Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

23.08.2016
wtorek

Podziękowania

23 sierpnia 2016, wtorek,

W aktualnym wydaniu tygodnika „Wprost” opublikowano przeprosiny, które można przeczytać na załączonym zdjęciu. W trakcie procesu, który wytoczyłem wydawcy w związku z okładką przestawiającą mnie z dziewczynką na kolanach oraz prezentującą obraźliwe dla mnie zwroty, strona pozwana zwróciła się do mnie z prośbą o zawarcie ugody sądowej.

Przystałem na tę propozycję, jako że sam wcześniej proponowałem ugodę (co wtedy zostało odrzucone), a ponadto uważam przeprosiny na mocy ugody za bardziej szczere niż te wymuszone wyrokiem sądu. Również z punktu widzenia dobra publicznego lepszym rozwiązaniem jest porozumienie stron pod kuratelą sądu niż konieczność rozstrzygania sporu przez sąd. Sprawy cywilne (i nie tylko) powinny kończyć się ugodami jak najczęściej.

Przeprosiny „Wprost” przyjmuję, doceniając wolę zawarcia ugody i postawę wydawcy w trakcie negocjacji. Ponadto nie uszła mojej uwadze zmiana składu redakcji, w związku z czym obecne „Wprost” nie jest już w pełni odpowiedzialne za wybryk sprzed dwóch lat. Mam nadzieję, że tygodnik będzie się rozwijać w dobrym kierunku.

Kilkukrotnie byłem już przedmiotem medialnej i instytucjonalnej nagonki. Żadna z nich nie miała jednakże porównywalnej skali z tym, co wydarzyło się po opublikowaniu przeze mnie na wpół satyrycznego felietonu, w którym odniosłem się do głośnego w tamtym czasie dokumentu Rady Etyki przy rządzie niemieckim, postulującego złagodzenie niemieckiego prawa w zakresie dobrowolnych związków kazirodczych, nota bene prawa, które zarówno w Niemczech, jak i w całym prawie świecie jest znacznie łagodniejsze niż w Polsce.

Panika moralna, która wybuchła w mediach, sprawiając że zostałem publicznie napiętnowany, wynikała zapewne ze zlewania się w umysłach Polaków problematyki kazirodztwa z kwestią pedofilii i przemocy seksualnej wobec dzieci. Było to dla mnie zjawisko szokujące, zwłaszcza że w Niemczech i w innych krajach prowadzi się normalną i spokojną dyskusję na temat karalności kazirodztwa i związanych z tym zagadnieniem rozwiązań prawnych, które są zresztą uderzająco odmienne w różnych państwach.

W trudnych dla mnie miesiącach, kiedy to wiele osób i instytucji wcześniej ze mną współpracujących odwróciło się ode mnie i zerwało ze mną kontakt, znalazło się też wielu przyjaciół, którzy okazali mi moralne wsparcie. Wszystkim, którzy czy to z lęku, czy to z niedoinformowania, a nawet ze złej woli wzięli udział w rozmaitych szykanach, jakie mnie spotkały, wszystko już wybaczam i puszczam w niepamięć. Nie zwykłem bowiem chować urazy ani niczego rozpamiętywać.

Tym zaś, którzy mnie bronili publicznie lub wyrażali solidarność ze mną na gruncie prywatnym, pragnę tą drogą złożyć najserdeczniejsze podziękowania. Dzięki Wam byłem w stanie spokojnie i z godnością przez to wszystko przejść. Nie chciałbym przesadnie dramatyzować – wiem dobrze, że człowiek może mieć nieporównanie większe życiowe problemy niż tamta sprawa. To jednak nie umniejsza wartości gestu każdego i każdej z Was – ani obiektywnie, ani subiektywnie, czyli dla mnie.

Od strony prawnej sprawa potoczyła się gładko dzięki wielkiemu profesjonalizmowi mojego pełnomocnika w procesie przeciwko „Wprost”, mec. Piotra Pawłowskiego. Jestem mu szczególnie zobowiązany za jego sumienność i skuteczność w tej sprawie.przeprosiny Wprost

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 30

Dodaj komentarz »
  1. Gratuluje
    Na takie zdjęcia nikomu przyzwolenia dawać nie wolno.

    Natomiast jeśli chodzi o Pański autorytet wolałbym by go Pan budował w sposób mniej prowokacyjny.

  2. Tak trzymac, Panie Profesorze!
    Az prawie (!) 2 lata trzeba bylo czekac.

  3. Serdecznie pana pozdrawiam i szczerze panu wspolczuje zaistnialej sytuacji.Dobrze,ze tak sie skonczylo.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Można się cieszyć z ostatecznej decyzji szefostwa „Wprost”. Mimo wszystko zajęło im to sporo czasu, bo w zakresie kosztów niewiele ich to kosztowało. Ewolucja polityczna tego tygodnika mogłaby być niezłym materiałem na kilka prac magisterskich z zakresu etyki mediów. A trzymali kiedyś niezły poziom. I popłynęli…

  6. serdecznie gratuluję:)

  7. Chyba nie bardzo jest się z czego cieszyć.
    Nic się w Polsce nie zmieniło w ciągu tych dwóch lat, a jeśli to tylko na gorzej.
    Zresztą – wystarczy spojrzeć na pierwszy komentarz – „sztaplerki”.

  8. Trzeba przyznać, że przeprosiny na całą stronę 🙂 Bez lupy ciężko przeczytać. Ale nie bądźmy drobiazgowi.

  9. Logiczne bylo by, że jak zdjęcie opublikowano na okladce, przeprosiny równiez powinny być na okladce.

  10. Cieszą mnie bardzo te przeprosiny.

    Ale niestety wredne media nie są tylko naszą specjalnością. „Głupich nie sieją, sami się rodzą”. Wpadł mi właśnie w ręce tekst Rogera Cohena z NYT:
    http://www.nytimes.com/2016/08/23/opinion/my-daughter-the-pole.html
    Kim jest człowiek, który w obliczu tego, co się dzieje w roku 2016 wypisuje takie rzeczy? Dlaczego zatruwa umysł młodej córki upiorami przeszłości? Czym on się różni od naszych „prawdziwków” kiszących się wiecznie w dawnych krzywdach?
    Dzisiaj nie mamy wątpliwości co do tego, dlaczego emigranci chcą się osiedlać w Europie Zachodniej. Czy nie takim samymi kryteriami kierowali się w poprzednich wiekach Żydzi szukając schronienia w Polsce? To w Polsce zamieszkiwało ich najwięcej.
    Nie zawsze było to życie usłane różami. Tak, jak nie zawsze mają życie usłane różami emigranci w Europie Zachodniej. Odpowiadają na to zamachami. A pan R. Cohen, pielęgnując swoje urazy i rozdęty narcyzm, pisze to, co pisze. Czy tak buduje się mosty, lepsze relacje? Wątpię. Tak się zatruwa przyszłość.
    Czy NYT zdobędzie się na samokrytyczną refleksję? Wątpię.

  11. Niech Pan robi swoje.
    Powodzenia!

    PS.
    Chris Norman & Suzi Quatro – Stumblin’ In
    https://youtu.be/iGaF4tKUl0o

  12. Cieszę się bardzo z pomyślnego dla Pana Profesora zakończenia sporu. I Pan się cieszy, chociaż w sprawie tej potwarcy wywinęli się, jak przystało na ich mentalność wrednych cwaniaków. Oni nie mogą Panu wybaczyć, że jest Pan autorytetem w sprawch mądrości i moralności. Więc szarpią Pana za nogawki, jak na odurniałych sobaczków przystało.

    Toczy się przepychanka pomiędzy myśleniem racjonalnym, szanującym naukową wiedzę i uniwersalną etykę, a z drugiej strony wściekają się narodowi zwolennicy religijnej indoktrynacji, którym najmilej pachnie narodowe gówno. Pan, uczciwie, jak na filozofa przystało, oświadczył się publicznie nie tyle po stronie racjonalności, co przeciwko kołtuństwu, i prowadzi bardzo skuteczną i logiczną publicystykę moralno-oświatową społeczeństwa, zwalczając stary porządek, oparty na mitologii i zacofaniu.

    Dużą rolę odgrywa tu też nasza zawistna, prostacka mentalność nacjonalistów, którym marzy się charyzma mędrców, a tymczasem są jedynie przemądrzałymi tępakami religijnymi, ale za to bardzo ambitnymi tępakami. Oni doskonale rozumieją Pana publicystykę i idee, które Pan głosi. I nie mogą tego wybaczyć Panu, że w świetle tej publicystyki jednoznacznie wychodzą na durni. Nie bez znaczenia też jest tu ich skrzętnie skrywany antysemityzm, wyssany z mlekiem ich mamuś, który ich i bardzo boli, i bardzo swędzi. Ale w dzisiajszych czasach nie wypada już być antysemitą jawnym, to już wiedzą nawet największe durnie, więc atakują Pana pod każdym innym pretekstem.

    A teraz napiszę Panu kilka zdań, które – prosiłbym bardzo – o zachowanie ich dla siebie. Nie zależy mi na ich publikacji. Pan zadecyduje, czy te zdania powinny być opublikowane.

    Gdzieś na stronach internetu spotkałem kiedyś apel. Apel był firmowany przez tzw. – już nazywy dokładnie nie pamiętam, ale bodajże Młodzieżowe Legiony Chrystusa. Apel wzywał rektora UJ do usunięcia Pana z uczelni po tym, gdy opublikował Pan filozoficzne rozważania na temat problematyki związków kazirodczych. Apel wzywał internautów do wyrażania poparcia podpisem oraz adresem internetowym. Na podpis przewidziane były dwie odpowiednie kratki – na imię i na nazwisko. Apel był tak pomyślany, że nie było żadnej możliwości dopisać choćby jednego słowa komentarza sprzeciwu czy krytyki. Sprzeciw wobec tego apelu był niepożądany i wykluczony! Organizatorzy tego apelu zapewniali, że każdy głos poparcia automatycznie wyląduje na biurku/komputerze rektora UJ, bodajże prof. Wójcika.

    I ja ten apel podpisałem, uzupełniając mój podpis moim adresem internetowym. I czekałem potem na odzew. Nie mogłem uwierzyć, że rektor UJ w jakikolwiek sposób popiera inicjatywę MLC, i że niebawem opublikuje jakąś formę protestu przeciwko bezprawnemu wykorzystywaniu jego autorytetu. Więcej nawet, spodziewałem się głośniego protestu grona profesorskiego UJ, które – tak mi się wydawało – powinno było wystąpić w obronie swojego akademickiego kolegi, który zaprezentował mądre stanowisko, jak na prawdziwego filozofa przystało.

    Niestety, nie doczekałem się ani reakcji rektora, ani obrony ze strony środowiska akademickiego – ani z UJ, ani z innych uczelni. Być może, że przeoczyłem??? Tej bezczynności do dzisiaj nie rozumiem. I to mnie bardzo boli. Zawiodły autorytety, którym w tamtej systuacji nie miały moralnego prawa, żeby milczeć. Bowiem milczenie oznaczało poparcie dla bezczelnych bydlaków z MLC.

    A na koniec powiem Panu, jak ja ten apel podpisałem. W kratce na imię wpisałem: „Kołtun”. W kratce na nazwisko wpisałem: „Antysemicki”. Inaczej nie mogłem zaprotestować, a i dzisiaj tak samo zareagowałbym. Ale mój adres internetowy musiałem podać w wersji oryginalnej. Bo przecież i tak mieli mój adres, skoro ich apel przy pomocy mojego maila „poparłem”.

  13. Drobiazg, który może ucieszyć, ale zapewne ani pan, ani nikt inny w Polsce publicznie swojej opinii w tej sprawie już nigdy nie wypowie – a przynajmniej do czasu, aż znów coś wybuchnie poza Polską.
    Czyli dalej skazani jesteśmy tylko na bierne uczestnictwo w rozwoju cywilizacji i import. To ostatnie zresztą nie dziwi, zawsze tak u nas było i trudno to zmienić. Tylko trudno tym zarobić na szacunek dla Polaków w ogóle i lepsze oceny polskich uczelni na świecie w szczególe.

  14. @ sztaplarka
    Prowokacja do myslenia jest wielka zasluga i wymaga duzej odwagi cywilnej. No i kosztuje sporo, jak widac po tym, co spotkalo prof.Hartmana. Jezeli mily Ci jest konformizm, mozesz prowokatorow ignorowac, w niczym Ci nie zagrazaja. Ujawniasz niebywale zadufanie polecajac profesorowi powsciagliwosc.

  15. „Wszystkim, którzy czy to z lęku, czy to z niedoinformowania, a nawet ze złej woli wzięli udział w rozmaitych szykanach, jakie mnie spotkały, wszystko już wybaczam i puszczam w niepamięć. Nie zwykłem bowiem chować urazy ani niczego rozpamiętywać.”
    To skandal, że można wprost głosić takie ateistyczne poglądy. Nie wstyd Panu, w katolickim kraju, gdzie obowiązuje zasada ząb za ząb i odpowiedzialność do siódmego pokolenia?
    Pozdrawiam i mam nadzieje że Pan profesor zrozumie żart.

  16. Brawo Profesorze! Gratulacje! W Polsce, jak w zadnym kraju, mozna kazdego posadzic o wszystko bez wiekszych konsekwencji. I potem bogu ducha winien czlowiek musi dowodzic w sadach, ze nie jest wielbladem. Oczerniac moga pismaki, politycy ale i urzedasy. Ile to prosperujacych firm zniknelo bo ja finansowy zamknal na podstawie paszkwila. Straszne czasy! nie wiem czy w PRL-u nie bylo lepiej z uczciwoscia.

  17. Panie Janie; cieszę się, że Pan się cieszy ugodą i zakończeniem sprawy.
    Skoro jednak przywołał Pan pojęcie „dobra publicznego” to, patrząc na treść ugody sądzę, że właśnie z publicznego punktu widzenia, jest ona niekompletna, niejasna, bo zakodowana numerem wydania „Wprost”. Nikt nie będzie grzebał w archiwach, by się dokopać do tego, za co właściwie wydawca „przeprasza pana profesora Jana Hartmana”.
    Powinno było być jasno – dla dobra publicznego i informacji publicznej – napisane: „W związku z publikacją we „Wprost” nr …, z dnia…. wizerunku sugerującego/mogącego robić wrażenie, że…., przepraszamy pana profesora Jana Hartmana”

    Czy się w tym (istocie przeprosin i rozumieniu w tym dobra publicznego) zgadzamy?

  18. Szanowny PANIE profesorze, gratuluję rozstrzygnęcia sporu na Pana korzyść i dzękuję za ciekawe blogi.

  19. Ja rowniez sie bardzo cieszem i gratuluje sukcesu. Serdecznie pozdrawiam.

  20. Kiedyś czytałem Wprost. Potem poszedłem do gimnazjum.

  21. Śledziłem wtedy pańską dyskusję bardzo dokładnie. Zapoznałem się z zaleceniami komisji etyki, z wyrokiem Trybunału w Karlsruhe, ze stanowiskiem sędziego wnoszącego votum separatum. Nieprawdą jest że Pan prezentował stanowisko zgodne ze stanowiskiem komisji etyki. Pan poszedł o wiele dalej w swych postulatach. Niemniej jednak broniłem Pana na różnych forach ponieważ była to nagonka.

  22. Popieram opinię „Tanaka”.
    Jeśli zaś chodzi o ugodowe zakończenie sprawy to nie bardzo się z tym zgadzam.
    „Wprost” powinien zapłacić Panu parę milionów odszkodowania za poniesione straty moralne bo to, co wtedy zrobili do dziś ciąży na Pana autorytecie i utrudnia działalność.
    Uważam, że przeprosiny powinny być zamieszczone wielkimi literami na okładce tego szmatławca.
    „Kaziuk” w swojej opinii napisał:
    „…Niestety, nie doczekałem się ani reakcji rektora, ani obrony ze strony środowiska akademickiego – ani z UJ, ani z innych uczelni.”
    Polactwo to tchórze bojący się przede wszystkim kościoła, a wielu z nich to zwykłe kołtuny religijne bezpodstawnie uzurpujący sobie prawo do nazywania się elitą. Nawet niektórzy określający siebie jako ateiści okazali się wtedy zwykłymi antysemickimi przygłupami.
    Dziękuję za Pańskie podziękowania za poparcie i obronę przed katomatolstwem bo zaliczam się do Pana obrońców.
    Zawsze może Pan na mnie liczyć.

  23. sławek.m
    24 sierpnia o godz. 6:16
    jestem wciąż obecna w kraju, czytam gazety i korzystam z innych mediów, ale nigdzie jeszcze nie przeczytalam,że jesteśmy krajem katolickim.
    Same deklaracje władzy to za malo.
    Mam nadzieję, że nadal jesteśmy krajem, które nie zmieniło swojej preambuly w Konstytucji. Nawet łamanej i deptanej przez obecną wladzę.
    A Panu Profesorowi serdecznie dziękuję za wytrwalość w dążeniu do uzyskania satysfacji za publiczną próbę sponiewierania.
    I oczywiście gratuluję zakończenia sprawy.

  24. Od lat uczę się osobiście pańskiej filozofii. Tę dziedzinę ludzkiej działalności, określanej także jako „umiłowanie mądrości”, ma Pan opanowaną na wielkich wyżynach. Tak uważam. Bo pasjonuję się filozofią i filozofami. Doświadczam pańskiej mądrości w różnych miejscach pańskiej publicznej działalności intelektualnej. Sfera publiczna jest dla Pana jak scena. Scena wielkiego mędrca, filozofa. Biorąc pod uwagę stosunek oglądającej Pana publiczności, do tego co Pan głosi, czasami mam wrażenie, jakby mówił Pan do siebie; jakby rozmawiał Pan sam z sobą – taki monolog niewypowiedzianych rozmyślań i refleksji, których celem jest określenie własnej postawy. Stosowany najczęściej w dramacie. Takie solilokwium. Tak, bo dziś Polska to dramat. A często komediodramat… Dlatego pański stosunek do przepraszających Pana, to są wyżyny pańskiej moralności. Ale czy zrozumieją to ci, o których pisze w swoim komentarzu Kaziuk 23 sierpnia o godz. 23:37 ? Wątpię… Gratuluję postawy. Powodzenia !

  25. Gratuluję.
    Pamiętam te żenujące, haniebne komentarze. Oni dalej komentują.
    Jeszcze raz gratulacje.

  26. Stanowczo mnie Pan/Pani przecenia, ale skoro jest Pan/Pani tak wiernym/ą moim czytelnikiem/ką, to z przyjemnością prześlę Panu/Pani swoją nową książkę (o polityce), jak tylko się ukaże – a będzie to zapewne w maju przyszłego roku. Proszę wtedy przesłać mi tylko adres, to wyślę. Ukłony, jh

  27. O polityce? Filozof nie ma innych rzeczy do opisywania?

  28. Nie mogę odżałować, że nie widać Pana w polityce – a tak pięknie się zapowiadało, bo co by nie rzec Ruch Palikota był partią awangardową nie tylko w skali naszego kraju.
    Widzę w internecie, że Ruch się jeszcze tli, że ma jakieś poparcie, chyba około dwuprocentowe. Czy nie uważa Pan, że warto byłoby dmuchnąć w ten gasnący Ruch, rozpalić go na nowo? Już czas na antykołtuńską, antyboogojczyźnianą kontrofensywę, program tej partii jest nadal aktualny i nadal jest alternatywą dla rządów PiS i tchórzliwej opozycji. Czy da się jeszcze coś zrobić?

  29. Konstancja
    25 sierpnia o godz. 0:08

    sławek.m
    24 sierpnia o godz. 6:16
    jestem wciąż obecna w kraju, czytam gazety i korzystam z innych mediów, ale nigdzie jeszcze nie przeczytalam,że jesteśmy krajem katolickim.

    Dziękować Bogu, jeszcze nie jesteśmy. Jeszcze nie 🙂

  30. Gratuluję.
    Zbyt łatwo godzimy się na to, że insynuacje (dotyczące innych) weszły do powszechnie uznawanego kanonu normalności.
    Zbyt łatwo.

  31. Bardzo, bardzo serdecznie gratuluję sukcesu, choć też uważam , że przeprosiny powinny być napisane bardziej konkretnie.
    Zgadzam się w tej sprawie z Tanaką.
    Bardzo serdecznie pozdrawiam – jeszcze wakacyjnie .

css.php