Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

31.08.2017
czwartek

Konserwatyści i liberałowie

31 sierpnia 2017, czwartek,

Za niespełna dwa tygodnie premiera mojej nowej książki „Polityka. Władza i nadzieja”. Mam nadzieję, że moi stali czytelnicy zechcą uczynić mi ten honor i przeczytają tę opowieść o filozofii politycznej. Książka jest już dostępna w sprzedaży internetowej, a w księgarniach znajdzie się ok. 15-20 września. A tytułem zachęty publikuję dziś niewielki fragment:

Czy powołując się na prawo do prywatności i obyczaje własnej kultury, można domagać się prawa do bicia kobiet i dzieci, narzucania kobietom noszenia chust zasłaniających twarz czy też prawa do hałaśliwego zachowania, porzucania śmieci, palenia ognia w nietypowych miejscach itp.? Czy – z drugiej strony – można w podobny sposób domagać się prawa do wyłącznego decydowania o tym, czy utrzyma się ciążę? Do jakiego stopnia prywatność jest nienaruszalna?

Formalna odpowiedź na generalne pytanie o nienaruszalność sfery prywatnej jest prosta. Tam gdzie dochodzi do konfliktu słusznych interesów (w tym również na tle prawa do zachowania prywatności) między dwiema lub większą liczbą osób, trzeba szukać kompromisu pozwalającego zachować równowagę praw i korzyści między skonfliktowanymi stronami. Jest to wszelako odpowiedź partykularnie liberalna, zakładająca, że prywatność zasługuje na jak największą i jak najbardziej wyrównaną ochronę. Prywatność jest wszak aspektem wolności i autonomii. Tymczasem, niestety, sama idea prywatności nie jest niepodważalna. Widziana ze stanowiska konserwatywnego jest to idea wręcz moralnie podejrzana. Kto bowiem chciałby chronić się za murami prywatności, ten najpewniej ma zamiar ukrywać swoje grzechy. Człowiek szlachetny bowiem nie ma nic do ukrycia. Nie boi się niczyjego wzroku, a więc również nadzoru państwa. Jeśli prywatność ma sens, to z racji wstydliwości, która powinna towarzyszyć cnotliwemu życiu. Tam jednak, gdzie obyczaje są zepsute, a o wstydzie nie ma mowy, prywatność nie zasługuje na respekt. Nie może też być tak, że prawo do prywatności stawiane jest wyżej niż istotne obowiązki moralne, a tym bardziej nie może być przykrywką dla działań jawnie niemoralnych, usprawiedliwianych czy to obyczajem, czy to głosem sumienia, jeśli głos ten jest najwidoczniej spaczony. Oczywiście nie każdy konserwatysta myśli w taki sposób, niemniej jednak po stronie prawicy wyraźnie zaznacza się skłonność do ograniczania wolności obywateli w imię dobrych obyczajów, a także prawnej ochrony tychże obyczajów, zwłaszcza w postaci zakazów wymierzonych w inne, „nienormatywne” zachowania. Tolerancja i zgoda na kulturowy pluralizm są oczywiście stopniowalne, niemniej jednak nawet umiarkowany konserwatyzm i paternalizm mogą okazać się w praktyce bardzo konfliktogenne. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, w których paternalizm większości (kultury miejscowej) napotka na swej drodze tak samo paternalistyczną, a więc symetryczną postawę mniejszości. Tak bywa na przykład, gdy w konserwatywnej dzielnicy chrześcijańskiej napływowa ludność muzułmańska pragnie zbudować meczet, z którego minaretu muezin każdego dnia będzie wołał wiernych na modlitwę. Mieszkańcy będą na zmianę słuchać owego muezina i katolickich dzwonów. W tego rodzaju sytuacji część ludności występuje z archaiczną aczkolwiek intuicyjnie wciąż silną ideą identyfikacji i suwerenności terytorialnej, a więc prawa wspólnoty do rządzenia się i życia wyłącznie wedle własnych obyczajów na terytorium swojej gminy. W odpowiedzi ludność napływowa, choćby była jak najdalsza mentalnie od liberalnej demokracji, powołuje się na prawa konstytucyjne i dobrodziejstwa ustroju wolności. Tego rodzaju paradoksalne sytuacje występują w krajach Zachodu coraz częściej. I coraz częściej rozwiązywane są poprzez rozsądne ustępstwa wzajemne oraz postępujące fizyczne rozdzielenie stron konfliktu. Przedstawiciele kultur napływowych żyją w swoich dzielnicach, z których wyprowadzają się wcześniejsi mieszkańcy. W wielu miejscach odtwarza się dawny model podzielonej przestrzeni społecznej, co z pewnością stanowi porażkę wielkich, idealistycznych programów budowania otwartych, egalitarnych i wielokulturowych społeczeństw. Takie społeczeństwa wprawdzie istnieją, lecz harmonijne współżycie odmiennych kulturowo grup we wspólnej przestrzeni, pod egidą wartości liberalnych, uwarunkowane jest przez bogactwo, pozwalające zniwelować rozwarstwienie społeczne i ekonomiczne oraz łagodzić konflikty. Częściej spotykamy model wielkich kosmopolitycznych miast, zawierających jednocześnie przestrzenie wielokulturowe i dzielnice etniczne. Wprawdzie panuje w nich na ogół pokój i porządek, jednakowoż jest on daleki od liberalnego ideału „społeczeństwa otwartego”.

W krajach demokratycznych samorządy odpowiedzialne za jednostki terytorialne zamieszkałe przez różne grupy etniczne zachowują się zwykle koncyliacyjnie i pragmatycznie, zmierzając do kompromisowych rozwiązań rozmaitych kontrowersji i konfliktów. Ich postępowaniem nie rządzi żadna doktryna, zwłaszcza filozoficzna. Inaczej jednakże przedstawia się sprawa na poziomie państwa i legislatywy. W jaki sposób prawo państwa może bądź powinno ustosunkować się do konfliktów na tle prawa do prywatności? Odpowiedź liberalna na to pytanie przede wszystkim nakazuje stawiać wyżej prawa jednostki w stosunku do praw wspólnoty, a równość i wolność cenić wyżej niż ewentualne prawa pierwszeństwa wynikające ze statusu ludności rdzennej bądź statusu większości. Nie znaczy to, że liberałowie odrzucają wszelkie uprzywilejowanie większości w stosunku do mniejszości bądź odrzucają całkowicie pojęcie ludności rdzennej (miejscowej). Bynajmniej – byłoby to samobójcze i w zasadzie nawet radyklany kosmopolityzm i multikulturalizm nie idą tak daleko. Chodzi wyłącznie o to, że prawa jednostki do zachowania własnej tożsamości, nietykalności i prywatności mają przewagę nad prawami kolektywnymi.

Stanowisko konserwatystów jest przeciwne. Prawa wspólnoty mają w ich mniemaniu pierwszeństwo, a dobre obyczaje i ich ochrona jest fundamentalnym interesem publicznym. Konserwatyzm jest stanowiskiem metadoksalnym, to znaczy opowiada się za prawem każdej tradycji kulturowej do zachowania ciągłości i tożsamości. Fatycznie jednak nie można utrzymywać w tej kwestii bezstronności. Gdy przychodzi do konfrontacji roszczeń dwóch społeczności powołujących się na swoje prawa tożsamościowe, to szybko okazuje się, że bezstronność jest tylko heterogenicznym zapożyczeniem konserwatyzmu w kulturze liberalnej. Rzeczywistą motywacją dla dawania przewagi prawom wspólnotowym nad prawem jednostki do autonomii i prywatności jest faktyczna stronniczość i przekonanie, że to właśnie tradycja i kultura moralna, do której należy głoszący taką tezę konserwatysta, jest słuszna i dobra, zasługując na uprzywilejowanie – przynajmniej na danym terytorium czy w danym państwie. Bezstronność jest tu tylko maską. Nie znaczy to jednak, że maską jest również łagodność czy tolerancja. Tolerancja (jakkolwiek z natury rzeczy mająca w takim przypadku charakter protekcjonalny i daleka od uznania prawdziwej równości praw mniejszości) może wszak być wpisana w kulturę, do której należy i której broni konserwatysta. Jeśli tak jest, to los wspólnoty mniejszościowej będzie po prostu zależał od przypadkowej okoliczności, jaką jest stosunek do „obcych” w tradycji reprezentowanej przez większość. Będzie to tolerancja niejako „ze szczęśliwego trafu” bądź „tradycyjna”, nie zaś umocowana w słusznych i uznanych powszechnie prawach osób i grup. Ten argument można jednakże skierować również w stronę liberalną, wskazując, że także liberałowie tworzą pewną kulturę i tradycję, a ich indywidualizm oraz przywiązanie do takich wartości jak prawa jednostki i prywatność są czymś, co im się niejako „przydarzyło” i samo w sobie jest (jak wszystko) pewnym partykularyzmem. Tyle że nie będzie to już argument konserwatywny, jeśli założymy, że konserwatyści unikają wszelkiego relatywizmu, mogącego ukazać afirmowaną przez nich tradycję jako „jedną z wielu”, a więc partykularną i nie mającą powodów żądać uprzywilejowanego traktowania. Nie jest więc na rękę konserwatystom przedstawianie liberalizmu jako „jednej z tradycji” – wtedy wszak i oni odsłoniliby się z analogicznym statusem własnego systemu wartości. Okazałoby się zwłaszcza, że to nie tyle Bóg ustanowił oczywiste normy i obyczaje ich tradycji, co raczej w ich tradycji przyjmuje się, że istnieje Bóg, który ustanowił prawa i obyczaje, które są prawdziwe, w odróżnieniu od innych, które inne ludy fałszywie mogłyby uważać za takowe, wierząc w fałszywych bogów. Poza tym jeśli liberalny indywidualizm jest tylko jedną z tradycji, to może również kolektywizm i świadoma afirmacja praw wspólnotowych jest tylko partykularnym zwyczajem niektórych kultur. Gdyby tak było, to trzeba by znaleźć rozstrzygające argumenty na rzecz komunitaryzmu – pierwszeństwa interesu wspólnoty w stosunku do osobistych kaprysów jednostki. Trudno jednakże wyobrazić sobie sytuację, w którem strona liberalna ostatecznie kapituluje przez nieodpartymi argumentami konserwatystów, od którego to momentu datować by się miała pax philosophica, kończąca dzieje myśli politycznej.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 21

Dodaj komentarz »
  1. At our core, we humans are tribal. Constantly, our subconscious is bombarded with cues that identify who is “us” and “them.” Perceived similarities of status and values make it much more likely that we will connect and form lasting bonds with our fellows. This tendency has tremendous survival value; without strong cohesion, human groups would not be able to adequately meet the constant challenges they face.

    But overdoing tribal conformity has a tremendous downside. The drastic increase in likewise thinking communities and social networks are making it less and less likely that we’ll encounter, much less consider views that are different from our own. When we are surrounded by people who agree with us, our views grow more unshakable and extreme. We tend to de-legitimize those who are different, eliminating troubling cognitive dissonance without considering the possible validity of competing ideas. Such group-think is powerful for rallying action around a single idea, but it is terrible when we need to brainstorm novel solutions.

    Homofilia rzadzi swiatem

  2. Czytając ten świetny fragment przypomniał mi się aktualny prezydent, który na pytanie o łamanie konstytucji i zdanie prawników na ten temat powiedział, cytuję z pamięci „no cóż, jedni mówią tak, a inni mówią tak”. Na pewno nie przeszłoby mu przez gardło zdanie „No cóż, jedni się modlą tak, a inni tak”. Niestety, żeby coś takiego powiedzieć niezależnie od tego jakiego jest się wyznania trzeba „trochę” nie wierzyć we własną religię i tutaj jak Pan słusznie pisze jest problem dla konserwatysty. Taka „szczelina” w tamie może z czasem spowodować, że tama runie i tego konserwatyści co by nie powiedzieć słusznie się obawiają.

  3. Panie Profesorze używa Pan zwrotu ,,Tam gdzie dochodzi do konfliktu słusznych interesów…”. Co to są te ,,słuszne interesy”? Zatrudniający uważają, że oznacza to płacić jak najmniej a najlepiej wcale a zatrudnieni mieć jak najwięcej za jak najmniej pracy. Dobry prawak (wiem – oksymoron ,,dobry prawak”) uważa, że jego słusznym (bo Ojczyzny) interesem jest bić ciapatych czy lewaków a lewak uważa, że ,,słusznym interesem” jest prawo do adopcji dla homoseksualistów. Wydawało by się, że istnieje pewien zestaw imponderabiliów wspólny dla wszystkich ale postmodernizm i liberalizm obalił je wszystkie. Wszystko powinno być uwzględniane i wszystko może być zakwestionowane. Tyle teoria. A zwykle wygląda to tak, że ten kto uzyskuje przewagę na polu przemocy symbolicznej narzuca normy. Najlepszym przykładem tego jest Polska gdzie strona konserwatywno-katolicka narzuciła swe normy całemu społeczeństwu, zaś liberalna narzuciła swe normy na polu ekonomii. Powstał z tego wyjątkowo obrzydliwy konglomerat. Jako, że pole ekonomii jest najbardziej uciążliwe dla ,,zwykłego zjadacza chleba” więc skorzystał on z pierwszej nadarzającej się okazji by to zmienić. Tragedią okazał się fakt, że jedynym ugrupowaniem zdecydowanym wyjść na przeciw SPOŁECZNYM OCZEKIWANIOM okazała się partia o charakterze bolszewicko-faszystowskim co spowodowało wzrost katolickiej przemocy symbolicznej. Gdzie była socjaldemokracja?
    Na drugim biegunie znajduje się np. Norwegia, która zaszła tak daleko w swojej ,,wolnościowości”, że nawet taki Breivik ma odbywając KARĘ komfortowe warunki a wyrok jaki otrzymał jest stosunkowo łagodny (bo surowszego nie było) a z drugie strony opcja liberalno-lewicowa wykorzystała swoją przewagę narzucając SWOJE normy np. dotyczące wychowywania dzieci, czego najlepszym przykładem była brawurowa akcja pewnego detektywa obciętego na Terminatora, który wyzwolił polskie dziecko z ,,lewackiej opresji”. A jak owo dziecko popadło w tą opresję? Ano raz czy dwa razy było smutne w przedszkolu no i zaniepokojona tym pani inspektor podczas KONTROLI (zwanej dla niepoznaki wizytą) w domu – jednego dnia ujawniła dwie butelki piwa a dwa dni później stwierdziła ich brak – ergo wyciągnęła wniosek, że się ostro tam pije a więc trzeba dziecko ratować. Najlepiej PORYWAJĄC je i oddając dobrej, norweskiej rodzinie. Można powiedzieć, że oba modele – i ten polski i ten norweski to patologie.
    Ciekaw też jestem opinii Pana Profesora (bo wyraża się trochę zbyt ,,okrągło”) odnośnie sytuacji z meczetem w katolickiej dzielnicy. Jasne – dla mnie sytuacja idealną by była, gdy katolicy nie tłuką w dzwony muzułmanie uciszają muezina. Problem w tym, że owi katolicy mieszkają tam od 1000lat. Można to porównać do sytuacji domu w którym Pana rodzina mieszka od wielu pokoleń i wynajmuje Pan pokój albo lepiej ktoś do Pana rodziny się wżenia(to łatwiejszy przykład) i po tygodniu zaczyna Panu ten dom urządzać na swoją modłę. Na ile Pan byłby gotów się ,,posunąć”?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Nazbierało się tej poważnej i mądrej lektury, m.in.:
    Głupie pytania – Jan Hartman
    Polityka filozofii. Eseje – Jan Hartman
    Wstęp do filozofii – Jan Hartman
    Heurystyka filozoficzna – Jan Hartman
    Etyka. Poradnik dla grzeszników – Jan Hartman
    Pochwała litości. Rzecz o wspólnocie – Jan Hartman
    Polityka. Władza i nadzieja – Jan Hartman
    Problematyka umierania i śmierci w perspektywie medyczno-kulturowej
    – Jan Hartman (red. naukowa), Marta Szabat

    W tym kontekście odżywa pytanie:
    A co z przyszłością netokracji i potęgą gnuśniejacego konsumtariatu?

    „Polityka jest jak powietrze. Jest wszędzie, lecz zauważamy ją dopiero wtedy, gdy wokół nas cuchnie bądź robi się duszno. Korupcja i anarchia wydzielają woń rozkładu, a brak wolności, niczym brak tlenu, sprawia, że rzucamy wszystko i idziemy walczyć o to, co najważniejsze’.

  6. „Liberałowie i Konserwatyści ?”
    W RP ..wolne żarty.To tylko etykietki.Czesi nazywają je nalepkami.
    Decydują,jak w PRL, tzw „Masy”.Z braku innych możliwych rozpoznań „Masy” rozpoznają się jako przyparafialne.Wiadomo ,że zedrze na odnowienie 5000 zł od „dymu” ale można negocjować i w razie kłopotu obroni.
    Nijakiej innej obrony.
    Powiatowi,sezonowi,zedrą bez skrupułów.Też są jednak przyparafialni i podlegają przyparafialnej sprawiedliwości.
    Niezależnie od etykietki (nalepki).
    W tym obrona.

  7. Stan wojny domowej we Wloszech.

    Na ulicach w Neapel w ciagu tygodnia 150 afrykanskich emigrantow z kula w glowie znaleziono na ulicy(najprawdopodobniej zastrzelonych przez Cammora).

    W Rzymie hordy afrykanczykow atakuja policje u wojsko. Plona sklepy i barykady. Na Sycyli panstwo traci kontrole «Il Giornale». To potwierdza polityk Matteo Salvini jak i tez Videos i socialne media. W Rimini nie tylko Polka byla brutalnie zgwalcona.

    Oficjalnie 25 kobiet z tego 1 nie przezyla pady ofiara Nafris.

    http://www.zuwanderung.net/2017/08/29/buergerkriegsaehnliche-zustaende-in-sueditalien-deutsche-medien-schweigen/

    Aby sie o tym dowiedziec to trzeba az za ocean szukac zrodem inforamcji np. z NYT “(…) the suspects are believed to be four North Africans with a history of drug trafficking.”

    Europjskie miedia w tym i Polityka nadal milcza i pisza o pogodzie.

    Proponuje wyjsc z szafy samozadowolenia i wzajemnej adoracji, i napisac pare slow dlaczego zabroniono NGO statkom na „ratowanie” uciekinierow z Afryki. Tego niestety sie niedowjemy tez nie na Pan Blogu , ze EU bandy i Clanchefs z Libii masywnie wspiera, oraz o intesywnych rozmowach z dyktatorami Niger i Czad aby tam organizowac obozy dla uchodzcow gdy w polnocym pasie afrykanskim zaczna sie wykopki ropy, gazu, zlota, uranu i innych.

    Panie Hartman nie badzmy Kartofflami jak Pilsudski, Rydz”Malarz” Smigly czy Sikorski.

    W tym konkretnym przypadku Kaczynski ma racje.

  8. @Jacek,NH

    Lewactwo to stan …

    Jacus nie pij tyle. Puszczasz ten tekst juz ktorys raz z rzedu. Wez sie w garsc chlopie! No.

  9. Oj znikają wpisy z tego blogu, znikają…

  10. Borgenicht
    2 września o godz. 21:26
    W tym przypadku wspoltworzysz tania propagande.

  11. Godnosc ludzka jest nienaruszalna. Prywatnosc relatywizuje sie pod naciskiem grup spolecznych, gdy godnosc czlowieka gwarantowana jest przez konstytucje…???

    Zalozenie H. jest bledne…

    …Czy powołując się na prawo do prywatności i obyczaje własnej kultury, można domagać się prawa do bicia kobiet i dzieci, narzucania kobietom noszenia chust zasłaniających twarz czy też prawa do hałaśliwego zachowania, porzucania śmieci, palenia ognia w nietypowych miejscach itp.? …

    H. cytuje niedorzecznosci (nikt sie tego nie domaga) skrajnej prawicy. Chyba, ze chodzi o ISIS. Tylko jaki ma sens porownywanie ISIS do zadan PiSu?

  12. ….Tam gdzie dochodzi do konfliktu słusznych interesów (w tym również na tle prawa do zachowania prywatności) między dwiema lub większą liczbą osób, trzeba szukać kompromisu pozwalającego zachować równowagę praw i korzyści między skonfliktowanymi stronami….

    pisze H. Tylko nie tlumaczy „slusznych interesow”. Nie tlumaczy dlaczego antykoncepcja szeroko promowana i finansowana przez panstwo moglabylaby byc alternatywa dla aborcji???

  13. Sprawa dwóch nieletnich gwałcicieli z Rimini jest połączeniem patologii rodzinnej ze ślepą hojnością i bezradnością państwa włoskiego.
    Rodzice przybyli do Włoch nielegalnie ponad dwadzieścia lat temu. Tatuś jest złodziejem, siedział we Włoszech w więzieniu. Parę lat temu udało się go z Włoch wydalić – ale trzy lata temu ponownie nielegalnie wrócił. Za nielegalny powrót skazano go na rok i cztery miesiące aresztu domowego, który właśnie odbywa.
    Odbywa ten areszt w mieszkaniu komunalnym, za które płaci gmina. Gmina płaci również za utrzymanie całej, w sumie sześcioosobowej rodziny (prócz dwóch młodych gwałcicieli jest jeszcze młodszy brat i siostra). Płaci od kilkunastu lat.
    Mamusi z dziećmi nie można było wydalić, ponieważ włoskie prawo zabrania wydalania nieletnich, urodzonych we Włoszech – chociaż nie mają obywatelstwa włoskiego, tylko marokańskie. A skoro nie można wydalić nieletnich, to nie można też wydalić ich matki.
    Włoskie prawo daje pewną możliwość rozwiązania takiej sytuacji: na wydalenie dzieci muszą się zgodzić ich rodzice. I matka trzy lata temu łaskawie wyraziła zgodę, gdy gmina zaoferowała jej dwadzieścia tysięcy euro plus bilety lotnicze do Maroka. Jednak zaraz potem wrócił tatuś i mamusia zgodę wycofała – tatuś chyba policzył, że te dwadzieścia tysięcy to się w Maroku rozejdzie a tutaj do końca życia mają utrzymanie.
    Mamusia zajmuje się nie tylko opieką nad dziećmi. Zajmuje się również prześladowaniem sąsiadki, też Marokanki (ale z włoskim obywatelstwem). Wspólnie z synkami nie tylko sąsiadce od lat wymyśla i grozi, ale i uczestniczyła w jej pobiciu. Mamusia ma aktualnie zakaz sądowy zbliżania się do sąsiadki, ale mieszkają w jednym domu, więc spokojnie może grozić dalej.
    Obaj aresztowani synkowie (od czasu, gdy okazało się, że są nieletni, prasa włoska nie nazywa już ich „bestiami” tylko „chłopakami” – ragazzini) regularnie kradli i handlowali narkotykami. Młodszy, ten niespełna piętnastoletni, był według koleżanek (imigrantek), niesłychanie agresywny. „Mówił wyłącznie o zabijaniu i gwałceniu”, zawsze chodził z nożem, rwał się do bicia, kiedy ktoś mu się nie podobał, rzucił butelką w głowę nauczyciela a kolegę nożem zranił (kolega złożył doniesienie, nie wiemy, co z niego wynikło). Koleżanki były pewne, że kiedyś kogoś zabije.
    Ponieważ synkowie są nieletni, więc rodzina niebawem znowu będzie w komplecie. Nieletni są we Włoszech skazywani na kary o prawie połowę niższe niż dorośli za te same przestępstwa i tak jak reszta więźniów wychodzą na wolność po odbyciu połowy kary. Słynna była sprawa siedemnastoletniego Roma, który w styczniu 2012 zabił strażnika miejskiego w Mediolanie i wyszedł po pięciu latach. Obaj chłopcy nikogo przecież nie zabili, więc mama przytuli ich pewnie za dwa-trzy lata.
    To podaję za euroislam.pl – http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,22328049,sprawcy-napasci-w-rimini-przerzucaja-sie-wina-wedlug-eksperta.html#MT

  14. Aborygen 3 września o godz. 6:19
    NIE na temat.

  15. @Leonid
    Oj znikaja wpisy…
    To, ze wpisy znikaja to juz duza ulga. Teraz czas zeby zniknal sam autor wpisow. Ciebie prosimy wysluchaj nas Panie.

  16. Leonid
    5 września o godz. 17:04
    I UE chce ukarać Polskę i kilka innych państw członkowskich za to, że ich rządy podzielają stanowisko swych obywateli, którzy nie chcą , z własnej woli takich sytuacji, o której piszesz.
    Czy rządy krajów, które „otwarły drzwi” dla imigrantów działają w interesie swych społeczeństw, które im zaufały i w im powierzyły władzę?
    Jeżeli działają w interesie ponadnarodowych „rabusi” a nie swych społeczeństw to o jakie demokracji mowa ???
    Nie wiem, czy dzieciaki w przedszkolu w takie bajeczki by uwierzyły !

  17. @ Saldo mortale (Borgenicht,W tym przypadku wspoltworzysz tania propagande).

    nazywanie wpisu „tania propaganda” to jest typowe brak-argumentow-mainstrem-media-machanie-machuga-intelktualnego-proletariatu. Innym okresleniem jest tzw. teoria spiskowa albo inne brednie zaslyszane w szafie.

    A tak na marginesie what is f…. „tania(???) propaganda” ?

  18. Casus – gwałt – Polska sprawiedliwość patriotyczna i ciemnogród .

    „W lipcu 2017 Tomasz W.(20-latek) zaczął namawiać poznaną w miejscowości w okolicach Lubartowa (woj, lubelskie) 13-latkę, by ukradła rodzicom pieniądze. Później namówił ją, by udała się do jego mieszkania. Tam zgwałcił dziewczynkę, a później groził przemocą, jeśli ta powiedziałaby o sprawie bliskim lub policji.
    Sprawę zgłoszono policji i już kolejnego dnia udało się zatrzymać 20-latka.

    Co szczególnie bulwersujące w tej spawie to fakt, że Tomasz W. został niedawno skazany za podobne przestępstwo. W 2016 roku zgwałcił 14-latkę, groził jej i szantażował, a w końcu udostępnił w internecie zdjęcia zrobione podczas obcowania z nim. W tym samym procesie skazano go także za ugryzienie 12-letniej dziewczynki, która odmówiła spotykania się z nim.

    W maju sąd skazał go na trzy lata więzienia. Obrona odwołała się od wyroku, a w tym czasie sąd zdecydował się nie przedłużać wyroku.

    Skazany za wykorzystanie 14-letniej dziewczynki mężczyzna wyszedł z aresztu i zaatakował ponownie.”
    (Jurysdykcja V wydziału karno-odwoławczego Sądu Okręgowego w Lublinie).

    Polska jest wielka i wyjątkowa – niepokalana.
    „Zasługuje” na więcej.

  19. „…Czy powołując się na prawo do prywatności i obyczaje własnej kultury, można domagać się prawa do bicia kobiet i dzieci…” Hartman
    wedlug liberalow mozna.
    Nazywa sie to u nich
    tolerancja i wzbogacanie kulturowe.

  20. Aborygen 7 września o godz. 5:51
    O sobie piszesz. 😉

  21. Kaesjot
    Przecież w żadnym z państw, będących członkami UE, nie ma demokracji, a ustrojem politycznym jest tam, tak samo jak zresztą w USA czy Japonii, plutokracja, czyli rządy elity pieniądza, co w zasadzie wyjaśnia wszystko, co zawarłeś w twoim wpisie z 7 września o godz. 7:57.

  22. A w Rosji, na Białorusi… jest wzorcowa jebokracja czyli największy przekręt „oligarchiczny” i nędza milionów…

css.php