Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

18.10.2015
niedziela

Casus Zelnik

18 października 2015, niedziela,

Sprawa prowokacji dziennikarskiej przeciwko Jerzemu Zelnikowi domaga się etycznego komentarza, zwłaszcza w przededniu wielce prawdopodobnej recydywy rządów klerykalnych i autorytarnych.

Wydaje się bowiem, że wstrząsająca wymowa rozmów, które wszyscy słyszeliśmy, jakoś blaknie w obliczu rzekomej kontrowersji, czy wypowiedź była zmanipulowana i jaki właściwie był jej sens (zob. np. http://wyborcza.pl/1,75968,19041688,przeprosic-zelnika.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta_Wyborcza). Logika mediów jest taka, że gdy ktoś rzuci hasło „manipulacja” lub zadeklaruje, że miał „coś innego na myśli”, to najbardziej nawet bulwersująca sprawa zaczyna tracić jasne kontury. Tak jest właśnie w przypadku Zelnika, który w medialnej mgle gotów jest zachować twarz. Tym bardziej, że wydaje się całkowicie szczery, gdy wypiera się wszelkiej winy i rzuca oskarżenia i kalumnie na prowadzącego audycję Rock Radia Jakuba Wojewódzkiego. Czy wystarczy nam, że udając mądrość i roztropność, zawiesimy swój sąd, bo przecież „sprawa nie jest jednoznaczna”?

Obawiam się, że wielu tak uczyni. Mam jednakże nadzieję, że w polskim życiu publicznym mogą się mimo wszystko przebić w pewnych okolicznościach względy etyczne, inne niż uprawianie ostentacyjnego oportunizmu. Inaczej mówiąc, mam nadzieję, że znajdzie się dość takich, którzy zdolni będą nazwać łajdactwo łajdactwem, a honorowe konsekwencje tego łajdactwa nie ustaną po tygodniu. Karą bowiem za występek, jakiego dopuścił się Zelnik, jest moralne potępienie i wstyd. Wstydu nie będzie, bo swymi ostatnimi wypowiedziami na temat „manipulacji” oraz Wojewódzkiego udowodnił, że wstydu nie zna (zaiste, bezwstyd jest przednią parodią niewinności). Zostało więc tylko potępienie. Jakoś go nie widzę. Stąd niniejszy artykuł.

Obawiam się, że część osób, które wolą myśleć sobie, że sprawa jest „niejednoznaczna” i być może doszło do manipulacji, nie słuchała wszystkich trzech opublikowanych nagrań: telefonu dziennikarza do Zelnika i dwóch telefonów w drugą stronę. Bardzo więc proszę ewentualnie uzupełnić ten brak: tutaj.

Już po raz drugi Jerzy Zelnik dał się „wkręcić” radiowym satyrykom. Ostatnio w kampanii prezydenckiej. Wtedy było śmiesznie, teraz strasznie. Widocznie słabo uczy się na błędach. Dla uproszczenia umówmy się, że Rock Radio popełniło wobec Zelnika nadużycie, dopuszczając się nieuzasadnionej prowokacji. O granicach dziennikarskiej prowokacji i wszystkich tych programach radiowych i telewizyjnych z „wkręcaniem” trzeba by sobie osobno pomówić. To ważny temat dla etyki mediów. W tym wypadku jednak nie jest najważniejszy dla oceny postępku Zelnika. Wina radia i dziennikarzy nie umniejsza winy Zelnika.

Umniejsza ją natomiast to, że jego działanie było nieskuteczne. Trzeba powiedzieć sobie jasno, że Zelnik nie dokonał aktu denuncjacji dwóch kolegów (Łukaszewicza i Barcisia), a jedynie próbował takiego czynu, sądząc jednocześnie, że działa realnie i skutecznie. Na swoje szczęście – czyn był bezzskuteczny, bo Zelnik nie rozmawiał z urzędnikiem, lecz z dziennikarzem, który za urzędnika się podawał. Wina Zelnika polega więc zaledwie na próbie denuncjacji. Wbrew pozorom nie jest to mała różnica.

Dwie pierwsze nagrane rozmowy nie pozostawiają wątpliwości, że chodzi represjonowanie aktorów krytycznie wypowiadających się o Andrzeju Dudzie. Dziennikarz bardzo starannie zadbał o to, aby nikt nie mógł mieć wątpliwości, że chodzi właśnie o represje. Wielokrotnie używa zwrotu „czarna lista”, a posłanie aktorów na wcześniejszą emeryturę jest w tym kontekście w sposób oczywisty formą szykany politycznej (znanej dobrze z czasów PRL). Kto by twierdził, że rozmowa nie dotyczyła tego i tylko tego, kogo ukarać za krytykę Dudy, ten po prostu kłamie lub nie rozumie po polsku. W szczególności rozmowa nie dotyczyła zastosowania ewentualnie zmienionej z inicjatywy prezydenta Dudy ustawy o wieku emerytalnym do aktorów. Nie było ani słowa na ten temat. Inna rzecz, że człowiek ze szczętem zakłamany może sobie ex post wmówić wszystko – także i to (tu piję do tłumaczeń Zelnika), że rozmawiał o ustawie emerytalnej, nie zaś o politycznie nieprawomyślnych kolegach. Jest to jednak ewentualność psychologiczna niemająca znaczenia dla moralnej oceny zdarzeń. Co usłyszeliśmy, to usłyszeliśmy.

Dwie pierwsze rozmowy nie pozostawiają żadnych wątpliwości. Wątpliwości budzi rozmowa trzecia. Jej sens, cel i przesłanie są niejasne. Zelnik zdaje się tłumaczyć, że znanym aktorom nie robi wielkiej zawodowej ani ekonomicznej różnicy, czy mają status emerytów, czy też nie. Grają bowiem do śmierci. Można odczytać intencję Zelnika w ten sposób, że akcja wysyłania na wcześniejszą emeryturę będzie nieskuteczna, bo na inkryminowanych osobach nie zrobi ona wielkiego wrażenia. Czy chodzi o to, że represja nie będzie dotkliwa, czy też była w słowach Zelnika jakaś zakamuflowana próba zreflektowania się wobec denuncjacji zawartych we wcześniejszych rozmowach – trudno orzec. W każdym razie nie doszło do żadnego wycofania się z wcześniejszych słów ani moralnej samokrytyki. Trzecia rozmowa więc – jeśli nawet jej zamiarem było zmniejszenie winy moralnej powstałej w wyniku dwóch pierwszych rozmów – nie osiągnęła zamierzonego skutku.

Abstrahując od sprawy żałosnej naiwności Zelnika, który nie umie odróżnić wygłupiającego się satyryka od urzędnika i najwyraźniej nie ma pojęcia, jak wyglądają rozmowy z osobami telefonującymi z najwyższych urzędów, jedyną odpowiedzią uczciwego człowieka na złożoną mu oburzającą prośbę o podanie nazwisk kolegów krytykujących władzę byłoby oburzenie właśnie. Gdyby Zelnik był człowiekiem przyzwoitym, miałby do wyboru (uwierzywszy, że rozmawia z urzędnikiem) albo z oburzeniem przerwać rozmowę (ewentualnie zapowiadając, że nie zostawi tak tej sprawy), albo starać się wytłumaczyć młodemu człowiekowi, że nie wolno tak postępować, jak on to czyni. Wspominam o tych oczywistościach nie ze względu na ogół moich czytelników, lecz na wypadek, gdyby niniejsze czytał Jerzy Zelnik, który wszak udowodnił, że nie wie, jak się zachować.

Jerzy Zelnik – możemy to stwierdzić bezspornie – dopuścił się podłości, której nie da się w żaden sposób usprawiedliwić. Można by ją jednak łatwo wybaczyć, gdyby okazał szczerą skruchę. Tymczasem zamiast skruchy Zelnik dodał do jednej podłości dwie następne. Dopuścił się mianowicie oszczerstwa, twierdząc, że jego wypowiedzi zostały zmanipulowane (zakładam autentyczność i kompletność ogłoszonych trzech nagrań i wycofam się ze swoich słów oraz przeproszę, gdy okaże się, że są fałszywkami – jestem jednak w tej kwestii dziwnie spokojny), a ponadto dopuścił się ciężkiej obrazy osoby Jakuba Wojewódzkiego, mówiąc: „splunę mu w coś, co on nazywa twarzą”.

Skoro Jerzy Zelnik nie skorzystał z danej mu sposobności, aby się zawstydzić i przeprosić, lecz dalej brnie w niegodziwość, to jako przedstawiciel kręgów, które można umownie nazwać elitami społecznymi, a do których należy również Jerzy Zelnik, muszę mu oświadczyć: odtąd nie należy już pan do naszego świata i nie ma do niego powrotu. A pańska ślina jest dla nas jak deszcz. Z Bogiem.pharaon_faraon_1966_portrait_w858

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 42

Dodaj komentarz »
  1. Gnojek Hartman szkaluje Zelnika i kłamie w żywe oczy.
    Tutaj odtrutka na te kłamstwa.
    http://wyborcza.pl/1,75968,19041688,przeprosic-zelnika.html#BoxGWImg

  2. Napisal Pan „Na swoje szczęście, czyn był bezzskuteczny, bo Zelnik nie rozmawiał z urzędnikiem, lecz z dziennikarzem, który za urzędnika się podawał. Wina Zelnika polega więc zaledwie na próbie denuncjacji. Wbrew pozorom, nie jest to mała różnica.”

    Zapewne. Ja na moje szczescie nie mieszkam w tym nieszczesnym kraju. Poniewaz do takiej rozmowy, ponownej, dojsc moze juz niedlugo, bedzie ona jak najbardziej powazna i prawdziwa. I nie bedzie telefoniczna. I pan Zelnik bedzie mial czas aby zebrac mysli oraz nie bedzie mu utrudnial gwizd parowozu. Zas co do ostracyzmu…zwyciescow sie nie osadza i panu Zelnikowi zapewne kolo doopy bedzie latalo czy Pan go lubi i czy srodowisko ma na jego temat dobra opinie. Bo to Zelnikowie beda rzadzic i dzielic. Swoje sympatie, laski i okruchy tortu. Te, jakie pozostana.

  3. Redaktor coś zapędził się felietonicznie. O jakiej podłości mówi ? O tym, że Artur Barciś „jest raczej za prezydentem Komorowskim”, niż za kandydatem Dudą wiedziała publiczność, albowiem Barciś tego nie taił.
    Na czym zatem polega ten podły donos ?
    Felieton Redaktora jest dowodem na to, że dwie osoby, które słuchają tego samego, słyszą co innego. Otóż, przesłuchałam dokładnie wszystkie rozmowy i wynika mi z nich całkowicie inny wniosek, a to, że Jerzy Zelnik, starszy, nobliwy pan, chciał do Kancelarii Prezydenta przyprowadzić kogoś „z drugiej strony barykady”, aby podyskutować – tak, o emeryturach artystów. I cała rozmowa prowadzi do wniosku, że Zelnik wysłanie na wcześniejszą emeryturę rozumiał jako bonus, a nie dyskryminację.
    Aktor próbował ustalić powiązania dzwoniącego rzekomego urzędnika z prawdziwymi pracownikami Kancelarii, a redaktor Radia Rock podle kłamał, potwierdzając że współpracuje z Andrzejem Kwiatkowskim.

    Przesadził pan grubo, jak zresztą internet w całości, szkalując człowieka. I choć powziął pan wątpliwość co do motywacji trzeciej rozmowy, z dwóch możliwości czy uwolnić od winy, czy pogrążyć człowieka, wybrał tę drugą.
    A tymczasem, in dubio pro reo, czyż nie tego uczyli nas Rzymianie ?
    Łatwo panu być Katonem, Redaktorze, coś zbyt łatwo.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „w przededniu wielce prawdopodobnej recydywy rządów klerykalnych i autorytarnych”… – duby smalone.

    Te rządy trwają od czasu Magdalenki, w której to Magdalence ateiści zawarli pakt z klerem.

    A tak na marginesie, Pan Hartman jakoś nie pisał o rządzie klerykalnych radykałów, gdy Tusk klęczał przed Dziwiszem i gdy Misio został ministrem w rządzie PO. Misio czciciel Pinocheta prawicowiec z ZChN-u i PiS-u prawa ręka pani premier Kopacz…

  6. Nie wiem, w jaki sposób doszedł Pan do tak silnego przekonania o winie Zelnika. Dziennikarz najpierw mówi (w pierwszej rozmowie z tzw. „całości” nagrań) o projekcie ustawy o przechodzeniu artystów na wcześniejszą emeryturę, czym „kotwiczy” Zelnika na kwestii uprawnień emerytalnych. Następujące po tym pytania aktora wyraźnie pokazują, że nie rozumie, o co chodzi. Wydaje mu się, że „zaproponowanie wcześniejszej emerytury” oznacza przedstawienie projektu emerytalnego artystom „z drugiej strony barykady”. Proszę też pamiętać, że Pan słyszy słowa dziennikarza nagrane profesjonalnym sprzętem studyjnym, aktor zaś słyszał mocno skompresowany dźwięk przez komórkę, dodatkowo w warunkach hałasu. Dla mnie brzmi on po prostu jak człowiek, który nie rozumie o co chodzi, ale wstydzi się tak wprost zapytać, żeby nie wyjść na głupka. Jeżeli przyjmie Pan tę interpretację, to nie będzie Pan miał problemu z wyjaśnieniem 3. rozmowy.

    Druga sprawa jest taka, że — jak ustalliśmy dzisiaj z moim kolegą Michałem Wójcikiem — nagrania opublikowane przez RockRadio jako pełna, „surowa” wersja nie są takową. W tzw. wersji surowej brakuje wielu fragmentów, które poszły w audycji. Skoro tak, to nie jest to wersja pełna. Co więcej, te same odpowiedzi Zelnika znajdują się w różnych miejscach wersji „antenowej” i „surowej”, co oznacza, że stacja radiowa „przeklejała” pojedyncze zdania z jednego miejsca w drugie.
    Przykładowo w wersji antenowej dziennikarz proponuje Zelnikowi afterparty z okazji obniżenia wieku emerytalnego; w wersji „surowej” nie ma o tym śladu, jest natomiast propozycja zostania doradcą prezydenta. W obu przypadkach odpowiedź Zelnika jest dokładnie ta sama (w sensie: jest to ten sam zapis audio).

    W tej sytuacji już naprawdę nie ma pewności, z ilu różnych rozmów montowany był ten materiał, czy pytania dziennikarza nie zostały później ordynarnie dograne itd.

    Proszę sobie przeczytać szczegółowe opracowanie tutaj:
    http://komentarz24.pl/lizut-miesza-w-sprawie-tasm-zelnika/

  7. He, he. Wszyscy dzielą skórę na niedźwiedziu a niedźwiedź jeszcze w lesie. Jeśli zaś pisie pieski zaczną rządzić to długo nie potrwa.

  8. Nastąpił ważny historyczny przełom. Unieważnienie 30 srebrników na rzecz 30 zelników. Pan Zelnik zapewnił sobie miejsce w polskiej historii … obok Judasza.

  9. Jest, jest wreszcie hak na pisiaków! Nie jest tak wprawdzie mocny, jak hak na Cimoszewicza (oświadczenie majątkowe), czy Kwaśniewskiego (Ziemia Kaliska), ale zawsze to hak. Za te haki bardzo lubię pewną partię. Jak na razie uderzyli Zelnika, ale – paradoksalnie – pisiakom mogą pomóc…

  10. Casus Hartman. „Jest w Polsce grupa ludzi przewlekle chorych z nienawiści do swego wsiowo-polskiego pochodzenia, zżeranych nieuleczalną frustracją, a przez to wulgarnych, prymitywnych i agresywnych. Rząd dusz, jeśli można tu użyć słowa „dusze”, sprawował nad nimi swego czasu Urban, ale się zestarzał i przestało mu się chcieć. Na to miejsce wskoczył Palikot, ale usiłował mieć tyle wizerunków publicznych naraz, że i na niego „przyszła kryska”. Więc pojawił się „kandydat nowy, głośny on” – właśnie wspomniany Hartman”.

  11. Oni – także ci tutaj powyżej – nie przyjmują do wiadomości faktów, tylko to co twierdzą (kłamią w żywe oczy) ci, których popierają.
    Dla nich jak ich guru mówi, że czarne jest białe, a białe to czarne, to przyjmują to do wiadomości i basta.
    Tak mają wszyscy odmóżdżeni sekciarze.

  12. Odsłuchałam. Odnoszę wrażenie, że Jerzy Zelnik w tej rozmowie w absolutnie dobrej wierze – bo służy wiernie PiSowi i nowemu prezydentowi – wytyka aktorów popierających ancien regime, jak gdyby w ogóle nie zdając sobie sprawy z tego, co właściwie czyni. Ostatni odcinek rozmowy wskazuje, moim zdaniem, że był on całkowicie skonfundowany, zdezorientowany, że jak gdyby nie pamiętał, co ględził wcześniej. I że to perspektywa służenia i doradzania prezydentowi całkiem odebrała mu jasność osądu. Tak czy tak – fatalnie.

  13. Pan aktor Zelnik, nie blysnął formą w kultowym Faraonie …
    Młodość grała za Niego …
    To prawda, od tej roli w komercyjnym filmie, nic nie osiągnął w swej profesji !
    Śliznął się w polskiej filmowej i teatralnej kulturze socjalizmu, a naet był w niebzcie po 1989.
    Teraźniejsze, niby główne role przy Obywatelu Kaczyńskim i w imię powszednich grzechów, polskiego Episkopatu, sa klasyczną żenada wobec sukcesów jego rocznikowych koleżanek i kolegów z czasó edukacji w socjllllllllllllllllllalistycznej szkole dla aktorów i klaunów …
    Porównaj kariere Pana Janusza Gajosa …
    Pan Zelnik jest klaunem obywatela. żyjącego Kaczyńskiego i …
    Błagam. nie piszcie o zniewolonym Zelniku !
    On wie, że jest w bagnie moralności …
    Rakoczy

  14. Piękny kraj – wszyscy „wrogowie” na podsłuchu i podglądzie albo „wkręcani”.
    Przykład dał niejaki Falenta, Sowa, Stonoga… i podobne chwasty i hycle działające na zlecenie albo dla swoich „interesów”.
    Ustanowili nowy „standard” wpływu w życiu publicznym Polski.
    Teraz „druga strona” nie zazna spokoju – podsłuchy i kamerki już pracują.
    Nikt nie będzie bezpieczny.
    Spektakl „Poznaj swojego wroga” will be continued before and also after the election period.
    Ale plebs będzie miał uciechę, jakby podglądał gołe doopy w burdelu.
    A nieszczęsny Zelnik „z bogiem” – podonbnie jak słoma z butów, tak defekty osobowości, co rusz wyłażą na wierzch budząc nieraz odstręczające zdziwienie.

  15. Jakżeż lubię te haki przedwyborcze:
    – mgr Kwaśniewski;
    – Ziemia Kaliska;
    – dziadek z Wermachtu;
    – oświadczenie majątkowe Cimoszewicza;
    – córka Dudy o Idzie;
    – rozporek teścia Dudy;
    – czarna lista Zelnika…

    Jakże was lubię, solidarnościowcy, mordy moje kochane!

  16. Nie ma casusu Zelnika. Jest za to casus Wojewódzkiego. Zadziwia mnie panika tzw. elit. Co jeszcze wymyślą ? A PiS-owi rośnie. I dobrze.

  17. Zelnik to kiepski aktor, kiepski moralnie człowiek. Łukaszewicz i Barciś przy nim to gwiazdy. Nie dziwię się jego zazdrości, ale takie metody.

  18. Zelnik okazał się przede wszystkim tak naiwny, że aż…. rozczulający. Ciekawe, jak reaguje na telefony różnych telefonicznych naciągaczy, zwłaszcza gdyby mu zaproponowano rolę w dobrym, zagranicznym filmie. Krytyka Profesora i niektórych komentatorów ponad miarę rzeczy. Ot, kiepski aktor ( chociaż z warunkami ) zagrał kolejną rolę.

  19. Kupuję Politykę dla Passenta

  20. Nie ma się co ekscytować – czy można się było spodziewać czegoś innego po pisowcu? Te osiem lat upokorzeń, ciągłe porażki aż w końcu doczekali – nadchodzi ich czas a jak to ich idol mawiał – ,,TKM!” I to TKM motywowane wzniosłymi przesłankami. Nie przyziemne interesiki, nie kilometrówki, nie ,,na 100% załatwię” ale BÓG HONOR OJCZYZNA, Żołnierze Wyklęci i Batalion Zośka. To stoi za PiSem. Sami sobie odpowiedzmy na ile owi ,,stacze” są rzeczywiści a na ile są tylko ornamentem dla masowania zaburzonego ego pewnego lumpeninteligenta z Żoliborza.
    Za jedno jestem pełen podziwu dla Kaczyńskiego – to co udało mu się stworzyć – te uzurpacje semantyczne, nadanie pewnym słowom sensów będących ich zaprzeczeniem lub nowy sens. Sztandarowym przykładem takiego nadużycia są ,,polegli” w Smoleńsku. Inny przykład gdy jego brat ,,poległ” w Smoleńsku to Jarosław ogłosił, że istniał ,,przemysł pogardy” wobec Prezydenta RP. Nie Kaczyńskiego ale Prezydenta – bo on Jarosław domaga się szacunku dla Głowy Państwa a nie brata swego. Wobec tego spójrzmy jak wygląda ów szacunek w wykonaniu Jarosława – palenie kukły urzędującego Wałęsy, ,,Bolek do Moskwy”. O PREZYDENCIE Komorowskim ,,Komoruski” ,,Do Moskwy”. Tak wygląda szacuneczek wg. Pana Jarka i jego obozu.
    To może ,,prawda” Pana Jarka – ,,prezydent i premier z tej samej partii to zagrożenie dla demokracji” (to argument jego z kampanii prezydenckiej 2010). Ale bracia bliźniacy z tej samej partii? Bynajmniej. Czyli trzymając się jego argumentacji PAD i B. Szydło będą zagrażać demokracji? Bynajmniej?
    Nikt nie wyrządził większych szkód naszemu życiu politycznemu jak ów osobnik. Nawet postkomuniści nie – oni przynajmniej byli racjonalni w swoich działaniach – napchać sobie kabzę, ukręcić loda, napić się i nażreć, jakiś stołeczek. A czego chce Kaczyński? Myślę, że zwyczajnie podmasować swoje zaburzone ego. Pewnym tropem dla mnie kim on jest naprawdę jest pewne jego wspomnienie – opisał swój pierwszy triumf na ,,środowiskiem KORowskim” – on młody opozycjonista przyszedł na jakieś zebranie opozycji no i wszystkie miejsca były zajęte oprócz jednego krzesła. Krzesła na którym wisiała charakterystyczna kurtka. Kurtka która jak wiedziała cała opozycyjna Warszawa należała do J. Kuronia. Ale nasz Mały Rycerz o Sercu Nieulękłym nie wystraszył się kapepowców i bohatersko podsiadł samego Wielkiego Kuronia. Kuroń wrócił z kibla, spojrzał i nic NIE POWIEDZIAŁ. Tak z nimi trzeba – krótko. Takie wspomnienia zaludniają głowę tego demiurga…

  21. Nie dziwmy się więc, że ich głowy zamieszkują ,,krótkie listy” – miał ją nieboszczyk Kaczyński ma ją widocznie i Zelnik

  22. Aktor Zelnik byl Judaszem u Wajdy.

  23. @ lumena, 18 października o godz. 21:17

    „Jerzy Zelnik, starszy, nobliwy pan, chciał do Kancelarii Prezydenta przyprowadzić kogoś “z drugiej strony barykady”, aby podyskutować – tak, o emeryturach artystów. I cała rozmowa prowadzi do wniosku, że Zelnik wysłanie na wcześniejszą emeryturę rozumiał jako bonus, a nie dyskryminację”.

    Umieszczenie na czarnej liście to ma być „bonus”? Pani chyba żartuje – albo jest równie kumata jak ów „starszy, nobliwy pan”. Zelnik to niewątpliwie imbecyl, który przez dłuższy czas nie pojmował, o co chodziło Januszowi. W końcu jednak zrozumiał. Janusz wszak spytał wyraźnie, jacy aktorzy – zdaniem Zelnika – powinni być umieszczeni na czarnej liście (wśród tych, którzy rzekomo „obrażali prezydenta Dudę”). I Zelnik wreszcie zajarzył: „A, ci…” – uzmysławia sobie, po czym podaje nazwisko Barcisia (gdyż ten podobno jest „anty”…).

    PODSUMOWUJĄC: Proszę mydlić oczy sobie i innym – wybielając Zelnika – w mediach „niepokornych”. Tutaj, jak mniemam, wciąż jeszcze obowiązuje pokora wobec faktów. A faktem jest, że Zelnik dobrze wiedział, iż bierze udział w prokurowaniu listy proskrypcyjnej. Chrońże nas, boże, przed władzą i wiedzą takich „starszych panów”.

    Inna sprawa, do jakiego stopnia ich wiedza jest niewiedzą, pamięć – demencją, a imbecylizm – poznawczym i politycznym imposybilizmem. Ja osobiście wciąż żywię nadzieję, że dojdzie do starczej „synergii” imbecylizmu i imposybilizmu – synergii paraliżującej autorytaryzm pisowskiej „nobliwości”. Rwą się do szabli ci staruszkowie, oj, rwą! Może się jednak okazać, że nie starczy szabelek i siły (nawet przy wsparciu kibolskiej „młodzieży”). I wtenczas zobaczymy, kto będzie się śmiał ostatni…

  24. Panie Profesorze!

    Jako prawnik z wykształcenia, nie mogę się z Panem zgodzić. To, że pan Zelnik nie mógł zaszkodzić PP. Barcisiowi i Łukasiewiczowi wcale nie umniejsza wagi czynu. Idąc tym tokiem, osoby aresztowane wskutek prowokacji (zakładam tutaj prowokacje prowadzone lege artis, a nie wyczyny IV RP, słusznie nazwane przez sędziego Tuleyę stalinowskimi) też powinny być łagodniej traktowane.
    Gdyby Pan Zelnik próbował zadenuncjować kolegów w sposób oczywiście niemożliwy (np. dzowniąc na zegarynkę i spowiadając się jej z tego, kto mu się nie podoba), sprawa byłaby błaha i zabawna. Tak jednak nie było i fakt, że dokonanie czynu nie było możliwe wcale nie przekreśla zamiaru rzeczywistego zaszkodzenia wzmiankowanym osobom. Stąd też daleki jestem od pobłażliwości w/s do Pana Zelnika.
    Z resztą tekstu zdecydowanie się zgadzam.

  25. Za poglądy Profesor Hartman został przez swoich ocenzurowany, wydalony z partii. I co? Żadnej refleksji? Przecież Zelnika wybrano (wytypowano?) tylko dlatego, że ma określone poglądy. Nie złamał prawa, nie siedział w więzieniu, ale stał się ofiarą prowokacji tylko dlatego, że nie popiera rządzącej partii, a popiera partię opozycyjną.

    Wybrali go (wytypowali?) ci, co popierają rządzącą partię i zwalczają opozycję. Zastosowali podłą, pisowską metodę, a przecież są to przeciwnicy pisowskich metod. I co? Pan Hartman żadnej refleksji? Nic? To tak można? A gdyby to Pana Hartmana wytypowali pisowcy i zastosowali metodę pisowską, to byłby zadowolony? Profesor wierzy w swoją inteligencję? Intuicję? To, że jego nie wytypują do prowokacji? Jest tego pewien? Zna wszystkie psychologiczne kruczki, metody rozpracowania człowieka? Podobają się Profesorowi te metody?

    Tak, Zelnik okazał się nie fair. Naiwny człek, który uwierzył, że pisowska metoda nie będzie użyta przeciwko niemu. Otóż, będzie i to przez pisowców i tak samo przez antypisowców.

    Będzie, przeciwko każdemu, przeciw Profesorowi Hartmanowi, przeciw tobie, przeciw mnie. I to nie w czasie wojny, ale w demokracji, podczas pokoju. Będzie, bo sam fakt, że ktoś ma jakieś poglądy, czyni go wrogiem, podejrzanym winnym, wobec którego można zastosować każdą podłość. Bądź więc czujny, Panie Profesorze, nie tylko wobec tych, którymi Pan straszy, ale i swoich. Być może już nagrali Pana i czekają na moment?

    Pan Wojewódzki wyświadczył wielką przysługę PiS-owi. Pokazał, że i ludzie wspierający PO nie wahają się postępować, jak i pisowcy. Dał alibi pisowcom, bo teraz zawsze będą mogli powiedzieć: nas potępiacie, a Wojewódzkiego nie?

    Przeglądając fora internetowe, widzę, że dał też wiele głosów PiS-owi i to ludzi do tej poru będących przeciwko Kaczyńskiemu.

    Co do do mnie, uważałem, że lepiej już głosować na konia Incitatusa, byle nie na PO. Teraz już mam pewność, byle nie na PiS i PO. Ta ta sama … Dzięki ci więc, Panie Wojewódzki. Potrzeba takich, jak i ty …, one także kiedyś podobnie postąpią wobec ciebie, nie znasz dnia, w którym cię nagrali? nagrają, wystawią, sprowokują i tylko będą czekać, czy warto cię załatwić… Kosa zwykle trafia na kamień…

  26. @ lumena, 18 października o godz. 21:17

    “Jerzy Zelnik, starszy, nobliwy pan, chciał do Kancelarii Prezydenta przyprowadzić kogoś “z drugiej strony barykady”, aby podyskutować – tak, o emeryturach artystów. I cała rozmowa prowadzi do wniosku, że Zelnik wysłanie na wcześniejszą emeryturę rozumiał jako bonus, a nie dyskryminację”.

    Umieszczenie na czarnej liście to ma być “bonus”? Pani chyba żartuje – albo jest równie kumata jak ów “starszy, nobliwy pan”. Zelnik to niewątpliwie imbecyl, który przez dłuższy czas nie pojmował, o co chodziło Januszowi. W końcu jednak zrozumiał. Janusz wszak spytał wyraźnie, jacy aktorzy – zdaniem Zelnika – powinni być umieszczeni na czarnej liście (wśród tych, którzy rzekomo “obrażali prezydenta Dudę”). I Zelnik wreszcie zajarzył: “A, ci…” – uzmysławia sobie, po czym podaje nazwisko Barcisia (gdyż ten podobno jest “anty”…).

    PODSUMOWUJĄC: Proszę mydlić oczy sobie i innym – wybielając Zelnika – w mediach “niepokornych”. Tutaj, jak mniemam, wciąż jeszcze obowiązuje pokora wobec faktów. A faktem jest, że Zelnik dobrze wiedział, iż bierze udział w prokurowaniu listy proskrypcyjnej. Chrońże nas, boże, przed władzą i wiedzą takich “starszych panów”.

  27. Uwielbiam niejednoznaczne felietony Hartmana. Zawsze cos mnie rozbawi albo oburzy. Kiedy napisze PAN o winie mediów która pomija w tym wypisie ! Kiedy och kiedy ! To prawie jak czekać na Mojżesza który wybawił s niewoli faraonów ! Pozostaje nadzieja na etykę !

  28. @Maciej Folta O, to jest ciekawy temat do dyskusji między prawnikiem a filozofem. W porządku etycznym różnica jest, bo konsekwencje mają zawsze wpływ na ocenę czynu – nie tylko intencje. Ale jak to traktują sędziowie? Sam bym chciał wiedzieć…

  29. Panie Profesorze, zapomniał Pan dodać, że konsekwencje mają wpływ na ocenę moralną w etyce konsekwencjalistycznej, ale nie mają w deontologicznej czy etyce cnót. W tym przypadku byłbym za tym, żeby czyn p. Zelnika oceniać według etyki jemu najbliższej, po dziecięcemu czarno-białej.

  30. @TEODOR PARNICKI
    19 października o godz. 12:19
    ,,Umieszczenie na czarnej liście to ma być “bonus” ? Tak, to jest bonus bo za zdradę, zaprzaństwo i mord w Smoleńsku powinna być śmierć. Tak by zrobili ,,żołnierze wyklęci”. Podobnie jak za lepsze buty, bycie sołtysem (byle z nadania PO) albo zwyczajne niezgadzanie się z Prezesem. Zelnik potraktował ich ULGOWO.

  31. poprawnie Sprawa Zelnika. ’Casus’ używa wiocha. Zelnik jaki jest każdy widzi. Duperele między prawnikiem a filozofem schowajcie sobie do czasu powrotu Łukasiewicza z urlopu. Jak potraktują to sędziowie to filozof się zdziwi.

    PS. Putin atakuje a wy tu o faraonach, pożal się boże. Ot i Polska właśnie.

  32. a twoje, z całą stanowczością napiszę ->żydowskie kręcenie jest godne rabina

  33. Cóż, jak zwykle pan profesor w ocenie nie zawiódł, w słowach, które rzucił także.

    Dobrze, że są takie wypowiedzi jak ta dziennikarza z GW p. Grzegorza Sroczyńskiego, aktora, który podkreślił, że różni go prawie wszystko z Zelnikiem- p. Jacka Poniedziałka, ale stanął w jego obronie.

    Pomijam, że PIS chyba powinien wielkie podziękowania składać takim Wojewódzkim, Lizutom, Lisom itd. – tyle że oni tego nie łapią.

  34. Aha, tu niezły tekst i wytłumaczenie, dlaczego bycie dziennikarzem „schodzi na psy”, a raczej „schodzi na lisy” – i nie pisze tego prawicowy dziennikarz: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Zawod-dziennikarz,wid,17914574,wiadomosc.html?ticaid=115ca0

  35. http://www.krytykapolityczna.pl/felietony/20151019/wszyscy-jestesmy-zelnikami
    A „Krytyki Politycznej” też pan profesor nie widzi jako „dziekiej prawicy” chyba?

    Ale niech pan proferso dalej pluje, lubię poczytywać chociażby widząc to zderzenie super hiper tolerancyjnego „całującego z radością” etyka z tym, co robi ze słowem.
    Lubię myśl Leca: „Ceń słowa, Każde może być twoim ostatnim”.

  36. ‚Wielokrotnie używa zwrotu „czarna lista” ‚

    Dwukrotnie. Ale że „dwa” od biedy mieści się w „wiele”, tedy pozwala Pan sobie na taki tani trick.

    „a posłanie aktorów na wcześniejszą emeryturę jest w tym kontekście w sposób oczywisty formą szykany politycznej (znanej dobrze z czasów PRL)”

    Ale dziś nie mamy PRL, a wcześniejsza emerytura zwykle kojarzy się z tzw. przywilejem.

    „Można odczytać intencję Zelnika w ten sposób, że akcja wysyłania na wcześniejszą emeryturę będzie nieskuteczna, bo na inkryminowanych osobach nie zrobi ona wielkiego wrażenia.”

    Nadawanie takiego sensu słowom Zelnika w trzeciej rozmowie jest już tak absurdalne i wysilone, tak bardzo na przekór uzusowi, z jakim się wypowiadamy po polsku, i z jakim wypowiedzi rozumiemy, że nie da się nazwać inaczej, jak żenującą, godną politowania głupotą.

  37. Pozwolę sobie odnieść się do Pańskiego poprzedniego tekstu

    „gdyż upiera się przy statusie obcego państwa w swych relacjach z RP, co znajduje wyraz w konstytucyjnej definicji kościoła jako „Stolicy Apostolskiej”

    Stolica Apostolska nie jest, ani w konstytucji, ani nigdzie indziej, utożsamiana z kościołem katolickim, ani też z takimże partykularnym kościołem w Polsce. Związek wyznaniowy mający osobę prawną w żaden sposób nie może posiadać „statusu obcego państwa”.

    Pańskie rozumienie pojęć prawnych jest na poziomie umysłowości tych studentów, których opisywał Pan w swoich tekstach.

  38. Panie Profesorze, do pana Zelnika równie mi daleko jak do pana
    Wojewódzkiego i do Polski.

    Ze zdumieniem natomiast odkrywam, że profesor etyk niczego nie odkrywa. Znamy przecież orientację pana Zelnika. Mamy pod kierownictwem błazna rozbierać człowieka na czynniki pierwsze i oburzać się, i zdumiewać, jaki to człowiek może być, jakbyśmy tego wcześniej nie wiedzieli i jakbyśmy sami niczego nie mieli za uszami. Pochyla się Pan krytycznie nad ofiarą świńskiej prowokacji rozrywkowego chama, a nie nad prowokacjami, które w Polsce stają się antyetycznym standardem?! Jakie dobro powstaje z takich prowokacji, prócz kolejnych prowokacji, podsłuchów, wkręceń? Dzięki nim stajemy się lepsi, czy raczej gorsi? Wrażliwsi, czy raczej odwrażliwieni? Poważnie zastanawiamy się nad etycznością lub nieetycznością cudzych zachowań, czy raczej licytujemy się w publicznym potępianiu nieszczęsnej ofiary z wrogiego obozu, demonstrując tym samym własne moralne piękno?

    Wielu przyzwoitych, Bogu ducha winnych ludzi można by ubłocić po uszy takimi prostackimi prowokacjami, które otwierają puszkę Pandory, a nie zamykają. Tak już jesteśmy zmanipulowani i przegnici, że nawet profesor etyki nie potrafi powiedzieć prowokatorowi: „Won, chamie!”.

  39. Panie Profesorze, nie jestem filozofem, etykiem ani prawnikiem, ale ekonomistą z wyższym wykształceniem. Zgadzam się z pańską argumentacją dotyczącą casusu Zelnika. Przecież ten mierny aktor, który przeszedł do historii polskiego kina rolą faraona, od wielu lat wegetuje na marginesie sztuki. Sądzę, że chciałby zostać, na stare lata, osobą znaną, publicznie dostrzeganą. Stąd też jego udział w kampanii wyborczej partii o przyjemnej nazwie „Prawo i Sprawiedliwość”. Wydaje mi się, iż dziennikarska prowokacja red. Wojewódzkiego była dla Zelnika odpowiedzią na jego nadzieje o zatrudnieniu w Kancelarii Prezydenta i otrzymywania za doradztwo sowitego wynagrodzenia. Ta perspektywa zaćmiła go zupełnie, więc ochoczo zgodził się „zakapować” wybitnych aktorów Łukaszewicza i Barcisia jako „elementy antypaństwowe”, godzące w budującą się IV RP – bis.

  40. errata w. 3 od dołu: „mający osobowość prawną”

  41. Pisze pan: „Dziennikarz bardzo starannie zadbał o to, aby nikt nie mógł mieć wątpliwości, że chodzi właśnie o represje.”
    Tego prowokatora chwali pan za staranność wypowiedzi, tymczasem to, co on z siebie, wydaje jest smutnym bełkotem – o czym można się przekonać czytając transkrypcję tej rozmowy. W jej decydującym momencie (ok. 1:30 min.), gdy pada propozycja, by p. Zelnik podał nazwiska osób, którym „moglibyśmy zaproponować komuś wcześniejszy wiek emerytalny” (wypowiedź jednoznaczna, przecież wiadomo nie od dziś, że prezydenci RP proponują poszczególnym aktorom wiek emerytalny, wcześniejszy bądź późniejszy), w tym momencie Zelnik mówi, że jest na dworcu i źle słyszy. Po chwili Zelnik pyta, czy panu chodzi o to, czy chcecie, żeby ktoś z drugiej strony barykady przyszedł na tą rozmowę. Proszę sobie wysłuchać tego stękania i tego bełkotu, który wypowiada w tym momencie ten „dziennikarz”. W drugiej rozmowie Zelnik na początku pyta „Kogoś znaleźć, ale co jakiego, właśnie” – czyli należy domniemywać, że wszystko rozumie, ale „rżnie głupa”, można i tak. A potem pada nazwisko Łukasiewicza, z czego się Zelnik wycofuje, bo on już pobiera emeryturę, ma 69 lat, a Barciś on bardziej popierał „pana prezydenta Komorowskiego” (widać, że dyszy nienawiścią do Komoruskiego).

    Ewidentnie więc z tego jasno wynika, że „Kto by twierdził, że rozmowa nie dotyczyła tego i tylko tego, kogo ukarać za krytykę Dudy, ten po prostu kłamie lub nie rozumie po polsku”.

    W najbardziej nieprzychylnej Zelnikowi interpretacji można by uznać, że z tej rozmowy nie da się do jednoznacznie stwierdzić, czy rzeczywiście Zelnik chciał „wysłać kogoś na wcześniejszą emeryturę” (ależ represja!) czy też nie rozumiał brudnych intencji prowokatora. W takiej sytuacji należałoby raczej „domniemywać niewinność”, a nie przyłączać się do tego ataku na człowieka. Ja jednak takiej skrajnie nieprzychylnej interpretacji nie przyjmuję i staję po stronie Sroczyńskiego („trzeba upaść na głowę, (…) żeby na serio twierdzić, że aktor zdradził kolegów”) i Jana Sowy. Zelnikowi należą się przeprosiny. Takimi metodami nie można niszczyć ludzi. A to co pan tutaj pisze, to nie jest (nieprzychylna Zelnikowi) interpretacja faktów, tylko przedwyborcze rozgrywki. Szkoda, że bierze pan w tym udział.

  42. @ Slawczan, 19 października o godz. 14:49

    Widzę tu jednak sprzeczność – wszak „ulga” to antynomia „bonusa”. O ile pierwsza implikuje odejmowanie lub zmniejszanie, o tyle drugi jest dodatkiem lub dodawaniem. „Żołnierzom wyklętym” przydałoby się zatem więcej logiki, a mniej proskrypcyjnego grochu z kapustą. (Tym belferskim żarcikiem odpowiadam na Pański NSZ-owski witz).

  43. Philosophum non facit barba!

    Panie Hartman, pisanie o Zelniku zabralo panu minimum 1-2 godz. nie wiem ile trwa samo nagranie – w sumie jednak to zmarnowane popoludnie lub spora jego czesc. Kto z pracujacych ma czas na tak trywialny bullshit jak prank telefoniczny, kogo jak kogo, ale Jakuba. Pozazdroscil Jakub telefonu do Elton Johna od „Putina”.
    To co Jacob the Ahole zrobil jest na jego miare.
    By the way Jacob, when you finally decide to „come out”, hmm … ? Pan, Panie Hartman okreslajacy siebie jako 100% Polak, ma Pan czas na trywialny bullshit a nie przychodzi Panu nic do glowy by cos napisac o niby historyku J.T. Grossie i jego ewidentnych paszkwilach. Solidarnosci klanowa? A moze to zew tej innej 100% krwi jaka sie pan chwali.

    Panie Folta, Panski argument; „To, że pan Zelnik nie mógł zaszkodzić PP. Barcisiowi i Łukasiewiczowi wcale nie umniejsza wagi czynu.” podpowiada mi, ze jest Pan ze szkoly „Malego Kodeksu Karnego”. Informuje Pana, ze „Maly Kodeks Karny” byl „legalnym” ubeckim i esbeckim zezwoleniem do scigania wrogow panstwa ludowego (with extreme prejudice) i zakonczyl swoj zywot z koncem 1969 r. Obecny Kodeks Karny, choc zawiera wiele paragrafow z bandyckiego „Malego Kodeksu Karnego”, nie przewiduje kary; „… , ze dokonanie czynu nie było możliwe wcale nie przekreśla zamiaru rzeczywistego zaszkodzenia wzmiankowanym osobom.”
    Kafka wiecznie zywy ! Hoc verum est !
    Wspomnial Pan His Honor sedziego Tuleya i jego okreslenie „wyczynow” IV RP jako stalinowskimi. Rozumie, ze sedzia to tez czlowiek i byc moze aktywny wyborca, ale jezeli;
    His Honor is active on The Bench, tj. feruje wyroki His Honor should shut His trap. Otherwise it is a mockery of justice.
    Can you catch my drift Mr. F ?
    Wojsko, policja, aktywni sedziowie i sedziny wszystkich szczebli poczawszy od TK musza byc apolityczni. Maja prawo do wlasnych przekonan, ale musza byc apolityczni jezeli sa aktywni zawodowo. Panie Folta, mamy rok 2015, czas by zapomnial Pan o PRL-u.
    Bedac prawnikiem z wyksztalcenia, czas na praktyke.
    As you know Mr. F., practice makes perfect.

css.php