Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

25.05.2016
środa

Matura (z religii) to bzdura

25 maja 2016, środa,

Wszyscy chyba widzieli na YouTube filmiki z serii „Matura to bzdura”. Autorzy chodzą po ulicy i pytają młodych ludzi o jakieś elementarne rzeczy, w rodzaju: „Z kim graniczy Polska?” albo „Kto jest wiceprezydentem RP?”, a oni bez żadnego zażenowania popisują się swoją bezdenną ignorancją.

Nie wiem, jak długo autorzy muszą chodzić po mieście w poszukiwaniu tych jeleni, ale przypuszczam, że większość nagrań mimo wszystko nie nadaje się do emisji. Jednakże znając absolwentów szkół wkraczających w mury uniwersytetu, mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że gdyby „Matura to bzdura” zechciała przepytywać młodzież na temat najbardziej elementarnych dogmatów i doktryn katolickich, można by było wszystko puszczać cięgiem jak leci.

Skuteczność szkolnej katechezy jest zerowa. Młodzież nie ma zielonego pojęcia o religii katolickiej, a gdy już otwiera usta w tych sprawach, to wypowiada herezje w rodzaju tych, za które w średniowieczu i później łamano, przypiekano, ścinano i palono. Nie raz, nie dwa jestem pierwszą osobą, od której (na zajęciach z filozofii, gdy mowa jest o św. Augustynie lub św. Tomaszu) studenci dowiadują się czegoś o doktrynie konfesji, do której formalnie należą. Formalne, bo faktycznie nie można nazwać katolikiem (jeśli nie chce się obrazić Kościoła) nikogo, kto nie wierzy w podstawowe dogmaty i doktryny. Żeby zaś w nie wierzyć, trzeba je znać.

Gdybym był wrogiem Kościoła, promowałbym nauczanie religii w szkole – tak bardzo jest przeciwskuteczne, tak bardzo zniechęca młodzież do religii i tak bardzo urąga zasadom świeckiego państwa, co wszak prędzej czy później dochodzi do świadomości co bardziej rozgarniętych absolwentów. Krótko mówiąc – po ukończeniu szkoły większość ma Kościoła serdecznie dość. Postanawiają nie mieć już z tym więcej do czynienia, z wyjątkiem ślubu i pogrzebu. Upolityczniony i zblatowany z państwem Kościół zbiera tę samą niechęć co państwo. Tak to jest, jakkolwiek nie cieszy mnie, że Polacy pogardzają realnym państwem, a przy okazji realnym Kościołem. Wolałbym, żeby szanowali i żeby było co szanować.

Klerykalizacja państwa, zasysającego kościelną symbolikę i retorykę, niszczy i państwo, i Kościół. Logika tego procesu jest jednakże nieubłagana. Partie polityczne szukające poparcia w tych samych grupach społecznych co Kościół zawierają z Kościołem symbiotyczny układ, który wciąga państwo w wir teokracji, a Kościół odziera z obłudnych szatek i pozostawia z nagim politycznym interesem na wierzchu.

W logice klerykalizacji mieści się też religia w przedszkolu i szkole, finansowana przez państwo, a wkrótce awansująca na pozycję przedmiotu maturalnego. Dość już napisano o tym, jak bardzo sklerykalizowana jest polska szkoła, jak lękliwe są władze oświatowe względem nieformalnej kościelnej kurateli, jak wstrętny jest nacisk psychologiczny wywierany na małe dzieci i rodziców, którzy nie śmią nie posyłać dzieci na religię, nawet jeśli tego bardzo nie chcą. Dziś chciałbym, z okazji ogłoszenia wprowadzenia religii na maturze, odnieść się do kolejnego popisu obłudy, jaki towarzyszy temu wydarzeniu w charakterze „argumentu”.

Główny „argument” na rzecz religii na maturze (oraz opłacania katechezy przez państwo) brzmi: religia to „przedmiot jak każdy inny” (a katecheci pracują i muszą być za swoją pracę wynagradzani). Nie wiem, czy w walce obłudy z kretynizmem zwycięża ta pierwsza czy ten drugi. Pewnie jest remis. Nikt nie może mienić się katolikiem i twierdzić, że religia to „przedmiot jak każdy inny”. Nawet tylko udawanie katolika nakazuje uważać ten przedmiot za święty i wyjątkowy. Katolików jest jednak mało i ich głosu nie słychać.

Należy więc uznać owo dictum za coś w rodzaju bezstronnego opisu sytuacji. Otóż opis to absurdalny. Celem lekcji religii jest nauczanie doktryny, a egzamin z religii służy sprawdzeniu jej znajomości i przyjęciu stosownych deklaracji jej uznawania i wyznawania przez egzaminowanego. Inaczej mówiąc, celem lekcji religii jest indoktrynacja i wychowanie w duchu danej konfesji. Nie trzeba chyba tłumaczyć, że cel pozostałych przedmiotów szkolnych jest zupełnie odmienny.

Co do płacenia zaś, to nie wiem, jak można pogodzić konstytucyjną zasadę neutralności religijnej i światopoglądowej państwa z opłacaniem lekcji religii przez państwo – chyba w ten sposób, że państwo opłacałoby równolegle lekcje światopoglądu laickiego (tak jak w niektórych landach niemieckich). Nie dotyczy to jednak katolicyzmu. Skoro konfesja katolicka sama zorganizowała się w państwo, powołane dla jej krzewienia (Stolica Apostolska, a w dodatku jeszcze Watykan), na pytanie, które państwo powinno opłacać lekcje religii, odpowiedź narzuca się sama.

Dlaczego Polska ma płacić za upowszechnianie doktryn państwowych innego państwa? Czy fakt, że większość Polaków czci Boga w katolickich świątyniach (wielkiego wyboru im nie dano), ma oznaczać, że Polska ma poniżać swój status suwerennego państwa i finansować realizację interesów państwa trzeciego? Strasznie to głupie – to pomieszanie porządków wiary i polityki, to mówienie o katolicyzmie jako doktrynie obcego państwa. Ale ten idiotyczny stan rzeczy i ową żenującą konieczność przypominania o tym stworzył sam Kościół! Któż mu kazał być państwem?

Drugi zabawny „argument”, którym posługuje się Kościół, mówi o wolności religijnej. Płacenie przez państwo za lekcje religii oraz religia na maturze to podobno wymagania wolności religijnej! Pomijając już fakt, że w ramach swej miłości do wolności religijnej przez półtora tysiąca lat bez litości wyrzynał innowierców i „heretyków”, co czyni powoływanie się na ideały liberalnej demokracji czymś daleko wykraczającym poza zasięg zwykłej hipokryzji, twierdzenie, że opłacanie lekcji religii przez Kościół i nieopłacanie ich przez rząd polski byłoby złamaniem prawa do swobodnego wyznawania wiary, jest czymś tak idiotycznym, że paraliżuje wszelką możliwość rozmowy, przenosząc nas w obszar jakiegoś purnonsensu. Może w ramach wolności podróżowania rząd wykupi jeszcze dla każdego katolika bilet tam i z powrotem do Santiago di Compostela?

Ale jakie to wszystko ma znaczenie? Sprawy, które były jeszcze rok temu ważne, wręcz gardłowe, dziś są bagatelkami. Czy warto dziś przejmować się postępującą klerykalizacją państwa i rosnącymi apanażami Kościoła? Nie warto. Nie czas żałować róż, gdy płonie las. To nawet dobrze, że masywny klerykalizm zostanie zapamiętany łącznie z traumą rządów PiS i jego plemiennej, autorytarnej i ksenofobicznej retoryki. Klerykalizm mamy w pakiecie z buńczucznym nacjonalistycznym populizmem i odrzucimy go również w pakiecie.

Dobra zmiana, która za kilka lat nastąpi, będzie tak dobra, że obejmie budowę świeckiego, suwerennego (wobec Watykanu) państwa polskiego. Z korzyścią dla nas wszystkich, a dla Kościoła zwłaszcza. Od podłej zmiany do dobrej zmiany tylko krok!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 67

Dodaj komentarz »
  1. W Wielkiej Brytanii i w Niemczech jest religia w szkole. W Wielkiej Brytanii szkoły publiczne są nawet zobowiązane zorganizować kaplice i umożliwić dzieciom codzienne modlitwy na terenie szkoły. W Niemczech jest od „zawsze” i do dzisiaj religia przedmiotem maturalnym.

    Pan Hartman przynosi tu jakieś zwyczaje i poglądy z ruskiego kołchozu i wydaje mu się, że jest awangardą Zachodu. Tym czasem, żeby dorosnąć do Zachodu trzeba nabrać nieco tolerancji religijnej i uznać, że wyznawanie religii, jak również nauka religii w szkole to niezbywalne prawo każdego człowieka, a państwa cywilizowane wyróżniają się tym, że takie prawa respektują i nie stwarzają im żadnych przeszkód. Wręcz przeciwnie, chronią te prawa i siłą państwa wspierają ich praktykowanie.

    Tak więc granica między Wschodem i Zachodem w Polsce nie przebiega na liniach religijnych. To raczej Pan Hartman razem z panią Krystyną Pawłowicz tkwią mentalnie jeszcze głęboko na Wschodzie, a wartości zachodnie liberalnych demokracji są im równie obce. Niestety.

  2. Cenię Pana optymizm, Profesorze.

  3. 100% racji… aż chciałoby się zakrzyknąć Amen… a co tam, Amen, bo przecież prawda kiedyś nas wyzwoli.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie, panie, to pańscy pupile klerykalizowali kraj i klerowi dali forsę: Mazowiecki, Kuroń, Michnik, Jaruzelski, Kwaśniewski, Tusk, Komorowski…

    A Rzepliński za to dostał medal od kleru. Nie ściemniaj pan albo i ściemniaj, faktów pan nie zmienisz. I na tym polega bezsens, absurd waszej propagandy.

  6. Wielka teraz nadzieja, że Kościół może zgodzi się na mediowanie, a Pan Profesor nadszarpuje mu autorytet. Kosiniak głupi, czy o drogę pyta? Biskupom z tymi „co trąbią o demokracji”, absolutnie nie po drodze. Poza tym – jak powiedział wysoki abepe – to Pismo święte jest niezmienne, a konstytucję można teraz dobrze zmienić, aby służyła „prawdzie o człowieku”… Kler katolicki przysłuży się obronie demokracji konstytucyjnej! Widzi na zachodzie puste kościoły, a fajne współdziałanie „dla dobra człowieka” pomiędzy Cerkwią a Kremlem w Rosji Putina. Kosiniak-Kamysz z prośbą o mediację kościółkowi z nieba spadł, chętnie on pomoże, nie zostawi przecież ojczyzny w potrzebie. A ma duże doświadczenie, toć mediował ongiś pomiędzy komuchami, a Solidarnością. Dzięki temu religia dostała się państwu na wszystkie poziomy edukacji, państwo odciążyła Komisja Majątkowa, biskupi pomogli ubogacić państwo tak potrzebnym konkordatem. Na bardzo doniosłe prośby dwa i pół procentowej siły politycznej ludowego męża stanu, biskupi (albo Ojciec Dyrektor?) jako ostatni autorytet, może pochylą się z troską, pomodlą o łaskę rozumu dla przeszkadzających dobrej zmianie ? Będą, na prośbę, oświecać owieczki, aby otworzyły się na dobro. Zero polityki ! Kamysz myślał o niedzieli…

  7. .

    — nagi interes —

    .

    Przez ostatnie 1050 lat króle, króliki & politycy
    czy to za komuny czy po niej SLD, PO, PSL
    PISS czy inne ludzkie odpady, zawsze trzymały
    ten swój interes bezwstydnie na wierzchu,
    exhibicjonizm ten powinien być prawem
    ścigany w Polsce i innych krajach jak Izrael
    czy Iran, ale nie jest

    Teza że jest to wina Watykanu, rabinatu,
    ajatollahów, szamanów, kapłanów u Neanderthala,
    Egipcjan czy Mayów jest nie uprawniona, jest
    to głównie wina ciemnego ludu, yes blame is
    on the victim !, tysiące lat to wystarczająco dużo
    czasu by ciemny lud się OŚWIECIŁ !

    Że zacytuja Clint’a Eastwood’a na uwagę ofiary
    że jest bez broni „man should arm himself” zanim
    go zastrzelił, osobiście staram się trzymać mój
    interes skromnie w spodniach by dziewczyn nie
    straszyć

    Kilka pomysłów na potencjalne przedmioty
    na Polskiej maturze o porównywalnych
    z religią wartościach poznawczych:

    1. Synchronized swimming
    2. Plucie na odległość
    3. Gra na flecie
    4. Czytanie na głos książki telefonicznej
    5. Texting while driving
    6. Gry komputerowe – The Whicher
    7. Ugotowanie obiadu z trzech dań
    8. Ubranie choinki na święta
    9. Malowanie pisanek
    10. Służenie do mszy
    11. Prakticum z uwodzenia księdza w poście
    12. Zagadki zakrystii….
    13. Jak przewielebnemu dogodzić, anal vs oral

    Itd.

    Ehhh, widzę świetlaną przyszłości przed
    moją ukochaną ojczyzną !

    .

    ..)

  8. Kosciol wydaje sie nie rozumiec, ze dziala na wlasna zgube, a to daje do myslenia o poziomie intelektualnym wiekszosci kleru. Czy oni nie studiowali historii? Najwyrazniej ufaja skutecznosci przymusu w sprawach wiary, a to juz dawno sie skonczylo. Mamy glupie rzady i samopograzajacy sie Kosciol.
    A swoja droga ciekawe ilu zglosi sie chetnych w roku 2020 do zdawania matury z religii. Moze byc do tego taki entuzjazm, jak do nauki rosyjskieo w PRL. A przeciez znajomosc tego jezyka mogla byc tylko atutem.

  9. Fakt. Matura z religii to beznadziejny bzdet.

    Ale warto jednak zauwazyc, ze zyjemy od wyborow prezydenckich i parlamentarnych ‚ 2015 w rzeczywistosci rownoleglej.

    Z woli Narodu.

    Wiec miast protestowac moze by tak zaczac domagac sie wiecej Glupotkowa.

    Np. matury ze spiewu czy gimnastyki.

    Moze Polacy pelzajac na tym poziomie absurdu zaczna w koncu myslec?

    Milego dnia, Ziomale.

  10. Panie Janie,
    dał tu Pan, w formie felietonu blogowego, manifest porządności państwowej, obywatelskiej i przeciwmanifest katolicki.

    Gdyby biskupi, wraz z resztą kleru, mieli w głowach moralność, rozpieprzliby ten kościelny aparat opresji, łgarstwa, instytucjonalnej hipokryzji. To co jest, co zrobili oni, przy udziale „świeckich”, dowodzi, że Szatan nie tylko istnieje, ale jest w samym fundamencie Kościoła kat i jego religii, zwanej, dla szyderstwa i zmyły – świętą.
    Weźmy tą świętość, jak jest przedstawiana i miejmy to za jej istotę: świętość to łgarstwo draństwo.

    Rzecz jasna, nieczego biskupi nie rozpieprzą. Sami ten system budowali, zbudowali bez mała 2000 lat temu ciągle wzmacniając i te draństwa są biskupami, a biskupi są draństwami.
    Bierze się to z biskupów oraz kleru in gremio, i do nich wraca: zrobione im dranstwa przez ich starszych braci wierze i w klerze, robią z nich drani, a dranie ci produkują dalej drani, z młodszych od siebie.

    Jest to system bardzo dopracowany, bliski doskonałości w draństwie, mający cechy perpetuum mobile.
    Demontaż może nastąpić tylko z zewnątrz: świat splunie; wkurzy się, świat przestanie mieć ochotę na dalsze babranie sie w łgarstach, co wywoła erozję wewnętrzną: u wyznawców.
    Gdy procesy te nabiorą wigoru, możliwe będzie ociosywanie biznesu draństwa. Z zewnątrz. Od wewnątrz nic się nie zdarzy. Bez siły insirującej, nakazującej, wspierającej z zewnątrz – nic nie będzie. Bez tego, od zawsze, jest jednen działający kierunek: więcej draństwa.

  11. Wielka Brytania póki co jest krajem suwerennym nie podlega Watykanowi W przeciwieństwie do Polski.

  12. No cóż, pomarzyć każdy może; jeśli ktoś myśli, że kiedy rządy Pis-u się skończą, ich następcy nie będą wchodzić jeszcze bardziej w dupę klerowi, tylko ustanowią w Polsce laickie państwo, ten niestety kiep.
    Nawet za komuny, kiedy oficjalnie propagowano światopogląd świecki, kościół był jak pączek w maśle.
    Kiedy zwykły śmiertelnik praktycznie nie mógł kupić cegieł, wapna, czy cementu, kościoły rosły jak grzyby po deszczu.
    Tak u nas było zawsze – klechy były faktycznymi rządcami ciemnego ludu. I tak pozostanie na wieki, wieków amen.

  13. Na szczęście Kościół Pana nie posłucha bo gdyby posłuchał to byśmy dłużej musieli czekać na lepszą zmianę, taką jaka zdażyła sie w Anglii i Walii o której to już pisałem.

    Dla przypomnienia, liczba osób deklarujących bezreligijność w tych krajach wzrosła z 25% w 2011 do 48,5% obecnie.

  14. @ snakeinweb, 25 maja o godz. 22:58

    „W Wielkiej Brytanii i w Niemczech jest religia w szkole.”

    To typowa półprawda, a ściślej – kłamstwo. Typowe zresztą dla polskich łże-katolików. W Anglii nie ma „religii” w szkołach, wykłada się natomiast zobiektywizowaną WIEDZĘ O RÓŻNYCH WYZNANIACH RELIGIJNYCH. To samo dotyczy Niemiec — w których, nawiasem mówiąc, bardzo pilnuje się rozdziału kościoła od państwa. Przejawia się to m.in. w tym, że krzyż w klasie może wisieć tylko tam, gdzie nikomu to nie przeszkadza. Jeden głos sprzeciwu zobowiązuje do usunięcia krzyża.

    Do takich właśnie standardów powinniśmy aspirować. Wiedza zamiast wiary, a raczej wiedza w miejsce prymitywnej indoktrynacji wyznaniowej.

  15. @snakeinweb,
    25 maja godz. 22:58
    O ile mi wiadomo głową kościoła w Wlk Brytanii nie jest papież, a królowa. I kosciół ten nazywa się anglikański. W Niemczech każdy podatnik płaci podatek na swój kościół, z którego opłaca się pracę (?) duchownych każdego wyznania. Podobnych niuansów w Europie znajdziemy więcej.

  16. Tak dobrej zmianie wielkie Tak

  17. W kampanii wyborczej, której zwieńczeniem był wybór w 2015 r. nowego prezydenta i zdobycie 234 mandatów poselskich w sejmie przez partię, dla niepoznaki zwaną „Prawo i Sprawiedliwość”, olbrzymi wkład mieli hierarchowie Kościoła rzymskokatolickiego dowodzący armią ok. 40 tysięcy księży, zakonników i zakonnic. To ich homilie i kazania przekonały wielu, słabo wykształconych i nierozumiejących meandrów polityki wyborców, których 18,9% zagłosowało na partię dowodzoną przez prezesa JK i dało jej władzę ustawodawczą i wykonawczą na najbliższe lata. O przyczynach zwycięstwa PiS, po 8. latach klęsk wyborczych, napisano jeż wiele. Nie będę o tym pisał. Nie ciekawi mnie bowiem przeszłość ani przyszłość. Istotne jest to, co dzieje się dziś, tu i teraz. Dzieje się bowiem wiele: trwa walka zwycięzców o demontaż trójpodziału władzy, którą od 25 października 2015 r. prowadzi prezes PiS, wbrew kontratakom opozycji parlamentarnej i pozaparlamentarnej. Od grudnia ubiegłego roku budzi się społeczeństwo obywatelskie, którego działania i hasła organizuje Komitet Obrony Demokracji, spadkobierca śp. Jacka Kuronia, autora hasła Komitetu Obrony Robotników: „nie palcie komitetów – zakładajcie własne”. Dzisiaj to hasło w wolnej Polsce jest i będzie aktualne. Ważne jest to, aby KOD nie zamierzał przekształcić się w partię polityczną, gdyż wówczas straci rację politycznego i kulturowego bytu. Działania KOD, który wspierają setki tysięcy obywateli, pomogą uchronić III Rzeczpospolitą Polską przed przekształceniem demokratycznego państwa prawnego, którego ramy określa Konstytucja z 1997 r. w oligarchiczną dyktaturę.
    Do zobaczenia 4 – 5 czerwca 2016 r. na marszach, wiecach i rodzinnych spotkaniach – w 27 rocznicę wyborów parlamentarnych do Sejmu (z 35% udziałem posłów z list Komitetu Obywatelskiego) i 99% udziałem senatorów z pierwszej, prawdziwej „Solidarności”. Przypomnijmy młodym Polakom, że 4 czerwca 1989 r. zaczęła się Nowa Polska.

  18. Do snakeinweb : mam wiadomości z pierwszej ręki, w Wielkiej Brytanii w szkołach państwowych nie ma religii, zanim coś napiszemy trzeba to sprawdzić! Tam nikogo nie obchodzi jaką religię wyznajesz bo to Twoja osobista sprawa, jest wręcz nietaktem poruszanie tego tematu w towarzystwie!

  19. Panie Profesorze,
    Przecież matura w obecnej postaci też jest bzdurą, jako że obecne są na niej takie naładowane wręcz ideologią i brakiem elementarnej nawet logiki przedmioty jak na przykład język polski (dlaczego Juliusz Słowacki wielkim poetą był? Bo pisał wielkie wiersze itp.) czy też historia, w której raz ta sama osoba, czyli na przykład Józef Piłsudski jest terrorystą i faszyzującym dyktatorem odpowiedzialnym z majowy zamach stanu i za klęskę wrześniową oraz obóz koncentracyjny w Berezie Kartuskiej, a innym razem świetlanym przykładem dla młodzieży, zwycięzcą spod Warszawy, Ojcem Narodu i generalnie bohaterem bez skazy. Podobnie też jest z filozofią, która, jak wiadomo, tak samo jak teologia nie jest nauką, jako że jej twierdzeń nie da się przecież nijak zweryfikować empirycznie.
    Tak więc Pan Profesor powinien argumentować za ograniczeniem matury z języka polskiego do szeroko pojętej gramatyki oraz za wycofaniem historii ze szkół, jako że historia w szkolnym wydaniu zawsze jest ograniczona do prorządowej propagandy w szkołach państwowych, a do propagandy konkretnego wyznania czy też partii politycznej prowadzącej daną szkołę w przypadku szkól prywatnych (w tym szczególnie prowadzonych przez kościoły, synagogi czy też meczety).
    Pozdrawiam
    LK

  20. Snakeinweb
    Przede wszystkim, to odróżnij religię od religioznawstwa. Poza tym w Niemczech nie ma religii państwowej, tak jak to mamy dziś de facto w Polsce z wyznaniem rzymskim, a najwięcej jest tam ateistów, po czym dopiero idą katolicy, protestanci, muzułmanie i wyznawcy religii mojżeszowej, zaś w UK też dominują dziś niewierzący, zaś oficjalna religia państwowa, czyli anglikanizm tam dogorywa i liczy się tylko dla tego, że kościół anglikański jest najbogatszą firmą w Wielkiej Brytanii a monarcha brytyjski jego głową.

  21. Dzieki NAUCE wiemy dzisiaj, ze zalozyciele religii byli pod wplywem
    zaburzen psychicznych tzw. PSYCHOZ. Slyszeli nie istniejace GLOSY,
    mieli ZJAWY oraz OMAMY. Abraham slyszal GLOS, ktory nakazywal mu
    zgladzic wlasnego syna. Odrobina ostatniego ROZSADKU uratowala
    maluchowi zycie.
    Prosze przeczytac rowniez w N.T. ksiege Marka 3 : 21

    Religie WON z polityki- natychmiast !
    Religie niszcza pokoj- zawsze + wszedzie ! ! !

  22. Panie Profesorze,
    Nie zgodzę się z pańskim twierdzeniem, że cel pozostałych przedmiotów szkolnych (czyli innych niż religia) jest zupełnie odmienny niż cel nauczania religii. Przecież poza przedmiotami ściśle naukowymi, czyli takimi jak na przykład fizyka, chemia i do pewnego stopnia biologia oraz przedmiotami praktycznymi, takimi jak na przykład roboty ręczne (dziś to jest chyba tzw. wychowanie techniczne) czy też WF, to wszystkie pozostałe przedmioty indoktrynują, łącznie nawet z matematyką, która, jak wiadomo naukowcom, tak samo jak filozofia oraz teologia, nie jest nauką, jako że jej twierdzeń nie da się przecież nijak zweryfikować empirycznie. Stąd też niedouczeni nauczyciele wmawiają do dziś dzieciom, a nawet uczniom liceów, że nie wolno jest dzielić przez zero, pomimo że współczesna arytmetyka odrzuciła dawno temu, na skutek rozpowszechnienia się komputerów, dogmat o zakazie dzielenia przez zero. Mniej zorientowanym przypominam, że dzielić przez zero można każdą liczbę, tyle, że wynik tego dzielenia jest definiowany jako „nie liczba” („not a number”) i związku z tym nie może być ten wynik dzielenia przez zero używany w dalszych obliczeniach.
    Tak więc jeśli Pan Profesor jest przeciwnikiem nauczania religii w szkołach i religii jako przedmiotu maturalnego, to powinien Pan Profesor być także przeciwnikiem nauczania w szkołach i obecności na maturze takich naładowanych wręcz ideologią i brakiem elementarnej wręcz logiki przedmiotów jak na przykład literatura polska czy też historia. Dałem już przykład z języka polskiego (słynne „dlaczego Juliusz Słowacki wielkim poetą był? Bo pisał wielkie wiersze” itp.) czy też historii, w której raz ta sama osoba, czyli na przykład Józef Piłsudski, jest wstrętnym terrorystą i faszyzującym dyktatorem odpowiedzialnym z majowy zamach stanu i za klęskę wrześniową oraz za obóz koncentracyjny w Berezie Kartuskiej, a innym razem świetlanym przykładem dla młodzieży, zwycięzcą spod Warszawy, Ojcem Narodu i generalnie Bohaterem bez Skazy. Podobnie też jest z filozofią, która, jak wiadomo, tak samo jak teologia, nie jest nauką, jako że jej twierdzeń nie da się przecież nijak zweryfikować empirycznie. Proszę to łaskawie przemyśleć.
    Pozdrawiam
    LK

  23. Trzeba uczniów zmuszać do czytania całej Bibli. Sam pamiętam swoją reakcję podczas tej czynności. O Boże! Oni w to wszystko wierzą? Przecież tu nic się nie zgadza, jakieś mity, które też nie tworzą jakiejś sensownej całości.
    Innymi słowy. Czytanie Bibli czyni cię wolnym, wzmaga zainteresowanie np. filozofią i realnym światem wokół ciebie.

  24. Mnie wystarczyła lekcja religji i ksiądz do zaprzestania chodzenia do kościoła.Matura zmusi do przeczytania dzieł i rozważań nad historią i tym samym do zastanowienia się o co idzie.Wiekszość uzna ten przedmiot jako dar boży ,bo łatwy do zdania.Będzie oczywiście głupsza o tą dziedzinę ,którą religja zastąpi.A w teokracji ,wystarczy umieć liczyć kasę i czytać .I o to chodzi.Być może postąpi jak i ja ,i uwolni się od strachu przed piekłem i wieczna męką.Jest jeszcze jeden problem.Młodzi wkuwają aby zdać i natychmiast zapomnieć.Nie daj Panie Boże aby zapomnieli o twojej trosce o ich zbawienie.

  25. Patrząc na to wszystko z perspektywy emigranta, który opuścił Polskę
    ponad ćwierć wieku temu, odczuwam niesmak i żal a jednocześnie
    znikają wątpliwości co do słuszności mojej decyzji o emigracji.
    Polska stała się już państwem de facto wyznaniowym.
    Oczywiście może być jeszcze gorzej, ale kto wie jak to będzie wyglądać
    za kilka lat. Jeszcze tylko zakaz handlu w niedzielę, zakaz sprzedaży mięsa w piątki (klauzula sumienia) i rubryczka z wyznaniem w dowodzie osobistym.

  26. Jeszcze tylko dodam, że tu gdzie mieszkam nikt by się nawet nie odważył zaproponować uczenia religii w szkole publicznej, czyli utrzymywanej przez podatników. Przede wszystkim powstało by pytanie której religii??? islam? judaizm? baptyzm? katolicyzm? prezbiterianizm? luteranizm? mormonizm? uniwersalizm? buddyzm? hinduizm?
    all of the above?
    W przeciętnym amerykańskim miasteczku można znaleźć 10-20 kościołów różnych wyznań do tego dochodzą niechrześcijańskie związki wyznaniowe oraz w większych miastach komercyjne mega-churches raczej nastawione na profit niż na szerzenie religii.
    To samo dotyczy szkół. W każdej publicznej szkole znalazłoby się
    przedstawicieli minimum 15-20 różnych wyznań.

    To co opisuje snakeinweb to nie żadna tolerancja religijna tylko pozostałości historyczne europejskich mocarstw tak jak np. królowa Elżbieta.
    Nauczanie religii w szkole nie jest żadnym „niezbywalneym prawem każdego człowieka”. Większej bzdury dawno nie słyszałem.
    Równie dobrze można by powiedzieć, że nauczanie śpiewu w szkole
    jest „niezbywalnym prawem klażdego człowieka”
    Wolność sumienia oznacza także wolność od religii.

  27. Świetnie. Religia na maturze. Bardzo OK. Docisnąć gówniarzy do ściany. Może jako dorośli powiedzą kiedyś: dość! Trudno w to uwierzyć bardziej niż w jakiegoś boga, ale może się tak kiedyś stanie. Mnie to zwisa, za mało mi zostało. Bawi mnie to.

  28. @takei-butei
    Kwestia definicji. Moim zdaniem robili stopniowe ustępstwa za zasługi KK w walce z komunizmem. Teraz PiS robi kolejne kroki w dalszej klerykalizacji państwa. A robi to żeby przypodobać się polskiemu KK, który jest jego bazą ideologiczną. Całkowity zakaz aborcji, zakaz handlu w niedziele, kasa na różne cele a teraz religia na maturze. Zarówno polski przedsoborowy i integrystyczny KK jak i jego polityczne ramię PiS są wrogami społeczeństwa otwartego. Nienawidzą pluralistycznego społeczeństwa i będą konsekwentnie zwalczać inaczej myślących na wszystkich możliwych frontach, w tym także w szkołach. Młodzi ludzie mają być od kołyski indoktrynowani w duchu katolickiej ortodoksji.
    To w sumie nic nowego patrząc z perspektywy 2000 lat historii KK. Niegdyś mała sekta judaistyczna stała się największą religią poprzez systematyczne tępienie innych religii mocą prawa państwowego. Tzw chrzty poszczególnych państw były de facto nawracaniem władców, którzy potem wykonywali szybko czarną robotę ‚ogniem i mieczem’. Pod tym względem tylko islam ma gorszą statystykę od chrześcijaństwa.
    Aż śmieszy mnie tzw martyrologia Św. Wojciecha i innych jemu podobnych, którzy upodobali sobie ścinanie ‚świętych drzew’ politeistów.

  29. Panie Profesorze,
    działał Pan w Ruchu Palikota.
    Wyszło jak wyszło, każdy widzi w poczynaniach partii nietolerancyjnych katolibów.
    Inteligentny i uzdolniony politycznie wódz partii skompromitował błyskawicznie ideę państwa laickiego.
    A gdzie podziali się całkiem liczni wyborcy ruchu? Na kogo głosowali w ostatnich wyborach?
    Badania socjologiczne wcale nie potwierdzają w społeczeństwie zwrotu w kierunku katolickiego fundamentalizmu. PiS ma nadal swój szklany sufit (maksymalnie 25 % zdyscyplinowanych wyborców tj ok. naście procent elektoratu), który powiększył znacząco idąc po trupach populistycznych obietnic. Wybił się na wielką partię klerykalno-narodowo-socjalistyczną.
    A tacy jak moja skromna osoba nie mają teraz nawet na kogo głosować!
    Moja jedyna nadzieja to Nowoczesna. Widać wyraźnie, że Petru steruje wbrew swojemu Wielkiemu Mentorowi w kierunku socjalliberalizmu. Zwykli Polacy chcą po prostu korzystać ze wzrostu gospodarczego.
    Sprawy światopoglądowe są dla nich mniej ważne. I tak sobie jakoś poradzą. Maturę z religii młodzież zda nawet jeśli będzie dużo ofiar z wypranymi mózgami. Niestety…

  30. Spróbujmy posłużyć się logiką pomieszania porządków tego świata przy ocenie Państwa Islamskiego. Miało prawo powstać (podobnie jak Watykan) , ma też prawo głosić idee islamu zapisane w Koranie.
    A jako religia działająca globalnie i wojująca powinna w końcu na dobre rozgościć w Europie. I co Państwo na to?
    No może prosilibyśmy tylko grzecznie, żeby nam tych naszych łbów, głupich swoją logiką, nie ucinać (my zrezygnowaliśmy z Inkwizycji).
    I żeby Ci terroryści jak już muszą kogoś zabijać, to najlepiej członków wrogiego plemienia i jego polityków, których nie lubimy. O kogo chodzi? To już na pewno wie każdy prawdziwy Polak i patriota!

  31. PAnie Hartmanie, tak, jak pisze i mówi jeden z pana blogerskich kolegów z Polityki, pełna zgoda z pana tezami.
    Matura z tego przedmiotu, to absurd !!!
    Cóż, w polskim panstwie hipokryzji, to norma.
    Dzięki za prawdę.
    Rakoczy

  32. Zgadzam się w 99% z Pana tekstem tylko jeden szczegół a właściwie zwrot mnie bulwersuje.Panie Profesorze w tekście został użyty zwrot indoktrynacja religijna,tymczasem to zwykłe uwarunkowywanie. W indoktrynacji konieczne jest użycie w pewnym sensie rozumu, kościołowi chodzi o to aby ten instrument poznawczy nigdy nie uaktywnił się.Tylko proste odruchy bez głębszej analizy.

  33. ” Może w ramach wolności podróżowania rząd wykupi jeszcze dla każdego katolika bilet tam i z powrotem do Santiago di Compostela?”
    – To była by chyba jakaś dywersja, bo prawdziwa pielgrzymka, żeby mogła być zaliczona, powinna być na piechotę tam i z powrotem.

    Na szczęście pozostaje nam jeszcze wiara w Jedynego Prawdziwego Boga Latającego Potwora Spaghetti.I lekcje Jedynej Prawdziwej Religii powinny być obowiązkowe łącznie z maturą.

  34. ..jak mozna zmuszac uczniow do zdawania matury z religi skoro Episkopad sam ma klopoty z Biblia,glosza zupelnie cos innego niz napisano w Pismie Swietym a to juz grzech !!

  35. Wpływ Watykanu na Kościół w Polsce jest minimalny.

    A dzisiejszy uczeń bredzi na właściwie każdy temat, nie tylko religijny.

  36. „że gdyby „Matura to bzdura” zechciała przepytywać młodzież na temat najbardziej elementarnych dogmatów i doktryn katolickich”

    Ależ są takie odcinki, np. „Religia chrześcijańska”, „Wielkanoc”. Można się dowiedzieć, że Dekalog składa się z 12 przykazań, a ewangelistów było miliard.

  37. Dobrze, że Pan jest i pisze, Panie Profesorze. Dziękuję. Podążanie ścieżką nauki i rozumu jest znacznie trudniejsze i wymagające niż kierowanie się emocjami. W dzisiejszej Polsce potrzeba takich ludzi jak Pan. Pozdrawiam serdecznie!

  38. Firma koka obrasta w tłuszczyk (vide te wypasione oblicza funkcjonariuszy).
    Firma koka korzysta z publicznej kasy po wielokroć plus co łaska wg cennika.
    Firma koka to triumf mamony i uciech wszelakich nad upadłym duchem.
    Firma koka to dochodowy biznes – nic poza tym.

  39. — Negortin
    Racja – Polsce i Polakom potrzebna jest większa różnorodność wyznań religijnych, a wolność sumienia oznacza także wolność od religii.
    — Claudio
    Skąd ten pomysł, ze Petru skręca na lewo?

  40. Claudio
    26 maja o godz. 19:33

    Pupile pana Hartmana (Kuroń, Michnik, Mazowiecki, Kwaśniewski itd.) dali klerowi tysiąc razy więcej, niż PiS, PiS-owi zostały tylko resztki.

    To pupile pana Hartmana stworzyli państwo klerykalne. No, ale gdzieżby pan Hartman śmiał tknąć swoich pupilków. Co więcej, agituje, aby na nich głosować…

  41. @chatte1
    Oj tam, oj tam. Nazwa grudnia w wielu językach też pochodzi od liczby 10 po łacinie, więc cóż poradzić, że się dzieciom myli 🙂

  42. No wreszcie się zgadzam z Profesorem. Uważam iż religia nie koniecznie musi być w szkole. Jak uczy 25 letnie doświadczenie, „nauka” religii (czyli traktowanie jej jako zwykłego przedmiotu – do odpytywania) nie przekłada się w żadnej mierze na lepsze, bardziej chrześcijańskie zachowanie się uczniów.
    Kto chce na religie trafi, a przymus powoduje konsekwencje odwrotne do zamierzonych.
    Czas zerwać z fikcją.

  43. Leonidzie i Witoldzie, podzielam Wasze wywody opublikowane w tym forum 26.05.,
    o 14:02 i 14:38.
    Polski Kościół katolicki od czasów kardynała Wyszyńskiego, przez pontyfikat papieża Wojtyłę, prymasa Glempa, rodem z Mogilna i tych innych ich następców, buńczucznych
    materialistów i ideologów: „Dziwiszów, Gądeckich, Rysiów, Polaków, co najmniej dwóch biskupów, jednego nieżyjącego, a drugiego z Poznania, odpowiedzialnych za czyny pedofilskie i …. wielu innych purpuratów”, kultywuje i z bdb skutkiem Kościół ludowy, nietolerancyjny, z kagańcem dla wszelkie otwartości na świat i jego problemy społeczne, polityczne i religijne.

    Teraźniejsza polska opozycja z od lat fałszywym Polskim Stronnictwem Ludowym, jest słaba intelektualnie i organizacyjnie.

    Ruch społeczny KOD, to ciekawa idea, ale trzeba ją silna ręką ustabilizować organizacyjnie, bez stygmatyzowania chętnych do walki przeciwko ideologowi, ob. Jarkowi Kaczyńskiemu, faktycznie , perspektywicznie,prorosyjskiemu politykowi PiS.

    Pozdrawiam z upalnych Słubic nad Odrą, w Lubuskiem.

    Rakoczy

  44. Za wprowadzenie matury z religii jest Pan podwójnie współodpowiedzialny. Raz jako „polityk”. Koncertowo spapraliście z Palikotem mandat zaufania, w poprzedniej kadencji sejmu. Dwa, jako mieszkaniec Krakowa, którego radni robią takie numery:
    http://natemat.pl/180899,kosciol-kupuje-dzialke-w-krakowie-za-2-procent-wartosci-rabatu-udzielili-krakowscy-radni
    Nie słychać Pańskiego sprzeciwu. Nie widać, żeby Pan organizował manifestacje blokujące ten absurd. A może Kraków ma nadwyżki pieniędzy na służbę zdrowia, edukację, ochronę środowiska i może je lekką ręką rozdawać?
    Pańska bierność więcej znaczy od nawet najmądrzejszych tekstów, pisanych zza bezpiecznego biurka, którymi nasładza Pan głównie sam siebie. Czas się wziąć do roboty kolego Hartman!

  45. Bo w Polsce starzy ludzie nic nie mogą!

    W Polsce stary człowiek ma społeczny obowiązek polegający na tym, by usiadł na kanapie, najlepiej z tym takim łańcuszkiem…nie nie od roweru…taka Pani i taki Pan…no jak to się nazywało…nie żonkilnik…nie paciorecznik…nie hiacyntownik…nie fiołkownica…ale…ale…no…o! mam, różaniec!

    Znaczy nie że ja mam różaniec, ja nie miałem nigdy różańca w ręku, ale wygooglowałem jak to się nazywa.

    Nawet gdy jesteś niewierzący-lepiej kup sobie różaniec w sklepie u grubego Andrzeja, no wiesz tego pijaczka który handluje dewocjonaliami na rogu.

    Starość bez artefaktów w rodzaju różańce, krzyżyki, kapcie, portrety Boga, staje się niewiarygodna, niepełna, niedoskonała…Może się nawet tobą zainteresować Zus czy Urząd Skarbowy a nawet sam ojciec Tadeusz Rydzyk…

    Co pan robi? Co pani wyprawia?

    Dlaczego pani jeździ po świecie, cieszy się życiem? Dlaczego pani ma swoje pasje? Co to za pan jest w pani?

  46. http://bragiel.blox.pl/2016/05/Wyrzuc-swoich-dziadkow-na-ulice.html

    Bo w Polsce starzy ludzie nic nie mogą!
    W Polsce stary człowiek ma społeczny obowiązek polegający na tym, by usiadł na kanapie, najlepiej z tym takim łańcuszkiem…nie nie od roweru…taka Pani i taki Pan…no jak to się nazywało…nie żonkilnik…nie paciorecznik…nie hiacyntownik…nie fiołkownica…ale…ale…no…o! mam, różaniec!
    Znaczy nie że ja mam różaniec, ja nie miałem nigdy różańca w ręku, ale wygooglowałem jak to się nazywa.
    Nawet gdy jesteś niewierzący-lepiej kup sobie różaniec w sklepie u grubego Andrzeja, no wiesz tego pijaczka który handluje dewocjonaliami na rogu.
    Starość bez artefaktów w rodzaju różańce, krzyżyki, kapcie, portrety Boga, staje się niewiarygodna, niepełna, niedoskonała…Może się nawet tobą zainteresować Zus czy Urząd Skarbowy a nawet sam ojciec Tadeusz Rydzyk…
    Co pan robi? Co pani wyprawia?
    Dlaczego pani jeździ po świecie, cieszy się życiem? Dlaczego pani ma swoje pasje? Co to za pan jest w pani?

  47. Jedyne co u Pana Profesora mi nie pasuje, to ten wątek o relacjach między Polską a „państwem trzecim” – Watykanem, który się przewija od czasu do czasu. Takie trochę czepialstwo poniżej poziomu intelektualnego pana profesora.
    Co do kompletnego braku wiedzy na tematy religijne wśród Polaków – jeszcze w czasach pamiętnych „Milionerów” zauważyłem, że w każdym teleturnieju zadanie pytanie o jakąś prostą kwestię biblijną czy związaną z obrządkiem katolickim murowanie „zatapia” każdego zawodnika. A chodzi o pytania, na które odpowiedź brzmi „Łazarz” albo „koloratka”.
    A co do efektów masowej katechizacji… Na przykład 12 darów Ducha Świętego. Co to w ogóle jest?!!! Ktoś o tym słyszał? pewnie nie… Bo niby skąd, przecież większość kościelnych aparatczyków z trudnością wykryłaby u siebie choć jeden…

  48. Lohkamp, (29 maja o godz. 15:13) wpadłeś na darach?
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Siedem_dar%C3%B3w_Ducha_%C5%9Awi%C4%99tego

  49. Panie Hartman,

    Pomijajac wypisywane tutaj banialuki w jednym ma pan absolutna racje.
    Ludzie na ogol nie posiadaja wiekszosci tej wiedzy, jaka musieli opanowac aby zdac mature, ani wogole nie pamietaja tego, czego sie uczyli. Zwlaszcza gdy ich zawod nie ma z zawartoscia programowa przedniotu nic wspolnego.
    Nie jest pan tutaj wyjatkiem.
    Bo zeby zdac mature musial pan przytapic do egzaminu z matematyki. A potrafi pan dzisiaj jeszcze znalesc ekstremum wielomianu albo podzielic dwie liczby zespolone? O kryteria zbieznosci szeregow funkcyjnych albo o bardziej zaawansowany rachunek rozniczkowy sie juz nie pytam. Uczyl sie pan rowniez biologii. Czy potrafi pan jeszcze opisac proces fotosyntezy albo przytoczyc systematyke slimiaka winniczka?
    No a gdyby ktos sie tak pana przypadkiem o to na ulicy zapytal?
    Trzebaby szybko interweniowac u szefostwa stacji telewizyjnej albo znalesc dojscia do wlasciciela ankiety, aby panska niewiedza nie przedostala sie do TV, jak ignorancja tego barana, Petru, ktory nie potrafil nawet nazwac funkcji D. Tuska w Brukseli.
    Wladowano w nas kupe niepotrzebnej wiedzy a poszla na to masa pieniedzy. W zamian mamy spoleczenstwo ignorantow. I niech sie pan nie przejmuje tym, ze studenci filozofii nie slyszeli wczesniej o doktrynie konfesji. Znajomi wykladowcy na jednaj z politechnik mowia mi czasem, ze studenci powinni byc wlasciwie douczani z podstaw matematyki czy fizyki. Kiedys taki student po prostu nie zdawal egzaminu wstepnego i szedl do wojska ale dzisiaj mamy wolnosc i demokracje.
    Chociaz… jakby sie tak dluzej zastanowic… Taki nap. Jacek Kuron. Czerwony harcerz, poczatkujacy partyjny aparatczyk, na studia historyczne kazal sie zapisac dzwoniac do rektora z wyraznym poleceniem. Wiec i wtedy nie bylo rozowo.

  50. Michalina (30 maja o godz. 9:13) – pełna racja!
    Analizę matematyczną miałem trzy razy: w technikum, na studiach w Polsce i w Australii. Doszedłem do równań różniczkowych i całkowych, ale dziś jak zobaczę takie równanie, to muszę często sięgać do Wikipedii, aby się zorientować o co tam chodzi (akurat jeśli chodzi o matematykę, to Wikipedia, szczególnie zaś ta po angielsku, jest w zasadzie autorytatywna, jako że mało kto ma ideologiczny interes w przerabianiu matematyki).
    Poza tym, to nie wiem jak to bywało na historii na UW, ale u mnie na SGPiSie to wybitni sportowcy i czołowi działacze (PZPR, ZMS czy też ZSP albo ZMW) mieli tylko taką ulgę, że mogli oni powtarzać kilka razy ten sam rok studiów i mieć jedno albo dwa dodatkowe podejścia na egzaminie, ale reszta wymogów była dla nich taka sama jak dla reszty studentów. Miałem zajęcia z wojska (SW) razem z synem ówczesnego ministra handlu zagranicznego czyli Burakiewicza i żalił się nam ów ministerialny syn, że jego ojciec czyli minister zatelefonował do ówczesnego rektora SGPiSu, profesora Sadowskiego z prośbą, oczywiście nie do odrzucenia, aby jego syna egzaminować nieco dokładniej niż innych studentów, zresztą dla dobra jego syna. A wiem jak to jest dziś ze studiami synów różnych PO-wskich czy też PIS-owskich dygnitarzy, jako że do niedawna miałem zajęcia na polskich wyższych uczelniach: państwowych i prywatnych oraz mam dalej kontakt ze środowiskiem nauczycieli akademickich, choćby przez udział w konferencjach naukowych i publikowanie artykułów w naukowych czasopismach.
    Pozdrawiam
    LK

  51. Michalina
    30 maja o godz. 9:13 nie ma racji wypisujac banialuki wlasne bez luki…….

  52. @Michalina
    Mam wrażenie, że w ogóle często nic nie pamiętają albo i w ogóle nigdy nie umieli.
    Dzisiaj mało który z maturzystów znalazłby ekstremum wielomianu (najłatwiej chyba z pochodnych, co? W zakresie podstawowym o pochodych nic nie ma), większośc nie ma pojęcia, co to są liczby zespolone. Więcej, większość nie wie, co to logarytm! Tego się dzisiaj w szkołach nie uczy.
    Natomiast wiedza o fotosyntezie czy systematyce zmienia się, gdy prof. H. był w szkole, była zupełnie inna. Kilka lat temu czytałem książkę biologa, który – nie zajmując się tym – musiał napisać kilka zdań na temat biochemii białek i wpisał knot, jakiego można by oczekiwać od maturzysty na poziomie podstawowym. Od czasu, gdy studiował, wiedza poszła w las 🙂
    Ludzie wiedzą mało, nato miast to nie powód, by ich obrażać. Też się ostatio w dyskusji wiedzą o plemnikach i zygotach nie okazałaś. Dzisiejsza wiedza jest tak ogromna, że każdy ma braki, choć nie każdy aż tak zatrważające, jak to niekiedy widać. Kuroniowi niestety większość wpółczesnych polityków do pięt nie dorasta, ale co zrobić.

    PS Jakie są te kryteria zbieżności szeregów funkcyjnych, bo kiepsko to pamiętam?

  53. @Leonid
    Bez przesady z tymi synami. Dziś na studiach są głównie testy. Najlepsze wyniki cechują nie synów czy córki, ale ludzi ryjących tysiące pytan z lat ubiegłych.

  54. @snakeinweb
    Oni tylko ustępowali. PiS dąży do Polski Neoendeckiej, gdzie jak na Rusi Putina jest sojusz (sajuz) nacjonalizmu z klerykalizmem. Jedynie słuszna ideologia nawiedzonych i lumpenproletariatu.
    Jesteśmy parkiem jurajskim Europy, gdzie wciąż żywe skamieliny średniowiecza mają się całkiem dobrze.
    Niedługo się okaże, kto za to zapłaci.

  55. @Leonid
    Widać wyraźnie, że uczeń przerasta mistrza.
    Uczy się szybko. Bardzo szybko!
    I tak trzymać. Jutro będę we Wrocku.

  56. @Michalina

    ” O kryteria zbieznosci szeregow funkcyjnych albo o bardziej zaawansowany rachunek rozniczkowy sie juz nie pytam.”

    Tak z ciekawosci (prawie cale zycie przezylem za granica): Czy kryteria zbieznosci szeregow funkcyjnych wchodzily w zakres programu matematyki w szkole sredniej? W jakim zakresie wchodzil w ten program rachunek rozniczkowy i calkowy? Rownania rozniczkowe – byly czy nie byly w programie? A liczby zespolone? Moje pytanie dotyczy programu normalncyh liceow ogolnoksztalcacych – a nie szkol „specjalnych” jak np dawne liceum im Gottwalda.

  57. „Twój komentarz czeka na moderację.””

    No i szczena mi opadla. Fajnie, ze ta wasza zaf… cenzura juz sie czepia doslownie golych scian.

  58. Trochę bym się nie zgodził. Gdyby wypracowane było poważnie traktowane to wymagałoby znajomości biblii w oryginale i można by szukać związków z archeologia oraz tekstami odczytanych tekstów starych a to by prowadziło do krytycznego stosunku do KK. Dodatkowo byłoby to zbyt trudne dla młodych.

  59. Witold
    26 maja o godz. 14:38
    „Trzeba uczniów zmuszać do czytania całej Bibli. Sam pamiętam swoją reakcję podczas tej czynności. O Boże! Oni w to wszystko wierzą? Przecież tu nic się nie zgadza, jakieś mity, które też nie tworzą jakiejś sensownej całości”.

    Każdy uczeń potrzebuje pomocy nauczyciela, żeby właściwie zrozumieć analizowany materiał. Z Biblią jest tak samo. Wyraźnie uwypuklono w niej tę potrzebę.

    Na przykład w Dziejach 8:26-35, znajdujemy relacje o człowieku, który zrozumiał czytany fragment Pisma, dzięki wsparciu jakie otrzymał. Oto kluczowe słowa: „Filip [apostoł] usłyszał, jak on na głos czyta proroka Izajasza, i powiedział: „Czy istotnie rozumiesz, co czytasz?” On rzekł: „Jakżebym mógł, jeśli mi ktoś nie udzieli wskazówek?”

    W Biblii wspomniano też, jakie mogą być skutki samodzielnych prób zrozumienia jej tekstu. Apostoł Piotr napisał: Są w nich [listach apostołów] jednak pewne sprawy trudne do zrozumienia, które ludzie nieuczeni i niestali przekręcają — podobnie jak pozostałe Pisma — ku własnej zgubie”.

    W razie potrzeby, służę pomocą.

  60. @mpn
    „Też się ostatio w dyskusji wiedzą o plemnikach i zygotach nie okazałaś.”
    A Ty wtedy niezle poplatales sie we wlasne kapcie w sprawie ‚moralnosci noworodka’ i zagadnienia ‚in potentia’.
    Kryteria zbieznosci szeregow funkcyjnych: niestety edytor tekstu Polityki nie przyjmuje symboli matemarycznych takich jak calka czy suma szeregu a slowani nie jest to latwo wyjasnic. Ogolnie rzecz biorac szereg funkcyjny to taki szereg, gdzie wyrazami sa funkcje przynajmniej jednej zmiennej f(x).
    Prosty przyklad zbieznosci takiego szeregu to szereg (sprobuje slowami):
    Suma od n=0 do nieskonczonosci f(x)=(x^n). W przedziale -1<x<1 zbiega sie on do 1/(1-x) wiec dla x=0.5 bedzie sie zbiegal do 2. Latwo sprawdzic dodajac kilka pierwszych wyrazow. Ogolnie szeregi sa bardziej skomplikowane i ich kryteria zbieznosci (Dirichleta, Abela) bardziej zlozone.

    "Ludzie wiedzą mało, nato miast to nie powód, by ich obrażać."
    Oczywiscie. Ale wyobraz sobie program pt. Matura to bzdura, a w nim gostka z mikrofonem goniacego po chodniku przechodniow i zadajacego im pytania z zakresu matury. A ich niewiedza stanowi zrodlo ubawu dla telewizyjnej czy youtubowej gawiedzi, ktora sama wiecej nie wie. I na tym moznaby skonczyc gdyby nie maly fragment tekstu Hartmana, w ktorym robi on jednak wyjatek czyli sugeruje niejako, ze pewna niewiedze nalezy jednak wywlekac na forum publiczne:
    "(…) gdyby „Matura to bzdura” zechciała przepytywać młodzież na temat najbardziej elementarnych dogmatów i doktryn katolickich, można by było wszystko puszczać cięgiem jak leci."
    A kto go upowaznil do twierdzenia, ze wiedza z zakresu doktryn katolickich jest wazniejsza niz z biologii molekularnej albo inzynierii budowlanej?

    @Leonid
    Nie chce sie tu z nikim licytowac na wiedze czy niewiedze. Ale jezeli ktos mi tu pisze, ze niewiedze w jednej konkretnej dziedzinie – w dodaku w ktorej autor wypowiedzi (w tym wypadku p. Hartman) jest bardzo mocny – nalezy upubliczniac, to mamy do czynienia z tepym belfrem, ktory tym tylko rozni sie od belfra rozgarnietego, ze uwaza swoj przedmiot za najwazniejszy. Za skandal uwaza ze o doktrynie konfesji nie naucza sie na ogolniakowych lekcjach religii, a jest to dla niego podstawa do wywodu, ze te lekcje sa niewiele warte i nie nalezy za nie placic a najlepiej wogole je wyeliminowac.
    Zapewne mimowolnie, ale barddzo ladnie skomentowal to mpn. Zacytuje:
    "Dzisiaj mało który z maturzystów znalazłby ekstremum wielomianu (najłatwiej chyba z pochodnych, co? W zakresie podstawowym o pochodych nic nie ma), większośc nie ma pojęcia, co to są liczby zespolone. Więcej, większość nie wie, co to logarytm! Tego się dzisiaj w szkołach nie uczy."
    Wlasnie.
    Tego sie nie uczy.
    Wiec gdyby w banialukach Hartmana byla choc odrobina sensu, to powinien on teraz napisac, ze i matematyke nalezy ze szkoly wywalic. A moze i chemie, fizyke, jezyk polski wf (bo nie wiem czy na lekcjach wf-u przerabia sie pchniecie kula).
    A juz:
    "Dlaczego Polska ma płacić za upowszechnianie doktryn państwowych innego państwa?"
    szkoda mi komentowac bo jest to taka piramidalna bzdura ze tylko siasc i plakac.

    "(…) u mnie na SGPiSie to wybitni sportowcy i czołowi działacze (PZPR, ZMS czy też ZSP albo ZMW) mieli tylko taką ulgę, że mogli oni powtarzać kilka razy ten sam rok studiów i mieć jedno albo dwa dodatkowe podejścia na egzaminie, ale reszta wymogów była dla nich taka sama jak dla reszty studentów"
    U mnie (Politechnika Slaska) teoretycznie tak samo. Ale:
    Studiowalem razem z synem rektora Uniwersytetu Slaskiego. "Studiowalem" to troche za duzo powiedziane bo widzialem go tylko gdy byly igry i juwenalia. Jak zaczalem, to on byl tak gdzies na drugim roku, a gdy konczylem to wlasnie zaliczal trzeci. Gdy tylko grozilo mu wywalenie, jego ojciec dzwonil do rektora PS i… wicie, rozumicie towarzyszu… i juz profesorowie kiwali ze zrozumieniem glowami, adjunkci zginali sie w pas a asystenci wpisywali mu do indeksu parafki z predkoscia swiatla.
    Aby dostac sie wtedy na studia trzeba bylo zdac egzamin. Mielismy cos 2.5 kandydata na miejsce wiec nawet zdany egzamin nie gwarantowal przyjecia, trzeba bylo jeszcze miec dobre oceny. Olimpijczycy dostawali sie bez egzaminow. Byl taki jeden – olimpijczyk, kompletny baran, ale dostal sie bez egzaminu. Po czasie okazalo sie, ze jest to syn kogos wysokiego, blisko KC PZPR. Byc moze znajomego Burakiewicza. Wiec ten ktos zadzwonil gdzie trzeba i jego syna wpisali na liste centralnych laureatow olimpiady fizycznej. O tym jak swoj dyplom robil Gierek i jego pomagierzy nie bede juz pisal, bo nie uwierzysz.
    Zawsze mozna argumentowac, ze byly to wyjatki. Zgoda. Zreszta, aby bylo sprawiedliwie, dodac musze ze inne dzieci czerwonych dygnitarzy mialy calkiem przyzwoite wyniki. Ale wlasnie te wyjatki pokazuja, ze byl to jednak kraj rownych i rowniejszych.

  61. Obok uczenia religii w szkole istnieje jeszcze jeden idiotyzm.
    Jest nim uczenie w szkole etyki…

    Szefc bez butów chodzi.

  62. mpn
    1. Generalnie, to studia tzw. wyższe niewiele już dziś dają. Niemniej warto jest dalej studiować na dobrych uczelniach, ale nie dla wiedzy, która się z tych studiów wyniesie (a raczej nie wyniesie), ale dla nawiązania kontaktów, które się przydadzą w życiu zawodowym. Przecież taki jest sens posyłania swego potomstwa do szkół typu Eton – one przecież nie uczą niczego więcej ani też lepiej niż dobre szkoły państwowe, ale w Eton poznaje się osoby, które za kilka albo najdalej kilkanaście lat będą rządzić Zjednoczonym Królestwem. W USA tę samą role spełniając uniwersytety z tzw. Ivy League, a we Francji tzw. Ecoles Normales Supérieures. W Polsce ta struktura klasowa, a nawet kastowa w edukacji (i nie tylko) dopiero się wytwarza, po przerwie wywołanej odsunięciem od władzy kapitału w latach 1944-1989.
    2. Znajdowanie maksimów albo minimów funkcji przydaje się góra 1% populacji i mniej niż 10% osób, które miały te zagadnienia na studiach. Ja miałem na studiach na przykład równania różniczkowe, ale nigdy nie potrzebowałem ich w praktyce, mimo że pracowałem jako informatyk oraz ekonomista akademicki. Logarytmy też nie są dziś specjalnie potrzebne w praktyce, w związku z rozpowszechnieniem się kalkulatorów elektronicznych i komputerów osobistych. Wątpię też, czy ktoś używa dziś suwaka logarytmicznego.
    3. Biologia robi postępy, ale wciąż nie jest ona nauką ścisłą. Dobrze pamiętam teorie Łysenki – w fizyce nie utrzymały by się one ani dnia. Przecież w ZSRR chciano wprowadzić także i radziecką, postępową fizykę, ale kiedy Stalin się dowiedział, że ta postępowa radziecka fizyka wyklucza skonstruowanie radzieckiej bomby jądrowej, to szybko jej zakazał.
    4. Nie rozumiem też twego zafascynowania Kuroniem – on wykonał przecież bardzo zła robotę, osłaniając „reformy” Balcerowicza, które przecież rozłożyły, i to aż po dzień dzisiejszy, polską gospodarkę.
    5. Polecam Ci też na początek:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Kryteria_zbie%C5%BCno%C5%9Bci_szereg%C3%B3w
    Pozdrawiam

  63. „The Polish monument, which was unveiled in 2014 in the country’s northeast, was hit for the second time in a little over a year by unidentified culprits who broke off part of its surface and spray-painted expletives and a neo-Nazi symbol on what remained. I

    Fajnie ze odnosicie kolejne sukcesy. A Zydom w Izraelu to chyba jednak nie dokopiecie.

  64. Co do ostatniego akapitu to niestety nie mam tej pewności, co gospodarz. Raczej spodziewam się postępującej bezrefleksyjnej i pompatycznej dewocji w polskim wydaniu. Proszę łaskawie zwrócić uwagę, że PO i PSL również deklarowały przywiązanie do tradycji katolickiej, aczkolwiek może w wersji nieco bardziej umiarkowanej (nazywanej niekiedy „łagiewnicką” – cokolwiek to miałoby znaczyć) niż ta PiSowsko-radiomaryjna.

  65. Claudio (30 maja o godz. 20:16)
    Do kogo i czego konkretnie pijesz?

  66. Radziłów
    1. W PRL-owskim technikum miałem geometrię analityczną, różniczki i całki oraz liczby zespolone (a więc też i urojone). Na SGPiSie miałem w zasadzie to samo (plus rachunek macierzowy i statystyka matematyczna, minus geometria analityczna). Równań różniczkowych nie miałem na SGPiS-ie, ale nie studiowałem tam ekonometrii, a ekonomikę pracy i przemysłu oraz politykę społeczną. Te równania miałem dopiero na studiach w Australii, gdzie studiowałem z kolei głównie teorię ekonomii, ekonometrię, ekonomię matematyczną oraz tzw. badania operacyjne. A jak jest z tym w Izraelu?

  67. Radziłów
    2. Żydzi w Izraelu sami sobie dokopią. Wybrali już oni mołdawskiego, a więc post-bolszewickiego „jastrzębia” na swego ministra wojny, a wiec niebawem Izrael znów zaatakuje swoich sąsiadów. Tyle, że tym razem natknie się on na rosyjskie albo irańskie rakiety stacjonujące na przykład w Syrii i trafi wtedy kosa na kamień. Będziecie wtedy uciekać do Europy, a więc i do Polski. Dbajcie więc o dobre stosunki z Polakami, w swym własnym, dobrze pojętym interesie!

  68. Dezerter (31 maja o godz. 7:14)
    1. Tłumaczyłem ci już, że Biblia jest od początku do końca niespójnym zbiorem legend, przesądów i innych guseł i zabobonów Starożytnych Hebrajczyków i że ma ona wielu autorów.
    2. I tak Torę, czyli w przybliżeniu Stary Testament, napisali tacy autorzy jak:
    J – Jahwista (ok. 950 p.n.e.): zwykle nazywa on Boga Jahwe (JHWH); posługuje się on najstarszą formą języka hebrajskiego o doskonałym stylu i przedstawia wydarzenia z punktu widzenia plemienia judzkiego (Królestwa Judy) z podkreśleniem Aaronickiego kapłaństwa. Jahwista czasami używa imienia Elohim, które występuje w dialogach.
    E – Elohista (ok. 850 p.n.e.): nazywa on Boga El i Elohim (aż do objawienia imienia JHWH Mojżeszowi); odzwierciedla on poglądy kapłanów z Szilo i plemion północnych (Królestwa Izraela).
    D – Deuteronomista (ok. 621 p.n.e.): odmienny stylistycznie, dbały o ścisłość, odzwierciedlający poglądy kapłanów z czasów króla Jozjasza; przypisuje mu się prawie całość Księgi Powtórzonego Prawa, a także znaczne fragmenty Księgi Jozuego, Księgi Sędziów, obu Ksiąg Samuela i obu Ksiąg Królewskich.
    P – Tzw. źródło kapłańskie (ok. 450 p.n.e.): przedstawia on Boga (Elohim, El Szadaj) jako nielitościwego i dalekiego od ludzi, zawiera szczegółowe przepisy prawno-rytualne, powtarza wiele fragmentów J i E znacznie gorszym stylem i późniejszą hebrajszczyzną, przedstawia poglądy kapłanów ze Świątyni Jerozolimskiej z czasów Ezechiasza, wprowadza wiele zestawień genealogicznych i dat, stanowi główne źródło dla Księgi Kapłańskiej.
    3. Nowy Testament (NT) to jest zaś praca zbiorowa, przede wszystkim tzw. czterech Ewangelistów: Mateusza, Marka, Łukasza i i Jana. Następną jego częścią są Dzieje Apostolskie, napisane przez tego samego autora co trzecia ewangelia – znawcy Biblii nazywają go prowizorycznie Łukaszem, chociaż nie mają pewności co do jego tożsamości. Księga ta jest dalszym ciągiem ewangelii i opowiada o dziejach pierwszych chrześcijan, począwszy od wydarzeń bezpośrednio po śmierci Jezusa, a jej głównym tematem jest rozszerzanie się chrześcijaństwa w Cesarstwie Rzymskim, zarówno wśród Żydów, jak i tzw. pogan, przede wszystkim poprzez opowieści o misjonarskiej pracy Pawła z Tarsu.
    4. Dalszą część NT wypełnia dwadzieścia jeden tzw. listów, czyli pism skierowanych do chrześcijańskich wspólnot bądź osób indywidualnych. Nie wszystkie one są, ściśle rzecz biorąc, pozostałościami po korespondencji. List do Hebrajczyków na przykład, jest najprawdopodobniej wczesnochrześcijańską mową, a pierwszy list Jana rodzajem traktatu doktrynalnego, jednakże wszystkie dwadzieścia jeden ksiąg nazywa się tradycyjnie „listami”. Z tekstu trzynastu z nich wynika, że ich autorem jest Paweł z Tarsu, chociaż wielu znawców Biblii kwestionuje jego autorstwo części z tych utworów. Większość z tych listów jest odpowiedzią na teologiczne i praktyczne problemy wspólnot chrześcijańskich, do których są one adresowane. O ile ewangelie i Dzieje Apostolskie są przede wszystkim opowieściami o początkach chrześcijaństwa, to listy skupiają się na wierze, moralności i życiu codziennym wspólnot.
    5. Zbiór legend zwany NT zamyka księga Objawienia. Jest to najstarszy zachowany tekst chrześcijańskiej apokaliptyki. Napisana została ona przez proroka o imieniu Jan (nie mylić z Janem Ewangelistą) a opowiada ona o przyszłych wydarzeniach, które doprowadzić rzekomo mają do powtórnego przyjścia Jezusa – kulminacji chrześcijańskiej wizji człowieka i historii.
    6. Na koniec – znów starasz się udowodnić prawdziwość Biblii cytatami z niej. Nie widzisz, że to po prostu nie ma sensu, że chodzisz tu w kółko na zasadzie błędnego koła w rozumowaniu (circulus vitiosus) i że, jest to dość powszechny wśród laików błąd w rozumowaniu polegający na tym, że przy wyprowadzeniu wniosku W oparto się na przesłance P, a następnie, by uzasadnić przesłankę P, powołano się na wniosek W. Np. dowodząc, że Słowacki był genialnym poetą powołano się na to, że jego utwory są arcydziełami, a następnie by uzasadnić tezę, że utwory Słowackiego są arcydziełami, powołano się na tezę, że był genialnym poetą.;-)
    7. Ponadto, to chcesz innych uczyć egzegezy biblijnej, mimo że znasz tylko świadomie i celowo sfałszowane tłumaczenia Pisma na język polski poprzez język angielski oraz że nie masz pojęcia o tym, co owa Biblia zawiera w swym oryginale, spisanym przecież w takich, całkowicie nieznanych ci językach jak starohebrajski czy starogrecki. Znasz może to przysłowie: „uczył Marcin Marcina a sam głupi jak świnia”? 😉
    Szalom!

css.php