Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

14.09.2015
poniedziałek

Upadek Solidarności

14 września 2015, poniedziałek,

Historia NSZZ Solidarność rozpoczęła się od gadżetu: wielgachnego długopisu, którym Lech Wałęsa podpisywał porozumienie z rządem. I kończy się ta historia po 35 latach również gadżetem: wyszywanym ręczniczkiem dla pieska nowego przewodniczącego związku Piotra Dudy.

Ten ręczniczek przejdzie do historii jako symbol degeneracji i upadku tego, co przez cała lata 80. było symbolem, dumą i nadzieją współczesnej Polski. Sprawca tego ostatniego pohańbienia imienia Solidarności, jeśli chce zachować resztki honoru i zatrzymać katastrofę moralną związku, który wpadł w jego niegodne łapy, powinien podać się do dymisji. Tak, tak. Z przeciwnego brzegu, przez cały dzielący nas obszar życia publicznego, w którym obaj tak różnie uczestniczymy, wołam do pana głośno: ustąp ze stanowiska! W imię pamięci Bronisława Geremka i Jacka Kuronia, a także w ich imieniu – bo z pewnością by się ze mną zgodzili – wzywam pana do oddania NSSZ Solidarność w godniejsze ręce.

Wina Piotra Dudy została udowodniona ponad wszelką wątpliwość. Przewodniczący Solidarności traktował przedsiębiorstwo zależne od związku i służące zarabianiu na cele związkowe jak swoją prywatną własność. Wraz z rodziną i znajomymi wielokrotnie korzystał z luksusowych usług hotelowych, których koszty pokrywała firma. Co gorsza, hotel, którego faktycznym szefem był Duda, a realnym właścicielem Solidarność, zatrudniał pracowników za najniższe wynagrodzenie na umowy śmieciowe. Jako pracodawca Solidarność Dudy zachowuje się jak bezwzględny kapitalista, a sam przewodniczący stał się karykaturą kapitalisty i burżuja, praktykując pańskie narowy w przaśnym, robociarskim wydaniu. To żałosne i żenujące.

O Solidarności mówiło się już od dwudziestu lat, że utraciła etos i powagę. Że stała się nieodpowiedzialną, hałaśliwą, a często brutalną korporacją pracowniczą, uciekającą się do metod siłowych, nieliczącą się z dobrem przedsiębiorstw, destrukcyjną i w niepohamowany sposób roszczeniową. Inteligencja pocieszała się, że przecież to normalna kolej rzeczy, bo w normalnym wolnym kraju związek jest związkiem, a rolą związku jest walka. Po prostu tak musiało być.

Później okazało się, że kierownictwo Solidarności zadekowało się w kruchcie, a jej zastępy walczą w wojnie PiS z PO. Solidarność jako przybudówka partii będącej prostą kontynuacją PRL-owskiego autorytaryzmu, zaściankowości i konserwatyzmu to zaiste chichot historii. Inteligencja spuściła głowy i zamilkła. Ale jeszcze pięć lat temu, z okazji trzydziestolecia Sierpnia, mimo zgrzytów, dawny świat Solidarności spotkał się na pięknych i pełnych dawnego ducha zgody, mądrości i nadziei uroczystościach w Gdańsku. W roku 2015 obchody Sierpnia były już tylko żenującą hucpą. Solidarność umiera zamieniona w prywatny folwark sitwy „działaczy” spod znaku Teraz K… My i trzymana za ucho przez partyjnych speców od rozdawania i odbierania fruktów komu trzeba. I tak będzie, dopóki związek zachowa zdolność zwiezienia do Warszawy parunastu autokarów z ludźmi do urządzania rozróby przed kamerami telewizji.

Z pewnością część winy za degrengoladę Solidarności ponosi złe prawo o związkach zawodowych. Związkom nie wolno prowadzić działalności gospodarczej przynoszącej zyski członkom związku. Chodzi zapewne o to, by nie rodził się konflikt interesów między pracodawcą i związkiem, który mógłby się okazać konkurentem pracodawcy na rynku. Jak widać jednak na przykładzie „Bałtyku”, hotelu Dudy, przepis zakazujący działalności komercyjnej związków zawodowych daje się łatwo ominąć.

Tu bodaj trzeba by coś zmienić. Fatalną rzeczą są opłacane przez pracodawców związkowe synekury i całkowity immunitet działaczy, uniemożliwiający zwolnienie ich z pracy nawet jeśli ewidentnie działają na szkodę przedsiębiorstwa. Z pewnością trzeba by zmodyfikować przepisy tak, aby zapobiec przechwytywaniu związków przez kliki cwaniaczków, którzy z szantażowania pracodawców i rządu oraz z urządzania burd ulicznych robią sobie sposób na życie i niezłe dochody. Niemniej jednak propozycja pani premier, aby w ogóle zlikwidować etaty związkowe w przedsiębiorstwach, idzie, moim zdaniem, za daleko.

Przedsiębiorstwa istnieją dzięki pracownikom i to oni są ich właściwym podmiotem, nawet jeśli nie posiadają ani jednej jego akcji. Interes pracowników jest interesem firmy i odwrotnie. Dlatego skoro pracodawca zatrudnia menadżerów, powinien też zatrudniać związkowców. Tym bardziej, że udział pracowników w podejmowaniu decyzji biznesowych jest i tak niewielki, a pozycja w strukturze firmy notorycznie nieproporcjonalna do wkładu pracy i wysiłku, którego pochodną jest produkt i zysk przedsiębiorstwa. Zmiany są potrzebne, lecz uważajmy, by nie wylać Dudy z kąpielą jego psa.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 48

Dodaj komentarz »
  1. Panie Profesorze już D. Ost w swojej ,,Klęsce Solidarności” daje nieomal egzegezę tej degrengolady.
    Po stanie wojennym aparat związkowy – w konspirze, ścigany ,,uwolnił się” od mas związkowych, które z podkulonymi ogonami zbiegły do swoich nor, rodzin, ogródków działkowych etc. Zwyczajni ludzie wrócili do zwyczajnych żyć. A oni ,,trwali” i alienowali się. Dlatego, że pojawili się nowi ,,liderzy” obok starych – Kaczyńscy (w 1981r postacie marginalne, szczególnie Polskęzbaw) obok Kuronia czy Geremka. No i przeszedł ,,chwalebny” 1989r – ,,S” zadbała by się ustawić, choćby dyktując prawo związkowe. Ustawić się ale nie jako związek zawodowy ale jako APARAT. Bo tym była w istocie w 1989r. Powstały ETATY ZWIĄZKOWE. A aparatczycy, podobnie jak aparatczycy pezetpeerowscy byli zainteresowani swoim trwaniem a nie realnym spełnianiem swoich statutowych funkcji. Dlatego pracownicy zatrudnieni u małych pracodawców zostali wydani na łup tychże pracodawców krwiożerczej chciwości a za to cieszący się ogromnymi (jak na neoliberalny kapitalizm) przywilejami pracownicy państwowych molochów mają wręcz nadochronę związkową. Dlaczego? Bo pracodawca zatrudniający powyżej 20 osób jest ZOBOWIĄZANY do stworzenia etatu dla związkowca. Ot i tajemnica degrengolady wyjaśniona. Teraz postawmy się w sytuacji takiego ,,związkowca” – jakby pracował na produkcji byłyby lęki przed redukcją, obcinaniem pensji a jest – pokoik, pensja powiązana z zarobkami rady nadzorczej, niezwalnialność. Głupi by coś zmieniał. Jedynym zagrożeniem, że zakład zbankrutuje ale…jeżeli państwowy można spalić kilka opon i państwo dołoży. Czyli zarząd firmy i zarząd związku mają wspólnotę interesów.
    Dobrze to naświetlił D. Ost – gdy amerykańscy związkowcy przysłali swoich instruktorów by ci swoich polskich kolegów przeszkolili jak powinien działać związek zawodowy w nowych dla związkowców warunkach czyli kapitalizmie, jak negocjować, o co walczyć etc. A związkowcy? Ci byli zupełnie tym nie zainteresowani. Oni szli w ,,politykę” – aborcje, ,,lustracje” etc. To było łatwe i nie zagrażało ,,poziomowi życia” związkowca (w rozumieniu aparatczyka). Nie byli zainteresowani żmudnymi negocjacjami z pracodawcami. Jeżeli bronili jakichś pracowników to tylko w kontekście ochrony swoich klientów – dlatego ,,S” nie kiwnęło palcem w sprawie zwalnianych pracowników firmy np. Stalchemag(?) za to toczy epickie boje w obronie kopalń. Bo w kopalniach nie broni górników – ona broni etatów swoich aparatczyków.
    To z czym mamy dziś do czynienia to tylko owoc 25 letniej hodowli patologii. Nic ponad to. Symptomatyczne jest to, że Duda doszedł do władzy w związku z hasłami walki z najgorszymi patologiami polskiego kapitalizmu – umowami śmieciowymi i wyzyskiem pracowników przez małych pracodawców, możliwym gdyż nie mają ochrony związkowej a kończy jak każdy związkowy knur od 1989r – upasiony na przywileju, bijący polityczną pianę i biorący solidną, tłustą pensję no i aspirujący do przeskoku do znacznie wyższego kalibru przywileju czyli parlamentu. Przypominam, że kwintesencja związkowego świniaka pan Śniadek zasiada w Sejmie od lat i jakoś nie słyszałem o żadnej propracowniczej inicjatywie, którą by firmował. Taki związkowiec. A walczył pierwszorzędnie.

  2. Szanowny Panie Profesorze,

    związki zawodowe mogą prowadzić działalność gospodarczą, pod warunkiem że zyski z tej działalności będą przeznaczane na realizację działalności statutowej tego związku (art. 24 u.z.z.). Tak, że niekoniecznie dochodzi tu do naruszenia czy obchodzenia prawa przez Solidarność – istotne jest to na co są przeznaczane zyski z tej działalności
    Nie ma możliwości zapobieżeniu „przechwyceniu” związków zawodowych przez „cwaniaczków”, jak to Pan nazwał. Podstawową zasadą działalności związkowej jest samorządność, co oznacza między innymi to, że związki same decydują, kto będzie we władzach związkowych, nie można też w żaden sposób ograniczyć możliwości wstępowania pracowników do związków zawodowych – to ich konstytucyjne prawo. Zatem reasumując, nie mamy wpływu kto będzie się zrzeszał w związkach zawodowych i działał we władzach związkowych, co więcej – nikt poza samymi związkami tego wpływu mieć nie powinien. Co do tzw. etatów związkowych” finansowanych przez pracodawców, to tutaj nie chodzi o zatrudnianie związkowców, bo oni są zatrudniani przez pracodawców, tylko o to że korzystają oni ze zwolnień od pracy (tzw. urlopy związkowe), za co pracodawca płaci im wynagrodzenie. Nierzadkie są przypadki w których przewodniczący związku przez kilka kadencji korzysta z takiego zwolnienia, podlega ochronie związkowej i pobiera wynagrodzenie – czy to jest OK? Zdecydowanie należy ograniczyć szczególną ochronę trwałości stosunku pracy działaczy związkowych. Pewien zakres ochrony jest konieczny – konieczność taka wynika z ratyfikowanych przez Polskę konwencji MOP, ale ochrona w razie wystąpienia przesłanek do dyscyplinarnego rozwiązania umowy o pracę jest oczywiście nadmierna.

    Pozdrawiam
    housewife

  3. Szanowny Panie Profesorze. Popieram Pana i serdecznie pozdrawiam.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Dla wyjaśnienia, tzw. etaty związkowe, czyli obowiązek zwolnienia członka zarządu zakładowej organizacji związkowej z obowiązku świadczenia pracy (na wniosek związku z zachowaniem prawa do wynagrodzenia), uzależnione są od liczby członków zakładowej organizacji związkowej zatrudnionych u tego pracodawcy (od 150 wzwyż), a nie od zatrudniania przez pracodawcę co najmniej 20 pracowników (art. 31 u.z.z.).
    Pozdrawiam
    housewife

  6. Gdzie to zdjęcie, panie profesorze…

  7. Slawczan
    14 września o godz. 11:21

    Trafne. Realne. Oczywiste. Nieuniknione.
    „Solidarność” jest swoją własną antytezą.
    Taka Polska, tacy Polacy, że „Solidarność” jest właśnie taka.
    Powodów jest wiele, a jednym z fundamentalnych jest metajęzyk. To co jest mówione, znaczy coś innego, nieraz – odwrotnego do słownikowych znaczeń.
    Jest to język wzięty z katolicyzmu. Tam wszystko jest odwrotnością, przekręceniem, zmyłą i manipulacją. Kraj wybitnie katolicki, wybitnie swięty, wybitnie „miłujący bliźniego jak siebie samego” i będący ukoronowaniem „cywilizacji miłości”, oraz pełen najwyższej miary fachowców od tej miłości, nieustająco dowodzi, że real jest odwrotnością słów.

  8. George Orwell i jego dzieło ” Zwierzęcy folwark,” wiecznie żywe.

  9. „O Solidarności mówiło się już od dwudziestu lat, że utraciła etos i powagę. Że stała się nieodpowiedzialną, hałaśliwą, a często brutalną korporacją pracowniczą, uciekającą się do metod siłowych, nieliczącą się z dobrem przedsiębiorstw, destrukcyjną i w niepohamowany sposób roszczeniową.”
    Bajaniem i budowaniem legendy było wmawianie sobie i ludziom, że ten etos kiedykolwiek istniał.
    Niepohamowana roszczeniowość i destrukcyjne działanie na szkodę przedsiębiorstw to od początku immanentna cecha tego ruchu.
    Ale nie ma co płakać. Klasa robotnicza zlikwidowała się sama, zjawisko doprawdy niespotykane na skalę światową.
    Pora teraz wyrzucić święte krowy – „działaczy” związkowych z synekurek w przedsiębiorstwach. Poważne związki zawodowe w poważnych krajach utrzymują swoich działaczy same, ze składek członkowskich, a tych jest tym więcej, im lepiej działacze się starają.
    Ponadto dla większej siły, lepszej organizacji i pozycji negocjacyjnej w stosunkach z pracodawcami związki łączą się w federacje.
    Polska Solidarność najlepiej sprawdza się w noszeniu feretronów.

  10. A może by tak pan profesor coś o stręczycielstwie (zakazanym wszak w Polsce) informatora „Newsweeka”?

    „Mogę dać do pokoju kwiaty, alkohol lub prostytutkę, jak mnie ktoś poprosi, bo to się niestety w hotelu zdarza”.

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Byly-dyrektor-solidarnosciowego-sanatorium-Baltyk-opowiada-o-wczasach-Piotra-Dudy,wid,17844269,wiadomosc.html?

    I zdjęcie ręczniczka…

  11. oj, biedny Kacperek, jak teraz zyc, jesli Pan poda sie do dymisji?

    a tak powaznie, czy wrescei doczekamy sie porzadnych zwiazkow zawodowych, ktore faktrycznie beda dbac i walczyc o prawa swych pracownikow?

  12. Rychło w czas.
    Jest takie powiedzenie na określenie wypowiedzi z nagła ujawniającej zjawisko,stan,już powszechnie znany.
    Rozumiem i doceniam wolę walki po stronie słusznej.Jednak.leciutki smrodek,wyborczy oczywiście,nad tą wolą się snuje.
    Lud polski ,ceni sobie paniska.Np Lecha Wałęsę ,z leciutkimi sugestiami ,ze Walesa od Walezjuszów ,czy ,że Jarosław od Mądrego.Niby bzdura ale w Ludzie pozostaje.
    Tylko ten piesek kanapowy..

  13. Postulaty
    Dawno, dawno temu, w mrocznych czasach komunizmu, siedzieli konserwatorzy w swych pakamerach, czekali aż coś się w zakładzie zepsuje i narzekali. Najwięcej narzekali na płace, do czego skłonił ich list z Ameryki, gdzie kuzyn jednego z nich – prosty rolnik pracując przy sprzątaniu zarabiał TRZY DOLARY na godzinę! A tu sam kwiat fachowców! Wszyscy po zawodówkach, a nie zarabiali nawet tak wysokiej dniówki! Nie mogli przeboleć, że z ich wiedzą marnują życie w jakiejś marnej stoczni! Tam to byśmy pożyli – powiedział z rozmarzeniem jeden z nich wspominając ceny w Pewexie i zarobki kuzyna. Wprawdzie inny, który kiedyś pracował w Stanach wspomniał, że gdyby TAM tak pracowali, to wylecieli by na zbity pysk, bo w Stanach konserwatorzy nie siedzą w pakamerach, tylko coś robią, a w wypadku awarii idą ją usunąć, ale reszta wypędziła go kopniakami wrzeszcząc, że jest gorszy od komuny, bo chciałby ich zapędzić do pracy za marne grosze. A potem postanowili zrobić strajk, żeby wywalczyć warunki płacy i pracy godne ich wiedzy i socjalistycznej ojczyzny. Napisali postulat strajkowe i przybili jeich do drzwi gabinetu derektora. Postulaty byli następujące:
    1. Wprowadzić niezależne związki
    2. I z Pewexu przekąski.
    3. Wolne soboty
    I mało roboty
    4. Wcześniejsze emerytury
    5. I kartki na mięso i przetwory
    6. I jeszcze chcom wszystkie chłopy
    Żeby za strajk płacono jak za urlopy
    7. A kto do roboty stanie, ten 2000 wincy dostanie
    8. I jeszcze każdy z nas chce
    Dostać dodatki jak MO i SB
    9. I wolność słowa i druku
    Żeby drzeć się do rozpuku
    10. Poprawić tyż Służbe Zdrowia
    Żeby spokojnie chorować
    11. A emerytom wszystkim
    Zamienić portfele na walizki
    12. Płatne urlopy dla matek
    13. Bezpłatne przedszkola dla dziatek
    14. Krótkie czekanie na darmowe mieszkania
    15. Znieść represje za przekonania
    16. Podnieść za rozłąkę diety
    Żeby w delegacji starczyło na kobiety
    17. Gdy wartość piniondza spada
    Natychmiast do pensji dokładać
    18. Wprowadzić do strajku prawo
    Żeby strajk nie był zabawom
    19. Zakończyć kryzys gospodarczy
    Ma nam na wszystko starczyć
    20. Ogłosić wszystkim i wobec
    Że powstał Komitet Strajkowy
    21. W sklepach ma być pełno różności
    Bo nie lubimy pościć

  14. W firmie ktorej jestem wspowlascicielem zwiazki zawodowe, bez wzgledu na logo, wstepu nie maja.
    U mnie pracuja indywidualnosci, ktore sa indywidualnie oceniane i wynagradzane (albo zwalniane) w oparciu o bardzo proste kryteria: kwalifikacje, kwalifikacje, kwalifikacje i etyka pracy.
    Lojalnosc sobie zapewniam placami i bardzo liberalnymi (ludzkimi) warunkami pracy.

    Do uwag Tanaki dodam, ze to nie tylko wina „katolikow”, ale i:
    hydraulikow, onanistow, rowerzystow, masazystow, ateistow, … tj., przestawicieli skosnookich „slowian” – bolszewikow i ciagle paletajace sie pomiedzy Odra a Bugiem ich „polskie” potomstwo.

  15. Powinien odejść, powinien odejść. A ilu to polskich polityków złapanych na wydawaniu publicznych pieniędzy na prywatę odeszło? Czy mnie słuch nie myli: ZERO. Ilu to profesorów przyłapanych na oszustwach i kłamstwach czy machlojkach finansowych oddało tytuły i posady: Ha? ZERO. Ostatnio dwóch polityków z PSL przyłapanych na ustawianiu konkursów. Czy zrezygnuje pstrokaty z kandydowania: NIGDY. Odda się pod ocenę wyborców. Jawne kpiny. Śmiech z pogrzebu i wyborów także.
    Ach Panie profesorze. Oczywiście, że powinien odejść. Bo jest bucem. Ale czy akurat na nim należy publicznie egzekwować moralność i praworządność. Przy okazji dostając sraczki legislacyjnej i likwidując związki zawodowe?
    Przecież nie uszło Pana uwadze, że na kongresie wyborczym (jakoś po amerykańsku) jedyna obietnica, jaka wzbudziła Standing Ovation czyli frenetyczne oklaski na stojąco to obietnica odebrania związkowcom pensji na poziomie zarządu. Tak jakby manager, który dba o maszyny był więcej wart niż manager dbający o ludzi. Czy przypadkiem cała akcja Lisa nie była ustawiona pod ten pomysł PO do wyborów. Czy to nie początek rozprawy z górnikami.
    Zadziwiające, że lud pracujący po rączkach całuje władzę, która w swojej łaskawości podnosi (a może i nie) płace minimalne a pluje nieustannie na tych, którzy ów dobrobyt wywalczają. Co pokazuje ostatnie 200 lat.
    I niech mnie nikt nie poucza o darmozjadach bo to akurat ci, co dniami i nocami tu siedzą i zajadle plotkują.

  16. Panie Profesorze, tak się jakoś składa, że rzadko się z Panem zgadzałem w całej rozciągłości, ale tym razem w pełni podzielam Pana pogląd (może nawet poszedłbym jeszcze dalej i zakwestionował w ogóle sens istnienia etatów związkowych). Wiem o czym Pan pisze, bo sam przeszedłem kawałek tej drogi – działalność w podziemiu, potem udział we władzach związku itd. Po 3 latach widząc co się dzieje – politykierstwo, rozróby wewnętrzne, afera za aferą (ArtB, FOZ itd.) – uciekłem stamtąd gdzie pieprz rośnie. A teraz mamy, to co mamy.

  17. Nie ta klasa czlowieka aby spodziewac sie dymisji podjetej bez wymuszenia wewnetrznego.
    Jak autor zauwazyl, caly zwiazek dzisiaj to patologia i bez zmiany tej patologii, jeden knur zostanie zastapiony innym. Swoja droga obecny knur ma jeszcze czas przeskoczyc z koryta przewodniczacego zwiazku do koryta jakiejs posady partyjnej w PIS. Ale musi sie spieszyc, czas wyborow zbliza sie szybko. Mialem kilka lat temu mozliwosc obserwacji z kontaktow bezposrednich te „zwiazki” w duzym panstwowym zakladzie. Nie byly to pozytywne spostrzezenia i porownujac je do dzisiejszej sytuacji politycznej, nie dziwie sie naturalnej koalicji tej grupy z PIS. To ta grupa indywidualnie jest skladowa wyborcza PIS. To jest przenikajaca sie wzajemnie struktura, i o apolitycznosci nie moze byc mowy .

  18. Rozmarzyłem się.
    A jakby tak jeszcze jednego.
    Prezydent – Duda…
    Przewodniczący Solidarności – Duda…
    A jakby tak jeszcze prymas…
    Znałem jednego Dudę, ale on jest maszynistą, chociaż w młodości był bardzo aktywnym ministrantem, ale później mu przeszło.
    …a szkoda…

  19. Wzorowany na komunistycznej metodzie MAJSTERSZTYK: informator, medialna nagonka i jednoczesne uderzenie władzy w robotników…

  20. Pan Redaktor pisze:
    „W imię pamięci Bronisława Geremka i Jacka Kuronia, a także w ich imieniu – bo z pewnością by się ze mną zgodzili – wzywam pana do oddania NSSZ Solidarność w godniejsze ręce.”

    Szanowny panie Redaktorze:
    poniewaz wymienieni pzez Pana osobnicy wypieli sie na SOLIDARNOSC
    natychmiast po tym, jak umozliwila im powrot do koryta (od ktorego
    w swoim czasie pogonil ich tow. „Wieslaw”) powolywanie sie na ich pamiec zakrawa albo na cyniczna kpine albo przejaw totalnego oderwania szanownego Redaktora od rzeczywistosci.

    Glowny Wasz problem polega na tym, ze znalezliscie sie na rowni pochylej (na dodatek niezmiernie sliskiej) i zadne donosy na tego
    czy innego Dude, szarpanie Kaczynskiego za nogawke, powarkiwanie
    na Kosciol czy tez wylewanie pomyj na Polakow nie sa w stanie
    powstrzymac waszego zjazdu do zsypu smieci.

  21. Złorzeczą tu na Solidarność. A więc złorzeczą na: Mazowieckiego, Geremka, Michnika, Kuronia, Borusewicza… – idoli „Polityki” i Hartmana…

    Nie byłem w Solidarności, ale pamiętam komunistyczne metody stosowane wobec wyżej wspomnianych związkowców. Niczym się nie różnią od metod stosowanych przez Lisa.

  22. Panie psorze,
    nic nie zostało udowodnione w świetle prawa.
    Nie chce być tutaj adwokatem diabła, ale zbyt wczesne ferowanie wyroków i huczne podrygiwanie wokół niezapalonego jeszcze stosu jest tutaj nie na miejscu i nie licuje z tytułem, który ma pan przed nazwiskiem. Niech pan nie feruje wyroków zbyt wcześnie i nie wymiotuje publicznie swoim charakterystycznym bełkotliwym słowotokiem. Piotr Duda zapewne nie jest w konfortowej sytuacji i bedzie musiał sporo wyjaśnić, żeby odium oskarżeń Newsweek’a sie potwierdziło lub nie. Zapewne dymisja z funkcji przewodniczącego była by najlepszym i honorowym krokiem pana Dudy Piotra, ale musza sie ku temu potwierdzić przesłanki wywiedzione z artykułu w/w tygodnika.
    Dla jasności, nie należę do związków, mam krytyczne zdanie o obecnych działanich wszystkich central zwiazkowych ale nie odbierajmy człowiekowi prawa do obrony.
    Thats all.

  23. Nic tylko się wyrzygać

  24. Pisze pan, że wina została udowodniona ponad wszelką wątpliwość. Przyznam szczerze, że przeglądałem prasę i takiej informacji nigdzie nie wyczytałem . Jeśli by mógł podać źródło tej informacji, albo linka, byłbym wielce zobowiązany.

  25. Tak się nie da.
    Variola Vera vs AaS czy vs Tob .

    Bo te dudy nie były Dudy
    On od innego Dudy
    te dudy miał
    Miał dudy miał..

    JH powinien b.ostrożnie tematy felietonów dobierac..

  26. Vera

    Czy dobrze zrozumialem, ze proponujesz by przejsc do porzadku dziennego nad swinstwami i bezecenstwami cymbalow przy wladzy? Czy Ty masz dobrze w glowie?

    A to, ze ktos jest bucem, nie stanowi powodu do wywalania jego czy jej z jakichkolwiek funkcji bo ani Konstytucja ani Kodeks Karny nie przewiduje kar za „bycie bucem”. Wywalac trzeba oszustow i szlabierzy. Przewodniczacy tez chce do zlobu, jak ta mamalyga Sniadek przd nim. Tragedia, kiedypomysle jacy ludzie kiedsy byli w Solidarnosci. A teraz?

  27. Panie Hartman jak pan wyjaśni rozbieżności pomiędzy rzekomymi datami pobytu Dudy nad Bałtykiem a tym co przedstawił w wyjaśnieniach zamieszczonych w wpolityce.pl. Panie Hartman jak pan wyjaśni fakt, że jednym z informatorów jest były dyrektor, który został wylany z tego hotelu właśnie na wniosek Dudy, gdy okazało się, że działał na szkodę hotelu.

    No ale ja rozumiem, że dla Hartmana to się nie liczy tylko to, żeby dowalić za posrednictwem Piotra Dudy prezydentowi Andrzejowi Dudzie.

  28. Panie Hartman czy pan pamięta próbę umoczenia Kwaśniewskiego w znajomość z Ałganowem wtedy również powoływano się na rezerwacje tyle, że okaząło się, że Kwaśniewskiego w tym czasie nie było.

  29. Krótko.
    Jeśli p. Duda – związkowiec chce do polityki, niech ustąpi z funkcji i polityką się zajmie.
    Ale, cokolwiek będzie robił, niech płaci za siebie rachunki. Również za wypowiadane przez siebie słowa. Niezależnie od tego, czy wypowiada je jako związkowiec czy jako polityk.
    Postępowanie pana Piotra Dudy z tytułowym „Upadkiem Solidarności” ma niewiele wspólnego. Związek zaczął upadać jeszcze przed 13 grudnia 1981. Znamienne były tu wydarzenia z września 1981 roku, dotyczące konfliktowej sytuacji w drukarni i mało „solidarnego” sposobu jej rozwiązania. Dociekliwym polecam zapoznanie się z materiałami (zapewne?) dostępnymi w archiwach „S”.

  30. Zarzuty pana profesora są naciągane do oskarżeń red.Lisa, który zamieszcza wypowiedzi byłego pracownika Bałtyku. Te ręczniki haftowane dla psa, to nie był pomysł Dudy .
    Duda twierdzi ,że ostatni raz był z żoną na wczasach w 2007 roku .
    Mechanizm służalczości pracowników w stosunku do ważnych przełożonych jest odruchem zapisanym w naszych genach i dowodem ewolucyjnego pochodzenia od istot człekoształtnych, ale tego nie da się zmienić w ciągu jednej transformacji.
    Ogromna liczba związków zawodowych w tak zwanym „wolnym rynku” jest kierowana przez quasi mafie powiązane z właścicielami biznesu.
    Majstersztykiem było wykorzystanie związku zawodowego Solidarność do likwidacji polskiego przemysłu, przejęcia własności banków i przejęcia mediów, których wynajęci do pracy redaktorzy będą napadali na działaczy związkowych.

  31. Popieram pana Hartmana w tym co słuszne.

  32. Mogę zmienić nazwisko na „Duda”, jeżeli zrobią mnie prymasem.

  33. Parafrazując stare przysłowie; Duda, Dudzie….. łba nie urwie.

  34. Chodzą na mieście słuchy, że mają wykopać pana z „Polityki” a to z racji małego zainteresowania pańskimi wywodami na łamach „Polityki” . Prawdę powiedziawszy nie dziwę się. Skoro red. Passent ma ponad pięćset komentarzy, red. Paradowska, ponad sześćset, Jacek Kowalczyk prawie tysiąc dwieście, to pańskie siedemnaście wygląda mniej niż żałośnie. Weź się pan do roboty, oczywiście o ile pan potrafisz.

  35. Solidarność się skończyła z odejściem Kuronia, Mazowieckiego i paru innych dla których to słowo znaczyło więcej niż nazwa organizacji.
    Następne pokolenia rządzących poszły za wonią pieniądza nawet jeżeli po drodze zanurzali się w szambie.

  36. kontestator
    15 września o godz. 5:53
    Poczytaj Passenta i uczestników jego blogu, to dno i szambo głupoty i oportunizmu. Paradowska i Kowalczyk nie wymagają nawet wzmianki. To kompromitacja dobrego kiedyś tygodnika. A Hartmana wyrzucą za odwagę i bezkompromisowość. Nie pasuje do tego zdegenerowanego towarzystwa.

  37. Panie Profesorze – upraszczając Solidarność nie upadła – ona zapukała w dno od spodu.

  38. Niestety, ale obecnie Solidarność upada, a swoje wartości straciła dawien dawno temu. Cóż oczekiwać po tym jak za bardzo miesza się w politykę. Nagonka będzie cały czas. Media to propaganda tak czy siak. Dasz nazwisko, a paragraf i dowody się znajdą – jak na każdego.

    Duda dostawał upomnienia od wielu osób już dawno temu i nie wyciągnął z tego wniosków. Człowiek powinien uczyć się na błędach, no ale..

  39. Ten bubek nie ma nic wspólnego z idałami i praktyką tzw. pierwszej Solidarności.
    Wynaturzony typ tępego cwaniaka.
    Capo mafii etatowych działaczy pseudozwiązkowych pasożytujacych na pieniądzach firm.

  40. ADHD wyborcze trwa i się utrwala jak migotanie przedsionków.Potrzebny rozrusznik.Kto go ma i kto zechce wszczepić.Albo inaczej.Antidotum na zarazę.Nie mÓwi się o tej z Gdańska a o tej w Londynie.I o to chodzi ,tak trzymać.Wielki szaman polityki czuwa.

  41. Konntestator
    Nie wiem, na jakim „mieście chodzą słuchy” o wykopaniu prof. Hartmana z Polityki. I niby jaki wpływ miałaby mieć na to frekwencja gości na jego blogu.
    Red Paradowska uzbierała ponad 600 komentarzy… od czerwca, bo olewa od dawna blog, oblegany jest Jacek Kowalczyk, bo świetnie prowadzi swój i szanuje gości, siłą rozpędu ma swoich fanów Passent, choć wielu dawnych bywalców odeszło.
    A inni skromnie przędą, jak Szostkiewicz, Pietrasik czy kilka pań ( choć bez wątpienia są jeśli nie filarami, to po prostu pracownikami i współpracownikami redakcji).
    Blogi to tylko e-Polityka, osobna jej część istniejąca wyłącznie w wirtualu.
    Zamiast marudzić, mogłeś sam wziąć się do roboty i napisać komentarz „w temacie”, czyli o dzisiejszej „Solidarności” z Dudą na czele.

  42. salomon rzyga.
    Salomonie wiesz co robi kot jak zezre szczura ?
    Rzyga.
    Ludzie wymiotuja, koty rzygaja.
    Powiedz, cos takiego zezarl, ze rzygasz.

    kontestator
    Na blogach u panow P. i K. odbywa sie robienie „na drutach”, stad wysoka aktywnosc i nie kazdy ma wstep.

  43. Kontestator? Co ma piernik do wiatraka? Boś wyskoczył jak przysłowiowy Filip 🙂

    Odnosząc się jednak do meritum… nie wiem, czy upaść może coś, co de facto od wielu już lat buja co najwyżej w obłokach własnej fascynacji i utopijnych marzeniach jeszcze z tamtego wieku.

    I tak się zastanawiam, czy bardziej bulwersują te złote miski i ręczniczki z haftem, czy to, że za nasze?

  44. …nie ma juz SOLIDARNOSCI !!! jest solidarnosc pisana z malej litery,zwiazek krzykaczy pod kierunkiem P.Dudy za duze pieniadze !!

  45. Dziwią mnie trochę rozważania dotyczące Solidarności. To trochę tak jakby ubolewać nad upadkiem teorii, że Ziemia jest centrum Wszechświata i Słońce krąży wokół niej. Zmieniają się poglądy, potrzeby oraz wartości. Głupotą jest bronić na siłę poglądów, które po prostu umarły.

  46. Choć pochodzę z Pomorza to niestety z przykrością muszę napisać że Solidarności już nie ma a jej koniec nastąpił w 2010 roku wraz pojawieniem się p. Dudy. Szkoda, ale należy mieć w pamięci tą Solidarność dzięki której od 1989 roku mamy w Polsce wolność i jesteśmy wolnymi ludźmi a tego nikt ani nic nam już nie odbierze!

  47. Solidarność wciąż jest niby kto żądał o obecnej władzy wszystkich wolnych niedziel ostatnio, właśnie to ugrupowanie.

  48. Niestety, solidarność to teraz krzykacze i roszczeniowcy. To już nie pierwsza taka sytuacja z tą organizacją. Jedynym dobrym wyjściem jest rozwiązanie solidarności i zbudowanie na jej miejsce czegoś zdrowego, bo to co teraz istnieje to karykatura związków zawodowych.

css.php