Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

22.03.2015
niedziela

Żeby szkoła była polska!

22 marca 2015, niedziela,

Polska szkoła nie jest polska – nie rządzi w niej polska konstytucja, domagająca się bezstronności religijnej państwa, a tym samym zabraniająca instytucjom publicznym propagowania ateizmu, katolicyzmu itp., lecz doktryna watykańska, nauczana masywnie, przez ok. 600 godzin w ciągu długich dwunastu lat, za pieniądze polskiego rządu.

Klerykalizacja polskiej szkoły jest porażająca – 1200 rzekomo polskich szkół nosi imię Jana Pawła II, którego kult zatrważa i śmieszy jednocześnie swoimi rozmiarami i swoją infantylną płycizną.

Życie większości szkół toczy się pod dyktando katolickiego kalendarza, rekolekcji i uroczystości z udziałem księży. Dyskurs kościelny, w odmianie nacjonalistycznej, nierzadko podszyty aluzjami czysto politycznej natury, wypiera ze szkół wszelkie inne tradycje myślowe i duchowe, zaś dyrektorzy i nauczyciele odnoszą się do kościelnej kurateli nad szkołami z trwożliwym oportunizmem, przewyższającym nieraz służalczość okazywaną czynnikom propagandy partyjnej w czasach PRL.

W dodatku nowe prawo, pozwalające samorządom przekazywać szkoły w ręce stowarzyszeń, prowadzi do gwałtownego wzrostu liczby szkół wyznaniowych – w wielu miejscowościach już teraz rodzice nie mają realnej możliwości nieposyłania dziecka do szkoły katolickiej! Jedno tylko Stowarzyszenie Przyjaciół Szkół Katolickich z Częstochowy przejęło dziesiątki publicznych placówek oświatowych. Tak być nie może!

Wielkie podziękowania dla „Liberté” i osobiście red. Leszka Jażdżewskiego za podjęcie inicjatywy nowelizacji ustawy z 1991 roku o systemie oświaty (inicjatywa Świecka szkoła). Chodzi o to, aby art. 12. ustawy, który brzmi tak:

  1. Publiczne przedszkola, szkoły podstawowe i gimnazja organizują naukę religii na życzenie rodziców, publiczne szkoły ponadgimnazjalne na życzenie bądź rodziców, bądź samych uczniów; po osiągnięciu pełnoletności o pobieraniu nauki religii decydują uczniowie. 2. Minister właściwy do spraw oświaty i wychowania w porozumieniu z władzami Kościoła Katolickiego i Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego oraz innych kościołów i związków wyznaniowych określa, w drodze rozporządzenia, warunki i sposób wykonywania przez szkoły zadań, o których mowa w ust. 1.

brzmiał tak:

1. Publiczne przedszkola, szkoły podstawowe i gimnazja organizują naukę religii na życzenie rodziców, publiczne szkoły ponadgimnazjalne na życzenie samych uczniów; kosztów związanych z organizacją nauki religii nie można w części ani w całości finansować ze środków publicznych w rozumieniu przepisów o finansach publicznych.
2. Minister właściwy do spraw oświaty i wychowania w porozumieniu z władzami Kościoła Katolickiego i Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego oraz innych kościołów i związków wyznaniowych określa, w drodze rozporządzenia, warunki i sposób wykonywania przez szkoły zadań, a także sposób rozliczenia i pokrycia kosztów, o których mowa w ust. 1.

Jeśli chcesz pomóc wyzwolić polską szkołę od udręki klerykalizmu, a Polskę przybliżyć do suwerenności w stosunku do Watykanu, przeczytaj tę instrukcję i zacznij działać!

Projekt ustawy
Domagamy się wycofania religii ze szkół

Musimy zebrać 100 tys. podpisów w trzy miesiące. Damy radę! Akcja jest profesjonalna, a zawiadują nią poważni ludzie. Te podpisy zostaną zebrane! Z Waszą pomocą! Oczywiście tym razem się jeszcze nie uda – w głosowaniu sejmowym nowela padnie, ale przynajmniej zobaczymy czarno na białym, że prawica broni interesów Watykanu, a nie standardów demokratycznego i świeckiego państwa prawa oraz suwerenności Polski.

A to już będzie pierwszy krok ku rzeczywistej zmianie. Zobaczycie – w roku 2030 Polska będzie wolnym krajem, w którym rząd nie będzie sponsorował ateizmu ani katolicyzmu, a parlament stanowił będzie prawa nie w oparciu o ideologię scjentystycznego naturalizmu ani tomistycznego katolicyzmu, lecz w oparciu o zasady konstytucji, takie jak równość, wolność, niedyskryminowanie, bezstronność światopoglądowa państwa, traktując wszystkie organizacje krzewiące taki bądź inny światopogląd, takie bądź inne koncepcje dobrego życia w sposób jednakowy, bez względu na ich potęgę.

Za kilkanaście lat za lekcje religii w szkołach płacić będą zainteresowani, a za kilka dalszych lat religia zniknie ze szkół i wróci tam, gdzie jej miejsce – do jakże licznych, pustych dzisiaj, sal katechetycznych przy parafiach.

Jeśli masz jakieś wątpliwości, czy religia powinna być nauczana w przedszkolach i szkołach, i to na koszt wszystkich podatników, także tych, którzy są religii przeciwni, to przeczytaj:

Dlaczego religia musi zniknąć z polskich przedszkoli i szkół?

  1. Finansowanie lekcji religii z funduszy publicznych jest nielegalne. Stanowi pogwałcenie polskiej konstytucji, która gwarantuje bezstronność światopoglądową i religijną państwa. Zaangażowanie w organizację i finansowanie nauczania religii narusza bezstronność religijną państwa bezpośrednio i w sposób oczywisty. Mogłoby tak nie być, gdyby państwo gwarantowało wybór, a więc dostęp do nauki innych niż religijny światopoglądów, lecz tak oczywiście nie jest. Próbą sfingowania sytuacji wolnego wyboru jest zbudowanie przez Kościół alternatywy: lekcja religii albo lekcja etyki. To pułapka! Pomijając całkowitą rozbieżność celów obu przedmiotów (tu: nauka dogmatów etycznych, tam: nauka krytycyzmu wobec dogmatów), system służyć ma podniesieniu statusu lekcji religii z pozycji zajęć nieobowiązkowych do pozycji zajęć fakultatywnych, a przede wszystkim wprowadzeniu do jak największej liczby szkół nauczycieli etyki wywodzących się z uczelni katolickich, nauczycieli mających za zadanie dotrzeć z indoktrynacją katolicką do młodzieży nieuczęszczającej na religię. Oznacza to najdalej posuniętą przewrotność, istne zastawanie sideł ideologicznych na polskie dzieci, za przyzwoleniem i z pomocą państwa.

Opłacane przez państwo lekcje religii są nielegalne również z punktu widzenia ustawy o finansach publicznych, która w art. 112 precyzuje, jakim celom mogą służyć wydatki publiczne. Wśród nich nie ma propagowania wyznań religijnych. Również żadna ustawa nie obarcza podmiotów władzy publicznej obowiązkiem propagowania religii.

Ponadto finansowanie lekcji religii narusza oczywiste zasady zarządzania finansami publicznymi. Środki publiczne mogą być udzielone wyłącznie podmiotom, wobec których państwo polskie ma zdolność kontrolną w zakresie finansów, a więc może poznać jego rzeczywiste potrzeby finansowe w zakresie sponsorowanego zadania, przepływy finansowe, prawidłowość księgowania itp. – w stosunku do Kościoła takiej władzy państwo polskie nie posiada. Za lekcje religii płaci, nie mając wpływu na ich realizację (nawet na program nauczania, które w całości finansuje!) i nie mając żadnej wiedzy o finansach dotowanego podmiotu, w tym również o jego zdolności do samodzielnego finansowania swojej działalności. Ponadto ze środków publicznych udziela się w ramach przetargów lub konkursów, a takowych się w tym przypadku nie przeprowadza (wcale nie jest powiedziane, że o religii katolickiej najlepiej uczyłby akurat Kościół katolicki…). Nie przeprowadza się, gdyż z prawnego punktu widzenia dotacje na nauczanie religii nie są dotacjami na działalność organizacji społecznej ani wykonaniem zadania w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. Należą do kategorii wydatków dyplomatycznych, wynikających ze stosunków RP z obcym państwem. Stosunków – w tym wypadku – nader niesymetrycznych i dla Polski upokarzających. Konkordat wprawdzie wasalizuje Polskę w stosunku do Watykanu, lecz ma jednocześnie swoje zaskakujące konsekwencje. Z punktu widzenia prawa, nauczana w szkole religia katolicka jest doktryną państwową obcego państwa, tj. Stolicy Apostolskiej. To wprawdzie absurdalne stawianie sprawy, ale w ten właśnie sposób sprawę stawia Kościół katolicki, deklarując się wobec władz RP jako podmiot prawa międzynarodowego, czyli Stolica Apostolska, która to zgłasza wobec Polski określone roszczenia i zaspokaja je w konkordacie, zawartym z nią przez RP w hołdzie podpisującego go papieżowi (tak stoi w preambule tego kuriozalnego traktatu). Tymczasem suwerenny rząd polski nie ma prawa finansować działalności obcego państwa na swoim terenie, chyba że chodzi o działania w polskim interesie publicznym. Niestety nauczanie religii nie może być potraktowane jako interes publiczny, gdyż neutralność religijna państwa oznacza, że żadne wyznanie nie może być waloryzowane przez państwo – ani pozytywnie, ani negatywnie. Gdyby Polska zawarła z Federacją Rosyjską umowę gwarantującą nauczanie we wszystkich polskich szkołach języka rosyjskiego i kultury rosyjskiej, opłacane ze środków publicznych, to byłoby to z pewnością niestosowne i stawiałoby polską suwerenność względem Rosji pod znakiem zapytania, ale byłoby przynajmniej legalne. Nauczanie języków obcych da się bowiem podciągnąć pod interes publiczny – nauczania religii nie. Jego finansowanie przez rząd jest po prostu nielegalne.

  1. Lekcje religii opierają się na przymusie. Gdyby Polska była oficjalnie państwem wyznaniowym i lekcje religii katolickiej były obowiązkowe, z moralnego punktu widzenia sytuacja byłaby mniej rażąca. W Polsce jest gorzej – państwo gwarantuje nam wolność religijną, podczas gdy jednocześnie godzi się na stosowanie przymusu religijnego wobec dzieci i rodziców. Rzadko zdarza się, aby rodzice małych dzieci, chodzących do przedszkola bądź do pierwszych klas szkoły podstawowej, a nie życzący sobie, aby ich dziecko uczęszczało na religię, decydowali się na nieposyłanie dziecka na katechezę. Ulegają przymusowi, gdyż to nie dziecko udaje się na lekcję, lecz lekcja przychodzi do niego. Przedszkolak, który miałby nie „chodzić” na religię, będzie musiał „chodzić” – a mianowicie opuścić salę, w której przebywa. Zostanie wyprowadzony do innej sali, co stanowi najwyższą karę stosowaną w przedszkolach i tak też jest przez dzieci odbierane. Podobnie ma się sprawa w pierwszych klasach szkoły podstawowej. Zmuszeni do posyłania małych dzieci na katechezy rodzice podlegają dalszemu przymusowi. Aby dziecko nie doznało wykluczenia i przykrości musi zostać ochrzczone (jeśli nie było ochrzczone wcześniej), a następnie posłane do pierwszej komunii. Wbrew woli rodziców staje się formalnie członkiem Kościoła katolickiego. Państwo polskie doskonale wie, jak funkcjonuje ten mechanizm, gdyż był on wielokrotnie opisywany. Patrzy na masowy przymus religijny w polskich przedszkolach i szkołach obojętnie – i ta obojętność jest jego hańbą. Obecność religii w szkole jest narzędziem gwałtu na sumieniach i wolności setek tysięcy Polaków, którzy zaciskając zęby z gniewu i bezsilności, posyłają swoje dzieci na religię, nie chcąc narażać ich na wykluczenie i przykrości. Kościół i państwo biorą nasze dzieci jako zakładników!
  1. Lekcje religii tyranizują szkołę. Miało być ich jedna lub dwie – na pierwszej lub ostatniej godzinie, a tymczasem są zawsze dwie, w ciągu całego dnia zajęć szkolnych. Kościół nie zna dżentelmeńskich umów. Liczy się dla niego wyłącznie interes i to, co należy mu się z mocy prawa – zawsze wykorzysta zdobyte uprawnienia i przywileje do cna. Skoro „jedna lub dwie”, to znaczy, że mogą być dwie i zawsze będą dwie! Rzecz jasna, intencja ustawy była inna – gdyby miało być dwie, zapisano by dwie. Skoro jest jedna lub dwie, oczekiwano, że czasem będzie tak, a czasem tak. Głupio oczekiwano. Kościół nie jest nowym zjawiskiem w Polsce i można było przewidzieć, że będą to zawsze dwie lekcje. Tak jak można było przewidzieć, że rozporządzenie ministerialne nakazujące organizować lekcje na pierwszej lub ostatniej godzinie szybko zostanie zapomniane i zniknie z obrotu prawnego. W rezultacie do całego arsenału religijnego molestowania dzieci i ich rodziców dopisano składanie przez rodziców deklaracji, że będą opiekować się dzieckiem w czasie, gdy inne, w środku dnia szkolnego, będą miały lekcję religii. Sam byłem świadkiem tej skandalicznej praktyki. Co więcej, organizując lekcje religii, szkoła mimowolnie wchodzi w posiadanie informacji o tym, które dzieci wyznają katolicyzm, a które nie. Wprawdzie może się zdarzyć, że katolickie dziecko nie chodzi na religię, a niekatolickie owszem, lecz są to przypadki bardzo rzadkie. Tym samym wykazy uczniów uczęszczających na katechezy mają realną wartość poznawczą, gdy chodzi o rozeznanie przynależności religijnej dzieci. A przecież władzom publicznym, a więc również zarządzanym przez nie instytucjom nie wolno gromadzić tego rodzaju danych! To jest po prostu nielegalne.

Szkoła podporządkowana jest nadzorowi ideologicznemu ze strony Kościoła, najczęściej zjednoczonego tu z władzami samorządowymi, którym podlega oświata, i tworzącego wraz z nimi zwarty kompleks władzy kościelno-publicznej, zwykle kontynuujący patologię polityczną zrodzoną jeszcze w czasach późnego PRL. Obecność duchownych katolickich w szkole paraliżuje edukację w wielu wymiarach. Ogromna liczba lekcji religii oraz zwolnienia dzieci na różnego rodzaju rekolekcje, pielgrzymki, msze itp. to ubytek czasu, który można by wykorzystać edukacyjnie. Nie to jest jednak najistotniejsze. Presja ideologiczna sprawia, że w polskich szkołach nie ma zajęć z edukacji seksualnej, przez co seksualność dzieci w żaden sposób nie jest porządkowana i temperowana. Nie ma też zajęć z dziejów kultury, na których dzieci dowiadywałby się, w jaki sposób powstają religie, jakie zaspokajają potrzeby psychiczne i społeczne, w jaki sposób ewoluują i zamierają. Lekcje historii zaś podporządkowane są propagandzie religijnej do tego stopnia, że nawet najbardziej przerażające zbrodnie Kościoła wspominane są jedynie mimochodem, a samo nazwanie zbrodni zbrodnią jest w tym kontekście niewyobrażalne. Jak tu uczyć o krwawych dziejach chrystianizacji Polski, o okrucieństwach popełnianych przez mnichów z papieskiego zakonu „krzyżaków”, o przymierzu papiestwa z zaborcami Polski, gorliwej współpracy Kościoła przy tworzeniu faszystowskich reżimów w Europie, napaści faszystowsko-katolickiej Słowacji ks. Tiso na Polskę 1 września 1939 r. i wielu innych tego rodzaju faktach? Jak mówić o tym wszystkim, gdy na ścianie wisi katolicki krzyż, a za tą ścianą odbywa się lekcja religii. Nauczyciel historii też chce żyć i mieć pracę… Chodziłem do szkoły w latach 1973-1980. Stopień ideologizacji szkoły i podporządkowania nauczania szkolnego celom propagandowym był w owym czasie nie wyższy, niż obecnie. To naprawdę przerażające.

  1. Lekcje religii demoralizują dzieci. Jednym z utartych kłamstw dotyczących religii w szkole jest sugerowanie, że służą one zbudowaniu moralnemu młodzieży. Otóż przeciętnie biorąc jest zupełnie odwrotnie. Wiele tez głoszonych przez Kościół stoi w bezpośredniej sprzeczności z moralnością publiczną i porządkiem moralnym odzwierciedlonym w polskiej konstytucji. Żeby podać kilka przykładów. Otóż Kościół „naucza”, że osoby nie będące katolikami pozbawione są niektórych cnót, a więc stoją moralnie niżej od katolików. Osoby niewierzące zaś są albo zdemoralizowane, albo na demoralizację bardzo narażone. Zbawienie osiągalne jest wyłącznie przez Kościół – kto pójdzie za innym przywódcą duchowym, niż Jezus z Nazaretu, ten nie będzie podobać się Bogu i nie dostąpi życia wiecznego. Co więcej, w przyszłości wszyscy nawrócą się na religię katolicką (dobrowolnie?), a Jezus powróci i będzie królem całej ziemi. Jak mają się te przekonania do współczesnej moralności publicznej i polskiej konstytucji, pozostawiam ocenie każdego z czytelników. Jeśli zaś ktoś chciałby te wszystkie zdumiewające doktryny otoczyć ochronnym kordonem jako doktryny religijne, niechaj zważy na to, że w polskich szkołach, za publiczne pieniądze uczy się dzieci, że erotyczna miłość homoseksualna jest niemoralna. Jak to się ma do konstytucyjnej gwarancji niedyskryminowania obywateli ze względu na orientację seksualną? Czyż rząd polski opłacając nauczanie tych haniebnych treści nie bierze za nie odpowiedzialności i czy nie łamie tym samym swojej konstytucji? A co powiecie na katechezę dla siedmiolatka, która uczy, że każde dziecko ma aniołka-stróża, który o każdym grzechu informuje Pana Boga? Czy można coś bardziej jeszcze wstrętnego mówić małemu dziecku?
  1. Lekcje religii nie uczą religii katolickiej. To już sprawy drugorzędne, ale warte wzmianki. Jako nauczyciel filozofii, uczący nieraz o św. Augustynie, św. Anzelmie, św. Tomaszu, miałem okazję bardzo wiele razy przekonać się, że prawie żaden student po kilkunastu latach chodzenia na katechezy nie ma o dogmatach katolickich żadnego pojęcia, nie mówiąc już o tym, aby znał jakieś choćby strzępy doktryn teologicznych czy etycznych. Nie wiem, jak to jest w ogóle możliwe, ale lekcje religii są całkowicie nieskuteczne edukacyjnie. Mogę się za to pochwalić, że setki studentów w ciągu minionego ćwierćwiecza właśnie ode mnie dowiedziały się o najważniejszych poglądach katolickich.
  1. Katolicyzm jest religią zaledwie 5% polskiej populacji. Nie ma to istotnego znaczenia dla argumentacji na rzecz usunięcia religii z polskich szkół, niemniej jednak warto wspomnieć o tym fakcie, gdyż często słyszy się, że obecność w szkole lekcji religii finansowanych z budżetu państwa uzasadniona jest „faktem”, że 90% Polaków jest katolikami. Otóż tyle jest w tym prawdy, ile w stwierdzeniu, że 90% Polaków było komunistami, bo chodzili na wybory i głosowali na PZPR. Być może 90% Polaków przymusowo zapisano do Kościoła katolickiego, czyli ochrzczono w wieku niemowlęcym. Ba, połowa Polaków uczęszcza na msze katolickie. Ogromna większość wierzy w istnienie Boga. Ale przecież nie znaczy to, że są katolikami! Najbardziej liberalne kryterium bycia katolikiem nakłada na potencjalnego wyznawcę tej religii warunek znajomości kilku podstawowych dogmatów, wiary w te dogmaty oraz niewiary w dogmaty czy doktryny religijno-metafizyczne jednoznacznie odrzucane przez Kościół katolicki jako herezje. Z ostatnich badań CBOS nad religijnością Polaków wynika, że w Polsce osób spełniających te kryteria jest ok. 5% (zob. jedno z omówień: http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,17506668,CBOS__56_proc__Polakow_nie_ma_watpliwosci__ze_Bog.html). Niezły wynik, jeśli przyłożyć go do materialnej potęgi Kościoła w Polsce i gigantycznego aparatu propagandy religijnej, której najsilniejszą tubą jest państwowe szkolnictwo. Ala na granicy progu wyborczego są…
  1. Lekcje religii narażają dzieci na kontakt z pedofilami. Wbrew wcześniej głoszonym przez Kościół tezom, iż „jedynie” jeden na tysiąc księży jest pedofilem, wiemy dzisiaj – z najbardziej autorytatywnego źródła, którym jest papież Franciszek, powołujący się na ekspertów – iż księży-pedofilów jest dwudziestokrotnie więcej, bo aż 2% (jeden na pięćdziesięciu duchownych). Oznacza to, że statystycznie na Polskę przypada ich ponad 500. Być może jest ich mniej, lecz prawdopodobieństwo, iż jest ich w Polsce np. „tylko” ok. 400 jest znacznie niższe niż 1% (zob. http://hartman.blog.polityka.pl/2014/08/23/alarm-570-ksiezy-pedofilow-idzie-po-nasze-dzieci/). To nie są jakieś czcze dywagacje – to bardzo realne zagrożenie. Trudno bowiem wyobrazić sobie, aby księża-pedofile stronili od posad katechetów. Jest ich w polskich szkołach prawie na pewno kilkuset. Czy rząd robi coś w tej sprawie? Nie robi, a nawet gotów jest uważać podnoszenie tej kwestii za przejaw zapalczywości. W istocie bowiem jest na sprawę pedofilii zupełnie obojętny, a wręcz nie wierzy w istnienie takiego problemu. Warto zauważyć przy okazji, że aż do 2012 r. pedofilia nie była w Watykanie przestępstwem i dopiero potężny nacisk światowej opinii publicznej i przeraźliwa skala afer pedofilskich w Kościele (kilkaset procesów rocznie w całym świecie), a przede wszystkim gigantyczne odszkodowania, które wypłaca Kościół ofiarom, spowodowały, że pedofilia jest ostatnimi czasy przynajmniej werbalnie piętnowana przez Kościół. Daleko jednak do tego, aby nasze dzieci były bezpieczne. Usunięcie religii ze szkół nie zażegna niebezpieczeństwa, ale z pewnością ułatwi rodzicom uchronienie dzieci przed kontaktami z potencjalnym zagrożeniem. Zagrożeniem, dodajmy, statystycznie nieporównanie większym, niż w przypadku jakiejkolwiek innej grupy zawodowej – nie tylko nauczycieli innych niż religia przedmiotów.

Co zrobimy z kwotą półtora miliarda złotych, każdego roku wydawaną na owo jakże nieskuteczne propagowanie katolicyzmu w Polsce, gdy już „wróci” ona z Watykanu do Polski? Oczywiście wydamy te pieniądze najpiękniej, jak umiemy: na walkę z bezdomnością, na edukację, na naukę, na kulturę…

A gdy do tego doliczyć jeszcze podatki, które zacznie płacić Kościół na takich samych zasadach jak wszyscy inni… Uzbiera się na niejedno dzieło miłosierdzia.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 89

Dodaj komentarz »
  1. Śmiechu kupa: ateista Hartman buntuje się przeciwko ateiście Jaruzelskiemu, za którego prezydentury komunista z PZPR Samsonowicz wprowadził do szkół religię, i przeciwko ateiście komuniście z PZPR Kwaśniewskiemu, który podpisał Konkordat. Wygląda na to, że ateiści biją się między sobą.

  2. Powodzenia! Moje wielkie uznanie dla tej inicjatywy!

  3. Podpisuję się wszystkimi kończynami pod inicjatywą obywatelską, jaką promuje profesor.
    Głosy przeciwne uważam za objaw polsko-katolickiej paranoi, jedynej w swoim rodzaju, bo popierającej kolejne zniewolenie. Już nie od „czerwonych”, ale od „czarnych”. Co gorsza, to drugie jest całkowicie dobrowolne.
    Ludzie weźcie się i opamiętajcie! Przestańcie „dla świętego spokoju” i „w poszanowaniu tradycji” chrzcić niemowlęta bezbronne, nie mogące o sobie decydować, a potem już „z górki”: fundować dzieciom kolejne sakramenty (z automatu niejako) a sobie samym już na koniec żywota katolicki pogrzeb, no bo co powiedzą rodzina, znajomi, sąsiedzi?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Jak na filozofa z wykształcenia pan Hartman demonstruje zadziwiające kłopoty z logiką i oceną politycznej rzeczywistości. Przedstawiona przez niego opozycja: szkoła religijna vs. szkoła świecka zakłada przecież wyrugowanie światopoglądu religijnego i narzucanie światopoglądu świeckiego, ateistycznego. Tu ważna uwaga: katolicyzm w Polsce, podobnie jak anglikanizm w Anglii czy luteranizm w Szwecji i Danii, jest elementem historii i państwowej tożsamości. Nie bez powodu pan Hartman nie mówi o szkole nautralnej światopoglądowo, Hartman opowiada się za światopolądem świeckim, który ma zastąpić i wykorzenić światopogląd religijny tworzący naszą tożsamość narodową. Nie jest to oryginalny pomysł, komuniści też próbowali, choć nigdy do końca konsekwentnie. Moim zdaniem niezręcznie jest, aby z takimi pomysłami wychodził pan Hartman, osoba z korzeniami żydowskimu. Nezależnie od jego fobii, czy mówiąc bardziej elegancko – intencji, będzie on odbierany w Polsce jako element obcy, nie mający legitymacji do takich rozważań. Może to i niesprawiedliwe, ale na sprawiedliwość trzeba sobie zasłużyć.

  6. Takie rzeczy przed Wielkanocą! Faux-pas, niezgrabność, niezręczność, skucha, plama – to mało powiedziane.

    Toż już lepiej przecież zrobić coś naprawdę ważnego, pożytecznego, sensownego, pro publico bono, no i au courant że tak powiem – wysłać mianowicie elektroniczne kartki przedświąteczne do posłów, p. prezydenta oraz do pani premier. Ucieszą się.

    Z taką inicjatywą wyszła właśnie (anty)partia Frankowiczów, ładne przygotowali kartki, nie powiem, treściwe, z pięknymi znaczkami, wystarczy wpisać adres mailowy odbiorcy (są ogólnie dostępne), kliknąć i gotowe, a życzliwe myśli zreflektowanego odbiorcy gwarantowane:
    http://polskapartia.org/index.php/wyslij-kartke

  7. Panie Hartman!
    Kiedyś byli ludzie, którzy się temu sprzeciwiali, nawet w rządzie Mazowieckiego.Stopniowo jednak zostali wyeliminowani przez bardziej oportunistycznych kolegów, albo przekonali się, że „góra” ich partii po prostu ich sprzeda … 😉 To samo z nauczycielami i dyrektorami szkół! Problem nie jest w prawie, a w gotowości wytresowanej przez 25 lat biurokracji do służenia KrK. Każde(!) prawo można nagiąć, gdy zawadza, a jest wola polityczna by coś wbrew niemu zrobić. Dopóki nasi, pożal się Boże, politycy nie uznają, że na postawieniu się KrK można zyskać a nie stracić, żadne zmiany w prawie nie pomogą. Nota bene – właśnie bloga w Polityce za tekst „Belfer z Loch Ness” stracił baaardzo znany i wpływowy Jacek Żakowski. To jakie szanse ma dyrektor czy nauczyciel na prowincji ??? 😉

  8. Acha, bym zapomniał – rząd nie ma żadnych swoich pieniędzy, tylko tyle, co gwizdnie z budżetu polskim podatnikom, w znakomitej większości wyznania rzymskokatolickiego, więc wydatek na religię jest w pełni uzasadniony, celowy.

    Postuluję dwukrotne zwiększenie godzin religii w szkołach, przedszkolach i żłobkach – żeby były polskie. Alleluja i do przodu!

  9. Wspaniała inicjatywa, zbierajmy podpisy, wyjdźmy z kruchty, zacznijmy być WOLNI.
    Należy egzekwować to co nam zaoewnia Konstytucja.

  10. Podpisuję się oburącz pod listem profesora Jana Hartmana, absolwenta KUL w Lublinie, wykładowcą i profesorem Uniwersytetu Jagielońskiego w Krakowie, który od 25 lat wykłada filozofię i etykę. Jestem za tym, aby moje państwo przestało wydawać 1,5 mld złotych rocznie na księży i katechetów kościoła rzymsko katolickiego ,nauczających religii w przedszkolach i szkołach Polski. Niech bogaty i przeogromny kk, którego armia liczy w RP ok 40 tysięcy księży, zakonników i zakonnice i jest dowodzona przez ponad 100 biskupów, arcybiskupów i kardynałów, zaczęła ze swoich środków opłacać katechetów i wróciła ze swoją religią do pustych sal katechetycznych. Pora na powrót religii rzymskokatolickiej, katolickiej, protestanckiej i prawosławnej do świątyń we wszystkich miastach, miasteczkach i polskich wsiach.

  11. Obudzili się, po 25 latach, paradne.

  12. „za pieniądze polskiego rządu.”

    Czyje? Za pieniądze podatników.

  13. Śmiać mi się chce jak dyletanci tożsamość narodową wiążą na siłę z religią. To ci sami co powiadają, że człowiek w coś musi wierzyć. Co za bzdura. Katolicyzm i nacjonalizm to toksyczne związki wyznaniowe, zatruwające przestrzeń publiczną i życie społeczne.

  14. Proponuje wprowadzić religię do zakładów pracy.
    Wtedy pracownice z pracownikami nie będą się r..ć po kątach.

    Jak ktoś nie załapał, to ma być ironia z religijnego kołtuna.

  15. Gdy decyzją ministra oświaty prof. Samsonowicza wprowadzono religię do szkół, moje dzieci, jako potomkowie ateistów od 2 pokoleń nie chodziły na religie. Wtedy religia była na pierwszej i ostatniej lekcji, więc mogły spokojnie lekcje religii opuszczać. Gorzej mają już moje wnuki. Zostały przez swoich rodziców skierowane na lekcje religii od pierwszej klasy szkoły podstawowej, gdyż ich rodzice nie chcieli narażać na bojkot ze strony rówieśników.

  16. Ta walka w KaKą w Polsce to trykanie sie z murem. Bo to juz nie z koniem.

    Koni jaki jest, kazdy widzi. Dlatego nikt sie z koniem nie kopie.
    KaKa jaki jest, nie kazdy, widac, widzi. Wiec niektorzy sie kopią z KaKą. Choc wszyscy powinni wiedziec, po tylu setkach lat tego kopania sie, ze rezultat bedzie w obu przypadkach moze byc jedynie oplakany.

    No ale bawcie sie, wesolkowie. W cos sie bawic trzeba

  17. Pełne poparcie. Sam wiem z własnego doświadczenia, co to znaczy „nauka” religii w praktyce – gdyż mimo swego zdeklarowanego ateizmu byłem przymuszony nawet do bierzmowania. Nie będę opisywał tu praktyk, jakich pewna szkoła dopuszczała się (a może dalej dopuszcza? Nie wiem, szczęśliwie już doń nie chodzę), by przymusić do indoktrynacji naszą młodzież. Z pewnością wybuchłaby nie mała afera i być może ktoś skończyłby w więzieniu. Z chęcią złożę podpis – każdy legalny sposób walki z wpływami KRK w tym państwie jest w pełni uzasadniony.

  18. Osobiscie najchetniej poparlbym powtorke z Rewolucji Francuskiej, no ale na bezrybiu i rak ryba.

    Pelne poparcie, zatem Profesorze. Poza w/w preferencjami, zgadzam sie z Panem w calej rozciaglosci.

    Bylem zdecydowanym przeciwnikiem wprowadzania religii do szkol, a teraz jestem zdecydowanym zwolennikiem zakonczenia tej religianckiej grandy.

    I jeszcze jedno, nie wpisywalem sie pod ostatnimi Panskimi felietonami gdyz ostatecznie wkurzyl mnie ciagly pobyt tutaj takich osobnikow jak Atalia alias Tuleja. Teraz widze, ze zdecydowal sie Pan na wyhamowanie anty-hartmanowcow. Licze na kontynuowanie tej polityki.

  19. Ta walka w KaKą w Polsce to trykanie sie z murem. Bo to juz nie z koniem.

    Koni jaki jest, kazdy widzi. Dlatego nikt sie z koniem nie kopie.
    Podziwiam

    KaKa jaki jest, nie kazdy, widac, widzi. Wiec niektorzy sie kopią z KaKą. Choc wszyscy powinni wiedziec, po tylu setkach lat tego kopania sie, ze rezultat bedzie w obu przypadkach moze byc jedynie oplakany.

    No ale bawcie sie, wesolkowie. W cos sie bawic trzeba

  20. A pieniądze wydawane na katechetów, spożytkować lepiej.
    Przywrócić dentystów do szkół, lekarzy i szczepienia. W przaśnym PRL-u dzieci miały opiekę medyczną a w „najjaśniejszej” nie !?!

  21. A do seminariów wprowadzić „Wychowanie do życia w rodzinie”.

  22. Popieram.

    Od urodzenia hodowana byłam na katoliczkę, na religię do kościoła prowadzona byłam od kiedy byłam w stanie siedzieć. Wyrosłam na ateistkę.

    Chodziłam na religię do kościoła, w liceum religia weszła do szkół, miałam zatem okazję porównać jakość katechezy kościelnej i szkolnej.

    Katecheza kościelna była frajdą, byli tam inni koledzy, przed którymi nie trzeba było odstawiać zwykłych szkolnych min i twardzielskich póz. W kościele było fajnie, urządzaliśmy przedstawienia, śpiewał chór, na wyprzodki rwaliśmy się do sprzątania i dekorowania kościoła. Katecheza w kościele budowała więź między Kościołem a domem rodzinnym, dawała pomost komunikacyjny między księżmi i rodzinami poprzez tego dzieciaka, który ściągał rodziców na msze, rekolekcje, różne pogadanki. Katechizacja dziecka w kościele wzmagała religijność i przywiązanie do Kościoła całej rodziny.

    Katecheza szkolna religię dobija, dołuje, deprecjonuje i gnoi. Sprowadza do kolejnej lekcji, na której z nieprzygotowanym pedagogicznie nauczycielem banda uczniów w okresie dojrzewania robi wszystko, żeby mu wykazać jego słabość i słabość jego doktryny. Religia szkolna nie przyczynia się do powstania porozumienia i kontaktu między domem a Kościołem.

    Dlatego, mając te doświadczenia w pamięci, będąc człowiekiem niewierzącym ale poprzez swoje wychowanie szanującym potrzebę wiary innych, ogromnie się dziwię Kościołowi w Polsce, że programowo swoją naukę psuje i zohydza.
    Głupio się dziwię, bo wiem, że chodzi o pieniądze i rząd dusz, ale gdzieś ten głos, że lepiej dla samej religii byłoby, gdyby na katechezę chodziły tylko te dzieci, które chcą chodzić, gdyby katecheza była w kościele, nie w szkole, powinien się w samym Kościele odzywać, a jakoś nie słychać (a może ja nie słyszę).

  23. ciarki po plecach przechodza podczas lektury!

  24. „Starszy szeregowiec Gawryła był zwiadowcą. Przechodził koło wsi na zboczu góry. zobaczył wydobywające się z kominów chat dymy. To przypomniało mu jego rodzinny kołchoz, jego matkę rozpalająca ogień w kołchozowej stołówce, jego ukochaną Mawriuszę. Gawryła zaczął obserwować dymy. I wtedy zauważył, ze z jednego komina dym się nie wydobywał. Gawryłę coś tknęło. Wszedł do chaty i zobaczył tam kobietę i piec.
    – Czy mogę wysuszyć u was onuce? – zagadnął chytrze
    – Ba, kiedy piec u nas popsuty – odpowiedziała kobieta
    – To pomogę wam go naprawić – powiedział Gawryła
    – Kiedy ja właśnie reperuję – powiedziała kobieta

    Gawryła spojrzał na ręce kobiety. To nie były ręce kobiety naprawiającej piec. Gawryła podszedł do pieca i otworzył drzwiczki. W środku siedział faszystowski najmita.”

    Panu dedykuję, panie Hartman, który nawet po otwarciu lodówki widzi skulonego w niej sługę Watykanu.
    Poziom powyższego tekstu i pański lament – porównywalne.
    Poetyka też podobna.

  25. A tu zgoda! Szkoła ma być laicka, jako że nauczanie religii jest po prostu szkodliwe dla umysłów dzieci. Przecież osoba wierząca w duchy, niepokalanie poczęcie, cudowna transformację wody w wino etc. nie może myśleć racjonalnie, a tym czasem takie osoby dopuszczane są w Polsce do nauczania dzieci i to nawet w szkołach państwowych. A później się dziwimy, że Polska jest biedna i zacofana…

  26. Tyle, że nie wróżę powodzenia akcji proponowanej przez Gospodarza Blogu, jako że obecny model demokracji, czyli tzw. demokracja przedstawicielska, obowiązująca także i w Polsce, jest przecież tylko parodią demokracji. Pisałem już nie raz i nie dwa, n.p. na blogu Kasprowicza, że mamy dziś w Polsce i praktycznie na całym świecie kapitalizm, a w nim, jak wiadomo, rządzi pieniądz. Nic więc dziwnego, że dyskryminowani są w tym ustroju wszyscy ci, którzy mają mało pieniędzy, a więc także i biedniejsi wyborcy, których nie jest stać na utworzenie partii, reprezentujących ich interesy w parlamencie. Poza tym, to raz jeszcze: demokracja wszędzie na świecie, no może poza Szwajcarią, ale też tylko na szczeblu mniejszych kantonów, jest dziś fasadowa, jako że jest to demokracja przedstawicielska, polegająca na tym, że wyborcy mają ograniczony wybór spośród kandydatów, którzy dysponują odpowiednią ilością pieniędzy aby sfinansować swoją kampanię wyborczą, a po wyborze polityk nie musi się już słuchać głosu wyborców, przynajmniej do następnej kampanii wyborczej. A że kościół ma pieniądze, i to wręcz gigantyczne, oraz poparcie finansjery, to w takim systemie pseudodemokratycznym ma on olbrzymi wpływ na politykę. Jeśli więc chcemy usunąć religię z polskich szkół państwowych, to musimy najpierw usunąć z Polski kapitalizm. Jak to bowiem mawiał Karl Marx, baza decyduje o kształcie nadbudowy, a nie na odwrót.

  27. Biblia powstawała wtedy, gdy nie było Polaków, nie była Państwa Polskiego.

    To dobrze więc, że Polacy mogą w szkole poznawać historię i religię Izraela. Nadal powinni w szkole uczyć się o Abrahamie, Noem, Dawidzie, Salomonie, Mojżeszu, o Świątyni, o Szawle-Pawle. Trudno sobie wyobrazić, aby dzieci polskie nie wiedziały o Raju, Ewie i Adamie, Kainie i Ablu, ucieczce przez Morze Czerwone… To jest podstawa kultury. Wartość sama w sobie nieprzeliczalna na żadne pieniądze.

    Wstyd, Hartmanie, wielki wstyd.

  28. Takei
    Mylisz religioznawstwo i kulturoznawstwo (nauki społeczne, które powinny być obecne w polskich szkołach) z indoktrynacją religijną, która serwuje dziś polska państwowa szkoła. 🙁

  29. fidelitka
    23 marca o godz. 7:35
    =========================================
    Podoba mi się ten głos, ale nie do końca.
    KK – nie wyleczy się z jego głupoty, pisze to katolik, za pomocą opisywania
    tego co jest, leczeniem objawowym, za pomocą apeli, protestów….
    W ten sposób instytucję Kościoła tylko się wzmacnia, robi z niej męczennika.
    Kościół można doprowadzić do mądrości, tylko jego własną bronią, a mianowicie
    – PRZYWILEJAMI, trzeba ich dawać coraz więcej, aż do absurdu, aż do momentu, że dzieciaki zrobią z lekcji religii kabaret, aż będzie widoczne, do bólu, że kościoły
    są puste. KK trzeba ogłupić, tak do dna – wtedy dopiero nastąpi światłość.

    Problem jest poważny, jest głęboko zakorzeniony w świadomości i podświadomości Polaków, tego gadaniem się nie wykorzeni, to dotyczy tych na górze /panów/ i tych na dole /niewolników/, w jednakowym stopniu.
    KK wyrył w mózgu polskiego człowieka swoje osobliwe ścieżki, są nie do ruszenia,
    jak nawyki wszelkiego rodzaju, na czele żywieniowymi, że Polak musi jeść chleb,
    bo tak jest napisane w modlitwie OJCZE NASZ……..
    Mózg współczesnego człowieka trzeba zmienić, jego wewnętrzne struktury, budowę, skład biochemiczny, ….
    Mózg przeciętnego Polaka jest na poziomie akceptacji wiary, ….. a potrzeba jest, żeby był na poziomie wiedzy.
    Jak to zrobić? To jest zadanie dla nauki, ludzi nauki, szczególnie filozofów, fizyków, matematyków……
    Czy mamy takich ludzi? Niestety nie.

  30. Leonid
    23 marca o godz. 8:30
    A szanowny Pan gdzie to wyczytal?
    Pytam, bo nie sadze, aby byl Pan w stanie sam cos takiego wymyslec.

  31. Wacławie1,

    mnie w gruncie rzeczy chodzi o to (jak wszystkim / bądź ich większości / przeciwnikom religii w szkole), żeby Kościół przestał ciągnąć w swoją stronę tę kusą kołdrę finansów przeznaczonych na kształcenie, żeby odczepił się od szkół, wreszcie, żeby wycofał się ze sfery publicznej do swoich budynków i tam SWOICH ZDEKLAROWANYCH I ŚWIADOMYCH WIERNYCH instruował, z kim mają żyć i jak się zapładniać, kogo wolno prać po której części ciała i do którego roku życia. Ale zastanawia mnie, zadziwia, czy hierarchia kościelna nie widzi, że pełzająca prymitywna katechizacja społeczeństwa przypomina obecnie obrzydzanie cynaderką, że po prostu dla dobra Kościoła należałoby się zreflektować. Czyli, wnioskując w konkretnej sprawie: w interesie Kościoła powinno być zniesienie religii w szkole.

    Ale ewidentnie funkcjonariuszom Kościoła chodzi o coś innego, niż mnie by się zdawało, że powinno chodzić.

    Z moich obserwacji wnioskuję, że poniekąd ten moment absurdu i kabaretu osiągamy. Pustych kościołów nie ma, ale są puste rytuały. A puste rytuały po trochu przestaną być uprawiane.

    Chleb zaś tuczy i wzdyma.

  32. Autor bloga pisze:
    „Polska szkoła nie jest polska – nie rządzi w niej polska konstytucja, domagająca się bezstronności religijnej państwa”

    Pytanie, szanowny Autorze, na ile ta konstytucja naprawde jest polska.
    Biorac pod uwage, ze najwyzsze stanowiska w panstwie okupowane
    sa przez element z polskoscia raczej niewiele majacy wspolnego, mozna rowniez miec watpliwosci co do polskosci uchwalonej przez tenze element konstytucji.
    Pozostajemiec nadzieje, ze w koncu Polacy sie obudza, wezma sprawy swojego kraju w swoje rece i uchwala konstytucje, ktora naprawde bedzie polska

  33. Levarek, a Ty to jesteś element katolicki, a nie polski.

  34. Bardzo słusznie i całkiem logicznie, towarzysz Hartman domaga się, aby polska szkoła była polska.
    Religia, czy chrześcijańska, czy pogańska – nie powinna być w szkole wykładana.
    Quasi-religijne sekty: żydzi, muzułmanie czy feminiści, nie powinny się nawet móc zbliżyć do szkoły, podobnie pedofile, ekshibicjoniści, kazirodcy i wszelka menda z czerwoną mgłą na oczkach. Was, Hartman, nie powinno się dopuszczać na kilometr od szkoły. I tylko z wiatrem, żeby polskie dzieci nie miały mdłości.

  35. Panie Hartman piszesz pan demagogię skoro według pana religia rzymsko katolicka jest ingerowaniem obcego państwa to w takim razie równie dobrze w Polsce nie powinno się nauczać judaizmu w końcu to jest również ingerencja obcego państwa Izrael. Pisze pan dalej, że na lekcji religii naucza się, że homoseksualizm jest niemoralny i że to jest ingerencja światopoglądowa. No cóż panie Hartman proszę mi tutaj napisać która religia akceptuje homoseksualizm jakoś chyba żadna przynajmniej ja sobie nie mogę przypomnieć. Panie Hartman pisze pan, że zaledwie 5% podobno wyznaje religię rzymsko katolicką no cóż to w takim razie jak pan wyjaśni, że ani pan ani pański kolega klaun Palikoś nie zostaliście wybrani do parlamentu europejskiego a tak bluzgaliście panowie jadem na kościół katolicki religię katolicką liczyliście, że będziecie mieli wyborców i co ktoś was wybrał nikt. Pisze pan dalej że w kościele katolickim jest mnóstwo pedofilów może pan poda konkretne badania i to nie tylko odnośnie księży bo raczej księża nie są szczególną grupą zawodową, gdzie są pedofile w praktyce dewiantów można spotkać w każdej grupie zawodowej.

    A tak międzynami panie Hartman czy uważa pan, że ma pan stosowne kwalifikacje, żeby nauczać etyki. Poucza pan innych a jak pan postepuje czy według pana człowiek, który jawnie propaguje kazirodztwo zachęca do tego może nauczać innych. Panie Hartman zanim pan będziesz pouczał innych niech pan weźmie pod uwagę, że internet pamięta o pewnym tekście pańskiego autorstwa w których pan zachęcał do popełnienia przestępstwa czyli kazirodztwa.

  36. Leonid
    23 marca o godz. 9:43

    Niczego nie mylę. W sumie, to nawet dobrze, że polskie dzieci przestaną uczyć się o Biblii, poznawać Biblię. Owszem, trochę mi żal Hioba, Dawida i Goliata, Mojżesza… Ale przecież gołym okiem widać, że to nie jest polskie, że to obce. Tysiąc lat temu Polakom władcy narzucili obcą im religię opisaną w Biblii, może już pora Biblię odłożyć do lamusa. Czemu nie? Na miejscu Hartmana byłbym dumny, że Polacy tak bardzo oparli swoją kulturę na Biblii, że najwięksi polscy artyści zanurzeni są w Biblii. No, ale – jak już pisał Rej – Polacy nie gęsi, może już czas odrzucić w Polsce kulturę i religię przodków Hartmana…

  37. Żorż Ponimirski
    Levarek to jest element INTENSYWNIE katolicki (według nomenklatury Prezesa Wszechczasow) made in Poland. Podobnie jak sauromek.

  38. Intensywnie katolicki można zamknąć w znaku polactwo (robactwo).

  39. mag
    22 marca o godz. 23:44

    „Podpisuję się wszystkimi kończynami pod inicjatywą obywatelską, jaką promuje profesor.”

    Zastanawiam sie, czy powyzsze oswiadczenie traktowac jako przejaw starczego
    skretynienia, czy tez totalnej degrengolady moralnej (nazywajej w jezyku medycznym
    skurwieniem pospolitym) bedacej efektem dlugoletniego wciskania w czerep
    bolszewickiej propagandy.

  40. Oczywista – oczywistość
    – wskazuje iż lepiej by te 600 roboczo-godzin przeznaczyć w szkołach na naukę o
    Abrahamie , niepokalanym poczęciu czy wniebowstąpieniu niż zatrudnić dentystkę lub higienistko pielęgniarke do kontroli stanu zdrowia i higieny.
    Wynika to również z potrzeby dostarczenia zajęcia dla wykształconych kadr KK które jakieś zajęcie mieć powinny a legitymują się tylko papierkiem z podpisem biskupa stwierdzającym ICH WIARYGODNOŚĆ RELIGIJNĄ.
    Niedzielne msze dowodzą //transmitowane przez Polonię// że do odprawienia jednego nabożeństwa potrzebnych jest przynajmniej siedmiu księży z biskupem.
    Ilość księży bywa tak wielka że czasami brakuje miejsca dla ”cywili” w małych kościółkach – widocznie w dużych ławki świeciły by łysinami
    Zagwarantowana w konstytucji reguła zapewnia niezależność KK od wpływów Państwa – ,nie zapewnia natomiast niezależności Państwa od KK.
    Po co więc tłuc łbem o ścianę jeśli łatwiej byłoby wyrzucić ministra co miliony przeznacza na budowę OPACZNOŚCI wtedy gdy dzieciaki opieki zdrowotnej nie mają.
    No tak ale kto to by niby chciał zrobić
    ukłony

  41. mag
    23 marca o godz. 13:16

    Jeżeli ci się w Polsce nie podoba nikt ci nie broni wyjazdu. Nie podoba się religia katolicka i to że większość stanowią Katolicy nie musisz żyć w tym kraju. Weź pod uwagę, że stanowicie malejącą mniejszość, która jest tylko dlatego tolerowana, że na to pozwala katolicka większość, która traktuje was jak błaznów którymi jesteście.

  42. saurom
    Jest dokładnie odwrotnie niż piszesz. Świadomych katolików ubywa z każdym rokiem, a o ich katolicyzmie zaświadcza tylko chrzest, któremu zostali poddani w niemowlęctwie i na co wpływu mieć nie mogli. Nie każdemu chce się dokonywać apostazji, bo to uciążliwa procedura. Przestaje praktykować i tyle. Nawet niekoniecznie dlatego, że traci wiarę w Boga, ale nie chce mieć nic wspólnego ze skostniałym, wojowniczym i nieprzyjaznym ludziom polskim kościołem instytucjonalnym.
    Szczytem bezczelności i hucpy wyznawców katolstwa, bo od katolicyzmu ewangelicznego to już dawno odeszliście, jest proponować mi wyjazd z Polski. Bo nie podoba mi się to, co się tobie podoba?

  43. @mag
    Ja Cie nieustajaca podziwiam

  44. zezowaty
    23 marca o godz. 12:55

    Można uczyć i o Abrahamie, i zatrudnić dentystę… To jest właśnie oczywistość.

    W mojej ukochanej Polsce żyli obok siebie i katolicy, i protestanci, i prawosławni, i żydzi, i muzułmanie, i niewierzący, i agnostycy. I komu to przeszkadzało? Ale przyszli p… i wszystko to roz… Nie rozumieją tacy p…bańcy, że w jednej i tej samej szkole mogą mieć swoje lekcje religii wszyscy wierzący czy to w Jahwe, czy to w Boga, czy to w Allaha, czy to w Buddę i mogą też być ateiści… Wszyscy obok siebie, jak w lesie, w którym obok buka rośnie olcha, świerk, brzoza… Las tylko sosnowy jest nudny. Nie mieści im się to w ich p… łbie, że to realne, że na tym polega demokracja, aby każdy mógł spełniać się w swoim…

    Biblia jest wartością samą w sobie, no, ale jeśli Hartman chce, aby wcześniej czy później zniknęła z Polski, cóż, żaden problem. Żal mi kultury przedchrześcijańskiej wyrugowanej z Polski, więc może Polacy wreszcie zaczną poznawać swoje, a nie cudze… Cóż, cóż…

  45. takei-butei
    Jakim cudem znajomość Biblii w Polsce zniknie, jak rzekomo chciałby Hartman, jeśli nauka religii powróci do sal katechetycznych , gdzie jest jej naturalne miejsce?
    Sama odbyłam taką edukację i wspominam jak najlepiej lekcje religii, całkiem dobrowolne, ale chodziło się na nie dość powszechnie, a i katecheci bardzo się starali, by przyciągnąć dzieci i młodzież. Krótko mówiąc, były zazwyczaj na dobrym poziomie, a w razie czego można było się przenieść do innej parafii, gdzie był mądrzejszy czy bardziej sympatyczny ksiądz. Teraz młodziaki dostają kota w worku, na którego „nauczanie” nie ma wpływu dyrekcja, ale i nie ma dokąd od takiego „kota” uciec.

  46. Take-butei
    Zatrważająca jest nieznajomość nie tylko biblii, ale w ogóle zasad wiary chrześcijańskiej po wielu latach indoktrynacji religijnej od przedszkola po maturę. Niedawno gdzieś czytałam wyniki badań na ten temat. Absolutnie zmarnowane 2 godziny tygodniowo kosztem innych przedmiotów, o ile katechizację można uznać za „przedmiot”. Żeby to było chociaż religioznawstwo, czyli nauka o różnych religiach, ich wpływie na rozwój rozmaitych kultur i cywilizacji, nieraz także negatywnym.

  47. Zgadzam się z postulatem gospodarza blogu. Uważam że rozdział kościoła od państwa powinien wyglądać tak jak w USA – żadnej religii w szkołach publicznych. ZERO pieniędzy z budżetu na jakąkolwiek związki wyznaniowe.

    Nie rozumiem tylko po co zbierać podpisy pod projektem ustawy tuż przed końcem kadencji. To bez sensu. Nawet gdyby czas był inny to i tak nie widzę większości, która by taką ustawę uchwaliła. PIS uprzedza życzenia kościoła i gdyby mógł dalby kościołowi jeszcze więcej, minister kultury z PO/PSL przekazuje 16 mln zł na Świątynie Opatrzności Bożej ( vel muzeum JP2). Wcześniej było przekazane ok 6 mln przez poprzedniego ministra kultury.

    Uważam tę akcje za skazaną na niepowodzenie. To jest podobne to postulowania zdjęcia krzyża w Sejmie. Powieszony nocą bez żadnego głosowania w tej sprawie wisi i będzie wisiał. Trzeba się wziąć za inicjatywy, które mają szanse realizacji. Powoli krok po kroku. Najmniejszy kroczek jest sukcesem. Ogłaszanie spektakularnych akcji bez szans realizacji jest osłabianiem determinacji przekonanych.

    Co do spektaklu teatralnego z udziałem profesora Hartmana nt. ścięcia Kazimierza Łyszczyńskiego protoplasty ateistów to niestety też uważam go za przeciw skuteczny i zmierzający to tworzenia czegoś w rodzaju kultu ateistycznego. Ateizm głoszony przez takich przedstawicieli jak Richard Dawkins, Christopher Hichens, Daniel Dennet, Sam Harris.. opiera się na nauce i dowodach naukowych i jest skierowany do ludzi o takim profilu umysłowym do którego przemawia ten sposób argumentowania. Trudno mi wyobrazić sobie świątynie ateizmu i jakiś kult czy obrzęd z tym związany.

    Pozdrawiam.

  48. Prawie mi się to nie zdarza, ale zgadzam się w 100 procentach z panem Hartmanem i…. z k woli uczciwości Leonidem.

  49. Miałem coś napisać, ale wolę pogadać z psami, niż z katotalibami, czy innymi „pięknymi umysłami” jak menel, hodowca much.

  50. Uroczo, doprawdy… religia, którą wyznaje w pełni raptem jeden na dwudziestu Polaków dyktuje oficjalną politykę religijną państwa, jej wyznawcy narzucają swe wzorce innym, a wszelki sprzeciw tępią. Zaskoczę was, panowie saurom, takei-butei, etc. Żyjecie (jeszcze!) w państwie demokratycznym, którego konstytucja zakłada rozdział Kościoła od państwa, laicyzm takowego etc.
    Nie ma zatem miejsca (a przynajmniej nie powinno być) na przymus lekcji religii w szkole, opłacanie tychże z budżetu (podatki płacą także ateiści, agnostycy, muzułmanie, etc.), indoktrynację czy zawłaszczanie sobie przez KRK naszego państwa. Tak samo na konkordat. To nie teokracja, gdzie takie patologie uznawane są za stan normatywny i pożądany, tylko cywilizowane państwo demokratyczne. Dopóki tego nie zrozumiecie, dopóty nasi obywatele będą stopniowo od tej zdegenerowanej i pasożytniczej instytucji, jaką jest KRK, odchodzić.
    Jasne?

  51. Niezorientowanych uprzejmie informuję, że:
    – nauka o Biblii jest w programach języka polskiego na poziomie szkół ponadgimnazjalnych (programów szkół na niższych poziomach nie znam, więc się nie wypowiadam);
    – wiedza o historii chrześcijaństwa znajduje się w programach historii na wszystkich poziomach nauczania.
    Mylą się więc ci, którzy twierdzą, że wyprowadzenie religii ze szkół pozbawi młodych ludzi wiedzy o fundamentach cywilizacji – mówiąc w uproszczeniu – śródziemnomorskiej.
    Niestety klucz do sekularyzacji polskiej szkoły jest we władaniu rodziców, którzy w swej większości bezrefleksyjnie posyłają i długo jeszcze będą posyłać dzieci na lekcje religii. Więc słuszny postulat Profesora poczeka na realizaję jeszcze wiele lat, obawiam się, że nie do 2030 r., a znacznie dłużej.

  52. Panie profesorze.
    Swietny artykuł, pod którym się podpisuję.

    Moim zdaniem zrobił pan jeden błąd pisząc, że katecheza jest opłacana z pieniędzy rządowych, a faktycznie opłacana jest z pieniędzy podatników, w tym ateistów, którzy sprzeciwiają się ogłupianiu dzieci i młodzieży religijnymi bajkami.

    Myślę także, że jest drugi sposób wyrzucenia religii z przedszkoli i szkół: wszyscy pamiątają, że religia do przedszkoli i szkół została wprowadzona jedną resortową ustawą ministra Samsonowicza. Taką samą ustawą powinna być wyprowadzona.
    Trzeba do tego zmusić rząd i ministerstwo oświaty.
    Jeśli to nie da pozytywnych rezultatów to myślę, że tylko rewolucja francuska w Polsce może coś zmienić.

    PS:
    Z okazji urodzin życzę Panu spełnienia wszystkich marzeń i planów.
    Zrobił Pan dla Polski i społeczeństwa już bardzo dużo dobrego i za to dziękuję.

  53. Brawo profesorze!Mam nadzieje ze starczy sil i zapalu!Jestem z Wami calym sercem i czynem.

  54. Jestem za.Niech religia wraca do kosciola,bo tam jest jej miejsce

  55. Religię do polskiego szkolnictwa wprowadził na polecenie kleru kk prof.H.Samsonowicz – historyk, były rektor Uniwersytetu Warszawskiego i minister oświaty w rządzie Tadeusza Mazowieckiego ogłaszając jedną, resortową ustawę i twierdzę, że identycznie, a więc jedną resortową ustawą, bez pytania o zgodę kościoła i rodziców należy ją stamtąd wyrzucić.

    Oczywiście należy zerwać niekonstytucjny i nielegalnie zawarty konkordat ponieważ zerwanie konkordatu pozwoli zacząć traktować kościół rzymski i jego funkcjonariuszy w Polsce jak zagraniczną firmę działającą na terenie obcego państwa według zasad i obowiązującego w Polsce prawa (podatki, kontrola, odpowiedzialność prawna i administracyjna).

    Wszystkie przemiany powinny prowadzić do zdecydowanego rozdziału kościoła od Państwa oraz, co najważniejsze, od skrupulatnego przestrzegania tego rozdziału w każdej dziedzinie życia Państwa i społeczeństwa.
    Do realizacji wszystkich tych zmian wystarczy dobrze zorganizowane i zarządzane przez mądrych i racjonalnie myślących ludzi – świeckie państwo.
    Tego nigdy nie zagwarantuje Polakom proklesza władza z PO, PSL, PiS i jego przystawek ani SLD.

  56. Maguś, rzeczy trza nazywać po imieniu, a Ty jesteś dla tej qrewki taka miłosierna.

  57. Ileż krzywdy, szkody i zacofania wyrządził Samsonowicz dzieciom, młodzieży i całemu polskiemu społeczeństwu wpuszczając kler czyli watykańskich pedofilów, oszustów i propagandziarzy do państwowego szkolnictwa….
    Religijna indoktrynacja w państwowych szkołach to pogwałcenie kostytucyjnych praw obywateli RP.

    Jedynym sposobem na indoktrynacyjne zło jest wyrzucenie raz na zawsze kleru i nauczania religii ze szkół do kościelnych krucht i katechetycznych sal, gdzie ogłupianie będzie się odbywało wyłącznie z woli i za prywatne pieniądze ogłupianych.
    Zaspokajanie indywidualnych potrzeb wiedzy na temat religijnych mitów, bajek i guseł może odbywać się indywidualnie, a nie w obowiązkowym procesie religijnej indoktrynacji w państwowych przedszkolach, szkołach i innych placówkach oświatowych.

    W publicznych szkołach zamiast lekcji religii musi być nauczana etyka i wychowanie seksualne. Nauczycielami tych przedmiotów muszą być odpowiednio wykształceni specjaliści, ale nigdy ludzie kościoła.
    Bez spełnienia tych warunków polska młodzież będzie nadal masowo indoktrynowana religijnie, ogłupiana oraz gwałcona mentalnie i fizycznie przez kk ze szkodą dla całych pokoleń.
    ps:
    Popieram profesora Hartmana i akcję, którą promuje.

  58. Wybaczcie grubiańskie odzywki, ale jak widzę samo zło, to wychodzi ze mnie zwierzę. 😉

  59. Nie wystarczy popierac na forum inicjatywe Liberty i wpis J. Hartmana, trzeba podpisac petycje!!!!l Dlatego najlepiej wejsc na strone liberty i dowiedziec sie co i jak nalezy zrobic.

  60. mag
    23 marca o godz. 15:26

    A takim cudem, że to kwestia czasu, że poza szkołą nikomu nie będzie się chciało poznawać Biblii. Nie mój jednak problem. Choć uważam Biblię za wartość samą w sobie, to jednak jest czymś zupełnie obcym politeizmowi Polaków, narzuconym siłą i nigdy przez Polaków niezaakceptowanym. Np. Kochanowski: w jednym wierszu pean na cześć Boga, w innym wierszu pean na cześć Nocy Sobótki… Działanie Hartmana jest nawet pozytywne, może Polacy w końcu uwolnią się od czegoś, co jest im obce. Paradoks: przodkowie Hartmana przynieśli do Europy, potomek niech sobie zabiera…

  61. Takie niewinne przypomnienie w temacie wpisu

    „za Stalina była religia w szkole, był całkowity zakaz aborcji, na Ziemiach
    Zachodnich katolicki kler dostał od Stalina w prezencie setki kościołów i
    parafii ewangelickich – a kościół wrednie dalej kłamie !”

  62. JH dworuje sobie tytułowo a chór wujów unisono mu wtóruje.
    Wysocki śpiewał a Fedecki przetłumaczył:
    „Nuty wolą tańczyć solo,
    Ale wiedzą do, re, mi, fa, sol, la, si,
    Że to pachnie samowolą
    I że chór najlepiej brzmi!”
    Nie brzmi i tym razem.
    Bo jak religii w szkołach nie bedzie to co bedzie ?
    Ścisłe bez obsady,polskie rusofobiczne,historyczne wiadomo jakie,biologiczne w ochronie życia.A jak jest religia to przynajmniej wiadomo dlaczego sci bez obs,rusfob i zygotarulez
    Taka gmina i taka era.Jeden JH,prześmiewczo,wiosny nie czyni.
    Tym bardziej,że JH ,umówmy się,nie reprezentuje współczesności a tym bardziej nowoczesnosci.Gdyby miał umiejętności np „Data Engineering” to przecież już dawno zgarniał był krocie wiadomo gdzie i nie pisał by przesmiewczo „by Polska była Polską”.
    Tak,ze ,mądre rodzice i dziadki ,dziatki na religię winny wysyłac ale jednocześnie zadbac o nabycie przez dziatki umiejetności „data mining and data drilling”.

  63. J.Hartman
    Zgodnie z proponowanym nonsensem przez Jazdzewskiego, ja proponuje nastepujace zmiany: uczniowe beda ustalali sobie godziny nauk, ich ilosc, nauczycieli i przedmioty. Oceny beda zlikwidowane.
    Panska demagogia panie H.
    „Finansowanie lekcji religii z funduszy publicznych jest nielegalne.”
    „… ustawa o finansach publicznych, która w art. 112”
    Prosze mi wskazac artykul ktory o tym mowi. Ustawa ma niemal 280 stron, twierdze, ze pan jej nie przeczytal.
    „Stosunków – w tym wypadku – nader niesymetrycznych i dla Polski upokarzających. Konkordat wprawdzie wasalizuje Polskę w stosunku do Watykanu, … ”
    Prymitywna demagogia !
    Prosze mi wskazac artykul, paragraf w Konkordacie ktory Polske „wasalizuje”, „zglasza roszczenia” i gdzie to „stoi w preambule” ?
    „Lekcje religii opierają się na przymusie. Kościół i państwo biorą nasze dzieci jako zakładników!”
    Codziennie rano ci z Opus Dei z pejczami i krzyzopodobnymi palkami formuja szeregi sterroryzowanych dzieci i tych na wpol doroslych z ogolniakow i zapedzaja do klas gdzie komtur-katecheta na nich czeka.
    Wyraznie na cos pan cierpi panie profesorze.
    „Lekcje religii tyranizują szkołę.”
    Ja bylem tyranizowany przez „angliczke”, „niemke” nie wspomne o tej francy od biologii. Czy u pana p. Hartman na uczelni jest podobnie ? A moze to pan swoja „neutralna” ideologia tyranizuje studentow ktorym los pana im wyznaczyl.
    „Kościół nie zna dżentelmeńskich umów.”
    Twierdze, ze nie ma pan pojecia co to sa „umowy dzentelmenskie”, do tego wymagane jest od obu stron „dzentelmenstwa”.
    „Lekcje religii demoralizują dzieci. … za publiczne pieniądze uczy się dzieci, że erotyczna miłość homoseksualna jest niemoralna.”
    A nie jest ? Co na ten temat ma do powiedzenia ateizm ? Anything goes, is that it ? „Otóż Kościół „naucza”, że osoby nie będące katolikami pozbawione są niektórych cnót, …”
    Nie panie Hartman ! Kosciol naucza, ze kazdy czlowiek, jego zycie i godnosc bez wzgledu na rase, religie, wiek, plec, itp. jest dobrem naczelnym.
    „Osoby niewierzące zaś są albo zdemoralizowane, … ”
    Dodam od siebie, ze dla niemal 100% „ateistow” ateizm stal powszechna wymowka na ich wrodzone niskie IQ i ubostwo jezykowe. Sa na to blogowe przyklady, np. Zorz Ponimirski.
    „Lekcje religii nie uczą religii katolickiej. Miałem okazję bardzo wiele razy przekonać się, że prawie żaden student po kilkunastu latach chodzenia na katechezy nie ma o dogmatach katolickich żadnego pojęcia, nie mówiąc już o tym, aby znał jakieś choćby strzępy doktryn … ”
    A ja codziennie przekonuje sie, ze pomimo iz kazdy z nas nieustannie operuje pieniedzmi tylko niewielu z nas wie jak nim zarzadzac.
    Jest pan demagogiem ! Wspolczuje panskim studentom, przyjaciol pan nie ma. „Katolicyzm jest religią zaledwie 5% polskiej populacji. … jest „faktem”, że 90% Polaków jest katolikami. Otóż tyle jest w tym prawdy, ile w stwierdzeniu, że 90% Polaków było komunistami, … ”
    Moze i ma pan racje, ponad 80% kacapow popiera kacapa Putina.
    „Lekcje religii narażają dzieci na kontakt z pedofilami.”
    Zachecam do otwarcia tego panskiego linku i przeczytania co pan mial do powiedzenia i jak ja panu odpowiedzialem. Moj wpis, zob. maciekplacek; 24 sierpnia o godz. 14:57

  64. zeby religia katolicka opierala sie na prawdzie, a nie na wyimaginowanych klamstwach I fantazjach – to rozumiem jej prapagowanie, ale KLAMSTWA MORDERSTWA, rzeki krwi w imie BOGA stworzonego przez nawiedzonych poprostu niech nasz edukowany narod wycofa sie z tego balaganu.Im szybciej tym lepiej. NIE BOG STWORZYL CZLOWIEKA, TYLKO CZLOWIEK GO STWORZYL DLA SWOICH INTERESOW.W imie Boga ISIS walczy I morduje tak samo jak nasza religia czynila setki lat temu. BASTA-KONIEC WYPEDZIC KSIEZY DO WATYKANU (albo na Alaske – Syberia brzmi pro sowietsku, a my teraz z Ameryka).
    Pozdrawiam I zycze powrotu do rozumu dla naszych braci I siostr w Polsce

  65. Oczywiście popieram apel prof. Hartmana o przywrócenie polskiej szkole polskości i świeckości. Ale zdaję sobie sprawę z tego, że nie można oczekiwać szybkiej skuteczności akcji wolnościowych – o wolność umysłów. Przypomnijmy, że wniosek o zdjęcie krzyża z sali sejmowej został załatwiony negatywnie przez ówczesną panią marszałek w ten sposób, że dobrała do oceny zasadności wniosku takich „uczonych” opiniodawców, którzy nie dopatrzyli się niezgodności z Konstytucją zawieszenia krucyfiksu w sali sejmowej, tj. w pomieszczeniu państwowym, w którym stanowione jest prawo obowiązujące wszystkich obywateli a nie tylko chrześcijan.
    Polscy politycy prawicowi otaczają szczególną opieką działalność indoktrynacyjną KK nie tylko dlatego, że liczą, iż te zasługi dla tej wrogiej Polsce firmy, zapewnią im zbawienie wieczne (swoista korupcja – ułuda zbawienia za władzę i korzyści materialne dla KK). W demokracji fasadowej, jaka teraz przeważa w większości krajów kapitalistycznych, i we wszystkich, w których jest to skrajnie liberalny kapitalizm, myślący realistycznie elektorat jest dla władzy „demokratycznej” niebezpieczny. A indoktrynacja religijna, jak każda indoktrynacja ideologiczna wyłącza racjonalny pomyślunek. Władze państw tzw. obozu socjalistycznego upowszechniając oświatę kształtującą racjonalne myślenie, wyhodowały na „własnej piersi” opozycję przeciwko gospodarce centralnie zarządzanej i przeciwko tzw. demokracji centralnie kierowanej.
    A to stało się całkiem niedawno.
    Koniecznie trzeba podejmować akcje obronne przed działalnością KK. To właśnie obrona przed pełzającym zawłaszczaniem naszego państwa przez KK a nie atak na kościół, jak przedstawia takie akcje kościelni dygnitarze. Warto również stosować drobne kroki, nie tylko walkę o świeckość przestrzeni publiczne. Powinniśmy przestać nazywać księży katolickich ojcami, po przecież nawet ich własne dzieci nazywają ich wujkami. Powszechnie w Polsce używane „pan” powinno zastąpić tego fałszywego „ojca”.
    Nie możemy też zrażać się początkowym brakiem skutków działań nakierowanych na przywrócenie świeckości naszego Państwa. Skutki początkowo będą niemal niedostrzegalne, ale będą.

  66. Podniesiono sprawę Biblii, jej historycznej i filozoficznej wartości, rzekomo ponadczasowej. Nikt nikomu nie zakazuje czytania Biblii, nawet całkiem niedawno KK taki zakaz cofnął. Ale trzeba sobie zdać sprawę z tego, że Biblia nie jest jedynym takim przekazem. Są inne starożytne pisma, jeszcze zapisany różnymi pismami na nośnikach niepapierowych. Najbardziej powszechnie znane są mitologie greckie. A te przekazy są także starsze niż państwo polskie.
    Istotą częścią tych przekazów są poglądy na temat powstania świata, różnego rodzaju sił nadprzyrodzonych, reprezentowanych przez różne bóstwa, często bardzo podobne do ludzi lub zwierząt, obdarzone oznaczoną płcią a w Biblii jest nawet jeden bóg występujący aż w trzech osobach, co przeczy pojęciu osoby. Jeżeli uświadomimy sobie, że wprawdzie świat jest dla ludzi poznawalny, ale jest do poznania, ponieważ każde nowe poznanie, a nawet każda nowa hipoteza naukowa odkrywa nowy obszar ludzkiej niewiedzy, który warto, a czasem trzeba wypełnić pracą badawczą.
    Trzeba uświadomić sobie, że nadal istnieją, i będą istniały obszary ludzkiej niewiedzy, i wypełnianie ich legendarnymi mitami nie prowadzi do niczego.

  67. Szanowna mag (23 marca, godz. 20:25)!
    Wojska sojusznicze mają taka przypadłość, że bardzo łatwo wchodzą do obcego kraju sojuszniczego, ale wychodzenie przychodzi im bardzo ale to bardzo ciężko. Jak na ironię losu Układ Warszawski ówczesnej Polsce, włączonej do strefy wpływu ZSRR nie bez udziału obecnych polskich sojuszników, zapewniał realne bezpieczeństwo przed obcą agresją, znacznie lepiej niż NATO, do którego obecnie Polska należy. Wyjaśnił to na łamach POLITYKI były minister obrony narodowej Janusz Onyszkiewcz. Państwo – członek NATO ma obowiązek włączyć się do obrony innego członka tego sojuszu, który doznał agresji. Ale nie musi to być zaangażowanie militarne, może to być reakcja inna, którą państwo sojusznicze uzna za stosowaną np. zerwanie stosunków dyplomatycznych czy handlowych.
    Prowadząc awanturniczą polityką wobec Rosji polscy politycy powinni zdawać sobie sprawę z tego, że prężą własne polskie muskuły, przede wszystkim swych wyborców. Inne państwa UE, Niemcy i Francja robią dobrą minę do złej gry, ograniczając wyraźnie swe zaangażowanie do dyplomacji i tzw. sankcji, dotkliwych dla państw UE także. Czechy i Słowacja milczą, a Węgry Włochy co innego mówią, co innego czynią. A polskie władze ślepo liczą na siłę NATO, a przeliczenia się w historii narodów i państw zdarzały się bardzo często.
    Przesyłam ukłony

  68. MAG
    Dlaczego nie protestujesz przeciwko przemarszowi (właściwie przejazdowi) zmotoryzowanej kolumny obcych (amerykańskich) wojsk przez Polskę? To mi zbyt przypomina czasy tuż przed rozbiorami… 🙁

  69. MAG
    Jak definiujesz antysemityzm?
    Obawiam się, że ty zrównujesz go z anty-syjonizmem czyli anty-rasizmem, a ja definiuje go jako wrogość do ludów pochodzenia semickiego, a więc głównie jako anty-arabizm. Problem z terminami „antysemita” i „antysemityzm” jest przecież taki, że terminy te nie mają (i nigdy zresztą nie miały) żadnej prawidłowej, powszechnie uznawanej definicji, jako że jako iż nawet pro-żydowska zazwyczaj rzeczniczka Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej (FRA – europa.eu/about-eu/agencies/regulatory_agencies_bodies/policy_agencies/fra/index_pl.htm) powiedziała niedawno temu izraelskiej agencji prasowej JTA, że agencja ta wycofała właśnie swą oficjalną definicję antysemityzmu. Obecnie FRA „nie ma żadnej definicji tego zjawiska” – przyznała rzeczniczka. Powodem tego kroku były liczne kontrowersje wokół tej definicji, która jako przykłady tzw. nowego antysemityzmu podawała bowiem m. in. negowanie prawa Izraela do istnienia oraz porównywania Izraela do III Rzeszy.
    Rzeczniczka FRA podkreśliła też, że robocza definicja antysemityzmu była dokładnie taką – roboczą. Agencja ta nigdy nie miała oficjalnej definicji oraz dodała, że agencja „nie potrzebuje definicji antysemityzmu, by badać to zjawisko”. Tak więc zarzucanie komukolwiek antysemityzmu na tym blogu, nie ma żadnych racjonalnych podstaw, albowiem każda niepochlebna opinia o Żydach czy Izraelu, każda, nawet najmniejsza krytyka postępowania Izraela czy też nawet pojedynczego Żyda uznawana jest przez syjonistów automatycznie za „antysemityzm”. Przypominam tu, że w roku 2005 Europejskie Centrum Monitorowania Rasizmu i Ksenofobii (poprzednik Agencji Praw Podstawowych) przyjęło ową roboczą definicję „antysemityzmu”. Była to jednak zbyt daleko idąca interpretacja, która „antysemityzmem” nazywała każdą krytykę izraelskiego reżimu i zakazywała porównań tego kraju do nazistowskich Niemiec. Zrównanie antysyjonizmu z „antysemityzmem” jest przecież celem wielu organizacji żydowskich i syjonistycznych „autorytetów” na całym świecie, aby tym sposobem ograniczyć a nawet uniemożliwić krytykę izraelskich działań np. względem okupowanej Palestyny. Jednak Europejska Agencja Praw Podstawowych usunęła niedawno ze swojej strony internetowej tą kontrowersyjną definicję na co natychmiast zareagowały organizacje żydowskie.
    P.S. Wybory w Izraelu wygrali znów rasiści, a to źle wróży pokojowi na świecie. 🙁

  70. Janusz Z.
    Racja: YANKEE GO HOME! Księża na Księżyc! Syjoniści do Syjamu (ale nie do Tajlandii)!
    Takei
    Racja! Biblia (Tora) jest wynalazkiem żydowskim, a więc niech Żydzi ją zabiorą ze sobą z Polski!
    Saurom
    Radzę emigrację do Watykanu!
    victorast
    Miło mi jest się z Tobą zgadzać! 🙂

  71. Kropkozjad, Leonid
    Na nic ślepo nie liczę. Ale i nie widzę powodów do antyamerykańskiej histerii z powodu przejazdu przez Polskę kolumny transporterów.
    Owszem, „przerąbały” nas, naiwniaków, Jankesy, gdy chodzi o aferę z Kiejtutami, ale dziś mamy niepokój pod bokiem, na granicy wschodniej. Zaniepokojeni są także Skandynawowie, bo Putin straszy sąsiadów bliższych i dalszych.

  72. mag

    Co ja pieprzę? A cóż to ma być, jakiś wszeteczny sondaż? Chciałabyś się podłączyć? Oj mag, mag, znowu wyłazi z Ciebie ulica, jedno Ci tylko w głowie. Mogła byś chociaż spróbować udawać damę, może ktoś by się nabrał, a tak, powiesz słowo, a wnet omnia nuda et aperta. Dobrze radzę, panuj proszę nad formą, skoro nad treścią nie masz żadnej kontroli.

    Nie ma różnicy jakim okupantem posługuje się aktualnie żydostwo w Polsce, bolszewickim, czy neoliberalnym – to tylko szyldy, zaś reprezentanci w kierownictwie wciąż są ci sami i tę samą kabałę knują od lat. Okupant jest okupantem. Na polskiej ziemi nie ma prawa postać żaden, obcy żołdacki trep, ani sowiecki, ani amerykański.

    Zatem powtórzę, za Rayem Charlesem: „Hit the road Jack and don’t you come back no more, no more, no more, no more. Hit the road Jack and don’t you come back no more!”

    YANKEE, GO HOME!

  73. mag
    Uważasz, że obce wojska mogą bezkarnie naruszać polskie granice? Dziś amerykańskie, a jutro niemieckie?

  74. Kropkozjad
    23 marca o godz. 20:53

    No, tak, ale inne przekazy dla Polaków nie mają znaczenia, a Biblia ma. Zresztą, powtórzę, Biblia jest obca mentalności Polaków, jeśli zniknie z Polski, żaden problem, choć szkoda. Polacy byli, choć nie znali Biblii, mieli swoje wierzenia, swoją kulturę. Siłą im odebrano to, co ich, narzucono Biblię. Jeśli więc Hartman zabierze to, co jego, a nie nasze, chyba nic złego nie nastąpi. Adieu!

    A, pisząc o wartości Biblii w żaden sposób nie przekreślam Nauki. Obrona jednego nie znaczy oskarżania drugie.

  75. Leonid
    23 marca o godz. 21:38

    Niech sobie więc Hartman bierze, co jego. Może Polacy odzyskają swoją tożsamość i nie będą się podniecać cudzymi wierzeniami… Przez 300 lat się bronili przed Biblią, ulegli, zresztą, nie mieli wyjścia, bo podzieliliby los Słowian znad Łaby… Ale teraz sytuacja inna. Hartman, bierz, co nie nasze, a twoje.

  76. Takei
    Biblijni do Babilonu!

  77. Leonid
    Ale przecież amerykańskie oddziały nie wkroczyły na teren Polski wbrew naszej woli, a nawet wprost przeciwnie. Jesteśmy wszak w pakcie w pakcie północno -atlantyckim. Nie zakładają tu zresztą swoich baz.
    Wolałbyś (i tak w Polsce nie mieszkasz, więc co ci do tego), by jak dawniej stacjonowały tu w wielkich ilościach wojska rosyjskie, bo już nie radzieckie, ani carskie?
    Nikt się zresztą nie kwapił do napadania po 1945 naszego kraju, Węgier i Czechosłowacji, ani „niemieccy rewanżyści”, ani”amerykańscy imperialiści”.
    To czołgi Układu Warszawskiego wjechały do czeskiej Pragi. Wcześniej był krwawy Budapeszt, a nam się i tak upiekło, bo dzięki Jaruzelowi mieliśmy „tylko” polski stan wojenny.

  78. Jakiż to medal ?
    a może i order dostanie z Watykanu pan Zdrojewski za twórcze dla polszczyzny zinterpretowanie słowa KULTURA i przełożenie tegoż na wyłożone miliony.
    Rozumiem ze kultura zawsze była przedmiotem handlu – ale czy aż tak dosłownego i wyliczalnego ?
    Za ile sprzedaliśmy polskie szkolnictwo to z grubsza wiadomo, teraz czas na kulturę i jej związki z opacznośćią.
    Przecież jeszcze skarbonka jest otwarta i oczekuje na dalsze
    wspomaganie – wolna jest również klapa na powieszenie
    orderu ZA ZASŁUGI.
    PRZECIEŻ NALEŻY SIĘ JAK PSU ZUPA .
    ukłony

  79. Panie Profesorze
    napisał pan świetnie – celnie, w uporządkowany sposób, ujmując całe spektrum problemu.

    Z jednym sformułowaniem jednak się nie zgadzam. Napisał pan tak:
    „Presja ideologiczna sprawia, że w polskich szkołach nie ma zajęć z edukacji seksualnej, przez co seksualność dzieci w żaden sposób nie jest porządkowana i temperowana.”
    Nie zgadzam się z drugą częścią zdania. Nie jest i nie może być, zadaniem polskiej szkoły ani „porządkowanie”, ani „temperowanie” seksualności dzieci.
    Tym stwierdzeniem zaprzeczył pan zasadzie całości. Porządkowaniem i temperowaniem zajmuje się religia, a krytykowany – jakże celnie i zasadnie – Kościół kat robi to z intensywnością i zawziętością szczególną.

    Jednak to pana stwierdzenie w niczym nie szkodzi idei jaką pan przedstawia, i wygląda raczej na pewnie niedopracowanie myśli, bądź jej zbłądzenie. W sumie rzecz drugorzędna, choć takich rzeczy należy także pilnować. Mówimy tu o szkole. Szkoła ma edukować, nie temperować czyjejkolwiek seksualności.

  80. Janusz Z
    Damy nie potrzeba udawać jak się nią jest ( bo nie chodzi w tym wszystkim o buzię w ciup, ręce w „mołdrzyk” i „ę, ą”).
    Nic tu nie ma to rzeczy używanie kolokwializmów, czyli barwny, chwilami nawet dosadny język, którym posługują się nieraz i gentlemany, i madamy, bo nie muszą niczego udowadniać, mogą być wyluzowani.
    Ot, wychodzi z ciebie kołtuństwo i hipokryzja.

  81. Mylisz chamstwo z wyluzowaniem mag – owszem, dosadny język bywa czasem środkiem ekspresji, ale nie może być używany na oślep. Z twojej definicji luzaka lingwistycznego wychodzi, że największe dżentelmeny odsiadują recydywy po kryminałach, a madamy obsługują klientów w burdelach.

    Nie jest łatwo posługiwać się grubym słowem i zachować jednocześnie niewzruszony status intelektualisty, choć bywały takie osoby, np. Stefan Kisielewski, katolik, który dobrze wiedział, że ten cały ateizm, to genderactwo, ta promocja dewiantów oraz marnej literatury, quasi-sztuki, etc., to tylko żydowska metoda, stricte religijna, dla osiągnięcia odwiecznego celu. Gdybyś czytała „Dziennik” Leopolda Tyrmanda, rozumiałabyś, że tą niewolniczą pseudo-wolnością ktoś Cię robi w konia, popatrz co mówi Tyrmand do Kisiela w ciszy własnego mieszkania:

    „My dwaj wiemy, że wbrew sądom masy marksistów, ogłupiałych, pełnych dobrej woli i wiary w zachowanie kardynalnych wartości, kilku rabinów na samej górze, na samym szczycie sowieckiego imperium, chce czegoś zupełnie konkretnego i innego, chce przewartościowania wszystkich wartości, posługując się takim metodami, jak na cytowanym przez ciebie meczu.”

  82. Bardzo słuszne postulaty zgłasza autor, ale jest to, niestety, głos wołającego na puszczy.
    Przed nami długa droga do celu – sekularyzacji, przede wszystkim Polaków, z których najtrudniej będzie wypędzić ciemnotę w której im się dobrze żyje. Brak możliwości myślenia jest sakramentem.
    Dla człowieka światłego, podejmowanie dyskusji na tematy religijne, jest ujmą dla jego intelektu.
    Bo czyż nie byłoby tym samym, podejmowanie poważnej dyskusji na temat istnienia krasnoludków przez wierzącego w jakieś bóstwa?
    Religiantów można co najwyżej wyśmiewać.

  83. Jak się czyta wpisy niewierzących i katolików to jawi się obraz, który jasno pokazuje, że postępowa lewica jest przejawem zdrowia psychicznego, a konserwatywna prawica przejawem psychopatologii.

  84. Chętnie złożę podpis pod projektem zmiany ustawy, tylko na razie organizatorzy sami się organizują. Nie zadeklaruję, że zbiorę 20 podpisów, najwyżej kilka. W ten sposób przepadają cenne głosy. Ktoś na forum tam zadaje podobne pytanie – gdzie ten głos można złożyć. Za kilka dni zapomnimy… Szkoda.

    Nawet jeśli kiedyś uda się wyprowadzić religię za szkół, frekwencja na lekcjach nie zmaleje. A to za sprawą…. białej sukienki i prezentów.
    Pierwsza komunia (wszędzie, proszę zauważyć piszą „komunia święta”, także „msza święta” co mnie irytuje), a właściwie jej zewnętrzny wyraz w postaci białej, długiej sukienki, jest marzeniem każdej dziewczynki. O prezentach nie wspomnę. Jak z tego zrezygnować? Kiedy rówieśnicy tego dnia będą mieli jedno i drugie. Która matka pozbawi swoje dziecko tego cyrku? Po latach kolejna biała suknia zbierze swoje żniwo.

    Ja rozstałam się z lekcjami religii, prowadzonymi w salkach, w ósmej klasie, ok. roku 1971. Niezrozumiała była dla mnie lepka atmosfera tych zajęć, kiedy to ksiądz Wit (zakonnik, kapucyn – może przeczyta) mówił w kółko czego to dziewczęta w „tym” wieku, nie powinny robić z chłopcami…. Ówczesna piętnastolatka pojęcia nie miała, o czym mowa, więc zrezygnowałam, bo zajęcia nie wtedy były obowiązkowe. Już nigdy na łono Kk nie wróciłam. Na spotkaniach naszej klasy tego Wita wspominamy:).

  85. i znowu muszę się zgodzić z Leonidem. Dodam, że większość dzisiejszych krytyków Marksizmu nigdy nic z jego twórczości nie czytała i tym samym nie ma o tym zielonego pojęcia. Do nich zalicza sie także duża grupa dzisiejszych „naukowców” i polityków. O PRL można pisać bardzo krytycznie, można w pewnym sensie negować nawet realizację systemu, czy nawet jego słuszność. I wcale nie musi się przy tym kłamać.

  86. Szanowna mag (23 marca, godz. 22:02 i 24 marca, godz. 10:57)!
    Oczywiście nie ma powodów do antyamerykańskiej histerii. Ale są powody do uświadomienia sobie, że „europejskimi rękoma” władze USA chcą załatwić i załatwiają swoje interesy na Ukrainie, przeciwne interesom rosyjskim i europejskim, a chyba nawet ukraińskim. Amerykański eksport demokracji, praw człowieka, wolności słowa i „temuż podobnież”, jak mawiali bohaterowie Wiecha, niszczy pokój i niesie nie to, co jest przez USA deklarowane jako cel tego eksportu, a tylko wojnę, zapewniającą niezłe zyski amerykańskim konsorcjom finansowym i amerykańskiemu przemysłowi zbrojeniowemu. Powinniśmy zdać sobie sprawę z tego, że miłość polsko – amerykańska jest miłością jednokierunkową, i nie jest to kierunek ku Polsce. Wielu obywateli USA może nawet nie wie, gdzie ta Polska leży, jeżeli nawet wiedzą, że ona istnieje. A „Kiejkuty” jako casus, to dowód na instrumentalne traktowanie Polski przez USA.

  87. Panie Hartman,
    cieszę się, że wie Pan czyje imię czyni szkołę rzekomo polską. Pewnie wie Pan czyje czyni ją prawdziwie polską. Chętnie poznam listy. Poza Panem wie to jeszcze kilka osób powszechnie nazywanych oszołomami – zadziwię Pana – narodowymi lub/i katolickimi Założę się, że nie chciałby Pan zamieszkać z nimi w tej samej szufladzie. Ale mieszka Pan, do cholery!

  88. dzięki że są jeszcze normalni ludzie w tym klechstanie! Mam dorosłe dzieci i wnuki też dorosłe.ale problem katechizacji irytuje mnie nie tylko ze względu na opłacanie przeze mnie niekompetentnych osób, które w większości nie powinny mieć styczności z dziećmi (choćby ze względu na intelekt). Generalnie płacimy wszyscy czy chcemy na nieudacznych katechetów, na oświetlenie tzw. przybytków kultury (jedynie słusznych) itp., czy nie chcemy za zamknięte oczy społeczeństwa na wiedzę, na lenistwo intelektualne i oportunizm naszego społeczeństwa, a przede wszystkim podziękować należy JPII, który wcisnął nas w średniowiecze i naszym „kochanym” mediom, tym „popularnym”, ot polityka … dobrze, że jeszcze są normalni….

  89. ” Życie większości szkół toczy się pod dyktando katolickiego kalendarza, rekolekcji i uroczystości z udziałem księży.” –

    – jezeli to przytyk to pod czyje dyktando powinno sie toczyc zycie szkol w Polsce ?

  90. Chcę się podpisać pod inicjatywą w sprawie płatności przez kościół za naukę religii w szkołach. Jak to zrobić bez logowania do portalu?

css.php