Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

5.08.2016
piątek

Ziobro i jego sumienie

5 sierpnia 2016, piątek,

Nie wiem, jak tam jest z sumieniem ministra Zbigniewa Ziobry, ale znając jego świetnie samopoczucie po takich akcjach jak spreparowana „afera gruntowa”, jak publiczne pomawianie dr. Garlickiego o uśmiercanie pacjentów, jak gołosłowne zapowiadanie (do spółki z p. Kurskim) ogłoszenia strasznych wieści o malwersacjach w polskiej transplantologii, jak degradowanie niepisowskich prokuratorów i wiele, wiele innych – mogę przypuszczać, że jest to sumienie ze stali i granitu.

Nic go nie wzruszy. Pozazdrościć. Zbyś ma zawsze rację i cokolwiek zrobi, to jest dobre, bo przecież od urodzenia jest dobrym i grzecznym chłopcem. A moralność wyssał z mlekiem matki i nie musi się więcej nią przejmować. Po prostu nosi ją w sercu. Jaka szkoda, że nie wszyscy tak mają, a przeto muszą się męczyć ze swymi rozterkami, cierpią, gdy kogoś pomówią, przepraszają, gdy skrzywdzą, brzydzą się prowokacją i manipulacją. I tak dalej. No ale oni nie są grzecznymi chłopcami.

Ciekawe wszak, iż człowiek o stalowym sumieniu, którym bez wątpienia jest min. Zbigniew Ziobro, tak bardzo troszczy się o sumienia miękkie, na przykład sumienia drukarzy odmawiających druku materiałów na temat działalności organizacji LGBT albo sumienia chuliganów smarujących napisy na pomnikach nagrobnych. No ale skoro jest już taki troskliwy i posługuje się wyświechtanym terminem „klauzula sumienia”, to może warto wyjaśnić mu, co te terminy – „sumienie” i „klauzula sumienia” – właściwie znaczą i jak należy je w prawie i państwie stosować.

Może zacznę od tego, że z całą pewnością nie można co do zasady uchylać się od obowiązków wynikających z prawa bądź zawartych umów, powołując się na sprzeciw sumienia. Taki sprzeciw zasługuje na respekt tylko w wyjątkowych sytuacjach. Gdyby było inaczej, każdy mógłby sobie bimbać, tłumacząc się, że sumienie mu tego czy tamtego uczynić nie pozwala. Sprzedawca w sklepie nie sprzedałby piwa p. Ziobrze, bo sumienie nie pozwala mu rozpijać narodu, a piekarz nie sprzedałby mu chleba, bo sumienie nie pozwala mu „karmić pisiorów” i rób, co chcesz. To nonsens. Sam sprzeciw sumienia nie wystarczy. Musi być jeszcze coś.

Druga sprawa, na którą chciałbym na wstępie zwrócić uwagę p. Ziobry, zresztą absolwenta UJ, to kwestia dobrej bądź złej woli w posługiwaniu się argumentem z „prawa do postępowania zgodnie z własnym sumieniem”. Otóż takiego prawa w ogóle nie ma i nie sposób posługiwać się tym argumentem w dobrej wierze. Nie ma takiego prawa, bo byłoby sprzeczne wewnętrznie, oznaczając „prawo do nierespektowania prawa”. Nie można zaś powoływać się na nie w dobrej wierze dlatego, że nie jest możliwe wiarygodne publicznie, skuteczne oświadczenie, iż zamierza się stosować to „prawo” czy „zasadę” w sposób bezstronny i powszechny.

Tłumacząc to na ludzki, chodzi o to, że p. Ziobro ujmując się za prawem do działania w zgodzie z własnym sumieniem zwolenników PiS i jego narodowo-katolickiej ideologii (która swoją drogą budzi mój osobisty najgłębszy sprzeciw i sumienia, i rozumu), nie posiada zdolności przekonania opinii publicznej, iż z tą samą gorliwością będzie bronił analogicznego prawa przeciwników PiS. Nie uwierzymy, że poparłby urzędnika odmawiającego wykonania polecenia min. Ziobry, drukarza odmawiającego druku materiałów propagandowych PiS czy Kościoła katolickiego albo kogoś, kto nasmarowałby na grobie Lecha Kaczyńskiego słowa, dajmy na to, „beznadziejny prezydent”. Choćby bił się w piersi przed kamerami, że jest w tej materii bezstronny (a jakoś nawet i tego wyobrazić sobie nie mogę), to i tak nawet dziecko by mu nie uwierzyło.

Powołując się na „klauzulę sumienia”, min. Ziobro nie wie, że nie oznacza ona (pomimo zewnętrznego podobieństwa) ani żadnego uprawnienia, ani nawet wyłączenia karalności (kontratypu). Nie wie też, że zasadę prawa można stosować wyłącznie w dobrej wierze, w sposób bezstronny, analogiczny i wykluczający bezprawną dyskryminację, których to warunków nie da się dochować, jeśli interpretuje się „klauzulę sumienia” jako rodzaj uprawnienia. Nie wie, bo są to sprawy trudne i abstrakcyjne, a jemu chodzi wszak o sprawę prostą, to znaczy – żeby katolicy i pisowcy mogli sobie robić, co chcą, o ile jest to zgodne z linią PiS i Kościoła. Chodzi więc wyłącznie o pisowców i katolików spod działania ograniczeń nakładanych na obywateli przez prawo powszechne, pod płaszczykiem rzekomo powszechnego prawa obywateli do ochrony ich „sumień”.

Nie, nie o sumienia wszystkich obywateli i ich ochronę chodzi min. Ziobrze, lecz o ochronę „swoich” i ich postępków, czyli sumień przypadkiem ukształtowanych akurat tak, jak życzą sobie tego katoliccy biskupi i ich partyjne ramię, spersonifikowane w osobie Zbigniewa Ziobry – urzędowego Sumienia Narodu. Chodzi o „dyspensę” i specjalne, ochronne traktowanie tych, którzy postępują w sposób jawnie spójny z ideologią partii rządzącej i organizacji religijnej, z którą ta dzieli się władzą.

Nie sądzę przy tym, aby min. Ziobro miał tego rodzaju kulturę prawną, która pozwalałby mu dostrzec w faworyzowaniu jedynie słusznie wierzących za pomocą triku z „klauzulą sumienia” cokolwiek złego. Dla niego bowiem w sformułowaniu „jedynie słusznie” nie ma elementu krytycznego, lecz jedynie czysta deskrypcja – on naprawdę myśli, że należy do „jedynie słusznie wierzących” i wiedzących przeto zawsze, co jest dobre, a co złe. Sądzi też, jak wskazują jego liczne wypowiedzi, że uważa za rzecz prostą i oczywistą, że to, co jest złe (a co w sposób oczywisty jest znane min. Ziobrze), powinno być zawsze ścigane i karane. Taka moralność szeryfia, jeśli wolno użyć takiego neologizmu, nie przewiduje czegoś takiego jak bezstronność, równe traktowanie itp., nie mówiąc już o wdawaniu się w takie prawnicze subtelności, jak rozliczne warunki penalizacji rozmaitych zachowań i praktyk, oprócz samej ich naganności w oczach ministra. W moralności szeryfiej są w tylko swoi (dobrzy) i nieswoi (źli). A najlepszy jest oczywiście sam szeryf.

Mimo tych nader trudnych warunków intelektualnych i psychologicznych, zanim nieomylne sumienie min. Ziobry nakaże mu wsadzić mnie do ciupy w drodze wykonania telefonu do odpowiedniego prokuratora, gdzie to może być kłopot z pisaniem bloga, podejmę, rzutem na taśmę, próbę wyjaśnienia natchnionemu szafarzowi mej wolności, czym jest sumienie i „klauzula sumienia”. Oczywiście będzie to wyjaśnienie doktrynalne, a więc należące do dziedziny jurysprudencji, nie zaś prawnicze w dosłownym sensie, gdyż pan Ziobro może sobie w tym zakresie robić z prawem, co chce, i wszelkie bzdury do niego powpisywać, jeśli tylko Prezes pozwoli. Za to nie odpowiadam. Zajmuję się tu wyłącznie materią pojęć prawnych i etycznych.

No więc tak. Powiedzieliśmy już sobie, że klauzula sumienia nie jest żadnym „uprawnieniem do niewykonywania prawa”. Nie jest zwolnieniem, dyspensą, wyłączeniem karalności ani żadnym innym kontratypem. Wszystko to byłoby niemożliwe do stosowania. Jest klauzula, zgodnie ze swoją nazwą, odstąpieniem, czyli zamknięciem pewnej drogi działania. W pewnych ściśle określonych okolicznościach, w sytuacjach wyjątkowych i po spełnieniu surowych warunków może dojść do tego, że niepodjęcie jakichś działań wynikających z zobowiązań prawnych lub umownych nie spotka się z przewidzianą prawem represją.

Inaczej mówiąc, klauzula zabezpiecza sprawcę czynu zabronionego lub zaniechania obowiązku wynikającego z prawa bądź umowy przed przewidzianymi prawem konsekwencjami – pod pewnymi warunkami. Rzecz jasna, warunki, które muszą zostać spełnione, aby klauzula była skuteczna, muszą mieć cechy obiektywne. Nie może to być wyłącznie wola ani inna podstawa czysto subiektywna. W przeciwnym razie każdy mógłby wypowiedzieć posłuszeństwo prawu, które mu nie odpowiada. Skoro więc klauzula musi mieć podłoże obiektywne, to tym samym musi być w określonym działaniu, od którego się powstrzymujemy bądź na które się poważamy, coś nieuchronnego, imperatywnego, koniecznego. Inaczej mówiąc, osoba dopuszczająca się czynu zabronionego lub bezprawnego zaniechania musi działać pod nieodpartą presją.

No i tu dochodzimy do owego tajemniczego pojęcia sumienia. Otóż słowo to oznacza w etyce coś w rodzaju przekładni ideałów na życie, czyli zdolność do stosowania ogólnych norm moralnych w konkretnych przypadkach. Zdolność ta na tyle silnie sprzężona jest z silnymi emocjami i całą psychologiczną mechaniką działania ludzkiego, że jawi się nam najczęściej w postaci jakiegoś silnego „poczucia” bądź przekonania. Zdarza się, że musimy coś uczynić bądź nie możemy czegoś uczynić, „bo nie” – bo mamy tak silną blokadę psychiczną w związku z naszymi przekonaniami moralnymi, wychowaniem i właśnie sumieniem, że pomimo świadomości, że mamy obowiązek to uczynić, to nie jesteśmy w stanie.

Wtedy mówimy „bardzo przepraszam, ja tego zrobić nie mogę” albo „zróbcie ze mną, co chcecie, trudno, ale ja musiałam tak postąpić”. I właśnie takich przypadków dotyczy klauzula sumienia. Osoba, która się do niej odwołuje, musi mieć świadomość, że obciąża ją pewna ułomność, musi zdawać sobie sprawę, że narusza normalny porządek prawem usankcjonowanego działania i powinna z tego powodu okazywać co najmniej zawstydzenie. Wyobrażanie sobie, że „mam prawo postępować, jak uważam za stosowne”, a więc stawianie się ponad prawem, a swoich przekonań moralnych ponad jego literą, jest objawem pychy moralnej, nihilizmu i bezczelności, które zasługują na potępienie. Niestety, nierozumienie przez p. Ziobrę i jego licznych akolitów sensu klauzuli sumienia prowadzi do tego, że całe rzesze obywateli zaczynają sobie wyobrażać, że ich przeświadczenia mogą stanąć ponad prawem i że mogą sobie robić, co tylko im własne przekonania i sumienie dyktuje. To groteskowe roszczenie i skrajny, egocentryczny subiektywizm wyrażają kompletny brak świadomości moralnej i prawnej. Obawiam się, że dość powszechny i nieomijający gmachu Ministerstwa Sprawiedliwości.

Jakie trzeba więc spełnić warunki, aby wykazać, że w działaniu (lub zaniechaniu) bezprawnym, acz zasługującym na tolerowanie, zachodzą przymuszające do niego okoliczności, a nie tylko pycha i samowola?

Po pierwsze, osoba korzystająca z dobrodziejstwa (to ważne słowo!) klauzuli sumienia powinna zamanifestować rozumienie swojego położenia i jego konfliktu z prawem (lub materią umowy, np. umowy o pracę), lojalnie uprzedzając zainteresowane podmioty o moralnych i psychicznych ograniczeniach, jakim podlega. I tak na przykład przyjmując się do pracy w sklepie sprzedającym alkohol, wróg alkoholu musi zapytać, czy może dostać stanowisko pozwalające mu uniknąć sprzedawania takich produktów. Lekarz wybierający specjalizację ginekologii bądź zatrudniający się na stanowisku ginekologia musi upewnić się, czy można ten zawód wykonywać, jeśli jest się moralnie i psychicznie (obiektywnie!) niezdolnym do przeprowadzania legalnych terminacji ciąży. Jeśli już jednak dojdzie do tego, że osoba, której dotyczą przeszkody, dostrzegane przez jakiś przepis prawa mający charakter klauzuli sumienia, znajdzie się w konflikcie sumienia, musi ona w sposób jednoznaczny pokazać, że rozumie, iż jej własne przekonania nie stoją ponad prawem i że jest w stanie w największym możliwym stopniu zminimalizować skutki swojego bezprawnego działania (lub zaniechania), tak aby osoby, której te działania dotyczą, poniosły jak najmniejsze szkody i mogły w największym możliwym stopniu nadal korzystać z przysługujących im praw i świadczeń.

I tak na przykład ginekolog odmawiający kobiecie przeprowadzenia aborcji, do której ma prawo, musi wskazać jej inną drogę uzyskania należnego jej świadczenia. Jeśli tego nie uczyni, pokaże tym samym, iż wyobraża sobie, że „mu wolno”, że może postawić siebie i swoje przekonania ponad prawem. Na wszelki wypadek nasza najsławniejsza klauzula sumienia, czyli art. 39 ustawy o zawodzie lekarza, wprost o tym przypomina.

Różne są klauzule sumienia i w różnych dziedzinach występują, wcale nie tylko w medycynie. Zwykle uwarunkowane są kulturowo i odnoszą się nie tyle do silnych przekonań moralnych, ile do przekonań religijnych. Jeśli jakiś amisz w USA zamiast wezwać karetkę, zawiezie chorego do szpitala powozem konnym, to może uniknąć odpowiedzialności za nieudzielenie pomocy. Nie można jednak powiedzieć w sądzie ni z tego, ni z owego: „a ja jestem amiszem”. To musi być wiarygodne, potwierdzone realiami życia i biografią tej osoby. Ci, którym „więcej wolno”, bo mają pewne ograniczenia, a więc korzystający z pewnych przywilejów, muszą mieć do nich wiarygodny tytuł.

Najbardziej znanym w świecie przykładem klauzuli sumienia jest prawo eutanatyczne w Holandii. Eutanazja jest w Holandii zakazana i ścigana przez prawo. Jeśli jednak lekarz wykona ją z powodów moralnych, w poczuciu, że nie może pozwolić na to, aby błagający o eutanazję i cierpiący męki pacjenci byli jej pozbawieni, prokurator odstąpi od ścigania, mimo że prawodawca uznał eutanazję za naganną i bezprawną. Lekarz taki musi jednak spełnić mnóstwo warunków, a przede wszystkim sumiennie i dokładnie zawiadomić władze o popełnionym przez siebie bezprawnym czynie. Gdyby uśmiercił pacjenta i powiedział: „mnie sumienie tak kazało i proszę się do tego nie wtrącać, bo każdy ma prawo postępować według własnego sumienia”, to poszedłby siedzieć.

No właśnie, panie ministrze Ziobro – z całego tego wywodu może zechce Pan zapamiętać choć to jedno: to nie ja ani moje osobiste przekonania moralne decydują o tym, co jest dozwolone (i bezkarne), a co nie. Kto myśli, że jego przekonania stoją ponad normą prawa, kto przypisuje sobie prawo do kierowania się swoimi osobistymi przekonaniami i ignorowania prawa, ten wykazuje się brakiem elementarnej świadomości moralnej i prawnej.

Moralność dlatego właśnie obowiązuje, że nie jest sferą wyłącznie naszych osobistych przekonań, choćby najsilniejszych, lecz sferą norm publicznych, które wyrażają się w sposób bardziej autorytatywny (na przykład w prawie) niż tylko subiektywny „głos mojego sumienia”. Osoba o wrażliwym sumieniu przeżywa wyrzuty sumienia, gdy jej osobiste przekonania wchodzą w spór z jej obowiązkami. Osoba bez sumienia myśli, że nie bacząc na prawo, wolno jej postępować, jak uważa, bądź tak, jak uważają jej moralni przewodnicy.

Właśnie takie osoby traktują klauzulę sumienia jako przysługujące im uprawnienie, a nie szczególny przywilej, jaki otrzymują od mądrego prawodawcy z powodu ograniczeń, jakim podlegają. Jako minister powinien Pan stać na straży prawa i jego moralnych podstaw, odrzucając wszelką arogancję, samowolę i pychę, wyrażającą się w subiektywistycznym i woluntarystycznym podejściu do litery prawa. Ale Pan nie stoi.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 42

Dodaj komentarz »
  1. Krótko.Tatuś wicepremiera ogłosił wolę suwerena ponad prawem ,to Zbycho Go przebił ,odkryciem na miarę pisowskich geniuszy-sumienie jest ponad prawem.Czekamy na dalsze wynalazki i ich wprowadzanie w życie.Nie zapominając ,że należy iść przez żyto ,bo we wsi ruskie stoją.

  2. Obawiam sie, taki już pesymista (realista?) ze mnie, że pan Ziobro tego nie przeczyta. A jeśli nawet, to śmiem wątpić czy cokolwiek do niego dotrze. Ale gdyby nawet cud jakiś, to w tym wszystkim nie chodzi o moralność czy prawo. Tu chodzi wyłącznie o władzę. Władzę absolutną a więc także nad sumieniami a takowa z góry wyklucza i moralność, i prawo.

  3. Doskonale powiedziane, Panie Profesorze. Tylko ciekawa jestem czy Pana argumenty przekonają ministra sprawiedliwości i jemu podobnych. Na przykład: prof. Chazan /przepraszam, ale nie mogę sobie przypomnieć jak prawidłowo pisze się jego nazwisko/ nadal chełpi się tym, że skazał matkę i jej dziecko na nieprawdopodobne cierpienia.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. …jak prawo i sprawiedliwosc opluwana jest przez Prawo i Sprawiedliwosc pana Z………………

  6. Szanowny Panie Profesorze,
    Na reszcie ktos w kilku zdaniach wyjasnil istote eutanazji w Holandii! Przez tyle lat czytalam i sluchalam bzdur na ten temat. Gdy staralam sie wyjasnic istote ustawodawstwa ( a przede wszystkim tego, ze to nie jest tak ot na zyczenie), skakano mi do oczu, mimo ewidentnego braku znajomosci tematu. To tez cos mowi o poziomie intelektualnym naszych rodakow i lenistwie umyslowym.
    Mieszkam w Holandii od prawie 35 lat, sprawy Polski sledze na biezaco, m.i. dzieki Polityce, ktora czytam odkad pamietam. W Polsce bywam srednio raz w miesiacu, przez tydzien-dwa, ze wzgledu na opieke nad ponad 80-letnia mama. Obecna sytuacja mnie nie dziwi (choc przeraza), bo przez 8 lat niewiele zrobiono (mimo olbrzymich finansowych mozliwosci) w kierunku zbudowania spoleczenstwa „solidarnosciowego”, zmniejszenia roznic klasowych, kulture, oswiate itd. w szerokim tego znaczeniu. Ale analize tego przedstawil Pan wielokrotnie na swoim blogu. Pana wpisy to dla mnie tez swego rodzaju „uczty intelektualnej”. Pozostaje mi zyczyc wytrwalosci i odpornosci na te ponizajace komentarze. Zastanawia mnie, dlaczego ludzie, ktorzy cos takiego pisza, czytaja Pana blog. Inna rzecz, ze Polacy nie potrafia debatowac, argumentowac respektujac przy tym poglady oponenta. A polskie media publiczne to komercja w najgorszym wydaniu. Takze za czasow PO/PSL.
    Serdecznie pozdrawiam.
    Polska Holenderka

  7. Panie Profesorze,
    Bardzo Panu dziękuję za ten artykuł.
    Wyjaśnia Pan w sposób przystępny coś, co większość z nas (mam nadzieję) czuje intuicyjne, nie zawsze umiejąc zdefiniować.

  8. Ufff! Panie Hartman. Za dlugi ten tekst. Pisac i mowic mozna wszystko ale czy trzeba?

    Piszesz Pan z sensem, ale czy „bohater” blogu zasluguje na tak wnuikliwa analize? tekt tej dlugosci gloryfikuje te kanalie, hipokryte i lobuza, ktory powinien siedziec w kozie a nie byc ministrem w rzadzie, nawet tak miernym jak ten ktory mamy.

  9. Jakiż zaszczyt dla zera, można krócej – SZUBRAWIEC!

  10. Szanowny panie Profesorze, dziękuję za omówienia tzw. ‚klauzuli sumienia’ w jej ujęciu moralnym wraz ze skutkami takiego rozumienia w prawie. To było ciekawe i pouczające. Ziobro po przez swoje działanie tworzy precedens … banalizuje go, przez co nadaje mu cechę stania ponad prawem co w rezultacie może prowadzić do ustanowienia prawa, że nasze osobiste przekonania wyłączają stosowanie przepisów sprzecznych tymi przekonaniami … czyli, wedle uznania, po uważaniu i bez jakiegokolwiek obiektywnego uzasadnienia … uzasadnienia, które powinna określać sytuacja nieodpartej presji.

    Pozwolę sobie zacytować uzasadnienie drukarni; ‚nie przyczyniamy się do promocji pomysłów ruchów LGBT, naszą pracą’. W tym uzasadnieniu zawarta jest ta ‚banalizacja’, o której wspomniałem. Wedle tego wzorca każdy może zasłonić się klauzulą sumienia w każdej sprawie i wszędzie tam, gdzie zachodzi sprzeczność z poglądami. Można sobie wyobrazić, na przykład banki odmawiające swoich usług klientom z takich czy innych względów, w tym, że nie promują ‚pomysłów PiS-u, naszą pracą’ …. a pomysły PiS-u z interesami banków są nie po drodze. Inna sprawa, że chciałbym to zobaczyć … mina pana Prezesa, Ziobry i innych … bezcenna.

    Pozdrowienia.

  11. Ech…

    Margaritas ante porcos, Panie Profesorze.

    Pozdrawiam serdecznie!

  12. No to dał Pan piękny wykład panie profesorze tylko że adresat jest zły. Twierdzenie że pan Ziobro pod wpływem pana argumentacji cokolwiek zmieni w swoim postępowaniu i zachowaniu jest błędne i naiwne. Szkoda słów w kierunku tego adresata i tego środowiska. Dewotyzm i zakłamanie ma tam się bardzo dobrze i rozwija w najlepsze. Osobiście uważam że „życie” prędzej czy póżniej samo wyrównuje rachunki za takie czy inne postępowanie.

  13. Ziobro i sumienie to dwie różne rzeczy.

  14. Dlaczego skreślacie?

  15. Cóż dodać …
    Może tylko, że od paru dni zastanawiam się czy minister Ziobro opublikuje listę grobów i pomników, które wolno zbezcześcić, zburzyć może albo pomazać farbą? I drugą: organizacji (legalnie działających), które nie mogą nabywać np.: papieru toaletowego !
    Pozdrawiam

  16. Prawdą jest, że wolności sumienia można łatwo nadużywać, ale to nie jest powód, żeby wolność sumienia kwestionować. Jest to jedno z najbardziej podstawowych praw człowieka gwarantowane również przez prawo międzynarodowe oraz prawo każdego cywilizowanego państwa.

    Oczywiście nie wszystko podchodzi pod wolność sumienia i te sprawy należy często ustawowo lub w granicznych sprawach sądownie precyzować.

    Klasycznym przykładem, trochę już nieaktualnym jest prawo odmowy pełnienia obowiązkowej służby wojskowej ze względu na sprzeciw sumienia. Takie prawo od dawna jest uznane w konwencjach międzynarodowych. Komisja Praw Człowieka Narodów Zjednoczonych uznała prawo każdego człowieka do odmowy pełnienia służby wojskowej ze względu na sprzeciw sumienia i znajduje to odzwierciedlenie w prawie europejskim.

    Służba wojskowa jest też przykładem możliwości nadużyć. Gdyby po prostu zwalniano z często dwuletniej służby wojskowej, to można założyć, że 90% młodych ludzi ogłosiłoby się natychmiast zadeklarowanymi pacyfistami. Aby temu przeciwdziałać wprowadzono instytucję służby zastępczej o charakterze niewojskowym. Wtedy decyzja ma rzeczywiście charakter wolnościowy i wynikający z decyzji sumienia, a nie z czystego wymigiwania się od obowiązków.

    Absolutnie uprawniona jest też odmowa uczestnictwa w eutanazji i aborcji i jest to wyraźnie wpisane w standard naszej cywilizacji i w standardy europejskie. Mówi o tym np. Uchwała 1763 Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy z 7 października 2010 r., która twierdzi w 1 punkcie wyraźnie rekomenduje państwom członkowskim przyjęcie zasady, w myśl której żadna osoba, szpital ani instytucja nie może być zmuszona, pociągnięta do odpowiedzialności lub dyskryminowana w jakikolwiek sposób z powodu odmowy wykonania lub udzielenia pomocy przy zabiegu przerwania ciąży, wywołaniu poronienia, eutanazji lub jakiegokolwiek działania, które mogły by spowodować śmierć ludzkiego zarodka lub płodu.

    Wskazuje to jak daleko dążenia polskiego „lewactwa” odbiega od standardów europejskich w zakresie wolności sumienia. Zwróćmy uwagę, że ten standard nie tylko lekarzom, ale całemu personelowi i całym szpitalom przyznaje prawo odmowy brania udziału w aborcji i eutanazji oraz jakichkolwiek pomocniczych działań takie czyny ułatwiające. Zobowiązaniami państwa musi się zająć państwo, ale państwa absolutnie nie może zmuszać urzędowo do łamania ludzkiego sumienia, tutaj zmuszania lekarzy i szpitali do wykonywania takich zabiegów wbrew swojej woli.

    Tak więc mamy sprawy absolutnie jasne w zakresie sprzeciwu sumienia jak odmowa służby wojskowej, odmowa wszelkiego udziału w aborcji i eutanazji. Są oczywiście też sprawy mniej wyraźnie i dyskusyjne, które często trzeba rozstrzygać indywidualnie. Np. czy jako drukarz mam obowiązek drukowania pornografii, materiałów propagandy nacjonalistycznej, LGBT, czy też bredni o UFO czy Zamachach Smoleńskich, jeśli obraża to przekonania drukarza?

    Pan Harman kompletnie się myli, że ktoś kto się odwołuje do sumienia ma mieć z tego powodu jakiekolwiek „wyrzuty sumienia”. To normy prawne w cywilizowanym państwie muszą szanować i chronić wolność, w tym wolność sumienia wszystkich ludzi. Jeżeli uzasadniony sprzeciw sumienia łamie prawo i wolę państwa, to trzeba wymienić lub likwidować nie sumienie człowieka, ale wadliwe prawo i opresyjne państwo.

  17. „Absolutnie uprawniona jest też odmowa uczestnictwa w eutanazji i aborcji”, ale sumienie nie przeszkadza w farmakologicznym wywoływaniu miesiączki tylko kasa musi się zgadzać.
    Skoro najwyraźniej są ochotnicy do potajemnego wykonywania takich zabiegów, to dlaczego całe szpitale ogłaszają się strefami wolnymi od aborcji? Także tych, na które zezwala nasze restrykcyjne prawo.
    A lekarze?
    Sumienie zostaje w szpitalu, a po dyżurze, prywatnie, już można wykonywać swój zawód bez ograniczeń?

  18. W pewnych sytuacjach P.minister wykazuje skandaliczną bezczynność,wręcz lenistwo i uchyla się od swoich obowiązków.W poczytnym/?/tygodniku napisano:”ekipa PiS na celowniku”,”mogą nawet mordować”. Publiczna informacja o zagrożeniu życia ”miłościwie”nam panujących nie wywołuje żadnej reakcji pana Z. Sprawa jest poważniejsza,docierają z różnych stron informacje:min.Jaki uczy się strzelać,bo czuje się zagrożony;wykryto przerzut broni do Polski;rząd na celowniku;mogą nawet zabijać.Słynna opona Prezydenta też była elementem zamachu.A opozycja śpi,nie wie co to jest PROWOKACJA.Czy zapomnieli słynne LISTY PROSKRYPCYJNE z 1980r na podstawie których miano mordować działaczy PZPR?Wywołanie zamętu? Zgłoszenie o zamiarze popełnienia przestępstwa przez bliżej nieokreślone siły jest obowiązkiem opozycji.Obowiązkiem ministra jest wszczęcie śledztwa.P.S.chyba w tekście winno być/do spółki z p.Kamińskim/

  19. Ziobro to wstyd i kompromitacja.

  20. Pan Hartman na premiera!

  21. Swietne wyjaśnienie „klauzuli sumienia” panie Profesorze.
    Zgadzam się całkowicie z Pana słowami:
    cyt: „ Druga sprawa, na którą chciałbym na wstępie zwrócić uwagę p. Ziobry, zresztą absolwenta UJ, to kwestia dobrej bądź złej woli w posługiwaniu się argumentem z „prawa do postępowania zgodnie z własnym sumieniem”.
    Otóż takiego prawa w ogóle nie ma i nie sposób posługiwać się tym argumentem w dobrej wierze.
    Nie ma takiego prawa, bo byłoby sprzeczne wewnętrznie, oznaczając „prawo do nierespektowania prawa”.
    Nie można zaś powoływać się na nie w dobrej wierze dlatego, że nie jest możliwe wiarygodne publicznie, skuteczne oświadczenie, iż zamierza się stosować to „prawo” czy „zasadę” w sposób bezstronny i powszechny.”
    ps:
    Opinia „snakeinweb” udowadnia, że w Radzie Europy znajduje się mnóstwo kołtunów religijnych, którzy ustalają prawa w oparciu o swoje religijne przekonania. Krótko mówiąc to homofoby, seksiści i lobbyści kościoła z zaciętością łamiący prawa człowieka.

  22. @Saalomon
    A ja lubie tego skurwysyna.On ma takie śliczne szczere oczeta i usta jak maliny

  23. Katolik Ziobro przypomina katolika Leppera,który pytał czy prostytutkę można zgwałcić.Zbeszczeszczenie nagrobku Bieruta grzesznika od urodzenia jak mawiają biskupi syna marnotrawnego ale dziecka Boga i na jego podobieństwo jest grzechem.Ziobro ma szczęście bo miał karty telefoniczne bez rejestracji choć miał szyfrowany telefon służbowy i mógł robić przecieki do mediów aby potem wszczynać postępowania z urzędu.Kochanka miała dostęp do służbowego laptopa następnie skopanego w podejrzanych okolicznościach w ramach zadeptywania śladów kiedy zmianę obejmowali inni katolicy.Kamiński ten od CBA też katolik podsłuchiwał służbowo innych katolików z PO na cmentarzach jak Dulska też katoliczka lokatorów przez dziurkę od klucza a nawet kusił prowokacjami.Co docenił katolik pod żyrandolem czyniąc rycerzem IV RP przez ułaskawienie.Tak sobie myślę czy katolicyzm nie prowadzi do pomroczności jasnej co jest wynikiem chrztu zbiorowego pod wpływem germańskim jak komunizm w wersji pewnego Gruzina zawleczony z ACz na podstawie decyzji Teheranu i Jałty. Wpis nie dotyczy żołnierzy ACz,którzy walczyli z katolikami z wehrmachtu nasyłanymi przez Piusa XII z logo Gott mi uns !

  24. Panie Gospodarzu Hartmanie. Z calym szacunkiem, ale prosilbym najpierw o definicje sumienia. Podobno w calej ” Madrej Ksiedze ” nie ma wzmianki o jego istnieniu. Sumienie to pojecie abstrakcyjne i malo definiowalne. Sumienie gryzie, albo sie go nie ma, albo ma sie jego klauzule. Wszystko to jest tz ” boolshiet „. Mysle, ze lepiej jest uzywac slowa – przyzwoitosc – Odrazu wszystko inne staje sie w jego kontekscie bardziej zrozumiale. Precz z ” sumieniem „, niech zyje ” przyzwoitosc „. Sumieniem to sobie widocznie mozna wiele … JB.

  25. Swietny artykuł. Ale czy to nie jest tzw. rzucanie pereł przed wieprze? Czy mózg tego pana jest w stanie to pojąć a służalczy charakter – się zmienić?
    Wszakże nawet nasza Gwiazda Nadziej, szef TK, prof Rzepliński – publicznie oświadczył że tzw. „prawo naturalne” czyli w domyśle boże jest nadrzędne nad prawem ustanowionym przez człowieka, jak bym słyszał ajatollacha Iranu.
    Ta wypowiedź wykreśla p. Rzeplińskiego z mojej listy niezależnych sędziów, inteligentów a nawet rozsądnych ludzi. Pan Źiobro idzie tą samą drogą – sumienie ( czyli religijny kodeks moralny) ponad prawem.

  26. A co to jest to sumienie? W jakiej części ciała się ono znajduje?

  27. snake
    5 sierpnia o godz. 16:30
    „Pan Harman kompletnie się myli…” – nic Pan, Panie nie zrozumiałeś… prawda..?
    bo jeśli masz rację, to naprawdę nie powinniśmy mieć pretensji do terrorystów o zabijanie niewinnych ludzi, skoro takie postępowanie nakazuje im ich wolność sumienia. na nieszczęście, a nawet na nieszczęście dla podobnie rozumiejących, nie jesteś Pan sam, Panie, bo są Was niezliczone rzesze wyznawców, co to im mniej wiedzą tym lepiej wiedzą.

  28. Przykro mi Panie profesorze… ale za dluuuuugie, a przewidywalne tak jak wynik walki eda5 kontra sp. Mohammed Ali. Dociagnalem do Panskiego…”Musi być jeszcze coś”…. i „przelaczylem” na „Trumpizm i wpadki Clinton..”
    Teraz wrocilem tylko na chwilke, by to Panu powiedziec. Nie obrazil sie Pan?

  29. Panie prof. Hartman

    Mam do Pana dwa proste pytania.
    Jak Pan uważa, co jest bardziej budujące dla kraju:

    Naprawiać Państwo – aczkolwiek na granicy z obowiązującym prawem ?
    Czy niszczyć go , zgodnie z nim ?

    Które więc szaty Pan przywdziewa ?
    Mam wrażenie że wielu z was ( polityków i celebrytów)
    „biega w marynarkach ale bez spodni” stale rozprawiając o obowiązującej modzie.

  30. observer,
    Wiedziałem, że Rzepliński &co, wydawali wyroki korzystne dla kościoła, ale żeby bredzić o prawie naturalnym, tego się po nim nie spodziewałem.
    Co to w ogóle jest to prawo naturalne? To jakiś neologizm bez treści.

  31. sztaplarka
    6 sierpnia o godz. 17:47
    Twoje miażdżące inteligencję pytania nie są takie proste. Niszczone przez 25 lat zgodnie z prawem państwo należy naprawić. Cieszę się,że do naprawy zabrał się prokurator Piotrowicz.
    A propos sztaplarko, nie sądzisz , że zamiast jakiegoś nieokreślonego naprawiania, należy po prostu wrócić do PRL, żeby naprawiacz Piotrowicz znów mógł oskarżając bronić warchołów podnoszących zbrodniczą rękę na władzę ludową małego człowieczka z Żoliborza.Wtedy nikt nie będzie, jak to celnie zauważyłaś „biegał w marynarce bez spodni” rozprawiając o obowiązującej modzie.
    Z tą modą rozprawianą to trochę się pogubiłem.

  32. To nie „Loose Blues”. To verbal idling.

  33. „To nie ja ani moje osobiste przekonania moralne decydują o tym, co jest dozwolone (i bezkarne), a co nie. Kto myśli, że jego przekonania stoją ponad normą prawa, kto przypisuje sobie prawo do kierowania się swoimi osobistymi przekonaniami i ignorowania prawa, ten wykazuje się brakiem elementarnej świadomości moralnej i prawnej. Moralność dlatego właśnie obowiązuje, że nie jest sferą wyłącznie naszych osobistych przekonań, choćby najsilniejszych, lecz sferą norm publicznych, które wyrażają się w sposób bardziej autorytatywny (na przykład w prawie), niż tylko subiektywny „głos mojego sumienia”.

    Niestety, myli się pan.

    Po pierwsze, osobistych przekonań (także o charakterze moralnym) nie należy utożsamiać nie tyle z sumieniem, ile z SĄDEM SUMIENIA. Przekonania rzeczywiście mają charakter jednostkowy i subiektywny, natomiast każdy sąd sumienia pojawiający się w ściśle określonej sytuacji nie ma charakteru wyłącznie subiektywnego (tu jest błąd pana), lecz subiektywno-obiektywny. Owszem, prawdą jest, że konkretny sąd sumienia jest moim sądem – w tym sensie jest subiektywny, ale prawdą jest również, że jednocześnie jest obiektywny, to znaczy nie jest skutkiem mojego kaprysu, zachcianki, samowoli, lecz wypływa przede wszystkim z mojego człowieczeństwa (niektórzy mówią: z ludzkiej natury), którego nigdy do końca sam nie kształtuję, lecz zastaję w sobie. To człowieczeństwo nie pozwala mi nikogo zabijać, gwałcić, kraść, oszukiwać itd. Jeśli to robię, przeżywam koszmar wyrzutów sumienia, co może kończyć się głęboką depresją i myślami samobójczymi (z sumieniem nie ma żartów).

    Po drugie, wszyscy jesteśmy ludźmi, mamy człowieczeństwo (naturę ludzką), stąd wszyscy rozumiemy, że nie wolno nam nikogo zabijać, gwałcić, kraść, oszukiwać itd. Jeśli tak, to z tego wynikają ogólne normy moralne, które stoją u podstaw norm prawnych, a nie odwrotnie. Stąd się biorą owe moralne normy „publiczne” (nie są one wynikiem żadnej umowy społecznej, konsensusu czy kompromisu, lecz wynikają właśnie z sądów sumienia). Prawo stanowione pozbawione fundamentalnych norm moralnych jest tyranią przypadkowej i chwilowej większości parlamentarnej. Stąd w ustrojach totalitarnych: faszystowskich czy komunistycznych, gdy poprzez określone normy prawne usiłowano narzucić reszcie społeczeństwa „nową moralność” (np. hitlerowskie Niemcy, stalinowski Związek Sowiecki), niezgodną z przyrodzonych człowieczeństwem, kończyło się to ogromem cierpienia i śmiercią milionów istnień ludzkich.

    Mówienie zatem o prywatnej, subiektywnej i jednostkowej moralności, które ma rzekomo ustąpić przed normami prawa, zawiera w sobie wyżej wymieniony błąd, który, nie usuwany, może prowadzić w mniej lub bardziej zawoalowany sposób do takiego czy innego totalitaryzmu. Niestety, współczesny, rozwinięty świat nie wyzbył się tych tendencji. Dzieje się tak dlatego, że człowieczeństwo i ludzka godność jest w coraz większej pogardzie, zwłaszcza u polityków i publicystów, którzy skądinąd zdzierają sobie gardła w obronie praw człowieka. To taka świecka hipokryzja, która w obecnym świecie ma się dobrze.

  34. Co do bezczeszczenia grobu Bieruta.

    Art. 13 Konstytucji III RP oraz obowiazujaca od 1 czerwca 2016 ustawa o zakazie propagowania komunizmu.

    Czym innym jak nie lamaniem prawa jest obecnosc grobu komunistycznego siepacza w Alei Zasluzonych…

  35. Panie Profesorze,
    Przypominam Panu, że Trybunał Konstytucyjny (TK) NIE jest organem demokratycznym, jako że jego członkowie pochodzą z politycznego mianowania, a nie z powszechnych wyborów. Stąd też nie ma on demokratycznego mandatu na sprawowanie de facto ustawodawczej władzy. Jest to więc organ zbędny, kosztujący nas niepotrzebnie miliony złotych, w sytuacji notorycznego i chronicznego deficytu budżetu i wciąż rosnącego zadłużenia państwa.
    Przypominam, że nasz polski Trybunał Konstytucyjny, od którego się zaczęła ta obecna polska wojna domowa czyli walka opozycji z rządem, wzorowany jest na Sądzie Najwyższym USA, którego zadaniem jest przecież niedopuszczenie do demokratycznych rządów, jako że ów Sąd ma de facto prawo zawetować każdą ustawę przyjętą przez amerykańskich parlamentarzystów. A to wszystko jest na wypadek, gdyby owi amerykańscy parlamentarzyści chcieli wprowadzać w życie ustawy zagrażające tamtejszym elitom władzy. Stad też de facto najwyższą władzą w USA nie są instytucje, których skład pochodzi z wyboru, czyli że nie są jest to ani prezydent (ani też wiceprezydent), ani też tamtejszy parlament, a tylko mianowani, a nie pochodzący z powszechnych wyborów, sędziowie tamtejszego Trybunału Konstytucyjnego, czyli Sądu Najwyższego. I podobnie jest też w Polsce z jej TK – organem quasi-sądowym, uzurpującym sobie prawo do bycia władzą super-ustawodawczą. A przecież według Konstytucji RP, najwyższą władzę w Polsce sprawuje Naród Polski, a nie TK, a więc samo istnienie TK jest niezgodne z Konstytucją. Tyle, że tego jakoś nie chcą zauważyć ani politycy, ani prawnicy ani też tzw. czwarta władza, czyli dziennikarze.

  36. Klauzulę sumienia zastosowała Pani Premier uniemożliwiając wydrukowanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego.

  37. Leonid
    8 sierpnia o godz. 9:34
    A o Monteskiuszu i trójpodziale władzy nie słyszał.
    No to jak dziecku. W USA (kraju chyba demokratycznym) funkcjonuje niezależna władza sądownicza. Skąd ci sedziowie się biorą, może z powietrza ? Wybiera i mianuje ich Prezydent na spólkę z Kongresem.
    Wydawałoby się więc , że ta wladza sądownicza nie jest taka niezależna, bo jednak wybrana przez inne władze. Ale tak się dzieje tylko w momencie wyboru i powołania sędziów. Natomiast poźniej raz wybrani sedziowie są niezależni i jako tacy mają prawo kontrolować poczynania tych władz, które powołaly ich do życia. Są albo wybrani dożywotnio, albo jak w Polsce kadencyjnie na 9 lat. Więc nie są oni tak zupełnie wybrani niedemokratycznie. A że są toprawnicy a nie szewcy to chyba zrozumiałe.
    I nie jest tak, drogi Leonidzie, że ten trzeci filar demokracji jest zbędny. Amerykanie zdają sobie sprawę z tego, że człowiek jest istotą ułomną, więc niczym kontrolowana władza mogłaby być skłonna do nadużyć, do niszczenia demokracji, w imię np jakiejś mitycznej „woli ludu”, i dlatego traktują tę trzecią wladzę jako nezbędny bezpiezcznik chroniący samą demokrację, a sędziow darzy się w Stanach wielkim szacunkiem.
    Powoływanie się na naród polski, na wolę tego narodu, którą faktycznie reprezentuje malutki człowieczek z Żoliborza przy jednoczesnym niszczeniu autorytetów to droga na Białoruś. No chyba, że to ci odpoiwada.
    Obecny Sejm prowadzony z tylnej ławki przez rzeczonego człowieczka nie uznal „woli narodu” (jeżeli już tak bardzo ci na tej woli zależy) wyrażonej prze Sejm poprzedniej kadencji i przy wsparciu Dudy i drukarki Kępy nie dopuścił prawidłowo wybranych przez poprzednich wyrazicieli woli ludu sędziów do pelnienia przynależnych im funkcji.
    Tak to jest Leonidzie, jak się człowiekowi myli demokracja z faszyzmem, nawet jeśli to jest jak na razie miękki faszyzm

  38. Bardzo trafny i niecelny wywód profesora Hartmana.
    Trafny – bo prawdziwy i rzetelny (cywilizacyjnie, a więc m.in. prawnie i etycznie) a także zrozumiały dla każdego piśmiennego homo (piśmiennego, a więc i cytatego).
    Niecelny, bo nakierowany na (wzmiankowanego de nomine) adresata wyzutego doktrynalnie z etyki, plemiennie wykluczonego cywilizacyjnie i niezdolnego intelektualnie do internalizacji słowa pisanego – nawet w postaci instrukcji obsługi spłuczki.
    Jest wywód profesora także i niestety – w tym tu kontekście – niemądry albo i obłudny, bo nie sposób założyć, że profesor nie wie o swej nietrafności, ani o tym, że to nie p. Ziobro sankcjonuje kupczenie sumieniami, ale ci, których w swej masie reprezentuje.
    Czyli my, suwerenny elektorat en masse, plemienia pomroczności jasnej, reprezentowany Ziobrem nader udatnie i skutecznie, hodowany przez wszystkie lata wolnej Polski i karmiony ziarnem bezwstydu.
    Taki, jak wzmiankowani powyżej p. Tobermorego (tu:http://bit.ly/2b8Vxcp) pp. Ginekolodzy, bez których sumiennej monetaryzacji nakazów naszych okupantów (Boy), abylePolska nie byłaby obecną byłąPolską przeciętnego rodaka-pietrzaka.
    Szkoda słów, gdy sumienia ponownie nam wyciera do przeźroczystej białości tow. Szmaciak.
    Ukłony.

  39. Nie mozna sie spodziewac, ze Ziobro pofatyguje sie przeczytac wywod prof.Hartmana na temat klauzuli sumienia. Jednak publikujac go w Polityce prof.Hatman odwala kawal dobrej roboty. Wiekszosc z nas instynktownie odrzuca latwe usprawiedliwianie wlasnego postepowania przez powolywania sie na nakazy sumienia, jednak kto z nas tak dobrze by wytlumaczyl kiedy kaluzula sumienia znajduje zastosowanie? A jest wielu chetnych do posluchania wykladu na ten temat. Dziekuje, Panie Profesorze.

  40. @ waldi
    Szukasz dziury w calym. Prof.Hatman nie wypowiada sie na temat zrodel prawa i na pewno nie mysli, ze prawo jest rzecza dowolna. Swoja droga ciekawe byloby jego ujecie tego tematu.

  41. Panie Profesorze cos jest nie tak z Wydzialem Prawa uczelni na ktorej ma Pan zaszczyt wykladac. Prawnik Duda nie tylko zostal magistrem ale i sie doktoryzowal choc NIE UMIE(he?) ZINTERPRETOWAC KONSTYTUCJI. Kto mu zaluczyl Prawo Konstutucyjne ja sie pytam? Absolwent Ziobro – j.w. plus nieznajomosc znaczenia slow co zmusilo Pana do dania mu ,,korkow” nn. wpisem. Miast udzielac publicznych korepetycji noze lepiej zwrocic na forum uczelni by profesorowie Wydzialu Prawa bardziej sie do roboty przylozyli miast wypuszczac takie niedorobki, ktore potem kompromituja uczelnie

  42. Lewy
    Wyjaśnię ci więc jak dziecku:
    1. Teoria trójpodziału władzy Monteskiuszu jest tylko teorią, jedną z wielu. A na dodatek, to nie udowodnił on, że państwo z władzą podzieloną sztucznie i arbitralnie na ustawodawczą, wykonawczą i sądowa musi z definicji funkcjonować lepiej niż państwo, gdzie jest tylko jedna władza, będąca zarówno władzą ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą, a więc gdzie nie ma tych, zupełnie przecież zbędnych, a jakże kosztownych, sporów kompetencyjnych pomiędzy parlamentem, rządem i sądownictwem (w tym z trybunałami tzw. konstytucyjnymi, uzurpującymi sobie prawo nadzorowania władzy ustawodawczej).
    2. Sam sobie przeczysz, pisząc, że „W USA (kraju chyba demokratycznym) funkcjonuje niezależna władza sądownicza. Skąd ci sędziowie się biorą, może z powietrza ? Wybiera i mianuje ich Prezydent na spółkę z Kongresem.” A więc przyznajesz, że sędziowie pochodzą z mianowania, a nie z wolnych i powszechnych wyborów, a więc są oni zależni zarówno od Kongresu (władzy ustawodawczej) jak też i Prezydenta (władzy wykonawczej), szczególnie, że Prezydent i Kongres ustalają wysokość wynagrodzenia sędziów i zasady ich awansowania oraz decydują o tym, który emerytowany sędzia otrzyma posadę, a właściwie synekurkę, w jakiejś speckomisji powołanej przez Kongres czy też Prezydenta.
    3. Poza tym, to sędzia nie stoi ponad prawem i zawsze można mu zarzucić złamanie prawa i tym samym odsunąć go od pełnienia funkcji sędziego. A kto, jak nie władza wykonawcza ma do dyspozycji środki aby obserwować to, co robią sędziowie i nawet (w razie czego) zorganizować prowokację przeciwko niewygodnemu sędziemu? Co to też za problem, aby nieposłusznego sędziego odsuwać od bardziej prestiżowych procesów i dawać mu sprawy takie, których żaden inny sędzia nie chce brać, n.p. procesy mafiosów czy tez polityków, które przecież zawsze wiążą się z ryzykiem dla sędziego i członków jego rodziny? Na koniec – w krajach takich UK, Australia czy Kanada ( a przecież uznajesz je za demokratyczne) władza wykonawcza nadaje emerytowanym sędziom prestiżowe tytuły i ordery, które także często wiążą się z benefitami finansowymi. Jak widzisz, niezależność sędziów istnieje tylko w teorii.
    4. Jedynym skutecznym „bezpiecznikiem” niepozwalającym władzy na jej nadużywanie są zaś tylko i wyłącznie referenda, a nie sędziowie teoretycznie tylko niezależnych sądów czy trybunałów, którzy, jak to ci już to wytłumaczyłem, są podatni na korupcję i de facto zależą od władzy ustawodawczej i wykonawczej.
    5. W USA, stawianych przez ciebie, z niezrozumiałych zresztą dla mnie przyczyn, jako wzór państwa demokratycznego, zarówno Prezydent jak też i Kongres są też kierowani „z tylnej ławki” – przez (anonimowych na ogół) rekinów finansjery z Wall Street – przecież choć formalnie stolicą USA jest Washington (DC), to faktycznie stolicą tego państwa jest NYC.
    6. Państwem de facto faszystowskim jest dziś zaś nie Polska, a twoje ukochane USA, które niemalże co roku napada na inne państwo, na ogół leżące tysiące kilometrów od jego granic, jako że bez prowadzenia wojen nie może ono usprawiedliwiać swoich ogromnych wydatków na zbrojenia, a z kolei bez tych wydatków, to gospodarka USA już dawno temu by się załamała z powodu braku popytu, jakże charakterystycznego dla kapitalizmu, szczególnie zaś anglosaskiego.
    Pozdrawiam.

css.php