Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

1.01.2016
piątek

Media publiczne to my

1 stycznia 2016, piątek,

W dniach agonii mediów publicznych i zastąpienia ich zwykłą rządowo-partyjną propagandą i ideologią warto przypomnieć, co tracimy. Co to są media publiczne? Najlepiej ująć to negatywnie, to znaczy powiedzieć, czym one nie są.

Przede wszystkim „publiczne” znaczy „ani prywatne, ani rządowe”. Gdyby były prywatne, mogłyby podlegać presji biznesowej bądź naciskom właściciela, aby prezentowały miłe mu treści i poglądy. Gdyby były rządowe, to znaczy bezpośrednio nadzorowane przez urzędników, mających wpływ na treść programów, zmuszone byłyby do stronniczego, prorządowego przedstawiania wydarzeń i zjawisk.

Żeby media nie były ani prywatne, ani rządowe, lecz publiczne, ich forma prawna musi im gwarantować autonomię programową i kadrową, a zwłaszcza to, że niezadowolenie władzy z krytyki, z jaką się w tych mediach spotykają, nie będzie skutkować represjami wobec producentów i dziennikarzy. Żeby ten cel osiągnąć, media publiczne muszą mieć gwarantowane źródła finansowania, niezależne od kapryśnej woli polityków oraz dyktatu komercji, a ich szefowie nie mogą być powoływani ani odwoływani przez polityków.

Osoby, o których w mediach publicznych mówi się najczęściej, czyli rządzący politycy, muszą być całkowicie pozbawieni wpływu na kształt i treść programów tych mediów, tak jak nie powinni mieć wpływu na skład sądów. Niezawisłość sędziów ma w demokratycznym państwie prawa to samo moderujące i balansujące znaczenie jako przeciwwaga dla władzy wykonawczej i ustawodawczej co autonomia publicznych mediów, gwarantująca możliwość nieskrępowanej krytyki rządu za pieniądze tegoż rządu.

Media publiczne muszą być w jakimś wymiarze własnością społeczną, co powinno znajdować odzwierciedlenie w ich ustroju prawnym i źródłach finansowania. Może to być zorganizowane w różny sposób, lecz w każdym przypadku funkcjonować musi między instytucjami mediów publicznych a społeczeństwem rodzaj kontraktu, znajdujący odzwierciedlenie w ustawie i innych przepisach, na podstawie których media te działają.

Kontakt społeczny dotyczący mediów publicznych mówi z jednej strony o warunkach gwarantujących ich rzetelność, czyli obiektywizm, bezstronność, prawdomówność i pluralizm, a z drugiej – o wartościach, którym media te mają służyć i tematyce, którą mają się zajmować. Wartości przyświecające działalności mediów to z jednej strony wartości etosu dziennikarskiego, czyli rzetelność dziennikarska, a z drugiej wartości wspólne życia publicznego.

Gdzie szukać owych wartości wspólnych? Oczywiście nie w programach partii politycznych, gdyż odwoływanie się do programów partyjnych niweczyłoby bezstronność i niezależność polityczną mediów publicznych jako ideały, do których powinny one dążyć. Szacownym i obowiązującym źródłem wartości wspólnych jest natomiast konstytucja. Te wartości to demokracja, praworządność, samorządność, bezpieczeństwo, wolności i prawa obywatelskie, równość i niedyskryminowanie. Nie taka czy inna religia, nie taka czy inna obyczajowość, nie taki czy inny światopogląd. Wszystkie religie i światopoglądy mogą mieć w mediach swoje miejsce, ale nie na zasadzie dominacji i obowiązującej doktryny. Media publiczne są bowiem dla wszystkich i wszystkich zapraszają do demokratycznej wspólnoty obywatelskiej, która z istoty rzeczy jest pluralistyczna i której w całej jej różnorodności mają służyć.

Jako instytucja podporządkowana wartościom konstytucji i służąca całemu społeczeństwu, ze wsparciem państwa, media publiczne należą do instytucji satelickich państwa, wspierających jego cele i misję. Podobny charakter mają publiczne uniwersytety. Jednak jako instytucje względnie niezależne od rządu i rządzących partii politycznych zbliżają się one do sfery instytucjonalnej zwanej „trzecim sektorem” (obok rządu i samorządu), wspierając społeczeństwo obywatelskie.

Polskie media publiczne są ułomne, bo silnie uzależnione politycznie i zbyt komercyjne. Jakie są, takie są. Dobrze, że w ogóle je mamy. A właściwie mieliśmy. Teraz ich przez jakiś czas nie będzie. Ich rolę będą musiały w jakiejś mierze przejąć media prywatne, w tym również POLITYKA. Nie będzie to łatwe, ale nie ma innego wyjścia.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 60

Dodaj komentarz »
  1. Co złego Pan Profesor widzi w dekomercjalizacji takich instytucji jak Telewizja Polska, Polskie Radio i Polska Agencja Prasowa i w tym, że kierownictwo tych instytucji ma być wybierane przez Radę Mediów Narodowych, składającą się z ekspertów wybranych przez Sejm, Senat i Prezydenta RP, a więc organów władzy pochodzących z wolnego, demokratycznego wyboru? Wolałby Pan Profesor może, aby to kierownictwo było arbitralnie nominowane przez zarząd „Platformy” i „Nowoczesnej” oraz PSL-u? Poza tym, to przypominam Panu Profesorowi, że PiS ma obecnie większość w Sejmie i Senacie. Czyżby więc kwestionował Pan Profesor wyniki wyborów?

  2. Przecież tzw. obrońcom demokracji wcale nie chodzi o demokrację, ale o władzę i związane z nią przywileje, także (a nawet przede wszystkim) finansowe. Gdyby walczyli oni o demokrację, to ich postulatem numer jeden byłyby powszechne, wolne wybory na stanowiska sędziów, w tym też sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Przecież obecnie władza sądownicza NIE jest władzą pochodzącą z wolnych, demokratycznych wyborów, a więc nie ma ona prawa ingerować w działania Parlamentu, który jest jedyną, obok Prezydenta RP, władzą, która pochodzi z wolnych, demokratycznych wyborów, a więc (obok Prezydenta) to Parlament jest władzą najwyższą. Stąd też Trybunał Konstytucyjny powinien pochodzić albo z wolnych, demokratycznych wyborów, albo też zostać zlikwidowany, jako niedopuszczalna ingerencja ciała nie pochodzącego z wyborów, a tylko z arbitralnych nominacji, w działania demokratycznie wybranego Parlamentu i Prezydenta. Podobnie też Sąd Najwyższy nie ma mandatu orzekania w sprawie wyborów, jako że też pochodzi on, tak samo jak Trybunał Konstytucyjny, z arbitralnych nominacji a nie z demokratycznych wyborów.

  3. Poza tym, to gdyby „obrońcy” demokracji, w tym też i Gospodarz Tego Blogu znali pisma Monteskiusza, to by oni wiedzieli, że Monteskiusz był zwolennikiem pochodzenia władzy sądowniczej z wyborów, i tylko taką władzę sądowniczą, czyli pochodzącą z wyborów, uważał on za równorzędną pochodzącej z wolnych, demokratycznych wyborów władzy ustawodawczej czy też prezydenckiej (ta ostatnia łączy w sobie w wielu państwach władzę ustawodawczą z wykonawczą).

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Pamięta Pan, jak w pańskiej „Polityce” żądano od Tuska, aby przeprowadził czystkę? Przypomnę: „A poza tym czystkę można przeprowadzić tak, by nie budziła wątpliwości”.

    Tak pisano w pańskiej „Polityce”. W „Polityce” wprost żądano czystki! Wyrzucania dziennikarzy. Tego żądano w „Polityce”… Czego więc Pan oczekuje? Na co liczy? To „Polityce” wolno było nawoływać do rugów? Tak? Wam było wolno?

    Życzę zdrowego dystansu. Nie oglądam wiadomości w żadnej telewizji. I to jest lek: nie oglądać.

    http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/2007/12/09/depisyzacja-szybko/

  6. No, to przypomnę jeszcze i to, fakty:
    „Wykonujący obowiązki prezydenta Bronisław Komorowski przychylił się 14 czerwca 2010 roku do decyzji Sejmu i Senatu o odrzuceniu sprawozdania z działalności Rady za rok 2009, tym samym kadencja Rady została skrócona”

    Nawet Komorowski nie był prezydentem, nawet go jeszcze nie wybrano, a już zawładnął publicznymi mediami. To pański, Panie Profesorze, pupil p.o. Komorowski. Podobało się to panu, jak robił czystkę? Co pan wtedy pisał? Że media są obywateli? Tak?

    Jan Dworak od 7 lipca 2010 z nominacji prezydenta RP z PO;
    Witold Graboś od 4 sierpnia 2010 z ramienia Sejmu PO
    Sławomir Rogowski od 4 sierpnia 2010 z ramienia Sejmu, PO
    Krzysztof Luft od 7 lipca 2010 z nominacji prezydenta RP z PO
    Stefan Pastuszka od 22 lipca 2010 z ramienia Senatu, PO

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Krajowa_Rada_Radiofonii_i_Telewizji

  7. Rozbrajająca szczerość, cóż, w rzeczy samej: media publiczne to wy – i to właśnie należy natychmiast zmienić. Raz, na zawsze.

  8. Fajnie. To ich teraz przyjmą do ZBOWiD-u.

  9. Za niezgodne z prawem wykorzystanie i nadawanie hymnu polskiego, powinni „dostać w ryj”, czerwony…

  10. „Pracownicy Polskiego Radia odcinają się od kuriozalnej akcji Jedynki. Nie zgadzamy się z hucpą, jaką zorganizował dyrektor Dąbrowa. Żenujący protest dyrektora radiowej Jedynki NIE JEST naszym protestem napisali pracownicy Polskiego Radia. Od działań Kamila Dąbrowy odcina się też zarząd publicznego radia.”

  11. I tak oto w piątek 1 stycznia 2016 r. doczekaliśmy się w naszym kraju upadku mediów publicznych, które powinny być zarówno prywatne, jak i rządowe. Stało się to po zwycięstwie rządzącej w III RP partii narodowo – katolicko – socjalnej Prawo i Sprawiedliwość nad „czwartą władzą” w imieniny Sylwestra, czyli 31 grudnia 2015 r.Tego dnia Sejm i Senat głosami posłów i senatorów PiS przyjęły ustawę o mediach, która czeka tylko na podpis prezydenta dr. prawa Andrzeja Dudy. Ten z pewnością, realizując polecenie szeregowego posła na Sejm VIII kadencji, prezesa PiS dr. prawa Jarosława Kaczyńskiego, podpis swój w świetle kamer telewizyjnych złoży. I wtedy w naszej Ojczyźnie, demokratycznym państwie prawa, zaczną niknąć media publiczne, które dotychczas nauczały swych telewidzów i radiosłuchaczy o takich wartościach, jak demokracja, praworządność, samorządność, bezpieczeństwo, prawa obywatelskie, równość wszystkich obywateli wobec prawa i niedyskriminowanie różnych mniejszości. Od Nowego Roku 2016 Polska staje się dziwadłem Europy, zwłaszcza zaś 28 państw Unii Europejskiej, bowiem w żadnym z nich partia rządząca nie ma władzy nad prasą, radiem i telewizją. Przecież, na przykład w Wielkiej Brytanii ani królowa Elżbieta II, ani premier Dawid Cameron nie mają władzy nad BBC, gdyż nie decydują o kadrach dziennikarskich, ani nie wtrącają się do treści programów telewizyjnych tej zasłużonej dla Londynu stacji. Co się stanie jutro z TVP i stacjami polskiego radia? Wiedzą o tym tylko dziennikarze, których szefowie na znak protestu TVP !, TVP 2. TVP Kultura i Radiowej Agencji Informacyjnej podali się wczoraj do dymisji, zaś szef radiowej Jedynki postanowił, że jego stacja co godzinę będzie grała hymn Polski na zmianę z hymnem Unii Europejskiej. Co będzie dalej? Pożyjemy, zobaczymy! Na razie: niech żyje wolność i swoboda. Do Siego Roku 2016. Darz Bór. Niech będzie pochwalony Nowy Rok.

  12. Nie pamięta wół , jak cielęciem był ?

    Media piszące w Polsce po polsku bulwersują polską opinię publiczną „protestem” radiowej Jedynki.
    Gazeta.pl zamieszcza następujący komentarz, cytuję:
    „Radiowa Jedynka od 1 stycznia o każdej pełnej godzinie gra „Mazurka Dąbrowskiego” na zmianę z hymnem Unii Europejskiej, czyli „Odą do radości” Ludwiga van Beethovena z tekstem Fryderyka Schillera. Akcja radiowej „Jedynki” ma związek z zaakceptowaną w czwartek przez Senat nowelą ustawy medialnej. O takiej formie protestu poinformował szef stacji Kamil Dąbrowa.

    Stanowisko dyrektora biura programowego i rozwoju korporacyjnego Polskiego Radia zamieścił serwis Press. Paweł Kwieciński poinformował, że akcja „Programu I Polskiego Radia nie mieści się w założeniach polityki programowej Polskiego Radia, zgodnie z którymi relacjonowanie debaty publicznej opiera się na równym dystansie do wszystkich jej uczestników”.

    Kwieciński dodał, że akcja została podjęta bez żadnych ” uzgodnień na forum kolegium programowego i bez jakichkolwiek ustaleń z biurem programowym”.

    Dyrektor programowy PR ocenił, że odtwarzanie hymnu państwowego powinno odbywać się „w sposób zapewniający należną cześć i szacunek”. „Naruszenie dobra, jakim jest symbol państwowy nie mieści się w określonych ramach uzasadnionej krytyki” – stwierdził dyrektor Kwieciński.”- koniec cytatu.

    Mój komentarz dotyczący tego absurdalnego protestu napisał wcześniej , bo w roku 2007, znany wielbiciel „demokracji” w wydaniu Platformy Obywatelskiej. Cytuję jego wypowiedź aby przypomnieć fanom Platformy jak planowano załatwić „niezależność” mediów po tamtym wyborczym zwycięstwie Platformy.
    Cytuję :
    Adam Szostkiewicz (2007): „uważam, że rząd Tuska powinien szybko i konsekwentnie uwolnić się od tego kukułczego jaja, jakim są na przykład Krajowa Rada w obecnym składzie, kierownictwo TVP i Polskiego Radia, szefowie CBA i niektórzy wysocy funkcjonariusze służb specjalnych powołani przez PiS. Trudno sobie wyobrazić, by Tusk mógł wcielać w życie swój program, mając wciąż w centralach władzy osoby pokroju Beaty Kempy.
    Depisyzacja jest warunkiem koniecznym i niezbędnym odrobienia strat wyrządzonych przez dwulecie rządów PiS. Nie chodzi tylko o zasadę prymatu kompetencji, lecz także o skutek moralny. Bierni, mierni, lecz lojalni powinni odejść także dlatego, by społeczeństwo odebrało jasny komunikat od obecnej władzy: to się więcej nie powtórzy.”

    Nie pamięta wół , jak cielęciem był i jak zamierzał przestrzegać demokracji ?

    i

  13. Media polskie dopiero się odrodzą Panie Hartman. To, ze Wy zostaniecie odcięci od koryta to akurat bardzo dobrze. Przez 8 lat zajmowaliście się rządową propaganda wciskając prostemu ludowi ciemnotę. Zapominając , że nie żyjemy juz w czasach PRLu sialiście ferment i fałsz, który niestety w dobie internetu został za każdym razem szybko weryfikowany. I tak brnąć w swym kłamstwie i pazerności znaleźliście się na dnie. Najgorsze, że nie potraficie się uderzyć w piersi i krzyknąć głośno : „To przez nas wygrało wybory PiS, to przez nas wygrał Prezydent DUDA !!!”. A teraz co? A teraz zostaliście bez dotacji, sprzedaz spada na łeb i czekają was sądowe procesy. Tak więc nawarzyliście sobie piwa, które musicie teraz sami wypić.

  14. Podłość. Za moje abonamentowe pieniądze od dzieciństwa publiczne media mnie okłamują i mną manipulują. Czy to za komuny, czy za PO, czy za PiS-u. Podłość wszystkich polityków, czy to czerwony, czy nieczerwony.

    Moja jedyna obrona: nie słucham i nie oglądam wiadomości w publicznych mediach. W prywatnych też. Ani TVP, ani TVN, ani Polsat, ani nic innego.

    Ale dlaczego muszę im płacić?

    Nie powinno być żadnych publicznych, żadnych narodowych mediów. Tylko prywatne. Ta straszliwa podłość polityków i lokajskich dziennikarzy to najgorszy rak niszczący Polskę.

  15. Przecież media publiczne nie są upolitycznione.

    Skład KRRiT:
    Dworak – PO
    Luft – PO
    Graboś – Lewica
    Rogowski – Lewica
    Pastuszka – PSL
    Zarząd TVP:
    Daszczyński – PO
    Zalewski – PSL
    Rola – Lewica
    Zarząd PR:
    Siezieniewski – Lewica
    Wiśniewska – PO
    Cichecki – PSL

  16. No właśnie…..media i inne instytucje prywatne. Licze na nie i ich oddziaływanie na społeczeństwo w dużej mierze ogłupiałe, skoro głosowało, jak głosowało. Ale w tym celu musimy bronić własności prywatnej jak niepodleglosci. Bo wcale nie jestem pewna, czy mamy ja zagwarantowaną na zawsze.

  17. Czy Kamil Dąbrowa to krewny Krystyna Dąbrowy, sekretarza Komitetu Krakowskiego PZPR?

  18. Jakże symptomatyczne komentarze: żaden nie odnosi się do istoty artykułu i nie próbuje nawiązać dialogu z prezentowanymi argumentami. Miast tego przedziwne oskażenia (oskarżanie Pana Hartmana o medialne grzechy PO jest tak absurdalne, że równie dobrze można by go oskarżać o wypaczenia w uchwałach Związku Kynologicznego lub homiliach episkopatu ).

    Najsmutniejsze jednak są dla mnie głosy negujące sens istnienia mediów publicznych. Dowodzi to bezbrzeżnej ale zrozumiałej ignorancji: mówić tak może tylko ktoś, kto nigdy nie żył w rzeczywistości w której one dobrze funkcjonują i są powszechnie uznawane za nieodzowne dla sprawnego funkcjonowania państwa.

    Przez sprawne funkcjonowanie państwa rozumiem takie, gdzie media – ku pożytkowi ogółu – patrzą politykom na ręce i ich oceniają a nie na odwrót.

  19. Panie Profesorze,
    Nigdy nie dojdziemy jako społeczeństwo do minimalnej zgody potrzebnej do wspólnego dobra jeżeli nie „wyjmiemy belki z oka swego…”

    Ja sztubak nazywam to skazą Kalego, jak zwał tak zwał wiadomo o co chodzi.

    Proponuję, Pan jako pierwszy uzna istnienie tejże belki w oku swoim.
    Wiadomo, wyjście z alkoholizmu wymaga uświadomienie i przyznanie się do tego stanu rzeczy i tak samo ze skazą Kalego.

    Inaczej się nie da. Nie leje się nowego wina do starych bukłaków.

  20. Wolne od polityków media publiczne w Polsce to moim zdaniem utopia. W wielu krajach to się udało osiągnąć a w Polsce nigdy. Widocznie tradycje PRL-u były zbyt silne. Dużą winę ponoszą tu politycy ale nie bez winy byli również sami dziennikarze, którzy często dawali się ponosić swoim własnym emocjom zamiast kierować się obiektywnością i bezstronnością. Taki stan siłą rzeczy musi doprowadzić do stopniowej marginalizacji mediów publicznych a im politycy będą bardziej przy tym mocniej majstrować tym cel zostanie szybciej osiągnięty. W przypadku przejęcia mediów przez PIS wszystko na to wskazuje, że proces nabierze szybkości.
    Na szczęście dzisiaj widz/czytelnik jest dużo bardziej selektywny wyposażony w pilota i internet oraz z dostępem do serwisów zagranicznych. Propaganda gierkowska nam wiec raczej nie grozi. Gorzej, że wśród dziennikarzy może się pojawić tendencja zachowań oportunistycznych z jakimi mieliśmy do czynienia w PRl-u.

  21. Było już i lepiej, i gorzej w mediach publicznych. Pamiętam, że swego czas dałem się zbałamucić premierowi Tuskowi, który mówił, że Polacy nie powinni płacić abonamentu. I wielu,wśród nich ja, nie płaciło. Wtedy telewizja publiczna i radio zaczęły rozpaczliwie szukać pieniędzy z reklam. Moim zdaniem rząd Tuska ma również swoje „zasługi” w doprowadzeniu do upadku radia i telewizji. Ale było – minęło. Karawana jedzie dalej.
    Głos prof.Hartmana na temat mediów jest bardzo ważny. Mam nadzieję, że ta wypowiedź powinna wywołać szeroką społeczną dyskusję na temat mediów publicznych wzbogaconą o liczne postulaty.
    Ze swej strony miałbym taki: żeby politycy tj. członkowie rządu,Sejmu i Senatu nie mieli możliwości komentowania swoich działań, lecz aby robili to kompetentni eksperci nie związani z rządem czy partiami politycznymi. Dotyczy to także hierarchów kościelnych.
    Zamiast uprawiania propagandy i darmowej promocji partii czy własnej osoby mogliby mieć płatne audycje sygnowane w mediach w odpowiedni sposób. Moim marzeniem jest nie oglądać Sejmu, Senatu i rządu w mediach, a premiera, ministra, posłów czy liderów partii oglądać tylko od święta, zaledwie kilka razy w roku.

  22. Wracamy do PRLu. Wszystkie stanowiska obsadza PZPR. Wszędzie politycy od Kaczyńskiego. Nie o taką Polskę walczyłem w Solidarności.

  23. „media publiczne muszą mieć gwarantowane źródła finansowania, niezależne od kapryśnej woli polityków”
    To co Pan Hartman wypisuje to zwykła utopia. Nie jest możliwe aby pieniądze publiczne były niezależne od woli polityków.
    Moim zdaniem media publiczne są w ogóle niepotrzebne. Częstotliwości należy sprzedać w drodze przetargu

  24. „Osoby, o których w mediach publicznych mówi się najczęściej, czyli rządzący politycy, muszą być całkowicie pozbawieni wpływu na kształt i treść programów tych mediów”

    Ten postulat jest sprzeczny z prawem, bowiem w myśl ustawy z dnia 29 grudnia 1992 roku o radiofonii i telewizji, mediami publicznymi zarządza Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, wybierana właśnie przez POLITYKÓW : przez: Sejm – 2 członków, Senat – 1, Prezydenta RP – 2.
    Nie jest możliwe w obecnym stanie prawnym aby media publiczne były niezależne od polityków.

  25. @Ispi
    @Telemach

    Żyjemy w kraju upartyjnionym do granic absurdu i bezczelności. Epokę, co prawda mamy polityczną, ale nie oznacza to wcale prawa do szabru. Przez żadną partię. Jeżeli spirala absurdu polega na tym, że jedna partia robi to samo (zawłaszcza państwo), tylko bardziej, to głosy ów stan rzeczy usprawiedliwiające, są głosami ignorantów. Mass media mają dużo za uszami, to prawda, ale powinny być wolne od doraźnego wpływu polityków. Zastępowanie dżumy cholerą lub na odwrót, a właśnie to obserwujemy, nie podoba się wielu obywatelom. Ów rodzaj uprawiania polityki, bez względu na to, jakie polityczne opcje ci ludzie wybrali i zapisali w osobistym systemie wartości, nigdy nie będzie przez nich aprobowany. Głupi nie są! Obserwuję to w praktyce. Daje to mimo wszystko jakąś nadzieję, że w końcu i Polacy powiedzą „dość” tym wszystkim z lewa i prawa, którzy są zbyt bezczelni i zbyt pazerni, gdy chodzi o pokusy tego rodzaju.

  26. Telemach 2 stycznia o godz. 12:04

    W krótkiej debacie na blogu prof. dr. hab. Jana Hartmana dominują dotychczas PiS – owskie trolle. Ich komentarze pełne są agresji, ataków personalnych i świadczą o braku zrozumienia o potrzebie istnienia w Polsce – demokratycznym (bez żadnych dodatków) państwie prawa mediów publicznych, które nie są ani rządowe, ani prywatne. Ja osobiście zrozumiałem co to są media rządowe, gdy jako student Uniwersytetu Wrocławskiego (wtedy jeszcze im. Bolesława Bieruta) w czasie 2 -dniowego strajku okupacyjnego w marcu 1968 r. krzyczałem wraz z setkami kolegów i koleżanek:”prasa kłamie!!”. Myślę, że jedyny blogger, „sztubak” w swoim komentarzu z 2. I. 2016 r. o godz. 12:12, pokazał swoje zrozumienie problemów wolnych mediów, działających w celu pozyskiwania informacji i głoszenia poglądów bez partyjnej agitacji i propagandy,i walczących z cenzurą prewencyjną dowolnej proweniencji, czy to rządowej, czy to kościelnej lub prowadzonej przez prywatnych właścicieli prasy, radia i telewizji. Z przyjętą 31 grudnia 2015 r. przez Sejm i Senat ustawą medialną, która czeka teraz na podpis prezydenta A. Dudy, aktualni rządzący III RP zbyt łatwo sobie nie poradzą, gdyż internauci w różnym wieku , wykształceniu i pozycji społecznej napiszą na swoich blogach: „prasa, telewizja i stacje radiowe kłamią!!!”.

  27. Gospodarzu i Szanowni Państwo
    Dotychczasowe zmiany w mediach są zbyt miękkie i rozmyte.
    Ostateczne rozwiązanie kwestii medialnej powinno zostać przeprowadzone jednorazowo i błyskawicznie miedzy innymi przez:
    – likwidację wszystkich kanałów komunikacji społecznej – w tym likwidacja sieci komórkowych, absolutna blokada internetu i automatycznych central telefonicznych
    – obowiązkową rejestrację posiadanych urządzeń odbiorczych i mogących służyć do rozpowszechniania informacji (do rejestrowanych maszyn do pisania konieczne pobieranie próbek tekstu)
    – restrykcyjną reglamentację materiałów (papier, folie) mogących posłużyć do drukowania wydawnictw
    – skuteczne zagłuszenie wszystkich częstotliwości radiowych i telewizyjnych
    – utworzenie urzędu centralnego, którego zadaniem będzie kontrola i rozpowszechnianie informacji
    – wprowadzenie sieci rozgłoszeniowej z megafonami we wszystkich miejscach publicznych miast i wsi, przystankach komunikacji lokalnej, regionalnej i krajowej – tak kolejowej jak i drogowej
    – obowiązkowe wysłuchiwanie prawdziwych informacji między poranna modlitwą a rozpoczęciem pracy czy nauki
    Nad wszystkim powinien czuwać jeden człowiek, któremu Naród zawierzył.
    Żeby uniknąć jakichkolwiek porównań z pomysłami Orwella nazwiemy go Małym Bratem.

  28. Przeciez „ciemnemu ludowi” wystarczy TV Trwam i TV Republika.

  29. Telemach
    2 stycznia o godz. 12:04

    Hartman popierał Komorowskiego z PO, który to Komorowski dokonał bolszewickiej czystki takiej samej bolszewickiej, jak i ci z PiS-u, i ponadto Hartman nie widzi, że „Polityka” (w której pisze) nawoływała do czystki w mediach publicznych. CZYSTKI – to słowo padło.

    Media publiczne – jakim cudem, skoro to politycy wyznaczają swoich ludzi do kierowania nimi. To już lepiej, żeby nie było żadnych mediów publicznych, narodowych itp., ale tylko prywatne. Przynajmniej nie będę zmuszony płacić abonamentu.

  30. Możecie sobie zakrywać moje wpisy, w których nie łamię żadnego regulaminu. To zakrywanie jest dla mnie wyróżnieniem, zaszczytem.

    Prawdy jednak o Szostkiewiczu z „Polityki” nie uda wam się zakryć, Szostkiewiczu nawołującym do czystek Ani tego, jak pisowskie metody zastosował Komorowski z PO.

  31. „Nikt mnie o zdanie nie pytał przy podejmowaniu decyzji o emisji o każdej pełnej godzinie hymnu na przemian z Odą do radości. Co więcej, nikt nie pytał nikogo z mojej redakcji. Jestem pełna „podziwu” dla dyr. Dąbrowy – rozegrał to doskonale, pociągając nas za sobą. Na nas nie czeka żadne „pierwsze radio informacyjne”, ani fotel w „Szkle kontaktowym”. Nie mogę mówić za Kolegów, ale ja się czuję jak mięso armatnie wykorzystane w bratobójczej walce.- napisała red. Małgorzata Raducha z radiowej Jedynki…”

  32. Zdrajcy Polski i Polaków przerażeni, w totalnej panice. Odtajniony zostanie zbiór zastrzeżony IPN zawierający dokumenty służb specjalnych PRL. W tzw.„zetkach” zawarte były informacje, których dalsze utajnienie groziło i nadal grozi bezpieczeństwu Rzeczypospolitej, gdyż – tworzy fikcyjną elitę ludzi w służbach specjalnych, fikcyjną elitę ludzi w bankowości, fikcyjną elitę ludzi w mediach oraz jeszcze niedawno w polityce..

  33. W swoim czasie tzw. demokratyczna opozycja protestowała przeciwko zapisom o kierowniczej roli PZPR oraz sojuszu z ZSRR w Konstytucji PRLu. A przecież te zapisy były tylko potwierdzeniem status quo i doprowadzeniem stanu de jure do zgodności ze stanem de facto. Natomiast Konstytucja PRLu gwarantowała mi prawo do pracy, i to było i jest dla mnie ważniejsze niż jakieś formalne deklaracje o czyjejś kierowniczej roli i międzynarodowych sojuszach. Dla mnie więc ważniejsze jest przywrócenie mi prawa do pracy w obecnej Konstytucji RP niż ten cały hałas medialny wokół tego niedemokratycznego a więc zbędnego Trybunału Konstytucyjnego czy też nowej ustawy o publicznych mediach przekazywania informacji.

  34. Autor zapomniał w tytule jednego słówka, albo redakcja portalu wycięła. Miło być zapewne „Media publiczne To Ku… My” co odpowiada powszechnemu podejściu naszych celebrytów i politikerów, do których i Autor należy.

    Zdaje się, że przez najbliższe lata Czabański, Pospieszalski i Semka będą mili tak twierdząc nieco więcej materialnej racji. No ale jak sama nazwa wskazuje są to media publiczne, więc dlaczego w mediach ma być inaczej niż w kiblu lub w burdelu.

  35. W sklad rad nadzorczych mediow publicznych powinny wchodzic osoby rekomendowane przez WSZYSTKIE partie, ktore maja dotacje od podatnika.
    Poprzednie wladze powinny przeprosic za poprzednie czystki i stworzyc z obecna wladza komisje do powolania mediow publicznych na wzor BBC.

  36. „Zamiast polskiego hymnu szefowi radiowej „Jedynki” proponuję odgrywanie marsza żałobnego. Na cześć własnej głupoty! Wykorzystanie hymnu przez szefa „jedynki”, który traktuje publiczną rozgłośnię jak własny folwark, do własnych celów, nikogo nie powinno już chyba dziwić. Multimedialne kauzyperdy pozbawionej władzy Platformy tzw. Obywatelskiej dawno przekroczyły granice „bareizmu”.

  37. KrzySztof
    2 stycznia o godz. 15:07

    Tak, tak właśnie postulował Szostkiewicz, tyle że on z „Polityki” i apelował do Tuska.

    Żeby uniknąć jakichkolwiek porównań z pomysłami Orwella i aby nie nazywać go ani Wielkim, ani Małym Bratem – warto go określić zaszczytnym mianem: Umiłowany Obrońca Wolności Słowa.

  38. Każde media i wszyscy polityce tuż po zakończeniu wyborów, w czasie których to manipulowali mniej lub bardziej, odrywają się od ziemi i rozpoczynają lot po trajektorii wznoszącej. Nie zależy to od strony po której się media lub politycy opowiadają. Po pewnym czasie pada strzał, bo paść musi i wszyscy spadają na ziemię , do początku. I tak od lat się ten cykl powtarza. Bo takie są odwieczne prawa natury, jakby to powiedział klasyk. Niestety biadolenie o mordowaniu niezależności jest nie do końca wiarygodne, a to z powodu niezbyt czystych sumień wielu dziennikarzy. Zbyt długo dziennikarze mediów publicznych lawirowali i manipulowali mniej lub więcej aby teraz domagać się poparcia tak na 100%. Zawłaszczanie trwało długo i było bardzo powolne ale było. A teraz jest lament. Czego Polacy mają bronić? Reklam co 5 minut przerywanych ogłoszeniem nadawcy, czyli też zakamuflowaną reklamą? A może przekomarzania się jednego posła z drugim? A może mają wyjść na ulice w obronie pytań zadawanych na śniadanie? Trochę, panie profesorze, spojrzenia z dystansem by się przydało.

  39. @olrob11
    2 stycznia o godz. 13:07

    „To co Pan Hartman wypisuje to zwykła utopia. Nie jest możliwe aby pieniądze publiczne były niezależne od woli polityków.”

    Pozwolę sobie się z Panem nie zgodzić. Mam sporą nadzieję, że włada Pan językiem angielskim. Jeśli tak, top zapraszam do zapoznania się z informacjami na temat Public Broadcasting Act of 1967.
    Znajdzie Pan (prawdopodobnie ku swemu zdumieniu) informację, że w USA istnieją i funkcjonują media publiczne i że sobie doskonale dają radę bez polityków. Niech Pan poszuka też dalej pod „Public Broadcasting Service (PBS)”, jak również pod „National Public Radio (NPR).”

    Tak nawiasem: w 2012 Romney przegrał z Obamą wyścig o Biały Dom m.in. dlatego że obiecał swoim zwolennikom zaprzestanie subewencjonowania mediów publicznych z budżetu federalnego. Okazało się, że zwolenników mediów publicznych było więcej.

  40. Z niejasnych wywodów pana Hartmana wynika, że wraz z atrofią PO dalej ma być tak teraz, czyli media publiczne powinny pozostać suwerennym folwarkiem warszawki. O ile jednak politycy mają mandat społeczny, to warszawka jest zwykłą koterią przez nikogo nie wybraną, o dość specyficznych poglądach i jak najbardziej politycznych.

    Wywód pan Hartmana można więc podsumować w dwóch słowach: bezradne i żałosne.

  41. warto tu przypomnieć po raz kolejny kilka postulatów sierpniowych (z Wiki)
    „udostępnić środki masowego przekazu dla przedstawicieli wszystkich wyznań”
    „znieść represje za przekonania”
    „umożliwienie wszystkim środowiskom i warstwom społecznym uczestniczenie w dyskusji nad programem reform”
    „wprowadzić zasady doboru kadry kierowniczej na zasadach kwalifikacji, a nie przynależności partyjnej”

    Kaczynski i twoj PIS – stoicie tam gdzie stalo ZOMO

  42. Dreczy mnie pytanie, czy ” domy publiczne ” rowniez zostana poddane ” unarodowieniu ” i z jakim skutkiem dala klijenta ? JB.

  43. Dla mnie 3 programy PR są nie do zastąpienia. Można było się spodziewać po sekcie Jarosława Zbawiciela, że chcą mieć PO prezydenta, PO premiera, zespół błaznów pałacowych i klakę w eterze. Szczujnia toruńska to za mało. ale nie jestem pesymistą. Nastąpi czas wybitniejszych dziennikarzy którzy nie znikną i pozostaje problem techniczny, czyli żaden problem. Rok opłacałem abonament rtv mimo skończenia 75 życia świadomie bo trudno żyć bez wiadomości jedynki, muzyki dwójki nie mówiąc o trójce, która jest wartością samą w sobie. Przez internet są dostępne stacje:BBC, CNN, itd.A PiS niech tańczy haniebny taniec chocholi z przytupem. To co prawdopodobne to musi się zdarzyć. Nie można wykluczyć, że
    Antoni Atomowy pobije Niemców, Rosję a III RP wyrwie z korzeniami.

  44. Dekownik czasu stanu wojennego przechwytuje władzę, przypisuje sobie prawem kaduka wszystkie zasługi, zbiera niezasłużenie owoce walki bezimiennych narażających życie ludzi w minionych czasach.

  45. „Nowelizacja ustawy medialnej, nie przeczę, dostarcza dużo prostej, noworocznej radości. Miło się słucha, jak propagandyści magdalenkowej sitwy, niegdyś kibicujący medialnym czystkom i nawołujący do dalej idącej „depisizacji”, lamentują teraz, że wraz z ich wyrzuceniem kończy się wolność oraz demokracja, i jak wołają o ratunek do Europy. A jeszcze niedawno byli tacy butni, tak pełni pogardy dla skazanej na wymarcie i dorżnięcie „tej drugiej części Polski, zawistnej, zakompleksionej, ksenofobicznej” i tak bezbrzeżnie przekonani, że nikt im nigdy nie zrobi nic, że prędzej pijana zakonnica w ciąży na pasach itp., niż ktoś się im dobierze do tych wygodnych posadek i tłustych chałtur, które sobie wypełzali u Platformy i u „peezelu”.

  46. Szkoda Panie Redaktorze, że nadal w komentarzach do felietonu „Media publiczne to my” duży udział mają pisowskie trolle, które nie mogą pojąć, że należą do „kościoła wodza J. Kaczyńskiego” i stanowią jego wiernych wyznawców. Całe szczęście, iż nadal można dyskutować w internecie również bez nienawiści i wściekłości do oponentów w wymianie słów (bo o wymianie logicznych i racjonalnych myśli trudno przecież pisać). Nawet przyjęta przez posłów i senatorów PiS 31 grudnia 2015 r. nowa ustawa o mediach publicznych nie zabroni widzom i radiosłuchaczom odbierania informacji o Polsce, Europie i innych krajach świata, gdyż dzisiaj obywatele naszej Ojczyzny mają dostęp do publicznych mediów, takich jak np. BBC i CNN. Tak że zaplanowane przez szeregowego posła na Sejm VIII kadencji i prezesa PiS zdobycie czwartej władzy (TVP i Polskiego Radia, o wolnej prasie nie wspominając) zakończy się śmieszną i tragikomiczną w swej istocie klęską.

  47. Bardzo pięknie pan Profesor to ujął, bardzo prosto i zrozumiale.
    Trudno się nie zgodzić.

    Bywam na blogach Polityki od dobrych paru lat i jakoś nie mogę sobie przypomnieć tego żaru odpolitycznienia mediów publicznych ani w artykułach Gospodarza ani pana Passenta ani innych w czasach poprzednich.

    Można pomyśleć, do tej pory media publiczne były całkowicie apolityczne.

  48. J.B,
    Ależ oczywiście! Nie będzie nam obciągać jakaś Ukrainka, czy inna niewierna!
    Tylko legitymująca się świadectwem chrztu i innymi dowodami potwierdzającymi bycie prawdziwą polką.
    Przecież oni mają hopla – wszystkiego się można spodziewać.

  49. Telemach (2 stycznia godz. 20:06)
    Tzw. publicznych mediów (n.p. PBS) to w USA nikt praktycznie nie ogląda i nie słucha (podobnie jak na przykład ABC w Australii), a poza tym, to są one tam (zarówno w USA jak też i Australii) wybitnie prorządowe, w tym sensie, że popierają one w zasadzie bez zastrzeżeń linię polityczną obu jedynie tam liczących się partii politycznych, czyli w USA demokratów i republikanów a w Australii liberałów i laburzystów. PBS tak samo jak ABC jest za kapitalizmem, wolnym rynkiem i brudnymi wojnami prowadzonymi przez USA (przy pomocy Australii) na całym świecie. Podobnie jest z BBC, które jest od lat wyraźnie tubą reklamową brytyjskiego establishmentu, popierając także i bez zastrzeżeń kapitalizm, wolny rynek oraz udział Zjednoczonego Królestwa w brudnych wojnach toczonych przez USA.

  50. Tete (3 stycznia godz. 0:11)
    Co więc konkretnie złego widzisz w dekomercjalizacji takich instytucji jak Telewizja Polska, Polskie Radio i Polska Agencja Prasowa i w tym, że kierownictwo tych instytucji ma być wybierane przez Radę Mediów Narodowych, składającą się z ekspertów wybranych przez Sejm, Senat i Prezydenta RP, a więc organów władzy pochodzących z wolnego, demokratycznego wyboru? Wolałbyś może, aby to kierownictwo było arbitralnie nominowane przez zarząd „Platformy” i „Nowoczesnej” oraz PSL-u? Poza tym, to przypominam ci, że PiS ma obecnie większość w Sejmie i Senacie. Czyżbyś więc kwestionował wyniki wyborów?

  51. Prof. Hartman (czytam felietony w Polityce, dziękuję)
    U Pana zauważyłam dwóch agitatorów PIS, którzy chyba biorą pieniądze za swój bełkot.
    Ich nicki to Mauro Rossi i Jacek NH.
    Co ich skłania do psucia powietrza w Loose Blues?

  52. wpis troche nie na temat ale moze nie do konca. Wlasnie przeczytalem wpis niejakiej Pawlowicz – poslanki niestety – do Sejmu RP. I sluchalem w radio niejakiego Kuzmiuka, „ktoren” pobiera pensje w Euro-Parlamencie. Oboje reprezentuja oboz wladzy i niesteyy 20 czy wiecej procent spoleczenstwa. Jakim cudem takie chamy, buraki, bezmozgowcy i szuje rzadza dzisiaj Polska? Cos straszego musielismy, jak Narod, zrobic w przeszlosci, ze Stwqorca nas tak karze. Moze to i dobrze, ze takie zera sa u wladzy, bo zeby bylo dobrze musi najpierw byc zle albo bardzo zle. Smierdzi mi w Polsce PRL-em, Orwellem, Niemcami lat 30. Teraz to juz pewne, ze pazdziernikow wybory cofnely Polske 30 lat. I nie nam swiat doganiac! Ale na skansenie tez da sie zarobic a wkrotce cala Polska bedzie jednym i wielkim skansenem.

  53. kowalski-the poof
    You’re sitting and sitting like retard (das Du bist) in front of that cheap computer, your hemorrhoids are growing and growing …
    Getting inflamed …
    Now, you can’t even to take a crap, not mentioning of getting humped
    – your anus is on fire.
    So, you feel like shit and look you like shit. But you can’t stop it. Warum schreibt ihr immer scheiße ?
    Over and over again, like retard (das Du bist).
    You’re in the old queers’ hell.

  54. Dopoki media z nazwy jedynie publiczne kierowane byly przez radiokomitet wybrany przez PO, PSL i sld dla Gospodarza bylo cacy.

    Obudzil sie teraz za pozno .
    Jak zwykle przez ten fakt pozbawiony nawet sladowej wiarygodnosci

  55. Na wczorajszej imprezce kolega zauwazyl, ze PiS musi zdawac sobie spraw z tego, ze nalezace dzis do nich media moga nalezec do kogos innego jutro – na tej samej zasadzie. No i co oni powiedza wowczas?

    Odpowiedzialem mu, ze oni juz dzis wiedza co powiedziec wowczas. Wiedza, ze wowczas wydra mordy na razaca niesprawiedliwosc i oszustwo.
    A gdy ktos im przypomni, ze do wczoraj robili to samo to oswiadcza, ze dojrzeli i zmienili zdanie.

    Do tego czasu, jednak, bedzie mozna ogladac i sluchac wiecej Dudy, Kaczora, Terlikowskiego, kolejnych seriali o zakonnikach i ksiezach, mszy porannych, poludniowych, popoludniowych i wieczornych, a czasem nocnych, wizyt zaprzyjaznionej telewizji Trwam, i Republika, oraz rewizyt… A jedynie przez jedna kadencje tak zamieszaja wode w glowkach parafian, ze trudno bedzie ja odmieszac przez trzy kolejne kadencje – nawet gdy przegraja po tej jednej.

  56. Charlota
    3 stycznia o godz. 13:23
    Paweł Markiewicz
    3 stycznia o godz. 14:35

    Trzymając się centrolewicowego charakteru blogu prof. dr. hab. Jana Hartmana, który ogłosiła dawno, dawno temu @mag na blogu red. Daniela Passenta i który czytam również tu, proszę zauważyć, że:
    – liczni agenci PiS zaczynają już wątpić w siłę rażenia swoich bełkotliwych argumentów ( Mauro Rossi ogłosił wczoraj, że opuszcza blog red. Passenta);
    – tak zwana profesor Krystyna Pawłowicz, posłanka PiS VII i VIII kadencji Sejmu (najbrzydsza polska „uczona”) zaczęła gonić w piętkę i stwierdziła w dyskusji na temat „małej” ustawy o mediach publicznych, że muszą być one rządowe i prowadzić agitację i propagandę umacniającą „Dobrą Zmianę” w III RP;
    – inni agenci PiS, publikujący na różnych blogach „Polityki”, których opłaca Wydział Prasy, Radia i Telewizji Komitetu Politycznego tej partii (primo voto Porozumienie Centrum, założone w maju 1990 r. przez braci bliźniaków jednojajowych Lecha i Jarosława Kaczyńskich), są od kilku tygodni zagubieni, o czym świadczy rozbieżność ich blogowych wystąpień – bez jednoznacznych instrukcji z Centrum Dowodzenia PiS na Nowogrodzkiej;
    – pisowskie trolle straciły chyba wiarę w potrzebę głoszenia „prawd objawionych” swego wodza, szeregowego posła w VIII kadencji Sejmu prezesa Jarosława Kaczyńskiego oraz orędzi prezydenta doktora nauk prawnych Andrzeja Dudy i przewodniczącego klubu parlamentarnego PiS Terlikowskiego, byłego dziennikarza prasy podziemnej w okresie stanu wojennego w PRL, i piszą coraz głupsze komentarze na znanych mi blogach lewicowych, centrolewicowych i centroliberalnych.

  57. Hahaha … hihihi … (3 stycznia o godz. 17:17)
    1. Jesteś chamem – nikt ci tego jeszcze nie powiedział?
    2. Jakim cudem ten twój chamski post znalazł się na tym blogu?
    3. To nie jest blog anglojęzyczny.

  58. @_sens
    Pisze Pan „Media polskie dopiero się odrodzą Panie Hartman. To, ze Wy zostaniecie odcięci od koryta to akurat bardzo dobrze.”
    Proszę wyjaśnić, kogo oznacza to „Wy”?
    – prof. Hartmana? Aha, faktycznie, tak się kaprale w LWP zwracali do szeregowych a milicjanci do obywateli. Panie Prof., niech Pan przy okazji opisze nam to swoje koryto.
    – mnie? no cóż, ryj zapewne mam ale gdzie to koryto? Jeżeli je przeoczyłem, to proszę zdradzić gdzie ono jest.
    – „określone siły, które z określonych pozycji”? To też już było za czasów Bieruta i Gomułki i nie sprawdziło się.

    A więc?

  59. Drodzy czytelnicy, proszę się dowiedzieć z jakiego tytułu dymisjonował niemiecki prezydent Wulff (podpowiem – m.in. dał się zaprosić na wakacje na Majorkę przez prywatnego biznesmena, co uznano za niebezpieczne związki z prywatną przedsiębiorczością), niemiecka minister zdrowia (pojechała na wakacje do Hiszpanii korzystając ze służbowego auta).
    W Niemczech jest nie do pomyślenia, żeby politycy wpływali na dziennikarzy. A jak któryś próbuje, to dopiero się dziennikarze rozsierdzają!
    Gdyby władza niemiecka tak się zachowywała jak polska, to już dawno byłby skandal i władza skruszona podawała by się do dymisji.

  60. Zadziwiające w większości komentarzy jest to, że w oparciu o niedobre doświadczenia z pprzeszłości formułują niemożność odpolitycznienia mediów.

    Wynika to z poznawczego deficytu: media publiczne w krajach bądących demokratycznymi wzorcami nie są apolityczne a próby postulowania ich apolityczności zbudziłyby wśród obywateli niepomierne zdumienie. Domaganie się apolityczności mediów jest nie tylko antydemokratyczną utopią, są całkowitym nieporozumieniem. Obywatel jest (i powinien być) zwierzęciem politycznym. To różni go od poddanego.

    Apolityczność mylona jest notorycznie z odpartyjnieniem. Pożądane jest odpartyjnienie gremiów nadzorujących media, nie zaś ich apolityczność. Istnieją rozliczne wzorce w większości krajów UE jak można to zrobić i jakie rozwiązania funkcjonują w sposób zadowalający.
    Upartyjnienie mediów wynika z pozostawienia politykom (wybranym lub nie) wyłączności na wybór gremiów. Mają oni monopol i nie mają zamiaru z niego w Polsce zrezygnować.
    Wypadałoby się jednak uderzyć we własne piersi: czy naprawdę jako społeczeństwo stanowczo i głośno się tego domagaliśmy? Może obecna, skandaliczna mała ustawa medialna jest kroplą goryczy przeleewającej czarę i wreszcie zaczniemy?

    Zgadzam się z twierdzeniem Prof. Hartmana że media publiczne to my. Ich jakość jest pochodną naszej mobilizacji ale niestety również dotychczasowych zaniechań, obojętności i lenistwa

  61. „Dobrze, już cenzurujemy”. Nieznana taśma TVP z Komorowską! Ten krótki filmik to gwóźdź do trumny obecnego kierownictwa TVP. Na nagraniu… widać jak Joanna Osińska, prowadząca program „Minęła dwudziesta” TVP Info, w trakcie spotkania z Anną Komorowską (już po wywiadzie z prezydentową) prosi ją o akceptację pomysłu na kolejne nagranie. Zapewnia, że ocenzuruje, co potrzeba, i chwali żonę prezydenta Komorowskiego… Po zakończeniu nagrania Anna Komorowska zwraca się prawdopodobnie do urzędniczki z Kancelarii Prezydenta, o imieniu Iza: – Pani minister słuchała. Tu bym chciała, żeby pani minister ocenzurowała. W tym momencie gorliwością wykazuje się redaktor Osińska: – Dobrze, już cenzurujemy. Ja słuchałam, więc wydawało mi się, że wszystko było dobrze. Bardzo ładnie o tej atmosferze… – chwali prezydentową dziennikarka..”

css.php