Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

1.07.2016
piątek

Andrzej Duda, czyli absolutyzm nieoświecony

1 lipca 2016, piątek,

Własna odmowa zaprzysiężenia trzech prawidłowo wybranych przez Sejm sędziów Trybunału Konstytucyjnego powinna była zawstydzić Andrzeja Dudę. Przekroczenie uprawnień i złamanie konstytucji było w tym przypadku tak jawne, że doprawdy każde tłumaczenie się mogłoby tylko pogorszyć sprawę.

Można było mieć nadzieję, że na początek urzędowania Duda zrobi te wszystkie paskudne rzeczy, które kazał mu zrobić Kaczyński, ale potem się już uspokoi. Miał szansę na wybaczenie i uratowanie wizerunku „bezbarwnego i nieszkodliwego”. Niestety, Duda, pod presją przełożonego, lecz zapewne również z powodu diabelskich podszeptów swoich kumpli, którzy za sprawą jego długopisu chcieliby poczuć się demiurgami, powoli zmienia się w szafującego łaskami i niełaskami królika.

Jakie procesy mentalne musiały zajść w głowie Andrzeja Dudy i w głowach jego kancelistów, aby poważyć się na odrzucenie dziesięciu z trzynastu awansowych nominacji sędziowskich rekomendowanych przez Krajową Radę Sądownictwa? Sam nie wiem, czy więcej w tym arogancji czy ignorancji. Czy naprawdę prezydent nie rozumie, jaki jest sens art. 179 konstytucji, stanowiącego, że „sędziowie są powoływani przez Prezydenta Rzeczypospolitej na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa na czas nieoznaczony”? No, nie rozumie. Lech Kaczyński też nie rozumiał swojej roli jako urzędnika państwowego, sądząc, że każda jego prerogatywa i uprawnienie ma charakter dyskrecjonalny i woluntarystyczny, czyli, po naszemu, pozwala mu „robić, jak uważa”. To doprawdy żenujące, a przede wszystkim niebezpieczne.

W 2008 roku odbierałem w Pałacu Prezydenckim tytuł profesorki. W Polsce jest tradycja, że tytuł profesora ma rangę państwową i jest nadawany przez prezydenta. Żeby go uzyskać, trzeba przejść długą i złożoną procedurę akademicką. Na koniec kwitują ją premier i prezydent, w jednym, oczywistym celu – aby nadać tytułowi profesora większą rangę i prestiż.

Niestety, Kaczyński tego po prostu nie rozumiał. Podczas uroczystości wręczenia aktów nadania tytułów w pałacu prezydenckim Lech Kaczyński powtórzył, że żałuje, iż sam nie stanął nigdy po drugiej stronie (to znaczy nie został profesorem), dodając, że choć czasami ma wątpliwości co do pewnych kandydatur, to jednak jak dotąd nie odmawia swego podpisu. Kilka minut później dał mi niedwuznacznie do zrozumienia, że miał na myśli moją niegodną osobę. Zapewne z powodu artykułu „Teodemokracja Kaczyńskich”, który opublikowałem miesiąc wcześniej w „Gazecie Wyborczej”. Ludzie pukali się wtedy w głowę: czekasz na podpis Kaczyńskiego i atakujesz go w gazecie? A mnie się po prostu wtedy nie mieściło w głowie, że Kaczyński mógłby nadużyć władzy dla zemsty.

W czasach Dobrej Zmiany i prezydentury Andrzeja Dudy takiej pewności już bym nie miał. Mogę sobie bardzo łatwo wyobrazić Dudę niepodpisującego nominacji profesorskiej dla kogoś znanego z krytyki PiS i Kościoła. I pewnie nikt by nawet nie protestował. Po prostu – przyzwyczailiśmy się. Taki mamy klimat i już. A jednak protestować trzeba i trzeba tłumaczyć. Cierpliwie i wytrwale – może coś dotrze, coś się przebije przez grubą błonę samozadowolenia i wśliźnie pod kostium narcyza, wywołując refleksję.

A więc: Panowie, tak nie można! Prezydent samodzielnie decyduje o wielu spawach w sposób, jak to się w mówi w kręgach PiS, suwerenny. Poza tym jednak jest urzędnikiem państwowym i bardzo wiele jego czynności ma taki sam charakter jak czynności innych urzędników. A urzędnik wydaje decyzje na podstawie prawa i procedury, a nie swoich osobistych przekonań. Jeśli obywatelowi coś się należy i w odpowiedniej procedurze zostało to stwierdzone, to urzędnik ma obowiązek wydać decyzję pozytywną. Jego rolą jest tylko zweryfikowanie poprawności przeprowadzonej procedury.

Tak właśnie ma się sprawa z profesorami i sędziami w Kancelarii Prezydenta RP. Urzędnicy kancelarii sprawdzają, czy wszystko było jak należy, i przedstawiają prezydentowi do podpisu nominacje. Prezydent po prostu ma urzędniczy obowiązek je podpisać. I tyle. Nic mu do tego, kogo akademicy desygnują na profesora, a sędziowie na sędziego. W demokracji świat akademicki, a tym bardziej wymiar sprawiedliwości, są niezależne od władzy wykonawczej. W przeciwnym razie profesorami i sędziami mogliby zostawać tylko ci, którzy podobają się (lub przynajmniej nie przeszkadzają) władzy. A wtedy już po demokracji. Odrzucić nominację w obszarze, którego niezależność od władztwa politycznego należy do fundamentalnych zasad ustrojowych (a tak jest z niezależnością władzy sądowniczej i wolnością nauki) prezydent mógłby wyłącznie z powodów wad formalnych i prawnych w odpowiedniej procedurze.

Zadaję sobie pytanie, czy Andrzej Duda tego nie wie, czy tylko udaje? I co byłoby gorsze? Oczami wyobraźni widzę zatrudnionych przez Dudę w kancelarii „kolegów z podwórka”, którzy buszują w Googlach, sprawdzając, czy jeden z drugim sędzia przypadkiem nie skrzywdził któregoś z „naszych” i nie pachnie „lewactwem”. Gdyby jakieś znalezisko miało wskazywać, że jest z obozu wroga, to niedoczekanie! Albo po prostu ludzie posyłają donosy gdzie trzeba i zostają wysłuchani.

Jeśli tak to działa, to mamy Afrykę na Krakowskim Przedmieściu… Ale ja mam ciągle nadzieję, że opamiętanie jest jeszcze możliwe. Zachłyśnięcie władzą i niedojrzałość mogą prowadzić do arogancji i nadużyć. Ale na urzędzie przecież się dojrzewa. Oby jak najszybciej.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 34

Dodaj komentarz »
  1. Niestety, facet Du*a niczego nie udaje, on zwyczajnie nie wie.
    Wiele wskazuje, że to przeciętny „produkt” polskiego szkolnictwa wyższego z baloniastym ego w pretensjach i z niewyobrażalnymi brakami w wykształceniu ogólnym.
    Lektura wypowiedzi Du*y nie pozostawia złudzeń – poziom niedoszłego, słabo inteligentnego maturzysty, który ma kłopoty z rozumowaniem, argumentacją, logiką i matematyką.
    O przymiotach charakteru i przyzwoitości nie ma co wspominać.

  2. Zostaw pan Hartman p. prezydenta Komorowskiego w spokoju. Złamał Konstytucję, legalizują ustawę dopuszczającą wybór sędziów TK na zapas? To jego prywatna rzecz. Czep się pan innych. A, pozdrowionka od czciciela Pinocheta, na którego pan głosował.

  3. Oni doskonale wiedzą co robią, a raczej czego nie robią; czas wyzbyć się złudzeń – tak będzie przez długie lata, a ci którzy to rozumieją, większość nie rozumie nic, mogą im co najwyżej przez słomkę nadmuchać.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Profesorze,
    1. Sędziowie TK należą według T. Veblena do tzw. klasy próżniaczej, a więc poza nimi samymi i ich rodzinami oraz znajomymi nikogo nie obchodzą ich wydumane przecież problemy. Poza tym, to sędziowie TK są przecież mianowani a nie wybrani w powszechnych wyborach, a więc nie mają oni żadnego prawa do decydowania o konstytucyjności ustaw uchwalonych przez Parlament, czyli przez posłów i senatorów pochodzących z powszechnych wyborów.
    2. W najbardziej rozwiniętych krajach świata nie ma zaś czegoś takiego jak nadawana przez państwo dożywotnia profesura, a są tylko profesury uniwersyteckie nadawane na czas określony przez konkretne wyższe uczelnie. W Polsce jest więc tak jak w Watykanie: tak jak papież nadaje dożywotnio tytuł biskupa wybranym przez siebie księżom, tak samo w Polsce prezydent nadaje dożywotnio tytuł profesora wybranym przez siebie pracownikom nauki. Zaś w krajach z najlepszymi uniwersytetami (USA, UK etc.) profesorem zostaje się tylko w konkretnym uniwersytecie i tylko na czas zatrudnienia w nim, podobnie jak u protestantów (n.p. u luteranów) pastor zostaje biskupem tylko na czas swojej kadencji drogą wyboru poprzez grono wszystkich pastorów luterańskich w danym kraju, n.p. w Polsce.
    3. Wstydził by się więc Pan chwalić tą swoją belwederską profesurą, która, obok habilitacji i wymogu nostryfikacji w Polsce stopni naukowych uzyskanych na najlepszych uniwersytetach świata powoduje, że polska nauka od lat wlecze się w ogonie światowej.

  6. Andrzej Duda to człowiek o psychice lokaja. Jako prezydent kraju średniej wielkości nad Wisłą, nie jest w stanie zrobić więcej ponad wykonanie kelnerskich poleceń swego szefa, wg którego jego karczma Polska się nazywa.

  7. takei-butei
    … a u was biją murzynów! Zaiste prymitywny to sposób usprawiedliwiania bezprawia i arogancji obecnego prezydenta. A może uważasz pan, że wszystko jest w porządku, że teraz jemu rzeczywiście wszystko wolno? Albo jesteś pan zdania, że to nie jest łamanie prawa? Niestety, podpisuję się tutaj w całości pod opinią sugadaddy!

  8. Jeżeli raz się wdepnie w go..o,to potem wpada się w szambo.

  9. PiS stosuje wyjątkowo obleśnie politykę TKM. Teraz KM mamy Polskę na własność i TKM stoimy ponad prawem. A obywatele mogą nam skoczyć.

    W tym sensie są logiczną kontynuacją i ukoronowaniem ustroju III RP.

    A bezpartyjni obywatele, którzy nie mają prawa udziału w wyborach do Sejmu mogą się tylko przyglądać i tej partyjnej hołocie naskoczyć.

  10. Pytanie skierowane pod zły adres. Co może Andrzej Duda wiedzieć lub nie wiedzieć, udawać lub nie udawać, jak jest tylko bezwolnym narzędziem w rękach Prezesa Tysiąclecia? Równie dobrze kombinerkom w rękach hydraulika można zadać pytanie, czy wiedzą, co robią. Chociaż nie… nawet takie kombinerki mają więcej samodzielności niż PAD.

  11. Autor: „odmowa zaprzysiężenia trzech prawidłowo wybranych przez Sejm sędziów Trybunału Konstytucyjnego powinna była zawstydzić Andrzeja Dudę”.

    To zdumiewające zdanie. Trybunał Konstytucyjny składa się z 15 sędziów, po zaprzysiężeniu trzech kolejnych byłoby ich 18. Konstytucja mówi, że sędziów TK może być 15. Prezydent to rozumie, Autor nie bardzo.

    Poza tym, z czego Autor wnosi, że ci trzej – jak pisze – sędziowie zostali wybrani prawidłowo? Proszę zajrzeć do wyroku Trybunału Konstytucyjnego K34/15 z 3 grudnia 2015 o zgodności z konstytucją art. 137 ustawy o TK z 25 czerwca 2015, ale ― uwaga to ważne! ― ów artykuł dotyczył przecież tylko trybu zgłaszania kandydatów na konkretne kadencje przed głosowaniem w sprawie ich wyboru (na co był miesiąc), a nie samego głosowania i wyboru! Podobnie jak umieszczenie kogoś na liście wyborczej nie oznacza samego wyboru, trzeba czegoś więcej, prawda? TK nie mógł oceniać wyboru i nie oceniał, bowiem jest sądem stanowienia prawa (przepisy: zgodne – niezgodne z konstytucją). TK nie ma kompetencji do oceny praktycznej realizacji prawa, czyli np. wyborów na sędziów TK. Podobnie jak nie posiada uprawnień do obowiązującej wykładni konstytucji. To wiedzą nawet studenci drugiego roku prawa.

  12. Z drugiej strony czego oczekiwać od ludzi, którzy kiedyś jak mantrę powtarzali, iż prawo w Polsce jest po to, aby je łamać? Tak do tego przywykli, iż nawet obecnie, tworząc prawo nie są w stanie przestać je naruszać. Andrzej Duda nie jest w tym wyjątkiem. On jest tylko najlepiej zatrudnionym Polakiem. na stanowisku z pełną nieodpowiedzialnością.

  13. Autor: „Czy naprawdę prezydent nie rozumie, jaki jest sens art. 179 konstytucji, stanowiącego, że „sędziowie są powoływani przez Prezydenta Rzeczypospolitej na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa na czas nieoznaczony”?

    Hucpa Autora nie opuszcza. Z tego artykułu konstytucji przecież jasno wynika, że KRS tylko wnioskuje, a prezydent podejmuje decyzje o powołaniu sędziów. Gdyby twórcy konstytucji uznali, że prezydent musi bezwarunkowo podpisać dali by temu wyraz w art. 179 konstytucji. Tak np. jest, gdy Sejm obali weto prezydenta, wówczas musi on ustawę podpisać i jest to w konstytucji wyraźnie zaznaczone. W tym przypadku niczego nie musi, a tylko może.

  14. Gombrowicz w swoich Dziennikach co jest paradoksalne, to idealnie pasuje do „miłościwie nam panujących” i sytuacji wokół TK:

    „On zabrnął…ale mógłby się wyratować…gdyby zachował wolność, która pozwala nam wycofać się gdyśmy zabrnęli.

    Wolność! Na to aby być wolnym potrzeba nie tylko chcieć być wolnym – potrzeba chcieć być wolnym nie za bardzo.”
    Witold Gombrowicz, Dzienniki 1953-1956, s.140

  15. Powinno być:
    Gombrowicz pisze w swoich Dziennikach i co jest paradoksalne, to idealnie pasuje do „miłościwie nam panujących” i sytuacji wokół TK:

    „On zabrnął…ale mógłby się wyratować…gdyby zachował wolność, która pozwala nam wycofać się gdyśmy zabrnęli.

    Wolność! Na to aby być wolnym potrzeba nie tylko chcieć być wolnym – potrzeba chcieć być wolnym nie za bardzo.”
    Witold Gombrowicz, Dzienniki 1953-1956, s.140

  16. .
    — Sevres pod Paryżem —

    .

    Niezmienność ciemnoty ludu ciemnego
    ze względu na swoją trwałą niezmienność
    ustanawia standard międzynarodowy i jak
    wzorzec metra i kilograma po odlaniu go
    ze stopu platyny i irydu powinien być
    przechowywany w Sevres pod Paryżem
    i wpisany do Systemu Miar i Wag SI

    ..)

  17. ” Z tego artykułu konstytucji przecież jasno wynika, że KRS tylko wnioskuje, a prezydent podejmuje decyzje o powołaniu sędziów”

    Rozumiem że skoro wg pisowskiej interpretacji „powołanie” oznacza decyzję czy to zrobić albo nie, Prezydent moze albo i nie powowłać wybranego przez Sejm, premiera ? 🙂

    Art. 154 K:
    „Sejm (…) wybiera Prezesa Rady Ministrów oraz proponowanych przez niego członków Rady Ministrów (…) Prezydent Rzeczypospolitej powołuje tak wybraną Radę Ministrów i odbiera przysięgę od jej członków.”

  18. Tam nie ma o decyzji. Jest o powołaniu.

  19. @Mauro Rossi
    1 lipca o godz. 15:05

    Mauro! Przeczytaj ten paragraf jeszcze raz i zastanow sie gdzie jest napisane „moze” ?? Widac z tego ze z logika i jezykiem polskim u Ciebie nie te()n)go. W ktorej czesci tego paragrafu jest mowa o tym ze prezydent moze? Slowo „powoluje” nie daje mu zadnego prawa do wlasnej interpretacji kandydatury.

  20. @Mauro Rossi
    1 lipca o godz. 15:05
    Więcej szacunku dla prawa proszę.
    Stosując taką wykładnię przepisów Konstytucji moglibyśmy mieć niezły pasztet, na przykład z artykułem 136:
    „W razie bezpośredniego, zewnętrznego zagrożenia państwa Prezydent Rzeczypospolitej, na wniosek Prezesa Rady Ministrów, zarządza powszechną lub częściową mobilizację i użycie Sił Zbrojnych do obrony Rzeczypospolitej Polskiej.”

  21. W tym wypadku prezydent (?) – prawnik (?) odmówił nominacji sędziowskich prawnikom. Idąc dalej tym trybem, będzie oceniał czy należy nominować profesora medycyny, profesora fizyki, profesora kosmologii itd. Cóż za światły i wszechstronny umysł ma nasz pan prezydent.

  22. Jakie społeczeństwo takie elity co przypomina budowę cepa.Po obaleniu tzw.komuny z inspiracji Kiszczaka i manipulacji kto będzie kim po Magdalence do władzy wystartowali protegowani.Nawet Kaczyńscy co to o Bolku wiedzieli ale jego teczkę nosili w ramach politycznego skundlenia otoczenia prezydenta.Co zostało do nadal.Duda uzurpuje sobie domniemanie kompetencji co w czasach Wałęsy określano falandyzacją prawa w miejsce milczenia konstytucji,którą trzeba zinterpretować po prezydencku.Co czyni zbędnym TK.Tak sobie myślę,że katolicy w ramach dobrej zmiany obalili świeckie państwo a klauzula sumienia to potwierdza bo co szatan stworzył …Ja jestem prawo !

  23. …zawsze walczylem o szacunek dla prezydenta ,tym co opluwali tlumaczylem ,tym co krytykowali tlumaczylem kim jest prezydent i co reprezentuje ,prezydent to POLSKA -MY !!!!! dzis juz przestalem tlumaczyc , ktos kto lamie prawo traci szacunek…….

  24. zak1953
    1 lipca o godz. 12:24
    Pisze:

    „Andrzej Duda to człowiek o psychice lokaja. Jako prezydent kraju średniej wielkości nad Wisłą, nie jest w stanie zrobić więcej ponad wykonanie kelnerskich poleceń swego szefa, wg którego jego karczma Polska się nazywa.”
    W tym właśnie rzecz. Niestety tak już postanie.

  25. Tak sobie myślę, czy jak bronił doktorat na UJ to nie było wiadomo? Parę osób ten doktorat czytało, parę osób sledzilo rozwój doktoranta. Czy mialkosc nie rzucala się w oczy? Wtornosc myślenia nie biła z stron dysertacji I napuszonych równie co sam autor dysertacji? Czy grona naukowe jak od ognia odzegnuja się o ostrej logicznej debaty, w której kto przegrywa, przegrywa na zawsze? Czy naukow debata nie powinna być ostrzejsza niż najostrzejszy sport? Najbardziej ścisła I najbardziej emocjonalna? Czy po prostu każda organizacja nawet szacowna lubi mieć followerow, jakichkolwiek. Czy może w Polsce jest tak, że wolimy fasade niż grzebnac pod nią żeby zobaczyć co ile jest warte? A może nie chcemy mówić za wczasu? W końcu P. AD jest produktem który przeszedł wiele testów I na żadnym etapie nie dostał kartki z ostrzeżeniem: produkt niebezpieczny, zastosowanie ograniczone.

  26. Opamiętanie nie jest możliwe. W najbliższych latach Polska po raz kolejny przestanie być suwerennym krajem. Infantylny Duda to tylko wierzchołek góry lodowej.

  27. Andrzej Duda, czyli cynizm i zakłamanie.

  28. Pan Andrzej D. (naruszający notorycznie Konstytucję RP), prawdopodobnie marzy o tym, żeby być jak prezydent Lech Kaczyński, (nie podpisał w 2007 r. nominacji 9 sędziów przedstawionych mu przez KRS bez wyjaśnienia), i nawet przelicytował „swojego mistrza”, jak o nim cynicznie mówi, bo odmówił powołania 10 sędziów. Uzurpując sobie „osobiste prerogatywy” tworzy niebezpieczny precedens. Oby jak najszybciej upłynął czas jego kadencji i jego grupy łamiącej prawo, czyli w istocie przestępczej, a następcy rządzących żeby nie ulegli pokusie kontynuowania bezprawia pod pretekstem, że taki jest w naszym kraju uzus.

  29. Soys
    Polska od roku 1939 NIE jest suwerennym krajem.

  30. Hahaha, a Władca Marionetek zaciera piąstki i chichocze.

  31. Dudus nie dorosnie do urzedu,bo Dudus jest wylacznie lokajem Prezesa i podskakuje jak mu Prezes nakaze. Ot,kukielka na sznurkach.

  32. turkmen
    2 lipca o godz. 9:17
    „…zawsze walczyłem o szacunek dla prezydenta”>

    Żeby nie być śmiesznym wylicz tych prezydentów o których szacunek walczyłeś.
    Jak walczyłeś po śmierci prezydenta z palikociarnią spod znaku „zimnego lecha” obrażającą jego pamięć? Byłoby nadzwyczaj ciekawe. Na razie jesteś nudny i śmieszny.

  33. KrzySztof58
    1 lipca o godz. 22:09

    „Stosując taką wykładnię przepisów Konstytucji moglibyśmy mieć niezły pasztet, na przykład z artykułem 136”.

    Jeśli polemizujesz z moim komentarzem, który został wycięty przez cenzora to czego się spodziewasz? Wymiany zdań i argumentów, analiz konstytucjonalistów? Raczej zaapeluj do redakcji o złagodzenie cenzury, może jakaś odwilż jest w planach?

  34. Ja się obawiam, że on wie, rozumie, ale w pełni świadomie, kierując się złą wolą, dalej łamie prawo i obyczaje.
    Swoją drogą, pięknie to ilustruje wczorajsza „freudowska” (?) pomyłka – przejęzyczenie Jarosława Kaczyńskiego. ” Nasze rządy będą przeciwieństwem rządów prawa…”. Te słowa są kwintesencją wszystkiego, co się wokół nas dzieje na szczeblu państwa i jego administracji.
    Przy okazji, albo ma Pan Profesor sobowtóra, albo był Pan ostatnio u nas na Wydziale. Pozdrawiam.

  35. Nie liczyłbym na opamiętanie. To bezprawie dopiero raczkuje. Chyban że sznurki się poplątają.

css.php