Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

6.09.2015
niedziela

Referendum olane!

6 września 2015, niedziela,

Jest takie wstrętne i obsceniczne słowo „olać”. Wiadomo, do czego to słowo pije.

Kulturalni ludzie nie używają takiego języka. Ale w tym wypadku aż się prosi powiedzieć: „Polacy olali referendum”. I chwała im za to! Głupi, protekcjonalny wymysł partaczy od kampanii Komorowskiego, zrodzony z lęku przez Kukizem i jakiejś absurdalnej iluzji, że JOW rozpalają wyobraźnię Polaków, kosztował nas 100 milionów, ale i wiele nauczył.

A właściwie nauczył klasę polityczną. Po pierwsze nauczył ją, że naród nie lubi, jak robi się z niego idiotę i bierze pod włos. Prymitywny populizm nie działa. Po drugie nauczył, że nastroje i sondaże w jednym miesiącu nie dają pojęcia o zachowaniach masowych choćby o miesiąc później. Wszak udział w referendum deklarowała na początku lata znaczna większość społeczeństwa!

A skoro tak to wygląda, to możemy mieć nadzieję, że wieści o ponad czterdziestoprocentowym poparciu dla PiS również są mocno przesadzone. W tych wyborach naprawdę wszystko się jeszcze może zdarzyć.

Byłoby całkiem ładnie, gdyby nasza dość fasadowa i płytka demokracja parlamentarna, oparta na tanim i nieprofesjonalnym „piarze” naszych mizerniutkich partii politycznych, została w przyszłości uzupełniona pewnymi elementami demokracji bezpośredniej. Ale kulturę plebiscytarną trzeba dopiero zbudować. Warto by zacząć od spraw drobnych, gminnych, powoli przyzwyczajając ludzi do włączania się w dyskusje publiczne i zapoznawania z argumentami za i przeciw w kwestiach, które można zrozumieć bez fachowego przygotowania.

Gdybyśmy poszli w tę stronę, demokracja na pewno by na tym zyskała. Jednak wykorzystywanie instytucji referendum do tanich politycznych zagrywek, czego dopuścił się Komorowski, a w ślad za nim Duda, kompromituje i ośmiesza całą ideę demokracji bezpośredniej. Będziemy mieli na długi czas serdecznie dość partyjniackich referendów, rodem z cwaniackich samouczków marketingu politycznego. A szkoda.

Był taki moment w naszej historii, mianowicie w roku 1987, gdy referendum znaczyło bardzo wiele, a jego powodzenie mogło przesądzić o przyszłym kształcie polskiej demokracji, w tym również o udziale w niej instytucji plebiscytu. Owóż dyktator zapytał nas ni mniej, ni więcej:

1. Czy jesteś za pełną realizacją przedstawionego Sejmowi programu radykalnego uzdrowienia gospodarki, zmierzającego do wyraźnego poprawienia warunków życia, wiedząc, że wymaga to przejścia przez trudny dwu-trzyletni okres szybkich zmian?
2. Czy opowiadasz się za polskim modelem głębokiej demokratyzacji życia politycznego, której celem jest umocnienie samorządności, rozszerzenie praw obywateli i zwiększenie ich uczestnictwa w rządzeniu krajem?

Wyniki były, patrząc z dzisiejszej perspektywy, fantastyczne. Do urn przyszło ponad 2/3 Polaków! I ok. 2/3 z głosujących odpowiedziała „tak” na oba pytania. Niestety, ówczesne wyobrażenia władzy o sposobie, w jaki wyraża się wola powszechna, skrojone były na miarę czasów rewolucyjnych. Ówczesne przepisy przesądzały o ważności referendum pod warunkiem, że odpowiedź „tak” bądź „nie” zostanie udzielona przez większość uprawnionych (a nie tylko głosujących). Niewiele brakowało, a owo niezwykłe referendum mogło być ważne… Ciekawe, jak wtedy potoczyłyby się nasze losy…

Przypominam te fakty i poddaję pod rozwagę politycznym partaczom, klecącym swoje „narodowe zrywy” na rozmiary kilkunastu procent. Kiedyś to była polityka. Kiedyś to były decyzje. Dzisiaj cała wasza polityka to partyjna kopanina i tania produkcja telewizyjna.

Jak tak dalej pójdzie, to się wkurzymy i wejdziemy za te wasze demokratyczne dekoracje i wykurzymy stamtąd tych wszystkich aparatczyków i ich spin-doktorków. Bo mamy dość obrażania naszej inteligencji. Tylko demokracji, demokracji szkoda…

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 184

Dodaj komentarz »
  1. Im naród głupszy, tym łatwiej nim manipulować. Biskupi to wiedzą. Potrzebna jest praca od podstaw i przekonanie że zdanie obywateli się liczy, że można coś zmienić na lepsze.

  2. Do Salomon; 9:58 z poprzedniego wpisu.

    Rozpoznaje twoje wpisy wszedzie obojetnie pod jakim nickiem
    sie pojawisz.
    Dla mnie rowniez blogi polityki oprocz blogu Hartmana zostaly
    zamkniete ale nawet tu od czasu do czasu ktos pisze pod moim nickiem.
    Nicku swojego nie mam zamiaru zmieniac by moc u Passanta
    pisac,niechce mnie to nie zreszta poza Wieskiem i jeszcze kilkoma
    nie ma kogo tam juz czytac.
    Pisuje teraz na blogach rosyjskich tam nie ma cenzury i nikt nikogo
    nie bananuje,tam jest prawdziwa wolnosc.
    http://www.bbc.com/news/world-asia-china-34125418

  3. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  4. Interesujacy wpis pod felietonem Pawla Wronskiego, w GW.

    Szanowny Panie,

    w Polsce potrafia spieprzyc najszlachetniejsze i najlepsze idee. Malo tego gdyz co rusz udowadniaja wlasnie to – ze potrafia. Tak bylo wlasnie z idea JOWow, oraz instytucja referendum, ktora w innych krajach traktowana jest jako jeden z filarow demokracji. O to by sprowadzic do blota instytucje referendum postarali sie zarowno rzadzacy jak i media. Czyli ludzie odpowiedzialni za rozpropagowanie referendalnych pytan, oraz tego wszystkiego czego one dotyczyly, wykazali sie wyjatkowa beztroska jesli idzie o idee obywatelskosci. Wrecz zachecajac do olania referendum ( z uwagi na zapotrzebowanie na niska frekwencje), poparliscie (bo i Pan, jako przedstawiciel mediow) postawy antyobywatelskie – postawy nygusow, leni, i meneli, ktorzy dzieki wam chodza teraz dumni z niewziecia udzialu w referendum, na ktore i tak, bez wzgledu na wszystko, nie poswieciliby 2 minut. Bo oni z przyzwyczajenia nie biora w niczym udzialu. Innymi slowy poklepaliscie po plecach te 50% obywateli, ktorzy olewaja demokracje, wybory, i idee obywatelskosci, a dzieki wam olewac beda tym bardziej – w wiekszym od teraz gronie.

    Bo w referendum mozna bylo glosowac na rzecz JOWow, badz przeciwko nim – na tym ta zabawa polega. Ale bez wzgledu na wybor oddajacy glos daja swiadectwo swego zainteresowania zyciem publicznym oraz – przynajmniej na tyle – zaangazowania w nie. Jest ruch we wspolnym interesie zwanym demokracja.

    JOWy funkcjonuja w Stanach „od zawsze” – bo na tym wlasnie polega reprezentacja, ze przyszly reprezentant dorasta i jest wybierany lokalnie. Bo tylko w ten sposob moze byc reprezentantem. Gdy startuje z jakiejs listy krajowej to cholera wie czym on naprawde jest, oprocz bycia reprezentantem liderow swojej partii. A gdy juz dostanie sie do parlamentu to w dalszym ciagu jest reprezentantem w duzej mierze niezaleznym od swego politycznego klubu. Gdyz przede wszystkim ma reprezentowac swoj elektorat, co oznacza, ze bywa, iz nie ma innego wyjscia jak pokazac swemu Prezesowi fige. To dzieki temu w Kongresie sa reprezentowane wszelkie mozliwe poglady, a nie tylko i wylacznie poglady Prezesow. Jak i to, ze w miejsce kanapek ktore pozostaja poza parlamentem, a wiec ich poglady nie sa obecne w parlamencie, tworza sie w Kongresie przerozne frakcje, czesto ponadpartyjne, dzieki czemu spektrum polityczne reprezentowane jest tak jakby do polskiego Sejmu dostawaly sie wszelkie mozliwe partie kanapowe. W Polsce, pod obecnosc „reprezentacji proporcjonalnej” reprezentowane sa glownie poglady gloszone przez jedna z partii klerykalnych (z krotka przerwa na palikotowe 5 minut).

    W poszczegolnych stanach USA referendum jest obywatelskim chlebem powszednim – ta droga rozstrzyganych jest wiele kontrowersji. Dlatego wlasnie, z uwagi na powage instytucji referendum, administracje stanowe, federalne (oraz media) staja na glowach by z problematyka danego referendum dotrzec do kazdego(!!!) potencjalnego wyborcy. Droga pocztowa obywatele otrzymuja wyborcze (referendalne) pamflety, w ktory kazdy punkt referendum przedstawiony jest najpierw w sposob formalny, a nastepnie omawiane sa wszelkie za, i przeciw, z uwzglednieniem mozliwych skutkow finansowych, oraz innych. Podawane sa tez opinie losowo wybranych mieszkancow, ktorzy podpisujac sie wlasnym nazwiskiem wyjasniaja dlaczego beda glosowac tak lub inaczej. Bo demokracja nie moze funkcjonowac bez zaangazowania obywateli, wiec wszekie administracje, biurokracje, media, i politycy robia wszystko by to zaangazowanie bylo mozliwie jak najwieksze.

    A co zrobiliscie wy?!

    Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75968,18720492,i-po-referendum-pkw-poda-dzis-wyniki.html#ixzz3l10zpLfX

    http://wyborcza.pl/1,75968,18720492,i-po-referendum-pkw-poda-dzis-wyniki.html

  5. Do tego, co opisał krzyś52, potrzeba kultury. U nas jest to towar deficytowy, szczególnie kultura w polityce i mediach. Nieużywanie słów obscenicznych to dopiero drobna cząstka kultury, której nam tu potrzeba, jak wody na pustyni.

  6. Zgadzam się w całości z Hartmanem. Polacy olali referendum i poroniony pomysł byłego prezydenta, ale olali też Kukiza. Jest nadzieja, że w nadchodzących wyborach dadzą swoją czerwoną kartkę innym księżycowym pomysłom i niesprawdzonym ludziom, pomni na swoją fatalną pomyłkę z wyborem Dudy.

  7. Eksprezydent całą (de)kadencję mozolnie budował domek z kart znaczonych przez pana Tuska. Referendum odsłoniło tylko bezradną improwizację budowniczych.
    Ch.., d… i kamieni kupa.

  8. A rachunek za tą całą chucpę jak zwykle wystawiono nam, tzn. podatnikom.

  9. york mniejszy

    pamiętam jak fundament pod domek kładziono w „prawyborach” mędzy Komorowskim i Sikorskim z konferansjerką Nowaka i Muchy.

    Pani Mucha trwa w polityce rozważna i romantyczna.
    Reszta aktorów rozpierzchła się w niesławie.

  10. Profesor Hartman tym razem przelicytował, nawet jak na felieton, przywoływanie referendum Rakowskiego z 87 roku i porównywanie go z obecnymi jest czymś absurdalnym.
    Panie profesorze, referenda w PRL-u naznaczone były fałszerstwem referendum „założycielskiego” (trzy razy tak), które było rozpisane dokładnie z tymi samymi intencjami, którymi obecnie kierował się prezydent Duda, i przygotowało grunt pod fałszowanie ostatnich „wolnych” wyborów. Potem nie było w Polsce uczciwych wyborów do roku 1989, o czym pan profesor wie.
    Mówiąc nawiasem, sam, wbrew swojej własnej opozycyjności – opozycja nawoływała do bojkotu – głosowałem wtedy za Rakowskim (a jakże, byłem anytkomuch, ale czytelnik Polityki ;). Intencje opozycji były zrozumiałe: po pierwsze: nikt nie wierzył w uczciwość żadnych wyborów w PRL, po drugie: opozycja, na wszelki wypadek, nie chciała, żeby rząd mógł się propagandowo powoływać na „demokratyczny mandat” (bo i też nie szło go w żaden sposób sprawdzić).
    Po 89 roku mieliśmy jedno tak naprawdę ważne referendum, czyli to decydujące o wejściu do UE. Udało się. Obecne populistyczne rozgrywki referendalne pokazują mizerię obecnej polityki – zgadzam się, ale nie mieszajmy do tego referendów z PRL-u, to jak porównywanie demokracji z demokracją socjalistyczną (kto za ten może opuścić ręce i odejść od ściany 🙂

  11. Żakowski o polskiej paskudnej twarzy
    „W lustrze uchodźców zobaczyliśmy naszą straszną twarz. Nie tylko ksenofobiczną, rasistowską i islamofobiczną. Także – bez względu na kontekst – egoistyczną, samolubną, okrutną, tchórzliwą, agresywną i paranoiczną. Złą w niemal każdym wyobrażalnym sensie.”

    Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75968,18720407,polska-twarz.html#ixzz3l2F1K87Q
    Zobaczyć w niej jeszcze można twarz kościelną, twarz Wesołowskiego, nienawistną, prymitywną, prostacką, głupią w sumie k…ską.

  12. A kimże, kimże byli ci partacze? Czyżby to Miś ze sztabu wyborczego Komorowskiego z PO, Miś minister w rządzie PO i czciciel Pinocheta oraz homofob?

    A czemuż to, czemuż Pan Hartman popierający całą duszą Pana Komorowskiego z PO już wtedy nie widział, nie pisał, że Miś to partacz? Czemu Hartman wtedy milczał, choć było wiadomo, kim jest Miś? Czemu Hartman popierał partacza…

  13. Salomon
    7 września o godz. 9:25

    Żakowski to odważna faceta, w tak ostrej samokrytyce pokazał swoją straszną twarz Polaka, złą twarz niemal w każdym względzie… No, zamurowało mnie, ale samokrytyczna odwaga Żakowskiego jest super.

  14. Skoro Polacy olali ” RUCH JOW” , tzw. „Platforma Obywatelska” przestala byc
    ugrupowaniem wybieralnym, tzw. „lewica znajduje sie (na wlasne zyczenie)
    w kompletnym rozkladzie, nie pozostaje nic innego jak ist na pazdziernikowe
    wybory i oddac glos na PiS.

  15. Niską frekwencję na referendum, chociaż nie tak żenującą, jak się zanosi, można było przewidzieć bez trudu. Faktu tego nie można tłumaczyć, jak to się powszechnie czyni tym, że pytania były niezrozumiałe, zbyt ogólne, niejednoznaczne, czy po prostu głupie ( co oceniając jakość naszych polityków, nie powinno dziwić ). Problem jest bowiem o wiele szerszy i poważniejszy. Po prostu, społeczeństwo ma dość polityki i polityków zabiegających wyłącznie o własne interesy i gotowych poświęcić dla nich wszystko, co nie uderzy bezpośrednio w nich. A społeczeństwo – ciemna masa, którą najpierw podzielono, a potem mami się świecidełkami i zwykłym idiotyzmami. Dziel i rządź, prawda stara, jak świat.

  16. Ale może wtedy Pan Profesor nie widział w Misiu partacza, a… zbawcę.

  17. Komorowski jako Prezydent byl dobry bo nie jatrzyl i kiedy trzeba potrafil cos powiedziec samodzielnie. ale to referendum pogrzebalo jego dorobek kompletnie. zawsze bedziemy go pamietac jako cymbala, ktory za przeproszeniem osral sie ze strachu przed watazka Kukizem i zarzadzil durne debilne referendum.

    Od rana, podzielam cicha nadziej JH, ze wynik wyborow nie jest przesadzony. Wiadomoa sekta nie powinna spac spokojnie bo wynik referendum pokazal, ze narod glupi nie jest i swoje wie ( co mnie bardzo zaskoczylo). Wiec jak ten Narod zauwazyl debilizm referendum to i moze zauwazy katastrofalne skutki jakie moze przyniesc zwyciestwo PiS.

    Ja nie mowie, ze PO powinna te wybory wugrac, bo nie zasluguje na to i powinna dostac po dupie. Ale PiS to jest katastrofa.

    Wg mnie narod powinien ola wybory tak jak olal referendum!!!! I powinnien olewac wszystkie kolejne poki te zasrane partie nie zaczna traktowac ludzi powaznie i wystawiac kompetentnych i uczciwych ludzi a nie idiotow i zulikow!

  18. To co zrobiono z referendum to było utytłanie tej instytucji w błocie. Teraz każdy odwołujący się do bezpośrednio wyrażanej woli obywateli będzie zakrzykiwany przez przedstawicieli elity, że ,,referendum już było, kosztowało 100mln i wyszła hucpa”. Panowie Komorowski i Duda to grabarze tej idei. Obaj zrobili to nie dla ważnych powodów ale dla potrzeb swoich kampanii wyborczych. Tylko i wyłącznie.

  19. pawel markiewicz
    7 września o godz. 11:42

    „Wg mnie narod powinien ola wybory tak jak olal referendum!!!! I powinnien olewac wszystkie kolejne poki te zasrane partie nie zaczna traktowac ludzi powaznie i wystawiac kompetentnych i uczciwych ludzi a nie idiotow i zulikow!”

    mysle , ze Twoj apel gdyby go wypelnic, bardzie przyczyni sie do wygranej tej formacji, ktorej rzady postrzegamy (przynajmniej niektorzy) jako katastrofe. Ta formacja polityczna ma wielu zadnych sukcesu wyborcow, ma zdyscyplinowany elektorat i w tej sytuacji, gdy poyostali nie pojda na wybory, moze rzadzic niepodzielnie.
    Raczej apelujmy o jak najwiekszy udzial w wyborach, bo inaczej bedzie powtorka z lat 2005-2007

  20. pawel markiewicz
    7 września o godz. 11:42

    Minister Miś z PO (dawniej ZChN, PiS) homofob i czciciel Pinocheta, jest zadowolony z twojego wpisu.

  21. konstancja
    7 września o godz. 11:57

    Niemal wszystkie szychy z PiS-u są w PO i to na ministerialnych stołkach. Masz do wyboru: jeden PiS albo drugi PiS.

  22. Konstancja,

    Niestey masz racje! Tabuny spod znaku wiadomej sekty pojda do urn jak mur i frekwencja bedzie 30% co uczyni wybory waznymi.

    czy ktpos wie ile jest minimum frekwencji zeby wybory byly wazne?

  23. Po ostatnich dwóch wpisach, szczególnie wartościowym intelektualnie felietonie o obchodach Solidarności, profesor hartmani po staremu.
    Dość niedorzecznie brzmią argumenta o skompromitowaniu instytucji referendum i wynoszenie jej na piedastał jako najcudowniejszego środka demokracji.
    Czy aby na pewno wynik wczorajszego referendum to wyraz olania niemądrych pytań przez mądrego suwerena? W którym miejscu należy doszukiwać się tej mądrości? W gremialnym nie uczestniczeniu w decyzjach o znaczeniu systemowym i krytykanctwie wszystkiego z lewa do prawa, jednocześnie ustawiając się w roli lepszego, mądrzejszego i po przez jedynie taki kontrast tworzącego iluzję, że wie się jak być powinno.
    Pustota takiego hartmanienia, poraża. Grzmienie oczywistościami, powoduje śmieszność i jest przejawem niemocy własnej propozycji, a raczej jej słabości, że o postulowanym wydźwięku edukacyjnym aż wstyd wspominać.
    Bardziej niż referendum Rakowskiego, lepiej zanalizować akcesyjne. Dwudniowe, gdzie z każdej lodówki wyskakiwał namawiający do uczestnictwa.
    Prawie 42% uprawnionych, nie miało zdania w sprawie naszego wstąpienia do EU. Tak licznej grupie, zwyczajnie wisiało w którą stronę potoczą się ich losy.
    I czy nie jest przypadkiem tak, że instytucja referendum jest już w zasadzie, tylko ostatnią deską ratunku, grupy zdeterminowanej w jakiejś konkretnej sprawie, co politycznie próbuje wykorzystać i zdyskontować dla siebie, ta czy inna opcja, a przeważającej reszcie jest całkowicie obojętna czy zbędna? Czy nie to pokazało niedzielne głosowanie? Może jednak warto było zapłacić za taką informację 100 banieczek. I ją przyjąć a nie drzeć szaty Rejtanem o głupocie polityków, jednocześnie samemu nie tworząc nowej jakości.
    No ale skąd ją wziąć jak tu potencjał jedynie na pociskanie pierdół.

  24. Halen,

    i maslo jest maslane bo jest z masla!

  25. Zielonka wycina…także,zwłaszcza komentarze kwestionujące Jego racje.
    Oxford ,gdyby czytał po polsku,najprawdopodobniej przyznał mu rację..
    Rację Oxfordu…

  26. moskwasadowa
    7 września o godz. 8:53

    „sam Waść piszesz o tym, jacy to są muzułmanie i ile są warci”.

    Gdzie tak piszę, oszuście? Bo „sam Waść piszesz” znaczy, że piszę tak idiotyczny uogólniający sąd OD SIEBIE.
    ———————————————–
    TEODOR PARNICKI
    7 września o godz. 11:24

    „obstajesz przy zgoła pisowskiej metodzie preparowania wpisów swoich adwersarzy”.

    Gdzie konkretnie preparuję, drugi oszuście?

    Proszę obu tylko o zacytowanie moich tak głupich wypowiedzi, nie o dyskusję.

  27. Chorobą demokracji jest wasalizm polityków i mediów . Wyniki są pochodną wad tych środowisk, którę żerują na ludzkiej pracy i podejmują decyzje zgodne z interesem właścicieli biznesów i mediów , które również stały się biznesem.
    Referendum trzeba zawsze wiązać z wyborami. Senat okazał się instytucją absolutnie zbędną i to kolejny już raz.

  28. @Paweł Markiewicz

    W wyborach parlamentarnych nie istnieje żadne minimum frekwencji.
    O wyborze danego kandydata (listy) może zadecydować wielkość jego rodziny i znajomych z facebooka.
    Ważność wyborów do Sejmu i Senatu stwierdza Sąd Najwyższy.

  29. @pombocek
    Czyje to ?:
    „Zwłaszcza że nie tylko istnieje problem samego przeflancowania do Polski iluś tysięcy obcych na nędzę i poniewierkę, ale i przede wszystkim problem ludzi kompletnie obcych kulturowo, znanych z religijnej agresji nakazanej wprost przez Koran.”
    Czy aby nie Twoje?
    A to?
    „A do mnie dochodzą wiadomości z lepszego świata, że oni nie tyle przyjeżdżają do roboty, ile na socjal i co rusz się czegoś domagają.”
    Czyś tego nie pisał tu, na tym blogu?

    Czy ja jestem oszust, czy ty sklerotyk?
    A może to ja wkleiłem usunięty w innych mediach wpis Lidii K., pełen kłamstw (Twoim zdaniem najwyżej „pomyłek”) i nienawiści?

  30. @pombocek
    Wybaczyłbym po chrześcijańsku nazywanie mnie oszustem, ale nie jestem chrześcijaninem, dlatego żądam satysfakcji!
    Masz zacząć pić lecytynę i wtranżalać miłorząb japoński!
    Będziesz przynajmniej pamiętał o swoich własnych uprzedzeniach.

  31. moskwasadowa
    7 września o godz. 17:06

    To gdzie, oszuście, moje ich wartościowanie? Kulturowa obcość i nakazy Koranu to moje? A wiadomości, które przekazuję z cudzych ust to też moje? Bądź precyzyjny w czytaniu jak ja w pisaniu (choć z bardzo rzadka mogą się zdarzyć przegapienia w wypadkach wielu znaczeń), to za sto lat pogadamy. Na razie zdrowo rośnij.

    No i ostatnie. Na jakiej podstawie, oszuście i durniu, śmiesz domyślać się i publicznie sugerować cokolwiek innego niż czynność wklejenia cudzego tekstu?! Jeśli wkleję „Mein Kampf” to jestem hitlerowiec?! Jak masz pierdolca na tle uprzedzeń, spójrz w lustro.

  32. Hej, na bagnety, bracia Olanie!

    @pombocku, nawet Profesor Hartman zrozumiał, że bez wypowiadania się w duchu poprawności prawdy czasu, prawdy ekranu, nie ma się dziś szans na zaistnienie mendialne.
    Nasze tradycyjne narodowo-łikendowe polewanie (uniemożliwiające referendowanie), zinterpretował więc, jakże smacznie wulgarnie jako olewanie.
    A Ty tropisz (i topisz) w polemikach poprawnościową dialektykę podwórkowych hunwejbinów, w poszukiwaniu ludzkiej prawdy i godności struktur białkowych (czyli faktów i poczucia wstydu kłamców)?
    A dajże spokój!
    Dziś świętujemy olewanie!
    Nie protest absencyjny wobec absurdu, nie dojrzałość obywatelską i intelektualną społeczeństwa.
    Tylko olewanie (z certyfikatem Filozofa i Polityka, że olewanie)!
    Pombocku, pomyłuj i s…aj na to, lejąc ciepłym strumieniem.
    Who is who blogowe na tym nie ucierpi, a zdrowie osobnicze zyska.
    Reszta jest ka…kaem.

    Wrażliwych przepraszam za insynuowane bądź zamieszczone wulgaryzmy, ale być na równie kraszonym ojczystą mową blogu „Polityki” to już taki dla mnie wyczyn, że na konformizm sił mi nie starcza.

  33. moskwasadowa

    Jeśli nie zrozumiałeś z moich wpisów, że oczekuję m.in. kompetentnych, analitycznych wypowiedzi o tym, skąd biorą się uprzedzenia u Polaków, które są społecznym faktem, oraz zachowań władz uwzględniających te uprzedzenia – uzasadnione czy nieuzasadnione, ale na pewno nie do usunięcia w skali jednego pokolenia, skoro antysemityzm trwa wieki – to, oczywiście, spór był durny, smarkaty, niepotrzebny, a zwłaszcza pusty, ambicjonalny, jako to u Lachów.

  34. @pombocek
    Żenujące jest tłumaczenie komuś, że nie można przypisywać miliardowi muzułmanów „agresji” na podstawie Koranu, to tak, jakby ciebie oskarżać o współudział w krucjatach i zbrodniach chrześcijaństwa tylko na podstawie tego, że chrześcijanie powoływali się na biblię i swoje pisma. Jesteś znawcą Koranu jak ten idiota – polski tatuś, który w telewizji z pewną miną stwierdził, że islam nakazuje pedofilię (!). No to pedofilia w Watykanie była dozwolona była do niedawna – można było dawać śluby 12-latkom.
    Ani wszyscy muzułmanie nie są agresywni z powodu Koranu, ani chrześcijanie z powodu pisma Pisma Świętego, ani jedni, ani drudzy nie są też pedofilami, bo im tak nakazuje czy zezwala religia.
    To dla ciebie niezrozumiałe?
    Wkleiłeś zaś post straszny, obrzydliwy i ohydny, w gruncie rzeczy kalkę z nazistowskiej propagandy o żydach, czy pism KKK o murzynach. Nie zrobiłeś tego, żeby go potępić, ale żeby pokazać „stronę w dyskusji”, „inny pogląd”. A to nie jest pogląd – to jest rasizm, ignorancja i stek łgarstw, ty zaś autorkę próbowałeś usprawiedliwiać,

    Miałem nadzieję, że mój – jak na okoliczności – dość żartobliwy post w reakcji na twoje skandaliczne obelgi (nie tylko pod moim adresem) pozwoli ci ochłonąć, ty zaś brniesz dalej.
    Przykro patrzeć.

  35. @pombocek
    Dosyć już tej żenady, to są także twoje uprzedzenia, które podzielasz i rozpowszechniasz, jesteś tak zaślepiony, że sam nie widzisz, iż ty nie opisujesz stereotypów, lecz się nimi posługujesz.
    Skończyłem.

  36. Gekko

    Dzień dobry i szczęść Boże, Gekko. Przepraszam, ale wieję, nim mnie poniesie. Dziś był północny w porywach do ósemki – prawie cała plaża zalana. Północny pędzi falę przez całą Zatokę Botnicką – ma czas i dystans, żeby się rozbujać – więc północna fala przy naszych brzegach jest największa, miele i wodę, i dno. Kiedyś po północnej dziesiątce zebraliśmy w Gąskach na plaży na pewno 30 kilo, ale nie wiem jak inni, nieznani mi mieszkańcy, więc mogło być więcej. Prawie całe Wybrzeże wtedy bursztynem się napasło. Zdrówka, niech Ci dużo mleka daje boża krówka.

  37. @ moskwasadowa
    7 września o godz. 18:19

    Widziane dialektycznie z Moskwy, Łubianki: w hameryce biją murzynów.
    Któż zaprzeczy?
    A jeśli spróbuje, to przecież nie pogląd, lecz post „straszny, obrzydliwy i ohydny” stek kłamstw, niegodny demokratycznej dysputy, obraźliwy dla klasowej i rasowej wolności.
    I po to była i jest Łubianka, żeby bronić prawdziwej wolności.
    Nas nie dogoniat, os nie mutamur in illis. 😉

  38. moskwasadowa

    Bredzisz, chłopie, imputujesz idiotyzmy, szkoda każdego słowa, cześć.

  39. @ pombocek

    Darz Bór, Dobry Człowieku Dobrego Słowa 😉
    Z dialektyką czasów i ich reprezentantów, co powracają własną karykaturą, nie wygrasz – i nie ma po co.
    Nb. kormorany na Dobskim s..ają, jak za dawnymi laty, et nos tarzamur in guanam illis.
    Ergo: idzie pisss.
    Pozdrawiam.

  40. @ pombocek, 7 września o godz. 15:45, 17:58

    „Gdzie konkretnie preparuję, drugi oszuście?”

    Wyjaśniłem to Panu dokładnie w ostatnim komentarzu, jaki widnieje pod postem „Rynsztokowa kampania Kaczyńskiego”.

    „Jeśli wkleję ‚Mein Kampf’ to jestem hitlerowiec?!”

    Niestety, wkleja Pan także swoje wynurzenia o „muslimach-doktorantach” oraz własne refleksje (dodam od siebie: wątpliwej próby) na temat morderczych treści zawartych w Koranie. Z Pańskich komentarzy wyłania się obraz dokumentnie skołowanego dziadunia, który merytoryczną impotencję nadrabia apoplektyczną zapalczywością. Ta ostatnia nie tylko nie przystoi, lecz także szkodzi siwej głowie. W trosce o układ naczyniowy waszeci oraz ogólny poziom debaty, proponuję: mniej niecelnych inwektyw, więcej merytorycznych argumentów.

  41. Aaa Pan Towarzysz Kwaśniewski Prezydent (kumpel Pana Hartmana) mówi, że ci, co olali, postąpili rozsądnie.

    I teraz – jeśli Pan Hartman nie olał, to postąpił nierozsądnie. Na pewno nierozsądnie postąpił Pan Komorowski Prezydent, który nie olał…

  42. @ moskwasadowa, 7 września o godz. 18:24

    Myślę, że dyskusję z pombockiem możemy sobie odpuścić. Nie ma, co grzęznąć w nieistotnych swarach rodem z „Trans-Atlantyku”, a poza tym – nasz adwersarz ewidentnie nie ogarnia sytuacji. To nie jest partner do szermierki istotnej.

    Pozdrawiam!

  43. Polacy pokazali gdzie maja te zydowska ” demokracje ” !

  44. @TEODOR PARNICKI
    Amen.
    Pozdrawiam!

  45. @ebesty
    kuźwa, pełnia?

  46. @Gekko
    pełnia!

  47. @moskwasadowa
    Wziąłeś „pod buta” człowieka, którego jedyną przewiną było wklejenie ksenofobicznego tekstu Iwony L. Koniecznej, publikowanego na FB. Nie zauważyłem w tekstach samego pombocka, aby utożsamiał się z poglądami pani Koniecznej i nie zauważyłem też aby wszystkim muzułmanom przypisywał poglądy rodem z wahabickich medres w Arabii Saudyjskiej. Nie zwróciłeś – jak widzę – uwagi na jeden post Jerzego Pieczula, adresowany do nas obu. Post z 5 września z godz. 12:12. Cytuję: anumlik, moskwasadowa: – Inne jest widzenie świata przez człowieka, który opuścił ojczyznę w poszukiwaniu lepszego życia, inne – zasiedziałych, których czołgiem z ich miejsc nie ruszy, i którzy nie chcą, nie potrzebują, boją się wszelkich zmian i nie chcą obcych. Podpowiem kolegom, że to też ludzie. Zamieszczone to zostało po mojej wypowiedzi dotyczącej mojej rozmowy z synem, Wiedeńczykiem (którego pozdrowiłem od Ciebie), a który jest – jak mniemam – „człowiekiem opuszczającym ojczyznę w poszukiwaniu lepszego życia”, co jest prawdą. Reszta zdania – inne – zasiedziałych, których czołgiem z ich miejsc nie ruszy, i którzy nie chcą, nie potrzebują, boją się wszelkich zmian i nie chcą obcych – jest równie prawdziwe, ale (na co nie zwróciłeś uwagi ani Ty ani Teodor Parnicki) stanowi środek ciężkości pombockowych wywodów. Gorzka ironia ostatniego zdania Pieczula – Podpowiem kolegom, że to też ludzie – jest, by tak rzec, wisienką na torcie jego rozważań. Ja mogę tylko pochylić w pokorze głowę i przyznać pombockowi rację. Bez względu na etiologię takich obaw, nie można ich lekceważyć. Ich (tych ludzi) obawy i lęki, przerodzić się mogą (i przerodzą) w agresję, nad którą nie łatwo będzie zapanować. Wyrazicielem tych obaw stała się także Iwona L. Konieczna, jeno, że – jako osóbka „ogładniejsza w pisaniu” – pomieszała rzeczywiste obawy z cynicznym podsycaniem nienawiści, rodem z „Frondy”. Winnymi zaś nie są ani Konieczna, ani pombocek, ani ci „także ludzie” bojący się zmian, których czołg z ich miejsc nie ruszy. Winnym są polskie rządy, które przez lata problem uchodźców zawsze zamiatały pod dywan. Akurat Ciebie nie muszę o tym przekonywać – wystarczająco dużo miejsca poświęciłeś temu problemowi na swoim blogu. Chapeau bas!

    Wracając do „wziętego pod buta”. Wymieniam uprzejmości i nieuprzejmości z pombockiem (Jerzym Pieczulem – zależy jak się podpisuje) od ponad roku. Łatwo się obraża i równie łatwo obraża innych. Często mu przechodzi i – gdy należy – przeprasza, że się uniósł. Mnie też kilka razy obsobaczył. I co? I nico. Taka natura staruszka. Hy,hy, rok starszy jestem od niego, może więc dlatego bardziej skłonny jestem do wybaczania, bo rozumiem te geriatryczne skłonności do obrażania się. Ale ja nie Zosia z trzeciej be.

    Pozdrówka

  48. Jako na matki odejście się żali mała dziecina, tak ja płaczu bliski, patrząc na słońce, co mi rzuca z fali ostatnie błyski…Choć wiem, że jutro błyśnie nowe zorze, smutno mi, Boże.

    Zgasły ostatnie błyski, nowe zorze dopiero jutro, być może, a dziś wielki żal. Jak obiecałem, pogrążony w smutku, do wstydów wymienionych pod poprzednim wpisem z 4 września o godz. 2:16 dorzucam mój wstyd za to, że Polacy sami, z własnej woli odebrali sobie jedyny, dostępny nam instrument demokratyczny – referendum. Cóż, miałeś chamie złoty róg, miałeś chamie czapkę z piór: czapkę wicher niesie, róg huka po lesie, ostał ci się ino sznur…

    Frekwencja 7,8% jest z jednej strony druzgoczącą porażką, ale z drugiej wciąż jednak niesie nadzieję, gdyż ewidentnie istnieje w Polsce aktywny potencjał, masa krytyczna, zdolna zapoczątkować obywatelską eksplozję nuklearną. Jeszcze Polska nie zginęła.

    Na referendum należało pójść abstrahując od nonsensu merytorycznego, co nieźle argumentuje ocenzurowana ostatnio na Pejsbuku Partia Frankowiczów, publikując swój komentarz na karcie do głosowania:

    „‪Referendum w tej formie było skandalem, ale udział wziąłem, żeby nie dawać pretekstu naszym okupantom do unikania referendów obywatelskich w przyszłości, jednak głos oddałem nieważny, zamieściwszy na karcie poniższy komentarz:

    Do was piszę, wy, zakute pały, które swymi idiotycznymi pytaniami umyślnie uczyniłyście z wielkiego święta demokracji oraz z samej Polski szyderstwo i urągowisko. Biorę udział w tym żałosnym cyrku tylko dlatego, że referendum jako takie jest najważniejszym instrumentem prawdziwej demokracji, w Polsce powojennej nieznanej, a niezmiernie nam tutaj potrzebnej. Nic nie skreślam, tylko głos mój przekazuję wam niniejszym: mam nadzieję, że wiatr historii zdmuchnie was nareszcie z wszelkich funkcji publicznych na zawsze i nie pozostanie po was w Polsce kamień na kamieniu. Nie takich już zdmuchnął.”

  49. @Janusz Z
    Hau! Zapomniałeś napisać Hau! w na końcu ostatniego zdania, a to bardzo osłabia wymowę całości.

  50. Pełnia, czyli gra półsłówek (koniecznie na motywach Bułhakowa).

    Tak jakoś wychodzi w debatach (?) blogowych, tu i sąsiednich, że są dwie najwyżej kategorie inteligentów w Polszcze.
    Pierwsi decydują co innym należy i co się powinno, drudzy uważają, że wręcz przeciwnie, oni to nie inni.
    Obie te połówki w żadną całość się komponować nie dają, półgłówki swe w odrębności pielęgnują.
    A im większa ich połówka, tym bardziej mniejsza ta inna być musi, inaczej się nie da i być nie może.
    Nade wszystkim groźnie zawisa widmo: pełnia inteligenta, co krąży po Europie i swe serce a także domy innych przed wszelakimi przychodźcami szeroko otwiera.

    W Moskwie natomiast, rzecz jasna od pokoleń, sadzą nam jabłonie.
    Moonwalk.

  51. @Gekko
    A jabłonie najlepiej kwitną na Sadowej, gdzie pod numerem 10, w lokalu 50, rozegrały się następujące wydarzenia:
    – Dowód osobisty! – wrzasnął kot wyciągając puchatą łapę.
    Niczego nie pojmując i nie widząc niczego, prócz dwu iskier płonących w kocich ślepiach, Popławski wyrwał z kieszeni dowód osobisty niczym sztylet z pochwy. Kot wziął ze stolika pod lustrem okulary w grubej czarnej oprawie, włożył je na mordę, co sprawiło, że wyglądał jeszcze godniej, po czym wyjął dowód z drżącej dłoni Popławskiego.
    :Ciekawe – zemdleje czy nie?…” – pomyślał Popławski. Z oddali dobiegało pochlipywanie Korowiowa, przedpokój wypełnił zapach waleriany, eteru i jeszcze jakiegoś mdlącego paskudztwa.
    – Który komisariat wydał ten dowód? – zapytał kot wpatrując się w otwarty dokument. Odpowiedź nie nastąpiła.
    – Czterysta dwunasty – powiedział kot sam do siebie, przesuwając łapą po trzymanym do góry nogami dowodzie. – No, tak, oczywiście! Znam ten komisariat, tam wydają dowody, komu popadło. A ja bym, na przykład, nie wydał dowodu takiemu jak pan. Za nic bym nie wydał! Tylko raz bym spojrzał na pańską twarz i momentalnie bym odmówił! – kot tak się rozgniewał, że cisnął dowodem o podłogę. – Pańska obecność na pogrzebie zostaje odwołana – oficjalnym głosem mówił dalej kot. – Będzie pan łaskaw powrócić do miejsca stałego zamieszkania – i wrzasnął w drzwi – Asasello!
    Na to wezwanie do przedpokoju wbiegł niski kulawiec w obcisłym czarnym trykocie, z nożem za pasem, rudy, z żółtym kłem, z bielmem na lewym oku.
    Popławski poczuł, że brak mu powietrza, wstał z krzesła i trzymając rękę na sercu zaczął się cofać.
    – Asasello, wyprowadź pana! – polecił kot i wyszedł z przedpokoju.
    – Popławski – cicho i przez nos powiedział rudy – mam nadzieję, że już wszystko jest jasne?
    Popławski kiwnął głową.
    – Natychmiast wracaj do Kijowa – mówił dalej Asasello – siedź tam cicho jak mysz pod miotłą i niech ci się nawet nie śni o żadnych mieszkaniach w Moskwie. Jasne?
    Ten niski, który swoim kłem, nożem i białym okiem wprawiał Popławskiego w śmiertelne przerażenie, sięgał ekonomiście zaledwie do pasa, ale działał energicznie, sprawnie i w sposób zorganizowany.
    Przede wszystkim podniósł dowód osobisty i podał go Maksymilianowi Andriejewiczowi, który przyjął dokument zamarłą ręką. Następnie ten, którego nazwano Asasellem, jedną ręką wziął walizkę, drugą otworzył drzwi, ujął pod ramię wujaszka Berlioza i wyprowadził go na schody. Popławski oparł się o ścianę. Asasello zaś bez żadnego klucza otworzył walizkę, wyjął z niej zawiniętą w przetłuszczoną gazetę olbrzymią pieczoną kurę bez jednej nogi i ułożył ją na podłodze. Następnie wyjął dwie zmiany bielizny, pasek służący do ostrzenia brzytwy, jakąś książkę, jakiś futerał i wszystko to – oprócz kury – strącił nogą w czeluść klatki schodowej. W ślad za tym poleciała opróżniona walizka. Słychać było, jak wylądowała na dole – sądząc po odgłosie, który stamtąd dobiegł, odleciało od niej wieko.
    Następnie rudy opryszek ujął kurę za udko i całym ptakiem tak mocno i tak straszliwie uderzył Popławskiego na płask w ucho, że tułów kury oderwał się, udko zaś pozostało w dłoni Asasella. „W domu Obłońskich zapanował kompletny zamęt” – jak to sprawiedliwie zdefiniował znakomity pisarz Lew Tołstoj. Z pewnością nie inaczej wyraziłby się i w tym przypadku
    .

    Przy okazji pozdrowienia dla @Moskwy z Sadowej. I tak sobie myślę, czy ten Asasello nie jest czasem prekursorem (diabelskim, jasna rzecz) naszych urzędników od imigracji? Hy, hy…

  52. „…Tylko demokracji, demokracji szkoda…”

    nieszczerze zasmucil sie prof. Hartman. Po czym, rozgladajac sie wokol, sastanawial sie polglosem: „co by tu jeszcze spieprzyc, panowie – co by tu jeszcze?”

  53. @ anumlik…

    Oj tak, oj tak…
    Uwolnieni embargiem od zatrutych jabłek z obcą ręką sadzonych jabłoni, Urzędnicy z tak opustoszałej sadowej łubianki (podobieństwo do Assasinellów zupełnie, ale to zupełnie przypadkowe), sięją w sąsiedzkich domach Obłąkańców kompletny, bo sprawiedliwy dziejowo i słuszny klasowo zamęt.
    Nikt już nie pyta o dowody, wydane na komisariacie Szengen, trzaskamy drzwiami rozwieranymi na oścież tak, że klamki, jak udka z kurczaka, same nam odpadają.

    A na Priwislanskim Prospektie inteligenci Popławscy ustawiać się z wiatrem dziejów usiłują, niepomni, że Anuszka już mliko rozlała…
    Może i na Sadowej.

    Saluto, cny anumliku 😉

  54. „Od początku roku w Niemczech dokonano ponad 200 ataków na ośrodki dla cudzoziemców”.

    No, ale to Polacy są rasistami.

  55. @anumlik
    Nikogo pod buta nie brałem, co chyba wiesz najlepiej, bo ta wymiana zdań toczyła się na żywo przy Tobie, z wielką cierpliwością i bez żadnych osobistych wycieczek pod poprzednim wpisem tłumaczyłem jak komu mądremu punkt po punkcie. Na koniec zostałem mianowany, nie sam w dodatku, słowy karczemnymi.
    Gdybym nie dostrzegał tego, że @P nie jest żadnym skończonym rasistą, lecz człowiekiem nieco zagubionym w tych sprawach, nie poświęciłbym ułamka tego czasu na „rozmowę”, ale… ów jest jak pan Jourdain, który nie wie, że mówi prozą i co to jest za proza w dodatku.
    Na koniec zaś zaczyna rzucać obelgami, gdy mu pokazać, co to za gatunek.
    Przed prawie 40 laty sam złapałem się na tym, że myślę stereotypami i to właściwie rasistowskimi (w afrykańskim PGR z angielskiego zagiął mnie miejscowy chłopak, jakże byłem zdziwiony), no i sam byłem tym niemile zaskoczony. Właściwie nie musiałem z tym jakoś walczyć – życie spowodowało, że mi przeszło samo. Przypuszczam, że w znakomitej większości z nas drzemią tego typu schematy, dobrze się na tym złapać i coś z tym zrobić. @P postanowił temu zaprzeczać – to jest niemądre.
    Temperament @P tłumaczy jego reakcje? Być może. Ale to nie jego temperament zostaje na blogu, lecz słowa. A te przekroczyły dopuszczalne granice. Stąd reakcja, w miarę krótka i bez nienawiści.

  56. @Gekko
    Twoja nieznajomość „MiM” jest w pewnym sensie wyjątkowa 🙂

  57. @ moskwasadowa
    8 września o godz. 10:01
    „@Gekko
    Twoja nieznajomość “MiM” jest w pewnym sensie wyjątkowa :)”

    Pokornie dziękuję, Waszy Błagorodie, za łaskę wyjątkową pozostawienia mnie przy Dowodzie i trzymanie puchatej łapki Strażnika Sadowej przy sobie.
    Gdyż nad pokątne znajomości, co istotnie wyjątkowe na wschodnich rubieżach, przedkładam zrozumienia.
    Sługa uniżony.

    PS Z jednym – zgoda: 🙂

  58. moskwasadowa

    Ostre słowa mówiłem i będę mówił, bo jak nie mówić ostrych, to się mówi tępe – taka moja uroda.
    Oczekiwałem poważniejszej gadki niż wieszania psów na ksenofobach, których jest w Polsce legion, i dałem temu wyraz. Oczekiwałem głębszych słów o motywacjach ksenofobów i ksenofilów , a nie – powierzchownych o ich zachowaniach. Tymczasem maglowo-blogowym zwyczajem gadka zeszła na mnie, czyli merytoryka poszła w komin, a właściwie wcale jej nie było. W dodatku dowiedziałem się, że jest co najmniej dwóch wiedzących o mnie znacznie więcej niż ja sam.

    Niestety, takie jest niebezpieczeństwo pisanej gadki: niekończące się nieporozumienia wynikłe stąd, że ma się do czynienia z graficznymi konwencjami, nie z żywym człowiekiem z jego gestami, mimiką, tonacją głosu, gestykulacją. Graficzne konwencje odbiorca łatwiutko dopasowuje do własnych stereotypów i jest rozmowa ślepego z głuchym. Strony rozmawiają z własnymi wyobrażeniami drugiej strony, a nie z realną drugą stroną. Względnie sensowna gadka może być chyba tylko w cztery oczy. Na internetowych stronach spotykają się ludzie, którzy nie powinni się spotykać, bo nie ta wrażliwość, nie ten temperament, nie te obsesje, nie te doświadczenia, nie ta wiedza, na końcu – nie ta płeć. Inna rzecz, że płeć jest na początku – inaczej nie byłoby rozmówców – ale to inna bajka.

    Ja na żadne joby wrażliwy nie jestem – rozmówca może sobie spokojnie ubogacać gadkę „durniami”, „oszustami” pod moim adresem, najważniejsze, by trzymał się tematu. Ale równocześnie ani mi w głowie odmawiać ludziom innej niż moja wrażliwości. Więc wygląda na to, że Cię uraziłem. Skoro bolą kogoś moje niemerytoryczne słowa będące wyrazem chwilowych emocji, to po wypuszczeniu powietrza chętnie przepraszam. Zależy mi wyłącznie na tym, by znać rację, a nie ją mieć.
    Przepraszam Cię, moskwasadowa, za przykre dla Ciebie moje słowa.

  59. @Gekko
    Twoje usługi nie są mi do niczego potrzebne.

  60. @moskwasadowa
    8 września o godz. 11:01

    @Gekko
    Twoje usługi nie są mi do niczego potrzebne.

    No proszę, oferty nie było, ale i tak deportacja dla mienia jak w banku (Sbierbanku, rzecz jasna).
    I bądź tu człowieku sługą prawdy i przyzwoitości, a PANowie chętni przejąć zwierzchnictwo, od razu ępatiom walą, jak kamieniem z serca…

    PS1 PANy, to popularny skrót wizerunku Polaków w oczach wielu Rosjan (pyszałkowaci aroganccy narcyzi…), trudno się nie zadumać nad trafnością…
    PS2 Mój komentarz dedykuję @pombockowi, ku pokrzepieniu.

  61. @pombocek
    Hm. Oszust to słowo poważne, ja je rezerwuję dla tych, którzy oszukują z premedytacją, z intencją. Dlatego nim nie szafuję. Tak samo jak „kłamcą”.
    Wielokrotnie sam mam ochotę nazwać kogoś po imieniu, przy którym „dureń” to pieszczota (i nie chodzi mi o Ciebie), sam mam temperament porywczy, ale staram się ograniczać (choć mi się zdarza, oj zdarza), bo inaczej nie ma żadnej rozmowy, tylko ciąg inwektyw.
    Przeprosiny przyjęte….

  62. @Gekko
    Narzucasz się jak akwizytor, którego nikt od miesiąca do domu nie wpuścił. Sorry, miły mój, samotność komiwojażera jest straszna, ale ja jej nie uleczę. Papatki

  63. @ moskwasadowa

    Czyżby?
    A czy zamawiano tu na blogu u moskwysadowej usługi arbitralnej oceny znajomości, w dialogu moim z anumlikiem?
    Ech, zbawianie świata najlepiej zacząć od spuszczenia gazu ze swego balona, moskwosadowa.
    Byle dyskretnie, niekoniecznie publicznie.
    Słowa pozostają.

  64. Polaryzacja stanowisk wobec problemu masowych imigrantów sprawia, że wszelka wymiana myśli jest niemożliwa. Przeciwnicy muzułmanów używają wyrafinowanych epitetów pod ich adresem (kozojebcy itp). Natomiast ich obrońcy nie widzą żadnego problemu w przyjmowaniu z otwartymi rękami tej masy ludzi, którzy jednak kulturowo różnią się. Oczywiście różnice między ludźmi występują często i całe szczęście, bo gdyby ich nie było, to byłoby nudno. Ale czy jednak nie mamy tu do czynienia z nadmiernymi różnicami ?
    W TOK FM słuchałem jakiegoś ekonomisty, który gorąco optował za przyjmowaniem jak największej ilości imigrantów, uzasadniając to względami ekonomicznymi. Że są to na ogól ludzie młodzi, ktorych ręce bardzo przydałyby się naszej gospodarce w tym starzejącym się społeczeństwie.
    Mam co do tego wątpliwości. Nowoczesna gospodarka potrzebuje ludzi wykształconych, prace fizyczną coraz bardziej przejmują maszyny. Mieszkałem we Francji w dzielnicy, gdzie na początku było niewielu muzułmanów. Ale w miarę upływu czasu zaczęło ich przybywać. Zaczęłło być tam coraz gorzej. Zdemolowane piwnice, zniszczone domofony, podpalone skrzynki na listy. Pierwsi zorientowali sie Wietnamczycy, którzy szybko opuścili dzielnice. Potem jedna za drugą znikały rodziny francuskie.W końcu i my opuściliśmy mieszkanie, w którym przez ładnych parę lat dobrze nam się mieszkało.
    Owa magrebińska młodzież nudziła się. Ulubioną rozrywką było np. podpalanie nieznanych samochodów, strzelały opony, smażyły się fotele, a ci radośnie klaskali. Kiedy zjawiała sie straż pożarna i policja rzucali kamieniami.
    Mój syn, których ich trochę poznał, po tym jak parę razy został przez nich pobity, powiedział mi, że te chłopaki kończą szkołę na collegu(gimnazjum) albo i nie kończą. Więc nie posiadają żadnych kwalifikacji aby podjąć jakąś pracę. Owszem niektórzy jak Karim Benzema robią kariery jako piłkarze, ale większość pęta się po mieście, szuka rozrywki. To są urodzeni wojownicy, a nie jak ci pracując jak mrówki Azjaci (Chińczycy, Wietnamczycy,Kambodżanie). Wielu z powodu nudy no i z powodu tego, że innym, pracującym powodzi się lepiej, stają się agresywni, wkraczają na przestępczą ścieżkę, handlują narkotykami i lądują w więzieniu. Tam znajdują ideologiczne paliwo w Koranie, które ich pretensji do świata nadaje postać misji Dżihadu.
    Więc twierdzenie Teodora Parnickiego i moskwasadowa, że kłamstwem jest iż Koran jest źródłem ich agresywności jest i nie jest prawdziwe. Agersywność mają oni w genach, tak jak mieli ją w genach Wikingowie(ale im przeszła i po wiekach wydała takich łagodnych, poczciwych Szwedów). Koran ją kanalizuje, uzasadnia.
    Po wiekach szamotania się, mordowania, Reformacji, Rewolucji Francuskiej, dwóch krwawych wojnach XX wieku dorobiliśmy si jakiejś demokracji. Jedną z głownych jej zdobyczy jest emancypacja kobiet; stały się one równe mężczyźnie. Mam obawy, że wraz z tym ludzkim tsunami pojawią się u nas kobiety w burkach, ich prawa zostaną ograniczone, cofniemy się do XIX wieku, kiedy to nasza „białogłowa” z obowiązkową białą chusta na głowie, nie miała takich praw jak meżczyźni. A jakaś intuicja mi podpowiada, że im wyższa pozycja kobiet w społeczeństwie, tym to społeczeństwo wyżej stoi cywilizacyjnie.
    W trakcie meczu Algeria-Francja w Paryżu po odśpiewaniu hymnu algierskiego orkiestra zaintonowała Marsyliankę. Kilka tysięcy Arabów wygwizdało hymn kraju, który ich przytulił. Może to nie taki wielki skandal, ale świadczy o stosunku Arabów do Francji. Jak kiedys wygwizdają „Jeszcze Polska..” to może niektórzy obudzą się z ręką w nocniku.
    Jest to dylemat, wielu z tych ludzi rzeczywiście uciekło przed śmiercią, cierpią. Argument, że oni szukaj lepszego życia jest głupi. A kto nie szuka ? Trzeba im pomóc.
    Ale z drugiej strony szkoda Europy. Niegdyś rożni Goci, Lombardowie,Wandalowie zniszczyli Imperium Rzymskie, które ludzką cywilizację popchnęło do przodu, Mongołowie niszcząc Bucharę, Samarkande zniszczyli kwtnącą cywilizacje arabską.
    Może tak musi być ? Że barbarzyńcy burzą cywilizacje i na jej gruzach budują nową ?

  65. @Lewy
    Proszę mi wybaczyć, ale nie można rozmawiać na poziomie: „Agersywność mają oni w genach, tak jak mieli ją w genach Wikingowie (…) Koran ją kanalizuje, uzasadnia. To jest niczym nie uzasadniona pseudonaukowa brednia, takie opinie w Europie modne były w wieku XIX, żeby potem wydać swoje parszywe owoce w następnym stuleciu.

    Nawiasem, Arabowie też mieli swój okres „wikingów”, dokładnie w czasach… wikingów (ciut przed nawet zaczęli).

    Te brednie żyją i mają się dobrze, murzyn jest leniwy, cygan to złodziej, Polak to pijak i złodziej, a klient w krawacie jest mniej awanturujący się.

  66. moskwasadowa
    8 września o godz. 12:11
    Przedstawiłem parę faktów. Nastepnie spróbowałem je zrozumieć i okazało sie, że to są brednie. A jakbym napisał, że Murzyni są lepsi w koszykówkę czy jazzie (i podal przykład Jordana i Milesa Devisa) to też byłyby nieuzasadnione brednie.
    Zdaje się, że political correct całkowicie tobą zawładnął, że nie wolno powiedzieć np. że Murzyn ma kręcone włosy a Chińczyk skośne oczy, bo to będzie stygmatyzowanie. Pięta Achillesowa albo splot słoneczny obrońców jednokawości wszystkich ludzi jest bardzo wrażliwy. Co się im nie zgadza jest brednią. Miałem cię za inteligentniejszego osobnika.

  67. Także pod artykułami red. Ostrowskiego komentarze są cenzurowane – w Tobie nadzieja Gospodarzu, tyś jeden został nieugięty, choć czasem cenzurujesz, ale różnica między wami jest diametralna i to na twoją korzyść – lokalne szabesgoje i nie tylko wymiękają w przedbiegach. Ot, zwykłe ciamciaramcie. Chciałem wytłumaczyć, co autor miał na myśli pisząc o francuskich bombardowaniach Syrii, jednak mój wpis utknął ma Mysiej:

    W tłumaczeniu na język polski to oznacza, że psychopatyczne żydostwo francuskie oraz brytyjskie – a właściwie zamieszkujące i okupujące te kraje, gdyż nie ma żydów francuskich, angielskich, czy amerykańskich, itd., są jedynie żydowscy – po zamordowaniu Kadaffiego będzie teraz bombardowało al-Asada w imię budowy Wielkiego Izraela, na całym świecie rzecz jasna, bo apetyt, a właściwie żarłoczność są pośród tego plemienia niezaspokojone; nawet pociąg chcieliby wtryknąć, bo a nóż złoty cielec w środku…
    Bombardowania francuskie oraz brytyjskie będą się odbywały ręka w rękę z mordami ISIS, ich własnego tworu terrorystycznego, szmuglowanego nam teraz do Europy, dla wywołania totalnego chaosu oraz apokaliptycznej walki wszystkich ze wszystkimi, w oczekiwaniu na żydowskiego Mesjasza, który jak przyjdzie i jeśli jest normalny, to taki im za przeproszeniem wpierdol spuści, taką pokutę zada, że zapamiętają po wsze pokolenia.

    Świat patrzy dziś na to wszystko w katatonicznej niemocy, niezdolny do protestu, niczym Polacy do udziału w referendum…

    Przy okazji pociecha dla skołatanych dusz, sierot po Komorowskim. Choć dziś to może wydać się nieprawdopodobne, moim zdaniem wybory „wygra” PO. Takie widać zapadły decyzje.

  68. Częstym grzechem, jaki popełniamy na forach, blogach i innych pogaduchach, jest grzech prezentyzmu. Historycy są za to stygmatyzowani, blogowi komentatorzy – nie. Gen „Wikinga”, czy gen „Wandala”, „Huna” i „konkwistadora”, jako uzasadnienie mechanizmów współczesnego świata in statu nascendi, jest równie bezproduktywny, jak uzasadnianie działania absolwentów medres saudyjskich ich genetycznymi skłonnościami do szariatu. Mało kto jednak stawia pytania: dlaczego Arabia Saudyjska woli ładować duuuże petrodolary w utrzymywanie tych medres, po to, by ich absolwentów wysyłać w misjach do Europy (w Polsce imamami we wszystkich sześciu Muzułmańskich Gminach Wyznaniowych są absolwenci medres z Arabii Saudyjskiej), a nie przyjmować ich u siebie w specjalnie dla nich utworzonych obozach, aby się asymilowali. Jedną z odpowiedzi jest obawa Saudów przed przewrotem, który na stolcu królewskim zastąpiłby dynastycznego Sauda, kimś innym. Temat wart dyskusji.

  69. W całym cywilizowanym świecie, wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego, ale nie u nas.
    Zadanie takiego pytania w referendum, świadczy o autorach, że ze światem cywilizowanym mają oni niewiele wspólnego. Ciemniaki rządzą tym krajem – ciemniaki pchające się na afisz – bez promila refleksji nad stanem swoich umysłów.

  70. @Lewy
    Brednią nazwałem konkretne zdanie. Zacytowane. Bo to jest brednia.

  71. anumlik
    8 września o godz. 13:19
    Co masz na myśli „grzech prezentyzmu” ? Bo mi się wydaje, że umysł ludzki (a taki mam , a nie boski) tak jest skonstruowany, że posługuje się porownaniami, metaforami. Sięga do przykładów z przeszłości, aby zrozumieć teraźniejszość. Przecież sam język jest „darem” przeszłości. Zawsze to co nowe konfrontujemy ze starym. Nawet tacy geniusze jak Einstein to robili.
    „Historia magistra vitae est” – nie należy się kurczowo trzymać tej maksymy, ale chyba trochę ona pomaga. Pewne procesy społeczne powtarzają się, nawracają, ludzka agresja wciąż drzemie pod cienką skorupą cywilizacji. Więc dowoływanie się do Hunów czy Wandalów daje jakieś zrozumienie, może niesłuszne, uproszczone ? I wyniosłe nazywanie takiej próby zrozumienia „grzechem prezentyzmu” jest jałowe, bo niczego nie tłumaczy tylko dyskredytuje te dostępną ludzkiemu mózgowi metodę zbliżania się do prawdy, rozumienia.

  72. moskwasadowa
    8 września o godz. 13:56
    Kolor skóry,temperament, kręcone włosy, agresywność itp. gdzieś są zaprogramowane, więc może w genach, które też z pokolenia na pokolenie zmieniają się. W końcu kiedy nasze praszczury opuszczały Afrykę ich geny troszeczkę różniły się od naszych, w międzyczasie następnym pokoleniom wybielała skóra, wyprostosowały się włosy, pojawiły się niebieskie oczy itp. Z cechami charakteru tez coś się troszkę zmieniło.
    No tak, ale to wszystko obrzydliwy rasizm. Podziwiam twoją szlachetność i niezłomność; nie ma genów i już ! To są brednie.!

  73. Jeszcze sobie trochę po norymbersku rasistowsko pogawędzę.
    W klasie miałem każdego roku kilku czarnoskórych chłopców, miłych chłopaków. Uczyli się kiepsko, z trudem przeczołgiwali się z klasy do klasy. Były to dzieciaki tak samo inteligentne jak inne, ale doszedłem do wniosku, że przeszkadzał im w zdobywaniu wiedzy i jej zrozumieniu temperament. Ich w klasie roznosiło. Dopiero w sali gimnastycznej czuli się jak ryba w wodzie. No i skąd ten temperament, może z genów ?
    Z kolei Azjaci wykazywali się niebywałą cierpliwością, sumiennie wykonywali wszystkie laboratoryjne badania, zawsze bardzo dokładni. No skąd oni tak mają ?- pytam ja, rasista. Oczywiście dla pięknoduchów takie pytania, zastanowienie sie nawet nad tymi zjawiskami jest niedopuszczalnym rasizmem, ohydną brednią.

  74. Lewy

    Dziękuję za próbę analizy sytuacji wynikłej ze zderzenia odległych od siebie kultur. O takie coś mi właśnie chodziło. Najpierw widzieć fakty, potem je analizować, szukać motywacji, słowem: oświecać takich jak ja nieoświeconych. Bo właściwie z braku wiedzy i doświadczenia nie bardzo nawet wiem, jak się do tego konkretnego masowego uchodźstwa ludzi obcych nam kulturowo ustawić. Uważałem się za humanistę, ale łatwo nim być przed komputerem.

    Ciekawa się robi sytuacja z Kościołem. Franek apelował, by każda parafia przyjęła jednego. „Parafia” oznaczałaby w praktyce „parafianie”, a że papież parafianami za bardzo nie może dyrygować, mógłby dla jasności od razu powiedzieć: „plebanie”. Bo i miejsca tam zwykle nie brakuje i kasa jest od katabasa, jak zechce dać. Tyle że raczej nie zechce. Już pan prymas wzywa państwo do pomocy – że niby Kościół sobie nie poradzi. A czemu nie poradzi? Z Caritas Polska radzi sobie świetnie, nawet się tym chwali, to i z uchodźcami poradzi. I wreszcie będzie miał czytelną zasługę. No tak, tylko że z Caritas jest dochód, a gościom trzeba DAĆ, psia mać. Tak więc niech państwo załatwi, a Kościół sobie medal przypnie.

  75. Oczywiście, Franek apelował nie o przyjęcie jednego, lecz jednej rodziny. Nie wiem, ile to u nich jest rodzina – stu, dwustu? Bo z moją babcią naliczyliśmy kiedyś 72 jej wnuków i prawnuków.

  76. Lewy; dobre komentarze a nawet za miekie jak na moj gust.

    Moim zdaniem zachod skretynial,niechce albo z jakis tam wzgledow
    nie moze,przeciez wystarczylo by wziac przyklad z Putina i problem
    by zniknol.
    http://ateistycznie.pl/1189/Co-jak-co-ale-musze-sie-z-tym-Panem-zgodzic
    Rosja to zdrowa tkanka rodzaju ludzkiego a zachod sparszywial
    i gnije az do calkowitego upadku.

  77. Co przeszkadza w zdobywaniu wiedzy?
    Temperament? Kręcone włosy? Kolor skóry?
    Obok genów istnieje jeszcze coś takiego jak rodzina, środowisko, kultura i etos.
    Na potrzeby tzw. political correctness oraz dla obniżenia poziomu antyspołecznych uprzedzeń i dyskryminacji danych grup społecznych ukuto w innych językach pojęcie „bildungsferner Hintergrund” (deficient educational background) dla wyrażenia niskiego poziomu potrzeb edukacyjnych rodziny ucznia, który to poziom nie pozostaje bez wpływu na jego motywację i postępy w nauce.
    Ucznia, który nudzi się na lekcji, nie jest zainteresowany jej treścią, nie widzi przyszłych korzyści, nie boi się ojca kompetentnie kontrolującego edukację syna, roznosi zwyczajnie energia typowa dla wieku, niezależnie od koloru skóry i stopnia skręcenia włosów.
    Na dodatek media nie skąpią informacji, że łatwiej i ciekawiej być słynnym sportowcem, aktorem czy choćby gwiazdą porno albo gangsterem, niż wieść życie wyrobnika w korporacji lub innym kieracie.
    A jak jeszcze nauczyciel jest kiepski i uprzedzony…

  78. Kiepski i uprzedzony nauczyciel…kolejna wrednawa insynuacja Tobermorcia. On bez tego nie może żyć.

  79. @Lewy
    Nie mnie sądzić czy nauczyciel jest kiepski i uprzedzony, nie znam nauczyciela – się nie wypowiadam. Gdyby jednak mój syn (też nauczyciel) taki mi tekst jak Ty zaserwował, to pewnie bym mu powiedział – zmień profesję. Ale on by tak nie powiedział, mimo że jest very political correctness w tym swoim Wiedniu. Nawet wtedy nie powiedział, gdy na jego oczach, na przerwie, jeden Afgańczyk zarżnął drugiego Afgańczyka za to, że ten drugi wyśmiał jego poglądy na temat szkodliwości słuchania muzyki, bo Allah ponoć słuchać muzyki zabronił. Fakt, nie uczy rozdokazywanych nastolatków z syndromem ADHD, tylko dorosłych uchodźców z różnych krajów – głównie muzułmańskich. W Polsce jednak uczył w gimnazjum, a nawet był wychowawcą klasy. Takich samych jak Ty miał w tej klasie ancymonów. W zawiłości genetyki jednak nie wchodził.

    W ogóle wchodzenie w zawiłości genetyki jest niebezpieczne, bo daje złudne poczucie wyższości (czasem niższości, z czego rodzą się frustracje i rzucanie koktajlami Mołotowa w policyjne samochody). Najlepiej wchodzić (jeśli się umie) w splot zależności – rodzina, środowisko, kultura, etos (na co zwrócił uwagę Tobermory). W prezentyzm też lepiej nie wchodzić, bo nawet jeśli historia magistra vitae est to aby była ona rzeczywistą nauczycielką, należy brać całość epoki, której dotyczy, a nie jej wygodną dla naszych wywodów część. Inny był historyczny kontekst (środowisko, kultura, etos, religia, zależności rodzinne) w okresie pierwszej wędrówki ludów, we wczesnym średniowieczu w Europie, a inny jest obecnie. Dla uzyskania zgrabnego bon motu można sobie czasem Wikingiem, Attylą, czy innym Germańcem rzucić, ale ten rzut ani na jotę nie przybliży nas do sedna problemu. Czyli – jak napisał pombocek – do tego jak się do tego konkretnego masowego uchodźstwa ludzi obcych nam mamy się ustawić? A ustawić się musimy. Dopiero co w samochodowym radio usłyszałem, że – wedle unijnych dyrektyw – Polsce przypadnie „do zagospodarowania” około 12 tysięcy uchodźców. Biorąc pod uwagę inne unijne prawo – mówiące o łączeniu rodzin uchodźcy, który status uchodźcy uzyskał – do każdego z tych 12 tysięcy powinniśmy dopisać jeszcze pięciu (statystyki mówią, że jeden uchodźca to w sumie sześć osób). Znaczy, w ciągu najbliższych lat musimy się przygotować na przyjęcie około 70 tysięcy osób obcych nam kulturowo, religijnie i – bardzo często – mentalnie.

  80. No i zrobiło się mniej personalnie, a bardziej kompetentnie (apropo dyskusji jw.)
    Mnie interesuje, w którym momencie i na jakiej granicy niezawiniona przez nas krzywda innych uprawnia ich do zawłaszczenia naszych praw, i/lub nas obliguje do rezygnacji z tych praw. Jaka norma kulturowa, prawna czy moralna to sankcjonuje.
    Na przykład, nakazuje imperatywnie wyzbycia się prawa do życia w takim społeczeństwie i normach, jakich sobie życzymy, choćby względem bezpieczeństwa.
    Nie jest istotne, jakie postawy pokrzywdzonych, skąd wynikające (czy z kultury czy religii czy też genetyki – to ostatnie to oczywiście humbug) uznajemy za zagrożenie.
    Pytanie, czy mamy do tego prawo we własnym kraju, czy już nie.
    Może ktoś wie?
    Pozdrowienia.

  81. @ sugadaddy, 8 września o godz. 13:24
    W całym cywilizowanym świecie, wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego, ale nie u nas.(…).

    Bardzo trafna uwaga – i bardzo niepolitycznie poprawna.
    Mnie fascynuje taki drobiazg: ani pytanie referendalne, ani uprzedzająca go legislacja nie wskazuje, CZYJE wątpliwości rozstrzyga się na korzyść ściganego przez fiskusa obywatela.
    Mogę sie założyć, że w naszym kraju, przepis tak explicite stwierdzający, że prawo -bywa- znaczy prawo, stanie się swą karykaturą cywilizacyjną.
    Otóż, fiskus wątpliwości mieć …przestanie, skończą się rozbieżne interpretacje urzędów i będą one zawsze i z zasady rozstrzygać na niekorzyść prawa (bo korzyść państwa i obywatela nie mogą być w cywilizacji rozbieżne, pozostaje gwałt na prawie).
    Wobec braku wątpliwości, prawo o ich rozstrzyganiu na rzecz obywatela będzie zupełnie bezprzedmiotowe.
    To się w manipulatywnym bełkocie uwłaszczonej na dobru publicznym biurokracji nazywa „uszczelnianie systemu”.
    Czyli betonowanie własnych beneficjów stołków, bezdyskusyjnie już na koszt obywatela i podatnika.
    Jest to ten rodzaj farsy, który napędza migracje nie spotykające się z żadną solidarnością w krajach cywilizowanych.
    I słusznie.

  82. @Gekko
    Może najpierw należałoby ustalić do jakiego stopnia „niezawiniona przez nas krzywda innych” jest rzeczywiście przez nas niezawiniona.
    Kiedy „stabilizowaliśmy” Irak i Afganistan, niechcący rozwalaliśmy jakieś wioski i liczyliśmy (nieskutecznie) na jakieś profity w zamian, czy interesowali nas ludzie, którym zniszczyliśmy marną, ale jednak egzystencję?
    Na razie nie widać, aby ktoś nam nasze prawa zawłaszczał, z niektórych rezygnujemy sami, pozwalając aby reguły gry ustalał na przykład episkopat.

  83. @anumlik
    Ty w ogóle nie słyszysz tego, co się do ciebie mówi, albo słyszysz to co chcesz. Ja sie zastanawiam nad przyczynami tego, że czrnoskórzy mają predyspozycje do czegoś Azjaci do innego i że nie wynika to tylko z uwarunkowań społecznych, że jest oprócz tych uwarunkowań dziedziczność. No to wg ciebie pachnie rasizmem. Zauważ, że wśród afro-amerykanów nie spotyka się dobrych matematyków, informatyków, fizyków, a za to dużo wśród Azjatów. Natomiast jest wielu czarnoskórych pisarzy, adwokatów, polityków (no choćby świetny Obama). No i jak Tobermory sugerujesz, że z moimi poglądami nie powinienem być nauczycielem(już nie jestem). Nie posiadam żadnego złudnego poczucia wyższości z tego powodu, że obserwuję fakty i usiłuję je zrozumieć. Bardzo szanuję Obamę, a wręcz nie znoszę Busha. Oceniam ich wedle ich czynów, a nie według przynależności rasowej. No ale cóż ty i tak wiesz, że roztrząsanie tych kwestii pachnie nazistowskim rasizmem.
    Przypominasz mi taką znajomą , młodą genderystkę, która z zapałem mnie przekonywała, że nie ma żadnej biologicznej różnicy między płciami, że to są tylko narzucone przez społeczeństwo konwencje. I nawet taki argument, że ona może urodzić dziecko, a ja nie, nie przekonał jej.
    Więc żyj sobie szczęśliwie ze swoim genderyzmem, pardon swoją poprawnością polityczną, która zabrania ci mówić, a nawet myśleć o różnicach rasowych, a która daje ci poczucie bycia kimś lepszym.

  84. @ Tobermory

    No właśnie.
    Koncepcja ‚powinności’ nie ma sensu bez implikacji winy.
    Ta implikacja (a często świadoma insynuacja) bywa kluczem do wymagania powinności w wielu komentarzach.
    W swej klasycznej formie dialektycznej, mówi wprost, że tragedii Syryjczyków dajmy na to są winni …Amerykanie (vel USA, cywilizacja zachodu czy biali lub liberałowie – ad libitum).

    Ja się w ogóle nie zgadzam z tym, jak Ty w poście opisujesz nasze (czyje?) winy, ale to nie ma znaczenia.
    Pytam, jakie wartości, które powszechnie społecznie akceptujemy, które stanowią o naszym człowieczeństwie czy społeczności, są ograniczone roszczeniami innych do naszych praw.
    A nie: jaka wina czyni powinnością oddanie naszych praw innym. To zupełnie inna bajka i dziedzina socjopsychologii manipulacji.
    Pozdrowienia.

  85. „Ja sie zastanawiam nad przyczynami tego, że czrnoskórzy mają predyspozycje do czegoś Azjaci do innego i że nie wynika to tylko z uwarunkowań społecznych, że jest oprócz tych uwarunkowań dziedziczność. No to wg ciebie pachnie rasizmem.

    Rasizmem byłoby nie stwierdzanie, ale także normatywne wartościowanie różnic w predyspozycjach.
    Które zresztą nie są jednoznacznie determinowane genetycznie ani tym bardziej rasowo, wbrew temu, co dalej napisano w cytowanym poście.
    No i to w ogóle nie są żadne „predyspozycje”, w sensie, jaki nadaje temu słowu nauka.
    Takimi oto półprawdami i przeinaczeniami można „udowodnić” wszystko. Tyle że … na wiarę, niekoniecznie tzw. dobrą. 😉

    Dajcie spokój tej genetyce społecznej, to w ręku niekompetentnych polemistów nawet nie tyle kij o dwóch końcach, ale raczej śliski wąż o mało zdeterminowanych predyspozycjach perswazyjnych… 😉

  86. @Lewy
    Uświadom sobie, że ja rozróżniam zarówno płcie, jak i rasy; kolory skóry, gęstość włosów i ich umiejętność bycia sprężynkami, albo prostymi drutami, a także rozróżniam kolory oczu, sklepienia czaszki, wysokość kości policzkowych i wiele innych cech powodujących, że jednego człowieka zaliczamy do rasy białej, typu kromanionoidalnego, innego do tejże samej rasy białej, ale typu nordycznego, a jeszcze innego do rasy żółtej, typu pacyficznego bądź wyżynnego, a z kolei jeszcze innego do rasy czarnej typu sudańskiego, bądź ekwatorialnego. Wszystkie te cechy są opisane i mają swoje miejsce w typologii antropologicznej. Żadnej z tych ras i żadnego z tych typów nie wyróżniam, wszystkie one bowiem są właściwe dla człowieka jako gatunku. W obrębie zaś każdej z nich są ludzie różnorako uzdolnieni, mający większe lub mniejsze predyspozycje do bycia nauczycielami, malarzami, garncarzami, albo badaczami boznów Higgsa w Wielkim Zderzaczu Hadronów (naukowcy w podgenewskim CERN prezentują pełną gamę ras i typów antropologicznych). W obrębie też każdej z ras i każdego z gatunków zdarzają się kanalie, obwiesie, obiboki, pedofile, mordercy maniakalni i okazjonalni oraz religijni dewianci. I co? I nico.

    Aha. Matematyczne „wybitności” trafiają się także pośród afro-amerykanów, a szybkobiegacze także pośród Azjatów. To, że jednych jest mniej a drugich więcej nie wynika z ich rasowych predyspozycji, a z uwarunkowań – bardziej kulturowych, choć czasem plemiennych i religijnych.

    Drugie aha. Dżenderyzm tzw kulturowy a’la Twoja młoda znajoma śmieszy mnie tak samo jak mojego syna, absolwenta gender studies (zdrowy rozsądek to u nas cecha dominująca, choć nie genetyczna, hy, hy). A za sformułowanie, że moja poprawność polityczna daje mi poczucie bycia kimś lepszym, to mógłbym zapytać – a w mordę chcesz? Ale nie zapytam, bo dobrze wychowany starszy pan jestem.

    Pozdrówka

  87. @Gekko
    I ty też nie pozwalasz mi się zastanowić , pomyśleć, bo to nie uchodzi ?!
    Przecież staram sie wyraźnie odróżnić obserwację faktów i ich ewentualną interpretację od oceniania i dorabiania jakiegoś poczucia wyższości lub niższości. Jestem może niekompetentnym polemistą, ale coś zauważam, nastepnie próbuję zrozumiec, czyli dać jakąś z pewnością uproszczoną interpretację, a tu okazuje się, że nie wolno bo to pachnie nazizmem, faszyzmem i innym ohydztwem.
    Wiesz Gekko, mój kuzyn ożenił się z rozwódką, której poprzedni mąż zatwardziały kryminalista spędził połowę życia w więzieniu. Kuzyn swoją Ewę przyjął z owocem poprzedniego małżeństwa. Zajął się nim jak swoim synem, kiedy ten miał kilka miesięcy. Potem ze swoją Ewą miał jeszcze trójkę dzieci. Wszystkie pokończyły studia, pożeniły się, a ten jeden chłopak został kryminalistą i też wylądował w więzieniu.
    No co wolno spostrzegać takie rzeczy i przekazywać je innym ?
    Gekko przecież jesteś rozsądnym człowiekiem.

  88. Gekko
    8 września o godz. 17:15

    Otóż właśnie, Gekko! O postawienie takich pytań mi chodziło. O to, z czego się ma brać to, co anumlik nazwał „ustawić się musimy”, „musimy się przygotować”. Skąd to „musimy”? Mus bezprzyczynowy? Jakiś głos z nieba nakazuje? Do ilu milionów uchodźców będzie nakazywał, a potem przestanie? Czy przyjmujemy, aż zdechniemy? Jakim prawem szlachetni bez wyjaśniania racji i pytania o zgodę dysponują pieniędzmi i poczuciem bezpieczeństwa nieszlachetnych? Nie stoję po żadnej stronie – pytam. Czy jakikolwiek rząd ma prawo nie troszczyć się wpierw o swoich obywateli? Bo oto odbywa się kolejny podział Polaków: współczujących i niewspółczujących. On się chyba nie całkiem pokrywa z podziałem na Bógwiara kontra ateistów para, prawo-lewo czy jak tam jeszcze. Ten podział zainicjowała strona współczująca, szlachetna, nikogo o zgodę nie pytając i obrzucając jobami nieszlachetną. A Lewy przecież nie z powietrza fakty bierze. Od bardzo dawna nie przyjmuję do wiadomości obyczajowych oczywistości. Znaczy – przyjmuję, ale pytam, skąd, dokąd, którędy, po co, na co, za ile, jakim prawem. Czy wielkie obawy, że fala uchodźców może rosnąć należy wykpiwać lub zagadywać liczbami, które, nawiasem mówiąc, rosną z dnia na dzień? Ludzie nie maja prawa się bać? Trza się z tego śmiać. A na czym szlachetni opierają swą szlachetność, na czyich garbach i pieniądzach? Setki tysięcy (niewykluczone, że wkrótce miliony) mówią:
    – Idziemy do was.
    A drugie setki tysięcy (niewykluczone, że dziesiątki, a podwórko do nich nie należy) nikogo o zgodę nie pytając:
    – Miłosti prosim. Herzlich willkommen.
    I to się nazywa „demokracja”? Wszystkie graniczne procedury zostały odwołane i naród nic nie wie poza zdawkowymi, że uciekają od wojny, od prześladowań, od biedy. Do kraju, w którym kilka milionów żyje nie w biedzie, ale w nędzy. Ja ze swoją emeryturą 1288 zł mam się za niebiednego i mogę przyjąć jednego uchodźcę. Na jedną noc, bo nie cierpię w moim intymnym świecie towarzystwa. Żadnego – w tym jestem rasista absolutny. I kupić mu sto bułek i dziesięć kilo kiełbasy na drogę. O cholera! Świńska kiełbasa! A niech to! No to nie wiem, co robić.

  89. @ Lewy

    A gdzież na miłość boską ja czegoś zabraniam, wykluczam?
    Czemu do licha niby „nie pozwalam się zastanowić”?
    Ty coś napisałeś i ja się do tego odniosłem.
    Mamy być może inne zdania, ale obu nam chodzi o to, aby można je wzajemnie poznać i ew. skomentować.
    Obaj mamy takie same prawa.
    Szanuję Twoje zdanie, ale się z nim nie zgadzam (tam, gdzie to zaznaczyłem).

    Ech i jeszcze jedno… gdyby to, co się pisze (i mówi) świadczyło o tym, jakim się jest człowiekiem, to media i blogi zaległaby cisza.
    Wszyscy biegliby szykować swe domy na przyjęcie dowolnych przychodźców, zamiast otwierać im swoją ępatiom werbalną drzwi do cudzych domów. Pod przymusem szantażu, jakże amoralnego.

    Więc pozdrawiam, bo też się przecież zastanawiam nad tym całym zgiełkiem.

  90. @anumlik
    Ok. Nie dałeś mi w mordę, to zawsze coś. Też jestem starszym panem, chyba o rok młodszym od ciebie. I też nie dałem ci w mordę za to, że sugerujesz, że jako rasista nie powienienem być nauczycielem.
    Ale pozwól mi myśleć sobie(o takie pozwoleństwo poprosiłem już Gekko). I nie wyzywaj mnie od rasistów. Skoro wymieniasz tyle cech rasowych, które skrupulatnie wyliczyłeś, oczywiście cech zewnętrznych, ale w żaden sposób nie przejdzie ci przez myśl, że mogą być również różnice psychiczne, intelektualne, temperament, wynikające z przynależności rasowej
    Przed laty moją biblią stały się książki Hoimara von Dietfurta (Np Dzieci wzszechświata, czy Duch nie spadl z nieba) zreszta jeszcze dziś zaglądam do nich, mimo , że wiele rzeczy od lat sześćdziesiąty poszło do przodu i trochę sie Dietfurt zdezaktualizował.
    Otóż Dietfurt pisze, że zmianą zewnętrznym, które wynikają z genetycznych pomyłek, towarzyszą zmiany wewnętrzne, że np. ludzkie oko na nic by się nie zdało żabie a nawet psu, gdyż ludzkie oko, jego skuteczna funkcja jest ściśle powiązana z programem zawartym w ludzkim mózgu. Więc geny nie tylko decydują o kolorze skóry czy kształce czaszki, ale również w dużym stopniu determinują nasze wnętrze; psychikę, intelekt, temperament.

  91. @ pombocek

    No to mamy jasność i to wspólną.
    Dokładnie o tym samym myślę, mając już dość publicznego miotania w innych imperatywami kategorycznymi, jak wekslami za niezaciągnięte długi.
    Temat może się rozwinie i pogłębi.
    Ja na razie przypominam sobie starą i żuciem zużytą jak mortadela z peerela, społeczną obserwację:
    nic tak nie ubogaca siedzenia na własnej du..ie interesów, jak podcieranie jej cudzym sumieniem.

    Myślę, czy jaki uchodźca zamieszkałby u mnie na strychu (jedyna opcja).
    Nie wiem, czy ucieczka w obawie o utratę życia prowadzi z Syrii aż na mazowieckie pola, to musiałby być strach znacznie większy niż dystans Aleppo – Płońsk.
    Jak na razie widzę, że nie chodzi o długodystansowy napęd śmiertelnego strachu, ale wyrachowaną destynację ku łatwemu dobrobytowi.
    Proszę mnie przekonać że się mylę, jak się to komu nie podoba, ale grzecznie i rzeczowo, bo cudze emocje i pohukiwania po mnie spływają.
    Może i pombocek to kupi? 😉
    Serdecznie pozdrawiam.

  92. @ Lewy
    tak naukowo, to w mym mniemaniu anumlik ma rację.
    Geny i temperamenty mało się nadają do wiarygodnego opisania lęków kulturowo-rasowych (tak w skrócie).
    Co nie znaczy, że lęki są nieuzasadnione i niewarte demitologizacji.
    Jest też inne wyjście – pomińmy kto i dlaczego budzi lęk, sprawdźmy, czy ma do tego prawo.
    Czy każdy, komu dzieje się krzywda, ma zgodnie ze wspólnie uznawaną normą (również przez niego) zamieszkać w naszym domu i dzielić nasze dobra i prawa.
    Czy też pomoc, solidarność i altriuzm nie musi oznaczać wyzbywania się swych praw na rzecz innych.

  93. @pombocek, z godz. 18:41
    Takie stawianie sprawy, jak ją postawiłeś, przypomina mi utyskiwanie antynatalistów. Nie miałem wpływu na to, że jakaś para przypadkowych ludzi, którzy mienią się być moją mamusią i moim tatusiem, postanowiła powołać mnie do życia. Od czasów bardzo starożytnych po współczesne wielu (bardzo wielu) nie może się z tym pogodzić. Życie to udręka i nic dobrego. I co? I nico. Powołali egoistycznie zapatrzeni w swoją miłość do siebie, którą przedłużyć ma ich potomek, co to cechy najlepsze przejmie i dalej w świetlaną przyszłość rodzinną tradycję i ciągłość nazwiska poprowadzi. Nic, tylko sobie w łeb strzelić, albo zamknąć się w szafie jak hikikomori (ludzie z szafy), zamknięci w sobie i wycofani z życia.

    Nie twierdzę, że pomiędzy postawą antynatalisty, a pombocka jest równakowo, ale – uświadom sobie – na to, że przyjdą i – być może – zaleją, narzucą, będą drażnić, nie mamy w tej chwili wpływu. Możemy tylko się przygotować i próbować neutralizować skutki. Na przyczyny wpływu nie mamy. Przyczyny obecnej wędrówki ludów są złożone i tłumaczenie ich Jankesami, naruszeniem istniejącego status quo (kruchego, jak widać), czy postępującej islamizacji, co to ją Oriana Fallaci opisała we „Wściekłości i dumie” w 2001 roku, także nie odda sensu Twego pytania – jakim prawem szlachetni bez wyjaśniania racji i pytania o zgodę dysponują pieniędzmi i poczuciem bezpieczeństwa nieszlachetnych? Przyjdą, a jeśli ich nie wpuścimy, i tak wlezą. Jeśli zdecydowaliśmy się na unijną wspólnotę, to się z niej nie wyłamujmy. Przez 11 lat bycia członkiem UE Polska bardziej zyskała niż straciła, a jeśli nawet traciła zyskane pieniądze marnując je na pierdoły i akwaparki, to sama sobie te akwaparki i zbędne lotniska fundowała. Pytanie jakie bym postawił brzmi. Jak się przygotować na przyjęcie – być może, choć to pewnie musi być negocjowane – około 70 tysięcy uchodźców i jak długo będzie trwać ich akomodacja? Tych uchodźców, znaczy.

  94. Gekko

    Niestety, chyba nikt ze szlachetnych nie będzie tłumaczył kategorycznych imperatywów i uniżonej reakcji paru rządów (Niemców można rozumieć, bo, jak mi powiadają znajomi, poczucie winy, zwłaszcza w starszym pokoleniu jest jeszcze żywe). Każdy sam sobie musi wytłumaczyć.
    Nie pretendując do rozumienia wszystkich przyczyn, wyobrażam sobie, że o Niemcach w Europie i w pobliżu wszyscy wiedzą, a i krewnych i znajomych islamskiego królika w Niemczech nie brakuje. Więc wystarczyło hasło:
    – Niemcy przyjmują!
    I poooszło.

    Monachium już się zakorkowało. Bo przecież bieżency myślą chyba jak my w 1980 – że rząd ma w magazynach niewyczerpane bogactwa, tylko nie chce dać.

  95. @anumliku
    Wyraźnie nie jesteś z siebie zadowolony, skoro jakaś przypadkowa para mieniąca sie mamusią i tatusiem powołała cię do życia bez pytania cię o zgodę. Ciekawe, czy twój syn też miewa takie ponure myśli i czy czasami dziwnie na ciebie zerka.
    Co do imigrantów ; 70 tysięcy to nie tak dużo, da się ich przyjąć. Problem jednak polega na tym jak ich przyjmą nasi, rasowo czyści jak śnieg, wywodzący się od Piasta Kołodzieja, Sobieskiego i Piłsudskiego,tych opalonych.Przecież już pokazali swój altruizm wobec czarnoskórego lekarza chyba w Białymstoku, który ośmielił się iść pod rękę z białą kobietą, wprawdzie małżonką, nie mniej białą kobietą. Czy nasze służby specjalne, policja itp. potrafią obronić przybyszów przed zmasowanym atakiem kibiców Jagielloni czy jakiegoś Lecha ?

  96. @Lewy
    No i dobrze żeśmy sobie po mordach nie nakładli. Tego by jeszcze brakowało – dwóch siedemdziesięciolatków się naparzających. Boki zrywać.

    Wcale Cię od rasistów nie zwyzywam, bo nie mam podstaw, o czym zresztą napomknąłem, szło mi (i idzie) raczej o to, aby uświadomić Ci (i innym w podobną retorykę wpadających), że nie tylko geny decydują o tym who is who. Oczywiście, że także różnice psychiczne, intelektualne i temperament, jeno wynikające nie z przynależności rasowej, a z przynależności do jakiejś zindywidualizowanej grupy – społecznej, wyznaniowej, kulturowej wreszcie. W erze takiej jak obecnie globalizacji i możliwości jakie niesie internetowy przekaz informacji, rasowe wyróżniki nic nie znaczą.

  97. pombocku

    Tak syntetycznie, choć nie miła mi rola proroka, ale latka obserwacji społecznych robią swoje:
    a/ co do Niemców podzielam opinię o motywach
    b/ skutki już się w Monachium krystalizują obstrukcją
    c/ będzie pęknięcie i wahadło nacjonalistyczne walnie…
    d/ …Niemcy i Eu uratuje interwencja Putina
    e/ od którego to konceptu zaczęła się cała historia masakry syryjskiej i przychodźctwa
    My zostaniemy winni antysolidarności, gdy mur uchodzącymi na Zachód zielonymi Ludzikami runie – wprost w nasze otwarte drzwi.

    My, mam nadzieję, będziemy wtedy dysputować już w niebiesiech (i tu się zgadzam z egzystencjalnym jakże anumlikiem, że na to nie ma rady, więc nie ma co się napinać, tylko czekać, czekać, czekać…).
    Czekajmy więc, na przyzbie siedząc,w drzwiach otwartych szeroko, jak przystało starym dziadom, co swój dom wygrali w totka historii i bronić się nie mają motywu ani siły…
    Ha Ha!

  98. @Lewy (z godz. 19:40)
    Wyraźnie nie doczytałeś. Nie pisałem, że ja nie jestem zadowolony z tego, że jakaś przypadkowa para mnie do życia powołała. Użyłem pierwszej osoby liczby pojedynczej – Nie miałem wpływu na to, że jakaś para przypadkowych ludzi, którzy mienią się być moją mamusią i moim tatusiem, postanowiła powołać mnie do życia – jako narracji odautorskiej, gdyż „bohaterem lirycznym” tego zdania byli i są antynataliści. To oni tak stawiają sprawę ichniego poczęcia bez ich woli.

    Postawiona przez Ciebie pytanie – Czy nasze służby specjalne, policja itp. potrafią obronić przybyszów przed zmasowanym atakiem kibiców Jagiellonii czy jakiegoś Lecha? – wydaje się być ważniejsze niż pytanie o przyczyny obecnej wędrówki ludów. Nasza policja (jawna, tajna i dwupłciowa) – jak dotąd – w ogóle sobie głowy takimi sprawami nie zawracała. Obowiązywało bowiem w Polsce doktrynalne stanowisko, że jesteśmy etnicznie jednorodni i tak ma być na wieki wieków. Stąd najmniejsza w całej Unii Europejskiej ilość rozpatrzonych (nie pozytywnie, ani nie negatywnie) wniosków o pobyt stały w naszym kraju. I największa ilość deportacji. Niestety, taka postawa się mści. Jednolici etnicznie byliśmy przez 70 lat i to wyłącznie dzięki Hitlerowi i Stalinowi. Jak widać ta jednolitość odchodzić zaczyna w pył dziejów.

    I jeszcze jedno, skoro jesteśmy przy policji i innych „służbach”. Ci uchodźcy pewnie będą się składać nie tylko z prześladowanych, ale także i z agentów ISIS. O tym, jak szybko zostaną rozpoznani także będzie decydować sprawność naszych „służb”. A te… Ech, nie warto nawet pisać.

  99. @ anumliku
    Tak na marginesie, problem zarządzania masą uchodźców w Pl jest stricte pozorny.
    Polska gościła jako potencjalnych uchodźców od 1994 KILKADZIESIĄT tysięcy Czeczenów (muzułmanów btw.) (np w samym 2012r było ok. 10 tys wniosków).
    Pozostało tu ok. 3%!
    Reszta, w ogromnej swej większości, wyjechała dalej.
    (np. w 2012 umorzono, na skutek ich dalszej podróży ponad 8000 wniosków).

    Ciekawszym problemem byłoby, co zrobić, gdyby Niemcy za kilka zmieniły politykę imigracyjną i cofnęły do kraju przybycia (np. PL) całe masy wypędzonych z raju.
    To także potencjalny i tragiczny dla obu stron skutek źle pojętej gościnności, narzucanej w fałszywym dyskursie jako bezalternatywny wyraz humanizmu i solidarnej pomocy potrzebującym.

  100. anumlik

    Mnie, anumliku, od początku zaistnienia tego kociokwiku nie interesowały przyczyny wędrówki ludów, lecz narzucony bez gadania niedyskutowalny obowiązek ich przyjmowania.

    Kiedy mówisz: „na to, że przyjdą i – być może – zaleją, narzucą, będą drażnić, nie mamy w tej chwili wpływu. Możemy tylko się przygotować i próbować neutralizować skutki”, to się zdumiewam. Po pierwsze, aż tak bardzo do nas się nie palą, bo są ślepo zapatrzeni w dobrobyt niemiecki, a nie w polskie parki wodne i w moją emeryturę 1288 zł. Po drugie, cóż to znaczy, że nie mamy wpływu? Węgry mają, a my nie?

    Skoro stawiasz pytanie, jak się przygotować na przyjęcie, zamiast pytania, czy przyjmować, to się rozmijamy. Bo ja chcę wiedzieć, z jakiego powodu ewentualnie będę musiał się ewentualnie posunąć w grobie w razie by gościom na górze miejsca brakło. Jak mnie ten powód przekona i rozbudzi miłość bliźniego, o której dotąd tylko słyszałem, to chętnie się posunę, a jak nie przekona, to nie.

    W związku z tym, że zdarza mi się martwić do przodu – na przykład, czy będę mógł pływać kajakiem, jak słońce całkiem zgaśnie – to myślę też o tym, jakimi sposobami ludzkość zacznie ograniczać nieograniczone z humanitarnych powodów płodzenie się (już dziś wprowadziłbym licencje, a odrzuconych, gwarantujących produkowanie ludzkich śmieci na miejscu bym kastrował – mówię to jako mąż kuratorki społecznej z 40-letnim stażem w wydziale rodzinnym i nieletnich). Więc również z takiej perspektywy, a nie z powodu niechęci do nich, patrzę na uchodźców. Ale można popatrzeć i z niechęci: w Polsce człowiek dla człowieka w ogóle i coraz bardziej, zwłaszcza w blokowiskach, gdzie mieszkam, wilkiem jest, a tu jeszcze nieproszony gość. Z innego świata. A miłości bliźniego się zadekretować nie da.

  101. A może tak na temat?
    Dobrze się stało, że społeczństwo to olało.
    Jak również odpowiedzialnymi za to referendum nie są „jacyś partacze” a pan Komorowski który powinien do końca swego żywota odpracowywać te niepotrzebnie wydane miliony.

  102. @pombocek
    Mnie też nikt nie pytał, ale wiem jakie jest stanowisko innych, bardziej niż my decyzyjnych, krajów Unii. Zobaczymy co przyniesie nadzwyczajne spotkanie szefów MSW 14 września w Brukseli. Angela Merkel zaproponowała wypracowanie wspólnej polityki dotyczącej selekcjonowania imigrantów i bezpardonowego odsyłania tych, którzy nie spełniają statusu uchodźców przed prześladowaniami (ciekaw jestem jak?). Zaproponowała także ich „podział pomiędzy poszczególne kraje członkowskie UE”. To wszystko dzieje się na naszych oczach, a uchodźcy płyną i płyną przez Morze Śródziemne, przekraczają i przekraczają zieloną granicę. I coraz ich więcej. Masz rację – miłości bliźniego zadekretować się nie da. W ostateczności pozostaje gest Reytana. Tylko na jakiej granicy mamy się położyć rozerwawszy giezło na torsie?

  103. Tragifarsa

  104. @anumlik
    ? po co

  105. @Lewy, 19:40

    podzielam Twoje obawy; tak samo postepuja tutejsi Slowianie w Szwecji, przybysze z Kraju. Ilez to razy slyszalem te ich chamskie gadki o ich „wyzszosci” nad Somalijczykami czy tez innymi mniejszosciami (niepolskimi, oczywiscie) – te chamskie, pelne plugawych przeklenstw, smierdzacych alkoholem, paletajacych sie w dresach o przepitych gebach troglodytow. Tak,rozumiem, dlaczego wedrujacy imigranci wybieraja Niemcy czy Szwecje.

    PS Red.Szostkiewicz w swoim dekalogu wspaniale rozprawia sie z mitami.

  106. Nie bardzo mam ochotę strzępić klawiaturę na dalsze bicie piany. Pozwolę sobie na koniec wkleić linka do dzisiejszej rozmowy Magdaleny Cedro z PAP z Włodzimierzem Cimoszewiczem, którego argumentów nie warto lekceważyć. Ja nie lekceważę.
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Wlodzimierz-Cimoszewicz-nie-da-sie-zapobiec-kryzysowi-migracyjnemu-bez-dalszej-integracji-UE,wid,17829709,wiadomosc.html

  107. anumlik

    „Poza tym w Europie uprawia się politykę reaktywną – reaguje się na zaistniałe kryzysy, a nie wyprzedza kryzysów nadciągających. To jest dramatyczny błąd”.

    W tym rzecz. To są słowa trzeźwego polityka i myśliciela, a nie poszczekiwania pięknodusznych humanitarystów na brzydkodusznych. Piękni na blogach obsobaczają niepięknych – do tego się sprowadza ich humanitarna postawa wobec spodziewanych przybyszów. Całkiem jak w polskim publicznym katolicyzmie, który skupia się na rzeczywistych albo urojonych wrogach, kompletnie zapominając o religii.

    Dobranoc, trzy pchły na noc.

  108. pombocek
    8 września o godz. 20:21
    Jakieś 30 lat przeczytałem wspomnienia polskiego lekarz,chyba nazywal sie Szczygieł. Otóż ten zatrudnił się u Medecins sans frontieres(Lekarzy bez granic) Razem z nimi pojechal do Afryki. Rozbili obóz gdzieś z Czadzie, a może Mali, w każdym razie w obszarze Sahelu. Początkowo był zdziwiony, że w tak odludnym, pozbawionym drzew , kamienistym terenie rozbili namioty. Ale już na drugi dzień na osiołku przybyła kobieta z męzem, z jakimiś problemami. Potem gdzieś zza horyzontu pojawila sie rodzina z chorym dzieckiem i po dwóch trzech dnia ów obóz medyczny byl pełen pacjentów.
    Po paru miesiącach tej działalności medycznej lekarze zaczeli się chwalić, że dzięki ich działalności przybywa ludności w Sahelu. Kiedy w końcu ów polski lekarz zapytał, co w takim razie zrobić z tym pzryrostem ludności na tym pustkowiu, jeden z francuskich lekarzy odpowiedział: „To już muszą rozwiązać politycy.”
    Nauka jednostronnie rozwiązała problem tych ludzi, ale nie rozwiązała problemu, co z tymi ludźmi zrobić ? Jak maja żyć ? Problem mają politycy.

  109. Hau, hau !

  110. Na Żakowskim nie można się pośmiać z Żako. Hartman – barska konfederacja 🙂

  111. @anumlik
    To coś Wahhabitach miało być?
    Jooo
    Ups

  112. @moskwasadowa
    Nie kumam tego zapytania To coś Wahhabitach miało być/ (przez dwa „h”, jak Patałłach – zgadnij koteczku, z czego to?), okraszonego w dwóch kolejnych wersach westchnieniami „Joo” oraz „Ups”. Mógłbyś (gdy już przetrzeźwiejesz) oświecić mię o co się Tobie rozchodzi?

  113. Rozsądna i wiarygodna analiza zawarta w wywiadzie udzielonym przez b.premiera i b. ministra spraw zagranicznych a dziś senatora III RP Włodzimierza Cimoszewicza wskazuje na potrzebę stworzenia rzeczywistej, a nie mgławicowej, wspólnej polityki zagranicznej Unii Europejskiej. Dodam od siebie, że trwający od kilku miesięcy potężny exodus uchodźców z Bliskiego Wschodu, Północnej Afryki i Afganistanu nie zostanie wstrzymany decyzjami ministrów zagranicznych UE. Potrzebna jest wspólna przeciwwaga polityczna, logistyczna i wojskowa całej Unii. Europa zamieszkana przez 500 min obywateli musi sprostać napływowi setek tysięcy, a może kilku milionów uciekinierów z terenów objętych wojnami.

  114. @ pombocek, 8 września o godz. 20:21

    „…już dziś wprowadziłbym licencje, a odrzuconych, gwarantujących produkowanie ludzkich śmieci na miejscu bym kastrował – mówię to jako mąż kuratorki społecznej z 40-letnim stażem w wydziale rodzinnym i nieletnich…”

    No, no, Dziadunio by kastrował. A ja z kolei bym kneblował – np. starych durniów.

  115. Ciekawe, że najbardziej żołądkują się (i włosy rwą z głowy ze strachu przed obcym) obywatele państw i regionów, do których nikt dobrowolnie nie chce uciekać 🙄

  116. @ Tobermory, 9 września o godz. 11:09

    To, owszem, jest znamienne – dla tych „obywateli” uchodźca to figura całkiem abstrakcyjna; co w rodzaju pustego ekranu, na który można wyświetlać perwersyjne fantazmaty obskuranckich duszyczek (np. fantazje o kastrowaniu itp.).

  117. TEODOR PARNICKI
    9 września o godz. 11:28
    Panie Parnicki. Dla Pana uchodźca to też figura całkiem abstrakcyjna, coś w rodzaju pustego ekranu, na który można wyświetlać idylliczne obrazki pracowitych, spokojnych, nieagresywnych, miłujących niewiernych, szanujących kobiety, pięknie się integrujących muzułmanów.
    Powyżej pokazałem kilka obrazków tej integracji, wszystko to z autopsji, a nie z pustego ekranu. Szanowny Pan nie raczył sie do tego odnieść, po prostu olał moje świadectwo bo zakłóciłoby to ów idylliczny obraz, który sobie Pan wyświetl na pustym ekranie.
    Nie posiada Pan obskuranckiej duszyczki, z pewnością jest Pan lepszym człowiekiem i chyba sprawia to Panu przyjemność. Zazdroszczę.

  118. Wyznawcy islamu stanowią w Europie ok. 5 proc. ludności (GB – 2,7 proc. D, NL, CH – 5 proc. F – 9 proc.)
    W Polsce – 0, 08 proc.
    Aby uzyskać europejską średnią, należałoby przyjąć prawie 2 miliony wyznawców tej religii.
    Ale może nie zależy nam tak bardzo na wszystkich europejskich standardach, wystarczą nam aquaparki i dopłaty do rolnictwa plus odszkodowania za straty na ruskim embargu?

  119. @ Lewy, 9 września o godz. 13:10

    Pan bredzi, Panie Lewy, ponieważ nie ma Pan bladego pojęcia o moich wyobrażeniach na temat uchodźców – z tej prostej przyczyny, iż w żadnym z zamieszczonych przeze mnie komentarzach nie pojawiły się „obrazki pracowitych, spokojnych, nieagresywnych, miłujących niewiernych, szanujących kobiety, pięknie się integrujących muzułmanów”.

    Tak więc, proszę oszczędzić mi swoich jaskiniowych manipulacji, a anty-islamską pornografię wykorzystywać do zbiorowej masturbacji w pogromowym gronie mikrocefali panikujących w obliczu najazdu muzułmańskich „Hunów”. Mnie ten „najazd” o tyle mało przeraża, że codzienność naszego kraju nauczyła mnie lękać się nie tyle demonów wyświetlanych przez telewizję, co raczej uważać na zagrożenia realne. Realność zaś jest taka, że w dla Polaków największym dziś zagrożeniem są nie tyle wyimaginowani agenci ISIS (rzekomo przypływający wraz z uchodźcami), co raczej… sami Polacy. Tak, tak, Panie Lewy, w Polsce najwięcej przestępstw wciąż popełniają rdzenni, białoskórzy mężczyźni (najczęściej katolicy) – największa ilość gwałtów jest w Polsce dokonywana przez Polaków, to Polacy biją i gwałcą swoje kobiety, okradają siebie nawzajem oraz nagminnie zabierają sobie nawzajem pracę, a jakby tego było mało, co roku w listopadzie rytualnie dewastują stolicę, ganiają z pałami zboczeńców i niewiernych, słowem: dezintegrują cywilizowany porządek. No, ale im najwyraźniej wolno – wszak są wzorcowo zintegrowani z nadwiślańskim pejzażem… Dziwi mnie tylko, że nie obawia się Pan Polaków w ten właśnie sposób zintegrowanych z polskością i „chrześcijaństwem”. Ja bez ogródek przyznaję, że się ich boję – daleko bardziej od Syryjczyków.

  120. TEODOR PARNICKI
    9 września o godz. 13:43
    Szanowny Panie, to że Pan moje opinie nazywa jaskiniowymi manipulacjami i że anty-islamską pornografię wykorzystuję do zbiorowej masturbacji w pogromowym gronie mikrocefali, to tylko świadczy o Pana wyrafinowanej kulturze. Co za barok językowy.Tego typu argumentów nie spodziewałbym się po wybitnym pisarzu. No gdyby Pan sobie wybrał za nick Fleszarową Muskat, to bym wzruszył ramionami, ale taki pisarz !
    Pisze pan błyskotliwie i przekonywająco; „Tak, tak, Panie Lewy, w Polsce najwięcej przestępstw wciąż popełniają rdzenni, białoskórzy mężczyźni (najczęściej katolicy)”
    Musze Panu przyznać rację, bo na razie mamy własnych troglodytów. Ale co ma piernik do wiatraka ? Dlaczego nie przytoczył Pan przykładu owej Madzi, co zabiła córeczkę, albo tego pedofila Trynkiewicza. To byłyby argumenty !
    Niestety panie Parnicki, czy jak się Pan zwie, nie będę stosowal w stosunku do Pana pańskich wyszukanych epitetów mikrocefalicznych.
    No ale patrzta ludzie, nawet z takiego Parnickiego wylezie kawał buca.

  121. W kwestii tzw. “Fankowiczów”, na portalu wPolityce.pl ukazał się właśnie rewolucyjny artykuł red. Macieja Pawlickiego pt. 24 kłamstwa o toksycznych produktach sprzedanych milionom Polaków jako „kredyty walutowe”, stanowiący nie tylko cenne kompendium rzetelnych informacji dla sądów rozpatrujących indywidualne pozwy „Frankowiczów”, ale także gotowy akt oskarżenia przeciwko gangowi banksterskich rakieterów, działającemu w Polsce bez przeszkód, wspólnie i w porozumieniu z urzędnikami najwyższego szczebla naszego (?) państwa, co wyczerpuje definicję międzynarodowej organizacji przestępczej o charakterze zbrojnym, zwanej popularnie mafią.

    Wzywam wszystkich Złotówkowiczów zwanych mylnie “Frankowiczami” (coś jakby nazwać żydów – gojami, brr, nieprawdaż? ) do masowego składania indywidualnych pozwów przeciwko banksterskim złodziejom w naszym kraju, w Polsce, a także do żądania od prokuratury ścigania z urzędu osób stanowiących Komisję Nadzoru Finansowego oraz tych absztyfikantów, którzy sprawują nad nimi urzędniczy nadzór z ramienia państwa polskiego, z premierem (ami) włącznie. A jak nie, to niech prokuratura ściga sama siebie, za współudział wynikający z bierności, mający fatalne konsekwencje dla majątku, zdrowia i życia 700 tysięcy polskich rodzin. Prokuratura nie może twierdzić, że nie wie o tych przestępstwach, gdyż doniesień medialnych oraz merytorycznych opinii największych specjalistów, np. prof. Witolda Modzelewskiego, jest w tej sprawie dostępnych w Internecie bardzo dużo.

    Kłamstwo nr 1 – że są to „kredyty”. Kłamstwo nr 2 – że są to „kredyty walutowe”. Kłamstwo nr 3 – że można je „przewalutować”. Kłamstwo nr 4 – że to kredyty „waloryzowane”. Kłamstwo nr 5 – że są to „kredyty hipoteczne”. Kłamstwo nr 6 – że nie ma wyroków kwestionujących legalność „kredytów walutowych”. Kłamstwo nr 7 – że kredyty zostały udzielone zgodnie z prawem. Kłamstwo nr 8 – że klienci byli poinformowani o ryzyku, „widziały gały, co brały”. Kłamstwo nr 9 – że bankierzy nie wiedzieli jakie będą konsekwencje. Kłamstwo nr 10 – że „frankowicze” są w lepszej sytuacji od „złotówkowiczów”. Kłamstwo nr 11 – że frankowicze domagają się pomocy. Kłamstwo nr 12 – że banki „stracą” – na zajawkę dwanaście kłamstw, niczym 12 plemion Izraela. Reszta w artykule: http://wpolityce.pl/gospodarka/264723-24-klamstwa-o-toksycznych-produktach-sprzedanych-milionom-polakow-jako-kredyty-walutowe

  122. https://www.youtube.com/watch?v=sg72rIfLiuw

    Niedlugo Lewy; bedzie musial znowu uciekac,tylko ciekawe gdzie ?
    moze do Rosji jak Gerard Depardieu.

  123. @ Lewy, 9 września o godz. 14:31

    Te „argumenty”, które Pana tak ubodły, są w istocie parodią argumentacji, a jednocześnie stanowią lustrzane odbicie – czy ściślej: krzywe zwierciadło – w jakim może się przejrzeć demagogia wykorzystywana przeciw uchodźcom, czy imigrantom w ogóle.

    Z faktu, że jakiś uchodźca popełni przestępstwo, ksenofobiczni troglodyci czynią stygmat piętnujący wszystkich uchodźców. Każdy kij ma wszelako dwa końce – i na podobnej zasadzie można piętnować tuziemców. Polak kogoś okradł? Wniosek: Polacy to złodzieje. Czy polskich złodziei należy deportować z Polski?

    To nie jest pytanie retoryczne. Proszę przetrawić je w porze obiadowej (razem z bitkami wieprzowymi, duszonymi w zasmażce z buraka i cebuli).

  124. TEODOR PARNICKI
    9 września o godz. 15:28
    Troche to mętne; „Te “argumenty”, które Pana tak ubodły, są w istocie parodią argumentacji,”
    No jakże to, więc argumenty które mnie dotknęły są mętne. Jak mętne argumenty miałyby mnie ubóść ? No ale mniejsza o ten malutki bełkot. Tak zwani poprawnościowcy wpadają w szał, piana im leci to i efekty są jak wyżej
    Co by nie mówić o naszych słowiańskich troglodytach, których Pan się tak obawia, to jak na razie nie ścinają oni głów i nie chwalą się tym na youtubie. Nie zrzucają w przepaść gejów, chociaż ich nie lubią, nie każą kobietom ubierać się w jakieś straszne burki, w których wyglądają jak zombie, nie skazują na śmierć za zmianę religii.
    Zakończył Pan ironiczni, każąc mi przetrawić jakieś pytanie retoryczne razem z bitkami wieprzowymi, duszonymi w zasmażce z buraka i cebuli.
    Ja wiem, że Pan starał sie być ironiczny, zgryźliwy, sarkastyczny. Cóż nie wyszło to Panu. Może do następnego razu ?

  125. @anumlik
    A przepraszam, post mi nie wlazł, więc wyszło bez sensu.

  126. @moskwasadowa
    Nie tak całkiem bez sensu. Jak doniósł Makuszyński – Patałłach z podwójną literą ł oznacza, że pochodzę z mahometańskich krajów, a jak rozmaici uczeni dowodzą, to nawet z książęcego rodu – co się znakomicie komponuje z Wahhabitami przez dwa „h”, którzy też są z mahometańskich krajów i – jak rozmaici uczeni dowodzą – nawet z książęcego rodu Saudów. Dziś najważniejszy z Saudów, król Salman ibn Abd al-Aziz Al Su’ud, powiedział, że Arabia co prawda uchodźców nie przyjmie, ale może zbudować w Niemczech dwieście meczetów. Musi co on nie jest Patałłach, a Ty jakiś prorok jesteś. Taki wice Mahomet.

  127. @ Lewy, 9 września o godz. 16:20

    „Jak mętne argumenty miałyby mnie ubóść?”

    Nie wiem, Szanowny Panie, ponieważ to nie ja użyłem słowa „mętny” – tylko Pan (notabene, uczynił Pan to w sposób wybitnie mało klarowny). Jak widać, dyskutuje Pan tutaj sam ze sobą i w owej dyskusji błądzi Pan jak we mgle – debatując wyłącznie z własnymi (i własnych współbraci w ksenofobicznej panice) projekcjami-fobiami. Myli Pan przy tym (mylicie – to do Pańskich współbraci w tej febrze) ofiary i katów – wszak syryjscy uchodźcy uciekają właśnie przed tymi, którzy ścinają głowy i kamienują. Słowem: uchodźcy uciekają przed radykalnymi islamistami (Syria rządzona przez Asadów była państwem laickim, które rozpadło się w wyniku rewolty, nad którą kontrolę przejęli islamscy fundamentaliści) .

    Skąd zatem założenie, że ci, którzy chcą uciec przed dekapitacją, przybywają do Polski, by dekapitować? Odpowiedź: założenie to wynika z obskurantyzmu i uprzedzeń. Stąd właśnie wynika ten „malutki bełkot” – bełkot malutkich (nikczemnych) ksenofobów.

  128. Na motywach „malutkiego bełkotu / tragifarsy w pełni”, czyli jak ‚bułhakow’ z ‚parnickim’ przewidziani Krasickim:

    Dewotce służebnica w czymsiś przewiniła
    Właśnie natenczas, kiedy pacierze kończyła.
    Obróciwszy się przeto z gniewem do dziewczyny,
    Mówiąc właśnie te słowa: „… i odpuść nam winy,
    Jako my odpuszczamy” – biła bez litości.
    Uchowaj, Panie Boże, takiej pobożności.

    Panom anumlikowi, pombockowi i Lewemu, ku rozwadze w wyborze źródeł humanistyczno-chrześcijańskich cnót i …reprezentujących je rozmówców.
    😉

  129. Teodor Parnicki
    Panie Parnicki. Argumenty, które mnie ubodły są” parodią argumentacji”. Doszedlem do wniosku że parodia argumentacji, to po prostu mętne argumenty.
    Używa Pan jakiejś ksenofobicznej paniki, projekcji-fobii, obskurantyzm, bełkot malutkich, nikczemnych ksenofobów.
    Rozwścieczył się Pan i puścił całą serię inwektyw. No proszę, prawdziwy Teodor Parnicki trochę by się zmieszał widząc jak podszywającemu się pod niego Teodorowi bucha piana z pyska. Weź się Pan w garść, bo nieładnie.

  130. @ Lewy, 9 września o godz. 21:03

    „Doszedlem do wniosku że parodia argumentacji, to po prostu mętne argumenty.”

    To ciekawy wniosek, równie przekonujący jak teza, że 2+2=5 (a jednocześnie pocieszny z powodu rażącego braku pojęcia o znaczeniu i funkcji parodii).

    „No proszę, prawdziwy Teodor Parnicki trochę by się zmieszał widząc jak podszywającemu się pod niego Teodorowi bucha piana z pyska.”

    Kolejne frapujące spostrzeżenie. Skąd czepie Pan wiedzę o tym, co dzisiaj myślałby Teodor Parnicki? Z pewnością nie z jego książek – wszak dzieło Parnickiego to wielki pean na cześć synkretyzmu kulturowego, a niemal każdy ze stworzonych przezeń protagonistów to „bastard” lub „mieszaniec”. Można by zatem przypuszczać, że Parnicki wpadłby w furię na widok dzisiejszych obrońców czystości rasowo-etniczno-religijno-plemiennej, jacy panoszą się w polskim Internecie.

    PODSUMOWUJĄC: Pańskie mniemania na temat autora „Tylko Beatrycze” są równie sensowne jak wyobrażenia na temat Afrykanów czy Arabów. Cóż mogę więc Panu powiedzieć? Chyba tylko: Do budy! A jeszcze lepiej: Do biblioteki – nadrabiać braki w wykształceniu!

  131. TEODOR PARNICKI
    9 września o godz. 21:30
    Coraz bardziej lubię Pana. Parodia argumentacji nie może być mętną argumentacją bo 2+2=5. Pocieszny wniosek z powodu rażącego braku pojęcia o znaczeniu i funkcji parodii.
    Panie Teodorze, błagam, niech Pan spuści trochę powietrza i niech pan nie układa takich skomplikowanych figur w stylu rażącego braku pojęcia o znaczeniu i funkcji.
    Zdanie bardzo uczone, ale chyba wymęczone. Nie umie Pan pisać prostym, nie tak wykwintnym językiem.
    Myśle jednak Panie Teodorze, że prawdziwy Parnicki jednak by się zmieszał, jakby przeczytał te inwektywy o malutkich, nikczemnych, obskuranckich ksenofobach. Takich obelg w „Tylko Beatrycze” nie zauważyłem. I stąd czerpię wiedzę(jak to pan wyrafinowanie pisze) o tym, co dzisiaj myślałby Teodor Parnicki. To elementarne, jak powiadał Sherlock Holmes, czysta, nieobalalna dedukcja.
    Ps
    A tak Panu powiem po cichu, to ja jestem za przyjmowaniem tych nieszczęśników, bo nie można inaczej, o czym już wyżej pisałem. Tyle tylko, że wyrażam własne niepokoje co do przyszłości. A te niepokoje wywołują na Pana, za przeproszeniem, buzi tę pianę wściekłości.
    No i pisz Pan mniej skomplikowanie, jaśniej, to wszyscy Pana chętnie poczytają no i bez wyzwisk, to może nawet zaczną Pana lubieć ?

  132. @ Lewy, 9 września o godz. 21:51

    Hm… Dobrze, że Pan mnie lubi, gorzej – że nie rozumie (tak jak nie bardzo pojmuje Pan pojęcie „parodii” czy „dedukcji”).

    Ja z kolei rozumiem, iż kłopot z ogarnięciem kilku zdań bardziej złożonych od cepa, wywołuje w Panu desperacką potrzebę prostoty. Niestety, potrzeba ta przeradza się w żądzę poznawczych uproszczeń – dlatego z takim apetytem pochłania Pan ksenofobiczne stereotypy na temat odmiennych kultur, mało tego, uczestniczy w powielaniu tych stereotypów. To źle, wręcz bardzo źle. Dobrze natomiast, iż mimo wszystko jest Pan zwolennikiem przyjmowania uchodźców. O tym nie trzeba mówić „po cichu”, przeciwnie – to trzeba nagłaśniać!

    A jednocześnie warto wyciszać ten rasistowski głosik, który wciąż brzęczy w Pańskim serduszku. Proszę wyłączyć tę gadzinówkę! (Wówczas ja również zacznę Pana… nie tyle może „lubieć”, co zgodnie z zasadami poprawnej polszczyzny po prostu lubić.)

  133. Bardzo dobry artykuł red. Łukasza Warzechy o obecnej fali emigracji po bombardowaniach Afryki oraz Bliskiego Wschodu przez NATO na wPolityce.pl, pt. „Nie dla tego szantażu! Polska powinna użyć wszelkich dostępnych środków, aby przeciwstawić się aroganckiemu dyktatowi”

    „Dzisiejsze wystąpienie Jean-Claude’a Junckera należało do najbardziej aroganckich i bezczelnych, jakie kiedykolwiek wygłoszono w Parlamencie Europejskim. Szef KE pouczał Polaków w kwestii europejskiej solidarności, przywołując powojenną polską emigrację, ale zapominając o jej przyczynach. Może ktoś na sali powinien był krzyknąć Teheran, Jałta!”.

    „Co na to polski rząd? Mamy pecha: na jego czele nie stoi polski odpowiednik Viktora Orbána, ale zahukana kobiecina o bardzo miernych zdolnościach intelektualnych, której horyzonty myślowe nie wykraczają poza najbliższe wybory” – pisze słusznie p. Redaktor.

    Dlaczego Polska wbrew rozsądkowi, łamiąc prawa człowieka miałaby ulegać dyktatowi jakiegoś sztajmesa z luksemburskiej pralni brudnych pieniędzy, który wychodzi przed kamery świata nawalony, jak Messerschmitt? To na ilu łapach oni w tej Brukseli chodzą, kiedy ich nikt nie widzi? Jakim prawem mielibyśmy więzić tu ludzi, którzy w ogóle nie zamierzają w Polsce mieszkać, bo ich upragnionym hajmatem są Naziści? Czy mamy ich pozamykać na stadionach, w żydowskich obozach koncentracyjnych, współczesnych łagrach 2.0?
    https://www.youtube.com/watch?v=XPgiI46FCDU

  134. Lewy

    Wiem, Lewy, że masz cierpliwość doświadczonego dydaktyka i pedagoga. Niewykluczone, że dawno temu uczyłeś rodziców tego ambitnego jajka, które aż sika w skorupce, by być kurą i poucza w dorosłym kurniku: „źle”, „dobrze”, „warto”. Precyzyjnie nazwałeś język tego profesorka z Oblęgorka. Ale się Ci trochę dziwię, że się podkładasz poczętemu życiu, które by chciało już w skorupce kurą być, ach, kurą być, i trenuje gdakanie zasłyszanym. Wnet w necie będzie pełnoczasowy troll. Albo – winowat, niedowidzę – już się wykluł. Na co wskazywałoby oblęgorskie pouczenie w sprawie lubienia.

  135. Lewy
    Nie poddawaj sie latwo.Zbieraj druhow,to
    lancuchami albo sznurkiem od snopowionzalek to trzeba pomscic. Moze i rozum mam maly, ale praktyczny zato jestem.

  136. TEODOR PARNICKI
    9 września o godz. 22:30
    Panie Teodorze, dziękuję za poklepanie mnie po plecach, jest Pan wielkoduszny.
    Co do barokowego stylu, którego Pan używa, to jest on zrozumiały, ale trochę te zawijasy są komiczne, a jeśli do tej naukawej nowomowy dorzuci Pan parę inwektyw, to koktajl staje się mało strawny.
    Widzisz Pan, ja prostak odróżniam, styl jasny od ciemnego. Nie musisz Pan być od razu Heideggerem, gdyż nie przedstawiasz Pan trudnych do opisywania spraw Bytu i wszelakiego istnienia. O sprawach trudnych pisze również Leszek Kołakowski i wyobraź Pan sobie, że pisze jasno, zrozumiale. Nie musi za chaszczami słownej ekwilibrystyki ukrywać pustki myślowej. To właśnie ośmielam się nazywać bełkotem.
    Trochę mi Pan dokucza, pisząc , że nie znam sie na ironii i dedukcji. Może w tej materii trochę podłapię od Pana wiedzy, choćby te wieprzowe bitki w towarzystwie zasmażanych z cebulką buraczków.
    Pozwoli Pan, że będę tych bitek używał w dyskusji z innymi blogowiczami i w realu z przyjaciółmi ?
    Czekam niecierpliwie na Pana głos, bo lubię sobie popolemizować. Uwagi co do poprawnej polszczyzny przyjmuję przyjmuję. Jakb Pan miał otwarty rozporek, to też zwróciłbym Panu uwagę.
    Jest Pan jedynym blogowiczem, do którego zwracam się per „Pan” trochę mnie śmieszy ta nadętość, ale jest fajnie, jak w skeczu Monty Pythona Ministerstwo Śmiesznych Kroków. Pan jest dla mnie mistrzem Cleesem, a ja niezdarnym Palinem.

  137. pombocek
    10 września o godz. 3:57
    Napisałeś : „Ale się Ci trochę dziwię, że się podkładasz poczętemu życiu,”
    Ależ Jerzy, nie odmawiaj mi przyjemności w nakłuwaniu tego nadętego balona. Im więcej plecie, dostojnie kroczy, pryska w tym dostojeństwie pianą, wtedy z jego kulturalnej duszyczki (to zdrobnienie od duszy, przejąłem od Pana Teodora) wychodzi zwykły buc, a ja czuję się niczym Gombrowicz.
    Wiesz, „Tylko Beatrycze” Parnickiego (tego prawdziwego) bardzo mi się podobała. Nasz blogowy Parnicki ubrał sie w płaszczyk wielkiego pisarza i wydaje mu się, że ma prawo do moralnego osądzania, potępiania. I ten rozziew między pretensjami do wyższej kultury i zwykłym agresywnym chamstwem jest zabawny. Dlatego napisałem, że zaczynam lubieć (pardon lubić) naszego sympatycznego Pana Teodora, eksperta od ironii i dedukcji, pardon znawcę pojęcia ironii i dedukcji, pojęcia wieprzowych bitek z pojęciami zasmażanych buraczków

  138. Lewy

    Przepraszam, faktycznie zapomniałem, że lubisz se pobaraszkować. Sam nie bardzo nawet umiem ludzi podpuszczać, ale dziś, jak zobaczyłem skoro świt Ortega, wzięło mnie. Ale to raz na sto lat i właściwie śmiertelnie poważnie.

  139. Tanaka

    W imię Ojca i Syna dzień dobry. Donoszę, żeśmy zebrali z żoną 18 litrów borówek, kolano mi tak wysiadło, że z powrotem pedałowałem jedną nogą i jedną ręką (gdy masz wiarę, łapy w sekundę ci urosną nawet do ziemi), a potem, nie wytrzymując z bólu i ciekawości skoczyłem pookrętować, żeby doświadczyć czystego północnego wiatru, który u nas jest rzadki. Najpierw nie poznałem okrętu – sam się pod moją nieobecność przemalował – potem mu dałem inny żagiel (z grubszej folii – chyba ciut lepiej pracuje, no i droższy, z 5 zł mnie kosztował). Ciekawostka jest ta, że jechałem półwiatrem w jedną stronę i półwiatrem z powrotem. Bez miecza! Jeśli da się coś na filmiku zobaczyć, to chwycisz doświadczonym okiem, że to nawet lekki bajdewind. Fakt, że trochę zniosło, więc żeby zmienić kąt powrotu na przystań i kąt natarcia wiatru, musiałem popedałować…ten…powiosłować. Ale w mój portowy kanaliczek wjechałem bo bożemu – na żaglu, nie na jakimś pyrkocie.

    Zobaczyłem na własne oczy, że im większa prędkość, tym mniejsze znoszenie w bok nawet jajowatodennej łódki bez miecza. Pedałoware i wiosłoware necesse est, reszta – dla Ortega zbiega.

    ‚https://lh3.googleusercontent.com/-0l00wKTpcA4/VfER5sZz83I/AAAAAAAACEY/xE0DTAPGsSY/w346-h194/Wczorajszy%2Bspacer.mp4

  140. Kraków buduje drogi i mosty do nieba, do boga. http://krakow.wyborcza.pl/krakow/1,44425,18746403,nowa-droga-przystanek-i-kladki-usprawnia-ruch-w-lagiewnikach.html#BoxLokKrakImg.
    Powstaje tutaj wielki kiczowaty kompleks religijno biznesowy „Nie lękajcie się”/Ja się lękam/. Powstaje na atrakcyjnych dziś, wysypiskach dawnego Solvaja. Całe zaplecze drogowo, mostowe i parkingowe buduje miasto, częściowo z wyłudzonych pieniędzy od Unii. ZA kilkadziesiąt milionów złotych. Miasto płaci a biznes robi kościół, jak wszędzie.

  141. @ pombocek, 10 września o godz. 3:57, Lewy
    10 września o godz. 7:09

    Jak widzę, Panowie formujecie zacną spółkę subhastową. Pyckal i Ciumkała huzia na Parnickiego? Już tylko waszeciom jakowegoś Barana (tfu, Barona) brakuje – by Wasz czambulik poprowadził. A jak już wspólnie „se pobaraszkujecie” i przetrawicie Krupy gorzkich żali smażone na oleju Urazów waszych, to wyprodukujecie prawdziwie staropolską Kupę. Kupa? „Owóż to wcale niezła Myśl i z grzybkami dobra, tylko ją nieco przysmażyć i śmietanką podlać” – jak sugerował Klasyk. A zatem: Kupą, mości Panowie!

  142. TEODOR PARNICKI
    10 września o godz. 10:00
    Panie Teodorze, cieszę się, że Pan się odezwał. Ano, dobrze Pan widzi, że formułujemy spółkę subhastową ? Mój laptop podkreślił to słowo „subhastowa”, bo nie rozumie. Może to Pana neologizm, jeszcze nieobecny w polskich słownikach ? Ma Pan oczywiście prawo tworzyć takie nowe słowa, jak wielcy tego świata, np. Joyce, który wymyślił quarki (czyt.kwarki) i fizycy to słowo zaakceptowali.
    Widze, że Pańska ironia wciąż krąży wokół potraw, były bitki wieprzowe, teraz Krupy gorzkich żalów smażone na oleju z grzybkami.
    W prawdzie zna Pan „pojęcie” ironii , ale z praktyką gorzej. Przydałby się dla Pana jakiś kurs ironii stosowanej (ironie applique – to po francusku, żeby było głębiej i mądrzej – czegoś się jednak od Pana nauczyłem )
    Czekam na następny pański wpis ironiczny. Bez Pana ten blog dużo by stracił.

  143. @TEODOR PARNICKI
    Kieruje tobą, nędzniku, uczucie niewdzięczności, nienawiści i mściwości względem nas; żadna życzliwość. (…) Przyszedłeś się znęcać, pastwić nad nami – nie zaś z myślą, by nam dopomóc. Cokolwiek byśmy powiedzieli, innego nie będzie miało skutku niż tylko: odejdziesz stąd nad ranem, śmiejąc się bluźnierczo

    Z czego to, koteczku?

    A tu inny fragment od tego samego pisarza pochodzący:
    Ktoś już w starożytności powiedział, że najdoskonalszy ustrój demokratyczny nie potrafił dokonać jednej rzeczy: zlikwidować pierwszych rzędów w teatrach.

    Tacy jak Pan, Teodorze, zawsze będą przeciwni likwidacji pierwszych rzędów – gdzież indziej mogliby zasiadać?

  144. „…tu trzech wspólników jest, którzy Spółkę mają i Interes Koński tyż i Psi Dywidendowy założyli a oni by tobie pomogli albo nie pomogli i może na urzędnika albo pomocnika zgodzili z pensją 100 albo 150 Pezów, bo najzacniejszemi, najpoczciwszemi lub nienajpoczciwszemi są ludźmi, Spółka zaś Komandytowa, Subhastowa lub nie Subhastowa; ale w tym sęk, żeby każdego z nich na osobności zdybać i na osobności Prywatnie się rozmówić, bo tam z dawnych czasów dużo Jadu, Swaru i tak już jeden drugiemu obmirzły, że jeden przy drugim obmirzły i tylko by mierził…”

    Lyoński Pyckal taki nieoczytany? 🙁

  145. @Lewy
    Pan Teodor epatuje erudycją. Nie każdy zna na pamięć „Trans-Atlantyk” Gombrowicza, gdzie spółka subhastowa tożsama jest ze spółką komandytową. (Tu trzech wspólników jest, którzy Społkę maja i Interes Koński tyż i Psi Dywidendowy założyli a oni by tobie pomogli albo nie pomogli i może na urzędnika albo pomocnika zgodzili z pensja 100 albo 150 Pezów, bo najzacniejszemi, najpoczciwszemi lub nienajpoczciwszemi są ludźmi, Społka zaś Komandytowa, Subhastowa lub nie Subhastowa; ale w tym sęk, żeby każdego z nich na osobności zdybać i na osobności Prywatnie się rozmówić.

  146. @Lewy
    Tobermory uprzedził mnie, ale z właściwą mu elegancją raczył Ci nieoczytanie wytknąć. Musi co on subhastem jakowymś z Teodorem Parnickim się związał.

  147. @anumlik
    a jakże 😀

  148. Tobermory
    10 września o godz. 11:45
    Tobermorcio, zawsze masz pod rękę to twoje żądełko, żeby ukłuć ?. Chwali ci się, że jesteś tak oczytany. A ty Kraszewskiego znasz ? No to powiedz w której powieści tego giganta niejaki Spytko z Melsztyna powiedział: Witam Mości Panów ! A widzisz , nie wiesz, więc jesteś głąbiem .

  149. anumlik

    Dawno temu, za belfrzenia, kolega anglista relacjonował mi różne przypadki chwytania go przez smarków na tragicznej, dyskwalifikującej go do końca życia ignorancji. Najbardziej zapamiętałem pytanie, jak będzie po angielsku jakaś część pęciny konia, czy cała pęcina. Kolega, rzecz jasna, nie wiedział. Ale smark też nie wiedział, jaki z niego smark. Może już wie, bo to przed czterdziestu paru laty było.

  150. „głąbiem”?
    Neologizmy jak grzyby po deszczu 😉
    Nie pochrzaniło ci się z „Krzyżakami” Pana Tadeusza Mickiewicza?

  151. U Kraszewskiego występuje Spytek z Melsztyna – „Jaszka Orfanem zwanego żywota i spraw pamiętnik”

  152. Na szczęście islamizacja Europy to wyimaginowany problem, o czym zresztą mówią wyraźnie statystyki. Tutaj mamy realny problem, który sprawia, że społeczeństwo jest quasi obywatelskie. Uwaga bo materiał pod linkiem jest obrzydliwy. https://www.youtube.com/watch?v=yOK0H8K0YaI

  153. Tobermory
    10 września o godz. 13:10
    Tobermorciu, nie używam jak ty tych żółtych ludzików, więc muszę ci wyjaśnić. To był żart. Proszę ja ciebie, mnie chodziło o te rzecz, że rzuciłem ci tym Kraszewskim, no bo przeczytać 200 czy 300 potęznych woluminów tego pracusia to przekracza siły przeciętnego człowiek, już przy dziesiątym tomie nie pamięta się, co było w piątym. A tu się okazuje, że ty jesteś kraszewskologiem i niczym wikipedia wyrzuciłeś poważną informację. Ja cię kręcę.Musieli wam dać niezły wycisk na polonistyce, skoro wy tak potraficie natychmiast z klepki wyrzucać cytaty i rewelacje. Z taką wiedzą to powinieneś zajść daleko.
    Jeszcze zwracam ci uwagę, że Mickiewicz miał na imię Adam, a nie Tadeusz. On napisał „Pana Tadeusza”, więc jednak jakieś luki w swej polonistycznej wiedzy posiadasz.

  154. I tu ma rację @Teodor Parnicki o łapaniu ironii przez @Lewego.
    Gratuluję 😀

  155. Jeszcze mnie tylko poinformuj, @Lewy, kto napisał „Krzyżaków”, bo i tu mam luki 😉

  156. – Panie, czyj to pomnik?
    – Mickiewicza
    – Mickiewicza?! A za co? Ani to król, ani generał. Ledwie tę Trylogię napisał.
    – Trylogia to Sienkiewicz.
    – No właśnie! Nawet Trylogii nie napisał!

  157. Tobermory
    10 września o godz. 13:37
    Oj masz, masz te luki. A jeśli chodzi o łapanie ironii, to biedaku jestes w gorszej niż ja sytuacji. Ty jak zaironizujesz to ironię wyposażasz w emotika i ja wtedy wiem: acha, muszę się roześmiać. A ty czytając moje wpisy, w których kryją się jak myszy ironiczne zwierzątka, nie łapiesz bo nie udzielam ci podpowiedzi w postaci emotików. Czy na polonistycznych seminariach prowadził zajęcia z wami jakiś adiunkt Pimko, który mozolnie tłumaczył wam na czym polega żart, ironia itp. Czy żarty rozkładaliście na stole sekcyjnym na kawałki i zastanawialiście się, co w tych kawałkach śmiesznego ?

  158. Tobermory
    10 września o godz. 13:42
    Ale głupi ten gość. Przecież wiadomo, że jeśli napisał Trylogię Sienkiewicz, to jak miałby ją napisać Mickiewicz. Te ludzie to są jakieś niemądre, co nie ?

  159. Opowiedz coś jeszcze śmiesznego Tobermorciu,, ale nie głupich ludziach

  160. @Lewy
    Tylko na jeden blog poleciałeś z donosem, że nie jarzysz „humoru zeszytów szkolnych”?
    Twoje „ironiczne zwierzątka” mogłyby chociaż pójść śladem Soplicy, który chwycił szablę i wystrzelił 😎

  161. Andrzejku Falicz; Jedrusiem zwany, a ladnie to tak podszywac sie
    pod moj nick o godz 4:56 i napuszczac Lewy’ego na mnie ?.
    Widze ze na starosc tracisz rowniez pamiec,Lewy nigdy nie narzekal
    na brak sznurka do snopowiazalki,ten od sznurka to byl zupelnie
    inny jegomosc.
    Lewy zawsze narzekal na brak papieru toaletowego,nie honor mu bylo
    krasc w pociagu wiec przez swoja niewiedze jak i zlosliwosc do PRL-u
    uzywal jak sam twierdzil Trybuny Ludu nasaczonej olowiem.
    To poprostu jakis cud ze on jeszcze zyje i pisze po tym co robil.
    Andrzejku – Jedrusiu na drugi raz mysl co komu przypinasz.

  162. Tobermory
    Tylko na jeden, Tobermorciu. Ale mogę jeszcze na inne, dlaczego nie ? Bo taka skandaliczna nieznajomość polskiej literatury u absolwenta polonistyki woła o pomstę do nieba.
    Zauważyłem, że czasami wrzucasz samego emotik bez tekstu. Wtedy ja z grzeczności uśmiecham się, żeby ci zrobić przyjemność. Ale dlaczego piszerz komentarze ? Mógłbyś na tych żółtych słoneczkach poprzestać , to wiedziałbym, że żyjesz, że masz się dobrze. Bo na ogół twoje komentarze niczego nie wnoszą na blog oprócz informacji, że żyjesz. Co ty na to ?

  163. Telewizje, radia, gazety, internety wszystkich krajów – łączcie się!

    W ciągu 5 dni zostanie ustalony termin debaty w Parlamencie brytyjskim nad precedensowym (za tym pójdą następne) aresztowaniem premiera Izraela Benjamina Netanjahu w UK. Nie wiadomo, jaki będzie jej przebieg, przypuszczam, że Parlamentarzyści zechcą ustalić detale, mianowicie: czy schwytać jegomościa wystrzeliwując na niego specjalną siatkę, razić teaserem, zakuć w kajdanki, czy też ścisnąć tylko nadgarstki plastikową opaską zaciskową, czy nałożyć kaptur na głowę, czy raczej skuć ręce i nogi z połączeniem łańcuchowym na manierę jankeską, czy stosować środki przymusu bezpośredniego zwane popularnie „pałowaniem”, czy wystarczy zwykłe wykręcanie rąk, jak premierowi Francji w paryskiej synagodze? Wkrótce świat się o tym dowie – wszystkie reflektory na Palace of Westminster! Transmisje live pewnie już zabukowane, satelity, światłowody oraz zwykłe druty w pełnej gotowości, miejmy nadzieję, że podołają takiemu transferowi danych, iście wszechświatowemu. https://petition.parliament.uk/petitions/105446

    Tymczasem Mariusz „Pudzian” Pudzianowski zwraca się słusznie do uchodźców: „Jestem tolerancyjny, ale na swoim podwórku to ja ustalam zasady – asymilacja, albo wypad! ” Cytuje także znienawidzonego przez mesjanistyczne żydostwo Putina: „Putin powiedział, że każdy przedstawiciel mniejszości musi żyć i pracować w Rosji, mówić po rosyjsku i przestrzegać rosyjskiego prawa, bo to mniejszości potrzebują Rosji, a nie odwrotnie.”

    Tak jest, to mniejszości potrzebują Polski, a nie odwrotnie, wszelkie, warto o tym pamiętać teraz, kiedy to ogon kręci rządowym psem we wszystkie strony.

  164. @ Lewy, 10 września o godz. 11:37

    Jak już zapewne do Pana dotarło, spółki „subhastowej” bynajmniej nie wymyśliłem – jedynie prostodusznie zakładałem, że skoro czuje się Pan „niczym Gombrowicz”, to owa spółka będzie Panu znana.

    Pozdrawiam!

  165. @ anumlik, 10 września o godz. 11:42

    – Przyszedłeś się znęcać, pastwić nad nami – nie zaś z myślą, by nam dopomóc. Cokolwiek byśmy powiedzieli, innego nie będzie miało skutku niż tylko: odejdziesz stąd nad ranem, śmiejąc się bluźnierczo, świętokradczo, bezbożnie w twarze męczenników Pańskich (Lewego i Pieczula).

    – Mniemania tego waszego, ojcze Anumliku, zdają się nie podzielać ni opat najprzewielebniejszy, ni ojciec Witold. Dlatego, proszę najusilniej, nie walcie z tak grubej rury i „nie róbcie ze mnie taniego demona. Ja będę po stronie porządku ludzkiego (i nawet po stronie Boga, choć nie wierzę) aż do końca moich dni; także umierając [A TO SKĄD, ŁASKAWCO?]”. Nawet zatem po śmierci nawiedzę Was z papieskim pozdrowieniem i rzeknę: Nie lękajcie się (gier intertekstualnych)!

  166. @TEODOR PARNICKI, z godz. 11:42
    Nie zapytam, jak Tadeusz Sobolewski – co to znaczy: być po stronie Boga, w którego się nie wierzy? – odpowiem jednak cytatem poprzedzającym zapodane przez Pana zdanie z „Dzienników” Gombrowicza: Świat jest absurdem i potwornością dla naszej nieziszczalnej potrzeby sensu, sprawiedliwości, miłości. A w ślad za tym, aż się prosi, aby polecieć „Trans-Atlantykiem”: – Nie jestem ja na tyle szalonym, żebym w Dzisiejszych Czasach co mniemał albo i nie mniemał, bracie Parnicki. Najczęściej „walę kpiną”. Czasem nawet „z grubej rury”.

  167. @ anumlik, 10 września o godz. 19:33

    A byłby Pan na tyle sprytny, żeby uchodźców zarazem przyjąć i nie przyjąć, mospanie Cieciszowski?

  168. TEODOR PARNICKI
    10 września o godz. 18:19
    Panie Teodorze, jestem niezmiernie wdzięczny za poszerzenie moich horyzontów o spółkę „subhastową”. Jest to cenna wiadomość, która na pewno przyda mi się w życiu. Muszę Panu się przyznać, że poza Ferdydurke, książkę którą w młodym wieku z wypiekami na twarzy przeczytałem, może dlatego,że była jeszcze zakazana, a może dlatego, że wygłupy Gombrowicza wtedy mi imponowały. Później gdy już było łatwo i legalnie dostać Transatlantyk czy Pornografię, jakoś nie wzięło mnie narcystyczne gaworzenie pana Witolda, więc nie doczytałem tych powieści do końca. Więc stąd bierze się moja niewybaczalna luka erudycyjna. Wciąż zachwyca mnie Bruno Schulz, jak już wsppominałem T.Parnicki, Proust, Joyce, Flaubert, Maupassant, Faulkner, Bułhakow, Czechow…a Gombrowicz, jak to zachwyca jak nie zachwyca ? Nie zachwycają mnie również jego dzienniki z Kultury. Trzeba być wielkim snobem, żeby wynurzenia tego miłującego siebie człowieka czytać dla przyjemności.
    Ponieważ nie mam wyksztalcenia polonistycznego, to tez oszczędzono mi mozolnego dłubania i studiowania nieciekawych dzieł.
    Gdyby Pan i pańscy przyjaciele chcieli też rozszerzyć swoje horyzonty to mógłbym wam coś wytłumaczyć np. z Heideggera, jakiś Seind zum Tode, róznice między Siende i Sein i tego typu ciekawostki, które na pewno wzbogaciłyby wasze życie. Bo akurat tym zajmowałem sie na studiach. I na razie nie będę wam zarzucał ignorancji, no bo ja jestem taki. Howgh

  169. @ Lewy, 10 września o godz. 19:49

    „Trzeba być wielkim snobem, żeby wynurzenia tego miłującego siebie człowieka czytać dla przyjemności.”

    Also sprach Lewitustra. Tą perłą mądrości z pewnością wykupi Pan zacną kwaterkę w pamięci potomności.

    „Gdyby Pan i pańscy przyjaciele chcieli też rozszerzyć swoje horyzonty to mógłbym wam coś wytłumaczyć np. z Heideggera, jakiś Seind zum Tode, róznice między Siende i Sein i tego typu ciekawostki, które na pewno wzbogaciłyby wasze życie.”

    Ma Pan na myśli Sein i Siędę, czy też das Sein i das Seiende? O Heidim z chęcią posłuchamy. Mnie np. frapował problem Ostatniego Boga. Czymże się różnił od wszystkich innych Bogów? Czy byłby Pan łaskaw nas wzbogacić. I czemu to autor „Hyperiona” był pierwszym Przyszłym? (Nigdy nie mogłem tego zrozumieć, więc liczę na Pańską pomoc).

    Poważnie! (Pozdrawiam)

  170. @ anumlik, 10 września o godz. 20:02

    A jakby im w Poselstwie dać wikt i opierunek – i jeszcze z 1500 Pezów – to też by uciekli (do Niemiec? Bójta się Boga!)? Jak Pan myśli?

  171. Narobiłem literówek i Tobermory tylko czatuje, więc szybko poprawiam
    Sein zum Tode i Seiende a nie Siende

  172. @ Lewy, 10 września o godz. 20:12

    Ja też się przyczaiłem i już dopadłem literówce do gardła.

    Ale, ale… Co z tym Ostatnim Bogiem? Czekam na ubogacenie w tej sprawie.

  173. Ja se siędę i też poczekam. Jak to w spółce 😉

  174. TEODOR PARNICKI
    10 września o godz. 20:04
    E tam. Panie Teodorze, ja sobie żartowałem. a Pan jak ten Tobermorek nie kumaty. Moja wiedza na temat Heideggera jest tak samo przydatna w życiu, jak ta o spółkach subhastowych. Sein und Zeit czytałem 45 lat temu, więc musiałbym tam zajrzeć. Po prostu , drogi Panie Teodorze chciałem się popisać erudycją, tak jak szanowny Pan się popisuje, żeby było śmiesznie, a Pan namolnie z tym Ostatnim Bogiem. Ja już się popisałem i powinien Pan teraz mnie podziwiac, takjak ja Pana podziwiam za subhasty.
    A z tymi pomyłkami literowymi jest Pan równie czujny co Tobermory. Musi co byliście na seminariach prymusami

  175. @TEODOR PARNICKI, z godz. 20:08
    Na temat prezentyzmu już się gdzieś w tym blogu wypowiadałem. Dotyczy to nie tylko historyków, ale i literaturoznawców. Tak samo jednak jak nie demonizuję Pana wynurzeń (nie róbcie ze mnie taniego demona), nie demonizuję też i samego problemu uchodźców. O ile mnie pamięć nie myli (a nie chce mi się w tej chwili sprawdzać), w początkach obecnego milenium przyjęliśmy w Polsce około 10 tysięcy Czeczeńców. Nie wiem czy obecnie tysiąc pozostał. Oni wszyscy, ci uchodźcy, chcą do Niemiec. Republika Federalna to raj w raju. Crème de la crème Unii Europejskiej.

    A teraz bez literackich bon motów. Problemem Unii, całej Unii, jest nie przyjęcie – jak leci – tych setek tysięcy, którzy jeszcze przez kilka (kilkanaście) lat będą Europę (głównie Niemcy, Austrię, Francję i Anglię) nawiedzać falą wielką jak tsunami. Problemem będzie ich wydalanie z powrotem do miejsc ich pierwotnego zamieszkania. Po czasie, gdy ustali się (a pewnie procedury ustalania się wyłonią i usprawnią), czy uchodźca jest uchodźcą przed prześladowaniami, czy przyjechał dla polepszenia swoich warunków bytowania (wikt i opierunek – i jeszcze z 1500 Pezów to za mało dla takiego uchodźcy), czy też może szuka „socjału”, a pracować mu się nie chce. Być może trzeba będzie wydalić z Unii setki tysięcy (może miliony) tych uchodźców-cwaniaków.

  176. @ Lewy, 10 września o godz. 20:32

    A toś mnie Pan w maliny wpuścił. Ja się bez słowa zostałem! Już na nic nie bacząc, wszystko porzucając, od hańby mojej, wstydu uciekając, uchodzę! Uchodzę, bo do diabła wszystko i diabli, diabli, wszystko diabli wzięli! Uciekam, uchodzę! Z uśmiechem mętnym, niepysznym…

  177. @ anumlik, 10 września o godz. 20:34

    Po pierwsze, mówienie o „tsunami” to GRUBA przesada (proszę nie walić z Grubej Berty). W zeszłym roku do UE dotarło 280 000 imigrantów, w tym – ok. 200 000. W stosunku do całej unijnej populacji to raczej cieniutki strumyczek.

    Po drugie, na jakiej podstawie Pan twierdzi, że z Unii trzeba będzie wydalić MILIONY „uchodźców-cwaniaków”? Ma Pan jakieś wiarygodne dane na temat „cwaniactwa” imigrantów – czy tylko Gruba Berta (a raczej jakaś Gruba Beata) sączy Panu jad do ucha?

  178. TEODOR PARNICKI
    10 września o godz. 20:41
    Ano właśnie. Było sie nie popisywać jakimiś subhajcośtam ! I ne byłoby uśmiechu mętnego.
    Co do GRUBEJ BERTY, dobre ! To najlepszy argument, taka toporna ironia, która zatyka gębę adwersarzowi. Pozostaje mu tylko uśmiech mętny.

  179. @ Lewy, 10 września o godz. 21:04

    E tam. Panie Lewy, ja z tym uśmiechem to sobie żartowałem, a Pan jak ów Rabin niekumaty (ten z „Trans-Atlantyku”)…

    A co do Berty, to się zgadzam – ona przy Pańskich cepach to mały pikuś.

  180. W towarzystwie wstyd się przyznać, że się było głosować. Do tego doszło!

css.php