Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

25.12.2017
poniedziałek

Jerozolima Jezusowa naszą stolicą

25 grudnia 2017, poniedziałek,

Wedle legendy o Jezusie miał się on urodzić w małym miasteczku Betlejem. Ale żydowski mesjasz nie mógł przecież przyjść na świat daleko od przybytku, czyli wielkiej świątyni, położonej na wzgórzu świętego miasta Jerozolimy, będącego dla semickich plemion centrum świata – rajem adamowym i wielkim ołtarzem ofiarnym, na którym człowiek oddaje Bogu, co boskie, i skąd oddala się od domu pełen nadziei na bożą przychylność dla siebie i swojej rodziny.

I faktycznie – z Betlejem do Świątyni szło się około półtorej godziny, tyle co z Mokotowa do śródmieścia Warszawy. Jezus urodził się i umarł w Jerozolimie – nie mogło być inaczej. Dawniejsi synowie boży, zrodzeni z dziewic i zmartwychwstali po śmierci, począwszy od egipskiego Horusa, również wiedli swe żywoty w pobliżu miejsc świętych, które swą działalnością na nowo uświęcali, odnawiając przyblakłe już, stare legendy.

Bliski Wschód, dla nas średniej wielkości region zachodniej Azji, był w starożytności kosmosem kulturowym, w którym pokonanie odległości kilkuset kilometrów oznaczało egzotyczną podróż. Ludy ledwie wiedzące wzajem o swoim istnieniu, przekazywały sobie wierzenia i wynalazki, lecz na tyle wolno, że każdy z nich mógł uważać je za swoje własne dziedzictwo. Dlatego podobne mity służyły różnym plemionom, utwierdzając ich iluzoryczną nieco odrębność. Wśród plemion semickich było podobnie, choć z biegiem czasu plemienne swary i wykształcające się odrębności religijno-obyczajowe coraz bardziej antagonizowały tak podobnych do siebie mieszkańców wschodnich wybrzeży Morza Śródziemnego.

Jednak żyjąca przez tysiące lat we względnej równowadze mozaika osiadłych oraz koczowniczych plemion zaczęła się na dobre rozpadać dopiero od czasów Mahometa. Chociaż już z górą tysiąc lat wcześniej, gdy to żyznymi obszarami wyschniętej dziś na ogół Palestyny i Arabii zaczęły się interesować wielkie imperia – egipskie, perskie, potem greckie, rzymskie… – pokój i spokój ulotniły się z tych nieszczęśliwych krain.

I tak jest do dziś. A niepokój oznacza nowe sekty, nowych proroków, nowe religie… I dalsze waśnie, na nowo, bo religijnie zdefiniowane… Do świętej ziemi semitów nowiny przybywały ze wschodu (jak wiara w jednego Boga albo w nieśmiertelność duszy) i z południa (jak symbol krzyża, wielkie boginie i królowie – synowie boży, rodem z Afryki) i stapiały się tam, jak w tyglu, za sprawą licznych proroków i wizjonerów, wśród których być może był także Jezus, uczyniony kilka pokoleń po swej śmierci kolejnym „synem bożym” oraz ośrodkiem nowego kultu.

Możni tego świata, na czele z cesarzem Konstantynem, szukając pośród nowych kultów najbardziej przydatnego do legitymizowania swoich podbojów i obłaskawiania podbitych ludów, postawili właśnie na ten – chrześcijaństwo. Silniejsze w owym czasie nowe religie, bardziej perskie niż semickie, na czele z manicheizmem, musiały ustąpić miejsca bardziej ludowej, dającej więcej nadziei prostym ludziom wierze pawłowej. Symbolem tej zmiany było porzucenie religii elit, manicheizmu, na rzecz chrześcijaństwa przez Augustyna. Począwszy od V wieku, gdy upadek starego Rzymu był już przesądzony, nowy Rzym, czyli Kościół (dwuskrzydły – „powszechny” i „prawowierny”) zaczął swą wielką imperialną historię. Jej najważniejszym symbolem stał się wizerunek zwłok króla żebraka, ukoronowanego cierniami i ukrzyżowanego na drzewie życia. Patrzcie, niewierni! Oto jesteście bogobójcami! Ukorzcie się i nawróćcie, gdyż inaczej nasz Bóg strąci was na wieczność w piekielną czeluść. Kto zaś pójdzie za nami, ten pod znakiem krzyża trafi do nieba i żyć będzie wiecznie w niepojętej rozkoszy, ciesząc się nowym, doskonałym ciałem.

Nikt wcześniej nie obiecywał tak wiele. Dlatego chrześcijaństwo musiało wygrać z manicheizmem i starą wiarą Greków i Rzymian. Z czasem zwłoki na krzyżu okazały się wizerunkiem Boga, a samego Jezusa zaczęto czcić jako bóstwo – równe Najwyższemu i z nim złączone. A Bóg w ludzkiej postaci musiał się narodzić i umrzeć. Narodzić, jak inni jemu podobni – z dziewicy, w dniu, w którym dzień zaczyna zwyciężać noc, czyli właśnie teraz. Wzorem mu Horus, Mitra i wielu innych.

A wszystkie te cuda działy się w Jerozolimie. Mieście tyglu, w którym stykały się ze sobą i ze sobą spotykały imperia, przekazując je sobie z krwawych rąk do krwawych rąk. I tak jest właściwie do dzisiaj.

Jerozolima, biedna Jerozolima – miasto wiecznego konfliktu, nieznające pokoju, a o pokoju wciąż marzące. Miasto Żydów i Arabów, wiecznie nękane przez wielkie potęgi – Egipt, Persję, Grecję, Rzym antyczny, Kalifat, Rzym katolicki, Turcję, Anglię… Miasto wiecznie skłócone, a czym bardziej skłócone, tym bardziej stające się obsesją dla zwalczających się ludów i wyznań wokół niego budujących swą tożsamość i historię.

Chyba nie ma na świecie bardziej nieszczęśliwego miejsca niż Jerozolima. Kruchy pokój, jaki tam panuje, wynika z przemieszania ludności – każda bomba zabić może także swoich. Miasto leży na niegościnnych wzgórzach, poprzecinanych głębokimi dolinami. Zbudowano je na gołej skale, a otacza je pustynia. Wszystko tam jest rozdzielone – każdy żyje wśród swoich, w swoich dzielnicach, w niezgodzie z innymi. Mury nieufności oddzielają nie tylko Żydów od Arabów, lecz również jednych i drugich między sobą.

Nie ma nadziei na odmianę losu tego umęczonego przez rywalizujące imperia i ich religie miasta. Dziś jest stolicą Izraela – czy się to komuś podoba czy nie. Tam jest izraelski rząd i parlament. Lękliwe kraje Zachodu, przez dziesięciolecia postrzegające Izrael jako twór przejściowy, który trwalszy byt może zachować jedynie w okolicach Tel Awiwu, zaczynają rozumieć, że to państwo istnieje naprawdę i naprawdę będzie istnieć.

Symbolem pogodzenia się z faktami jest przeniesienie ambasady amerykańskiej z Tel Awiwu do Jerozolimy. Słusznie – udawanie, że stolicą Izraela jest Tel Awiw, to szczyt hipokryzji i wymowny dowód odziedziczonej po Brytyjczykach niechęci do żydowskiej niezależności oaz strachu przez światem arabskim, który chciałby Żydów z Jerozolimy trwale wydziedziczyć.

Ale tak naprawdę to wszystko jedno. Nawet gdy powstaną dwa państwa ze stolicą w Jerozolimie – a marzą o tym światłe elity obu narodów – święte miasto pozostanie podzielone i skłócone. Bo król świata może być tylko jeden… Albo Allach, albo Jahwe… Dopóki istnieje w ludzkiej wyobraźni obraz Boga jedynego, który zawarł przymierze z ludem wybranym, dopóty ludzie będą sobą pogardzać i nienawidzić się wzajemnie.

Biedna, biedna Jerozolima, od zawsze i na długo pozostanie przybytkiem świętej nienawiści, świętą kością niezgody, bolesnym ropniem na skórze świata. Lecz czy chcemy czy nie, to jest nasza wspólna stolica – tam, w kipieli gorącej krwi, ugotowały się mity, symbole i idee, które przez Ateny, Aleksandrię i Rzym zawładnęły wyobraźnią mieszkańców połowy świata. Tej połowy, w której wciąż tkwimy jako dzieci Księgi. Dlatego nawet dla takiego jak ja, niewierzącego, Jerozolima, nieszczęśliwa, skrwawiona Jerozolima, jest stolicą ducha.

Dzisiejsze święto dotyczy nadziei i oddaje cześć człowiekowi, którego każdorazowe narodzenie stanowi tej nadziei odnowienie. W osobie Jezusa uwielbiony jest człowiek, który zawsze może być świętym, a w narodzeniu Jezusa uwielbione jest przyjście na świat każdego dziecka – najważniejsza chwila w życiu rodziców, w której kulminuje cała ich zdolność do żywienia nadziei. Jakie to paradoksalne, że geograficznie lokujemy tę nadzieję w najbardziej nadziei pozbawionym miejscu na ziemi. Ale może to właśnie jest mądre? Bo gdzie nadzieja zwycięża, jeśli nie tam, gdzie najbardziej jej brakuje?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 18

Dodaj komentarz »
  1. I pomyśleć ,że tam gdzie 2000 lat temu była puszcza ,obecnie wycinana przez Hunów ,narodzi się też człowiek, zabity dla wiary, zwanej smoleńską,.W globalnej wiosce ,efekcie motyla i fal radiowo -telewizyjnych, nowa wiara ma już 50% zwolenników.Prorocy wygłaszają peany na cześć nowego zbawiciela. Pospólstwo podzielone na wieki jak tamci od 2000 lat.Bo aby coś połączyć należy wpierw podzielić.

  2. „Jezus, uczyniony kilka pokoleń po swej śmierci kolejnym „synem bożym””

    Warto wiedzieć, że sam Jezus nauczał, że jest szczególnym Synem Bożym, zapowiedzianym Mesjaszem, że żył w niebie, zanim stał się człowiekiem, że zostanie zabity, a na trzeci dzień wskrzeszony z martwych, po czym powróci do nieba.

    Czy te twierdzenia okazały się prawdziwe i czy wobec tego on naprawdę różnił się od wszystkich innych proroków Bożych i w niczym nie przypominał samozwańczych przywódców religijnych?

    Miało się to uwidocznić na trzeci dzień po jego śmierci. Czy Bóg wskrzesił go z martwych, potwierdzając w ten sposób, że Jezus mówił prawdę i że faktycznie jest wyjątkowym Synem Bożym?

    Ponad 500 świadków widziało Jezusa żywego po jego zmartwychwstaniu, a wierni apostołowie byli naocznymi świadkami, jak zaczął powracać do nieba, aż zasłonięty obłokiem zniknął im z oczu. Byli tak przekonani o wskrzeszeniu go z martwych, że wielu nawet narażało życie, by mówić o tym innym ludziom.

  3. Pan profesor wyjaśnia motywacje jakie kierowały prezydentem Trumpem. Zgodność poglądów imponująca. Cytuję:
    Jerozolima , „dziś jest stolicą Izraela – czy się to komuś podoba czy nie. Tam jest izraelski rząd i parlament. Lękliwe kraje Zachodu, przez dziesięciolecia postrzegające Izrael jako twór przejściowy, który trwalszy byt może zachować jedynie w okolicach Tel Awiwu, zaczynają rozumieć, że to państwo istnieje naprawdę i naprawdę będzie istnieć.
    Symbolem pogodzenia się z faktami jest przeniesienie ambasady amerykańskiej z Tel Awiwu do Jerozolimy. Słusznie – udawanie, że stolicą Izraela jest Tel Awiw, to szczyt hipokryzji i wymowny dowód odziedziczonej po Brytyjczykach niechęci do żydowskiej niezależności oaz strachu przez światem arabskim, który chciałby Żydów z Jerozolimy trwale wydziedziczyć.”
    Natomiast udawanie , że Krym jest częścią Ukrainy należy do obowiązku „lękliwych krajów zachodu”. One podtrzymują tę opinię z żelazną konsekwencją stosowania sankcji wobec Rosji, do których również zmuszają Polskę.
    Opis faktów i mitów historycznych, którymi posługuje sie pan profesor jest bardzo emocjonalny i stronniczy.
    Reasumując.
    „Polityka w ustach „etyka” , to dialektyka paralityka”.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Pospolstwo i tak niczego z tego fantastycznego eseju nie zrozumie. Wszystkiego dobrego, nadziei w 2018.

  6. Profesor Hartman w swoim tekście zamieścił m. in. takie zdania:

    „Jezus urodził się i umarł w Jerozolimie – nie mogło być inaczej.”

    „Jerozolima (… )Miasto Żydów i Arabów.”

    „Dlatego nawet dla takiego jak ja, niewierzącego, Jerozolima, nieszczęśliwa, skrwawiona Jerozolima, jest stolicą ducha.”

    No i teraz na dodatek pełen dyplomatycznej finezji i gracji Donald Trump z gołąbkiem pokoju w dłoni.
    Oj, będzie się działo!

    Profesor twierdzi, że to przyklepanie istniejących już faktów, ale dlaczego robić to teraz, kiedy zanosiło się po porażkach ISIS, że przed światem być może kilka lat spokoju.

  7. Jerozolima-Ateny-Rzym

    te trzy miasta sa kolebka naszej cywilizacji europejskiej. Jerozolima to takze uniwersum centrum – o m f a l ò s (pepek) jak ow kamien ze swiatyni Apolla z Delf, w ktorym byl srodek swiata (axis mundi). Kamien-pepek to takze Rzym z jego Forum
    Romanum albo rzymskim omfalós, czyli „umbilicus urbis Romae”
    Jerozolima, 3 tysiace lat ponad i 70 lat w panstwie zydowskim. Tu przybywaja chrzescijanscy peilgrzymi, by ucalowac wielka kule z marmuru, zwana tez Kamieniem pepkiem (omfalós), ktory lezy w srodku uniwersum.
    ———-
    Yerushalayim Shel Zahav, czyli Jerozolimo ze zlota, bronzu i swiatla
    https://www.youtube.com/watch?v=JH8gtdDA5x0 (Ofra Haza, tekst ang.)

    PS Gwatemala kolejne panstwo, ktore prznosi ambasade do Jerozolimy

  8. Pięknie napisane.Tylko…ileż łez i krwi utoczono w konsekwencji tych narodzin!Ileż zbrodni popełniono!Ileż żywotów skrócono na konto urojonego życia wiecznego!Z drugiej strony-iluż się przy tym utuczyło i nadal tuczy!

  9. ..jezeli kosciol katolicki uwaza siebie za chrzescijan to Jerozolime musi uznac za stolice Izraela tak mowi pismo Biblia I historia .!!

  10. Jestesmy dziecmi Ksiegi a Jerozolima jest dla nas stolica ducha. Dobrze, ze powiedzial to ateista. Chcemy czy nie chcemy, Jerozolima jest dla nas – wierzacych i niewierzacych (tych moze z pewnymi wyjatkami) – miejscem wywolujacym wzruszenie i jej los nie moze byc obojetny.
    Gdyby to bylo mozliwe, chetnie widzialabym Jerozolime jako wolne miasto, spokojne miejsce pielgrzymek ludow Ksiegi, przybytek dla przyjaznych spotkan ludzi roznych wyznan. Moze postepujaca swieckosc spoleczenstw kiedys, w odleglej przyszlosci to umozliwi.

  11. Strasznie mętny ten komentarz jak na filozofa… Niewątpliwie Jerozolima jest centrum kulturowym Izraela z całą jego róznorodnością. Mozna to centrum nazywać stolicą. Rózne bowiem sa stolice. Sa państwa jak chocby Holandia, która ma dwie stolice: Amsterdam i Haga. Sa tez państwa w których stolice przenosi sie z najwiekszego miasta do mniejszego. Jak choćby w Brazylii. Rózne są tego powody. W przypadku Izraela cały świat niemal uznał, że racjonalne będzie uznanie za stolicę administracyjną Izraela Miasta Tel Aviw. Jeśli miałoby to łagodzić konflikt w Izraelu.
    Dały temu wyraz te państwa w rezolucji ONZ po decyzji Trumpha. Nawet rząd Polski, ostatnio flirtujacy z Izrealem wobec decyzji Trumpha zachował dystans wstrzymując się od głosu. Jerozolima Jezusowa, taka też jest niech będzie dla wyznawców Jezusa „naszą” stolicą. Nikomu to nie przeszkadza. Czym innym jest decyzja polityczna o ustanowieniu Jerozolimy stolicą kontytucyjna, administracyjną.

  12. Panie profesorze pozwolę sobie nie zgodzić się z Panem.
    Uznanie Jerozolimy jako stolicy Izraela prowadzi do dominacji jednej religii – judaizmu. Jak brutalna będzie to dominacja będzie zależało od
    siły politycznej radykałów religijnych.
    Kocham miasta, ale nigdy nie czułem się dobrze w Jerozolimie. Specyficzna atmosfera w mieście, którego nazwa kojarzy się z pokojem nie ułatwia kontemplowania jego piękna. To symbol mocno rozdarty, rozdygotany w którym panuje niestabilny rozejm, niepisane porozumienie o chwilowym zawieszeniu walk. Muszę przyznać, że nie ma pędzi ziemi, której nie towarzyszyłaby interesująca i podniecają opowieść. Promienie słońca dostarczają zaśniedziałej bieli murów swoistego blasku i życia. Błękitne niebo i naturalny pas zieleni stoku Góry Oliwnej obejmują miasto, niczym ramiona Boga. Różne prądy, ideologie, religie, kultury, obyczaje budowały oblicze Jerozolimy. Przez wieki miasto było świątynią, istniało dla świątyń i dzięki nim. Dla muzułmanów El- Kuds oznacza święty, dla Żydów – Jeruszalaim to miasto króla Dawida, dla chrześcijan to miejsce męki i ukrzyżowania Jezusa. Mury otaczają stare miasto, które dzieli się na cztery dzielnice: żydowską, armeńską, chrześcijańską i muzułmańską….
    Żydzi to mądry naród – dobrze wiedzieli co robią, kiedy siedzibą rządu i najważniejszych instytucji uczynili Tel Aviv, który stał się centrum biznesu, głównym ośrodkiem kultury, finansową stolicą państwa. Większość ważnych krajów nie zgadza się na uznanie Jerozolimy jako stolicy Izraela zdając sobie sprawę z możliwych dramatycznych konsekwencji.
    Widmo chaosu na Bliskim Wschodzie skutecznie zniechęca do wtrącania się w symboliczny spór izraelsko-arabski. Mimo to, prezydent USA podpisał proklamację w której uznaje Jerozolimę za stolicę Izraela. Rozpoczną się przygotowania do budowy ambasady USA w tym mieście. Do czego prowadzi zachwianie równowagi panującej pomiędzy wielkimi religiami doświadczył pobliski Liban, który zapłacił za to piętnastoma latami (1974-89) okrutnej wojny domowej.
    Przyjmuję do wiadomości, że Donaldowi Trumpowi brak elementarnej inteligencji. Niczego nie czyta i jego wiedza o historii i aktualnej sytuacji w Jerozolimie jest bliska zeru. Jednak wokół niego nie brakuje ludzi światłych i wykształconych, którzy powinni mu wytłumaczyć, że prezydent USA nie może naśladować 10-letniego gówniarza grzebiącego patykiem w mrowisku. Obserwowanie jak mrówki dostają szału trwa do momentu, aż okrutnego dzieciaka oblezą i zaczną gryźć. Wtedy, nie pomoże obrzucenie mrowiska granatami pod pretekstem, że to mrówki Trumpa zaatakowały.
    Rachunek za głupotę prezydenta USA zapłaci przede wszystkim Europa.

  13. Nareszcie jakiś dobry tekst!

  14. Przecież wiadomo, że Jezus był Polakiem z krwii i kości. Wie o tym każdy prawdziwy Polak, niezależnie od wykształcenia. Jakiś czas temu podczas zajęć z „międzykulturowych aspektów przekładu” pewien szczeciński profesór zaczął mówić o okładce lisiego „Newsweeka”, na której widniały wizerunki Jezusa, Dziewicy i kogoś tam jeszcze z podpisem „Jezus, Maria Żydzi”. Profesór mówił o tym z wyraźnym wzburzeniem i niech Lis spróbowałby czegoś takiego z Mahometem. Delikatnie zwróciłem przedstawicielowi polskiego profesorstwa uwagę, że przecież Jezus był Żydem, zaś Mahomet nie. W odpowiedzi usłyszałem, „nie, proszę Pana, Jezus nie był Żydem” i tyle;) Zacząłem sie zastanawiać, jakiej narodowości w takim razie mógł być „Jezus”(dwa tysiące lat temu w Izrazelu chyba nie było takiego imienia, ale mniejsza z tym) i wyszło mi, że najpewniej był właśnie Polakiem, ewentualnie ogólnie Europejczykiem, a jeśli nie był Europejczykiem to na pewno był biały i zachował napletek w stanie nienaruszonym.

  15. ” w najbardziej nadziei pozbawionym miejscu na ziemi” .
    I to pisze profesor filozofii, z definicji ktos madry i rozsadny.
    I znowu teoria nie zgadza sie z praktyka.

  16. dezerter83
    25 grudnia o godz. 16:29

    Kochany, mało tego.
    Współcześnie żyje tysiące ludzi z krwi i kości, którzy widzieli Jezusa a nawet z nim rozmawiali. W Polskim Sejmie całkiem niedawno zabrała głos kobieta Polka która twierdziła że jest Marią, jego matką. Należy więc przyjąć za udowodnione że Juzus był Polakiem bo jak inaczej?

  17. Pierwszy raz mogę zgodzić się z panem Hartmanem. Lękliwe kraje zachodu potrafią walczyć tylko z nienarodzonymi dziećmi. W tym są bezwzględne.

  18. Panie Profesorze Hartman, gratuluję znakomitego felietonu. Dosiego Roku!

  19. a linascie pedofili Ziobry od 1 Stycznia nie ma ksiezy ,,,,, Kania , Lonczak , Behrend, Gil, Moskwa , Kaszowski, etc etc etc etc etc

css.php