Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

28.01.2016
czwartek

Jeden dzień z życia PRL

28 stycznia 2016, czwartek,

Kolejny dzień przaśnej rzeczywistości PRL (Pisowskiej Rzeczypospolitej Ludowej) jakby z tych bardziej hucpiarskich.

Czytamy, że prokurator nasłał policję na chłopaka, który śmiał puścić Czcigodnego Pana Prezydenta przodem do tyłu. Dalej dowiadujemy się, że trudny koalicjant i wielce szorstki przyjaciel pana Kaczyńskiego otrzymał parę moniaków (20 mln) na działalność w zakresie „kultury medialnej”, którą tak świetnie znamy z Radia Maryja. Poszło z dotacji do teatrów (I dobrze! Mniej pornografii i bluźnierstw!).

Następnie towarzyszom z PiS coś się pomyliło na komisji i przegłosowali poprawkę do ustawy o prokuraturze, żeby jednak prokurator nie mógł robić, co chce. Ale zaraz się skapnęli, powtórzyli głosowanie i już możemy być spokojni, że jak „w interesie społecznym” to jednak może sobie robić, co mu się żywnie podoba. To zresztą tylko jeden z elementów państwa policyjnego, którym za parę tygodni stanie się nasza socjal-katolicka ojczyzna. Nie mogę się już doczekać! Ociec siedzieli, dziadek siedzieli, to co se mam i ja nie posiedzieć? Dadzą mi może potem jaki medal albo rentę kombatancką?

Jednak (jak na razie) przebojem dnia jest debata sejmowa i stanowisko rządu w sprawie obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej proponującej zmiany w systemie oświaty, uwalniające państwo od ciężaru opłacania lekcji religii i oddające inicjatywę organizowania lekcji religii w szkołach ponadgimnazjalnych samym uczniom. Poziom „debaty” w Sejmie mniej więcej maglowy („walka z Panem Bogiem!”, „co wam przeszkadza ewangelia!” itp.), ale popis ministra edukacji, prezentującego „stanowisko rządu”, ustala nowy standard odmóżdżenia, prawnej ignorancji i bezczelności władzy. Warto przytoczyć ten:

„Rząd negatywnie ocenia zmiany zawarte w projekcie obywatelskim. […] W odniesieniu do propozycji wprowadzenia zasady mówiącej o tym, że decyzja o udziale w lekcjach religii należałaby wyłącznie do uczniów, rząd podkreśla, że może to stanowić istotne naruszenie praw rodziców.

Konstytucja RP (art. 48) gwarantuje bowiem rodzicom prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie powinno uwzględniać poziom dojrzałości dziecka, wolności jego sumienia i wyznania. Z tego względu art. 12 ustawy o systemie oświaty, przyznający prawo decydowania o uczestnictwie w lekcjach religii w publicznych szkołach ponadgimnazjalnych osobom pełnoletnim, zdaniem rządu doskonale respektuje zasadę budowania właściwych relacji w rodzinie i współuczestniczenia w podejmowaniu decyzji w miarę pogłębiania dojrzałości dziecka.

Kolejna kwestia dotyczy wprowadzenia zakazu finansowania lekcji religii za środków publicznych.

Według rządu, finansowanie zajęć z religii przez kościoły lub inne związku wyznaniowe, czyli praktycznie przez rodziców, którzy są członkami tych wspólnot religijnych, byłoby naruszeniem dwóch zasad konstytucyjnych: wolności religii i bezpłatności nauki.

Art. 53 ust. 4 Konstytucji mówi o tym, że religia kościoła czy związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej może być przedmiotem nauczania w szkole. Z tego względu wprowadzenie odpłatności za uczestnictwo w nauczaniu religii, organizowanej w szkole publicznej, mogłoby być odbierane jako naruszanie zagwarantowanej wolności religii”.

Komentowanie takich bzdur jest samo w sobie poniżające, ale cóż robić – trzeba się przyzwyczaić. Swoją drogą to bardzo miłe, że rząd dowiedział się o istnieniu konstytucji. Może kiedyś ją przeczyta i doczyta się, że w art. 25 jest mowa o bezstronności państwa w sprawach przekonań religijnych. Może jakiś bardziej kumaty zada sobie nawet pytanie, jak się ma finansowanie religii na wszelkie możliwe sposoby do owej bezstronności… Może to jest „finansowanie bezstronne”? Zresztą mniejsza o to – dość już na to atramentu wylałem. Wróćmy do mądrości konstytucyjnych „stanowiska rządu”.

Powołany art. 48 konstytucji mówi: „Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania”. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że starsze dzieci (a już na pewno w wieku ponadgimnazjalnym) mogą korzystać z wolności sumienia.

Trudno wyobrazić sobie, na czym mogłoby to korzystanie polegać, gdyby mogły być zmuszane do uczestniczenia w lekcjach religii. Tymczasem zgodnie z dokumentem ministerstwa niepełnoletni w ogóle nie mają prawa do odmowy uczęszczania na lekcje religii! I nazywa się jeszcze ten stan doskonałym oraz określa jako „współuczestniczenie”. Włos się na głowie jeży na myśl, że rządowi PRL wydaje się, że konstytucja gwarantuje rodzicom i szkole prawo do stosowania przymusu religijnego wobec siedemnastolatków!

Z drugiej części rządowej wypociny dowiadujemy się ni mniej, ni więcej, że „wprowadzenie odpłatności za uczestnictwo w nauczaniu religii mogłoby być odbierane jako naruszenie zagwarantowanej [konstytucyjnie] wolności religii”. A to ci dopiero wrażliwość konstytucyjna! Brawo!

To może niech rząd łaskawie zwróci uwagę, że finansowanie nauczania religii, uczelni katolickich etc. etc., jak również krzyż w Sejmie etc. etc. mogłoby być odbierane jako pozostające w ewentualnej z pewną taką nieśmiałością poniekąd niepełnej harmonii z konstytucyjnie gwarantowaną bezstronnością religijną państwa.

Ale mniejsza i o to. Otóż trzeba naprawdę być idiotą, żeby doczytać się w projekcie społecznym propozycji, aby lekcje religii były odpłatne. Ale minister nie jest idiotą i manipuluje rozmyślnie. Więc może przypomnijmy, że idea jest taka, iżby każdy związek wyznaniowy sam finansował upowszechnianie swoich poglądów i wiary. Natomiast jeśli ten związek religijny jest jednocześnie państwem (a tak jest w przypadku Kościoła katolickiego), to chyba dość logiczne jest, że to raczej to państwo, którego owa religia jest państwową doktryną, płaci za jej propagowanie, nie zaś państwo ogłaszające w konstytucji swoją religijną bezstronność.

Największe kuriozum tkwi jednak w czymś innym. Otóż wydaje się, że rząd PRL wyobraża sobie, że warunkiem wolności religijnej jest opłacanie przez państwo nauczania religii! No, na to jeszcze chyba przed pisarczykiem z MEN nie wpadł nikt. Cóż za wkład do światowego konstytucjonalizmu! Dotąd myśleliśmy, że wolność religijna polega na swobodnym wyznawaniu i praktykowaniu dowolnej religii. A teraz wiemy już, że obejmuje prawo do kasy!

No to, panie Jarku, skoro powiedziało się A, to trzeba powiedzieć B i Z! Jeśli katolicy mają konstytucyjnie gwarantowane prawo do finansowania lekcji religii przez rząd, gdyż wynika to z ich wolności religijnej, to trzeba czym prędzej udzielić tego prawa wszystkim innym wyznaniom. To są prawa podstawowe, więc nie ma wykrętów. Jak się zgłosi jakiś czciciel Zeusa albo Zaratustry, to trudno – konstytucja rzecz święta! Dobrze, że chociaż ja się nie zgłoszę. 500 zeta na dziecko też nie dostanę, bo dziecko już za stare. Cóż, wzorowy ze mnie obywatel, panie Jarku kochany!

A dzień sejmowy toczy się dalej…

PS. Podobno z tymi 20 mln PiS się opamiętał. Ale za to przywalił w Rzecznika Praw Obywatelskich, zmniejszając jego budżet o 10 mln zł. Nie mieliśmy co do tego żadnych wątpliwości… Na odlew w pysk każdemu, kto waży się bronić jakichś tam lewackich i pedalskich „praw obywatelskich”. Jeszcze tylko ustawka skracająca kadencję RPO i już będzie można Bodnara no, ten tego. Ile mu dajecie? Rok?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 48

Dodaj komentarz »
  1. To wszystko, co Pan Profesor napisał o jednym dniu z życia PRL nie jest, niestety, śmieszne. Przypomina najgorsze czasy poprzedniego PRL z lat 1948 – 1956, gdy budowano w naszym kraju ustrój wzorowany na istniejącym w ZSRR do czasu XX Zjazdu KPZR. Dopiero po wydarzeniach październikowych w Polsce w 1956 r. rozpoczął się nowy rozdział w najnowszej historii Polski, w którym byliśmy „najweselszym barakiem w obozie socjalizmu”. Teraz, od 25 sierpnia 2015 r., nastąpiła powtórka z historii, która jest ponurą tragifarsą i stanowi krzyżówkę sanacji w II RP z „dobrą zmianą” w III RP.

  2. Dodajmy jeszcze perfumowanie ludzi przez ZOMO, polewanie protestujących wodą kolońską… itd. Istny dziś PRL. Myślę, że prof. Hartmana stać na więcej.

    A, nic a nic żaden dzień i żadna noc za czasów PiS-u nie różnią od czasu za władzy PO. Nic a nic. Ciekawe jednak, czemu pan Hartman klęczał przed PO i nie był taki bojar, jak teraz…

  3. Ciarki mnie przechodzą po plecach, gdy pomyślę, że kolejnym komentarzem będzie „przedruk” złotej myśli „Matki Kurki”, fragment tekstu z „Frondy”, czy innego „Wprost” za sprawą naszego niestrudzonego Jacka, NH.
    A kysz.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. PRL to był całkiem dobry system i – co bardzo ważne – wtedy „Polityka” to było pismo, za które chciało się dużo zapłacić, nie to, co teraz…

    Może pan Hartman wie, jak PiS zmusił „Politykę” – pismo heroicznie broniące demokracji i wolności słowa – jak więc PiS zmusił „Politykę” do stosowania cenzury większej, niż cenzura w PRL-u? No, chyba że to cud.

  6. Prędzej się doczekamy, sprawdzania listy obecności na niedzielnej mszy dla młodzieży szkolnej. Niedługo, samo chodzenie na religię nie wystarczy, msza będzie obowiązkowa.

  7. Teraz będą dwie ręce nachalnie podsuwane do wiernopoddańczego pocałowania – księdza i prezesa. Dobra nowina z dobrą zmianą razem. Czyli jest „dobrze” a będzie jeszcze lepiej???

  8. Faktem jest, że lata PRLu (poza latami 1980tymi, ale to jest osobny temat) były najlepszymi latami dla zwyczajnych, uczciwych, pracujących Polaków w całej, ponad 1000-letniej, historii Naszej Ojczyzny.

  9. „Ciekawi mnie, czy prawdziwe są teorie, że transformacja w Polsce była zaplanowana w najdrobniejszych szczegółach przez kilka osób z MSW oraz z Moskwy w porozumieniu z organizacjami przestępczymi.” Komunistów należało wyeliminować po 1989 roku, a nie dogadywać się ze zdrajcami Polski i Polaków. Kto raz wziął pieniądze od Kremla, musi mu służyć do końca. W przeciwnym przypadku będą konsekwencje.

  10. PRL. PRL…

    W PRL-u żaden tekst pana Hartmana by się nie ukazał w „Polityce”. Żaden. „Polityka” w PRL-u miała wysoki poziom, tak marna intelektualnie propaganda pana Hartmana nie miałaby najmniejszej szansy na publikację… Jak tu nie mówić, że wszystko schodzi na…

  11. „Jeśli katolicy mają konstytucyjnie gwarantowane prawo do finansowania lekcji religii przez rząd, gdyż wynika to z ich wolności religijnej, to trzeba czym prędzej udzielić tego prawa wszystkim innym wyznaniom. To są prawa podstawowe, więc nie ma wykrętów.”

    Niczego tu nie trzeba udzielać szanowny Profesorze, Konstytucja to gwarantuje.
    Należy tylko wyekzekwować.

    Troszeczkę realizmu panie Profesorze. W kraju w którym około 90% obywateli deklaruje swoją katolickość i 90% dzieci chodzi na religię chce Pan usunąć religię ze szkoły.

    Co do płatności za nauczanie religii w wypadku usunięcia tejże ze szkoły to, moim zdaniem, jest to bardzo prawdopodobne, wręcz pewne.

    Będzie co łaska ale 500 się należy.

    Przeżyłem kilkanaście lat w PRL-u i nie było tak źle.
    Nawet Pietrzak był śmieszny.

  12. Jacek z NH
    Wiadomo jest, że działalność „Solidarności” w Polsce we wczesnych latach 1980-tych była szeroko wspierana w Waszyngtonie, oraz że to wsparcie nie spowodowało w oczach amerykańskiej opinii publicznej takiego oburzenia politycznego, który towarzyszyło innym działaniom tajnych służb USA.
    Opisując działalność CIA w Polsce, Bob Woodward sprawiał na swoich czytelnikach wrażenie, że w roku 1984 roku działania tej Agencji, były „nieznaczne” [Bob Woodward, „Zasłona – Tajne Wojny CIA 1981-1987” – „Veil – Secret Wars CIA 1981-1987” (Simon and Schuster, New York, 1987, strona 375).]: „Mały tajny kanał, który za pośrednictwem organizacji Kościoła Katolickiego w Polsce przekazał fundusze CIA w wysokości od 20 do 30 tysięcy dolarów USA do rąk NSZZ Solidarność, został zamknięty z powodu ryzyka politycznego.”
    Jednakże później ujawnił on, że skala operacji CIA był znacznie większa, niż on to sugerował. Carl Bernstein, w „ Świętym Przymierzu” („The Holy Alliance’”) w “Time” z 24 lutego 1992, na stronie 28, poinformował, że „tony sprzętu – faksy (pierwsze w Polsce), prasy drukarskie, nadajniki radiowe, telefony, krótkofalówki, kamery wideo, kserokopiarki, teleksy, komputery, procesory tekstu (word processors) były przemycane do Polski za pośrednictwem kanałów utworzonych przez księży, amerykańskich agentów i przedstawicieli amerykańskiej centrali związkowej AFL-CIO oraz europejskich ruchów pracowniczych. Pieniądze dla zdelegalizowanego związku „Solidarność” pochodziły z funduszy CIA, Narodowej Fundacji na rzecz Demokracji (the National Endowment for Democracy), tajnych kont watykańskich i zachodnich związków zawodowych. Całkowity koszt tych działań nie jest znany, ale inne źródła mogą być wykorzystane do oceny ich wielkości. Nie można też wykluczyć, że pomoc CIA dla Solidarności zbliżyła się do poziomu działalności tejże Agencji w Afganistanie.”

  13. Publikowano wcześniej informacje o przyjaznych relacjach Wojtyły i Dziwisza z Marcialem Maciel Degollado. Oszustem i pedofilem. Ileś tam tysięcy dolarów przez ręce Dziwisza, za wiedzą Wojtyły zostały przeszmuglowanych kanałami kościelnymi dla Solidarności. Ktoś się nimi podzielił. A rodowód wolności i niepodległości ma bardzo podłe i cuchnące korzenie.

  14. Szacowny Panie Janie,

    podzielam Pana percepcję w wielu punktach, podobnie, jak sądzę, dostrzegam niebezpieczeństwa płynące z demontażu prawnych ram demokracji.

    Ale zapewniam Pana, że przesada w sprawach mało istotnych nie jest dobrą drogą i nie przydaje wiarygodności tekstowi. Pisze Pan:
    „Czytamy, że prokurator nasłał policję na chłopaka, który śmiał puścić Czcigodnego Pana Prezydenta przodem do tyłu.”

    Ano, czytamy. Ale pies mimo wszystko pogrzebany jest gdzie indziej i może warto go odgrzebać?
    Tym co wzburzyło wielbiciela PADa do tego stopnia, że złożył donos o szarganie świętości nie był fakt puszczenia filmu od tyłu lecz sugestia popełnienia kradzieży przez prezydenta i jego nietrzeźwości zawarte w tytule. Można nie podzielać wrażliwości denuncjatora ale nie oddalajmy się od faktów. Tym co uruchomiło dalszy ciąg zdarzeń nie był nowy zglaszachtowany partyjno-zamordystyczny pion śledczy lecz działający w ramach ancien regime fenomen, który Niemcy nazywają „vorauseilender Gehoersam” ,co można przetłumaczyć na angielski jako „anticypatory obedience” a na polski wcale, tzn. można ale długo i skomplikowanie.

    Nie pomagamy dobrej sprawie ani przemilczeniem, ani wyolbrzymieniem, ani przesadą.

    Z wyrazami szacunku.

  15. .” Komunistów należało wyeliminować po 1989 roku, a nie dogadywać się ze zdrajcami Polski i Polaków.”

    Drogi Panie Jacku NH,
    to jest nader interesujący pogląd. Proponuję Panu ciekawy intelektualny eksperyment polegający na tym, że Pan zdefiniuje tych bliżej nieokreślonych „komunistów” (ze szczególnym uwzględnieniem ich przynależności etnicznej), a następnie podzieli się z nami swoimi poglądami na temat metod ich eliminacji.

    Dla ułatwienia podam Panu kilka liczb (stan na rok 1980):
    Ilość członków PZPR: 3,2 miliona (wraz z rodzinami około 10 milionów osób).
    Ilość członków określanych obecnie jako komunistyczne organizacji młodzieżowych (ZMS, SZSP, czerwone harcerstwo itp: około 4 milionów.
    Ilość członków ORMO: około 300.000 osób (z czego same tzw. grupy samoobrony partyjnej liczyły 60.000 osób)
    Ilość osób które w marcu 1980 roku udały się na wybory legitymizując władzę PZPR: praktycznie wszyscy uprawnieni do głosowania (99,7%).

    Niech Pan spokojnie napisze jak ta eliminacja miała według Pana w 1989 roku wyglądać.

  16. Przypominam o kciuku w dół – to jedyny sposób na mendy blogowe.

  17. Salomon by wolał, żeby te hale były pełne talerzy, których nikt nie chciał kupować.

  18. sugadaddy
    29 stycznia o godz. 12:04

    E, no, nie mów tak źle o sobie.

  19. Kolejny felieton szanownego Gospodarza bloga, powoduje, że jestem za a nawet przeciw … zgodnie z poglądami klasyka. Będąc dziecięciem zawsze intrygowała mnie wesołość ojca i dziadka, kiedy to w czarno – białym telewizorze ukazywał się starszy pan, który długo i namiętnie coś tam sobie mówił … był to Władysław Gomułka, którego ulubioną formą wypowiedzi było porównywanie Polski ówczesnej do Polski przedwrześniowej, co podobno trwało, i trwało, i trwało i końca nie można się było doczekać. Po latach, kiedy poznałem znaczenie; możliwości, granic i powagi, zrozumiałem, że przodkowie moi śmiali się i dowcipkowali właśnie z niestosowności takiego porównania. Nie można bowiem, porównywać jakiejkolwiek rzeczy czy jakiejkolwiek sprawy w czasie, z uwagi na oczywistą bezsensowność takiego porównania, wynikającą z bezpowrotnej zmiany okoliczności. Można porównywać tylko równolegle w mniej więcej takiej samej przestrzeni. Stad wesołość antenatów, którzy słusznie uważali, że takie porównanie pasuje jak pięść do nosa, mniej więcej tak jak pasuje zdanie pierwsze, felietonu naszego Gospodarza; ‚Kolejny dzień przaśnej rzeczywistości PRL (Pisowskiej Rzeczypospolitej Ludowej)’, gdzie istnieje wyraźna sugestia podobieństwa wyrażona przez zestawienie skrótowca PRL z prześmiewczą nazwą Pisowskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Nie ma takiego podobieństwa … przynajmniej w świetle przykładów, przytoczonych przez pana Profesora.

    Pierwszy przykład, prokuratura … pozwolę sobie na zwięzła historię. W II Rzeczpospolitej, urząd Naczelnego Prokuratora sprawował Minister Sprawiedliwości, co już wówczas było sprzeczne z dość powszechnym rozdziałem tych urzędów, w krajach rozwiniętej demokracji łącznie ze Stanami Zjednoczonymi … prawicy polskiej ideałem ustrojowym. W Rzeczpospolitej Ludowej albo jak kto woli PRL-u od 1950 roku na czele prokuratury stał Prokurator Generalny jako organ odrębny od Ministerstwa Sprawiedliwości, co było zgodne z powszechną już w krajach demokratycznych praktyką, łącznie ze Stanami Zjednoczonymi … prawicy polskiej ideałem ustrojowym. W III Rzeczpospolitej wrócono do ideałów II Rzeczpospolitej i połączono urząd Ministra Sprawiedliwości z urzędem Prokuratora Generalnego, co tym razem już znacznie się różniło od praktyki w rozwiniętych krajach demokratycznych i Stanów Zjednoczonych … prawicy polskiej ideałem ustrojowym … później, to chyba wiadomo, Platforma Obywatelska wróciła do modelu rozdziału tych dwóch urzędów ale wedle ulubionej przez siebie zasady ‚chciałam a boje się’ … czyli urzędy rozdzielono bez przeprowadzenia koniecznych wewnętrznych reform. Wydaję mi się, sądzę a nawet jestem pewny, że przykład prokuratury jako dowód na perelizację ustrojową pasuje jak pięść do nosa … c.b.d.u. Nie będę ukrywał, że jestem zdecydowanym przeciwnikiem łączenia urzędu Prokuratora Generalnego z urzędem Ministra Sprawiedliwości. Rozumiem też skojarzenia perelizacji wynikają z podporządkowania prokuratury władzy … tyle, ze w PRL-u było to podporządkowanie po przez upartyjnienie a w Polsce pisowskiej ale równie w trzeciorzeczpospolitnej, podporządkowanie prokuratury było i jest poprzez upartyjnienie a także, podporządkowanie organizacyjne. A więc nawet w tym zakresie analogia jest dość mętna.

    Drugi przykład … nauka religii w szkołach i jej źródła finansowania. Przypomnę, że w Rzeczpospolitej Ludowej, nauka religii odbywała się w parafialnych punktach katechetycznych i była finansowana przez rodziców. Prawie od ćwierćwiecza, po zmianach ustrojowych, na mocy konkordatu zawartego ze Stolicą Apostolską w dość kuglarskich okolicznościach, nauka religii wróciła do szkół łącznie z jej finansowaniem z budżetu państwowego. Ten stan rzeczy wynikał; w PRL-u z rzeczywistego rozdziału kościoła od państwa, w III Rzeczpospolitej z autonomii tych dwóch instytucji od siebie, czyli mydlenia oczu i bajeczkach o tym rozdziale. W każdym nowoczesnym państwie na miarę czasów i obyczajów, musi istnieć rozdział kościoła od państwa i nie ulega wątpliwości, skutkiem tego musi być prawidłowe rozwiązanie sprawy nauki religii. Najprostszym rozwiązaniem jest katecheza przykościelna. Dlatego też, nauka religii powinna odbywać się ; dla katolików przy kościołach, dla prawosławnych przy cerkwiach, dla wyznawców judaizmu w synagogach, dla muzułmanów w meczetach … a dla pastafarian w najbliższym sklepie z makaronem albo gdzie tam oni czczą Latającego Potwora Spaghetti. Podsumowując; ten przykład jako analogia do PRL-u? … ‚sorry’ aż się ciśnie pytanie o stan zdrowia.

    Pozdrowienia.

  20. Jak PiS zapanuje nad Polską, czasy PRL-u będą się jawić jako sielanka.

  21. Jacek, NH
    29 stycznia o godz. 1:42

    Drażnisz bodaj nie tylko mnie.
    Tekst: …„Ciekawi mnie, czy prawdziwe są teorie, że transformacja w Polsce…itd jest kompilacją słów Olafa Lubaszenki wyartykułowanych w wywiadzie udzielonym „Rzeczpospolitej” w dniu 29 sierpnia 2015 r. i komentarzy internautów z różnych portali.

    Proszę zauważyć, że na stronach internetowych, z których kopiujesz wklejane nam nieustannie fragmenty artykułów, wywiadów czy komentarzy, opatrzone są © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone. Czy nie przyszło Ci do głowy, pomijając całą obrzydliwość tego zjawiska, że korzystasz z czyjegoś dorobku intelektualnego, podpinając się podeń? Jak złodziej?

    Prezes z Tobą

  22. @@Telemach Jacek,NH
    „Eliminacja” której domaga sie Jacek,NH w czasach rewolucyjnych, najprościej, oznacza – „pod stienku”.
    Przynajmniej po kłopocie. Raz na zawsze.
    A teraz jak już 26 lat minęło, a właśnie w obecnym rządzie wielce patriotyczno-narodowym i w wiodącej partii roi się komuchów (Piotrowskich, Kryże, Czabanów, Wolskich itd) to mamy po ptakach czyli po herbacie itd.
    „Komuch”, „dziecko resortowe” byle było dziś sercem i myślą z PIS jest „swoje” i wszystko ma wybaczone.
    Że też tak oczywistej oczywistości troll Jacek i jemu podobni nie zauważają.

  23. @Telemach
    29 stycznia o godz. 10:39

    vorauseilender Gehorsam = wyprzedzające posłuszeństwo
    czyli zgadywanie i realizacja woli Szefa, zanim ten wyda odpowiednie polecenie.
    Zjawisko w Polsce wcale nie takie rzadkie, choć nie ma na nie jeszcze odpowiedniej nazwy.

  24. Telemach
    Owo „anticypatory obedience” to jest po naszemu „antycypowane (przewidywalne/przewidywane) posłuszeństwo”.

  25. Salomon
    NSZZ „Solidarność” powstał w roku 1980, za pieniądze CIA. Działalność „Solidarności” w Polsce we wczesnych latach 1980-tych była szeroko wspierana w Waszyngtonie, a to wsparcie nie spowodowało w oczach opinii publicznej oburzenia politycznego, który towarzyszyło innym działaniom tajnych służb USA.
    Opisując działalność CIA w Polsce, Bob Woodward sprawiał na swoich czytelnikach wrażenie, że w roku 1984 roku działania tej Agencji, były „nieznaczne” [Bob Woodward, „Zasłona – Tajne Wojny CIA 1981-1987” – „Veil – Secret Wars CIA 1981-1987” (Simon and Schuster, New York, 1987, strona 375).]: „Mały tajny kanał, który za pośrednictwem organizacji Kościoła Katolickiego w Polsce przekazał fundusze CIA w wysokości od 20 do 30 tysięcy dolarów USA do rąk NSZZ Solidarność, został zamknięty z powodu ryzyka politycznego.” Jednakże później ujawnił on, że skala operacji CIA był znacznie większa, niż on to sugerował. Carl Bernstein, w „ Świętym Przymierzu” („The Holy Alliance’”) w “Time” z 24 lutego 1992, na stronie 28, poinformował, że „tony sprzętu – faksy (pierwsze w Polsce), prasy drukarskie, nadajniki radiowe, telefony, krótkofalówki, kamery wideo, kserokopiarki, teleksy, komputery, procesory tekstu (word processors) były przemycane do Polski za pośrednictwem kanałów utworzonych przez księży, amerykańskich agentów i przedstawicieli amerykańskiej centrali związkowej AFL-CIO oraz europejskich ruchów pracowniczych. Pieniądze dla zdelegalizowanego związku „Solidarność” pochodziły z funduszy CIA, Narodowej Fundacji na rzecz Demokracji (the National Endowment for Democracy), tajnych kont watykańskich i zachodnich związków zawodowych. Całkowity koszt tych działań nie jest znany, ale inne źródła mogą być wykorzystane do oceny ich wielkości. Nie można też wykluczyć, że pomoc CIA dla Solidarności zbliżyła się do poziomu działalności tejże Agencji w Afganistanie.”
    Patrz: http://www.globalsecurity.org/intell/ops/solidarity.htm

  26. Telemach:
    ” – podzieli się z nami swoimi poglądami na temat metod ich eliminacji.”

    This is how it should be done:
    First; you do not punish offspring or family for the sins of SOB commie bastard father or bitch mother.
    Secondly; you do eliminate from the public life every SOB commie bastard. Period! They may have/own private enterprise but never, ever be in charge anything public.
    Thirdly; sins of the youth (commie pioneers and alike) can be forgiven under one condition; you renounce your past as stupid shit done by the stupid kid.

    Poland needed decommunization the way Americans did denazification.
    Can you imagine Herr Dr. Roland Freisler as Herr Präsident of BVerfG?
    No, you cannot!
    Tovarisch Rzeplinski was a member criminal organization The Polish United Workers’ Party (PZPR) and now he is in charge of Constitutional Tribunal.
    Unfuckinbelievable (!), don’t you agree?

    I did this as transparent as I could; very simple explanation specifically design for the simpleton like yourself. If you’d need any additional explanation, just ask, but nicely.
    Do you get me sweetheart?

  27. lspi
    28 stycznia o godz. 21:40

    To wszystko, co Pan Profesor napisał o jednym dniu z życia PRL nie jest, niestety, śmieszne. Przypomina najgorsze czasy poprzedniego PRL z lat 1948 – 1956
    Szanowny Panie,
    a czy niebyl to przypadkiem okres, w ktorym „wasze matki i wasi ojcowie”
    gnebili „odchylencow prawicowo-macjonalistycznych”.
    Czyz to nie „odchylency” tacy jak Gomulka czy Moczar zamienili Polske w „najweselszy barak” po okresie Bermanowsko-Mincowskiej smuty?
    Zalosne i smieszne zarazem, gdy stalinieta stroja sie w piorka „obroncow demokrycji”

  28. Sztubak. Pamiętasz kilkanaście lat PRL-u i zapewne chodziłeś do szkoły podstawowej, jednakże nie przykładałeś się do nauki j.polskiego. Od Twojej ortografii bolą zęby.

  29. Leonid
    29 stycznia o godz. 17:17
    Na temat przepływu dolarów z CIA do Solidarności mało się jeszcze wie. Pisał o tym m.in Schweizer w książce Victory. Wspomina tam o nocnych spotkaniach w Watykanie Wojtyły z szefem CIA. Co było ewidentną zdradą, zważywszy na wycelowane na Polaków rakiet NATO. Podobnie jak dzisiejszy zdrajca bohater Kukliński. na dywersję zagraniczną USA wydaje ogromne pieniądze, mając do tego potężny aparat CIA i podporządkowane mu inne organizacje typu NGO, jak m.in. USAID. Sami przyznali się, że na antyrosyjski pucz na Ukrainie wydali 5 miliardów. Tak czy owak ta tzw opozycja demokratyczna, którą w rzeczywistości stanowił prawie cały naród, walczyła o wolność raczej dla siebie, za obce dolary. Taka sobie targowica. W sumie dla USA niewielkie, gdyż znali oni ówczesną wartość dolara. Za to masz wolność, nareszcie prawdziwą władzę kościoła i obcych banków. Złośliwcy mówią, że jesteśmy kolonią sterowaną przez agencje ratingowe i NATO.

  30. mag
    29 stycznia o godz. 16:29

    No, racja, racja i to nawet święta racja!

    Np. komunistka w 1968 zaciekle zwalczająca w pewien naród dziś to czołowy polityk PO.

  31. Haha – tyle, że Amerykanie rozmyślnie NIE zdenazyfikowali RFN, a nawet zaprosili do siebie zbrodniarza wojennego, oficera SS, niejakiego von Brauna na stanowisko dyrektora NASA. Można więc powiedzieć, że Amerykanie polecieli na Księżyc po trupach Polaków, zamęczonych pracą ponad siły w niemieckich fabrykach rakiet,którymi podczas II WŚ kierował ów von Braun. 🙁

  32. Le Var
    Racja: skandalem jest, że po roku 1989 wypłynęli w Polsce tacy „demokraci” jak J. Kuroń – czołowy aktywista stalinowskich organizacji młodzieżowych i jego prawa ręka czyli A. Michnik czy też L. Balcerowicz – znany specjalista od ekonomii politycznej socjalizmu, wykładowca tzw. WSNS przy KC PZPR, czyli kuźni bolszewickich kadr partyjnych. 🙁

  33. @Hahaha … hihihi

    jest jakiś poważny powód aby przejść w tej dyskusji na jakiś odmienny język? Pytam, bo nie wiem. Ale pomijając ten irytujący szczegół, to wkradło się Panu do tyrady kilka zabawnych pomysłów, i kilka nieścisłości.
    >>>Secondly; you do eliminate from the public life every SOB commie bastard. Period! They may have/own private enterprise but never, ever be in charge anything public.<<>>Can you imagine Herr Dr. Roland Freisler as Herr Präsident of BVerfG?
    No, you cannot!<<<

    No, Rolanda Freislera z pewnością nie. Ale fakt przynależności p. Rzeplińskiego do PZPR (zanim z niej 36 lat temu wystąpił) doprawdy nie stawia go na jednym poziomie z Freislerem. Jeśli już, to raczej z Carlem Carstensem, którego droga od członka NSDAP do nieskazitelnego demokraty, prezydenta RFN i ulubionego sojusznika amerykańskiego rządu powinna Pana zastanowić.

    A tak nawiasem: w pierwszym rządzie Adenauera była prawie połowa ministrów należących uprzednio do NSDAP. A w dowódctwie Bundeswehry to już zupełnie ho, ho i jakoś to amerykańskiemu sojusznikowi w latach 50tych nie przeszkadzało. Ma Pan jakieś wytłumaczenie w nawiązaniu do kwestii denazyfikacji?

    W tym świetle to co Pan pisze jest najzwyczajniej śmieszne:

    Tovarisch Rzeplinski was a member criminal organization The Polish United Workers’ Party (PZPR) and now he is in charge of Constitutional Tribunal.

    No cóż, większość tych, którzy coś w latach 60-tych lub 70-tych zrobili, aby w Polsce zakończyły się rządy PZPR była uprzednio w jej szeregach. Kiedyś tam. Ma pan moim zdaniem trochę uproszczoną wizję świata.

  34. Tobermory,
    No właśnie; Rydzyk twierdzi, że o żadną forsę nie prosił, a oni już mu wciskają 20 melonów na szkołę.

  35. Panie Hartman dlaczego pan kłamie dlaczego pan nie napisze, że ten internauta napisał groźby karalne wobec innego użytkownika internetu. Panie Hartman a gdzie pan się podziewał z tym swoim świętym oburzeniem, gdy o 5 rano policja wdzierała się do Roberta Frycza twórcy antykomor.pl. Wtedy Jan Hartman mieniący się obrońcą wolności słowa milczał. Gdzie pan był panie Hartman, gdy ABW wdzierała się do redakcji Wprost także wtedy pan milczał. No ale przecież wtedy próbowano uniemożliwić publikację materiałów krytycznych wobec PO wieć „obrońca wolności słowa” Jan Hartman milczał nieprawdaż.

    Rozumiem pana ból panie Hartman nie udała się intryżka nie udało się stworzyć przykładu łamania wolności słowa, gdyż sam PIS i Duda zareagowali potępiając działania prokuratury.

  36. Solomon
    Oczywiście, że tzw opozycja demokratyczna walczyła w Polsce o wolność raczej dla zagranicznego kapitału niż dla siebie, a na dodatek za obce dolary – w sumie dla USA raczej niewielkie, gdyż znali oni ówczesną ‚wartość’ dolara. Za to mamy dziś tzw. prawdziwą wolność, czyli prawdziwą władzę kościoła i obcych banków. Złośliwcy mówią, że jesteśmy kolonią sterowaną przez agencje ratingowe i NATO, a ja że jesteśmy protektoratem, albo jak kto woli, kondominium, Berlina, Brukseli, Waszyngtonu i Watykanu.

  37. Telemach;
    „jest jakiś poważny powód aby przejść w tej dyskusji na jakiś odmienny język?”
    Yes there is and here is why: „anticypatory obedience” und „vorauseilender Gehoersam”.
    Oh poor you, you couldn’t find words in your native tongue, words equal in strength and powerful expression. So, I made it easy for you, however, if your preference is German; aber ja!
    By the way: „anticypatory” – no such word in English
    und „gehoersam”, ist noch nicht in Deutscher Wörterbuch.
    Next time, check your dictionary.
    The definition of the word „tirade” or „tyrada”, according to the English Dictionary:
    ” – a long, vehement speech”
    or ” – a protracted speech usually marked by intemperate”
    or ” – a prolonged, outspoken denunciation”.
    No evidence of the „tirade” in my „tyrada”.
    Quote:”- zanim z niej 36 lat temu wystąpił” (tovarisch Rzeplinski)
    Wrong again. He was thrown out on his fat, commies’ ass.
    Yes, there is a strong connection between tovarisch Rzeplinski and Freisler – both served totalitarian, murderess regime. Wholeheartedly. Similarly, Jaruzelski, Kiszczak and the alikes, the only reason they didn’t commit mass atrocities is because they couldn’t.
    The difference is, to have or have not, an opportunity.
    Admit it, you have no clue, at the slightest, what I’m talking about – usted no habla el idioma Inglés o Alemán.

  38. Haha
    Murderess is a woman who commits murder.
    Regime is clearly a masculine noun.

  39. Szanowny Panie Profesorze!
    Popełnia Pan zasadniczy błąd w interpretacji przepisów Konstytucji RP, dotyczących wolności religijnych i ogólnie światopoglądowych. Pan w tej interpretacji posługuje się LOGICZNYM MYŚLENIEM. To niedopuszczalne!
    W tych sprawach należy myśleć według wytycznych obowiązujących. W PRL takich wytycznych „poprawnego” myślenia udzielała PZPR. W Polsce po transformacji ustrojowej ich źródłem stały się poszczególne partie polityczne, i najczęściej ich wytyczne też dalekie były od zasad logicznego myślenia.
    A w III RP w sprawach światopoglądowych i religijnych obowiązywały wytyczne KK, głoszone nie tylko przez kler ale także przez grono ludzi przykościelnych, zwanych niezbyt trafnie a może nawet bardzo trafnie laikatem, zależnie od tego, jakie znaczenie przyjmie się dla wyrazu laik.
    Za rządów PO były one nieco tonowane, a przywódca PO Donald Tusk nawet stwierdził, że nie uklęknie przed biskupami, co było przyjmowane jako jego zobowiązanie do niepowstania z leżenia plackiem przed nimi.
    A obecne wytyczne myślenia w tych sprawach przez obywateli RP a właściwie poddanych KK, są takie, że myśl przewodnią jest prawo naturalne, rozumiane jako wola boga tj. podmiotu, którego istnienie nie zostało nigdy udowodnione, oraz tzw. wartości chrześcijańskie. Oczywiście naturalnym i generalnym interpretatorem tych wytycznych staje się kościół katolicki, w którym głoszenie nieprawdy, hipokryzja, potępianie inaczej myślących jest podstawową metodą indoktrynacji, zwanej kamuflująco nauczaniem, a mądrze katechezą.
    Niech więc Pan, Panie Profesorze przestanie błądzić!!!
    Ale może jednak niech Pan nie przejmie się tą moją powyższą reprymendą, niech Pan błądzi nadal, i stara się myśleć i wypowiadać logicznie wbrew obowiązującym wytycznym. Liczę na to.
    Przesyłam pozdrowienia.

  40. Salomon
    Napisze po polsku bo rosyjskiego nie znam, moze zrozumiesz.
    USA „celowalo” w Polske bo tam byla rozlokowana sowiecka bron nuclearna wycelowana w Europe Zach. i USA plus kilkadziesiat bolszewickich dywizji. Dzisiaj USA nie celuje w Polske bo tam juz nie ma tego azjatyckiego bydla. Wylecieli na zbity bolszewicki pysk, zostawili po sobie zatruta ziemie, wode oraz takich jak ty, Leonid, sztubak, pimpdaddy, etc.
    Nie ma, nie bylo w historii polsko-amerykanskiej jakichkolwiek konfliktow, wrecz odwrotnie. To za sprawa prez. W. Wilson Polska odzyskala niepodleglosc w 1918, to USA pomoglo w rozbiciu bolszewickiego bydla (a ze to bylo bydlo historia udowodnila) w latach 1920-21, USA uchronila Polske i polowe swiata od glodu po WWII, wyslala CCCP na smietnik historii, etc., etc., etc. Jezeli Kuklinski byl „zdrajca” to i von Stauffenberg nim byl. Piec miliardow $$$ USA wydala na Ukrainie glownie na transport, usuniecie i rozbrojenie glowic nuklearnych do czego zobowiazalo sie ukladem podpisanym w Budapeszcie.

    Leonid.
    First thing first; aircraft carrier is masculine and is a “she”. I could use „murderous” but I didn’t. Go back to Google – English grammar and try again.
    „The Holy Alliance” – skoro cytujesz str. 28, zacznijmy od str.1, drugi paragraph. Czekam na cytat.
    „Veil – Secret Wars CIA“ – otworz ksiazke na str 178 i dokoncz cytat zaczynajacy sie od „Soviet threat…”.
    Ty rzeczywiscie sadzisz, ze to „sowiecki czlowiek” wyslal Lajke na orbite? Amerykanie skorzystali z uslug von Braun i kilku jego kolegow po fachu, reszte zgarnal Stalin, a bylo ich ponad 300, tylko rakietowcow. Mozna powiedziec, ze bolszewik wyslal Lajke w Kosmos po trupach europejczykow. Jestes niedorozwiniety jak sadzisz, ze od prymitywnej katiuszy do wielostopniowej rakiety „sowiecki czlowiek” sam do tego doszedl. Tak jak „doszedl” do bomby atomowej. Efektem denazifikacji w strefie amerykanskiej sa zamozne Niemcy z konstytucja i instytucjami demokratycznymi wzorowanymi na amerykanskich, posowieckie DDR to obecne siedlisko nazistow. W DDR az sie roilo od „zreformowanych” nazistow. Zamienili NSDAP na NKVD i Stasi. Kwestia koloru koszul i krawatow.

    They coming to take you away haha… hoho… hihi…
    https://www.youtube.com/watch?v=s3QNC8_wP4k

  41. Ships are always referred to in the feminine sense.
    Its claimed because they use so much paint and powder.

  42. Tobermory
    😉
    Ale dowódca ‚Bismarcka’ nie zgadzał się, aby używać w relacji do jego okrętu rodzaju żeńskiego…

  43. Haha
    1. Tak czy inaczej, USA planowały atak nuklearny na Warszawę. Zdrajca Kukliński ułatwił zaś Ameryce interwencję w wewnętrzne sprawy Polski a nawet ewentualną agresję na Naszą Ojczyznę.
    2. Polska odzyskała niepodległość, gdyż w Rosji do władzy doszli bolszewicy. Gdyby nie to, to Rosja byłaby zwycięzcą I Wojny Światowej, a więc cała Polska znalazła by się pod władzą Moskwy.
    3. Kiedy Hitler zajął Polskę, to prezydent USA ogłosił oficjalnie, że to Ameryki nic a nic nie obchodzi.
    4. Tak czy inaczej, „Solidarność” i KOR powstały za pieniądze CIA.
    5. Tak czy inaczej, cała obecnie nam znana technologia lotów w kosmos oparta jest na wynalazkach oficera SS von Brauna. Zarówno amerykańska, jak rosyjska, chińska czy też francuska. Niemniej Rosjanie mieli swojego Korolewa, który doszedł by sam szybko do tego samego co von Braun, a Amerykanie musieli ściągnąć samego von Brauna, z braku swoich własnych ekspertów w tej dziedzinie.
    6. Jednak armię NRD tworzył Paulus, a nie, jak w przypadku armii RFN naziści wierni Hitlerowi do ostatniego dnia wojny. We władzach NRD byli zaś głównie komuniści – ofiary nazizmu, a nie jak w RFN zadeklarowani naziści.

  44. Mr.t.
    Short answer is; not always, not only a „ships”.
    Long answer; English is a combination of Latin and French.
    „Navis” (Navy-Marynarka) is femininum according to a Latins’ declension (grammatical gender).
    So „she” the Navy and her girls – ships.
    Aaa, the paint and the powder… Hmm…
    When Leonid powder his nose and paint his toenails – yes indeed, he becomes she… No, wait the minute… It’s vice versa.
    But the question remains; was the word „murderess” correctly used or applied in that sentence?

    Leonid,
    https://www.youtube.com/watch?v=s3QNC8_wP4k

    1 ” …ewentualną agresję na Nasza Ojczyzne.” haha…
    2 ” …to Rosja byłaby zwycięzcą I Wojny Światowej”. hoho…
    3 „…Ameryki nic a nic nie obchodzi.” hihi…
    4 „Tak czy inaczej… ” hihi…
    5 „Tak czy inaczej… ” hihi…
    6 „Jednak armie NRD tworzyl Paulus…” Uff!
    Pochwal sie swoja „edukacja”, gdzies ja zdybyl i w jakich okolicznosciach. Special education, I’m sure.

    Relax morons, I’m outta here, Super Bowl!

  45. Hahaha … hihihi … (2 lutego o godz. 4:41)
    1. Przypominam, że niedawno (dokładniej zaś dnia 22 stycznia b.r.) byłem przesłuchiwany w charakterze świadka w sprawie toczącego się obecnie w Prokuraturze dla dzielnicy Warszawa Ochota dochodzenia dotyczącego naruszania (m. in. przez ciebie) prawa na blogach i forach POLITYKI, a szczególnie zaś na blogu prof. Hartmana.
    2. The University of Melbourne (MA by research), Monash University (PhD). Starczy?
    3. Who cares in civilised countries for Super Bowl?

  46. Hahaha … hihihi … (2 lutego o godz. 4:41)
    P.S. Nikomu tu nie zaimponujesz amerykańskim slangiem prosto z Bronxu.

  47. Szanowni komentatorzy: mag, Hahaha … hihihi …, Leonid, Salomon!
    W ocenie tego, co działo się w Polsce po II Wojnie Światowej, tej jeszcze przed PRL, w PRL, oraz w ocenie działaczy państwowych tego okresu polskiej państwowości, nie można pominąć tego, że w wyniku ustaleń sojuszniczych USA, Wielkiej Brytanii i ZSRR, Polska znalazła się w strefie wpływów radzieckich. Oznaczało to praktycznie ograniczenie suwerenności Polski jako państwa, które stało się satelitą ZSRR. Polska ze swym potencjałem obszarowym i ludnościowym była perłą w tzw. obozie socjalistycznym. USA i Wielka Brytania oraz także Francja akceptowały ten stan rzeczy, i nie miały zamiaru go zmieniać, aż do końca lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, gdy upadek gospodarczy ZSRR i jego satelitów zaczął być groźny dla pokoju.
    Jest oczywiste, że ten układ polityczny nie był wynikiem woli osób, w tym polskich komunistów, które zaangażowały się w działalność polskiego państwa o początkowo bardzo ograniczonej suwerenności, ale jednak nie wchodzącego w organizm państwowy ZSRR. Ludzie ci, niezależnie od intencji ich działania, zdawali sobie sprawę, że istniała wówczas alternatywa: albo Polska formalnie suwerenna, ale podporządkowana ZSRR albo któraś z kolei radziecka republika.
    Wprawdzie Stalin obiecał zachodnim sojusznikom, że w Polsce zostanie wyłoniony demokratyczny rząd, ale w jego stalinowskim rozumieniu demokracji. Gdyby nie znaleźli się Polacy gotowi tworzyć tę demokratyczną władzę w stalinowskim rozumieniu, doszłoby do utworzenie polskiej republiki radzieckiej, w drodze referendum, i też byłoby to w stalinowskim rozumieniu demokratyczne, i to rozwiązanie, po stalinowsku demokratyczne, sojusznicy zachodni wyjaśnienie Stalina o demokratycznym (bo referendalnym) rozwiązaniu sytuacji Polski powojennej, pewnością przyjęliby do wiadomości. Nie można zapominać także o tym, że znalezienie się Polski, Czechosłowacji i Węgier w strefie gospodarki centralnie sterowanej było korzystne dla kół finansowych i gospodarczych, ponieważ wytracało z konkurencji gospodarki krajów europejskich, które przed Wojną wykazywały dużą skuteczność gospodarczą.
    Bezkrytyczne nazywanie zdrajcami działaczy PPR, PS, później PZPR, SD oraz PSL, później ZSL, jest prymitywną i bardzo powierzchowną oceną ich samych, ich działań i ich intencji.
    Wszystkim tym, którym tak łatwo przychodzi ocena działaczy państwowych tego okresu, dedykuję
    pod rozwagę następujący tekst, napisany przez Antoine de Saint-Exupery pod wpływem klęski Francuzów, widzianej z kabiny pilotowanego przez niego rozpoznawczego francuskiego wojskowego samolotu:
    „Historycy zapomną, jak było naprawdę. Stworzą sobie istoty myślące, połączone tajemniczymi fibrami ze światem wyobrażalnym, posiadające solidnie ugruntowane poglądy i wydające odpowiedzialne i ważkie decyzje w oparciu o cztery prawidła logiki kartezjańskiej. Historycy rozróżniają bez trudu moce zła od mocy dobra. Bohaterów od zdrajców. Ale ja postawiłbym im jedno pytanie: – Żeby zdradzić, trzeba się czuć za coś odpowiedzialnym, czymś kierować, na coś oddziaływać, coś wiedzieć. W obecnych warunkach jest to niemal dowód geniuszu. Dlaczego nie dekoruje się zdrajców?”.
    (Antoine de Saint-Exupery – PILOT WOJENNY, tłum. A. Cierniakówna, Wydawnictwo Literackie – Biblioteka Klasyki Polskiej i Obcej, Kraków 1974).

  48. Kropkozjad (2 lutego o godz. 22:04)
    Zgoda, tyle że międzywojenna Polska wykazywała bardzo niską skuteczność gospodarczą (PKB sanacyjnej Polski nie przekroczył PKB ziem polskich z roku 1913, a więc ostatniego przed I WŚ), a utrata rynków wschodnioeuropejskich nie była korzysta dla zachodniego kapitału. Ponadto to w PRLu nie było bezrobocia, bezdomności i nędzy, ale że to nie było na rękę Zachodowi, a więc ów Zachód zrobił wszystko, aby zlikwidować PRL, a wraz z nim nasze prawo do pracy, płacy i dachu nad głową…

css.php