Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

31.07.2015
piątek

Dzień Żałoby Narodowej

31 lipca 2015, piątek,

Rozpoczyna się kolejny miesiąc pamięci Powstania Warszawskiego. I oto pojawia się kolejna okazja, by uwolnić rozmowę o tym wielkim wydarzeniu polskiej historii od nadmiaru tonów heroiczno-kombatanckich i dopuścić do głosu uczucie najuczciwsze i najnaturalniejsze w obliczu takiej tragedii: uczucie żałoby.

Z całym szacunkiem dla walecznych powstańców – myśl o ich odwadze i poświęceniu w duszy człowieka wrażliwego zjawia się w moralnym i emocjonalnym kontekście niewypowiedzianej tragedii, jaką była śmierć dwustu tysięcy mieszkańców polskiej stolicy. A jest to myśl żałobna.

Znamy się nieźle na narodowej tromtadracji, jesteśmy mistrzami w propagandowym, politycznym zawłaszczaniu i zakłamywaniu własnej historii, ale nie umiemy odczuwać żalu. A przecież ta straszna wojna, którą pamiętają nasi rodzice, a jak nie rodzice, to dziadkowie, pochłonęła sześć milionów naszych obywateli! Nie wypracowaliśmy żadnego narodowego gestu, żadnej uroczystości, której istotą byłaby właśnie żałoba i żal. Uroczystości cichej, pogrzebowej, minorowej. Może 1 sierpnia powinien stać się właśnie Dniem Żałoby Narodowej? Pozwólcie mi wytłumaczyć ten postulat.

Przede wszystkim taka jest potrzeba mojego serca, późno urodzonego dziecka starego warszawskiego klanu. Ale chodzi o coś więcej niż same tylko uczucia. Jako nic o życiu niewiedzący, bo wojny nieznający późny wnuk Historii, mam z Powstaniem Warszawskim niemały kłopot. Nie wiem, jak się do niego „ustawić” etycznie, intelektualnie i emocjonalnie. I sądzę, że nie tylko ja.

Moja daleka krewna, żyjąca jeszcze Maria Mostowska (żona wielkiego logika Andrzeja Mostowskiego), była bohaterską powstańczą sanitariuszką i pielęgniarką (w „Wysokich Obcasach Extra” sprzed roku znajdziecie z nią wywiad). Na rocznicowe obchody nie chodzi. Gdy zaś wspomina powstanie, nie ma w tym patosu ani dumy, ani chwały. Nie ma też żałości. Jest faktografia, trzeźwy osąd i drobina irytacji z powodu rzeczowych i emocjonalnych przekłamań, z którymi się spotyka.

Twarda sztuka, człowiek z innego kruszcu, a biorąc pod uwagę zdawkowe informacje na temat własnych powstańczych dokonań – bohaterka. Zawsze budzą się we mnie (słuszne) kompleksy, gdy słucham takich ludzi. Jestem bowiem, przeciwnie niż oni, miękki i pozbawiony tej prostoty sądu, która wynika z charakteru i z mądrości, jaką daje ciężkie życiowe doświadczenie.

Muszę przeto nadrabiać wyobraźnią i taktem. Staram się więc znaleźć kąt widzenia, który byłby stosowny dla profana – obiektywny, lecz nie przemądrzały, współczujący, ale bez niestosownej emfazy. I co widzę, gdy tak słuchając o powstaniu, szukam czegoś na swoją miarę, miarę człowieka urodzonego bez szkła bolesnego w oku?

Otóż widzę tak po prostu niebywałe wprost nieszczęście, jakim była śmierć ponad dwustu tysięcy ludzi. I dlatego nie mogę pojąć, że niewyobrażalny tragizm tej zbrodni nie stał się dominantą pamięci powstania. Ta „szara masa cywili”, te milczące dwieście tysięcy mieszkańców miasta, popierających powstanie bądź mu złorzeczących, stała się w wyobraźni zbiorowej, kształtowanej przez prawicowych specjalistów od martyrologicznej chwały, ledwie niewyraźnym tłem dla malowniczej (zbyt malowniczej?) walki batalionów i zgrupowań. Tak nie wolno. Musimy upomnieć się o prawo nazywania tragedii tragedią, a klęski klęską.

Powstanie Warszawskie było klęską dlatego, że zginęło miasto i jego ludność. Bez względu na jego moralną wzniosłość – było hekatombą i raną do dziś jeszcze niezabliźnioną. Czy nie jest rzeczą uczciwą, aby tragedię wspominać jako tragedię? Dlaczego więc tak mało jest w urzędowej i szkolnej pamięci Powstania Warszawskiego żałoby, a tak dużo chwackiej anegdoty? Pewnie dlatego, że chwackie są opowieści młodych podówczas ludzi, którzy dziś, jako osoby sędziwe, pragną swym wnukom zostawić wspomnienia budujące i interesujące. Ale chyba zaszliśmy w tym wszystkim za daleko.

Piękny Film „Powstanie Warszawskie”, oparty na sfabularyzowanych i pokolorowanych kronikach, również trzyma się tej dziarskiej konwencji. Inne, głupie i niewarte wzmianki filmy tym bardziej – i jakże się w tym różnią od przejmującego i tragicznego „Kanału”! Może to właśnie z powodu tej harcerskiej konwencji narracyjnej jakoś głupiejemy i gotowi jesteśmy uważać za coś zupełnie normalnego i moralnie oczywistego, że do powstania posyłano niedorosłych nastolatków, a nawet małe dzieci, które w wielu wypadkach wydano na pewną śmierć. Pomnik Małego Powstańca w Warszawie zawsze mnie przerażał. Dziecko na wojnie w każdym przypadku uważamy za horror – w tym jednym zaś wyjątkowym przypadku gotowi jesteśmy to zaakceptować. Czy stać nas jeszcze na zachowanie dojrzałości w myśleniu o Powstaniu Warszawskim, czy też na zawsze pozostaniemy infantylni, bo zdarzyło się nam urodzić już po wojnie? Obawiam się, że dopóki żyją jeszcze powstańcy, będziemy słuchając ich opowieści, czuli się jak dzieci, a oni będą nas jak dzieci traktować. Paradoksalnie dojrzejemy być może dopiero, gdy ich zabraknie.

Gdy przed trzema laty z okazji rocznicy powstania upominałem się o zmianę rocznicowej retoryki z patetyczno-triumfalistycznej na bardziej żałobną i refleksyjną, napisał do mnie znany oksfordzki politolog prof. Zbigniew Pełczyński, zasłużony powstaniec:

Pamiętam i cenię bardzo heroizm i ofiarność innych powstańców, ale nie mogę zapomnieć ani zlekceważyć tragicznej śmierci setek tysięcy cywili i cierpienia tylu innych. Kult Powstania, tryumfalizm rocznicowy, a szczególnie nacjonalistyczne wybryki, które często towarzyszą obchodom, wydają mi się wysoce niewłaściwe. Wolałbym, aby model obchodów był całkowicie inny.

Krótko i na temat. Wielu byłym powstańcom nie podoba się prawicowa retoryka, zawłaszczające temat powstania i umieszczająca go w narodowym imaginarium dumy i chwały, bez szans na wątpliwości, żal, poczucie klęski i zwykły smutek. Cóż jednak mogą zrobić? Mają wypowiedzieć współpracę władzom wolnej Polski, którą przecież hołubi ich jako bohaterów? Mają pokłócić się z kolegami z powstania, którzy w znacznym odsetku martyrologiczną tromtadrację w pełni aprobują? Wolą siedzieć cicho.

Paradoksalnie, w pewnym sensie na stare lata wielu powstańców postawionych zostało w podobnej sytuacji jak w ’44. Wielu z nich szło przecież do walki bez przekonania o jej sensie, lecz jednocześnie w poczuciu, że nie można inaczej, że powstanie jest i oczywiste, i konieczne, bo gniewu ludu Warszawy i tak powstrzymać by się nie dało. Trudno być sobą, gdy wyje wicher historii – wtedy nie słyszy się nawet własnych słów.

Z roku na rok ubywa powstańców. Każdy, kto był w Warszawie przez te dwa miesiące, jest dziś świadkiem na wagę złota. Niezależnie od tego, czy walczył, czy nie. Powoli zaciera się granica między uzbrojonym i sformowanym bojownikiem a cywilem, który po prostu był w Warszawie w czasie powstania i jakoś pomagał. Każdy jest dziś wezwany na spektakl chwały, nawet jeśli nie czuje się z tym pewnie. Emocjonalny szantaż działa bez zarzutu, bo stoi za nim dobra wola. Naprawdę, naprawdę nie wypada mieć wątpliwości. Nie wypada być przeciw. No i nie wypada nie być bohaterem, skoro tak proszą.

Nie potrafię i nie chcę brać udziału w dyskusji nad sensem powstania. Z pokorą przyjmuję argumenty stron, pamiętając, że „moje zdanie” w tej sprawie będzie jedynie głosem odbitym, powtórzeniem czegoś, co mnie przekona w dyskursie kompetentnych komentatorów.

Moje zdanie nie ma znaczenia. Prawie wszyscy jesteśmy w takim położeniu, i to nie tylko w odniesieniu do Powstania Warszawskiego, lecz również wielu innych kontrowersyjnych wydarzeń historycznych. W kwestii powstania niezręczność naszego, profanów, położenia, jest jednakże szczególnie dojmująca. Nie tylko bowiem skazani jesteśmy na szachujące nas pytanie o sens powstania (lub, w innej wersji, o sens zadawania pytania o sens…), lecz ponadto wciąga nas niechciana i żenująca rywalizacja dwóch warszawskich powstań: tego z roku 1943 i 1944. Jakże tu nie złościć się na fakt, że wykształceni ludzie na całym Zachodzie i w Izraelu wciąż mylą Powstanie Warszawskie z Powstaniem w Getcie, a o tym pierwszym często nawet nie wiedzą?

Wprawdzie to już się zdarza rzadziej niż jeszcze przed kilkunastoma laty, ale jednak. Powstańcy z obu zrywów (jakkolwiek było paru takich, którzy walczyli w obu) stają się dla siebie rywalami w dostępie do pamięci pokoleń. Jakież to smutne, zwłaszcza w kontekście wciąż żywych narodowych animozji Polaków i Żydów.

Tak się jednakże składa, że w żydowskiej pamięci Holokaustu akcenty heroiczne zjawiają się na czarnym tle żałoby. Żydzi umieją płakać. A dlaczego my, Polacy, nie potrafimy? No właśnie – dlaczego do cholery my, Polacy, nie potrafimy płakać po milionach? Bo co? Bo chłopaki nie płaczą? Bo od płaczu są Żydzi?

Zaśpiewajmy więc dzisiaj powstańcom i cywilom Warszawy: „Anielski orszak niech twą duszę przyjmie…”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 170

Dodaj komentarz »
  1. Moj dziadek, Edward Weychert, ktory gdzies w Izraelu ma swoje drzewo i byl naturalnie w Warszawie w czas powstania, nigdy o tym nie opowiadal. Uczyl mnie matematyki bo bylam glab a on nauczyciel geodezji UW. Bywalam u niego czesto bo uczyl mnie tez francuskiego co mialo mi sie przydac w doroslym zyciu. W domu dziadka bywali znajomi z okresu wojny i powstania, ja, nastolatka wtedy, ogladalam bohaterow ale nigdy przenigdy nie opowiadano o Powstaniu Warszawskim. Raz, gdy bylam juz w liceum, gdy Kirchmayer byl lektura obowiazkowa, raz jedyny dziadek powiedzial – nic nie wiesz i wiedziec nie bedziesz. Ta tragedia nie powinna sie wydarzyc. Poznalam mila starsza pogodna pania ktora w czasie powstania stracila wszystkich, cudem ocalala, nie zrobila ze swojego zycia kapliczki.Wtedy wlasciwie przyjmowalam to co mnie otaczalo w sposob bezrefleksyjny, nie zastanawialo mnie dlaczego oni, ktorzy przezyli, nie chca opowiadac.

    Dziadek umarl w 1970, na rok przed Mama. Odprowadzalo go na cmentarzu bardzo wiele osob. Juz bylam prawie dorosla, prawie. Potem jakies spotkanie, nawet nie stypa, cos na ksztalt wieczorku wspominkowego. Jego studenci ale tez ludzie z tamtych czasow. Pogrzeb byl pierwszego sierpnia i ktos cos powiedzial wlasnie o znaczeniach dat. O symbolice. I wtedy pamietam rozpetala sie dyskusja tych starych. O bezmyslnosci
    o krwi niepotrzebnej o zlych decyzjach dowodcow i ich ambicjach o chuliganstwie podczas powstania o traktowaniu tego jak zabawy o szafowaniu zyciem . Pamietam szczegolnie slowa – wybili kwiat polskiej mlodziezy. Ci starzy mieli taki styl w rozmowie…

    My, Polacy, mamy przedziwna predylekcje do swietowania naszych klesk. Mimo uplywu lat nie umiemy cieszyc sie sukcesami, wciaz wisza nad nami cienie i ciezkie chmury. Dla mnie 1 sierpnia zawsze bedzie dniem pogrzebu ukochanego dziadka ktory wlasciwie byl stryjem mojej mamy, nawet nie ojcem. Bohaterowie odeszli i nad ich grobami probuje sie wskrzeszac co roku… no wlasnie… co?

  2. To dobrze żeby mówić o ludziach, bo od strony prawicy im chodzi o polskę, mit polskości a nie ludzi. Idą tym samym torem co dowódcy powstania, bo czy ważne że ludzie bezbronni, chodzi przecież by gineli z gołymi rękami na czołgi bo chodzi o polskę. Katastrofa smoleńska jest przedłużeniem tej mitologii, bo nie chodzi o ludzi w samolocie, ale mity polaka który potrafii wylądować z gołymi rękami na tym wrogim lotnisku. Mitologia wielkiego bohaterstwa dla polski rozbiła samolot, która to patrzy na polakę a ludzi można poświęcić. I to trzeba szybko zrewidować bo gdy chodzi o polskę polacy stają się do poświęcenia i rządy pisu bardzo źle zapowiadają, bo przecież im zawsze chodzi o mityczną polskę a nie POLAKÓW.

  3. No coz, tak sie pochrzanilo z Powstaniem Warszawskim w wyniku satelickiego PRLu, a wczesniej, zaraz po wojnie, typowego kraju podbitego. Martyrologiczna tromtadracja narodowa wyrosla wlasnie na tym gruncie niecheci do nowego okupanta – jako przeciwwaga dla nowej historycznej narracji, i jako sprzeciw wobec niej. No i swoiste memento dla kolejnych pokolen.

    Jako lodzianin znalem kilkoro warszawiakow pozostalych po wojnie w moim miescie. Od nich slyszalem cos zgola innego niz z wersji oficjalnych, czy hurra patriotycznych. Dla niektorych z nich 1 sierpnia byl autentycznym dniem zaloby.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Polecam książkę Jana Kurdwanowskiego „Mrówka na szachownicy” wspomnienia żołnierza Powstania Warszawskiego 1944. Warszawa 2004 Internet. Znalazłem ją w necie, nie pamiętam gdzie. Najlepsza rzecz o Powstaniu jaką czytałem. Pozdrowienia Profesorze, pięknie pan to napisał.
    I pozdro dla pawelmarkiewicz (pamiętasz DS PG nr8?), którego często tu widzę – Kwadrat, trzym się – kohoutek@sol.dk

  6. Jan Hartman nie powinien być oceniany w kategoriach moralnych jako ktoś, kto za pomocą kłamstw i manipulacji szerzy niepokój społeczny. Bo ma zaburzoną osobowość, jako szerzący antypolonizm, polonofobię, polakożerstwo – prezentowane przez Żydów.

  7. Dla tych, którzy nie rozumieją polskiej duszy zamieszczam ten wiersz , napisany
    ku wiecznej chwale tych, co umarli za wiarę w Polskę suwerenną.

    Co nam zostało z ich ofiary ?

    To był ich sierpień już ostatni
    czas za ojczyznę umierania
    niezłomnych serc
    miłości pierwszej
    tych
    którzy poszli do Powstania
    byli tak dumni i odważni
    że świat aż zadrżał z lęku o nich
    kamienie w bruku zapłakały
    spadły owoce z drzew jabłoni
    Wisła zamarła i zwolniła
    chciała odsłonić bród do Pragi
    wróble zaczęły ćwierkać głośniej
    prawie tak głośno jak karabin
    a oni piękni i naiwni
    poszli umierać za ojczyznę
    co nam zostało z ich ofiary
    kto im otuli krwawą bliznę
    zdrajcy są teraz liberalni
    ziemię sprzedają razem z krwią
    nie ma już prawie polskich fabryk
    i nie ma dumy
    został swąd
    a w niebie rozpacz
    razem z Zośką płaczą żołnierze Parasola
    teraz nie mogą za nas walczyć
    to na nas przyszła teraz pora
    lecz nas trzymają jak chochoła
    z poczuciem winy w polski grzech
    a Polska ginie
    nikt nie woła
    niech choć przemówi krótki wiersz

  8. @Jacek, NH
    Prof. Hartman czuje sie Polakiem, co wielokrotnie ujawnial i deklaruje rowniez w tym bardzo przekonujacym artykule.
    Jakie masz powody do nazywania go polakozerca? Czy aby rozumiesz co on pisze? Jakie to niepokoje spoleczne on sieje? Poza tym, ze wymaga zastanowienia nad tym co pisze a to widac wprawia Cie w niepokoj.

  9. Pochodzę z tego samego pokolenia, co Autor i całkowicie się z Nim zgadzam. Cała historia Polski pełna jest takich rozbieżności pomiędzy faktami a ich interpretacją i politycznym ich wykorzystaniem. Póki będzie narzędziem w rękach polityki i kleru, nie nabierzemy do niej dystansu i obiektywnego spojrzenia. Gra na emocjach, przemilczanie faktów budzi nieufność i uczy kolejne pokolenia, że historia niczego nie uczy a powinna. Jedynie świeckie i oparte na naukach powszechnych państwo ma szanse wzbudzić zaufanie do posiadających władzę i zobiektywizować nasz stosunek do historii. Tego z kolei nie chce samo społeczeństwo, co pokazuje w wyborach. Koło się zamyka. Dużo pracy przed nami, by to skrzywienie wyprostować.

  10. .

    —Silence of the lambs—

    .
    Kasacje 200 000 obywateli w powstaniu,
    jak by na to nie patrzec, polacy zafundowali
    sobie tym razem sami, moj friend ktorej
    ojciec walczyl na starowce bardzo mnie
    za to stwierdzenie lubi nie

    nawiazujac do wpisu @kenzo, trauma
    tamtego czasu dotknela kazda rodzine
    w kraju, ci ktorzy przez nia przeszli
    i przezyli zachowali na ten temat
    completna cisze

    stryj „robil” w artylerii u Andersa
    Second Corps/Eighth British,
    Tobruk i Monte Cassino, dostal
    Virituti Militari, Wankowicz baknal
    o jego promocji na kapitana w ksiazce,
    on sam pary z geby na ten temat
    nie puscil, na moje pytania odmawial
    odpowiedzi

    jego bratu a mojemu ojcu konspiracja
    wyraznie nie szla i mial wczesne a twarde
    ladowanie w znanym KL pod Krakowem
    z bardzo niskim numerem, ostatecznie
    wyzwolony z innego KL przez oddzial
    Third Patton’s Army, po paru miesiacach
    dozywiania dostal od amerykow nowe
    zeby, jego wlasne zabral mu szkorbut,

    po powrocie z KL mial klopoty, bo sie
    UB czepialo, no bo jak to mozliwe ze
    miliony padly a on przezyl, w domu
    sie o tym nie rozmawialo

    Przecieki pochodza wylacznie
    z relacji mojej matki, dziewczyny
    zawsze byly niedyskretne

    I HATE THAT IN WOMEN

    ~

  11. @Doktor Ewa
    Jakiz glupi i wredny jest Twoj wpis. Czy jezeli nawet ofiar Holokaustu bylo 900tys. a nie 6m., to nie ma po kim plakac? Oczywiscie nie wierze w prawdziwosc Twoich zrodel. A co do przynaleznosci narodowej prof.Hartmana: zgodnie z Twoim wywodem jego polskosci zaprzecza arytmetyka, bo nie mozna byc w 100% zarowno Polakiem jak Zydem. Moze siegniesz do historii Polski i dowiesz sie, ze Zydzi osiedlali sie w Polsce juz w czasach Kazimierza Wielkiego na jego zaproszenie (moze zastanowisz sie dlaczego ich zaprosil), zatem prof.Hartman moze miec przodkow zyjacych w Polsce znacznie dluzej od Twoich. Wlasnie, co wiesz o swoich dalekich przodkach? Moze znalezliby sie wsrod nich muzulmanie? Gdybys siegnal/la do literatury polskiej, dowiedzialbys sie, ze mamy wielkich poetow pochodzenia zydowskiego, ktorzy przyczynili sie do nadania jezykowi polskiemu precyzji, elegancji i wymownosci. Kto Twoim zdaniem ma prawo nazywac sie Polakiem? Zastanow sie, czy aby sam/a masz prawo.
    Twoich wywodow na temat Powstania w Getcie nie chce komentowac, doprawdy popisales/as sie wiedza. Tak ogolnie to komentowanie Twojego pelnego zolci wpisu nie mialoby sensu, gdyby nie to, ze moze go przeczytac jakas mloda osoba o niklej znajomosci tematu i bedzie gotowa Ci uwierzyc.

  12. @Doktor Ewa
    Jeszcze slowo o googlowaniu, do ktorego nas zapraszasz. Googlujac mozesz natrafic na mase sprzecznych informacji, z ktorych wyksztalcony umysl moze odsiac prawdziwe. Natomiast kazdy duren znajdzie sobie „prawdy” odpowiadajace jego mentalnosci.

  13. Gdyby liczby mialy stanowic… to nie matematyka…niedawno miala miejsce wystawa objazdowa, w Hadze w urzedzie miasta w hallu glownym stala dluzej. Dywizja gen. Maczka, gen. Sosabowski, zdjecia, dane, opisy. Nad wszystkim ogromny napis – TO IM ZAWDZIECZAMY WOLNOSC. Miasto Arnhem znane z bitwy w 2 Wojnie Swiatowej. Na cmentarzu 3 polskie groby. Cmentarz polozony 5 km od Arnhem, Oosterbeek War Cementary 73 groby polskich zolnierzy. Przeciez to byla ogromna bitwa, uczylam sie o niej na lekcjach historii. Brygada polska walczyla dzielnie, wielu poleglo, 73 groby…
    Kto liczy trupy? Kto i jak je rozpoznaje? Umarli nie mowia. Mundur? Tylu ojcow moich kolegow na Slasku walczylo w niemieckim mundurze, czesc dezerterowala…o historii mozna klamac, mozna ja odklamywac, mozna ja mitologizowac, mozna tworzyc z glowy nowe rozdzialy nie baczac iz swiadkowie jeszcze zyja. Na obchody kolejnych rocznic Powstania Warszawskiego zaprasza sie stetryczalych dziadkow i w ich przytomnosci brdurzy sie zgodnie z jedyna prawda oswiecona a oni nie protestuja. Bo choc jeszcze stoja to juz sa po drugiej stronie cienia i czasem nawet nie wiedza po jaka cholere sie tu znalezli.
    Jaka to roznica ilu ludzi zginelo? Czy 100% Murzyn i 100% mezczyzna ktory czuje sie 100% Polakiem bo tu mieszka i kocha ten kraj i dla niego pracuje bo udalo mu sie szczesliwie znalezc prace jest trzema osobami czy wciaz jedna? Nigdy nie lubilam matematyki choc mam fiksacje bridzowa ktory to bridz jest na niej oparty…jak to procentowo mozna wyliczyc.. hm…
    Wykorzystywanie liczb, dat, wydarzen dla doraznych celow politycznych… to inny rozdzial. Rozmywa sie groza powstania. I juz nikt nie placze. Tak, Profesorze, nam plakac nie kazano.

  14. vertigo13
    1 sierpnia o godz. 2:14
    A o tych co ze wschodu, z łagrów, Sybiru, zesłań zapomniałaś? Ich było więcej i wybrali najkrótszą drogę. W końcu wygrali. Przelali najwięcej krwi, polskiej, wspólnej.

  15. Kazdy moze nadac pamieci o Powstaniu Warszawskim swoj wlasny ton.
    Jak chcemy pamietac Powstanie zalezy od nas Polakow.

    Masada jest symbolem heroicznego oporu, aż do końca.
    Powodem do dumy!
    Dla Izraelczyków jest symbolem heroicznej walki.
    To na jej ruinach żołnierze składają przysięgę wojskową.

    Tymczasem Masada to miejsce gdzie zbiorowe samobójstwo popełniło 960 osób, a ocalało jedynie 7 (dwie kobiety i ich dzieci).

    „…Do samobójstwa powstańców skłonił ich przywódca, Eleazar ben Jair. Najpierw każdy mężczyzna zabił swoją żonę i dzieci, a następnie wylosowano spośród nich dziesięciu, którzy zabili pozostałych mężczyzn. Z tych dziesięciu wyznaczono jednego, który zabił dziewięciu mężczyzn, a na końcu sam popełnił samobójstwo…”

    Masada moglaby byc symbolem fanatyzmu i zbrodniczego szalenstwa.
    Ale nie jest…

  16. Polska jest jedynym chyba krajem w którym świętuje się klęski. Dwa lata temu obchody rocznicy powstania styczniowego. W Polskim Radiu cykl audycji, ponad 50 będących ponurym przypomnieniem narodowych wad, spośród których bezmyślność, sobiepaństwo są najlżejszymi. Te pompatyczne obchody są chyba narodowym kompleksem państwa i ludu zwykłego, jakich w dziejach ludzkości było wiele. Szkoda tylko że te fantazje niewielkich grup nawiedzonych kosztowały Polaków tak wiele. Taki jest chyba nasz plemienny los…

  17. Swietny wpis! Hartman wraca do formy (bo nie pisze o polityce).
    W Sierpniu Powstanie pada na mozgi narodu. Zalosne to i przygnebiajace. Czy w naszej historii nie ma momentow mniej ponurych? Ano chyba nie ma. Dla nas zawsze „moment” byl najwazniejszy bez znaczenia zly czy dobry. Jak juz cos trawa czy trwalo przez jakis czas to w zasadzie tego nie umiemy zauwazyc.

    @Jacek, NH
    Zacznij sie leczyc. proponuje na nogi, bo na glowe to juz za pozno

  18. Obawiam się, że nie ma ratunku przed zdominowaniem zbiorowej pamięci przez narzucaną przez ostatnie lata strywializowaną, zakłamaną i osuniętą do poziomu przede wszystkim prawicowej popkultury wersją Powstania Warszawskiego, którego kolejne rocznice służą „prawdziwym Polakom” do jak najbardziej współczesnych celów politycznych i którym znacznie wygodnej je osiągać w sytuacji, gdy świadków i uczestników tamtych wydarzeń jest coraz mniej (odetchną z prawdziwą ulgą, gdy już żaden nie będzie zakłócał „ich” legendy).
    Z jednej strony należy nad tym ubolewać, bo czyni to młodym spore spustoszenia w głowach i sercach (Pana profesora żałobnie nastraja pomnik Małego Powstańca, mnie jeszcze bardziej gadżety i stroje dostępne obecnie na rynku dla współczesnych, „zrekonstruowanych małych powstańców”, dostępne także w muzeum PW), z drugiej strony należy zauważyć, że moda na Powstanie, im będzie bardziej „odpustowa”, tym szybciej przeminie, bo młodzi uznają ją w końcu za „obciach” – to też reakcja jak najbardziej naturalna.
    Jestem „słoikiem”, to znaczy mieszkam w Warszawie już ponad ćwierć wieku, moi wileńscy dziadkowie po kądzieli służyli u Andersa, w AK, natomiast pomorski dziadek ze strony ojca walczył w wrześniu, a potem zgarnęli go do Wehrmachtu, z którego zwiał do Polskich Sił Zbrojnych. Rodzinnie nie mam więc nic wspólnego z Warszawą, u mnie panuje „kult Monte Cassino”, a nie tragedii Warszawy.
    Mimo to łażę na Powązki, żeby zapalić znicz. Nie robię tego nigdy w żadne powstańcze rocznice, lecz tuż przed lub po, bo nie chcę spotkać nikogo znajomego. Widuję tam wtedy całkiem sporo osób mnie podobnych, które w „patriotycznym” tłumie czułyby zapewne dyskomfort i których pamięci na szczęście nikt nie jest w stanie sfałszować.

    http://moskwasadowa.blox.pl/html

  19. Żałoby?! A nie chwały i dumy że nam tak gracko zerżnęli dupę?

  20. Jacek, NH
    Czy wszyscy muszą się dowiadywać o tym, że jest Pan antysemitą o IQ Streichera? Nie może Pan zwierzać się z tego rodzinie i znajomym, zamiast informować o tym publicznie?

  21. mzak
    1 sierpnia o godz. 10:14

    Bzdura!
    Ogarnelo Was jakies lewackie odmozdzenie.
    Wiele krajow obchodzi dni kleski.

    Nie sa to dni radosne ale dni zadumy, pamieci i czci.
    Tak rowniez jest z Powstaniem Warszawskim.
    Nikt w Polsce nie raduje sie w dzien rocznicy rozpoczecia Powstania.
    Wyja syreny a ludzie w powadze zamieraja na kilkanascie sekund by uczcic pamiec tych, ktorzy zgineli za nasza wolnosc.

    Anzac Day – święto państwowe obchodzone w Australii i Nowej Zelandii 25 kwietnia upamiętniające wszystkich, którzy stracili życie w czasie operacji wojskowych tych krajów, oryginalnie zostało ustanowione jako dzień upamiętniający żołnierzy, którzy zginęli w czasie bitwy o Galiipoli,

    Bitwa o Gallipoli – bitwa toczona od 25 kwietnia 1915 do 9 stycznia 1916, która w założeniu ententy miała być początkiem większej operacji mającej za zadanie zdobycie Stambułu i wyeliminowanie z I wojny światowej Imperium Osmańskiego. Operacja ta zakończyła się fiaskiem państw ententy. Łącznie straty obu stron wyniosły 131 tys. zabitych i 262 tys. rannych. Była to największa operacja desantowa I wojny światowe.

  22. @ kruk

    Widzisz koleżko kruk, żydostwo nie zniosło kilku słów prawdy i mój wpis w popłochu usunęło, zapewne ocierając pianę – że tak powiem – z twarzy. Cóż, taka gmina. Gdyby mieli argumenty merytoryczne, pewnie by je tu zapodali, żeby wykazać iż nie mam racji i powoduje mną antysemityzm, ale argumentów brak, Marek Edelman powiedział, jak było, Kacenelson opisał, więc szlag ich trafia, i niech tak zostanie.

    A przed Kazimierzem to Bolesław tzw. Pobożny (pewnie tak pobożny, jak marrani w ornatach, dzwoniący po świecie ogonami na msze), który wpuścił do Polski tę bandę złodziei oraz oszustów i Statutem Kaliskim przyznał jej prawo do grabieży Polski, a także kompletną bezkarność, jaką żydostwo cieszy się po dziś dziś dzień. Statuty to pouczająca lektura także z naszego punktu widzenia, gdyż stanowi fundament żydowskiej rezerwy frakcyjnej, przyzwolenie na fałszowanie pieniędzy oraz na lichwę.

    Można mieć przodków żyjących w Polsce przez wieki i nigdy nie być Polakiem, jak ci nieszczęśnicy ze sztetli, którzy nie tylko nie znali języka polskiego, ale nawet nie wiedzieli, że mieszkają w Polsce.

  23. https://www.youtube.com/watch?v=XyOPRqdF7X8

    Dedykuje wszystkim medom na tym blogu.

  24. 1. Kazdy narod/panstwo potrzebuje mitu zalozycielskiego. Taki mitem dla nowej Polski nie moze byc Czarnecki czy Batory a w duzym stopniu jest wlasnie Armia Krajowa i Powstanie Warszawskie.
    2. Zdumiewa mnie znajomosc alternatywnych wersji historii ktora wykazuja mowiacy o powstaniu. Przypomnijmy ze AK zdolalo (wspol)wyzwolic Wilno I Lwow – i nawet jezeli oddzialy AK zostaly potem zaaresztowane to wystarczy wycieczka na kresy zeby zobaczyc ze z punktu widzenia ludnosci cywilnej operacja „Burza” byla na kresach sukcesem. Poza tym Niemcy wezwali tysiace mlodych ludzi dopracy przy kopaniu rowow itd. Nie bronie dowodcow Powstania – chce tylko uswiadomic ze moze po prostu ratunku nie bylo, ze moze miasto tak czy inaczej czekala czesciowa zaglada. Wiekszosci zniszczen dokonano juz po powstaniu i nie mialy one z punktu widzenia Niemcow zadnego sensu a nawet angazowaly srodki potrzebne na froncie. Himmler/Hitler byli psychopatami ktorzy chcieli zaglady miasta.
    3. W ciagu ostatnich 25 lat opluwano (opluwa sie ) powstancow i AK na wielka skale (vide opowiesc o powstancach gwalcacych Zydowki w Gazecie Wyborczej autorstwa MIchala Cichego czy ekscesy pani Engelking). Najbardziej szokuje heroiczna walka Polityki/Newseeeka/Gazety Wyborczej o oddzielenie Polakow od Polakow zydowskiego pochodzenia. Nalezy powiedziec glosno i jasno: Powstanie w gettcie bylo powstaniem Polakow.
    4. Bycie Polakiem to wybor pewnego systemu wartosci i pewnej wspolnoty. Tego wyboru dokonal Berek Joselewicz i Stanislaw Likiernik. Tego wyboru dokonali pewni czlonkowie mojej rodziny i w imie tego wyboru nikt nigdy nie wydal mojej babci Niemcom.
    5. Czy Powstanie bylo porazka – tak. Czy pokazalo organizacyjny geniusz Panstwa Podziemnego – tak. Czy jest powodem do dumy – tak.
    Pytanie brzmi: jak gracko „zerzneliby nam dupe” bez AK? Ile osob z Zamojszczyzny zastaloby zabite bez ofiary AK? Ilu Polakow zostaloby zabitych gdyby polskie elity poszly na kolaboracje jak elity Francji czy nieslawne Judenraty?
    6. Dzis jest dzien Zaloby Narodowej ale tez dzien kiedy trzeba sobie uswiadomic bez taniego patosu ze wielu z nas zawdziecza swoj byt zolnierzom Armii Krajowej, ze ta organizacja zrobila wiele zeby opoznic calkowita (cel to 85 % wg Generalplan Ost) eksterminacje Polakow i wbrew temu co dzis sie wypisuje takze na lamach Polityki – byla w tych dzialaniach bardzo skuteczna. Czas tez glosno powiedziec ze w kazdej masie jest margines i proby uczynienia z tego marginesu doraznego bicza na ludzi o innych pogladach to zwykle oszustwo intelektualne.

  25. @Doktor Ewa
    Szanowna Pani
    nie wiem ile Pani placa za prowokacje ale uwazam je za obrzydliwe. Nie mam watpliwosci ze moje poglady podziela wiekszosc naszych Rodakow.

  26. @Doktor Ewa
    Szanowna Pani
    1. Na poczatku wyjasnie ze moja babcia byla, jak mawiala cala wies gdzie mieszkala, Cyganka nie mam wiec zaszczytu bycia rodakiem Jezusa Chrystusa.
    2. Ludzie dziela sie na dobrych i zlych. Dyskusje na temat p. Rotschilda nie maja nic wspolnego z Powstaniem Warszawski natomiast doprowadzaja do ekstazy zawodowych specjalistow od walki z polskim antysemityzmem, ktorych jest juz naprawde masa. Pomaga im Pani za darmo czy pani pomoc podlega opodatkowaniu PIT/CIT?

  27. mzak
    1 sierpnia o godz. 10:14
    Nie wszystkie kęski celebrują. Zapomnieli o potopie, rozbiorach lub Maciejowicach. Hucznie obchodzą rocznice września, powstań i Smoleńską

  28. Każda, każda okazja jest dobra, aby dokopać Polakom; aby wykazywać, jak są mali i że wszystko, co robią, to robią źle; że mogliby robić inaczej; że są inne narody, inne kraje – mądre, szlachetne, wielkie – nie takie, jak ten podły, zap… kraiczek nad Wisłą, właściwie: priwislański kraj na zawsze.

  29. kenzo_bojownik
    1 sierpnia o godz. 8:10
    W Arnheim/Arnhem jest „Airborn Museum Hartenstein” , gdzie jest sporo na temat bitwy i gen. Sosabowskiego. Tam też spotkałem młodego Holendra, który oprowadzając mnie zaskoczył doskonałą wiedzą o Polsce z okresu II wojny światowej. Jest tam wystawiona m.in.pewna rzadkość, być może nawet unikat – polski karabin przeciwpancerny sprzed 1939r. Zwrócił mi na to uwagę ów młody człowiek. W miasteczku Driel jest żywa pamięć,a w miejscowym kościele wystawa dotycząca Polaków biorących udział w operacji desantowej.

  30. Chyba w AD 2000, dochodząc do placu Piłsudskiego ,w trakcie obchodów,spotkałem idacą z przeciwka zapłakaną staruszkę.
    „Pan mi da 10 zł,bo o żywych powstańcach nikt nie pamięta”.
    Byc może to była zmyłka.Dałem bo się serce krajało i zapamiętałem.
    Znajomy ,biznesowo,Holender zawióżł mnie do Arnhem by most pokazac.
    Są dokonania zaszczytne .Powstanie 1944 wraz z zadęciem „prawdziwków”,zezwalajacym nawet na mianowanie sanitariuszką bohaterską ,osoby przebywającej wówczas w Suchedniowie,hekatombą
    cywili i rujnacją kompletną do nich nie należy.

  31. Zwykle z takiej okazji pojawiaja sie wpisy „historykow” dla ktorych narodowe zrywy sa przykladem „panskiej, szlacheckiej” zdrady a juz w najlepszym przypadku glupoty. To jest „wiedza” podrecznikowa z czasow stalinowskich przekazywana z ojca na syna niejednokrotnie w jez. rosyjskim nie majaca nic wspolnego z faktami.

    Rozkaz Hitlera o tworzeniu tzw. festung (twierdz) z kazdego miasta doprowadzil do kompletnego zniszczenia Konigsberga, Danzing, Breslau, Kolberg, itp. wraz ze smiercia cywilnej ludnosci niemieckiej, setek tysiecy Niemcow. Ale to sie nie liczy bo to Niemcy, i nie liczylo sie dla Hitlera.
    Rozkazem Hitlera Warszawa zostala zamieniona w Festung Warschau, ludnosc nie byla ewakuowana, straty bylyby identyczne o ile nie wyzsze, miasto zrownane z ziemia. Warszawa byla wezlem komunikacyjnym, strategicznie ulokowana, bez wyniszczajacej walki Hitler by jej nie oddal.
    Panie „rationalist-from-bloodlands”, strzelanine na rogu ulicy trudno nazwac powstaniem a juz z pewnoscia nie moze sie miescic w definicji powstania. Nie zgodze sie, ze strzelanina w gettcie byla „powstaniem Polakow”, przypomne skandal wywolany z nie wywieszeniem polskiej flagi tylko zydowskiej w pierwszych godzinach strzelaniny. Zydzi w sposob symboliczny i widoczny golym okiem odseperowali sie od Polski.

    „doktor Ewa” to nikt inny jak Janusz Z. lub jego inne wcielenie – Leonid. Wyjatkowa swolocz krecaca sie gdzie tylko to mozliwe.

  32. maciekplacek

    Zważaj z łaski swojej na słowa barani łbie, nie zmuszaj mnie żebym była niegrzeczna, bo mimo propagandy genderactwa płochej kobiecie nie przystoi, ale jak mnie wku..rzysz, to kto wie…

    rationalist-from-bloodlands

    Widzisz przybyszu z krwawych krain, znowu neobolszewicy wykasowali moje wpisy tak, żeby nie było wiadomo, do czego się odnosisz. Well, taka gmina…

    See you later, aligator!

  33. „Żydowscy mordercy powstańców z pułku Dirlewangera. Czy Żydzi mordercy powstańców warszawskich odpowiedzą za swoje czyny? Jednym z najkrwawszych katów powstania był Waffen SS w którego skład wchodził pułk Oskara Dirlewangera. Pułk Dirlewangera , który wchodził w skład 36. dywizji Grenadierów miał następujący skład osobowy na sierpień 1944 r:- 240 Romów,- 400 Rosjan,- 268 Żydów,- 120 Ukraińców,- pozostali to Niemcy – kryminaliści i psychopaci z obozów koncentracyjnych, razem 3680 osób. Patrząc na skład osobowy pułku widzimy w nim 268 Żydów. Czy ci Żydzi byli siostrami miłosierdzia u Dirlewangera? na pewno nie, z pewnością mordowali powstańców i ludność cywilną z nie mniejszym okrucieństwem niż pozostali oprawcy czyli Niemcy, Rosjanie, Cyganie i Ukraińcy. Michnikowcy chcą, żebyśmy za wszystko przepraszali Żydów, ale jakoś nie słyszałem o przeprosinach Żydów chociażby za mordy ich ziomków na powstańcach i ludności cywilnej. Nie słyszałem przeprosin za stodołę w Gardelegen , w której to Niemcy spalili żywcem około 1100 osób w tym Polaków. W propagandowej agitce Niemców „ Nasze matki nasi ojcowie ”, którą zakupiła i wyemitowała TVP, jest mowa że to AK mordowała Żydów. Pułk Dirlewangera pokazuje, że było akurat odwrotnie.”

  34. Jacek, NH
    Jesteś jednym z tych genetycznie niedorobionych osobników którzy aby istnieć muszą kogoś nienawidzić. Prawdopodobnie nie znasz żadnego Żyda ale potwierdzasz, że nienawiść do nich wyssałeś z mlekiem matki.
    Przynosisz Polakom taki sam wstyd jak ci nachlani w Londynie, Toronto czy Berlinie na widok których przechodzę na drug stronę ulicy aby nie zostać obryzgany ich chamstwem i nie zarazić sięich prymitywizmem.

  35. takei-butei

    Takim Polakom jak Ty to nikt nie musi dokopywać, sami to robicie.
    Jedyne co potraficie to czekać na zbawcę, czy to Jezusa czy Stalina.

  36. Panie Hartmanie, w wielu kwestiach opisanych przez pana, mam podobne zdanie.
    Za chwilę w Polsce i moich nadodrzańskich Słubicach, bada działac syreny, by uhonorowac warszawskich mundurowych i cywilnyzch uczestników, w tym poległych Powstania Warszawskiego.
    Cześc Ich pamieci !

    Rakoczy

  37. Jacek NH.
    Idiotyzm jakim sie popisales piszac o skladzie osobowym SS-Sonderkommando Dirlewanger jest na miare slynnej stonki ziemniaczanej zrzuconej na Polske przez CIA. Chcesz dowiedziec sie kim oni naprawde byli to polecam ci wybranych kilka pozycji:
    „Hitler’s Bandit Hunters: The SS and the Nazi Occupation of Europe”
    – autor: Philip W. Blood.
    „The Cruel Hunters: SS-Sonderkommando Dirlewanger Hitler’s Most Notorious Anti-Partisan Unit” – autor: French L. MacLean.
    „The SS-Sonderkommando „Dirlewanger”: A Memoir” – autor: Rolf Michaelis.
    Wszystkie pozycje do dostania na Amazon.
    W poczatkowej fazie Dirlewanger mial rekrutow sposrod zboczencow sowieckich i ukrainskich, ale szybko sie wykruszyli w operacjach na Bialorusi i Ukrainie. Jego jednostka w Warszawie skladala sie wylacznie z niemieckich kryminalistow. Procentowo poniesli nawieksze straty bo ponad 2700 zabitych. Byli trzykrotnie uzupelniani.

    jasny gwint:”Nie wszystkie kęski celebrują … ”
    Prawda, prawda … Juz obchodzimy i obchodzic hucznie bedziemy: Pazdziernik 56, Marzec 68, Gdansk 70 itp, itd.
    Dobrze gwincie piszesz piszac „oni”, tzn. nie ty tylko „my”, bo ty i twoi towarzysze, ktorzy przez lornetki patrzyli na plonaca Warszawe pijac bimber pod zrabowane ogorki to nie „my”.
    Z cala pewnoscia „ty” to nie „my”.
    Pytanie jest, co „ty” u nas tu robisz ?

    sztubak:”Prawdopodobnie nie znasz żadnego Żyda ale potwierdzasz, że nienawiść do nich wyssałeś z mlekiem matki.”
    Ty mnie sztubaku upewniasz, ze wychowales sie na mleku krow rasy „Yitzhak Shamir”.

  38. sztubak
    1 sierpnia o godz. 16:23

    Mylisz się i to ohydnie. Owszem, czekam na zbawcę, ale ma on na imię Kim Dzong Un. Natomiast co do dokopywania, to ćwiczę pilnie u Mistrza Hartmana, może kiedyś mu dorównam, ale wątpię.

  39. Jacek, NH
    Proszę nie łgać tak bezczelnie i bezwstydnie na temat składu brygady Dirlewangera, nie było tam żadnych żydów ani cyganów, co łatwo sprawdzić jednym kliknięciem w dzisiejszych czasach. To kłamstwo jest tak podłe i prymitywne, że aż śmieszne.

  40. Zgadzam sie z artykulem, aczkolwiek w moim otoczeniu wsrod Polonii Amerykanskiej jest pewien rozdzwienk na temat sensu samego powtania.
    Ja jako dziedciak 9 cio letni spotkalem sie z wygnancami z poawstanczej Warszawy, po upadku powstania. Moi rodzice przygarneli ich ze stacji kolejowej w Czestochowie, gdzie „wygnancy” zostali wyladowani.
    Czy dluzej zyje, tym bardziej jestem przekonany, ze Powstanie bylo przestepstwem Rzadu Londynskiego i jego delegatury w Polsce. Jasnym bylo, ze powstanie bylo skierowane przeciw Sowietom, ktorzy mieli sie liczyc z polskim rzadem. Z doswiadczen z Wilna, Lwowa i Lublina winno byc wiadomo, ze Sowieci nie beda sie liczyli z nikim, nawet z wlasnymi sojusznikami, Anglikami i Amerykaninami. Swiadczy o tym odmowa ladowania anielskich i amerykanskich bombowcow na wschodnich terenach Polski okupowanych przez Sowietow. Wniosek, w kazdym wypadku jesli Powstanie by sie udalo lub nie, decyzja o okupacji Polski przez Sowiety byla przesadzona. Moze komunistyczny Zwiazek Patryjotow Polskich byl swiadomy politycznej rzeczywistosci i w konsekwencji powstal PRL a nie jeszcze jedna Polska Republika ZSSR. Jedyne „powstanie” ktore sie udalo, to postanie Solidarnosci. Dwa lata temu podziekowalem Lechowi Walesie, ktory przylecial do Miami, ze zmiana systemu w Polsce odbyla sie bez (prawie bez) przelewu krwi. Disiaj wielu ludzi uwaza, ze Polacy nie rozliczyli sie z „komuchami” , ale wedle mnie wrogiem Polski nie byli nawet Rosjanie, ale system sowiecki ktorego zbrodnicze ostrze bylo skierowane zarowno w strone Rosjan jak i Polakow. Dzsiaj Polacy zapominaja ze ilosc zamordowanych przez Sowietow Rosjan przewyzsza liczbe zamordowanych Polakow.
    Jan Czekajewski

  41. Poglady doktor Ewy / Jacka,NH nie roznia sie od pogladow faceta ktory podpisywal sie dr. Goebbels. Twierdzil, ze kazde klamstwo powtarzane w nieskonczonosc zostaje w koncu zaakceptowane. Proponowal aby usunac z kultury niemieckiej Heinego, Mendelssohna i innych. Czy od wyzej wymienionych padnie propozycja aby usunac z kultury polskiej Wieniawskiego, Lesmiana, Tuwima, Slonimskiego no i K.K. Baczynskiego?
    Jak trzeba nienawidziec siebie samego, aby w ten dzien, na taka propozycje siac taka nienawisc?

  42. Co za ironia losu !!!
    W czasach PRL 1 sierpnia był w Warszawie dniem naszej prywatnej zadumy, naszej prywatnej pamięci i naszego prywatnego smutku gdy bez zadęcia, hałasu orkiestr wojskowych i przemówień pełnych, w najlepszym razie frazesów, a w najgorszym obrzydliwych kłamstw, każdy z nas w ciszy i skupieniu, z bukietem białych i czerwonych mieczyków, odwiedzał Powązki i inne warszawskie miejsca związane z Powstaniem.
    Nie czuję ŻADNEJ nostalgii za PRL, ale tej jednej rzeczy bardzo mi teraz brakuje.

  43. sztubak
    1 sierpnia o godz. 17:29

    Ależ nie, co to to nie, ty się nigdy nie mylisz. Ja nic nie mogę, ty zaś możesz wszystko. Istny bóg z ciebie. Istny.

  44. Dla mnie to przeszłość. Szczerze mówiąc mało mnie ona obchodzi.Razi mnie tylko, że wykorzystywanie tej strasznej i w sumie zupełnie bezsensownej jatki do bieżących celów politycznych z każdym rokiem narasta, jakby okres czasu od tej daty się zmniejszał.
    A swoją drogą czy nie można zamiast tych napuszonych i niesmacznych – biorąc uwagę, że to jednak taniec na grobach, świętować rocznicy bitwy pod Grunwaldem? To zbliżony czas, a niedługo z obydwóch zdarzeń nie będzie żyjących świadków. No i Grunwald to jednak zwycięstwo

  45. A teraz na temat.

    Jeden z moich cenionych nauczycieli powiedział co następuje,

    „Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia, albo z ostu figi? Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce.
    Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców.”

    Owoce wydania rozkazu do powstania wszyscy znamy.

    Wysłać kiepsko uzbrojone dzieci na zaprawionych w bojach Niemców to zbrodnia.
    Popatrzmy prawdzie w oczy, prawda nas uczyni wolnymi.

  46. Porownywanie Powstania Warszawskiego z Powstaniem w Getcie..
    nie ma sencu …
    Zydzi mogli wybierac miedzy smiecia i bohaterska smiercia ..??
    Polacy mogli nie watpic w swoje przekonania . Tylko tyle .
    Niestety , smierc czlowieka nie ma w sobie nic heroicznego ;
    jest brzydka i nieskoczenie smutna .
    Pozdrawiam
    ps.
    Nawiasem mowiac czegos tak wywazonego i madrego o Powstaniu Warszawskim ,jak ten artykul, do tej pory nie czytalam …

  47. takei-butei
    Przrepatrz swoje wpisy i pokaż jeden pozytywny.

  48. Tak. Holendrzy pamietaja. Spotykam sie z tym na codzien. Poza tym w Arnhem mieszka wielu Holendrow noszacych polskie nazwiska, po dziadkach zolnierzach ktorzy po wojnie nie wrocili do kraju. Moim wpisem chcialam jakos odpowiedziec pani ktorej zamiarem bylo obrazenie Gospodarza, powatpiewajacej w ogolnie dostepna wiedze na temat Zydow ktorzy zgineli. Stad proba pokazania iz arytmetyka widziana na wprost nie zawsze oddaje stan rzeczy. I moze dodam iz w moim przekonaniu czasem jedna pojedyncza historia warta jest mszy. Swiadomosc ogromu paralizuje, powoduje znieczulice. Tak bylo ze mna w Oswiecimiu. Ale to juz inna historia.

  49. Polonia-Sawa
    1 sierpnia o godz. 18:23
    „Nawiasem mowiac czegos tak wywazonego i madrego o Powstaniu Warszawskim ,jak ten artykul, do tej pory nie czytalam …”

    Wyglada na to, ze szanowna Pani malo czyta.
    Nic zatem dziwnego, ze Dobrodziejka ma problemy ze skleceniem do kupy paru sensownych zdan.

  50. Wiecznie co roku to samo mędzenie. Nawet dzisiaj, w sobotę, kiedy można by było coś fajnego w telewizji obejrzeć dają jakieś smęty powstańcze. Było, przegrali, koniec.

  51. Czasami zastanawiam sie, dlaczego polskie swieta narodowe
    wzbudzaja takie niezdrowe emocje wsrod antypolskiej swoloczy.

  52. @Jacek, NH

    Cofam co napisalem poprzednio. Ani na glowe sie nie lecz ani na nogi. To juz koniec. Tylko przeszczep mozgu ale ZUS za to nie placi. Masakra!

  53. A to jest takie proste.
    Uwzględniając oczywiscie warstwę kulturową i społeczne uwarunkowania osobnicze .
    Chodzi mi o uwarunkowania fizjologiczne.Od Boga pochodzące.
    Np wnętrostwo lub bezpłodnośc.Z celibatu także.Fizjologia decyduje tutaj o psyche.Psyche cierpi.Także gdy dzieci się odłączą nie podzielając mocherozauroczenia.
    Media donoszą o epokowym sukcesie medycznym dostarczającym szczepionkę likwidujacą śmiertelne zagrożenie virusem Ebola.
    Czekam ,z nadzieją,że fundacje z Krzemowej Doliny wesprą skutecznie poszukiwanie szczepionki eliminujacej ,całkowicie ,wpływ wad fizjologicznych (zwłaszcza polityków) na powstawanie psychopatii oraz mitygującą wpływ na psyche procesów kulturowych wymyślonych przez psychopatów fizjologicznych.
    To się zdarzy niezawodnie.
    Czekam

  54. sztubak
    1 sierpnia o godz. 18:42

    Np. pozytywny 25.10.2014 obrona Anny Grodzkiej wyrzuconej z klubu TR, gdy Hartman był szefem rady politycznej… Np. pozytywny: oburzenie na „Politykę”, że ocenzurowała tekst Hartmana…

  55. Dziękuję Panie Hartman. Tak mało jest takich artykułów. Prawdziwa odtrutka.
    Osobiście, gdy się zbliża 1 sierpnia przestaję słuchać mediów. Jak można czcić zbiorowe samobójstwo. Polska megalomania z miksowana z hipokryzją, coś odrażającego.
    Pana daleka krewna, pewno znalazłaby wspólny język z moim ojcem. Chyba też coś mi po nim zostało.

  56. Levarze czemu posądzasz Polonie-Save że mało czyta?
    Tak na oko, wygląda to odwrotnie.

  57. To zabawne, że zawsze zarzuca się, przy takich okazjach, Polakom smutek, patos, a tym razem, że jest zbyt wesoło, chwacko. Pan się domaga żałoby. Jak Pan sobie to konkretnie wyobraża? Wszechobecną czerń, msze? Serio, na czym ma polegać żałoba 70 lat po tragedii?
    Myśli Pan, że w tych obchodach nie ma zadumy, refleksji, że dopóki nie zmiesza się go z błotem, to nie myśli się nad jego zasadnością czy alternatywną historią?
    Kolejna kwestia to zarzut, że Polacy świętują klęski. Jak można nie upamiętnić wydarzenia, które pochłonęło życie prawie 200 tys. ludzi? Ten dzień jest właśnie po to by o nich pomyśleć. „Świętowaniem” raczej bym tego nie nazwała. A czyż nie świętujemy zwycięstw 15 sierpnia, 31 sierpnia, 4 czerwca? Rozmach obchodów powstania jest po prostu proporcjonalny do ofiary jakie poniosła ludność i miasto. Co poradzić na to, że ogrom tragedii Powstania porusza polskie serca bardziej niż jakiekolwiek inne chociażby zwycięskie wydarzenie.
    Poza tym, ktoś kto podejmuje heroiczną walkę z okrutnym i liczniejszym wrogiem, zawsze zyskuje szacunek. Nie róbmy też z powstańców bezmyślnych głupców i samobójców. Skoro historycy nie są zgodni co do oceny, to dziwią mnie te radykalne opinie. Mieli przecież Sowietów na przedmieściach, liczyli na ich pomoc, byli zachęcani w komunikatach radiowych. Poza tym nie tylko w polskiej stolicy wybuchło powstanie.

  58. stefan57
    1 sierpnia o godz. 21:38

    Cóż, niektórzy wolą się zabić, byle tylko nie żyć w niewoli faszystowskich hitlerowców lub rosyjskich komunistycznych sojuszników Hitlera, którzy razem z nim napadli na Polskę w 1939…

    Poza tym, niektórzy wolą czcić tych samobójców, ich wola, niektórzy zaś nie – twoja wola. Oni, ci samobójcy. też się zabili, abyś i ty był wolny i miał prawo nimi gardzić…

  59. Nie podoba się Marek Edelman, Brian Mark Rigg, Szmul Zygelbojm, Roman Kramsztyk, ani Icchak Kacenelson, to może choć Wieszcz, Adam Mickiewicz, skoro tu sami stuprocentowi Polscy? A bardzo a propos, gdyż przewidział mord w roku czterdzieści i cztery, dokonany przez żydowskiego tyrana Heroda, a także zsyłkę rzeki polskiej młodzieży na zmywaki Europy, nędzę sądownictwa, ocet i żółć dotacji, nację naszych ciemiężycieli oraz urąganie Polsce przez przez ogłupiony Zachód, który – jak słusznie mawiał Marszałek Józef Piłsudski – „jest parszywieńki”. Przewidział także nawrócenie putinowskiej Rosji, której Bóg przebaczy. Proszę uważnie przeczytać, co pisał o bolszewickich dziadach:

    Tyran wstał – Herod! – Panie, cała Polska młoda
    Wydana w ręce Heroda.
    Co widzę? – długie, białe, dróg krzyżowych biegi,
    Drogi długie – nie dojrzeć – przez puszcze, przez śniegi
    Wszystkie na północ! – tam, tam w kraj daleki,
    Płyną jak rzeki.
    Płyną: ta droga prosto do żelaznej bramy.
    Tamta jak strumień wpadła pod skałę, w te jamy,
    A tamtej ujście w morzu. – Patrz! po drogach leci
    Tłum wozów – jako chmury wiatrami pędzone,
    Wszystkie tam w jednę stronę.
    Ach, Panie! to nasze dzieci,
    Tam na północ – Panie, Panie!
    Takiż to los ich – wygnanie!
    I dasz ich wszystkich wygubić za młodu,
    I pokolenie nasze zatracisz do końca? –
    Patrz! – ha! – to dziecię uszło – rośnie – to obrońca!
    Wskrzesiciel narodu,
    Z matki obcej; krew jego dawne bohatery,
    A imię jego będzie czterdzieści i cztery.

    Panie! czy przyjścia jego nie raczysz przyśpieszyć?
    Lud mój pocieszyć? –
    Nie! lud wycierpi. – Widzę ten motłoch – tyrany,
    Zbójce – biegą – porwali – mój Naród związany
    Cała Europa wlecze, nad nim się urąga –
    „Na trybunał!” – Tam zgraja niewinnego wciąga.
    Na trybunale gęby, bez serc, bez rąk; sędzie –
    To jego sędzie!
    Krzyczą: „Gal, Gal sądzić będzie!”
    Gal w nim winy nie znalazł i – umywa ręce,

    A króle krzyczą: „Potęp i wydaj go męce;
    Krew jego spadnie na nas i na syny nasze;
    Krzyżuj syna Maryi, wypuść Barabasze:
    Ukrzyżuj, – on cesarza koronę znieważa,
    Ukrzyżuj, – bo powiemy, żeś ty wróg cesarza”.
    Gal wydał – już porwali – już niewinne skronie
    Zakrwawione, w szyderskiej, cierniowej koronie,
    Podnieśli przed świat cały – i ludy się zbiegły;
    Gal krzyczy:”Oto naród wolny, niepodległy!”

    Ach, Panie, już widzę krzyż – ach, jak długo, długo
    Musi go nosić – Panie, zlituj się nad sługą.
    Daj mu siły, bo w drodze upadnie i skona –
    Krzyż ma długie, na całą Europę ramiona,
    Z trzech wyschłych ludów, jak z trzech twardych drzew ukuty. –
    Już wleką; już mój Naród na tronie pokuty –
    Rzekł: „Pragnę” – Rakus octem, Borus żółcią poi,
    A matka Wolność u nóg zapłakana stoi.
    Patrz – oto żołdak Moskal z kopiją przyskoczył
    I krew niewinną mego narodu wytoczył.
    Cóżeś zrobił, najgłupszy, najsroższy z siepaczy!
    On jeden poprawi się, i Bóg mu przebaczy.

  60. ja pamietam ze sw pamieci marszalek Pilsudski mial tez sporo do powiedzenia na temat 100% Polakow…i nawet chyba juz sie ciesze na mysl ze niedlugo do Polski zawitaja uchodzcy z takich stron gdzie podobnych slow jak te ktore tu padaja nie puszcza sie mimo uszu.

  61. Panie Profesorze,
    co do tego czy zaloba narodowa, czy tez dzien pamieci – nie mam wyrobionego zdania. Wiem, ze tacy Japonczycy z Hiroszimy takze upamietniaja wiadomy dzien, i jest to znacznie blizsze dnia pamieci w polaczeniu z dniem zalobnym anizeli polskiej martyrologicznej tromtadracji narodowej. Oni wiedza kiedy, po prostu, nalezy zamknac dziob i zadumac sie nad nieszczesciem ludzkim, spowodowanym glupota ich przywodcow.
    A mozna to zrobic nie ujmujac nic z pamieci o bohaterstwie wielu powstancow, ktore zawdzieczac mogli bezdennej glupocie i wrecz zbrodniczym postepowaniu ich przywodcow.

    Japonczycy spuszczaja glowy i wsluchuja sie w dzwiek gongu. Co goraco polecalbym i warszawiakom, szczegolnie ze w Powstaniu zginelo ich tyle co w Hiroszimie i Nagasaki lacznie. Gong nie jest tu niezbednym rekwizytem.

  62. .

    @ jasy gwint
    1go sierpnia 9:01

    Nie neguje wkladu, poswiecenia,
    i ofiar tych ktorzy szli ze wschodu,
    ich opcje byly ograniczone
    tak jak tych walczacych na
    innych frontach, wlaczajac
    skomplikowana sytuacje tych
    wcielonych do Wehrmacht’u…

    Berling stracil robote za
    przyczolki na wisle,
    wpis wczesniejszy dealt
    with personal issues, nie
    mial na celu historycznej
    analizy okresu ww2 w
    kontexcie polski

    ~

  63. Hiroszima była nastepstwem agresji japońskiej.
    Nie ma tu zadnej parabolii historycznej.

    Ofiary niemieckie nie są ofiarami na skutek Powstania tak jak II Wojna Światowa nie wybuchła na skutek kampanii wrześniowej.
    Są ofiarami zbrodniczej agresji niemieckiego hitleryzmu.

    W obchodach rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego nie ma narodowego zadecia czy zbędnej martyrologii.
    Jest zaduma nad tragiczną historią i pamięć
    Powstańcy gineli za wolną Polskę co wydaję się lewackiej holocie niezrozumiałe i nie do strawienia.

    Zgodnie z ich logiką walka o naród jest nie do pogodzenia z jakimś postkomunistycznym internacjonalizmem, który według nich jest objawem postępu.

    Polska nie mogła w 1939 wygrać z Niemcami.
    Krytycy Powstania powinni być konsekwentni…walka z silniejszym o wlasny kraj i naród „to zbrodnia przywódców „…
    w ten sposób chcą zdobyć historyczne alibi na swoją kolaboracje z sowietami.

    Chcą nas już za wczasu przygotować do gorliwego poddawania się jakiemukolwiek dyktatowi z zewnątrz.

  64. Jak zwykle – „ujadające kundelki” (jak powiedział jeden pasibrzuch), ale poza tymi wyjątkami mądre komentarze na mądry felieton. Raczej czytam, rzadko się wypowiadam, ale zainteresowanym polecam „Obłęd’44” Piotra Zychowicza (arcyprawicowca, więc trudno Go posądzać o antypolską propagandę). Są tam próby odpowiedzi (rzetelnie udokumentowane), na temat powodów powstania i roli tzw. „rządu londyńskiego” (nie wszystkich jego członków, ale większości).
    Pozdrawiam używających mózgu do myślenia, a nie szczucia 🙂

  65. Jac.
    2 sierpnia o godz. 8:59

    Twój wpis o ujadających kundelkach idealnie pasuje do tekstu Hartmana, tekst sobie ujada i na zdrowie, a karawana jedzie dalej: Polacy po swojemu i godnie, bez pompy i patosu czczą tę Rocznicę. I czcić będą tak samo, choćby i Hartman napisał milion tekstów.

    Gdyby zaś tekst był mądry, to by milczał i szanował to, jak czci się Rocznicę, nie pokazywał, jak inne narody czczą, nie dawał cudzych wzorców…

    To tak, jak gdybyś ty czcił ważną dla ciebie Rocznicę, a ziomal ujadał, krytykował cię i pokazywał, jak należy inaczej czcić, jak brać przykład od obcych… Byłbyś kontent, powiedziałbyś, że wypowiedź ziomala jest mądra?

    Pozdrawiam ludzi szanujących cudze zwyczaje, a nie bez kultury ujadających…

  66. Za to ,że ojciec andersowiec potepił wywolanie powstania?

  67. Ha, jakże się dziwić bredniom jakiegoś „Jacka z NH” czy „Doktor Ewy”, skoro przykład idzie z góry, oto: „ustawy o leczeniu niepłodności i uzgodnieniu płci, a także antyprzemocowa konwencja to zdaniem abp. Marka Jędraszewskiego z Łodzi zdrada wobec wartości moralnych, dla których wybuchło Powstanie Warszawskie”.
    http://wyborcza.pl/1,75478,18473687,abp-jedraszewski-in-vitro-konwencja-i-ustawa-o-uzgodnieniu.html#ixzz3hdu9nuNM

    Wizja powstańców bijących się z Niemcami o zakaz in vitro i prawo do lania bab wraz z przychówkiem ma szansę na tytuł bredni roku.
    Jacku NH, Doktor Ewo, możecie się od arcybiskupa wiele nauczyć.
    Proponowałbym nie skupiać się jedynie na antysemityzmie, ale przebić arcybiskupa sugestią, że Powstanie Warszawskie było również obroną Polski przed „islamizacją”. Jak szaleć, to kiene grenzen 🙂

  68. Takei-butei.
    „Niektórzy wolą się zabić” …. może?…. ich prawo. Ale ci „niektórzy” nie mają prawa skazywać na śmierć miasta z setkami tysięcy jej mieszkańców, którzy nie woleli się zabić, dla garstki chorych na ambicje wojskowych.
    „Też się zabili abym ja był wolny”……… nijak nie mogę tego pojąć, jak się ma obłęd powstania do mojej wolności. Pochwalę się: Ja się czułem zawsze wolny, nawet w PRL .
    „Miał prawo nimi gardzić”, a gdzie się doczytałeś pogardy dla powstańców w moim krótkim tekście? Piszę o obecnym , powszechnym, bezkrytycznym hołdzie, jakimś „moralnym zwycięstwie”. Nad czym? Głupoty nad rozumem? Śmierci nad życiem?

  69. W czasie wojny żydowskiej przeciw Rzymowi w I wieku zgineło, według Tacyta, co najmniej 600 tys. Żydów, Józef Flawiusz podaje, że znacznie więcej. Oczywiście nie tylko Żydzi podnosili bunty, ale oni robili to bezsensowanie i fanatycznie. Buntować się można, ale należy zadbać o odpowiedni timing. Żydzi zawsze wybierali czas najgorszy z możliwych – w I i II wieku, kiedy Rzym był u szczytu potęgi. Zwycięstwo było niemożliwe, do stłumienia powstania w I w. rzymianom wystaczyły trzy legiony (mieli ich ok. 50, nie licząc wojsk pomocniczych), a dysproporcja sił był jak dziś między USA i Albanią. Żydzi o tym wiedzieli, Józef Flawiusz, początkowo też powstaniec, pozostawił przecież świetny opis rzymskiej machiny wojskowej. Ale jak by tego mało, po upadku Jerozolimy niedobitki powstańców przeniosły się do Egiptu i tam usiłowaływ wzniecić bunt wykazująć szczególna agresywność wobec współwyznawców, którzy nie mieli na to najmniejszej ochoty, wiedząc czym to grozi. Egipt miał w państwie rzymskim status szczególnej prowincji, zaopatrywał milionowy Rzym w zboże, więc liczenie na to, że tamtejsza ludność żydowska zdoła go „wyzwolić” i opanować to już były aberacje fanatyzmu. A przecież ludność w basenie Morza Śródziemnego, która została włączona w obręb cywlizacji rzymskiej historycznie na tym skorzystała. Europa środkowa ma prawo dziś narzekać, że legiony rzymskie zatrzymały się wówczas na Renie i Dunaju.

    Panie Hartman, proszę nas nie uczyć jak wystrzegać się fanatyzmu. Powstanie Warszawskie wybuchło w stolicy w dobrym timingu, kiedy do Wisły podeszala armia jednego z członków koalicji antyhitlerowskiej, reszta to tylko późniejsze interpertacje w oparciu o pełną wiedzę o tym, co się wydarzyło.

  70. Polonia-Sawa
    „Porownywanie Powstania Warszawskiego z Powstaniem w Getcie..
    nie ma sencu … Zydzi mogli wybierac miedzy smiecia i bohaterska smiercia”….

    No w tym sensie „nie ma sensu”, że Żydzi byli w sytuacji bez wyjścia i zandato kalkulowali. Uważali, że Niemcy nie mogą zlikwdować 300 tys. ludzi, może mogą 100 tys. ale nie aż tyle. Zginą ubożsi i mniej zaradni, ale reszta zostanie. Kiedy zostało w getcie 200 tys. kalkulowano podobnie. Powstanie wybuchło, kiedy zostało już tylko 100 tys. Gdyby powstanie wybuchło wcześniej, to może w ogólnym zamieszaniu uratowało by się więcej ludzi, ale to tylko hipoteza.

  71. @Falicz

    Nikt lepiej nie przysłużył się „lewackiej hołocie” jak tzw „przywódcy” rzucając na stos kwiat młodzieży inteligenckiej oraz substancję miasta.
    „Prawacka hołota” nie brzmi dobrze w polszczyżnie.A szkoda.

  72. @ moskwasadowa

    Nie czytam żydowskich gazet dla Polaków, jedynie dla Polityki robię czasem wyjątek, raczej z przyzwyczajenia, niż z zainteresowania, w oceanie bredni trafia się tu bowiem czasami interesujący artykuł, niczym interesujący film na upadłym festiwalu Era Nowe Horyzonty.

    Przypomina się na blogu Hiroszimę oraz Nagasaki – kolejne ludobójstwo żydowskich psychopatów, tym razem z Los Alamos. Pobili wtedy rekord – 200 tysięcy ludzi w 9 sekund. Nawet krematoria obsługiwane przez żydowskie komanda nie były tak wydajne, nawet izraelskie bombowce w bezbronnej Palestynie. Opowiadał potem Richard Feynman, że wszyscy podczas testu pękali, chowali się w okopach, jak spanikowane szczury, a tylko on, młody geniusz, nałożył ciemne okulary i przyglądał się eksplozji spokojnie z samochodu. Był pewny wyliczeń tak, jak Rotszyld ze swoją bandą, odpalając Goldmanem ludobójczą bombę atomową derywatów, przeciwko ludzkości całego świata oraz wkręcając Grecję w spiralę zadłużenia.

  73. stefan57
    2 sierpnia o godz. 11:58

    1) „jak się ma obłęd powstania do mojej wolności” – wczoraj premier Polski Kopacz to wyraziła jasno, że bez Powstania Warszawskiego, Polska nie byłaby wolna. Tak to się ma do twojej wolności. A, obłęd powstania…, no, tak, najwięksi w dziejach świata rzeźnicy faszystowscy tłumiący Powstanie byli wolni od obłędu, tylko Polacy broniący się przed rzezią wpadli w obłęd, prawda…

    Ludność cywilną wymordowali Niemcy, okrutni sadyści i rzeźnicy bez litości. Nikt wtedy nie był w stanie nawet sobie wyobrazić, do czego są oni zdolni, nikt. To Hitler razem ze Stalinem poprzez pakt Mołotowa skazali Polaków na śmierć, to oni mieli Polaków za podludzi. Ale ty stawiaj hitlerowskie bestie na równi z ich ofiarami, stawiaj, dobrze ci to wychodzi.

    W tym określeniu twoim „zbiorowe samobójstwo” wyraża się pogarda. Wczoraj powstańcy mówili, że nawet gdy dziś wiedzą, ilu ludzi warszawiaków zginęło i w jak okrutny sposób, to i tak by powstali przeciwko hitlerowcom. I ja ich rozumiem…

  74. Mauro Rossi
    2 sierpnia o godz. 12:17

    Niczego im nie tłumacz. Dla nich Leonidas, Spartakus, obrońcy Masady, obrońcy Leningradu (milion ofiar) itd. zawsze będą godnymi czci bohaterami. Tylko nie Polacy, dla nich Polacy to fanatyczni idioci z obłędem samobójstwa…

    Spartakusa stawiali za wzór bohatera, a nie fanatyka obłędnego samobójcę, 6 tysięcy ukrzyżowanych, sto tysięcy zabitych, ale dla Polaków takiego zrozumienia nie mieli…

  75. Wojciech K.Borkowski
    1 sierpnia o godz. 20:36

    Jeżeli Powstanie Warszawskie było szaleństwem , to nieporównanie większym szaleństwem było zdziczenie hitlerowców , którzy uważali się za elitę rasową globalnego świata. Wydanie rozkazu niszczenia Warszawy i mordowania jej mieszkańców w czasie nadchodzącej i nieodwracalnej klęski III Rzeszy jest ostrzeżeniem przed takimi zagrożeniami w obecnych czasach.
    Przywódcy obłąkanych krajów nie przyjmują do wiadomości oznak nadchodzącej klęski. Niemcy hitlerowskie to ich protoplasta, to europejskie stadium globalnej dyktatury, która również dzisiaj pozostaje chorym marzeniem banksterskich elit.
    Każdy żołnierz mordujący inne narody poza granicami własnego państwa jest przestepcą, ale dyskutujący w mediach kandydaci na niewolników próbują obciażyć winą nierozsądnych Polaków, walczących na własnej ziemi ?

    Twój komentarz czeka na moderację.

    Dlaczego czeka na moderację ?

  76. takei-butei.
    Już wiem, wczoraj Premier Kopacz, wyjaśniła że dzięki powstaniu jestem wolny.
    Może takie słowa Ciebie czynią wolnym, mnie tylko dowodzą tego co pisałem w pierwszym komentarzu; polskiej głupiej martyrologicznej megalomani.
    Powstańcy po czterech latach okupacji nie mogli sobie wyobrazić , do czego jest zdolny okupant? To ma być na obronę ich głupiej decyzji? To żyli oni na księżycu , czy w okupowanej Polsce, czy w świecie iluzji?
    „Wczoraj powstańcy mówili, że nawet gdy dziś wiedzą, ilu ludzi warszawiaków zginęło i w jak okrutny sposób to i tak by powstali przeciwko hitlerowcom. I ja ich rozumiem” , no to ja przepraszam, tego już komentować się nie da.
    Jedynie mogę zaapelować: Profesorze Hartman pisz Pan więcej, odtruwaj polskie chore dusze i umysły. Sprawa pilna ,bo okazuje się że dalej są wśród nas „powstańcy” gotowi iść na wojnę i ginąć w proporcji 1/120. Słownie: jeden wróg za sto dwadzieścia prawdziwych Polaków. Przerażające.

  77. Jeszcze raz.
    Każda walka z silniejszym przeciwnikiem może dla niektórych zaslugiwac na miano nieodpowiedzialnego szaleństwa.

    Od kampanii wrześniowej począwszy
    Na walce z komuna skończywszy.

    Jaką alternatywę proponuje lewacka holota?

  78. Ilu Polaków by zginęło gdyby nie było Powstania nikt nie potrafi odpowiedzieć

    Ocena historii z punktu widzenia dzisiejszej wiedzy to szalbierstwo.

    A ponieważ każdy nawet cwiercinteligent o tym wie…
    Chodzi o bieżące cele polityczne i ideologiczne.
    I jedynie tak należy odczytywać coroczne jojczenie lewackiej holoty, która potrafi rozgrzeszyc Katyń a potępić Powstanie Warszawskie.

  79. stefan57
    2 sierpnia o godz. 15:32

    To, co ty o mnie, ja mogę powiedzieć o tobie.

    A od ofiar bandytów hitlerowskich się od…

  80. @Falicz

    Każdy cwierc inteligent wie ,że historia ocenia po rezultatach a nie po intencjach.
    Hołota ,każdej maści,usiłuje to kwestionowac.

  81. https://m.youtube.com/watch?v=vreEtyyjzxM

    Norman Davies
    „Nie było alternatywy. ”

    Powstanie Warszawskie było jedynym możliwym wyjściem wrozgrywce o polską suwerenność.

  82. Andrzej Falicz
    2 sierpnia o godz. 17:13

    Daj już spokój, Normana Daviesa też nazwą obłąkanym fanatykiem o zatrutej chorej duszy i takimże umyśle.

  83. „70 lat po masakrze, w której zginęło 300 tysięcy Warszawiaków historycy wciąż debatuja dlaczego gotowa do walki AK nie wywołała powstania by pomóc nadchodzącej Armii Czerwonej”…

    Jeden z tematów dyskusji na zjeździe historyków Kraju Rad w Moskwie 2015 roku.

  84. Jak zwykle to bywa w niedziele, powedrowalem rano na polityka.pl
    Temat: Powstanie Warszawskie i bardzo trafnie napisany blog przez p. Hartmana.
    Nie znam p. Hartmana, nie mieszkam w Polsce, wyjechalem w 1977 i sledze polskie wydarzenia socjo-polityczne z odleglosci. I moze ta odleglosc sprawia, ze elementy emocjonalne sa od lat zagluszone.
    Nie moge tego natomiast powiedziec o moich rodakach. Jakikolwiek by to nie byl temat, schemat odpowiedzi jest taki sam: najpierw opinia, potem riposta na riposte, nastepnie oplucie, zniewaga, i charakterystyczny (dla niektorych) anty-semityzm. Dyskusja moze byc o paszy dla krow ale temat zydowski musi sie pojawic. Zydzi. To oni. Oni sa powodem klesk swiatowych a takze regionalnych. To oni -Zydzi mordowali Polakow, rujnuja swiat finansowy. To oni. Oni wybudowali twierdze medialne i kontroluja nasze umysly.
    To Zydzi robia filmy i nie dopuszczaja goi do interesu w Hollywood.
    Ok. Jesli to prawda, to zrobze cos Polaku zeby to zmienic. Przeciez jestes geniuszem.

    Zmiana tematu: Powstanie. Z perspektywy czasu, niewatpliwie decyzje o podjeciu walki z Niemcami byly zbyt pochopne, wiedza na temat strategii militarnych sojusznikow i „sojusznikow” niedostateczna, a nadzieja walki sie nie wygrywa. Byl to wzlot w starym listopadowo-styczniowym stylu bez rozeznania kontekstu, naiwny i malo odpowiedzialny.
    Patrzac na malych chlopcow z butelkami benzyny w reku serce sie kraja. Przypominaja sie zdjecia z intifady i niemocy Palestynczykow wobec agresji Izraela. Ale i w tym i w tamtym przypadku trudno znalezc odpowiedz co by bylo gdyby tych walk nie podjeto. Trudny temat do oceny i dlatego plucie na kogos kto ma inna opinia jest dowodem ze dyskutanci do dyskusji nie dorosli.

  85. Serce rośnie po wczorajszym koncercie Lao Che we Wrocławiu. Odegrali kawałki ze swojej genialnej płyty „Powstanie Warszawskie”. Reakcja tłumnie zgromadzonej młodzieży, mimo zesłania imprezy praktycznie poza miasto, w kanał, na dzikie pole, pokazuje, że dziesiątki lat żydokomunistycznego zamordyzmu oraz ordynarnej indoktrynacji poszły niemal w całości na marne.

    Kiedy nadejdzie czas i wrogowie Polski zechcą już oficjalnie przejąć kraj, lokując tu otwarcie „nową szlachtę jerozolimską” uwłaszczoną na naszym budżecie oraz podatkach i unijnych dotacjach, potomków takich oprawców typu Salomon Morel, Krwawa Luna i s-ka, którym masowo wydaje paszporty Schetyna, to polska młodzież stanie w obronie kraju jak jeden mąż i z dupy im nogi powyrywają. Nie pomoże inwigilacja, ani gówniane, zamordystyczne prawo, tak jak jeszcze większa opresja nie powstrzymała Powstania Warszawskiego, co dość dobrze w niecałe 40 sekund tłumaczy p. Bogusław Linda: https://www.youtube.com/watch?v=sV2G-W0QqpQ

    Tym razem powstanie się powiedzie i będzie w przyszłości radosnym świętem, nie będzie powodów do narzekania.

  86. Czy tu wszyscy poszaleli (łącznie z autorem)?

    Gdybym nie znał historii, to na podstawie artykułu i komentarzy wysnułbym narzucający się wniosek, że ludność Warszawy wyrżnęli powstańcy.
    Jedyny trzeźwy w tym gronie ignorantów @takei-butei (2 sierpnia o godz. 14:09) napisał:

    „Ludność cywilną wymordowali Niemcy, okrutni sadyści i rzeźnicy bez litości”.

    Szanowny Autorze, drodzy dyskutanci! Od tego zacznijmy. Niemcy wymordowali, to oni są winni, to na nich spada odpowiedzialność, nie na powstańców! Jeśli ktoś tego nie rozumie ten kiep. Jeśli ktoś twierdzi, że można to było przewidzieć, to niech poda numery lotka, które padną w najbliższym losowaniu.

    I jeszcze raz:

    „Ludność cywilną wymordowali Niemcy, okrutni sadyści i rzeźnicy bez litości”.

  87. Skoro Powstanie Warszawskie bylo przemyslanym, celowym i potrzebny zrywem to ja bardzo i serdecznie prosze o wymienienie korzysci jakie przynioslo ono dla narodu polskiego. Poniewaz dyskusja zbliza sie do konca proponuje przestawienie tych korzysci w punktach. Bez wierszy i zadecia. Jedynie wypunktowane i wymierne korzysci. Po tych wszystkich latach ktore minely mysle ze nie jest to trudne zadanie domowe dla wytrawnych literatow.

  88. P. Doktor Ewa,
    Ja cie nie znam wiec dlaczego mialbym piane toczyc albo ujadac? Po prostu chce pomoc choremu czlowiekowi. I to wszystko. Prosze o adres, wysle recepte.

  89. Interesujacy tekst znajomego historyka – z innego forum.
    ****

    >>
    Każda rocznica wybuchu powstania w stolicy staje się festiwalem nieuctwa. Ludzie nie mający najmniejszego pojęcia o faktach wskakują na trybuny i z wysokości swojej ignorancji wychwalają pod niebiosa największą klęskę w historii Polski. To kuriozum niespotykane nigdzie indziej na świecie: z dumą świętuje się tragedię, która pochłonęła ponad 100 000 ofiar cywilnych i 16 000 wojska, doprowadziła do zniszczenia stolicy i nie miała żadnych pozytywnych następstw (ignoranci zaprzeczają, lecz choćby jednego pozytywnego skutku nie są w stanie wydukać). W awanturze warszawskiej zginęło więcej ludzi niż w amerykańskich uderzeniach jądrowych na Hiroszimę i Nagasaki razem wziętych!

    Polski patriota nie może pozostać obojętny. Polski patriota ma obowiązek zwalczać świętowanie czynów szaleńczych i zbrodniczych. Dlatego Mła, jako polski patriota, przedstawi poniżej krótkie kompendium wiedzy na temat warszawskiej awantury.

    Fakty – a więc prawdy znienawidzone przez apologetów niszczenia miast i wyrzynania Polaków – są następujące:

    Do połowy lipca Warszawa z planu powstańczego była wyłączona. Dlaczego? Dlatego, że jak informował Londyn w depeszy z 14 lipca dowódca Armii Krajowej, Bór-Komorowski:

    Przy obecnym stanie sił niemieckich w Polsce i ich przygotowaniach przeciwpowstańczych, polegających na rozbudowie każdego budynku zajętego przez oddziały, a nawet urzędy w obronne fortece z bunkrami i drutem kolczastym, powstanie nie ma widoków powodzenia. […] W obecnym stanie przeprowadzenie powstania, nawet przy wybitnym zasileniu w broń i współdziałaniu lotnictwa i wojsk spadochronowych, byłoby okupione dużymi stratami.

    Między 14 a 31 lipca potencjał niemiecki w Warszawie i okolicach wzrósł. Zgodnie więc z powyższą oceną powstanie jeszcze bardziej nie miało widoków powodzenia. Mimo to w Komendzie Głównej pomysł wszczęcia walk był od mniej więcej 21 lipca dyskutowany, a pod koniec miesiąca zastanawiano się już tylko nad terminem podjęcia boju. Skąd ta bezsensowna koncepcja? Otóż kilku oficerów zawiązało spisek przeciwko Warszawie, brutalnie dążąc do sprowokowania walk. Oto nazwiska tych łajdaków:

    – Leopold Okulicki, były i przyszły kapuś NKWD
    – Antoni Chruściel, kłamca
    – Tadeusz Pełczyński, zakuty łeb
    – Jan Rzepecki, późniejszy gorliwy kolaborant komunistyczny

    Spiskowcy robili wszystko, aby przekonać większość Komendy Głównej do rozpoczęcia powstania, jednak nigdy nie zdobyli większości podczas głosowań. Rozwścieczeni niepowodzeniem posunęli się do puczu. A odbyło to się tak: 31 lipca, podczas porannej narady Komendy Głównej ustalono, iż w obliczu niejasnej sytuacji na przedpolu Warszawy, decyzja o rozpoczęciu powstania nie zapadnie w ciągu najbliższych 2-3 dni. Spiskowcy postanowili więc działać punktowo: wykorzystując fakt, że kolejna narada miała się odbyć około godziny 18, a Komorowski będzie wcześniej sam, zaatakowali. Między 16.30 a 17 Okulicki i Pełczyński przyszli do dowódcy AK i usiłowali zmusić go do podjęcia decyzji bez reszty sztabu. Doszło do gwałtownej awantury. W kulminacyjnym momencie przybył Chruściel z kłamliwym meldunkiem, jakoby Sowieci dotarli do Pragi i mieli w ciągu kilku godzin wejść do miasta. To przeważyło szalę – galareta w generalskich szlifach, pozbawiony silnej woli Bór-Komorowski, dał się złamać spiskowcom. Pucz się udał. Po krótkiej konsultacji z Delegatem Rządu, Komorowski wydajezbrodniczą decyzję – powstanie rozpocznie się następnego dnia o godzinie 17. Zachwyceni spiskowcy wymykają się z lokalu, do którego zaczynają się schodzić bardziej przytomni oficerowie. Już pół godziny po podjęciu zbrodniczej decyzji Komorowski dowiaduje się od swego szefa wywiadu, Iranka-Osmeckiego, że się pomylił, ponieważ Niemcy rozpoczęli na przedpolu miasta kontruderzenie. Złamany psychicznie Komorowski nie ma siły odwołać rozkazu, choć taka możliwość cały czas istniała.

    Powtórzmy:mitem założycielskim powstania warszawskiego jest ordynarny pucz.

    I to właśnie puczyści – a nie źli Niemcy, perfidni Anglo-Amerykanie czy podstępni Sowieci – odpowiadają za zniszczenie Warszawy i śmierć ponad 120 000 ludzi. Żaden z nich, w obliczu całkowitej klęski, nie strzelił sobie w łeb, czego wymagał honor oficera. Wszyscy przeżyli wojnę, później bezwstydnie wypinając piersi do orderów. Łajdacy ci nie zasługują na miano polskich oficerów.

    Drugim powszechnie funkcjonującym mitem jest twierdzenie, jakoby pod koniec lipca nad środkową Wisłą pojawiły się sowieckie wojska w pełnym składzie. To nieprawda. W rejonie Warszawy działała jedynie szpica 1 Frontu Białoruskiego w postaci 2 Armii Pancernej. Zasadnicze siły Frontu znajdowały się 100 km na wschód od Warszawy. 2 APanc. szła od południa wzdłuż Wisły i na przełomie lipca/sierpnia starła się z niemieckim korpusem pancernym SS. W wyniku walk natarcie sowieckie zostało powstrzymane, a siła ofensywna 2 APanc. złamana. Sowieckie zgrupowanie, pod naporem nieprzyjaciela, o godzinie 4 rano 1 sierpnia przeszło do obrony, a więc tak zwane „zatrzymanie natarcia” nie miało żadnego związku z decyzją Galarety-Komorowskiego o rozpoczęciu obłędu. To nie rezultat podstępnych knowań towarzysza Stalina, lecz wynik realnej sytuacji na froncie. Tego nieucy-apologeci oczywiście również nie przyjmują do wiadomości.

    Nie przyjmowanie do wiadomości faktów skutkuje tym, co można obserwować co rok: nieustannym, monotonnym i napuszonym bełkotem o bohaterstwie. Powiedzmy sobie szczerze: bohaterstwo to kamuflaż klęski. Jako że żadnych pozytywnych rezultatów awantura warszawska nie miała, to miłośnicy czynów zbędnych i szaleńczych ględzą, ględzą i ględzą o bohaterskich powstańcach, bohaterskiej ludności cywilnej, bohaterskim mieście i tak dalej. Co prawda bohaterskich powstańców pokonali bohatersko walczący Niemcy, bohaterscy cywile (w tym tysiące młodych, zdrowych mężczyzn) przy pierwszej okazji czmychnęli z miasta (w okresie wrześniowego rozejmu w Śródmieściu), a z bohaterskiego miasta nie został kamień na kamieniu, ale co tam. Nieukom-apologetom fakty przecież nie mącą dobrego humoru. Tymczasem powstanie miało jednego, prawdziwego bohatera – był nim pułkownik Antoni Żurowski, dowódca AK na Pradze. Po trzech dniach walk Żurowski doszedł do jedynie słusznego przekonania, że ta awantura nie ma sensu i doprowadził do zakończenia powstania w podległym rejonie. Praga i jej ludność ocalała.

    Szaleńcy na drugim brzegu takiego poczucia odpowiedzialności nie mieli. No ale przecież przed chwilą żeśmy fakt ustalili – ci łajdacy nie byli ludźmi honoru.
    >>

  90. krzys##
    „Interesujacy tekst znajomego historyka – z innego forum.”

    Hmm … ?
    Historyka powiadasz …
    … i to znajomego …

    Nazwiskiem Paszkwilow.

    To ty krzys masz znajomych i to „historykow”.
    Kto by pomyslal…

    By the way …
    I have gift certificate to Dr.Kevorkian Clinic – with your name on it.

  91. Krzys 52.
    Świetny tekst , szkoda tylko że dla wielu na tym forum jest to pisanie na Berdyczów.

  92. @stefan57
    2 sierpnia o godz. 22:39

    Zdaje sobie z tego sprawe, bo przeciez wiadomo, ze do glupca nic nie trafia. Tak jak i do narodowo-katolickiej swoloczy polskiej. Ktorzy to ludzie, na czele z katolickim klerem, od stuleci sa najwiekszym wrogiem Polski. Glupiec nie moze byc patriota. To czy zdaja sobie z tego sprawe nie ma najmniejszego znaczenia

  93. Ludzie dajcie sobie spokój z tym ponurym tematem. To 70 lat temu było. Trzeba żyć teraźniejszością i przyszłością. Dajcie spokój trupom i wiecznie knującym, przynajmniej w opinii niektórych tu obecnych, żydom.
    Idzie gorący wakacyjny tydzień, temperatura znowu dobije do 40 stopni. klimat się dramatycznie zmienia.

  94. stefan57
    2 sierpnia o godz. 22:39

    Stefan, a oto tekst innego znajomego, z innego forum, ktory – tak sie sklada – jak wczesniejszy znajomy, jest moim zdecydowanym przeciwnikiem w niemal wszystkim innym.

    >>
    od kilku dobrych lat rzygam i klnę,
    …widząc ten festiwal hucpy i hipokryzji. Wczoraj żona zapytała mnie, o co właściwie mi chodzi (w tym czasie teściowie z zachwytem oglądali w tiwi debilne śpiewanki z „zakazanymi piosenkami”, trupy, pożary oraz dzieci w za dużych hełmach latające wśród pocisków).

    Odburknąłem, że właśnie wszyscy się świetnie bawią – płacząc przyjemnie jak na melodramacie w kinie – na ciałach 100 tysięcy albo i 150 tysięcy niewinnych i bezbronnych ofiar, których współmordercom buduje się pomniki.

    Zapytałem, gdzie ci ludzie – te kilkanaście dziesiątek tysięcy cywilów – mają pomnik. Zasypani, zastrzeleni, spaleni, zgwałcone, zagłodzone, skopane na śmierć albo nadziane na bagnet. Wiele tysięcy z nich nie ma nawet własnego grobu, bo nie pozostał nikt z ich rodziny, żeby choćby szukać ciał.

    Fetuje się, składa wieńce i maszeruje po dziesiątkach tysięcy bezimiennych już teraz zwłok w zakłamanej ohydnie sprawie. Macha się radośnie biało czerwonymi chorągiewkami nad ofiarami zwykłego sqrvvysyństwa, głupoty, sprzedajności, ambicji. Samozlikwidował się najlepiej uzbrojony i wyszkolony garnizon AK w okupowanej Polsce.

    Enkawudowcy musieli pić zdrowie tych xujów złamanych, którzy wywołując powstanie odwalili robotę za sowiecką bezpiekę. I uwolniali sowietów od jakichkolwiek politycznych tego kosztów. To jest tak jasne, że aż trudno uwierzyć, by sowieccy agenci nie maczali w tym paluchów. Pewnie teraz imieniem któregoś z tych sprzedawczyków nazywa się kolejną szkołę.

    Gdzie jest polska historia, która razem z doszczętnym spaleniem warszawskiego archiwum z dawnymi aktami zebranymi z całej Polski nie ujrzy nigdy światła dziennego, bo w 20-leciu międzywojennym nie zdążono nawet tego do końca skatalogować.

    Dzisiaj ci, którzy bełkoczą pseudopatriotyczne brednie, poniewierają tymi ofiarami, a gloryfikują zbrodniczą głupotę, za którą każdy ze sprawców z KG AK powinien być spalony żywcem przy aplauzie tłumu. Odbywa się paplanie i pląsanie na jednym wielkim zbiorowym grobie. Niektórzy fałszują sobie życiorysy, żeby zostać „powstańcami”, jak „Albina” ze Starachowic, mać „Jara”, powstanka warszawska z odległości 150 km (w tej rodzinie zresztą fałszowanie sobie życiorysów to wszak norma).

    1 sierpnia zawsze krew mnie zalewa, najdroższa żono moja, na nieznoścne zakłamanie, którego jestem świadkiem.

  95. Doktor Ewa
    Ba, gdyby ja mógł sobie pozwolić na luksus powiedzenia, że nie czytam bredni antysemickich! Tymczasem nie mogę, bo się doktor Ewy wpychają ze swymi aberracjami do wszystkich mediów, obnoszą się ze swoją chorobą, ignorancją i pysznią podłością. Kłamie toto jak najęte, aż uszy pieką narażonych na to biednych Czytelników, zamiast w zaciszu gabinetu lekarskiego czekać grzecznie na receptę.

  96. Co roku 1 sierpnia ten sam amok ogarnia Polakow a przeciez dla
    ludzi myslacych sprawa jest prosta jak konstrukcja cepa.
    Glupota i idiotyzmem bylo wszczynanie powstania warszawskiego
    kiedy bylo juz wiadomo ze Niemcy maja wojne przegrana i za kilka
    dni i tak Warszawe opuszcza a w Teheranie wielka trojka juz ustalila
    pod czyim wplywem ma znalesc sie Polska.
    Powstanie warszawskie militarnie bylo wymierzone w Niemcy
    a politycznie w Rosje,Polacy chcieli przechytrzyc Stalina i zmienic bieg
    historii co wtedy bylo juz niemozliwe,zreszta Stalin nie byl idiota aby
    zmieniac cos co nie lezalo w jego interesie.
    Wiec jakby i z ktorej strony na to nie spojrzec wybuch powstania byl
    kompletnym idiotyzmem,calkowicie zniszczono Warszawe i poslano
    na pewna smierc kwiat polskiej mlodziezy, ci co podieli taka decyzje
    powinni byc roztrzelami,zreszta Stalin kilku z nich pozniej zlapal
    i kazal ubit kak sabaku.
    Madry narod uczy sie na bledach cudzych,glupi na swojch a idiotyczny
    nigdy niczego sie nie uczy,zawsze powtarza je w nieskonczonosc
    i taka wlasnie jest Polska.
    Niema wielu zeczy w historii Polski czym mozna by bylo sie pochwalic
    na pochwale zasluguje jednak stan wojenny Jaruzelskiego,to byl
    prawdziwy majster sztych ktory uchronil wielu ludzi od smierci
    i cierpienia,czego polscy idioci nie moga mu wybaczyc.
    Woleliby tysiace zabitych, wtedy byloby nad czym plakac i co celebrowac
    przeciez sukces i madrosc Polakow krzyzami sie mierzy,nieprawdaz ???.

  97. Nurtuje mnie myśl straszna.Ci ,którzy nalegali na wybuch powstania nie uciekali ,a dali się zawięść do Moskwy.Strach pytać po co?Ludobójca nie przepuścił nikomu ,zarówno swoim- 1937r-jak i obcym.,potem.Osiągnął cel ,czyli powtórkę Katynia nie kiwając ,tym razem palcem,.Opiszcie losy tych co wywołali i tych co oponowali,.Czesi nie mieli Katynia ale i 20 roku,a ich mądrość pozwoliłA ocalić stolicę śmiałym manewrem Koniewa.Jak ja im zazdroszczę,mimo , że oni mnie nie lubią za 1938rok.

  98. @krzys52
    Wywaliłeś to co sugerowałem polecając książkę P. Zychowicza – może tylko zbyt nerwowo, ale mnie też trafia jak widzę i słyszę naszych medialnych guru. Tak jak Profesor chciałbym rzec „TROCHĘ CISZEJ NAD TĄ TRUMNĄ” 🙁

  99. moskwasadowa

    Zarzucasz mi tu kłamczuchu bezpodstawnie kłam, a to przecież domena szefów waszej podłej, korporacyjnej mafii, bazującej na najniższych instynktach swoich żołnierzy, mamiącej was pasożytniczym żywotem na koszt innych, mirażem wyższości rasowej, a nawet gatunkowej (!), wtłaczającej w wasze zakute pały talmudyczny jad, karmiącej was rasistowskimi mrzonkami, ludzi, o których w uczonej grece Pismo Święte mówi tak:

    „Wyście z ojca dyjabła i pożądliwości ojca waszego czynić chcecie; onci był mężobójcą od początku i w prawdzie nie został, bo w nim prawdy nie masz: gdy mówi kłamstwo, z swego własnego mówi, iż jest kłamcą i ojcem kłamstwa.”

    Amen.

  100. Panie Profesorze, nie jest Pan osamotniony w takim postrzeganiu PW. Wyraził Pan w 100 proc. celnie moje myśli i licznych mi bliskich osób z drugiego powojennego pokolenia. Dziękuję.

  101. @Doktor Ewa
    Dla mnie kawałki typu „talmudyczny jad” brzmią jak wołanie o pomoc lekarską 🙂
    Co nie zmienia faktu, że ten stopień wariactwa powoduje u mnie atak śmiechu, wiem, że nie powinienem śmiać się zbyt głośno, bo w określonych kontekstach takie głupoty prowadzą do rzeczy potwornych, ale nie mogę: brzuszysko mi się trzęsie na widok podszywającego się pod jakąś dr Ewę „genderowego” internetowego transa z fiksacją na punkcie Żydów.
    Ciekawe, że chorych z nienawiści zawsze przytłaczająco więcej od chorych z miłości, „brat Albert” raz milion się trafia, a w internecie to właściwie nigdy. Niniejszym kończę „polemikę”, żeby trolla nie karmić 🙂

  102. moskwasadowa

    Nie byłoby ci do śmiechu, gdybyś miał nieco więcej rozumu w głowie i przeczytał choćby książkę słynnego polskiego hebraisty, świadka na procesach o żydowskie mordy rytualne, ks. prof. Justyniana Bonawentury Pranajtisa pt. „Chrześcijanin w Talmudzie”, zawierającej cytaty z owych rabinicznych ksiąg tak obrzydliwe, że z trudem nadające się do lektury, ale trud ten jest konieczny, dla zrozumienia istoty talmudycznego żydostwa, jego nienawiści do wszystkich ludzi na całym świecie, których wg litery Talmudu uważa literalnie za… zwierzęta w ludzkiej skórze, przy czym miłośnikiem zwierząt z pewnością nie jest. Te księgi wraz z Zoharem stanowią o podłej kondycji żydostwa do dnia dzisiejszego, są przyczyną ich wyzucia ze wszelkich ludzkich uczuć wobec nie-żydów, których mordują, okradają i prześladują w poczuciu swej szatańskiej misji.

    No to see you!

  103. Ted, g-ww
    Ostatni narodowy „amok” w jakim byl moj kraj (podkreslam moj, bo ty/wy z nim nie masz nic wspolnego), to byl Rok Panski 1920.
    Dla przypomnienia; azjatycka-bolszewicka zaraza zaatakowala moj kraj. Kraj na szczescie dostal „amoku” i …
    Tylko lachy mundurow zostaly po moskiewskiej holocie. Inny na duzo mniejsza skale „amok” mozna bylo zaobserwowac pod Monte Cassino kiedy to gen. Anders wyslal na smierc II Korpus.
    Na nauke historii dla ciebie/was jest za pozno, do tego potrzebne minimum inteligencji, ale gramatyke i ortografie mozna wbic do glowy, nawet takim jak wy.
    A tak „amok” pisania wyglada w wydaniu Teda:
    „Niema wielu zeczy w historii Polski czym mozna by bylo sie pochwalic na pochwale zasluguje jednak stan wojenny Jaruzelskiego,to byl prawdziwy majster sztych”
    A tak po „polsku” pisze g-ww:
    „Ci ,którzy nalegali na wybuch powstania nie uciekali ,a dali się zawięść do Moskwy.”
    I na koniec dodal:
    „Jak ja im zazdroszczę,mimo , że oni mnie nie lubią za 1938rok.” Rozpaliles moja ciekawosc g-ww; co takiego zrobiles i komu w 1938r. ?

  104. Na glupote i wrednosc Tedow itp
    odpowiada wybitny historyk Norman Davies

    http://natemat.pl/70183,profesor-norman-davies-dla-natemat-osiem-tez-o-powstaniu-warszawskim

    Davies podaje i uzasadnia 8 tez zwiazanych z Powstaniem Warszawskim, oto jedna z nich – reszta pod linkiem:

    1. To niesprawiedliwe i niehistoryczne, by potępiać uczestników Powstania Warszawskiego na podstawie materiałów ujawnionych po fakcie, które w tamtych czasach nie były znane.

  105. O Stefanie Michniku z Wikipedii:
    „13 marca 1950 został dobrowolnym, tajnym informatorem służby bezpieczeństwa o pseudonimie „Kazimierczak”[2]. Następnie został rezydentem Informacji Wojskowej w Jeleniej Górze.
    27 marca 1951 po ukończeniu Oficerskiej Szkoły Prawniczej został asesorem w Wojskowym Sądzie Rejonowym w Warszawie w stopniu podporucznika w wieku 22 lat. Jednocześnie został rezydentem Wydziału Informacji Garnizonu Warszawskiego, który miał sześciu informatorów o pseudonimach: „Chętki”, „Czaruch”, „Romański”, „Szych” (lub „Szycha”), „Zbotowski” i „Żywiec”. W 1952 przekwalifikowano go z rezydenta na tajnego informatora. 10 czerwca 1953 podjęto decyzję o zaprzestaniu współpracy z „Kazimierczakiem”. Bezpośrednim powodem była jego przynależność do PZPR[3].
    W kwietniu 1952 został porucznikiem i zaczął przewodniczyć składom sędziowskim sądzącym schwytanych żołnierzy podziemia niepodległościowego i członków dawnej partyzantki antyhitlerowskiej. 20 listopada 1953 przestał pracować w Wojskowym Sądzie Rejonowym. Objął wówczas stanowisko kierownika gabinetu Katedry Nauk Wojskowo-Prawniczych Wojskowej Akademii Politycznej im. Feliksa Dzierżyńskiego w Warszawie kierowanej przez Polana-Haraschina.

    Nigdy nie ukończył studiów prawniczych. Próbował uzupełnić swą wiedzę, studiując na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego. Jednak po czterech latach nauki w 1955 zaliczył tylko I stopień studiów prawniczych.
    Od 10 grudnia 1955 był instruktorem Wydziału Szkolenia Oddziału I Organizacji i Planowania Zarządu Sądownictwa Wojskowego. W 1956 w wieku 27 lat awansował do stopnia kapitana, aby rok później dobrowolnie odejść z wojska. Według innych danych 26 lipca 1957 kapitan Stefan Michnik został przeniesiony do rezerwy ze względu na opisanie jego działań w raporcie Komisji Mazura. Przez kilka miesięcy w latach 1957–1958 był adwokatem w Warszawie. Następnie w latach 1958–1968 redaktorem w Wydawnictwie Ministerstwa Obrony Narodowej. Przez kilka miesięcy na przełomie lat 1968–1969 był likwidatorem szkód stołecznego PZU.
    Oskarżany o zbrodnie stalinowskie – był sędzią między innymi w procesach:
    majora Zefiryna Machalli (wyrok śmierci, pośmiertnie rehabilitowany, skład sędziowski podjął wspólną decyzję o niedopuszczeniu obrońcy do procesu, o wykonaniu wyroku nie poinformowano rodziny),
    pułkownika Maksymiliana Chojeckiego (niewykonany wyrok śmierci),
    por. Andrzeja Czaykowskiego, w którego egzekucji uczestniczył[3],
    majora Jerzego Lewandowskiego (niewykonany wyrok śmierci),
    pułkownika Stanisława Weckiego wykładowcy Akademii Sztabu Generalnego (13 lat więzienia, zmarł torturowany, pośmiertnie zrehabilitowany),
    majora Zenona Tarasiewicza,
    pułkownika Romualda Sidorskiego redaktora naczelnego Przeglądu Kwatermistrzowskiego (12 lat więzienia, zmarł wskutek złego stanu zdrowia, pośmiertnie zrehabilitowany),
    podpułkownika Aleksandra Kowalskiego,
    majora Karola Sęka, artylerzysty spod Radomia, przedwojennego oficera, potem oficera Narodowego Zjednoczenia Wojskowego (wyrok śmierci, stracony w 1952).
    Był również sędzią w tzw. sprawach odpryskowych od procesu generałów (sprawy Tatara).
    Wymieniony przez Komisję Mazura jako jeden z sędziów łamiących praworządność[4]. Stefan Michnik określił wtedy swoją działalność jako spowodowaną „młodzieńczą naiwnością”[5].
    W 1969 po wydarzeniach marcowych 1968 wyjechał do Szwecji (odmówiono mu wizy USA), gdzie mieszkał jako emerytowany bibliotekarz w miasteczku Storvreta, około 10 kilometrów od Uppsali. Obecnie mieszka w Goeteborgu[6]. W latach 70. wspierał działaczy opozycji demokratycznej, współpracował z Radiem Wolna Europa i publikował w paryskiej „Kulturze” teksty na temat Czechosłowacji w 1968 (pod pseudonimem Karol Szwedowicz).
    Od sierpnia 2007 Instytut Pamięci Narodowej rozważał wniosek o jego ekstradycję[7]. W dniu 25 lutego 2010 Wojskowy Sąd Garnizonowy w Warszawie na wniosek pionu śledczego IPN wydał nakaz aresztowania[8], na podstawie którego w październiku wydany został Europejski Nakaz Aresztowania[9].”

    Miarą bezczelności osobnika o nicku ozzy, szwedzkiego obywatela, byłego ubeka, jest piętnowanie polskich obywateli, którzy rzekomo są mocni w gębie.
    Kimże ty jesteś, zdrajco?

  106. Szanowny Panie Profesorze!
    Ten Pański artykuł jest bardzo potrzebny. Powstanie przeżyłem na warszawskim Żoliborzu, tym „górnym”, który w przeciwieństwie do Dolnego Żoliborza, gdzie od początku Powstania toczyły się walki, był niemal aż do ostatnich dni września stosunkowo spokojny. Byłem wtedy w wieku, w którym chłopiec przekształca się w młodzieńca (12 lat), w czerwcu ukończyłem 6 klasę powszechniaka w tajnym nauczaniu, i byłem wielkim naiwnym patriotą jak wszyscy moi rówieśnicy. Wybuch Powstania wywoływał wówczas euforię nie tylko wśród chłopców i dziewcząt mojego pokolenia, ale także u ludzi starszych. Pojawili się polscy żołnierze uzbrojeni, niektórzy nawet w polskich mundurach. Dowiedzieliśmy się, że na ul. Krasińskiego odbyła się defilada polskiego wojska. Walki na Żoliborzu rozpoczęły się już ok. godziny trzeciej po południu. Później zaczęły dochodzić także złe wieści. Przyszedł żołnierz AK z podziękowaniem za schronienie, jakie mieszkańcy naszego domu udzielili mu i jego koledze po ich walce w tramwaju z żołnierzami Wermachtu, ale to podziękowanie złożył też w imieniu kolegi, który właśnie „wczoraj zginął”. Pojawili się też koledzy ojca w drodze ze Śródmieścia na Bielany, informując, że na Wiadukcie Gdańskim napotkali wśród licznych zwłok, trupa przyjaciela mojego ojca. Później zaczęli ginąć nasi sąsiedzi w różnych okolicznościach i w różny sposób, od kuli snajpera, pocisku artyleryjskiego, pocisku z granatnika, wystrzelonego przez powstańców, porażeni gruzem.
    Pewnego dnia przed domem pojawili się Niemcy i z głośnym wrzaskiem: „alles raus!” wygonili nas z piwnic i pognali w kierunku barykady z głośnym rozkazem rozbierania jej, a do barykady strzelały ich czterolufowe działka szybkostrzelne. Gdy doszliśmy do barykady, z tyłu odezwał się karabin maszynowy, jak się okazało powstańczy, i Niemcy zaczęli padać. Z za barykady powstańcy rozpoczęli ostrzeliwanie Niemców, którzy zaczęli wycofywać się pod osłoną ognia z działek, zabierając swych rannych i może zabitych. To „alles raus!”, wraz z innymi strasznymi obrazami wypędzania nas z domu pojawiało się w moich snach już w późnym okresie dorosłości.
    Psychiczna trauma Powstania towarzyszyła nie tylko mnie. Przez dwa lata szkolne siedziałem w jednej ławce z kolegą, który podobnie jak ja przeżył je i obóz w Pruszkowie, i obaj nie wiedzieliśmy, że te straszne wydarzenie było naszym udziałem. Również inny nasz kolega z klasy nie wspominał o swym udziale w Powstaniu. Dopiero po wielu latach dowiedzieliśmy się o naszych przeżyciach w Powstaniu.
    Podobnie jak kenzo_bojownik (31 lipca, godz. 19:21), zauważyłem, że moi znajomi i koledzy, którzy walczyli w Powstaniu niechętnie wspominali te wydarzenia. A jeżeli już wspominali swój udział, to bardzo krytycznie wypowiadali się o decyzji jego wybuchu oraz o dowodzeniu.
    Krzys52 (2 sierpnia, godz. 21:15) przytacza tekst historyka o genezie wybuchu Powstania, a Ted 2 (3 sierpnia, godz. 12:06) przedstawia ocenę decyzji o jego wywołaniu, w mojej opinii a także opinii powstańców, z którymi rozmawiałem, jak najbardziej trafną. Decyzja ta musiała doprowadzić do klęski.
    Rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego powinna być dniem żałoby narodowej oraz refleksji nad podejmowaniem ważnych decyzji dla Narodu i Państwa Polskiego. Powinna też być wyrazem hołdu dla bohaterskich Powstańców Warszawskich i sprawiedliwej negatywnej oceny dla decydentów, którzy oszukali podwładnych im żołnierzy, że walczą z Niemcami, a wywołali Powstanie przeciw Związkowi Radzieckiemu.
    Tej refleksji musi towarzyszyć zasada” „Historia vitae magistra est” a nie beznadziejnie niemądre hasełko z piosenki żołnierskiej: „Jak to na wojence ładnie, kiedy ułan z konia spadnie”, przewodnie dla jasełek organizowanych w te tragiczne rocznice największej klęski militarnej w historii Narodu i Państwa Polskiego.
    Decyzja o rozpoczęciu Powstania Warszawskiego została wykreowana w Warszawie w sztabie AK. Wybuch Powstania nie był uzgodniony ani ze sztabem aliantów zachodnich ani ze sztabem Armii Czerwonej. Rozpoczęcie Powstania było poprzedzone rozbrojeniem arsenałów warszawskiego AK w celu zasilenia w broń terenowych oddziałów AK, które miły uczestniczyć w akcji Burza. Wszystkim czytelnikom i komentatorom, zainteresowanym genezą i losami Powstania Warszawskiego proponuję zapoznanie się materiałami zamieszczonymi w Internecie (www.powstanie.pl) tj. ze Stroną Przeciwników Kultu Sprawców Powstania Warszawskiego. Za podanie tego linku i stwierdzenie, że u podłoża decyzji jego wybuchu prawdopodobnie legła również zdrada, zostałem wyproszony z blogu red. Passenta. Mam nadzieję, że Pan profesorze J. H. nie nie pójdzie tym śladem. Warto również przeczytać w wydaniu elektronicznym POLITYKI artykuł Jana Ciechanowskiego (http://www.polityka.pl/pomocnikhistoryczny/1584851,1,bic-sie-nalezy-niezwlocznie-powstanie-wcale-nie-mialo-wybuchnac-1-sierpnia.read).
    Uważam, że bzdurą jest twierdzenie powtarzane przez Prezydenta Komorowskiego i Premier Kopacz, oraz innymi prawicowymi propagandzistami, że bez Powstania Warszawskiego, nie byłoby dla Polski wolności, tak samo wartościową jak kościelne twierdzenie, że Powstańcy walczyli przeciw zapłodnieniu pozaustrojowemu (in vitro).
    Nie jest również prawdą, że sojusznicy zdradzili, nie udzielając Powstaniu pomocy. Rząd W.B. ostrzegał przed tą zbrojną akcją. Dopiero po 29 dniach walk powstańczych sojusznicy zachodni uznali Powstańców za wojsko kombatanckie.
    Na blogu zaszokowały mnie wypowiedzi komentatorów, którzy prawdopodobnie narodzili się długo po wojnie, twierdzących, że Powstanie należało do tych działań skazanych na klęskę, które uzasadniane są ważnymi wartościami narodowymi. W moim dość długim życiu, podczas którego współpracowałem zawodowo i społecznie z różnymi ludźmi płci obojga, i z moich obserwacji postaw ludzkich i głoszonych idei, wynika, że najbardziej skłonni do uznawania konieczności narażania życia dla SPRAWY są ludzie, którzy sami swego życia nie byliby gotowi narazić dla szczytnych celów.

  107. Nie macie nic, nic, nic, prócz wyzwisk, a wasze wyzwiska spływają jak woda po gęsi. I co was obchodzi, że oprawcy Hitlera i Stalina zabili w okrutny sposób 6 milionów polskich obywateli, choć ci wcale nie mieli broni i nie walczyli w żadnym powstaniu? Co was obchodzi, że kaci Stalina zabili kilkaset tysięcy Polaków, choć Polacy przecież ze Stalinem nie walczyli. Łudzicie się, że Stalin i Hitler oszczędziliby Warszawę, gdyby nie było Powstania? A skąd macie pewność, że nie wybiliby wszystkich? No, skąd? Przecież hitlerowscy bandyci zamieniliby miasto w twierdzę, żaden warszawiak by nie przeżył, żaden, milion by zginęło…

    A co zrobili Amerykanom ci z Hiroszimy, z Nagasaki? W jednej sekundzie USA zabiła jakieś trzysta tysięcy…

    Teraz, po latach, macie czelność osądzać tych, na których miejscu nie byliście…

    Poczytajcie Baczyńskiego, może coś pojmiecie. Tego Baczyńskiego, po którego po wojnie przyszli ci z NKWD, aby go zabić…, tyle że on już został zabity, ale nie wiedzieli…

    „I wyszedłeś, jasny synku, z czarną bronią w noc,
    i poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut – zło.
    Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką.
    Czy to była kula, synku, czy to serce pękło??

  108. @Jac. 3 sierpnia o godz. 13:07, & Kropkozjad 3 sierpnia o godz. 19:46

    Sa dwa zasadnicze powody dla ktorych jestesmy swiadkami corocznej awantury na grobach ofiar Powstania. Pierwszym jest niezrozumienie zwolennikow pielegnowania legendy „Czynu Powstanczego”, ze po 1989r. nie ma juz takiej potrzeby. Drugim, natomiast, jest niezrozumienie przeciwnikow legendy „Czynu Powstanczego”, ze do 1989r. taka potrzeba istniala.

    Powstanie wybuchlo skutkiem szeregu nieporozumien w dowodztwie AK, oraz szeregu blednych decyzji. Jak by na nie nie patrzec i oceniac to ono jednak wybuchlo, gdyz taka byla potrzeba polskiej patriotycznej mlodziezy – potrzeba dokopania Niemcom za lata okupacji, zbrodni
    i ponizenia. W wyniku realizacji powyzszych dazen zginelo w sumie ponad 150 tys. mieszkancow Warszawy, miasto stalo sie kupa gruzow, a sowieci mieli z glowy problem polskiego zbrojnego podziemia. W miejsce niemieckiej nastala okupacja sowiecka. Mysle, ze co do powyzszego nie ma sporu i nawet Falicz zgodzi sie ze mna.

    Klotnia o powstanie zaczela sie skutkiem stworzenia legendy bohaterskiego czynu polskiego zolnierza, z pominieciem bezsensownosci decyzji o wybuchu Powstania, oraz przemilczaniem tych 150 tysiecy trupow, oraz zwalaniem na Niemcow i sowietow odpowiedzialnosci za te tragedie. Po prostu to nie pasowalo do legendy, ktora, z jednej strony, miala krzepic serca, oraz obciazac nowego okupanta, sowietow, odpowiedzialnoscia – z drugiej strony. I ja osobiscie nie wnosze pretensji do tych historycznych przeklaman w legendzie, gdyz istotnie istniala potrzeba przypominania, ze sowieci i sowiecki system to wrog. Wrog opowiedzialny, w dodatku, za smierc dziesiatek tysiecy, z racji rozmyslnego nieudzielenia powstancom pomocy. I tu uwazam, ze legenda dzialala w PRLu tak wlasnie jak to zostalo zaplanowane. Rzad i oficjalna propaganda mowily swoje, a narod i tak swoje wiedzial.

    Aktualnie nia ma juz jednak potrzeby animowania Legendy Powstanczej – w koncu mozemy sobie powiedziec cala prawde o powstaniu. Bez wzgledu na to jak przykra by ona nie byla. Jej zwolennicy musza uswiadomic sobie, ze jej czas juz sie skonczyl. A przeciwnicy, ze ci pierwsi, bezustannie animujac Legende, do niedawna, jednak robili cos dobrego.

  109. Kropkozjad
    3 sierpnia o godz. 19:46

    „(…) z moich obserwacji postaw ludzkich i głoszonych idei, wynika, że najbardziej skłonni do uznawania konieczności narażania życia dla SPRAWY są ludzie, którzy sami swego życia nie byliby gotowi narazić dla szczytnych celów”.

    Nie łudź się, po przeczytaniu twego powyższego tekstu, będę pierwszy, który podejmie kolaborację, zdrada bowiem to szlachetny czyn, wystarczy przypomnieć sobie, jakie imiona jeszcze nie tak dawno nosiły polskie szkoły i ulice…

  110. Stają tu na uszach, aby tylko potępić Polaków. Jakoś jednak nie biorą pod uwagę jednego, że dla tych bydlaków Hitlera i Stalina Polacy to byli podludzie do wyrznięcia po uprzednim wykorzystaniu jako niewolników. Nie liczyły się te bydlaki ze swoimi, wysłali miliony swoich na śmierć, zabili w obozach najpierw swoich nieposłusznych, miliony, nawet oddanych partyjniaków, a z polskimi podludźmi by się liczyli? Na nasze szczęście, sami rzucili się do gardła, tylko to nas uratowało.

  111. krzys52
    2 sierpnia o godz. 21:15
    Na blogu Passenta Ponownie z okazji rocznicy odświeżono ten temat. Tam tez większość nie ma złudzeń, że powstanie było klęską i nie zrealizowało żadnego z celów i na dodatek zwiększyło liczbę ofiar i zniszczeń. Ja starałem się tam pokazać jak nikłą wiedzę o sytuacji mieli przywódcy powstania i że winę za to ponosi w wielkim stopniu Rząd londyński który przez długi czas podsycał złudne nadzieje o możliwości pomocy aliantów. Zbyt późno zdecydowano się wysłać Nowaka z informacją że pomocy nie będzie , a Polska jak ustalono będzie w sferze wpływów Rosji. Monter nie kłamał , on widział czołgi rosyjskie , ale nie były to wcale siły główne ale zwiad. Nie wymieliłeś Okulickiego który był główną sprężyną podjudzająca do powstania i człowiekiem zupełnie oderwanym od realnego oceniania sytuacji , niemniej miał dużą sile oddziaływania na pozostałych przywódców.
    Ci prący do wybuchu powstania przywódcy byli faktycznie w mniejszości i mimo wydania decyzji o powstaniu decyzja o jego rozpoczęciu ciągle była odwlekana , bo sytuacja się skomplikowała i panika wśród Niemców zaczęła wygasać. Wezwanie do ludności Warszawy by stawiła się do budowy umocnień , została zbojkotowana , ale mogła bardzo zaważyć na wsparciu decyzji o powstaniu. Widząc wahanie Bora prący do powstania zrobili co potrafili by wymusić na mim decyzje i to właśnie doprowadziło do wydania tego tragicznego rozkazu. Pół godziny po jego wydaniu Bór dowiedział się jaki popełnił błąd, ale już nie można było rozkazu cofnąć, bo spowodowało by to dekonspirację. Trzeba wiedzieć że Rosjanie jak mogli tak dezinformowali (rozpuszczali informacje że przywódcy powstania uciekli i dowództwo przejął wymieniony z imienia i nazwiska znany oficer). Sytuacja przywódców powstania była nie do pozazdroszczenia , niestety nie okazali się oni wystarczająco kompetentni do funkcji która im przypadła.

  112. @krzys52
    „Są dwa zasadnicze powody dla których jesteśmy świadkami corocznej awantury na grobach ofiar Powstania. Pierwszym jest niezrozumienie zwolenników pielęgnowania legendy “Czynu Powstanczego”, że po 1989r. nie ma już takiej potrzeby.”
    – czy w tym jednym zdaniu jest fałsz zamierzony, czy cynizm leminga.
    To właśnie po roku 1989 w powszechnym odczuciu ludzi młodych zrodziła sie potrzeba kultu Powstania Warszawskiego. Po całkowitym skolonizowaniu Polski przez ponadnarodowe korporacje, po pozbawieniu jej suwerenności politycznej i po przejęciu jej majątku narodowego, kult Powstania będzie zwalczany z jeszcze większa siła, niz to robili stalinowcy po II wojnie światowej. W okresie stalinowskim Polska była przechowywana w legendzie bohaterstwa uczestników klęski wrześniowej i powstańczego zrywu. W roku 2015 rzeczywisty stan polskiego „samostanowienia”, określa podsłuchana, szczera wypowiedź polskiego ministra :” …kamieni kupa”.

  113. Falicz; 16:27.

    O ile mnie juz czytasz to czytaj ze zrozumieniem zanim do mnie
    sie odezwiesz.
    Ja nigdy i nigdzie nie potepialem uczestnikow Powstania Warszawskiego
    wielu z nich na pewno zasluzylo na miano bohatera ( chociaz osobiscie
    uwazam ze zawsze lepszy zywy tchorz niz martwy bohater ).
    Ja potepiam tych co to powstanie wywolali posylajac na pewna smierc
    tysiace mlodych ludzi,tego niczym usprawiedliwic nie mozna.
    Od oficerow w wojsku wyzszych ranga wymaga sie jakiejs inteligencji
    logicznego myslenia i przewidywania a oni zachowali sie jak zwykla
    swolocz.
    http://www.fakt.pl/wydarzenia/powstanie-warszawskie-bylo-bledem-uwazali-anders-wieczorkiewicz-i-,artykuly,478693.html
    Ten twoj historyk Norman Davies jest dodry jak panaceum na wszystkie
    glupoty Polakow ktorym zawsze podeprzec sie mozna.

  114. „…Ktoś boleśnie, ale precyzyjne zauważał, że w roku 2015 wolności i niepodległości broniłoby kilka grup kibiców, kasjerki z „Biedronki” i parę tysięcy zapaleńców, którzy nie mają konta na Facebooku. „Współczesny patriotyzm” to niestety bardzo skuteczna pralnia mózgów, która wypłukała poczucie godności do poziomu karnego zbierania psich kup w miejskim parku. Elektroniczne tanie deklaracje i żałosne gesty, tchórzliwe, płytkie nieistotne, zastąpiły krew, pot i łzy. A przy wejściu do kwatery powstańczej leżał portret Hitlera zamiast wycieraczki i flaga III Rzeszy robiła za wykładzinę, ale to były symbole zdobyte ceną najwyższą, na co byle gówniarz zdobyć się nie potrafi.

    Z Powstańcami poszedłbym z ostatnim nabojem do kanałów, ze współczesną „elitą” bałbym się i wstydził wsiąść do pociągu pancernego, żeby nie usłyszeć gdzie jest Wi-Fi i żur z białą kiełbasą. Rozumiem przez serce o co walczyli i za co ginęli najlepsi z najlepszych. Tę legendę trzeba pielęgnować, nie wolno zapomnieć, nie wolno spaskudzić. Powstanie Warszawskie jest symbolem, nie żadnej romantycznej głupoty, ale godności człowieczej w unikalnym wymiarze. Żyć lub umrzeć jak człowiek to banał złożony z kilku czcionek, ale w chwili próby ostateczny test, który zdają nieliczni. Świadomość, że u progu pełni życia, w obronie wszystkiego co najważniejsze, życie można stracić, jest wystarczającym świadectwem dojrzałości, inteligencji i elitarności. Sercem i rozumem każdy Polak powinien dostrzec unikalną wartość. Bez serca i bez rozumu płodzą się profanacje: „kult porażki”, „rozdrapywanie ran”, „martyrologiczna histeria”. W Powstaniu Warszawskim nie zabrakło rozumu, organizacji i rzeczywistej wiary w zwycięstwo, ale serce do walki o wolność musiało przegrać z dwoma tyranami, którzy razem i oddzielnie mordowali Polaków i nadzieję….”
    MK
    http://kontrowersje.net/nie_ma_potrzeby_oddziela_serca_od_rozumu_mit_powstania_jest_pi_kny_i_potrzebny

  115. „…Myślę, że Oni po prostu nie mieli wyjścia!

    Nawet próba wyobrażenia sobie tych wszystkich ludzi z AK, tych orląt z „Parasola” i „Zośki” i całej tej reszty,jak spokojnie siedza w piwnicy i czekają, aż Iwan przepędzi Helmuta jest absurdalna.

    Ale wyobraźmy sobie, że tak było. Na przykład że z Komendy Głównej AK pada rozkaz „nic nie robić!” I oni karnie czekaja.

    I co potem? Dożywają roku 1946-go i…? Zalożmy, ze Sowieci daliby im żyć – widzicie ich zatrudnionych w spółdzielczości? Karnie bioracych udział w masówkach? Łykajacych brednie o „polskich panach w Londynie”?

    To nie jest tak, że bez Powstania mielibyśmy tych ludzi wraz z całą ich wiedzą, walorami ducha itd. pracujących dla wspólnego dobra. Po prostu zamiast Niemców wyrżnęliby ich Rosjanie….”

    By Zolw

  116. @Andrzej Falicz

    Jakże poważnie można traktować argumenty typu mistyczno-futurystycznego, z którego Sz.P. czerpie garściami?
    W świadectwach samych powstańców widać, że wielka ich część miała pełną świadomość tego, że Powstanie jest skazane na klęskę, wyrżnięcie zaś powstańców brali pod uwagę sami dowódcy, tak samo jak wyrżnięcie ludności, bo przecież praktyka okupacyjna jasno pokazywała do czego są zdolni Niemcy. Prof. Jan Ciechanowski, powstaniec, powiada, że AK było wojskiem z prawdziwego zdarzenia, a więc zdyscyplinowanym i bez rozkazu nie poszłoby do walki. Nie było więc „musu”, padł rozkaz, działania rozpoczęto i już po kilku dniach było jasne dla wszystkich, że się nie uda. To nie było pokolenie naiwnych patriotów z czytanek dla dzieci, którzy świadomie chcieli popełniać samobójstwo i doprowadzić hekatomby i zniknięcia Warszawy.
    Gadanie o tym, że jeśli nie zginęliby w Powstaniu, zabiłoby ich NKWD, jest niesmaczne i nieuprawnione, bo tego nie wiadomo: być może tak, a być może nie, bo sowietyzacja kraju z niezniszczoną stolicą i żywą elitą byłaby nie taka łatwa. Ale to fantazje. Faktem jest 200 tysięcy trupów, miasto starte z powierzchni ziemi i to, że powstańcy wzięci do niewoli zasilili emigrację. Stalin nie mógł dostać od Polaków większego prezentu.

  117. Szanowni Panstwo,
    dzien wybuchu Powstania Warszawskiego byl dniem nadziei.
    Dniem zaloby byl dzien kapitulacji.
    Czcijmy pamiec ofiar, pamietajac jednoczesnie, ze ostatnia rzecza, ktorej potrzebuja
    sa krokodyle lzy wylewane przez wszelkiej masci hartmanoidow.

  118. http://niezalezna.pl/57954-tak-o-powstaniu-warszawskim-nikt-nie-napisal-malo-znany-tekst-jozefa-mackiewicza
    Ciekawy punkt widzenia Jozefa Mackiewicza – 1947 rok.
    Powstanie Warszawskie nie tyle bylo skierowane przeciw Niemcom, ktorzy jak pisze Mackiewicz wygladali na szykujacych sie do ewakuacji:
    “…Odwrót armii niemieckiej był w pełnym toku. W ostatnich dniach lipca osiągał swój punkt szczytowy,…”
    Ale przeciwko Sowietom, ktorzy absolutnie w niczym na podstawie owczesnej wiedzy o stalinowskim kraju rad nie wygladali na “lepszych okupantow” niz Niemcy.
    Zarowno w dziedzinie aparatu terroru jak i zaglady sowieci w niczym nie ustepowali hitlerowcom.
    Tak jak ich gulagi niemieckim obozom zaglady.
    “…trudno zrozumieć, dlaczego ogół Polaków potępia akcję, której najoczywistszym celem było restytuowanie suwerennej stolicy z suwerennymi władzami i suwerennym wojskiem, wtedy, gdy rzecz ta była łatwa do zrobienia? Jeden wróg odchodził, drugi nadchodził. Pomiędzy tych dwóch wrogów wstawić niepodległy skrawek, ba, centrum Polski! Co w tym było głupiego albo zbrodniczego? …”

    Oczywiscie poniewaz Sowieci byli w ostatecznym rozrachunku nie tylko …sojusznikiem aliantow w walce z Hitlerem ale rowniez jednym ze zwyciescow oraz polskim hegemonem przez kilkadziesiat lat wiec cala historie lacznie z PW przerobiono, lacznie z praniem mozgow na “propagandowy uzytek”, ktory pokutuje do dzis.

    Tak jak poskomunistycznego zlogi sa wszechobecne w naszym zyciu publicznym.
    O czym latwo sie przekonac sadzac po tym blogu…

  119. @Andrzej Falicz
    Mackiewicz się myli, ale jemu w 47 roku można tę pomyłkę wybaczyć, natomiast obecnie wybaczenie jest znacznie trudniejsze, bo powszechnie wiadomo, że sprawcy powstania jeszcze przed jego wybuchem wiedzieli, że Niemcy szykują kontratak wielkimi siłami i odwrót skończył się prawie tydzień wcześniej.
    To, że politycznie powstanie skierowane było przeciw sowietom, to powszechnie znany banał, nawet wtedy.
    Rozumiem, że każdy, kto wykazuje oczywiste skutki powstania i twierdzi, że wybuchło w źle wyznaczonym terminie, to „komunistyczny złóg”?
    W takim razie zostanę tym komuchem z przyjemnością – w towarzystwie żywych jeszcze powstańców i generała Andersa między innymi 🙂

  120. Właśnie oznajmiono w prasie prawicowej „płomiennych patriotów”, że pp. Michnik z Woleńskim, Śpiewakiem i Smolarem oraz resztą z 71 – za przeproszeniem – członków lokalnego sanhedrynu, będą się w czwartek modlili za prezydenta Dudę, a później dołączą do nich te 2 miliony żydów rezydujących obecnie w Polsce, które nieopacznie, falstartem wyszły z szafy podczas ostatniego spisu powszechnego 2011r.

    http://wpolityce.pl/polityka/261332-katolicy-i-zydzi-beda-modlic-sie-za-andrzeja-dude-w-czwartek-wielkie-internetowe-wydarzenie-z-udzialem-nowego-prezydenta?strona=2

    Hmm, coś mi to wygląda na żałobny kadisz nad biedną Polską…

  121. Moskwa,
    Ty TERAZ wiesz, że Mackiewicz się myli ( w pewnych kwestiach) ale on i Powstańcy żyli wtedy.

  122. Zlog postkomunistyczny polega na tym, że nie przyjmuje się do wiadomości, że rozmiar zbrodni sowieckich i charakter tego systemu nie odbiegal zbyt daleko od faszyzmu.

  123. Kropkozjad
    3 sierpnia o godz. 19:46

    Jestem pełen uznania dla Ciebie, za ten wpis. Bardzo mało tu takich, za to nadmiar wpisów umysłowo pustych, fantasmagorycznych, chamskich, antysemickich czy przeraźliwie cynicznych.

    Łgarstwo Powstania, poza setką innych objawów, ma też objaw tego rodzaju, który jest natrętnie, propagandowo, wedle zasady Goebbelsa, w mózgi wciskany: Armia Czerwona cynicznie nie pomogła Powstaniu.

    Drańskie łgarstwo polega za milczącej tezie, że Armia Czerwona, ze Stalinem oczywiście w roli wodza, miała obowiązek nie tylko Powstaniu pomóc, ale je de facto uratować.
    Teza niemilcząca, a nieustannie wywrzaskiwana jest taka, że Armia Czerwona to był wróg, ta „czerwona zaraza” z chorego wierszowidła, w istocie wróg gorszy od hitlerowców.

    Czytając bardzo wiele rozmów z powstańcami, oglądając wiele dokumentów filmowych, ciągle trafiam na stały motyw: po kilku raptem dniach, gdy ludzie zaczęli przez skórę czuć, że Powstanie nie ma szansy wyzwolić Warszawy, i zaczyna się walka nie tyle o wyzwolenie, zwycięstwo, ale raczej przeżycie, czy dożycie do jakiegoś hipotetycznego momentu,kiedy coś się stanie, ktoś-coś zrobi takiego, że jak za działaniem czarodziejki odwróci się coraz tragiczniejszy obrót zdarzeń.

    Przypadkowość działań dowódców AK, chaos, nieprzygotowanie organizacyjne: aprowizacyjne, sprzętowe, logistyczne, ludzkie; totalny brak kompetencji wojennych, zdumiewający brak rozeznania wywiadowczego, porażenie wyobraźni zastąpionej jakimś „patriotycznym” transem i hajem, szokująco nieludzkie podejście do zwykłych cywilów, zdanych całkowicie na los nie własny, a cudzych działań, to jedno po drugim czynniki absolutnie dezawuujące i obciążające – do sądu wojennego, odebranie zdolności honorowych i rozstrzelania włącznie.

    To co się nieustannie i zawzięcie sprzedaje, to Powstanie widziane oczami powstańców, w dodatku w wersji celuloidowej. Natomiast ludność cywilna w Powstaniu nie istnieje. Jeśli w ogóle – to ścinkowo, w lakonicznych liczbach, albo i bez nich, jako manekiny i bezkształtna masa, miotana między ulicami i domami nie jak żywi ludzie, ale raczej jak pościel zerwana i miotana przez wiatr.

    Ta ludzka masa to masa „dzieci poczętych” – tak obłudnie, bezczelnie i monstrualnie kłamliwie broniona przez biskupów, a nawet „żywych”, przemysłowo zamieniana w trakcie Powstania w „dzieci martwe”. Ci żywi nie byli bronieni przez biskupów w niczym, bo obrona oznacza niedopuszczenie do masowego mordu, a nie odmawianie paciorka nad stosami trupów.

    Dowódcy – ciężko chorzy na brak kompetencji, niezdolni do pojęcia sytuacji strategicznej, zakładający w swojej bezrozumności, że Armia Czerwona będzie przez Polskę podróżować w przyspieszającym tempie, bez istotnego oporu setek tysięcy żołnierzy Hitlera, ot tak, dojdzie do Wisły, po czym ją przekroczy jak oni przekraczali uliczny rynsztok – jednym krokiem.
    Te wojskowe tępaki, niepojmujące, że jeśli cały front wojenny przesuwa się o setki kilometrów, to za nim musi iść gigantyczne zaopatrzenie wojenne, liczone w dziesiątkach tysięcy składów kolejowych i gigantycznym zużyciu siły żywej oraz ludzkiego zmęczenia nie pozwalającego na nieustanne., nieskończone parcie do przodu gdy przeciwnik walczy równie zawzięcie.
    Ci idioci w ogóle nie wzięli pod uwagę zniszczenia infrastruktury drogowej i kolejowej, oraz fakt szokująco prosty, że rozstaw torów w ZSRR jest inny niż w Polsce, i każdą tonę zaopatrzenia należy przemieścić na podwozie o polskim rozstawie.
    Co zdziecinniali generałowie i sztabowcy w ogóle nie mieli poważnego pomysłu na to jak niby mieli pomagać zachodni alianci oddaleni od Warszawy o ponad 1500 kilometrów, jak niby z wrogiego nieba można spuścić bezpiecznie tysiące ludzi i dziesiątki tysięcy ton zaopatrzenia pozwalających na wygranie powstania.
    W ogóle ich nie interesowało, że nikt nigdy w takich warunkach nie przeprowadził tak wielkiej operacji z dobrym skutkiem.
    Zaś zrealizowana już w czasie zupełnego dogorywania Powstania operacja aliantów „Market Garden” w Arnhem, w niemal luksusowych warunkach potwierdziła tylko swoją klęską nierealność jakichkolwiek założeń zwycięskich w tego typu działaniach.

    Kwestie całkowitego nieprzygotowania od strony politycznej i strategicznej już pominę, bo to jest dobrze znane: zero przygotowania, zero rozeznania, pełne szaleństwo.

    A dziś nieszczęsność szeregowych powstańców i bezbrzeżna tragedia cywilów oraz miasta i zarazem stolicy państwa, przykrywana jest wrzaskiem propagandy i polewaniem wodą święconą przez cyniczny kler, ryczący, że ponoć powstańcy bronili też Polaków przed szatańskim zapłodnienim in vitro.

    Rzeczywistość znika za parawanem kłamstwa. Po to,by sprawcy nieszczęścia uniknęli jakiejkolwiek kary i potępienia. I po to, by oszuści religijni i patriotyczni dobrze się karmili na kłamstwie a kolejne pokolenia Polaków zawsze były gotowe zginąć za podobną monstrualność.

  124. https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Masowe_zbrodnie_komunistyczne

    Czy to się komuś ze względów osobistych i problemów z głową podoba czy nie stalinowski kraj rad to był nieludzki i zbrodniczy system, który zbliżał się do Warszawy.
    Przecież nawet hitleriwcy nie strzelali w potylice tysiącom poddajacych się oficerów.

    W obliczu uzasadnionej szansy, że Niemcy się ewakuuja zupełnie oczywistym było, że jeżeli jest szansa na wyjście z cholery warto jest coś zrobić by nie zachorować na syfilis.

  125. Doktor Ewa
    Radio Maryja jest w ogóle piękne (jak przemówienie abepa Jędraszewskiego) i mega edukacyjne.
    Leje się tam patriotyzm strumieniami (nie tylko w wykonaniu arcybiskupów), a od miłości bliźniego wprost serce się roztapia.
    I pomyśleć, jak różny może być odbiór oraz emocje!
    Ja, gdy niechcący wcisnę Radio Maryja, jadąc samochodem, jedyne w swoim rodzaju teksty, ociekającymi lukrowanym jadem (np. módlmy się za XYZ, która zginęła w wypadku, bo wspierała gejów i lesbijki, czyniąc zło, wiec niech Bóg jej wybaczy) sprawiają, ze omal nie ląduję w rowie z przerażenia i zniesmaczenia. Na razie Bóg ma mnie w swojej opiece, bez pośrednictwa ojca dyrektora.

  126. Tanaka
    4 sierpnia o godz. 16:18

    Zastanawiam sie jaki cel przyswieca teraz kustoszom Powstanczej Legendy. Jaki przyswiecal to wiem i popieram, ale jaki jest ten cel teraz – co te PiSiaki chca osiagnac robiac kolejnym pokoleniom szajs w mozgach(?) A moze to wlasnie jest celem samym w sobie: utrzymywanie odpowiednio wysokiej zawartosci gowna w lepetynach takich Faliczow i Jedraszewskich(?)

    „…trudno zrozumieć, dlaczego ogół Polaków potępia akcję, której najoczywistszym celem było restytuowanie suwerennej stolicy z suwerennymi władzami i suwerennym wojskiem, wtedy, gdy rzecz ta była łatwa do zrobienia?”

    Juz widze jak ten Mackiewicz skrzykuje ludzi w przededniu Powstania i wyklada im „co nalezy”.
    „Chlopaki nie mamy wprawdzie broni, amunicji i odpowiedniego wyszkolenia, a takze zywnosci, medykamentow, i tak dalej, ale mamy wystarczajaco ducha, by pokazac wala nie tylko szkopom, gdyz przede wszystkim bolszewikom.
    To nic, ze w wyniku naszej akcji zginiecie chlopcy niemal wszyscy, ale ja jestem gotow i na takie poswiecenie. Malo tego, gdyz gotow jestem takze poswiecic jakies 100 czy 200 tysiecy cywilow, no bo przeciez wiadomo, ze gdzie drwa rabia… Jak i to, ze w tego typu wojnach cywilow i tak ginie zawsze najwiecej. Zatem tym mniej mnie moje poswiecenie kosztuje.
    Niewykluczone, ze kolejna konsekwencja naszego Powstania bedzie gruzowisku w miejscu gdzie teraz jest Warszawa, ale nic to, nic martwe budynki, jak i cel ktorego osiagniecie jest niemozliwe, kiedy liczy sie duch, wola walki, no i ten wal, ktory musimy pokazac”

  127. krzys52
    4 sierpnia o godz. 20:31

    Cel jest prosty i jasny: kłamiąc poprzez produkcję bajdurzeń, zawladnąć językiem i myślą jak największej ilości Polaków, by nie mieli umysłowych narzędzi, a zdewastowana moralność nie pozwoliła im protestować i przestawiać prawdziwszą opowieść o wojnie i Powstaniu.
    Człowiek porażony na morale i na umyśle, jest sparaliżowany i zniewolony.
    Tym się karmi władza. Wieczna władza oraz każda skuteczna religia. Co widać aż po wytrzeszcz oczu.

  128. Tanaka
    4 sierpnia o godz. 21:44

    Wiesz, gdy w 1947r. Mackiewicz pisal swoje to ja do tego nie mam zastrzezen, gdyz taka byla potrzeba chwili. Szczegolnie, ze pretensje do sowietow nie byly takie znow nieuzasadnione, gdyz oni mogli pomoc – gdyby tylko chcieli. I nie mowie tu o forsowaniu Wisly, lecz o np. wsparciu lotniczym lub/i artyleryjskim. Mogli smialo ostrzeliwac pozycje niemieckie, ale nie uczynili tego z czysto politycznego powodu – gdyz nie byli glupcami i wiedzieli, ze AK to nie zaprzyjaznione AL, i lepiej pozwolic im sie wykrwawic. Takie byly twarde realia, niemniej smialo mozna miec do sowietow pretensje za pasywna postawe gdy po drugiej stronie rzeki ginely dziesiatki tysiecy cywilow.
    O ile oczekiwanie przez powstancow sowieckiej byloby naiwnoscia i niekonsekwencja, o tyle my – tak przez wszystkie powojenne lata, jak i teraz – mamy prawo surowo ocenic sowiecka postawe wobec humanitarnej katastrofy.

  129. mag

    Z pierwszą częścią twojego wpisu całkowicie się zgadzam, w drugą nie wierzę, ponieważ słuchając tej rozgłośni, czy oglądając TV Trwam, nigdy jeszcze nie natrafiłam tam na agresję, wręcz przeciwnie, irytuje mnie ich uległość wobec żydostwa, wręcz żydofilia, manifestowana choćby hagiograficznymi, judaistycznymi filmami, będąca błędną podstawią nonsensownego oczekiwania niemożliwego do uzyskania konsensusu z judaizmem rabinicznym, szczerze chrześcijan nienawidzącym, co wynika wprost z Talmudu, a więc z doktryny.

    Mówi p. Komorowski, że szedł drogą zgody, a ja pytam, drogą zgody z kim, panie Komorowski? Na pewno nie z większością Obywateli, tylko z przemysłem aborcyjnym handlującym organami pomordowanych dzieci, jak Planned Parenthood, której macki sięgają parlamentu w Polsce, a przedstawicielka pytana o ceny narządów powiada, że „są standardowe, tak jak wszędzie, 30 – 100 USD za sztukę”, z queerami, z łupiącym Polskę żydostwem, z obcymi służbami, które dzięki tobie mogą teraz pacyfikować Polaków, z antychrystem w końcu. Masz oficjalny zakaz spowiedzi, pamiętasz?

  130. Gruzowisko Warszawy nie było konsekwencją Powstania ale zbrodniczej agresji dwoch sojuszników – hitlerowskich Niemiec i stalinowskiego sojuzu kacapow.

  131. Tanaka
    4 sierpnia o godz. 16:18
    Szanowy Panie,
    gdyby to, co Pan pisze odpowiadalo prawdzie, powstancy nie byliby w stanie
    przez 63 dni stawiac oporu przeciwnikowi dysponujacemu liczebna i techniczna przewaga.
    Przy okazji jedna uwaga:
    mowiac o 200 000 ofiar niemieckiej akcji przeciw powstaniu nie nalezy zapominac,
    ze niemcy zdazyli wymordowac kilkaset tysiecy Warszawiakow, zanim powstanie wybuchlo.
    Pytanie: ilu zdazyliby jescze wymordowac, gdyby do powstania nie doszlo?
    O czyms takim, jak „Generalplan Ost” szanowny pan slyszal?

  132. Doktor Ewa
    5 sierpnia o godz. 2:19
    Szanowna Pani,
    ludzie jak MAG, zyjacy w michnikowskim matrixie tak juz maja, ze slysza zdania,
    ktore nie zostaly wypowiedziane, czytaja zdania, ktore nie zostaly napisane,
    widza obrazy, ktorych nikt nie namalowal.
    Jedyna rzecza, ktorej nie widza i nie slysza jest otaczajaca ich rzeczywistosc.

  133. Andrzejku Faliczu; tys takie duze baby jest ze swojm zyczeniowo
    logicznym mysleniem,zastanawiam sie tylko, czys ty zawsze taki byl ?
    czy na starosc teraz dziecinniejesz ?.
    http://demotywatory.pl/3324156/Polacy
    Ot i caly Andrzejek Falicz.

  134. I co na to nasza zagorzala fanka,Polska katoliczka Doktor Ewa; ?.
    Przeciez to nie uchodzi co niedziela kleczec przed Zydami i wspomagac
    ich pienieznie dajac na tace.
    Przeciez prawie caly Polski episkopat to same Zydy z Rydzykiem
    i jego radiem Ma-ryja wlacznie.
    http://racjapolskiejlewicy.pl/owieczki-oto-wasi-pasterze/6639
    Ewciu; jak ty to w sobie godzisz ? bo ja nie panimaju a chaczu Pani-mac.

  135. Kropkozjad; pisz czesciej przyjemnie sie Ciebie czyta.

    https://www.youtube.com/watch?v=ydfA16y6y28

  136. Levar
    Zabawne. Ktoś, kto żyje w matrixie wytwarzanym przez media polskojęzyczne zarzuca życie w matrixie tym, którzy nie cenią jako wiarygodnego źródła informacji Gazpolu, Naszego Dziennika, nie oglądają Trwam itd.
    Co wy zrobicie, gdy już cała waaadza będzie w waszych rękach?
    Czy media „niezależne” i „niepokorne” pozostaną takie wobec tej nowej, „swojej” władzy?

  137. krzys52
    4 sierpnia o godz. 22:41

    Każdy sobie może chętnie wręczyć jakieś prawa, zwłaszcza takie, co nas stawiają w lepszej pozycji od ocenianego. W sytuacji klęski rzeczywistej, co się nazywa „zwycięstwem moralnym” to jest obowiązkowe. Zamiast pochylić się nad tym, za co się współodpowiada, gada się o moralności, za którą znika rzeczywistość.

    Jasne jest, że politycznego interesu w zwycięstwie Powstania Stalin nie miał. To w stosunkach polityki międzynarodowej w zupełności wystarcza, żeby czegoś nie robić, albo robić, zależnie od tego właśnie interesu.
    Taki ciągle jeszcze świeży przykładzik: USA nie tylko tolerowało, ale i solidnie współpracowało z Saddamem Husajnem. Nie przeszkadzało im, że Saddam wybijał Kurdów, truł ich gazem, torturował Irakijczyków w katowniach. USA wysyłało mu nawet broń biologiczną, w celi zwiększenia siły Saddama w celach – zgódźmy się – niegrzecznych.
    Saddam dobry był dla interesu USA na Bliskim Wschodzie.
    Potem się interes zmienił.
    Polskie wojsko wzięło udział, u boku USA, w inwazji na Irak i wytłukło dużo Irakijczyków. W „polskim interesie”. Skutek tego jest taki, że mamy ISIS i jest jeszcze gorzej niż było.

    A teraz wracam do Powstania.
    Armia czerwona znalazła się nad Wisłą dopiero w dalszej części trwania Powstania, gdy dawno już było przegrane. Ono było przegrane już w momencie podejmowania decyzji o jego wybuchu. Było już przegrane w głowach dowódców, ale dowódcy mieli głowy zaczadzone. Po 5-6 dniach można było to zacząć widzieć naocznie: Powstanie nie ma żadnej siły doi wygrania, nie jest w stanie osiągnąć celu, dookoła rządzi Hitler, Powstanie się zaczyna zwijać, ponosząc krwawe ofiary i nie mając żadnych możliwości podbudowy i koniecznego zwiększenia zasobów wojny.

    Nie ma czegoś takiego, że Armia Czerwona zza Wisły będzie sobie ostrzeliwać Niemców dla zwycięstwa Powstania. Nie ostrzeliwuje się dla wiwatu, ale z wojennego i politycznego interesu, o czym decydują najwyższe czynniki. Żaden tam major w batalionie artylerii. Ani nawet dowódca dywizji.
    Jakiekolwiek niewiwatujące ostrzeliwanie wymaga ścisłych uzgodnień pomiędzy stronami i ścisłej, ciągłej współpracy opartej na ścisłym zaufaniu. Inaczej się nie trafia w to co się chciało trafić, a trafia się w coś innego. Najczęściej – w cywilów. Ostrzał miasta, bardzo gęsto zabudowanego, pełnego cywilów w każdej kamienicy, zamiast dawać pożądany skutek, jest ostrzałem w istocie terrorystycznym, wybijającym głownie cywilów i niszczącym nie hitlerowców, a miasto.

    Przypomnę Ci coś banalnego, a ważnego: alianckie zrzuty z powietrza, w ponad 90% przypadków trafiały w ręce Niemców, a nie powstańców. Warunki walki w mieście, przemieszczanie się oddziałów i cywilów było tak szybkie, zmiennie i nieprzewidywalne, a jakakolwiek widoczność, z powodu ciągłego zawieszenia chmur dymów i pyłów taka, że w ogóle trudno się było zorientować co jest gdzie i co jest czym. Zaś łączność aliantów z powstańcami tak słaba, rwana i spóźniona, że tragicznie nieskuteczna.

    W tych warunkach mieć żądanie, żeby Armia Czerwona wzięła się za ostrzał – w żądaniu skuteczny, i – w nienazwanym, a rzeczywistym żądaniu – żeby zwyciężyła w Powstaniu zamiast powstańców – jest żądaniem fantazyjnym, niedorzecznym, uzurpacyjnym oraz moralizatorskim: my żądamy żebyście naprawili to co sami schrzaniliśmy.
    Takie żądania w wielkim świecie nie są spełniane.

    Można rzecz postawić też tak: bodaj Okulicki powiedział (przed decyzją o wybuchu Powstania), że jeśli powstanie nie wygra, zostanie utopione w morzu krwi, co ma być moralnym wyzwaniem dla świata. I ten akurat cel dowódcy Powstania osiągnęli bardzo dobrze: Powstanie zostało w krwi utopione.
    Zgoda Okulickiego na przeznaczenie ludności cywilnej na wydanie z siebie tego morza krwi powinna szokować i wzbudzać najwyższy stopień niezgody. Jednak Powstanie było „zwycięstwem moralnym” więc każdy horror głupoty staje się od razu święty.

    Dlatego też Powstanie musi być nieustannie zakłamywane.

  138. Levar
    5 sierpnia o godz. 8:13

    Gdyby coś to by cośtam: a o jakim moim cosiu mowa, panie dyskutancie, bo o róźnych cosiach pisałem?
    Jak pan dyskutant słyszał o “Generalplan Ost”, to jest o czym myśleć: gdyby nie Armia Czerwona, w 1946-7 roku, ludność Polski wynosiłaby 4-5 milionów. I dalej zmierzała do zera.

  139. Andrzej Falicz
    Nieprawda, że wiemy o tym teraz, wiedziano o tym wcześniej, wymownym i powszechnie znanym dowodem na to jest ocena Andersa, relacje samych powstańców również nie pozostawiają cienia wątpliwości, że ludzie wiedzieli, co się dzieje i jak się to skończy, Świadomość tego mieli również dowódcy, którzy wydali rozkaz.

  140. Fakt, ze wierzacy Polacy modla sie do Zydowki jest najlepszym dowodem, ze polski antysemityzm jest bzdura wyssana z palca.
    Czy natomiast Chrystus moglbyc Zydem ?
    Biorac pod uwage, ze wedlug wierzacych chrzescijan byl synem Boga (teologiczny punkt widzenia) jakos nijak sie ma do jakiejkowiek narodowosci a tym bardziej wyznania.

    Bo raczej trudno sie zgodzic nawet z punktu widzenia laickiego, ze zalozyciel chrzescijanstwa nie byl chrzescijaninem.

    Religia chrzescijanska na poziomie fundamentalnym nie jest religia plemienna ale religia uniwersalna.
    Rozwazania narodowosciowe sa tu zupelnie bez sensu.

  141. mag
    5 sierpnia o godz. 10:34
    „Co wy zrobicie, gdy już cała waaadza będzie w waszych rękach?”

    Szanowna Pani,
    zachowamy sie humanitarnie zgodnie z chrzescijanskim przykazaniem
    milosci blizniego.
    Wymoscimy taczki tak, aby szanowna Pani nie porobila sobie odciskow.

  142. D.Ewa; 17:40.

    Oni to jakos zniosa,Zyd przed Zydem ukleknie a ta swiecona woda
    to napewno bedzie koszerna.
    Ale zeby prawdziwi polscy patrioci klekali przed Zydem ?
    to jakos mnie sie w glowie nie miesci.
    https://www.facebook.com/ArchiwaIpn/posts/212859672155128

  143. Tanaka
    5 sierpnia o godz. 11:51
    Szanowny Panie,
    Prawda, ale jedynie czesciowa.
    Gdyby bowiem nie Armia Czerwona, istniala w roku 1939 szansa utrzymania
    przez Wojsko Polskie przynajmniej tzw. „przyczolka rumunskiego” i doczekania
    ofensywy zachodnich aliantow.( przesunietej przez Francuzow z 14 na 21 Wrzesnia).
    Sowiecka agresja z 17 Wrzesnia 1939 szanse te przekresila.

  144. Levar
    5 sierpnia o godz. 14:04

    To już całkiem słaba prawda częściowa w prawdzie częściowej.
    „Alianci zachodni” nie byli ani „aliantami zachodnimi” – bo musiałby być też „aliant wschodni”, ani nawet aliantami, bo to zrobił dopiero Hitler napadając na Francję w roku 1940.
    Przyczółek rumuński i fantazje o czymś fantastycznym, to było to co mieli w fantazjach wykonać Francuzi: „marne’ szanse’ „

  145. Przy calym szacunku dla setek tysiecy ofiar Powstania warszawskiego 1944 nalezy uczyc obecne i przyszle pokolenia Polakow, ze decyzja do Powstania byla katastrofalnym bledem dowodcow Krajowego AK. maciej

  146. Levar
    Niezłe z ciebie monstrum katolickie.
    „Wymościmy taczki”… dla szanownej pani. Ta „szanowność” to właśnie twoje mega zakłamanie i buractwo, bo nie ma nic wspólnego z prawdziwym szacunkiem, na który cie nie stać wobec ludzi o innych poglądach.
    Pocieszam się tylko, ze jeśli istnieje Bóg w Trojcy Świętej Jedyny, na którego się wciąż powołujecie, to głęboko wami gardzi, bo niczego nie rozumiecie z nauk Jego Syna, Jezusa Chrystusa który cierpiał za takich bęcwałów obłudnych i grzesznych jak ty, nienawidzących swoich bliźnich, jeśli tylko myślą na jakikolwiek temat ciut inaczej niż wy, w tym przypadku sekciarze PIS.

  147. Tanaka
    5 sierpnia o godz. 14:30
    Szanowny Panie,
    Anglia i Francja wypowiedzialy Niemcom wojne w dniu 03.09.1939, wiec najpozniej tego dnia staly sie zachodnimi aliantami Polski.

  148. Szanowna Pani,
    a na czym to niby ma polegac to moje zaklamanie?
    Przeciez otwarcie wykladam karty na stol.
    Szanowna Pani zdaje sie mylic zaklamanie z kurtuazja wobec przeciwnika.
    A przeciez szczerosc nie musi polegac na rzucaniu miesem.

  149. Levar
    To ty nie wiesz co piszesz? I jeszcze bezczelnie pytasz, na czym miałoby polegać twoje zakłamanie?
    Otóż na rzekomej miłości bliźniego, którego chcesz wywieźć przecież na taczkach.
    A to cię dyskwalifikuje jako katolika, chyba że jesteś ten „prawdziwy” czyli radiomaryjny i pisowy. Wtedy wszystko się zgadza.
    Dlatego nic nie pomoże zwrot „szanowna Pani”. Podobnie jak zarzucanie mi „rzucania mięsem”. Chyba że za mięso uważasz buraka.
    „Kurtuazja wobec przeciwnika”?! Obśmiałam się jak norka w lecie lub pszczoła w zimie.

  150. Levar
    5 sierpnia o godz. 15:20

    Aha. I co było dalej, dziecię boże? na czym ta fantazyjna alianckość w następnych dniach polegała?

  151. mag
    5 sierpnia o godz. 15:38
    Zeby nam tylko szanowna Pani z tego smiechu nie pekla,
    bo wtedy same taczki nie wystarcza. potrzebna bedzie jeszcze zmiotka, szufelka
    i skrobaczka.

  152. To niewiarygodne, jak daleko poszła judaizacja w Polsce. Mówi p. Komorowski do gazety, że zawsze czuł się skrzyżowaniem (ludzie to mają jednak nakopane – ten się czuje kobitą, tamten skrzyżowaniem…) między Mazowieckim i Bartoszewskim.

  153. Tanaka
    5 sierpnia o godz. 11:48

    Owszem, Stany popieraly szereg paskudnych rezymow, i patrzyly przez palce na to co one wyprawiaja, ale juz sam fakt, ze o tym wspominasz swiadczy o tym, ze Stany nie znalazly sie poza krytyka.

    Podobnie z sowietami, ktorzy robili to co bylo w ich interesie, tzn. w tym przypadku nie pomagaly Powstaniu, ale powyzsza premedytowana biernosc takze podlega ocenie kazdego kto tylko ma na to ochote.

    A sowieci mogli chociaz starac sie zbombardowac to dzialo kolejowe – to od „krow” czy tez „szaf” – z ktorego Warszawa byla systematycznie burzona. I chocby w moich oczach nie znajduje zatem zrozumienia tlumaczenie, ze nie bylo w ich interesie wspomaganie Warszawy. Bo czasem, by wykazac, ze jest sie czlowiekiem, wypada nieco mniej pamietac o wlasnych interesach. Podobnie z panstwami.

  154. krzys52
    5 sierpnia o godz. 21:15

    Mylisz pojęcia: to że ktoś coś „krytycznie” czy panegirycznie powie, nie znaczy że zaraz ma rację. W którąkolwiek stronę. Ja mówię o różnych wyczynach USA krytycznie, inni mówią o tych samych wyczynach entuzjastycznie, a pozostali piją piwo. Z tego nie wynika żadna lepszość zachowania Ameryki per se.
    Wykazać, że „jest człowiekiem” może tylko pojedynczy człowiek. Nie tłum, nie armia paru milionów żołnierzy. Żaden dowódca w bezwzględnej wojnie nie może się „okazać człowiekiem”, bo okazanie się nim polega na tym, że się nie zabija ani nie każe zabijać. Generał ma być sprawnym wojownikiem, co natłucze wiecej wrogów i zrobi to szybciej niż jego wróg zrobi na nim samym.
    W pierwszym rzedzie „okazać się człowiekiem” powinni dowódcy AK i nie decydować o śmierci miasta z tak szaloną nieodpowiedzialnością i niekompetencją. W drugiej mierze „okazać się ludźmi” powinni hitlerowcy. Ale jakoś nie chcieli. Bo mieli się okazać skutecznymi żołnierzami. I się okazali, bardzo często przy zastosowaniu metod stricte morderczych.
    Dopiero w trzeciej mierze można by ewentualnie rozważać o „okazaniu się człowiekiem” przez Armię Czerwoną.
    Niestety, takie są zasady wojny.

    Jeśli mowisz o „krowach” , to były to wyrzutnie granatów, na podwoziach gąsienicowych, więc mialy znaczną mobilność, mimo dużej masy. . Granaty były ogromne, bodaj 600 mm, i było ich więcej niż 1. Granaty te nie przesądziły o losach Powstania i ich ewentualne zniszczenie przez artylerię radziecką strzelającą z wielu kilometrów na ślepo , przez chmury pyłu i dymu, bylo zupelnie nierealnie i niczego nie przesądzające. Artyleria strzelająca na ślepo więcej by zabiła warszawiaków niz Niemców.Nawet strzelając nie na ślepo, efekt byłby bardzo podobny.
    Wtedy by się w Polsce mówiło, że i szwaby i ruscy rozstrzelali Powstanie.
    Czy się tego chce, czy nie, takie są realia wojny.

  155. Tanaka
    5 sierpnia o godz. 17:18
    Szanowny Panie,
    cokolwiek by nie powiedziec, udalo sie jednak w koncu wspolnym wysilkiem
    doprowadzic III Rzesze do upadku. I o to wlasnie w calej tej alianckosci chodzilo.
    Trwalo to wszystko wprawdzie zdecydowanie za dlugo, ale, jak mowi stare przyslowie,
    lepiej pozno niz wcale.

  156. Levar
    6 sierpnia o godz. 10:02

    Właśnie o to chodzi, żeby nie mówić cokolwiek, ale jak już się mówi to z sensem.

  157. Szanowny krzys52 (3 sierpnia, godz. 20:59; 4 sierpnia, godz. 22:41; 5 sierpnia, godz. 21:15)!
    To niezupełnie tak. Pamięć o wydarzeniach historycznych, oraz o zmarłych wygasa wraz z upływem czasu mierzonym zmianami pokoleniowymi. Pokolenie moich rodziców i młodzieży, do której ja jeszcze wtedy nie dorosłem, w okresie międzywojennym czciło pamięć o Powstaniu Styczniowym, legionistach Piłsudskiego i o wojnie bolszewicko-polskiej. Pamięć ta wygasała w czasie wojny. Przypuszczam, obserwując postawy moich wnuków i ich pokolenia, że podobnie stanie się z pamięcią o Powstaniu Warszawskim, jego dowódcach i żołnierzach, mimo natrętnego wykorzystywania legendy, zasadniczo nieprawdziwej, ponieważ gloryfikuje decydentów i wmawia, że bez tego zrywu patriotycznego Polska nie odzyskałaby wolności.
    1. W początkowym okresie Polski powojennej, w tym w początkach PRL (r. 1953) prymitywna propaganda partyjna (PPR i PZPR) potępiała głownie decyzję i decydentów oraz dowódców, a w stosunku do żołnierzy była umiarkowanie chłodna. Wielu powstańców było prześladowanych przez UB i więzionych. Po „odwilży” roku 1956, ton propagandy PRL zmienił się zasadniczo. Dowódców i decyzję o wybuch krytykowano racjonalnie i rzeczowo, ograniczając użycie „sosu politycznego”, natomiast żołnierze Powstania zostali uznani za bohaterów.
    Wtedy też przez dziennikarzy powstańcza legenda została uzupełniona mitem o wysokiej skuteczności militarnej powstańców, którzy rzekomo mimo rażących różnic w uzbrojeniu i dysponowaną siłą ognia spowodowali Niemcom straty w zabitych i rannych odniesionych przez nich samych.
    2. Potrzeba „dokopania” Niemcom rzeczywiście była. AK i AL, które wzięły udział w Powstaniu, już od końca sierpnia pod jednolitym dowództwem, jako Wojsko Polskie, nie miały żołnierzy poborowych, a samych ochotników. Jednak, przynajmniej w AK, panowała surowa dyscyplina, silniejsza i bardziej surowa niż w przedwojennym Wojsku Polskim, co wynikało z opowieści moich znajomych, służących przed wojną w WP a później oficerów AK. Ta dyscyplina spowodowała, że po idiotyczny zarządzeniu mobilizacji powstańców w dniu 28 lipca1944 r., a następnie jej odwołaniu, żołnierze i dowódcy wrócili karnie do domu.
    3. W latach czterdziestych szacowano łączne straty ludności cywilnej Warszawy i powstańców na 300 do 350 tysięcy zabitych. Były to szacunki przecenione. Zestawienie strat w poszczególnych dzielnicach, wskazuje że liczba ta oscyluje w okolicach 200 do 250 tys. zabitych cywilów i powstańców. Ostatnio propaganda ipeenowska corocznie zaniża te straty. Rzeczywiste straty sił niemieckich włączając w to renegatów z brygady Kamińskiego wyniosły ok. 2700 żołnierzy.
    4. Nie sądzę, aby „nieudzielenie pomocy powstańcom” było rozmyślne politycznie. Sytuacja strategiczna i taktyczna frontu wschodniego w tym czasie uniemożliwiała kontynuowanie ofensywy frontu białoruskiego. Wojska Rokossowskiego były wyczerpane, stany jednostek w ludziach, sprzęcie, amunicji były krytycznie niskie. Wprawdzie umożliwiało to skuteczną obronę przed kontrofensywą niemiecką, ale próba forsowania Wisły i zdobycia Warszawy przez Armię Czerwoną mogła zakończyć się klęską i udaną kontrofensywą niemiecką, co przedłużyłoby wojnę.
    Obie strony sojusznicze zademonstrowały pomoc powstańcom. Oczywiście nie była ona skuteczna, bo taka być nie mogła. Strona zachodnia była zaskoczona wybuchem Powstania, mimo że uprzedzała o niemożności udzielenia pomocy. Dopiero 29 sierpnia uznała powstańców za armię kombatancką, oraz zorganizowała zrzuty uzbrojenia, mało skuteczne i związane z nieproporcjonalnie wysokimi stratami. Armia Czerwona wspomogła powstańców zrzutami broni z „Kukuruźników”, które dostarczyły przynajmniej na „moim” Żoliborzu sporo broni i amunicji do niej. Były to pistolety maszynowe, ręczne karabiny maszynowe Dektariewa, granatniki piechoty, granaty ręczne. W drugim miesiącu powstania broń radziecka dominowała w uzbrojeniu powstańców, a w ostatnim okresie powstania, gdy już wystrzelano amunicję do broni niemieckiej, innej niż radziecka broni u powstańców nie widziało się. Gen. Komorowski wystosował podziękowanie do marsz. Rokossowskiego za radzieckie wsparcie artyleryjskie. W moim domu na Żoliborzu w jednym dniu działał radziecki posterunek kierowania ogniem artyleryjskim skierowanym na stanowiska artylerii niemieckiej na Powązkach. Strzelanie z za Wisły do artylerii niemieckiej używanej w walkach w mieście było bezsensowne, ponieważ była to artyleria mobilna (armaty czołgowe i dział samobieżnych, sześciolufowe moździerze rakietowe o kalibrze 15 cm Nebelwerfer, zwane szafami albo krowami, i jeden moździerz samobieżny o kalibrze 60 cm).
    Już nie pamiętam dokładnie kiedy, ale nad Warszawą zaczęły pojawiać się Jaki – radzieckie myśliwce, co poważnie ograniczyło aktywność niemieckich samolotów Stuka. Również przeprawa oddziałów „berlingowców”, i ich udział w walkach, okupiony wysokimi stratami, to były demonstracje poparcia dla Powstania, mimo że ono wybuchło bez akceptacji strategicznej i taktycznej sojuszniczych sztabów. Nie jest oczywista przyczyna opóźnienia wydania zezwolenia na lądowanie samolotów sojuszników zachodnich, po zrzutach zaopatrzenia dla powstańców. Obecnie antyrosyjska propaganda głosi, że były to przyczyny polityczne. Ale trzeba zdać sobie sprawę z tego, że istniały przeszkody natury logistycznej i operacyjnej. A było ich wiele. Trudno je wszystkie wymienić, ale posłużę się jednym przykładem. Armia Czerwona nie posiadała rozbudowanego bombowego lotnictwa strategicznego, a jej siły lotnicze to głównie lotnictwo myśliwskie i lotnictwo wsparcia sił lądowych (samoloty IŁ-2, zwane przez hitlerowców czarną śmiercią). Były to samoloty jednosilnikowe, których moce silników zbliżone były do mocy silników czterosilnikowych samolotów amerykańskich (C-47 i B-17) i angielskich (Halifax), a ich zbiorniki paliwowe wielokrotnie mniejsze. Zatankowanie jednego z tych dużych samolotów wymagałoby tyle paliwa, ile jednorazowe zatankowanie jednej albo dwóch eskadr myśliwców. System dostarczania i dystrybucji paliwa na prowizorycznych i ciągle zmienianych lądowiskach lotnictwa Armii Czerwonej nie umożliwiał takich operacji bez podjęcia odpowiednich działań logistycznych.
    5. Do fałszywej propagandowej legendy polskiej prawicy o Powstaniu Warszawskim, które umożliwiło wolność Polski, dodano następne dwie legendy o zamianie okupacji niemieckiej na radziecką i walce o wolność Polski „żołnierzy wyklętych”. Ale to odrębny temat.
    Pozdrawiam

  158. Szanowni Tanaka i Ted 2!
    Dziękuję za uznanie. Staram się racjonalnie i logicznie oceniać fakty, podobnie jak Wy i wedle tego formułować swoje wpisy.

  159. Dziś ponura rocznica koszernego ludobójstwa w Japonii. Wolne media pokazują filmy, fotografie ludzkich cieni, ofiar zniekształconych chorobą popromienną, niczym 5 milionów Wietnamczyków cierpiących do dziś po amerykańskich atakach chemicznych czynnikiem Agent Orange. Wspominałam już Hiroszimie 2 sierpnia o godz. 14:05, w zakrytym obecnie przez administratora wpisie, można sobie oczywiście kliknąć, rozwinie się, ale wyszukiwarka pomija – w końcu nie po to administrator zakrywa, żeby ułatwić dostęp do komentarza…

    Mniejsza z tym, gdyż chciałabym tu właściwie zawalczyć z podłym antysemityzmem tych, którzy cynicznie kwestionują udział żydów w Powstaniu Warszawskim. To niebywała podłość, bo przecież każdy wie, że walczyli niezwykle dzielnie i brawurowo, ponosili także straty, więc zasługują ze wszech miar na pamięć oraz sporą ekspozycję nie tylko w żydowskim muzeum w Warszawie, ale na całym świecie, jak długi i szeroki. Piszę o tych, kompletnie zapomnianych, którzy walczyli przeciw Polakom, w pułku Waffen SS, SS-Oberfurera Oskara Dirlewangera, który znany był ze swego sadyzmu i odpowiedzialny za rozliczne zbrodnie wojenne popełnione w Polsce, na Białorusi i na Słowacji. Historycy szacują, że w wyniku akcji dowodzonej przez niego 36. Dywizji Grenadierów Dirlewanger, śmierć poniosło przynajmniej 60 000 ludzi, w większości cywili, znaczną część ofiar spalono żywcem. Przeciwko Powstaniu Warszawskiemu walczyło tam wg oficjalnych danych 268 żydów, rasowych, z matki i ojca, choć ten drugi w ichniej kabale jest właściwie zbyteczny, mitochondrialne DNA przenosi bowiem wyłącznie matka.

    Jest także – jak przypomina historyk Brian mark Rigg – ciekawa kwestia Karaimów, żydowskich mieszkańców Krymu, których nazistowscy eksperci od czystości rasy uznali za Tatarów wyznania Mojżeszowego i utworzyli z nich przynajmniej jeden Batalion Waffen SS, a sam Himmler wydał specjalne zezwolenie, aby członkowie tego batalionu mogli odprawiać Judaistyczne modły.

    Cześć ich pamięci?

  160. Tanaka
    5 sierpnia o godz. 23:07

    Nawet strzelając nie na ślepo, efekt byłby bardzo podobny.
    Wtedy by się w Polsce mówiło, że i szwaby i ruscy rozstrzelali Powstanie.
    Czy się tego chce, czy nie, takie są realia wojny.
    ****
    A sprobowali sowieci chociaz?

    A takie sa realia powojenne.

  161. Szanowny Kropkozjad 6 sierpnia o godz. 16:47,

    serdecznie dzieki za ten obszarny, i bogaty w faktografie, tekst. Mam nadzieje, ze zapoznali sie z nim tutejsi piewcy Legendy, i cos im z tego zostanie.
    Przyznam, ze w dyskusji z Tanaka ustawilem sie na pozycji „adwokata diabla” – w celu przeegzaminowania kilku postawionych tez. Teraz doszedlem do wniosku, ze padly one w ogniu Waszych argumentow, a wiec nie mam juz po co upierac sie przy swoim.
    Tak wiec, Tanako, sowieci wiecej niz sprobowali pomagac powstancom.

  162. Kropkozjad
    6 sierpnia o godz. 16:47

    Interesujące jest to, co mówisz na temat uzbrojenia powstańców w broń radziecką, jako dominującą w dalszych fazach Powstania. Ciekaw jestem źródeł tych informacji. Oraz tego w jakich ilościach, komu i kiedy była dostarczana.
    O sprawie samego uzbrojenia mniej się słyszy, poza danymi ogólnymi. Dane początkowe niewątpliwie łatwiej było ustalić, ciekawe natomiast byłoby wiedzieć dokładniej, jak w czasie zmieniała się ilość, struktura i wyposażenie poszczególnych oddziałów. To coś do badania specjalistycznego, pewnie jacyś badacze tej kwestii byli i są tego materialne ślady, ale może być z tym spory problem. Nie polegający tylko na trudności z ustaleniem faktów, ale i ich wymową – do czego nawiązujesz. Powstańcy wyposażeni głównie w broń radziecką (w późniejszych etapach Powstania) – to brzmiałoby strasznie niepoprawnie.

    Bardzo trafnie dodajesz swoje uwagi do moich, w sprawie możliwości logistycznych Armii Czerwonej w tym okresie.
    To jest bezwzględna rzeczywistość: albo ma się czym walczyć, albo nie ma.
    Każdy gada o Powstaniu co chce, a mało kto się zastanawia skąd się biorą środki walki: ludzie, sprzęt, wyposażenie, zapasy i inne materiały, oraz żywność i medykamenty.
    Niby mogliby się czegoś nauczyć obserwując popularne filmy, w których powstańcy ciągle narzekają, że mają za mało broni, albo jedzenia czy leków.
    Film oczywiście nie jest źródłem ścisłej wiedzy, tym niemniej prosta konstatacja jest możliwa: za mało wszystkiego co potrzebne do walki.
    Jednocześnie film równie dobrze oszukuje. Bodaj ostatnia produkcja na większą skalę, na temat Powstania „Czas honoru” – jest czymś bajkowym oraz oszukańczym. Powstańcy są nieustannie obwieszeni taśmami amunicji, a broni, najlepszej i bodaj wyłącznie niemieckiej mają wręcz nadmiar, solidnie się pod jej ciężarem uginając. Mundury, hełmy, lornetki, pasy, raportówki, dobre wojskowe buty – wszystko jest. Żołnierze wyglądają na amerykańskich komandosów, niż realnych powstańców.
    Oglądając takie słuszne i widowiskowe produkcje, może się Polak bardzo dziwić, że Powstanie nie wygrało w ciągu 3 dni, bez żadnej pomocy Anglików, czy Rosjan, a AK sama nie doszła i nie zdobyła Berlina.
    Tak się rysują przegięcia propagandy a la IPN.

    Ale właśnie – gdyby się ktokolwiek dziwił, to dziwił by się sprawie sprzętu. Jak się wyraził Pierwszy Znawca Powstania, Kaczyński Jarosław: „jak ktoś ma pieniądze, to skądś je ma.”
    To jest bardzo słuszne: jak skądś – to skądś.
    I tu dochodzimy do Armii Czerwonej: skąd miała mieć środki do dokonania zwycięskiej akcji w Warszawie, zastępując przegrywającą AK.
    Jest to kwestia zupełnie niezależna od tego, „czy Stalin miał interes w pomocy Powstaniu”.
    Wyobrażenia potoczne, które jednak można by w podstawowym zakresie zweryfikować, oglądając filmy z niejakim zrozumieniem filmy wojenne, są takie, że Armia Czerwona mogłaby sobie przejść przez Wisłę, ot tak, jak się przekracza wodę ciurkającą z węża w ogródku. A następnie mogłaby sobie „zająć” Warszawę – i po krzyku: szwabów nie ma – jest bal. Koniec pieśni, koniec wojny, wszyscy są szczęśliwi.

    No nie, jednak nie wszyscy szczęśliwi, bo Armia Czerwona nie mogłaby „zająć”, bo przecież później zajęła, jak się Powstanie skończyło (fakt: I Armia WP zajęła, ale to były ponoć jedynie „polskojęzyczne oddziały zbrojne”, czyli straszne komunistyczne zbiry).
    Armia Czerwona miały jednak nie zajmować. Jak nie – to co? Na czym miałaby polegać jej walka? Zapewne na tym, że Armia Czerwona wytłucze Niemców w Warszawie i okolicach odpowiednio dużych, żeby nie mogli w stolicy wrócić, a AK rozwiesi wszędzie sztandary z orłem w koronie i następnie przywita tą Armię Czerwoną w wolnej, przedwojennej Warszawie II RP.
    Ktoś kto sobie tak fantazjuje o przebiegu wojny w wielkim mieście, w realiach II wojny, nie wydoroślał jeszcze z fruwania w przestrzeni bajkowej, lub też jest niezdolnym do poprawnego rozumowania, albo też przeciwnie: rozumie, ale uprawia cyniczną propagandę.

    Ilość środków prowadzenia wojny, potrzebna do tego, żeby „przejść” Wisłę, , a następnie wytłuc hitlerowców jest tego rodzaju, że po wielkiej operacji strategicznej, dotąd największej w całej II wojnie – operacji „Bagration”, musiała znacznie przekroczyć czasowe – wtedy – możliwości dyspozycyjne Armii Czerwonej.

    Dajesz interesujący przykład – paliwo do mniejszych samolotów radzieckich i wielkich lancasterów brytyjskich. Takie ćwiczenia należy zdawać w szkole, uczniom, wtedy lepiej pojmą co to takiego wojna,zamiast nurzać ich w fantazjach kończących się później nieustannymi przegranymi powstaniami i nieszanowaniem ludzkiego życia: skąd miała się wziąć benzyna dla tych lancasterów? Czy w Warszawie były pola naftowe i czynne rafinerie? Nie? Dziwne; więc skąd była? Aaaa, trzeba było dowieźć. Skąd? Aaaa, z odległości 2500 km? A czym? Ciężarówkami? No żart – a paliwo dla ciężarówek – skąd? Miały jechać 2500 km z beczkami na pace? Aha, a ile taka ciężarowka spali paliwa w drodze? Więcej niż ma na pace? Aha.
    A jak nie ciężarówkami, to czym? Koleją, mówicie? Aha, a jak i kiedy, bo Niemcy wszystkie tory rozwalali, wszystkie mosty i wiadukty kolejowe wysadzali. Ktoś toi musiał odbudować. Kto? Armia Czerwona? No ale ona miała w tym czasie mieć już wszystko nad Wisłą, by rzucać powstańcom na pomoc i przechodzić Wisłę jak przez ogrodowy wężyk metodą cudowną, bo nie mostami przecież, rozwalonymi przez Wehrmacht.
    Jak się naprawia mosty i tory tam, to nie można tu, bo nawet Armia Czerwona nie może wszystkiego naraz. A poza tym, miliony czerwonoarmiejców zostały zabite i ktoś inny już musiał walczyć.Nie ten sam co odbudowuje mosty, tory, wydobywa i przerabia ropę na benzynę, produkuje czołgi, samoloty, pociski, mundury, chleb i kiełbasę, wytwarza leki i operuje w szpitalach.
    Fakt, jako „przodująca siła narodu” Armia Czerwona dużo mogła. Ale zgódźmy się – nie wszystko.
    No i kwestia taka: jak przewieźć po torach do Warszawy zaopatrzenie, gdy w Rosji inny rozstaw torów niż w Polsce? „Szeroki tor” kończył się kilkaset kilometrów na wschód od Warszawy. Jak to zostało rozwiazane? Ano tak, że położono szeroki tor do Warszawy, na następnie w całej Polsce, w drodze na Berlin.
    Kto to robił?
    I tak dalej i tak dalej.
    Milośników fantazji wojennych, baśni o polskich przewagach wojskowych należy traktować jak dzieci: najpierw przedszkole najprostszego zestawiania faktów, potem podstawówka wyciągania podstawowych wniosków, dalej gimnazjum nieco staranniejszych rozważań, potem liceum.
    Wtedy może, zamiast roić fantazmaty o wojnie i narażać siebie – i zwłaszcza innych – na bezsensowną śmierć w z definicji niemogących przynieść zwycięstwa bitwach, za nic mając życie, chociaż o jego bezcenności każdy głupek gada na okrągło poświęcając je kropidłem święconki czyli kranówki, doszlibyśmy z czasem do tego, że „przed szkodą” da radę Polak zmądrzeć.

  163. Bez tego, co wyżej, pozostaje tylko „moralne zwycięstwo”, czyli rzeczywista klęska. Co oznacza, że trzeba kłamać, kłamać, kłamać. Na tym polega patriotyzm.

  164. Szanowny Tanaka (7 sierpnia, godz. 8:56 i godz. 8:57)!
    Moje uwagi na temat uzbrojenia Powstańców w broń radziecką, wynikają z moich obserwacji na Żoliborzu. Nie odnoszę tego do całej powstańczej Warszawy, ponieważ przez całe Powstanie przebywałem na Żoliborzu aż do wysiedlenia i wędrówki do obozu w Pruszkowie. Mieszkałem w budynku, który miał długi korytarz piwniczny, wykorzystywany przez Powstańców jako arteria komunikacyjna. To „przezbrojenie” miało charakter stopniowy, i nie dotyczyło kapelana, który pozostał przy niemieckim pistolecie maszynowym i przy ładownicy z trzema zapasowymi magazynkami. Ale sądzę, że on mało strzelał. Przypuszczam, że odtworzenie zmian w uzbrojeniu Powstańców, jest chyba niemożliwe. Broń tracono, ale też ją zdobywano. Były uszkodzenia broni, niektóre naprawiane, ale niektóre ją eliminujące. Nie sądzę, aby ktoś te zmiany ewidencjonował. Była też amunicja zdobyczna, albo odkopana po zakopaniu w 1939 r., jak przy naszym domu. Przypuszczam, że były też inne wykopaliska amunicji „wrześniowej”. Od Powstańców dowiedzieliśmy się, że piękne, lekkie granatniki piechoty zrzucone z „Kukuruźnika” były produkcji USA. Z tych granatników Powstańcy ostrzelali nas i Niemców, gdy Niemcy podjęli pierwszą próbę wypędzenia nas z budynku. Przypuszczam, że Powstańcy w Śródmieściu mieli więcej broni ze zrzutów aliantów zachodnich. Tylko raz widziałem PIATA, myślałem, że to rura od piecyka, ale żołnierz, który go niósł, wyjaśnił, że to bardzo dobra broń przeciwpancerna.
    Ewentualne współdziałanie lotnictwa aliantów zachodnich z Armią Czerwoną to nie tylko problem lotnisk, a właściwie prowizorycznych lądowisk, i logistyki, a także procedur współdziałania, łączności radiowej a także języka i przygotowania radzieckiej artylerii przeciwlotniczej. A ta jeszcze przed zakończeniem wojny zestrzeliła w okolicach Łodzi amerykańską B-17. I nie ma w tym nic dziwnego ponieważ sojusznicze siły obrony przeciwlotniczej zestrzeliły wiele własnych albo sojuszniczych samolotów, a pierwsze ofiary lotnicze własnej artylerii przeciwlotniczej wystąpiły już we wrześniu 1939 r. Samoloty alianckie zasilające Powstanie operowały w nocy, mimo to stawały się ofiarami artylerii przeciwlotniczej niemieckiej. A radziecka też by obchodziła się z nimi po macoszemu, zanim zdobyłaby doświadczenie w zaliczaniu ich do swoich.
    Zdaję sobie sprawę z tego, że na blogach POLITYKI piszę często rzeczy niepoprawne, ale piszę to, co uznaję za prawdę, w moim przekonaniu obiektywną. Tak jak Ty, nie zamierzam nazywać klęski moralnym zwycięstwem.
    Pozdrawiam

  165. Kropkozjad
    7 sierpnia o godz. 14:23

    Ciekawe to co relacjonujesz o PIAT-cie: „żołnierz, który go niósł, wyjaśnił, że to bardzo dobra broń przeciwpancerna.”
    Stoi to w sprzeczności z bardzo licznymi wypowiedziami samych Brytyjczyków, Amerykanów, czy Kanadyjczyków, którzy tej broni realnie używali na II froncie. Dominująca opinia była taka, że broń ta jest bardzo zawodna i bardzo niebezpieczna w użyciu dla strzelca, ponieważ potrafi wybuchnąć w wyrzutni. a celność tak niska, że trzeba strzelać z absolutnie minimalnej odległości 20-30 m, co niezwykle ryzykowne.

    W Powstaniu tą ostatnią wadę PIAT-ów jakoś kompensowano strzelając zza osłony budynków, ale dwie pierwsze wady nie mogły być niczym skompensowane.
    Kolejna zagadka: czy powstańcy po prostu walczyli głównie wiarą, niż niezawodnością tej broni, czy może tak rzadko z niej korzystali, że nie mieli okazji się poznać, co jednak byłoby dziwne, czy po prostu panuje na ten temat milczenie – co wyglada na najbardziej prawdopodobne.

    Podajesz kolejne argumenty wskazujące na to, że Powstanie było czymś innym, I inna była rzeczywistość w związku z Armią Czerwoną nad Wisłą, niż się dziś śpiewa.
    Wytwarzanie fałszu i produkcja mitów w takiej sprawie prowadzi do zwolnienia z odpowiedzialności ludzi szafujących cudzym życiem i nie szanujacym tego życia, mimo, że każdy z takich szafarzy to był katolik i jest katolik, dla którego „życie jest świętością”.
    W taki sposób uświęca się głupotę, zabójczą niekompetencję i szykuje kolejne pokolenia na podobne rzezie.
    Echa tego skrzywienia słyszymy w sprawie Ukrainy. Już ten i ów gotów jest posyłać na wojnę. Nie siebie, ale innych Polaków. Już się ekscytują, że może być zabijanie.

  166. Tanaka
    7 sierpnia o godz. 19:39

    Dzieki zate dyskusje zarowno Tobie, jak i Kropkozjadowi. Moze cos z tego dotarlo do naszych harcerzykow.

    Pozostal jeszcze jeden aspekt tej dyskusji, o ktory zahaczyles gdzies powyzej – aspekt stawiania znaku rownosci pomiedzy dazeniami Niemcow i sowietow. Bo co by nie powiedziec o tych drugich, a zwlaszcza w dobie stalinowskiego terroru, to ich celem nigdy nie bylo fizyczne wyniszczenie naszego narodu, polaczone z przerobieniem na niewolnikow tych zdrowych jednostek ktore przetrwaja. Owszem, trwala wojna z opozycja, zwlaszcza ze zbrojna opozycja, i bywala ta wojna brutalna, ale nikt nie rozstrzeliwal czy wieszal zbiorowo mieszkancow calej wsi, za pomoc partyzantowi, czy tez wywleczonych z tramwajow w lapankach miejskich, i nikt nie przepuszczal nas przez obozy smierci i komory gazowe. Funkcjonowaly szkoly, uczelnie, koscioly, parafie, teatry, osrodki kultury i inne instytucje kultury, ktorej nikt nie kwestionowal i nie probowal zniszczyc. Stawianie znaku rownosci pomiedzy sowietami a Niemcami jest w najlepszym wypadku grubym nauzyciem, jesli nie wyjatkowym skurwysynstwem, na ktore stac jest wylacznie najwieksze bydle. Zrownujacy jednych z drugimi nie zdaja sobie sprawy z tego, ze gdyby nie ruskie, i to ich „niby wyzwolenie” to do tej pory oni sami prawdopodobnie nie przyszliby na swiat, gdyz po (powiedzmy) 1960r. Polakow by po prostu nie bylo – chyba ze w postaci wykastrowanej sily roboczej.

    Teraz pewnie wyglada jeden z drugim harcerzyk jak duda zza krzaka, ale o tym czy cos dotarlo dowiemy sie przy okazji nastepnej rocznicy Powstania.

  167. krzys52
    7 sierpnia o godz. 20:35

    Oczywiście. Stalin, czy też Rosja radziecka nie prześladowały Polaków za bycie Polakami czy Słowianami i nie realizowali ludobójstwa. Nie było też żadnych planów eksterminacji Polakow.
    Natomiast bezdyskusyjnie była kwestia siły politychnej i wojskowej, sporów o pozycję dominujacą na Słowiańszczyźnie i wynikające stąd konflikty i wojny oraz ich ofiary. Bieg historii był taki, że Polska wygrywała z Rosją, włącznie ze zdobyciem Moskwy i Kremla, ale w miarę dziejów to Rosja okazała się państwem lepiej rządzonym pod względem skuteczności mocarstwowej i dlatego też w ostatnich wiekach to ona dominowała i brała z tego pożytki, bywało, że brutalne.

    Co do samej II wojny, jest w niej kilka podstawowych i przesądzających faktów w sprawie III Rzesza – Polska – Rosja Radziecka:

    Hitler nie miał intencji wymordować równo: Francuzów, Belgów, Holendrów, Duńczykow, Norwegów. Miał taki plac wobec wschodu, zwany Generalplan Ost: 85% Polaków miało zostać wymordowanych w ciągu 5-7 lat. Co ciekawe – Rosjan, Białorusinów i Ukraińców też, ale nieco mniej – okolo 60-70%. Raczej z powodu rozleglości terytorium, ktore wymagało niewolniczej obsługi przez slawische Untermenschen, niż większej sympatii Hitlera do Rosjan niz Polaków.

    Nic podobnego nigdy nie planował i nie realizował Stalin.

    Jakkolwiek Stalin dręczył i wyniszczał Polaków na Syberii, w Kazachstanie, w więzieniach, a nawet w Katyniu i pozostałych miejscach ewidentnych zbrodni, robił to samo, w stopniu niepomiernie większym z narodami własnego państwa. Relatywnie, Polacy od Stalina zapewne znacznie mniej wycierpieli niż Rosjanie, Ukraińcy, Białorusini, Tatarzy , narody Syberii i Azji Centralnej i pozostałe.

    Nie Churchill z Rooseveltem wyzwolili Polskę, ale Stalin. Było to wyzwolenie, a nie coś równorzędnego wobec okupacji Polski przez Hitlera. Wyzwolenie, a więc życie i możność robienia swobodnie większości tych rzeczy ktorych ludzie potrzebuja do życia. Niektóre rzeczy byly ograniczone, inne zabronione, pod karą. To nie jest jednak decydujące dla życia. Narody całego swiata to nieustannie potwierdzają.

    Wywalenie Hitlera z Polski kosztowało życie ok. 620 tysięcy żolnierzy Armii Czerwonej.
    Gdyby Nie Armia Czerwona, Polska nie tylko nie byłaby wolna, ale nie istniałaby ani Polska, ani Polacy., Przypomnę: miało zostać – jako niewolnicy, kilkanaście procent Polaków, a więc ok 4 mln.
    Gdyby nie wielkie zwycięstwo Stalina nad III Rzeszą, gdyby Rosja przegrała, nic nie odwróciłoby losu Polaków. Zostałyby niedobitki przeznaczone zresztą i tak do ostatecznej utylizacji. Hitler skorzystałby z prostszych i bardziej wytrzymalych na prymityw życia ludów wschodnich, Może z Tadżykow – nic im nie ujmując.

    Oznacza to dokładnie tyle, że nie byłoby też powstania warszawskiego, ponieważ Hitler zlikwidowałby Warszawę i warszawiaków.
    Tak wiec to Stalin sprzyjał temu, żeby Warszawa ocalała.
    Wyłącznie to, że Armia Czerwona miażdżyła Wehrmacht w mniejszych i wprost gigantycznych operacjach wojennych, wymagających równie gigantycznego wysiłku, i stopniowo zbliżała się do Wisły tworzyło jakiekolwiek racjonalne przesłanki do rozważania o powstaniu, które miałoby – powtórzę przymiotnik – jakiekolwiek szanse powodzenia.

    Gdyby bowiem ktoś w Warszawie planował powstanie w sytuacji przegranej Rosji, lub jakiegoś rozejmu gdzieś nad Wołgą, 2,5 tys. km od Warszawy, myślenie o powstaniu w środku morza niemieckiego byłoby szaleństwem najwyższego stopnia.

    Gdyby zaś Stalin przegrał wojnę, nie byłoby żadnego drugiego frontu na zachodzie.

    Oczywiście: Stalin walcząc o Stalingrad, nie miał intencji, ze w ten sposób już sprzyja wyzwoleniu Warszawy. Nie zmienia to w niczym faktu, że realnie wygrana Stalina w Bitwie o Stalingrad była warunkiem sine qua non szansy na powodzenie w ewentualnym powstaniu w Warszawie.

    Można więc postawić tezę, że Stalin odwalając gigantyczną robotę wojenną i rozwalając III Rzeszę przez dojście do Wisły już wykonał aż nadto roboty w sprawie i warszawskiej i polskiej. A o resztę powinni zatroszczyć się sami Polacy.
    Źle się zatroszczyli przywódcy Powstania, dobrze – jego żołnierze.
    Dobrze o losy Polski zatroszczyli się jednak i dowodcy i żołnierze I Armii Wojska Polskiego,a później też II Armii,uczestnicząc realnie w wyzwalaniu Polski i rozwalania Hitlera w Berlinie.

  168. Kropkozjad i Tanaka.

    Tez tak to widze i zgadzam sie z wami calkowicie,chociaz ubolewam
    ze tego nie potrafie tak ladnie przedstawic (napisac po Polsku )
    tak jak wy to robicie.

    Pozdrawiam,tak trzymac.
    Ps.
    Moj potomek przeszedl szlak bojowy znad Oki az do Berlina
    byl naocznym swiadkiem wieszania Rosyjskiej i Polskiej flagi
    bodajze na kolumnie zwyciestwa w Berlinie.
    https://www.youtube.com/watch?v=BjHioQHDXWY

  169. Tanaka
    7 sierpnia o godz. 21:57
    Mógłbyś to przesłać Dudzie.

  170. Tanaka:
    „Oznacza to dokładnie tyle, że nie byłoby też powstania warszawskiego, ponieważ Hitler zlikwidowałby Warszawę i warszawiaków. Tak wiec to Stalin sprzyjał temu, żeby Warszawa ocalała.”
    Zmien podreczniki albo psychiatre.
    Chyba, ze chcesz byc w The Guinness Book of Idiots …
    Ooops, przepraszam, juz jestes.

    Ted:
    „Moj potomek przeszedl szlak bojowy znad Oki az do Berlina.”
    To ile ty masz lat Ted ?
    120 ? 130 ?
    Lucky you !

  171. jasny gwint
    8 sierpnia o godz. 9:15

    Tanaka
    7 sierpnia o godz. 21:57
    Mógłbyś to przesłać Dudzie.

    Twój komentarz czeka na moderację.
    Jak wisiało tak wisi. Chyba z gorąca?

css.php