Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

8.10.2017
niedziela

Trump wolnością ubogaca

8 października 2017, niedziela,

Rząd USA wydał bardzo szczególny dokument na użytek wszelkich rządowych agencji i programów. Prokurator generalny Jeff Sessions, na wezwanie Donalda Trumpa, sformułował w obszernym, liczącym 25 stron memorandum 20 zasad ochrony wolności religijnej w Stanach Zjednoczonych.

W jakimś sensie doprecyzowuje ono treść ustawy o wolności religijnej z 1993 roku. Nowy dokument zawiera wiele stwierdzeń oczywistych dla współczesnych demokracji. Między innymi podkreśla, że wolność wyznania nie ogranicza się do sfery prywatnej modlitwy i przekonań, obejmując prawo do wykonywania bądź powstrzymywania się od wykonywania pewnych czynności zgodnych z wiarą danej osoby.

Prokurator podkreśla, że amerykańskie prawo wyznacza bardzo wysokie standardy respektu dla wolności religijnej, zabraniając rządowi oceniania przekonań religijnych obywateli oraz uznając sytuacje, w których obowiązek prawny zostanie w wyjątkowych przypadkach uchylony, jeśli wykroczenie poza jego granice z powodów religijnych stanowić będzie korzyść dla osoby trzeciej. Instytucje publiczne w USA są ponadto zobowiązane do respektowania przekonań religijnych i praktyk związanych z wiarą religijną zatrudnionych przez siebie osób, jeśli tylko nie są one dewastujące dla ich funkcjonowania. Również finansowanie przez rząd jakichkolwiek organizacji nie może zależeć od wyznania, z jakim są one ewentualnie powiązane.

Wszystko to brzmi bardzo liberalnie i demokratycznie. A jednak wolność podąża krętymi ścieżkami, i to w różnych kierunkach. Wolnościowe gwarancje w jednych obszarach mogą oddziaływać ograniczająco na swobody w innych. Tak się dzieje zwłaszcza wtedy, gdy owe swobody dotyczą działań niezgodnych z duchem wolności, tolerancji i demokratyzmu. Liberalna demokracja, paradoksalnie, musi w jakiejś mierze tolerować, a nawet chronić nieliberalne postawy i działania obywateli, a nawet instytucji, jakie ci wolni obywatele tworzą. Memorandum Sessionsa jest tego przykładem.

Konserwatywny rząd Trumpa w pewnym sensie stawia wolność religijną wyżej niż wolność od dyskryminacji na tle orientacji seksualnej i płci. W imię religii wolno w USA bardzo wiele, a będzie wolno jeszcze więcej. Niestety, nie tylko w odniesieniu do własnego życia i spraw, lecz również w stosunku do innych ludzi. Jak pisze Sessions, „wyłączając bardzo szczególne okoliczności, nikt nie może być zmuszany do dokonywania wyboru pomiędzy życiem w zgodzie z własną wiarą a stosowaniem się do wymogów prawa (…) w największym możliwym stopniu, w granicach prawa, wiara i praktyki religijne muszą być respektowane w obrębie wszelkich aktywności władzy publicznej, a w tym w obszarze zatrudniania, zawierania umów oraz tworzenia programów”.

Obawy dotyczą między innymi sfery medycznej. Nowy dokument otwiera szerokie pole dla klauzuli sumienia, a także wprost upoważnia pracodawców do wyłączania antykoncepcji z oferowanego pracownikom ubezpieczenia zdrowotnego, jeśli ów pracodawca jest – z powodów religijnych – przeciwnikiem zapobiegania ciąży. Co gorsza, można sobie wyobrazić, że Ameryka Trumpa będzie tolerować pracodawców dyskryminujących osoby należące do grupy LGBT, gdyż wiele wyznań uważa je za grzeszników.

Nie wiadomo jeszcze, czy memorandum Sessionsa będzie miało realne skutki prawne. Zdecyduje o tym praktyka sądów. Władze nie ukrywają jednakże, iż ich celem jest wzmocnienie organizacji religijnych w życiu publicznym, a zwłaszcza danie sygnału Kościołom, że mogą włączać się w życie polityczne bez obawy utraty należnych im ulg podatkowych.

Konserwatyści nieraz używają liberalnej retoryki i liberalnych zasad do antywolnościowych celów. Pod płaszczykiem ochrony wolności religijnej można przemycić akceptację dla nietolerancji, dyskryminację mniejszości, a nawet ograniczanie praw kobiet. Wszystko dlatego, że religie i ich doktryny powstały w czasach przednowoczesnych, wobec czego w najlepsze praktykują paternalizm, dyskryminację, a nawet zupełny zabobon – w czasach i w społeczeństwach, które odrzuciły autorytaryzm i nierówność praw na rzecz wolności i egalitaryzmu. Administracji Trumpa należy przypomnieć, że zgodnie z liberalnym duchem amerykańskiej konstytucji wolność obywateli powinna być jak największa, a jednocześnie jak najbardziej ograniczona – ograniczona równym prawem do wolności innych obywateli.

Amerykanie poradzą sobie z krucjatą republikanów. Ale dla młodych demokracji i działających w nich sił konserwatywnych, a więc również dla Polski, klerykalizacja stosunków za oceanem jest poważną zachętą, by potęgować indoktrynację, przymus religijny i wzmacniać władzę religijną. W USA jest wiele religii i chociaż jasne jest, że wzmacniając religię, Trump chce wzmocnić przede wszystkim organizacje chrześcijańskie, to w żaden sposób nie stwarza to zagrożenia przejęciem części władzy politycznej przez któryś z Kościołów.

W Polsce natomiast logika „ochrony wolności religijnej” oznacza wyłącznie dalszą ekspansję rzymskiego katolicyzmu w życie społeczne i instytucjonalne. Gdy za oceanem dudnią bębny, biskupi nadstawiają ucha.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 24

Dodaj komentarz »
  1. Pan Hartman (podobnie jak zdecywana większość polskich dziennikarzy) nie ma pojęcia o USA i reprezentuje stanowisko antyamerykańskie (zbliżone bardzo do amerykańskiego komuno-faszyzmu). Oczywiście dyskutanci na forum (większość) napewno zgodzą się z nim, ale to jest typowe dla lewactwa, które zawsze będzie nienawidzieć USA (przynajmniej publicznie). Jest to poprawne politycznie. Nie widzą (albo celowo nie chcą tego widzieć), że amerykański komuno-faszyzm („elity” demkratyczne, akademickie, artystyczne, dziennikarskie) chcą kontrolować życie amerykanów i ich zniewolić. Zresztą partia demokratyczna zawsze popierała niewolnictwo i dalej to robi. W 20 wieku celowo zniszczono rodziny czarnych amerykanów, aby ponownie ich zniewolić. Ponad 70% dzieci czarnych amerykanów rodzi się obecnie jako pozamałżeńskie, a konsekwencją jest brak wykształcenia, wysoka przestępczość, wysokie bezrobocie i całkowite uzależnienie od pomocy społecznej. Czarni amerykanie są potrzebni tylko do głosowania na demokratów, a na codzień mogą strzelać nawzajem do siebie (jak robią to od lat w Chicago). Komuno-faszystów (z Obamą na czele to nie interesuje) i od lat nie robią nic, aby temu zapobiec. Pan Hartman jest oburzony na dokument o wolności religijnej. Ciekaw jestem, czy był oburzony jak pani D.Feinstein (demokratyczna senator z Kalifornii oświadczyła kandydatce na sędziego, że jej katolicyzm będzie przeszkodą w dobrym pełnieniu tej funkcji. Jeżeli chodzi o wszystkie mniejszości seksualne, to obecnie są to w USA grupy uprzywilejowane kosztem normalnych rodzin i obywateli i tylko tyle chciałem napisać.

  2. Tzw. wolność religijna wrzucająca jedyną prawdziwą, objawioną przez Boga religię do jednego worka ze wszystkimi innymi, fałszywymi religiami, jest przede wszystkim obrazą samego Boga i złamaniem pierwszego przykazania Dekalogu. Jest też wyrazem pogardy wobec wyznawców świętej religii, podeptaniem ich wolności religijnej i należnych im praw.

  3. Trump wyraźnie toruje drogę dla szariatu w Ju-Es-Ej.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. .

    — Dzwonki na podniesienie —

    .

    Ameryki z kolan dzwonią głównie na południu
    i w centrum kontynentu, mimo to Ameryka da
    sobie radę, Trumpa cztery latka miną jak z bata
    „szczelił”, osobiście nie widzę szans na second
    term, może również okazać się krótsza, chyba
    że pójdzie na wojnę, than all goes to hell

    Inwazja prymitywnych urządzaczy cudzego
    życia zostanie zatrzymana, pendulum will
    swing back as always, demokracja w US ma
    swoje latka i jest dojrzała, dadzą se radę

    W Alabamie wyglądało to ostatnio trochę
    inaczej, special elections do Senatu mimo
    prezydenckiego poparcia dla Luther Strange
    say „moderate” he he, wygrał miażdżąco fanatyk
    religijny Roy Moore, którego wypieprzano
    pare razy z hukiem za łamanie prawa

    Dostał między innymi kopa z Chief Justice
    of the Alabama Supreme Court pozycji za
    odmowę usunięcia dwutonowego obelisku
    z 10cioma przykazaniami który ostentacyjnie
    wstawił do gmachu sądu

    Został wybrany jeszcze raz dekadę później
    na tą samą pozycję i zmuszony do rezygnacji
    tym razem za sprzeczny z konstytucją ban on
    same-sex marriage, Ameryka poniżej Mason-Dixon
    line to inny kraj, to takie Podkarpacie

    Pan Naczelnik tymczasem, przerabia na
    Podkarpacie całą resztę Rzplitej, a Suveren
    aka Ciemnylud dzielnie i gorliwie mu sekunduje,
    tzw. „opozycja” he, he, on the last legs, COD
    nie coduje, dziewuchom władza dziurki zaspawa
    po katolicku i 24/7 monitoring uruchomi, będzie
    po byku

    KAMCZATKA

    .

    ..)

  6. Drogi Kolego,

    OCZYWISCIE, „Pawiem narodów byłaś i papugą” dalej jesteś’’ – credit Slowacki

    Moj niezyjacy Mentori uniwersytecki wychowawca mawial:
    cytujac rosyjska kopie mozgu elektronowego IBM-ENIAC:
    A w Ameryce to Murzynow bija!

    Idac dalekj moj przyjaciel POLAK-ZYD po powrocie z wycieczki do Syjonu, powiedzial, wiesz co, tam bezpieczniej niz w Las Vegas!

    Powracajac do tematu jesli Biskupi zapytaja wrozke jak dlugo potrwa prezydentura Trump’a i administracji, to uslysza odpowiedz:
    ‘Ein Moment’ . Credit -> Franciszek Pieczka “Czterej Pancerni i Pies”
    Wiec lepiej niech sie nie licytuja kto jest glupszy.

    I luv your blogs, you doing important work!
    Your fun.
    R.S.

  7. Wybor miedzy poszanowaniem prawa i pojsciem za glosem sumienia moze byc indywidualnym dylematem. Jednak poszerzanie klauzuli sumienia wiedzie nas w kierunku bezprawia, biorac pod uwage fakt, ze sumieniami pretenduja dyrygowac rozne organizacje we wlasnych, egoistycznych celach. A pojawiaja sie tez prozelici ciagle nowych wierzen.

  8. Konserwatyści nieraz używają liberalnej retoryki i liberalnych zasad do antywolnościowych celów.

    To stwierdzenie dziesięciokroć pasuje do liberałów, zwłaszcza w Polsce, gdzie pod pozorem idei wolnościowych chce się wyplenić religię i odmienne opinie ze sfery publicznej.

    Zresztą parę linijek dalej jest przykład takiego przewrotnego myślenia wyrażonego w słowach „zgodnie z liberalnym duchem amerykańskiej konstytucji wolność obywateli powinna być jak największa, a jednocześnie jak najbardziej ograniczona – ograniczona równym prawem do wolności innych obywateli.” Wprawdzie do tezy, że „wolność jednych kończy się tam, gdzie się zaczyna wolność innych” nie można mieć zarzutów, ale wiadomo jak wypaczoną i perwersyjną wykładnię tej tezy stosują środowiska liberalne. Klasyczny przykład to religia w szkole, która jest niczym innym jak realizacja wolności religijnych na terenie szkoły, a którą tak zwalczają środowiska liberalne w Polsce dążące do przymusowej ateizacji szkoły, a więc ograniczania ludzkich wolności.

    Wolność religii i wyznania jest obok takich obszarów jak narodowość i rasa nie bez powodu w prawie międzynarodowym i w prawodawstwie państw cywilizowanych szczególnie eksponowana, ponieważ należy do najbardziej naturalnych i przyrodzonych wolności człowieka, których naruszanie, jak pokazuje historia, najbardziej brutalnie, często krwawo narusza i pokój, i godność człowieka. Tych praw nie można stawiać na równi, a już w ogóle powyżej z upodobaniami seksualnymi człowieka, które należą do praw bardziej osobistych i prywatnych i nie powinny mieć roli w sferze publicznej.

  9. Przy ocenie wszelkich prawnych „zabiegów” wokół rzekomo „atakowanych”wolności religijnych (religion was “under attack”), warto mieć na uwadze deklarowane afiliacje religijne wśród społeczeństwa dorosłych (18+) w US:
    – chrześcijanie 70.6% (ostatnie badania samoidentyfikacji religijnej, 2014)
    w tym katolicy 20.8%
    – religie niechrześcijańskie 5.9%
    – nieafiliowani/niepodlegli 22.8% (nota bene więcej niż „katolików”).
    Udział tych ostatnich wzrósł o 6.7 punktów procentowych w porównaniu ze stanem w 2007 roku.

    Struktura afiliacji religijnych wśród Younger Millennials (born 1990-1996) czyli w trakcie badania będacych w wieku 18-24 lat:
    — chrześcijanie 56% (w tym katolicy 16%)
    — religie niechrześcijańske 8%
    — nieafiliowani 36%
    czyli 56(16)/8/36%.

    A wśród Older Millennials (born 1981-1989) w wieku 25-33 lata (w 2014) odpowiednio: 57(16)/8/34%.

    Większości, mniejszości… wszystko płynne jest.
    Ale chęć zadekretowanej religijnej dominacji nieodparta i olbrzymia.
    Nie tylko w USA.

    A swoją drogą ten prokurator generalny AG Jeff Biba Sesssions jakiś dziwny jest i też na usługach elfa.

  10. @snakeinweb „Wprawdzie do tezy, że „wolność jednych kończy się tam, gdzie się zaczyna wolność innych” nie można mieć zarzutów, ale wiadomo jak wypaczoną i perwersyjną wykładnię tej tezy stosują środowiska liberalne. Klasyczny przykład to religia w szkole, która jest niczym innym jak realizacja wolności religijnych na terenie szkoły, a którą tak zwalczają środowiska liberalne w Polsce dążące do przymusowej ateizacji szkoły, a więc ograniczania ludzkich wolności.” Nie! To nie jest wypaczenie lecz działanie wywiedzione z prostej konkluzji, że teologia nie jest nauką. Jednak nawet jeśli przyjęlibyśmy założenie, że nauką jest to sprowadzałoby się to do rangi hipotezy równoległej do innych teologii (czy to innych odłamów chrześcijaństwa czy po prostu innych religii). Dlatego też jako zwolennik świeckiej szkoły postuluję zastąpienie religii-religioznawstwem.

  11. Roman17
    1. USA jest jednym państwem, które użyło broni jądrowej i to w sytuacji, która przecież wcale jej użycia nie wymagała (brak zagrożenia dla amerykańskich cywili ze strony Japonii pod koniec 1945 roku). USA jest też państwem, które po roku 1945 rozpętało najwięcej agresywnych, neokolonialnych, zaborczych wojen. Nic więc dziwnego, że tak wielu mądrych ludzi na świecie, z USA włącznie, reprezentuje stanowisko antyamerykańskie w zrozumieniu niezgody na politykę prowadzoną przez władze USA od początku tzw. Zimnej Wojny od chwili obecnej.
    2. To zaś, że ok. 70% dzieci czarnych Amerykanów rodzi się obecnie jako pozamałżeńskie, nie jest powodem tego, że nie mają oni wykształcenia, panuje wśród nich bardzo wysoka przestępczość, wysokie bezrobocie i całkowite uzależnienie od pomocy społecznej. Te wszystkie zła są przecież wynikiem marginalizacji i dyskryminacji amerykańskich Murzynów, i nie mają one nic wspólnego z tym, że ich dzieci rodzą sie w małżeństwie czy też poza nim. Oto odsetek dzieci rodzących się w roku 2014 związkach pozamałżeńskich według OECD Family Database (http://www.oecd.org/els/family/database.htm):
    Chile 70%
    Islandia 69%
    Słowenia 60%
    Francja 59%
    Norwegia 59%
    Szwecja 50%
    Dania 50%
    Belgia 50%
    Holandia 40%
    UK 50%
    Nowa Zelandia 50%
    Czechy 50%
    USA 40%
    UE (średnia) 40%
    Australia 30%
    Polska 25%
    Jak widać, w wielu najbardziej rozwiniętych państwach świata odsetek ten przekracza 50% albo jest mu równy, w więc twoja hipoteza jest błędna- nie chodzi tu bowiem o to, czy dzieci rodzą się w związku małżeńskim czy też nie, ale czy rodzą się one w dobrych czy też złych warunkach tu głównie materialnych.
    3. W protestanckich USA katolicyzm jest słusznie wielką przeszkodą w pełnieniu funkcji publicznych, jako że w tym protestanckim przecież państwie katolicy są wciąż i jakże słusznie widziani jako agenci Watykanu. John Kennedy musiał długo przekonywać Amerykanów o swej lojalności do USA a nie do Watykanu.

  12. Ryszard Kubaszko
    Jaki masz dowód na to, że to właśnie judaizm jest tą jedynie prawdziwą religią, a żydowski bóg Starego Testamentu, a właściwie Tory, czyli JHWH (Jehowa, Jahwe) jedynie prawdziwym bogiem?

  13. Snake
    1. Wiara religijna jest jak najbardziej prywatnym, osobistym stosunkiem wierzącego w istotę supranaturalną, w którą wierzy ów wierzący, z ową supranaturalną istotą czyli tzw. bogiem. Miejsce religii jest więc tylko i wyłącznie w umysłach („sercach”) wierzących, a nie w przestrzeni publicznej. Jeżeli ktoś naprawdę wierzy, to nie są mu przecież potrzebne kościoły (jako budynki i instytucje), kapłani, tzw., święte księgi etc.
    2. Żadna religia nie ma zaś miejsca w szkole (państwowej i każdej innej dla dzieci poniżej 18 lat), jako że wiarę religijną powinien przyjmować tylko dorosły, będący w pełni świadomy tego, co on przyjmuje. Natomiast indoktrynacja religijna dzieci do lat co najmniej 18, czy to w domu, szkole czy kościele powinna być surowo zakazana i czynnie zwalczana.
    3. Dzielenie dzieci w szkole na wierzących i niewierzących jest szkodliwe, dyskryminujące i ograniczające wolność wyboru owych dzieci, jakże często zmuszanych przez rodziców do nauki religii i uczęszczania do kościołów, meczetów, synagog etc., wbrew woli owych dzieci, które przecież też mają prawo do wolnego wyboru swych przekonań.

  14. Thenut
    100% zgoda!

  15. „…wyłączania antykoncepcji z oferowanego pracownikom ubezpieczenia zdrowotnego..” to glownie dlatego, ze srodki antykoncepcyjne sa za darmo dla ubezpieczonego. Jest to jawna dyskryminacja bo za wszystkie inne lekarstwa sie (slono) placi. Rowniez jest to welfare dla producentow srodkow antykoncepcyjnych. Ocziwiscie mozna do tego dorabiac ideologie ale tu chodzi o prawdziwe pieniadze, ktore sa dawane jednym a zabierane drugim.

  16. A propos dzieci rodzących się w związkach pozamałzeńskich.
    W 2016 w Polsce takich dzieci urodziło się 27% urodzeń ogółem,
    ale w Wałbrzychu – 52%
    Gorzowie – 43%
    Chorzowie – 40%
    Koszalinie – 38%
    Bytomiu – 38%
    Zabrzu – 36%
    Łodzi – 35%
    Szczecinie – 35%
    Sosnowcu – 31%
    Warszawie – 24%

  17. @Leonid, @Thenut
    przestańcie w kończy czytać i cytować jakieś pieprzone brednie z dzieł Lenina i Stalina z czasów świetności ruskiego kołchozu, a zajrzycie sobie do Konstytucji RP, zbiorów podstawowych praw ludzkich ONZ-y, OBWE, EU i Rady Europy. To może zrozumiecie, że religia jest sprawą jak najbardziej publiczną, a każde cywilizowane państwa ma obowiązek nie tylko respektować, ale chronić i jak trzeba to nawet wspierać wolność publicznego wyznawania i praktykowania własnej wiary.

  18. @snakeinweb

    Czy mogę prosić byś przestał manipulować? Wolność praktykowania i wyznawania religii nie oznacza nijak że mam być ona publicznie nauczana przez państwowe szkoły. Bo niby w jaki sposób. To że kochasz tańczyć i masz prawo tańczyć nie oznacza że w szkole mają nauczać tańca. To znaczy tyle, że możesz założyć sobie szkółkę tańca/religijną i prowadzić kursy a tego państwo nie zabrania.

    W wielu krajach zachodu nie ma edukacji religijnej w szkołach publicznych. W USA zabrania jej Pierwsza poprawka do konstytucji i nie kwestionuje tego nawet prawica. W Anglii edukacja religijna to de facto religioznawstwo.

    Czy i te kraje to Związek Radziecki? Czy może jednak to ty ośmieszasz się wyzywając innych od komuchów mimo iż nie dali temu powodów?

    Tożsamość seksualna nie jest sprawą prywatną o ile wiąże się z kwestią legalizacji związku w świetle prawa. Istnienie związku lub jego brak to kwestia publiczna i odmówienie komuś prawa do małżeństwa z osobą którą kocha może być w związku z tym uznane za naruszenie czyichś praw publicznych i praw człowieka. Właśnie że jest to kwestia ważniejsza niż prawa religii bo wierzy około 80-90% populacji a w związkach jest prawie 100%.

    Geje trafiali do obozów w Trzeciej Rzeszy, za orientację. Więc tożsamość seksualna była powodem ludobójstwa tak jak i religijna.

    Państwa zachodu są w większości świeckie (nawet jeśli jakiś kościół ma status religii państwowej 😀 -tak,tak) i naprawdę wątpię by zachęcały kogoś do wyznawania jakiejś religii :D.

  19. Snake
    1. Przypominam, że religia jest z definicji jak najbardziej prywatnym, osobistym stosunkiem wierzącego w istotę supranaturalną, w którą wierzy ów wierzący, z ową supranaturalną istotą czyli tzw. bogiem. Miejsce religii jest więc tylko i wyłącznie w umysłach („sercach”) wierzących, a nie w przestrzeni publicznej. Zaś jeżeli ktoś naprawdę wierzy, to nie są mu przecież potrzebne kościoły (jako budynki i instytucje), kapłani, tzw. święte księgi etc.
    2. Obecna Konstytucja RP, tak samo jak wspomniane przez ciebie zbiory podstawowych praw ludzkich ONZ, OBWE, EU i Rady Europy zostały napisane przez osoby wierzące, a więc nic dziwnego, że reprezentują one ich punkt widzenia, ale to oznacza, że są oto prawa narzucone siłą niewierzącej mniejszości przez wierzącą większość.
    3. Mim zaś zdaniem, to każde cywilizowane państwo ma obowiązek nie tylko respektować, ale chronić i jak trzeba to nawet wspierać wolność od publicznego wyznawania i praktykowania własnej wiary, jako że wolność wierzącego do publicznego obchodzenia się ze swoją religijnością kończy się tam, gdzie zaczyna ona ograniczać wolność niewierzącego do wolności od religijnej indoktrynacji.
    4. Na koniec – opieram się nie na Stalinie, a na takich filozofach jak np. Euhemer, Epikur, Lukrecjusz, Hobbes, Meslier, d’Holbach, Naigeon, Feuerbach, Dawkins, Sagan i Russell. Przypominam też, że w XX wieku ateizm stał się najbardziej powszechnym poglądem wśród amerykańskich naukowców.

  20. Marcel
    Oto odsetek dzieci rodzących się w roku 2014 związkach pozamałżeńskich według OECD Family Database (http://www.oecd.org/els/family/database.htm):
    Chile 70%
    Islandia 69%
    Słowenia 60%
    Francja 59%
    Norwegia 59%
    Szwecja 50%
    Dania 50%
    Belgia 50%
    Holandia 40%
    UK 50%
    Nowa Zelandia 50%
    Czechy 50%
    USA 40%
    UE (średnia) 40%
    Australia 30%
    Polska 25%
    Jak widać, w wielu najbardziej rozwiniętych państwach świata odsetek ten przekracza 50% albo jest mu równy, w więc hipoteza głosząca, że pozamałżeńskie współżycie to jest samo zło jest błędna – nie chodzi tu bowiem o to, czy dzieci rodzą się w związku małżeńskim czy też nie, ale czy rodzą się one w dobrych czy też złych warunkach tu głównie materialnych.

  21. Snake,
    A ja uważam, że religia jest sprawą jak najbardziej prywatną, a więc każde cywilizowane państwo ma obowiązek nie tylko respektować, ale chronić i jak trzeba to nawet wspierać wolność OD publicznego wyznawania i praktykowania jakiejkolwiek wiary religijnej, szczególnie, że wiara ta oparta jest na obskuranckich, nieracjonalnych i z definicji nienaukowych podstawach.

  22. @L
    … o co ci człeku biega – podałem w uzupełnienu dane o pozamałżeńskim rodzicielstwie w Polsce w 2016 roku wskazując na wysokie odsetki takich urodzeń w paru polskich miastach i… Warszawie.
    Wnioski zostawiłem inteligentnym…

    Jak na ultrakatolicki – przynajmniej w deklaracjach – kraj, rosnący z roku na rok odsetek dzieci pozamałżeńskich rzeczywiście świadczy o głębi praktycznej wiary „wchodzących” generacji.
    Nie mam nic przeciwko dzieciom rodzącym się w takich czy innych związkach…
    Wskazuję jedynie na wątłe podstawy puszenia się różniastych ortodoksów i „czyściochów” królestwa polskiego…

  23. Snake
    Poza tym, to najważniejszy powód, dla którego religia nie ma miejsca w życiu publicznym jest taki, że boga po prostu nie ma i być nie może, a można to łatwo dowieść metodą sprowadzenia do absurdu tezy, że bóg istnieje. Otóż jeżeli bóg istnieje, to znaczy, zgodnie z podstawowym założeniem kreacjonizmu, że ktoś lub coś go stworzyło. Oczywiście boga, jako istotę idealną pod każdym względem może stworzyć tylko bóg, a więc istota z definicji idealna. Ale przecież istota z definicji idealna niczego nie już tworzy, jako że ona jest już wszystkim i jest ona wszędzie, a więc niczego poza nią być nie może, tak samo jak nie może być niczego lepszego od niej, gdyż jest ona idealna, a więc największa i jednocześnie najlepsza, najbardziej doskonała ze wszystkich możliwych, a więc nie może ona stworzyć niczego lepszego od siebie. Oznacza to jednak ograniczenie boskiej wszechmocy i wszechwiedzy, co z kolei oznacza, że sama idea boga, jako wewnętrznie sprzeczna, jest z gruntu rzeczy fałszywa, a więc boga nie ma, gdyż go być nie może, C.N.U.

  24. Snake
    Poza tym, to najważniejszy powód, dla którego religia nie ma miejsca w życiu publicznym jest taki, że boga po prostu nie ma i być nie może, a można to łatwo dowieść metodą sprowadzenia do absurdu tezy, że bóg istnieje. Otóż jeżeli bóg istnieje, to znaczy, zgodnie z podstawowym założeniem kreacjonizmu, że ktoś lub coś go stworzyło. Oczywiście boga, jako istotę idealną pod każdym względem może stworzyć tylko bóg, a więc istota już z definicji idealna. Ale przecież istota z definicji idealna niczego już nie tworzy, jako że ona jest już wszystkim i jest ona wszędzie, a więc niczego poza nią być nie może, tak samo jak nie może być niczego lepszego od niej, gdyż jest ona idealna, a więc największa i jednocześnie najlepsza, najbardziej doskonała ze wszystkich możliwych, a więc nie może ona stworzyć niczego lepszego od siebie. Oznacza to jednak ograniczenie boskiej wszechmocy i wszechwiedzy, co z kolei oznacza, że sama idea boga, jako wewnętrznie sprzeczna, jest z gruntu rzeczy fałszywa, a więc boga nie ma, gdyż go być nie może, C.N.U.

  25. Marcel
    Zgoda, jak na ultrakatolicki – przynajmniej w deklaracjach – kraj, rosnący z roku na rok odsetek dzieci pozamałżeńskich rzeczywiście świadczy o głębi praktycznej wiary „wchodzących” generacji.

css.php