądy, obrażające ateistów i nie jest to też miejsce na twoje antysemickie wybryki… 🙁
    Bez pozdrowień!

  19. Historia z gatunku „czy go zabiół cy nie zabiół ?”.

    W każdym razie dialog soczysty ,z kolorytem cmentarnym,odpowiadającym,by utrzymac się w konwencji góralskiej, nucie tęsknej „byli chłopcy byli..”

    @Janusz Z
    spełniasz oczekiwania ,że żadna dyskusja w Polsce nie może się obyc bez ŻYDA.
    Poza tym jesteś cwiokiem niedouczonym jak przystało na osobnika ,któremu Państwo ofiarowało byle jakie wykształcenie ,także za moje pieniądze,nie sprawdziwszy uprzednio,że ten osobnik nadaje się tylko do sił specjalnej troski.

    @Mag
    chodziło Ci zapewne o menisk wypukły ?

    Prorokuję wybuch dyskusji nt SYSTEMU STANU CYWILNEGO.Właśnie słucham TOK.FM (na oddzielnej stronie) donoszącego,że na wieśc o obligatoryjnym jego wdrożeniu ,urzędnicy tych służb gromadnie udają się na urlopy.

  20. P.S.
    Janusz wykazał się także nieznajomością teorii mnogości, jako iż jeśli jakiś zbiór, n.p. A jest równy zbiorowi n.p. B, to można należeć jednocześnie i w 100% do obu tych zbiorów. Przykładem mogą być tu zbiory A{1,2} oraz B{2,1}, gdyż zawierają one dokładnie takie same elementy (kolejność wypisywania elementów zbioru nie ma bowiem znaczenia) , a więc zarówno 1 jak i 2 należą jednocześnie do zbioru A i do zbioru B.

  21. urban ma całkowitą rację co do Millera, i żadne Millerowe kąsanie tego nie zmieni: Miller jest dychającym jeszcze trupem.
    Miller zresztą własnymi słowami to zaświadcza, zgadzam się bowiem w pełni z Gospodarzem, że deklaracja Millera, że gotów się założyć, iż to on pójdzie na pogrzeb Urbana a nie odwrotnie, są marne, niskie, żałosne i podłe. To tylko jad sfrustrowanego i upadłego polityka, który jeszcze nie tak dawno był na szczycie: negocjował warunki przystąpienia do UE, kierował rządem, partią, był tzw. Żelaznym Kanclerzem, a kiedyś sekretarzem KC PZPR. Potem zaczął przegrywać co tylko mógł, miotając się na wszystkie strony przystał do Samoobrony, a teraz razem z Kaczyńskim, mimo, że Kaczyńskiego obciąża wobec SLD wszystko, włącznie ze śmiercią Barbary Blidy, drze z nim razem paszczę w sprawie rzekomych nieprawidłowości wyborczych i rzekomego upadku państwa.
    W międzyczasie wyciął Miller z SLD kogo się tylko dało i nie dało, by zostało jałowe pole personalne i programowe oraz niezdolność SLD do powrotu do fali zwycięskiej. Obecny wynik na poziomie 5% to najgorszy wynik SLD w historii, „osiągnięty” pod przywództwem Millera.
    Urban zaś ma kompletnie inną sytuację. Jest stańczykiem, figlarzem, postacią samodzielną, autorską, wolną i bogatą, dla jednych Goebbelsem, dla innych niezwykle bystrym, trafnie oceniającym i odważnie zasłużonym dziennikarzem, oraz kimś uzdrawiającym, poprzez działanie jako katalizator.
    Niezależnie od tego, który z nich szybciej umrze, to Urban jest żywy, a Miller ma już tylko drgawki. Kpie po kostkach i rzęzi. Tak to sobie zorganizował.

  22. kagan

    Każdy inteligentny człowiek z minimum prawdziwej wiedzy, w chwili szczerości, jakie miewają nawet ministrowie, choćby pp. Sikorski, czy Sienkiewicz, powie Ci, że ateizm jest absurdem, prawdopodobnie nawet pp. Urban z Hartmanem, chyba że ich przeceniam, ale przypuszczam, że wątpię. I każdy inteligentny człowiek przyjmie to ze zrozumieniem, nie będzie przecież dyskutował z faktami. Jednak człowiek mniemający zaledwie, bez wiedzy, intelektualny leń oraz pieniacz, uprze się jak osioł, że ateizm to nie jest irracjonalna wiara i tego się będzie trzymał. A niechże się trzyma, jego sprawa.

    Boga nie trzeba się bać – jak można bać się miłości, dobroci, miłosierdzia? Ludzi można się bać.

    Co do twoich iście talmudycznych kalkulacji – lepiej daj spokój, to marny sofizmat. Nie będę Ci wytykał matematycznych błędów, bo ktoś mógłby się jeszcze poczuć urażony, że wchodzę w jego genetyczną dziedzinę, ale pamiętaj, że sami prominentni Żydzi, teoretycy oraz praktycy syjonizmu twierdzili na podstawie doświadczeń trzech tysiącleci, że żydostwo nie jest częścią żadnego zbioru, poza żydowskim. To była ich główna motywacja do utworzenia własnego Państwa, Izraela, gdzie mieli się wszyscy przenieść, i wieść tam szczęśliwy żywot, co z wielką radością przywitały społeczeństwa chrześcijańskie i szczerze ich w tym wspomagały, chcąc cieszyć się ich szczęściem oraz swoim własnym. Niestety, obiecanki cacanki…

    Popatrz, mówi dr. Pinskier, który wdrażaniem idei syjonizmu wyprzedził nawet Herzla, tak:

    „Żydzi tworzą w łonie ludów, wśród których żyją, żywioł odrębny, nie zdolny do zlania się z otoczeniem i dla tego nie są przez żaden naród tolerowani.”

    Maks Nordau dodaje: „Żydzi są nierozpuszczalni w aryjskości.”

    Ten zbiór nie jest kompatybilny z żadnym innym, nigdy nie był i nie będzie, bo być nie chce. Jedynie margines błędu naprawdę asymiluje się w nowych ojczyznach, szczerze uznając je za własne, cała reszta zamyka corocznie święto paschy pobożnym życzeniem: do widzenia na przyszły rok w Jerozolimie!

  23. „Obydwu szanuję jako ludzi inteligentnych i nietuzinkowych, choć z pewnością mają życiorysy niejednoznaczne” – JH.
    Hartman jest wielki!
    Hartman jest wielki nawet wtedy, gdy się myli, to myli się oryginalnie i nie do końca.
    ——————————————————————-
    „Le­karze mniemają, że wiele po­mog­li cho­remu, gdy pot­ra­fili na­dać cho­robie od­po­wied­nią nazwę” -IK.
    Kant jest wielki!
    ————————————————-
    Funkcja zdaniowa zapisana kwantyfikatorem egzystencjalnym (Ǝx) (x-3 = 0) jest zdaniem prawdziwym, które stwierdza, że istnieje taka liczba rzeczywista a, dla której a-3 = 0.

  24. No to bedzie nas przynajmniej dwuch,p.Hartman na tym pogrzebie.Uczyni mi pan zaszczyt jesli bede mogl isc z Panem w parze.Ja tez wiem i pamietam co mowil i pisal Urban w czasach szczesliwie minionych.No coz,kanalie i tak tego nie zrozumia wiec nie bede tlumaczyl z polskiego na nasze.Pozdrawiam p.Hartman.

  25. Janusz Z
    28 listopada o godz. 16:20

    …Urban kombatant? Co to ma być, dowcip, czy szyderstwo z młodego pokolenia, nie znającego niedawnej historii? Ów “starszy kolega” p. Urban nigdy nie ponosił żadnego ryzyka, gdyż należał to rządzącego PRL-em betonu, a myślał i mówił publicznie rzeczy o wiele gorsze, niż jego ideologiczny brat, Leszek Miller….

    Karierę dziennikarską rozpoczął w czasopiśmie Nowa Wieś. W latach 1955–1957 był dziennikarzem tygodnika Po prostu. Gazeta została jednak zamknięta z osobistej inicjatywy Władysława Gomułki, sam Urban dostał oficjalny zakaz publikowania pod swoim nazwiskiem. Od 1961 pracował w Polityce, gdzie kontynuował swój cykl felietonów, tym razem już pod pseudonimami. W końcu dostał całkowity zakaz pracy dziennikarskiej, który cofnięto dopiero po odejściu Władysława Gomułki od władzy. W 1970 wrócił do pracy dziennikarskiej, najpierw w czasopiśmie Życie Gospodarcze, a następnie ponownie w Polityce, gdzie mimo pozostawania bezpartyjnym awansował na kierownika działu krajowego.

  26. PS zapomialem dodac ze informacja o Urbanie pochodzi z Wikipedii.

  27. Jerzy Urban jest ciekawym przykładem tego, że inteligentny poniekąd człowiek może dać się wciągnąć w popieranie prymitywnej dyktatury i opowiadanie skrajnych nonsensów, za co odpowiada moim zdaniem jego narcyzm, widoczny także w kolejnych kontrowersyjnych wypowiedziach, w tym ostatniej o ‚trupach’, albo że ‚Goebbels był mądry’. Chodzi tu wyłącznie o to żeby się wyróżnić i pokazać, jak u innego wielbiciela dyktatury Korwina. Miller jest zapewne mniej inteligentny od Urbana, ale za to bardziej rozsądny.

    Po wyborach w przyszłym roku nie będzie żadnej ‚Turcji w Polsce’, jak straszy Hartman, tylko neoliberalno-postkomunistyczna koalicja PO-SLD-PSL. Która mogła powstać już w 2005 roku, gdyby nie kuriozalna nagonka mediów na Millera w związku z majaczeniem pijanego Rywina i gdyby nie ucieczka Borowskiego z SLD (inspirowana prawdopodobnie przez Kwaśniewskiego). Za dojście do władzy koalicji PiSowskiej w 2005 roku odpowiadają właśnie media atakujące Millera, a także Borowski z Kwaśniewskim, którzy postanowili Millera obalić w środku kadencji.

    Gdyby SLD dzisiaj zrezygnowało ze swojego szyldu, do czego nawołuje interesownie Hartman i bezinteresownie Żakowski, to po prostu żadna lewica nie weszłaby do sejmu i na tym by się skończyło. Jako neoliberał uważam, że nie jest to dobre rozwiązanie.

  28. Janusz Z
    Absurdem są wierzenia religijne. Jak może bowiem myślący człowiek uwierzyć w takie oczywiste brednie jak n.p. te z Księgi Rodzaju rozdział I (Bereszit)
    Cytat: 1 Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię.
    Nieprawda. Kiedy się zaczął wieki wybuch to naszego nieba jeszcze nie było a tym bardziej naszej ziemi.
    Cytat: 2 Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch2 Boży unosił się nad wodami.
    Nieprawda. Ziemia powstała już kiedy istniało słonce a więc ciemności na pewno już wtedy nie było.
    Cytat: 3 Wtedy Bóg rzekł: „Niechaj się stanie światłość!” I stała się światłość.
    Znowu to samo. Światło czyli Słonce było wcześniej niż Ziemia!
    Cytat: I tak upłynął wieczór i poranek – dzień pierwszy.
    Co? Ziemski dzień i poranek? Formowanie się planety trwało przecież wiele lat.
    Cytat: 6 A potem Bóg rzekł: „Niechaj powstanie sklepienie w środku wód i niechaj ono oddzieli jedne wody od drugich!” 7 Uczyniwszy to sklepienie, Bóg oddzielił wody pod sklepieniem od wód ponad sklepieniem; a gdy tak się stało, 8 Bóg nazwał to sklepienie niebem.
    Coś tu nie gra. Czy przypadkiem bóg nie stworzył już nieba w punkcie pierwszym? A tu znowu tworzy jakieś sklepienie które nazywa niebem.
    Cytat: 14 A potem Bóg rzekł: „Niechaj powstaną ciała niebieskie, świecące na sklepieniu nieba, aby oddzielały dzień od nocy, aby wyznaczały pory roku, dni i lata”.
    Bzdura – gwiazdy były przecież wcześniej niż Ziemia.
    (http://ateista.pl/showthread.php?t=4212)
    Poza tym, to:
    1. Katolik mówi: ateista to komuch, lewactwo itp.
    Brednie. Nie każdy ateista to komunista i nie każdy ateista ma poglądy lewicowe. Istotnie większość ateistów opowiada się za lewicą, ale to przeważnie dlatego ze tylko lewica jest szansą, aby trzymać pazernych i rozpasanych sukienkowych darmozjadów, którzy corocznie zabierają z budżetu 5-6 mld zł.
    2. Katolik mówi: obrażacie nasze uczucie religijne.
    Brednie. A co to jest? Są obrzędy religijne, wierzenia religijne ale uczucia? Tego najlepszy psychiatra nie umiałby zdefiniować.
    3. Katolik mówi: Ateizm to tez wiara.
    Brednie. Ateizm to racjonalistyczne spojrzenie na świat i pojmowanie go takim jakim jest. To także odrzucenie jakiegokolwiek wyższego „bytu”. Brak wiary to jakaś wiara? – nie. Brak pieniędzy to tez są jakieś pieniądze; brak samochodu to tez jest jakiś samochód; brak miłości to tez jest jakaś miłość. No i jak to brzmi? Sensownie? Dla mnie nie bardzo.
    4. Katolik mówi: Ateizm to religia.
    Brednie. Ateizm jest religia tak samo jak kreacjonizm jest nauka albo islam jest religią pokoju. Kogo mielibyśmy czcić? I kto by nas zgładził, gdybyśmy tego nie robili? Ateizm nie straszy wiecznym potępieniem, nie chroni gwałcicieli przed odpowiedzialnością karna, nie mamy zwolnień podatkowych, nie uczą go w szkole za państwowe pieniądze, nie wymaga płacenia na czarnych darmozjadów pławiących się w luksusach.
    5. Katolik mówi: Ateiści są niemoralni.
    Brednie. To ludzie wierzący są najczęściej niemoralni bo co by nie zrobili, to pójdą do spowiedzi (czytaj pogadają z klecha siedzącym w kiosku) albo pójdą na odpust, dadzą kasę na tace i ok. Ot katolicka moralność.
    6. Katolik mówi: Ateiści i zwierzęta to to samo.
    Brednie. Ale istotnie ateiści (i nie tylko oni) stwierdzają, ze człowiek pochodzi od małpy na co wskazuje ewolucja. Wierzący za to wierzą, ze są ulepieni z gliny. Stwórca dodał trochę wody i bum powstali wierzący. Ok, mogą wierzyć w takie bajki, tak jak wierzą w wiatropylność Maryji, to co to dla nich.
    7. Katolik mówi: Ateizm jest bez sensu, przecież większość ludzi wierzy.
    Brednie. Istotnie wierzących jest na świecie więcej. Ale kiedyś większość wierzyła, ze Ziemia jest plaska. I co mieli racje? Argument opierający się na większości jest marny.
    8. Katolik mówi: Ateiści atakują świętości narodowe np. JP2.
    Brednie. To, ze niektórzy (nie tylko ateiści) maja inne zdanie na temat JP2, niekoniecznie pozytywne, nie znaczy, ze was wierzących atakują. Nie każdy musi sadzić o JP2 to samo, co serwuje nam telewizyjna papka wciąż mówiąca o tym jaki to Wojtyła był dobry. Tak poza tym nie ma takiego czegoś jak świętość. Nikt nie jest ani całkowicie dobry, ani zły. Oczywiście każdy może mieć swoje zdanie. Ale to czy jakaś grupka osób z Watykanu uznała JP2 za świętego czy też nie, to nas naprawdę wała obchodzi.
    9. Katolik mówi: Ateiści nie powinni się wypowiadać na temat wiary i katolików.
    Brednie. Każdy musi płacić podatki na darmozjadów w czarnych kieckach wiec każdy ma prawo się wypowiadać. Jak idzie procesja bożego ciała pośród domów ateistów to mamy prawo się wypowiadać. Ponadto ludzie mogą się dowiedzieć od nas trochę prawdy o katolicyzmie i katolikach. Bo skąd maja się dowiedzieć? Z TV? Z Plebanii czy Rancza? Czy może z niedzielnego kazania?
    10. Na koniec perełka, mój ulubiony argument katolików. Katolik mówi: na łożu śmierci ateiści skamlają o boga.
    Brednie. Skamlają to psy i wy na tym forum. Skąd wiecie co ateista robi na łożu śmierci? Kto wam to powiedział? Ksiądz na kazaniu we wsi? Przecież wy z ateistami się nie zadajecie to skąd możecie wiedzieć ze ateiści tak robią na łożu śmierci? Np. profesor Religa tak robił? Zadeklarowany ateista i do końca pozostał wierny swoim przekonaniom za co zresztą chwalą mu.
    To mniej więcej tyle. O ile katolicy dacie rade to przeczytać to się zastanówcie trochę zanim coś napiszecie, bo mordę drzeć na forum to każdy z was potrafi, tylko ze nie na temat. Ale skąd wy macie coś wiedzieć o ateizmie i innowiercach skoro czytacie tylko książki o JP2, gościa niedzielnego, niedziele albo modlitewnik, żeby sobie porozmawiać z sufitem?
    O ile w ogóle coś czytacie.
    (http://www.racjonalista.pl/forum.php/s,294998)

  29. Janusz Z – c.d.
    1. Boga Starego Testamentu należy się bać: „…jam jest Pan, Bóg twój, Bóg zawistny, który dochodzę nieprawości ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą” (Dekalog). Itp. Itd. Patrz też ma dyskusja z „Awake”.
    2. Nie myl matematyki z Talmudem.
    3. Chyba jesteś zupełnie nowy na tym blogu, skoro zarzucasz mi bycie syjonistą. 😉
    Szalom! 😉

  30. Kagan
    Janusz Z. jest antysemitą-„inteletualistą”.
    Passent go w zasadzie zbanował, to znaczy – uprzedził, że to może zrobić i ten pan się z tamtego blogu wyniósł.

  31. @ kagan
    Zapomniałeś o „kibicu” w „Szpilkach” – świetne felietony (cykl „Okiem kibica”)
    @Janusz Z
    Religia dusi ludzką inteligencję – daje gotowe odpowiedzi, więc dławi myślenie – wniosek – inteligentny człowiek musi być ateistą. A przy okazji to chrześcijanie ukradli Żydom boga i jak każdy złodziej oczerniają ograbionych – jakie to płytkie 🙁

  32. kagan
    28 listopada o godz. 23:42
    „Absurdem są wierzenia religijne. Jak może bowiem myślący człowiek uwierzyć w takie oczywiste brednie jak n.p. te z Księgi Rodzaju rozdział I (Bereszit)”

    Księga Rodzaju 1:3-31 nie mówi o początkach tworzenia materii ani ciał niebieskich. Opisuje przygotowanie już istniejącej Ziemi, żeby mogli na niej zamieszkać ludzie.
    Mojżesz sporządził swoje sprawozdanie po hebrajsku i napisał je z punktu widzenia ziemskiego obserwatora.

    Jeśli uwzględni się te dwa istotne fakty i pamięta o tym, że zanim rozpoczęły się “dni” (czyli okresy) stwarzania, wszechświat już istniał, to można rozstrzygnąć większość kontrowersji dotyczących relacji biblijnej.
    Z dokładnej analizy Księgi Rodzaju wynika, że działania rozpoczęte w jednym “dniu” nie musiały się zakończyć przed nastaniem drugiego – mogły się rozciągać nawet na kilka “dni”.
    Tak na przykład miała się rzecz ze światłem. Przed rozpoczęciem się dni stwarzania nie docierało ono do Ziemi z istniejącego już Słońca prawdopodobnie ze względu na grubą warstwę chmur. W pierwszym “dniu” bariera ta musiała zacząć zanikać i wtedy rozproszone światło mogło już przedostać się przez atmosferę.
    W biblijnym opisie wydarzeń z pierwszego “dnia” występuje hebrajskie słowo ‘or (światło w sensie ogólnym), natomiast w opisie czwartego “dnia” – słowo ma’or (źródło światła).
    W drugim “dniu” atmosfera najwyraźniej nabierała przejrzystości, gdyż pomiędzy gęstymi chmurami (unoszącymi się w górze) a morzami (na dole) zaczęła się tworzyć wolna przestrzeń.
    Jednak dopiero w czwartym “dniu” atmosfera oczyściła się do tego stopnia, że w “przestworzu niebios” pojawiły się źródła światła. Innymi słowy, Słońce i Księżyc stały się widoczne z Ziemi. Wszystko to działo się stopniowo.
    Geolodzy szacują wiek Ziemi mniej więcej na 4 miliardy lat, a według astronomów wszechświat może liczyć nawet 15 miliardów lat. Czy odkrycia te – bądź ich ewentualne przyszłe modyfikacje – zaprzeczają Księdze Rodzaju ? Nie. Biblia nie precyzuje wieku “niebios i ziemi”

    Tymczasem.

  33. Nie darze sympatia ani bylego premiera wolnej Polski i PZPR-owskiego oficjala Leszka Millera, ani bylego rzecznika prasowego PRL Jerzego Urbana. W czasach komunistycznych bylismy po przeciwnych stronach barykady. Pamietam konferencje prasowe, na ktorych Jerzy Urban zapluwal sie krytykujac Lecha Walese, Solidarnosc i wszystkich Polakow, ktorzy nie dawali wiary „przewodniej roli” PZPR w losach narodu. W wolnej Polsce Leszek Miller staral byc sie wzglednie pozyteczny (z wyjatkiem ostatnich dni), Jerzy Urban z pozytkiem dla samego siebie budowal i buduje swoja fortune na paskudnym czasopismie „Nie”. Wolna i demokratyczna Polska umozliwila im to, czego bylismy pozbawieni w czasach komunizmu wlaczajac prawo do wolnosci osobistej i ekonomicznej. Wielka ironia dziejow! Profesor Hartman ma prawo do swoich sympatii i antypatii tak jak my wszyscy.

  34. Ocho, biblista Awake znowu nawija!
    Oczywiście dzięki jego wysiłkowi misyjnemu, jak zwykle dyskusja skręci w bok i tam pozostanie.
    Apeluję w szczególności do kagana, by nie dawał się wciągnąć w biblijne pogwarki.

  35. Awake
    1. Bereszit mówi o początku „wszystkiego”, czyli całego naszego Wszechświata. Nie udawaj, że w Biblii (Torze) jest inaczej!
    2. Ziemski obserwator nie mógł widzieć początku świata, jako że go na początku po prostu nie było – powstał on dopiero w dniu szóstym (czyli w szabas).
    3. Biblia (Tora) mówi nam wyraźnie o dniach. Sprawdź to w hebrajskim oryginale albo zapytaj się zaprzyjaźnionego rabina.
    4. Wszechświat został według Biblii (Tory) stworzony przez JHWH pierwszego, a właściwie zerowego dnia: „1 Na początku Bóg stworzył niebo…”. 😉
    5. W Biblii (Torze) nie ma nic o tym, że działania rozpoczęte w jednym “dniu” nie musiały się zakończyć przed nastaniem drugiego, że mogły się one rozciągać nawet na kilka “dni” – to są tylko i wyłącznie twoje heretyckie oraz bluźniercze spekulacje nie mające absolutnie żadnego poparcia w tekście Biblii (Tory).
    6. Tak samo błędne jest twoje twierdzenie o chmurach, mających rzekomo „blokować światło słoneczne” – jak wiadomo, chmury mogą je blokować tylko częściowo, ale nigdy całkowicie. Skąd też niby miały się wziąć te chmury, skoro nie było jeszcze słońca, a więc woda nie mogła parować? Nie jest też możliwe, że wzięły się one z tego, że gorące było dno mórz i oceanów, jako że wtedy to woda w ogóle nie miała by szans się tam (w morzach i oceanach) znaleźć.
    7. Piszesz też, że w biblijnym opisie wydarzeń z pierwszego „dnia” występuje hebrajskie słowo ‘or (światło w sensie ogólnym), natomiast w opisie czwartego „dnia” – słowo ma’or (źródło światła), ale jak może istnieć światło bez jego źródła? Pomyślałeś o tym?
    8. Nigdzie też w Torze (Starym Testamencie) nie ma o tym, że ziemska atmosfera powoli nabierała przejrzystości – to są też tylko twoje heretyckie oraz bluźniercze spekulacje nie mające absolutnie żadnego poparcia w tekście Biblii (Tory).
    9. Kto miał niby obserwować to „światło” w dniu czwartym, skoro jeszcze nie było na niej życia? Przecież pierwsze zwierzęta powstały dopiero w dniu piątym, a człowiek dopiero w szóstym czyli w szabas?
    10. Biblia wyraźnie nam mówi, że Ziemia ma zaledwie około 6 tysięcy lat. Według Biblii (Tory) Adam został bowiem stworzony szóstego dnia istnienia naszej ziemi, i biorąc pod uwagę chronologię rodzaju ludzkiego, możemy określić na podstawie Biblii przybliżony wiek ziemi, jako że lista genealogiczna, która została opisana w Księdze Rodzaju (Genesis) w 5 i 11 rozdziale podaje wiek Adama i jego potomstwa, a więc poprzez chronologie potomków Adama i dzięki dodaniu do siebie wieku wszystkich ludzi, o którym mówi Księga Rodzaju w rozdziałach 5 i 11, staje się jasne, że Biblia naucza, iż ziemia ma około 6000 lat, do czego można dodać lub odjąć najwyżej kilkaset lat.
    11. Przypominam ci też biblijną chronologię tworzenia świata przez JHWH:
    – dzień pierwszy – stworzenie nieba i ziemi, po czym światła i oddzielenie tegoż światła od – ciemności,
    – dzień drugi – stworzenie sklepienia niebieskiego oddzielającego wody górne od dolnych,
    – dzień trzeci – stworzenie lądu i roślinności
    – dzień czwarty – stworzenie Słońca, Księżyca i gwiazd,
    – dzień piąty – stworzenie zwierząt wodnych i latających,
    – dzień szósty – stworzenie zwierząt lądowych i człowieka,
    – dzień siódmy – liczenie tego dnia do aktu stworzenia uzależnione jest od używanych tekstów biblijnych: tłumaczenia opierające się na Septuagincie (zwłaszcza katolickie) ten dzień traktują wyłącznie jako dzień odpoczynku uznając dzień szósty jako ostatni, a w pozostałych tłumaczeniach opartych na tekście masoreckim, dzień siódmy jest dniem ukończenia dzieła stworzenia przez JHWH.
    12. Poglądy autora księgi Bereszit opierały się na najprostszych spostrzeżeniach wzrokowych i nie różniły się zasadniczo od ówcześnie przyjmowanych w całym ówczesnym, przednaukowym świecie, a zbliżone wersje powstania świata pojawiały się już wcześniej, zarówno w religii Sumerów, jak i semickich mieszkańców Mezopotamii, skąd też Mojżesz (przyjmijmy dla uproszczenia sprawy, że to on był autorem księgi Bereszit) czerpał swe natchnienie. Idea była zaś wtedy taka, że w przestrzeni wody umieszczone było sklepienie oddzielające wody górne (deszcze, opady) od dolnych (źródła). W powstałej niszy umieszczona była płaska i okrągła (nie kulista) ziemia. Nad ziemią, a pod sklepieniem umieszczone były ciała niebieskie. Ziemia otoczona była morzem. I ty w to wierzysz… 🙁
    13. Świadkowie Jehowy uważają zaś, oczywiście niezgodnie z Biblią. że zanim rozpoczął się pierwszy dzień stwarzania, to Jehowa (JHWH) powołał do istnienia cały obecny wszechświat, w tym więc i Ziemię, na której nie było jeszcze życia, a każdy z sześciu dni stwarzania przez JHWH mógł trwać nawet tysiące lat. Uważają oni, że JHWH stworzył wszystkie podstawowe rodzaje roślin i zwierząt oraz „doskonałą” pierwszą parę ludzką. Twierdzą też, że „w obrębie poszczególnych rodzajów roślin i zwierząt stworzonych przez JHWH zachodziły zmiany, w rezultacie których powstały znane dzisiaj gatunki, które w wielu wypadkach znacząco się od siebie różnią”. Jest to, oczywiście, desperacka próba ratowania Biblii przez fałszowanie jej oryginalnego, hebrajskiego tekstu, a więc nic innego jak bluźniercza herezja. 🙁
    14. Dam ci więc dobrą radę – idź „nauczać” gdzie indziej. Może do Watykanu? Tam podobno wierzą w tzw. boga…
    Szalom!

  36. mag
    Sorry, ale ja lubię takie pogawędki, w których udowadniam religiantom nicość ich przesądów, guseł i innych zabobonów.
    Szalom! 🙂

  37. Tak mi to wygląda, że Janusz Z jest jak ten Żyd-wędrownik, wiecznie skądś wyrzucany… 🙁
    Szalom!

  38. Jac.
    Dziękuję za przypomnienie Urbana jako “kibica” w “Szpilkach” – świetne felietony (cykl “Okiem kibica”).
    I zgoda: religia dusi ludzką inteligencję, jako że daje ona z góry gotowe, a więc z definicji błędne odpowiedzi na wszystkie możliwe oraz nawet niemożliwe pytania, a, więc dławi ona myślenie. Wniosek jest więc taki, że inteligentny, samodzielnie myślący człowiek musi być ateistą. A przy okazji to zgoda, że chrześcijanie (podobnie jak muzułmanie) ukradli Żydom boga JHWH i jak każdy złodziej oczerniają ograbionych – jakie to płytkie 🙁
    Szalom! 🙂

  39. Wymiana pogladów pomiędzy pp. U. i M. raczej mnie nie dziwi; co mnie jednak zaskoczyło, to to, że prowadzący wywiad (jeżeli p. Hartman dobrze zacytował), czyli publicznie, ma czelnośc nazwac kogokolwiek „najwiekszą kanalia w Polsce”. Kultura języka tego wywiadowcy też raczej „kanałowa”

  40. Janusz Z.
    Każda, nawet najmniejsza część nieskończoności musi być sama też nieskończonością, co jest jednym z tych jakże licznych paradoksów teorii mnogości. Nieskończoności nie można bowiem nijak sprowadzić do skończoności: jeśli od miliona złotych odejmiesz choćby tylko jeden grosik to ten milion znika i mamy na jego miejscu tylko 999999 zł i 99 gr. Ale jeśli odejmiesz cokolwiek od nieskończoności, to wciąż masz nieskończoność, jako że nieskończoność może składać się tylko z nieskończoności, stąd też nie da się jej nigdy sprowadzić do skończoności. Nic dziwnego, że Georg Cantor, twórca teorii mnogości zwyczajnie zwariował, jako iż przez długi czas starał się on udowodnić tzw. hipotezę continuum, ale jak się okazało w latach 1960tych, jego wysiłki nie mogły przynieść zadowalającego go rezultatu. W ostatnich latach swojej pracy naukowej odkrył on pewne paradoksy w swej teorii mnogości, i z tego powodu przez długie lata cierpiał on na ciężkie depresje i parokrotnie był z tego powodu hospitalizowany. Pod koniec życia zajmował się on z tego powodu mistycyzmem – rozwijał on koncepcję tzw. Absolutnej Nieskończoności, którą utożsamiał z tzw. bogiem. Z powodu choroby i niemożności uniknięcia paradoksów zaprzestał on publikowania prac naukowych. Jak widać wiara w boga to jest choroba psychiczna, która dotyka nawet najtęższe umysły!
    W wielkim skrócie: hipoteza continuum jest to postawiona w roku 1878 przez Georga Cantora hipoteza teorii mnogości dotycząca mocy zbiorów liczb naturalnych i liczb rzeczywistych. Posługując się tzw. rozumowaniem przekątniowym (o czym poniżej), Cantor wykazał, że moce powyższych zbiorów nie są równe. W jego dalszych rozważaniach pojawiło się następujące, naturalne pytanie: „czy istnieje zbiór, którego moc jest większa od mocy zbioru liczb naturalnych, a zarazem mniejsza od mocy zbioru liczb rzeczywistych?”, jednakże odpowiedź na nie okazała się być daleko nieoczywista. Cantor wysunął więc hipotezę – zwaną właśnie hipotezą continuum – że takiego zbioru nie ma. Fakt, że nie potrafił on jej udowodnić, sprawił zaś, że Cantor zwątpił w sensowność stworzonej przez siebie teorii mnogości a tym samym zwariował i zajął się, z definicji jałowym, mistycyzmem. Rozumowanie przekątniowe to jest zaś klasyczny przykład rozumowania w tzw. dowodzie nie wprost, a za jego pomocą można wykazać na przykład, że moc zbioru liczb rzeczywistych z przedziału [0,1] jest większa od mocy zbioru liczb naturalnych (porządkowych czyli 1,2,3 etc, a według niektórych matematyków także i 0). Natychmiastowy wniosek z tego faktu podawany jest obrazowo: liczb rzeczywistych jest więcej niż liczb naturalnych.
    Jak widać, zajmowanie się nieskończonościami przyprawia także o ból głowy, a więc powinno być ono prawnie zakazane! 😉
    Szalom!

  41. Frapuje mnie drobny problem.
    Na czym polega ta KANALIOWATOŚĆ Urbana?
    Czym sobie zasłużył na to miano?

    Chłystki które Urbanowi nie dorównują w niczym- ani pod względem sprawności pióra ani inteligencji, oceniają go chyba swoją miarą……

    Starsi panowie wymienili ciosy, niekoniecznie elegancko.
    Cóż, dwie silne osobowości.
    O wzajemnych interakcjach w przeszłości nie wiadomo zbyt wiele, ale zapewne niekoniecznie się lubią.
    Urban odniósł sukces, który trwa.
    Miller również odniósł sukces, na innym ringu, politycznym.
    Tyle że dni chwały przeminęły.
    Miejsce w historii maja zapewnione obaj.
    Ale w tym zwarciu jakoś tracą klasę.
    Niepotrzebne było……

  42. Wiesiek
    Kanalią jest Miller oraz jego wszyscy poprzednicy i następcy na fotelu premiera począwszy od Mazowieckiego a skończywszy na Kopaczowej.
    Urban jest zaś inteligentnym błaznem – gdyby rządził nami mądry władca, to byłby on dziś takim współczesnym Stańczykiem na jego dworze, ale przecież dziś prezydentem RP jest półgłówek Komorowski… 🙁

  43. Wiesiek59
    Może i zwarcie dwóch niebanalnych niewątpliwie panów było niepotrzebne, ale dla nich to żadne halo. Skóry mają jak hipopotamy.
    A klasa? Kto dziś jeszcze ma klasę? Wymień jakieś nazwisko/a.
    Ja mam swoje typy (bardzo nieliczne) i mogę ujawnić, ale nie chcę się pierwsza wychylić.
    „Kanaliowatość” Urbana? Wszystko, tylko nie to. Wielka inteligencja, cienia hipokryzji, odwaga chodzenia pod prąd poczynając od „Po prostu”. Potem – spektakularne poparcie generała w 1981, co było dla niego w owym czasie samopocalunkiem śmierci, z czego na pewno sobie zdawał sprawę. Był rozczarowany schyłkowym okresem „karnawału Solidarności”, czemu wcale się nie dziwię, bo też miałam wtedy coraz bardziej ambiwalentne odczucia. A on, jak już prowokuje, to leci po bandzie. Po 1989 odnalazł sie znakomicie w nowej Polsce, otrzepał pióra, zrobił świetny choć obrazoburczy i znowu pod prąd tygodnik NIE (tam jest prawdziwe, rzetelne dziennikarstwo śledcze).
    Oczywiście, że jest znienawidzony przez środowiska prawicowe, ale nic sobie z tego nie robi. A tacy „dziennikarze” jak np. bracia Karnowscy, czy Sakiewicz, to mogliby mu co najwyżej buty czyścić

  44. Kagan
    O co to, to nie! Komorowski nie jest półgłówkiem. To rozsądny, inteligentny polityk i przyzwoity czlowiek. Prostackie wypominanie mu ortograficznego błędu i skandaliczne nazywanie go Komoruskim, to chyba nie są twoje argumenty.
    Jedyne co mu mam do zarzucenia, to afiszowanie się ze swoim praktykowaniem katolicyzmu. Powinien pogonić sukienkowych, czyli nie zapraszać ich na państwowe uroczystości, „pokropki”, ale to robili wszyscy po kolei prezydenci w III RP, łącznie z Kwaśniewskim.

  45. Cóż za d… i… – ględzą o wierze, która nic nie ma wspólnego z nauką (rozumem, doświadczeniem, metodologią itp.). Wierzę w istnienie dimbugabikugyfflrtgogo i co udowodnijcie mi, mądrale, że dimbugabikugyfflrtgogo nie istnieje. A jak się postaram, to założę kościół dimbugabikugyfflrtgogo, zarestruję w sądzie i wy będziecie płacić podatki na dimbugabikugyfflrtgogo. Tyle warte są wasze przemądrzałe dyrdymały, co funt kłaków, ale znacznie, znacznie mniej.

  46. kagan – 28 listopada o godz. 23:42 – SUPER!
    dodać jeszcze – co wy w ogóle wiecie o intelektualnej dyskusji i ścieraniu się poglądów, gdy religia poprzez tabu zabija możliwość otwartej rozmowy, bo zaraz obraza uczuć…
    btw. kto nigdy nie był w sytuacji rodzinnej [nawet będąc katolikiem], gdzie lepiej było coś przemilczeć bo ciotka dewotka się obrazi [np.afera na plebanii] – niech pierwszy rzuci kamień…

  47. takei-butei 29 listopada o godz. 12:28 – nie, tutaj nie założysz – vide. kościół spagetti – NIEZAWISŁY [ulubione słowo] sąd odmówił rejestracji, bo najkrócej mówiąc uznał to za żart.. haha

  48. W obecnej „elycie” politycznej i dziennikarskiej jest pewnie dużo kanalii, ale Urban do nich nie należy. Jego uczciwość idzie tak daleko, że publicznie objawił, że jest takim sobie skurwysynem. Czytałem kiedyś jego książkę, w której opisuje m.in. swoje przygody dziecięce. Nawet wtedy dumnie wszystkim powiedział, że jest Żydem, choć rodzice mu zakazali afiszować się tym faktem.
    Jako rzecznik rządu nie był gorszy od obecnych „kolegów”, a jego wypowiedź o wyżywieniu się rządu działała na oszołomów jak zimna woda na człowieka mocno rozgrzanego- jest wstrząs termiczny, ale nadchodzi oprzytomnienie. Chyba już nikt nie wołał natarczywie o nałożenie sankcji gospodarczych na PRL. Putin też się wyżywi, mimo sankcji. Ucierpią na tym tylko prości ludzie. Może właśnie tę absolutną prawdę objawił Urban swoją wypowiedzią, która mogła go pozbawić fuchy rzecznika. Dawno temu nawet czytałem „Nie”, ale przestałem, bo zbyt mnie to utwierdzało w moich pesymistycznych myślach o tym, do czego zmierza moja ojczyzna, choć wielkim patriotą nigdy nie byłem, z powodu mojego skomplikowanego rodowodu.

    Jeśli chodzi o wymianę myśli między starszymi panami, to i tak wygrywa Urban, który wyraził zadowolenie z tego, że Miller przyjdzie na jego pogrzeb, martwił się tylko, że to może być przykre dla Millera, bo nie będzie księdza na jego pogrzebie .

    Przypomniało mi to włażenie Millera do tyłka gdańskiego kanonika – biznesmena, przekazując mu miliardowy interes bursztynowy za miłe słówka z ambony – takim hipokrytą jest „lewicowiec” z Bożej łaski. Pewnie też o tym pomyślał Urban.

    Urban brał kiedyś udział w programie TV ze zgadywaniem typu „who is who”. Pod koniec była dyskusja ze zgadującymi, m.in. z Passentem. Urban go straszliwie ośmieszył, wyłapują braki w wykształceniu ogólnym.

  49. mag, Antonius – właśnie tak jest !!!

  50. Trawersując nieco,

    „Miller w politykę ruszył
    i patrzy na nas z góry…..

    Kardynała Richelieu
    sekret wam dziś zdradzę
    od przyjaciół boże chroń
    z wrogami sobie poradzę”…..

    Urban pozostał dziennikarzem z krwi i kości.
    Polityka była jedynie przygodą, fragmentem życiorysu.
    Większość polityków choruje.
    Na WŁADZĘ…..

  51. Ten Janusz z, jest jeszcze gorszy od dezertera i sprężynki razem do kupy.

  52. Antonius: pełna zgoda! Urban, Urban ueber alles! 😉 Miller kaputt!

  53. sol3zna
    Tak, niestety ale masz rację…

  54. takei-butei
    A wiesz coś o istnieniu Czajniczka Russell’a? (http://pl.wikipedia.org/wiki/Czajniczek_Russella).
    To jest jeden mych idoli (czajniczek, nie filozof, który jest przecież tylko apostołem owego Czajniczka), jako że ja jestem Marysistą, czyli że dla mnie najwyższym autorytetem jest dzieło Marii Konopnickiej „O krasnoludkach i o sierotce Marysi” opublikowane po raz pierwszy w 1896 roku. Marysia jest dla mnie więc tą, 100% polską, słowiańska a więc też i aryjską Najwyższą Boginią, a jej krasnoludki – moimi świętymi i apostołami mojej Wiary w tęże Marysię od Krasnoludków!
    Vivat Marysia!

  55. kagan
    29 listopada o godz. 10:14

    1. Bereszit nie mówi o początku „wszystkiego”. Wielu biblistów jest zgodnych co do tego, że słowa z Rodzaju 1:1 mówią o odrębnym akcie stwórczym, który należy odróżniać od działań Boga podjętych w czasie dni stwarzania, opisanych od trzeciego wersetu.

    2. Skąd Mojżesz zaczerpnął materiał źródłowy ? Zapewne w grę wchodziły trzy formy przekazu: bezpośrednie objawienie, tradycja ustna oraz spisane relacje. Najistotniejsze jest to, że Mojżesz pisał pod natchnieniem Boga, a więc pod Jego kierownictwem (2Pt 1:21).

    3. Zarówno w ST, jak i NT wyraz „dzień” (hebr. jom; gr. heméra) jest używany w znaczeniu nie tylko dosłownym, lecz także przenośnym, a nawet symbolicznym.
    Dobitną ilustracją przenośnego użycia słowa „dzień” w znaczeniu jednostki czasu o różnej długości jest relacja o stwarzaniu zawarta w Księdze Rodzaju. Wszystkich sześć odcinków czasu poświęconych na przygotowanie planety Ziemi i zwanych „dniami” stwarzania zostało też objętych jednym ogólnym określeniem „dzień”; w Rodzaju 2:4 podano: „Oto dzieje niebios i ziemi w czasie ich stwarzania, w dniu, w którym Bóg uczynił ziemię i niebo”.

    4. Z dokładnej analizy Księgi Rodzaju wynika, że działania rozpoczęte w jednym “dniu” nie musiały się zakończyć przed nastaniem drugiego – mogły się rozciągać nawet na kilka “dni”. Oto przykład: W szóstym dniu Bóg polecił, by ludzie „napełnili ziemię i ją opanowali” (1:28,31). Jednak człowiek zaczął spełniać ten nakaz dopiero w kolejnym „dniu” (2:2).

    6. Skąd się wzięły chmury, skoro nie było Słońca ? Słońce istniało na długo przed stworzeniem życia na Ziemi. Nie było tylko widoczne z punktu widzenia ziemskiego obserwatora.
    7. Ale jak może istnieć światło bez jego źródła? Oczywiście, że nie może. Źródło światła istniało wcześniej. Patrz punkt 6.
    8. O tym, że ziemska atmosfera powoli nabierała przejrzystości świadczy pośrednio informacja, że dopiero w „piątym dniu” zaczęły się pojawiać stworzenia latające. (określenie to w języku hebrajskim może się odnosić do ptaków, owadów oraz zwierząt wyposażonych w błony lotne).
    9. Kto miał niby obserwować to „światło” w dniu czwartym? Nikt nie obserwował. Patrz punkt 2.
    10. „Biblia wyraźnie nam mówi, że Ziemia ma zaledwie około 6 tysięcy lat”. Nic takiego nie mówi Biblia. Wspomniany okres ok. 6 tysięcy lat dotyczy powołania do istnienia Adama i Ewy.

    11. „Lubię takie pogawędki, w których udowadniam religiantom nicość ich przesądów, guseł i innych zabobonów”

    Wydaje się, że przy takim poziomie „dowodów” oraz widocznej niechęci do inaczej myślących, trudno będzie Szanownemu Panu coś udowodnić.

    Tymczasem.

  56. @awake!
    Wpis przekroczył moją wytrzymałość nerwową.
    Zachęcaa do przeczytania choćby części książki S. Stewart-Wiliamsa: Darwin, Bóg I sens życia.
    Napisana bardzo przystępnie.

  57. a wystarczyłoby panu Millerowi odpowiedzieć np. w tym stylu: ” Jestem pewien że pan Urban mówiąc o mnie jako o żywym trupie uzył metoafory -miał na mysli moje polityczne życie, i nie zyczy mi szybkiej smierci. Ja życze mu długich lat zycia w zdrowiu i z tym typowym do siebie dowcipem. Beda mu potrzebny bo ja zamierzam tez długo żyyć i byc obecnym w polityce.”
    Miller miewał świetne odzwyki ale widac tu sie pogubił, nie umiejąc ukryć wsciekłosci i rozgoryczenia…. A szkoda w koncu to były premier, powinen miec pewna klasę…

  58. A swoja droga dziwna polska logika wedlug Antoniusa ?
    Czlowiek / w nawiasie Urban / przyznaje sie ,ze jest skurwysynem
    i wszystko mu wolno ?
    WSZYSTKO MU WOLNO ?
    Przyznanie sie do winny lagodzi kare , ale nie rozgrzesza ?????
    Pozdrawiam
    ps.
    jakos Urban nie imponuje mi swoja „skurwysynska propozycja” !!!!
    Sorry , sorry ..

  59. Awake
    Daj sobie chłopie spokój! Nikt cię tu na serio nie bierze! A poza tym:
    – Bereszit znaczy wyraźnie „na początku”, a więc ta księga traktuje z definicji o (wszech)początku wszystkiego, co zgadza się z łacińską nazwą tej księgi, czyli Genesis!
    – Mojżesz nie był autorem tej księgi, a według współczesnych biblistów to księga ta została zredagowana z kilku źródeł, stąd niektóre wydarzenia są opisane na kilka różnych sposobów, a także sprzecznie, np. według 6,19 to Noe miał zabrać na arkę po parze zwierząt każdego rodzaju, zaś 7,2 mówi o siedmiu parach zwierząt czystych i 1 parze nieczystych. Wszechmądry JHWH nie mógł przecież popełnić tak elementarnej omyłki, co wskazuje, że cała Biblia to są tylko bajki dla mało rozgarniętych dzieci.
    – Słowo Boże można czytać tylko dosłownie – nigdzie nie znajdziesz w Biblii dowodu, aby jej autorzy chcieli, aby ją czytać w znaczeniu niedosłownym.
    – Ludzie nie słuchali się JHWH, a więc Miłosierny wyrzucił ich z Edenu! 😉
    – Dni: w księdze Berszit mamy wyraźnie wymienione kolejne DNI stworzenia, a nie tygodnie, miesiące, lata czy też wieki albo nawet tysiąclecia. Przypominam, że już ludzie pierwotni rozróżniali wyraźnie dni od miesięcy księżycowych, jako że nawet sam na własne oczy widziałem taki „przedpotopowy”, że użyję lubej ci terminologii, kalendarz księżycowy w pewnej hiszpańskiej jaskini w pobliżu Grenady. Poza tym, to ludzie pierwotni mieli rachubę lat, jako rozróżniali oni pory roku, czyli n.p. regularne powroty zimy czy też pory deszczowej.
    – Słońce i światło – przypominam tu, że światło zostało stworzone w dniu pierwszym, ale słońce, z którego ono przecież pochodzi, dopiero w dniu czwartym. Znów: wszechmądry JHWH nie mógł przecież popełnić tak elementarnej omyłki, co znów wskazuje, że cała Biblia to są tylko bajki dla mało rozgarniętych dzieci.
    – Nietoperze są bez najmniejszej wątpliwości stworzeniami latającymi, ale nie potrzebują one światła słonecznego aby się orientować w locie, a więc mogły by one latać już w dniu trzecim, czyli zaraz po stworzeniu lądu i roślinności. Ale z kolei – jak mogły by się utrzymać przy życiu rośliny, skoro nie było wtedy jeszcze słońca? To jest bardzo poważny problem dla kogoś, kto jak ty twierdzi, że te biblijne dni trwały znacznie dłużej niż dni kalendarzowe!
    – JHWH już w dniu szóstym stworzył człowieka, a więc co to za różnica, czy Ziemia ma 6 tysięcy lat, czy też 6 tysięcy lat minus te kilka dni?
    – Widzę więc, że logiczne myślenie jest wyraźnie zakazane jehowitom!
    Powtarzam więc raz jeszcze biblijną chronologię stworzenia świata:
    Dzień pierwszy – stworzenie światła i oddzielenie go od ciemności, a więc JHWH musiał stworzyć w tym dniu także i Słońce, co jest jednak sprzeczne z wydarzeniami w dniu czwartym.
    Dzień drugi – stworzenie sklepienia niebieskiego oddzielającego wody górne od dolnych, ale, jak wiadomo, wody w kosmosie nie ma – ona jest tylko na planetach, przy czym na 100% wiemy tylko to, że występuje ona na Ziemi oraz wiemy także, że nie ma czegoś takiego jak sklepienie niebieskie, a tylko przestrzeń kosmiczna.
    Dzień trzeci – stworzenie lądu i roślinności, ale jak mogły rośliny przetrwać bez Słońca?
    Dzień czwarty – stworzenie Słońca, Księżyca i gwiazd czyli że światło słoneczne zostało stworzone przed jego źródłem, czyli Słońcem, co jest oczywistym błędem, wskazującym na tępotę umysłową autora względnie autorów Biblii.
    Dzień piąty – stworzenie zwierząt wodnych i latających, co jest niezgodne z nauką, jako że stworzenia latające powstały po lądowych a nie przed nimi.
    Dzień szósty – stworzenie zwierząt lądowych i człowieka – ciekawe, dlaczego temu, podobno wszechmocnemu. JHWH potrzeba było aż dwóch dni kalendarzowych aby stworzyć wszystkie zwierzęta?
    1. Dzień siódmy – dzień odpoczynku, a więc stworzenie świata zajęło temu podobno wszechmocnemu JHWH aż sześć dni kalendarzowych! I jak mógł się ten, podobno wszechmocny, JHWH czymkolwiek zmęczyć?
    Szalom!

  60. Tak ,tak Panie Prof. prosze kontynuowac swoja piesn pogrobowa
    i pozagrobowa o Polskiej Lewicy .
    Ona byla i jest taka Lewica /gdybym jej nie znala / jak ja jestem ,
    Hermenegilda Kociubinska !? / jak mowila nasza Marta w liceum
    stojac na stole profesorskim w czasie przerwy sniadaniowej / .
    Ten wystep mial miejsce tylko w przypadkach moralnej „Odwroconej
    Hiperboli” …
    Pozdrawiam

  61. GSJ
    Nie nerwujsja. Awake miał trudne dzieciństwo, a więc mu raczej pomóżmy wyrwać się ze szponów sekty jehowitów!
    El Hombre
    Miller marnie kończy…
    Pologne de Sava
    Co wolno wojewodzie…

  62. Awake – „cuś” dla Cię:
    „Gdybym zaczął od tego, że tę pozycję można postawić w jednym szeregu z bestsellerami napisanymi przez tzw. Nowych Ateistów (Dawkinsa, Hitchensa czy Harrisa), dla wielu czytelników byłaby to rekomendacja raczej zniechęcająca niż pozytywna. Jednak „Darwin, Bóg i sens życia” Nowozelandczyka Steve’a Stewarta-Williamsa nie jest kolejnym ateistycznym manifestem, lecz przystępnie napisaną rozprawką filozoficzną, która służy pokazaniu, jakie konsekwencje dla myślenia o świecie i człowieku niesie ze sobą zrozumienie idei ewolucjonizmu. Dlaczego na przykład nie daje jej się pogodzić z rozmaitymi wersjami teizmu czy deizmu, a przede wszystkim – jak w perspektywie ewolucyjnej wypadają różne teorie ludzkiej moralności i spory o obiektywne istnienie dobra i zła.
    To książka bezlitosna. Zwłaszcza dla czytelnika mającego ugruntowane przekonania co do natury świata, religii i moralności. Autor, posługując się klarownym i precyzyjnym językiem, pokazuje i wyjaśnia, dlaczego teoria Darwina (w jej współczesnym wydaniu) potraktowana z całą powagą, wiedzie do konkluzji dla jednych niepokojących, a dla innych nie do zaakceptowania: „że najprawdopodobniej nie ma Boga, życia wiecznego ani nieśmiertelnej duszy, że nie ma żadnej obiektywnej moralności, a nasze cierpienie nie ma żadnego wyższego celu, że jesteśmy nic nieznaczącym atomem bezosobowego Wszechświata i nasze istnienie nie ma sensu ani celu”. Dodajmy, że – na szczęście – to niejedyne wnioski, do jakich prowadzi czytelnika Stewart-Williams. Te inne warto poznać, sięgając po książkę.
    Steve Stewart-Williams, „Darwin, Bóg i sens życia. Dlaczego teoria ewolucji zmienia wszystko, co (myśleliśmy, że) wiemy”, Wydawnictwo CiS, Warszawa 2014, s. 416
    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/ksiazki/1594781,1,recenzja-ksiazki-steve-stewart-williams-darwin-bog-i-sens-zycia-dlaczego-teoria-ewolucji-zmienia-wszystko-co-myslelismy-ze-wiemy.read

  63. kagan
    29 listopada o godz. 11:03

    … ale ćwierćgłówek, kozojeb kagan to emanacja ludkowa.
    Średnia statystyczna ćwiartka.

  64. kagan

    Za dużo fanatyzmu ateistycznego zeloty w tej twojej pisaninie, za mało sensu, krytyki rozumu – sorry, nie będę grzebał w śmietnikach internetu typu „racjonalista.pl, czy ateista”, a i polemizować nie ma z czym, ale powinieneś wiedzieć, że próbując uderzać w katolików, czyli w Rzymski Kościół Powszechny, kościół globalny, Chrystusowy, dla których wykładnią jest Nowy Testament, piszesz o żydowskiej Biblii. To księga owszem, swoiście interesująca, ale jako materiał historyczny oraz świadectwo odwiecznej, totalnej degeneracji judejskiego plemienia, przedstawione w księdze Estery, czy przez proroków: Izajasza, Jeremiasza, Enocha i innych.

    Nauka Chrystusa jest odmienna od nauki sanherdyniaków, których ojcem – co stroi czarno na białym u św. Jana – jest nie kto inny, jak sam diabeł, niestety.

    „Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca. Od początku był on zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa.” Jan 8:44

    Plemię żmijowe! Jakże wy możecie mówić dobrze, skoro źli jesteście? Przecież z obfitości serca usta mówią. Mateusz 12:34

    Różnice w nauce są ogromne, zobacz choćby u św. Mateusza:

    Zasię rzeczono: Ktobykolwiek opuścił żonę swoją, niech jej da list rozwodny;
    Ale Ja wam powiadam: Ktobykolwiek opuścił żonę swoję oprócz przyczyny cudzołóstwa, przywodzi ją w cudzołóstwo, a kto by opuszczoną pojął, cudzołoży..

    Słyszeliście, iż powiedziano; Oko za oko, ząb za ząb.
    A Ja wam powiadam: Nie sprzeciwiajcie się złemu, a jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. A temu, kto chce się z tobą procesować i zabrać ci szatę, zostaw i płaszcz. A kto by cię przymuszał, żebyś szedł z nim jedną milę, idź z nim i dwie. Temu, kto cię prosi, daj, a od tego, który chce od ciebie pożyczyć, nie odwracaj się.

    Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził.
    A Ja wam powiadam: Miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za tych, którzy was prześladują, Abyście byli synami Ojca waszego, który jest w niebie, bo słońce jego wschodzi nad złymi i dobrymi i deszcz pada na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią?

    Kagan – kochan Cię!

    PS Co do pojawiających się tutaj nonsensów neodarwinistów, to polecam książkę „Darwinian Fairytales: Selfish Genes, Errors of Heredity and Other Fables of Evolution” Davida Stove’a

    http://www.amazon.com/Darwinian-Fairytales-Selfish-Heredity-Evolution/dp/1594032009/ref=sr_1_1?ie=UTF8&qid=1417282760&sr=8-1&keywords=darwin+fairytales

  65. Jańcia
    Kiedy ostatni raz mówił do ciebie telewizor? Taki nie włączony, oczywiście…

  66. Janusz Z.
    Zauważ, że ja tu dyskutuję z jehowitą a nie z katolikiem, a poza tym, to Stary Testament jest fundamentem także i katolicyzmu.
    Nauka Chrystusa (Nowy Testament) jest oczywiście zdecydowanie inna niż ta ze Starego Testamentu, co świadczy o tym, że Jezus nie mógł być synem JHWH, jako że bóg jest z definicji niezmienny, a więc nie zmienia on swych poglądów tak jak politycy.
    A swoją drogą, to Darwin miał rację, a więc nie ma Boga i nie ma więc też ani życia wiecznego ani też nieśmiertelnej duszy, nie ma także żadnej obiektywnej moralności, a nasze cierpienie nie ma żadnego wyższego celu, jako że jesteśmy tylko nic nieznaczącym atomem bezosobowego Wszechświata i nasze istnienie nie ma ani sensu ani też celu. Sorry, ale tak jest. Pretensje proszę kierować (po polsku – jak wiadomo Jezus jest Góralem z Podhala) na adres panbog@niebo.com.va
    Szalom! 🙂

  67. @Janusz Z
    Jestem biologiem, nie teologiem.
    Nie jest dotąd znany ani jeden fakt naukowy, który przeczy istnienia ewolucji, także Homo sapiens.

  68. gsj
    Nie ma zaś ani jednego dowodu naukowego na nieistnienie ewolucji.

  69. P.S.
    Janusz pewnie myśli, że według teorii ewolucji to człowiek pochodzi od małpy…

  70. kagan

    Darwin trochę racji miał, zgoda, to w końcu dziecko ochrzczone, uczeń Kościoła, więc całkowicie mylić się nie mógł. Co prawda nie okazał się uczniem wzorowym, gdyż delikatnie mówiąc ściągał, ale zawsze. Jednak teoria mu przypisywana, suflowana MEN-owi jako prawda objawiona, jest przy racjonalnym oglądzie komiczna, dziurawa jak sito.

    gsj

    Zachęcam do lektury książki Davida Stove’a, notabene człowieka niereligijnego, a znajdziesz tam niejeden argument przeczący ewolucji w formie forsowanej dziś w szkołach.

  71. @Janusz Z
    Mnie nie interesuje, czy ktoś jest wierzący czy też.
    Liczą się fakty naukowe. A te są bezwględne.
    Tak na marginesie chciałbym podać informację podręcznikową:
    Jeśli historię Ziemi porównamy do jednego 30 dniowego miesiącaa kalendarzowego to Homo sapiens pojawił się w ostatnich 10 minutach ostatniego dnia miesiąca. Pisane dokumenty to ostanie 30 sekund 30 dnia tego miesiąca.

  72. gsj
    29 listopada o godz. 20:17

    „Jestem biologiem, nie teologiem.
    Nie jest dotąd znany ani jeden fakt naukowy, który przeczy istnienia ewolucji, także Homo sapiens”

    Fakty do przemyślenia:
    Fakt 1: Wszystkie badania naukowe wskazują, że życie nie powstaje samorzutnie z materii nieożywionej.
    Pytanie 1: Czy istnieją jakieś naukowe podstawy, by twierdzić, że pierwsza komórka stanowi wyjątek od tej reguły ?

    Fakt 2: Uczeni stworzyli w laboratorium warunki, jakie ich zdaniem istniały na Ziemi w zamierzchłej przeszłości. Podczas dokładnie zaplanowanych eksperymentów udało im się uzyskać niektóre cząsteczki występujące w organizmach żywych.
    Pytanie 2: Jeżeli związki chemiczne użyte w eksperymencie mają symulować warunki panujące na pierwotnej Ziemi, a otrzymane cząsteczki mają być odpowiednikami pierwszych cegiełek życia, to co powiedzieć o roli naukowca, który tym eksperymentem sterował ? Czy tę samą rolę mógł odegrać ślepy przypadek, czy raczej musiała to być inteligentna istota ?

    Fakt 3: Aby komórka mogła istnieć, konieczna jest współpraca białek z RNA. Uczeni przyznają, że samorzutne uformowanie się RNA jest wielce nieprawdopodobne, tak samo zresztą jak powstanie białka. Tym bardziej nieprawdopodobne jest, żeby RNA i białka przypadkiem pojawiły się w tym samym miejscu i czasie oraz co ważniejsze – żeby zaczęły ze sobą współpracować.
    Pytanie 3: Do czego potrzeba większej wiary: aby przyjąć, że komórka została stworzona przez kogoś odznaczającego się inteligencją, czy aby uznać, że wszystkie misternie powiązane ze sobą składniki żywej komórki znalazły się na swoich miejscach przez przypadek ?

    Pozdrawiam.
    Ps. Nie jestem teologiem ani też biologiem.

  73. Korekta do pierwszego zdania poprzedniego wpisu;
    Mnie nie interesuje, czy ktoś jest wierzący czy też n i e.

  74. Trzeba Boga w sercu nie miec by na Millerze sobie używac.

    Ostatni proletariusz żyrardowski z wiarą,że lewica tylko w nim przetrwa.
    Inteligentny ,wyszczekany,odporny na razy zadawane ,głównie przez tzw lewicowców.
    Człowiek ,który głowy nie skłaniał ,a jak już skłonił ,zaszczuty przy pomocy młodych wilczków (które okazały sie tylko kundelkami -jak mawiał Prymas nieduży) ,to ją podniósł,wilczków wyciął/obłaskawił ,krawat haniebny zrzucił i wodzem znów został.
    Gołodupcem był zawsze lecz o to nie dbał.W przeciwieństwie do…

    Palikot Go wykończył. Zmamił przyjażnią pozorną i na manowce zaprowadził.Pychy,która kroczy przed upadkiem ,co wykrył łeb najsilniejszy czyli J.Piechociński.

    O Urbanie słowa nie wspomnę.

  75. Awake!
    Obudź się wreszcie i zacznij myśleć!
    1. Jakie to niby badania naukowe wskazują, że życie nie powstaje samorzutnie z materii nieożywionej? Konkrety proszę, a poza tym, to jehowici nie uznają przecież nauki, a tylko ich własną jehowicką biblię! Nie wolno jest więc ci powoływać się na naukę!
    2. Dlaczego uważasz, że żywa komórka nie może powstać z materii nieożywionej? Jaka jest według ciebie definicja życia?
    3. Czy naprawdę masz aż tak ograniczoną wyobraźnię, że nie możesz sobie wyobrazić procesu o całkowicie stochastycznej („przypadkowej”) naturze ale trwającego miliardy lat, takiego właśnie jak ewolucja?
    4. Czy ty wiesz co to jest RNA, czym się RNA różni od DNA i konkretnie to dlaczego uważasz, że RNA nie może powstać w procesie ewolucji? Przecież twoja sekta zabrania studiowania biologii w szczególności, a innych nauk w ogólności, a więc po prostu nie możesz tego wiedzieć i być jednocześnie jehowitą!
    5. Nauka nie ma nic wspólnego z wiarą – ona jest zaprzeczeniem nierozumnej z definicji wiary. Jeśli zaś naukowcy uważają, że prawdopodobieństwo tego, że wszystkie misternie powiązane ze sobą składniki żywej komórki znalazły się na swoich miejscach jest choćby tylko troszeczkę większe od zera, to znaczy, że taki proces jak najbardziej mógł mieć miejsce w ciągu niewyobrażalnego dla nas, ludzi żyjących na ogół znacznie mniej niż 100, lat okresu czasu jakim są te miliardy lat, które potrzebowała ewolucja, aby stworzyć człowieka.
    6. Na koniec: wy, kreacjoniści jehowiccy nie doceniacie CZASU. Nie potraficie sobie go wyobrazić, tak jak nie potraficie wyobrazić sobie ilości kombinacji, związków, jakie mogą tworzyć te „martwe” pierwiastki w różnych warunkach. Kto choć trochę pozna chemię, fizykę, ten wie, że takich możliwości i czynników, które na nie wpływają – dając w efekcie różne kombinacje, może być niewyobrażalna rozmaitość. Zdarzenia, kombinacje, warunki, które są, wedle naszej obecnej wiedzy bardzo mało prawdopodobne tu i teraz, wcale bowiem nie muszą nigdy nie zaistnieć, jeżeli weźmiemy pod uwagę czas trwania i wielkość wszechświata – to są NIE godziny, dni. Lata, stulecia czy nawet , tysiąclecia, a miliardy lat… Cywilizacja ludzka, taka, jaką obecnie znamy, a której wiedza oparta została od niedawna na weryfikacji wydumanego, czyli teorii – z empirycznym udowodnieniem, cywilizacja posiadająca tak potężne narzędzia poznania, jak MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA, wspomagane techniką cyfrową, istnieje przecież zaledwie od niedawna, powiedzmy – od ok. 100, góra 150 lat. Człowiek, zwany współczesnym, posiadający mózg zdolny do myślenia abstrakcyjnego – istnieje, no, powiedzmy od mniej niż 100 tysięcy lat (pytanie tylko ile „wersji” tego człowieka powstało wcześniej, lecz nie przetrwały), ale dopiero od jakichś100-150 lat człowiek otrzymał, a raczej wymyślił i wytworzył narzędzia wspomagające ten umysł, różnorodne narzędzia obserwacji i rejestracji obserwowanego, także analizy zapisanego, niewyobrażalne dla choćby naszych dziadków i ich rodziców. I dzięki nim także, zakres naszej wiedzy o otaczającym nas świecie wzrósł niepomiernie przez te jedyne, króciutkie 100-150 lat, a Ziemia istnieje przecież, wedle naszej wiedzy, co najmniej te „głupie” 3-4 MILIARDY lat, układ Słoneczny – parę miliardów lat dłużej a wszechświat – co najmniej 10 razy dłużej. Co to jest więc te 100-150 lat wobec takiej otchłani czasu? NIC! A ile udało się nam już poznać przez te 100-150 lat? (już ten fakt popiera pojęcie ewolucji). Pytanie: ile jeszcze poznamy przez następne 100, 1000 czy więcej lat (o ile umysł ludzki je przetrwa)? Dajcie więc sobie spokój z tymi pewnikami, co jest WŁAŚCIWSZE (nie prawdziwe przecież!): kreacja czy ewolucja, jako że po prostu ZA MAŁO WIECIE. Jak dotychczas dowody popierające teorię ewolucji są silne, natomiast te na kreację po prostu nie istnieją, są to więc tylko przypuszczeniami, a to stanowi olbrzymią różnicę… Przecież proces ewolucji wcale nie musi być dokładnie taki, jak sobie teraz wyobrażamy na podstawie już poznanego; być może pojawią się nowe dowody, poznamy inne prawa nim rządzące, których teraz nie znamy – ale w ogólnym zarysie istnienie procesów ewolucyjnych zostało już dawno temu naukowo udowodnione. Bowiem, co już wiemy z całą pewnością, to jest to, że świat nie jest statyczny. Nie wiemy tylko, czy w ogóle istnieją, a jeżeli tak, to gdzie i jakie są granice tej zmienności. Ale dowiemy się tego, chyba, że wybuchnie III WŚ.
    A tak nawiasem – teoria ewolucji absolutnie nie zaprzecza istnieniu jakiegoś bytu wyższego, czyli po waszemu – boga. Być może zaprzecza ona tylko waszemu, obecnemu pojęciu, wyobrażeniu o takowym wyższym bycie…
    (http://wyborcza.pl/1,75400,17048458,Tajemnicze_pole_otacza_Ziemie__Jest_niczym_pole_silowe.html#ixzz3KUeWAhDK)
    Na koniec:
    1. Nie jesteś ani teologiem, ani też biologiem, nie masz wyższego wykształcenia niezbędnego aby być teologiem albo biologiem, a wypowiadasz się arbitralnie na tematy zarezerwowane dla biologów i teologów, a przynajmniej dla osób wykształconych.
    2. I co powiesz na mój wpis z 29 listopada o godz. 18:31? Rejterujesz?

  76. Janusz Z.
    Podaj mi choć jeden naukowy dowód na to, że ewolucja nie jest faktem potwierdzonym metodą naukową, czyli empiryczną. Patrz też ma odpowiedź dla Awake.

  77. Abchaz
    Miller był zawsze (neo)liberałem, ale że był on rządny władzy, to wstąpił do jedynej wówczas partii władzy, jaką była PZPR. Ale z lewicą to ten gość nigdy nie miał przecież nic wspólnego…

  78. kagan
    29 listopada o godz. 18:31

    „Słowo Boże można czytać tylko dosłownie – nigdzie nie znajdziesz w Biblii dowodu, aby jej autorzy chcieli, aby ją czytać w znaczeniu niedosłownym”.

    „Dzień siódmy – dzień odpoczynku, a więc stworzenie świata zajęło temu podobno wszechmocnemu JHWH aż sześć dni kalendarzowych! I jak mógł się ten, podobno wszechmocny, JHWH czymkolwiek zmęczyć”?

    Ten prosty przykład dobrze ilustruje, jakie absurdalne poglądy może przyswoić sobie ktoś, kto uważa, ze wszystko co napisano w Biblii, należy rozumieć dosłownie.

    Dlaczego „siódmego dnia” Bóg odpoczął? Rzecz jasna nie dlatego, że był zmęczony. Bóg dysponuje „obfitością dynamicznej energii” i „się nie męczy ani nie nuży” (Izajasza 40:26, 28).

    Jak donosi sprawozdanie, u schyłku ‛szóstego dnia’ „Bóg widział wszystko, co uczynił, i oto było to bardzo dobre” (Rodzaju 1:31). Był zadowolony z każdego swego dzieła. Wobec tego odpoczął, czyli zaniechał dalszej działalności stwórczej w odniesieniu do naszej planety i pozwolił, by to, co uruchomił, osiągnęło swój cel.

    Nie pozostaje oczywiście bezczynny, chociaż „dzień siódmy” wciąż trwa. Jezus powiedział:„Ojciec mój działa aż dotąd i ja działam”. (Jana 5:17).

    Ale żeby rozumieć to poprawnie, trzeba uwzględniać kontekst każdej wypowiedzi.
    Warto wnikliwie studiować Biblię.

    Tymczasem.

  79. kagan
    29 listopada o godz. 22:19

    „Obudź się wreszcie i zacznij myśleć!
    1. Konkrety proszę, a poza tym, to jehowici nie uznają przecież nauki, a tylko ich własną jehowicką biblię! Nie wolno jest więc ci powoływać się na naukę!
    2. Przecież twoja sekta zabrania studiowania biologii w szczególności, a innych nauk w ogólności, a więc po prostu nie możesz tego wiedzieć i być jednocześnie jehowitą”!

    3. Czy naprawdę masz aż tak ograniczoną wyobraźnię, że nie możesz sobie wyobrazić procesu o całkowicie stochastycznej („przypadkowej”) naturze ale trwającego miliardy lat, takiego właśnie jak ewolucja”?

    Przykro czytać ten koncert pobożnych ? życzeń .Wydaje się, że usuwa Ci się grunt pod stopami. Stać Cię tylko na inwektywy ? Gdzie te „dowody” na ewolucję żywych organizmów ? Chyba warto poszerzyć horyzonty.
    Szkoda człowieka.

    Tymczasem.

  80. Awake!
    1. Jak to już pisałem – Słowo Boże można czytać tylko dosłownie, jako że inaczej, to mamy tyle interpretacji tego Słowa ilu jest jego interpretatorów, a więc której interpretacji tego Słowa mamy zaufać: katolickiej, protestanckiej (a w niej luterańskiej, kalwińskiej, anglikańskiej czy może raczej metodystycznej albo baptystycznej czy też prezbiteriańskiej), prawosławnej czy też może twojej, czyli jehowickiej? A jeśli n.p. twojej, to dlaczego?
    2. To dlaczego ten wszechmocny podobno JHWH tak się zmęczył się tą kreacją, że potrzebował odpoczynku i dlaczego zajęła mu ona aż 6 dni a nie była ona dokonana w „mgnieniu oka”?
    3. Dlaczego był JHWH zadowolny z aż tak spapranego dzieła? Czy nie widział on, ten podobno wszechwiedzący, ze stworzył on uniwersum z okrutnymi chorobami, wojnami oraz z ludobójstwem, że stworzył on, używając terminologii Lema taką ohydę jak lepniak, zwany także ohydkiem szalejem oraz sztucznikiem potworniaczkiem? Cytuję z Lema „Dzienników gwiazdowych”:
    „Zgodnie z przyjętą systematyką występujące w naszej Galaktyce formy anormalne obejmuje typ Aberrantia (Zboczeńce), dzielący się na podtypy Debilitales (Kretyńce) oraz Antisapientinales (Przeciwrozumce). Do tego ostatniego podtypu należą gromady Canaliacaea (Paskudławce) i Necroludentia (Zwłokobawy). Wśród Zwłokobawów rozróżniamy z kolei rząd Patricidiaceae (Ojcogubce), Matriphagideae (Matkojady) i Lasciviaceae (Obrzydłce, czyli Wszeteki). Obrzydłce, formy już skrajnie zwyrodniałe, klasyfikujemy, dzieląc na Cretininae (Tępony, np. Cadaverium Mordans, Trupogryz Bęcwalec) i Horrorissimae (Potworyjce, z klasycznym przedstawicielem w postaci Mętniaka Bacznościowca, Idiontus Erectus Gzeemsi). Niektóre z Potworyjców tworzą własne pseudokultury; należą tu gatunki takie, jak Anophilus Belligerens, Zadomiłek Zbójny, który nazywa siebie Genius Pulcherrimus Mundanus, albo jak ów osobliwy, łysy na całym ciele egzemplarz, zaobserwowany przez Grammplussa w najciemniejszym zakątku naszej Galaktyki –Monstroteratum Furiosum (Ohydek Szalej), który zwie siebie Homo sapiens.”
    4. Dni są z definicji równe, a nawet jeśli dzień siódmy trwa dalej, według tej twojej, mocno karkołomnej jehowickiej logiki, to jest to wyraźnie dzień odpoczynku, także dla ludzi!
    5. Zdecyduj się więc: czy JHWH odpoczywa w tym siódmym dniu, czy też w nim pracuje?
    6. Akurat ja wnikliwie przeczytałem całą Biblię z komentarzami, a z jej kontekstu dedukuję, że to jest tylko jedna wielka bzdura, wewnętrznie niezgodna oraz urągająca ludzkiemu rozumowi!
    7. A co zresztą absurdów w Bereszit, n.p. z tym światłem słonecznym istniejącym przed stworzeniem Słońca oraz roślinami stworzonymi przed stworzeniem słońca i co wreszcie o ewolucji i dowodach na nią?
    Ze szczerą nadzieją, że wreszcie znikniesz z tego blogu!

  81. Awake
    Dowody na ewolucję są dostępne w akademickich podręcznikach, ale tych nie wolno jest ci przecież czytać!

  82. P.S.
    Warto jest wnikliwie studiować Biblię! Ale nie tak, jak to robią katolicy z Frondy, którzy odczytują na siłę Stary Testament w taki sposób, aby potwierdził on Nowy Testament. Oto arcyciekawy przykład z FRONDY starający się, przy pomocy iście jezuicko-chasydzkiej kazuistyki udowodnić, że Mojżesz (według tradycji autor Tory) był chrześcijaninem, zwolennikiem istnienia tzw. trójcy świętej, wychodząc z tego, ze Tora zaczyna się od słow בְּרֵאשִׁ֖ית בָּרָ֣א אֱלֹהִ֑ים אֵ֥ת הַשָּׁמַ֖יִם וְאֵ֥ת הָאָֽרֶץ׃ – „Bereszit bara Elohim et haszemaim wet harec” czyli „ Na początku stworzyli bogowie niebo i ziemię”.
    Cytuję z FRONDY (http://www.fronda.pl/blogi/frontem-do-przodu/bereszit-bara-elohim-et-haszemaim-wet-harec,37126.html)
    Wszyscy znamy te słowa, od których rozpoczyna się ten (podobno – K.) najpoczytniejszy bestseller wszech czasów – za bestsellery uważa się dzieła sprzedane w tysiącach egzemplarzy, za klasyki literatury uznaje się te, które sprzedano w ponad milionie sztuk, ale te wszystkie cezury łamie bezkonkurencyjnie Biblia, której liczby sprzedanych, a właściwie rozdanych egzemplarzy nikt nie jest w stanie dokładnie policzyć! Liczba ta zamyka się podobno w ponad miliardzie sztuk i podobno wciąż rośnie paradoksalnie szybciej w tych dziwnych, niby ateizujących czasach! Wszystko pięknie i cacy, że tak to ujmę, ale … No właśnie, jest małe ALE… Jak to jest, że niektórzy twierdzą, iż Biblia to tak naprawdę politeistyczna księga? Politeizm i Biblia?! What the hell?! Nie, to niemożliwe przecież, a jednak… Spójrzmy na pierwszy wers Księgi Rodzaju:
    „Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię…”
    ‘Bereszit bara Elohim et haszamaim…’ – wszystkie tłumaczenia Biblii, niech to będą protestanckie, czy judaistyczne, czy Świadków Jehowy; większość tłumaczy te słowa tak:
    „Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię…”
    Poddajmy je następnie krótkiej, generalnej, językoznawczej analizie:
    1. ‚Na początku stworzył …’ – בְּרֵאשִׁית
    – hebrajskie słowo ‘bereszit’ oznacza ‘na początku,’ ale też, co ciekawe lecz mało znane, oznacza też ‘praprzyczynę/prazasadę rzeczy;’
    2. ‚Na początku stworzył …’ –בָּרָא
    – słowo ‘bara’ (czasownik) znaczy: tworzyć – może jednak odnosić się tylko do Boga! Bowiem w dokładniejszym tłumaczeniu oznacza: ‘tworzyć coś z niczego’, stąd i specyficzny i wyjątkowy kontekst w jakim występuje.
    A teraz do kwestii kontrowersyjnej, ale z jakim zwrotem akcji! 🙂
    1) „Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię…”
    – ‘Bereszit bara Elohim et haszamajim…’ – hebrajskie słowo Bóg to dokładnie Jego imię, czyli JHWH (brak zapisu samogłosek w hebrajskim, stąd różne sposoby odczytu tego słowa), czyli nie Elohim!
    2) Nie dość tego! ‚Elohim’ to jest liczba mnoga rzeczownika ‘bóstwo/pan’ – a fakt ten wielu zaskakuje i powoduje wiele nieporozumień, no bo jak to jest w końcu? „Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię…” czy może ‘bogowie’? Skryba się pomylił czy jak?
    Jak widać niektórzy, mniej zainteresowani zbadaniem rzeczy głębiej, nie wiedzą czemu, mimo iż wiedzą, że Biblia zaczyna się od słów o bogach… nie Bogu. Pytanie czy rzetelniejsza analiza potwierdzi zarzuty politeizmu, czy nie – było motorem napędzającym mój research w tej kwestii.
    Zacznijmy może od najnowszych odkryć archeologów. Do tej pory za najstarszy rękopis uważano Ewangelię Św. Jana z ok. 125r. po Chrystusie. Zmieniło się to ostatnio – wywołując niemal rewolucję w pewnych kręgach. Czemu? To pytanie tyczy naszego research’u.
    http://beforeitsnews.com/mediadrop/uploads/2013/38/aed7b92c03a1fe2bacda0d7e458f006312b8bd0e.jpg
    W bezcennej kolekcji Steve’a Geen’a, szefa sieci marketów Hobby Lobby w USA, odkryto manuskrypt jeszcze starszy – światowej sławy bibliści, historycy, paleografowie i radiolodzy, oraz uczeni z Uniwersytetu w Teksasie badają go, gdy piszę te słowa zapewne jeszcze w niedowierzaniu…
    Rękopis zawiera fragmenty Ewangelii Św. Marka. Datowanie wykazuje drugą połowę Iszego wieku! Największym szokiem jednak dla proponentów teorii zmieniania i reedycji tekstu Pisma Świętego, a w tym przypadku treści Nowego Testamentu, jest fakt, że odnaleziony rękopisy (razem z tym znaleziono jeszcze kilka innych) potwierdzają wcześniejsze odkrycia tego typu: tekst Starego i Nowego Testamentu, w formie ich wersji z Iszego, oraz pozostałych wieków, są niesamowicie koherentne leksykalnie i semantycznie ze sobą nawzajem – niezaprzeczalnie dowodząc niezwykłej precyzji skrybów. Zatem nie może być mowy o żadnym przeinaczeniu, błędzie transkrypcji: Elohim w liczbie mnogiej musi być świadomym i celowym zabiegiem! Nadal więc pozostajemy, z dziwnym co najmniej, zjawiskiem formy pluralis bogów na samym początku Biblii…
    W języku hebrajskim, mimo iż napotkamy pewne rzeczowniki w liczbie mnogiej – to stoją zazwyczaj przy niezależnym od nich czasowniku, który zachowuje swoją docelową, precyzującą kontekst formę: koniugację, liczbę i czas. Czasownik więc dookreśla czasami rzeczownik, dla nas to nic nowego. Przykładowo rzeczowniki drzwi i spodnie zawsze występują w pluralis, a jednak z kontekstu jesteśmy w stanie wyłapać, czy chodzi o jedną parę spodni, czy o dwie czy też więcej. Znajdujemy więc precedensy w różnych rodzinach językowych dla tego dziwnego zjawiska występowania słowa Elohim w liczbie mnogiej. Tak jest i w tym przypadku. Wspominane wcześniej słowo ‘bara’ – jest czasownikiem odnoszącym się jedynie do boga/bóstwa, bo tylko bóstwo potrafi ‘tworzyć coś z niczego’ – jak już wspomniałem. Tym, czego nie wspomniałem jest fakt, że czasownik ten jest w liczbie pojedynczej! Dookreśla więc kontekst odczytywania i rozumienia słowa Elohim, za które w Biblii jest podstawiane najczęściej przez językoznawców słowo Pan. Odczyt słowa Elohim w liczbie pojedynczej [lecz nie jako właściwe imię Boże JHWH] jako Bóg, byłoby ponadto może nadal dla niektórych kontrowersyjne, gdyby nie kontekst całego pisma Świętego, w którym Elohim występuje wielokrotnie (coś około 2600 razy), a co istotne: wielokrotnie w liczbie mnogiej mimo odnoszenia się do bóstw [np. mezopotamskich] lub Boga, które to bóstwa w podanych kontekstach są ewidentnie w liczbie pojedynczej! Zatem mamy tutaj do czynienia z jakąś utartą, antyczną w swym rodowodzie, tradycją Żydów względem formy pluralis w odniesieniu do bóstwa, w takim a takim kontekście. Czyli nie ma prostych odpowiedzi na złożone kwestie.
    Czy aby? Czemu więc Biblia zaczyna się od słów, które mogą być aż tak źle zrozumiane przez kontestatorów chrześcijaństwa? Przecież tak łatwo tutaj o zarzut politeizmu Biblii… Odpowiedź jaka mi się nasunęła od razu, a po sprawdzeniu w kilku dziełach, okazuje się trafna i na tyle prosta, że aż intuicyjna, więc ciężka do wytłumaczenia dla osoby innego wyznania. Nasz Bóg jest wyjątkowy pod pewnym względem [poza nieskończonością innych]: jest Bogiem Jedynym lecz w Trójcy Osób Świętych: Bóg-Ojciec, Syn Boży-Jezus Chrystus, oraz Duch Święty.
    [Przenajświętsza Trójca, XVIIw., aut. Guido Reni, Kościół Świętej Trójcy Pielgrzymów, Rzym]
    http://1.bp.blogspot.com/_4FSfQ67Q1RI/Si9V9LAje6I/AAAAAAAAFTk/G9qqmHUruwc/s1600/RENI_Trinity_30.jpg
    „Jeśli Bóg nie jest Trójcą, to Bóg nie jest też miłością. Bowiem miłość wymaga trzech stron: kochającego, ukochanego, oraz związku między nimi. Gdyby Bóg był jednoosobowy, mógłby być kochającym lecz nie samą miłością. Ojciec kocha Syna, Syn Ojca, a Duch Święty jest miłością wypływającą z Nich samych, z samej nieskończoności. Jeśli by było inaczej, Bóg by nas potrzebował będąc niekompletnym bez nas, bez kogoś do miłowania” – Peter Kreeft[1].[2]
    Kwestią interesującą i zaskakującą jest fakt, że już paręset lat przed narodzinami Chrystusa, Biblia zaczynała się od słów ‘Na początku Bóg [Elohim- w liczbie mnogiej] stworzył niebo i ziemię…’ To jakby proroctwo językoznawcze zapowiadające narodziny Jezusa! Myślę, że dla każdego katolika może śmiało być niczym objawienie mocy Bożej przekazanej poprzez Słowo – Logos, a przecież też Chrystusa! Cudna sprawa warta zbadania głębiej. Polecam.
    http://facebog.deon.pl/wp-content/uploads/2012/08/leonknabit2.jpg
    [1] prof. filozofii i apologeta chrześcijaństwa, duchowy i intelektualny spadkobierca C.S. Lewis’a i J.R.R. Tolkien’a. Jako ciekawostkę dodam, że nasz Hołownia w dużej mierze czerpał z jego książek przy pisaniu swojej [Chrześcijaństwo po prostu].
    [2]oryginał:”If God is not a Trinity, God is not love. For love requires three things: a lover, a beloved, and a relationship between them. If God were only one person, He could be a lover, but not love itself. The Father loves the Son and the Son loves the Father, and the Spirit is the love proceeding from both, from all eternity. If that were not so, then God would need us, would be incomplete without us, without someone to love.” ~Peter Kreeft [tłum. własne].

  83. P.S.
    Warto jest wnikliwie studiować Biblię! Ale nie tak, jak to robią katolicy z Frondy, którzy odczytują na siłę Stary Testament w taki sposób, aby potwierdził on Nowy Testament. Oto arcyciekawy przykład z FRONDY starający się, przy pomocy iście jezuicko-chasydzkiej kazuistyki udowodnić, że Mojżesz (według tradycji autor Tory) był chrześcijaninem, zwolennikiem istnienia tzw. trójcy świętej, wychodząc z tego, ze Tora zaczyna się od słow בְּרֵאשִׁ֖ית בָּרָ֣א אֱלֹהִ֑ים אֵ֥ת הַשָּׁמַ֖יִם וְאֵ֥ת הָאָֽרֶץ׃ – „Bereszit bara Elohim et haszemaim wet harec” czyli „ Na początku stworzyli bogowie niebo i ziemię”.
    Cytuję z FRONDY (http://www.fronda.pl/blogi/frontem-do-przodu/bereszit-bara-elohim-et-haszemaim-wet-harec,37126.html)
    Wszyscy znamy te słowa, od których rozpoczyna się ten (podobno – K.) najpoczytniejszy bestseller wszech czasów – za bestsellery uważa się dzieła sprzedane w tysiącach egzemplarzy, za klasyki literatury uznaje się te, które sprzedano w ponad milionie sztuk, ale te wszystkie cezury łamie bezkonkurencyjnie Biblia, której liczby sprzedanych, a właściwie rozdanych egzemplarzy nikt nie jest w stanie dokładnie policzyć! Liczba ta zamyka się podobno w ponad miliardzie sztuk i podobno wciąż rośnie paradoksalnie szybciej w tych dziwnych, niby ateizujących czasach! Wszystko pięknie i cacy, że tak to ujmę, ale … No właśnie, jest małe ALE… Jak to jest, że niektórzy twierdzą, iż Biblia to tak naprawdę politeistyczna księga? Politeizm i Biblia?! What the hell?! Nie, to niemożliwe przecież, a jednak… Spójrzmy na pierwszy wers Księgi Rodzaju:
    “Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię…”
    ‘Bereszit bara Elohim et haszamaim…’ – wszystkie tłumaczenia Biblii, niech to będą protestanckie, czy judaistyczne, czy Świadków Jehowy; większość tłumaczy te słowa tak:
    “Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię…”
    Poddajmy je następnie krótkiej, generalnej, językoznawczej analizie:
    1. ‘Na początku stworzył …’ – בְּרֵאשִׁית
    – hebrajskie słowo ‘bereszit’ oznacza ‘na początku,’ ale też, co ciekawe lecz mało znane, oznacza też ‘praprzyczynę/prazasadę rzeczy;’
    2. ‘Na początku stworzył …’ –בָּרָא
    – słowo ‘bara’ (czasownik) znaczy: tworzyć – może jednak odnosić się tylko do Boga! Bowiem w dokładniejszym tłumaczeniu oznacza: ‘tworzyć coś z niczego’, stąd i specyficzny i wyjątkowy kontekst w jakim występuje.
    A teraz do kwestii kontrowersyjnej, ale z jakim zwrotem akcji! 🙂
    1) “Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię…”
    – ‘Bereszit bara Elohim et haszamajim…’ – hebrajskie słowo Bóg to dokładnie Jego imię, czyli JHWH (brak zapisu samogłosek w hebrajskim, stąd różne sposoby odczytu tego słowa), czyli nie Elohim!
    2) Nie dość tego! ‘Elohim’ to jest liczba mnoga rzeczownika ‘bóstwo/pan’ – a fakt ten wielu zaskakuje i powoduje wiele nieporozumień, no bo jak to jest w końcu? “Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię…” czy może ‘bogowie’? Skryba się pomylił czy jak?
    Jak widać niektórzy, mniej zainteresowani zbadaniem rzeczy głębiej, nie wiedzą czemu, mimo iż wiedzą, że Biblia zaczyna się od słów o bogach… nie Bogu. Pytanie czy rzetelniejsza analiza potwierdzi zarzuty politeizmu, czy nie – było motorem napędzającym mój research w tej kwestii.
    Zacznijmy może od najnowszych odkryć archeologów. Do tej pory za najstarszy rękopis uważano Ewangelię Św. Jana z ok. 125r. po Chrystusie. Zmieniło się to ostatnio – wywołując niemal rewolucję w pewnych kręgach. Czemu? To pytanie tyczy naszego research’u.
    http://beforeitsnews.com/mediadrop/uploads/2013/38/aed7b92c03a1fe2bacda0d7e458f006312b8bd0e.jpg
    W bezcennej kolekcji Steve’a Geen’a, szefa sieci marketów Hobby Lobby w USA, odkryto manuskrypt jeszcze starszy – światowej sławy bibliści, historycy, paleografowie i radiolodzy, oraz uczeni z Uniwersytetu w Teksasie badają go, gdy piszę te słowa zapewne jeszcze w niedowierzaniu…
    Rękopis zawiera fragmenty Ewangelii Św. Marka. Datowanie wykazuje drugą połowę Iszego wieku! Największym szokiem jednak dla proponentów teorii zmieniania i reedycji tekstu Pisma Świętego, a w tym przypadku treści Nowego Testamentu, jest fakt, że odnaleziony rękopisy (razem z tym znaleziono jeszcze kilka innych) potwierdzają wcześniejsze odkrycia tego typu: tekst Starego i Nowego Testamentu, w formie ich wersji z Iszego, oraz pozostałych wieków, są niesamowicie koherentne leksykalnie i semantycznie ze sobą nawzajem – niezaprzeczalnie dowodząc niezwykłej precyzji skrybów. Zatem nie może być mowy o żadnym przeinaczeniu, błędzie transkrypcji: Elohim w liczbie mnogiej musi być świadomym i celowym zabiegiem! Nadal więc pozostajemy, z dziwnym co najmniej, zjawiskiem formy pluralis bogów na samym początku Biblii…
    W języku hebrajskim, mimo iż napotkamy pewne rzeczowniki w liczbie mnogiej – to stoją zazwyczaj przy niezależnym od nich czasowniku, który zachowuje swoją docelową, precyzującą kontekst formę: koniugację, liczbę i czas. Czasownik więc dookreśla czasami rzeczownik, dla nas to nic nowego. Przykładowo rzeczowniki drzwi i spodnie zawsze występują w pluralis, a jednak z kontekstu jesteśmy w stanie wyłapać, czy chodzi o jedną parę spodni, czy o dwie czy też więcej. Znajdujemy więc precedensy w różnych rodzinach językowych dla tego dziwnego zjawiska występowania słowa Elohim w liczbie mnogiej. Tak jest i w tym przypadku. Wspominane wcześniej słowo ‘bara’ – jest czasownikiem odnoszącym się jedynie do boga/bóstwa, bo tylko bóstwo potrafi ‘tworzyć coś z niczego’ – jak już wspomniałem. Tym, czego nie wspomniałem jest fakt, że czasownik ten jest w liczbie pojedynczej! Dookreśla więc kontekst odczytywania i rozumienia słowa Elohim, za które w Biblii jest podstawiane najczęściej przez językoznawców słowo Pan. Odczyt słowa Elohim w liczbie pojedynczej [lecz nie jako właściwe imię Boże JHWH] jako Bóg, byłoby ponadto może nadal dla niektórych kontrowersyjne, gdyby nie kontekst całego pisma Świętego, w którym Elohim występuje wielokrotnie (coś około 2600 razy), a co istotne: wielokrotnie w liczbie mnogiej mimo odnoszenia się do bóstw [np. mezopotamskich] lub Boga, które to bóstwa w podanych kontekstach są ewidentnie w liczbie pojedynczej! Zatem mamy tutaj do czynienia z jakąś utartą, antyczną w swym rodowodzie, tradycją Żydów względem formy pluralis w odniesieniu do bóstwa, w takim a takim kontekście. Czyli nie ma prostych odpowiedzi na złożone kwestie.
    Czy aby? Czemu więc Biblia zaczyna się od słów, które mogą być aż tak źle zrozumiane przez kontestatorów chrześcijaństwa? Przecież tak łatwo tutaj o zarzut politeizmu Biblii… Odpowiedź jaka mi się nasunęła od razu, a po sprawdzeniu w kilku dziełach, okazuje się trafna i na tyle prosta, że aż intuicyjna, więc ciężka do wytłumaczenia dla osoby innego wyznania. Nasz Bóg jest wyjątkowy pod pewnym względem [poza nieskończonością innych]: jest Bogiem Jedynym lecz w Trójcy Osób Świętych: Bóg-Ojciec, Syn Boży-Jezus Chrystus, oraz Duch Święty.
    [Przenajświętsza Trójca, XVIIw., aut. Guido Reni, Kościół Świętej Trójcy Pielgrzymów, Rzym]
    http://1.bp.blogspot.com/_4FSfQ67Q1RI/Si9V9LAje6I/AAAAAAAAFTk/G9qqmHUruwc/s1600/RENI_Trinity_30.jpg
    „Jeśli Bóg nie jest Trójcą, to Bóg nie jest też miłością. Bowiem miłość wymaga trzech stron: kochającego, ukochanego, oraz związku między nimi. Gdyby Bóg był jednoosobowy, mógłby być kochającym lecz nie samą miłością. Ojciec kocha Syna, Syn Ojca, a Duch Święty jest miłością wypływającą z Nich samych, z samej nieskończoności. Jeśli by było inaczej, Bóg by nas potrzebował będąc niekompletnym bez nas, bez kogoś do miłowania” – Peter Kreeft[1].[2]
    Kwestią interesującą i zaskakującą jest fakt, że już paręset lat przed narodzinami Chrystusa, Biblia zaczynała się od słów ‘Na początku Bóg [Elohim- w liczbie mnogiej] stworzył niebo i ziemię…’ To jakby proroctwo językoznawcze zapowiadające narodziny Jezusa! Myślę, że dla każdego katolika może śmiało być niczym objawienie mocy Bożej przekazanej poprzez Słowo – Logos, a przecież też Chrystusa! Cudna sprawa warta zbadania głębiej. Polecam.
    [1] prof. filozofii i apologeta chrześcijaństwa, duchowy i intelektualny spadkobierca C.S. Lewis’a i J.R.R. Tolkien’a. Jako ciekawostkę dodam, że nasz Hołownia w dużej mierze czerpał z jego książek przy pisaniu swojej [Chrześcijaństwo po prostu].
    [2]oryginał:”If God is not a Trinity, God is not love. For love requires three things: a lover, a beloved, and a relationship between them. If God were only one person, He could be a lover, but not love itself. The Father loves the Son and the Son loves the Father, and the Spirit is the love proceeding from both, from all eternity. If that were not so, then God would need us, would be incomplete without us, without someone to love.” ~Peter Kreeft [tłum. własne].

  84. kagan
    29 listopada o godz. 23:17

    „Dowody na ewolucję są dostępne w akademickich podręcznikach, ale tych nie wolno jest ci przecież czytać”!

    Szanowny Pan wciąż powtarza jak mantrę coś, o czym nie ma zielonego pojęcia. Wyjaśniam zatem po raz kolejny: Jestem dorosły i sam dobieram sobie lekturę.

    Kieruję się przy jej wyborze 2 zasadami:

    „Sporządzaniu wielu ksiąg nie ma końca, a nadmierne oddawanie się im męczy ciało” (Kaznodziei 12:12).

    „Wszystko wolno, ale nie wszystko jest korzystne. Wszystko wolno, ale nie wszystko buduje” (1 Koryntian 10:23).

    Dzięki temu prowadzę zrównoważone życie oraz w każdym człowieku staram się dostrzegać dobro. To często potem wraca do mnie.
    Nie ma sensu walczyć na słowa jeśli przyświecają nam inne cele w życiu. Ja swój uważam za wartościowy.” Więcej szczęścia wynika z dawania” (Dzieje 20:35).

    Tymczasem.

  85. A ja myslalem ze bedziemy tutaj tym razem dyskutowac o braku elit w Polsce. Jak wiadomo Kagana – badnicka do nich nie zaliczamy bo Doktorat ma kupiony i jako tatarzyn nie ma prawa dyskutowac o POLSCE. A tak to tlo tego artykulu jest smutne – kultura , takt , i poprostu KLASA BYCIA tego nie kupuje sie z garniturem. NO TAK BYC CZLOWIEKIEM NIE JEST LATWO: 🙁

  86. kagan

    No proszę Cię – nie wymagaj od mnie, abym wykonał za Ciebie pracę organiczną, przecież nie jesteś leniuszkiem, ani nieudacznikiem, nieprawdaż? Podałem link do książki, wystarczy przeczytać i sprawa załatwiona.

    OK, nie będę pytał, gdzie jest brakujące ogniwo, ani dlaczego David wygrał z Goliatem w walce o przetrwanie, ale na zachętę możesz przyjrzeć się mrówkom, takim zwykłym, sześć łap, mordka, czółki, wiesz. Istnieją na Ziemi co najmniej od 130 milionów lat (to grubo ponad 22 tysiące żydowskich światów, kawał czasu). A są wciąż takie same, jak były. Tyle lat egzystencji na Planecie Ziemia, walki o byt, powinno zmienić je fizycznie, uczynić najsilniejszymi stworzeniami na naszej planecie, najinteligentniejszymi, najbardziej zaawansowanymi technologicznie. Czy takie są? Wygrywają mistrzostwa we wrestlingu? Z Tysonem w boksie? W szachy? Korzystają z laptopów, mają konta na Pejsbooku? Latające spodki?

    C’mon kagan, nie bądź dzieckiem. Ewolucja z kałuży rażonej prądem w człowieka, to bujda na resorach, taka sama, jak nazwanie pieniądza fiducjarnego – pieniądzem. Czy ten piorun żył? Czy woda żyła? To jak z dwóch – że nawiążę do wpisu Gospodarza – trupów, zrobić życie? No sam spróbuj: idź do sklepu, weź dwa mrożone brojlery, podłącz je do kontaktu i każ im żyć.

  87. Nie ma to jak „dyskusja” pomiedzy jehowita, katolem i ateista /racjonalista/.

  88. Kagan!
    Na blogu „Medycyna i okolice” u Stefana K. nie lubią inaczej myślących,
    nazywają ich trollami, chcą Wacka skrócić o głowę, czyli, jak to się teraz nazywa,
    zbanować.
    Moje uzasadnienie, że trollujący, jest osobnikiem pożytecznym na blogu, nie znajduje zrozumienia, tzn gospodarz blogu je rozumie, ale nie może zaakceptować.
    Kagan. Ty jeden jesteś w stanie rozwikłać tą filozoficzną zagadkę.
    ””””’

    “” Balansuje Pan na granicy trollingu.
    Bardzo proszę o więcej samodyscypliny, inaczej będę musiał odesłać Pana na ławkę kar.”
    Dzięki Gospodarzowi tego bloga, dowiedziałem się co to jest trolling. Dziękuję.
    Moja definicja tego terminu”: jest nieco inna niż w Wikipedii,jest zdania, że chodzi tutaj o prawdę wygłaszaną przez “trollującego” , a trudną do zaakceptowania przez całą resztę.
    Trudno to ukryć: jestem trollem, typem kontrowersyjnego dyskutanta, niepokornego, który w temacie szkodliwości telefonu komórkowego; powie krótko,
    że to jest bzdura,że promieniowanie komórki jest kropelką w oceanie, w stosunku do szkodliwości Słońca, jako źródła promieniowania. Będzie opowiadał, że nowotwór ma swoją przyczynę w środowisku jakim żyje człowiek,że środowisko
    posiada tysiące czynników wpływających na zachorowalność, będzie pisał co mówi w temacie fizjologia, biochemia. Napisze , jaka jest główna, najważniejsza przyczyna.
    Czy za to należy go potępiać? Straszyć zbanowaniem?

    “Troll” w moim wykonaniu, w obecności lekarza, nie będzie się wahał powiedzieć, że choremu na katar nie należy przepisywać “trucizny” w aerozolu, że być może wystarczy wyeliminowanie czynnika powodującego zatrucie dróg oddechowych, najczęściej jest to sól w zjadanych pokarmach.
    Powie lekarzowi,nawet,pomimo tego, że sam nie jest lekarzem, że ma wory pod oczami z nadmiaru zjadanego białka.
    Czy za to należy go potępiać?
    Takich przykładów mógłbym przytoczyć więcej.
    Nie jest dla mnie tajemnicą, że ludzie boja się, uciekają od prawdy, wiem nawet dlaczego. Wiem, że głoszącego prawdę ludzie potrafią zabić, spalić na stosie, opluć…
    Ludzie chcą mieć swoją prawdę. Nawet taką, która im szkodzi…
    “Trollujący” – często to obserwuję – jest ignorowany, traktowany jako natręt,
    a przecież chodzi mu o ubogacenie dyskusji, rozszerzenie tematu,,,,bo inaczej , blog staje się” podartymi gaciami teściowej”, więdnie, zanika, zatraca swój sens,
    bankrutuje.
    Tylko w kontrowersji blog ma szansę istnieć.
    Blogi, wynalazek amerykański jest konsekwencją, metody szukania nowych
    rozwiązań, jedną z technik jest tzw” burza mózgów”, również analiza propozycji absurdalnych, często nierealnych. Ta dziedzina wiedzy nazywa się “Analizą wartości”.

    “” Balansuje Pan na granicy trollingu.
    Bardzo proszę o więcej samodyscypliny, inaczej będę musiał odesłać Pana na ławkę kar.”
    Dzięki Gospodarzowi tego bloga, dowiedziałem się co to jest trolling. Dziękuję.
    Moja definicja tego terminu”: jest nieco inna niż w Wikipedii,jest zdania, że chodzi tutaj o prawdę wygłaszaną przez “trollującego” , a trudną do zaakceptowania przez całą resztę.
    Trudno to ukryć: jestem trollem, typem kontrowersyjnego dyskutanta, niepokornego, który w temacie szkodliwości telefonu komórkowego; powie krótko,
    że to jest bzdura,że promieniowanie komórki jest kropelką w oceanie, w stosunku do szkodliwości Słońca, jako źródła promieniowania. Będzie opowiadał, że nowotwór ma swoją przyczynę w środowisku jakim żyje człowiek,że środowisko
    posiada tysiące czynników wpływających na zachorowalność, będzie pisał co mówi w temacie fizjologia, biochemia. Napisze , jaka jest główna, najważniejsza przyczyna.
    Czy za to należy go potępiać? Straszyć zbanowaniem?

    “Troll” w moim wykonaniu, w obecności lekarza, nie będzie się wahał powiedzieć, że choremu na katar nie należy przepisywać “trucizny” w aerozolu, że być może wystarczy wyeliminowanie czynnika powodującego zatrucie dróg oddechowych, najczęściej jest to sól w zjadanych pokarmach.
    Powie lekarzowi,nawet,pomimo tego, że sam nie jest lekarzem, że ma wory pod oczami z nadmiaru zjadanego białka.
    Czy za to należy go potępiać?
    Takich przykładów mógłbym przytoczyć więcej.
    Nie jest dla mnie tajemnicą, że ludzie boja się, uciekają od prawdy, wiem nawet dlaczego. Wiem, że głoszącego prawdę ludzie potrafią zabić, spalić na stosie, opluć…
    Ludzie chcą mieć swoją prawdę. Nawet taką, która im szkodzi…
    “Trollujący” – często to obserwuję – jest ignorowany, traktowany jako natręt,
    a przecież chodzi mu o ubogacenie dyskusji, rozszerzenie tematu,,,,bo inaczej , blog staje się” podartymi gaciami teściowej”, więdnie, zanika, zatraca swój sens,
    bankrutuje.
    Tylko w kontrowersji blog ma szansę istnieć.
    Blogi, wynalazek amerykański jest konsekwencją, metody szukania nowych
    rozwiązań, jedną z technik jest tzw” burza mózgów”, również analiza propozycji absurdalnych, często nierealnych. Ta dziedzina wiedzy nazywa się “Analizą wartości”.
    ”””””””””

  89. mowisz panie jurek ze nie ma? no to jak nie ma, to zeby tak nie bylo, zeby nie bylo, ze zabraklo, o, tu jest! temat do dyskusji:
    http://pytamy.pl/kat,6,title,czy-adam-i-ewa-mieli-pepki,pytanie.html

  90. kagan
    29 listopada o godz. 15:14

    I tobie się wydaje, że udowodniłeś, iż dimbugabikugyfflrtgogo nie istnieje? Rozśmieszaj mnie dalej, funt kłaków ma większą wartość, niż twoja odpowiedź z 15:14.

  91. Awake!
    Warto jest wnikliwie studiować Biblię! Zapewne wiesz, że żydowska Tora zaczyna się od słów:
    בְּרֵאשִׁ֖ית בָּרָ֣א אֱלֹהִ֑ים אֵ֥ת הַשָּׁמַ֖יִם וְאֵ֥ת הָאָֽרֶץ׃ [<-] „Bereszit bara elohim et haszemaim wet harec”, błędnie tłumaczonych jako „ Na początku stworzył bóg niebo i ziemię”.
    Spójrzmy jednak dokładniej na pierwszy wers księgi Bereszit czyli po polsku księgi Rodzaju (a po łacinie Genesis), a tłumaczony zazwyczaj, a jak się okazuje całkowicie błędnie jak powyżej. Ale poddajmy te słowa krótkiej, językoznawczej analizie:
    1. ‚Na początku’ – בְּרֵאשִׁית
    Niemniej hebrajskie słowo ‘bereszit’ oznacza nie tylko ‘na początku,’ ale też, co ciekawe lecz mało znane, oznacza też ‘praprzyczynę’ albo ‚prazasadę’ rzeczy, a więc powinno być raczej tłumaczone jako ‚praprzyczyna’.
    2. ‚stworzył’ – בָּרָא
    Co prawda czasownik ‘bara’ znaczy ‚tworzyć’, ale w dokładniejszym tłumaczeniu oznacza on ‘tworzyć coś z niczego’, stąd też ten specyficzny i wyjątkowy kontekst w jakim on występuje, czyli że powinno się ten hebrajski wyraz tłumaczyć jako ‚tworzenie z niczego’ (creatio ex nihilo).
    3. A teraz przejdźmy do kwestii najbardziej kontrowersyjnej:
    – ‚bóg’ – אֱלֹהִ֑ים ale przecież użyto tu nie imienia „twórcy”, czyli JHWH (po hebrajsku יהוה), ale wyrazu ‚elohim’ to jest liczby mnogiej rzeczownika ‚el’ znaczącego ‘bóstwo” albo ‚pan’, a więc ten fakt zaskakuje wielu bardziej dociekliwych wierzących – zarówno wśród starozakonnych jak też i chrześcijan. Jak to więc jest naprawdę: „Na początku stworzył bóg niebo i ziemię”, czy też może raczej „Praprzyczyną wszystkiego było stworzenie przez bogów z niczego nieba i ziemi”?
    Otóż problem leży w tym, że osoby mniej zainteresowane zbadaniem rzeczy głębiej, nie wiedzą, albo też nie chcą wiedzieć, dlaczego Tora/Biblia zaczyna się od słów o bogach a nie o bogu. Jednakże rzetelniejsza analiza tego tekstu potwierdza fakt, że autorzy księgi Bereszit byli politeistami, jako że użycie wyrazu ‚elohim’, czyli wyraźnie w liczbie mnogiej musiało być świadomym i celowym zabiegiem autorów tej księgi i nie było ono bynajmniej przypadkiem zastosowania tzw. pluralis maiestatis, czyli użycia liczby mnogiej zamiast liczby pojedynczej, mające na celu podkreślenie godności albo dostojeństwa władcy. Tak więc nadal pozostajemy z tym, co najmniej dziwnym, zjawiskiem użycia formy pluralis czyli wyrazu ‚bogowie’ na samym początku tej, podobno monoteistycznej, Tory/Biblii, jako że odczytanie słowa ‚elohim’ w liczbie pojedynczej jest niepoprawne także ze względu na kontekst całej Biblii, w której to ów wyraz ‚elohim’ występuje wielokrotnie (aż około 2600 razy) oraz na ogół w odniesieniu do żydowskiego bożka JHWH, który, najwyraźniej, był tylko symbolem całej rzeszy ówczesnych żydowskich bożków, albo też, jak kto woli, primus inter pares, czyli najważniejszym wśród tych, generalnie równych, bożków, tak samo jak Zeus był owym primus inter pares wśród greckich bogów olimpijskich.
    Szalom! 😉

  92. Awake
    Raz jeszcze- nie mam czasu, aby ci tu wykładać całą teorię ewolucji, a więc kieruję cię na studia, ale w tym celu musisz najpierw wyzwolić się ze szponów twej jehowickiej sekty, która przecież zabrania ci szukać wiedzy, która to więc sekta nakazuje ci wegetację w całkowitej ignorancji, jako że tylko głupkami takimi jak ty da się łatwo rządzić, a tym samym łatwo ich wyzyskiwać. Żal mi jest ciebie a szczególnie twych dzieci!
    P.S. daruj sobie te cytaty ze swej od początku do końca sfałszowanej Biblii – nikogo bowiem poza sobą nimi nie przekonasz! 🙁

  93. Aton
    Znów tylko ad personam? I jaki masz dowód na swe oszczerstwa? Uważaj, gdyż nie jesteś anonimem w Sieci!

  94. Wacław
    Trolle są często pożyteczne, albowiem kierują one dyskusje na ciekawe tematy, a są one szkodliwe tylko wtedy, gdy, jak n.p. Jańcia czy też Aton obrażają one innych blogowiczów, albo też kiedy, tak jak Awake, starają się nas „nawracać”.

  95. Pan Jurek
    Lubię takie dyskusje i nic na to nie poradzę!

  96. Janusz Z.
    1. Jak widać mrówki osiągnęły dawno temu swą optymalną formę, a więc nie muszą one dalej się zmieniać. Niemniej owady są ślepym zaułkiem ewolucji, jako że mają one zewnętrzny szkielet i tchawki, a więc nie mogą one przeskoczyć pewnej granicy wielkości, w tym także więc wielkości mózgu, a więc nie ma mowy na naszej plancie o inteligentnych owadach.
    2. Ewolucja nie zaczęła się w „kałuży porażonej piorunem”, a ty nie rozumiesz, że zmiany ilościowe przechodzą w jakościowe, że nie ma wyraźnej granicy między tym co „żywe”, a tym co „martwe” – n.p. czy wirusy są żywe czy też raczej martwe, jako że nie potrafią się one samodzielnie rozmnażać, jako że wszystko zależy tu od definicji życia.
    3. Generalnie – odrzucanie przez wierzących ewolucji ma swe korzenie w ich bezrozumnej wierze, która blokuje ich inteligencje i nie pozwala im zrozumieć całej złożoności naszej rzeczywistości. Wiara jest bowiem narkotykiem, o czym pisał dawno temu Marx, ale takim specyficznym narkotykiem, który nie tylko że jest tolerowany przez władze państwowe, ale nawet, tak jak n.p. w dzisiejszej Polsce, przez te władze wręcz propagowany oraz dotowany z podatków, także z podatków tych, którzy owego religijnego narkotyku nie zażywają i zażywać nie chcą… 🙁
    4. Prawa biologii oraz termodynamiki nie pozwalają na „wskrzeszenie” zmrożonych kurczaków, jako że nie są te kurczaki zamrażane tak, aby je można było później przywracać do życia. Ale jesteśmy dziś w stanie n.p. tak zamrozić plemniki, aby je potem przywrócić do życia. No cóż, tobie, jak generalnie wierzącym, rozpaczliwie brakuje elementarnej wiedzy. 🙁

  97. Agatka
    Adam i Ewa nie tylko, że mieli pępki, ale także, odpowiednio, pe-ni-sy i wa-gi-ny, a także oni, oraz ich dzieci i wnuki oraz prawnuki uprawiały, z definicji, in-cest! Hart-man powinien dać więc przykład Adama, Ewy i ich najbliższych zstępnych jako argument za legalizacją in-ces-tu! 😉

  98. PS: Kretyński zakaz używania wiadomych słów… 🙁

  99. Takei
    Udowodniłem ci tylko bezsens wszelakich wierzeń religijnych powołując się na tzw. Czajniczek Russell’a (http://pl.wikipedia.org/wiki/Czajniczek_Russella).
    Nie moja to zaś wina, że to jest jeden mych idoli (czajniczek, nie filozof, który jest przecież tylko apostołem owego Czajniczka), jako że ja jestem Marysistą, czyli że dla mnie najwyższym autorytetem jest dzieło Marii Konopnickiej „O krasnoludkach i o sierotce Marysi” opublikowane po raz pierwszy w 1896 roku. Marysia jest dla mnie więc tą, 100% polską, słowiańska a więc też i aryjską Najwyższą Boginią, a jej krasnoludki – moimi świętymi i apostołami mojej Wiary w tęże Marysię od Krasnoludków!
    Vivat Marysia, a ty mnie spróbuj przekonać do swego Mzimu!

  100. Janusz Z
    30 listopada o godz. 1:06
    mrożony brojler podłączony do prądu ożywa. pierdzielenie idiotyzmów jakimi zaśmiecasz blog udowadnia, żeś jest brojlerem.

  101. kagan
    29 listopada o godz. 23:38
    Jak się wnikliwie studiuje biblię, to się na końcu rzuca religie na niej oparte. Ten zbiór baśni, mitów, legend i bajań różnych Zdziśków, Józków i Marianków nie ma żadnej mocy, nie poświadcza tego o czym baja, plecie i mnoży sprzeczności,odwraca człowieka od niego samego, blokując mu rozum i wszelkie przymioty.
    Jeśli Jezus w ogóle istniał, to uważny czytelnik zobaczy, że był kimś zupełnie innym, niż w kościele pierniczą: facet o wielkich ambicjach, lubiący wygodę, utrzymanek kobiet, nie stroniący od przyjemności seksualnych, ceniących dobre jadło i stroje, gniewny, dający się łatwo obrazić, używający ludzi do realizacji własnych celów, chorobliwie ambitny i nie znoszący własnej matki. Maniakalnie jej nie cierpiał, przy każdej niemal okazji odnosił się do niej lekceważąco, poniżająco i brutalnie. Swojego opiekuna, a nie ojca – Józefa, też traktuje przedmiotowo. Józef służył wyłącznie w jednym celu – by ochronić matkę Jezusa przed spaleniem żywcem, jako karą za pozamałżeńskie zajście w ciążę. Potem Józef zupełnie znika z biblii. nie jest już Jezusowi do niczego potrzebny. Tak Jezus traktuje swoich najbliższych. Innych zresztą podobnie – używa ich dla własnej kariery.
    Nie był zresztą Jezus potomkiem Dawida, co ewangeliści usiłują udowodnić, a co ma wykazywać jego prawidłowe pochodzenie. Nie pochodząc od Dawida, nie był Jezus żadnym mesjaszem , zapowiadanym w starym testamencie.

    Gadanie o tym do ćwoków, zabetonowanych w swojej durnocie, których tu na blogu nie brakuje, ma niewielki sens. Ale próbować można. Widzę, że ciężko pracujesz.

  102. Jakby brakowalo codziennych tego dowodow, Miller pokazal, ze Polacy to po prostu chlopska, ponura, zakrzepla i szara jak stary bigos cywilizacja nienawisci. I wszystko to dzieki tysiacletniemu fukncjonowaniu „cywilizacji milosci” wiadomego kultu z siedziba w Rzymie.

  103. mag
    29 listopada o godz. 11:17 pisze, ze ma klase: Pierwsza klase?????

  104. mag
    29 listopada o godz. 0:06 udaje, ze przejmuje sie antysemityzmen, obecnym w blogosferze…szkoda, ze nie zauwazyla antysemickiego, faszyzujacego jezyka Cynomana…..

  105. Tanaka
    Zgoda – Jeśli się naprawdę wnikliwie studiuje biblię, to się na końcu rzuca wszelakie religie na niej oparte, jako że ten zbiór baśni, mitów, legend i bajań różnych Zdziśków, Józków i Marianków nie ma żadnej mocy, nie poświadcza tego o czym baja, plecie i mnoży sprzeczności, odwraca człowieka od niego samego, blokując mu rozum i wszelkie przymioty. Ale wytłumacz to tym, którzy od urodzenia są oduczani od myślenia: w domu, kościele (sekcie) i w tzw. szkole.
    Zgoda też co do prawdziwego oblicza Jezusa, syna Maryi i nieznanego mężczyzny, najprawdopodobniej jednak pewnego rzymskiego legionisty.
    I cóż, ktoś musi wykonywać tę niewdzięczną robotę!
    Szalom!

  106. kagan
    30 listopada o godz. 11:33

    „Generalnie – odrzucanie przez wierzących ewolucji ma swe korzenie w ich bezrozumnej wierze, która blokuje ich inteligencje i nie pozwala im zrozumieć całej złożoności naszej rzeczywistości”

    Który pogląd jest bardziej rozsądny?

    Nikt z ludzi nie był świadkiem pojawienia się życia na Ziemi. Aby więc wyciągnąć właściwe wnioski na temat pochodzenia życia, musimy polegać na dostępnych dowodach i pozwalać im, by swobodnie przemawiały. Nie powinniśmy zmuszać ich do mówienia tego, co sami chcemy słyszeć.
    Tymczasem wielu ateistów postrzega naukę przez pryzmat materializmu — teorii, według której pochodzenie życia ma podłoże wyłącznie materialne. Ewolucjonista Richard Lewontin przyznał: „Wcześniej powzięliśmy pewne zobowiązanie — zobowiązanie względem materializmu. (…) Ten materializm jest bezwarunkowy — po prostu nie możemy pozostawić miejsca dla Boga”.
    Tak więc materialiści przyjmują jedyną akceptowalną możliwość: ewolucję.
    Zdarza się, że również ludzie religijni wyznają z góry przyjęte poglądy, które wypaczają ich stosunek do nauki. Na przykład, niektórzy kreacjoniści trzymają się błędnego poglądu, jakoby Bóg stworzył świat kilka tysięcy lat temu w ciągu sześciu literalnych dni. Oni też wcześniej powzięli „pewne zobowiązanie”, więc starają się nagiąć dowody, by pasowały do ich bardzo dosłownej interpretacji Biblii . Choć osoby, które tak skrajnie interpretują Biblię lub naukę, szukają dowodów potwierdzających ich przekonania, nie znajdują satysfakcjonujących odpowiedzi.

    Który pogląd pasuje do wszystkich faktów?
    Wielu ewolucjonistów uważa, że do pojawienia się złożonych cząsteczek tworzących żywe organizmy doszło następująco:
    1. Z pierwiastków w jakiś sposób powstały podstawowe związki organiczne.
    2. Potem te związki zaczęły łączyć się ze sobą w łańcuchy i w rezultacie powstały cząsteczki DNA, RNA oraz białka, zdolne do przechowywania informacji, co z kolei jest nieodzowne, by mogło istnieć życie.
    3. Te złożone molekuły utworzyły większe zestawy cząsteczek, zdolne do samoreplikacji. Bez niej nie byłoby ani rozwoju ewolucyjnego, ani też samego życia.

    Jak to możliwe, że cząsteczki potrzebne do pojawienia się życia powstały i nabyły swych zdumiewających umiejętności bez inteligentnego projektanta? Badania prowadzone przez ewolucjonistów nie dostarczają należytych wyjaśnień ani zadowalających odpowiedzi na pytania dotyczące pochodzenia życia. Ci, którzy wykluczają celowy udział Stwórcy, w gruncie rzeczy przypisują boską moc bezrozumnym molekułom oraz siłom natury.
    A na co wskazują fakty? Z dostępnych dowodów wynika, że molekuły nie tworzą samorzutnie złożonych form życia. Przeciwnie, wskutek działania praw fizycznych skomplikowane rzeczy (maszyny, domy, a także żywe komórki) z upływem czasu ulegają rozpadowi. Jednak zdaniem ewolucjonistów może też zachodzić proces odwrotny. W pewnej książce powiedziano, że przyczyną ewolucji są docierające do Ziemi „porcje energii ze Słońca, dzięki której następuje wzrost stopnia złożoności” (Evolution for Dummies).

    Rzecz jasna żeby chaos zamienił się w porządek (na przykład żeby z cegieł, drewna i gwoździ powstał dom), potrzebna jest energia. Ale energia musi być kontrolowana i precyzyjnie ukierunkowana, gdyż pozbawiona kontroli raczej tylko przyśpiesza rozpad — tak jak wpływ promieni słonecznych i czynników atmosferycznych przyśpiesza niszczenie budynku. Zwolennicy ewolucji nie potrafią zadowalająco wyjaśnić, co kieruje energią w tak twórczy sposób.

    Natomiast gdy życie i wszechświat uznajemy za dzieło mądrego Stwórcy, który ‛obfituje w dynamiczną energię’, możemy wyjaśnić nie tylko złożoność systemów przetwarzania informacji umożliwiających istnienie życia, lecz także precyzyjne dostrojenie sił w przyrodzie kierujących samą materią — od maleńkich atomów po ogromne galaktyki.
    Ponadto wiara w Stwórcę harmonizuje z ogólnie uznawanym poglądem, że wszechświat miał początek.
    W świetle nowych odkryć coraz trudniej obronić filozofię materialistyczną, toteż część ateistów rewiduje swoje poglądy. Niektórzy z nich doszli do wniosku, że cuda wszechświata stanowią widoczny przejaw „niewidzialnych przymiotów” i „wiekuistej mocy” naszego Stwórcy.
    Czy warto zgłębiać to zagadnienie? Nie ma tematu, który zasługiwałby na większą uwagę.

    Wydaje się, że nie zawsze odrzucanie przez wierzących ewolucji ma korzenie w ”bezrozumnej wierze”.

    Tymczasem.

  107. https://www.youtube.com/watch?v=YHYKY41vW10 co mowi o ewolucji profesor, wybitny specjalista w dziedzinie fizyki jadrowej. Zacheta do przeczytania jego artykulu na ten temat.

  108. kagan
    30 listopada o godz. 10:49

    „Otóż problem leży w tym, że osoby mniej zainteresowane zbadaniem rzeczy głębiej, nie wiedzą, albo też nie chcą wiedzieć, dlaczego Tora/Biblia zaczyna się od słów o bogach a nie o bogu”.

    Gdy chodzi o JHWH, liczba mnoga ʼElohím służy do uwydatnienia majestatu, godności i dostojeństwa (Rdz 1:1).

    Aaron Ember napisał na ten temat: „Za tym, że język S[tarego] T[estamentu] całkowicie odrzuca myśl, jakoby (…) [ʼElohím] (w odniesieniu do Boga Izraela) określało więcej niż jedną osobę, przemawia przede wszystkim okoliczność, iż słowo to prawie zawsze łączy się z orzeczeniem czasownikowym w liczbie pojedynczej, a także jest określane przymiotnikiem w liczbie pojedynczej. (…)
    [ʼElohím] należy raczej rozumieć jako wzmocnioną liczbę mnogą wskazującą na wielkość i majestat, odpowiednik określenia Wielki Bóg” (The American Journal of Semitic Languages and Literatures, 1905, t. XXI, s. 208).

    Tytuł ʼElohím kieruje uwagę na potęgę JHWH jako Stwórcy. Na przykład 35 razy występuje w sprawozdaniu o stwarzaniu, a czasownik opisujący, co On mówił lub robił, zawsze jest w liczbie pojedynczej (Rdz 1:1 do 2:4).

    Warto wnikliwie studiować Biblię.
    Tymczasem.

  109. Awake
    Znasz hebrajski? Nie! A styl ST jest przecież archaiczny, napisano go zresztą w języku starohebrajskim, a więc w takim, którym dziś nikt od dawna nie mówi, a fakt, że słowo ‚elohim’ prawie zawsze łączy się w ST z orzeczeniem czasownikowym w liczbie pojedynczej, a także jest ono określane przymiotnikiem w liczbie pojedynczej oznacza tylko to, że autorzy ST podkreślali jedność działania owych ‚elohim’, że traktowali ich na ogół jako jedną całość pod przewodnictwem JHWH, podobnie jak starożytni Grecy traktowali często swych bogów olimpijskich jako pewną całość pod przewodnictwem Zeusa, czuli inaczej jako tzw. Olimp. Dopiero później JHWH stał się bożkiem wyraźnie silniejszym od pozostałych bożków starożytnych Hebrajczyków, aż zapomniano o tych pomniejszych idolach, i postawiono znak równości pomiędzy ‚elohim’ a JHWH oraz innymi jego imionami takimi jak n.p. Adonai (Pan Wszechwładny), ʼElʽEljon (Bóg Najwyższy), ʼElʽOlam (Bóg Wieczny), ʼEl Szaddaj (Bóg Wszechmocny), ʼEl Roʼi (Bóg Widzący) oraz ʼEl Berit (Bóg Przymierza). Poza tym Biblia obfituje w różne inne imiona Boga, będące wyrażeniami opisowymi np. Stwórca nieba i ziemi (Rdz 14,19 oraz 22) albo Stwórca Izraela (Iz 43,15; por. Iz 1,24).
    Poza tym, to według takiego autorytatywnego źródła jakim jest przecież „ Encyclopaedia Judaica” (Hartman, L. F., Rabinovitz, L. I., Fox M.: God, Names of. w: Encyclopaedia Judaica. t. 7. s. 674-685), to słowo ‚elohim’ z punktu widzenia gramatyki hebrajskiej jest rzeczownikiem występującym w liczbie mnogiej, o czym świadczy o tym sufiks ‚-im’ nadający znaczenie: bogowie. W Biblii, w odniesieniu do Boga Stwórcy, jest ono jednak używane jako wyraz w liczbie pojedynczej (np. w Rdz 1,1: „בְּרֵאשִׁית בָּרָא אֱלֹהִים” [„Na początku stworzył Bóg”], gdzie czasownik bara „בָּרָא” oznacza „[on] stworzył”, nie zaś „stworzyli”, a co jest źródłem licznych kontrowersji).
    Warto jest więc studiować coś więcej niż tylko przesądy, gusła i zabobony starożytnych Hebrajczyków! 😉
    Szalom!

  110. agatkam
    Wolę, aby fizycy zajmowali się fizyką, a biologowie – biologią.

  111. Awake
    1. A masz jakiś naukowy dowód na istnienie czegoś poza materią i równoważną z nią energią?
    2. Nie zaobserwowaliśmy wielu procesów, ale możemy wydedukować ich genezę na podstawie śladów, jakie ich geneza zostawiła, jak to jest n.p. z tzw. Big Bangiem.
    3. Ludzie są zbyt zawodnymi, pełnymi niedoróbek stworzeniami, aby mogli być stworzeni przez dobrego majstra, a przecież ty wierzysz, że twój idol JHWH jest kreatorem idealnym. Jak więc taki idealny kreator mógł stworzyć człowieka aż atak zawodnego, ciągle niemal chorującego, nie mogącego wytrzymać kilkunastu godzin bez picia a kilku dni bez jedzenia, człowieka, którego może zabić byle większe zwierzę albo nawet trochę śniegu spadającego z góry? Dlaczego człowiek ma n.p. tylko jedno serce, choć to drugie radykalnie poprawiło by jego szanse przeżycia zawału serca? Odpowiedź jest prosta – to jest błąd ewolucji. Gdyby człowieka stworzył jakiś bóg, to człowiek nie byłby aż tak kruchą i zawodną istotą, jakim on jest.
    4. Ewolucja nie ma żadnej „boskiej” mocy, ona jest ślepa i działa przypadkowo, a poza tym nie jest w stanie wykonać, nawet w ciągu miliardów lat, czegoś tak prostego jak koło na osi.
    5. Jak już ci tłumaczyłem – ewolucja działa metodą prób i błędów, a że ma ona mnóstwo czasu, to z prymitywnej plamki reagującej na pojawienie się światła, skonstruowała ona po miliardach lat prób coś tak złożonego jak ludzkie oko. Ale jak wiemy, to oko dalekie jest od doskonałości, którą mogło by ono mieć, gdyby je stworzył wszechwiedzący oraz wszechmocny twórca.
    6. Wszechświat NIE miał początku – miał go tylko nasz Świat, i też do końca nie wiemy w jaki sposób, a więc najprawdopodobniej to, co bierzemy za „powstanie” naszego świata było tylko jakimś gwałtownym wydarzeniem w jego przeszłości.
    7. Masz jakieś konkretne dowody na to, że „w świetle nowych odkryć coraz trudniej obronić filozofię materialistyczną” oraz konkretnie, to jacy ateiści „rewidują swoje poglądy”? Kto konkretnie z ateistów doszedł do owych wniosków, że owe rzekome „cuda wszechświata” stanowią widoczny przejaw „niewidzialnych przymiotów” i „wiekuistej mocy” jakiegoś tam „stwórcy”?
    8. Odrzucanie przez wierzących ewolucji ma zawsze korzenie w ich bezrozumnej wierze, w ich niskiej inteligencji oraz braku dobrej edukacji (przypominam, że dziś można skończyć wyższe studia a mimo to być całkowitym ignorantem w sprawach nauki).
    Szalom!

  112. awake !

    Link do artykulu
    http://www.welt.de/wissenschaft/weltraum/article4347171/Spuren-von-Leben-kamen-im-Kometenstaub-zu-uns.html

    Zum ersten Mal ist auf einem Kometen einer der fundamentalen Bausteinen des Lebens entdeckt worden. Mikroskopische Spuren der Aminosäure Glycin wurden von der Nasa-Sonde Stardust aus dem Staub des Kometen „Wild 2” extrahiert. Glycin ist zur Entstehung von den Proteinen, die Strukturen wie Haar und Enzyme formen, nötig. Dies bekräftigt die Theorie, dass die Rohstoffe des irdischen Lebens ihren Ursprung im Weltall haben.

    Po raz pierwszy jeden z podstawowych elementów życia (Aminokwas glicyny) zostal odkryty na komecie. Mikroskopowe ślady aminokwasu glicyny zostały pozyskane przez NASA z sondy Stardust z pyłu komety „gra 2”. Glicyna jest niezbędna do powstawania białek, tworząc struktury włosów i enzymów. To wzmacnia teorię, że surowce ziemskiego życia maja swoje początki w przestrzeni kosmicznej.

    Zobaczymy co dalej….

  113. Przepraszam za blad “Wild 2″ (nazwizko naukowca)
    Astronom Paul Wild
    „nie Gra2”

css.php